1a353aa528d494234cc0bc7822d22f91.pdf

Media

Part of Pieśni rekruckie / Lud, 1897, t. 3

extracted text
— 73 -

P ieśn i rek ru ck ie.
Co ro k u o dchodzi k ilk u now o o d e b ra n y c h re k ru tó w do w o j­
sk a z każdej w si; dzieje się to w p ierw szy ch d n ia c h paźd ziern ik a.
Z d aw ało b y się, że to ta k a zw yczajna rzecz, iż nie w a rto n a n ią zw ra­
cać u w a g i. T y m cz asem ta k nie jest. D zień o d ejścia do w ojska
stan o w i u re k ru tó w n o w y p e ry o d życia, n ie może w ięc b y ć b ez
w p ły w u n a c a łą w ieś; d lateg o trz e b a w ięk sz ą n a ń zw rócić uw agę.
Już n a trz y dni p rz e d odejściem re k ru c i nic n ie ro b ią : śpią,
ch o d zą po k re w n y ch , sąsia d a c h , ro z p ra w ia ją o s tra s z n e j, nieznanej
p rzy szło ści, słu ch ają ch ętn ie ro z m a ity c h k ła m stw i p rz e c h w a łe k
w y słu żo n y c h żo łn ierzy i t. d. W sam ą w ilią o dejścia w ynajm ują
m u zy k an tó w i ta ń c z ą c a łą noc, a ż e b y się n a długo w y ta ń c z y ć .
N ie obejdzie się p rz y te m b ez n ap o jó w g o rą c y c h , k tó ry m i się ra ­
czą d o tąd , d o k ąd nie s tra c ą n a p ó ł p rz y to m n o śc i i n ie zap o m n ą
o w szy stk iem . C zasem w y d a rz y się i b ó jk a.
R a n o n iew y sp a n i, zm ęczeni zb ie ra ją się w podróż. U b raw szy
n a sieb ie ja k n ajlich szą odzież — d o b re j szkoda, bo m oże jak iś
d o b ry k o le g a pożyczyć sobie bez w iad o m o ści w łaśc ic iela — p rz y ­
g o to w aw sz y do p o d ró ży co p o trze b a, id ą do k re w n y c h , do s ą ­
siad ów , do p rz y ja c ió ł i że g n ają się z nim i. Ł zy leją się obficie,
o so b liw ie u k o b iet, ale i n iejedno m ę sk ie oblicze zm oczy się
niem i... N a jp rzy k rzejsze ro z sta n ie się z ro d zicam i, o so b liw ie z m a ­
tk ą i ze sio stram i. Ile to p łacz u ! Ile n a rz e k a ń ! P o p o że g n an iu
sch o d zą się re k ru c i w um ów ionem m iejscu, najczęściej ko ło k a r ­
czm y, g d zie n a n ich już czek ają m u z y k a n c i i podw ody. Z a r e ­
k ru ta m i zb ierają się w szyscy, k to ty lk o m a z nim i ja k ą sty c z n o ść ;
ro d zice o d p ro w a d zają synów , d ziew czę ta k o ch a n k ó w , dzieci p r a ­
g n ą b y ć k o n iecz n ie tak że przy n iezw y k łe j u ro c zy sto ści... N a
d a n y z n a k ru szają po d w o d y , za n im i m uzykanci, dalej re k ru c i,
w reszcie im p rz y ch y ln i. Im w ięk sza w ieś, tem w ięk szy p o c h ó d .
M u zy k a n ci g ra ją , re k ru c i śpiew ają, chociaż n ie ra z w śró d śpiew u
ten lu b ów p łacz em w y b u c h n ie , k o b ie ty p łaczą. P o c h ó d u d aje
się ta k aż n a g ra n ic ę w s i; tam zatrzy m u je się n a c h w ilę ; n a stę ­
p u je jeszcze raz p o żeg n an ie, jeszc ze rzew niejsze. W re sz c ie re k ru c i
w siad a ją na w ozy i od d alają się zw olna z ż a ło śn ą p ie śn ią n a
u stach . P o z o sta li d łu g o jeszcze p a trz ą za nim i, aż w reszcie z n ik n ą
im z oczu. W te d y w racają pozw ieszaw szy g ło w y ; m u zy k an c i już
n ie grają...
M nie u d ało się za p isa ć dw ie p ieśn i, k tó re b y w a ją ś p ie w a n e
p rz y odejściu re k ru tó w . P ie rw s z a z nich za p isa n a w P u ż n ik a c h
(Bucz. p o w.), d ru g a w P Ire h o ro w ie (B ucz. pow .) ; — o sta tn ia w dw óch

_ 74 —
w a ry a n ta c h . P ie ś n i te nie b a rd z o now e i nie b ard zo ciekaw e,
jeże li p o ró w n a m y je z okolicznością, w śró d jak iej b y w a ją śp iew an e.
A le m nie nie chodzi ta k o te p ieśn i, k tó re tu podaję, ja k raczej
o to, a ż eb y n a p o d o b n e p ieśn i zw rócić uw ag ę. M iędzy niem i
m uszą się z n a le ść n iejed n e p e r ły p o ez y i ludow ej, k tó re b ęd ą
za słu g iw a ły n a to, a ż e b y szersza pu b liczn o ść z niem i się za zn a­
jo m iła. N iech tu taj p o d an e b ę d ą p o czątk iem .
I.
T am n a h o ri tr a w a szumyt,
J a ii tji traw i żom njyr łyżyt,
N a d żom njyrom ko ny k stojit.
N y śtjij, ko nju nado mnojoü !
W ybyj mynji hrib nohojoii,
W ybyj m y nji hrib nohojoii,
A sam biży dorohojoii,
Cjisarskojoň, szyrokojou.
A tam b u d u t żyńcji żaty,
Taj ne daj sjy ň r u k y îizjaty.
J a k p rybiżysz na to sélo,
Z arży sm utno, nywyseło.
J a k prybiżysz na podw iry,
U d a r hołowoii go o dwiry.
J a k pry biżysz k r a j worota,
Skłoń hołowu j a k s y r o ta .
W y jd y otec, zasm uty t sjy,
W y jd y maty, utjiszyt sjy.
Oj ty, konju, w oroneńkyj,
De mij synok m o ło d e n k y j?
Oźmy m aty pisk u żmenju,
Posjij jy ho po kam enju.
J a k toj pisok zjijdy,
T ohdy twij syn, mij pan pryjdy .

II.

W a r y a n t 1.
Szczisływa jim taj d o ro ha,
K u da id u t żom njareńky,
N aszi djity mołodeńki.
A za nymy m am y iimliwajut,
Swojich d jityj w y p raln aju t.
Oj ny płaczty, mamy, za namy, _
Ny wypoimyty m ory ślozamy.
Oj wy m ory ny wypoimyty,
W y nas z w ojska ny w y kupyty.

— 75 —
Buło tohdy, m am cju, plakaty,
J a k zaczyły b rań cji b ra ty .
J a k zaczyły brańcji b raty ,
C jisarowy p rysjyhaty.
C jisarow y p ry sjy haty ,
K u c z y ry k y opty naty.
Szczisływa jim taj doroha,
J a z B yryżyn ja ż do Lwowa,
J a zji Lwowa
ja ż do W idn jy.
E y szy ju t sjy mamy bidnji,
Ł y sz y ju t sjy sestry ridnji,
E yszyjy sjy usja ro dy na.
E y szy jy sjy ii dom a myła.
E y sz y ju t sjy czornji oczy,
D e j a chodyii ü deń і й uoczy ;
Chody, chody, j szcze sjy choczy.
Szczisływa ji m taj doroha,
J a z Byryżyn ja ż do Lwowa,
J a zji Lwowa
ja ż do
B erna.
Vże sjy wit tam ny pow ernu...
Oj j a z B e rn a ja ż do R ymu !
Oj widaj j a tam zahynu.

War у ant 2.
Szczisływa jim taj doroha,
K u d y id u t żomnjyreńky,
N aszi chłopcji mołodeńki.
A za nymy n e ń k a s t a r e ń k a
Płaczy h irk o , umliwajy,
Swoho syna wykuplajy.
Ny płacz maty, ny płacz hoży,
Njic ty toj płacz ny pomoży.
Buło tohdy. neńcju, plakaty,
J a k zaczyły brańcjiii łap aty ,
K u czy ry k y opstryhaty,
Cjisarowy prysjyhaty.
Szczisływa jim taj doroha,
A z B y ry źa n aż do L wowa,
A zji L w ow a aż do W idnji.
E y sz y ju t sjy mam y bidnji,
Ł y sz y ju t sjy b r a t ji ridnji,
Ł y sz y jy sjy iisja rod yn a,
A j a jid u j a k byłyna,
Szczisływa jim taj doroha,
T a iz W idnji aż do R ymu !
Aż ta m k a j a hże zahynu.

W łodzim ierz H natiuk.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.