fadd077d53f1c3d2375239690a7c6e21.pdf

Media

Part of Wstęp / Antropolog wobec wspólczesności

extracted text
Wstęp

C o łączy fora internetowe poświęcone problematyce robótek ręcznych, dubbing
i door selection ze sceną polityczną mazurskiej gminy czy dylematami ekonomicznymi
współczesnych rolników? Niewiele, prócz osoby promotora kierującego tak zróż­
nicowanymi pracami badawczymi. Różnorodność tematów prac magisterskich
i doktorskich powstających pod kierunkiem Profesor A n n y Zadrożyńskiej była
wręcz legendarna. Studenci o nietypowych zainteresowaniach dostawali szansę
realizowania własnych pomysłów. Ta postawa otwartości na nowe wyzwania, nie¬
zwykle ceniona przez magistrantów i doktorantów, wymagała od promotorki roz¬
ległej wiedzy oraz chęci dokształcania się w kwestiach, które zgłębiali jej pod¬
opieczni. Ta pasja nieustannego poznawania nowych zjawisk kultury nie polegała na
mechanicznym wyszukiwaniu pozycji bibliograficznych pasujących d o tematu.
Przeciwnie, Pani Profesor podsuwała niewiele lektur, które w tajemniczy i niezgłę¬
biony sposób okazywały się organizującymi konstrukcję całej pracy. Równie inspi¬
rujące były r o z m o w y z promotorką, dające bodziec do przemyślenia własnej inter¬
pretacji, na którą nagle trzeba było spojrzeć z zupełnie nowej, zaskakującej per¬
spektywy.
Korzystając z obecnego zainteresowania przeszłością zapamiętaną, nie zawsze
należycie udokumentowaną, ale angażującą emocje i oddającą klimat minionego
czasu, przywołajmy czasy gdy na etnologii na roku było około 20 osób, studenci
często wyjeżdżali w teren, w ramach nie tylko grup laboratoryjnych, ale i corocz¬
nych, miesięcznych praktyk. Były to czasy niezwykłej, familiarnej atmosfery ówczes­
nej Katedry Etnografii, którą współtworzył uśmiech A n n y Zadrożyńskiej zajmują­
cej się sprawami studentów z ogromną życzliwością i wyrozumiałością dla ich prob¬
lemów.
Wstęp do etnologii, koordynowany wówczas przez Nią, był pasjonująco prowa¬
dzonym wywodem dotyczącym możliwości poznania i rozumienia. Rozpoczynał
się kartezjańską Rozprawą o metodzie, mającą zachęcić studentów do wątpienia we
wszelkie utarte przekonania, i dalej rozwijał się niebanalnie - studiowano m.in. frag7

Wstęp

menty pism Giambattisty Vico. O ile ten wstępny wykład zaskakiwał oryginalnym
podejściem, bardzo inspirującym słuchaczy o tyle wykład z etnografii Europy robił
ogromne wrażenie rozmachem, z jakim temat był potraktowany Obejmował
niezwykle interesujące kwestie, takie jak etnogeneza Europy czy kulturowe o d ­
mienności chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego; uzmysławiał studentom,
z jakich tradycji czerpie współczesna kultura europejska. O rozległości wiedzy ko¬
niecznej d o poprowadzenia etnografii Europy w tak szerokiej perspektywie najle¬
piej świadczy fakt, że nikt potem nie był w stanie kontynuować wykładu w takiej
formie i został on zastąpiony całym blokiem zajęć seminaryjnych o podobnej tema¬
tyce.
Tak duża wiedza nie oznacza, że mamy do czynienia z badaczem gabinetowym.
Przeciwnie, nawet w latach, gdy najwyżej ceniono dywagacje metodologiczno-epistemologiczne, Pani Profesor prowadziła badania terenowe. N i e były t o poszu¬
kiwania pozostałości kultury ludowej ,podejmowane przez wielu ówczesnych et¬
nografów. Badania dotyczące mieszkańców i pracowników państwowych gospo¬
darstw rolnych były odejściem o d zainteresowań kulturą wsi tradycyjnej, skupiały
się na sytuacji współczesnej, na opisie eksperymentu gospodarczego, społecznego
i kulturowego, jakim były PGR-y Trudności prowadzenia badań wśród wykorze­
nionych mieszkańców PGR-owskich bloków są dla każdego etnografa oczywiste
i muszą budzić uznanie dla wytrwałości niestrudzonej badaczki, która d o dziś każ¬
dego roku wyrusza na Pomorze, żeby przyglądać się z bliska zmieniającej się rzeczy¬
wistości.
Etnograficzne badania terenowe prowadzone we wsiach podlaskich, w koszaliń¬
skich PGR-ach i wśród robotników warszawskiej fabryki zaowocowały bardzo
ważną książką. Temat tej publikacji - praca - t o nie problem wymyślony za biur¬
kiem, lecz kwestia żywo interesująca rozmówców, problem węzłowy, porządkujący
ich życie i widzenie świata. Książka zawierająca wiele ciekawych pomysłów inter¬
pretacyjnych pokazuje, że praca, będąca w kulturze tradycyjnej wyznacznikiem
życia i swojskości, zmienia swoje znaczenie w modelu przejściowym, traci dotych¬
czasowe konotacje i wiąże się z nowymi sensami już w modelu współczesnym,
który autorka buduje na podstawie materiałów zgromadzonych w latach 70. X X w.
w jednej z warszawskich fabryk. Jest to publikacja niezwykle cenna dla badaczy
zjawisk kulturowych we współczesnej Polsce. Anna Zadrożyńska jako jedna z nie¬
wielu przerzuca pomost pomiędzy dobrze ugruntowanym w literaturze etnologicznej modelem chłopskiej kultury tradycyjnej przełomu X I X i X X w. a opisami
zmian czasów transformacji po 1989 r. Lata PRL nie doczekały się wielu opracowań
etnologicznych, brakuje zwłaszcza prac opartych na prowadzonych wówczas bada¬
niach terenowych, skupionych na aktualnej sytuacji, a nie na przeszłości. Homo faber
i homo ludens jest jedną z niewielu publikacji wypełniających tę lukę - książką praw¬
dziwie etnologiczną, relacjonującą wyniki aktualnych wtedy badań terenowych,
proponującą uogólnione i niebanalne wnioski.
8

Wstęp

W d o r o b k u Profesor Anny Zadrożyńskiej nie brakuje publikacji dotyczących
kultury ludowej. I w t y m przypadku zaskakują one nowatorskim spojrzeniem i świe­
żością interpretacji. Książka Światy, zaświaty. O tradycji świętowań w Polsce jest barw­
nym opisem obrzędów składających się na polską kulturę tradycyjną (i nie tylko),
poddanych błyskotliwej interpretacji umożliwiającej współczesnemu czytelnikowi
odnalezienie się we własnej tradycji, z której, o czym pisał Hans Georg Gadamer,
człowiek współczesny często czuje się wywłaszczony. Podobną funkcję spełnia
dwutomowa publikacja Powtarzać czas początku, będąca w y w o d e m na temat świę­
towania - jedna część relacjonuje cykl doroczny druga cykl życia ludzkiego. Oba
tomy wypełnione są niezwykle przystępnym opisem przede wszystkim polskiej
obrzędowości. Jasne i przekonujące objaśnienia sensu praktyk obrzędowych czynią
z tej książki bezcenne narzędzie dla etnografa, nękanego przez dziennikarzy pyta¬
niami o sens święcenia palm wielkanocnych czy śmigusa-dyngusa.
Podkreślając naukowe dokonania Jubilatki, nie można pominąć Jej prac popula¬
ryzatorskich. Książka Damy i galanci uzmysławia i historycznie uzasadnia sens sto­
sowania pewnych standardów życia towarzyskiego i określonych konwenansów p o ­
rządkujących relacje międzyludzkie. Autorka przypomina o nich współcześnie, kiedy
wszelkie zasady w tej sferze wydają się nieaktualne. Szkice zamieszczone w tomie
Targowisko różności dotyczą zjawisk dzisiejszej kultury takich jak popularność komik¬
sów, zamiłowanie do oglądania komedii romantycznych i seriali czy moda uniseks.
Uroda tych artykułów polega na ukazaniu dawniejszych kulturowych korzeni tego,
co wydaje się osobliwie współczesne. I tak rozważania o komiksach Anna Zadrożyńska rozpoczyna przywołaniem XI-wiecznej tkaniny z Bayeux, haftem relacjonu­
jącej tryumf Wilhelma Z d o b y w c y Ta metoda sięgania w głąb tradycji kultury po to,
by zrozumieć kulturową teraźniejszość, jest zaskakująco skuteczna, o czym czytel¬
nik przekonuje się, gdy wnikliwa interpretacja biblijnego opisu niegodnego czynu
Chama okazuje się znakomitym punktem wyjścia do zrozumienia boleśnie aktual¬
nych przejawów chamstwa.
N i e sposób krótko podsumować tylu lat tak twórczej pracy dydaktycznej,
badawczej i pisarskiej, gdy jednak przyszło nam to zrobić, powiedzmy tak: jest to
dorobek niebanalny i niezwykle inspirujący.
*
W tomie Antropolog wobec współczesności zgromadziliśmy teksty podejmujące najroz¬
maitsze tematy, pisane z różnych perspektyw, przez osoby z bogatym dorobkiem
naukowym i przez początkujących badaczy. T o m podzieliliśmy na cztery części:
trzy z nich wskazują główne nurty zainteresowań dzisiejszej antropologii, ostatnia
dowodzi, że współczesnego etnografa interesuje niemal każdy aspekt kultury. Za¬
czynamy od krótkiej przygody z lustrem.
Na kształt dzisiejszej antropologii kulturowej, jej metodologii i zainteresowań
badawczych, niewątpliwie wpłynęły jej próby samozrozumienia, swoisty autobio9

Wstęp

grafizm uprawiany z dużym zapałem przez badaczy od mniej więcej 30 lat. Takie
przeglądanie się w lustrze wydaje się koniecznością, jeśli chcemy zrozumieć mecha­
nizmy rządzące dzisiejszymi dyskursami antropologicznymi, jej jawnych i ukrytych
mistrzów lub wrogów. A n t r o p o l o g wobec współczesności pozostaje bezradny jeśli
nie umie odnieść się d o historii dziedziny dlatego naszą wędrówkę rozpoczynamy
właśnie od zwierciadła, w którym zobaczymy m.in., jak zmieniały się pytania ba­
dawcze etnologii po II wojnie światowej (Zofia Sokolewicz), jak konstruowane były
w różnych czasach i różnych językach badawczych, monografie terenowe (Anna
Malewska-Szałygin) i jakie dziedziny etnologii były - i czy słusznie - postrzegane
jako deficytowe (Iwona Kabzińska). Niemal przejścia na drugą stronę lustra wyma­
gało znalezienie korzeni nazwy dyscypliny (Zbigniew Jasiewicz) - ukazanie zmian
nazw etnologii czy antropologii okazuje się swoistym świadectwem historii nie tyl¬
ko tych dziedzin, ale nauki w ogóle. Przed lustrem można dostrzec również podsta­
w o w y problem współczesnej humanistyki: kłopoty z reprezentacją (Agata Maksimowska). Bo czy to nie etnolodzy uzurpowali sobie prawo do mówienia głosem
innych, a jednocześnie czy to nie oni dobitnie pokazali (i nadal pokazują), że zwier­
ciadło, nawet jeśli przechadza się po gościńcu, pokazuje nam tylko część prawdy?
To rozpoznanie kazało badaczom sięgnąć po nowe narzędzia opisu rzeczywistości,
takie jak film (Sławomir Sikora). Pamiętajmy jednak, że jeśli za długo patrzymy
w lustro, możemy zobaczyć w nim diabła albo — co wbrew pozorom nie jest wcale
mniej groźne - zakochać się w swoim odbiciu. Dlatego w tej antologii podejmiemy
także inne wątki.
Sieć to metafora pojemna, robiąca od lat karierę - oznacza i skomplikowane
relacje transnarodowe, i uwikłanie lokalnych kontekstów w globalne znaczenia,
i w końcu internetową pajęczynę, którą bez przerwy już niemal wszyscy tkamy.
W globalnej sieci z chęcią znajdujemy tubylcze znaczenia. W i d z i m y m.in., że mo¬
dernizm w różnych częściach świata ma różne oblicza, że wcale nie oznacza po¬
wszechnej zgody na europejski racjonalizm i zapoznania tego, co organizowało
praktyki społeczne w społeczeństwach przednowoczesnych (Longina Jakubow­
ska). Pojęcie globalizacji, jeśli jeszcze w ogóle ma być kategorią przydatną do opisu
rzeczywistości, w której przyszło nam żyć, musi zostać na nowo przemyślane (Jerzy
S. Wasilewski). N i e znaczy to jednak, że nic się nie zmieniło, że sieć jest tylko
naukową mrzonką. Zmienia się bardzo wiele, bo zmienia się postrzeganie czasu,
obserwujemy mechanizmy detemporalizacji i fenomen rozszerzonej teraźniejszoś¬
ci (Elżbieta Tarkowska). Niewątpliwie ma na to wpływ także rozwój Internetu,
wielkiego labiryntu, którego mapy nie da się sporządzić - ale można pracować nad
zbudowaniem narzędzi pomagających także etnologom, z ich specyficznymi meto¬
dami badawczymi i charakterystycznymi celami poznawczymi, poruszać się w nim
(T M a t t h e w Ciołek). A w środku tego labiryntu odnajdziemy znowu stare, dobre
tradycje, choćby kurpiowskie (Katarzyna Waszczyńska).

10

Wstęp

Rzeczywistość wirtualna wcale jednak nie spowodowała - jak kiedyś sądzono
- triumfu nowego, niematerialnego ducha, bezcielesnego umysłu. Ciało nadal ma¬
my, silnie je odczuwamy, po prostu nim jesteśmy. Dlatego kolejnym podejmowanym
tu tematem jest właśnie ono: fenomenologicznie postrzegane ciało, które boli, które
wyznacza nam miejsce w świecie (Tomasz Rakowski), i ciało w ujęciu tradycyjnym,
czekające na cud uzdrowienia (Tanas Wrażinowski). Dziś już jesteśmy pewni, że to
ciało m.in. kształtuje nasze widzenie świata, ale równocześnie wiemy że jest także
kulturowym konstruktem i żeby pozwoliło nam odczuć nie tylko ból, ale i rozkosz,
potrzebne są społecznie wypracowane ramy odniesienia. Tak, to ciało pozwala nam
odczuwać radość miłości, ale w nią przecież wpisane są uprzedzenia, relacje władzy
i nierówności (Agnieszka Kosciańska). To ciało nam mówi: jeść trzeba, ale co jeść
i w jaki sposób - o t y m już decydują przeróżne społeczne uwikłania (Magdalena
Radkowska-Walkowicz). Antropologia, w przeciwieństwie d o socjologii, nigdy nie
mogła abstrahować od cielesności. Kiedy badacz stawał na obcej ziemi, pierwsze,
co zauważał, to inność ciał: tubylcy mieli inny kolor skóry, inne włosy, inny zapach.
Nieraz też etnografowie słyszeli o potworach, kuriozach, cielesnych wynaturze¬
niach, których istnienie zaburzało porządek taksonomiczny (Piotr Kowalski). Dziś
też media opowiadają o monstrach, seksualnych dewiantach, do czego antropologia
nie może się nie odnieść (Mirosława Drozd-Piasecka). I w końcu, trzeba to jasno
powiedzieć: ciało i duch, natura i kultura to nie osobne b y t y wciąż walczące o swoje.
Granica między nimi i one same zostały ustanowione sztucznie, by łatwiej było się
nam znaleźć w świecie, istnym targowisku różności.
I to właśnie na targowisku różności spotkamy przedmioty, które niewątpliwie są
materialne, cielesne nawet, a jednocześnie pełnią funkcję znaków: pozwalają się i do¬
tykać, i czytać. Ich materialność, a nawet sprawczość narzuca się badaczom aż nad­
to. Tak jest też z pewnym rodzajem graffiti, które i jest, i znaczy; wypełnia przestrze­
nie ulicy i naszych głów; jest nasze i swoje (autoteliczne) zarazem (Małgorzata
Czapiga). Na targowisku przekraczane są i inne granice. Ktoś uczestnicy w misterium
męki Pańskiej, podczas gdy jego sąsiad ogląda Pasję Mela Gibsona (Kamila Baraniecka-Olszewska). Na t y m bazarze gra toczy się nie tylko o pieniądze, ale też
o prestiż. Spójrzmy chociaż na kolejny fenomen przekraczający granicę między
dawnym a nowym: wystawne, peczalbarskie wesele w macedońskiej wsi (Karolina
Bielenin-Lenczowska). Następny stragan też pełen dziwności: pisma, pamiątki,
ozdoby - wszystko o Puszczy Zielonej (Krzysztof Braun). Spójrzmy jeszcze na
tych obcych, kolorowych sprzedawców: to Cyganie. Ale skąd i po co przybyli?
(Lech Mróz i Ryszard Tomicki). C o chcą nam sprzedać? Handlować można t u nie¬
mal wszystkim. Niektórzy, żądni kolonialnych przygód, chcą kupić obce kraje (Ma¬
rek Arpad Kowalski). A inni - uwaga, w i d o k niezwykły - oferują pigmeja, doskonały
egzemplarz do cyrku i dla badaczy poszukujących odpowiedzi na pytanie, k i m jest
człowiek (Mikołaj Olszewski).

11

Wstęp

Jednak „nie wszystko jest na sprzedaż. [ . . . ] Targowisko to nie targ czy jarmark.
To nie tylko miejsce spotkania kupców, sprzedawców, sprzedawczyków i klientów.
Targowisko - to pewna metaforyczna sytuacja kontaktów między ludźmi, relacji
o zabarwieniu moralnym, emocjonalnym, estetycznym. [ . . . ] To gra, emocjonująca,
wabiąca, urzekająca. Czasami nawet gra o życie, czasami - o śmierć"*.

Anna
Magdalena

Malewska-Szałygin

Radkowska-Walkowicz

Warszawa, maj 2010 r.

* A n n a Zadrożyńska, Targowisko różności, Warszawa 2 0 0 1 , s. 6 - 7 .

12

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.