d54943793a113a76297322350aaae21d.pdf

Media

Part of Kilka zwyczajów wielkanocnych w Tarnobrzeskiem/ Lud, 1895, t.1

extracted text
— 129 —

4. D r o g a B i a ł a , bo n a niej jest biaty piasek (d. leśna)
5•
,,
C h r ó ś c i e 1 o w a l i n i a , bo prow adzi od g ru n tó w
Chróścielowskich (włościanina nazw. C h r o ś c i e 1).
6. W i e l k a d r o g a , bo jest najszersza i ciągnie się przez śro dek
lasu od B iadolin redłow skich do Łętowic.
7. L i n i a n a M a c i n y G ó r z e , bo prow adzi przez M aciną Górę.
D ro g i od 5 — 7 są liniami leśnymi, k tó ry m i można w k ażdym
k ie ru n k u p rzejech a ć; najgłówniejsza Chróścielowa linia.
(C. d. n.)
Dr. Karol Mátyás

l i t o z w z a p ilutoiocnycii w Tamlrz&slifim
(por. sir. 85.)
' — --•osi” O - o -

.

G o sp o d y n i
w S ta lach
oporządziw szy ~w W ie lk i P ią te k
c h a łu p ę , m ianow icie obieliwszy ją i um y w szy w szystkie sprzęty
i naczynia, w W ie lk ą S o b o tę ł a d u j e (przygotow uje) ś w i e c e n i e ;
piecze placki, g o tu je jaja, słon inę, k i e ł b a s ę .. . W sam o połudn ie
kładzie przeznaczone do św ięcenia p rzed m io ty do k o s z y k a : jaja,
u g o to w a n e n a tw ardo , o b ra n e ze s k o ru p (skubane), jedno jaje z ł u ­
p i n o m , k a w a łe k słoniny, k a w a łe k kiełb asy , g'arnuszek m asła, je ­
den serek, b o c h e n ek chleb a lub p la c e k i k ilk a k o r z e n i chrzanu.
K o b i e t y ze św ięconem zbierają się na jeden plac we wsi, p rzyje­
żdża ksiądz z M i e c h о с і n a (parafia) i święci. P rzyszedłszy do domu,
idzie każda, g o s p o d y n i w p rost do stajni, daje k row om w ąchać ś w i e ­
c e n i e , żeby się w net p o j m o w a ł y (zapładniaty), poczem cho w a
ś w i e c e n i e do k o m o r y , gdzie leży aż do n k stęp n eg o dnia.
G d y - w W i e l k ą Niedzielę p o w ró c ą z rannéj mszy z kościoła
(koło g o d zin y 10. przed południem), zaraz zasiadają i spoży w a ją
ś w i e c e n i e . D ziew ka, k tó ra została w domu, z g o to w a ła t y m c z a ­
sem ciepłej s t r a w y : barszcz cz y sty p o s tn y i rosół przynajm niej
z i k g . mięsa. G ospod arz bierze św ięcone jaje, przecina na dwie
p oło w y, przeżegn a, jed n e p o łó w k ę zjé, d ru g ą daje żonie. P o te m k a ­
żdem u dom o w nikow i daje po. po łów ce jaja. J e d z ą barszcz, do k t ó ­
re g o go sp o d arz nadrobi chleba, słoniny, k iełbasy, jaj i chrzanu, r o ­
sół z k a s z ą , wreszcie mięso z rosołu. P lacki, chleb, maslo, sér j e ­
d z ą , »w k i e j s i e k o m u c h c e « .
K o ści z jedzenia składają na miskę — niech B ó g broni, żeby
k to ś rzucił kość na ziemię! K ości te gosp o d arz w p o n ie d zia łe k
9

— 130 —

w ie lk a n o c n y pop o łu d n iu zakopuje w czterech ro g a c h p o la w ty m
celu, » ż e b y m y s z y z b o ż a n i e j a d ł y « .
(Stale).
W S ta la c h w d z i e ń ś w. L e j a k a w a le rz y
c h w y ta ją
przem ocą
dziewki
jeden bieże
za nogi,
d ru g i za
rę­
ce — niosą z hałasem i w rzucają do rzeczki, płynącej przez środ ek
wsi, nie uw ażając w cale n a jej k o ś c i e l n e szaty. Nie zw ażają też
na to, że chałup a, gdzie się znajduje dziew ka, zam knięta, w ybijają
drzwi, w yjm ują o k n a — muszą ją d o s t a ć i do rzeki wrzucić! Chóć
drzwi i o k n a . p o p s u j ą , nikom u przez m yśl nie przejdzie sk arży ć się
o to. T a k i już s ta ro d a w n y zwyczaj, k t ó r y u t r z y m u j ą na tę p a ­
m ią tk ę , że n ie g d y ś P a n a Jezusa z m ostu ced ro w eg o wrzucono do
w ody.
(Stale).
P rz y to c z ę tu jeszcze k ilk a ciekaw ych, ze św iętam i w ie lk a n o ­
cnym i w iążących się przesądów rolniczych i gosp odarskich.
W W . P ią t e k nie w olno nikom u izby lepić, bo m ów ią tak, że
»ze b y P a n a J e z u . s a w g r o b i e z a l e p i e l i i n i m ó g b y
z m á r t w y s t a ć . J e see, j a k
Stale
stoją, to
nicht
w w ielgi piotek
i z b y n i e 1 é p i é ł, b o t o u w a ż a j ą
zanájciezsy
grzech«.
»Tagze
w w i e 1g i с w á r t e к
s m a t p r a ć n i e w o l n o , b o m ó w io t a k , ze P a n u J e ­
zusowi
na k r z y z u
gwoździe
do r o k i n ó g w bi ­
j a j o«.
(Stale).
W W i e l k ą sobotę wczas rano sieją l n y , bo »się m ają n a jłe :
piej udać«. P o w i a d a j ą , że4 »co sie. jino we w ielgo so bo tę wsieje
albo wsadzi, to sie m á nájlepi urodzić«.
(Stale).
W w ie lk a n o c n y p onied zia łe k czyli w ś w i ę t y L e j e k g o s p o ­
d y n ie do m o w n ik ó w p rz e s trz e g a ją , »żeby się n ikt nie i s k a ł , a n a ­
w e t g rzeb ien ia do ręki nie brał, b o b y len w» polu zarósł ta k c h w a ­
stem, żeby go nie m ożna oplewić«.
(Stale).
W ś w i ę t y L e j e k nie wolno j a j a ś n i c y (jajecznicy) s m a ­
żyć, »boby śie w у l u p (kanianka, w ylób) n a lnie wiozał 4 ten len
juz na nic nie p otrzeb ny« .
(Stale).
Dr. .Karol Mátyás.

D o

„ D e sk i

g r o b o w e j“ .

(Por. śtr. 16.)-

W tom ie X X I V . : M itth e ilu n g e n der 'anthropologischen G e se ll­
schaft in W ie n , znajduje się a r ty k u ł D ra W ilh e lm a H e in a : Die
g e o g ra p h is c h e V e rb re itu n g d er T o d te n b re tłe r. S p ra w o z d a n ie o tej
p ra c y , p o d am w n a s tę p n y m zeszycie »Ludu«,

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.