91ef3c49cb373308a9b584653a64cb2b.pdf
Media
Part of Zwyczaje, zabawy, zabobony ludu słoweńskiego w południowej Styryi / Lud, 1902, t. 8
- extracted text
-
Zwyczaje, zabawy i zabobony ludu słoweńskiego
w p o ł u d n i o w e j S ty ry i.
Lud słow eński w południowej Styryi je s t przedew szystkiem
pobożny, czego dowodem są pilnie odwiedzane kościoły w krajach
Słoweńców. Nie będąc jed n ak dosyć w ykształconym , z obrzędami
religijnym i m ięsza różne gusła i stare zabytki pogańskie. Niektóre
z nich są ciekaw e z tego powodu, iż są wspólne in n y m ludom
słow iańskim , a stąd początkam i sięgają do dalekiej przeszłości.
Mając zam iar przedstaw ić, o ile można, dokładny obraz folk
lorystyki ludu słow eńskiego w Styryi, m uszę zrobić początek No
w ym rokiem . N o w y r o k , w wigilię którego je s t u nas kolędo
w anie najżyw sze, rozpoczyna się rozmai tern i życzeniam i szczęścia,
zdrow ia i pom yślności, tak m iędzy dziećmi i rodzicami, ja k m iędzy
poddanym i i ich przełożonymi, a najbardziej m iędzy krew nym i
i znajom ym i. Najochotniej je d n a k obchodzi ten dzień czeladź, która
otrzym uje tego dnia ostatek swej rocznej zasługi, albo zadatek od
nowego pana n a rok przyszły ; w szystko to się po większej części
przepije albo przetańczy. К toby tego dnia, pow iadają, nie skosztował
w ina, nie pożyw ałby radości przez cały rok przyszły.
W dniu poprzedzającym święto T r z e c h K r ó l i w yrabiają
rano ze święconej w ierzby krzyże, i to dla każdej niwy, ile ich
posiada gospodarstwo, po jednym . Również studnie, drzw i domów
i stajen, a naw et okna zaopatrują tym i krzyżykam i, które wieczór,
kadząc trzaskam i, pozostałem i po robocie, roznoszą po polach.
W sam ą uroczystość święci się w kościele woda, k tóra pod nazw ą
„voda sv. 3 k raljev “ przechow uje się w szklankach i używ a przy
różnych okolicznościach, najczęściej podczas choroby m ałych dzieci.
Pisze się także u góry n a drzw iach z liczbą roku początkowe litery
im ion św. 3 królów ( C f M f B f ) . W wigilię św. 3 króli przy
chodzi zw yczajnie w służbę n a gospodarstwo nowa czeladź, lecz to
tylko w tym razie, jeżeli ten dzień nie przypada n a piątek, albo22
— 3á8 —
wiem w piątek n ik t nie chce w stąpić do służby, ponieważ — . po
w iadają — u niej nie przeżyje roku.
W dzień św . P a w ł a (25. stycznia) uw ażają n a sta n m gły
i w nioskują stąd, z jak ich stanów najw ięcej będą ludzie um ierali.
Jeżeli m gła leży przy ziemi, będą um ierali żebracy i biedacy, jeżeli
nieco wyżej — gospodarze, a jeżeli jeszcze wyżej - bogaci. Jeśli
tego dnia wieje w iatr, w tedy oznacza to wojnę. W okolicy m ia
steczka Sredyszcze spieszą tego dnia rano dzieci, a także dorośli
ludzie na pagórki, wołając głośno: „Beži, Pavel, beži, da te m egla
ne dobí“ (Uciekaj, Pawie, uciekaj, ażeby cię m gła nie zaskoczyła).
Tam bowiem panuje m niem anie, iż w obwodzie, dokąd sięga to
wołanie, m gła zboża nie wypije, jako też tam żaden grad nie
spadnie.
W dzień O c z y s z c z e n i a P. M a r y i (2. lutego) święci się
w kościele świece, a stosow nie do tego, czy w ten dzień je s t pięknie,
czy pochm urnie, w nioskują, czy zim a będzie jeszcze trw ać długo,
czy nie. Tego dnia — pow iadają — wychodzi ja m n ik ze swej nory
spojrzeć n a pogodę. Jeżeli pokryw a okolicę m gła, w tedy zostaje
n a dworze, gdy je d n a k świeci słońce, wchodzi znów do swego
ukrycia. — Następnego dnia (św. Błażeja) „blażi się“ lud tem i święconemi świecam i, co się odbywa w następujący sposób. Rano
w. czasie w staw ania każdy członek rodziny z zapaloną świecą Okrąża
po trzykroć każdy członek swego ciała, najprzód ręce, potem
nogi, ciało i głowę przy karku, a również i czubek głowy, gdzie
spali się kilka włosów. Gdy w szystko zostało skończone, zdm u
chnie „blażenec“ zapaloną świecę, otworzy u sta i sta ra się, żeby dym
kadził się m u do ust. Im dłużej knot św iecy goreje, tem dłużej,
powiadają, będzie on żyć n a świecie, a przeciw nie, jeżeli tlejący
się knot prędko zgaśnie, znaczy to, że niezadługo śm ierć jego
nastąpi.
P ięk n a pogoda w dzień św . S c h o l a s t y k i (10. lutego) zna
czy bogate roje i piękne lato. Ta w iara m a niew ątpliw ie swój po
czątek w kościelnej legendzie, która brzm i : „Sanctim onialis quippe
fèiniha caput in m aniłem déclinons, lacrim arum pľuvium in m ensám
fuderat, per quas serenitatem aëris ad pluviam traxit. Nec paulo
post orationem inundatio illa secuta est ; sed ta n ta fu it convenientia
orario nis et inundationis, et de m ensa caput iam cum toni trus
levarci : quatenus unum idem que esset m onum entim i, et levare
caput et pluviam deponere (fr. Breviari um R om anům )“.
Na z a p u s t n y w t o r e k przypada wiele najrozm aitszych
zwyczajów. Piecze się n. p. m alutlde bułki n a m aśle, „krapi“
zw ane i rozdaje się potem czeladzi. Tego dnia baw ią się w rozma-
— 339 —
ite gry. Jed n a z nich zowie się „pogrzeb p u sty “, a odbywa się
w następujący sposób. Jeden z młodzieży położy się na ziemi, roz
ciągnie ręce, oczy zam knie i udaje m artw ego. Reszta tow arzystw a
skupiw szy się, chodzi około niego, a każdy m a kij w ręku. Na
stępnie całują po kolei „zmarłego L azara“, a ten nagle się budzi
i tego, na którego m a ochotę, objąwszy rękam i, silnie trzym a, a inni
biją go ta k długo, dopóki im się z kółka nie w ym knie. Gra w „pa
sterza i owce“ je s t bardzo ulubiona. Jeden z tow arzystw a je s t wła
ścicielem owiec, drugi pasterzem , trzeci wilkiem , a inni — owcami.
W ilk m usi w ejść do przedpokoju, którego drzwi stoją otworem.
P asterz chodzi około trzody i śpiewa, w ilk zaś w pada i kradnie
owce, a w łaściciel odciąga biednem u pasterzow i za każdym razem
coś z zasługi, aż w reszcie pasterz, straciw szy całe stado, nie tylko
nic nie. zarobi, ale jeszcze biją go dotąd, dopóki owiec wilkowi nie
odbierze i nie odda gospodarzowi. Pom ijając jeszcze wiele innych
gier, w spom nę tylko, że tego wieczoru, gdzie się tylko towarzystwo
zbierze, m usi każdy tańczyć, stary i młody, bo gdyby nie tańczono,.
nie rosłaby dobrze rzepa ani jarzyny. Również mięso i wino w dniu
tym trzy razy podają hojnie n a stół, a zwłaszcza wieczór. Je st
także m iędzy ludem przekonąnie, że garść gnoju kurzego, zanie
siona tego dnia n a pole, czyni całe pole urodzaj nem, a resztki
z zapust, wyrzucone następnego dnia n a ziemię sąsiada, sp ra
w iają, iż się tam urodzą tylko sam e chwasty.
Na zapustny w torek w niektórych m iejscach ubierają „welb lu d a“ (wielbłąda) z końską głową i końskim ogonem, nakrytego
płachtą, pod którą włazi silny chłop; dziw ny ten potwór otwiera
ciągle paszczę i chodzi po wsi. Także postać kobiecą lub m ęską
ze słomy, pstro odzianą, staw iają chłopaki w nocy n a drzewie pod
oknami, gdzie kobieta (wdowa lub panna) w ubiegłych zapustach
nie w yszła za mąż. Czynią to n a przekór i dla ośmieszenia, jeżeli
zamążpójście z jak ich bądź przyczyn nie przyszło do skutku.
R esztki z zapust pow inny być w zapustny w torek jeszcze
przed wschodem słońca odniesione daleko n a pole, ażeby lis nie
chodził w pobliżu domów. Tego dnia trzeba przed wschodem słońca
związać brzozową miotłę, która potem służy dla leczenia wielu
chorób, a zwłaszcza nierogacizny. Kurom dają w zapustny w torek
zboże do obręczy, ażeby lis w lecie blisko do nich nie przychodził.
Kto otrzym a tego dnia do jedzenia kość grzbietow ą wieprzową, to
przez cały rok nie będzie m iał bólów w krzyżu. Kto się tego dnia
nie może do syta najeść, ten będzie przez cały rok głodny. Tego
dnia trzeba przynieść kurom cokolwiek zboża z m łyna, ażeby
ochotniej niosły ja ja i t. d. Na zapustny w torek nie śmie n ik t
22 *
— ä 40 —
Szyc, albowiem w tym w ypadku k u ry nie m ogłyby nieść jaj.
Gdzie się tego dnia okaże m gła, tam będzie w lecie padać grad.
Kto w zapustny w torek przędzie, ten przyw oła przez to węża do
domu.
W z a p u s tn y w to re k — p o w iad a ją — o dbyw ają p ta k i do 5-ej
g odziny ra n o sw e w esele. R odzice w s k u te k tego p o sy łają dzieci do
k rz ak ó w szu k a ć re sz te k ich obiadu, poczem ich w ita ją śm iechem ,
g d y p o w ra cają z p ró żn em i rę k am i. „ K o ś c i “ t. j . . g w iazd y m u szą
w z a p u s tn y w to re k zachodzić w ła śn ie o północy, bo inaczej będzie
lich e żniw o i ' w ielk a drożyzna. Jeżeli w z a p u stn y w to re k p ad a
śn ie g lu b deszcz, zn aczy to b o g aty zbiór w w in n icac h i n a polach.
W z a p u s tn y w to re k trz e b a siać k a p u s tę (t. j. je j nasienie), bez
w zg lęd u n a to, czy w ów czas jeszcze p a n u je w okolicy zim a lub nie.
W dzień p o p i e l c o w y m yje się i czyści cały dom ; obfitość
pokarm u się zm niejsza i rozpoczyna post. Gdzieindziej panuje zwy.czaj, iż gdy w jakiej wiosce żadna dziew ka w ubiegłych zapustach
nie poszła za mąż, parobczak u b ran y w kobiece szaty, ciągnie
w dzień popielcowy przez wieś „ploh“, t. j. kosz napełniony słom ą;
jeżeli zaś tam nie było narzeczonego młodzieńca, zrobi tego dnia
to samo dziew czyna w m ęskich szatach, co w yw ołuje wiele śm iechu
ze strony widzów w całej wiosce.
O ś r ó d p o ś c i u piłują „babę“, którą przedstaw ia jak iś bał
wan, lub coś podobnego. Sródpostna środa nazyw a się tu także
„verkovnica“, co pochodzi stąd, iż tego dnia gospodarze „verklo“
(otkę?) sadzą do ziemi. Tego dnia czeka gospodarz rano n a niw ie
i gdy zaczyna wschodzić słońce, rzuca on otkę przeciwko słońcu
i gdzie ona padnie, tam zasadzi j ą do ziem i i pozostawia ta k do
wieczora. Na wieczór odnosi on otkę do domu, obw ija j ą blusz
czem i kładzie do pługa. Kiedy odjedzie następnego dnia orać, za
sadza tam , gdzie była wczoraj otka, błogosławiony p ręt do ziemi,
co przyniesie gospodarzowi bogate żniwo.
W k w i e t n ą n i e d z i e l ę niosą do kościoła dla poświęcenia
„presm ec“, rodzaj wieńca, lub w kształcie drzew a spleciony drąg
z wierzbowych gałązek (z czerwonej lub żółtej wierzby), przybrany
ja k najpiękniej gałązkam i zieleniejących się drzew w zimie. Tego
poświęconego p ręta używ a się potem do kadzenia pola w wigilię
albo też, gdyby w lecie groziła zaraza. Chłopak, w racający z „presm ecem “ do domu, ciągnie go, trzym ając za wierzch, wkoło po
dworze, za co dostaje od gospodyni nagrodę. Robi to dla zabezpie
czenia k u r przed jastrzębiem i lisami.
W niektórych okolicach kładą w środek „presm eca“ chrzan,
którego używ a się w słabościach. Kto przed kw ietną niedzielą boso
— 341 —
chodzi, tego ukąsi wąż. W tygodniu przed kw ietn ą niedzielą nie
śm ie gospodyni piec chleba, albowiem w razie przeciw nym będzie
jej chleb pleśnieć przez cały rok.
Na w i e l k i c z w a r t e k i w i e l k i p i ą t e k nie m a w praw
dzie osobnych zwyczajów, lecz gdzieniegdzie je s t rozpowszechniona
w iara, że jeżeli kto w w ielki czw artek nazbiera pokrzyw i schowa
je pod strzechę, ten m a swój dom zabezpieczony przed piorunem .
Jeżeli w wielki piątek pada deszcz, to będzie w lecie panow ać po
sucha. W w ielki piątek m usi gospodarz kosę przed wschodem słońca
wyostrzyć, przez co zaraza nie naw iedzi domu i zostanie dom za
bezpieczony przed czarow nikam i. W w ielki piątek, sobotę i w dzień
zm artw ychw stania trzeba iść rano n a traw ę się modlić, albowiem
ten, kto to czyni, nie dostanie febry. W wielki piątek gospodarz
nie śm ie orać, w ten dzień bowiem ziem ia jest m artw a.
W w i e l k ą s o b o t ę chodzą do kościoła z naczyniam i po
święconą wodę i błogosławiony ogień, które przynoszą do dom u
P an u je bowiem w iara, iż tam , gdzie m ają błogosławionyogień, je s t dom zabezpieczony przed pożarem. W chwilę, gdy
w w ielką sobotę w kościele po pierw szy raz zadzwonią, trzeba
obmyć sobie tw arz, w takim razie nie dostanie się febry. Także
drzewko, które z jakichbądź przyczyn nie rodzi owocu, trzeba w tejto
chwili poruszyć pom ietłem, co uczyni je znów urodzajnem .
W wielką sobotę, kiedy to nosi się do św ięcenia chleb i mięso,
święci się ten obrządek radosnem strzelaniem ze strzelb i moź
dzierzy. Również w dzień z m a r t w y c h w s t a n i a strzela się
w niektórych dom ach aż do ogłuchnięcia. Tego dnia palą ju ż przed
wschodem słońca w ielkie ognie i powiadają, że dym z tego ognia
zabezpieczy dom od zarazy, a pola od mrozu. Gdy tego dnia za
dzwonią w kościele n a „jutrzenkę“ (Ave Maria), chodzą dom ownicy
pod rynnę dachu się modlić, co uw ażają za najlepszy środek prze
ciwko chorobom. Kto chce być zabezpieczony od febry, ten m usi
tego dnia poświęcony chleb i chrzan naczczo jeść i popić cokolwiek
gorzałki. Poświęconego chleba otrzym ują w iększy lub jnniejszy k a
w ałek w szyscy domownicy, a także zwierzęta, oprócz kotki. Gospo
darz i gospodyni tego dnia nie śm ią położyć się spać, jeżeli nie
chcą, ażeby im nie poległo w lecie zboże n a polu.
W esoły i upragniony dzień św . J e r z e g o w itają Słoweńcy
w Styryi jeszcze wszędzie strzelaniem . Tego dnia w ypędzają zw y
czajnie bydło n a pastw isko, co się dzieje gdzieniegdzie bardzo uro
czyście. Pasterze i p asterki w ieńczą siebie i bydło w iankam i i na
pastw isku wesoło śpiew ają. Do radości i uroczystości tego dnia
— 342 —
przyczynia się i to, że się bydło kropi święconą wodą, zanim się
je wypędzi z zagrody.
Na wiosnę, gdy może po raz pierw szy zjaw ić się kukułka,
noszą chętnie przy sobie pieniądze, bo powiadają, iż tem u, kto m a
wówczas przy sobie pieniądze, gdy usłyszy po raz pierw szy k u
kułkę, nie będzie ich brakow ało przez cały rok. W ówczas także
uw ażają pilnie na liczbę głosów, albowiem k u k u łk a ludziom niem i
oznajmia, ja k długo będzie który jeszcze żył. Każdy jej krzyk znaczy
m ianowicie jed e n rok.
W wigilię św . KI o r y a n a , patrona od ognia, przygotowuje
gospodyni kilka poświęconych pręcików na ognisko, staw ia na
stole święconą wodę, a gdzieś w ukryciu n a obrusie kilka
ja je k z kiełbasą. Przychodzą bowiem „Floryanow ie“, zwyczajnie
dwaj chłopi, z których jed en przygotow ane pręty pali n a ognisku,
tow arzysz zaś jego zgarnia śmiecie w izbie n a jedno m iejsce, po
kropi ogień po krótkiej m odlitwie święconą wodą, a w yszukaw szy
przygotow ane rzeczy w nagrodę, zjada je z towarzyszem , albo z sobą
zabiera. Aż do tego dnia nie zostaw ia k u ch ark a poświęconego ognia
w w ielką sobotę n a ognisku w nieładzie, i nie da m u zagasnąć,
ponieważ ogień, w inny sposób w tym to czasie zapalony, uważa
się za straszny i nieszczęściem grożący. Oprócz tego także powia
dają, jeżeli je s t tego dnia piękna pogoda, to będzie przez rok w oko
licy wiele pożarów.
Przed świętem B o ż e g o G i a ł a urządzają przed dom am i
„m laje“ (maje), kw iatam i przystrojone i po oknach rozstaw iają
zielone gałązki lipowe. Z w iększą jeszcze okazałością obchodzi się
dzień św . J a n a C h r z c i c i e l a . W ieczorem tego dnia palą pa
sterze „k res“, t. j. ogrom ny stos sm olnych gałęzi św ierkow ych
i jodłowych, ju ż przedtem przygotow anych. Około ognia tańczą
i śpiew ają, gdzie indziej naw et skaczą przez ogień. Tego wieczora,
kiedy ju ż k w itn ą po łąkach białe św iętojańskie róże, odgadują
zw yczajnie znaw czynie przyszłość domowników, a to w ten sposób.
Bierze się n a każdą osobę jed en kw iatek i ta k w szystkie pozostawia
się, pooznaczawszy je w pierw im ieniem domowników, przez noc na
środkowem oknie. N azajutrz rano ogląda się je pilnie, a stosownie
do stanu, w jak im się one znajdują, wróży się o przyszłości. Gdyby
listki były skurczone lub odpadłe, oznaczałoby to śm ierć, gdy prze
ciwnie bardzo pięknie kw itnąca korona oznacza wesołe i szczę
śliwe życie. Za pomocą tego k w iatk a badają dojrzalsze dziewczęta,
czy są kochane, czy nie. Obryw ają m ianow icie listek po listku
z w yrazam i : „Lubi — mówi : Kocham cię —- z całego serca — tylko
trochę — wcale nic!" Gdy oderw ie ostatni listek, ostatnie słowo,
— 343 —
które przy jego oderw aniu wymówiła, uw aża za wyrok, w który
wierzy. Również przy w ym iataniu śmieci w tę noc może dziewczę
się dowiedzieć, kto jej przeznaczony. Staw ia ono przed północą
świecę n a stół i w rajskim kostyum ie zam iata p u stą izbę; dopiero
przy drzw iach się obejrzy i w tedy zjawi się jej przyszły, siedzący
zwyczajnie za.stołem . Tego wieczora chodzą także dziewczęta do
studni, żeby zobaczyć obraz przyszłego.
Dzień św. U l r y k a uw aża się za święto wężów. Ktoby tego
dnia w ykonyw ał ciężkie roboty, nie byłby bezpieczny przed nimi.
Również i na dzień św. Leszka nie wolno pracować w polu
i składać snopów w kopki, albowiem w takie rad piorun uderzy.
K w iaty i rośliny, przydatne n a lekarstw o, zbiera się m iędzy
15. sierpnia a 8. w rześnia, ponieważ w tedy zebrane są najpożytecz
niejsze. Trzeba wyznać, że młody św iat daleko m niej zna roślin,
aniżeli starsi ludzie, zwłaszcza pasterze alpejscy, znawcy oprócz
tego zm ian powietrza, opowiadacze ludowych powiastek, śpiewacy
narodowych piosenek. W dzień św . A n t o n i e g o Padewskiego,
św . L e o n a r d a i ś w. K a t a r z y n y m usi próżnować i bydło do
pociągu używ ane, jeżeli chcemy, żeby było zabezpieczone przed
chorobami, ponieważ św iętych tych uw aża się za patronów bydła.
Jeżeli się chce dziewczę dowiedzieć, kto będzie jej narzeczony, nie
śmie cały dzień przed św . J ę d r z e j e m nic jeść ; tylko przedtem ,
nim się położy spać, może zjeść trzy ziarnka pszenicy, w tedy się
jej zjaw i we śnie przyszły narzeczony. W dzień św . M i k o ł a j a
chodzi po domach sam święty z „parkełjem “ t. j. przedstaw icielem
karzącego ducha : pierw szy obdarow uje pilną młodzież rozm aitym i
podarunkam i, drugi zaś grozi dzieciom, które nie um ieją się modlić,
że je weźm ie ze sobą.
Na m urskiem polu panuje także zwyczaj, iż wieczorem przed
św. Łucyą dwie kobiety, przedstaw iające św iętą Łucyę i jej słu
żącą, idą straszyć dzieci. Ł ucya je s t całkiem czarna, jej służąca
zaś biała. Pierw sza m a z sobą w ielki talerz, na którym leży długi
nóż i oczy. Ona żąda od dzieci, aby się modliły. Te, które to
chętnie czynią, obdarowuje podarunkam i, nie um iejącym się modlić
grozi, że im wydrze oczy, przy czem pom aga jej służąca, nosząca
z soba w ielką siekierę, zaopatrzoną ptasiem i skrzydłam i. Tego stra
szydła tak że boją się dzieci najwięcej.
W ieśniak, chcący się wzbogacić, rozpoczyna w dzień św. Łucyi,
rano przed wschodem słońca, robić m alu tk ą ławeczkę. Ław eczka
ta m usi być zrobiona z 11 kaw ałków rozm aitego drzew a m ęskiego
rodzaju. Co rano m usi być wykończona jed n a rzecz : pierwszego
ra n a deska, drugiego i trzeciego poprzecznice, potem cztery nogi
— 344 —
i wreszcie kliny. Z tą ław eczką idzie on w wigilię Bożego N aro
dzenia do kościoła i o północy w czasie „pasterki“ siada przed
drzw iam i kościoła n a niej. Podczas podniesienia m usi ów, chciwy
lekkiego grosza, obejść trzy razy kościół k u wschodowi i za trzecim
razem usiąść n a ławeczce n a poprzedniem m iejscu przed drzw iam i
kościoła. W tedy zjaw ia się przed nim sam duch nieczysty z piekła
i zacznie targow ać ławeczkę. Zw yczajnie dostaje się za nią mieszek,
w którym nigdy nie zabraknie pieniędzy, albo czapkę, która czło
w ieka czyni niew idzialnym , ilekroć w sadzi ją sobie n a głowę.
W wigilię rozpoczynają się także kolędy, sław iące Narodzenie
Syna Bożego, które trw ają przez cały m iesiąc (do 2. lutego). Nie
b rak zw yczajnie jasełek, ani bożego drzew ka, w b lasku św iatła,
pełnego owocu i przysm aków. W dzień Bożego Narodzenia (jakoteż
i n a W ielkanoc) m usi być n a stole w szystko, czego tylko kuchnia
dostarczyć może. Jeżeli kto, idący n a pasterkę, tykw iane nasienie
w kieszeni m ięsza, tem u urodzą się n a przyszły rok n a niw ie tłuste
tykw y. Po pasterce ludzie zw yczajnie spieszą do dom u; kto tej
nocy upadnie n a drodze, albo cień jego przy blasku księżyca nie
m a głowy, ten w przyszłym roku napew no um rze. Ludzie przy
szedłszy do domu, rozbudzą zwierzęta, dadzą koniom i bydłu pokarm
a przed eh lew kiem , w którym się znajdują krowy, strzelają po
święconym prochem , ażeby czarownice nie m iały nad krow am i żadnej
mocy. Człowiek, obchodzący tej nocy trzy razy dom, może się
dowiedzieć o przyszłości, jeżeli przez środkowe okno zajrzy do izby :
zobaczy w izbie albo w ianek, albo tru m n ę lub coś podobnego.
Tej nocy w lew ają dziew częta.roztopiony ołów do wody i z kształtu,
w jak im się ołów pojawia, w nioskują, jakiego sta n u będzie ich n a
rzeczony. W ielką w agę p rzy p isu ją także wiatrowi, w iejącem u
w tę noc; w iatr wschodni znaczy pomór bydła i śm ierć wielkiego
państw a, w iatr południow y obwieszcza choroby, w iatr zachodni zaś
cichą pogodę i dobre żniwo. Tego wieczora może się dom ownik
także dowiedzieć, ja k a będzie pogoda każdego m iesiąca przyszłego
roku. Dla tego celu trzeba z wieczora przed północą sześć buko
wych klocków rozerznąć n a dwoje, a n a każdą z tych otrzym anych
12 połówek, przedstaw iających 12 m iesięcy, kładzie się potem co
kolwiek soli. Po powrocie z p asterk i ogląda się je pilnie; n a któ
rych będzie sól roztopiona, w tych m iesiącach będzie obfitość deszczu,
gdy przeciw nie drugie obwieszczają suchą pogodę. Tego wieczora
także chodzą chłopcy, chcący się prędko wzbogacić, na rozstajne
drogi w „rys“, niosąc z sobą czarnego kota lub koguta, za którego
się dostaje od nieczystego ducha pieniądze. Inni znów idą tego
wieczora z liczbami, napisanem i n a papierkach, do m łyna, znaj du-
— 345 -
jącego się gdzieś na sam otném m iejscu, tak, iż głos dzwonu k o
ścielnego do niego nie dochodzi i w czasie północnej m szy m ielą
te liczby niby ziarno, a które po zm ieleniu zostaną nietknięte, te
potem staw iają n a loteryę. Kto chce być przez cały przyszły rok
zdrów i silny, ten m usi, w racając z pasterki, ta k się spieszyć, że
przyjdzie pierw szy do domu. Jeżeli ludzie słyszą tejże nocy
pobijanie beczki lub odgłos młocków, obwieszcza to bogate żniwo
w przyszłym roku.
W dzień św . S z c z e p a n a przynosi się do kościoła do świę
cenia w szelakie zboże, jakiekolw iek m a się tylko w domu, z każdego
po kilka ziarn; również w iększy lub m niejszy kaw ałek soli, którą
potem soli się krew i uda zabitego zwierzęcia, ja k owiec i niero
gacizny. Ziarnka zaś poświęcone w ybiera się po przyniesieniu do
dom u i chowa w odpowiednich m iejscach razem z innem zbożem.
W dzień św . J a n a e w a n g e l i s t y święci się wino, które nazy
w ają „Sentjanževec“. Po przyniesieniu do domu częstuje się niem
każdego z domowników. Najbardziej oczekiwane przez młodzież
je s t święto „ M ł o d z i a n k ó w “. Dla dzieci jestto dzień radości. Do
tykając doroślejszych prętem , mówi się: „Rešite se, rešite (ma
b y ć : teši le) zdrávi in veseli k novém u le tu “ (Cieszcie się i radujcie
się zdrowi i weseli na nowy rok). W nagrodę za to dostają poda
runki, ja k chleb, owoce, naw et i pieniądze. Ten obrządek nazyw a
się „tepeskanje“, który może 'być w ykonyw any tylko przed połu
dniem , lecz w żaden sposób nie po południu. Dzieciom przycho
dzącym „tepežkat“ po południu, obiecują, że ich w rzucą -w piec.
W ieczorem, w w i g i l i ę n o w e g o r o k u , przyniesie gospo
dyni chleb, „staln ik “ n a stół, potem pokropi dom, chlew i inne
budynki święconą wodą. Także n a pole m usi ktoś udać się kropić,
bezwzględnie na to, czy leży tam w ysoki śnieg. Oprócz tego kadzi
i kropi się pole także w wigilię św. Trzech króli, Z m artw ychw sta
nia i Zielonych św iątek, co oznacza w w ysokim stopniu religijny
nastrój ludu słoweńskiego w południowej Styryi.
Ja k św ięta związane z pew nym i obrzędam i tow arzyszą Sło
weńcowi przez cały rok, ta k samo i różne zwyczaje tow arzyszą m u
przez cały żywot. Nowonarodzone dziecię niesie się zaraz do chrztu,
dopóki nie je s t ochrzczone, nie da m u m atk a pokarm u. Czasem
jeszcze kum owie, w racając z kościoła, posiedzą dłuższy czas w k a r
czmie, a m ałe biedactwo m usi głodować. Zwyczaj ten je s t całkiem
przeciw ny zwyczajowi cudzoziemców, m ieszkających w pośród Sło
weńców, którzy przez tydzień i jeszcze dłużej nie posyłają dziecka
do chrztu, m niem ając, iż m u ta zwłoka doda rozum u. Zaraz po
narodzeniu dziecka szukają „babice“ po kalendarzu, z którego mu
— 346
przepow iadają przyszłość. Jeżeli był tego dnia w kalendarzu znak
barana lub wołu, będzie się dziecko chętnie uczyć, jeżeli narodziło
się w znaku niedźw iadka, będzie złośliwe i skore do gniew u.
Jeżeli dziecko nie je s t dobrze ochrzczone, gdy proboszcz nie
jak ie słówko opuścił, lub fałszyw ie wymówił, to tak i człowiek, gdy
dorośnie, widzi o północy um arłych, ja k do kościoła na pasterkę
wchodzą.
Nowonarodzonemu dziecku przepow iadają baby i krew ni szczę
śliwą, lub nieszczęśliw ą przyszłość. Jeżeli je s t dziecko płci m ęskiej,
to nie śm ie być spowite w kobiece szaty, ażeby później nie było za
wielkim gachem . Również dziecko płci żeńskiej nie śmie być owi
nięte m ęskiem i szatam i, żeby się później zanadto nie oglądało za
m ężczyznam i. Kiedy odnoszą dziecko do chrztu, weźm ie chrzestna
m atka w szystkie pieniądze z sobą, ażeby dziecko było bogate. Kiedy
zaś idą do „upeljevaniu“ (na wywód), schow ają cokolwiek od tego
chleba, którego kum owie jedli, aby dziecko było oszczędne.
W ciągu jednego lub dwóch tygodni pośle gdzieindziej chrze
stn a m atk a „pogaco“ t. j. dw a bochenki chleba z białej pszenicznej
m ąki (na Pohorzu zaś obdarowuje m atk a po „upeljevanju“ m atkę
chrzestną z „pogacą“). W tym czasie częstują m atkę ja k najwięcej
winem. Także do jedzenia otrzym uje ciągle coś lepszego, roboty
nie m a żadnej ciężkiej, oprócz czegoś .nieznacznego w domu. Jeżeliby
jednak przed „upeljevanjem “ chciała m atk a przestąpić próg swego
domu, zawróciliby ją domownicy i sąsiedzi czemprędzej nazad. Mnie
m ają bowiem, iż drzewo, pod któreby ona stąpiła, przestałoby rodzić
owoce, w studni, do której by ona poszła po wodę, zabrakłoby na
zawsze wody. Podczas „upeljevanja“ idzie m atk a i baba do kościoła
razem, niosąc z sobą nowonarodzone dziecko. Po ukończonej m szy
idzie m atk a w raz z dzieckiem około wielkiego ołtarza, gdzie ofia
ru je do skarbonki pieniądz i za ołtarzem dotyka trzy razy
głową dziecka ołtarza, ażeby go nie bolała głowa. O trzym ane od
chrzestnej m atki przy chrzcie płótno, przechowuje m atk a przez
cały rok, w którym m a dziecko, jeżeliby tym czasem um arło, „czecheł".
Gdzieindziej kładą nowonarodzone dziecko n a kożuch, ażeby
miało kędzierzaw e włosy. Jeżeli kum ow ie podczas chrztu pilnie
nie modlą się, to takie dziecko widzi w szelakie widm a. Wody,
w której były prane pieluchy, nie wolno w nocy w ynosić z pod
strzechy, albowiem w takim razie dziecko mocno płacze. Pieluch
także nie wolno osuszać n a w ietrze zam iast w kuchni, jeżeli się
chce, żeby dziecko było zdrowe. Nie wolno także nikom u obcemu
wiele spoglądać n a m ałe dziecko, żeby nie dostało „uroków “. Dla
tej samej przyczyny także sam gospodarz nie może wieczorem w ejść
— 347 —
do izby, gdzie je s t dziecko; m usi coś zostawić na dworze, n. p.
kapelusz, z którym nocny niepokój zostanie n a dworze. Do pierw
szej kąpieli dziecka w rzucają często różaniec i pieniądze, chcąc
przez to obudzić w dziecku zaraz z początku zamiłowanie do po
bożności i pieniędzy. M atka przed sześciu m iesiącam i nie może
wziąć dziecka z sobą do łóżka, bo nad takiem i dziećmi m a pew ną
moc w ałęsający się w wieczór w postaci m iotły duch-dzieciomor,
zw any „škopjenk“, który stara się w szelkim i sposobami udusić
dziecko śpiące z m atką. Jeżeli się gdzie przyjdzie, trzeba konie
cznie posiedzieć, żeby domownikom snu nie zakłócić, tem bardziej
też trzeba n a to uw ażać tam , gdzie są m ałe dzieci. Jeżeli jest
dziecko popędliwe do gniew u i od tej w ady uwolnić go nie mogą,
w tak im razie niech spieszy ktoś po m szy do domu i wyzuw szy
buty, dziecko trzy razy łagodnie uderzy po grzbiecie ; to niezawodnie
uzdrowi dziecko od gniew u.
Małe dzieci podlegają bardzo często „urokom 4“, t. j. chorobie,
która pochodzi z tego, jeżeli ktoś obcy, zwłaszcza człowiek, m ający
brw i na czole zrośnięte, n a dziecko spogląda, a przy tem , ja k trzeba,
trzy razy nie splunie. „Uroki“ odpędzają w następujący sposób:
W eźm ie się m iskę z czystą wodą, do której trzeba włożyć trzy k lu
cze, trzy łyżki, trzy widelce i trzy węgle. Jeżeli węgle opadną na
dno, je s t to znakiem , że choroba pochodzi od dziada, jeżeli jed n ak
spłyną po wodzie, w tedy je s t baba przyczyną tej choroby. Te trzy
węgle trzeba potem rzucić do trzech kątów w izbie, w wodzie zaś
trzeba umoczyć świeżą figę i w ilgotnym palcem trzy razy po każdern oku pociągnąć i cokolwiek wody popić, a wszystko będzie
dobrze. „Urokom“ nie podlegają jedynie tylko dzieci, lecz i młode
zwierzęta, w sk u tek tego widzim y wszędzie wiele spluw ania, gdzie
ktoś obcy przypadkiem takie zwierzę ogląda.
Jeżeli dziecko długo nie może chodzić, niechaj weźmie m atk a
jednoroczny pręt i nim dziecko na m łodą niedzielę trzy razy łago
dnie uderzy, poczeni dziecko prędko zaczyna chodzić.
W eselne zwyczaje w różnych stronach są różne, lecz ich opis
zająłby za wiele m iejsca, dlatego się z nim i załatw ię krótko. Gdy
się już rodzice przedtem porozumieli poniekąd m iędzy sobą, scho
dzą się w dom u narzeczonej „na ogled o“ i naradzają się, co dalej
począć. Obie strony spraszają potem sw ych krew nych i znajom ych
n a wesele, które w edług okoliczności trw a naw et kilka dni. Weselnicy ubierają się pięknie, stroją w bukiety i w stążki i baw ią się,
ja k tylko um ieją, a przedew szystkiem tańcem i śpiew aniem przy
godnych pieśni. O rozw eselenie i zabawę m uszą się przedew szyst
kiem starać m uzykanci, którzy także pana młodego prowadzą do
348
domu panny młodej, żeby ją zabrać z sobą. Ale drzwi zastają za
m knięte, nie m a żywej duszy w domu. Dopiero po długiem pu k a
n iu do drzwi, zjawia się jak a ś staru szk a i chce iść z nim i. P an n a
młoda zaś gdzieś w kącie płacze, żegnając się z domownikami.
I długo m usi pan młody prosić i badać, która ze zjaw iających się
kobiet je s t panną młodą, bo dowcipny gospodarz nie m yśli się po
kazać weselnikom , dopóki p an n a m łoda nie pokaże się sam a sw em u
narzeczonem u. Po drodze do kościoła strzela się wiele i m uzykanci
nie żałują instrum entów , żeby cale tow arzystw o w dobrem utrzym ać
usposobieniu. Jeżeli chce pan n a m łoda mieć w m ałżeństw ie władzę
nad sw ym m ałżonkiem , to powinna, kiedy idą po ślubie dla ofia
row ania razem około ołtarza, za ołtarzem go o coś poprosić; jeżeli
pożądaną rzecz otrzym a, to będzie mąż jej chodzić w czepku. Pod
czas ślubu uw ażają także na świece, ja k się palą, albowiem one
obwieszczają przyszłość m ałżonkom. Spokojnie palące się świece
przepow iadają spokojne, niespokojnie zaś, burzliw e życie w m ałżeń
stwie, a jeżeli która świeca zgaśnie, znaczy to prędką śm ierć, i to
panny młodej, jeżeli zgaśnie n a lewej, a pana młodego, jeżeli zgasła
na praw ej stronie. W esele odbywa się najczęściej w poniedziałek
lub w środę, które także nie śm ie być zakłócone żadnym pogrze
bem, albowiem to wszędzie uw aża się za zły znak. P an n a młoda,
która w yszła za m ąż za takiego młodzieńca, który ju ż innej dziewce
obiecał ślub, m usi się n a drodze do kościoła bardzo strzedz, ażeby
zawiedziona nad nią nie pom ściła się za pomocą garści ziemi, ze
branej n a cm entarzu, którą rzuca n a m łodych małżonków, może
im zakłócić ich szczęście n a całe życie. Młodej parze składają
ze wszech stron życzenia, na drogę żywota, boć to związek, m ający
trw ać do śm ierci, wśród szczęścia lub niedoli, ja k Bóg „potoczy“.
Człowiek, idąc do kościoła, nie śm ie n a drodze jeść, bo będzie
tru m n a jego w dzień pogrzebu bardzo skwierczeć. Do domu, przed
którym odezwie się puhacz, lub k re t ryje pod rynną, śm ierć z pe
wnością niezadługo zaglądnie. W wiosce św. Tom asza panuje zwy
czaj, że żona przynosi sw em u m ałżonkow i n a łóżku śm iertelnem
w ina „sentjanževca“, które jeszcze raz w ypiją razem , ja k się to
stało po ślubie. Na Pochorzu je s t rozpow szechnione m niem anie, iż
ten, którego ostatniego zanoszą n a cm entarz, m usi ta k długo stać
u w rót cm entarza n a straży, dopóki kogo drugiego nie pochowają.
Jeżeli m ałżonka zajrzy za sw ym um arłym m ałżonkiem do grobu,
to, jeżeli pójdzie powtórnie za mąż, także jej d rugi m ałżonek przed
nią um rze. Jeżeli w jak im dom u um rze gospodarz, nie śm ie po
jego śm ierci w ciągu siedm iu dni n ik t orać, bo w takim razie zo
stałaby ziem ia m artw a całych siedm lat. Kiedy człowiek um iera,
— 349 —
uw ażają za potrzebne otworzyć okno w jego pokoju, aby dusza
m ogła swobodnie odlecieć. Zegary na ścianie m uszą być w tej
chwili zatrzym ane, bo inaczej nie szłyby dalej dobrze.
Um arłego obm ywa się, ubiera w odpowiednie szaty i składa
„na p are“ (katafalk), n a którym się znajdują dwie świece, czarka
z święconą wodą i gałązka rozm arynu. Przychodzący kropią nie
boszczyka i m odlą się o spokój jego duszy. Zwyczajnie zbierają się
w wieczór sąsiedzi w znacznej liczbie, modlą się i śpiew ają odpo
w iednie pieśni, a domownicy podają im chleb i napitek. W ybiera
się też dla um arłego „opiekun“, ażeby dopilnował, świec i żeby do
pomógł, by ci, którzy chcą go jeszcze widzieć i odwiedzić, mogli
to uczynić. Gdy się tru m n a z um arłym wynosi przez drzwi, uderza
się nią trzy razy ж próg, n a znak, że m u w szyscy życzą, aby nie
w racał ze św iata, do którego się przeniósł i nie naruszał nocnego
pokoju. M niem ają bowiem, że po nocach słyszane jęki, stukotanie
i t. p. pochodzą od duchów um arłych. Godzina m iędzy jedenastą
i dw unastą uw aża się za przeznaczoną na takie nadzw yczajne zda
rzenia i n ik t też, kto tylko może, nie opuszcza w tej godzinie
strzechy.
Dziwne też sobie rzeczy opowiadają o „drakonie“, m ieszkają
cym w wodzie i szerzącym dokoła postrach i zniszczenie, o „jeziorn ik ac h “, czyli m ężach wodnych, m ających n a dnie jezior prześliczne
pałace; o strasznych „w ilkołakach“ p.ół-łudziach, pół-wilkach, piją
cych krew człowieka ; o „nocnych m yśliw ych“ czyli psach o trzech
nogach, w których pokutują dusze sąsiadów, kłócących się za ży
cia; o siedzących zwyczajnie n a piecu „ sk ratach “, czyli kotach,
dostarczających swoim panom za życia wszelkiego rodzaju skarbów,
a za to w chwilę śm ierci chw ytających ich duszę; o białej żonie,
t. j. śm ierci, która, gdy się kogo kosą dotknie, ten ju ż za n ią iść
m usi. Ale ponieważ rzeczy te nie stoją ściśle w zw iązku z zwy
czajam i ludu słoweńskiego w południowej Styryi, uważam za
słuszne pom inąć je m ilczeniem , ponieważ naw et najkrótszy ich
opis zająłby za wiele miejsca, Ktoby zaś zechciał w tym zakresie
nabyć jeszcze dokładniejszych wiadomości, tem u możemy polecić
w r. 1884 przez „Maticę Słow eńską" w L ublanie w ydaną książkę
p. t. „Ôrtice iz duševnega žitka štajarskich Slovencev, zestavil Dr.
Josiph P a je k “, którą m ożna uw ażać za praw dziw y skarb w tym
przedmiocie. Dziełko to je s t bogate w treść, a w każdym razie ta k
ważne, że się żaden słow iański folklorysta bez niego obejść nie może.
P iotr Mildavec.
