5d1362b3669498d080826045415c83ba.pdf

Media

Part of Godła rodowe chłopów archangielskich/ Lud, 1896, t.2

extracted text


5



J e d n a N iem k a, g d y m do niej po sło w iań sk u przem ów ił, o d pow ie­
d ziała mi : n i c h t s w i n d i s c h ! N areszcie w yśledziłem tu g ru n to ­
w nie, co są S o t a c y i p rz e k o n a łe m się, ja k dziw nie n ie d o rz e ­
czne d o tąd o nich w ieści bajano. U d zieliłem o n ic h a r ty k u ł K o llaro w i. Co do ję z y k a ru śn iac k ie g o , te n w sam ej sto lic y M arm aro sk iej je s t trojaki. M ieszkający n a p o g ra n ic zu G a licy i nazy w an i
są R o sjan e. T y ch , k tó rz y m ieszkają w g łę b i k raju , n az y w ają inni
B lach am i.
W ca ły m p rz e c ią g u p o d ró ż y mojej nie w iele znajdując L i­
te ra tu ry i R ę k o p isó w , zb ierałem w szędzie tem p iln iej p ieśn i ludu,
śled ziłem sied lisk a sło w iań sk ie i b a d a łe m obyczaje, ta k iż p o d ró ż
m oja w ażn a je s t p o d w zględem lin g w isty czn y m i etn o g raficzn y m .
S ta n m ian o w icie R u śn ia k ó w o p ła k a n y . W s z y stk ic h tu tejszy ch
S ło w ia n N iem cy s ta ra ją się zniem czyć i M ad ziarzy zm adziarzyć.
W L ew o czy p o w iedziano mi w y ra ź n ie : D ie slo w ak isch e S p ra c h e
soll a u s g e ro tte t w erden.
. Z p o w ro tem z M arm aro szu obejrzałem w S a ro s p a ta k szczątk i
z B ib lii p o lsk iej k rólow ej Zofii z w. 15. N ie m asz tu p sa łte rz a
a n i n o w e g o testam en tu , bo w y rw an e, ja k w idać. In n e k się g i s ta ­
reg o te sta m e n tu p ra w ie w sz y stk ie u szk o d z o n e.............. ".
N a tem się k o ń czy re la c y a A n d rz e ja K u c h a rs k ie g o z d n ia
19 m arc a 1828 r. n a d e sła n a W . H a n c e do P rag i.
P r a g a czesk a 10 g ru d n ia 1895 r.
Edw ard Jelínek.

Godła rodowe chłopów archangielskich.
W a rty k u le p. Ig n a c e g o M atu szew sk ieg o p. t. „O strów
B o ż y “ 1), zaw ierający m o p isan ie w y sp y R u g ii (R a n y ? ), znalazłem
u stę p o m a rk a c h ry b a k ó w m iejscow ych. T a okoliczność d ro b n a
p rz y p o m n ia ła mi, żem w latach 1875— 79 coś n ie c o ś sły szał o t. z.
„ h e rb a c h “ ch ło p ó w p o m orskich. „ P o m o ra m i“ w ogóle zow ią m ie ­
szk ań có w b rzeg ó w M orza B iałeg o w p o w ia ta 'h O neźkim , K iem skim i K o lsk im , g u b ern ii A rc h a n g ie lsk ie j ; p rz y p o m n ia łe m sobie,
że m ieszk ając w tam ty ch stro n ac h , p rz e ry so w a łe m k ilk a ty c h „h e r­
b ó w " i coś n o to w ałem o n ic h ; zacząłem te d y szu k ać i znalazłem
rzeczy w iście n o ta tk ę , pośw ięco n ą im, ale b a rd zo u szkodzoną
przejściam i rozm aitem i.
1) Dod. do P rz. T yg. t. I I., str, 14ІІ.

_

6



N im je d n a k p rz y s tą p ię do rzeczy, m uszę p o p rz e d n io sk reślić
słó w p a rę o m ieszk a ń cac h . S ą to p o to m k o w ie k o lo n istó w n o w g o ro d zk ich , k tó rz y w sto p n iu zn aczn y m zacho w ali czystość po ch o ­
d zen ia sło w ia ń sk ie g o ; w śró d n ich p rz ew aż ają o so b n ik i w zrostu
w y so k ieg o , o cerze białej, w ło sac h p ło w y ch i oczach b łę k itn y c h .
M ałżeń stw a m ieszane np. z K o re jk a m i n ależą do w y jątk ó w b ard zo
rz ad k ich , a z L a p o n k a m i zaś są n iezn a n e zupełnie. L u d n o ść m ów i
ję z y k ie m n ależ ący m do n arzec za pó łn o cn o -ro sy jsk ieg 'o z dom ieszką
a rc h a iz m ó w ; w m ow ie tej n iezu p e łn ie jeszcze za g in ę ło u ży w an ie
liczb y podw ójnej i a o ry stu ; p ełn o w niej też zw ro tó w o ry g in a l­
n y c h („ p a c h a t p o ł“ zam ia ta ć p o d ło g ę etc.) i prow incyonalizm ów
o b ra zo w y ch n p. „ p a d u n “ w odospad, „sp o ło ch “ zorza pó łn o cn a,
..strjesz“ g łó w n y n u r t rz e k i i t. d. P rzeszło ść h isto ry c z n a oraz
w a ru n k i m iejscow e (o d leg ło ści w ielk ie, lasy, b ło ta , jezio ra, rzek i
i k lim a t su ro w y ) sp rz y ja ły zach o w an iu się w ielu od ręb n o ści,
k tó re d o tą d istn ie ją w n a jle p sz e ; dziś jeszcze m ieszk a ń cy m ów ią
0 s o b ie : „m yśm y nie R o sy a n ie , a N o w o g o ro d c y “ ! R ó ż n ic a w iary ,
— lu d ność m iejscow a s k ła d a się p rz ew aż n ie z se k ta n tó w , bezpop o w có w g ru p y (tołka) p o m o rsk iej — i b ra k sto su n k ó w ściślejszych
z in n y m i k ra ja m i C esarstw a — p o d trzy m u ją te od ręb n o ści. W ty m
k ie ru n k u o d d ziały w a ją i w a ru n k i ek o n o m icz n e: m ieszk a ń cy t r u ­
d n ią się p rz ew aż n ie ry b o ło stw em , łow iectw em , że g la rstw em i h a n ­
dlem , a z te g o p o w o d u częściej sty k a ją się z m ieszk a ń cam i N o r­
w e g ii i A n g lii, n iźli g u b e rn ii śro d k o w y c h . T o też m ożna z a o b se r­
w o w a ć p e w n e ś la d y w p ły w ó w eu ropejskich, zw łaszcza w życiu
cod zien n em np. u ży w an ie k aw y , i w dziedzinie p ew n y c h pojęć
sp o łeczn y ch . Z resztą „ow e p o ję c ia “ tra fiły n a g ru n i żyzny, ludność
b o w iem n ig d y n ie z n a ła ani p o d d a ń stw a , ani robocizn, an i s z la ­
ch ty , an i p anów , zachow ując w o ln o ść i ró w n o ść w zajem ną ; w p ły w
a d m in is tra c y i — z p o w o d u w a ru n k ó w m iejscow ych — b y ł n a d e r
o g ra n ic z o n y . T o też k ra j te n je s t k o p a ln ią p ra w d z iw ą d la b ad a c z a
p rz eszło ści lu b m iło śn ik a fo lk lo ry sty k i.
G d y m sie tam zn alazł w r. 1875, z zadziw ieniem w ielkiem
d o w ied ziałem się o „ h e rb ac h c h ło p s k ic h “ ; ją łe m w ięc ro z p y ty w a ć
ludzi o b ezn an y ch z życiem ludu, d o w iad y w ać się, o b serw o w ać —
1 o t czegom się d ow iedział. M ężczyźni n o szą cy to sàm o nazw isko,
zw y k le k rew n i, p o sia d a ją p ew n e go d ło , ja k o w łasn o ść w sp ó ln ą ;
o soby p o szczeg ó ln e dodają doń zn ak i c h a ra k te ry s ty c z n e , np. go
d łem ro d zin y W o łk o w ó w je st zn ak
', k tó ry u ży w ali obaj"
b ra c ia , ale m łodszy z d o d atk iem w g ó rz e k re s k i poziom ej. G odła
ow e zow ią się zw y k le „ z n a k a m i“, a „ m a rk a m i“ lub „z n am k am i“
b a rd z o rzadko. R o d z in y , do k tó ry c h n ależ ą one, u ż y w a ją ich stale

i to od b ard zo d aw na. N a za p y ta n ie w tej k w e sty i chłopi odpo­
w ia d a li: „dziadow ie i p rad ziad o w ie ta k ro b ili ju ż “ ! I rzeczyw iście
ty lk o rodziny sek c ia rsk ie, tam zam ieszkałe, p o siad ają je.
G o d eł ty c h sam ow olnie p rz y w łaszc zać so b ie nie godzi się
w ed le pojęć l udu; n aw et k o b ieta, w ychodząc za mąż, traci p raw o
do g o d ła ro d zin n eg o ; żona posług-uje się m ężow skiem . G o d ła te
w y ra b ia ją się n a n arzęd ziach ry b a c k ic h i ło w ieck ich , ło d ziach
i w iosłach, sp rz ę ta c h dom o w y ch i t. d. ; oznaczają one zaw sze
p rzy n ależn o ść rzeczy ; ta k np. zro b io n y n a w iośle znak
,
w skazuje, iż należy ono do W o lk o w a m łodszego.
N ie k ie d y u ży w ają się one zam iast p o d p isó w ; ś. p. B azy li
K o rczaży ń sk ij, k u p iec w O nedze, p o k a z y w a ł mi p o k w ito w an ia,
za o p atrzo n e g o d ła m i ro d o w em i za m ia st po d p isó w . G o d ła rodow e
zam iast pod p isó w u ż y w a ły się do n ied aw n a n a w e t w d o k u m en ­
tach rz ą d o w y c h ; 21 g ru d n ia 186g r. z e b ran ie g m in y N ikickiej,
pow . S in e sk ieg o , g u b A rc h a n g ie lsk ie j, w y b ierało now ego w ó jta ;
u ch w ałę g m in y n iejak iś B ohdanów , d o zo rca m ag az y n u zbożow ego
g ro m a d y K o b ielew sk ie j, zam iast podpisu, z a o p a trz y ł w łasn u
g o d łem ro d o w em , sk re ślo n e m od rę k i piórem . U c h w a łę tę uznano
za p ra w o m o cn ą ja k zw ykle, bo p o d o b n e w y p a d k i uprzed n io zd a rza ły
się od czasu do czasu M ów iono mi, iż w H a m e rfe śc ie P o m o ro w ie,
za w iera ją c u m o w y handlow e, stw ierd z ają je w edle sta re g o z w y ­
czaju g o d łam i ro d ow em i. O d g ry w a ły też one p o w ażn ą ro lę w sto ­
su n k ac h h an d lo w y c h z S am o jed am i i L a p o ń c z y k a m i; um o w y
z n im i k re ś liły się zw y k le pism em obrazow em . D a jm y n a to,
iż h a n d larz m iejscow y d ał n a k re d y t S am ojedow i to w aró w n a
28 rub. 57/3/i ko p . ; o bie stro n y b ra ły k ijek brzozów y, g ła d k o
o s tru g a n y ; n a nim w y rz y n an o 2 k w a d ra c ik i, 8 k ó łe k z k rz y ż y ­
kam i, 5 k rzy ży k ó w , 7 k re s e k p ro sto p a d ły c h i 3 p o zio m e; k w a d ra t
oznacza 10 rub., k ó łk o z k rz y ży k iem 1 rub., k rz y ż y k 10 kop. itd.
P o te m obie s tro n y za m ia st po d p isó w w y rz y n a ły sw e g o d ła ro ­
dow e ; w reszcie p a łe c z k ę rozcinano w zdłuż n a 2 ró w n e części; k ażd ą
ta k ą część z a trz y m y w a ła k a ż d a stro n a. P o w y p ła c ie d łu g u p a łe ­
czkę te uiszczono.
M iejscow a ludność ro sy jsk a do n ie d a w n a p o s łu g iw a ła się
g o d ła m i ro d o w em i n a w e t w sto su n k a c h oficyalnych. Z darzało się,
że p o b o rc a p o d a tk o w y za m ia st k w itó w w y d a w a ł p a łe c z k i b rz o ­
zo we, zao p atrzo n e w je g o w łasn e g o d ło ro d o w e ; n a niej pism em
o b razo w em w y k re ś la ła się w y so k o ść p o d a tk u o p łaco n e g o . M ó­
w iono mi, że p rz e d la ty 50 p o słu g iw an o się niem i w sto su n k a c h
g m in n y ch . J e ż e li w ładza g m in n a m iała np. zaw iadom ić k o g o
p k o n iecz n o ści z a p ła c e n ia p o d a tk u , to p o sy ła ła m u d eseczk ę

lu b k a w a łe k k o ry brzozow ej z w y rzn iętem je g o g o d łem rodow em , tudzież su m ę p o d a tk o w ą ; k tó rą n ależ ało w y p ła c ić ; k reślono
ją zw y k le p ism em obrazow em .
W o g ó le g o d ła rodow e, n ie g d y ś b ard zo ro zp o w szechnione,
sto p n io w o w y ch o d zą z użycia, M ia ły je n ie g d y ś i u ży w ały b ard zo
s ta re ce rk w ie i m o n a ste ry , ale d aw no już z a n ie ch ały te g o zw y ­
czaju. Z w yczaj te n zn ik ł ju ż d oszczętnie w m ia sta c h ; s ta re ro d y
m ieszczań sk ie, ja k n. p. ró d G uninów w O nedze, nie p o s łu g u ją
się ju ż niem i, ale je p o siad ają . W la ta c h 1875— 1879 p o słu g iw a li
się niem i p ra w ie w y łą c z n ie ludzie starzy , k o n se rw a ty śc i życiow i
i relig ijn i, zam ieszk ali w g łu c h y c h z a k ą tk a c h P o m o rz a B iało m o rsk ie g o lu b in n y c h okolic g‘ub. A rc h a n g ie lsk ie j. M im o to je d n a k
g o d ła ro d o w e tk w ią jeszcze b a rd z o żyw o w p a m ię c i lu d u n a d ­
m o rsk ieg o , lu d u z o kolic m ia sta Onegú, p o sad ó w S u m y i S o ro k ,
w m ieście K ie m i oraz w e w siac h K a n d a ła k s z a i P oniuju... n a tu ­
ra ln ie o ile w iem .
P rz y ta c z a m tu ta b lic ę ty c h g o d eł, p o ch o d z ący c h z m iejsco ­
w o ści w sk a z a n y c h powryżej :

J— , M -J ,

,\У Ч /

N ie s te ty ! Z p o w o d u u szk o d zen ia n o ta tk i, zrobionej ołów kiem
p rz e d 15 la ty , n ie m o g ę pow iedzieć, g d zie g o d ła p o szczeg ó ln e
b y ły p rz e ry s o w a n e oraz n a z w isk a ich w łaścicieli, oprócz p ie r­
w szeg o , k tó re stan o w iło w ła s n o ść ro d z in y W o łk o w ó w , zam iesz­
k ałej w e w si K a n d a ła k s z a . G o d ła p o d o b n e istn ie ją — ja k e m s ły ­
szał — w śró d tz. „ p o ło w n ik ó w w o ło g o d z k ic h “ , (w ołogodzkije
p o ło w in szczy k i), k tó rz y w ilości k ilk u s e t osób m ieszk a ją w p o ­
w iecie U s t’-S y so lsk im ; są to p ra w d o p o d o b n ie k o lo n iści n o w g o ro d zcy , sp ro w a d zen i przez S tro g an o w ó w , k tó rz y osad zali ich na
sw o ich g ru n ta c h za p o ło w ę zbiorów . P o d d a n y m i nie b y li oni,
nie n ależeli też do w łościan p a ń stw o w y c h (g o su d a rstw ie n n y c h
k re s ť ja n ) a w czasie re w izy i (spisów ludności) z a p isy w an o ich
p o d nazw ą „p o ło w n ik ó w w o ło g o d z k ic h “, w sposób p o d o b n y ja k



9

-

n a si „ludzie w o ln i“ u zn an i zostali za t. ż. „w o ln o -sk a zk o w y ch “.
O tóż w śró d ty c h p o ło w n ik ó w — w edle p. M ary i O sińskiej —
m ają istn ie ć g o d ła ro d zin n e ; p o słu g u ją się oni niem i dla ozna­
czen ia p rzy n ależn o ści rzeczy, tudzież w um o w ach i zobow iąza­
n iach w zajem nych, n ie k ie d y n a w e t w sto su n k ach h a n d lo w y c h
z Z y ry an am i. G o d ła ow e zw ane „k lejm am i“ lub „ z n a k a m i“, s k ła ­
d ają się z k re s e k rozm aicie uło żo n y ch . Ś la d y p o d o b n y ch g o d e ł
s p o ty k a n o w p o w. P ow ien ieck im , gub. O ło n eck iej, o raz w p ó łn o ­
cn y c h — g u b e rn ii W o ło g o d z k ie j, w śró d w ło ścian m iejscow ych.
T ru d n o p rzy p u ścić, b y lu d n o ść ro s y jsk a p rz y ję ła je od sw oich
sąsiad ó w , d ro b n y c h ludków fińskich, chociaż one też p o s:ad ają
sw e g o d ła ro d o w e ; p raw dopodobniejszem jest, że koloniści n o w o ­
g ro d z c y p rz y n ie śli je z so b ą z n a d b rzegów Ilm en u i W o łchow a. Z an o to w ać też w arto , że ludność m iejscow a d o tą d zach o ­
w a ła tra d y c y e W ie lk ie g o N ow gorodu.
Jan Witort.

Л І? у

trzej

U ry w e k ze studyów n ad podaniam i ludow em i podał J . P olívka.

W W y ższej B re ta n ii op o w iad a sobie lu d n astęp u ją ce p o ­
d an ie ’) : B y ło razu pew n eg o trze ch b ra c i, k tó rz y p o stan o w ili
so b ie pójść do P a ry ż a , ażeby n au czy ć się m ów ić. K ie d y przyszli
do m iasta, rz e k ł je d e n z n ic h : „Z ostańcie w y tutaj, a ja pójdę n a
zw iad y i po w iem p o tem , com s ły sz a ł“. S ły sz a ł ludzi z P a ry ż a
m ó w iący c h : „C ’est nous a u tre s, m e ssie u rs“. W ró c ił i pow iedział
to sw oim to w arzy szom . P o sz e d ł d ru g i n a zw iady i s ły sz a ł: „C ’e st
p a rc e q u e nous le v o u lo n s“. T rz eci w reszcie s ły sz a ł: „ S a c ré d ié ,
c’e st d e ta n t m ie u x “.
M y śleli w ięc, że już d o sy ć nauczyli się i szli dalej. Idąc,
zn aleźli n a drodze zab iteg o cz ło w iek a i zaczęli m odlić się przy
tru p ie . T y m czasem nad eszli żan d arm i, za sta li ty c h trzech b ra c i
p rz y tru p ie i zap y tali ich : „ K to zabił te g o c z ło w ie k a “ ? O d p o w ie­
d z ia ł p ie rw sz y : „To m y p a n o w ie “. „A d la c z e g o “ ? „P o n iew aż ta k
') P . S éb illo t: L itté r a tu r e orale de la H a u te B retag n e. P a ris 1881,
str. 110 n ast

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.