bf980c1a471bdce53372f50d5ad065cc.pdf
Media
Part of Pieśni dziadowskie o św. Helenie / Lud, 1897, t. 3
- extracted text
-
— 161 —
Żeby ci sie urodziło sto kóp g ro ch u n a polu !
Dejże . . . . i t. d. (j. w.).
P u n a h a jb i go sp od arzu . . . i t. d. (j. w.).
P rz y s ła ł . . . i t. d. (j. w.).
Ż eb y ci sie urodziło sto kóp pszenicy n a polu !
Dejże . . . . i t. d. (j. w.).
P u n a h a jb i gospodynie . . . . i t. d. (j. w.).
P rz y s ła ł . . . . i t. d. (j. w.).
Ż eb y ci sie urod ziło sto kóp lenu na polu !
D e jż e . . . . i t, d. (j. w.).
P u nah ajbi g o sp od arzu . . . . i t. d. (j. w.).
P rz y sła ł . . .
. i t. d (j. w.).
Żeby ci sie urod ziło sto k óp jęcz m ien ia n a polu !
Dejże . . . i t. d. (j. w.).
P u n a h a jb i gospodynie . . . i t. d (j. w.).
P rz y s ła ł . . .
. i t. d. (j. w.).
Żeby ci sie urodziło sto kóp konopi n a polu !
Dejże . . . . i t , d. (j. w.).
M. Kietlicz.
Pieśni dziadowskie
o ś w . H e le n ie .
Była to b yła świętó Helina,
Była to b yła świętó Helina,
Świętó H elina.
Oj ! nie my,
Co posła su kać bożego syna,
Co posła su kać bożego syna,
B ożego syna.
Sła i zn ala zła góre wysoką,
Sła i znalazła góre wysoką,
G ó re wysoką.
Sła i znalazła łącke zieloną,
Sła i zn ala zła łą ck e zieloną,
Ł ą c k e zieloną.
A na téj górze k lá š t o r fundują,
A n a téj górze k lá š to r fundują,
K lá š t o r fundują.
A na tej lącc e tro je zydowiąt,
A n a téj łącc e tr o je zydowiąt,
T ro je zydowiąt.
Nie wyście to zydzi Boga męcyli ?
Nie wyście to zydzi B og a m ęcy li,
Boga męcyii?
Oj ! nie my,
nie my,
są więksi,
[starsi,
nie my,
są więksi,
[starsi,
Co przy tern byli.
A w tym k lá s to rz e trzy g ró b k i stoją,
A w tym k lá s to rz e trzy g ró b k i stoją,
T rz y gró bk i stoją.
W piérsym g ró b eck u
Pán
W piérsym g ró b e c k u
Pán
Jezus
[lezy,
Jezu s
[lezy,
P á n Jezu s lezy.
1 1
— 162 W drug im g ró b eck u
święty
W drugim gróbecku
święty
P rze d na jśw iętszą p a n n ą ró zá wy[kw itá,
R ózá wykwitá.
Ján
[lezy,
Jáu
[lezy,
A z téj rózycki p tá s e k wyniká,
A z téj rózycki p t á s e k wyniká,
P t á s e k w yniká
: Święty J á n lezy.
W tr z e c im g ró b e c k u
najáwigtszá
[p ann a,
W trzec im g ró b eck u najáw igtszá
[p an n a ,
Najáwigtszá panna.
Nie j e s t to p tá s e k , ino Syn Boży,
Nie je s t to p tá s e k , ino Syn Boży,
I n o Syn Boży.
Co po całym
ten
[umnozy,
Co po całym świecie lu d ten
[umnozy,
L u d ten umnozy.
P r z e d P an em Jez u se m świece g o
reją,
P rz e d P a n e m Je z u s e m św iece go
reją,
Świóce goreją.
świecie
lud
P rz e d świętym J á n e m organ y g ra ją .
P r z e d świętym J á n e m o rgan y g rają,
O rg an y g ra ją .
T rzy ra z y n a dzień tę pieśń sie
[ápiéwá,
T rzy ra z y na dzień tę pieśń sie
[ápiéwá,
T ę pieśń sie ápiéwá
P r z e d n a jś w ię tsz ą p a n n ą ró z á wy[kw itá,
Sto i trzydzieści grzechów pozbywá,
Sto i trzydzieści grzéchów pozbywá,
G rzechów pozbywá.
P ie ś ń tę spisałem wiernie
w Z a k rz ó w k u przy Podgórzu.
jak
ją
słyszałem
z
u st
ślepego
lirn ik a
Pieśń o pustelniku z ptaszkiem.
(Na n utę; Św ięta P anno T yś nad w szystkie św ięta Dziewice).
D á w n á áwigtá powieść niesie
0 pu steln ik u ,
Co sam otn y zył gdzieś w lesie,
W ciasnym kącik u.
A gdy tylko dzień zaświtńł,
Zawse M atk e B o sk ą w i tál :
Zdrow aś M aryo !
Ł a d n e p tá s e wráz z nim żyło
W téj chacie jeg o ;
1 to za nim sie ucyło
Špiéwu wdzięenego.
A gdy on M aryi wzywál,
Zawse p tá s e k za nim ápiéwá! :
Z d ro w a ś M aryo !
W ie s n a las przyozdobiła
W zielone szaty,
P t á s y n a sie namyśliła,
W y le c ie ć z ch aty ;
I tak, p rz e la tu ją c drzewa,
W esoło śpiewa a ápiéwá :
Z d ro w aś M a r y o !
— 163 P u s t e ln i k z chaty wychodzi,
S uk á dokoła,
A gdy p tâ s y n e znachodzi,
P ro s i i wolá
A le p táse k wylatuje,
P o d obłoki w yśpiew u je;
Zdrow aś M ary o !
W te m u d erzy ł jako strz a ła •
O rzeł z daleka,
W sponách p tá s y n a zad rzała,
Bo ją, śm ierć ceká,
L e c w téj śm iertelnej tęsknocie,
Scebioce w znajom śj nucie :
Zdrow aś M a ry o !
Tym głosem orzeł rażony,
Z dobyć opuscá,
A p t á s e k osw obodzony,
Na' dół sie spuscâ.
M aryi za rato w an ie
Oddając wdzięcne śpiewanie :
Zdrow aś M aryo !
P u s t e ln i k sm utny w ogrodzie,
Z a ptáskiem biadá,
Az ten mu znowu w swobodzie,
N a ram ie sia d á ;
Oba znów w chatce m ie sk ają ,
I M a tce Boskiej ś p ie w a ją :
Zdrow aś M aryo !
T a k M a r y á nás ra tu je,
W każdej potrzebie,
I za nami oręduje
D o B o g a w niebie,
B ylebyśm y j ą k ochali
I śpiewać jéj nie p rzestali :
Z drow aś M ary o !
P o w y ższą pieśń w gw arze lud u, k ra kow skiego wyśpiewał w latach
mych dziecinnych pew ien p odróżny ewangielista, k tó r y ju ż to czytywał po
c h ału pa ch ewangelie, ju żto ápiewál pieśn i podobne do powyższej.
Później
zn ala z łem pew ien s ta ry egzem plarz tej pieśni.
E g z e m p la rz te n był wydany
d ru k ie m w W adow icach, lecz poniew aż w dzisiejszych czasach z p ie ś n ią tą
sp o tk ać się nie można, więc podaję j ą do „ L u d u “ , aby j ą zachować od
z atraty .
(z o k o l i c y C z e r n i c h o w a ) .
B. a n a t u r a , B o n a w e n t u r a .
L ek sen d er,
B aj tazar,
Majcher,
M elc h io r.
O nyfry,
O nufry.
B a lta z a r.
B e n e g d y k ,
B ernât,
B e n e d y k t.
B ern ard .
A lek san d er.
P i e t r, P i o t r .
F r a ń c y s e к, F ran ciszek .
R a c h f á ł, R a f a ł .
Ja g u s ty n ,
T e 1 e f ó r, T e le s f o r .
Jantoni,
A u g u sty n .
A n to n i.
W i z y t o r , Izydor.
J u z o f , Józef.
B alw ina,
K i e r c m i n, H i e r o n i m .
B r eg -i d a , B ry g id a .
B a lb in a .
*) Przyto czyłem powyżej tylko tak ie im iona ch rze stne, k tó r e swą
fo rm ą zasłu gu ją n a uwagę. In n e wymaw iają , j a k w ję zy k u książkowym,
lub tylko m a z u rz ą n. p. Scepán, Symon, T o m a s i t. d.
*
