9ec3d12173ea820679dbae7efb07eb72.pdf

Media

Part of Grzyby w wierzeniach ludu / Lud, 1896, t. 2

extracted text


18



W ró w n y sp o só b o p o w ia d a się w p ó łnocnej części C h erso ń ,
skiej g u b e rn ii18) o trz e c h d u d ziarzach , k tó rz y nie u m ieli ,.b a ła k a ć “
p o naszem u. P o d słu c h iw a li trz e c h m użyków , ja k oni m ów ią. S ły ­
szeli, ja k je d e n m u ży k rz e k ł „ m y “, d ru g i zaś „za m iark ę g ro c h u “,
к trz e c i „ ta k nam te ż trz e b a “ . S zli te d y dalej, sp o k o jn ie so b ie
m ów iąc, już u m iem y m ów ić po „ ru ś s k u “. N a drodze n a p o tk a li
tru p a , p rz y p a tru ją się mu, nad eszli n a to m u ży k i i p y ta ją s ię :
K to z a b ił te g o cz ło w ie k a? D u d ziarze o d p o w iad a ją : .M y “. — D la
czeg o ? — „Za m iark ę g ro c h u ". Z ap ro w ad zili ich do są d u a oni
rz e k li: „ ta k n am też p o trz e b a “.
T a k ie sam o p o d an ie zn an e je s t jeszcze n a K a u k a z ie w stan n ic y n a u rs k ie j19) n a d rz e k ą T e re k o trz e c h K a łm u k a c h , k tó rz y
ch cieli u czy ć się po rusku. P o s ta n o w ili sobie u d ać się w ty m celu
do m ia sta i rozeszli się. G dzie i ja k dług'o się uczyli, nie je s t w ia ­
dom o, a le g d y się znów zeszli, o p o w iad a li sobie, czego się n a u ­
czyli, zatem p ierw szy „ m y “ , d ru g i „ni za to ni za ow o“, trze ci
„ ta k też trz e b a “. R e s z ta je s t p o d o b n a ja k w p o p rzed n iej w ersyi.
G o d n em u w a g i je s t p o d o b ień stw o w e rsy i w y su n iętej n a jb a r­
dziej n a zach ó d w W yższej B re ta n ii z tą, k tó ra się o p o w iad a n aj­
d alej n a w sch o d zie n a g ra n ic a c h a z y a ty c k ic h . B ra k nam m a te ry a łó w , a ż eb y śm y m o g li ro z strz y g n ą ć p y ta n ie , d o ty czą ce ź ró d ła te g o
p o d a n ia i d ro g i je g o ro z szerz en ia się, ale u d e rz a ją c e p o d o b ie ń ­
stw o p rz e m a w ia za tem , że p ie rw o tn ie b y ła to zw y czajn a a n e g ­
d ota, p ra w d o p o d o b n ie z a c h o d n io -e u ro p e jsk ie g o pochodzenia, k tó ra
w śre d n io -e u ro p e jsk ic h w e rsy a c h p rz y ję tą b y ła do b aśn i o czarcie,
ta rg u ją c y m się o dusze lu d zk ie i że n a stę p n ie p rz y c z e p io n e zo­
s tało p o d a n ie o ła k o m y m karczm arzu .

U z u p e łn ia ją c zam ieszczony w p o p rz e d n ic h n u m e ra c h „ Ludu“ ’)
szkic e tn o lo g ic z n y p. t. „G w iazdy i g rz y b y w w ierzen iac h lu d u “,
p o d aję p o niżej k ilk a n o w y c h szczegółów .
18) M a teria ły po etnografii now orosijsskago k raja , so b ran n y e w E lisa w e tg rad sk o m i alek sa n d rijsk o m u je zd a ch C hersonskoj g u b ern ii W . N.
Jast,rębow ym , str. 24 4 . L etopiś istoriko-filogiozesk ag o obszczestw a p ri
im p. now oross. u n iw e rsit. I I I . O dessa 1894.
19) S bornik m ateriałów dlja opisanija m iestn o stej i plem en K ay k a za .
X V . Tiflis 1893, str. 177 nast.

1) Zob. „L ud“ I. str. 168, 197.



19

-

W Z aborzu w pow . raw sk im , o p o w iadano mi n astęp u ją cą his to ry ę o p o w sta n iu g rzy b ó w , po ru sk u zw an y ch h u b a m i. G d y
jeszcze P . Jezu s z . św. P io tre m i P a w łe m chodził po św iecie,
p rz y b y li ra z do jed n ej w ioski. P o n iew aż b y li b ard zo g ło d n i,
p rz eto w y sła li św. P a w ła n a „ c h a ty “, a b y się w y s ta ra ł d la nich
0 chleb. Św. P a w e ł w szed ł do jed n ej ch a ty , gdzie b a b a w łaśn ie
ch leb sad zała do p ieca. P o n ie w aż chleb jeszcze n ie b y ł g otow y,
b a b a d a ła m u d w a p o d p ło m y k i (p a ła n y ci). Św . P a w e ł je d e n p o d ­
p ło m y k u k ry ł p o d c z a p k ą n a gło w ie, a d ru g im po d zielił się
z św. P io tre m , g d y ż p. Je z u s jeść n ie chciał. P . Jezus w iedział
jed n ak , że św. P a w e ł d ru g i p o d p ło m y k u k ry ł p o d czapką, p rz eto
w dalszej drodze, ile ra z y św . P a w e ł w ziął k a w a łe k p o d p ło ­
m y k a do u st, P. Jezus zaraz g-о o coś p y ta ł, tak , że św. P aw eł,
ch cąc o d p o w ied zieć, a nie chcąc się zdradzić, że coś zajada, m u ­
sia ł p o d p ło m y k z u st w y p lu w a ć n a ziem ię. P. Jezu s p o w tarzał
sw e p y ta n ia d o p ó ty , p ó k i św. P a w e ł nie w y p lu ł ca łe g o p o d p ło ­
m y k a, n ic z n ieg o n ie zjadłszy. G dy w k ilk a dni p o te m znow u
w ra cali tą sam ą d ro g ą , zo b aczy ł św. P io tr p ełn o g rzy b ó w . Zdzi­
w iony tem z a p y ta ł P . Jezusa, zk ą d one się w zięły. P . Jez u s w ów ­
czas o d p o w ied ział mu, że g rz y b y (huby) te p o w s ta ły z h u b y
(g ęb y ) św. P aw ła, z te g o p o d p ło m y k a, k tó ry u k r y ł on p rz ed P .
Jezusem .
W Iw o n iczu k rą ż y n a stę p u ją c a le g e n d a : S zał P . Jezus z św.
P io tre m bez las, s p o tk a ł im sie żołnierz, co szał n a u rlo p . Ż oł­
nierz lam en ci, że g ło d n y . P . Jezu s d o b y ł p ien iąd z e z w orka,
w zion 9 centów , żeby k u p ia ł 3 k u k ia łk i po 3 g re jc a ry . Żołnierz
w zion i p o szał do m iasta, a P . Jez u s z św. P ie trem c z ek ał' go
p o d b u k iem . A le żołnierz b y ł łak o m y , k u p ia ł po 2 g re jc a ry b z y ,
a cz w a rtą za 3. P rz y c h o d z i i daje te po 2. A P an Jezus m ó w i:
„ Ja k ie si m a łe !“. — E , bo te ra z przed n ó w ek , to d ro g ie “. Téj nic,
zjadli te k u k ia łk i k a ż d y po jednej ; id ą dalej. A żołnierz szał n a
zadzie ; téj trzy m a te k u k ia łk i za 3 g re jc a ry i nie m oże w y trz y ­
m ać ; zaw sze u sk u b ie i do g ę b y i do g ę b y . A P . Jezus w iedział,
1 o b ró ci się do n ieg o i zacznie coś g a d a ć , a żo łn ierz m a o d p o ­
w iedzieć, a tu k u k ia łk a w gębie, ta zaw sze się o b ró ci i w y p lu je
za siebie. A św. P ie tr též sp o strzé g , że żołnierz coś g ry zie, ale
p rz y żołnierzu nie śm iał nic m ów ić, jaż k ie d y żołnierz sie od d zielił
od n ic h ; w te d y on g a d a do P . J e z u s a : „Ej szk o d a P a n ie , • żeś
m u d a ł zjeść, to i ta k poszło n a z a g u b ę “. — »Nic nie poszło na
zag u b ę, bo z te g o b ę d ą g r z y b y “ ; i zro b ie ły się g rz y b y (Z biór
w iad a r t r . V I. 256).
*

-

20 —

W Łużnej ta k o p o w ia d a ją 1. Sw . P io tr z a sia ł pierw szy g rz y b y
G d y z P . Jez u sem chodził i ludzi n a w ra c a ł, dostali obaj w je ­
d n y m dom u k w a łe k chleba. W y p a d ło im p o te m iść ścieżk ą przez
la s ; P a n Jez u s szed ł naprzód, św . P io tr za nim. G dy uszli k a ­
w a łe k d ro g i, św . P io tr w y jął chleb i zaczął go p o k ry jo m o jeść.
P a n Jezus w ied ział o tem , lecz nie rz e k łs z y nic, zaczął z nim .
rozm ow ę. Św . P io tr, a b y m u o d p o w iad a ć, w y p lu ł p o g ry z io n y
ch leb do rę k i. P a n Jezu s zasie o b ró ciw szy się do niego, rz e k ł:
„R o zrzu ć to po lesie, co m asz w r ę c e “. Sw. P io tr uczy n ił, co mu
P a n Jez u s b y ł k a z a ł i ro z rzu c ił po lesie p o g ry z io n y chleb. Z n ieg o
to w y ro sły g rz y b y (Z biór w iad . a n tr. t. V I. 256).
W S u ło w ie prof. B r. G ustaw icz z a p isa ł n a stę p u ją c e p o d an ie :
G d y św. P io tr ch o d ził z P a n e m Jezu sem po ziem i, k a z a ł k u p ić
d w a ch leb y , ale nie jeść. A le św . P io tr b y ł b a rd z o gło d n y , a
p o n iew a ż P a n Jezu s szedł naprzód, w ięc św. P io tr uguyzł sw o jeg o
ch leba, ale ile razy u g ry zł, to zaraz się P a n Jezu s obejrzał, a św .
P io tr nie chcąc, a b y P a n Jezus w idział, że on je chleb w b rew
zakazow i, zaraz chleb w y p lu w ał. Z ty c h w y p lu ty c h k aw ałk ó w
ch le b a p o w s ta ły g rz y b y (B r. G ustaw icz. P o d a n ia ludow e w d zie­
dzinie p rz y ro d y ).
W okolicach Z ak o p an eg o , M ak o w a L en c za i t. d., m ó w ią
p o w szech n ie, - że św. P io tr sieje g u zy b y i że po św. P io trz e
(29 czerw ca) najobficiej się one p o jaw iają. R ó w n ie ż tw ie rd z ą tam ,
że g d y n a św. P io tra deszcz, to będzie dhżo g rz y b ó w . G ó rale
znów u trzy m u ją, że g d y w. śro d ę p o p ie lc o w ą śn ie g p a d a , zw ia­
stu je to w iele g rz y b ó w . Im w dniu ty m śn ieg n aw alń iejszy , tem
w ięcej b ęd z ie g rz y b ó w . K to w dzień B o żeg o N a ro d zen ia p ierw szy
sp ojrzy n a las, b ę d z ie m iał w lecie szczęście do g rzy b ó w . W dzień
p o d w y ż sz en ia św. K rz y ż a (14 w rześnia) nie należy chodzić n a
g rz y b y (Jan ó w ). O bfitość g rz y b ó w w lecie je s t w L u b elsk iem
za p o w ied zią n aw a ln y c h śniegów , w K ie le c k ie m o strej zim y (G u­
staw icz).
"Wielu g rz y b o m p rz y p isu je lu d ro zm aite u k ry te p rzy m io ty .
W s p o m n ia łe m o tem dość o b szern ie w szk icu „G w iazdy i g rz y b y
w w ie rz e n ia c h lu d u “ ; tu p rz y to c z ę jeszcze k ilk a g rz y b ó w , k tó re
w p ra c y , tej o p uściłem . Bedtka ivomitowa (A g a ricu s em eticus),
u K lu k a zw an a C zarto p ło ch em , u Ju n d z iłła B e d łk ą m ierżliw ą,
u lu d u p o ls k ie g o Ź y g aw cern , C zarto p ło ch em , u R u sin ó w H o łu b iń k ą (sło w n ik ru sk o -n ie m ie c k i Ż elechow skiego), sp ra w ia ją c a po
zażyciu g 'w ałto w n e w y m io ty , p o św ię c o n a w dn iu M a tk i B oskiej
Zielnej (15 sierp n ia) lu b n a B oże C iało, m a ch ro n ić od c z arta
i czaro w n ik ó w . K s. C hm ielow ski w N o w y ch A te n a c h n a z y w a tę



21



b e d łk ę : m orsura diaboli i rad zi używ ać ją p rzeciw czarom .
W K ra k o w sk ie m o p o w iad ają; że g d y c z a rt stra sz y w jak iej chacie,
n ależ y p o św ięc o n y c z arto p ło ch p o łożyć przy drzw iach, ok n ie
i k o m inie, a cz art do c h a ty nie w ejdzie.
Muchomora (A g aricu s m uscarius) uży w a lud pow szechnie do
tru c ia m u ch ; w ty m celu k ra je go d robno i n a le w a g o rą c e m
m lekiem . U ta r ty n a p a p k ę i p o m iesza n y z m lek iem w tak iej
m ierze, a b y tw o rz y ł p ły n k leisty , g u b i pluskw y. W ty m celu n a ­
leży ty m p ły n em zam azać sz p a ry w śc ia n a c h i łó żk ach ; uczyniw szy
to, nie m ożna je d n a k m ieszkać przez k ilk a dni w tej izbie dla
m ocnego, o d u rzająceg o zapachu (Ś okalskie). N asze b y d lę ta r o ­
g a te m o g ą zjad a ć m u ch o m o ra bez szkody dla siebie;, k o ty i p sy
po zjedzeniu g o g iną.
J. G erald -W y ż y c k i w sw ym , Z ielniku ek o n o m iczn o -tech n i­
cznym (W iln o 1845) pisze o m uchom orze, co n astęp u je :
Z ażyty w ew n ątrz w zbudza w ciele, ludzldem n a d e r n ie b e z ­
p ieczn e lu b o nie zaw sze śm ie rte ln e zjaw iska. U pojenie, p o m ie ­
szan ie zm ysłów , za p am iętała śm iałość, w ściek ły gniew , drżenie
członków , zw yczajnem są n astęp stw e m zażycia m uchom ora. K a m czad ale ro b ią z n ieg o z d odatkiem w ierzb o łó w k i w ązkolistnej
(E p ilo b iu m a n g u s tissim um ) napój m ocny, k tó re g o użycie sp ra w ia
im p rz y je m n e fa n ta z y e i m arzenia. W zach w y cen iu tem m iew ają
w idzenie duchów , śp iew ają i p rz ep o w iad ają w sposób u ro c z y sty
duchem p ro ro ck im ; n ie k ie d y zda się im, że się p rz em ien ili w o l­
b rz y m ó w ; tu n a stęp u je za p a m ię ta ła w ściekłość, h a ła su ją i szaleją,
aż b u rz liw ą tę scenę, po g w a łto w n e m n atęż en iu nerw ów , g łę b o k i
sen zak o ń czy . K a m c zad a le , O sty a c y i inne n a ro d y sy b e ry jsk ie
ta k w ielk ie w n ap o ju tym m ają u p o d o b an ie, iż ubożsi m iędzy
nim i, nie b ę d ą c y w sta n ie n a b y c ia go, zb ierają m ocz b o g a ty c h
i piją, p o niew aż on p o siad a w łasn o ść po d o b n ież u p ająją cą. W ł a ­
sn ość ta zach o w u je się w nim aż do czw arteg'o człow ieka, c h o ­
ciaż w sto p n iu coraz słabszym . W czasach d aw n y ch u żyw ali g‘o
szerm ierze, sarm accy , k ied y m ieli iść w zapasy, d la w zbudzenia
w so b ie w ściek ło ści (str. 312 i 313).
G rz y b Siedź (przez po sp ó lstw o zw any : chorosz, siedun) (B o­
letu s ram osissim us), su szo n y i u ta rty n a proszek, u ży w an y b y w a
w o k o licach U h n o w a w e w schodniej G alicyi ja k o śro d e k g o jący
za sta rza łe ran y .
Piestrzenica jadalna (H elvella, esculenta) u J u n d z iłła M itra
(H e lv ella M itra L.)- n az w an a ta k d lateg o , że zw ija się, tw orząc
łig u ry p o d o b n e do in fu ły czyli m itry, p o św ięco n a i noszona n a

— 22 p ie rs i ch ro n i od uro k ó w . T a k sam o
(H e lv ella crispa).

P ie strz e n ic a pom arszczo n a,

Smardz jadalny (P h a llu s e sc u le n tu s L.) zw an y po sp o licie
sm arszczem lub zm arszczem , m oczony w sp iry tu s ie lecz y ć m a
g o ściec (K ieleck ie).
Płaskosz grzebieniasty (M erism a falla x ) u Ju n d ziłła G oździen iec, K o z ia b ró d k a (C lavaria co rallo id es L.), b y w a u ż y w a n y m o­
czo n y w w ó d ce n a w szelk ie b o le żo łąd k a ("Jundziłł 568).
Srómotnik śmierdzący (P h a llu s im pudicu s), obrzydliw ie z d a ­
le k a cu ch n ący , zw ab ia do sieb ie p rz e n ik liw y m sw ym odorem
m u ch y i in n e o w ady. U ż y w ają g o do w y p ę d z a n ia m uch z ch a t
i stajni. W ty m celu k ła d ą g o w ch a cie lub w stajn i, p o lew a ją
w odą, m lek iem i w ódką, a n a stę p n ie , g d y n a nim m u ch y usiędą,
w y n o szą g o i w y rz u cają zdala od za b u d o w ań n a polu. Za nim
m ają się p rz e n ie ść w szy stk ie m uchy.
Purchawki (L y c o p erd o n ), zw an e p rzez w ieśn iak ó w bzducham i,
p rz y k ła d a n e n a ra n y świeże" d zieln ie w strz y m u ją k rw o to k i, osu­
szają zaś c iek ą ce ra n y zasta rza łe . P u rc h a w k a z a p a lo n a odurza
d y m em sw y m p szczo ły i czyni je nieszk o d liw em i p o d cz as p o d ­
rz y n a n ia plastró w .
T y le zdołałem z e b ra ć o g rz y b a c h . C zy teln ik ó w „Ludu“ u p r a ­
szam , a b y p o d ad resem re d a k c y i „Ludu“ zech cieli n a d s y ła ć
w szelk ie p o d a n ia , opow ieści, p rz e p isy itd. ty czą ce się g rzybów .
G d y b y ty c h m a te ry a łó w z e b rało się sporo, m o żn ab y o p ra co w ać
o b sz e rn ą m o n o g rafię g rz y b ó w .
E. Kolbuszowski.

Przypowiastka w swej wędrówce.
S k re śliła

P o szed ł ta tk o do m iasteczk a,
K u p ił n am b a ra n k a ,
Za d w a p ien iążk i, za d w a szelążki,
Za d w a całe.
P rz y s z e d ł w ilk, zjad ł n am te g o b a r a n k a ,
Co n am p a n ta tk o k u p ił
Za d w a p ien iąż k i, za d w a szelążki,
Za d w a całe.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.