56aaa8b8efad58ddc0e3f9eec2eaf93c.pdf

Media

Part of Sprawozdania i recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1955 t.9 z.5

extracted text
Ś

P

R

A

Ryc.

W

1. Wycinanki

O

Z

D

loykonane

przez

Romualda

Olszewskiego

A

N

z

Giżycka.

I

A

W Y S T A W A SZTUKI L U D O W E J WARMII I MAZUR W O L S Z T Y N I E

MARIA

PRZEŻDZIECKA

Zorganizowana we w r z e ś n i u rb. przez W R N i M u ­
zeum Mazurskie w Olsztynie przy w s p ó ł p r a c y OPLiA
Wystawa Sztuki Ludowej W a r m i i i Mazur m i a ł a na
celu zobrazowanie na tle z a b y t k ó w i p r z e k a z ó w t r a ­
dycyjnych ogólnego dorobku tych ziem w zakresie l u ­
dowej twórczości w ciągu 10-lecia Polski Ludowej.
Główną u w a g ę skoncentrowano
na
zagadnieniach
stroju, haftu, tkactwa i c e r a m i k i ; w d z i a ł a c h tych
w p o r ó w n a n i u z poprzednimi wystawami znalazły się
nowe pozycje.

Na plan pierwszy w y s u n i ę t o strój i problemy jego
rekonstrukcji. Jest to zadanie bardzo trudne gdyż za­
chowane z tej dziedziny zabytki są dziś w i e l k ą rzad­
kością. Toteż na w y s t a w ę pozyskano tylko jeden o r y ­
ginalny i kompletny strój kobiecy oraz k i l k a f a r t u ­
c h ó w i czepców. Niestety autentyczny ten s t r ó j m a ­
zurski, pochodzący z k o ń c a X I X w., stanowi o d m i a n ę
p o w s t a ł ą w t y m czasie pod w p ł y w e m s t r o j ó w m i e j ­
skich.
Szkoda, że nie u d a ł o s i ę zdobyć na w y s t a w ę cho­
ciażby f r a g m e n t ó w bardziej tradycyjnej odmiany k o ­
biecego u b i o r u (strój m ę s k i z a g i n ą ł wcześniej), k t ó r a
w ś r ó d mniej z a m o ż n y c h w a r s t w l u d n o ś c i mazurskiej
p r z e t r w a ł a jeszcze p i e r w s z ą w o j n ę ś w i a t o w ą . N a j d ł u ­
żej ż y w o t n ą i najbardziej c h a r a k t e r y s t y c z n ą częścią
tego stroju kobiecego b y ł „kitel", czyli spódnica f a ł ­
dowana l u b marszczona pierwotnie z trzech prostych
półek, a n a s t ę p n i e r ó w n i e ż z k l i n ó w i szyta z samo­
działowego m a t e r i a ł u tkanego p r z e w a ż n i e w p r ą ż k i .
S p ó d n i c ę t ę n a k ł a d a n o zawsze na „kitel spodni", r ó w ­
nież s a m o d z i a ł o w y , o szerszych i barwniejszych pa­
sach. „ K i t l e " t a k i e w y s t ę p u j ą jeszcze w terenie,
a d a ł o b y się też znaleźć i d o p a s o w a n ą bluzkę, czyli
tzw. „ k a b o t " , k t ó r y około 1900 roku p o j a w i ł się po
„ k a b o t a c h " l u ź n y c h *.
B r a k i w o r y g i n a ł a c h starano się częściowo zastąpić
fragmentami g r a f i k i historycznej i l u s t r u j ą c y m i zaję­
cia i stroje ludu. Pomimo to p o w i ą z a n i e pomiędzy
przekazami tradycyjnymi i rekonstrukcjami obecnymi
s t r o j ó w w y p a d ł o m o ż e nieco słabo, t y m bardziej że
stroje odtworzone przez trzy r ó ż n e instytucje r ó ż n i ą
się p o w a ż n i e m i ę d z y sobą i mniej d o ś w i a d c z o n y widz
nie wie, k t ó r e z nich s ą w ł a ś c i w e .
N a j w i ę c e j b ł ę d ó w m o ż n a dostrzec w stroju młodej
pary „ m a z u r s k o - w a r m i j s k i e j " rekonstruowanym przez
Wojewódzki Z a r z ą d Spółdzielni „ S a m o p o m o c C h ł o p ­
ska". W ubiorze kobiecym czepiec jest zbyt uproszczo­
ny; koszula z w s t a w k a m i z t k a n y c h p a s ó w w kolo­
rach granatowym i czerwonym nie spotykana w te­
renie nawet w przekazach ustnych; gorset z czer­
wonego p ł ó t n a obszyty c z a r n ą t a s i e m k ą z y g z a k o w a t ą
budzi r ó w n i e ż pewne z a s t r z e ż e n i a . Najlepsza jest sto­
sunkowo spódnica, lecz niestety w ł o ż o n a została na
białą h a l k ę , w y k o ń c z o n ą białą k o r o n k ą , zamiast na

Ryc.

' Materiały
w Krakowie.

2. Zabawka
mazurska.
Rekonstrukcją
W. Okidewicz z Olsztyna.

wykonał

Sekcji Badania

Plastyki Ludowej

PIS

313

Ryc.

4. Narzuta

nawiązująca
do wzorów niemieckiej
szkoły w Ełku. Wyk. Leszczyńska
ze Spółdzielni
PLiA „Tkanina"
w Mikołajkach,
pow.
Mrągowo.

i

Borkowski

Ryc. 5. Rekonstrukcje
mazurskich
strojów dziewczyny
i kawalera, wy­
konane przez T. Modzelewską
i W.
Grabowską.

*

d r u g ą spódnicę (tzw. „kitel spodni"), uszytą z po­
dobnego m a t e r i a ł u w pasy.
U b i ó r m ę s k i stanowi
poważne nieporozumienie.
Pomijając brązowy ka­
pelusz (noszono p r z e w a ż n i e czarne), kamizelka nie
była w mazurskim stroju m ę s k i m nigdy traktowana
jako u b i ó r wierzchni, a t y m bardziej z okazji ślubu,
i pokazywano n a j w y ż e j jej przód, przy czym t y ł szy­
ty b y ł z r e g u ł y z m a t e r i a ł u podszewkowego l u b ze
zwykłego płótna. W y s t ą p i e n i e pana m ł o d e g o na w e ­
selu w samej kamizelce u w a ż a n e b y ł o b y raczej za
nieprzyzwoite. P o w a ż n e w ą t p l i w o ś c i budzi r ó w n i e ż
sam k r o i kamizelki, a zwłaszcza b r a k guzików.
Spodnie s a m o d z i a ł o w e w p r ą ż k i c e c h o w a ł y raczej
strój codzienny, a nie o d ś w i ę t n y .
Na pierwszy rzut oka lepsze w r a ż e n i e sprawia re­
konstrukcja stroju dziewczęcego wykonana
przez
Wojewódzki Dom K u l t u r y .
S p ó d n i c a uszyta z m a ­
teriału odrobionego t e c h n i k ą l u d o w ą , sposobem tzw.
„w slruk", oraz fartuch z w e t k a n y m i czerwonymi
pasami — s u g e r u j ą w i ę k s z ą ścisłość rekonstrukcji.
Aksamitny gorset c i e m n o b r ą z o w y i koszula z boga­
t y m i w s t a w k a m i o wzorach tkanych czerwonymi n i ć ­
mi — nie z n a j d u j ą natomiast potwierdzenia w prze­
kazach stroju tradycyjnego.
W y r a ź n y m nieporozu­
mieniem jest ubranie dziewczyny w czepiec noszony
wyłącznie przez m ę ż a t k i .
Najbardziej udane rekonstrukcje s t r o j ó w s t a n o w i ą
modele opracowane na podstawie m a t e r i a ł ó w nauko­
wych,
zgromadzonych
przez
Muzeum
Mazurskie
w Olsztynie. P r z e d s t a w i a j ą one 3 pary s t r o j ó w m a zursko-warmijskich: o d ś w i ę t n y i roboczy starszych
gospodarzy (ryc. 3) oraz strój dziewczyny i kawalera
(ryc. 5). Stroje te za m a ł o m o ż e w y k a z u j ą zróżnico­
wanie kolorystyczne i techniczne t r a d y c y j n y c h t k a ­
nin ubraniowych, zwłaszcza kobiecych, w k t ó r y c h
powszechnie w y s t ę p o w a ł y p r ą ż k i i k r a t k i , a t k a n i n y
r z ą d k o w e (diagonale) tkane b y ł y na odmiennego k o ­
loru osnowie, przez co uzyskiwano bardzo ciekawe
efekty. Na spódnice, czyli tzw. „kitle", u ż y w a n o w i e ­
lu
technicznych
odmian
tkanin wykonywanych
„w s t r u k " — w paski „ p r o s t e " l u b „ ł a m a n e " , splo­
tem „ c z y n o w a t y m " ( r z ą d k o w y m ) — w pasy l u b tkane
sposobem nazywanym przez miejscowe tkaczki „na

minewit" — w p r ą ż k i . Ponadto przy stoju roboczym
należałoby m o ż e raczej w p r o w a d z i ć bardziej t r a d y ­
cyjny „ k a b o t " prosty zamiast w c i ę t e g o .
Ogólnie biorąc, omawiane modele s t a n o w i ą p o w a ż n e
osiągnięcie i warto, b y z a r ó w n o W o j e w ó d z k i Dom
K u l t u r y , j a k i W o j e w ó d z k i Z a r z ą d Spółdzielni „Sa­
mopomoc C h ł o p s k a " poszły t ą s a m ą d r o g ą i n a w i ą ­
zały ściślejszą w s p ó ł p r a c ę z Muzeum Mazurskim
w Olsztynie.
N a s t ę p n y m zagadnieniem w i ą ż ą c y m się ze strojem
jest haft l u d o w y : złoty i kolorowy — w y s t ę p u j ą c y na
czepcach oraz b i a ł y z okolic K w i d z y n i a , Sztumu i Pa­
słęki — eksponowany w formie zdjęć fotograficznych.
P r ó b a r e k o n s t r u k c j i haftu n a czepcach wykonana
przez Józefę I z d e b s k ą w y p a d ł a stosunkowo p o m y ś l ­
nie. Ogólne w r a ż e n i e p s u j ą jednak nie dobrany ma­
teriał w zbyt ostrym kolorze ż ó ł t y m oraz brzydka b i a ­
ła koronka.
Problem w a r m i j s k i c h h a f t ó w białych
z m o t y w a m i postaci kobiecych i p t a k ó w w ś r ó d or­
namentyki r o ś l i n n e j z o s t a ł jedynie zaznaczony, a d a l ­
sze badania, k t ó r e n i e w ą t p l i w i e Muzeum nad t ą cie­
k a w ą o d m i a n ą h a f t ó w podejmie, p o z w o l ą m o ż e z cza­
sem p r z y s t ą p i ć do jej reaktywowania.
Bardzo w a ż n y m d z i a ł e m sztuki ludowej Mazur
i W a r m i i jest tkactwo, k t ó r e uprawiane było do d r u ­
giej w o j n y ś w i a t o w e j prawie w k a ż d y m domu. Nic
też dziwnego, że wystawa o l s z t y ń s k a została d o s ł o w ­
nie zasypana tego rodzaju w y r o b a m i . Niedobrze t y l ­
ko s t a ł o się, że zgromadzone eksponaty s u g e r u j ą pew­
ną j e d n o r o d n o ś ć t k a c t w a mazurskiego w stosowanej
ornamentyce, gdyż w „ p ł a c h t a c h " i obrusach, p r z y ­
tłaczających ilościowo inne wyroby, p a n u j ą wszech­
w ł a d n i e r ó ż n e u k ł a d y p r z e t y k a ń wykonanych prawie
w y ł ą c z n i e w k r a t ę p r o s t ą l u b s k o ś n ą . Znalazły s i ę t u
jedynie d w a p r z y k ł a d y tak charakterystycznego dla
tradycyjnego tkactwa u k ł a d u pasowego , z k t ó r y c h
jeden n a l e ż a ł o chyba raczej w y e l i m i n o w a ć , jako na­
w i ą z u j ą c y silnie do niemieckich w z o r ó w (ryc. 4),
wprowadzonych w okresie m i ę d z y w o j e n n y m
przez
szkołę w E ł k u , drugi zaś stanowi n o w ą p r ó b ę roz2

2

J. Grabowski: Sztuka ludowa W a r m i i i Mazur,
Polska Sztuka Ludowa nr 4—5 1948, s. 6—14.

315

Należałoby może pomyśleć o produkcji tego rodzaju
tkanin w spółdzielniach CPL1A, tym. bardziej że żyją
jeszcze tkaczki u m i e j ą c e je w y k o n y w a ć . Pasowe
u k ł a d y kolorystyczne z tych tkanin można by było
r ó w n i e ż w y k o r z y s t a ć przy produkcji szalików, które
obecnie (sądząc z eksponowanych na wystawie) nie
w y k a z u j ą ż a d n y c h cech regionalnych.
Na u w a g ę zasługują podjęte próby rekonstrukcji
tradycyjnych kilimów mazurskich oraz d y w a n ó w
wiązanych.
Trudno jest dziś osądzić, czy próby te
spowodują
ożywienie
dawno
wygasłych
odmian
tkactwa — podobnie j a k to n a s t ą p i ł o np. z sokolski­
m i dywanami dwuosnowowymi — w k a ż d y m razie
w a r t o chyba s p r ó b o w a ć . Dotychczas wykonane zostały
kopie k i l k u k i l i m ó w oraz dywan mazurski reprodu­
kowany u H a h m a .
Z innych odmian tkactwa pokazano na wystawie
jedynie fragment starego dywanu dwuosnowowego,
pochodzącego z powiatu ostródzkiego, o gęsto rozsia­
nych motywach gałązek winogronowych, oraz szmaciaki, k t ó r e t y m razem nie wniosły nic nowego *.
Po raz pierwszy eksponowano na wystawie tego­
rocznej współczesne garncarstwo ludowe, k t ó r e zo­
stało obecnie na tych terenach wznowione. Niestety
brakuje tu odpowiedniego zestawienia z c e r a m i k ą tra­
dycyjną i p r z e c i ę t n y widz nie jest zorientowany,
w j a k i m stopniu n a w i ą z u j e ona do dawnego garn­
carstwa
mazurskiego. Ponadto zestawienie
takie
w p ł y n ę ł o b y może dydaktycznie na samych w y t w ó r ­
ców, mobilizując ich do bliższego zainteresowania się
wyrobami
dawnymi,
zgromadzonymi w
muzeach
w Olsztynie, Szczytnie i K w i d z y n i u oraz z pewnością
w y s t ę p u j ą c y m i r ó w n i e ż w terenie, skoro około 35 lat
temu ta gałąź sztuki ludowej b y ł a jeszcze w pełni
żywotna — wyrabiano p i ę k n i e polewane i zdobione
miski, dwojaki zwane tu „ s p o j a k a m i " lub „spólnokami", dzbanki, a nawet tzw. „ s i w a k i " . Szersze na­
w i ą z a n i e do ceramiki tradycyjnej pozwoliłoby u n i k n ą ć
zapożyczania form z w y r o b ó w blaszanych, co n a s t ą ­
piło np. w w y p a d k u dzbanka przedstawionego na
ryc. 6.
4

Ryc. 6. Dzbanek o polewie jasnobrązowej.
Wyk.
Szyszko z Kaflami
Biskupiec.

Erazm

w i ą z a n i a p a s ó w złożonych z m o t y w ó w rombowych.
Odczuwa s i ę w y r a ź n y b r a k „ p ł a c h t " opartych na wzo­
rach tradycyjnych, notowanych z poprzednich w y ­
staw .
Nie eksponowano r ó w n i e ż zupełnie w y s t ę p u j ą c y c h
jeszcze w terenie t k a n i n u b r a n i o w y c h wyrabianych
dawniej na „ k i t l e " i późniejsze „ s u k i e n k i " kobiece,
przy czym pierwsze z nich m a j ą tak charakterystycz­
ny dla polskiego tkactwa ludowego u k ł a d pasowy.
3

4

K . H a h m : Ostpreussische Bauernteppiche, Ber­
lin 1937.
K . Pietkiewicz: Szmaciaki mazurskie, Polska Sztu­
ka Ludowa nr 4—5/1951, s. 131—133.
3

3

jw.

Ryc. 7. Dwojaki

o polewie

ciemnobrązowej.

Wyk.

Jan Orłowski

z Gieryk,

pow.

Morąg.

Nowością na terenie Mazur i W a r m i i jest w y c i n a n ­
ka (ryc. 1) wykonywana obecnie przez Romualda
Olszewskiego z Giżycka. Nie ma ona żadnego opar­
cia w miejscowej tradycji, stanowi raczej przejaw
sztuki amatorskiej, uprawianej z d u ż y m poczuciem
dekoracyjności i kompozycji. Dzięki walorom p l a ­
stycznym m o g ą w y c i n a n k i Olszewskiego z powodze­
niem być wykorzystane do dekoracji świetlic.
Pozostałe działy sztuki ludowej, a mianowicie kaflarstwo, meblarstwo i budownictwo — reprezentowa­
ły jedynie okazy tradycyjne. Kaflarstwo — w s k ł a ­
dzie znanym z i n n y c h wystaw i p u b l i k a c j i ; budow­
nictwo w fotografiach i modelach o b r a z o w a ł o bo­
gactwo form w y s t ę p u j ą c y c h w terenie; słabiej nato­
miast w y p a d ł y meble, gdzie k i l k a zaledwie n i e w ą t p l i ­
wie bardzo ciekawych e k s p o n a t ó w nie d a w a ł o obrazu
różnorodności i bogactwa form oraz w z o r ó w zdob­
nictwa. Należało m o ż e u z u p e ł n i ć je k i l k u zdjęciami
i p o k a z a ć np. jeszcze „ ś l u b a n e k " , szafkę n a r o ż n ą
i kilka typów skrzyń.
Osobny dział stanowi p a m i ą t k a r s t w o , z k t ó r y m
wiąże się zagadnienie wykorzystania m o t y w ó w l u ­
dowych w obecnym rzemiośle. W zakresie p a m i ą t 6

6

.1. Grabowski: o. c, s. 16—36.

Ryc.

karstwa przejawem p o z y t y w n y m jest wprowadzenie
r ó w n i e ż na t y m terenie m i n i a t u r o w y c h rekonstrukcji
s k r z y ń mazurskich. Ż a ł o w a ć jedynie należy, że po­
kazane na wystawie nie s t a n o w i ą k o p i i najciekaw­
szych o k a z ó w zachowanych w terenie czy z n a j d u j ą ­
cych s i ę w muzeach.
Pomocne dla w y k o n a w c ó w
s k r z y ń m i n i a t u r o w y c h m o g ł y b y b y ć też m a t e r i a ł y
zgromadzone przez S e k c j ę Badania Plastyki Ludowej
PIS w K r a k o w i e . M o g ą c e się częściowo zaliczać do
w y r o b ó w p a m i ą t k a r s k i c h rekonstrukcje zabawek ma­
zurskich w postaci k o n i i jeźdźców na koniach
(ryc. 2 i 8) s ą bardzo udane i należy życzyć sobie
tylko, by w i ę k s z e ich ilości z n a l a z ł y się w sprzedaży.
Rzeźby w drzewie p r z e d s t a w i a j ą c e ptaszki na gałąz­
kach nie p r z e j a w i a j ą cech regionalnych.
Niektóre
drewniane broszki i korale n a w i ą z u j ą luźno do orna­
m e n t y k i ludowej w swych malowanych motywach. Na­
tomiast liczne na wystawie drobne rzeźby i p ł a s k o ­
rzeźby w kości słoniowej nie m a j ą j u ż chyba ze sztu­
ką l u d o w ą tego terenu nic wspólnego, a wykonane
z szyszek „dziady l e ś n e " t r ą c ą ogromnie niemieckim
d robnomieszczaństwem.
Ogólnie oceniając, tegoroczna wystawa olsztyńska
stanowi p o w a ż n ą pozycję w ł a ń c u c h u dotychczaso­
wych wystaw organizowanych na t y m terenie.

8. Zabawka mazurska. Rekonstrukcje
W: Okulewicz z Olsztyna.

Fotografowała

Maria

wykonał

Przeździecka.

317

I

Ryc.

1. Rekonstrukcja

kościerzyńskiego

stroju

dla użytku

świetlicowego.

W Y S T A W A X-LECIA SZTUKI L U D O W E J W GDAŃSKU

MARIA

Gdańsk i jego okolice, a zwłaszcza tereny zamiesz­
kałe przez Kaszubów — mają bogate i ciekawe tra­
dycje sztuki ludowej, nad której wznowieniem praco­
wano usilnie w okresie dziesięciolecia. Tradycje te
uległy pewnym wypaczeniom wskutek germanizacji
w czasie zaborów, jak i wcześniejszej na tym obsza­
rze urbanizacji, a także w wyniku nie zawsze właści­
wie prowadzonych akcji zmierzających do podniesie­
nia dobrobytu wsi kaszubskich. Praca obecna jest tym
trudniejsza, że wymaga nie tylko wznowienia, lecz
również oczyszczenia gdańskiej sztuki ludowej z róż­
nych obcych miejscowemu ludowi naleciałości. Osiąg­
nięcia w tej dziedzinie i obecną twórczość ludową
na tle jej najlepszych form tradycyjnych obrazuje
wystawa zorganizowana w sierpniu rb. przez Wydział
Kultury WRN oraz Wojewódzki Dom Twórczości
Ludowej w Gdańsku.
Twórcom ludowym biorącym udział w wystawie
przyznano nagrody pieniężne w łącznej wysokości
6 tysięcy zł. Należy przy tym podkreślić słuszną —
specjalnie na tym ubogim w zabytki sztuki ludowej
obszarze — decyzję przyznania nagrody zasłużonemu
zbieraczowi zabytków Julianowi
Rychowskiemu
z Chojnic, który wyszukał w terenie szereg wartoś­
ciowych Okazów, a wśród nich również skrzynkę
z 1717 roku, rzeźbioną we wzory geometryczne.
W ogólnej problematyce wystawy na plan pierw­
szy wysuwa się wielokrotnie dyskutowane zagadnie­
nie haftów kaszubskich. Organizatorzy wystawy sięg­
nęli do historycznych materiałów porównawczych,
znajdując je w szesnastowiecznych księgach cecho­
wych Gdańska, z których trzy powiększone zdjęcia
„motywów regionalnych" umieszczono obok osiem­
nastowiecznych ornatów haftowanych w Żukowie oraz
złotohaftowanych czepców kaszubskich, występują­
cych w stroju ludowym X V I I I i X I X wieku. Pokryty
osiemnastowiecznym haftem pas (pochodzący ze wsi
Sworzegacie, pow. Chojnice) budzi pewne zastrzeżenia,
gdyż prawdopodobnie jest to fragment szaty liturgicz­
nej wtórnie zastosowany. W chronologii historycznej
318

PRZEŹDZIECKA

bezpośrednio po tych haftach następują przykłady
wielobarwnych haftów Teodory Gulgowskiej i jej
uczennic z Wdzydz (1907—1939) oraz hafty Maksy­
miliana Lewandowskiego z Kościerzyny (1937—1939)
i Franciszki Majkowskiej z Wejherowa (1937). Hafty
te, stanowiące punkt wyjścia — zwłaszcza w zakre­
sie kolorystyki — dla obecnych haftów kaszubskich,
nie są ściśle biorąc ludowe, ale jedynie oparte na
motywach ludowych zaczerpniętych głównie ze zdob­
nictwa mebli (skrzyń, kredensów) i stąd prawdopo­
dobnie ich zdecydowany koloryt polichromatyczny,
w przeciwieństwie do ludowego haftu na czepcach ',
który był przeważnie złoto-srebrny z dodatkiem nie­
kiedy kilku stonowanych kolorów cieniowanych
osiemnastowieczną modą.
Ostatnio podjęta została na Kaszubach próba „uspo­
kojenia" kolorystycznego haftów. Akcja ta, prowa­
dzona przez CPLiA w porozumieniu z Ministerstwem
Kultury i Sztuki, rozpoczęła się w końcu 1953 r. kur­
sem kierowanym przez art. piast. Halinę Kintopf.
W wyniku tego kursu znalazły się na wystawie obok
dotychczasowych haftów wielobarwnych również pró­
by „uporządkowania wzornictwa i zharmonizowania
kolorystyki". Pokazane eksponaty świadczą, że próby
te nie zostały jeszcze przeprowadzone do końca, np.
wzorowany na złotogłowiach kaszubskich żółty haft
wykonany na białym tle jest mdły. Ten sam haft
na tle bardziej zbliżonym w kolorycie do materiałów
używanych na czepce pozwoliłby zapewne osiągnąć
znacznie lepsze efekty kolorystyczne. Eksponowane
hafty białe na szarym płótnie nawiązują chyba zbyt
słabo do motywów tradycyjnych reprezentowanych
np. na białych szatach liturgicznych z Żarnowca.
Zagadnienie osobne stanowią „próby przystosowa­
nia haftu do form użytkowych". Przykładem ich są
ozdobne wielobarwnym haftem kaszubskim chustki
na głowę, bluzki i fartuchy. Przedmioty te nie są
1

1

E. Frankowski: Złotogłowie kaszubskie. Polska
Sztuka Ludowa nr 3/1954, s 146—161.

jednak najczęściej ani w pełni regionalne, ani nale­
życie przystosowane do użytku miejskiego — jaka
jest więc ich użytkowość? Bardziej udaną próbę
adaptacji haftów kaszubskich do współczesnego stro­
ju stanowi błękitna czapka sukienna, zdobiona wzo­
rem w kolorze beżowym, którą wykonała art. piast.
Anna Smolanowa, pomysłowo wykorzystując elementy
czepca, jak również złoty haft kaszubski na modnym
pasku z czarnego aksamitu.
Osiągnięciem dziesięciolecia jest po raz pierwszy
pokazana na wystawie próba rekonstrukcji strojów
kościerzyńskiego (ryc. 1) i warmijskiego opracowanych
do użytku świetlic.
Wobec trudności wynikających z braku dostatecz­
nych źródeł zwłaszcza w zakresie dawnych ubiorów
kaszubskich, należy wyrazić pewien żal, że organi­
zatorzy wystawy, eksponując rekonstrukcję stroju
kościerzyńskiego, nie zechcieli jej w jakiś sposób udo­
kumentować, ażeby zwiedzający orientowali się, w ja­
kiej mierze rekonstrukcja odpowiada dawnym stro­
jom kaszubskim. Dokumentacja taka byłaby tym po­
trzebniejsza, że np. forma kaftana męskiego — za­
równo w swym zdobnictwie, jak i w kroju — budzi
duże zastrzeżenia co do słuszności jej rozwiązania.
W odniesieniu do rekonstrukcji stroju warmijskie­
go należy zaznaczyć, że Muzeum Mazurskie w Olsz­
tynie posiada materiały naukowe pozwalające na ściś­
lejsze jego odtworzenie, czego dowodem były umiesz­
czone na zorganizowanej w tym samym czasie
wystawie w Olsztynie modele tradycyjnych strojów.
Drugą obok haftów najżywotniejszą obecnie gałęzią
sztuki ludowej jest kaszubska ceramika, najlepiej
społeczeństwu naszemu znana w postaci zdobionych
malaturami wyrobów Leona Necla, które też najob­
ficiej zgromadzono na wystawie gdańskiej. Szkoda,
że nie umieszczono wyrobów innych garncarzy, jak

Ryc. 3. Forma

Ryc. 2. Rzeźba w drzewie przedstawiająca
chło­
pa zażywającego
tabaką. Wyk. Apolinary
Pas­
twa ze wsi Wąglikowice,
pow.
Kościerzyna.
Wys. 28 cm.

do

pierników.

np. Bronisława Jagielskiego z Gostyczyna (pow. Tu­
chola) oraz Bronisława Mrzygłoda z Kadyn, którzy
brali udział w poprzednio organizowanym konkursie
pamiątkarskim. Ciekawe formy ceramiki o pięknej
ciemnobrązowej polewie dostarczył Józef Kazimierczak, uczeń Meissnera, pracujący obecnie w warsztacie
Leona Neola. Na uwagę zasługują jego dzbanki z lek­
ko wybrzuszoną szyją (ryc. 4), mające szlachetniejszą
formę od podobnych dzbanków Leona Necla tzw.
„pelikanów".
Zastanawiał brak na wystawie ceramiki Meissnera,
znanego dotychczas z ciekawych i indywidualnie po­
jętych wyrobów. Warto, aby odpowiednie czynniki
zajęły się tym garncarzem i stworzyły mu warunki
umożliwiające podjęcie przerwanej pracy.
Dla zilustrowania związków obecnej ceramiki ka­
szubskiej z ceramiką osiemnasto i dziewiętnastowiecz­
ną umieszczono znaleziony ostatnio w Chojnicach
dzbanuszek z roku około 1750, kropielnicę i kilka
fragmentów talerzy. Dzbanuszek z Chojnic (ryc. 5) ma
kobaltowej barwy wzór, z którego mogły się wywieść
charakterystyczne dla Neclów formy kwiatów. Kropielnica zdobiona jest wzorem łuskowatym występu­
jącym również u Necla. Dwojaki o prymitywnym
wzorze tulipanowatym (własność Muzeum we Wdzy­
dzach), wykonane przez jednego z przodków Necla,
obrazują wzbogacenie dekoracyjności ceramiki ka­
szubskiej, jakie od tego czasu nastąpiło. Inne frag­
menty ceramiki osiemnastowiecznej wykazują luźniej­
sze związki ze współczesną ludową twórczością.
Słabo wypadł dział kaflarstwa ludowego, w którym
jako najstarszy przykład wystawiono zdobiony kafel
gzymsowy z 1890 roku, pochodzący z garncami w
Grucznie. Jest to kafel nic właściwie nie mówiący
i w niczym nie nawiązujący ani do kafli Meissnera —
o wzorach przeniesionych z haftów, ani do kafli
Necla — zdobionych takimi samymi motywami, co
reszta jego ceramiki. Szkoda, że organizatorom wy­
stawy nie udało się znaleźć ciekawszych okazów kaf­
larstwa tradycyjnego, którego istnienie sygnalizują
319

Ryc.

4. Dzbanek
o polewie
ciemnobrązowej.
Wyk
Józef Kazimierczuk
z Kartuz. Wys. 21 cm.

z a r ó w n o zniszczony przez Niemców pice znajdujący
się w zorganizowanym przez prof. A. Wrzoska Muzeum
w D ę b k u koło Ż a r n o w c a , jak i kafle z obecnych zbio­
r ó w Muzeum Pomorskiego w G d a ń s k u .
Lepiej pod t y m w z g l ę d e m powiodło się w zakresie
snycerstwa, gdyż
drewniana
skrzynka
datowana
„1717" jest okazem bardzo ciekawym. W y s t ę p u j ą na
niej bogato rozbudowane m o t y w y geometryczne w po­
staci gwiazd cyrklowych, kół i drobnych ornamen­
t ó w w y p e ł n i a j ą c y c h . N a l e ż a ł o b y może przy okazji
pomyśleć o wskrzeszeniu tradycji tej p i ę k n e j snycerki
i z a s t ą p i e n i u m o t y w a m i geometrycznymi stosowanych
przez O t y l i ę S z c z u k o w s k ą z Wejherowa m o t y w ó w
przenoszonych z hafciarstwa.
D o b r y m p r z y k ł a d e m w s p ó ł c z e s n e j rzeźby
pełnej
b y ł a figurka chłopa z a ż y w a j ą c e g o t a b a k ę (ryc. 2)
wykonana przez Apolinarego P a s t w ę ze wsi W ą g l i kowice (pow. Kościerzyna).
Inne gałęzie sztuki ludowej i l u s t r o w a ł y formy piernikarskie, obrazy na szkle, meble i zdjęcia architek­
tury. Jedna spośród k i l k u eksponowanych form piernikarskich jest o tyle ciekawa, że pokazuje k o b i e t ę
w spódnicy zdobionej falbanami, podobnej do s p ó d n i c ,
jakie noszono na W a r m i i (ryc. 3). Obrazy na szkle
nie różnią się specjalnie od n i e k t ó r y c h form w y s t ę ­
p u j ą c y c h na Śląsku, w jednym t y l k o w y p a d k u orna­
ment malowanego na szkle obramienia n a w i ą z y w a ł w y ­
raźniej przez swoje bardzo uproszczone m o t y w y gra­
natu do form ornamentalnych spotykanych w innych
dziedzinach kaszubskiej sztuki ludowej. W dziale meb­
larstwa znalazły się b a r w n y m ornamentem zdobione
skrzynie i kredens wypożyczone ze zbiorów Muzeum
w Kartuzach.
W zakresie budownictwa pokazano
p r z e w a ż n i e fragmenty charakterystyczne i tradycyjne,
np. podcienia szczytowe i n a r o ż n e oraz szczegóły
ich konstrukcji.
Współczesną twórczość l u d o w ą o b r a z o w a ł y m. in.
wyroby plecione z korzenia sosny (dzbanuszka p ł a ­
skie koszyki, tace, oplatane butelki), szereg w y r o b ó w
z bursztynu (nie r e p r e z e n t u j ą c y c h specjalnie nowych
form) oraz p o m y s ł o w e i proste zarazem wyroby z r o ­
Fotografowała

320

iïmmù)

Ryc.

5. Dzbanek z Chojnic. Ok. 1750. Wzór
na białym tle. Wys. 19 cm.

kobaltowy

gu wykonane bez ż a d n y c h ozdób rzeźbionych (taba­
kierki, puzderka i guziki). Wznowienie tradycji w y ­
r o b ó w z rogu (wykonywa je Alojzy Formela z K a r ­
tuz) jest osobistym osiągnięciem Teresy Trojanowicz
z Wojewódzkiego Domu Twórczości Ludowej w G d a ń ­
sku. Wyroby te na r ó w n i z przedmiotami z bursztynu
i plecionymi m o g ł y b y znaleźć d o s k o n a ł e zastosowa­
nie j a k o a r t y k u ł y p a m i ą t k a r s k i e , w z b o g a c a j ą c ich do­
tychczasowy asortyment.
W zakresie p a m i ą t k a r s t w a ostatni konkurs zorga­
nizowany w lipcu 1954 r. w G d a ń s k u w p ł y n ą ł na
podniesienie ogólnego poziomu tego rodzaju w y r o b ó w ,
p r z y c i ą g a j ą c do w s p ó ł p r a c y w i ę k s z ą liczbę a r t y s t ó w
plastyków.
Uwidoczniło się to r ó w n i e ż na obecnej
wystawie, gdzie znalazły się opisane wyżej adaptacje
h a f t ó w kaszubskich wykonane przez A . S m o l a n o w ą ,
popielniczki z kutego żelaza projektowane przez Le­
s ł a w a Kiernickiego oraz t k a n i n y dekoracyjne A n n y
Fiszerowej,
która
zastosowała w nich t r a d y c y j n ą
t e c h n i k ę ludowych d r u k ó w r ę c z n y c h (obok umiesz­
czono k i l k a oryginalnych desek do d r u k ó w ludowych).
Ogólnie b i o r ą c , d o d a t n i ą s t r o n ą wystawy było h i ­
storyczne usystematyzowanie zebranych e k s p o n a t ó w
oraz wyeksponowanie k i l k u nowych pozycji czy za­
g a d n i e ń . Należą do nich snycerskie zdobnictwo o mo­
tywach geometrycznych i problem z w i ą z k ó w m o g ą ­
cych zachodzić między haftami a d a w n y m zdobnic­
twem k s i ą ż k o w y m .
Bardzo p o m y s ł o w o i rzeczowo r o z w i ą z a n e zostały
ekrany w p r o w a d z a j ą c e
w
p r o b l e m a t y k ę wystawy.
O d c z u w a ł o się jednak brak katalogu z dobrym arty­
k u ł e m w s t ę p n y m , k t ó r y b y ł b y tu t y m bardziej po­
mocny, że względy estetyki ekspozycji, dość u t r u d n i o ­
nej przez rodzaj pomieszczenia, s p o w o d o w a ł y pewne
przetasowanie e k s p o n a t ó w i w y r w a n i e ich z w ł a ś c i ­
w y c h i m zespołów (np. prawie całą długością sali
zostały oddzielone od siebie hafty historyczne i t r a ­
dycyjne ludowe od h a f t ó w późniejszych).
2

- T. Trojanowicz: Konkurs p a m i ą t k a r s t w a w G d a ń ­
sku. Polska Sztuka Ludowa nr 4/1954, s. 233—241.

Maria

Przeździecka.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.