f21549144a474b6e5e8f172f800f327c.pdf
Media
Part of Dwa przyczynki do historyi wierzeń ludowych / Lud, 1897, t. 6
- extracted text
-
—
385
—
sty k i, obejm ujących kraje i narody »poczynając na H issarliku
przez In d y e i Chiny aż do A m eryki w kierunku w schod
nim, a w zachodnim przez E uropę południow ą ku północnej
a następnie przez Skan d ynaw ię i S zk ocyę aż do A m eryki«.
R eferen t przyjmując »monotheizm pierw szego objawienia« za
najdawniejszy wyraz religii człow ieka pierw otnego,
uważa
»słońce za sym bol B o g a praw dziw ego, a sw astyk ę jako narzędzie
w ręku człow ieka ku dobyciu ogn ia i ciepła na ziemi. K rzyż
przedchrześciański nie jest skrzyżowaniem się dwóch linii lub
płaszczyzn, lecz czterema prom ieniam i w ychodzącem i z jedn ego
punktu tj. B o g a (słońca), z k tórego w e w szystkie cztery strony
św iata tryskają prom ienie życia. Przez zaniedbanie rysunku i jego
urozm aicenie sym bol ten przeistoczył się w ornament«, który
na
rozw ieszonej tab licy referent przedstaw ił w głów n ych
grupach.
T o są g łó w n e rezultacy 5 -letniej naszej działalności na polu
ludoznawscwa, jakie na zjeździe poddaliśm y pod sąd publiczny.
J eżeli ten w y p a d ł pom yślnie, to niech będzie to dla nas bodźcem
do dalszej i w ytrw ałej pracy, pom nąc owej Sokratesow ej zasady:
p o z n a j s i e b i e s a m e g o , która n ietylk o w filozofii, ale i w ży
ciu narodów jest podstaw ą rozumnej i'p ożyteczn ej pracy.
D r. Antoni Kalina.
Dwa przyczynki do historyi wierzeń Indowych.
i.
Pierwszorzędnem źródłem- badania histo ry i wierzeń ludow ych
są daw ne a k ty sądowe. Prócz bowiem licznych wzmianek, mniejszej
w agi, dotyczących tego przedm iotu, znachodzą się w nich —• nie
często w praw dzie — procesy o czary, w ierzenia w duchy i d y ab ły .
K sięg i sądowe m iejskie i wiejskie, zw łaszcza krym inalne, obfitego
dostarczają nam pod ty m względem m atery ału ; mniej szczodre są
a k ta sądów grodzkich i ziemskich, choć i tu znajdą się nieraz nader
w ażne d la etn o g rafa szczegóły.
Pierw szy z niniejszych przyczynków znaleźliśm y w tak iej
w łaśnie księdze sądowej grodzkiej halickiej z la t 1655 i 1656,
(C astr. H al. t. 147, p. 1963 — 1967). Zaw iera on obiatę konfessaty
jednego czarow nika i dwu czarownic z wsi Zabłotow a, k tó rą dzie25
j
—
386
—
dzic tej wsi, Stanisław Karski, torturami w nich w ym ógł i do
aktów sądu halickiego wpisać polecił. Wśród mnóstwa szczegółów ,
jakie zeznania te zawierają, znajdujemy ciekawe wzmianki, odnoszące
się do sposobu czarowania, do przyrządzania środków przeciw s k u
tkom czarów i t. p. A le najciekawszym jest fakt, ze sam ksiądz
pleban w ierzył w skuteczność czarów, polecając jednej z wiedźm
zabłotowskich zaczarować pana Kamienieckiego, z którym się. w ła
śnie procesował, aby spór w ygrał.
A k t przytaczamy w dosłownym odpisie, zmieniając błędną
częstokroć pisownię (pisarz b y ł niewątpliwie Rusinem) na dzisiejszą.
Oblata confessatae de Eabłotow (4 września 1656). Officium
praesens castrense capitanéale Halicieuse confessatam infrascriptam
diversarum personarum per generosum Stanislaum Karski ad actieandum porrectam suscepit, actisque suis inscribi permisit, eiusmodi
seriae verborum.
Actum in Oppidio Zabłotow die 23 Januarii. Confessata cza
rownic zabłotowskich. Kulik 'primus. 1) Przyznał K ulik przed tortu
rami, iże Olexina z Pilipicbą czarowały się i na siebie czary w y
w oływ ały i posyłała mnie Olexina po lekarstwa do lekarki, ja jej
przyniósł z białego Potoka od lekarki cbowanca w zbanku.
2) Przyznał Kulik, iże Olexina, Petrycba i Pilipicha umieją
czarować i czarują.
3) Przyznał się Kulik, iże Jacka urzędnika zabił w białobużnicy o pańszczyznę.
4) Przyznał i to, że Didko po chacie biegał w domuu Olexiny.
5) Przyznał i to, że Olexina z Pilipicbą w yw oływ ały nasiebie,
żeś ty na mnie nasłała i ty także na mnie n asłała.
6)
Pilipicbą na arendarkę w więzieniu płacze, że znią kiedy
czarowała.
7) Doboszka browar zepsowała, że piwo nie lusło aż jej B ilęski
kupił konew piwa i znowu to odczyniła. '
8 ) Olexa kazał browar czarować dla arendy.
9) N a Halkę kazał, iże także o czarach wie w szystkich z Ole
xina nika jej ona jest.
10) Jakubicka W aśkowa nie wstanie nigdy bez czarów.
11) Pilipicha Petrykowskiemu dzieci dwoje w białym Potoku
umorzyliśmy z W asilem leśnym pobereźnikiem.
12) Przyznał i to, że Olexina z Petrycba dawno się na Pana
zawzięły.
—
387
—
13) Panu Ludzickiemu ludzi wszystkich podmuszczyła.
14) Przyznał i to, że dzieciom Pańskim niemasz zguby od ni
kogo tylko od P etrychy, Olexinej, dały im wypić.
15) Olexina, Petrycha, Pilipicha ci Państwo czarowały i ja też
z nimi.
16) Przyznał i to, że Olexina ma chowanca w domu, mnie po
niego posyłała.
17) Przyznał i to, że Olexina Pańskie dzieci Pańskie (sic) po
gu biła dla arędy, że teraz nie panowała mówiąc, gdy mu dzieci
pomrą, to pieniądze z Zabłotowa Pan.
18) Przyznał i to, że w domu, gdy się do kupy poschadzały,
Pilipicha, Petrycha, Olexina mawiały, że ne bude tu t Karski panow aty, tak się często chw aliły na Pana.
19) Werkunienki też z nimi nakładały, sestra z sestrą, kuma
z kumą.
20) Grześko z -Tymkiem zabili Dzwonnika, który nocował w
gumnie u Olexiny. Ciało leży za Turka pod górą przeciwko pasiece,
w zięli złotych ośmdziesiąt u niego.
21) Chlebem tym czarowali, co go w piecu zalewają przez noc.
22) Powołał Hawryszkę z Dymidcza, że widma jest K owalska
stara Tomaszycha Kalina, dziewka ta człowieka zaraz zabija.
Druga Halka. 1) Przyznała, że Pilipicha z Olexina podsypały
dzieci w domu.
2) K azała wziąć siostrę i Pilipichę, ci są worohy Panu.
3) Petrycha na moje dzieci nasyłała.
4) Ponieważ tak siostra czyniła, niechajże cierpi i ja dla niej
muszę cierpieć.
5) Pilipicha z siostrą czyniła dla arędy, że poczarowała dzieci,
żeby pan rychlej poszedł z Zabłotowa, gd y pomrą dzieci.
6 ) Olexina radziła się mnie, jakoby zgładzić ze świata Pana.
7) Siostra po żonkę aż do Wołoch posyłała i w pole po ziele
jeździła.
8) Pilipicha, siostra Petrycha, ja czarowałyśmy państwo
i K ulik.
9) Olexina z Pilipicha czary noszywała do zamku ; takto
Pilipicha panią leczyła a ona natenczas czarowała.
10) Skarżyła się Pilipicha przed Alką, że miała mi dać Pani
krowę, com ją leczyła. Petrycha krowy mi Pani nie dała.
11) Olexina cieszyła się ze śmierci dzieci Pańskich, mówiąc,
chwała Bogu, że pomarli.
12) Przyznała, iże Olexa znał o czarach wszystkich.
—
388
—
13) Sestra na Pana nasłała, podsypowała i podlewała g o
z Petrycną.
14) Czarownice te tu są: siostra, Petrycba, Kulik, ja.
15) Pilipiclia z sestrą mnie namawiały, żebym dzieci Pańskie
czarowała z nimi i niżeli pojachał Pan na Trwogi czarowałyśm y je.
16) Panią czarowała Pilipicha, gdy ją leczyła.
17) Pilipicha czary w chacie u Pana sypała.
18) Chowaniec ma Olexina.
Trzecia Olexina. 1) Przyznała, że jeszcze Pan b ył na Trwogach
a Kulik Pana czarował o kotły, co ich w ydał Kozakom.
2) Przyznała, iże K ulik chw alił się, że nie zdrową do m nie
odeśle Pan.
3) Kulik w ziął Dzwonnika u Olexiny w gumnie ubił go, w z ią ł
złotych trzysta.
4) K ulik Panu winien w dzieciach, ile razy była P ilip ich a
u Paniej, zawsze się z nią czarował Kulik.
5) Przyznała Olexina: iżem kazała czarować Kulikowi, jako
Pan przyjechał z Trwóg za arędę. Pilipicha wie o tym .
6 ) Kulik Panią czarował za złotych dwanaście.
7) K ulik browar czarował.
8 ) K ulik z Pilipicha n asyłał na browar.
9) Przyznała i to, że chowaniec jest w tej chacie, gdzie Pan
mieszka, gdyż go K ulik z Zadniestra przyniósł, puścił go n a dawne
jeszcze dworzysko.
10) Przyznała i to, że Halka, Kulik, Pilipicha i ja dzieci
Pańskie czarowałyśmy.
11) K ulik się nauczył czarować, jako tu przyszedł.
12) Przyznała i to, że z Pilipicha w poniedziałek pow adziła
się a we środę na mnie nasłała, żem z chaty uciekała, aż D ubeyczycha odegnała odemnie ; dałam jej serdak za to.
13) Przyznała i to, że K ulik na Wodokrzcie ....... ') czarów,
gdy na Stasia Pańskiego zawernuło, przyszedł do mnie powiadając
mi, iże u Pana jest żonka, co leczy Stasia — co tym czynić — ja
powiedziałam czyń, co rozumiesz.
14) Na granicy bywałam we czwartek i ze mną H alka, P ili
picha i K ulik.
15) Przyznała co, że K ulik gdy b ył watamanem w Siemakowcach u PanajKomorowskiego, gdy w gurę b ył odjachał, zlecił
mi był wszytko i z tkaczem oni poprzepiali Pańskie dobra. Pan p rzy*) jedno słowo wypuszczone.
— 389 —
jach aw szy , nie za sta ł mie w domu. w ziął u tkacza p łu tn a pułseręk
z a winę, a u K u lik a jałowice. K u lik n asłał złego na cztery P anny
jeg o .
16) K u lik na Hrenichę nasłał, k tó ra k ilk a ra z y chciała się iść
s ta r z y ć do P ana a on z siekierą się puścił za nim.
17) W erk u n k a widm a jest.
1.8) D w a roki ja k ona w idm a została.
19) Jak u b ich a widma. 20) P ilipicha ma chowańca.
21) K u lik mię nauczył być widma. D ał mi się z czerepka po
sm arow ać, posm arow awszy się, poleciałam na granicę.
22 K uliczycha n ak u rzy ła paleniczką na pirsze W oskresenie
zdechło u mnie to w a ru 2) zaraz 12, także u gancarki, tak że i u B i
lińskiej.
23) K u lik Słow otczankę z Popielnik ta k ją b y ł czarow ał, że
je j nogi odjął.
24) P rzyznała, że Słow otczankę zleczy, P an ią i P an a z dziećmi,
g d y K u lik a i K uliczycki nie będzie, bo i ona je st w ielką czarow nicą.
25) K u lik na Hczychę nasłał.
26) P rzy zn ała i to, że K uliczycha przyniosła jej chleb, co nim
k u rz ą na W oskresienie pierw sze a ten chleb ma ta k ą moc, że wie,
k to się liczy przeciwko czarom ich.
27) W idziała p ła t od pieniędzy u H renichy co dzw onnika z a
b ili K u lik z Hreniem .
28) P a n a Kamienieckiego W ołyńskiego i w szystkich Panów ,
•co tu m ieszkali ty lko, z inszemi czarow ała.
29) N a P an a K arskiego te czary nagotow ałyśm y były, ale
■dzieci w to w stąp iły,
30) G niew ałam się na P ana K arskiego, że mi k az ał przysięgać
o rzeczy Gajecki z częścią, dla tego zadałam .
31) G dy się pozyw ał ksiądz pleban z Panem K am ienieckim ,
tedym Czarowała, żeby p rzeg rał spraw ę Pan K am ieniecki, bo mię
o to p ro sił X iadz i po białogłow y posyłałam , gdziem w iedziała
o nich, żeby b y ły czarow ały.
32) P an a K opyczyńskiego czarowałam i złe m ieszkanie m iędzy
P aństw em uczyniłam , bo się mnie P an trzy m ał, P an i się tego do
w iedziała, chciała mię kazać pojmać i k a tu dać w ręce i przyjaciele
2) t. j. by día.
—
390
-
jej na ty m stali, mnie przestrzeżono i uciekła stam tąd od w szy st
kiego i do Zabłotow am przyszła.
Ł a w er Koszko w ójt zabłotow ski, Ruś, osadca. burm istrz..
Wojtek Gancarz. Matwiej Piekarz. Pilip Piekarz. Marko Markowicz?
burm istrz.
II.
A k t, k tó ry poniżej w dosłownym odpisie przytaczam , z a w a rty
jest w księdze rozpraw sądów ław niczych w T arnopolu z la t 1730
— 1745, k tó ra obecnie znajduje się w krajowem A rchiw um a k tó w
grodzkich i ziemskich we Lwowie. J a k się z treści okazuje, je s tto
in d ag acy a sądowa, k tó rą na rozkaz zamku, tarnopolskiego przepro
w adzają dwaj ław nicy n a osobie chorobą złożonego W ojciecha B e
d n arza. Zeznania, jak ie przed ty m i ław nikam i złożył, rzucają pew ne
św i atło n a w ierzenia ludu tarnopolskiego przed 170 la ty m ianowicie
na w iarę w dyabły. Dodane n a końcu a k tu zeznanie św iadka W oj
ciecha K urasza, jakkolw iek nie zaw iera ciekaw szych dla nas szcze
gółów, przyczynia się jednak do rozjaśnienia spraw y, więc p odałem
je tak że dla zw iązku.
A ctu m in civitate Tarnopol, feria secunda post Dom inicani
R em iniscere hoc est die vigésim a secunda F eb ru a rii (sic) 1731.
Z w yraźnej woli zam ku tarnopolskiego, m y będąc deputow ani
z urzędu, to je st sław etni M ichał Sroczyński i B azyli Ja ry c z e w sk i
p raw ni w ierni do w ysłuchania indagaeyj w dom J a n a B arańskiego
do utściwego imieniem W ojciecha Bednarza, chorobo złożonego, k tó ren przed różnem i ludźm i pow iadał, jak o b y pieniądze w y k o p y w a ł
w chlew ku W ojciecha K u rasza na wale. P otym m y krucyfix p o sta
w iw szy m u przed oczy, w yp y ty w aliśm y się różnie, przekładając m u
mękę C h ry stu sa P ana, źeto dla odkupienia nas grzesznych cierpiał,,
a on jednostajnym głosem pow iadał, że do mnie po nocy coś p rz y
szło i jeden m ów ił: Leży tu Jó zef S ta ry w końskim gnoju, a d ru g i
pow iedział, że A ndrzej b y ł tu i m ieszkali, k tó rzy k ra d li i na ty m
miejscu summe składali, a ta summa leży pod trzecim kołem od
miedzy ; potym m ówili do mnie : t y jesteś pobożny człek, to
w ykopaj sobie i daj na Bożą chwałę i powiedzieli mi : p am iętasz,
żeś w zioł p rzy znakę; a to praw da, że je st tem u la t dziesięć, ję k i em
tok s tru g a ł, tom b y ł n alazł zamek od skrzyni i wziołem go, to
mi o ten zam ek spominało, a t o w s z y s t k o d i a b l i b y l i , i k a
zali mi n a ty m miejscu kopać. J a to sobie wziołszy (sic) w głow ę
— 391 —
i poczołem kopać a na ty m miejscu b y ł kam ień, com go położył
pod worek, tenże b y ł przym arz i jam ten kam ień ud erzy ł dow bnią
aż zaraz d i a b l i rz e k li; o ogłuszyłeś nas, a jam im rz e k ł: a ezemużeście nie uciekali, i ja kam ień odwaliwszy, wziołem kopać,
a gdym jam e w yk opał więcej ja k na dwie piędzi aż mię strach
zebrał, drżenie w ielkie napadło mię, żem m usiał uciekać, i ta k ciż
d i a b l i ustaw icznie mnie w uszy szeptali, mnie podmą wiali, abym
im duszę zap isał a ja nie chcę, ale duszę moją Panu B ogu i M atce
przenajśw iętszej oddaję. P otym ja k mię d i a b l i już poczęli trząść,
w niwecz obracać, tedy ja poszedł do Smykowiec do popa. Tedy
gdzie ty lk o b y ła jam a woda (sic), to w szystko mi mówili, że cię tu
zam ordujem y i moja żona ze m ną chodziła a w szystko u mnie się
duszy n ap irali, a jam się im bronił, od siebiem ich odganiał a gdym
przyszedł ze Smykowiec, tedy tak i d i a b l i nie daw ali pokoju,
n a p ira li się u mnie odzieży (sic) i ja różnie chodząc, tom porzucił
b y ł kożuch w Buczniowie, bo oni mię tam m ordowali a to żeby
m i d ali pokój u K rz y sk a a oni ty lk o się dziw ow ali, co ja robię ;
na P etry k o w ie porzuciłem sirak ladaco, a com jam ę by ł w ykopał,
tom ją znowu zasy p ał i więcej tam nie bywałem i niewiem o n i
czym, bo d i a b l i teraz do mnie nie gadają, ja k się m iędzy ludźmi
rozniosło to tyłkom ra z słyszał, że się śmieją, pow iadając żeśm y
ich pokusili. A ja to rozum iał, że pieniędzy dobędę, tom ofiarow ał
n a o łtarz świętej A nny. A ja k ja począł kopać, to już tem u czwa
r t y ty d zień od środy, bom we środę począł kopać, niepam iętam czy
przedpołudniem , czy. popołudniu. A co baba mię porzuciła b yła
pierw ej, to z tej racyi, że miałem nad głow am i za ścianą za deszczką
zł. 14 i ta k mi z tych zginęło zł. 8 a sześć się zostało i ta k my
się za to powadzili.
Do urzędu przyprow adzony będąe utściw y W ojciech K urasz,
będąc różnie p y ta n y i straszony w tej jamie, k tó ra się znajduje
w chlew ku, o której pow iadał Wojciech B ednarz je st jego, że tedy
on poklęknąw szy palce n a w k rz y ż . złożyw szy i pow iedział : Panowie
wolno ze m ną co chcieć czynić, a ja ni o czem nie wiem i o tej
jam ie nie wiem, kiedy się kopała i niewidziałem jej aż dopiero przy
urzędzie, bo ja nig dy do tego chlew ku nie chodził, ty lk o sta ry sam
tam siedział j a k p i e k i e l n i k ; on się ze m ną często kłócił i mnie
nieraz o g łuszył b y ł a więcej ni o czem nie wiem. Niech mię Bóg
sk arze na duszy n a ciele.
W ładysław Semkowicz.
