ec8152aa8299d4a00cf4c2bc1bdf1270.pdf
Media
Part of Początek kowalstwa w Sułkowicach i terminologia kowalska / Lud, 1900, t. 6
- extracted text
-
—
290
—
Soibor rezydow ał aż do śmierci swojej (w r. 1431) na zam ku
Beckowskim czyli Bolondocz (Bolondvar) pod Beckowem nad W a
giem 1). Po bezpotomnem zejściu syna jed y n ak a Ściborowego („Ścibora I I . na Ściborzycach i Bolondoczu“) posiadłości Ścibora m iały
przejść na córkę jego K a ta rz y n ę , k tó ra jeszcze za życia ojca zarę
czoną b y ła z księciem Cieszyńskim P rzem ysław em 2).
Tym czasem jednak kró l A lbrecht II. ściągnął w szystkie dobra
Ścibora jak o opróżnione lenno a zostaw ił K a ta rz y n ie ty lk o zam ek
Beckow ski (Bolondvar) i dobra Becków, po czem K a ta rz y n a poślu
biła P aw ła B anify z Górnej L inda w y (de A lsó L in d v a)3).
Pod względem etnograficznym panow anie Ścibora nie pociągnęło
za sobą żadnych zmian.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
Maksymilian Gumiilowicz.
P o czątek k o w alstw a w Sułkow icach
i term inologia kow alska.
K iedy szły cygany w ęgierskie przez nasz k raj, ja k to zw y
czajnie do dzisiaj jeżdżą i przechodzą, ta k się sprow adzili i do
Sułkow ic i tu byli najdłużej, bo roboty mieli dużo, jakże kiedy kow ala
w pobliskości nie było nigdzie. C hłopaki ta k ie młode goniły tam
do nich ku „zielonej“ (karczm a) na tę równinę, a cy g an y pobierały
ich k u pomocy, do bijacki albo dym ania. Chłopaki, k tó ry b y ł
sprytniejszy, pod p atry w ali, ja k się to robi i sami zaczęli potem
próbować. Z początku nie robili nic inszego, ty lk o gwoździe dachowe
i do pow ały. J a k się potem w zięli ćwiczyć z u m y słu ze swojej
ciekawości, ta k się ta kow alka rozszerzyła po całej wsi. J a k się
potem cygany o tem dow iedziały i roboty im ubyw ać zaczęło, to
pono ty le p rzeklinali Sułkow ianów co niem iara i dla tego tera z
zawsze bieda w tej wsi.
1) Porówn. W agner Carolus: „Collectanea genealogico-historiea“ Decas L
Budae 1778, str. 100.
2) Córka Przemysława Cieszyńskiego Jadwiga poszła za Zapolyę. Przez tę
koligacyę książęcą udało się jej wyswatać syna swego Jana z Izabellą siostrą
Zygmunta a córką Kazimierza Jagiellończyka, podczas kiedy córka jej Jadwiga
poszła za króla Zygmunta. Porówn. Scibor: „W spomnienia historyczne z podróży
po W ęgrzech“ przez Stan. Słotwińskiego. Bibl. słow. wyd. przez Fr. Mildosicha
Wiedeń 1852. Tom I.
8) W agner loc. cit. str. 14.
— 291
-
Zelaziwa to z początku nabyw ali po chałupach, tak ieg o s ta
rego. a jeszcze nie dawno s ta ry P ielesik przyw oził z T arnow a,
a ja k przyw iózł, to mu w ystało na dw a tyźnie. In si to zaś n a b y
w ali ta k , że chodzili z w orkam i albo z krosienkam i koło chałup
po rozm aitych wsiach i skupyw ali, ja k to ży d y dzisiaj starzyznę
w K rakow ie, aż s ta ry W łoch się puścił do B iałej i sta m tą d p rz y
w oził „fajne" żelazo. Potem ja k mu ra z w drodze u k ra d li worek
z żelazem, zaczęły się próżniaki z niego n a trz ą sa ć (naśmiewać) i n a
despet się go p y ta li: W łochu, u k ra d li wam żelazo, a „śm elc“ te ż ?
T a k on się p rz estał tern trudnić zw łaszcza, że żydy d ały się do
teg o i zaczęły dostarczać żelaza ze św iata. Od tego czasu jeszcze
w Sułkow icach nie brakło żelaza kowalom , choć ich będzie z pół
ty s ią c a we wsi.
C hyba w żadnej profesyi nie m a ty le g a tu n k ó w wyrobów , co
w kow alskiej, a w szystko je s t konieczne, bo i ta k ie drobne rzeczy
ja k s k o b e l k i , p o c i ą g a c k i ,
prze.wyrtacki i werbliki
(ogniw a w ielkie p rz y łańcuchach i końcówki łańcucha, posuwające
się przez końcowe ogniwo Lub pierścień, żeby się łańcuch nie
w ym knął), w każdej są praw ie chałupie. Z a w i a s y n. p. są p r o s t e ,
e s o w e na końcu rozczepione, k r z y ż o w e do pańskich drzw i, p o
tem okucie do okien, t o s a z á w i a s i á k i i h á k i, dalej są jeszcze
z a w i a s y d o s k r z y ń , zw ane także s a r n i n y , w r z e c i ą z k i , po
żydow sku przezyw ane g a j t l e , i s k o b l e też do tego należące.
K ow al, co robi rzeczy z żelaza dla konia, to m usi umieć
zrobić p o d k o w y n a ś t u l a c h , g r y f o w a n e i b e z g r y f ó w ,
b o r o w a n e , co m ają dwie dziurki, do których się w kręca lodowce
p rz y podkowach na „ śto la k “. Z gwoździ to są b r o m n i á k i , záw ó c k y do chom ąt, ś p y r n a l e do „ tre tn i“ (tra tw y ) na wodach na
ro zm aitą ilość cali, b a n b a j z e ważkie do obrazów, szerokie i proste.
D awniej b y ły jeszcze g w o ź d z i e d a c h o w e . W iele jeszcze innycli
w yrobów j a k : d ę n a r k i , h á c k i do okien ta k ie m ałe, h á k i do
ry n n y , nazyw ane tu k ą n a m i , l u ś n i e do wozów, w i t k i do
sp rzęg an iaro zw o ry , ł a z ó w k i podobne do kopaczki i do siekiery na
„obuchu przyplascone“, o s ę k i strażackie, s p u s c á k i dla drożnych,
n a końcu w jed n ą stronę kopaczka, w d ru g ą kilof, ś p i c á k i dla.
kam ieniarzy, na obu końcach zaciągane gran iasto , w r z e c i ą z e ze
z á p o r a m i , czasem byw ają zapory z wrzeciądzam i okrągłe i z przynitow anym i s u f r y g l a m i , k l a m k i do drzw i izbow ych i sienianych z obłąkiem do ręki, p rz y sienianych byw a jeszcze z á t y l n i k
od śro d k a; a n t a p b i do kuferków i do chom ąt, ty lk o trochę od
mienne, bo p rzy tych je st d ru t o k rą g ły na końcu zw inięty ja k
—
292
—
skobel i to się zarzuca do chom ąt, p o g r z y b a c e i u o p a t k i do
popiołu, m ł o t e c k i do klep an ia kosy.
Z „bijacem “ (pomocnik) robi się s k r o b a c k i do ocierania bu
tów z błota, s t o l n i c e ze stali, płaskie do sieczkarni ; ta k a stolnica,
m usi być koniecznie ze stali, bo o nią się ociera kosa, ś w i e d r z y k i
różne b e z k o ń c ó w n. p. l ub c y r k l o w e do beczek. Z innych s a
w i y s á k i , takie, co się „w dzianie“ (odzież) n a tem wiesza, to j e s t
pasek żelazny z dziurkam i, do których się wpuszcza h aczy k i.
Gwoździe też są różne: u h n á l e p ł a s k i e z rozszerzoną głow ą
i nizkim „płozem “ (szyja i dolna część głow y gwoździa zw ykleczw orogranna) i zw yczajne d o p o d k ó w , podobne do m aszynow ych,
g a l a r á k i , g ł o w a c e do drzw i tak ie w ielkie z gw iazdkam i. P ró c z
ty c h m am y tu ż a b k i , to d ru tu kaw ałek „pogrzany“ za k rzy w io n y
w środku i o stry na obu końcach spłaszczonych; robi się je p rę d k a
i lekko, to też m ałe chłopaki robią ich po k ilk a kóp dziennie ;
p r z e w y r t a c k i do łańcuszków , p o c i ą g a c k i w bite do drzwi,,
żeby było za co pociągnąć p rz y otw ieraniu, gwoździe s u f i t y , in a
czej sufitowe z głow am i kłapciastem i do przy b ijan ia sosyny, (trzcina)
do pow ały, k l i ń c e fasowane, podobne do uhnali, ty lk o się cz te ry
ra z y z boków uderza. D awniej jeszcze b y ły w ę g i e r s k i e uhnale^
ale ju ż dziś przem inęły, bo dużo było z nim i roboty. Jeszcze w y
m ienić trzeb a e s a do spajania ogniw rozerw anego łańcucha i s k o b
le gal ar owe .
T ak zw ane „ n a c z y n i e “ kow ala zw yczajnego obejmuje : k l o e
w ziemię w bity, w nim tk w iącą b a b k ę , m ałe kow adło da
m niejszych wyrobów lub położone na. klocu k o w a d ł o , k l y s c e ,
o b c ą z k i , m ł o t e k m ały i p y r l i k , w ielki m łot dla pom ocnika,
g w o ź d z i o w n i ę do „fasow ania“ (kształtow ania) gwoździ lub
s y n o l i c e , do fasow ania śpyrnali, w b itą do kloca. Obok bab k i
byw a u c i u k a ostra, w b ita , do drzewa, do odcinania gw oździa od
reszty żelaza. Do form ow ania ćwieków służy gw oździow nia m ała,
zw ana ć w i ę n c k o w n i ą . Z mniej koniecznych narzędzi są c z ę s te :
ś r u b e l do przebijania otworów w żelazie, m y s e l do cięcia żelaza,
p r z e w ó j do śrubla podobny tylko, że tam ten g ra n ia sty , a te n
o k rąg ły .
Pow yższe objaśnienia zebrałem z opowiadań. W iele się jeszcze
znajdzie szczegółów i rzeczy ważnych, odnośnych do kow ali i k o
w alstw a sułkowickiego, co jeszcze będę m iał sposobność niejedno
k ro tn ie na innem miejscu objaśnić.
Jan Fr. Magiera.
- — &
S&
— -
