8077d01c4af6dc32b169ec49579295e6.pdf

Media

Part of Pałac podwodny, baśń z Łagiewnik przy Podgórzu / Lud, 1896, t. 2

extracted text
— 361 —

Śpiewka z Czernichowa.
P rosto mego okienecka,
W yrosła mi jablonecká,
Bialucłmo mi zakw itała,
Cerwone jabłuska miała.

U rw ał ci jej listek z maku,
N ie zrobitá ani znaku ;
Urwał ci jej listek z manny *),
Idźze teráz między panny.

K upił ci jéj stado świni,
Idźze teráz do rodziny ;
Rodzina sie zagniewała,
Gdy stado świni uźrała.

Ja k to piéknie, ja k to ładnie,
Kiedy ulán z konia spadnie;
W ojácy go nie ratują,
Jesce go końmi tratu ją.
Z a te jego m łode lata,
W y trąb ią mu tra, dy, ra t, ta.

Śpiewka flisaków czernichow skich2).
A tam za W arsaw ą coś sie tamok stało,
Ze sie dwoje ludzi w sobie zakochało.
I zakochało sie dwoje ludzi w sobie,
N ie mogli wytrzymać momentu' bez siebie.
Jaś noc w nockę bywał, nocki przesiadyw ái,
Różne rozm aitości o niej powiadywáh
— M agdalanko moja, nikomu eie nie dám,
I tu eie zabije i tu cié pochowám.
I tu ci ją zabił i tu ją pochowál,
Z zielonych gałązek gróbek jéj sfundowál.
- A cóześty zrobił, cóześty ucynił,
Ześ ty młynarzowe M agdalanke zabił?
— I oto mie màcie i tu mie trzym á(j)cie.
J á sie wás nie boje, bo mi nic nie dácie.

Inaczej :
I tu mie zabijcie, tu mie pochowajcie.

JPałOjC p o d w o d n y .
Baśń z Łagiewnik przy Podgórzu.
Z ust ludu .sp isał M. K a p u ś c i ń s k i .

N a w schód od Ł a g ie w n ik k u g ra n ic y W o li D uch ack iej jest
d r o g a p o ln a, k tó ra daw niej b y ła d ro g ą g m in n ą do W oli, dziś
zaś k u g-ranicy w olskiej coraz bardziej się zwęża, a nareszcie
p rz ech o d z i w ścieżkę. P rz y tej drodze je s t m ała łączk a, n a której
’ ) Co z n a c z y w y r a z „ m a n n a “ , t e g o n i e m o g ł e m s ię n i g d z i e d o w i e d z i e ć .
3) Ś p i e w k a t a z d a j e s ię b y ć z b ł ą k a n e m e e b e m j a k i e j ś p o d o b n e j l e e z d ł u ż s z e j
piosenki.

-

362 —

znajduje się le k k a g ó rk a , a p o d tą g ó rk ą je s t coraz bardziej za ­
ra sta ją c e tra w ą jezio rk o . D aw niej b y ła tu o k az ała sad zaw k a, je ­
d n a z ty ch , ja k ie w näszym k ra ju p rz y b ie ra ją n azw ę „zim nych
d o łó w “. Otóż b ęd zie tem u m oże la t 50 — ta k o p o w iad a ją Ł agiew n iczan ie — ja k żyła we W o li D u c h ack iej ak u sz erk a , d o b ra i p o ­
b o żn a k o b ieta. J e d n e g o czasu p o szła ona do Ł a g ie w n ik do jed n ej
k o b ie ty , co „m iała m ieć d z ie c k o “. G d y już w szy stk o załatw iła,
ta k o g o d zin ie 11 w n o c y ch c ia ła iść do dom u, od czeg o ją je ­
d n a k położnica w strzy m y w ała. O n a je d n a k rz e k ła : „Ja w ó d k i nie
pijam , jestem trzeźw a, to i do W o li z a jd ę “. P o ło żn ica ją też już
nie za trzy m y w ała, ta k w ięc ona z a b ra ła się — i poszła. M iesiąca
n a n ieb ie nie b y ło , ale za to g w iaz d y isk rzy ły się n a firm am encie
a po łą k a c h i b ło n ia c h sn u ła się m g ła. G d y p rz y s z ła k u tem u * '
staw ow i n a łąk ę, to u jrzała, aż tu ze m g ły idzie ja k iś p a n i p y ta
je j: „C oście za je d n a ? " O n a o d rz e k ła : „Jestem ak u sz e rk a .“ „A k ie ­
d y ście a k u s z e rk a “, rzecze ów p a n “, to czy b y ście nie m ogli pójść
do mojej żony, k tó ra je st p rz y n a d z ie i? “ „D obrze, z o ch o tą p ó jd ę “,
rz e k ła a k u sz e rk a i poszła. G dy przyszła z ty m p an em w to
m iejsce, g-dzie b y ło jeziorko, sp o strz e g ła k u sw em u zdziw ieniu
p rześliczn y p ałac , ca ły z k ry sz ta łu , p ereł, b ry la n tó w i sopli lo d o ­
w ych. W o k n a c h się św ieciło żółto-słoneczne św iatło , a n a jednem o k n ie sta ł zło ty lich tarz . G dy w eszła do p ałacu , z a p ro w a ­
dził ją te n p an do swej żony. T a le ż a ła n a łó żk u w m ałej sta n cyjce, w któ rej po w szy stk ich ścian ach , m iejsce w m iejsce, b y ło
n a gw o źd ziach n aw ieszan y ch p ełn o g a rc z k ó w p o rc e la n o w y c h ,
a k aż d y g a rc z e k b y ł p rz y k ry ty szczelnie p o k ry w ą . P a n p o w iad a
w ięc ta k do a k u s z e rk i: „ W y tu zrobicie, co do w as należy, a ja
p o jad ę w św iat, a ja k w rócę, to w am za w aszą fa ty g ę do b rze za­
p ła c ę “. A k u sz e rk a sp o jrz a ła w okno i zo b a czy ła za ok n em si­
w eg o k o n ik a, zap rząg n ięteg ‘0 w z ło tą uzdę, a za nim k a re tk ę ,
k tó ry to k o n ik ja k b y ciek a w ie p a trz y ł do okna. P a n w siad ł do
k a re tk i, za d u d n ia ła ziem ia i p o je c h a ł w św iat.
T y m czasem p a n i p o ro d z iła dziecko, ale to dziecko b y ło do
p ó ł b iałe, a do p ó ł czarne, czem się a k u sz e rk a o g ro m n ie z a fra so ­
w ała. A le p o c ie sz a ła ją p o ło żn ica , p o w iad ając, że „to ta k b y ć
m u si“, w ięc już i a k u sz e rk a nic so b ie z teg o nie ro b iła, lecz
sp rz ątając, w y ra ż a ła sw e źd z iw ienie na w id o k ty lu g a rc z k ó w .
„ A le “, rz e k ła p o ło żn ica, „strzeżcie się, a b y śc ie do żad n eg o nie
za g lą d ali, bo z teg o s ta ła b y się w ielk a sz k o d a “. A k u sz e rk a jej to
p rz y rze k ła , lecz sp rz ą ta ją c dalej, sp o s trz e g ła w k ą c ik u p o d ła w ą
p u szk ę b lasza n ą, ta k sam o szczelnie z a k ry tą . Z djęła ją ciek aw o ść,
co też w niej b y ć m oże, i — o tw o rz y ła ją. W te n m om ent z pu-

— 363 szki fru n ęło 5 g o łąb k ó w b ia ły c h i oknem poleciało w św iat. N a
to poło żn ica zafraso w ała się strasz n ie i zaczęła lam en to w a ć:
„Cóżeście w y też n ajlep szeg o zrobili, a dyć ja k on w róci do dom u, to
w as m oże zabić. P rze cież w am m ów iłam , ab y śc ie teg o nie ru sz a li“ .
A k u s z e rk a u d ała się w p o k o rę do p o łożnicy i p ro siła ją,
a b y jej p o m o g ła w yjść z teg o n iesp o d ziew an eg o k łopotu. P o ło ­
żn ica się u d o b ru c h a ła i p rz y rz e k ła jej to uczynić, a n areszcie rz e ­
k ł a : „P am iętajcie, ja k p o w ró ci mój mąż ze św iata, a będzie w as
p y ta ł, co zìi sw ą ro b o tę żądacie, to pow iedzcie, że chcecie m ieć
te śm ieci, co są n a izbie, a ja k w am k aże zam iatać i te śm ieci
w ziąć, to n ie zam iatajcie od łóżka k u drzw iom , lecz od drzw i ku
łó żk u . W te d y so b ie zb ierzecie te śm ieci do fa rtu c h a i pójdziecie
do d o m u “.
I ta k się stało . Z iem ia za d u d n ia ła, p a n p rz y je ch ał ze św iatu
i w um ow ie o zap łatę, k a z a ł ak uszerce ze b rać te śm ieci, ja k sobie
życzyła. G dy z tem i śm ieciam i w e fa rtu ch u pow róciła do dom u,
sp o strze g ła , że m a sam e złote i sre b n e p ien iąd z e. T a k od teg o
czasu m iała się aż do śm ierci bardzo dobrze.
U w a g a : O p o w ie ś ć t a j e s t p o p ie r a n a w ia r o g o d n e m i ś w ia d e c tw a m i.
S ą lu d z ie w Ł a g i e w n i k a c h i W o li D u c h a c k ie j, k t ó r z y z d a r z e n ie to c h c ą
p o t w i e r d z ić p r z y s i ę g ą , g d y ż t r a d y c y a o n ie m j e s t n ie z m ie r n ie ż y w ą . P o ­
w i a d a j ą o n i, ż e j a k k o l w i e k k o b i e t a m o g ła m ie ć z łu d z e n ie , to p r z e c ie ż o w e
p ie n ią d z e , i to d o ś ć z n a c z n e , p r z y n io s ła z k ą d ś do d o m u .

O M ichasiu głuptasiu.
Gadka z Wolowic w Krakowskiem.
Z ust ludu spisał M. K a p u ś c i ń s k i .

J e d n a m a tk a c ie rp ia ła ze sw ym synem w ielk ą biedę, (d)lateg o w y p ra w iła go w św iat „na p ro ś b ę “, a on b y ł w ielkim n ie ­
zd arą. J a k w y sed n a w ieś, zobacył p rz y jednej c h a łp ie ch ło p a co
w y b ie ra ł m iód z u la i po w iad a do nieg o ta k :
„Cóz ta w y b ie ra c ie ? G ó w ienka? S przed ejcie mi te jaja, bo
w ám sto fą n tó w z a c ię z ą “.
C hłop ja k się odw róci, ja k g o lunie w p ysk, ta k ch ło p ak
p rz y s e d z p ła c e m do m atki. M atk a mu p o w ia d a : J a k idzies, to
p o w in ien eś m ó w ić: „Scęść Boże, dajcie mi ta ja k i p la s te re k “.
D o b rze, b e d e ta k g a d a ł — o d pow iedział ch ło p a k i p o sed
w św iat. Idzie, jaz tu znow u p rz ed k arcm ą biją się p ijan i p a ­
ro b c y . O n p o se d p u * ) nim i p o w ia d a :
*) L u d w W o ło w ic a c h i o k o lic y z a m ia s t m ó w ić
ź n ic „ p u “ .

„ku“,

m ów i

w y ra -,

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.