ab589661740a313b2798cd9a35b9bd6f.pdf

Media

Part of Narracja prasowa czasu niezwykłego / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50

extracted text
„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA
Zakład Etnologii I A E PAN, Warszawa

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO.
POŻEGNANIE Z JANEM PAWŁEM I I
W RELACJACH „GAZETY WYBORCZEJ"

WSTĘP

Wczesna wiosna 2005 roku. Świat - nie tylko chrześcijański - wchodzi
w traumatyczny okres żegnania się z papieżem Janem Pawłem I I . Wydarzenia
kilkunastu dni z tego czasu będą przedmiotem mojej refleksji dotyczącej narracji
prasowej. Podstawę jej stanowią - mające walor jednorodnego źródła oraz jednej
(liberalno-demokratycznej) orientacji ideowej - materiały autorskie i infor­
macyjne publikowane od 24 marca do 14 kwietnia w „Gazecie Wyborczej"
(GW) i „Gazecie Wyborczej Stołecznej" (GWS). Obejmują one relacje o Ojcu
Świętym oraz zachowaniach społeczeństwa polskiego, których (w części nieza¬
mierzonym) tłem i scenerią był najważniejszy dla katolików czas Wielkiej Nocy.
Ich bohaterami są więc „Papież Polak" oraz społeczeństwo , zarówno w szer¬
szym, jak i węższym tego słowa znaczeniu, rozumiane jako ludzie, naród, Polacy,
także tłum , wierni, ale i wyodrębnione grupy społeczne lub zawodowe. Głów¬
nym narratorem jest tu prasa, ściślej „Gazeta Wyborcza", legitymizowana stwier¬
dzeniem Rolanda Barthesa, że wśród współczesnych wypowiedzi (discours)
występują obok siebie „wielkie narracje" literackie typu powieści (w tym też
popularnej) i „drobne wiadomości" zamieszczane w prasie codziennej (Barthes
1970, s. 270). Narratorką jest także autorka tego tekstu, która już przez sam
dobór materiału wpłynęła na ukazany tu obraz wydarzeń.
Dziennikarze „Gazety" relacjonowali wydarzenia, opinie biernych i czyn¬
nych uczestników dramatu, jakim była agonia, śmierć Jana Pawła I I oraz okres
żałoby po Nim. „Gazeta" informowała o tym, co się zdarzyło z przynajmniej
1

2

3

4

1

„Gazeta Wyborcza" jest dziennikiem o największym w kraju nakładzie, mającym wydania
we wszystkich miastach wojewódzkich. Jej odbiorcami są w przeważającym stopniu czytelnicy
posiadający wykształcenie powyżej szkoły zawodowej, w tym przede wszystkim mieszkańcy miast.
W rozumieniu heglowskiego, mnogiego podmiotu społecznego (Hegel 1965, s. 13,50).
W pozytywnej konotacji zgromadzenia agoralnego (Biela 2005, s. 355) z jego specyficzną
dynamiką i walorami psychoterapeutycznymi dla uczestników.
Przy tym ich możliwości oddziaływania na czytelników były odmienne od tych, jakie mieli
reporterzy telewizyjni, przekazujący obraz i komentarz dotyczący bezpośrednio tego, co się aku¬
rat działo.
2

3

4

74

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

jednodniowym opóźnieniem, ale z reguły stosowała czas teraźniejszy, co wydat­
nie podnosiło dramaturgię narracji. W tym samym celu teksty jej reporterów
mają tytuły przyciągające uwagę i pod tym kątem dobrany serwis fotograficzny.
Uzupełniane są one pełnymi ekspresji wywiadami i wypowiedziami tzw. zwyk­
łych ludzi. Często występują w nich określenia „żałoba narodowa", „osierocony
naród", i pytania: „Jak teraz mamy żyć?". Towarzyszące im opracowania autor¬
skie są natomiast obszerne, refleksyjne, zdystansowane.
Omawiając poszczególne zagadnienia przyjęłam merytoryczno-chronologiczny podział na trzy wiodące wątki narracyjne:
• Ostatnie dni życia Jana Pawła I I ;
• Okres od śmierci Papieża - 2 kwietnia (sobota) wieczorem do pogrzebu,
8 kwietnia (piątek), godz. 10.00 rano;
• Od pogrzebu do końca pierwszego tygodnia żałoby.
Z uwagi na wskazane tu walory artykułów i doniesień prasowych, a także
niebezpieczeństwo urażenia uczuć religijnych praktykujących Polaków oraz nie¬
długi okres, jaki upłynął od śmierci Ojca Świętego, własne komentarze ograni¬
czę do niezbędnego minimum. Równocześnie uważam, że poszczególne wątki
dotyczące Ojca Świętego poruszone w mediach stanowią znakomity materiał do
odrębnej analizy strukturalno-morfologicznej. Podobne znaczenie mają zamiesz¬
czane w prasie fotografie.
W tym miejscu winna jestem kilka zdań wyjaśnień dotyczących samej nar¬
racji. Narracja należy do świata ludzkich wypowiedzi - dyskursu. Kategoria ta
jest pojęciem o rozmaitych znaczeniach i zastosowaniach, zarówno w literatu¬
roznawstwie, jak i teoretycznej refleksji historiograficznej oraz współczesnych
badaniach społecznych. Osadzona jest też w różnych systemach filozoficznych
i szkołach socjologicznych.
Nie będę tu przywoływać stanu badań nad narracją, ani też jej schematów,
zasad organizujących, elementów strukturyzujących ją i konstytuujących, ade¬
kwatnych do poszczególnych kierunków poznawczych .
Dla potrzeb tego tekstu niezbędne są jednak pewne odniesienia do wybra¬
nych lektur.
Roland Barthes pisał: „[...] mowa jest przekazem [...] Przekazem nie tylko
ustnym; może składać się on z pism i przedstawień, wypowiedzi pisanej, ale
także fotografii, filmu, reportażu, widowiska, sportu, reklamy [...]" (Barthes
1970, s. 26). I dalej „[...] przez język, wypowiedź, mowę, itp. rozumieć będzie¬
my każdą jednostkę czy całość znaczącą, tak słowną, jak wzrokową: fotografia
będzie dla nas słowem w tym samym stopniu, co artykuł w gazecie [podkr.
M.D.-P.]; same przedmioty staną się słowem, jeśli tylko będą coś znaczyć" (Barthes 1970, s. 27).
5

5

Kwestie te są podejmowane w artykułach opublikowanych w tym tomie „Etnografii Polskiej".
Zainteresowanym polecam też artykuł Anny Malewskiej-Szałygin (2004). Autorka, w sposób
kompetentny i klarowny, kreśli historię stosowania i rozumienia dyskursu w naukach społecz¬
nych i filozofii.

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

75

Dyskursem, od strony postępowania analitycznego, zajął się szczegółowo
Michel Foucault .
Dyskurs, dla Foucaulta, jak podsumował Jerzy Topolski, to: „[...] zbiór wszyst¬
kich rzeczywistych wypowiedzi (zarówno mówionych, jak pisanych) w ich
zdarzeniowym rozproszeniu i we właściwym im jednostkowym zjawianiu się [...]"
(Topolski 1977, s. 22). Analiza powinna obejmować same wypowiedzi, ale także
intencję mówiącego i elementy nieuświadomione, które uwidoczniły się wbrew
jego woli w tym, co powiedział, lub czego nie dopowiedział (Topolski 1977, s. 22).
Jest ona bowiem skierowana na uchwycenie wypowiedzi w wąskim, jednostko¬
wym zdarzeniu, i dalej na określenie warunków i granic jej istnienia, ustalenie
współzależności wobec innych wypowiedzi oraz wskazanie form, które wyklucza.
Powodowany takimi przesłankami Foucault dokładnie rozpisuje kolejne kroki
postępowania analitycznego, niezbędne do poznania badanego dyskurs (Foucault
1977, s. 77-79). Pierwszym zadaniem jest odpowiedź na pytanie: kto mówi?
(s. 77). Następne to opisanie miejsca instytucjonalnego skąd „[... ] wygłasza swój
dyskurs [... ] (np. katedra uniwersytecka, parlament)" (s. 78). Wreszcie, ukazanie
pozycji podmiotu określonej „przez sytuację, w jakiej może się on znaleźć" (s. 79).
Od czasu Barthesa i Foucoulta narracje stały się przedmiotem licznych opra¬
cowań naukowych , podejść badawczych, sposobów analizy, a nawet form eks¬
pozycji muzealnych .
Dla psychologów, jak pisze Jerzy Trzebiński, „narracja oznacza opowiada¬
nie komuś o czymś, jest więc szczególnym rodzajem komunikacji między ludźmi.
6

7

8

6

Por. Archeologia wiedzy, gdzie Foucault szczegółowo definiuje i opisuje dyskurs, formacje
dyskursywne, wypowiedzi („enonse") - podstawowe pojęcia proponowanej przez siebie proce¬
dury badawczej.
Jak pisze Anna Malewska-Szałygin, w badaniach dyskursu prowadzonych na początku lat
80-tych w miasteczku Wanet w pn.-zach. Anglii przez Nila Rapporta (1993) uczynił on „[... ]
narrację pojęciem organizującym interpretację danych [...]. Narracja to historia, którą ludzie opo­
wiadają o sobie i swoim świecie, która z przypadkowego strumienia zdarzeń tworzy całość celo¬
w ą i sensowną [...]. Badacz analizując opowieści wyróżnia kolejne tematy (themes), śledzi ich
współwystępowanie, [...] zależność od miejsca i czasu, w jakim są opowiadane. W ten sposób
próbuje odkryć strategie, za pomocą których tworzy się narracje" (Malewska-Szałygin 2004, s. 92).
Narracja jest obecna we współczesnych rozwiązaniach ekspozycji muzealnych zmierza¬
jących do kontekstualizacji kolekcji oraz używania przedmiotów do iluminacji i interpretacji
szerszej historii. Przykładem tego jest Muzeum Opowiadaczy Historii, w którym idea kolekcji
i wystawy opiera się na nowym myśleniu „[... ] o muzealiach i sposobie ich wystawienia. Kon¬
tekst nie jest tu dodatkiem lecz jednym z integralnych elementów kolekcji" (Malinowski 2005,
s. 26). Punktem wyjścia organizującym całość jest, jak pisze Michał Malinowski, „narracja przeka¬
zywana w kontekście społecznym. Ważny staje się tu nie tylko sam tekst przekazu, lecz przekaz
sam w sobie. Forma opowiadania nabiera jednego z centralnych znaczeń i poddana jest szczegóło¬
wej analizie, tak, aby móc znaleźć się jako niezbędny element konstruowanej wystawy. Ten sam
tekst narracji ubrany w odmienne formy nabiera wielorakich zabarwień emocjonalnych i może
wywołać u zwiedzającego nawet przeciwstawne reakcje. Istotna więc, w momencie gromadzenia
kolekcji, jest rejestracja owych wariantów formalnych i uczynienie ich dostępnymi dla później¬
szego odbiorcy. Dopiero gdy oglądamy panoramę różnorodności sposobów opowiadania jesteś¬
my w stanie zdać sobie sprawę z istoty różnic tradycji ustnych i niezbędności ich kompleksowej
rejestracji" (Malinowski 2005, s. 26).
7

8

76

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Stanowi także wytwór tej komunikacji: tekst, za pomocą którego wyrażamy od¬
powiednie treści. Narracja ma też inne znaczenie: jest szczególną formą poznaw¬
czego reprezentowania rzeczywistości [...]sposobem rozumienia rzeczywistości"
(Trzebiński 2002 c., s. 13; podobnie uważa Carr 1986, s. 41).
Zdaniem Trzebińskiego: „Narracja jest sposobem rozumienia świata [...] (s. 17),
[a sam] proces rozumienia ma formę interpretowania danych napływających
z zewnątrz i generowanych przez nasz umysł" (s. 18). Nauki społeczne (psy¬
chologia, socjologia, antropologia) dążą do wykrycia reguł „interpretowania
rzeczywistości". Widzą je w tzw. schematach narracyjnych. Według nich, jak
uważa Trzebiński, jednostka rozumie i zapamiętuje rzeczywistość (Trzebiński
2002b, s. 22) .
„Schemat narracyjny jest [...] poznawczą procedurą «czytania» biegu zdarzeń
w taki sposób, że rozumiane są one jako skończone w czasie historie [...],
w których występują określeni bohaterowie z określonymi intencjami, napotyka¬
jący określone rodzaje przeszkód i posiadający określone możliwości i szansę
radzenia sobie z nimi" (Trzebiński 2002b, s. 23). Na tej podstawie można powie¬
dzieć, „że zaktywizowany schemat powoduje narracyjne konstruowanie rzeczy¬
wistości przez umysł ludzki" (tamże, s. 23).
Jak twierdzi Katarzyna Stęplewska-Żakowicz, obecne analizy narracji utrzy¬
mane są w obrębie dwu stanowisk metodycznych, inaczej definiujących „sam
przedmiot analizy. Wedle pierwszego z nich, wywodzącego się z lingwistycznych
prac Laboga [...], narracja to pewna relacja pomiędzy zdaniami. Wedle drugiego,
dyskursywnego stanowiska, narracja to raczej relacja między uczestnikami spo¬
łecznej interakcji" [...] (Stęplewska-Żakowicz 2002, s. 86) .
Prezentowany przeze mnie tekst osadzony jest w tej drugiej konwencji meto¬
dycznej.
Istotna jest jeszcze jedna kwestia dotycząca narracji, ściśle związana z „war¬
sztatem etnologa".
Andrzej Piotrowski pisze, iż: wywiad narracyjny, w odróżnieniu od trady¬
cyjnych form wywiadu socjologicznego, opartych na uzyskiwaniu odpowiedzi
na opracowany przed badaniami zestaw pytań, „[... ] polega na stymulacji opo¬
wiadania o przeżyciach związanych z uczestnictwem osoby badanej w jakimś
wydarzeniu lub ciągu wydarzeń" (Piotrowski 1995, s. 5). Według tego autora,
„początek takiemu podejściu dały badania L. Schatzmana i A. Straussa (1995),
a rozwinięta koncepcja wywiadu narracyjnego jest dziełem F. Schutzego (1977),
który opracował tę technikę dla potrzeb badań biograficznych" .
9

10

11

9

„Schemat narracyjny modeluje": 1. Bohaterów dziejących się historii; 2. Ich wartości,
główne intencje i towarzyszące im plany realizacji; 3. Komplikacje napotykane przez bohate­
rów podczas realizacji intencji i planów, a także 4. Uwarunkowania i szanse przezwyciężenia
trudności w realizacji intencji (Trzebiński 2002b, s. 23; podkr. M.D.-P.)
Podobnie, współcześni analitycy dyskursu (T.A. van Dijk, J. Kurcz) interesują się narra­
cjami jako jedną z form dyskursu.
W wykazie literatury Piotrowski przywołuje pełne notki bibliograficzne tych publikacji
(kolejno 1977, 1983, 1987, 1989).
1 0

11

77

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

Podstawową zasadą prowadzenia takiego wywiadu jest ścisłe oddzielenie „[... ]
niezakłóconej [przez badacza M.D.-P.] wypowiedzi autobiograficznej dotyczą¬
cej przebiegu życia narratora w całości lub w części interesującej badacza"
(Piotrowski 1995, s. 5) od innych składowych jego wypowiedzi, ich okolicz¬
ności, komentarzy, tła etc. (tamże, s. 5n) .
W tej interpretacji narracja jest głównym źródłem i narzędziem badawczym.
Pozyskane tą drogą informacje, i ich struktury, poddane są ścisłym, drobiazgo¬
wym oraz szczegółowo opisanym regułom analizy, czyli metodyce badań. Mogą
one dobrze służyć wnioskom w obrębie kilku dyscyplin naukowych - poza etno¬
logią - takich jak historia, socjologia i psychologia.
W tym miejscu chciałabym podkreślić, że uważam narrację za podstawowe,
wywołane źródło poznania etnologicznego, którym posługiwałam się od zarania
mojej przygody z etnografią/etnologią. Nosiło ono wówczas miano etnograficznego
wywiadu terenowego, a określenie narracja przyjmowało z racji ulepszenia styli¬
styki redagowanego tekstu. Wszystkie rozmowy z informatorami - w moim przy¬
padku nieomal zawsze nagrywane na taśmę magnetofonową, a następnie przepi¬
sywane na maszynie - podlegały gruntownej analizie, tak od strony danych
0 samym rozmówcy (jego statusie społecznym, kulturowym, narodowościowym,
wyznaniowym), jak i poszczególnych kwestii wypowiedzi uzyskanych na intere¬
sujący mnie temat, ich czasu i okoliczności. Dopiero wszechstronna konfrontacja
wyników tych analiz cząstkowych prowadziła do stwierdzeń uogólniających .
Podobnie postępowali, i postępują nadal, moi koledzy zainteresowani proble¬
mami systemów pokrewieństwa, łemkowskich i bojkowskich przesiedleńców
w ramach Akcji „W" na teren PGR-ów koszalińskiego, Polakami poza granicami
kraju, wybranymi aspektami kultury nomadów, funkcjonowaniem współdziałania
oraz pomocy wzajemnej na wsi czy miejscem i rolą ludzi starych we współczes¬
nym życiu rodzin góralskich.
Badacze z Pracowni Etnologicznej IAE PAN w Krakowie, koncentrując prace
na etnologicznym poznaniu mieszkańców rejonu Karpat, uznali wręcz ich relacje
za podstawę i specyfikę własnego podejścia metodycznego, służącego im do
szerokich interpretacji kulturowych .
Nie powinno to specjalnie dziwić, do tego rodzaju źródeł odwoływali się już
bowiem klasycy naszej dyscypliny: Florian Znaniecki, Bronisław Malinowski,
Kazimierz Moszyński, Józef Chałasiński. Piszę o tym, aby uzmysłowić (zwłasz¬
cza najmłodszym badaczom), iż narracja od dziesiątków lat jest znanym i uzna¬
nym źródłem etnologicznym, a jej analiza stanowi podstawę warsztatu etnologa,
chociaż przyznaję, że umiejętność posługiwania się nią, wyciągania wniosków
1 interpretacji, nie jest mocną stroną wszystkich uprawiających tę dyscyplinę, ale
to już odrębne zagadnienie.
12

13

14

1 2

O autobiograficznej metodzie badań szerzej patrz: Kabzińska 2003.
Por. moje prace dotyczące chociażby konfliktów o ziemię lub poczucia estetycznego lud¬
ności wiejskiej (Piasecka 1982, 1986, 1991).
Przykładem jest chociażby zbiorowa monografia Podhale (2000).
1 3

1 4

78

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

OSTATNIE DNI ŻYCIA JANA PAWŁA I I

1 5

Papież

Relacjonując i komentując bieg wydarzeń „Gazeta Wyborcza" poświęciła
dużo miejsca szczególnemu wątkowi, jakim było zachowanie samego Papieża
w kolejnych dniach jego śmiertelnej choroby.
24 marca (czwartek). Pełen ekspresji tytuł i zdjęcie w czołówce: Papież pła­
kał? I dalej: Na twarzy Jana Pawła I I malowało się cierpienie, gdy po odwołaniu
audiencji generalnej pokazał się wczoraj, tylko na chwilę, w oknie swej rezy­
dencji [...] nie przemówił do wiernych czekających na niego wytrwale na placu
św. Piotra (s. 1). W tekście informacja, że na placu w porze audiencji zebrało
się ponad 1000 osób, które skandowały „Kochamy Ciebie". Papież był w oknie
niepełną minutę, pobłogosławił wiernych, ale nic nie powiedział. Następ­
nie mamy powołanie się na „Le Figaro" które, od anonimowego informatora
z Watykanu, dowiedziało się o pogarszającym się stanie zdrowia Papieża odkąd
opuścił On szpital: coraz gorzej znosi czyszczenie rurki tracheotomijnej, przez
którą oddycha. Mało je, co powoduje anemię.. Dostaje więc żelazo, ale to wywo­
łuje bóle głowy i nudności. A wszystko męczy serce chorego (s. 1). Dalej, jak
podaje GW, „Le Figaro" pisze w związku z nieobecnością rzecznika praso¬
wego Watykanu, Joaquina Navarro Vallsa, na wtorkowej konferencji, iż: Brak
oficjalnych informacji podsyca niepokoje (s. 1). Kolejna wiadomość pochodzi
z „Il Messaggero". Według niej, Stanisław Dziwisz miał powiedzieć jednemu
z polskich księży: Módl się za Papieża, jego stan się pogarsza (s. 1). Dzien¬
nikarz „Gazety", Jarosław Mikołajewski, postanowił więc zasięgnąć opinii od
1 5

Tytułem wprowadzenia przytoczę, za GW, krótką kronikę wydarzeń związanych z życiem
i działalnością Papieża w pierwszych miesiącach 2005 roku:
18 stycznia 2005. Odbyła się, bezprecedensowa, jak określono, audiencja papieska dla 160 rabi­
nów i kantorów reprezentujących wszystkie nurty judaizmu. Jan Paweł I I zaapelował na niej
o wzmożenie wysiłków na rzecz wzajemnego zrozumienia i współpracy [...] nawiązał do przypa­
dającej w tym roku 40 rocznicy ogłoszenia przez Sobór Watykański I I deklaracji „Nostra aetate",
stanowiącej przełom w dialogu Kościoła z judaizmem. Zakończył pozdrowieniem „Szalom alejchem". Wówczas trzej rabini zbliżyli się do Papieża i słowami specjalnej modlitwy podziękowali
mu za wszystko, co uczynił na rzecz zbliżenia wyznawców obu religii [judaizmu i chrześcijaństwa
- M . D-P.]. Wręczono Papieżowi jarmułkę w kolorach watykańskich - białym i żółtym, nazywając
Go „wielkim cudotwórcą w stosunkach między katolikami i żydami".
1 lutego 2005. O godz. 22.50 Papież został nagle przewieziony do kliniki Gemelli. Joaquin
Navarro Valls oświadczył, że cierpi on od niedzieli na grypę. Teraz nastąpiły komplikacje: ostre
zapalenie krtani i spazmatyczny kaszel. Wiadomość o chorobie wywołała liczne spekulacje

0 abdykacji oraz kolejne słowa samego Jana Pawła I I interpretowane jako zanegowanie owych
plotek. W rozważaniu niedzielnym (6 lutego) przed modlitwą „Anioł Pański" powiedział miano­
wicie: Tu w szpitalu, pośród innych chorych, o których myślę z miłością, nadal służę Kościołowi
1 całej ludzkości. Po kilku dniach pobytu w klinice Jan Paweł I I wraca do Watykanu.
24 lutego 2005. Papież zostaje ponownie przewieziony do kliniki. Komunikat watykański
brzmi: Cofające się epizody ostrej niewydolności układu oddechowego. Operacja tchawicy zwa­
na tracheotomią. Towarzyszy mu komentarz: Cały świat w niepokoju.

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

79

osób posiadających dostęp do źródeł watykańskich. Ich wypowiedzi były zupeł¬
nie inne. Marco Politi z dziennika „La Republica" powiedział, iż Papież pokazał
się i udzielił błogosławieństwa, ale płakał. Jego płacz może świadczyć o złym
stanie emocjonalnym (s. 1). I dalej, jak twierdzi, według GW, Politi: Nic nie
wiemy, żeby choroba postępowała. Wiemy jednak, że jest osłabiony. Więcej
będzie można wnioskować po tym, czy w piątek weźmie udział, i w jakiej formie,
w Drodze Krzyżowej (s. 1). Zdaniem Luigi Acatolli z „Corriere della Sera",
wszystko jest w porządku: Nic nowego się nie dzieje [... ] Nie zabiera głosu
publicznie, bo wciąż się obawia, że jego słowa nie będą wyraźne. Od osób, które
są blisko Ojca Świętego wiem, że prywatnie rozmawia sprawnie (s. 1). Dzienni¬
karz ten stosuje też wyjątkowo obrzydliwą socjotechnikę pisząc: Ale na pewno
wiemy tylko to, co widzimy. Na pytanie czy widział, że Papież płakał - odpowie¬
dział: To zła interpretacja jego gestów. Spodziewamy się udziału Ojca Świętego
w Drodze Krzyżowej. Gdyby miał uczestniczyć też w uroczystościach w Wielki
Czwartek, byłoby to zaskakujące (s. 1).
26-28 marca 2005. GW pisze: Rano schorowany Jan Paweł II musiał zrezyg­
nować ze spowiadania wiernych i po południu z poprowadzenia liturgii Męki
Pańskiej (s. 7). Wewnątrz numeru natomiast, w GWS, duży tytuł donosi: Mój
krzyż doniosę do końca. Ja także ofiarowuję me cierpienia, aby wypełnił się plan
Boży (s. 1). I dalej w tekście: Ze swej strony jestem bliski tym wszystkim, którzy
w tej chwili doświadczają cierpienia. Modlę się za każdego z nich (s. 1). To sło¬
wa Papieża, jakie przekazał listem odczytanym przez zastępującego go w czasie
procesji kardynała Camillo Ruini, przewodniczącego episkopatu Włoch, uczest¬
nikom rzymskiej Drogi Krzyżowej, w której - po raz pierwszy w czasie swojego
27 lutego 2005. Tekst papieski - Modlitwę niedzielną na „Anioł Pański" na placu św. Piotra
- przeczytał zastępca sekretarza stanu abp Leonardo Sandri. JPII pokazał się w oknie kliniki
Gemelli, błogosławiąc i wskazując wymownie na swoją szyję.
13 marca 2005. Papież wraca do Watykanu, błogosławiąc z samochodu setki pozdrawiają­
cych go pielgrzymów.
25 marca 2005. Pierwsza Droga Krzyżowa w rzymskim Koloseum bez JPII; następuje czas
kolejnych takich dramatycznych absencji.
27 marca 2005 [niedziela M.D-P]. Wielkanoc w nastroju wielkopiątkowym [... ] Papież ukazuje
się w oknie watykańskim, ale nie może mówić. Wiadomo, że na skutek trudności z odżywianiem
bardzo schudł i osłabł.
31 marca 2005. Alarmujące wiadomości: zapalenie dróg moczowych, wysoka gorączka, „kry­
zys kardiologiczny", sakrament chorych - zawarte są one w tytułach i podtytułach artykułów
prasowych .
2 kwietnia 2005 [sobota M.D.-P.]. L ' Observatore Romano nazywa Niespodziewanym Dniem
Młodzieży obecność tysięcy młodych ludzi modlących się za Papieża na placu św. Piotra: I wszyst­
kie kroki skierowały się tutaj. Od popołudnia 1 kwietnia plac s. Piotra okazał się za mały, by
pomieścić całą tę rzekę młodzieży - podkreśla dziennik watykański. Dodaje, bez głębszej reflek¬
sji i kontroli nad sensem pisanego tekstu, że w tej tragicznej chwili młodzi stali się oceanem
wyciągniętych, lecz pogodnych twarzy: twarzy pokolenia, które od 1978 roku uważa JPII za swo¬
jego Papieża. Dla tych chłopców i dziewcząt Karol Wojtyła jest jedynym Papieżem z krwi i kości.
Tego samego dnia o godzinie 21.37 Jan Paweł I I zmarł (GW. Dodatek nadzwyczajny, poniedzia­
łek 4 kwietnia 2005, s. 19).

80

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

pontyfikatu - nie mógł osobiście wziąć udziału. Jak podaje GW, oglądał j ą
w telewizorze umieszczonym obok ołtarza kaplicy. Cały obraz natomiast, wnę¬
trze wraz z modlącym się Papieżem, pokazywały kamery. Wierni liczyli na to, że
Ojciec Święty pobłogosławi ich choćby za pośrednictwem ekranu. Telewizja
(później także fotografie prasowe) ukazała na wielkim telebimie w Koloseum
Jana Pawła I I . Siedział w fotelu przed ołtarzem prywatnej kaplicy, samotny,
odwrócony tyłem, niepewnie trzymający duży krzyż. Ten wstrząsający obraz
z telebimu w Koloseum mieli zapamiętać uczestnicy Drogi Krzyżowej i miliony
telewidzów. „Gazeta" komentuje: Nie pobłogosławił wiernych, nic nie powie¬
dział, nie zobaczyli nawet jego twarzy. Ale dał znak, że jest z nimi, pełen determi¬
nacji i na przekór fizycznej słabości (s. 1).
Cytowany dalej kardynał Ratzinger miał powiedzieć krzepiąco: Papież działa
z absolutną jasnością umysłu i jest to dar od Boga, zważywszy na to, jak wielu
cierpień cielesnych doświadczył. Zdaniem kardynała: Papież ograniczył swój roz¬
kład zajęć, ale wciąż koncentruje się na „kwestiach najistotniejszych w kościele,
podejmując nieliczne, ale zasadnicze decyzje" (GW, s. 7).
29 marca 2005. GW donosi: W niedzielę wielkanocną Papież ukazał się w oknie
swojego apartamentu punktualnie w południe. Najpierw wysłuchał własnego orę¬
dzia dla miasta i świata („Urbi et orbi") odczytanego przez kard. Angelo
Sodano. Potem ogłoszono, że Papież udzieli specjalnego błogosławieństwa [... ]
Ktoś podsunął mu mikrofon, ale mimo wielu prób Papież nie był w stanie wydać
głosu. Oddychał ciężko i jakby zirytowany własną niemocą uderzał ręką w po¬
ręcz fotela. Po długiej chwili odsunął mikrofon i w milczeniu błogosławił wier¬
nym [... ] (s. 1). Kamery telewizyjne pokazały wtedy setki szlochających ludzi.
[...] W poniedziałek wielkanocny walczący z niemocą JPII nie pokazał się wier¬
nym [... ] zrezygnował z udziału w modlitwie maryjnej, ale tysiące wiernych i tak
zgromadziło się na placu św. Piotra. Nawet Radio Watykańskie nie nadało dzien¬
nika o godz.12, licząc na pojawienie się Papieża. Tym razem na próżno (GW,
s. 1-2, za: Reuters, PAP, K A I ) .
W tym samym numerze „Gazeta" zamieszcza wywiad Tomasza Bieleckiego
(TB) z Luigi Accattoli (LA), watykanistą dziennika „Corriere della Sera". Polski
dziennikarz zadaje kuriozalne pytania. Odpowiadający jest również zdumiewa¬
jący. TB pyta, jakby nie widział na własne oczy, co się dzieje, czy milczenie
Papieża podczas wielkanocnego błogosławieństwa oznacza, że rehabilitacja prze¬
biega gorzej, niż się spodziewano? L A odpowiada: Nie, to nie był znak żadnych
nowych problemów ze zdrowiem. Leczenie Papieża przebiega w takim tempie,
jakiego spodziewali się lekarze. Kłopot w tym że, zdaniem lekarzy z kliniki
Gemelli, Papież nadal powinien leżeć w szpitalu, ćwiczyć tam mówienie i jeszcze
przez kilka tygodni nie występować publicznie. TB: Papież już przecież mówił.
Dlaczego w niedzielę się nie udało? LA: Papież odzyskał mowę po operacji.
Słyszeliśmy go już po wyjściu ze szpitala. Wiadomo też, że rozmawia ze swoimi
16

1 6

„Gazeta" od wydania 2-3 kwietnia 2005 r. przytacza fragmenty homilii i przemówień Jana
Pawła I I skierowanych do chorych (Jan Paweł I I , 1997).

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

81

współpracownikami. Ale mówienie wciąż jest ogromnym wysiłkiem i dlatego
ogranicza je do minimum. Ponadto [...] mówi raz bardziej, raz mniej wyraźnie.
Dlatego papiescy lekarze odradzają mu publiczne przemawianie, dopóki nie
będzie pewny swego aparatu mowy. A to może zająć nawet trzy miesiące. TB:
Dlaczego więc próbował mówić w niedzielę? LA: Przez własną niecierpliwość.
Tak jak wbrew lekarzom wyszedł ze szpitala, aby podczas Wielkiego Tygodnia
być w Watykanie, tak też wbrew ich radom polecił w niedzielę postawić przed
sobą mikrofon. Wynik od początku był niepewny: rozmawianie z najbliższymi do­
radcami to nie to samo, co występowanie przed tłumem. Oczekiwania wiernych
zgromadzonych na placu św. Piotra oraz świadomość, że miliony ludzi jest cieka­
wych, czy Papież potrafi mówić, wzmogły u Papieża stres - i się nie udało. Zoba­
czyliśmy też jego chorobę - atak kaszlu, który jest skutkiem choroby Parkinsona
utrudniającej koordynacje oddechu. TB: Czy po tym dramatycznym zdarzeniu
Papież posłucha lekarzy i przestanie się forsować? LA: W niedzielę po raz pierw¬
szy zobaczyliśmy zniecierpliwienie Papieża z powodu słabości, która mu prze¬
szkadza w posłudze. Papież chce mówić, chce się spotykać z pielgrzymami i dla¬
tego chyba nadal nie będzie słuchać swych lekarzy (GW, s. 2).
Tego samego dnia, 29 marca 2005, GW zamieściła komentarz Jana Turnaua
pt. Wielki piątek trwa, w którym autor pisze m.in:
Byliśmy w niedzielę widzami wydarzenia dramatycznego. Papież chciał się
odezwać choćby paroma słowami do „miasta i świata" („urbi et orbi") - i nie
był w stanie. Zamiast słów słychać było charczenie. Nawet podniesienie ręki do
błogosławieństwa przyszło mu z najwyższym trudem. Papież jest przeraźliwie
słaby. Strasznie cierpi. Ból fizyczny jest tu chyba fraszką wobec psychicznego
(s. 2). Dalsze uzasadnienie łączy chaotycznie wątki groteskowe z głęboko etycz¬
nymi, egzystencjalnymi, krytycznymi wobec wysokich hierarchów Kościoła.
Turnau uważa, że dla każdego taka sytuacja jest ciężka, ale dla Karola Wojtyły to
tragedia, bowiem jest to człowiek sceny! Urodzony aktor, któremu całe życie
zeszło na przemawianiu - a musi milczeć. Stąd ten odruch złości na samego
siebie, ten gest uderzenia w pulpit. Niedzielny „reality show" na ekranie był [...]
makabryczny. Słychać głosy, że „na to się nie da patrzeć" (s. 2). Autor zadaje
retoryczne pytania: Czy trzeba pokazywać światu tak straszną niemoc? Czy nie
cierpi na tym autorytet Kościoła, chrześcijaństwa? Czy nie podważa to wiary?
Wkrótce jednoznacznie na nie odpowiada: Dziś granica przyzwoitości przebiega
gdzie indziej. I przebiega tam, gdzie należy. Powtarzano już wiele razy: obraz
cierpiącego Papieża jest dla wielu pocieszeniem: dla tych, którzy sami cierpią,
odchodzą. A młodzi? Niech się sposobią do cierpienia, niech się uczą, że życie
ma swój kres, niech widzą, jak duch zmaga się z ciałem (s. 2).
17

Na ten sam temat ks. Tomasz Halik, pytany przez dziennikarza Tomasza Grabiń­
skiego o sens publicznego charakteru papieskiego cierpienia: Jaką lekcję stanowi
1 7

Jak zauważył ks. Adam Boniecki: Poprzedni papieże, jak wszyscy śmiertelnicy, też od¬
chodzili z tego świata w boleściach, ale sam widok papieża w łóżku był nie do pomyślenia (GW,
29 marca, wtorek, s. 2).

82

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

ono dla chrześcijan? - odpowiada: W czasie, kiedy śmierć jest ukrywana za szpi¬
talnymi parawanami albo też bagatelizowana w horrorach, niemy gest znaku
krzyża wykonany przez cierpiącego Papieża, łączący słabość starości z siłą ducha,
stanowił być może Jego najbardziej wymowną wypowiedź (GW, 2-3 kwietnia,
sobota-niedziela, s. 2).
W numerze z 2-3 kwietnia „Gazeta" relacjonuje dość dokładnie, co działo
się na placu św. Piotra, podając: Piątek, godz. 19, komunikat Watykanu: - Stan
zdrowia OŚ znów się pogorszył. Wystąpiła niewydolność sercowo-naczyniowa,
spadło ciśnienie krwi, oddech stał się płytki, a nerki funkcjonują gorzej. Chwilę
potem telewizja SKY Italia podała, że Papież stracił przytomność. Było to już
trzecie oświadczenie tego dnia, a każde kolejne okazywało się coraz bardziej
dramatyczne [...] Ten dzień musiał kiedyś nadejść [...] Tłum pod Bazyliką zagęsz­
cza się, jest już kilkadziesiąt tysięcy osób. Niektóre zapalają świeczki [...] Niewie¬
le osób wyraża nadzieję, że to kolejny krótkotrwały kryzys, że i tym razem, za
dwa albo trzy dni JPII stanie w oknie Pałacu Apostolskiego, by podjąć próbę
rozmowy ze zgromadzonymi na placu św. Piotra ludźmi (s. 1). Zwykli ludzie
twierdzą, że została już tylko modlitwa. Są zdania, że tym razem już Mu się nie
uda. Dalej wiadomość: Około ósmej wieczorem we włoskich mediach pojawiła
się informacja, że Papież umarł. Za chwilę zdementował ją Watykan, choć waty¬
kańscy dostojnicy przyznawali, że JPII jest w agonii - Gaśnie pogodnie - mówił
rano kardynał Andrzej Maria Deskur, przyjaciel Papieża (s. 1). „Gazeta" pisze,
że z całego świata przybywają kardynałowie, podaje kolejne komunikaty i spe¬
kulacje dotyczące stanu zdrowia Papieża. Jest w nich więcej, niż dotąd, wypowie¬
dzi medycznych , konkretniejszych wyjaśnień rzecznika prasowego Watykanu
dotyczących czynności wykonanych przez Papieża w ostatnich dniach, jego stanu
psycho-fizycznego, który charakteryzuje spokój.
18

Nie ustawały doniesienia „Gazety" o modlitwach za Papieża na wszystkich
kontynentach w różnych krajach , nawet tych dotkniętych kataklizmami i trage¬
diami (tsunami, wojny domowe) oraz z bardzo małymi skupiskami katolików.
Cechą charakterystyczną przytoczonych medialnych relacji jest, osadzone
w scenerii Wielkiego Tygodnia, ukazanie ziemskiego wymiaru ludzkiej egzysten¬
cji, cierpienia i walki o życie. Jest też oddanie niepokoju oraz eskalacja napięcia
psychicznego społeczeństwa wokół tej walki Papieża - głównego ich bohatera.
Przekazywane wiadomości z reguły stosują zwrot „mieli", czy „miał powiedzieć".
19

1 8

„Gazeta" zamieszcza wywiad ze specjalistą od choroby Parkinsona, i innymi lekarzami ze
Szpitala Bródnowskiego, którzy relacjonują fachowo różne stadia choroby Papieża na podstawie
komunikatów udzielanych przez Watykan. Ich diagnoza nie jest optymistyczna (GW, 2-3 kwiet¬
nia, sobota-niedziela, s. 6).
Na pytanie Tomasza Grabińskiego, zadane ks. Tomaszowi Halikowi: Polskie kościoły są
pełne ludzi modlących się o zdrowie Papieża. Czy tak samo jest w Czechach? - odpowiedź brzmia­
ła: Czeska pobożność jest, jak często podkreślam, „płochliwa", wstydliwa, ukryta, nieokazała.
Wielkie zgromadzenia religijne oraz wylewy uczuć nie są w naszym stylu. To nie oznacza jednak,
że Czesi nie modlą się za Papieża i że nie myślą o Nim z szacunkiem i miłością. Także wielu tych,
którzy nie chodzą do kościoła. Myśmy także Go kochali i był to też „nasz Papież" (GW, 2-3
kwietnia, sobota-niedziela, s. 7).
1 9

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

83

Gwarantuje on osłonę źródła informacji przed zarzutami ujawniania tajemnic,
a jednocześnie podsyca ciekawość, uwiarygodnia dostarczane dane, potęgując
zarazem plotki i domniemania. Dywagacje i pogłoski, zachowanie lekarzy oraz
kleru wnoszą element tajemnicy, stymulowany przez media. Spekulacje o stanie
zdrowia Ojca Świętego bardzo często są wręcz „ludyczne". W relacjach następują
ciągłe zwroty akcji, często brak poczucia dobrego smaku, taktu. Utrzymują one
emocje wiernych w stanie nieustannego, bardzo wysokiego, wahającego się na¬
pięcia: od euforii do skrajnego pesymizmu.
Społeczeństwo

Doniesienia prasowe dotyczące innych sfer życia społeczeństwa polskiego
były bardzo ograniczone. Dominowały informacje o zachowaniach „zwykłych",
„przeciętnych" ludzi, połączonych niepokojem i troską o życie „Największego
Polaka" oraz doniesienia o modlitwach i mszach .
Modlono się w kościołach różnych wyznań. W katedrze polowej Wojska
Polskiego mszę w intencji Ojca Świętego odprawił biskup Tadeusz Płoski. Wzięli
w niej udział: prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Marek Belka, mini¬
strowie, żołnierze i wielu warszawiaków.
Modlili się prawosławni (w cerkwi na Pradze), żydzi w Synagodze Nożyków
przy Twardej, muzułmanie (w meczecie przy Wiertniczej). Polecali Papieża opie¬
ce Boga. Wszyscy podkreślali zasługi Jana Pawła I I dla pojednania i dialogu
różnych religii.
W oknach domów pojawiły się świece. Część z nich zapalono po odebraniu
SMS-a: Zapalcie świeczkę w swoim oknie w intencji Papieża. Przekaż tego SMS-a
swoim znajomym (GWS, 2-3 kwietnia, sobota/ niedziela, s. 3). Przed zdjęciami
Papieża układano kwiaty, w kawiarniach i restauracjach odwoływano imprezy.
W Wadowicach, miejscu urodzin Jana Pawła I I , zwalniano się z pracy, nauczy¬
ciele zawieszali część zajęć w szkołach. Od świtu w kościołach błagano o zdrowie
dla Papieża. Ludzie liczyli na cud. Wielu nie chciało się pogodzić z myślą, że może
on umrzeć. Jaka śmierć? Nie dopuszczam takiej myśli. W nim jest chęć życia i siła
[...] wierzę, że życie zwycięży (GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 1).
„Gazeta" relacjonowała także, co działo się na placu św. Piotra w Rzymie.
W piątek, m.in. odnotowała rosnący, liczący kilkadziesiąt tysięcy tłum pod
20

2 0

21

Pacjenci w szpitalach, śledząc wiadomości o stanie zdrowia JPII, modlili się głównie o to,
by Ojciec Święty nie cierpiał - Chyba nikt inny nie jest dziś w stanie lepiej zrozumieć Papieża niż
my, chorzy - mówili (GWS, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 2).
GWS, 2-3 kwietnia, sobota/niedziela, Duży tytuł: „Warszawa z Papieżem", i dalej: Tysiące
ludzi modliło się wczoraj w intencji Ojca Świętego w kościele św. Anny, który stał się duchowym
centrum Warszawy. Nikt nie wstydził się płakać. Jedni trwali w milczeniu, inni cicho odmawiali
różaniec. Na mszę, którą o godz. 21 odprawiał tu ks. Franciszek Longchamps de Berier, ściągnę­
ło ponad 3 tys. ludzi. - Chcemy prosić o łaskę zdrowia dla Ojca Świętego - powiedział
kapłan.
Kazania słuchano z ogromnym skupieniem, w całkowitej ciszy. Do komunii przystąpił niemal cały
kościół. Po mszy wierni nie opuścili świątyni. Nie odeszli też ci, którzy nie zmieścili się w środku
i modlili się na ulicy. Zaczęło się nocne czuwanie (s. 1).
2 1

84

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Bazyliką. Niektórzy zapalali świeczki [...] Niewiele osób wyraża nadzieję, że to
kolejny krótkotrwały kryzys, że i tym razem za dwa albo trzy dni JPII stanie
w oknie Pałacu Apostolskiego, by podjąć próbę rozmowy ze zgromadzonymi na
placu św. Piotra ludźmi. Turyści kupują pamiątki, robią zdjęcia. Reporterzy
kierują obiektywy na wszystkim znane okno. Gdy odchodzą z placu - piją kawę,
jedzą tosty. Nie ma rozpaczy, jest oczekiwanie rychłego, od dawna spodziewane¬
go, sieroctwa [...] Rzym żyje swoim życiem. Ale po raz pierwszy tak intensywnie
żyje też dogasającym życiem swojego pierwszego obywatela (GW, 2-3 kwietnia,
sobota-niedziela, s. 1).
Ten fragment relacji jest właściwie opisem zachowań typowych dla „wścibskiego", ale biernego, gnuśnego tłumu gromadzącego się na placu, na którym
być może „coś się zdarzy". Kolejny akapit dynamizuje już zarysowany obraz.
Wnosi do niego element nadziei: Pół godziny po północy na placu św. Piotra,
pod dwoma rozświetlonymi i trzema lekko rozjaśnionymi oknami Pałacu Apo¬
stolskiego, młodzież zaczyna śpiewać pieśni wyzdrowienia. Takie same, jakie śpie¬
wano 3 tygodnie temu pod polikliniką Gemelli. Po raz pierwszy od 24 godzin
ludzie na placu św. Piotra dali znak, że nie czekają na śmierć, ale na ozdrowienie
OŚ. Nawet świeczki, które przynoszą ze sobą, pozbawione są muślinów i abażu¬
rów. Płoną żywym światłem (tamże, s. 1).
„Gazeta" publikowała też czaty internetowe. Ich autorzy koncentrowali się na
własnych stanach emocjonalnych, podkreślali smutek i żal związany ze stanem
zdrowia Jana Pawła I I . Pisali m.in.: [... ] Smutno mi. Odchodzi od nas człowiek,
który tak wiele zrobił dla ekumenizmu, którego mądrość łączyła ludzi różnych
światopoglądów; [...] Od rana oglądam telewizję albo sprawdzam wiadomości
w necie. Nie jestem w stanie na niczym się skupić. Ryczę cały czas. O imprezach
nawet nie jestem w stanie myśleć. Nawet nie sądziłam, że to mnie aż tak przybije.
[...] Nie mogę pracować. Wszyscy siedzimy i płaczemy, modląc się. A ja już nie
mam łez; [...] Wiem, jak ta choroba [Parkinsona - M.D.-P.] wygląda na co dzień,
ile wymaga siły, aby stawić jej czoło. Jak zobaczyłam Papieża po wyjściu z kliniki,
wychudzonego i zmęczonego, wiedziałam, że nie ma wiele czasu. Jest mi smutno.
Będę o Nim myślała (GWS, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 2).
Nie chciał iść do szpitala, zatem oznacza to, że przygotowuje się na śmierć
- uważali wierni. To był „historyczny moment" jego wyboru na papieża, ale też
i „kawał mojego życia" - mówili. Wspominali różne chwile z życia Jana Pawła I I ,
spotkania z Nim ( GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 4).
Byli też tacy, którzy nie za bardzo wiedzieli jak się zachować wobec zbioro¬
wych postaw współobywateli: [...] dziś mieli robić imprezę. Zastanawiają się,
czy nie odwołać jej w związku ze stanem zdrowia Papieża (GWS, 2-3 kwietnia,
sobota-niedziela, s. 2)
Zdarzały się również wypowiedzi krytykujące media, ich sposoby realizacji
oraz interpretacji toczących się wydarzeń: [... ] Dziś udałem się do kościoła
św. Anny, ale po chwili uciekłem. Chyba każda stacja telewizyjna za punkt honoru
postawiła sobie zrobić z tego miejsca newsa [... ] Jak w takim miejscu, w takim
momencie się skupić? Jak pogodzić apele o modlitwę płynące z ekranów stacji

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

85

telewizyjnych w czasie, kiedy te same stacje skutecznie taką modlitwę uniemożli¬
wiają? Ja osobiście mam dziś zamiar spotkać się ze znajomymi. Choć plan spot¬
kania zapewne ulegnie zmianie, to jednak sądzę, że my, spotykając się i oddając
nawet chwilę refleksji, uczynimy więcej niż wszystkie stacje telewizyjne czy radio¬
we razem wzięte. Bo nasza refleksja będzie wynikać z naszej wewnętrznej potrzeby
[... ] Jestem zażenowany tą medialną wyżerką. Fakt, odchodzi człowiek wielki
i powinno to zostać zauważone. Przede wszystkim jednak stosownie do Jego wiel¬
kości powinno się uszanować Jego godność i pozwolić na odejście w spokoju,
z poszanowaniem intymności śmierci (GWS, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela,
s. 2). Podobne stanowisko akcentują przedstawiciele Kościoła katolickiego.
Kościół

W obliczu, skutecznie stymulowanej przez mass media, wręcz zbiorowej
„narodowej histerii" związanej ze złym stanem zdrowia „Papieża Polaka", na
uwagę zasługują zamieszczane w prasie (także w radio, rzadko w TV) wyważone
wypowiedzi wysokich rangą przedstawicieli Kościoła. Często są one polemiczne
wobec relacji środków masowego przekazu i obrazu w nich kreowanego.
Biskup Tadeusz Pieronek, wobec przeważających wśród rodaków oczekiwań
na cudowne ozdrowienie Jana Pawła I I , próbował tonować te nastroje w radiu
RMF FM. Prosił, by pamiętać, że Papież jest człowiekiem i wcześniej czy póź¬
niej musi odejść. Wierni (wśród nich także liczne zakonnice) jednak oponowali
twierdząc, że to nie jest zwykły człowiek. Niech zostanie z nami jeszcze trochę.
Niech nie odchodzi (GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 2). Emocje parafian
uspokajał także proboszcz Gil z Wadowic, mówiąc: To co czyni Pan Bóg jest
zawsze najlepsze. Papież jest gotowy na śmierć. Musimy wziąć pod uwagę to, że
to może być kres. Jeżeli wyzdrowieje - podziękujemy Bogu. Jeżeli odejdzie
- podziękujemy za wspaniały pontyfikat, za to, że rozsławił nasze miasto i zrobił
dużo dobrego dla świata (GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 4). Arcybiskup
Alfons Nossol, ordynariusz opolski, w nawiązaniu do wypowiedzi biskupa
Tadeusza Pieronka powiedział m.in.: zapominamy o tym, że Papież jest człowie¬
kiem i tak jak każdy podlega ludzkim prawom. A my eksploatujemy go na gwałt,
na siłę, zmuszamy go wręcz do tego, by pokazał się w swoim cierpieniu. Trzeba
bronić jego ludzkiej godności, człowiek ma prawo do intymności
cierpienia.
Śmierć jest bramą przejścia ze świata do Zmartwychwstałego. Być może Papież
jest teraz w najważniejszej i najdłuższej podróży swego życia - w podróży do
Wieczności - i to, że przeżywa ją w okresie Wielkiej Nocy, na pewno odtragizowuje te wydarzenia (GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 14). Stanowisko
arcybiskupa Nossola różni się zdecydowanie od przytoczonego już, pełnego
emocji felietonu Jana Turnaua z 29 marca. Arcybiskup z całą mocą przeciwsta¬
wia się „ludycznym" formom medialnego przekazu, apeluje o zachowanie god¬
ności człowieka w ostatnich chwilach jego ziemskiego bytu: [...] Lud żąda, chce
go zobaczyć, a on czyni temu zadość. Powinniśmy mieć godność człowieka na
uwadze i nie zmuszać go do pokazywania się [...] To trudny pacjent, ale realista,

86

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

więc trudno mi uwierzyć, że postępuje wbrew zakazowi lekarzy. Oni są przeciwni
eksploatowaniu Papieża, a Papież jest w pewnym stopniu pod presją ludzi zgro¬
madzonych na placu św. Piotra [... ] a każde życie, zwłaszcza znaczone cierpie¬
niem, ma prawo do tajemnicy. Cierpienie nie jest fotogeniczne [...] Wiem, że chcą
mu pomóc w niesieniu krzyża, że cierpią z nim [...] Żal mi go, że jest tak wysta­
wiony na widok publiczny. Że nie ma intymności bólu, cierpienia [...], i to
w momencie, kiedy to przygotowanie do najważniejszej podróży życia jest realne
[...] Nam, chrześcijanom, nie wolno tracić nadziei - przecież JPII to największy
mistrz w głoszeniu nadziei, nie możemy teraz w sytuacji granicznej zniweczyć
jego przesłania [...] Musimy szturmować niebo, by ulżyło jego cierpieniom, ale
też mamy prawo błagać o cud (GW, 2-3 kwietnia, sobota-niedziela, s. 14).

ŻAŁOBA. OD ŚMIERCI PAPIEŻA
2 K W I E T N I A (SOBOTA) WIECZOREM DO POGRZEBU,
8 K W I E T N I A (PIĄTEK), GODZ. 10.00 RANO

Na wieść o śmierci Jana Pawła I I (2 kwietnia, sobota, godz. 21.37) wszystkie
krajowe (także większość zagranicznych) stacje telewizyjne przerwały progra­
my, wyły syreny, biły dzwony (na Wawelu przez 25 minut słychać było dzwon
Zygmunta). Wierni płakali, modlili się w kościołach, na ulicach, w domach.
W Warszawie w oknach zapłonęły świece. W kościele św. Anny złożono hołd
zmarłemu, chwytając się za ręce i tworząc łańcuch „Z życia do życia". Uczestni­
czący w nabożeństwie śpiewali „Barkę" - ulubioną pieśń Papieża.
Na Plac Piłsudskiego na mszę przybyło około 100 000 osób, które modliły
się, paliły znicze, pozostawały w zadumie do późnych godzin nocnych, składały
wpisy w księdze kondolencyjnej. Godzina 21.37, dnia 2 kwietnia, jest momen¬
tem kulminacyjnym dramatu rozstawania się z żywymi, jego bohatera - „Papieża
Polaka". Wyznacza ona też granicę, od której rozpoczyna się żałoba po zmarłym.
Jej treści, intensywność i „wystrój" są zmienne. Inni są też aktorzy wydarzeń.
O Papieżu
Serce

Nieomal w chwili zgonu Jana Pawła I I rozpoczęły się spekulacje dotyczące
miejsca Jego pochówku. Przywoływano pogłoski, pojawiające się w mediach,
o wielkim, świętym Papieżu (GW, poniedziałek, 4 kwietnia, s. 4), a także czy
możliwe jest, że Papież zostanie pochowany w kryptach, w bliskim sąsiedztwie
św. Piotra, lecz Jego serce spocznie w Krakowie (tamże). Tematem podjętym
przez GW były rozmowy prowadzone przez dostojników krakowskich z sekre¬
tarzem Papieża, arcybiskupem Stanisławem Dziwiszem, dotyczące pogrzebu
Ojca Świętego w Katedrze Wawelskiej. Polscy duchowni powoływali się na to,
że Papież sam kiedyś mówił, że chce spocząć na Wawelu. Wreszcie ks. Janusz

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

87

Bieliński - infułat, proboszcz Katedry Wawelskiej, w rozmowach z dziennika¬
rzami wyznał: Złożenie serca JPII w katedrze na Wawelu byłoby jednym z naj¬
wspanialszych darów i skarbów, jakie posiada ta świątynia (GW, 4 kwietnia,
poniedziałek, s. 3). Dodawał jednak, że od niego to nie zależy. Prośba o serce
Papieża miała wyjść do Watykanu z Krakowa. Kardynał Franciszek Macharski
powiedział, że wszystko będzie zależało od woli Jana Pawła I I wyrażonej w Jego
testamencie, stąd niezręcznie teraz na ten temat rozmawiać (tamże). W dalszych
rozmowach kardynał nie wypowiadał się jednoznacznie. Odnoszę wrażenie, że
pomysł niezbyt mu się podobał. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, powie¬
dział natomiast dziennikarzom: Chcemy, żeby serce największego krakowianina
i Polaka spoczęło na Wawelu [...] - jednak tu reguły wyznacza Kościół i my
będziemy te zasady szanować (tamże). I dalej: reguły miał wyznaczyć sam Papież,
jednak o wykonaniu jego testamentu zdecyduje - zdaniem krakowskich duchow¬
nych - abp Stanisław Dziwisz, a być może i całe kolegium kardynalskie (tamże).
Jeszcze dalej zamieszczono egzaltowane wypowiedzi rozmarzonych czytelników,
że wtedy do Krakowa przyjechaliby pielgrzymi, dostojnicy kościelni, państwo¬
wi, byłaby transmisja w mediach i na telebimach, a wszystko to działoby się na
Błoniach, gdzie Jan Paweł I I wielokrotnie odprawiał msze św.
Prasa donosiła, że trwają, według mnie kuriozalne w X X I wieku, starania
polskich dostojników kościelnych, aby serce Papieża przywieźć do Polski i po¬
chować na Wawelu. Rzym wciąż jednak zastanawia się, czy papieskie serce może
spocząć na Wawelu. Taka możliwość nie budzi tu kontrowersji, bo do początku
XX wieku częstą praktyką było składanie serc papieży poza Bazyliką św. Piotra
w rzymskim kościele św. Wincentego i Atanazego w pobliżu fontanny Di Trevi.
Jeden z najbardziej poinformowanych watykanistów Marco Politi twierdzi, że na
wawelski pochówek papieskiego serca naciskają ludzie polskiego Kościoła. Świat
Zachodu odwykł od kultu relikwii, ale Kościół nadal jest mu wierny. Dlatego
może poważnie rozważyć te propozycje - tłumaczy Filippo Ceccarelli z dziennika
„La Repubblica". Politi mówi jednak, że nawiązujący do romantycznej tradycji
pochówków serc Chopina czy Mickiewicza pomysł nie znajdzie zrozumienia
w rzymskim Kościele (GW, 5 kwietnia, wtorek, s. 3).
Testament

Odrębny wątek prasowy stanowiły dywagacje wokół tego, czy Ojciec Święty
zostawił testament. Rozważane są one zwłaszcza w kontekście miejsca pochów¬
ku Papieża oraz wyznaczenia następcy (in pectore). Oświadczenie rzecznika
Watykanu ucięło wszelkie domysły, według których Jan Paweł I I miał prosić
w (testamencie) o pochowanie go na Wawelu. Papież nie pozostawił żadnego
oświadczenia, czy też wskazówek w tej sprawie. Dlatego będziemy postępować
zgodnie z tradycją Kościoła (GW, 5 kwietnia, wtorek, s. 3). Nie przekazał też
instrukcji dotyczących swego pogrzebu. Spocznie więc obok wielu poprzedników
w podziemiach Bazyliki św. Piotra. Pogrzeb rozpocznie się w piątek o godz. 10.00,
brzmiał oficjalny komunikat Stolicy Apostolskiej.

88

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Dyskusje wokół testamentu papieskiego narastały. Wreszcie w środę (6 kwiet¬
nia) rzecznik watykański ogłosił, że Jan Paweł I I zostawił taki dokument. Do
chwili jego upublicznienia spekulacje sięgały przysłowiowego zenitu. Informa¬
cje z Watykanu były skąpe i lakoniczne. Testament miał być po polsku, liczył
15 stron i nie stanowił formalnego dokumentu prawnego, ale duchowe przesła¬
nie pisane latami. Pierwszy fragment powstał w 1979 r. Kolejne części Papież
redagował aż do śmierci Na różnych etapach swego pontyfikatu (GW, 7 kwiet¬
nia, czwartek, s. 1). Czasem te zapisy miały kilka linijek, czasem zajmowały
większą część strony. JPII powierzył tekst najpewniej osobistemu sekretarzowi
abp. Stanisławowi Dziwiszowi. Nie jest jednak jasne, czy 15 stron testamentu
powstało z prostego połączenia dawnych zapisów, czy też na każdej stronie jest
jeden fragment i w związku z tym na reszcie strony jest puste miejsce. Co zawiera
dokument? (GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 1). Dziennikarz „Gazety", Jarosław
Mikołajewski, w sposób egzaltowany przedstawił własne myśli na temat okolicz¬
ności powstawania i formy papieskiego tekstu. Dominują w nim udręki Papieża,
jakich miał doświadczać przy jego pisaniu (tamże).
Według kardynałów, którym dokument udostępniono wcześniej, jak przypusz¬
czano nie na piśmie ale odczytując robocze włoskie tłumaczenie, zawiera on
przemyślenia nad życiem, śmiercią, wiarą, aktualnością Ewangelii na przestrzeni
wieków; Duchowe świadectwo człowieka, który żył z Panem [...] w testamencie
- „duchowymprzesłaniu"
nie ma - co potwierdził rzecznik Watykanu - mowy
0 kardynale, którego Papież w 2003r. mianował „in pectore" (czyli w tajemnicy).
JPII nie ujawnił nazwiska kardynała przed swą śmiercią. - Sprawa kardynała
„in pectore" nie będzie już podnoszona - głosił oficjalny komunikat Watykanu.
Oznacza to, że ta kardynalska nominacja umarła wraz z Papieżem. Wczorajsza
kongregacja kardynałów postanowiła też, że konklawe, które wybiera nowego
papieża, zawiąże się 18 kwietnia (GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 1).
„Gazeta" zastanawiała się też, czy Papież pozostawił jakieś rękopisy. Wiado¬
mo, że prywatne zapiski zostały spalone, brak jest również encykliki. Mówi się
wprawdzie, że Jan Paweł I I pisał encyklikę O cnocie Miłości, ale zdania watykanistów na ten temat są różne. Nie wiadomo także, czy pozostały wiersze
1 rozważania.
W prasie włoskiej były też pogłoski i relacje o siostrach oraz współpracowni¬
kach opiekujących się chorym do ostatniego momentu. Donosiły one, że źle ich
potraktowano, nikt z funkcjonariuszy watykańskich, ani duchowieństwa polskiego
im nie podziękował. Włoskie gazety spekulowały również na temat przyszłego
losu arcybiskupa Dziwisza oraz posiadanego przez niego ogromnego świadectwa
życia Jana Pawła I I , które miał spisywać każdego dnia. Czy je ujawni? Czy
rzeczywiście Papież nie wyraził swej woli, co do miejsca wiecznego spoczynku?
A dalej dywagacje dotyczące nazwiska kardynała in pectore, mającego zająć Jego
miejsce. Chińczyk? - z racji tego, że tak wielki obszar nie powinien zostać bez
kardynała, czy może arcybiskup Dziwisz? (GW, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 5).
Tymczasem Kościół już przygotowywał się do konklawe. Relacje prasowe
opisują sposoby zabezpieczenia tajności obrad, ich odizolowania, czyli zaplecza

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

89

kulturowo-logistycznego. Podają charakterystyki frakcji wysokich duchownych
i potencjalnych kandydatów na nowego papieża. Coraz więcej miejsca zajmują
w nich wypowiedzi dotyczące kardynała Ratzingera („pancernego kardynała").
Podnoszone są jego konserwatyzm i zachowawczość poglądów (GW, 14 kwiet¬
nia, czwartek, s. 10).
Społeczeństwo
Kraj

„Gazeta" donosiła, że w kraju ludność w miastach spontanicznie wywiesza
flagi polskie i papieskie. W oknach mieszkań, witrynach sklepów i lokali poja¬
wiły się wśród kwiatów portrety Papieża. Autobusy, tramwaje, metro, uczelnie
i gmachy publiczne, przyozdobiono flagami przewiązanymi kirem. Na uczel¬
niach studenci budowali ołtarze (np. SGH).
W środę (6 kwietnia) odbyło się specjalne uroczyste zgromadzenie Parlamen¬
tu RP, na które przybyli: prezydent, premier, ambasadorowie, przedstawiciele
Kościołów różnych wyznań, innych organizacji, wojska, związków zawodowych.
Okolicznościowo przemawiał marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz. Na
telebimach przedstawiono przemówienie Papieża z czerwca 1999, kiedy gościł
w Sejmie. Następnie przyjęto, przez aklamację, tekst: Akt oddania hołdu pamięci
Ojca Świętego Jana Pawła II, po którym posłanka LPR zaczęła modlitwę
„Ojcze nasz"; większość się do niej głośno dołączyła, dodając trzy razy „Wieczny
odpoczynek". Kilkudziesięciu parlamentarzystów poszło potem na mszę do koś¬
cioła św. Aleksandra (Plac Trzech Krzyży) (GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 4).
„Gazeta" podkreślała też postawy miejskich władz, organów samorządowych,
spółek, przedsiębiorstw i zakładów prywatnych. Z ich inicjatywy na znak żałoby
odwołano wszelkie imprezy kulturalne i rozrywkowe, zamknięto kina i teatry.
W czasie wtorkowej mszy narodowej i piątkowej mszy żałobnej nieczynne były
hipermarkety, sklepy, mniejsze zakłady pracy. Nie odbywały się zajęcia w szko¬
łach i na uczelniach.
We wtorek (5 kwietnia) na Placu Piłsudskiego w Warszawie odprawiono ko¬
lejną, jak określano narodową, mszę za Papieża, której przewodniczył prymas
Polski kardynał Józef Glemp. Wziął w niej udział korpus dyplomatyczny, przed¬
stawiciele innych kościołów, prezydenci miast. Na telebimach przez całą dobę
wyświetlano filmy z pielgrzymek Jana Pawła I I .
„Pojawił się duch wolontaryzmu". Spontanicznie sprzątano zwiędłe kwiaty
oraz wypalone znicze, aby zrobić miejsce dla wiernych i na nowe krzyże z kwia¬
tów. Dekorowano place oraz miejsca przed piątkową mszą na warszawskim
Placu Piłsudskiego. Przy pomnikach Papieża, w miejscach, które odwiedził, od¬
prawiano modły, znoszono kwiaty, palono świece. Spektakularnym przykładem
takiego działania jest Aleja Jana Pawła I I w Warszawie.
Obok tych relacji były też doniesienia o charakterze ludowego „wyrzeczyska". Otóż, ponad 25 tysięcy kibiców Cracovii, Wisły i innych klubów oraz
piłkarze i trenerzy spotkali się w poniedziałek 4 kwietnia na stadionie Cracovii

90

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

na mszy świętej, aby przekazać sobie znak pokoju: To efekt pierwszej decyzji
Ojca Świętego z drugiego świata - mówią kibice (GW, wtorek, 5 kwietnia, s. 7).
Zapowiedź wspólnej mszy [...] wywołała olbrzymi odzew w środowisku kibiców.
Strony konfliktu zadeklarowały zawieszenie broni [...] „Koniec świętej wojny!
Jesteśmy Mu to winni, po prostu dosyć nienawiści [...] Zrobię wszystko, żeby
kibice w Krakowie zaczęli się szanować. Dla Niego to zrobię" - napisał na forum
internetowym „Pasów" kibic, Wisły. „Jeżeli nie teraz to kiedy? - pytał inny. Tuż
po śmierci Papieża pod krakowską kurią obok kwiatów i zniczy pojawiły się flagi
zwaśnionej Wisły i Cracovii. Wieczorem stadion „Pasów" wypełnił się po brzegi
[...] Większość przekazała sobie znak pokoju. Nie wszyscy. Nieliczni bowiem
mówili: Przyszliśmy tu dla Papieża, a nie dla pojednania. Jednak pod koniec
mszy cały stadion już razem skandował: „Pojednanie, Pojednanie"! Fakt, że
tysiące fanów Wisły i Cracovii przebywało na jednym stadionie bez oddzielają­
cych ich kordonów policji, to najwyraźniej efekt pierwszej decyzji Papieża
z drugiego świata - mówił Piotr Wawro, prezes Stowarzyszenia Kibiców Wisły
Kraków. Również prezes Stowarzyszenia Cracovia Grupa 100, Dariusz Mróz,
ma nadzieję, że na osiedlach i ulicach nie będzie już przelewu krwi z powodu
źle pojętej „świętej wojny" - Dajmy ludziom trochę czasu, a nauki Papieża na
pewno będą owocować (tamże, s. 7).
Ale już na sąsiedniej stronie (GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 8) dziennikarz
zastanawiał się: Ile potrwa „cud nad Wisłą". Pojednanie to cud. Ale czy rzeczy­
wiście uda się wyrzucić ze stadionów chamstwo, nienawiść, noże? Czy ten cud
będzie trwał? Czy w ogóle cud tego, co teraz wszyscy przeżywamy, będzie trwał?
„Gazeta" cały czas publikowała wspomnienia z wizyt Jana Pawła I I w Polsce.
Ogłosiła przyjmowanie nowych. Drukowała fragmenty homilii i przemówień
Papieża z jego pielgrzymek po świecie. Podawała też refleksje znanych po¬
staci życia społecznego, m.in. Timothy Gartona Asha, Leszka Kołakowskiego,
Adama Michnika, Kazimierza Kutza oraz te pojawiające się w Rzymie, a doty¬
czące dokonań Papieża i przeszkód, na jakie natrafiał przy ich realizacji. Za¬
mieszczała wywiady z osobistościami państwowymi (Wałęsą, Kwaśniewskim),
o ich spotkaniach z Papieżem, i refleksje z Nim związane przedstawicieli Kościoła
(Bp. Tadeusz Pieronek).
Wierni, indywidualnie, z rodzinami, duszpasterzami, kolegami, wybierali się na
uroczystości pogrzebowe do Rzymu. Brakowało miejsc w samolotach. Urucha¬
miano dodatkowe rejsy lotnicze, kolejowe, autobusowe. Jechali też prywatnymi
samochodami, chociaż wiedzieli, że warunki będą spartańskie, a nawet bez gwa¬
rancji dostania się choćby na ulice prowadzące na plac św. Piotra. Swoje zacho¬
wanie motywowali tym, że gdyby nie pojechali, żałowaliby tego do końca życia.
„Gazeta" nieustannie podawała praktyczne wskazówki dotyczące dojazdu do
Rzymu, parkingów, noclegów itd. w samym mieście. Potem donosiła, że na par¬
kingach, w hotelach nie ma miejsc, że centrum oraz najbliższe okolice Rzymu
są zablokowane i pielgrzymi nie mają już szansy na bezpośrednie uczestnictwo
w pogrzebowej celebrze. Wreszcie, że kolejka do Bazyliki św. Piotra, gdzie ciało
Papieża spoczywało na katafalku, została „zamknięta" już w środę o godz. 22,

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

91

a nie - jak wcześniej zapowiadano - w nocy z czwartku na piątek. Było w niej
ok. 1,2 mln. osób. Władze Rzymu uważały, że więcej ludzi nie zdąży dotrzeć do
Bazyliki przed czwartkową nocą. Reporterzy zastanawiali się dlaczego miliony
spieszą do Jana Pawła I I , aby złożyć mu hołd i uczestniczyć w pogrzebie.
Na uroczystości do Rzymu pojechała także oficjalna delegacja państwowa w skła­
dzie: prezydent A. Kwaśniewski, premier M . Belka, były prezydent - L. Wałęsa,
były premier - T. Mazowiecki, marszałek Senatu - L. Pastusiak, marszałek Sejmu
- W. Cimoszewicz, były marszałek Sejmu - W. Chrzanowski. Na miejscu była
już ambasador RP w Watykanie - H. Suchocka. Prezydent Kwaśniewski powie­
dział w TVN: Ten skład łączy historię i teraźniejszość ludzi, którzy w ostatnim
20-leciu uczestniczyli w najważniejszych wydarzeniach. Od zawsze z szacunkiem
odnoszę się do prezydenta Wałęsy. Jego obecność wśród nas jest dobrym zna­
kiem, że Polska jest w tej sytuacji razem (GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 4).
Zagranica (Rzym)

„Gazeta" relacjonowała rzymskie wydarzenia, także te z sobotniego wieczoru,
dotyczące ostatnich chwil życia Papieża. Jego zachowania między coraz dłuż¬
szymi i częstszymi stanami śpiączki, reakcje tłumu zgromadzonego na Placu
św. Piotra, który modlił się o zdrowie Jana Pawła I I , a kiedy dowiedział się
o śmierci Ojca Świętego, zareagował - włoskim zwyczajem - oklaskami. Przed
samym ogłoszeniem zgonu zebrani zachowywali się stosownie do swoich tradycji
kulturowych. Hiszpanie - grali na gitarze i śpiewali skoczne piosenki, Latynosi
wzywali go do okna - chcieli żeby wiedział, że są z nim, Polacy klęczeli w milcze¬
niu. Jak dywaguje jeden z reporterów, Papież pewnie nie słyszał tych śpiewów, był
zbyt chory, zmęczony i oddalony od Placu, ale może mówili mu o tym opiekunowie.
Modlono się o to, aby jak najmniej cierpiał. „Gazeta" przytoczyła też słowa Papieża
z piątku, które przekazał Navarro Valls. Kiedy doniesiono mu o tysiącach młodych
ludzi czuwających na placu św. Piotra, miał powiedzieć: Szukałem was, terazprzy¬
byliście do mnie i za to wam dziękuję (GWS, 4 kwietnia, poniedziałek, s. 2).
Podawała też, za włoskimi mediami, że wobec Jana Pawła I I dopełniono trady¬
cyjnych rytuałów przewidzianych w takich momentach w watykańskiej celebrze.
Opisywała przykłady zachowań z tym związanych.
Prasa oraz inne media, zwłaszcza TV, relacjonowały przebieg uroczystości
wielkanocnych w Rzymie, w czasie których odczytano przesłanie Ojca Święte¬
go, moment wystawienia ciała w Sali Klementyńskiej, hołd oddawany zmarłemu
przez najwyższych dostojników kościelnych i państwowych. Informowała też
o zachowaniach przybyłych. Ludzie zapalali znicze wokół latarni, składali przy
nich karteczki z podziękowaniami dla Jana Pawła I I , odmawiali różaniec. Rzym,
według GW, czekał jednak głównie na poniedziałek, kiedy ciało zostało wysta¬
wione w Bazylice św. Piotra, by wierni mogli się z Nim pożegnać. Kościołem
rządziło teraz Kolegium Kardynałów, którego najważniejszym zadaniem było
przygotowanie konklawe. Mieli na nie przyjechać kardynałowie z całego świata,
aby po 15 dniach od śmierci Papieża wybrać Jego następcę.

92

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Na sprawozdanie z wydarzeń żałobnych w Rzymie media skierowały wszyst¬
kie swoje siły. Dla nich była to prawdopodobnie największa operacja techniczno-logistyczna w historii. Gazety przygotowywały specjalne dodatki informacyjne.
Od dnia śmierci do pogrzebu rezygnowały z reklam lub przesuwały je na dalszy
plan, nie zamieszczały ich na stronach poświęconych Papieżowi. Pisano, że do
Rzymu zjeżdża młodzież z całych Włoch (pociągami, samolotami, samochoda¬
mi), że zawieszono rozgrywki sportowe, wstrzymano kampanię przed wyborami
do władz regionalnych i municypalnych, zamknięto dyskoteki.
Informowano o reakcjach i opiniach obywateli oraz polityków całego świata
na wiadomość o śmierci Papieża: George'a Busha, Fidela Castro, Ariela Szarona,
przywódców Kościołów prawosławnych i innych wyznań. Cytowano także prze¬
druki z prasy światowej dotyczące Jana Pawła I I : Od zachwytu do krytyki - świa­
towa prasa obficie komentuje dokonania i postać JPII - głoszą tytuły. Drukowano
poruszające opowieści ludzi będących przy konającym Ojcu Świętym o Jego ostat¬
nich chwilach, a także związane z Janem Pawłem I I i wydarzeniami, w których
uczestniczyli. Te ostatnie były z reguły entuzjastyczne, mieszały wiarę z emocja¬
mi. Często były to łzawe wypowiedzi o drugorzędnych treściach, ale zawierające
ogromny ładunek osobistego zaangażowania i interpretacji piszących (por. np.
GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 7).
Media zagraniczne podejmowały na coraz większą skalę, od początku znacz¬
nie szersze, niż w kraju, spekulacje, kto zostanie papieżem. Który z kardynałów?

OD POGRZEBU DO KOŃCA PIERWSZEGO TYGODNIA ŻAŁOBY
Społeczeństwo

Relacje „Gazety" z tego okresu to głównie peany na cześć społeczeństwa pol¬
skiego. Jego niezwykłego zachowania w tych trudnych chwilach.
„Gazeta" donosiła, że 13 kwietnia, w środę, otwarto groty Bazyliki św. Piotra.
Tysiące pielgrzymów polskich oddało hołd Papieżowi. W tydzień po pogrzebie,
Polacy na placu św. Piotra w Rzymie, o godz. 21.37, jeszcze raz żegnali Papieża,
odmawiali Apel jasnogórski i różaniec, śpiewali „Góralu, czy ci nie żal". A dalej
pisze, że na pogrzebie „głowy państwa" siedziały blisko siebie. Politycy polscy:
L. Wałęsa, A. Kwaśniewski, za namową T. Mazowieckiego , na godzinę przed
rozpoczęciem mszy żałobnej za Jana Pawła I I , podali sobie ręce. Rozmawiali ze
sobą oraz wymienili uściski dłoni: prezydent Iranu Mohammed Chatami i prezy¬
dent Izraela Mosze Kacwan oraz przywódca perski Baszara al Asada. Również
prezydent Izraela uściskał dłoń prezydenta Syrii .
22

23

2 2

Który nawet przywołał na tę okoliczność przykład pojednania między klubami sportowy¬
mi Cracowii i Wisły.
Po ich powrocie do macierzystych krajów mass media dementowały informacje o tych
zachowaniach.
2 3

93

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

„Zwykli ludzie", jeszcze kilka dni po pogrzebie, palili znicze na warszaw¬
skiej Alei Jana Pawła I I , przy kościołach i w innych miejscach pobytu Papieża.
Zostawiali tu też swoje listy i petycje. Podobno robili to spontanicznie, bez
niczyjego przywódstwa. Czasem wykorzystując telefony komórkowe, aby się
umówić w konkretnym miejscu na określoną akcję. „Gazeta" pisała, że to „cud
papieski". W czynach tych uczestniczą „szarzy" obywatele, zwaśnieni kibice ,
studenci i młodzież.
W Warszawie i innych miastach wierni masowo spowiadali się i przyjmowali
komunię, gromadnie też twierdzili, że chcą zmienić swoje życie. Czy tylko pod
wpływem emocji, czy z chęci autentycznego nawrócenia? - zadawał retoryczne
pytanie dziennikarz. Ksiądz z Pragi Północ utrzymywał, że to odnowa moralna
społeczeństwa, a ksiądz - duszpasterz z kościoła św. Anny wyraził nadzieję, że
może to właśnie od nas zacznie się uzdrawianie ludzkich serc na całym świecie.
Roman Giertych (LPR) powiedział: W Polsce coś się stało. I to należy łączyć
z nauczaniem Jana Pawła II. On nauczał nas, że Bóg istnieje. I, że istnieje zba¬
wienie, czyli droga, jaką człowiek ma podążać, aby dostąpić zbawienia. Emocje
przeminą, natomiast pozostanie przesłanie i zmieni Polskę, być może również
zmieni świat, a życie publiczne w naszym kraju będzie po prostu bardziej zgodne
z zasadami Ewangelii (GW, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 10) .
Społeczeństwo jest chwalone za umiejętności organizacyjne , wymagające
współdziałania wielu różnych ośrodków (kościelnych, miejskich, samorządowych,
inicjatyw indywidualnych), jak to miało miejsce m.in. na Pl. Piłsudskiego w War¬
szawie. Poczucie wspólnoty, jaką stworzył Papież, zaowocowało. Teraz ta wszech¬
obecna dobroć ma się stać regułą życia codziennego rodaków i innych nacji.
Dostrzegają to władze kościelne i państwowe .
Dobrego samopoczucia społeczeństwa polskiego nie były w stanie zachwiać
doniesienia o tym, że na pogrzeb Papieża pojechali na koszt szczecinian miejscy
rajcy i prezydent Marian Jurczyk. W sumie 8-osobowa delegacja (GW, 14 kwietnia,
24

25

26

27

2 4

Kibic Wisły napisał w internecie: obiecuję, że już nigdy nie dam się sprowokować i nie
odpowiem na żadną prowokację, nie wypowiem ani jednego złego słowa na Legię, ani żadną inną
drużynę albo jej kibica. Kibice w Ostrowcu Świętokrzyskim nie wytrzymali jednak długo i zła¬
mali przysięgę. Trzeba dać im trochę czasu na uwierzenie we własną przemianę - skomentował
reporter (GWS, 11 kwietnia, poniedziałek).
Dwa miesiące później prasę i inne media epatowała sprawa Bractwa Strzeleckiego z Rawi¬
cza, które urządziło sobie strzelanie do portretu papieża. Na tle jego wizerunku znajdowała się
tarcza, poniżej napis „Nie lękajcie się" [...] Zawody współorganizował burmistrz Rawicza. Radni
prawicowi uznali ten incydent za profanację („Metropol",15 czerwca , s. 1).
O zorganizowaniu i pomysłowości społeczeństwa świadczy też możliwość zakupu magne¬
sów na lodówkę, trójwymiarowych pocztówek, czy wybicia medalu z wizerunkiem Jana Pawła I I ,
0 czym donoszą ogłoszenia typowo komercyjne. Sprzedawane są też znicze o zapachu papieskiej
kremówki. Klienci są zachwyceni. Rośnie zapotrzebowanie na pamiątki i gadżety papieskie.
Ksiądz Wiesław Niewęgłowski, duszpasterz środowisk twórczych, podczas mszy w inten¬
cji Ojca Świętego, podobnie jak Prymas Glemp, chwalił dziennikarzy za wszystkie relacje
z ostatnich dni Papieża i obchodów pogrzebowych. Prezydent Kwaśniewski dziękował rodakom
1 pielgrzymom za spokojną oraz godną postawę.
2 5

2 6

2 7

94

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

czwartek, s. 8), ani też to, że Prezes Zarządu Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa
Wodociągów i Kanalizacji, powołując się na nauki Papieża, chciał, aby załoga
zrezygnowała z trzynastek, nagród i 30 dni płatnych urlopów. „Solidarność"
i załoga odmówili. Prezes przeprosił, powołując się znów na papieskie nauki
(GW, 7 kwietnia, czwartek, s. 7). Nie mąciły też tego idyllicznego autoobrazu
społeczeństwa informacje, że przebrani za celników złodzieje ukradli z magazy¬
nów chełmskiej izby celnej ponad milion paczek papierosów wartych 4,5 mln.
złotych (GW, 14 kwietnia, czwartek, s. 8). Nie wywoływały dezaprobaty - mimo
publicznej zapowiedzi poprawy - takie zachowania, jak te w Łodzi, gdzie, jak
określano, bandyci zaatakowali piłkarza ŁKS, bo uznali, że wraz z kolegami
z zespołu sprzedał mecz. Ani klub, ani zawodnik nie zawiadomili policji. To
sprawa „między nami i kibicami", stwierdził jeden z działaczy, zakazując publi¬
kowania swojego nazwiska. Także w innych przypadkach, gdy podpalano bu¬
dynki klubu, chłostano publicznie prezesów, nie donoszono o tym policji.
W tle najważniejszych wydarzeń związanych z Ojcem Świętym znalazł się
tekst „Gazety", mówiący o tym, że Komisja do spraw Orlenu rozwija swoje
nie zawsze uzasadnione zarzuty wobec coraz to innych osób z kręgu elit rzą¬
dzących. Daje bardzo zły przykład społeczny. Każdego może wezwać i zgnoić.
Oglądamy rywalizację, kto lepiej wypadnie jako myśliwy i skuteczniej zniszczy
przeciwnika, i uczymy się tego - mówiła socjolog Hanna Świda-Zięba (GW,
29 marca, wtorek, s. 17).
Po pogrzebie Ojca Świętego „Gazeta" zamieszczała również przedruki prasy
zachodniej zawierające komentarze oraz wywiady z przedstawicielami Kościo¬
łów innych krajów na temat Papieża i jego nauki. Były wśród nich także teksty
krytyczne. Dotyczyły one przede wszystkim nominacji kardynalskich oraz wy¬
tworzonej w Watykanie „polachinite" - mafii polskiej, za której nieformalnego
szefa uważany był kardynał Dziwisz, a także zachowawczej postawy „Papieża
Polaka" w zakresie doktryny o nieomylności Papieża (pokłosia Soboru Waty¬
kańskiego I z 1870 r.), aborcji, stosowania prezerwatyw (GW, 14 kwietnia, czwar¬
tek, s. 19), kontroli urodzeń, AIDS, rozwodów, homoseksualistów, kapłaństwa
kobiet, eutanazji i innych kontrowersji (GW, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 13).
Wierni są oburzeni takim postrzeganiem Jana Pawła I I .
Władze Warszawy

Tymczasem władze stolicy dyskutowały o pomniku Papieża, jego usytuowa¬
niu i formie. Z Ratusza rozchodziły się pogłoski, że miasto może wystawić Ojcu
Świętemu ogromny pomnik, poza Placem Piłsudskiego, przewyższający figurę
Jezusa Chrystusa górującego nad Rio de Janeiro. W tych dniach rozważano roz¬
pisanie konkursu powiązanego z dużym założeniem urbanistycznym .
28

2 8

W kolejnych numerach GW drukowane są pomysły na temat Placu Piłsudskiego i jego
przeznaczenia. Rozważa się umieszczenie tu np. hospicjum, szpitala, uczelni, krzyża, pomnika
ze skarbonką. Zdaniem wiernych, Plac ten jest jak świątynia, tu bowiem odprawiał swoje msze

95

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

W tej euforii odosobniony pozostał głos rozsądku Dariusza Bartoszewicza,
który stwierdził, że Papież ma już najlepszy i najcenniejszy pomnik. Jest on
w sercach ludzi, modlących się na placach i ulicach, obiecujących poprawę
i zmianę w swoim życiu, życzliwie patrzących na innych. Bartoszewicz pod¬
kreśla fakt, iż Papież w testamencie napisał, że nie chce mieć pomnika, tylko
zwyczajny ziemski grób, bez sarkofagu. Należy uszanować Jego wolę także
w kraju, zamiast bić rekordy w Księdze Ginnesa, co do wielkości poświęconego
Mu obiektu. Ujął On wszystkich, gdy zszedł z piedestału i stał się pielgrzymem
głoszącym na całym świecie Dobrą Nowinę. Taki trafił do serc i pod strzechy.
I trzeba to uszanować (GWS, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 1).
Kościół

Władze kościelne nawoływały do wypełniania duchowego testamentu, jaki
„przekazał naszemu pokoleniu Jan Paweł I I , do wierności papieskiemu stylowi,
do języka miłości i nadziei. Zdaniem arcybiskupa Józefa Życińskiego: trzeba
obecnie rozwijać to wielkie dziedzictwo, wyzwalając się z polskich konfliktów, po¬
działów, rozczarowań. Nie wolno pozwolić, by opanowały nas nastroje w których
realne jest tylko zło i grzech, brzydota i prymitywizm [...] Mimo ogromu wielkich
wyzwań współczesności w papieskim przesłaniu nie znajdowaliśmy nigdy poczu­
cia grozy, lęku straszenia bliską katastrofą czy narodową zdradą (GW, 11 kwiet¬
nia, poniedziałek s. 2).
Metropolita lubelski, Józef Życiński, ostrzegał, że szacunku dla Ojca Świętego
nie wolno sprowadzać do rozwiązań najłatwiejszych: budowy pomników i no¬
wych nazw ulic. W Polsce jest już 250 pomników Papieża. Życiński wzywa do
opamiętania: Zrezygnujmy z chorych ambicji, które sugerują wybudowanie kolej­
nego pomnika szybciej niż uczyni to sąsiednie miasteczko [...]. Arcybiskup ape¬
luje, by pamięć Papieża czcić, podejmując działalność społeczną i charytatywną
na rzecz tych, o których Jan Paweł I I zawsze się upominał: biednych, chorych,
starych, a także dla dzieci i młodzieży, którą Papież tak kochał [...] .
W podobnym duchu wypowiedział się wiceprzewodniczący Episkopatu arcy¬
biskup Stanisław Gądecki, komentując pomysł ustanowienia święta narodowego
16 października: Święto narodowe większość pojmuje jako czas wolny od pracy,
29

Papież, tu sami zbierali się na modlitwę za Niego, przynosili kwiaty i znicze. Nikt im nie wskazy¬
wał tego miejsca. Tu też po ogłoszeniu śmierci Papieża przybyli na mszę, a celebrujący j ą
ks. biskup Piotr Jarecki stwierdził w trakcie jej trwania, że „Warszawa znów zdała egzamin"
(GWS, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 1). Już na wiadomość o śmierci Ojca Świętego, władze War¬
szawy, jej radni i prezydent miasta, Lech Kaczyński, zadecydowali o postawieniu Papieżowi
nowego pomnika (na Placu Piłsudskiego), powołaniu, przy współpracy Uniwersytetu im. Kardy¬
nała Stefana Wyszyńskiego, Instytutu Myśli Papieskiej propagującego dorobek Jana Pawła I I ,
utworzeniu funduszu stypendialnego im. Jana Pawła I I , który ma pomagać studentom z nieza¬
możnych rodzin (GWS, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 1).
Mimo stanowiska abp. Życińskiego, toruńscy rajcy nie zamierzali wycofać się z decyzji
o budowie, za 500 tysięcy, drugiego w centrum miasta, pomnika Ojca Świętego (GW, 14 kwiet¬
nia, czwartek, s. 8).
2 9

96

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

a tutaj powinno być coś odwrotnego - czas pracy dla człowieka, a nie czas,
w którym się będziemy zatrzymywać, medytować przez trzy minuty i potem wszyst­
ko poleci własną drogą [...] Dzień papieski do tej pory przynosił piękne owoce
w postaci 1300 stypendiów dla ubogich uczniów z terenów wiejskich [...]. Należy
skupić się na takiej działalności (GW, 13 kwietnia, środa, s. 1).
Tymczasem włoskie media żyły już konklawe. Podkreślano szanse niemieckie¬
go kardynała Josepha Ratzingera. Jak donosiła prasa, wśród duchownych zebra¬
nych na konklawe toczą się rozmowy o przyspieszeniu beatyfikacji Jana Pawła I I .
Beatyfikacja

„Gazeta" pisała o tym że w Watykanie coraz bardziej otwarcie mówi się o blis¬
kiej beatyfikacji Jana Pawła I I . Kościelni dostojnicy podkreślali wagę słów kar¬
dynała Angela Sodano, który podczas niedzielnej homilii na placu św. Piotra
nazwał Jana Pawła I I „Wielkim". Taki przydomek nosili dotychczas tylko trzej
papieże. Nadanie go oznaczać ma bliskie wyniesienie na ołtarze (GW, 5 kwiet¬
nia, wtorek, s. 3). Te wiadomości powodują, że mnożą się doniesienia o cudach,
które dokonywał Papież na różnych kontynentach w czasie swoich pielgrzymek.
W piątek na pogrzebie tłum krzyczał „Santo Subito" („Święty zaraz"). Do
tych głosów, za jak najszybszą beatyfikacją, dołączyli katoliccy hierarchowie.
W sobotę włoski kardynał Francesco Marschisano opowiedział podczas homilii
w Bazylice św. Piotra o swym uzdrowieniu, które przed pięcioma laty miało się
dokonać za sprawą Papieża. Kardynał przeszedł wtedy operację tętnicy szyjnej,
która [...] zakończyła się paraliżem prawej struny głosowej. - Z tej przyczyny
mówiłem w sposób prawie niesłyszalny - opowiadał kardynał podczas sobotniej
homilii. Według relacji Marchisano, JPII dotknął jego szyi i powiedział, że będzie
się modlić do Pana o uzdrowienie - Po jakimś czasie zacząłem normalnie
mówić - powiedział kardynał [...] Kardynał jest w pełni wiarygodny dla kurii
rzymskiej, która będzie się zajmować beatyfikacją JPII. A cud, najlepiej właśnie
uzdrowienie, zdziałany za pośrednictwem kandydata na ołtarze jest warunkiem
beatyfikacji, czyli ogłoszenia Go błogosławionym [...] Innym, wiarogodnym dla
kurii świadectwem cudu dokonanego za pośrednictwem JPII może się okazać
sam abp Stanisław Dziwisz [...], który w czerwcu 2002 r. miał [...] opowiedzieć
historię uzdrowienia Amerykanina ciężko chorego na raka mózgu. Umierający
Amerykanin miał już tylko trzy życzenia: spotkać Papieża, odbyć pielgrzymkę do
Rzymu i wrócić do USA, by tam umrzeć. Najprawdopodobniej latem 1998 r. Ame­
rykanin został zaproszony do Castel Gandolfo, gdzie uczestniczył w mszy odpra­
wianej przez Papieża. Choć Żyd, nieświadomy kościelnych zakazów, przyjął ko¬
munię świętą i krótko rozmawiał z Papieżem. Wkrótce potem otrzymałem telefon
z wiadomością, że rak zupełnie zniknął - miał powiedzieć Dziwisz dziennikarzom
[...] Poświęcone cudom JPII archiwum watykańskiego Sekretariatu Stanu liczy
ponoć tysiące wpisów. Wierni donoszą o uzdrowieniach podczas środowych
audiencji Papieża, w czasie jego pielgrzymek, a nawet podczas telewizyjnych
transmisji Jego mszy. Niewidoma dziewczynka odzyskała wzrok, sparaliżowana

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

97

kobieta zaczęła chodzić - wymieniają włoscy dziennikarze. Watykan za życia JPII
trzymał w tajemnicy te świadectwa [...] będą one sprawdzane przez komisję leka­
rzy różnych wyznań, którzy orzekną, czy rzeczywiście tych uzdrowień nie da się
wytłumaczyć wiedzą lekarską (GW, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 1).
Kościół obawia się błędu. Podobną moc uzdrawiającą tłumy przyznawały cho¬
ciażby Harrisowi, Kaszpirowskiemu i Nowakowi, osobom dalekim od świętości,
w żadnym wypadku nie zasługującym na to miano.
Rzymskie doświadczenia

Ostatnie relacje, jakie chcę tu uwzględnić związane są z doświadczeniami
rodaków powracających z rzymskiego pogrzebu.
„Gazeta" opisywała przeżycia ludzi, którzy wrócili z Rzymu. Mimo fizycznego
wyczerpania, są one euforyczne i mistyczne. Opowiadali oni m.in., że słońce
schowało się za chmurami dokładnie w momencie złożenia Papieża do grobu. Ta
śmierć naprawdę zjednoczyła Polaków, wydobyła z nich to, co najlepsze, twier¬
dzili warszawianie. Wspominali, że stali w upale, noc spędzili pod gołym nie¬
bem, nie spali, bo nie mieli na czym. Do Rzymu dotarli niewierzący, kibice Legii,
dresiarze i hiphopowcy. Powiewały różne flagi, w tym tęczowe - symbol ruchu
gejów, lesbijek, transseksualistów, którzy przyjechali oddać Papieżowi ostatni
hołd. Każdy przypadek znalezienia się bliżej grobu i pokłonienia się zmarłemu,
określany był jako „cud". Modlili się w ogromnym ścisku i płakali obok siebie
ludzie młodzi ze starszymi paniami w moherowych beretach. Nie chodzili do
toalety, żeby nie stracić miejsca w kolejce. Mieli żal do Rzymian, że nie czuli
żałoby, nie wywiesili flag, czarnych wstążek na samochodach. Równocześnie
jednak bardzo się cieszyli, że Włosi dobrze i serdecznie na nich reagują. W pią¬
tek wieczorem po pogrzebie duchowy wymiar pielgrzymki prysł. Zapełniły się
kawiarnie i pizzerie. Lał deszcz, sprzedawcy wciskali tandetne figurki Papieża
(GWS, 11 kwietnia, poniedziałek, s. 4).

ZAKOŃCZENIE

Przywołane przeze mnie publikacje „Gazety" mają charakter autonarracji. Ich
autorami są w równej mierze dziennikarze relacjonujący wydarzenia, jak i bez¬
pośredni, aktywni uczestnicy kolejnych etapów akcji tego narodowego miste¬
rium. Mieszczą się one w tym, o czym pisze Jerzy Trzebiński: Emocje i uczucia
przeżywane przez jednostkę są [...] osadzone w kontekście zdarzeń i własnych
działań. Są one doświadczane jako bezpośrednia reakcja na nie bądź jako bez­
pośrednia przesłanka motywu do działania (Trzebiński 2002a, s. 51).
Ich rozumienie jest równoważne z doświadczaniem tych zdarzeń [...] Stoimy
[...] wobec sytuacji „twarzą w twarz" i „tu i teraz", bierzemy w niej udział [...].
Doświadczamy wydarzeń [...] jako obserwator lub ich uczestnik [...] (Trzebiński
2002a, s.28). Zdaniem Trzebińskiego, refleksja nad historią nie jest [...] na pewno

98

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

odkrywaniem reguł interpretacji zawartych w schemacie narracyjnym, choć może
się zdarzyć, że w wyniku pogłębionej autorefleksji zbliżamy się do pewnych nieuświadamianych, swoistych dla nas (lub dla innej osoby przez nas analizowanej)
sposobów doświadczania pewnych sytuacji (Trzebiński 2002b, s. 30).
Analiza danych w takich kategoriach, jak: aktor, intencja, sposoby jej realiza¬
cji, przeszkody, a także czas i miejsce zdarzenia, według wyników badań, świad¬
czy o uniwersalności takiego sposobu rozumienia rzeczywistości i wskazuje na
wiele ważnych jego właściwości (Trzebiński 2002b, 31).
Przytoczone autonarracje są znakomitym źródłem badań z zakresu etnologii/
antropologii kulturowej, socjologii i psychologii społecznej. Według mnie, sta¬
nowią one również istotny przyczynek do poznania współczesnego systemu war¬
tości społeczeństwa polskiego. Na podstawie relacji „Gazety" można stwierdzić,
że ma ono takie walory jak: dobroć, wielkoduszność, solidarność, zaradność,
pojednawczość i mistycyzm, czyli głównie o charakterze etycznym i społecz¬
nym. Jest wspaniałe i godne podziwu z racji właśnie tych wartości. Nie sposób
tu oprzeć się sugestii, że są to wartości postulowane, a nie realizowane przez
znaczną część społeczeństwa polskiego. W chwilach tak znaczących, wręcz trau¬
matycznych, jaką była agonia, śmierć i żałoba po odejściu Jana Pawła I I , wy¬
suwano je na plan pierwszy. „Zwykli ludzie" starali się sprostać wymogom
opinii współobywateli, oczekujących od nich właśnie takich zachowań. Przy tym
dodatkową ekspresję wywoływały (poza normami społecznymi) autentyczne
przeżycia poszczególnych osób i środowisk wynikające z ich bezpośredniego
zaangażowania emocjonalnego. Atut ten wykorzystała też „Gazeta", która mając
ograniczone - w porównaniu z TV - możliwości środków wyrazu, zaktywizo¬
wała ekspresję słowną swoich relacji.
W przypadku Papieża eksponowała ludzki wymiar Jego cierpienia, walkę
o życie, ale jednocześnie nadała im wymiar boski - Chrystusowy, szczególnie
symboliczny z racji dni, w jakich rozgrywał się dramat Jana Pawła I I . Ojciec
Święty, wbrew nadziejom wiernych, „przegrał" walkę o swoje życie, nie poko¬
nał choroby, ale zmienił świat, dokonał jego moralnej odnowy, uczynił społe¬
czeństwo polskie lepszym, czego przykłady „Gazeta„ skrupulatnie przytaczała.
Na zakończenie dodam jeszcze, że opisane przez „Gazetę" wydarzenia i posta¬
wy społeczne można z powodzeniem analizować w obrębie teorii figuratywnej
Norberta Eliasa, w której modelem teoretycznym jest gra. Jej przebieg, będący
wynikiem splatania się działań wielu uczestników, obiera kierunek niezaplano¬
wany i nieprzewidziany przez żadnego z nich. I to właśnie on wpływa nieustannie
na posunięcia każdego z graczy (Bauman 1998, s. 161).
30

3 0

Figuracja definiowana jako „zmienny układ tworzony przez ogół aktorów" (Bauman 1998,
s. 161), czyli całokształt tego, co czynią we wzajemnych relacjach jest układem napięć.

NARRACJA PRASOWA Z CZASU NIEZWYKŁEGO

99

LITERATURA
B a r t h e s R o l a n d 1970, Mit i znak, PIW, Warszawa.
B a u m a n Z y g m u n t 1998, Działanie społeczne, [w:] Encyklopedia Socjologii, t. 1, Oficyna
Wydawnicza, Warszawa, s. 158-164.
B i e l a A d a m 2005, Tłum, [w:] Encyklopedia Socjologii - Suplement, Oficyna Wydawnicza,
Warszawa, s. 353-357.
B ł o ń s k i J a n 1970, Słowo wstępne, [w:] Roland Barthes, Mit i znak, PIW, Warszawa, s. 5-21.
C a r r D a v i d 1986, Time, Narrative and History, Indiana University Press, Bloomington,.
D r o z d - P i a s e c k a M i r o s ł a w a 1982, Postawy mieszkańców wsi w sytuacji konfliktowej
zaistniałej na tle komasacji, Etnografia Polska, t. 26, z. 1, s. 115-141.
- 1986, Społeczne funkcje sztuki ludowej. Sztuka ludowa w ocenie współczesnej mło­
dzieży wiejskiej, Etnografia Polska, t. 30, z. 1, s. 51-82.
- 1991, Ziemia w społeczności wiejskiej. Studium wsi południowo-wschodniego
Mazow­
sza (koniec XIX i XX wiek), I H K M PAN, Warszawa.
E l i a s N o r b e r t 1978, What is Sociology?, London.
F o u c a u l t M i c h e l 1977, Archeologia wiedzy, PIW, Warszawa.
H e g e l G e o r g W. 1965, Wprowadzenie do fenomenologii ducha, t. I I , PWN, Warszawa.
J a n P a w e ł I I 1997, Ewangelia cierpienia, Znak, Kraków.
K a b z i ń s k a I w o n a 2003, Metoda biograficzna i jej zastosowanie w badaniach etnologicznych, [w:] Czas zmiany, czas trwania. Studia etnologiczne, Jolanta Kowalska i in. (red.),
IAE PAN, Warszawa, s. 39-63.
M a l e w s k a - S z a ł y g i n A n n a 2004, Tradycja stosowania pojęcia dyskurs i jego przydat­
ność w antropologii współczesności, Etnografia Polska, t. 48, z. 1-2, s. 81-97.
M a l i n o w s k i M i c h a ł 2005, Muzeum Kontekstu - nieuchwytne dziedzictwo na wystawie
muzealnej, [w:] Muzealnictwo Regionalne u progu XXI wieku. Materiały VI Ogólnopolskiego
Sympozjum Muzealnictwa Regionalnego zorganizowanego z okazji jubileuszu trzydziestolecia
Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce; Ostrołęka-Myszyniec 27-28 sierpnia 2005 roku,
Maria Samsel (red.), Muzeum Kultury Kurpiowskiej, Ostrołęka, s. 19-30.
Narracja...
2002, Narracja jako sposób rozumienia świata, Jerzy Trzebiński (red.), Gdańskie
Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk.
P i o t r o w s k i A n d r z e j 1995, Wprowadzenie do projektu „Biografia a tożsamość narodo­
wa", Kultura i Społeczeństwo, październik-grudzień, nr 4, s. 3-10.
Podhale...
2000, Podhale. Tradycja we współczesnej kulturze wsi, Jolanta Kowalska, Danuta
Tylkowa (red.), IAE PAN, Kraków.
R o s n e r K a t a r z y n a 2004, Dwie odmiany konstruktywizmu - spór o status poznawczy histo­
riografii, Przegląd Filozoficzny - Nowa Seria, R. 13, s. 113-125.
S t ę p l e w s k a - Ż a k o w i c z K a t a r z y n a 2002, Koncepcje narracyjnej tożsamości, [w:]
Narracja jako sposób rozumienia świata, Jerzy Trzebiński (red.), Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk, s. 81-113.
T o p o l s k i J e r z y 1977, Wstęp, [w:] Michel Foucault, Archeologia wiedzy, PIW, Warszawa
s. 5-26.
T r z e b i ń s k i J e r z y 2002a, Autonarracje nadają kształt życiu człowieka, [w:] Narracja jako
sposób rozumienia świata, Jerzy Trzebiński (red.), Gdańskie Wydawnictwo Psychologicz¬
ne, Gdańsk, s. 43-80.
- 2002b, Narracyjne konstruowanie rzeczywistości, [w:] Narracja jako sposób rozumie¬
nia świata, Jerzy Trzebiński (red.), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk,
s. 17-42.
- 2002c, Wstęp, [w:] Narracja jako sposób rozumienia świata, Jerzy Trzebiński (red.),
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk, s. 13-16.
W h i t e H e n r y 2000, Poetyka pisarstwa historycznego, Ewa Domańska, Edward Wilczyński
(red.), Universitas, Kraków.

100

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA
PRESS NARRATIVE OF A N UNUSUAL TIME.
PRESS COVERAGE OF THE FAREWELL TO JOHN PAUL I I .
THE CASE OF "GAZETA WYBORCZA"
Summary
The article deals with the press commentary of the last days of Pope John Paul's I I life as well
as all other events which followed his death. It is based on articles and information published
between March 24 and April 14, 2005 in "Gazeta Wyborcza". "Gazeta Wyborcza" is the biggest
daily newspaper in Poland. It has branches in the capitals of all provinces of the country and
represents the democratic-liberal option.
Main characters of the narrative are: "the Polish Pope" and the society referred to as people,
nation, the Poles, crowd, the believers but also particular social or professional groups. The main
narrator is the daily paper itself.
According to Roland Barthes contemporary discourse includes "grand-narratives", i.e. litera­
ture, novels (also popular), etc. as well as "small information" in the daily press. The author of
this text is also a narrator.
The publications in the newspaper can be defined as a set of auto-narratives. Their authors are
both the journalists and the active participants of successive stages of the national mystery.
Three narrative threads have been presented in the article: (1)The last days of John Paul's I I
life; (2) From the moment of his death on Saturday April 2 to the funeral ceremony on Friday,
April 8; (3) From the funeral to the end of the first week of the mourning period.
The auto-narratives presented in the article make very valuable source for the studies in ethno­
logy/anthropology as well as in sociology and social psychology. They are a very important
contribution to the knowledge of the value system of contemporary Polish society. According to
the texts from the newspaper under consideration, following qualities can be attributed to the
mentioned society: kindness, generosity, solidarity, resourcefulness, conciliatory spirit and mysti¬
cism. Poles are said to be splendid and worthy of admiration. It's indisputable that this is just
a statement of desired values attributed to Poles, but not put into practice by the majority. Never¬
theless, in the meaningful, traumatic days, the days of the Pope's dying, his death and mourning,
they came to the fore.
"Wyborcza" emphasized the human dimension of the Pope's sufferings and his struggle for
life. A t the same time those events were invested with divine Christ-like dimension since the
drama of the Pope's life and death took place in very special time - Holy Week and Easter. Against
all the hopes of the faithful the Holy Father "lost" the battle for his life. He didn't manage to
overcome his illness, but he has changed the world, he has started its moral revival and bonded
and improved Polish society. The daily "Wyborcza" was painstaking about mentioning examples
of such improvement.
Translated by Anna
Adres Autorki:
Prof. dr hab. Mirosława Drozd-Piasecka
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Zakład Etnologii
al. Solidarności 105, 00-140 Warszawa
e-mail: Miroslawa.Piasecka@aster.pl

Kuczyńska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.