0d9e681ad65a5f46ed666e3120b47084.pdf

Media

Part of Psia krew i "psia wiara" / Lud 9895, t. 1

extracted text
Co się ty c z y w a ru n k ó w
tej miejscowości, ta k o w e czynią
zadość wszystkim w y m o g o m życia p ie rw o tn y c h A ry jc zy k ó w , t a k
pod
w zględem
fizykalnym jako teź k u ltu rn y m . K lim a t zim ą
ostry a latem g o rą cy , nie zna przejść p o w o ln y ch
od jednej
p o ry ro k u do drugiej, co o d p o w iad a p ra ary jsk iem u
podziałowi
ro k u na dwie p ory, t. j. z i m ę i l a t o . S te p jest ubogfi w lasy
i drzewa, nie zna g ó r i dolin, zato obfituje w wielkie rzeki, co w ję ­
zyku p ierw o tn y m znajduje wfierny oddźw ięk, k t ó r y ub ogim jest wr nazw y
drzew rozm aitych. Z drzew rośnie tu przedew szystkiem b r z o z a
i o s i k a , zresztą ciąg ną się całe lasy krzaczaste ciernia i g ło g ó w
a nad rzekam i g ęste zarośla sitowia. Ze zw ierząt _w i 1 к w y s tę p u je
na pierwsze miejsce jak o żarłoczne zwierzę stepow e, oprócz tęg o
znane są także: z a j ą c , m y s z, j e ż, k u n a , d z i k a ś w i n i a,
w y d r a i b ó b r, a 1 i s ■ogranicza się w yłącznie na eu ropejską część
aryjską, g d y ty m czasem n i e d ź w i e d ź każe posun ąć siedziby ich k u
północy, do k ąd ze środkow ej R o s y i i g ó r uralskich niezaw odnie
się zapuszczał. Z inn ych g a tu n k ó w zw ierząt znane b y ły : w ę ż e , ż ó łwie
i ż a b y , p s - ż c z p ł y , z ptaków : o r z e ł , s ę p , j a s t r z ą b ,
d z i k i e k a c z k i , g 'ę s : i t. p.
N a takiej p o d staw ie ku ltu rno -h isto ry cz n y ch i lingwistyćznyfch
w y w o d ó w doszedł S c h ra d e r do teg o sam ego mniej więcej rezultatu,
do któreg'0 b a d a n ia a n tro p o lo g ó w pow szech nie prow adzą. S ch ra d er
nie usuw a na b o k tej pom ocy, której się od p reh istory! i a n t r o p o ­
logii spodziew ać należy, lecz oczekuje jej ze spokojem i n a d z ie j ą ,
że ze swej s tro n y przyczynią się do w y św ietlen ia tej k w e s ty i.
W tem leży najlepsza ocena jeg o b a d a ń i zarazem dowód, że b a ­
dania
wszelkich
umiejętności
p o w in n y w sp o m a g a ć się w z a­
jemnie, ażeby, jeżeli już nie dojść do p ra w d y , to przynajm niej zbliżyć
się najbardziej' do niej.
Dr. A. Kalina.

„ P s ia k r e w “ i „ p s ia w ia r a “ .
N iem a bodaj zwierzęcia, z k tó re m b y się tra d y c y a ludowa
obeszła ta k niespraw iedliw ie, ja k ze psem W i e r n y ten i n ieo d stęp n y
tow arzysz człowieka, co więcej, najstarszy jeg o towarzysz, bo nie­
w ątp liw ie najwcześniej oswojony, k t ó r y w dziejach cyw ilizacyi p i e r ­
wotnej o d e g ra ł o grom nie w ażn ą r o l ę , a i dziś jeszcze jorzez swą
zmyślność, wierność i liczne usługi, człowiekowi św iadczone zasłu-

—n e ­
g uje na m iano p rzyjaciela człowieka, w tra d y c y i ludowej zb y t często
t r a k t o w a n y b y w a jako sym bol podłości, b r a k u ch a rak teru , egoizm u
i ro z m a ity c h in n y ch w s trę tn y c h przym iotów . D ość p rz yp om nieć
tak ie ludow e zw roty, co chw ila u ż y w a n e : »ty psie jed en!«, »mieć
k o g o ś za psa« ; »psubrat«, »psia krew «, »psia w iara«, »zeszedł na
psy«, lub przejrzeć b o g a t ą k o lle k c y ę p rzysłów lu d o w y ch o d noszą­
cy c h się do psa, np. te, jakie zebrane są u A d a l b e r g a (K sięga
przysłów , str. 392 — 399), b y się p rzek o n ać o tem, jak w zg ard liw ie
nieraz tr a d y c y a lud o w a odnosi się do psa.
S postrzeżenie to nie d oty czy je d n a k całego zakresu tra d y c y i
ludowej. R o z p a tru ją c się w niej bliżej, o d k ry w a m y niejako dwie
w a r s t w y : jedn e n o w s z ą , w której pies tra k to w a n y m jest z lek ce­
ważeniem , iro n ią , p o g a r d ą i d r u g ą , sta rs z ą , gdzie się o nim mówi
z szacunkiem , niem al ze c z c i ą , ja k ą m usiał mieć człow iek p ie rw o tn y
dla te g o n iezb ęd neg o to w arzy sza sw y ch p o lo w a ń lub sw eg o p a s te r ­
sk ieg o życia. R zec z zajmująca, że w naszej tra d y c y i ludowej z u sza­
no w a n ie m i p e w n ą miłością m ów ią o psac h p ra w ie ty lk o baśnie
cudow ne, u tw o r y nie w yrosłe na naszym gruncie, lecz zaniesione
do nas ze w schodu w czasach sto sun kow o p óźnych. Z rozum iem y to,
g d y prz y p o m n ie m y , że n a wschodzie, w krajach, k tó re b y ły k o l e b k ą
największej części naszych baśni cudow ny ch, a więc w E gipcie,
w P e rs y i i In dy i, pies d ozn a w ał w ielkiego szacunku (zob. A. W i e ­
d e m a n n , Die R e l i g io n d er a lten A e g y p te r. M ünster, 1890, str. 96),
b y ł sy m b olem ro z m a ity c h bóstw , co też n a tu ra ln ie odbiło się w op o w ia d a n ia c h ludó w tam tejszych.
D la stu d y u m pojęć i w ierzeń lu d o w y ch o psie. nadzw yczaj zajm ującemi są tak ie opow iadania, w k tó ry c h k rzy żują się i mięszają
o b a p o g l ą d y : p ierw o tn y , uw ielbiający p s a i now szy — p o g a rd liw y .
O p o w ia d an ia takie, z n a tu ry rzeczy ironiczne, zach o w a ły się w n a ­
szej starszej literaturze, jak o refleksy łacińskiej i bizantyńskiej lite­
r a tu r y średniowiecznej ; w ustnej tra d y c y i ludowej pozo stały ty lk o
niew yraźne ich ślady, za g a d k o w e fra g m e n ty , k tó re bez znajomości
źródeł średniow iecznych pozostać b y m usiały niezrozumiałemi.
W ustach naszego ludu m am y d w a tak ie zw ro ty odnoszące się
do psa i z a g a d k o w e p o d w zględem sw ego znaczenia. S ą to zw ro ty
»psia krew« i »psia wiara«. O pierw szym z ty c h zw rotó w u m i e ­
ściłem s p e c y aln ą ro z p raw ę w »Wiśle« (t. V I, str. 745 i dalej), z k t ó ­
rej tutaj p o w tarzam ty lk o g łó w n e wyniki. W y r a ż e n ie »psia krew «
m a dziś w z g ard liw e znaczenie; najdaw niejszy ślad ta k ie g o w łaśnie
znaczenia znajdujem y w X I V . w ieku w »gesta R o m a n o ru m « , gdzie

— 117 -

n ie n a w is tn y c h i strasznych w ów czas W ę g r ó w nazw ano »progeni.es
canina« (psie plemię). Ju ż to przezwisko jest niejasne i każe nam
przypuszczać, że u d a w n y c h M adjuró w, pod o b n ie j a k u wielu l u ­
dów b a rb arz y ń sk ic h , istn iała tr a d y c y a o ich pochodzeniu od psa.
Przypuszczenie to p op iera ją rozszerzone w średniowiecznej lite ra ­
turze le g e n d y o A tty li, k tó re g o uw ażano za p rz o d k a W ę g r ó w i
k tó re g o w y o b ra ż a n o jako k ró la z psią głową. W c ześn ie już o p o ­
w iadanie to z dziedziny le g e n d y przeszło w dziedzinę o p o w iad a n ia
ironicznego, docinku lu do w eg o i przemieniło się w opowieść o tem,
ja k W ę g r z y nie m o gąc się pogod zić prz y w y b o rz e króla, zmówili
się, że ten zostanie królem , k to nazajutrz p ierw szy wejdzie do sali
elekcyjnej. I cóż się o k azało? G d y salę otworzono, p ierw szy w b ieg ł
pies — i pies został 'też w y b r a n y k ró lem węgierskim . N ajstarszą
odm ian kę teg o o po w iad a n ia znajdujem y u S a x o n a G ra m m a ty k a ,
od k tó re g o przejęli je niem ieccy facecyoniści X V I . w ieku : W o 1 fg a n g K i r c h b a c h (W en d u n m u th , t II. str. 36) i mnich J a n
P a u l i (Schim pf u n d ' E rn st, str. 427), P ra w d o p o d o b n ie od N iem ­
ców o po w iad a n ia te przeszły do P olski, gdzie odnajdujem y je p rz y
ko ń cu X VI. w. w H e rb a rz u P a p ro c k ie g o a w 100 lat później w w ierszo ­
w a n y m H e rb a rz u W a c ł a w a P o to c k ieg o , p rzyczepione do h e rb u
K orc zak.
Mniej p o p u la rn e m na zachodzie, lecz za to bardziej znanem
na wschodzie p ra w o s ła w n y m , a więc nie ty lk o w cesarstw ie bizantyńskiem , lecz także w B u łg a ry i, Serbii i na R u si, b y ło inne opowdadanie o psié jak o h e r e ty k u lub raczej jako o słudze posłańcu,
p o w iern ik u h e r e ty k a , o psie jak o przedmiocie p e w n e g o k u ltu reli­
gijnego. O p o w ia d an ie to znajdujem y u k ościeln ych p isarzy bizan, ryńskich X , X I i dalszych w ieków p rzyczepio ne do imienia h e r e ­
t y k a orm iańskiego Sergiusza. Do okoliczności, że O rm ianie o b s e r­
w ują p o st przez cały tydzień w czasie naszych z a p u st i p ost ten
n az y w ają A rcyurion , pisarze b izan ty jscy przyczepili o p o w ia d a n ie
następujące. B y ł p o śród O rm ian h e r e t y k Sergiusz, k tó ry m iał psa
nazw iskiem A rc y u ry . P ie s ten b ieg ają c po wsiach, p rz y b y c ie m sw em
z a p o w iad ał uczniom S ergiusza p rz y b y c ie m istrza ; skoro się więc
pies p ojaw ił we wsi, zbierali się h e r e ty c y i wychodzili naprzeciw
Sergiusza. Lecz oto p e w n eg o razu pies dążąc do jakiejś wsi, został
zjedzony przez wilki. P rzyszedłszy do owej wsi Sergiusz, nie doznał
zw y kłego S potkania a dow iedziaw szy się, że p sa -we wsi nie było,
posłał szukać za nim. Znaleziono ty lk o kości z A rc y u re g o , w s k u ­
tek czego prz ejęty żalem S ergiusz cały tydzień pościł i sw y m zwo-

— 118 —

lennikom nak a zał co ro k u pościć w ty m ty g o d n iu . O p o w ia d an ie to,
k tó re g o osnow a weszła do ro zm aity ch -zbiorów ustaw cerkw i prawosławmej (zob. N om o ca n o n Cotelerianus), jak oteż k o dek só w c e re ­
m onii ko ścielnych (T y picon S. Sabae), znajdujem y u p isarzy b iz a n ­
tyjskich M ikołaja p a t r y a r c h y k o n sta n ty n o p o lsk ie g o (De jej u ni o monachorum ), Iz aak a (Invectivan in Armenos),
iko na (De religione
A rm enórum ), E uth y m iu sz a Z y g a b e n a (P anop lia fidei orthodoxae), NiCefora К ai lista i innych*). Od tych pisarzy gre ck ich op o w iad a n ie
to przeszło do S ło w ia n po łud nio w ych. W w iek u X I I znajdujem y
je w żyw ocie błog. H ilariona, b isk u p a m o g leń sk ieg o w B u łg a ry i ;
w raz z ty m ży w otem o po w iad a n ie o psie A r c y u r y m przeszło do
t a k zw. ch ro no grafó w , t. j. k om pilacy i ró ż n o ro d n y ch opow ieści h i­
sto ryczny ch od stw orzenia św iata aż do o statnich czasów. W r a z
z. ow ym i ch ro n o g rafa m i o p o w iad a n ie to zaszło także na R uś, gdzie
co. najpóźniej w X V I w. w y łączpnem zostało z ż y w o ta błog. Hila ry o n a i jak o całość' sam odzielna b y ło często p rz e p is y w a n e ; oczy­
wiście z u p o d o b an iem czy ta n e” W ostatnim num erze »Żytia i S ło ­
wa« (t. III, str. 469—473) o p u b lik o w ałem trz y połud nio w o-rusk ie
te k s ty te g o o p ow iad ania, z k tó ry c h jeden pochodzi z p o cz ątk u X V I .,
d ru g i z p o cz ątk u X V I I ., a trzeci z p o ło w y X V I II. wieku. T e k s ty
te, w y jęte z' ręk opisów , okazują p e w n ą ew olucyę tej pow iastki. M ia­
nowicie p rzepisy w aczom ruskim nie dość już b y ło teg o, że pies sa­
m em svcem p rz y b y ciem ozmijmiał zbliżanie się h e r e t y k a ; tutaj zro­
biono g o fo rm a ln y m ajentem herezyi, roznosicielem listów i n a u k
Sergiusza. N a d to p rzepisyw acze ru s c y rozcięli nazw isko A r c y u r y czyli
A rc y u rc y na dwoje i nazwali h e r e ty k a S erg iu sza A rcy, zaś p sa U rcy,
tak, że następnie post »A rcyurcy« oznacza post na p a m ią tk ę h e r e ­
t y k ó w Arceg-o (Sergiusza) i U rc e g o (psa).
Że o po w iad a n ie to przyczepion em zostało do S erg iu sza A rm e ń ­
czyka w celach polem icznych a nie ma w sobie ją d ra h isto ry c z n e ­
go, to łatw o zrozumieć, jeżeli pow iem y, że A rc y b u rio n w języ ku
orm iańskim (w edług tłum aczenia bezim iennego a u to ra w T y p ik o n ie
św, S aw y) znaczy »zleciciel« (mandator), ,O rm ianie zaś sami t w i e r ­
dzą, że p o st ten zachow ują na p a m ią tk ę n aw ró cen ia się N in iw itów
w s k u te k up o m n ień Jonasza, lub też n a p a m ią tk ę -wypędzenia A d a ­
m a z raju. Sądzę, że nie dopuszczę się prz esad y przypuszczając, że
refleksem w łaśnie te g o o p o w ia d a n ia jest nasz zw rot lu d o w y »psia
*) Zob. D u C a n g e , G l o ss a r iu m ad s c r i p t o r e s 'm ed iae et in iim ac graecitatis. l . u g du n i 1688, t. I, str, 12(3,

— 119 —

w iara«, zw rot zn a n y zarów no w Polsce, ja k i na R u si. Czy zwrot
ten b y ł s to so w an y do Orm ian — nie umiem powiedzieć. N a P o k u ­
ciu znaną jest piosnka, stosująca je do cy g a n ó w .
Oj cyhane, cyhanoczku,
P esia tw o ja wina :
T w o ja źinka u seredu
S olo n y nu jita !
R zecz zajmująca, że w N om o k an o n ie K o teleriu sza pow iedziano,
iż, post A rc y b u rio n zachowują ói Ap/iivtm xai Кат&^иру.т (Orm ianie i
Cyg'anie, zwani także Zinzarami). Źe p ó ź n ie j,, w czasach u p a d k u d u ­
cha publiczn eg o w P olsce w s k u te k u p a d k u o św iaty i rozwielmożnienia się fan aty zm u w drugiej połow ie X V I I . i pierwszej połow ie
X V I I I . wieku, k ato licy stosow ali nazwę »psia wiara« do p r a w o ­
sław nych, a p ra w o sław n i do k a to lik ó w i żydów (Lach, żyd i s o b a ­
ka, to w ira o dnak aj — to fa k t zn a n y i w ielo krotnie o p łak an y . Może
wyjaśnienie, źródeł teg o b rz y d k ie g o d ocinka przyczyni się do p o d ­
niesienia nas w te jasne i czyste sfery tolerancy i i wyrozum iałości,
w k tó ry c h f a k ty p o d o b n e stają się niemożliwymi.
Dr. Iwan Franko.

R o ś lin y

w

w ie rz e n ia c h
ИЗ З З

lu d u .

IZ Ľ

L u d uw aża drzew a i k w ia ty jako ty lk o czasową cielesną osło ­
nę duszy, ja k o ty lk o dalsze miejsce, ty m c z a s o w e g o z a trzy m an ia się.
W i a r a w łączność duszy z roślim^, iden tyfiko w an ie obu ty c h w y ­
ra zó w jest t a k rozszerzonem, że w k ró tk o ści ty lk o w sp o m n ieć o tem
jest p ra w ie niem ożebnem , bo to m a te r y a ł n ad e r obfity i n a d e r
wdzięczny. K a ż d e p ra w ie drzewo jest dla w ieśn iak a n aszego n ie­
jak o św ią ty n ią , bo m ieszkaniem jak ie g o ś ducha, jakiejś tajemniczej
siły, k tó r a m u już to korzyść, już to szkodę przynośi. Z u szan ow a­
niem i czcią s p o g lą d a w ieśniak na k w ia ty i drzewa, bo mniema,
że one są m ieszkaniam i duchów , bo m niema, że w yrząd ziw szy ja k ą
szkodę drzewu, obrazi na się i ducha zamieszkającego je, k t ó r y nań
k a rę za to zesłać może. K a ż d e drzewm w zbudza w nim otu chę lub
bojaźń, stosow nie do teg'o, w jakie w y o b ra źn ia jego p rz y b ra ła je
p rz y m io ty , jakim i zaludniła duchami, d obry m i czy złymi.
D o szereg u drzew7 i krzew ów , k tó re bojaźnią przepełniają w ie­
śniaczą duszę, n ależy ow a p ię k n a ozdoba naszych ogrod ów , w o n n y
bez. D laczego p rz y p a d ł mu zaszczyt ten w udziale, iż g o m ieszka­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.