7bad6634fb061c44802018e92928d16d.pdf

Media

Part of Polacy na Węgrzech. Studyum etnograficzno-statystyczno-historyczne, I.-II / Lud, 1900, t. 6

extracted text


277



Polacy na
Studyum etnografìczno-statystyczno-historyczne.
Praca ta pochodzi z teki pozgonnej Maksymiliana Gumplowicza. Przepisał ją
z zapisków stenograficznych i złożył w całość ojciec autora dr. Ludwik Gumplowicz, profesor uniwersytetu w Gradcu. Wydaniem zajął się podpisany. Nie
naruszając osnowy tej pracy pośmiertnej i szanując ją jako nietykalną pozosta­
ło ść po przedwcześnie zmarłym, a tak pracowitym dziejopisarzu, porobiwszy
jedynie niezbędne poprawki co do nazw, imion własnych i niektórych szczegó­
łów , zastrzegam sobie wypowiedzenie uw ag i własnych poglądów w zakończeniu
rozprawy.
D r. Stanisław Eljasz-Radsikowski.

WSTĘP.
Podczas kiedy stosunki etnograficzne krajów alpejskich są już
oddaw na dokładnie zbadane, bardzo mało znam y stosunki te w k rajach
k arp ack ich , zw łaszcza pod względem językow ym panuje jeszcze
dużo m ylnych zdań. W obec mnogości pokrew nych narzeczy sło­
w iańskich w k rajach karpackich, nieraz ty lk o re lig ia stanow i główne
k ry te ry u m narodowości,; a o przynależności narzeczy przejściowych
do jednej lub drugiej narodowości, w ydaw any byw a sąd często
w edług znamion przypadkow ych, zw łaszcza jeżeli w ydający sąd
nie są Słow ianam i. T ym sposobem jedynie w ytłóm aczyć sobie
m ożna, że p rzy jaźn i nam zw ykle M adjarowie koło 100.000 górnow ęgierskich Polaków zaliczają konsekw entnie do Słow aków , j a k ­
kolw iek ci o statn i o tem nic słyszeć nie chcą, a naw et Itosyanom
n a m yśl nie przychodzi ogłosić języ k polski za narzecze sło­
wackie.
Co p raw d a najbliżsi w ęgierskich Polaków sąsiedzi Gralicyanie
t a k mało się o nich troszczą, że wiadomość dziennikarska o od­
k ry c iu przez prof. Poliykę w roku 1885 „P olaków “ w górnej
Orawie*) w y w o łała w praw dzie w Gralicyi pewne zdziwienie, nikom u
jed n ak z uczonych galicyjskich nie przyszło n a m yśl, żeby te sto­
su n k i bliżej zbadał staty sty czn ie lub historycznie.
A jed n ak ciekawe odkrycie prof. P olivki nie je s t nowem.
Polskie osady n a W ęgrzech zo stały ju ż stw ierdzone konskrypcyam i
*) „Polština w horní stolici Oravské“ p rz e z J. Poliykę, w czasopiśmie Cześ­
kiem „Listy filologické« 1885, str. 463.



278



urzędowemi z l a t 1772 1) i 1787 2) a n aw et k o n sk ry p ey ą z r. 1853 3),
k tó ra co p ra w d a nie zo stała drukiem ogłoszoną.
O P olakach na W ęgrzech w spom inają zresztą geografow ie
w ęgierscy B èl4), S zaszk y 5), C saplovics6), K o ra b in sk y 7) i Jľényes8),
m ówią o nich S z a fa rz y k 9) i B iderm ann10).
N iezaw iśle od ty ch badań ogłoszonem zostało w „D odatku
tygodniow ym do G azety L w ow skiej“ (1851 n r. 41 . i 1852 nr. 3 .)
k ró tk ie spraw ozdanie o sm utnym stanie P olaków w ęgierskich
(„O osadach polskich n a W ęgrzech“ przez J . Z .11). W lecie 1851
p rzyrodnik prof. L udw ik Z e j s z n e r zw iedzając w celu badań p rz y ro d ­
niczych T a try , za jrz a ł także do O raw y i na Spisz i ogłosił n iektóre
uw agi o ludności ta m te jsz e j12). Są to dotąd ( 1893) jedyne prace
polskie o P o lakach n a W ęgrzech ; przeszły one jednak dosyć niepo­
strzeżenie i w net o nich zapomniano.
Jed y n ie znakom ity slaw ista Š e m b e r a w ziął z ty ch p ra e
pohop do ścisłego odróżniania w ęgierskich Polaków od Słowaków^
zw łaszcza w w ybornej swej czesko-słowackiej D y a le k to lo g ii13), ja koteż w nadzw yczaj bezstronnie napisanym szkicu: „Mnoho-li je s t
Cechů, M oravanů a : S lo v ák ů ?“ 14).
A b y osiągnąć ile możności ja k najdokładniejszą wiadomość
o poszczególnych narzeczach czesko-słowackich, Šembera ro zesłał
do licznych nauczycieli, księży i do różnych innych osób narodo­
P Bidermann : „Die ungarischen Ruthenen“ IL 82. uwaga 3.
2) Tamże naliczono w tedy 28 miejscowości z ludnością „polską“.
s) Ludwik Zejszner: Or-awa w Bibl. W arsz. 1853, T. III.; Spiż, ibidem. 1854T. III.; Spiż Słowacki, ibidem. 1855. T. III.
4) Mathias Bel: „Compendium Hungariae geographicum 1753 і Hungariae antiquae et novae Prodrom us“ 1723.
5) Szaszky: „Conspectus introductionis in notitiam regni Hungariae, і Introductio.
in geographiam Hungariae antiqui et medii aevi“ 1781.
6) Csaplovics: „Gemälde von U ngarn“, 1829.
!) K orabinsky: „Geographisch-historisches Producten-Lexicon von U ngarn“ 1786.
8) Fenyes j „Statistik des Königreichs U ngarn“ Pest 1843, I. 76, 77.
e) Safarik: „Slovanski národopis“, str. 77.
,0) Op. cit. I. 9 — 11, 95 і II. 82 et passim.
]1) Autorem tych sprawozdań zdaje się był jakiś urzędnik Polak, w ysłany
z Galicyi do W ęgier; może J(ózef) Z(aleski)?
la) W rozprawach powyżej wspomnianych.
ls) Aloizy W ojciech Šembera: „Základové dialektologie česko-slovenské“
Wiedeń 1864, w której on pierwszy (przed Polivką) zwrócił uwagę na osady
polskie w Słowaczyźnie i ze stanowiska lingwistyki podnosi znamiona tamtejszej:
polszczyzny (str. 79 i 80).
u ) „Časopis Musea kralostvi českého“, Praga 1876.

-

279



wości czesko - słowackiej in terro g a to ry a, jak o też k iik a pow iastek
i pieśni, celem przetłóm aczenia tychże n a narzecze miejscowe. To
te ż odnośne poszukiw ania Šembery, jako odpowiadające wszelkim
w ym ogom naukow ym i prowadzone w obrębie dotyczących n arze­
czy, ro z strz y g a ją w ty ch kw estyach językow ych.
Otóż Šembera po pierw szy ra z odróżnia W yraźnie m oraw skich
C horw atów i w ęgierskich Polaków od M oraw ian i Słowaków, ja k ­
kolw iek m ożnaby się było obawiać, że osoby na świadectwach
k tó ry ch polegał, bądź to M oraw ianie bądź Słow acy, skłonni będą
do w liczania owej niem orawskiej i niesłowackiej ludności albo do
jednej albo do drugiej z ty c h narodowości. Że tego nie uczynili,
je s t to dowodem ich bezstronności i trafn eg o w yboru sprawozdawców
przez Šembere.
N a podstaw ie tak ich badań stw ierdził Šembera, że w stolicy
T renczyńskiej, na Oraw ie i n a Spiszu znajduje się 83.000 Polaków ;
ty lk o co do S zary szu i Zem plinu b ra k mu inform acyj, albowiem
nie zn alazł tam dostatecznej liczby sprawozdaw ców.
0 ty c h stolicach czyli żupaństw ach znajdujem y k ilk a cieka­
w ych d a t w gruntow nej i uczonej p racy J. H . B iderm ana : „ O R u ­
sinach w ęgierskich“. A u to r zw iedzał osobiście siedziby R usinów
w ęgierskich, zbadał tam tejsze archiw a i wszędzie ze tk n ą ł się sam
z ludnością ta m te js z ą 1).
1 te bad an ia przem inęły niespostrzeżenie, ty lk o H u n f a l v y 2)
z prac B iderm ana w ziął pohop do dziwnego tw ierdzenia, że podczas
k ontrreform acyi w ielu Polaków napłynęło do W ęgier, jednakowoż
„dzisiaj s ta ty s ty k a nie odróżnia więcej wśród szczepów słow iańskich,
katolickiego P o lak a od katolickiego S łow aka, gdyż między lu d ­
nością słow iańską w yznanie stanow i daleko w ażniejszą różnicę
aniżeli narzecze. P olak k ato lik czuje się daleko bliższym Słow aka
k a to lik a , aniżeli np. S łow ak kato lik , S łow aka l u t r a “(!).
Dziw ić się trzeba, że ta k znakom ity skądinąd s ta ty s ty k m ógł
coś podobnego tw ierdzić, podczas kiedy n aw et w R osyi, B u łg a ry i
i Bośni, gdzie ludność pod względem politycznym grupuje się w y ­
łączn ie w edług w yznania, tam tejsi sta ty s ty c y ile możności s ta ra ją
*) Zanotować tutaj jeszcze należy publikacyę dr. W iktora Ungra w „Przeglą­
dzie emigracyjnym“ (Lwów 1893) pod tytułem : „Polacy na W ęgrzech“. Są to prelekcye miane przez autora w r. 1882 w Kółku krajoznawczem Iwowskiem.
2) Hunfalvy: „Die Ethnographie von Ungarn deutsch von Schwicker“ 1877,
str. 305.



280



się stw ierdzić w każdym szczególnym w ypadku, etniczną p rz y n a r
leźność ludności w edług używ anego narzecza.
W praw dzie chłopi polscy na W ęgrzech należą politycznie do
stro n n ictw a słowackiego i dla braku poczucia narodowego, ty lk o
z powodów lingw istycznych, mogą być zaliczani do P olaków ; nie­
mniej jednak naw et narodow cy słowaccy, k tó rz y zawsze się skarżą,
że w ęgierscy s ta ty sty c y z b y t nizko podają liczbę Słowaków, od­
różniają zawsze dokładnie Polaków od Słowaków.
C zynią to nietylko daw ni autorow ie M. B e l , J a n C s a p l o ý i c s , ale tak że i nowsi ja k H o d ż a 1) i S y t n i a n s k y 2), k tó rz y
w szystkie narzecza słowackie dzielą n a 1) czesko-słowackie w po­
łudniowo-zachodnich M orawach i w stolicach P reszburskiej, N itrzań skiej i Trenczyńskiej ; 2) środkowo-słow ackie w stolicach T urczańskiej, L iptow skiej, Zwoleńskiej, Tiekowskiej, N ow ogradzkiej, H ontiańskiej i Griemerskiej ; 3 ) polsko-słow ackie w stolicach Oraw skiej
dolnej, Szaryskiej, Spiskiej, Zem plińskiej i A baujskiej.
Z w yraźnego odróżnienia dolnej O raw y, a zatem w yłączenia
górnej O raw y, pokazuje się najlepiej, że n aw et ci narodow cy sło ­
waccy, nie uw ażają narzecsa górnej O raw y za polsko-słowackie, ale
za czystą polszczyznę.
Co do pochodzenia, osady polskie na W ęgrzech dzielą się na
dwie g ru p y :
A . Osady polskie w górno-w ęgierskich stolicach : T renczyn,
Orawa, L iptów , Spisz, Szarysz, Zem plin, Giem er i A bauj, w k tó ­
ry ch P olacy stanow ią ludność zbitą i poczęści tubylczą.
B. Polacy w rozsypce po różnych stolicach ; są to osady
mniej znaczne a poczęści świeższej d aty .

A. Polacy na górnych W ęgrzech.
W szystkie górno - w ęgierskie stolice, o ile zam ieszkałe są
przez Słowaków, należały pierw otnie do białokarantańskich księstw
krakow skich i do czerw onokarantańskich księstw Przem yskich*),
k tó re najprzód przez Św iętopełka połączone zo stały z państw em
0 M. M. Hodża : „Der Slovak“. Praga 1848.
2) Porównaj także: Jaroslav Vlček: „Dejiny Literatúry slovenskej“. V Turč
Sv. Martine. 1890.
*) U w agi sw oje o tych i in nych zapatryw aniach autora um ieszczę w za ­
kończeniu pracy, gdyż nie chcę m nożyć i tak ju ż licznych przypisów .
D r. Stanisław Eljasz-Radzikowski



281

W ielkom oraw skiem (w w ieku IX .), następnie przez B olesław a I I .
Pobożnego, księcia czeskiego (967 — 999 ) z Czechami, n areszcie przez
B olesław a Chrobrego (992 — 1025 ) z P o lsk ą 1). Po u p ad k u zaś P a ń ­
stw a Chrobrego, K a ra n ta n ia t. j. dzisiejsza S łow aczyzna, d o stała
się do W ęg ier w latach 1048 — 1193 , podczas kiedy R uś za k arp a ck a
t. j. stolice: Szarysz, Zem plin i A bauj, które jeszcze w 12 . w ieku
n ależały do księstw a Przem yskiego i H alickiego, dopiero w la ta c h
1188 — 1228 połączone zo stały z W ęgram i.
To też R usini węgierscy, ta k samo ja k i Łemkowie, są
resztk am i W ielkom oraw skiego państw a IX . w ., a pierw otnie n a z y ­
w ali się K a ran tan a m i (Nestor) ; przyjęcie zaś nazw y R usinów , w sk a­
zuje n a dłuższe panow anie nad nim i R u ry k ó w przed podbiciem ty c h
ziem przez W ęgrów , co w praw dzie nie w yklucza niektórych póź­
niejszych im m igracyj ruskich.
Bo g d y b y nie dłuższe panow anie R urykow iczów , ludność t a
zachow ałaby nazwę, pod k tó rą ją N estor znał, a nie n azw ałab y się
R usinam i. T akże z Ponsa, n o tary u sza k róla B eli widać, że W ę g rz y
w dzisiejszej Słow aczyznie prow adzili wojnę głów nie z P olakam i
(t. j. B iałokarantanam i), a nie z Czechami.
Nie podlega też w ątpliw ości, że języ k starosłow acki, o ile
o nim sądzić można z nazw miejscowości, k tó re się w dokum entach
u trz y m a ły , bardzo b y ł zbliżony do polskiego, a zw łaszcza w y k a­
zuje wiele podobieństw z dzisiejszem narzeczem P odhalan i śląskich
W ołochów.
Z biegiem czasu jednak ta daw na przynależność słow ackich
„ K a ra n ta n ó w “ do P olski u sta ła w skutek zaborów w ęgierskich.
N astępnie w skutek długoletnich sojuszów z W ęgram i poszła z u ­
pełnie w zapomnienie. Zw łaszcza kiedy później, w 16 . wieku, możnowładcom polskim przez Unię z L itw ą , otw orzyły się nowe pola
działania, ta k dla czynności wojowniczej jakoteż dla kolonizacyi,
zrezygnow ano łatw o z daw nych posiadłości zakarpackich. To też
możne niegdyś na kresach karpackich ro d y Kom orowskich, L ubo­
m irskich, W ielopolskich, Odrowążów, Zborowskich zw róciły dzia­
łaln o ść n a wschód, zostaw iając W ęgrom nieurodzajne daw ne p o ­
siadłości swe zakarpackie.
1)
O piet'wszem zderzeniu się Polaków z Węgrami podaje wiadomość
Thietmar Merseburski pod r. 1018. W edług niego Procui (Gylas), któremu Bolesław
Chrobry powierzył miasto graniczne na granicy Węgier, oddał takowe królowi wę­
gierskiemu Szczepanowi. „Habuit hic (Boleslaus) quandam urbem in confinio regni
suimet et Ungariorum sitam cujus erat custos Procui senior avunculus regis P annoniae a suis sedibus ab eodem, ut modo, antea expulsus.“ Mon. Pol. I. 312:



282



K ied y ta k P o lsk a z jednej stro n y całą Słow aezyznę poli­
ty czn ie w y d ała n a łu p obcym, Gzechy z drugiej stro n y p rz y ­
najm niej m oralnie zachow ały ze Słow aczyzną pew ną łączność.
Ożywcze bowiem p rą d y H usytyzm u, na dnie któ ry ch tę tn iła
s tru n a narodow a, pobudziły Słow aezyznę do nowego życia. W a­
leczni przyw ódzcy H usytów popierali energicznie chłopów sło­
w ackich przeciw ich m adjarskim lub zm adjaryzow anym „Panom
przez co zarazem język czeski n a Słow aczyznie w ziął przew agę
n ad polskim i n ad a ł językow i słowackiem u piętno czeskie, które,
w nim p rzetrw ało do dziś dnia.
C ała lite ra tu ra słow acka w skutek tego o p arła się więcej,
o czeską, a języ k polski u trz y m a ł się ty lk o w tak ich wsiach
górskich, k tó re dłużej p rz y Polsce zostały, a w skutek położe­
n ia swego b y ły więcej przystępne od północy, od południa zaśprzez pasm a g ó r odcięte, nie b y ły ta k w ystaw ione na działanie
prądów czeskich.

I. Stolica Trenczyńska.
I. Kozwój historyczny,
Północna część tej stolicy (cały okrąg sądow y Czacański),.
n ależała pierw otnie do P o lsk i1), a następnie do księstw a cie­
szyńskiego.
*) Granice Polski rozciągały się za Bolesława Chrobrego aż do Preszburga
i obejm owały całą Słowaezyznę. Dopiero król Szczepan św. korzystając ze zamie­
szek po śmierci Mieszka II., zdobył Preszburg i całą Słowaezyznę (1034— 1040).
Bolesław II., jak się zdaje, odzyskał ją napowrót, ale wskutek nieszczęśliwych
w ojen Bolesława III. z Belą II., cała Słowaczyzna przeszła bezpowrotnie pod p an o ­
w anie węgierskie. Jeszcze w bulli papieża Adryana IV. dla biskupstw a W rocław ­
skiego z roku 1155. widzimy wymieniony arcydyakonat Trenczyński jako część
biskupstw a W rocławskiego (Kętrzyński: „Granice Polski“ str. 23). Dopiero pokój
w Starejwsi na Spiszu zaw arty r. 1192 między Kazimierzem Sprawiedliwym
a Belą III., usankeyonow ał podbój Słowaczyzny przez Arpadów. Pomimo to rozcią­
gały się granice Polski jeszcze z początkiem XIII. w. znacznie dalej ku połud­
niowi, aniżeli obecne granice Galicyi i Księstwa Cieszyńskiego. W szczególności
należał cały obwód Czacański, północna Orawa i obwód Podoliniecki na Spiszu
oraz zam ek Pławiec w Szaryszu aż do czasów M atusza Czaka do Polski. Ze cały
obwód Czacański należał w XIII. w. do Polski, okazuje dokument Beli IV. z r. 1244,
z którego widać, że cały górny bieg rzeki Kisucy zaliczał się wówczas do Polski.
Potwierdza to linia obronna granicznych zameczków węgierskich t. zw. Straży (Ör)
ciągnąca się w zdłuż W agu, ja k : S t r a ż ó w nad Wagiem, S t r a ż b a przy ujściu
Petrowki do W agu, S t r a ż a nad W arynką. Na północ od W agu nie znacho-



283

-

Że jeszcze w X II I. w. granica polsko-w ęgierska ciągnęła się
n a południe od górnego biegu K isucy, w idać z nadania Beli ІУ .
z r. 1244 1), w którem kró l ten hrabiem u i przewódzcy Szeklerów
(comes et ductor S iculorum ) Bogomirowi synowi Sobiesława za w a­
leczność i w ierne u słu g i nadaje dziedzicznie „p u sty kraj na g ra dzimy ani jednej miejscowości, której nazw a wskazywałaby na linię obronną granic
węgierskich od Polski.
Pierwszy napad W ęgrów na obwód Czacański zdarzył się, jak wspomiałem,
za Matusza Czaka hr. Trenczynu. Potężny ten magnat, dążący do zawładnięcia
koroną węgierską, napadał kilkakrotnie na ziemię Cieszyńską, mszcząc się na księciu
Kazimierzu za jego sojusz z królem węgierskim Karolem Robertem. Ze właśnie
w tenczas Matusz Czak oderwał znaczne pasm a graniczne od Księstwa Cieszyń­
skiego, widać z założenia osobnego nowego probostwa w Żylinie przez Tomasza
arcybiskupa ostrzyhomskiego w r. 1311., o którym wiemy dokładnie, że właśnie
on oderwał dziekanat podoliniecki na Spiszu od biskupstwa krakowskiego. Ponieważ
zamek w Żylinie już r. 1267 znachodzi się w dokumentach węgierskich, więc takie
nagłe utworzenie osobnego, od przynależnego archidyakonatu wyjętego, li tylko
od arcybiskupa bezpośrednio zależnego probostwa, wskazuje na nagłe rozszerzenie
obwodu Żylińskiego na północ. Jednocześnie powstaje obok węgierskiego zamku
w Żylinie niemiecka gmina miejska Żylińska, którą król Karol Robert obdarza wiel­
kimi przywilejami. Ale pomimo to w ybuchły niezadługo zajadłe kłótnie między
Niemcami w Żylinie, a królem Ludwikiem synem Karola Roberta, Mieszczanie nie­
mieccy w Żylinie trzymali się praw a Cieszyńskiego, czego im król Ludwik stanowczo
zakazał. Dwanaście lat bronili się mieszczanie Niemcy Żylińscy przeciw temu zaka­
zowi królewskiemu, aż dopiero w r. 1382 za czasów królowej Maryi przyszło do
ugody, na podstawie której królowa Marya obdarzyła mieszczan Żylińskich nowymi
przywilejami pod warunkiem, żeby się nadal trzymali praw a miejskiego miasta
Krupiny, ponieważ w wiekach średnich koloniści niemieccy na Węgrzech mieli
zawsze prawo posługiw ania się swem rodzinnem prawem t. j. prawem tego miasta,
z którego przyszli.
Taki surowy zakaz używania praw a Cieszyńskiego dowodzi najlepiej wielkiej
niepewności co do przynależności obwodów granicznych do Węgier i obawy, żeby
Niemcy Żylińscy nie grawitowali nazbyt do Cieszyna. Jakoż niezadługo słyszym y
o nowych kłótniach granicznych między Księstwem Cieszyńskiem a Hrabstwem
Trenczyńskiem. Jako granicę między niemi uważano oddawna granicę między po­
siadłościami Kamery Książęcej w Cieszynie awęgierskiemi dominiami: Budiatyn pod
Żyliną i Streczno. Te dwa dominia rozciągały się coraz bardziej na północ i wdzie­
rały się w lasy kamery książęcej, po czem Węgrzy znowu nowe granice tych
dominiów ogłaszali za granice państwa, przez co pow stał sław ny 400-letni spór
graniczny między Hrabstwem Trenczyńskiem a Księstwem Cieszyńskiem, który się
skończył przesunięciem dawnej średniowiecznej granicy od W agu aż do obecnej
granicy. Wprawdzie spór ten został już w r. 1417 załagodzony tak zwanym aktem
reambulacyjriym, na mocy którego uznano potok P r e d mi r za granicę między
Księstwem Cieszyńskiem a dominium T u r z ó w k ą należącem do zamku Streczno.
Ale wbrew temu aktowi reambulacyjnemu widzimy, że cały obwód na północ i na
zachód od potoku Predmir należy obecnie do Węgier.
*) Fejer „Codex diplomaticus Regni Hungariae“ IV. 1. p. 22 і 343.



284



niey polskiej“ (terram quidem in confinio Poloniae existentem desertam et h ab itato rib u s omnino carentem ) w następujących g ra n i­
cach : „P rim a m eta K is-Z udcze1) v ad it inferius versus orientem ad
locum ubi v ad it acqua V a rin 2) ad fluvium Kis-Zudcze (influit?)
ibique est m eta te rre a ; inde ascendit per illam acquam usque ad
caput ejusdem acquae; inde v ad it p er B erez3) ad arborem fa g i4)
sub qua est m eta te rre a ; inde v ad it versus m eridiem et descendit
ad B rodoscha-loka5) ubi sunt duae m etae terrene sub arbore abietis ; inde descendit per m agnam viam in fluvium D iv in a6) usque
ad caput ibique est m eta sub arbore fa g i7) ; inde descendit in fluvium
S zvedernik8) et inde te n d it versus orientem per fluvium Szvedernik
superius, ubi cadit acqua P olom nya9) in fluvium Szvedernik ibique
cad it ubi est m eta te rre a ; inde ascendit Polomnam superius et est
m eta sub arbore N y e rfa 10) ; inde descendit ad fluvium K ruzicze
ibique conterm inales su n t ca stri lobbagiones Vize, S e it11), L ad islau s
et Ip o lth ; et inde reflectitu r versus S eptentrionem et v ad it per
fluvium K ru zic usque ad confinia Polonorum et ibi m etis term in a t u r 12).“
W praw dzie nie sposób w szystkie te w zm iankow ane powyżej
miejscowości dokładnie oznaczyć, w szczególności ów stru m y k „K ruzicz“ nie da się dziś odnaleść, zdaje się, że to jak iś dopływ W ag u
albo K isu cy w dolnym jej biegu ; ponieważ jednak granica P olski
ciągnęła się z tam tej stro n y tego stru m y k a, a do tej gran icy do­
ty k a ła posiadłość Bogom ira, k tó ra z drugiej stro n y d o ty k ała Swedernika i D iw iny i okazuje się z tego, że polsko-w ęgierska granica
leżała m iędzy źródłam i wspom nianych strum yków , a górnym bie­
giem K isucy, bo inaczej posiadłość Bogom ira rozciągałaby się po
za g ó rn y bieg K isucy, o czem tu ta j m owy nie ma, a k tó ra oko­
liczność m usiałaby być w spom nianą w ta k dokładnym opisie granic,
ja k i nam podaje powyższe nadanie.
Tego dowodzi tak że położenie trzech posterunków granicz­
nych (Or), ja k S trażow a nad W agiem , S tra ż y p rz y KolarowCach

b Kisuca — Ujhely (?) = Górne Nowe Miasto. 2) Vranje (?). s) Na Vršek (?).
4) Zabuka. 6) Luky. 6) Dziwina w pada do Kisucy. ’) Bukovo, Buchowo 8) Swedernik. 9) Poíomna. 1о) Znaczy brzoza, ale może Topolowo (?). 11) Może Sedalowo na
południe od Topolowego?
12) W innem nadaniu Beli IV. z r. 1254 czytamy: intra terram de Varna
cpnstitutam quam Bogomerius filius Zuluslai usque ad montis suo tempore possedebat (Cod. diplom, arpadianus continuatus Arpadkori Uj Okmanytar ed. Wence
II. p. 246).

-

n ad P etro w sk ą
W a ry n k ą.

wodą

285

niedaleko



ujścia

do

W agu i S traży

nad

N a zachód od S tra ż y (t. j. tej przy Kolarowcach) nad s tr u ­
m ykiem Popradnim leży miejscowość Broniszcze czyli Bronisztie,
a nad W a ry n k ą pasmo W ojenne H ory. Równocześnie broniły
przejścia W ag u zam ki S ta ry H rad, Streczno, B udietyn, Żylina,
L ie ta w a 1), k tó re bardzo wcześnie wspominane są w dyplom atach.
N a północ zaś od ty ch zam ków nie spotykam y żadnej nazw y
miejscowości, k tó ra b y w skazyw ała na granicę lub linię obronną;
jeno k ilk a nazw odnoszących sie do późniejszej kolonizacyi, z tej
stro n y W ag u ja k np. B udietyńska Lehota (przy Grórnem Nowem
Mieście) t. j. dzierżaw a państw a B udietyn nad W agiem .
Podobnie tak że Nowe K rasno czyli K isuckie K rasno (UjK raszno) nad K isucą w skazuje na państw o K ra śn ian y (K rasznyan)
p rz y Strecznie, do którego Nowe K rasno należy. Przedm ir, p ier­
w otna nazw a dóbr T urzów ka, w skazuje na mieścinę tego samego
nazw iska nad W agiem ; Streżenice odnosi się do Streczna.
N ajazd w ęgierski na północ dokonany został w tej okolicy
po raz pierw szy przez hrabiego C zaka z Trenczyna, k tó ry w la ­
tach 1312—1315 mszcząc się za to, że K azim ierz II. książę cie­
szyński córkę swoją M aryę w y d ał za k róla K aro la R oberta i za­
w a rł z nim sojusz, k ilk ak ro tn ie napadł na K sięstw o Cieszyńskie,
p rz y ozem prawdopodobnie k ilk a wsi (czy okręgów?) granicznych
oderw ał od K sięstw a Cieszyńskiego.
P otw ierdza ten dom ysł założenie probostw a w Żylinie w łaśnie
w r. 1311 przez arcybiskupa Ostrzyhom skiego Tomasza II., k tó ry
tak że oderw ał ok rąg Podoliniecki n a Spiszu od dyecezyi k ra ­
kowskiej.
Poniew aż probostwo w Żylinie wspomniane już byw a w dy­
plom atach węgierskich w r 1267 , to ta k a n ag ła fundacya probostw a
w yjętego z pod ju ry sd y k cy i archidyakona i poddanego w prost
arcybiskupow i O strzyhom skiem u, w czasach ta k niespokojnych,
w skazuje na rozszerzenie te ry to ry u m państw a Żylińskiego kosztem
K sięstw a Cieszyńskiego. Również miejscowość M a t u s z ó w k a
(nad R oztoką), U s t r z y g i e l M a t i a s z ó w nad strum ykiem
*) Fejer XI. 533. Ideo omnibus nostris castellanis tributariis
de castro Strechin, Lytwa, de Siiina et de Ovar, de W udethin
króla Ludwika 1325 — 1382).

et officialibus
(z dyplomata

286



Popradnim i M a t i a s z ó w (w dolinie Oselnickiej) w skazują n a za­
bory M atusza . C zaka. W krótce potem następuje fu n d a c ja nie­
mieckiego m iasta Ż y lin y 1), którem u w r. 1321 kró l K a ro l R o b ert
nadaje wolność ceł i podatków i praw o miejskie. W n e t potem
następuje fu n d a c ja Górnego Nowego M iasta przez H e n r y k a . „Judex
de H o rn ics2) “, którem u kasztelan B y strzy cy nad W agiem hr. A le­
ksander w r. 1325 oddaje w dziedzictwo miejscowość L eteszyn z po­
leceniem, ab y tam założył m iasto „C angesbergu“, któ rem u z ¿ ó ry
ju ż nadaje w szystkie te same praw a i wolności, ja k ie przyznane
zo stały Niemcom w Żylinie. M iasto to jed n ak później ogólnie nazw anem zostało poprostu Nova civitas (K isucza U jheli, H orne Nove
Miesto, Górne Nowe M iasto czyli K isnckie Nowe M iasto).
Dziw nęm jest. że niemieccy mieszczanie w Ż ylinie u żyw ali
w yłącznie p raw a Cieszyńskiego, czego im zak azał dopiero k ró l
L u d w ik i r 1370 . Jed n a k opierali się stanowczo tem u zakazow i ta k
długo, póki k ró l nie cofnął takow ego w r. 1382 . Ostatecznie Żylinianie obrali sobie praw o m iasta K ru p m y , poczóm królow a M arya
pom nożyła im ich praw a i w olności3).
Poniew aż n a W ęgrzech w szystkim kolonistom niemieckim
wolno było zawsze używ ać swojego ojczystego praw a, król L udw ik,
k tó ry zawsze sp rzy jał ta k bardzo mieszczanom, m ógł zakaz po­
w yższy w ydać ty lk o z obawy, aby Żylinianie nie sk łan iali się zbyt
ku Cieszynowi, co w skazuje n a niepewność posiadania owego pasu
granicznego.
W istocie słyszym y o ciągłych sporach granicznych między
Cieszyńskiem a W ęgram i. Od wieków g ran ica ta ciągnęła się m iędzy
posiadłościam i kam eralnem i Cieszyńskiem i a w ęgierskiem i dom iniami
w B udietynie pod Ż yliną i w Strèeznie. A le te „dom inia“ w ęgier­
skie bezustannie starały7 się rozciągnąć k u północy kosztem k sią­
żęcej „k a m e ry “, a W ęgrzy każdym razem tak ie północne n ab y tk i
ogłaszali za posiadłość w ęgierską, posuw ając g ra n ic ę swoją coraz
więcej na północ. T ym sposobem pow stały te wiekowe spory g r a ­
niczne, w skutek któ ry ch ostatecznie granica w ęgierska' w ysuniętą

<) Schwicker: „Die Ansiedlungen der Deutschen in U ngarn“ str. 258. Fejer
XI. 531. (Carolus Hospitum de civitate . Sylna (Solna) libertates ahtiquas confirmât
novasque tribuit a, 1321.)
>
2) Fejer XI. 510.
s) Fejer XI. 5 2 8 -5 3 3 .



287



zo sta ła od linii W ag u (od S tarego H radu, Streczna i Ż yliny) aż
■do dzisiejszej g ra n ic y 1).
Po ra z pierw szy spory te graniczne załagodzone zo stały
r. 1417 . przez t. z. „In stru m en t K eam bulacyjny“ w edług którego
stru m y k P redm ir p rz y ję ty został za granicę m iędzy K sięstw em
Cieszyńskiem a dobrami T u rzó w k ą2) należącemi do Streczna.
W edług tejże „R eam bulacyi“ ciągnęła się dalsza g ran ica od
P red m iru (przy Turzówce) przez stru m y k B allan a (t. j. B ahana),
dalej na wschód przez stru m y k T rzum a (T rstina), po za k tó ry m
rzeka M iloszowa (MiloSow p.) oznaczoną została jak o lin ia g ra ­
niczna, k tó ra w dalszym ciągu szła. w zdłuż stru m y k a Szurosz
(Sorosz) i Czaca (Czadecka) przez K ralow ą L ukę aż do W ielkiej
M ag u ry n a g ran icy polskiej (dziś galicyjskiej).
Dzisiaj jednakow o te ry to ry u m na zachód od stru m y k a P red ­
m iru i n a północ od wspom nianych wyżej strum yków należy tak że
do W ęgier.
W r. 1462 zam ki B itcza (Bitse) i L ietaw a są w posiadaniu
w ypędzonych z Oświęcimskiej ziemi „ R a u b ritte r’ów “ polskich B u ­
rz y woja Skrzyńskiego i siostrzeńca jego W łodka z B arw ałd u ,
k tó rzy stąd podejmują wycieczki i napady na województwo K r a ­
kowskie, aż w końcu odparci cofają się w g łąb W ęgier.
P as ziemi nad „szańcami Jabłonkow skiem i“ wzdłuż i n ao k o ło
B eskidów d o stał sie W ęgrom dopiero w skutek w alk króla M aty asa
K o rw in a przeciw księciu Przem ysław ow i II . Cieszyńskiemu, k tó ry
z tru d em uszedł uw ięzieniu przez króla, straciw szy m iasto Oleśnicę ;
k ró l w ęgierski nadto jeszcze żądał od księcia odstąpienia m iasta
Cieszyna, do czego jednak nie przyszło. K siąże P rzem ysław II.
u m arł zam artw iony tem i upokorzeniam i 1477 r . 3) N astępca jego
książę K azim ierz II . (1477 — 1528) znowu „w adził się“ z Turzon am i4) od dłuższego czasu i dopiero przed swoją śmiercią, z a ła tw ił
się z nimi.
Podczas m ałoletności księcia Cieszyńskiego A dam a W acław a
( 1579 — 1617) m atk a jego Sidonia na zjeździe k sią ż ą t śląskich we
>) Porówn. H e i n r i c h : „Historische Beiträge zur Berichtigung und Lösung
des Grenzstreites zwischen den Königen von Ungarn und den Herzogen von
Te.schen“ •— ogłoszone
„Archiv für Geschichte, Literatur etc.“ von Hormayr
1828. II. N. 108.
2) Heinrich loc. cit.
s) Biermann „Geschichte des Herzogtums Teschen“ wyd. 2-gie 1894. str. 95.
4) „Acta Tomiciana“ Tom IX. N. 85 і 86, porówn. także Romualda Wseteckí :
„Zabiegi o W ęgry“ w Roczniku Filareckim. 1876.



288



W ro cław iu ( 1580 ) w niosła zażalenie z powodu napadów poczynio­
n y ch przez niektórych panów w ęgierskich w g ó ry Jabłonkow ­
skie i n ad w erężenia tam tejszej g ran icy śląskiej. W skutek tego
k siążę ta i sta n y śląskie w nieśli skargę przed cesarza R udolfa I L
przeciw ko dziedzicow i B udietyna Jan o w i de S unyeg (Sunyog, Szunyogh) i jego poddanym . Obwiniali go w tej skardze, jak o b y on
podczas napadów tureckich i wojen w ew nętrznych n a W ęgrzech
osadził b y ł n a g ra n ic y śląskiej i w górach Jabłonkow skich ło tró w
i rabusiów , takow ych w spierał i pozw alał im czynić ra b u n k i
w ziem i C ieszyńskiej, do której częste robili wycieczki, przyczem
p o w y cin ali tam tejsze la sy uw ażane w tedy za ochronę przeciw m ożli­
w ym napadom tureckim .
W ydeleg ow ana w skutek tego kom isya graniczna stw ierdziła,
że dom inium K rasno (należące do Streczna) na północ od Czadeczki nie ma żadnych posiadłości i że lin ia graniczna ciągnie się
w zdłuż C zadeczki poprzez „K rólow ą Ł ą k ę “ aż do osady M akitjka
u stóp M ag ury W ielkiej, poczem w ładze w ęgierskie Jan o w i
de S u n y eg h n ak a zały zachować się spokojnie i nie naruszać.
g ra n ic y 1).
N ie mniej ju ż znowu w r. 1598 książę Cieszyński A dam
W a cław wnosi skargę na Mojżesza barona de Sunyeg . o n a ­
ruszenie granicy.
W celu rozsądzenia tej spraw y k ró l Maty a s II . znow u w y sła ł kom isyę graniczną, k tó ra na zasadzie z a ­
przysiężonych zeznań 82 św iadków stw ierdziła, że dominium Streczno,
do którego dobra K rasno należały, od północy graniczyło zaw sze
z k am erą książęcą i że granica tego dominium stanow iła zarazem
granicę krajow ą.
K ilk a d z ie sią t la t zaledwie potem, w r. 1636 , o statn ia z rodu
P ia stó w n a Ś ląsku, księżna E lżb ieta L u krecya ( 1625 — 1653) znow u
zm uszona je s t udać się do k siążą t i stanów śląskich z prośbą o po­
moc przeciw ko bezprawiom baronów de Sunyegh.
A le dopiero w r. 1661 na wniosek stanów w ęgierskich w y ­
delegow aną zo stała now a kom isya delim itacyjna. W ynikiem p rac
tej kom isyi było, że „in artic u lis D iäetalibus per sententiam
anno 1662 “ in stru m en t R eam bulacyjny z r. 1417 uznany został za
p raw d ziw y i w ażny, co też w szystkie następne kom isye graniczne
z la t 1666 , 1688 , 1732 , 1754 , 1770 , 1793 każdym razem stw ierd z iły 2).
1) Gottlieb Biermann: „Geschichte des Herzogthums Teschen“ 1863., str. 237,.
w yd. 2-gie 1894, str. 156.
2) Akta prow incjonalne Archiwum wrocławskiego.



289



Za cesarza Leopolda I. te ry to ry u m sporne użytem zostało za
kordon kontum acyjny z powodu zarazy morowej, k tó ra w ybuchła
b y ła n a W ęgrzech, a której rozszerzeniu się na północ chciano
zapobiedz. W r. 1770 stwierdzono jed n ak znowu, że na północ
od owego kordonu W ę g rzy w ycięli w lasach książęcych śląskich
przeszło 6000 drzew.
Spór te n graniczny, k tó ry trw a ł przeszło 400 la t, dopiero na
początku X IX . w. za F ran c isz k a I. został zakończony, przy ozem
ówczesna fak ty czn a granica p rz y ję tą zo stała za stanowczą.
T ery to ry u m to m iędzy Jabłonkow em a W agiem tw orzyło
z początku osobne żupaństw o m ianowicie Ż ylińskie (com itatus
Solnensis albo Streczensis), które dopiero w X V . w. wcielone zo­
stało do żupaństw a Trenczyńskiego.
Z resztą cała stolica T renczyńska w latac h 1389— 1434 b y ła
w posiadanm szlachcica polskiego Ścibora Sciborzyca, herbu Ostoja,
sy n a wojewody kaliskiego S u liw o ja1).
W iern y poplecznik k róla Z ygm unta w Polsce i na W ęgrzech
Ścibor ocalił Z y g m untow i życie w bitw ie pod N ikopolis w r. 1395
i uw olnił go w r. 1403 z więzienia, do którego w trą ciła go zbun­
to w an a szlachta w ęg iersk a2). W nagrodę za to cesarz Z ygm unt
m ianow ał Ścibora W ojewodą Siedm iogrodzkim i N adżupanem (K o­
mesem) Preszburga, Pożegi i T renczyna i d ał m u całą ziemię nad
W agiem w raz z 36 zam kam i i należącem i do tychże w łościam i3)
skonfiskowanemi po większej części Stefanow i Sym ontornya i S te ­
fanow i Laszkowiczow i, k tó rz y chcieli k ró la Z ygm unta strącić
z tronu, a k tó ry ch Ścibor zabił na sejmie w K rz y żu (K reuz) 1398 r . 4)
9 Mailath: „Geschichte der M agyaren“ П.. 115.
2) Fejer X., 3, str. 1 4 0 -1 5 9 .
3) Fejer VII. 3, str. 129; X.2, 395.
4) Chrarakterystycznęm jest, że о ile Słowacy czczą Matusza Czaka i Iskrę
z Brandysowa i jego Husytów jako ostatnich obrońców odrębności Słowaczyzny,
0 tyle lud Słowacki w swych podaniach dziś jeszcze przeklina okrutnego wojewodę
Ścibora jako nielitościwego mordercę i wyrafinowanego zbója. A przecież Matusz
Czak i Jiskra byli dzikimi żołdakami, którzy paląc kościoły i niszcząc włości
arcybiskupa Ostrzyhomskiego i biskupa Nitrzańskiego, zabili przy tem nie jednego
chłopa i nie jedną spalili słowacką wioskę. Ale oni rabowali głównie Niemców
1Madjarów, a więc ciemiężycieli Słowaków. A zatem chociaż biskup i księża
wyklęli tych husyckich rabusiów, lud słowacki uciskany widział w nich zesłanych
przez Boga mścicieli swych krzywd, podczas gdy pobożnemu krzyżakowi polskiemu
Ściborowi biskupi i mnisi odpuścili wszystkie grzechy.za parę wiosek, gnębiony zaś
i mordowany przezeń lud słowacki dziś jeszcze .nienawidzi i przeklina tego po­
bożnego rozbójnika.
O Ściborze porówn. Mailath : „Geschichte d, Magyaren“ Ц. p. 16 cap. 20.
19



290



Soibor rezydow ał aż do śmierci swojej (w r. 1431) na zam ku
Beckowskim czyli Bolondocz (Bolondvar) pod Beckowem nad W a ­
giem 1). Po bezpotomnem zejściu syna jed y n ak a Ściborowego („Ścibora I I . na Ściborzycach i Bolondoczu“) posiadłości Ścibora m iały
przejść na córkę jego K a ta rz y n ę , k tó ra jeszcze za życia ojca zarę­
czoną b y ła z księciem Cieszyńskim P rzem ysław em 2).
Tym czasem jednak kró l A lbrecht II. ściągnął w szystkie dobra
Ścibora jak o opróżnione lenno a zostaw ił K a ta rz y n ie ty lk o zam ek
Beckow ski (Bolondvar) i dobra Becków, po czem K a ta rz y n a poślu­
biła P aw ła B anify z Górnej L inda w y (de A lsó L in d v a)3).
Pod względem etnograficznym panow anie Ścibora nie pociągnęło
za sobą żadnych zmian.
(Ciąg dalszy nastąpi.)

Maksymilian Gumiilowicz.

P o czątek k o w alstw a w Sułkow icach
i term inologia kow alska.
K iedy szły cygany w ęgierskie przez nasz k raj, ja k to zw y­
czajnie do dzisiaj jeżdżą i przechodzą, ta k się sprow adzili i do
Sułkow ic i tu byli najdłużej, bo roboty mieli dużo, jakże kiedy kow ala
w pobliskości nie było nigdzie. C hłopaki ta k ie młode goniły tam
do nich ku „zielonej“ (karczm a) na tę równinę, a cy g an y pobierały
ich k u pomocy, do bijacki albo dym ania. Chłopaki, k tó ry b y ł
sprytniejszy, pod p atry w ali, ja k się to robi i sami zaczęli potem
próbować. Z początku nie robili nic inszego, ty lk o gwoździe dachowe
i do pow ały. J a k się potem w zięli ćwiczyć z u m y słu ze swojej
ciekawości, ta k się ta kow alka rozszerzyła po całej wsi. J a k się
potem cygany o tem dow iedziały i roboty im ubyw ać zaczęło, to
pono ty le p rzeklinali Sułkow ianów co niem iara i dla tego tera z
zawsze bieda w tej wsi.
1) Porówn. W agner Carolus: „Collectanea genealogico-historiea“ Decas L
Budae 1778, str. 100.
2) Córka Przemysława Cieszyńskiego Jadwiga poszła za Zapolyę. Przez tę
koligacyę książęcą udało się jej wyswatać syna swego Jana z Izabellą siostrą
Zygmunta a córką Kazimierza Jagiellończyka, podczas kiedy córka jej Jadwiga
poszła za króla Zygmunta. Porówn. Scibor: „W spomnienia historyczne z podróży
po W ęgrzech“ przez Stan. Słotwińskiego. Bibl. słow. wyd. przez Fr. Mildosicha
Wiedeń 1852. Tom I.
8) W agner loc. cit. str. 14.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.