f3c0ee18c012c157d1fb89c23cbc0cac.pdf
Media
Part of Jus primae noctis / Lud, 1896, t. 2
- extracted text
-
1 ¡§ p m m a Q n o a iis
n a p is a ł
T a n . ■ \X 7 - it o r t .
D o najw ięk szych zd oby czy u m y s ło w y c h w zak resie b a d a ń
e tn o lo g iczn y c h drugiej p o ło w y X I X . wieku, należy bez w ą tp ie n ia
o b alen ie t. zw. p a t r y archalnej te o ry i rodziny, której początki,
j a k słusznie zauw ażył M a i n e , sięg ają czasów A ry s to te le s a i P l a
tona. P o d łu g niej, ro d z in a m o n o g am iczn a lub poligam iczn a z zu
p e łn ie ro zw in iętem p ierw szeń stw em i w ład z ą m ęża n a d żoną, ojca
n ad dziećmi, b y ła tą p ie r w o tn ą k o m ó rk ą społeczną, z której s to
p niow o rozw inęły się w szelkie instytu cy e. W z m ia n k i pisarz y s t a
ro ż y tn y c h , H e ro d o ta , D io dora lub S tra b o n a , n iezgo dne z tą teoryą, u zn a w an e b y ł y za bajki, a op ow iad a n ia p o d ró ż n ik ó w o s p o
łecz eń stw ac h , w k tó ry c h k o b ie ta p o siad a p rzew ażne znaczenie —
za w ym ysły, lub tłóm aczono je — spaczeniem pojęć m o raln y c h lu
d ów dzikich, ja k o po zb a w io n y ch p o z n a n ia p ra w d z iw e g o B oga.
A le już w ko ńcu w iek u X V I I I . L a f i t e a u zaznaczył w sw em '
dziele: „M oeurs des S a u v a g e s a m é r ic a in s “ szerokie ro z p o w sze
ch nien ie b e z ła d n y c h sto su n k ó w p łcio w ych i b r a k ciągłości zw ią
zku dzieci z ojcami w śró d ludów p ie rw o tn y c h ; m im o to dopiero
p ra c e J. L u b b o c k a, B a c h o f e n a , M o r g a n a i in n ych rz u
ciły c a ły snop ś w iatła na k w e s ty ę pochodzenia rod zin y i jej
dzieje ; okazało się, że w spółczesna ro dzina osobista (indyw idu
alna) istnieje s to su n k o w o niedaw no, — je s t owocem d łu g ieg o
rozwoju, z n a t u r y rzeczy zm ienną, zależną od wielu w aru nkó w ,
a zwłaszcza sposobów w y tw a rz a n ia ; zrozum iano n areszcie, że nie
są kon iecznem i oznakam i rodziny „ m u n d iu m “ i „ p a tria p o t e s t a s “,
alb ow iem i bez nich in s ty tu c y a rod zin y istn ia ła i istnieje. Prze-,
ko n an o się, że p o w stan ie jej p ie rw s z y c h za ro d k ó w wyprzedził’
sta n zupełnej s w o b o d y s to s u n k ó w płciow ych, bez ż a d n y c h niem al
og ran iczeń. E tn o g rafia stw ierdziła to do statecznie. W s z a k ż e do7
-
98
t ą d istnieje teorya, bro n io n a g łó w n ie przez M a i n e ’a a dowodząca,
że t. zw. p ie rw o tn e pom ieszanie rozrodcze b y ło w łaściw em ty lk o
ra so m niższym, nie zaś — w yższym , rozum iejąc przez to rasy
A ry js k ą i Sem icką. P om ijając n a w e t nieok re śln o ść i nieścisłość
pojęć „rasa w y ż sz a“ i „n iższa“, zeb rało się już ty le dowodów, że
należy uw a żać ten p o g lą d za obalo ny . Zdaje się, że w chwili o b e
cnej m ożna m niem ać, że p ie rw o tn e p om ieszanie rozrodcze, czyli
ta k i stan, w k tó r y m w szy sc y mężczyźni małej h o rd y pierw o tn e j
przen ośn ie b y li m ężam i w sz y s tk ic h jej k o b ie t i o d w ro tn ie w s z y s t
k i e k o b ie ty b y ł y żonam i w szystkich mężczyzn, uzn ać n a le ż y za
p u n k t w yjścia w b a d a n ia c h wszelkich, d o ty c z ą c y c h rozw oju p e
w n y c h in s ty tu c y i s p o łe c z n y c h np. rodziny. T u zastrzeg a m się co
do znaczenia w y ra zu „ p ie r w o tn y “, przez k t ó r y rozum iem n ajniższy
szczebel rozwoju spo łecznego, ja k i znam y, b y n ajm n iej nie p rz e s ą
dzając istnienia in ny ch, jeszcze niższych.
Jeśli w głośnej c h a r a k t e r y s ty c e stan u p ie rw o tn e g o , danej
przez H o b b e s ’a — „bellum om nium c o n tra o m n e s “ — za stą p im y
je g o czło w ieka p o je d y n cz eg o m a łą g ru p ą etniczną, — to zbliżym y
się zupełnie do prawTdy. T a k i sta n rz eczy d o tąd jeszcze istnieje
w wielu z a k ą t k a c h kuli ziemskiej. P o d ł u g D a n n e r ’a w śró d n ie
k t ó r y c h plem io n m u rz y ń s k ic h „ k o b :e ty i dzieci sta n o w ią w s p ó ln ą
w łasn ość całej g ru p y , k tó rej członkow ie odróżniają się w zajem nie
ty lk o p rz ezw isk a m i, o p a rte m i n a ich c e c h a c h fizycznych, np.
„w ysoki, c h r o m y " ; p lem io n a te znajdują się w u staw icznej, e k s
term in ac y jn e j w ojnie p o m ięd zy sobą. W sp o só b p o d o b n y p o d r ó
żn ic y opisują b y t spo łeczny tu b y lc ó w n ie k tó ry c h o k r ę g ó w Nowej
Zelandyi, A m e r y k i południow ej, w y sp A n d a m a ń s k ic h i N ik ob arskich. W ś r ó d B u szm enó w A fr y k i południow ej nie istnieje n a w e t
pojęcie m ałże ń stw a ; m ężczyźni i k o b ie ty teg o p le m ie n ia żyją
w b e z ła d n y c h s to s u n k a c h p łciow y ch , p o z b a w io n y c h wszelkiej
trw ałości. O T ich u ra ch , lu d k u zam ieszkałym w H in d u stan ie,
a m ianow icie w Udzie, B u c h a n a n p o w iad a , że w ś r ó d d r o b n y c h
h o rd „pojedyńcze p a r y uw ażają siebie za p o łączon e węzłam i m a ł
żeńskim i, ale te o s ta tn ie istnieją ty lk o po im ie n iu ' ; u p e w n e g o
plem ien ia, o siadłego w g ó ra c h N ilg ery , k a p ita n J o r k n i c e z a u
w a ży ł „zupełny b r a k wszelkiej u m o w y m ałżeńskiej ; mężczyźni
i k o b i e t y zaw iązyw ali stosun ki m iłosn e bez żad n eg o w y b o r u ;
ro z strzy g n ięcie p y ta n ia o dalszem istnieniu zw ią zk u lub jeg o z e r
w a n iu zależało p rz ew aż n ie od k o b i e t y “.
W K a lifo rn ii — w edle B ug'erte-a — o so b n ik i ró żn y ch płci,
n ależ ący do I n d y a n m iejscow ych, z a w i e r a ją . stosun ki m iłosne bez
o b rz ę d ó w u p rz e d n ic h ; nie m ają oni n a w e t słowa, oznaczającego
— 99 a k t zaślubin. B rak u je też w y ra z u „m ałż eń stw o “ w języ ku H a jd a eiiów, zam ieszkujących w y s p y K rólow ej K a r o lin y ; „k o b iety —
mówi pod różnik B o t o l e — uw ażają za sw y ch m ężów w szystkich
w ogólności a każdeg '0 w szczególności z mężczyzn, należących
razem z niem i do teg o sam eg ‘0 p lem ien ia; odm aw iają one sto su n
k ów p łcio w y ch ty lk o cudzoziem com “. N a w y sp ac h A n d a m a ń s k ic h
o d m o w a k o b ie ty sw obodnej w s p ra w ie zaw iązania z nią zw iązków
m iło sn y c h uw aża się za ciężką o brazę mężczyzny, k t ó r y n ie k ie d y
m ści się naty ch m iast.
A le n igd zie bodaj, to p ie rw o tn e pom ieszanie rozrodcze nie
w y stęp o w a ło ta k jasno a dobitnie, j a k n a w y spach, należ ący c h
do A u stra lii ; w całej M elanezyi zresztą o d b y w a się ono zawsze
w lasach i w dzień biały. W Nowej K a le d o n ii k o b ie ty spęd z ają
noce w o doso b n io n y ch szałasach, do k t ó r y c h m ężczyźni w cale
p rz y s tę p u nie mają. S a m a form a ty c h połączeń j e s t cie k a w a
i o statecznie nadaje im cechę zwierzęcości. T e o lo g o w ie d o s ta r
czyli ok reśle n ia łaciń skieg o, dokładnego, a w zględn ie p rz y z w o
iteg o „more .c an in o “, j a k się w y ra ż a ją w s w y c h dziełach o Theologia m o ra lis “ — m ów i L e t o u r n e a u . W P o lin e zy i działo się
to samo. „C nota według- naszego rozum ienia — m ów i am e ry k an i n
P o r t e r — b y ł a całkiem w śród nich nieznana. Nie p r z y w ią z y
w ali w cale w styd u do czynów, u w ażan y c h przez n ich n ie ty lk o za
n atu ra ln e, ale n a d to za niew in n e ig ra s z k i.“ „G łów ną tru d n o ść dla
m isy o n arza n a ty c h w y sp ac h — pisał n ie d a w n o F ra n c u z de V ar i g ' í i y •— stan ow iło n auczanie k o b ie t czystości o b y c z a jó w : nie
ro zum iały ani znaczenia wyrazu, ani rzeczy s a m e j“.
S ła w n y k a p ita n C o o k w tej k w e s ty i ta k się w y r a ż a : „nie
mieli oni najlżejszego pojęcia o nieprzyzw oitości ; zadaw aln iali
publicznie sw e żądze i nam iętności z ta k ą sw obodą, j a k m y z a
s p o k ajam y nasz głód, posilając się z k re w n y m i i p rz y ja c ió łm i“.
Obyczaje te szczegółowo opisało wielu po dró ż n ik ó w jak o to :
W a l l i s , Ç o o k , B o u g a i n v i l l e , L a - P e r o u s e , V a n e o rw e r i t. d. O p isy te stw ierd zają niew ątpliw ie, że w rozm aitych
z a k ą tk a c h kuli ziemskiej istniało do n ie d a w n a lub istnieje d o tąd
t. zw. p ie rw o tn e p o m iesza n ie rozrodcze. W s p o m in a ją o niem p i
sarze. k la s y c z n i; ta k n. p., H e r o d o t i S t r a b o n twierdzą, iż.
istniało ono w śród n ie k tó ry c h p lem ion etyopskich, a m ianow icie
A nzów i H a ra m a n tó w oraz d o d a ją , że M a sa g eci nie mieli ani
najm niejszęg ‘0 pojęcia o m ałżeństw ie. T ro s k liw e ' a d ro b n o stk o w e
b a d a n ia p o m n ik ó w p ra w a, lite ratu ry , języków, obyczajów, z w y
czajów i t. d. p rz y św ietle k r y t y k i w spółczesnej, o d k ry ło liczne
ś la d y lub p ozostałości p ierw o tn e g o p o m ieszania rozrodczego n a w e t
*
-
100 —
w śród A ry ó w . Najwięcej o s ta tk ó w arch a ic z n y c h zach ow ali S ł o
w ianie ; zacznę w ięc od nich.
K o z m a s z P r a g i n a stę p n e m i sło w y c h a ra k te ry z u je życie
C zechów s t a r o ż y tn y c h : „naród ten nie zna trw a ło ś c i w ęzłów m ał
żeńskich ; j a k b y d l ę t a zaw ierają oni zw iązki co noc z n o w ą k o
b ie tą a ró w n o z zorzą zry w a ją żelazne o k o w y m iłości“. T o św ia
d ectw o p o t w i e r d z a , p rz y to c z o n y przez M ac ie jow sk ie go u ry w e k
biografii św. W o j c i e c h a , z k tó re g o widno, że g ł ó w n ą p rz y c z y n ą
niezad ow o len ia ludności miejscowej z te g o A p o s to ła b y ł a gorliw a
p r o p a g a n d a życia m ałże ń sk ie g o tudzież zakaz pożycia z blizk iem i k re w n ia c z k a m i. P o ży cie to n ie z n a n y a u to r t a k c h a r a k t e r y
zuje : „populus m is c e b a tu r cum co g n a tis et sine le g e cum u x o rib u s “ ; jestto n ieodzow ny w a r u n e k spólności k o b ie t w g ra n ic a c h
teg o s a m e g o plem ien ia.
P o d o b n e sto su n k i is tn ia ły też w ziem iach łechickich. A 1B e k r i , p o d różnik a r a b s k i , św iadczy, że dziew częta sw o b o d n ie
o d d a w a ły się m i ło s t k o m , chociaż m ężatki od zna cza ły się w ie r
n ością m ałżeń ską. S p ó lno ść k o b i e t s p o ty k a m y i w śród S ło w ia n
w schodnich. N e s t o r , m ó w iąc o R ad im ic zac h , W ia tic z a c h i Siew i e r i a n a c h , t a k się w y ra ż a (p o d łu g spisk u Ł a w re n ty o w s k ie g o ) :
„R ad im iczi, W ia tic z i i S ie w ie r odin obyczaj i m i a c h u . . . b ra c y
że nie b y w a c h u w n i c h , no ig riszcza m eżiu seły. S ch o żach usia
n a igriszcza i tu u m y k a c h u żeny s o b ie , s nieju że k to sowieszczaszesia; im iechu że po dw ie i po tri ż e n y “. N iew ątp liw e m jest,
że te u p ro w a d z e n ia b y ł y m a łż e ń s tw a m i czasowemi, pozostającem i
w zgodzie z tem p o m ie s z a n ie m , o ja k ie m m ów i K o z m a s
z P r a g i ; ś w ia d e c tw a późniejsze u p o w a ż n ia ją do teg o wniosku.
P o d łu g k ro n ik i P ie reja sła w sk iej w śró d w s p o m n ia n y c h u p rz ed n io
l u d k ó w słow iańsk ich , n a ig rz y s k a c h m iędzy w io sk o w y ch is tn ia ła
zu p e łn a s w o b o d a s to s u n k ó w m iłosnych. W p ra w id ła c h M e tr o
p o lity C yryla, p o ch od z ącyc h z w iek u X I I I . c z y ta m y : „słyszeliśm y,
że w g r a n ic a c h n o w o g ro d z k ic h n a rz e c z o n y c h p ro w a d z ą do w ody;
teraz zwyczaj ten z a b ra n ia m y i ro z k azu jem y p rz ek lin ać. S ły s z e
liśmy, że w sobotę w ieczorem zbierają się razem mężczyźni i k o
b ie ty i b a w ią się b e z w s ty d n ie i p lu g a w ią się w noc św. N ie d z ie li“ .
To co z p o c z ą tk u b y ło p ra w id łe m o g óln em , z czasem staje
się w y j ą t k i e m ; spólność kobiet, n ie g d y ś t rw a ją c a c a ły r o k , o g r a
nicza się do p e r y o d u p e w n y c h świąt lub uroczystości. M ożn a to
n a z w ać u c z a s o w i e n i e m , k tó re g o p r z y k ła d w y b o r n y p rz y ta c z a
E l l i s m ó w iąc: „n a M a d a g a s k a rz e zazwyczaj pod cz as dni r a
dosnych, obchodzonymi! n a cześć córki R a d o m y , ulice stolic y s t a
w a ły się w id o w n ią powszechnej rozp u sty (one g r e a t b ro th e l)“.
— 101 P o d o b n ie działo się i w śró d S łow ian. P o przyjęciu c h r z e ś c i a ń stw a, zresztą bardzo p o w ie r z c h o w n e m , staran o się stare u r o c z y
stości p o g ań sk ie spro w ad zić do ś w iąt n a k a z y w a n y c h przez n o w ą
re lig ię ; w ted y wielu św iętych chrześciańskich zajęło m iejsce
b o g ó w u p rz ed n ich ; ta k św. Ja n Chrzciciel za stą p ił P e r u n a sło
w iań sk ieg o a P e rk u n a s a litew skiego i t. d. Nie dziw więc, że
jeszcze w r. 1 5 0 5 , p o d łu g ś w iad e ctw a P a m f i l a , o p a ta klasztoru
św. E l e a z a r a . od b y w a ło się to u p ro w a d z a n ie dziew cząt i p o m ie
szanie płci, o k tó re m m ów ią sta re k ro n ik i. Z zak azó w S to g ło w u ,
(tak zw ał się S o b ó r M o skiew sk i z połow y w ieku X V I .) m ożna
w n i o s k o w a ć , że sw o b o d a s tosu nk ów m iłosnych p ra k ty k o w a ł a
się n iety lk o w w igilię św. J a n a C h r z ., ale i B ożego N a ro d z e n ia
oraz Z w iastow an ia. O bchód S o b ó te k lub Iw a n a -K u p a ły w wielu
m iejscow ościach nie zatracił jeszcze cech u p rz e d n ic h ; więcej
naw et, bo dotych czas w gub. Niżegmrodzkiej, w edle J a k u s z k i n a
zacho w ały się igrzysk a, analo giczne o p isy w an y m przez N estora,
oraz t. zw. noce k ąpielo w e (kupalni) trw a ją c e od Niedzieli p r z e
wodniej aż do jesieni, w każde święto. M a ło ru sk ie wieczornice
i posidiełki rosyjskie w wielu m iejscach połączo ne są z zupełną
niem al sw obo dą m iłostek przelotn ych . W n ie k tó ry c h w siach p o
w iatu P ineźld ego , m ów i J a k u s z k i n , powmłując się na A rc h an g 'e ls k ie W ia d o m o ś c i G u b e rn ia ln e , dopuszcza się ńa p o s id ie łk a c h
s w o b o d a stosunków- p łc io w y ch ; istnieje ona i n a P o m o rz u Białom o r s k i e m , ja k p rz e k o n a ł się osobiście piszący, zwłaszcza w m.
K iem i. W Onedze, z n astan iem cmpłej p o ry ro k u , co niedziela
lub ś w ię to , dziew częta i chłopcy p rz ech ad zają się po mieście,
śpiew ając pieśni, w ieczorem zaś udają się n a s p o c z y n e k p a ra m i
W ogóle w po w. O neźkim i K i e m s k i m , g u b . A rchan gielsk iej,
ślady pierw otnej spólności k o b ie t w y stęp u ją na k a ż d y m k ro k u ;
o b serw o w an o je i w S y b ery i. W niek tó ry c h m iejscach p ozo stał
po niej już ty lk o jed en o b rz ę d , jed n o w sp om nien ie n. p. u k r a i ń
skie doświtki.
Pozo stałości p ie rw o tn e g o pom ieszan ia ro zro dczego s p o t y
k a m y też i u najbliższych p o b ra ty m c ó w S ło w ia n - Litw inów . M a
c i e j z M i e c h o w a ta k się w y ra ż a ; „apud quos litcitum erat,
uni viro plures h a b e re uxores, et p a t r e m ortuo nov ercam , fratreque g lo rem in u xo re m a c c i p e r e “. W ie m y , iż w za w iera n iu m a ł
żeństw nie zw raca n o u w a g i na blizkość p o k re w ie ń s tw a lub p o
w in o w a c tw a ; wolno b yło poślubić n iety lk o b ra to w e lub ciotkę,
ale n a w e t i m acoch ę ja k to po do bno uczynił G iedym in (N a rb u t
IV., 4 6 0 ).
302
—
D o w o d y te , zdaniem mojem, b y ł y b y n iedostateczne, g d y
b y ś m y dziś jeszcze nie obserw o w ali licznych szczątek p ie rw o tn e g o
p o m ie s z a n ia rozrodczego. D ość w spom nieć o obchodzie S o b ó tk i
n a p o g ra n ic z u k u r l a n d z k i e m , o „ w a k a ru s z k a c ii“ (litew sk a n az w a
w ieczorn icy) wielu m iejsco w o ści, p o życiu m ałże ń sk ie m narzeczo
n ych do ślubu i t. d.
Ś la d y spólności k o b ie t z a c h o w a ły się i w in n y c h g ałęz iach
ra s y aryjskiej, ja k o to : celtyjskiej i g erm a ń sk ie j. J u l i u s z C e
z a r t a k c h a ra k te ry z u je rod zin ne ¡Dożycie B ry tó w : „uxo res h a b e n t
deni d u o d e n iq u e in te r se com m unes et m ax im e fra tre s cum fra.tribus, p a r e n te s q u e cum lib e ris .“ J e s t to już późniejsza f o r m a . sp ó l
ności żon p o m ięd zy b raćm i, ale z w a ru n k o w a n a p o p rz e d n ie m is t n ie
niem p ie r w o tn e g o p o m ie s z a n ia rozrodczego, Ś w ia d e c tw o teg o
w ielkiego p is a rz a n a b ie r a w iększego z n a c z e n ia , g d y je p o r ó w n a m y
po p ierw sze z uchw ałą, m iejscow ego ko n cy liu m g a ls k ie g o z V.
w ieku, za kazująceg o m a łż e ń s tw a po m ięd zy b ra ć m i a s io stram i rodzonemi, p o w tó re — z pożyciem m ałże ń sk ie m narzeczonego z n a
rzeczoną do ślubu k ościeln ego , u w a ru n k o w a n e g o zajściem d ziew
c z y n y w ciążę (zwyczaj ten dłu g o trw ał w górnej S zkocyi) i po
trzecie — z istn iejącą d o tąd w I r la n d y i s w o b o d ą sto s u n k ó w m i
ło s n y c h w ś ró d ludowej m łodzieży płci o b o jga czyli t. zw. b u n d lin g ;
sw ob od a ta j e d n a k ustaje od zam ęźcia lub ożenku. W zbiorze
pieśni irlandzkich, (w y danie W h i t l e y a S tokena), znajduje się dużo
w z m ia n e k o b y ły m b ezład zie w s to s u n k a c h płcio w ych..
O spólności k o b ie t u sta ro ż y tn y c h G e rm a n ó w nie w iele da
się pow iedzieć. R ze c z w tem, że pisarze św iata k la s y c z n e g o ¡D o
znali ten n a r ó d n a ta k im szczeblu uspołecznienia, g d y ro d z in a
oso b ista już w y ró ż n ic z k o w a ła się zupełnie, co j e d n a k n ie w y k lu
cza m ożności od nalezienia po zostałości p ierw o tn e g o p o m ie s z a n ia
rozrodczego w ty c h m iejscowościach, k t ó r y c h sa m a p rz y ro d a
u tru d n ia ła rozwój uspołecznienia. Ja k o ż rzeczyw iście prof. К o w al e w s k i j o d n a la z ł ta k i do w ó d w p ra w ie zw yczajow em o k rę g u
k lo s tersk ieg o , n ależącego do k a n to n u G ra u b ü n d e n . P r a w o to spisan e m zo stało w w ie k u X V I I ; je d e n z jeg o a r ty k u łó w za b ra n ia
zg ro m a d zeń w io s k o w y c h czyli t. zw. kilben en, alb o w iem re z u lta
tem ich b y w a ty lk o ro z p u s ta i cudzołóztwo. L u dno ść te g o o k rę g u
sk ład a się z n iem ieck ich kolonistów , pochodzenia allem ańskiego..
A le n a w e t w n ie k tó ry c h k a n to n a c h S zw ajcaryi niem ieckiej
(Schwitz, A a r g a u ) oraz w' pob lisk ic h m iejscow ościach W i r t e m berg-a i B a w a r y i za ch o w a ł się d o tą d p e w ie n ślad b e z ła d u w sto
su n k ac h m iłosnych. M ów ię tu o D o rf-g e h e n czyli K ilc h g a n d , t. j.
zw iedzaniu — z zezwoleniem rodziców — ich c ó rek nieza m ężn y c h
-
103 —
i spędzaniu z nim i n o c y ; p ieśn i zeb ran e przez R o c h h o l z a d o
w o d zą tegx>.
P o m im o u b ó stw a danych, d o ty czący ch sta ro ż y tn y c h form
życia sp o łeczn eg o H indusów i n aro d ó w g re c k o -ita lsk ic h , sta ra n n e
b a d a n ia d o p ro w ad ziły do o d szu k a n ia p ew n y ch śladów spólności
k o b iet. T a k A u r e l i u s z M a y e r , stu d y u jąc h in d u stań sk ie p ra w o
dziedziczne, p rz e k o n a ł się, że w In d y i istn ia ła spólność k o b ie t
przy n ajm n iej w form ie późniejszej — p o ż y c ia p łcio w eg o jednej
n ie w ia sty z k ilk u najbliższym i k re w n iak am i. B a d a n ia W s i e w o ł o d a M i l l e r a p o tw ie rd z iły to zdanie. W e d y zaw ierają n iejak ie
w zm ian k i o u p rzed nim sta n ie rzeczy, chociaż w o k resie ich p o
w sta n ia ro d z in a o so b ista już zo rg an izo w a ła się zupełnie. I ta k ю
h y m n X . k s ię g i R ig --W edy zaw iera sław n y dyalog- pom iędzy b ra te m
a sio strą — Jam em i Jam i, Vv k tó ry m ro z trząsa się k w e s ty a m o
żliw ości sto su n k ó w p łcio w y ch pom iędzy nim i, przyczem sio stra
b ro n i p ra w o sw oje do p ożycia m ałżeń sk ieg o z b ra te m rodzonym .
W 2 i 17 w ierszach A ta rw a -W e d y żona je st n az y w an ą „ k o c h a
ją c ą d ziew ierzó w “' — w z m ian k a o p o lia n d ry i b ra te rsk ie j. W se w .
M i l l e r znajduje śla d y p ożycia m iło sn eg o ojca z c ó rk ą oraz wielo m ęztw a (R o la ży jąca, ta k o b ieta p rz y s z ła tu ; siejcie, o m ężow ie,
w n ią .w asze nasienie!
- sło w a h y m n u w e seln eg o z A ta rw a W e d y ); p o g lą d ten p o tw ierd z ają ry tu a ł ślu b n y , p ra w o dziew ierzy
do swojej b ra to w e j i zw yczaj w y n a g ra d z a n ia k a p ła n a za s p e łn ie
nie o b rz ąd k u re lig ijn eg o koszulą ślu b n ą, co je s t n a d e r w ażn ą
w sk azó w k ą.
O istn ie n iu p ierw o tn e g o p o m iesza n ia rozrodczego w śród lu
dów g re c k o -ita ls k ic h nie w iele m ożna pow iedzieć. R o z p u sta k o
b ie t sp a rta ń s k ic h 1—- w edle pojęć dzisiejszych — i konieczność
p o ży c ia m ałżeń sk ieg o z w dow ą b ra ta — ot niem al i w szystko, co
m ożna p rz y to c zy ć n a p o p a rc ie istn ie n ia w G re cy i staro ży tn ej
sp ó ln o ści n iew iast. F a k ty te otrzy m u ją do p iero ośw ietlen ie n a le
ż y te w p o ró w n a n iu z n astęp n e m św iad ectw em K l e a r k a o u sta
no w ien iu w A te n a c h ro d zin y osobistej. „C ekrops pierw szy — m ówi
te n pisarzl — u stan o w ił w A ten a ch s ta ły zw iązek po m ięd zy m ęż
czyzną a k o b ietą, w łożyw szy n a nich obow iązek w iern o ści w za
jem nej ; do teg o czasu sto su n k i po m ięd zy płciam i nie b y ły u re
g u lo w a n e przez ja k ą b ą d ź o g ó ln ie p rz y ję tą zasad ę lub praw o,
i nie b y ło dzieck a, k tó re b y m ogło nazw ać sw ego o jc a “. R o zu m ie
się — w ażność teg o św iad e ctw a zaw iera się w istn ie n iu p o d an ia
o b ra k u w szelkiej leg-alizacyi praw nej sto su n k ó w płciow ych, co
un iem ożliw ia in n e zw iązki p o k re w ie ń stw a , prócz u stan o w io n y ch
przez p rz y ro d ę po m iędzy dzieckiem a m atk ą, k tó ra je urodziła.
-
104
—
N a tej zasadzie św iad ectw o h isto ry k a T e oíd o m p a o T y re n cz y k ach k aż e p rz y p u szcz ać istn ie n ie w Ita lii staro ż y tn e j p ie rw o t
n e g o . p o m iesza n ia rozro d czeg o : „ p raw a o sta tn ic h — m ów i te n
p isa rz — n ak a zu ją im sp ó ln o ść żon, dzieci w sz y stk ic h i k aż d eg o
w y ch o w u ją się razem , p o n iew aż n ik t nie m oże p o w ied zieć n a p e
w no czyim je s t s y n e m “.
Jed n e m sło w em — istn ie n ie p ie rw o tn e g o p o m iesza n ia ro z
ro d czeg o w śró d ludów , n ależ ący c h do w yższych i niższych ras,
n ie d a się zap rzeczy ć, ale nie trz e b a je d n a k sądzić, b y b y ło ono
niczem n ie o g ra n ic zo n e, albow iem n iejak ie o g ra n ic zen ia , u w a ru n
k o w a n e p rz e w a g ą fizyczną, sp o ty k a m y n a w e t w b e z ła d n y c h p o łą
cz en iach m ałp , ja k św iad czy B r e h m . S łu sz n ie te d y m ów i S p e n
c e r : „b ezład n e pożycie p łciow e, ja k b y d o b itn ie n ie b y ło w y ra żo nem w ty m lub ow ym w y p a d k u , zaw sze i w szędzie o kazuje się
o g ran iczo n em zw iązkam i, m ający m i n ie ja k ą trw a ło ść . W ś ró d n a j
n iższy ch ras, o b ec n ie istn ie ją c y c h w śró d m ieszk ań có w Ziem i o g n i
stej, A u stra lc z y k ó w i A n d a m a n c z y k ó w u staw iczn ie sp o ty k a m y
sto su n k i m iłosne, m niej lub więcej trw a łe , chociaż z a w ią z y w a n e
b ez ż a d n y c h fo rm alności. N ie w idzę p rz y c z y n y , d lacz eg o b y
w g ru p a c h społeczn ych, sto jący c h jeszcze niżej, nie istn ia ło o so b i
ste p o sia d a n ie k o b ie t. M nie się zdaje — m usim y p rzy p u ścić, iż
n a w e t w czasach d o h isto ry czn y c h b ezład n e p o ży cie p łcio w e b y ło
w strz y m y w a n e u stan o w ien iem zw iązk ó w o so b isty c h , p o w s ta ły c h
ja k o re z u lta t m ęzkich g u stó w i sk ło n n o ści a o c h ra n ia n y c h od in
n y ch o tw a rtą siłą. Z resztą dopuszczam — ta k k o ń cz y S p e n
c e r — -że w p o c z ą tk a c h rozw oju p o m iesza n ie ro zrodcze w ten
sp o só b o g ra n ic z a ło się w bardzo słab y m s to p n iu “.
W m iarę a to li rozw oju sp o łeczn eg o , t. j. p rz ew aż n ie w d a
nej o k o liczności p ro c esu ró ż n ic zk o w a n ia się, o g ra n ic zen ia ow e
ro s ły co raz w ięcej. N ie dziw w ięc, że z b ieg iem czasu p o zo stało
ty lk o p ra w n e u zn a n ie p rzy n ależn o ści k o b ie t do c a łe g o p lem ien ia,
k tó re w y ra ziło się w d o brow olnej p ro sty tu c y i dziew cząt, w y c h o
d zący ch za m ąż, w m iejscach u św ięc o n y ch przez re lig ię ; zw yczaj
te n zow ią zw y k le h etery zm em . Z najduje się on w ścisłym zw ią
zku z k u lte m w y tw ó rc zy ch sił p rz y ro d y i cz ło w ie k a; z te g o
po w o d u p o św ięcam m u k ilk a słó w .
Z nanem je s t, że cześć re lig ijn a , o d d a w a n a w y o b ra żen iu męzk ie g o o rg a n u ro zro d czeg o , d łu g o istn ia ła w E g ip cie, -S yryi, P e rsyi, M ałej A zyi, G recy i, Ita lii i M e k sy k u staro ż y tn y m , chociaż
czczono go p o d różnem i nazw am i np. „ lin g a m a “ u H in d u s ó w ,
-
105 —
,p a g ó ra * u Żydów , „fa llu sa “ u R z y m ia n , „ p ry a p a “ u G rek ó w itd.;
k u lt ten d o tąd istnieje w In d y i i n ie k tó ry c h m iejscow ościach
A fry k i, p o zo stało ści je g o u trzy m u ją się d o ty ch czas we W ło szech ,
a w e F ra n c y i zn ik ły do p iero w p o cz ątk u X V I I w. K u lt ten b y ł
w zw iązku z k u ltem B o g a Sziw y, członka T ru n u rti, tró jcy in d y j
skiej oraz u b ó stw ian iem w E g ip cie św ięteg o k o z ła i t. d.
N ie m niej ro zpow szechnionym b y ł k u lt W e n e ry , zw anej przez
lu d y w schodnie M ilitą lub A s ta rtą a przez G reków — A fro d ite
(często K o tito , zw łaszcza w A ten ach ); istn ia ł on w B ab y lo n ii, Fenicyi, Ju d ei, K a rta g in ie , C yprze, S am osie, A te n a c h i K o ry n c ie .
W zw iązku z ty m i k u ltam i zn a jd o w ał się zw yczaj, n a m ocy k tó
reg o dziew częta o d d aw ały się w św iąty n iac h pierw szem u lepszem u,
b y przez to p o zy sk ać p ra w o n ależ en ia o d tąd w y łączn ie do m ężą.
P o d łu g H e r o d o t a k o b ie ty eg ip sk ie o d d aw ały się św iętem u
kozłow i, k tó ry m iał sw oich zastępców ; o p o w iad an ie H e ro d o ta
stw ierd zili S t r a b o n i K l e m e n s A l e k s a n d r y j s k i .
Istn ie n ie h e tery zm u w śród Ż ydów — w epoce p an o w an ia
k u ltu B a a l-P lu g o ra — nie uleg'a zaprzeczeniu, a lb o w iem stw ierd z a
to B ib lia, zw łaszcza pism a p ro ro k a O zyasza. W okolicach P o n d ich erie — p o d łu g D i s t c h e ’ a - - d ziew częta przed zam ęźciem
p o zb aw iają sieb ie p a n ie ń stw a w św iąty n i S iw y za pom ocą żelaz
n y ch lin g a m ’ów; to sam o dzieje się w G oa, g d y n a to m ia st w in
n y ch m iejscow ościach In d y i rolę lin g am /ó w b io rą n a się k ap łan i.
A d m ira ł f o n - K e r d e n św iadczy, że sam R a d ż a K a lk u ty sw ą
có rk ę o d d aw ał n a je d n ą noc k ap łan o w i, p o tem dopiero w y d aw ał
za mąż. W czasie u ro c zy sto ści d o ro czn y ch w św ią ty n i Ju g e rn a w ta
zam y k a się n a noc dziew czę, b y sam o b ó stw o zaw iązało z n ią
sto su n ek m iłosny; poczem zyskuje o n a p ra w o do zam ężcia. W B a
b y lo n ii oraz F e n ic y i i jej k o lo n iach , h etery zm p ra k ty k o w a ł się
w p o łączen iu z k u ltem M ility, o częm H e r o d o t ta k p isz e : „Bab y lo n czy k o w ie m ają jed n o bardzo o b rzy d liw e praw o. K a ż d a k o
b ieta, n ro d zo n a w k raju , p o w in n a raz w życiu sp rz ed ać się
w św iąty n i M ility p ierw szem u lepszem u cudzoziem cow i. M oże
o na w rócić do sw ego dom u ty lk o złożyw szy u p rzed n io o p isan ą
ofiarę i o trzy m aw szy od sw ego k o c h a n k a chw ilow ego w y n a
g ro d z en ie, chociażby n ajlich szą i najd ro b n iejszą m onetą, k tó ra
od tej chw ili staje się św iętą. D o p e łn iw sz y w y m ag an ej przez relig ię ofiary sw eg o
p a n ie ń stw a , b a b y lo n ia n k a zyskuje zaraz
z tem p raw o w y łączn eg o n ależen ia do m ęża“. A n a lo g icz n y h e te
ryzm re lig ijn y is tn ia ł w św iąty n iac h A sta rry w F e n ic y i — w edle
H e r o d o t a i J u s t y n a A p o l o g e t y — oraz w K a rta g in ie
w o so b n y m k w a rtale, pośw ięconym W e n e rz e a zw an y m S icia-
—
106
—
W e n e ric a , o cżem m ów ią W a l e r y u s z M a k s y m , L u c y a n
i ś w. A u g u s t y n . ; s p o ty k a m y ten zw yczaj w L idyi, A rm enii,
T ra c y i, K o ry n c ie , S am osie, Л leksai i d ry i, A te n a c h (podczas m istery i n a cześć W e n e ry ludow ej, zw anej K o tito ) oraz w R zy m ie
w czasie B a c h a n a lii.
A n a lo g ic z n y m i są zw yczaje, n ak a zu jące p a n n ie m łodej s p ę
dzać p ierw szą noc ślu b n ą z p rz y jació łm i m ęża lub gośćm i; is tn ia ły
one n a B a le a ra c h , w P e ru , N u k a -H iw ie oraz w w ielu m iejscach
A fry k i. N a w y sp a c h F ilip iń sk ic h w odzow ie m ianują o so b n y ch
u rzęd n ik ó w , k tó ry c h ob o w iązk iem je st p o zb a w ien ie p a n ie ń s tw a
dziew cząt, p ra g n ą c y c h w yjść za mąż. N a Z łotym b rzeg u , w B r a
zy lii — w śró d tu b y lcó w — oraz w T y b e c ie ani je d n a p an n a ,
k tó ra z a c h o w a ła swój w ianek, nie m oże w stąp ić w zw iązki m ał
żeńskie.
Ś lad y h etery zm u re lig ijn eg o u trz y m a ły się w E u ro p ie aż do
w. X V II.; dość w sp om nieć zw yczaj s k ła d a n ia w d arze k a p ła n o m
przez n arzec zo n ą k o szu li, co się i dziś ro b i w H in d u stan ie.
D o te g o d o p ro w ad ziło u zn a n ie p raw n ej p rzy n ależn o ści k o b ie t
do ca łe g o p lem ien ia, w ew n ątrz któreg'0 ró w n o le g le o d b y w a ł się
też p ro c es o g ra n ic z e n ia sp ó ln o ści n ie w ia s t przez członków ro d ó w
p o szczeg ó ln y ch , p otem zaś sp ó ln o t ro d zin n y ch .
„B ezład n e p o m ieszanie płciowre — m ów i S p e n c e r — może
b y ć ro zw ażan e ja k o n ieo k re ślo n e W ielom ęztw o w p o łącz en iu z n ie
o k reślo n y m w ielo żeń stw em . P o w in n iśm y p rz eto p a trz e ć n a w ielo
m ęztw o ja k o n a jed en z ty p ó w sto su n k ó w m ałżeń sk ich , w y n ik a
jący c h z p ie rw o tn e g o p o m ie sz a n ia rozrodczeg-o.“ O b jaśn ien ie polia n d ry i (wie! omez twa) ja k o szczebla w stopniow em zam ieran iu
form p ie rw o tn y c h sto su n k ó w płciow ych, je s t u znaném i. przyjętem
p rzez socy o lo g ię; fo rm y p o lia n d ry i m og'ą b y ć różne. W śró d Nairó w np. k o b ieta, m ieszkając p rz y m atce, p o sia d a k ilk u m ężów,
n ie sp o k re w n io n y c h pom iędzy s o b ą ; je stto fo rm a n a jstą ro ż y tn ie jsza ; z b ieg iem czasu z m ej rozw ijają się inne. O T o d o sach p o
d ró żn ik S h o r t ta k m ó w i: ,g d y istn ieje czw oro albo p ięcio ro
b ra c i i g d y n ajstarsz y , doszedłszy do la t sto so w n y ch , ożeni się,
to żona zajaw ia p re te n sy ę do w sz y stk ic h je g o b ra c i p o zo stały c h ,
ja k o do sw y ch m ężów, i rzeczyw iście p o dojściu do w ieku o d p o
w ied n ieg o m ieszk ają z nią ja k m ałżo n k ą ; g d y zaś żona p o siad a
sio strę lub k ilk a sió str, to one dochodząc do la t sto so w n y ch , stają
się p o k o lei żo nam i m ęża lu b m ężów swej sio stry starszej. W ten
sposób rodzina, s k ła d a ją c a się z k ilk u b ra c i, m oże, sto so w n ie do
o koliczności, m ieć albo je d n ą żonę d la w szy stk ich , lub też k ilk a.
A le czy żona będzie je d n a , czy też k ilk a , w k a ż d y m razie ca ła
—
107
—
ro d zin a m ieszka po d jednym , dachem i jej członkow ie pozostają
w niczem n ieo g ra n iczo n y c h sto su n k a c h m iło sn y c h .“ P o ży cie m a ł
żeń sk ie m ężczyzny z w szystkiem i d ziew ierk am i (szw agièrkam ì),
o k tó rem m ów i W a i t z, ja k o o rozpow szec an io n em w śród G renlan d czy k ó w — p ra k ty k u je się szeroko przez czerw o n o sk ó ry ch A m e
ry k i półn o cn ej.
Z w sp o m n ian y ch form pow oli w y la n ia się in n a a m ianow icie
poży cie m ałżeń sk ie jed n ej k o b ie ty z k ilk u b ra ćm i rod zo n y m i czyli
t. zw. p o lia n d ry a b ra te rs k a , ta k szeroko rozpow szechniona. S tw ie r
dzono jej eg z y ste n c y ę w T y b ecie, w śród tu b y lc ó w n ad b rz eg am i
O rin o k o , w Nowej Z elandyi, n a C eylonie, w K a sz m irz e itd. a n a
w e t w śró d B ry tó w i S łow ian. Istn ie n ie jej w śród B ry tó w za św iad
czy ł J u l i u s z C e z a r , a u S ło w ian — k o ścieln a u sta w a J a r o
sław a , k tó ra zaw iera p o stan o w ien ie n a stę p n e : „jeżeli dwaj b ra c ia
b ę d ą m ieli je d n ą żonę, to b isk u p o w i 100 g rz y w ien a żonka — do
dom u k o ś c ie ln e g o “.
W ś ró d G erm an ó w p o lia n d ry a b ra te rs k a nie b y ła zn an ą p rz y
n ajm niej w czasach T ac y ta; p rz eciw n y p o g lą d L u b b o c k ’ a nie
da się u d o w o d n ić ściśle N a to m ia st jej istn ie n ie w s ta ro ż y tn y c h
Ind y ach i G recy i nie m oże b y ć zap rzeczanem ; pośw iadczają to
h y m n y R ig -W e d y i p o e m a t M a h a b h a ra ta (w iem y z niego, że k r a
saw ica D ra u p a d i m iała pięciu m ężów ) a w zględem H e lla d y — h i
sto ry c y T y m eu sz i P o lib iu sz.
W zw iązku z tem i form am i znajduje się in n a a m ianow icie
p o ży cie m ałże ń sk ie żony n iety lk o z m ężem , ale n aw et z je g o
ojcem lub sta rsz y m k re w n iak iem . T a k u R e d d y ó w w In d y a c h
p o łu d n io w y ch 16 — 20 letn ie dziew czę p o ślu b ia 5 — 6 letn ie g o m alca,
ale ży je w sto su n k a c h m iło sn y ch z k re w n ia k ie m starsz y m lub n ie
k ie d y ojcem sweg'o m ęża czyli św iekrem .
P o ży cie m iło sne synow ej ze św iek rem zow ią św iek ro w stw em .
J e s tto zw yczaj, istn ie ją cy w R o s y i od d a w n a ’) a b ard zo rozpow sze
ch n io n y , co dow o d zą przy sło w ia, p ieśn i ludu, ob rzęd y w eselne,
w y ro k i sąd ó w w ło ściań sk ich i t. d. N iek ied y starsz y ' sp ó ln o ty r o
dzinnej rości sobie p ra w o lub fa k ty c zn ie k o rz y sta ze w szystkich
k o b iet, n ależ ący c h do n iej; je stto w zględnie niezły p rz y k ła d
zc en tralizo w an ia w jed n y m rę k u p ra w p rz y n ależn y c h n ie g d y ś
w szy stk im jej dorosłym członkom m ęzkim . W p rzeszłości ta konce n tra c y a o d b y w a ła się szeroko w m iarę w y ła n ia n ia się w ładzy
’) W artykule 17 kościelnej Ustawy Jarosława powiedziano: „jeżeli
świekier ż synową będą ikochali się), biskupowi 100 grzywien i pokuta
wedle kanonów.
— 108 —
zanim n aczeln icy rodów i sp ó ln o t p o sied li te p ra w a ; k tó re p o
p rzed n io n ależ ały do w szy stk ich m ężczyzn. Z tąd w y n ik ło ich p r a
wo do p a n ie ń s tw a dziew cząt, w y c h o d ząc y ch za mąż, tudzież, u zn a
nie k o b ie t za w łasn ość ro d o w ą lu b w spólną, k tó rą alien u je się za
p ew n em w y n a g ro d zen ie m ; p ierw sze d o p ro w ad ziło do ju s primae
noctis, — d ru g ie do ta k zw. m aritag iu m .
Istn ien ie te g o p ra w a czy też zw yczaju nie było zap rzeczan e
w c ią g u dw óch w ie k ó w ; dość o tw o rzy ć g ło śn ą enc:yklopedyę franc,
p o d a rty k u łe m „ c u lla g e ,“ b y znaleźć b ard zo szczegółow e d a n e o ju s
primae noctis, k tó re a u to r u znaje za n ad u ży cie feodalizm u, p r a k ty
k o w an e przez d u ch o w n y ch i św ieck ich w łaśc ic ieli len ó w feodalnych. W ep o ce k le ry k a ln o -a ry s to k ra ty c z n e j re a k c y i n eg o w an o
je ; au to ro w ie p am fle tó w re a k c y jn y c h à l a B o n o l d e l ub d eM a n t r e nie cofali się n a w e t p rz e d sfałszow aniem te k s tó w h i
sto ry cz n y ch , b y u d o w o d n ić, źe j u s p r i m a e n o c t i s je s t ty lk o
oszczerstw em lib e ra łó w ; p o w ażn i uczeni, chociaż le g ity m iśc i, s ą
dzili inaczej.
O koło i860 r. B o u t h o r s w y d a ł „Z biór orzeczeń p ra w a
zw yczajow ego p o szczególnych m iejscow ości A m ien sk ieg o o k rę g u
są d o w e g o .“ (B aillag e ď A m ien s), z a w ie ra ją c y n ie m ało dow odów
istn ie n ia p ra w a pierw szej nocy. W y d a n ie to ożyw iło polem ikę
w tej k w esty i; sp ra w o zd aw ca z p ra c y B o u t h o r s’ a w In s ty tu c ie
F ra n c u z k im — p. D u p i n — w y w o ła ł c a łą b u rzę ze stro n y
d z ie n n ik a k le ry k a ln e g o l ’U n iv ers. Je g o re d a k to r, g ło śn y L u d w ik
V e u i l l e t, n a p isa ł ca łą k siążk ę o 467 stro n icac h , b y p rz e k o n a ć
że „le d ro it du s e ig n e u r “ — w zw y k łe m zn aczen iu te g o term in u
— n ig d y nie istniało; dow ody p rz eciw n e są ty lk o k ła m stw e m w ieru tn em , w y m y słem , h a n ie b n e m n ieu ctw e m i oszczerstw em . W rz e
czy w isto ści p ra w o to b y ło słusznem a sp ra w ied liw em : w szystko
co w iem y, o droit cfo «егупшг sp ro w a d za się z jednej stro n y do p ra w a
p a n a fe o d a ln e g o w y d a w a n ia za m ąż có rek i w dów sw oich w a sa
lów , lu b w razie zrzeczen ia sie te g o p ra w a — do p ew n y ch o p ła t
p ien ięż n y ch , z d ru g iej zaś — do p ra w a p o b ie ra n ia przez n iek tó
ry c h czło n k ó w d u ch o w ie ń stw a k a to lic k ie g o w y n a g ro d zen ia za d o
zw o len ie m ałżo n k o m sto su n k ó w m iło sn y ch w pierw sze trz y noce
p oślubne, co z a k a z y w a ły k a n o n y . O czyw iście, b y dójść do ta k ic h
w niosków , m u siał V e u i 11 o t „o ry g in a ln ie o p ra c o w y w a ć “ te k s ty
od n o śn e tudzież za n ie ch ać tłó m a cze n ia ta k ic h te rm in ó w ja k ; droit
de cullage lu b droit de marquette, s p o ty k a n y c h w p o m n ik a c h p r a
w o d aw stw a i w p ra k ty c e sądow ej. T e n d e n c y jn a ta p ra c a nosi ty tu ł:
Droit du seigneur. W y ra ż o n e w niej opinie zn alazły o b ro ń c ó w
w o sobach d e B a r t h é l é m y i D e l i s l e ’ a, chociaż w iększość
—
109
-
uczonych z tak iem i p o w ag am i n a czele ja k L a g r e u s e i L a f i e
r i è r e o św iad czy ła się p rz eciw nim .
P o le m ik a ta zn iew o liła w szakże p ra w n ik ó w i etn o lo g ó w francu zkich, a p o n ie k ą d a n g ie lsk ic h i n iem ieckich, do p o n o w n eg o
zb a d an ia k w e sty i istn ie n ia ju s primae noctis w in n y ch k ra ja ch ,
p ró cz F ra n c y i, k tó re g o rezu ltatem b y ło przek o n an ie, że p ra w o
p o d o b n e b y ło b ard zo rozpow szechnione w śród ludów rozm ai
ty ch . M im o to je d n a k K a ro l S c h m i d t w obszernej p ra c y p. t.
J u s prim ae noctis, w ydanej w e F re ib u rg u w. r. 1831, k a te g o ry c z n ie
za p rze czy ł istn ie n ie p ra w a pierw szej nocy ; w dziele tem — zdaje
się d p a rte m n a b a d a n ia c h źródłow ych, dow odzi, że p o d an ie o niem
p o w stało d o p ie ro p o d ko n iec w ieku X V . i w p o cz ątk u X V I-g o ;
je g o ź ró d ła d ad zą się sp ro w ad zić do rozp o w szech n ien ia Się
w śró d o g ó łu o p o w ieści o ty ra n a c h staro ż y tn o śc i, k tó rz y n iek ied y
o b rażali g w a łte m w stydliw ość niew ieścią i dziew iczą, tudzież o p o
w ia d a n ia p o d ró żn ik ó w o k a p ła n a c h ro z m a ity c h narodów , p o zb a
w iający ch dziew częta p an ień stw a.
T u n ależ y n ad m ien ić, że c h a ra k te r rzeczy w isty opłat, s k ła d a
n y ch p an u fe o d aln em u — w ra zie zam ęźcia je g o w łościanki —
źle zrozum iano. W w ieku X V I. w ierzono, iż p raw o o pierw szej
n o cy istn iało w staro ż y tn o śc i a b y ło zniesione przez ch rześciaństw o, w X V II. zaś uzn aw an o je g o istn ie n ie w w iek a ch średnich,
om al co nie w w iększości p ań stw za ch o d n io -eu ro p ejsk ich . B y to
ud o w odnić, dr. S c h m i d t b a d a tro sk liw ie stopniow e p rz ek rę can ie
ty c h w iadom ości o jus p rim ae noctis, k tó re nam p rz ek az ali k ro
n ik arz e w iek u X V I-g o , i u d o w a d n ia zw ykle, że re d a k c y a później
sza różni się od p ierw o tn ej ; w ostatniej praw em pierw szej n o cy
najczęściej są n azw ane ta k ie zw yczaje, k tó ry c h źródło k ryje się
w o rzeczen iach k an o n ó w co do zach o w an ia przez m ałżonków cz y
sto ści w noc ślubną, lub też w w ym o g ach p ra w a feodalnego, d o
ty czący ch złożenia w łaścicielow i „o p łaty w e se ln e j“, bądź w y n a
g ro d zen ia za p ra w o o b y w a te lstw a zy sk iw an e sp ędzeniem p ie rw
szej n o cy m ałżeńskiej n a jeg o ziem i. W tak i sposób S c h m id t
udow odnił, że fa k t istn ie n ia p ra w a pierw szej nocy nie je s t ta k
ściśle stw ierd z o n y m dla w ielu k ra jó w E u ro p y , ja k sądzono; tru d n o
m ów ić o je g o istn ie n iu w e W łoszech, S zkocyi i N iem czech.
P o za ty m i je d n a k dow odam i, łatw o u leg ają cy m i k ry ty c e ,
istn ie ją inne, pow ażniejsze ja k o to : zb io ry p ra w a zw yczajow ego,
w y ro k i sądow e, n areszcie p o m n ik i p ra w o d aw stw a , w spom inające
w p ro st o p ra w ie p a n a feo d aln eg o do sto su n k u m iłosnego z p a n n ą
m ło d ą w p ie rw sz ą noc po ślu b n ą, lub w ra zie jeg o zrzeczenia się
do p e w n e g o w y k u p u . D r. K a ro l S c h m i d t nie cofa się je d n a k :
-llO te fa k ty n eg u je stanow czo. B y o sięg n ąć swój cel; n ad aje on h u
m orow i ludow em u znaczenie n iezw y k łe ; .w praw dzie ów „h u m o r
lu d o w y “ w y ra ż a się n ie k ie d y w p rz y sło w ia ch p ra w n y c h , n i
g d y zaś w w y ro k a c h sąd o w y c h lub zap isk ach p ra w a zw y cza jo
w ego. T ru d n o zresztą p rzy p u ścić, b y p o w a ż n y a su ro w y F e r d y
n a n d k a to lic k i p ra g n ą ł żarto w ać, g d y e d y k te m z r. 1486-go, zno
szący m zdrożne obyczaje, zniósł p ra w o p an ó w fe o d aln y ch do s to
su n k ó w m iło sn y ch z dziew czętam i w ło ściań sk iem i w p ie rw sz ą noc
po ich zam ęźciu ; fa k t ten . p rz y ta c z a d r .. S c h m i d t (Jus p rim ae
n o ctis 162-379). Je d n e m słow em n a w y w o d y og ó ln e Y e u i l l o t ' a
i S c h m i d ť a zgodzić się nie m ożna, ato li p rz y n io sły one k o
rzy ść n iew ą tp liw ą , alb o w iem ra z n a zaw sze u su n ę ły m ożność p o
m ieszan ia ro zm aity ch o p ła t w e seln y ch , s k ła d a n y c h p an u , z w y
kupem . ju s p rim a e noctis.
P o ty m u stę p ie p rz y stę p u ję do rz eczo n eg o z b a d a n ia p rz e d
m iotu.
A n tro p o lo g ía W a i t z ’ a, p ra c e B a s t i a n a і L i b r e e h ť a
stw ierd z ają istn ien ie p ra w a pierw szej n o cy n a w y sp a c h M ary ań s k ic h i A n d a m a ń sk ic h , w A m e ry c e p o łu d n io w ej i t. d. W e d le
H e r o d o t a istn ia ło ono w śró d p ew n e g o p lem ien ia lidyjskieg'O —
A d irm ac h id ó w a p o d łu g S o l i n u s a p ra k ty k o w a li je n a c z e ln ic y
ro d ó w n a H e b ry d a e h . M a r c o - P o l o św iadczy, że w p a ń ste w k u
C y am by, (położonem n a p o łu d n iu od K o c h in c h in y ) a n i je d n a d ziew
czy n a nie m oże w yjść za m ąż, zanim k ró lo w i m e złoży w ofierze
sw eg o p a n ie ń stw a . C a n s s i n d e P e r c e v a l tw ierd zi, że wódz
plem io n aralsk ic h , D sza tis i T asm , n ie ja k iś A m le k u rz e c z y w istn ia ł
to p raw o . W ś r ó d A ry ó w , zw łaszcza ludów ro m a n o -g e rm a ń sk ic h ,
istn ie je dużo dow odów , p rz em aw iają cy ch za p ra k ty k o w a n ie m ju s
p rim a e n o ctis; zn ajd u jem y je n ie ty lk o w p o d a n ia c h lub u tw o rach
lite ra tu ry ludow ej, ale n a w e t w p o sta n o w ie n ia c h p ra w a zw yczajo
w eg o , za n ie sio n y ch do te g o lub ow ego k o d e k su śre d n io w ie k o w eg o
o raz w u staw a ch p o szc zeg ó ln y ch m iast, o k rę g ó w i gm in. J a k ó b
G r i m m , H i z k e , K a r o 1 W e i n h o 1 d i in n i p isa rz e n iem iecc y
dow odząc rz ek o m eg o p ierw szeń stw a zw yczajów
g e rm a ń sk ic h
w p o ró w n a n iu z celty ck im i, n ap ró żn o s ta ra li się p rz ek o n ać , że
w śró d N iem có w n ig d y n ie istn ia ło p raw o p ierw szej nocy. N ie w ą t
p liw e te k s ty statu tó w k ilk u g m in z o k o lić Z u rićh a dow odzą, że
ju s p rim a e n o c tis u trz y m y w a ło się w n ich aż do p o ło w y w iek u
X V I. .Owe Ö ffn u n g en b y ły sp isa n e w la ta c h 1538 — g m in y M aur
tudzież 1543 — g m in H irsla n d e n i S ta d elh o fe n . M ów ią one
ja sn o a w y raźn ie, że b u rm istrz każdej tej g m in y m a p ra w o sp ę
dzić p ie rw sz ą n o c ślu b n ą z k aż d ą p a n n ą m ło d ą w ło ścian k ą , n a
__ U l _
leżącą do n ic h ; m ąż m oże w y k u p ić sw oją żonę od teg o obow iązku,
złożyw szy o k re ślo n y o k u p : 5 szyi. 4 fen, w g m in ie M aur i 4 szył.
3 fen. w g m in ach H irslan d e n i S tadelhofen.
P ra w o pierw szej nocy istniało w A n g lii n aw et w w ieku X III.
K o w alew sk ij udow odnił, że term in p ra w n y an g lo -sa sk ic h do k u m en
tów „ le g e rw ite “ lub „ le g e rw ita “ oznacza p ra w o w łaśc ic iela ziem
sk ieg o do w y n a g ro d z e n ia za p o zb aw ien ie p a n ie ń stw a jeg'o p o d d a n k i
bez zezw o len ia (sine lic e n tia v estra). W y tłó m a c z y ć to m ożna ty lk o
p rz y p u sz c z e n ie m , że g la sfo rd (potem b a ro n norm andzki) p o s ia d a ł
ju s p rim ae n o c tis w zględem każdej w ilanki, w ychodzącej za mąż.
T e k s t , ty ch d o k u m en tó w przypuszczenie to zam ienia w pew ność,
alb o w iem m ówi o „lice n tia d o m in i“ n a sp ełn ien ie a k tu „corriip tio “.
A te ra z zró b m y k ro k z A n g lii do H iszp an ii, w k tó rej s tw ie r
dzono istn ie n ie p ra w a pierw szej nocy ty lk o w jednej K a ta lo n ii.
F e rd y n a n d K a to lic k i d e k re te m z d n ia 11. k w ie tn ia 1468 r. zniósł
je, zastęp u jąc o p ła tą 6 d y n aró w w łaścicielow i feodalnem u. W w y
ro k u sąd o w y m teg o ż m on arch y , za p ad ły m 21. k w ie tn ia i486 r.,
cz y ta m y : p rz y sąd ziliśm y i p o stan aw ia m y , aż e b y w łaściciele feod aln i nie m o g li an i dla siebie, an i dla dzieci, an i dla k o g o b ąd ź
p rz y sw ajać so b ie żon Swoich w ło ścian 7. p ła c ą albo bez p ła c y
inaczej ja k za ich zg o d ą i żeby w te n sposób nie m ogli oni s p ę
dzać z p a n n ą m łodą p ierw szą noc po ślubie, lub w zn a k p rz y n a
leżności im p ra w feo d aln y ch p rz e k ro c z y ć przez nią, g-dy po raz
p ierw szy p o ło ży się o n a do łó ż k a “. S tw ie rd z a to i sta ra re d a k c y a
p ew n eg o ręk o p isu , znajdującego się w b ib lio tec e E sk u ry a lsk iej
a za w iera ją ceg o p ra w o zw yczajow e m iasta G e ro n y i je g o o k rę g u ;
m ów i też o tem opis po d ró ży P o p e l I o w a , odbytej po H iszp an ii
i Portug-alii w po ło w ie w iek u X V -g o
W śró d B asków , zam ieszkujących sto k i P iren ejó w ,
ślad y
p ra w a pierw szej n o cy trw a ły do niedaw na; p o w szechnie znanem i
są um ow y p o m ięd zy w łaścicielam i feodalnym i L ouvie a m ieszk ań
cam i w si A as (1538 r.) i B ezak o se (1674 r.). W pierw szej o św iad
cza się w yraźnie, że s e ig n e u r m a p raw o sp ęd z en ia z k ażd ą
d ziew czy n ą w ło ściań sk ą — w razie jej zam ęźcia, pierw szej nocy
ślubnej lub (g d y nie, zechce je u rz e c z y w istn ić sam ) p ew n eg o
okupu, k tó re g o w ysokość w cale nie o k re śla się, chociaż za strzeg a
się w olność p ierw o ro d n em u dziecku każdej ro d zin y chłopskiej,
alb o w iem — cz y ta m y — sam p an L ouvie m oże b y ć ła tw o sp ra w cą
je g o u ro d z e n ia “. W d ru g iej m ów i się o o k u p ie jak o w y łączn y m
sp o so b ie u rz ecz y w istn ien ia ju s p rim a e n o c tis; w ysokość je g o ści
śle je s t już o k re ślo n ą a m ia n o w ic ie p an m ło d y obow iązany złożyć
-
112 —
w łaścicielo w i Ifeo d aln em u ło p a tk ę b a ra n ią , ku rę, k a p ło n a , dw a
b o c h e n k i ch leb a, to rt i trz y g a r n k i ja k ie g o ś napoju, z w an eg o „bib a r a n “.
D o w o d y is tn ie n ia p ra w a pierw szej n o cy w e F ra n c y i ro z p a
d ają się n a d w ie g ru p y : do pierw szej n ależ ą a k ty p ra w n e, p o s ta
n o w ien ia p ra w a zw y czajo w eg o , w y ro k i sąd o w e i t. d., do d ru g iej
zaś — u tw o ry p o ez y i ludow ej, o d zw ie rciad la ją ce ep o k ę ich p o
w stan ia. W a ż n ie jsz y m i są do w o d y pierw szej g ru p y , a zw łaszcza
p raw o zw yczajow e m ajętn o ści feodalnej D ru c a t i k la sz to ru B la n g y
en T ern o is, p o ło żo n y ch w g ra n ic a c h A m ie ń sk ie g o o k rę g u są d o
w e g o (b a illag e ). T re ść ich nie p o z o sta w ia żadnej w ą tp liw o ści, że
ju s p rim a e n o c tis u rz ecz y w istn ian o z p o c z ą tk u w n atu rz e, p o tem
zaś — za stą p io n o p ew n y m okupem , s k ła d a n y m przez p a n a m ło
d eg o . P ie rw sz e źródło, chociaż d o p u szcza w y k u p , m ów i je d n a k
o p ra w ie w ła śc ic ie la feodalneg'o „co u ch ier a v e e q la d ite de n o s p c e “
(leżeć z p a n n ą m łodą), a sam o to p raw o , zw an e „d ro it de cull a g e “, u w aża się za ta k s ta re „qu’il n ’est m em oire du c o n tra ire “.
D ru g i d o k u m en t z a w iera n iew ą tp liw y dow ód, że p ra w o pierw szej
n o c y w sw ej fo rm ie późniejszej, — w form ie w y k u p u , b y ło u rz e
c z y w istn ia n e przez d u c h o w n y ch ja k o w łaścicieli len ów fe o d a ln y c h :
p ra w o m n ich ó w k la sz to ru B la n g y en T e rn o is żąd ać od m ęża
n o w o zaślu b io n ej o p ła ty 2 soldów n azw ano „d ro it de e u lla g e “ !
N ie dziw, że n ie k ie d y duchow ni zaczęli d o m ag ać się sp e łn ie n ia
pow inności fe o d a ln y c h od sw y ch p o d d an y c h , ale to lite ra ln ie
w szy stk ich , bo sam i coraz częściej s ta w a li się w łaśc ic ielam i lenów
a to w ep o ce p o w sze ch n eg o u p a d k u m o raln o ści i obyczajności.
Jeśli u rz ecz y w istn ien ie w n a tu rz e p ra w a pierw szej n o cy przez
m n ich ó w k la s z to ru św. T e o d o b e rla (około M o n lau b an e)
oraz
czło n k ó w k a p itu ły k a te d r y L u g d u ń sk iej nie zu p ełn ie je s t pew nem ,
bo p o ch o d zi od k ro n ik a rz y i h is to ry k ó w z w iek u X V I I i X V III,
ta k n ie p rz y c h y ln y c h kościołow i, to św iad ectw o p re z y d e n ta P a r la
m en tu w B o u rg e nie u le g a zarzutom p o d o b n y m . P re z y d e n t ów
w u ło żo n y m p rzezeń zbiorze w y ro k ó w sąd o w y ch pisze : „osobiście
b y łe m o b e c n y p rz y rozsąd zen iu w drodze ap e la cy jn ej a w o b e c
no ści b is k u p a m iejscow ego p ew n eg o procesu z p o w ó d z tw a p a r a
fialnego k sięd za p ro b o szcza o p rzy zn an ie m u p ra w a do sto su n k ó w
m iło sn y c h w p ierw szą noc po ślu b ie z żoną ch ło p a, je g o p o d d a n e g o .
P a rla m e n t n ie ty lk o od rzu cił s k a rg ę p o w o d a , ale s k a z a ł g o n a
w e t n a g rz y w n y “. Z te g o w y ro k u w idać, że a n i kościół, a n i w ła
d za sąd o w a n ig d y n ie u d zieliły swej sa n k c y i p re te n sy o m p o d o b
n y c h k a p ła n ó w , chociaż w y stę p u ją c y c h w c h a ra k te rz e w łaścicieli
feo d aln y ch .
— из —
W każdej m iejscow ości F r a n cyi, w k tó rej ty lk o nieco tro s k li
wiej zb ad an o k w e sty ę o „d ro it du s e ig n e u r“, o d k ry to śla d y is tn ie
n ia p ra w a pierw szej nocy w tak iej lub ow akiej form ie. O rygdnalnem jest, że ludzie, o drzucający s a m fa k t, p rz y ta c z a ją n ie k ie d y
d o w o d y n a jeg o p o p arcie. T a k D elisle cy tu je d o k u m en t z ro k u
-• i 4 I 9 g °, w k tó ry m — przy w yliczeniu p ra w p e w n e g o p a n a feod aln eg o w N o rm a n d y i — pow iedziano, że m a on p ra w o „gdy
zechce pójść i spęd zić z żoną sw ego p o d d a n e g o jej p ierw szą noc
ślu b n ą, czem u n ik t przeszkodzić nie m o że1'. W tej p ro w in c y i ju s
p rim ae n o ctis b y ło za stą p io n e w y k u p e m już w w iek u X V ., cho
ciaż p o e z y a lu d o w a dłu g o zach o w ała p am ięć o tein. W form ie
o k u p u p ra w o p ierw szej n o cy u trz y m a ło się w n ie k tó ry c h m iejsco
w ościach F ra n c y i aż do w iek u X V II., np. w g m in ie S an lo ire,
w k tó rej n az y w an o je po sta re m u „ ja m b a g e “.
N ie b ęd zie od rzeczy pow iedzieć tu k ilk a słów o o p łatac h ,
s k ła d a n y c h w łaścicielo w i feo d aln em u z p o w o d u zam ęźcia có rek
je g o w a sa ló w ; nie m ożna ich b ra ć za jedno z w y k u p em jus p ri
m ae n o ctis. N ależy p a m ię ta ć , że w łaściciele feodalni, ja k św ieccy
ta k i duchow ni, p o sia d a li p ra w o w y d a w ać za m ąż có rk i lub w dow y
sw oich w a sa ló w ; je s tto „droit de m a ria g e 11 czyli m aritag iu m , p o
w szechnie zn an e w w iek ach śred n ich . Z b ieg iem czasu ato li
trz e b a b y ło u w zg lęd n ić słu szn e d o m a g a n ia się w asalów , p r a g n ą
cy ch też m ieć u d ział w ro z strzy g an iu losem sw oich k o b iet, oraz
p o tężn y w p ły w k o ścio ła o b stając eg o za w olno ścią m ałżeństw . T a
o koliczność, tudzież chęć zach o w an ia zysków , p ły n ą c y c h z teg o
źródła, d o p ro w ad ziły do zam ian y m a rita g iu m p ew n em i d an in am i
lu b o p ła tą p ien ięż n ą. O źródle tego p ra w a w sp o m in ałem już ; tu
dodam ty lk o , że z b ieg iem czasu p ra w a w odza rod o w eg o p rz eszły
n a p a n a feo d aln eg o .
D ru g ie m źró d łem ty c h o p łat, sp o ty k an em je d n a k w yłącznie
w śró d d u ch o w n y ch w łaścicieli, je s t p ra w o zezw olenia m łodym
m ałżo n k o m sto su n k ó w m iło sn y c h w p ierw szą lub w pierw sze trzy
n o ce po ślubie. P o c z ą te k teg‘0 p ra w a tk w i w p o stan o w ien ia ch
czw arteg o p ro w in c y o n aln eg o S o b o ru k ą rta g e ń sk ie g o , k tó ry z a k a
zał m ałżonkom p o ży c ia płciow ego w pierw sze trz y no cy po za
w arciu zw iązku m ałżeńskiego. Z akaz te n długo b y ł p rz e strz e g a n y ,
co p o tw ie rd z a D ic tio n n a ire de la B ibie. Z te g o ź ró d ła duch o w ień
stw o p ra g n ę ło c ią g n ą ć pew ne zyski, ale p a rla m e n t w y ro k ie m
z d n ia 19 M arca 1409 r., z a p a d ły m w sp ra w ie b is k u p a A m ieńsk ieg o , zniósł n a zaw sze to praw o, dozw alając m ałżonkom s p ę
dzać razem n a w e t p ierw szą noc p oślubną.
8
— 114 T rz ecią p o d staw ę, n a m ocy k tó rej p an o w ie fe o d a ln i p o b ie
ra li o p ła ty w razie zam ęźcia ich p o d d a n e k , w sk az ał jeszcze J.
M ezer. S p o czy w a o n a p o n ie k ą d w śre d n io w ie k o w em dziedzicznem
p ra w ie ch ło p sk iem , a p o n ie k ą d w ów czesnem p ra w o d a w stw ie o p o d
d ań stw ie i zy sk a n iu p ra w o b y w a te lsk ic h . D ziedziczyć m ienie
w g ra n ic a c h fe o d a m o g ła ty lk o osoba, u le g a ją c a w ład zy je g o w ła
ściciela, a jej p rz e s ta w a ła u le g a ć dziew czyna, w ych o d ząc za m ąż
za chłopa, n ależ ące g o do p a n a in n eg o . B y to usunąć, p ań stw o
m łodzi sp ęd zali p ierw szą noc p o ślu b n ą w ty m feodzie, z k tó re g o
ro d em b y ła p a n n a m łoda. T e n fa k t — w e d le p ra w a zw yczajow ego
w ielu m iast i o k rę g ó w — u sta n a w ia ł ra z n a zaw sze p o d d a ń stw o
m ałżo n k ó w tem u p a n u fe o d aln em u , n a k tó re g o ziem i sp ęd zili
oni p ierw szą noc, co d aw ało m ożność dziedziczenia m ien ia ojca
żony. P o zw o len ie to, oczyw iście zy sk iw an o za złożeniem p ew n y ch
o p łat. Oto są ź ró d ła ty c h o p łat, k tó re ta k d łu g o b ra n o za jed n o
z w y k u p n e m jus p rim a e n octis.
W ziem iach sło w iań sk ich istn ie n ie te g o p ra w a n ie je s t d o tą d
d o statec zn ie u d o w odnionem . B u sła jew m n iem ał inaczej i n a p o
p a rc ie sw eg o zd a n ia p rz y to c z y ł n a s tę p n y w iersz k ro n ik i, c y to w a
nej p rzez T a tis z c z e w a : „w te d y O lg a u su n ę ła k się c ia i p o sta n o w iła
p o b ie ra ć od n arzec zo n eg o p o czarnej k u n ie (t. j. pieniędzm i), ja k
dla księcia, ta k i d la p an a od je g o p o d d a n y c h .“ Pr. L e s z k ó w
w idzi w ty m fa k c ie coś w ro d zaju „w y w o d o w e g o “ czyli o p łaty ,
p o b iera n ej p rzez w łaścicieli ziem skich w razie zam ęźcia ich podd an k i za w ło ścian in a o b ce g o ; b jd o to, p ra w d o p o d o b n ie — m aritag iu m , acz w fo rm ie zm ienionej.
T o sam o zn aczenie, b odaj
m iała w P o lsc e o p ła ta zw an a
„p a n ie ń sk ie m ,“ ch ociaż C z a c k i w niej w id ział dow ód istn ie n ia
p ra w a p ierw szej nocy. Z nane a to li p o sta n o w ie n ie S ta tu tu W iś li
ck ieg o , zw aln iające k m ieci od p o d d a ń stw a w ra zie zg w a łc e n ia
p rzez p a n a ich żony lu b córki, przeczy tem u zdaniu. C zy w L i
tw ie jus p rim ae n o c tis istn ia ło ? T ru d n o zd o b y ć się n a stan o w c zą
odpow iedź. Z daje się je d n a k , że op łata, zw an a „ k u n ic ą ,“ nie b y ła
w y k u p e m p ra w a pierw szej nocy, ale ty lk o m a rita g iu m . „D o tą d
b ow iem — pisze J a r o s z e w i c z — zachow uje się m iędzy ludem
w iejsk im zw yczaj, że w ta k zw. D z ie w iczy w ieczó r n arzeczo n a
z d o m u idzie do dw oru, a z płaczem śp ie w a ją c po lite w sk u , p ro si
w p ie śn i sw ojego p an a , a b y ją u w o ln ił od d a n in y i d a ł się u b ła
g a ć m odłom jej ro d z o n eg o b ra ta . O b rz ęd te n n a z y w a się po li
te w sk u „ k u n ig o w a n ie .“ T ru d n o w niem d o p a trz y ć się śladów p r a
w a pierw szej nocy, chociaż C zacki je w idzi; M aciejo w sk i tw ie rd z ił
też coś p o d o b n eg o .
-
115 -
P rz y to c z o n e fa k ty — m niem am — udo w o d n iają d o stateczn ie,
że p ra w o pierw szej n o cy n ie je s t w y tw o rem feodalizm u; ow szem
g łó w n a p rz y c z y n a je g o u p a d k u — to rozw ój u stro ju feodalnego,
k tó ry d o p ro w ad ził do w y k u p u ju s p rim ae n o ctis z p o cz ątk u przez
w a sa ló w p o ch o d zen ia szlac h eck ie g o , potem zaś — inn y ch . B yło
to nieo d zo w n y m w a ru n k iem o k re śle n ia w szy stk ich sto su n k ó w ż y
cio w y ch za sad ą um ow y, za sad ą iście feo d aln ą. N ie m ałe też za
słu g i p o ło ży ł i k o śció ł k a to lic k i.
0 zniemczeniu Sziąska.
Iluż to P o la k o w p rzejeżd ża przez D o ln y S zląsk, a m ało kom u
z p e w n o śc ią p rzy jd zie n a m yśl, że tu p rz e b y w a ł n ie g d y ś lu d p o l
sk i — że tu p a n o w a li P iasto w ie. AVszystko tu dziś n a w skroś
n ie m ie c k ie : języ k , obyczaje, nazw y m iejscow ości. N ie u sły szy sz
m iły c h P o lak o w i d źw ięków ojczystej m o w y ; p rz eb rz m iały one od
d aw n a, z a g łu sz y ł je g w a r m ow y g erm ań sk iej.
Z p o śro d k u szerokiej i żyznej n ad o d rzań sk iej ró w n in y w znosi
się stro m o do 713 m etró w w ysokości w id n a z d a le k a p iram id aln a
g ó ra , n ieg d y ś p o g ań sk ic h b o g ó w siedlisko. N ajstarsze d o k u m en ty
zow ią ją Z l e n z (dziś zw ana S o b ó tk ą), Z l e n z ą zaś u stó p jej
p ły n ą c ą rz ek ę (L ohe). S tą d też całą okolicę zw ano ziem ią S l e n zanów , k tó ra to n azw a S len zan ó w czyli S z l ą z a k ó w 1) rozpo
s ta r ła się po w o li d alek o , o g a rn ia ją c n a zachód ziem ie B o b ran ó w
n a d g ó rn y m , D e d o sz a n ó w 5) n a d doln y m B o b rem , a O p o lan ó w
i C h ro b ató w n a południu.
J a k B ra n d e n b u rg ia , ta k też i S zląsk m iał w p o c z ą tk a c h ś re
d n ic h w iek ó w czysto sło w ia ń sk ą lu d n o ść; tam m ieszk a ły s ło
"■j W edług uczonych niemieckich (Müllenhoff) nazwa S z i ą s k a po
chodzi od nazwy plemienia germańskiego S i l l i n g ów.
[Red).
2)
W ziemi Dedoszanów (Dzidesów), często przez Thietmara merseburskiego wspominanej (w okolicy dzisiejszego Źegania), w której
Bolesław Chrobry zadał r. 1015 srogą klęskę cesarzowi Henrykowi II.,
odkopano dnia 14 maja 1577 r. w obecności cesarza Rudolfa II. i arcyksiążąt Macieja i Maksymiliana całe cmentarzysko słowiańskie. Cesarz
własnoręcznie oczyszczał z piasku i popiołu znalezione naczynia i sprzęty
i kazał na miejscu wykopaliska postawić słup drewniany. Dnia 13 w rze
śnia 1611 r. podjęto dalsze poszukiwania w obecności króla rzymskiego
Macieja, lecz tą razą napróźno. Dopiero w r. 1770 odkryto na miejscu
zwanem Koy, w pobliżu Żegania, mnóstwo urn, płacznic i sprzętów. J. GL
W o rb s , Geschichte des Herzogthums Sagan. 1795 .
