458e319052bdedeb0724cca113b2f3e6.pdf

Media

Part of Podanie o skale / Lud, 1896, t. 2

extracted text
-

53 —

i do p iero n ap rzó d p o b iła w odą g o ją c ą i w szy stk o się zrosło
i zg oiło, dalej w o d ą o ży w ia ją cą i w n e t p o w s ta ł m łodzieniec, d a ­
lek o p ięk n iejszy niżeli b y ł p rz ed tem . K ró l z dw orem swojm ,
św ia d e k tej o p eracy i, w idząc ta k k o rz y s tn ą o d m ian ę n a K o zio łk u ,
i ja k o już dość w la ta podeszły, bardziej p o trz e b u ją c y tak iej o d ­
m ian y i odśw ieżenia, prosi, z a k lin a dziew icą, żeb y z nim toż
sam o zro b iła, co z K oziołkiem . C hętnie zg a d za się dziew ica,
siek a n a k a w a łk i kró la, p rz em y w a członki iego w rzece i sk ła d a .
G dy tem b y ła zaięta, n ac zy n ia z w odą cudow ną sta ły n a stronie.
Ju ż m iała p o lać z kolej, żeby zgojć i ożyw ić k ró la ; nieszczęście!
p rz y la tu ją n a g le dw a k ru k i, p o ry w a ją oba n ac zy n ia z w odą i u n o ­
szą. D w o r i lu d z e b ra n y niezm iern ie się tem p rzeraził, ale w idząc
w tem p a le c B oży, obw ołuje dziew icę sw oją k ró lo w ą ; ta zaręcza
so b ie K o z io łk a n a m ęża: o d b y w a się n ap rzó d sp a n ia ły pogTzeb,
p o te m św ietn e w esele, n a k t ó r e m w s z y s t k i e g o b y ł o h u ­
k i e m i j a d ł a i n a p o j u , t a k że g o ś c i o m aż p r z e z b r o d ę
c iek ło , ale w g ę b i e n ie było.
N btand um : T a k się k o n kludują w szystkie powieści gm inne L itew skie,
z te m jeszcze, że opowiadający koniecznie j e s t z liczbj7 gości; co t u prze­
puszczono je d y n ie z powodu cholery. S tra ch być na balu, żeby się nie ob­
j e ś ć ; w mysli n aw e t nie chcę zgrzeszyć obżarstwem. — Oj! ta cholera;
praw i nam o wstrzemięźliwości lepiej sto razy, j a k ojciec Maciej w Irlandyi.

Podanie o skale.
W pobliżu B uczacza, w stro n ie północnej od m iasta, leży
n iew ielk a w io sk a R u k o m y sz , przez k tó rą p rz e p ły w a rz e k a S try p a .
T u ż n ad rz e k ą sto i cerkiew , p o św ięco n a św. O nufrem u, z w ielkim
w dzień te g o św ię te g o odpustem , k tó ry daw niej śc ią g a ł m asy n a ­
rodu, a n a k tó r y i teraz jeszcze znaczna liczb a pobożnych z bliższych
i dalszy ch stro n w ty m dniu u ro c z y sty m się schodzi. Z araz za
ce rk w ią w znosi się o g ro m n a sk a ła , której długość w y n o si około
50, a w y so k o ść około 12 sążni. F o rm a c y ę tej sk a ły stanow i naciek o w iec p o w sta ją c y z rozczynu w a p n a i g lin y ; je s t d ziu rk o w aty
ale p rz y d a tn y do budow y. O d czasu do czasu o d ry w a ją się od
s k a ły m niejsze lub w iększe b ry ły i z h u k iem toczą się n a d ó ł;
często m ożna na n ich zauw ażyć o d cisk i liści, gałęzi, a n a w e t k o ­
n aró w z drzew , k tó re g e o lo g m ó g łb y nazw ać po im ieniu.
W sk ale znajduje się znaczn a liczb a w iększych i m niejszych
p ieczar, p o łączo n y ch ze sobą o tw o ra m i i chodnikam i, przez co

— 54 —
p ie c z a ry te sta n o w ią nie o d rę b n e dla sieb ie k o m ó rk i, ale je d n ą
cało ść. N a ścian a ch i sk le p ie n ia c h ich o siad a cz ęsto k ro ć ro sa,
p rz esy co n a so lą7 sm ak u łu g o w a te g o , k tó rą po b o żn i zb ierają i p o m azu ją n a stę p n ie ch ore oczy, b ę d ą c p rz e k o n a n ia , że ro sa stąd
m a siłę u z d ra w ia ją c ą w n ajro zm aitszy ch c h o ro b ach oczu.
W e d łu g m iejscow ego p o d an ia p iecz ary te c ią g n ą się aż do
sąsied n iej w si P rz e w ło k i. P ew n e g o razu w puszczono do n ich
k ac zk ę z dzw oneczkiem n a szyi, ch cąc p rz e k o n a ć się, co się z nią
sta n ie i — po ja k im ś czasie k a c z k a zjaw iła się n a rzece w P r z e ­
w ło ce. In n y m razem ja c y ś dw aj k sięża w eszli do o w ego p o d ­
ziem ia, a b y je bliżej zbadać, ale p rz e p a d li tam i w ięcej n ik t ich
nie w idział.
D o p o w s ta n ia s k a ły i p ie c z a r p rz y w ią z a n e je s t n a stę p u ją c e
p o d an ie : K o lý Ź ydy S úsa C h ry stá n a ch ry stjl rozpym iły, z a d ro żtiła zem lá, ne m ohńczy tak ó ji o h ýdy zn ésty , za trjasłaś, a h ó ry
zaczàly sejczás ro zp ad áty é, d o ly n ý riw n iáty á : to h d ý zaczáia i násza
s k a ła ro s tý (ru k ó w y sk a). A łebo ro sté , ro ste i n e stajé. L údy dyw u t sia, żiirjat sia, a n e znájut, szczo poczáty. W tim zjaw yłyś
ks. id zý Je re m íty i p o cz ały sk ałń z a k ły n a ty ; poczalá s k a ła po
tró c h y osidàty. P id toj czas pojaw ýw sia w o k ó ły cy św iatyj
O nufréj ; w in w zdriw skałii, oná jem ú sp o d o b ała sia, a szczo і pecz éry b u ły h otów i, toż w in p o stan o w ý w tam zam észk aty . W in
w w ijszów do w elý k o ji (środkow ej) p e c z é ry i poczáw m o lý ty sia
B ó h o w y , szczobý po m íh m u w now ím m észk aniu. K o ły w staw
po m o iý tw i, w m iscy, de o p ér sia b u w nohóju i ru k ó ju , łyszyłyś
élidý nohý i ru k ý n a p á m ja tk u i do nýni.
P o b o żn i, sc h o d z ący się n a o d p u st, śla d y te o d ciśn ięte n a ­
w ied zają i z p o b o żn o śc ią całują.
Że św ięty O n u fry ży ł rz ecz y w iście w ty c h sk ałac h , w ierzą
m ie sz k a ń c y R u k o m y sz a , a n a w e t op o w iad ają, że O n u fry p o s a ­
d ził b y ł drzew o figow e obok s k a ły w m iejscu, gdzie dzisiaj rośnie
ro z ło ż y sty jaw o r, k tó re g o ow ocam i ży w ił się do śm ierci.
O p o w sta n iu w io sk i i kap liczk i, um ieszczonej w jed n ej p i e ­
czarze, ta k o p o w ia d a ją : J a k T iirk y z T a tâ ra m y n a p a fy n a B uczácz, m iszczány p o w tjik ały p éred n ý m y i sc h o w śły ś w peczerá c h ru k ó m y sk y c h . P o w idchodi T a tá riw m iszczány chotjíly w ertá ty znow do B uczácza, ják iež u w ý d ily , szczo z jiic h sad ý b ły sz
o d n á w e lý k a rujína, w e rn ú ly do p eczár, w ý ru b a ly w okóło n y ch
lis i zaio žý ty sełó. O dným ły sz žurýiyá : ne m o h lý sobí zbu d o w áty
c e rk w y , b o biiło jich ne b o h ato , a ch o tjiły m o lý ty š B óhow y, ta
kolýž n e m e ły de. T o h d ý w drúhij p e c z e rí zjaw ýw sia óbraz św iatóho O nufréja, k o trý j w id o slá ly do R ým u, a n a tipi m íscy p o ło ­

-

55 —

żyły w iw tar, p ry p ra w y ły dw eri i w id tó łid y schodyłyś n a m ołytw u. I te p é r szczo ró k u w id p ra w láju t w sij k a p ły c y S łu ż b y w trétyj deń W e ły k ó d n ia .
P o d a n ia te za p isa łem w 1889 r. B y ć m oże, że m o żn ab y ich
i w ięcej tam znaleść, d o ty ch czas je d n a k nie m iałem sp osobności
b y ć n a m iejscu p o w tó rn ie i d o k ła d n ie rzecz zbadać.

II.
O k am ien iach , k tó re p o w stały z ludzi, m am n a stę p u ją c e w ia ­
dom ości :
P rz y drodze, w iodącej z M o n a ste rz y sk do B uczacza, są w e
w si Jez ie rza n ach zasadzone w y s o k ie , sta re topole. D o jed n ej
z o w y ch to p o li p rz y p a rty je st i dzisiaj w ielk i kam ień, do k tó re g o
p rz y w iąza n e je s t n astęp u ją ce podanie. P ew n a m atk a w ychodząc
w p o le zran a, n a k a z a ła córce zgotow ać w cześnie ob iad i w ynieść
jej w pole. C ó rk a zrobiła, co m atk a rozk azała, sp ó źn iła się je d n a k
p rz y te m ; n ad to id ąc w pole, s p o tk a ła p a ro b k a , k tó re g o k o c h a ła
i zaczęła z nim rozm aw iać. Z n iecierp liw io n a m a tk a p o stan o w iła
sam a pójść do dom u i zobaczyć, co jest. Id ąc, zd ała ujrzała córkę
ro z m a w iając ą z p aro b k ie m . R o z g n ie w a n a k rz y k n ę ła : B odáš tam
k ám in em stała. W tej chw ili dziew czyna p rz em ien iła się w k a ­
m ień i d o tąd nim pozostaje.
N ad m ien iam jed n ak , że k am ień te n niem a żadnej p o d o b izn y
ludzkiej, bo u m y śln ie go o g ląd ałem .
P o d o b n y w y p a d e k zdarzył się w Z alesiu (pow. bucz.). W y ­
s ła ła m a tk a có rk ę po w odę do stu d n i i n a k a z a ła jej, żeby się
spieszy ła. D ziew czy n a b y ła b y za p ew n e p rę d k o w róciła, g'dyby
nie zaszedł jej d ro g i k o ch a n ek , z k tó ry m da.wno się nie w idziała,
a poro zm aw iać m u siała. Z ad ała się w ięc z nim w rozm ow ę, tr z y ­
m ając k o n ew k i n a plecach. Z n iecierp liw io n a i tu m a tk a w y b ie g ła
z ch ału p y , k rz y c z ą c ! B odáš kám in em tam stała. P rz e k le ń s tw o
zaraz sp e łn iło się, c ó rk a sk am ien iała.
P o d o b n y k am ień znachodzi się też n a polu, zw an em K a rsk iem polem , m iędzy P u źn ik am i i B ary sz em (pow. bucz) ; nie
m iałem je d n a k sp o so b n o ści ani w idzieć g‘o, ani dow iedzieć się,
ja k ie p o d an ie z nim się w iąże. P raw d o p o d o b n ie m ożna tak ich
p o d ań w ięcej w pow . b u czack im usłyszeć.
W łodzimierz Hnatiuk.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.