-
extracted text
-
Tadeusz Kania
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Instytut Nauk o Edukacji
Uwagi o potencjale Śląska Cieszyńskiego.
Aspekty socjologiczne i demograficzne
Dziedzictwo kulturowe dotyczy konkretnego obszaru – w omawianym poniżej tekście Śląska Cieszyńskiego, a szczególnie tzw. Zaolzia – przede wszystkim konkretnych
grup ludności, mieszkańców tego terenu, społeczności lokalnych czy ludności całego
regionu. Przypomnijmy, że Zaolzie jest najbardziej uprzemysłowioną częścią Śląska
Cieszyńskiego, a potencjał ludnościowy, przemysłowy, kulturalny (infrastruktura kulturalno-oświatowa) i inne były tutaj znaczne. Stąd też wiele wskaźników świadczy
o wyjątkowości kulturowej tego obszaru.
Chociaż Zaolzie miało zaledwie 1272 km kw. powierzchni, to już przed II wojną
światową znajdowało się na nim 570 rewirów górniczych. Był to jednak nie tylko region kultury górniczej, ale i góralskiej (ok. Jabłonkowa). W miastach i całym Zagłębiu
Ostrawsko-Karwińskim przenikały się kultury narodowe, szczególnie czeska, polska,
niemiecka, a do wojen także węgierska, słowacka, żydowska. Wytwory kultury górniczej i jej trwale ślady są prawie w każdym środowisku miejskim. Bardzo zaludniony
obszar czeskiej dziś strony Śląska Cieszyńskiego miał już przed wojną zagęszczenie
280 mieszkańców na kilometr, a w rewirach węglowych dochodziło nawet do 500
czy 1000 mieszkańców1. Zauważmy, że w strukturze wyznaniowej jeszcze w okresie
przedwojennym dominowali katolicy (200 tys. na 55 tys. ewangelików). Na całym Śląsku Cieszyńskim było też kilka tysięcy Żydów. W kolejnych dziesięcioleciach struktura ludnościowa, struktura wyznaniowa i narodowościowa bardzo się zmieniały, co
dokładnie opisują statystyki, dane ze spisów powszechnych, migracji oraz artykuły
naukowe. Wystarczy podać, że w latach 30. XX wieku Karwina liczyła 25 tys. mieszkańców, gdy w CSSR dołączyła do pierwszej dziesiątki dużych miast w Czechach i na
Morawach; razem z wybudowanym od podstaw Hawierzowem przekroczyła 100 tys.
mieszkańców. Urbanizacja Orłowej, Suchej, Czeskiego Cieszyna, Frydku połączone1 T. Kania: Region - Kresy - Pogranicze. Złożoność uwarunkowań i specyfika problemów,
W: Z problemów ochrony i konserwacji regionalnego dziedzictwa piśmienniczego. Red. I.
Panic. Cieszyn 1994, s. 43.
Tadeusz Kania: Uwagi o potencjale Śląska Cieszyńskiego. Aspekty socjologiczne i demograficzne
181
go z Mistkiem w jeden organizm, Trzyńca, który prześcignął liczbą ludności Czeski
Cieszyn – te wszystkie procesy urbanizacji przestrzennej i demograficznej wpływały
na zmiany potencjału ludnościowego i strukturę narodowościową. Inna też była tożsamość ludności nowo powstających dzielnic w rozbudowywanych miastach, ludności migrującej z głębi Czech czy Słowacji.
Migracje zawsze miały poważny wpływ na rozwój ludnościowy Zaolzia, bo o ile
do I wojny światowej połowę ludności napływowej stanowili Polacy (przeważnie
analfabeci z Galicji), to po II wojnie światowej przeważali już Czesi i Słowacy; byli
także liczni Węgrzy, Niemcy, Grecy (uchodźcy), a nawet Wietnamczycy i Romowie.
W okresie powojennym z tego obszaru zniknęła ludność pochodzenia niemieckiego,
chociaż różne więzi rodzinne pozostały; całkowicie zanikła mniejszość żydowska, wymordowana przez hitlerowców. Stąd też uległa zmianie świadomość narodowa oraz
tożsamość wielu grup mieszkańców.
Po czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego czeski regionalizm jest bardzo ubogi, podobnie jak piśmiennictwo o kulturze lokalnej. Na temat sytuacji narodowościowej na
Zaolziu ukazuje się wiele publikacji i artykułów naukowych czy publicystycznych, które w prasie pogranicza mają często bardzo krytyczny i polemiczny charakter. Czołowi
znawcy sytuacji polskiej ludności na pograniczu Śląska Cieszyńskiego dalej podkreślają, nawet w prasie w Czechach, np. w polskojęzycznych miesięcznikach czy dzienniku, tendencyjność czeskich tez czy całych publikacji. Dotyczy to np. problemów
historii, ludowości, języka czy współczesnych incydentów związanych z dwujęzycznością napisów, tj. niszczeniem napisów w języku polskim2. Publikacje o stosunkach
wyznaniowych czy etnicznych, o zagadnieniach demograficznych czy o religijności
ukazujące się nawet w prasie mniejszości polskiej w Czechach czy w wydawnictwach
regionalnych zawierają dość rzetelne zestawienia tabelaryczne i sięgają do spisów czy
danych z wszystkich epok, np. z okresu Monarchii Austro-Węgierskiej. Urzędowe spisy świadczą bowiem na korzyść polskiej mniejszości (kiedyś większości na tym terenie) i co za tym idzie świadczą o przyczynach w zmianie potencjału ludnościowego
i narodowego Polaków na Zaolziu, w tym o migracjach i procesie czechizacji. Według
urzędowych spisów ludności Polacy na Zaolziu stanowili jeszcze do 1910 roku prawie
trzy czwarte mieszkańców, np. w powiecie frydecko – misteckim ponad 85% , a powiecie karwińskim 63% – gdy Czesi mniej niż jedną piąta, a resztę Niemcy i inni3.
Pisząc o danych demograficznych i głównych tendencjach ludnościowych na pograniczu Śląska Cieszyńskiego należy podkreślić rolę migracji i poważnych ruchów
ludności, głównie na skutek wojen, migracji za pracą, wysiedleń i ucieczek. Do czasów współczesnych można doliczyć się aż jedenastu fal migracyjnych na Zaolziu, począwszy od I fali migrantów polskich z Galicji do Zagłębia Ostrawsko - Karwińskiego
do ostatniej fali i ruchów ludności po wejściu Czech i Polski do Unii Europejskiej
i migracjach zarobkowych poza Zaolzie na Zachód. Fale te liczyły od kilku do kilkunastu tysięcy migrantów, a najliczniejsza (zasiedlanie nowych dzielnic miast 100
tysięcznych - Hawierzowa i Karwiny) nawet ponad 60 tys. Zaburzyły one całkowicie
2 K. Kaszper: Zaczadzony klimat, „Zwrot”, nr 4, Czeski Cieszyn 2009, s. 22-23 oraz por.
również S. Zahradnik: Śląsk Cieszyński – „nowe” spojrzenie? „Zwrot”, nr 1, Czeski Cieszyn
2009, s. 41-43.
3 Tamże, s. 42: tabela pt. Urzędowe spisy ludności; por. również praca S. Zahradnika:
Struktura narodowościowa Zaolzia. Trzyniec 1991.
182
Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
stosunki ludnościowe i zmieniły proporcje narodowości na Zaolziu4. Polacy przestali się liczyć w strukturze demograficzno-etnicznej w wielu miejscowościach, a ich
potencjał, zamiast wzrosnąć do 400 tys. mieszkańców (na co wskazywałyby proste
wyliczenia i prognozy), zmalał w ciągu niespełna wieku do 40 tys. mieszkańców deklarujących w spisach polskość. W omawianym okresie ludność w Polsce (od końca I wojny światowej do dziś) zwiększyła się – licząc głównie Polaków i odliczając
mniejszości, a nawet odliczając straty wojenne – z nieco ponad 20 mln do prawie 40
mln (łącznie z emigracją po II wojnie i wyjazdami do Niemiec), gdy liczba Polaków
na Zaolziu zmniejszyła się z prawie 200 tys. do około 40 tysięcy, zamiast wzrosnąć
do 400 tys. Na proste pytanie gdzie są ci Polacy? (przyrost naturalny był przeciętny)
można odpowiedzieć: katastrofalny ubytek spowodowały głownie fale migracyjne
(wysiedlenia, ucieczki, emigracja w różne rejony Czech i Europy, a drugą przyczyną była czechizacja. Napisy na cmentarnych pomnikach i korzenie wielu rdzennych
mieszkańców są zaolziańskie lub galicyjskie (np. głównie z dawnej Galicji czy z Małopolski Zachodniej). Czechizację i jej postępy jako przyczynę zmian w strukturze
narodowościowej można pokazać na przykładzie drzew genealogicznych rodzin i losów typowej rodziny5. Malejący potencjał demograficzny ludności polskiej na Zaolziu
wpływa oczywiście na kapitał społeczny i nie tylko mniejszości polskiej w Czechach
i na Morawach. Jeżeli w okresie międzywojennym stosunek ludności polskiej do ludności najmniejszego wtedy obszaru woj. śląskiego (miało w 1922 roku 4235 km kwadratowych czyli niespełna ponad procent obszaru ówczesnej Polski) wynosił jak jeden
do dziesięciu, to współcześnie jest to jeden do stu (40 tys. do ponad 4 mln). Przed
wojną woj. śląskie miało u zarania swego powstania 1 mln 125 tys. mieszkańców, a nie
wszyscy byli Polakami, gdy Polaków na Zaolziu było jeszcze ponad 100 tys.6. Ta swego
rodzaju „katastrofa” demograficzna, która nie wynika z niżu demograficznego, a jest
raczej katastrofą kulturowo-demograficzną ma jeszcze jeden wymiar statystyczny
związany z II wojną światową. Polacy bowiem ponosili główne straty ludnościowe
na tym obszarze (obok Żydów, których wymordowano), ale byli nie tylko wysiedlani
do tzw. Polenlagrow czy mordowani całymi grupami jak w Żywocicach, z zemsty za
działalność partyzantów.
Polacy z Zaolzia ponieśli stosunkowo największe straty w zbrodniach na wschodzie, tj. są jakby najliczniejszą grupą w zbrodni katyńskiej. Dziś już wiemy, że jeżeli
wśród około 25 tys. Polaków zamordowanych z trzech głównych obozów i wielu więzień zginęło ponad 600 Zaolziaków, to proporcje są drastyczne. Zginął bowiem jeden
na tysiąc Polak (w tym Żydzi polscy oraz nieliczni prawosławni czy grekokatolicy,
np. duchowni w wojsku), ale zginął jeden na dwustu mieszkaniec Zaolzia, najczęściej
4 T. Kania: Ogólny i subiektywny obraz migracji na nietypowym pograniczu Śląska Cieszyńskiego. W: Integracja w świecie powszechnej migracji. Red. J. Surzykiewicz, M. Kulesza. Warszawa 2008.
5 T. Kania: Rodzina miedzy kulturami. Biograficzne aspekty wielokulturowości (na przykładzie rodziny nadolziańskiej).W: Społeczne uwarunkowania edukacji miedzykulturowej. T.
2: Problemy praktyki oświatowej. Red. T. Lewowicki, A. Szczurek-Boruta, B. Grabowska.
Cieszyn – Warszawa – Toruń 2009, s. 261-272.
6 Podręczna mapa województwa śląskiego, opr. Franciszek Popiołek (statystyka woj. według „Rocznika Polskiego” z 1922 roku), Nakładem Spółki „Ostoja” w Cieszynie, w posiadaniu autora, jedna plansza.
Tadeusz Kania: Uwagi o potencjale Śląska Cieszyńskiego. Aspekty socjologiczne i demograficzne
183
wojskowy, policjant, urzędnik czy inny, który ewakuował się we wrześniu na wschód
i został uwięziony, a potem zamordowany. Wśród 25700 jeńców i więźniów ze Starobielska, Kozielska, Ostaszkowa i więzień zachodniej Ukrainy czy Białorusi najmłodsi
(np. policjant ze Stonawy) mieli po dwadzieścia kilka lat.
Ogólna liczba ofiar z Zaolzia wynosi około 6000 za cały okres wojny, w tym 80% Polaków, 2500 Żydów, 1000 Zaolzian poległo wcielonych do Wermachtu, sam Oświęcim
pochłonął ponad 450 ofiar. Według dość dokładnych wyliczeń 65% zginęło w obozach
koncentracyjnych, w egzekucjach i mordach 8%, w walce na frontach i w działaniach
wojennych 15%, podczas nalotów 8%, ale co dwudziesty był zaginiony7. Owe proporcje, w tym straty demograficzne, świadczą o wielkim ubytku ludności polskiej, jej
czechizacji i to na terenach dawniej etnicznie polskich, gdzie występowało wiele miast
i dzielnic kilkunasto lub kilkudziesięciotysięcznych dawnych miast. Kresy Ostrawskie
i dawne rozumienie Kresów południowo-zachodnich zmieniły się, dawne nazwy (np.
pojęcie Morawskiej, Śląskiej czy Polskiej Ostrawy i zdanie „Ostrawica nasza granica”)
stały się archaiczne i historyczne. Istnieje jeszcze problem kapitału i potencjału kulturalno-oświatowego, które służą rozwojowi społeczności.
Baza kulturalna i oświatowa na Śląsku Cieszyńskim od ponad stu lat należy do
bardziej rozwiniętej i dobrze służyła także w przeszłości Polakom za Olzą, którzy
najczęściej sami ją tworzyli, budowali, organizowali. Dzięki dobremu zaludnieniu
obszaru gęsta była sieć szkół i innych placówek, rzadko występujących w głębi Polski
czy na tzw. kresach albo na obszarach określanych jako Polska B czy C czyli biedniejsza. Będąc najbardziej rozwiniętą częścią przemysłową Austro-Węgier Śląsk Cieszyński miał na swoim obszarze do I wojny nie tylko takie urządzenia cywilizacyjne
jak np. sieć tramwajową (Cieszyn, Bielsko, Ostrawa, Karwina), ale w wielu polskich
wsiach funkcjonowały np. domy ludowe, domy robotnicze i domy Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego pełniące funkcje domów kultury, jak Dom Narodowy
w Cieszynie. Gęsta sieć szkół powodowała, że u początków niepodległości Polski
i Czechosłowacji poziom analfabetyzmu na tym terenie wynosił zaledwie między 6
a 15%, gdy w Polsce na kresach był w tym czasie 5-6 krotnie wyższy8. U schyłku lat
30. zeszłego stulecia analfabetyzm zmniejszył się nawet do kilku procent, kiedy to
w Polsce wynosił dalej ponad 20%, a na kresach wśród mniejszości dochodził do
60%. Potencjał kulturalno-oświatowy i cały kapitał kulturowy mógł się lepiej rozwijać dzięki wysokiemu poziomowi scholaryzacji. Miejscowa ludność od okresu monarchii i jeszcze w okresie międzywojennym budowała społecznie szkoły, powołując
szkoły także wyznaniowe czy stowarzyszeniowe (katolickie, ewangelickie, Macierzy
Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego i inne). Przed II wojną światową na Śląsku Cieszyńskim przeciętnie co dwa lata oddawano do użytku jedną szkołę, a w Cieszynie
funkcjonowała nawet pierwsza w woj. śląskim szkoła wyższa (Wyższa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego, przeniesiona w 1949 roku do Olsztyna, która dała początki
znanej olsztyńskiej ART, dziś Uniwersytetowi Rolniczemu)9. Potencjał kulturalny po
7 S. Zahradnik: Mordowano najlepszych. „Głos Ludu”, nr 40, 2010, s. 4 (cykl Historia).
8 T. Kania: Rola potencjału gospodarczego i kulturalnego w przedstawianiu i ilustracji
pogranicza kulturowego (na przykładzie Śląska Zaolziańskiego z lat dwudziestych i trzydziestych).W: Na Pograniczach. Kultura – Ludzie – Problemy. Materiały z konferencji naukowej.
Red. Z. Jasiński. Opole 1991, s. 51.
9 T. Kania: Baza oświatowa i infrastruktura kulturalna Śląska Cieszyńskiego. W: Śląsk
184
Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego został od II wojny światowej bardzo ograniczony polskiej ludności, instytucje były podobnie jak obiekty i placówki odbierane,
w wielu dziedzinach się zmniejszył. Musiało to mieć wpływ na jej rozwój i kapitał
społeczno-kulturowy. Polskie obiekty, w tym liczne szkoły i placówki należące do
polskich stowarzyszeń, nawet sklepy, spółdzielnie i placówki związane z Kościołem
katolickim, władze CSSR potraktowały jako dobra poniemieckie i zostały one najczęściej upaństwowione. Polacy zostali pozbawieni często dorobku wielu pokoleń
swoich przodków, tracąc we wsiach i w miastach dobrze wyposażone placówki. Cała
sieć polskich sklepów i spółdzielni została zczechizowana, a los wielu sztandarowych
obiektów przypomina sytuację obiektów na wschodzie czy na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Tak było z dawną siedzibą najważniejszych organizacji polskich
w Czeskim Cieszynie hotelem „Piast”, który przez ostatnie lata kojarzony jest raczej
ze stoiskami handlowymi Wietnamczyków i tym, że został bezpowrotnie utracony.
Mniejszość polska na Zaolziu nie ma też takiego zaplecza materialnego jak do II
wojny światowej, a jej niewątpliwe sukcesy w dziedzinach aktywności społecznej szły
jakby na konto organizacji czeskich czy czechosłowackich. Skoro nie mogły istnieć,
jak przed wojną, narodowe polskie kluby sportowe to miejscowi sportowcy zdobywali medale jako obywatele CSSR, kojarzeni jako Czesi. Zresztą nawet pierwsza legalnie
wybrana Miss Czechosłowacji była Polką z Zaolzia, a w wielu dziedzinach działalności Polacy z czeskiej strony Śląska Cieszyńskiego przodują do dziś. Baza materialna
jest jednak istotnym czynnikiem rozwoju lokalnych społeczności i podkreślić trzeba
liczną sieć domów Polskiego Związku Kulturalno Oświatowego i klubów, a w ostatnich latach odradzające się placówki przyparafialne, drużyny harcerskie czy inne
dawniej zapomniane formy i placówki czy stowarzyszenia. W dziedzinie mediów
lokalnych utrwalona jest pozycja prasy polskiej, na czele z dziennikiem „Głos Ludu”
i miesięcznikiem „Zwrot” czy specjalistycznymi biuletynami i bardzo wielowątkowym „Kalendarzem Śląskim”.
Odnosi się jednak wrażenie (poparte statystykami i świadczące o niekorzystnych
proporcjach i tendencjach), że Polacy na Zaolziu mają do wykorzystania przebogate
tradycje i wielowiekowe dziedzictwo, ale jest to wszystko coraz bardziej kultywowane
w zmniejszającej się liczebnie społeczności. Chociaż kultura Zaolzia jest chyba najlepiej opisaną kulturą regionalną (Śląska Cieszyńskiego) w Polsce, to z całego dziedzictwa korzysta coraz mniej ludzi. Powstały na wzór Uniwersytetu III Wieku w Cieszynie
podobny UTW w Czeskim Cieszynie przyjął nawet specyficzną nazwę, która miała
jakby łączyć pokolenia. Nazywa się Międzygeneracyjnym Uniwersytetem Regionalnym, ale frekwencja nie zawsze świadczy o międzygeneracyjności i poważniejszym
zasięgu placówki.
Pisząc o niektórych przejawach życia społecznego i przykładach z życia religijnego wybrałem przykład pielgrzymek i procesji kościelnych. Tendencje w ruchu pielgrzymkowym czy też obraz typowej Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek skłaniają do
konkretnych refleksji na temat udziału w tych procesjach, proporcji Czechów i Polaków czy ogólnego obrazu, ich przebiegu. W okresie komunizmu pielgrzymowanie,
a tym bardziej procesje w centrach miast stawały się niemożliwe i mieszkańcy głębi Czech zostali od tego odzwyczajeni. Dziwiły ich zachowania pielgrzymów w PolCieszyński – Środowisko naturalne. Zarys dziejów. Zarys kultury materialnej i duchowej.
Red. W. Sosna. Cieszyn 2001, s. 381-401.
Tadeusz Kania: Uwagi o potencjale Śląska Cieszyńskiego. Aspekty socjologiczne i demograficzne
185
sce, ich podróże przez Czechy do Włoch czy procesje po mieście, które odbywały się
w Cieszynie, a które liczni turyści mogli oglądać okazyjnie będąc w Polsce. Bardzo
często pozostałością i przykładem pewnej niewiedzy o praktykach religijnych czy nawet o dniach wolnych z okazji świąt narodowych i kościelnych, które są w Polsce
i Czechach obchodzone dość uroczyście, jest zjawisko ich nieznajomości i skutki takiej ignorancji. Jeżeli święta z okazji niepodległości czy dzień imienin Cyryla i Metodego przypadają w dni robocze-targowe w Polsce, to obywatele sąsiedniego kraju chcą
dokonać zakupów, wyrażając zdziwienie pustym ulicom i pozamykanym sklepom.
Podobnie obywatele Czech nie mogą dokonać zakupów w Boże Ciało czy 11 Listopada. Typowym przykładem stosunku do udziału w procesjach są drogi krzyżowe, od lat
ekumeniczne, bo trasa biegnie od kościoła w Czeskim Cieszynie do kościoła w Polsce.
Ekumeniczna procesja wygląda tak, że tłumy Polaków przekraczają most graniczny
pod Wieżą Piastowską (centrum starego Cieszyna), a czescy obywatele większości
niepraktykujący czy innowiercy lub ateiści w tych procesjach nie uczestniczą, stanowiąc raczej ciekawskich i bardzo zdziwionych widzów. Przebieg Drogi Krzyżowej
wielkopiątkowej w 2010 roku mógł też zdziwić z powodów językowych, ponieważ
mimo ekumenizmu i przewagi 80 do 90% Polaków w całej procesji odbywała się po
czeskiej stronie w języku czeskim (stacje, modlitwy, pieśni), na moście granicznym
w obu językach, a po polskiej stronie tylko po polsku. Wielu Polaków spodziewało
się nie tylko języka czeskiego w trakcie modlitw na ulicy Głębokiej czyli w Polsce, ale
oczekiwali, że skoro stanowią przytłaczającą większość uczestników to powinno było
już być więcej polszczyzny w Czeskim Cieszynie.
Po prawie dwudziestu latach od upadku komunizmu i pięciu latach od całkowitego otwarcia granicy polsko-czeskiej można jednak zauważyć większą otwartość
na język sąsiada w nazewnictwie handlowo-turystycznym, napisach sklepowych
(szyldy, opisy towarów, małe reklamy). Wydaje się, że nawet wietnamscy handlowcy
z Czeskiego Cieszyna są bardziej wielojęzyczni i nastawieni na klientów z Polski niż
sprzedawcy Czesi, z wyjątkiem może sklepów monopolowych opierających głównie
swoje dochody o klientelę z Polski. Pogranicze nadolziańskie jest więc w pierwszym
dziesięcioleciu nowego tysiąclecia ciekawym miejscem dla obserwacji socjologicznych, terenem wartym analiz demograficznych czy badań etnologicznych. Powracają tematy sprzed stu lat, np. znowu Polacy szukają zatrudnienia w przemyśle Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego, stanowiąc poważny procentowo w skali zatrudnienia
pracowników dołowych udział górników. Górnicy ci dojeżdżają głównie z miejscowości dawnego Rybnickiego Okręgu Węglowego, wielu mieszka w hotelach robotniczych przy czeskich kopalniach w okolicach Karwiny. Z relacji wielu miejscowych
Polaków pracujących jako obywatele Czech na tychże kopalniach można zebrać
kilka wniosków negatywnych. Po pierwsze robotnicy i górnicy z Polski są bardziej
wyzyskiwani, gdyż zarabiają na nich pośrednicy. Po drugie miejscowi Polacy wobec
rodaków z Polski ukrywają swoje pochodzenie, żeby nie wchodzić w bliższe kontakty czy znajomości. Po trzecie: znaczna część dojeżdżających górników z Polski to
byli doświadczeni pracownicy kopalń, którzy mają już przyznane emerytury i praca
w Czechach jest ich drugim źródłem dochodu. Mają w związku z tym aktualnie
wyższą stopę życiową i są obiektem zazdrości czeskich czy innych górników. Górników z Polski poznać można po szychcie na parkingach, ponieważ przykopalniane
parkingi zapełnione są przeważnie czeskimi „Škodami”, a Polacy parkują samocho-
Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
186
dami wyższej klasy, nowszymi i częściej niemieckich marek. Polacy niestety giną
w wypadkach kopalnianych częściej, gdyż kierowani są do trudniejszych przodków,
rzadziej przy tym chorują lub nie korzystają z chorobowego w Czechach, a wręcz
są kierowani jakby na delegacje. Wyzysk jest więc, analogicznie jak w okresie Monarchii C.K., wśród robotników z Galicji większy, ale dziś wyzyskują ich także firmy
z Polski, a nie tylko czeski czy niemiecki kapitalista. Piszą o tym coraz częściej lokalne gazety, także górnicze dodatki polskojęzyczne czy wspomniany „Głos Ludu”,
nazywając nawet górników z Polski niewolnikami. Liczba zatrudnianych górników
dochodziła w końcu 2009 roku do 4 tys. i wiele kopalń wręcz jest uzależnionych
od polskiej siły roboczej. Warto dodać, że w wypadkach w latach 2008-2009 zginęło 10 górników, a setki zostały rannych, tak więc praca taniej stosunkowo siły
roboczej z Polski będzie już zauważalnym przez historię gospodarczą i ekonomię
zjawiskiem10.
Takie są demograficzno-socjologiczne refleksje związane ze zmianami w strukturach ludności, malejącym potencjałem kulturalnym, praktykami religijnymi czy sytuacją polskich górników w Czechach. Pogranicze kulturowe Śląska Cieszyńskiego cały
czas się zmienia i warto analizować statystyki, media lokalne, obserwować lokalne
społeczności i prowadzić historyczne porównania w różnych dziedzinach ważnych
dla stosunków społecznych i narodowościowych.
Bibliografia:
Kania T.: Baza oświatowa i infrastruktura kulturalna Śląska Cieszyńskiego. W: Śląsk
Cieszyński - środowisko naturalne, zarys dziejów, zarys kultury materialnej i duchowej.
Red. W. Sosna, Cieszyn 2001, s. 381-401
Kania T.: Ogólny i subiektywny obraz migracji na nietypowym pograniczu Śląska
Cieszyńskiego. W: Integracja w świecie powszechnej migracji. Red. J. Surzykiewicz, M.
Kulesza. Warszawa 2008, s. 208-217
Kania T.: Rodzina miedzy kulturami. Biograficzne aspekty wielokulturowości (na
przykładzie rodziny nadolziańskiej). W: Społeczne uwarunkowania edukacji miedzykulturowej. T. 2: Problemy praktyki oświatowej. Red. T. Lewowicki, A. Szczurek-Boruta, B. Grabowska. Cieszyn – Warszawa – Toruń 2009, s. 261-272
Kania T.: Region - Kresy - Pogranicze. Złożoność uwarunkowań i specyfika problemów. W: Z problemów ochrony i konserwacji regionalnego dziedzictwa piśmienniczego.
Red. I. Panic. Cieszyn 1994, s. 27-52
Kania T.: Rola potencjału gospodarczego i kulturalnego w przedstawianiu i ilustracji pogranicza kulturowego (na przykładzie Śląska Zaolziańskiego z lat dwudziestych
i trzydziestych). W: Na Pograniczach. Kultura – Ludzie – Problemy. Materiały z konferencji naukowej. Red. Z. Jasiński, Opole 1991
Kaszper K.: Zaczadzony klimat, „Zwrot”, nr 4, Czeski Cieszyn 2009, s. 22-23
Kuźnik G., Chlup D.: Niewolnicy na życzenie? „Głos Ludu”, 6.04.2010, nr 40, s. 1
Kuźnik G., Chlup D.: Delegacja na… przodku, „Głos Ludu” 6.04.2010, nr 40, s. 3
10 Kuźnik G., Chlup D.: Niewolnicy na życzenie? „Głos Ludu”, 6.04.2010, nr 40, s. 1 (cykl:
Sytuacja polskich górników w Republice Czeskiej); Kuźnik G., Chlup D.: Delegacja na…
przodku, „Głos Ludu” 6.04.2010, nr 40, s. 3.
Tadeusz Kania: Uwagi o potencjale Śląska Cieszyńskiego. Aspekty socjologiczne i demograficzne
187
Zahradnik S..: Mordowano najlepszych. „Głos Ludu”, 6.04.2010, 2010, nr 40, s. 4
Zahradnik S.: Śląsk Cieszyński - „nowe” spojrzenie? „Zwrot”, nr 1, Czeski Cieszyn
2009, s. 41-43
Zahradnik S.: Struktura narodowościowa Zaolzia, Trzyniec 1991
Źródła:
Mapa województwa śląskiego, opr. Franciszek Popiołek (statystyka woj. według „Rocznika
Polskiego” z 1922 roku), Nakładem Spółki „Ostoja” w Cieszynie.
Shrnutí
Poznámky o potenciálu Těšínského Slezska.
Sociologické a demografické aspekty
Autor uvádí podrobné statistické údaje o vztazích obyvatelstva, počtu Poláků a jiných obyvatel
Zaolzí. Porovnává demografické ztráty a populační růst, včetně ztrát z období války. Zdůrazňuje kulturní potenciál Těšínského Slezska, které již v předválečném období se lišilo od všeobecného průměru. Pozornost je zaměřena na radikálně odlišné formy náboženství, jakož i moderní náboženské praktiky a chování křesťanů na obou stranách hranice. Z nových problémů
a neobvyklých jevů byla analyzována specifická situace polských horníků v České republice,
jejich nehodovost a vykořisťování.
Summary
Some remarks on the potentialities of Cieszyn Silesia.
The sociological and demographic aspects
The author provides exact statistical details concerning population relations and the number
of Poles and other inhabitants in Zaolzie. Demographic losses (including war times) and population increase are compared in the study. Due attention is drawn to the cultural richness
of Cieszyn Silesia, which was far more than average already in the pre-war times. Extremely
diversified religious symptoms were focused on, as well as current religious practice and behaviour patterns of Christians on both sides of the border. As regards new problems and untypical phenomena, the specific situation of Polish miners (accident rate and exploitation) in
the Czech Republic was discussed.