-
extracted text
-
„Etnografia Polska", t. X X X I I : . 1988, z. 1
P L ISSN 0071-1861
RYSZARD TOMICKI
( I H K M PAN, Warszawa)
Ź R Ó D Ł A D O DZIEJÓW PRZEDHISZPAŃSKIEGO
I. H I S T O R I A M E K S Y K U (1548?)
MEKSYKU
WPROWADZENIE
1
1. Tekst prezentowany poniżej w polskim przekładzie znany jest wśród
badaczy historii i kultury Indian Mezoameryki pod nazwą Histoyre du
Mechique. Chociaż należy on do najwcześniejszych źródeł etnohistorycznych
dotyczących środkowego Meksyku, odnaleziony został i opublikowany do
piero w pierwszych latach X X w. Autorem odkrycia był Edouard de Jonghe,
który podczas kwerendy w Bibliotece Narodowej w Paryżu natknął się na
rękopis w języku francuskim (nr 19.031), w kilku miejscach opatrzony
podpisami André Theveta, znanego XVI-wiecznego podróżnika i kosmo
grafa. Oprócz tłumaczenia fragmentów dzieła Gonzala Fernandeza de Oviedo
y Valdés Historia general y natural de las Indias (fols. 1-78), rękopis za
wierał także niewielki tekst zatytułowany Hystoire du Mechique traduicte
de Spannol (fols. 79-88); ostatnie słowa tytułu, które zostały dość niestarannie
wymazane, stanowiły wyraźną wskazówkę, iż tekst ó w — podobnie jak pierw
sza część rękopisu — jest tłumaczeniem.
W 1904 r. E . de Jonghe przedstawił swoje odkrycie na kongresie amerykanistycznym w Stuttgarcie, a w roku następnym opublikował pełny tekst
źródła z własnym wstępem i komentarzami w czasopiśmie paryskiego T o
warzystwa Amerykanistycznego (Jonghe, 1905). Zidentyfikował tam ostatecz1
Z górą 20 lat temu prof. Maria Frankowska, pisząc o perspektywach i zadaniach
polskiej amerykanistyki, sygnalizowała potrzebę wydawania po polsku tekstów źródłowych:
„Obok prac ściśle badawczych mogą i powinny być podejmowane prace naukowe o charak
terze pomocniczym, jak np. publikacje źródeł, tłumaczenie wybranych kronik hiszpańskich,
czy też dawnych opisów podróży" ( F r a n k o w s k a , 1966, s. 242). Publikowane obecnie tłu
maczenie Historii Meksyku stanowi kolejną cząstkową realizację tego postulatu; pierwszą był
przekład relacji Pedra Ponce de León z 1569 г., por. T o m i c k i , 1984. Dodać wypada,
iż potrzeba wydawania w naszym kraju różnego rodzaju tekstów źródłowych dotyczących kul
tur indiańskich znajduje coraz większe zrozumienie, czego wyrazem jest m. in. opublikowanie
przez Wydawnictwo Literackie peruwiańskiej relacji z przełomu X V I i X V I I w. pt. Bogowie
i ludzie z Huarochiri w przekładzie i opracowaniu Jana Szemińskiego (Kraków 1985).
4 -
Etnografia Polska, t. X X X I I , z. 1
50
RYSZARD TOMICKI
nie nowo odkryte źródło jako sporządzone przez A . Theveta
tłumaczenie
fragmentów traktatu o starożytnościach meksykańskich pióra brata Andresa
de Olmos, hiszpańskiego franciszkanina, który począwszy od 1533 r. przez
wiele lat prowadził systematyczne studia nad kulturą mieszkańców Meksyku •
(wówczas Nowej Hiszpanii), tworząc podstawy franciszkańskiej „szkoły etno
2
graficznej" . Ponadto, analizując dane chronologiczne znajdujące się w roz
dziale V Historii
Meksyku,
de Jonghe ustalił date powstania
hiszpańskiego
oryginału (kopiowanego przez Theveta) na rok 1543.
Przy
okazji wyszło na jaw, iż treść paryskiego manuskryptu nie
całkowicie nieznana, albowiem A . Thevet włączył znaczne jego
do swej La cosmographie universelle
opublikowanej
była
fragmenty
w Paryżu w
1575 г.,
a za nim powtórzył je Adolph Bastían w drugim tomie Die
Kulturlander
der alten Amerika
pochodzące
wydanym
w Berlinie w
1878 r. Jednakże
z niewiadomego źródła informacje nie były brane pod uwagę przez meksykanistów.
2. Ustalenia E . de Jonghe'a dotyczące
Meksyku,
nie
autorstwa i datowania
jakkolwiek bardzo długo akceptowane
są bynajmniej bezsporne.
bez większych
W kwestii datowania źródła
Historii
zastrzeżeń,
dowiódł
tego
w latach siedemdziesiątych Georges Baudot wskazując, iż w Historii
Meksyku
mówi
świadczy,
się o mieście
Meksyk jako siedzibie
arcybiskupstwa, co
że rękopis nie mógł p o w s t a ć przed. 1546-1547 r .
2
3
Jednoczesne
występowanie
Andrés de Olmos (ur. ok. 1480 — zm. 8 X 1568) przybył do Nowej Hiszpanii jako
misjonarz w 1528 г., mając już za sobą udział w antyczarowniczej kampanii w kraju Basków.
Ze względu na biegłą znajomość języka náhuatl w 1533 r. otrzymał od swych przełożonych
polecenie opracowania w postaci księgi „starożytności (antigüedades) miejscowych Indian,
zwłaszcza z Meksyku, Tezcuco i Tlaxcali, aby mieć o tym jakąś wiedzę i móc lepiej zbić to
co zle i bezrozumne, a gdyby się znalazło coś dobrego, żeby móc to utrwalić, jak utrwala
się i zachowuje w pamięci wiele rzeczy innych pogan" (Mendieta, 1945, t. I, Lib. 2,
Prólogo, s. 81). Gromadząc materiały do tego dzieła, Olmos wypracował oryginalną meto
dykę badań terenowych, przejętą potem przez jego następców. Efektem kilkuletnich studiów
była „bardzo obszerna księga", która wraz z 3-4 kopiami wysłana została do Hiszpanii.
Żaden z egzemplarzy nie jest dziś znany. W 1546 r. Olmos sporządził skróconą wersję
traktatu na podstawie posiadanych materiałów z badań terenowych. Z niej korzystali w latach
późniejszych kronikarze działający na terenie Meksyku: Gerónimo de Mendieta, Alonso de
Zorita i Juan de Torquemada. Oprócz wymienionych dzieł A. de Olmos napisał wiele innych
prac, w tym gramatyki i słowniki języków indiańskich, zbiór kazań i tekst przedstawienia
teatralnego w języku náhuatl, traktat o czarownictwie. Głównym jego żywiołem była jednak
działalność misyjna, którą prowadził w różnych regionach Meksyku, m. in. wśród ludów Nahua,
Totonaków, Huasteków i Chichimeków. Współcześni uważali go za najlepszego znawcę tra
dycji indiańskich; ludzie zainteresowani przeszłością rodzimej ludności Meksyku zwracali się
do niego „jak do źródła, z którego wypływały wszystkie strumienie tyczące tej materii"
(Mendieta, 1945, t. I, Lib. 2, Prólogo, s. 82). W związku z postacią A. de Olmos i jego
twórczością por.: Olmos, 1875; Baudot, 1976, 1979, 1983, s. 129-245; Pilling, 1895;
Manrique C a s t a ñ e d a , 1982.
11 lutego 1546 r. papież Paweł I I I podniósł biskupstwo Meksyku do rangi arcybi
skupstwa; 8 lipca 1547 r. arcybiskupem mianowany został Juan de Zumárraga, biskup Mek
syku, por. Baudot, 1983, s. 205. Pierwsze wydanie cytowanej książki G. Baudota ukazało
się w 1977 r. w Tuluzie.
3
ŹRÓDŁA D O DZIEJÓW PRZEDHISZPAŃSKIEGO M E K S Y K U
51
w tekście wzmianki o arcybiskupstwie (w rozdz. I I I ) i daty 1543 (w rozdz. V )
skłoniło go do szukania wyjaśnienia tego fenomenu w długotrwałym i za
wiłym procesie redagowania Historii Meksyku przez A . Theveta, a nie —
jak chciał E . de Jonghe — przez autora hiszpańskiego oryginału, gdyż jeśli
był nim A . de Olmos, to zakończył on pisanie swego traktaku w 1539 r.
G . Baudot nie odrzucił daty 1543, uznając ją za dostatecznie dobrze
potwierdzony fakt wynikający z obliczeń zamieszczonych w rozdziale V .
Nie zadał sobie jednak trudu sprawdzenia owych kalkulacji. Tymczasem ich
analiza przeprowadzona w 1986 r. przez piszącego te słowa wykazała, że
data 1543 jest rezultatem błędnej korelacji meksykańskiej daty rocznej z ka
lendarzem europejskim. Po dokonaniu odpowiedniej korekty z obliczeń po
danych w rozdziale V wynika, iż były one wykonane na początku 1547
lub — co z pewnych względów wydaje się bardziej prawdopodobne — na
początku 1548 r. (Tomicki, 1987). Daty te korespondują ze wzmianką o arcy
biskupstwie, potwierdzając zarazem opinię G . Baudota o konieczności za
pisania wszystkich błędnych i niejasnych informacji o chronologii i kalen
darzu azteckim, zawartych w rozdziale V , na konto A . Theveta.
Znacznie bardziej skomplikowaną sprawą jest autorstwo Historii Mek
syku. W istocie mamy tu do czynienia z dwoma problemami: z niejasnym
stosunkiem francuskiego rękopisu do hiszpańskiego oryginału oraz z niezna
nym autorem nieznanego tekstu będącego podstawą tłumaczenia dokonanego
przez A . Theveta. Przy czym, na dobrą sprawę, w grę wchodzić może nie
jeden, lecz paru autorów różnych tekstów, nigdzie bowiem nie jest powie
dziane, że Thevet korzystał z jednej tylko relacji. Struktura Historii Mek
syku, stanowiącej zbiór dość luźno ze sobą powiązanych materiałów o cha
rakterze historyczno-etnograficznym, nie wyklucza takiej możliwości.
D l a E . de Jonghe'a pierwszą kwestię rozstrzygał fakt, iż zajmujące
znaczną część paryskiego manuskryptu tłumaczenie fragmentów dzieła G . Fernandeza de Oviedo jest wiernym, nawet dosłownym odtworzeniem oryginału.
N a tej podstawie przyjął on, że stosunek Historii Meksyku do zaginionego
tekstu hiszpańskiego powinien być podobny. Z kolei identyfikację tekstu
oryginalnego oraz jego autora umożliwiały bardzo wyraźne analogie pomię
dzy niektórymi partiami źródła i materiałami etnograficznymi, które przy
taczali w swoich kronikach Gerónimo de Mendieta (1945) oraz Juan de
Torquemada (1975) w kilku wypadkach z bezpośrednim powołaniem się na
dzieło swego konfratra Andresa de Olmos.
Wnioski odkrywcy Historii Meksyku podane zostały w wątpliwość w la
tach pięćdziesiątych przez Ángela M a . Garibaya K . ( G a r i b a y , 1971, t. I I ,
s. 47-48), a następnie Wigberta Jiméneza Moreno (Histoyre, 1961). Wskazy4
4
Pierwsze wydanie cytowanej pracy Garibaya ukazało się w latach 1953-1954. Zgodnie
z informacją autora (Garibay, 1971. t. II, s. 47, przyp. 53), pomysł przypisania pierwotnej
wersji Historii Meksyku franciszkaninowi Marcosowi de Niza wysunął Ramón Rosales Manguía,
tłumacz źródła na język hiszpański.
52
RYSZARD
TOMICKI
wano, iż dokładniejsza analiza treści źródła ujawnia niejednorodność zgro
madzonych w nim materiałów. Część z nich, jak np. wspomniany już opis
zasad azteckiej chronometru, zawiera podstawowe błędy, które trudno było
by przypisać Olmosowi, albo też nie ma większej wartości ze względu na
pobieżność i ogólnikowość informacji. Obok takich partii, w tekście znajdu
ją się jednak także partie diametralnie odmienne, oryginalne, zawierające
bardzo cenny, częściowo unikalny materiał etnograficzny, który musiał po
chodzić od pierwszorzędnych informatorów, jakimi bez wątpienia dyspono
wał A . de Olmos, wybornie władający językiem náhuatl i stosujący wyszu
kane — jak na owe czasy — metody gromadzenia informacji .
5
Poza tym, w Historii Meksyku dostrzeżono odautorskie komentarze do
tyczące prowincji Culiacan („najżyźniejsza, jaką kiedykolwiek widziałem"),
miejscowości Toich (tamtejsze źródło było „tak urocze i miało tak dobrą
wodę, że [podobnego] nigdzie nie widziałem") i Xuchipila (rozdz. I I I ) . Tego
rodzaju wrażeń nie mógł doznać A . de Olmos, ponieważ nigdy nie prze
bywał w okolicach opisywanych w tekście.
W konsekwencji A . M a . Garibay K . był zdania, że pionierowi badań
etnograficznych w Meksyku przypisać można autorstwo co najwyżej sześciu
spośród jedenastu rozdziałów Historii Meksyku, tych mianowicie, które za
wierają najcenniejsze źródłowo materiały dotyczące wierzeń religijnych i mi
tologii ludów Nahua (rozdz. V I - X I ) . Pozostałe rozdziały stanowiły jego zda
niem wyciąg z jakiejś innej hiszpańskiej relacji, być m o ż e autorstwa fran
ciszkanina Mareosa de Niza, o którym wiadomo, iż w latach trzydziestych
i czterdziestych X V I w. przemierzał obszary opisane w Historii
Meksyku
z pozycji naocznego obserwatora.
Odmienne stanowisko w sprawie autorstwa Historii Meksyku zajął Georges
Baudot, który w najpełniejszy — jak dotąd — sposób zrekonstruował i prze
analizował zarówno koleje życia brata Andresa de Olmos, jak też losy jego
dzieł (Baudot, 1983, s. 129-245). N a tej podstawie doszedł do "wniosku,
iż André Thevet musiał korzystać z jednej z kopii traktatu o starożytnościach
meksykańskich (ukończonego w 1539 г.), która — wysłana do Hiszpanii —
stała się łupem francuskich piratów i dzięki nim dotarła do rąk Theveta,
podobnie jak słynny meksykański Codex Mendoza. Francuski kosmograf
sporządził z dzieła wyciągi i notatki, o różnym stopniu wierności orygina
łowi, z myślą o włączeniu ich do własnego dzieła, co też w końcu uczynił,
przeredagowując zresztą po raz kolejny materiały zaczerpnięte z pracy Olmosa.
5
Dają o nich wyobrażenie słowa jednego z kronikarzy korzystających z materiałów
Olmosá: „fray Andrés de Olmos powiada w swojej relacji, że Indianie mieli to [utrwalone]
dla pamięci w malowidłach złożonych z figur i znaków i że on kazał to wyłożyć w języku
meksykańskim kilku Indianom, każdemu z osobna, i że wszyscy byli zgodni w tłumaczeniu,
a on przełożył to z języka meksykańskiego na kastylijski nie dodając ani nie ujmując nic
z istoty tego, co [malowidła] zawierały", A. de Zorita, Relación de Nueva España (rps.
nr 59, Biblioteca del Palacio Real, Madryt), 2 Parte, cap. IV, fol. 184 r; podaję za
Baudot, 1983, s. 185 przyp. 60.
a
ŹRÓDŁA
DO DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
MEKSYKU
53
Zachowany manuskrypt paryski jest więc rodzajem brudnopisu z licznymi
śladami ingerencji jego autora, do których Baudot zalicza — obok niejasności
i nieścisłości, jakich nie popełniłby z pewnością A . de Olmos — także
kontrowersyjne opisy północno-zachodnich rejonów Nowej Hiszpanii sugeru
jące, iż autor był tam osobiście.
Uwypuklenie udziału A . Theveta w nadaniu ostatecznego kształtu Historii
Meksyku wyjaśnia z powodzeniem przyczynę pojawienia się w tekście, zwłasz
cza w jego pierwszych rozdziałach, większości tych mankamentów, które
A. Ma. Garibay K . g o t ó w był traktować jako ślad innej niż traktat Olmosa
relacji hiszpańskiej. Gdyby nawet interpretacja osobistych impresji związanych
z Culiacan, Toich i Xuchipila, zaproponowana przez Baudota, uznana zo
stała za niedostatecznie przekonującą, to mimo wszystko fakt ten nie mógłby
stanowić podstawy wystarczającej do wydzielenia rozdziałów I - V jako zasad
niczo odmiennych od reszty źródła. Już choćby dlatego, że pojawiający się
na początku rozdziału I mit o powstaniu protoplastów dynastii panującej
w Tetzcoco z całą pewnością pochodzi z materiałów zebranych przez A . de
Olmos, czego Garibay nie zauważył, a co uwzględnił w swej interpretacji
Baudot. Wariant tego mitu przytacza G . de Mendieta, powołując się bez
pośrednio na Olmosa; nie znamy go natomiast z żadnego innego źródła
(Mendieta, 1945, t. I I , s. 87-88).
6
M o ż n a zatem stwierdzić, że aktualny stan b a d a ń potwierdza wnioski
E . de Jonghe'a co do autorstwa Historii Meksyku czy też — mówiąc ściślej —
pochodzenia materiałów zawartych w paryskim manuskrypcie. Nie da się
jednak podtrzymać jego opinii, według której autor rękopisu, A . Thevet,
kopiował wiernie wybrane fragmenty traktatu Andresa de Olmos. Przeciwnie,
wiele wskazuje na to, iż Thevet dość swobodnie traktował tekst oryginalny,
dokonując w nim skrótów, streszczając go, komentując, a nawet — jak się
wydaje — pisząc samodzielnie niektóre partie (np. rozdz. V ) .
3. Wtórność Historii Meksyku w stosunku do zaginionego traktatu o sta
rożytnościach meksykańskich, jakkolwiek pociąga za sobą konieczność pod
dawania zawartych w niej informacji szczególnie wnikliwej krytyce, nie zmie
nia w niczym faktu, iż stanowi ona cenne źródło do badań nad tradycjami
mito-historycznymi i mitologiczno-religijnymi Indian środkowego Meksyku.
6
W omówieniu tym nie została uwzględniona praca austriackiego meksykanisty Karla
Antona Nowotny'ego Die Chronik der Histoyre du Mechique, opublikowana w tomie: Die
Wiener Schule der Vblkerkunde. The Vienna School of Ethnology. Festschrift anlasslich des
25-jáhrigen Bes/andes des Institutes fur Volkerkunde der Universitát Wien (1929-1954), Wien
1956, s. 477-491. Nie udało mi się dotrzeć do tej publikacji, podobnie zresztą jak Georgesowi
Baudot, który nie wspomina w ogóle o artykule Nowotny'ego. Odnotować tu należy ponadto
opublikowany niedawno tekst Salvadora Toscano, zmarłego w 1949 г., zatytułowany Libros
cosmogónicos del México antiguo, w którym znajduje się m. in. kilkustronicowa charaktery
styka Historii Meksyku (por. L e ó n - P o r t i l l a , 1983, s. 338-342). Tekst Toscano, pomyślany jako
wstęp do przygotowywanej przez niego edycji hiszpańskiego tłumaczenia źródła, nie wnosi
żadnych istotnych elementów do wiedzy o autorstwie i czasie powstania Historii Meksyku.
54
RYSZARD
TOMICKI
Podobnie jak Historia Meksykanów
według ich malowideł — inne źródło z po
łowy X V I w., będące również najprawdopodobniej wyciągiem z dzieła Andresa
de O l m o s — dostarcza ona materiałów etnograficznych zbieranych zaledwie
w kilkanaście lat po podboju na podstawie indiańskich kodeksów, których
liczba z roku na rok szybko malała, i przy pomocy informatorów, jakich
nie mogli już mieć kronikarze działający w późniejszych latach. Okoliczności
te sprawiły, że w Historii Meksyku znaleźć można opowieści mitologiczne
nie znane z innych przekazów lub zawierające szczegóły nigdy więcej nie
zanotowane. R ó w n i e cenne, choć z nieco odmiennych p o w o d ó w , są utrwalone
w niej wersje oraz warianty mitów, wierzeń i legend zapisanych także przez
późniejszych kronikarzy .
7
8
Niestety, jak dotąd nikt nie podjął się szczegółowej analizy treści Historii
Meksyku w kontekście innych źródeł o podobnej tematyce. Nawet Georges
Baudot, który na podstawie cytatów przytaczanych przez G . de Mendietę,
J . de Torquemade i A . de Zoritę odtworzył zestaw tematów, jakie musiała
obejmować skrócona wersja traktatu, tzw. Suma, sporządzona przez Olmosa
w 1546 r. i wykorzystywana przez wspomnianych kronikarzy (рот. przyp. 3),
ograniczył się wyłącznie do wskazania w tekście Historii Meksyku fragmen
tów potwierdzających w sposób najbardziej wyraźny jej związek z dziełem
Olmosa. Przeprowadzenie analizy całego tekstu źródła jest więc kwestią przy
szłości i chociaż trudno przewidzieć wyniki tej pracy, wolno przypuszczać,
iż przyniosłaby ona nie tylko głębsze odczytanie wielu fragmentów okale
czonych przez André Theveta, lecz także szereg istotnych spostrzeżeń do
tyczących rzeczywistości kulturowej badanej przez pierwszego meksykań
skiego misjonarza-etnografa.
Szansę taką stwarza m. in. fakt, iż Historia Meksyku jest zbiorem ma
teriałów zaczerpniętych przez Theveta z traktatu, a nie ze wspomnianej
skróconej wersji, którą Olmos zmuszony był pisać na podstawie notatek
sporządzanych w trakcie badań, gdyż po wysłaniu traktatu oraz jego kopii
do Hiszpanii, tylko one zostały mu do dyspozycji. Ten drobny na pozór
szczegół umożliwia swoisty wgląd w archiwum Olmosa. Oto bowiem relacjo
nowany w Historii Meksyku (w rozdz. I) mit o powstaniu pary przodków
dynastii władającej Tetzcoco, a zarazem — jak m o ż n a się domyślać z tekstu —
wszystkich mieszkańców tego miasta, sytuuje cudowne narodziny w miejscu
zwanym Tetzcalco, a pierwszego mężczyznę obdarza imionami Tzontecomatl
i Tlotli. Jak wiemy, Thevet przepisał ten mit z traktatu. Identyczny mit
znał Mendieta z tym jednak, iż w jego wersji miejscem narodzin jest
Aculma, mężczyzna natomiast nazywa się Aculmaitl. Ponieważ kronikarz ten
7
Źródło, o którym mowa, nosi w oryginale nazwę Historia de los mexicanos por sus
pinturas. O jego związkach z dziełem Olmosa pisze obszernie Baudot, 1983, s. 196-204.
Por. analizy niektórych materiałów mitologicznych z Historii Meksyku w: T o m i c k i ,
1982. 1985 a-b.
8
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
MEKSYKU
55
korzystał ze skróconej wersji traktatu Olmosa, wniosek nasuwa się sam:
w archiwum tego ostatniego istniały dwie wersje mitu, z których jedna zna
lazła się w traktacie, druga zaś w tzw. Sumie.
N a tym jednak nie koniec, Mendieta poprzedza bowiem mit następu
jącym wyjaśnieniem:
„Mieszkańcy Tezcuco podali potem korzystając z malowidła inny sposób stworzenia pierw
szego człowieka, całkiem odmienny od tego, który wcześniej ustnie przekazali uczniowi ojca
Fr. Andresa de Olmos, zwanemu D. Lorenzo, mówiąc że ich przodkowie przybyli z tamtej
krainy, gdzie upadli bogowie [...] i z tamtej jaskini Chicomoztoc. I zgodnie z tym, co później
pokazali na malowidle i oświadczyli rzeczonemu Fr. Andresowi de Olmos, pierwszy człowiek,
od którego oni pochodzą, narodził się na ziemi Aculma" (Mendieta, 1945, t. I, s. 87).
Aby uczynić ten komentarz bardziej jasnym, trzeba powiedzieć, że Men
dieta przytacza wcześniej mit o zstąpieniu (upadku) b o g ó w na ziemię i stwo
rzeniu ludzi z popiołu oraz kości przyniesionych z krainy śmierci (Men
dieta, 1945, t. I , s. 83-86). Teraz dowiadujemy się, iż opowieść tę uzyskał
od mieszkańców Tetzcoco don Lorenzo we wstępnej fazie badań, a w każ
dym razie przed ujawnieniem Andresowi de Olmos mitu o Aculmaitlu i jego
żonie. Wariant opowieści don Lorenza znajdujemy również w Historii Mek
syku, skrócony i rozbity na części (rozdz. V I I i V I I I ) . Jednak tym, co
zasługuje na szczególne podkreślenie, jest nie tyle możliwość ściślejszego
powiązania ze sobą mitów rozproszonych po Historii Meksyku czy ich
ewentualne uzupełnienie, ile fakt, iż dzięki świadectwu Mendiety zyskujemy
całkowitą pewność, że w Tetzcoco funkcjonowały jednocześnie dwie odmien
ne koncepcje stworzenia człowieka. Wariantowość m i t ó w — w przypadku
opowieści o Tzontecomatl/Aculmaitl dostrzeżona na poziomie leksykalnym —
tutaj wydaje się mieć głębszy charakter. Fenomen ten byłby praktycznie
niezauważalny, gdyby poprzestać na lekturze Historii Meksyku, tam bowiem
mit o stworzeniu ludzi z p o p i o ł ó w i kości przytoczony został w rozdziale
V I I jako mit meksykański (tj. mieszkańców Meksyku-Tenochtitlan), pomi
nięto go natomiast w rozdziale V I I I noszącym tytuł „O stworzeniu świata
według mieszkańców Tetzcoco" i zawierającym początek opowieści, którą dla
Andresa de Olmos uzyskał jego uczeń, don Lorenzo.
Przedstawiony tu przykład świadczy, że dalsze badania nad
Historią
Meksyku są możliwe i konieczne, m. in. dlatego, iż wartość informacyjna
tego źródła zależy w znacznej mierze — jak zwykle zresztą w takich przy-,
padkach — od umieszczenia zawartych w nim materiałów we właściwym kon
tekście.
4. Historia Meksyku miała dotychczas trzy wydania (Gibson, Glass, 1975,
s. 340 nr 1049). Rękopis paryski, jak już wspomniano, opublikowany zo
stał przez Edouarda de Jonghe'a w 1905 r. w jego własnej paleografii.
Odkrywca źródła opatrzył tekst komentarzami i notami objaśniającymi prze
de wszystkim ogromnie zniekształcone przez Theveta nazewnictwo meksy
kańskie.
56
RYSZARD
TOMICKI
N a podstawie wydania de Jonghe'a sporządzono dwa tłumaczenia źródła
na język hiszpański. Autorem pierwszego, opublikowanego wraz z francuskim
oryginałem w 1961 г., był Joaquin Meade; wersję tę opatrzył komenta
rzami Wigberto Jimenez Moreno (Histoyre, 1961). Drugie tłumaczenie, autor
stwa Ramona Rosales Munguía, opublikowane zostało przez Ángela Ma.
Garibaya K . w 1965 r. z objaśnieniami wydawcy [Teogonia, 1979, s. 91-116).
9
Polskie tłumaczenie oparte jest na wersji francuskiej . W trakcie pracy
konsultowano wersję hiszpańską wydaną przez Garibaya, która jednak w wie
lu momentach odbiega (niekiedy dość znacznie) od oryginału. Nie udało się
natomiast dotrzeć do drugiego hiszpańskiego przekładu.
Zachowano, w przeciwieństwie do wydania Garibaya, podział tekstu na
rozdziały zgodny z rękopisem francuskim. Niezbędne wydawało się jednakże
rozbicie na akapity ciągłego w oryginale tekstu poszczególnych rozdziałów
oraz przystosowanie nadzwyczaj rozbudowanych zdań okresowych do współ
czesnych przyzwyczajeń w tym zakresie.
Odstąpiono, wzorując się tym razem na edycji Garibaya, od podawania
w tekście nazewnictwa meksykańskiego w postaci, w jakiej występuje w ory
ginale, ze względu na stopień jego zniekształcenia przez A . Theveta. Wszyst
kie nazwy, których pierwotną postać dało się odtworzyć, podano w formie
zrekonstruowanej, przytaczając w przypisach formy występujące w rękopisie
paryjkim. Nie uczyniono tego jedynie w wypadku nazw, których identyfi
kacja nie budzi żadnych wątpliwości [np. Tezcuq = Tetzcoco, Mechique =
México (Meksyk), Populoques = Popoloca (Popolokowie), itp.]. Wyjątkowo
w tekście pozostawiano formę oryginalną — zniekształconą, kiedy nie dało
się ustalić jej pierwowzoru. Przypadki te sygnalizowane są również w przy
pisach.
Wszystkie wtrącenia umieszczone w nawiasach okrągłych pochodzą z tek
stu francuskiego; uzupełnienia dodane przez tłumacza, które wydawały się
niezbędne dla większej jasności tekstu, umieszczone zostały w nawiasach
kwadratowych. Kursywą oznaczono słowa pochodzące z języka náhuatl, nie
będące imionami własnymi i nazwami geograficznymi.
Z uwagi na i tak znaczną objętość tekstu źródłowego, komentarze za
mieszczone w przypisach ograniczono do minimum. Dodatkowym powodem
tej decyzji był fakt, iż w bardzo wielu przypadkach objaśnienia musiałyby
przybrać postać analityczno-porównawczych rozważań, a te — jak j u ż wcześ
niej powiedziano — stanowią osobne zadanie wymagające odrębnego studium.
Wszystkie przywołane w przypisach opinie E . de Jonghe'a oraz Á. M a . G a
ribaya K . , przy których nie są podane odsyłacze bibliograficzne, zaczerpnięte
zostały z komentarzy towarzyszących wymienionym wyżej wydaniom Historii
Meksyku.
9
Pragnę w tym miejscu podziękować mgr Bogumile Marczak za konsultacje i pomoc
udzieloną mi podczas pracy nad przekładem Historii Meksyku.
HISTORIA
MEKSYKU
Rozdział I. O P I E R W S Z Y C H ZAŁOŻYCIELACH T E T Z C O C O ,
MIASTA [ODLEGŁEGO] O OSIEM M I L OD M E K S Y K U
Tetzcoco jest jednym z głównych miast, p o ł o ż o n y m o osiem mil od
miasta Meksyk, tak wodą, jak lądem, a ci co obecnie tam mieszkają za
pewniają, że to oni i ich przodkowie byli jego pierwszymi założycielami
w taki oto sposób:
Pewnego dnia o świcie wypuszczona została z nieba strzała, która trafiła
w miejsce zwane Tetzcalco , tu gdzie teraz jest miasto. Z dziury [uczy
nionej przez] strzałę wyszli mężczyzna i kobieta; mężczyzna miał na imię
Tzontecomatl , to znaczy „głowa", oraz Tlotli , to znaczy „krogulec"; ko
bieta miała na imię Tzompachtli , to znaczy „włosy z pewnej [odmiany]
trawy". Mężczyzna ó w miał wtedy ciało tylko od pach w górę, tak jak
i kobieta, a dzieci płodzili, gdy on wkładał język w usta kobiety . Chodzić
potrafili tylko skokami, niczym sroka czy wróbel. Mężczyzna zrobił wówczas
łuk i strzały, którymi strzelał do przelatujących ptaków, jeśli zaś przypadkiem
nie trafił ptaka, do którego mierzył, strzała spadała na królika lub na inne
zwierzę, a oni zjadali je na surowo, ponieważ nie umieli jeszcze używać
ognia i odziewali się w skóry.
1
2
3
4
5
Mieli oni sześciu synów i jedną córkę, którzy udali się tam, gdzie teraz
jest Tezcoco, a wtedy rósł jedynie gęsty las pełen wszelakiej zwierzyny,
w której skóry się ubierali. I ani oni [mężczyźni], ani one [kobiety] nie
obcinali sobie nigdy włosów. Składali ziemi w ofierze pewne ziele zwane
w ich języku tlazozacatl , co w naszym wyrazić można jako „drogocenne
ziele", po to, aby ziemia dawała im jeść. Żyli w tak wielkim pokoju i przy
jaźni, że jeden drugiemu nie śmiał uczynić ani rzec nic, co by m o g ł o
go urazić. T a k samo, jeśli ktoś znalazł martwe zwierzę, zranione przez kogoś
6
1
W oryg. Tezcalque.
W oryg. Contecomael.
W oryg. Loli.
W oryg. Compahli.
Nieco odmienną wersję tej opowieści genealogicznej podaje Gerónimo de Mendieta,
powołując się expressis verbis na materiały zebrane przez Andresa de Olmos, por. Mendieta,
1945. t. I, Lib. I I , cap. IV, s. 87-88. - Skróty literatury odnoszą się do s. 77-78 tego tomu.
W oryg. tlacocacatl.
2
3
4
5
6
58
RYSZARD
TOMICKI
innego, to choćby tamten nie zdołał dotrzeć do miejsca, gdzie ono padło,
ten nie zabierał zwierzęcia, tylko mówił później o nim innym, żeby ten, kto
je zabił, poszedł je odszukać; tak byli dobroduszni.
Nie zaprzątali też sobie uwagi [upływem] czasu i nie potrafili liczyć mie
sięcy ani lat, dopóki Meksykanie nie przynieśli im kalendarza w postaci
pewnych znaków.
Ów Tlotli i jego żona byli zatem pierwszymi panami Tetzcoco, lecz ich
dzieci rozeszły się po kraju w poszukiwaniu nowych ziem i zostawały tam,
gdzie najbardziej im się p o d o b a ł o , tak że zaludnili wiele miejscowości, cho
ciaż nigdzie nie osiadali na stałe, tylko mieszkali w jaskiniach, które [potem]
pozostawiali urządzone, lub budowali małe chaty z gałęzi i kryli je trawą.
Upolowane zwierzęta zanosili władcy, którym był ich ojciec. Byli oni tak
wstrzemięźliwi w kontaktach z kobietami, że nawet gdyby który z nich miał
umrzeć, nie znał innej kobiety poza swoją, gdyż było to dla nich wielką
hańbą.
Pierwszym, który zetknął się z bożkami, był jeden z synów Tlotli. Po
długim pobycie poza Tetzcoco, wrócił on do swego ojca i przyniósł bożka
zwanego Tezcatlipoca i wzniósł mu ołtarz w Tetzcoco. Od tego też czasu
zaczęli siać kukurydzę i fasolę, to jest pewne [rodzaje] ziarna, jakie mają
w Chalco, które leży o sześć mil od Tetzcoco; stamtąd sprowadzili nasiona
do Tetzcoco i zasiali je. Żył jeszcze wtedy Tlotli i był władcą Tetzcoco,
wkrótce jednak umarł pozostawiając jako następcę swego syna, który zaraz
ożenił się z córką władcy Culhuacan, [miasta] p o ł o ż o n e g o blisko Meksyku.
I tak rozmnażali się, żenili się jedni z drugimi i lud ten zaczął być nazy
wany Otomi; zaczęli też budować domy.
Ten drugi władca Tetzcoco miał syna, który ożenił się z córką władcy
Tenochtitlan , lecz szybko został zabity przez poddanych i braci swej żony,
urażonych tym małżeństwem. Nie dość mając jego śmierci, rzucili się oni
również na jego braci i krewniaków i wielu spośród nich zabili.
Najstarszy z braci tej dziewczyny ustanowił na swych ziemiach guberna
torów. Był on bardzo uzdolniony i pragnął znać początek, wszelkich rzeczy;
jego synowie byli tacy sami i żyli jak filozofowie.
7
8
7
W oryg. Theomuthilan. Podzielam opinię E . de Jonghe'a, że chodzi tu o władcę miasta
Tenochtitlan, chociaż pewne wątpliwości rodzi nie tylko zniekształcona nazwa miasta, lecz
także sama syntaktyka zdania: „Ce segond seigneur de Tezcuq eust un fils le quel se maria
avec une filie du seigneur Theomuthilan..." (zamiast „du seigneur de Theomuthilan"). W tłu
maczeniu hiszpańskim opublikowanym przez Angela Ma. Garibaya K . interesująca nas część
zdania uległa daleko idącej zmianie i przybrała postać następującą: „Este segundo señor,
Techutlala, empero fue muerto en seguida por los vasallos y hermanos de su mujer, que
estaban desabridos por este enlace...", por. Teogonia, 1979, s. 93. Nie jest to jedyna „po
prawka", jaką znaleźć można w tym wydaniu tekstu Historii Meksyku.
Jeśli dziewczyna ta była córką władcy Tenochtitlan, a więc Meksykanką (zgodnie z przy
jętą lekturą wcześniejszego akapitu), to w tekście błędnie uznaje się kolejnego władcę Tetzcoco
za jej brata. Problem wyjaśnił E . de Jonghe stwierdzając, iż w Cosmographie universelle
André Thevet napisał: „le plus viel des freres de cestuy-ci", co dowodzi, że mowa jest jednak
o bracie zabitego władcy Tetzcoco, a nie jego żony.
8
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
MEKSYKU
59
Rozdział II. O B R O D Z I E SŁOŃCA I O T Y M ,
J A K ZETKNIĘTO SIĘ Z O G N I E M
Jak już powiedzieliśmy, w opisanej wyżej prowincji Tetzcoco panowali
Otomi. Ale niedaleko od nich żyli inni ludzie zwani Popolokami, [bardziej
na południe] ku [krajowi] Mixteca, ludzie, którzy czcili słońce, tak jak Otomi
księżyc, i uważali je za stwórcę wszystkiego. Byli oni wielkimi magami
i czarownikami i jako pierwsi zetknęli się z ogniem, o czym wam [teraz]
opowiem.
Jeden z tych P o p o l o k ó w , będących próżniakami i ludźmi nie troszczą
cymi się o nic, wziął mocno wyschnięty kij, z jednej strony spiczasty,
przytknął go ostrym końcem do kawałka drewna, także bardzo suchego,
i siedząc w pełnym słońcu bezmyślnie wkręcał kij niby wiertło w kawałek
drewna z dużą siłą. Podczas tego kręcenia z drewna oraz z kija posypało
się trochę małych trzasek i starły się one na pył, aż,, wreszcie na skutek
szybkiego i ciągłego ruchu, jaki Indianin nadawał kijowi, oraz dzięki sypiącym
się trzaskom — nagle zapłonął ogień.
Gdy ujrzeli to Popolokowie, uznali, że wydarzył się cud, a ci, którzy
byli wśród nich naczelnikami, aby się wywyższyć ponad wszystkich, rozkazali
rozpalić wielkie ognisko. I zebrawszy dużo drewna, zanieśli je na szczyt
najwyższej góry w swojej prowincji; zanieśli tam też ogień, który płonął
coraz mocniej.
D y m spostrzegli Otomi i zdumieni tym, a jednocześnie wzburzeni i jakby
zawstydzeni, że to inni, a nie oni czegoś takiego dokonali, wysłali do Po
p o l o k ó w posłańców, żeby dowiedzieć się, kto i dlaczego doradził im robić
takie sztuczki bez pozwolenia; powiadali bowiem oni: „czynienie takiego
cudu przystoi nam, a nie wam". N a co Popolokowie odparli, że są równie
dobrzy, jak tamci, a nawet górują nad nimi w czynieniu tego. Wobec czego
Otomi wypowiedzieli im wojnę, i oni również chwycili za broń; jednak
kiedy bitwa miała się już zacząć, Otomi poprosili P o p o l o k ó w o pokazanie
jakiegoś znaku, skoro b ó g ich jest tak potężny. Gdy Popolokowie wyrazili
zgodę, Otomi poprosili ich o trzy rzeczy.
Po pierwsze, by sprawili, żeby równina, na której się znajdowali, za
pełniła się domami, co też diabelskim sposobem wnet się stało; poprosili
także, by nic z tego nie pozostało — i wszystko było tak jak przedtem.
Po drugie, żeby za ich sprawą ukazało się tam wielu zabijających się
[nawzajem] ludzi, i tak się stało; a kiedy poprosili, żeby to ustało, wszystko
zniknęło.
W końcu, w godzinę nieszporów, poprosili ich, aby zatrzymali słońce.
[Popolokowie powierzyli to zadanie czarownikowi] i czarownik, lecąc w po
wietrzu, spotkał słońce albo mówiąc lepiej diabła, który przybrał postać bro
datego słońca. I ono spytało go, dokąd zmierza, na co ten rzekł: „Przy
bywam prosić cię, żebyś się zatrzymało, a po raz drugi już nie uzyskają
przewagi ani nad tobą, ani nad nami ci przeklęci nasi wrogowie". „Nie
jest możliwe, bym się zatrzymało — odparło słońce — gdyż jestem wielkim
60
RYSZARD TOMICKI
bogiem oraz władcą i wielu innych b o g ó w czeka na mnie tam, w przodzie,
tak że muszę iść szybko na spotkanie z nimi, aby zobaczyć, co robią. Żeby
jednak zadowolić waszych wrogów, weź te oto włosy z mojej brody, które
cenię bardziej niż cokolwiek innego i które daję wam jako tym, których
miłuję bardziej niż kogokolwiek innego; i powiedzcie tym nędznikom, że
jeśli nie przyznają wam zwycięstwa, j a ich wszystkich wygubię, co do jednego".
Czarownik wrócił z tymi włosami z brody, a gdy ujrzeli je Otomi, którzy
nigdy nic podobnego nie widzieli (i wystrzegali się tego, co m o g ł o spaść
na nich), bardzo się przestraszyli i uznali wtedy ich przewagę. Te włosy
z brody miały p ó ł łokcia długości, były dość grube i rude .
9
Mieli też ci Popolokowie innego bożka o wyglądzie człowieka, którego
zwali Amateotl , to znaczy „papierowy bóg", umazanego ludzką krwią,
gdyż zawsze kiedy wygrywali jakąś bitwę na znak dziękczynienia składali mu
w ofierze najlepszego niewolnika, jakiego pojmali, wyrywając mu żywcem
serce i maczając w spływającej z serca krwi kawałek papieru o wielkości
dłoni, który mu [bożkowi] przyklejali. I według obliczeń samych Indian,
miał on na sobie krew osiemdziesięciu tysięcy niewolników w czasie, gdy
znaleźli go Hiszpanie, którzy spalili go razem z brodą słońca oraz innymi
bożkami.
10
Rozdział III. O P R Z Y B Y C I U M E K S Y K A N ÓW, O I C H D R O D Z E C Z Y TEŻ PODRÓŻY
I O POCHODZENIU NAZWY M E K S Y K
Meksyk jest stolicą i głównym miastem Nowej Hiszpanii, arcybiskupstwem
oraz siedzibą wicekróla i audiencji zarówno dlatego, że jest [to miasto]
położone pośrodku Nowej Hiszpanii, jak też ze względu na to, iż jest to
najlepsze miejsce, jakie istnieje w całym tym kraju.
Słowo Mechique
nie jest poprawnym słowem indiańskim; toteż krajowcy
oraz ludzie z o g ł a d ą mówią wyłącznie Exic albo Echic. T o słowo Mechique,
11
n
13
9
Nie bez racji E. de Jonghe wskazał, iż dokładność opisu włosów zdaje się świadczyć,
że autor tych słów widział je na własne oczy.
W oryg. Malteutli. E. de Jonghe zawierzył w tym przypadku pisowni oryginału, inter
pretując tę nazwę jako Malteotl (od maili „jeniec" i teotl „bóg") i uznając, że mowa jest
o duszy złożonego w ofierze jeńca reprezentowanej przez ozdobioną papierem kość. Z innych
źródeł wiadomo, że nazwą tą obdarzano kość udową jeńca zabitego na ofiarę bogom, prze
chowywaną jako relikwia w domu wojownika, który jeńca zdobył. Przeciwko takiej inter
pretacji przemawia fakt, że podane w tekście tłumaczenie nazwy boga brzmi „papierowy
bóg", przy czym w Historii Meksyku tłumaczenia z reguły są poprawne, będąc nieraz główną
podstawą do rekonstrukcji właściwej formy nazw i imion nahuatlańskich. Z tego powodu
w polskiej wersji umieszczono nazwę Amateotl (od amatl „papier" i teotl „bóg"), podobnie
jak to uczynił A. Ma. Garibay K . w wersji hiszpańskiej.
l n
11
W oryg. parlement. Mowa jest o Audiencia Real, najwyższym trybunale, zwierzchniej
władzy sądowo-administracyjnej na danym obszarze.
W całym akapicie pozostawiono oryginalną formę nazwy Meksyk ze względu na jasność
wywodu etymologicznego, nawiasem mówiąc — całkowicie błędnego.
W oryg. courtisans.
1 2
13
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
61
MEKSYKU
i4
na ile jestem w stanie pojąć, składa się z trzech [słów]: metl , które ozna
cza pewne drzewo, Exic lub Echic, to znaczy „coś, co wiatr pędzi dołem",
oraz que, co znaczy „z"; albowiem, gdy pyta się ich o miejsce, z którego
pochodzą, a oni chcą powiedzieć „jestem z Paryża", mają w zwyczaju mówić
„jestem Paryż z " . A ponieważ miejsce, z którego oni wyszli, nazywa się
Echy, po dodaniu z jednej strony metl a z drugiej que, co znaczy „z",
powstało Mechique.
15
Wracając do naszego tematu: są oni przybyszami z pewnej krainy, gdzie
była wielka skała (blisko góry Tholman, przez mieszkańców Florydy zwanej
Quivira, przez innych zaś Tucan, z której wypływają trzy rzeki wpadające do
zatoki Morza Cynobrowego ); u jej stóp znajdowała się jaskinia, z której
wiał wiatr. Obok tej skały mieszkało dwóch braci i każdy z nich czcił swego
boga. Kiedyś, gdy doszło do kłótni między nimi, a starszy brat wziął w niej
górę i drwił sobie z [młodszego] brata, wtedy b ó g młodszego, widząc to,
ukazał mu się i rzekł: „Nie martw się, gdyż j a zaprowadzę cię do miejsca,
gdzie będziesz większym władcą niż twój brat. Zbierz w tym celu ludzi, ilu
tylko zdołasz, i podążaj za mną".
16
On to uczynił, wędrując ze wszystkimi swymi ludźmi aż do prowincji
Culiacan, która bez wątpienia jest najżyźniejsza jaką kiedykolwiek widziałem,
a znajduje się o dwieście mil od Meksyku na zachód, niezbyt daleko od
Morza Południowego, gdzie był Ñ u ñ o de Guzman po zdobyciu Nowej G a
licji . Przebywali w tej prowincji długie lata, pobudowali tam świątynie,
wspaniałe domy i inne piękne budowle.
Po wielu latach, z woli swoich b o g ó w albo z własnej, odeszli stamtąd,
aby udać się na poszukiwanie innych miejsc, bardziej wygodnych i lepiej im
odpowiadających. I po długiej wędrówce dotarli do bardzo niezwykłego
miejsca, zwanego T o i c h , o siedem mil od X u c h i p i l a , w którym to miejscu
jest skała, cała podziurawiona jak ser, a na jej wierzchołku znajduje się
piękny dom zbudowany na kształt fortecy, cudownie wykonany i tak wysoki,
że widać z niego całą równinę wokoło, na której także są bardzo piękne
domy i budowle, gdzie mieszkały diabły. W najwyższej części tego miejsca
1 7
I8
1 4
19
W oryg. met. Nahuatlańskie metí — agawa amerykańska.
Przykład ten jest najwyraźniejszym śladem ingerencji w tekst Historii Meksyku fran
cuskiego kosmografa André Theveta.
W oryg. la mer vermeille, z hiszpańskiego Mar Bermejo; nazwą tą określano dzisiej
szą Zatokę Kalifornijską, którą zabarwiały na czerwono wody niesione przez rzekę Colorado.
Nowa Galicja obejmowała w poł. X V I w. terytoria dzisiejszych stanów Jalisco, Nayarit,
Zacatecas, Aguascalientes. Prowincja Culiacan leżała na północny zachód od Nowej Galicji,
na obszarze dzisiejszego stanu Sinaloa.
E . de Jonghe przypuszczał, że pod nazwą Toich kryje się miejscowość Teul, leżąca
na terenie dzisiejszego stanu Zacatecas, w której znajdowało się słynne sanktuarium Indian
Cazca. Potwierdza to przypuszczenie kronika Antonia Tello, zaświadczając oboczność nazw
Tuich (Toich) i Teul; por. Tello, 1973, t. II, cap. C X X X I X , s. 313.
W oryg. Chuquipila; w dalszej partii tekstu także Chypila.
1 5
1 6
1 7
1 8
1 9
62
RYSZARD T O M I C K I
było źródło tak urocze i o tak dobrej wodzie, że [podobnego] nigdy nie
widziałem i nie sądzę, by istniało na świecie.
W tym miejscu nie zatrzymali się na dłużej, przeszli tylko tamtędy
[w drodze] do Xuchipila, gdzie jest zbudowany klasztor Braci Mniejszych,
i tam przebywali na dwóch niewielkich wzniesieniach, odległych od siebie
nie więcej niż na szerokość rzeki przepływającej między nimi. Tam też
wznieśli bardzo piękne budowle i wyruszyli rychło i poszli do X a l p a ,
0 osiem mil stamtąd, gdzie także przebywali bardzo krótko, ale zbudowali
świątynię tak okazałą, że mocno wątpię, czy Rzymianie zrobili coś pięk
niejszego.
We wszystkich tych miejscowościach, do których przybywali, pierwszą
1 najważniejszą rzeczą, jaką robili, były świątynie i kaplice dla b o g ó w ,
których to bogów, nazywających się Tezcatlipoca i Huitzilopochtli , zawsze
nieśli ze sobą. Zachęcali też ludzi [mieszkających] tam, gdzie oni przecho
dzili, do służenia ich bogom i traktowali dobrze wszystkich, zdobywając
tym sposobem przyjaźń wielu ludzi.
N a koniec opuścili Xalpa i przybyli do Meksyku. Najpierw osiedli
w Tenayucan , o dwie mile od Meksyku, gdzie teraz znajduje się klasztor
Braci Mniejszych. Osiedli także w miejscu zwanym Chapultepec , co znaczy
„dom wypoczynku", ponieważ leży ono na małym wzniesieniu, gdzie jest
bardzo dobre źródło i piękne otoczenie [stosowne] dla [zażywania] przy
jemności.
2 0
21
22
23
Stamtąd przybyli do miejsca, na którym wzniesiony jest Meksyk, wtedy
porośniętego całkowicie drzewami zwanymi przez nich metl, od czego bierze
początek jego [miasta] nazwa, mająca potem echic i co :
oni je założyli
i ozdobili pięknymi budowlami i świątyniami, i nie ruszyli się z niego więcej
aż po dziś dzień.
24
Rozdział IV. O UKŁADZIE, J A K I OTOMI Z A W A R L I Z M E K S Y K A N A M I
I O P R Z Y B Y C I U CULHUAKANÓW
Władca Otomi, jak już powiedzieliśmy w rozdziale pierwszym, był czło
wiekiem wielkiego umysłu, pragnącym poznać początek wszelkich rzeczy.
Nie było to jednak możliwe, gdyż nie znał on Boga a jedynie swoje bożki,
2 0
W oryg. Chalpe; w dalszej partii tekstu także Chalpa.
W oryg. et se appelloint Tezcachipuca, Yhin, Cylopucheli; zgodnie z sugestią E . de
Jonghe odczytuję dwa ostatnie człony jako zniekształcenie pierwotnego hiszpańskiego zapisu
у Huieylopuchtli.
W oryg. Tenainque.
W oryg. Chapultepet; nazwa Chapultepec nie ma jednak znaczenia, jakie przypisuje
się jej w tekście; jej dosłowne tłumaczenie brzmi „w miejscu, gdzie jest wzgórze świerszcza"
(złożenie z chapulín „świerszcz", tepetl „góra, wzgórze", -c sufiks miejsca).
W przeciwieństwie do wcześniejszych rozważań nad etymologią nazwy Meksyk, gdzie
ostatni człon miał formę -que, teraz pojawia się forma -co, będąca faktycznie składnikiem
nahutlańskiej nazwy Mexico (sufiks miejsca), której znaczenie ciągle jeszcze^rodzi kontrowersje
wśród specjalistów.
2 1
2 2
2 3
2 4
63
ŹRÓDŁA D O DZIEJÓW PRZEDHISZPAŃSKIEGO M E K S Y K U
którym kazał budować wielce okazałe świątynie, niszcząc te, które zostały
wzniesione z woli jego ojca, były bowiem bardzo małe.
On to jako pierwszy zaczął prowadzić wojny i miał wiele szczęścia,
a działo się to w czasach Huehue Motecuhzomy , pierwszego władcy Meksykanów żyjących j u ż w Meksyku. Chociaż zdarzały się między nimi jakieś
utarczki i waśnie, zawsze żyli w pokoju, żenili się ze sobą i bardzo rośli
w liczbę. Sąsiedzi znajdowali wielkie upodobanie w kobietach meksykańskich,
były one bowiem najpiękniejsze i najwytworniejsze; są takimi nadal, bardziej
niż jakiekolwiek inne [kobiety]. Toteż, jeśli ktoś z tego kraju dopuścił się
z nimi cudzołóstwa, Meksykanie zawierali sojusz z Tetzcokanami i rozpo
czynali wojnę, a po odniesieniu zwycięstwa podporządkowywali ich sobie
i czynili z nich trybutariuszy. Wyjątek stanowili mieszkańcy Cuitlahuac,
ponieważ ci otoczeni byli wodą, a przez to silni i mocni, tak że nigdy nie
mogli ich pokonać i dlatego zawarli ze sobą p o k ó j .
25
2 6
Wspomniany władca Tetzcoco ze strony Otomi był pierwszym, który zło
żył w ofierze ludzi i jadł ludzkie mięso. On też wynalazł rzemiosła takie,
jak stolarstwo, złotnictwo, krawiectwo, powroźnictwo itd. Przysporzył również
dużych korzyści państwu, miał bowiem sto czterdzieścioro dzieci płci męskiej.
On także zaczął ustanawiać prawa, sprawować sądy i powołał r a d ę w swoim
kraju. Miał ogromny szacunek dla b o g ó w i dbał bardzo o świątynie oraz
ceremonie. Rozkazał on też, żeby młodzi mężczyźni i kobiety tańczyli w świą
tyniach od zachodu słońca do północy, aby sprawić bogom przyjemność.
Powołał w swoim domu urzędników, takich jak stolnik, zarządca pałacowy
oraz inni, i nakazał, żeby w mieście Tetzcoco odbywał się targ.
2 7
Początkowo przystrajali oni swych b o g ó w papierem, gdyż nie mieli wtedy
nic innego, lecz gdy tylko władca ten zaczął uzyskiwać złoto, srebro i klej
noty, polecił wykonać dla nich stroje najwspanialsze, jakie mógł, z licznymi
drogocennymi perłami, pięknymi piórami i tym wszystkim, co najlepszego
zgromadził. Ich świątynie obsypane były różami i kwiatami, i tańczyli stale
przed nimi zarówno mieszkańcy miasta, jak i najbliżsi sąsiedzi. A diabeł
oszukiwał ich, każąc im jeść jakąś roślinę, zwaną przez nich nanacatl ^,
2
2 5
W oryg. Ueuemont Cumaci. Pierwotna forma to najprawdopodobniej Ueue Montecumatzin. Był on w rzeczywistości piątym, a nie pierwszym władcą Meksyku-Tenochtitlan
w latach 1440-1468. Podział imienia tego władcy na dwa człony: monte i zuma, był zjawiskiem
częstym w piśmiennictwie europejskim, przy czym człon pierwszy interpretowany bywał jako
„góra", drugi zaś jako nazwa własna; np. w łacińskim tłumaczeniu drugiej relacji Hernána
Cortesa, opublikowanej w Novus Orbis (Basilea 1532), znajduje się zdanie: „... quodam potenti
domino, qui monte Zuma appellabatur", które autor wczesnej kosmografii czeskiej przełożył
jako „panství hory Zuma"; por. K a š p a r , 1980, s. 61.
Informacja błędna. Miasto Cuitlahuac, położone na wyspie oddzielającej od siebie je
ziora Xochimilco i Chalco, podbite zostało przez koalicję meksykańsko-tetzcokańską w latach
trzydziestych X V w.
W oryg. parlement.
W oryg. nauacatl. Nazwą nanacatl lub teonanacatl określano różne rodzaje grzybów
o właściwościach halucynogennych.
2 6
2 7
2 8
64
RYSZARD
TOMICKI
odwodzącą ich od zmysłów i powodującą, że mieli m n ó s t w o przywidzeń.
Ten władca Tetzcoco kazał zabić dwóch ludzi, którzy oszukiwali się naw
zajem, i wydał rozkaz, żeby wszyscy przyłapani na takim uczynku byli za
bijani; i tak samo cudzołożnicy.
Po jego śmierci władzę objął -jeden z jego synów, który we wszystkim
starał się naśladować ojca. Miał on na imię Nezahualpiltzintli, to znaczy
„mały post" . Z p o m o c ą Meksykanów zdobył on zbrojnie dużą część kraju
i przez resztę swego życia naśladował ojca.
Po jego śmierci władcą został jeden z jego synów, który panował, gdy
Hiszpanie przybyli do tego kraju, lecz wkrótce potem umarł nie będąc
chrześcijaninem, bo wtedy nie udzielano jeszcze chrztu. Po nim nastał jeden z jego synów, który był chrześcijaninem i żył oraz
umarł w pełnej zgodzie ^z Kościołem, otrzymawszy wszystkie sakramenty
i sporządziwszy testament.
Tak więc władców, którzy rządzili Tetzcoco aż do tego ostatniego, jest
piętnastu .
Ale wróćmy do sprawy, o której zapomnieliśmy, to jest do przybycia
mieszkańców C u l h u a c a n , [miasta] leżącego o dwie mile od Meksyku. Po
wiadają oni, że byli częścią Meksykanów przebywających w Culiacan (o któ
rym mówiliśmy już wcześniej). Jakaś grupa spośród nich wyruszyła do walki
przeciw komuś, a gdy powróciła, ich władca nie był zadowolony z tego,
co uczynili i nie chciał ich przyjąć. Dlatego, zmuszeni do szukania miejsca,
gdzie mogliby mieszkać, udali się do Tula, [miasta] p o ł o ż o n e g o o dwanaście
mil od Meksyku. Przebywali tam jakiś czas zanim umarł ich władca, a na
jego miejsce wyniesiony został inny, imieniem H u e m a c .
W czasie, gdy ten był władcą, w mieście pojawiła się zjawa o postaci
człowieka, który głową zdawał się dotykać nieba. Władca i cały jego lud,
przestraszeni tym, opuścili to miejsce i przybyli do Culhuacan, leżącego
o dwie mile od Meksyku.
29
30
31
32
To oni wprowadzili ofiary wśród Tetzcokanów; dzięki swemu dobremu
sposobowi życia zyskali sympatię wszystkich i wprowadzili wśród nich ofiary.
Oni właśnie, jak już mówiłem, przynieśli kukurydzę, papier, bawełnę i ka
dzidło, gdyż Otomi wiedli życie proste, nic z tego nie posiadając, i dlatego
p o w a ż a się Culhuakanów jako ludzi szlachetnych i zacnych.
2 9
W oryg. Necahuatl pilciutli. Imię złożone z nezahualli „post", pilli „szlachetnie uro
dzony, książę" i -tzintli — sufiksu wyrażającego szacunek, poważanie, zwykło się tłumaczyć
jako „Poszczący Książę". Jednakże wyraz pilli miał także znaczenie „dziecko, potomek",
i ten właśnie sens oddany został w tłumaczeniu podanym w tekście.
Jak łatwo zauważyć, w tekście nie wymienia się nawet połowy z nich. Tak obszernej
listy władców Tetzcoco, jaką najprawdopodobniej zawierał pierwotny tekst hiszpański, z którego
korzystał André Thevet, nie znamy z innych źródeł.
W oryg. ceux de Culhua. Dalsza część zdania wskazuje, że chodzi tu o miasto
Culhuacan.
W oryg. Vamac.
3 0
5 !
3 2
ŹRÓDŁA
DO
DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
65
MEKSYKU
Rozdział V. O SPOSOBIE L I C Z E N I A L A T I O ZAŁOŻENIU
MEKSYKU
Meksykanie jako lud największy i władający krajem mają księgę noszącą
tytuł Xiuhtonalli , co znaczy „księga rachuby lat", z której wynika, że
dotarli do Meksyku w roku orne calli, będącym 28-mym rokiem ich pierw
szej epoki. Mają oni bowiem cztery epoki, z których każda liczy sobie 52
lata, każda zaś z tych epok miała cztery okresy liczące po 13 lat, a rok
miał osiemnaście miesięcy, a miesiąc dwadzieścia dni; tak że rok uzyskuje
365 d n i .
33
34
N a wędrówkach spędzili oni cztery epoki, co stanowi 208 lat. A gdy
przybyli do Meksyku, minęło jeszcze 28 lat zanim założono miasto i do
piero wtedy weszli i rozpoczęli rachubę od przybycia aż do dziś, co według
naszej rachuby było w roku M I I I C X X I [1321] od narodzenia Pana Naszego
Jezusa Chrystusa. Tak że mijają C C X X I I [222] lata odkąd Meksyk został
założony, a razem z epokami, kiedy byli oni w drodze, jest to osiem epok,
tych, jakie oni mają, oraz 22 lata i kilka dni, jak to jest pokazane w księ
dze z ich rachubą, co daje C C C C X X X V I I I [438] lat odkąd wyruszyli ze
swego kraju. I minęło C L X X [170] lat odkąd Meksyk jest stolicą królestwa.
To jest najbardziej ścisły rachunek, jaki znaleźliśmy, gdyż pierwsza strona,
na której mają oni początek tej rachuby, jest już prawie całkowicie zatarta,
tak że z wielkim trudem można odczytać, co jest tam napisane. Figura
znajdująca się tu poniżej była narysowana w tej samej k s i ę d z e .
Rok dzielą oni, tak jak my, na cztery części: lato, jesień, wiosnę i zimę;
każdej z tych pór dawali pięć miesięcy. P o ł o w a roku była deszczowa, od
naszego kwietnia do września, i w tym czasie panuje upał. Pozostałe sześć
miesięcy jest suchych i zimnych. Plony zbierają oni w listopadzie i grudniu.
Swoje cztery epoki zaczynali liczyć od południa, od [znaku] tochtli, i po
zakończeniu jednej epoki przechodzili do następnej. A więc, jak długo trwał
pierwszy okres, to jest przez trzynaście lat, liczyli 1, 2, 3 itd. lat tochtli
w danej epoce, a skończywszy ten okres po trzynastu latach przechodzili
do [znaku] acatl i liczyli znowu 1, 2, 3 lata itd. Od acatl, ciągle w tej
samej epoce, powracali do tochtli i dodawali jeszcze jeden okres, co dawało
52 l a t a . I tak stale powracali, jak i my dzisiaj robimy licząc setki [w ra35
36
3 3
W oryg. Xehutonali. Podane w tekście tłumaczenie „księga rachuby lat" świadczy, że
pełna nazwa powinna brzmieć xiuhtonalamatl.
W rzeczywistości powyższe wyliczenie daje w sumie 360 dni. Pominiętych zostało 5 dni,
które w kalendarzu meksykańskim uzupełniały cykl 18 miesięcy po 20 dni i zwane były
nemontemi.
W manuskrypcie francuskim brak tego rysunku.
Objaśnienie sposobu funkcjonowania meksykańskiej rachuby lat jest całkowicie błędne.
W rzeczywistości poszczególne lata cyklu oznaczane były za pomocą kombinacji liczb od 1
do 13 oraz znaków acatl, tecpatl, calli, tochtli, powtarzających się stale w podanej kolejności.
Rachuba mogła rozpoczynać się od dowolnego znaku. Jeśli zaczynała sie od 1 tochtli, to
kolejny rok oznaczony był jako 2 acatl, trzeci jako 3 tecpatl itd. Po 52 latach ponownie
pojawiał się rok 1 tochtli i był pierwszym rokiem kolejnego cyklu 52 lat.
3 4
3 5
3 6
5 -
Etnografia Polska, t. X X X I I , z. I
66
RYSZARD TOMICKI
mach]
go
tysiąca,
stulecia
odkąd
zmarł
rozpoczynamy
Pan
drugie,
Nasz,
i
dodając
[gdy]
to
po
zakończeniu
następne
stulecie do
by aż do kolejnej setki. Rachuba ta jest bardzo dokładna
jedne
licz
i nadal ją za
chowują.
Rozdział V I . O T Y M , C O SĄDZILI O STWORZENIU ŚWIATA, O S W Y C H B O G A C H ,
O Z N I S Z C Z E N I U ŚWIATA I O NIEBIOSACH
Wierzyli Meksykanie oraz wielu ich sąsiadów, że było trzynaście niebios.
37
W pierwszym z nich był b ó g zwany Xiuhtecuhtli , b ó g lat. W drugim
iH
39
bogini ziemi Rontli .
W trzecim Chalchiuhtlicue , co znaczy „ d o m bogini".
40
W czwartym T o n a t i u h , który jest słońcem. W piątym pięciu b o g ó w , każ
41
dy innego koloru; z tego powodu zwą się Tonaleque . W szóstym Mictlan42
tecuhtli , który jest bogiem piekieł. W s i ó d m y m Tonacatecuhtli i Tonaca43
44
c i h u a t l , d w ó c h b o g ó w . W ó s m y m Tlalocantecuhtli , b ó g ziemi. W dzie
45
wiątym Quetzalcoatl , jeden z głównych b o ż k ó w ; o tym i o innych będziemy
46
m ó w i ć dalej. W dziesiątym Tezcatlipoca , także główny
bożek.
W jede
47
nastym Yohualtecuhtli , co znaczy „bóg nocy i ciemności". W dwunastym
48
Tlahuizcalpantecuhtli , co znaczy „ b ó g brzasku dnia". W trzynastym i ostat-
3 7
W oryg. Rintentli. Ta i niektóre inne nazwy bogów podane niżej sprawiają ogromne
trudności interpretacyjne. Forma, w jakiej zostały zapisane przez André Theveta, jest całko
wicie błędna, już choćby z tego powodu, że w języku náhuatl nie występuje głoska „r".
Pewną pomocą przy ich rozszyfrowywaniu są towarzyszące określenia, jak na przykład w przy
padku Rintentli „bóg lat", co pozwala zidentyfikować tę nazwę jako Xiuhtecuhtli. Niektóre
przypadki ortografii zastosowanej przez André Theveta omawia bliżej E . de Jonghe.
3 8
Tak w oryginale. Forma niemożliwa do jednoznacznej interpretacji pomimo wzmianki, iż chodzi o boginię ziemi. E . de Jonghe gotów byl uznać, że Ronili powstało ze zniekształ
cenia imienia Couatlicue, po wcześniejszym odrzuceniu końcówki -cue. Z kolei w wersji hisz
pańskiej, opublikowanej przez A. Ma. Garibaya K . , pojawia się bez uzasadnienia (nie znana
też z innych źródeł) f o T m a Xiuhtli.
W oryg. Chalcintli. Znana z innego źródła forma Chalchiutli pozwala sądzić, że cho
dzi tu o boginię wód Chalchiuhtlicue, jednak imię to nie ma znaczenia „dom bogini", lecz
„ta o szmaragdowej spódnicy".
W oryg. Tonatio.
W oryg. Tonaleą.
W oryg. Mitlantentli.
W oryg. Tonacatentli i Tonacacilmatl.
W oryg. Tlalocatentli.
W oryg. Calconatlansi. Przyjmuję za E . de Jonghe i A. Ma. Garibayem K . , że mamy
tu do czynienia ze zniekształceniem pierwotnej formy Quecalcouatl lub Quecalcouatzin. W dal
szych partiach tekstu imię to ma postać Quecalcoatl.
W oryg. Tezcatlipuca.
W oryg. Yoaltentli.
W oryg. Tlahuizcalpatehutli.
3 9
4 0
4 1
4 2
43>
4 4
4 5
4 6
4 7
4 8
67
ŹRÓDŁA D O DZIEJÓW PRZEDHISZPAŃSKIEGO M E K S Y K U
49
nim, najwyższym, był b ó g zwany Ometeotl , co znaczy „dwóch
bogów",
50
i bogini zwana Omecihuatl , co znaczy „dwie boginie".
Wierzyli oni, iż poza tymi wszystkimi w każdym z niebios było wielu
innych b o g ó w .
C o do stworzenia świata, to jak opowiadają, ich przodkowie
li im, że świat był raz zniszczony,
powiedzie
a ludzie byli stworzeni ze skał.
I że
podczas pierwszej kreacji bogowie stworzyli cztery słońca pod czterema zna
kami, jak to jest pokazane w ich księgach.
Pierwsze z nich nazywało
się Chachuich
51
tonajo ,
to jest jakby
„bóg
drogocennych kamieni", i ci, którzy żyli pod tym słońcem, zginęli w potopie,
a niektórzy
zwaną
przemienili się w ryby; i wszyscy żywili
się rośliną
rzeczną
52
acicintli .
Drugie słońce zwało się Chalchiuhtonatiuh
czasie, jedli roślinę
zwaną
54
cencocopi ;
53
i ci, którzy
i wszyscy zginęli
żyli w tym
spaleni
ogniem
z nieba, a niektórzy z nich przemienili się w kury, inni w motyle, jeszcze
inni w psy.
55
Trzecie słońce nazywało się Yohualtonatiuh , co znaczy „słońce ciemne
albo nocne". C i , którzy żyli pod nim, jedli mirrę i żywicę z sosen,
których
jest wielka obfitość w tym kraju, i ci zginęli z (powodu] trzęsienia ziemi
4 9
W oryg. Teotli. Poprawna forma Ometeotl nie oznacza „dwóch bogów", jak podane
jest w tekście, lecz dosłownie „dwa-bóg", co można rozumieć jako „Bóg Dwoistości" albo
„Bóg Dwoisty", w domyśle — jednoczący w sobie przeciwieństwa, np. pierwiastek męski i żeń
ski, co znalazło wyraz w hipostazowaniu Ometeotla jako Ometecuhtli „Pana Dwoistości"
i Omecihuatl „Pani Dwoistości", Por. W i e r c i ń s k i , 1985-1986.
W oryg. Omecinatl. Poprawne znaczenie — „Pani Dwoistości".
Tak w oryginale. Być może jest to ta sama nazwa, która w znacznie czytelniejszej
postaci przypisana została kolejnemu słońcu, tj. Chalchiuhtonatiuh; można by ją rozumieć
jako „Słońce Drogocennych Kamieni", a więc w sposób zbliżony do podanego w tekście
znaczenia. E . de Jonghe słusznie — jak się zdaje — wskazywał na możliwy związek tej nazwy
z Chalchiutlicue, boginią wód. W każdym razie w innych źródłach słońce to nosi nazwę
Atonatiuh „Słońce Wody".
W oryg. aciantli. Potwierdzona przez inne źródła forma acicintli lub acecentli nie ma
jasnej etymologii. Tłumaczona jest najczęściej jako „wodna kukurydza", choć w takim przy
padku poprawna forma powinna mieć postać acintli (acentli). Według innej hipotezy nazwa
ta wywodzić by się miała od cecee „odżywczy, pożywny, regenerujący", co łącznie z prze
czeniem a- dawałoby sens „nie pożywne, nie regenerujące", por. Moreno de los Arcos,
1967, s. 205 przyp. 35.
W oryg. Chalchiuh tonaiuh. W związku z tą nazwą por. przyp. 51. Można podejrze
wać, iż André Thevet powtórzył omyłkowo tę samą nazwę w odniesieniu do pierwszego
i drugiego słońca. W innych źródłach słońce, które zniszczone zostało przez ogień spadający
z nieba, nosi nazwę Quiauhtonatiuh „Słońce ognistego deszczu" lub Tletonatiuh „Słońce
ognia".
W oryg. centencupi. Cencocopi znaczy dosłownie „prawie kukurydza", „coś, co naśladuje
kukurydzę".
W oryg. Yioanoatiuh.
s o
5 1
5 2
5 3
5 4
5 5
68
RYSZARD
TOMICKI
56
i zostali pożarci przez dzikie bestie, zwane przez nich quinametin ,
co
znaczy także „giganci"; istnieli,oni w Nowej Hiszpanii, o czym opowiemy
później.
Czwarte słońce nosiło nazwę Ehecatonatiuh , co znaczy „słońce wiatru";
ci, którzy żyli pod tym słońcem, odżywiali się owocami pochodzącymi
z drzewa o nazwie mizquitl ; jest go bardzo dużo w Nowej Hiszpanii,
a Indianie cenią sobie wielce jego owoc i robią z niego chlebki do zabrania
w drogę i do przechowywania w ciągu roku; jest to naprawdę dobry owoc.
C i zostali zniszczeni przez burze wiatrów i zmienili się w małpy.
57
5S
Każde z tych słońc trwało tylko 23 lata i natychmiast ginęło.
A pytani o to, jakim sposobem — skoro słońce ginęło razém z ludźmi —
wschodziły potem inne słońca i powstawali inni ludzie, odpowiedzieli, że
bogowie robili dalsze słońca i ludzi.
Powiadają także, iż przodkowie im mówili, że świat został całkowicie
zniszczony przez wodę i tak zatopieni zostali wszyscy ludzie z powodu grze
chów, jakie popełnili przeciw bogom; a ponadto, że zstąpili oni do piekła,
gdzie, dusze były palone i z tego powodu ci, którzy byli stworzeni później,
mieli palić ciała [zmarłych] i przechowywać popioły, ponieważ oczekiwali,
że Mictlantecuhtli , będący bogiem piekieł, pozwoli im wyjść i że w ten
sposób powrócą znowu do życia. Z czego dobrze widać, że diabeł powie
dział im jedną prawdę, aby wmówić im tysiąc kłamstw.
59
Rozdział VII. O D R U G I M S T W O R Z E N I U ŚWIATA, CZŁOWIEKA, Z I E M I I WINA
Po zniszczeniu pierwszego świata, jak to przy końcu poprzedniego roz
działu zostało przedstawione, opowiadają oni o stworzeniu drugiego w taki
sposób:
Gdy wody przeszły ponad ziemią, na której — jak mówią — nic nie
uniknęło zniszczenia, została ona ponownie uporządkowana i wypełniona tym
wszystkim, co było potrzebne do użytku człowiekowi, którego bogowie stwo
rzyli później.
Tę ostatnią kreację przypisują Meksykanie bogu Tezcatlipoca oraz drugie
mu zwanemu Ehecatl, to jest „wiatr". M ó w i ą , że zrobili oni niebo w taki
sposób.
Istniała bogini imieniem Tlalteotl , która jest samą ziemią; miała ona
60
5 6
W oryg. quenamenti. Słowo quinametin oznacza faktycznie „giganci, olbrzymi", ale po
równanie opisu z Historii Meksyku z innymi źródłami wskazuje, że doszło tu do przekłama
nia (najprawdopodobniej) pierwotnego tekstu hiszpańskiego. Giganci byli bowiem istotami ży
jącymi podczas trwania tego słońca i oni zostali pożarci przez dzikie bestie, tj. jaguary.
W oryg. Ecatonatuieh.
58 Jedno z niewielu słów nahuatlańskich napisanych poprawnie. Drzewo podobne do akacji
o strączkowatych owocach, Prosopis juliflora.
W oryg. Symitlateutl.
60 W oryg. Tlaltentl.
5 7
5 9
ŹRÓDŁA
DO DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
69
MEKSYKU
według nich postać mężczyzny, inni powiadają, że kobiety. Przez jej usta
wszedł b ó g Tezcatlipoca, a jego towarzysz, zwany Ehecatlem, wszedł przez
pępek i obaj połączyli się w sercu bogini, będącym środkiem ziemi; gdy
się połączyli, utworzyli niebo bardzo nisko. Z tego względu przybyło wielu
innych bogów, aby p o m ó c je podnieść w górę, a kiedy zostało ono już
umieszczone tam, gdzie jest teraz, kilku z nich pozostało podtrzymując je,
żeby nie upadło.
Mówią, że uczyniono to w pierwszym dniu roku, nie wiedzą jednak,
jak dawno temu to się stało, choć wydaje się im, że minęło sto epok,
0 których już mówiliśmy, co stanowi 10 200 l a t .
W drugim roku inni bogowie, on zwany Citlallatonac , a jego żona
Citlalicue , zrobili gwiazdy.
Także noc, jak mówią, została zrobiona przez innych b o g ó w , Yohualtec u h t l i i jego żonę Yacahuiztli.
61
62
63
64
B ó g Tlaloc, który jest bogiem wód, zrobił w tym samym roku wodę,
deszcz, a ponieważ oni mówią, że chmury wychodzą z gór, nazywają wszyst
kie góry Tlaloque , to znaczy „panowie".
65
Mictlantecuhtli, będący bogiem piekła, utworzył piekło w ósmym roku.
Gdy to wszystko było już zrobione, bogowie Tezcatlipoca i Ehecatl
rozmyślali nad stworzeniem człowieka, który by wziął w posiadanie ziemię.
1 zaraz ó w Ehecatl zstąpił do piekła, aby prosić Mictlantecuhtli o popiół
ze zmarłych do zrobienia innych ludzi. B ó g piekła dał jedną tylko kość,
długą na łokieć, oraz nieco popiołu, ale ledwo mu tę kość dał, mocno tego
pożałował, bo była to rzecz, której pożądał bardziej niż wszystkiego co miał,
i dlatego ruszył za Ehecatlem, żeby mu kość odebrać. Podczas ucieczki
kość upadła wszakże Ehecatlowi na ziemię i połamała się, przez co człowiek
powstał mały; albowiem mówią, że ludzie pierwszego świata byli wielcy ni
czym giganci. Przyniósł zatem resztki kości i popiołu i wszedł do apaztli ,
co oznacza duże gliniane naczynie, skąd wezwał wszystkich pozostałych bo
g ó w do stworzenia pierwszego człowieka. Gdy się zebrali, upuścili sobie
w ofierze krew z języka i tak rozpoczęli pierwszy dzień tworzenia człowieka,
formując mu ciało. O n natychmiast się poruszył, a czwartego dnia zrobieni
zostali mężczyzna i kobieta. Nie byli oni jednak od razu całkiem dorośli,
66
4
6 1
Oczywisty błąd, gdyż epoki, o których tu mowa, to cykle 52-letnie.
W oryg. Citlaltona.
W oryg. Citlaline.
W oryg. Yoaltentli.
W oryg. Tlaloqs. Tlaloque to 1. mn. od imienia boga deszczu Tlaloca, o problema
tycznej etymologii (por. Sullivan, 1974). Jednakże nazwa Tlaloque z pewnością nie znaczy
„panowie". Jak już zauważył E . de Jonghe, musiało tu nastąpić pomylenie ze słowem tlatoque
„władcy, panowie".
W oryg. paztli. André Thevet umieścił to słowo w nawiasie, mając być może — jak
domyśla się E . de Jonghe — wątpliwości co do jego znaczenia, albowiem przetłumaczył je
jako grand libre „dużą książkę"; nie rozumiał zapewne użytego w pierwotnym tekście hiszpań
skim słowa lebrillo oznaczającego glinianą misę. Tekst polski został w tym miejscu poprawiony.
6 2
6 3
6 4
6 5
6 6
70
RYSZARD
TOMICKI
lecz zgodnie z naturalnym biegiem rzeczy. Jak już byli stworzeni, nakarmił
ich bóg zwany X o l o t l , to znaczy „indyjski kogut"; nakarmił ich on mie
lonym zbożem, a nie mlekiem.
Nie znają imienia tego pierwszego człowieka, ale mówią, że był stworzony
w pewnej jaskini w Tamoanchan , w prowincji Quauhnahuac, zwanej przez
Hiszpanów Cuernavaca, w posiadłościach Markiza del V a l l e .
Po dokonaniu tego wszystkiego, zadowoleni z dzieła bogowie mówili
między sobą: „Zaprawdę, człowiek będzie bardzo smutny, jeśli nie uczynimy
czegoś, by go rozweselić i żeby nabrał ochoty do życia na ziemi i wychwalał
nas, i śpiewał, i tańczył". Gdy to usłyszał b ó g Ehecatl, bóg wiatru, zaczął
się zastanawiać, gdzie mógłby znaleźć jakiś napój, aby dać go człowiekowi
i sprawić, by się weselił. Rozmyślając o tym, przypomniał sobie o bogini
dziewicy imieniem M a y a h u e l , której strzegła pewna bogini, jej babka, zwa
na Tzitzimitl . Natychmiast poszedł tam, gdzie one były, i zastał je śpiące.
Obudził więc dziewicę i rzekł do niej: „Przychodzę, żeby zabrać cię na
świat". Ona od razu przystała na to, toteż zeszli [na ziemię] oboje, a on
niósł ją na plecach. I zaraz po przybyciu na ziemię zmienili się oboje
w drzewo, które ma dwie gałęzie; jedna z nich nazywa się Quetzalhuexotl ,
i ta była Ehecatla, a druga Xochicuahuitl -\ i ta była dziewicy.
67
68
69
70
71
72
7
Tymczasem jej babka, która spała, gdy po przebudzeniu się nie znalazła
wnuczki, zwołała natychmiast inne boginie, które nazywają się Tzitzimime ,
i wszystkie zeszły na ziemię szukać Ehecatla. A wtedy właśnie dwie gałęzie
drzewa odłączyły się od siebie i stara bogini rozpoznała od razu gałąź
dziewicy, chwyciła ją, połamała i dała każdej z pozostałych bogiń po ka
wałku, a one zjadły je. Lecz gałęzi Ehecatla nie połamały, pozostawiły ją
tam; gdy tylko boginie wzniosły się do nieba, powróciła ona do swej pier
wotnej postaci Ehecatla, on zaś zebrał kości dziewicy zjedzonej przez boginie,
zakopał je i wyrosło z niej [z Mayahuel] drzewo, które oni nazywają metl .
Z niego wytwarzają Indianie wino, które piją i upijają się nim, choć nie
74
15
6 7
W oryg. Cholutl. Podane w tekście znaczenie imienia Xolotl — coq des Indes „indyjski
kogut", to po prostu indyk zwany w języku náhuatl huexolotl (złożone z huey „wielki,
główny" oraz xolotl — słowa o niejasnej etymologii, którego znaczenia odwołują się często do
idei bliźniactwa, podwojenia). Na temat związków boga Xolotla z indykiem por. Tibon, 1948.
Tamoanchan to w mitologii nahuatlańskiej mityczna praojczyzna ludzi. Być może w pier
wotnym tekście hiszpańskim byla ona sytuowana w jaskini, o której mowa w Historii
Meksyku, i odnośny fragment zdania miał postać: „w jaskini Tamoanchan". nie zaś jak
w rękopisie André Theveta: „en une cáveme en Tamoanchan".
To jest Hernána Cortesa.
W oryg. Mayauetl.
W oryg. Cicimitl.
W oryg. Quecalhuexotl.
W oryg. Choquicauitl.
W oryg. Cicimime. Forma Tzitzimime jest 1. mn. od Tzitzimitl — imienia babki bo
gini Mayahuel. Nazwą tą określano demoniczne istoty mające pożreć ludzi przy końcu świata.
Agawa, za boginię której uważano Mayahuel.
6 8
6 9
7 0
7 1
7 2
7 3
7 4
7 5
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
71
MEKSYKU
jest to spowodowane samym winem, lecz jakimiś korzeniami, zwanymi przez
nich ocpatli , które do niego dodają.
Przez cztery słońca, o których była już mowa, rozumieli oni cztery
wieki, chociaż nie potrafią tego dobrze wyrazić; ale my wyjaśnimy to dalej
bardziej dokładnie.
Inni powiadają, że ziemia została stworzona w taki sposób:
D w ó c h bogów, Quetzalcoatl i Tezcatlipoca, opuściło z nieba na dół
boginię ziemi Tlaltecuhtli , która na wszystkich stawach miała pełno oczu
i ust, którymi kąsała niczym dzikie zwierzę. A zanim j ą opuścili, istniała
już woda, lecz nie wiedzą, kto ją stworzył; po niej chodziła ta bogini.
Widząc to, bogowie powiedzieli do siebie: „Trzeba zrobić ziemię". I mówiąc
to, zmienili się obaj w dwa wielkie węże, z których jeden pochwycił bogi
nię od prawej ręki aż po lewą nogę, drugi zaś od lewej ręki do prawej
nogi, i ścisnęli ją tak, że rozdzieliła się na pół. Z połowy od strony ple
c ó w zrobili ziemię, a drugą połowę podnieśli na niebo, czym zawstydzili
bardzo innych bogów.
16
77
78
Po dokonaniu tego, aby wynagrodzić owej bogini ziemi krzywdy, jakie
dwóch b o g ó w jej wyrządziło, wszyscy bogowie zstąpili pocieszyć ją i naka
zali, żeby z niej powstał wszelki owoc potrzebny do życia człowiekowi.
I by tak się stało, zrobili z jej włosów drzewa, kwiaty i rośliny, z jej
skóry drobną roślinkę i małe k w i a t k i , z oczu studnie, źródła i małe jaskinie,
z ust rzeki i duże jaskinie, z nosa górskie doliny, z pleców góry.
79
Bogini ta płakała nieraz nocą, pragnąc jeść serca ludzi, i nie chciała
zamilknąć, póki ich jej nie dano, nie chciała też wydać owocu, jeśli nie
była zraszana krwią ludzi.
Rozdział VIII. O STWORZENIU ŚWIATA WEDŁUG MIESZKAŃCÓW T E T Z C O C O
80
Indianie ci twierdzą, że mają również boginię Citlalicue , która wysłała
z nieba 1600 swoich synów do miasta zwanego Teotihuacan, w pobliżu
Tetzcoco; wyginęli oni zaraz po przybyciu do tego miasta.
Po tym, po upływie 26 lat od stworzenia świata, który przez cały ten
czas trwał w strasznych ciemnościach z braku słońca, zebrało się trzech
b o g ó w : Tezcatlipoca, Ehecatl oraz bogini Citlalicue, którzy postanowili zro
bić słońce, aby oświetlało ziemię.
7 6
W oryg. ucpatli. Niezidentyfikowana roślina przyspieszająca fermentację i zwiększająca
moc napoju alkoholowego wyrabianego z agawy, zwanego w náhuatl octli.
W oryg. Calcoatl.
W oryg. Atlalteutli.
Możliwe że chodzi tu o tytoń, o którym Gerónimo de Mendieta — korzystający z ma
teriałów Andresa de Olmos — pisał, iż Indianie uważają go za ciało bogini Cihuacoatl, por.
G. de Mendieta, op. cit., t. I, Lib. II, cap. X I X , s. 118.
W oryg. citlaline.
7 7
7 8
1 9
8 0
72
RYSZARD
TOMICKI
81
W tym samym czasie istniał inny bóg, o imieniu Piltzintecuhtli , i jego
żona nazywająca się Xochiquetzal . Mieli oni syna zwanego X o c h i p i l l i
i drugiego, który nie był ich, ale go wychowywali, i ten nazywał się Nanahuaton . Jego ojciec miał na imię I z p a t l , a matka C o z c a m i a u h i przy
bierali oni ciało i postać ludzką, kiedy im się podobało.
Kiedy więc bogowie zapragnęli zrobić słońce, wszyscy, ci wymienieni oraz
inni, odbyli pokutę, aby m ó c być godnym zostania słońcem i ofiarowali
trzem wielkim bogom drogocenne perły, kadzidło i inne bardzo cenne rzeczy.
Jedynie Nanahuaton, jako że był biedny, nie miał nic do ofiarowania, do
konywał tylko ofiary z samego siebie przy użyciu kolca, kłując się po wielekroć i ofiarowując to, co mógł posiadać w swej biedzie. Przyłączył się do
swych braci i rozpalił przed bogami duży ogień, a ci powiedzieli, że ten,
kto rzuci się w ogień, będzie słońcem. Wtedy Nanahuaton skoczył w ogień
magicznym sposobem, w czym był bardzo biegły; i udał się wówczas do
piekła i przyniósł stamtąd wiele cennych rzeczy i został wybrany, aby był
słońcem.
82
83
84
85
86
Rozdział IX. O S T W O R Z E N I U ŚWIATA WEDŁUG MIESZKAŃCÓW PROWINCJI
CHALCO
W innej prowincji, zwanej Chalco, opowiadają, że woda była pierwszą
przyczyną świata, ale także oni nie wiedzą, kto j ą stworzył. I że zstąpiło
z nieba kilku b o g ó w o imionach Cemecatl , Tezcatlipoca, Chiconahui
E h e c a t l , wszyscy synowie Citlalicue , bogini gwiazd, która jak mówią
zrobiła gwiazdy, słońce i księżyc; a ci bogowie, jej synowie, stworzyli czło
wieka, nie wiedzą jednak, w którym roku to było.
M ó w i ą ponadto, że jest dziewięć niebios, lecz nie wiedzą, gdzie znajduje
się słońce, ani księżyc, ani gwiazdy, ani bogowie.
87
88
8 1
89
W oryg. pilciutentli.
W oryg. Chuquiquecal.
W oryg. Choquipili.
W oryg. Nanauaton.
Tak w oryginale. Imię nie znane z innych źródeł. E . de Jonghe dopatrywał się w nim
zniekształcenia ogólnej nazwy roślin leczniczych (itzpatli lub ixpatli), co — jego zdaniem —
identyfikowałoby ojca Nanahuatona jako czarownika. W wersji hiszpańskiej Historii Meksyku
imię zmienione zostało na Itzpapalotl, bez uzasadnienia.
W oryg. Cuzcamianh.
Tak w oryginale. Nie wykluczone, iż imię to należy interpretować jako imię kalenda
rzowe Ce Ehecatl „1-Wiatr", jak sugerował E . de Jonghe.
W oryg. Chiconaui et Ehecatl, ale już E . de Jonghe wskazał, że chodzi tu bez wątpie
nia o jedno imię typu kalendarzowego Chiconahui Ehecatl „9-Wiatr".
W oryg. Atlatime. Określenie „bogini gwiazd" świadczy, że ta mocno zniekształcona
forma powinna być interpretowana jako Citlalicue. W wersji hiszpańskiej opublikowanej przez
A. Ma. Garibaya K . podano „Atlalicue lub Citlalicue".
8 2
8 3
8 4
8 5
8 6
8 7
8 8
8 9
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
73
MEKSYKU
90
Ziarno, które oni jedzą, nazywa się k u k u r y d z a i powstało w taki
sposób:
Wszyscy bogowie zeszli do jaskini, gdzie b ó g zwany Piltzintecuhtli spał
z boginią imieniem Xochiquetzal , z której narodził się b ó g zwany Cinteotl .
Ten wszedł pod ziemię i z jego włosów wyrosła bawełna, z jednego ucha
[powstały] bardzo dobre nasiona, które oni chętnie jedzą, zwane sanctlhquez ,
z drugiego [ucha] jakieś inne, z nosa jeszcze inne nasiona, zwane
chia ,
które są dobre do picia w letniej porze; z palców wyrósł owoc, zwany
camotli , który jest jak rzepa, bardzo dobry owoc; z paznokci inna od
miana wysokiej kukurydzy , to jest zboża, które oni teraz jedzą; a z reszty
jego ciała wyrosło wiele innych o w o c ó w , które ludzie zbierają i sieją. I dla
tego b ó g ten był miłowany przez innych b o g ó w i nazywano go Tlazopilli ,
to znaczy „umiłowany pan".
j
91
92
93
94
95
96
97
98
Czas już teraz dowiedzieć się, kim był ó w Tezcatlipoca, o którym India
nie tak wiele opowiadają, a i my z tego powodu tak często o nim mówimy.
Imię to składa się z trzech [słów]: tezcatl, co znaczy „zwierciadło",
tlepuca złożonego z kolei z tletl, co znaczy „światło", i pudli — „ d y m " ;
z nich wszystkich złożone zostało to imię Tezcatlipoca i dlatego powiadają,
że nosił on zawsze przy sobie silnie błyszczące zwierciadło i że dymiło ono
z powodu kadzidła oraz pachnideł, które w nim nosił.
Powiadają też, że b ó g ten stworzył wiatr, który ukazał się jako czarna
postać z wielkim kolcem całym okrwawionym na znak ofiary. Wtedy b ó g
Tezcatlipoca rzekł do niego: „Wietrze, pójdź przez morze do domu słońca,
które ma wokół siebie wielu muzyków i trębaczy, usługujących mu i śpiewa
jących. Jest wśród nich kilku o trzech nogach, inni mają uszy tak wielkie,
że zakrywają im one całe ciało. Gdy dotrzesz na skraj wody, zawołasz
9 9
9 0
W oryg. maiz. Słowo maíz, pochodzące z jeżyka Indian antylskich, upowszechnione
zostało przez Hiszpanów jako nazwa kukurydzy zwanej w náhuatl cintli (cenili).
W oryg. Pieciutentli.
W oryg. Choquijceli.
W oryg. Ciutentl.
Tak w oryginale. Słowo w sposób ewidentny zniekształcone i chyba niemożliwe do
identyfikacji. E . de Jonghe dopatrywał się w nim nazwy catateztli, natomiast Á. Ma. Garibay K . — huazontli, nie wykluczając jednak całkowicie propozycji swego poprzednika.
Tak w oryginale; z nahuatlanskiego chian — odmiana szałwi.
W oryg. camotl. Batat (Ipomoea batatas).
Mimo iż we wstępie do tego akapitu zapowiada się wyjaśnienie genezy kukurydzy,
a wzmianka o „innej odmianie wysokiej kukurydzy" sugeruje, że wcześniej była już mowa
o jej odmianach, tekst nie wspomina więcej o tej roślinie.
W oryg. Tlacopili.
Etymologia imienia Tezcatlipoca nie jest całkowicie jasna. Interpretacja podana w tek
ście zakłada oboczność form Tezcatlipoca/Tezcatlepoca „Błyszczące (płonące) zwierciadło, które
dymi". Jednakże człon -tli- bywa też wywodzony od tlilli lub tliltic „czarny", co daje asumpt
do tłumaczenia „Dym czarnego zwierciadła". Najczęściej imię to tłumaczy się jako „Dymiące,
Zwierciadło".
9 1
9 2
9 3
9 4
9 5
9 6
9 1
9 8
9 9
74
RYSZARD
1 0
TOMICKI
101
moje wnuki: Acapachtli ° , to jest żółwia, A c i h u a t l , to jest półkobiete,
półrybę, oraz Atlicipactli , to jest wieloryba, i powiesz im, żeby utworzyli
z siebie most, abyś mógł przejść. I przyprowadzisz mi z domu słońca mu
zyków z instrumentami, by oddać im cześć". Powiedziawszy to, odszedł
i więcej go nie widziano.
'Wtedy b ó g wiatru poszedł na skraj wody, wywołał ich imiona, a oni
niezwłocznie przybyli i utworzyli z siebie most, po którym on przeszedł.
Słońce, widząc że nadchodzi, rzekło do swych m u z y k ó w : „Oto zbliża się
nieszczęśnik; niechaj nikt mu nie'odpowiada, bo kto mu odpowie, pójdzie
z nim". Owi muzycy mieli odzienie w czterech kolorach: białym, czerwo
nym, żółtym i zielonym.
102
Gdy b ó g wiatru tam dotarł, przywołał ich śpiewem, na co natychmiast
odpowiedział jeden z nich i odszedł wraz z nim zabierając muzykę. Jest to
ta, którą wykonują teraz podczas tańców na cześć swoich bogów, tak jak
my to czynimy przy użyciu organów.
M ó w i ą oni również, że Tezcatlipoca ukazywał się im w postaci małpy
i mówił przez plecy. Innymi razy w postaci ptaka, który uderzając skrzydła
mi czynił wielki hałas i budził śpiących, kiedy chciał do nich przemówić.
I tak przekonywał ich, o czym opowiemy szerzej w dalszym ciągu naszej
historii, do składania mu ofiar. Chciał bowiem, żeby byli oni okrutni, i cie
szył się ludzką krwią, a ofiarę taką spełniali otwierając żywym jeszcze nie
wolnikom klatkę piersiową, wyrywając serce i dając mu je do zjedzenia za
nim umarło. Tego zaś, kto lepiej dokonywał tej ofiary, uważali za lepszego
i bardziej godnego czci kapłana.
Rozdział X. O BOŻKU Z W A N Y M QU E T Z A L C O A T L , O JEGO POCHODZENIU,"
C Z Y N A C H I C Z A S I E J E G O PANOWANIA
W historiach tego dzikiego ludu powiada się, że istniał b ó g imieniem
C a m a x t l i , który pojął za żonę boginię o imieniu Chimalma i miała ona
z nim dzieci, jedno spośród których nosiło imię Quetzalcoatl. Urodził się
103
100 w oryg. Esacapachtli. E . de Jonghe proponuje odczytanie tego słowa jako Acatapachtli
(acatl „trzcina", tapachtli „mięczak rzeczny lub morski") podejrzewając, iż forma podana
w tekście powstała z fałszywego odczytania hiszpańskiego zdania „la tortuga que es acata
pachtli". A. Ma. Garibay К. podaje natomiast Acapachtli dodając: »tal vez por acatapachtli,
o sea „concha acañada"«. Jeżeli zauważymy, iż de Jonghe najwyraźniej przeinterpretował
formę podaną w tekście (hipotetyczne hiszpańskie zdanie powinno bowiem brzmieć raczej:
„la tortuga que es acapachtli"), wówczas nazwa zaproponowana przez Garibaya wydaje się
trafniejsza. Tym bardziej że podobną formę acapechtli notuje słownik Alonsa de Molina
w znaczeniu „plecionka z trzciny lub tratwa do przebywania rzeki", por. Molina, 1977, s. 1 v.
101 w oryg. Acilmatl. Nahuatlańskie acihuatl (atl „woda", cihuatl „kobieta") oznacza
dosłownie „wodna kobieta".
102 w oryg. Altcipatli. Możliwe jest dwojakie odczytanie tej formy: acipactli {atl „woda",
cipactli „krokodyl, kajman") lub atlicipactli [atl „woda", i- „jej", cipactli „krokodyl, kajman"),
dosłownie „wodny kajman".
юз w oryg. Camachtli.
ŹRÓDŁA
DO
DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
MEKSYKU
75
104
on w M i c t í a t l a u h c o
a ponieważ matka zmarła przy jego porodzie, został
oddany dziadkowi i babce, którzy go wychowywali.
Gdy już dorósł, odesłano go do ojca; jednak z powodu wielkiej miłości,
jaką darzył go ojciec, jego bracia byli tak zazdrośni, że postanowili go
zabić. Aby to uczynić, wysłali go podstępnie na wielką skałę zwaną Tlachinoltepec , co znaczy „skała, na której dokonuje się spalenia". Tam go
pozostawili, zeszli na dół i patrzyli na ogień płonący wokół skały. Ale
Quetzalcoatl wsunął się do dziury, która była w skale, i bracia odeszli myśląc,
że zginął. Jednak kiedy się oddalili, on wyszedł ze skały z łukiem i strzałami,
strzelił do jakiegoś zwierzęcia i zabił je. I zarzuciwszy je sobie na plecy,
zaniósł do swego ojca. Przybył wcześniej niż jego bracia i dał zwierzę ojcu.
A gdy przyszli bracia, zdumieli się na jego widok i postanowili zabić go
w inny sposób.
105
Umieścili go zatem na drzewie mówiąc, żeby strzelał stamtąd do ptaków,
a gdy był już na drzewie zaczęli ciskać weń strzały; on zaś, jako że był
sprytny, spadł na ziemię udając martwego. Widząc to, jego bracia udali się
do domu; kiedy odeszli, Quetzalcoatl podniósł się, zabił królika i zaniósł
go swemu ojcu, zanim jeszcze przybyli jego bracia.
Ojciec, podejrzewając co chcieli z nim zrobić bracia, zapytał, gdzie są
jego bracia. On mu odrzekł, że już nadchodzą i opuścił ojca odchodząc
do innego domu. Tymczasem przyszli bracia i ojciec spytał ich, gdzie jest
ich brat; oni odparli, że zaraz przyjdzie. Wtedy złajał ich za to, że chcieli
zabić brata; a oni, rozgniewani tym, postanowili zabić także swego ojca.
Uczynili to, zabierając go na pewną górę.
Po zabiciu go odszukali Quetzalcoatla i wmówili mu, że ojciec przemie
nił się w skałę, przekonując go zarazem, by poświęcił tej skale i złożył
w ofierze coś takiego, jak lwy, tygrysy, orły, drobne zwierzaki i motyle, aby
mieć okazję do zabicia go, ponieważ on nie mógłby znaleźć tych zwierząt.
A gdy nie chciał ich usłuchać, chcieli go zabić, lecz on wymknął się im,
wspiął się na drzewo albo, co bardziej zasługuje na wiarę, na tęże skałę
i ciskając strzały zabił ich wszystkich.
Po tym przybyli z honorami poszukujący go poddani, którzy bardzo go
miłowali, i wziąwszy głowy jego braci, opróżnili ich czaszki i zrobili z nich
naczynia do picia; i bezzwłocznie wyruszyli stamtąd i przybyli na ziemie
Meksyku. Kilka dni przebywał [Quetzalcoatl] w wiosce zwanej Tulantzinco ,
a stamtąd udał się do Tula, gdzie wtedy nie wiedziano jeszcze, co to jest
składanie ofiar; i tam, ponieważ przyniósł zwyczaj składania ofiar, uznano
go za boga. Nauczył on ich wielu pożytecznych rzeczy, [wznoszenia] świątyń
dla niego i innych rzeczy; i przez 160 lat był bogiem tego kraju.
1 0 6
104 \Y oryg. Nichałlanco. Por. interesującą próbę zlokalizowania miejsca urodzenia Quetzal
coatla w wąwozie Michatlauhco w pobliżu Amatlán w stanie Morelos, Dubernard Cha
ve au,' 1982.
105 w oryg. Chalchonoltepetl.
106
oryg. Tulancingo.
76
RYSZARD
TOMICKI
Rozdział X I . O P R Z Y B Y C I U T E Z C A T L I P O C A D O T U L A I O T Y M ,
J A K ZMUSIŁ Q U E T Z A L C O A T L A DO U C I E C Z K I
Quetzalcoatl żył w Tuła w wielkim dostatku, czczony jako b ó g , lecz jako
że prawdy nie da się zbyt długo zataić doszło do tego, że przybył do Tula
inny bóg, Tezcatlipoca, o którym mówiliśmy już wcześniej. Ten, gdy tylko
się pojawił, z zazdrości, jaką czuł względem Quetzalcoatla, usiłował zaszko
dzić ludziom z Tula, ażeby i jego czcili razem z Quetzalcoatlem.
Wszedł do Tula jako biedak i przybierając co chwilę odmienną postać
straszył mieszkańców Tula oraz Quetzalcoatla, bo c h o ć i on był diabłem,
jak tamten, to jednak zawsze jedne diabły są potężniejsze od innych; albo
wiem powstały one z aniołów, a skoro jedne anioły są potężniejsze od dru
gich, to także diabły. T a k więc ó w Quetzalcoatl był słabszy niż Tezcatlipoca
i dlatego obawiał się go.
I pewnego dnia Tezcatlipoca poszedł do świątyni Quetzalcoatla. Było
tam wiele sług strzegących ołtarza, gdzie znajdowała się podobizna Quetzal
coatla oraz zwierciadło, które Indianie bardzo cenili, albowiem — jak im
kazał wierzyć Quetzalcoatl — dzięki temu zwierciadłu zawsze miały padać
deszcze, ilekroć ich potrzebowali, i jeśli go prosili za pośrednictwem zwier
ciadła, on im je dawał. Kiedy więc wszedł Tezcatlipoca do świątyni, natknął
się na uśpione straże i poszedł wprost do ołtarza, ukradł zwierciadło i ukrył
je pod pałacem, gdzie spali strażnicy; a zrobiwszy to, odszedł.
Gdy strażnicy się obudzili i nie znaleźli zwierciadła, z wielkim smutkiem
zaczęli go szukać. Tezcatlipoca zaś spotkał na swej drodze starą kobietę
i rzekł do niej: „Idź do świątyni i powiedz strażnikom, że to, czego szukają,
jest pod ich pałacem, a będziesz przez nich lubiana". Staruszka tak też
uczyniła.
Tymczasem Tezcatlipoca przemieniał się w postacie różnych zwierząt
i potworów, starając się przerazić ludzi. Obciął sobie także włosy, czego
Indianie nigdy dotąd nie widzieli. I poszedł [znowu] do świątyni Quetzalcoatla,
zniszczył jego statuę, łamiąc ją i ciskając o ziemię, a przybierając różne
postaci przeraził jego sługi i wszystkich mieszkańców Tula, którzy widząc to
odchodzili i opuszczali miasto. Także Quetzalcoatl widząc to bał się i uciekł
z kilkoma ze swych sług, z czego Tezcatlipoca był bardzo zadowolony.
Quetzalcoatl poszedł stamtąd do T e n a y u c a n i przebywał tam jakiś czas.
A stamtąd poszedł do C u l h u a c a n , gdzie również przebywał dłuższy czas,
lecz i teraz nie wiedzą jak długo. Stamtąd, po przejściu gór, udał się do
Quauhquechollan , wystawił świątynię i ołtarz dla siebie i był czczony
jako bóg, i nie było innych tylko on. Przebywał tam 290 lat i pozostawił
władcę imieniem M a t l a l x o c h i t l . I poszedł do C h o l u l a , gdzie przebywał
107
108
lft9
no
107 \y oryg. Tenacuia.
ios w oryg. Cullinacan.
W oryg. Quantiquechula.
W oryg. Maclalchochitl.
' H ' W oryg. Acholula.
1 0 9
1 1 0
111
ŹRÓDŁA
D O DZIEJÓW
PRZEDHISZPAŃSKIEGO
MEKSYKU
77
160 lat; tam wzniesiono mu wspaniałą świątynię, z której pozostała jeszcze
duża część, gdyż była solidnie zbudowana i piękna, a wznieśli ją giganci,
o czym będziemy mówić później.
Stamtąd poszedł do C e m p o a l l a n , głównego miasta nad Morzem Hisz
pańskim, dokąd najpierw przybył markiz Don [Hernán] Cortés, kiedy wkro
czył do tego kraju. Ale teraz jest [to miasto] całkowicie zrujnowane przez
Hiszpanów, podobnie jak to zrobili z wieloma innymi. W mieście tym prze
bywał [Quetzalcoatl] przez 260 lat i aż do tego miejsca ścigał go Tezcatlipoca.
Widząc, że ó w Tezcatlipoca tak go prześladuje, poszedł na pustynię,
wypuścił strzałę w drzewo i rzucił się na brzechwę strzały, i tak umarł.
Jego słudzy zabrali go i spalili; stąd pozostał zwyczaj palenia zwłok.
Powiadają, że z dymu, jaki powstał z jego ciała, utworzona została wielka
gwiazda, która nazywa się Gwiazdą W i e c z o r n ą .
Ten Quetzalcoatl nigdy nie miał żony ani dzieci.
Inni mówią, że kiedy miał on umrzeć, udał się do miejsca...
112
113
LITERATURA
Baudot Georges
1976 Fray Andrés de Olmos y su Tratado de los Pecados Mortales en lengua náhuatl,
..Estudios de Cultura Náhuatl", t. X I I . s. 33-59.
1979 Tratado de hechicerías y sortilegios de Fray Andrés de Olmos. Edición del texto
náhuatl con traducción y notas en francés, México.
1983 Utopía e historia en México. Los primeros cronistas de la civilización mexicana
(1520-1569), trad, del francés por Vicente González Loscertales, Madrid.
Dubernard Chaveau, J.
1982 ¿ Quetzalcoatl en Amatlán (MorelosJ?, „Estudios de Cultura Náhuatl", t. X V ,
s. 209-217.
F r a n k o w s k a Maria
1966 Zadania i potrzeby polskiej amerykanistyki w zakresie etnografii, „Etnografia Polska",
t. X, s. 237-252.
4
G a r i b a y K . Ángel Ma.
1971 Historia de la literatura náhuatl, México, t. I-II.
G i b s o n Charles, G l a s s John B.
1975 A Census of Middle American Prose Manuscripts in the Native Historical Tradition,
[w:] Handbook of Middle American Indians, ed. Robert Wauchope, vol. 15: Guide
to Ethnohistorical Sources, Part 4, Austin, s. 322-400.
Histoyre
1961 Histoyre du Mechique. Retraducción del francés por Joaquín Meade, notas de Wigberto Jiménez Moreno, „Memorias de la Academia Mexicana de la Historia",
t. X X , num. 2, s. 183-210.
Jonghe Edouard de
1905 Histoyre du Mechique. Manuscrit francais inédit du XVI siecle, „Journal de la
Société des Américanistes de Paris", N. S., t. I I , s. 1-41.
е
1 1 2
W oryg. Cempoala.
из w oryg. Hesper. Mowa o planecie Wenus widocznej po zachodzie słońca.
78
RYSZARD T O M I C K I
K a š p a r Oldřich
1980 Nový Svět v české a evropské literatuře 16.-19. století, Praha (1983).
L e ó n - P o r t i l l a Miguel
1983 lín texto inédito de Salvador Toscano: Libros cosmogónicos del México antiguo,
presentación y notas de Miguel León-Portilla, „Estudios de Cultura Náhuatl",
t. X V I , s. 327-347.
Manrique C a s t a ñ e d a L .
1982 Fray Andrés de Olmos: Notas críticas sobre su obra lingüistica, „Estudios de Cultura
Náhuatl", t. XV, s. 27-35.
Mendieta Gerónimo de
1945 Historia eclesiástica indiana, México, t. I-IV.
M o l i n a Alonso de
1977 Vocabulario en lengua castellana y mexicana y mexicana y castellana, México.
Moreno de los Arcos Roberto
1967 Los cinco soles cosmogónicos, „Estudios de Cultura Náhuatl", t. VII, s. 183-210.
Olmos Andrés de
^
1875 Grammaire de la langue náhuatl ou mexicaine, ed. par Rémi Simeon, Paris.
P i l l i n g James С.
1895 The writings of Padre Andrés de Olmos in the languages of Mexico, „American
Anthropologist", vol. 8, n° 1, s. 43-60.
Sullivan Thelma D.
1974 Tlaloc: A new etymological interpretation of the God's name and what it reveals of
his essence and nature, [w:] Atti del XL Congresso Internazionale degli Americanisti,
Roma-Genova, 3-10 Settembre 1972, Tilgher-Genova, t. II, s. 213-219.
Tello Antonio
1973 Crónica Miscelánea de la Sancta Provincia de Xalisco. Libro segundo, Guadalajara,
t. I-II.
Teogonia
1979 Teogonia e historia de los mexicanos. Tres opúsculos del siglo XVI, ed. Ángel Ma.
Garibay K . , México.
T i bon Gautier
1948 Le пот mexicain du dindon et ses rapports avec la mythologie náhuatl, [w:] Actes
du XXVIII
Congres International des Américanistes (Paris 1947), Paris, s. 529-547.
T o m i c k i Ryszard
1982 Sobre la semántica de tres mitos aztecas, „Ethnologia Polona", t. 8 (1984),
s. 171-182.
1984 Elementy kultury duchowej Indian Nahua z 2 polowy XVI w.: Krótka relacja o bo
gach i obrzędach z czasów pogaństwa Pedra Ponce de León, „Etnografia Polska",
t. X X V I I I , z. 2, s. 111-135.
1985a Struktura epok świata w mitologii nahuatlańskiej. Nowa interpretacja wersji z Histoyre
du Mechique, Leyenda de los Soles i Historia de los mexicanos por sus pinturas,
„Etnografia Polska", t. X X I X . z. 2, s. 107-134.
1985b Estructura de las épocas del mundo en la mitología náhuatl: el problema de la
llamada versión canónica de Tenochtitlan, „Ethnologia Polona", t. U (1986), s. 45-73.
1987 Fecha de redacción de la Histoyre du Mechique y otros datos cronológicos según
los cálculos contenidos en el capítulo V de la misma, „Estudios Latinoamericanos",
t. 11.
Torquemada Juan de
1975 Monarquía Indiana, México, t'. I-III.
W i e r c i ń s k i Andrzej
е
1985-1986 Ometeotl — concepción de la deidad suprema en el México prehispánico,
Latinoamericanos", t. 10, s. 9-32.
„Estudios
ŹRÓDŁA D O DZIEJÓW PRZEDHISZPAŃSKIEGO M E K S Y K U
79
Ryszard Tomicki
SOURCES F O R T H E H I S T O R Y O F PRE-SPANISH
I. T H E H I S T O R Y O F M E X I C O (1548?)
MEXICO
In the paper the author presents the Polish translation of a source known as Histoyre
du Mechique which was published for the first time by Edouard de Jonghe in 1905. The
author of the Polish translation introduced it with a preface discussing the former researches
aiming to discover the authorship of the source and the probable time when it might have
been written. Basing on own analyses published in "Estudios Latinoamericanos" (Warszawa)
vol. I I : 1987 the author suggests that Histoyre du Mechique might have been written in
1548 or 1547. In the notes to the text quoted verbatim the explanations of the náhuatl
terms have been given as well as some remarks concerning certain problems of interpretation
of Histoyre du Mechique.
Translated by Anna
Kuczyńska-Skrzypek