66c06e16744ff963aa7c1fa015d65a84.pdf

Media

Part of Kichanie, świąd i dzwonienie / Lud, 1896, t. 2

extracted text
— 256 —
tam p o d ziem ią b iją dzw ony. C hłop je d e n z L ise k , ń azw isk iem
K o ro l, człek nad zw yczaj pobożny, p rz y s ię g a ł się przed em n ą, iż
sły sz a ł ję k ty c h dzw onów . M iały ta m b y ć o g ro m n e s k a rb y , lecz
p iln u je je sam d y a b e ł cz arn y i on to zw odzi ludzi n a b ezdroża.
P e w ie n dziad szedł tą d ro g ą o p ó łn o cy , p a trz y a d y a b e ł siedzi
n a k u p ie zło ta. D ziad, zn ający dobrze sw oje rzem iosło, (żebranie
n azy w ają rzem io słe m j u k ło n ił się i p ro si o jałm użnę, a d y a b e ł
m ó w i: „ W sz y stk o b ęd zie tw oje, ty lk o p rzy jd ź tu z p ro c esy ą, a nie
zap om nijcie n ic z e g o “. D ziad p o b ie g ł do k sięd za i zaraz w yszła p ro c e sy a, w zięli ze so b ą ch o rąg w ie, k rzyż, k ad z ie ln ic ę i św ieczki.
P o d c h o d z ą do d y ab ła, a d y a b e ł ja k nie w rz aśn ie : „A szczypce
g d z ie ? czem b ęd z ie cie św ieczkom k n o ty o b c ie ra ć ? p a lc a m i! ? 1'
i z a p a d ł się p o d z ie m ie . H o, h o ! z d y a b łe m nie ta k ła tw a s p r a w a “.
Źe m iejsce to b y ło n ieg d y ś za m ieszk ałe i b y ła tam ja k a ś s ta ­
ro ż y tn a o sad a, w sk azu je to, że w y o ru ją tam c e g ły , k u le k rzem ien n e,
jak o też k rz em ien n e to p o ry i noże.
Co się ty czy rz u can ia słom y, t o ’je s t pow szech n em u żydów .
G d y ży d zo b aczy k siędza, rz u ca za nim z w ozu g'arść sło m y lub
sian a, c h o ć b y ty lk o źdźbło, w nadziei, że w iara ch rz e śc ia ń sk a z n i­
k n ie, ja k to źdźbło. C hłopi w idząc to, m ów ią : „A to d u rn e żydy,
to n asz a w ia ra ta k się ro zn iesie po św iecie, ja k w ia tr tę słom ę
ro z n o si“.
A ntoni Siewiński.

Kichame, m ą d i dswonieaie,
P rz y z b ie ra n iu m atery ałó w etn o lo g ic z n y c h zw raca m y zaw sze
u w a g ę i g ro m ad z im y za b o b o n y , zw yczaje, obyczaje, o b rzęd y
i p ieśn i n aszeg o ludu, W s z y s tk o to dzieje się p o za o so b ą czło­
w iek a. P ie śn i zaś są w y razem je g o w y o b ra żeń , uczuć, m yśli, sąd u
i p ra g n ie ń .
N ie w iem ale, czy k tó ry z etn o lo g ó w zw ró cił dotąd u w a g ę
n a za b o b o n y , p o w sta łe u lu d u z zw y k ły ch objaw ów ñzyologiczn y ch — n a p ły w u k rw i do oka,, uszu lub dłoni i. k ich an ia , k tó re ,
ja k w iadom o, po w staje s k u tk ie m siln eg o p o d ra ż n ie n ia b ło n y ś lu ­
zowej w nosie.
A przecież zab o b o n y te są ro z p o w szech n io n e u n a s , n ie ty lk o
m iędzy lu d em p ro sty m , ale i w śró d in te lig e n c y i zn ajd ą się je d n o ­
stk i, k tó re ró w n ież p e w n ą w agę do ty c h objaw ów , jako w różby
złeg o lub d o b reg o , przyw ięzują.

-

257 -

I ta k :
K ic h a n ie b y w a u w ażan e za d o b rą lub złą w różbę w edług
teg o , w k tó ry m dniu ty g o d n ia ono n astą p i, a w ażność je g o je s t
za w a ro w a n a tem , że m a n astąp ić ran o , p rzed śniadaniem .
Jeżeli n a stą p i w p o n i e d z i a ł e k , m a w różyć o trzy m an ie
prezentu.
W e w t o r e k , m a b y ć zw iastunem radości.
W e ś r o d ę , zm artw ien ia.
W c z w a r t e k czegoś niesp o d ziew an eg o , a to m oże być
dobre, lub złe.
W p i ą t e k , o trz y m a n ia listu.
W s o b o t ę , podróży.
W n i e d z i e l ę w id zen ia k o g o lub o trzy m a n ia czego m iłego.
Co do św iądu, utrzy m u je się przesąd , że g d y go czujem y
w p raw ej dłoni, będziem y się z kim w itać, g d y zaś w lew ej, r a ­
ch o w ać p ieniądze, lu b co odbierać.
P o c z u ty w p ra w y m oku św iąd w róży płacz, w lew ym radość.
D zw o n ien ie wr uchu lew em m a oznajm iać d o b rą now inę,
w p ra w em złą.
Z zab o b o n am i wyżej p o d an y m i sp o ty k ałem się w p o w iatac h :
rzeszow skim , brzozow skim i sanockim , a sądzę, że p rz y zw róceniu
na nie u w ag i, m ożna się b ęd zie z nim i i gdzieindziej spotkać.

dg

L. Magier owski

Ш и є nazuj miejscowe ä powiecie Brzeskim w Galicji
napisał

Dr.

Karol

Mátyás.

(Ciąg dalszy1).

IV.

Gmina

Biesiadki.

A. W ieś Biesiadki.
S ą d w a p o d an ia o p o w stan iu tej w si i źródle jej nazw y.
W e d le je d n e g o osada, k tó ra w si d ała początek, m ieściła się
n a d d o lin ą w sch o d n io -p ó łn o cn ą, K m i e e i n a zw aną, otoczoną l a ­
sem i sk ła d a ła się z trz y n a s tu rodzin. P ie rw o tn i ci o sad n icy p a ­
sali swój d o b y te k tuż n a w schodniej pochyłości g ó ry , k tó rą, obe») P or. „ L u d “ I . 123, 179.
17

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.