623fa07e848d164efd872999d75fa04e.pdf
Media
Part of Przyczynek do historyi przesądów / Lud, 1896, t. 2
- extracted text
-
— 195 —
w alo za czasów k ró ló w czeskich z ro d u L u k s e m b u rg ó w i zniemcz ały ch k siążą t oleśnickich, k tó rzy od r. 1355—1476 b y li w p o
sia d a n iu Koźla. Później znow u w zm óg ł się żyw io ł polski, a w n io
sko w ać m ożna z tego, że za J a n a O ppersdorffa, k t ó r y od r. 1563 do
1584 trz y m a ł K o ź le zastaw em , k a z an o po p o lsk u we farze, a po
n iem ieck u w k a p lic y N. P . M aryi. P is a n o po m oraw sk u, m ówiono
po polsku, a u biera n o się po niem iecku.
W X V I I I . w iek u p e w ie n proboszcz kozielski prz etłó m a czy ł
łaciń sk i d o k u m e n t fu n d a c y jn y B r a c tw a lite ra c k ie g o n a ję z y k cze
ski, „a b y g o członkom tegoż zrozum iałym u c z y n ić “. S n a ć więc
w ów czas nie robiono różn icy p o m iędzy język iem p olskim i cze
skim, g d y ż m ieszkańcy P o la c y dobrze rozumieli ję z y k czeski.
W s z y s tk ie a k ta sądowe, ra ch un ki, k w ity i listy p isan o w m o
ra w s k im języ k u aż do zajęcia S z lą s k a przez P r u s a k ó w w r. 1741.
W opisie m iasta z r. 1645 p ojaw iają się już c a łk ie m n ie
m ieckie n az w isk a o b o k p o lsk ich lub czeskich : B ieniaszk ów , B o l
ków , Cichotów, D ra b k ó w , D u d k ó w , D w o raczk ów , F iałk ów , Gorkosów, K a ra z in k ó w , K oc zeró w , K ozłów , K u c zm en d ó w , K ozubków , K ru p ó w , L ab a ń sk ic h , N ieb o rak ó w , O rlików , P rz y g o d ó w ,
S idków , S ierpów , S te rb ó w , S zadkó w , Ś w iętkó w , Tłustych , W a w rzeskich, W ie lk o w s k ic h , W y s p a ło w.
G d y po przejściu S zląska p od p a n o w an ie pruskie, niem ieccy
urzędnicy, żołnierze i rękodzielnicy n a p ły n ę li do Koźla, p rz e
w a ży ł języ k niem iecki. W r. 1832 b y ło na 1284 k atolickich m ie
szk ań ców 252, k tó rz y tylk o polskim ję z y k ie m w ład a li ; w ogóle
m ówiono w m ieście po niem iecku. W r. 1867 liczyło miasto
3819 Niem ców , P o la k ó w zaś ty lk o 601. N a to m ia s t okolica pozo
s ta ła p o ls k ą z w y ją tk ie m k ilku posiedzicieli z :em skich i o sa d y
P a w ło w iz n y (Gnadenfeld), kolonii H e rn h u tó w .
Dr. Stanisław Karwowski.
d)@ hMaryl przesądów.
(Rozstrzelanie cholery na Syberyi w 1892 r.).
L u d n o ść rosy jsk a p ó łn o c n y c h stokó w A łtaju, rozsian a niewielkiem i g ru p a m i a p o m ięszan a te ry to ry a ln ie z lu d k a m i U ralskoA łtajskiej g ru p y , p rz e d s ta w ia dla e tn o lo g a b ardzo c ie k a w y o b raz ;
d w a św ia ty z e tk n ę ły się tu i p o m iesza ły z sobą. P o g l ą d y ludów
U ra ls k o -A łta js k ic h p rz esiąk n ęły p ow oli w ludność rosy jsk ą, k t ó r a
*
—
196
—
je pom ieszała z odw iecznem i sw em i p o ję c ia m i, w y niesio n em i
z E u ro p y . D o nich trz e b a zaliczyć p o w sze ch n ą w iarę w „g niad y c h
lu d z i“ (g n ie d y c h ludiej), k tó rz y sch ro n ili się pod skałam i i k a
m ieniam i p rz y zjaw ieniu się „b ia łe j“ brzozy, m ającej p rz e p o w ia d a ć
p rz y s z łe p a n o w a n ie „ b ia łe g o “ cara. L udzie gn iad zi w y c h o d zą n ie
k ie d y ze s w y c h k ry jó w e k , b y szkodzić żyjącym ; m ają oni nieść
zarazę i śmierć, mszcząc się za k rz y w d y d ozn a n e i ciężki swój
los. W j ę k a c h w iatru lud często słyszy jęki „czudi b iełog łasoj
k t ó r ą n ie k ie d y u tożsam ia z ludźmi „ g n i a d y m i “ czyli „ g n i a d k a m i “.
W e d le p o d a n ia b y li oni w zro stu średniego , mieli w ło s y p ło w e
i oczy b łę k itn e , a tw arz k w a d r a t o w ą o nosie spłaszczonym .
Nie mniej p o w sze ch n ą je st też w iara w „ k ro w ią ś m ie rć “,
(karow ja s m ie rt’), k t ó r ą też w y o b ra żają sobie w p o staci zbliżonej
do p o staci ludzi g n iad y ch . W o g ó l e w szelka zaraza lub ch oroba m a
swoją postać, z w y k le p o d o b n ą do ludzkiej ; n a w e t p o ro d y ciężkie —
to s p ra w a złego ducha, k tó re g o z k irg is k a n az y w ają „ a b ła s t y “ ;
zdaje się, że ta. w ia ra przeszła od K irg izó w . N ic w ięc dziw nego,
iż cholerę, k t ó r a ta m ta k s ro ż y ła się w 1832 r., przypisano
s p ra w c e „ g n iad y c h lu d z i“, k tó rz y g n ie w a li się za coraz w ięk sz ą
u p ra w ę gru n tó w . E p id e m ia cho lery p o p ro stu p rz e ra z iła ludność,
bo w n ie k tó ry c h okolicach śm iertelno ść w y n o s iła 30%, j a k n. p.
we w si Ł o ktiew sk ij J e n o o d '). W drugiej po ło w ie sie rp n ia 1892 г.
p rz y b y ł do wsi T ru b a c z o w a , o k rę g . B arn a u lsk i, gub. T o m sk a, —
ja k iś niem iec, ślusarz, rod em z K u r l a n d y i ; r o z p y ty w a ł on się p o
m iędzy chło p am i m iejscow ym i o ziemie wolne, w a ru n k i p ra cy ,
ż ycia i t . d. ; m ó w ił b a rd z o źle po ro s y js k u i nie ż e g n a ł s i ę .
J e d n o c z e ś n i e z jeg o przyjściem zdarzyło się k ilk a w y
p a d k ó w cholery, oraz zdech ło k ilk a s z tu k b y d ła na k a rb u n k u ł.
W n e t w g ło w a c h ch ło p s k ic h b ły s n ę ła myśl, iź jest to „ g n ia d y
c z ło w ie k “, k t ó r y „psuje ludzi i b y d ł o “, (portit ludiej i sk o t —
s ło w a oskarżonych). Z eb rała się g ro m a d a p o d p rz ew o d n ictw e m
s o łty s a (starosty) J a k ó b a B e z p a ło w a ; p rz y p ro w ad z o n o n ie m c a ;
zażądano od eń dok u m en tó w , k tó re o k a z a ły się w p o rz ąd k u ; p rz e
czy tan o n a w e t p a s z p o rt i znalezioną n o ta tk ę ze spisem wsi o k o
licznych. Później w yjaśniło się, że n a imię m u b yło Jan , nazw isko
zaś p o zostało nieznanem , bo chłopi je zapomnieli. „T y chodzisz
po w siach — m ó w iła g ro m a d a — psujesz ludzi i by d ło : p rz esze
dłeś m imo Jerm a czy c h i — tam zaraz zaczęli um iera ć ludzie, a by-
’) Słowa dr. K. Giedryka, który na wezwanie rządu pojechał tam
w czasie cholery.
-
197 -
dło z d y c h a ć “- N a reszcie po d łu g ich ro z p ra w a c h g ro m a d a p o s ta
n o w iła „sp rz ą tn ą ć jego z u p e łn ie “ (p ro w o diť jego sowsiem). N ie
szczęśliw ego w y pro w adzon o p oza ob ręb wsi, dano doń dw a strzały,
a g d y u padł, dobito drąg-ami. O kazało się, że strzelali dori M a t e
usz A g a rk ó w , 20-letni młodzieniec i S id o r F rołow , chłop też
bardzo m łody. P o te m chłopi, S zym on Czanow, Jerem iasz B ezpało w i F lo r y a n K isielów , przyw iązali do n ó g t r u p a sznur, za k t ó r y
zaciągnęli zw łok i do tajg i; tam p rz y p o m o c y kirg iza C zokina z a
k opali ciało nieszczęśliwego. R o z u m ie się — p o głoska o „rozstrze
lan iu c h o le r y “ powoli zaczęła rozchodzić się; w paźd ziernik u
dow iedział się już o niej kom isarz policyjny d ru g ieg o rewiru
o k rę g u B a rn a u ls k ie g o Chociatowski. Z aintereso w an y tem i n a d zw yczajnem i p og łosk am i, spraw dził je, a g d y p otw ierdziły się,
rozpoczął form alne dochodzenie policyjne. K irg iz Czokin szczerze
o pow ied ział w szystko, bynajm niej nie m ając za złe „zgładzenie
c h o l e r y “. Zjechał sąd z B arn a u łu , p rz ep row adzo no d o k ład n e śledz
two, k tó re p otw ierd ziło zeznania Czokina. E k s p e r ty z a lek arsk a
w skazała, że tru p p o siad ał 2 ra n y ś m ierteln e od p o s trz a łu z b ron i
p aln e j; czaszka b y ł ą ro z b ita na 16 k aw ałk ó w , żebra, ręce, nogi
i k rę g o s łu p — p o d ru z g o ta n e. S ą d g u b eriiialn y w T o m sk u sk azał
w łościan wsi Trubaczow ej : M a rk a Ł a tk in a 53 lat, S z y m o n a Czan o w a 23 lat, A g e u sz a W a ż y n in a 27 lat, B a rla a m a M ały szo w a 19
lat, A b r a h a m a K a s y n i n a 21 lat, J e rem ia sza B e zp a ło w a 30 lat,
M ateusza A g a r k o w a 20 lat, A n to n ie g o B e z p a ło w a 34 lat, G rze
g o rz a W a ż y n i n a 30 lat, F lo r y a n a K is ie lo w a 37 lat i J a k ó b a B ez
p a ło w a jako w in n y c h m ord erstw a, po p ozbaw ien iu w szystkich
p ra w stan u zesłać do ciężkich robó t na S ach a lin na ła t 8 ze
w z g lę du na okoliczności łag o d zą ce winę, k ro m niepełnoletnich,
k t ó ry m term in ów skróco no o Va część. Ze w z ględu n a obowięzującą literę pra w a, sąd p rz e k a z a ł całą tę sp ra w ę do rew izyi
S e n a to w i R ządzącem u , nadm ieniając, iż skazani g o d n i są u ła s k a
w ienia, alb o w iem działali po d w pły w em p og lądó w , k tó ry c h n a
w et bro nili g o rą co w obliczu sądu
W y p a d k i analog iczne zd a rzały s ię : b y łe m św iadk iem —
lato 1886 r. — j a k k o za cy s tan icy U l b i ń s k i e j , b y sp row adzić
deszcz, sp rofano w ali m o g iłę sam obójczyni, albow iem — w edle ich
zdan ia — sam o b ó jstw o było przy czy n ą p osu chy , przeto należało
n a g ró b w y lać z każdej c h a ty po 10 w iad er w ody. S p r a w a za
k o ń c z y ła się skaz an iem w innych w drodze sądowej.
Jan Witort.
