0ec84a3b58b6d2854cbef70913fa0dca.pdf
Media
Part of O cudownych listach / Lud, 1896, t. 2
- extracted text
-
— 232 —
N i e га o t w o r z (niem a twarz) zw ie rzę ; u ż y w a n e w złości
n. p. : A ty, ośkliwo niem otw orz, lub n ie m o tw a ro ! t. z. A ty,
o b rz y d łe zwierzę !
Z a b o c y ć , zapom nieć.
Ś n i e g kido, śnieg pada.
Z am iast „ta k j e s t “ z w y k le m ó w ią z n iem ieck ieg o „ j a “ np. :
Ja, ja, juści, nie b y ł o b y to tak ?!
Zdziwienie ok az u ją przez użycie w y ra z u „ ś p a s “, z czego p o
w stają n iera z i śm ieszności np. : A. m ó w i: Cóż ta u was n o w e g o
s ły c h a ć ? B. : Żona mi tej n o c y u m a rła . A : Ś p as, śpas, a dy
w c o ra jesce b y ł a u s t r y k a (s try ja ) ; a lb o : T o nie śpas.
T r z e j a, trzeba.
.Sąd o swej wsi i wsiach są s ie d n ic h :
W K le c z y m ają chło pi szerokie plecy ;
W Choczni chłopi mocni.
W In w a łd z ie nic nie znajdzie.
W N id k u nie m a pożytku,
a z W ita n o w ic w cale nic.
W e F r y d r y c h o w ic a c h : co p a g ó r e k , to dw orek,
a co chałupa, to szlachcic.
Q eu;d@ wnycfo U sta o tu
D o najrozm aitszych w ierzeń lud u, należą także listy i s n y
cudow ne, k t ó r y c h p o ch odz en ie m a b y ć w p r o s t z n ieb a. Nie m o
żna sobie w y ob rażać, a b y lud silnie w n i e . w ierzy ł, ale m a to
p rz eko nanie, że te listy w d o m ach p rz e c h o w y w a ć należy, innem i
s ło w y : w ierzyć nie trzeba, ale tro ch ę w ia r y m ożna im ofiarować.
L is ty te p rz ejm u ją lud w ielk ą g rozą, bo w nich są p rz e p o w ia d a n e
z w y k le k a r y i nieszczęścia, k tó re b e z p o ś re d n io k a ż d e g o c h ło p k a
d o tk n ę ły b y b a rd z o ciężko, g d y b y się ziściły rzeczyw iście. N a
nic zaś ta k w ra żliw y m nie je s t lud, j a k n a tak ie w y w o ły w a n ie
p o m sty niebios, k a r y , złe życzenia i t. p., o b a w ia się ich b a rd z o
i nieszczęścia, ja k ie g'0 s p o ty k a ją , im prz y p isu je. W s z a k , s ły
s z y m y : k to ś mię u r z e k ł ; k to ś mię p rz e k lą ł; k to ś mi cz ary za
d ał i t. d.
C h a ra k te ry s ty c z n e m jest n. p. złośliwe ży c zen ie: „Bodajś
skapał, ja k ta św ieca na o ł t a r z u ! “ U ż y w a ją je z w y k le dziew częta
u w iedzione przez p aro b k ó w , k tó rz y się z innem i żenią. Ci zaś
nieraz n a w łasnem g o s p o d a rstw ie czują w duszy takie p r z e k le ń
- 233 —
stwo, g d y im się źle po w o d z i; a sąsiedzi po w iad a ją o n ic h : „Ha.
kum otrze, J a g n y s k a od M acieja go jDrzeklena, dlatego t a k k a p i e “.
Nie dziw więc, że i ty ch listów lud się boi i dlateg'O ję tu
i owdzie przechowuje. Muszę tak że zaznaczyć, że księża w y s tę
pują bardzo ostro przeciw temu, ale m imo tego jakoś się ta pólw ia ra w cudow ne listy podtrzym uje, a sądzę że tylko z racyi
wyżej przytoczonej. Już jak o chłopiec z 4 k la s y norm alnej w P o d
górzu słuchałem ta k ieg o listu z bardzo n aprężo ną u w agą, g d y go
mój ko lega, o ile p am iętam nazw isko „ T u r e k “, o dcz y ty w ał w ł a
śnie p rzed n a u k ą religii. K s. Bujański, ó w czesny k atecheta, wytłó m a czy ł nam tę spra w ę i w jego oczach z w ielką uroczystością,
w k l a s i e . spaliliśm y list cu do w n y w piecu. W r. 1889' b y łem
w S u łk o w ic ach przy A n d ry c h o w ie i tak że ten list czytałem ,
a w r. 1892 znowu w Inwałdzie. W reszc ie dowiedziałem się, że
list ten mimo zakazu ze stro n y księży kursuje w całej okolicy
A n d ry c h o w a . W ie le czasu straciłem n a to, b y dojść do źródła,
sk ą d ten list pochodził, j a k ą d ro g ą w tej okolicy się znalazł, kto
jeg o a u to re m ? A le b y ł to tru d darem ny. Poniżej podaję ten list
w całości tak, ja k g o odpisałem , n a tu ra ln ie nie z właściw ego
orygdnału, ale pew nie z tysiączneg-o odpisu. D la zrozum ienia
treści, dodaję w nim od siebie interpunkcyę.
LIST
Z
NIEBA.
„Niechaj będzie po ch w alo n y Jezus C h rystus !
T e słow a zesłane z nieba n a ten św iat od sam ego P a n a
B o g a P apieżo w i L eonow i, a on po słał sw em u b ra tu , królow i
B ra ta jsk ie m u (?), gdzie m iał ta k o w ą moc w sobie, k to b y go chciał
czy tać lub przepisać, to się sam otworzy. B y ł zjaw iony w ziemi
luterskiej, n a g ó rze Oliwnej b y ł z e s ła n y ; złotemi literam i w k o
ściele p o d obrazem św. M ichała A r c h a n io ’a zjaw iony był. A .ża
den człow iek nie m ó gł te g o wiedzieć, gdzie ten list leżał ; ma
zaś ta k o w ą moc w sobie, że k to b y czytał, albo z pilnością słuchał,
tak o w y człow iek dostąpi 100 dni o d p u s tu ; albo k tó r a z n iew iast
w ciąży pozostaje, a p rz y sobie ten list nosi, takow ej ani ogień,
ani czary, ani ja z d y s za ta ń sk ie szkodzić nie będą, bo jej Jezus
C hrystus strzeże we dnie i w no cy i w każdej g-odzinie i na
wieki wieków , amen. N a w e t przeciw nieprzyjacioło m p e w n y b ę
dzie i wiele n ieprzyjaciół zwycięży,, p rzeżegn aw szy się krzyżem
św., m ów iąc : „P an ie Jezu C hryste, przez w ylanie krw i Twojej
Przenajśw iętszej, strzeż m nie od wszelkiego złego, nieprzyjaciela
w iado m ego i n iew iadom ego Do pom ocy mi P a n ie Jezu C hryste,
— 234 —
w y lan ie k rw i Twojej P rze n ajśw iętszej, k tó rą ś z b o k u T w e g o w y
toczył dla zb a w ien ia duszy mojej '.
„Ja, Jezus C hrystus, n a p o m in a m was, a b y śc ie wierzyli, iż j e
stem S y n e m B ożym , n aro d zo n y m z M aryi P a n n y , a ten list w ła s n ą
swoją r ę k ą p isałem dla p ra w d z iw y c h k a to lik ó w m oich, k tó ry c h
ok u p iłem n a krzy żu k rw ią sw oją p rz enajdro ższą i w yzw oliłem w as od
piek ieln y ch , p rz e p ie k ie ln y c h i n ie s k o ń c z o n y c h m ąk. N akazu ję wam,
ab3fście dni św ięte święcili, żadnej ro b o ty nie robili w nie, n a w e t
w o g ro d a c h w a sz y ch k o rz en i nie kopali, k tó re są na p o k a r m ciałom
waszym . P rz y k a z u ję wam i nakazuję, ab y śc ie w niedzielę do k o
ścioła chodzili, starsze i m łodsze M szy św. słuchali, k a z a n ia i n au k i
sło w a B o żeg o z pilnością słuchali, a w e d łu g listu m e g o żyli. T o wam
d a m za to zdrow ie ciałom waszym , a duszom zb aw ien ie n i e b ie s k ie ;
a jeżeli słu c h a ć teg o nie będziecie i zachow yw ać, co was ten list
n au c za i p rz y k azu je, to b ę d ę w a s k a r a ł g ra d a m i, o k ro p n y m i p io
runam i, srogiem i b ły s k a w ic a m i i stra sz n y m i g rzm otam i. N a ostatk u
p o b u d z ę i wzruszę k ró la n a k róla, p a n a n a p a n a , m iasto n a m ia
sto, wieś n ą wieś, sędziego n a sędziego, sąsiada n a sąsiada, ojca
na syna, s y n a n a ojca, m atk ę n a có rk ę, córkę na m atk ę, m ęża
n a żonę, żonę n a męża, b r a ta n a b ra ta , siostrę n a siostrę. N a
o s ta tk u w y c ią g n ę miecz zg n ie w a n y n a was ; będzie za m ieszanie
i rozlanie k rw i waszej i stra c h n a w as będ z ie ; jed n i od d ru g ic h
uciek a ć będą. P r a c e w asze w niw ecz się o b ró c ą ; bydło w asze d r a
p ieżne zw ierzęta p o że rać będ ą, p o s ie d z y s k o w asze puste zostanie,
p a m i ą t k i waszej żadnej nie będzie. Jeżeli tem się nie p o p ra w ic ie ,
to w as jeszcze g o rs z ą k a r ą k a r a ć b ęd ę ; dopuszczę n a was, co nie
będz ie deszczu n a ziemi, k ie d y p o trz e b a będzie, ziem ia b ędz ie ta k
j a k żelazo, bo p o w iada m , że nie puszczę deszczu ż a d n eg o . D o
puszczę m ysz i szarańczę, gąsienice, k tó re w szystko p o ż e ra ć będą,
co ziem ia w y d a n a p o k a r m ciałom w a sz y m ; to będziecie z g ło d u
um ierać, a m arn ie w y g in iecie . K t o po tem k a r a n iu zostanie,
a t a k nie będzie żył, j a k ten list n a u c z a i p rz y k azu je, dopuszczę
p ta k ó w cz a rn y c h n a nich, k tó re w p o w ie trz u la ta ć będą. J a k
tem u k a r a n iu k o ń c a nie będzie, to w as jeszczo g o rsz ą k a r ą k a r a ć
będę. P rz y k a z u ję wam , a b y ś c ie w dzień sobotni, M a tk i mojej,
p rz ed niedzielą w szystkie ro b o ty zakończyli, bo g 'dyby się M a tk a
moja za w a m i nie m odliła, d a w n o b y śc ie b y li w y g u b ie n i dla s tr a
szn y c h g rz ech ó w waszych.
T e n list, k t o b y w sw oim dom u miał, a b y g'o tak że d o m o
w n ik dom u czytać i p rz e p is y w a ć daw ał, ta k o w y człow iek, ch o
ciażb y g rz e c h ó w m iał ja k g w iaz d n a niebie, p i a s k u w morzu, liścia
-
235 -
na drzew ie i traw y n a ziemi, tak o w e m u w szystkie grz ech y o d p u
szczone b ę d ą nie tylko na tym świecie, ale i na tam tym świecie.
K t o b y zaś ten list miał, a d ru g iem u nie .powiedział, będzie
w z g a rd z o n y i odrzucony od k ró le s tw a niebieskiego. K to zaś ten
list będzie zach o w y w a ł w o b serw acy i, w dobrem zachowaniu,
będzie m iał ła s k ę odem nie i przyjaźń od ludzi, í l przy śmierci
je g o ja sam z M a tk ą moją i A n io łam i b ęd ę i wezmę duszę z ciała
i zaprow adzą do k ró lestw a niebieskieg'o, k tó re m u k o ń ca nie bę
dzie n a wieki wieków, amen.
K t o b y o tym liście wiedział, a przez n iedb ało ść nie m iał go
w swoim domu lub u siebie, ta k o w y człowiek będzie odrzucony
od k ró le s tw a meg'o.
T e n list p isan y je s t w. rok u 1706, potem zaś od ojców św ię
ty ch p row ijanow i (?) kró lew skiem u, a ludziom najpóźniej w y d a n y “.
P o d a ję rów nież cud ow ny sen, k tó ry odpisałem :
S E N N A J Ś W . PANNY MARYI.
„Z asnęła b y ła P a n n a M a r y a na g órze R ach elsk iej. P rzyszed ł
do niej P a n Jezus i z a p y ta ł : M atko, czy śpisz ?
Zasnęłam b y ła —
odrzekła P a n n a M a ry a — aleś mię T y S y n u przebudził. W id z ia
ła m Cię w O grojcu o bn aż o n eg o i od K a ifa s z a do P iła ta , od P i
ła ta do H e ro d a prow adzonego. T am n a T w ą św iętą tw arz pluto
i k o ro n o w a n o Cię ciern iem ; potem Cię s ę d z P w ie sądzili, prz y
wiązali Cię do s tu p a k am ie n n e g o i ła ń c u c h a m i bili, aż Twoje
święte ciało padało, a p otem Cię do k rz y ż a przybili i b o k w łó
cznią przebili, z k tó reg o w y p ły n ę ła w oda i k re w święta. Z k rzyża
T w e m artw e ciało n a moich rę k a c h zło żon o“.
— Jez u s n a to najczulej odpow iedział : M atko miłosierdzia,
to się w szy stk o spełni, już mię J u d a s z w ydał.
K t o ten sen przy sobie będzie nosił lub odm awiał, albo słuchał
i jest bez grz ech u śm ierteln eg o , złego m u się nic nie stanie i w ty m
dniu n ig d y n a g ł ą śm iercią nie um rze bez przyjęcia C iała i K r w i
mojej. A k to k o lw ie k będ zie p ro sił o co m n ie , albo Ciebie,
otrzym a. K t o tę m odlitwę prz y sobie będzie nosił, t a k o w y 100
dni o d pustu dostąpi, a k to ją będzie mówił, lub słuchał, nie z g i
nie na żadnem miejscu, ani w wojnie, ani w drodze. W k tó ry m
dom u ta m odlitw a będzie się znajdować, tam ani ogień szkodzić
nie będzie. M ający tę m odlitw ę m a przepisać lub n au c zy ć siedm
osób pod u tra tą tego- odpustu. T a m od litw a od Ojca świętego,
B e n e d y k ta III., królow i A u g u s ty n o w i p rz y s ła n ą b y ła w r. 1700.
K o niec.
Szymon Gonet.
