bb5bab34918655546e1d513a511ed5a8.pdf

Media

Part of Z naszego tkactwa na Kurpiach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4

extracted text
Adam Chętnik

Z NASZEGO TKACTWA NA KURPIACH

P r z y g o t o w a n i e
ski

samodziałów

do u b r a n i a

i

Mieszkając w l a s a c h i p u s z c z a c h , l u d k u r p i o w ­

stroju.

wiedzieli
przed

musiał — j a k i w s z ę d z i e n a świecia — korzystać z

od swych

paru

Mając

rodziców

1

starsi puszczanie,

jeszese

dziesiątkami l a t .
p r z ę d z ę w e ł n i a n ą , a 7 c z a s e m i lnianą,

nau­

ciepłych skór i f u t e r u p o l o w a n y c h z w i e r z ą t leśnych. N 1 0

czyły

było

trzebę. K r o s i e n j e d n a k j a k współczesne n i e b y ł o , p r a w ­

wtedy

kobiety

specjalnego

mody.

kroju,

A b y okryć

ciała, t o i dosyć! N a n o g a c h
cie. L u d n o ś ć p r z e z
leśne

tym

część

dopodobnie

łap­

grubego

też b y l e

s e t k i l a t żyła t u z w s z e l k i e g o

musiały

wiemy

przez

delikatniejszą

wystarczyły

r a c t w a , łowiectwa i w ogóle
dy

a n i obmyślonej

górną

z puszczy,

wystarczyć

z opowieści 'starych ludzi

a częściej

i ze s t a r e j

lite­

Ale

przyszły

czasy, k i e d y bór c z y l a s n i e dał r a d y

ludności

puszczańskiej.

Zaczęto

myśleć

o

Zabrakło

sposobach

d z i e . A l e szło t o o p o r n i e
stałej
i

hodowli

owiec,

ludność
w
w

nowych

swego

łachmanach,
płci

a

łażą

ornej

i c h „dzieci

to

ichwielka

to

być d l a Kurpiów

bie­

n a sianie l n u
ubierała

opisów, m ę ż c z y ź n i

nadzy

okrycie.

ale w w . X V I I I

w y r o b u , to t u w puszczy,

z wiarygodnych

obojga

na

zaradzenia

„ n a p o l a c h " c z y też „na r o l i "

tkaniny

tamy

skór

nowej

i n i e ł a t w o , b o n i e było a n i

z czasem,

i

Te

„łachmany"

z pól, którzy

sprzedaży

dzisiejszą
nych

dzieci

płótniankach,

musiały
Kurpie

W

być n i e m i e j s c o w e ,

zdo­

mały

sąsiadów

środkową
i

N i e wszędzie n a pusz­

pewnie

smolarzy, węglarzy
XVIII

Narwią)

większe

puszczy

Szwedami,
ców,

jako

w e wcale

dochody

zwarte

wyświęcenia

nowego

1783 w

„barwach"

niż z г о л .

kurpiowskich

kościółka
strzelali

tam

już ze
strzel­

w

a w

Kadzidle,

w

już n a w i w a t

już w

gdzie

Życie

pasterskie

kwitło

owiec,

berami

hodowanych

i

n a smugach

o w : e n a wełnę,

n a kożuchy

n i e z a w s z e Ьу1э ł a t w o .

t u ćoit

wcześnie

niż r o l n i c t w o — może n a p a r e ; e t

o

kolczastych

rabianych

po w s i a c h ,

owoców

koliboku"

5

szczotek
a jeszcze

rosnącego

wiele

l a t . Wełnę

strzyżoną czesano n a w ł ó k n o do przędzenia p r z y
ręcznych

wyra­

urządzono

wysta­

swoje

Muzeum

z okolic

Prze­

Kadzidła

wyroby,

pomo­

Il-gą wojną, w y r o b y
tkackich

okrzyczane
e

Wprawdzie

chałupie

krosien

nie znaj­

t k a c k i c h , ale

kurpiowskie

z rozwiniętych
Myszyńcu

wyrabiają

jakości. P r z e d

spółdzielczo

zbyt
kraje.

tkactwo

i Lipnikach

warsz­

za granicą, szły d o A m e r y k i P ó ł n o c n e j i w i n n e
podupadło

z wielu

jedną z n i c h j e s t , ż e ludność w d z i e d z i n i e
ju

n i e stara

starczalną,

K u r p i a n k i coraz


tandetę

Również

się

n a d swoje

gatowe z fabryk

własne

dostarczane

całą

zimę

.1 dłużej

całe

długie

i jedwabie

turę w d z i e d z i n i e
wa

„nie

brak"

paczki

Г

przedtem

spotykamy

Kurpiów

już

zagranicy

z

niwelują

suk­

starą k u ' -

— nie tylko

jako

л 'e n i e r a z i j a k o p r a w d z i ­

sztuka l u d o w a — w t e j dziadzinie zaczyna
tu i

robi

zimowe

vbraniem, modne

t k a c k i e j . T .actwo

Jeszcze

wyroby.

włókna n a

jesienne

masowo

do re-zty

t r u d n a p r a c a rękodzielnicza,

a

i fabrycz­

nad krosnami, a t y m bar­

wieczory

otrzymywane

samowy­

płócienka i p e r k a l i k i

o d k r e w n y c h , często z g o t o w y m
nie, -koronki



wartościowe

Kurpiankom

a

fabrycznymi,

h u r t o w a l n u i gotowego

spustoszenie,

Wreszcie

wyrobami

częściej p r z e k ł a d a j ą miejską

wymiana

poważne

przyczyn,

ubioru i stro­

się j u ż b y ć — j a k d a w n i e j

zadawalnia

potrzebne.

na pustkowiach. O t y m

wyroby .

miały

Obecnie

w

do g r ę p l o w a n i a , w y ­
kolczastych

za s w o j e

i sukno pierwszorzędnej

tracić

wcześniej

że n a

przy

Kurpianki

o n e są, g o s p o d y n i e

płótno, d y w a n y

kołowrotkach.

n a mięso, o k t ó r e w p u s z c z y

stu­

pisze,

i

poziomie.

każdej

przy

między

kurpiowskim

sukno

„płótno

(w salach

i nagrody

dziej

Hodowano

z normal­

d o o s t a t n i c h czasów i l a t , t k a c t w o k u r p i o w s k i e

ślęczyć

z własnych

n a paśnikach

tkaniny,

i n n y m miejscu

wystawiły

W p i e r w , niż z w ł ó k n e m roślinnym, m i e l i K u r p i o w i e
masowo

cy

ludowego

czynienia

nadrzecznych.
i

z barci

moździerzy*.
z wełną,

a w

na odpowiednim

osiedla

t y m cza­

u b i o r a c h i „barwach",

roku

do

stałe

n a p ó l cygańskie też

bractwo

czasie

z rusznic i

nędz­

Ale i w

w. K u r p i e w a l c z ą

XVIII

zgrabnych
tych



Zielonej (nad

już p o w s t a w a ć

chociaż l o s i c h się polepszył ». Z y c i e
z a n i k a ł o . N a początku

„ściana" n a

7

odznaczenia



tatów

lasach

zaczęły

ludność miała

lasów

i t p . mających

w i o s k i , n a pól r o l n i c z o - b a r t n i c z e .

sie

w głębi

zarobsi.

w

kupującym

a taka

tkactwie

miejscowe

które

Lipnik,

i l i c h y c h niedodzierków

wieku

ściany.

w r . 1S28, ż e K u r p i e „ w i e l e t u

i

rzyzny

W

podaje

i Rolniczym)

stoi

wśród ł o w c ó w ,

tkanin,

już d o b r z e

mysłowym

dziemy

ną pracę i l i c h e w i d a ć

tka­

p o d nazwą

r . 1888 k i e d y t o w W a r s z a w i e

sta­

tylko

pry­

Kurpianki" .

tkactwa

wyz­

bieda,

tego
miary

w z m i a n k i n a początku zeszłego

potrzeby

same

czy drogą z a m i a n y

taka

dokładne

wyrabiają"...'

się n a r z e c z b i e d a k ó w k u r p i o w s k i c h różnej

była

Z czasów

tylko nazwa

m i a r ę , t o 6 m bieżących

wszystkie



domowych

rozwiniętym

bywali
czy

skromnej

(postaw) i r o ­

b y ł y za j e d n e ze z d o l n i e j s z y c h t k a c z e k w P o l s c e i o t r z y ­

o d zamożniejszych

przez życzliwość

ścianę

w i e j s k i c h wąskich k r o s i e n .

płótna

w lichych parcianych

je pewnie

przy

szale

miejscowoś­

Ściana s u k n a , ściana płótna — l a k się m ó w i

Sprawia

się

wątku

teraźniejszych

starsza

kończyło

pomocy

krosien

lecia. G a w a r e c k i

przejściowe,

Na

niny

o p i s u w i d z i m y , ż e musiały

czasy

niektórych

pozostała

spod

od zewnątrz,

wyrabiano

„namotały" n i c i z wełny

przy

sukna

niewielkich

pewnie

tkactwa

O

młódź

w

Kurpiowszczyzny.

tkaninę

czytamy

wstydu.

n a głowę

sztuki

swych

czasów

mitywnego

się już

a i s t a r s i n i e n o s i l i b y łachmanów.
bywali

biły

biają

krótkiego

chociaż

starej

j a k czy­

ż y c i e leśne, a n i e zaczęło żadne i n n e , b o i n a c z e j
chodziłyby

ciach

narzutki

c h o d z i l i często

nawet

bez żadnego

kiedy

bieda..."».

Z powyższego

cieple

wówczas chatki

i

a n i ziemi

k o n o p i . T o przyszło

i

t o do o s t a t n i c h

n a własną p o ­

pierwsze

niemal

D o dziś o

się i p r z y b y w a j ą c e j

tkały

n a ścianach

chat — o d wewnątrz,

czy pamiętnikowej.

rozrastającej

kobiety

płótna

i płótno

jak

opisowej

wyżywić

więc

czy

sukno

pło­

ratury
już

tkać

zbie­

miejscowe

na wszystko.

się k o b i e t y

ówdde

być nie­

po ziemiach

polskich

z wałkami

samodzia­

ł o w e g o płótna, c h o d n i k a m i i t ; \ , 1 t o r e w y r o b y

swoje l u b

i Kurpianki

203

c z ł o n k ó w r o d z i n y r o z w o ż ą n a sprzedaż, a l e i n a t o p r z y ­

zowych)

chodzi koniec.
Tkactwo k u r p i o w s k i e przechodzi d o t k l i w y kryzys,
którego s k u t k i n i e w i a d o m o j a k i e w t e j dziedzinie p r z y ­
niosą r o z w i ą z a n i e . R a c z e j u j e m n e .

wała

B a r w i e n i e
bowanie

samodziałów.

(jak t u mówią)

samodziałów

l o r y , przechodziło

różne fazy

w

się w

jakim

znalazło

Barwienie

czyli

far­

na ulubione ko­

swego r o z w o j u i u p a d k u ,

czasach

obecnych.

D a w n y m i l a t y płócien s a m o d z i a ł o w y c h n i e f a r b o ­
w a n o . Jeszcze p o d k o n i e c X V I I I i <na p o c z ą t k u X I X
w i e k u , g d y k o b i e t a n a r o b i ł a płótna l n i a n e g o , t o naszyła
z niego w s z y s t k i m d o m o w y m b i e l i z n y („kosiui") i u b r a ­
n i a . W s z y s c y c h o d z i l i p r z e w a ż n i e n a b i a ł o . A l e j a k chło­
p a k „ u s i e d z i a ł " k o s z u l ę n a m o k r e j t r a w i e p r z e d chałupą
i ją uzielenił, a d z i e w c z y n a ,
zbierając j a g o d y
czarne
w lesie, to samo zrobiła p r z y p a d k o w o ,
zafarbowawszy
ją n a g r a n a t o w o c z y i m o d r o i n i e b i e s k o — t o już i b y ł y
p i e r w s z e z a p o c z ą t k o w a n e k o l o r y ! P r z y p o d o b n y c h czy
i n n y c h w y p a d k a c h k o l o r y były i n n e — i t a k uzbierało
się s a m o t o , co p o t r z e b n e do k o l o r ó w . Z a c z ę t o w t e d y
l n i a n e i w e ł n i a n e t k a n i n y f a r b o w a ć , płótno białe z a ­
częto p r z e t y k a ć m o d r y m i nićmi czy p a s e m k a m i i t a k
p o w s t a ł y płócienka w takież p a s e c z k i ; płótnianka d o ­
t y c h c z a s o w a z t y m i p a s e c z k a m i była już strojem
od
święta.
9

U ż y w a j ą c b a r w n i k ó w roślinnych do p r z ę d z y l n i a n e j ,
przy

wyrobie

Kurpianki

n p . pościeli

używały

na

łóżka

następujących

w

pasy

i

kraty,

barwników:

był

dobierano

1. N a
w

kolor

leśnych

2. N a
warze
do

chabrowy
jagodach

kolor

(modro-niebieski)

czarnych

brunatno-czarny

z olszowej

kory

gotowano

(czernicach).
i

czarny

z lnianym

w

od­

wełnę

za

siwy

(za

jasny),

to

latem

na

upalne

słońce

nabrało

potrzebnej

robiono,

nie

wełnę

barwy.

inaczej,

W

komu

rudawą,
koloru.
czy

która

Jeżeli

dłuższy

dawne

lata

było

siemieniem.

wysta­
czas,

tak



tylko

pilno

przed

n i e b y ł o , t e n szukał

farby

olszowej .
ł l

D o p e w n e g o r o d z a j u s z t u k i t k a c k i e j należało w y ­
r a b i a n i e b a r w n y c h i o z d o b n i e w y k o n a n y c h pasków do
fartuchów; w y r a b i a n o je z bawełny k o l o r o w e j i l n u
n a specjalnych t z w . „klockach". Niektóre były bardzo
a r t y s t y c z n e i b y ł a i c h w i e l k a rozmaitość. W y r ó b i c h
skończył się już p r z e d k i l k u d z i e s i ą t k a m i l a t .
Wiejscy
książki

k r a w c y .

p t . Strój

O

krawcach

ludowy

Puszczy

tych

pisałem


Zielonej

do

będącej

t e r a z w p r z y g o t o w a n i u do d r u k u . D o d a m t y l k o że k r a w ­
cy

miejscowi

miejscowej,
sów

(ludowi)

n i e było.

Taki

miał

i

ludności

d o t e g o szkół

krawiec

swego gospodarstwa,
Czasami

r e k r u t o w a l i się spośród

w i e j s k i e j . Żadnych

latem

czy

pilnował

kur­

lichego

a zimą o b s z y w a ł rodzinę l u b w i e ś .

pomoc.

Szyto

ręcznie,

a

maszyny

do

szycia

p o k a z a ł y się. t u o k . r . 1900 (z A m e r y k i n a r a t y

firma

„Singer"). K r a w c y

a

który

miał

więcej

żyli

sobie

gustu

i

na

ogół

nowych

dostatnio,

pomysłów

„ p r z y s t r o j a c h " , t o o przyszłość m a t e r i a l n ą

w

mógł się n i e

martwić. K a ż d y z n i c h miał swój d o m i i n w e n t a r z . Co
do k r a w c ó w Ż y d ó w ( w o s t a t n i c h l a t dziesiątakach

przed

wojnami),

mia­

to ci p r a c o w a l i w
n a zimę

miastach

jeździli

po w s i a c h

z a d o m o w i l i się g d z i e u g o s p o d a r z a ,
s z l i do innego

i osadach

(„wędrowni"),

o b s z y l i m u całą r o ­

i t d . Z a pracę

otrzymywali

gotówkę i „kolędę" w n a t u r z e do d o m u . Po w s i a c h
t o w a l i s o b i e w s w o i c h n a c z y n i a c h (nasze b y ł y

3. N a k o l o r c z e r w o n y — leśne k r z a c z k i
podobne
c z e r n i c p o d jesień (mają c z e r w o n e ł o d y g i i p e s t k i ) .

da­
kolor

przędzę

przez

tylko

zimą, a słońca już g o r ą c e g o

dzinę, p o t e m



razu

wiano

steczkowych,
nici

od

przędzę i s u k n o potrzebnego

a

produkty

stroje

otrzymywali

wiejskie,

od

regionalne

gospodarzy.
z

czasem

go­

„trefne"),

Krawcy

miejskie,

szyli
współ­

czesne.

4. N a k o l o r żółty — b r z o z o w e liście i k o r a z d o d a t ­
kiem

koperwasu.

5. N a k o l o r z i e l o n y
ga, dająca


„muzga".
Były

— specjalna

trawa wodna,

p o ściśnięciu m i a z g ę . N a d r z e c z a n i e
Nici

różne

dochowały

gotowano

sposoby

odwarze

farbowania

się d o n a s z y c h

n i c h pokoleń

w

z tej

trawy

nici, nie

1 0

.

wszystkie

czasów, b o p r z e z p a r ę

używano barwników

dłu­

nazywają

przeważnie

ostat­

chemicz­

nych.

Początkowo

pewnie

wyrobie

kilimów

i dywanów), w t e d y

krę­

czy

też

i t p . używano

nici

osnowy

grubsze

nazy­

tu

jeszcze

ten

s a m deszcz co p r z y

Często f a r b o w a n e

były t y l k o n i c i na osnowę

gólnie

przy

cone

lniane

wano

cięciwami, d a w a n o

do

(szcze­

i mocne,

j e p o d przędzę

wełnianą.

L e n siał z a w s z e g o s p o d a r z , a czyściła go z c h w a s t ó w ,
r w a ł a , suszyła,
dzenia

w

otłukała

piękne

z nasion

i cienkie

i t d . i t d . aż

włókno



sama

do

sprzę-

gospodyni.

J e d n a z n i c h o p o w i a d a ł a m i , że chcąc o t r z y m a ć

ze l n u

koszulę, t r z e b a p r z y

różnych

pracowitych
Wyroby
biane

i

koszul,
(zapaski

n i m o d b y ć aż pięćdziesiąt

czynności!
ze

l n u były

popularne,
farbowano
i

do

na

K u r p i a c h najbardziej l u ­

szczególnie
w

paski

nakrycia),

latem.

spódnice

chusteczki

Prócz

białych

(kitle),

fartuchy

na

głowę,

a

dla

m ę ż c z y z n prócz k o s z u l , p o r t k i l n i a n e , p a r c i a n k i i o n u c z k i w chodaki.
S u k n o g r u b e n a s u k m a n y b a r t n i k ó w czy
f a r b o w a n o niekiedy na kolor b u r y ; gotowano
w olszowej korze z l n i a n y m siemieniem.
Najczęściej
ralnym. W

204

B i e l e n i e p ł ó c i e n l n i a n y c h n a K u r p i a c h i w ogóle
n a d Narwią, znane jest powszechnie. P r z y każdej c h a ­
łupie d a w n i e j w o g r ó d k a c h , z a b e z p i e c z o n y c h p r z e d i n ­
w e n t a r z e m , były specjalne
p l a c y k i r ó w n e , z piękną
m u r a w ą , z w a n e b i e l n i k a m i . S a m a n a z w a w s k a z u j e , że
służyły d o b i e l e n i a . W n i e k t ó r y c h w i o s k a c h c z y o s a ­
d a c h n a d r z e c z n y c h b y ł y b i e l n i k i d o w s p ó l n e g o użytku,
w y d z i e l o n e p r z e z z e b r a n i a g r o m a d z k i e d l a całej w s i ,
dobrze ogrodzone.

jednak

robiono

kolor

strzelców
je wtedy

sposobem

t y m c e l u do s u k m a n d a w n y c h

natu­

(ciemno-brą-

portki

szarym

które

deszczu

i słońca. A

ten

strój

bielić

bielały

partu,

praniu,

same

na

nauczył l u d z i
karkach

koszule
zwanego

że płótno w y b i e l o n e
uroczysty,

pewnie
i

bielić

ludzkich,

od

j a k śnieg m o ­

s t r o j e m odświętnym, p e w n i e

odświętny,

płótna

surowego

płótnem l u b pacześnym. A l e

płótna,

g ł o być p i ę k n y m

płócien n i e b i e l o n o , n a

obrzędowy

więc n a

i t p . zaczęto

specjalnie.

B i e l o n o w t e n sposób: sztukę płótna z k r o s i e n r o z ­
ciągano n a m u r a w i e , p r z y g w a ż d ż a n o d o z i e m i s p e c j a l ­
n y m i kołkami na pozostawione, w t y m celu pętelki
(lub z b r a k u t y c h — przytłaczano p o b o k a c h w y m y ­
t y m i k a m i e n i a m i ) . W słoneczną p o g o d ę p ł ó t n o p o l e w a n o
w o d ą czystą p r z e z s i t a p o l e w a c z k i r a z w r a z p o k a ż d y m
wyschnięciu,
przeważnie
robiły to k o b i e t y i młode
dziewczęta.
Nieraz
dziesiątki r a z y d z i e n n i e , d l a t e g o
b i e l n i k i są z a w s z e b l i s k o w o d y . P o p a r u t y g o d n i a c h
„ b i e l e n i a " — czego o c z y w i ś c i e d o k o n y w a słońce l e t n i e —
płótno z w i j a j ą n a w a ł k i i zabierają d o użytku. T a k
s a m o t r z e b a z b i e r a ć płótno z b i e l n i k ó w n a n o c i p r z e d
każdą burzą, p i l n o w a ć p r z e d w ę d r o w n y m i z ł o d z i e j a m i ,

również

kura

by

czy

nierogacizną

n i e dobrały

b i e l n i k i n i e zrobiły nieporządku, s z k o d l i w e g o
na w

się n a

d l a płót­

czasie b i e l e n i a .

Takie bielniki
i bielenie
można często
spotkać
i dziś, n a o g ó ł j e d n a k g o s p o d y n i e s o b i e
upraszczają
b i e l e n i e w d o m u , g o t u j ą c s z t u k i płótna w s p e c j a l n i e
s p r e p a r o w a n y m ługu z p a l o n y c h łęcin łubinu, a d a w ­
n i e j i jałowca i t p .
Bielone
pytem

płótna

na miejscu

P r a n i e

samodziałów.

lizny

(która

w

znano

tej

pewnie

estetyczne

ulewny,

i spTat skórę b ę d ą c y m

pal

daje

się d l a k r a w c a , j e s t r z a d k i e , r o z c i ą g l i w e

i kurczy

się o d w i l g o c i i d e s z c z u . U b r a n i e u s z y t e z t a k i e g o
na,
i

po

pierwszej

trudno

niejsze

ulewie

się

niepomiernie

b y j e nałożyć n a s i e b i e . T a k p e w n i e
czasy

przytrafiło

puszczańskiemu,
niem

skurczyłoby

się

a

to

na

pomysł

nieprzepuszczalne

niejednemu

w

całą

pasją

wprost

foluszem

pewnie

służy s p e c j a l n y
(„folus"),

a

gęstsze,

przyrząd

będący

więcej

nego,

z wolnymi wylotami w

sokimi

bokami.

Do

t r z e b a 6, 8 i

dorobiony

z kołkami

więcej n i e r a z

warsztat,
długim

pnia

o b u końcach

koryta

długi i dość c i e n k i smyk



właściwie

ok. 3—4 m k o r y t e m , dłubanym z grubego

drzew­

i dość w y ­

jest

smyka

ludzi.

naparzone

w

( k o r y c i e ) chłopcy międlą, gniotą i p r z e w r a c a j ą
ciągając

n i m gromadnie

biet domowych,

w

obie

sukno

jają

n a w a ł k i , suszą

mu

żaden

gotowe
mokre



Chłopcy

po

ciężkiej

do

i ścisłe,

pracę
nawi­

p o t y m d o k r a w c a . Już
ani zmiana

potu

pracy

zasłużoną

dobrą

kolację,

folusz

po w s i , bo n i e r a z

i kilka

razy

ciągu

grudnia doprowadzone

ności. D o r e s z t y

biorą

je

w



obroty

do

pogody.

przy

jest
w

włosów).

Zaczęto
prać

też

z

Taki

musiał

czasem



suknie

pożyczany

różne s u k n a

stanu

używal­

wędrowni

krawcy.

W o s t a t n i c h l a t a c h , bliżej m i a s t f a b r y c z n y c h s u k n o
t a k i e dają n i e k t ó r z y d o s p e c j a l n y c h f a b r y k d o w y r ó w ­
nania jednej
s t r o n y „ p r a w e j " przez
maszynowe
pos t r z y ż e n i e włosia, a l e większość p o p r z e s t a j e
na t y m ,
j a k i e wyszło z warsztatów w i e j s k i c h .

bielizna

jest

Dziewczyna

w

prędzej

podo­

i c h ambicję
przed

mokły

(wtedy

być

nie

paru

na

w

jeszcze n i e

czekając

wodzie

bieżącej, trzepiąc

nią, a z czasem

kijanką

z płaskiej szczapy,

dzie­

majowym

początek

bieliznę w

prania.

deszczu



ręką,

dło­



czy

ułama­

n e j gałęzi.
P r a w d o p o d o b n i e z przyrodzonego lenistwa, człowie­
k o w i n i e chciało się urządzać p r a n i a z b y t często, a l e
bądź co bądź, t r z e b a p o w i e d z i e ć n a korzyść ludności
t u t e j s z e j p u s z c z y , że n i e c z e k a n o t u , aż płótno r o z l e c i
się n a c z ł o w i e k u w strzępy ( j a k t o się z d a r z a ł o p o ś w i e ­
cie) o d z n o s z e n i a , a l e j e p r a n o , co nastąpiło p e w n i e
już w w i e k a c h X V I I i X V I I I — w t e d y już n i e deszcze,
a l e k o b i e t y p r a ł y bieliznę.
Również

warto

zaznaczyć,

że

zmarłych

domowni­

k ó w n i e c h o w a n o w bieliźnie b r u d n e j , a l e ją s t a r a n o się
się

zaprezentować

w

tu

l u d z i e , a pozostałość
gdy

jeszcze mogą

To

mówią

po t y m zwyczaju

starsze l u b s c h o r o w a n e
ci,

w dobrej formie

zaświatach.
Kurpianki,
pracować,

mógł

najstarsi

j e s t t a k a , że

oczekując

już

przygotowują

śmier­

sobie

na

śmierć s w ó j strój, a w n i m często śnieżna „ k o s i u l a " o d ­
grywa

pierwszorzędną

Bądź

co

bądź,

rolę.

n a początku

już n i e t y l k o p r a n o w w o d z i e ,

XIX

stulecia,

a l e s t a r a n o się

bieliznę
wynaleźć

k u t e m u o d p o w i e d n i e m y d l i k i - s p o s o b y , ułatwiające

miękka,

prostują,

otrzymują
dalej

strzyżono

1. W o d a

zbite

deszcz n i e z a s z k o d z i ,

pewnie

je

wy­

się

a s k u t e c z n i e . Jeszcze

znane

naciągają,

i oddają

podrażniło

Z e sposobów t y c h

znawcy

Sukno

co

smykiem,
z duże­

że

chłopakom,

bezinteresownie

s t r o n y wzdłuż. Z k o ­

co c h w i l a któraś l e j e

płócien­

człowiek

czy

brudu.

zaczęła

m a n i e możliwie czystej

wrzątek

się p r z e r y w a .

bielutkiej,

foluszu

go s a g a n a n a s u k n o , a po k i l k u g o d z i n a c h , g d y
zawyrokują,

bez

wyprać, wybielić, b y nieboszczyk

u k r o p e m , rozciągnięte

strzeprzy

k i e r u n k u częstszego moknięcia n a deszczu, który j e prał

specjalny

d o rąk. D o

Z w y k l e f o l u s z u s t a w i o n y j e s t n a kołach w b i t y c h
w z i e m i ę (słupkach), p r z e d o k n a m i , chałupy, p r z e z które
p r z e c h o d z i ś w i a t ł o l a m p o w e na z e w n ą t r z p r z e z s z y b y ,
ż e b y p r a c u j ą c y m i e l i w i d n o . P r a c a r o z p o c z y n a się o
z m i e r z c h u , z w y k l e w czasie a d w e n t o w y m ( w g r u d n i u ) ,
d o k t ó r e j z a p r a s z a się sąsiedzkich c h ł o p c ó w dorosłych
n a cały w i e c z ó r . Jeżeli s u k n a j e s t m a ł o w j e d n e j c h a ­
łupie, t o k i l k a g o s p o d a r s t w r a z e m z n o s i s u k n o n a w s p ó l ­
n e f o l o w a n i e , dość p r a c o w i t e i k ł o p o t l i w e .
Sukno

bieliźnie,

j e g o strój

długie rosły

i n i e rozciągliwe.

Do folowania

i

żeby i m włosy

F o l o w a n i e s u k n a — b o t a k n a z y w a się cała t a m a ­
n i p u l a c j a u t r w a l e n i a , z b i c i a i u j e d n o s t a j n i e n i a rozciąg­
l i w o ś c i w ł ó k i e n — o d b y w a się o d n i e p a m i ę t n y c h p r z e z
l u d z i l a t , n a całym terenie, gdzie znane jest t k a c t w o
z wełny.
zwany

że

bielsza

deszczu,

naprowadziło
na

bać

pewnie,

coraz

elegantowi

sukna,

deszcz,

zrobił z

Gdy

umyślnie

skurcze­

sukna

pięknej

na człowieku.

lat, dziewczyny

ze

stroju

letni

czy gdzieś

puszezaków, ale t o s a m o

siątkami

właśnie

zbicia

w podróży

daw­

zmoknięcie

gwałtownym

tkaczów

się

suk­

prania.

płóciennego

s t r o j e m , b ę d ą c y m jednocześnie bielizną, trzepiąc

ładniejsza,
z krosien nie na­

na wynalazek

nie

tylko

k t ó r y g d y b y ł z silną falą t j . w i a t r e m , n i e t y l k o

z

s u k n a . S u k n o zaraz

wpłynęły

bie­

strojem),

higieniczne,

niejeden

sechł, z a u w a ż y ł
F o l o w a n i e

względy

prawdopodobnie

nym

sięciu b l i s k o l a t .

nie

i

czy

rybołówstwie

stu kilkudzie­

nie prano

bielizny

i dalej

Polsce o d

i

Pierwotnie
jednocześnie

praczką

k u r p i o w s k i e Cieszą się w i e l k i m p o ­
w

była

potrzeby,

Pierwszą
był

lato

pierwszym
czono
lub

stojąca,
lepszym

dole

były

czy

następujące:

wygrzana
kanale

na

słońcu,

wodzie

drugi

czystej

dzień

„spierano"

bieżącej, w y k r ę c a n o

w

lub jeziorku. M o ­

w n i e j bieliznę n a całą dobę, s p e c j a l n i e

ile, na

otrzy­

bielizny.

w

rozmiękły

błocie

brud

w

z nadmiaru wilgoci

i suszono n a słońcu i w i e t r z e , n i e k t ó r z y o d r a z u l a s o ­
b i e , żeby nabrała
2. Ił r z e c z n y
glowy),

Szorowano

w

niektórych

miejscach

rzek

i

w

nim brud

zastarzały,

a

w

wodzie

bieżącej,

czystej

ogrzanej.

mułu

Niemcy

robili

„wysiastano"
takiego

fasonu.

( m a z i s t y i tłustawy muł g l i n i a s t o - m a r -

nad brzegiem

strumieni.
Z

odpowiedniego

i

potem

nam

kartkowe

mydło

nawozie

końskim,

który

w czasie I i I I w o j n y .
3. Z a p a r z a n i e

bielizny

w

j a k w i a d o m o — p r z e t e r m e n t o w a n y , z a w i e r a w sobie d u ­
żo ciepła



odbywało

się jeszcze n a początku

S u k n o t a k i e służy dziesiątki l a t , u b r a n i e z n i e g o
„nie do z d a r c i a " — j a k mówią, a p r z y t y m n a z i m o w e
m r o z y i z a w i e j e ciepłe i w y g o d n e w n o s z e n i u .

w i e k u . B i e l i z n ę z zastarzałym

M a też w z i ę c i e n a K u r p i a c h d o o s t a t n i c h l a t , a n a
j a r m a r k a c h czy t a r g a c h w M y s z y ń c u m o ż n a nabyć o d ­
p o w i e d n i o w y m i e r z o n e sztuczki n a krótkie „sukmanki".

i

XIX-go

brudem zakopywano

głę­

b i e j w n a w ó z koński w s t a j n i , ż e b y się t a m d o b r z e

za­

grzała. N a d r u g i
prano

piołu.

w

czy t r z e c i dzień bieliznę

ciepłej

Spłukiwano

wodzie
w

z ługiem

ogrzanej

wydobywano

gotowanym

wodzie,

czystej

z
i

po­
bie­

żącej.

205

-

4. G o t o w a n i e

w ługu b r u d n e j b i e l i z n y o d b y w a ł o

jeszcze p o w s z e c h n i e
z popiołu d r z e w
zastępujący

ok.

r.

1900. Ł u g

potaż

b a n i o n e " j a k t o nazywają,

potaż

szedł

wałki,

świat.

na

B i e l i z n ę z ługu p r a n o w

mięk­

sztuczki

w

5. O w c z y
mętna

dawniej

ług. B y ł a

w

i

wodzie

przed

brudna woda

strzyżeniem.

tłustawa.

W

wodzie

płócienne, spierając

czystej,

p r a w i e nie

ciepłej i

Woda
takiej

do reszty

bieżącej. O d l a t 60—80 s p o s o b u

6. D ę b o w y ług. P a l o n o
siano

na

sitach

i

szereg

dziesiątków

w

piecach

wygotowywano
l a t uważano

Ług

taki

spłukała do r e s z t y
Co

tego

za n a j l e p s z y

i

przez

gotowa­

n o czy też p r a n o w n i m bieliznę. W końcu c z y s t a
co n i e p o t r z e b n e

do s u k n a i

się i n t e r e s o w a ł ,

s u k m a n , to p r a n i e m

wystarczał

wienia" sukna wycierano

deszcz

woda

.

12

i

je rękami

i c h mało k t o

śnieg;

dla

miękkim

„odno­

śniegiem.

T a k w i ę c sobie r a d z i l i K u r p i o w i e , a w ł a ś c i w i e K u r p i a n k i z p r a n i e m b i e l i z n y . T y l k o n a t r a t w a c h spławnicy
drzewa

(miejscowi

oryle)

musieli

w

„gratunach" , gdzie indziej

i

dziewczęta.

1 3

W

Praczkami

dawniejszych

zawodowymi

latach

na

Starych

kawaler

rzeźbił ładną kijankę

i

z

robił

niej

dziewczynie.

prezent

w

płótna

maglują

na szerokiej

n a k r y c i u szlabana
siedzenia)

(łóżka

itp. Do

zwana

wierz­

dzień

służy

i wałek

za

ręcz­

długości

ok. 1 łokcia (50—60 c m ) . Czynność t a z n a n a j e s t

prawie

wszędzie

tylko,

że

żadnych

prawie
niu

po k r a j u ,

więc

maglów

j e j n i e opisuję. D o d a m

zmechanizowanych

nie ma, prostowanie

wszelkiej

i wysuszeniu, j a k : ręczników,

tuchów i t p . o d b y w a

na

Kurpiach

bielizny

po

pra­

obrusów, k o s z u l , f a r ­

się ręcznie p r z e z k o b i e t y , p o d a n y m i

p j w y ż e j narzędziami.
Walkownicą
— z płaskiego d r z e w a b r z o z o w e g o c z y
klonowego
l u b jesionowego,
posiada do p r a w e j
ręki
okrągły t r z o n e k a do l e w e j zakrzywioną rączkę u p r z o ­
d u narzędzia. Spód w a ł k o w n i c y n a c i n a n y j e s t w k a r b y ,
który p r z y t o c z e n i u w a ł k a z bielizną naciąga ją c o r a z
m o c n i e j n a w a ł e k , w y r ó w n y w u j ą c w s z e l k i e fałdki i n i e ­
równości.

sobie

bieliznę
kobiety

ona u każdej s t a r a n n e j g o s p o d y n i

kobiety.

biona



na

maglowania

to zawsze
też

ławie, na

służącego

t u walkownicą

mokre
mniejsze

Wspominam

o wałkownicy

pracowitymi

jeszcze i d l a t e g o ,

motywami

że

i że często j e s t

sztuki

ludowej,

jest

ozdo­
robotą

Kurpiach

zdolny

r z e ź b i a r s k ą . B i e l i z n ę czy f a r t u c h p o p r a n i u n i e m a g l o ­

k w i a t y i różne

wzory

wany,

przedślubny

Przywiązywał

uwagę, a i dziewczyna

prać

robiły

rozpłaszczając
koniecznych

na maglownica,

d ę b o w ą korę, o d -

ług.

oba brzegi,
wypadkach

taka

używają.

„Pogur-

j e nakręcając n a

za

kanapę

brudu

wyrównują

itp. W

po­

prano

z

wyciągając

do

P ł ó t n o (i i n n e t k a n i n y ) spod

z a w s z e trochę p o m i ę t e , n i e r ó w n e .

bielniku

chnim

t o n a pozór

owiec

jakby

koszule

wodzie

strugach i rzekach.

została p o m y c i u
była

Wyługowany

czystej

tkanin.

w sobie

z n a d N a r w i n a h a n d e l ( d a w n y m i czasy) w d a l s z y
kiej, najlepiej

mydło.

Magio w anie
krosien, jest

liściastych, posiadających

ludziom

si*

wygotowywani

widać

swojej
do

upatrzonej

kijanki

znaczną

n i e obraziła się za t o .

15

że w y g l ą d a

Żelazka

do

t a k „jak

prasowania

p s u wyciągnięty
od

paru

dziesiąt­

k ó w l a t są w użytku u m i e j s c o w y c h k r a w c ó w , ogół w i e j ­
ski

14

nazywają,

z gardzieli".
dopiero

zaczyna

je lepiej

poznawać.

P R Z Y P I S Y

T e k s t z i n e d i t ó w A d a m a Chętnika, n a p i s a n y w l a ­
tach 60-tych.
Podług ks. Łukasza Kościeszy-Załuski, m i s j o n a r z a
z r . 1650, o d b y w a j ą c e g o m i s j e w p u s z c z y K u r p i o w s k i e j
(podł. rękopisu p o łacinie, podał I . B a r a n o w s k i „ Z i e ­
m i a " n r 18 1(11).
O c z y m dalej p r z y „strzelcach".
P o d ł . L . K r z y w i c k i e g o — Kurpie
(Biblioteka War­
s z a w s k a , 1892).
1

2

3
4

Były t a k i e w M u z e u m K u r p i o w s k i m w N o w o g r o ­
p o d Ł o m ż ą , do r . 1939 (pochodziły z w . X V I I I ) .
H. Gawarecki
Przywileje,
nadania
i
swobody
udzielone
miastom
województwa
płockie 70,
W-srszawa
1928
5

dzie

6

7

Pamiętnik

historyczny

płocki,

t. 2, 1830

A . Chętnik, Warunki
gospodarózo-kulturalne
na
pograniczu
Kurpiowsko-Mazurskim,
Ł o m ż a 1927, s. 89
8

206

O d F . P i j a n o w s k i e g o ze w s i K u z i e , p o w . K o l n o ,
l a t 90, w r . 1910 i o d M . S o b ^ e c h o w e j , l a t 85, w r . 1947,
o d J . K r a s c y n e j , l a t 80 z B r z o z ó w k i ( o k . 1932) i t d .
W i a d . od A. K o r d e c k i e j z Myszyńca i M . Sobiec h o w e j z K a d z i d ł a , 1949 i i n n y c h .
W i a d . od I . Jesionkowskiego
i M . Swiderskiej
z N o w o g r o d u p o d Ł o m ż ą , 1931
W i a d o m o ś c i o d : S. C h ę t n i k o w e j , l a t 9 1 , N o w o g r ó d
1948; M . S o b i e c h o w e j
z K a d z i d ł a , l a t 87, 1949; o d A .
K o r d e c k i e j z M y s z y ń c a , l a t 55 — 1949 i t d .
G r a t u n y — duże s z p a r y z w o d ą bieżącą między
kiocŁmi w p ł y n ą c y c h p a s a c h d r z e w a .
T a k i e k i j a n k i można oglądać w Ł o m ż y , w M u ­
z e u m Północno-Mazowieckim. „Stare K u r p i e " — o d c i ­
nek dawnej Kurpiowszczyzny
z lewej
strony Narwi,
o d N o w o g r o d u .począwszy — do Ostrołęki.
J a k to w i d z i m y пр. лг M u z e u m P ó ł n .
Mazow.
w Łomży.
1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.