ff1be49bce5bb5ee29e42b12da15e05f.pdf

Media

Part of Poświęcenie mieszkania ruskiego w Galicyi (z okolic Żydaczowa) /Lud, 1896, t.2

extracted text
-

141 -

P e n d z i a ł e k — p o n ied ziałek .
P o z ó r — u w ag a.
P o w o n i k — p o w ijak z p łó tn a .
P l e k a ć
ssać.
P o k o r a — żałoba.
P r zy l e p e k — p rz y zb a.
P y r l i k, k ład ziw o , k lep ac z — m łoty, różniące się co do roz­
m iaró w .
P r z e ż g a ć — przekłóć, p rzeb ić — p rz eżg a ła no g ę n a g o ździu.
P y t e l — p ła te k z w y szy ty m i w zoram i haftów .
P o w i a r k a — przesąd.
P o w ą s k a — Szm ata do cedzenia m leka.
S t r z e b a ć — jeść coś łyżką.
S z t w o r t e k — czw artek.
S z y k o w n y — p ięk n y , śliczny, uży w a się i w znaczeniu p o ­
ch w ały , niem ającej zw iązku z w ew n ętrzn y m i przy m io tam i, ja k np.
w zd an iu : „S zy k o w n a paniczka; nie kieb zi się nas, (nie w y d rw iw a
nas), n ie h a ń b i się (nie w sty d zi się) o k o p y w a ć kobzole".
T o c z k a — snop.
T r z y n i a k — rzeszoto.
W i z a — lo rn etk a .
Z r z a d ł o •— zw ierciadło.
Z b i r y — zbiory.
Z a r m u c i ć s i ę — sm ucić się.
Z g ' r y z e k — k o s tk a u cy b u sz k a, k tó ra się w u s ta w k ła d a ;
in n e części fajki, n ieodłącznej to w arzy szk i W iślan in a, n astęp u ją ce
m ają n a z w y : ru k a — cybuch, bu k sza, spodek, fajfka, kucie, p rz y ­
k ry w k a , zaw iaski.
Ż a r n ó w к a — kij o b ra c a ją c y k am ien ie żaren.
M. Wysłouchowa.

Щ ф ё?

Poświecenie mieszkania ruskiego w Galicji.
(Z o k o l i c Ż y d a c z o w a ) .

W ła ś c ic ie l now o w y b u d o w a n eg o m ieszkania, zao p atrzo n eg o
już w sp rz ę ty dom ow e, k aże je pośw ięcić przez księdza, zanim
się do n ieg o ze starej c h a ty przeprow adzi. M niej zam ożni lu b c a ł­
k iem bied n i, m ieszk ają często ro k lub dłużej w chacie nie p ośw ię­
conej, a d o p iero jeżeli zd o b ęd ą się n a p o k ry c ie w y d atk ó w , z po*

-

142’ —

św ięcen iem p o łącz o n y ch , id ą za p rz y k ła d e m sw y c h s ą s ia d ó w za ­
m ożniejszych. N a w y p a d e k w esela w no w em m ieszk an iu , s ta ra
się i n ajb ied n iejszy o to, a ż e b y b y ło p o św ięco n e p rz ed tem , g d y ż
p o d an ie lu d o w e n ie p o zw ala n a ob ch ó d w eselny, m u zy k ę i tań ce
w dom u nie p o św ięco n y m , ażeb y m łodożeńcom w niem źle się nie
pow odziło, ażeb y im czarci nie g ra li przez całe życie. Jeżeli g o ­
sp o d arz chce d ać p o św ięcić chatę, (czi chocze m aty posw jaszczenje),
p ro si n a p ro b o stw ie k się d z a o w y znaczenie dnia, k tó ry o b y ­
dw om stro n o m je s t d o g o d n y . N ie m oże nim b y ć niedziela, an i
d zień p o s tn y , śro d a lub p ią te k , a n i ża d en dzień w ielk ieg o p o stu ,
lu b też in n y , w k tó ry k o śc ió ł p o ścić n ak a zu je. P o św ię c e n ie o d ­
b y w a się najczęściej po żn iw ach n a podzim ku, w ta k zw an y ch
zim o w y ch m iesiącach (zym ni m jasnyci), k ie d y do c h a ty zaw ita
znow u d o statek . D n iem najbardziej u lu b io n y m je s t so b o ta, po niej
w to re k a w re szcie i czw artek ; m niej u lu b io n y m je s t p o n ied zia łe k
ja k o dzień ciężki (tjażkyj deń).
G d y się p o ro zu m ieją w zględem dnia, g o sp o d arz p ro si księd za,
aż eb y po sk o ń cz en iu p o św ięc en ia u nieg o p o o b ia d o w a ł, on i je g o
słu żb a k o ścieln a (d jak i p alam a r), k tó ry c h o b ecn o ść przy p o św ię­
cen iu je s t n ieo d zo w n a. P o te m z a p ro s i k re w n y c h a z o b cy c h
p rz e d e w sz y stk ie m w ó jta i sta rsz y c h z c e rk ie w n e g o b ra c tw a (p a ­
nów p ro w izo ró w ), w d ru g im rzęd zie in n y ch zam ożnych w ie ś n ia ­
ków z żonam i, p rzyczem n a tu ra ln ie b ierz e w z g lą d n a ty c h , k tó rz y
g o n a p o d o b n e u ro c z y sto śc i dom ow e ró w n ież zap raszali.
W dzień p o św ię c e n ia z b io rą się w szy scy z a p ro sz e n i w c e r­
k w i n a m szy śp iew an ej za dusze zm arłe, k tó rą g o sp o d a rz zam ów i,
zw an ą o u s o p s z y c h . R zad z iej o d p ra w ia się m sza za zdrow ie
g o sp o d arza, żony i dzieci i d o b re pow odzenie, k tó ra się n az y w a
z a w s i a k o j e p r o s z e n i j e . P o m szy, tej lu b ow ej, cele b ru je
się zaw sze p a r a s t o s , w e d łu g p rz e p isu n a d cz té rm a ży tn im i lu b
p sze n ic zn y m i b o ch n a m i ch leb a, zw anym i w y n o s albo p r y n o s i
(b o ch n y p szen iczn e zo w ią się k n y s z i ) , k tó re p ie k ą się zw yczaj­
n ie ra n o w d zień p o św ięcen ia. C hleb w y sad z o n y z p ie c a p o w in ien
b y ć jeszcze c iep ły p rz y n ie sio n y do cerkwd, a ż eb y d e c h (duch)
z n ieg o doszedł do n ab o żeń stw a. Z chleb ó w d o stan ie k sią d z dw a,
po jed n em d jak i k o śc ie ln y , z k tó ry c h , jeżeli n a p a ra s ta s ty lk o
trz y c h le b y się o fia ru ją /k o ś c ie ln y n ic n ie d o s ta n ie ; w czem się
sto su ją do m iejsco w eg o zw yczaju. O prócz b o ch e n k ó w n iesie ten,
k to idzie do k o ścio ła, w rę ce p raw ej k o b ia łk ę ręczną, p o k ry tą
z w ierzchu ręczn ik iem z fren d zlam i, w lew ej zaś najm niej pięć
(biedak), siedm a n ajw ięcej dziew ięć jaj, zaw sze w liczb ie n ie p a ­
rzy stej, n a ta le rz u i w ch u stce b a rw iste j. Z am iast jaj p rzy n o szą

-

143 —

gdzieindziej d w u centow e b u łk i, zw y k le pięć, lub funt cu k ru a g dzie
s ą pszczoły, szk lan k ę m iodu. C hleb s k ła d a się w c e rk w i n a zie­
m ię p rz e d te tra p o d e m (sto łek p rz e d ca rsk iem i w rotam i), jeżeli
ten że je s t m ały m , n a ro z p o sta rty m ręczniku, k o b ia łk ę z b o c h e n ­
k am i a n a niej ta le rz o d w in ięty z jajam i. Jeż eli zaś te tra p o d je s t
o b szern y , um ieszcza się n a niem w szy stk o w te n sposób, że z l e ­
wej stro n y krzyża, p rz y ty k a ją c e g o z praw ej stro n y do o b razu —
te zn ajd u ją się tu zaw sze do całow ania — sta w ia Się talerz z j a ­
ja m i a dalej ku lew ej stro n ie od n ieg o u k ła d a ją się c h le b y sy m e ­
try czn ie, k tó re m iejscam i o d k ła d a się p rz ed obraz C h ry stu sa
w ik o n o stasie, z p raw ej stro n y ca rsk ic h w rót.
P o m szy k siąd z p rz ed te tra p o d e m ro zp o czy n a p a ra s ta s m o ­
d litw ą za u m a rły c h (jak te n ija) z fam ilii teg o , k to m szę z a k u p ił,
a po nim , ciszej lu b też g ło śn o czy ta z p o m jan y k a („ w y m ija n k i“)
im iona z m a rły c h w tej ro d zin ie a ty m cza sem u staw iają się ludzie
rzęd em z ob u stro n te tra p o d u z p a lą c e m i się św iecam i w oskow emi. Za zap alen ie dw óch św iec w oskow ych, k tó ra to liczba je s t
najm n iejszą, p rz y p arastasie, p ła c i się ю ct. do k asy kościelnej.
Po sk o ń czen iu p arastasu , k ie d y zaintonuje p ie śń V i c z n a j a
p a m j a ť , p o d n o si k siąd z k ilk a razy p o d a n ą so b ie od najbliżej
sto jąceg o p a lą c ą się św iecę ; to sam o czy n ią ta k ż e rów nocześnie
w szy sc y p rzy to m n i ze sw em i św iecam i, a k to jej nie m a, czyni
to, p o d n o sząc p ra w ą sw ą ręk ę. Częściej dzieje się ta k , że k siąd z
w y c ią g a p ra w ą rę k ę z jed n y m ch leb em p arastaso w y m , k tó re g o się
d o ty k a p ra w ą rę k ą te n , k to z a k u p ił p a ra s ta s , i dwaj je g o k re w n i
albo też g o ście sam i. P o d n o szen ie ta k św iecy jak o też chleba, p o ­
w ta rz a się w p ew n em tem p ie, bez p rz erw y , około dziesięć razy.
Ś w ieca, d a n a prżez zam a w iając eg o n ab ożeństw o, i p a lą c a się
w św ieczn ik u p rz y k o b ia łc e z c h leb a m i podczas m szy i p a ra sta su ,
z a p a la się n a stę p n ie w czasie u czty n a sto le w izbie n a ofiarę
duszom zm arły m z ro d zin y . Je sz cze p rz ed m szą djak sp o rząd zi
e w a n g i e l i s t ó w: n a ć w ia rtc e p a p ie ru n a k re śli k rz y ż tró jra m ien n y , n a k tó re g o p ra w e m ra m ie n iu n a p isz e IC, n a lew em X C ,
n a dole n a lew em H H , n a p ra w e m К A , — sk ró c e n ia n a p is u :
I s u s C h r y s t o s p o b i d y w s w o j e j u s m e r t i j u n a к r e s t i,
a p o d k rzy żem p o d p isze je d n e g o z c z te rec h ew an g elistó w (np. św.
ew a n g e lista M ateusz), a p o d nim um ieści nazw isko w si i d a tę p o ­
św ięcen ia. T a k a r tk a znajduje się p o d p łó c ie n k ie m (iloton), n a
k tó re m s ta w ia się kielich.
P o p a ra s ta s ie g o ście u d ają się do ch a ty , d o k ąd p rz y ch o d zi
później k siąd z, a z nim p rz y n o szą p o trz e b n e sp rz ę ty k o ścieln e
ja k : u b ra n ie k a p ła ń s k ie (felon i jep itrac h il), ew an g eliàrz , kadziel-

— 144 —
n ice z k ad zid łem , rę czn y k rz y ż y k ce le b ran tó w , k ru c y fik s i k rz y ż
p o trz e b n y p rz y św ięcen iu w ody, dw a św ieczn ik i ze św iecam i,
p u sz k a ze św. olejem i d la g o ści 2 — 3 p a r y św iec w o sk o w y ch .
N a śro d k u sto łu, p o k ry te g o b ia ły m o b ru sem , sta w ia się k ru - '
cyfiks a z ob u stro n je g o po jed n ej św iecy, dalej k a d z id ło i na
ta le rz u część a r t o s a , tro c h ę ziarn p szenicy, m aku, siem ien ia k o ­
n o p n e g o lub ln ia n e g o , cz te ry zą b k i czosnku, d ziesiątk ę rozćw ierto w a n ą i w sp o m n ian y ch pow yżej c z te re c h e w an g ięlistó w . P rz y
ta le rz u są p rz y g o to w a n e cz te ry św iece w oskow e, w dom u u lan e,
n a p a le c g ru b e a d łu g ie ok o ło 20 ctm . N a p ra w y m k o ń cu sto łu ,
n a szerokim rę c z n ik u z frędzlam i, ro z p o sta rty m przez o b ru s, leżą
cz te ry b o c h e n k i c h leb a w k w a d r a t u łożone a n a nich m isk a w o d y
do p o św ięcen ia, n a k tó re j p ły w a ją c z te ry k o łk i osikow e, d łu g ie
n a 5 ctm .
G oście w m ieszk an iu już zg ro m ad zen i, oczekują p rz y b y c ia
proboszcza. N a p rz eciw k o n iem u w ychodzi, aż do b ra m y sam g o ­
sp o darz, i cału ją c g o w rę k ę w ita p o z d ro w ie n ie m : S ł a w a
Jsusu
C h r y s t u ! K sią d z o d p o w ia d a : S ł a w a w o w i k i !
i w szed łszy do izby, p rz y w ita w sz y s tk ic h po zd ro w ien iem , k tó re m
g o p o zd ro w ił g o sp o d a rz . B ezzw łocznie p rzy w d zieje n a sie b ie u b ra ­
n ie k o ścieln e , in n i z a p a la ją św iece i ro z d aw ają ob ecn y m . K siąd z
p o św ięci n a jp ie rw w odę w m isce i n a b ra w sz y jej do szk lan k i, n a ­
p ije się i p o d a in n y m do picia. P o te m n astę p u je p o św ięc en ie
m ieszk an ia, k tó re o d b y w a się zaw sze w izbie b ez w zg lęd u n a
ilość za m ie szk an y c h m iejscow ości. P o p rz e d n io w y w ie rc ił g o sp o ­
darz w k ażd ej ze c z te re c h ścian p o d b e lk ą d ziurę 8 — 16 cm. P o
m o d litw ach , z w y k ły c h p rz y po św ięcen iu , k sią d z p o k ro p i n ajp ierw
tę izb ę i p rz e ż e g n a k rz y ż e m ręczn y m m ieszk an ie, p o tem p r z y s tą ­
piw szy do ścia n y zew nętrznej, p o m aže ją p ió rk ie m um oczonem
w św. oleju, sta n ie p rz e d w y w ie rco n ą dziurą, przez k tó rą tem że
p ió rk ie m n azn aczy k rz y ż m ów iąc te s ło w a : B ł a h o s ł o w j a j e ť s i a i o ś tyj a s z c z a j e ť s i a d o m s e j o l e j a s w j a t o h o
p o m a z a n i e m w imja Otca, S y n a i S w j a t o h o Duc ha !
A m i ń . D o o tw o ru w k ła d a ć w ia rtk ę p a p ie ru z e w a n g e listą M a­
teu szem , do k tó rej d jak z a w in ą ł ć w ia rtk ę arto sa , d ziesią tk i, z ą b e k
czo sn k u i po szczypcie n a sio n z talerza, poczem o tw ó r z a ty k a
k o łk iem , k tó ry m u d ja k p o d a ł ze św ięconej w ody, i p rz y b ija m ło t­
k iem a g d y p rz y b ije , ż e g n a św iecą z a p a lo n ą ze s to łu : B ł a h o s ł o w j a j e t ’ s i a i o ś wj a s z cz aj e t ’ s i a d o m s e j w i m j a
O t c a i S y n a i S w j a t o h o D u c h a ! A m i ń . Ś w ieczk ę p rz y ­
le p i a lb o p rz y b ije poniżej otw oru, g d zie się p ali, aż nie spali się,
W czasie ty c h c e rem o n ii d ja k z o b ecn y m i śp ie w a p o w o li a sto-

— 145 so w n ie do cerem o n ii p o w ta rz a pieśń n a s tę p u ją c ą : B ł a h o s ł o w y H o s p o d y d o m sej i y s p o ł n y z e m n ý c h t w o j i c h
b ł a h i w n e m b ł a h o c z e s t n o ż y t y c h o t j a s z c z y c h ot
w s j a k o h o z ł o h o o b s t oj a n ij a n e w r e ż d e n y c h so ch r a ­
il у i w s і a k о j e і i z o b у 1 i j e n e b e š n o h o T w o j e h o b ł a h os ł o w e n i j a t j e m dar uj i j a k o s z c ze d r p o my ł uj po we
l y c e j T w o j e j m y ł o sty.
W czasie c z y ta n ia p ierw szeg o rozdziału ew an g elii św. M ate
usza g o sp o d arz z g o sp o d y n ią, trzy m ając w rę k a c h c h le b y n a so ­
bie, p rzy k lęk ają, p o d k się g ę ew an g elii, po n ich id ą ich dzieci
i re s z ta dom o w n ik ów . P o p rz ecz y ta n iu k siąd z p o d a im do p o c a ­
ło w a n ia k a r tę o tw arte j ew an g elii i m ów i do każd eg o : C h r y s t o s
p o s r e d i n a s , a k a ż d y z n ich o d p o w iad a z o so b n a: J e s t i b u d e
w o w i k i . T e cerem onie p o w ta rz a ją się przed k a ż d ą z re sz ty
trze ch ścian izby : u zachodniej c z y ta się e w a n g e lia św. M ark a,
p o tej u p o łudniow ej ew an g elia św. Ł ukasza, a w reszcie u p ó łn o c ­
nej e w a n g e lia św. J a n a ; w ty m p o rz ąd k u w y rażo n y je s t krzyż.
P o d o k o n ąn em św ięceniu, g o sp o d arz z m isk ą w o d y ze sto łu
idzie p rzed księdzem , p o stęp u jąc y m za nim , przez sień do kom ory,
albo do d ru g iej izby, jeżeli się o n a znajduje w m ieszkaniu, stąd
p rzez drzw i p o łu d n io w e n a dw ór do stajni, do sto d o ły , w ogóle
do w szy stk ich zab u dow ań g o s p o d a rsk ic h . G oście id ą tuż za nim i
z zap alo n em i św iecam i, śp iew ając tę pieśń zn a n ą:
Hospody, orużije na dijawoła к rest Twoj dał
j e s y n a m , t r e p e s z s z e t bo i t r j a s e t s i a ne m o h y j wzyr a t y na syłu jeho.
Jako
mertwća
woskresajesz
i s m e r t y u p r a z n y ł se ho r a d y k ł an j a j e m si a k r e s t u
T w o j e m u p o h r e b e n i j u i t r y d n e w n o m u w o s k r e s e n i j u.
K ie d y k siąd z p o k ro p ił k aż d e m iejsce, w ra c a się d rzw iam i
p o łn o cn em i ze w szy stk im i do izby, gdzie p rz ecz y ta w szy jeszcze
ew an g elię św. Ł u k a sz a o p rzy jęciu C h ry stu sa przez Zacheusza,
zain to nu je ze zg ro m a d zo n y m i u czestn ik am i g o sp o d arzo w i „M noh aja lita “. G o sp o d arz z g o sp o d y n ią dziękują księdzu za p o św ięce­
nie ich m ieszkania, a te n znow u przem ów i sto so w n ie do n ich n a
te m a t ch rześc ia ń sk ie g o pożycia, p a try o ty z m u i g o sp o d arn o śc i,
zw łaszcza do m ałżo nków m łodych, k tó rz y dop iero od n ie d a w n e g o
czasu są n a g o sp o d a rstw ie . Z aproszony do o b iad u ksiądz, zasiędzie
n a p ierw szem m iejscu p rz y południow ej ścianie, po p raw ej jeg o
stro n ie, cokolw iek dalej u sto łu , sta rsz y b ra t k o ścieln y , w ójt lub
n ajsta rsz y z g o ści a n a p rz e c iw tego, z lew ej stro n y od księdza,
siedzi zaw sze d ja k a o b o k n ieg o k o ścieln y . T e m iejsca są ja k b y
10

146



h o n o ro w e, o d d zielone i n iezm ien n e ; re sz ta m ężczyzn z a sia d a weług- w o li, g d z ie się ko m u p o d o b a, a k o b ie ty zw yczajnie nie s iedzą za sto łem .
F r. Ř e h o ř .

W ystawa etnograficzna w Pradze,
(Ciąg dalszy).

D n ia 28 lip c a 1891 r. z e b ra li się zap ro szen i przez dyr. S z u ­
b e r ta zw o len n icy je g o p ro je k tu w ra tu sz u staro m iejsk im , a zeb rali
się ta k licznie, iż sa la ra d n a sta ro ż y tn e g o p rz y b y tk u ojców m ia­
s ta P r a g i p o m ieścić ich n ie m ogła. Z g ro m ad zen iu przedłożył d y r.
S z u b e rt n a stę p u ją c e w n io sk i: 1. W y s ta w a etn o g ra ficzn a o d b ęd z ie
się w P ra d z e w r. 1893, a w szelk iem i p ra c a m i p rz y g o to w aw ez em i
zajm ie się w y b ra n y w ty m celu k o m itet; . 2. z p rz ed m io tó w zn aj­
du jący ch się n a w y staw ie założone b ęd zie c z esk o -sło w iań sk ie m u ­
zeum etn o g ra ficzn e ; 3. w y sta w io n e ok azy i zb io ry m uzealne s łu ­
żyć b ę d ą za p o d s ta w ę do p ra c y n ad w y d aw n ictw em etn ograficznej
en c y k lo p e d y i k ra jó w czeskich, zaś 4. w celu p rz e p ro w a d z e n ia ty ch
w szy stk ich p ro je k tó w zaw iąże się cz esk o -sło w iań sk ie T o w a rz y ­
stw o etn o g raficzn e. K o m ite to w i w y b ra n e m u w celu d o k o n a n ia p ra c
p rz y g o to w a w c z y c h p o le c a się o p ra c o w a n ie s ta tu tó w d la teg o ż t o ­
w a rz y stw a i w y je d n a n ie d la n ich za tw ie rd z e n ia urzęd o w eg o . T o ­
w arzy stw o etn o g ra ficzn e obejm ie po zaw iązan iu się dalsze k iero ■wnictwo p ra c o k o ło u rz ąd ze n ia w y staw y , u tw o rz en ia m uzeum
i w y d a w n ictw a en c y k lo p e d y i.
D y sk u sy a , ja k a się n a d ty m i w n io sk am i ro zw in ęła, o b ra c a ła
się k o ło k w e sty i, czy k o m ite t w y b ra ć się m ający, m a w y łąc zn ie
zająć się u rząd zen iem w y staw y , czy też p rz ep ro w a d zen ie m w s z y s t­
kich w niosków . O statec zn ie p rzek azan o w nioski p. S z u b e rta w y ­
b ra n em u ad hoc k o m ite to w i do ro z p a trz e n ia . D n ia 12 s ie rp n ia o d ­
b y ło się d ru g ie zeb ran ie, na k tó rem u chw alono urząd zić w y sta w ę
etn o g ra ficzn ą i to o' ile m ożności w r. 1893, a najpóźniej i 8 g 4 .
P ra c e p rz y g o to w aw cz e o ddano w ręce k o m itetu , k tó re m u p o le ­
cono ró w n ież zająć się utw o rzen iem m uzeum i w y d aw n ictw em
en c y k lo p e d y i. T ą u ch w a łą położono p o d w a lin y dalszej p ra cy , w y­
tk n ię to jej cel jasn o o k reślo n y .
N a ty c h m ia st po pow zięciu stanow czej u c h w a ły co do u rz ą ­
d zen ia w y sta w y ro zp o częto o rg a n iz a c y ę p ra c y dalszej. N a czele
tej p ra c y s ta n ą ł K o m i t e t g ł ó w n y , złożony z w y b ra n y c h
przez zg ro m a d zen ie , k tó re zw ołał d y re k to r F r. A d. S zu b ert.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.