2ac0f3d0a182b48e79fda0dc0e74cbf8.pdf
Media
Part of Zbiory materyałów etnograficznych cz. 3 / Lud, 1896, t. 2
- extracted text
-
— 221 —
Kilka szczegółów z wierzeń ludu.
(Z o k o l i c y A n d r y c h o w a ) .
J e s t p e w n a choroba, k tó r ą lud zwie żółtaczką, z tej racyi,
że człow iek n ią n aw iedzo ny m a żółtą cerę. A b y się jej pozbyć,
należy prosić księdza, b y pozw olił się ch orem u p rz e g lą d n ą ć w p a
tynie, lub, j a k inni za le cają , n ato pić sm oły, w ylać n a misę
i w zw ierciedle tejże p rz e g lą d a ć się. S k u te k m a b y ć niezaw odny.
S ta re b a b y wiejskie, o bsług ujące k o b ie ty blizkie rozw iązania,
g d y p oró d p rzychodzi z trudnością, w zyw ają m ęża chorej i proszą,
b y im p oży c zy ł s ta ry c h spodni, k tó re n astęp n ie k ła d ą p o d krzyże
położnicy. P o r ó d w ów czas szy b k o i lekko nastąpi.
K t o chce, a b y m u się by d ło dobrze w ciąg u rok u chowało,
to znaczy : chętnie jadło, w olne b y ło od zasłabnięć, chorób i t. d.,
po w in ien p rz ed św. W o jcie ch em (23 kw ietnia) sc h w y ta ć żyw ego
k r e ta i w puścić go do stajni.
D n i w czasie now iu księżyca n a z y w a lud „próżnym i". K o
b iety nie n asadzają w te d y k w oczek n a jaja, g d y ż nie chcą się
lę g n ą ć k u rczęta. Najlepiej nasa d zać k w o k i w dzień, w k tó ry m
p rz y p a d a w e d łu g k a le n d a rz a ja k ie jś Ś w ię te j, gdyż z w y lę g n ię
ty c h k u r c z ą t b ę d ą sam e k u r y ; jeżeli zaś n asad za się je w dzień
ja k ie g o ś Ś w iętego , będzie m iędzy k u rc z ę ta m i wiele k o g u tk ó w .
N ajlepszym dniem do p rz esadz ania drzew ow ocow ych, je s t
W i e l k i P ią te k , bo d rzew a w ten dzień przesadzane w szystkie się
przy jm ą.
Jeżeli w w ig ilię Bożeg'o N aro d zen ia p rz jjd z ie p ierw szy do
c h a ty mężczyzna, oznacza to, że w ty m ro k u będzie się dom o
w n ik o m szczęściło ; jeżeli zaś p ierw szą wejdzie kobieta, a w d o
d a tk u s t a r a , nieszczęścia nie b ę d ą om ijały m ieszkańców teg o
dom u. S zczególniejsze szczęście o zn aczałyby w tym d niu o d w ie
d z in y ż y d a lub c y g a n a , a już p e w n e nieszczęście przynoszą : ży
dó w ka, c y g a n k a lub ksiądz. — Zupełnie tak ie sam o w ierzenie
je s t o dniu Noweg'o R o k u .
_
222 -
Jeżeli g o sp o d a rz w p ro w a d z a k o g o ś do swej stajni, celem pokaziinia mu dob y tk u , co się j e d n a k rz adko zdarza, p o w in ien gość,
nim spojrzy n a byd ło, sp lu n ąć trzy razy n a ziemię w prog'u
stajni, raz p rz ed siebie, n a s tę p n ie w p r a w ą i lew ą stron ę i p o
w iedzieć: „Na p s a u r o k “, lub „Bez u r o k u “. Inaczej m ó g łb y sw ym
w zrok iem nieszczęśliw ym „urzec“ b y d ło , a u ro k o k a z a łb y się
w tem, że np. k r o w y s tr a c iły b y m leko, w y g lą d a ły ch ude i t. p.
N ieraz słyszy się: „ Ja k em nieszczęśliwie w p ro w a d z iła do stajni
tę kobietę, od teg o czasu nie m o g ę niczego przychow ać, ani cie
liczki, ani byczk a, bo się nic nie d a r z y “.
G d y w c h o d ząc y do ch a ty zastan ie d o m ow nik ów , k tó rz y siedzą
w k oło stołu p rz y spożyw aniu obiadu, lub wieczerzy, p o w in ie n
odezw ać s ię : „ R a c B ó g z e g n a ć “ (R acz B ó g że g n ać alias b ło g o
sławić). J e d z ą c y o d p o w ia d a ją : „Pójdźcie k u nom o b i a d o w a ć ; nato ś m y siedli, a b y ś m y zjedli; nie d o m y sie o d e g n a ć “ . P o ta k im
w stęp ie zaczy n a się rozm ow a. D laczegóż to? Oto, a b y g o ść sw ym
ła k o m y m w zrokiem „nie u r z e k ł“ jedzących, co sp o w o d o w a ć b y
m ogło ud ław ien ie się ich, lub po prostu, to ja d ło „nie w y szło b y
im n a z d r o w ie “. T ro s k liw o ść w ty m w zględzie okazują n a w e t
p rz y z w y k ły c h p o w ita n ia c h w Chacie, bo p ierw szem p y ta n ie m je s t :
„Cós, pośniodaliście j u s “, lub p o o b ia d o w a b śc ie j u s “ ? poczem n a
stępują dalsze p y ta n ia o zdrow ie i rozmowa.
Jeżeli w W ig ilię w czasie wieczerzy, g d y w szy sc y dom o
w n ic y siedzą i zajadają, wejdzie k to ś o b c y do chaty, nie pom oże
już jeg o „ R a c B ó g z e g n a ć “, bo to p rzyjście je s t n ieo m y ln ą w r ó
żbą, że k to ś z s ied zą cy ch p rz y w ieczerzy um rze w tym roku.
P o spożytej w W i g i l ią w ieczerzy dziewczęta, m ając e ochotę
w yjść za mąż, b io rą na ręce p e w n ą nieliczoną ilość dre w ien
z pola, p rz y n o s z ą do izby i ra ch u ją je. Jeżeli w y p a d n ie ich liczba
p a rz y s ta , je s t to znak, że w ty m ro k u d o cz ek a się męża, w razie
n iep a rz y sto ś c i nie w y d a się jeszcze.
P asterz e, g d y p ie rw s z y raz m ają w y p ę d z a ć b y d ło n a paszę,
g otu ją jaja i u k ła d a ją je prz y p r o g u stajni. R o b i ą to w ty m celu,
a b y się k r o w y „nie g z i ł y “ (nie go n iły ) n a p a s tw is k u i z pastw i-
-
223
-
s k a nie u ciek a ły . K t ó r a z k ró w , przechodząc przez p ró g stajni,
rozbije jedno z leżą cych jaj, ta z pew no ścią najczęściej będzie
uciekała,, tej więc n ależ y szczególnie pilnow ać n a p astw isk u.
T em u , kto w tenczas je (np. chleb), g d y widzi, że ludzie niosą
u m a rłe g o zwłoki, rośnie n a ciele (np. ręce, nodze) k ość zw ana
m artw icą.
C h cąc się dowiedzieć, k t ó r y g a t u n e k ziem niaków nie będzie
g n ił w roku p rzy szły m , w zględnie k t ó r y z nich dob rze obrodzi,
b io rą trz y ziem niaki średniej w ielkości i we W i g i l ię po w ieczerzy
w y k ra w a ją z k a ż d eg o k a w a łe k w ten sposób, że z je d n e g o zie
m n ia k a k ra ją największy, z d ru g ie g o mniejszy, a z trzecieg'o najmniej' szy, i k ła d ą te k a w a łk i n a such em miejscu. K t ó r y z „ o k r a w k ó w “
puści kieł do d n ia N o w e g o R o k u , te ziem n iak i obrodzą dobrze,
k tó ry zaś zacznie gnić, zn ak to, że ten g a tu n e k nie obrodzi, g d y ż
alb o g'nić będzie, albo „zaraza p a d n i e “ n a niego. N ajw iększy
„ o k r a w e k “ oznacza ziem niaki w c z e s n e , średni średnie, a n a j
m niejszy późne.
P o d o b n a w różba je s t w W ig ilię o życie i pszenicy. P o w i e
czerzy staw iają d w a zaczęte b o ch e n k i chleba tuż przy sobie miej
scam i n a k ra ja n e m i, je d e n z n i c h 'j e s t żytni a drugi pszeniczny.
M iędzy te m iejsca w k ła d a ją nóż i uważają, z której stro n y do dnia
N o w e g o R o k u zardezwieje; jeżeli p o k ry je się rdzą od s tro n y chleba'
żytniego, je st to znak, że żyto w tym ro k u będzie liche, jeżeli od
stro n y ch leb a pszenn ego , b ędz ie się pszenica „ śn iec iła“ i p rz e
ciwnie.
Jeż eli w W ig ilię jest niebo czyste, niezachm urzone, g w ia z d y
jasno świecą, mówią, że w ty m ro k u b ęd ą k u r y dob rze jaja n io
sły i cielęta b ę d ą się p ięk n ie chow ały.
G dy kto k u p i now e u b ranie, p ow inien zaraz w łożyć do k ie
szeni tegoż ch o ć b y k ilk a centów , a b y się teg o u b ra n ia „p ieniąd ze
t r z y m a ł y “.
Cieśle, p rz y b ud ow ie dom u lub s to d o ły p ra cu jący , nie p o
w in ni po zachodzie s ło ń c a ani siek ierą ruszyć koło budow y, i n a
czej s tra s z y ło b y w tym dom u lub stodole.
-
224
-
Jeżeli w dzień św. J a k ó b a (25 lipca) p o k a ż ą się na niebie
w ielkie chm ury , zn a k to nieom ylny, że w zimie b ę d ą wielkie
śniegi.
Jeżeli w dzień św. 7 B ra c i śp ią c y c h
b ę d ą ziem niak i g niły.
(10 lipca) je s t
deszcz,
W tłu sty c z w a rte k p o w in ie n k aż d y zjeść dziew ięć ra zy po
dziewięć k lu sek , a b y się w cią g u ro k u n icze g o nie lękał.
K t o idzie n a sum ę do kościoła, p o w in ien w y cho dząc z dom u
ch w ycić się pieca, a b y mu się w k o ś ciele nie „ c n ę ło “ (przyk rzy ło,
nudziło).
K t o k u p i świnię, pow in ien w sad z ać ją ty łe m
a b y m u się d o b rze chow ała.
do
ćhlew ka,
K t o ożeniw szy się, „osadza s i ę “ n a w łasnem g o sp o d arstw ie ,
p o w in ien w pu szczać k u r y oknem do domu, a b y m u się dobrze
d ró b chow ał.
G d y b a b a k u p i kurę, o b s t r z y g a jej ogon, stan ie z nią p rz y
łó żk u i o b ra c a kurę, trzy m a ją c ją w ręce, koło swej n o g i i no g i
łóżka razem — trzy razy, w tym celu, a b y k u r a nie o d la ty w a ła
z domu, lub p rz e w ra c a k u r ę i d ra p ie jej n o g a m i po piecu.
G d y k u r a j e s t bard zo dzika, nie da się schw ycić, nie siedzi
n a grzędzie, pluje się jej trz y ra zy pod s k rz y d ła , m ów iąc k a ż d y m
r a z e m : „Bądź ł a s k a w a “.
G d y chłop k u p i świnię, o b ra c a ją oko ło swej n o g i trz y
razy, zaczy n a ją c w p r a w ą stronę, a b y m u się dobrze c h o w ała.
G dy k ro w a je s t b lizk ą ocielenia, u w a żają na to, k t ó r y z r o
g ó w jej je s t „ g ó r k i“ (ciepły) — jeżeli p ra w y , będzie b y c z e k , jeżeli
lew y, będzie cieliczka.
G d y p a s te rz p rz y p ęd zi p ie rw s z y raz b y d ł o z p a s tw is k a , leją
g o wodą, a b y nie s p a ł pod czas paszenia.
-
225
—
P asterz , w y g a n ia ją c pierw szy raz b y d ło na paszę, pow inien
b y ć w b u tach , a b y m u się nie ro b iły n a n o g a c h bolaki.
G d y zobaczy się p ie rw s z y raz k ło sy k w itn ą c e g o żyta, n ależy
k w i a t z trzech k ło só w zjeść — a w ted y przez c a ły ro k nie będzie
się m iało fe b ry (zimnicy).
„O dsadzać od p ie rs i“ dzieci ssące n ależy ¿pod p e ł n i ą “ (w cza
sie p ełn i księżyca), a b y b y ł y n a tw a r z y pełne.
K o b ie ta w b ło g o sław io n y m stanie p o w in n a w pierw szych
trze ch m iesiącach jeść dużo m igdałów , a b y dziecię było d elik atne
i m iało p ię k n ą cerę. (To słyszałem w dom u mieszczańskim).
K o b ie ta po p orod zen iu nie pow inna wyjść n a w e t za p ró g
sw eg o d o m u ; nie p o w in n a rów nież n ig d y sa m a z dzieckiem
w domu pozostać -- zawsze p ow inien ktoś b y ć przy niej, gd y ż
„ s trz y g a “ (czarownica,; bógfflką) m ó g ła b y jej dziecko zabrać lub
odm ienić. N ieraz m ożna słyszeć : „Przecież ja nie tak ie dziecko
miała, ino mi s trz y g a o d m ieniła“. T a k pow inno się p ostępow ać,
do p ó k i k o b ie ta do kościoła h a „ w y w ó d “ nie idzie. Nie pow inna
o n a rów nież i dlatego w ychodzić za p ró g chaty, bo nie je s t oczy
szczoną. Zwyczaj ten jest wszędzie pilnie przestrzeg any .
K o b i e t a dająca ssać dziecku, staw ia m iotłę prz y drzw iach
„do g ó ry n o g a m i “, a b y „ s trz y g a “ nie weszła do izby i nie ssała
jej dziecka, bo g d y „strz y g a ossie“ dziecko, w ted y uro sn ą mu
w ielkie b ro d a w k i piersiowe.
G d y „ c zarn y k r u k “ za k rac ze n a d dom em , jest p ew n ik , że
um rze ktoś w nim.
W W i e l k ą niedzielę, lub, ja k pow iadają inni, w p alm ow ą,
g d y w kościele o d p ra w ia się suma, w yp a la ją złe du ch y w czasie
cz yta n ia ew angelii pieniądze po polach, lasach, m oczarach i t. d.
N a m iejscach ty ch widzieć m ożna siwe płom ienie w ychodzące
z ziemi. K t o z ludzi rzuciłby wówczas w ta k ie miejsce szk aplerz
po św ięc o n y lub różaniec, zn ik a płom ień, pieniądze zostają na
po w ierzchn i ziemi, a ów szczęśliwy będzie ich posiadaczem .
15
-
226 -
G d y id ą c e m u przejdzie dro gę zając, żaba, b a b a w od ę niosąca,
lub g d y p rz e la tu ją c a w ro n a zak racze n a d nim, s p o tk a teg o czło
w i e k a z p e w n o śc ią jakieś nieszczęście.
Jeżeli k r e t ryje ziemię w k ie ru n k u do ch a łu p y , p rz y b ęd zie
w niej n o w y człow iek (urodzi się), jeżeli zaś w k ie ru n k u od c h a
łupy, u m rze kto ś w niej n iezaw odnie.
K t o chce, a b y g o w ciąg u ro k u nie b o la ły nogi, nie m iał
n a n ich b o la k ó w (wrzodów), niech w W ig ilię nie siedzi p rz y w ie
czerzy, lecz stoi n a żelazie, że lazny m sprzęcie, np. kosie, siek ierz e itp.
S ta ć we W i g ilię podczas wieczerzy, a nie siedzieć n ależy
dziew kom, p a ro b k o m dlatego, a b y ich w czasie ro b o ty nie bolało
w pasie. N a w e t starzy, w iek iem o b arcze n i ludzie, nié siedzą p r z y
wieczerzy, lecz stoją z tejsam ej p rz yczy ny.
K t o w W ig ilię m a w ielki cień g ło w y n a ścianie, d łu g o żyć
będzie, a czyj cień je s t m ały , ten w k ró tc e zejdzie z teg o św iata.
W dzień N o w e g o R o k u , g d y do c h a ty przyjdzie chło p w k o
żuchu i czapce baraniej, ludzie dom u te g o nie b ę d ą przez c a ły
r o k zd row i ; g d y zaś chłop ten będzie m iał n a g ło w ie kapelusz,
w ó w c z a s j e s t to w ró ż b a zdrow ia n a c a ły rok . G dy w ten dzień
odw iedzi ch atę b a b ą z p różnym g a rn k ie m , b ę d ą mieli d o m o w n ic y
w cią g u ro k u w rzo dy (bolaki) po s w e m ciele.
Z obaczyw szy k siężyc w pierw szej k w a d rz e (po raz pierwszy),
należy pow iedzieć :
Zaw itaj m iesiączku now y,
A b y n a s nie b o la ły g ło w y ;
T o b ie n a n iebie k o ro n a —
A n a m zdro w ie i fortuna.
Inaczej bó l g ło w y nie o dstępu je c z ło w ie k a przez miesiąc.
A b y się od bólu g ł o w y ra d y k a ln ie zabezpieczyć, najlepiej jest,
słysząc p ie rw s z y g rz m ot, chw y cić k a m ie ń i 3 ra zy ud erzy ć się nim
po g ło w ie, b o już w te d y przez c a ły ro k g ł o w a nie b ędz ie b o lała
— 227 —
K t o je s t g ło d n y lub nie m a p rz y sobie pieniędzy w tenczas,
g d y słyszy p ierw szy raz w ro k u k u k a n ie k ukułki, tem u przez
cały r o k będzie się jeść chciało, bo n ig d y do s y ta nie naje się,
tudzież będzie chodził bez pieniędzy, a to w szystko dlatego, bo
g o k u k u łk a okukała.
P io r u n y nie u derzają n ig d y w dom y, w k tó ry c h hod ują g o
łębie, g d y ż g o łą b m a „ p o s ta ć “ D u c h a św., również i w te domy,
W k tó ry c h chow ają b ara n y . Jeżeli p asterz ma p rz y sobie b aran a,
chociaż b y łb y w czasie b urzy najszaleńszej w „ c zern em “ polu,
p io ru n w n iego nie uderzy.
N o w o ro d k o m dają do k ąp ieli pieniądze, tudzież w lew ają m leka
w ty m celu, a b y dziecię b y ło b o g a te i b ia łą cerę miało.
M a tk i nie odb ierają dzieciom p iersi (nie u stają daw ać ssać),
g d y d rz ew a kw itną, bo tak im dzieciom p rę d k o o siw iałab y gło w a
G d y b y dziecię ssało p ierś m a tk i przez d w a m iesiące m arce,
(t. j. m arzec jed n eg o i m arzec d ru g ieg o roku), b y ło b y bardzo
zalotne.
Jeżeli się m ałe dziecko lęka, trze b a n ad k olebką, g d y ono
śpi, p rz e la ć w rzącą wodę z jed n e g o g a r n k a do d ru g ieg o , a w te d y
„zlęk “ dziecię ominie.
Nie należy dziecku p ierw szy raz strzy dz włosów,
nie m a roku, inaczej b y ło b y n iem o w ne a n a w e t g arb a te .
dopóki
G d y m a tk a m a dziecku prz estać daw ać piersi, daje mu
ostatn i raz dobrze possać, sadza je n a ziemię, a p rzed niem kładzie
n astę p u ją c e rzeczy : bułkę, pieniądze, książkę, różaniec, gw izdkę,
la s k ę i ja k ą b ą d ź broń. U w a ża teraz, k t ó r y z ty ch p rzed niem leżą
cych p rzed m iotów weźmie dziecię najprzód do ręki i odgad uje
z te g o jego przyszłość w ten spo sób : Jeżeli dziecię weźm ie b ułkę,
będzie człow iekiem sk ło n n y m do p ra c y i zam iłow anym w roli;
jeżeli pieniądz, b ęd zie b o g a c z e m ; k s ią ż k a oznacza, że będzie k s i ę
dzem ; różaniec znam ionuje człow ieka p o b o ż n e g o ; la s k a wróży
los ż e b r a k a ; gw izdka, m u zy k an ta ; wreszcie b ro ń oznacza, że
b ę d z ie żołnierzem.
-
228
—
Jeżeli w W i e l k ą niedzielę jest słota, w ów czas w szy stk ie n a
s tępując e po niej niedziele aż do Z ielonych Ś w ią te k b ę d ą słotne,
i przeciw nie, g d y w W i e l k ą niedzielę jest czas p o g o d n y i dalsze
niedziele b ę d ą się cieszyły pog od ą.
Dlaezep lisffi ositi (Zitterpappel) drżą, cboeiaż wiatru niema?
D y a b ę ł bluźnił P . B o g u w ten sp o s ó b : P a n i e Boże, s tw o
rz y łe ś w s zy stk ie zw ię rzę ta , a w ilk a niem asz ! — N a to B ó g :
S tw ó rzż e go sam. — D y a b li k w y s tr u g a ł w ilk a z drzew a, lecz
w ilk nie o k a z y w a ł z n a k ó w życia. Idzie do P a n a B o g a Ze s k a rg ą ,
że w ilk ru szać się nie chce. P . B ó g dajé m u ra d ę t a k ą : „Idź do
tw e g o d r e w n ia n e g o w ilka i szepnij m u do u c h a : „W ilk u , zjedz
d y a b ł a “ ! .a w ilk w te d y b ędzie m iał życie. S k o c z y ł d y ab e ł, ale
b a ł się w ilka, więc k rz y c z y g ło ś n o : „ W ilk u , zjedz P a n a B o g a “.
D rz e w o nie. rusz y ło się z miejsca. W r a c a się i znów sk a rż y Bogu,
że je g o tru d b y ł d arem ny. P a n B ó g m u o d p o w ia d a : „Nie u c z y
niłeś tak, j a k ci‘ p o le c iłe m “. Z g n ie w a n y d y a b lik pędzi do w ilk a
i g ło s e m j a k najcichszym szepce m u : „W ilk u , zjedz d y a b ł a “. W tej
chw ili w ilk o tw o rz y ł swój p y s k , zębam i uzb ro jony rz u ca się na
ku seg o, ale ten s m y k n a po b lisk ie drzewo osiki, już jest ria.
w ie rz c h o łk u i t a k się trzęsie ze strachu, że drżą w s zy stk ie liście
n a niem. Od tego czasu drżą listki osiki, chociaż w iatru niem a.
D o w c ip n e p y ta n ia i z a g a d k i.
1. K tó ry święty miał największe zęby? — Św. Józef, gdyż jako cieśla
m iał pilę.
2. K tó ry święty ma siedm uszu ? — Św. F loryan ; (2 swoje 4 u butów,
a 1 u konwi).
3. K tó ry święty na swojej matce drzewo rąbał, a świętym zo stał? —
Adam — m atką jego była ziemia.
4. Bez czego cieśla nie postaw i dom u? — Bez sęka, bo wszystko drzewo
je st sękate,
5. Gdzie najdroższa woda ? — W aptece.
6. Czego najwięcej w m ieście? — K ady, bo wszyscy radzą, mówią.
7. Czego najwięcejna gościńcu? — K urzu,
prochu.
8 .. Czego nie złam ie? - N itki.
9. Co chodzi rano na czterech nogach, w południe na dwóch,
a wieczór
na trzech ? — Człowiek — (dziecko, mąż, starzec z laską).
- 229 —
10.
K tóry koń widzi tyle z przodu, co i z ty łu ? — Ślepy.
11. Go najdalej zaleci? — Myśli ludzkie.
12.
13.
D w a węzełki soli, cały św iat osoli. — Oczy.
Kiedy mają. kolce u brony wesele? — Gdy orzą kapuścisko, bo wtedy
kwiczą z powodu głębi (głąb).
14. Kiedy wrona ma połówkę?
Gdy stoi na żerdzi.
15. Co po człowieku zostanie, gdy umrze ? — Proch.
16. B abskie rzemiosło dokoła obrosło, na środku dołeczek, w co się kładzie
kołeczek. Co to je st ? — Kądziel.
17.
Było chłopów: kopa i mendel, wypili pół kw arty gorzałki, wiele p rzy
szło jednem u zapłacić? — (K opa = 60 sztuk, zaś mendel = 15 s z t ,
razem 75 sz tu k ; lecz tu było 2 chłopów, jeden z nich nazywał się :
K opa, a dru g i: Mendel). — K ażdy zapłacił kw aterkę
18. Leży bochen między grochem. — Księżyc i gwiazdy.
19. Cztery kisie u Jadw isie, z każdej kisi noga wisi. — Lawa.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31;
32.
33.
34.
35.
36.
37.
38.
39.
40.
41.
Do południa um arła baba, a po południu gwizdała.J a k to by ło ?
—
(W tym domu um arła przed południem baba, a popołudniu chłop,
k tóry nazywał się : „G w izdała“).
Był Michał i gwizdał, ale Michał nie gwizdał. K to gw izdał? (Ponie
waż M ichał nie gwizdał, więc n ikt nie gwizdał, gdyż drugi chłop na
zywał, się: „G w izdał“).
Poszła kumosia do kumosi pożyczać pindereczki-pindy, a ja k nie po
życzysz pindereczki-pindy, to ja ci nie pożyczę podrygacza nigdy. Ja k
to rozum ieć? (Jedna z nich miała spód maślnicy, a druga laskę i „to
czki“ od maślnicy, czyli wierzch).
Co niepotrzebne na dachu? - D ziura.
Co we dnie, w nocy wytrzeszcza oczy? — Okno.
Ile trzeba gontów na dobrą chałupę ? — Nic, bo chałupa dobra.
Bez czego nie przyjedzie z la s u ? — Bez „naw ro tu “.
Do czego chłop „najpierw “ rąbnie, gdy ścina drzewo? — Do kory.
Jakiego piasku najwięcej w rze ce? — Mokrego.
W czem nie zrobi dziury? —- W wodzie.
Jakiego drzewa najwięcej rośnie na św iecie? — Okrągłego.
Co się stanie kogutowi, gdy mu 7 la t m in ie? — Na ósmy mu się
obróci.
Czyj ogon zajęczy? — Koński, bo z jego włosia są smyczki do basów
i skrzypiec.
Czego nie robią raz na rok w kościele ? — W W ielki piątek nie
dzwonią.
Co najprzód wejdzie do kościoła? — Głos klucza, którym kościelny
drzwi odmyka.
Na czem kościół sto i? — Na wierze katolickiej.
Czem kościół opasany? — T rójcą przenajśw iętszą.
K tóry święty najtłuściejszy? — Olej święty.
K tóry święty bez p ię ty ? — Krzyż święty.
Co po świętych w kościele? — K urz, proch.
K tóra babka je st w kościele n a js ta rs z a ? — Chrzcielnica;
Co po psie w kościele? — Sierć.
-
42.
43.
44.
45.
4 6.
47.
48.
49.
50.
51.
52.
53.
54.
55.
66.
57.
58.
59.
60.
61.
62.
63.
64.
65.
66.
67.
68.
69.
2 30
—
Czego P. Bóg nigdy nie widzi, król czasem, a chłop w każdy d zień ?
Bóg Boga, król k róla, chłop chłopa.
Bez czego się P. Bóg. woda, człowiek, wogólewszystko nie obejdzie?
Bez imienia.
K to nigdy się nie rodził, a u m a rł? — Adam.
Poszli dwaj godni do niegodnego i prosili go o lepsze
niż królestw o
n ie b ie sk ie ; o co go p ro sili? — Józef z A rym atei i Nikodem
prosili
P iła ta o ciało P. Jezusa.
Pokąd konia k u ją ? - Póki nie zdechnie
Po co w rona do lasu le c i? — Bo las do niej nie przyjdzie.
Ja k kraw iec najprędzej nożyce znajdzie? — Buchnie (uderzy) pięścią
o stół, to się same odezwą.
Ja k pies idzie po m oście? — T ak, ja k suka.
J a k się na konia w siad a? — Tak, ja k na kobyłę.
Czego żołnierzowi potrzeba podczas w ojny? — Siły.
Pod jakiem drzewem siedzi zając, gdy deszcz le je ? — Pod mokrem .
Co przy pługu niepotrzebne ? — Kwik, w rzask — gdy uieposmarowany.
Bez czego chłop zboża nie zwieje ? — G dy nie potrzęsie (popraw i)
szuflą.
B rat ze siostrą, mąż ze żoną znaleźli cztery jab łk a pod ja b ło n ią ,
wszystkim się po jednem dostało, jeszcze jedno zostało. Ja k się d zielili?
— Były właściwie 3 osoby : B rat, mąż, żona, k tó ra była sio strą b rata
Cały las deszcz zleje, a czterech sosien nie zleje Czego nie z le je ?
— L as = krowa, 4 sosny r r wymię z dójkami.
Siwa krow a przez las przejdzie, a biała nie D laczego? M leko zsiadłe
na ser nie przejdzie przez cedzidło, a siwa serw atka przejdzie.
K tó re drzewo je st królem w le sie ? — M ałe, gdyż ma szeroko roz
chodzące się gałęzie u dołu, więc idąc koło niego, trzeba się ciągle
schylać, gałęzie odsuwać, czyli kłaniać mu się.
Czy nóż wbity w próg puści człowieka do p o la? — N ie, bo czło
wiek musi sobie sam drzwi otworzyć.
Gdzie kowal pierwszy ufnal (H ufnagel) bije ? — P o głowie.
Za co koń pierwszy raz ciąg n ie ? — Z a wymię klaczy.
K tóra dziura je st ostatnia w p łu g u ? — Chłopa, który czepigi trzym a.
Na co człowiek idąc, daje pierw szą nogę naprzód ? — Na ziemię.
N a co kowal żelazo k u je? — N a żelazo.
K tó re drzewo cienko śpiewa, a koń nad niem ogonem kiw a? — Skrzypce,
koń = smyczek
Z czego mięso je st najlepsze? —1 Z pchły, bo się już wprzód palce
oblizuje, nim się ją uchwyci.
Co je st większe ja k łask a B oska? — D ziura. — Przez łaskę należy
rozumieć zwierzę ; dziura musi być większa, aby przez nią mogła
przesunąć się łaska (łasica) ; Boska może być użyte, bo każde zwierzę
je st Boskie.
Ile je st dziur do nieba? — P ełne pola. — N a ścierniskach sterczą
resztki zboża zżętego, a w tych są otwory.
Czego nie wolno robić we dnie? — D ziur nie wolno robić w dnie
konewki.
70.
231 -
Pierwszemu człowiekowi było na imig Adam, lecz jak ie miai nazwisko ?
— Skruszyła. — Dlaczego ? Przecież je st w pieśni napisane :
„Gwiazdo morza, któraś P a n a
Mlekiem swojem karm iła ;
Tyś śmierci szczep, który szczepił
Pierwszy rodzic, skruszyła“ — więc nazwisko pierwszego
rodzica było : Skruszyła.
Z A G A D K I .
1. Chuda kobyłka ciągnie półtora drzewka, a czasem i dwa.
'Ізц ш z «iSi
2. W lazł szczur pod mur, nie widać mu tylko ogon,
'Sufd
3. Stoi dąb na środku wsi, a do każdej chałupy gałązeczka wisi.
•0|U0irao.id i aonojg
4. W łesie było, liście miało, przyszło do wsi sabuczało.
'¿ se g
5. W lesie było, bście miało, przyszło do wsi o m ąkę prosiło.
•§5[fcui
6.
bu
В еледа
W lesie było, liście miało, przyszło do wsi, nosi duszę i ciało.
•bjjs Ą o j
7. Leży panna w murze, w czerwonym kapturze.
'ElSoQ
8. Są 4 rogi ; w jednym troszka, w drugim troszka, w trzecim troszka,
w czwartym troszka, a we środku bania.
’B nízaaij
9. P ołatane, pokarpane fpokropkowane), igłą nigdzie nie tykane
•:)bz.iam z B.ię>5[s
10.
Jedno mówi: stójmy, drugie m ów i: pójdźm y, trzecie mówi: kiwajmy
se głowiczkami.
-^вгм ц і врол ‘i^ azj oiup un аш аїш вл
Kilka oryginalnych wyrazów i zwrotów.
O ś k l i w y , o ś k l i w i e c , obrzydliw y, obrzydliw iec.
W o l a ś - c o , w o 1 a ś - к a, cobądź, gdziebądź.
G o j , d rzew o rosnące.
Z k o ń c a , z początku, np. zacnijm y se z k o ń c a = zacznijmy
z początku.
J e c h a ć p o d g ó r ę , jechać z g ó ry n a dół.
S k i r n y , u party.
S k r o n y, z powodu.
T a r a s i ć, kzyczeć.
G r u s у ć, burczeć na kogoś.
K w a k i, brukiew .
S e t n y , duży.
— 232 —
N i e га o t w o r z (niem a twarz) zw ie rzę ; u ż y w a n e w złości
n. p. : A ty, ośkliwo niem otw orz, lub n ie m o tw a ro ! t. z. A ty,
o b rz y d łe zwierzę !
Z a b o c y ć , zapom nieć.
Ś n i e g kido, śnieg pada.
Z am iast „ta k j e s t “ z w y k le m ó w ią z n iem ieck ieg o „ j a “ np. :
Ja, ja, juści, nie b y ł o b y to tak ?!
Zdziwienie ok az u ją przez użycie w y ra z u „ ś p a s “, z czego p o
w stają n iera z i śm ieszności np. : A. m ó w i: Cóż ta u was n o w e g o
s ły c h a ć ? B. : Żona mi tej n o c y u m a rła . A : Ś p as, śpas, a dy
w c o ra jesce b y ł a u s t r y k a (s try ja ) ; a lb o : T o nie śpas.
T r z e j a, trzeba.
.Sąd o swej wsi i wsiach są s ie d n ic h :
W K le c z y m ają chło pi szerokie plecy ;
W Choczni chłopi mocni.
W In w a łd z ie nic nie znajdzie.
W N id k u nie m a pożytku,
a z W ita n o w ic w cale nic.
W e F r y d r y c h o w ic a c h : co p a g ó r e k , to dw orek,
a co chałupa, to szlachcic.
Q eu;d@ wnycfo U sta o tu
D o najrozm aitszych w ierzeń lud u, należą także listy i s n y
cudow ne, k t ó r y c h p o ch odz en ie m a b y ć w p r o s t z n ieb a. Nie m o
żna sobie w y ob rażać, a b y lud silnie w n i e . w ierzy ł, ale m a to
p rz eko nanie, że te listy w d o m ach p rz e c h o w y w a ć należy, innem i
s ło w y : w ierzyć nie trzeba, ale tro ch ę w ia r y m ożna im ofiarować.
L is ty te p rz ejm u ją lud w ielk ą g rozą, bo w nich są p rz e p o w ia d a n e
z w y k le k a r y i nieszczęścia, k tó re b e z p o ś re d n io k a ż d e g o c h ło p k a
d o tk n ę ły b y b a rd z o ciężko, g d y b y się ziściły rzeczyw iście. N a
nic zaś ta k w ra żliw y m nie je s t lud, j a k n a tak ie w y w o ły w a n ie
p o m sty niebios, k a r y , złe życzenia i t. p., o b a w ia się ich b a rd z o
i nieszczęścia, ja k ie g'0 s p o ty k a ją , im prz y p isu je. W s z a k , s ły
s z y m y : k to ś mię u r z e k ł ; k to ś mię p rz e k lą ł; k to ś mi cz ary za
d ał i t. d.
C h a ra k te ry s ty c z n e m jest n. p. złośliwe ży c zen ie: „Bodajś
skapał, ja k ta św ieca na o ł t a r z u ! “ U ż y w a ją je z w y k le dziew częta
u w iedzione przez p aro b k ó w , k tó rz y się z innem i żenią. Ci zaś
nieraz n a w łasnem g o s p o d a rstw ie czują w duszy takie p r z e k le ń
- 233 —
stwo, g d y im się źle po w o d z i; a sąsiedzi po w iad a ją o n ic h : „Ha.
kum otrze, J a g n y s k a od M acieja go jDrzeklena, dlatego t a k k a p i e “.
Nie dziw więc, że i ty ch listów lud się boi i dlateg'O ję tu
i owdzie przechowuje. Muszę tak że zaznaczyć, że księża w y s tę
pują bardzo ostro przeciw temu, ale m imo tego jakoś się ta pólw ia ra w cudow ne listy podtrzym uje, a sądzę że tylko z racyi
wyżej przytoczonej. Już jak o chłopiec z 4 k la s y norm alnej w P o d
górzu słuchałem ta k ieg o listu z bardzo n aprężo ną u w agą, g d y go
mój ko lega, o ile p am iętam nazw isko „ T u r e k “, o dcz y ty w ał w ł a
śnie p rzed n a u k ą religii. K s. Bujański, ó w czesny k atecheta, wytłó m a czy ł nam tę spra w ę i w jego oczach z w ielką uroczystością,
w k l a s i e . spaliliśm y list cu do w n y w piecu. W r. 1889' b y łem
w S u łk o w ic ach przy A n d ry c h o w ie i tak że ten list czytałem ,
a w r. 1892 znowu w Inwałdzie. W reszc ie dowiedziałem się, że
list ten mimo zakazu ze stro n y księży kursuje w całej okolicy
A n d ry c h o w a . W ie le czasu straciłem n a to, b y dojść do źródła,
sk ą d ten list pochodził, j a k ą d ro g ą w tej okolicy się znalazł, kto
jeg o a u to re m ? A le b y ł to tru d darem ny. Poniżej podaję ten list
w całości tak, ja k g o odpisałem , n a tu ra ln ie nie z właściw ego
orygdnału, ale pew nie z tysiączneg-o odpisu. D la zrozum ienia
treści, dodaję w nim od siebie interpunkcyę.
LIST
Z
NIEBA.
„Niechaj będzie po ch w alo n y Jezus C h rystus !
T e słow a zesłane z nieba n a ten św iat od sam ego P a n a
B o g a P apieżo w i L eonow i, a on po słał sw em u b ra tu , królow i
B ra ta jsk ie m u (?), gdzie m iał ta k o w ą moc w sobie, k to b y go chciał
czy tać lub przepisać, to się sam otworzy. B y ł zjaw iony w ziemi
luterskiej, n a g ó rze Oliwnej b y ł z e s ła n y ; złotemi literam i w k o
ściele p o d obrazem św. M ichała A r c h a n io ’a zjaw iony był. A .ża
den człow iek nie m ó gł te g o wiedzieć, gdzie ten list leżał ; ma
zaś ta k o w ą moc w sobie, że k to b y czytał, albo z pilnością słuchał,
tak o w y człow iek dostąpi 100 dni o d p u s tu ; albo k tó r a z n iew iast
w ciąży pozostaje, a p rz y sobie ten list nosi, takow ej ani ogień,
ani czary, ani ja z d y s za ta ń sk ie szkodzić nie będą, bo jej Jezus
C hrystus strzeże we dnie i w no cy i w każdej g-odzinie i na
wieki wieków , amen. N a w e t przeciw nieprzyjacioło m p e w n y b ę
dzie i wiele n ieprzyjaciół zwycięży,, p rzeżegn aw szy się krzyżem
św., m ów iąc : „P an ie Jezu C hryste, przez w ylanie krw i Twojej
Przenajśw iętszej, strzeż m nie od wszelkiego złego, nieprzyjaciela
w iado m ego i n iew iadom ego Do pom ocy mi P a n ie Jezu C hryste,
— 234 —
w y lan ie k rw i Twojej P rze n ajśw iętszej, k tó rą ś z b o k u T w e g o w y
toczył dla zb a w ien ia duszy mojej '.
„Ja, Jezus C hrystus, n a p o m in a m was, a b y śc ie wierzyli, iż j e
stem S y n e m B ożym , n aro d zo n y m z M aryi P a n n y , a ten list w ła s n ą
swoją r ę k ą p isałem dla p ra w d z iw y c h k a to lik ó w m oich, k tó ry c h
ok u p iłem n a krzy żu k rw ią sw oją p rz enajdro ższą i w yzw oliłem w as od
piek ieln y ch , p rz e p ie k ie ln y c h i n ie s k o ń c z o n y c h m ąk. N akazu ję wam,
ab3fście dni św ięte święcili, żadnej ro b o ty nie robili w nie, n a w e t
w o g ro d a c h w a sz y ch k o rz en i nie kopali, k tó re są na p o k a r m ciałom
waszym . P rz y k a z u ję wam i nakazuję, ab y śc ie w niedzielę do k o
ścioła chodzili, starsze i m łodsze M szy św. słuchali, k a z a n ia i n au k i
sło w a B o żeg o z pilnością słuchali, a w e d łu g listu m e g o żyli. T o wam
d a m za to zdrow ie ciałom waszym , a duszom zb aw ien ie n i e b ie s k ie ;
a jeżeli słu c h a ć teg o nie będziecie i zachow yw ać, co was ten list
n au c za i p rz y k azu je, to b ę d ę w a s k a r a ł g ra d a m i, o k ro p n y m i p io
runam i, srogiem i b ły s k a w ic a m i i stra sz n y m i g rzm otam i. N a ostatk u
p o b u d z ę i wzruszę k ró la n a k róla, p a n a n a p a n a , m iasto n a m ia
sto, wieś n ą wieś, sędziego n a sędziego, sąsiada n a sąsiada, ojca
na syna, s y n a n a ojca, m atk ę n a có rk ę, córkę na m atk ę, m ęża
n a żonę, żonę n a męża, b r a ta n a b ra ta , siostrę n a siostrę. N a
o s ta tk u w y c ią g n ę miecz zg n ie w a n y n a was ; będzie za m ieszanie
i rozlanie k rw i waszej i stra c h n a w as będ z ie ; jed n i od d ru g ic h
uciek a ć będą. P r a c e w asze w niw ecz się o b ró c ą ; bydło w asze d r a
p ieżne zw ierzęta p o że rać będ ą, p o s ie d z y s k o w asze puste zostanie,
p a m i ą t k i waszej żadnej nie będzie. Jeżeli tem się nie p o p ra w ic ie ,
to w as jeszcze g o rs z ą k a r ą k a r a ć b ęd ę ; dopuszczę n a was, co nie
będz ie deszczu n a ziemi, k ie d y p o trz e b a będzie, ziem ia b ędz ie ta k
j a k żelazo, bo p o w iada m , że nie puszczę deszczu ż a d n eg o . D o
puszczę m ysz i szarańczę, gąsienice, k tó re w szystko p o ż e ra ć będą,
co ziem ia w y d a n a p o k a r m ciałom w a sz y m ; to będziecie z g ło d u
um ierać, a m arn ie w y g in iecie . K t o po tem k a r a n iu zostanie,
a t a k nie będzie żył, j a k ten list n a u c z a i p rz y k azu je, dopuszczę
p ta k ó w cz a rn y c h n a nich, k tó re w p o w ie trz u la ta ć będą. J a k
tem u k a r a n iu k o ń c a nie będzie, to w as jeszczo g o rsz ą k a r ą k a r a ć
będę. P rz y k a z u ję wam , a b y ś c ie w dzień sobotni, M a tk i mojej,
p rz ed niedzielą w szystkie ro b o ty zakończyli, bo g 'dyby się M a tk a
moja za w a m i nie m odliła, d a w n o b y śc ie b y li w y g u b ie n i dla s tr a
szn y c h g rz ech ó w waszych.
T e n list, k t o b y w sw oim dom u miał, a b y g'o tak że d o m o
w n ik dom u czytać i p rz e p is y w a ć daw ał, ta k o w y człow iek, ch o
ciażb y g rz e c h ó w m iał ja k g w iaz d n a niebie, p i a s k u w morzu, liścia
-
235 -
na drzew ie i traw y n a ziemi, tak o w e m u w szystkie grz ech y o d p u
szczone b ę d ą nie tylko na tym świecie, ale i na tam tym świecie.
K t o b y zaś ten list miał, a d ru g iem u nie .powiedział, będzie
w z g a rd z o n y i odrzucony od k ró le s tw a niebieskiego. K to zaś ten
list będzie zach o w y w a ł w o b serw acy i, w dobrem zachowaniu,
będzie m iał ła s k ę odem nie i przyjaźń od ludzi, í l przy śmierci
je g o ja sam z M a tk ą moją i A n io łam i b ęd ę i wezmę duszę z ciała
i zaprow adzą do k ró lestw a niebieskieg'o, k tó re m u k o ń ca nie bę
dzie n a wieki wieków, amen.
K t o b y o tym liście wiedział, a przez n iedb ało ść nie m iał go
w swoim domu lub u siebie, ta k o w y człowiek będzie odrzucony
od k ró le s tw a meg'o.
T e n list p isan y je s t w. rok u 1706, potem zaś od ojców św ię
ty ch p row ijanow i (?) kró lew skiem u, a ludziom najpóźniej w y d a n y “.
P o d a ję rów nież cud ow ny sen, k tó ry odpisałem :
S E N N A J Ś W . PANNY MARYI.
„Z asnęła b y ła P a n n a M a r y a na g órze R ach elsk iej. P rzyszed ł
do niej P a n Jezus i z a p y ta ł : M atko, czy śpisz ?
Zasnęłam b y ła —
odrzekła P a n n a M a ry a — aleś mię T y S y n u przebudził. W id z ia
ła m Cię w O grojcu o bn aż o n eg o i od K a ifa s z a do P iła ta , od P i
ła ta do H e ro d a prow adzonego. T am n a T w ą św iętą tw arz pluto
i k o ro n o w a n o Cię ciern iem ; potem Cię s ę d z P w ie sądzili, prz y
wiązali Cię do s tu p a k am ie n n e g o i ła ń c u c h a m i bili, aż Twoje
święte ciało padało, a p otem Cię do k rz y ż a przybili i b o k w łó
cznią przebili, z k tó reg o w y p ły n ę ła w oda i k re w święta. Z k rzyża
T w e m artw e ciało n a moich rę k a c h zło żon o“.
— Jez u s n a to najczulej odpow iedział : M atko miłosierdzia,
to się w szy stk o spełni, już mię J u d a s z w ydał.
K t o ten sen przy sobie będzie nosił lub odm awiał, albo słuchał
i jest bez grz ech u śm ierteln eg o , złego m u się nic nie stanie i w ty m
dniu n ig d y n a g ł ą śm iercią nie um rze bez przyjęcia C iała i K r w i
mojej. A k to k o lw ie k będ zie p ro sił o co m n ie , albo Ciebie,
otrzym a. K t o tę m odlitwę prz y sobie będzie nosił, t a k o w y 100
dni o d pustu dostąpi, a k to ją będzie mówił, lub słuchał, nie z g i
nie na żadnem miejscu, ani w wojnie, ani w drodze. W k tó ry m
dom u ta m odlitw a będzie się znajdować, tam ani ogień szkodzić
nie będzie. M ający tę m odlitw ę m a przepisać lub n au c zy ć siedm
osób pod u tra tą tego- odpustu. T a m od litw a od Ojca świętego,
B e n e d y k ta III., królow i A u g u s ty n o w i p rz y s ła n ą b y ła w r. 1700.
K o niec.
Szymon Gonet.
