de9650a0211a7a65f174ad1f2b564779.pdf

Media

Part of Obrzędy weselne w Jaszczwi / Lud, 1896, t. 2

extracted text
-

236 -

0ВЕ2Щ WBSBim W JASZCZWI,
Jaszczew, wieś, n ależąca do p o w iatu K ro ś c ie ń s k ie g o , p a r a fii
Szebnie, w zniesiona jest 300 m tr. n ad p. m. G ra n iczy ze w schodu
2 U s tro b n ą i P o to k ie m , z zachodu z B ia łk ó w k ą i B udziszem , od
p o łu d n ia z Jedliczem i M ęcinką, od p ó łn o c y z Bajdam i. W Jaszczw i
jest g le b a średniej j a k o ś c i: glin a, żółta, b ia ła lasó w ka, m a rg ie l
i pró c h n ic a. U p ra w ia ją najwięcej ży ta P ło d o z m ia n je s t 3-letni.
W i szym ro k u n a naw ozie sieją żyto, p sz e n ic ę lub sadzą k a ­
p u s tę albo ziem niaki. W 2-gim /ro k u sieją ' jęczm ień, k onicz lub
len, a w 3-cim owies, ta ta rk ę , albo kartofle n a naw ozie. K o ło
d o m ów zw yk le s ą sa d y mniejsze lub w ięk sz e; w całej wsi jest
sa d ó w oko ło go. P a s i e k je st 4. . M ieszk a ń cy t r u d n i ą się u p r a w ą
roli, a w zimie p rz ę d ą len, ko nop ie, lu b chodzą na z a ro b e k do
dworu. N ie k tó rz y tru d n ią się rzem iosłam i. I t a k je st 2 kow ali,
4 k ra w có w , 4 cieśli, 3 b e d n a rz y . W m iejscu istnieje szko ła od
ro k u . 1891. Znajduje się ta k ż e k a s a g m in n a . N a z w is k fam ilijnych
najwięcej je st P r z y b y ł o w i T w a ro g ó w .
Jeszczew p o w s ta ła p rz y k o ń c u w ieku X V .
X V I . i n ale ż a ła do ro dziny W ielo p o lsk ich ,

lub na p o c z ą tk u

P o d ó w c z a s n ależ ała ta w ieś z wielu innem i w o k o lic y do
k lu cza S z u fn a ro w sk ieg o . W r. 1639 b y ł y te d o b ra w p o s ia d a n iu
A n ieli Firlejowej. O k oło 1773 odsp rz ed ał tę p osiad ło ść ó w c zesny
w łaściciel Ig n a c y D e l C am p o Scipio, P o d c h o rą ż y W ie lk . K s i ę s t w a
Litew sk . i sta ro s ta Lidzld R o c h o w i M ich ałow i d w o jg a im ion J a ­
b ło now skiem u, kasz te lan o w i w iśleckiem u i sta ro ś c ie k o rs u ń s k ie m u
i k ro ś n ie ń s k ie m u .
K o n t r a k t e m w r. 1810 z a w a rty m m iędzy Józefem lir. J a b ł o ­
now skim , a M ich ałem Z a łę sk im n a b y ł o statn i d o b ra Jasz cze w
i B a jd y za 70.000 zł. w ra z z ty tu łe m porękawiczneg-o 300 d u k a ­
tó w w złocie. P o śmierci M ichała. Załęskiego w r. 1834, w s k u te k
te s ta m e n tu z d nia 16 m aja teg o ż roku, podzielili się s p a d k o b ie rc y
m ajątkiem ojca. w ten sposób, że d o b ra Jaszczew z B ajd am i ro z­
p a d ł y się n a .9 części, z k tó ry c h 1 część M ich ał Załęski, najstarsz y
s y n zm arłeg o M ichała, o d stąp ił c e sy ą w T a r n o w ie 3 .maja 1835 r.
sp isan ą n a r z e c z . s z w a g ra sWego F e lik s a N iesiołow skieg o, męża
.rodzonej sio stry S a b in y z. Załęskich N iesiołow skich. W r. 1836
przeszły te d o b ra p ra w e m k u p n a na rzecz A g a t y z D ą b s k i c h
S w iejkow skiej, k tó r a w ro k u 1874 o d s tą p iła w n uko w i sw em u,

— 237 —
a syn ow i swej córki Józefy, Aug-ustowi J o rd a n Stojow skiem u,
k t ó r y ją do tychczas p o siad a ‘j.
Jaszczew zajmuje ¿pzo k i m . 5, m a 196 dom ów i 1044 m ie ­
szkańcó w ob. łać., a z ty ch 473 mężczyzn, a 571 kobiet. O bszar
d w o rs k i zajmuje 2-85 k i m . 2, m a 4 do m y i 61 m ieszkańców, kat.
obrz. łać. Mężczyzn na obszarze dw orskim je.śt 30, n iew iast 31.
O bszar większej posiadłości obejmuje 279 m orgów roli, 9 m org ów
ł ą k ' i ogrodów, 9 m o rg ó w pastw isk, 201 m o rg ó w lasu ; obszar
mniejszej posiadłości 537 m o rgów roli, ió8 m org ów łą k i ogrodów ,
177 m o rg ó w p astw isk. Jaszczew m a 339 a rk u szy posiadłości;
czy sty d ochód obliczony jest 3.358 zł. 23 ct. B ezpo średnie p o d a ­
tki w y n o szą 762 zł. i 32 ct.
W tej to Wsi są następujące

Obrzędy weselne:
O słę b y .

M łodzieniec żenić się zamierzający, idzie do rodziców, pan n y
z najbliższym k re w n y m żonatym , bierze ze sobą „ tru n e k “ taki,
ja k i „ojcow ie“ młodej p a n n y używ ają. U d a ją się tam że najczęściej
w e . środę wieczorem, b y o „białej .zabłąkanej dowiedzieć się g ą s c e “.
P o p rz y b y c iu i prz y w ita n iu się i krótkiej rozmowie, przystępują
do rzéczy. K a ż ą sobie p od ać k ieliszek lub. szklank ę i piją do oj­
ców i dom ow ników , a n astęp n ie oświadczają, po co przyszli.
M łody u p a d a do n ó g ojcu i m atce i prosi, b y m u dali córkę za
żonę. K i e d y nie odmówią, p y t a się p a n n y młodej, „czy pójdzie za
n i e g o “. G d y się ta zgadz.à, natenczas' następuje uińow a o p o sa g ,
t a k z jednej, j a k z drugiej strony.
P o drugiej lub trzeciej zapowiedzi n astępują w domu rodzi­
ców p a n n y młodej zm ówiny sw aszki i drużby. B y w ają na to
zaproszeni „ojcow ie“ m łod ego i kilku sąsiadów lub k re w n y ch
i o d b y w a się gościna. P o zm ówinach swaszki i drużby,, n a s t ę ­
pują zm ow iny sw atów , k tó ry c h zw ykle m ło d y i dru żba proszą
na dzień oznaczony. S w á s z k a zm aw ia sobie k o b ietę zam ężną za
po dsw asz czy n ę i je d n ą lub k ilk a drużek. M ło da ze swej stro n y
Zamawia rów nież drużki, a k aż d a d ruż ka do młodej należąca, m a
się dla młodej o jeden ser postarać. N a stę p n ie p a n m ło d y kupuje
narzeczonej u b ió r do ślubu jakoto : chustki, wstążki, czepiec, b u ­
k ie ty i t. d.
1) W iadom ości historyczne czerpane są, z E ncy k lo p ed y i S chneidera
ze w si B ajdy.

— 238 ~
S w a c ia s ta ra ją się o to, b y mieli „w ie ńce" z p ió r k o g u c ic h
lub p aw ic h , a p rz y te m b u k ie ty z róż sztuczny ch z ró ż n em i ozdo­
b a m i i b ły s k o tk a m i. D ru ż k i rów nież s ta ra ją się o b u k ie ty i wstążki.
W e wilię ślubu.

N a rz e c z o n y i narzec zo n a chodzą ra zem „za lu d źm i“ i s p r a ­
szają n a w esele t a k z w a n y c h staro stó w , t. j. go ści w eselny ch.
W ie c z o re m p rz y c h o d z ą do p a n a m ło d eg o m uzykanci, k tó r y c h
m ło d y n a k i l k a dn i p rz e d w eselem zamówił. O d e g ra w s z y p rz ed
o k n a m i m łodego, w stęp u ją w je g o dom , a p o p o c z ę stu n k u t r u n ­
k ie m i ja d łe m , ro z p o czy n a ją „ g r a n i e “. S w a c ia sch odzą się je d e n
po drugim . P rz y ję c i przez m ło d eg o „ tru n k ie m “, za czynają tan y.
G d y nie m ają n iew iast lub dziew cząt, to ta ń c z ą „jeden z d r u g i m “ ;
drużki bow iem nie są o bow iązane iść n a d o b ra n o c do p a n a m ł o ­
dego.
K i e d y się już w szyscy wyl.ańczą, zasiadają za s tó ł : jedzą
i piją. P o t e m id ą m uzy k an c i i s w a c ia do młodej ; tu o d g ry w a ją
z w y k łą m elo dyę p rz ed o k n a m i młodej i odcho dzą do d ru ż b y
i swaszki, i ta m znow u o d g ry w a ją ja k zw y k le p rz e d o k n a m i i w s tę ­
p u ją do domu, gdzie tań cz ą do ra n a. T e ra z następ u je g o to w a n e
śniadanie, po k tó re m ro zcho dzą się sw acia, a b y się u b ra ć i konie
prz y p ro w a d z ić , jeżeli im k to ś in n y nie p rz y p ro w ad z i. W o ź n ic a
przy jeżdża czterem a ko ńm i po sw aszkę, k t ó r a siad a z podsw aszczyną ze sw em i d ru ž k am i i m u z y k a n ta m i i jedzie do młodej.
N a p rzó d ja d ą s w ac ia n a k on iach , u b ra n y c li w w stąż ecz ki kolo-,
ro w e w g rz y w ę w plecione. S w a c ia m ają w yso k ie w ień c e n a
c z ap k ac h cz arny c h, b a r a n k o w y c h , w r ę k a c h rz em ienn e h a r a p y
plecione, p rz y m o c o w a n e n a sarn iej n ó żc e; j a d ą oni naprzód, w o ­
źnica z „ w e s e le m “ za nimi, a d ru ż b a za „ w e s e le m “ do młodej.
D ru ż k i śpiewają-.
T a nasza swaszczusia za wielgiego lasu,
Nie ubrała się nám, bo nie m iała czasu,
T a nasza swaszczusia nocka przyjechała,
B ała się słoneczka, by nie ogorzała,
B ała się słoneczka bardzo jarzącego,
By nie ogorzała do razu jednego.
Ty naszy swaszczusi to bardzo ji służy,
Z apaseczka króciusienka, a fartuszek dłuży.
T a nasza swaszczusia bardzo ładniuseńka,
B ótki się ji połyskują, cała bielusienka.
T a nasza sw aszczusia nie dała nám séra,
N iedalego rzéczka, to jo utopim a.

— 239 —
G d y już do młodej przyjechali, śpiew a ją :
A nie widać pani młodej, nie widać,
Żeby wyszła sw aszczusieńke przyw itać ;
A nie może pani m łoda, nie może,
Bo ubiera Jasieneńka w komorze.
A idzie bań pani młoda przez progi,
A uchwyci swaszczusieńke za nogi.

M łoda wychodzi i ch w y ta sw aszkę i drużb ę za nogi.
A stoi swaszczusia w sieni,
(pow tarza się)
A do izby jo nie wzieni ;

A weźcie jo do izby, weźcie,

Gościnę ji ja k á dejcie.


S ta ro śc i schodzą się do izby, ta k ci, któ rzy b y li zrana u r o ­
dziców p a n a m ło d eg o n a gościnie (przyjaciele młodego), ja k ci,
k tó rzy świeżo p rz y b y li do rodziców p a n n y miodej i ro z po czyn ają
się rękow iny. W o ź n ic a w ychodzi na podw órze i w czasie rękow in strzela z bata, a w dom u k ła d ą dwie chustki b ia łe n a stole,
chleb, s e r i „ b r o g i“. Ojcow ie m ło deg o i młodej siadają p rz y
stole ; jeżeli k tó re nie m a ojca lub m atki, n ate n c z a s w yb ierają
z o b e c n y ch osób je d n ą za ojca lub m atkę. Oboje młodzi chw ytają
za n o g i „ojców “ i proszą o b ło go sław ieństw o, za k tó ry c h drużba
p ro s i tem i sło w y : „Proszę was dla P a n a Jezusa, dla M atk i Boski,
dla pięciu rá n C hryu stu sa P a n a , odpuście im, darujcie im, do
K o ś c io ła Bożego, do s ta n u m ałżeńsk ieg o p o gło sław cie i m “. T a k
m ów i po trzykroć, a rodzice o d p o w ia d a ją : „odpuszczam y i b ł o ­
g o sław im y , niech w as B ó g b ło g o s ła w i“ ; i p o w tarzają również po
trzy kroć. P o te m p a ń stw o młodzi w szystkich o b e c n y ch ch w y ta ją za
nogi i proszą o b łog o sław ień stw o , lecz p rzytem słów ż a d n y ch nie
w ym aw iają. N a stę p n ie p rz y s tę p u ją do stołu, gdzie leży na ch u st­
kac h chleb i ser, k ł a d ą ręce na tern, a d ruż ba wiąże im ręce
chustkam i. D rużki śpiewają, j a k następuje, a m u zykanci w ta k t
g ra ją :
We wtorek raniusieńko (pow tarza się)
K ąpało się słoueńko ;

Nie było ani chmureczki,

Tylko wody dwa dołeczki,

Co H anusia napłakała,

Ja k się rękować miała.

M iała H anusia wiáneczek

Z drobnej rutki serdeczek,

P uściła go po stole

Do m atusi na žále,


— 240 —
Bo się j i . serce kraje,
(pow tarza się)
Bo jo młodo wydaje.
Grejcie weseli, grejcie,

H anusi żalić dëjcie.
n
G rejcie weseli, rzeźko,

Kłaniej się Hanuś nisko,

K łaniej się, bo mász komu,

Ojcu, m atce swojemu.
Poblogosláw mateczko
To twoje dzieciąteczko,

Poblogosláw oboje,
n
Bo to i to drugie twoje.


S ie ro cie bez ojca śp ie w a ją :
W stáiíže tatusiu z grobu, (pow tarza się)
Poblogosláw do ślubu,

Poblogosláw oboje,
л:
Bo to i to drugie twoje.

A sćrze mój sérze,

Suszyłam eie szczéŕze,

Suszyłam cié dwie niedzieli,

Ojciec, m atka nie wiedzieli,

Jeno H anusia wiedziała,

D o rękow in go schowała,

G d y t a k śpiewają, w szy scy ob ec n i p rz y b y w a ją po k o lei do
m łodych, m ając y ch ręce związane, k ła d ą rę k ę n a ich rę ce i m ó ­
w i ą : „N iech w as B ó g b ł o g o s ł a w i “, à młodzi całują ich w rękę.
N a stę p n ie d ruż b a rozw iązuje im ręce,
młodzi c h w y ta ją p ojedynczo
w s z y s tk ic h za nogi, okazując w te n sposób w dzięczność za b ło ­
go s ła w ie ń s tw o i życzenia, drużb a k ra je n a d ro b n o ch leb i sér,
a drużki śp ie w a ją :
Na drobne kruszki krajcie,
W szystkim ludziom rozdejcie,
Nie kraj drużbuś blisko ręki,
Byś se nie narobil męki.

N a stę p n ie p o k ra ja n y chleb, s é r i b ro g i — jeżeli są — a oraz
i szyszki z cia s ta daje k a ż d e m u po kolei, dopóki w y starcza i na
tem k o ń cz ą się rę k o w in y . S w a c ia siadają n a konie, a „w e s e le “
n a wóz. S w a tó w u s ta w ia d ru ż b a Z m ło d y m p aram i, j a k m ają j e ­
chać, je d e n za drugim , lećz ża d n a p a r a nie chce b y ć ostatnią.
Jeżeli, k to nie m a p ary, to jedzie n asam przód . M usi atoli ta k się
spieszyć, b y go p rz e d n i sw acia nie dog nali, bo b y g o „ostrofow a li “ . P rz e d n ia p a r a s w a tó w ma zw ykle n ajw iększe znaczenie.

— 241 —
G d y już sw aeia zostali ustaw ieni, daje im drużba napom nienie,
a b y je ch a li p a ra m i i porządnie, żeb y żaden nie s p a d ł z konia.
P o te m dostaje każdy „ ć w i a r t k ę “ k o ła c z a n a drogę, a b y m iał co
rzucić dzieciom na drodze i kieliszek wódki lab szklankę piwa.
T a k sam o dostają po k a w a łk u kołacz a i drużki, gdyż tak i jest
zwyczaj, że w y la tu ją c y m dzieciom na d ro g ę rzucają k a w ałk i p la ­
ck a . Chleb z rę k o w in m ają d ać dziadkom przy kościele. D rużki
w siadają na wóz, m łoda, sw aszka i po dsw aszczy na siadają w tyle
wozu, a przednie dru ż k i koło nich, inne zaś dalej i zaczynają
śpiew ać :
i.
Siadáj H anusiu na wóz,
W arkoczyk se załuż,
Czegóż bedziesz płakała?
Nie ide z niewoli,
Ni mnie główka boli,
Tylko mi ojca matki žál.
Pokropcie że nás święconą, wodeńką studzienną,,
Niechże się toczą te cztery kółeczka podemną.

J e d e n z o bec n y ch s taro stó w bierze św ięconą wodę i k ropi
^ w e s e le “, a woźnica ru s z a :
Zielony orzeszenku (pow tarza się)
Zostańże przy domeńku,

Pocieszáj m atusicuke

I cało rodzineime.


G d y w oźnica ruszy końmi, m łoda w yrzuca słom ę z pod
siebie dla tego, b y inne dziew częta szły za mąż.
W konie woźnica, w konie,
(pow tarza się)
Bo nám kółeczko tonie,

Tonie przednie, tonie zadnie,

Swaszczusia nám z wozu spadnie.

Opadły śniegi na górach,

A um roziło pana młodego i pana drużbusia na koniach.

D ru ż b a z m ło d y m nie zaraz za w eselem pojechali i dlatego
pom ylili sobie d ro g ę i wracają się po trz y k ro ć i p y ta ją o drogę,
lecz do p iero za trzecim razem po kazują im tę drogę, k ę d y w e ­
sele pojechało. — D ru ż k i dalej śpiew a ją :
A má ci swaszczusia pare sukiéneozek na sobie,
A zagrzeje ci pana młodego i pana drużbusia przy so b ie;
Do kościoła jedziemy,
(powtarza się)
Piękne stádelko wieziemy,

16

— 242 —
Jeszcze piękniejsze bedzie,
(pow tarza się)
Jako z kościoła przybędzie.

W yjechali na gościniec, stanęli,

Zapom niała se sw aszczusia pierścieni.

G d y p r z e d d w ó r p r z y je ż d ż a ją , ś p i e w a j ą :
Torem swatkowie, torem .
(pow tarza się)
P rzed Stojowskiego dworem,

Czápeczki pozdejmujcie,
Stojowskim się ukłońcie.

A rozleciały sie siwe gołębie po polu,
A zwołej żę ich nadobna H anusiu do dworu ;
Jużem ich zwołała i porachow ała, wszystkie so,
A ja k mi nie wierzysz nadobny Jasinku, porachuj że som.
U naszego Stojowskiego przed w rota
Stoi tam że chorągiew ka ze złota,
A na tej chorągiew ce pisanie,
Że H anusia z Jasienenkiem związani.
P rz e d
ś p ie w a ją :

d ę b in ą M o d e ro w sk ą

(własność

p.

A ugusta

G orayskiego)

M oderow ská dębina
(pow tarza się)
N a dół się pochyliła,

Pochyliła się cudnie

W ierzchołkam i na południe ;

H anusia jo ratow ała,

N a Jasieńka zawołała,

R atuj Jasieneńku, ra tu j,

N ie dej zginąć z tego świata.

G d y ju ż p r z e z M o d e r ó w k ę p r z e ja d ą , w te n c z a s z a ś p ie w a ją p o ­
b o ż n ą p ie ś ń :
„Do Ciebie Panie pokornie w ołam y“ ;
i ś p i e w a j ą a ż d o k o ś c io ła .
G d y „ w e s e l e “ p o je c h a ło d o k o ś c io ła , s t a r o ś c i u r o d z ic ó w
m ło d e j z a s ia d a ją z a s tó ł, je d z ą i p o p ija ją , a p o j e d z e n iu z a b ie r a ją s ię
j e d n i d o d o m ó w , d r u d z y z m u z y k a n t a m i d o k a r c z m y i ta m ta ń c z ą ,
d o p ó k i w e s e le z k o ś c i o ł a n ie p r z y je d z ie .

P o ślubie.
K i e d y m ło d z i s ą

p o ś lu b ie ,

ś p ie w a ją

d ru żk i p rz y

Podziękujm y księdzowi
(pow tarza się)
Naszemu proboszczowi,

Że on nám ślubek ddł,

A nie wiele z nas w ybrál;


k o ś c ie le :

-

243 —

Wy brál tylko dwa talary,
(pow tarza się)
"Jeden wielgi, drugi mały,

A gdzie się nám P ani młoda podziała,
W kościele nám za ontarzem została,
W ykręćże się panie młody do kola,
A wyprowadź panie młode z kościoła.
Podziękujm y organiście,
Że nam zagrál uroczyście.
Z kościoła jedziemy,
Gospodynie se wieziemy,
Do pola robotnice,
Do kom ory klucznice.
Strzeláj woźnica z bata,
Bo H anusia nie siérota,
A choćby siérota była,
A toby się wykupiła.
Nasz woźnica ładny,
Bo ładnie spozierá,
Má pieniędzy dosyć,
Z drużek nie wybierá.

(pow tarza się)













W o ź n i c a z d e jm u je p o k r y jo m u b a t o g z b ic z y s k a i c h o w a d o
k ie s z e n i i t a k je d z ie w y w ija ją c b ic z y s k ie m . N a r e s z c ie s ta je n a
g o ś c iń c u , s w a c ia s ię w s tr z y m u ją i w r a c a ją d o w o ź n ic y . W o ź n ic a
s ię s k a r ż y p r z e d s w a ta m i, ż e b a t ó g s t r z a s k a ł , a o s t a t e k z g u b i ł
i je c h a ć n ie m o ż e . S w a c ia p r z e d n i z w o ź n ic ą U m a w ia ją s ię , p o
w ie le b y w y b r a ć z d r u ż e k n a b a t ó g ; s ta n o w i to z a p ł a t ę w o ź n ic y .
S w a c ia p r z e d n i z w y k le o r z e k a ją o w y m ia r z e ; p o te m te ż c i s w a c ia
w y b i e r a j ą z d r u ż e k i d a j ą w o ź n ic y . G d y s w a c ia w y b io r ą n a b a t ó g
w o ź n ic y , to d r u ż k i z a ś p ie w a ją :
Nasz woźnica brzydki, ko brzydko spozierá,
Má mało pieniędzy i z drużek w ybierá.
W o ź n ic a w y jm u je s c h o w a n y b a tó g ' i je d z ie . N a r e s z c i e w s t ę ­
p u ją d o M o d e r ó w k i n a ś n ia d a n i e , b o m ło d a -w zięła n a w ó z k i l k a
k o ła c z y . P o ś n ia d a n i u w s ia d a ją i j a d ą d o sw o je j k a r c z m y , g d z ie
jiiż s ą m u z y k a n c i. N a j a k i e d w ie ś c ie k r o k ó w o d k a r c z m y , s ta je
c a łe w e s e le n a g o ś c iń c u , z w y j ą t k i e m p r z e d n ic h s w a tó w , k t ó r z y
p o je c h a li d o k a r c z m y p o „ t r u n e k “, a b y „ w e s e l e “ p o c z ę s to w a ć .
W p a d a j ą d o iz b y s z y n k o w n e j n a k o n ia c h , a p o o tr z y m a n iu t r u n k u
w r a c a j ą p o s p ie s z n ie d o w e s e la n a g o ś c iń c u s to j ą c e g o i g d y ju ż
w y p iją , r u s z a ją d o k a r c z m y . G d y w e s e le ju ż z a je d z ie d o s ie n i
k a r c z e m n e j, w y c h o d z ą m u z y k a n c i o d e g r a ć z w y k łe g o m a r s z a w e ­
s e ln e g o , a d r u ż k i ś p i e w a j ą :
*

-

244 -

Czyś sie nás tu szynkareczko nie spodziewała ?
W sieni dołki, w izbie dołki nie wyrównała ;
T rzeba sie nás szynkareczko spodziewać było,
W sieni dołki, w izbie dołki wyrównać było.
A ta nasza szynkareczka
(pow tarza się)
W yniesła nám pić piweczka,

Ja k przyjedzie . drużbuś z Busi,

To zapłacić piwko musi.

A ty żydzie z czarną brodą
.,,
W yniosłeś nám piwa z wodą,
.„
J a k to piwo wypijemy,

To ci brodę wyskubiemy.


W e s e le w chodzi do izby i woźnica, k t ó r y z družkam i, swaszk ą i m ło d ą jechał, ro z p o c z y n a taniec, bo ta k ie już je g o p ra w o ;
a p o tem s w ac ia po kolei. O boje p ań tw o m łodzi idą do dom u r o ­
dziców młodej n a śn ia d a n ie g o to w an e .
G d y już blisko do wieczora, zasiadają za stół i jedzą kołacze
i napijają, a n astęp n ie p rz ed n i sw a c ia z d ru ż e k i sw a tó w w y b i e ­
rają po k ilk a centów n a to, co przez drog'ę i do tych czas wypili.
S w a c ia zw y kle 'w iększą dają „ s k ł a d k ę “ niż drużki, bez w zględu,
czy k tó ry m ało, czy więcej, lub nic nie p ił
W n ocy znów raz
zasia d ają za stół i jedzą, poczem d ruż ba i p rz e d n i s w a t oba r a ­
zem tańcują. P o te m bierze d ru ż b a swaszkę, p o d aje ją p rz e d n ie m u
sw a to w i z u k łonem , ten się rów nież u k ło n i i o dbiera ; p o tem
p o d s w asz czy n ę i m ło d ą oddaje z u k ło n e m sw atom w edle p o rz ąd k u ,
j a k jechali n a k o n iach . T a k sam o oddaję drużki, a nareszcie
k a ż d ą niew iastę i dziewczynę, j a k a się znajduje w karczm ie, bierze
z u k ło n e m i z u k ło n em oddaje po kolei. G d y już t a k ciasno, iż
tru d n o k r o k u zrobić, (rozum ie się, iż nie tańczą, ty lk o w koło
obchodzą), w te d y m u zy k an c i za g ra ją s k o cz n eg o i każdy się roz­
leci, bo b y nie po trafił obrócić się w koło. P o ty m ta ń c u r o z ­
chodzą się n ie k tó rz y do dom ów, szczególnie drużki, a także n ie ­
k tó rzy s w a c ia ; inni ta ń c z ą do ran a. R a n o we c z w a rte k p rz y c h o d z ą
s w ac ia jed n i z domów, d rud zy z k a r c z m y do rodziców p a n n y
młodej na g o to w a n e śniadanie, s k ład ają ce się z k ap u s ty , g ro c h u
z rosołem , mięsa, k a s z y z . flakam i i kasz y ryżowej, a w reszcie
„Ćwiertki“ ko łacza. P o tern. jedzeniu w y p ra w ia s w a tó w po p arze
m łody, m ło d a lub rodzice młodej za s taro stam i, t a k ty m i co n a ­
leżą do p a n a m łodego, j a k i młode]. K a ż d a p a r a s w a tó w m a o b o ­
w iąz ek o znaczonych k ilk a p a r s ta ro s tó w p rz yp ro w ad z ić. W s t ą ­
piw szy w p ro g i i p o c h w aliw szy P a n a B oga, p ro s z ą s ta ro s tó w na
weselę, przyczem w k a ż d y m dom u dostają s w ac ia gościnę, zw ykle

— 245 —
chleb z m asłem lub rosó ł i mięso, czasem n a p iją i w ódki,
jeżeli jej używają. R o z u m ie się, że nie. b ę d ą c głodni, tylko
pokosztują, a b y się uwolnić od n a le g a ń i w ychodzą do drugiego
i trzecieg'o domu, aż już w o s tatn im poczekają, aż się s ta ro ­
stowie ubiorą. W t e d y w szy stk ich za p orz ąd k iem zabierają i p r o ­
w adzą całą „ k u p ę “ na wesele do rodziców młodej. G d y się zbli­
żają do domu, w y c h o d zą m uzykan ci i zagrają, za co dostają od
sta ro s tó w po parę. centów . P a n i m łoda w ychodzi i k ażdego za
no g i uchwyci,, przyczem dostaje czy to p arę g a r s te k lnu, lub p a rę
ce ntów od p rz y b y ły c h starostów . Ojciec młodej w ychodzi ze
dzbankiem , lub flaszką i każdem u z p rz y b y ły c h daje po szklance
piw a lub kieliszek w ódki i prowadzi do izby i pogości ich ch le ­
b em z masłom. S ta rości rozpoczynają taniec, k tó rz y m ają do tego
ochotę i b aw ią się do wieczora. S w a c ia nie m og ąc w tenczas t a ń ­
cować, w y p ra w ia ją różne figle.. G dy już wieczór zapada, zabierają
się do oczepin. S w ac ia przedni pilnują w tenczas p a n n y młodej,
a b y im się gdzie nie u k r y ł a i żeby jej do oczepin szu kać nie p o ­
trzebow ali, a ona u ciek a i s ta ra się ukryć.
Oczepiny.

Z grom adzają się w szyscy do izby, gdzie rozdają świeczki
i „z aśw iec ają“ ; sw acia przedni p ro w a d z ą m łodą do oczepin,
a druźki śpiew ąją :
A już sie паш zmrouzyło,
Cóż się tu będzie czyniło?
Dejcież nám w ręce świóce,
Bo już idzie do ciemnice.

P a n n a m łoda s ta ra się jeszcze pom iędzy tłum n ie p o s trz e ­
żenie ukry ć, i jeżeli się jej uda, wtenczas drużki zanucą:
Czepić sie zbierácie, a młody nie màcie,
Swatkowie zaspali, młody nie szukali;
Jeden koło pieca, drugi do kumina,
W ykręca sie w. koło, pani młody nie ma.
Przywiedźcie ją z komory, posadźcie na stołeczek,
Bodziemy ji rozbierać ruciany wiáneczek.

N a stę p n ie sw acia p rzedni starają się p a n n ę m łodą posadzić
n a stołku, lecz to nie t a k p rędk o się im uda, szczególnie jeżeli
m ło d a je s t silna, a g d y ją sadow ią na stołku, drużki nucą :
D ejcie swatkowie stołeczek,
Rozbierzemy ji wiáneczek.

— 246 —
G d y już siedzi :
Siedzi H anusia w żelezie,
A kiedyż una wylezie?
W ylezie una wylezie,
Ja k Jasiek do ni przylezie.
Zm iatej H anusiu śmieci,
Bo ci w iánek z głowy leci ;
Jużem śm ieci pozm iátala,
Ju ż nie bede w iánka miała.
Z akukała kukułeczka na wiśni,
Czego żeście mój wiáneczck roztrzęśli ?
Ja k cię bedo czepić, spojrzyj do powały,
Żeby twoje dzieci czarne oczka miały.
Stała się nám nowina,
H anusia się nám zm ieniła ;
W czora była w wiáneczku,
A dzisia już w czepeczku,
W czora była w rucianym ,
A dzisia już w nicianym
K to to bań stoi za drzw iam i?
K rám arczykow ie z czepcami.
T rzeba Ja sien k a zawołać,
By przyszedł czepiec stargow ać ;
Z targujże jeden albo sześć,
W ybierz se H anuś, który chcesz.

Z jaw ia się m ło d y z czepcem w rę ce i rzu ca p a n n ie m łodej
n ajp rzó d ja k i s ta ry k a w a łe k p łó tn a, m łoda o d rz u ca m u g o nap o w rót. M ło d y w y w ra c a ślu b n y czep iec n a le w ą stro n ę i daje
p a n n ie m ło d ej, ta ró w n ież nie p rz y jm u je; do p iero po raz trzeci,
g d y w y w ró ci n a p ra w ą stro n ę, w ten c zas przyjm uje.
D ru ż k i n a s tę p n ie śp ie w a ją :
G orzała lipka gorzała,
H anusia pod nio siadała,
Iskierki na nio padały,
Po głowie jo parzały ;

A Jaś sie ji użalił,
Czepeczkiem jo przyw alił.
U podobałaś se Ja sień k a z wąsami,
Takusieńki k ram árz siedzi pod Szebniam i ’),
Służył ci świat moja H anuś, oj służył ci świat.
A ja k ci sie pobierzemy,
H ączki na sie położymy,
Nie bedzie ci tak H anusiu, nie bedzie ci ta k .
Ja k ci przyjdzie soli kupić,
J a k ci bede skóre łupić,
l)

Wieś, gdzie jest kościół parafialny.

— 247 —
Nie będzie ci ta k H anusiu,
Nie będzie ci tak.
Dziękuje ci panie matko,
Żeś mie wychowała gładko.
Za to twoje wychowanie,
Mász podziękowanie.
Dziękuje wám stoły, ławy,
I ty piecu malowany,
Któż eie lepił będzie,
Kiedy mnie nie będzie.
Z ostaje tu młodsza siostra,
Ale jeszcze nie dorosła,
To mnie lepić będzie,
Choć ciebie nie będzie
D ziękuję wám łyżki, miski,
I wám wszystkie towarzyszki,
K to was mywál będzie,
Kiedy mnie nie będzie.
D ziękuje ci ogródeczku,
Żem chodziła we wiáneczkn,
Teraz ju ż nie będę,
Teraz już nie będe.
Chwaliłeś się Jasio, że mász młode lata,
W ąsy ja k kopacze, broda ja k u capa,
C hw iliłeś się Jasio, że mász budyneczki,
J a zaszła do ciebie, same zbutniâleczki.
Chwaliłeś się Jasiu, że ty mász pałace,
Ja zaszła do Ciebie, same podpieracze.
Chwaliłeś się Jasiu, że wás jeno dwoje,
W każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje.
A przybywej panie młody, przybywej,
A przykrywej złoty warkocz przykrywej.
A wstydź że sie panie młody, wstydź że sie,
Pani młody na czepietek złożę sie.
A nasz Jasieńku dejże nám też grona.
Bo z twojej H anusi będzie ładna żona.

P rzy c h o d zi m ło d y i przynosi g ro n y , ale nie sre b rn e, ty lk o
z iem n iak a n a ta la rk i p o k ra ja n e g o i k ład zie n a czep iec; sw aszk a
p o k azu je m łodej p an i, co jej dał, a ona rzu ca m u napow rót,
a n areszcie po trzeci raz daje jej p a re reń sk ich i to przyjm uje
a dru żk i n u cą :
A mój Jasieńku, nie o tem to będzie,
Póki tu dziesiątki na czepcu nie będzie,
W stydźcie się sąsiedzi, zdejmcie mi w iáneczek,
Dejcie mi pieniędzy, kupie se czypeczek.
A wstydźcie się wy ojcowie, wstydźcie się ,
Pani młody na czepietek złóżcie się.

-

248 —

A wstydźcie się wy swatkowie, wstydźcie się,
P an i młody na czepietek złóżcie się.
A wstydźcie się wy drużeczki, wstydźcie się,
Pani młody na czepietek złóżcie się.

D ru ż k i :
A za co by my ji śpiewały,
J a k by my sie na czepiec składały.

K o b ie ty :
A za co byście żarły,
J a k byście sie nie darły,
; A za co byście jádaly,
J a k byście nic nie dały.

D ru ż k i :
Pocośeie nas tu prosili,
Jakbyście nám jeść nie dali.

K o b ie ty :
Pocoście sie wmáwialy,
Po trzy séry dawały.
A w stydźcie się wy starości, wstydźcie się,
P an i młody na czepietek złóżcie, się.

S ta ro śc i i sw acia, ja k rów nież ojcow ie' m ło d eg o i m łodej
s k ła d a ją p ie n ią d z e n a czepcu, k tó re sw asz k a o d b ie ra i s k ła d a
p a n i m łodej.
A wstydźcie się wszyscy razem sąsiedzi,
Niech H anusia na stołeczku nie siedzi.
Gi nasi starości nic sie nie wstydali,
T ylko po dwa centy na czepiec dawali,
P rzecież wy starości troche sie wstydejcie,
N ajm niej po ryńskiem u na czepiec nám dejcie.
Ci nasi swatkowie nic sie nie wstydali,
T ylko po grejcarze na czepiec dawali ;
Przecież wy swatkowie troche sie wstydejcie,
Choćby po pięć szóstek na czepiec nám dejcie.
T a nasza swaszczusia zjadła cało krowę,
A krzywo zaczepiła H anusience głowę.
Z akukała kukułeczka na fasce,
A cóż nám tu wszyscy kaci po swaszce.
Z akukała kukułeczka na gruszce,
A cóż nám tu wszyscy kaci po drużce.

-

249 —

Zakukała kukułeczka w sałacie
A cóż nám tu wszyscy kaci po swacie.
W yleciała z pod nalepy żabka,
Zrobiła sie z H anusienki babka.
A wyleciał z pod nalepy žáb, žáb,
A zrobił sie z Jasieneńka dziâd, dziâd.
Schowej se H anusiu wstążeczkę od czepca.
Może ci sie przydać, ja k będziesz mieć chłopca,
Ojże, ojże panie młody,
Przynieś że nám gorzkiej wody,
A my ci též za te wode,
Dámy Hanke ja k jagodę.

P rzy c h o d zi m ło dy i przynosi dw ie flaszki, jed n ę z w ódką,
d ru g ą ze zw yczajną w o d ą; flaszkę z w ódką u k ry w a , a z flaszki
z w odą n alew a do szk lan k i i pije do m łodej ; m łoda skosztow aw szy,
„ c h lu s ta “ mu w oczy ; ta k sam o po raz drugi, za trzecim razem
n alew a z flaszki, w k tó rej je st w ódka. G dy w odą częstuje, w te n ­
czas d ru żk i śp iew ają :
Przyszedł Jasio do Hanupi w nocy,
Z alała mu pomyjami oczy:
A co. też ta za pomyje były,
Że. mu dobrze oczka nie Wygniły.

S k o ro w y p iją w ódkę- z flaszki, rozpoczyna tan iec sw aszka
z m łodą, bo ta już ze s to łk a w stała, a raczej o p a rta b y ła n a k o ­
lan ie sw aszki, p o n iew aż pod koniec, oczepin, d ru ik i najbliżej s to ­
j ą c e . s ta r a ły . się pokryjon.ru sto łe k sw em i nogam i do siebie p rz y ­
c ią g n ą ć i p orw ać, a b y n a nim usieść lub przynajm niej schow ać.
S w ac ia p rzed n i znow u ze swej stro n y , uw ażają dobrze, czy stołek
z pod m łodej się nie usuw a, a b y go znow u sw acia, a nie drużki,
p o rw a ć m ogli, a . to d lateg o , lę ta, k tó ra sto łe k porw ie, to się
„w y d a" w k ró tc e. S w acia znow u zazdroszcząc drużkom teg o szczę­
ścia, s to łk a p o rw a ć nie dadzą, choćby m iał ty lk o o jednej nodze
zostać. G dy k tó ra stro n a porw ie stołek, w tenczas się cieszy,
a „d rugiej n ib y w s ty d “. S w aszk a ro zp o czy n a tan ieć z m łodą,
a drużki śp iew ają:
Tajcowała H anusieuka śmiele,
Wypadło ji z pódełeczka ziele,
A to ziele siła kosztowało,
Cztéry wołki z obory wygnało.
Jedne pare szynkareczce dano,
Drugo pare H anusi na wiano.

— 250 —
A apać, spać, moja H anuś spać,
Nie po nocach bucikami trzaskać;
A mám ci ja szewcem stry ja w mieście,
To mi zrobi trzew iczenki jeszcze.

S w aszk a ^ o b le c ia w sz y “ k ilk a ra z y w koło z m łodą, oddaje
ją m łodem u, b y z nią znow u „ p o ta ń c o w a ł“. T e n przy jm u je z u k ło ­
n em i tań cu je, lecz m ło d a ta ń co w ać nie m oże, bo k u leje ; drużki
w ten czas śp ie w a ją :
A dzieżeś ty Jasiu oczka podziâl,
Żeś se takie kulasisko obrál ?
Nie pozierasz dołem, jeno górą,
O brałeś se kulasisko z kulą.
Trzebaby dobrego kowala,
Żeby zrobił z szynala dynala.

G d y o d p ra w ia ły się oczepiny, dw óch sw ató w u b ie ra ło się za
k o w a li; jed en za m ajstra, d ru g i za je g o czeladnika. U b ra li się
w n ajg o rsz e „ ła c h y “ z dziuram i, z łatam i, p o p rzew ięzo w ali się
sło m ian em i pow rósłam i, c z a p k a ze sło m y n a p o d o b ień stw o g o łę ­
b n ik a zro b io n a, lu b zw y czajn a p o w ró sła m i n a głow ie p rz y m o c o ­
w an a, lub w reszcie k ap e lu sz albo sito od ce d zen ia m lek a, tw arz
„ o m u rc a n a “ w ęglam i, zęby w y ro b io n e ze ziem n iak a lub b u ra k a
i w staw io n e p o m ięd zy zęby, a w a rg i p rz y b o k u n a p o w ró śle p rz y ­
w iązane. B io rą też ja k ie n ac zy n ie, najczęściej sk o p ie c n a n arzęd z ia
k o w a lsk ie, ja k o to : m łotki, źelaziw a, a w isto cie k ilk a k a w a ­
łeczk ó w „ d re w n a “ i ta k p rz y g o to w a n i w jeżdżają do izby, gdzie
o d b y w a ją o czep in y . W je ż d ż a ją w te n sposób, że k ilk u sw a tó w
s ta ją jed en za d ru gim ; te n co n a p rz ó d id zie, stoi p ro sto , ci inni
p o c h y lą się i p rz y trz y m u ją się za p asy , a k o w a l z k ro p id łem
czy li raczej z g a rś c ią sło m y w ręce w siad a n a ty c h p o ch y lo n y c h
sw ató w , objedzie w k o ło po izbie i k ro p i w odą, G d y „z le zie“,
w ten czas ro zp o czy n a się ro b o ta k o w a lsk a . K o w a l i je g o c z e la ­
d n ik sta ją ty łe m do siebie i ta k się k iw ają, że je d e n d ru g ie g o
trą c a , p o tem n a g le zw raca ją się tw a rz a m i do siebie, p o d a ją sobie
lew e ręce, a p ra w e m i w lew e u d erzają w ta k t, ja k k o w a le w k o ­
w adło. G d y k ilk a ra z y to p o w tó rzą, w ted y z a b ie ra ją się do k u cia
m łodej, co zw y k le n a jp ie rw w yk o n u je cz elad n ik . A p rz ed tem g d y
d y m ają n ib y m iech e m i k u ją n a k o w ad le, d ru żk i za n u cą :
A dymejże kowaliku dymej,
A zróbże nám ze szynala dynal.

Z aczy n a k u ć czelad n ik , t. j. k le p a ć ja k ą szczypą po podków ce, lecz czasem i po p a lc a c h trzy m ająceg o , przyczem m łoda

— 251 nieraz dobrze k o p n ie kow ala. G dy ta k okuje czeladnik, m łody
b ierz e i tańcuje, lecz ta znow u kuleje. W ię c rozpoczynają się
g n iew a ć n a k o w ala, czyli raczej n a jeg o czeladnika, k ażą mu po­
k azać je g o św iad ectw o m o ra’noéci i zdolności T e n w yjm uje k a ­
w ałek p a p ie ru z p ieczątk ą, bodaj p a p ie r z tytoniu, w ęglem p o m a­
zan y i czytają. P o w iad ają, że św iadectw o b ard zo jest złe. K o w a l
n a cz elad n ik a p o g n iew a w szy się, zaczyna g ło śn o „gadać* z nim,
n ib y obcym językiem , a n areszcie „w aln ie“ go rę k ą w czapę ;
te n się p rzew ró ci, a m a jste r jeszcze m u „p o p raw i•“ n a ziemi, zacznie
g o sz a rp a ć za p o w ró sła, ten się zerw ie ze ziem i i uciek n ie na
d w ó r lu b ty lk o do sieni. P o te m p y tają sam ego m ajstra o św ia­
d ectw o, lecz ten m a dobre św iadectw o. W ię c p rzy stęp u je do
k u c ia m łodej i p rz y pom ocy czelad n ik a, k tó reg o zaw oła do p o d ­
trz y m a n ia nogi, okuje ją dobrze. W reszc ie p otańcuje m ajster
i o d d a m łodem u. M ło d a dobrze już tańcuje. Jeszcze spróbuje ją
„ d ru ż b a “ lub k to in n y i n a tem się kończy. M ajster zaś „dopo­
m in a “ się o za p ła tę za okucie. D o stan ie w ódki kieliszek lub
szk lan k ę p iw a. T eraz staro śc i zasiad ają do w ieczerzy g o to w a ­
nej, sk ład ającej się z k a p u sty , g ro c h u z rosołem , m ięsa, kaszy
z flakam i i z k a sz y ryżow ej. G dy się staro ści posilą, w ychodzą
z za stołu, a siad ają znow u sw acia i n iek tó re drużki. S ta ro ści
już id ą do dom u po jed ze n iu ; sw acia i n ie k tó re druźki zabaw iają
się jeszcze chw ilę.
P o d czas g d y jed zą drużki i sw acia i g d y podali na stół n ie ­
k tó re p o tra w y , dru żki zaśpiew ają :
Koza w ogrodzie, matusiu, koza w ogrodzie,
Nie pójdę já po kapuste, bo mnie pobodzie
Kasza z flakami, matusiu, kasza z flakami,
Nie bede já kasze jadła, pójdę z chłopcami,
m atusiu, pójdę z chłopcami.
K asza ryžowá, matusiu, kasza ryžowá.
Nie bede já kasze jad ła, bede wójtowá,
m atusiu, bede wójtowá

N a tem k o ń czy się w esele.
W p ierw szą niedzielę po w eselu b y w ają p o p ra w in y , n a k tó re
zg rom adza się „sam o ty lk o w e se le “, „ sta ro śc i“ zw y k le nie b y w ają
zap raszan i, a jeżeli zaproszą, to c h y b a najbliższych.
N a p o p ra w in a c h
a ta k ż e i kołacze.

dają ty lk o

raz jadło,

zw ykle gotow ane,

Ks. Władysław Sarna.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.