2ab4dd5ba16a53f12bac00b9932d00da.pdf

Media

Part of Przypowiastka w swej wędrówce / Lud, 1896, t. 2

extracted text
— 22 p ie rs i ch ro n i od uro k ó w . T a k sam o
(H e lv ella crispa).

P ie strz e n ic a pom arszczo n a,

Smardz jadalny (P h a llu s e sc u le n tu s L.) zw an y po sp o licie
sm arszczem lub zm arszczem , m oczony w sp iry tu s ie lecz y ć m a
g o ściec (K ieleck ie).
Płaskosz grzebieniasty (M erism a falla x ) u Ju n d ziłła G oździen iec, K o z ia b ró d k a (C lavaria co rallo id es L.), b y w a u ż y w a n y m o­
czo n y w w ó d ce n a w szelk ie b o le żo łąd k a ("Jundziłł 568).
Srómotnik śmierdzący (P h a llu s im pudicu s), obrzydliw ie z d a ­
le k a cu ch n ący , zw ab ia do sieb ie p rz e n ik liw y m sw ym odorem
m u ch y i in n e o w ady. U ż y w ają g o do w y p ę d z a n ia m uch z ch a t
i stajni. W ty m celu k ła d ą g o w ch a cie lub w stajn i, p o lew a ją
w odą, m lek iem i w ódką, a n a stę p n ie , g d y n a nim m u ch y usiędą,
w y n o szą g o i w y rz u cają zdala od za b u d o w ań n a polu. Za nim
m ają się p rz e n ie ść w szy stk ie m uchy.
Purchawki (L y c o p erd o n ), zw an e p rzez w ieśn iak ó w bzducham i,
p rz y k ła d a n e n a ra n y świeże" d zieln ie w strz y m u ją k rw o to k i, osu­
szają zaś c iek ą ce ra n y zasta rza łe . P u rc h a w k a z a p a lo n a odurza
d y m em sw y m p szczo ły i czyni je nieszk o d liw em i p o d cz as p o d ­
rz y n a n ia plastró w .
T y le zdołałem z e b ra ć o g rz y b a c h . C zy teln ik ó w „Ludu“ u p r a ­
szam , a b y p o d ad resem re d a k c y i „Ludu“ zech cieli n a d s y ła ć
w szelk ie p o d a n ia , opow ieści, p rz e p isy itd. ty czą ce się g rzybów .
G d y b y ty c h m a te ry a łó w z e b rało się sporo, m o żn ab y o p ra co w ać
o b sz e rn ą m o n o g rafię g rz y b ó w .
E. Kolbuszowski.

Przypowiastka w swej wędrówce.
S k re śliła

P o szed ł ta tk o do m iasteczk a,
K u p ił n am b a ra n k a ,
Za d w a p ien iążk i, za d w a szelążki,
Za d w a całe.
P rz y s z e d ł w ilk, zjad ł n am te g o b a r a n k a ,
Co n am p a n ta tk o k u p ił
Za d w a p ien iąż k i, za d w a szelążki,
Za d w a całe.

— 23 —
P rz y sz e d ł p ies, zjadł w ilka,
N a có w ilk zjadł nam te g o b a ra n k a ,
Co n am p a n ta tk o i. t. d.
P rz y s z e d ł kij, zab ił psa,
N a co p ies zjad ł w ilka,
N a co w ilk zjad ł n a m te g o b a ra n k a ,
Co nam p a n ta tk o i t. d.
P rzy sz ed ł og-ień, s p a lił kij,
N a co kij z a b ił psa,
N a co pies zjad ł w ilka,
N a co w ilk i t. d.
P rz y sz ła w oda, zlała ogień,
N a co o g ień sp a lił kij,
N a co kij z a b ił psa,
N a co p ies zjad ł w ilka,
N a co w ilk i t. d.
P rz y s z łą w oda, z la ła ogień,
N a co o g ień sp a lił kij,
N a co kij za b ił psa,
N a co pies zjadł w ilka,
Na co w ilk i t. d.
P rz y sz e d ł b y k , w y p ił wodę,
N a co w oda zlała ogień,
N a co o g ień sp a lił kij,
N a co kij z a b ił psa,
N a co p ies zjad ł w ilk a,
N a co w ilk i t. d.
P rz y sz e d ł rzeźnik, z a b ił by k a,
N a co b y k w y p ił w odę,
N a co w o d a zlała ogień,
N a co o g ień sp alił kij,
N a co kij z a b ił psa,
N a co p ies zjad ł w ilka,
N a co w ilk i t. d.
P rz y s z e d ł djabeł, w ziął rzeżn ik a,
N a co rzeźn ik za b ił b y k a,
N a co b y k w y p ił w odę,

-

24 —

N a co w oda z la ła ogień,
N a co og ień s p a lił kij,
N a co kij z a b ił psa,
N a co p ie s zjad ł w ilka,
N a co w ilk i t. d.
P rz y sz e d ł ksiądz, k ro p ił djabła,
N a co d ja b e ł w ziął rzeźnika,
N a co rz eźn ik za b ił b y k a,
N a co b y k w y p ił w odę,
N a co w oda z la ła ogień,
N a co o g ie ń s p a lił kij,
N a co kij za b ił psa,
N a co p ies zjadł w ilka,
N a co w ilk i t. cl.
T a k ą to „ p rz y p o w ia s tk ę “ p rz ed k ilk u la ty o p o w iad a ła dzie­
ciom n a wsi d ziew czy n a ta k ż e n a w si w y c h o w an a. Z ajęła m ię ta
p rz y p o w ia stk a , g d y ż nie s ły sz a ła m jej jeszcze i nie zn ałam w cale.
S n a ć b a b k a m oja p ra w d o p o d o b n ie tej b a jk i nie u m iała, bo b y ła b y
ją o p o w ied ziała k ie d y w nuczętom , zam iast p o w ta rz a n y c h często
h isto ry jek , z k tó ry c h je d n a n. p, ta k się zaczy n ała.
B y ła b a b u s ia w z ro stu w y so k ieg o ,
M iała k o zio łk a b a rd z o rozpustneg'o.
Oj ta k , m a k dziak,
M ak dziń dziń m azarak ,
H o p sa sa d y rid asa,
H o p in k i ty n d y rin k i,
B ard zo rozpustneg-o.
W re s z c ie dziw iło m nie bardzo, s k ą d J u lk a P a k e s ó w n a m o ­
g ła się n au c zy ć p rz y p o w ia s tk i o b a ra n k u , k tó ry b y ł p rz y c z y n ą
ty lu zb ro d n i. U ro d z o n a i w y c h o w a n a w g ó ra c h (w T urzem , cv p o ­
w iecie staro m iejskim ), g d zie p an o w ał ż y w io ł ru s k i i ru s k a m ow a,
s k ą d ta d ziew czyna w y u c zy ła się polskiej p rz y p o w ia stk i? O na
sam a n ie w ied z ia ła sk ąd , ale m ożna b y ło p rz y p u szcz ać, że od
m atk i swej, P o lk i, a ta m a tk a m o g ia ją sły szeć od sw eg o ojca
F ra n c is z k a M ich alsk ieg o , k tó ry się w T u rz em nie urodził, lecz
ja k o żołn ierz z re w o lu c y i 1831 r. ra zem z „ p a n a m i“ do G a licy i
się sch ro n ił. J a k o ry m a rz d w o rsk i b y ł p o cz ątk o w o u ty c h p a n ó w
n a „ M a z u ra c h “ a p o tem z a w ęd ro w ał aż pod B e sk id lesisty , gdzie
też zak o ń czy ł życie.

-

25 —

W tej sam ej m iejscow ości (w T urzem ) zn alazł tak że w ieczny
sp o c z y n e k jed en z ty c h panów , b y ły a d ju tan t m ajor w arm ii n a ­
p o leo ń sk iej, J a n N epom ucen S aw ick i, k tó ry b ił się i w H isz p a n ii
i w w y p raw ie n a M oskw ę b ra ł udział, zaś do rew o lu cy i lis to p a ­
dowej p rz esze d ł jak o u w o ln io n y żołnierz ze stałej arm ii polskiej.
S aw ick i sp o czy w a w T urzem n a cm en ta rzu o b o k cerkw i, a M i­
ch a lsk i n a now em cm en tarzu tro c h ę dalej.
Á le w ów czas, g d y J u lk a tę b a jk ę op o w iad ała, F ra n c isz e k
M ich alsk i żył jeszcze, a n a w e t z a ra b ia ł p o d o b n o , obijając m eble
po dw orach, ro b iąc m a te ra c e . M iał długie, siw e w łosy, n o sit siw e
fa w o ry ty à la k siążę Jó z e f P o n ia to w sk i, i słuszny, w ysm ukły,
w g ra n a to w y m su rd u cie, o g ro m n ie o d b ijał od B ojków m iejsco­
w ych. B ra ł s ta łą za p o m o g ę z T o w a rz y stw a o p iek i narodow ej,
ale ta szła n a liczn ie rozro d zo n ą rodzinę.
M oże J u lk a w p ro s t od d z ia d k a w yuczyła się tej p rz y p o w ia ­
stk i, a g d y po nim nie zostało za p ew n e p a m ią te k w iele, to „ p o l­
sk a b ajk a", k tó ra z nim p o d B esk id p rz y w ęd ro w ała, św iad czy
0 n ieb o jk o w sk iem pochodzeniu jego w nucząt.
M iałam z a m ia r p o jech ać k ie d y do Turzeg'o i rozm ów ić się
ze staru szk iem , ale on u m arł, nie czekając n a m oje odw iedziny.
P isz ąc p o d ó w czas p o w ia stk ę h isto ry c z n ą z czasów K o nfedera c y i B arsk iej, k tó ra w y szła p o tem w Małym Światku p. t. „ R o ­
d zin a C holew itów ", u m ieściłam w niej p rz y p o w ia stk ę o b a ra n k u .
Ze Ś w iatk iem ta p rz y p o w ieść p o w ę d ro w a ła w św iat, g d y
d o tąd , ja k sąd ziłam , m u siała b y ć ty lk o u stn ie p o d a w a n ą i w ten
sp o só b starła się w łasn o śc ią ludu. K tó re opow ieści i p ieśn i lud
sam u k ła d a a k tó re p rz y sw aja so b ie od sfer w y k szta łc eń szy c h ,
dojść tru d n o ; w ięc to co się u ludu przyjm ie ja k o u stn e p o d an ie,
m ożna uważaić za p o d an ie ludow e. W każdym ra zie z a sta n a w ia ła
m nie p e w n a i to g łę b o k a e ty k a w tej p rzy p o w ieści, ale czy a u ­
to r jej w ziął za zasad ę „sp ra w ie d liw o ść “ czy „zem stę“ (N em ezys)
rz ąd zą cą św iatem , tru d n o orzec, g d y te d w a pojęcia rzeczyw iście
m ieszają się z sobą. Lecz zd aw ało m i się p ew n em , że choć tę
p rz y p o w ia stk ę m ożna dzieciom opow iadać, nie zo stała o n a dla
dzieci ułożoną. C iek aw ą b y łam tak że zrazu, czy p o d o b a ła się czy
teln ik o m „M ałego Ś w ia tk a “, czy się u n ich p rz y ję ła , ale później
z a p o m n ia ła m o tej straszn ej h is to ry i, w k tó rej b ra k u je jeszcze
ty lk o w iny „ b a ra n k a “ nieszczęśliw ego, zjadającego ta k ż e traw ę
1 p ijące g o wodę, ta k sam o ja k te n b y k o k ru tn y .
P o zn ać m ożna zaraz, że p o w ia stk a nie je st n o w o ży tn y m w y ­
m ysłem , lecz po ch o dzi z czasów daw n iejszy ch , m oże b a rd zo d aw ­
ny ch , ale też nie m a w niej cech p o g ań sk ich , a tem m niej ja k ie ­

— 26 ~
g o ś p ra a ry js k ie g o c h a ra k te ru m ożna się w niej d o p atrzeć. Z asta­
n a w ia ła m się zaw sze n a d tem , s k ą d m o g ła p o w sta ć i dlaczeg o ta
lu b o w a p rz y p o w ia stk a lu b p ieśń ludow a, co ją spow odow ało,
d la te g o i tu o d czu łam m yśl m o ra liz a to ra filozofa, k tó ry n ie ja k o
dziad ek d la w n u c ząt ją u ło ży ł, lecz s k re ślił w niej za sa d ę w a l k i
o b y t . B o ta ry m o w a n a h is to ry jk a o k o z i o ł e c z k u r o z p u s t ­
n y m , to ju ż w id o cznie d la dziececeg'o u m y słu z o s ta ła ułożoną.
O ile p am iętam , ta k się rzecz dalej m iała o ty m koziołku.
A te n k o ziołek b y ł b a rd zo ro z p u stn y ,
P o w y ja d a ł b a b u le ń c e o g ró d e k k a p u s ty .
Oj ta k m a k ' dziak i t. cl.
W z ię ła b a b u s ia p rę ta łozow ego,
W y p ę d z iła k o z io łe c z k a do la su ciem nego.
Oj ta k i t. d.
J a k za czą ł d ziad u ś n a b a b u się fukać,
K a z a ł b a b u si k o z io łe c z k a szukać.
Oj ta k m a k d ziak i t. d.
P o szła b a b u sia n a w ielk ie la sy
N ie zn alazła z k o zio łeczk a ty lk o sam e b a sy .
Oj ta k i t. d.
P o sz ła b a b u sia n a ro z sta jn e d ro g i,
N ie z n a la zła z k o zio łec zk a ty lk o sam e ro g i.
Oj ta k i t. d.
A le p o d o b ie ń stw o form y je s t u d erzając e w ty c h obu p rz y p o ­
w ia stk a c h . N areszcie w ro k u 1895 p rz y p o m n ia ła m i się znów his to ry a o b a ra n k u w te n sp o só b :
D z ie ci p ew n y ch p a ń stw a w e L w ow ie (P o la k ó w re lig ii mojżeszow ej), p ro siły m nie o p rz ejrze n ie ro c zn ik ó w Małego Światka.
Za m oją g rz ecz n o ść po sąd zo n o m ię n ib y o p la g ia t lite ra c k i, bo
oto co m i p o w ied zian o p rz y o d d aw an iu Małego św iatka.
— T o p a n i so b ie z h e b ra jsk ie g o w z ię ła tę h is to ry jk ę o b a ­
ra n k u i p o d a ła w tej pow ieści.
G d y zd ziw iłam się i za p rze czy łam te m u posądzeniu, p o k a ­
zano mi zaraz k siąże czk ę h e b ra jsk ą p. t. H a g a d a , co m a znaczy ć
o p o w i e ś c i . O b o k te k s tu h e b ra js k ie g o b y ł p rz e k ła d n iem ieck i,
w ięc z n ieg o p rz e k o n a ć się m ogłam , że w tre śc i nic p ra w ie nie
ró żn i się p rzy p o w ieść h e b ra js k a od p o lsk ie g o u k ła d u . L ecz g d y
m i po w ied zian o , że p o w ia stk i z tej H a g a d y są re lig ijn e p raw ie,

— 27 —
że je z w y k le g ło w a ro d z in y obow iązkow o o p o w iad a dzieciom
w d n iach św ią t w ielk an o c n y ch , zdum iałam się n ap raw d ę. B o je śli
p rzy p o w ieść ta je st re lig ijn ie obrzędow ą, w ięc n ie m o g li żydzi
w ziąć jej o d ch rześcjan N iem ców , lub P olaków . A że chrześcjan ie nie w zięli jej z h eb rajsk ie j k siążk i, to ta k ż e nie u le g a ło w ą t­
pliw o ści. W ię c k to od k o g o -i k ie d y w ziął tę p o w ia s tk ę ? P ro siła m
u m y śln ie o o d p isan ie p rz y p o w ia stk i w p ro st z h e b ra jsk ie g o tak ,
j a k się w y m aw ia w polskiej m ow ie, b y się p rz ek o n ać , czy je s t
o n a d o sło w n ie p rz eło żo n ą n a n iem ieck ie. I czego doszłam ? Oto
że p rz e k ła d n iem ieck i je s t isto tn ie p rz ek ład em i to b ard zo sw o ­
b o d n y m , a h e b ra jsk i te k s t p ra w ie d o słow nie zg a d za się z polskim ,
ty lk o że p rz y k o ń cu je s t zm ian a i to b ard zo n a tu ra ln a , bo w heb ra jsk ie m nie m ó gł b y ć ksiądz, k tó ry k ro p ił djab ła. P oniżej p o ­
daję te k s t h e b ra jsk i o raz p rz e k ła d niem iecki.
E in L äm m chen, ein L äm m chen,
E s k a u fte sich m ein V a te r.
Z w ei S u sse g a lt d er K a u f. —
E in L äm m chen, ein L äm m chen.
D a k a m voll T ü c k e u n d H a d e r
D ie K a tz e u n d fra s s es au f
D as L äm m chen, das L äm m chen.
E in H u n d , den es v erd ro ssen ,
D a ss floss u n sch u ld ig B lut,
K o m m t p fe ilsc h n e ll h e rg e sc h o sse n ,
Z erriss die K a tz e in W u th .
E in S to c k sta n d n ah e b eim H unde,
D e r la n g ihm sch o n g e d ro h t,
E r sch lu g zur selb en S tu n d e
D e n H u n d , e r sch lu g ihn to d t.
A m g lü h e n d e n F e u e rh e rd e
D e r S to c k d en R ä c h e r fand,
D ie F la m m e ih n v erzeh rte
U n d sch n e ll w a r e r v e rb ra n n t.
D a s p ru d e lt eine Q uelle,
D a s W a s s e r strö m t herau s,
E s floss zum B ra n d e sste lle
U n d lö sc h t d as F e u e r aus.
E in d u rs tig e r O chse eilte
Z u r W a s s e rq u e lle schnell,
E r tra n k d a ra u s u n d w eilte,

B is tro c k e n w a r d e r Q uell.
D a w a rd d e r O chs erg riffe n
V om S c h ä c h te r m it G ew alt,
D a s M esser w a rd geschliffen,
G e sc h la c h te t w ard e r bald.
D em S c h ä c h te r n a h e t leise,
D e r T o d e s e n g e l sich,
E r th a t n ac h se in e r W e ise —
D e r S c h ä c h te r d a ra u f v erb lic h .
G o tt ric h te t W e lt u n d W e sen ,
D ie G u ten u n d die B ösen.
D e m W ü r g e r g a b e r T o d zum Lohn,
W e il e r g e w ü rg t des M en sch en S ohn.
D e r h in g e fü h rt zu r S c h ä c h te rb a n k
D e n O chsen, d e r d a s W a s s e r tra n k ,
D a s au sg e lö sc h t den F e u e rb ra n d ,
ïn dem d e r S to c k den R ä c h e r fand.
D e r S to c k d e r o h n e R e c h t u n d F u g
D e n H u n d to d t a u f d e r S te 'le sch lu g ,
D e r in d e r W u th die К atz zerriss,
D ie d as u n sc h u ld ig e L äm m ch en biss.
D as L äm m ch en m einem V a te r w ar,
E r k a u fte es fü r zw ei S ü sse b ar.
E in L äm m ch en , ein L äm m ch en .
P o h e b ra jsk u zaś b rzm i ta k :
C h at g a d iu c h a t g a d iu
D y z ab im abu, b itra j zizi
C h at g ad iu , c h a t gadiu.
W e u su sziu ru w y o ch lu leg ad iu ,
D y zab im abu, b itra j zizi
C h at g a d iu , c h a t g ad iu .
W e u s u k a lw u w en u szach leszin ru
D y o c h lu leg a d iu
D y z ab im abu, b itra j zizi
C h at g a d iu , c h a t g adiu.
W e u s u c h itru w e h ik u le k a lwu
D y n u sza ch leszin ru

-

29 -

D y o c h lu leg ad iu
D y z ab im abu, b itra j zizi,
C h at g ad iu , ch a t g ad iu .
W e u s u nirUj w esu raw le c h itru
D y h ik u lek alw u , d y n u sza ch leszin ru
D y o c h lu le g a d iu
D y zab im abu, b itra j zizi.
C hat g ad iu , c h a t g adiu.
W e u s u m aju w e k in ru len iru
D y su ra w le c h itru
D y h ik u lek alw u
D y n u szach leszinru,
D y o c h lu leg'adiu,
D y zab im ab u , bitraj zizi.
C hat g ad iu , ch a t gadiu.
W e u su tiru, w yszusu lem aju
D e k u w u len u ru ,
D y su ra w lech itru
D y h ik u lekalw u,
D y n u szach leszinru,
D y o c h lu leg ad iu ,
D y zab im abu, b itraj zizi.
C h at g ad iu , c h a t g a d iu .
W eusu h a szojchat w e -zu ch a t letiru
D y szu su lem aju,
D y k u w u len u ru
D y s u ra w le c h itru
D y h ik u lekalw u,
D y n u sza ch leszinru
D y o c h lu leg ad iu ,
D y z ab im abu, b itraj zizi,
C hat g ad iu , c h a t g ad iu .
W e u su m alech h am uw es, w eszu ch at leszojchat,
D y szu c h at letiru,
D y szu su lem aju,
D y s u ra w lech itru ,
D y h ik u lekalw u,
D y n u szach leszinru,
D y o c h lu leg ad iu ,

— зо —
D y zab im abu, b itra j zizi,
C h at g ad iu , c h a t g ad iu .
W e u s u H a k u d isc h B o r d i hi w e sz u ch at le m alch
m usnes,
D y s z o c h a t leszojchat.

ha-

O statn im m ścicielem w h e b ra jsk ie m je s t „B ó g te n N a jśw ię t­
s z y “, k tó ry k a rz e n a w e t a n io ła śm ierci za to, że u śm ie rc ił rzeźn ik a. L ecz w iele m iałam tru d n o ści, zanim doszłam , że te k s t n ie ­
m ieck i ca łk ie m się ró ż n i od h e b ra jsk ie g o , g d y ż zap ew n io n o m ię
z p o czątk u , że to je s t do sło w n y p rz e k ła d ; w ięc tru d n o b y ło
zo ry e n to w a ć się, co m oże b y ć o ry g in a łe m . L ecz p rz y p a tru ją c się
ię p ie j u k ła d o w i h e b ra jsk ie m u , przyszłam do p rz e k o n a n ia , że nie
różni się p ra w ie od p o lsk ieg o , b o w id o czn em je st, że n. p. „w eusu
sziu ru , w y o ch lu le g a d iu “, znaczy : p rz y sz e d ł w ilk *), zjadł nam b a ­
ra n k a , bo „ g a d iu “ jest b a ra n e k , a łegadiu baranice. T a k sam o szinru
k o t, a fesziuru k o te.
C iek aw em jest, k tó ry z te k stó w je s t o ry g in a ln y m , k ied y
i w ja k i sposób p rzeło żo n o g o i przeisto czo n o w e d łu g ró żn y ch
p ojęć sw o ich i przekonań. P o z o sta w ia ją c to in n y m do ro z s trz y ­
g n ięcia , ja zad o w o ln iłam się tem , że zw ró ciłam u w a g ę b a d a c z y
p ie ś n i lu d o w y ch n a te n sto su n e k , ja k i p o m ięd zy ty m i tek sta m i
zachodzi.
д а т

W ystawa etnograficzna w Pradze.
W chw ili, g d y piszę te sło w a, g d y o n e d o s ta n ą się do rą k
cz y te ln ik a , w y sta w a etn o g ra ficzn a w P ra d z e n a le ż y już do p rz e ­
szłości. K r á l o v s k á o b o r a , te n p a r k o lb rzy m i i p ięk n y , k tó ry
w le tn ic h m iesiąca ch u b ie g łe g o ro k u z a p e łn ia ły ty sią c e , d ziesią tk i
ty s ię c y go ści w y staw o w y ch , opustoszał. S to i w sp a n ia ły sw ym
o g ro m em n á r o d o p i s n ý p a 1 а с , c e n tru m w y staw y , ale w n ętrze
je g o p u ste, nie m a już w n iem a n i je d n e g o z se te k ty s ię c y p rz e d ­
m io tó w w y staw o w y ch . S ta re j P r a g i już niem a, we. w si w y s ta w o ­
wej, k tó r a stan o w ić b ęd zie p rześliczn ą, trw a łą p a m ią tk ę zeszłorocz­
nej w y staw y , sto ją c h a ty o p u sto szałe, opuszczone p rzez sw y ch
m ieszkańców . W y s ta w a , ja k o ta k a , n a le ż y już do h isto ry i.
A le s k u tk i jej, s k u tk i nadzw yczaj w ażn e dla k ra ju i n au k i,
już dziś są w idoczne. N ie m ów iąc o tem , że w y s ta w a ożyw iła
w zn aczn y m s to p n iu ru c h n a p o lu b a d a ń lu d o zn aw czy ch , w y sta r‘) W niem ieckiem : kot.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.