653d5ca0aa691b5fc9d381ff5624aaa5.pdf
Media
Part of Zbiory materyałów etnograficznych, cz. 6 / Lud, 1896, t.2
- extracted text
-
-
330 —
Odczynianie uroków.
Z ły w p ły w oczu jed n e g o czło w iek a n a d ru g ie g o n a z y w a lud
u r o k i e m , a w p ływ te n objaw ia się u u r z e c z o n e g o bolem
g ło w y . N a p o zb y c ie się te g o bolu m a lud swój sp o só b leczniczy,
k tó ry n azy w a o d c z y n i a n i e m u r o k u . W iem o dw óch sp o so
b ac h o d c z y n ia n ia : jeden z n ich je s t dłuższy, w ięcej p rz y nim c e
rem onii, d ru g i sk ró c o n y . O d c zy n ian ie u ro k u w e d łu g p ierw szeg o
sp o so b u o d b y w a się ta k :
K o g o g ło w a n a g le zaboli w drodze lub p rz y p ra c y , ten
p rzy szed łszy do dom u, ozn ajm ia o tem obecnym , m ó w ią c : „G łow a
m ię boli, k to ś m ię u rz e k ł; odczyńcie mi u r o k ! “ W te d y je d e n
z d o m o w n ik ó w n a le w a p e łn ą szk lan k ę w ody, zaśw ieca św iecę,
b ierze z o śro d k a ch le b a (lecz nie św ieżego, an i zb y t su ch e g o )
trzy m ałe k a w a łk i, w y ry w a z m io tły cien k i a długd p rę t i staw ia
to w szy stk o n a stole.
N a stę p u je sp re p a ro w a n ie le k a rstw a . P rę t brzezinow y, w y r
w a n y z m iotły, trzy m a się w lew ej ręce i p ali w p ło m ien iu
św ie c y ; g d y się już część ja k a ś zw ęgliła, ale nie sp a liła n a p o
p ió ł i jeszcze się żarzy, o d trą c a się te n w ę g ie l żarzący p ra w ą
rę k ą n ad wodą, zn ajd u jącą się w szklance, a g d y ten w p a d n ie do
w ody, ro b i się n a d n ią trz y krzyże, m ó w iąc: „W Im ię O jca f
i S y n a f i D u c h a św ięteg o f “ (am en nie n ależ y m ów ić), poczem :
„ Je d e n m ię u rzekł, trz e c lr m ię odrzecze :
B ó g Ojciec, S y n B oży, D u c h ś w ię ty “.
N a stę p n ie w rzu ca się w. w odę je d e n k a w a łe k ch leb a, ro b ią c
k rz y ż e i p o w tarzając to sam o, co p rz y w rz u can iu w ęgla. T a k
s p a la się i w rzu ca w w odę n ap rzem ian trz y razy po je d n y m w ę
g lu i trz y ra z y po je d n y m k a w a łk u ch leb a . Jeż elib y w dom u
nie b y ło św iecy , lub też m io tły brzezinow ej, n a te n c z a s w rzu ca się
z p ie c a o g a rk i żarzące w ę g la drzew n eg o do w ody, ale n ig d y
w ę g la k am ien n e g o . Po d o k o n an iu tej czy n n o ści u w aża się, co
poszło n a dno s z k la n k i ; jeże li w ęgiel, w ted y osobą, k tó r a u rz e
k ła, b y ł c h ł o p (m ężczyzna), a g d y chleb, w ów czas b y ła nią
b a b a (k o b ieta). L ecz to o p a d a n ie na dno szk lan k i nie m usi k o
nieczn ie n a s tą p ić p rz y p re p a ro w a n iu u ro k u , m oże ono sta ć się
i później, b y le ty lk o przed zachodem słońca. G d y b y d o p iero po
zach o d zie s ło ń c a o p ad a ć po czął w ę g ie l lub chleb, w ów czas p o
znaje się, że u ro k u nie by ło , a ból g ło w y b y ł n a stę p stw e m innej
p rzy czy n y .
O sta tn ią czy n n o ścią je s t u d zielan ie chorem u le k a rs tw a , a dzieje
się ono w n a s tę p u ją c y s p o só b : O dczy n iający u ro k u p ija trz y razy
— 331 po tro sze w o d y ze szk lan k i, p rz ed k ażd em upiciem sp lu w a p rz e d
sieb ie w p ra w ą i lew ą stro n ę i trz y ra z y p ry s k a nią urzeczonem u
w tw a rz ; p o d aje potem sz k la n k ę chorem u, k tó ry ujm uje ją w lew ą
rę k ę i p o su w ając w w a rg a c h b rz eg iem szk lan k i od s tro n y lew ej
k u p raw ej, u p ija trz y ra z y po o d ro b in ie w o d y z u ro k u i p o ły k a,
poczem o d d aje sz k la n k ę odczyniającem u, k tó ry ją staw ia n a oknie.
T am sto i ó na aż do zachodu słońca.
C hory, o p ry sk a n y i n ap o jo n y w odą z uroku, o ciera się rą b
k iem koszuli trz y razy, a p rz ed każd em o b tarc iem się spluw a
p rz ed sieb ie, w p ra w ą i lew ą stronę. O cieranie tw a rz y n astęp u je
od rę k i lew ej k u praw ej. Jeż eli u ro k b y ł o d czyniony w ed łu g p o
w yższych form alności, m ów i się, że b y ł „dobrze o d cz y n io n y “'
i le k a rstw o po w in n o n ajdalej do zachodu pom ódz chorem u. P o
zachodzie sło ń ca w y lew a się u ro k sto jący n a ok n ie n a d ach ch aty ,
sz k la n k ę staw ia się do g ó ry dnem p o d dachem n a dw orze,
i u c ie k a się do izby, nie o g ląd ają c się za siebie.
S k ró c o n y sp o só b o d cz y n ia n ia uro k ó w o d b y w a się ta k sam o,
ja k do p iero o p isan y , ty lk o p rz y w rzucaniu w ę g la i ch leb a nie
m ów i się : „Jed en m ię u rzek ł, trzech m ię odrzecze“ i t. d., a przy
że g n an iu u ro k u zam iast trzech, ro b i się tylko jed en k rz y ż ; w re
szcie u ro k w y lew a się gdziebądź, zw y k le do pom yj.
Szymon Gonet.
Kilka szczegółów z wierzeń ludu.
(O kolica A n d ry o h o w a).
K to m a u n ó g dru g i p a le c dłuższy od p ierw szeg o , a zatem
n ajd łu ższy ze w szy stkich palców , ten będzie w dow cem lub w dow ą.
•W dzień św. Ł u cy i (13 g-rudnia) nie należy nikom u, n aw et
n ajlep szem u p rz y ja c ie lo w i, niczego z ch a łu p y daw ać. W dniu
tym , m ówi lu d : „G d y b y śm y w am co d ali, to b y ście n am w szy stk o
z a b ra li“. In n e m i słow y, b y ły b y od tąd przez c a ły ro k sam e w y d a
tk i, a nie b y ło b y w dom u ża d n y ch dochodów .
Jeżeli w y p a d a kom uś coś w y p łacać, lub w o g ó le daw ać, n a
leży to czynić ty lk o w sobotę, lub w reszcie w in n y dzień w ty
g o d n iu , lecz n ig d y w po n ied ziałek , bo inaczej przez c a ły ty d zień
b ę d ą ciąg le w y d atk i.
-
332 —
K to w p ią te k tańcuje, a w so b o tę śpiew a,
w n ied zielę nieszczęścia spodziew a.
ten niech się
U zam ożniejszych g o sp o d arzy , k siąd z ch o dzący „po k o lę d z ie “,
w to w a rz y stw ie o rg a n is ty i k o ścieln eg o , po p o św ięcen iu izby,
b y d ła, u d zielen iu b ło g o sła w ie ń stw a dom ow i i je g o m ieszkańcom ,
s ia d a zw y k le n a ch w ilk ę i rozdaje g o sp o d arstw u , dzieciom i cze
lad zi o b ra z k i n a p a m ią tk ę sw eg o p o b y tu . L ed w ie p o tem k siąd z
p rzejd zie za p ró g izby, je d n a z dziew cząt m y ślący ch o zam ęściu,
s ia d a n a tem m iejscu, n a k tó rem p rz ed ch w ilk ą k siąd z siedział,
d lateg o , „ab y się w ty m ro k u w y d a ła “.
L u dzie, w ynoszący z izby ciało u m arłe g o , g d y s ta n ą p rz ed
p ro g iem , zniżają tru m n ę i trzy razy z le k k a u d erzają nią w p ró g
n a zn ak p o ż e g n a n ia te g o dom u przez nieboszczyka.
Jeżeli drzew o z a p a łk i trzeszczy podczas p alen ia , je s t to n ie
o m y ln y znak, źe do 3 dni należy się sp o d ziew ać w lecie b u rz y
z g rzm o tam i, a w zim ie tę g ie g o m rozu.
G dy g rzm i około św. M ich ała (29 w rześnia), je s t nadzieja,
że b ęd zie d łu g a i su ch a jesień.
R zeźn ik , g d y bije św inię u g o sp o d a rz a , o b rz y n a jej p o zak łu c iu b ro d a w k i p iersio w e, zaw ija je w w iecheć słom y, k tó ry m
św in ię p rz e d zabiciem m yto i w rzu ca do chlew ika, g d zie b y ła
Świnia um ieszczoną. R o b i to w tym celu, a b y w p rzy szło ści
św iń sk ie p o k o len ie nie zag in ęło w ty m chlew ie.
K o m u zrobi się c h ro sta n a ję z y k u i p iecze go p rzez chw ilę,
te g o k to ś o b g a d u je ; n ależ y so b ie w spom nieć ta k ą osobę, a jeżeli
się ją rzeczyw iście od g ad n ie, c h ro sta zn ik a i b ó l ustaje.
K o m u „się o d b ija “, czyli k to m a czk aw kę, ale ch w ilo w ą,
te g o k to ś w sp o m in a. N ależy w ted y pow ied zieć :
„E, k to ś m ie w spom ina,
N ieb o z y ck a z kom ina,
-
333 —
P o d . . . . sie m acà,
K a sie tez ta m oja Z ośka (mój Józek) o b ra c á “.
W te d y c z k aw k a ustaje ').
K o g o nos św iędzi, będzie się g n ie w a ł ; k o g o bro d a, będzie
się z kim ś w ita ł ; k o g o św iędzi dłoń u lew ej ręki, ten będzie o d
b ie ra ł pien iąd ze, a jeżeli u praw ej, b ęd zie je w y d a w a ł; k o g o
lew e ok o św iędzi, b ędzie p ła k a ł, a k o g o p ra w e, ten będzie się
śm iał.
K o m u lew e ucho „ g o re je “, o ty m źle m ów ią, a kom u praw e,
o tym d o b rze m ó w ią ; ko m u w lew em „d zw o n i“, o trzy m a w eso łą
w iadom ość, k o m u zaś w praw em , ten dow ie się o jak ich bajk ach
n a sieb ie, lub w o g ó le o czem ś sm utném .
G d y k to m ów iąc, kichnie, znaczy, że to co m ówi, je s t p r a
w dą, lub g d y m ów i o p rzy szło ści, że rzecz ta się spełni. T a k
sam o, g d y k to ś m ówi, a słu ch ają ca osoba k ich n ie, w idać, że
m ó w ca m ów i p ra w d ę. W reszcie, g d y k to ś o czem ś m yśli, a w ted y
k ich n ie, m yśl je g o się spełni. G dy k to ś zam ierza coś uczynić,
i sądzi, że p ro je k ty je g o się sp ełn ią, a w ty m czasie uczuje n a
g łą p o trze b ę, dow ód, że zam iary jego nie u d ad zą się.
G d y is k ra w y p a d n ie z p ie c a n a izbę, lub g d y z k n o ta p a lą
cej się św iecy u tw o rz y się zw ęglenie w k sz ta łc ie czapki, są to
zn ak i, że go ść p rzy jdzie do domu.
K om u- p c h ła p o k aż e się n a w łaściw ej ręce, ten o trz y m a list.
Je ż e li w p iecu zacznie huczeć, będzie w ty m dom u k łopot,
ja k a ś k łó tn ia .
B o c h e n k a c h le b a nie pow inno się k ła ś ć n a stole stro n ą w y
p u k łą, ale p ła sk ą .
__________
G d y p o dczas jed ze n ia sp ad n ie kom uś ły ż k a n a ziem ię, znak,
że k to ś g ło d n y p rzy jdzie do dom u.
‘j O k n ie, c k a m i s ię ; p o c k ło m i s ię ~
m am , m ia łe m c z k a w k ę .
— 334 —
N ie n ależy n ig d y b ę b n ić nożem lub w idelcem po stole, „bo
się ch leb z d o m u w y b ę b n i“ ; k to zaś gw iżdże w dom u, ten „chleb
z dom u w y g w iz d u je “.
Jeż eli k a w a le r przy jd zie p ierw szy raz do dom u sw ej w y b ra
nej, w ów czas ro d z ic e jej, jeżeli życzą sobie, a b y ich c ó rk a pojęła
g o za m ęża, nie p o w in n i go n ig d y cz ęsto w ać chlebem z „m asłe m “,
inaczej s p ra w a się „rozm aili, ro z le z ie “. K a w a le r nie p o w in ien
sw ej u p atrzo n ej ro b ić p o d a rk a z obrazków , k rz y ży k ó w , m edalików ,
bo ró w nież m ałżeń stw o nie przyjdzie do sk u tk u .
P rz y ja c ie l p rz y jacielo w i nie p o w in ien w darze ofiarow yw ać
noża, scy z o ry k a, ig ły , b rz y tw y , bo p rz y ja źń się rozerw ie.
D ziecio m siedzącym n a ła w ie lub sto łk u , m atk i za k azu ją w y
w ijać n o g am i, m ó w ią c : „kto h u ś ta n ogam i, te n d y a b ła k o ły s z e “.
Szymon Gonet.
P io sn k a o k o m arze.
W zeszycie з „L u d u “ z r. b. znalazłem w p ra c y D r. Ł e b iń sk ieg o p. t. „ P io sn k i lu d o w e i p o w ia s tk i“ —- p io sn k ę o kom arze,
nieco o d m ien n ą o d podobnej, ja k ą ■
— nie p o m n ę od k o g o — s ły
szałem p rzed k ilk u n a stu la ty w T a rn o w sk ie m alb o R zeszo w sk iem ,
a k tó rą dla jej o ry g in a ln o śc i zan o to w ałem sobie. — O to słow a
p io sn k i przezem n ie za p isa n ej :
„C o sik w lesie stu k n ęło ,
C osik w lesie h u k n ęło ,
P ew n o k o m a r z d ęb a spadł,
Z łam ał sobie w b o k u g n a t.
D o w ied ziała się m ucha,
Źe już k o m a r bez ducha,
W ię c p y ta ła k o m ara ,
Czy n ie trz a d o k to ra.
Oj, nie trz a m i d o k to ra,
J e n o k s i ę d z a p rz e o ra !
-
335 —
Oj, nie trz a mi j а р t y k i ,
Jen o ry d la, m otyki.
B y ł w ięc p o g rz eb w sp an ia ły ,
W sz y ćk ie m uchy p ła k a ły ,
I śp iew a ły re k w ije :
Już nasz k o m a r nie ż y je !“
P io s n k a przez D r. W ł. D ębińskiego p o d an a, zdaje się p o c h o
dzić w p ro st z u st ludu, n a to m ia st przy to czo n a przezem nie zdradza
p ew n e o g ład zen ie, ta k p o d w zględem m uzycznym , ja k i literack im .
Karol Stanuchów ski.
T T T I e r z e n l a , I ’ULd.ia..
Z e b ra ł nad W iarem
L udw ik P ierzch ała.
O sobie chorej n a żółtaczkę, k aż ą nosić k o ra le n a szyi, pić
o d w a r z m arch w i i p rz e g lą d a ć się w mazi.
A k u sz e rk a w iejsk a, o b słu g u jąca k o b ietę, k tó rej p o ró d ciężko
przy ch o d zi, w y c ią g a ze strz e c h y w trze ch m iejscach po o d ro b in ie
słom y, za p ala ją i o k ad z a położnicę.
G d y dziecko słab e, m ów ią, że je st p r z e s t r a s z o n e . R o b ią
ze sło m y m iotełkę, trzy m a ją ją n a d g ło w ą dziecięcia i p rzelew ają
przez p o m io tło trz y k ro tn ie b ia łk o z jed n eg o n ac zy n ia do d ru g ieg o ,
a dziecko się uspokoi.
G d y n iew iasta c ięż arn a z a p ra g n ie czegoś, czego jej dać nie
m ożna, rzu cają n a n ią słom ę, m ó w ią c : „W m o j e j s z m a c i ,
w t w o j e j s k r y n i “ — inaczej zjedzą jej m yszy bieliznę.
G d y dziecię d o stan ie „ u ro k i“ (t. zn., ż e je s t chore), n a b ie ra ją
do po św ięcan ej szk lan k i u ry n y , zm yw ają n ią tw arz i g ło w ę s ła
beg o , a p o zo stały p ły n w y lew ają w „ g łu c h y “ k ąt.
G dy dziecko p łacze, tw ierdzą, źe m a „ s ty s k i“ n a szyi i n a
c ie ra ją u ry n ą.
G d y „ z a w itk a “ (k o b ieta niezam ężna) urodzi dziecko, w p raszają się k o b ie ty i m ężczyźni za kum ów , bo się im b ęd zie w iodło.
-
336 —
W ie śn ia k , p rz y ję ty n a k m o tra , o p asu je się uzdą, a b y m u się ko n ie
do b rze chow ały.
N iew ia sta , m ająca złość n a sąsiad k ę , z a p rasz a ją do sieb ie
w porze, k ie d y ta je s t p rz y n a d z ie i; sk o ro g o ść w yjdzie za p ró g
ch a ty , g o sp o d y n i u d e rz a w p ró g siek ierą, a są sia d k a u rodzi dzie
cko szczerbate.
G d y k to ś w ch acie d o stan ie „ u ro k i“, n ależ y je spuścić.
W ty m celu n a b ie ra się do szk lan k i w o d y i w rzuca do niej 9
w ęgli, ra ch u jąc w stecz do je d n e g o . Jeż eli w ę g le p ły w a ją podczas
liczenia, u rz ek ł m ężczyzna, sk o ro o p a d n ą n a dno, d a ła u ro k i b aba.
O b c ię te p az n o k cie chow ają w ieśn iacy za „ z a n a d rz e “, a b y nie
b y ło p o trze b y szu k ać ich po śm ierci.
O b c ię te w łosy zak o p u ją do ziem i w tem m iejscu, g d zie b a r
w in e k ro śn ie ; k to w ło sy w yrzuca, te n się n a ra ż a , że je zb io rą
p ta k i i w y ście lą n iem i g n iazd a, a w ów czas „ z w i n i e s i ę k o łt o n “ n a g ło w ie.
K tó r a k o b ie ta szyje w so b o tę, ta ry c h ło um rze. W p o n ie
d ziałek szyć n ie w olno, bo ciężki dzień, an i w dziew ać koszuli, bo
się ta rg n ie u d a i b ęd zie k łó tn ia w dom u.
D ziew czy n a n a w y d a n iu w ychodzi w w ilię B o żeg o N a ro
dzen ia o p ó łn o cy n a p o d w ó rze i n asłu ch u je piln ie, w k tó re j s tr o
nie p s y szczek ają, od te g o bow iem zależy, z k tó re j stro n y n a
dejdzie jej p rz y sz ły m ałżonek.
Z w ilią B o żeg o N a ro d zen ia łą c z ą się inne w ierzen ia i ta k :
a) A b y b y d ło n ie d o staw a ło u ro k ó w , zb ie ra się z ca łe g o d nia
po m y je i k ro p i n iem i ch u d o b ę ; b) A b y b y d ło b y ło rozkoszne, daje
m u się w ty m d niu p ro s k u ry z d re w n ia n e g o ta le rz a , k tó ry n a s tę
p n ie rzu ca się w k ą t s ta je n k i; c) A b y się b y d ło nie „g z iło “, w iąże
się w k u p ę łyżki, k tó re m i się ja d ło w ieczerzę ; d) K o g o w w ilię
s p o tk a nieszczęście, tem u ro k ca ły nie b ęd zie się darzyło.
W w ilię św. A n d rz eja zb liża się dziew czę do p ło tu i r a
ch u je k o łk i, w y m a w ia ją c : „W dow eć, m o ło d e ć “. S k o ro n a k o ń cu
-
337 —
w y p a d n ie „w d o w eć“, w yjdzie za m ąż za w dow ca, g d y „m o ło d eć“,
za k a w a le ra . — W tym że sam y m dniu p ie k ą dziew u ch y b a ła b u szk i i rzu cają psu. G dy pies chw yci pieczyw o w powietrzu^
dziew czy n a w yjdzie za m ąż jeszcze teg o roku, sk o ro jad ło p o
d n iesie ze ziem i, — b ęd zie n a m ęża czekała.
G d y p a ro b e k jedzie n a w iosnę po ra z pierw szy w pole, bije
d ziew u ch y b ato g iem , a b y p rę d k o za m ąż w ychodziły.
C hcąc się ustrzedz p rz ed
g o sp o d arz n a d rzw i n ieto p erza.
przyjściem
czarow nicy,
p rz y b ija
G d y k ro w a „z acz aro w a n a“ i złe m leko daje, n ab ija g o s p o
d y n i szp ilek w cedzidło, g o tu je je i że g n a sierpem , a będzie cza
ro w n icę ta k kłuło, ja k b y w n ią sam ą szpilek nabiła.
K to chce, a b y m u się b y d ło dobrze chow ało, p rz y b ija żmiję
n a d rz w iach stajni i sta w ia w sk o ru p a c h n aczyń w e w szy stk ich
ro g a ch tejże po o d ro b in ie dziegciu.
A b y się k u rc z ę ta dobrze rodziły, należy jaja sk ro p ić w odą
św ięco n ą w W . sobotę i sadzić je z czap k i pod ku rę. K to ' chce
m ieć sam e k o g u ty , sk ro p i ja ja w odą, p o św ięco n ą w dniu Jo rd an a.
A b y b y d ło nie d o staw ało uroków , k ro p i się je u ry n ą . G dy
się cielę sprzed aje, należy m u w y d rzeć trz y ra z y po odrobinie
sierci i dać ją zjeść z chlebem . K to za n ie d b a ta k zrobić, tem u
d o b y te k zab ierze się z cielęciem . K to znow u sp rzed aje krow ę,
ja łó w k ę lu b b y czk a, te n w inien b y d lęciu w y g a rn ia ć b ło to z r a
cic ; inaczej z c h a ty zab ierze się d o b y tek .
G d y g o sp o d arz sta w ia ch ału p ę, zakopuje w czte rec h w ę
g ła c h chleb p o św ięco n y i pieniądze, a b y m u się darzyło.
G dy się k ro w a ocieli, p c h a ją cielęciu
p y s k a , a b y b y ło żerne.
co tc h u
sło m ę do
22
-
338 -
K to k u p i św inię, o ciera ją o piec, a b y b y ła ja k p iec tłu s ta ;
k to zaś k u p i k ro w ę n a ja rm a rk u , w y lew a n a n ią p e łn ą p u tn ię
w o d y , a b y „ g a d z in a “ dużo m leka d aw ała.
G d y b a b a k u p i ku rę, o b cin a jej o g o n ; p rz y le p ia n a piec
i za le p ia glin ą, a b y się k u ra trz y m a ła dom u.
Zagadki
ludow e.
(Z nad W ia r u ).
1.
J a k ie g o d rzew a w le s ie n a jw ię c e j?
2.
P e łn a b e c zk a w in a, a w niej d en k a n ie m a.
'(oS ojS k .u io)
'(o fn f)
3.
S z ła pan i p rzez dw ór, n io sła 1 0 0 0 sk ó r.
‘( г . т д )
4.
S to i pani w k o m o rze, je j k o sa na dw orze.
5.
B e c z k a na b e c zc e, b e c zk a na b e c z c e , a na b e c z c e lis i ogon .
•(m ou oSo nqoaiM u ‘Iq zo
-oq jfm m znn nqntqoq o S o iS n jp op o S ou p of po dâ^ spo ‘n u io z.ix )
6.
S to i na pod w órzu baran, a m a ty s ią c ran.
7.
S z lo so b ie p rzez k ła d k ę ,
W y la ło se r w a tk ę ;
K się ż y c w id z ia ł i nie w id ział,
S ło ń c e w sta ło , p o zb iera ło .
'(м эц о л зр !)
*(oM9zjp kiqki inGoiq nu ‘цитд)
9.
8.
S to i pan n a w szu b ie,
P a lc e m w d . . . . dłu bie,
D ob yw a k aw alca,
O blizuje p a lca .
(rson)
' ( li i )
P ę d z iła m otu śk a k o ło p lo tu śk a ,
P y ta ła szw arjona, czy j e s t h o p k o dom a ?
•(um op m qoq ^sef j( zo G sd tq i^ id t mjojd o{oq z s /m tq iz p â x )
10.
C ztery ty k i, dw a p a ty k i, je d n o zam ach ajlo.
•(uoSo ‘iS o .1 g ‘iSon f
11.
J e sz c z e się ojc ie c n ie n arod ził, ju ż syn po
12.
D w a d rą g a le, nad d r ą g a la m i b ęb en , nad bębn em dw ie p a łk i, nad
p ałk am i ja d a c z , nad jad aczem sm a r k a c z, nad sm ark aczem dw ie ś w ie
c zk i, nad św ie c zk a m i góra, n a g ó r ze la s, a
w le s ie barank i.
(q o m o jz Q )
B ez dna, bez ob ręczy, p e łn a b e c zk a w ina,
K ied y się ro zb ije, m a jstr a na to n iem a.
‘(o f^ f)
13.
14.
‘п м о д х )
św ie c ie cb od ził.
•(ui¿<i)
S z ła pan na na g ó rę, m a czerw o n ą sk órę ;
Gdy ją r o zb ie ra li, to nad n ią p ła k a li.
'(ninqoQ )
15.
C z a rn iu tk ie, m a lu tk ie , c a łą k ło d ę ru sz y .
'СвВРсО
16.
Jed n o m ó w i: „ D n ia B o ż e “ , d ru gie m ó w i: „ N ie daj B o ż e “ , tr z e c ie
m ów i : „M nie zaw sze je d n a k o , ja k w d zień tak w n o c y — h u śta s i ę “ .
•(kidüzaqs ¡ т э т і ІГв.ш лцо o f oq ‘опрэС osps
-XzsAV ш і oz 'iMZjp u ‘kpîd ZVJVZ oq ‘ojjfq эш ш ир iq o z ‘uuiqo
-n q ‘uoizp j íq ^Cqoz 'vS oq iso-id ouq o — ‘iMZjp 'niuqonq ‘o u q o )
-
389 -
17.
S to i św ie c a na o łta rz u , ja k o p ió r o w kałam arzu,
P r z y sz e d ł du ch , p ióro w b r z u c h : „Daj B o ż e s z c z ę ś c ie : “
18.
J e stem ca ły z d r z ew a b iały, zra zu d u ży, potem m ały.
K ru ch e se r ce m e z cz er n io n e , w drzew o b ia łe opraw ione ;
Gdy p r z y c iśn ie sz , to się z ła m ie, p rzem ieszk u ję z w y k le w
•(/{nieiosoyi)
k ram ie.
•(цемою)
Zwyczaj wykupywania panny młodej w Korczynie pod Krosnem,
O go d zin ie dziew iątej w ieczór obiad u m łodej. P rz y stole
siedzą w szy scy ; sw ac ia sied zą po jednej stro n ie, a d ru źk i po d ru
giej ; m ło d a siedzi m ięd zy d ru g im i trzecim sw atem . K ie d y p rz y
k o ń cu o b iad u p o d a ją kaszę ja g la n ą , p rzy ch o d zi d ru żb a z m łodym
i w y k u p u je m ło d ą u sw ató w do czepin.
D ru ż b a p y ta się : Ile żąd acie za tę jałó w eczk ę ? S w ac ia o d
p o w iad a ją : T o jest d o b ry g a tu n e k , dobrze je, dobrze pije, w sz y st
k ie zęby m a, k ró tk o m ów iąc, to d o b ry g atu n ek , dajcie za nią
sześć stó w ek . M ło dy obiecuje dw ie, trzy stów ki, ale sw ac ia nie
ch cą nic sp u ścić. D ru ż b a p o w iad a : D aj ta jeszcze je d n ą stów kę.
S w a c ia tw a rd o o b sta ją p rz y sw ojem żą d an iu i sp u szczą co n aj
w ięcej je d n ą stó w k ę. (S tó w k i są lo flaszki n a p e łn io n e tru n k iem ).
O puszczają stó w k ę ty lk o w ty m w y p ad k u , g d y tru n e k je s t
d o b ry , bo ja k w g o rszy m g a tu n k u , to m usi d ać sześć stów ek.
K ie d y sw acia za p ła tę wzięli, m łody i d ru ż b a w y ciąg ają m ło d ą
p rzez s tó ł i p ro w ad zą do k o m o ry , gdzie idzie sw aszka, p o d sw aszczy n i, p an m ło d y i drużba. M ło d a siad a n a sto łk u i ro z b ie ra ją
jej z g ło w y w stęg i i ro z m a ry n y i czepią. S w a c ia i dru żk i d o b i
ja ją się do k o m o ry , a b y d o stać stołek, n a k tó ry m sied zia ła p a n i
m łoda, bo ta, k tó rej się te n sto łek dostanie, prędzej się w yda.
W y c h o d z ą sta m tą d ; sw aszk a niesie d zb a n ek z piw em , podsw aszczy n i n iesie św iecę, a sw aszk a mówi : „N iech będzie p o
ch w alo n y Jezu s C h ry stu s ! P ro si szanow na nasza p a n i m łoda na
o d m ien n y w ie n ie c “. I rzucają n a talerz pew n e d a tk i p ien ięż n e,
w m iarę m ożności.
Ks. W ładysław Sarna.
N a p rośb ę n aszą, u m ie sz cz o n ą w „ L u d z ie " II. str. 2 6 4 , z o sta ł nam
n a d esła n y przez C zcig od n ego w sp ó łp ra co w n ik a n a sz e g o p ism a p o w y ższy a r
ty k u lik , k tó r y tutaj u m ieszcza m y w tem b ło g ie m p rzek on an iu , że i in n i
czło n k o w ie n a sze g o T ow arzystw a i c z y te ln ic y „ L u d u “ pójdą za tym p r z y
k ład em i R ed ak cyi u d zielą opisów te g o zw yczaju .
R e d a k cy a .
*
-
340 -
Piosnki ludowe
ze w si C z e r n i c h o w a , C z e r n i c h ó w k a , Z a g a c ia , D ą b r o w y , W o ło w ic , G r o t o w y i S u łk o w y
w p o w . K rak o w sk im
zeb rał
(Z biór d rugi).
„ W o b ło c y sty c h chm urach są, p ł a n e t n i k i, co ro b ią sn ié g , dése
i grád i c ią g n ą chm ury n a w s z y stk ie str o n y św iata. N a d tem i p ła n etn ik a m i
sie d z i M o r z y c a , co sy je (d )lá sieb ie śm ie rte ln ą k ósu lg.
Co ty sią c lá t
ź g n ie ráz ig łą . J a k tę k o su lę u syje, to um rze i b e d z ie są d n y dzień . T y m casem ona n ic n ie rob i, in o sie d z i, u k lad á i áp iéw á k r a k o w iá k i“ .
(G ád k a P io tr a J a sio łk a , w ło śc ia n in a i flisa k a z W o ło w ic w p o w ie c ie
krakow sk im ).
1.
D a , m oja m atu sia
N ie b e d z ie w ie d z ia ła ,
K a sie m oja k rew k a
B e d z ie (r)o zlew a ła .
C yli na p agórk u ,
C yli na d oliu ie ;
K a m ie k u lk a trefi,
T am m ie śm ie rć n ie m inie.
M ój B o ż e , mój B o ż e ,
P o c ie s ze m nie p o c ie s,
B o m ie n ie p o c iesy
M atk a an i o c ie c.
3.
C egóz ty d ziéw cyn o
P o d jaw orem s to is ?
Су e ie m atk a z b iła ,
Су sie d é sc a b o is ?
—- M a tk a m ie n ie zb iła,
D é sc a s ie n ie boje,
In om se sta n é la
I ta k ci se sto je.
4.
U m a tu sie w sien i
S to k ro ć sie z ie le n i,
A u T om asow éj
Juz d ziéw cyn e w z ien i.
5.
D a, m oje k r o w isie
N ie n ajad ły mi sie,
J a k ż e je p ozen e
D o m ojéj m a tu sie ?
P o z e n e je m ied zą,
T o mi s ie n ajed zą ;
P o ze n e j e r o lą ,
T o m i sie napoją.
6.
M arysiu , M arysiu,
M oje u k o ch a n ie,
D e jze mi g ę b u sie
C hoć na sk o sto w a n ie.
D e jz e m i g ę b u sie
P o k iś u m a tu sie,
B o mi n ie dás p o te m ,
Jak b e d z ie s za ch łop em .
7.
M atusiu, m a tu siu ,
B a r a n e k w ogro d zie,
P u d e j á do n ieg o ,
B o m ie n ie p o b o d zie.
8.
K le k le !) in o, k le k le,
S ied zi m a tk a w p ie k le ,
Co on a tam rob i ?
K ló s k i żabom drobi !
9.
C h łop iec ci, já c h ło p iec ,
W y c h o w á l m ie o c ie c,
W y ch o w a ła m atka,
L u d z ie do o sta tk a .
'J Przyśpiewka bocianowi.
10.
Chłopiec ci já , chłopiec,
K ogótek mi ociec,
K okosecka m atka,
S tará kura babka.
Lulàj-ze mi, luláj,
Kie já eie kołyse,
Niechże já od ciebie
H ałasu nie słyse.
19 .
11.
M atka mie ucyła
Śpiewać i tańcować,
A ociec mie ucył
Z dziéwkami figlować.
12 .
L ala, gąski, lala,
Nie bede wás miała,
Bo mi wás m atusia
Poprzedać kázala.
O lulu, o lulu,
Któż eie bedzie tulił?
U tulą eie ludzie,
J a k mamy nie bedzie.
20.
O lulu, o lulu,
K tóż eie bedzie tu lił?
U tuli eie mama,
Ja k przyjdzie od siana.
21 .
,
13 .
U śnij-ze mi, uśnij,
Albo mi urośnij,
Mozes mi sie przydać
W pole gąsek wygnać.
14 .
U śnij-ze mi, uśnij,
Choć na gołej ławie,
M atusia um arli,
T atuś we W arsa wie.
15 .
Luláj-ze mi, luláj,
Siwe ocka stuláj,
Stuláj ze ocusia,
K ázali m atusia.
16 .
L uláj-ze mi, luláj,
Kołysko lipowá.
Niechże eie dziecino
P án Jezus uehowá.
17 .
L uláj-ze mi, luláj,
K ołysecko z wieckiem,
Id zie od Krakowa
Cyganecka z dzieckiem.
O lulu, o lulu,
Któż eie bedzie tulił ?
M ama eie utuli
W malowanej luli.
22.
O lulu, o lulu,
Kołyska z m arm uru,
Pieluski z rąbecku ;
L uláj aniolecku !
23 .
O lulu, o lulu,
Siedzi babka w ulu, A dziadek w stodole,
W yglądś na pole.
24 .
Podpálaná ^ chatka,
Słońce do niej świóci,
Posłali mie m atka
Do m iasta po nici.
25 .
Matko moja, matko,
Chowaj ze mie gładko,
Chowaj ze mie chowáj,
Ja k cerwone jabko.
2) Okopcona.
- 342 —
33 .
26.
O dana, o dana,
Nie moja sukm ana,
Bo já na nie pije
Od samego rana.
O lili, о lili,
О cóz eie to zbili ?
O lala, o lala,
O tego Imltaja.
34.
27 .
Stududáj, stududáj,
K ury buty miały ;
S tududáj, stududáj,
Ka je popodziały?
0 lili, о lili,
P asté rz e p álili;
1 já téz pálila,
To mie mama zbila.
35.
0 dada, о dada,
M iała baba dziada,
Ino mu śpiewała :
D ada, dada, dada.
28 .
O lili, o lili,
W ilk gąsecke niesie,
(B)Ozpuścił piórecka
Po wołowskim 3) lesie.
36 .
H ojze ino, dyna, dynd,
M iała baba B ernadyna,
P osad ziła go na młynku :
Siedź-ze se tu Bernadynku.
29 .
O lala, o lala,
Buty u kowala,
Któż mi je okuje,
K ie kowál choruje ?
37 .
Hojze ino, hojze,
D w aścia4) razy w koło,
K ady 5) sie obrócę,
W sędzie mi wesoło.
30 .
O dyny, o dyny,
K a sie podziejemy ?
Przyjdzie wojenecka,
N a nie pojedziemy.
38.
H ojze ino, hojze,
M oja młynarecko,
Robi na eie woda,
Robi i kółecko.
Robi na eie woda,
Robią, i kamienie,
 ty, młynarecko,
Siedzis se we młynie.
31 .
O dyny, o dyny,
Podźmy do dziéwcyny,
Bo dziéwcyna chorá,
Bedzie m iała chrzciny.
32.
39.
O da ino, o da,
W ziena w iánek woda,
W ziena i zabrała...
Cóz ja bede m iała ?
Hojze ino, hojze hoj,
O biecała kope jáj,
Obiecała — przyniesie,
Ja k jéj k u ra naniesie.
8) W i e ś W o l o w i c e
kow skim .
w
pow.
kra
*) Uwadzieśoia.
s) Kedy.
— 343 —
40 .
Hojze ino, nie moja to,
Zena żytko całe łato,
Zena, zena — nawiązała,
N a Jasinia zawołała.
41.
K rakow iácek ci já,
1 tyś K rakow ianka,
M iałaści spodničke
Po same kolanka.
42 .
Oj, biéda mie, biéda.
Od K rakow a zenie,
Ani já piénigdzy,
Ani já kiesénie.
43 .
M arysiu, M arysiu,
Cóześ za M arysia,
Coś mi nie podała
R ącki na konisia ?
Podejze mi rąeke
N a zieloną łącke,
Podejze mi obie,
Pogwarzymy sobie.
44 .
Da moja M arysia
W nocy przyjechała,
B ała sie słonecka,
By nie ogorzała.
B4ła sie słonecka
Bardzo jarzącego,
By nie ogorzała
Od razu jednego.
Nie bój ze sie, nie bój,
M arysiu słonecka,
Bo ci nie opáli
Na głowie wiánecka!
45 .
Bodejze eie, bodej,
Moja M aryś, bodej,
Ja k já bode tonął,
To mi rąc k e podej.
46 .
Z ajadę, zajadę
Furm anow i droge,
A tobie, M arysiu,
Zajechać nie moge.
47 .
Leciały gąsecki
Z wysokiej górecki,
Zbióráj, Maryś, piórka
Będą podusecki.
— Nie bede zbićrała,
Bo mi mama dała
Śtóry podusecki,
P ią tą obiecała.
48 .
Leciały gąsecki
Z wysokiéj górecki,
Leciały od bydła,
Opuściły skrzydła.
49 .
Otwórz-ze mi, otwórz,
M oja Maryś w rota,
Niechże já nie schodzę
Z konisia do błota.
50 .
Ojce nasz, k tó ry ś jest,
M arysiu, kadyś je s t?
Święć sie Imie twoje,
Haw 6), Jasiniu, stoje !
51.
M arysiu, kochám eie,
Nikomu nie dám eie,
Schowám eie do domu,
Nie dám eie nikomu.
52 .
W iedziałaś, M arysiu,
Ze já urlopnicek,
Pocóześ ty posła
Do mnie, na tráw nicek ?
6) Haw, zn. tu.
— Posła ci já, posla,
P o swojej potrzebie,
A tyś, Jasiu, myślał,
Ze to ju z do ciebie.
53 .
Cygán ci já, Cygân,
Moja M aryś, Cygán,
Jesce ci já ci sie,
Moja Maryś,' przydam.
54 .
D a, moja M arysiu,
Moje pociesenie,
Dejze mi chusteczki
Do mojej kiesenie.
55 .
Da, moja M arysiu,
Moje sto tysięcy,
Zeby mi eie dali,
Nie stałbym o więcśj.
Nie stoje, nie stoje
0 nijakie dary,
In o o eie, Maryś,
Zeby mi eie dali.
56 .
W ędruje, wędruje
Gwiázdecka na niebie,
1 já téz wędruje,
M arysiu, do ciebie.
— W ędruj, Jasiu, wędruj,
J a k já wędrowała,
Używaj ta k świata
J a k já używała.
57.
M arysiu, kochanie,
U ciebie sniádanie,
U ciebie i obiád,
K tóż ci go bedzie ja d ?
58 .
K ukułecka kuká,
K asia Ja sia suká,
Z nalazła go w lesie,
Śniadanko mu niesie.
344 59 .
Pijes Jasiu , pijes,
C hałupka ci gn je,
W eż Jasinku kije,
P odpieraj se i je
60 .
P ijés Jasiu, pijes,
O konisia niedbás,
Siecki mu nie urznies,
Owieska mu nie das.
61 .
Przeleciál gołąbek
N a zielony dąbek,
Z aźrał do K asinie,
J a k i ma porządek :
Świni w piecu ryją,
P sy nacynia myją,
Kyzecki pod progiem
Z arosły barłogiem .
62 .
Zeby já w iedziała,
Ka mój Jasień pije,
Tobym mu wyniesła
Z cebrzyckiein pómyje ;
Z cebrzyckiem pómyje,
Z m iarecką otręby ;
W ytrzyjze se, Jasiu,
Po gorzálce zęby.
63 .
G órálu, G órálu,
K aśka ci um arła.
— Су dziadzi nadali,
W cora kłóski żarła ;
Nie tak mi zál K aśki,
Ja k mi klósek luto,
Nie zjádbym ich dzisiáj —
Schowálbym na ju tro .
Nie zjádbym ich ju tro —
Zjádbym je we w torek.
Nie zjádbym we w torek —
Schowálbym we worek.
64 .
G óral idzie w kyrpcu,
M adziar z ostrogam i,
345 —
Szelma ta dzićwcyna,
Co idzie za nam i.
65.
Kasiu, moja Kasiu,
Nie chodź po podlasiu,
Nie zbiéráj kwiatecków,
Nie zwodź parobecków.
66.
Góralu ze Żywca,
Pozyc ze mi kyrpca,
J á ci nie zepsuje,
Ino potańcuje.
67 .
Idzie G órál do Skawiny,
Niesie w portkach oskrabiny7),
Су je sprzedá, су nie sprzedá
To nikomu darmo nie dá.
68.
G órále, Górále,
Kupcież mi korále,
Bede powiadała,
Ze mi m atka dała.
69 .
A dejze mi, Boze,
Okienko w kómorze,
Bede spoglądała,
Ka mój Jasień orze.
A dejze mi, P anie
Okienecko w ścianie,
Bede spoglądała,
Ka moje kochanie.
70 .
Jakom pását bydło,
W idziałem strasydło,
Cárne ślepie miało
Na mie spoglądało.
71 .
Jakem pásál bydło,
W idziálem strasydło,
7) Oskrabiny z kartofli.
W cárnym kapelusie,
Gadało : „Nie bój 'sie P'
Nie było bobuśko,
Bo paluski miało,
W cárnych rękawickaoh,
Obłapiać mie chciało.
72 .
Nie trza ci mnie więcój :
P a rę wołów, pługu,
Ohałupecki ładnój
Bez żadnego długu.
73 .
Nawróć ze mi konia,
Nawróć na uwrocie.
Nie zawracáj głowy
Ubogiej sierocie.
Nawróć ze mi konia,
Albo nie naw racáj,
Albo mi dziéwcyno
Głowy nie zaw racáj.
74 .
Jechali panowie
Bez mój ogródecek,
Urwali lelują,
Cerwony kwiátecek.
— Da, moi panowie,
N ie rwijcie mi kwiatka,
Bo já siérotecka,
Nie użyję św iatka.
75 .
Zeby já wiedziała
Ze pude za gdowca,
Tobym se' uwiła
W iánecek z jałowca.
76 .
Zeby já wiedziała
Ze pude za pana,
Tobym se uwiła
W iánecek ze siana.
77 .
Zeby já wiedziała
Ze pude za księdza,
— 846 Tobym se uwiła
W iánecek z łabędzia.
(Lub : z mosiędza).
78 .
P rzelecidł, przelecidł
P tásek malowany,
Przyleciál, przyleciál
P od Jantkow e ściany ;
Siád se na kamyku,
Mówi koronecke,
P ro si se m atusi
0 ładną córecke.
79 8).
Ockosie, Ockosie,
S éroká rodzina,
Niina gorzálecki,
N apijcie sie wina.
80 9j.
Ockosie, Ockosie,
Malowane dzieci,
N iejedna dziéwcyna
Z a wami poleci ;
N iejedna dziéwcyna,
1 niejedna gdowa,
Poleci, poleci
Do samégo Lwowa.
81.
Jedna dròga pod las,
D rugá pod bucyne,
T rzeciá wele łóżka,
C w ártá pod pierzyne.
82 .
Salala, salala
Rybecka za wodą,
Ale já nie bede,
H ultaju, za tobą.
83.
D oruś moja, D oruś,
Nie dałaś mi doróść,
' 8-9) Piosnka weselna, stosowana
do rodzin, przy zbieraniu pieniędzy przez
młoduehę po oczepinach.
Spoglądałaś n a mnie,
K ieby na latorośl.
84 .
Parobecek ci já
N a całą gromadę,
Siecki rzn ął nie bede,
Orać nie pojadę.
85 .
P arobecek ci já
Nie lada, nie lada,
Mozę mi przyświadcyć
I calá grom ada.
86.
Cblopácy, chłopacy,
Ł ad n i i wysocy,
Ledwie mi za wami
Serce nie wyskocy ;
Serce nie wyskocy,
Oko nie wystrzeli,
Cblopácy, cblopácy,
Jacyście weseli.
87.
Skowronecek orze 10),
Sikorka pogania,
Co sie nawyglądóm:
Nie widać ániádania.
88.
K ucharzu, kucharzu,
Cóześ nám nawarzył ?
Sńmeś se n ie pojâd,
I náseá pomorzył.
89.
N asa kucbarecka
Spodziéwa sie gości,
N apiekła kołacy
Z tatarcanych ości.
90 .
Nie umiem já robić,
N ie umiem já orać,
10) Z tej pieśni czerpał T. Lenar
towicz wątek do pieśni: „Raniusieńko
jak zorze, słychać ptaszków śpiewania* .
347
Jesce trzeba na mnie
„Nuże, w ole!“ wołać.
91 .
Nima ci to, nima,
Jak o dworakowi,
Sigdzie na konika,
Jedzie ku dworowi.
92 .
Sięde na konika,
W ykręcę wąsika,
Dobęde p ałasa:
„W iw ant, Polska n a s a !“
93 .
Nima ci to, nima,
Jako chłopu na wsi,
U rżnie psu ogona,
K apusty omaści.
94 .
Nima ci to nima,
Jak o djńbłu w piekle,
Smoły sie napije.
W ysiedzi sie w cieple.
95 .
Nie bede já piła
Żydowskiego piwa,
Bo w nim zydówecka
Zyda utopiła.
96 .
W idzidłeś ty, Stachu,
Żydowskiego boga?
Siedzi na nálepie
Bez jednego roga.
97 .
W idziáteá ty, Stachu,
Żydowskiego cielca?
Siedzi na nálepie
Bez jednego kielca.
98 .
Nie płac M aryś, nie płac,
Nic ci nie pómoze,
Obróć swoje ocka
N a Cerwone morze :
N a Cerwone morze ;
Na Cerwone k ra je ,
N ie płac, M aryś, nie płac.
Choć ci sie nie zdaje.
99 .
D udni woda, dudni,
W cembrowanćj studni,
A w tych Woło wicach
Są ludzie obłudni.
100 .
T urbuje sie zona,
K a já sie obracam,
A já w Cérnichowie
K ieliski przewracam .
101.
Cernichów, Cernichów,
P iékne to miástecko ;
K to sie tam dostanie,
Ton dziadem zostanie.
102 .
Donaju, Donaju,
Zimná woda w tobie,
Niescęśliwi ludzie,
Co mówią o tobie.
103 .
W awrzyniec, W aw rzyniec
Niós portki na Tyniec,
Spadły portki z Tyńca,
Zabiły Wawrzyńca.
104 .
Z jednéj strony woda,
Z drugiéj strony kije,
Z trzeciej strony M oskál
Do F rancuza bije.
105 .
K a ty idzies, opálony ?
— Do Wołowic sukać zony!
— Niedaleko zony sukáj,
U Sikory we drzwi pukáj.
— 348 Je st ta Zosia na wydanie :
Štéry mysy i dwa konie,
Štéry mysy i dwa koty,
I Zosinia do roboty.
106 .
(Śpiew W isły).
W Krakowiem sie urodziła,
W W arsaw iem urosła,
A w T oruniu chłopca 1‘) miała,
W Gdą,ńskum za mą,z posła.
112.
U Poprawy w sadzie,
Zakwitły tam gruski,
Je st ci tam F rańcysia,
Kieby b arán ruski.
113 .
U Popraw y w sadzie,
Zakw itły tam banie,
Je st ci tam F rańcysia,
K ieby krzywe sanie.
107 .
Ja k ci já pojadę,
Góry,, lasy mine,
W ołow ic nie mine,
Bo ta mám dziéwcyne.
108 .
Nie tędy, nie tędy,
D roga do Poręby,
Nie dawać to było
Porębianom gęby;
A tyś im dawała,
Jesceś sie pytała.
Pam içtàj, dziéwcyno,
Bedzies żałow ała!
109 .
Zeby já w iedziała,
Co za kosyk wiśni,
Tobym téz wiedziała,
Co mój Jasień myśli.
110.
Mój Boże, mój Boże,
R ządzis moim losem.
Dejze mi Jasinka,
Ino z pełnym trzosem.
111.
U Popraw y w-, sadzie
Zakwitły tam śliwy.
Je st ci tam F rańcysia,
Kieby barán siwy.
1‘) Kanał Bydgoski czyli „Bidgoska“, tak zwana przez galicyjskich fli
saków.
114 .
P astéreck a pasła bydło,
Zgubiła se motowidło,
Żebyś mi go, Jasiu, znaláz,
Dała bym ci g rajcár zaráz.
115 .
G orzała 12) gruska i jabłoń,
Pocóześ Jasiu, sed na błoń ?
Sedłem do mojéj, do Zosie,
Co pasła konie na rosie.
116 .
G orzała lipka, jałowiec,
Gorsy kaw aler, niz gdowiec,
K awalér bije, katuje,
A gdowiec ściska, całuje.
117 .
Z tamtéj strony rzócki,
Pasie Jaś konicki,
Pude já do niego,
Dá mi na trzew icki ;
Dá mi na trzew icki,
D á mi na pońcoski,
Bede já chodziła
Do niego bez piáski ;
Dá mi na pońcoski,
D á mi na zielone,
A po świętym Jánie
W eźm ie mie za zone.
12) Gorzała, zn.
górowała.
wznosiła się,
118.
Nie pij, Jasiu, nie pij,
Bedzies sie miài lepiéj,
Nie pij gorzálecki,
Będą sukienecki ;
A nie pij i wina,
Bedzie i dziéwcyna.
119 .
W ysoki zámeček,
W ziąn mi Jaś wiánecek,
Jesce wyzsá skała,
Bom mu sama dała.
120.
K aro la, K arola,
Nie kockáj kaprála,
Kochâj oficera,
Dá ci cwancygiera.
121.
Tylu, tylur na motylu 13)
T ańcow ała babka,
Mało ludzi na weselu,
Posłali po dziadka.
122.
Tylu, tylu, na badylu,
Nie potrzeba smycka,
Nie wyskakuj sta rá babo,
Boś ty nie cielicka.
123 .
R ekruci, rekruci,
P án Jezus sie smuci,
I my sie smucemy,
Na wojnę idziemy.
124 .
Sumi gáj, sumi gáj,
Sumi gałązecka,
Nie widać, nie słychać
Mego kochanecka.
,3) Dawniej motowidło zwano mo
tyłem.
349 125 .
W kalinowym lesie
P táskow ie śpiewają,
Niescęśliwi ludzie,
Co o mnie gddają.
126 .
W kalinowym lesie
W o d a kam ień niesie,
Na kam ieniu tráw a,
Bywáj, M aryś, zd ro w á..
127 .
Kumotrze, kum otrze,
Nie chodźcie po mokrze,
Chodźcie se po suchu,
W tem nowym kożuchu.
128 .
Sumíala léscyna,
Jakem bez nie jechál,
P łak a ła dziéwcyna,
Jakem ją odjechál.
P łakała dziéwcyna,
Cóz nie miała płakać,
Uciék mi konicek,
Nie mogła go złapać.
129 .
Gorzálecko moja,
Dáwnim eie nie pijál,
Alem se rozm yślał:
N a cóz bede zbijál?
130 .
Siostro moja, siostro,
Okuj konia ostro,
Na stéry podkowy,
Pojadę do gdowy.
131 .
Swagierecku, swagrze,
Nie bij mojej siostry,
Bo já na eie wezne
Siékiérecki pstréj ;
Siékiérecki ostréj,
T oporu ostrego,
Zabije, zabije
Swagierecka mego.
— 350 132 .
Pojedzies ? Pojadę.
— W eź i mnie; weź i mnie,
Bo mnie tam m atusia
Bez w ianka nie przyjmie.
133 .
Śtdry mile lasu
Saméj osicyny,
Jak że já pojadę
Do mojéj dziéwcyny.
140 .
Gdy eie bedą cepić,
Spoźryj do powały 14),
Zeby twoje dzieci
Cárne ocka miały.
141 .
Siwy koń, siwy koń,
Na nozke skalecál,
Juz já sie nie bede
Dziéwcynom zalécál.
134 .
142 .
W ódki mi dać, wódki mi dać,
Bo mi z bótów wiechcie widać ;
Су mi widać, су nie widać,
W ódki mi dać, wódki mi dać.
Siwy koń, siwy koń,
Siodełecko niesie,
Cekáj mie dziéwcyno,
W kalinowym lesie.
135 .
143 .
Z a góram i, za lasam i
J e s t ta kupa piásku,
Chciálem panne pocałować,
N arobiła w rzasku.
136 .
Dopiórom ci zacąn,
Z dziówcyną, tańcować,
Z agrálci mi tam bor,
Musim masierować.
137 .
Nauc ze sie, nauc,
Mój konisiu robić,
Bo já sie naucył
Do dziéwcyny chodzić.
138 .
N auc ze sie, nauc,
K onisiu pracować,
Bo já sie naucył
Z dziéwcyn% tańcować.
139 .
Gdy eie bed% cepić,
Spoźryjze do nieba,
Zeby twoje dzieci
Nie pragnęły chleba.
Myślałaś dziéwcyno,
Zem o ciebie salát,
A j á о konisia,
Со mi okulawiát.
144 .
R ozleciały mi sie
Siwe gołębisie
Po boru, po boru;
Pozganiáj-ze mi je,
Dziéwcyno nadobna,
Do dworu, do dworu.
145 .
V
K ázali mi kury paś
Za stodołą w prosie,
K ury ja ja pogubiły,
A já dlubál w nosie.
146 .
P o sła ci já. posła,
Za starego osła,
L epiéj żebym była
U m atusie rosła.
“ ) Dawniej powała była czarna,
bo okopcona.
-
351 —
147 .
154 .
P o sła ci já, posła,
Z a starego wola,
Ni já z nim do ludzi,
Ni já do kościoła.
Zakochaliśmy sie,
Ja k gołębie w parze,
A kto nás (r)ozłący
To go Pán Bóg skárze.
148 .
155 .
Aj, zimno mi, zimno,
P o d tw oją pierzyną,
Ciepléj by mi było
W lesie pod choiną.
P osła baba krów doić,
N apadła na byka,
A cóz to za psiá jncha,
Co nie chce dać mleka!
156 .
149 . '
:
Nic nimám. ino bic,
Z końca bica żyje,
Co we dnie zarobię,
To w nocy przepije.
Zachodź-ze słonecko,
Nie za las, nie za las,
Ino za górecke
Bo juz cas, bo juz cas.
157 .
160 .
Na mojem polisiu
Studzienecka stoi,
A kto drógą jedzie,
K onika se poi.
Cerwone jabłusko
Wysoko usiadło,
J a k eie mám porusyć,
Żebyś mi tu spadło ?
158 .
151 .
Spodobała mi sie,
Dziéwcyna n a flisie,
Ubogiego ojca,
Ubogiój matusie.
Leci woda, leci,
Po kam ykach staje,
Cóz mi po dziéwcynie,
Kie mi sie nie zdaje !
169 .
152 .
Pijcie chłopcy wódkę,
Bo wódka nie woda,
Skladájcie sie wszyscy,
Bo jednego skoda.
Chlopácy, chlopácy,
Chodzicie po nocy,
D ziewcęta za wami
W ytrzescają ocy ;
W ytrzdscają ocy,
W y trzd scają t á r k a 15),
Bo z wami, chlopácy,
Przyjem ná pogwarka.
160.
Myśli moje, myśli,
U derzcie we wode,
Co já sie dziéwcynom
Spodobać nie möge.
153 .
161 .
Kochanie, kochanie,
Corse niz więzienie,
Z wigzieniá wyzwolą,
Z kochania nie zdolą.
Za las chłopcy, za las,
Tam ok 16) dziéwki tanie,
16)
15) Tarka, gałki oczne.
mok.
W Krakowskiem mówią ta
— 352 D w adzieścia i átéry
Za g rajcár dostanie.
162 .
Nie bede śpiówała,
Nie bede sie darla,
Schowám se na ju tro
Odrobinę garla.
Zabije świnioche,
Omasce se ciapcioche !
168 .
A tańcujcież 20) mysy,
K tóra ino słysy,
A k tó ra je s t głucha,
To sie niech przysluchá.
163 .
169 .
Jedźcie krowy, jédzcié,
Ponajádájcie sie,
Idźcie do jeziorka,
Ponapijájcie sie.
P rosili mie na wesele,
N a pieconą kure,
Sami zjedli dobre mięso,
A mnie dali dziurę.
164 .
170 .
Stoi w polu gruska,
Nima na niéj grusek,
L istecki opadły,
W ierzchołecek usech.
L istecki opadły,
Bo je o b e ia p a li17),
W ierzchołecek usech,
Bo go urąbali.
165 .
Jedzie wóz na przewóz,
Malowane osi,
Nie pude przewozić,
Niech sie psiá sierć prosi.
166 .
K ázál ci mi ksiądz ls)
T atarecke ząć,
A já biédna dziéweyna
Pojadłam se jécm ienia,
N ie möge sie zgiąć.
167 .
Ciapciocha 19) sie zrodziła,
Cemze bede m aściła?
,7) C i a p a n i e , j e s t to r z u c a n i e p a
ty k ie m , kijem lu b k a m ie n ie m n a d r z e
wo za ow ocem , a b y go „ ś e i a p a ć “.
ls ) D o te j p i o s e n k i j e s t n u t a n i e
z m ie rn ie p ięk n a, dziw nie rz e w n a i p e ł
n a jakiejś tajem nej s k a rg i.
,9) C i a p c i o c h a z n . k a p u s t a .
Ka já sie obrócę :
Ino eie, ino eie,
A ja k do roboty,
Nima eie, nim a eie.
171 .
A mój strycek 3 '), nieboscycek,
Dej mu Panie niebiosa,
S tare dzićwki wywozili
Na trag aču do lasa.
H opsasa, hopsasa, hopsasa.
172 .
Żebyś była uciekała,
U ciekłabyś była,
Aleś mie ty pocekała,
Boś mi rad a była.
173 .
L eci ptásek, leci,
Odleciát se dzieci,
Z aleciál za morze,
W rócić sie nie moze.
174 .
Oj, biéda mi, biéda,
Z tą m oją niedolą,
Ledwie zacne robić,
Juz mie rąck i bolą.
so) P r z y ś p i e w k a
m uzyki.
21J S t r y j a s z e k .
do
lada
jak iej
175 .
W staj biódo, bezwstydo,
Bo pudzies do ludzi.
Ja k ci já pojadę
Z panam i, z panami,
Bedzie mie M arysia
W yglądać sparam i.
183 .
176 .
D rózba “ ) ci já, dróżba,
Całemu weselu,
Pilnujcież mie ludzie,
Ja k sie bede cielił.
177 .
Nie bede já siecki rzezál,
Bo já weora nie wiecerzát,
Niech se dziéwki siecke rzezą,
Zjadły obiád i wiecerzą.
178 .
Chodzi ptásek po ulicy,
Zbiérá sobie gáráé pszenicy,
Zbiérá, zbiérá, dzióbkiem kole,
Kaześ było, dziewce moje ?
179 .
Uw iódeś mie, uwiód,
K iedym stała u wrót,
Juz mie nie uwiedzies,
Ja k nazád pojedzies.
180 .
M alusieńki kielisecek,
Nie dostanie do kisecek,
M alusieńki, chociaż długi,
W ypiłabym taki drugi.
281 .
A nawróć ze, nawróć ze,
Siwym koniem na drodze,
Jak że mám nim nawrócić,
Kie sie nie chce obrócić.
182 .
P rzy śp iew k a
Biedo moja, biedo,
Jakże eie biódować,
Z ájde do chałupy,
Nima co gotować.
Nima co gotować,
I nimoge pojąć,
Biedo moja, biódo,
Jakby eie tu p o ją ć 23).
184 .
Baba chłopa odesła, odesła, odesła,
Bo nie umiál rzem iesła, rzem iesła,
[rzemiesła,
Ale on sie naucy, naucy, nauey,
J a k mu bióda dokucy, dokucy, do[kucy.
Zasiálem se owiesek, owiesek, owie[sek,
Ale on mi nie wesed, nie wesed,
[nie wesed.
Na górecce wywiało, wywiało, wy[wiało,
Bo sie kiepsko zasiało, zasiało, za[siało.
Na dolince wymokło, wymokło, wy[mokło,
Bo sie kiepsko zawlekło, zawlekło,
[zawlekło.
185 .
O dana, o dana,
Mało já mám wiana,
Bo já u m atusie
L égala do rana.
— Oemuś mie, matusiu,
Rano nie budziła,
Zeby já se była
N a wiano ro b iła?
186 .
Śpi biéda, śpi biéda,
Niewolá ją budzi,
” )
d rużbie.
353 -
lada
Chlopácy, chlopácy,
Bedziecie wojácy,
jak iem u
,3) chwycić.
23
— 354 —
Bedziecie wojować
Z dziśw cętam i w nocy.
— Da moje dziewcęta, nie bijcie sie,
M acie ta portcęta, (r)oździelcie sie.
187
193
Posed zydek po wode,
Z łapali go za brode :
■
— Aj, waj, gimne siáj,
Moji bhody nie usiáj 24).
188 .
K arasia 2S) K arasiu,
K aześ mie w tarasił?
P o d kamień, do błota,
Oóz to za robota !
Inaczej :
Pod kam ień we wode,
Dobyć sie nie moge.
189 .
Zeby já ta k zaciąn kosą,,
J a k mie dziadzi w tańcu nosą.
Z eby já ta k ciąn cepami,
Ja k mie nosą za dziewkami.
Ja k mie nosą, tak mie nosą,
Jaze mi sie dziéwki prosą.
Z e b jś była M oraw icka,
Calowálbym twoje Иска,
Aleś ty je st O raw ianka,
Más kolanka, ja k Cyganka.
194 .
Zachodź-ze słonecko,
Zeli más zachodzić,
Bo mie nozki bolą
Z a krowami chodzić.
195 .
Nie bój ze sie, nie bój,
Kie já sie nie boje,
Siadáj na konisia,
Poki przy nim stoje.
196 .
D ziesiąta godzina
Na zegarze biła,
Kiedy mie dziéweyna
Z karćm y prowadziła.
190 .
Qoś ty chłopie osalál !
Су ty nimás rozum u ?
K arcm a je s t przy gościńcu,
A ty idzies do domu.
191 .
U ciekła mi przepiórecka w pröso,
A já za nią nieborácek boso ;
T rzeb a mi sie pani m atki spytać,
Су mi kdzą przepiórecke chytać.
—• A chj'tájze, mój kochanku, chytâj,
Tylko sie jéj ogona nie tykáj.
197 .
Jasiu miły, Jasiu,
Kup se koperw asu,
K az se odmalować
Dziéwcyiie zawcasu.
Kaz se odmalować,
Kaz se odbryzować (bryzelią),
Zeby ci ją było
Miléj pocałować.
— Żebym był malarzem,
Odmalowálbym ją,
Cobym zmácál pę(d)zel,
Pocalowáíbym ją.
192 .
N a górze, na górze u S iedláka,
Biły sie dziewcęta o chlopáka.
г4) A c h w e h ! g i b m i r S c h e i n ,
M ojej b ro d y n ie ru sz aj.
2sj
P rzy śp iew k a
gospodarzow i
z W ołow ic, n azw iskiem K a ra ś.
198 .
Zabij mie pieronie
W téj Bieleńskiej brám ie 26),
2б) W k l a s z t o r z e K a m e d u ł ó w j e s t
b ra m a , ja k b y ja k a forteca.
— 355
Zeby B ielanianki
Nie patrzały na mnie.
199 .
K asiu moja, Kasiu,
Nimám do eie casu,
Oasu i godziny
Do twojéj rodziny.
200 .
Ja k mi go położy
W sieni nade drzwiami 27),
Co pożre na niego,
Zaleje sie łzami.
204 .
S tará baba, chłop młody,
Jechál na niéj do wody,
Stąpáj, babo, séroko,
Bo do wody głęboko.
B iálá sukm anecka
I podséwka biálá,
Diá dobrych serdecná,
A diá złych, ja k skała.
Ojciec Górál, m atka Górál,
A dziéwcyna kieby korál.
201.
206 .
Jakem jechál od W arsa wy,
Siwe ocka mie płakały ;
Siwe ocka co placecie,
Wy mie miały nie bedziecie,
Na wieki, na wieki,
Bo já chłopiec daleki.
202.
205 .
S tará baba w młodym wieku,
Posłała se na sámsieku,
I nimogła wypowiedzieć,
Ja k jéj było dobrze leżeć.
207 .
Chłopiec mój wozi gnój,
J á mu nakládala,
Com mu nałożyła,
Tom mu buzi dała.
Jakem jechál od W ielicki,
Brząkały mi podkowecki,
Brząkały, brząkały,
C árne ocka płakały.
C árne ocka co placecie,
Wy mojemi nie bedziecie,
N a wieki, na wieki,
Bo já chłopiec daleki.
A mój ociec, woziwoda,
Co wozi wode,
W szystkim Żydom na K aźm ierzu28)
R obi wygodę.
203 .
209 .
л/
N asa gospodyni
Mało chleba daje,
Idzie do komory
G odzinę go kraje.
U kraje, ukraje,
Ja k dębowy listek,
Jesce mie sie pytá,
Су já go zjem wszystek.
Cóz bym go nie zjadła,
Kie go mało dała,
Po co sie to, po co,
Су go zjém, p y ta ła ?
208 .
Kowálu, kowálu,
Zróbże mi klucyki,
Bede zamykała
W skrzynecce kulcyki.
I7)
N ade d rzw iam i byw a okienko
p o d łu ż n e lub d e sk a p rz y tw ie rd z o n a ^ n a
k o łk a c h do ś c ia n y . T a m s k ł a d a j ą séry,
podw ieczorki i k lucze, g d y ch ału p ę z a
m y k a j ą , a i d ą w p o l e . K l u c z e k ł a d ą się
w tedy, g d y n i k t n ie p a trz y .
ls)
K a źm ierz, d zieln ica m iasta
K rakow a.
*
Kowálu, kowálu,
Zróbże mi kłotecke,
Bede zam ykała
Jedw dbną chustecke.
211.
Depce konik, depce,
Do stajni iść nie chce,
K ieby do dziewcyny
Pojechał by jesce.
Cisawy koniku,
Nie dumáj, nie dumáj,
P rzepłynąłeś W isłę,
P rzepłynies i D unáj.
Nie przez taki Dunáj
Mój konieek pływał,
I já nie u taldéj
K ochanecki bywál.
212.
N ieráz ci já, nieráz,
Te przełazki przeláz,
Nie ráz, nie dwa razy,
Ino ze sto razy.
213 .
Kochanie, kochanie,
Gdzieś mi sie podziało,
Coś mi sie kochanie
Oglądać nie dało.
356 —
W yjád, wy trato wát,
Cem go bede chow ál?
217 .
L uláj ze mi, lulaj,
Moje dziécie m ałe,
Bo ześ mi ty jesce
Nie odkolysane ;
Nie odkołysane,
Nie odpowijane,
L uláj ze mi, luláj,
D zióciątko kochane !
218 .
Uśnijze mi, uśnij,
Mały aniołecku,
Bo já eie znalazła
W marchwi w ogródecku ;
W marchwi w ogródecku.
K iedym traw kę zęna,
Mój ty mocny Boże,
N a cóz já eie w ziena?
219 .
U śnijze mi, uśnij,
Moje drogie dziócie,
Bo já eie znalazła
W ogródecku w życie ;
W ogródecku w życie,
K iedym zyto zęna i t. d.
214.
220.
K rakow iácek jeden,
Miài koników siedem,
Odjechál na wojnę,
Zostaw ił se jeden.
Páli mi sie, páli,
W stążk a od koráli,
Nie od ciebie, Jasiu,
Ino od G óráli (lub fornâli).
215 .
221.
K rakow iácek jeden,
Miał koników siedem.
Jeden mu sie zbujał,
Jaz mu skocył w Dunáj.
I on za nim skocył,
P o rteck i se zmocył.
W oják ci já, woják,
Bom se chleba pojád,
G orzàlecki napił,
K ochankę obłapił.
216.
Cisawy konieek,
Wyjád mi tráw nieek,
222.
Bodej eie, dziéwcyno,
Twój fartusek opád,
Ześ mie obmówiła,
Zem nie ładny chtopák.
-
357 —
Bodej eie dziéwcyno,
Spodnicki opadły,
Ześ mie obmówiła,
Ze já je st nie ładny.
Jesce pięć,
Chrzestná matko,
Jedno jabko,
Bedzie zięć.
230 .
223 .
Nie bede, nie bede
Na Ja sin ia dobrá,
Póki nie opadnie
Choinecka drobná.
224.
D zieci moje, dzieci,
Obsułam sie wami ;
Obsułam sie wami,
Ja k jabłoń jabkam i.
225 .
Na krakow skiéj wieży
Świeci sie k o ro n k a 59),
K tórá ladná panna,
Bedzie m oja żonka.
226 .
Na krakow skiéj wieży
Świeci sie krzyzycek,
K tóry ładny chłopiec,
Bedzie mój męzycek.
227 .У '
Sieroty, sieroty,
Duzo wás na świecie,
Niéma ojca, matki,
K a sie podziejecie?
2 28 .
Siéroty, siéroty,
P o dpiérácie płoty (lub wroty),
Podpiérácie ściany,
Mój Boże kochany !
229 .
Chrzestná matko,
Jedno jabko,
29) Korona na wieży Maryaekiej.
Mama na nie zawołała30):
Су
ch c es, су
pudzies, су chces
[kowála ?
— Nie chce, nie pude, nie chce
[kowála,
Da, bo kowál młotem bije,
Co zarobi, to przepije,
Nie chce, nie pude, nie chce ko[wála !
Mama na nie zawołała:
Су
chces, су
pudzies, су chces
[m ulárza ?
— Nie chce, nie pude, nie chce
[mulárza.
Da, bo m ularz piec muruje,
A po śmierci pokutuje,
Nie chce, nie pude, nie chce mu[lárza !
Mama na nie zawołała:
Су
ch c es, су p u d z ie s, су chces
[stolárza ?
— Nie chce, nie pude, nie chce
[stolárza,
Da, bo stolarz trónny robi,
Ja k já umrę, to mi zrobi,
Nie chce, nie pude, nie chce sto
la r z a !
Mama na nie zawołała:
Су
chces, су
pudzies, су chces
[złodzieja?
— Juz chce, juz pude, juz chce
[złodzieja,
Da, bo złodzićj co ukradnie,
U bierze mie piéknie, ładnie.
Juz chce, juz pude, juz chce zło
d z ie ja !
30) Do toj p i o s n k i j e s t n u t a w f o r
m ie ślic zn e g o m a rs z a , p o d o b n ie ja k u
z n a n e j p io s n k i; „ Ł ą c z k o m oja, łą c z k o ,
łą c zk o zielo n a “ . — S ą w niej p r z e d
staw iciele
w szystkich
zawodów, k ry
ty k o w a n i przez dziewczynę.
N iestety,
c a ł e j tej p i o s n k i n i e m o g ł e m z l u d u w y
d o b y ć . M oże m i s ię to p ó ź n i e j u d a .
-
358 —
23 J .
232.
Kogótku, kogótku,
Nie chodź po ogródku,
Połomies leliją,,
Panny eie zabiją.
— A niech mie zabiją,
To mie pochowają,
P rzed wielkim oM rzem ,
G dzie panny si4dają.
K ą p a ła sie K asia w morzu,
P asła koniki we zbozu,
P án staro sta jechał z pola,
Z ająn koniki do dw ora.
J a k sie K asia dowiedziała,
Za sta ro stą poleciała.
Dawała mu dwa talary,
Jeden nowy, drugi stary.
Śpiewka o starych dziewkach
ś p ie w a n a p rz e z flisa k ó w c z e rn ic h o w s k ic h .
S tare dziéwki zm roził mróz,
Nabrátem ich pełny wóz,
Do K rakow a-m wióz, do K rakow a m wióz.
Zawiózem je do K rakow a,
T ańsa dziéwka (ni)zeli gdowa,
Do K adom ia-m wióz, do Radom ia-m wióz.
Zawiózem je do Radomia,
Tam na dziéwki targ u niém a,
Do W arsaw y-m wióz, do W arsaw y-m wióz.
Zawiózem je do W arsawy,
Tám mi wszystkie sparsywiały,
Do T orónia-m wióz, do T orónia-m wióz.
Zawiózem je do T orónia,
W ysułem je do wagona,
Umyłem se wóz, umyłem se wóz.
Pieśń o czarnym baranie*)
ś p ie w a n a p rz e z p e rs o n a ! m ły n ó w p a ro w y c h G u s ta w a B a r u c h a w P o d g ó r z u .
Gdzieżeś ty bywał, czarny baranie, czarny baran ie?
— We. młynie, we młynie, mój mocny panie !
A coś tam robił, czarny baranie, czarny b aranie ?
— M ąkę meł, m ąkę mół, mój mocny panie !
A coś dostawał, czarny baranie, czarny baranie ?
— Trzy kije na plecy, mój mocny panie ?
A coś tam jadał, czarny baranie, czarny baranie,
— K luseczki z miseczki, mój mocny panie !
*) Do pieśni o czarnym baranie jest nuta, nadająca się dziwnie do taktu kół
i pasów młyńskich. — Widać, że jest to pieśń młynarssa. Po"dał mi ją młynarczyk
Dębowski. M. Kap.
л
— 359 —
A coś tam pijał, czarny baranie, czarny baranie ?
— Pomyje z cebrzyczka, mój mocny panie!
A gdzieś ty sypiał, czarny baranie, czarny baranie?
— P od piecem z kudłaczem (z psem), mój mocny panie !
S i e 1 a n к a *).
K iedy bedzie słońce i pogoda, słońce i pogoda,
Przyjedź Jasiu do mego ogroda.
Bedziemy se fijołecki sadzić, fijołecki sadzić,
I o samych ładnych rzecach radzić.
Piosnka żołnierska.
Tam za Krakowem na błoniu,
W ywijá F rancek na koniu,
H osa, horasa, bosa, borasa,
W ywijá F ran cek na koniu.
Kasinia za nim chodziła,
D ziécie za rącke wodziła,
H osa, horasa, hosa, horasa,
Dziécie za rącke wodziła. Weźmij to dziécie za rącki,
I wrzuć do rzécki głębockiśj,
H osa, horasa, hosa, horasa,
I wrzuć do rzécki głębockiej.
K asinia F ran ck a usłuchła,
I dziécie do wody buchła,
Hosa, horasa, hosa, horasa,
I dziécie do wody buchła.
Rybárze ryby łowili
I to dzieciątko złapili,
Hosa, horasa, hosa, horasa,
I to dzieciątko złapili.
A to dzieciątko pływało,
Na swoje marne wołało,
Hosa, horasa, hosa, horasa,
N a swoje mame wołało.
O mamo, mamo, más ich dwie,
K árájze jako lepiej mnie,
Hosa, horasa, hosa, horasa,
K árájze jako lepiéj mnie.
Oj dosyciem eie kárala,
Aleś mnie słuchać nie chciała,
Hosa, horasa, hosa, horasa,
Aleś mnie słuchać nie chciała.
Oj káralaá mie bylicą,
Zrobiłam sie bezbożnicą,
H osa, horasa, hosa, horasa,
Zrobiłam sio bezbożnicą.
Mogłaś mie k áraé choinką,
Byłabym lepsą panienką,
H osa, horasa, hosa horasa,
Byłabym lepsą panienką.
Coś ty, K asiniu, robiła,
Ześ se wiánecka nie zwiła ?
Hosa, horasa, hosa, horasa,
Ześ se wiánecka nie zw iła?
*) N u t a tej s i e l a n k i j e s t r o z p o w s z e c h n i o n a i z a s t o s o w a n a d o w i e l u p i o s n e k
z p o w i a t u B r z e s k i e g o w Gralicyi. — S i e l a n k a t a z o s t a ł a p r z y n i e s i o n a w K r a k o w s k i e
p r z e z d z i e w k i ż n i w i a r k i z o k o l i c y B ia d o l i l i .
— 360 —
Oj zwiła zem se go, zwiła,
I na W isłem go puściła,
Hosa, łiorasa, bosa, horasa,
I na W isłem go puściła.
W niedziele rano ono, (dzwoni,)
W szystkie panienki zwołano,
H osa, horasa, hosa, horasa,
W szystkie panienki zwołano.
Piosnka żołnierska*).
J á na wojnę i z wojenki,
A tyś jesce je s t sama,
Powiedz ze mi, moja nájmilejsá,
N a kogoś ty cekała ?
Cekałam já, cekałam já,
Mój kochanku, na ciebie,
J á ci raz juz dawniej powiedziała,
Z e já bede dla ciebie.
A ten pie(r)ścień coś mi dała,
Co go nose na palcu?
J á ci juz raz dawniej powiedziała,
Ze já eie nose w sercu.
W polu studnia, w polu studnia,
P iéknie ucembrowana,
A za tą, tam stoi studzienecką
Dziewcyna opłakana.
Cegóz places, lam entuješ,
K iédy niemas о со,
Jakże ci já nie mam teraz płakać
Gdy mi wiánek u to n ął?
Łabgdź płynie, w iánek płynie,
Az do samego dna,
I já ci juz raz to powiedziałem,
Ześ ty w iánka nie godna.
J á je st godna, já je st godna,
A ty jesteś nie godzien,
J á ci juz raz to pow iedziała,
Ze já eie niemam w sercu.
Śpiewka krakowianki.
P rzy w ied li mi piérsego,
Nie pude já za niego,
Bo ten piérsy bardzo ły s y ,
Nie pude já za niego !
P rzyw iedli mi piątego,
Nie pude já za niego,
Bo ten piąty bardzo skąpy,
Nie pude já za niego !
Przyw iedli mi drugiego,
N ie pude já za niego,
Bo ten drugi bardzo długi ;
Nie pude já za niego !
Przyw iedli mi sóstego,
Nie pude já za niego,
Bo ten sósty bardzo tłusty ;
Nie pude já za niego !
P rzyw iedli mi trzeciego,
N ie pude já za niego,
Bo ten trze ci bardzo leci;
Nie pude já za niego!
Przyw iedli mi siódmago,
Nie pude já za niego,
Bo ten siódmy bardzo brudny ;
Nie pude já za niego.
P rzyw iedli mi cw ártego,
N ie pude já za niego,
Bo ten cwárty bardzo sparty ;
Nie pude já za niego !
Przywiedli mi ósmego,
P ude já se za niego,
Bo ten ósmy je st posłusny ;
Pude já se za niego !
*) T e d w i e p i o s n k i , r a c z e j u r y w k i j a k i c h ś i n n y c h , z o s t a ł y w K r a k o w s k i e p r z e
n ie sio n e ze S ta r e g o B ie ru n ia (A lt- B e r u n ) n a S z lą s k u p r u s k im
N u t ą tej d r u g i e j j e s t
m a rsz żołnierski.
— 361 —
Śpiewka z Czernichowa.
P rosto mego okienecka,
W yrosła mi jablonecká,
Bialucłmo mi zakw itała,
Cerwone jabłuska miała.
U rw ał ci jej listek z maku,
N ie zrobitá ani znaku ;
Urwał ci jej listek z manny *),
Idźze teráz między panny.
K upił ci jéj stado świni,
Idźze teráz do rodziny ;
Rodzina sie zagniewała,
Gdy stado świni uźrała.
Ja k to piéknie, ja k to ładnie,
Kiedy ulán z konia spadnie;
W ojácy go nie ratują,
Jesce go końmi tratu ją.
Z a te jego m łode lata,
W y trąb ią mu tra, dy, ra t, ta.
Śpiewka flisaków czernichow skich2).
A tam za W arsaw ą coś sie tamok stało,
Ze sie dwoje ludzi w sobie zakochało.
I zakochało sie dwoje ludzi w sobie,
N ie mogli wytrzymać momentu' bez siebie.
Jaś noc w nockę bywał, nocki przesiadyw ái,
Różne rozm aitości o niej powiadywáh
— M agdalanko moja, nikomu eie nie dám,
I tu eie zabije i tu cié pochowám.
I tu ci ją zabił i tu ją pochowál,
Z zielonych gałązek gróbek jéj sfundowál.
- A cóześty zrobił, cóześty ucynił,
Ześ ty młynarzowe M agdalanke zabił?
— I oto mie màcie i tu mie trzym á(j)cie.
J á sie wás nie boje, bo mi nic nie dácie.
Inaczej :
I tu mie zabijcie, tu mie pochowajcie.
JPałOjC p o d w o d n y .
Baśń z Łagiewnik przy Podgórzu.
Z ust ludu .sp isał M. K a p u ś c i ń s k i .
N a w schód od Ł a g ie w n ik k u g ra n ic y W o li D uch ack iej jest
d r o g a p o ln a, k tó ra daw niej b y ła d ro g ą g m in n ą do W oli, dziś
zaś k u g-ranicy w olskiej coraz bardziej się zwęża, a nareszcie
p rz ech o d z i w ścieżkę. P rz y tej drodze je s t m ała łączk a, n a której
’ ) Co z n a c z y w y r a z „ m a n n a “ , t e g o n i e m o g ł e m s ię n i g d z i e d o w i e d z i e ć .
3) Ś p i e w k a t a z d a j e s ię b y ć z b ł ą k a n e m e e b e m j a k i e j ś p o d o b n e j l e e z d ł u ż s z e j
piosenki.
-
362 —
znajduje się le k k a g ó rk a , a p o d tą g ó rk ą je s t coraz bardziej za
ra sta ją c e tra w ą jezio rk o . D aw niej b y ła tu o k az ała sad zaw k a, je
d n a z ty ch , ja k ie w näszym k ra ju p rz y b ie ra ją n azw ę „zim nych
d o łó w “. Otóż b ęd zie tem u m oże la t 50 — ta k o p o w iad a ją Ł agiew n iczan ie — ja k żyła we W o li D u c h ack iej ak u sz erk a , d o b ra i p o
b o żn a k o b ieta. J e d n e g o czasu p o szła ona do Ł a g ie w n ik do jed n ej
k o b ie ty , co „m iała m ieć d z ie c k o “. G d y już w szy stk o załatw iła,
ta k o g o d zin ie 11 w n o c y ch c ia ła iść do dom u, od czeg o ją je
d n a k położnica w strzy m y w ała. O n a je d n a k rz e k ła : „Ja w ó d k i nie
pijam , jestem trzeźw a, to i do W o li z a jd ę “. P o ło żn ica ją też już
nie za trzy m y w ała, ta k w ięc ona z a b ra ła się — i poszła. M iesiąca
n a n ieb ie nie b y ło , ale za to g w iaz d y isk rzy ły się n a firm am encie
a po łą k a c h i b ło n ia c h sn u ła się m g ła. G d y p rz y s z ła k u tem u * '
staw ow i n a łąk ę, to u jrzała, aż tu ze m g ły idzie ja k iś p a n i p y ta
je j: „C oście za je d n a ? " O n a o d rz e k ła : „Jestem ak u sz e rk a .“ „A k ie
d y ście a k u s z e rk a “, rzecze ów p a n “, to czy b y ście nie m ogli pójść
do mojej żony, k tó ra je st p rz y n a d z ie i? “ „D obrze, z o ch o tą p ó jd ę “,
rz e k ła a k u sz e rk a i poszła. G dy przyszła z ty m p an em w to
m iejsce, g-dzie b y ło jeziorko, sp o strz e g ła k u sw em u zdziw ieniu
p rześliczn y p ałac , ca ły z k ry sz ta łu , p ereł, b ry la n tó w i sopli lo d o
w ych. W o k n a c h się św ieciło żółto-słoneczne św iatło , a n a jednem o k n ie sta ł zło ty lich tarz . G dy w eszła do p ałacu , z a p ro w a
dził ją te n p an do swej żony. T a le ż a ła n a łó żk u w m ałej sta n cyjce, w któ rej po w szy stk ich ścian ach , m iejsce w m iejsce, b y ło
n a gw o źd ziach n aw ieszan y ch p ełn o g a rc z k ó w p o rc e la n o w y c h ,
a k aż d y g a rc z e k b y ł p rz y k ry ty szczelnie p o k ry w ą . P a n p o w iad a
w ięc ta k do a k u s z e rk i: „ W y tu zrobicie, co do w as należy, a ja
p o jad ę w św iat, a ja k w rócę, to w am za w aszą fa ty g ę do b rze za
p ła c ę “. A k u sz e rk a sp o jrz a ła w okno i zo b a czy ła za ok n em si
w eg o k o n ik a, zap rząg n ięteg ‘0 w z ło tą uzdę, a za nim k a re tk ę ,
k tó ry to k o n ik ja k b y ciek a w ie p a trz y ł do okna. P a n w siad ł do
k a re tk i, za d u d n ia ła ziem ia i p o je c h a ł w św iat.
T y m czasem p a n i p o ro d z iła dziecko, ale to dziecko b y ło do
p ó ł b iałe, a do p ó ł czarne, czem się a k u sz e rk a o g ro m n ie z a fra so
w ała. A le p o c ie sz a ła ją p o ło żn ica , p o w iad ając, że „to ta k b y ć
m u si“, w ięc już i a k u sz e rk a nic so b ie z teg o nie ro b iła, lecz
sp rz ątając, w y ra ż a ła sw e źd z iw ienie na w id o k ty lu g a rc z k ó w .
„ A le “, rz e k ła p o ło żn ica, „strzeżcie się, a b y śc ie do żad n eg o nie
za g lą d ali, bo z teg o s ta ła b y się w ielk a sz k o d a “. A k u sz e rk a jej to
p rz y rze k ła , lecz sp rz ą ta ją c dalej, sp o s trz e g ła w k ą c ik u p o d ła w ą
p u szk ę b lasza n ą, ta k sam o szczelnie z a k ry tą . Z djęła ją ciek aw o ść,
co też w niej b y ć m oże, i — o tw o rz y ła ją. W te n m om ent z pu-
— 363 szki fru n ęło 5 g o łąb k ó w b ia ły c h i oknem poleciało w św iat. N a
to poło żn ica zafraso w ała się strasz n ie i zaczęła lam en to w a ć:
„Cóżeście w y też n ajlep szeg o zrobili, a dyć ja k on w róci do dom u, to
w as m oże zabić. P rze cież w am m ów iłam , ab y śc ie teg o nie ru sz a li“ .
A k u s z e rk a u d ała się w p o k o rę do p o łożnicy i p ro siła ją,
a b y jej p o m o g ła w yjść z teg o n iesp o d ziew an eg o k łopotu. P o ło
żn ica się u d o b ru c h a ła i p rz y rz e k ła jej to uczynić, a n areszcie rz e
k ł a : „P am iętajcie, ja k p o w ró ci mój mąż ze św iata, a będzie w as
p y ta ł, co zìi sw ą ro b o tę żądacie, to pow iedzcie, że chcecie m ieć
te śm ieci, co są n a izbie, a ja k w am k aże zam iatać i te śm ieci
w ziąć, to n ie zam iatajcie od łóżka k u drzw iom , lecz od drzw i ku
łó żk u . W te d y so b ie zb ierzecie te śm ieci do fa rtu c h a i pójdziecie
do d o m u “.
I ta k się stało . Z iem ia za d u d n ia ła, p a n p rz y je ch ał ze św iatu
i w um ow ie o zap łatę, k a z a ł ak uszerce ze b rać te śm ieci, ja k sobie
życzyła. G dy z tem i śm ieciam i w e fa rtu ch u pow róciła do dom u,
sp o strze g ła , że m a sam e złote i sre b n e p ien iąd z e. T a k od teg o
czasu m iała się aż do śm ierci bardzo dobrze.
U w a g a : O p o w ie ś ć t a j e s t p o p ie r a n a w ia r o g o d n e m i ś w ia d e c tw a m i.
S ą lu d z ie w Ł a g i e w n i k a c h i W o li D u c h a c k ie j, k t ó r z y z d a r z e n ie to c h c ą
p o t w i e r d z ić p r z y s i ę g ą , g d y ż t r a d y c y a o n ie m j e s t n ie z m ie r n ie ż y w ą . P o
w i a d a j ą o n i, ż e j a k k o l w i e k k o b i e t a m o g ła m ie ć z łu d z e n ie , to p r z e c ie ż o w e
p ie n ią d z e , i to d o ś ć z n a c z n e , p r z y n io s ła z k ą d ś do d o m u .
O M ichasiu głuptasiu.
Gadka z Wolowic w Krakowskiem.
Z ust ludu spisał M. K a p u ś c i ń s k i .
J e d n a m a tk a c ie rp ia ła ze sw ym synem w ielk ą biedę, (d)lateg o w y p ra w iła go w św iat „na p ro ś b ę “, a on b y ł w ielkim n ie
zd arą. J a k w y sed n a w ieś, zobacył p rz y jednej c h a łp ie ch ło p a co
w y b ie ra ł m iód z u la i po w iad a do nieg o ta k :
„Cóz ta w y b ie ra c ie ? G ó w ienka? S przed ejcie mi te jaja, bo
w ám sto fą n tó w z a c ię z ą “.
C hłop ja k się odw róci, ja k g o lunie w p ysk, ta k ch ło p ak
p rz y s e d z p ła c e m do m atki. M atk a mu p o w ia d a : J a k idzies, to
p o w in ien eś m ó w ić: „Scęść Boże, dajcie mi ta ja k i p la s te re k “.
D o b rze, b e d e ta k g a d a ł — o d pow iedział ch ło p a k i p o sed
w św iat. Idzie, jaz tu znow u p rz ed k arcm ą biją się p ijan i p a
ro b c y . O n p o se d p u * ) nim i p o w ia d a :
*) L u d w W o ło w ic a c h i o k o lic y z a m ia s t m ó w ić
ź n ic „ p u “ .
„ku“,
m ów i
w y ra -,
— 364 —
„S cęść B oże, dejcie ta ja k i p lastere k .“.
J a k się o dw róci je d e n z pijaków , ja k g o lu n ie w p y s k , ta k
on znow u p o se d do m atki. M a tk a m u p o w iad a .
W tak im razie po w in ien eś iść m iędzy n ich i m ów ić : „B racia,
n ie b ijcie sie, p o g ódźcie s ie “.
D obrze, b ed e ta k g a d a ł — m ów i syn i p o sed n a p ro śb ę .
Idzie, jaz tu p rz y drodze zreją sie p sy d w o rsk ie n a po d w ó rk u .
S k o c y ł m iędzy n ie i w o ła:
„B ra c ia nie bijcie sie, pogódźcie sie “.
P s y się n a n ieg o rzu ciły i o m ało g o n ie p o ta rg a ły , ale go
d w o racy o b ro n ili. P o s e d do m atk i n a sk a rg i. M a tk a m u p o w ia d a :
— K ie ś w idział, ze sie psy zreją, toś m o g w y rw ać k o łe k z p ło tu ,
a w alić co sie zm ieści.
D obrze, b ed e ta k ro b ił — m ów ił sy n i p osed. Idzie znow u,
jaz tu b a b a p ija n a lezy w p rzy k o p ie. On, ja k w y rw ie k o łe k
z p ło tu , ja k zacn ie b a b e w alić ; ta k w te tro p y w y p a d ły c h ło p y
i nuz g-o po p le c a c h grzm ocić, w ołając :
— A ty zab ijúcu, to ty ta k um ies k ato w ać?...
C h ło p ak p rz y sed z p łacem do m atk i. M a tk a m u p o w iad ú :
K ieś w idział b a b e pijaną, toś m óg zejść z d ro g i, d źw ig ać
b a b e i m ów ić :
— P ódź-ze, pódź do dom u, nie lez tu, bo tu zim no.
D o b rze, b ed e ta k ro b ił — p e d z iâ lv) ch ło p ak i p o se d n a
p ro śb ę. Id zie znow u, jaz tu k o ń o łu p io n y ze sk ó ry lezy w p rz y
k o p ie . O n zesed z d ro g i i p o w ia d a :
— P ó d ź-ze, pódź do dom u, nie lez tu, bo ci tu zim no, pódź,
p rz eśp is sie w chałpie.
W tej ro b o c ie n ik t m u nie p rz esk ád z ál, ale i n ik t nie pom ágiií, ale k ó zd y sie z n ieg o śm iał i ta k sie d źw ig a n ie m te g o
k o n ia zm o rd o w ał, ze ja z za ch o ro w a ł i w ró cił do c h a łp y ; i b y ła
w c h a łp ie je sc e w ię k sa biedá.
Kazanie o (p)ruskim 2) baranie.
(Z n a n e w całym pow . K rakow skim ).
Powiem wám kazauie
0 (p)ruskim baranie.
Przeleciała sowa,
Zmyliła mi stery słowa ;
Przeleciała ciemnicą,
Z esr . . . sie jajeśnicą.
1) P e d z ia ł , j e s t s k r ó c e n i e m
Zaźrałem do stępy,
J e st ta(m) ckleb pocęty.
Zacąuem chléb krajać,
Pocęna baba na mnie ziajać.
J a k wytnę babą o piec,
Wyleciál z niej żółty chłopiec.
s ło w a „ p o w ie d z ia ł“ .
2) Jedni mówią o „pruskim “, drudzy o „ruskim “ b ara n ie“ .
— 365 —
A z tego chłopca ?
Barán i owca.
A z tego barana?
Mléko i śmietana.
A z téj śmietany ?
Kościół murowany.
A z tego kościoła?
Zydowská skoła.
A z téj skoły ?
Wysed zyd goły.
A z tego zyda ?
Wysła i — gnida.
In n a w ersya m a takie
zakończenie :
A z téj śmietany ?
Kościół murowy.
Kas ten kościół ?
W oda zabrała.
K as ta woda ?
Wypił gołąbek.
K as ten gołąbek?
Poleciał na dąbek.
Kas ten dąbek ?
Siekierka ściena
Kas ta siekierka ?
Za piecem u kowála.
Kas ten kowál ?
Umar. Pochowali go
Pod świńskim brogiem ;
Za(d)zwomli mu —
Baranim rogiem :
Barn, bąm, barn, bąm!
Dwa ja jecka mám, mám !
Dwie dziórki w nosie,
I — skońcyło sie.
Oracya mięsopustna.
( P e r o r o w a n a p r z e z c h ł o p a k ó w , p o u b i e r a n y c h w sza rf y i w stęgi z p a p i e r ó w k o l o r o w y c h ) .
(Z K r a k o w s k i e g o ) .
Bywáiem pastuska,
Sukálem Jezuska.
Znalázem go w żłobie,
A on sobie grzebie (nóżkami).
Kupiłem mu kukiołecke
I masełka osołecke.
A on mi za to,
Dál bóty na lato ;
Kozusek na zime.
Hyc — pod pierzyne !
Dyks !
M. Kapuściński.
Dodatki i drobiaogi lu d o m w co e.
D o art. W itorta: Godła rodowe chłopów archangielskich str. 5.
B y ło b y rzeczą c ie k a w ą zbadać, o ile ow e k l e j m a a rc h a n g ie lsk ie zb liżają się do lite r fu to rk u . T a k ie g o d ła dom ow e (H a u s
m ark e n ) m ają d o tą d m ieszk a ń cy H e lg o lan d u . S am je w idziałem ;
W e it S to sz m iał p o d o b n ą. N ie trudno, lecz ła tw o przypuścić, że
lu dność ro sy jsk a p rz e ję ła je od d ro b n y c h , lu d k ó w fińskich. A u to r
p o w in ien b y ł rozw ażyć, . że członkow ie w ielk ieg o n aro d u ro sy j
sk ieg o u le g a li je d n a k w p ły w o m cyw ilizacyjnym d ro b n y c h ludków ,
n ie ty lk o fińskich... N a R o s y ą w p ły w a li G recy , T a ta rz y , w w ielkiej
m ierze P o lsk a .
Co do o w y ch znaków , to i lu d k i fińskie i N ow gorodzianie
w zięli je od S k an d y n aw có w . T a k ie znaki b y ły w pow szechnem
— 366 użyciu n a Zachodzie. S ą ich ślad y i tu w K ra k o w ie . P rz y b ra m ie
ob o k k o ścio ła św. B a rb a ry , leży k am ień , n a k tó ry m znajduje się
g o d ło w p o staci k rzyża, p o d k tó re g o ra m ie n ia m i p o p rzeczn em i
p a łą g o w a to n a obie stro n y rozchodzą się k u dołow i dw a ram io n a.
*
*
*
D o str. 254. N a le ż a ło b y zebrać, co w iem y o płanetnikach..
Czy lu d w ierzy, źe w czasie b u rz y p ła n e tn ik d źw ig a ch m u ry ?
Czy je s t p rzesąd , że p ła n e tn ik i lu b ią słono jeść ? — W d z ie c iń
stw ie sły szałem bajki, w k tó ry c h czarow nice, k tó re „m iały d y ab ł a “, w y sta w ia ły mu m leko. Jeż eli b y ło p osolone, to d y a b e ł go
n ie jad ł, ty lk o w y lew ał.
*
*
*
D o str. 211. G dy k u ra kw ocze, p ła w i się ją, a b y p rz e sta ła .
Jeżeli k u ra zapieje, n aten c zas m ierzy się n ią przez c a łą izbę
do p ro g a : raz g łow ą, to znow u ogonem naprzód. Jeż eli w y p a d n ie
p rz y p ro g u g ło w a n ap rzó d , w ted y od cin ają k u rz e g ło w ę ; jeżeli
ogon, n a te n c z a s o d cinają ogon.
W o k o lic a c h Ż yw ca, w Je leśn i, w H u c isk u dzieci rzucają
zęby, k tó re im w y p a d a ją przez g ło w ę n a piec, a b y o d ra sta ły .
T e n sam zw yczaj zachow yw aliśm y, b ę d ą c d ziećm i w Z am ojskiem
i w o góle w L u b elsk iem .
L in d e S ł. IV . str. 68. b) p rz y ta c z a ze S try jk o w s k ie g o : „ P o
g a ń sc y P ru so w ie n iedźw iedzie (adject.) pazn o k cie p alili z u m arłem i, bo w ierzyli, iż na g ó rę w ielk ą m ieli w stęp o w ać, a d la te g o ,
iżby tym snadniej tam wleźli, p azn o k ciam i m yślili sobie po m ag ać.
S try jk . 143. D al. T o łk . S łow . żiw . w e lik ru ssk . jaz. II. (P etersb .
M oskw . 1881) str. 56g p rz y ta c z a zw yczaj: „O strig a ja n o g ti, sk ład y w a ť i c h rá n iť p ri sebě obrězki, cztob b y ło czěm w lezť w c a r
stw o n eb esn o je (na S io n sk u ju goru). Z nałem ludzi, k tó rz y p o s ia
d ali k o lle k c y ę o b c in a n y c h w łasn y ch paznokci. Czy lu d nasz nie
zachow uje ta k ie g o sy m b o lizm u ?
L . M.
*
•*
*
D o str. 17. P ie śń o N a p o le o n ie I., (w y d ru k o w a n a w „ L u d z ie “
II. n a str. 171) śp iew ali żo łn ierze p o d czas w ojny w ę g ie rsk iej ro k u
1848. B y ła to u lu b io n a pieśri 12 re g im e n tu p ie c h o ty (W ilh elm ).
S łu ży ło tam b o w iem w ielu synów leg io n istó w n ap o leń sk ic h . D o
n ich n ależ ał ś. p. mój ojciec, od nieg'O tej p ieśn i n a u c z y łe m się.
Ż o łnierze ci śp iew a li rów nież ża ło śn ą p ieśń J. U. N iem ce
w icza o śm ierci k się c ia Józefa P o n ia to w sk ie g o .
A . S.
