af36158cc555331ec7bf882c06730ca2.pdf

Media

Part of Dzwonki gliniane i siekierki drewniane z kiermaszów krakowskich /Lud, 1896, t. 2

extracted text
— 217 —

jęczm ień na oku leczą kłuciem ziarnem jęczm iennem . P rz y c z y n y
chorób byw ają ró ż n e .. Najczęściej s p ra w c ą ich jest dyabeł, k tó ry
albo p rz e n ik a w ciało ludzkie podczas snu, albo otacza je p o ­
w ło k ą niewidom ą, co wyw ołuje bole i g o rą c z k ę ; b y w a też, że
„p oruszenie d u szy“ wyw ołuje cierpienie, albow iem wówczas znaj­
duje się ona w miejscu niew łaściw em . Dusza może c z a s o w o
opuścić c ia ło ; w ten sposób lud tłó m a czy om dlenie i inne form y
u t r a t y sam owiedzy. C h orob y nerw ow e leczą się przeważnie za m a­
w ian iem tudzież w ylew aniem i w ym ierzaniem ; urok polski n azyw a
się „ s u r o ć “ albo „p odziw “ ; m ożna go nasłać. Istnieje d otąd wiara
w oso b n ą chorobę zw aną „ścień“ ; jej rys c h a ra k te ry s ty c z n y —
to u t r a t a w łasnego cienia a nabycie obcego, k tó ry nasyła albo
d y a b e ł albo jego wspólnicy, p o siad ający w zapasie dużo cieniów
ludzkich. Nie ta k d aw no jeszcze, b y ochronić się od „m o ru1 (epi­
demii), p o stęp o w a n o tak : do sochy zaprzęgały się m łode dziew ­
czyny, zupełnie nag ie i w to w arzy stw ie starszych kobiet, nagich,
ale zaop atrzony ch w rozmaite in stru m en ty brzęczące, p rz e p ro w a ­
dzały brózdę około wsi w śród n ocy głębokiej ; celem tow arzyszą­
c y c h k rz y k ó w jest przelękn ien ie „morowoj p a n n y “. W tym o b ­
rzędzie mężczyźni nie mog'ą uczestniczyć ; s p o tk a n y c h k o b iety
bez m iłosierdzia biją. R o z u m ie się — czarow anie ,,na śm ierć“ ,
„ w y jm o w a n ie slad u “, „załam yw anie załomów w życie“ i t. d. s p o ­
t y k a się dość często. Zna lud też „lubiźniaki“ t. j. środki zape­
w niające miłość osoby płci innej ; najlepszy — to dwie kostki
nietoperza, którem i trze ba d otkn ąć się do osoby pożądanej. Można
też m iłość m ałżeńsk ą zniw eczyć; trzeba tylko przed młodem m a ł­
żeństw em , w racającem ze ślubu, rozbić g arn ek. Jeśli p a n n a młoda
nie p ra g n ie m ieć dzieci, to w czasie ślubu w zanadrzu w inna
mieć zam ek zam knięty, k tó ry należy potem położyć pod poduszkę.
R ozu m ie się — nie w yczerp ałem treści omawianej książki,
m im o to je d n a k moje sp raw ozdanie przekroczyło g ra n ic e n a k r e ­
ślone. P o m im o wielu usterek, książka p. A. B ohdanow icza w artą
jest przestu d y o w an ia sum iennego.
Jan Witort.

Dzwonki gliniane i siekierki drewniane z kiermaszów krakowskich,
(Z ta b l i c ą H to gra fo w a ną ).

P ie rw s z y m n a wiosnę kiermaszem, na k tó ry dążą K r a k o ­
wianie, jest odpust na p ólw siu Zwierzyńcu, przytykającem do K r a ­
kow a. O d p u s t ten n a z y w a się „ E m a u s “, n a k tó ry udaje się l u ­
d n o ść t a k wiejska, j a k miejska, ażeby tam w ysłu ch a w szy n abo-

— 218 —

żeństw a w' klaszterze pp. N o rb e rta n e k , z a o p a trz y ć swe dzieci
w siek ie rk i d re w n ia n e i dzw onki gliniane. E m a u s o d b y w a się
w d ru g ie św ięto W ie lk ie jn o c y i trw a c a ły dzień.
R o z ło ż o n e k r a m y tuż pod m u re m klasztoru, j a k i po p r z e ­
ciwnej stro n ie, za o p a tru ją się n a ten dzień w m n ó stw o szkaplerzy, k siąże k do nabożeństw a, k o ro n e k , lalek i p ieśn i r e lig ij­
n ych, w y d a w a n y c h po m niejszych d ru k a rn ia c h , j a k W a d o w ic e ,
G ró d e k etc.
O b o k s t r a g a n ó w w y m ie n io n y c h stoją k r a m y z p iern ik a m i,
a zatem różańcam i z ciasta b ia łe g o i c z erw o n e g o , sercam i o zd o­
b ném ! w obrazki, k o n ik a m i o b o k o w o c ó w rozm aitych.
P o m ię d z y w ięk szy m i k r a m a m i ro z k ła d a ją bied niejsi k r a ­
m arze p ł a c h t y n a ziemi, a na nich n ac zy n ia drobn e, m in ia tu ry ,
że ta k n az w ę naszej ceram iki, a zatem fo rm y na b abk i, m ise­
czki, g a rn k i, ko n ew k i, d z b a n k i i gw izd k i w ró ż n y ch kształtach.
G liniane te w y r o b y z a k u p u ją u B łażeja W i e d e ń s k i e g o (Z w ierzy­
niec ul. K r o w ia Nr. 67) i u K e r n e r a n a S m o le ń sk u w K r a k o w ie .
W ł o d e ń s k i p o le w a n a c z y n ia n iety lk o zielonem szkliw em , ale j a ­
s n em żółtem i ziem nem w iśniow em , a w y ra b ia miseczki z różnemi o rn a m e n ta m i. D z b a n k i zdobi n ie ty lk o o rn a m e n ta c y ą , ale
d rz ew am i zielonemi, n a tle żółtem . K e r n e r zaś g w izd k i w kształcie
r y b y , p s a i k u r a w y ra b ia , a polewa, je ciem n e m żółtem i zgniło
zielonem w p la m y b rą z o w e szkliwem. M ają oni j e d n a k w spólność
w w y ra b ia n iu dzw o nkó w g lin ia n y c h z dw ó c h rodzajów gliny, ciem ­
niejszej, lepiej w yp alo nej i szarej mniej palonej. O by dw aj zdobią
je p a s k a m i p oprzecznym i, b iałym i, m ato w y m i, u n ie k tó ry c h d o ­
d ając linię falistą, s p o d e m dzw o n k a b ie g n ą c ą . D z w o n e k ta k i m a
szyjkę g ru b ą , u której s p o d u p rz y ze tk n ię ciu się z w ła śc iw y m
dzw onkiem są d w a otw orki, a przez nie p rz e w le k a się sz a rą n itk ę
o p a trz o n ą g a ł k ą z g lin y palonej. G a łk a ta u d e rzając o b rz e g i
dzw onka, w y d a je d źw ięk właściw y. D z w o n e k z a k u p io n y 8/5 1876
przez prof. Łepkow skieg-o dla G a b in e tu A rc h e o lo g ic z n e g o Uniw.
Jagiell. Nr. 5953, je s t w yższy i zgrabn iejszy , bo nie t a k szeroki
u g ó ry , za to ro zszerz ając y się u spodu, o zd obiony zaś ja k
dzisiejszy n a r y s u n k u (fig. 1.) podany.
N a czy n ia g lin iane, wyżej opisane, m am z a m ia r lepiej o pracow;ać p rz y ceram ice z okolic K r a k o w a .
Dalej stoją k r a m y z w y ro b a m i z drzew a, a zatem s ik a w k a m i
rę cznem i i p iszczałkam i s p ro w a d z a n e m i z W ę g ie r . O b o k taczek,
g ra b i, m o t y k i ry d ló w w pom niejszeniu, a z a b a w e k dziecinn ych ,
t. j. w ózków ciem no fioleto w ych z d w o m a k o n ik a m i czerw on o

-

219 -

m alow anym i, leżą na stosie siek ierk i drewniane, w raz z g r z e ­
cho tk am i dziecinnem i.
W ś r ó d ty ch za b a w e k n ajciekaw szem i są niezaw odnie sie­
kierki, k tó re noszą c h a r a k te r nasz, a naśladu ją swoim k s ztałtem
t a k z w a n ą siek ierę żelazną k ra k o w s k ą . K a ż d y wreszcie p o w ra c a
z sie k ie rk ą t a k ą i dzw onkiem g lin ia n y m , jak o ś w iade ctw em , że był
na E m au sie i z tego też to p ow odu ty m i ty lk o dw om a w y rob am i
zajmuję się teraz, jak o n a jc h a rak te ry sty czn iejszy m i z działu p rz e ­
m y słu naszego ludu.
R y s u n k i obok zam ieszczone w sk aż ą n am n ietyiko k ształt
o g ó ln y siekierki, ale także o rn a m e n tacy i, jakiej u ży w ają dla jej
ozdobienia. N a siek ierk a ch po jednej i po drugiej stro n ie są w y ­
palania, a dzielą się n a trzy części o różny ch ozdobach. Trzon
j e s t j e d n a k najskrom niej zawsze zdobny, ś ro d e k p rz y b ie ra w iększy
o rn a m e n t a ostrze najw iększy i n ajbogatszy.
S ie k ie rk i te w raz z za b aw k a m i dziecinnem i drew nianem i,
w y ra b ia ją w ieśniacy w T rzem eszn i fpow. M yślenicki), a sp rzedają
je n a k ie rm a sz a c h n ie ty ik o w sa m y m K ra k o w ie , ale za jeg o ro ­
g a tk a m i, ja k n a k ierm a sz u (R ę k a w c e ) n a K rz em io n k ach przy
kap licy św. B e n e d y k t a pod k o p c e m K r a k u s a , w trzeci dzień
W ie lk iejn o cy , dalej na k ierm a sz u n a S k a łc e , przy kościele 0 0 .
P a u lin ó w w d niu ósm ego maja, nie licząc wielu innych.
O zdoby na s iek ierk a ch d r e w n ia n y c h białych, w y ra b ia się za
pom ocą w y p a la n ia rozżarzoną cechą żelazną. Cech ty c h jest
nie wiele, bo zaledw ie p ięć ; k o m b in a c y e je d n a k liczne p o w ię k ­
szają b o g a c tw o ozdób. P ie rw s z ą je s t koło złożone z 17 p rz ecin ­
k ó w k u ś ro d k o w i zw ró con ych (fig. 2.), z tego p o w stają k o m b i­
n a c y e różne, jak dw a po za śre d n ic ą łączące się k o ła, albo też
trz y linią łu k o w a tą z jednej stro n y połączone.
D r u g ą cechą je s t g w ia z d k a mniejsza o 9 p rzecin k ac h (fig. 3),
k tó r a służy do k o m b in a c y i z p ierw szą i trzecią cechą.
Trzecia, są to ró w n o le g le ułożone trójkąciki, z k tó ry c h w p o ­
łączeniu z d ru g ą cechą, tw o rz ą się najrozm aitsze formy, jako to
krzyż u k o ś n y (fig. 4.), krzyż u k o ś n y z p o p rz ecz n em przecięciem
(fig. 5.), k rzyż u k o ś n y tw o rz ący ja k o b y ósem kę, trójząb z b ie g a ­
ją c y się w jed n y m pu n k cie (fig. 6.), k w a d ra t u k o ś n y z g w ia z d k a m i
po czterech ro g a ch (fig. 7), ząbki (fig. 8), skośnie w p r a w ą (fig. g)>
lub lew ą s tro n ę u ło ż o n e ; g w iaz d a je d e n a s to -ra m ie n n a (fig. 10),
wreszcie człow iek o g łow ie z ce chy d r u g ie ’, ja k to w idzim y na
r y s u n k u (fig. 11). N aśla d o w n ictw o to cz ło w ieka znajduje się n a
siekierce w Gab. A rch. U niw . Jagiełl. Nr. 9236.

-

220



C zw a rta cecha (fig. 12.), to k w a d ra c ik i drobne, w iększe j e ­
d n a k j a k tró jk ą ty trzeciej, ró w n o le g le ułożone.
N ajbog atszym o rn a m e n te m j st sło ń ce o o g n is k u g łó w n e m ,
złożonem z licznego p u n k to w e g o w ypa le n ia , z p ro m ie n ia m i r ó ­
w n olegle u staw ionym i, złożonym i z c e c h y trzeciej i czw artej (fig. 13).
P i ą t ą zaś rzad szą i mniej p o d a tn ą do k o m b in a c y i, je s t k w a ­
d ra t w y p a lo n y z k ó łk ie m w ś r o d k u n ienaru szon em , a w równej
odległości um ieszczonym i tró jk ąc ik a m i, w y p a la n y m i p rz y czterech
ś c ian a ch k w a d r a t u (fig. 14).
G rzechotki dziecinne są rów nież w tak ie sam e w y p a la n ia
zdobne, a ry s u n e k (fig. 15) obok zam ieszczony, w yjaśni lepiej
k s z ta łt tej z a b aw k i
W y p a l a n i a n a drzew ie o rn a m e n tó w p o siad a niety lk o Trzemesznia, ale w iele okolic w P o lsc e, że tu w y m ie n ię M od lnicę
p o d K r a k o w e m i K o ł t ó w w złoczowskim , k tó re u żyw ają 8 -p rzecinkowej g w ia z d y (fig. 16). Z naki te zauw ażyłem , p ierw szy na klek o tc e w Gab. A rc h . U niw . Jagiell. Nr. 9234, drugń zaś w M u ­
zeum techn ic zno -p rz em ysłow em w K r a k o w i e n a cebrzyku . M o ty w a
ty c h ozdób widzim y oprócz teg o n a s e r k a c h ow czych w g ó ra c h
i n a h a fta c h ludo w y ch. G w iazd o liczn y c h p ro m ie n ia c h u ż y w ają
tak że p ie k a rz e n a P ę d z ic h o w te w K r a k o w i e i n a P r ą d n i k u po d
K r a k o w e m do zdobienia chleba, szczególniej n a św ięta, w reszcie
co najważniejsze, n a w y k o p a lis k a c h , a m ianow icie n a g lin ia n y c h
naczy niach, w y d o b y w a n y c h n a n a sz y ch ziemiach.
M a te ry a łó w do lep sze g o stu d y u m n ie s te ty je s t jeszcze za
mało, m uszę zatem p o p rz estać n a tej w zm iance, o b iecu ją c sobie,
że g d y więcej m a te r y a łó w u d a mi się zebrać, p o w ró c ę znow u do
te g o przedm iotu.
N a k ierm a sz ach w k ra k o w s k ie m , j a k w s a m e m mieście, zja­
w iły się od p e w n e g o czasu s ie k ie rk i m a l o w a n e , o o d m ie n ­
n y c h k s z ta łta c h , z k tó ry c h najśw ieższym je s t m ło te k p o d o b n y
do kilofu.
S ie k ie rk i te są w y ro b u k r a k o w s k i c h m ularzy, k tó rz y tern
tru d n ią się w czasie zimy, s m aru jąc b a r w a m i b ru d n e m i, buraczkow em i, b ru d n o zielonemi itd. o o rn a m e n ta c h złożo nych ty lk o
z linii k rz y w y c h z k r o p k a m i in n y c h b a r w . Ciż s a m i m a lu ją także
przez siebie w y ra b ia n e łóżka, sto ły i sto łk i o b o k fig ur n aślad u ją­
c y c h żydów , k tó r e to fig'ury p o ru sz ają się p rz y d otk nięciu, n a ­
śladując k iw a ją c y c h się p rz y m o dlitw ie żydów. S ą to świeżo z u ­
pełnie p o w s ta łe w y ro b y , p rz e trw a ć j e d n a k m o g ą s ta rsz ą m odę,
o p a lo n y c h n a b ia łe m tle ozdobach.
Stanisław Cercha.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.