4bc6364523172c3ecb372a9b7ff433d7.pdf

Media

Part of Andrzeja Kucharskiego Relacya z naukowej podróży po Słowacyi (Spiżu) 1828 roku/ Lud 1896, t. 2

extracted text
H n d r z e j a Kuchariskiejo

Relacya z naukowej podpózy po Sło.zacfi (Spiżu)
1SSS

ro ic ii„

W iad o m o , że filolog i etn o g ra f p o lsk i A n d r z e j K u c h a r ­
s k i (ur. 1795 w e w si P a p ie ż e w pow . P io trk o w sk im , f 1862
w W a rsz a w ie ) p o d ró żow ał kosztem w ładzy ed u k acy jn ej w a rszaw ­
skiej la t 5 po S łow iańszczyznie, celem p rz y g o to w a n ia się n a p ro ­
fe so ra języ k ó w sło w iań sk ich przy U n iw e rsy tecie w arszaw skim .
B aw iąc k ilk a razy w P rad z e, u trz y m y w a ł b lisk ie sto su n k i z ó w ­
czesnym i uczonym i czeskim i, zw łaszcza też z W a c ł a w e m
H a n k ą , k tó re m u z p o d ró ży swej n a d s y ła ł dosyć szczegółow e
sp raw o zd an ia.
ÏW k o re sp o n d en cy i tej przech o w an ej o b ecnie w zbiorach
m uzeum k ró l. czeskiego w P ra d z e , znajduje się prócz in n y c h cie­
k a w y lis t K u c h a rsk ie g o , d a to w a n y d n ia iq. m arca 1828 z W i e ­
dnia, zaw ierający re la c y ę z naukow ej p odróży po S ło w acy i. P o ­
n iew aż sp o ty k am y tam k ilk a szczegółów m o g ący c h szerszy og ó ł
in tere so w ać, og łaszam y tre ść listu do W a c ła w a H a n k i, o ile on
się ty czy w spom nianej po d ró ży i u w a g filologiczn o-etnograficznych.
D o teg o n ad m ien iam m im o ch o d em / że K u c h a rs k i zam ieścił
ro k u 1829 w C zasopiśm ie czeskiego M uzeum , w y d a w n eg o w P r a ­
dze „ Z p r á v y z D a l m a t s k a “.
„. . . . T ym czasem m am zaszczyt donieść Ci nieco o m ojej po
W ę g rz e c h podróży. P ie rw sz em m ojem z W ie d n ia stan o w isk iem
w W ęg rzecln b y ł P re sb u rg . Z robiw szy znajom ość z p. prof. P a lkow iczem , obeznałem się tu nie z je d n ą rzeczą ty c z ą c ą się p o ­
dró ży mojej po W ę g rz e c h . S tą d m iałem je c h a ć do P e stu i po
zrobionej dopiero znajom ości z p. K o lla re m o bjeżdżać W ę g ry .
P o rad z o n o mi atoli, a b y dla zbliżającej się p o ry słotnej i zim o­
w ej, u dać się pierw ej w K a rp a ty , co w części życzeniom m oim
1

_

2



o d p o w iad a ło . M y ślałem bow iem za k u p ić w iele k siążek w P escie,
a n ie ra d b y m b y ł w łó czy ć się z niem i po W ę g rz e c h .
W y je c h a łe m w ięc z P re s b u rg a do T rn a w y
T u znalazłem
k sięd za P la c h to w icza w y d a w cę k ilk u p o w ieści sło w ia ń sk ic h , posiadająceg-o w R k p s ie k ilk a ro m an o w i sztu k d ra m a ty c z n y c h ,
przeło żo n y ch z n iem ieck ieg o lub w ę g ie rsk ieg o . M iędzy ty m i zn a j­
duje się p rz eło żo n y n a ję z y k sło w iań sk i ro m an s L a fo n te n a : D e r
N a tu rm e n sch , N a tu ra lsk ý clow ek. U w iad o m ił m ię p rz y tem ks.
P la c h to w ic z o zm arły m w ro k u zeszłym ks. W o jc ie c h u Sim ko,
k tó r y zo staw ił w R k p s ie p o em a w ierszem m iaro w y m uło żo n e
0 p o s l e d n í c h 4 w e c á c h , tudzież p ro so d y ą sło w ia ń sk ą ta k ż e
w ierszem . K s . S am u el S u lek w U h e rsk é w si (M a g y a r-fa lv a , U ng e re y d e n , U n g e ra d e n ) n ied ale k o m iastecz k a M alaczka, p rz eło ży ł
ró w n ież n a ten że d y a le k t k ilk a sztuk d ra m a ty c z n y c h z K o tze b u e.
Z ach ęciłem tu te js z e g o ty p o g ra fa p. J e lin k a do d ru k o w a n ia pism
rzeczo n y ch , za k u p iw szy w szelkie d o tą d przez n ieg o w y d a w an e.
' Z T a rn a w y u d ałem się do w si M ad u n ic i odw ied ziłem tu
za cn eg o p o e tę sło w ia ń sk ie g o k sięd za H o le h o . N iez m ie rn ą p rz e ­
ję ty zo stałem ra d o ścią, k ied y m u jrz a ł w rę k u jegm p rz e k ła d całej
W irg iliu s z a E n eid y , i co w ięk sza p ierw sz y c h sześć p ieśn i o ry g i­
naln ej E p o p e i pod ty tu łe m S w a t o p l u k . T u znalazłem n a jle p ­
szą sp o so b n o ść m ó w ien ia po sło w iań sk u i o rzeczach sło w iań sk ich .
K ilk a d n i u n ieg o za b aw iw szy i od w ied ziw szy w W e se łe m b a ­
ro n a M e d n ia ń s k ie g o 1), od.któreg-o k ilk a d z ie sią t p ieśni sło w iań sk ich
z m u zy k ą o trzy m ałem , u d ałem się do N itry . P rz y ją ł m ię n a jg o ­
ścinniej p ra ła t k a p itu ły tutejszej k sią d z k a n o n ik H a b e l i n aju ­
przejm iej o b d a ro w a ł k siążk a m i sło w iań sk iem i p rzez nieg-o sam eg o
1 p rz ez in n y ch w y d a n em i. P ró żn o m tu szu k a ł w A rc h iw u m s ta ­
ry c h p ap ieró w , bo się w szy stk o w późniejszym czasie sp aliło .
Z N itry zb oczyłem u m y śln ie do K o śc ie ln y c h M oraw ców
(E g y h a zas M aroth), a b y poznać i odw iedzić T ap lica . M ąż ten
n iezm o rd o w an y w ciąż p ra cu je w zaw odzie n au k o w y m . A le w y g o ­
to w a n y c h p rz ez n ieg o pism T o w a rz y stw a czyli S p o l e č n o s t i
B á ň s k é h o o k o l j nie d o zw o liła c e n zu ra w ie d e ń sk a w y d ru k o w ać.
H isto ry c z n y m ian o w icie a r ty k u ł o S ło w ia n a c h w schodnich z Łom o n so w a w y jęty , m a b y ć p rz e ro b io n y i d ru g i raz szczęście p ró ­
b o w an e. W ty c h ‘stro n a c h szczególniej się ję z y k sło w iań sk i o ry ­
g in a ln o śc ią sw oją odznacza. W ie lu osobliw ościom wTydziw :ć się
nie m ogłem . S ą one b a rd zo w ażn e d la g ra m m a ty k a sło w iań sk ieg o .
1) M ednyánszky
(T u rczań sk i kom itat).

de

A ranyos M edgyés, u r.

1784 r.

w

P rie k o p ie

á

M a te ry a języ k o w a p ra w ie p o lsk a, form a jeżeli nie cźesk a lub m o ­
ra w sk a , to ru sk a . W y m a w ia n ia sposób n ie k tó ry c h g ło se k im
ty lk o sam y m w łaściw y .
Z w róciłem się n a lew o i n a B ato w ce (B ath, T ra u e n m a rk t),
g d zie u p ast. K u zm y zanocow ałem , p rz y b y łe m do S zczaw n icy
w K a rp a ta c h leżącej. T u znalazłem spo so b n o ść sp isan ia p ię k n y c h
śp ie w a n e k sło w iań sk ich. P o z n a łe m się z S e b e ry n im tu tejszy m
p asto re m i w ró żn ych rzeczach sło w ia ń sk ic h najuprzejm iej od
n ieg o o św ieco n y zostałem . O fiarow ał m nie ta k ż e sw oje p ism a.
T ru d n i się p o ży tec zn ie zadaw aniem ćw iczeń k azn o d ziejsk ich w ję ­
zy k u czeskim , p rzy szły m kaznodziejom ew an g elick im . Ze S zcz a­
w n icy u d ając się n a p ó łn o c coraz dalej w g‘łą b K a r p a t n a B a ń sk ą
B y strz y c ę i R o ž e n b e rk w sto lic y L ip taw sk iej, znalazłem tu znow u
ję z y k w cale odm ienny. W y ra z y i w y rażen ia, an i p o lsk ie ani cze­
skie, ale m im o to w ielu S łow akom nieznane. Przecz dziw na, że
zaraz n a pierw sze w rażenie do strzeg łem p o d o b ień stw o ję z y k a
okolic tu tejszy ch z języ k ie m S erb ó w Ł u ż y c k ic h ! D alej k u stolicy
O raw skiej i już n a sam ej O raw ie słyszeć m ożna w y ra z y czeskie,
p o lsk ie i p ra w d ziw e sło w ack ie, ta k że w iadom em u ty c h języ k ó w
n ie tru d n o je s t osądzić, że ję z y k sło w iań sk i ty c h okolic nie p o w sta ł
je d y n ie z z e tk n ię c ia ję z y k a czeskiego z p o lsk im : je s t to ję z y k
o ry g in a ln y , sło w iań sk i język, p o d o b n o starej C h ro b acy i w ielkiej,
ale ró ż n y od ję z y k a staro sło w iań sk ieg o C y ry lla i M ethoda.
Ze sto lic y O raw skiej (A rv aer C om itat) u d ałem się n a B e sk id y
t. j. g ó ry stan o w iąc e g ra n ic ę m iędzy G a licy ą i W ę g ra m i i m i­
n ąw szy dziw n ą m ieszaninę sło w iań sk ieg o clyalektu z polskim albo
raczej m azurskim , ja k im m ów ią g ó ra le polscy, sta ra łe m się z d ru ­
g iej s tro n y B esk id już w o b ręb ie G alicy i poznać g ó ra ló w p o l­
sk ic h je d y n ie w ty c h stro n a c h zam ieszk ały ch i ich język. R zecz
dziw na, że n ie ty lk o R o ssy a n ie ale i G ó rale tu tejsi (polscy) n az y ­
w ają m ieszk ań có w p o lsk ich n a płaszczyźnie L acham i. D ru g a
rzecz, że R u s in i w G alicyi n azyw ają lu d po lsk i M azuram i. G órale
po lscy m ów ią ta k ż e d y alek te m m azurskim , w y jąw szy n ie k tó re
w łaściw e im w y rażen ia. A w ięc n a ro d u M azurów n iety lk o w M a ­
zow szu stare m , k tó re g o g łó w n e m iasto b y ła W a rsz a w a , tera z
sto lica K ró le stw ą , szukać p o trze b a. M azurskim d y alek te m , ja k m i
w iadom o, m ów i lud p ro s ty i w W ielk iej P o lsc e ! W strz y m u ję się
tu od d alszy ch u w a g
O d w si .K am eszn icy , gdziem odw iedził h ra b ie g o P o to c k ieg o ,
t. j. od m iejsca ze tk n ięcia się trz e c h g ra n ic , m oraw skiej albo ra ­
czej S z lą sk a A u s try a c k ie g o , w ę g ie rsk iej i g alicy jsk iej czyli p o l­
skiej, jech a łem K a rp a ta m i stro n ą je d n a k g a lic y jsk ą p rzez różne
*

w si od G o raló w p olskich zam ieszk an e aż do starej wsi za N ow ym
T a rg ie m (N e u m ark t) n a d rz e k ą P o p ra d , gdziém znow u w je c h a ł
w g ra n ic e W ę g ie r i p rz y b y łe m do K e sm a rk u w sto licy S p isk iej.
C ała p ó łn o cn a p o ło w a S p iż a z a m ie szk an a je s t przez P o lak ó w ,
u k tó ry c h , jeżeli, ja k n ie k tó rz y m niem ają, w ielu języ k ó w zn ajo ­
m ość w ielości św ia tła dow odzi, w iele zaiste znalazłem św iatła.
M ó w ią b o w iem m iędzy so b ą w dom u po p o lsk u , m odlą się z k s ią ­
żek czeskich, k a z a ń słu ch ają sło w ack ich . N a w esela za p rasz ają
się ta k ż e po sło w iań sk u . C h ciałem się p rz e k o n a ć , czy rozum ieją
k sią ż k i od n ab o ż e ń stw a czeskie, k tó ry c h u ży w ają i dow iedli mi,
że n ie są p ap u g a m i. P o m y śla łe m so b ie n a ten czas, cóż to? T o
ch ło p i p o lscy m o g ą rozum ieć k sią ż k i czeskie, a S ło w a c y n a w e t
u czen i p ism a n ie m o g ą ?
W p o łu d n io w ej m ianow icie części S p iżu za czy n a się tw a rd y
d y a le k t p o lsk o -sło w iań sk i. T w a rd y m ów ię, bo za m ia st czes. ť lub
p o lsk ie g o ć u ży w ają c, zam iast ď lub dz, tw a rd e g o dz i t. p. N a
S p iżu ta k ż e b io rą p o c z ą te k swój osady R u sn ia k ó w , c ią g n ą c się
coraz g ęśc ie j k u w schodow i, ale ję z y k u k sz ta łc ił się tu je d e n
p o lsk o -sło w a c k i i przez R u s n ia k a nic się tu in n e g o nie rozum ie
ty lk o w y zn aw cę k o śc io ła sło w iań sk ieg o p o d łu g o b rz ą d k u w sch o ­
d n ieg o z za ch o d n ią zw ie rzc h n o ścią połączo n eg o . S ą t e ta k zw ani
U n ici, u k tó ry c h n ab o żeń stw o o d b y w a się w staro sło w iań sk im
języ k u . K a zan ia, k tó re u n ich rz ad k o b y w ają, zależą od kaznodziei,
k tó ry je ś li je st ro d em z ty c h okolic, m ów i do lu d u z p o lsk a po
sło w ac k u , albo jeśli ro d em z M arm a ro sk iej s to lic y , g d zie już m ó ­
w ią p o ru sk u , słu ch ać m uszą R u s in i zesło w aczen i k a z a n ia p rz e ­
cież ru sk ieg o .
Z K e sm a rk u , gdziem o d w ied z ił pp. p ro feso ró w .Sław kow ­
sk ie g o i B e n e d y k te g o , spuściłem się n a L ew o czę aż do K oszyc.
N ic mi tu te jsi p p . A k a d e m ic y nie u m ieli p o w iedzieć o S o ta k a c h ,
ale sły sząc o n ich n ieco od p a s t S zan d o ra w L ew oczy, u d ałem
się do P re sz o w a i odw iedziłem tu k sięd za B isk u p a u n ick ieg o
T arkow dcza. N iez m ie rn ą ten p o w ażn y sta rz e c uczuł z p o d ró ż y
m ojej rad o ść. D o p y ty w a ł się o ks. B o b ro w sk ie g o . O d B a rd y o w a
je c h a łe m w ciąż K a rp a ta m i w W ę g rz e c h n a H u m en n e, U n g w ä r,
M u n k aszo w o aż do H u s t w sto licy M arm aro sk iej i o d k ry łe m h a n c
te rra m in co g n itam S z a fa rz y k a i znalazłem p ró c z te g o zacn eg o
i u czonego m ęża w U n g w a rz e w oso b ie p ro b o sz cza u n ick ieg o
k sied zą Ł u czk aja, k tó ry za m y śla z a ch ęc o n y o d em n ie o p isać to
w szy stk o , c o b y śm y ty lk o p o d w zględem sło w iań sk im o R u ś n ia k a c h w ę g ie rsk ich w iedzieć chcieli. S am sp isałem co m ogłem .
S ło w a k ó w n. p. p o d T a tra m i n az y w ają N iem cy sp iscy W in a d a m i.



5



J e d n a N iem k a, g d y m do niej po sło w iań sk u przem ów ił, o d pow ie­
d ziała mi : n i c h t s w i n d i s c h ! N areszcie w yśledziłem tu g ru n to ­
w nie, co są S o t a c y i p rz e k o n a łe m się, ja k dziw nie n ie d o rz e ­
czne d o tąd o nich w ieści bajano. U d zieliłem o n ic h a r ty k u ł K o llaro w i. Co do ję z y k a ru śn iac k ie g o , te n w sam ej sto lic y M arm aro sk iej je s t trojaki. M ieszkający n a p o g ra n ic zu G a licy i nazy w an i
są R o sjan e. T y ch , k tó rz y m ieszkają w g łę b i k raju , n az y w ają inni
B lach am i.
W ca ły m p rz e c ią g u p o d ró ż y mojej nie w iele znajdując L i­
te ra tu ry i R ę k o p isó w , zb ierałem w szędzie tem p iln iej p ieśn i ludu,
śled ziłem sied lisk a sło w iań sk ie i b a d a łe m obyczaje, ta k iż p o d ró ż
m oja w ażn a je s t p o d w zględem lin g w isty czn y m i etn o g raficzn y m .
S ta n m ian o w icie R u śn ia k ó w o p ła k a n y . W s z y stk ic h tu tejszy ch
S ło w ia n N iem cy s ta ra ją się zniem czyć i M ad ziarzy zm adziarzyć.
W L ew o czy p o w iedziano mi w y ra ź n ie : D ie slo w ak isch e S p ra c h e
soll a u s g e ro tte t w erden.
. Z p o w ro tem z M arm aro szu obejrzałem w S a ro s p a ta k szczątk i
z B ib lii p o lsk iej k rólow ej Zofii z w. 15. N ie m asz tu p sa łte rz a
a n i n o w e g o testam en tu , bo w y rw an e, ja k w idać. In n e k się g i s ta ­
reg o te sta m e n tu p ra w ie w sz y stk ie u szk o d z o n e.............. ".
N a tem się k o ń czy re la c y a A n d rz e ja K u c h a rs k ie g o z d n ia
19 m arc a 1828 r. n a d e sła n a W . H a n c e do P rag i.
P r a g a czesk a 10 g ru d n ia 1895 r.
Edw ard Jelínek.

Godła rodowe chłopów archangielskich.
W a rty k u le p. Ig n a c e g o M atu szew sk ieg o p. t. „O strów
B o ż y “ 1), zaw ierający m o p isan ie w y sp y R u g ii (R a n y ? ), znalazłem
u stę p o m a rk a c h ry b a k ó w m iejscow ych. T a okoliczność d ro b n a
p rz y p o m n ia ła mi, żem w latach 1875— 79 coś n ie c o ś sły szał o t. z.
„ h e rb a c h “ ch ło p ó w p o m orskich. „ P o m o ra m i“ w ogóle zow ią m ie ­
szk ań có w b rzeg ó w M orza B iałeg o w p o w ia ta 'h O neźkim , K iem skim i K o lsk im , g u b ern ii A rc h a n g ie lsk ie j ; p rz y p o m n ia łe m sobie,
że m ieszk ając w tam ty ch stro n ac h , p rz e ry so w a łe m k ilk a ty c h „h e r­
b ó w " i coś n o to w ałem o n ic h ; zacząłem te d y szu k ać i znalazłem
rzeczy w iście n o ta tk ę , pośw ięco n ą im, ale b a rd zo u szkodzoną
przejściam i rozm aitem i.
1) Dod. do P rz. T yg. t. I I., str, 14ІІ.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.