0e7a206e9cbcfd37414a99e0d62b82be.pdf
Media
Part of Recenzje i sprawozdania / LUD 1954 t.41
- extracted text
-
U. \ty.
RECENZJE
I SPRAWOZDANIA
ETNOGRAFIA W PIERWSZYCH 12 TOMACH DRUGIEGO WYDANIA
WIELKIEJ ENCYKLOPEDII RADZIECKIEJ
l.'
Pierwsze wydanie Wie~kiej Encyk~opedii Radzieckiej
(WER) zapoczątkowane zostało w 9 roku istnienia Państwa Radzieckiego. Pierwszy tom ukazał się w r. 1926, a ostatni w 1947 r. Było ono pierwszą
próbą opracowania encyklopedii nowego typu. Jednakże od 1926 r.
Związek Radziecki przejawił taki postęp we wszystkich dziedzinach
życia i gospodarki, tak rozwinęła się kultura i dobrobyt ludów ZSRR,
że I wydanie nie może już zaspokoić wymagań czytelnika, który nie
znajdzie w niej omówienia tych zmian, jakie zaszły w życiu Związku
Radzieckiego w ostatnim ćwierćwieczu.
Drugie wydanie W E R zostało,_~ap9czątkowane w myśl postanowienia Rady Ministrów ZSRR i pd1l\yślane jako najbardziej wszechstronne wydawnictwo encyklopedyczne
w świecie. Zasadniczy plan
drugiego wydania, jego podstawowe ideowo-polityczne i teoretycznonaukowe założenia zostały wyczerpują'co ,określone w zarządzeniu
Rady Ministrów, podpisanym przez J. Stalina, inicjatora tej encyklopedii.
Posta~owiono, że drugie wydanie W E R powinno być usystematyzowanym zbiorem wszystkich gałęzi wiedzy, uniwersalnym
p'odręcznikiem dla szerokich kół inteligencji radzieckiej. "Drugie wydanie
W E R, - mówi zarządzenie Rady Ministrów ZSRR - powinno szeroko oświetlić światowej wagi historyczne
zwycięstwa socjalizmu
w naszym kraju, osiągnięcia ZSRH w dziedzinie ustroju gospodarczego, nauki, kultury i sztuki, Z wyczerpującą pełnią należy wykazać
wyższość kultury socjalistycznej nad kulturą świata kapitalistycznego.
Opierając się na marksistowsko-leninowskiej
teorii encyklopedia powinna dokonać partyjnej krytyki współczesnych reakcyjnych prądów
burżuazyjnych
w .róznych dziedzinach nauki i techniki" ("Kultura
i Zizń", 20. II. 1949).
Pierwszą próbą stworzel'.ia encyklopedii jaiko zbiolp wiadomości
naukowych była encyklopedia francuska z XVIII w., dzi~ ';J\1i>derot'a
i Ul'.] e 111 b e r t' a. Ff~ncuska encyklopedia była skierowańa przeciwko przeżywającemu się absolulyzmowi, przeciwko reakcji, starającej się powstrzymać nieubłaganv bieg historii. Miała 01\3. ~.naczenie
"
53
~ .~:
~~~
-.'
832
broni ideologicznej w walce z zamierającym feudalizmem. Pisał o niej
F. E n g e l s co na.stępuje: "dla XVIII w. charakterystyczną
była idea
encyklopedii, opierała się ona na świadomości, że istnieje związek między wszystkimi naukami, ale nie była ona w stanie wypełnić przejścia
od jednej nauki do drugiej, i potrafiła
je tylko uszeregować"
(K. M ark s i F. E n g e l s. Prace, t. II, s. 349). Zadanie to spełnił
marksizm, który zdołał \vypełnić przejście od jednej nauki do drugiej,
wykazać ich wzajemny związek i współdziałanie, nakreślić szeroki
obraz świata w jego jedności, w ciągłym ruchu i rozwoju.
Jest rzeczą oczywistą, że podobna encyklopedia mGgła powstać tylko
wraz ze zwycięstwem Rewolucji socjalistycznej. Fundament pod taką
encyklopedię założyli czterej geniusze sacjalizmu - Marks, Eng~ls,
Lenin i Stalin. Ich to prace, jak wiemy, stały się podstawą dla wszystkich przejawów wiedzy w ZSRR, dając niezawodny oręż w pracy
naukowej - metodę materializmu dialektycznego i historycznego.
Nowe wydanie W E R ma za zadanie oświetlić osiągnięcia wszystkich działów nauki i kultury, jakie mogą zainteresować czytelnika
radzieckiego w jedynie naukowy sposób, a więc z punktu widzenia
marksizmu-leninizmu.
Mają lone wykazać triumf ideologii komunistycznej w ZSRR.
W 12 wydrukowanych już tomach wiele setek artykułów omawia
historyczne zwycięstwa narodu radzieckiego, osiągnięte pod kierunkiem partii bolszewickiej ·i jej wodzów W. Lenina i J. Stalina.
Wszystkie te artykuły wykazują mądrość i siłę partii bolszewickiej
i przenikliwość twórców partii i Państwa Radzieckiego - W. Lenina
i J. Stalina. Z imieniem J. Stalina związane są wszystkie zwycięstwa
narodu radzieckiego w okresie wielkiej wojny i w latach powojennych. Z jego imieniem związane są gigantyczne postępy radzieckiej
gospodarki i kultury.
Drugie wydanie W E R ma dać obraz tego niebywałego rozkwitu
kultury socjalistycznej. Zaczęło ono wychodzić w chwili, kiedy to
nowe prace J. Stalina stały się drogowskazem dla wszystkich gałęzi
wiedzy w ZSRR a historyczne postanowienia K. C. WKP(b) w sprawie
zagadnień ideologicznych stały się programami dla całego frontu nauk
społecznych. Wybitne osiągnięcia nauki radzieckiej wywierają swój
wpływ na kaŻdy wyraz myśli, na każdy artykuł drugiego wydania
WER.
Pełne wyrazu porównanie W E R z encyklopediami amerykańską
i brytyjską podaje "Prawda·'. "Zupełnie inną ideologię. inne cele
i zadania wyrażają amerykańska, brytyjska i inne encyklopedie, wydawane w krajach kapitalistycznych.
Broniąc Ideologii i interesów
reakcji imperialistycznej,
encyklopedie te są przepojone duchem
mistycyzmu i militaryzmu, zgubnymi ludożerczymi teoryjkami mal-
833
,,
j
~r
i
r
1
tuzjanizmu, rasizmu i kosmopolityzmu.
Encyklopedie burżuazyjne
znaczone są pieczęcią ,marazmu i zgnilizny kapitalizmu, skazanego na
nieuniknioną zagładę. W encyklopedii radzieckiej odbija się rozkwit
socjalistycznej gospodarki i kultury, wykazuje się ten fakt bezsporny,
że sprawa socjalizmu jest niezwyciężona, że pod sztandarami socjalizmu skupiają się wciąż nowe i nowe dziesiątki i setki milionów
ludzi, że przyszłość do niego należy". ("Prawda", IX, 50).
Objętość drugiego wydania W E R została określona na 50 tomów.
Każdy tom ma zawierać ca. 50 arkuszy druku i od 500 do 600 ilustracji
i map. Do pracy nad układem słownika powołano szerokie kręgi
społeczeństwa. W. omówieniu i recenzjonowaniu słowników brali udział
uczeni Ak. Nauk ZSRR, pracownicy instytutów i uniwersytetów, akademii republik związkowych, ministerstw, KC Partii Komunistycznej
republik związkowych, rejonowych i obwodowych Komitetów Partii,
krajowych i obwodowych Komitetów wykonawczych. Wyniki omówień
przeszły wszelkie oczekiwania. Główna redakcja otrzymała ponad dwa
tysiące wniosków i recenzji. Zawierały one powyżej 36 tysięcy propozycji włączenia nowych terminów. Prócz tego nadesłano
około
tysiąca projektów wykluczenia wielu słów, około 3 tysięcy różnych
poprawek i zmian. W wyniku tej pracy kolektywnej słownik drugiego wydania zawiera przeszło 100 tysięcy haseł. Różni się on 'znacznie od słownika pierwszego wydania nie tylko pod względem ilości
haseł, ale też i pod względem swojej struktury. W nowym wydaniu
ilość artykułów poświęconych etnografii,
archeologii i antropologii
przewidziana jest na 2.930 zamiast 1.187 zamieszczonych w I wydaniu.
Z 65 tysięcy haseł zawartych w pierwszym wydaniu przyjęto do
nowego słownika ca. 40 tysięcy, usuwając pozostałe 25 tysięcy. W ten
sposób w liczbie 100 tysięcy haseł słownika nowego wydania okołe'
60 tysięcy stanowią nowe hasła. Już choćby tylko z tego względu
nowe wydanie W E R w istocie rzeczy jest nową ency'klopedią.
W drugim wydaniu ma być wydrukowane ponad 250 artykułów
o ważniejszych pracach K. Marksa, F. Engelsa, W. Lenina i J. Stalina.
Do słownika włączono tysiące nowych artykułów omawiających przeszłość i stan terażniejszy narodów ZSRR. np. historia, gospodarka
i kultura Ukraińskiej SRR będzie ujęta w 1.500 artykułach, Gruzińska SRR w 700 itp. Każdy tom W E R ma zawierać przeciętnie 2.000
haseł. Dotychczas w pierwszych tomach wydanych norma przewidziana
waha się od 1.000 do 1.800, przy średniej wynoszącej 1.500 haseł
w większości tomów. Transkrypcja słów i nazwisk obcych podana jest
w pisowni rosyjskiej.
Drugie wydanie W E R zostało pomyślane jako praca kolektywna.
Wzorem takich prac kolektywnych są wydrukowane w W E R artykuły: Azerbajdżanskaja
SM (t. 1), Arrnianskaja
SRR (t. 2), Beło53*
'~.
834
russkaja SRR (t. 4). W każdym z nich dano krótki wykład historii
narodu, oświetlono naukowo historię narodów ZSRR, po marksistowsku oceniono fakty i wydarzenia. Zostało to osiągnięte wspólnym
wysiłkiem miejscowych kadr naukowych przy współpracy uczonych
skupionych w Ak. Nauk. ZSRR. Opierając się na faktach historycznych, autorzy artykułów udowadniają postępowe znaczenie przyłączenia Azerbajdżanu i Armenii do Rosji i utrwaloną w ciągu wieków
przyjaźń narodu rosyjskiego z tymi narodami. W świetle tych dowodów jasnym się staje, że starożytna kultura narodów Kraju Zakaukaskiego osiągnęła istotny rozkwit dopiero po Październikowej
Rewolucji Socjalistycznej. Artykuły wykazuj q jak wielkie" zwycięstwo
w rozwoju gospodarki i kultury osiągnęli ludzie pracy w Azerbajdż'anie, Armenii i Białorusi dzięki .pomocy narodu rosyjskiego, pod kierownictwem partii W. Lenina i J. Stalina. Ukazały się też w W E R
w świetle marksistowskim historyczne omówienia dziejów kilku krajów demokracji ludowej, Albanii (t. 2), Bułgarii (. 5), Węgier (t. 7).
Do kolektywnej pracy nad W E R zjednano szerokie koła specjalistów. Zasadniczym założeniem redakcji jest zasada, że autorami encyklopedii powinni być wybitni specjaliści w danej dziedzinie wiedzy.
Ilość autorów W E R wynosi obecnie 6.758. W skład ich wchodzą specjaliści wszystkich gałęzi nauki, techniki, literatury i sztuki w ZSRR.
Główna redakcja stara się skłonić do pisania artykułów wybitnych
działaczy partyjnych,
gospodarczych
i społecznych, kierowników
organizacji, dyrektorów przedsiębiorstw, wynalazców itp. Rada Ministrów ZSRR, przejęta troską o wysoki poziom drugiego wydania W E R,
poleciła prezydium Ak. Nauk ZSRR i Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego ZSRR wskazać naukowym instytucjom Ak. Nauk ZSRR i kierowniczym wyższym zakładom naukowym na potrzebę włączenia do
planów prac naukowo-badawczych, po uzgodnieniu z redakcją naczelną
W E R, przygotowania i omówienia ważniejszych a'rtyikułów.
Nie mniej ważną okazała się dalsza praca nad artykułem, wspólnie
już z autorem, pomoc okazywana mu drogą wykwalifikowanej recenzji, ściśle naukowe omawianie artykułów w redakcji, a wreszcie umożliwienie jak naj szerszego omówienia społecznego. Dla ustalenia
encyklopedycznej formy artykułów opracowano przeszło 200 typów
schematów. Każdy autor wraz z zamówieniem artykułu otrzymuje
taki schemat łącznie z wykazem artykułów zbieżnych, jakie mają być
umieszczone w W E R. W ten sposób zapobiega się niepożądanym powtórzeniom i wytwarza się związek między całymi cyklami artykułów.
Wielkie znaczenie mają kwalifikowane recenzjonowanie i redagowanie
artykułów. Ilość recenzentów i redaktorów nie należących do redakcji
naczelnej W E Rwynosi 1543. Są to z zasady najbardziej kompetentni
835
i
..:~
-,
,I
specjaliści, doktorzy lub ukończeni kandydaci, pracujący nad recenzowanymi. zagadnieniami.
Wielką wartość dla W E R posiada społeczne omówienie arykułów,
rozsyłanych do ośrod'ków naukowych, do organizacji partyjnych, społecznych i gospodarczych całego Związku Radzieckiego. Redakcja
naczelna rozesłała w ten sposób około 5.000 artykułów. Ten sam
artykuł bywa wysyłany równocześnie do kilku organizacji. Redakcja
naczelna otrzymała już przeszło 8.000 odpowiedzi na 4.000 rozesłanych
odpisów rękopisów. Wzmożony wzrost odpowiedzi zaznaczył się po
ukazaniu się pierwszych tomów W E R.
Ukazanie się pierwszych tomów 2 wydania W E R zaznaczono
w prasie radzieckiej z wielkim uznaniem. Zwracano uwagę na wyższy
poziom nowego wydania zarówno pod względem zewnętrznym jak
i naukowym. Podnoszono, że II wydanie w szerokim zakresie wykazuje pierwszeństwo rosyjskich i radzieckich uczonych i wynalazców
w różnych dziedzinach nauki i techniki, co ma wielkie znaczenie dla
wykształcenia
uczucia radzieckiej ,dumy narodowej.
("Bolszewik".,
1950, 15, s. 63). W sprawie zbyt wysokiego poziomu niektórych artykułów uzgodniono, że artykuły w encyklopedii powinny być popularne, jednakże nie mogą zniżać się poniżej pewnego poziomu popularyzatorstwa
pod groźbą zatracenia naukowej wartości artykułów.
Przyjęto, że encyklopedia powinna być nastawiona na poziom ludzi,
posiadających wykształcenie dziesięcioklasowe. Postanowiono, że artykuły omawiające tematy bardziej zawiłe, będą się składały z dwóch
części. Część pierwsza będzie dawała ogólnie zrozumiałe wytłumaczenie
przedmiotu, a część druga może zawierać wiadomości dla specjalistów,
formuły, wyliczenia itd. Część druga ma być składana nonparelem.
Bardzo cennymi okazały się listowne wypowiedzi czytelników.
Wskazywano na brak wielu potrzebnych haseł w słowniku. Wielu
piszących, wśród których większość stanowili nauczyciele, domagało
się wprowadzenia do haseł akcentu wymowy. W związku z tym, począwszy od 7 tomu, wszystkie hasła słownika W E R posiadają już
oznaczony akcent wymowy.
Pewne trudności napotkała W E R na drodze wydawniczej i technicznej. Rząd zobowiązał redakcję naczelną do wydawania rocznie
10 tomów W E R w ilości 300 tysięcy egzemplarzy, co stanowi trzy
miliony oprawionych książek rocznie. Rada Ministrów ZSRR zarządziła przekazanie Gławpoligrafizdatowi
Kombinatu im. Mołotowa, po
specjalnym przystosowaniu go do drukowania encyklopedii. Tom 12
W E Rbył już drukowany w tym Kombinacie. Obecnie W E Rdrukuje
się równocześnie w I wzorowej drukarni i w Kombinacie im. Mołotowa
w Moskwie oraz w drukarni Pieczatnyj Dwor w Leningradzie. Prócz
836
837
tego praca nad wkładkami,
ilustracją
wielobarwną,
mapami, kliszami
drukarskimi
itp., została powierzona
14 innym zakładom drukarskim.
Podaję
tu wykaz
wszystkich
artykułów
z dziedziny
etnografii,
archeologii
i antropologii,
a częściowo i z językoznawstwa,
zamieszczonych w 12 pierwszych
tomach II wydania
W E R. Artykułów
tych
jest 277, a w ich liczbie - 218 z etnografii,
30 z archeologii,
25 z językoznawstwa
i 4 z antropologii.
Przypuszczam,
że wykaz taki będzie
najlepszym
dowodem,
jak wielkie
znaczenie
w nauce
radzieckiej
posiada
etnografia
i związane
z nią nierozdzielnie
archeologia,
antropologia
i językoznawstwo.
Dla etnografa
wykaz ten będzie drogowskazem w sprawie
co, a w wielu wypadkach
i jak ujmuje
W ER
zagadnienia
z zakresu etnografii. Hasła podaję w transliteracji
alfabetu
rosyjskiego
przyjętej
w bibliografii.
T'am, gdzie zaznaczono
autora
artykułu, ,podaję jego nazwisko. Wykaz wszystkich
autorów artykułów
ma być podany w ostatnim
tomie encyklopedii.
W wielu wypadkach
przytaczam
definicję
hasła dla łatwiejszej
orientacjiczy;telnika.
Przy
hasłach obejmujących
szersze zagadnienia
podaję rozdziały, w k,tórych
znajdują
się omówienia
etnograficzne.
W I tomie, drugiego
wydania
z dziedziny etnografii,
archeologii,
następującymi
hasłami:
W E R znajduje
się 30 artykułów
antropologii
i językoznawstwa
pod
- A b a z i ń c y - lud północno-kaukaski.
- A b a s e v s k a jak u It U 'l' a - kultura z końca epoki brązu, z 2000 lat przed n. e., na obszarze
zamieszkałym dziś przez Czuwaszów, - A b i ń c y - plemię z 17 w. z górnego biegu r. Tomt - A b i p o n y - wymarłe plemię z Ameryki Płd. _
A b c h a z.Sk a j a A S S R - IV. zarys
historyczny. A b c h az s k i.i
j a zyk - jeden z iberyjsko-kaukaskich
języków. - Ab c h a z y - mieszkańcy Nadczarnomor'za kaukaskiego, zbliżeni do Gruzinów. - A v a r c y jeden ze znaczniejszych ludów Dagiestanu, - A va r s kij
j a z y k - jeden
z jafetyckich
języków Kaukazu. A v a r y - w latopisie
ruskim "Obry" lud pochodzenia tiurkskiego z Azji. Stworzyli w Europie w 6 w.
samodzielne państwo. A v e s t a - zbiór świętych ksiąg religii zaratustry. ~ A b los - rodzaj fletu z podwójnym języczkiem, instrument dęty,
najbardziej ro~powszechniony w Przedniej Azji i w starożytnej Grecji. A v s t r a l i j s kij e j a z y ki - przegląd języków tubylczej ludności Australii, - A v s t l' a l i j s kij
s o j u z - II. Ludność, Zarys etnograficzny,
Artykuł informuje, że Australijczycy
w klasyfikacji ludów ziemi zajmują
stanowisko zupełnie odosobnione, a pod względem antropologicznym należą
do jednego z wariantów rasy autraloidalnej.
Sztuka Australijczyków
jest
prymitywna.
a najbardziej
pierwotną
formą ich religii jest totemizm,
S. Tokarev. S, 123-126. Dwie mapy kolorowe: 1. rozsiedlenie Australijczyków przed kolonizacją europejską, i 2. współczesne rozsiedlenie plemion
australijskich.
Mapy układu S. Tokareva. - A v u n k u l a t - związek oby- .
czajowy między wujem ze strony macierzystej i siostrzeńcem, _ A g r a r-
n y j v o P l' o S - zagadnienie ,stosunków rolnych klas i wałki klasowej na
wsi, ekonomiczne prawa rozwoju gospodarki wiejskiej. - A g u l y - jeden
z pomniejszych ludów Dagiestanu, - A d a l' sk a j a A S S R - IV. zarys
historyczny, J eden z najstarszych
obwodów gruzińskich. - A d a r c y Gruzini. - A d y g e j s k a j a A. O. - III. Zarys historyczny, V. Sztuka plastyczna, Muzyka ludowa. - A d y g e j c y - Czerkiesi. - A z a n de - ludność tubylc.za w południowej części wsch. Sudanu. - A z e l' b a j d a n skaja S SR IV. Ludność, V. Zarys historyczny,
IX. Gospodarka
wiejska, XV. Sztuka plastyczna i budownictwo. - A z e l' b a j d a n s kij
j a z y k - jego osnowę tworzą języki staronemidyjski
i albański. - A z e rh a j d a n c y - naród zamieszkujący wschodnie Zakaukazie. - A z j a n i(,es kij e j a z y k i - starożytne języki Małej Azj i z czasów przed 2-3
tysiącami lat przed n, e. - A z i l s k a jak
u l t u r a - kultura plemion
ostatniego stadium paleolitu, zamieszkujących
Europę zach. i połudn. część
Europy wsch. - A z ja - III. Zarys etnograficzny. Na początku artykułu
zaznaczono różnorodność geograficznych l politycznych warunków Azji, którym odpowiadają
różnice \V układzie gospodarki i bytu zamieszkujących
ja narodów. Dalej następuje zwięzły przegląd typów gospodarki pierwot~~j. Na skutek ,zwycięstwa Wielkiej rewolucji październikowej w granicach
ZSRR zostało zbudowane społeczeństwo socjalistyczne. za przykładem ZSRR
przeobrażają
się sąsiednie państwa Chin, Korei, Wietnamu. Budzą się do
walki wyzwoleńczej narody republiki Indonezyjskiej,
Birmy itd. Na obszarze Azji istnieją jeszcze ludy sztucznie powstrzymywane
w swym rozwoju, żyjące w warunkach
kolonialnego
wyzysku i narodowościowego
ucisku. Autor robi przegląd grup językowych Azji, a następnie przegląd
.stosunków antropologicznych ,panujących na tym kontynencie. Dalszy ciąg
zarysu został ,podzielony na dwa rozdziały. W pierwszym rozdziale, poświęconym Azji zakordonowej,
autor robi historyczny przegląd dziejów
i kultury ludów zamieszkujących
Małą Azję, Iran, Afganistan, Bełudżystan,
Indie, Indochiny, Indonezję, Filipiny, Tybet, Chiny i Japonię. W drugim
rozdziale, poświęconym Azji radzieckiej, autor daje zwięzły zarys typów
gospodarki przed Wielką rewolucją październikową,
oraz rysuje przeobrażenia, jakie się dokonały pod jej wpływem, dzięki pomocy wielkiego narodu rosyjskiego, Następuje wyliczenie zasadniczych grup etnicznych, ich
liczebności wg spisu z 1926 r., ich rozmieszczenia i przynależności językowej. Artykuł zamyka opis osadnictwa rosyjskiego oraz dobroczynnych skutków pomocy, jaką na polu go~podarczym, społecznym i kulturowym okazali Rosjanie
wszystkim
bratnim
narodom,
zamieszkującym
azjatycką
część ZSRR. Pod kierunkiem partii W. Lenina i J, Stalina, z pomocą nal'odu rosyjskiego, uciemiężone przedtem narody Azji, wchodzące w skład
Rosji, dokonały historycznego skoku od stosunków feudalnych i póUeudal!1ych do socjalizmu, mijając kapitalistyczne
stadium rozwoju.
W artykule A z j
znajdujemy charakterystykę
demokratycznych
prze'Obrażeń w Chinach, w Korei północnej, w Mongolskiej republice ludowej,
w Indonezji i w Wietnamie. Setki milionów ludności tych krajów zrzuciło
z siebie ucisk imperializmu, Obszar tyc:h krajów wraz z terytorium azja'lyckiej części ZSRR stanowił w 1949 r. ponad trzy piąte powierzchni całego
kontynentu azjatyckiego.
..
-
z
z
z
z
z
'('
"
,.
a
838
839
W drugim tomie znajdują
stępującymi
hasłami:
się 24 interesujące
nas artykuły
pod na-
- A l b a n i a-V.
Zarys historyczny, Albański folklor, s. 49., XIV.
Albańska muzyka ludowa. - Al b a n c y - Zarys etnograficzny. - A l e u t y
mieszkańcy wysp Aleuckich. - A l i I' IV. Zarys historyczny i etnograficzny Algieru. - A l m a - A t i n s k a j a O b l a s t' - Ludność, s. 128.
- A l t a j c y - tiurkskie plemiona z radzieckiego Ałtaju. - A l a s k a _
Ludność.
- A m e ryk a IV. Zarys etnograficzny,
S. Tokarew,
G. Debec,
J. Zalotarevskaja,
s. 249-256. 25 fot. Cztery kolorowe mapy etnograficzne.
- A m u r s k a j a Ob l a s t' - Ludność, Zarys ekonomiczno-geograficzny.
- A m ch a r y główna ludność tubylcza Abissynii, Język amcharski,
s. 319. - A n d a m a n c y - ludność tubylcza wysp Andamańskich.
A nd l' o n o v s k a jak
u l t u r a - kultura ludności z epoki brązu, zamieszkującej Syberię zach. i Kazachstan w 2 pob. 2 i początku 1 tysiąclecia przed
n. e. - A n i ID i z m - wiara w dusze i w duchy, tj. w fantastyczne istoty
nadprzyrodzone,
mające jakoby działać w przyrodzie, rządzące ws'zystkimi
przedmiotami i zjawiskami materialnego
i niematerialnego
świata. B. Sarevskaja,s.
450-452. - A n t l' o P o g e n e z - nauka o pochodzeniu człowieka, jeden z głównych podrozdziałów antropologii. G. Debec. s. 531-534.
- A n t r o p o log i a - nauka o fizycznej naturze i pochodzeniu człowieka
i jego ras. M. Nesturch, s. 535-540. - A n t y - nazwa rozległego zrzeszenia plemion wschodnio-słowi.ań~kich w 4-6 w., zamieszkujących międzyrzecze Dnie~tru i Dniepru. - A n u c i n - wybitny etnograf, antropolog
i archeolog rosyjski (1843-1923). - A P a c i - plemię indiańskie na pograniczu Stanów Zjedn. Amer. i Meksyku. - A r a b s k a jak
u l t u l' a s. 583-595. - A r a b y - nazw.a ludów semickiej grupy językowej, za. mieszkujących Azję Przednią i Afrykę Płn. - A l' a v a k i - jedna z najbardziej roz;przestrzenionych
grup językowych
Indian Ameryki Płd.
Ar aukany grupa plemion południowo-amerykańskich
Indian.
A. r b a - rodzaj wozu dwukołowego. - A r g e n t i n a - Hr. Ludność, IV.
Gospodarka wiejska, Stosunki agrarne.
z
pod
W III tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:
-
A l' C h e o log i ja - nauka badająca historyczną przeszłość ludzkona podstawie
rzeczowych
żródeł
historycznych.
A. ArciszewSkij,
s. 167-174. - A t a l y c e s t v o - zwyczaj oddawania przez rodziców noworodka na wychowanie do drugiej rodziny. - A ta p a s k i - grupa językowa plemion indiańskich w Ameryce Płn. - A t e i z m - bezbożnictwo,
powstanie i rozwój A. związane są z rozwojem walki klasowej i z rozwojem
wiedzy o prawach przyrody i społeczeństwa. F. Oleścuk. - A f a n a s j e v:;k a jak u l t u l' a - kultuTa wieku brązu, rozpowszechniona
na gómym
Jenisi.eju i na Ałtaju w końcu 3 i w 1 połowie 2 tysiąclecia przed n. e.
A. k. bezpośrednio poprzedzała kulturę Andronowską. - A f g a n i s t a n III. Ludność, IV. Charakterystyka
gospodarki, Regiony gospodarcze, V. Zarys historyczny.
A f l' i k a Ul. Zarys etnograficzny,
D.. Olderogge, s. 5Z7~534. V. Zarys historyczny, s. 541-549. Jedna wielobarwna
mapa etnograficzna
Afryki, 32 foto. - A c h v ae h c y - grupa etniczna
zach. Dagiestanu. - A c t e ki - Aztekowie, jeden z potężniejszych narodów Meksyku. - A ś a n t i - naród należący do sudańskiej grupy językowej. - A ś e l s k a jak u l t u l' a - kul tura plemion wczesnego stadium
paleolitu, bytujących w Zach. Europie, na południu Wsch. Europy i na
Kaukazie.
SCl
się 15 interesujących
nas
artykułów
- A I' i j c Y - fałszywe określenie narodów indoeuropejskiego
systemu
języków, rozpowszechnione w literaturze 19 w. i wyrażające nieprawidłowy
pogląd z tego czasu o rzekomej jednoŚci rasowej i kulturowej
tych narodów. W literaturze
burżuazyjnej
obecnie Aryjczykami nazywane są narody irańskiej i indyjskiej grupy języków indoeuropejskich.
- Ark t i c e s kij e n a l' o d y umowne oznaczenie tubylczej lud:'
noki strefy przypolarnej półkuli północnej. - A l' m i a n i e - naród stanowiący podstawową ludność Ormiańskiej SRR. - A l' m i a n s k a j a S S R
- IV. Ludność, V. Zarys historyczny, IX. Gospodarka ludowa, XIV. Folklor
ormiański, XV,. Sztuka plastyczna, XVI. Muzyka ludowa. A l' m i a ns kij .i a z y k - stanowi samoi.stną galąż wśród języków indoeuropejskich.
1
.J.
W IV tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:
się 41 interesujących
nas
artykułów
-. B a b a - j a g a - p:Jstać często występująca
w bajkach rosyj.slcich.
B a g a n d a - lud, stanowiący główny składnik ludności brytyjskiego protektoratu Ugandy w Afryce. - B a g i l' m i - lud zamieszkujący na płd od
jeziora Czad we francuskiej Afryce Zach. - B a g u l a l y - jedna z etnicznych grup Zach. Dagiestan'u, zbliżona do Awarów. B aj bogacz,
obszarnik w Średni.ej Azji, na Ałtaju, częściowo na Kaukazie przed Wielką
Rewolucją październikową.
B a k a i r i - wymierające plemię indiańskie w Brazylii. - B a l a b a n - ludowy, dęty instrument muzyczny rozpowszechniony w Azerbajdżanie, u niektórych ludów PIn Kaukazu i u Irańczyków. - B a,.ł'aJla j k a - ludowy ruski strunny instrument muzyczny. B a l a c h n i. n s k a j a S t o j a n k a - osiedle neolityczne w Obwodzie Gorkowskim. - B a l t i j s kij e j a z y ki - samodzielna grupa językowa indoeuropejskiej
rodziny językowej. - B a l u n d a - lud należący do Bantu
zach. zamieszkujący
Kongo Zach. Ba n tu ludność tubylcza całej
połudn. i śro·dk. Afryki, wyodrębniona
jako osobna grupa językowa. B a n t u j a z y k i - typowymi cechami tych języków są - aglutynacja
i klasy gramatyczne. - B a r o n g o - lud mieszkający w środkowej części
portugalskiej
koloni.i Mozambiku. - B a r o t s e - jedno z plemion Bantu,
zamieszkujące płd. i płn. Rodezję. - B a s k i - B a s k a w i e, naród zamieszkujący obydwa zbocza gór Kantabryjskich
i obszary przypirenejskie
w Hiszpanii i Francji. - B a s k o v s t r a n a - Kraj Basków, Euskadi. B a s k s k a j a l i t e I' a t u l' a, folklor. - B a s k s kij j a z y k - euskara.
- B a s u t o, Basoto - lud należący do płd.-wsch. Bantu. - B a t i k wi.elobarwna tkanina ludów Indonezji zdobiona techniką woskową. - B at rak i - najemni robotnicy w kapitalistycznej
gospodarce rolnej. s. 306--
840
841
308. B a s kir s k a j aASSR
III. Ludność, IV. Zarys history,czuy.
IX. Sztuka plastyczna, stosowana, X. Muzyka ludowa. - B a kir s kij
j a z y k - należy do tiurkskiej grupy językowej. - B a s k i l' Y - naród
stanowiący podłoże ludności Baszkirskiej ASRR. - B i.e d o t akr e s t ja nsk a ja biedota wiejska. S. 384--375. B e d u l. n y - kOCZOWniczy
lud arabski na Płw.arabskim
i w Afryce Płn. - B i e lok l' a i n c y część narodu Słoweńców, mieszkających w Białej Krainie i w Słowenii PIn
- B i e lo m o l' s k a jak
u l t u r a - kultura archeologiczna myśliwskorybackich plemion społeczeństwa rodowego ze wschodni.ego nabrzeża Morza
Białego, z epoki neolitu i brązu. z końca 3 i początku 1 tysiąclecia przed
n. e. B e l e r e c e n s kij e kur g a n y grupa kurhanów
z 14 w.
w Kraju Krasnodarskim. - B e lor u s s k a j a SSR - IV. Ludność, V. zarys historyczny, XIV. Sztuki plastyczne, sztuka ludowa, XV. Muzyka ludowa. - B e lor u s s kij j a z y k. - B e lor u s s y - B e l u d y - naród
irańskiej grupy językowej. - B e l u d s kij
j a z y k. - B e l y j e C h o rvat y - plemię starosłowiański.e zajmujące w w. 7-10 wierzchowiny Dniestru. - B e n g a l s kij
ja zy k język narodu zamieszkującego Indie
Wschodnie. - B e i1 g a l c y. - B e n i n - państwo we wschodniej części
Górnej Gwinei w Afryce Zach., istniejące od 10 do końca 19 w. Rzeźba
w brązie. - B e r b e r s kij e j a z y k i, - B e r b e r y - językowa grupa
ludów, stanowi.ących rdzenną ludność zach. części Afryki Płn.
s
z
z
W V tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:
się 25 interesujących
nas
artykułów
- B e r e z n i a ki grodzisko 3-5 w. n. e., położone nad Wołgą
w Obwodzie Jarosławskim. - B e s e r m i a n i e - grupa etniczna zbliżona
pod względem języka i kultury do Udmurtów. - B e c u a n y - (Zachodni
Basuto) - lud należący do płd.-wsch. Bantu. - B i r m a - III. Ludność,
IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny,
Gospodarka wiejska i leśna. - B i '1'm a n s kij e j a z y k i - języki ludności. rdzennej Indochin Zach. - B i 1'mancy
podstawowa ludność Birmy. Biskupinskoje
gorod i s c e - grodzisko w okolicy Poznania z 4--3 w. przed n. e., należące
do tzw. plemion łużyckich, domniemanych przodków Słowian. - B i c h a r i
- zespół dialektów zbliżonych do języków Bengali i Chindi (Indie}. B i. Iia r i n y -. plemiona 'koczownicze, należące do grupy Bedża, przebywające w Anglo-egipskim
Sudanie. B o a s F r. antropolog, etnograf
; lingwis:taamery:kański.
- B o g - mityczna. zmyślona istota, zasadnicze
pojęcie każdego światopoglądu religijnego. - B o g a t y r i - bohaterowie
bylin ruskich, wyobr.::':"ni w twórczości ludowej jako obrońcy ziemi ruskiej. - B o g o r a z - T a n. WI. rosyjski, radziecki etnograf, językoznawca
i folklorysta. - B o g o r o d i c a - mityczna bogini - matka, według wyobrażeń religijnych, w sposób cudowny, ni.eskazitelnie narodziła boga. B o l ga r ia - lIV. Ludność. W. Zarys historyczny. - Bo loga r i a Wo l
9 k o - k a m s k a ja
- państwo feudalne istniejące od 10 do połowy 15 w.
nad średnią Wołgą i dolną Kamą. - B o l g a l' y - naród stanowiący podstawową ludność Bułgarskiej Ludowej Republiki Demokratycznej. - Bol i v i. a - III. Ludność. IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny.
V. Zarys histo-
z-
rycmy. - B o l lie v i c k a jak
l' i t i k a i s a m o k r i t i k a jedna z podstawowych cech metody leninizmu. S. 215-218. - B o l' n e o - Gospodarka.
- B o l' o d i n s kij :k l a d - skarb borodziński z wieku brązowego, znaleziony w okolicy Akkiermanu. - B o l' S iS e vo - wieś nad Donem w Obwodzie Woroneżskim. stoiska paleolityczne
i grodziska
słowiańskie.
B o r'b a p r o t i v o po ł o i: n o s t e j - powszechne prawo rozwoju przyrody, społeczeństwa
i myślenia ludzkiego. - B o s f o r s k o j e c a l' s t v o
- państwo niewolnicze w płd. Nadcz.arnomorzu, od 5 w. przed n. e. do
4 w" n. e. - B o t o k u d y - plemię Indian we Wsch. Brazylii.
W VI tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:
się 35 interesujących
nas
artykułów
- B o j a n - ruski śpiewak drużynowy z 2 połowy 11 i początku 12 w ..
wspomniany w "Słowie o pułku Igora". - B l' a z i l i j a - III. Ludność,
V. Zarys historyczny. - B rak - małżeństwo, związek między osobnikami
płci męskiej i żeńskiej, za którego pośrednictwem są regulowane stosunki
między płciami i określane jest położeni.e dziecka w społeczeństwie. B. Sarevskaja, G. Sverdlov. S. 41-45. - B r a c h m a n i z m - jedna z n3jstarszych
religii indyjskiego
społeczeństwa
niewolniczego. Bra ch m a n y - kapłani w Indiach starożytnych, kierujący rytuałem ofiar. B r e t o n c y - lud zamieszkujący ,półw. Bretonię we Francji, potomkowie
Celtów, przesiedleńców z Bry ta ni.i w 5-6 w. - B l' i t t Y - plemię celtyckie, stanowiące od 8 w. przed n. e. do 5 w. n. e. podstawową ludność Brytanii. - B l' o 11 z a - Brąz w sztuce, s. 145-150. B r o n z o v y j v i e k w archeologii, M.· Artamanov,
O. Grakova, s. 151----.157.Bu b ien i.nstr. muzyczny, tamburino.
Bugi lud malaj'ski zamieszkujący
płd.-zach. część wyspy Celebes. - B u d d y z m - ·S. 228-230. - B u r g u nd y plemię germańskie,
zamieszkujące pierwotnie
wyspę Bornholm, przebywające
czasowo w ujściu Odry, na obsza.rze od prawieków
zasiedlonym przez Słowian. - B u r l a k i - robotnicy na statkach rzecznych. - B u r t a s y - plemię bytujące w 9 w. na pr,awym brzegu średniej Wołgi, na płd.-zach. od Bułga'rów nadkamskich. - B u r y - Afrykandery, potomkowie kolonistów holenderskich w Afryce płd. - B u l' j a tm o n g o l sk a j a ASSR. - 'IV. Ludność, V. Zarys historyczny, X'I. Sztuki
plastyczne, Sztuka ludowa, Budownictwo, XII. Folklor. muzyczny. - B u rj :I t y-, B u r j a t - M o n g o l y -naród
mongolski zamieszkujący w okolicy jez. B3jkału w ZSRR. B. Dolgich. B u c h a,l' a -,
B u c h a 1's k a j a O b l a s t' - wchodzi w skład Uzbekski:ej SRR. - Ludność. B ue h a r s k o j e C h a n s t v o - państwo feudalne z 16-19 w. - B u sm e n s kij e j a z y k i - B u s m e n y - grup.a plemion San, zamieszkujących Afrykę płd. - B c h i l y - jeden z ludów w zach. części Indii Środkowych. B y l in y ludowe pieśni epiczne Starej Rusi, V. Cicerov, s. 427-430. - Va v i lon i a - pierwotne wczesno-niewolnicze
państwo starożytnego
Wschodu. V a v i lon o - a s s i l' i j s kij
j a zy k naj-starszy z płn. grupy języków semickich. - Va v i lon s k a jar
e l ig i j a. - V a v i lon s k o j e i s k u s s t v o. - Vag r y - starożytne plemię
słowiańskie, zachowali się do 14 w. - Val a c h i - lud wchodzący w skład
842
843
narodu
rumuńskiego.
Val a c h i m o r a v s kij e część ludności
Czecho-Słowacji.
- Vall i j s kij
j a z y k. - Vall i j c Y - lud celtyckiej grupy językowej w zach. Anglii. - Van d a l y - plemię należące
do wschodnich
Gel'Tl"lanów. Jakiś czas zamieszkiwali
obszar nad średnią
Odrą·
pod
W VII tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:
się
18 interesujących
nas
artykułów
- Va r j a g i - drużyna Normanów. dokonywująca
łupieżczych napadów w Europie zachodniej w 9-10 w. w poszukiwaniu
sławy i zdobyczy.
Vas i u r i n s kij e kur g a n y grupa wielkich kurhanów
z 3 w.
przed n. e. na Półwyspie
tamańskim.
- Va c h a n c y - grupa górskich
Tadżyków w Przypamirzu.
- V e i. l e K. - etnograf niemiecki i historyk
społeczeństwa
pierwotnego.
Vel i k o b r i t a n i a-V.
Zarys historyczny, XV. Sztuki plastyczne, Budownictwo.
- Vel i kor u s y - nazwa
Rosjan. - V e n g r i a VI. Zarys historyczny,
XVI. Sztuki plas.tyczne,
Budownictwo.
- V e n g r y - naród stanowiący podstawową
ludność Węgier. - V e n d e t ta -- patrz Kro v n a j a me s t'. Ve n e d y _
plemiona
zach -.słowiańskie,
zaludniające
w pi.erwszych
wiejkach n. e.
obszar od północnych zboczy Karpat (Góry Wenedzkie) do Morza Bałtyckiego. - Ve n e c u e l a - III. Ludność, Gospodarka wiejska. - V i e p s k i .i
j a zy k język Wepsów. - V e p s y - lud nadbałtycko-fińskiej
grupy
językowej. - Ve l' b l u d o v o d s t v o - hodowla wielbłądów w pasie pustyń i suchych stepów. Ver tep starodawny
rosyjski kukiełkowy
teatr ludowy z końca 16 w. - Ve s t g o t Y - zachodnie odgałęzienie germański.ego plemienia Gotów. - V e s t - I n d i a - III. Ludność. - V e ś _
jedno ze starożytnych
plemion zach.-fińskiej
grupy językowej.
pod
W VIII tomie W E R znajdują
następuj ącymi hasłami:
się
4 interesujące
nas
artykul:v'
-. V i g v a m mieszkanie
leśnych Indian Algonkinów.
Weszło do
literatury
naukowej jako nazwa indiańskiego mieszkania formy kopulastej.
w odróżnieniu od formy stożkowatej,
zwanej - tipi. _ V i s a p y - starożytne monolityczne
wyobrażenia
ryb na Kaukazie.
Dochodzą do 5 m
wysokości. - V l a d i m i r o v k a - osada kultury
tri polskiej z 3 tysiąclecia przed n. e. w Obwodzie Kirowogradskim.
_ V o g u l y _ lud z płn.
Przyuralu.
Patrz - Mansi.
pod
W IX tomie W E R znajduje
następującymi
hasłami:
się 20 interesujących
nas
artykułów
- Vol o g o d s k o.i e k r u ż e v o - jeden z rodzajów rosyjskiej
koronki ludowej
techniki klockowej. Vol o k u s a włóki, pierwotny
środek transportu
składający
się z dwóch żerdzi przytroczonych
do zwierzęcia
pociągowego.
Vol o s o v s k a jak
ultu ra kultura
myśliwsko-rybackkh
plemion społeczeństwa
rodowego, zamieszkujących
w 3
i w 1 połowie 2 tysiąclecia pl'Zed n. e. obszar dolnego biegu Oki. _ Vol 0-
ć (;n i e - przeciąganie,
sposób obróbki metalów. - Vol y n k a - dudy,
in strument muzyczny. - Vol y n i a n i e - ludność słowiańska
na Wolyniu w 9-11 w. - V o l' o n e ż s kij e kur g a n y - grupa kurhanów
z 5 do środka 3 w. przed n. e. w okolicy Woroneża. - Vo s k o v a j a
z i v o P i s' -technika malarska gdzie spoi.wem farb jest wosk. - Vo t i vn y j e p l' e d m e t y - przedmioty
ofiarowywane
bóstwu w celu zjednania jego przychylności
lub spełnienia
prośby. Vo t c i n n a j a p'r 0m y s l e n n o s t' - wytwórczo'ść przemysIowa oparta n.a przymusowej pracy
chłopów. Votiaki przestarzała
nazwa Udmurtów.
Vy ch od
k r e s t i a n s kij
- prawo chłopa na przejście od jednego do drugiego
wlaściciela ziemskiego w epoce feudalnej na Rusi. - V y s i v k a - haft
lnrodów
ZSRR. s. 53·5--540. Vietn am IV. Ludność, Gospodarka
w;ejska, VI. zarys historyczny. - V i a z a n i e - robota dziana, trykotowa.
-- V i a t i c i - starożytne
plemię ruskie zamieszkujące
dorzecze Oki. __
G a v a j c y - Hawajczycy, naród stanowiący
rdzenną ludność wysp Hawajskich. - G a g a u z s kij
j a z y k - język Gagauzów. - G a g a u z y
-- lud mieszkający
w Mołdawskiej SRR, w Ukraińskiej
SRR, w Bułgarii
i Rumunii. Przypuszczalni
potomkowie tiurkskich plemion Uzów. Polowców,
Kumanów i in. -- G a d a n i e - wróżenie ludowe.
.
W X tomie W E R znajduje
pod następującymi
hasłami:
się
17 interesujących
nas
artykułów
- G a i t i - wyspa, Ludność, Zarys hi·storyczny. _ G a j d a _ plemię indiańskie
na płn ..-zach. wybrzeżu
Ameryki Płn. Gajduk i _
południowo
słowiańscy,
mołdawscy,
wołoscy oraz węgierscy
partyzanc.j,
którzy w 17-19 w. prowadzili walkę zbrojną przeciwko zaborcom tureckim.
- GaIly
- celtycka ludność Galii. - Gallskij
jazyk
_ język starożytnych
Gallów należący do grupy języków celtyckich. G a l s t a tsk a ja
kultura
kultura
plemion płd. części Europy
środkowej
w okresie wczesnego wieku żelaza (ca. 1.000-500 przed n. e.). - G a m b i a
k o lon i a W. Brytanii w Afryce Zach. - G a n a k i - etnograficzna
grupa
Czechów na Morawach. - G.a n d ż a - Kar a b a c h s k a jaK
u l t u l' a
- archeologiczna
kultura pastersko-rolniczej
ludności Azerbajdżanu z epoki
póżnego brązu i wczesnego żelaza (koniec 2 i początek l tysiąclecia przed
n. e.). - G a n s v u r s t - komiczna postać niemieckiego teatru ludowego.
Gau co pierwotnie
grupa etniczna,
powstala
ze zmieszania
się
Hiszpanów z Indianami
Argentyny.
- G vat e m a l a - Ludność, Zarys
historyczny. - G v i a n a - brytyjska, holenderska.
francuska. - G e b r y
- wyznawcy re!i.gii Zoroastry, którzy zachowali się w Persji po podboju
arabskim w 7 w. - G e j d e l b e l' g s kij
C e l o v e k - homo heidelbergensis. G e n e t i c e s k a j a s o c i o log i a dział socjologii burżuazyjnej, zajmujący się badaniem pochodzenia spoleczeńshva ludzkiego, wlasności prywatnej.
klas, państwa, rodziny itp. - G e r m a n d a d y _ hermandady,
bractwa
tworzone w wiekach średnich
w miastach
i wsiach
Hiszpanii \V celu obrony swoich praw i przywilejów wolnościowych.
845
844
W XI tomie W E R znajduje
pod następującymi hasłami:
się 9 interesujących
nas artykułów
- Germania
- III. Ludność, V. Zarys historyczny. - Germans kij e j a z y ki - G e r m a n c y-s.
133-134. G i l a k i - lud zamieszkujący prowincję Gitan w Iranie. - G i l a k i - przestarzała nazwa ludu
zamieszkującego obszar dolnego Amuru i wyspę Sachalin. Patrz - N i v c hi.
- G l a z k o v s k a jak
u l t u r a - początkowy etap wieku brązowego
Przybajkalja. (ca. 1700-1300 lat przed n. e.). - G l a z u r - polewa garncarska. - G n e z d o v s kij e kur g a n y - kurhany słowiańskie z 911 ww. w okolicy Smoleńska. - G o 11a n d c y - Holendrzy.
W XII tomie W E R znajduje się 41 interesujących nas artykułów
z dziedziny etnografii, archeologii, antropologii i językoznawstwa
pod następującymi hasłami:
- G o l u t v e n n y j e k a z a k i - najbiedniejsza i najliczniejsza część
kozaków dońskich. - G o l d y - Goldowie, starodawna rosyjska nazwa
ludu Nanajców na dolnym Amurze. - G o m i n i d y - Hominidae. G o n g - instrument muzyczny. - G e n d y - lud zamieszkujący zach.
i środkową część Centralno-Indyjskiego wzgórza. Gon c a r n y j gor n
_. przedhistoryczny i obecny ludowy piec garncarski.. - G o n c a r n y j
k r u g - koło garncarskie. - G o n c a l' s t vo - garncarstwo. - G o p a k
- ludowy taniec ukrai6ski. - G o r b u n o v s kij
t o l' f i a n i k - torfowisko z resztkami osiedli z epoki neolitu i wczesnego brązu (3~
tysiąclecia przed n. e.) w Obwodzie Świerdłowskim. - G o r n o-A ł t a j s k a j a
A v t. O b l a s t' - IiI. Zarys historyczny, IV. ,Kultura, Folklor. - G o r n o
- B a d a c h ś a n s k a j a A v t. O b l a s t'. - II. Ludność, III. Zarys historyczny, IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny.. - G o r n o j e d i e lo !l. Zarys historyczny. - G o r n o z a v o d s kij e k r e s t i a n i e - specjalny rodzaj chłopskiej ludności Rosji feudalnej, zmuszony prócz pracy na
roli do pracy w kopalni.ach. - G o r n y j e D a m a r y - lud bytujący
w płd.-zach. Afryce. - G o r n y j e T a d z i k i - ludność tadżycka w Tadżyckiej SRR. - G o r o d e c k a jak u l t u r a - kultura plemion z 7 w.
przed n. e. do 4 w. n. e. w obszarze średniego bi.egu Oki i Wołgi!.- G ol' o d i ś c e gl:odzisko. - G o r o d c o v V. A. - prof. wybitny archeolog
radziecki. - G o r s kij e e v r i e i - lud kaukaski. - G o r k o v s k a j a
O b l as t' - Ludność. - G o s t' - w starożytnej Rusi, do 1'6 w. kupiec.
- G o s u d a r s t v e n y j e k r e s t i a n i e - chłopi w feudalnej Rosj!
18-19 w. osadzeni na ziemi.ach państwowych. - G o s u d a r s t v o - pańs t w o. - G o t s kij
j a z y k - język Gotów. - G o t t e n t o t s kij e
j a z y ki - języki płd. plemion afrykańskich. - G o t t e n t o t y - KoiKoin - jeden z ludów Afryki płd. - G o t y - Goci. - G o ty kry ms kij e - (Ostgoty. Grejtungi). - G o c e v s k o j e g o r o d i s c e - grodzisko słowiańskie z 7-13 ww. w Kurskim Okręgu. - G l' a v i u l' a rodzaj grafi.ki. - G r a m m a t i c e s kij
s t r o j j a z y k a. - G l' a n
C a k o - okręg w środku Ameryki Płd. między pogórzem brazylijskim
i Andami. - G rek i - Grecy - G rek o - b a k t r i j s k o j e c a r s t v o
_ państwo na obszarze Azji Środkowej od 250-130 r. przed n. e..--:-Gr ek o v B D _ historyk radziecki. - G r e n 1a n d l a - Ludnosc, Zarys
historyc~ny: _ G l' e c j a, d r e v n i a ja - V. Starogrecka mitologia,. VIII.
Starogrecka muzyka, IX. Starogreckl teatr. - G r e c.1a, n o va J a II]). Ludność IV. Zarys ekonomiczno-geograficzny, XIV. Sztuki, plastyczne,
XV. MUZYk~ludowa. - G r e c e s kij j a z y k. - G r i m a l d i - groty
we Włoszech na brzegu M. Śródziemnego, w pobliżu granicy francuskowłoskiej, gdzie znaleziono szczątki ludzkie z póżnego paleolitu.
W E R znalazła krytyczne omówienie na łamach prasy radzieckiej.
Prócz ujęć ogólnych w prasie codziennej zjawiły się oceny w czasopismach specjalnych, poświęconych poszczególnym działom nauki.
"Sovietslkaja Etnografija"
zabrała głos w dwóch artykułach
pióra
A. P e r s i c a w dziale poświęconym krytyce i bibliografii (S. E., 1951,
3, s. 192 i 1952, 3, 215).
Na początku artykułu A. P e r s i c charakteryzuje
różnice zachodzące między etnografią zachodnią i radziecką. Następnie omawia
szczegółowo wszystkie niedomogi i niedociągnięcia na jakie zwrócił
uwagę w artykułach poruszających zagadnienia etnograficzne w pierwszych tomach W E R.
"Etnografia burżuazyjna, pisze A. P e r s i c, ostatecznie zwyrodniała w reakcyjną fałszywą naukę, przechodząc otwarcie na służbę
polityki imperialistycznej, kolonialnego rozboju, rasizmu i wsteczni-ctwa. Etnografia radziecka, oparta na zasadach marksizmu-leninizmu, wyrosła w istotnie postępową naukę społeczną, służącą wielkim
zadaniom so~jalistycznego budownictwa, walce z przeżytkami przedsocjalistycznej świadomości, walce z reakcyjną ideologią bur'żuaźyjną".
Wiele artykułów w pierwszym wydaniu W E R, zdaniem autora,
zawiera znaczne błędy ideowo-polityczne i teoretyczne. "Wystarczy
wykazać, pisze A. P e r s ic, że w artykult\ "Azja", napisanym przez
burżuazyjnego etnografa M a k s i m o w a, ludy zostały podzielone n3
kilka prowincji kulturowych, których granice zbiegają się z granicami
rozprzestrzenienia się tych lub innych systemów religijnych. W tym
samym artykule
figuruje
"uniwersalna
kultura
muzułmańska",
"arabska albo semicka rasa" i inne podobne pojęcia, zapożyczone
z arsenału nauki burżuazyjnej". "Równocześnie w całym etnograficznyrrn zarysie "Azja", w pierwszym wydaniu, nie powiedziano ani słow:!
o położeniu ludów azjatyckich w warunkach imperialistycznej koloni:Dacji,o ucisku kolonialnym i o narodowo-wyzwoleńczym
i antyimperialistycznym ruchu. Artykuł "Azja" nie jest wyjątkiem. Głęboko
apolityczne pod względem swojej orientacji i ordynarnie błędne w szeregu zasadniczych założe6 naukowo-teoretycznych
są też i takie artykuły w L wydaniu W E R jak "Australijczycy", Zarys etnograficzny
"Afryka i wiele innych". A. P e r s i c podkreśla, że artykuły w no-
846
wym wydaniu W E R w zupełności odpowiadają wysokim wymaganiom
jakie zostały postawione naczelnej redakcji. Zasadniczą ich wartością
jest przede wszystkim partyjność bolszewicka i ideowo-teoretyczne
nastawienie. Główny rozdział artykułu powięconego jakiemuś narodowi stanowi krótka charakterystyka
historyczna jego losu w przeszłości i jego obecnej sytuacji. W artykułach o narodach ZSRR zostal
omówiony ich stan w Rosji carskiej i ich położenie dzisiejsze w ZSRR,
podane są zasadnicze dane, świadczące o rozkwicie gospodarki i kultury w dobie socjalizmu. Podobne podejście zastosowano i w artykułach o narodach z krajów demokracji ludowej. W artykułach omawiających ludy z krajów kolonialnych i zależnych, szczególną uwagę zwrócono na formy wyzysku kolonialnego i na przejawy walki przeciwko
kolonizatorom-imperialistom.
W artykule "Avunkulat",
zdaniem A. P e r s i c a, błędnie podano,
że wywodzi się on z epoki prawa macierzystego, wówczas gdy sięga on
epoki przejściowej od matr;archatu
do patriarchatu.
W zarysie etnograficznym artykułu "Afryka" spotykamy się z wyrażeniem "kultura
muzułmaIlska". A. P e l' S i c jest zdania, że należałoby raczej mówić
o wpływach na pewne obszary Sudanu p.oszczególnych ludów arabskich. W artykule "Araby" podział ludności na osiadłą i koczowniczą
rozpatrywany jest jako przeżytek z czasów ustroju wspólnoty pierwotnej. W zarysie etnograficznym artykułu "Azja" przy wyliczeniu tubylczej ludności Średniej Azji pominięto Tadżyków i Turkmenów.
A. P e r s i c zwraca uwagę na brak w tym artykule fotografii etnograficznych. W artykule "Ameryka" nie ma wzmianki o religii ludności
tubylczej. Brak też danych o życiu Indian w rezerwatach.
W dalszym ciągu swej krytyki A. P e r s i c stawia zarzut, że nie
zwrócono należytej uwagi na charakterystykę
ustroju społecznego opisywanych ludów. W artykule "Buszmeni" nie podano najmniejszej
wzmianki o ustroju społecznym, wówczas gdy połowa tekstu poświęcona została ich sztuce. W szeregu artykułów o ludach Bantu (Bakongo, Baluba, Balunda) zaznaczono, że u tych ludów istniały wczesnoniewolnicze państwa, a parę wierszy dalej podaje się, że obecnie
u Bantu ustrój pierwotnej spólnoty zastępowany jest przez stosunki
kapitalistyczne" .
Nie we wszystkich artykułach zwrócono należytą uwagę na .powstawanie narodu, na stosunki narodowościowe, na wyzwoleńczą walkę
narodową. W wielu artykułach brak określeil do jakiej grupy językowej należy język danego ludu. W szeregu artykułów nie podano
z jakich lat pochodzą dane statystyczne.
U\vagi A. P e r ś i c a o nowym wydamu pierwszych 7 tomów W E R
cechuje krytyczne podejście i troska o dalsze, wyższe jeszcze osiągnięcia tego wielkiego dz:Pla kultury n.dzieckiej Jakim jest W E R.
847
Na ~akończenie przytoczę wypowiedż "Prawdy" (IX.-50) o nowym
wydamu W E R: "Materiały dotyczące nauki, literatury i sztuki przekonywująco świadczą o tym, że w ciągu całego przebiegu historii ludzkości świat nie znał jeszcze takiego rozkwitu nauki, jaki został osią~męty w. ~wiązku Radzieckim, ~akiego bogactwa kultury duchowej
,1akIe pOSIada nasza ojczyzna radzIecka. Wykazując wielkość i niezwycIęz~ność nauki marksizmu-lenjnizmu,
historyczne, o światowym znaczemu, ~dobycze Z~ią,zku Radzieckiego, W E R spełnia zadanie wyJątkoweJ wagI. Słuzy ona szlachetnej sprawie komunistycznego Wychowania mas".
"
Nowe wydanie W E R jest wielkim osiągnięciem kultury stoi ono
na po~iomie współczesnej radzieckiej wiedzy naukowej, 'odt~arza po:;tępY.l zdobycze przodującej nauki marksistowskiej i aktywnie walczy
przecIwko reakcyjnym teoriom nauki burżuazyjnej.
Eugeniusz
Frankowski
SOVETSKAJA ETNOGRAF'IJA, Wyd. A. N. Z. S. R R, Moskwa 1950.
Zesz. 1-4.
Treść !CZterechzeszytów Etnografii SowieckieJ' 'za rok
1950 da'
..
.
. Stę uJąc
pe:w?-~zasa~mcze grupy: d.o jednej z nich zaliczyć należy artykuły
o. trescI Ideologiczno-metodologICznej, omawiające stosunek i wkład wielkich koryfeusz?",:, materializmu dialektycznego do nauk etnograficznych.
~o grupy drugIej artyk~ł~ z ?adań etnograficznych nad kulturą narodów
lJ.ednoczonych w repubhkI zWIązkowe i analiza zmian, jakie w niej nastąpIły pod wpływem ustroju socjalistycznego. Grupę trzecią stanowią rozprawy z za~resu et~ogenezy narodów radzieckich. Materiały etnograficzne
spra.wozdama, kromka, recenzje, omówienie oziała'lnoś,ci instytucji etno~
~r:fICZnych:. wystaw, muzeów:, organi~cji ekspozycji oraz sprawozdania
kspedycJI naukowych nalezy włączyc do g:rupy czwartej. Wymienione
prace są. dowo.dem wielkiej troskliwości, jaką rząd radziecki otacza nauki
etnografIczne l wyrazem pełnego zrozumienia ich ważnej roli w zespole
dyscyplm pokrewnych. Znajomość dawnej kultury ludowej narodów które
weszł~ do Związku Radzieckiego, pomaga w organizowaniu nowego' życia
~łatw:a t,ru~ne ~adanie przejścia ?d pierwotne.go ustroju rodowego, w któ~
ym zyły mektore z tych narodow, do ustroju socjalistycznego. Poznanie
p~a,:"a ludowego, zwyczajów i wierzeń tych narodów nie służy w przeciwhIenstwiedo imperialistycznych państw celom wyzysku lecz do poprawy
IC bytu ' podn'IeSIel1lapOZlOmu
····1
' dawnej częstok'
CyWIizacji i nawiązania do
roc bogatej kultury.
.'
. ł Ur~ądzanie licznych ekspozycji i wystaw etnografi,cznych na które
Sk adają'
.
,
c d .
SIę zarowno wytwory kulturowe zaspakajające potrzeby życia
,o z~ennego, jak i dzieła sztuki wykonane ręką artystów ludowych ogła~zanle drukiem poezJI
.. 1ud owej,. k tora,
.
'
jak czuły seismograf, notuje wszystkie
.'
\I;
54
848
849
·
y życia w Państwie Rad, urządzanie naukowych ekspedycji etnograo·b Jaw ch do nowopowstalych
republik l. skrzętne no t··owame przez y tk'ow
f lczny
. .
. t
.
d
d
dawnej kultury oraz przejawów nowego .ZYCl~,Jes wyrazny~
owo em
poważnego ustosunkowania
się rządu radZieckiego .do etnografll.
.
Zasadniczą wartość w ogólnym dorobku nauki, a w szczególności dla
etnografii posiadają obie prace J. W. S t a l i n a poświęcone zagadnieniom
językoznawstwa *.
.
.'
.
Do .rozpraw
ideologicZJIlo- metodologicznych
w Etnografti
Sow!eckte,
z 1950 r. należy artykuł S. P. T o ł s t o w a o wielkim zwycięstwie leninowsko-stalinowskiej
polityki narodowej, napisany przez tego znanego historyka
i etnografa radzieckiego ku uczczeniu 25-letniej rocznicy powstania republik .
środkowo-azjatyckich:
Tadżyckiej, Uzbeckiej i Karakałpackiej.
Tołstow na
przykładzie tych republik stwierdza niezwykłe wyniki, jakie daje wprowadzenie w życie narodów
środkowo-azjatyckich
polityki narodowościowej
Lenina i Stalina. Przegląd dziejów Tadżyków,
Turkmenów
i Uzbeków
podany przez Tołstowa, mówi nam o niezwykle wysokim poziomie tych
narodów w IX-XII w., a więc w czasie, kiedy kraje europejskie tonęły
w średniowiecznym
obskurantyźmie.
Literatura
Tadżyków tego okresu
pochlubić się może nazwiskiem poety tej miary co Firdoussi,
Rudeki,
Dakim. Sławny
Abu-Ali-ibn-Sina
(Avicenna).
Abu-Rajchan
al Biruni
i Muhamed al Chorezmi znani są światu europejskiemu
jako wielcy uczeni.
Najazdy mongolskie podcięły byt ekonomiczny tych krajów; niszcząc
sieć nawadniającą,
przez co dalszy ich rozwój został zahamowany- na
długie wieki. Rozwijające się stosunki feudalne, podział na zwalczające się
aż do zupełnego wytępienia rody, wreszcie 'polityka carskiej Rosji doprowadziły do zupełnego upadku kwitnące niegdyś kraje i do wynarodowienia
ich mieszkańców. Wielka Rewolucja Październikowa stosując w życiu teorie
swych wielkich wodzów, zjednoczyła rozproszonych pomiędzy poszczególne
chanaty Tadżyków, Uzbeków i Karakałpaków
w odrębne o określonych
granicach republiki związkowe. Narody te osiągnęły ponownie wysoki poziom kultury;
obecnie posiadają one swoją literaturę,
wyższe i średnie
uczelnie, w których kształcą się kadry przyszłych specjalistów.
Rozwój
przemysłu i techniki i rozwój ekonomiczny kraju są najlepszym dowodem,
że komuniści posiadają tajemny klucz do rozwiązywania
trudnych problemów narodowościowych.
Użupełnieniem artykułu Tołstowa jest opis turkmeńskich kołchozów pióra Winnikowa. Wyzyskiwani przez carskich urzędników i przez własnych duchownych i jeszcze gorszych od nich b a j ó w,
którzy trzymali w swych rękach dostęp do wody i większe obszary ziemi,
Turkmeni uprawiali ubogie poletka drewnianą s'ochą zwaną o m a c z, zamiast brony używali zębatej deski zwanej m a ł a. Ubogi wieśniak, gnębiony
posuchą i podatkami, nie mógł prowadzić samodzielnej gospodarki i szedł
na służbę do bogatego b a j a, jako tania siła robocza. Rewolucja październikowa zreformowała stosunki przede wszystkim w dziedzinie władania ziemią
i wodą, zmieniła prawo małżeńskie znosząc kał y m i unieważniła rody.
• J. W. S t a l i n: "Otnositelno
l in: K niekotorym
zesz.2.
woprosam
marksizma w jazykoznanii", J. W. S t ajazykoznanija., Sovetskaja Einografija
1950
f·
i
\.::. '
"
I
Dziś, chłop turkmeński uwolniony spod władzy bogaczy ma szerokie możliwości rozwoju rodzimej kultury w ramach nowego ustroju.
Z innych artykułów ideologiczno-metodologicznych
zwraca uwagę artykuł I. I. P o t e c h i n a pt. Lenin o nacjonalno-oswoboditelnom
dwiżenii
w kolonialnych
i zawisimych
stranach.
Artykuł
ten został napisany
w związku z trzydziestoleciem
ogłoszenia słynnych tez leninowskich o zagadnieniach narodowościowych
i kolonialnych. Zagadnienie narodowościowe
przekształciło się w kolonialne z chwilą gdy państwa kapitalistyczne
zagarnęły kolonie i włączyły je do imperium. Zagadnienie to wiąże się z problemem wyzwolenia ludów kolonialnych
z imperialistycznej
niewoli. Przed
ogłoszeniem tez łeninowskich nie istniał wcale problem ludów azjatyckich
i afrykańskich,
które zalicząno bezapelacyjnie
do narodów niecywilizowanych, stojących na najniższym
stopniu rozwoju, Dopiero Lenin usunął
podział na białych i czarnych, cywilizowanych
i niecywilizowanych
i połączył zagadnienie narodowości z zagadnieniem kolonialnym. Poglądy Lenina
były wręcz odmienne od poglądu II Międzynarodówki. Nie uznając podziału
na ludy cywilizowane i niecywilizowane,
Lenin uważał ludy kolonialne za
wiernych sojuszników walczącego z kapitalizmem i imperializmem proletariatu. Lenin nie uznawał błędnej teorii a zgodnym współżyciu narodów
w ustroju kapitalistycznym.
Tezy Lenina wpłynęły na powstanie partii
komunistycznych
w krajach kolonialnych
i półkolonialnych;
istnienie ich
związało mocnymi węzłami zacofane i spóźnione w 'rozwoju kraje kolonialne z przodującymi krajami Europy. W ten .sposób zlikwidowano błędne
koncepcje burżuazyjne
inteligencji
kolonialnej,
która sądziła, że można
zniszczyć system kolonialny nie usuwając kapitalizmu, w przeciwieństwie
do poglądu Lenina i Stalina, którzy wytępienie kapitalizmu
uważają za
nieodzowny warunek wyzwolenia. W artykule
tym autor zwraca uwagę
na wartość i znaczenie badań etnograficznych,
niezbędnych
dla zrozumienia ruchów wyzwoleńczo-narodowOściowych
w tak zacofanych krajach
jak Afryka. Badania te odkryły istnienie resztek ustroju rodowego, kształtowanie się klasy robotnicznej, zarysowanie się warstw i warstewek społecznych w jednolitym
dotychczas8'połeczeństwie.
Tylko etnograf może
zbadać i zdać sprawę z różnorodności odcieni klasowych tubylczego społeczeństwa zwłaszcza tam, gdzie zachował się jeszcze ustrój rodowy.
W zeszycie trzecim Etnografii Sowieckiej znajdujemy zwięzłe omówienie
etnograficznej spuścizny E n g e l s a. autora książki O pochodzeniu rodziny,
własności prywatnej
i państwa. Wielki przyjaciel i współpracownik
Marksa,
Engels napisał to dzieło po śmieci Marksa, spełniając jak gdyby jego ostatnią wolę· Engels w wymienionym dziele w sposób niezwykle prosty rozwiązuje zagadnienie początku nauk historycznych,
twierdząc, że rozpoczynają
się one równocześnie z ukazaniem się człowieka na ziemi. Engels w swej
pracy opiera się na periodyzacji M o r g a n a po uzupełnieniu jej okresem
demokracji wojennej. Engels uznaje morganowski podział ewolucji rodziny
?a okres promiskuity,
rodzinę kazirodczą. malżeństwo grupowe. parzyste
l monogamiczne
lecz przewiduje dalszy je; rozwój i dalsze zmiany, Egwgamię uważa Engels tak samo jak i matriarchat
za milczący protest rodu
przeciw kazirodztwu
traktuje
jednak
to zagadnienie
ostrożnie, w czym
naśladują go etnografowie radzieccy, wszelkie bowiem próby wyjaśnienia
54*
851
850
tego problemu nie dały zadawalających wyników. Zagadnienie .l'od~ zajmuj.e
poważne miejsce w pracy Engelsa. Engels pierwszy zrozur~l1ał I pogłębIł
znaczenie matriarchatu
jako powszechnego stadium w rozwoJu rodu. W ,ten
sposób pojmuje znaczenia matriarchatu
uczeń. i sp.adk?blerca .~n.gelsa Jozef
Stalin, w ten sposób obaj ci genialni :rczem P~Jn:uJą p:'zeJ,s,cle od ~atriarchatu do patriarchatu
i obaj zgodme podkreslaJą zaleznosc stanowIska
kobiety od roli, jaką on.a odgrywa w produkcji.
Engels nie znalazł dotychczas następcy, który podjąŁby dalszą pracę
nad zbadaniem problemu powstania własności prywatnej. i s~erszego .opracowania problemu demokracji
wojennej, wspólnoty gmmneJ, kwestll powstawania klas itd.
Sto trzydziestolecie urodzin Fryderyka Engel~ ~inno stać się bodźcem
dla radzieckich etnografów, historyków i ekonomlstow do dalszego opracowania poruszonych przez wielkiego myśliciela tematów.
Do omawianej grupy należy umies,zczony w 4 zesz. artykuł T o ł s .t o
o znaczeniu prac J. W. Stalina z zakresu językoznawstwa,
w szczegOlnOS~l
o ich znaczeniu dla badań nad etnogenezą, w których problem po~ho?zema
rodzin językowych posiada zasadnicze znaczenie. Tołstow przyznaje, ze podobnie jak i inni uczeni radzieccy pozostawał pewien czaS' pod ~ływe~
mylnych teorii MalTa o skrzyżowaniu języków. Należy jedna.k s~wlerdzlc,
że szereg punktów teorii Marra spotkał się z protestem r~dzlecklch uczonych. Potępiono niejednokrotnie
utrzymane
w marrowskJm
duch~ ~race
Rawdonikasa i Grin'kowej. Przeciw samemu Marrowi wystąpIł otwarcIe Jedynie Tokarew w 1948 r. Tołstow stwierdza, że w pracach etnograficznych,
archeologicznych
i lingwistycznych
ciążyły do niedawna trzy błędne założenia marrowskie:
te<:>riaglotto.genezy, istnienia mow"y kinetycznej w najdawniejszym stadium rozwoju języka, oraz postulaty o stadia~nym roz",:oj.u
języków i ich krzyżowaniu
się. Stalin w swej pracy rozgramcza wyrazme
metodę porównawczo-historyczną
od metody prajęzyka; dzięki metodzie porównawczo-historycznej
lingwi,styka
posiada
możność
naukowego
po_
równania zjawisk językowych. Teoria prajęzyka należy zdaniem Tołstowa
do hipotez nieprzemyślanych.
W tym miejscu Tołstow atakuje ostro Milewskiego zarzucając mu że podobnie jak i inni zwolennicy teorii prajęzyka
nie m~że podać dokładnych granic praojczyzny prana rodu. Milewski, mówi
Tołstow, cytując wyjątki z tekstu, umieszcza pr.aindoeuropejczyków.
w Tu~
ryngii i w zachodniej Saksonii, co nie jest zgodne z faktami archeologlcznyml
ani antropologicznymi;
polski uczony opiera się tylko na da~ych językowych, tłumaczonych z punktu widzenia teorii prajęzyka. Zasadm~zym .błęden:
tej teorii jest przenoszenie
zjawisk charakterystycznych
dla Jedne] epoki
rozwoju społecznego do innej, w której absolutnie nie mogłyby istnieć.
Tolstow wysuwa swą własną teorię opartą na danych etnograficznych
i historycznych a także na badaniach ustroju rodowego. Ród żyjący w zakresie samowystarczalności
gospodarczej mówi swym własnym językiem,
zmuszony jednak nakazami egzogamii do brania żon z innego rodu zaczyna
porozumiewać się z nim. W ten sposób języki rodów zlewają s~ę ze sobą, c~
doprowadza w ciągu tysiącleci do tak zwanej przez Tołstowa p I e r w o t n e J
c i ą g łoś c i l i n g w i s t y c z n ej.
v: ~
~l
~,;
:i
•
\
ł
Prace i rozprawy metodologiczno-ideologiczne
stają się bardziej zrozumiałe po przeczytaniu
szeregu sprawozdań i opisów kultury i życia narodów. które weszły w skład Związku Radzieckiego, i w których zastosowano
praktycznie
tezy i hasła Lenina i Stalina. Do takich artykułów
należą:
C. A. Kor b e, Kultura i byt kolchoznogo kazachskogo aula (zesz. 4.); Zespołowa praca uczestników ekspedycji naukowej omawia życie kołchozów lwowskiego okręgu; L. P. P o t a p o w daje ciekawe wiadomości o życiu i zwyczajach Szorców w artykule
Szorcy na puti
socjalisticzeskogo
razwitia.
(Zesz. 3.); N i k o l s k a jaZ.
A. pisze o etnografii dargińskiego
kołchozu
Krasnyj
Partizan;
.M. M. B l' o d n e w podaje niezmiernie cenne wiadomości
o ustroju i życiu Neńców w artykule pt. Ot rodowego by ta k socjaLizmu, po
materialam
Jamalo-neneckoj
oblasti; M. M. G u l' W i c z pisze o socjalistycznej gospodarce Jakutów w dorzeczu Anabary i Oleneka; Pracę Winnikowa
o turkmeńskich
kołchozach omówiono już wyżej; G. M. Was i l e w i c z
pisze o twórczości poetyckiej Ewenków. Wszyscy wymienieni autorzy podkreślają
zgodnie ważną rolę badań etnograficznych,
które zaznajamiają
z miejscową kulturą, z dawnymi zwyczajami, z prawem ludowym danego
narodu i ułatwiają wprowadzenia
nowego ustroju. Znajomość starych tradycji pozwala na stopniowe przekształcanie dawnego ustroju na ustrój socjalistyczny, zapewniający
dobrobyt i sprawiedliwość
wyzyskiwanym
dotychczas ludom. Wszyscy też podkreślają korzystne zmiany w poziomie kultury
i życia Jakutów, Ewenków, Turkmenów
i innych narodów azjatyckich.
Do grupy trzeciej należą prace poświęcone zagadnieniom
etnogenezy,
w pierwszym rzędzie praca T o ł s t o wa Oguzy, Peczenegi, mOre Daukara,
oparta na historycznejetnonimke,
a więc na źródłach historycznych
i na
nazwach ludów spotykanych u Ptolomeusza, Strabona, Massudiego i innych
autorów starożytnych.
Analiza dawnych tekstów, archeologiczny
materiał
zlokalizowany
na mapie badanego
obszaru, stwierdzają,
mówi Tołstow,
nieoczekiwany fakt, że wczesnohistoryczne
nazwy narodów nadaralskich
odpowiadają
w ogólnych
zarysach
nazwom
spotykanym
u Ptolomeusza
i innych.
i
E. E. B e l' t e l s naświetla zagadnienie
etnogenezy i daje w krótkim
zarysie przegląd
rozwoju języka nowoperskiego
z języka d a r i, inaczej
zwanego f a r s i, ·który w epoce Samanidów zastąpił dawniej używany literacki język arabski.
Z innych prac zajmujących
się zagadnieniami
etnogenezy należy wy_
mienić cykl umieszczony w 3 zesz. Sow. Etnogr. Są to prace pięciu autorów:
T r e t i a k o w a Wopros o proischożdenii
Czuwaszej
w swete archeologiczeskich
dannych,
T. A. T l' o f i m o w e j Antropołogiczeskije
materiały
k woprosu o proischożdenii
Czuwaszej; W o l' o b j e waN.
T. Etnogenez Czuwaszej po dannym
etnografii,
W. G. E g o r o wa Etnogenez Czuwaszej po
dannym jazyka
i M. M. T i c h o m i l' o wa o przyłączeniu Czuwaszów do
państwa rosyjskiego. Zbiorowe opracowanie zagadnienia etnogenezy Czuwaszów jest wzorem dla prac tego rodzaju.
Zagadnienie
etnogenezy
Tunguzów opracowane
zostało przez A. P.
Ok ł a d n i k o w a w rozprawie zatytułowanej:
K izuczeniu naczaLnych etapow formirowania
narodow Sibiri. Liczne wykopaliska z nad brzegów Leny
853
852
i Angary pomagają do rozwiązania tego problemu, ponieważ zawierają bogaty
materiał antropologiczny
i etnograficzny. Na podstawie znalezionych wytworów, takich jak: okulary od słońca, napierśnik
zdobiony koralikami
i prosty łuk, powstała teoria południowego pochodzenia Jaku-Tunguzów.
Napierśnik do niedav"na używany przez szamanów jest wg Koppersa dowodem pokrewieństwa
Tunguzów z południowo-chińskim
plemieniem Miao,
okulary zdaniem Szirokogorowa świadczą o zastosowaniu się południowców
do nowych warunków życia.
Wasilewicz
i Rawdonikas
rozwiązują ten probłem w innej
płaszczyźnie: naród Tunguzów powstał ich zdaniem ze zlania się kilku czy
kilkunastu starożytnych plemion. Do dziś przetrwały nazwy ośmiu głównych
etnonimów. G. M. Wasilewicz przypuszcza, że plemiona Edżen i Ewen stanowią zasadniczą podstawę tunguskiej narodowości. Bardzo wcześnie weszły
w skład Tunguzów-Ewenków
plemiona należące do grupy B a j, związane
genetycznie z Zachodnią Syberią. Przodkowie
Tunguzów sąsiadowali na
południu z plemionami
D u l - D a l, ze wschodu zasymilowali
plemiona
K i l e n i B u l d e, które były autochtonami
Kraju Nadamurskiego,
oraz
plemię K i m o - K i m a nad Angarą i tiurskie plemię Kur e (K r i, F u r i,
Kur y k a n i e). Powyższe dane oparte na materiale językowym znajdują
również potwierdzenie
w materiale
archeologicznym
i antropologicznym.
Dane antropologiczne
opracowane przez G. F. D e b e c a stwierdzają,
że
wśród Tunguzów istnieje do dziś antropologiczny typ dawnych mieszkańców
nadbajkalskich.
Praca A. F. Okładnikowa jest jeszcze jednym przykładem
wzorowego rozwiązania problemu etnogenezy.
M. G. L e w i n w pr.acy Antropologiczeskije
tipy Sibiri i Dalnego Wo(2 zesz. Sow. Etnografii) podkreśla znaną w nauce radzieckiej tezę
o konieczności współpr.acy antropologii, archeologii, lingwistyki
i historii
w rozwiązywaniu zagadnień etnogenetycznych.
Omawia też ważniejsze wyniki badań nad pochodzeniem Tunguzów, Jakutów, narodów nadamurskich
i płn. ws;chodnio-azjatyckich.
W zeszycie drugim
wyróżnia
się artykuł
M. O. K o s wen a O severoruskom peczyszcze, ukraińskich
siabrach i beloruskom dworiszcze, dawnych formach władania ziemią. Nazwa p e c z y s ze z e oznaczała wg A. J. Efi.menko w XVI w.', wieś składającą się z kilku
spokrewnionych ze sobą dworów. Istnienie w kraju archangielskim
niewielkich kilkudworowych
wiosek, których mieszkańcy noszą te same nazwiska,
notuje w XIX w. P. Sergejew. W nowszych czasach nazwa ta oznacza wieś
w dzisiejszym znaczeniu, czasami kilka wsi wspólnie władających
ziemią.
Na Północy zanotowano istnienie nazwy s e b r a, która oznacza kilka gospodarstw uprawiających wspólnie ziemię. Są to przeżytki istniejącej niegdyś
wielkiej rodziny. Autor omawia wywody Efimenko na temat przypuszczalnego władania ziemią w dawnej Rosji. wspomina o znanej p'racy I. W. Łuczyckiego o siabrach ukraińskich. Trzecią formą władania zi,emią jest białoruskie d w o l' i s z c z e, zbadane również w 90 latach przez Efimenko i Władimirskiego-Budanowa,
Dworzyszcze składało się z kilku lub kilkunastu
dymów (5-11), wieś natomiast
obejmowała kilka' dworzyszcz. Były one
własnością grupy krewniaków,
czyli wielkiej rodziny. Członkowie dwo-
.I
I
stoka
:11
l
i
r
rzyszcza nazywali siebie poplecznikami, braćmi, imiennikami i nosili wspólne
nazwisko. M. O. Koswen przytacza pracę Leontowicza i Downar-Z8.polskiego
o dworzyszczu i siabrach i dochodzi do wniosku, że wszystkie trzy terminy,
a więc peczyszcze, siabry i dworzyszcze oznaczają przeżytkową formę wspólnego władania
ziemią. Dziwi i zastanawia
brak nazwiska
Stanisława
Ciszewskiego i Oskara Balcera, Witorta i Grabowskiego, którzy przed niewielu laty pisali o tym samym zagadni.eniu.
Z innych prac etnograficznych zwraca uwagę w 3 zesz. dłuższy artykuł
A. F. A n i s i m o wa pt. Semejnyje
ochraniteli
u Ewenkow
i problema
geneza kulia predkow. Zbadanie materialnych
podstaw pierwotnych wierzeń
posiada znaczenie nie tyłko naukowo-poznawcze,
dla etnografa badającego
wierzenia pierwotne staje się ono zagadnieniem powstania religii i dej 1'OZwoju.
Dawniejsi Ewenkowie-Tunguzi
otaczali czcią religijną antropomorficzne
posążki wykonane z drzewa, rogu lub kości, czasami z miedzi i żelaza. Posążki te przedstawiały
opiekuńcze bóstwa rodu i rodziny. Enisejscy Ewenkowie nazywali je m u c h d u i przypisywali
im moc zsyłania wszelkich
dobrodziejstw w postaci pomyślnych łowów i obfitego pożywienia. Posążki
otaczano staranną pieczą, smarowano krwią i tłuszczem po udanych łowach,
okadza,no dymem ze spalonego tłuszczu. Bożki trzymano zwykle w specjalnym woreczku lub skrzyneczce ,złożonej na sankach, do których zaprzęgano
białe reny. Bożki te uważano za opiekunów rodu, przechodziły one drogą
spadku w pokolenia następne. Dziedziczenie ich było możliwe tylko w linii
męskiej według starszeństwa. Oprócz rodzinnych istniały rodowe m u c h d Y
pod opieką szamanów, jako upostaciowanie duszy przodków szamana.
Równolegle z kultem opiekuńczych duchów rodu istniał u Ewenków kult
bóstwa, którego siedzibą było ognisko domowe. W [przeciwieństwie do poprzedniego kult ten wiąże się z linią żeńską, kobieta jest jego kapłanką.
Duch ogniska otoczony jest ciągłą troską szacunkiem i opieką. Nosi miano
B a b k i o g n i a, pierwszy kąs.ek jedzenia przeznaczony jest dla niego. Rozpalanie ogniska odbywało się wedle stałego rytuału, gospodyni przenosiła
na nowe mieszk.anie popiół i węgle ze starego ogniska. Powracające z pastwiska s.tado renów wita gospodyni z płonącą głownią w ręku, zaklina
przy tym ducha ognia aby dbał o reny i ioh wyżywienie.
Ognisko domowe jest nie tylko siedzibą b ,a b k i o g n i a ale i miejscem
reinkarnacji
orlusz, w nim odbywa się przejście dusz ze świata duchów
w świat ludzi. Ewenkowie wierzyli w istnienie duszy cielesnej i duszyszczęścia, co przypomina wierzenia naszego ludu w posiadanie ducha i duszy.
Cykl wyobrażeń i wierzeń Ewenków związanych z ogniskiem, rola jaką
pełni w jego kulcie kobieta świadczy, że wiąże się on z matriarchatem
w przeciwieństwie
do patriarchalnego
kultu opiekuńczych
duchów rodu.
O dawności kultu b a b k i o g n i a świadczy jego bezpostaciowość i nazwa
oznaczająca starą matkę rodu. Kult ducha opiekuna rodu ograniczał się
zwykle do jednej rodziny, podczas gdy kult ogniska obejmował cały ród.
Oprócz żeńskiego bóstwa opiekuńczego w postaci b a b k i o g n i a. Ewenkowie wierzyli jeszcze w istnienie zoomorficznego opiekuna rodu zwanego
u g a, b u g a d a, mieszkającego w tajdze. W wyobraźni Ewenków b u g a
Jest panią tajgi, macierzą zwierząt. Mieszkaniem jej są drzewa i skały.
?
854
Przedstawiano
ją w postaci łosia lub rena. Zapewnia ona szczęśliwe łowy.
Anisimow widzi w tym kulcie .przeżytki totemizmu. Bogaty materiał archeołogiczny znaleziony w miejscach przypuszczalnie
będących niegdyś centrami
kultu religijneE;o. oraz materiał językowy świadczy o istnieniu ustroju matriarchalnego
u dawnych Ewenków. Szersze omówienie tego zagadnienia
daje A. F. A n i s i m o w w pracy swej pt. Predstaw!enia
Ewenkow
o szing
k.er/ach i problema
proischożdenia
perwobytnoj
religii.
(Sbornik Muzeja
Antropołogii i Etnografii. A N. Z. S. R. R XII. 1949).
W tym samym zeszycie 3 znajduje się artykuł N. P. G o l' b a c z e we j,
K woprosu i proischożdenii
odeżdy. Autorka
krytykuje
panujące w etnografii burżuazyjnej
idealistyczne poglądy na genezę odzieży i stara się rozwiązać ten trudny i skomplikowany problem w duchu materializmu dialektycznego, uwzględniając
jeden tylko z czynników podawanych przez etnografów burżuazyjnych
jako główną przyczynę powstania odzieży. Przyczyną
tą jest dążenie do zabezpieczenia ciała przed chłodem i uszkodzeniem. Prototypem odzieży jest zdaniem Gorbaczewej niski dach szała'su pod którym
śpią dziś jeszcze Pigmeje. Chęć utrzymania na sobie przykrywającej
w czasie
snu skóry czy też innego okrycia, zmusiła pierwotnego człowieka do zarzucenia tego okrycia na plecy, nie umiejąc wykroić pasa czy paska przytrzymywał to okrycie z przodu rękami.
Gorbaczewa odr·zuca poglądy, jakoby już w neol'icie nosz'Ono odzież zbliżoną krojem do dzisiejszej. Człowiek pierwotny nie wyszedł poza stadium
okrycia ciała luźno spadają.cą z pleców skórą.
W dziale materiałów
etnograficznych
(zesz. 4) znajduje się niezmiernie
ciekawa praca N. W. L e b e d e w e j i N. P. M i ł o n o wa, O Tipach Poselenij
Riazanskoj
Oblasti.
Praca ta opiera się na dokumentach
archiwum
Muzeum Krajoznawczego
w Riazaniu i na materiale archiwalnym
riazańSkiej obłasti. Materiały te zawierają plany wsi, na podstawie których można
było określić typy osadnictwa od 1774-1915 r. i zbadać socjalno-ekonomiczną
strukturę oraz wyszukać pewne archaizmy w planach, sięgające początków
powstania wsi. Zbadanie dawnej historii wsi rosyjskiej należy do dość trudnych zadań z powodu przebudowy jej w latach 1773-1774.
Lebedewa dzieli osiedla na następujące
typy: gniazdowe (kuczewyje),
koliste
(krugowyje)
i li.niowe. Do typu osad kolistych
zalicza Lebe.
dewa osady zabudowane
około jakIegoś
centrum w kS'ztałcie czworoboku.' Nie są to więc nasze owalnice, ponieważ o·koło centralnego punktu,
którym jest zazwyczaj wygon, rola, cmentarz, jezioro, cerkiew lub targowisko, zabudowania układają się w linii prostej i tworzą czworoboki. Większa
część osiedli grupuje się około ornej ziemi, ogrodów. pól konopnych, pomiędzy którymi znajduje się wygon.
Pierwotna gospodarka rolna wg Engelsa polegała na uprawie ogrodów,
pierwszym ogrodzeniem byly siedziby ludzkie otaczające je i zabezpieczające
zasiewy przed dzikimi zwierzętami. Jeszcze w XVIII w. ogrody i hodowla
konopi znajdowały
się poza łańcuchem domów. Osady koliste wiąże Lebedewa z pows·taniem w X w. tzw. P o g o s t ó w, to jest miejscem postojów
kniazia i jego drużynypodcz.as
objazdu państwa w celu zebrania daniny.
P o g o f'i t y wprowadziła księżna Olga.
855
,
i,
)
Specjalne też miejs.ce zajmują plćlJIlYpogostne, na których widać, że
osady rozbudowane
są wokół placu, na którym mi.eszczą się zazwyczaj
sklepy, ku;bnie, gromadzkie
spichrze,
warsma.ty rzemieślnicze,
cerkiew.
W czas,ach późniejszych
nazyw'ano pogostem jednostkę
podatkową.
złożoną z pewnej określonej ilości domów chłopskich. które były obowiązane
utrzymywać kniazia lub jego pełnomocnika podczas zbierania daniny. Osiedla
koliste spotyka się obok starych grodziszez słowiańskich. Większość z nich
odnosi się do kultury trypolskiej. na co wskazują dane wykopaliskowe. Zajmują one część dawnego księstwa riazańskiego w trójkącie między rzekami
Oką, Pronią i Osetrem.
W Etnografii
Sowieckiej
znajdujemy
szereg artykułów naświ,etlających
krytycznie zagadnienie związane z życiem narodów kolonialnych. O tragicznych dziejach Indian plemienia Qiuche pisze S z a l' e w s k a j a i Z u b'r i ck i j. S. R S m i r n o w omawia angielską politykę tzw. rządów ubocznych
w płd. Nigerii B u t i n o w pisze o polityce szkolnej w koloniach australijskich i na Wyspach Oceanii, T o kar e w o sektach religijnych w Ameryce.
Artykuły z historii etnografii
i antropologii
zaznajamiają
czytelnik.a
z postaciami podróżników
i badaczy rosyjskich jak np. Kra s z e n i n n ik o w autor Opisanja
Zemli Kamczatki.
Kaźdy zeszyt zawiera prócz tego
bogaty dział kroniki i sprawozdań, z których dowiadujemy
się o wysokim
poziomie pracy radzieckich etnografów i opi·ece, jaką otacza rząd radziecki
badania nad kulturą ludową w Republikach Związkowych.
Zofia
.
~
II
l,
Malewska
. SOv'ETs'KAJA ETNOGRAF1IJA". 1951 r. Zesz. 1-3.
Czasopismo "Sovetskaja
Etnografija"
z roku 1951 posiada układ treści
nieco zmieniony w stosunku do układu poprzednich roczników. Na wstępie
znajdują się krótkie artykuły od redakcji, omawiające pewne aktualne problemy, które posiadają szczególne znaczenie dla etnografii radzieckiej.
Rocznik zawiera 9 następujących
działów: zagadnienia ogólnej etnografii
i antropologii;
zagadnienia etnogenezy i etnografii historycznej;
materiały
i badania z dziedziny etnografii i antropologii Z. S. R R; materiały i badania
z dziedziny etnografii i antropologii zagranicznej; z historii etnografii i antropologii; dyskusje i omówienia; notatki, uwagi, referaty; kronika; krytyka
i bibliografia.
W pierwszym zeszycie 1951 1'. M. K o s wen w artykule Problem ustroju
~polecznego
górskich
ludów
Kaukazu
we
wczesnej
etnografii
rosyjskiej.
lProblema obscestvennogo
stroja gors kich narodov Kavkaza] dokonywuje
przeglądu osiągnięć nauki rosyjskiej w dziedzinie badania UFtroju społecznego górali Kaukazu.
Autor podkreśla, że już w najdawniejszych
rosyjskich opisach ludów
KaUkazu szczególną uwagę zwracano na zagadnienie ustroju spolecznego,
przy czym stosunkowo wcześnie zaczęły się pojawiać poza stroną opisową
próby dokonania przeglądu i charakterystyki
układu stosunków społecznych
u różnych ludów tego obszaru. Najdawniejsza
notatka o układzie stosunków
856
społecznych u górali Kaukazu pochodzi z wieku XVIII. Autorem jej był
W. Bakunin.
Pierwszą obszerną charakterystykę
ustroju społecznego górali Kaukazu
dał na początku XIX. w. S. Broniewskij, który sprowadził występujące na
Kaukazie formy ustrojowe do dwóch zasadniczych postaci feudalnej
i demokratycznej.
Począwszy od tego okresu w literaturze poświęconej Kaukazowi powtarzają się określenia i ujęcia Broniewskiego, stosowane do poszczególnych
ludów Kaukazu. Z'\vraca uwagę fakt, że badacze i pisarze rosyjscy już na
początku XIX w. zdawali sobie jasno sprawę, że badane przez nich górskie
ludy Kaukazu znajdowały się na różnych stopniach rozwoju społecznego,
żadnym wypadku jednak nie można ich było uważać za "dzikusów".
Około 40 r. ub. stulecia etnografia rosyjska wyodrębniła
konkretną
formę tego, co dotychczas określane było niejako jako "demokratyczna
forma ustroju społecznego". Formą tą była grupa rodowa. W ten sposób
stwierdzone zostało istnienie podstawowej społecznej formy u zapóźnionych
w rozwoju górali Kaukazu.
W laŁadl 50-tych ub. w. K. S ta l w swej pracy "Zarys etJnogra-'
liczny Czerkiesów" wysunął zagadnienie ustroju spólnoty rodowej jako
początkowej formy społecznej organizacji całej ludzkości i stwierdził jej
występowanie u górali Kaukazu.
Badanie ustroju społecznego ludów Kaukazu pogłębiało się i rozszerzało
w następnych dziesiątkach lat XIX w. Szczególnie ważne były badania etnograficzne, prZJeprowadz.one na Kaukazie w l:atach BO-tych przez M. K ~
wal e w s k i e go.
M. Koswen nie neguje wpływu Morgana na Kowalewskiego, którego
prace właśnie Kowalewski pierwszy rozpowszechnił na terenie Rosji, ani
też innych uczonych zagranicznych. Podkreśla on jednak, że tzw. "teoria
rodowa" nie była poraz pierwszy wysunięta przez Morgana, że zagadnienie
to posiada swą długą historię, poprzedzającą ujęcia Morgana i że ogromną
zasługę w rozpracowaniu tej teorii posiada właśnie nauka rosyjska.
Rozprawa A. R oz e n f e l d a : Qual'a (Kala) - typ umocnionego' osiedla
irańskiego
[Qual'a (Kala) - tip ukreplennogo iranskogo poselenija] ilustr~
wana jest 8 ryc.
W dawnych i współczesnych słownikach perskich słowo Qal'a tłomaczone jest jako "forteca", "cytadela" "zamek". W żywym języku perskim
istnieje jeszcze jedno jego znaczenie, mianowicie: "wieś otoczona ścianą
ubitą z gliny", "umocnioną wieś", w przeciwstawieniu do słowa qarija bądź
dih "wieś nieumocniona".
W tym znaczeniu używana jest gal'a we
współczesnej literaturze perskiej i w folklorze perskim.
Na podstawie danych z literatury i osobistych obserwacji autor opisuje
w następujący sposób irańskie osiedla tego typu. Umocniona wieś posiada
w planie poziomym kształt kwadratu lub prostokąta. Otoczona jest ścianą
z gliny ubitej o wysokości 6-10 m. Na narożnikach tej ściany wznoszone są
okrągłe baszty. W jednej ze ścian znajdują się ogromne drewniane wrota
ze strażniczą wieżą. Wewnątrz czworoboku, zamkniętego umocnionymi ścia-
w
857
nami, zbudowane są domy. Są to właściwie oddzielne izby wzniesione wzdłuż
ścian ogrodzenia.
Bardzo zbliżone do irańskich qal'a są także podobne osiedla w Afganistanie. W umocnionych osiedlach mieszkała również ludność współczesnej
Turkmeńskiej SRR.
Autor uważa, że istnienie różnego typu umocnionych osiedli na obszarze
Azji Środkowej, Afganistanu i Iranu wiąże się ze starożytną historią irańskich ludów. Stwierdza on, że dawna miejscowa ludność irańska Środkowej
Azji mieszkała w umocnionych osiedlach i że ludy przybyłe później na te
terytoria, asymilując się z tubylcami, przejęły właściwy tym ostatnim sposób wznoszenia osiedli. Świadczą o tym fakty historyczne i wykopaliska
archeologiczne. Odkrycia radzieckich archeologów, dokonane w ciągu ostatnich 20 lat na obszarze Środkowej Azji m. in. w Chorezmie, dostarczyły
szczególnie bogatych materiałów, które pozwoliły stwierdzić, że współczesny
typ umocnionego osiedla z systemem korytarzowego
rozmieszczenia oddzielnych, niełączących się ze sobą małych izb - sięga głębokiej starożytności. Istniejące do dziś umocnione osiedla uważa autor za niewątpliwe pozostałości ustroju wspólnoty rodowej, ustroju, którego przeżytki utrzymywały się w ciągu długich stuleci zarówno u ludów tiurkskich, zamieszkujących Azję Środkową, jak i u irańskich.
A. R o z e in fe l d jest 'zdania, że nazwę qal',a sbosować należy do wszelkiego typu umoCiilioinych osiedli, a nie tylko do właśdwych
wojennych
ufortyfikowanych
budowli
Fakt ten ,pozwala wyjaśnić
etymologię nazw
wielu osad na tym obszarze, nazw złożonych z określnika i słowa kala.
Autor kończy swoją interesującą
rozprawę rozważaniami językowym!
na temat pochodzenia i znaczenia słowa kala.
G. M a s ł o va w pracy: Kultura
i byt jednego podmoskiewskiego
kołchozu (kołchoz im. Stalina w Łukowieckim rrejonie, moskiewskiego obwodu)
[Kul'tura i byt odnogo kołchoza Podmoskov'ja] omawia wyniki, zorganizowanej w 1950 r. przez Instytut Etnografii Ak. Nauk ZSRR, wyprawy do
przodujących
kołchozów ,podmoskiewskich,
celem zbadania
ich kultury
i bytu. Głównym ośrodkiem dokonywanych
badań był kołchoz im. Stalina
we wsi Dedinovo, w moskiewskim obwodzie nad rz. Oką.
Autorka zaczyna swe sprawozdanie od krótkiego opisu wsi, charakterystyki przedrewolucyjnego
układu' stosunków gospodarczych i własnościov;ych oraz przeglądu najważniejszych
wydarzeń, związanych z przeobrażeniem dawnej osady we współczesny, przodujący kołchoz, a następnie przechodzi do omówienia obecnego stanu kołchozu, opisując organizację pracy
oraz rolę partii i komsomołu w budowaniu kołchozu i wychowywaniu jego
kadr. Z kolei G. Masłowa omawia zasadnicze zmiany, jakie zaszły w życiu
mieszkańców wsi pod wpływem przejścia do gospodarki kołchozowej. Przejawiły się one w budownictwie, urządzeniu wnętrz, pożywieniu, w ubiorze,
w stosunkach rodzinnych, jak również w :l:yciu społecznym i kulturalnym
wsi. Zagadnienia te zostały omówione bardzo szczegółowo i wnikliwie.
W zakończeniu autorka podkreśla powstanie socjalistycznej
świadomości
u chłopów w wyniku socjalistycznego przekształcenia gospodarki i układu
społecznych stosunków.
858
Na szczególną uwagę zasługuje nastęna praca G. Vas i l e v i c'a i M. L ev i n'a Typy hodowli renów i ich pochodzenie [Tipy olenevodstva i ich proischozdenie]. Autorzy podkreślają,
że problem określenia czasu powstania
hodowli reniferów, jej pochodzenia i dróg rozpowszechniania
się należy do
najtrudniejszych
i najmniej wyjaśnionych zagadnień historii kultury materialnej ludów Syberii. Badania w tej dziedzinie utrudnia ponadto prawie
całkowity brak prac, poświęconych charakterystyce
i porównawczej analizie
elementów hodowli, ich klasyfikacji oraz historii poszczególnych typów hodowli. Najbardziej znaną dotychczas jest klasyfikacja hodowli renów, dokonana przez V. Bogoraza. Bogoraz wyodrębnił
następujące
typy hodowli:
północna hodowla na tundrze z jazdą na saniach i bardziej południowa z jazdą wierzchem. W obrębie hodowli na tundrze wydzielił on jeszcze zachodnią hodowlę, użytkującą psa przy pasaniu renów i wschodnią - bez
psa.
Jednakże klasyfikacja
Bogoraza jest zbyt ogólnikowa. W. Bogoraz nie
wyróżnia cech charakterystycznych
dla hodowli tych zwierząt u poszczególnych grup etnicznych. Zdaniem autorów tej pracy, wśród cech które należałoby uwzględnić w nowej klasyfikacji
powinny być - dojenie samic
renów, sposoby kastracji zwierząt, rozmaite rodzaje zaprzęgów, konstrukcje
sanek, siodeł i uprzęży, wreszcie sposoby siedzenia na sankach i kierowa'nia renami itp.
Zgodnie z tymi założeniami autorzy dokonywują przeglądu poszczególnych rodzajów użytkowania
renów do transportu,
jako siły pociągowej
i jako wierzchowców. Ważnym elementem klasyfikacji
i użytkowania
renów jako zwierząt pociągowych jest typologia sanek.
Z kolei autorzy przeprowadzają
szczegółową analizę składowych części uprzęży, ilustrując swe wywody licznymi rysunkami, a następnie omawiają sposoby siedzenia na saniach i kierowania
zaprzęgniętymi
zwierzętami. Na podstawie dokonanej analizy wyodrębniają
oni 5 głównych typów transportu
reniferowego,
charakterystycznych
dla określonych
grup
narodowości.
Są te: czukocko-koriacki
typ, tungusko-jakucki,
neniecki,
łoparski i orokski. Za podstawę klasyfikacji
typów juczno-wierzchowego
transportu
przyjmują
autorzy rodzaje uzd, budowę siodła wierzchowego,
sposoby siodłania renów i jazdy na nich.
Po omówieniu zasadniczych cech hodowli renów u różnych ludów Azji
półn. autorzy wyodrębniają
5 głównych typów tej hodowli, a mianowicie:
ioparski, neniecki. saj.ański, tunguski i czukocko-koriacki.
W zakończeniu rozprawy Vasilevic i Levin dokonywują krótkiego przeglądu istniejących teorii pochodzenia hodowli renów i czasu jej powstania.
Pogląd, że ren jest najdawniejszym
po psie udomowionym zwierzęciem wyrażali głównie przedstawiciele
szkoły kulturowo-historycznej.
Obaj autorzy, na podstawie danych historycznych
i etnograficznych,
zdecydowanie
przeciwstawiają
się temu poglądowi, nawiązując do spotykanego już dawno
w literaturze fachowej zdania, że hodowla renów rozwinęła się pod wpływem hodowli koni. Z kolei wykazują oni, że hodowla renów przedostała
się na północ Eurazji z południowych
obszarów Syberii, że powstała ona
początkowo na dwóch terenach. a mianowicie na pogórzu Ałtajo-sajańskim
859
i w górzystych rejonach Zabajkalskim
i Przyamurskim.
ze wreszcie najdawniejszym użytkowaniem
rena było juczenie go i używanie jako wierzchowca.
Wszystkie przytoczonę wyżej dowody świadczą wyraznIe o tym, że hodowla renów powstała pod wpływem hodowli koni.
Na tej podstawie autorzy wysuwają przypuszczenie,
że dawne tungusko-językowe
grupy górskiego Zabajkalia,
sąsiadujące
z mongoło-językowymi ugrupowaniami,
przejęły od tych ostatnich znajomość hodowli koni.
Umiejętność ta z kolei doprowadziła
do udomowienia renów.
Drugą hipotezą, wymagającą jednak przed jej ostatecznym przyj~ciem
przeprowadzenia
uzupełniających
prac badawczych, jest !pogląd, że analogiczny proces miał miejsce w Sajanach, gdzie neńco-językowe
grupy górzystej tajgi zapoczątkowały hodowlę renów pod wpływem swych ti.urkojęzykowych sąsiadów - hodowców bydła.
P. T e l' l e c kij
ludności
w artykule
północno-zachodniej
Jeszcze raz o zagadnieniu
etnicznego składu
części Jakuckiej
ASRR. [Esce raz k voprosu
ob etniceskom sostave naselenija
severo-zapadnoj
casti Jakutskoj
ASSR]
rozpatruje sprawę przynależności etnicznej tzw. "anabarskich
i olenieckich
Jakutów - hodowców renów". Grupa ta określana była jako "samoistna,
wyodrębniona
grupa kulturowa",
posiadająca "organiczną jedność kUltury
materialnej".
Terleckij przeciwstawia
się tym określeniom stwierdzając na
podstawie danych historycznych
i wyników spisu ludności, że w składzie
<!tr.icznym ludności tych terytoriów wyraźnie można wyodrębnić Ewenków,
stanowiących element autochtoniczy i Jakutów - element napływowy.
Autor uważa za najwłaściwsze
kryterium
określenia
etnicznej przynależności tej lub innej grupy ludności subiektywne
zeznania każdego
z poszczególnych
jej członków.
Zdaniem autora tego rodzaju zeznania,
ujęte statystycznie, obrazują rzeczywisty układ etniczny danego terytorium.
Metoda spisywania
indywidualnych
zeznań stosowana była przy sporządzaniu spisów ludności, ustalających
skład etniczny wielonarodowościowej
ludności ZSRR.
Terleckij podkreśla konieczność uwzględnienia
także przy określaniu
stosunków
ludnościowych
zarówno procesów kształtowania
sie poszczególnych grup etnicznych, jak i wyników badań etnograficznych ..
W artykule
O ludowej
pieśni
Ewenków
[Ob evenkijskoj
na rodno]
pesne] M. Vo s k o b o j n i k o v omawia pieśni Ewenków, zebrane przez
niego w czasie badań terenowych
w latach 1930-1935 i 1946-1947. Po
krótkim przeglądzie dokonanych w tej dziedzinie prac, autor wyodrębnia
trzy rodzaje pieśni spotykanych
u Ewenków Bauntowskiego
rejonu Buriato-mongolskiej
ASRR. Są to "dawławun"
czyli pieśni, śpiewane na
u:talone melodie ze stałym tekstem oraz pieśni - improwizacje, "egewun"rożne przyśpiewy
w ulgur bohaterskim
eposie, nimngakan
bajce
J improwizacje
często niezrozumiałe
dla współczesnego pokolenia i "ikcWun" - pieśni-tańce.
Obok tych dawnych pieśni obecnie rozpowszechniają
się coraz bardziej
Wśród Ewenków radzieckie pieśni ludowe i masowe, przynoszone przez
szkołę. żołnierzy, studentów itp.
860
Nowym zjawiskiem w twórczości poetyckiej i muzycznej Ewenków są
coraz częściej pojawiające
się pieśni, układane przez młodych tubylczych
poetów. Stoją one na pograniczu p~ezji lite:a~kiej
i ludo",,:ej twórczoś~~.
We współczesnych pieśniach Ewenkow wyrazme zaznacza SIę nowa. trese,
będąca wynikiem głębokich przemian,
jakim uległo życie Ewenkow po
Rewolucji Październikowej.
Następna !praca V. Va r o n i n o j O Łaźniach Uzbek¢w [Ob uzbekskich
banjach] ilustrowana jest 21 rycinami. Autorka podkr.eśla ogr~~ne znacz~.;.
nie tego rodzaju budowli w krajach Wschodu, w ktorych łazme są SWOIstymi klubami, miejscem załatwiania
interesów
i spotkań towarzyskich.
Duże społeczne i lecznicze znaczenie łaźni wpłynęło na rozwój i charakter
ich architektury.
Autorka jest zdania, że architektoniczny
układ łaźni powstał od dawna już na Wschodzie i stąd dopiero przedostał się w swoim
czasie do starożytnego
Rzymu. O starożytności łaźni na Wschodzie świadczą m. in. wykopaliska i ruiny w Mohendjo-Daro.
Łaźnie Azji Środkowej
wznoszone były przez majstrów
ludowych,
specjalistów w tej dziedzinie budowania, a umiejętności ich przekazywane
były z pokolenia na pokolenie.
V. Voronina omawia obszernie rodzaje pomieszczeń łaźni, zaleźnie od
ich przeznaczenia, następnie techniczne urządzenia ze szczególnym uwzględnieniem systemu ogrzewania i zaopatrywania
łaźni w wodę, wreszcie architekturę
tych budowli. Z kolei przechodzi do przeglądu
wybitniejszych
łaźni, znajdujących
się w miastach Uzbekistanu;
porównuje
te budowle
z zabytkami archeologicznymi
i w zakończeniu podaje opis współczesnego
budownictwa
łaźni typu miejscowego. Wywody swoje zamyka stwierdzeniem, że w przeszłości architektura
łaźni w Azji Środkowej wyróżniała się
większą różnorodnością
i bogactwem, że obecne łaźnie cechuje prostota,
monumentalność
i umiar w zdobnictwie, a techniczne sposoby, stosowane
przy ich budowie, posiadają i nadal swe praktyczne
znaczenie.
W pracy M. Raj t Plemię Bamangwato
i jego wódz Seretse Kama
[Plemja bamangvato i ego vozd' Seretse Kama] autorka przedstawia układ
stosunków społecznych i politycznych, na którego tle rozegrał się głośny
w swoim czasie wypadek z wodzem plemienia Bamangwato Seretse Kama.
Wódz ten, w myśl zasady stosowanej przez angielską administrację
kolonialną, został wysłany na uniwersytet w Cambrigde. Tam w 1948 r. ożenił
się z Angielką. Z tego powodu władze angielskie domagały się od Seretse
Kama dobrowolnego
zrezygnowania
z tytułu wodza. Gdy Seretse Kama
kategorycznie odmówił, rząd angielski zabronił mu powracać do rezerwatu,
wyznaczonego plemieniu Bamangwato.
Autorka podaje historyczny zarys
tzw. Bechuanaland'u,
na którego terytorium
znajduje się rezerwat plemienia Bamangwato, należącego do grupy narodowej Beczuana. Następnie
omawia ścieranie się wpływów niemieckich i angielskich na tym obszarze,
zwycięstwo
odniesione
przez Anglię, stosunki
gospodarcze
i sp8łeczne,
panujące w Bechuanalandzie
oraz dzieje plemienia B3mangwato począwszy od pierwszego dziesiątka ub. wieku. M. Rajt wyjaśnia właści"\'e powody prześladowania
Seretse Kama paez władze angielskie. Małżeństwo
jego z białą kobietą było z jednej stl'ony c:-::sem, wymierzonym w politykę
861
rasowej dyskryminacji,
stosowanej
przez Unię Południowo-Afrykańską,
z drugiej zaś podrywało tradycwjne podstawy organizacji plemiennej
Beczuana, którą Anglicy starają się za wszelką cenę utrzymać przy życiu.
Autorka ocenia wypadek z Seretse Kama jako jaskrawy przykład podejścia władz angielskich do tzw. pośredniego sposobu rządzenia. Jeśli wódz
jakiegoś plemienia bezwzględnie poddaje się zarządzeniom władz - utrzymuje się na swym stanowisku, jeśli przeciwstawia
się im - traci natychmiast swą pozycję. Autorka uważa walkę plemienia Bamangwato o powrót
swego wodza za zjawisko o szerszym znaczeniu, za walkę ciemięźonego
ludu afrykańskiego
o prawo swobodnego stanowienia o sobie.
N. S t e p a n o v w rozprawie
V. N. Tatiscev
i rosyjska
etnografia
LV. N. Tatiscev i russ.kaja etnograf ja] omawia wielkie znaczenie dla rozwoju etnografii w Rosji prac Tatisceva, wybitnego uczonego rosyjskiego
i działacza państwowego z pierwszej połowy XVIII w. Autor w następujący sposób charakteryzuje
działalność TatiSceva - na tle czasów Piotra W.:
"Nowy etap w rozwoju państwa rosyjskiego, związany z reformami Piotra
wymagał głębszego zwrócenia uwagi i zbadania przyrody kraju, jego sił
wytwórczych ludności i wreszcie historii jego ludów ... Tatiscev był tym,
który doskonale rozumiał postawione zadania. Rosja powinna była mieć
swą geografię, swą historię, opis swych ludów, napisane przez własnych,
rosyjskich uczonych. Na tworzeniu takich dzieł zeszło całe źycie V. Tatisceva".
Dla etnografii
szczególne znaczenie posiada ankieta, ułożona przez
Tatisceva w 1734 r. Była ona pierwszym w historii nie tylko rosyjskiej, ale
i światowej
nauki, programem
zbierania
materiałów
etnograficznych,
archeologicznych,
historycznych
itp. Treścią ankiety były m. in. zapytania,
odnoszące się do: nazw i samookreślenia
badanego ludu, obszaru przezeń
zajmowanego,
pochodzenia,
zajęć, religii, obrzędów ,rodzinnych, języka,
folkloru, medycyny ludowej itp. Ankieta zawierała
również wskazówki
dla udzielających na nią odpowiedzi.
Drugim ważnym dla etnografii
dziełem V. Tatisceva
był "Leksykon
rosyjski,
historyczny,
geograficzny,
polityczny,
obywatelski
... " doprowadzony do litery K i ogłoszony po śmierci autora w 1793 r. Była to pierwsza
próba stworzenia w Rosji słownika encyklopedycznego.
W słowniku tym
dużo miejsca poświęcono etnografii.
Artykuły
etnograficzne,
mimo niewielkich rozmiarów, zawierały podstawowe
dane o rozmieszczeniu
omawianych ludów, o ich zajęciach, wierzeniach itp., jak również krótki zarys
ich historii.
Szczególną uwagę V. Tatiscev zwracał w s\':ych pracach na zagadnienia
etnografii historycznej, a zwłaszcza etnogenezy. W tej dziedzinie osiągnięcia
jego, jak na ówczesne czasy, były wyjątkowo duże.
Autor jest zdania, że prace V. TatiSceva posiadają wielkie znaczenie
dła etnografii rosyjskiej
i, że należy go uważać za właściwego twórcę
etnografii historycznej w Rosji.
Artykuł G. C h a n - M a g o m e d o va Ludowe mieszkania
poludniowegO Dagestanu
[Narodnoje ziliSce Juznogo Dagestana]
ilustrowany
jest
licznymi rysunkami,
planami i fotografiami.
Treścią artykułu jest szczc-
863
862
i;
gółowy opis wyników badań nad budownictwem ludowym, przeprowadzonych w 1949 r. przez słuchaczów Moskiewskiego Instytutu Architektury
na
:terenie Południowego
Dagestanu. Autor podaje szczegółowy opis dwóch
głównych typów domów, występujących
na tym obszarze, mianowicie domów budowanych z niewypalonej cegły i domów wznoszonych z kamienia.
W artykule O rodzinie u Kabardyńców
[Familija Lepk u Kabardincev
v XIX vekaj A. P e l' S i c omawia zagadnienie "rodziny-lepk"
obejmującej
krąg krewniaków z linii ojcowskiej, noszących to samo nazwisko i jej znaczenie w życiu przedrewolucyjnej
Kabardy. Członkowie rodziny - lepk,
złączeni byli ze sobą szeregiem więzi gospodarczych, społecznych i ideologicznych. Jedność gospodarcza krewniaków,
należących do jednej takiej
'rodziny wyrażała
się głównie w obowiązku niesienia sobie wzajemnej
pomocy. Uchylenie się od takiej pomocy było uważane za czyn hańbiący.
Cechami charakterystycznymi
rodziny-Iepk były: obecność starszego w rodzinie, z którym należało się radzić we wszystkich
ważnych sprawach,
tyczących się rodzin, należących do "lepk", dalej - obowiązująca rodzinna
egzogamia, przeżytek dawnej rodowej egzogamii i wreszcie krwawa
zemsta. Jednoczyła również członków "lepk" wspólna genealogia i wywodzenie się od jednego założyciela rodu.
Autor uważa rodzinę-lepk za początkową formę patriarchalno-rodowej
.organizacji. Podkreśla przy tym, że te przeżytkowe,
wewnętrzno-rodzinne
tradycje były wykorzystywane
przez szlachtę kabardyńską
celem zwiększenia feudalnych powinności chłopstwa.
P. K u s z n e l' (Knyszew) omawia nową szkolną mapę etnograficzną
ZSRR, wydaną przez wydział etnicznej kartografii
i statystyki Instytutu
Etnografii Akademii Nauk ZSRR wspólnie z naukowo-redakcyjnym
działem opracowywania
map przy Głównym Zarz. Geodezji i Kartografii przy
Radzie Ministrów ZSRR. Mapa ta jest przeznaczona dla szkoły średniej.
Uknala
się pod tytułem: Mapa ludów ZSRR w skali 1: 5 000 000. "Sporządzona została według metody etnicznych terytoriów
z wydzieleniem
rejonów, posiadających mieszany narodowościowy
skład ludności. Na mapie wykazano terytorialne
rOZll'llieszczenie 82 narodowOŚci i grup etnicznych, przy czym każda z nich została oznaczona odrębną barwą i numerem
porządkowym" .
Dawne etnograficzne mapy szkolne nie dawały jasnego obrazu wielonarodowościowego składu ludności ZSRR. Obecna - stara się temu zapobiec przez wydzielenie rejonów ze zmieszanym narodowościowym
składem
zaludnienia.
Terytoria, posiadające jednorodną
pod względem etnicznym
ludność,
czyli tzw.
"etniczne
masywy",
zostały
pokryte
jednolitym
zabarwieniem, odpowiadającym
użytkowanej skali barw, a terytoria o różnorodnym składzie zaludnienia pokryte zostały barwnymi paskami. Barwa
paska oznacza określoną narodowość, a jego szerokość - stosunkową ilość
ludności tej narodowości w porównaniu z ogólną ilością ludności, mieszkającej na danym terytorium.
W ten sposób mapa daje przejrzyste ujęcie
charakteru
rozsiedlenia się ludności ZSRR i ułatwia zrozumienie procesu
etnicznego zbliżenia sąsiadujących ze sobą zwartych grup ludności.
Drugim ważnym osiągnięciem autorów mapy jest zobrazowanie rodzaju
laludnienia danego terytorium przez wyodrębnienie
za pomocą umownych
znaków zwartej osiadłej ludności od ludności koczowniczej i półkoczowniczej. Wyróżnione zostały w ten sposób rejony północne ZSRR z rzadko
rozsianą ludnością, prowadzącą ekstensywną
gospodarkę myśliwską -i ho~
dowlę re~ów ~raz rejony okresowego pasterstwa
w Kazachstanie
i Azji
Środkowe]. Re]ony te oznaczone zostały rzadkim barwnym zakreskowaniem, przy czym znak ~en nie był umieszczony równomiernie na całym terytOrium, a tylko w .0kolIc.ach, .zajmo:vanych przez koczowników i myśliwych.
Metoda ta pozwolIła ul1lknąc błędow poprzedniej mapy, na której etniczne
teryto~'la były. pokrywane
jednolicie barwą bez zwracania uwagi na to,
w .]~klm stopl1lU dane terytorium było opanowane gospodarczo przez ludnosc. Mapa została opracowana
na podstawie danych ze spisu ludności
w 1926 r. z uwzględnieniem
poprawek, wniesionych w latach następnych.
.
O. ~ o l' b .e . podaje sprawozdanie
z obrony dysertacyj kandydackich,
Jaka miała mle]sce w Instytucie Etnografii Ak. N. ZSRR w pierwszym
półroczu 1951 r.
G. S t r a g a n o v i ć omawia wystawę Instytutu Etnografii w Centralnym Parku Kult~ry i Wypoczynku im. S. M. Kirowa w Leningradzie.
Instytut Etnografu przez dwa lata z rzędu organizował na terenie Parku
Kultury wystawy, poświęcone obrazowaniu z jednej strony życia i walki
ludów ~olonij i krajów zależnych z imperializmem,
z drugiej strony _
budowlllctwa nowego życia w krajach oswobodzonych od ucisku.
Krótkie sprawozdania ze zjazdu naukowego w Chakassji, z prac terenowych Instytutu
.Języka, Literatury,
Historii i Sztuki Jakuckiej
Ak. N.
ZSRR, z. pr~c etno~raficznych, jakie wykonywane są w Czechosłowacji, oral:
wspoml1lel1le pośmiertne o L. Bergu - zamykają dział kroniki.
W d~iale - Kryt~ka i bibliografia - znajdują się krótkie omówienia:
e.tnograflcz~ych :vątk?~ w twórczości abchazskich pisarzy (J. Smirnova),
literatury piękne], 'poswlęconej ludom skrajnej Północy (L Gurwin) i amerykańskiej falsyfikacji biografii Gorkija (L Dmrtrowa), wreszcie recenzje
prac, dotyczących ludów ZSRR i ludów Ameryki.
. W. numerze drugim 1951 r. Etnografii
Sowieckiej
na początku znajdUJe SH~. programowy artykuł redakcji pt.: Do nowych osiqgnięć radzieckie;
et~ogr~ftl. [K .novym uspecham Sovetskoj etnografii]. Omówione są w nim
oSlągl1lęcla Z'Jazdu Etnograficznego
jaki odbył się w Moskwie w dniach
23. L -: 3. II. 1951 r. w Instytucie Etnografii Ak. Nauk ZSRR. Zjazd ten
był w~zr:ym bar?zo WYda:zeni~m. naukowym. Był to pierwszy Zjazd po
1~-let~le] pr~er:Vle, w czasie ktore] zaszły bardzo poważne zmiany w ujęcI~ch I załozel1la~h etnografii radzieckiej.
W okresie tym etnografia radZiecka przeszła, Jak zaznacza redakcja, ,.od wyłącznego badania archaicznyc~ form kult~ry. i prz~żytków ustroju wspólnoty pierwotnej do badania
wspoł~zes.nego. zycla ludow: do badania kultury i bytu socjalistycznych
naro~ow. I.rudow ZSRR oraz ludów z innych krajów. Głównymi założeniami
radzieckieJ szkoły etnograficznej
są konsekwentny
historyzm, wierne sto55
864
865
sowanie jedynie naukowej metody dialektycznego i. history.czn~gO materi~lizmu łączenie naukowych
badań z praktycznymi
zadaniamI budowania
nowego komunistycznego
społeczeństwa.
.
Celem Zjazdu miało być podsumowanie i ocena doko~an~c~ prac, J~~
również określenie dalszych zadań i drogi rozwojowej radzIeckieJ etnografiI.
Tematyka obejmowała nie tylko zaga~?"i:nia z dz.iedziny e~n~gra~ii, lecz
i z pogranicza folklorystyki, antropologa l muzealr.lctwa. NaJwięceJ uwagi
poświęcono na Zjeździe omówieniu zag~dnień z~iązanych
z. przekształ~eniem się wsi radzieckiej. Szereg referatow omawIał, ku~t~rę l byt. ch~opow,
żyjących w kołchozach. Na Zjeździe postawion.a rowmez zagadnienie konieczności przeprowadzenia
badań nad budownictwem,
ze wzgl.ędu na
wstające na wsi nowe potrzeby. w tej .dzie~zinie. Zazna.czo~o, ze obowiązkiem etnografów jest zapoznanie archltektow
z tradycJa~1 ludowe~o ?udownictwa i swoistymi warunkami życia ludności poszczegolnych reglOnow.
W myśl zaleceń Zjazdu etnografowie powinni w dalszym ciągu ~adać p~zeżytki przeszłości w życiu rodzinnym i społecznym, aby pomoc radzieckiemu społeczeństwu szybciej je przezwyciężyć.
Zjazd podkreślił
również koniecznoś~ zbadania, n~ podstawie 'pracy
J. S t a l i n a "NacjonaL'nyj
vopros i lenimzm"
- procesow narodoweJ konsolidacji, jakie przebiegają
wśród do niedawna
opóźnionych w rozwoju
ludów ZSRR. W planie prac Instytutu przewidywane
jest zbadanie tego
rodzaju procesów w Dagestanie i wśród ludów Syberii.
W dziedzinie folklorystyki Instytutu Etnografii włączył do planu robót
opracowanie takich zagadnień jak pochodzenie folkloru, folklor jako
źródło poznania światopoglądu ludu, oraz gromadzenie i publikowanie materiałów z dziedziny folkloru Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i okresu powojennego.
W dziedzinie etnogenezy Instytut Etnografii przewiduje
opracowanie
metodologii etnogenetycznych
badań w świetle stalinowskiej
nauki o narodzie i języku, przeprowadzenie
obszernej dyskusji na te tematy z udziałem nie tylko etnografów,
lecz i archeologów,
lingwistów,
historyków,
antropologów, a następnie wydanie specjalnego, .zespołowo opracowanego
dzieła, poświęconego zagadnieniom etnogenezy. Dyskusja z udziałem przedstawicieli innych dziedzin wiedzy ma zapoczątkować coraz ściślejszą współpracę między uczonymi różnych specjalności przy opracowywaniu
zagadnień etnogenezy.
Na Zjeżdzie omówiono również problemy etnograficznego
badania ludów krajów kolonialnych. Cele i zadania tych badań dawno już wykroczyły poza krąg problemów, związanych wyłącznie z ustrojem
spólnoty
pierwotnej. Zjazd zwrócił uwagę etnografom na znaczenie i konieczność
badania współczesnego stanu ludów kolonialnych ze szczególnym uwzględnieniem procesów kształtowań
się burżuazyjnych
narodowości w warunkach kolonialnego reżymu. Jednakże ten zwrot do badania współczesności
w żadnym razie nie powinien oznaczać jakiegokolwiek
zmniejszenia postępu teoretycznego opracowywania
zagadnieil hist::Jrii spJleczeńst'Nd p'Cl'\votnego. Z zagadnień tych na plan pierwszy wysuwa siC; konieczność
stworzenia nowej periodyzacji historii pierwotnej, a w związku z tym dalsze
po-
racowanie problemów powstania i wczesnych form ustroju rodowego.
~fosunku rodu i plemienia, dalej - przejścia od matriarchatu
do patriarchatu, od społeczeństwa bezklasowego do klasowego itp.
Zjazd etnograficzny
był równocześnie do pewnego stopnia i zjazdem
antropologów, ponieważ wzięli w nim udział przedstawiciele prawie wszystkich antropologicznych
instytucji ZSRR i omówiono najważniejsze
zagadnienia z dziedziny antropogenezy
i etnicznej antropologii oraz nakreślono
plan dalszych prac z tego zakresu.
.
Zjazd poświęcił wiele uwagi zagadnieniu historii rosyjskiej i radZleckiej etnografii, antropologii
i folklorystyki.
Instytut Etnografii
włączył
do planu bieżącego pięciolecia opracowanie obszernego dzieła, poświęconego historii etnografii, antropologii i folklorystyki.
Na Zjeździe omówiono również sprawy muzealnictwa
etnograficznego.
Stwierdzono poważne braki w tej dziedzinie i wytyczono drogi, zmierzające do udoskonalenia
i podniesienia poziomu pracy w muzeach etnograficznych. Ustalono program pracy na przyszłość i wykazywano
w rzeczowej krytyce i samokrytyce błędy i niedociągnięcia
podjętych prac. Zjazd
podkreślił również konieczność prowadzenia
dalszej walki z reakcyjną,
burżuazyjną
nauką, w szczególności z rasistowskimi
koncepcjami
amerykańskiej etnografii, głoszącej niższość opóźnionych pod względem kulturowym ludów i ich "niezdolność" do samodzielnego rozwoju.
Rozprawa
t1Taficznej
L. P o t a p o w'a:
Podstawowe
zagadnienia
wystawy
etno-
[Osnovnye voprosy etnograficeskoj
ekspozicii w Sovetskich muzejach] poświęcona jest omówieniu z.ałożeń etnograficznego muzealnictwa
w ZSRR. Autor podkreśla rolę, jaką powinny
odgrywać tego typu muzea w badaniach etnograficznych.
Omawia następnie teoretyczne
podstawy wystawy etnograficznej
stwierdzając,
że wy~tawa ta powinna opierać się na założeniach klasyków marksizmu i leninizmu, przede wszystkim na ostatnich pracach J. Stalina i na osiągnięciach
radzieckiej etnografii, z którą musi być jak naj ściślej związaną. Etnograficzna wystawa ma obrazować kulturę i byt danego ludu i wydobywać na
jaw wszystkie jego specyficzne narodowe właściwości, które wyróżniają
go od innych ludów. Jedyną naukową metodą tego rodzaju wystawy jest
metoda historyczno-materialistycznego
wyjaśnienia
etnograficznych
faktów i przejawów. Wystawa powinna obrazować dwie zasadniczo przeciwstawne sobie epoki historyczne - epokę przedrewolucyjną
i współczesną,
socjalistyczną. Trudności, jakie się wiążą z realizowaniem
tego postulatu
należy rozwiązywać zależnie od możliwości poszczególnych muzeów, przy
pomocy fotografii, rycin, odpowiedniego tekstu i innych tego rodzaju środków pomocniczych. Specyfikę kulturową
jakiegoś ludu należy przy tym
obrazować nie w sposób abstrakcyjny,
lecz na tle historycznego przebiegu
życia tego ludu. Przedstawiając
w muzeum przedrewolucyjne
życie danego
ludu nie można zapominać o należytym wydobyciu na jaw klasowego rozwarstwienia
tego ludu. Nie należy również popełniać błędu zbytniego
archaizowana kultury ll\dowej, bądź też nadmiernego idealizowania przedrewolucyjnego
bytu i kultury takiego lub innego ludu. Zwracać trzeba
55*
w
muzeach
radzieckich
866
867
uwagę także i na to, że nie wszystkie przejawy kultury ludowej powinny
być na wystawie
dodatnio ocenione.
Podejście muzeologa-etnografa
do
zbiorów musi być aktywne.
Ważne znaczenie dla etnograficznej
wystawy
posiada
odpowiednie
opracowanie jej wstępnego, wprowadzającego
działu. 'Zależnie od rodzaju
muzeum etnograficznego zmieniać się może jego tematyka, zwężać lub rozszerzać. Wystawa może obrazować kulturę i byt jednego tylko ludu bąd';.
też szeregu ludów, jak np. ludów nadwołżańskich,
północnego Kaukazu itp.
Ważną rolę odgrywają wystawy czasowe. Są to zazwyczaj wystawy typu
problemowego, jak np.: "Sztuka ludowa i ubiór ludów słowiańskich", "Dywany ludów Azji Środkowej" itp. organizowane przez. Państwowe Muzeum
Etnografii w Leningradzie.
O. B a d e l' w rozprawie:
Starożytne
Powietluże
w zwiqzku
z zagadnie-
i wczesnej historii
Powolża
[Drevnee Povetluz'e v svjazi s voprosami etnogeneza Mari i rannej istorii Povolz'ja] omawia na podstawie materiału archeologicznego
i wczesno-historycznego
zagadnienia,
związane
z kształtowaniem
się plemion maryjskich
i ludu
maryjskiego.
Autor przeprowadza
bardzo dokładną analizę materiałów
wykopaliskowych, ustala ich chronologię oraz związki kulturowe z innymi terenami
i rozpatruje
formy gospodarki dawnej ludności tego obszaru. W wyniku
dokonanego
przeglądu
O. Bader stwierdza,
że nadwołżańskie
maryjskie
terytorium
w ciągu tysiącleci, poprzedzających
przybycie
Rosjan, było
obszarem, na którym odbywało się bardzo silne wzajemne oddziaływanie
na siebie i .mieszanie się uralskich i wschodnio-europejskich
składników
antropologicznych,
kulturowych
i językowych.
W pewnych momentach
historycznych
zarysowywała
się przewaga jednych, w innych okresach drugich elementów.
Zdaniem autora zostało niezbicie stwierdzonym,
że
zabytki kulturowe,
znajdujące
się w górnej warstwie
szeregu grodzisk,
datowanych na rl[-VIH
w. w. n. e. są przejawami kultury dawnych Maryjców - Czeremisów. Sądzi on, że kształtowanie
się dawnych maryjskich
plemion, od których pochodzą współczesni Maryjcy, miało miejsce w I-ej
połowie I tysiącolecia n. e. w związku z przesunięciami się ludności z prawobrzeżnego obszaru dorzecza Wołgi na lewobrzeżny ..
Dzieje osiedlania się Rosj-an w dorzeczu Wietługi i na sąsiednich terenach zawołżańskich autor uważa za jeden z etapów nieprzerwanego tysiącoletniego posuwania
się Rosjan na Wschód. Punktem
wyjściowym
tej
wędrówki był obszar, zajęty w VI-X w. przez dawne słowiańskie plemiona,
a mianowicie przez Słowian Nowogrodzkich,
przez Krywiczów i Wiat yczów. Rosjanie osiedlali się początkowo nad Unżą, położoną bliżej ich
siedziby ojczystej.
Osiedlanie
się tam prawdopodobnie
zaczęło się już
w XIII w. Przedostanie
się Rosjan do dorzecza Wietługi, jak autor sądzi,
nastąpiło dopiero w XIV w. Postępującej
na wschód rosyjskiej, etnicznej
fali stawiały silny opór w X-XIII
w. państwo Bułgarów. a w XVIII-XV
w.
Chanat Kazański.
niami
etnogenezy
Maryjców
Treścią trzech następnych
rozpraw są opisy wyników badań
dzonych przez Instytut Etnografii Ak. Nauk w różnych ośrodkach
zowych.
prowakołcho-
G. M a s ł o v a w pracy
Osiedla i budowle
kołchozów
obwodu
mo[Selenij.a i postrojki kolch-ozov Moskovskoj Oblasti] omawia
wyniki wyprawy, zorganizowanej
w 1950 r. celem zbadania osiedli i budownictwa kołchozowego
i wydobycia na jaw przeobrażeń,
jakie zaszły
'IN rozplanowaniu
osiedli i budownictwie
wiejskim pod wpływem zmiany
form gospodarki i ustroju społecznego w nowej socjalistycznej
wsi.
~kiewskiego
N. N. Kał
o e v opisuje w pracy: Wzrost socjalistycznej
kultury
MoZda{Rybnicki rejon Mołdawskiej ASRR) [Rvst soci.aliceskoj
kul'tury Moldavan sela Zury] przeobrażenia
jakim uległa wieś mołdawska
pod wpływem przejścia na gospodarkę zespołową.
Na wstępie autor podaje krótki rys układu stosunków gospodarczych
i właśnościowych
przed rewolucją, historię założenia kołchozu i dalszego
jego rozwoju, przerwanego
najazdem hitlerowskim.
Z kolei dokonywuje
krótkiego przeglądu zmian, jakie zaszły w życiu ludności po założeniu
we wsi kołchozu.
OmaWlia nowe budownictwo,
ulepszenia
technicznogospodarcze, ułatwiające pracę i bytowanie, organizację pomocy sanitarnej,
rozbudowę ośrodków pracy kulturalno-oświatowej,
wreszcie przeobrażenia,
jakie zaszły w stosunkach społecznych. Kończy swe wywody stwierdzeniem,
że mołdawski
chłop-kołchożnik
jest świadomym
współtwórcą
w dziele
budowania wielkości swej ojczyzny.
Cykl prac,
poświęconych
opisom
współczesnej
wsi kołchoźniczej
w ZSRR zamyka rozprawa L. T e l' e n t'e v oj: Na drodze do zamożnego
wian
wsi
Zura
i kul~uralnego
życia
(Kołchoz
"Selija"
Ekabpilskiego
rejonu
Łotewskiej
[Na puti k zazitoćnoj i kul'turnoj
zizni]. Celem tej rozprawy
było
zobrazowanie przebiegu procesu socjalistycznej
przebudowy
wsi na podstawie wyniku badań, przeprowadzonych
w jednym z kołchozów Łotwy.
SRR)
S m i l' n o va
w pracy:
AtaZykat
i usynawianie
u Abchazów
ww. [Atalycestvo i usynovlenie u Abchazov w iX[X i XX ww.]
analizuje instytucje atałykatu
i usynowiania odgrywające w feudalnej Abchazji bardzo zbliżoną do siebie rolę społeczną.
.
Atałykat jest to oddawanie dzieci na wychowanie
do obcych rodzin.
Obyczaj ten był ogromnie rozpowszechniony
rw Abchazji aż do czasów
Rewolucji
Październikowej.
Występował
głównie u uprzywilejowanych
warstw społecznych, rzad:ziej wśród chłopów. Dzieci książęce i szlacheckie
wychowywały
się zazwyczaj w rodzinach chłopskich, rzadziej w innych
rodzinach równego sobie stanu, a wyjątkowo we własnej rodzinie. Autorka
podziela zd2nie M. Koswena, który uważa atałykat za jedną z przeżytkowych form awunkulatu
i wiąże czas jego powstania z okresem przejścia
od matriarchatu
do patriarchatu.
Usynawianie
odgrywało w Abchazji podobną rolę społeczną do atałykatu. Instytucja
ta nie została jeszcze wystarczająco
ani opisana, ani
wyjaśniona. Wśród Abchazów istniały trzy rodzaje usynawiania
- doroJ.
11)
XIX-XX
868
słego człowieka, praktykowane
zazwyczaj dla zapewnienia
sobie be~pi:czeństwa wśród obcych; następnie dziecka lub dorosłego, tz:-,. :,usyna;:'lame
śmiertelnego wroga", którego celem było w razie popełnJ:ma
zab.o]stwa,
zawarcie pokoju między rodziną zabójcy i zamordowanego l. wreszcIe ~synawianie dorosłego tzw. "przepuszczanie p~zez dom". Os.obm~ usyn.awlany
pozostawał nadal członkiem własnej swe] grup~ rodzmne], na:-'lązywał
'edynie określone zwyczajowo więzi z tym, ktory go usynawiał.
~r~y
~SZystkich rodzajach
usynawiania
głównym. momentem
był~ dotkmęcle
trzy razy ustami przez usynawianego
osobmka p:e~sl matki,. zony lub
siostry usynawiającego.
Na tej podstawie autorka wląze usynawlame z zawarciem mlecznego pokrewieństwa.
Obie te instytucje, atałykat i usynawianie,
służyły w przedrewolucyjnej Abchazji interesom feudałów i bogatego chłopstwa i zanikły całkowicie
w radzieckiej socjalistycznej Abchazji.
Zagadnieniom etnografii obcych krajów poświęcone są dwie r02Jprawy:
E. B 10m k v i s t Dyskryminacja
Irokezów
w Stanach Zjednoczonych
Ame_
"yki [Diskriminacia
Irokezow v Soedinnennych Statach Ameriki] i M. K udr j a v c e v a Niedotykalni
[Neprikasaemye
(o nekotorych osobennostiach
kastovoj organizacii v IndiiJ].
E. B 10m k v i s t omawia obecne położenie Irokezów w St. Zjednoczonych Ameryki Płn. Nawiązuje on do faktu złożenia w październiku
HI50 r. przez grupę wodzów irokezkich na ręce przewodniczącego
delegacji
radzieckiej
ZSRR na V 'sesję Ogólnego Zgromadzenia
O. N. Z. Wyszyńskiego kopii skargi na dyskryminacyjne
zarządzenia władz amerykańskich
w stosunku do Indian w ogóle, a w szczególności - wobec Irokezów.
Autor podaje zarys dziejów Irokezów ze szczególnym uwzględnieniem
tzw. Ligi Irokezów i roli Irokezów w walkach między Anglią i Stanami
Zjednoczonymi.
Omawia rozbicie i zniszczenie plemionirokezkich,
dokonane w końcu XVIII w. przez karne ekspedycje St. Zjednoczonych, następnie obecne ich rozmieszczenie oraz stan liczbowy. Z kolei zapoznaje
z historią badań etnograficznych, prowadzonych nad Irokezami i przechodzi
do szczegółowego opisu obecnego położenia Irokezów, posiadających
zaledwie znikomą cząstkę dawnych swych ziem.
Treścią rozprawy M. K u d l' j a v c e v a o Nietykalnych
jest analiza
niektórych
przejawów
organizacji
kastowej
w Indiach ze szczególnym
uwzględnieniem najniższych kast społeczeństwa hinduskiego. Sam problem
pochodzenia
"niedotykalnych"
autor uważa za część bardziej złożonego
zagadnienia,
mianowicie zagadnienia
istoty i pochodzenia ustroju kastowego oraz hinduizmu. Rozstrzygnąć to zagadnienie można będzie, zdaniem
autora, dopiero po zanalizowaniu specyfiki warunków wytwórczości i społecznych stosunków Indii, specyfiki feudalizmu i poprzedzających
go form
organizacji społecznej. M. Kudrjavcev kończy swą pracę omówieniem obecnego położenia "niedotykalnych",
wiążących się coraz bardziej z klasą
robotniczą Indii.
869
S. T o kar
e v w rozprawie: Główne etapy rozwoju rosyjskiej
przedi radzieckiej
etnografii
[Osnovnye
etapy razvitija
russkoj
dorevoljucionnoj
i sovetskoj etnografii]
wysuwa
projekt
periodyzacji
historii etnografii w Rosji. - Zadanie zespołowego opracowania
historii
etnografii
podjął Instytut
Etnografii A. N. ZSRR. Celem tej zbiorowej
pracy wybitnych specjalistów ma być wykazanie wielkiego wkładu rosyj ..
skiej nauki do etnografii światowej i prioritetu uczonych rosyjskich przy
stawianiu
i rozwiązywaniu
zasadniczych
problemów
etnografii,
rozumianej
jako nauki o człowieku
i jego kulturze.
Autor jest zdania,
że pierwszym
etapem podjętego przez Instytut
Etnografii
zadania powinno być opracowanie
ogólnego ujęcia periodyzacji
historii etnografii.
Periodyzacja
ta umożliwiłaby
ustalenie
różnorodnych
pod względem
jakościowym
etapów
historycznego
procesu,
przebiegającego
w czasie.
Określać ją powinny
w zasadzie węzłowe punktyogólnohistorycznego
rozwoju Rosji. Historię etnografii w Rosji autor dzieli na dwie epoki _
przedrewolucyjną
i po Rewolucji Październikowej.
W historii rozwoju
etnografii w Rosji przedrewolucyjnej
S. Tokarev wyodrębnia
8 okresÓw.
Wszystkie te okresy
autor
kolejno rozpatruje,
uzasadniając
wynikami
przeprowadzonej
analizy, proponowany
przez siebie projekt
podziału
chronologicznego
historii etnografii. W dziejach etnografii
w Rosji po
Rewolucji Październikowej
S. Tokarev wyodrębnia 4 etapy. Autor końclY
swą pracę wyliczeniem
zadań, jakie stoją przed radziecką
etnografią
w obecnym etapie jej rozwoju.
rewolucyjnej
N. B u t i n o v w dyskusyjnym
artykule
O pier1l'otnej ciągłości języ.
w Australii
[O pervobytnoj
lingvisticeskoj
nepreryvnosti
v Avstralii] wykazuje na przykładzie istniejącej wspólnoty słownictwa między
wieloma lokalno-rodowymi
grupami ludności Australii - słuszność hipotezy prof. S. Tołstowa o pierwotnej
ciągłości językowej.
Stwierdza
on.
że wskutek zawieranych
związków małżeńskich
między członkami rÓŻnych plemion i spotkań międzyplemiennych,
urządzanych
przy różnych
okazjach, np. przy obrzędach inicjacji, języki mniej lub bardziej zbli:,:onych ze sobą plemion wykazują znaczny procent wspólnego zasobu słownictwa.
kowej
Do rzędu dyskusyjnych
artykułów
należy również artykuł M. K o swen.a:
O historycznym
ustosunkowaniu
się rodu i plemienia
[O istoriceskom sootnośenii
roda i plemeni].
Autor polemizuje
z wywodami
S. Tołstowa, który wystąpił w obronie koncepcji istnienia przedplemien_
nego stadium rozwoju społeczeństwa
pierwotnego
uważając, że ród poprzedzał powstanie plemienia. - M. Koswen nie zgadza się z tym ujęciem.
Jest on zdania, że plemię powstaje równocześnie z rodem w momencie
powstania
ustroju
rodowego, zjawiającego
się na miejsce pierwotnego
"tada.
Z
hipotezą
S.
si~ dyskusyjna
praca
chodzenia
pokrewnych
Tołstowa o "pierwotnej
ciągłości językowej"
wląze
V. G u d k o v o j - S e n k e v i c: Do zagadnienia pogrup i rodzin
języków
[K problemeproischozde-
870
nija l'odsvennych
grup i semej jazykov). Autorka
uważa, że hipoteza
S. Tołstowa o istnieniu w historii społeczeństwa rodowego okresu, w którym istniały oddzielne rody, ale nie było jeszcze plemion, pORiacla dla
językoznawstwa
ogromne zna~zenie.
Równie ważnym wydaje jej się przypuszczenie
tegoż samego Rutora.
że egzogamia była podstawą ukształtowania
się "pierwotnej ciągłości językowej".
Autorce odpowiadają
w zasadzie przypuszczenia
S. Tołstowa. Uważa
ona jednak, że na razie nie zostały one jeszcze wystarczająco udowodnione,
ale równocześnie sądzi, że zorównawczo-historyczne
badania Finno-ugryjskich języków będą w stanie dostarczyć materiału faktycznego który pozwoliłby zamienić hipotezy w teorię.
N. S a l'k o w artykule:
Dywany
południowego
Dagestanu
[Kovry
juznogo Dagestana), ilustrowanym wieloma rycinami, omawia jedną z dziedzin twórczości artystycznej kobiet Dagestanu. Wyrób dywanów szczególnie
rozpowszechniony
był na terenie południowego Dagestanu. Dywany Dagestanu z dawna słynęły z wysokich swoich zalet.
N. Sal'ko opisuje rozwój kobiernictwa
po Rewolucji Październikowej,
wyróżnia szereg lokalnych ośrodków tej wytwórczości i analizuje cechujące
je elementy zdobnicze.
Dział kroniki poświęcony jest głównie omówieniu działalności Instytutu
Etnografii A. N. ZSRR za rok 1950 i r,siągnięć Zjazdu Etnograficznego.
odbytego na początku 1951 r.
Rok 1950 był rokiem zakończenia prac naukowo-badawczych
Instytutu
Etnografii pierwszej pięciolatki powojennej, i opracowania planu nowego
pięciolecia. W roku tym Instytut Etnografii zakończył zwrot w rozwoju
radzieckiej etnografii, dokonywany w myśl postanowień C. K. W. K. P. (b) w odniesieniu do ideologicznych zagadnień i nowych prac J. Stalina przechodząc zdecydowanie do badania kultury i życia współczesnych ludów.
W r. 1950 zaczęto również przeprowadzać badania kultury i życia robotników, jako składowego elementu socjalistycznych
narodów. Rozpoczęt()
prace nad zagadnieniem,
umieszczonym
w planie następnej
pięciolatki
"Mieszkanie ludów ZSRR w związku z socjalistyczną
przebudową osiedli
kołchoźniczych" .
Rozpoczęto również prace wstępne nad dalszymi problemami następnej
pięcio~atki, a mianowicie
nad "Powstawaniem
nowych socjalistycznych
narodow w ZSRR" i "Powstawaniem
narodów w warunkach ustroju kolonialnego".
W roku 1950 przeprowadzone
były badania nowych form życia rodzinnego ludów ZSRR.
.W związku z opracowywaniem
problemu badania etnicznego składu
ludow c.ałego świata zakończono redagowanie
4 tomów wielotomowego.
wydawnIctwa "Ludy świata".
.
Poważn?:mi rezultatami
pracy wykazał się dział etniczny statystyki
I kartograflI
Instytutu
Etnografii. W dziale tym opracowano w. r. 1950
llzer~g map etnograficznych
poszczególnych republik i ogólną mapę etnograficzną ZSRR dla szkoły średniej. Zakończono pracę nad 13 rozdziałami
871
Atlasu etnograficznego Syberii, zawierającymi 50 map i ponad 1000 rysunków i fotografii. Opracowano następujące działy Atlasu: 1) Rozmieszczenie
ludów Syberii w XVII w.; 2) Współczesne rozmieszczenie ludów Syberii;
3) Typy gospodarki ludów Syberii; 4) Mieszkanie ludów Syberii; 5) Typy
transportu
renami; 6) Typy hodowli psów; 7) Typy nart; 8) Typy łodzi:
9) Typu ubioru zwierzchniego ;10) Typy obuwia; 11) Ornament ludów Syberii; 12) Typy bębnów szamańskich; 13) Typy ubiorów szamańskich ludów
Syberii.
Wśród innych prac, wykonanych
przez Instytut Etnografii
w r. 1950
należałoby jeszcze wymienić przygotowanie do druku przez Wydział Folkloru zespołowej pracy pt. "Słowiański
folklor",
opracowywanie przez tenże
Wydział zagadnień pochodzenia
folkloru i sztuki plastycznej,
nastepnie
zakończenie Zbiorowej pracy "Anglo-amerykańska
etnografia
na slużbie
imperializmu"
oraz przygotowywani.e wraz z katedrą Etnografii Moskiewskiego Uniwersytetu
"Kursu
og6lnej
etnografii".
Ukończenie
tego podręcznika przewidywane jest na r. 1955.
W 1950 r. opracowano również szereg publikacji na podstawie zbiorów
muzealnych i zorganizowano szereg wystaw w muzeach Instytutu Etnografii.
Nie zaniedbano również ważnej sprawy przygotowywania
przez Instytut
nowych kadr pracowników naukowych na polu etnografii.
Ważnym działem prac Instytutu Etnografii Ak. N. ZSRR w r. 1950 były
rozległe badania terenowe, prowadzone w różnych częściach kraju.
Instytut Etnografii zorganizował również na początku 1951 r. ogólnokrajowy Zjazd Etnograficzny w Moskwie. W zakończeniu Zjazdu uczestnicy
jego uchwalili rezolucję, ujmującą
w 16 punktach
główne osiągnięcia,
trudności i zadania etnografii radzieckiej.
Rezolucja podkreśla zasadnicze zmiany i przeobrażenia
jakim' uległa
w ciągu ostatnich 12-tu lat etnografia w ZSRR i stwierdza, że głównym
zadaniem radzieckich
etnografów
powinno być badanie socjalistycznego
życia chłopów w kołchozach i klasy robotniczej ZSRR. W dziale tych prac
na plan pierwszy należy wysunąć badanie budownictwa.
Dalszymi ważnymi zadaniami etnografii radzieckiej powinno być badanie ludowej twórczości ze szczególnym uwzględnieniem
folkloru, następnie
zagadnień etnogenezy, zwłaszcza ludów słowiańskich, badanie etnograficzne
krajów ludowej demokracji, badanie współczesnego położenia ludów krajów
kolonialnych i zależnych. Jednym z najważniejszych
zadań w dziedzinie
badania społeczeństwa
pierwotnego
jest opracowanie
nowej periodyzacji
historii ustroju spólnoty pierwotnej, a w związku z tym teoretyczne zbadanie szeregu zagadnień z tego zakresu.
Rezolucja Zjazdu omawia również zadania, stojące przed antropologią
radziecką w dziedzinie antropogenezy i antropologii etnicznej.
Z kolei podkreśla znaczenie podjętej przez Instytut Etnografii inicjatywy opracowania
wielkiego
zbiorowego
dzieła, poświęconego
historii
rosyjskiej etnografii, antropologii i folklorystyki. Następnie zwraca uwagę
na "konieczność naukowego opracowania podstawowych
zagadnień ekspozycji etnograficznej w muzeach radzieckich na podstawie zasadniczych prac
klasyków marksizmu-leninizmu
i osiągnięć radzieckiej etnografii".
Zjazd
873
872
uważa za rzecz niezbędną zwrócenie odnośnym władzom uwagi na konieczność stworzenia
wystaw etnograficznych
we wszystkich
muzeach
krajoznawczych
i przypisuje
wielkie znaczenie zorganizowaniu
muzeów
kultury ludowej i architektury
na wolnym powietrzu.
Zjazd uznał za rzecz konieczną zwrócenie się do Ministerstwa
Szkół
Wyższych z prośbą o utworzenie katedr etnografii w ważniejszych uniwersytetach, a przede wszystkim w ośrodkach uniwersyteckich
stolic autonomicznych republik i wprowadzenie
etnografii, jako obowiązującego przedmiotu na wydziale geografii i na wydziale wschodu uniwersytetów
oraz
historii i geografii Instytutów pedagogicznych.
W dziedzinie badań terenowych Zjazd wysunął konieczność opracowania
przez Instytut Etnografii programu i metodycznych
założeń prac terenowych w zakresie przede wszystkim badań etnograficznych
kołchozów, klasy
robotniczej, budownictwa
itp. Zjazd uznał za niezbędne zwrócenie się do
Instytutu
Etnografii
z prośbą organizowania
co roku sprawozdawczych
zebrań krajowych,
poświęconych omówieniu wyników przeprowadzonych
badań terenowych. Aprobując decyzję Instytutu przeprowadzenia
dyskusji
na temat metodologii etnograficznych
badań i periodyzacji historii społeczeństwa pierwotnego,
Zjazd zalecH organizowanie
podobnych
dyskusji
na inne zasadnicze tematy etnografii.
Zeszyt II zamykają sprawozdania
z obrony dysertacji
kandydackich
w Instytucie Etnograi'ii Ak. N. ZSRR oraz recenzje. zakres tematyki dysertacyj obejmował
następująoe
zagadnienia:
Ubiór ludowy zakarpa.ckich
likra:ińców; przeżytki ustroju rodowego u południowych Słowian w XIX
do XX ww.; skład narodowościowy
ludności Holandii w świetle danych
etnograficznych;
próba etnognaficzmego badania
socjaHstycZlI1ej kultuil'Y
abchazskiej wsi kołchoźni·czej; typy antropologiczne tubylczej ludności Mołd'.lwski,ej SRR (Do problemu etnogenezy Mołdawian).
Na wstępie zeszytu III - 1951 r. czasopisma "Sovetskaja Etnografija"
znajduje
się rozprawa
S. T o ł s t o wa
Wyniki'
przebudowy
praev
Instytutu
Etnografii
A. N. ZSRR w świetle dzida I. V. Stalina "Marksizm
i zagadnienia językoznawstwa"
[Itogi perestrojki raboty Instituta Etnografii
A. N. ZSRR w svete truda L V. Stalina "Marksizm i voprosy jazykoznanija).
Jest to referat wygłoszony przez S. Tołstowa na posiedzeniu Rady naukowej Instytutu Etnografii, poświęconym
obchodowi
roC'znicy ukazania się
w druku prac J. Stalina o językoznawst ••.•
ie.
Autor omawia ujemny wpływ M. Marra i jego szkoły na rozwój etnografii w ZSRR. Wpływ ten etnografowie
radzieccy zaczęli przezwyciężać
dopiero po 1934-36 r., po opublikowaniu
orzeczeń partii ,odnoszących się
do historii oraz "Uwag" Stalina, Kirowa i Zdanowa o konspektach
podręczni~ów historii ZSRR i historii powszechnej.
Publikacje
te odegrały
zasadmczą rolę w rozwoju etnografii i archeologii na drodze marksizmu
i leninizmu.
Po ukazaniu się w druku prac J. Stalina o językoznawstwie
naukowobadawcze Instytuty ZSRR, a wśród nich i Instytut Etnografii, przystąpiły
do rewizji dokonanych prac, stwierdzenia
ich błędów i wyszukania dról1
wyjścia z kręgu mylnych założeń marryzmu.
'"
·l
'.1;
i
Instytut Etnografii rozpoczął ten krytyczny przegląd od oceny prac,
przygotowywanych
do druku, Szczególną uwagę poświęcono opracowaniu
nowych ujęć zagadnień etnogenezy, zgodnych z założeniami nauki J, St:ll'rn
o narodzie i języku. Decydującą rolę w tej dziedzinie prac Instytutu odegrał
Wszechzwiązkowy
Zjazd etnograficzny,
zwołany
na początku
1951 r.
W zjeździe i w dyskusji nad problemami
etnogenezy wzięli udział poza
etnografami
antropologowie,
archeologowie, historycy i lingwiści.
Do ważniejszych zagadnień, które wymagają dokonania krytycznej ich
oceny z punktu widzenia nowych ujęć etnografii radzieckiej należą według
S. Tołstowa m. in. problemy takie, jak pochodzenie sztuki, periodyzacja
historii s'połeczeństwa pierwotnego, sprawa procesu konsolidacji narodowej
wielu do niedawna opóźnionych w rozwoju ludów ZSRR oraz współczesnych ludów krajów kolonialnych i zależnych. Autor wyraża głębokie prz~konanie, że cała dalsza praca w dziedzinie etnografii będzie rozwijała się
na podstawie głębokiego twórczego przyswojenia sobie założeń najnowszych
prac J. Stalina, będących wybitnym osiągnięciem marksistowsko-leninowskiej nauki.
W następnym artykule: Rozwój radzieckiej antropologii w świette pracy
J. Stalina "Marksizm
i zagadnienia
językoznawstwa"
[Razvitie sovetskoj
antropologU w svete trud a L V. Stalina "Marksizm i voprosy jazykoznanija")
M. L e v i n rozważa znaczenie nowych prac J. Stalina dla antropologii.
Stwierdza on, źe prace te odkryły nowe perspektywy
przed pracownikami
naukowymi różnych gałęzi wiedzy, a w szczególności - historii, w szerokim
tego słowa znaczeniu. Antropologia, choć zaliczona do nauk biologicznych,
związana jest jak najściślej swą tematyką z historycznymi dyscyplinami zwłaszcza z archeologią i etnografią. Rok, który upłynął od czasu ukazania
się prac J. Stalina, był i dla antropologii okresem, w którym dokonano
krytycznego przeglądu dawnych prac, przezwyciężono błędne ujęcia i wytyczono drogi nowej, twórczej pracy.
Autor stwierdza,
że jednym z ważniejszych
problemów
antropologii
jest zagadnienie etnogenezy
i związane z nim zagadnienie
genezy świadomości, powstania myślenia i mowy. Te problemy rozwiązywane są obecnie
w myśl założeń pracy J. Stalina o językoznawstwie.
Poświęcona im jest
praca V. Bunaka o początkowych
etapach rozwoju myślenia i mowy na
podstawie danych antropologii.
Drugą ważną dziedziną radzieckiej
antropologii jest dziedzina antropologii etnicznej, w której może naj silniej przejawiły
się błędne ujęcia
s~koły Marra.
Dalsze wskazania znajduje antropologia radziecka w pracach J. Stalina
o językoznawstwie.
Antropologia
etniczna rozpatrując
zagadnienia
typów
antropologicznych,
powstawania
skladu
antropologicznego
współczesnej
i dawnej
ludności, wiąże się ściśle z lingwistyką,
archeologią,
historią
i etnografią. Jednym z ważniejszych jej zadań jest teoretyczne opracowanie
zagadnienia
stosunku typów antropologicznych
z jednej strony, ludów,
języków i kultur - z drugiej, jak również opracowanie zgodnie z założeniami ostatnich
prac J. Stalina, zagadnienia
procesu kształtowania
się
875
874
i przeobrażania
!.
!.,~
.
typów antropologicznych
na różnych
etapach
społeczeństwa
ludzkiego.
Autor kończy swą rozprawę stwierdzeniem,
że praca J. Stalina o językoznawstwie
okazała
się dla antropologii
źródłem
twórczych
badań
i niezawodnym
orężem w walce z idealistycznymi,
antymarksistowskimi
koncepcjami w tej dziedzinie wiedzy.
Treścią obszernej rozprawy I. P o t e c h i n a: Niektóre problemy etnograficznego
badania
ludów
krajów
kolonialnych
[Nekotorye
problemy
etnograficeskogo
iz'ucenija narodov kolonial'nych
stran] jest omówienie
nowych ujęć etnografii radzieckiej w dziedzinie badań ludów krajów kolonialnych i zależnych.
Autor stwierdza, że etnografia zagraniczna, zwłaszcza w krajach posiadających kolonie ,ogranicza się w zasadzie do badania życia i kultury tych
ludów, a zgromadzony
przez nią materiał
wyzyskiwany
jest następnie
przez kierownicze klasy państw imperialistycznych
dla utrwalenia kolonialnego ucisku.
Etnografia radziecka do niedawna ujmowała badanie kultury i życia
ludów krajów kolonialnych
jednostronnie,
rozpatrując
jedynie tradycyjne
formy życia tych ludów bez uwzględnienia
współczesnych
warunków
ich
bytowania i współczesnej
kultury. Autor uważa to stanowisko
za niewłaściwe.
Sądzi on, że jednym z ważniejszych
zadań etnograficznego
badania ludów kolonialnych
jest zbadanie
charakteru
i przyczyn
ich
opóźnienia
w rozwoju
oraz opracowanie
historii
kultury
tych ludów
z uwzględnieniem
dziejów rozwoju konkretnych
ludów w okresie poprzedzającym ich uciemiężenie przez kolonizatorów,
a następnie przeobrażeina
ich życia w warunkach
ucisku kolonialnego.
Wśród zespołu zagadnień, związanych z tą dziedziną badań etnograficznych autor wyodrębnia i analizuje szczegółowo dwa: l) rozkład ródowoplemiennej organizacji, przeżytków niewolnictwa
i stosunków feudalnych
oraz 2) kształtowanie
się narodów burżuazyjnych.
Oba te zagadnienia
uważa przy tym za dwie strony jednego procesu - rozwoju stosunków
kapitalistycznych.
Odrębnym zagadnieniem jest sprawa kształtowania
się i rozwoju spólnot
narodowych w takich krajach, jak Chiny, Korea, Vietnam, które zostały
już oswobodzone od ucisku imperialistycznego.
W zakończeniu pracy autor podaje krótki przegląd angielskiej funkcjonalnej oraz amerykańskiej
psychologicznej szkoły etnograficznej
i wykazuje
ich antynaukowe i reakcyjne założenia. Stwierdza on, że etnograficzne badania ludów krajów kolonialnych
i zależnych powinny być ściśle związane
z nieustępliwą
walką z tymi kierunkami
współczesnej burżuazyjnej
etnografii, które służą reakcyjnej polityce imperializmu. Za takie kierunki uważa
przede wszystkim funkcjonalizm
i psychologiczną szkołę amerykańską.
Autor jest. zdania, że należy również zwalczać poglądy wyrażane w pracach. et~o~raflcznych,
pisanych przez przedstawicieli
inteligencji tubylczej.
przejaWiających s:voiste "narodnickie" nastawienie. Idealizując dawny ustrój
spólnot.y .rodo.weJ. autorzy
ci ułatwiają
imperialistom
przeprowadzanie
reakcYJne} pohtykl zachowywania starych i przeżytych form źycia i kultury.
:
Rozprawa
V. B li n a k a : początkowe
etapy rozwoju
myślenia
i mowll
antropologii
[Nacalnye etapy razvitija myślenija i reci po
dannym antropologii] była referowana
na Zjeździe Etnograficznym.
Autor.
opierając się głównie na badaniach morfologicznych
i paleoantropologicznych w powiązaniu z danymi
archeologicznymi
i psychofizjologicznymi.
podaje schemat początkowych
etapów rozwoju myślenia i mowy. Zaczyna
pracę od rozpatrzenia
stadiów, poprzedzających
powstanie mowy, po czym
analizuje początkowe stadium rozwoju mowy i myślenia i następne, któ1'('
(;kreśla jako stadium powiązanych wypowiedzi. Stwierdza przy tym istnienie
jakościowej różnicy między mową pitekantropusa,
sinantropusa,
neandertalczyka a mową homo sapiens. Za fakty, które można dowieść uważa
"nierozerwalny
związek między rozwojem myślenia i dźwiękową stroni:!
mowy; przodującą
rolę zmieniających
się warunków
naturalnego
i społecznego środowiska; decydujące zwroty w rozwoju intelektu, dostosowane
po pierwsze
do opanowania
umiejętności
przygotowania
narzędzi;
po
drugie - do przejścia od dolnego paleolitu do górnego; proces wyprostowania ciała jako siła poruszająca
w przebudowie
peryferyjnych
organów
mowy i wnioski, wypływające z badania szkieletów człowieka wykopaliskowego odn.ośnie położenia krtani i pracy dolnej szczęki".
V. Bunak jest zdania, że zagadnienie myślenia i wczesnych etapów jego
rozwoju - jest podstawowym
problemem nauki o pochodzeniu człowieka
i jako takie powinno zająć należne mu miejsce w radzieckiej antropolog i i
i teorii antropogenezy.
wedlug
danych
S. K l j a s s t o r n y j w niewielkiej rozprawce: Kangiujska
etnotoponiw tekstach orchońskich
rKangjujskaja
etno-toponimika
w orchonskich
tekstach] analizuje szereg dawnych tekstów orchońskich i na ich podstawie
próbuje wyjaśnić nazwy pewnych ugrupowań
etnicznych
i miejscowości
na obszarze środkowej
Syr-Darii.
Po szczegółowym
rozpatrzeniu
tych
tekstów dochodzi do wniosku, że na początku VIII w. oazy środkowej
Syr-Darii, zwanej wówczas rzeką Kanga, tworzyły jeden polityczny związek,
którego ośrodkiem był Otrar (inaczej Trarband).
Plemiona Pieczeniegów,
określane
jako Kengeresowie
"ludzie Kanga" "mężowie Kanga" według
omawianych tekstów były jedynym na tym obszarze masywem etnicznym.
przeciwstawianym
Sogdyjcom i zachodnio-tiurkskim
plemionom.
Ten wojenno-polityczny
blok związku pieczenieżskich plemion z mieszkańcami średniej Syr-Darii, w których panowali władcy pochodzenia tiurkskiego - w dużej mierze tłumaczy, zdaniem autora, powodzenie stuletniej
walki tych władców z arabskimi najeźdźcami.
Treścią obszernej rozprawy V, K r u p j a n s k oj:
Ludowa
twórczość
pieśniarska
w okresie powojennym.
(Na podstawie materiałów
rosyjskich,
ukraińskich
i białoruskich).
[Narodnoe pesennoe tvorcestvo poslevoennogo
perioda] jest omówienie ludowego pieśniarstwa
Rosjan, Ukraińców i Białorusinów po ostatniej wojnie światowej.
Autorka zwraca uwagę na ścisle wzajemne związki, jakie istnieją od
dawna między tymi trzema narodami. Związki te zostały zacieśnione jeszcze
bardziej po Rewolucji Październikowej,
a w szczególności w czasie wielkiej
wojny ojczyźnianej.
Rozkwit ludowej twórczości
poetyckiej
po wojnie
mika
876
877
uwarunkowany
był ogromnym podwyższeniem stopnia napięcia twór.czego
ludowych mas, przejawiający
się we wszystkich niemal dziedzinach życia
ludności ZSRR. Współczesna twórczość ludowa przeżywa głębokie ~rzeobrażenia w związku z nowymi formami pracy i życia wsi kołchozowej,
ogólnym podniesieniem
się poziomu kultury
i rozwojem socjalistycznej
świadomości wśród ludzi radzieckich. Już przed wojną w folklorze rosyjskim przejawiało
się wyraźnie dążenie do stworzenia takich ludowych
radzieckich pieśni, które obrazowałyby w pełni nową socjalistyczną rzeczywistość w oparciu o najdoskonalsze wzory rosyjskiego pieśniarstwa.
W czasie wojny rozwinęła się ogromnie masowa twórczość pieśniarska,
szczególnie źywo przejawiająca
się w środowisku
frontowym
i partyzanckim. Wszystko to wywarło wielki wpływ na powojenną ludową twórczość poetycką, ogniskującą się głównie w twórczych zespołach chóralnych.
Dużą pomoc w tych poczynaniach okazują amatorom zawodowi kompozytorzy, wyjeżdżający w teren oraz zjazdy autorów ludowych pieśni, organizowane w różnych miastach kraju.
Ludowa radziecka pieśń z reguły powstaje w zespołach chóralnych.
zakładanych
w ośrodkach pracy, w kołchozach, sowchozach, fabrykach.
zakładach przemysłowych itp.
Coraz bardziej rozwija się metoda zespołowego opracowywania pieśni,
ułożonej przez jednego autora. Kolektyw wprowadza
do pieśni zmiany
i uzupełnienia tekstu i melodii.
Autorka analizuje
szereg pieśni, podkreślając
ich wysoki poziom
ideowy, patriotyzm i miłość do socjalistycznej ojczyzny i do Stalina. Pieśni
te odzwierciedlają dążenie ludzi radzieckich do budowania nowego komunistycznego społeczeństwa i obrony pokoju na świecie.
B. A l e k s a n d r o w w rozprawie:
Tybet
i Tybetańczycy
[Tibet
opisuje współczesne życie i kulturę Tybetańczyków.
Omawia
on w zarysie historię Tybetu i związki jego z Chinami, a następnie podaje
obszerny przegląd stosunków gospodarczych i społecznych kraju. Autor
zwraca szczególną uwagę na rolę religii lamaistycznej
i duchowieństwa
w kształtowaniu się i utrzymaniu do czasów obecnych w Tybecie ustroju
feudalnego. Kończy swą pracę omówieniem znaczenia podpisanej w maju
1951 r. umowy między Rządem Ludowym Chin i miejscowym rządem
Tybetu.
i Tibetcy]
A. N o v i c e v a: Koczownicy
i półkoczownicy
tureccy
we
[Tureckie kocevniki i polukocevniki v S'ovremennoj
!urcii] .poświęcona jest opisom życia i kultury tureckich koczowniczych
l nawpoł koczowniczych
plemion i rodów zwanych ogó:nie Jurukami. Zamieszkują
one głównie południowo-wschodnie
oraz zachodnie obszary
Anatolii.
.
Rozprawa
współczesnej
Turcji
Autor omawia szczegółowo rozmieszczenie tych plemion ich liczebność
rodowo-plemienną
organizację, gospodarkę i uk'lad społecz~ych stosunków:
W zakończeniu, w odrębnym rozdziale pod tytułem - reakcyjna polityka
tureckiego rządu wobec plemion - analizuje agrarną politykę turecldego
rządu, popierającą obszarników i bogatych chłopów ze szkodą dla uboższych
warstw ludności wiejskiej.
Polityka ta utrudnia, zdaniem autora, przechodzenie Juruków do życia
osiadłego, mimo zarządzeń
pozornie
temu sprzyjających.
A. Novicev
stwierdza, że w Turcji współczesnej brak odpowiednich warunków, niezbędnych do szybkiego usunięcia
istniejących
u Juruków
przeżytków
rodowo-plemiennych
i przejścia od nawpół-feudalnych
i nawpół-patriarchal.
nych stosunków do wyższych form społeczno-gospodarczego rozwoju.
V. G u s e v w obszernej rozprawie Hercen i poezja Ludowa [Gercen
i narodnaja poezija] czyni próbę usystematyzowania
poglądów A. Hercena
na poezję ludową i wyjaśnienia jego roli w dziejach folklorystyki, a częściowo i etnografii rosyjskiej.
Autor dochodzi do wniosku, że Hercen łącznie z Bielińskim zapoczątkował rewolucyjno-demokratyczny
kierunek w badaniach ludowej twórczości poetyckiej i opracował materialistyczną
metodę badania tej twórczości, rozpatrując
ją w związku z konkretną historią, przede wszystkim
z współczesnością i życiem mas pracujących.
Poglądy Hercena na ludową twórczość przeciwstawiały się idealistycznym i reakcyjnym teoriom w folklorystyce. Na tej podstawie autor ocenia
Hercena jako uczonego, który wyprzedził współczesną mu zachodnio-europejską i rosyjską burżuazyjną liberalno-szlachecką
folklorystykę.
Do rzędu dyskusyjnych omówień należą tezy referatu V. S o l' o k i n a:
Niektóre
zagadnienia
historii
społeczeństwa
pierwotnego
[Nekotorye voprosy
istorii pervobytnogo obscestwa], wygłoszonego na posiedzeniu naukowym
w Instytucie Historii Kultury Materialnej.
Autor polemizuje z hipotezą prof. S. Tołstowa o "pierwotnej ciągłości
językowej".
N. Ja s'k o podaje krótką notatkę pt.: Socjalistyczny
Donbass w ludowej
poetyckiej
Radzieckiego
Zakarpacia
[Socialisticeskij
Donbass
v narodnom poetickom tvorcestve sovetskogo Zakarpat'ja].
Opisuje on przeobrażenia,
jakim
uległy, po złączeniu
Zakarpacia
z Radziecką Ukrainą, popularne na tym obszarze kołomyjki. Pieśni te,
śpiewane przy pracy i podczas wypoczynku, w nowych warunkach
życia
Zakarpacia
wypełniają
się c,raz bardziej
społeczno-polityczną
treścią,
. związaną z różnymi rodzajamI pracy i wytwórczości. - Autor rozpatruje
szczegółowo kołomyjki, układane przez górników Donbassu, pochodzących
z Zakarpacia.
twórczości
1. G u r v i c w artykule: Współczesna twÓl'CZOŚĆ jakuckich
rzeźbiarz11
[Sovremennoe tvorcestvo jakutskich kosterezov] om<1wia twórczość
współczesnych
rzeźbiarzy
jakuckich,
wycinających
w kości mamutów
"zdobne przedmioty, figurki i sceny rodzajowe. Rzeźba w kości jest jedną
z postaci dawnej sztuki ludowej jakuckiej. Umiejętność ta rozwinęła sk
szczególnie po Rewolucji Październikowej.
Artykuł ilustr';:rwany jest fotografiami rzeźb, znajdujących się w muzeach Moskwy i ,Jakucka.
w kości
r. B a b a c h a n o v w krótkiej
grupy
Zydów-muzułmanów
evreev-musul'man
not.atce: Do zagadnienia
o pochodzenin
[K voprosu o proichezdenii gruppy
rozważa wypadki przechodzenia Zydów na
w Bucharze
v Buchare]
878
879
Islam w dawnym emiracie bucharskim
miastach
byłego Turk,=stanu.
Zmiana wyznania odbywała się zazwyczaj pod przymusem dla unikniecó"
więzienia, śmierci bądź teź z powodu nędzy. Niekiedy nawróceni na islam
Zydzi stawali ~ię fanatycznymi muzułmanami, czasami jednak zachowywali
potajemnie przepisy i obyczaje dawne] swej wlary. Po Rewolucji Październikowej Zydzi-muzułmanie,
uwolnieni od narodowego ucisku, włączyli się
aktywnie do życia radzieckiej Buchary, przezwycięźając
dawne swe odosobnienie i opóźnienie w rozwoju.
A. K o l p a k o v podaje krótką notatkę etnograficzną
O kurdyj~kim
Dżelalawand
[Kurdskoe
plemja
Dżelalavand]
mieszkającym
w Iranie.
W dziale kroniki znajdują się sprawozdania: z posiedzenia Rady Naukowej Instytutu
Etnografii A. N. ZSRR, poświęconego
obchodowi rocznicy
ukazani<a się w druku pracy J. Stalina o językoznawstwil€; 'Z nowych wy5'taw
Państwowego
Muzeum etnografii ludów ZSRR, przedstawiających
kulturę
i życie ludów północnego Kaukazu i ludów Powołża; z wystawy Muzeum
Ludowego Zycia Estońskiej SRR [Muzej narodnogo by ta Estonskoj SRR],
obrazującej przyjaźń narodów rosyjskiego i estońskiego w świetle danych
etnografii i historii; z prac folklorystycznych
Domu Twórczości Ludowej
Abchazskiej ASRR i obrony dysertacji kandydackich
w zakresie etnografii
w Instytucie Historii im. L A. Dżawachiszwili Ak. Nauk Gruzińskiej SRR.
Tematyka dysertacyj obejmowała następujące
zagadnienia:
Gruzińskie
ludowe kołowe środki transportu;
Sżatilskie "sapechno" [miejsce zebrań];
materiały do badania dawnej uprawy winorośli w Kiziki; z historii najdawniejszych
wierzeń
Gruzinów
(Kadagoba
w Chevsureti);
Instytucja
małżeńska w Mtilueti (według dawnych etnograf.ii); Młyny w wąwozie
Aragwskim.
Dział kroniki
kończy
7-stronicowe
sprawozdanie
L K a l c e v o j:
Etnograficzna
praca w Ludowo-demokratycznej
Polsce w latach 1945-1950
[Etnograficeskaja
rabota w narodno'-demokraticeskoj
Pol 's e w 1945-1950 g.].
W ostatnim dziale - krytyka i bibliografia - znajdują się omówienia
etnograficznych
artykułów,
zamieszczonych
w trzech pierwszych
tomach
"Wielkiej Encyklopedii
Radzieckiej",
!przegląd krytycZIl1Y rocznika pisma
"Afncan
Studies"
'Z r. 195'0, a
następnie
obszerne recenzje wydawnictw
z dzi.ałów Ludy ZSRR .~Ludy Ameryki.
plemieniu
Maria
,SOVETSKAJA
ETNDGRAFIJA",
zeszyt
Akademii Nauk ZSRR, Moskwa-Leningrad.
Frankowska
4-ty, rok 1951, Wydawnictwo
W czwartym kwartale 1951 roku zaszły dwa wydarzenia, które wyraźnie
zaznaczyły nowy etap w pracy sowieckiej etnografii. Pierwszym z nich
była konferencja Rady Naukowej Instytutu Etnografii ZSRR w Moskwie,
odbyta w dniu 9. 10. 1951, drugim - zorganizowany
przez wymieniony
Instytut,
zjazd etnografów,
językoznawców,
antropologów,
archeologów
i historyków, w Moskwie w dniach od 29. 10. do 3. 11. 1951 r. Tematem obu
narad były zagadnienia programowe
i metodologiczne.
4-ty zeszyt czaso-
pisma "Sovetskaja
Etnografija"
w roku 1951 zredagowany
został po wymienionych
konferencjach.
Nowe nastawienia
i zmiany z nich wynikłe
znajdują już w tym zeszycie swój wyraz, mianowicie w doborze tematyki.
w układzie i w sposobach ujmowania poszczególnych zagadnień.
Całość materiałów, podobnie jak w poprzedn:.ch zeszytach, ujęta została
w działy. Omawiany tu zeszyt 4-ty zawiera dziewięć działów.
Artykuł wstępny, prawdopodobnie
opracowany przez kolektyw redakcyjny, gdyż nazwiska
autora
nie podano, poświęcony
jest omówieniu
wspomnianej
już poprzednio konferencji.
Główną tematyką
konferencji
w dniach od 29. 10. do 3. 11. 1951 były zagadnienia etnogenezy. Artykuł
nosi tytuł: Obrady w sprawie metody badań etnogenetycznych
w świetle
stalinowskiej
nauki o narodzie i języku
[Sovie3eanje po metodołogii etnogeneticzeskich
isledovanii w svietie stalinskogo ucenia o nacji i jazykie].
W części wstępnej artykuł przynosi charakterystykę
sytuacji na odcinku
badań nad etnogenezą. Zagadnienie etnogenezy jest, zdaniem autora wzgl.
autorów, zagadnieniem niezmiernie trudnym i złożonym. Przy tym jednak
zagadnienie
to ma szczególnie wielkie znaczenie naukowe i polityczne,
zwłaszcza za naszych dni, 'kiedy świat podzielił się na dwa obozy, kiedy
w Związku Radzieckim i w krajach demokracji ludowych rozkwitają kultury narodowe wolnych narodów a w obozie imperializmu
wzrasta ucisk
narodów kolonialnych. Odpowiednio do interesów politycznych, nauka buri:ua~yj~a propaguje
reakcyjne
idee kosmopolityczne,
odmawiając
racji
Istmemu kultur narodowych
oraz narodowej
suwerenności
w imię tzw.
"kultury światowej" i "światowej gospodarki". W istocie swej oznacza to
podporządkowanie
się amerykańskiemu
imperializmowi.
Zagadnienia
etnogenezy, choć często dotyczą odległej przeszłości
są
jednak ściśle związane ze współczesnością i nie można właściwie rozu~ieć
procesu kształtowania
się ludów współczesnych, nie rozpatrując
zaszłych
poprzednio procesów historycznych.
Publikacje J. W. S t a l i n a w kwestiach narodowych oraz jego wypowiedzi w sprawie marksizmu w językoznawstwie
postawiły przed sowieckimi ba.daczami etnogenezy jako zadanie naj pilniejsze - poddać rewizji
wszystkle te prace naukowe, do których przeniknęły błędy teorii językowych N. N. Marra i jego spadkobierców
ideowych. Dotyczyło to nie tylko
językoznawców,
ale również etnografów, archeologów, antropologów
i in.
Zarazem, w świetle wypowiedzi J. W. Stalina, stało się oczywistym że dla
uzyskania. właści\~ych wyników badań na odcinku etnogenezy ni~zbędną
.lest. wspołpraca
Językoznawców,
etnografów,
archeologów,
antropologów
l hlstorykow.
W celu omówienia wspólnych metodologicznych
zagadnień
etnog~nezy zwołana została wymieniona wyżej konferencja.
W ciągu jej
trwama zos~ał~ wygłoszonych 25 referatów, częściowo poświęconych ogólr.~m zagadm:mom etnogenezy, a częściowo problemom pDchodzenia poszczegolnych ludow lub wreszcie, omawiająCYCh szersze zagadnienia etnicznoięzykowe.
W . t~ku dyskusji .i wymiany
sądów sluystalizował
się pogląd, że
zagadmen etnogenezy me mozna rozstrzygać bez udziału, przede ·wszystkim.
Językoznawców. Język nie jest jednak jedynym znakiem przynależności
880
I
I,
"!
etnicznei. Narody i ludy różnią się lub zbliżają także pod względem kultury.
Materiały etnograficzne pozwalają śledzić i poznawać procesy kształtowania
się kulturowej odrębności danego ludu. Toteż udział etnografii w rozstrzyganiu zagadnień etnogenezy jest niezbędny. Cennym w tych badanigch
jest także wkład, jaki wnosi antropologia i archeologia.
Zagadnienie
korzystania
z poszczególnych
typów źródel du badań
nad etnogenezą omawiali S. A. Tokarew i N. N. Czeboksarow w referacie.
o którym będzie jeszcze niżej mowa. O roli materiałów
archeologicznych
w badaniach nad etnogenezą mówiła w swoim referacie A. D. Udalcow.
'1'en sam problem omawiany był również w zbiorowym referacip G. F. Debeca, M. G. Lewina i T. A. Trorimowa.
Językoznawcy
wysunęli jeden z ważniejszych
problemów, mianowicie
problem kształtowania
się oraz rozwoju rodzin językowych.
Przewodnją
myślą, która przewijała się w referatach tego zagadnierda było stwierdzenie.
że "wspó:noty językowe są wynikiem rozwoju, wychodzącego
z jednego
źródła" (S. E., 4i1951, s. 5). Twierdzenie to nie natrafiało
na istotni3j~ze
sprzeciwy w toku dyskusji.
Jednym z centralnych zagadnień konferencji, było zagadnienie stosunku
między jednostkami
podziałów i klasyLkacji
językowych z jednej strony
a wspólnotami
etnicznymi,
typami antropologicznymi
i "k u l t u l' a m i"
archeologicznymi
z drugiej strony. Granice wspJlnot językowych nie pokrywają się jednak z granicami etnicznymi, a procesy kształtowania
się
zjawisk antropologicznych,
językowych i etnicznych różnią się między sobą
zasadniczo. Wnioski, jakie można wyprowadzić z wygłoszonych na ten temat
referatów, z dyskusji i wypowiedzi - pozwalają na twierdzenie,
że WYmienione tu zjawiska nie dadzą się zamknąć w jeden wspólny schemat.
Każde z tych zjawisk pows:aje i rozwija się w odrębnych, konkretnych
warunkach historycznych.
Bardzo liczne i interesujące materiały metodologiczne zawierały referaty
etnografów, archeologów, lingwistów i antropologów
- poświęcone etnogenezie poszczególnych ludów m. in. Słowian, Ugro-Finów,
Turków i in.
W sumie, konferencja stała się ważnym wydarzeniem w rozwoju etnografii radz:eokiej i zapoczątkowała nowy etap w badaniach :nad etnogenezą.
W krytycznej ocenie jej przebiegu i wyników stwierdza się, że obok wielcC'
pozyty",'nych osiągnięć były również braki i niedociągnięcia.
Tak np. etnografowie
niedostatecznie
zilustrowali
zagadnienie,
w jakim stopniu
materiały etnograficzne
są pomocne do rozstrzygania
zagadnień etnogenezy.
W niedostatecznym
stopniu naświetlono także zagadnienie obszarów historyczno-etnograficznych
i ich stosunku
do archeologicznych
"k u l t u r'·.
Podobne braki wykazały ujęcia takie, jak zagadnienie etnonimów. W zagadnieniach językoznawczych
nie poruszono prawie wcale problemu wewnętrznych praw rozwoju języka. Niedostatecznie
naświetlono
sprawę rozwoju
języków: "od języków rodowych do języków plemiennych,
od języków
plemiennych
do języków ludClwych i od języków ludowych do języków
narodowych". (S. E., 4.,'1951, s. 6). Ne dyskutowano także prubIernów takich,
jak najwcześniejsze
etapy w rozwoju języka, charakter
j<;zyków rodowych,
procesy przejścia od języków rodowych do plemiennych
i in. Tymczasem
881
zagadnienia
te należy dobrze poznać, aby móc rozstrzygać
pCldstawowe
problemy etnogenezy.
Tym niemniej wyniki konferencji
są niezmiernie
ważne i należy je
ocenić pozytywnie. Dzięki pracy J. W. Stalina - "Marksizm a zagadnienie
językoznawcze"
etnografowie
i antrop::>logowie stanęli
na nowych
pozycjach. "W twórczym wsp6łdziałaniu
z archeologami i językoznawcami,
poprzez spory i dyskusje dążą do dalszych osiągnięć, pamiętając wskazania
Stalina, że żadna nauka nie może się rozwijać i postępować bez walki
poglądów i bez swobodnej krytyki" (S. E., 4/1951, s. 6).
Następny artykuł, którego autorami są S. A. Tokarew i N. N. Czeboksarow omawia zagadnienia metodologiczne z zakresu etnogenezy. Artykuł
jest zatytułowany:
"Metodologia badań etnograficznych
na podstawie materiałów etnograficznych
w świetle prac J. W. Stalina o zagadnieniach
językoznawczych".
[Metodo·logia etnogenetic.eskichisledovanii
na materiale etnografii w svietie rabo t J. W. Stalina po voprosam jazykoznanija].
Treść tego artykułu
omówiona została na łamach LUDU (tom XLI)
w artykule p~św;ęconym zagadnieniom etnogenezy w radzieckiej etnografii.
Pomijając zatem szereg szczegółowo rozważanych w tym artykule problemów
etnogenezy i metod badawczych należy zauważyć, że wiek e interesującym
i ważnym podkreśleniem
jest to, że w badaniach językoznawczych,
etnograficznych i w badaniach nad etnogenezą, zdaniem autorów, stosować należy
metodę historyczno-porównawczą,
która, jak to wyraźnie ocenił i określił
.J. W. Stalin, mimo p~wnych niedociągnięć
daje p::>zytywne wyniki. Poza
tym każdego etnografa niewątpliwie
mocno interesuje zagadnienie zasięgu
oraz charakterystyka
tzw. o b s z a l' Ó w h i s t o l' Yc z n o - e t n o g l' a f i c zn y c h oraz tzw. o b s z a l' Ó w g o s p o d a l' c z o - k u l t u l' o w Yc h, a których mowa jest w referacie. Niestety w referacie zagadnienia
te zostały
wledwie dotknięte i to bardzo ogólnikowo.
W dz:ale: Materiały
i badania
etnograficzne
oraz antropologiczne
ZSSR - znajdujemy artykuł G. G. F l' a ł o w e j "Rzeka szczęścia" (Budowa
kanału Niewinnomyskiego
w twórczości ludowej) [Rieka Scastija].
W pierwszej, pClwojennej pięciolatce stalinowskiej
została zakończona
budowa kanału,
nawadniającego
obszar Stauropols-kiego
Kraju,
mianowicie Kanału Niewinnomyskiego.
Długi ria około 400 km kanał połączył
pełnowodną rzekę Kubań z korytem wyschłej rzeki Jegorłyk. Zbiedniałe,
~s"{utek stałej posuchy i br.aku wody, obszary tzw. Staurapolskiego
Kraju
l Gubernii
Rostowskiej otrzymały kubańską wodę. Klęska, która od szere"u
dziesiątek lat zawisła nad ludnością tych obszarów i która stała się prz;czyną strat ogromnych, niedoli i nędzy, została odwrócona.
W r. 1935
Socjalistyczne
Władze powzięły decyzję zbudowania
kanału. Z wielkim
rozmachem przystąpiono
do prac. Rząd wystąpił z apelem do ludności
przede Wszystkim zainteresowanych
obszarów, wzywającym do uczestnictwa
w budowie. Przeprowadzono umiejętnie agitację. Wynikiem tego był masowy
napły,:"" ochotniczych sił roboczych
do budownictwa
kanału.
W czasie
h:w~'11la robót. w ciągu szeregu lat. organizowano
liczne kul turalnoOSwlatowe
imprezy . Ok ol'lcznOSCl
.. t e sprzYja
'.
ł Y t'worCZOOClsamorodnych
"
l t'
'.
taen ow, Jakle znalazły się wśród uczestników robót. Powstawały
piosenki,
883
882
opowiadania, wiersze itp. o tematyce związanej z budową kanału. Niekiedy
utwory te prędko rozpowszechniały
się wśród robotników, pracujących
tu.
Niektóre z tych utworów były drukiem publikowane w gazetach lub choćby
tylko w ściennych gazetkach, czasami jedynie recytowane
na wieczornicach i akademiach. Ale nie tylko praca i wysiłki związane z budową kanału
były przedmiotem tej ludowej twórczości. Dla wieśniaków, dla ludzi gospodarujących w kołchozach, woda z Kubania stała się najważniejszym,
życiodajnym, urodzaj i bogactwo niosącym czynnikiem na umęczonych posuchą
stepach. Woda nowozbudowanego
kanału ożywiła martwiejące
życie tych
obszarów i zapoczątkowała
okres gospodarczej
pomyślności
i rozkwitu.
To też w pieśniach właśnie wieśniaczego ludu tych obszarów kanał Niewinnomyski nazwany został "Rzeką Szczęścia".
Autorka zebrała i zapisała w latach 1949-1951 niektóre z owych utworów. Z zapisków tych pochodzą materiały
cytowane w tekście artykułu.
Artykuł ten daje interesujący
obraz twórczości ludowej, w której znajdują
odbiCie wielkie zdarzenia, jakie dokonują się w kraju przodującego
socjalizmu.
L. I. Ł a w r o w, "Formy
domostwa
u ludów
póŁnocno-zachodniego
- do polowy XVIII-go
wieku".
[Formy żilisea u narodov sjevierozapadnogo Kawkaza d'o sjeriediny XVIII wieka).
Na temat budownictwa ludowego na Kaukazie ukazało się już dość dużo
prac. Wszystkie omawiają jednak formy budownictwa,
pochodzące najdalej z końca XVIII wieku. Autor probuje dać zarys historyczny form budownictwa z obszaru północno-zachodniego
Kaukazu. Rozpoczyna od omówienia
form mieszkalnych
paleolitu.
Dokonawszy przeglądu
znanych mu stanowisk archeologicznych,
stwierdza,
że w paleolicie na tym obszarze
mogły
istnieć
nast.
typy
miesz!kań:
pieczary
skalne,
prowizoryczne
szałasy z gałęzi i trwałe szałasy, prawdopodobnie
wyplatane z gałęzi i być
może obrzucane gliną. Istnienie ziemianki na tym obszarze nie znajduje dotąd wyraźnego potwierdzenia.
Z okresu neolitu brak, poza pieczarami, do~
statecznie rozpoznawalnych
znalezisk mieszkalnych. Z kilku stanowisk wynika możliwość istnienia szałasów oblepionych gliną. Z okresu miedzi znaleziska osad świadczą o planowym budowaniu
osiedli. Chaty stanowiska
Dolinskiego miały ściany wyplatane z gałęzi, przy czym ściana składała się
z dwóch plecionek, zewnętrznej
i wewnętrznej.
Przestrzeń
między tymi
ściankami wypełniano gliną. Typ tej chaty, przy tym krytej słomą, stał się
typem charakterystycznym
dla tego obszaru od okresu metali po dzień dzisiejszy. W okresie brązu pojawia się tu budowla kamienna z kamienia nieciosanego. W okresie scyto-sarmackim
wraz z azjatyckimi
koczownikami
zjawia się "kibitka". Tak więc w średniowieczu,
na omawianym obszarze
istniały, zdaniem autora, takie typy domostw: Lekka kibitka u koczowników,
kamienna sakla, dom kamienny z dachówkowym
kryciem i tzw. turłuczny
dom. ów plecionkowo-,gl'niany,
kryty słomą. Ten właśnie .,turłuczny" typ.
pomijając to, że równocześnie obok istniały jednak inne typy domostw, można określić jako ch,u.'akterystyczne
domostwo tego obszaru w okresie
średniowiecza i w okresie poprzednim.
Pozostało ono nadal tY'powym także
Kaukazu
w okresie pomongolskim, z wielką uporczywością
a nawet po dzień dzisiejszy.
trwając
po wiek XVIII-ty.
W. 1. D u ł o w, Przeżytki
ustroju
wspólnoty
rodowej
i życia rodowego
w XIX
i poczqtku XX wieku.
[p:erezitki obsc:nno'-rodowogo
stroja i rodowogo by ta u Tuvincew w XIX i naczale XX wieka].
Dawny podział terytorialno-rodowy
u Tuwinców zanikł w znacznym
już stopniu. Przez Chińczyków i Mandżurów zaprowadzony podział tery totorialny na sumony, chszuny i arbany spowodował, że rody w większości
przypadków zostały porozrywane. Współistnienie podziałów rodowych z nowymi podziałami administracyjnymi
spowodowało liczne przeniesienia cech
i znamipn rodowych podziałów na sumony i arbany.
Autor pracy znajduje jednak szeręg zachowanych do XIX-go wieku a nawet do początku XX-go wieku przeżytków dawnego ustroju. Śród takich
przeżytków wymienia autor jako pozostałość egzogamii rodowej, zachowany
u Tuwinców zwyczaj szukania i dobierania sobie żony poza grupą rodową.
W uprzywilejowanym
niekiedy położeniu kobiety, co zachowało się wyraźniej w biedniejszych rodzinach Tuwinców, autor szuka śladów prawa macierzystego. Zachowała
się również jeszcze pamięć wspólnych
rodowych
modłów i obrzędów, mających na celu zapewnienie
pomyślności całemu
rodowi.
Bardzo dawnym reliktem są pewne zwyczaje, związane z łowiectwem.
Zwierzyna,
upolowana
czy złowiona przez pojedynczego
myśliwego lub
grupę myśliwych z danego rodu, jest traktowana
jako własność wszystkich
członków rodu i wszyscy mają prawo uczestniczyć w podziale miesa. Skóra
ewn. rogi itp. pozostają własnością myśliwego, który zwierzę złowił. Istnieją także artele myśliwskie. Myśliwska grupa danego rodu poluje w wydzielonym w tajdze rejonie łowieckim.
U niektórych Tuwinców zachowały się wspomnienia
o wspólnym posiadaniu narzędzi pracy, o wspólnym władaniu pastwiskami i stadami.
O dawnym gospodarowaniu
wspólnym ma, zdaniem autora, świadczyć
fakt m. i. wymiany niektórych produktów między grupami, należącymi do
lednego rodu. Bywa tak, że wskutek podzialu administracyjnego,
grupy.
w.zasadzie należące do jednego rodu, zostały rozdzielone i znalazły się w od~Iennych warunkach
gospodarczych.
Otóż wtedy czesto grupy te u:'Cup~łmają wzajemnie, drogą wymiany, swoje zap.otrzebowania.
N. p. północni
C ~ o d u dostarczają swoim rodowym krewniakom na p:Jludniu chleb w Z3.mian za otrzymywane
stamtąd wielbłądy. Podobne wymiany mają miejSce m. i. w rodzie Kyrgyz.
Śladem pierwotnej,
wspólnej gospodarki oraz współodpowiedzialności
z~ losy każdego z członkó'.¥ rodu jest, według autora, stosunek wzaiemny
błledaków i bogaczy. Jeżeli ubożsi członkowie rodu w okresie jakiejś klęski
g
nie m alą
. co Jesc,o
. ,. t b ogatsl . z 1'0 d u malą. obOWiązek
.
B' odoweJ'
d·
pomagania.
,e akom przvsługuje w tym przypad1<:u prawo domagania sie pomocv 0'1
b ogatszych J . l' . d
.
.'
eze I Je en z człon k'~ow rodu wskutek nieszczęśliwego zdarze?lslta.IUłb zywiołowej klęski stracił dobytek a w szczególności swoje st:.J.do
. d ot k"filęCI takIm
.
mufila zwyc
.- 7a" J, ze me
losem członkowie rodu ofiaro\Vvwali '
po .JednE'i lub dwie sztuki zwierząt ze swoich stad.
.
u Tuwinców
885
884
W XIX w. i początku XX-go w. w Tuwie przestała już istnieć materialna
baza stosunków rodowych. Trwały jeszcze nadal przeżytki tych stosunków
szybko jednak zanikając wraz z podrastaniem
nowego pokolenia. Tym niemniej niektóre ślady dawnych stosunków przetrwały do obecnego czasu i liC7.yć się z nimi należy w rozpatrywaniu
obecnych, socjalistycznych
stosunków w Tuwie.
Stosunki, jakie autor opisuje w odniesieniu do Tuwinców w końcu XIX
i na początku XX wieku wraz z cytowanymi przeżytkami
stosunków rodowych, dają obraz charakterystyczny
dla wczesnego stopnia rozwoju stosunków klasowych. Na stopniu tym nowa formacja ustrojowa
jeszcze nie
oderwała się całkowicie od dawnej, a grupa żyje w nawpólpatriarchalnych.
nawpółfeudalnych
stosunkach wewnętrznych.
N. 1. Kra
w c o w: "Pieśni
[piesni zniecow
żniwiarzy
w bułgarskiej
wieku".
w bo!g.arskom
norodnom
twórczości
ludowej
XIX
wieka].
Pieśni żniwne w bułgarskiej
poezji ludowej zajmują bardzo wybitną
pozycję. Szczególne bogactwo tego typu ,pieśni występowało
w górskich
okręgach (Gabrowskim,
Trewneńskim,
Drjanowskim
i i.). Pieśni te zaczęto
niestety zbierać dopiero od połowy XIX wieku a więc bez wątpienia znacma
liczba tych pieśni zdążyła już zaginąć w niepamięci.
Tymczasem w p:'~śniach tych znależć można całe bogactwo informacji
o warunka::h
życia
ówcze5nej wsi bu1garsik'ej, 'D technice pracy na roli, o społecznych stosunkach na wsi, ożyciu biedaków i bogaczy i ich wzajemnym stosunku, wreszcie o dążeniu do wyzwolenia z jarzma tureckich najeźdźców i z ucisk'l rodzimych obszarników.
W żadnych innych pieśniach nie można znależć tali:
Gokładnego opisu .samych żniw, techniki żęcia, podziału pracy przy żniwach, pańszczyźnianego
stosunku w odniesieniu
do Turków i tzw. czorbadżów. Znakomicie
są tu zarysowane
postacie żeńców obojga płci, postal:'e turków, czorbadżów, dragomanów i i. W pieśniach ż:1iwnych bardzo
często znajdujemy
słowa krytyki ówcześnie panujących
sto~"n1<ów społecznych, mn'ej lub więcej utajone słowa buntu przeciw .najeźdźcy tureckiemu a obok tego przewija s'ię przepiękny motyw - głęlboka mił-Jść do
ojczyzny. Przy tym wszystkim bułgarskie
pie:3ni żniwne cechuje realizm
w przedstawianiu
tak obrazów otaczającej wieśniaka przyrody jak i obrazów jego codziennego ży:ia oraz wysokiej klasy .artyzm.
Z charakterystyki
tej wynika, że ten rodzaj pieśni winien być przedmiotem
szczególnie troskliweg·) b3dania przez etnografów.
Autor daje w omawianym artykule przeg.ląd zebranych. na temat CJOdany w tytule materiałów.
XIX
tworcze5twie
I. I. P o t i e c h i n, Skład etniczny ludności Unii Południowo-Afrykań[Etni<'eskii sostaw n,a-sjelenija jużno-afrikanskogo
sojuza).
Postawione
w tytule zagadnienie
nabrało
szczególnego znaczenia od
19-1B roku, kiedy to w Unii Płd.-Afr.
do władzy doszła nacjonalistyczna
partia M a II a n a, która w stosunku do kolorowej ludności t~go kraju rozpoczęła faszystowską politykę rasowej dyskryminacji
i wzmaganego ucisku.
skiej.
l
Stosunek tubylczej ludności afrykańskiej
do napływających
tu europejskich kolonistów kształtował się od początku kolonizacji tj. od XVIII-go
wieku inaczej niż to miało miejsce w Australii lub np. w Kanadzie. W Australii, w wyniku europejskiej kolonizacji współczesna ludność tubylcza nie
sianowi nawet l% obecnej masy mieszkańców Australii. W Kanadzie ludność tubylcza stanowi obecnie zaledwie l% ogółu mieszkańców.
Tymczasem ludność tubylcza Afryki Południowej stanowi prawie 75% ogółu mieszkańców tego kraju.
Pod względem rasowym i etnicznym skład ludności Unii jest wielce z~ożony. Autor artykułu omawia posz·:zególne elementy tej ludno3ci, przytaczając dane cyfrowe oraz dając trafną i wnikliwą charakterystykę
poszczególnych grup i ich sytuacji społecznej i politycznej. Z danych tych wynika.
że podstawowy
człon stanowi ludność murzyńska
Bantu, w ilości ponad
6J% ogółu ludności. Europejczycy
stanowią około 20%,
mulaci około BO/o,
a grupa azjatów ok. 2,5% ludności. Uprzywilejowane
stanowisko europejczyków doprowadziło
do wewnętrznych
konfliktów
i sprzeczności w których wyniku toczy się tu zacięta walka o sprawiedliwość
społeczną. Właściwe rozwiązanie
obecnej sytuacji społeczno-politycznej
w Unii Połudn.Afrykańskiej
widzi Potiechin w realizacji programu jaki opracowała i ogłosiła Komunistyczna
Partia Południowej Afryki.
Ż artykułów
dotyczących historii etnografii
interesujący
jest artykuł
M. O. K o s we n'a Kowalewski
jako etnograf i znawca Kaukazu.
[M. M. Kowalewskii kak etnograf-Kawkazowied].
Autor artykułu
omawia w sposób krytyczny
niektóre pozycje naukowego dorobku Kowalewskiego
z zakresu etnografii, wykazując
ich niedociągniE:da, błędy, ich wartości pozytywne i zalety. W podsumowaniu
wniosków, w ocenie ogólnej, - Koswen daje wyraz uznania dla działalności
Kowalewskiego,
jako etnografa i wybitnego znawcy Kaukazu. Prace Kowalewskiego są niewątpliwie
bardzo pozytywną i poważną pozycją w hisl'orii rosyjskiej etnografii.
Niemniej ciekawy jest krótki artykuł I. S. D a s z e w s k i e g o, " W. W.
Sta-sow o s.ztuce Azji Środkowej".
[W. W. Stas'ow ob iskustwie Średniej Azji].
Stasow był badaczem sztuki ludów Azji Środkowej a nazwisko jego
pojawiło się pierwszy raz w związku z odkryciem ruin Dżanketu. Wskazywal on na niewątpliwe
związki
między wczesno-rosyjskim
państwem
a średniowiecznymi
państewkami
Azji Środkowej, które ze swej strony były
spadkobiercami
dawniejszych
kultur środkowo-azjatyckich.
Stasow wystąpił również przeciw lansowanemu
na Zachodzie poglądowi, jakoby wszystkie przejawy wyższej kultury na obszarze Azji Środkowej były wynikiem
wpływów kultury
Ariów. kultury
jakoby znacznie wyższej niż kultury
azjatyckie.
W sposób krytyczny autor artykułu omawia poglądy i wystąpienia
StasO,wai kończąc podsumowaniem
z którego wynika, że mimo pewnych bra~ow I błędów, znaczenie działalności Stasowa na odcinku poznania Wschodu
Jest bardzo poważne a prace i nazwisko Stasowa należy .współczesnym
przypomnieć.
886
Z :kolei A. 1. P e r s z i c, w artykule pt. Etnograficzne
wiadomości
o Arabach
w ruskich
"chożdzieniach"
z XII-XVII
w. [Etnografil~zeskie
swiedienja ob Arabach w ruskich "chożdieniach"
XII-XVII ww.] omRwia tzw. "chożdienia" jako źródła etnograficzne.
"Chożdienia" były to pielgrzymki wzgl. podróże jakie Rosjanie odbywali.
zazwyczaj na Bliski Wschód do miejsc świętych. Bywały też .,chożdienia"
o niereligijnym
charakterze.
Do takich należały podróże kupców, posłów
i i. Niektórzy z tych podróżników pozostawili opisy swych podróży. W opisach tych można niekiedy znaleźć informacje etnograficzne. Autor wylicza
w kolejności chronologicznej szereg zabytków piśmiennych tego typu, w których można znaleźć dane etnograficzne o Arabach.
Następny
artykuł
B. W. A n d r i a n o w a, nosi tytuł
"Archiwum
A. L. Kuna".
[Archiv A. L. Kuna].
Aleksander Ludwigowicz K u n (ur. w 1840 r.) uczestniczył w latach
1871-1872 w naukowej ekspedycji w kraju Tadżyków i Uzbeków, gdzie
zbierał materiały
językowe i etnograficzne.
W r. 1873 uczestniczył
on
w kampanii wojennej na obszarze Chiwy a w r. 1874 brał, jako orientalista, udział w międzynarodowym
zjeździe orientalistów
w Londynie. W poprzednio wspomnianej
kampanii przeciw chanowi Chiwy, zadaniem A. L.
Kuna było badanie stosunków
etnicznych
na tym obszarze, co zresztą
związane było z koniecznością poznania historii podbitego kraju. Z tego
tytułu Kun zebrał bardzo bogate materiały etnograficzne
a także wielką
ilość danych historycznych,
dotyczących tego .obszaru. Główna część tych
materiałów nie została dotąd opublikowana
i pozostaje nieznana lub mało
znana historykom Azji Środkowej.
Autor artykułu, Andrianow, dokonuje zasadniczego przeglądu tych materiałów, wskazując na fakt, że zawierają one wiele niezmiernie cennych
wiadomości m. i. dotyczących historii oraz etnografii
Chorezmu. Całość
materiałów
świadczy o tym, że Kun wykonał ogromną robotę, zwłaszcza
dokonując
przeglądu
całego archiwum
chanów chiwskich
i wykonując
wielką ilość odpisów, ze znalE>zionych tam dokumentów.
Jest to bardzo
wartościowy materiał źródłowy dla etnografa i historyka.
W dziale artykułów dyskusyjnych
zamieszczono pracę S. A. S e m i e n o w a ,,0 budowie urzqdzenia
ochTonnego
oczu mongolskich
typów
rasowych". [O słożenii zaszczitnogo apparata głaz mongolskogo rasowogo tipa].
Problem genezy rasy należy d:J tych .zag.adnień, których nie rp.ożna
obejść przy badaniu pierwotnych form rozwoju społeczeństwa, przy badaniu procesu zaludnienia ekumeny oraz w badaniach nad etnogenezą. Problem ten jest zarazem jednym z najbardziej
spornych a stosunkowo mało
zbadanych zagadnień. Sowieccy uczeni zdziałali już na tym odc'nku dość
dużo, gdyż problem ten wiąże się z walką przeciw reakcyjnym rasistowskim
koncepcjom genezy ras. Mimo to i tutaj niektóre ważne rozdziały są jeszcze bardzo słabo opracowane. Takim rozdziałem jest zagadnienie pochodzenia mongolskiego typu rasowego.
Autor rozpatruje
zagadnienie
kształtowania
się cech rasowych jako
proces, zachodzący równocze~nie z antropogenezą,
głównie jednak w końcowych jej fazach. W cyklu zmian, jakie w ludzkim organizmie zachodziły.
w wyniku stałej walki z przyrodą. w różnych warunkach
klimatycznych
887
l geograficznych, powstawały specjalne cechy, które nazywamy rasowymi.
Były one niezbędne dla dalszego istnienia człowieka w danym środowisku.
Bez nich człowiek, przy stosunkowo jeszcze niskim stanie sił wytwórczych
na wczesnym etapie kulturowego rozwoju, nie mógłby na trwałe zaludnić
danego obszaru i tam się rozmnażać. Aby skutecznie przeciwstawiać
się
warunkom środowiska przyrodniczego,
niejako w walce z nim, człowiek
ulegał pewnym zmianom, zróżnicowaniu,
nie tracąc jednak zasadniczych
cech jedności z ogólną masą ludzką. cech nabytych w procesie antropogenezy.
W świetle takich założeń autor rozpatruje następnie charakterystyczne
dla twarzy mongolskiej cechy oprawy oczu, mianowicie nabrzmienie
górnej powieki, epikantus i wąską szparę oczu. Cechy te, zdaniem autora.
wynikły z czynności i zadań jakie narządy oprawy oczu spełniają w specyficznych warunkach przyrodniczego środowiska, i są rezultatem odpowiedniego przystosowania
się do jego warunków.
Autor daje szczegółową
charakterystykę
Azji Środkowej i Mongolii, jako geograficznego i klimatycznego środowiska, w którym omawiane tu cechy rasowe się rozwijały.
Istniejące w Mongolii centrum tak zwanego "minimum atmosferycznego"
zadecydowało o pustynnym
klimacie i krajobrazie
tego obszaru. Działalność cyklonów, pustynych wiatrów i stale niemal unoszonego w powietrzu
pyłu, jako typowych elementów tego środowiska, zmuszała człowieka do
specyficznych reakcji samoobronnych.
Silne promieniowanie
światła słonecznego a szczególnie, - wielkie nasilenie promieni odbitych na zaśnieżonych równinach, wybitnie oddziaływały na urządzenia ochronne oczu.
Siemienow wskazuje przy tym na dawność istnienia ludzi na tym obszarze, stwierdzając, że według istniejących śladów należy przyjąć, że obszar ten zamieszkały był przez człowieka od połowy pleistocenu. Kont ynentalność klimatu i wzmiankowane
wyżej cechy środowiska istniały już
wtedy i to w stopniu większego jeszcze nasilenia. Nikle są coprawda fakty,
dostarczone przez antropologię
i archeologię na temat zaludnienia
Azji
Centralnej. Fakty te zdają się jednak świadczyć o tym, że człowiek z okresu
paleolitu na tym obszarze wykazywał już cechy mongoloidalne. Zagadnienie, czy sinanthropus
był mongoloidem, - autor pozostawia otwarte. Proces rozprzestrzenienia
się rasy mongolskiej poza obszar, na którym jej raSOwe cechy się rozwijały, jest procesem stosunkowo późnym. Stwierdzenie
to odnosi się szczególnie do infiltracji elementów mongoloidalnych
na obszary południowo-wschodniej
Azji.
. .W rozdziale końcowym S:emi.enow przeprowadza
szczegółowe rozwazama, dotyczące reakcji mięśni twarzy i urządzenia ochronnego oczu na
specyficzne oddziaływanie
środowiska.
Autor wskazuje
na interesujący
przykład, potwierdzający
słuszność jego wniosków. Podobny proc,,;!s przystosowania urządzeń ochronnych oczu zachodził u Buszmenów i Hotentotów
na pustynno-stepowych
obszarach południowej Afrylci.
W dziale "Programy i Materiały Metodologiczne" zamieszczony został
arty~uł N. l. W o l' o b i e wa, "Plan zbierania
materiałów
do badań nad
~;~~~czesnq wsiq k?lchozowq
oraz historiq jej kształtowania
się u ludności
owepo POUlolza". [Programma
dlja sbora materijałow
po izuczeniju
889
Iii
I'
I
sowremiennogo byt a kołchoznoj dierewni i istorii iego formirowanija
u narodnostiei sriedniego Powolżj aJ.
Jest to poprostu kwestionariusz
do badań nad wsią typu kołchozowego.
We wstępie daje autor 0'gólne wytyczne w zakresie techniki zbier~nia materiałów i dok)nywania
obserwacji terenowych, poczem przechodzI do wyliczenia szczegółowych punktów kwestionariusza.
W kwestionariuszu
zastosowano podział całości materiałów na 5 działów: 1. Zajęci:i ludności, technika i ekonomika,
2. Zewnętrzne formy bytowania,
3. Stosunki społeczne, rodzinne i familijne,
4. Zwyczaje ludowo:!.
5. Kultura, oświata i wiedza ludowa.
Kwestionariusz
jest prawdopodobnie
schematem
ramowym,
bardzo
ogólnym. Mimo, że autor we wstępie do kwestionariusza
kładzie bardzo
wyrażny nacisk na historyczne powiązanie zjawisk teraźniejszych
z przeszlymi, - w poszczególnych dziala!:h i punktach kwestionarlUsza t~ hl~~o~
ryczne nastaw:enie
nie znajduje
dostatecznego
wyrazu.
Tym niemnIe]
schemat ten może być wielce pożyteczny dla tych ośrodków etnograficz:nyc~
w Pocsce które prowadzą badania nad powstawaniem
i rozwojem spóldzlelni
produ:<cyjnych.
W dziale "Notatki, Komunikaty i Referaty" zamieszczone zostały <.lwie
ciekawe notatki.
Autorem pierwszej jest A. N. B i e r n s z t a m. Dotyczy
ona etnogenezy Turkmenów i jest przyczynkiem do tego zagadnienia.
I~tnieje hipoteza według której ukształtowanie
się Turkmenów jako plemienia tiurskiego cyklu oguzskiego· pozostaje w związku z historią Hunów
w Azji Srodkowej.
W etnonimice
Turkmenów
bardzo często występuje
nazwa "og u z". Poza tym są wśród nich szeroko rozpowszechnione
legendy
cyklu oguzskiego. Otóż nazwę "oguz" autor notatki wywodzi z totemiczn~go
nazwania
wśród Hunów środkowo-azjatyckich
szeroko rozpowszechmoneS1o, mi~nJwjcie
,gur", ,.oguz". Tak wyjaśniona etymologia n9.Zwy ,.oguz."
potwierdza istnienie jakichś ścisłych więzi między Hunami a ~urkme.naml:
Druga z notatek jest raczej referatem, na. temat budOWnictwa I ~OSI
tytuł "Domostwa
Tabasaran".
[2iliSce Tabasaran].
Autorem referatu
Jest
S. C h a n _ M a h o m e d o w.
Dział "Kroniki" - zawiera:
1. Artykuł sprawozdawczy
z konferencji
Rady Naukowej
Instytutu
Et:log,rafii. Z. S. R. R. w sprawie IPrac czasopisma "Sovetskaja
Etnografija".
2. Sprawozdani.a o dysertacjach 1. F. M o n o g a r o w e j, na temat "JazguJemcy. Próba monograficznego
opisu", B. W. A n d l' i e a n o wa, na temat
"Etniczne
terytorium
Ka.rakalpaków
w pólnocnym
Chorezmie
(XVIIIIXIX w.)". P. G. T a d yew a, na temat "Proces narodowej
konsolidacji
Altajców w warunkach
socjalizmu",
B. J. Wo ł c z a k a, pl. "Ustrój spoleczny
Santa/ów",
oraz N. N. W i e 1e c k ie j, na temat "Moskwa. w ludowych
pieśniach i podaniach".
Kronikę kończy notatka o archiwum rękopisów Instytutu Historii, Języka Literatury i Sztuki - Jakuckiego Oddziału Akademii Nauk ZSRR.
W dziale krytyk i bibLografii omówiono 5 radzieckich nowy:h pozycji etnograficznych oraz 4 pozycje poświęcone kulturom i obszarom pozaeurcpejskim.
Tadeusz
Wróblewski
TRUDY INS'T'ITUTA ETNOGRAFII IM. N. N. MIKŁUCHO-MĄKŁAJA,
Novaja Serija T. 1 - 18, 8°, Moskva - Leningrad 1947-1952.
W r. 1947 Instytut Etnografii Akademii Nauk ZSRR zaczął wydawać
nową serię (pierwsza wychodziła w latach 1933-1940) swoich wydawnictw
ni.eperiodycznych pl. "Trudy Instituta
Etnografii".
T r u d y I n s t i t u t a E t n o g I' a f i i i m e n i N. N. M i k ł u c h o ..
Makłaja
T.1 Pamjati
D.N.Anucina
1947 S.2&2.
T l' e Ś ć: L e v i n M. G., Dimitrij NikoIajevic Anucin, s. 3-17. T o Is t o v S. P., D. N. Anucin etnograf,
s. 18-21;
K i s e l e v S. V..
D. N. Anucin - archeolog, s. 22-24; Z b l' U j e v a A. V., Wierzenia ludności
d;>rzecza Kamy w epoce ananyjskiej,
s. 24-54; A l' c i c h o v s kij
A. V..
Narty na Rusi, s. 55-64; R a b i n o v i c M. G., Z historii rosyjskiego oręża
IX-XV w., s. 65-97; K u d I' j a S o v K. V., Lokalizacja połowieckich osiedli
obronnych w północnej części obszaru Morza Czarnego w XII w., s. 98-112:
C e I' n e c o v V. N., Przyczynek o przenikaniu wschodniego srebra w dorzecze Obi, s. 113--134; F e d o l' o V V. V.. Rogowa rękoje6ć krzemiennego
oręża z menzynskie.'w
stanowiska
paleolitycznego,
s. 134-138;
T o k ar e v S. A., Przeżytki kultu rodowego u ludów ałtajskich,
s. 139-153;
P o t a p o v L. P., Obrzęd "ożywienia"
szamańskiego
bębna u ałtajskich
plemion mówiących językami tureck'mi, s. 159-182: B e l i c e I' N. V.. Przyczynek o pochodzeniu Besermjan, s. 183-193: T l' o f i m o vaT.
N., Tatarzy
tobolscy i barabińscy, s. 194-215: R o g i n s kij J. J .. Prawidlo'vości
przestrzennego
rozmieszczenia
ludzki.ch grup krwi, s. 216-234;
C e b o k s ar o v N. N., Pojezierze jez. I1meń, s. 235-267;
A k i m o v a M. S., Typ
antropologiczny
ludności kultury fatjanowskiej,
s. 268-282.
Pierwszy
tom wznowionego
wydawnictwa
jest poświęcony
znanego rosyjskiego uczonego D. N. Anucina (1843-1923).
pamięci
M. G. L e v i n w swoim artykule
skreślił sylwetkę tego naukowcaantropologa oraz scharakteryzował
jego działalność pedagogiczną.
Uzupełniają te dane S. P. T o l s t o v pisząc o Anucinie - etnogr:lfje,
autorze cennych monografii, jak ,.Plemię Ajnów", 1876 i "Łuk i strzały",
1887 oraz S. V. K i s i e l e v o jego pracach archeologicznych.
A. V. Z b r u j e v a w oparciu o dane archeologiczne, historyczne i analogie etnograficzne próbuje rekonstruować
niektóre elementy wierzeniowe
kultury ananyjskiej.
Po uwagach wstępnych, autorka referuje następujące
zagadnienia:
wyobrażenia
o życiu pozagrobowym,
stosunek: do zmarłych
przodków, składanie ofiar, wyobrażenia o bogach i otaczającym świecie.
A. V. A I' C i c h o v s kij w krótki.ej pracy o nartach na Rusi najpierw
referuje
ich dotychczasową
klasyfikację
(Montandon,
Mason, Wiklund,
Zettersten i Svahn). W czasach prehistorycznych
na Rusi narty znane są
już w neolicie - spotykamy je na rysunkach skalnych w okolicach Morza
Białego. Dalej autor przytoczył wiadomości o nartach
ze źródeł historycznych.
M. G. R a b i n o v i c, znany ze swoich badań nad uzbrojeniem wO.iska
nowgorodzkiego, rozszerza swe badania nad uzbrojeniem wojska rosyjskiego
na przestrzeni wieków od IX-XV.
fI
H91
890
K. V. K u d r jaś o v zajął się granicami ziemi połowieckiej w XII wieku
połowieckich osiedli warownych
w północnej części obszaru
Morza Czarnego.
i lokalizacją
V. N. C e r n e c o v w swoim przyczynku
o przenikaniu
wschodnich
(częściowo z epoki Sasanidów) wyrobów srebrnych w dorzecze Obi wykorzystał dane archeologiczne, historyczne, językowe i etnograficzne.
Zbadał
on rolę tych naczyń srebrnych
w kulturze ludów ugryjskich
z nad Obi.
Mają one przede wszystkim znaczenie obrzędowe. Odbicie niektórych wątków ikonograficznych
znajdujemy
w folklorze, np. ptak - olbrzym Kal"S.
Przedrukował
też dwa teksty folklorystyczne
mówiące o tych naczyniach.
V. V. F e d o r o v zamieścił króciutki opis rogowej rękojeści krzemiennego oręża znalezionego w menzyńskim stanowisku paleolitycznym.
S. A. T o kar e v pisząc o przeżytkach kultu rodowego u ludów ałtajskich zajął się mniej zbadaną dziedziną wierzeń tych ludów, poprzedni
bowiem badacze interesowali się raczej szamanizmem. We wstępie próbuje
wyjaśnić współzależność i różnice między szamanizmem,
kultem przodków
a kultem rodowym. Szuka śladów tegoż kultu u innych ludów syberyjskich,
następnie krótko referuje dorobek poprzednich
badaczy ludów ałtajskich.
W oparciu o własne badania terenowe, prowadzone w latach 1930, 1932 i 1940
wylicza szereg bóstw-opiekunów
rodu (m. in. robi marginesowe
uwagi
o totemizmie). W zakończeniu mówi o społecznym i obrzędowym znaczeniu
kultu rodowego.
L. P. P o t a p o v referuje
obrzęd "ożywienia"
szamańskiego
bębna
wśród ałtajskich
plemion mówiących
językami tureckimi.
Po wiadomościach wstępnych kolejno opisuje sporządzenie szamańsKiego bębna i jego
tło obrzędowe u Szorców, Teleutów, Kumańdyńców,
Czelkańców, Tubalal'
(Sojotów) i Ałtajów mieszkających w dorzeczu rz. Katuni. Reasumując autor
stwierdza, że pochodzenie danego obrzędu ma charakter totemistyczny.
V. N. B e l i c e l' próbuje ustalić pochodzenie Besermjan
(Udmurtska
ASSR. i obwód Kirowski). Autorka zbadała ubiory i wyprowadziła wniosek
o charakterze
etnogenezy: "Zbieżność z Czuwaszami w kroju ubioru, wyszywankach,
stroju głowy, sugeruje
przy'puszczenie,
że Besermjanie
są
resztką jakiejś starożytnej
ludności, według wszelkiego prawdopodobieństwa bułgarskiej,
osiadłej niewielkimi grupami w dorzeczu rzeki Czepcy
i odciętej od metropolii. Przebywając
tak długi okres czasu na danym
terytorium, Besermjanie podlegali wpływom kulturowym Tatarów i Ud murtów, przyjęli język udmurtski,
pewne zaś elementy
kultury
tatarskiej
i dzisiaj reprezentują
grupę etniczną bardzo blisk" Udmurtom, która jednak
w swoim ubiorze przechowała
ślady swojego bułgarskiego
pochodzenia"
(s. 193).
Przyczynek antropologiczny T. A. T r o f i m o v e j o Tatarach tobolskich
i barabińskich
jest napisany na podstawie własnych badaó. terenowych
w r. 1937 i zawiera: dane historyczne. materiał i porównawczą charakterystykę antropologiczną.
wyodrębnienie
typów oraz problem genezy rasy.
J. J. R o g i ń s k i zajął się "prawidłowośc'ą
przestrzennego
rozmieszczenia ludzkich grup krwi". Autor w konkluzji pisze: "istnieje możliwość
wykorzystania
danych o grupach krwi w celu wyodrębn:enia
komp·anent
populacji mieszanej, w przypadku kiedy populacje mieszane są duże i wyraźnie różnią się jedna od drugiej w koncentracji grup krwi" (s. 234).
N. N. C e b o k s a r o v swój szkic antropologiczny
c pojezierzu
jez.
Ilmeń zaczyna od danych historycznych,
następnie przytacza materiał zebrany w terenie latem 1939 r., materiał porównawczy z krajów sąsiednich,
P;) czym próbuje
wydzielić typy antropolog:czne
oraz przyta!cza fakty pozwalające zorientować się w pewnej ciągłości rasowej na danym obszarze.
M. S. A k i m o v a próbuje określić typ rasowy ludności kultury fatja ..
nowskiej. Po przeanalizowaniu
materiału
kostnego autorka
dochodzi do
wiosku, że był to: 1) europeid z małą przymieszką
mongoloidalną;
2) typ
antropologiczny
przedstawkieli
fatjanowskiej
kultury wyraźnie odcina się
od typu ludności zamieszkałej na tym obszarze w neolicie. co przeciwstawia
się teorii o miejscowym pochodzeniu tej kultury.
Trudy
k l a jaT.
Instituta
2, 19'47,s. 314.
Etnografii
im.
N. N.
Mikłucho-Ma-
Tr e ś ć: R o g i n s kij
J. J., Niektóre problemy
póżniejszego
etapu
ewolucji człowieka
w antropologii
współczesnej,
s. 5-23;
C e b o k s ar o v N. N., Zróżnicowanie
rasowe
w Azji wschodniej,
s. 24-83:
L e v i n M. G., Typy antropologiczne
wybrzeża M. Ochockiego, s. 84-102:
D e b e c G. F., Selkupy, s. 103-145; G i n z b u r g V. V. Wzrost w okresie
dojrzałości, s. 146-152; A vel' k i e val.
P., Przeżytki ~odu macierzystego
u Indian Kwakiutlów, s. 153-173; B l i n o v A. I., Partnerstwo,
s. 174-195;
Jak o v l e v N. F., Starożytne związki języków Kaukazu, Azji i Ameryki,
s. 196-204; Vas i l e v i c G. M., Najdawniejsze
związki językowe współczesnych narodów Azji i Ameryki, s. 203-232; R u d e n koS.
r.. Ostrza
~tarożynych
harpunów
azjatyckich
Eskimosów,
s. 233-256:
-Z b r uJ e v a A. F., Cmentarzysko
ługowskie, s. 257-281; P o P o v A. A .. Otrzymanie "szamańskiego
daru" li Jakutów
nilujskich,
s. 282-293;
t e p an o v Gl. M. V., I. Veniaminov jako etnograf, s. 294-314.
S
.
Tom drugi "Trudov"
jest poświęcony
przede
wszystkim
etnografii
antropologii północnej i wschodniej Azji oraz stosunkom rasowym i etnicznym Azji Płn. i Ameryki Płn.
.
Połowę tomu (152 s.) zajmują prace antropologiczne. W pierwszej z nich
J. J. R o g i ń s kij
omówi! czynniki biologiczne pochodzenia
cziowieka.
Początkowe stadia ewolucji ludzkiej, Neandertalczyka,
czynniki pochod7.en \8
Homo sapiens oraz zagadnienia
szybkości przejścia od paleo - do ncoantroposa.
l
N. N. C e b o k s a r o v w swojej pracy spróbował
dać systematyke
antropologiczna A .. W h d . . W'
.
matvki d
.'
Z]l
SC o .me].
e .wstę?ie omowił dotychczasowe syst'?. , ale] zbadał matenały
kramologiczne.
zróżnicowanie
się pods(8-
893
wowych cech antropologicznych,
podal klasyfikację kraniologiczną wschodnio-azjatyckich
typów rasowych, serie mieszane i analogie somatyczne.
W spisie literatury znajdujemy prace 3 uczonych polskich: J. Talkl-Hryncewicza, S. Poniatowskiego
i M. Reichera, zabrakło natomiast J. Czekanowskiego i S. Klimka, autora samodzielnej systematyki antropologicznej
Azji.
M. G. L e v i n w swojej pracy wyróżnił następujące typy antropologiczne
wybrzeża Morza Ochockiego: amurski, centralnoazjatycki,
nadmorski. sacha. liński, paleosyberyjski
oraz nadmorsko-ochocki.
G. F. D e b e c skreślił krótką monografię
antropologiczną
Selkup3w
(dawniej nazywanych Ostiako-Samojedami).
Oparł się na własnych badaniach terenowych z r. 1939 oraz uwzględnił materiał porównawczy z terytoriów sąsiednich. Wśród Selkupów Debec wyróżnił następu;ące komponenty:
jasno pigmentowany (europe;dalny), amerykanaidalny
i mongoloidalny.
V. V. G i n z b u l' g zastanawia
się nad
się wzrostu ludzkiego w okresie dojrzałości.
prawidłowością
powiększenia
1. P. A vel' k i e v a w artykule pt. "Przeżytki rodu macierzystego wśród
Indian Kwakiutlów"
po uwagach wstępnych opisuje ród, terminologię pokrewieństwa,
formy małżeństwa
i dziedziczenia. W zakońc<:eniu autork3
zajmuje si~ przodkami (założycielami) rodu oraz wn:,osku:e o pierwotności
rodu macierzystego u Kwakiutlów, bowiem w chwLli badań (głównie przez
F. Boasa) znajdowali się oni na etapie przejściowym do rodu ojczystego.
A. I. B l i n o v pisze o "partnerstwie"
(podtytuł "Przyczynek do WCZ'2snych form wymiany"). Autor daje następującą
deflnicję tego zjawiska,
"forma wymiany, kiedy dany osobnik zgodnie ze zwyczajem nawi,ązuje stosunek wymiany tyl!w z jednym czy kilkoma członkami (czy póżniej swojej)
spo:eczności p:erwotnych,
nazywa się partnerstwem.
030bnicy mniej lub
więcej regularnie zawiązujący stosunki wymiany jedni z drugimi nazywają
się partnerami"
(s. 194-195).
Następne dwa artykuły N. F. Jak o v l e v a, "Starożytne związki ję:,:ykowe Kaukazu, Azji i Ameryki" oraz G. M. Vas i l e v i c a, "Naj dawniejsze
związki językowe współczesnych narodów Azji i Ameryki" są klasycznymi
Drzykładami językoznawstwa
spod znaku sźkoły marrowskiej ..
S. I. R u d e n k o bada ostrza prehistorycznych
harpunów azjatyckich
Eskimosów. Wyróżnia tu typ naj starszy (ok. początków n. e.) - należący
do zespołu kulturowego
Morza Beringa, drugi - typ z Birnirk (pierwsza
połowa pierwszego tysią:lecia n. e.), trzeci - Thule 1 oraz czwarty Thule 2.
Zdaniem niektórych badaczy - oba pochodzą z końca pierwszego tysiąclecia, Rudenko zaś uważa tę sprawę za nierozstrzygniętą.
A. V. Z b l' U j e v a daje opis ługowskiego cmentarzyska
bużski Tatarskiej ASSR), należącego do epoki ananyjskiej.
(Rejon
Ala-
A. A. P o p o v zajmuje się mało zbadaną dziedziną
pisze o otrzymaniu
"szamańskiego
daru" (tj. "powołania
szamanizmu
_
szamańskiego")
wśród Jakutów wilujskich,
łach terenowych.
Praca oparta
przeważnie
na własnych
materia-
M. V. S t e p a n o v a (praca z teki pośmiertnej)
pisze o działalności
etnograficznej
I. Veniaminova
(1797-1879), który jako misjonarz
działał
w latach trzydziestych
i czterdziestych
ub. wieku na Aleutach i wydał
trzytomowe dzieło o ich mieszkańcach.
T. 3, P o p o v A. A., N g a n a s a n y, v y p. I M a t e l' i a l n a jak u Il' a, 1945, s. 122, tab!. 36, mapa 1.
(Rec. D o l g i c h B., S o vet s k a j a E t n o g l' af i j a 1949, nr 2
~. 219-226).
T l' e Ś ć: Od redakcji, s. 3-4; Przedmowa, s. 5-6. Środowisko g~ograficzne. Informacja historyczna. Rozmieszcz~nie, s. 7-14. Roczny cykl gospodarczy. Łowiectwo i rybołówstwo,
s. 15-54. Hodowla renifera.
Środki
transportu, s. 55-68. Narzędzia i sposoby produkcji,s.
69-78. Mies~kania.
Sprzęty. Koczowiska, s. 79-92. Pożywienie, s. 93-104. Ubiór, s. 105-122.
Mcnografia etnograficzna
A. A. Papova o Ngan,asanach (inaczej Neńeuch Tawgi), zam:e5zkujących
płn.-wschodnią
część pólwysp'c! Tajmy\'
(czyli najbardziej północny lud całej Azji), jest owocem dwuletnich (1936,S)
badań terenowych.
We wstępnym słowie redakcyjnym
została przytoczona nie liczna (jedenaście pozycji) dotychczasowa
literatura
o Nganasanach.
Praca Popava
jest właściwie pierwszą dającą cały obraz kultury tegoż ludu. Omawiany
tom I jest poświęcony kulturze materialnej.
Autor w przedmowie zaznacza, że obraz kultury Nganasanów,
dany
przez niego w tej książce, w chwili obecnej (pisano w r. 1948) należy do
przeszłości.
Popov naliczył 669 Nganasanów.
M;eszkają
oni w obrębie trzech
['ad narodowościowych:
Awamskiej,
Tajmyrskiej
i Wadejewskiej.
Są to
koczownicy: myśliwi i hodowcy renów. Całe ich życie przepływa
pod
znakiem dwóch cyklów - letniego i zimowego. W zależności od sezonu
zmieniają koczowiska. Głównym ich zajęciem jest polowanie na dzikiego
renifera (Rangifel' tarandus
sibiricus Myrray). Dawniej podstawową
ich
bronią był łuk, dziś używają strzelb kilku rodzajów. Polują w pojedynkę
lub kolektywnie.
Opis kolektywnego
polowania
na renifery
za pomocą
sieci (s. 36-39 z dużym rysunkiem ilustr.) jest prawdopodobnie
pierwszym
tego rodzaju zapisem w calej etnograficznej literaturze syberyjskiej. Polują
jeszcze na lisy polarne, wilki, kaczki gęsi (kolektywnie za pomocą sieci).
RYbołówstwo jest zajęciem dodatkowym, ważniejszą rolę gra tylko u środkowych Nganasanów. Używają sieCi i mają czółna dwóch typów: l obski
i 2 jakucki.
t
U
Hodowla renifera
stanowi drugie podstawowe
zajęcie Nganasanów.
Mają dobrze rozwinięty zaprząg i kilka typów sanek.
, Istn!eje ściśle rozgraniczony podział pracy "produkcyjnej"
między mężczYzną l kobietą. Mężczyzna zajmuje się obróbką drzewa, kości i żelaza.
895
8~4
oraz wykonuje arkany i sieci, kobieta zaś Szyje. wyprawia skóry. Narzędzia:
topór, nÓż, świder, szydło, piła (jeszcze dość rzadka), "pieczęcie" (do wytłaczania); kowalskie: miech, obcęgi, młotek i pilnik, skrobacze, igły etc.
Mieszkają w przenośnych stożkowatych czumach po 2-5 rodzin w każdym. W środku czumu znajduje się ognisko. ogień w nim rozdmuchuje się za
pomocą miecha.
Pożywieni.e głównie mięsne, oprócz tego ryby, jaja itd. Znają suszenie,
gotowanie i pieczenie. Tłuszcz topią. W dawnych latach często przeżywali
głodówki.
Strój szyją prawie wyłącznie ze skór reniferów. Wierzchni ubiór zimowy
szyją z zimowych skór z długimi włosami, a letni - domowy z letnich
skór. Nitki robią ze ścięgien renifera.
Recenzent B. D o l g i c h w swoim wyczerpującym omówieniu zgadzając
się z wysoką wartością opisową tej pracy, daje nieco uzupełnień historycznych i współczesnych oraz prostuje niektóre niejasności tekstu. Pisze on:
"o ile w książce A. A. Popova silna jej opisowa strona, o tyle słaba historyczna i analityczna. Właściwie mówiąc, analizy prawie nie ma, a tam gdzie
są takie próby, są one co najmniej nieudane. Poza tym spotykamy je od
przypadku do przypadku,
czasem zupełnie nieoczekiwanie,
poparte mało
uzasadnionymi, żeby nie powiedzieć naiwnymi wywodami. Dużo sprzeciwu
wywołuje też i zarys historyj:z:ny". (Sovetskaja
Etnografija,
nr 2, s. 221).
Kończy słowami: "wymienione braki, oczywiście obniżają wysoką wartość
faktycznego
materiału
zebranego w książce Popova, niemniej
jednak
znajdujemy
szczegółowe opisy takich ciekawych dla etnografii i już zapomnianych w naszych czasach sposobów polowania, jak "pokołka" (tj. zaganianie reniferów do wody, gdzie ich zabijano) oraz polowanie siecią na
dzikie renifery. Zostaną w nauce opisy innych sposobów i cyklów wytwórczości, liczne opisy przedmiotów kultury materialnej.
Jedynym materiałem
są rysunki i schematy A. A. Popova. W całości - książka bez wątpienia
jest ważnym wydarzeniem w etnograficznej literaturze o narodach północnej
Syberii" (ibidem, s. 225-6).
T. 4. D e b e c G. F., P a l e o a n t r o p o log i ja SSSR, 1948, s. 391, (rec.
V. V. G i n z b u l' g, Sov. Etn. 1948, nr 3, s. 196-198. Szczegółowe omówieniE'
A. W i e l' c i ń s k i, Przegląd Antropologiczny, t. 17 (1951), s. 415-420).
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 5-8; Wstęp, s. 9-33. Rozdział I Okres kamienny.
.,. 34-'17. Rozdział II Epoka paleometalu, s. 48-114. Rozdział III Wczesny
okres epoki neometalowej,
s. 115-185. Rozdział IV Rasowe typy ludności
ZSRR w wiekach średnich, s. 186-291. Rozdział V Epokowe przemiany
tYI:ÓWrasowych na podstawie danych paleoantl'Cl;JologH ZSRR, s. 292-321.
Rozdział
VI Materiał
paleoantropologiczny
jako
źródło
historyczne.
s. 322-331. Pomiary, s. 333-389.
G. F. Debec \V swojej pracy zawarł wyniki długoletnich
(1927-1944)
badań. Tu po raz pierwszy zostały zebrane i opracowane wszystkie dotychczas znane materiały
paleoantropologiczne
z terytorium
całego Związku
Radzieckiego.
V. V. G i n z b u I' g W swojej recenzji podkreślił, że oprócz wielkiej
wartości treściowej, praca Debeca jest niezmiernie ważnym wkładem do
antropologii radzieckiej przez swoje bojowe nastawienie w krytyce innych
teorii.
W trakcie analizy materiału
paleo- i neometalowego,
autor poddaje
krytyce m. in. prace uczonych polskich zarzucając im bądź to oparcie się
na niewielkiej liczbie .cech (B. Rosiński, K. Stojanowski), bądź obliczanie
składu rasowego metodami Czekanowskiego, które uważa za "pseudogenetyczne", bądź też w:-ęcz rasistowskie
(?!) koncepcje
wiązania typu
nordycznego
z ludami
indoeuropejskimi
(R. Jendyk).
(Wd. A. Wiercińskiego).
A. W i e I' c ń s k i kończy swoje omówienie słowami: "Praca F. G. Debeca przedstawia
olbrzymią
wartość
naukową,
pOl'USza i naświetla
wiele nowych, niezmiernie
interesujących
problemów w zakresie paleoantropologii ZSRR. Z żalem jednak należy jeszcze raz twierdzić że autor
nie opublikował diagramów diagnozy różnicowej, krzywych Wa;iaCyjnYCh
i parametrów
zmienności, co uniemożliwia czytelnikowi obiektywne skontrolowanie wysuwanych przez autora wniosków" (Przegląd Antropologiczny
t. 17 (1951), s. 420).
T. 5. Z u e v V. F., M a t e r i a l y p o e t n o g l' a f i i S i b i l' i
XVIII ve k a (1771-1772). 1947, s. 96, ryc. 4.
Tr~ść:
Stepanov
N., Przedmowa, s. 3-10; Verbov
G.D., Vasilij
Fe:iorovlc Zuev, s. 11-16. Opisanie żivuscych Sibirskoj Gubernii v Berezovskom Uezde Inoverceskich
narodov Ostjakov i Samoedov Socinennoe
Studentom Vasilem
Zuevym,
s. 17-84:
(Zawartość: Mieszkania, s. 21; - ich język, s. 21; - granice, s. 22; - pochodzenie
I spalame ciał, s. 21-24; - ich ubiór i ozdoby, s. 24-28; - życie i ekonomia,
s. 28-:-31; - o wyprawianiu skór, s. 31-32; - przemysły, s. 32-36; - pożywienIe
I pIcIe, s. 36-3~; - chO~ObY, s. 38-3; - "ustawy" (tj. wierzenia), s. 40-43; -.
TadybowIe czyh Szamam s. 43-50; - o przysięgach samojedzkich
s. 50-52; obyczaje 1 pOstępkI s. 52-53; - zabawy s. 53-59; - swatanie i wesele s. 59-63; kobIety s. 63-64; - o rodzeniu s. 64-66; - pogrzeb s. 66-68; rybołówstwo
s. 68-74;. - łowIectwo s. 74-80; - ptasznictwo s. 81-82; - o położeniu całej tamtejszeJ kramy, pogodzie, prawach, zorzy północnej i światle s. 82-84).
Z u e v V. F., O jeleniach, s. 85-91. Ve r b o v G. i P r y t k o vaN.,
Komentarze, s. 92-95.
N. S t e p a n o v w przedmowie skreślił krótką historię badań Syberii
d.o ostatniego ćwierćwiecza
XVIII w., uzupełnił wiadomości dane przez
Verbova o Zuevie (patrz niżej) i zarysował
sylwetkę
G. D. Verbova
0909-1942) badacza Neńców i wydawcy rękopisów Zueva.
D. Ve I' b o v w swoim artykule biograficznym pisze: Vasilij FedorOVICZuev (1754-1794) będąc jeszcze studentem uczestniczył w ekspedycji
P. S. Pallas'a w latach 1768-74. W latach 1771-2 odbył samodzielną wypraw.ę do Ujścia rzeki Obi i brzegów Oceanu Lodowatego. Jego korespondencJę ~raz opis podróży wykorzystał S. Pallas w III tomie swojego dzieła
~t. "ReIse durch verschiedene
Provinzen des russischen Reiches in den
ahren 1768-73", S1. Peterbourg 1776 (tom ten na język rosyjski przełożył
t enze Zuev'
l wy dł'a w r. 1788). Lecz porowname. tekstu rękopisu Zueva,
.9",
57
897
896
(Rec. K r u p n o v E., SOY.Etn .. 1950, nr 2, s. 242-244).
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 3-4. Rozdział 1. Ogólny zarys kultury materialnej ludu Kubaczyno-dargińskiego,
s. 5-56. Rozdział II. Wytwórczość
Kubaczyńców w dziedzinie obróbki metalu, s. 57-145. Rozdział III. Z historii ustroju społecznego Kubaczyńców~ s. 146-198. Dodatek 1. Amulety
kubaczyńskie, s. 199-201. Dodatek II. Garncarze z Sulevkentu, s. 201-206.
Dodatek r-::1. Pieśni Kubaczyńców,
opublikowane
przez L. 1. Żirkova,
s. 206-208. Literatura, s. 209-221.
· unl Akademii Nauk z dziełem Pallas'a, dokonane
zachowanego w arc h iW
..
.
b . ł
ło
że Pallas bardzo skrocił l tym samym zu ozy
przez V er b ova wykaza ,
wiadomości Zueva.
..
.
.,
k
. ódł
. ('
Ponieważ dzieło Pallas'a jeszcze do dZiS dma słuzy .Ja o zr
?' .Wi~
dobrze się stało, że został wydany cały tekst Zueva, ktory w odmesiemu
do Ostjaków jest pełniejszy niż li Pallas'a.
T.
6. S m i r n o v
S. R.
Vo s s t a n i e
mach d istov
v
Sudam·.
1950, s. 101.
(Rec. P e r s i c A, SOy. Etn., .1951, nr 2, .s. 251-~).
. .. _
T l' e Ś ć: I. Sudan w przededmu powstama Mahd)~go, s. 3·-16. I~; PIel"".
sze sukcesy powstania Mahdystów, s. 17-24. UL Fiasko maneWlOW polIt cznych Anglii, s. 25-33. IV. Powstanie na obszarz~ Morza Czerwonego,
/ 34-36. V. Wzięcie Chartumu, s. 37-41; VI. Ideologia p~wstan.a mahdystów s 42-47. VII. Ustrój społeczny panstwa MahdIego l. feu~alne przekszt~łc~nie się górnej warstwy,
s. 48-57.
~III.
Orgam~acla
p'mstwa
Mahdiego s 58-63. Organizacja wojskowa panstwa MahdIego, s. 64-70.
X. WY;{Q;zy~tan:e Abisynii przez Ang~ię w wojnie z ,państ;vem Ma.hd ego,
s 71-79. XI. Rola powstania mahdystow w ruchu wyzwol~n~zym narodów
kolonialnego wschodu, s. 80-83. XII. Pochód. K~tchen~r~ l hkwid.acJa. poangIelskIego.
ws t·anla, s. 84-. 89 XIII . Sudan J'ako kolom a ImpenalIzmu
s. 90-97. Zakończenie, s. 98-101.
A. P e ~ s i c podkreślając
wkład Smirnova do ra~zieck~e? li~eratury
historycznej i etnograficznej,
zaznacza pewne br.aki, mIanOWICIe medost~teczność danych etnograficznych, przede wszystkIm brak danych o ustroju
społecznym plemion sudańskich przed powstaniem.
T. 7.T r o f i m o vaT. A. Etnogenez
Ta ta rP O vol ż'j a v s vet e
d a n y c h a n t l' o P o log i i. 1949, s. 263.
(Rec. S m i l' n o v A, SOY. Etn. 1950, nr l, s. 211-2~4). .
T l' e Ś ć: Przedmowa, s. 3-4; część 1. Zarys kramolog:czny
Tataró"":
Złotej Ordy, s. 5-47;
część II. Nogajowie i Karagaszowle,
s. 48-:-11.6,
część III. Tatarzy środkowego biegu Wołgi, s. 117-261. Uzupełmeme,
s. 262-263.
..
.
.
1939
Jest to praca z dziedziny paleoantropologll u~onczona J.eszcze w
r.,
lecz wciąż przeredagowywana.
Została całkiem me~otrz.ebme pops~~a, przez
włączenie do rozważań, ówcześnie w nauce ObOWIąZUJących teorIl Ma~Ta.
Echo marryzmu
znajdujemy
również w recenzji Smirnova. który pIsze
o jakoby "mających ważne znaczenie dla antropologów pracach Marra" (!l!),
SOY.Etn. 1950, nr l, s. 213.
Trofimova nie tylko nie rozstrzygnęła
sprawy etnogenezy Tatarów
dorzecza Wołgi, lecz to zagadnienie zaciemniła.
T. 8. S i 11 i n g E. M., K u b a c i n c y i i c h k u l t u l' a. I s t o r i k 0e t n o g t' a f i c e s k i e e t j u d y. 1949. s. 223.
,.
Autor w przeciągu lat prawie dwudziestu
(1926-1944) pięciokrotnie
wyjeżdżał na badania do tego małego (2 i 1/2 tysiącznego) ludu, zamieszkującego jedno osiedle w Dagiestanie. Szeroko znana jest sztuka kowalska,
którą zajmują się Kubaczyńcy.
W pierwszym rozdziale poświęconym kulturze materialnej,
po wstępnych danych topograficznych i historycznych autor pisze zwięźle o rolnictwie, środkach transportu,
obróbce niektórych surowców, budownictwie,
sprzętach i odzieży.
Najważniejszy jest rozdział drugi - opis obróbki metalu. Autor opisuje
tu gruntownie wszystkie zagadnienia związane z metalurgią Kubaczyńców.
Po rejestrze rzemiosł, opisuje szczegółowo obróbkę miedzi, zarówno na
zimno, jak i przez odlewanie; stali, montaż, grawiurowanie, karbowanie, wykonywanie
drobnych przedmiotów
ze srebra, miedzi, rzadziej ze złota
("filigran"), emaliowanie, snycerkę w kamieniu. Następnie analizuje ornament, omawia twórczość niektórych miejscowych majstrów, wyroby wykonane w r. 1947 na konkurs w Moskwie. Szkicuje plan dalszych badań: przede
wszystkim zbadania dawnej sztuki Kubaczyńców oraz sztuki ich sąsiadów.
Dalej zastanawia się nad odrębnością ich ornamentu.
W rozdziale trzecim autor prz.ytacza wiadomości o przeżytkach związków
męskich, związkach kawalerów: "batirte" i "cine", przeżytkach matriarchatu,
kończy obrazem zasadniczych etapów rozwoju ustroju społecznego Kubaczyńców. Tu m. in. niesłusznie, zdaniem recenzenta Krupnova, doszukuje
~ię śladów feudalizmu.
Spis literatury zawiera 98 pozycji. Większość z nich, przede wszystkim
starsze i w obcych językach opatrzone są wyczerpującym
omówieniem
zawartości. M. in. znajdujemy tu znanego polsk:ego podróżnika J. P o t o ck: i e g o Voyage dans les steppes d' Astrakhan
et du Caucasse, Paris 1829,i. II.
Recenzent F. Krupnov domagał srę od sillinga materiału porównawczego z całego Bliskiego Wschodu. Jego zdaniem książka ma zanadto opisowy
charakter. Poza tym, jego zdaniem, wartość np. drugiego rozdziału została
osłabiona przez niewykorzystanie
materiałów archeologicznych.
T. 9. Ż d a n koT.
A, O c e r k i i s t o l' i c e s k o j e t n o g l' a ! li
kar a k a l p a k o v. R o d o - P l e m e n n a j a s t l' U k t u l' a i r a s s e l e n i e
II XIX nacale
XX wieka.
19,50, s. 171, map 11.
(Ree. B a s k a k o v N. A., Sov. Etn. 1951, nr 4, s. 234-237).
899
898
T r e ś ć: Wstęp, s. 3-10. Przegląd literatury ,i źródeł, s. 11-36. R?zd . ł I System rodowo-plemienny
Karakałpakow
Chorezmu
w koncu
Zla .'
tkach XX wieku. s. 37-62.
Rozdział II. System rodowoXte~i~n~~cz~arakałPaków,
jako źródło do badań ich ustroju społec.zneg.~
eJ XIX i początkach XX w., s. 63-95. Rozdział III. Przyczynek do hlStO;lI
zaludnienia nizin i delty Amu-Darii przez rody i plemiona Karaka.łpak~w
wiązku
z zagadnieniem
ich etnogenezy,
s. 96-157.
Zakonczeme.
~~1:8-160. Alfabetyczny spis etnonimów, s.. 161-168 ..
podstawą
tej pracy są własne badama
autorkl
w latach
1945-8.
w ramach ekspedycji chorezmjańskiej.
T. A. Ż d a n k o stwierdziła, źe pierwsze dane o Karakałpakach
p?chodzą z końca XVI w., natomiast wia~omości o rodowo.-plemiennym
ustroJu
pojawiają się dopiero w latach trzydzlesty.ch .XVIII wleku.
.
W rozdziale pierwszym
autorka
oplsuJe system rodowo-plemlenny
Karakałpaków.
Dzielą się oni na 2 "arysy": 1) "On-tert-uru"
i 2) ."Kon.grat":
Pierwszy z nich dzieli się jeszcze na dwa oddziały. Następnyml. ogmwaml
są plemiona, rody, podrody i patronimie.
Opisy te autorka zllustrowała
licznymi wykresami.
W rozdziale II autorka po uwagach o społecznym charakterze
"rodu"
(cudzysłów autorki) dalej ,pisze o związkac..1J.podzia~u ro.d0v.:0-~,lemienne~o
z egzogamią, systemem administrlicyjnym
w chanacle .chlwans.klm, o~awl.a
podstawowe
ogniwa tej struktury
i tradycję
dualistyczneJ
orgamzacJI
społeczeństwa.
.
Rozdział trzeci zaczyna uwagami o historii badań nad etnogenezą
KarakałPakóv:. dalej rozpatruje etnonimy karakalpackich .plemion i ~odów.
jako źródło do zbadania etnogenezy. Te wywody reasumuJe: ,,0 potwlerdzeniu danymi etnograficznymi
faktu udziału Oguzów, Peczenegów, Kangły,
Połowców (Kipczaków), Kara-Kitajów
(czy im podwładnych
miejscowych
plemion tiurskich) we wczesno- i późnośredniowiecznym
okresie etnogenezy
Karakałpaków . .. W późniejszym okresie etnogeneza Karakałpaków
była
ściśle związana (te'rytorialnie, historycznie i etnicznie) z równoległym procesem formowania
się Nogajów, Uzbeków i Kazaków. Drugi wniosek ...
zamyka się z koniecznoś~i bardziej
szerokiego przytaczania
etn?nimik~:
tego cennego źródła do rozstrzygnięcia
problemu etnogenezy ludow AZJ]
Środkowej" (s. 125). Dalej autorka przytacza podanie historyczne o miejscach pobytu Karakałpaków
przed przybyciem do południowo-wschodniego
wybrzeża jeziora Aralskiego. Omawia podstawowe skupienia Karakałpak6w
od końca XVI-XVIII
wieku poza obrębem Chorezmu, rozmieszczenie ich
w Chorezmie w okresie od XVIII wieku do podboju ich przez Rosjan
(r. 1873), dalej ich rozmieszczenie w rejonie Amu-Darii w okresie kolonia1.~
nym. W zakończeniu krótko omawia dzieje Karakałpaków
po Rewo1ucJl
Październikowej.
Recenzent N. A. B a s k a k o v, krytykując
niektóre wywody autorki.
zaznacza zbyt małą ilość materiału porównawczego z kulturą innych ludów
tureckich, podnosi jednak wysoką wartość tej książki.
riały
T. 10. Belicer
etnogenezu.
V. N., Narodnaja
odeżda
1951, s. 142. Rec. Smirno"
udmurtov.
MateA.. SOy. Etn. 1952.
nr l, B. 216-219.
t. XLI Ludu).
(Por.
recenzję
tej pracy
zawartą
w dziale
sprawozdań
T. 11. M a s l o vaG.
S., N a r o d n y jor 11 a m e n t ve r c h n e vol żk i c h Kar e 1. 1951, s. 139, tab1. 42.
(Rec. M. L e b e d e v a, SOy .Etn., 1952, nr 1, s. 219-221).
T r e ś ć: Wstęp, s. 3-8. Rozdział I. Przedmioty ozdabiane i ich właściwe
przeznaczenie, s. 9-35. Rozdział II. Podstawowe formy, kompozycja i styl
ornamentu karelskiego, s. 36-104. Rozdział III. Materiał, koloryt i technika
wykonania
ornamentu,
s. 105-124. Rozdział IV. Historyczno-kulturowe
związki Karełów zam. górną Wołgę na podstawie ornamentu,
s. 125-137.
Autorka zajmuje się ornamentem karelskim już od 20 lat. (1925-1945).
W tym czasie brała udział w 6 ekspedycjach.
We wstępie Maslova daje przegląd kolekcji muzealnych, nielicznej literatury o tym temacie oraz określa miejsce zamieszkiwania
Karełów nadwołżańskich. W rozdziale pierwszym omawia ornamentowane
przedmioty,
i ich właściwe przeznaczenie, więc ubiór kobiecy i męski, inne wyroby tkackie oraz zdobienie mieszkań, narzędzi pracy i sprzętów. Rozdział drugi jest
poświęcony podstawowym
formom, kompozycji i stylu ornamentu
karelskiego. Tu autorka daje przegląd: 1) ornamentu
wyszywanego
żeńskiego
stroju głowy, 2) ornamentu wyszywanego ręczników, 3) motywów zdobniczych. Materiał, koloryt, technika ornamentu więc wyszywanie, tkane wzory,
płótno drukowane, zostało omówione w rozdziale trzecim. W ostatnim czwartym rozdziale autorka próbuje ustalić, na podstawie ornamentu, historyczno-kulturowe
związki Karełów zam. górną Wołgę z rejonem Nadbałtyckim, obszarem górnej i środkowej Wołgi oraz basenem Oki, z Nowgorodem, Suzdalem, Smoleńskiem i Jarosławiem
(XVI w.).
L e b e d e v a w swojej recenzji zwraca uwagę na to, że praca Maslowej,
jest właściwie pierwszą monografią o ornamencie ludów ZSRR. Natomiast
zarzuca jej zbyt małą ilość kołorowych tablic, oraz niedbałe wykonanie
ilustracji.
9
T. 12. A n g l o - a m e r i k a fi s k a j a e t n o g r a f i j a n a s l u ż b e i mp e r i a l i z m a. S b o r n i k s t a t e j. 1951, s. 112. Przekład polski: Angloamerykańska etnografia w służbie imperializmu. Warszawa 1952 str. 221.
(Ree. M. P. B a s k i n, SOy. Etn. 1952, nr l, s. 212-215. Szczegółowe
omówienie J. K u l c z y c ok i, Zycie Nauki, 1952, nr 5, s. 113-153. Z. M at e w s k a, Lud t. XXXIX 1952, str. 416 i 429).
T r e ś ć: T o l s t o v S. P., Kryzys etno.grafii burżuazyjnej,
s. 3-16.
P o t e c h i n I. L, Kosmopolityzm
w etnografii amerykańskiej,
s. 17-40.
l d e r o g g e D. A. i P o t e c h i n J. J., Szkoła funkcjonalna
w służbie im.,
perializmu brytyjskiego, s. 41-66. L e v i n M. G., R o g i n s kij J. J. i C e ~ o k s a r o v N. N., Rasizm anglo-amerykański.
s. 67-91. B u t i n o v. N. A ..
sychorasizm w etnografii amerykańskiej.
s. 92-111.
°
k
W r. 1918 Instytut Etnografii
ryzysem etnografii burżuazyjnej.
zaczął kolektywną pracę badawczą
Owocem tych badań jest tom 12.
nad
901
900
S. P. T o ł s t o v we wstępie do czołowej pracy podkreśla, że etnografa.-:
wie burżuazyjni zgrupowali się obecnie w Ameryce. W obecnej etnografII
amerykańskiej,
którą autor określa jako rasistowską,
widzi 2 kierunki:
1) pseudo biologiczny, który w duchu maltuzjanizmu, darwinizmu społecznego
w duchu H. S. Chamberlaina
i hitlerowskich
teoretyków rasizmu, powołuje
się na "prawa" przyrody organicznej, "czystości krwi" itp. i 2) kulturowohistoryczny, argumentujący
rasizm z powoływaniem
się na amerykański
styl życia, cywilizację zachodnią itd. Autor nie widzi zasadniczej różnicy
między tymi kierunkami.
Podkreśla,
że na nowszą etnografię
angielską
i amerykańską
wywarli wielki wpływ m. in. F. N i e t s c h e, O s wal d
S p e n g l e 1', S. F l' e u d i freudyści. Recenzent M. B a s k i n dodaje do tego
wpływy lokalne - amerykańskie.
jak pragmatystów
W. J a m e s'a i J. D ew e y'a, personalistów
Mary C a loki n s, J. R o y c e'a i innych. S. Tołstov
wspomina też o rozszerzeniu się w Ameryce funkcjonalizmu
oraz teorii
O. S c h m i d t a i jego szkoły.
Praca 1. 1. P o t e c h i n a jest poświęcona kosmopolityzmowi w etnografii
amerykańskiej,
nap~sana jako krytyka
etnografii
amerykańskiej,
której
przeciwstawia
postępowe
tradycje
etnografii
rosyjskiej
oraz etnografię marksi.stowską
radziecką.
Dając krótki
zarys historii
rozwoju
etnografii
amerykańskiej
Potechin konkluduje:
"etnografia
amerykańska zrobiła zawrotne salto mortale z materialistycznych
pozycji M o l' g a n a
do mistycyzmu K l' o e b e l' a i całej etno-psychologicznej
szkoły. Tempo jej
rozwoju odpowiada tempu rozwoju kapitalizmu
amerykańskiego.
Razem
z kapitałem ze~starego świata emigrowały do Ameryki i burżuazyjne teorie.
Lecz jak kapitał amerykański wyprzedził w swoim rozwoju stare kraje burżuazyjnej Europy, tak i etnografia amerykańska, w swoim upadku, wyprzedziła burżuazyjną etnografię europejską" (s. 29).
D. A. O l d e l' o g g e i!.!.
P o t e c h i n piszą o funkcjonalnej
szkolt:
etnograficznej w służbie brytyjskiego imperializmu. Autorzy wiążą funkcjonalizm z holizmem J. S m u t s'a, który jest niczym innym tylko apologetyką
współczesnego imperializmu anglosaskiego. Mówiąc o B. M a l i n o w s k i m,
autorzy tak charakteryzują
źródła funkcjonalizmu:
"w rezultacie powstała
nieporadna
komp:Iacja
behawioryzmu,
freudyzmu,
holizmu,
psychorasizmu i innych rodzajów współczesnej socjologii anglo-amerykańskiej,
mieszanina do której została włączona i filozofia semantyczna. Słowem funkcjonalizm zawiera w sobie wszystkie najbardziej
reakcyjne teorie epoki imperializmu" (s. 54-55).
Zespół autorski M. G. L e v i n, J. J. R o g i n s kij i N. N. (';e b o ks a l' o v omawia anglo-amerykański
rasizm. Swoje badania zaczynają od
narastania rasizmu na przełomie XIX i XX w., wiążącego się z nazwiskami
m. in. M. G r a n t a,F. G a l t o n a, K. P e a l' s o n a, V. L a p o u g e'a. Szczegółowo zostali omówieni też i ich kontynuatorzy,
jak W. Vo g t, C. S. C o o n,
E. H u n t i n g t o n, E. A. H o o t o n itd.
Ostatnia praca N. A. B u t i n o v a jest poświęcona psychorasizmowi
w etnografii amerykańskiej.
Autor podkreśla tu fakt, źe etnografowie amerykańscy starają się argumentować
swoje reakcyjne teorie odwołując się
do psychologii, psychotechniki.
psychiatrii itd. Psychorasizm jest tak samo
charakterystyczny
dla Ameryki, jak biorasizm dla Niemiec faszystowskich.
Recenzent M. P. B a s k i n podkreślając ważność tego zbioru uważa jednak, że nie powinno się na tym zaprzestać, lecz należy wydać jeszcze więcej
bojowych, partyjnych tego rodzaju prac, tym więcej, że są to rzeczy interesujące nie tylko etnografów, lecz i filozofów, historyków, ekonomistów itd.
T. 13. S l a v j a n s kij f o l k lor. M a t e r i a l y P o i s t o l' i c e s k o j
n a l' o d n o j p o e z j i s l a v jan.
M o s k v a 1951, s. 362.
(Rec. M. K. A z a d o v s k i, SOy. Etn. 19'53,nr 2, s. 218-225.
T r e ś ć: Od redakcji s. 3-6. S o k o l o v a V. K., Rosyjskie pieśni historyczne XVII wieku (z okresu Iwana Groźnego) s. 7-78. Dodatek: Z nieopublikowanych
wariantów pieśni o epoce Iwana Groźnego s. 79-91. L i tv i n E. S., Wojna ojczyźniana 1812 roku w rosyjskich pieśniach ludowych,
s. 92-112. S i r jaj e v a P. G., Wątek historyczny w robotniczej twórczości
pieśniarskiej lat 190.5-1907, s. 113-142. Dodatek: s. 143-152. L i p e c R S.,
Byliny w przemysłowym
okręgu rosyjskiej północy w XIX - początkach
XX w., s. 153-210. Nieopublikowane
teksty bylin północnych. s. 211-240.
G o l u b e v 1. F. Poves! ob II'e Muromce i Solov'e Razbojenike. (Nieopublikowany tekst ze zbioru poch. z drug:,ej ćwierci XVIII wieku), s. 241-250.
S e p t u n o v I. M., Bulgarskie pieśni hajduckie, s. 251-2,65. Teksty s. 266290. S e p t u n o v 1. M., Wrześniowe narodowe - antyfaszystowskie
zbrojne
powstanie
1923 r. w bułgarskiej
pieśni ludowej,
str. 291-297. Teksty
~tr. 298-3:J2. K l' a v c o v N. 1. Treść ideowa eposu serbskiego, s. 303-360.
We wstępnym słowie czytamy: "Zebrany w tym zbiorze materiał ma za
zadanie pokazać odrębność kultury
poszczególnych
ludów słowiańskich.
uwarunkowanych
ich historycznymi
losami, oraz daje podstawę do rozważań o ogólnych cechach słowiańskiej poezji ludowej ... " (s. 3).
"Zamieszczone w tym zbiorze artykuły mają na celu wydobyć na jaw
znaczenie łudowej poezji historycznej jako materiału do badań nad historią
narodu i jego światopoglądem.
Obok wielkiego znaczenia poznawczego ludowy epos historyczny posiadał wielkie znaczenie wychowawcze.
Organiwwał on świadomość mas, rozbudzał uczucie patriotyczne, pielęgnował lepsze wartości w ludziach". [Ibidem].
Krytyk, znany folklorysta starszego pokolenia M. K. A z a d o v s kij .po
wytknięciu całego szeregu usterek, domaga się, by w następnych
tomach
tego wydawnictwa
zwrócono więcej uwagi na fOlmę artystyczną
twórczości ludowej oraz na zagadnienia teoretyczne.
T. 14 R o d o v o e o b ś c e s t v o. E t n o g r a f i c e s k i e m a t e l' i a l y
i j a. M o s k v a 1951, s. 254.
T r e ś ć: B li t i n o v N. A. Problem egzogamii (na podstawie materiałów
australijskich),
s. 3-27. O l d e r o g g e D. A., Malajski system pokrewieństwa, s. 28-66. K o s v e n M. O., Przejście od matriarchatu
do patriarchatu,
s. 67-94. D o l g i c h B. O. i L e v i n M. G., Przejście od rodowo-plemiennych do terytorialnych
związków w historii ludów północnej Syberii, s. 95108. A n i s i m o v A. F., Przedstawienia
Ewenków o duszy i problem poi s s l e d o van
903
902
chodzenia animizmu, s. 109-118. I Y a n o Y S. V., Pochodzenie buriackich
on gonów z wyobrażeniami
kobiet, s. 119-131. A b I' a m z o n S. M., Formy
rodowo-plemiennej
organizacji u koczowników Azji Środkowej, s. 132-156.
Z a d y c h i n a K. L., Przeżytki klas wieku u ludów Azji środkowej, s. 157179. K i s l jak o Y N. A., Kałym i wiano u Tadżyków, s. 180-223. N i k o Is k a jaZ. A, Przeżytki patriarchalno-rodowego
ustroju u Awarców w XIX
i początkach XX wieku, s. 224-233. P o t e c h i n L L, Demokracja wojenna
Matabele, s. 234-254.
W grudniu 1949 r. w Instytucie Etnografii odbyła się sesja Rady Naukowej Instytutu
poświęcona
problemom
historii społeczeństwa
rodowego
(sprawozdanie
patrz SOY. Etn. 1950nr 2, s. 193-201). Lwia część prac drukowanych w niniejszym tomie "TrudoY" są to przeredagowane
referaty wygłoszone podczas tej narady.
Tom otwiera praca N. A B u t i n o Y a o egzogamii. Autor już na wstępie zastrzega się, iż egzogamia należy do najbardziej
skomplikowanych
zagadnień etnograficznych.
Wybrał teren australijski
dlatego, że tam zachowały' się stosunki archaiczne
prawie do XIX wieku i oparł się przede
wszystkim na badaniach starszych. Zajął się opisem klas małżeństwa i ich
społecznym uwarunkowaniem
oraz powiązaniem
ze systemem pokrewieństwa. Jednak żadnych wniosków nie przedstawił.
D. A. O l d e I' o g g e zastanawia
się nad pewnymi typami tzw. malajskiego systemu pokrewieństwa
- poraz pierwszy opisanego przez L. H. Morgana. Szczegółowo omawia systemy pokrewieństwa
ludów gwinejskiego
wybrzeża w Afryce~ wyspiarzy Oceanii, pewne rysy tegoż systemu w Chinach oraz u ludów płn. wsch. Azji. Te ostatnie, zdaniem autora, są "rezultatem uproszczenia
poprzedniego
skomplikowanego
systemu
pokrewieństwa typu turano-ganowańskiego,
który jest typowym systemem pokrewieństwa, odzwierciedlającym
organizację
rodową
istniejącą
w warunkach
ustroju wspólnoty pierwotnej
i posiadającej
egzogamię rodową· Przy rozpadzie organizacji
rodowej, po pojawieniu
się społeczeństwa
klasowego.
dawny system pokrewieństwa
zmienia się. W Chinach przy wytwarzaniu
się
ustroju niewolniczego, później feudalnego, w Azji północno-wschodniej
i w
Afryce system pokrewieństwa
ulega zmianie pod wpływem zróżnicowania
majątkowego i częściowego (w Afryce) pojawienia się stosunków towarowopieniężnych oraz nowego - kapitalistycznego
sposobu produkcji. Natomiast
w Oceanii zmienia się on w specyficznych
warunkach
rozwoju społeczeństwa polinezyjskiego.
Pojawienie
się "malajskich"
rysów pokrewieństwa
w rezultacie uproszczenia systemu turano-ganowańskiego,
wszędzie okazały
się jako sposób zniknięcia rodu, egzogamii rodowej i pojawienia się nowych
form rodziny: wielkiej patriarchalnej
w Chinach, u Joruba, Dahomey, czy
organizacji rodzinnej bilateralnego
typu na wyspach Oceanii" (s. 66) i ostateczna konkluzja autora, że "malajski system pokrewieństwa
jest we wszystkich rozpatrywanych
wypadkach pochodną systemu turano-ganowańskiego
(s. 66).
M. O. K o s yen zajmuje się przejściem od matriarchatu
do patriarchatu.
W pierwszej
części referuje
historię zagadnienia
od T. Hobbesa aż do
"spółki" amerykańskich
autorów M. Jacobs i B. L Sterne (praca z r. 1947).
W drugiej - omawia poglądy F. Engelsa oraz zastanawiając
się nad pewW
nymi zjawi.ska.mi charakt:rystycznymi,
jego zdaniem dla okresu przejściowego,. uwaza z~ one powmny podlec szczegółowym badaniom. Są to: powstame. ~odowh bydła, przeżytki (w ogóle), awunkulat,
bilateralny
system
pokrewIenstwa,
powrót kobiety (tj. panny młodej) do domu.
· B. O. D Ol g i c ~ i M. G. ~ e Y.i n omawiają przejście od rodowo-plemIennych, d? terytor~a~ny~h zWIązkow w historii ludów północnej Syberii.
Au~orzy .sm.lało. stawiają I u~awa~niają
tezę, że już na długo przed RewolUCJą ~azdzler.mkową. u ludo:v połnocnej Syberii decydującym
czynnikiem
b~ło me plemI~,. frat~la CZ! rod, lecz związki terytorialne
-. przede wszystkIm społecznoscI sąsiedzkie. Po rewolucji te ostatnie zostały przeorganizowane na zasadach socjalistycznych.
· W następnych pracach znajdujemy opisy monograficzne
niektórych zjawIsk charakterystycznych
dla społeczeństwa
rodowego.
A F: A n i s i m o Y próbuje wiązać przedstawienia
o duszy u Ewenków
(Tunguzow) z problemem
pochodzenia
szamanizmu.
S. V. I Y a n o v bada
społeczne pochodzenie buriackich
ongonów z wyobrażeniami
kobiet. S. M.
A b I' a m z
w s~ojej pracy o formach organizacji
rodowo-plemiennej
u. koczowmkow
AZJI środkowej, m. in. stwierdził, że ród np. u Kazaków
me Wyst~po:vał w swej "klasycznej"
formie, przeprowadził
krytykę pracy
ameryka~skleg~
autora. Hu~son.a oraz wypowiedział
się o nowszych przeks~tałcen~ach . SIę org~mzacJI. rodowo:pl~miennej.
K. L. Z a d y c h i n a opisUJe prz:Zyt~1 klas wIeku (tj .. grup rowIeśniczych) u ludów Azji środkowej.
N. A KI; l Jak.~ Y bada zmienną rolę kałymu i wiana u Tadżyków (i innych Iu.dow AZJI środkowej)
w okresie rozpadu patriarchalno-rodowych
stosunkow społecznych.
Z. A N i kol s k a j a rejestruje
przeżytki patriarchalno-rodowe~o
u~troju ,u. Awarców
(w Dagiestanie).
Ostatnia
praca
L L P o t e c h l n a Jest poswlęcona
opisowi demokracji
wojennej u Matabele (Afryka Płdn.).
?~
· T. 15. K u s n e I' (K n y s e v) P. I., E t n i c e s k i e t e I' I' i t o I' i i i e t -
n j(~ e s k i e g I' a n i c y. M. L. 1951, s. 279.
· Tr e ś ć: Przedmowa,
s. 3-4. Wstęp, s. 5-12. Cz. 1. R u b i e ż e e tn c ~ n e (m e ~
y b a da ń), s. 13-105. 1. Przyczynek
do historii posta~Iema. zagadmern~ o rubieżach etnicznych, s. 15-19. 2. Granice etniczne
w~ramc~ prz~r?dmcze,
s. 20-25. 3. Wpływ jaki i na granicę etniczną wylera blJ~kośc mnych kultur narodowych przylegajacych
reionów s 26-34
~. :rzem~any
~ranic etn~cznych w tO~{l\ procesu historycznego,'
s.' 35-39:
r~ rytena etn.lczn~ v-: splsa.ch lu~nośclO~y.ch w zagranicznych
krajach Euo.~; do II WOjny S.wI<;ttoweJ(ŚwIadomosc l przynależność
narodowa. Język
). ysty. Język w ZYClU),s. 40-60. 6. Kryteria etniczne w spisach ludno~~\O~yC~ ZS~~, s. 61-69.
7. O metodach określenia
narodowościowego
e t ~ iU udnoscl, s. 78-~03. Zakończenie, s. 104-105. Cz. II. P I' Z e s z łoś ć
h i s t ~ ~ n a p o ł u d n I o yv o - w s ch o d n i e j N a d b a ł t. Yk i.
(P rób a
lO
Yc z n e g? s t u d l U m t e r y t o I' i u m e t n i c z n e g o), s. 107-272.
2: Za me~odach hls~orycznego
studiu~
terytoriów
etnicznych,s.
109-UL
bytkl archeologIczne. dotyczące historii najdawniejszej
ludności połud-
l
O?
905
904
niowo-wschodniej
Nadbałtyki, s. 112-142. 3. Najdawniejsze
świadectwa historyczne o narodach płd.-wsch. Nadbaltyki, s. 143-159. 4. Toponomastyka
historyczna płd.-wsch. Nadbaltyki,
s. 160-175. 5. O drewnianych
nagrobkach i niektórych
innych drewnianych
pomnikach
na terytorium
płd.wschodniej Nadbałtyki,
s. 176-185. 6. Etniczny skład ludności płd.-wsch.
Nadbałtyki, w przededniu i podczas wtargnięcia rycerzy niemieckich, s. 186192. 7. Ukształtowanie
się narodu litewskiego wśród prusko-litewskiej
ludności płd.-wschodniej
Nadbałtyki, s. 193-201. 8. O "Skałowach" i zachodnio
litewskich mieszkańcach
dolnego biegu Niemna, s. 208. 9. Niemieckie statystyki i mapy językowe, jako źródło wiadomości o narodowościowym
składzie ludności Prus Wschodnich, s. 209-218. 10. Rozprzestrzenienie
się i liczebność Litwinów w Prusach Wschodnich w początku XX wieku według
statystyki wyznaniowej,
s. 219-229. 11. Zachodnia granica języka litewskiego w Prusach Wschodnich w początku XX wieku, s. 230-240. 12. Rozmieszczenie litewskich mieszkań, strojów i ornamentu
w Prusach Wschodnich w pocz. XX wieku, s. 241-265. 13. Zakończenie, s. 266-272. Bibliografia, s. 273-278.
We wstępie P. I. Kusner wypowiada się, że skuteczne wyniki przy określaniu przynależności
etnicznej lub wykreślaniu
granic etnicznych może dać
tylko współpraca kilku dyscyplin, jak historii, archeologii, etnografii i lingwistyki. Dla etnografa ważne są przede wszystkim rodzaje mieszkań, rozplanowanie budowli, urządzenie domów, sprzęty gospodarcze, strój i pożywienie.
Zaczynając ':zęść metodologiczną autor najpierw daje historię badań nad
kwestią rubieży etnicznej. Pierwszym,
który to zagadnienie
poruszył był
czeski slawista P. S a f a r i k w pierwszej połowie ub. stulecia, opracował
szczegółowo zaś L. N i e d e r l e na początku bież. stulecia. Następnie autor
zastanawia się nad stosunkiem granic etnicznych do granic przyrodniczych,
omawia granice etniczne na terytoriach
mieszanych, więc dawną gubernię
suwalską (granica polsko-litewska),
Chełms'zczyznę (polS'ko_ukraińska) i Besarabię (ukraińsko-mołdawska).
Dużo miejsca
poświęcił
rozpatrzeniu
kryteriów etnicznych w spisach ludnościowych w Europie zach. i w ZSRR. Przy
próbie ustalenia metod określania narodowościowego
składu ludności w strefach granic etnicznych, P. I. Kusner vlypowiada się, że tu świadomość narodowa i język ojczysty powinny odegrać największą
rolę. Kończąc część
metodologiczną autor szeroko omawia sposoby kartografowania
narodowościowego składu ludności.
Część druga książki Kusnera (Knyseva) "Przeszłość etniczna południowowschodniej
Nadbałtyki"
(z po.dtytułem "Próba historycmego
studium etnicznego terytorium")
(s. 109-272) dotyczy tzw. Litwy Małej ew. Pruskiej.
Po uwagach wstępnych
autor skreślił zarys przedhistoryczny,
tu Kusner
oparł się na starszych niemieckich badaczach, tylko nielicznie uwzględniając niemieckie publikacje międzywojenne
- oceniając je słusznie jako tendencyjne. (W ogóle autor jest bardzo krytyczny i ostrożny w stosunku do
źródeł, nie tylko zresztą niemieckich). Następnie zebrał naj starsze wiadomości o ludach płd.-wsch. Nadbałtyki.
Tu wykorzystał
i omówił Tacyta.
Ptolemeusza,
Jordanisa, Einharda, Wu1fstama, Ibrahima - ibn - Jakuba
i innych. Przytoczył
toponomastykę
historyczną
(głównie na podstawie
pracy G. G e r u 11 i s'a, Die altpreussischen Ortsnamen, 1922) oraz omówił
archaiczne
nagrobki drewniane.
Spróbował ustalić skład ludności południowo-wschodniej
Nadbałtyki przed oraz podczas przybycia zakonu i uformowania się tu narodu litewskiego
wśród pruskolitewskiej
ludności. Po
kró~k~ej analizie dotychczasowej literatury autor wypowiedział się za litewSkOSClątzw. "Skałowów". Dalej przeprowadził
sumienną analizę n:emieckich
spisów ludności i map pod względem ich wiarygodności
- i w oparciu się
n~ d~n~ch statystyk wyznaniowych
podał rozprzestrzenienie
się i liczebność
LItw~no,:, w Pr~sach ~schodnich
w początku XX wieku. Ustalił zachodnią
gramcę Języka htewskIego w pocz. XX wieku. W ostatnim rozdziale omówił
zasięgi litewskich mieszkań, strojów i ornamentu
w Prusach Wschodnich
w pocz. XX wieku. W zakończeniu Kusner omawia ostatnie dzieje Litwy
Pruskiej.
W licznej - kilkujęzykowej
bibliografii nie ma nowszych prac polskich.
np. archeologa J. K o s t l' Z e w s k i e g o, hiJStorYka H. Ł o w m i a ń s k i e g o
(zarówno przedwojenne
jak i powojenne publikacje)
oraz A F i s c h e l' a
Etnografii dawnych Prusów, Gdynia 1937. Z Litwinów brak ważnych mate~
riałów A. B r u o ż i s'a, którego prace, wtedy jeszcze nie drukowane, w Pols'ce
popular!zowal
.j~szcze przed pierwszą wojną M. R o m e r (artykuł "Litwini
w Prustech kStązęcych", ••Swiat Słowiański" 1911).
.
T. 16. P l' o i s c h o ż d e n i e c e l o v e k a i d r e v n e e l' a s s e l e n i e
~ e lo v e c e s t v a, M o s k v a 1931, s. 539, m a p a 1,
(Rec., ::. I. B o l' i s k o v s kij, Sov. Etn., 1952, nr 3, s. 223~228).
. T l' e ~~: Od redakcji, s. 3-4.
R o z d z i a ł 1. P o c h o d z e n i e c z ł o W l e k a l J e g o l' as, s .. 5-:322. Jak
i m o v V. P., Wczesne stadia antropogenezy, s. 7~88. Z a m J a t l n S. N., O powstawaniu lokalnych różnic w kulturze pa~eohtu, s. 89-152.
o g i n s kij J. J., Podstawowe zagadnienia antropologIczne w problema~ie pochodzenia człowieka dzisiejszego, s. 153-204.
B u n a k V. V., Pochodzeme mowy na podstawie danych antropologicznych,
s. 205:-2~0. (; e b o k s a l' o v N. N., Podstawowe zasady klasyfikacji
antropologIcZej, s. 291"'-322.
R;o z d z i a ł. II, D a w n e l' o z m i e s z c z e n i e l u d z koś c i, s. 323-538.
L e v l n ~: ~., l (; e o k s a l' o v N. N., Dawne rozmieszczenie
ludności we
wSc~od:rIeJ l poł~dm?~o-wschodniej
Azji, s. 325-354. D e b e c G. F., Zaludl1lel1le ~ołudmowe.J l Przedniej Azji na podstawie danych antropologiczn?,ch, s. 35.~-370. G l n z b u r g V. V., Dawne i współczesne typy antropologlCzne A~JI .środkow~j, s. 371-392. D e b e c G. F., Dane antropologiczne
? zaludl1lemu Afryki, s. 393-408. D e b e c G. F., T l' o f i m o vaT. A
l (; e b o k s a l' 0.v N. N., Problemy
zaludnienia
Europy na podstawie dan~ch antrOp?loąIcznyc~,
s. 409-468. L e v i n M. G., Dawne migracje czło~"eka w AZJI po~nocneJ na podstawie danych antropologicznych,
s. 469-496.
~.n a k V. V., l T o kar e v S. A, Problemy zaludnienia Australii i Oceanu: s. 497-522.
D e b e c G. F., Pochodzenie
pierwotnej
ludności AmerYki, s. 523-538.
p'. ,I. B o l' i s k o v s kij
tak ocenia tę pracę: "Zaletą zbioru jest jego
wartosc .poznawcza, jest w nim przedstawiony,
uogólniony i przeanalizo\~any duzy antropologiczny
i archeologiczny materiał, który został udostępmony przede wszystkim w ostatnim dziesięcioleciu.
Wobec tego zbiór ten
!1
?
'.
907
906
w pewnym stopniu osiąga znaczenie p~ręcznika
i ~.zup:łnia wydany przed
dziesięciu laty uniwersytecki
podręczmk antrop~lo.gll (tj. Bunak,. N.esturch.
Roginskij Antropologija, Moskva 1941). Jednoczesme z przedstawlemem
dużego no~ego konkretnego
materiału w recenzowanej
książce został postawiony i rozstrzygnięty
~zereg ważnych .problemów: hist~ry:znych
i te~r.e~
tycznych
Jest
ona skIerowana .. przeciwko
burzuapYJneJ
:asJstowsl{JeJ
nauce" antropologii
i archeologII,
przede
wszystkIm
przecIwko
anglo~merykańskiemu
rasizmowi.
Artykuły
przeniknięte
są bojowym
duchem, - ich autorzy w zupełności władając materiałem
faktycznym, demaskują na tym materiale rozkładającą się burżuazyjną
rasistowską naukę·
W szczególności w myśl uchwały z sierpnia 1948 powziętej na sesji Wszechzwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych im. W. I. Lenina, demaskowane
są
idealistyczne
konstrukcje
weismanistów
- morganistów"
(Sov. Etn. 1952.
nr. 3, s. 223).
T. 17. D e b e c G. F., A n t l' o P o log i c e s k i e i s s l e d o van i ja
v K a m c a t s k o j o b l a s t i (T l' u d y S e vel' o - V o s t o c n o j e k s p e di..:
c i i I.) M o s k v a 1951, s. 263,
(Rec. t e b o k s a l' o v N. N., SOy. Etn. 1952, nr 2, s. 207-210).
T l' e Ś ć: Wstęp, s. 3-4. Rozdział I, Materiał, s. 5-9. Rozdział II, Zróżnicowanie etno-geograficzne
poszczególnych
cech, s. 10-72. Rozdział III,
Problemy klasyfikacji
i genealogii mongoloidalnych
typów Azji północnej,
s. 63-118. Zakońezenie, s. 119-120. Dodatek 1, Tablice somatycznych i kraniologicznych materiałów ludów syberyjskich,
s. 121-221. Dodatek 2. Tablice materiałów
kraniologicznych
ludów Ameryki i Azji zagranicznej
(tj.
poza ZSRR), s. 223-245. Dodatek 3, Dane o pochodzeniu badanych serii czaszek, s. 247-258. Literatura,
s. 259-262.
. .
G. F. Debec prowadził swoje badania w ramach północno-wschodmeJ
ekspedycji Instytutu
Etnografii w latach 1945-1948. Autor swą pracą dał
cenny wkład do poznania składu rasowego całego szeregu ludów Azji pónocno-wschodniej,
przede wszystkim Eskimosów, Czukczów, Korjaków, Itelmen ów, oraz tzw. Starożyłów (dawni rosyjscy mieszkańcy Syberii), Lamutów, Ewenków (Tunguzów), Buriatów i Koreańczyków
północnych. Bardzo
ważna jest klasyfikacja i genealogia tamtejsżych mongoloidów.
Recenzent N. N. (; e b o k s a l' o v, sam dobry znawca tego terenu, reasumując liczne zarzuty, pisze: "Przyczyną licznych omyłek G. F. Debeca
w znacznym stopniu jest jego pasja do analizy danych cyfrowych bez dostatecznego uwzględnienia
realnych właściwości
antropologicznych
tych etnicznych grup ludności o których mowa", (Sov. Etn. 1932, nr 2, s. 210). Ostatnim, specjalnie podkreślonym
zarzutem recenzenta
to brak ilustracji
fotografii przedstawicieli
poszczególnych typów.
T. 18. S i b i r s li: i j e t n o g r a f i c e s kij
s b o r ni. Ii:. r M.-L. 1952.
s. 355.
T r e ś ć: Paedmowa,
s. 3. D o l g i c h B. O.. Pochodzenie Nganasanów,
s. 5-87.
P l' o k o f i e v a E. D., Przyczynek
do zagadnienia
o społecznej
.l
i
organizacji Selkupów, s. 88-107.
T o kar e v S. A, Przeżytki stosunków
rodowych u Chakasów w XIX w., s. lOB-Hl. P o p o v A A, Życie koczownicze i typy mieszkań u Dołganów, s. 142-172. P o t a p o v L. P., Zarys etnograficzny
rolnictwa u ludów ałtajskich, s. 173-19B. A n i s i m o v
A E., Szamański czum u Ewenków i problem pochodzenia obrzędu szamańskiego, s. 199-238. lon o v a O. V., Mieszkalne i gospodarcze budowle Jakutów, s. 239-319.
Vo b lo v I. K., Święta Eskimosów, s. 320-334.
Materiały drukowane w tym zbiorze pochodzą z lat trzydziestych.
Redakcja we wstępnym słowie zwraca uwagę, że większość faktów kulturowych opisanych w tych pracach należy dzisiaj już do przeszłości.
B. O. D o l g i c h, reasumując swoje wywody na temat pochodzenia Nganasanów, pisze: "z szerszego punktu widzenia powstanie Ngana>:anów było
końcowym etapem procesu przesiedlenia
się na najbardziej
północną część
Azji środkowej
ludów uralskiJ:h i ałtajskich
grup językowych:
Neńców
na zachód od Jenisieju
i Tunguzów - na wschód od n:ego. I Tunguzi
i Neńcy okazali wpływ na przodków Nganasanów - neolityczną ludność
paleoazjatycką
Tajmyru, Chatangii i Anabaru, jednak końcowe zwycięstwo
w strefie tundry i tundry - lasu Tajmyru odniósł język neniecki, który
zwyciężył nie tylko paleoazjatycki
- jukagirski lecz również i tunguski.
Tak samo system gospodarczy, kultura materialna i ogólna organizacja życia
Neńców wyparły nie tylko f'ormy gospodarki i życia łowców - Juka,girów.
lecz i Tunguzów.
Kultura neolitycznych
łowców paleoazjatów - Jukagirów - tym nie
mniej zachowała się u Nganasanów w charakterze przeżytków i osobliwości
etnograficznych
w większym stopniu, niż u innych ludów na zachód od
Leny, z wyjątkiem Enców Madu" (s. 87).
E. D. P rok o f i e v a opierając się na materiałach terenowych, częściowo
własnych z lat trzydziestych
próbuje rekonstruować
dawniejszą
organizację społeczną Selkupów. Zajęła się opisem rodu, fratrii i plemienia.
S. A T o k a l' e v na podstawie
głównie dokumentów
archiwalnych
(z Chakaskiego archiwum okręgowego) zajął się przeżytkami stosunków rodowych u Chakasów (dawniej nazywanych Tatarami minusińskimi)
w XIX
wieku. Opisał jednostki
rodowe, pochodzenie
grup rodowo-plemiennych,
stosunki wzajemne rodu i wspólnoty wiejskiej, rodu i rodziny, podstawy
gospodarczej wspólnoty rodu, przeżytki egzogamii i obrzędy weselne oraz
rodzinne. Kończy uwagami o stosunku rodu do administracji
stepowej.
Znany badacz Syberii północnej A A P o p o v w swojej pracy o koCZownictwie i typach mieszkań u Dołganów oparł się na własnych badaniach
terenowych z lat 1930/31. Autor po zwięzłym opisie koczowniczego trybu
życia szerzej zajął się mieszkaniami Dołganów. Wyróżnił 5 typów: 1) "urasa"
- stożkowaty czum ze żerdzi pokrytych skórami,
2) "golomo",
3) "baltysach" i 4) "balagan" - budowle stałe z pochylonymi ści"anami z pionowo
postawionych żerdzi oraz 5) ..syrga dże" - czum na nartach zapożyczony
od Rosjan.
909
908
L. P. P o t a p o v dał krótki opis rolnictwa u plemion ałtajskich. Dawniej grało ono rolę drugorzędną, ponieważ głównym zajęciem u północnych
plemion było myślistwo, u połUdniowych - hodowla. Tym nie mniej z rolnictwem na tym obszarze spotykamy się już w czasach prehistorycznych.
Oprócz techniki autor opisał formy pracy i własności.
F. A. A n i s i m o v, konsekwentnie
badający wierzenia Ewenków (Tunguzów), tym razem zajął się szamanizmem. Opisał czum szamański i zobrazował społeczną podstawę szamanizmu oraz rolę szamana.
O. V. J o n o v a dała większą (80 stron) monografię o budownictwie jakuckim. Praca oparta głównie na literaturze. Po uwagach wstępnych autorka
krótko charakteryzuje
najdawniejsze
(do przyjścia Rosjan) mieszkania Jakutów. Następnie kolejno omawia budowle stożkowe (szałas, "urasa", czum),
jurtę, bałagan, budowle wielokątne,
obronne, budowle typu rosyjskiego,
budowle gospodarcze, wierzenia i obrzędy związane z mieszkaniem, budowle
kołchozowe.
J. K. Vo b l o v opisał obrzędy i święta Eskimosów z Czukotki.
szość obrzędów powiązana jest z rocznym cyklem gospodarczym.
Więk-
Witold Armon
V, N. BELICER,
Nal'odnaja
odezda
Udmul·tov,
materialy
k e t n o g e n e z u. Trudy Ilnstituta Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja.
Nowaja Serija, tofu X) 142 str. in 4°, 76 rys., w tym 10 tab!. kolor. na kredzie, 1 mapa. Moskwa 1951. Wyd. Ak. N. ZSRR.
W pracy tej autorka systematyzuje
i omawia materiały, odnoszące się
do ubioru Udmurtów (Wotiaków), ogłoszone drukiem, znajdujące się w muzeach i zgromadzone osobiście podczas ekspedycji etnograficznych
w 1930.
1931 i 1938 r.
Stara się ona wykazać pochodzenie poszczególnych form ubioru ludowego, ich ewolucję oraz odbicie w nich stosunków
rodzinno-prawnych
i różnic społecznych. Równocześnie autorka porusza zagadnienie znaczenia
ubioru jako wytworu artystycznej
twórczości ludowej Udmurtów.
Praca zawiera opisy techniki wykonania
ubiorów, formy kroju oraz
zmierza do określenia środowiska
i czasu występowania
poszczególnych
części ubrania. Autorka traktuje ubiór jako dokument historyczny, który
charakteryzuje
etniczną swoistość ll.ldu, jego kulturę oraz wykazuje związki
z ludami sąsiednimi.
Udmurtowie, dawniej zwani Wotiakami, należą do północno-wschodnich
Finnów i liczą ca 600.000 ludzi. Tworzą republikę autonomiczną o obszarze
32 tysięcy klm2 ze stolicą Iżewskiem. Trudnią się uprawą roli. W zaraniu
swej historii znajdowali
się Udmurtowie
pod silnym wpływem dawnych
Czuwaszów czyli Bułgarów Nadwołżańskich,
a następnie pod panowaniem
Tatarów, o czym wspominają ich podania ludowe. W r. 1587 Moskwa, po
obaleniu władzy Tatarów, zwolniła Udmurtów od płacenia im daniny.
Do Udmurtów należą także tzw. Besermenowie. Stanowią oni zudmurtyzowany szczep tatarski.
V. N. Bielicer podzieliła swoją pracę na 10 rozdziałów: 1 - Źródła'
2 -: technika wytwarzania materialów, a więc przędzenie i tkanie, obróbk~
skory, produkcja wojłoku, wyrób obuwia z łyka' 3 odzież kobieca'
4 -. u b'lOry głowy; 5 - obuwie; 6 - ozdoby; 7 - zespoly
"
ubraniowe w stroju
koblec~m; 8 - odzież męska; 9 - odzież Besermenów;
10 - ornament
tkany l wyszywany, wreszcie zakończenie i słownik terminów w języku
udmurtskim, używanych w pracy.
W I rozdziale autorka podaje krytyczny przegląd prac etnograficznych.
dotyczących Udmurtów, z których najdawniejsze
odnoszą się do XVIIi w.
i prac pale<Jetnograficznych, wychodząc z założenia, że zagadnienia etnografii
Udmurtów są historycznie
związane ze starożytnymi
kulturami
dorzecza
Kamy, a więc ananińską,
pianoborską,
czepiecką, oraz z wcześniejszymi
kulturami epoki brązu.
,:,yniki WYko~alisk wykazują, że w epoce ananińskiej,
na pograniczu
[a~u l stepu, przebIegał proces mięszania się typów mongoloidalnych
i europeIdalnych.
Nadb.rzeżna ludność Kamy w epoce ananińskiej
nawiązywała
stosunki
ze swymI południowymi sąsiadami i wchodziła w szeroką orbitę wymiany
ze światem scytyjskim.
. Na 'p0dst~wie szczątków znalezionych tkanin oraz płaskorzeżby na kalmenneJ płYCH:~rob~wej z tej epoki przypuszcza się, że istnialy podówczas
iwa typy odz~ezy: lzejsza - z włókien roślinych i cieplejsza - wełniana
t futrzana ..Og.olny wygląd tej odzieży przypomina
krótką, ujętą pasem odzież
typu scytYJskIego.
Materiały do odz~eży z epoki pianoborskiej
(III w. przed n. e. - V w.
n. e.). są ~ardzo ub~gle. Pewne wyobrażenie o ubiorze dają znalezione 3 figurkI kobIece. Zespoł odzieży przypomina ubiór ludności z epoki ananińskie'
. Następna ~poka, od V do IX w. n. e., z powodu braku odpowiednich b;~
dan archeO~OgICznych, nie wnosi żadnych danych do znajomości odzieży.
, Z?~czme lepiej przedstawiają
się materiały, pochodzące z kultury czepIec~leJ (od IX do ~IV. w.). Analiza tego materiału pozwala wyjaśnić wiele
ws~o~czesnych ?rzeJawow kultury Udmurtów, w. szczególności dotyczących
odzlezy ludoweJ.
Bardzo ubogo przedstawiają
się źródła archeologiczne
i piśmiennicze
dotyczące ~ultury udmurckiej z okresu otl XV do XVII w. Z wieku XVIIi
poch~dzą hczne wzmianki o odzieży tego ludu. Źródła literackie z XVIIIw.
podaJą tylko ~rzy.godne wypowiedzi o stroju Udmurtów, nie wystarczające
~la odtworzema Ich pełnego zespołu odzieżowego. Znacznie bogatsza jest
hteratura
etnograficzna
o Udmurtach z wieku XIX.
A,:torka szczegółowo omawia wszystkie dostępne jej źródła piśmiennicze, n:e wykluczając
i prac w językach obcych, jak np. praca M. B u c h' a
M, Ttlke'go
.. J. Manninen'a
i inn
'
~rugi rozdział pracy, poświęcony t~chnice przygotowania
materiałów
zaWIera'
1 - szczegół owe omOWleme
. ..
.
.'
przebIegu
przędzenia i tkania
opis'
llzywanych narzędzi i będących w użyciu technik tkackich; 2 - ob~óbkę .
911
910
I
,
l
!:
,1
l,
!
!1
'1 ubkl' czapki pasy i rękawice; ::l produkcj~
.
.
anych na po -sZ"
.
skor, uzyw
.
k" 4 _ wyrób obuwia z łyka tzw, łapcI.
'ł ku na obuwIe, czap l,
d
wOJ o.
.
dzież kobiecą. Przegląd swój autorka zaczyna o
RozdzIał III oma.wla o h
chodzących z X-XI
w. n, e. Przechodząc
kow
mater~al~w wyk?palls
::,'
o~~ębnia 3 typy koszul kobiecych, ró~niąc~ch
do ubJOrow wspołczesnyc
Y
'ł
opis ich wykonania i zasIęgu Ich
.
.
P daJ'e bardzo szczego owy
..
Sl~ krOJem:
o
materiał ilustracyjny
składa się z fotografll oraz 2
uzytkowama. Załączony
b"
z przodu i z tylu Na rysunkach
.
k' d . k szuli wyo razonej
.
.
rysunkow
az eJ.?
'
n ' r kawy podano wyprostowane. Następme
szwy zaznaczono limą pr~eryw~dą,.C; i typowych majtek kobiecych. Ich oIJis
autorka prz~chodzi ~o. oP.ls~~~~d~~one. Dalej omówione są zapaska, napieri rysunek me są na eZY~le.
W zwi zku z tym autorka wyśniki, zazwyczaj zasobme ,:dobJOne h~;~~~~ie o Pi:rwotności wyszyć srebrpowiada mało .pr~~k~niw~JącehP:ZYfetnią odzieżą kobiet jest płócienny chanymi i złotymI mcm!.
wl~r~c mą
Po omówieniu płóciennych
trzy typy chałata.
ł'
Wl'ęC kaftan
łat , kapota . Autorka rozrózma
.
k"e
odzież we maną a
,
części kobiecego stroJu, autor a ~p~su.J . Do tej grupy 'należy też kamisięgający do. kolan,. noszony lat~:w~~SI~~~jem
upodabnia się do kaftana,
z~lka. Kahmlze~~a. ~~~~e~~~b r~o kola~. Autorka porównuje ten ubiór z posIęga troc ę mzeJ l
.
.
isu .e sukmanę z sukna władobnymi ubiorami inknyc.h l~dmOoWw'yNmaS~~~~~yO~aktadałY
na siebie po kilka
go wyrobu W o reSle Zl
. h
:~:Uk takich s~kman. Rzadziej używane były szuby ze skór baramc.
.
W
zdziale IV znajdujemy opis licznych odmian ubioru głowy kob~et.
ro
, .
,'ochy
_ okrętacze oraz
W rozdziale ~ opisane zostały płoclenne po~cz
ł ości załapcie łykowe, które przy gospodarce kołchozoweJ zostały w zupe n
stąpione przez obuwie skórzane.
VI rozdziale, poświęconym ozdobom, autorka sięga wstec~ do w. x..
Obecnie, w warunkach gospodarczych i kulturowych czasów radzieckich,
kobieta Udmurtka ma możność kupowania tkanin i ozdób wyższych gatunków. To też dawny ludowy ubiór uległ szeregom przeobrażeń, uproszczeń
i udoskonaleń,
będących wyrazem nowego żywiołowego rozkwitu socjalistycznej twórczości ludowej.
Rozdział VIII poświęcony jest opisowi odzieży męskiej. Układ tego rozdziału jest taki sam, jak i przy opisie odzieży kobiecej. Autorka zaczyna od
analizy koszuli, której wyróżnia dwa typy. Opis spodni męskich ilustrują dwa
rysunki dwóch ich typów. Rysunki są mało zrozumiałe, widocznie autorka
nie opanowała niezbędnej dla etnografa umiejętności. Na przód koszuli mężczyźni nakładają przodki ozdobnie wyszywane. Zwi,erzchnim odzieniem letnim, nakładanym na koszulę, są chałaty długie do kolan. Cieplejszą odzież
stanowią sukmany sukienne. Podczas zimy nosżone są futrzane półszubki,
kryte suknem. Od początku XIX w. odzież męska zaczyna ulegać wpływom
miasta, co się wyraża w kroju ubrań i doborze materiałów
fabrycznych.
Wśród młodzieży rozpowszechnione
są kamizele. Ważną rolę w ubiorze
posiada pas rzemienny, tkany lub wyrobu fabrycznego. W jego formie i materiale zaznacza się związek z grupami wieku. Miał on również znaczenie
obrzędowe.
Dawny ubiór głowy stanowiły czapki sukienne. Obecnie rozpowszechniły
się czapki typu miejskiego, nabywane w sklepach. Nogi owijano onuczami
[ powszechnie noszono łapcie z łyka.
Analizując ubiór męski autorka zaznacza w nim odbicie warunków ekonomicznych i środowiska geograficznego wykazując, jak ukształtował się on
w ciągu wielu wieków. Występują w nim elementy, związane z leśną kulturą
myśliwską i ze stepową kulturą hodowlaną podobnie, jak to się przejawia
i w ubiorze kobiet.
Ubiór Udmurtów równocześnie ze zróżnicowaniem na grupy wytwórcze
wcześnie zaczął stawać się oznaką odrębności plemiennej. Autorka analizuje
czynniki wpływające na wyodrębnienie się i zachowanie tego ubioru. Obecnie męski ubiór Udmurtów prawie w zupełności zatracił swoją odrębność
narodową, został zastąpiony przez ubiory miejskie takie same, jakie noszą
sąsiedni rosyjscy chłopi i robotnicy.
Rozdział IX poświęcony został opisowi odzieży Besermanów. Ubiór Besermanów jest zbliżony do ubioru Udmurtów. Pewne różnice wyrażają się
w występujących
bardzo archaicznych elp,mentach ubioru głowy. Wykazują
one jakieś przed tatarskie uwarstwienia,
sięgające jeszcze epoki bułgarskiej.
W rozdziale X rozpatrywany jest ornament tkany i wyszywany na ubiorze Udmurtów i Besermanów. Autorka szczególowo omawia ozdobne techniki tkackie, głównie technikę "braną" - i zastosowanie jej na poszczególnych częściach ubiorów.
W kilku wierszach wspomniana jest technika tkania dywanów, które
wykonują udmurckie kołchoźnice.
Autorka zaznacza, że przed Rewolucją sztuka ludowa Udmurtów ograniczała się głównie do tkactwa wzorzystego i hafciarstwa,
obecnie artystyczna twórczość Udmurtów znajduje wyraz w różnorodnych przejawach
sztuki.
ś~~~~~:.
.Jej :ani.em
wi~k~zość oZdóbkme~al°:Yąc~kiUZ~~:~~:d:~y~o~~~a
Tatarów l BaszkIroworaz
wy azuJe z
.
.
d b
ab wane
Ozdoby te były dziełem wytwórczości ludoweJ. Obecme oz o Y n Y
są w miejscowych sklepach.
.
.
R dział VII omawia
zespoły odzieżowe (koshumnYJe komPlekS~)
w str~;u kobiet, typowe dla pewnych obszarów geograficznych.
Autor a
>
t
wyróżnia pięć takich zespołów.
.
..
.
naliza
badanego
materiału
pozwala
następnie
stwlerdzl~
WystęPuJącłe
A
"
.
. .
b zędowego kobIecego zespo li
w niedalekiej jeszcze przeszłoSCl - lstmeme o r
b
g'
we
d ..
ego udmurckiego
a mianowicie modlitewnego, pogrze ow~ o .1 ••
~el~:~~~ Prócz tego w ubiorach kobiecych. wyraźnie za~naczyłY SIę r~:r::iC;
grup wieku. Były to ubiory - dziecięce, dZlewcząte~,. dZJew~ząt r;a :~ześni~
młodych mężatek, mężatek-matek
i staruszek. UbJO~ ~oblet r~w ł
. to
w rażał też rozwarstwienie
społeczne wsi udmurckle].
Zazma"za o Sl~
wy ubóstwie materiałów
i ozdób u biedoty wsio,,:,ej. Nas:ęP?wała ~~~a~~
ozdób i monet z metali szlachetnych - blasz~aml z ołOWIU Itp. - robu ~azastąpIOne przez sukna wy b
.
czów - samodziały wcześniej zostały
.
. dł . . b d o drogie przv rama
brycznego. Równocześnie
zachowali om
uzel
ar z
.
głowy.
913
912
W ostatnim rozdziale, zakończeniu, autorka podsumowuje wyniki swojej
pracy. Wykazuje ona, że wyróżnione przez nią 4 kompleksy ubioru Udmurtów mogą być sprowadzone do dwóch zasadniczych. Są to: jeden - północny, związany z ludnością strefy leśnorolniczej, zamieszkującej
dorzecze
Czepcy i Wiatki, drugi - południowy ukształtował się na obszarze pogranicza lasostepu, gdzie szczególnie wyraźnie zaznaczył się wplyw stepowych
kultur hodowlanych.
Ostatni rozdział zamyka pracę krótkim opisem życia i kultury materialnej Udmurtów, ich gospodarki, zajęć, mieszkań, jadła i napojów.
Autorka zestawia wyniki badań etnograficznych
z badaniami archeologicznymi i antropologicznymi
starając się wyciągnąć z takiego zestawienia
bardziej ogólne wnioski o etnogenezie Udmurtów. "Po wielkiej rewolucji
październikowej
wraz z utworzeniem Udmurckiej autonomicznej radzieckiej
socjalistycznej
Republiki, naród udmurcki stał się równoprawnym
członkiem w rodzinie narodów Federacji Rosyjskiej. Uczestniczy on aktywnie
w budownictwie
socjalj~stycznym całego wielonarodowościowego
państwa.
wnosząc swój wkład do kultury radzieckiej".
Do pracy dołączony został słownik udmurckich słów, spotykanych w tekście.
V. N. Bielicer bada ubiór Udmurtów w związku z historycznym przebiegiem procesu kształtowania
się narodu udmurckiego.
W ten sposób ujęty
strój ludowy zostaje uwydatniony
jako dokument
historyczny.
Bardziej
zrozumiałymi stają się przejawy twórczości ludowej. sztuka i upodobania
estetyczne UdmurtÓt'V.
Ilnteresująca praca
śnienia etnogenezy
V. N. Bieli':er
Udmurtów.
jest cennym
przyczynldem
Eugeniusz
do wyja-
Fl'ankowski
M. RECHACZEW,
Chołmogorskaja
rezb,a
po
kosti.
Archangelsk, Obłast. Gosizd. 1949, 8°, s. 92, tab!. 63.
Jako motto tej interesującej
książki cytuje autor słowa Lenina i Go/"kiego o sztuce, która jest własnością narodu, powinna więc przenikać do
najgtębszych jego warstw, winna być zrozumiałą i kochaną przez naród.
podwaliny jej bowiem kladli garncarze, złotnicy, kowale, tkacze i wszyscy
inni rzemieślnicy. Do nich należą też rzeźbiarze chołmogorscy, mieszkańcy
niewielkiej, o 80 km od Cholmogor polożonej Denisówki, rodzinnej wioski
Łomonosowa, nazwanej na cześć wielkiego uczonego Łomonosowka.
Autor zaznajamia
we wstępie z historią Pomorza, z bogatą kulturą
mieszkańców Północy, którzy wolni od pańszczyzny, mogli rozwijać swobodnie swe wrodzone zdolności, a pod wplywem kolonizacji nowogrodzkiej,
wnoszącej nowe pierwiastki do kultury miejscowej, stworzyli rzeźbę chołmogorską·
Chołmogory leżały na wielkim szlaku handlowym prowadzącym z zachodu na wschód; były one przed założeniem Petersburga
"oknem do
Europy"; tutaj koncentrowały
się różne ośrodki handlowe, między innymi
ośrodek handlu kością. co wiąże się z powstaniem ośrodków rzeźbiarskich.
kt!
Nal~ży przyznać. że na rozwój prze m ł'
.
Istmenie bogatych klasztorów
(S ł
. y~.OW
tystycznych
wplynęło też
cbrazów, rzeźb i innych ozdób.
o OWIec l).
ore potrzebowaly
pięknych
Rzeźba w kości oddawna była uważan
o niej. pis~rz bizantyjski Jan Tcetce w XII ~ za sztuk~ ro~yjskąj wspomina
LatopIsy l byliny wielkoruskie
w
...,
nazyw~Jąc Ją rzezbą Russów.
morsów, które byly przedmiotem h:;~;:17~ą
o. "rybIm zębie" tj. o kłach
wprowadzono monopol państwow
na h
ymlan~?d
XI~ w., w roku 1649
tego handl~ był Archangielsk i ~hołmOan~el kOSClą. Głownymi centrami
powstają lIczne ośrodki rzeźbiarskie
. kgo;;(· W tych samych punktach
czegodzk. Chołmogory.
' Ja
amugory, Uchtostrow, SolwyO dawności tego przemysłu
art st
. .
historyczne oraz dane lingwist
y ycznego SWIadczą znaleziska
preNeńców zachowały się dawne y~:~
po~ane. przez Żurawskiego;
w języku
o tym, źe były one wyrabiane nie d ~ mekto.ry~h przedmiotów
świadczące
bakowa" tabakierka"
mied :.. gkY:'z kOŚCI,Jak np. "drewniana kość ta.
"
. z,ana
osc prochowa"
h
.
WOjowi rzeźby w kości sprzyjały bo" t
'
. proc oWnJca, itp. Rozkości innych zwierząt morskich i ląd~~ ec~apasy kł.o~ m~muta, morsa oraz
z~wa~e przez wielkich książąt ruskich y ~ ~op~rcle l zamteresowanie
okaplękme rzeźbione przedmioty z ko"
SIadających w swych skarbcach
sztuki chołmogorskiej
Na rozk SCI,wp ywało dodatnio na rozwój ludoweJ'
A
..
az cara Aleksieja Mich'ł
.
w
rsenale (Orużejnej Pałacie)
.,
.
aj OWlcza urządzono
runkiem sprowadzonych
z Ch łPracowmę r~ezblarską, w której pod kierzeźbienia w kości.
o mogor bracI Szeszyninych uczono sztuki
'i
.Rze.źba chołmogorska
staje się modn
.
pOpIerającego twórczość ludową N .
~ na ~worze PIOtra Wielkiego
d
k
. aJwspamalszy Jednak ..
k
Jej roz wit przyPa a na o res panowania Katarz
gorscy rzeźbią na żądanie dwor
ynYk~I (1762-1796). Mistrzowie chołmob"
...
u cars lego szkatułki
c
d
leme, pIersclenie, wachlarze
puh
.
.
.,
zary, oz obne grzetak modnych w owych czasa~h wary b l tYSIące artystycznych
drobiazgów.
z niezwykłym polotem artyst . . yro y te łączyły wysoki poziom technik!
ycznym Najpięk "
.
przeznaczone dla ludnościchołmo
orsk' .
~leJSZe Jednak .były wyroby
narzuconą tematyką ani wymag g.
l.eJ, w .ktorych ~rtysta, meskrępowany
powiedzieć.
amaml odbIorcy, mogł się swobodnie wyZm~erzch rzeźby chołmogorskiej
t
o.na byc modną na carskim dworze. nas ~P~ł W XIX w., kiedy przestaje
'lę d
Artyscl cholmogorscy
t
~
o nowych warunków produk"
d b'
przys osowując
chłopów i urzędników
i w
b' ~JI; o ~waJą nowych odbiorców wśród
jak cygarniczki
fajki bros:~~ ::Ją
la m~h rzeczy bardziej praktyczne
skich, których ~łaścidiele traktu .p. Po:vsta~e szereg warsztatów
rzeźbiar~
dziej intratnej hodowli bydł
Ją hrzezbę Jako zajęcie uboczne obok bark
a rasy c ołmogorskiej
Zjaw"
.
~P?y, oraz majstrowie wyzyskujący czeladn'k'
.
laJą SIę pośrednicy,
dlmlr zarządza zorganizowanie
s e .
l .ow. W .1885 r. w. ks. WłaScowej szkole im Łomo
p cJalnego dZIału rzezbiarskiego
w mieJ'.
nosowa Prawdziwy jednak
następuje od 1924 r. pod opieko rz d
..
renesans rzeźby w kości
szko~a rzeźbiarska im Łomonos~waą ~ ra~zle.c~lego. W tym. roku powstaje
dowI Guriew. Petrowsk"
K'k
.'
kto::eJ mstruktoraml
są artyści luo. IJ. n 0\,\·. ZorganIzowane
artel. do którego mogą
58*
915
914
należeć byli uczniowie szkoły. Artel daje im pracę, instrumentarium
i zaewnia stały zarobek. Dzieje szkoły rzeżbiarskiej uzupełnia życiorys jednego
~ zasłużonych instruktorów,
artysty Guriewa. Osubny rozdział poświęcony
jest opisowi instrumentów,
narzędzi i materiału
używanego przez artystów chołmogorskich.
Dawniej używano do rzeźby kłów mamuta, tzw.
"błękitnej kości", które obecnie są trudniejsze. do zdobyci~. Materiał~~
bardziej dostępnym jest "rybi ząb" jak nazywają kły morsow, oraz kOSCI
zwierząt domowych, kości rekina, kręgi wieloryba, róg, czasami w rzadkich
bardzo wypadkach kość słoniowa i masa perłowa.
Obróbka kości polega na odtłuszczeniu jej przez gotowanie i na wybieleniu przez zastosowanie wapna i terpentyny, wody utlenionej, albo spirytusu z terpentyną.
Dalszym ciągiem obróbki kości jest jej barwienie, stosowane coraz rzadziej; dawniej używano barwników
roślinnych.
Autor
podaje wykaz roślin używanych do barwienia, są to rośliny używane również przez polskich chłopów w pisankarstwie
i w barwieniu przędzy, jak
skrzyp błotny, czarny bez, rzewień, jarzębina,
liście szczawiu, marzana,
łuski cebuli, kora olchy, czarne jagody.
Instrumentarium
składa się z warsztatu
tokarskiego,
pil, pilników,
raszpli, świdrów i świderków, igieł i szydła do robienia najdrobniejszych
wgłębień na kości. Za pomocą tych prostych narzędzi artyści chołmogorscy
wykonywali i wykonują prawdziwe dzieła sztuki tworząc na kości skomplikowany ornament roślinny lub zwierzęcy w reliefie płaskim, wypukłym
lub wklęsłym. Nie brak wśród ich prac rzeźby figuralnej i ażurowej, o czym
świadczy szereg tablrc z reprodukcjami
rzeźby chołmogorskiej.
Indeks
nazwisk rzeźbiarzy od XVII w. aż do czasów dzisiejszych kończy książkę
Rechaczewa i daje wymowne świadectwo zrozumieniu i opiece, jakim się
cieszy twórczość ludowa w Państwie Radzieckim.
Zofia Matewska
CESKY LID. Rocznik 1-6, C€skoslov. Akad. Ved. 'Praha. 1946-1051.
Rok 1951 jest rokiem jubileuszowym czasopisma ludoznawczego Czeski
Lud; upłynęło bowiem w tym roku 60 lat od jego założenia. Jako czasopismo ludoznawcze Czeski Lud miał wielkie znaczenie dla krzewienia kultury ludowej, dla zaznajamiania
czytelnika z bogatą kulturą ludu czeskiego
i słowackiego.
założenie czasopisma w 1891 r. było wydarzeniem
niezwykle ważnym.
Koniec stulecia przynosi ogólny kryzys i upadek kultury czeskiej burżuazji,
która rezygnuje z ożywczych źródeł ludowych, odwraca się od wszelkiego
postępu, o który walczyła w latach 50-tych i 60-tych w imię ludu, w imię
jego interesów narodowych i socjalnych. Przeciwn:e, burżuazja zaczyna teraz
hołdować kosmopolityzmowi,
odrzucając z kultury wszystko co zdrowe, narodowe i ludowe, w ogóle wS'Zystkoco postępowe.
Wielką odwagę musieli wykazać założyc:ele czasopisma i jego pierwsi
dwaj redaktorzy:
Lubor N i e d e l' l e. jeden z najwybitniejszych
uczonych
sw.ego czas~: .i ~enek Z i b.r t, niestrudzony
badacz kultury ludu czeskiego,
ktorzy podJ~h SIę tak domosłe~o zadania, Jak szerzenie postępu i oświaty.
a przez to .1 kult~ry narodowej, w czasie tak bardzo niesprzyjającym
podobnym uSlłowamom.
Wśród współpracowników
znajdujemy
takie wybitne nazwiska
jak:
A!ojzy J i r a s e k, Zdenek
N e j e d l y. Oskar
H o s t i n s k y, J. M at l e g k a, Z. W i n t e r i inne.
, W pie:w~zym
numerze
znajdujemy,
obok wspaniałej
ilustracji
na
o~ł~dce naJwlęk~zeg? mal~rz.a M. A l e s a, następujące
słowa, które ujawnIaJą cha~a~ter l on~n~cJę Ideową czasopisma: "Redakcji czasopisma idzie
o poz?~me ~ zrozumleme naszej swoistości narodowej i utrzymanie
świad?mOSCl, ktorą zatraca wielu Czechów właśnie dlatego, że dostosowując
SIę do o?ecnych nowoczesnych
wymagań,
stają
się obcymi dla ludu
l łączą
SIę. z o~ólnYr:r prądem współczesnego niwelującego wykształcenia.
Czy ':' .cz~s~e, kIedy SIę nam z jednej strony zarzuca odstępstwo od kultury
słowlansk:eJ,
od ducha. słowia~sk~ego, i z drugiej strony naszą kulturę
nazyw~ SIę. z. pog~rd~ : potęplemem
obcą, którą nam rzekomo sąsiedzi
:aczyl: udzleh~, ,~le Jdzle nam o to, ażebyśmy zbadali swoją przeszłość
l wspołcz~snośc? . Te słowa tworzą jakby program całej naszej kultury
narod.oweJ w tym czasie i są pięknym wyrazem szlachetnych
usiłowań
naszej postępowej inteligencji. Redaktorom
udało się wciągnąć do współpracy na ~ama~h cza.sopisma nie tylko ludoznawców, lecz także historyków,
arche:ologow, fJlologow, historyków
literatury
i sztuki, stwarzając
w ten
sposob org,an napr?.wdę naukowy, opierający się o kilka dziedzin nauko~ch:
,,~tory z roznego punktu
widzenia naświetlał
powstanie,
rozwój
~u~,~le, Jednym słowem cały byt narodu czeskiego, reprezentowanego
przez
C?zasopismo ucierpiało mocno gdy z jego redakcji odszedł L. N i e d e r l e.
PomImo tego C. Z i b r t potrafił utrzymać Czeski Lud na wysokim poziomie
nauko~m.
Ale ?rzed pierwszą wojną światową sytuacja redakcji przede
wszystkIm materI~lna, był~ bardzo trudna; wojna zaś wstrzymała zupełnie
dalsz~ wy~hodze11le czaso.pJsma. Wznowione zostało ono w 1924 r. pod redakCją Z J l' t a, lecz me potrafiło wzbudzić większego zainteresowania
u kosmopolItycznej bur.żuazji, stąd pomimo wszelkich starań ze strony ofiarnego r.edaktora C~?SOpISmo upadało a po jego śmierci w 1932 r. przestało
zupełme wychodzJc. Jest to wymownym a zarazem smutnym świadectwem
sto~unku b~~żuazji do czasopisma, które odegrało tak wybitną rolę w rozwOJU czeskIej kultury ludowej i narodowej.
Cze~ki Lud został wznowiony po kilkuletniej
przerwie w 1946 r, pod
:-edakcJą K. C h o t k a i W. C e r n e g o jako , mies'ęcznik dla historii wsi
l etnogra~ii" .. W .tym samym składzie
pozostawała redakcja do 1951 r., tj. do
G roczmka-J.ublleuszowego,
kiedy
powstał
nowy
zespół
redakcyjny
z O. SkalnJkową
na czele.
Przeglądając
i oc~niaj~~ p.ięćpowoj~nnych
roczników Czeskiego Ludu
trzeba . od razu stwl~rdzlc.
ze redakCja czasopisma nie zawsze 'zdołała
spr?stac tym wszystkIm zadaniom, które przed nią stawia budownictwo
SOCJalizmu, n.owego społeczeństwa
bezklasowego.
W pierwszym
numerze
nowego roczmka wyszedł wprawdzie artykuł programowy redaktorów czaso-
?
917
916
.
kt'
m kładą sobie oni za cel nawiązanie do tradycji założycieli
pisma, w
ory
.'
.
. .
"
Czes k'tego Ludu , do tradycji N I e d e l' l e g o I Zk'I b l tb'a, ale plawdzlwego
.
d
ł
cJa oWlem me z awa a
k on t ynu owania tych tradycji nie..' osiągn:ęto, Reda
kt'
-t
ł
d
t
· w pełni sprawy z tych wIelkich zadan,
ore ~ anę y prze
ego. roso b Ie
. . A t k ł
.
l
dzaju czasopismem w epoce budowania nowego zycla.
r Y'.~ y me wy uaczały poza obręb burżuazyjnego
p~glądu na :ze~ką przesz.łosc nar~dową; co
najważniejsze
redakcja nie potrahła. ode,rwac ,~Ię od burzuazYJneJ metodologii zarówno w etnografii jak i w hlstonografrl.
.
To były główne zarzuty
stawiane
redakcji
wznowionego
Czeskteuo
Ludu
co było też powodem zmiany składu redakcyjnego
w 1951 r.
~ie można rzecz jasna wszystkiego negować i odrzucać, Czasopismo
i W ciągu tych pięciu powojennych lat swego istnienia ~mi~niało swó,j c~arakter. Zwłaszcza zaś po zwycięsk'm lutym w 1948 1'. wldac p~wn~ OZyWI12nie i upolitycznienie
czasopisma. Treść ideowa i, jak już powiedzIano, ~o,~maina strona, wyraźnie zmieniają się na lepsze, Należy przy .tym podkresJr:,
że zasadniczy przełom nastąpił dop:ero w 1951 r. z rozpoczęciem wydawallla
szóstego z kolei rocznika Czeskiego Ludu. W tym jubileuszowym roku czasopismo, kierowane przez nowy zespół redakcyjny: mogło śmiało stać si~ ~rawdziwym szerm:erzem postępu, oświaty krzewicielem kultury ludowej l tłumaczem wspanialej
przeszłości historycznej
narodu czeski.ego.
Omówimy teraz kolejno wszystkie sześć powojennych roczników, zwracając liwagę tylko na artykuły
zasadnicze względnie ta,kie. które mogą
wzbudzić zainteresowanłe
czytelnika polskiego.
W pierwszym roczniku znajdziemy stosunkowo mało al:tyikułów te?r~tyczno-naukowych
z dziedziny etnografii., występuj~ nat.oml~st .przewazllle
artykuły
na tematy historyczne,
dalej popularyZUjące
I OpIsujące pewne
dzielnice Czechosłowacji z punktu widzenia kultury ludowej.
Rozprawy historyczne
dotyczą naj rozmaitszych
dziedzi~ historii. No
wzmiankę zasługuje artykuł
J. F i l i p a O początkach
rotmctwa
w Czechach w którym autor rozpatruje
dwie fazy rozwoju rolnictwa na terenach
CzeCh': pierwszą od początków neolitu do początków epoki lateńskiej, ce~hl~jącą się niskim rozwojem i słabą produkcją. Druga faza. ?est to właśC?wle
próba industrializacji
rolnictwa, trwająca aż do początko~
okresu hls1o~
rycznego. Bardzo ważnym faktem jest, że ta druga faza rolmctwa trwała az
do początku średniowiecza.
Obszerny artykuł F. R o u b i k a poświęcony jest sytuacji, jaka panowała w Czechach po rewolucji lipcowej, której echa odbily się wśród ludności miejskiej i wiejskiej. Władzcm monarchii austriackiej chodziło przede
wszystkim o libvidację
ruchów biedoty; pragnęły je zdusić przez wzmocnienie organów policji i żandarmerii,
przez ustanowienie
specjalnych oddziałów żandarmeryjnych
oraz przez bardziej surowe prawo sądowe.
J. S k u t i l w artykule
pt. IVIorawski ludowy
pogląd i wyobrażen~a
o dawnych
wiekach
przynosi niektóre wiadomości z tzw. folkloru prehIstorycznego, oparte na materiale archeologicznym.
nie podając 'prz~ ty~
weale żadnych konkretnych
wniosków. Zresztą sam autor podluesla
ze
trzebaby było najpierw zadecydować co pozostało \\' naszej tradycji ludo-
•
wej z epoki przedhistorycznej,
co oczywiście już nie jest tylko przedmiotem
zainteresowania
etnografa, lecz także filologa i historyka.
Historyk F. K u t n a l' poświęcił jeden artykuł zagadnieniu Ludu w historii,
drugi Proroctwom
w życiu
ludu czeskiego, ich rodowodowi. znaczeniu i funkcj i polityczno-społecznej.
Dział etnograficzny
przedstawiają
prace dotyczące różnych dziedzin
życia ludu, np. stroju ludowego, tańców, kultury m:eszkaniowej,
narzędzi
pracy, muzyki i pieśni. Redaktor K. C h o t ek opisuje w krótk'm przyczynku
tzw. górski typ domu w dz'elnicy jabłGnkowskiej
W okolicach C:eszyna.
tut<Ji bowiem, w podkarpackich
dolinach, zachowały s'ę bardzo stare dzielnice kultury
ludowej.
Zwłaszcza '0kolice J.abłonkowa
dostarczają
wiele
szczególnie ciekawego materiału.
Przełęczą
Jabłonkowską
posuwały
się
plemiona
słowiańskie
w kierunkach
południowym
i północnym.
Lecz
zakątek ten dostarcza też wiele mater:ału dla etnografii współczesnej, spotykają się tutaj bowiem trzy różnokierunkowe
dzielnice etnograficzne:
od
zachodu morawska,
od południa
słowacka, i od północy śląsko-polska.
C h o t e k szczegółowo rozpatruje
typ osiedli i mi,eszkań w trzech wioskach Gór Jabłonkowskich
Bardzo ciekawe są tzw. .,kurloki",
tj. domy
z otwartym ogniskiem dzisiaj właściwie tylko resztki.
K. F l' e i s l e b e n o v a opisuje niektóre zwyczaje w okresie Bożego
Narodzenia, zwłaszcza urządzanie bogato zdobionej choinki u różnych narodów. Zwyczaj ten jest stosunkowo, młody datujący się dopieru od w. XVI.
natomiast niezdobiona choinka oraz zielone gałązki
stosowane
były już
w dawnych czasach. Ta ostatnia fm-ma jest właściwym zwyczajem ludowym.
natomiast zdobiona choinka jes1; formą typowo miejską, przejawem mieszczańskiej kultury.
J. K o p f i v a podaje ciekawe wiadomości a rozwoju naj starszego instrumentu muzycznego, mianowicie "dud". Spotykamy go niemal u wszystkich narodów. W Czechach, gdzie niegdyś dudy należały do najbardziej
rozpowszechnionych
instrumentów
ludowych,
tradycja
dudziarzy
upadła
i obecnie tylko nieliczni muzycy ludowi grają na tym instrumencie.
Obowiązkiem badaczy kultury ludowej będzie wskrzesić i ożywić ten piękny
rodzaj muzyki ludowej.
Do każdego numeru dołączony jest dział bibliogra'ficzny i dział literatury, który przynosi recenzje z literatury ludoznawczej i historycznej, sprawozdania, etymologie wyrazów (np. drzew itp.) oraz inne drobne prace.
dotyczące różnych zabytków, zwyczajów, życia gospodarczego
i kulturalnego ludu.
W drugim
roczniku uwagę czytelnika
zajmą następujące
artykuły:
J. K o p a c a O sztuce ludowej
na Czeskim Horcicku, które kiedyś słynęło
w s'zerokiej okolicy z produkcji wspaniałych
wytworów szklanych, rzeżbiarskich,
stolarskich,
malarskich
i innych. Niestety obecnie przeważna
część tych wytworów znajduje się tylko w muzeach, gdyż 'wyrób ich właściwie niemal całkowicie upadł.
A. K o l a f a daje artykuł O dudziarzach
na Czeskim
Południu,
gdzie
jeszcze do dzisiaj zachowuje się sławna tradycja tych muzykó'w ludowych;
iest to właściwie wyjątek z obszernego opisu autora pt. Dudy.
919
918
L B a l' a fi pisze O ludowym
leczeniu na Walaszsku, gdzie się dowiaduje~y
o ciekawych
sposobach leczenia ludzi i zwierząt, często opartych
na różnych zabobonach,
wierzeniach
i przesądach
ludo"?,ch,,
.
Artykuł J. Kra m a r i k a o tzw. Pis.kvoncu, zwyczaju zlelonośwlą.tecznym na Chodsku w południowo-zachodlllch
cz~chachh. Jest
Z~YC~J .należacy do zwyczajów wiosennych
rozpowszechlllonyc.
na ca ym el'J OrI~n:
cze~.ko-morawskim.
Spotyka się dwie ~or~y tych :v:os,7n~yCh uroczystos.cl:
w zachodniej
części kraju
w postacI "Jazdy krolow , I w.e wschodnIe)
w postaci tzw. "uroczystości
rusadelnych",
wywodzącyc?
Sl~ praw.dopodobnie z 'rzymskich rosalii. (Sam wyraz piskvonc" pochodzI z mem .. Pfmgstschwanz, co jest nazwą
ogona ostatnio
wygnanej
krowy Pfmgstkuh,
zdobionego czerwoną wstążką).
Dwa artykuły
J. K a s a, pierwszy
O młynach
na Dobrussku,
drugI
o czeskich rzeźbiarzach
lalek i drukarzach
afiszów w związku z. ju~ile.usz~wym rokiem artysty czeskiego Mateja Kope.ck!ego (setna roczmc~ s.mler~I),
którego ludowy teatr lalek był jednym z naJwLększych czynów pIOnIerskICh
na początku zeszłego stulecja.
Artykuł O muzyce na Hanej pióra J. Vr b ki. Hana jest to najbardziej
urodzajna część Moraw, która zwłaszcza w zeszłym stuleciu miała piękną
i bogatą tradycję ludową, do niej należy też muzyka ludowa. Skład ,,01'kiestry", zwanej "muzyką", był poniekąd niezwykły:
trąbki, klarnet, flet,
dalej skrzypce i kontrabas.
Niektóre tańce ludowe z Czech opisuje V. V y c p a l e k. Podobny temat
poruszają
S c h e u f l e r 4 iKr
a m a r i k w artykule
pt. Przyczynek
do
studium
tańców
z rytmem
zmiennym,
w którym
podają dokładny
opis
melodii,
rytmu i kroku
tańca ludowego
"sikorka",
charakterystycznego
obecnością taktów n.a dwa i trzy.
Mniej zadowalająco
przedstawia
się dział
teoretyczny
i historyczny,
I tak, już pierwszy numer drugiego rocznika zawiera artykuł
historyka
F. K u t n a rapt.
Sformułowanie
materializmu
dialektycznego
i historycznego przez Stalina,
w którym autor usHuje pogodzić "filozofię strukturalistyczną" z marksizmem
w sposób co prawda nieudolny i pochopny.
To samo dotyczy dwóch artykułów E. B a l a s a. Czy nazwa pogaństwo
jest dla oznaczenia
religii
przechrześcijańskich
właściwa?
Auto·r odrzuca
przy tym nazwę "panteizm
animistyczny"
stosowaną
przez radzieckiego
uczonego Dzierżawina,
wprowadzając
nowy termin dla określenia
religii
starych Słowian, mianowicie, przedchrześcijańska
religia słowiańska (względ.
nie starosłowiańska").
W drugim artykule O magii auto·r próbuje sprecyzować i podać naukową defi.nicję magii.
Każdy numer z.amykają działy: "Literatura",
"Sprawozdania",
"Archiwum Rolnicze" i "Materiały
Archiwalne".
Przy omawianiu trzeciego rocznika Czeskiego Ludu za 1948 rok przytoczę tylko zasadnicze artykuły
wybierając
przede wszystkim te, które mają
większe znaczenie teoretyczne i praktyczne.
Rok 1948 jest wielkim rokiem jubileuszowym,
stąd przeważna
część
artykułów
poświęcona jest Stułeciu Wiosny Ludów. J. P e t l' t y l zamieści.ł
kilka artykułów
związanych
z tą rocznicą: Rok 1948 w tradycji
ludowe1,
Społeczny i gospoda'TCZY stosunek Tolników
i bezrolnych
w pieśniach
marskich w 1848 r. oraz Nowe środki płatnicze
z lat 1848-49.
;0
I"I],
J. R a d i m s k y w związku z 1848 rokiem napisał następujące
artykuły:
O programie wyborczym
dr J. Kozanka do Sejmu Rzeszy w 1848 r., Ankieta
stanów morawskich
o zniesieniu pańszczyzny r. 1847, Kilka listów morawskich z 1848 r. Są to prywatne
listy różnych osób, z których dowiadujemy
się o nastrojach
panujących
wśród społeczeństwa
w roku rewolucyjnym,
Materiał etnograficzny
przynosi artykuł J. V o l' a c k a i L. B a l' a n a
pt. Przyczynek
do europejskiego
i czeskiego
folkloru
pszczelarskiego,
J. S p i r h a n z l a O dworach i wjazdach na Pisecku, tegoż autora O dachu
nad głową (dalszy ciąg poprzedniego
artykułu), L. K a m e n i c k a O starohanackich
stodołach i inne.
W 9-10 zeszycie trzeciego rocznika opublikowany
został artykuł J. J u nk o w e j pt. O wzorowej
pracy polskich
etnografów
i historyków
sztuki,
w którym autorka
opisuje pracę Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki
Ludowej i omawia I-II numer czasopisma Polska Sztuka Ludowa. Etnografii bułgarskiej
poświęcony
został artykuł
O. N a h o d i l a Kilka
słów
o współczesnej etnografii
bułgarskiej
i jej zadaniach. Są to, prawdę mówiąc,
białe kruki na łamach Czeskiego Ludu i należy żałować, że właśnie z życia
ludów bratnich
i zaprzyjaźnionych
narodów
dowiaduje
się czytelnik tak
bardzo mało.
Cenne są mat~riały etnograficzne,
opisujące i rejestrujące
różne dziedziny życia ludu czeskiego z naj rozmaitszych
dzielnic Czechosłowacji.
Tego
rodzaju są artykuły
B. S o u k u p a O kolędach pfibramskich,
E. F l e g l a
O dumkach patriotycznych
z 1848 r., F. L o m a O budowlach
rolniczych
w drugiej połowie w. XIX i inne.
Czwarty
rocznik Czeskiego Ludu otwiera artykuł
nowęgo redaktora
czasopisma A. Vol a v k i pt. Dwadzieścia
lat rozwoju
sojuszu robotniczochłopskiego
w CSR, w którym autor przypomina
dwie znamienne rocznice:
rocznicę lutowego zwycięstwa
ludu czechosłowackiego
w 1948 r., i dwudziestą rocznicę historycznego
V zjazdu Komunistycznej
Partii Czechosłowacji, kiedy na czoło Partii obrany został wódz czechosłowackiej
klasy
robotniczej Klement Gottwald.
W roczniku
tym znajdujemy
artykuły
dotyczące
zarówno
etnografii
jak historii, przede wszystkim zaś wsi. Z artykułów etnograficznych
zwracają naszą uwagę takie, jak L. B a l' a n a O fotografii
ludoznawczej,
o jej
roli i znaczeniu dla etnografii jako dokumencie
i jako dziele artystycznym.
Artykuł V. B o u c k a O rzemiosłach
ludowych,
takich jak garncarstwo,
obróbka drzewa, rzeżbiarstwo
i inne.
Bardzo słuszne i cenne wnioski tkwią w artykule
E. F. B u l' ia n a
O kulturze ludowej. Autor zaznacza, że kultura ludowa, tak jak ją rozumie
lud pracujący, jest trochę inną kulturą niż ta, która weszła w skład słowników naukowych, w zbiory artykułów,
do muzeów i galerii artystycznych
z łaskawą permisją panów feudalnych
i burżuazji. Nie można przyjąć, że
ludem jest tylko ten, który chodzi w stroju, oraz że pieśń jest ludową tylko
wtedy, kiedy się ją śpiewa na wsi. Do skarbca kultury ludowej i narodowej
należą także pieśni i inne zabytki po ,pierwszych bojownikach
z szeregów
I··~
1
l
kra-
920
!:J21
robot!1iczych za sprawiedliwość społeczną. Na tym polu trzeba jeszcze wiele
odrobić, o ile już niektóre rzeczy nie ułegly całkowitemu zapomnieniu.
Zagadnieniem
periodyzacji
czechosłowackiej
kultury ludowej zajął się
w artykule pod tym tytułem K. C h o t e k. Klasyfikacja
materiału
ludoznawczego może być trojaka: klasyfikacja
rzeczowa - na podstawie pokrewieństwa
i podobieństwa, klasyfikacja horyzontałna
- na podstawie zasięgu terytorialnego,
wreszcie klasyfikacja
wertykalna
w czasie, podług
rozwoju historycznego
i zmian dziejowych. Oprócz tego robimy też podział na dwie podstawowe
grupy: kulturę materialną
i duchową. Może
istnieć wreszcie trzeci podział materiału ludoznawczego. który właśnie proponuje autor, mianowicie na cztery grupy:
1. praca; tutaj będą należeć metody pracy oraz narzędzia pracy,
2. formy i ustroje społeczne,
3. zwyczaje i obyczaje,
4. sztuka ludowa
oraz wiedza we wszystkich
swoich przejawach.
Podług wyżej podanego schematu rozpatruje autor ziemie czeskie i słowack;e. Materiał ludoznawczy w jego pracy o ludowej kulturze czechosłowackiej pod względem historycznym rozpada się na dwie główne epoki:
1. starą kulturę słowiańską w jej praojczyźnie aż do rozejścia się Słowian do ich obecnych siedzib,
2. ludową kulturę czechosłowacką od osiedlenia ziem czeskich i słowac'kich przez Czechów i Słowaków aż po przebudowę
gospodarczą.
która rozpoczyna się od zniesienia poddaństwa
i pańszczyzny.
(W drugiej epoce "'autor odróżnia jeszcze cztery fazy: romańską, gotycką, barok i współczesną).
Dla dalszych badań naszych w tej dziedzinie mamy położone naprawdę
monumentalne
podwaliny w dwóch znakomitych pracach: L. N i e d e I' l e g o
Starożytnościach
słowiańskich
oraz K. M o s z y ń s k i e g o w Kulturze
ludowej
a,rtykuł Z problematyki
najnowszej
polskiej
historii
chlopów
wiąże się ze
znakomitą książką W. K u l i Historia
gospodarcza
Polski
w dobie popowstaniowej
1848-1918.
W czwartym roczniku znajdujemy też dużo ciekawych artykułów, chociaż nierównej wartości, opisujących kulturę ludową różnych dzielnic Czechosłowacji (np.R. K e p k i Jak dawniej pobierano do wojska, H. L a n d sfe l d a Rozwój rzemiosła
dzban karskiego
na naszych :ziemiach, A. S k alowe j Strój blatski i inne).
Należy stwierdzić, że poziom czasopisma podnosi się. Widać to zresztą
już z objętości pisma, które znacznie się powiększyło w stosunku do poprzednich rJczników ale to było ,by tylko dowodem pośrednim. Rozmaitość
poruszanych
zagadnień, szeroki wachlarz tematyki etnograficznej
i historycznej świadczą o wyraźnym postępie Czeskiego Ludu.
Piąty rocznik za 1950 rok. Redakcja podaje do wiadomości czytelników
Czeskiego Ludu, że dotąd był on czasopismem
popularno-naukowym,
zajmującym się historią wsi i etnografią, "nowy zaś (piąty) rocznik utrzymuje
zasadniczo podstawowy
charakter
czasopisma, lecz rozpoczyna pod tymi
dwoma aspektami
(historycznym
i etnograficznym)
systematyczne
badania
ciekawych dzielnic, miast, względnie dziedzin działalności ludzkiej".
Stąd też pierwszy numer nowego rocznika poświęcony został wyłącznie
dzielnicy "Hlucinsko", drugi ma ogólny charakter, trzeci przynosi materiał
ludoznawczy i historyczny ze "Strażnicy". Następne numery poświęcone są
południowej i południowo-zachodniej
części Czech (krainie jezior i stawów
oraz "Chodsku"). Redakcja zapowiada, że "będzie usiłowała podawać systematyczne opisy każdej dzielnicy Czechosłowacji tak, ażeby w kilku rocznikach był podany pełny obraz ciekawych i pamiętnych
z punktu widzenia
historycznego
i etnograficznego
wszystkich częŚCi,Czechosłowacji".
Cały pierwszy dwunumer
piątego rocznika dotyczy "Hlucinska",
północno-wschodniej
części Moraw. L. J i s l pisze o Hlucinsku w dawnych
czasach przedstawiając
etniczne przesunięcia różnych plemion oraz ich kulturę materialną ,aż do trwałego osiedlenia się na tym terytorium
Słowian.
Slowian.
Etnografii
polskiej poświęcone zostały dwa artykuły,
pierwszy pióra
J. J u n k o w e j, Rok działalności
Państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki
Lv.6.owej, w którym autorka
ocenia pracę polskich etnografów w ostatnich
latach
i wielki
dorobek
przez nich osiągnięty.
Drugi artykuł
pión)
V. Van k a pt. Oskar
Kolberg
i ludoznawstwo
polskie.
Autor przypomina w swoim artykule olbrzymie znaczenie założyciela nowoczesnej etnografii polskiej O. K o l b e l' g a we wszystkich
niemal dziedzinach
etnografIi. R. 1949 jest rokiem jubileuszowym,
bowiem w tym roku upłynęło
110 lat od rozpoczęcia pracy naukowej tego zasłużonego badacza polskiego.
W 1939 1', nie doszły do skutku wiełkie uroczystości
z okazji stuletniej
rocznicy początku pracy badawczej K o l b e I' g a z powodu barbarzyńskiego
najazdu faszystów na Polskę. Następnie V. Van e k w krótkim szkicu h:storycznym omawia zasługi K o l b e I' g a. zwłaszcza na polu zbierania pieśni
ludowych,
Oprócz wyżej wymienionych pozycyj polskim zagadnieniom, tym razem
historycznym, poświęcone zostały dwa artykuly historyka V. Z it c k a: Nowy
pogląd na. polską historię
chłopów
w związku z dyskusją. która rozpoczęła
się wokół książki S. Ś I' e n i o w s k i e g o D.:ie.1e chlopóu' 1e Polsce. Drugi
I
.I
L. P e r i c h w artykule pt. Od przeszłości do teraźniejszości
objaśnia.
co:>należy rozumieć pod pojęciem "Hlucinslco". Nazwa ta powstała dopierc)
po pierwszej wojnie światowej, ,kiedy Niemcy utraciły część górnośląskieg0
terytorium o obszarze 316 km2 na korzyść Czechosłowacji. Następnie opisuje
historyczny rozwój i znaczenie tego skrawka ziemi. Po drugiej wojnie światowej, podczas której Hlucinsko należało do Rzeszy, mieszkańcy wrócili do
zniszczonych osiedli, aby entuzjastycznie
rozpocząć budowę nowego życia.
A. T u I' e k podaje dokładne statystyczne dane o mieszkańcach
Hlucinska. A. Jer it b e k zapoznaje czytelnika z rozwojem stosunków rolniczych
na Hlucinsku
J. B Ó. z k o v a napisał artykuł Przyczynek
do poznania ludowej
kultury
materialnej
na Hlucinsku,
i artykuł pt. Rozwój stosunkóu·
społecznych
na
Hlucinsku.
L. H o f' k a w artykule Karmasnice
opisuje jeszcze po dziś dzień rozpowszechniony
zwyczaj ludowy, który odbywa się w .iesieni (por. polski
wyraz "kiermasz"). Z notatki N o v ił k a Hlucinsko
kHltHrolne
dowiaduiemy
923
922
i
1
si~ o stanie umysłowości,
oświaty i ·kultury w pnekroju
historycznym.
Znany dialektolog czeski prof. K e 11 n e l' opisuje dialekt tej dzielnicy, który
należy do tzw. grupy narzeczy lasskich. V. S c h e u f l e l' zaznajamia nas
z kulturą QJieśni Hlucinska.
Cały numer zaopatrzony
jest w liczne fotografie i ilustracje.
Inny zeszyt (dwunumer 5i 6) poświęcony jest południowo-wschodnIej
czę~:i Moraw - "Straznicku"
i "H~nlaćku". Straznicko znana jest w całej
Czechosłowacji z dorocznych świąt ludowych, w których dokonuje się przeglądu twórczości artystycznej
ludu czechosłowackiego.
Straznicko jest zupełnie odmiennym typem kraju niż HOTllacko, które
z nim sąsiaduje. Tutaj wzgórza podkarpackie,
skały, lasy, tam równina
bogata i żyzna, gdzie rośnie krzepkie wino i śpiewa się wesołe pieśni.
Z historią miasta Straznicy zaznajamiamy
się w artykule J. S k a c e l a;
tego samego autora jest artykuł pt. O uprawie wina uStraznicy.
Straznicko
jest słynne z ludowych wytworów rzemieślniczych (np. bogate fartuchy pa.
robków, znakomite dzbanki itp.). Ten temat poruszają artykuły: przyczynki
do rzemiosl
ludowych
w Straznicy
oraz z historii
dzbankarstwa
na Slowaczyźnie.
Problemom HOrI'iacka poświęcone są artykuły O kulturze mieszkaniowej
na Hornacku
V. B o u k a, O problematyce
socjalnej
Hornacka
J. J. J u nk o w e j, O stroju
hornackim
V. B o u c k a, O ornamentyce
hornackicll
STrojów ludowych
L. L e t o li n i k o w e j i i.
c
Opublikowane zostałY' dalej drobne urywki beletry;;tyczne pisane gwarą
oraz powiastki ludowe. W tym i następnym dwunumerze znajdujemy wiele
udanych i pięknych zdjęć z Horiiacka, a zwłaszcza ze Straznicy z dorocznego święta ludowego.
W pozostałych numerach należy zwrócić uwagę na niektóre .ciekawsze
artykuły jak: W. C e l' n e g o Źródla piśmienne
kultury
narodowej
naszej
wsi, w którym autor opisuje obecny stan archiwów byłych folwarków i majątków. Średniowiecznym
siedzibom Słowian poświęcony jest artykuł pod
tym samym tytułem V. D a v i d k a, gdzie są podane statystyczne
dane
o stanie osiedlenia ziem czeskich w przekroju
historycznym.
Autor dochodzi do błędnego wniosku na podstawie udziału Niemców w czeskim życiu
narodowym,
że w porównani.u z czasami
nowożytnymi,'
średniowieczne
osiedla oraz narodowe poczucie czeskie było bardziej czystym, narodowym.
Należy dodać, że tylko państwo ludowe i ustrój socjalistyczny szeroko otworzyły bramę dla pełnego, głębokiego i prawdziwego poczucia narodowego,
dla gorącego patriotyzmu
z poszanowaniem
wszelkich praw innych narodowości i narodów.
D.
R y c h n o v Et
w
artykule
informacyjnym
zaznajamia
czytelnika
7; pracą
radzieckiego
Instytutu
Etnograficznego.
Artykuł
Pieśń
ludowa
oczyma biologa K. K l u s a k a jest recenzją znakomitej
książki V. D l e h l Y
Żywa pieśń. V. D l e h l a był nie tylko wybitnym profesorem
fizjologii ro-
ślin na Uniwersytecie
im. Masaryka w Brnie, ale również doskonałym muzykiem i znawcą kultury ludowej, zwłaszcza pieśni ludowej. V. D l e h l a
nie doczekał się wydania Żywej pieśni, zmarł bowiem rok przed jej ukaza-
niem się. Jego książka pozostanie trwałym pomni,kiem w historii czeskiej
pieśni ludowej.
O znaczeniu rysunku naukowego dla etnografii pisze J. S c h e j b a l,
Etnografia nowoczesna posługuje się nie tylko fotografią, ale bardzo ważnym czynnikiem jest też rysunek naukowy, który ma w Czechach świetną
tradycję w dorobku wielkiego malarza
czeskiego XIX w. J. M a n e s a
(rysunki kolorowe strojów ludowych). "Rysunek jest poglądowy, natomiast
fotografia jest dokumentem",
co oznacza, że zadaniem fotografii jest wskazanie istnienia i formy pewnego przedmiotu, rysunek zaś ma być bardziej
celowy, ma się zajmować konstrukcją
oraz analizą rzeczy. W 7-8 numerze
V. Va ń k a w szkicu O polskiej pieśni ludowej daje bardzo ciekawe opisy
z wesołego życia górniczego.
V. K l u s a k uzupełnia podany w poprzednim numerze portret "Horńacka" cennymi wiadomościami
o horniackiej
pieśni ludowej z licznymi
ilustracjami
muzycznymi i pieśn~owymi.
W ostatnim numerze piątego rocznika zamieszczone są artykuły treści
ogólnej, np. Lud w budownictwie
Zaglębia
Ostrawskiego
po wojnie przeciwko faszyzmowi,
Kobiety
w pięciolatce, opowiadanie
J. V l' b k i O koniokradach i inne.
Znany muzykolog czeski V y c p a l e k ogłosił rozprawę pt. W o z i c k o
w pieśni ze środkowych
Czech z bogatym
materiałem
nutowym.
Dodać
jeszcze należy, że w tym samym numerze ukazał się szkic informacyjny
V. Va ń k a O polskiej
pieśni
ludowej.
Autor we wspomnianym
szkicu
opisuje pieśni podhalańskie, góralskie, krakowskie, kurpiowskie i inne. Wymienić trzeba też artykuł F. B u l a n k a Podręczniki
dla fachowego
kształcenia w czasach Józefa Jungmanna
i B. S o t k o w e j, która pisze o Straśowie, miejscowości
w południowych Czechach, gdzie są produkowane
oryginalne drewniane zabawki ludowe.
Każdy numer zamyka dział: Literatura, oraz Archiwum; dosyć staranna
szata graLcz)',a, wiele reprodukcji
i zdjęć uzupełniają piąty rocznik.
Na ws~ępje stwierdziliśmy,
że pomimo obietnic i szumnycn artykułów
programowych,
rzeczywistość
pozostaje daleko w tyle i pozostawia wi.ele
do życzenia. Dopiero poczynając od 6-go rocznika nowy skład redakcyjny
zmienił oblicze czasopisma, odtąd bowiem czasopismo otrzymało
szkielet
ideowo-polityczny.
Staranniejszy
jest też dobór materiału
etnograficmego
i historycznego, lepsza też strona graficzna i ilustracyjna.
Artykuł wstępny nowego jubileuszowego
rocznika podkreśla:
"Zadaniem nowej redakcji Czeskiego Ludu będzie nadanie czasopismu nowej
treści ideowej, któraby w pełni odpowiadała
dzisiejszym potrzebom, wymaganym od nauki w epoce budowania
socjalizmu.
Czeski Lud będzie
cza~opismem popularno-naukowym,
które
będzie się zajmować
przede
wszystkim zagadnieniami
ludoznawstwa
w szerokiej
łączności z innymi
naukami społecznymi i w ścisłym związku z praktyką. Będz:emy się starać,
aby zagadnienia naukowe były zrozumiałe i ciekawe dla naj szerszego ogółu
czytelników. Wzorem jak należy popularyzować
naukę. będą nam służyły
czasopisma 'radzieckie.
92-i
Nasze zadanie nie kończy się na popularyzowaniu
zagadnień
ludoznawstwa. Będziemy uważnie śledzili zmiany zachodzące na naszej wsi.
objaśniali problemy z nimi związane. Następnie pragniemy zapoznać czytelnika z naszą sztuką ludową i z jej wpływem na kulturę narodową. Sztuka
ludowa nie je,st tylko podziw~ godnym przejawem twórczości ludowej, dlatego musI. byc badan.a w ZWląZ~U z rozwojem gospodarczym i społecznym.
Czes'kl Lud będzIe regularl1le przynosi! wiadomości o badaniach etnograLcznych w Słowacji i artykuły słowackich pracowników
naukowych.
Nasi et.nografowie, którzy zwiedzili Związek Radziecki i kraje demokracji
ludowe], będą mformowall
naszych czytelników o kulturze tych krajów".
Zgodnie z wytycznymi
wstępnego artykułu
redakcyjnego
czasopismo
przeprowadza przewartościowanie
starych prac naukowych i poglądów odkry:vanie starych,. d~wno już zapomnianych,
lecz cennych tradycji, ~rzynOS1 nową ocenę takIch wybItnych i zasłużonych postaci w historii naszej
etnog:af!i,
jak: P. J. Safar'ika,
B. Nemcowej,
L. Niederleg~,
A. J l r a s k a, K. J. E r b e n a i innych {chciałbym podkreślić zwłaszcza
wartościową
i obszerną pracę J. K l' a m a f i k a: Artykuły
B. Nemcowej
Chodsku i jej znaczen.ie
historii
naszej etnografii
(nr 5-6, 7-8, 9-10.
11-1~). Bardzo ~taranl1le ]~st opr.acowany
dział bibl'ografii
i recenzji,
w ~t?r.ym omawIane. są najnowsze wydawnictwa
etnograficzne
Oraz najwa~l1le]sze. wydarzel1la kulturalne.
Każdy numer zaopatrzony
jest bogato
w ll~strac]e oraz zdjęcia i szkice. Również szata graficzna jest bardzo staranl1le wykonywana.
Należy jednak żałować, że czasopismo przynosi stosu~owo mało wiadomości z życia ludów bratnich państw demokracji ludo.
~eJ. Przyczyny tego stan\# rzeczy należy doszukiwać s:ę w braku odpowiedl1lch kores~ondent~w. i . recenzentów,
i zupełnie
s'łusznym byłoby żądanie.
aby czasopIsmo POSWlęClło w przyszłości więcej uwagi właśnie bogatej kulturze ludowej państw zaprzyjażnionych,
zwłaszcza słowiańsk:ch.
.
· Przejdźmy .teraz do bardziej szczegółowego omówienia chociażby niek~orych zas~dl1lczych artykułów, niesposób bowiem w recenzji całego roczmka omówlc wszystkich artykułów, które przynosi czasopismo.
• ~rdz.o ciekawe są pr,ace redaktora
Czeskiego
Ludu O. N a h o d i l a.
POSWlęC?ne przeważnie tematom teoretycznym. Na uwagę zasługują przede
ws~ystklm: Praca J. Stalma w sprawie językoznawstwa
w marksiźmie
i nie~~or~ zagadnienia
współczesnej
etnografii
(nr 1-2, wspólnie z K l' a m ar l k l e m), O nowe ujmowanie
etnografii
(nr 3-4), J. Stalin i współczesna
etnografia
(nr 11-12).
Praca J. Stalina o językoznawstwie
ma niezm:ernie
ważne znaczenie
d~ \~szystkich dziedzin nauki, w tym również i dla etnografii. Przed czeSkl~l. ,etnografami stoją w świetle prac J. Stalina zadania, które można
stresclC następująco:
. Pierw~z~m i najważniejszym
zadaniem jest opanowanie marksistowskol~m~lOwsk1e] metodologii,
dokładne poznanie dialektycznej
metody matenallzmu historycznego.
· D~u~i~ zadaniem jest zaznajamiani.e się ze zdobyczami etnografii 1'adZleckleJ .Jako najbardziej
postępowej i przodującej
nauki świata.
. !rzeclm zadaniem jest wyjaśnienie zasadniczych pojęć i terminów etnografa, zwłaszcza zaś naświetlenie
stosunku etnografii do innych pokrew-
o
:j
925
:v
,
nych dziedzin naukowych,
jak do archeologii.
antropologii,
lingwistyki
i dialektologii, folklorystyki itp, Z powyższym
łączy się sprawa nieubłaganej walki 7. wszelkimi przejawami
'kosmopolityzmu, nacjonalizmu
i szowinizmu w etnografii, zwłaszcza z nowymi teoriami rasistowskimi
i innymi
reakcyjnymi
teoriami importowanymi
przez anglo-amerykański
imperializm. Oznacza to nie tylko walkę, ale również krytyczne przewartościowanie całej historii etnografii
czeskiej i słowackiej.
Nowe zadania dla
etnografów powstają w związku z budownictwem
socjalizmu, kiedy właśnie
dochodzi do olbrzymich zmian kulturalnych
i materialnych
w życiu czeskiej
i słowackiej w.si.
Etnografia musi pomagać historii w odkrywaniu i uzupełnianiu zapomnianych kart z historii narodu czeskiego i słowackiego na podstawie materiału etnograficznego
i swej specyficznej metodologii.
Piątym wreszcie zadaniem stojącym przed etnografią
czechosłowacką
jest rozpracowanie
i objaśnienie problemów ogólnej, a w szczególności sło_
wi.ańskiej etnografii, przede wszystkim zaś zagadnienie etnogenezy Słowian.
Artykuł O nowe ujm.owanie etnografii
wytycza główne problemy i zagadnienia etnografii, włączającej się w budownictwo nowej . .socjalistycznej
kultury. Idzie o naukowe określenie celu badań etnograficznych,
opracowanie metody badawczej, opierającej
się ściśle na naukowych podstawach
marksizmu-leninizmu.
Etnografia
rozwinęła
się w samodzielną
naukę
w epoce formowania się ustroju kapitalistycznego.
Do powstania etnografii
jako nauki przyczyniło się z jednej strony zainteresowanie
nowymi ludami,
z którymi zapoznawała .się Europa w epoce wielkich odkryć i ekspansji
kolonialnych,
z drugiej
strony wzrastająca
świadomość narodowa, która
świadczyła o formowaniu się narodów burżuazyjnych.
Etnografia jest nauką,
a ponieważ przedmiotem
jej zainteresowania
jest lud, tworzy więc część
składową marksistow~ko-Ieninowskiej
nauki historycznej.
Etnografia
burżuazyjna w swoim historycznym rozwoju nie miała i nie ma ściśle określonej dziedziny swego zainteresowania
i ściśle określonego przedmiotu swego
badania, toteż nie mogła się nigdy zdobyć na naukową definicję tej nauki
(świadczy o tym np. niejednolitość
w nazwach, np. "antropologia
kulturaln.a", "etnosocjologia",
"Vólkerkunde",
;,Vólkerwissenschaft"
itp). Jedynie
słuszną naukową definicję etnografii może podać marksistowsko-leninowskie
ujmowanie. Podług tego możemy charakteryzować
etnografię "jako samodzielną dyscyplinę historyczną
zajmującą się za pomocą swej specyficznej
metodołogii cechami charakterystycznymi
kultury i sposobu życia, bytu poszczególnych etnicznych
i narodowych
społeczeństw,
poczynając
od rodu
a kończąc na narodzie socjalistycznym,
badającą zagadnienia pochodzenia
: stosunków historycznych
tych społeczeństw" .
Ważnym zagadnieniem
jest stosunek etnografii do innych nauk pokrewnych, przede wszystkim do archeologii, lingwistyki i folklorystyki. Najściślejsza współpraca między etnografią i archeologią musi pomóc do objaśnienia niezmiernie
aktualnego
obecnie problemu
etnogenezy
Słowian.
Również ścisła współpraca
musi istnieć między etnografią
i lingwistyką·
zwłaszcza dialektologią.
Trzeba też naukowo określić stosunek etnografii
do folklorystyki. która tworzyła część składową etnografii, chociaż zupełnie
926
słusznie należy do dziedziny nauk literackich. Współpraca etnografii i folklorystyki umożliwia objaśnienie wielu problemów etnogenezy.
Czeska i słowacka etnografia,
wzorując się na etnografii radzieckiej,
może okazać wielką pomoc w budownictwie ustroju socjalistycznego i kultury socjalistycznej.
Artykuł J. Stalin i współczesna etnografia naświetla olbrzymie znaczenie dziel genialnego
wodza międzynarodowego
proletariatu,
takich jak:
Anarchizm
czy socjalizm,
O materialiźmie
dialektycznym
i historycznym
przede wszystkim
dla periodyzacji
poszczególnych
epok, Marksizm
i kwestia narodowa zwłaszcza definicja narodu dla badań etnograficznych, wreszcie W sprawie marksizmu
w językoznawstwie
która oprócz
wielu innych, wytycza zagadnienie badania Słowian i ich kultury, sposobu
życia itp. Ucząc się na bogatym dorobku i znaczeniu prac towarzysza Stalina dla nauk historycznych, może etnografia położyć fundamenty dla nauki
naprawdę
postępowej,
wielkiej, służącej naj żywotniejszym
interesom narodu w walce o socjalizm i trwały pokój.
Zagadnieniu
powstania narodu czeskiego poświęcił historyk O. R i h a
artykuł pt. Powstanie narodu czeskiego i nacjonalizm
burżuazyjny.
Zakończenie procesu powstania
czeskiego i słowackiego
nowoczesnego
narodu
łączy się ściśle z epoką tzw. "Odrodzenia
narodowego".
Nauka burżuazyjna sprowadzała
zagadnienie
odrodzenia narodowego wyłącznie na pole
literackie. Marksistowskie
ujęcie zagadnienia wymaga badania Odrodzenia
jako epoki, w której się formują nowe klasy społeczne, burżuazja i proletariat, które powstają prawidłowo
w rezultacie rozwoju nowych sił wytwórczych i wytwarzania
nowych stosunków produkcyjnych.
Wschodnią Europę charakteryzują
państwa wielonarodowe
w odróżnieniu od przeważnie narodowych państw zachodnich. W monarchii austriackowęgierskiej burżuazja niemiecka okazała się najlepiej skonsolidowana
i pod
względem gospodarczym
najbardziej
postępowa. Ale wciąż przybierająca
na sile młoda burżuazja innych narodów, czeskiego, polskiego itd., zaczyna
prowadzić walkę z burżuazją niemiecką. W Czechach od początków Odrodzenia narodowego tę walkę prowadzi drobnomies'zczaństwo
i inteligencja
pochodząca z jego szeregów. Ideologowie tej warstwy zwracają się do wiejskiego ludu nie tylko dlatego, że miał on być sojusznikiem w w-1Jce z obq
burżuazją, ale także ze względu na to, że lud wiejski, jako na]liczniejsza
warst wa społeczeństwa, Amiał odegrać poważną rolę jako odbiorca na rynku
wewnętrznym.
W 1848 r. drobnomieszczaństwo
stoi na czele walki rewolucyjnej
przeCiwko ostojom feudalizmu - austriackiemu
absolutyzmowi
i biurokratyzmowi. Klęska polityczna burżuazji w 1948 r. bynajmniej
nie oznaczała jej
klęski gospodarczej. Wprost przeciwnie, jej znaczenie i potęga gospodarcza
wzrasta.
W wyniku tego, że w rękach burżuazji niemieckiej
i żydowskiej była
skoncentrowana
wielka produkcja i wielki kapitał burżuazji czeskiej ud210
się ściągnąć na swoją stronę nieuświadomioną
dostatecznie klasę robotniczą, która stanęła po stronie
swych klasowych
wrogów w ich walce
o interesy gospodarcze i polityczne. Świadczy to o znanym fakcie zamaskowania przeciwieństw
klasowych hasłami nacjonalistycznymi.
927
Wzrost klasowego wyzysku prowadził do wzrostu świadomości politycznej proletariatu
czeskiego. Rezultatem tego było założenie w r. 1878 jedynej
dla robotników wszystkich narodowości partii socjaldemokratycznej.
Epoka
imperializmu przynosiła ze sobą nowe ujęcie kwestii narodowej. Czeska burżuazja idąc śladami całej imperialistycznej
burżuazji świata, stała się po_
słusznym narzędziem imperializmu
i kapitału finansowego.
W tej sytuacji
klasa robotnicza
miała
odegrać rolę wyzwolicielki
z wszelkiego ucisku klasowego i narodowego. Lecz przywódcy austriackiej
socjaldemokracji
zamiast walki rewolucyjnej
prowadzili
walkę oportunistyczną, reformistyczną.
Okazalo się to zwłaszcza na reakcyjnym
charakterze programu narodowego austriackiej socjaldemokracji,
na co wskazywał
jeszcze w r. 1913 J. Stalin. Pierwsza wojna światowa potwierdziła
w zupełności reakcyjny
charakter
socjaldemokracji
i jego kierownictwa,
które
oderwało się od szerokiej rzeszy członków. Jedynie lud czeski prowadził,
i to bez kierownictwa, spontaniczną walkę () narodowe i socjalne wyzwolenie.
Momentem
decydującym
była Wielka Socjalistyczna
Rewolucja
Pażdziernikowa, która oznaczała przełom w życiu narodów świata i przyczyniła się do powstania
niepodległej
Czechosłowacji.
Tylko przez zdradę
oportunistycznych
przywódców
partii
robotniczych
udaje się burżuazji
utrzymać
u władzy, co decyduje o tym, że nowa republika nie staje się
socjalistyczną
łecz burżuazyjną.
Dopiero zwycięska walka bohaterskiej
Armii Czerwonej nad faszyzmem
i walka narodowo-wyzwoleńcza
ludu czechosłowackiego,
kierowana przez
partię komunistyczną,
przynosi rozwiązanie kwestii
narodowej
w sensie
stalinowskiej
polityki narodowościowej.
Historyków zainteresuje
też artykuł znanego archeologa czeskiego, docenta J. B o h m a pt. W sprawie powstania feudalizmu
na ziemiach
czeskich 1 (nr 7-8).
Autor próbuje podać tu naukowe rozwiązanie zagadnienia powstania i pierwszych początków feudalizmu w Czechach i na Morawach. Zagadnienie
to ma zasadnicze znaczenie dla periodyzacji
rozwoju
historycznego
z punktu widzenia materializmu
historycznego,
tak jak to
dokumentuje
historiografia
radziecka. Wnioski sprowadza autor do następujących punktów:
1. Słowianie na czeskich zi,emiach w VIII i IX w. (ale 'również przed tą
epoką) byli rolnikami na stosunkowo wysokim poziomie. Świadczy o tym
nie tylko to, że siedzieli na terenach już z dawna rolniczych, lecz również
ich narzędzia rolnicze, wskazujące na zdobywanie ziemi pod uprawę i prowadzenie innych form gospodarki, jak ogrodnictwa i hodowli bydła. Przesunięcie się osadnictwa
słowiańskiego
na wyższe tereny (np. na Podkarpacie) wskazuje, że Słowianie byli także wyspecjalizowanymi
hodowcami
bydła.
2. Przy wyłącznie naturalnej
gospodarce niektóre rodzaje chałupniczej
produkcji
rzemieślniczej
zaczęły przechodzić w wyspecjalizowaną
drobną
wytwórczość. Oprócz produkcji żelaza i kowalstwa, które już oddawna były
l
Czech
59
Terminu "ziemie czeskie"
j Moraw :T, D.
UŻyWa się w historiografii
częskiej
na oznaczenie
929
928
wyspecjalizowane,
rozwija się produkcja chałupnicza; najwyrazmej
możemy
to zaobserwować
- na garncarstwie
- na bednarstwie
prawdopodobnie
także i obróbce drzewa, zasięgu tego przejścia nie da s:ę dokładnie wysz:ze-gólnić, pozostanie jednak faktem bezsprzecznym,
że jest to produkcja cha-
stosunków
feudalnych
chociaż dotąd
n'·lezupe ł'me Jeszcze
.
..'
rozwin' t h.
,Ię
yc
A WIęC mczemy oznaczyć okres VIII-IX
p k
wijających
się stosunków feudalnych
St;'
~ e
ę powstających
i rozprotofeudalną
,
'
ą tez B o h m nazywa tę epokę
łupnicza.
3. Przejście niektórych
procesów wytwórczych
od produkcji chałupniczej do wyspecjalizowanej
drobnej wytwórczości, która swymi wytworami
zaopatruje szerokie rzesze Spożywców także w zakresie produktów codziennego użycia, jest dowodem dobrze zorg,anizowanej dystrybucji,
która wykazuje też specjalną organizację społeczną·
4, Od strony technicznej na podstawie znalezionych przedmiotów
daje
się zauważyć,
że rosną wymagania
tak co do jaikości w produkcji
żelaza jak i w innych gałęziach wytwórczości
W rolnictwie przejawia się
to w niebywałym wzroście użycia nowych specjalizowanych
narzędzi w drobnej wytwórczości użycie nowych narzędzi pomocniczych.
5. Wszystkie
te okoliczności świadczą, że dotychczasowa
organizacja
społeczna jest w rozkładzie, co się przejawia
w tworzeniu się klasowego
pod/.fału, Odnośnie charakteru
organizacji,
którą B 6 h m nazywa ogólną
nazwą "rodową", brak na razie archeologicznych
źródeł, i dlatego nie określa
on jej bliżej,
6, Największy odsetek ludności trudni się rolnictwem, część co prawda
niewielka, zajmuje się drobną ,produkcją wyspecjaI:zowaną,
Niesposób dokładnie określić stosunku tej wyspecj.alizowanej
drobnej produkcji do pierwotnej produkcji.
7, Mniejszość - bogata albo nawet bardzo bogata - tworzynajwyże,t
jedną dziesiątą ludności. Mężczyźni tej grupy zostają grzebani jako bojownicy wraz z bronią; kobiety z klejnotami, które przedstawiają
nieraz wielką
wartość jako przeważnie
importowane,
Rzecz jasna, że w rękach tej za·
możnej warstwy
S'kupia się największa
część bogactw, nie pochodzących
z osobistej pracy w gospodarce naturalnej.
8. Istnienia niewolnictwa
nie da się udowodnić bezpośrednio
na podstawie źródeł archeologicznych.
Musimy przypuszczać
o jego istnieniu, ale
nie możemy określić j~o
udziału w produkcji.
Pośrednio
przemawiają
może za niewolnictwem
wielkie fortyfikacje,
lecz udział niewolników przy
tych wspaniałych
budo,wlach nie zawsze jest konieczny; roboty te mogły
być wykonane przez ludzi, którzy byli do nich zmuszeni wolą innych, od
których byli zależni, względnie także przez ludzi zupełnie wolnych, a to
w czasie niebezpieczeństwa.
W tym okresie gospodarki naturalnej
niewolnictwo nie mogło odgrywać gospodarczo decydującej
roli.
Z powyższego i z analizy przede wszystkim innych faktów archeologicznych wynika, że w VIII w, doszło do głębokiej strukturalnej
zmiany w społeczeństwie
słowiańskim
na ziemiach czeskich. Podstawowym
rysem jest
powstanie klas w dotychczasowym
bezklasov.rym
społeczeństwie,
Klasa
uprzywilejowana
opierała się o wielką własność ziemską, z której wysokie
dochody mogą pochodzić tylko z faktu istnienia niewolników
albo ludzi
zależnych. Tzw, Rzesza Wielkomorawska
ujawnia
się nam jako rezultat
bardzo rozwiniętego
procesu historycznego
i jako fotma społeczna z wykształconą już strukturą
klasową charakteryzującą
się wszystkimi cechami.
Artykuł J. B 6 h m a ma na celu
l'
,"
wO
wstania i periodyzacji
feudalizmu w C WYh hame dyskusJI w sprawie poże współpraca archeologa z historYkiemz~ch ac, " przy cz~m autor podkreśla,
których poglądach, zwłaszcza co do er~o:claz ,:no,gą SIę, rozchodzić w niekowego rozwiązania tego zagadnienia ~ t YZ~CJl~.Jest mezbędna dla naukim przyczynku historyk F G l'
. (
ez amt B o h :n a polemizuje w krót,
,
'
a u s nr 11-12) ktory twie d"
h
ologla me może jeszcze dać dzisia'
k
'
r Zl, ze arc emicznej formacji panującej
w cz~C~:~h o:;gO określenia społeczno-ekonodyspozycji przeważnie materiał historyc
VILI do XII w, Mamy tu do
zny.
Jak już wspomnieliśmy
redakc'a C
k'
zagadnieniom związan m z' l'
' J
z~s tego Ludu poświęca wiele uwagi
na wsi. Celem artYku~W pośo~~~~:m c~Zlał~l~OŚCi ~rtystycznej
i kulturalnej
ę
czasowych osiągnięć lec'z I'o'wn: .
y
WISIJest me tylko opisanie do tych, '
lez pomoc udowy
- ł
Nowe radosne życie pełne entuzjazmu
.
. m ze"po o~ artystycznym.
cujących w budownictwie
soc' .
l ~flarne~o
wysIłku
mas praczości artystycznej
jak o ty Ja.1Jz:n~ przyn~Osło mebywały
rozwój twórnych Jest to dopiero pocz ~ks,:~
czą tysIące nowych zespołów teatralstarań
ażeby J'ak na'b
d' ą,
l. ząd Czechosłowacki
dołoży wszelkich
,
J ar zIeJ rozwmąć kulturę lud
B d .
fabryki, ~ółdzielnie
produkcyjne
szkoł
t d'
,ową.
u uJą się nowe
zakradane
są nowe zespoły
,t' t ~ y, s ',a lony sportowe, domy kultury,
, .
.
,
,ar
ys ylezne l sportowe
lud
-k"
waCKI staje SIę bardzieJ' w y k sz tał' conym, uswladomionym
. ,
'
d cze" 1 '1. s'1ose l szym, Są mu dane wszelki
T
ś"
,
.' z rowszym l wewinąć swe zdolności twórc ee ,moz
CI, azeby Jak najbardziej
mógł roznieodłą:zną częścią życia ludz lp~aś~lłowania artystyczne.
Sztuka staje się
d .
u. Ie n muzyka i taniec
.
YCJe w przes1złości narodowe'
r~
..
mają swe dawne traruch husycki, ruch we właściw J, ~ ypommJmy
tylk,O wielki rewolucyjny
niósł również rewolucyjn
roz y~ ~gO słowa znaczemu ludowy, który przytury narodowej
jest Ciąygl wO JsIł artystycznych
wśród ludu. Skarb kulu . k'
e wz bogacany
nawet
w
. ,
, CIS u PGlJtycżnego w XVII-XVIII
'.
.ep~c: najWIększego
Jest bardzo duży, Teraz chodzi rz~d w, rozkw~t muzykt, p:esni i tańca ludu
zapomnieni.a i historii WSZyst:'
e wSZystkIm. o to, by wydobyć z mroku
może naród czeski napr
d
Je cen~e tradycJe kulturalne,
którymi
się
•
,
aw ę pOSZCZyCIC,
Nalezy ożywić zapomniane
i'
,
,
dowe, należy sięgnąć ró
" Pdesm, wspamałe tańce i przedstawienia
lut artystów-klasyków
uc w,me.z ~ olbrzymiego
dorobku
naszych
pisarzy
kich i bezustannie
c Z!C SIę cIągle z bogatej kultury narodów radziecchwili obecnej, zesp~łicar~r~~lemy
kulturalne, z. potrzebami
politycznymi
c<:y fabryczne
muszą'
y yczne czy młodzlezowe, wojskowe
wieJ'skie
mu k
'
Jeszcze lepiej pomaga'
l d'
.
,
zy ą, teatrem
tańcam'
, .ł
c U OWI pracującemu
pieśnią
w walce o pokÓj, Jedy ~ J ~ owem w walce
budownictwo
socjalizmu'
Rząd i PrezYdent Kleme~~e G ~ spełmą zadania, które im stawia partia:
o waldo (Artykuły: O. S k a l n i k o v a. Budo-
?
1:"0
I
I~
I
ł
l
°
59*
931
930
.
. l'
na wsi i kilka uwag etnograficznych.,
nr 1-2, A. S awntC~wo socJa .t~mLUdOWeJ' działaLności
artystycznej
na naszej wsi, nr 3-4.
f a r l k RozwOJ u
•
."
5 6"
)
,
.k v
Lud cieszy się, tan czy t śrnewa, nr I mne ..
O. S k a l n I o
. .
Jifi Damborsky
a
L'ACADEMJE SLOVENE DES SCIENCES ET DES ARTS
A LA PROFONDE DOULEUR DE VOUS F AIRE PART
DU DECES DE SON PRESIDENT
PROFESSEUR
SURVENtJ
f •
FRAN RAMOVS
A LJUBLJANA.
LE 16 SEPTF:MBRE 1952
Olomouc
CESKOSLOVENSKA
ETHNOGRAFIE,
Ved. Praha 1953. R. 'I. 1-3.
EW A WRABCOWA.
R a d z i e ck a
s z y m w z o l' e m.
wyd. Ceskoslovenska
f o l k lor
y styka
Akademia
jest
n a-
.
. h
odczytaneto
na pierwszej konferencji czeskich I słowackllc
folklorystów
w marcu 1953 r.)
Zachodnie prądy burżuazyjne skierowały l doprowadziły cze~kosłowacdką
.
.
folklorystykę
w ślepą uliczkę
e k'.e t yzmu 1. formalizmu '.._W śWietle wy arzeń z 1948 r. wykryło się, że czeskosłowacka folklorysty~a
~Ie stOl na po
z~omie wymagań narodu, budującego i tworzącego nowe ~ycle: mo
raFolkloryści czeskosłowaccy zdali sobie sprawę z tego, ze me
~ą
cować według dawnego systemu i rozpoczęli poszuki\:-,a~ia n?wy~
r~:~
Punktem wyjścia jest nauka M. G o l' k i e g o, załozyclela l tw ~Cy
dzieckiej folklorystyki.
Folklorystyczna
koncepcja Gorski~go .pows~a a, ~oz~
wijała s'ę i krzepła w walce z pseudo-naukowymi
teonaml bu~zUaz~J~:)
folklorystyki i słusznie rozstrzygała największe bolącz.ki ~etodolog:cz~e l:d~
lorystyki w ogóle. Przede wszystkim chodzi o zagadmeme pochodze~la
. . Zagadmeme
.,
t o rOZWl
'ązał ..Gorki w polemice
z re-_
wej twórczoścI . poetyckIe].
..
prezentantami
tzw. szkoły mitologicznej,
odrzucając
Ich teone 1 dowo
(Resume referatu
'.
l
'ii
;
L
ci .
dząc, że twórczość ludowa powstaje w ścisłym związku z pracą, że jest
w swej istocie realistyczna i że zasadniczą jej treścią jest walka. Jednocześnie Gorki w polemice z tzw .. antropologiczną
szkołą rozwiązał w nowy
sposób kwestię religii i powstania wiary w bogów w ludowej wyobrażni.
Gorki badał również jaką rolę w pracy i w walee klasowej odgrywają
dzieła twórczości ludowej i doszedł do wniosku o celowości twórczości ludowej, oddziaływującej
aktywnie na kształtujące
ją warunki; ta konk:uzja
Gorkiego obala teorie burżuazyjne.
Osobne zagadnienie
stanowi problem
autora w twórczości
ludowej;
w przeciwieństwie
do twierdzeń Owsianniko-Kulikowskiego
D., W. S. Millera i W. A. Kełtutły,
Gorki jest zdania, że ludowa twórczość poetycka
jest twórczością zbiorową mas pracujących,
jednakże z całokształtu
twórczości ludowej słusznie wydzie:a prawdziwie
ludowe jej cechy od zmckształceń i zm:an narzuconych
przez klasy panujące,
a zwłaszcza przez
kościół.
Zbadanie zagadnienia dlaczego klasy rządzące nie mogły się pogodzić
z ideową treścią ludowej twórczości naprowadziło
Gorkiego do wspaniałych wniosków o wzajemnym
związku ludowej twórczości i historii; lud
odzwierciedla
w swej twórczości i na swój sposób ocenia proces rozwoju
historycznego.
Wnioski Gorkiego o historycznym
uwarunkowaniu
ludowej
twórczości są skierowane przeciw antyludowym,
kosmopolitycznym
teoriom
tzw. benfeizmu, fińskiej (skandynawskiej)
szkoły, neogeografizmowi
itp.
Gorki nigdy nie godził się z burżuazyjnym
poglądem
na twórczość
ludową jako na przeżytek, na relikt dalekiej przeszłości. Marksistowska
nauka
Gorkiego o tym, że "rewolucja
wyzwala
człowieka nie tylko fizycznie, lecz emocjonalnie i intelektualnie"
stała się podstawą radzieckiego
pojmowania perspektyw rozwoju ludowej twórczości w ustroju socjalistycznym. Praktyka
stwierdza codziennie słuszność tej koncepcji.
Gorki oceniał wysoko znaczenie
ludowej twórczości dla literatury;
zagadnienie to rozwiązał nie tylko teoretycznie, lecz całym swym dorobkiem
literackim.
Działalność jego w dziedzinie folklorystyk! miała również znaczenie praktyczne; sam zapisywał utwory literatury
ludowej, był inicjatorem
szeregu
ekspedycji i wielu folklorystycznych
publikacji, zorganizował folklorystyczną
sekcję S. S. P. i in.
Radziecka
folklorystyka
marksistowska,
której
podstawę
stworzyła
folklorystyczna
koncepcja Gorkiego, różni się zasadniczo od folklorystyki
burżuazyjnej;
widać to już w samym określeniu folklorystyki jako specjalnej dziedziny nauki. Należy podkreślić, że radziecka folklorystyka
pierwsza
zaczęła badać i zbierać twórczość klasy robotniczej.
Mylnym byłoby jednak twierdzenie,
że wystarczy po' obaleniu przez radziecką fo:klorystykę
burżuazyjnych
wpływów i przeżytków przejąć gotowe
już akSjomaty, by czeska folklorystyka
w sposób specyficzny
stała się
marksistowską
i socjalistyczną.
Przykładem
dla folklorystyki
czeskiej po,,:inno być nie tylko to, jak pracuje obecnie radziecka folklorystyka,
lecz
r~wnież i to - w jaki sposób osiągnęła ona swoje zdobycze. Walka radzieckich folklorystów
ze szkodliwymi
postulatami
fińskiej lub historycznej
i \
933
932
E. B. T y lor odkrył jedną z uniwersalnych
form religijnej ideologii,
poprzedzaijącej monoteizm. Reakcyjna teoria degeneracji otrzymała w ten
sposób silny cios, mimo to i animistyczna teoria pochodzenia religii nie może
być przyjęta, ponieważ bierze za punkt wyjścia psychologiczne i logiczne
pomylki samotnego dzikusa.
Dalsze wyjaśnianie
zagadnienia
genezy religii sprowadza
burżuazyjna nauka do badania poszczególnych form pierwotnej religii i do scholastycznych
dysput na temat, którą z danych form należy uznać za
nc.jpierwotniejszą·
. Metafizyczne
i najbardziej
ahistoryczne
poglądy Fr. M. M i II e l' a
konczą się
SP?Só? logiczny na agnostycyzmie.
Preanimistyczne
teorie
M~~ett.a, ~relssa 1 Vlerkandta są również ahistoryczne; teoretyczna bezradnosc I meokrzesany
agnostycyzm
stanowią
typowe cechy konstrukc'j
Edwarda Lehmana.
J
. ~o pier~szych początkowych osiągnięciach jdealistycznej nauki w dzie~llme, ?adan n~d ge~ez~ religii (~aitz, Tylor) nastąpił całkowity upadek
I zasto~. W burzuazYlJneJ etnografu dyskusja o pochodzeniu religii zakończył~ SIę w. praktyce wydaniem "Pochodzenia
idei Boga" W. S c h m i d t a
~zy1J. ZWycIęstwem "teorii pramonteizmu".
Uznano, że typowym
ryse~
Ide.al.l.styczne~o. rO,zV:iązania problemu pochodzenia
religii jest koncepcja
re1J~I~ o własc;wos~1 kategorii wieczystej, ale idealistyczna nauka w więkSZOSCIwypadkow n~e za~ała sobie trudu zbadania kiedy i w jakich warunkach kształtowała SIę ta Ideologia.
.
~his~or!zm,
schematyzacja
i agnostycyzm są typowymi cechami
I oSlągnIęcw.~i burżuazyj?ej
pracy teoretycznej
w tej dz'edzin,ie, idealistyczna.. b?wJem nauka me .była w stanie postawić prawdziwie naukowo
zagadnienia pochodzenia religii.
. Jedyną nauką, która może rozwiązać to zagadnienie jest nauka czerp:ąca. swe źródło ':' dialekt~cznej
n:e~odzie historycznego
materia:izmu;
w dZiełach klasykow markS1Zmu-lemmzmu
są rozwiązane
najważniejsze
zagadni;nia
z tej dziedziny. Należy dążyć do tego, aby na podstawie ich
wsk~zan ~owstały syntetyczne prace, wyczerpujące
bogaty materiał etnografIczny I archeologiczny.
szkoły, walka z pozytywizmem
w ogóle, jest dla czeskich folklorystów
stokroć bardziej pouczającą, niż walka ze szkołą tzw. mitologiczną, rrrimo
to iż wielu czeskich folklorystów do dziś pracuje jeszcze pod sztandarem
tej szkoły.
Radziecka folklorystyka
osiągnęła swój charakter w latach 30 naszego
stulecia, nie znaczy to jednak iż nie rozwija się w dalszym ciągu i nie doskonali. Rozwój ten nie odbywa się spokojnie i mechanicznie, nie jest zwykłym łączeniem nowych teorii ze starymi, lecz jest wynikiem nieustannej
walki przekonań,
krytycznej
i samokrytycznej
wymiany poglądów i do-
v:
świadczeń.
Decydującym posunięciem w dziedzinie radzieckiej
folklorystyki
byla
,praca J. W. Stalina "Marksizm i zagadnienie językoznawstwa",
nie mniej
ważną dla folklorystyki
jest również ostatnia praca J. W. Stalina "Ekonomiczne problemy socjalizmu w Z. S. R. R." oraz XliX Z1jazd KPSS, zwłaszcza
referat Malenkowa.
Powinniśmy zrozumieć, że folklorystyka radziecka jest żywą, społecznie
aktywną i pożyteczną nauką, że nie jest odseparowana
od tego czym żyje
rr.dzieckie społeczeństwo;
radziecka folklorystyka
twórczo odpowiada na
wszystkie pytania społeczeństwa i czasu, jest zdolna nie tylko dotrzymać
kroku w burzliwym tempie rozwoju, lecz temu rozwojowi pomagać i z nim
w!>półdziałać. Nauka nie jest czymś abstrakcyjnym,
naukę tworzą i reprezentują żywi ludzie, uczeni i te zalety są właściwe radzieckim uczonym
i folk:orystom.
Jeśli czechosłowacka folklory.styka chce zwyciężyć kryzys, który przeżywa, chce stać się godną braterstwa
z folklorystyką
radziecką, powinna
włożyć w codzienną swą pracę historyczne doświadczenia,
zdobyte przez
radzieckich folklorystów w walce o socjalistyczną naukę. Pamiętać jednak
należy, że przyswojenie
tego doświadczenia powinno być twórcze; nie czas
na formalizm
i eklektyzm
w dziedzinie fol<klorystyki czechosłowackiej,
należy skończyć z tym raz na zawsze.
Zofia MaLewska
OTAKAR NAHODIL, Krytyka
nych
o pochodt'eniu
pewnych
religii.
.
teorii
idealistyczl, 2~3 str. 116-13'5.
Autor omawia krytycznie w swym artykule najbardziej znane i rozpowszechnione burżuazyjne teorie idea:istyczne traktujące
o pochodzeniu religii. Praca tego rodzaju jest bardzo aktualną nie tylko dla etnografii lec7.
i innych nauk społecznych, które zajmują się zagadnieniem historii religii.
Do liczby naukowych teorii nie wypada zaliczyć tzw. ,.teorii degenerac;i", biorącej swój początek w biblii; teoria ta panowała w nauce przez
całe średniowiecze a przetrwała
do dziś w scholastycznej- "teorii pramonteizmu" wiedeńskiej szkoły historycznej.
Wśród autorów ub. wieku zasługuje przede wszystkim na uwagę T e od o r Wa i t z, którego koncepcja zbliża s:ę do materialistycznego
pojmowania pochodzenia i społecznej roli pierwotnej religii.
Najpoważnieisza
teoria idealistyczna o pochodzeniu religii czerpie swój
początek w anirrrizmie.
ZOfia. MaLewska
OLGA SKA~NIKOWA, Zagadnienie
zbadania
kultury
i życia
c z e s k l C h i s ł'O wa ,c k i c h g Ó l' n i k ó w I, 2-3, str. 153-162.
)
C~eskosłowacka etnografia W czasach dawniejszych, a więc w 90 latach
ub. WI~~U badała wyłącznie byt i kulturę warstw chłopskich, pomijając
~ałk~wlc.le. kulturę robotników. Dziś, wzorując się na przodującej etnografii
ladZleckleJ, czeska etnografia zaczyna badać i studiować życie zapomnianYChdo:ychczas klas robotniczych, przede wszystkim zaś zaczyna poznawać
k. ulturę
l'. ZycIe
. gorm
. 'k'ow. Gormctwo
"
Sł
posiada stare i piękne tradycje, Czechy
1
owacJa słynęły oddawna z produkcji kolorowych i czarnych metali Nieprzerwany
rozwó' J czes k'lego gormctwa
"
. w XIII-XIV
k '
zaczyna SIę
w i . trwa
z .rotką
I?rzerwą do XIX w. kiedy zwiększyło
sil; wYdobYci~ węgla
Lo u,zczerbklem
produkcji metali kolorowych.
935
934
Specyficzne właściwości kultury i życia górników powstały z powodu
sytuacji społecznej, jaka wytworzyła się w związku z pracą górników, jej
niebezpieczeństwami
i trudnościami. Zasadniczą cechą górników jest nie ich
ubiór, zwyczaje
i artystyczna
twórczość, lecz postępowość,
wyrażająca
się w braniu udziału we wszystkich
walkach
rewolucyjnych,
toczonych
przez ludność mieszczańską.
Tradycje
walk górników
powinny
stać się
podstawą etnograficznego
zbadania ich życia i kultury.
Etnografia bada kulturę i byt górników, ich osady i mieszkania, odzież,
sposób odżywiania się, życie rodzinne i społeczne oraz artystyczną twórczość
górniczą. Należy poznać również materiały archiwalne i literackie odnoszące
się do tego zagadnienia.
Zbadanie epoki kapitalizmu
i czasów dzisiejszych
można oprzeć na wszystkich wymienionych
źródłach.
W przeszłości 'kobza istniała w Polsce, na Węgrzech i Łotwie, a w Rumunii i Ukrainie jest dziś jeszcze w użyciu. Bardziej uproszczone pod względem konstrukcji
typy spotyka się również u ludów tiul'skich są to instrumenty muzyczne typologicznie p::Jkrewne lutni. Takiego roJzaju instrumentem była czeska kobza w XIV i XV w. Pod nazwą k o b o s, k o b e s należy
domyślać się również instrumentu
typu lutni.
Przeniesienie nazwy k o b z a (k o b e s) na narzędzie muzyczne z młodszej epoki i innego typu (typu cytry) posiada szereg analogii w dziejach'
innych instrumentów'
muzycznych.
przede wszystkim
ludowych.
Auto'rka kończy artykuł. podając główne wytyczne etnograficznych badań
kultury i życia górników; według tych wskazań badanie podzielić należy
na trzy główne działy: dział A zawiera wiadomości
granicach
danego
okręgu
górniczego,
wiadomości
o organizacji
pracy,
technice,
wynagrodzeniu, o pracy kobiet w górnictwie. Następnie badacz powinien zbierać
wiadomości dotyczące osad i mieszkań górniczych, odzieży codziennej i świątecznej, oraz pożywienia.
Dział B obejmuje
wiadomości z zakresu życia
rodzinnego i społecznego, oświaty, zwyczajów ludowych, zabaw dorocznych;
życie reLgijne, sekciarstwo,
należy brać pod uwagę tak samo, jak wierzenia ludowe i lecznictwo. Dział C zawiera dane o twórczości umysłowej
górników.
Zofia Malewska
DYMITR KARONDZAŁOW,
M a d a r s kiJ
e ż d z i e c. Z
e t n o g e n e z y Bułgarów I, 2-3, str. 20).
Zofia
°
LUDWIK
w
KUNZ,
K o b z a, s z k i c o l u d o w y c h i n s t r u m e n t a c h
m u z y c z n y c h. I, 2-3, str. 163-173.
części wołoskiej Moraw zachował się w kilku wioskach instrument muzyczny zwany k o b z a. W przeszłości instrument
noszący tak starożytną nazwę znany był również i w innych okręgach Czech i Moraw,
o czym świadczą liczne wzw.ianki historyczne.
W Słowacji natomiast nie
był znany, brak bowiem o nim wszelkich wiadomości.
W Czechach spotykamy nazwę kobzy w XIV i XV w. w przekładach
Ksiąg Starego Testamentu
i w rękopiśmiennych
dykcjonarzach
biblijnych
w postaci brzmienia
k o b o s, k o b e s. W łacińskich
wydaniach
tych
tekstów wyrazowi temu odpowiada nazwa n a b u l u m, c i t h l' a, s a mb u c a, (jako nazwy chordofonów) oraz rzadsze już nazwy t i b i a, c y mb a l u m. W końcu XVI w. wspomina autor Szymon Łomnicki o czeskim
instrumencie
muzycznym,
zwanym k o b z i c k a (od k o b z a). Z całego
kontekstu
można
sądzić,
że autor rozumie
pod nazwą
k ob zick a
znany w jego czasach ludowy instrument
muzyczny. Jan Amos Komeński
cytuie w XVII w. kobzę jako instrument strunowy. Kształt tego instrumentu
z XVIII w. znany z rysunku Fr. S. Szporka (ok. 1740). Byla to cytra o dwu
strunach melodycznych i czterech strunach do akompaniamentu.
Dzisie.isze
kobzy uzywane na Morawach posiadalją analogiczny kształt. L. Kum daje
szczegółowy opis kobzy i gry na niej. oraz liczne ilustracje.
;
\'
\
Malewska
za g a d n i eń
Jednym z atutów, którymi posługuje się burżuazyjna
nauka w swym
dążeniu do oderwania
bułgarskiego
narodu od wielkiej rodziny słowiańskiej, zwłaszcza zaś od wielkiego narodu rosyjskiego, któremu zawdzięczają
Bułgarzy wyzwo:enie z jarzma tureckiego, jest płaskorzeźba znana pod nazwą m a d a l' s k i e g o j e ź d ź c a. Płaskorzeźba
ta umieszczona na ścianie
skalnej w pobliżu wioski Madary w półn. wsch. Bułgarii, została odkryta
przez Fr. Kanitza w 1876 r. Kanitz zbadał i opisał swe odkrycie, nawiązując
płaskorzeźbę
do mitu o Herkulesie
i legendy
o św. Jerzym;
a napUi
otaczający rzeźbę odczytał jako łaciński pochodzący z czasów Sewera. Prócz
Fr. Kanitza 'badał płaskO'rzeźbę K. Irecek, kt.óry ok,reślił napis jako gre:ki
1 zaliczył madarskiego
jeźdźca do typu trackkh
płaskorzeźb spotykanych
często w Bułgarii.
W okresie pierwszej
wo}ny imperialistycznej
szereg
uczonych m. in. Szupka, J. Strzygowski,
Szkorpi!, Nikołajew
doszli do
wniosku, że płaskorzeźba
zawdzięcza swe powstanie
prabułgarom
i że
jeździec przedstawia
osobę chana Kruma, sugestia
ta działała w takim
stopniu, że umieszczano na drobnych monetach postać madarskiego jeźdźca
jako reprezentatywny
obraz wysokiej kultury prabułgarów.
Prabułgarzy
wg burżuazyjnych
uczonych posiadali na najwyższym poziomie umiejętność
sztuki wojowania, im teź przypisuje się również genezę
wałów obronnych
znajdujących
się w Bułgarii,
wspaniałą
architekturę.
oraz wspomnianą płaskorzeźbę.
Karondżałow poddaje surowej krytyce wymienione teorie, dowodząc, że
wały są pochodzenia bądź bizantyjskiego,
bądź rzymskiego lub trackiego;
istnieją
też prawdopodobnie
wały słowiańskie,
lecz nie jest to jeszcze
w dostatecznej mierze zbadane.
Materiał porównawczy,
którym posługuje się nauka burżuazyjna
przypisująca powstanie rzeźby madarskiej
prabułgarom,
jest dość ubogi i mało
poważny, burżuazyjni uczeni tendencyjnie
głoszą jakoby płaskorzeżba
madarska była unikatem,
przemilczając
fakt, źe w samej Bułgarii znajduje
się ok. 1200 podobnych rzeźb z postacią tzw. trackiego jeźdźca. W postaci
te} wg postępowej nauki bułgarskiej
skojarzyły się podobieństwa
różnych
bostw i herosów. Wszystkie te płaskorzeżby
umieszczone na kamiennych
tablicach lub skałach różnią się tylko wymiarami
i wartością artystyczną.
937
936
';,
;;
Związek jaki istnieje między m a d a r s k i m j e ź d ź c e m a rzeźbami
trackimi wypowiada się w treści obrazu i jego greckim stylu. Madarska
płaskorzeźba
przedstawia
jeźdźca w hieratycznej
pozie a więc w jednej
z trzech właściwych
jeźdźcom trackim póz; jest to niewątpliwie
wyobraźenie bóstwa
zamieszkującego
jaskinię
znajdującą
się u stóp madarskiej skały. Miejsce to było miejscem kultu, o czym świadczy ołtarz
ofiarny znaleziony w jaskini oraz odkopane fundamenty rzymskich świątyń.
Początki kultu sięgają zapewne neolitu.
Z innych uczonych Vs. Nikołajew zwalcza na pozór prabułgarską
teorię
o pochodzeniu madarskiego jeźdźca, jednakże dowodzenia jego są bardzo
p0wierzchowne i pozbawione wszelkich podstaw naukowych, cała bowiem
różnica w jego interpretacji polega jedynie na tym, że zamiast postaci chana
Kruma widzi w madarskim jeźdźcu króla Dariusza.
Karondżałow w wyniku swych studiów dochodzi do wniosku, że madarski jeździec jest !jednym z największych
obrazów skalnych trackiego
jeźdźca (2.60 mX3.10 m). Postać taka z psem i lwem u końskich kopyt była
bardzo rozpowszechniona na półw. Bałkańskim i w Azji Mniejszej; wg Karondżałowa jest prototypem
postaci św. Jerzego. Płaskorzeźba
madarska
nie ma więc nic wspólnego ani z prabułgarami, ani ze Słowianami. To samo
można powiedzieć o teorii która przypisuje
prabułgarom
skonstruowanie
wałów obronnych i wybudowanie Pliski. która z całą pewnością jest pochodzenia słowiańskiego.
Z.ofia Malewska
CESKOSLOVENSKA
ROZWOJ
ETHNOGRAFlE wyd. CeskolovenskiJ. Akademi.a Ved.
Praha 1954 Rocmik IiI.
ZORGANIZOWANYCH
BADAŃ
TERENOWYCH
CZECHOSł"OWACKICH
ETNOGRAFOW.
i,:
Skutkiem powstania ośrodka etnograficznych badań w Czechosłowackiej
Akademii Nauk zapewniono koordynację wszystkich prac badawczych oraz
organizowanych
badań terellowych, po raz pierwszy w dZ'iejach naszej
nauki. Kończy się stadium żywiołowej, częstokroć niezupełnie uzasadnionej
pracy terenowej odznaczającej się przeważnie osobistym zainteresowaniem
po,;zczególnych znakomitszych przedstawic:eli
naszej nauki. Gabinet etnografii CZ.S.A.N. i etnograficzny
gabinet S.A.N. zapewniają, na podstawie
II. ogólnopaństwowej
konferencji
etnograficznej,
badania
w s pół c z e s n e g o s p o s o b u ź y c i a i w s pół c z e s n e j k u l t u l' y tak w okręgach
rolniczych, przede wszystkim we wsiach spółdzielczych, jak również wokręgach przemysłowych.
Badania w Horsovskotynsku,
Kladensku,
RosickuOslavansku,
jak również prace terenowe
prowadzone w Słowacji dały
obszerny i cenny materiał, a z nim cały szereg nowych problemów, których
opracowanie jest niezwłocznie potrzebne. Rezultaty najnowszych prac badawczych ocenia:i czechosłowaccy etnografowie w dniach od 21--23 paźdz;ernika 1953 r. na swojej III. ogólnopaństwowej
konferencji
zorganizowanej przez Czechosłowacką Akademię Nauk w Liblicach.
l
,
Ostatnia
"liblicka" konferencja
miała dla naszych badaczy wielkie
znaczenie ze względu na fakt radosny, że w tych obradach po raz pierwszy
ucze~tniczył rzadki radziecki gość, profesor Paweł Iwanowicz Kuszner, który
podzIelił się z naszymi badaczami doświadczeniem uzyskanym przez długoletnie prace badawcze, oraz na ekspedycjach Instytutu Etnografii Akademii
Nauk Z S.RR Jego cenny referat o wS'!Jółczesnym wiejskim sposobie życia
w Z.S.RR. oraz jego uwagi dotyczące naszej
działalności
były wielką
pobudką i cenną wskazówką dla wytyczenia dalszych zadań i nowych metod
w etnograficznej
pracy terenowej.
Konferencja
wykazała, że czechosłowacka
etnografia zrobiła znaczny
postęp w ostatnich kilku latach, przede wszystkim z tego względu, że
marksistowsko-leninowska
teoria stała się podstawą
pracy badawczej
górującą u przeważnych pracowników etnograficznych. Etnograficzne prace
terenowe rozwinęły się nadzwyczaj bogato tak ze względu na ilość, jak ze
względu na metodę i treść, co jasno wynika z toku konferencji. Dyskusja
wskazała na szereg początkowych trudności i niedociągnięć, które na:eży
w najbliższym czasie przezwyciężyć. Cała ocena wyników dotychczasowej
pracy i wyłaniające się nowe zadania zanotowane są w rezolucji, którą dla
informacji załączamy. Materiały z konferenc,ii, zwłaszcza referat prof. P. I.
Kusznera podamy w następnym numerze
naszego pisma ,oraz na łamach
"Czeskiego Ludu".
Tłum.
REZOLUCJA
III
OGOLNOPAN'STWOWEJ
CZECHOSŁOWACKICH
Emilia
KONFERENCJI
Fischerowa
ROBOCZEJ
ETNOGRAFOW.
III ogólnopaństwowa konferencja robocza czechosłowackich etnografów,
która odbyła się w dniach 21-23 października
1953, powzięła uchwałę,
ażeby dla udoskonalenia
prac wszystkich
pracowników naukowych oraz
zakładów wykonane zostało:
1. Dla ulepszenia naukowo-badawczych
prac w dziedzinie zbadania kultury
robotniczej oraz sposobu życia w okręgach przemysłowych:
a) Wspó:ny postęp pracy etnografów i folklorystów, zapewniony wspólnym planem pracy i badań, wspólnym wstępnym przygotowaniem
metodologicznym
i metodycznym pracowników,
ciągłym kontaktem
pracowników w czasie badań, wzaljemnym przekazywaniem
doświadczeń i wymianą potrzebnego materiału - musi się stać zasadą w tej
dziedzinie. Za ścisłe przestrzeganie podanych zasad odpowiedzialni są
kierownicy placówek pracy oraz legalizowani przez nich kierownicy
badań.
b) Na zasadzie
osiągniętych
doświadczeń
zorganizować
wykonywanie
pracy naukowo-badawczej
w miarę potrzeby z udziałem historyków
oraz innych pracowników Akademii, których odnośne prace potrzebne
są do rozwiązania zadania. Dlatego pożądanym jest, ażeby plany robocze i to plany na 1954 rok były zrewidowane na wspólnej naradzie
939
,.
;
li
'.
r:
kierowników
zakładów oraz tak skoordynowane,
ażeby już w następnym roku można było tworzyć kompleksy brygad pracowników
Cz.S.AN.
c) Celem pogłębienia doświadczeń pracy umożliwić poszczególnym pracownikom, ażeby w określonym czasie mogli uczestniczyć w pewnych
badaniach wykonywanych
przez inne etnograficzne
i folklorystyczne
placówki pracy urządzić w celu wymiany
doświadczeń dwa razy
w roku narady i to zazwyczaj przed rozpoczęciem i przed zakończeniem ekspedycji.
d) Jednolity sposób klasyfikowania
i ułożenia etnograficznego
i folklorystycznego
materiału
jak również sporządzania
odnośnych rzeczowych, miejscowych i innych katalogów musi się stać zasadą placówe'k
pracy.
2. a) Konferencja
zaznajamia
się z wynikami
badań
spółdzielczej
wsi
w Horsovotynynsku
na Wołoszczyżnie, na Śląsku, oraz w SłowacjI
i pochwala dotychczasowe osiągnięcia przy badaniach kultury i sposobu życia we wsi słowackiej
w okresie przejścia do socjalizmu.
W myśl cennych uwag prof. Kusznera słowacka organizacja
badań
kolektywnych
okazała
się najlepsza.
Dlatego
postanawia
N.K.
Cz.S.AN., ażeby w ten sposób zorganizowały
się również badania
wsi spółdzielczej na ziemi czeskiej.
Poleca się N.K. CZ.S.AN. rozszerzyć badania wsi spółdzielczej na
dalsze okręgi środkowej części Czech i Moraw.
Na podstawie rozpracowania
wa:nej uchwały i oświadczenia tow.
prezydenta
republiki poleca się, ażeby do końca lutego zebrali się
pracownicy odcinka badań spółdzielczej wsi z Cz.S.A.N., S.AN. oraz
Cz.S.AZ., i wypracowali
wytyczne dla koordynacji
współpracy przy
tych badaniach na przyszłość. Za wykonanie
zadania jest odpowiedzialny kierownik gabinetu etnografii CZ.S.AN.
b) Konferencja
pochwala badania kultury i sposobu życia Ukraińców
we wschodniej Słowacji, rozpoczęte w bieżącym roku przez fakultet
pedagogiczny
Uniwersytetu
Słowackiego
w Preszowie.
Kierownictwu Etnograficznemw po:eca się nawiązanie stosunków z Towarzystwem
Kultur
ukraińskkh
pracowników
w Preszowie,
objęcie
organizacji tych badań, zgromadzenie zebranego materiału w swoim
archiwum i starania o jego opracowanie i publikowanie. Za wykonanie zadania odpowiedzialny jest kierownik N.K. S.AN. w Bratysławie.
c) Konferencja
przyjmuje
referat o badaniu
kultury i sposobie życia
Cyganów w Słowacji, które organizuje N.K. S.AN. Poleca się kontynuować to badanie i zyskiwać
dlań nowych pracowników
oraz
systematycznie
popularyzować
wyniki. Ze wzg:ędu na ważność tego
badania poleca się N.K. CZ.S.A.N. w Pradze zapewnić możność rozszerzenia badania kultury oraz sposobu życia Cyganów również na
ziemię czeską.
d) Równocześnie poleca się, ażeby materiał uzyskany na podstawie badań był złożony we właściwych zbiorach Cz.S.A.N., lub S.A.N. i ażeby
była ewidencja wszystkich badań.
.
,.
(
3. W sekcji historii kultury czeskiego i słowackiego ludu:
a) Nawiązać współpracę z komisją archeologii historycznej zakładu archeologicznego
Cz.S.AN., przy czym koniecznym
będzie zbadać
metodologiczne zakłady archeologii historycznej. Proponujemy,
ażeby
na rok 1954 zakład archeologiczny
CZ.S.AN. włączył do swych
badań odkopanie średniowiecznej
osady "Ki'i" w okresie nymburskim, przy współpracy dalszych zainteresowanych
instytucji, i ażeby
kierownictwo
badań powierzone
zostało Etnograficznemu
Działowi
Muzeum Narodowego.
b) Koordynować pracę z Państwową Ochroną Zabytków oraz nakazać,
ażeby między pracownikami
tej instytucji był zawodowo wyszkolony
etnograf tak na ziemiach czeskich, j-ak w Słowacji.
c) Celem zabezpieczenia zadania nauczania ośmiolatek i jedenostolatek,
w których programie są materiały z dziedziny folklorystyki
i etnografii, (nag:ąco) gorąco poleca Ministerstwo
Nauki i Oświaty, ażeby
do programu gimnazjum pedagogicznego i wyższych uczelni były włączone wykłady z podstaw etnografii i folklorystyki.
d) W celu wykorzystania
cennych zbiorów złożonych w różnych czechosłowackich muzeach pilnie polecać, ażeby odnośne urzędy zaapatrzyły
muzea w dostateczną ilość pracowników
do wykonania
potrzebnej
dokumentacji.
Proponujemy
stworzenie ośrodka dokumentacji
etnograficznej oraz folklorystycznej
w Brnij:!. Przy tym ośrodku działałaby komisja !bibliograficzna złożona z współpracowników
CZ.S.A.N.
oraz S.AN.
e) .Rozszerzyć przebadanie i spis ikonograficznego
materiału oraz uprzystępnić potrzebnymi
katalogami
pracownikom
naukowym
dla prac
badawczych.
f) Należy kontynuować
badania nad budownictwem ludowym prowadzonym dotychczasowym
sposobem, ażeby w niedalekiej
przyszłości
. stwierdz;ć tak typy rozwojowo-historyczne,
jak również socjalne oraz
gospodarcze i budowlane typy na całe okręgi pierwotnych
czeskich
osiedli.
Według zestawionego
badania
należy :prowadzić w myśl
nag:ącej potrzeby w pewnych wybranych gminach dokładne (pogłębione) badania architektury
ludowej, metodą kompleksów. Instytucje
prowadzące
badania architektury
ludowej powinny mieć zabezpieczoną wszelką pomoc moralną i materialną·
4. Z referatów
i dyskusyjnych
uwag jasno wyni:kła potrzeba zwołania
narad roboczych:
.
a) pracowników z dziedziny plastycznej sztuki ludowej i to najdalej do
końca marca 1954 r.; odpowiedzialne
kierownictwo
Gabinetu Etnografii S.AN.
b) pracowników etnograficznych
oddziałów muzeów i innych specjalistów
muzeałnych - na których roztrząsane będą fachowe metodologiczne
i metodyczne
podstawy pracy muzealnej i naukowo badawcze zadania etnograficznej
muzeologii i to naj dalej do końca czerwca
1954 r.; odpowiedzialny
przewodniczący
związku słowackich muzeów.
941
940
5. aj Przy ścisłej współpracy z katedrą etnografii w Uniwersytetach
zapewnić podnoszenie
ideolog:czne b:howego
uporządkowanego
wychowania i wyuczenia nowych pracowników naukowych.
b) Zwrócić uwagę prezydium CZ.S.AN. oraz S.AN., ażeby zasadniczo
roztrząsała zagadnienia ulepszenia dystrybucji i popularyzacji czasopism i naukowych publikacji Cz.S.AN. oraz S.AN.
cl Przez systematyczną pracę i wzajemną pomoc pogłębiać szeroką znajomość teorii marksizmu-leninizmu
jako metodologicznej
podstawy
naszej pracy. Przy tym łącznie z odnośnymi organami opracować wzorowy plan dla wszystkich naukowych pracowników na.szego zawodu.
Plan należy opracować do końca grudnia 1953. Odpowiedzialny Oddział Gabinetu Etnograficznego
w Brnie.
dl Koordynować
zbiór etnograficznego
i folklorystycznego
materiału
między wszystkimi instytucjami, które zajmują się tą pracą.
Tłum. Emilia
ANTROPOLOGIA
(Przedmowa
z Wielkiej
Wojciecha
Sowieckiej
Fettera
do artykułu
FischeroW(l
M. F. Nesturcha,
Karola za dzieło "Przyczynki do antropologii ziem c~eskich'> Póżniej po.~
święcił się archeologii i stał się jego następcą w fIzyczne] antrop?logn
Henryk M a t i e g k a, który w r. 1908 założył Instytut
~ntropOIOglCuzn~.
W r. 1923 założony został następny Instytut AntropologlCzny przy
111wersytecie w Brnie, pod kierunkiem
pro,f. Wojci.echa S uk a. Po r; ~93~
następcą Matiegka został prof. Jerzy M a l y; przez Jego przedwczesną smlerc
r 1950 poniosła nasza antropologia dotkliwą stratę. W r. 1937 zostało
~ło~one w Pradze Hrdlicka Muzeum Człowieka z inicjatywy i funduszu
~aszego antropologa światowej sławy Alesa H l' d l i c k i, Ten postę~ow:v
badacz współpracujący z prof. Matiegką oraz z prof. ~alYn:' usta.~owlł ~la
naszej antropologii plan pracy na następne lata. POl1l~waz. Hrdhcka. ml~ł
okazję pracować z radzieckimi
antropologami
w czaSIe k~l~u odwle~zI~
w Związku Radzieckim
dlatego zamierzenia czechosłowackIe] antropo.ogn
zgadzają się w głóWnY~h zarysach z progra~em
.radzieck~ej antr~pologii
o człowieku. Uważamy tudzież za bardzo wazne, azeby naSI czytelmcy zaznajomili się z całokształtem
radzieckiej
antropologii, który przejrzyście
podaje M. N e iS t u l' C h, w dziele "Wielka S?wiecka Enc~k:opedia" (tom. 2,
Akty-Arietta, str. 535-539). z którego podaJę tłumaczeme hasła "Antropolog:a".
Tłum. Emilia
Fischerowa
Encyklopedii).
Antropologia jest nauką, biologiczną, która przy roztrząsaniu
licznych
problemów ściśle łączy się z etnografią oraz archeologią. Po wystąpieniu
Linneusza w r. 1735 wchodzi w zakres nauk przyrodniczych;
zaliczył on
człowieka do rzędu MaŁp (Primates), klasy ~saków, w rodzinie Vertebrata.
W ten sposób wyrażony związek człowieka z światem zwierzęcym zasadniczo jest pojęciem materialnym,
choć nie dialektycznym,
dlatego że nie
uwzględnia różnicy jakościowej człowieka od zwierząt, od których odróżnił
się w czasie swego historycznego rozwoju, w którym decydującym czynnikiem była praca oraz wytwórczość w określonych warunkach społecznych.
U nas spotykamy pierwsze antropologiczne
publikacje
już w 1831 r.
w 11 romie encyklopedycznego
czasopisma "Krok"
w którym J. J u n g_
m a n n opublikował ,,,Naukę o czło~eku,
czyli antropologię".
W r. 1846
tlaktował o rozwoju człowieka z przodków zwierzęcych Jan Slavomir T om i c e k w swoim dziele "Doba pierwszego człowieczeństwa". Jan Ewangelista P u r k y n e (1787-1869) w swoim pierwszym w Europie zakładzie
fizjologicznym w Bratysławie zapoczątkował naukowy 'kierunek w antropologii swoim przemówieniem "Antropologia jako wstępna nauka wszelkiej
fizjologii". Jego asystent dr Edward G r e g e r (1829-1907) poświęcił się, za
przykładem
swego wielkiego nauczycie:a,
również antropologii,
a czym
świadczy jego dzieło "Człowiek w stosunku do zwierząt". Odkrycie klasycznych zna:ezisk człowieka prehistorycznego,
zwłaszcza na Morawach, przez
J. M a s z k a, M. K t i ż a, J. Wan k l a i innych ugruntowało dalszy rozwój antropologii u nas. Na Uniwersytecie
Karola staje się antropologia
przedmiotem
wykładowym
od lat 90-tych ubiegłego stulecia. Pierwszym
profesorem fizycznej antropologii był prehistoryk
i archeolog prof. Lubor
N i e d e l' l e (1865-1944), który uzyskał veniam docendi na Uniwersytecie
BULETIN I INSTITUTIT
TE SHKENCAVET, Nr
str. 86. Botimi i Institum te Shkencavet, Tirane 1951.
1, str.
97. Nr.
2.
Albański Biuletyn Instytutu Naukowego w Tiranie zawiera obok artykułów o treści medycznej, technicznej, geologicznej, historycznej, archeologicznej oraz filologiczno-lingwistycznej
również artykuły z zakresu ludozn.awstwa mogące zainteresować etnografa.
W zeszycie Nr l, str. 56-71' Rrok Zoji w artykule "P u n e d o r e'
("Roboty ręczne") omawia szczegółowo robótki ręczne kobiet albańskich
związane z przygotowaniem
i ozdabianiem materiałów
służących do sporządzania strojów ludowych. Roboty te dzieli autor na dwie kategorie, a mianowicie na takie, które są samodzielnymi
częściami ubioru, np. galon~,
wstęgi, sznury, oraz wszelkie części ubrania wykonane n.a drutach względme
szydełkiem, i na robótl{i aplikowane, do których zalicza hafty. Artykuł poświęcony jest pierwszej kategorii robót.
Z uwagi na technikę ich wykonania należy wyróżnić trzy grupy: 1. wykonane wyłącznie przy pomocy ręki, 2. robione na drutach, 3. wykonane
przy pomocy igły.
1. Do kategorii ozdób wykonywanych przy pomocy ręki bez użycia jakiegokolwiek narzędzia należą różne rodzaje galonów. Zwyczaj zdobienia strojów ludowych galonami rozpowS'zechniony jest w całej Albanii. Pochodzi
on ze wschodu i został przyniesiony do Europy południowo-wschodniej
przez
krzyżowców. Pierwotnie używano galonów do łączenia różnych części ubioru
na szwach, następnie zaczęły one występować jako samodzielne ornamenty
o różnych motywach. W zależności od kształtu wyróżnia się ich cztery rodzaje. tzw. gajtan, spik, dredhes i pi!.
943
G a j t a n to galon szeroki w kształcie grubej taśmy, jej przekrój po.przeczny ma' wygląd kwadratu
a bokach około 4 mm. Taśma taka może
składać się z 8, 6 i 5 pasem (pęczków nici). Do sporządzania jej używa się
plecionego kosza w kształcie
walca z rozcięciem podłużnym
w środk~.
U wierzchołka
tego kosza uwiązuje się 8 pasem. Pięć z nich odrzuca SIę
na jedną stronę (np. na lewą), trzy zaś na drugą (np. prawą). Ze strony,
--::::~;:::::::---2
8(1)
łOI
3
Rys. Nr. 1
gdzie znajduje się 5 pasem (por. rys. Nr. 1), bierze się pasmo 2. i przekłada
się na przeciwną stronę ponad pasmo 8, pasmo zaś 3 przekłada SIę ku dołowi
pod pasmo 6. Następnie ze strony, gdzie obecnie znalazło się pięć pasem.
przekłada się pasma 2 i 3, licząc od góry, na stronę przeciwną, itd.
.Przy należnej wprawie praca posuwa się niesłychanie
szybko.
Znów odmienny sposób splatania taśmy galonowej z sześciu pasem występuje w miejscowości <;ermenike. Niewiasta wbija przed sobą w ziemię,
względnie trzyma między kolanami, kawałek drzewa zakończony widełkami
do których wierzchołka uwiązuje się pięć pasem. Pasmo
(por. rys. Nr.
przekłada się na miejsce piątego (pomiędzy pasma 5 i 6), pasmo zaś 6, znajdując~ .się w tej pozycji .po prawej stronie, przekłada się na lewą stronę,
na mIejsce pasma 2 (pomIędzy pasma 2 i 3), itd. Przekrój poprzeczny takiej
taśmy ma kształt leżącej ósemki.
Barwy galonów są różne, obok jednobarwnych
bywają też wielobarwne.
~~te.ri~łe~
służącym. do ~ch splatania są nici wełniane, dopiero w epoce
pozmeJszeJ zaczęto uzywac do tego celu jedwabiu.
O~~i~nny ro?zaj. galon~ stanowi tzw. spik rozpowszechniony
w górach
Albann PołnocneJ. Uzywa
'
.
. SIę go prawie wyłącznl'e do obra mowama. b rzegow
szaty, rz~d~o sto~.uJe ~Ię. go do naszywania
deseni na powierzchni ubioru.
J:st ?n cl.ensz~ ~IZ omowlOny poprzednio gajtan, bo do splatania jego używa
Sl~ cIenkIch mCI. Przekró~ ma kszta.1t kwadr.atu, którego bok posiada wymIary 2,5-3,0 mm. Techmka splatama taka sama jak przy galonie szerokim.
1
rf
---~,=__
2
6
S
3
If
6
2
.}
-1
S
'I
2~;
6~
3
3)
I
~~
Rys. Nr. 3
S
1
If
Rys. Nr. 2
:1
i
·1;
..
'~.~
1···
Inną metodę stosuje się w miejscowościach
MiloH i Mirdita(Alb.
Półn.).
Kobieta trzyma na prawym ramieniu mały koszyk okrągły, na szyję zakłada
już splecioną taśmę, z której końca, trzymanego na wysokości piersi, zwisają
pasma nici w porządku wyżej opisanym. Palcami ręki przeplata pasma.
Jeszcze inny sposób splatania taśmy galonowej, zwanej k a n d e Ike.
występuje w miejscowościach
Myzeqe i MaIlakaster.
Prostokątny
przekrój
poprzeczny tego galonu ma wymiary 2X4 mm. Składa się on z 5 pasem.
Drewienko, którego koniec górny ma kształt widełek, zatyka się drugim
końcem za pas. Przez widełka przerzuca się pięć pasem nici. Ostatnie pasmo
z jednej strony przekłada się palcami (por. rys. Nr. 2) pomiędzy pozostałe
pasma. Następnie dokonuje się tej samej czynności z ostatnim pasmem strony
drugiej, i tak na przemian. Splataną w ten sposób taśmę nawija się na oba
odgałęzienia widełek. Przekrój poprzeczny taśmy przypomina wyglądem leżącą ósemkę·
Tak zwany dredhes jest właściwie rodzajem sznura którego grubość nie
przekracza dwóch mil~metrów: splecionego z czterech' pasem podwójnych.
S~nury t są zazwyczaj czarnej barwy i służą do naszywania deseni na powlerzchm szaty.
,N~j~ardziej ni~s~o~?likowaną
formę galonów stanowią tzw. penj, czyli
w,łasclwle grube mCI roznych kolorów 'służące albo do obramowania
brzegow szaty, albo do wyszywania deseni.
2. R?bótki na drutach, czyli tzw. dziewiarstwo
'ręczne, jest dziś po;is:echm~ znane w Albanii, nie ma ono jednak tutaj zbyt starej tradycji.
rwo~me. sporządzano w ten sposób tylko skarpetki (pończochy, kamasze).
Ręka:VICzkJ, czapeczki, a zwłaszcza swetry i kołnierzyki zjawiły się dopiero
w naJ nowszych czasach.
. Skarpetki, pończochy i kamasze noszą ogólną nazwę I;arapiłt która J'est
pozyczką
. . nazw starszych są wyrazy
'
(Dibra o z J'ęz~ k a t urec k'lego. Pozostałosclą
tiere
). raz te mbath(u)na
(Alb. Półn.). Nazwy te służyły pierwotnie
nie
n a ok reslenie
.
sk arpe t e,k l ecz oznaczały onuce, względnie skarpetki
szyte
Z k awał k ow mate 'ał
.
. nazwy te przeniesiono
na k
"
n u, d oplero
w nowszym okreSIe
cZYŹ~t~~:łt:; ~zlane. ~o dziś dzień w mieście Gjinokastar
(Alb. Płd.) mężaJą obu"Jle na bosą nogę. Rękawice weszły u ludu albańskiego
7
60
945
944
. . dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. Rozpo'A:szechnienie ich jest
w uzycle
.
.
k'
....
c
. d k nieznaczne. Godnym uwagi jest to, ze mlesz ancy prowmcJl, a Wlę
Je na
.. d .
k'
. d
palcu
okolic górskich i wsi, używają zazwyczaJ Je neJ. r~ aWlcy o Je nym
.'
którą przekłada się z jednej ręki na drugą zaleznle od potrzeby. Rękawice
nie służą do ochrony przed :hłode;n, bo w. t?':n wypadku Albań.cz~k chowa
ręce do kieszeni, używa się Ich wowczas, Jesh w porze chłodnej trzeba coś
trzymać lub nieść w ręku.
.
.
'.
Najbardziej
rozpowszechnionym
matel~lałem. ~t~s~wanym w. dZle:Vla1stwie ręcznym jest przędza wełniana, dople.m pOz~leJ z.acz~to uzywac bawełny. Do tego celu nie używa się nigdy Jedwa~lU ant ~ez lnu. Dla. ~porządzani.a sk.arpetek zimowych noszonych w ok~esl~ chlod~w, gdy w gOl~C~
anują śniegi, używa się przędzy z welny owczej mIęszane) z kOZIą, z u'\\ag,
p
"'1
.
na jej większą odpornosc na WI goc.
.,
..'
Narzędziami
.służącymi do wykonywama
tej kategot'll robot są dwa
rodzaje drutów. Pierwszy rodzaj nosi nazwę krrabza albo grepa, ~~razy te
oznaczają haczyki (małe haczyki). Są to d:uty. n;-etalowe długoscl .1~ cm
o zagiętych końcach górnych. Obecnie. kUPUJ; .Slę )~ na targu, dawn.leJ l~d
sporządzał je sam z długich kawałkow
koscl zWI~rzęcych. Teg? 10dzaJu
iglice albo raczej szydelka widział autor artykułu
)eszcze. obecTIl~ we ~si
Hasana], w okolicy miejscowości Kruja. Podc~s
pracy uz~wa ~nę dwoch
drutów tego rodzaju. Inny rodzaj to tzw. shttza (wyraz uzywany
południu), albo gjytpnere
(nazwa używana na pól~ocy). Są t~ druty :V.sClsłym
tego słowa znaczeniu, zawsze metalo:ve~ gł;adkle ~a c~łe.J dłUg.osCI o v:y.
e 20 cm Podczas robienia robotki uzywa SIę plęClU takIch prętow.
mlarz.
.. ,
.'
D t te
Wyraz shtize wiąże się w wyrazem alb. Sht13 ~cha~, przepycham.
ru Y
służą rzeczywiście do przeciągania
(przepychaI:lla) nICI. pr.zez oczk~.
.
W Albanii stosuje się taką samą techmkę
roblema na dlUtach Jak
\V innych
krajach bałkańskich.
Nić przeciąga s.ię o.d oczka~o?czka
,łącząc
rząd następny z poprzednim. Technikę tę ,st~su)e Sl~ w d:V0Ja~1 sposob ~osługując się albo metodą starszą, przy ktore) przec:ąga SIę mc p:zez kazde
nowe oczko, taka metoda ma miejsce przy stos~wam:x dwóch prętow, ~zględnie posługując się metodą noWSzą, kiedy nabiera SIę nowe oczka na )ede?
pręt, co ma mjejsce przy zastosowaDlu pięc.iu ~rętów. N?wsza n:eto?,a nIe
ma szerszego zastosowania
na obszarach go:sklch, bo. me nadaJe 'Się ona
do stosowania przy robieniu robótk~ w trakCIe chodzema.
.
.
Dziewiarstwo ręczne przechodziło w Albanii trzy fazy rozwoJowe. Kaz?a
7. tych faz znajduje
swój wyraz w ro~:naitYn: sposo?ie sca~ama J?o~zczego~=
nych części składających
się na całosc danej szt~k: .. Z naJ.bardzleJ pryml
tywnym stopniem mamy d? czynienia wów~~as, )~sh. Zl'Ob.lOną na .d~uta~~
tkaninę kraje się i zszywa Jak zwykły matellal. DrugI, wyzszy stoplen .1'0
woju mamy wtedy, gdy część ubioru robiona na, drutach, przez stopniowe
zmniejszanie oczek, otrzymuje pewne kształty skosne l;\b zackr~~lone, przez
co odpada konieczność
krojenia,
jednakże
poszczegolne
CZęSCI ~kł~dowe
lączone są przez zszywanie. Wreszcie najwyższ~ stopi.e~ repre~entuJe )edn?lite wykonanie calości bez żadnych szwow. Na)bardz:e) prymitywny
spo~ob
zachov,rał się jeszcze tu i ówdzie w zapadłych zakątkach kraju. Jak wym~a
z informacji, które autor zebrał od starych kobiet żyjących jeszcze ?becme,
był on bardzo rozpowszechniony
w ich młodości. a wi~c na przelomle obec-
;t~
nego i ubiegłego stulecia. Drugi sposób reprezentowany
jest nagminnie w górach Albanii Północnej,
.JeŚli chodzi o skarpetki, to najpl'ymitywniejszy
sposób ich sporządzania
występuje w okolicy miejscowości Puka oraz w okolicach miasta Shkoder.
Drugi, wyższy stopień techniki reprezentowany
jest w górach Albanii półn.
Zszywa się tu poszczególne części skarpetki ze sobą. zazwyczaj oczka części
okrywającej
łydkę idą poprzecznie w stosunku do oczek stopy.
Wyroby dziewiarstwa
ręcznego posiadają,
rzecz jasna, swe kształty,
można tu mówić do pewnego stopnia o fasonach poszczególnych części skladowych ubioru. Na specjalną uwagę zasługują tu skarr;etki i pończochy.
W Albanii wyróżnia się ich cztery rodzaje: skarpetki
krótkie, skarpetki'
długie, kamasze (bez stopy) oraz tzw. stópki. Skarpetki
krótkie są w powszechnym używaniu, gdyż większość mieszkańców
IRJsi długie spodnie.
Skarpetki. te sięgają do kostki, mają rozcięcie z boku i zawiązkę u góry,
którą okręca się dwukrotni.e dookoła nogi.
Skarpetki dlugie sięgają prawie do kolan. Noszą je kobiety, które fałdują nogawice spodni i wpuszczają je do skarpetek.
Specjalny rodzaj ubioru nóg stanowią tzw. kattma względnie kalce. Jest
to rodzaj kamaszy (bez stóp) sięgających od kostki do kolana. Naciąga się
je na krótkie
skarpetki.
Ostatni wreszcie rodzaj stanowią
tzw. shputa.
'stópki', jest to coś pośredniego pomiędzy &karpetką a dzianym papuciem
sięgającym po kostkę. Nakłada się je na skarpetki. zapinając na kilka guziczków z boku, górna ich część bywa haf.towana złotem i obramowana sze('okim galonem zwanym gajtan.
Specjalnym
zagadnieniem,
któremu
autor
poświęca
sporo
miejsca,
jest problem kolorów i deseni. Urozmaicenie
powierzchni
wyrobów dziewiarstwa ręcznego osiąga się w dwojaki sposób: przez zmianę barw i różnicowanie techniki. Oba sposoby naraz występują
bardzo rzadko i to wył·ącznie jako zjawisko indywidualne.
Zazwyczaj wiąże się oczka raz od tzw.
"dobrej" (zewnętrznej) strony, a raz od "zlej" (wewnętrznej). W ten sposób
powstają desenie na powierzchni
zewnętrznej.
Inaczej postępuje się przy
stosowaniu tzw. "oczek wyrzucanych".
W pierwszym rzędzie opuszcza się
oczka np. przez jedno, w drugim zaś te właśnie oczka "nabiera się", opuszcza się natomias't te, które były "nabrane" w pierwszym rzędzie, itd. Trzeci
sposób to ten, gdy dwa lub trzy oczka rzędu drugiego łączy się z jednym
oczkiem pierwszego rzędu. Czwarty sposób polega na zmianie oczek: jedno
lub więcej oczek łączy się na prawo z nowymi oczkami rzędu następnego.
Desenie powstające w drodze zmiany sposobu łączenia oczek mogą różnicować się w zależności od kierunku poziomego lub pionowego. Technika pozioma jest łatwiejsza, ale daje znacznie mniej estetyczne efekty niż pionowa.
Różnicując powierzchnię
przez zmianę techniki utrzymuje
się zasadniczo
jednolity kolor całości. Kolorem najczęściej spotykanym jest kolor biały.
Różnicowanie
powierzchni
przez dobór różnych kolorów odbywa się
zawsze na tle, które jest jednego koloru. Tradycyjną
barwę tła stanowią
k.olory: biały, czerwony lub czarny. Na tak:m jednolitym podłożu kształtuje
SH:: desenie za pomocą przeplatania
rzędami o innych barwach, albo przez
stosowanie zmiany kolorów co pewną ilość oczek. Dobór kolorów deseni
uzależnion~' jest od indywidualnego
gustu.
60*
947
946
U;
Podstawowe motywy "'J'stępujące
w ręcznym dziewiarstwie
albailskim
są następujące:
.
Tak zwane "prążki" zaznaczone czy to przez zmIanę bar~,
czy t~ przez
różnlcowanie
techniki.
Prążki poziome noszą n.a~wę r~ądkow (rr,3e.shta),
prążki pionowe palców (gishta). Jak j.e~ne ta.k tez l. drugl~ mogą mlec s~erokość jednego lub więcej oczek. Prązkl ukosne mają taki sam wygląd Jak
opisane przed chwilą, rozchodzą się jednak ukośnie w prawą i lewą str?nę.
Innym starym motywem są tzw. "paluszki" (gis~ta gish~a) powstające
dzięki nabieraniu
oczek raz od strony zewnętrznej,
to znow od strony
wewnętrznej,
i tak na przemian.
.
Paski powstają przez łączenie kilku rządków poziomych, często o róznych kolorach.
. .,
.
Pętlicami nazywa lud albański motyw prązkow ukosn~ch łą~z~cych s~ę
zygzakowato. Specjalne desenie powstają ~r.zez. zas~osowan~e prązk?w. uko.snych, które zbliżają się ku sobie w CZęSCl gorneJ ale me przecmaJą SIę·
Deseń ten jest charakterystyczny
dla skarpetek.
Ponadto spotykają
się także motywy, które lud nazywa kwiatami. Są
to zazwyczaj elementy świata roślinnego. Tutaj również zalicza się ~ardzo
charakterystyczny
element ornamentyki albańskiej, gwiazdkę ośmioramlenną.
która występuje
we wszystkich okolicach Albanii. Naogół biorąc motywy
kwiatowe są jednak rzadkie, jedynie w okolicach miejscowości Lu.ma za~
chodz: wypadek
stowwania
bogato stylizowanej
ornamentyki
kWIatoweJ.
Dla obszaru całej Albanii należy stwierdzić ogromną przewagę figur geometrycznych jako elementu zdobnictwa. W kraju tym istnieje szeroko roz:
powszechniony
zwyczaj robienia prezentó~
z robó.tek ręcznych, dlatego tez
każda kobieta ma ich spory zapas w swej skrzym.
Robótki ręczne są wyłączną domeną kobiet. Jedynie okolice m!ejs~o:
wości Dumre stanowią ciekawy wyjątek pod tym względem, tu rowmez
i mężczyźni oddają się im z zamiłowaniem
i osiągają wysoki stopień doskonałości w tej sztuce.
.
Na zakończenie omawia autor robótki wykonywane
przy pomocy I~ły,
czy też cieniutkiego szydełka. Są to rodzaje siatek muślinowych. ?eC~ml~a
tych robótek jest prosta. Na długie~ nici. robi się. pętliczkę i zawląz~Je s~ę
na węzelek. W ten sposób powstaje dehkatna
siateczka. Sz~uka wlązama
tych siatek przedostała
się do Albanii z' zachodu za pośredmct:vem
Wenecjan. Przed dwoma wiekami przeżywała ona szczy.t swe~o rozkWItu w.Shkoder, które słynęło z tego na całe Bałkany. Obecme zamkła ona prawIe całkowicie.
. .
AUior dał w swym artykule opis kobiecych robótek ręcznych OmaWIając
szczegółowo technikę ich wykonania. Całość zagadnienia potrakto~ał
z p~rspektywy historycznej. Z danych tych wynika, że zw~czaj splatama g~lonow
jest w Albanii dość stary, chociaż nie wytworzył Się tu sa~orzu~me,. lecz
pochodzi ze wschodu. W przeciwieństwie
do teg.o sztuk~ "~lązama Siatek
muślinowych
jest przejawem
wpływów zachodmoeuropeJsklch.
Szt.uka ta
nie stała się nigdy sztuką ludową w ścisłym tego słowa znacz~mu,. le<:z
kwitła po miastach, osiągając tam wysoki stopień rozwoju. Z.wy~zaJ. rob.lenIa
swetrów wzgłędnie czapeczek dzianych noszonych przez gorah me~torych
okolic jest całkiem nowy. To samo dotycza t.akże i ·rękawiczek. ktore do
ostatnich czasów nie upowszechniły
się jeszcze w tym kraju. Rozmaite rodzaje okrycia nóg jak skarpetki,
pończochy
itp. są tu w powszechnym
użyciu, jednakże skarpetki dziane wtargnęły do Albanii stosunkowo późno.
Jeszcze dziś w niektórych
okolicach górskich Albanii Północnej zamiast
skarpetek dzianych używa się skarpetek
szytych z materiału, zwanych te
mbath(u)na
względnie poprostu kawałków materiału,
czyli onuc, na oznaczenie których używano wyrazu tiere (Dibra). Dopiero z biegiem czasu zaczęto wyrazów tych używać na oznaczenie skarpetek a ludność tych okolic
dotychczas zdaje sobie z tego sprawę.
Od siebie dodamy, że ten stan faktyczny pozostaje w całkowitej zgodności
z danymi lingwistycznymi.
Wyraz służący ogólnie na oznaczenie skarpetek
(pończoch) f:arape (f:orape) jest pożyczką z jęz. tureckiego. kaHme 'długa
pończocha, kamasz' jest wyrazem, który oznacza właściwie 'trzcina, pióro,
rurka, rura', a więc coś, co ma kształt wydłużony i jest próżne w środku.
Tak, czy inaczej, jest to pożyczka nowogrecka
(r. j'''lw,).
Występujący
VI tymże znaczeniu wyraz kalce jest oczywista, włoskim calza 'pończocha'
zapożyczonym bardzo późno. Nazwa shpute, to nic innego, jak tylko wyraz
znaczący 'stopa (nogi)'. Stare i rdzennie albańskie wyrazy, to tiere 'onuca,
skarpetka z materiału, skarpetka dziana' (Dibra) oraz te mbath(u)na
wykazujące te same znaczenia. Pierwszy z tych wyrazów nie figuruje, jak się
zdaje, w dotychczasowej
literaturze
leksykograficznej,
ale etymologia jego
nie nastręcza trudności. Dzisiejsza postać wyrazu tiere pochodzi z pierwotnego
*ter-a. i pozostaje w związku
etymologicznym
z alb. czaS'ownikiem
tjen- 'przędę' < *ter-no,
którego pierwotne znaczenie było 'kręcę, skręcam'.
Tak więc tiere
*ter-li
to 'okrętka, owijacz, onuca',
Inny termin
te mbathuna, służący na oznaczenie skarpetki szytej,
onucy, występuje również jako wyraz w znaczeniu 'obuwie'. Znaczenie takie
jest poświadczone już w XVI w. (B'uzuku), co wymownie świadczy o jego
starożytności.
Wyraz ten jest formą 1. mn. imiesłowu
przymiotnikowego
strony biernej czas. m-bath
'wkładam
coś na nogi', któremu
odpowiada
z-dath < *ds_bath 'zdejmuję
~obuwie, skarpetki)'. Przeciwstawne
znaczenie
tych czasowników związane jest z występowaniem
przedrostków
m-<em<*en'na-, w-' i ds 'roz-, z-'. Właściwy morfem czasownikowy
-bath nie
występuje już jako czasownik niezłożony. To -bath zostało całkiem błędnie
wyjaśnione przez G. Meyera (E. W. 264) jako pożyczka z włoskiego basso
'Unterkleid'
(!!), zresztą całkiem niezgodnie z fonetyką historyczną
jęz. alb.
Omawiane -bath jest f,a·ktem rdzennie
albańskim
i oznaczało pierwotnie
'czynić bosym, zdejmować wszystko z nóg' Postać -bath pochodzi ze starszej
--badh z tak częstym uogólnieniem
spółgłoski bezdżwięcznej
powstałej na
końcu wyrazu. To *-badh może reprezentować
.starsze *baz-d- pochodzące
z ie. *bhoz-dhi5
< *bhos-dho. Było to więc prastare złożenie typu san.
śrad-dha(3. sg. śraddadhati
'ufa, wierzy': łac. credo), posiadające w pierwszej części składowej element *bhos- występujący
w lit. blisas, słowo bosr,
pol. bosy, niem. bar, w drugiej zaś formę czasownikową zbudowaną na .podstawie pierw. dhe 'kłaść', występującego
już b. wcześnie ze znaczeni.em
'robić' (por. łac. fec-i, stwniem. tu om, niem. tue). Złożenie to zachowawszy
b~z zmiany swe pierwotne znaczenie uległo licznym zmianom, przeksztaJcemom fonetycznym. i będąc \\' postaci 'barh pozbawionym ""J'kładnika for-
<
948
rj
"
f"1
.1
'.;
.
l·", .1'
i
f
l"
.'
[i
I':
\
.•.
i~
Ii
"'I
J)
maInego
swej najistotniejszej
treści znaczeniowej,
którą
było pojęcie
roz(-bierać),
z(-dejmować),
otrzymało
ten wykładnik
w postaci prefiksu
*ds-> z-o Wobec stałej korelacji tego przedrostka z przedrostkiem
en-(n-, m-)
'Da., w-' musiało zaistnieć m-bath o przeciwstawnym
znaczeniu 'nakładać
(obuwie)'.
Inny krótki artykuł (Nr '2, str. 71-76), pióra tegoż autora, poświęcony
jest foluszowi, urządzeniu
przeznaczonemu
do zbijania, spilśniania sukna.
Materiał wełni.any, po jego wytkaniu,
poddaje
się procesowi
folowania
(zbijan,a), przez co zyskuje on na spoistości, grubości i ładnym wyglądzie,
Dopiero po dokonaniu tej czynności materiał staje się zdatny do noszenia.
Zwyczaj folowania sukna jest w Albanii nie'słychanie stary. Tkanie należy
do robót kobiecych, zato folowaniem zajmują się wyłącznie mężczyźni. Jak
w:<:.domo procesu tego dokonywano w starożytności
przez udeptywanie
nogami materiału
zalanego wodą w kadzi ,drewnianej
lub stągwi kamiennej.
Autor artykułu stwierdza, że w ALbanii nie ma najmniejszych
śladów tego
rodzaju prymitywnej
techniki folowania.
Pomimo to sądzi on jednak, że
w bardzo odległych czasach technikę tę stosowano równ;eż w Albanii. Do
przypuszczenia
tego skłania go ta okoliczność, że czasownik oznaczający
'foLować' shekel, shkal występuje w jęz. albańskim pospolicie jako czasownik
oznaczający
'deptać, stąpać, kopać nogą'. Przypuszczenie
.swoje wygłasza
autor wbrew temu, o czym informuje nas sam, że w Alb. Półn., w miejscowości Kelmendi, występuje jeszcze bardzo prymitywna,
a więc stara, technika folowania, która polega na tym, że mężczyzna uderza po zwilżonym
materiale umieszczonym w drewnianej rynnie kawałkiem ciężkiego drewna
w kształcie maczugi. Stwierdził to zresztą już przed nim znany badacz Albanii Fr. Nopcsa. W wiekach średnich siłę człowieka zastępuje w wielu
krajach siła zwierzęcia pociągowego, ewolucja ta nie zaszła jednak w AIbanii. Już w średniowieczu
wykorzystano
tu do tego celu siłę wody. Dane
dokumentarne
z r. 1414--1416 dotyczące miasta Sh'mder mówią o foluszach
wodnych miejscowości
RjoHi. Z tradycji
mieszkańców
tej miejscowości
wiemy, że przodkowie
ich przed pięciu wiekami znali folusze o napędzie
wodnym. Zwyczaj folowania materiału
zachował się w Albanii po dzień
dzisiejszy.
Folusz albański zwany valanice ~Da póŁnocy) a derstil (na południu) jest
prymitywnym
urządzeniem
podobnym do młyna wodnego. Z tego właśnie
względu nazywa się go ogólnie mul!ini i zhgunit 'młyn do (zbijania) sukna' .
Folusz jest zazwyczaj, jeśli chodzi o teren Albanii Półn., własnością społeczną kilku rodzin, całego osiedla lub nawet kilku osiedli. Na budowę jego
i utrzymanie
w stanie użyteczności łożą wszyscy. Pracę folowania wykonUJe się kolektywnie
każdy foluje swój materiał według wyznaczonej kolejki bezpłatnie. Są to zazwyczaj folusze mniejsze o jednym młocie. W południowych regionach Ałbanii folusze stanowiCl, przeważnie prywatną własność. Właściciele foluszy są albo zawodowymi foluśnikami. albo uprawiają
to zajęcie pobocznie będąc z zawodu rolnikami. Folowania materiałów
d~
konuje się w takich foluszach za pobraniem opłaty.
Folusz składa się zasadniczo z dwóch odrębnych części, które są ze sobą
nierozerwalnie
związane. Mieszczą się one w jednym budynku,
niekiedy
\V dwóch
os'Obnych sąsiadujących
ze sobą komorach. Są nimi tzw. folusz
949
właściwy oraz prasa (mange albo mangan). Prasa znajduje się niekiedy na
zewnątrz, poza budynkiem folusza właściwego. Folusz właściwy jest zasadniczą częścią całego urządzenia. Porusza go siła spadającej wody i dlatego
buduje się folusze zazwyczaj w miejscach, gdzie zagwarantowany
jest stały
dopływ wody bieżącej. Wodę doprowadza się do folusza przewodem drewn'anym, którego część mająca położenie poziome sporządzana jest z jednolitego pnia drzewnego i nosi nazwę lug. Pionowa część tego przewodu, no5ząca nazwę korW!, kieruje strumień wody prawie prostopadle na sam folusz. W zależności od gatunku tkaniny, którą się ma folować. folusze mogą
być dwóch rodzai: tzw. folusz mokry i folusz suchy.
'
Zasadniczą
częścią składową
folusza
mokrego
jest wielka
beczka
w kształcie sciętego stożka zwróconego
podstawą
ku górze wyrobiona
l. drzewa.
Srednica górna tego stożka wynosi 1 m, dolna zaś 0,50 m wysokość waha się w g'ranicach 3-5 m. Stożek ten wkopuje się w ziemię pozostawiając ponad jej powierzchnią 20-30 cm. Na krawędzi górnej robi się nacięcia dla ujścia nadmiaru
wody. O krawędź opiera się rynnę drewnianą
(korite) w położeniu ukośnym. Strumień
wody z wielką siłą wpada na wewnętrzną
ścianę stożka i ruchem spiralnym osuwa się na dno. Nie znalazłszy tu ujścia, party naporem wody dopływającej
wciąż z góry, odbija
się od dna i ruchem spiralnym
unosi się znów ku górze. Nadmiar wody
wylewa sic: przez nacięcia krawędzi górnej. Oś pi-onowa stoż,ka jest wolna
od wody, która cyrkuluje ruchem spiralnym po jego ścianach wewnętrznych.
Do wnętrza stożka wkłada się sztukę materiału, który wraz z masą wody
opuszcza się ku dołowi i unosi ku górze. Ciśnienie wody dokonuje spilśniania materiału. Proceder ten trwa 24-48 godz. Takiemu folowaniu poddaje się materiały tkane z koziej wełny. Ten rodzaj folusza nie jest zbyt
rozpowszechniony
w Albanii, występuje on tylko w centralnej części kraju,
w dorzeczu rzeki Shkumbini.
Drugą odmianą folusza występującego
powszechnie w Albanii jest tzw.
folusz suchy. Składa się on z wielkiego łoża (koryta) drewnianego
zwanego
taba.n (wyraz pochodzenia
tureckiego, oznacza 'fundament, podstawa
łoże'),
zrobionego z jednolitego kawałka pnia. Po obu końcach tego łoża wbija się
w ziemię dwa pnie prostopadłe, na których umies'zcza się belkę poprzeczną
równolegle do łoża. Na niej uwiązuje się dre'N'Tliane młoty w liczbie 1-5
w taki sposób, że mogą one unosić się i opa-dać. Końce trzonków tych młotów przymocowane
są do jarzma, a głowice ich mogą uderzać o jeden bok
w.ewnętrzny łoża. Równolegle do łoża, pod spodem, przechodzi wał drewnIany mający na jednym końcu koło z łopatkami, jakie widujemy w młynach wodnych. Strumień wody wprawia koło w ruch obrotowy, który przenosi się na wał znajdujący się pod łożem. Na wale nabite są czopy. W czasie
ruchu obrotowego unoszą one głowice młotów naciskając
na końce ich
trzonków, które sp.adając uderzają
z siłą o łoże. Czopy na wale nie są
umieszczone równolegle jeden w stosunku do drug'ego tak, że młoty unoszą się i opadają jeden pod drugim ruchem periodycznym.
W tym łożukorycie umieszcza się materiał. Przez mały otwór wpływa do niego stale
strumień wody uchodzący innym otworem umieszczonym na drugim końcu.
P? stale zwilżanej sztuce sukna biją nieprzerwanie
młoty. Foluśnik zmienIa co godzinę pozycję materiału
i przewraca go Cały proces folowania
951
950
trwa
ł
11
24-48
godz.
Takiemu
folowaniu
poddaje
się
wyłącznie
materiały
wełniane.
Po sfolowaniu
tkanina
idzie do prasy. Na długim, gładkim kawale
drewna
układa się materiał,
przykrywa
deską i przywala
się ciężkimi
kamieniami. Niekiedy używa się w tym celu bardziej skomplikowanego
przyrządu podobnego do prasy służącej do wytłaczania
oliwy.
W literaturze
klasycznej spotykamy często wzmianki, że folowanie było
czynnością
czyszczenia
i ,prania starych,
poplamionych
szat. W Albanii
praktyka tego rodzaju nie jest znana. Czyszczenia dokonuje się wyłącznie
przy pomocy prania i w tym celu używa się w Albanii ługu, czyli wody,
W której wygotowano
popiół drzewny. Takie samo zastosowanie
znajduje
również wywar z liści bluszczu, zwłaszcza przy praniu materiałów
kolorowych. Starożytni
Grecy używali do prania (folowania) pewnego rodzaju
glinki. Glinkę tę znają również i w Albanii. Jest to tzw. argilta smetica,
glinka koloru żółtawego, bogata w węglany. W Albanii $rodkowej formuje
się z niej kulki i sprzedaje na targu. Używa się jej obecnie do mycia
głowy, gdyż ma ona właściwość łatwego rozpuszczania
tłuszczu, wydzielanego przez skórę ludzką. Dawniej używano jej również do wywabiania
tłustych plam.
Z uwagi na to, że folusze położone są zazwyczaj w miejscowościach
górskich, ludzie zamieszkujący
dalej położone okolice równinne
oddając
materiał do folowania korzystają z usług pośredników.
Pośrednicy ci mają
swe placówki (sklepy), w których zbierają materiały przeznaczone do folowania. Po zebraniu większych ilości przesyłają je do folusza. Po sfolowaniu
odbierają cały transport
zwracając poszczególnym klientom ich sztuki, po
pobraniu należnej opłaty. Aby nie zamienić sztuk materiału,
których jest
wiele, pośrednicy stosują wydawanie
swoistych pokwitowań.
Do krawędzi
sztuki materiału
przywiązują
prostą,
nieokorowaną
gałązkę
miękkiego
drzewa. Następnie
nadcinają
gałązkę poprzecznie
do połowy i od tego
punktu przecinają ją wzdłuż aż do końca. Klient otrzymuje odcięty kawałek, za zwrotem którego ma prawo domagać się swego materiału.
Na zakończenie autor zwraca uwagę na podobieństwo
zachodzące pomiędzy techniką folowania i techniką zbijania filcu, występującą
również
w Albanii. Wyrób filcu odbywa się w sposób następujący.
Strzyżoną wełnę
moczy się w ciepłej wodzie z dodath"lem tłuszczu i mydła, w wyniku czego
powstaje masa podobna' do ciasta. Masę tę wkłada się do płaskiej formy
i następnie
pociera się wygładzonym
kamieniem
ubijając
równocześnie.
Czynność tę wykonuje się tak długo, ·aż masa nie przekształci
się w materiał. Nie ulega żadnej wątpliwości, że technika zbijania filcu jest bardziej
prymitywna
od techniki tkackiej. Autor przypuszcza, że folowanie tkanin
i zbijanie filcu są genetycznie tym samym procesem. Uważa on, iż, w miarę
rozwoju tkactwa w Albanii, zbijanie czyli folowanie, zaczęto również stosować do sukna tkanego, które przechodząc
proces folowania
jednoczy
w sobie dwie techniki wyrobu materiału:
tkactwo oraz zbijanie.
Wnioski autora artykułu
odnoszące się do genezy i ewolucji techniki
folowania
dają okazję
do uwag krytycznych.
Autor
stwierdzając,
że
w ojczyźnie jego nie zachował się najmniejszy
ślad prymitywnej
techniki
folowania polegającej
na udeptywaniu
nogami tkaniny namoczonej w wo-
dzie, przypuszcza
jednak, że technika
ta była ongiś znana i stosowana
w Albanii. Na poparcie słuszności swego przypuszczenia posługuje się on
argumentem natury lingwistycznej,
zauważając, że czasownik folować shkat,
shket znany na obszarze całego kraju, brzmi tak samo jak czas. w znaczeniu 'stąpać, deptać, tratować,
potrącić nogą'. W świetle danych językoznawstwa
porównawczo-historycznego
argument
ten. jak to zaraz zobaczymy, jest błędny ..
Język albański
zna rzeczywiście wyrazy
sh-kat,
sh-ket
.powszechnie
w znaczeniu 'stąpać, deptać tratować' i w tym tylko znaczeniu oraz w innym,
jednak już bardzo przenośnym i wtórnym 'czarować, rzucać urok' znają ten
wyraz albanolodzy. Et'ymologię tego wyrazu podał N. JakI (SBA W 168, 78).
Jest to czas. złożony z przedrostkiem
sh_<*she-<*sm-,
który łączy się
etymologicznie ze słowo S'b- (w takich np. wyrazach jak: stsł. s -zę-ti, ros.
C·}f{aTb'ts'.,pol. ś-cisnąć, itp.). Właściwy element czasownikowy tkwi w -kat
< *kot-nB
oraz ket< *kot-ni6.
Pierwiastek
kel- (kol-: kela-) występujący
tutaj znany jest dobrze z innych jęz. ie., np.: san. kanda*kol-ndo'dziurawy', kiinda(m) 'kawałek, odcinek', kilta*kill-ta'młot', gr.oi-·1.0.Ml
.<*O~-'l.2).~a 'siekiera
o dwu ostrzach', itp. Pierwotne
jego znaczenie było
'bić, uderzać, odbijać, rąbać'. Właśnie w tym wypadku, kiedy sh-kel < *smkot-niB oznacza 'folować', mamy zachowane
prastare
znaczenie pierwotne
'zbijać, zgniatać'.
Znaczenie 'deptać, tratować',
czyli 'uderzać nogą' jest
bez wątpienia
wtór:1e, jak to zresztą słusznie przypuszczano.
W ten więc
sposób porównawcze dane językowe wykluczają przypuszCl':enie, że 'folować'
znaczyło pierwotnie
'deptać', a wykazują
zgodnie ze stanem faktycznym,
że w Albanii folowanie wywodzi się ;>.enetycznie ze zbijania, jak na to wskazuje prymitywna
technika tego procesu, zachowana w miejscowości Kelmendi, gdzie tkany materiał foluje się (zbija się) uderzając ciężkim kawałkiem drzewa.
Odnośni,e innego twierdzenia
autora, że folowanie
tkaniny
jednoczy
w sobie dwie pierwotnie różne i samodzielne techniki wyrobu materiałów,
a mianowicie tkanie i zbijanie (filcu), to ma on bezsprzecznie
rację. Nie
nal~ży jednak stąd wnosić, do czego autor zdaje się być skłonny, że zbilame było jedyną techniką wyrobu materiału
znaną przodkom Albańczy~ów z epoki przedalbańskiej,
i że do.piero póżniej, w miarę zapoznania
SIę z tkactwem i upowszechnienia
się tej sztuki, przodkowie ci zastosowali
starą technikę zbijania jako uzupełnienie
nowopoznanej
techniki
tkani::..
Połączenie tych dwóch technik musiało wystąpić
już znacznie dawniej
w okresie, kiedy obszar językowy (pojmowany wyłącznie w sensie lingwist~cznym), z którego póżniej wyłonił się język albański, nie był jeszcze
anI praalbańskim,
ani też ogólnoalbańskim,
lecz integralną
częścią składową obszaru ogólnoindoeuropejskiego.
Za takim ujęciem przemawia
nie
tylko .ta okoliczność, że folowanie jest równie dobrze znane wszędzie poza
~lbamą, ale przede wszystkim dane samego języka albańskiego
który poslad~, star~, odziedziczony z epoki przedalbańskiej,
czasownik \~ znaczeniu
'tkac
ven]
* ~eb!l-n la
. - m a'Jący a d poWIe
. d m'k i w gr. U·~'7.I·""
' .
.
..
'ts.', stwnlem
weban. niem. web en••
<
<
<
953
952
Przy okazji warto zwrócić uwagę na inny czasownik o tymże znaczer
niu występujący
powszechnie
na terenie Albanii, jest nim thur (thur ).
Wyraz ten ma zasadniczo kilka znaczeń, a mianowicie:
'splatać, budować
płot, łączyć, wiązać, tkać'. Etymologię jego próbował dać G. Meyer (E. W. 92)
niesłusznie dopatrując się związku pomiędzy tym wyrazem alb. a lac. eratis
'plecionka z gałęzi', gr. 'l(b.p~Ct).o, 'kosz', itd. Etymologii tej nie można było
przyjąć z uwagi na san. krnat-li
'skręca nić, przędzie' wskazujące 11a pierwotne k_(niepalatalne)
w nagłosie wyrazu, z którego w żadnym wypadku
nie może pochodzić albański spirant interdentalny
tho.
Czasownik thur należy wywodzić z ie. * I?or-o (jeżeli postać thurr, z TT
tzw. mocnym, nie jest wtórnego, czyli póżuego pochodzenia, to należy ją
wywodzić z ie. *hor-ni5, czyli z pm:taci obocznej o innym przyrostku). Wyraz ten ma krewniaka
w samym języku albańskim
w postaci rzeczownika
thar-k
* }i.or-ko- 'płot, miejsce ogrodzone, zagroda dla owiec'. Różnica
samogłosek thur: thar-k odzwierciedla
starą apofonię (;;'0 r- pewna stopa
redukcji wokalizmu:
I;,or- stopa normalna z -0-). Tylko pozorną trudność
stanowi tu fakt, że ie. I?-(palatalne)
występuje w alb. jako. th- a nie s(Z ie. k powstaje
w alb. zawsze th w drodze rozwoju fonetycznego z wyjątkiem pozycji przed -u, przed którym jako ostateczne ·stadium rozwoju
fonetycznego
powinno dzisiaj występować
so). Jeśli się zważy, że mamy
tutaj do czynienia
z czasownikiem,
który wykazywał
pierwotnie
różne
ukształtowanie
samogłoski pierwiastkowej
w zależności od miejsca starego
akcentu właściwego poszczególnym formacjom, to nie będzie to dziwne, że
powstała na początku wyrazu oboczność s'półgłosek th-: so, względnie ich
wcześniejszych
stadiów rozwojowych, musiała ulec analogicznemu
wyrównaniu i ujednostajnieniu.
Zwyciężyła w tym wypadku
spółgłoska, która
występowała
częściej, tzn. przed jakkolwiek
ukształtowanym
wokalizmem
z wyjątkiem
stopy redukcji o' z której powstało w alb. u. stare różnice
apofoniczne ulegają w historii jęz. alb. stopniowemu
usuwaniu, przeprowadza się jednolitą samogłoskę w całym wzorze odmiany, jedna z postaci
zostaje uogólniona. W omawianym
czasowniku
uogólnieniu
uległa postać
z wokalizmem na stopie redukcji, co nie jest w tym języku faktem odosobnionym. Omawiane
wyrazy alb. (t".ur, thar-k) należy powiązać etymologicznie z stgr. ·/.o.:po'<::'·W.p-w-; 'sznur do uwiązywania
tkaniny' i jego derywatem czasownikowym
·/.o.:0ru<·'l.ap-:o-wJ
'związywać
tkaninę', arm. sard<
"sar-di*; 'i!,-ti- 'pająk', łac. career< *ker-kro- 'ogrodzenie, szranki, więzienie'. W ś\~ietle alb. faktów językowych okazuje się, że pierwotne
znaczenie pierwiastka ker- było nie tylko 'splatać, wiązać sznur', lecz również
'splatać płot (plecionkę z gałęzi)', czyli że wobec tego odpadają zarzuty
(por. Walde-Pokorny,
Wtb. I, 409) podnoszone
przeciwko etymologii łac.
eareel' pochodzącej od Peterssona (Studier Es. Tegner, 1918. str. 227), które
<
<
rzeczywiście należy tutaj.
Wracając do omawianego artykułu należy stwierdzić, iż dane, którymi
rozporządzamy,
nie pozwalają na ustalenie, od jakiego okresu czasu znane
jest w Albanii prymitywne
urządzenie mechaniczne zwane foluszem. Jedno
jest pewne, że folusz używany dziś w Albanii był już tam znany w XV W.
Na żródło
.... sWlatło chyba po .
.
t jego pochodzenia mogłyby rzuclC
ba d ama e nograficzne sąsiedniego tere
D' e
.
rownawcze
nie udzielić nam jakiejkolwiek
po
nu. P
Językov:e me są tu w staO
a
valanice, to stosunkowo póżna POŻmYCoZckY'
ł n.oc!,lOk
lbanska nazwa folusza
ł dn'
.
a s oWIans a WystępuJ'
u lU nazwa dersttl, dertil, trestit destil'
.
.
..
ąca na pata z całą pewnością wyraz rodzi
J.est Ję~ykow~ n:eJasna. Nie jest
jego zapożyczenia. Etyr;'lOlogia G ~'
me ~ler:nY Jed~akze Jakie jest źródło
mentów łaciński.ch, nie budzi za~fa:i~~ra, Ktory chclał go wyjaśniać z ele-
?t
J
•
Autor powyzszych słów omawia'
d
..
znawczej napisane przez R. zo'z/ąc
wa .alban~k;e .artykuły treści ludosuchego podania
ich treści
l J
P?bZWOlIłsobie me ograniczyć
się do
' ecz pro ował porobi'
z pun k tu widzenia historii jęz alb ' k'
.c pewne uzupełnienia
widzimy etnografia może otrz;mać a~~€~~:; tam, gdZie to ~yło możliwe. Jak
koznawstwa.
Językoznawstwo
. śl'
h
~ pewne poparcie ze strony języtrudniejszy jego dział ety'mol' gJe lkcOdZI. o podstawowy
i za'razem naj"1
,o
lę, s azane Jest w du'e'
.
nosc SZUKania pomocy ze stron
inn ' '.
..z
J mlerze na konie:zprzejawami
życia idziałalnośc~
łYC~ k11auk zajmujących się konkretnymi
' . t
.
l cz oWle a Etnografl'a
"
wasllle
yml naukami
z kt'
h
'.'
wraz z hlstoną
są
ł
znawstwo, w myśl postulatuO~~\
P~n:o:y tak często musi korzystać językonakazującego
badać histo "
. J ar zieJ p~stępowego kierunku naszej nauki
narodu.
Ilę Języka w nierozerwalnej
łączności z histori~
Wacław
Cimochowski
ANDRE LEROI-GOURHAN
- E vol u t i o n e t t e
.
• et la matiere. Edition Albin Mi,che!. Pa'ris 1943; ~t~.n3~iues,
L'homme
ANDRE LEROI-GOURHAN
- E vol u t i o n e t
. . .
Techniques. Edition Albin Michel P . 1g 4 5t ec h n I q U e s. Milieu et
, ans
; str. 512.
Obie powyższe prace stanowiąc
. ł ś'
nych i dlatego może nie 'we wszystk~c~\O c.. ukazały się w latach wojenl
w każdym razie wśród WYbitnYCh etn~~a~h s~ ~ne dostatecznie znane;
uznanie i weszły w skłao" naJ'
..
g . w sWlatowych
zyskały one
.
mmeJszego chocby ze'poł
k"
rego zaden etnolog obejść się nie może
.
~ U. slązek. bez któA. L e l' o i - G o U l' h a n
.ede
.
dyrektor Musee de I'Homm~ J
n_ z czołowych
etnologów
francuskich.
profe:;o::, Uniwers tetu'
' profe,or Inst~tl:tu. Etnologicznego
w Paryżu,
cuskich i międz ~arod VI Lyomc, cz!on.ek wlelt.l JUstytucji naukowych frannych dokument~w
o ~;;:.Ch'h przYPls.uJe technIkom. obok sztuki, rolę jedy~m: gdzie zawodzą l'€lac'/eacbez~~~l::~:~: f~r~ez
~ieki, p~zEde wszystkim
anIa w wymienion ch
..
.
u.
owo y archiwalne. Jako zanajbardziej
materiaine' p~a~~c~ staw:a soble autor opis techniki ze strony
nego, religijnego i este~ l
a ego nl~ p~ru.sza przejawów
życia społeczpod względem całok t~yczn~go, ~o tez uJęcle przez niego tematu zarówno
odmienne od trakto~:;łtu,
Jak l pos:cz~gólnych
elementów, jest zupełnie
Przede
.
la tego zagadnienIa przez innych autorów
.
wszystklm autor oma . '. dk'
.,
. .
.
rYITII Posłl1guja s.
.
wla SIO I naJuardzleJ elementarne
któ'.
lę wszystkie Judy; są to: ogień. dzięki któremu
~ożna
954
, gotowac
topić. suszyć, zniekształcać;
woda, która rozpuszcza, rozgrzac,
'
.
. .
f'
l b
miękcza, myje, a w różnych ~oztworach dZ.I.ękl proce~om
lZ~ctznymkt ~
chemicznym służy do garbowama, konserwacJI, gotowania; powIe rze,
ore
zasila palenie, które suszy lub czyści.
Powyższe środki elementarne
są ożywione
siłą ludzkich mięśni, .siłą
zwierząt, wody i powietrza. Siła jest ujęta w ruchy ~ierowane, wzmacman.e
przez dźwignie lub transmisje,
oszczędzana przez rownowagę·
Syntezą sil
jest transport, który z jednej strony zapewn.ia :vszędzie d?starczenie surowców, z drugiej - wpływa na rozprzestrzememe
produktow gotowych.
A. Leroi-Gourhan
wychodzi z założenia, że wszelka technika jest uwarunkowana
surowcem obrabianym
materiałem.
a nie środkami elementarnymi, bądź też rodzajem
stosowanej
siły. Dla przedstawienia
poszczególnych technik omawia kolejno techniki właściwe, zaczynając od surowców
trwałych,
a kończąc
na płynach.
Wśród surowców
rozróżnia
surowce
trwałe stałe (kamień, kość, drzewo), trwałe p0ł-plastyczne
(metale),
plastyczne
(garncarstwo),
trwałe giętkie (skóra, przędza, tkanina);- wśród
płynów autor nie wprowadza
żadnych podziałów, włączając w nie i stan
lotny płynów.
Wszelka obróbka surowca przy pomocy środków elementarnych
i siły
sprowadza się z jednej strony do gromadzenia
produktów
potrzebnych
do
zaspokojenia
potrzeb życia materialnego,
jak to: produktów
zwierzęcych
(myślistwo, rybołówstwo,
hodowla zwierząt), produktów
roślinnych
(zbieractwo, uprawa
ziemi), produktów
mineralnych,
oraz do konsumcji
tych
produktów w postaci ,pożywienia, ubrania, mieszkania.
W pierwszym
rozdziale
zatytułowanym
struktura
techniczna
społeczeństw ludzkich,
Leroi-Gourhan,
porus'za ogólne możliwości
uczonych
w zakresie odtworzenia
dziejów ludzkości od prapoczątków.
Podkreśla brak
danych i niebezpieczeństwo
operowania
fragmentarycznymi
dowodami co
do dziejów człowieka, ale uwypukla bogactwo świadectw dotyczących technik. W działalności
ludzkiej autor
rozróżnia
dwa zasadnicze
przejawy.
zjawisko pewnej skłonności, pewnego dążenia, związanego z s~mą natUJ:,ą
ewolucji oraz fakty, które są związane nierozerwaJpie
z ośrodkIem, w ktorym powstają. Skłonność czy dążność wytyka dla' dz:ałalności ludzkiej tory
przewidziane,
prostolinijne;
ona skł~nia do tego, aby krzemień trzymany
w ręku zaopatrzyć w trzonek. Natomiast fakt nie jest przewidziany,
gdyż
jest on wynikiem skłonności i tysiącznych właściwości ośrodka, w którym
się wytwarza. Dlatego odtwarzanie
przeszłości na tych przesłankach
wymaga wielkiej ostrożności i sprawdzań.
By móc otrzymać wyniki ogólne
należy najpierw
dokładnie
~analizować
fakty, wydzielić z nich wszelkie
elementy poszczególne. Wtedy dochodzi się do wniosku, że fakty przedstawiają różne stopnie wartości, często odwrotne do tych, jakie wydają się
przed przeprowadzeniem
szczeg~łowej analizy.
Co do samych technik autor przeczy istnieniu
technik zamkniętych
w sobie rodzajem surowca lub pewnym typem przedmi.otów; uznaje natomiast
zespoły
techniczne,
kierowane
ogólną znajomością
mech~niczną,
~izyczną i chemiczną, np. technika szycia może być stosowana me tylko
do ubrania, ale do szycia naczyń z kory, namiotów i łodzi zszywanych itp.
955
W roz. 11 L e l' o i - G o U l' h a n analizuje poszczególne środki elementarne oddziaływania
na surowiec. Jeśli chodzi o ustalenie czasu kiedy można
zacząć badania technologiczne,
to aczkolwiek nazwa homo faber jest wytłomaczona przez narzędzia, które stanowią jego świadectwo, to jednak narzędzia te są tak mało sprecyzowane
w swej formie i użytku, że badania
technologiczne
trzeba dopi.ero przesunąć na czasy homo sapiens.
Przy omówieniach
szczegółowych autor zachowuje zasadnicze idee wytyczne: zagadnienie
wyrobu, nabycia i konsumcji.
W analizie czynności uderzenia, jako jednego ze środków elementarnych
oddziaływania
na surowiec, autor wydziela rodzaje ruchów zasadniczych:
ruch opierający się, ruch uderzający, wreszcie ruch złożony opierająco-uderzający; następnie omawia zastosowanie tych ruchów w poszczególnych narzędziach i technikach,
kierunkI uderzenia,
wyprowadza
wskaźnik
zależności między ogólną równowagą
narzędzia, ciężarem absolutnym
i możliwością ruchu przyśpieszonego
na tGorze mniej lub bardziej długim.
Początki używania ognia przez człowieka nie są znane. Na podstawie
dotychczasowych
odkryć wykopaliskowych
autor powątpiewa,
aby kiedykolwiek wykryto człowieka, który by nie używał ognia i narzędzi. Omawiając używanie ognia autor podkreśla znaczenie uderzenia i ruchu, stosowane przy wydoIbywaniu ognia, poczym przechodzi do konsumcji, ogrzewania, oświetlenia,
gotowania. Za właści.wości ognia, jako jednego ze środków elementarnych,
autor uważa, prócz zdolności zwęglania, zdolność przetwarzania
surowców bądź na twardsze,
np. ceramika, bądź na miękkie
np. metale.
Wodę rozpatruje
Leroi-Gourhan
w stanie płynnym,
zaznaczając,
że
w stanie trwałym
(lód), lub lotnym (para) miała ona i ma bardzo małe
zastosowanie
w technice poza wpływami
cywilizacji przemysłowej.
Wad ••
w swej postaci naj powszechniejszej,
tj. płynnej, jest używana dzięki swym
wlaściwoś::om
fizycznym, chemicznym, dynamicznym.
Powietrze ma znacznie mniejsze zastosowanie niż ogień i woda. Stosowane jest ono jako siła podtrzymująca
lub poruszająca
(latawce oraz żaglowce, wiatraki,
instrumenty
muzycZJne) ponadto jako czynnik składowy
odgrywa dużą rolę przy konserwacji
żywności (wędzenie, przy czym dym
uważany jest jako kombinacja
powietrza
i drobniutkich
cząstek stałych),
wreszcie ma też znaczenie przy wszelkim suszeniu. Doniosłą rolę odgrywa
powietrze przy wzmacnianiu
ognia.
Źródło siły stanowią
muskuły ludzkie i muskuły zwierząt, woda i powietrze. Zagadnienie
siły rozpatruje
Leroi-Gourhan
z punktu
widzenia
wzmacniania
jej wszelkimi możliwymi środkami:
obciążanie końca narzędzia, którego istotą jest uderzenie.
stosowanie
zasady dżwigni, wahadła.
przeciwwagi.
Znacznie jednak ważniejszym
dla mechaniki
prymitywnej
jest przetwarzanie
ruchu prostolinijnego
na ruch obrotowy,
i następnie
POwrót do ruchu prostolinijnego.
Jest to kolejne stosowanie zasad: korby,
p~dału, pasa transmisyjnego,
zazębienia.
Następnym
zagadnieniem
do rozWIązania była sprawa zachowania siły wytworzonej przez żródło siły; znalazło
ono rozwiązanie przy zastosowaniu
wbijania klina (np w prasach); innym
~agadnieniem
było zużycie siły w odpowiednim
momencie, której rozwią-
957
956
zanio widzimy w różnych samołówkach
aktywnych
oraz w różnych przedmiotach z zastosowaniem
właściwości sprężyny.
III-ci rozdział pracy poświęca Leroi-Gourhan
transportowi,
przy czym
zaznacza, że jest to wbrew przyjętej kolejności, wynika zaś z zastosowania
planu: wyrób, nabycie, konsumcja,
przy czym transport
jest raczej instrumentem nabycia i jako taki posiada olbrzymie maczenie kulturalne,
gdyż
staje się środkiem rozpowszechnienia,
zapożyczenia,
wymiany dóbr kulturowych. Z punktu widzenia poszukiwań
naukowych
transport
ma olbrzymi.e znaczenie, gdyż dzięki rozpowszechnieniu
różnych przedmiotów
możemy poznać szlaki migracji oraz same wędrówki kulturalne
i ludzkie.
Narzędzia transportu
podzielone są na przedmioty
przy pomocy których
nosi się wlecze, toczy lub płynie. Prócz tego do transportu
zalicza się szlaki
komunikacyjne
i ich urządzenia,
drogi, mosty, sygnalizację.
W sposobach
noszenia przez ludzi ciężarów autor wyróżnia różne sposoby, zależnie od
części ciała, która zasadniczo obciążona jest ciężarem np noszenie ~a głowie, na szyi, plecach. W sposobach noszenia przez zwierzęta rozróżnia sposoby zależnie od zwierzęcia używanego; w zasadzie każde zwierzę może być
jednocześnie
juc.znym i pociągowym (może z wyjątkiem
lamy), jednak ciągnienie przy !pomocy kół stosuje się u zwierząt
z rodziny koni lub wołów _ ciągnienie sanek jest właściwe psom, choć spotyka się psy ciągnące
wózki.
Następnie
autor omawia poszczególne sposoby i części uprzęży st~ISOwane do POSzc2l::gólnych zwierząt. Przystępując
do analizy środkJw transportowych, przy pomocy których wlecze się lub toczy, autor podkreśla, że
hipoteza jakoby ten drugi wywodził się z pierwszego, jest właściwa w szeregu wypadków,
jednak nie powszechnie,
gdyż rozróżnienie
tych dwóch
sposobów transportu
jest uzależnione od powierzchni
ziemi. Następnie przechodzi do omówienia
włók, sanek i środków
przewozowych
na kołach
wszelkich ty1JÓW; wreszcie do uwypuklenia
wykorzystania
siły 110ciągowej
i jej kierunku.
Srodki żeglugi u wszystkich ludów odznaczają się spławnością,
równowagą i wytrzymałością
na opór przy posuwaniu ·~ę naprzód. Można je podzielić w zależności od materiałów,.,i
których są zbudowane, co jednocześnie
pokrywa się z typami: drz·ewo (tratwy, czółna, łodzie i różne statki zbudowane z desek), kora (kajaki i czółna), włókno i łodygi roślinne
(tratwy),
skóra (pływaki, kajaki, umiaki).
W IV-tym
rozdziale
Leroi-Gourhan
przedstawia
techniki
wyrobów,
biorąc za podstawę
klasyfikacji
surowiec z punktu
widzenia jego stanu
fizycznego w chwili jego ohJ:óbki. W ten sposób te same narzędzia mogą
być omówione obok siebi.e, jak również można stworzyć bardziej
zwarte
schematy
techniczne.
Klasyfikae.Je surowCÓw przeprowadza
podług
schematu, jaki był wyżej podany. Linią przewodnią
rozważań jest narzędzie
rozpatrywane
w porządku
kolejności
rodzaju
uderzenia:
narzędzia opierane,
narzędzia
uderzające,
,vreszcie
narzędzia
opierane
i uderzane
z uwzględnieniem
wariantów. poS'zczególnych ruchów.
Po tych rozważaniach
szczegółowych autor omawia w ostatnim, V-tym
rozdziale swej pracy pierwsze elementy ewolucji technicznej. Prowadzi rozważania co do stosunku
wzajemnego
między elementami
zasadniczymi
(ude~·zen.ie, ogien, wo~a, powietrze), a surowcem i narzędziem,
przy czym
u~'1aza, ze Z<J.stosowame oclJ>owiedniego elementu zasadniczego
i. odpowiedniego surowca" uzależnia
użycie odpowiedniego
narzędzia
i warunkuje
otr~ymany
\o\'Yrob. Po~
tą zależnością
autor uwypukla
fakt oczywisty.
z~ Jest sz:reg ~rZ~dml?tow i narzędzi, które są takie s·ame zarówno w przeciągu tYSiąclecI,. Jak. l na o~brzymich przestrzeniach
kuli ziemskiej;
jako
przykł~dY. podaJe ciosłę, ktora od neolitu na całej kuli ziemskiej
służy
do obr?bkl drewna, oraz .kołowrotek znany od Europy do Dalekiego Wschodu
ltd. M~mo to trzeba z<:lac sobie sprawę, że żaden wynalazek
i żadne zapo7.y~ze~le, wytwor~
k~lturowego
nie powstanie
tam,
gdzie ten wytwór
z. ]aklChs względow n~e może być używany czy stosowany. przy czym pozwm kulturalny
dane] grupy odgrywa olbrzymią rolę.
Za ważne zagadnienie
badań naukowych
uważa Leroi-Gourhan
ostateczne ~t,:"ierdzenie, ~zy dany fakt kulturowy
2)ostał stworzony w określony~ m.leJscu c~y tez został pożyczony. W obecnym jednak stanie badań
wazne Jest st":'lerdzenie
czy ludy, które mogły mieć pewien wytwór kulturowy. w.sweJ
kul~urze mają go obecnie, czy też nie mają. Obok tego
Po\~s~Je mne pytame, c.zy w wypadka,ch, gdy rozwiązanie pewnych zagadIlJen Jest powszechne
na ziemi, mogły być i inne rozwiązania,
względnie.
co ,,:płY?ęło na za~tosow~nie r·ozwiązań, które są stosowane w mniejS'zości
n~ zlem~. Au:?r daJ~ dWl~odpowiedzi,
w pewnych wypadkach
jest to wynlkJem merCJI techmczneJdanego
ludu, w innych specjalizacji,
Jak autor zaznaczył na początku pracy, w technice odgrywa olbrzymią
rolę pe:vn~ skłom~ość; poszczególne skłonności stają się ośrodkami promie1110wam~ .mnych, l w ten sposób powstaje olbrzymia, skomplikowana
sieć
skłonnoscl techmcznych.
Przy analizie różnych przedmiotów
trzeba
mieć
na uwadze migrację, pożyczki i powstawanie
samorzutne.
M il i e u e t T e c h n i q u e s.
W. książce MiLieu et Techniques,
jako
Tech.mq~e~, .~ e l' o i - Go u l' h a n analizuje
w drugiej częŚCi Evolution
et
dwie dalsze grupy technik wg
grz~.Jęt~] lmll ,Przewodniej.: produ~cja, nabycie, konsumcja.
Do technik naY~la ,\ zględme zdobywama środkow potrzebnych
do życia fizycznego autol'
~lJcza: łowiectwo, rybołówstwo,
hodowlę zwierząt, uprawę ziemi' do techfilk ko n.sumc]l.., SI'Odk'ow zdobytych
'
- wyżywienie,
ubranie
mieszkanie.
dl'Uglej części tej książki autor wchodzi w rozważania filo~oficzne i do~lek~n~a nau~owe na temat zagadnień pochodzenia
i rozprzestrzenienia
się
akta\\' techmcznych, a następnie na temat ewolucji technik.
~o krótkim
wstępie,
Leroi-Gourhan
przystępuje
w VI-tym
rozdziale
~c~łoSCJ) ?o analizy technik zdobycia środków potrzebnych
do życia. zas~zega Sl~, że jego plan przejścia od środków produkcji
poprzez S'posoby
z ob~wama do samego wyrobu, nie jest planem o porządku historycznym
raczej
d . l ud os kl'ona ame metod i narzędzi odgrywa tu rolę \o\'Ytyczną. W raz- '
u Zl:a~' ty:u ?~awi~
broń, łowiectwo
i rybołóv;stwo,
hodowlę
zwierząt,
p łię ZiemI l obrobkę minerałów.
pow:~zy klasYfi~ac~i. broni .~ ogólną podstawę przyjmuje
wskaźnik,
jaki
i cie' Je w z~leznoscl od roznych kombinacji
długOŚCi części wolnej broni
.zaru drązka, który tworzy tę część wolną. W ten sposób otrzymuje
v.:
959
958
4 wskaźniki:
clęzaru
względnie
ciężaru-długości,
długości
względnej
i wreszcie długości-ciężaru.
Na podstawie
tych wskaźników
dzieli LeroiGourhan
broń na 6 serii. Ta klasyfikacja
pokrywa
się z drugą, która
raczej przeważa w ujęciu Leroi-Gourhana,
jest to stosowanie podziału na
broń ręczną, rzucaną oraz zbroje. Omawiając poszczególne typy broni autor
dajo ich powiązania genetyczne, opis ich charakterystycznych
cech, zastosowanie oraz rozprzestrzenienie.
Myślistwo
i rybołówstwo
traktuje
autor razem wychodząc
z założenia, że wszelka akcja ludzka dążąca do zabijania lub zdobycia stworzenia
żywego ma te same sposoby i środki. Wśród sposobów rozróżnia następujące: przy pomocy ręki, zwierzęcia myśliwskiego,
broni, przynęty,
pętli,
pułapki, naczynia, ,sieci.
W rozważaniach
o hodowli zwierząt autor wysuwa sprawę powszechnej
skłonności do udomowienia
zwierząt pożytecznych,
sprawę początków udomQwienia, które podług niego powstało
naj prawdopodobniej
w różnych
ośrodkach na kuli ziemskiej, wreszcie sprawę pochodzenia poszczególnych
l1
l
1-
gatunków.
Jako wytyczne dla omówienia uprawy
roli, autor wymienia przygotowanie roli, sianie. pielęgnal~ję rośl':ny, wreszcie ZJbiory.Przy takim ujęciu
zbieractwo włącza do zbiorów, skutkiem czego poszczególne etapy rozwojowo przedstawia
w odwrotnym porządku; tłumaczy to faktem, że w pewnym sensie zbieractwo
istnieje i przy wysokim poziomie kultury rolnej,
np. zbieranie morwy, grzybów oraz przy uprawie roli wśród ludów o różnym poziomie technicznym,
Omawiając
poszczególne działy autor trzyma się linii rozwojowej narzędzi służących do poszczególnych robót.
Na wstępie do rozdziału o minerałach autor podkreśla fakt, że techniki
dotyczące minerałów,
powinny
zajmować
najdłuższy
rozdział w historii
technik, gdyż one dominują w całości dziejów ludzkich, tymczasem wiadomości, jakie posiadamy, są bardzo skromne. Wśród minerałów autor wyróżnia kamienie, a następnie przechodzi do omówienia złota, miedzi i żelaza,
wreszcie do samych kopalni.
L e l' o i _ G o U l' h a n przechodzi
w rozdzi~e
VII-ym
do technik
spożycia. Dzieli je na techniki doty~zące: wyżywienia, ubrania, mieszkania.
W wyżywieniu
wydziela autor trzy czynności: przygotowanie
produktów,
konserwację
i gotowanie ich, zastrzegając
się, że każda z tych czynności
możo poprzedzić inną, czego dowodem jest np.: pieczenie zwierzęcia w całości bez wypatroszenia
i ściągnięcia skóry, przechowywanie
ziarna przed
zmieleniem itp. Następnie omawia autor naczynia służące do przechowywania
pokarmów, oraz przyrządy
do używania narkotyków.
Przez przygotowanie
produktów żywnościowych
autor rozumie różne zabiegi, dzięki którym produkt zdobyty staje się odpowiednim do spożycia. Zaczynając od wykruszania
ziarna, filtrowania.
poprzez ścinanie, ucieranie itp. aż do gotowania, autor
omawia poszczególne narzędzia ;łużące do tych celów, podaje ich cechy
istotne i rozmieszczenie na ziemi. Następnie autor przechodzi do omówienia
konserwacji
produktów
przez suszenie,
wędzenie,
moczenie
i wreszcie
do omówienia
pomieszczeó. i naczyń służących do przechowywania
produktów. Produkty
ży\\'nościow~ analizuje w porządku następującym:
pro-
dukty zwierzęce, roślinne, mineralne
przyprawy
napoje, środki
d'
cające i odrętwiające.
'
,
po meLeroi-Gourhan
z'e g ranlca
.
.
'.
l'
. rozróżnia ubiór od stroJ'u " podkreślaJ'ąc
mlęi zwyczajów
Ważny
b d
d zy mml za ezna Jest od szeregu warunków
'est stwierdze"
ar zo
. .
nIe, ze "me. ma dwóch technik, a dla tej samej. technikim dwóch
J
prz~dml~tow, a. dlatego san:ego przedmiotu
dwóch regionów, gdzieby ewolucJa
l .. op.erała Się...na wartoscIach synchronicznych" . Olb rzymlą. 1'0 l ę W ewoUCJI .odgrywa
mercJa
techmczna,
która
daje nowe rozwiązania
w zWiązku . ze
zmianą warunków ..' geograficznych
po ll'n"II naJmmeJszego
.
.:
np.
.
oporu, z mInimalnym dostosowamem
Się do nich wszędzie tam gd ie
wadzenie
ino W~C]l
.... me Jes t k omecznym.
.
'
wpro.
Jako przykład
podany , jestz fakt
że
J~ponczycy .emlgruj~cy na Syberię do klimatu zimniejszego, noszą po kilka
kImon. lekkich, zamiast fu tra tak powszechnego dla ludów zamieszku' ą
,
Sybenę.
J cycn
. Przyję~ą. k~asYfi~ację ubrania
według części ciała modyfikuje
autor
blOr~c CZę~CICiała, Jako punkty oparcia dla poszczególnych ubrań
w ten
sposob cZ.ęsCi zupełni; sobie pokrewne, np. rodzaj bluzy do pasa, d'o kolan
lub ~o plę~,mogą b!c rozpatrywane
w ramach jednego podziału. Dalszym
podzla~em .Jest podzIał na ubrania proste i cięte, przy czym pierwsze oznacza
ubra~le nIe szyte lub szyte z prostych kawałków
materiału,
drugie z kawalko:v dostosowanych
do kształtów ciała. Rozpatrując
poszczególne części
ubran.la we~ł~g zasad. wyżej podanych, autor omawia kolejno wszystkie
ro~zaJe o~zlezy, .wy~zlela typy, podaje charakterystyczne
cechy oraz rozmieszczenie na ZiemI.
"
VII~ rozdział obejmuje
zagadnienia
pochodzenia
i rozprzestrzenienia
~lę ~aktow ~~lturowy~h. Oba zagadnieni.a są bardzo trudne do rozwiązania,
gd~z technIki zasadnIczych
czynności ludzkich uprawa
roli hodo l
zWIerząt, I~etalurgia, tk.actwo, garncarstwo
- były już bardzo sz~roko r:z~
powszechnlOne
okreSIe: od którego źródła naukowe stają się dostatecznie
lIczne .dla bad~n. Jed~nle badania prehistoryczne
dają ogólne wskazówki
~o do Ich. rozmJ.eszczema wzdłuż Eurazji, w strefie klimatu umiarkowanego
Jednak ~Ie wnoszą one danych co do pochodzenia.
'
LerOl-~o~rh~n
wylicza rozwój materialny
z uwzględnieniem
czynnika
~n~laz~zoscI
(kIedy fakt techniczny A staje się A+X)' plan rozprzestrzen.ema
Się
(w Ja
. k'I spo~o
" 'b np. fakt A francuski
•
o'
,.
staje s'ę
- europejskim
p.. em sWlato,":,ym) inercję techniczną (dlaczego fakt A australijski
wYdaj~
~lę ~ozo~tav;ac stale australijskim
bez oznak ulepszenia); wreszcie stwierzeme zjawIska cofania się.
k' hW dziejac~ ludzkości należy oceniać olbrzymią rolę unifikacji
wszystI.Ck ele~entow
składowych.
Unifikacja
jest tym dłuższa im obejmuje
Wlę .szy .1 bardziej zróżnicowany teren; przerywają
ją tylko wielkie wydarzema
.
ro '. hIstoryczne
.
. D ru g'lm waznym
czynnikiem w rozwoju ludzkości J'est
P
pewnych
o'Sl'Odk'ow specJa
. l me
. faworyzowanych
tUręmIenlOwanle
n
ł
.
przez naże raz p .. agodny klImat, bogactwa naturalne
itp. Związane jest to z faktem
naJ'lep':"~J tec.hmc.zny idzie w kierunku rolniczo-pasterskim
Ił kierunek
te~
..,' w pas:e klimatu umiarkowanego.
'
Cla"u lej
k' moze SIę
. ro ZWJJac
Z biegiem
lerunek rolniczo - pa s te rs k'I wz b ogacił. SIę
. Jeszcze
.
talurgii
o elementy
me-
V;
61
961
W rozdz. o "Cywilizowanych
i dzikich" L e l' o i - G o u r h a n podkreśla
trudności ustalenia
historii dziejów lub nawet tylko pewnej chronologii
dla wszystkich ludów na ziemi. Historia ogólna dotyczy niektórych
grup
ludzkich; jest historią ludów posiadających
dobre narzędzia.
Autor stara się przedstawić
w grubych zarysach poziom techniczny
różnych grup ludzkich. Dla przykładu
bierze wschodnie wybrzeże azjatyckie i w formie tabeli, przedstawia
istnienie w poszczególnych
grupach zasadniczych
elementów
technicznych,
jak ruchy techniczne,
podstawowe
surowce, narzędzia,
formy gospodarki,
posługując
się metodą
ilościową otrzymuje
kilka poziomów technicznych;
podlug
nich oznacza
grupy ludzkie jako bardzo pierwotne, pierwotne, pól-pierwotne,
pół-przemysłowe i przemysłowe. W podobny sposób, tzn. posługując się wynikami powyższymi, stara się przedstawić
chronologię postępu techniczn€go tychże
ludów.
Elementy które kształtują
specjalnie życie techniczne, nazywa LeroiGourhan ośrodkiem technicznym
i przypisuje mu duże znaczenie w rozwoju techniki. Innym ważnym czynnikiem są pożyczki techniczne. Po rozważaniach
stwierdza,
że obserwacje
dowodzą istnienia
faktów
osmozy
techniczej w granicach wymagań ośrodka geograficznego i w granicach podatności na przyjęcie pożyczki prz€z ośrodek wewnętrzny,
intelektualny.
Każda pożyczka wpływa na ośrodek techniczny pośrednio i bezpośrednio,
zmuszając go do wprowadzania
szeregu zmian w zakresie swego oddziaływania i będących już tylko konsekwencją
dalszą przyjęcia pożyczki.
W następnym rozdziale Leroi-Gourhan
zajmuje się innym czynnikiem,
który
odgrywa
olbrzymią
rolę w caiej ewolucji,
jest nim inwencja
wynalazcza.
Bogactwo
j€j przejawów
wiąże autor ściśle z ośrodkiem
wewnętrznym,
a nie zewnętrznym,
przypisując
ją geniuszowi etnicznemu
grupy; ośrodek zewnętrzny dostarcza tylko materii, w której się ona przejawia. W praktyce trudno jest rozdzielić całkowicie pożyczkę od inwencji
wynalazczej.
W analizie grup ludzkich uderza jednak olbrzymia niewspółmierność
dorobku w zakresie społecznym i technicznym.
W IX-ym i ostatnim rozdziale swej pracy autor porusza problem ewolucji techniki. Stwierdzając
banalność częstych porównań mas ludzkich do
organizmów
żywych, autor uważa za pożyteczne poszukiwania,
które by
przedstawiły
to, co stanowi życie
pewnym zespole ludzkim, a co występuje poza poszczególnymi
jednostkamI.
W zespole ludzkim wyróżnia on
jednostkę, grupę i masę; wszystkim im przypisuje wielki wysiłek w kiel'unku indywidualizacji;
ta indywidualizacja,
czy też dążność do wyodrębnienia się, stanowi podstawę ewolucji ludzkiej.
Za jeden z najważniejszych
problemów badań naukowych uważa LeroiGourhan zagadnienie wspólności pochodzenia. Przy pomocy oddziaływania
i dominowania
poszczególnycq grup na grupy sąsiednie, przez tworzenie się
w ten sposób zespołów, które w pewnych dziedzinach mogą być przenikane
przez wpływ innych grup Locoi-Gourhan
obrazuje
proces wytwarzania
się nowych grup kulturalnych,
politycznych, religijnych.
stosując metodę
w kierunku
odwrotnym,
tzn. od zi'óżniczkowanych
grup współczesnych,
do coraz 'wcześniejszych
i mniej zróżnicowanych.
można otrzymać obraz
w
procesu rozwojowe~O szeregu grup ludzkich, wywodzących
się z jednej
grupy; co do samej metody wysuwa jednak autor pewne zastrzeżenia
~a składowe czynniki ewolucji uważa autor czas, rozprzestrzenieni~
się
faktow
oraz powstawanie
ich w 1'0' z'n y ch mleJscac
..
h na Ziemi
..
·
..kulturowych
"
mezalezme
·
'd od Siebie... Co do postępu technicznego ' .J'est pew' ne ze posuną ł
s:ę r:aprzo : czego me mozna stwierdzić z całą pewnością w stosunku do
ZJaWisk. socJalnyc.h, moralnych, religijnych. Na zakończenie autor stwierdza
ze· WYSiłek
techmczny człowieka trwa nadal , że ele m e n t y t ec h I1Iczne
.
."
orga- •
rnz.uH s:ę na, ,wzor organizmów żywych, i że cała twórczość lud k
'l dUJe tworczosc powszechną.
z a nas a
. Za~adniczą ,,:artością powyższych prac A. Leroi-Gourhana
jest to że
dają ple~wszą probę syntezy zagadnień technicznych. Cały szereg uwag 'jest
b.ardz~ cI~kawyc~, choć niektóre mogą budzić pewne zastrzeżenia
jak np
k:asYf~acJa brom,. tra~t~wanie zbi~ractwa przy pełnej uprawie roii i inne'
trzeba Je~nak prz~znac, ze wszystkie mają swe logiczne uzasadnienie
Ci€~
kawą. probą porownawczego
przedstawienia
poziomu technicznego'
gru
ludzkich na p€wny~ terytorium jest zestawienie umiejętności techniCznyC~
~a pewnym te~ytor!Um przy ~0';l0cy metody ilościowej; sposób ten wymaga
Jednak daleko Idących zastrzezenco
do orientacyjnego
charakteru wyników
-::0 zresztą autor zaznaczył.
•
Wi:lką wartością omówionych prac jest operowanie przez autora nadz~cZ;J
bogatym mater~a~em dokumentarnym,
oraz postawienie zagadnień
tecnnlcznych
na szerokiej płaszczyźnie naukowej. Podawanie
przekrojów
cza:owych poprzez dziesiątki stuleci, bądź przekrojów przestrzennych
obejmUJących całą powierzchnię ziemi.
kKSiąźki ukazały. się podczas wojny, lub zaraz po wojnie i wskutek tego
wy on~ne s,ą na lichym papierze, czego należy żałować ze względu na
?sunkl,
ktor~ ~~aficznie zyskałyby na odpowiedniejszym
papierze. Ry~un~1 te, ~ rl.oscl 577-622 wabu
książkach są wykonane przez autora
l ~d;'.I1acza]ą Się. w cało~ci ~rzejrzysto~cią
i uchwyceniem
istoty przedstawIa.nego p~zedmlOtu. Wielkim utrudl11eniem
w korzystaniu
z nich jest
~mle.szczeme przy końcu książki odnośników, co do ich znaczenia i pocho~el11a. Indeks rzeczowy pozwala natomiast na szybkie znalezienie po szuk Iwanych danych.
Janina Tuwanówna
Paryź, Palais de Chaillot.
Phi~AUL
RIVET et GEORGES DE CREQUI-lVIONTFORT. BibliograIe
d e s l a n g u e s a y m a r a e t k i c u a. Vol. I (1540-1875). publie avec
.,T~z~~~.rs du Ce,?tre National de la. Recherche Scientifique, Paris, et de
res de ,mg. Fun~ , New- ~ork. - Ul11versite de Paris. Travaux et Memoil'Hom~elnsht~t
d Mhn~logle. - LI. Paris. Institut d'Ethnologie.
Mmęe de
3 Mapy. ' Palals de Challlot, Place du Trocadero (16e). 1951. Str. XLII + 499.
.
pełnaMamy
biblioprzedf' sobą.. p'ler:vszy t om wydawl11ctwa,
gra lę kSlązek I artykułów odnoszących
61~
które ma z czasem da~
się do języków aymara
963
962
. ki~ua (kiczua). Tom pierwszy obejmujący okres od r. 1540 do ~8?5 skła~a
.
ś . Częs'c' pierwsza to wstęp (s. VII-XXXV)
zakonczony Splsię z pięcIU
czę
CI.
"
(XXXVII-XLII)
i trzema mapami . (Mapa 1. Dawny o b szal' p l e se:n ~kr~to,,: Mapa 2 Ję!:yki dawnej diecezji Trujillo; Mapa 3, Państwo Inm,:ema
r::, d
(s' 1-26) obejmuje pozycje 1-23 bibliografii, które omakow) c zęsc ru",
'
" t
'(
27
wia' ' druki i manuskrypty
z lat 1540-1600 wieku XVI. Częsc rzec,la s.
n3/~zereguje
pozycje 24-l0? bibliog~~fii powstałe w w. XVII. Wle,~ xyIn
, 108 189a) przedstawia
częsc czwarta (s. 135-221). Częsc piąta,
(POtztyc~e(s 223-496) podaje bibliografię
(poz. 190-485) z lat 1801-1875
os a ma
.
..
'.
l'
ś 'ą oczeTom drugi wydawnictwa,
którego ukazanJ.a Się z n.eclerp IWO CI
kujemy zacznie się zapewne od bibliografii za r. 18??
.
Wstęp omawia cztery warstwy lingwist!czne,
k~ore pr::ed przybycle~
Hiszpanów zalewały kolejno pogórze Andow nalezące dZI~ .do repub.lik
Ekwador, Peru, Boliwia i Chile. Najstarszą v.:arst~ę ~tanowl J:zyk. pukl~a
używany przez plemiona Uru, których szczątki w h~zble 450 ~SO? mleszkaJ~
1 ;.
ad brzegami I'zeki Desaguadero
i na wyspie Panza JezIOra Poopo.
~.Sg;yŚ plemiona Uru zajmowały pogórze Andów od jeziora Titicaca po
d:'~~iejSzą granicę Argentyny oraz wybrzeża Pacyfiku o~. 16° do 28~ szerokości poludniowej. Częścią ich było zap~wne wy~arłe dZls,. nadbrzeznt; PIe:
mię Cango. Uru-pukina
jest spokrewmona
z Wielką r~d~mą poł~dmowo
amerykańską
języków arawak, wcześnie się jednak od mej. oddzieliła.
.
Warstwę drugą stanowi rodzina lingwistyczna
m~clk (zwan.a tak:e
mocika, yunka lub yunga), która obejmuje obok wł~śClwego. mU~lk takze
język kingnam (cimu). Rodzina ta zajmowała wybrz~za ~acyflku i z~c~od,
b
a Andów m'ędzy 50 a 110 szerokośl~'i poludmoweJ. Centrum Jej obn.e z o~z
.
d'
"'k
szaru stanowiła późniejsza diecezja Trujillo. Dzis roo,zma mu,,1 ~e~rezentowana jest tylko przez Indian z Eten (miejscowOSc nad Pacyflkle~
~a
północ od Trujillo), którzy jednak są w przed~d~iu ?statecznego przYJęcia
języka hiszpańskiego.
Chciałbym tu przypommec dZiełko' F e r n a n d o d e
l a C ar r e r a: Arte de ta tengua Yunga de tos vaHes det obisp~do de Trujmo. Lima 1644, które jako nie dotyczące ani kicua an~ aym~ra me v.:es.zło.do
bibliografii
P. Riveta, ale mimo tego należy do filologu peruwJan~klej.
Nl.ateriały zawarte w tym ciekawym druku wykorzystał dla prze.dstawlenla
języka mucik-yunka
Fr:edrich M u e r, Grundrtss der Sprachwtssenschaft,
l
CIa
n
V
Eand II Wien 1882, str. 364-8.
Trz~cią warstwę lingwistyczną
stanowi ~ęzyk ay~a~a, który. ?~nowal
w XVI w. między jeziorami Titicaca i Poopo a PacyfikIem, a dZls Jeszcze
używany jest przez 600.000 Indian rozproszonych po t~~ obs::arze (plemlOn.a
Kolia, Lupaka, Koliaga, Pakase, Karanga, Carka, Klliak.a I Kauka? Na~większe rozpowszechnienie
języka aymara przypa~~ ~a plerwsz~ tysI~clecle
naszej ery. W epoce tej panował on pomijając
terytonum
Języka
pukina _ na całej wyżynie p~ruwiań~ko-boliwi~s~iej
~~ędz~ 12° a 23°
szerokości południowej będąc tu narzędZlem wysokiej cYWilizacji a zapewne
i silnej organizacji
państwowej. Od tego czasu znaczenie aymara powoli
ale stale s'ę zmniejsza.
..'
.
Czwartą i naj potężniejszą obecnie 'warstwę lmgwlstyczną Peru I kraJ6w
przyległych
stanowi język kieua (zwany także kecua lub runa-s~mi, ~j.
język ludzi), którym mówi dziś 5.500.000 Indian. W pierwszym tysIąclecIu
naszej ery tworzyły plemiona kieua niewielkie państwo ze stolicą w Cu~co;
W XII w. Inkowie stojący na czele państwa rozpoczęli podboje, które
w XIII w. objęły plemiona Aymarów, w XV w. zaś terytoria rodziny mueik.
Około r. 1500, tj. w epoce swego największego rozrostu, państwo Inków
rozciągało się od rzeki Angasmayo będącej dziś granicą Kolumbii i Ekwadoru na północy do Rio Maule w Chile na południe obejmując obszary,
które odpowiadają
prowincjom
nadmorskim
i andyjskim
dzisiejszych
republik Ekwadoru, Peru i Chile oraz górnej Boliwii i okolicom andyjskim
pó!nocnej Argentyny .. W ciągu swego kilkowiekowego
istnienia państwo
Inków drogą świadomej polityki silnego aparatu administracyjnego
narzu::alo ogółowi ludności język kicua, który też stał się środkiem komunikacji
międzyplemiennej
i narzędziem wysokiej kultury na całym obszarze wielkiego imperium. Nacisk państwa nie dał jednak językowi kicua zupełnego
zwycięstwa. W epoce ruiny imperium spowodowanej
najazdem Hiszpanów
a latach 1532-3 języki ludów podbitych, takie jak aymara, mueik, pukina
były jeszcze w pełni żywotne, a podobnie miała się rzecz z mniejszymi
grupami lingwistycznymi
rozrzuconymi na peryferiach państwa, by wspomnieć tylko o kiliasinga, pasto, kara, puruha, atalian, kuli e używanych na
północ od terytorium kicua oraz kunza. kakan, viJela-celupi i araukan występujących
na południe od niego. Przybycie
białych nie zahamowało
jednak procesu unifikacji lingwistycznej
lecz przeciwnie przyspieszyło go.
Kler hiszpański przyjął w XVI w. kicua za język misyjny i narzucił go tym
samym nowonawróconym
tubylcom. Dopiero zatem za panowania Hiszpanów i to dzięki nim język kicua osiągnął szczyt swego rozpowszechnienia.
Na obszarze dawnego państwa Inków wyparł on w ciągu XVII i XVIIIw.
z użycia prawie wszystkie wymienione poprzednio języki warstw dawniejszych, a ponadto zapanował w wielu okolicach leżących poza granicami
starego imperium w dorzeczu górnej Beni, Amazonki, Napo, Ucayali itd.
Rezrost ten hamował fakt, że język hiszpański usuwał z wybrzeża języki
tubylcze a w głębi kraju nawarstwiał
się na kicua. Ekspanz;a kicua związana była z jego różniczkowaniem
się dialektycznym. Wytworzyło się szereg
narzeczy niezbyt zresztą od siebie różnych, jak kiteńo w Ekwadorze
lamista, cincasuyu,
kuskeńo w okolicach Cuzco, dialekt boliwij ski. 'dialekt
argentyński i wiele innych. Wszystkie te narzecza kicua zaświadczone są
dokumentami pisanymi.
.
Cywilizacja
peruwiańska
z okresu przed przybyciem białych, mimo
"';'lego wysokiego poziomu, nie znała pisma. Zwoje różnokolorowych sznurow zwane kipu (quipu) były tylko środkiem mnemotechnicznym.
Literatu:-a ustna w języku kicua sięga swymi początkami epoki inków, ale żaden
z Istniejących dziś tekstów nie może być uważany za prosty przekaz z tej
odległej epoki. Literatura
kieua i aYI~a
rozpoczyna się dopiero po pod~
bOJU 'peru przez Hiszpanów i jest dziełem białych posh.jgujących się tylko
JęzY~lem, a ni.ekiedy także i motywami opowiadań Indian. W zasadzie jest
to literatura
misyjna złożona z przekładów katechizmów
modlitw
Biblii
?raz z gramatyk i słowników. Najstarszym
pomnikiem tego piśmie~nictw-a
lest rękopis pt. "Gramatyka, słownik. modlitwy itd. w języku kicua" (Arte,
V~cabutario. sermones, etc, .. , . en quie/wa)
spisany przez P i o t l' a A p a r ie lO. dominikanina z klasztoru w Limie ok. r. 1540. a więc zaledwie w kilka
965
964
lat po podboju kraju przez Hiszpanów. Pierwszymi drukami była gramat"ka i słownik języka kicua wydane przez dominikanina
Domingo de
Thomas w Valladolit w r. 1560. W r. 1584 (z datą 1583) wychodzi w Peru
tekst katechizmu
w dwu językach kicua i aymara.
Nowy typ utworów
rozpoczyna rękopis M a l' c i n a d e M o r i a pt. Historia powstania i genealogia królewska
królów
Inków z Peru. Manuskrypt
powstał między r. 1590
a 1600 ale znany nam jest tylko ze słabych odpisów. Jest to pierwsze z licznych prób spisywania po hiszpańsku tradycji ustnej ludności kicua. W roku
le03 wychodzi w Rzymie pierwsza gramatyka
języka aymara napisana po
S.
hiszpańsku przez Ludwika Bertonio.
Z tego rodzaju
manuskryptów
i druków składa się piśmiennictwo
w języku kicua i aymara w XVI, XVII i XVIII w. obejmujące po r. 1800
około 190 pozycji. Jeden tylko utwór z tego okresu zasługuje na bliższą
uwagę, a mianowici.e dramat pt. "Otlantay",
obejmujący
nieslPełna 2.000
wierszY w języku' kicua. Najstarszy znany rękopis, tzw. boliwijski, pochodzi
z r. 1735. Mamy kilka późniejszych rękopisów dość silnie odbiegających
od siebie. Dramat został wydany po raz pierwszY w języku kicua przez
J. J. von Tschudi we Wiedniu w r. 1853 pt. "Otlanta oder die Strenge
eines Vaters und die Grossmuth eines K6nigs
Drama in drei Abteilungen. Wyszło szereg tłumaczeń na języki hiszpański, angielski, niemiecki,
francuski, łacinę, włoski i czeski. powstała też w związku z problemem
powstania
utworu
obfita literatura
naukowa,
która ustaliła, że ogólny
temat dramatu pochodzi niezawodnie z czasów poprzedzających
przybvcie
białych. Akcja rozgrywa się za panowani.a Inka (króla) Pacakutek. Tradycja
ustna stanowiąca
treść dramatu została zebrana i opracowana
literacko
wierszem kicua na wzór dramatów hiszpańskich
przez jakiegoś Hiszpana
w XVII w. Rękopisy, które posiadamy są tylko kopiami zaginionego oryH
•
ginału.
Wiek XIX przynosi wielkie ożywienie piśmiennictwa
peruwiańskiego.'
Za okres od r. 1801 do 1875 mamy 296 pozycji bibliograficznych,
podczas
gdy w okresie 1540-1800 mieliśmy ich tylko 190. Prócz tekstów fabrykowa··
nych przez duchownych katolickich dotychczasowego
typu występują trzy
nowe grupy dokumentów.
Pierwsząlr z nich stanowią proklamacje
stronnictw postępowych z czasóW wojny o niepodległość wzywające Indian do
aktywności politycznej, do tych należy p rok l a m a c j a w dwu językach
w hiszpańskim
i w ldcua podpisana przez Fr. Ksawerego ItUlTi Petino
a datowana w Buenos Ayres 9 sierpnia 1810 r. Wzywa ona mieszkańców
Cochambamba do życzliwego przyjęcia armii przybywającej z Buenos Ayres.
Następne proklamacje
hiszpańsko-kicua
pochodzą z lat 1811, 1813, 1816,
1817, 1819 i 1822. Druga grupa tekstów związana jest z propagandą protestancką. Są to przekłady ksiąg 'Nowego Testamentu
dokonane na język
kicua około r. 1824 a na język a~mara przez V. Pazos Kanki w latach
1826-1827. Przekłady te po większej części pozostały w rękopisie. Wyszła
tylko w Londynie w r. 1829 Ewangelia Św. Łukasza w języku aymara.
Ewangelia Św. Jana w jezyku kicua wyszła w r. 1880, a całość Nowego
Testamentu została wydrukowana
w kicua i aymara dopiero z początkiem
XX w. Trzecią grupę stanowią prace naukowe poświęcone językowi i kul-
,
turze plemion Kicua. i Aymara.
Największe
zasługi w drugiej połowie
XIX .w. ma wspommany
J. J. T s c h u d i. Dzieło jego w dwu tomach
pt. ~le Kechua-Sprache
(gramatyka, teksty, między którymi pierwsze wyGan:~ ~~amat':l Ollant~, oraz. słownik) wydane we Wiedniu w r. 1853 wraz
z ~~zyn~JS~ml ~racda~1 (dr~gle :wy~an.ie OlIanta z r. 1875) stanowi początek
pl a
au oweJ na Językiem I pismlennictwem
k' c
Opis bibliograficzny
piśmiennictwa
w jęzYkaC~ u:icua .
d
v dziele P R' t' G d
"
I aymara
any
\
. . lVe. I '. e CrequI-Montfort
jest wyczerpujący i prec z 'n
Autorowie omawiaJą me tylko wszystkie druki i rękopisy w tych ję;:;c~'
ale na~to wszystkie dzieła i artykuły poruszające problem języka i kultury'
są faksymile
tubylcow Peru. . Przy cennie'sJ zyc h pozycJa
. ch zamieszczone
.
k~rty tyt~ło::eJ oraz po~zątkowy~h lub końcowych stron druku czy l' koplS~. Zamle~",czone są tez faksymile wraz z transkrypcją
wszystkich oiezw
:v dęZykU klcua. z .lat 1~~0-1822. Przeciętnie jednej pozycji poświęcona jest
Je na strona ?Ibl~ografll. Wszystko to sprawia, że dzieło Riveta i Crequi~~ntf~rta
sta!e Się prawdziwą podstawą filologii peruwiańskiej.
Przy całym
Je na
uz~amu dla ogromnych zasług a1ltorów nie można zamykać oczu
~a, zna~,e ~m z~esztą dobrze, ciemne strony badań nad językiem i kulturą
~ru. Plsmlem:llctwo w językach kicua i aymara, którego autorami w oma~vlan~~ 0t~esle 1540-1875 byli wyłącznie biali, jest słabo związane z kul~rą ~ y C?W, ~ pod względem lingwistycznym nie zawsze wzbudza zaufame. h atenał
Ję,zyk?wy amerykański
został w nim sztucznie wciśnięty
:~~c ~maty ~yslema europejskiego.
Konieczne są prawdziwe nowoczesne
b"d an~a tad
zywą mową ludu peruwiańskiego
i jego rodzimą kulturą
a an:a. ~go typu jak te, które przeprowadza
sie obecnie w Ameryce Pół'
nocneJ l Srodkowej.
..Tadeusz
Milewski
d'Et~E MOI:~ D'ETHNOGRAPHIE
FRAN<;AIiSE, Bulletin de la Societe
Re~h nograph;e F.r~ncaise publie avec Ie concours du Centre National de la
1.
e~che SClent~f~que. 6-e annee Nr. 1 Janvier 1952. Nakł. Musee National
ce~ AIts et TradItIons Populaires. Palais Chaillot - Paris XVI-e.
rzy"~e M~ISdd'Ethnographie
Fra.nc;aise, jako czasopismo francuskiego Towaze' "wa
u o.znawcze~.o' wychodzi w Paryżu staraniem Narodo~ego
:r>lJ:uum ..Sztuk
I Tradvcll Ludo yc h" ,prz?, wspolpracy
.
Badań"
N
,.Narodowego Ośrodka
. L M . ~uko:vych . V:~mlemone trzy mstytucje występują teź na łamach
• e
OlS, ktorego tresc składa się z 3 działów.
cieteN~,itl;o;z~ika . szóstego. (styczeń 1952) zawiera oprócz sprawozdań Sooraz pl'
~u:IaP.hle Fran~alse, opracowania materiału badawczo-naukowego
res p zeg ą dZiałalności Musee National des Arts et Traditions Populai..
. ostatme. nabytkI . dla poszczegolnvch
...,.
tego. rzegl ą d te n. obeJmu]e.
działów
. 1951 r. wystawy pt. Les
.
gnon' muzeum
d T ' OpIS ot war t'eJ w gru d mu
Compa~ un our
. d'z d wu najbliższych wystaw
"
wanych
k .de France" ' zapOWIe
proiektoregionalny a h omec ~zerwca .i lipca 1952 oraz wykaz płyt nagranych pieśni
(Compag c , z ktorych większość stanowi piosenki wędrownej
czeladzi
nons du Tour de France).
.
H"
v:
967
966
Komunikaty
jak: zapowiedź czwartego międzyn.arodo:veg~
zjazdu dl~
·
dziedziny onomastyki, projektowanego
na sierpie n 19,)2 w Upsab,
. d
'
b a d an z
sprawa stypendiów dla pracowników naukowych na wYJ~z zagramcę .w celCich badawczo-naukowych
oraz spis nowych wydawmctw
zamykaJą całeść czasopisma.
Na bliższe omówienie zasługują opracowania
materiałl,l. badawczo-naukowego w postaci dwu artykułów, mianowicie 1. Edith M a u l' i a n g e - o sprzętach bressońskich
(Bur$undia) oraz
2. Charles P a r r a i n - sprawozdanie
z kilku prac dotyczących domu
wiejskiego.
I.
pierwszego
artykułu
omawia
sprzęty
domowe pochodzącę
jako tradycyjną produkcję rzemiosła ludowego tego regionu
Francji. Wykonane z drzewa o dwóch odcieniach, ciemnego i jasnego, przypClminają one kształtem stylowe meble Ludwika XV - jednakże, wyt,,:arzane pod koniec XVIII wieku przez rzemieślników
wiejskich czy małom:asteczkowych,
służyły wyłącznie klasie chłopskiej.
Przetr--:ały
przez wl.ek
XIX do l-ej wojny światowej i dziś jeszcze znaleźć je mo zna w połudOlOwej Burgundii, szczególnie w okolicy Bresse.
Opisując nieco dokładniej
konstrukcję
tych sprzętów wraz z charakterystyką ich ornamentyki,
przechodzi autorka następnie od techniki wykonania do samego wykonawcy,
tj. rzemieślnika
ludowego, który do przyjętego wzoru ornamentyki
niewątpliwie
wniósł własną inwencję· Istniały
w regionie Bresse całe rodziny rzemieślników,
którzy z ojca na syna w,!~
konywali
ten tradycyjny
sprzęt,
nadając
mu owe ce~?y odrębn~scl
występujące
zarówno w ornamentyce
jak i w konstrukcJI
szaf, stołow,
krzeseł itp. Zależnie więc 0d sposobu wykonania
podzielić mo~n~ sprz~t~
bressońskie na kilka grup. Autorka wymienia je według nazw mIeJscowoSCI,
w których występowały
dane grupy.
Artykuł Edithy Mauriange
oparty jest na materiale
informacyjn~m
zdobytym w drodze ankiety oraz na publikacjach
dotyc.zący?h ~p~zęto~
ludowych,
zwłaszcza
Gabriela
Jeanton'a.
Autorka
podaJe rowmez dosc
dużą ilość odnalezionych
sprzętów (550), które posłużyły jej do przeprowadzenia dokładnych badań porównawczych.
Omawiany artykuł jest szkicem do większej pracy, którą autorka zapowiada na najbliższą przyszłość. Zarówno wszechstronne
ujęcie zagadn~eni~.
j3k logiczna i zwarta konstrukcja
szkicu świadczą o dobrym pozlOr:lle
naukowym
i rzetelnym wysilku ze strony autorki, która w swym szkicu
pewne sprawy mogła tylko pobieżnie poruszyć. Tak np. mając opis sprzętu
bressońskiego, technikę je~o produkcji jak i el:'okę. na które; tle powstał chcielibyśmy jeszcze dowiedzieć s:ę czegoś o wspomniane;
klasie .c~ło~skiej
r~gionu Bresse, dla której produkowali opisani przez auto~kę rzeml.eslm~y .-:
czegoś więcej ponad to, że "wzrost ludności w XVIII I XIX Wieku I Je]
bogactwa pociągnęły za sobą zwiększone zapotrzebowanie
na no:ve sprzęt~,
zwiększoną ich podaż i po:ntp". Ta luka, wymagająca
uzu,vemJenla,
~lle
umniejsza, zasadniczej wartości artylmłu, \v którym autorka, n:e poprzesta!ąc
tylko na opisie. podkreśla
ważność roli czynnika ekonomIcznego,
ktory
w okresie wzrastającego
kapitalizmu
wywołał przemiany gospodarcze i kulturowe na terenie wsi francuskiej, wyzwalając ją z izolacji. Cały zespół faktów geograficznych,
historycznych,
ekonomicznych,
kulturowych,
a nawet
psychologicznych, zdaniem autorki, zdeterminował
powstan:e rozwój i zani1{
sprzętu bressońskiego.
W przyczynach
ekonomicznych
szczególnie, widzi
ona powód stopniowego zanikania w regionie Bresse tradycyjnych
domowych
sprzętów ludowych, począwszy od drugiej POłO'NYXIX wieku.
Tak więc artykuł Edithy Mauriange,
jakkolwiek
ujęty szkicowo, porusza całość zagadnień historycznych,
ekonomicznych
i społeczno-kulturo•••.•
ych z jakimi wiąże się produkcja omawianego sprzętu i jego występowanie
no. terenie regionu Bresse co pod względem
metodologicznym
jest
całkowicie słusznym ujęciem problematyki.
Autorka
z okolic Bresse
II.
W swym sprawozdawczym
artykule zaznajamia nas Charles P ar l' a i n
publikacjami
dotyczącymi budownictwa
wiejskiego. Są nimi:
1. ogłoszone w Neues Archiv fU?' Niedersachsen, zeszyt 5, 1950 artykuły
Wilhelma
P e s s l e l' a i innych,
o domu saksońskim,
który
z rac~i
swej "trójnawowej
konstrukcji"
(das dreischiffige
Hallenhaus)
zaliczon"o
do budownictwa
Europy północno-zachodniej
i który występuje
jeszcze
przed okresem
saksońskim
zarówno
w Niemczech
jak i w Hollandii
Jutlandii i Norwegii.
'
2. Dzieło Karola B i e l' m a n n'a "La maison paysanne vaudoise" wydane
w 1946 r. w Lozannie, stanowi zdaniem recenzenta znaczny postęp naukowy,
polegający
na powiązaniu
problematyki
geograficznej
z etnograficzną
w zastosowaniu do badań nad budownictwem
wiejskim na terenie kantonu
Vaud w Szwajcarii. Biermann opisując dom o konstrukcji
poprzecznej, na
ktcrą składają się część mieszkalna, szopa na siano i chlew twierdzi
że
b.udowanie z kamienia stanowi bardzo dawny zwyczaj budow~ictwa
"ś~ódzlp.mnomorskiego", przeciwstawiającego
się zwyczajowi germańskiemu
budcwa.nia domów drewnianych,
przeważających
na terenie Alp. Dalej wy~azuJe autor, że budownictwo
poprzeczne jest charakterystyczne
tylko dla
Jedne.go z trzech odpowiadających
mu typów gospodarstw
istniejących
na
tereme J.::~ntonu Vaud, mianowicie: rolniczo-hodowlanego;
każdy z dalszych
dwu. typow jak winogrodnik
i góral-pasterz
mają odrębny sposób budowama dom?w, tj .. piętrowy śródziemnomorski,
przy którym w tylnej części
bl,dynku gorne pIętro (rodzaj wyżki) przeznaczone jest na szopę, dolne zaś
na chlew.
Wspominając o konsekwencjach
rewolucyjnych
przemian w rolnictwie
~onstatuje Biermann, że - o ile do niedawna w planie jak i w wyglądzi~
~ewnętrznym domów wiejskich zachodziły jedynie nieznaczne modyfi,kacje,
o wprowadzenie
nowej techniki może niewątpliwie
zadać cios tradycyjnemu budownictwu.
(l
3. G e o r g e s A. M e g a s - "La maison grecque. Son evolution histoTi.1t~ et ses rapports avec l'architectuTe
des peuples balcaniques" - wydano
w J~Z. greckim w Atenach 1949.
. tKsiążka ta prowadzi nas do krajów śródziemnomorskich
gdzie budownIc Wo WI . k' l
e)s Ie wncentruJe .. SIę przede wszystkim około domu' mieszkalnego
7.
969
968
.
łaszcza w Grecji. różnorodnością
form zarówno co .do
i odznacz~. SIę, ~w 'ak i samych d~mów (piętrowe i zwykłe). W górskIch
konstrukcji dachO\~ J t m domy piętrowe
u których parter służy do pookolicach .wyst?puJą
a.
dzi os odarsk'ich i zbiorów.
mieszcz.ema .z~lerząp~ś:~~~
au~or pzagadnieniu budownictwa
bułgarskiego,
Duzo mIejSCa
,
.,
kim oraz dając jego
.
owiań ski ego i albańskiego, porownuJąc Je z grec
,
'
Jugos,ł. .
b' gł ch stuleciach jak i 7.asięg wpływow: hellenrozwoJ hIstoryczny w u Ie y
"
skich słowiańskich, a nawet germansklch.
.'
.,
,k
'k
z pobieżnego streszczenia,
ogramcza Się autor recenz]l,
Ja
wym a
. d'
.ę czy i o ile
Charles Parrain, jedynie do sprawozdania, nie WYPowla. ając SI
k'
.
dzieła spełniają
pod względem metodologIcznym
te warun l
omaWIane
,
'eśli chodzi o etno. kie s ełniać winna każda praca postępowa zarowno j
Ja f' ~ k . pokrewne
jej dyscypliny, Cytowane dzieła,. wnoszące nowy
~~:t~~i;t do lzagadnienia budownictwa wiejski~go na tereme Europy, zasługiwałyby
na dokładne
i krytyczne
opracowame.
HeLena Przeslawska
PROCES-VERBAUX
MENSUELS DE LA SOCIETE DAUPHilNOlSE
D'ETHNOLOGIE
ET D'ARCHEOLOGIE.
27-e anne Nr, 215-216-217. Janvier-Fevrier-Mars
1952.
M
l T
a
Wychodzące w Grenoble czasopi.smo Proces-Verbaux
ens~e s ow·
rlystwa Etno- i Archeologicznego dla Delfinatu, ~awier~ v: zeSZyCIe nr 215217 (styczeń-luty-marzec
1952) sprawozdania 'z dZlałalnoscl t0v.:~rz~stwa ora;
pięć artykułów o tematyce regionalnej z dziedziny etnografll hIstorycznej
i prawnej.
Niektóre z tych artykułów, jak:
R ()n EJ R i v i e re _ Les Maitres
a
Apot.hiccl.ires
, .
en Dauphme
.
des origi-
La RevoLution frant;:aise - oraz
, ..'
..
oM m e L. K o f l e l' _ Impressions de Vouage en '1ums,te, ~t?ly~h pl'
blematyka jest raczej ogólna niż ściśle etnograficzna, mogą rowmez zamterenes
sować historyka kultury.
C t'b ti
'
i' r e - S e s t i e r daje w dwóch artykułach - (" on fi u .on
lVI
. me R l v e
,
d l G
e" i La vie dans
fi l'etude des Coutumes des hameaux du canton
e a
rav
."
.
les hameaux de la Grave a la fin du XVII siecle d'opres l~ LIvre de R~lson
de Pierre Berthet) ujęty w sugestywne obrazy ?pis regl~n~ Haut-Olsans
w kantonie de la Grav·e (Hautes-Alpes
przy granlcy ~vłoskleJ)' .'
'
W pi.erwszym z wymienionych
dwóch artyku~ow zazna~a~Jamy. SIę
z ciężkimi warunkami
życia ludu omawianego regIOnu. "Zycie Ich, pls~e
autorka
przebiega pod znakiem niedostatku:
jałowość. gleby waru~kuJe
'
'b'
t
z
kolei
brak
pieniędzy
co
w
dalszej konsekwencJl pou b ogle z lory, e
"
.
. 1 d 'c' Hodowla
woduje prymitywny sposób mieszkania i odżywlama Się u nos l.
owiec jest jej jedynym dochodem".
.
Z prymitywem życia gospodarczego wiążą się ściśle niektóre tradYCYjne
formy przygotowywania
pokarmów. Do nich zaliczyć trzeba ch.arakter'Yl.
..
d d"
.
w omawianym kantome wspostyczny zwyczaj IstmeJący
o ZlS Jeszcze
' .
.
nego wYPiekani~ czarnego, twardego chleba żytniego, który konserWUje Sl~
przez cały rok, a nawet dłużej. Dziś chleb ten konsumuje lud raczej z przyzwyczajenia i z upodobania tradycyjnego
niż z potrzeby, gdyż piekarnia
w La Grave sprzedaje przez cały rok normalny chleb pszenny.
Tradycyjne wypiekanie
chleba czarnego datuje się od dawien dawna.
W archiwach
Hautes Alpes znalazła bowiem autorka
w inwentarzach
z XVII w. 'wzmianki dotyczące narzędzi i sprzętu związanego z produkcją
lego chleba. Ponadto cytuje ona podobne wzmianki u Ladoucette'a
(1820
i 1834), Fauche Prunelle'a
(1844) M. Reynaud'a (l894), Y. Sevoz'a (1913) i in.
Przechodząc do dokładnego opisu samej czynności przygotowawczej, jak:
przyrządzania zaczynu, jego fermentacji, miesienia ciasta chlebowego, wsadzania go do pieca, - informuje nas autorka, że przygotowania te przebiegają według określonego rytuału, który zawiera momenty magiczne. W drodze losowania przede wszystkim następuje kolejność pieczenia chleba dla
poszczególnych rodzin z całej wioski, a nawet okolicy. Kogo los wyznaczy
na pierwszego, ten ponosi dodatkowy ciężar dostarczenia
większej lloścl
opału, którego dużo pochłania wielki piec. Pieczenie odbywa się bowiem
w wielkich, starych piecach, których kilka jest w regionie. Fakt kolektywnego pieczenia chleba przypisuje autorka brakowi opału w tych wysokogórskich okollcach. Chleb wysadzany
z pieca w pięciu kilogramowych
tw'ardych bochenkach
witany jest przez obecnych radosnymi
okrzykami
ujętymi w rytualne formułki. Z rąk do rąk podają oni sobie kromkę ciepłego rozkrojonego chleba do skosztowania.
Kosztowanie tego pierwszego
wypieku przynosi rzekomo szczęście.
Pieczenie chleba odbywa się w miesiącach zimowych (listopad-grudzień)
równocześnie z zabijaniem świń i z przygotowywaniem
różnych innych potraw. Zapraszają się wówczas wzajemnie sąsiedzi. Nie pójść na zaproszenie
sąsiada i nie być obecnym przy wypiekaniu jego chleba stanowi poważną
dla niego obrazę.
.
Autorka opisuje następnie jeszcze drugi rodzaj tradycyjnego
chleba,
/-wanego "Ies ginades" i wypiekanego przez lud miejscowy w podobny sposób z mąki jęczmiennej.
Zapowiedziane
dokończenie artykułu
w następnym
numerze ProcesVerbaux Mensuels pozwoli niewątpliwie
stwierdzić do jakich wniosków
ogólnych doszła autorka w swych rozważaniach
na temat tradycyjnych
zwyczajów ludowych związanych z przygotowaniami
do gromadzenia zapasów żywno~ciowych na zimę wśród ludności kantonu de la Grave.
Drugi z kolei artykuł tej samej autorki jest pracą źródłową, opartą na
anallzie tekstu kroniki rodzinnej z roku 1692, której autorem jest Pierre
Berthelt. mieszkaniec również regionu Haut-Oisans,
należący jednakże do
klasy mieszczańskiej.
Sam on kupiec z zawodu pochodzi z rodziny kuPieckiej, a dwaj jego synowie są jego następcami.
Kronika jego jest zatem wiernym odbiciem życia klasy burżuazyjnej
na terenie Haut-Oisans, jej ideologii, jej zwyczajów i jej pozycji społecznogOspodarczej. Autorka trafnie wydobyła te momenty z omawianej przez siebie kroniki, której treść jest raczej uboga - zacieśniona jest bowiem li tylko
do wydarzeń dotyczących życia jednej rodziny. Wydarzenia te jednak1:e
skonfrontowała
autorka bardzo umiejętnie z historyczno-politycznym
tłem
~71
970
epoki, w której żyła rodzina Berthet i wiele jej podobnych, skoligaconych
l nią rodzin
burżuazyjnych
na terenie Francji.
Rzutując w ten sposób na szersze tło zawarte w kronice fakty, dodała
im autorka perspektywy
historycznej,
co ni.ewątpliwie
podniosło wartość
naukową analizy tego dokumentu.
Trz :im z kolei zasługującym
na uwagę jest artykuł P a u l B i s c h'a
pt. Quelques notes sur les bijoux dauphinois. Zawiera on opis kolekcji zebranych przez autora dawnych ozdób, pochod7:ących z Delfinatu.
Do najpowszechniej
występującyćh
zalicza on: krzyżyki, serca, naszyjniki i pierścionki.
Ozdoby te były przeważnie
złote. Autor wykazuje na
odpowiednich
ilustracjach
siedem odmian krzyżyków,
od naj prostszych
konstrukcyjnie
do najbardziej
ozdobnych.
Oddzielny
typ stanowią
krzyżyki
maltańskie,
wyrabiane
w Lyonie
począwszy od XVII stulecia. Służyły one protestantom
nie tylko za ozdobę
ale przede wszystkim do manifestowania
odrębności przekonań religijnych.
Krzyżyki te noszone są dziś jeszcze i nabyć je można u jubilerów na całym
terenie Delfinatu.
Dawniej krzyżyki były ozdobą dziewcząt i kobiet i stanowiły tradycyjny
podarunek
jaki obowiązany
był ofiarować
narzeczony
swej narzeczonej
krótko przed ślubem. Noszono je na czarnej aksamitce, kolorowej wstążce
lub na delikatnym
złotym łańcuszku. Wszystkie one zakończone były artystycznie wykonanym
zameczkiem, służącym do zapinania wstążki czy też
łańcuszka.
Oprócz krzyżyków wyrabiano
w tamtej epoce w królewskiej
fabryce
w Brianc;on serca z kryształu wydobywanego
z miejscowego terenu. Piękne
te ozdoby noszone bywały przede wszystkim w bogatych rodzinach, gdzie
tradycyjnie
przechodziły z matki na córkę przez szereg pokoleń. Wyrabiał
je m. in. aż do rewolucji francuskiej
słynny z techniki artystycznej
rytownik Ludwika XVI, Cayre-Morand.
W drugiej połowie XIX wieku rozpowszechniła
się na terenie regionu
moda całkowicie świeckiei ozdoby, mianowicie: naszY.iników z kolorowych
blaszek emaliowanych:
białych, czarnych, zielonych, żółtych i czerwonych
zdobionych ornamentyką·
Inne ozdoby jak bransoletki i pierścionki występowały, zdaniem autora,
raczej rzadko. Ciężka bowiem praca, która jak w społeczeństwach
pierwotnych, była i tu udziałem kobiety nie pozwalała na ich noszenie. Bransoletki przeszkadzały, a pierścionki niszczyły się szybko przy codziennej pracy.
Pierścionek
zaręczynowy,
to jedyna
ozdoba na terenie
tego regionu.
Był on zazwyczaj
robiony
z brazu
lub z pozłacanej
miedzi z wyrytym sercem, podtrzymywanym
przez dwie ręce. Później zmieniła się moda
I umieszczano na pierścionkach
tylko dwie splecione ze sobą rece.
Ponadto w okresach wolnych od prześladowań
i walk religijnych nosiU
protestanci
pierścienie
z krzyżem maltańskim,
a katolicy z wizerunkiem
lub inicjałem Chrystusa i świętych.
Omawiany artykuł nie może rościć pretensji do wszechstronnie
przeprowadzonej analizy zagadnień związanych z występowaniem
tych wytworów kultury materialnej
jakimi są niewątpliwie opisane przez autora ozdoby.
Interesują
go szczególnie te spośród nich, które są 'Nyrazem walk ideolo-
gicznych między lud.nośc~ą Delf~natu w XVII wieku. Zastrzegając
się na
po~zątkU a~tyku~u, z~ m~ z~mlerza uwzględnić
czynnika geograficznego,
~a~e au~o~ Jedym~ OpIS mektorych ozdób i ich analizę formalną, pomijając
łch umleJs.cowlem~ ':" przestrzeni
i czasie. Tym się więc tłumaczy brak
opracowama
wszechstronnego,
niektórych zagadnień ' Ja
. k np. pro"
. bardzIej
l .
d'b
i z kruszców, - spod u k CJI regIOna neJ oz o z miej.scowego kryształu
łeczno-gospodarczego
aspektu
tejo. produkcji ' J'eJ' genezy ,JU
rozwo'
.
..
.
l. s t opnla.
rozpowszec h mama Się ozdob wsrod poszczególnych
klas l u d noscl regIOnu
l w poszczegolnych Jego okolicach itp.
Wymie~ione braki sprawiają, że artykuł Pawła Bisch'a posiada wartość
tylko
.
. matenałową
h b d' i .może służyć za podstawę do dalszych b a d'an nau k owych
Slt~gaJącyc
ar zieJ w głąb problematyki.
•
o.
o.
Helena
BULLETIN DE L'INSTITUT
FRAN<;AIS
Nr. 3; juillet 1952. Dakar, IFAN, s. 735-1142.
D'AFRIQUE
•
Przeslawska
NO'IRE
t XIV
"
,
. W.nr. 3, t. XI': "Bulletin
de l'Institut
Francais d'Afrique
Noire" znajdUJą Slę..artYku~y l przyczynki z dziedziny przyrody i geografii, historii,
etnografn oraz Językoznawstwa
tzw. Czarnej Afryki Francuskiej.
. W. art~kule ,,~otes d'archeologie sur Tombouctou" R. M a u n y omawia
hI~tonę kIlku głown~c~ ?~dowli
tego miasta,
a ·mianowicie
meczetów
DJmg~ereb~r, Sankore I Sld I Yahya oraz nie istniejących już pałacu kró:ów
Mandmgo l kasby marokańskiej.
Autor traktuje
pracę swoją jako wstęp
do dalszy~h szczegółowych bada1'I. Podkreślając
trudności związane z oprac~wyw~mem
t~gO te~atu,
wysuwa na plan pierwszy fakt nietrwałości
zab~t~ow archltektomcznych
Timbuktu,
wskutek budowania
ich z gliny
~s~meJąc~ na terenie miasta dawne budowle są, zdaniem R. Mauny, zapewn~
lUZ trzecIm lub czwartym
ich odtworzeniem.
J. P. L e b o e u f i M. R o d \~ s o n.w krótkiej notatce pt. "Le s mosquees
de Fort-Lamy
(Tschad, A. E. F.) poda.Ją wykaz meczetów znajdujących
się
w Fort-Lam:y, głównym mieście Terytorium
Czadu,
'
A: L.e ,r; I c h e .w artykule p. t. "De l'enseignement
arabe feminin en
Ma~ntame.
omawia arabskie nauczanie kobiet w Mauretanii,
przy czym
stwIerd~a,. ze n~ tym obszarze nic są rzadkim zjawiskiem kobiety, znające
na pamlęc długie wersety z koranu.
Li W M~uretanii.
nauka
nie była wyłącznym
przywilejem
chłopców.
c~ne dZIewczęta I obecnie pobierają
naukę u marabutów-kobiet
zdoby
wa'ąc n'I.e.
k'Ie.d y. d"
s"
osc zn.~c~ne wykształcenie.
Na ogół kobiety Mauretanki ą bardZIej OSWIecone mz mne muzułmanki
w Afryce.
cz' Aut~~ ~~awia ~awny r~zwój nauczania kobiet muzułmańskich
i przyj ny pozmeJ~zego
Jego zamku. W Mauretanii,
którą Arabowie zawładnęli
~~; dobre dopler~ w X. w., zastali oni silnie zislamizowaną
ludność ber bet;~Sk~ o znaCZnIe wyzszym od arabskiego
poziomie kulturowym.
Obszar
Wi~ ~skutek swe~o ~do~obnionego pustynnego położenia, pozostał na uboczu
lklch wstrząsow JakIm uległ świat muzułmański. Zachował się tu szereg
972
dawnych instytucji i zwyczajów, międ~Y. innym~ zwyczaj ks~tał~enia ~obiet,
obecnie głównie rozpowszechniony
wsrod rodow marabutow
! ~bltnych
rodzin wojowników. Program zajęć dziewcząt obejmuje recytowame pewnych ustępów koranu na pamięć, Sirę, czyli biografię
proro~a,
o~ól~e
wiadomości z prawa, poezję i gramatykę. Zakres programu naukI zwęza SIę
lub rozszerza zależnie od stanowiska
społecznego uczącego się dziecka.
Artykuł zamykają wzmianki o kilku naj sławniejszych
uczonych kobietach
m<:.uretańskich. Autor wspomina
między innymi o kobietach-lekarzach.
pochodzących
głównie z rodzip wyspecjalizowanych
w tej umiejętności.
Lekarki te opiekują się wyłącznie kobietami i dziećmi. Niektóre z nich
wyróżniły się w chirurgii.
Najciekawszym
z punktu widzenia etnografii jest artykuł H. L h o t e'a
p. t. "Les boites moulees en peau du Soudan dites «Bata»", z 23 rys. i 6 tab!.
"Bata" są to puzderka kształtowane
ze skóry na formach glinianych. Są
one przedmiotem ożywionego handlu na obszarze Sudanu i Sahary. Liczne
ich okazy znajdują się w wielu muzeach europejskich.
Wyrobem "Bata"
trudni się wyłącznie tubylcza ludność czarna, głównie Haussa. W pracy
biorą udział mężczyźni i kobiety. Do mężczyzn należą cięższe czynności kształtowanie
form i naciąganie skóry, kobiety zajmują się zdobieniem.
Do kształtowania
gliny posługują się długim nożem. Krótkim, szerokim
nlJżem oczyszczają i tną skóry. Do wyrobu "Bata" używana jest skóra
z wielbłądów, wołów, rzadziej kozłów. Przygotowywanie
skór poprzedza
moczenie ich przez' 2~3 dni w wodzie, po czym usuwa się nożem szerść
i resztki mięsa. Z kolei rzemieślnik przystępuje do sporządzenia form glinianych. Kształtuje się je na deseczce, a następnie suszy na słońcu. Dalszym
zabiegiem jest wydrążenie formy nożem. po·:zynając od środka podstawy.
Zostawia się tylko ściimki o grubości mniej więcej 1 cm. Zabieg ten ma na
celu ułatwienie rozbicia i usunięcia niepotrzebnej
już formy po wykonaniu
i ozdobieniu
"Bata". Po wydrążeniu
formy, rzemieślnik
przystępuje
do
kształtowania
na niej skóry, na dolnej jej części, P::>Sypuiąc przed rozpoczęciem tej czynności formę talkiem dla zabezpieczenia
skóry od przylepiania się do gliny. Formę obciągniętą skórą suszy się następnie na słońcu,
po czym obcina się skórę nożem u góry wzdłuż ustalonej linii. Po natarciu
skóry masłem dla łatwiejszego
oddzielenia jej od nakładanego
z kolei
nowego, górnego płata skóry, kształtuje
się z niego pokrywę puzderka.
Na tym kończy się praca mężczyzn. "Bata" przechodzi w ręce kobiet, do
których należy zdobienie puzderek. Zajmują się tym żony, córki lub krewne
'wytwórców, wdrażane do tej pracy od dziecka. Na wstępie przygotowywują
cieniutkie wałeczki z wosku, o średnicy zaledwie 1 mm a długości 10-15 cm.
Wałeczki te nakładają
na puzderko
zaczynając
pracę od wierzchołka.
K$ztałtują z nich koła koncentryczne,
krzyżyki, kółka, spirale itp. Po nałożeniu i umocowaniu wałeczków z wosku zabarwiają
puzderko na kolor
czerwonawy. Barwę tę otrzymują przez moczenie łodygi prosa rdzawego
w wodzie zmieszanej z kryształkami
sody. Barwika tego używa ludność
Sudanu i Sahary do zdobienia skór, tykw, a nawet i do pisania.
Za 'pomocą piórka zanurzonego w barwiku kobieta opryskuje puzderko
w taki sposób, aby barwik pokrył wszystkie miejsca nie osłonięte woskiem.
Po zabarwieniu
przesusza "Bata" w cieniu, a następnie, w kilka godzin
973
później, powtarza zabieg barwienia i suszenia, po czym usuwa się wosk
l rozbija formę glinianą, znajdującą się wewnątrz puzderka.
Auto~ omawia różne rodzaj~ "Bata" wytwarzane
w Agadez. Posiadają
one sw.oJe odrębne nazwy w języku
Haussa,
przejęte
następnie
przez
Tuaregow. "Bata" wykonywane są niemal wyłącznie w Agadez i w Timbuktu.
W innych miejscowościach
wytwórczość ta jest slabo rozwinięta.
Ne. Saharze znany jest dotychczas jeden tylko taki ośrodek wytwórczości
przy ty~ ~echnika wyrobu różni się od techniki stosowanej
w Agadez:
D.c ~doblema puz?erek st?,sują szablony do malowania. Omawiając zagadnJe~le po~hodze~lla "Bat~
~ Ag.adez Lhote stwierdza pewne ich związki
z nIezdobIOnymI naczYnIamI skorzanymi,
spotykanymi
w Sudanie Płdn.
or~z z. powszechn~e używanymi tego rodzaju wyrobami u pasterzy saharyjSklch l u Tua:egow .. W pracy autor opiera się na własnych obserwacjach
l na dostępnej mu hteraturze.
Należy żałować, że nie omawia warunków
pracy r:emieślników
agadeskich i nie mówi nic o układzie miejscowych
stosunkow gospodarczych i społecznych.
Artykuł
J. F o u r n e a u p. t. "Sur des perles anciennes
de pate
de verre provenant de Zanaga (Moyen Congo)" mówi a paciorkach z nieprzezroczystej masy szklanej, pochodzących z Zanaga, w środkowym Kongo.
Tego .tyPU ozdoby s~ ogromnie rozpowszechnione
na obszarze "czarnej"
Afr~kl. A~t?r starał SIę rozwiązać zagadnienie pochodzenia tych paciorków.
a ~lanowIcle, czy są one zabytkiem wytwórczości starożytnego Egiptu czy
tez w~tworem czasów. znacznie późniejszych. Fourneau uważa, ~e w~stępowame ~z~lanych pacIorków egipskich w odległej miejscowości środkowego
Kongo me Jest rzeczą szczególnie zadziwiającą. Wiadomo bowiem, że były
one, wyt:va~za~e w s.tarożytnym Egipcie dla celów wymiany z ludami
ba:'?arzyn,sklml,
u ktorych faraonowie
zaopatrywali
się w niewolników,
kos~ sł?mową, kadzidła i złoto. Drogą dalszych wymian docierały takie
~acI~:kl do wy?rzeży morza Sródziemnego i Czerwonego, do Nubii, TripolIta~ll1, ~a~ary l ;\fryki środkowej aż do wybrzeży Atlantyku. Zdobyły one
soble. wsrod ludo:v nie posiadających
bezpośredniej
styczności z Egiptem
osoblIw~ znaczeme. Zamiłowanie
to wykorzystali
najpierw
Fenicjanie
nastę~~Ie handlarze niewolników, wreszcie kupcy nowożytni różnych naro~
dowo~cl. W .ty~ celu i w Europie, począwszy od XVI w. wytwarzano tego
rodzajU paCIOrkI m. in. w Wenecji i w Niemczech.
A. L e r i c h e w krótkim artykule p. t. "Vocabulair'e du chameau en
Mauritanie:' omawia słownictwo mauretańskie,
odnoszące się do wielbłąd~w. Podaje on około 200 nazw, związanych z tymi zwierzętami, wydziela;oąc.pewnegru~y
słów oznaczające poszczególne okresy z życia wielbłądów
lub Ich hodowlI. Wyodrębnia m. in. nazwy okresów rozwoju wielbłąda.
Osob':ą grup~ stanowi~ liczne bardzo określenia odnoszące się wyłącznie
d? WI~lbłądzICY, do rożnych jej stanów, mleczności, dojenia, karmienia
CIeląt Itp. ?bszcrne. jest również nazewnictwo
związane z poszczególnymi
momentamI h~dowlI .. WY~drębn.ione są. także liczne słowa odnoszące się
~~ tre~ury wIelb.ł~~ow? Jucz~ma, okres lania stad itp. Oddzielną grupę
,t«nowlą słowa rozmcuJące WIelbłądy - wierzchowce.
Do dziedziny wyłącznie językoznawstwa
należą obszerne artykuły _
R. P. C u e no t p. t. ,.Essai de grammaire bobo-oule (dialecte de Massala)" .
975
974
dialectes du Moyen - Togo", ten ostatni ze słownicz. J B e I' t h o P t. " L es
.
..
h dialektów i 1 mapą·
kiem poszczegolnyc.
danie Ch L e C o e u I' z misji naukoDalej kwartalnik
zadwle:a .sprakwolzUdO'W
Ted'a p t Compte rendu d'une
.
l
zba aUla Języ a
, . ."
.
wej wysłane) ce em
. d' BI'ura Instytutu
Badań Saharyjskich
UUl'g r'" wypOWlC z
k'
N
mission au
I e .'
, tzw
nacJ'onalizacji"
Sahary; notat I
AlgIerze w sprawIe
."
"k
Wersytetu w
d . d . Y zoologl'i etnografii i geografii, wreszcIe krom ę
'bl'
f'czne
z
zle
zm
•
,
.
d .
b J lOgra I
k'
Afryki Czarnej obejmującą
sprawozdama
z zlar tytutu Francus lego
."...
't
n,s ,.
,,, naukowvch omówienia pubhkacj: odczytow I p,
łalnosCJ mIsJI
.,
k
Maria Frankows a
1
BULLETIN DE LA SOCIETE ROYALE BELGE D'ANTHROPOLOGIE
ET DE PREHISTOIRE, Rok 1949-1950, t. LX-LXI,
str. 321.
..
ow ższe czasopismo naukowe, wychodzące w Belgii nakła~em BelglJP
y
..
'
t k' .. Ministerstwa
Oświecenia pubhcznego, poki~j FUnd,aC);
~s~:;;je',
zagadnieniom antropolog 'i i arch"o'ogii;
śWIęcone )es , )
.'
t
. wyłącznie artykuły z tych dwu
na treść jego składają SIę ,za em prawIe
~7:~~~~~
dziedzin n~~o~~~h~a
lata 1949-1950 przynosi, oprócz Statutu i sprawo,Tom . d n' l' z)'azdów organizowanych
przez Societe Royale BeIge zdan z posle ze
ł
b' matyce etno? artykuły
o treści ściśle antropologicznej, 4 ar~yku y °bPro .ew 26 artyku"
.'
b a t materiał archeologIczny ze rany
socjografIczne) oraz
Oba Y,
dokładny przegląd materiałów uzyłach sprawozdawczych.
StanowIą one
ko aliskowych jak
skanych drogą, systematycznie
~u:~~~oan:yc~ ~a~k~~ie
Postatnich 15-20
;również znaleZIsk ?rzypad·~~WYc .k o ..
pozaeuropejskich
w szczególności
lat na tereni.e Belga, Franc)1 oraz raJow·
,
zaś Konga Belgijskie~o..
'.
rodzaju broń i narzędzia krzemienne
Materiały te obeJmUją roznego
""
h i opracowane
są przez
z paleolit~ oraz. pr~ed~ioty
~ ~~o~e~~~~I:~:,Z~~OY,Hasse, Hamal-Nandrin,
specjalistow, takIch Jak. Ange ro,
M. Ophoven i in,
.
.
'
.
t t'
na terenie Afryki
Z zabytkami archeologicznymi
znaleZlOnkY~1os ~~~~um Konga Belgij,
. M a u I' i c e B e c q u a e I' t, us osz
,
znpoznaJą nas.
k ł h' 1 Ubanghien
acquisitien nouveLe pour
skiego w Tervuren, ~ arty ~ ac d' . ette cultur~, 2. Seconde contribution
la connaissance de ll~~entalrel
e ie~-e dans Ie Bassin de la Haute Lulua,
i:l la connais~anc~ de l age, de a p , ,_
de la
ierre dans la region de
3. ContributlOn a la conalss~nce de l,ag~ MP;m~ue 6. Pierres trouees de
Bolobo, 4. Le Likombo, 5, Pierre ~rouee e
'
h ~ I' _ Steles et pierla Cote d'Or et essai d'interpretatlOn;
M. L a ~ a c 't
~ _ L'age des pierres levees fi l'ile de Pacques i P, L e n ck - C e v 1 c
res percees au Congo Oriental.
.
o is znalezisk należących
Są to prace materiałowe
daJące. dokład~y B ~ i 'skiego gdzie istniały
Jo autochtonicznej
kultury na te:'eme ~ong~., eS~~doa, Swiadczą o tym
dwa ośrodki ekspansji kulturowej
- U a~g, I l
l rtu
jak: pięściaki
zna:ezione przedmioty
pochodzące przewazme
z pa eo l , ,
i ostrza jedno- i dwustronne, skrobacze, świdry, drapacze, piłki i rylce oraz
kamienie drążone. Niektóre z tych narzędzi i broni jak "likombo" (ostrze)
są dziś jeszcze przez tubylców używane i stanowią bardzo typowy przykład
stosowania broni jako narzędzi.
Wreszcie, krótki przegląd badań archeologicznych
i ogólne zestawienie
osiągniętych
wyników dotyczących
całokształtu
kultur południowo-afrykańskich
na podstawie
szeregu zbadanych
miejscowości
daje Ha s s e
w artykule "Bibliographie Sud-Africaine".
Równie interesujący
jest materiał
wykopaliskowy
z terE:nu Belgii
i Francji, opracowany w siedemnastu różnych artykułach.
Obejmują one
całokształt prac archeologicznych,
których wyniki pozwa:ają na przeg:ąd
dokonanych znalezisk należących do wszystkich epok, od paleolitu począwszy a skończywszy na średniowieczu
- najnowsze bowiem wykopy pod
fundamentami
zniszczonych w ostatniej wojnie kościołów w Belgii wykryły w różnych miejscowościach
stare zabytki sięgające okresu Karolingów, co nie jest bez znaczenia dla historii architektury
średniowiecza 1.
Spośród wspomnianych opracowań z terenu Belgii na szczególną uwagę
zasługują następujące artykuły:
H. A n g e l r o t h - l, Grande pointe double neolithique, 2. Microlithes du
paleolithique
superieur provenant
des cavernes de Goyet et de Spy.
G, H a s s e - 1. Le debitage du silex du Boulonnais en Basse-Belgique,
2. Outils de potiers pret-et
protohistoriques
trouves
en Be:giąue.
3. Mors de chevaux protohistoriques
en Belgique. A. Un chaudron
en bronze de l'age du bronze trouve li Termonlie. Un vase en ,bronze
trouve fi Wichelen,
H. D a n t i n e - Note sur l'emploi du "quartzite
de Wommersom" aux
temps prehistoriques.
L. E lo y - Grande pointe mousterienne
de Goyet.
M. O p h o v e n et J. H a m a l - N a n d I' i n - Melanges d'archeologie prehistorique.
Przykładowo
omówimy nieco obszerniej artykuł pierwszego z powyższych autorów:
"Microlithes
du paleolithique
superieur
provenant
des
cavernes de Goyet et de Spy", w którym autor daje opis mikrolitów,
drobnych krzemieni należących
do paleoli~u, na które dotychczas mało
zwracano uwagi. Literatura bowiem traktująca
o nich dotyczy raczej okresów późniejszych. Nie można negować, zaznacza Angelroth, że w paleolicie
używano drobnych krzemieni łupanych; ważne też jest by prześledzić rozwój tego przemysłu od początku jego ukazania się, tj. od okresu mustierskiego do końca epoki kamieni, kiedy zanika. Dotychczasowa
metoda
wykopaliskowa
mylnie interpretowała
tę produkcję,
pod'{reśla
autor,
bagatelizowała
ją lub
zgoła ignorowała.
Pr6bując
dokladnie
określić
nazwę "mikrolit" opowiada si,ę autor za stosowaniem jej dla pTzedmiotów
z krzemienia nie przekraczających
swymi rozmiarami 30 mm.
Mikrolity występują zawSze równocześnie z narzędziami o rozmiarach
zv,,":vkłych,Żadna epoka nie charakteryzuje
się wyłącznym używaniem mikrolitów, żadna bowiem rasa ludzka, pisze autor, nie zadawalała
się na1
62
Zob. artykuł
M,
Breuer
-
..Quelques
feu\l1es recenles
en Belgique",
s. 309.
977
d'
czy bronią wyłącznie mikrolityczną, która występuje ,jak wiadomo
rzę .zIem
leolicie J'ak w mezolicie i neolicie. Znalezione przez autora
zarowno w pa
l
..'
i innych' archeologów okazy dowodzą, że mikr~1ity są ty ko zn:meJszeme:n
arzędzi człowiek bowiem, od paleolItu począwszy, mIał tendencję
zwy kł yc h n
'.
.,.
k
d k"
któ
k
d
dukowania rozmiarow narzędzI. To zJawls o re u CJI,
re wy aOj rewszystkie wczesne okresy produkcji
ludzkiej i które zmierza do form
zu ą
.
d k ..
·t
h
o
mikrolitycznych,
stanowi postęp w techmce pro u CJI pryml ywnyc
sp-
Na marginesie nasuwa się jeszcze następująca
uwaga: tytuł omówionego czasopisma jak i jego treść wskazują na to, że nauka na zachodzie
nadal stosuje tradycyjną
terminologię,
mianowicie:
zamiast "archeologia"
używa wyłącznie terminu "prehistoria";
ta niekonsekwencja
została przez
naszą naukę już przezwyciężona.
Helena Przeslawska
łeczeństw.
W konkluzji zwraca autor uwagę na fakt, że istnienie licznych zabytków archeologicznych
w formacie zwykłym jak i zmniejszonym
ws'kazuje
n' to że oba typy okazów stanowią jednolitą całość i że wobec tego mikroli~y badane być winny w powiązaniu z całokształtem
przedmiotów
krzemiennych znalezionych w obrębie danej stacji archeologicznej.
Słuszna ta
uwaga metodologiczna świadczy o tym, że autor nie poprzestaje na metodzie tradycyjnej,
w której na pierwszy plan wysuwa się szczegółowy opis
i analiza formalna, która nie odpowiada złożonemu rozwojowi zabytków
i wiedzie do schematu poza którym ginie człowiek i jego działalność pro-
"ANTH,ROPOS" Revue Internationale
d'Ethnologie et de Lingulstique.
t. 48 roczmk 1953. (Wyd. Anthropos-Institut,
Szwajcaria).
dukcyjna.
Ta dbałość o właściwe metodologiczne ujęcie zagadnienia
charakteryzuje wszystkie wymienione artykuły i sprawia, że w porównaniu z opracowaniami dotyczącymi zagadnień antropologicznych
czy ogó:nych - jak
np. artykuł
Pierre
A. R a d wan s ki - ~ z i ~ a g e 1'a pt. "Pro.~lemes des
Syntheses de la Science de l'Homme", ktory Jest tytlOWO f~rmal.lStyczn~ ~
dział archeologiczny
omawianego
czasopisma
przedstawIa
mewątpllwle
większą wartość naukową.
Ponadto,
autorzy
poszczególnyc~
a~tyku.łÓW
podają na zakończenie wykazy bibliografii, co pozwala czytelmko.wl ZOrIentować się w całokształcie
publikacji
naukowych,
które ostatmo ukazały
się na zachodzie.
Na zakończenie warto również zwrócić uwagę na trzy niezmiernie interesujące artykuły,
mianowicie:
F. T w i e s s e l m a n n'a pt. "Les representations de l'homme et des animaux quaternaires
decouvertes
en BelgIque", w którym autor omawia przedmioty sztuki paleoli~ycznej, do ~t?rej
zalicza znalezione na terenie Belgii różnorodne
rysunkI przedstawIające
ludzi i zwierzęta, ponadto ozdoby, paciorki i wisiorki oraz figurki kobiece
z kości słoniowej pochodzące z okresu oryniackiego, dalej - artykuł Jeanne
G r i p e k o v e n pt. "L'interpretation
des Yab- Yum ti~hetains",
~mawiający sztukę związaną z różnymi formami kultu na tereme T~betu, 1. wreszcie artykuł G. H a s s e'g o pt. "Le chien Tarasqu~, Ie chIen. ChIhuahua
et Ie culte solaire' les sacrifices des chiens au Mexlque, en Chme, en Europe" - dający ~ historycznym
przekroju
porów~a,:,cze
studi,um dotyczące zagadnienia kultu psa na terenie Meksyku, Chm l w E,:rople. Zaga.dnienie to opracował autor na podstawie licznych eksponatow
wystawlO~
nych w 1940 roku na wystawie czasowej w Króle:V7kich M,:ze~ch Szh~kl
i Historii (Musees Rovaux d'Art et d'Histoire) (mIeJscowoŚCI me podaje).
Zarówno ostatni ~rtykuł
jak i większość opracowań
materiałowych
z dziedziny archeologii posiada liczne i dokładne ilustracje zebranych przed·
miotów zabytkowych,
co niewątpliwie
podnosi ich wartość naukową·
~a 48-y tom czasopisma "Anthropos" złożyły się 3 zeszyty, wydane
koleJ~o ~ .1953 r. (F~s~. 1-2, 3-4, 5-6).
Zewnętrzna,
tradycyjna
szata
Jak rown?ez układ trescI pozostały nadal bez zmian, a więc jak w tomach
poprzedmch.
W .tematyce artykułów, składających
się na zasadniczą treść
tego tom~ na pler,:,szy plan wysuwają się zagadnienia
społeczne, religioz~awcze, .Nzykowe. l .folklorystyczne. Zarówno dobór tematyki jak i metoda
uJmowama. z?ga~men przez większość autorów nacechowane są idealizmem,
często ummeJsza~ącym wartość przedstawianych
materiałów. Działy: A n a'"
1~ c t a et
d ~;1 ~ a m e n t a a także M i s c e l a n e a w każdym z zeszytow -. zawler~Ją, ~a~ zwykle, bardzo interesujące wiadomości o aktualnych
0~krYC1aC~, oSlągn:ęc1ach i publikacjach.
Bywają one podane często między
wle~szaffil wYPo::V1edz.idyskusyijnych lub w lapidarnych
notatkach
działu
.,~nl s C e l a n e a . Kazdy zeszyt zamyka obszerna bibliografia, spis wydawmetw otrzymanych oraz nadesłanych do redakcji czasopism.
P:
Treść l-go zeszytu
stanowią
artykuły:
W. H e i s s i g: Wyparcie szamanizmu
przez lamaizm w XVII wieku
według źródeł mongolskich (A Mongolian Source to the Lamaist Supression
of Shamanism in the 17-th Century).
. .Tema:zapowiedziany
w tytule rozwija autor w oparciu o materiały
?lb.lIografl.cz~e,. d.otyczące właściwie biografii tybetańskiego
lamy "N e y_
l C 1- t o Y l n , zYJącego na przełomie XVII w. Jego to działalność misyjna
na ~zecz buddyzmu
głównie spowodowała
zan:k dawnego, czystego szamam.zmu w Mongolii. Szamanizm
ten wraz z bardziej jeszcze archaicz?ym1 .?ozostałościami .pierwotnych
religii lokalnych, z praktykami
ekstazy
l magli, został wchłomęty przez buddyzm, Zasadniczy impuls dynamice tego
procesu nadały misyjne metody lamy Neyici-Toyin.
Rua
M. P a u weI
n da).
Z
.
s: Zwyczaje
pogrzebowe
w Ruanda
(Osages funebres
au
kań .wyczaJe pogrzebowe, jeszcze współcześnie praktykowane
przez miesz. cow Ruandy (Afryka środk.), noszą cechy wielkiej archaiczności. Zda~l~r;: autora artykułu, mogą one być tożsame ze zwyczajami pogrzebowymi
~l<; w o~res~ przedi proto-historycznego
Europy i Azji. Pozycja w jaką
u. ł~da SIę Ciało zmarłego, przedmioty
jakie wkłada się mu w ręce luh
.
" l spow1Jama
....
.
iumIeszcza
z
. obok .' niego sposoby w1ązama
clała, lIczne
zakazy
wyczaJe, zWIązane z pochówkiem osób zmarłych. zdają się być cechą
62*
,
~
'j
978
fi
. tylko dla kultury obszaru Ruanda, lecz były niegdyś rozspecy c~n~ me także u wielu ludów obszaru Eurazji. podobnie stosunek
powszec łmonektól'y zginął od uderzenia piorunu, jest charakterystycznie
do zmar ego,
.
. l d
'l
b
.
..
d
t wy J'aką w takim wypadku zaJmuJa u y Wle u o szarow
zbllzony
o pos a
,
•
'
poza Ruandą a nawet poza Afryką·
H. N a c h t i g a 11: Podwyżkowe pochówki W.północnej i środkowej Azji
(Die erhoehte Bestattung in Nord.- und HOc~~sl~n).
.,.
.
Istniał szeroko rozpowszechmony
w AZJI połnoclleJ l srodkoweJ zwyczaj umieszczania zwłok osób zmarłych na konst~uowa~ch
:0 t~g? ~elu
platformach
lub po prostu na drzewach. z~yczaJ ten ,ywa wYJa~many
jako powstały w strefie długich i. ba~dzo. sIlnych ,mrozow, .powodUJą~yC~
głębokie i długotrwałe
zamarzame
ZlemL To. zas :utrudmało
poch0v.:kl
wziemne. Obok tego działała także chęć zabezpIeczema. zwłok przed ZWIerzętami.
Zdaniem
autora
artykułu,
wniosek
ten me da SIę utrzymać
w świetle pełnieljszych materiałów. Pochówki platformowo-palowe
praktykowały prawie wszystkie ludy północnej i środkowej Azji, n.awet w ~~runka:::h, gdzie wymienione czynniki klimatyczne były znac~me ł?godn~e~sze. Istnieje natomiast
interesująca
parale:a
tego zwyczaJu, mlano~cle
Zwyczaj zawieszania lub składania, na odpowiednich palowyc~ pod.wyzsze~
niach, czaszek i kości zabitych zwierząt. Wiąże się to z wier~em~m. ze kO~CI,
jako naj trwalsze z części ciała, niezbędne są do odrodzema SIę .tak z';lerzęcia, jak i człowieka. Obok tego czynnik~em bardzo isto~nym Jest. WIara
i wyobrażenia
o świecie umarłych, w ktorYI? przl~byv.:aJą dusze l skąd
wracają na świat. Są to, względnie były to WIerzema megdyś typowe dla
ludów myśliwskich na obszarze przez auto:a om~wianym. ?ne to .właśnie
spowodowały powstanie praktyk, na podłozu ktor~ch ro.zw:nęłY. SIę zwyczaje pochowków podwyżkowych.
Fakt, że tak WlerZe11'la Jak l ~raktYki
pogrzebowe ludów pasterskich
Azji środkowej są p.od~bne d~ .połnocn~82ljatyckich świadczy, zdaniem autora, o kulturalne]
CIągłOŚCI l zasadmczym kulturowym
pokrewieństwie
tych ludów.
M. Van
o v e r b e r.g h: Religia
i magia
Isnegów
(Religion
and Magle
among the Isneg).
.
.
Przedmiotem artykułu jest opis wyobrażeń duchów oraz OplS zabl~gó:v
i praktyk magicznych ludu [sneg, zamieszkałego
w górzystym relon1e
Luzon'u
(Filipiny).
J. H a e k e l: Przyczynki do kulturowego uwal'stwienia w Brazylii /Neue
Beitraege zur Kulturschichtung
Brasiliens/.
Jest to dokończenie rozprawy, której część pierwsza została wyd~u~owana w 47-ym t. "Anthropos'u" (s. 96,3-991). Niniejsza część, podobme Jak
poprzednia, zawiera niezmiernie interesujące mate~iały, ~tnogr~ficzne, dotyczące szeregu brazylijskich
ludów, a w szczegolnoscl ludow ~ o.r o r o,
Kar a j a i T u p i. Wnioski, jakie autor wyprowadza
po zestawIemu szeregu danych etnograficznych,
wskazują na fakt, że u. podstaw kultur l.udów wschodnio-brazylijskich
leży dawna kultura myśhwska, która rozmesiona po szerokim obszarze Brazylii, przyjęła różne warianty. Ta najdaw-
T
r,'
j'
979
niej sza kultura
łowców przyniesiona
została
do Ameryki południowej
z kontynentu
północnego. Przyjęcie tego wspólnego podłoża kulturowego
wyjaśnia i tłumaczy wiele wspólnych składników
w kulturach
poszczególnych ludów brazylijskich,
co autor wykazuje na przykładzie
ludów
B o r o r o, Kar a j a, G e, T u p i i i. Zetknięcie się z ludami o kulturze
wyższej, zwłaszcza z wyżyny peruwiańskiej
spowodowało
zróżnicowania
m. i. przejęcie kopieniactwa Wyodrębione przez W. S c h m i d t a w 1913 r.
"totemistyczne"
oraz "wolno-macierzyste"
kręgi kulturowe przedandY.iskiej
(zachodniej) części Ameryki połudn., nie dadzą się nadal utrzymać. Dwuklasowe kultury totemistyczne i quasi-totemistyczne
w Ameryce tropikalnej zdają się być ze sobą wewnętrznie powiązane. Zarazem są one właściwe
ludom kopieniaczym. Jednak nie da się stwierdzić ich wyrastania
z konkretnej warstwy kulturowej, jakie autor na tym obszarze wyróżnia. Cechy
matriarchatu
występują tu w sposób nierówny i w zależności od stopnia
rozwoju u różnych ludów, w różnych przejawiają
się formach. Występudące tu również tajne związki mężczyzn także wyrastają
z dawniejszej
warstwy kulturowej.
Za taką autor uważa kulturę ustroju macierzystego.
W końcowej części artykułu
autor rozważa możliwość pochodzenia
poszczególnych składników kulturowych ze Starego Świata i przeniesienia ich
drogą kontaktów
transpacyficznych.
Ilość argumentów
przemawiających
na korzyść tej hipotezy stale wzrasta, mimo to autor wstrzymuje się jeszcze
od ostatecznej na temat ten wypowiedzi.
Wnioski końcowe, podsumowujące rozprawę, zestawia autor w precyzyjnie
sformułowanych
punktach,
wskazując w zakończeniu, że szereg jeszcze zagadnień kulturowych z obszaru
południowo-amerykańskiego
należy I'lozwiązać, zan:m zostaną zapełnione
luki i rozwiązane wątpliwości związa.ne z historią kultury tego obszaru.
F. J. N i c o l a s: Opowiadanie z refrenem śpiewanym z E l a w Górnej
Wolcie (Un conte a refl'a,jnC'hal11tE~,des l'Ela de la Haute-Volta
(A. O. F.)).
W języku "e l e" ten typ folklorystycznego
utworu nosi nazwę "esonu".
Tok opowiadania przeplata się z refrenem, który w odpowiednich moment"ch podchwytuje i śpiewa audytorium, słuchające narratora. Treść refrenu.
oczywiście, sensem swoim uzupełnia tekst opowiadania. Autor przedstawia
oryginalny dokument folklorystyczny w fonetycznej transkrypcji
i dos~ownym tłumaczeniu. Opowiastka przedstawia
bajeczkę o dwóch turkawkach.
z których jedna kradnie drugiej 'pisklę. Powołany sędzia stawia przed tur~
kawkami gliniane dzbany, rozstrzygając, że ta jest matką pisklęcia i ta je
ofrzyma, która łzami dzban taki napełni.
R. M. B e l' n d t: Jeden dzień z życia D i e ri, przed jego zetknięciem
się z cudzoziemcami (A Day in the Life of a Dieri Man before Alien Contact).
Andrzej Di b a n a. 58-letni Australczyk
z plemienia Dieri. w czasie
swego pobytu w lecznicy w Adelaidzie, opowiedział o swoim życiu, o stosunkach i zwyczajach ludu Dieri. Ze współudziałem
T. Vo g e l s a n g'a.
znającego język Dieri, opowiadanie
to ujęte zostało w opis jednego ze
zwykłych. codziennych dni, jakie ów Dibana przeżywał w koczującej grll-
ie współplemieńców,
zanim zetknął się z cywilizacją białych. Na margi~esie wspomnień i refleksji, w opisie tym niezwykły autor odtwarza obraz
codziennych zajęć łowcy z grupy Dieri, jego uciech, trosk, obaw i wzruszeń. A obok tego widać dość wyraźnie obraz stosunków rodzinnych, gospodarczych i organizacyjno-plemiennych.
Powstał w ten sposób oryginalny
dokument, tym wartościowszy, że napisany w dokładnej transkrypcji
fonetycznej
przy udziale
Dibany.
D. S Ich r o e d e r: Religia Tujów z obszaru
Sining (Kuku-nor)
(Zm
Religion del' Tujen des Sininggebiets).
Jest to końcowa część pracy, której rozdziały poprzednie zostały umieszczone w 47-ym tomie czasop. "Anthropos" (s. 1-79. 620-658, 822-870).
Religia Tujów nie przedstawia
jednolitego, zwartego kompleksu. Spleciona jest z różnych, co do pochodzenia, wątków. Jest to wynikiem geograficznej sytuacji
obszaru
Tujów oraz licznych kontaktów
kulturowych
z ościennymi ludami, a w szczególności z Chinami. Najsilniejszym z procesów religijnych
na tym obszarze była, wyrównawczo
działająca, fala
lamaizmu. Wchłonęła ona wątki dawnych kultów oraz wierzenia i praktyki szamanizmu. Badania tych coraz niklejszych śladów kultowych możnaby, zdaniem autora, wykorzystać
dla poszukiwań etnogenetycznych
i d~-a
odtworzenia dziejów tego obszaru, zwłaszcza gdyby w kierunku tym takze
wykorzystano materiały językowe i ludową literaturę tego obszaru. Wielce
pomocnymi mogą w tym być także chińskie źródła pisane. Tymczasem
jednak liczyć się należy z bardzo szybkim zanikiem kulturowej
odrębności
Tuj ów, pod wpływem otaczającego ich żywiołu chińskiego. Nie chodzi tu
o jakąś ekspansję czy polityczny podbój a1bo podporządkowanie
Tujów,
lecz o zwyczajny proces wyrównawczy,
w którym to, co stare ustępuje
przed tym, co nowe i pos'tępowe, tak jak drewniana socha ustąpiła przed
pługiem. "Kiedy wnukowie obecnych Tujów, pisze autor, staną się dziadkami, zasięg chińskiej kultury wzrośnie o nowy obszar, który od innych
chińskich prowincji będzie się różnił tylko podobnie jak według chińskiego
przysłowia prowincje Chin: Co dziesięć mil inna mowa. co IstO - zwyczaj.
A przecież mimo to, wszystko to Chińczycy".
M i c r o - B i b l i o t e k a A n t h r o p o s'u:
Rękopisy niektórych prac, nadsyłanych do redakcji są obszerne, często
wysoce wartościowe,
ale dotyczą zagadnień,
interesują1cych stosunkowo
szczupłą garstkę specjalistów. Prace te nie mogą zatem być drukowane na
łamach czasopisma. Tym niemniej redakcja zdecydowała się wydawać je
w postaci fotokopii filmowych, na taśmach 35 mm, które łatwo można o~:
czytywać przy pomocy niewielkiego, domowego rzutnika. W tej kategorll
wydawnictw
ukazały się m. i. słowniki i gramatyki
trzech papuaskich
języków, mianowicie języka ,.g e n d e" (A. Aufeningers), c h im b u (A. Schaefer) i jęz. "m u l' i k" (J. Schmidt).
Z ciekawszych notatek w dziale "Analecta
et Additamenta"
zeszytu l-go wymienić należy kilka. Pierwsza z nich to E. A. W o l' m s'auwagi na temat austra-lijskich. obrzę-dowych b~bnóVl'. trąbek i słupów. <po-
czynione na marginesie książki R. M. oraz C. H. - B e l' n d t'ó w "Sexual
Behavior in Western Arnhem Land" (New York, 1951).
Druga z nich - to omówienie wyników, -jakie daje tzw. "kalendarz
atomowy". Zrazu entuzjastycznie
rozreklamowane
próby datowania archeologicznych materiałów o strukturze
organicznej, przez zastosowanie urządzenia, którego podstawą jest radioaktywny
izotop węglowy, zwany c-l4,
nasuwa obecnie wątpliwości. Wahania wyznaczników
czasowych są dość
znaczne i niekiedy odbiegają od dat ustalanych inną metodą. W sumarycznej ocenie, autor notatki K. J. N a l' l' wnoskuje.
że zanim archeologia
i paleontologia będą mogły opierać próby datowania na omawianym wynalazku, doświadczenia i badania nad stosowaniem c-l4 muszą ulec znacznemu pogłębieniu i udoskonaleniu.
Do interesujących
etnografa
uwag zaliczyć także należy
notatkę
K. J e t t m a r'a na temat początków hodowli rena a to w związku z radziecką ekspedycją chakaską - L. R. K y s l a k o w'a w 1950 r. (Sovietskaja Etnografija, 2/19'52, s. 3;9-49).
Drugi z kolei zeszy't "A n t h l' o P o s'u" w 1953 r. zawiera
kuły i rozprawy:
nast.
arty-
Th. A. S e e b o k: Konstrukcja
i treść magicznych zaklęć Czeremis6w
(The Structure and Content of Cheremis Charms) Cz. r.
Słowo "charm", użyte przez autora rozprawy w jej tytule odpowiada
znaczeniem
łacińskiemu
"i n c a n t a t i o e t a d j u l' a t i o m a g i c aU.
W rozprawie tej przedstawiona
jest psycho-socjologiczna
metoda
analizy
folkloru oraz logiki ,tzw. "myślenia magicznego". Tematem analizy, demonstrowanej przez autora, są formy słowne, mówione i śpiewane, jako zabieg magiczny, u Czeremisów, podstawy ich związków logicznych i semantycznych. Metodę tę au tor nazywa a n a l i z ą s t l' U k t u l' o W ą. Idealizm
tej metody czyni ją powierzchowną.
Autor nie sięga do ekonomicznego,
materialnego
podłoża, z którego wyrasta
semantyka
pojęć, uźywanych
w magicznych formułach i śpiewanych zaklęciach.
J. I t t ID a n n: Księżyc i miesi,ące w zachodnim Kamerunie (Mond und
Monate im vorderen ,Kamerun).
Księżyc zajmuje wyobraźnię
tubylców Kamerunu
w stopniu daleko
większym aniżeli którekolwiek
z innych ciał niebieskich. Fakt ten zdaje
się wynikać z mnogości form i różnych zabarwień w jakich księżyc się ukazuje. To też według wyobrażeń tamtejszego ludu, tok codziennych zdarzeń
pozostaje w stałym związku z księżycem. Fazy i okresy księżycowe stały się
więc kalendarzem czynności gospodarczych i cyklów życia społecznego i rodzinnego.
U. R. E h l' e n f e l s: Pokrewieństwa
ludu K h a s i w czterech tamto
dialektach. (K h a s i K:mhip in four Dialects).
Autor referuje wyniki terenowych badań nad systemem pokrewieństwa
ludu Khasi w Indiach, na pograniczu Assamu. Nazewnictwo różnych stopni
i stosunków pokrewieństwa
zestawia on w 4-ch kolumnach, zawierających
znaczeniowe odpowiedniki w 4-ch dialektach językowych tamt. ludu.
983
982
:l
:f
d
A. G e r s t n e r: Z życia i społecznych stosunków
ludu We wa e kB o i k i n w północno-wschodniej
Nowej Gwinei (Aus dem Gemeinschaftsleben der Wewaek-Boikin-Leute,
Nord-Ost Neuguinea).
Autor ogłosi! już kilka artykułów na temat ludu Wewaek-Boikin.
Tym
razem daje w krótkim zarysie opis życia w tamtejszych wsiach, opis totemistycznej, dwuklasowej
organizacji, stosunków własności, zwyczajów wojennych itp. Ciąg dalszy tego artykułu drukowany
jest w 3-im zeszycie
czasopisma Anthropos 48-go tomu (1953).
M. Van o v e r ob e r g h: Religia i magia I s n e g ó w (Heligion and Magic among the Isneg.)
Jest to ciąg dalszy artykułu, zapoczątkowanego
w poprzednim zeszycie
Anthroposu.
Niniejsza,
druga część, zawiera opisy edukacji,
ceremonii
wyświęcania oraz czynności tamto czarowników, zwanych w języku Isnegów
"d or a l' a k i t". Z kolei następuje omówienie niektórych zabiegów, wykony-'
wanych przez czarownika, opis zakazów. jakie go obowiązują oraz pozycji
społecznej, jaką zajmuje.
F. N i c o l a s: Etnograficzne teksty ze wschodniej części T a m a j e q des
lullemeden (Texts ethnographiques
de T a m a j e q des lullemeden de l'est.)
Teksty te zebrał autor wśród Tuaregów kolonii francuskiej na obszarze
dorzeczarz.
Nigru. Zawierają
one interesujące
wypowiedzi tubylców na
temat ich pasterskiego
trybu życia, techniki wypasania stad na stepowopustynnych obszarach i wędrówek ze stadami, oraz na temat stosunków
z innymi, sąsiedZJkimi grupami, wreszcie o hodowanych zwierzętach, o dzikich zwierzętach pustyni, o psach, polowaniach oraz o osiadłym trybie życia
grup, zajmujących się rolnictwem w oazach. Teksty spisane są w języku
tuareskim
w fonetycznej
transkryplcji
z tłumaczeniem
dosłownym oraz
stylizowanym.
H. A u f e n a n ge r: Próby tekstów języka Nondugi (Środkowa Nowa
Gwinea) [Textproben
der Nondugl-Sprache
(Zentral Neu-Guinea)].
Autor przedstawia
fonetyczną transkrypcję
trzech podań tubylczych
z Nowej Gwinei, zebranych u ludu W i l k a n e. Tytuły OIPowiadań: "Zemsta
obrażonej kobiety", "Dlaczego ludzie muszą umierać" i "Zarłoczna staruszka". Teksty objaśnione
są dosłownymi
oraz stylizowanymi
objaśnieniami w jęz.niernieckim.
A. F r o e l i c h: Heligijne pogiądy H am b u k u s z u z nad Okawango
(Heligioese Anschauungen
der Hambukuschen
am Akawango im noerdlichen Suedwest-Afrika).
Na treść artykułu składają się: Główne wiadomości o grupie Hambukuszu (grupa murzo Bantu nad rz. Okawango). Nazwa naczelnego bóstwa.
Znaczenie tej: nazwy i jej pochodzenie. Stosunek owego bóstwa do ludzi
i ludzi do tego bóstwa.
I:.
t
li
W. H e i s s i g: Wyparcie szamanizmu przez lamaizm w XVII wieku
w świetle źródeł mongolskich.)
(A. Mongolian Source to the Lamaist SUPlPression of Shamanism) (Dokończenie.)
Artykuł zapoczątkowany w poprzednim zeszycie Anthroposu, omówiony
został poprzednio jako całość.
A. V. G a b a 'i n: Treść i znaczenie starot u reckich napisów (Inhalt und
Bedeutung del' alttuerkischen
Inschriften.)
Najstarszym dokumentem starotureckiego
pisma są napisy runiczne na
kamiennych nagrobkach, znajdowanych w Azji środkowej, m. i. w stepowej
krainie U i g u r, w okolicy T a n g - T u w a, w okolicy M i n u s i n s k a, jeziora B a łka s z, rzeki L e n y i in. Napisy te ryte są na kamieniach kształtu
niewielkich
obelisków. Treścią ich są zazwyczaj krótkie, lapidarne
informac:je o zmarłym. Nad napisem bywa często wyryty rysunek jakiegoś
zwierzęcia lub inny, z kilku pros'tych kresek złożony znak. Studium nad
tymi napisami pozwala w pewnym stopniu na odtworzenie początkowych
faz rozwojowych tureckich ludów.
J
H. E. D l' i vel': Przestrzenny
i czasowy zasięg instrumentu
muzycznego ,,1' a s p" - w Ameryce (The Spatial and Temporal Distribution of the
Musical R'łsp in the New World.).
Instrument
zwany przez autora "Hasp", zdaje się być czymś w rodzaju
muzycznej piły. Autor niestety nie podaje bliżej szczegółowej konstrukcji
owego instrumentu,
omawiając jedynie jego zasięg w czasie oj przestrzeni
na kontynencie amerykańskim.
F. J. E z a n n s: Kilka przys'łowi, zebranych w F a d i'O u t. (Quelques
proverbes serer recuellis li Fadiout (senegal).
Teksty przysłowi, są podane w brzmieniu oryginalnym w transkrypcji
fonetycznej, opartej na wymowie francuskiej
oraz wy1jaśnione dosłownym.
stylizowanym tłumaczeniem.
Th. Vel' h o e v e n: Mikrolityczna kultura centralnej i zachodniej części
wyspy F l o l' e s (Ellie Mikrolithenkulturin
Mi.ttel- lUnd West- Flores.)
Artykuł informuje
o wynikach :poszukiwań śladów archeologicznych
tzw. kultury mikrolitycznej na wyspie Flores. Znaleziska wymienionej kultury wskazują zresztą na jej szeroki zasięg, obejmujący prócz wysp Indonezji także Filipiny. Autor przedstawia
zarazem na 6-u tablicach bogaty
i dobrze wykonany materiał ilustracyjny.
F. Bornemann:
H. E. Kauffmann'a
Pieśni ze Wzgórz Naga.
<H. E. Kauffmanns Songs of the Naga Hills.)
Autor omawia zbiorek pieśni, zebranych przez H. E. Kauffmann'a wśród
ludu ze Wzgórz Naga z okazji etnograficznej ekspedycji na obszar Naga w roku 1936/37, w której Kauffmann brał m. i. udział.
A. B u r g m a n n: Słownik i gramatyka
języka Nondugi z centralnej
Nowej Gwinei. - H. A u f e n a n g e r'a. (H. A u f e n a n g e l' s Vokabular
und Grammatik del' Nondugl-Sprache
in Central-Neuguinea.)
984
Jest to omówienie 5-go tomu Micro-Biblioteki
Anthroposu, traktującego o języku Nondugl. Jest to zagadnienie bardzo specjalistyczne,
językoznawcze.
,.
r
~.
w. S c h m i d t: Dawna religia Mongołów za panowania Czyngizyd6w
według N. P a 11 i s e n'a (N. P a 11 is e n: Die alte Religion der mongolischen
Volkes waehrend der Herrschaft der Tschingisiden.)
Jest to również omówienie jednej z prac, wydanej w ramach MicroBiblioteki Anthropos'u, mianowicie tomu 7-go, będącego, zdaniem referenta,
dość poważnym przyczynkiem do zagadnień relig:oznawstwa
i mongolistyki
W dziele A n a l e c t a et A d d i t a m e n t a - z ciekawszych notatek,
interesujących
etnografa, na:eżałoby wymienić artykuł C. Albisettiego, opisujący wioskę Bororo, artykuł H. E. Kaufmanna na temat śpichrzów ryżowych u ludu Naga oraz relację T. M. Hermanns'a o iPoliandrii w Tybecie.
Ten ostatni artykuł jest tym cenniejszy, że prostuje i uchyla niektóre, mocno
rozpowszechnione,
a przecież błędne relacje o charakterze
i przyczynach
poliandrii w Tybecie i rzekomo znacznym tam rozpowszechnieniu
tej formy
trałżeństwa.
Dział M i s c e l a n e a zawiera szereg interesujących
notatek,
poczynionych z okazji publikacji różnych prac, ogólnie dotyczących historii
kultury.
Trzeci i ostatni zeszyt 48-go tomu Anthroposu zawiera na wstępie zamieszczone 4-y indeksy: Indeks autorów, indeks geograficzny i rzeczowy
oraz 'indeks ilustracji, - odnoszące się do całego tomu 48-go tego czasopisma.
Cykl artykułów
otwiera rozprawa A. E. J e n s e n'a: - Dwuklasowe
(dualne) systemy w północno-wschodniej
Afryce (Dual-Sy·steme in NordOst-Afrika.)
'Istnienie dwuklasowego podziału grup plemiennych sygnalizowano najwcześniej z obszaru ludów melanezyjskich i australijskich,
a następnie u ludów amerY'kańskich. Stosunkowo niedawno ukazały się iPublikacje wyników
badań afrykańskich,
gdzie stwierdzono również ślady dwuklasowej organizacji plemiennej w Afryce. A. E. Je 11 s e n był jednym z uczestników południowo-abisyńskiej
ekspedycji niemieckiej, zorganizowanej przez Instytut
L Frobeniusa w latach 1950-1952. Zebrał on, między innymi, materiały,
świadczące o istnieniu organizacji dwuklasowej
u ludów południowo-abisyńskich, a także z obszaru Erytrei. Autor stwierdza, że dwuklasowy
system jest właściwy starożytnej kulturze nilotyckiej, która nawarstwiła
się
na jeszcze starsze podłoże kulturowe - pre-nilotyckie.
Owa kultura nilotycka wniosła na ten obszar, obok uprawy zbóż, hodowli bydła rogatego i i.,
omawianą przez autora organizację plemienną.
Polegała ona na tym, że
plemię dzieląc się na klany, tworzyło zarazem dwie klasy. Poszczególne
klany przynależały do jednej z tych klas. Małżeństwo mogło być zawierane
jedynie między członkami dwóch różnych klas; w tym znaczeniu obowiązy\1I!ułaegzogamia. Ale podział na dwie klasy wyrażał się nietylko w normach,
dotyczących zawierania małżeństw. Liczne zwyczaje obrzędy, a nawet zgrupowania domów mieszkalnych i niekiedy posiadanie dwóch odrębnych kacyków - były wyrazem tego dualnego systemu. Podział ten uległ naog6ł
985
dość silnemu zatarciu. Pozostały jednak ,mniej lub więcej wyraźne jego
ślady. Zdaniem autora, nilotycka fala kulturowa, która omawiany tu system
dwuklasowy rozniosła po Afryce, sięgnęła aż do Rodezji. Autor przypuszcza
więc, że ślady tego systemu możnaby odnaleźć także w kulturze Hotentotów
i ludu Herero.
Th. A. S e b e o kiL.
H. O l' Z a k: Konstrukcja i treść magicznych zaklęć Czeremisów. (The Structure and Content of Cheremis Charms) Cz.2-ga.
Artykuł jest dokończeniem rOZIPrawy, któraj część 1-szą wydrukowano
w 2-im zeszycie 48-go tomu. Artykuł omówiony został poprzednio
jako
całość.
K. J. N a r 1': Do zagadnienia staro-paleolitycznych
kręgów kulturowych
(Zur Frage alt-palaeolitischer
Kultur-Kreise.)
Autor krytycznie
analizuje
archeologiczne
periodyzacje
H. O b e l' m a i e r'a oraz H. B l' e u i 1'a. Analizie poddaje również techniki obróbki
kamienia wyróżniane przez archeologów dla okresu omawianego przez autora. Celem tych dociekań jest stwierdzenie, czy przeciwstawianie
"techniki"
- wzgl. "przemysłu
- tłuków pięściowych"
(FausfJkeile) technice wzgl.
przemysłowi odłamkowemu
- jest dostatecznie uzasadnione w tym senSle, że dwie te techniki reprezentują dwie różne kultury, w znaczeniu dwóch
różnych kręgów kulturowych.
SIedząc przestrzenny i chronologiczny zasięg
występowania
odnośnych reliktów, autor stawia hipotezę, w myśl której
oba te przemysły pozostają w genetycznym ze sobą związku, i że drugi z nich
jest wariantem pierwszego. Hipotezę tę popiera autor szczegółowym zesta-'
wieniem materiałów dowodowych, zarazem zastrzegając jednak, że ma ona
charakter hipotezy roboczej, która, jego zdaniem niegorzej jest uzasadniona
niż hipoteza Obermaiera. Natomiast proponulje on aby pojęcie "kręgu kulturowego" zastąpić pOJęciem "przemysł" - wtedy, gdy mamy do czynienia
jedynie z resztkami
narzędzi kamiennych,
stanowiących
zaledwie jeden
zt> składników owej dawnej kultury. Pojęcie ",kręgu kulturowego"
jest bowiem w takim przypadku używane niewłaściwie. gdyż nawet w sensie arche~
ologicznym, określa ono ugrupowanie przestrzenno-czasowe
całego szeregu
elementów kulturowych.
A. G e r s t n e 1': Z życia i społecznych stosu:nków ludu We wa e kB o i k i n w półno'cno-wschodniej
Nowej Gwinei. (Aus dem Gemeinschaftsleben der Wewaek-Boikin-Leute,
Nord-Ost Neuguinea.) Cz. II-,ga.
Jest to dokończenie artykułu, którego l-sza część została opublikowana
w zeszycie 2-im 48-go tomu "Anthroposu". Na treść tego artykułu składają
się opisy, dotyczące święta Yam, święta palmy Sago i święta orzechów Be~
te:u, a nadto święto owoców drzewa Ton (w miejscowym języku "waf e u"). Autor przytacza zarazem mity o pochodzeniu Yam. W zakończeniu
podaje autor opis dawnych wojennych uroczystości. Notatki te pochodzą
z zapisów terenowych, które autor zebrał przy okazji pracy misyjnej na
Nowej Gwinei.
J. J. H o n i g m a n n: Organizacja społeczna Indian C l' e e z Attawapiskat. (Social Organisation of the Attawapiskat
Cree Tnd;ans.)
---
986
Autor referuje wyniki badań terenowych, prowadzonych
przez niego
wśród Indian C l' e e nad jeziorem Ontario w Kanadzie. Podaje on przede
wszystkim zestawienie określeń, używanych przez wymienionych Indian na
oznaczenie różnych stopni pokrewieństwa.
Z kolei przechodzi do omówienia
ich współczesnej organizacji, rozmieszczenia siedzib, stosunków pokrewieństwa i stosunków rodzinnych. Autor ujmuje zagadnienie raczej socjologicznie.
O'pierając się w swoich wnioskach na metodzie analizy organizacji społecznych, rozwiniętej
przez amerykańskiego
socjo-etnografa
- G. P. M u l' d o c k a. (Social Structure, New York, 1949).
.
G. L e h m a c h e r: D a g d e, główne z irlandzkich bóstw. (Der Dadge.
das Haupt der irische Goetter.)
W ludowych wierzeniach
i folklorze nazwa bóstwa D a g d e uległa
zapomnieniu i zatarciu. Znaczenie tej nazwy, jak również miejsce, jakie
bóstwo o tej nazwie zajmowało na Olimpie staro-irlandzkich
bogów, wynika
z dawnych, północnych sag. Autor wydobył z materiałów bibliograficznych
to, co stanowi cechy wymienionego bóstwa oraz wskazuje na więzy jego
pokrewieństwa
z innymi postaciami irlandzkiego panteonu.
.
"
..
"
!
!
,
J. U l b l' i c h: Kopanie studni w górach Tu-men-tzu
(prow. Kan su.
Chiny zach.) [Brunnengraben
in den Tu-men-tzu
- Bergen (prov. Kansu
West-:China)].
Ludowe spo'soby na poszukiwanie żył wodnych w ziemi dla oznaczenia
miejsca na studnię, w Górach Tu-men-tzu, są jeszcze na ogół bardzo prymitywne. Trudności jakie wynikają z braku właściwych umiejętności tego
rodzaju poszukiwań, zwiększa dodatkowo górzystość terenu i cechy glebowego podłoża. Skutkiem tego jest niedostateczna
ilość studzien, często zresztą wadliwie umiejscowionych
oraz zbyt słabe zaopatrzenie tamto okolic
w wodę. Interesujące są podane przez autora opisy metod chińskich geomantów i poszukiwaczy wody, stosowanych na oznaczenie miejsca na studnię·
Samo kopanie studni odbywa się w sposób podobny jak i w Europie. Trzeba
jednak dodać, że studnie tam kopane sięgają na 40 do 50 metrów w głąb
ziemi a średnica otworu wynosi około 1 metr. Ściany studni ścina się pionuwo i gładko. Do usuwania ziemi i kamieni a także do spuszczania i wyciągania robotników,
kopiących studnię buduje się na powierzchni
nad
krawędzią, rusztowanie z umieszczonym w nim wałem korbowym, liną i koszem. Po wykopaniu, umacnia się krawędź studni drewnianym oszalowaniem
albo obmurowaniem.
Niekiedy z powodu piaszczystości ścian studni, drewniane oszalowanie, zabezpieczające przed osypywaniem się ziemi, sięgać musi
znacznie w głąb studni. Ukończenie kopania studni z wynikiem pomyślnym
kończy uroczystość. w czasie której studnię skrapia się krwią zabitego
na ten cel, koguta.
H. P o h l h a u s e n: Do zagadnienia o pochodzeniu Lapończyków. (Zur
Frage nach del' Herkunft del' Lappen.)
zagadnieniu temu poświęcono już wiele prac. Mimo to zdaje się ono być
nadal nierozstrzygniętym.
Według jedne; z hipotez, do które; autor tego
artykułu
nawiązuje.
Lapończycy są dalekimi potomkami
ludności, która
"przezimowała"
ostatni okres zlodowacenia Europy. w stosunkowo łagod-
...
_-_.
987
nym klimacie
nadmorskiego
pasa
zachodniej
Skandynawii.
Zdaniem
K B W i k l u n d 'a ludność ta żyła zrazu z rybactwa i łowów na zwierzynę
m~rską. Z czasem jednak rozwinęła się tam hodowla renów i to w dwóch
zasadniczych formach, jako hodowla na wpół-koczownicza
na południu, oraz
jako hodowla całkowicie nomadyczna
na północy. Zetknięcie
się owej
łudności z Neńcami europejskimi, pozwo,Jiło tym ostatnim przejąć hodowlę
rena w jej południowej postaci.
Autor artykułu poddaje założenia tej hipotezy krytycznej analizie. Stawia więc pytanie: czy wolna od zlodowacenia strefa przybrzeżna Skandynawii mogła być zaludniona w okresie ostatniego zlodowacenia
Europy,
jeśli tak, czy była zaludniona i jakie są na to dowody a wreszcie, jeśli była
zaludniona, skąd mogła przybyć tam owa ewentualna
ludność. Porównując odpowiedzi na te pytania autor zestawia szereg możliwości, z których
jako wysoce prawdopodobną
określa tę, w myśl której, pierwotn •• ludność
owej strefy przybyła tam z Europy zachodniej. Byli to łowcy renów. Ludność ta, według autora, znalazłszy się w strefie nadmorskiej, zajmowała się
również łowami na morską zwierzynę. Stworzyła ona swoistą dla siebie
kulturę materialną, w skład której wchodziły elementy takie, jak ziemianki
okrągłe względnie szałasy budowane z kamienia, w typie eskimoskich "iglo"
(gdyż ludność ta żyła trybem osiadłym), harpuny z zadziorami, skórzane,
lekkie łodzie, tranowe lampy do oświetlania wnętrza domostw. Kultura ta,
wnioskuje autor, musiała pozostawić po sobie ślady, widoczne jeszcze we
współczesnej ludowej kulturze na tym obszarze. Autor wymienia więc kamienne szałasy, tranowe lampy itp., spotykane w Skandynawii, dopatrując
się w tych przedmiotach reliktów z owej naj dawniejszej kultury tego obszaru.
.
.
Kulturę lapońską uważa Ijednak autor za dopiero czwarte z kolei nawarstwienie
kulturowe w Skandynawii.
Nie rozstrzygając
samego zagadnienia o rasowym pochodzeniu Lapończyków, wymienia on szereg składników 'ich kultury, które wykazują bardzo ścisłe powiązania z kulturami ludów syberyjskiego kręgu pófnQl~nego. To też w końcowyoh wnioskach daje
autor wyraz idei, że należałoby szczegółowo ZJbadać, co w kulturze Lapo'ńczyków jest wspólne z kulturą ludów syberyjskich, co w niej jest pochodzenia fińskiego a co północno-germańskiego
oraz co ewentualnie
może nawiązywać do wymienionej
wyżej, owej hipotetycznej
kultury
ludności
okresu dyluwialnego. Zdaniem autora, kultura Lapończyków jest raczej syntezą składników, z jednej strony syberyjskich,
z drugiej strony finskich
i północno-germańskich.
,,0 ile punkt ciężkości od strony językowej leży
w strefie (ugro-)finskiej, a od strony rasowej w specyficznie lapońskim odcinku, o tyle pod względem kulturowym,
punktu ciężkości szukać należy
w strefie syberyjskiej",
pisze autor w zakończeniu artykułu.
D. V. G o a l: Rytuały związane z okresem dojrzewania
u Ba- Yaka.
(Puberteitsriten
bij de Ba- Yaka.)
Przedmiotem obszernego omówienia są w tym artykule obrzędy, związane z inicjacyjnymi praktykami w okresie dojrzewania płciowego młodzieży
szczepu B a - Yak a z okolicy Kwango (Kongo. Afryka). Artykuł napisany
w jęz. holenderskim.
989
988
R. de N e b e s k y - Woj k o wi t z: Legenda Lepchów o budowie wieży.
(Die Legende vom Turmbau der L e p c h a.)
Legenda Lepchów przypomina w swoim zasadniczym zrębie biblij:1ą
legendę o budowie wieży Babel. Szczególnie jednak interesującą
okolicznością jest w niej to, że wieża ta miała być zbudowana z glinianych garnków, aż pod strop nieba, aby ludzie mogli do sklepienia nieba sięgnąć, oraz fakt, że na miejscu, gdzie według legendy wieża ta miała być wznieS'iona, ludność miejscowa znajduje gliniane skorupy. Legenda ta ma kilka
wersji, które przez autora zebrane i spisane zostały w terenie, w maharadżacie Sikkimu, u podnóża środkowego łańcucha Himalajów, gdzie mieszka
lud L e p c h a. Autor stwierdził
też istnienie owych glinianych
skorup,
w okolicy wskazywanej
przez legendę.
W. S c h m i d t: Sexualizm, Mitologia i Religia w północnej Australii.
(Sexualismus, Mythologie and Religion in Nord-Australien.)
Artykuł jest wyjątkiem z pracy p. ,t. "Totemismus in Australien", która
znowu jest jednym z tomów obszerniejszego dzieła, noszącego tytuł "Vorstudien zu einer Geschichte der Kultur". Tematem tego dzieła jest studium
totemizmu wyższych kultur łowieckich w zasięgu' światowym.
W omawianym artykule autor polemizuje przede wszystkim z wywodami R. M. i C. H. B e l' n d t'ów, zawartymi w ich pracy "Sexual Behavior
in Western Arnhem Land" (New York, 1951). W kolejnych 5-ciu rozdziałach
omawia autor seksualne życie australczyków
północnych w cyklu rozwojowym od dzieciństwa po wiek dojrzały. W ciągu dalszym przechodzi do scharakteryzowania
religii, mitologii oraz wierzeń tego ludu. Szczególną uwagę
poświęca opisowi tzw. kultu
"Kunapipi".
W rozdziale końcowym, dając
sumaryczną ocenę pracy Berndt'ów, autor pozytywnie wyraża się o zasługach wymienionych
badaczy i autorów wyż. nazwanej pracy.
J. F. R o c k: Wyjątki z Historii Sikk,imu(Excepts
fDom a History of
Sikkim).
Historia Sikkimu, napisana w Ijęzyku angielskim jest narazie jeszcze
maszynopisem, niewydanym
drukiem. Jest to zarazem tłumaczenie z oryginału tybetańskiego,
którego autorami są maharadża Sikkimu i jego małżonka. Obok dziejów dynastycznych
znajdują się w tej pracy fragmenty
o charakterze
etnogenetycznym
dla tego obszaru oraz pewna ilość wiadomości etnograficznych
o zwyczajach rodzinnych, o gospodarce tamto ludności, a narzędziach rolniczych itp. Autor przedstawia
kilka wyjątków z tej
historii przy czym fragmenty o charakterze
etnograficznym
są interesującym przyczynkiem do wiadomości o materialnej kulturze tamtejszego ludu.
Dwa z kolei następujące artykuły są omówieniami
6-go i lO-go tomu
Mikro-Biblioteki
Anthroposu.
Autorem
pierwszego
z artykułów
jest
A. B u l' g m a n n. Omawia on gramatykę języka Yap (Mikronezja), opracowaną przez Hermanna B o l' o C C o, zakonnika klasztoru Kapucynów. Przebywając jako misjonarz na wyspach Karolinach, zebrał on materiały, które
następnie opracował jako "Gramatykę Ijęz. Yap". Borocco pracował jako
zakonnik pod imieniem P a u l i n u s von L o e l' r a c h. stąd praca ta figuruje pod zakonnym nazwiskiem autora,
Drugi z artykułów ,napisany przez A. E. W o l' m s'a jest omowleniem
pracy H. N e c k l e s'a i E. A. W o l' m s'a pt. Australian Languages".
r
J
W dziale A n a l e c t a et A d d i t a m e n t a znajduje się obszerniejsza
notatka archeologiczna
M. v. Stijna na marginesie pracy A. Riesenfeld'a
"The Megalitic Culture of Melanesia", o znaleziskach kamiennych, przedhistorycznych
narzędzi w dolinie rzeki Wahgi na Nowej Gwinei. Tego
samego obszaru dotyczy etnograficzna notatka H. Aufenanger'a,
o kościannych ostrzach oszczepów i drewnianych łyżkach z charakterystycznym
lejkiem, spot)"kanych u tamtejszej
ludności. Interesującą
jest także notatka
S. Hummel'a o obrzędowych maczugach tybetańskich lamów i przypuszczalnym ich genetycznym związku z belemnitami oraz symetrycznymi, podwójnymi toporami z obszaru kulturowego Bliskiego Wschodu i Grecji.
Na temat archeologicznego
znaleziska
szczątków zatopionych
renów
(w Meiendorf i w Stellmoor w Niemczech), powstały interpretacje
w myśl
których, są to ślady ofiar ze zwierząt, zatapianych dla obrzędowo-kultowych
celów. Miały to być praktyki kultowe pierwotnych ludów łowieckich. Autor
notatki A. P o h l h a u s e n, wskazuje jednak na szereg danych etnograficznych, świadczących o tym, że wiele ludów północnych tak łowieckich
jak i pasterskich,
konserwuje
mięso zabitych zwierząt przez zanurzanie
w lodowate wody północnych jezior czy strumieni.
W wyjaśnieniu
oraz
interpretacji
wymienionych
wyżej znalezisk należałoby zatem uwzględnić
możliwość czysto eknomicznego podłoża przyczynowego tych zjawisk.
W dziale M i s c e 11 a n e a na szczególną uwagę etnografów zasługuje
notatka o pracy szwedzkiego badacza kultury, A. C a m p b e 11'a - na temat
historii chleba w Szwecji. Poza tym etnografów słowiańskich niewątpliwie
zainteresuje notatka o artykule V. G e l' a m b'a o tzw. "dymnych chatach"
w rejonie Salzburga w Austrii (VeroeffetI. d. Inst. f. Volkskunde, Salzburg,
t. 4, 1950). Chaty te są ogrzewane typowym dla Słowiańszczyzny
piecem.
Większe skupienie tego typu chat występuje w Styrii i Karyntii, zatem na
obszarze niegdyś licznie zaludnionym przez żywioł słowiański. Autor pozostawia otwartym
zagadnienie,
jak należy tłumaczyć pojawienie
się tego
typU chat w okolicy Salzburga.
Każdy z omówionych
trzech zeszytów "Anth'roposu"
zawiera
dział
.,B i b l i o g r a p h i a", w którym omówione zostały w mniej lub więcej
obszernych recenzjach aktualne nowości wydawnicze
z dziedziny historii
kultury i językoznawstwa,
głównie z lat 1951 i 1952. Uzupełnieniem
tego
działu Jest wykaz "P u b l i c a t i o n e s r e c e n t e s", także orientujący
w aktualnych
wydawnictwach
z dziedzin wyżej wymienionych.
Oba te
działy w tomie 48-ym Anthroposu wymieniają ponad tysiąc tytułów publikacji etnologicznych,
archeologicznych,
językoznawczych
i antropologicznych, jakie w ostatnich latach się ukaz'łły na księgarskim rynku.
Wreszcie każdy z omawianych
zeszytów w dziale końcowym podaje
spis, nadesłanych do redakcji "A n t h l' o P o s'u", czasopism. Tytuł każdego
z czasopism uzupełniony jest wykazem artykułów, stanowiących treść każdego z wymienionych periodyków.
Tadeusz Wróblewski
991
990
BAKAN FERNHOLM. "L j u s t e r f i s k eH. En ~ve.rsikt over redskap
'v Acta Ethnologica
et Folklonshca
Europaea. Red.
och met od er. F o lk - LI .
k
S:gurd Erixon. Tom VI 1942. Stockho~m (s:r. 5~7~) 4 rys: 2 ~bl. ;) mape .
' literaturze
etnografIczneJ znajduJemy me wIele prac po'l
,.
.
W nau k o weJ'
..
nych wyłącznie zagadnieniom rybołówstwa, a w szczego noscl prymlsWlęco 'sposobom i narzędziom lowu, które zazwyczaj rozpatrywane,
są
t.ywny m
..
. .
między innymi sposobami zdobywan'a zywnoscl. .
'
W zakresie kultury materialnej,
jeszcze do me?a~na
ry,tołowstwo na,·
l . ło również w muzeach etnograficznych,
do dZlałow, ktory~ .mało po·
s~~cano
uwagi, dzięki czemu odnośne zbiory bywają ~rzewazme b~rd.zo
niekompletne,
a przewodniki
i katalogi rzadko poruszają te zagad,mema,
Niedocenianie
wartości
gromadzenia
zbi~rów. z .zakr~su , rybołowst~a
odbiło się też wydatnie na literaturze etnograficzne] me da]ąc.eJ wyczerpuJącego pojęcia o jego historii i roli w rozwoju kultury. ludoweJ. ,
.
Rybołówstwo należy do tych dziedzin gospodarki ludu, ktora roz:-Vlj~ł~
się od zarania dziejów ludzkości, a której ślady znamy od. okresu d~lkosCl.
Niektóre narzędzia kolne na pewnych terenach zachow~ły Się w. formie prawie niezmiennej bądź od okresu brązu, lub żelaza, bądz
czasow wc~esnohistorycznych. Hakan Fernholm poświęca swój artykuł osclom do, kł~cla ryb.
narzędziom, które swą genealogią sięgając pierwotnych
oszc.zepow I harp~nów, trwają w Europie do chwili obecnej jako zakazane. gmące narzędzia
?~
kłusownicze.
. h
.
Narzędziom kolnym w postaci oszczepów a przede wszy~tklm
~rpunow
kościanych poświęcone są liczne prace z zakresu arch~~I~gl1, a t,akze pr~ce
etnograficzne
dotyczące kultur arktycznych,
jednak J:sll chodZI a wspołczesne narzędzia kolne nie wiele im poświęcano uwagI.
. .
.
spośród prac, które się nimi zajmują, na pi;rwsz~~
m~;Jscu nale~
postawić pracę otto H e r m a n a "A magyar lal~sza kon~ve • (BU~ap~z c
1887), który po raz pierwszy daje syste~atYk~ OŚCIdo kłUCia ryb, opierają
się przede wszystkim na materiale. węglerskl.m. Jego. u~!ad systematyczny.
podejmują inni badacze, wśród ktoryah nalezy wymlen.c pracę ~anko J ~
'n o s z'a "A magyar Ralciszat eredete. = (HeI'kunft ~er MagyarlSCh~n. FIscherei Budapest-Leipzig
1900), która to praca ?o~ato. Ilustrowana P?SWlęCa
dt.ży rozdział ościom do kłucia ryb, dając ich uJęcIe hlstor~czr:o-po:ow?awcze w oparciu również przede wszystkim o materiały z WęgIer I z mektorych
krajów sąsiednich.
,"
k'
Narzędziom kolnym poświęca większą uwagę WYbltn~. etnol,Og,fms I
Uuno Taavi S i l' e l i u s w swej pracy "Suomalai~en Kal~st~~ (Hels,nkI1906).
Nie wspominając o krótszych wzmiaIl!kach nalezy ~.t:~l1emc pracę V. C u re y ć'ia "Narodne Ribarstvo u Bosni i Hercegovmt
(Glasn: ~,em. M';J-Z:
Sarajevo 1910), K. M o s z y ń s'k i e g o "Kultura. Ludowa Slowtan • Kra~O\\
Eestlands (Tar~u 1931). oraz pracę
1929 J M ~ n n i n e n a Die Sacltkultur
A N'
. Muzeum
poświęconą ościom węgierskim przez S. G o n, y: y a ".
epra~zt..
z
szigonyygyiijtemenye"
Budapest 19381, w ktol'e] autor ten daje pl,erw~ ą
mapkę rozmieszczenia
różnych form ości na Węgrzech. W 1939 r. autorka
niniejszej recenzji daje krótki przegląd systematyczny
ości śródlądOwyc.h
Wileńszczyzny i Nowogródczyzny pt. "O~ci rybackie" (Wilno 1939), wreSZCIe
,
•
Q
"
,.,
Z. L i g e l' s w pracy pt. "Die Volkskultur
der Letten" (Ryga 1942) poświęca
wiele uwagi ościom do połowu ryb dając cenny opis tej dziedziny rybołówstwa na Łotwi.e. Najbardziej wyczevpujące monograficzne' opracowania narzędzi kolnych zostały poświęcone rybołówstwu
ludów ugrofińskich:
Węgrów, Finów i Estończyków.
H. F e l' n h o l m w pracy swej Ljusterfiske
czyli połowy ryb ościami daje
przede wszystkim krótki przegląd narzędzi kolnych znanych z europejskich
materiałów
archeologicznych
ze szczególnym uwzględnieniem
kościanych
harpunów i ości. Następnie omawia ości brązowe znane ze szwajcarskich
budowli palowych z okresu brązu oraz z Neuchiitel z okresu lateńskiego.
Mówiąc o trójzębie przynosi wiadomość o używaniu go przez Chińczyków.
Autor stoi na stanowisku, iż w Europie rozpowszechnił się on przychodząc
z południa, Jego europejski zasięg obejmował Francję, gdzie miał być pospolity jeszcze do 1700 r. podobnie jak 'na wybrzeżach Morza Sródziemnego.
W Norwegii trójząb miał również być znany do 1800 'r.
Przechodząc do systematyki
ości dzieli je autor na 9 większych grup
a mialIlowic'ie na: 1. ości w posta/ci samorodnych drewianych wideł 2. ości
zwane w Blekinge i w Smaland "narv" , składające się z zębów' osobno
przymocowanych
do drzewca, 3. ości składane z dwóch części wbijanych
w drzewce, 4. ości gałęziowate wykute z jednej części żelaza w kształcie
ręki, 5, ości węgorzowe posiadające
ramiona zagarniające,
odpowiadające
naszym bodarzom morskim, wśród których autor wyróżnia kilka odmian,
6. ości piłowate, 7. ości kabłąkowate w kilku odmianach,
8. ości listwowate,
które dzieli na gałęziowate i grzebieniaste,
9. ości grzebieniaste w kilku odmianach, uwarunkowanych
bądź przez budowę narzędzia, bądź przez technikę wykonania lub formę.
Autor podał 5 mapek, z których 4 ilustrują zasięg poszczególnych grup
i odmian ości, zaś jedna zasięg połowów ryb na ogień, zasięg różnych
form kagańca i połowu na pochodnie. Uwzględnione
materiały
pochodzą
przede wszystkim ze Skandynawii
i Danii, poza tym w niewielkiej ilości
z Finlandii, Estonii, Łotwy i z d. Prus Wschodnich.
Następnie omawia autor inne grabiowate
i hakowate narzędzia kolne
i daje interesujące
opisy letnich i zimowych. dziennych i nocnych połowów
ryb oraz relacje, jakie pozostawił Olaus Magnus. Szczególną uwagę poświęca autor połowom ryb na ogień palący się w kagańcu, a także samemu
sposobowi kłucia ryb, między innymi ciskaniu ryb na odległość z łodzi,
z mostów i z dachów domów. Autor wymienia zabijanie ryb z łuku i strzał
znane w Szwecji jeszcze przed około 60 laty, omawia też niezmiernie prymitywne polowanie na węgorze w ok. Blekinge i Kalmar polegające na tym,
iż na płytkich wodach budowano kanały zaopatrzone w kamienne daszki,
do których wpływały węgorze. Rybak zaś uzbrojony w ość brodząc po wod;:ie z torbą na brzuchu podnosił kamienie i gwałtownie kłuł węgorze,
Autor przedstawia
ilustracje
15 narzędzi, w tym 4 rysunki 11 fotografii.
Praca Fernholma daje cenny zarys historyczny prymitywnego
rybołówstwa w zakresie narzędzi kolnych w Szwecji na tle sąsiednich krajów północnych i po raz pierwszy ujęty w ramy
systematyki
i przedstawiony
kartograficznie
materiał dotyczący ości skandynawskich.
Cenne opisy po63
I,
993
992
,
'ciekawe
przedstawienie
związku narzęłc)wÓWoraz liczn~ ObSel'\'t~~':zd:J~arakterem
wód, a także gwarowe nazwy
dzi z poławianymi rybam
,
narzędzi.
fl ks 'i dotyczących zagadnień metodo10gIC~Praca ta nasuwa ,szereg re ,e J t
powodu iż wSipółczesna etnologia
nych i trudności, ja'1oe wynta,J~i:
;;~ada
jeszcze dość precyz~j~ie wyw zakresie kultury matena neJ
ani też systematyki
WSzystkl,cn dZI~Ch
pracowanych
metod bada~~zy
zachodzą trudności w identyflkowam,u
łów kultury, w konsekwencji cze o zn ch szczególnie dzięki różnym przY,Jwyróżnionych jednostek, systen:a~c
~ d'anym wy,padku budowa narzędzia,
nym kryteriom podZlału Ja np.
moWa
,
b'
'forma
'
technika umocowa~la zę o~ ~ ,.
'racow wanego materiału, nie daje tez
H, Fernholm nl~ ?odaJe 1:?S~1OPChfor~ ości ani też ilustracji WSZyS~dość dokładnych OplSOWwyrozm~ny
r'
i odmian, z tego powodu czytelmk
kich typowych, podanych ~rzez ~lego gw~ne ości ze zbiorami z innych kranie zawsze może zident~hkO'Wac oma, d~iany ości oparty został w tym sa'óW szczególnie ,że podział na grupy I o d l'a i formy przy tvm nie zawsze
J
,
k t 'um i budowy narzę z
,
.
d'
t'
mym szeregu na ry en
,
d'
Autor nie zawsze po aJe ez
. t technika wykonam a narzę Zl.
zaznaczona Jes
odnośną bibliografię.
,
'pracy
posiadającej
niestety
Szkoda wielka, iż w cennej in~~::f~i~~~na
gospodarcza
i społeczna
zbyt mało ilustracji
nie została
rola narzędzi kolnych,
. '
ależy podkreślić potrzebę jak najReasumująC POwyższe rozwazan?a n
d'
gdyż braki w tym zakresie
. d l'
'a systematyki narzę Zl,
k .
szybszego Uje no lcem
,
. ł'
porównawczych zamy aJąc
często uniemożliwiają korzystame ~ mate na ow
drogę do poznania genezy narzędzia,
Maria Znamierowska-priifferowa
g
"
MONTHLY RECORD OF ANTHROPOLOGICAL
SCIENCE,
"MAN A
May 1952, str. 80.
Vol. LII, Articles 1-120, JanuaryL d ' nakładem Królewk
Man wychodzące w
on yme
Czasop'smo nau owe
.'
'e
owtarzający
się w poskiego Instytutu
Antropologlczne~o.'
WYk~:~;ą s~ładają się: 1) artykuły
szczególnych zeszytach układ t~es~\ n~ i społecznej ludów pozaeuropejnaukowe dotyczące kultury ma en~ ~eJ ydawnictw
we formie recenzji
skich, 2) usystematyzo~any
.przeg ą dwnia Londyńskiego Instytutu Antrol sprawozdań, 3) komumkaty I sprawoz. ~
pologicznego oraz 4) dział korespo~denc.JI. czonych w zeszytach pierwszego
Spośród art~kułó~
nauko.wrC ~:~~SZjest ściśle antropologiczny,
miapółrocza styczen-maJ
1952, Je en .
i
I
\
I
I
)
'~:
i,
nowicie:
, l M surernents
of Northern
Bushmen,
L. H. Well s
Physlca
ea
. b'
badaniach
w którym autor oparł się na przeprowadZonY~wh ppro'~~~C~lyeC~e
zamieszku.
f l
f' nych wśród Buszmena
l pomIarach ce a ogra ICZ.
d '. . W niki swoich badań porównał
jących Ovamb? i częś~ ~ngoh w~cho n~~. u rnnych szczepów jak HottenWells następ me z takimi samymi ~akny . badań Trevor'a, Lebzelter'a i in.
totów, Kwanyama etc., oraz z wym ami
Wells doszedł do wniosku, że Buszmeni północni posiadają niewątpliwie domieszkę murzyńską
w sensie antropologicznym,
oraz że są oni
typem bardziej pierwotnym od skarłowaciałych
Buszmenów południowych,
którzy stanowią późniejszą odmianę tego szczepu.
Na bliższe omówienie zasługują poza tym artykuły dotyczące kultury
materialnej
i społecznej ludów pozaeuropejskich.
W zeszytach z lutego i marca 1952 znajdujemy artykuły: M. C. C1arke'a
pt. "The Murut House". Są one opisem budownictwa mieszkalnego i związanych z nim zwyczajów u szczepu Murutów. żyjącego w północnej części
Borneo, w górzystej i dzikiej okolicy pokrytej gęstymi lasami. Przegląd
warunków
mieszkania
i życia wymienionego
szczepu, przeprowadzony
w 1941 roku pozwolił na zebranie odpowiedniego materiału nadającego się
do analizy badawczo-naukowej
dotyczącej jego kultury materialnej.
Zwyczaje tego ludu podobne są do zwyczajów i sposobów życia szczepów sąsiadujących z nim na Borneo. Szczególnie interesujące są tam zwyczaje związane z budownictwem. Murut, stojąc często przed niebezpieczeństwem
życia
i koniecznością jego obrony, musi zabezpieczyć się przede wszystkim przez
odpowiednią budowę domostwa. By ochronić dom swój przed najściem nań
wrogów, buduje go Murut na podwyższeniu, redukując do minimum rozmiary drzwi i tak je umieszczając
by pozwoliły na skuteczną obronę.
Ostatnio szczep ten opuszcza góry, lokując się na nizinach, opodal rzek.
Ponadto wykazuje on tendencję do opuszczania wspólnych a budowania
indywidualnych
domostw. Autor daje szczegółowy opis dwu charakterystycznych
typów
domów
(kampong),
mianowicie:
kampong
Mesapoh
i kampong Kalugunon. Załączone do artykułu ilustracje dają pojęcie o tym
jaka jest konstrukcja
i rozplanowanie
tego typu domostw. Posiadają one
obok izb mieszkalnych
dla tubylców, izby przeznaczone dla gości, tzw.
papaiing.
Najbardziej
interesującą
częścią domu jest, zdaniem autora,
w samym środku umieszczona platforma podłogi, na której cdbywają się
tradycyjne tańce, organizowane przy uroczystościach
związanych ze zbiorami ryżu. Platforma pomieścić może 20-30 osób. Tańce odbywają się przy
akompaniamencie
śpiewów i niezwykłe go hałasu, jaki wydaje ruchoma
platforma, obluźniająca się wskutek nadmiaru ruchu. Jeśli podczas tańca
wydanego na cześć gościa załamie się platforma, znaczy to, że została mu
okazana największa gościnność.
Oprócz opisu konstrukcji i rozplanowania
domu podaje autor również
sposoby urządzania wnętrz, rozmieszczania rodzin, a następnie przechodzi
do opisu zwyczajów związanych z budownictwem
mieszkalnym Murutów.
Gdy wspólnie zadecydowano
zbudowanie
nowego domu lub wioski,
wódz szczepu wybiera
miejsce, nad którym
wspólnie
się dyskutuje.
Jeśli wybór jest przez wszystkich aprobowany,
2~3-ch
Murutów
idzie
miejsce to oczyścić i splanować, po czym siadają na 20 minut i nadsłuchują
dobrej wróżby z odgłosów dżungli. Jeśli wróżba jest pomyślna, kontynuują
pracę, jeśli natomiast niepomyślna, opuszczają obrane miejsce i nie jest
ono już brane pod uwagę lub, w wyjątkowych
wypadkach, wraca się do
nie?? po odżegnaniu wróżby przez kapłankę, Po uchwyceniu zaś dobrej
wrozby przystępuje się do budowy. Jeśliby przed umieszczeniem słupów pod
budowę miał wydarzyć się zły omen, wówczas kapłanka "babalian" pro63'
995
994
.
. 'nanie go. Przez trzy miesiące trwa budowa lO-cio
szona jest znoW o. o~~~~ ego Na zakończenie następuje duża uczta. PIerwizbowego domu mlesz a n
.
m palenisku mogą być Spożyte tylko przez
sze potrawy ~gotow.aIl;e n~:;:~udoWanego
domu. Gościom zaś. nie wolno
przyszłych mleszkancoW
3 d'
tańcami i śpiewem. KapłankI natomiast
ich tknąć. Zabawa t:wa 2m,: domu i jego mieszkańców.
modlą się o sZCZęŚCiedl~ nowel?
si
Zwyczaj każe bowiem odprawiat
Starego domostv:a ~llkero~~;e:a. z:~howało _ a duchy długo rzekomo
nad nim modły by Się Ja naJ uzeJ
d .
. go aż samo się nie rozpa me.
.
1n
krążą naoko ło me .
..,
'k" dom jego mies'zkańcom mewo o
Jeśli przYJP3.d1klem·Sipah Się Jat' IgSdybY'tam mieli krewnych, mogliby
'ć . w innym domu nawe
.
schrom
SIę
d'" nieszczęście. Przez trzy miesiące muszą om
bowiem na dom te? sprowa ZIC h
'sk
!PO tym okresie dopiero wolno
mieszkać w pr~WlZ?rycZ'nym sc ~~n:oz:~cząć budowę nowego domu.
1m według obOWiąZUJącego zwyczaJ
Some notes on the Bikom Blacksmiths
Ironworking with a Stone Hammer among the
William
agg
.
Tula of Northern Nigeria.
..'
analizie problematyki
dotyczącej
Powyższe artykuł~ uzupeł~I~J~ ,SIęn: terenie angielskich kolonii Afryki.
obróbki żelaza u prymlty:vuyc
u.ow
materiałem
zebranym na miejscu
Celem ich jest zapozname czyteinta,
z którzy mieli możnoŚć przyjrzenia
w latach 1941 i 1949 przez ob~ au. o.:w~racy
Kultura materialna szczepów
się z bliska pierwotn!m kowa om 1.1 h 'est obu tym 'ludom wspólna, poliBikom i Tula omawlanY'ch przez me J .
.
.
k
się tu z gramcą kulturową·
tyczna gram~a .me cp~ ~y~ułach
mamy szczegółowy opis prymitywny~h
W wymlemony
t h 'ki produkcji Kuźma
kuźni, obrabianego suro~ca,. narz~dzi p~ac~ or~ro~ie~l
podczas gd~ druga
Bikom jest typu katalonsklego
l prze apIa s
,
M. D. J e f fFI'e y s -
obrabia tylko dostarczo?y mate~i~~ materiałów postawić tezę, pisze drugi
Można ?a pod~tawle ze~r~ ~ka obróbki żelaza jest pozostałością epoki,
z autorów, ze zanahzowana.
e~ m
t
'e zachodniej
Afryki narzędzia
w której istniały obok SIebie na erem
kamienne I żelazne.
Dona ld
Notes on Some
F. T h o ms on
Primitive
Watercraft
in Northern Australia.
h ś dk h komunikacji wodnej poprzedza autor
Uwagi o prymitywnyc
1'0. ac
bardzie' kurczy się obecnie teren
wstępem, ~ którym po~kr~ślal ~~e~~;:h ludy p~łnocnej Australii. Wyludna którym zyją w zespo ac p e.
bkim tempie stąd nader
niają się one bowiem ,-osta.tnio w ?~~~;;,~e c~:Sie jak największej
ilości
ważną jest sprawą ze",rame w naJ
.
.
danych o ich kultur~e s~ołec~nej ~ m~ter~aln:~tYChczas żadna dobra praca
Thomson zauwaza, ze me u aza a Się
.
ówno HorneU'a
o prymitywnej
żegludze australijski;j,
prace bowIem zar
jak i Thomas'a cechuje niedokładnośc.
.
ch środków komunikacji
Autor podejmuje zadanie opisania prymitywny
australiJ'skie
żyjące
.
h"
ych przez dwa szczepy
,
wodnej, wyrablan,YC l ~zywQn y k M"lnklinidji to lud odważnych żeglaw Arnhem i na POłwysple Cape
or.
a
n
rzy i rybaków, będący dziś na wymarciu. Budowali oni czółna o długości
20-u stóp, w których odbywali dalekie podróże morskie sięgające 350-u mil
odległości od wybrzeży australijskich.
Dużą zręcznością i umiejętnością odzI'aczali się w budowaniu owych czółen, których autor wymienia
kilka
rodzajów, opisując materiał i sposób wykonania.
Jako budulec używane
byly różne gatunki drzewa, od najbardziej lekkich do masywnych. Forma
konstrukcji
oraz rozmiary zależne były od tego czy czółno przeznaczone
było do podróży dalekich czy na krótki dystans. Niektóre rodzaje czółen
j łodzi powstawały
pod wpływem wzorów wprowadzonych przez inne ludy,
np. z Indonezji.
Obszernie rozwodzi się autor nad różnicą i podobieństwem w technice
konstrukcji u obu omawianych szczepów. Liczne odmiany konstruowanych
środków komunikacji wodnej wskazują na bogactwo pomysłów tych pierwotnych ludów. Fakt ten tłumaczy się niewątpliwie różnorodnością potrzeb
oraz rozwojem techniki wykonania. Dodać należy, że niektóre tradycyjne
formy konstrukcji
zanikają z chwilą ukazania się człowieka białego na
terenie wybrzeży australijskich,
wyparte przez sposoby nowoczesnej techniki.
H. T. N o l' r i s - Rock, Shelter Buildings in the N01'th of Arabia.
W pracy tej dowiadujemy się o znalezionych niedawno w miejscowości
Umm Marawaq schroniskach skalnych. Znajdują się one w niezamieszkałej,
dzikiej okolicy, niedaleko punktu Mudawwara
i dotychczas nikomu nie
były znane. Są to zręczne konstrukcje wykonane z dużych, kwadratowych
bloków kamiennych
wyjątkowo
dobrze wykończone. Wnętrze przedstawia czworokątną przestrzeń, która jest zbyt mała by mogła służyć za
mieszkanie i zbyt starannie skonstruowana
by miała być schroniskiem dla
owiec czy kóz. Data i cel powstania tych konstrukcji
są całkowicie nieznane i osłonięte tajemnicą. Nie ma w nich śladu naczyń, napisów czy
krzemieni, ani żadnych innych przedmiotów, które mogłyby naprowadzić
na wyjaśnienie
do czego służyły. Pozostają więc tylko przypuszczenia.
Autor sądzi, że są to grobowce - na południu bowiem od Mudawwara,
poza pustynną jej częścią, znajdują się podobne pozostałości luźnych kamieni i schronów. Jeden z takich schronów, zbudowany w ten sam sposób,
ma długości 25 stóp a 18 stóp szerokości. Wewnątrz znaleziono dużą ilość
wyrobów z krzemienia oraz skorupy naczyń ręcznie lepionych i wypalanych.
Wracając
do znalezisk z Umm Marawaq,
autor powołuje
się na
H. St. J. Philby twierdzącego, że brak śladów przedmiotów ludzkich wskazuje na grobowce - i stawia tezę, że prawdopodobnie owe znalezione przez
niego skalne schrony to nic innego jak grobowce, należące do nieznanej
kultury prehistorycznej
w Arabii. Wskazują one na to, że były tu niegdyś
znaczne osiedla na obecnym bezwodnym pustkowiu.
B a l' t h - The Southern MongoLoid Migration.
Z poruszoną przez Barth'a problematyką
migracji przechodzimy
do
tych artY'kułów czasopIsma Man, które traktują o zagadnieniach z zakresu
kultury społecznej ludów pozaeuropejskich.
F l' e d e l' ik
997
996
t k Ie swoim .,The Southern Mongoloid Migration" stwie~~
~arth IW. ar YdoUtyPUmigr~cji ludów do Indonezji i Indii wyszły z AZll.
dza ze na ezący
.'
h' t .
'. d ł
kulturę
rolną
strukturę
pol1tyczną oraz pIsaną
IS onę·
pcsla a Y one
,
h
t'
'dk'em
Chiny były bowiem w czasach przedhis:orycznyc
po ę~nym osro
J.
"
'kultury
któreJ' wpływ SIęgał do połudmowo-wschodmej
promlemowama
,
,
k
ł
" N'
'ęgały tam wpływy z zachodu, Badania archeologIczne wy aza y
A ZJl. Ie SI
. .
..
t h 'k
b 'bk'
również, że kultura ludów Azji miał,a ba~d~IeJ rozWlmętą
ec m ę o ro l
k mienia i lepienia garnków od ludow mIeJscowych.
a Artykuł omawiany jest próbą ustalenia na ,podstaw~e ,danych ar~heolo.
h ' antropologicznych
przy uwzględniemu
czynmkow geografIcznych
gIcznyc l
,
,
'h
A t
licza
i ekologicznych, przyczyn tkwiących w pOWyższych ~I~raCJ~c,
,u ~r za
do tych przyczyn przede wszystkim
napó~ ludn?sc~ Chm, k:.oreJ rozrost
ł falę ludów południowych
w inwaz]ę Indn l IndonezJI począWS~Y
h
pc ną
, k It
h" k' , ustaliły SIę
od 500 roku przed naszą erą. Tradycje zas
u ury ~ ms, leJ. .
'
w południowo-wschodniej
Azji przypuszczalnie
w czaSIe pOJaWlema SIę tam
metali.
R a y m o n d F ir t h -
of Some southPart l, MaUu.
Podczas miesięcznego
swego pobytu w Nowej Gwine~ z~~~ał la~~or
materiał dotyczący przemian społeczno-ekonomicznych
w .ży~lU 1 U. U ow
: tamtym terenie.
Zajmowało
go szczególnie zagadme~lle t.rwama czy
nzaa
nI'ku
ciągłości społecznej" jaka występuje
wśród ludzI w I:h ~Pdoł~C~"
.
t
.est w teJ d ZIe zmle
nym działaniu. Ważnym elementem, zdamem au ora, J ,
d l' S e l i g_
s stem ,{)lkrewieństwa
zwanego klanem. System klanow b.a a l
y
PM l i n o w s k i i S a v iII e. Ich prac e dotyczą Jednak okresu
m a n n,
a
"
20 .
laty
Autor zag rzed
lat 40-u praca Saville'a
jest sprzed
. -ClU
'.
.
~ierza
więc uzupełnić
powstałą
lukę opisem stanu aktualnego.
~h~e
k
' które
elementy
i jakiego
systemu
kulturowego
wy aJą
on wy azac,
, ,
'.'
na społeczno,-gosIPOsię być naj trwalsze i najodpormeJsze
na. Zr~llany ~ .'.
dwa szczepy
darcze wpływy. Analiz.uje on te. za~a~me~~athP~;i~n~~~
wiosek Boru
MaUu i Koita. W zWIązku z ty~
aJe,
r· ten
zdaniem
autora, nie
eastern
New-Guinea
Notes
on the SociaL Structure
Communities:
te~~o:;:~w~~~e
n~yj:by~Zc~:fen~~~~'
:OZ~::ty
e~rOpetjSkie, fj~kk~IW~~~
,
, "
du i kupców
Dane
opogra Iczn
działały
tam wpływy
mISJI, r~ą
"
, klanów i w sytuacji
l'
or'en+owac' s'ę w rozmleszczen u .' .
.
wio,ek pozwa aJ~ z '."
',.
i dale' że lukę po zniknięciu
społecznej tego srodowls~a. ~owladuJemrn:a ęobecni~ spółdzielczość w dzietradycyjnych
form orgamzacYJnych :wype 'f
my produkcji zmodyfikowano
dzinie życia gospodarczego. TradYCYJne zas or.
w rowadzenie
intensyfikacją
kultury
europejskiej
na tym k~er~me'rJ~:~:
z~ieniłY równowych narzędzi produkcj~. T~. r:o~e warun l : o~ inne znów zachowuje
nleż pewne aspekty orgamzacJI zycla społe~:nteb~
, ch wartości kultusię niezwykle rygorystycznie,
.ja,k np. zespo
ra YC~~~azuje to na utrzych związanych z pokrewlenstwem
klanowym,
, .
h
~;;anie
się wśród tubylców symbolicznego
system~ k:v~rt~~~o~~:;::O~;
dodanych do wszystkiego co biorą z kultury europeJs lej.
na razie artykuł nie pozwala niestety zorientować się do jakich końcowych
wniosków dochodzi autor w poruszonej
w powyższym artykule
problematyce.
P. Ho well
among
-
Some Observations
on the Distribution
of BLoodwealth
the Nuer.
Badania terenowe przeprowadzone
w Sudanie anglo-egipskim
są podstawą do tego artykułu,
Autor
nawiązuje
do ostatnio
wydanej
pracy
E van s - P r i t c h a r d'a Kinship
and Mariage
among the Nuer, Oxford
1951, w której tenże stwierdza, że w szczepie Nuer w Sudanie afrykańskim
odszkodowanie
za zabójstwo dzieli się między krewnych zabitego.
Do powyższego zagadnienia
dodaje Howell własne uwagi i wnioski.
Zabójstwo, informuje on, uważane jest wśród szczepu Nuer za przestępstwo
prywatne pociągające za sobą wciąż jeszcze sankcje odwetowe lub restytucyjne, mimo że sankcje karne przez rząd już wprowadzono. Pierwszym obowiązkiem krewnych zabitego u tych ludów jest wywarcie krwawej zemsty
na zabójcy lub zabicie kogokolwiek z jego krewnych. Dla Nuer jest to nietylko obowiązek ale i sprawa honoru. Bywa że dochodzi do ugody między
stronami i w konsekwencji
do zapłacenia odszkodowania
w trzodzie; szczególnie jest to wskazane jeśli rodzina zabójcy jest silniejsza i skłonna prowadzić dalej spór ze szkodą dla strony drugiej. Wówczas pertraktacje
o restytucję prowadzone
są z odpowiednim
rytuałem,
dzięki któremu
zabity
uważany jest za pomszczonego. Odszkodowanie
dochodzi stosownie do tradycyjnego
sposobu wartościowania
do 40 sztuk bydła, niektórzy
żądają
nawet 50 sztuk, jeśli nieboszczyk zabity został dzidą, a 40 jeśli tylko kijem,
Za przypadkowe zabójstwo są dalsze obniżki odszkodowania. Odszkodowanie
za zabójstwo stanowi zaopatrzenie
wdowy po zabitym i nie powinno być
niższe od tradycyjnie
ustalonej wysokości posagu. Podział odszkodowania
jest bardzo charakterystyczną
transakcją, podobną do podziału posagu, między krewnych panny młodej, chociaż niezupełnie we wszystkim. Kilka sztuk
bydła przede wszystkim otrzymać musi wódz szczepu jako tradycyjny
arbiter sprawy, prowadzący
negocjacje.
Niektóre zaś przeznaczone
są na
pewne opłaty, inne na ofiarę o znaczeniu rytualnym,
inne znów w myśl
zwyczaju dla bezpośrednich
krewnych, a pozostałość dopiero dostaje żona
po zabitym.
Z chwilą skierowania
przestępstw
związanych z zabójstwem i krwawą
zemstą na forum sądów - nabrały te dotychczas prywatne i osobiste sprawy
charakteru
oficjalnego i zwiększyły się zarazem stawiane przez krewnych
zabitego roszczenia o odszkodowanie.
Naturalnym
natomiast następstwem
tej sytuacji jest, zdaniem autora, również zwyżka wartości posagu.
A d a m C u r l e - Kinship Structure
in an EngLish ViLLage.
Jest to jedyny artY'kuł czasopisma "Man" omawiający środowi~ko europejskie. CurIe przeprowadza
analizę na podstawie odbytych badań w wiosce
Ycrkshire w Anglii, w której na ogólną liczbę 20a rodzin - 129 rodzin było
spokrewnionych
ze sobą, Istnieje we wiosce, pisze autor, silne poczucie ro-
999
998
dzinnej wspólnoty. Przeciętnie raz w tygodniu odwiedzają się wzajemnie
członkowie rodzin, w wielu wypadkach
nawet codziennie.
Najbardziej
uznanym stopniem pokrewieństwa
jest prawdopodobnie
kuzynostwo. Związek ten opiera się na wspomnieniach
z dzieciństwa i łączy ściśle ze sobą
młode pokolenie. Między kuzynostwem jednakże następuje rozłam gdy jedna
ze stron przechodzi do wyższego czy niższego środowiska społecznego. Powoli, bez kłótni, zmniejsza się wówczas wzajemne zainteresowanie
i z czaSf:m ustaje wzajemne odwiedzanie się. Bliskie stosunki pokrewieństwa
mogą
istnieć naj dalej w obrębie 2 generacjL We wiosce, pisze dalej autor, rodzina
stanowi potężną siłę społeczną i jak w każdym społeczeństwie,
ma ona
oprócz innych ważnych funkcji za zadanie dostarczanie jednostce pomocy
i oparcia oraz zaspakajanie jej potrzeb. Jednostka znajduje w rodzinie poczucie psychicznej stałości i bezpieczeństwa. Obecnie coraz bardziej zanika
potrzeba wzajemnej pomocy, współzależność między członkami rodziny jest
zredukowana do minimum, natomiast potrzeba uczuciowego oparcia istnieje
nadal. Ten system tworzy się w związku ze specyficzną strukturą społecznogospodarczą. W Anglii zatraca się obecnie system tradycyjnych
wzorów
kulturowych
związanych ze stosunkami pokrewieństwa;
występuje on jedynie tam gdzie są warunki społecznej bliskości, t. j. na wsi i gdzie również
wolniejsze jest tempo zmian życia społeczno-gospodarczego.
Jak dalece osobnik zdolny jest uczuciowo znieść rozłąkę z zespołem bliskich krewnych i do
jakich rozmiarów dojdzie nowa struktura Wyłaniająca się z obecnej płynności życia - oto zagadnienia, które zdaniem autora wymagałyby zbadania.
Artykuł ten jest odzwierciedleniem
stosunków burżuazyjnych,
które autor
omawia tylko ogólnie i raczej fragmentarycznie,
nie dając uzasadnienia ani
wyjaśnień dla omawianych faktów. Ma on zatem tylko wartość materiałową,
jak zresztą większość artykułów czasopisma.
Krytyczna
analiza tych artykułów
wykazuje
niewątpliwe
ich braki.
Z punktu widzenia bowiem stanowiska historyzmu w nauce dzisiejszej nie
v.oystarczające są w tych pracach schematyczne ujęcia zagadnień, które cechująm. in. arty:kuły Curle'a,
Clarlke'a,
Jeffreys'a,
Fagg'a,
Thoms o n'a, czy N o I' I' i s'a. Wykazują one tradycyjne metody pracy, charakterystyczne dla nauki burżuazyjnej,
nie wychodzącej
najczęściej poza opis
badanych faiidów czy zebranych materiałów.
Autorzy tych prac zaznajamiają
nas z -wytworami kultury materialnej
bez p:>wiązania ich z historycznym tłem oraz strukturą społeczno-gospodarczą
danej społeczności czy klasy społecznej W ramach której występują. Większość bowiem autorów zdaje się zapominać, że omawiane przez nich wytwory kulturowe pełnią określoną funkcję gospodarczą, społeczną i kulturową związaną z całokształtem
życia społeczno-gospodarczego
odnośnego
środowiska, a więc nie mogą być traktowane w oderwaniu od niego.
Z powodu zatem braków natury metodologicznej nie można uznać innej
wartości naukowej omawianych artykułów jak tylko ich wartość materiałową. Są one wszak po największej części oparte na b~·::laniach terenowych
i z tego tytułu wnoszą niewątpliwie cenny wkład do ogólnego stanu naszej
wiedzy o ludach pozaeuropejskich.
Helena Pr.zeslawska
PRIMITIVE oMAN Quarterly
gical Conference. Vol. 25 nr 1 & 2 str. 39.
Bulletin of the Catholic AnthropoloWashington, January and April 1952,
Na treść nr 1 i ,2 (styczeń i kwiecień 1952) kwartalnika "Primitive Man"
3kładają się artykuły R h o d a M e t r a u x i A n t o n i n e S. T i b e s a r.
Pierwsza z autorek stawia za cel zbadanie, na podstawie materiałów
uzyskanych
w drodze zespołowych badań terenowych
przeprowadzonych
pod kierownictwem
Dr Alfreda Metraux - stosunków pracy wśród ludności regionu Marbial (płd. Haiti).
Po zapoznaniu się z Marbial pod względem geograficznym
i administracyjnym dowiadujemy się, że mówiąca językiem kreolskim ludność liczy
ponad 25.000 mieszkańców
i rozrzucona
jest po terenie, tworząc grupy
sąsiedzkie. W całej okolicy nie ma ani jednej wioski ani sioła. Okolica jest
biedna, ludność jej składa się przeważnie z drobnorolnych
i z dzierżawców.
utrzymujących
się z rolnictwa, częściowo zaś z zarobków dodatkowych.
Podstawową samodzielną jednostką gospodarczą jest tam rodzina. Jest
ona wspólnotą gospodarczą
opartą o własność indywidualną,
w której
każdy z członków ma swój przydział pracy. Każda rodzina bowiem obrabia
swą własną ziemię. Pewne zajęcia i transakcje
gospodarcze wykonywane
są przez mężczyzn, inne tylko przez kobiety i dzieci - jeszcze inne są
wspólne. Zarobek poszczególnych członków zespołu rodzinnego należy do
całości zespołu - jednakże to co zarobi poszczególna jednostka własnym
przemysłem
jest jej własnością,
którą ma prawo dysponować
według
uznania.
Szczegółowo opisuje autorka stosunek rodziców do dzieci, dzieci do
rodziców i stosunki między krewnymi
oraz ich wzajemne
zwyczajowo
określone prawa i obowiązki.
Następnie omawia stosunki własności, sposoby władania ziemią, warunki jej wydzierżawiania
oraz organizację pracy.
Duża rodzina, dysponująca
dostateczną
ilością rąk do pracy podoła
jej w gospodarstwie.
Zbyt mała rodzina zmuszona jest donajmować ludzi.
Zamożne rodziny również wynajmują
robotników - na sezon lub na rok.
Biedne i przeludll1ione natomia!st gOSiPodarstwa wysyłają nadmiar swoich
członków na zarobek w .sąsiedztwo. Mimo, że wiele taki.ej biedoty pracuje
na cudzym, informuje autorika, żadna z tych grup nie jest zakwalifikowana
jako "robotnicy
rolni". Prace ich, zakontraktowane
indywidualnie
lub
grupowo, opłacane są w gotówce (bez utrzymania) - grupa opłacana za
całość pracy dzieli wynagrodzenie
między uczestników. Ten system pracy
najemnej nazywa się apeya, uważany jest za najgorszy sposób zarobkowania i jest bardzo niepopularny
z powodu ciężkiej pracy i niskich
zarobków.
Zarówno małe jak i większe gospodarstwa
nie mogą obejść się bez
doraźnej pomocy sezonowej w okresach gdy robota Slpiesznie musi być
wy~onana.
Organizacja
pracy całego roku, nieustanne
przygotowywanie
roh pod uprawę, dwukrotne zbiory z niektórych plantacji i związane z tym
tempo pracy wymaga grupowej działalności, a okresy największego
nasi-
1000
1001
lenia pracy - zespołowego wysiłku i pomocy szerszego sąsiedztwa. Stąd
wytworzyły się na terenie Marbial pewne zorganizowane
formy sąsiedzkiego współdziałania
i samopomocy. Ten system wspólnego wykonywania
większych prac w naglących robotach rolnych uznany jest za wymianę
pracy między równymi, zauważa autorka. Nie obejmuje on jednak wszystkich, zależnie bowiem od pozycji społeczno-gospodarczej
rozróżnia autorka
trzy kategorie
ludzi: takich, którzy korzystają
z pomocy, a sami dla
nikogo nie pracują - takich, co zależni są od wzajemnej pomocy i pracują część dnia na swoim a część u sąsiada lub wędrują od gospodarstwa
do gospodarstwa,
pomagając innym - wreszcie tych co z reguły pracują
najemnie i rzadko tylko uzyskują pomoc.
System współdziałania
opartego o pomoc sąsiedzką określa się w Marbial mianem "kobit", ("combite"). Nazwa ta obejmuje wszelkie odmiany
kolektywnej pracy, a więc zarówno ron, joune, vfljou jak i kove. Wspólną
cechą tych odmian
je,st fakt,
zespolowej
pracy
wykonywanej
przez
grupę ludzi w ciągu jednego lub pół dnia w związku z naglącą pracą sezonową na roli - różnice zaś polegają na warunkach
w jakich odbywa się
ten zespołowy wysiłek.
R o n l to najpowszechniejsza
forma wzajemnej
pomocy sąsiedzkiej
w jakiej mała grupa najbliższych
krewnych
i sąsiadów kolejno pomaga
sobie spontanicznie, zazwyczaj po pół dnia 2-3 razy tygodniowo. Ta wzajemna wymiana pomocy nie pociąga za sobą obowiązku wzajemnych świadczeń (w gotówce czy w naturze). Ron obejmuje w zasadzie tylko 2 lub 3
sąsiadów, jest więc małym zespołem samopomocowym, daje on uczestnikom
obustronną korzyść indywidualną,
jaką jest w szybkim tempie wykonana
praca. - W innych formach taka praca zeSiPołowa następuje na innych
warunker.h. Zespół bywa zwoływany przez organizatora, który niekoniecznie uczestni.czy w pracach gru;py. Usta,la się też pewne. świadczenia
w gotówce lub w żywności - lub jedno i drugie.
J o u n e - grupa obejmująca 5-10 osób, zwołanych przez organizatora
do żniw lub do przygotowania
pod uprawę małego pola i obsadzenia go.
Czas pracy trwa niespełna 1 dzień. Pod koniec dnia organizator
wydaje
poczęstunek mały i drobną zapłatę, lub' tylko zapłatę.
V fi j ou - jest tj"pem "kobit" w którym zaangażowanych
jest 15-20
osób, pracujących przy siewach tylko przez pół dnia, niekiedy 3-4 godziny
rano. Praca ta bowiem musi być wykonana
szybko. Warunki wynagrodzenia takie same jak przy joune: posiłek i niewielka zapłata lub tylko
zapłata. W latach nieurodzajów
jest to największy
zespół zwoływany do
naglących prac.
K o v e - to najpotężniejszy
zespół samopomocy na terenie Marbial,
liczy on bowiem do 100 ludzi. Zorganizowany
jest dla przeprowadzenia
większych prac na roli, jak uprawa rozległych pól na wiosnę i jesienią,
do zbiorów na plantacjach
kawy lub do przetransportowania
ciężkich
materiałów budowlanych przy budowie domu. Zespół ten pracuje bez wynagrodzenia.
Natomiast organizator
wydaje pod koniec dnia, na zakońCLenie robót, poczęstunek połączony z zabawą. co stanowi na.iprzyjemniejl
:Ron przypomina
naszą
tłokę
sąsiedzką.
,
'~
szą nagrodę za pracę. Brak twardej dyscypliny uprzyjemnia
pracę, której
atrakcyjność polega m. in. na tym, że cały zespół pracuje przy akompaniamencie śpiewów i muzyki wykonanej
przez przygodnych
muzykantów
(Protestanci
pracują
przy Śipiewaniu hymnów religijnych).
W ten sposób zorganizowana
praca
daje
okazję
do współżycia
towarzyskiego,
a tym samym wywołuje wśród uczestników największe zadowolenie.
Z punktu
widzenia
gospodarza czy organizatora
forma tej pomocy sąsiedzkiej ma pewne n:edogodności.
Nie sposób bowiem kontrolować wydajności pracy tak dużej ilości osób. Mimo zachęcania z jego
strony do przyspieszenia tempa pracy powstają pauzy i ociągania się spowodowane
atrakcyjnością
pracy
tego ze~łu.
Taka
forma
pomocy
uważana jest przez organizatorów
za bardzo kosztowną. Zapłata bowiem
w poczęstunku wypada na ogół drożej i nie stoi w żadnym stosunku do
wartości usługi. Jedyne zadowolenie sprawia organizahrom
fakt zdobywania
prestiżu. Hojny bowiem organizator może, nawet jeśli zwołuje na ciężką
pracę, liczyć na pomoc tych samych ludzi !przy każdej następnej OIkazji:
Skąpemu
natomiast
nie uda się zwołać "kove". Bywają też wypadki
nadużyć, pisze autorka, ze strony urzędników
i władz, którzy zmuszają
ludzi pogróżkami do pracy dla siebie, nie dając im wzamian wynagrodzenia.
Ostatnią formą omawianą przez autorkę to formalnie zorganizowane
stowarzy1szenia pracy na terenie Marbial, znane pod nazwą Vaksin societies. Tradycja utrzymuje, że pOWls·tały one z szerszych grup rodzinnych
i że "lakou" były ich prototypem.
Podczas gdy ron i inne z wymieni<)Dych form kobit dbają jedynie o to
by praca na roli każdego uczestnika była zrobiona, to Vaksin Societies
jako stowarzyszenia
zawodowe czuwają nad interesami
swych członków,
dostarczają zarobków tym, którzy muszą utrzymywać się z pracy najemnej,
a gdy kto z członków zachoruje wysyłają zespół ludzi dla obrobienia jego
roli. Każde stowarzyszenie
pracy ma swą nazwę i sztandar, który grupa
zabiera ze sobą i zatyka na polu pracy. Są to organizacje o niewielkiej
ilości członków lecz dużej stosunkowo ilości honorowych funkcji. Na czele
każdej z nich stoi przewodniczący wybierany spośród notablów sąsiedztwa,
citszący się autorytetem największym. Jego głównym zadaniem jest zorganizowanie pracy, w której jednak nie bierze czynnego udziału. Ma on do
pomocy kilku członków "urzędników",
którzy wykonują różne powierzone
im funkcje honorowe:
dbają o porządek, dyscyplinę, kontrolują
jakość
posiłków, organizują zabawy itp. Do Vaksin societies wstępują biedniejsi
oraz młodzież. Trwają one tylko przez jeden sezon lub rok rolniczy. Zakłada
się je gdy jest prżynajmniej
20-u członków, którzy skłonni są pracować
razem. Stowarzyszenie takie trwa nieraz dopóty dopóki możliwe jest utrzymanie dyscypliny między członkami. W organizacjach
tych odzwierciedla
się m. in. lokalna hierarchia całej społeczności sąsiedzkiej w Marbial.
Drugim zadaniem Vaksin societies jest organizowanie
życia towarzyskiego całego zespołu, a więc śpiewów, zabaw, orkiestry. Śpiewy przy pracy
służą nie tylko do nadania rytmu pracy ale stanowią również rozrywkę,
bowiem plotka sąsiedzka krąży za ich pomocą wśród zespołu. Aktualna
1002
1003
piosenka jest ponadto wyrazem opi~ii publicznej .. Drwi ona z tych,. którzy
się spóżniają, mało pracują i nadmIernIe Jedzą. PIOsenka taka pełnI zatem
rolę wychowawczą·
Przez współpracę
i wzajemną pomoc w zorganizowanych
zespołach
sąsiedztwo lokalne połączone jest ściślejszą więzią społeczną. Dla jednych
stowarzyszenia pracy są areną dla zdobywania prestiżu i mocy (p.ełniący
funkcje społeczne "urzędnicy" widzą w nich przede wszystkim ten cel) ze strony pracujących uważane są za gwarancję zachowania niezależności.
Formułując
wnioski końcowe, podkreśla .autorka, że nie można tej
organizacji pracy nazwać spółdzielczą pracą. Ma ona bowiem cel ściśle
indywidualny:
pomoc dla poszczególnych rodzin przy zbiorach i obróbce
roli, która służy indywidualnemu
użytkowi każdego gospodarstwa. Z pracy
członków nie korzysta grupa jako całość lecz każdy z członków oddzielnie.
Wspólna zabawa jest jedynie tą korzyścią w której udział bierze cała
grupa. Praca tak zorganizowana wiążę się ściśle z własnością indywidualną
i ze wzajemnymi stosunkami społecznymi sąsiedztwa. Fakt, że każde gospodarstwo potrzebuje dodatkowej pomocy przy pracach pilnych wpływa na
sposób grupowego organizowania
tej pracy. Grupa taka trzyma się więc
dzięki osobistym celom poszczególnych jednostek, dzięki stałej lub przejściowej wspólnocie ich interesów, a doświadczenia
i przyjemności tylko
\'Iitórnie zespalają sąsiedztwo.
.
Omawiany artykuł zawiera interesującą
problematykę,
której sposób
ujęcia przez autorkę budzi jednakże wątpliwości i zastrzeżenia.
Jeśli chodzi o materiał na którym oparta jest praca - to nie podaje
autorka kiedy i w jaki sposób zostały przeprowadzone
badania terenowe,
jaki był ich rezultat i jaką wartość przedstawia zdobyty materiał.
Braki metodologiczne sprowadzają się do następujących
zagadnień:
Nie przeprowadziwszy
krytycznego
opracowania
materiału,
autorka
ogranicza się do opisu i segregowania faktów, których nie wyjaśnia i nie
podaje w ich historycznym
uwarunkowaniu
i przyczynowym powiązaniu
z całokształtem zagadnień społeczno-gospodarczych,
których stosunki pracy
stanowią tylko pewną część. Bez uwzględnienia konkretnych historycznych
warunków w jakich powstała i istnieje społeczność regionu Marbial obraz
tej społeczności przedstawiony nam w artykule staje się czymś schematycznym. Schematyzm występuje szczególnie w klasyfikacji faktów, dla których brak wyjaśnienia.
Pomijając tego rodzaju braki jak nie podanie wielkości gospodarstw
w cyfrach, ani cen artykułów pierwszej potrzeby, bez których dane dotyczące płac są cyframi martwymi - zasadniczy zarzut jaki trzeba zrobić
autorce, to ten, że schematyzm w ujęciu stosunków pracy na terenie Marbial zaciera różnice klasowe wypływające
z różnic majątkowych,
jakie
istnieją wśród omawianej społeczności.
Brak powiązania zagadnień pracy z całokształtem stosunków społecznogospodarczych wspomnianego środowiska utrudnia zorientowanie się jak ta
społeczność gospodaruje.
Dalej, jeśli Marbial, jak twierdzi autorka na str. 1 jest okolicą biedną,
to w jaki sposób i skąd wzięli się tam ludzie zasobni, o których wspomina
w dalszym ciągu pracy? Powstaje również pytanie co decyduje o doborze
współdziałającego
zespołu sąsiedzkiej samopomocy w niektórych formach
kobit, jak joune, vayou czy kóve? Czy te formy współistnieją
ze sobą
w czasie i w przestrzeni i o ile? Kiedy powstały i jakim uległy przeobrażeniom? Jaki jest dobór klasowy w ich obrębie - lub w jakiej klasie
społecznej występują poszczególne formy współdziałania?
Jakie są podstawy prawne ich istnienia?
Nie wiemy również wcale na jakim szczeblu rozwoju gospodarczego
są ci ludzie. Czy jest to środowisko o jednolitej strukturze goslPodarczej?
Wszak różne procesy historyczne mogły zadecydować o ukształtowaniu
się
odmiennego
układu
stosunków
społeczno-gospodarczych
w środowisku
pozaeuropejskim
jakim jest Marbial.
Brak wyjaśnienia
pewnych faktów ważnych sprawia, że nie wiemy
np. co jest przyczyną, że w Marbial pracujący za wynagrodzeniem
ludzie
nie są zakwalifikowani
jako robotnicy rolni? Zbyt schematycznie jest również potraktowany
opis "niepopularnego
systemu pracy "apeya", jak go
nazywa autorka, a który jest zapewne niczym innym jak znienawidzoną
formą wyzysku kapitalistycznego.
Podobnych pytań i wątpliwości nasuwa się więceJ Jeszcze. Wypływają
one z niedociągnięć
metodologicznych
omawianego
artykułu.
Chcąc je
usunąć należałoby przede wszystkim zastanowić się czy zebrany materiał
daje podstawę do tego rodzaju analizy jaką postawiła sobie autorka za cel
swojej pracy. Jeśli nie, powstaje konieczność uzupełnienia
go dodatkowymi badaniami.
Drugi arlykuł
San Antonio
de Eneno: A Mission in the Peruvian
Montana
jest historycznym
przeglądem
zakładanych
wśród Indian górskich okolic wschodniego Peru misji katolickich. Zainicjowany przez Franciszkanów w XVII stuleciu podbój ideologiczny tubylczej ludności rozbił
się jednakże o mężny opór Indian.
Dopiero w XVIII wieku udało się misjonarzom założyć nie bez trudności i walki, kilka punktów misyjnych, z których San Antonio de Eneno
był najważniejszym,
liczącym 103 mieszkańców 1. Rozpoczęta walka była
przede wszystkim natury gospodarczej, chodziło o opanowanie dostępu do
pokładów soli, eksploatowanych
przez Indian. Przez zagarnięcie tych terenów spodziewali się misjonarze opanować tubylców. Jednakże wobec stale
zaostrzającej
się sytuacji postanowiono
zastosować łagodniejsze metody:
zdobycia za pomocą darów zaufania Indian oraz przekonania ich w drodze
perswazji o korzyściach ewentualnego osiedlenia się misji. Metoda ta jednak nie okazała się całkowicie skuteczna skoro trzeba było sprowadzać
murzynów jako niewolników do ciężkich robót rolnych i uzbroić ich nawet
dla obrony i bezpieczeństwa misjonarzy. Ze zrozumiałych względów stosunek
Indian do murzynów był przez długi czas taki sam wrogi jak do mis.ionarzy.
Z czasem jednak nastąpiły pewne zbliżenia i wzajemne wpływy kulturowe
dzięki mieszanym małżeństwom zawieranym między murzynami a kobietami dwu szczepów indyjskich Amuesha i Campa. Jakie przeobrażenia
dokonały się wówczas w środowisku Indian pod wpływem obcej kultury?
l
Założony w 1710 r.
1005
1004
Na to pytanie nie ma niestety w artykule odpowiedzi. Jest tylko wzmianka
o wyższości kultury murzyńskiej;
be~ da~szych ",:y~aśnień fakt ten ~edn.a~
ie przedstawia
wartości
naukoweJ.
Nle rozwlmęte
pozostało rowmez
~agadnienie zbadania "ogólnych aspektów kulturowych"
związan~ch.z
powstaniem i rozwojem misji na zdobytych terenach, co było zapowIedzIanym
celem tego artykułu. Na jego zakończenie dowiaduje się czytelnik, że największym wrogiem misji były oprócz Indian częste epi.demie, ~tóre nie
tylko zdziesiątkowały
ludność tubylczą lecz zaostrzyły JeJ wrogosc w stosunku do misjonarzy. Tak więc szalejąca w 1727 r. na terenie Enneno epidemia ora?: krwawe bunty z r. 1742 zadały ostateczny cios miejscowej misji,
która przestała istnieć do XIX wieku.
HeLena Przeslawska
HANDBOOK OF SOUTH AMERJlCAN ,INDIANS,
tution, Bureau of American Ethnology, Bulletin 143.
Smithsonian
Insti-
Vol. 1. The Marginal tribes, Washington 1946, s. 19+6'24.
2. The Andean civilizations, Washington
1946, s. 34+ 1035.
3. The Tropical forest tribes, Washington 1948, s. 26+986.
4. The Circum- Caribbean tribes, Washington 1948, s. 18+609.
5. The Comparative ethnology of South American Indians, Washington
1949, s. 26+818.
6. Physical anthropology, linguistics and cultural geography of South
American Indians, Washington 1950, s. 14+715.
W pierwszych latach XX wieku Biuro Etnologii Amerykańskie;
przy
Instytucie Smithsońskim wydało, jako swój trzydz'esty Biuletyn, Handbook
of American Indians north of Mexico. Inicjatywę tego dzieła podjął jeszcze
w r. 1873, a więc na kilka lat przed powstaniem Biura Etnologii Amerykańskiej prof. Otis T. M a s o n, który postanowił
przeprowadzić
pierwszą
w dziejach nauki klasyfikację
szczepów Indian Ameryki Północnej. Szczepy
te znane były ,pod wieloma nazwami angielskimi, francuskimi, hiszpańskimi,
holenderskimi
itd. w zależności od tego, jacy osadnicy z nimi się stykali
i dawali ich opisy. Niejednokrotnie
nazwa jakiejś mniejszej grupy uogólniana była na cały szczep, lub fałszywie przenoszono
nazwę jednego
szczepu na drugi. Bez zaklasyfikowania
i ostatecznego usystematyzowania
szczepów nie mogło być mowy o jakimkolwiek
ogólniejszym dziele.
Z chwilą swego powstania Biuro Etnologii Amerykańskie;
wzięło na
siebie dalszy trud ustalenia listy szczepów. Przeprowadzono
wtedy ich klasyfikację językową 'i to dopiero pozwoliło ostatecznie
wyjść z chaosu.
Zarówno klasyfikacja
etnograficzna,
jak i językoznawcza
wymagały licznych prac terenowych
przy współudziale
całego sztabu specjalistów.
Po ustaleniu listy szczepów przystąpiono
do redakcji dzieła, któr2 rna
charakter
encyklopedii
o układzie alfabetycznym.
Stało się ono podstawą
dla dalszych badań nad Indianami Ameryki Północnej i doczekało się wielu
wydań.
W ćwierć wieku póżniej, bo w r. 1932, dzięki zachęcie znanego amerykanisty skandynawskiego
Erlanda
N o l' d e n s k i' o l d a. powstał projekt
stworzenia podobnego dzieła, ale dla Indian Ameryki Południowej.
Powolano komitet
który miał zbadać, czy wobec 'współczesnego
stanu wiedzy
takie dzieło da się w ogóle zrealizować, po czym, skoro pierwsze badania
dały rezultat pozytywny, przygotowano
projekt pracy.
.
.
W r. 1940 projekt został zaakce<ptowany i wszedł w plan BlUra. Ogolną
redakcję powierzono Julianowi H. S t e war d o w i i rozpoczęto prace nad
jego realizacją·
.
W tym właśnie okresie w Europie toczyła się wojna, co uniemożliwiło
zaproszenie do wspólipracy amerykanistów
starego Świata, Handbook jest
vlięc wynikiem współpracy uczonych obu Ameryk. W jego realizacji brało
udział przeszło 100 badaczy.
Od dawna w nauce dawał się odczuć brak dzieła, które by zawierało
zbiór dotychczas istniejących
wiadomości o Indianach Ameryki Południowej. Redakcja Handbooku wzięła sobie za cel uZUipełnienie tego braku.
Chodziło tu, podobnie
jak w opracowaniu
kultu.r Ameryki Północnej,
o stworzenie systematyki
szczepów południowo-amerykańskich
oraz opis
ich kultury, a równocześnie wykazanie braków w naszej znajomości tego
terenu
i zasugerowanie
problemów
jakimi powinni
zająć się badacze
zarówno w terenie, jak i w studiach archiwalnych.
Poza tym ?O raz pierw·szy miano zebrać bibliografię żródeł i naukowych opracowan dotyczących
Ameryki Południowe}.
Stworzenie
systematyki
szczepów południowo-amerykańskich
okazało
się niemal równie trudne jak w wypadku
szczepów Ameryki Północnej.
Po dokonaniu iego przystąpiono
do opracowania
"ich kultury i tu natrafiono na dalsze trudności. Bodaj największa
z nich polegała na tym, że
spośród dziś żyjących szczepów jedne zostały odkryte w ostatnich dopiero
latach a więc zachowały nieskażoną swą pierwotną
kulturę, inne natomiast' już od 400 lat pozostają
w ścisłych kontaktach
z białymi, dzięki
czemu kultura ich uległa bardzo zasadniczym przemianom. Dla uniknięcia
tych dysproporcji chronologiczno-kulturowych
postanowiono dla wszystkich
szczepów wziąć za punkt wJ"jścia opisu moment, kiedy po raz pierw~zy
zetknęły się z białymi. Jeżeli okres pierwszego kontaktu kulturowego .z ~lałymi należy już do prehistorii szcz~pu, jak w wypadku kultur andYJskich,
jako tło bierze się archeologię, a stan kultury po kontakcie cofa się do
daty, z której pochodzą najstarsze wiadomości pisane.
.
Wszelkie niezwykle interesujące
procesy, jakie towarzyszyły
przeJmowaniu elementów kulturowych
i ;przetwarzaniu
się kultur indiańskich pod
wpływem kontaktów z Hiszpanami, Portugalczykami,
a nawet Murzynami,
zostały tu pomini,ęte. Co więcej, nie posiadamy dotąd niemal żadnych innych
prac poświęconych temu zagadnieniu.
Drugą
poważną trudność
stanowił brak
względnie
niekompletność
źródeł literatura
do Ameryki. Południowej
jest więcej niż niewystarczająca. Istnieją co prawda monograficzne opracowania niektórych grup etnicznych oparte na badaniach przeprowadzonych
w ostatnich kilkunastu latach.
ale wobec ogromnego
bogactwa
szczepów są one przysłowiową
kroplą
w morzu. Dawniejsze opisy to bądź relacje podróżników, których interesowały najbardziej
zewnętrzne i efektowne elementy kulturowe, jak ozdoby,
strój. br:lń, bądź dawniejosze op'racClwania etnograficzne
pochodzące jed-
1007
1006
nakże z różnych szkół, skutkiem czego zwracają uwagę na różne strony
kultury i rozmaicie je naświetlają.
Nielepiej ma się sprawa ze źródłami
historycznymi.
W ogromnej większości są one zapiskami robionymi przez
misjonarzy,
niekomiPletnymi, czasem nawet błędnymi lub tak podanymi,
że trudno je powiązać z którymś ze znanych szczepów.
W obrębie
czterech pierwszych
tomów Handbooku niejednQkrotnie
spotkać można brak jednolitości
w proporcjach
zarówno poszczególnych
monografii jak i ich rozdziałów oraz różay sposób traktowania
zagadnień.
Pierwsza z tych wad wynika z niejednolitości źródeł. Zupełnie inaczej wygląda opis szczepu oparty o współczesną wyczerpującą monografię i szczepu,
jaki opisuje
się na podstawie
źródeł, dajmy
na to, XVH-wiecznych.
Druga wada jest wynikiem dużej ilości autorów, w związku z czym nie
dało się całkiem uniknąć indywidualnych
różnic.
Ażeby dzieło było łatwe w użyciu, wszystkie artykuły nie tylko pisam.
są wedle jednego porządku, ale także sprowadzone
są do jednego mniej
więcej rozmiaru, co ma te złe 'strony, że w wypadku szczepów dobrze znanych pominięto całą masę nieraz bardzo istotnych elementów ich kultury.
Handbook of S. A. Indians, w przeciwieństwie
do poprzedniego, który
ma układ alfabetyczny, został oparty na ;podzia:e kultur dokonanym przez
C o o p era. Wedle niego cały kontynent dzieli się na 4 strefy: 1) szczepy
zbieracko-łowieckie
wschodniej Brazylii, Gryn Chaco, Pampów, Patagonii
i Ziemi Ognistej, ,2) cywi'lizacjeandyjskie,
,3) szczepy puszcz trop~kalnych
i sawan, 4) szczepy karaibskie i pokrewne, połączone w tym opracowaniu
ze szczepami Ameryki centralnej
pozostającymi
pod wpływem
Ameryki
Południowej. Każdy z pierwszych czterech tomów obejmuje jedną ze stref.
Tom piąty poświęcony jest porównawczym
studiom różnych działów
kultury, tom szósty zajmuje się antropologią, językami, podłożem geograficznym, florą i fauną zarówno roślinami i zwierzętami
dzikimi jak
i hodowcami. W obu tych tomach uwzględnia się już impakt kultury Starego Swiata.
Cztery pierwsze tomy .posiadają identyczną konstrukcję
wewnętrzną·
Podzielone są one na szereg artykułów, z których każdy mówi o jednym
lub o grupie szczepów, przy czym 'kryteria łączenia szczepów są różne bqdź podobieństwo
kulturowe,
bądź wspólna rodzina językowa. Czasem
łączy się je w grupy terytorialne zamiast opierać się na bardzo niepewnych
granicach kulturowych. WielośĆ' kryteriów jest metodycznie niedopuszczalna.
ale w tym stanie wiedzy, jaki dz~ś panuje w amerykanistyce
inne rozwiązanie było niemożliwe.
Każdy z artykułów skonstruowany
jest wedle jednego porządku (oczywiście tam, gdzie mamy fragmentaryczne
dane, nie wszystkie punkty opisu
są wypełnione). Zaczyna się on od ogólnego wprowadzenia,
które zawiera
między innymi dane geol;raficzne. Następnie podane są wszystkie wiadomośći o szczepie: zaklasyfikowanie
go do jakiejś większej jednostki etniczneJ, jezykowej i etnograficznej,
podział wewnętrzny.
omówienie nazw~'
i wszelkie synonimy, wreszcie historia szczepu.
W większości wypadków
historia dotyczy czasów po zetknięciu się
z białymi, tam jednak, gdzie znaleziska
archeologiczne da się połączyć
z historycznym szczepem. przedłuża się jego d2Jieje wstecz. Jeśli zaś istnieje
archeologi'czna kultura nie dająca się połączyć z żadną z istniejących po
konkwiście grup, omawia się ją oddzielnie.
Po wiadomościach
wstępnych następuje
opis kultury. Zaczyna się on
od "czynności podstawowych",
w których zakres wchodzą: uprawa roli,
zbiór dzikich płodów, łowiectwo, rybołówstwo, przygotowywanie
pokarmów
i gromadzenie zapasów. Po nich mamy rozdziały zatytułowane: osada i dom,
ubiór i ozdoby, transport.
Następny rozdział o rzemiosłach zajmuje się
głównie ich technologią. O przedmiotach
wytwarzanych
mowa jest gdzie
indziej, w związku z czynnościami, do których są one potrzebne - np.
o użyciu ceramiki dowiadujemy się w związku z przygotowywaniem
pokarmów, o funkcji ubiorów w rozdziale o ubiorze i ozdobach itd. Rozdział
o rzemiosłach dzieli się na następujące podrozdziały: koszykarstwo, tkactwo,
ceramika, obróbka kory, wytwarzanie
ubiorów, metalurgia,
wyrób broni
i in. Opis kultury materialnej
zamyka omówienie wymiany lub organizacji
ekonomicznej,
a bywa dołączany
jeszcze ,ro~dział o sztuce wojen.nej
i kanibalizmie.
Z kolei przechodzimy
do ogólnego omówienia organizacji
społecznej
i politycznej, po której mamy rozdział zatytułowany:
cykl życiowy. Dzieli
się.. o~ na następujące
podrozdziały:
narodziny, dzieciństwo, rytuał przy
do]sclU do dojrzałości płciowej - i inicj'acje, .małżeństwo, zwyczaje związane ze śmiercią.
Kolejno omawiana jest estetyka i czynności rekreatywne,
które obejmuj~:. zabawy, muzykę, instrumenty
muzyczne, taniec, narkotyki, napoje
upajające.
Rozdział o religii zajmuje
się wierzeniami
o nadnaturalnych
moca::h i istotach, rytuałem religijnym i magicznym, kapłanami
czarownikami, 2n~chorami. Dalej następuje rozdział o mitologii i folklor~e; całość
zamyka OpiS wiedzy i nauki, w które wchodzi kosmogonia, miary i wagi
mierzenie czasu t przes1:rzeni oraz inne ewentualne koncepcje niereligijnej
natury.
Na końcu każdego rozdziału mieści się krótka bibliografia odnosząca
się do tego tylko działu, przy końcu zaś każdego tomu podano pełną bibliografię cytowanych w nim dzieł.
Każdy tom posiada mapę przewodnią obejmującą obszar, o jakim dalej
będzie mowa z podziałem na szczepy. Ponadto niektóre artykuły zaopatrzone są jeszcze we własne mapy. W tQmie szóstym i ostatnim znajduje się
wielka mapa barwna Ameryki Południowej i centralnej z podziałem językowym i szczepowym całego terenu. Zgodnie z założeniami pracy, że za
podstawę brać się będzie kulturę Indian z czasu ich pierwszych kontaktów
również i mapy dają lokalizację szczepów tam, gdzie one się zna'idował;
w czasie pierwszego zetknięcia z biały.mi.
. . Pr.aca jest bogato ilustrowana
zarówno fotografiami
z współczesnego
zycla l archeologii Indian, jak i rysunkami i fotografiami ich wytworów.
Posiada również ciekawy dział ikonograficzny.
Jakkolwiek
dzieło to jest tylko sumarycznym
zebraniem wiadomości
Istniejących o Indianach Ameryki Południowej,
a nie syntetycznym
opraCOwaniem całokształtu
zagadnień
związanych z kulturami
południowoamerykańskimi.
stanowi jednak w tej chwili najlepszy i najbardziej kom64
1009
1008
pletny podręcznik-encyklopedię
. o b'"
Się
eJsc nI'kt ., kto zamierza
styki.
~u,ltu:' tego. terenu, bez .którego nie. mo~e
zając sle.. Jakimkolwiek
dZIałem amer) kamAmw
Kowalska-Lewicka
HARRY TSCHOPIK,
JR. T h e A Ym a r a o f C h u c u i t o, P e r U.
Anthropological
Papers of. the American
Museum of Natural.
History,
vol. 44, part 2, New York 1951, s. 137-308.
Praca T s c h o P i k a poświęcona
jest magii Indian
Aymara.
Autor
zajmuje się wyłącznie białą magią i jej rolą w życiu jednostki i społeczności, na tle typowej dla tych okolic wsi Chucuito.
.
Chucuito położona jest na brzegu jeziora Titicaca w departamencIe
Puno w południowej
części płaskowyżu
peruwiańskiego .. Wieś .ta :wedle
dokumentów
i żywych jeszcze tradycji istniała już za czasow '1n~ow 1, b~ła
wówczas stoHcą jednej z prowincji ich imperium. Po podboju hIszpansklm
Chucuito gra zrazu równie wybitną rolę dzięki odkryciu w pobliżu bogatych kopalni srebra. Jest wtedy ważnym ośrodkiem miejsk~
zbudowanym
wokół dwu wielkich placów. W początkach XVU w. powstaJ.ą t.u d:va kościoły w stylu kolonialnym stojące do dziś, lecz opustoszałe 1 me uzywa~e
na równi z placami, nad którymi dominują· W r. 1780 wy~uch~ po",:stame
Indian pod dowództwem
potomka Inków Tupac Amaru 1, mimo ze z~staje krwawo sUu'mione, ruchy wolnościowe trwa'ją do r. 18~1. W. c~asle
zamieszek basen jeziora Titicaca· zostaje wyludniony,
a C:hucUlto .dzIell ~o~
innych osad. Z kwitnącego
kolonialnego
miasta schod,zi do r?l: UbOg.IeJ
wioski, której mieszkańcy poza rolnictwem, będącYn: g!ownym ~:odłem l.ch
utrzymania,
trudnią się ubocznie połowem ryb w JeZIOrze. D.ZIS ~hUCUlto
liczy zaledwie około 200 domów zamieszkanych
przez ~5.4 IndIan 1 ?8. ~etysów - nie ma w osadzie ani jednego białego. Na tę llczbę. ludnoscl Jest
aż siedmiu czarowników,
z których każdy posiada liczną khentelę rekrutującą się spośród mieszkańców wioski, a częśc,iowo z okolicznych osad. .
Autor mieszkał w Chucuito blisko dwa i poł roku w latach ~940-19~2.
Mimo tak długiego pobytu nie zdołał wejść "': zażyłe st~SU~kl z Indl~nami. Twierdzi on, że zbliżenie się do Indian 1 pozyskame lC? .zauf~m~
natrafia
na tym terenie na niemal nieprzezwyciężone
trudn~scl.
:VI:kl
prześladowań
i wyzysku wyrobiły w nich ponury.' 'Ijełen pesym:zmu
~Ieufności charakter, i biały, mimo najgorętszych
z Jego strony uSlło:w~n,. Je~~
dla nich zawsze tylko obcym kryjącym w zanadrzu (wedle ich opmn) JaklS
podstęp. Toteż autor w wielu wypadkach
musiał korzystać z pomocy eksperta społecznego, jakim był młody metys urodzony i wyc.ho.wany. w Chucuito i znający doskonale miejscowe
stosunki. Niewąt?llwIe
duzą przeszkodą w nawiązywaniu
bardzie'j bezpośrednich
kontaktow z ~ubylc~ą ludnością był fakt, że autor nie znał języka Aymara, a POsł~~lwa~, SIę ",:"yłącznie językiem hiszpańskim,
którego Z kolei nip. znała 'mę'~szosc I~dlan.
T s c h o p i k, wychodząc
z założenia, że magia pozost~Je w ŚCISłY~
związku z trudnościami
i niepokojami
nękającymi
człOWIeka. stara SIę
przede wszystkim poznać omawianą
grupę wiejską i zbadać funkcjono-
?
warne jej mechanizmu społecznego. W związku z tym dzieli swą pracę na
trzy części. P.ierwsza to opis środowiska, na którego tle instytucje magiczne
stają się dopiero zrozumiałe. Obejmuje ona również charakterystykę
osobowości Aymara. Część druga zawiera opis instytucji magii, tak jak one
wyglądają obecnie. Na podstawie nielicznych źródeł pisanych autor stara
się ująć je historycznie.
Równocześnie przeprowadza
porównanie
z magią
innych współcześnie żyjących grup Aymara. Wreszcie w części trzeciej, na
podstawie poprzednich
danych, omawia związki między magią a osobowością Aymara,
znaczenie
magii w życiu jednostki
i znaczenie instytucji
magicznych w społeczeństwie
jako całości. Między innymi stwierdza on,
że najbardziej
tY'pową z cech ·charakteru Aymara, bierność przejawia
się
w !pełni w ich magii. Czarownik jest tu tylko jakby mistrzem ceremonii,
k'eruje jedynie akcją, podczas gdy działającymi
są siły nadnaturalne.
Podobnie system hierarchii slPołecznej i ucisku, gdzie każda jednostka jest niższa, a zatem zale:ima od drugiej, przejawia się w strukturze ich świata nad~
naturalnego.
Stosunki
tam panujące
są odbiciem struktury
społecznej
wioski Chucuito, a święci chrześcijańscy
wprowadzeni do panteonu Aymara
graią wśród duchów miejscowego pochodzenia
tę rolę co metysi wśród
Indian.
Autor twierdzi, że magia w tych warunkach
społecznych, w których
Indianin znikąd nie może spodziewać się pomocy i opieki, staje się niezwyk~e ważnym czynnikiem dającym pewne poczucie bezpieczeństwa;
jest
jedynym
dostępnym
Indianinowi
sposobem
działana
na otoczenie. Dla
typowych w opisanym społeczeństwie
trosk i lęków powstały odpowiednie
techniki magiczne, mające na celu ich likwidację.
Anna
PRZEGLĄD
ANTROPOLOGICZNY,
Antropologicznego
i polskich Zakładów
przez Radę Naukową T-wa.
Kowalska-Lewicka
organ
Polskiego
Towarzystwa
Antropologii, redagowany
obecnie
Czasopismo to założone w 1926' r. 'było dotychczas jedynym czasopismem
tego rodzaju w Po~sce, umożliwiającym
pracownikom
działającym na niwie
antropologii i nauk pokrewnych
opublikowanie
wyników swych prac.
Do czasu wybuchu wojny światowej w 1939 r., ukazało się 12 tomów
i pierwszy zeszyt 13-go, łącznej objętości 172 arkuszy druku. Wybuch wojny
przerwał tę 13-letnią działalność wydawl1lilczą, a w 1945 r., zaraz po ustaniu
dzialań wojennych
dzięki usilnym wysiłkom ,prof. Adama W r z () s k a założyciela i redaktora
tegoż czasopisma - wznowiono jego wydawanie,
ratując resztki przedwdjennego
nakładu - niezużytego jeszcze przez okupantów hitlerowskich
na makulaturę
- i publikując
zachowane w manu""
skryptach prace przedwojenne
autorów zmarłych i szczęśliwie w pożodze
wojennej uratowanych.
Nieliczne tylko prace i artykuły już przed wojną
złożone, urato",vały się w postaci kopii maszynopisów
na miejscu, bądź
przywiezione przez współpracowników
z innych ośrodków badawczych tak,
że nie wiele prac złożonych (i jeszcze niezbroszurowanych)
w dalszych ze64*
1011
1010
szytach
XIII
tomu, mogły być zrek~nst:uowane
z k~p~i i opublikowane
powojennych tomach. Nlektore z prac CZęSClOWO.
uratowany~h~
zwłaszcza autorów w czasie wojny poległych, z powodu mekompletnoscl
danych i ich odtwarzania, musiały być odłożone na czas póżniejszy. Wskutek tego po wojnie ukazał się najpierw tom XIV, a po nim dopiero w 1948 r.
w maju dalsze zeszyty (2-4) tomu XIII, jako uzupełnienie przedwojennego
tomu poświęconego 25-letniej rocznicy objęcia katedry antropologii przez
prof. 'dra Jana C z e k a n o w.s k i e g o. Sylwetkę Jubilata jako uczonego,
podał w XIII tomie uczeń jego prof. dr Jan M y d 1a r s k i z dołączeniem
bibliografii.
Jakkolwiek
w okresie dowojennym
osiągnięcia
antropologii
polskiej
'były n:emałe i znane w kraju i zagranicą, tym niemniej działalność na
polu wydawniczym
uznać należy raczej za skromną. Brak funduszów na
publikacje i zbyt małe interesowanie
się nimi ówczesnych władz przyczyniały się do tego, ą niektórzy z badac.zy prace swe musieli drukować zagranicą, bądź też pozostawić je w aktach do czasów bardziej sprzyjających.
Dop'ero po wojnie, dzięki poparciu władz Polski Ludowej, przy znacznie większych możliwościach rozwojowych nauki, a tym samym działalności wydawniczej,
równieź PrzegLąd AntropoLogiczny
może się poszczycić
coraz większym rozmachem wydawniczym,
a prace w nim opublikowane
obejmulją coraz szerszy krąg zagadnień tak, że weszły tu jeszcze ponadto
zagadnienia
antropo- i etnogenezy Słowian, art)"kuły problemowe,
prace
źródłowe, materiałowe metodologiczne, konferencje i zjazdy i in.
Z działów reprezentowanych
obecnie w Przeglądzie
Antropologicznym
WY1nienić należy: artykuły
problemowe,
prace oryginalne
i monografie,
przegląd zagadnień antropologicznych
i badań w Polsce, historia antropologii, wiadomości różne i artykuły drobne, przegląd piśmiennictwa
antropologicznego zagranicznego,
zjazdy i sprawozdania
z działalności
towarzystw i instytucji
naukowych, kronika, polemika, oceny, nekrologi oraz
streszczenia prac w językach obcych.
Do głównych działów należy dział prac oryginalnych,
które możnaby
zgrupować następująco:
w pierwszych
z antropologii
e t n i c z n ej:
Nawiązania
etniczne kalifornijskich
systemów
pokrewieństwa
Przyczynek nad terminologią
pokrewieństwa
S. K l i m e k, t. XIV), Szlaki
migracyjne
człowieka
na kontynencie
amerykańskim
(K. S t o ł y h w o.
t. XVI), Przyczynek do antropologii Gruzji (Z. S i e m i o n ó w n a, t. XUI),
Charakter antropologiczny
i skład rasowy chłopów z Kish (R. F r a n k i ew i c z ó w n a, t. XVI), Badania antropo-socjologiczne
młodzieży szkół akademickich m. Lwowa (F. Wok r oj, t. XIII), Charakterystyka
antropolog~czna Sikhów (I. M i c h a l s k i, t. XIII), W dwudziestopięciolecie
objęcia
katedry antropologii
I etnologii w Uniwersytecie
Lwowskim przez prof.
J. Czekanowskiego
(J. M y d l a r s k i, t. XIII), Łemki z Wierchomli pod
względem antropologicznym
(F. Kar p i ń s k i, t. XIII), Ludno~ć powiatu
Lesko pod względem antropologicznym
(J. F a 1 k o w s k i, t. XIV), Z roZważań nad rozmieszczeniem
typów antropologicznych
(L. J. B y k o w s k i.
t. XIV), Przyczynek do badań antropologicznych
na Huculszczyźnie (M. N 0-
wo g r o d z k a, t. XV), Mapy antropologiczne
Polski (J. M Yd l a r s k i.
t. XVII), Notatka antropologiczna z polskiej wyprawy badawczej w Ruwenzorii (E. L o t h, t. XVII), Charakterystyka
antropologiczna
ludności okolic
Krynicy (F. Wok r o j, t. XVIII), Zapomniana książka polska z dziedziny
antropologii (O rasach ludzkich czyli zasady etnografii przez J. J. D'Omalius-d'Halloy,
A. W r z o s e k, t. XVIII).
Pierwotna
ludność
Tasmanii
(A. L. G o d l e w s k i, t. XIX),
z antropologii
o gól n e j i s z c z e g Ó ł o w elj :
Cechy barwikowe
i ostrość wzroku dzieci szkolnych woj. poznańskiego
(A. G o d y c k a, t. XIII), Osobliwości budowy sklepienia cZ<lszki Australijczyków (F. I van i c e k, t. XIII), O dziedziczeniu barwy oczu u człowieka
(B. R o s i ń s k i, t. XIV), Wychowanie fizyczne kobiet w świetleantropologii (H. M i l i c e r o wa, t. XIV), Czaszki z Nowosiłki z wieku VI----ilX
(M. Woj c i e c h o w s k a, t. XIV), Antropologiczne
zróżnicowanie
młodzieży szkół akademickich fi. Lwowa, (F. Wok r o j, t. XV), Choroby dróg
żółciowych i reumatyzm stawowy a typy antropologiczne chorych (S. S a wc z y n, t. XV), O wzroście człowieka (B. R o s i ń s k i, t. XV), Zjawisko dojrzewania a rozwój wysokości ciała u chłopców (B. J a s i c k i, t. XV), Tymczasowe doniesienie
o badaniach
antropologicznych
starosłowiańskiego
cmentarzyska w Ptuju (F. I van i c e k, t. XV), Statystyka porodów i poronień według 'Płci (L. Ż y c h s ki, t. XV), Typologia dzieci szkolnych m.
Wrześni w związku z zakażeniem gruż:icą (E. M e jer,
t. XV), Badania
antropologiczne przestępców z Mazowsza północnego (F. Wok r o j, t. XV),
Wyniki badań nad personelem latającym wojskowym i turystycznym
oraz
nad kandydatami
do Ofic. Szkoły Lotniczej (B. R o s i ń s ki, t. XV), Badania antropologiczne
mięśni żywych Murzynów Ugandy (E. L o t h, t. XVI),
Korpus Kadetów Nr 1 pod względem rozwoju fizycznego i zróżnicowania
antropologicznego
(F. Wok r oj, t. XVI), Badania antropo-serologiczne
nad
studentami
Uniwersytetu
Warszawskiego
(J. D ą m b s ki, t. XVI), Wpływ·
dojrzewania u chłopców na wskaźniki konstytucyjne
Pignet'a i Bornhardta
(A. K o t ó w n a, t. XVI), Skład antropologiczny
studentów
Uniwersytetu
i Politechniki
we Wrocławiu (K. S t o 'j a n o w s k i, t. XVI), Szczątki ludzkie SlPrzed ok; 2500 lat znalezione w BisIImpinie (F. Wok r oj, t. XV!). Najstarsze wykopaliska
afrykańskie
z grupy Hominoidea
(B. R o s i ń s k i,
t. XVI), Szkielet z grobu romańskiego
z XII w. z Trzemeszna
Wlkp.
(J. B ł ę d o w s k a i Ż. D u b a s ó w n a, t. XVI), Analiza materiałów antropologicznych z cmentarzyska Zliwki VII-IX
w. (J. S t r a w i ń ska. t. XVI),
Badania antropOlogiczne
w międzyrzeczu
Nilu i Kongo-Crania
Africana
(J. C z e k a n o w s ki, t. XVII), Zmienność budowy ciała pod wpływem
wychowania fizycznego (H. M i l i c e r, t. XVII), Konsekwencje
syntetyczne
czeskich badań antropologicznych
(J. C z e k a n o w s k i, t. XVII), Wały
nadoczodołowe i łuki brwiowe w filogenezie człowieka (W. S t ę ś l i c k a.
t. XVII), Morfologia mózgowia w filogenezie człowiekowatych
(W. S t ę śl i c k a, t. XIX), Kolejność wyrzynania
się uzębienia stałego u człowieka
na tle zmian filogenetycznych
w zakresie tego zjawiska u Naczelnych
(S. p a n e k i E. S t o ł y h wow a, t. XVIII). Układ listewek skórnych na
dłoniach Polaków (W. Ł a s i ń ski. t. XVIII). Analiza anatomo-porówna",:-
1012
cza Australopithecinae
(W. S t ę Ś l i c k a, t. XVIII), Skok w dal a budowa
cwła (P. S z t e r e w, t. XIX), Typy kraniologiczne Cejlonu (A. W i e r c i ńs ki, t. XIX), Rzadkie nieprawidłowości
uzębienia
u ludności polskiej
(M. G o n d z i k, t. XIX), Środowisko i domniemany
tryb życia Australopithecinae na podstawie towarzyszącej
fauny (W. S tę ś l i c k a, t. XIX),
Porządkowanie
populacji ludzkich według częstości grup krwi (A. K el '.1 S i J. Łuk a s z e w i c z, t. XX), Zagadnienie
typów
somatycznych
(A. Wan k e, t. XIX,), Charakterystyka
antropologiczna
dawnych mieszkańców WY5JPYWielkanocnej
(A. L. G o d l e w s k i, t. XX), Rozwój fizyczny
dzieci i młodzieży szkolnej - Sępolno, Tuchola, Świecie (A. S k i b i ń s k a,
t. XX), Rozwój fizyczny młodzieży szkolnej miejskiej z Bydgoszczy, Grudziądza i Inowrocławia
(J. S a d o w s k a, t. XX), Szczątki kostne ludzkie
z okresu wczesnohistorycznego
z Sąsiadki pow. zamojskiego (L. S a r a m a,
t. XX), Analiza antropologiczna serii -czaszek z Czerska z XVII w. (B. M i s zk i e wi c z, t. XX), Szczątki ludzkie z cmentarzyska
wczesnośredniowiecznego z XI-XII
w. z Bazaru Nowego (N. Wo l a ń s k i, t. XX), Schweizerische Anthropologische
Aufnahme
im Lichte polnischer
Untersuchungsergebnisse (J. C z e k a n o w s k i, t. XX), Neolityczne ludzkie szczątki kostne
z Biskupina (F. Wok r o li, t. XX), Charakterystyka
demograficzno-antropologiczna ludności kolonij podkarpackich
(F. Wok r o j, t. XX), Rzut oka
nr rozwój embrionalny człowieka, Klasyfikacja cech i odmian morfologicznych człowieka, oraz Cechy paleogeniczne w budowie człowieka (E. L o t h,
t. XX);
z zagadnień p r o b l e m o w y c h :
Niedomagania
w rozwoju antropologii polskiej w międzywojennym
dwudziestoleciu (J. M y d l a r s k i, t. XVn), O nowe oblicze polskiej antropologii (J. M Y d l a r s k i, t. XVIII), Ideologiczne podłoże dyskusji nad antropogenezą (J. M y d l a r s k i, t. XX);
z zagadnień
m e t o d o log i c z n y c h :
Profesora Frassetto
nowa klasyfikacja
ludzkich ras kopalnych
(K. M od r z e w s k a, t· XVI), Próba analizy rasowej metodą przekrojów korelacyjnych (K. S t o ł Y h w o i B. J a s i c k i, t. XVI), Taksonomia wrocławska
(Og. Gr. Zastos. Państw. Inst. Matematycznego
K. F lor e k, J. Łuk as z e w i c z, J. P e r k a l, H. S t e in h a u si
S. Z u b r z y c k i, t. XVII),
Nowe metody badania zależności między wzrostem, wagą a wiekiem młodzieży (T. K. N o w a k o w s'k i i J. P e r k a l, t. XVIII), Konferencja antroJjologiczna w sprawie metod taksonomicznych
we Wrocławiu w 1951 r.
(Praca zbiorowa. t. XIX). Metoda grupowania na podstawie tablic J. Czekanowskiego
(W. S k r z y wan, t. XX), Zagadnienie klucza do określenia
typów budowy ciała (Z. M a c h i n k o, t. XX), Archeologiczne określanie
wieku
metodą
promieniotwórczego
izotopu
węgla (J. We s o ł o w s k i,
t. XX), Antropologiczne
opracowanie
uszkodzonego
materiału
kostnego
(K. K u c h a r s k a), W sprawie
badań
podmiotowych
w antropologii
(K. Modrzewska,
t. XX);
z zagadnień
h ist or yczn y ch :
Wznowienie wydawania
Przeglądll
Antropologicznego
·f
~.' ,
i rzut
o.ka na jego
r
"
1013
przeszłość (A. W r z o s e k, t. XIV), Notatka do historii nazwy "antropologia"
oraz Notatka do historii antropologii w Polsce (J. M Y d l a l' s ki, t. XVI),
Cwierćwiekowa
działalność
Polsko T-wa Antropologicznego
(1925-1950.
A. W r z o s e k, t. XVII), Obudzenie zainteresowań
antropologią przez ośro-'
dek wileński na przełomie wieku XVIII i XIX (.J. M Y d l a r s k i, t. XVIII),
Pierwsza książka polska, zawierająca wiadomości z fizjologii, higieny i antropologii
(A. W r z o s e k, t. XIX), Jeszcze o systematyce
Linneusza
(.J. M y d l a r s k i, t. XX), Wiadomości o wykładach antropologii
J. lVIajera
Uniwersytecie
Jagiellońskim
(A. W r z o s e k, t. XX).
Ponadto ukazało się po wojnie w Przeglqdzie
Antropologicznym
wiele
życiorysów zmarłych antropologów jak L. Krzywicki, E. Loth, M. Wojciechowska- Wierzchowska., A. Maciesza, S. Klimek, E. Piasecki,
S. ŻejmoŻejmis, K. Stojanowski,
H. Hoyer (jun.), S. Czortkower, R. Broom, jako
podzwonne
tym, którzy
wiele przyczynili
się do rozwoju antropo:ogii
w Polsce. Zginęło lub zmarło w czasie i po wojnie bezpośrednio wielu
da~szych członków Towarzystwa
bądż współpracowników
Przeglądu,
do
ktorych należą: mgr Romana Frankiewiczówna,
prof. L.Jaxa-By'kowsiki,
L. Hoffmann, W. Kapuściński i L. Krzywicki.
Pozostali przy życiu antropologowie
polscy, dzięki dużemu poparciu
władz Polski Ludowej mogli zaraz po odzyskaniu niepodległości wszcząć
nietylko ożywioną działalność naukową, ale też wychować nowe kadry młodych, światopoglądowo
wyszkolonych
antropologów.
Badania
antropologiczne rażno ruszyły z miejsca i ożywiły się tak dalece, że publikacje
w Przeglądzie poważnie przekroczyły poziom lat przedwojennych
o znacznie większej o'bjętości w stosunkowo krótkim czasie. Dotychczasowe dzieje
Przeglądu można by (za A. Wrzoskiem) podzielić na 3 okresy: p i e r w s z y
ód założenia (1926 r) do końca 1937 r, to okres najcięższego borykania się
z trudnościami
o utrzymanie
choćby wydawnictwa,
d r u g i (19,38-1950)
znamionujący się bujnym rozwojem tego czasopisma (jakkolwiek z przerwą
w czasie działań wojennych), zwłaszcza w okresie po ustaniu działań wojennych i t l' Z e c i zapoczątkowany
w r. J,951 przejęciem agend Towarzystwa Antropologicznego
wraz z redagowaniem
Przeglqdu
Antropologicznego przez ośrodek wrocławski,
dzięki czemu czasopismo zostało należycie
zreorganizowane,
a prace publikowane podciągnięte na jeszcze wyższy poziom przy współudziale
nowo utworzonego
Komitetu
Antropologicznego
Polskiej Akademii Nauk, który to Komitet
ześrodkował wysiłki i plany
prac badawczych, podejmując kolektywną ocenę prac zgłoszonych do druku.
ich uzupełnienia
i poprawki.
.
. Nadmienić należy, że po Kongresie Nauki Polskiej wprowadzono w żyCIe uchwały powzięte na zjeżdzie przedkongresowym
Polskich Towarzystw:
Antropologicznego i Zoologicznego w Łodzi w 1950 r., włączając się w ramy
planu prac badawczych planu B-letniego. Zgodnie zaś z wytycznymi I Kong,0su Nauki Po:skiej, przystąpiono do zaplanowania
i zorganizowania
różnych badań naukowych ważnych z punktu widzenia nauki polskiej i zreo.rganizowania wydawnictw
antropologicznych.
Obok Przeglqdu
ukazywały
SIę. dawniej sporadycznie inne wydawnictwa
antropologiczne:
Prace i Materw!y
Antropologiczne
P. A. U. w Krakowie. A rchiwum
Nauk Antropolo-
v,
1014
gicznych,
Instyt. Nauk Antropologicznych
Naukowego Towarzystwa
Warszawskiego. Reorganizacja polega zaś na tym, że w miejsce dawniej istniejących, wychodzić będzie nadal Przegląd
Antropologiczny
a prócz tego
Materiały
i Prace Antropologiczne
z siedzibą we Wrocławiu, w którym
publikowane będą monografie i prace materiałowe kranio- i osteologiczne.
W razie potrzeby założone zostanie jeszcze wydawnictwo
poza seryjne.
Ideologiczne przestrojenie
polskiej antropologii i prac publikowanych
ma polegać: a) na .zrewidowaniu dotychczasowych ujęć i teorii opartych na
mendelistycznych
bądż mechanistycznych
koncepcjach,
b) na odrzuceniu
wszystkiego co w nauce niezgodne z rzeczywistością,
c) na oparciu metod
badawczych na materialiźmie
dialektycznym
i historycznym,
d) na zrealizowaniu nowego stylu pracy zespołowej i planowanej, e) na zorganizowaniu
rzeczowej kolektywnej
krytyki naukowej. Jako zasadnicze kierunki badań
naukowych wysunięto
na naczelne miejsce: antropogenezę,
metodologię
l systematykę
antropologiczną,
badania etno genetyczne przy współpracy
z Polskimi Towarzystwami:
Ludoznawczym
i Archeologicznym,
badania
nad dynamiką
rozwojową
dziecka, powiązanie
nauk antropologicznych
z źyciem, celem włączenia się do prac ważnych dla gospodarczego i społecznego życia kraju. Dokonywujące się przemiany ideologiczne w naszej nauce
i polskim społeczeństwie,
znalazły już wyraz w publikacjach
zamieszczanych w Pr.zeglqdzie Antropologicznym.
Franciszek
WOkTOj
MATUSZEWSKII
JOZEF:
A r t y kuł y s ł o w i ań sik i e "Z w i e re i a d ł a sa s oki e g o" (Czasopismo Prawno-Historyczne
.t. I, Poznań 1948,
str. 26-74 i odbitka).
Temat omawianej pracy należy przede wszystkim do zakresu historii
prawa, jednak zagadnienia w niej poruszane mają duże znaczenie również
z punktu widzenia badań etnograficznych
oraz dla ogólnych dziejów Słowiańszczyzny zachodniej.
Zwierciadłem
saskim (SachsenSJ)iegel) nazywał ·się spis prawa zwyczajowego wschodniej
Saksonii, a więc terytorium,
które znalazło się pod
władzą Niemiec po ujarzmieniu Słowian połabskich. Spis ten powstał w latach 1220-1235 jako praca prywatna, jednak z biegiem czasu uzyskał moc
prawa obowiązującego i rozpowszechnił się nie tylko w Niemczech, ale l w
niektórych krajach sąsiednich (między innymi w Polsce), gdzie był częścią
prawa Obowiązującego mieszczan i chłopów aż do rozbiorów). W kilku artykułach Zwierciadła znalazły się wzmianki o sytuacji prawnej ludności słowiańskiej określanej
przez Niemców ogólną nazwą Wendów. Tekst tych
artykułów w średniowiecznym języku niemieckim podał Matuszewski w swojej pracy na str. 70-71 uwydatniając
w nim obok redakcji pierwotnej także
dodatki (interpolacje) dokonane częściowo przez samego autora Zwierciadła.
E i k e' g o von
R e p.g o w' a. częściowo późniejsze (z ezasu ok. r. 1270).
r
1015
. Praca Matuszewskiego
zawiera dokładną interpretację
tych "słowiańSkICh" artykułów
Zwierciadła
saskiego.
Nie było to zadanie łatwe ze
względu na lakoniczność i niejasność przepisów oraz trafiające się w nich
"skoki myślowe" (zwłaszcza wart.
II! 73) zrozumiałe tylko przy dobrej
znajomości całokształtu
ówczesnych stosunków. Bardzo obficie powołuje
Matuszewski literaturę niemiecką zajmującą się Zwierciadłem saskim i polemizuje z nią dochodząc w szeregu zasadniczych
kwestii do własnych
ustaleń. W głównych punktach
pracy są omówione kolejno następujące
kwestie: I Odrębność Wendów w organizacji sądowej, I! Język sądowy,
I!I Stan, IV Podział dzieci poddanych spod różnych panów, V Normy z zakresu prawa familijnego, VI Zależność poddańcza.
Oprócz tych głównych
punktów oznaczonych cyframi rzymskimi
występuje
jeszcze szczegółowy
podział na drobne paragrafy w liczbie stu, których tytuliki dają doskonały
przegląd treści opracowania
i pozwalają na szybkie odszukanie każdego
z poruszonych
zagadnień.
Ta przejrzystość
bardzo ułatwia
korzystanie
z pracy. Można by mieć tylko zastrzeżenie co do posługiwania się w utworach naukowych, nawet prawniczych
czy historyczno-prawnych,
przy ich
pcdziale na części, nazwą i znakiem paragrafu - zostawmy ten znak tekstom ustawowym,
w których też (gdy chodzi o ustawodawstwo
polskie
naszych czasów, a podobnie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego) - odgrywa tylko podrzędną rolę.
I!
W organizacj i sądowej stwierdził M a t u s z e w IS ik i odrębność Słowian
i Sasów. Nie była to odrębność zupełna, jakby wynikało z wyrażenia
na
str. 37 (p. 30), gdyż dotyczyła przecież (co zostało poprzednio wyjaśnione)
tylko sądów ludowych, tzn. funkcjonujących
bez "bannu" (= upoważnienia)
królewskiego.
W sądach ludowych
słowiańskich
stosowano
słowiańskie
prawo zwyczajowe i posługiwano się językiem słowiańskim. Późniejszy dodatek do Zwierciadła saskiego wprowadził pewne zmiany na korzyść języka niemieckiego, ale język słowiański nie został jeszcze wtedy zupełnie
wyrugowany. Stopniowe usuwanie języka słowiańskiego w poszczególnych
terytoriach połabskich dokonywało się dopiero od końca w. XIII i trwało
do w. ·XV. (odpowiednie daty są podane w streszczeniu
francuskim
na
końcu pracy, str. 73). Łączyło się to z likwidacją odrębnych sądów i prawa
słowiańskiego 1.
Artykuły 72 i 73 księgi II! Zwierciadła
saskiego zajmują się kwestią
dziedziczenia stanu i majątku w małżeństwach
stanowo mieszanych oraz
podziałem dzieci urodzonych z małżeństw osób, które były poddanymi różn~ch panów. Przy roztrzyganiu tej ostatniej kwestii uwzględniano
od czasow arcybiskupa Wichmanna (1152-1192) różnice narodowościowe
- mian?wicie ?zieci, których oboje rodzice byli Słowianami, przypadały
panu
ojca, w mnych wypadkach
(tzn. w małżeństwach
czysto niemieckich lub
narodowościowo-mieszanych)
- panu matki. Wydaje się słuszne przypuszW
t
l O sądownictwie
ludowym słowiańskim zob. też T y m 1e n I e c k 1 K., Ludność
lejska w krajach połabskich i pomorskich w wiekach średnich (Slav!a Occ!dentalis
l. 1920, S. 34).
'
1017
1016
czenie Matuszewskiego,
że reforma
przeprowadzona
przez arcybiskupa
WIchmanna ograniczała się tylko do ludności niemieckiej oraz małżeństw
narodowościowo-mieszanych.
Natomiast obowiązująca
wśród Słowian zasada przynależności dzieci do pana, któremu podlegał ojciec, musiała istnieć już poprzednio wywodząc się z dawnego prawa słowiańskiego, a została zachowana przez arcybiskupa Wichmanna, który pod tym względem
nie wykazywał szczególnych zapędów germanizacyjnych.
Nie usuwano więc
zasady prawa słowiańskiego w małżeństwach
czysto słowiańskich, a tylko
w spornych przypadkach
zbi.egu obojga praw ,przyznawano pierwszeństwo
prawu niemieckiemu. Nie oznaczało to bynajmniej jakiegoś ułatwienia przy
zamianie wolnej ludności słowiańsk:ej w niewolną, ja,k to sobie tłumaczyli
niektórzy słowianożerczy historycy niemieccy. Matuszewski rozprawia się
z nimi gruntownie wykazując na podslaw;e dokładnego zestawienia wszystkich możliwych kombinacji małżeńskich (których jest 16 przy uwzględn'eniu kryterium płci, przynależności narodowościowej
do Sasów lub Wendów
l stanu wolnego lub niewolnego str. 69-61)
że reforma arcybiskupa
Wichmanna nie stwarzała żadnych nowych możliwości zwiększania się liczby
niewolnej
ludności słowiańskiej.
W rzeczywistości
chodziło więc tylko
o pewne uprzywilejowanie
prawa niemieckiego, jednakże nadal utrzymało
się i prawo słowiańskie dla małżeństw zawieranych między Słowianami.
W zakresie stosunków familijnych stwierdził Matuszewski, że Słowianom przysługiwało prawo zawierania małżeństw (ius conubili) z Niemcami,
co wynika z występowania
małżeństw narodo\vościowo-mieszanych
przynajmniej w klasie chł0iP6w poddanych. Art. IIII 73 § 3 Zwierciadła
saskiego
stwierdza praktykę dopuszczającą rozwód na mocy jednostronnego
oddalenia (repudiacji) żony przez męża; miało to stanowić normę właściwą ów··
czesnemu prawu wendyjskiemu.
Można wątpić, czy rzeczywiście występowała zasada o następstwie dzieci za ojcem w małżeństwach czysto wendyjskich, którą Matuszewski uważa za prawdopodobną
(p. 95). Według art. III
73 § 3 zasada ta dotyczyła tylko podziału dzieci poddanych podległych różnym panom, a nie dziedziczenia stanu.
'Wśród ludności słowiańskiej daje się ustalić na podstawie artykułów
Zwierciadła
saskiego istnienie talk wolnych jak i niewolnych. O poddanych
Wendyjkach wiadomo z art. III 73 § 3, że były zobowiązane uiszczać swojp.mu panu opłatę w związku z zamążpójściem ("burmede") i w razie repudiacji ("versne penninge"). Uzależnienie chłopów poddanych od właścicieli
ziemskich było duże, gdyż prawo odejścia mieli tylko w wypadku zawarcia
małżeństwa; dotyczyło to jednak zarówno ludności słowiańskiej jak i niemieckiej.
III
W zakończeniu pracy (p. 100) stwierdza Matuszewski duże znaczenie
Zwierciadla
sCLskiego dla poznania stosunków prawnych Słowian zachodnich, zwłaszcza gdy chodzi o te zagadnienia, które nie są oświetlone innymi
źródłami. Już z podanego tutaj krótkiego streszczenia pracy wynika, że
wnosi ona wiele nowego także do poglądów na przebieg całej akcji germanizacyjnej. Jak podkreśla Matuszewski - przepisy Zwierciadła
saskiego
"nie zajmują jeszcze stanowiska wrogiego wobec języka i zwyczajów praw-
nych słowiańskich. natomiast wyrazme uprzywilejowują
język i zwyczaje
niemieckie" (str. 67). W nawiązaniu do tego można by wypowiedzieć tezę,
że podboje Niemców i llcisk stosowany przez nich wobec Słowian połabskich wynikały początkowo więcej z klasowej istoty ustroju feudalnego.
niż z samych tylko przeciwieństwo
charakterze
etnicznym. Postępy akcji
germanizacyjnej
łączyły się więc ściśle z rozwojem feudalizmu w Niemczech, który odbywał się wolniej niż w innych krajach zachodniej Europy
(zwraca na to uwagę P. N. G a ł a n z a w "Istorii gosudarstwa
i prawa",
Moskwa 1949, str. 351). Znajdowało to swój wyraz w długotrwałym
utrzymywaniu się tam pewnych cech państwa przedfeudalnego,
zwłaszcza tzw.
wspólnoty wiejskiej (marki), która traciła stopniowo swój pierwotny charakter popadając coraz bardziej w zależność poddańczą I. Na tej właśnie
wspólnocie, występującej u Słowian połabskich w formie niewątpliwie jeszcze silniejszej niż u przybyłych na ich ziemie Niemców, polegała przede
wszystkim słowiańska odrębność prawna i sądowa. Matuszewski zwraca
pr~y tym r.aczej U\,:agę na tzw. zasadę, osobowości praw (str. 28, 37, 56).
k~~r~ ?yła J~dnak ~llewątpliwie związana z ustrojem dawnej wspólnoty i jej
pozmeJszyml osłablOnymi formami.
Bardziej trwałe poczucie odrębności etnicznej o charakterze
narodowościowym wykształca się dopiero, jak stwierdza nauka marksistowska,
pod koniec epoki feudalnej~. Rozwój niemieckiej
państwowości feudalnej
po.w?dował w~pieranie resztek ustrojowych wspolnoty pierwotnej zarówno
wsro? lud~oŚCl. niemieckiej jak słowiańskiej, prowadziło to jednak nie tylko
do ~Jednohce~la p~awnego, ale w dalszej konsekwencji i etnicznego. O tyle
a~cJa. germamzacYJna mogła wyprzedzać moment ostatecznego ukształtowan.la Sl~ n~rodowości ~iemieckiej; w początkowym jej przebiegu uwydatn~ał.y .Slę Jedn~k bardzieJ elementy podbojów i ucisku feudalnego niż przeclwlenstw etmcznych.
.
o~awi~nej. pracy można stwierdzić pewną chwiejność przy posługiwam,:, Się nl~~torymi
pojęciami ,etnograficzno-socjologicznymi.
Etniczną
przeclwstawn~~c
Wendów i Sasów ujmuje
się w kategorie:
"szczepu",
(str. 14), ,,~udu (str. 14), "narodowości" (str. 8, 13, 40, 41, 42). nawet "narodu"
(str. 32, .3::>,44). Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że praca została napisana
prze? kilkoma .l~ty, kiedy jeszcze nie było możliwe tak jak dzisiaj korzy~tame z .bardzIej precyzYJnych ustaleń Oipartych na teorii marksistowskiej.
Zresztą l n?uk~ :adzi~cka nie rozstrzygnęła
dotąd ostatecznie zagadnienia
fo.rmy wspolnoscl etmcznej właściwej epoce feudalnej przed wykształcemem się narodowości 3.
Niez~pełnie precyzyjne są też w omawianej pracy określenia dotyczące
stosunkow społecznych - mianowicie raz jest mowa o "niewolnych"
to
z!10wu o ,.poddanych" (na str. 47 nawet o klasie .,niewolnych poddanych"),
yt
n
.:. Zob, o tym, np. D o ~s ch A. - Die Ireien
Marken
in Deutschland,
1933, str. 97
.
Genezę maiki gel'mansklej
przedstawIl
E n g e l s, Pochodzenie
rodziny
własności
pry;-vatnej
i. państwa
("Książka",
Warszawa
1948), str. 173.
'
..
L u t y n s k l, Problemy
I metody
radzieckiej
etnografii,
Przeglad
Nauk Histo·
l ycznych
I SpoJecznych.
I, Ł6dż 1950, str. 315,
'
, ' K u s z n e l' P. L, Uczenije
Stalina
o nacji
i nac,ionalnoj
!culture",
Sow,
Etn. 1949 nr 4, stl·, 4, L li t Y ń s kiJ, L, c,
)
1019
1018
'!j
t
ll
i
się do stosunkó~ feuZ pun kt u widzenia poprawnej terminologii odnoszącej
. t'
.
.
l' 1 Nlewąt
dalnych należałoby mówić tylko o poddans WIe, me o me,,:,o l :.
.
.
.
dnak
w
konkretnym
rozwoju
historycznym
spotyka
SIę
rozne katel
p lWIe Je
h
., d . h
. ludności z których
wykształciła
się klasa poddanyc ; wsro
mc
gone
,
.. d
.
l'
t
Występowały pewne elementy o sta~lOwisku z~llzonym
o mewo l, co w S .0sunkach niemieckich, gdzie feudallzm ~Ył .meco zah~mOwany
roz:V0J~,
. t
l'doczne J'eszcze w przepisach Zwtercwdła
sasktego. Posługlwame SIt::
Jes w
.
.
.
d"
pojęciem niewolnych w pracy Matuszews.klego ~a .WlęC swoJe .uzasa mem:-,
należało tylko odpowiednio ustosunkowac to pOJęc.le d? p~d~anstw~, by me
wywoływać wrażenia chwiejności t~rminologlczne.J. Rowmez przecl.wstawn~
pojęcie "wolnych" nie pokrywało SIę w ty~ cz~s~e z kla~ą. feudałow, g.dYz
byli jeszcze wolni chłopi 2, chociaż popadający JUZ w mmeJszym lub WIększym stopniu w zależność feudalną·
.'
Matuszewski nie zajął się bliżej rozróżnieniem poszczegolnych kategorIi
wśród słowiańskiej ludności wolnej i niewolnej (poza przygodnymi :vz~iankami o żupanach i witeziach przy organizacji sądowej). Tekst ZWIercIadła
saskiego nie daje bowiem pod tym względem żadnych in~ormacji. W j~~nym ze słowiańskich artykułów (III 73 § 3) spotykamy SIę tylko z odroznieniem wśród ludności niewolnej . ministeriałów
od chłopów ("eigen").
W kwestii tej stanął Matuszewski na stanowisku, że chodzi o "j~~t;ą k.ategorię poddańczej ludności wiejskiej"
(str. 70). Trudno przYPuscl~, aze~y
stanowisko to oznaczało zaprzeczenie różnicy między ministeriałaml
a ogołem chłopów poddanych - chodzi chyba tylko o' to, że art. 73 § 3 traktuie
jednakowo te dwie kategorie ludności, oraz że ministeriałowie
rekrutowa~i
się spośród ludności poddanej. W okresie powstania :ego ~rtyku~';l stano'';'llsko ministeriałów
było już pod wieloma względamI wyzsze mz chłopow,
a proces zlewania się ich z niższym rycerstwem wolnym był daleko posunięty 3.
"
W pracy jest mowa w ogóle o Słowianach (Wendach) bez bllzsze?o odróżnienia, o jakich Słowian chodziło. Tymczasem na obszarze,. g?ZI~ powstało Zwierciadło saskie, występowały plemiona zachodnio-słowlanskle
zarówno z grupy lechicko-połabskiej
jak i serbsko-łużyckiej.
W związku z tym
istniały zapewne różnice tak co do stanowiska prawnego tej ludności jak
i w samym prawie zwyczajowym słowiańskim, o czym jednak Zwierciadło
saskie nie daje informacji. Nie można jednak stwierdzonych w nim "wendyjskich" zasad prawnych odnosić w ogóle do Słowian bez bliższego określenia.
v.:
IV
Praca Matuszewskiego
przynosząc
jętym jej tytułem - daje wprawdzie
cenne ustalenia w przedmiocie obokazję do wypowiedzianych
wyżej
, o tym, że w XIII i XIV w. nie było już wśród Słowian połabskich ludzi absolutnie niewolnych, zob. też T y m i e n ; e c k I K., O. c., str. 16.
, Także wolni najemnicy nawet u chlopów, o których mowa wart.
I 22 § 2.. E b e 1 W., Zum Ursprung des Arbeitsvertrages (Zeitschrift f. die gesamte Staatswls6enschalt, B. 96, s. 325).
3 L a m p e K. H., Die bauerlichen
Ministerialen des XIV bis XVI J. h. Im Erzbistum Magdeburg (Geschichtsblatter f. Stadt u. Land Magdeburg, 1911.H. l n, 2).
uwag natury ogólnej, które są jednak raczej jej uzupełnieniem w pewnym
kierunku niż krytyką. W ogólnej ocenie należy jeszcze raz podkreślić przejrzystość opracowania jak również pewność ustalonych danych faktycznych
oraz ich dużą wartość naukową. Stanowi też omawiana praca dobry przykład łączności między różnymi naukami historycznymi (czy ogólniej humanistycznymi), na co zwraca się tak dużą uwagę w nauce radzieckiej, a w
szczególności w radzieckiej etnografii l. Warto podkreślić, że łączność między etnografią a historią prawa odczuwano już oddawna i w nauce polskiej, a wyniki każdej z tych nauk często znajdowały zastosowanie w drugiej 2.
Władysław
Sobociński
FRANCISZEK
SŁAWSKI, Słownik
etymologiczny
języka
p o l s k i e g o. Zeszyt 1 (A-Czar). Kraków 1952.Nakładem
Towarzystwa
Miłośników Języka Polskiego. Okładka tymczasowa. Cena 10 zł. Str. 1-112.
Zeszyt 1. Słownika etymologicznego
S ł a w s k i e g o składa się z trzech
części. Część pierwsza (str. 1-7) stanowi wstęp, w którym autor podaje
zarys historii badań nad etymologią wyrazów polskich i w ogóle słowiańskich. W krótkich słowach charakteryzuje
on prace etymologiczne Miklosicha, Brucknera, Bernekera, Trautmanna,
Meilleta, Rozwadowskiego, Preobrażeń ski ego, Mładenowa, Vasmera i Koi'inka. Nowy słownik charakteryzuje autor w następujących słowach: "Obecny słownik etymologiczny języka
polskiego ma tylko do ·pewnego stopnia zastąpić słownik Brucknera, uwzględnia bowiem przede wszystkim hasła znane dzisiejszej polszczyźnie literackiej. Objaśnia on przede wszystkim tzw. prasłowa, tj. wyrazy spotykane
i w innych językach słowiańskich, często ogólnosłowiańskie. Zadaniem jego
jest dać pełny przegląd podstawowych wyrazów ogólnosłowiańskich
w dzisiejszej polszczyźnie; jeśli chodzi o derywację natomiast, to wobec ograniczonego miejsca musi się tu dać tylko mniej lub więcej .indywidualny wybór, uzależniony najczęściej od wieku wyrazów, zasięgu w słowiańszczyźnie,
ciekawości formacji.
Z wyrazów obcych uwzględnia się tylko najstarszą
warstwę, która w przeciętnej świadomości językowej często już nie uchodzi
za pożyczki" (s. 5). Część druga zeszytu (8-22) obejmuje pełną i bardzo
cenną bibliografię
przedmiotu
oraz rozwiązanie
skrótów.
Część trzecia
(23-112) to właściwy słownik etymologiczny obejmujący wyrazy od a do
czar. Całość słownika ma objąć pięć zeszytów siedmioarkuszowych,
które
mają się ukazywać w odstępach mniej więcej półrocznych. Nakład 6.000
egzemplarzy.
Słownik F. Sławskiego przeznaczony jest dla miłośników języka polskiego, którzy nie są zawodowymi językoznawcami, ma więc on charakter
popularny i popularyzatorski.
Normalnie nie wysuwa on nowych etymologii
l L u t Y ń s k l,
Problemy 1 metody radzieckiej etnografii, Przegląd Nauk Historycznych i Społecznych I, Łódź 1950,str. 315.
t Z historyków
prawa zwrócił na to uwagę już D a r g u n L., O zastosowaniu
etnografii do historii prawa (Przewodnik Naukowy l Literacki t. I, Lwów 1863).
:!r 'l'
1021
1020
• daJ'e z dotychczasowej
literatury
najbardziej
rozpowszechnione
obl ecz po
.
ł'k
t
l
. . . nia pochodzenia wyrazów. W tym zakresie nowy s owm
e ymo 0]asme
.
.
bf'
b'bl'
f'
giczny może oddać wielkie usługi. Zaletą Jego Jest o Ita I lOgra la.
T. Milewski
PIERWSZY ZESZYT "S ł o w n i k a e t y m o log i c z n e g o j ę z Y k a
p o l s k i e g o" F r. S ł a w s k i e g o w o b e c "S ł o w n i k a e t y m o 1ogi c z n e g o j ę z y k a p o 1 s k i e g o" A. B l' li c k n e l' a.
Aby ocenić we właściwy sposób wartość pracy Sławskiego dla etnografów, najlepiej będzie, jeśli się ją na wstępie porówna ze Slownikiem
etymologicznym B r li c k n e l' a. otóż gdyby mnie zapytano, czy dla etnografa, nieprzygotowanego
językoznawczo, S:ownik Brlickne'ra jest .pożyteczny, czy też
raczej może szkodliwy, - odpowiedziałbym
krótko: jest, sądzę, raczej s~kodUw)'. :..- Niewątpliwi:e bowiem Słownik ten zawiera bogaty i cenny materiał leksykalny
oraz sporo etymologii trafnych
(a między nimi
nieco
nowych, danych przez autora); z drugiej jednak strony roi się od objaśn~eń
bałamutnych,
wątpliwych,
ryzykownych
lub zgoła błędnych.
Na domiar
złego podano to wszystko z zupełnie wyjątkową
pewnością siebie, graniczącą chwilami z arogancją w stosunku do nie wymienianych
z nazwiska
etymologów innych, choćby byli o wiele krytyczniejsi od Brlicknera. Skrajnie nieporządny wykład jeszcze bardziej przyczynia się do obniżenia wartości dzieła dla niefachowców.
oto garść pouczających
przykładów. I tak według str. 382 staropolskie
słowo orz 'szybki koń, rumak' jest słowiańskim "prasłowem", podczas g~y
według str. 175 i 254 - pożyczką z niemieckiego. Na str. 34 apelatyw Bog
"samorzutnie urósł, niema bowiem łączności między Persją a Słowianami",
aie na str. 283 wyrazowi kur należy "może raczej przypisać...
irańskie
pochodzenie, pożyczkę (np. z pers. churos 'kogut')". Na str. 15 czytamy, że
"prasłowo" barć występuje "u wszystkich Słowian", a ze str. ~6 dowiad;tjemy się, że brak go "na południu". Na str. 507 po podamu wyrazow
sosna sośnia sosnowy itd. pisze Brlickner:
,.prasłowiańskie;
u wszystkich
Słowi~n tak 'samo", co jest błędem, bo Słowia.nom południowym powyższe
wyrazy są zupełnie obce.
Jakże tu ufać podobnemu "Słownikowi"?
Ładnie by wyglądał etnograf, któryby na podobnym źródle oparł swe
wywody.
A oto parę przykładów
etymologii zdumiewających:
czumak
'wożący
towary' ma się wywodzić z turec. czumak 'buława'
(str. 81); krzywonos
'ptak o charakterystycznym
dzi.obie zwany też krzywodziobem,
po niemiec.
Kreuzschnabel,
w naukowej łacinie Loxia curvirostris'
ma być utworzony
od nieść, nosić jak wodonos (str. 361); słowa kozub, kazubek 'torebka z kory
czy łubu' są "od kozy urobione" (str. 263); mogiła pochodzi jakoby "od
rzeczownika *rnogy, a ten od pnia rnog- 'silny'" (str. 343). Pospolicie uznawany i bez wątpienia
słuszny wywód nazwy La.ch, która jest ruską postacią skróconej
(jak np. Stach)
nazwy *Lędjanin'b
od apelatywu
lędo
'ziemia puszczona odłogiem' Brlicknerowi się nie podoba; uważa on, że o"ve
nazwy to ..może raczej przezwisko od lęd.iwi" (str. 289). No i tak dalej!
. ~om~jam już tego rodzaju. d~w?dy krańcowego niedbalstwa
w wysłowle~1U, Ja~ n~. WYPlsywame, ze limę Scytów "wywodzą ... od niemieckiego
(tak.) Schutze
(str. 67), albo że .rogozie zostało "dla kanciastości (tak!) od
rogu yrze wane",
(str. 461; nawiasem mówiąc rogozie nie ma zdaje się
wagole
z wyrazem róg 'cornu') l . Między za'I·ty mozna
.
.,
b'" mc wspolnego
.
w ł 0zyc O }asmeme n~~wy miejscow:j
Dziewoklicz,
jako wywodzącej
się od
,,~rzYku gwałconeJ
(str. 276; parown. z tym raczej moje Polesie wschodnte", str. 2115 i n.).
"
7
Br~cknel' n.ie ogranicza się zresztą do etymologizowania;
informuje też
c~tel~lka
- clą~le ~ jednakową pewnością Siebie - o wielu przeróżnych
sZl;zegoŁach z dZiedzInY etnografii
i dawnej kultury Słowian
A t
.
wywody r .
"
bn'
.
e Jego
l!e mmeJ
o I uJą w bałamuctwa
i błędy, jak wywody językowe
v.:-ystar.c~yc :u n.am .m~si jeden tylko przykład.
Oto na str. 281 czytam;
ni. mm:J, ,'TIl WI.ęceJ, Jak. tYlk~: że kumys, napój z mleka kobylego, był
"me~dYs. zwyczaJZ:-Y Słowianom.
- Z natury rzeczy tego rodzaju informacJe TIl; są grozne .~~a etnografów, znających swój przedmiot
ale za to
m~gą .zno~ wprowadzlc w błąd językoznawców
czy przedstawidieH innych
dZledzm Wiedzy.
Mimo .tych wszystkich braków Słownik Brlicknera
jest niewątpliwie
~rdzo
p~z!teczny,
a.le tylko dla tych, którzy umieją wyszukać szczere
~Larno posrod, zb~t mestety obfitej, plewy. Ponieważ etnografowie na ogół,
li powodu
bra~u JęzykoL'Jn-a:vczegoprzygotowania, do nich nie należą winni
wykorzysty",Vac te~ ?ł.owmk z naj dalej idącą ostrożnością,
uclek~jąc się
we wszystkich wazmejszych wypadkach do pomocy fachowców.
Słownik SIawskiego stoi na wpros't przeciwnym
biegunie
to
k
do Sło
ik
B" k
w s sun u
, ."".n· a
rue. nera .. Jest pi~n~
bez śladów apodyktycznej
megaloma~s~I~J pewnoścI Siebie; przeCiwnie, jego autor na każdym nieledwie
wazmeJszy~ kr~ku PO.wołuje s~ęna źródła i cytuje je obficie, czego Brlickner zupe~nJe n~e robił. W miejsce brlicknerowskiego
niedbalstwa
mamy
u Sla",Vskleg? memal wzorową pystematyczność
i ład. W miejS'ce brlicknerowsklego ~Ip~l'kry:yc?zmu
w stosunku do obcych a bezkrytyczności w stosunk,u .d~ sleb!e, ~l'dzlmy u ~Ławskiego ostrożny krytycyzm wszechstronny.
Własclwle gło~nJe tylko Większą pomysłOWOŚCią góruje Bruckner
nad
autorem Słownika now:go. Dla etnografów
jednak, niemających
językozna.wczego ~rzygot0",Vama, ta zaleta Brlicknera
bynajmniej
nie r6wno~azy zby~ licznych Je~o wad. To też już przed dłuższym czasem pozwoliłem sobie w 32. tomIe Języka Polskiego 2 ,powitać nie tylko w swym
włas~y~, lecz właśni: i w ich imieniu, pierwszy zeszyt pracy Sławskiego
z ~aJwlększy~n uznamem. Podkreśliłem
tam też, że wyjąwszy drobiazgi,
:nozna na. tej .pr~cy ~olegać i że daje ona dobrą orientację w dotychcza,owy.c~ o~lągnJęcJach Językoznawców. poświęcających
się m. i. słownictwu
SłowIansklemu czy polskiemu.
J::'on:iiam
też fak.ty
tego
rodzaju.
jak
11: kstl.lej 4I2kPaOldwlekbądź
pleszma. czy tez. powiedzmy.
etymologii,
l
j
, Zeszyt
5. stl'.
193-202.
np. że na str. 63 pod sŁowem cierzeń, albo
na str. 454 pad rapcie na próżno szukamy
1023
J
a rzecz iż nie jest i ta praca całkowicie wolna od usterek. Na
ogół ~::nak
są' to, jak powiedziałem przed ~hwilą, .drobiazgi. I tyl~o t~
i owdzie zauważyłem,
gdy chodzi o słowa mteresuJące
etnografa, Jakąs
poważniejszą niedokładność czy też z.naczniejszy lapsus alb~ błąd rzeczowy.
W stosunku do informacji
SławskIego o wyrazach
b oCtan, B6g, br~g,
chata chleb, chlew i chmiel podniosłem pewne zarzuty w Języku PolskIm
na str. 194-201, i tam czytelnika odsyłam (poważniejsze z nich dotyczą
tylko słów Bóg, bróg, chleb i chmiel). W tymże cza~opiś~ie podałem też
uwagi lub nowe etymologie w stosunku do apelatywo~:
bt.es, brzost,. byk:
chalupa, chlop (przy tym i pacholoraz
otrok), ~reszcle ~tasto: Pomewaz
Język Polski jest łatwo dla każdego dostępny, me będę 'SIę WIęc na tym
tu miejscu powtarzał.
Najważniejszym
brakiem Słownika Sławskiego są w oczach etnografa
zbyt szczupłe jego rozmiary, powodujące zbytnią krótkość informacji. Ta
wada w zasadzie nie wynika oczywiście z winy autora. Choć czasem (acz
zgoła wyjątkowo) i on się do jej zwiększenia prz~cz~nia,. uwzg~ędniając
niepotrzebnie etymologie zbyt mało prawdopodobne.l
uJmuJą~ sobIe ~ ten
sposób miejsca na pożyteczniejsze wywody. Tak, powIedzmy, s.ledem ~Ierszy
poświęconych
etymologii Sobolewskiego pod wyrazem
boctan mo zna .by
śmiało skreślić, a za to dodać np na ,str. 27, że apelatywowi baran (u Łuzyczan Górnych boran, u Czechów beran itd.) odpowiadają pewne wyrazy
w słynnym słowniku Hezycha z V. w. n. e., oraz wyraz albański beT
'owca' i że apelatywy w rodzaju włoskich gwarowych bera, biir 'baran'
występują na przestrzeni
od północnych Włoch aż do Belgii i nawet ~o
Szwecji włącz.nie, podczas, gdy z drugiej strony do tegoż zespołu nalezą
też bez wątpienia
osetyń. var 'jagnię' oraz nQwopers. barra 'to samo'
« *varnak) wraz z ich odpowiednikami w językach staroindyjskim.
Qrmiańskim starogreckim i łacińskim, znaczącymi 'jagnię', 'baran' lub 'owca'.
Horyzonty
jakie te związki otwierają, są i dla etnografów i dla językoznawcóW bez porównania
donioślejsze od tych, jakieby otwierała etymologia wyrazu bocian, dana przez Sobolewskiego, choćby nawet nie była
chybiona, lecz trafna.
. . .
.
Jak w stosunku do wyrazu baran, tak i do CZęŚCImnych chCIałoby
sią dodać mniej albo więcej istotne uzupełnienia. Dajmy na to pod słowem
bosy bardzo by warto dopisać, że prastare jego pierwotne znaczenie 'goły'
dochowało się i u Słowian, jak tego dowodzi przy1;Qczone w znanym słowniku B. Hrynczenki wyrażenie ukraińskie ćolovik z bósoju hub6ju 'mężczyzna z gołą wargą, bez wąsów'. Wobec tego i nasze. bos~ :radlo, bose
kolo, bosy wóz należy zapewne rozumieć w tymże senSIe, tj. Jako ~chowujące dawne znaczenie wyrazu bosy: 'goły' (chodzi tu o radła, koła l wozy
nieokute). .
. .
W Języku Polskim wysunąłem pewne zarzuty czy zast:zezem~ .tylko
w stosunku do objaśnień wyrazów, interesujących
etnografow w sClsłym
znaczeniu słowa. Możnaby jednak zarzucić coś nie coś i etymologiom
latywów z dziedziny toponomastyki, która przecież wielu etnografów 1'0":'nież interesuje. Tak np. wyraz blonie polączył Sławski bardzo ryzykownIe
ze słowem blona 'cienka tkanka' i mylnie powołał się tu na Fortunatowa.
Apelatyw powyższy jest vvyraźnie spokrewniony z apelatywem błoto i właś-
ape-
nie tak, a nie inaczej, stawia tę rzecz F o r t u n a t o w w 4. tomie Archiv
f~r sl~vische Philot.ogie". na str. 579. Każe co prawda z tymi wyraz;mi porownac (tylko porownac!) i słowo, któremu odpowiada nasza blona ale
wyraźnie się co do niego nie wypowiada.
'
Czy prasłowiański
wyraz, kontynuowany
przez nasz brzeg, jest istotnie
p l' a p o k r e w n y ze starogermańskim
berg 'góra' - to też jeszcze wielka
kwesti8:' Należało takie twierdzenie w każdym razie sformułować ostrożniej
(analogIczny zarzut stosuje się do wyrazu bróg; ob. Język Polski, 1. c.,
str. 194 i n.).
Myślę, że powyższe uwagi wystarczą, by czytelników
Ludu" zorientować w wartości (bardzo znacznej wartościl) pracy SłaWsIkiego a równocześnie ostrzegą, by i jego wywodów nie traktować
jako za~sze i we
:-vszystkich wypadkach
zupełnie nieomylne. Myślę też w kaźdym razie,
ze po przeczytaniu tych tu moich uwag czytelnicy, którzy jeszcze Słownika
Sławskiego nie znają, zechcą się z nim zapoznać, a, zapoznawszy się, równi~
gorąco zapragną doczekać się jak naj rychlej doprowadzenia go przez autora
do pomyślnego końca, jak ja tego pragnę 1.
Kazimierz Moszyński
HENRYK UŁASZYN, Pochodzenie
etniczne
nazwy
Ukrainiec, Łódzkie Towarzystwo Naukowe, Wydział I, nr 1, Łódź 1947, str. 14.
W krótkim, jasno napisanym artykule autor poddaje rewizji nigdzie
dotąd nie kwestionowany
pogląd, jakoby nazwa Ukrainiec była formacją
polską, utworzoną od podstawnika
Ukraina. Dochodzi do wniosku, że jest
to wyraz zapożyczony w postaci gotowej, sufIksalnej z języka ukraińskiego.
Wskazują na to fakty następujące: 1. Znikoma ilość w języku polskim nazw
mieszkańców krajów z przyrostkiem
-ec, co jest bardzo znamienne wobec
obfitości nazw tego typu w języku rosyjskim i ukraińskim.
2. Nieliczne
przykłady polskie są nazwami mieszkańców krajów etnicznie nie-polskich,
podczas gdy nazwy dotyczące krajów etnicznie polskich tworzy się przy
pomocy przyrostków -anin, -czyk, -ak. 3. Obok nielicznych formacji z przyrostkiem -ec istnieją w języku polskim paralelne nazwy z przyrostkami
typowo polskimi, a więc mamy nazwę Ukrainiec obok Ukraińczyk Morawiec obok Morawianin i Morawczyk, Zaporożec obok ZapOTożanin ZaporoŻczyk.
H. Ułaszyn stwierdza,
że w innych językach zachodnio..:słowiańskich
p~nuj~ podobny stan rzeczy jak w języku polskim, a więc że brak im odpo~ledmch nazw z przyrostkiem
-ec. Wyjątki są, jego zdaniem, właściwie
~d:ntyczne z wyją~ami
polskimi, co zdaje się wskazywać na wspólne ich
zrodła .. Sp~awa ta Jed.nak wymagałaby gruntowniejszego
zbadania, bo jeśli
n~. WZląC Język .czeskl, to uderza tu większa niż w polskim liczba przykładow z przyrostkIem -ec. Przytoczę tu (za Fr. T r a w n i c z k i e m Mluvnice
spisovne cesHny .1, s. 287); Moravec, Balkanec, Ukrajinec, Litevec: Cernoho-
i
.
l W międ;yCZasie
uka.zał się 2 I 3 zesz~t "Słownika" Sławskiego. Pod względem
Z~let przewyzsza on bodaj zeszyt l-y. Dośc obszerne moje uwagi do niego znajdują
SIę w ostatnim zeszycie Język.a Pol.sk.iego z r. 1953.
.
65
1025
1024
· . 'ec Ll'by;ec GaLite;ec Ko'rejec, Austra!ec, Brazi!ec, Makedonec, AtTee, B o tlV11,
J'
J'...
. t
bane". Jest przy tym rzec~~ zna~len~ą,
~e wszy~tkle te nazwy, ~ WYJą.kiem Moravec, dotyczą kraJow etlllczme me-czeskIch, bo dla czeskIch etmy
cznie są nazwy z przyrostkami
-an, -ak. Obok g:varowego Mora~ec. ma.m
zatem Moravan
i Moravcik, obok Litevee, jest Lltvan, obok Gat1!eJec Jest
nazwa GaLilean i GaLilejan; są też obocznosci AtLstrate~ II Austratan~ Makedonec II Makedonan,
Atbanec II Atbanan. Brak natomIast paralelneJ nazwy
li
przyrostkiem
-(In, czy -ak,
obocznej do Ukrajinec.
Zenon Sobierajski
SEBASTIAN FABIAN KLONOWIC, F l i s to jest spuszczanie statków
Wisłą i inszymi rzekami do niej przypadającymi,
opracował Stefan H l' ab e c Wrocław 1951, Bibl. Nar. seria I, nr 137, stron XXXVI, 104, 2 nlb.
Flis Klonowicza
W opracowaniu
Stefana Hrabca należy do starannych wydawnictw.
Za podstawę wydania przyjął v;ydawca drugie,. rozszerzone wydanie autol~skie Flisa z r. 1598, zaznaczaJąc zreszt~ sumiennie
partie, których brak w wydaniu pie~wszym z r .. 1595.. Wyda~ml; z 1': 1598
nie miałem, niestety, pod ręką, porownywałem
Jedyme tU.l 0v.:~zle, na
próbę, tekst z wydaniem pierwszym. Porównanie wykazał? Wlernosc tek~tu
w wydaniu Hrabeca, wierność dochodząca - na szczęście w bardzo mewielu szczegółowych wypadkach - do pewnej przesady. I tak np. skrót
••reipub." można było rozwiązać bez zbędnego zaznaczania r:awiasem uz~pełnionej części wyrazu (5) I. Podobnie bez nav-:iasu nalezało. ~zu?ełmć
wedle wydania z r. 1595 wiersz 703 (52). Nie nalezało pozostawlac wiersza
1810 wyraźnie zepsutego w wydaniu z r. 1598, lecz poprawić go wedle
wyd'ania pierwszego, jak to już zrobił w swym wydaniu T ~ ; ~ s k i. D~l~j,
wobec stosowania
przez wydawcę
także własnych obJasmen w tekscle
w nawiasach prostokątnych
(20, 21), niejasnym staje się charakter uzup:łnień nieobjaśnionych
w przypiskach
a umieszczonych
opodal.w
~aklc~
samych nawiasach (17). Nie wydaje się też potrzebne zachowywame plsowm
.,puł", "dłótem", "fóra" itp. (XXXIII i passim), a ty~ m.?,iej podwój~e;~
nosówki (tęndetę 11) czy też pisowni "Mochetska" , "egiptski , "sarmatskle
(74 85 87)' wystarcz'ało zanotować te właściwości we wstępie. Objaśnienia
tekstu: jak przystało na wydawnictwo przeznaczone dla szerszych kół, są
obfite i staranne 2.
Wydawca rozumiał potrzebę nowego Sipojrzenia na Flisa i jego autora.
Podkreślił silnie stosunki Klonowicza z protestantami,
jego zatarg z potężnymi jezuitami, podejrzewającymi
go o autorstwo
atakującej
z.akon
broszury 3, wskazał antyszlacheckie nuty w jego poemacie, hamowane Jedynie lękiem mieszczanina-poety
(XX). W charakterystyce
Klonowicza. jako
V;
I Liczby
w nawiasach oznaczają strony omawianego wydawnictwa.
'Zupelnie
wyjątkowo
zdarzają się potknięcia
jak np. wyjaśnienia
zwykłego
błędu drukarskiego
rzekomą archaizacją
(Kazimirza, wiersz 671), albo objaśnienie
niezbyt ściśie i z b i c y jako skrzyni (w. 1393), czy wreszcie niepotrzebne notowanIe
pisowni rafa-raffa (w. 1093).
, Equitis Poloni in Jesultas actio prima, 1590.
nieśmiałego wprawdzie i niezdecydowanego
("dwoista postawa"), ale bądź
co bąjź bojownika o !postęp, o sprawę wyzy&kiwanego I:hłopa i poniżanego mie3zczanina, autor przejął ocenę twórczości KJonowicza sformułowaną przez J. 1. Kraszewskiego 4, W ujęciu tym można ,pójść jeszcze
dalej, można
postawić
problem,
który
dla autora jakby
nie istniał,
a mianowicie czy słusznie zalicza się Klonowicza do pisarzy postępowych,
czy naprawdę próbował on, choćby nieśmiało, zwalczać magnaterię i kler 6.
Nie miejsce w krótkiej recenzji na zasadniczą i szczegółową dyskusję.
Trudno jednak nie zauważyć, że Flis dedykowany był właśnie magnatowi
Stanisławowi
Gostomskiemu,
synowi znanego Anzelma. Grozi Klonowicz
we Flisie biorącemu 'się do spławu zboża Wisłą "chciwemu Polakowi"
losem Ikara, losem Iksyjona (32-33) - a nawet jeszcze gorszym losem:
ruiną majątkową (39,53). Drwi, porównując go do ryby i pająka wodnego
(34-35), a co obrażliwsza, zestawiając go z chłopem, który wynalazł płY'Nanie po wodzie (36). Rozedrze szaty nad upadkiem prostoty i niewinności
w ojczyźnie (37), nad wzrostem chciwości i pychy (39), zapłacze nawet nad
niedolą chłopów, z których potu pan się nie cieszy, jakby mógł się cieszyć
spokojnie, gdyby nie był chciwy (38), a wszystko to są skutki ... spławu
zboża do Gdańska. Mimo woli przypomina się święte oburzenie pana Anzelma Gostomskiego, że "sie wsi ubożą i nabożeństwo ginie", bo mu księża
robią konkurencję
w handlu gorzałką 6. A jeżeli tak wymownie przedstawione argumenty nie poskutkują "Jedź, gdzieś umyślił, jedź w Bożą godzinę,
Cnotliwy ziomku ... " (czytaj: Jedź, złam kark,
niecnoto!)
powiada zniecierpliwiony
autor Flisa i próbuje z innej beczki: staje
się skwapliwym doradcą, radzi ostrożność, radzi jak najmniejsze i powolńe
angażowanie się w żeglugę, a już - Boże uchowaj - nie brać do żeglugi
morskiej
(51 i nast.). C u i p l' o d e s t? Czy przypadkiem
Flis
nie był
napisany, albo przynajmniej
przerobiony
przed drukiem na zamówienie
i w. interesie
Gostomskich i im podobnych wielkich eksporterów
zboźa,
powIązanych gospodarczo z bogatym mieszczaństwem
gdańskim? Czy nie
miał za zadanie odstraszać
lub przynajmniej
hamować
niepożądanych
konkurentów
w handlu zbożem? Ale zostawmy tę rzecz szczegółowej
dyskusji 7.
Flis
Klonowicza !przedstawia dla etnografa
wartość jako ciekawy
zabytek kultury XVI wieku, wieku głębokich przemian tak gospodarczych
jak ideologicznych. Jednym ze świadectw przemian, jakim uległa psychika
społeczeństwa polskiego w XVI wieku, jest sam fakt podjęcia przez Klo'. Jest tam mowa i o ant'ymagnackiej postawie Klonowicza, hamowanej strachem
l mowa o późniejszym
zapomnieniu poety z powodu jego postępowości.
'
• Por. ostatnie uwagi O zatracie społecznego charakteru
poezji mieszczańskiej
pod koniec XVI w. B u d z y k K., O syntezę polskiego renesansu, Pam. Lit. 1952,41.
; G o s t o m s k i A.,Gospodarstwo, WYd.. S. IngIot, Wrocław 1951, 101.
Bez takIego tłumaczenIa uwagI KionowlCza muszą się wydawać bezsensownymi,
jak to przyjął ostatnio K r z y Ż a n o w s k I J., Historia literatury
polskiej, Warszawa 1953, s, 216.
lest
65*
1027
1026
nowicza tematu zupełnie nowego w polskiej poezji, jakim była żegluga
wiŚlai1a. Klonowicz zdawał sobie sprawę z nowości podjętego tematu i w sposób znowu charakterystyczny
dla renesansu - odważył się go podjąć
ośmielony wzorami starożytnych poematów traktujących
o żegludze. Usprawiedliwiało go to zarówno we własnych oczach, jak i w oczach czytelników. Klonowicz odbiegł jednak od swych wzorów daleko, ponieważ nadał
swemu dziełu charakter
praktycznego
informatora
i przewodnika
dla
żeglujących Wisłą. Napisanie poematu poprzedziły swego rodzaju "studia
w terenie" czyli podróż autora Wisłą do Gdańska. Dzięki niej, dzięki poczynionym obserwacjom
i notatkom spisywanym
na gorąco. Flis zawiera
wielkie bogactwo informacji o sztuce flisackiej XVI wieku, o rodzaju używanych środków transportu
wodnego uzupełnionych
tłumaczeniem
ich
genezy, bardzo obfity słownik flisacki i dokładny opis zwyczajów połączonych z przyjmowaniem
nowego członka do flisackiego bractwa. Z obserwacji własnej Klonowicza pochodzą też opisy miejscowości położonych nad
Wisłą wraz z ciekawymi
szczegółami obyczajowymi,
opis samej Wisły
i rzek do niej wpadających,
czy nawet - przetworzony
już w kierunku
satyrycznym - opis rozmowy Polaka z gdańszcz~ninem. Poemat swój przeplata Klonowicz bajkami i opowieściami, częściowo, zdaje się, pochodzenia
ludowego, częściowo zaś zaczerpniętymi
z literatury
starożytnej
lub z naszego Długosza. Zamieszcza równiez kilka szczegółów dotyczących ubiorów
wsi 8.
Wydawcy i wydawnictwu
należy się szczera wdzięczność za udostępnienie tak ciekawego i starannie opracowanego
utworu.
Józef Mitkowski
ANZELM GOSTOMSKI, G o s p o da l' s t w o, wyd. S. Inglot,
1951, Bibl. Nar. seria I nr 139, stron XLI, 1 nlb., 132, 1 nlb.
Wrocław
Epoka feudalna wycisnęła głębokie piętno na życiu i obyczajach wsi
polskiej. Nie rzadko okazuje się, że swoi.sty sposób wznoszenia zabudowań
czy ogrodzeń, że hodowanie tych a nie innych rodzajów zwierząt domowych, że uprawianie
pewnych rodzajów rzemiosł, jest przetrwałym
aż do
ostatnich
czasów śladem dawnych pańszczyżnianych
stosunków. pozostałością zarządzeń dworskich czyli tzw. ustaw wiejskich. Cały szereg zjawisk, które jak naj żywiej interesują
etnografa, ma bardzo starą metrykę
i może znaleźć swe wyjaśnienie
w odległej przeszłości historycznej.
Taki
np. na pozór sielankowy zwyczaj przędzenia przez kobiety wiejskie w długie jesienne i zimowe wieczory, ma swą genezę w przymusowej
i wymierzanej robocie dla dworu. Nie jest też wykluczone, że barwny strój regionalny, odmienny w każdej okolicy, a jeśli chodzi o szczegóły w każdej
bodaj parafii, spełniał rolę bardzo prozaiczną, utrudniał kmieciowi ucieczkę
i osiedlenie się w innych stronach, niczym pasiak obozowy.
• Wyzyskanych
m. in. w cytowanej
wielokrotnie
w literaturze
pracy M a c i e j o w s k i e g o W. A., Polska
aż do I pol. XVII, por.
Lud, ser. V, s. 122.
etnograficznej
0, K o l b e r g,
Wiek XVI, wiek rozkwitu gospodarki
pańszczyźnianej,
stanowi niewątpliwie jeden z najciekawszych
okresów w dziejach wsi polskiej. Jest
więc rzeczą jasną, że ponowne - po stuletniej przerwie - wydanie drukiem podstawowego
źródła do szesnastowiecznej
historii wsi, folwarku
i chłopa polskiego, jakim jest Anzelma G o s t o m s k i e g o Gospodarstwo,
dokonane ·przez wybitnego
znawcę dziejów wsi i spraw gospodarczych
XVI stulecia, prof. Stefana I n g lota,
wzbudzić musi wielkie zainteresowanie nie tylko wśród historyków i językoznawców, ale i wśród etnografów.
Pierwsze wydanie
Gospodarstwa ukazało się drukiem w roku 1588.
Przedrukowano
je dwukrotnie w wieku XVII, póki nie wchłonął go w siebie
późniejszy Haur. W wieku XIX zainteresowano
się ponownie Gospodarstwem,czego
wyrazem były aż trzy wydania, dwa Wójcickiego i jedno
Radwańskiego.
za autora Gospodarstwa uchodzi Anzelm G o s t o m s k i, wojewoda
rawski, bogacz i magnat, który pięciu spośród swych dwunastu
synów
umial wepchnąć do senatu, a swoje "sobiep.aństwo" dał odczuć nawet królowi Batoremu, ostentacyjnie
opuszczając miasto Rawę, gdy Batory przybyl tam bezpośrednio
po koronacji. W szesnastu "listach" i paru dodatkach zawarł wojewoda rawski całą "mądrość" szlachcica, pana feudalnego,
organizującego
swój majątek jako p.aństwo w państwie. Gospodarstwo jest
zbiorowiskiem
(nieuporządkowanym
należycie
skutkiem
śmierci
autora
przed drukiem dzieła) rad i nauk, jak należy a d m i n i s t r o wać majątkiem ziemskim; wśród rad tego rodzaju nie brak i znacznej liczby pouczeń
dotyczących techniki rolnictwa, nawożenia ziemi orki bronowania
siewu
itp., oraz techniki pokrewnych rolnictwu gałęzi gospod'a'rki. przede ~szystkim sadownictwa. Myślą przewodnią Gostomskiego jest wyciągnąć jak największy dochód z chłopa poddanego, z jego pracy: "Robota kmiotków, to
dochód albo istota nawiększa w Polszcze" NB: (19) t, pisze zaraz w pierwszym
liście pan Anzelm. Z dalszych kart można się przekonać, że jakkolwiek
główny nacisk kładzie na rentę odrobkową,
na pańszczyznę,
nie gardzi
jednak także rentą produktową
ani ,pieniężną. Cały rozbudowany
aparat
administracyjny,
zarówno złożony z oficjalistów
(urzędn:k, ekonom, rewizor, klucznik i in.), jak i z chłopów (włodarz, km'barze), między innymi
także ze szczątków dawnego samorządu wiejskiego (przysiężnicy) służy wyłącznie do tego, by zmusić chłopa do jak najwydatni,ejszej
pracy na rzecz
pana. Władza pana, jako najwyżs'zego i ostatecznego
sędziego a także
ustawodawcy,
służy konsekwentnie
jako narzędzie wyzysku ekonomicznego.
s7.afując hojnie w stosunku do opornych i opieszałych plagami. karami pieniężnymi, konfiskatą plonów, burzenh:m domostw w mróz. wygnaniem ze
wsi w rok głodowy, braniem na łańcuch, czy wreszc:e szubienicą. Pouczający jest przy tym -rejestr "instrumentów"
służących do karania
chłopa
(łańcuch, kabat, gąsior, kuna; 23-24). Można powiedz:eć bez przesady.
że Gas'tomski
opracował
wszechstronnie
i szczegółowo
s y s t e m w yz y s k u c h ł o p a. A było to bardzo "potrzebne mniejszym. śrzednim i nawiętszym Panom, potrzebne
urzędnikom
i chudym ziemianom"
jak zachwalał dzieło na karcie tytułowej poeta Stanisiaw Grochowski. Spokojny,
Liczby
\\. nćl\viasach
oznaczają
strony
olna\\'ianego
wyd~wnict\va.
1028
rzeczowo chłodny ton, w jakim Gostomski zwraca się ze sv.'Ymi niejednokrotnie wprost okrutnymi
radami do braci szlachty, czyni Gospodarstwo
lekturą daleko bardziej wstrząsającą,
niż wszelkie literacko przetworzone
"lamenty chłopskie". Nie brak zresztą i w Gospodarstwie scen bardzo plastycznych, jak np. obrazek wzywania chłopów na robotę (43).
Radząc szczegółowo jak chłopa wyzyskiwać,
trzeba było oczywiście
nie mało napisać o życiu chłopa. Gospodarstwo zawiera więc całe bogactwo
informacji o życiu wiejskim końca XVI wieku, informacji tym cenniejszych, że nie przeobrażonych
wizją poety czy artysty, lecz rzeczowych.
Wylicza więc Gostomski dokładnie inwentarz chłopski i narzędzia rolnicze
(34-35, 36, 43; sieczkarnia
70). Wylicza naj rozmaitsze sprzęty i naczynia
gospodarskie (22, 23, 31, 49, 52 m in. zegar 109). Wspomina o zabudowaniach chłopskich (75), o chatach (23, 75), o pokrywaniu
dachu, przy czym
gani gonty, zaleca zaś słomiane strzechy (75), o oborach (19, 31 itd.), o spichlerzach, gumnach, stajniach (27), wołowniach (27),cielęcińcach
(27), karmnikach (27), gołębińcach
(21) i chmielnikach
(21). Wspomina o grodzeniu
płotów (23), o naprawie mostów i dróg (55). Szeroko omawia sprawy związane z rolnictwem. Nie mało uwagi poświęca hodowli bydła, nierogacizny,
drobiu, ,nawet hodowli ryb i pszczół, oraz leczeniu zwierząt (80). Wcale
bogaty materiał
przynosi do rzemiosła
wiej.skiego (przędzenie
61, 63,
85-87; tkactwo 79; kowale 116, stelmachy, kołodzieje; gwożdziarstwo
24,
62; wyrób gontów 24, cegieł 24; tracze 53 itd.), do gorzelnictwa, piwowarstwa (97-100) i młynarstwa
(22, 52-55). Ciekawa jest troska Gostomskiego
o lasy (23). Bardzo wiele uwagi poświęca wojewoda organizacji i technice
spławu zboża (szkuty, komięgi, port, 66, 70-74) i innych produktów do
Gdańska, barwnie przedstawia
organizację
sprzedaży zboża folwarcznego
w miastach (44-45). W trosce o majątek pański daje szereg rad, jak zabezpieczać domy, zabudowania
gospodarskie a także lasy od pożaru (30,
31, 50, 102-104). Nakazuje dokładne prowadzenie rejestrów, przechowywanie kwitów i ,karbów. Możemy wreszcie dowiedzieć się nie jednego szczegółu o ówczesnych miarach (112) i o cenach. Najmniej stosunkowo dowiadujemy się o życiu obyczajowym, bo te sprawy nie interesowały pana wojewody. Bąknie tylko, by wieczorami paliło się światło w izbach gdzie przebywają kobiety (96). Zakaże klucznikowi towarzystwa
wszetecznic - i na
równi z nimi towarzystwa
chłopów; chodzi mu po prostu o to, aby
klucznik w ogóle unikał obcych osób. Wyraz.j troskę o nabożeństwo, które
ginie, ale tylko na marginesie ataku na księży, którzy mu robią konkurencję w handlu wódką. Daleko już więcej obchodzi go sprawa marnowania czasu chłops'kiego przez grę w karty (33), albo sprawa "biegunów"
czyli włóczęgów, bo ci mogą spowodować zbiegostwo kmieci, a więc każe
ich z miejsca brać 'na łańcuch. Najbardziej
zaś boli go naruszanie interesów pańskich, co krok więc piętnuje złodziejów i złodziejstwo: złodziejami
są chłopi i młynarze, służba leśna i włodarze i dworki, miernicy, celnicy
i stróże, klucznicy i urzędnicy; jednym słowem, nie można ufać nikomu.
Znamienna jest też przestroga Gostomskiego, by nie dopuszczać do przestawania chłopów z mieszczanami
(34), a zwłaszcza ze zubożałą szlachtą
(107), gdyż chłopi mogą od nich nabrać ducha oporu.
1029
"l
"~
Osobną dziedzinę, na którą warto zwrócić uwagę, stanowią przysłowia
i "złote myśli" pana wojewody. Czy je sam wymyślał, czy tylko powtarzał,
o co podejrzewał
go Aleksander
B l' li c k n e r, trudno rozstrzygnąć.
Nie
podobna w każdym razie odmówić im ciętości i swoistego wdzięku. Oto
kilka z nich dla przykładu:
'
"Gospodarstwo nawiętsze nie pomoże, kiedy złe szafarstwo" (15).
.,Starego sługi z jedną winą nie gardzić. aby nowotnego ze dwiema nie
dostał" (16).
"Rozum nie tak wiele należy w nauce.
(=
polega na nauce), jako
w eksQ;>eriencyjej" (17).
..Zbytek w domu, jako suchoty ciału: powoli stęka. ale pewna śmierć"
(17).
"Nie wie człowiek, kiedy co ma.
jako to smakuje,
aż dopiero, gdy to straci,
toż to cukruje" (19).
.,Nie płaci
bogaty,
jedno
winowaty"
(3B).
W sumie "Gospodarstwo daje żywy, barwny obraz życia wsi polskiej
z końca XVI wieku, obraz, w którym wyrażnie zarysowuje się walka wsi
z dworem, na którą zwrócił już uwagę przed kilkudziesięciu laty I. T. B ar a n o w s k i w swym pięknym studium o GoS'tomskim i jego dziele.
Wydanie Gospodarstwa Gostomskiego
przez S. Inglota jest pozycją
bardzo cenną. Wartość jego osłabia, niestety, znaczna ilość błędów i omyłek druku, nieuporządkowana
ortografia
i interpunkcja.
a także niestaranne objaśnienia. Np. na ospy = na miarę, objaśniono: ospy - otręby ze
zbóż (54). Nie wtąż = nie wciąż, objaśniono: nie za to samo (70). Bobek
w parzą mieszając, objaśniono: w parzą
razem (BQ), gdy parza = jadło
dla zwierząt. Rodzicy, objaśniono błędnie: na miejscu urodzeni (118). Tym
podobnych błędów jest znacznie więcej, nie mówiąc już o braku potrzebnych objaśnień w miejscach niejasnych, przy równoczesnej dość znacznej
liczbie objaśnień nieptrzebnych,
notujących np. pisownię "białłego" zamiast
.,białego" (94), co <lbsolutnie nie ma żadnego dla nikogo znaczenia. Brak
indeksu rzeczowego utrudnia
znacznie korzystanie
z wielkiego bogactwa
materiału zawartego w Gospoda,rstwie.
=
Józef Mitkowski
ARNOLD
STANISŁAW:
Geografia
historyczna
W-wa 1951, s. 112, map 3, z iI. zawiera literaturę oraz wykaz
kartograficzno-historycznych.
Polski.
materiałów
Spośród szeregu dyscyplin zaliczanych do nauk pomocniczych historii,
uczeni polscy zajmowali się stosunkowo najmniej geografią historyczną.
Poświęcano jej mało miejsca w pracach dotyczących nauk pomocniczych,
istnieje niewiele monografii
specjalnych.
To też "Geografia historyczna
Polski" S1. A l' n o l d a jest "pi.erwszą od czasów Glogera próbą nowego podręcznika". Już sam fakt, że Gloger napisał swoją pracę przeszło 50 lat temu
1031
1030
świadczy o tym, że wydawnictwo
to jest niewątpliwie
przestarzałe
i nie
może sprostać wymogom dzisJejszej nauki. Dlatego autor w swej pracy
musiał uwzględnić dorobek faktograficzny,
ale przede wszystkim "wprowadzić do analizy trudnych zagadnień geograficzno-historycznych
założenia
metodologiczne
materializmu
historycznego".
Te założenia przesądziły niejako o układzie wewnętrznym
książki. Dwa
pierwsze rozdziały są bowiem poświęcone zagadnieniom
ogólnym, przede
wszystkim metodzie badań geograficzno-historycznych,
dwa dalsze odnoszą
się już ściśle do geografii historycznej Polski.
W pierwszym rozdziale wprowadza autor czytelnika w zadania i zakre~
badań geograficzno-historycznych.
Przedstawiając
krótko rozwój tej dyscypliny w nauce burżuazyjnej
przechodzi następnie do założeń materializmu
historycznego (poglądy Marksa, Engelsa, Stalina), do określenia zadań geografii historycznej
w ramach ogólnych zadań geograficznych, w końcu do
sformułowania
pełnej definicji. "Geografia historyczna"
pisze Arnold "jest
nauką, która przedstawiając
dzieje krajobrazu
kulturalnego
i historycznopolitycznego bada rolę i znaczenie danego środowiska geograficznego w rozwoju sił wytwórczych
i odpowiadających
im stosunków
produkcyjnych
poszczególnych społeczeństw ludzkich".
Z tej definicji wyprowadza
autor zadania spoczywające
na geografii
historycznej w stosunku do historii i innych nauk społecznych.
Rozdział drugi zawiera wskazania
dotyczące metody badań geograficzno-historycznych,
rekonstrukcji
krajobrazu
naturalnego,
kulturalnego,
w końcu historyczno-politycznego.
Autor poświęca stosunkowo najwięcej
miejsca badaniom nad osadnictwem (znaczenie materiału toponomastycznego)
zwłaszcza nad położeniem topograficznym
osiedli. Liczne ilustracje
(przeważnie wycinki map) uzupełniają
wykład. Rozdział ten zawiera również
przegląd najważniejszych
wydawnictw
kartograficznych,
przedstawiających
ziemie polskie.
Na podstawie zestawionych przez siebie materiałów autor stwierdza że,
"jedyną możliwą" metodą w rekonstruowaniu
krajobrazu
naturalnego, kulturalnego
czy historyczno-politycznego
jest m e t o d a l' e t l' o g r e sywna.
Arnold dowodzi, że badania historyczno~geograficzne
należy przeprowadzać na terytoriach
niewielkich, ale stanowiących
samodzielny
"region
geograficzny".
Zestawienie wyników prac przeprowadzonych
na tych niewielkich terytoriach,
ich synteza i generalizacja
to dopiero dalszy etap
pracy.
Na tym kończy autor omówienie kwestii metodologicznych
i przechodzi
już do prawdziwej
geografii historycznej
Polski, dając szkic Jej rozwoju
terytorialnego
od czasów najdawniejszych
do chwili obecnej, i wykazując
przyczyny licznych zmian jakim podlegało terytorium
naszego kraju, (rozwój osadnictwa,
kierunki
ekspansji, proces odpadania
ziem polskich na
zachodzie, rozbiory). Stwierdza, że Polska jest państwem "jednonarodowym
opartym geograficznie o swe dawne podsta\\'y historyczne".
W końcowym rozdziale autor przechodzi do charakterystyki
geograficzno-historycznej
ziem polskich. dając najpierw
szereg uwag ogólnych
a następnie przedstawiając
rozwój terytorialny
i podziały administracyjne
poszczególnych ziem. Wiadomości te uzupełnia autor wykazem literatury
oraz materiałem
kartograficzno-historycznym.
Oczywiście szczupły podręcznik w żadnym wypadku nie wyczerpuje
całokształtu
zagadnień i nie może dać odpowiedzi na wszystkie pytania
stawiane geografii historycznej
przez nauki społeczne. Należy się jednak
spodziewać, że w ślad za pracą Arnolda ukażą się wydawnictwa
monograficzne, które wiadomości zawarte w podręczniku
poszerzą i uzup·::!łniil.
Zofia
Semrau
BARANOWSKI
BOHDAN, Z n a j a m ość
Wsch odu w da wn ej
p o l s c e d o XVIII w i e k u. Łódź 1950. Łódzkie Towarzystwo
Naukowe,
Wydział III. Str. 256.
Zagadnienie znajomości tego czy innego kraju czy całego obszaru przez
ludność innego kraju jest zagadnieniem
b. skomplikowanym.
Jak obraz
jednego narodu, jego cech etnicznych odbił się w wyobrażeniu drugiego narodu? Co należy obejmować pojęciem "znajomości", czy znajomość czynną,
wyuczoną czy tę, która przesiąkła
przez wszystkie
przeszkody i granice,
dzielące oba regiony i utrwaliła
się w świadomości zbiorowej jako jakiś
mglisty obraz? A w związku z tym jakie warstwy wchodzą tu w rachubę
jako aperceptorzy
tych wyobrażeń, czy tylko dawne warstwy wyższe. których wyobrażenia
czy znajomości najlepiej z zachowanych źródeł możemy
skontrolować,
czy i waTstwy niższe, do których też przenikały pewne wiadomości i które tworzyły, może dokumentarnie
ta:k dobrze nie zachowane,
ale tym niemniej trwałe i ciekawe wyobrażenia?
Te wszystkie problemy naj jaskrawiej
występują przy badaniach stanu
znajomości krajów odległych, egzotycznych, <> cechach kulturalnych,
etnicznych wyraźnie odrębnych. Pogłębianie znajomości, kształtowanie
się obrazu
odleglych ludów i plemion występuje tu jako jeden z czynników świadomości zbiorowej, dyferencjacji
etnicznej. Dlatego badania nad tym problemem mają swe historyczno-społeczne
doniosłe znaczenie.
Śród tych badań specjalne miejsce zajmują prace dotyczące znajomości
krajów orientalnych
wśród narodów europ€jskich. W średniowieczu między
chrześcijańską
Europą
a "pogańskim",
"saraceńskim",
"bisurmańskim"
Wschodem wytworzyła się przegroda, która przyczyniła się do specyficznego
kształtowania
się wzajemnych
wyobrażeń. Wyobrażenia
te następnie ulegały stopniowej ewolucji. Badano kształtowanie
się tych wyobrażeń w literaturze. (M a r t i n o P., L'Orient dans la litteratul'e
fran~aise au XVII
et
XVIII
s., 1906, H u l t s c h P., Der Orient in der deutschen Barockliteratur,
1936), w opin ii społecznej (R o u i 11 a l' d, The Turcs in French History,
thought and Literature,
K p bl M C t< 11H PI" I1cTopl15ł MycYJ1MaHcTBa.1903),
odbicie tych wyobrażeń w twórczości ludowej.
Spośród krajów, które wytwarzały u siebie wyobrażenie Wschodu, Polska
- obok np. Rosji, Węgier, narodów południowo-słow:.ańskich
- znajduje
się na specjalnym miejscu. W 'przeciwieństwie
do takiej np. Francji. Niemiec czy Anglii. Polska stała w bezpośrednim kontakcie z ludami Wschodu
1033
] 032
i stąd obraz Wschodu w opinii polskiej kształtował się pod wpływem czynników o wiele bardziej złożonych.
Przeglądowi
wyobrażeń o Wschodzie w Polsce od czasów najdawniejszych do końca XVII wieku poświęcona
jest
praca prof. B. B a r an o w s k i e g o, Znajomość
Wschodu
w dawnej
PoLsce do XVIII
wieku.
Autor rozpoczął badania nad dziejami orientalistyki
polskiej, niestety przygotowane materiały
spłonęły w 1939, a ZiI'ekonstruowane
szczątki pracy
znów stały się pastwą płomienia w 1944 r. Z podziwu godną wytrwałością
autor mimo, że już odbiegł od badań nad dziejami orientalistyki
polskiej
i poświęccjł się badani.u przeszłości chłopstwa polskiego, jeszcze raz spróbował odbudować
poprzedni
wątek i dać mu mniej więcej skończoną
postać jako pracy,
poświęconej
analizie
znajomości
krajów
Wschodu
w Polsce.
Pracę swą autor ujął geograficznie,
to znaczy podzielił ją na działy
według krajów: Tatarszczyzny,
Turcji, krajów arabskich,
Afryki, Persji,
Kaukazu, stepów kałmuckich,
Indii, Indochin, Chin, Japonii. Losy, jakim
ta praca ulegała, odbiły się na pewnej nierównomierności
poszczególnych
części: obszary bliższe, bardziej interesujące autora, opracowane są bardziej
szczegółowo, nawet z rękopiśmiennych
źródeł, dalsze obszary (Afryka, Indie,
Azja Wschodnia) dużo pobieżniej. Jak wspomnieliśmy,
autor wyszedł od
badań nad historią orientalistyki
polskiej i w tym kierunku szły pierwsze
jego zainteresowania:
to odcisnęło swoje piętno i na kompozycji pracy
niniejszej. Szczegółowo opracowany jest np. stan znajomości języka tureckiego wśród ówczesnej warstwy szlacheckiej
oraz wśród mieszczan (np.
Ormian), który zresztą ibył przedmiotem osobnego cennego studium B. Baranowskiego
(w "Roczniku
OrientaListycznym"
XIV, 1939), zanalizowane
są prace przekładowe
z języka tureckiego podjęte w XVI i XVIII wieku,
omówiona jest organizacja
służby tłumaczowskiej,
tzw. dragomanów
(zob.
osobne studium
autora o Ormianach
tłumaczach
języków
wschodnich
w "MyśLi Karaimskiej"
1946). Nie zostały w pracy Baranowskiego
osobno
przedstawione
drogi i szlaki, którymi znajomość Wschodu przenikać mogła
do ziem polS'kich, ale tym niemniej z toku pracy możemy łatwo sobie te
drogi wyobrazić.
A więc świadomość
spraw wschodnich
przenikała
do
Polski za pośrednictwem
kupców arabskich, żydowskich, którzy prowadzili
we wczesnym ś'redniowieczu
rozległy handel między ziemiami słowiańskimi a Wschodem. Zródłem wiadomości o Wschodzie były misje; wyobrażenia krajów Wschodu, urobione za pośrednictwem
czynników kościelnych,
zaprawione
były dużą dozą fanatyzmu
religijnego, który odcisnął się na
całym obrazie krajów Wschodu w opinii polskiej wczesnego średniowiecza.
Jeśli chodzi o źródła bezpośredniej znajomości Wschodu, to były one związane z wyprawami krzyżowymi, następnie pielgrzymkami
do Palestyny (zob.
R o h l' i c h t, BibLiotheca geographica Palestinae, 1890, Z i m o lon g, Navi3
Peregrinorum,
ein PHgerverzeichnis
in Jerusalem
1938, G o l u b v i t s
BibLiotheca Bio- BibLiographica
1936), a wreszcie z ~oS'elstwami. Bezpośredni
kontakt narody ~łowiańskie miały z narodami tureckimi, jak Chazarowie,
Pieczyngowie już we wczesnym średniowieczu. Później nastąpił okres zmagań wojennych z Tatarami, Turkami, które wywarły specjalny wpływ na
wyobrażenie Wschodu w opinii polskiej. znów zabarwiając
go piętnem nie-
°
tolerancji religijnej.
Atoli ten bezpośredni
kontakt, mimo, że nawi.ązany
w warunkach
wojennych, naniósł pewną korekturę na poprzednim, przez
fanatyzm religijny wytworzonym
wyobrażeniu.
Nastąpiło bliźS'ze poznanie,
zamiast mitycznych "saracenów", bezbożnych "bisurmanów"
widziano ludzi
obcego plemienia, ale nie pozbawionych
zwykłych cech ludzkich, w coraz
dłuższych okresach między wojnami prowadzono z krajami tureckimi oźYwiony handel, Isprowadzano
stamtąd
liczne towary,
owoce, przedmioty
zbytku, które stały się modne w domach szlacheckich w XVII wieku, spowodowały charakterystyczną
"orientalizację"
życia szlacheckiego i przygotowały grunt pod inny, z innego źródła już płynący ;,orientalizm" kulturalny w XVIII wieku.
Autor omawianej pracy nie analizuje głębiej obrazu Wschodu, wytworzonego w opinii polskiej okresu omawianego,
daje tylko ogólną ocenę
dorobku literatury polskiej o Wschodzie, która to ocena wypada dość negatywnie: "tak bardzo ,pozoS'tawali.śmy pod urokiem wyższej kultury
zachodu, że po prostu niewolniczo woleliśmy ko·rzystać z drugorzędnych
prac
obcych, niż z naprawdę
wartościowego
dorobku
naszej
orientalistyki"
(s. 240). Wniosek ten należałoby jednak uzupełnić uwagą, że tak jak z jednej strony nasza wiedza o Wschodzie czerpała wówczas z dzieł zagranicznych, tak i z drugiej strony zagranica niejednokrotnie
obficie korzystała
właśnie z prac polskich. Akademik I. J. K I' a c z k o w s kij w niedawno
wydanej świetnej pracy O'lepKH no HCTOpHHpyCCKOH
apa6HcH1KH,MoskwaLeningrad
1950, podał np., że szereg polskich
dzieł o Wschodzie było
przełożonych w XVII wieku na język rosyjski. i wydanych w Moskwie, jak
np. Dwór tureckiego sultana S t a r o w o l s k i e g o, który już w r. 1649, tj.
3 lata po wydaniu go w Polsce przywieziony został do Moskwy przez diaka
Grzegorza Kunakowa
i do końca XVII wieku pięciokrotnie
przełożony.
Podróż do Palestyny A n s e l m a z Krakowa wydana w Polsce po łacinie
w r. 1512 przetłumaczona
była na rosyjski w XVII wieku z polskiego wydania, tak samo znana jest po rosyjsku w tymże okresie podróź na Wschód
Mikołaja Radziwiłła, (Kraczkowskij,
str. 26-27). Nie zaws'ze można się godzić ze wszystkimi uogólnieniami
autora, gdy np. traktuje
on nienawiść
do Turków i Tatarów w XVII wieku jako owoc przede wszystkim fanatyzmu religijnego a pomniejsza fakt, że Turcy i Tatarzy byli bezwzględnie
grozą w XVI i XVII wieku dla całej Europy Wschodniej, tak dla Polski,
jak i dla Ukrainy, Moskwy, Węgier, Mołdawii i Wołoszczyzny, co zresztą
wysunął już w swej recenzji R. M i e n i c k i (zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, XVII, 1951, 1-2).
Jeśli chodzi o pewne uzupełnienia, to należałoby ·zwrócić większą uwagę
na znajomość orientalnej literatury naukowej w Polsce wczesnego średniowiecza. B. Baranowski
wspomina tylko o dziełach
Alhazena,
znanych
Ciołkowi-Witelonowi.
Ale oprócz Alhazena jeszcze dzieła wielu piszących
po arabsku uczonych średniowiecznego
Orientu znane były w Polsce, oczywiście w przeważnej części nie z oryginałów w języku arabskim, ale z przekładów łacińskich, jak dzieła Awicenny (Ibn Sina), Awenzoara (Ibn Zohr),
ElbukaS'sena
(Abu al-Kasim),
Halyabalesa
(Ali ibn aI-Abbas),
Mesue
(Jahia ben Maseweih), Serapiona
(Jahia ibn Sarafiyun),
Rhazesa (Mohammed ben zakariya
al Razi), Joanicjusza
(Abu Zay<:l Hunayn) i in.
1034
W XVI wieku lekarz wrocławski Kirstenius przełożył nawet niektóre prace
Awicenny bezpośrednio z arabskiego. Autorów z z:em zachodnich uwzględnia B. Baranowski zresztą dość pobieżnie, o uczonym gdańskim Fabrycym,
który był autorem gramatyki arabskiej i szeregu przekładów z arabskiego
pisze tylko, że "znał nietylko hebrajski, ale ponoć jeszcze język syryjski
i arabski" (5. 51).
Jak już wspomnieliśmy,
autor obejmuje swymi rozważaniami
przede
wszystkim warstwy oświecone, możnowładztwo,
szlachtę i część mieszczaństwa. Nie zajmuje się obrazem WS'chodu u ludu, którego wiedza o Wschodzie kształtowała
się z jednej strony pod wpływem zdeformowanych
wiadomości, przenikających
od warstw oświeconych, z drugiej zaś strony pod
wpływem własnych spostrzeżeń, z najazdów, wypraw wojennych, niewoli
na Wschodzie, służby przy poselstwach
czy misjach kup:eckich itd. Mało
dotąd z.bad<:lTIąjest rzeczą, w jakim stopniu pewne zainteresowania
Wschodem muzułmańskim
przenikały
za pośrednictwem
wyznania aTiańskiego,
którego niektórzy
przedstawiciele
uprawiali
swoistego rodzaju
"islamofilizm". Baranowski
słusznie zwrócił uwagę na ten mało dotąd dostrzeżony moment w dziejach tego tak ciekawego dla dziejów postępowej myśli
polskiej kierunku, który płynął jednak przede ws'zystkim z opozycji do fanatyzmu urzędowego kościoła.
Jeśli chodzi o odbicie wiadomości o Wschodzie i jego ludach w wyobrażni ludu n.aszego, to tutaj
materiału
sporo na ten temat
zebrał
K. W. W ó j c i c k i (Obrazy starodawne,
I). Obraz ten ukształtował
sie:
przede wszyS'tkim z najazdów i niewoli tatarskiej.
Tatarzy wyobrażeni są
tam jako ludzie "czarni", np. w pieśni o niewolnicy,
która "czarnemu
Tatarowi czarne nogi myje". Tak samo Turcy jako najezdnicy wspominani
są np. w pieśni śląskiej "Wandrowali
Turcy" (zob. zaranie
Śląskie 1,1,
zeszyt 4) czy w opowieściach innych okolic Polski (G l o g e 1', Walka z muzulmanami
w pieśniach
ludu polskiego,
1877, Kronika Rodzinna). Autor
częściowo uwzględnił to zagadnienie w swej nowszej pracy Chlop polski
w walce z Tatarami,
Warszawa 1952, w rozdziale "Wspomnienia tatarskich
najazdów w pieśniach i podaniach ludu polskiego", gdzie wspomniał i o związanej z tatarskimi najaroami
tradycji koni·ka zwierzynieckiego.
Poza samym wyobrażeniem
krajów i ludu Wschodu u ludu polskiego
pozostaje - również przez B. Baranowskiego
nieuwzględnione
- przenikanie wschodnich motywów literackich do wyobrażni i twórczości ludowej
polskiej,
będące
też refleksem
obrazu
Orientu. W literaturze
ludowej
spotyka się motywy
zaczerpnięte
ze średniowiecznych
romansów pochodzenia wschodniego,
z żywota Buddy znanego jako Zywot Barlaama
i Józajata (zob. cjJp a H K o, BapnaaM 11lOaeacjJ. Lwów 1897,s. 159-202, J an ów J., Żywot Barlaama i Józafata, wstęp Lwów 1935 i K l' a c z k o w ski. j
j. w. s. 31) i przerobionego zapewne z jakiegoś tekstu pehlewijskiego, z motywów wschodnich W Historii o żywocie i znamienity~h
sprawach Aleksandra Wielkiego.
S. C i s z e w s k i we wsi Bukowno k. Sławkowa zap:sał opowieść ludową będącą wersją opowieści o lampie Aladyna z Tysiąca i jednej
nocy (Wisła. II. 1888. s. 468-474).
Słynne anegdoty tureckie Nasreddina
1035
Hodży krążyły i wśród lUdności Wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej
(zob. K y 3 M 11LI e e l<11H n., Typeul<l1e aHel<AoTblB Yl<pal1HCl<ol1
HapoA. enoBecHoem, Kl1eBCl<aSl
CTapl1Ha, 1886, II i III).
Aczkolwiek praca Baranowskiego
nie daje całego obrazu
Orientu
w opinii i wyobrażni
dawnej Polski, to jednak stanowi ona pożyteczny
przyczynek
do dziejów kultury, przedstawiając
nam stan wiedzy naszej
o Oriencie w dawnych czasach. Należałoby się więc jeszcze zastanowić,
jaki był trwały dorobek tej ówczesnej wiedzy wschodoznawczej,
co z tych
dzieł ma wartość naukową do dziś dnia? Jeśli chodzi o wiadomości etnograficzne, to szereg dzieł daje nam bezpośrednie i cenne materiały do poznania ówczesnej kultury materialnej
wielu ludów Wschodu. Już Benedykt
Polak przekazał nam ciekawe wiadomości o życiu ludów Azji Wschodniej.
Bezpośrednie spostrzeżenia
o sposobie życia Tatarów mamy u wielu autorów, u Pas'zkowskiego, li Bea'uplana, a Miechowita przekazał wiele trafnych
wiadomości o etnicznym składzie ludów Europy północno-wschodniej
i AzjL
U autorów tych spotyka się nawet wiele terminów np. z zakresu pożywienia
ludów Wschodu jak "kum iS', (kumys), ".szurb" (czorba, zupa po turecku)
i in.
Praca Baranowskiego
pozostanie cennym wkładem do dziejów naSiZej
kultury i wiedzy o obcych ludach.
Jan Reychman
JAN FIJAŁEK: Pabianice
i włość
pabianicka
w drugiej
p o ł o w i e XVII i w XVIII w., Prace Instytutu
Historycznego U. Ł. nr 4,
Łódż 1952.
Czwartą z kolei powielaczową publikacją wydaną przez Instytut Historyczny U. Ł. jest praca Jana F i j a łka,
Pabianice
i wlość pabianicka
w drugiej polowie XVII i w XVIII w. Młody powojenny ośrodek naukowobadawczy skupiający się wokół Instytutu Historycznego U. Ł., związał swą
problematykę
z rejonem łódzkim, opracowując
dzieje przemysłu i powstania klasy robotniczej na tych terenach, a także stosunki gospodarcze i spo.
łeczne wsi dawnego województwa sieradzkiego i łęczyckiego.
Temat pracy J. Fijałka leży niejako u styku tych dwu kierunków badawczych. Obejmuje tak problematykę
wiejską, jak i miejską. Miasta Pabianice i Rzgów stanowiły wprawdzie integralną część feudalnej włości, będącej uposażeniem Kapituły krakowskiej, niemniej jednak jako ośrodki wytwórczości rzemieślniczej i ogniska lokalnego handlu oraz większe skupiska
ludności tak swą strukturą
ustrojową, jak i społecznym składem różniły
się znacznie od innych miejscowości leżących na terenie włości.
Wprawdzie
słabo przeprowadzony
społeczny podział pracy pomiędzy
miastem i wsią decydował o rolniczym charakterze tych miast, których ludność utrzymywała
się przede wszystkim z uprawy ziemi, ale po okresie głębokiego upadku i ruiny po pierwszej i drugiej wojnie północnej, które nie
oszczędziły i dóbr kapitulnych,
w połowie XVIII wieku nastąpiło pewne
ożywienie gospodarcze, zapoczątkowujące
i tutaj okres układu kapitalistycznego i narodzin preproletariatu.
1036
Monografia J. Fijałka daje całokształt
rozwoju życia gospodarczego
na przestrzeni 150 lat dużej jednostki gospodarczej, jaką była włość pabianicka, stanowiąca kompleks 23 folwarków. Autor nie ogranicza się jednak
do rozpracowania stosunków gospodarczych i wykazania zmian w nich zachodzących w ciągu dziesięciolecia. W oparciu o poszerzoną bazę źródłową
wprowadził też ciekawe materiały z zakresu życia obyczajowego i kulturalnego mieszkańców włości.
Praca oparta jest na starannie zebranym materiale drukowanym i rękopiśmiennym. Prócz dawnych opracowań, ~wiązan~ch z tą samą t:matyką,
jak Maksymiliana Barucha i Adama Krzyzanowskiego, wykorzys:uJe bo?ate
materiały archiwalne z Archiwum kapitulnego Krakowa, z Archiwum łodzkiego, oraz księgi miejskie, przechowywane
w Archiwum Diecezjalnym
we Włocławku, które w pierwszym rzędzie dostarczają szczególnie cennego
materiału dla stosunków obyczajowych.
Autor wyodrębnił 8 rozdziałów objętościowo bardzo niejednolitych oraz
wstęp, zawierający krytykę źródeł i omó~ienie lite:-atury pr.ze~mi?tu. ~ytuły rozdziałów są następujące: I. Położeme geografiCzne pabiamckich dobr
kapitulnych;
II. Miasta, folwarki i wsie włości; III: Stosunki admi.nistracyjne, społeczne i gospodarcze poddanych; IV .Rolmctwo, hodo;v~a i przetwórstwo rolniczo-leśne; V Handel wewnętrzny i zewnętrzny włosci; VI Kredyt produkcyjny i konsumpcyjny; VII Dochód społeczny z włości i jego podział; VIII Zagadnienia obyczajowe, kulturalne i społeczne włości.
W oparciu o dane dostarczone przez źródła, a także posługując się metodą porównawczą i retrospektywną,
przeprowadził autor wnikliwą analizę
stosunków demograficznych
we włości, ustalając stan zaludnienia w poszczególnych okresach, zróżnicowanie zawodowe i majątkowe. Liczba mies~kańców największego skupiska ludności Pabianic nie dochodziła 700 osob
(okres badany 1685-1700), zamieszkałych w 86 domach. Wśród nich z.amożniej si liczyli nie więcej jak 120 głów, w przybliżeniu 18%•
Reszta, tJ. 82%
ludności miejskiej składała się z średniozamożnych i ubogich mieszkańców.
Podobnie pod wz~lędem zróżnicowania .majątkoweg,o przed~tawiała się. ~ytuacja na wsi, przy czym stosunek zamoznych chłopow do biedoty był roz?y
w poszczególnych czasokresach, uzależniony w dużej mierze od kształt~Jących się zmian gospodarczych i gwałtownych klęsk elementarnych.
ZruJnowani wojną półrolnicy i kwartownicy staczali się do sytuacji chałupników
i komorników. Pomoc materialna
kapituły umożliwiała odbudowę gospodarstw chłopskich. Pomoc ta obejmowała przede wszystkim chłopów bogatych. Wnioski narzucające się pozwalają poprzeć sformułowaną przez Rutkowskiego tezę, że w okresie odbudowy wsi po wielkich zniszczeniach wojennych XVII i XVIII w., wielka własność w pierwszym rzędzie pr.zychodziła z pomocą zamożnym chłopom. Wynikiem tej odbudowy było ZWiększenie się z jednej strony ilości bogatych gospodarzy, z drugiej zaś biedoty
wiejskiej i ludzi luźnych. Około siedmiuset rodzin, liczących w przybliżeniu
3,600 głów, stanowiło przeciętny stan ludności wiejskiej w dobrach kapitulnych.
Dość dokładne dane zebrał też autor odnośnie zajęć ludności i jej powinności feudalnych. Słusznie też podkreśla, że do upadku rzemiosła miej-
1037
skiego przyczyniły się nie tylko niesprzYJaJące warunki gospodarcze, ale
też i klęski elementarne,
w szczególności dotkliwe dla miast zarazy. Nadmierna ilość obciążeń, pochłaniających
cały niemal dochód pracy chłopa czy
mieszczanina, uniemożliwiała rpodniesienie stopy życiowej poddanych włości
pabianickiej. Jednakowoż ludności miejskiej powodziło się nierównie lepiej,
na co wskazują zarządzenia administracji
dóbr oraz testamenty mieszczan.
Bardzo cenny materiał zawiera rozdział IV, omawiający
gospodarkę
włości, stan rolnictwa, hodowli oraz przetwórstwa
rolniczo-leśnego.
Cyfry,
na których autor buduje swe konstrukcje, pochodzą z lat 1750-1794, a więc
z okresu, gdy w życiu gospodarczym w Polsce nastąpiło wyraźne ożywienie.
Ze włość pabianicka należała do przodujących gospodarczo ośrodków wielkiej własności, świadczy o tym poważnie rozwinięte przetwórstwo rolniczoleśne. Liczne młyny, browary, gorzelnie, potażownie, tartaki, wreszcie cegielnie, podnosiły znacznie dochodowość dóbr. Taniość siły roboczej zmniejszała znacznie koszta produkcji. Należy sądzić, czego autor nie precyzuje, że
opierała się ona na sile pańszczyźnianej lub przymusowym najmie.
Ciekawe wnioski wysuwa autor odnośnie kredytu wiejskiego i miejskiego. Polemizując
z idealistycznym
ujęciem w pracy Krzyźanowskiego
"Zakładka na sprzężaj ... ", autor wykazuje, że wprawdzie w pierwszej fazie po zniszczeniach wojny "Zakładka" przyczyniła się wydatnie do regeneracji gospodarki wiejskiej i folwarcznej, ale warunki pożyczki były bardzo
ciężkie dla pańszczyźnianego chłopa. Z chwilą gdy musiał on spłacać roczne
raty, popadał w nową ruinę. Korzyści z pożyczki, podnoszące dochód gospodarki chłopskiej, nie wystarczały bowiem na wywiązanie się z powinności
feudalnych. Podobnie ocenia Fijałek kredyt miejski, który choć doraźnie likwidował nędzę, w okresie największego upadku miasta, poprzez formy zastawów i wysokość oprocentowania przyczynił się do przewlekłego kryzysu.
majątkowego mieszczan.
Pożytecznym uzupełnieniem obrazu stosunków we włości pabianickiej,
jest wprowadzenie rozdziału o stosunkach kulturalnych
i obyczajowych jej
mieszkańców. Autor wyodrębnił w nim następujące zagadnienia: obyczajowość, religijność, zdrowotność oraz próby walki z ciemnotą i nędzą przel:.
szkołę i szpital dla ubogich. Rozdział ten opracował autor na nowym i nieznanym materiale archiwalnym, wydobytym z ksiąg miejskich wójtowskich.
Niedoceniane przez historyków księgi sądów miejskich okazały się Dierwszorzędnym
źródłem dla poznania kolorytu
obyczajowego
mieszkańców
małego miasteczka.
Jednakowoż jednostronność owego materiału, którego osnową są przeważnie kryminalne
przestępstwa,
zaciążyła nieco ujemnie na wniosk'lch
1 uogólnieniach
autora. Przy tem zbyt naiwe i krzywdzące dla mieszkańców włości jest uzależnienie całego ich morale od ilości skonsumowanej
wódki. Przymus propinacyjny zaciążył niewątpliwie na życiu wsi i feudalnego miasteczka, a ponura kronika przestępstw kryminalnych
miała bezspornie jedno ze swych źródeł w alkoholu, ale na stosunki obyczajowe nie
można spoglądać wyłącznie przez pryzmat ławy ookarżonych.
Z drugiej też strony opieranie się na materiałach
z ksiąg miejskich
prowadzi autora do wręcz naiwnych wniosków. I tak np. mówiąc o muzyce
1039
1038
wiejskiej, grającej do tańca, stw~erdza Fija~ek z całą o~trożnością: ••sp?ty~,
kamy ich (skrzypków) kilkakrotm~ W. XV.II I na prz~łomle XVII~ st~lecla ...
Przecież do ksiąg sądowych trafIalI om przypadkIem,
a gralI me tylko
kilkakrotnie
w XVII, ale niewątpliwie
żadne wesele czy zabawa bez nich
się nie odbywała. Inny przyklad. Autor na podstawie przepracowanych
ksiąg wójtowskich,
w których nie znalazł odnośnych spraw, konkluduje,
że życie rodzinne mieszczan płynęło harmonijnie,
nie zakłócone cudzołóstwem, ani innym wykroczeniem
seksualnym.
Gwałcenie kobiet miało
natomiast miejsce między rokiem 1640 i 1721. Na poparcie tego cytuje tylko
je.:lną sprawę. Czy na podstawie tak nielicznych dowodów można wyciągać
tak daleko idące wnioski, aż do próby periodyzacji
życia obyczajowego
włącznie?
Z wybranych przez autora barwnych i jaskrawych przykładów z ksiąg
miejskich wójtowskich wynika natomiast, jak dalece na życiu obyczajowym
zaciążył przymus ideologiczny stosowany przez feudalną władzę. Struktura
społeczno-gospodarcza,
przymus pozaekonomiczny
znajdywały
swe umocnieni.e w organizacji władzy dominialnej i jej organów. Mechanizm sądownictwa, zespół norm i przepisów prawa karnego, przymus praktyk religijnych, odpowiadały ściśle potrzebom feudalnego właściciela, były ważkimi
elementami
aparatu ucisku, kt6ry zapewniał klasie panującej
jej niczem
niekrępowaną
przewagę i nieograniczony
wyzysk mas poddańczych. Kat,
pręgierz, tortury stały na straży norm prawnych i moralnych, narzuconych
przez panującą klasę. Groźny cień szubienicy zawisł nad włością pabianicką·
Reasumując, praca J. Fijałka, będąc wyczerpującą
monografią jednej
z większych jednostek gospodarczych, jaką była włość pabianicka, stanowi
cenny wkład do badań nad rejonem ł6dzkim. Umiejętne wykorzystanie
materiału
zawartego
w inwentarzach,
lustracjach
i rachunkach
administracji
kapituły
oraz odpowiednie
jego usystematyzowanie
umożliwiły
autorowi zbudowanie właściwej konstrukcji
obrazu. Liczne wykresy graficzne i tablice unaoczniają zachodzące zmiany w procesach gospodarczych,
ułatwiając czytelnikowi korzystanie z materiału statystycznego
i podsumowanie narzucających
się mu wniosków.
Zofia Libiszowska
A. PRZYBOS, P o w s t a n i e K o s t k i N a p i e r s k i e g o 1651 r.
J. REYCHMAN, W s p r a w i e n o w y c h b a d a ń n a d p r z e s z ł oś c i ą r u c 11 U W ~ P o Ł e c z n y c h n a P o d h a l u. Wierchy, XX, 1950l51.
Ciekawy rocznik Wierchów
obok pracy poświęconej
pobytowi Lenina w Poroninie, obok rozpraw z zakresu geografii gór, turystyki itp. przyniósł dwa artykuły poświęcone walce klasowej na Podhalu: P l' z y b o s i a
"Powstanie Kostki Napierski.ego 1651 r." oraz J. R e y c h m a n a "W sprawie
nowych
badań nad przeszlościq
ruchów
społecznych
na Podhalu".
Artykuł Przybosia oparty na szerokiej bazie literatury
i źr6deł daje
obraz powstania
podhalańskiego,
uwzględniając
ogólne tło tego ruchu.
zarówno w jego wcześniejszej
fazie buntu przeciw Komorowskiemu,
jak
1
i współczesnych
Kostce powstań chłopskich w Wielkopolsce i Lubelszczyźnie. Autor kreśli sylwetkę Kostki, człowieka, który mienił się być synem
królewskim i był nim prawdopodobnie,
a przez szlachtę uważany był za
awanturnika
i włóczęgę. Może w samej charakterystyce
Kostki dobrze
byłoby podkreślić
tę ogromną nienawiść
do szlachty, jaka bije z jego
wszystkich odezw i listów. Czy u człowieka szlacheckiego pochodzenia nie
świadczy to o jakiejś· zadawnionej, wiecznie piekącej ranie? Czy obok zrozumienia chłopskiej niedoli nie występuje u Kostki moment jakiejś urażonej ambicji?
Autor zajmuje się też postaciami współpracowników
Kostki: Zdanowskim Marszałkiem Łętowskim, Radockim. Najbardziej radykalny wśród nich
to stary bakałarz z Pcimia Radocki. Z listu jego da się wnioskować o nastrojach panujących
wśród chłopów w dobrach kasztelanii
krakowskiej.
Chłopi gotowi są pójść na szlachtę, czekają tylko uniwersału królewskiego.
Pisze autor, że już przedtem chłopi kasztelańscy ••prawowali się w sądach
referendarskich,
powołując się na rzekomy przywilej kr6lewski, prawdopodobnie pióra Marcina Radockiego". Opiera się w tym twierdzeniu
na
zdaniu mandatu królewskiego "iż wy wyjąwszy z kancelarii naszej za złym
udaniem reskrypt nasz jakiś ... robocizny ... oddawać nie chcecie". (rp l' z yb a ś, Materiały
do powstania Kostki Napierskiego
,s. 8). Nie zachodziła tu
kwestia podrobienia
dokumentu,
ale o rzekomo fałszywe przedstawienie
sprawy w sądzie referendarskim,
które spowodowało przychylne dla chłopów orzeczenie. Wielokrotnie w pismach wychodzących
z kancelarii królewskiej do poddanych
pojawia się tego rodzaju formułka,
gdy chodzi
o zmianę przychylniejszego
orzeczenia na gorsze.
Przy omawianiu testamentu drugiego z przywódców chłopskich Łętowskiego wartoby dodać, o jakich to dokumentach
(s. 80) pamiętał sędziwy
wódz górali nowotarskich
w obliczu śmierci.
Wyrażnie zaznacza bowiem
swoją troskę o gromadzkie prawa i przywileje, owe inwentarze i dekrety
referendarskie
będące dla chłopów podstawą obrony w sądach referendarskich.
Wydaje się wreszcie, że autor nieco przecenił oddżwięk haseł powstańczych Kostki wśród chłopów (s. 68). Z uważnego śledzenia źródeł wynika,
że g¢rale odnieśli się, zwłaszcza początkowo z dużą nieufnością do agitacji
K0stki, pytali o radę miejscowych plebanów (por. Przybcś, Materiały do
powstania Kostki Napierskiego s. 18), czekali, jak w kasztelanii krakowskiej, na uniwersał
królewski. Co ciekawsze, wśród licznych wzmianek
współczesnych
o ruchu Kostki Napierskiego
brak wiadomości o aktach
gwałtów ze strony chłopów. Cały ruch cechuje nastrój oczekiwania, który
może przemieniłby
się w czyn. gdyby si.ę Kostce udalo mieć jaki większy
sukces.
Na pytanie, dlaczego Kostka zamknął się w Czorsztynie daje w pewnej
mierze odpowiedź zapiska w kronice ks. Ranotowicza proboszcza przy kościele Bożego Ciała a Kazimierzu (B. J. rkps 3742 k. 48), który notuje, że
czekał on na posiłki z Węgier i Czech, aby w większej liczbie uderzyć na
Kraków.
1040
1041
Na zakończenie dodać jeszcze trzeba, że niesłusznie określił autor starostwo nowotarskie, jako ekonomię królewską, gdyż królewszczyzny w tych
okolicach zawsze stanowiły "panis bene merentium", chleb dobrze zasłużonych, a dochody z nich nie zaspakajały bezpośrednio potrzeb dworu królewskiego.
Artykuł A. Przybosia jest cennym zestawieniem naszego dorobku (do
początku r. 1951) o powstaniu podhalańskim.
Ciekawe i nowe są wiadomości o oddźwiękach ruchu Kostki w laudach i instrukcjach
sejmikowych.
świadczące o tym, jak bardzo szlachta przeraziła się tym ruchem i jak
cieszyła się z jego ugaszenia.
*
*
*
Krótki artykuł J. R e y c h m a n a omawia rozmaite formy walki klasowej na Podhalu. Celem artykułu jest, jak twierdzi autor, zainteresowanie
młodszych badaczy przeszłością społecznych ruchów chłopskich
w tym
rejonie.
Wzrastający ucisk ze strony starostów królewskich powodował większe
nasilenie walki. Początkowo chłopi próbują tylko drogi skarg i spraw
w sądach nadwornych,
i taki charakter mają wystąpienia
górali przeciw
Ratułdowi z końcem XV w. W początkach wieku XVII dochodzi już do
zbrojnych wystąpień przeciw staroście Komorowskiemu,
w połowie tegoż
wieku do powstania Kostki Napierskiego. W stosunku do badań nad rokiem
1651 autor wysuw.a szereg postulatów, częściowo zrealizowanych
ostatnio
przez historyków. I tak np. w świetle rachunków miejskich wystąpiła wyraźniej sympatia naj uboższych warstw Krakowa i Kazimierza dla ruchu
Kostki.
Jest rzeczą oczywistą, że ruchów na Podhalu nie można traktować
całkiem odrębnie, bez powiązania z sąsiednim terytorium,
a więc czorsztyńskim, lanckorońskich,
dobrami kasztelanii krakowskiej, wsią Kasinką.
Wszędzie tam w ciągu XVII wieku, zwłaszcza w drugiej jego połowie mamy
do czynienia z ogniskami oporu. Do równoczesnego
niemal wystąpienia
chłopów we wszystkich tych królewszczyznach
dochodzi w latach 16691672, kiedy to w lanckorońskim
zawiązuje się formalna chłopska konfederacja i dochodzi do strajku
rolnego, kiedy chłopi napadają
na dwory
w Czarnym Dunajcu, Dzianiszu i Barwałdzie, kiedy w r. 1670 oddziały
górali staczają formalną bitwę pod Nowym Targiem z chorągwiami królewskimi, kiedy w czorsztyńskim widzimy silną agitację przeciw odrabianiu
pańszczyzny.
Tezy autora moż.rlaby uzupełni.ć twierdzeniem, że bunty czy powstania
chłopskie nie wyczerpują
formy walki klasowej na wsi w XVII w. Do
otwartych
wystąpień przeciw szlachcie dochodzi bardzo rzadko, a opór
przejawia się głównie w zorganizowanej
odmowie powinności odrabiania
pańszczyzny i in. I te wystąpienia uważane były przez szlachtę jako bunt.
Jest rzeczą bardzo interesującą śledzenie tego rodzaju chłopsJkich wystąpień.
Niekiedy mają one oparcie w organizacji gromadzkiej, a na czele stają wójtowie, kiedy indziej, wójtowie pozostają na usługach dworu, a na czele chłopów idą kmiecie. Nazwiska ich mamy często zachowane w aktach: w Ka-
since w połowie XVII w. przewodzi Filip Bolisęga, stracony w r. 1654
w Oświęcimiu, w dobrach kasztelanii krakowskiej przez pół wieku czołową
rolę odgrywa Walenty Marszałek z Krzeczowa, w dobrach lanckorońskich
u schyłku wieku staje na cześć zorganizowanej
akcji Jakub Smietana,
karczmarz ze Skawicy.
W dalszej części swojego artykułu omawia Autor zagadnienie zbójnictwa. Zagadnienie to doczekało się niedawno poważnego monograficznego
opracowania w książce O c h m a ń s k i e g o, Zbójnictwo góraLskie.
Autor, który tej sprawie poświęcił już szereg artykułów, rozważa źródł.a
zbójnictwa, jego skład społeczny. Można by tu dorzucić jeszcze uwagę
o związku zbójnictwa z natężeniem klasowego ucisku. W świetle kroniki
Andrzeja Komonieckiego pokazuje się, że w "państwie" żywieckim dużo
wzmianek o zbójnikach znajdujemy
w okresie rządów Komorowskiego,
liczba ich ogromnie maleje w ciągu kilkudziesięciu lat, kiedy Żywiecczyzna
jest w zarządzie królowych, i znowu wzrasta z nastaniem władzy Wielopolskich, którzy jak się okazuje, potrafili w stosunku do lat poprzednich
niemal podwoić dochody. Wówczas też karty kroniki przepełnione są wiadomościami o zbójnickich akcjach i straszliwych egzekucjach.
Wydaje się natomiast, że zaliczanie raubritterskich
wyczynów szlachty
do zbójnictwa, jako owego Jana Pieniążka Jelitczyka jest nieuzasadnione,
gdyż raubritterstwo
wyrosło na całkiem innym podłożu, jak to wykazał
Engels, mianowicie jest wynikiem zubożenia rycerstwa u schyłku feudalizmu.
Autor kończy sw6j artykuł krótką charakterystyką
ruchów narodowo
wyzwoleńczych na terenie Podhala w XIX, ze szczególnym uwzględnieniem
działalności Stowarzyszenia
Ludu Polskiego, zwłaszcza Tetmajera
i Goszczyńskiego oraz powstania chochołowskiego.
Obok postulatów
badawczych
wysuwanych
przez autora
warto by
jeszcze zwrócić uwagę na zagadnienie stosunk6w panujących wśród robotników w rudach i hutach tatrzańskich, gdyż 'j ta kwestia wchodzi w zakres
dziewiętnastowiecznej
specyfiki Podhala.
Janina Bieniarzówna
STANISŁA W SZCZOTKA. P o w s t a n i e c h ł o p s k i e p o d w o d z ą
K o s t k i N a p i e l' s k i e g o, Warszawa 1951, wyd. Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza, s. 173.
Trzechsetna
rocznica powstania
chłop6w podhalańskich
pod wodzą
Kostki Napierskiego skłoniła wielu historyk6w do ponownego zbadania tego
najpoważniejszego
ruchu antyfeudalnego
na ziemiach rdzennie polskich.
Zagadnieniu temu poświęcono szereg artykułów, ukazało się też kilka wydawnictw m. in. zdawna oczekiwana monografia wybitnego badacza w zakresie wsi polskiej Stanisława S z c z o t k i. SzJCzotka jeszcze przed woiną
napisał obszerną rozprawę,
kt6ra uległa zniszczeniu w czasie okupacji.
Streszczenie pracy ogłosił we Lwowie w Sprawozdaniach
Towarzystwa Naukowego w r. 1938.
Napisana
jasno i przejrzyście
książka Szczotki rzuca światło
na
dolę chłopów polskich w XVII w. uwzględniając
szczególnie specyfikę
66*
1042
ziem południowej części dawnego województwa krakowskiego. Przedstawia
tradycje rewolucyjne Podhala, zwłaszcza wa:kę chłopów nowotarskich ze
starostą Komorowskim w latach 1624-1633, podkreśla wpływ wojen kozackich na wzrost natężenia ruchów chłopskich w Polsce, wreszcie charakteryzuje samego Kostkę i bezpośrednie przygotowania
do wybuchu ruchu
podhalańskiego. Maluje przebieg akcji, i oddźwięk jej w obozie szlacheckim
pod Beresteczkiem,
kreśli oblężenie i zdobycie Czorsztyna, przedstawia
proces i śmierć przywódców, wreszcie przebieg ruchów chłopskich w innych
dzielnicach Polski zwłaszcza w Wielkopolsce. W zakończeniu nawiązuje
Szczotka do wypadków rozgrywających
się na Podhalu w 20 lat później, tj. do bitwy górali pod Nowym Targiem z wojskiem koronnym. w r.
1670.
.
Autor
zastanawia
się m. in. nad społeczno - ,gospodarczym programem powstania i uważa (s. 104), że program ten "odzwierciedlał najistotniejsze źądania chłopów zrywających się do walki z uciskiem feudalnym" a było nim zniesienie poddaństwa, zniesienie znienawidzonego stanu
szlacheckiego i obdzielenie wrE'szcie chłopów majętnościami
dziedziców.
Wydaje mi się, że w znanych materiałach sprawa programu Kostki nie
przedstawia się całkiem jasno. Z jednej strony padają demagogiczne hasła
uniwersału Napierskiego z 22. VI. 1651 r. "Obiecuje JKM wszystkie wolności tym wszystkim, którzy teraz przy nim stać będą i będą dwory szlacheckie wasze i to wszystko cokolwiek w nich zastaniecie". "Sami się chciejcie z tej ciężkiej niewoli wybić, kiedy czas macie. Mają li oni was w niwecz obracać do ostatka, lepiej, że ich wy sami obrócicie". W żadnym
z tych oświadczeń nie ma ani słowa wzmianki, jak sobie wyobrażał Kostka
p:zy~złość po obaleniu szlachty, nie ma też mowy, czyją własnością będzie
ZIemia.
Z drugiej zaś strony, rzekomy czy teź prawdziwy uniwersał Napierskiego obiecuje uwolnić chłopów od ciężarów i robocizny CI pozostawić
na samych czynszach "we wszelakich wolnościach tak jak szlachta" ale nie
nadmi~nia, komu te czynsze będą płacone. Kronikarz Goliński stoj~CY bardzo bhsko rozgrywających się wypadków twierdzi, że "chłopów od poddaństwa uwolnić obiecował, tylko aby mu czynsze dawali, od robocizny ich
uwalniając".
I w tym więc wypadku chodziłoby o postępową zamianę
renty odrobkowej na pieniężną.
Propaganda Kostki zostawała przyjęta przez chłopów,..,
każdym razie
w fazie początkowej, z rezerwą. Świadczy o tym list Radockiego z Pcimia,
\Ii któl'ym mówi, że chłopi poszliby
chętnie, ale czekają na uniwersał kró~ewski. W liście z Nowego Targu z dnia 14. VI. pleban 'l. SzaIlar donosi,
ze chłopi radzą się co czynić, gdyż ich namawiają do podniesienia buntu
prz:ciw szlachcie. Z zapiski Pastoriusza wynika, że Kostka uciekał się i do
p'ozby wobec niechętnych akcji. ,,1 bardzo wielu już zgłosiło się do tego
m:c?ego. spisku, którym ten pseudo-Kostka
kazał odróżniać się zielcmymi
w.lenc~ml grożąc, że spali chaty i wsie tym wszystkim, którzy by tych wie11cow me wystawili". (Przyboś, Materiały do powstania K, N., s. 116).
W tych warunkach
nie dziwi nas, że tak mało chłopów znalazło się
z Kostką w oblężonym Czorsztynie. Chłopi nie dowierzając. czekali na jego
1043
•
I
•
!
zdecydowany sukces. Zamiast niego doczekali się upadku Czorsztyna. Słusznie więc Szczotka podkreśla
słabość ruchu chłopsk:.ego (s. 122). Górale
nie powstali, nie udało się też Radockiemu zachęcić do wystąpień poddanych kasztelanii krakowskiej.
Jest bowi'?m rzeczą bardzo charakterystyczną,
że mimo dużej liczby
przekazów źródłowych
o powstaniu
Kostki. nie zachowały
się żadne
wzmianki o samodzielnych wystąpieniach chłopskich, jak np. napadach na
dwory, a niewątpliwie niechętna opinia szlachecka, byłaby takie' fakty jak
naj chętniej podkreślała.
Odmiennie natomiast
od autora można by potraktować
postać Stanisława Łętowskiego - Marszałka w świetle jego testamentu
zachowanego w aktach grodzkich krakowskich. Chodzi zwłaszcza o fakt wyp;erania się przez Łętowskiego bliższych stosunków z Napierskim. Autor, biorąc
w obronę starego przywódcę chłopskiego pisze, "że Marszałek mógł jeszcze
wciąż mieć nadzieję, że jego zarzut niekompetencji
sądu odniesie jakiś
skutek, przewlecze proces i wykonanie wyroku" (s. 135). Jednym słowem, że
wypierając się Kostki grał na zwłokę. Tymczasem, gdyby wziąć dosłownie
oświadczenie Łętowskiego, to wynika zeń, że do pójścia pod Czorsztyn
skłonili go sąsiedzi Jarząbek i Krupowie. Wybrał się do Kostki z dokumentami gromadzkimi, licząc może na jakąś pomoc Kostki w spornych sprawach
ze starostą nowotarskim. Jeszcze w obliczu śmierci dużą wagę przywiązuje
Łętowski do owych dekretów, skoro w testamencie wspomina o miejscu
przechowywania aktu komisarskiego i inwentarza skarbowego, i każe zwrócić się do sług biskupich o oddanie innych dokumentów, zabranych mu na
Czorsztynie. I jeszcze jeden szczegół: Marszałek w swojej ostatniej woli
przykazuje zwrócić dług dworowi, co również nie wskazuje na zerwanie się
z poddaństwa.
W świetle więc testamentu Stanisław Łętowski Marszałek nie reprezentuje ogólno-polskiego
bojownika chłopskiej sprawy. Nie wyrósł nad
własne środowisko, ale do końca życia zostaje natomiast patriotą nowotarskim, dla którego najważniejsze są sprawy dotyczące wsi "państwa" nowotarskiego.
Na zakończenie Sz,czotlka omawia krótko inny ruch chłopski z lat
1669-1672. I rzeczywiście ruch ten nie zbadany dotąd szczegółowo, poza
krótką rozprawą Czubka o bitwie nowotarskiej, zasługuje na baczną uwagę·
To nie tylko starcie poddanych
nowotarskich
z wojskiem królewskim
w r. 1670, z powodu nadużyć przy wybieraniu stacji żołnierskich. Zasięg
jego obejmuje bowiem szereg królewszczyzn w okolicach górs'dch: starostwo lanckorońskie, nowotarskie, barwałdskie, czorsztyńskie, poniekąd i dobra kasztelanii krakowskiej. Słychać tam i o agitacji wśród chłop:'Jw, o' organizacji wojskowej, o zdecydowanych wystąpieniach
przeciw dworom, że
wspomnieć najścia na dwory w Barwałdzie, Czarnym Dunajcu i Dzianiszu .
Rysują się postacie przywódców: szlachcica Stanisława Wierzbięty, chłopa
Klimuta Czarnego ze Skawicy, Stanisława Buchańskiego, wreszcie agit'ltora
wożnego sądowego Szymona Szarkowicza. Na stłumienie ruchu w Nowotarszczyźnie, gdzie działały też oddziały ze starostwa lanckorońskiego wysłano
7 wyborowych chorągwi. Doszło do bitwy pod Nowym Targiem d\\'Ukrotnie:
pod koniec 1669 r. i \v kwietniu 1670 r.
. "-:,
1045
1044
Ruch 1669-72 nie wywołał takiego oddźwięku w publicystyce szlacheckiej, jak ruch Kostki. Tłumaczy się to chyba tym, że już czasy były znacznie spokojniejsze niż w okresie wojen kozackich i szlachcie nie groziło uderzenie od tyłu. W każdym bądź razie, pod względem bezpośredniego udziału
chłopów w akcji ruch ten przedstawia
się znacznie poważniej niż powstanie Napierskiego,
gdzie osoba przywódcy wybija się na plan pierwszy.
Charakterystyczą
dla roku 1651 jest atmosfera
wyczekiwania
ze strony
chłopów: w dwadzieścia lat później chłopi nie czekają, ale działają.
.
Książkę Szczotki o powstaniu
podhalańskim
czyta się z dużym zainteresowaniem,
gdyż autor umiał pogodzić głęboką znajomość; przedmiotu
z lekką formą opowiadania, co w naszej literaturze historycznej jest rzeczą
dość rzadką·
.
Janina
Bieniarzówna
JOZEF BURSZTA. W i e ś i kar c z m a. Nakład Ludowej Spółdzielni
Wydawniczej,
Warszawa
19,50. '8°, s,tr. 228 - 4 nlb. ryc. z przedmową
Sto Szczotki.
Praca J. B u l' S z t y posiada raczej charakter historyczny z wyraźnym
akcentem socjologicznym; autor położył główny nacisk na uchwycenie funkcH gospodarczej i społecznej karczmy we wsi, na nakreślenie historii rozW{)ju karczmy w dawnej Polsce i jej roli jako narzędzia ucisku klasowego.
Temat, jak też i jego opracowanie nie jest obojętny dla etnografa. W literaturze etnograficznej
i w materiałach
spotyka się bardzo często wzmianki
o roli karczmy w zwyczajach, obrzędach i wierzeniach; powstaje pytanie, jak
dawną jest ta instytucja, jak zmieniały się jej funkcje gospodarcze i społeczne w ciągu dziejów. Autor zdawał sobie sprawę z tych zagadnień stwierdzając w zakończeniu, że jest to jedna z naj starszych instytucji na wsi, sięgająca czasów przedhistorycznych.
Uderza go też wszechstronność
'1 różnorodność funkcji karczmy, służącej jako miejsce styczności towarzyskich
miejsce sądów, transakcji handlowych a odgrywającej
ważną rolę w życi~
wsi. Przedstawiona
przez autora zmienność tych funkcji od wczesnego średniowiecza do upadku Polski szlacheckiej oraz dzieje jej w XIX w. wymaga
przeanalizowania
materiału etnograficznego,
związanego z karczmą, w celu
wykrycia, kiedy i w jakich warunkach funkcje te powstawały lub zanikały.
Możliwe, że na drodże retrogresywnej
eliminacji uda się odtworzyć pierwotne znaczenie tej instytucji, niepoświadczone
źródłami pisanymi.
Książka J. Burszty, napisana z pasją i niemal literackim zacięciem, będąca zarazem syntezą rozważań
historycznych
na ten temat, walcząca
o prawdziwy postęp· wsi, jest również ważną pozycją w literaturze etnograficznej, jakkolwiek autor nie jest etnografem i celów etnograficznych
sobie
nie ~tawiał. Natomiast przedstawił funkcje karczmy średniowiecznej
- od
cZ<l;sow propinacyjnego
regale książęcego, poprzez karczmę sołtysi,ą i plebanską, ukazał skutki zwycięstwa karczmy szlacheckiej. Można mieć pewne
wą~p~iwości, czy autor nie uogólnił zbyt pośpiesznie
zdarzeń zawartych
w zrodłach, czy wogóle podstawa doboru źródeł była jasno sprecyzowana
nie mniej autor dowiódł, że dzieje karczmy wiążą się ściśle z procesami
•
feudalnymi i stanowią poważną część historii wsi. Wśród tez autora zasługują na uwagę tezy zawarte w VI-tym rozdziale, w którym autor wykazuje, że szlachta w trosce o zwiększenie konsumcji, wyzys~iw~ła ~wn€'
zwyczaje ludowe, jako okazję do zaostrzenia przymusu SpozycIa. Lttkup,
zwyczaj wkupywania
się, wszelkie formy poczęstnego,
~br~ęd we~elny,
ułatwiały ten proces. Co prawda autor dotyka t.ego za~adnIenIa r,acz~J powierzchownie, nie leży ono bowiem w centrum Jego zamteresowan,
me zużytkował też materiałów
etnograficznych,
choć właśnie byłoby ciekawe
określenie, które z istniejących zwyczajów wiejskich są rezultatem
narzutów dworskich, a które stanowią warstwę starszą. Tak np. w obrzęda~h
zaręczynowych
i weselnych karczma odgrywa dość ważną rolę, sz~~egol~
nie po powrocie z kościoła weselnicy wstępują do karczmy. W p.ołud~lOW:,J
części np. województwa
lubelskiego przYbyw~ją ta~ "ze SW~Ją .wodk~ •
w Opoczyńskiem
zaś kobiety przy tej sameJ ?kaZJI pr~ywozą Je~zeme.
W karczmie przepijano pieniądze zebrane w czaSIe rozpl~cm. Powsta.Je p~tanie, czy zakazy biskupów, wzbraniające
księżom udzIału w .zawIeran:u
małżeństw w karczmie, są tylko odbiciem ówczesnych stosunkow, w ktorych pleban był posiadaczem karczmy, czy też są ś~adem form starszych
obrzędu weselnego, w których karczma odgrywała wazną rolę. (Z. G log e 1',
Encyklopedia
Staropolska).
Anal{)giczne przykłady łączą się .z ~ogrze.bem.
z chrzcinami, zebraniami maszopskimi na Kaszubach, zwyczaJamI sobotkowymi, świętomarcińskimi,
dożynkowymi,
jarmar~znY~i. itp. Karczma ?~ła
także miejscem sądów świeckich i duchownych, Jak sWIadczą o ty.m ro~ne
źródła; najciekawsze w tym względzie są średniowiecz~e zakaz:y bISkupow,
zabraniające
odbywania tam sądów. I znów wysuwa SIę pytame, c~Y są~~
w karczmie
są urządzeniem
feudalnym,
pozorującym
ekst::ytonalnosc.
o czym wspomina
Świętochowski a tym sa,mym .. bezstronnosc, . cz~ ko~~
tynuacją zwyczajów dawniejszych. Eksterytonalnosc
karc.z~y znaJdUje sWOJ
wyraz w bogatej literaturze paremiologicznej:
"W ~arc~mIe I chł?p w czapce
bywa", "W karczmie niemasz pana" itp. powstaJe Wlęc ~ytame~ ~zy cała
obyczajowośĆ i obrzędowa funkcja karczmy była wyłączme WynIkIem ~tosunków feudalnych
czy też i przedfeudalnych.
Sama nazwa występuJąca
w różnych formach na całej Słowiańszczyźnie
w języku węg.ie~ski~ ~ rumuńskim, a także wschodnio-niemieckim
wskazuje na dawmeJsze JeJ powstanie. W języku staro-cerkiewnym
wyraz ten oznaczał obok karczmy
także napój z chmielu; w bułgarskim kI' C m o vat i oznaczało tyle co "kramarzyć",
kupczyć".
B r u c k n e l' zestawia
ze st.-cerk.,
k l' c z a ~ .
dzban lub kI' k y g a, wóz, nosze. Nie wchodząc w szczegoły zagadmema
należ; stwierdzić, że karczma stojąca przeważnie w środku w~i, w pobliżu
kościoła, szynkująca
miód, jest instytucją starszą od urządzen feudalnych
i pańszczyźnianych.
Ciekawe zagadnienie na marginesie karczmy stanowią formy budowlane karczem, zajazdów, gospód, oberż, możliwe że studia nad tym ~aga~nieniem rzuciłyby
pewne światło na samą genezę i kształtowame
SIę
karczmy, jako instytucji; interesującym
szczegółem jest fakt częstego występowania
podcienia.
Józef
Gajek
1047
1046
A.
DOBROWOLSKA,
I k o n o g l' a f i a l u d o we j o d z i e ż y z aSłowiański.
II, 33 - 60. Kraków
1. Nakładem Studium Słowiańskiego.
<: h o d n i o - s ł o w i a ń s k i e j. Pam:ętnik
1951, 80, ryc. 28, mapa
Ciekawa rozprawa
z zakresu kostiumologii
należy do serii licznych
prac z tej dziedziny, które w ostatnich latach pojawiły się w druku (np.
Kusznira,
N. Belicerowej,
T. A. Kirukowej,
N. P. Gorbac z e w e j bułgarskie wydawnictwo albumowe, prace st I' a n s k i e j, B. S o tk o w ej, ,albański album strojów ludowych, 10 zeszytów Atlasu Polskich
Strojów Ludowych.
A. D o b I' o W o l s k a wydała również w 1948 r. Strój
ludowy na Łużycach,
drukowany w Bibliotece Studium Słowiańskiego Nr 3).
W części wstępnej wymienionej
pracy po słusznych na ogół rozważaniach nad metodyką badań ubiorów, wytknęła
sobie autorka plan przeanalizowania
tych elementów
z zespołu ubiorów zachodnio-słowiańskich,
które przetrwały
do czasów współczesnych
w etnograficznym
materiale
. ikonograficznym,
oraz wykreślenia
zasięgu elementów
na obszarach
posłowiańskich tj. w Westfalii, Hannowerskiem,
Brunszwickiem,
na obszarach
dawnej Marchii, Altenburskiem,
w Saksonii, Hesji, Turyngii,
Frankonii
i Bawarii. Podstawę stanowią jej poprzednie studia nad strojem ludowym
na Łużycach, w których doszła do wniosku, że na dawnym obszarze posłowiańskim, wokół łużyckiego centrum istnieje, lub do niedawna
istniał.
zespół odzieżowy środkowo-północno-europejski,
jako rezultat
oddziaływania podłoża słowiańskiego,
Obszar ten stanowi w ujęciu autorki pas
przejściowy między kulturą Wschodu i Zachodu.
Za naj istotniejszą cechę uznała autorka: 1) płócienną białą płachtę żałobną, noszoną w kombinacji
z czółkiem i podgębnikiem,
2) wałek chusty
noszonej w rękach lub pod pachą, 3) męską koszulę noszoną "na Wypust".
Elementy te zwracały zresztą już dawniej uwagę niemieckich etnografów
(R. Drescher, Hottenroht,
A. Scholtin, R. Julien, E. Huck), żaden jednak
z tych badaczy nie widział zjawisk tych w tym zasięgu, co A. Dobrowolska
i w tym jej główna zasługa. Uznając ważność tych etnografi.cznych osiągnięć
autorki
nie sposób !pominąć milczeniem
niedociągnięć
wynikających
zresztą z niedostępności szeregu pozycji bibliografi.cznych i zbiorów. Główny
7..arzut
dotyczy samej metody postępowania;
w pracy potraktowano
zbyt
ogólnikowo szczegółową analizę wymienionych
faktów kulturowych,
posługując się opisem ogólnym ubioru w oparciu a materiał fotografi.czny. W toku
dowodzenia odwołuje s'ię autorka do pracy o ubiorze łużyckim, ale i tam
brak np. rysunku naczółka. Mimo to autorka wyprowadza
śmiały wniosek.
że ubiór ten nie ma ni.c wspólnego z średniowiecznym
i renesansowym
kobiecym strojem żałobnym; na stronie zaś 31 stwierdza ogólnikowo, że
w Kletnie biała usztywniona chusta przypomina kornet klasztorny. Ten brak
szczegółowej analizy' i precyzyjnego określenia typów i odmian odzi.eży budzi
pewne wątpliwości
co do słuszności załączonego na końcu pracy kartogramu.
Natomiast dość miejsca poświęcono udokumentowaniu
zasięgów Sło.
wian zachodnich
przy pomocy L. N i e d e l' l e g o. W ten SfPosób umacnia
autorka tezę o sło'wiańskości wymienionych
elementów. lecz argumenty
tE'
~
:
••
l
\
i
i
I
l
'I.
I
~
są raczej pozaetnograficzne.
Nie znaczy to, by nie posiadały one swojej
wagi, byłoby jednak lepiej, gdyby wnioski opieraly się na zasięgach dobrze
określonych pod względem systematycznym
faktów etnograficznych.
W pracy stawia autorka tezę o wyodrębnieniu
się ogromnej
grupy
lcostiumowej Słowi.an Zachodnich w związku z użyciem białej płóciennej
płachty żałobnej (płachta, czółko, podgębnik), która nie ma żadnego genetycznego związku 7. zachodnio-europejskim
ubiorem klas uprzywilejowanych.
Funkcja obrzędowa tego zespołu odzieżowego stanowi wedle autorki warstwę młodszą, pierwotnie bowiem był to ubiór powszedni. Wobec takiego
postawienia
tezy powierzchowne
potraktowanie
zagadnienia
dwu stref
kulturowych,
z których jedna związana jest z apotropicznym,
żałobnym
kolorem białym, a druga czarnym, jest uchyleniem
się od ważnego
w tej sprawie problemu. Żałobny kolor biały nie powstał w Europie na tle
zróżnicowania
klasowego,
lecz był etnicznie, kulturowo
uwarunkowany .
nim został wyparty przez kolor czarny. Pobieżny przegląd literatury
np.
A. F is c h e l' a. Zwyczaje
pogrzebowe
ludu
polskiego.
Z i b l' t a Listy
z ceskych dejin kulturnich,
wskazuje podobnie jak H o f f m a n - K l' a y e r a
Handworterbuch
(IX 348), że Czechy, Szwajcaria,
środkowe
i północne
Niemcy do XVI w. nosiły białą odzież jako żałobną Wprawdzie na stronie 52 powołując się na Plutarchą,
Weinholda
i Eberta
stwierdza, że w świecie germańskim
żałobnym kolorem jest kolor czarny, ale
sprawa ta nie jest zupełnie rozstrzygnięta.
R. B e i t l stwierdza
np., że
w Skandynawii
płaczki pogrzebowe posiadały na wzór Nenn biały ubiór
głowy (Deutsche Volkskunde,
str. 181). Tenże sam autor podkreśla, iż kolor.
biały jako żałobny stanowi formę starszą (str. 192, porównaj też Deutsche
Volkskunde
II, 2·62 oraz K. H e c k s c h e r, Die Volkskunde
der germanischen Kulturkreises,
str. 257-8;
491-2).
Należałoby
również przebadać
jak zagadnienie
to kształtuje
się na terenie celtyckim, czy rzeczywiście
kolorem żałobnym był kolor żółty. Tej strefie przeciwstawia
'się strefa
śródziemnomorska
tj. Babilonia i Egipt, a dalej Semici, Rzymianie, Grecy
z czarnym kolorem żałobnym, choć nie brak danych, że kolor biały odgrywał u Greków też pewną rolę. Autorka wraca zresztą na str. 47 do tego
zagadnienia
w ogólnym stwierdzeniu,
że kolor biały jako żałobny istniał
w Egipcie i jakoby związany był z kulturami
rolniczymi. Co do Egiptu
sprawa wcale nie jest prosta; F i .sc h e r (Op. cit. 308) podaje za Chudziński.m,
że tam był nim kolor czarny, jak u Babilończyków (B. M e i s s n e 1', Assyr.
u. Bab. str. 409). przykład rolniczych Indii nie jest argumentem,
skoro i nierolniczy Kirgizi uważają biały kolor za żałobny. Przytoczone argumenty niesą więc przekonywujące;
wiązanie żałobnego koloru białego z patriarchatem
i rolą białego płótna lnianego u Słowian, bez przytoczenia
dostatecznych
dowodów jest w obecnym stanie wiedzy przedwczesne.
Biała płachta noszona na ramionach
lub zarzucana
na głowę, jako
odzienie żałobne, utrzymująca
się do niedawna na Łużycach, znana była
Niemcom na dawnych obszarach słowiańskich,
a także na terenie Kaszub.
Mazowsza Pruskiego, a także częściowo w Poznańskiem,
Sandomierskiem
i Lubelskiem.
Natomiast należy wyraźnie stwierdzić. że biała naramienna.
1049
1048
KRYSTYNA PlERADZKA,
Uwa,gi
o bartnictwie
c a c h. Pamiętnik Słowiański, t. I, s. 83-100 i odb. Kraków
ł
łachta jako odzienie powszednie,. ~yła zna~~
czasem zarl.ucana na g owę P b
' Włoszech Francji, SzkocJI, Rolandn,
. k ym obszarze
o we
,
.. .
. B
na daleko Wlę sz
.'
h
Egipcie Grecji Etrurll I Rzymie.
ez
a także w czasach sta~ozytnyc
w'ę
suge~tywne 'mniemanie o wyłącznj(
podkreślenia tych faktow stwarza SI
.
słowiańskim zasięgu płachty.
k'
k 'u i konstrukcji
podkładki trudno
Również wobec braku rys~n ow h r~J 'ako część żałobnego odzienia.
orzec, czy czółko okrywane. ~Iał~ .c k~:g~'. ~nio5ki A. Dobrowolskiej
opiejest przynależne d~ zespołu St~~~~:SIikon~grafiCzi1ym. wydają się słuszne.
rające się wyłącznie na. ma
ozważaniu tzw. podgębnika, dopóki jednak
podobna uwaga nasu",:a Sl~ przy r.
talone że 1) nie wiąże się on genew świetle analizy krOJU m~ zostanłle us
śre'dniowieczu i 2) że odpowiada
tycznie z analogiczny~
ublOren; ~i:w:n:IOgiCZnym
formom.
bałtyjskim i wsc~odmo-słowla~s.
kreślenia czółka i podgębnika przeBrak precyzy]n~go typol0.glczl:ue o t afi rozstrzygnąć, czy ilustracja np.
jawia się i w tym, ze czy:el~lk ~~~t~~h: Bauerntrachten
(str. 182) u~struzamieszczona u R. R e t z a. a ł
Walsertal w kantonie Graubmden
jąca kobiece żałobne nakrycie g o~~ z.
Jedynie historyczne wiadomości
iest właśnie łużyckiego typu, czy. ez me..
wne światło lecz nie jest to
~ pochodzeniu tej ludności z WalliS rzucają pe
,
prawdziwie etn~gr~ficzny argumet~
agadnienie noszenia w ręku lub pod
Ciekawie ujmuje A. Dobrowo. s a z rolle której się nie rozwija i która
pachą zrulowanej płachty, zwanej Reg~n eśliW'S~Y na mapie znane punkty
nie ma znaczenia praktycznego.
wy. r
.
dawnym zasięgiem Słowian.
występowania wałka-chusty,
pokrywające Się z
tk' za słowiańskie, wyR t t e n r o t h e m te szczą I
autorka
uznała
za
ok'
Skane i Dalarni w Szwecji uznała
stępow~nie zaś w~łnianyC? .w~i~h~~~ek
taki, jako dodatek stroju, ma b~ć
za przejaw wpływow słoWI~ns ht
która straciła swą praktyczną funkcJ~.
formą przeżytkOWą da",:neJ płac. ~
łowiańskimi chustkami-płachtamI,
Możliwe też, że pozostaje w zWlbąz ud:e WS
eselnym Niemniej jednak takich
.
.
. ą rolę worzę
zle.·
k' .
odgrywaJąc~ml :vazn
.
wschód od Bremy, Łużyc, Ziemi !;,ubus lej
chust-wałkow me s~otYka ~Ię ~a
. w raźnie do ludowych ubiorow Czech
i Dolnego Śląs~a; me nawiązuJą te~vi
w. z Gdańska. Możliwe, że pewne
i Polski, poza Jednym dow~deJ? z
tl ~łownikowym
ale autorka podała
światło rzuciłyby tu rozwazama na
e..
,
tylko termin niemiecki.
.
. l'
a Wypust" tvpu poncho (?)
Uwagi na temat ~bi?rkukmlę~k;egoą'~y~~z: ~zk7cem zagadni~nia. otwierają
białego kitla z guzami, Ja o Wle { s
drogę dla poszukiwań dalszy~h:
t
'one przez autorkę wyniki poNależy stwierdzić, że zWlęz~e. przeds aV:I dalsz ch badań i uzupełnień,
szukiwań etnograficznych,
choclaz wy~aga~ą
eSj; w oparciu o materiał
świadczą o możliwościach
historycznej
re rogr ·
moz'll'wości dalszych
t
.
problem
OWIera
Ś mlało zarysowany
etnograficzny.
poszukiwań.
h ilustracjami
nie podano
w t?bliCac
Szkoda, że pod zestawionymi
literatury. z której wykonano reprodukcJe.
Józef Gajek
Autorka sumiennie zestawiła wiadomości, jakie odnośnie bartnictwa
na Łużycach udało jej się odszukać w żródłach średniowiecznych.
Rozpoczynając od wzmianki Thietmara i wiadomości, zaczerpniętych
z dokumentów, dotyczących danin i dziesięcin w miodzie na rzecz szeregu biskupstw
i klasztorów,
omawia dokładniej
stosunki
panujące na obszarze puszcz
w dobrach dwu klasztorów cysterskich na Dolnych Łużycach, w Dobrymługu i Sławinie, następnie w ziemi żarskiej i puszczy zgorzelskiej i na pograniczu Górnych i Dolnych Łużyc. Na podstawie tych skąpych zresztą
wzmianek stara się ocenić znaczenie bartnictwa dla gospodarki omawianego
terenu w okresie średniowiecza, próbuje określić prawne stanowisko bartników, ich stosunek do innych kategorii ludności wiejskiej i do innego
typu zajęć, odtworzyć ich organizację
wewnętrzną.
Jeśli chodzi o okres
póżniejszy, od w. XVI po XVIII, dane dotyczące stowarzyszeń
bartnych
czerpie z literatury,
przede wszystkim z pracy pochodzącego z Górnych
Łużyc A. G, S c h i r a c h a ,(wyd. 1774).
W zakończeniu autorka podkreśla, że "studia nad bartnictwem
łużyckim wymagają
szerokiego materiału
porównawczego
przede wszystkim
z ustrojem bartnym w Polsce (mającym o wiele liczniejsze prawa i przepisy), a następnie w całej zachodniej Słowiańszczyźnie".
Zwraca uwagę na
wartość zbierania materiałów
ono- i toponomastycznych,
mających związek z bartnictwem,
oraz słownictwa technicznego, które na tym obszarze
mogłoby wykazać wiele powiązań z resztą Słowiańszczyzny,
na skutek
utrzymującej się przez długi czas odrębności bartników jako zwartej grupy.
opierającej się dłużej, niż inne grupy zawodowe wiejskie, procesowi germanizacji. Jest to już jednak - jak podkreśla - dziedzina badań językoznawczych, tak jak - dopowiadamy za autorkę - próba bardziej szczegółowej rekonstrukcji
obrazu gospodarki bartnej na Łużycach, wyciąganie
wniosków z materiałów
porównawczych
zebranych
z innych terenów.
mogłaby być dziedziną, w której historyk spotkałby się w swej pracy z etnografem. Nie ulega wątpliwości, że pierwszy w tej pracy musi mieć głos
histQ;Tyk, ustalający
na podstawie źródeł konkretne.
związane z badanym
terenem fakty. To zadanie wzięła na siebie K. Pieradzka
w omawianej
rozprawce i w pełni z niego się wywiązała.
•
,I
I
6
Anna
\
~,
;
11
HI,
\
q
11
j\
___
na Łuży1949.
L
Kutrzeba
WŁADYSŁAW RUSIŃSKI, T k a c t w o l n i a n e n a S l ą s k li d o 1850
rok u. Przegląd Zachodni, nr 11/12, Poznań 1949 i odb., str. 81.
Klasycznie rozwinięte na Śląsku tkactwo wiejskie ma wiele opracowań
monograficznych.
W. Rusiński w oparciu o istniejącą bogatą literaturę
pocijął się próby syntezy jego historii w okresie feudalizmu a w tym także
ruchu i powstań tkaczy śląskich.
Z bogatej treści pracy interesuje
nas
na tym miejscu omawianie
przyczyn szczególnego rozwoju tkactwa na
Sląsku XVl-XVIII
w. i jego formy wytwórcze.
1050
Tkactwo na Sląsku - jak zresztą i gdzie indziej - należało pierwotnie
do pospolitych zajęć słowiańskiej
ludności kraju. Średniowiecze
przynosi
miejskie formy cechowe produkcji t~ackiej .. począwsz~ od XV~ ~. Śląsk
eksportuje wyroby tkackie na dalekle rynkl zachodmo-europeJskle;
Po~~
stawą koniunktury
było jednak nie tkactwo cechowe, lecz wytworczosc
wsi śląskiej: okazuje się, że wytwórczość wiejska łamie stopniowo monopol
cechów (Bannmeilenrecht)
i doznaje wspaniałego rozwoju, tak że na eksport
L
!
idzie właśnie płótno wyrobione na wsi.
Szukając przyczyn szczególnego rozwoju tkactwa
wsi śląskiej .a~tor
podkreśla szczególne właściwości fizjografic~ne
i klimat~czne,
sprzYjające
uprawie i przeróbce lnu (gleba, teren sprzYjający uprawle lnu na małych
kawałkach gruntów, obfitość wód, nasłonecznienie,
obfitość lasów - stąd
łatwość bielenia). Nie te jednak czynniki były zasadnicze. Nie były nimi
także szczególne warunki
dystrybucji.
Zasadniczy
wyznacznik
rozwoju
autor upatruje
słusznie w procesie produkcji i w ustroju wsi śląskiej.
Uprawą lnu i jego przeróbką zajmowała się w o~ro.mnej większości ludn~ś~
pańszczyźniana.
Tkactwo było początkowo
zUJęclem ubocznym ludnoscl
trudniącej się rolnictwem. To powodowało taniość produktów.
Zasadnicze
jednak znaczenie autor przypisuje
właścicielom
ziemskim, a mianowicie
ich roli w ukształtowaniu
się wytwórczości tkackiej. Właściciele ci pobierali od ludności trudniącej się tkactwem dodatkowe daniny i czynsze i stąd
byli zainteresowani
w rozwoju tej gałęzi produkcji. W obronie tkaczy wiejskich i własnego interesu podjęli walkę z monopolem cechów i tę walkę
wygrali, opanowując
róvmocześnie
całkowicie produkcję
pańszczyźnianą.
Do opanowania jej dochodziło różnymi drogami: poza organizowaną
produkcją tkacką we dworze siłami czeladzi folwarcznej
właściciele narzucili
ludności specjalne daniny w lnie SUrowym, przędziwie, przędzy i gotowym
płótnie. Poza tym wyznaczyli robocizny, a mianowicie przędzenie dla dworu
w określonych dniach, bądź też przerobienie na przędzę odpowiedniej ilości
surowca, a nawet tkanie płótna z dostarczonej przez dwór przędzy.
Jeszcze ciekawszy jest dalszy rozwój mający związek ze strukturą społeczną wsi śląskiej a nawet z jej kształtem i ustrojem gruntowym. Tkactwo.
będące początkowo ubocznym zajęciem, staje się z czasem zawodem głównym. Uprawia go ludność uboga - chałupnicy i komornicy. Wraz z rozwojem ludności coraz więcej ludzi nie znajdujących
gdzie indziej utrzymania przechodzi
do tkactwa.
Właściciele
ziemscy regulują
ten ruch
w imię własnych interesów; na gruntach dawniej gminnych, a potem przejętych przez dwór, takich jak typowe tam skotnie, wygony i nawsie, wielka
własność ziemska osadza "wolnych"
rzemieślników
tkaczy. Powstają
w ten sposób wewnątrz lub z boku już istniejących wsi całe kolonie tkackie
(Auensiedtungen).
Po części tkacze mieszczą się także jako komornicy
w chałupach kmieci. Stając się zawodem głównym, tkactwo wiejskie rozdziela się na kilka odrębnych procesów produkcyjnych:
uprawę lnu, przesuniętą teraz glównie na północne, nizinne tereny Śląska, dalej przędzenie.
tkanie i bielenie. Tkacze zajmują się już tylko samym tkaniem i zostają
odizolowani od reszty procesów produkcyjnych.
Właściciele ziemscy stają
się organizatorami
i nakładcami produkcji, a kapitał handlowy. w zasadzie
-1
I
l
I
~
1051
miejs~i, wciska s.ię mi~dzy :v~tw~r?ę lnu i niei a tkacza oraz między niego
a odblOrcę. W tej specJalnoscl zaJęc leżał z jednej strony ciężki los tkaczy
a z drugiej zarodki późniejszego upadku tkactwa.
.
. Tec~n~ka produkcji. mało jest dotąd znana i autor poświęca jej niewlele .ml:Jsca. p:zędzeme za pomocą kądzieli było całkowicie podobne do
tego,. Jak.l~ do.. medawna spotykaliśmy
na wsi polskiej. Również przyrządzame mCl: .mc była motana na motowidło długości jednego łokcia (57-59
c~). Dwudzlestokrotne
omotanie stanowiło "pęczek" (na terenach mało polSklCh zwane "pasmem"), 20 pęczków stanowiło motek, 3 motki "pasmo".
zaś z 4 ~asem powsta:wała "sztuka". !,rzędzę tkano na krosnach ręcznych
WynalezlOne w P?łOW.l~ ?CyIII w. czołenko szybkobieżne weszło w użycie
na Śląs~~ znac~me pozmeJ. Apretury aż do końca XVIII w. dokonywano
tradycYJ me, doplero od tego czasu pojawiają się chemiczne sposoby bielenia.
.
Resz~ę pracy autor poświęca upadkowi tkactwa oraz opisowi rozruchów
I powstan tkaczy śląskich.
. .Śl~sk - jak powiedziano wyżej - stał się klasycznym terenem tkactwa
"':'leJskl~go. Roz,:"in.ięte silnie i uprawiane
przez 300 z górą lat wyraziło
Sl~ ~arowno w zyClU gospodarczym, położeniu ludności i jej kulturze, jak
tez. l W przetworzeniu
kształtów wsi tamtejszej. Nasuwa się tu pewna analogIa ~ terenami. południowej
;.wałopolski. Szereg źródeł wskazuje,
że
syt~acJa na t.ereme ~kact:va panszczyźnianego
była tu miejscami mocno
zbbzona do tej .we .w~Iach sląskich. Nie mamy niestety dotąd pracy, któraby
~kazywała nasIleme l formy produkcji tkactwa małopolskiego. Jest faktem
~e b~ło ono szczególnie rozwinięte na całym Podkarpaciu
w podobnych d~
sl:'łskICh wa~unkach geograficznych
i topograficznych.
Ciekawe, że szczegol?y r~zwóJ ,tkactwa wiąże się, tak jak i na Śląsku, z typem osadniczym
WSI ł~n~w lesn.ych właśnie ze względu na możność osadnictwa tkaczy na
~awslU l sk?tmach. M?żna tu d~ć przykłady z wsi powiatów łańcuckiego
l . przewarskIeg?
. Pommąwszy
klika monografii
dotyczących tego terenu,
plerws~e bardz~eJ systemat~czne dane znajdujemy u W. S t Y s i a 1. Tkacze
we WSI C~ar?eJ
łanc~c~im ~zyskują w 1670 r. zwolnienie od pańszczyzny JeSIenneJ. l .zm:oweJ l mają specjalny cech, akceptowany
przez
pana w 1758 r. SI.ln.le Jest rozwinięte tkactwo w Handzlówce,
Husowie,
a zwłaszcza. w KosmI~. ,W tej ostatniej na 168 gospodarstw w 1773 r. było
45 "tkacz~ l chału.pmko,,:," 2. Brak niestety u Stysia danych do wsi pow.
prze,,:,or~klego. Mozemy SIę tu posłużyć innymi źródłami. Inwentarz z r. 1729
~Yl:lle~Ia w .Markowej ,127 kmieci, a prócz nich tylko tkaczy na zagrodach
%
w
lud nOSCI
,. Mark lIczbIe
. bł' 51 l 12 "tkaczow komorników" 3. Zatem ponad 30
owej . y o wowczas tkaczami. Podobnie zapewne było w Kosinie, skoro
tkacze .leszcze w 1800 r. otrzymują specjalne "prawo tkaczów kosińskieh"',
v.: ~0v.:.
l W.
S t Y ś, Rozdmbnianie
gruntów
ch!opskich
w byfym
zaborze
od roku 1787 do 1931,Arch. Tow. Nauk. we Lwowie, Lwów 1934.
austriackim,
• Tamze, str. 12-20.
'doSSOÓJineum,rkps nr 9690,Inwentarze, str. 28-36. Inwentarz specyfikuJ'e tkaczy
zagro mk w na'.' ,"zagrody
tkackl'e
.
' ,
,
'
c at"e (13),,,zaglOdy
trzycwlerciowe
tkackie" (4)"zagrody dwucwlerclOwe tkackIe" (20), "zagrody
pelnoćwlerciowe
tkackie"
(14)'
Wszyscy są tkaczami czynszowymi.
'
l U J a n o \\' ski.
Księgi sądowe wiejskie
II nr 7041.
1052
W Albigowej na 40 kmieci w 172~ r. było 26 zagrodników i 1~ tkaczy c~ynowych 5. W Wysokiej (pow. Łancut) spotykamy w tym czaSIe następującą
::rukturę ludności: 57 kmieci, 4 zagrodników, 8 budników, 27 tkaczy czynszowych, 14 "komorników u tkaczów" i 16 komorników u kmieci 6. W Kraczkowej na 59 kmieci i 42 zagr6dników wraz z budnikami mamy 24 tkaczy
czynszowych i tkaczy komorników oraz 15 komorników kmiecych 7.
Być może, wsie pow. łańcuckiego
i przeworskiego
były specjalnym
okręgiem o silnym rozwoju tkactwa wiejskiego. Jak widzimy, niezależnie
od zwykłych danin czy powinności pańszczyźnianych
dotyczących przeróbki lnu czy przędzy, mamy tu do czynienia z wykształceniem
się - podobnie jak na Sląsku - odrębnej warstwy ludności wiejskiej, zajmującej
się wyłącznie produkcją tkacką. Jest to ludność bezrolna bądź małorolna zagrodnicy a zwłaszcza chałupnicy. Charakterystyczne,
że jedynie tkacze
są tu ludnością czynszową.
Sytuacja jest tu podobna także pod względem osadniczym. Omawiane
wsie są wsiami łanów leśnych. Ludność bez- i małorolna skupiona jest tu
w środku wsi, na nawsiu B. Jest tu ta różnica, że gdy na Sląsku skot nie zostały rozparcelowane i przydzielone zagrodnikom i chałupnikom pod zabudowania i ogrody 9, to we wsiach łańcuckich skot nik i nie przeszły żadnej
ewolucji a zabudowana została po części tylko przestrzeń środkowa, to jest
wspólna własność gminna. Tłumaczy się to mniejszym rozwojem tkactwa
a stąd mniejszym zagęszczeniem ludności we wsiach tutejszych w porównaniu do śląskich.
Podobny w wielu punktach
rozwój tkactwa małopolskiego nie mial
tu z wielu względów takich warunków rozwoju, jak to miało miejsce na
Sląsku. Stąd zapoczątkowany po podobnej linii rozwój został zahamowany.
Tylko tu i ówdzie powstały osady przemysłu tkackiego (np. w pow. łańcuckim Rakszawa, w pow. jasielskim wieś Nawsie). Również organizacja
wytwórczości nie rozwinęła się do takiej formy, jak na Sląsku. Zapoczątkowany przez dwór przemysł nakładczy 10 nie doprowadził
do masowej
produkcji na eksport, nie rozwinęła się też specjalizacja w uprawie i przeróbce lnu oraz w tkactwie. Tym niemniej wszystkie bodaj elementy tej
organizacji spotykamy tu w zarodku: uprawę i przeróbkę surowca przez
chłopów, handel przędzą na targach, tkactwo jako wyłączny zawód, nawet
pośrednictwo
kapitału
handlowego
w prymitywnej
postaci znanego na
Podhalu [płóciennictwa. Wygląda jednak na to, że tkactwo małopolskie
zaczyna się rozwijać na wzór śląskiego dopiero wtedy, gdy to ostatni~
chyli się już ku upadkowi. Nie miało też ono ani politycznej, ani gospodar• Ossol., rkps nr 9690, str. 19.
, Tamże, str. 25-28.
, Tamże, str. 19-23.
• G. H I l d e b l' a n d t, Dor/untersuchungen
in dem alten deutsch-ukralnlschen
Grenzbereich von Landshut, w "Beitrlige z. Siedlungsgeographle
des GeneraIgouvernem en ts", Kraków 1943, s. 97-169.
• Tamże, str. 107.
lO Np. w Inwentarzach
wsi starostwa ropczyckiego z 1760 r. napotykamy w określeniu powinności t.kaczy na wyznaczanie taksy cen dla tkaczy za przeróbkę dostarczonego lnu dworskiego. - OssolIn. rksp nr 9679, k. 25.
1053
]
czej kon.iunktury, dlatego też pozostało niedorozwinięte.
Ciekawa była jego
forma, Jaką ono w szeregu wsi przyjęło, mianowicie wiejskich cechów
tkackich. Zarówno ta ciekawa forma, jak w ogóle tkactwo małopolskie,
czeka na specjalne opracowanie.
Jó?ef Burszta
~
I
JAN ZOŁNA-MANUGIEWICZ,
"P o l s k i s t rój
l u d o w y".
W miesięczniku "Wiedza i Zycie" (Ul' 11 za rok 1951) ukazał się artykuł
Jana Żołny-M a n u g·i e w i c z a "Polski strój ludowy". Jak wynika z samego
tytułu, artykuł. ma da~ przegląd różnych typów strojów ludowych, jakie
wytworzył narod polskI, czym do pewnego stopnia ubiega akcję Polskiego
T-~a Ludoznawczego, które przez wydanie mo'numentalJnego "Atlasu polsktch strojów
ludowych"
chce ostatecznie ustalić ilość i jakość polskich
strojów regionalnych. Trudno przypuścić, aby badania nad tym problo:"mem
autor mógł dokonać sam bezpośrednio w terenie, niezależnie od tego w niedużym artykule musiał dokónać tak wielkich skrótów i uogólnień, że wywody I przedstawienia
zawarte w artykule wymagają wielu zasadniczych
sprostowań i wyjaśnień, bo o uzupełnieniach
w ogóle myśleć nie można.
Niejako we wstępie - str. 931-32autor zapowiada najpierw jeszcze
jeden artykuł, w którym ma wyjaśnić genezę indywidualizmu
strojów regional-?Yc~, czyli historyczną stronę problemu. Bezpośrednio jednak po tej
zapow~edzl wygłasza zasadę, którą się będzie kierował w omawianym art y~ule, ze "przy charakterystyce
tzw. strojów regionalnych trzeba ograniczyć
SIę do przedstawienia
nasuwających
się wyodrębnień lokalnych nie określając ich dawnego zasięgu". W tych dwu wypowiedziach tkw/ zasadnicza
sprzeczność. Raz autor sięga głęboko w przeszłość aż do okresów przeddziejowY~h, to znów ogranicza się do wyodrębnień
lokalnych, czyli staje
na gruncIe rejestrowania
faktów i nic więcej.
i
I
I
'I
t
Należy się zgodzić z autorem, że "prowincje kostiumologicznie
nie pokrywają się z regionami etnograficznymi",
przy czym autor może raczej
miał na .myśli regiony etniczne, bowiem strój również składa się na region
etnografIczny.
Tutaj musi się zauważyć, że na terenie tej samej grupy
etnicznej może być wiele regionów, czy jak chce autor prowincji kostiumologicznych, a które powstawały
w różnych czasach, często od siebie
znacznie odległych. Działo się to na skutek różnorakich a wielce ciekawych
przyczyn i wpływów. Jeśli tedy różne typy strojów na terenie tej samej
grupy etnicznej ustawi się i będzie badać na tej samej płaszczyźnie czasowej, tzn. w ostatniej fazie, a nie zbada się tego zagadnienia przy pomocy
meto~ ir:nych dys~yplin naukowych, a przede wszystkim historycznej,
t~.
OP~ŚCI SIę tak wazny problem, jakim jest rozwój kultury ludowej. Przy
takIm badaniu za rodzime i własne można wziąć obce wtręty lub naniesienia. Albowiem badania etnograficzne bez uwzględnienia możliwych do wyzyskania przesłanek i źródeł historycznych, w obecnym stadium tej nauk;
nie mogą mieć większej wartości; etnografia w dzisiejszym ujęciu musi być
nauką o rozwoju rodzimej kultury.
1054
Aby nie być gołosłownym przytoczę fakty. W Haczowie pow. Brzozów
w miejscowości, która według podań i faktów w dużej mierze zaludniona
bvła swego czasu szwedzkim elementem jenieckim, kobiety aż do dzisiejs;ych czasów noszą bardzo efektowny strój, który wykazuje wiele odrębności w porównaniu
z innymi strojami regionalnymi.
Powierzchowny
badacz nie stosując solidnej metody historycznej, stwierdziwszy odrębny strój
mógłby zarejestrować
nowy region kostiumologiczny,
a nawet ulec sugestii i doszukać się w haczowskim stroju wpływów szwedzkich, czy innych.
Tymczasem,
jak to stwierdza
tradycja
a przede wszystkim pamiętni,ki
ks. Michny, strój ten został skonstruowany
w poł. XIX w. przez dwor,
którego właścicielka z pasją uczyła haftu wiejskie dziewczęta. Strój haczowski musi więc być stanowczo wyłączony z szeregu polskich strojów
ludowych, a Haczów włączony do regionu, w którym się mieści.
Na terenie Lasowiaków (widły Wisły i Sanu), a których Manugiewicz
zupełnie pomija, obok zasadniczego stroju tej grupy na peryferiach
wytworzył się szereg lokalnych
odmian, coś w rodzaju podregionów.
Wewnątrz grupy znajduje się bardzo ciekawy i odrębny region kostiumologiczny którego żadną miarą nie można zaliczyć do peryferyjnych
odmian.
TylkO' przy zastosowaniu
metody historycznej
można dowieść, że mała
grupa Lasowiaków przyjęła strój Rzeszowiaków, a to dzięki temu, że przez
centralną miejscowość biegła ongiś droga handlowa, która łączyła ją z ważną
miejscowością na terenie Rzeszowiaków.
W dalszym ciągu swego artykułu, w którym autor wyliczył i opisuje
poszczególne typy strojów ludowych opierając się na grupach "etnograficznych" pozornie jest konsekwentny
założeniom umieszczonym
v:e. wstę?ie
i podtytuły konstruuje bądź w liczbie pojedynczej co ma oznacza c, ze reglOn
kostiumologiczny
pokrywa się z etnicznym, bądź w liczbie mnogiej, co
miałoby oznaczać, źe na terenie tej samej grupy etnicznej istnieje więcej
regionów kostiumologicznych.
Mówi więc: "Strój sandomierski" .a obok tego
"Stroje rzeszowskie". Specjalnie chciałem zająć się tym ostatmm ustępem.
b0wiem interesuję się strojami Rzeszowiaków.
Przeczytawszy
tytuł "Stroje Rzeszowskie" czytelnik mając w p~ini.ęci
wstęp, oczekuje opisu conajmniej
kilku strojów z terenu. Rzesz?,wlako"·.
których
region został ogólnie okreś'lony ja'ko :,wschodma
częsc M~łopolski". Ponieważ pod pojęciem Małopolska w. rozn~c? cza.s.ach rozumIało
de-: różne tereny, niejeden może sobie mylme umleJscowlC na~zą grupę·
Faktycznie
Rzeszowiacy zajmują dorzecze średniego a następn~e praw:obrzeżne dolnego Wisłoka, ściśle południowy
kraniec PodkarpaCIa, a połnocny Niziny Sandomierskiej
w powiatach Rzeszów, Łańcut i Prze:vor.sk
Dopiero w końcowej fazie rozwoju kostiumologiczn~go
teren Rzeszowlak~w
podzielił się na trzy regiony kostiumologiczne,
VI ktorych
ta~ stroJ.e .mę~kle:
jak i kobiece znacznie się od si~bie różniły. A wytworzYł; .~Ię mmeJ :"lę:eJ
w sześćdziesiątych latach ub. WIeku. Do tamtego czasu soroJ RzeszowJakow
był jednolity, na co jest wiele historycznych
dowodów. Tedy "brązowe.
bufiaste sukmany samodziałowe"
nie są wcale charakterystyczne
dla Rzeszowiaków, a tylko dla jednego regionu, którego c~ntralnym pu?kt~m jest
Rzeszów.
Charakterystycznym
a wspólnym
stro.lem Rzeszowlakow
byl
1055
i
żupan czarny względnie granatowy u mężczyzn a błękitny u kobiet. a który
na w~chodzie regi?nu e~nic~nego, w. okolicach Przeworska
ustąpił miejsc~
u męzczyzn okrYCIU, ktore Jest własnie wtrętem wOjskowym. naśladownictwem wojskowego, austriackiego
płaszcza.
t
\~ytłum~czenia
wYm.a~a też stwierdzenie,
że "wschodnia
część MałopolskI prz~Jęła. do odzlezy ludowej zapożyczenia szlacheckie".
Prawda.
zupan o ktorym Jednak Manugiewicz ani nie wspomni jest rzeczywiście szlach:ckie~o pochodzenia, przejęc.ie go do stroju ludowego nie nastąpiło bezpo~redmo od szlac?ty, a~e dopIero za pośrednictwem
mieszczan, i nie jako
nasladow~ze
zapozyczeme.
Przyjęcie
żUiPana do stroju
ludowego, które
nastąpił? J~szcze w pIerw. poł. XVIII w. było aktem świadomym i celowym,
był? dązemem chłopa do podwyższenia swego stanu chociażby tylko przez
stroJ.
I
I
·1
!
I
~rzechodząc. do stroju kobiecego, od bardzo dawna, obok płótna na
tereme Rzeszowlaków kobiety używały do stroju sukna i jedwabiów
a nawe~ .brokatów. Naturalnie tylko bogate kmiotki, bo właśnie one for~owalv
~troj ~udo",:y~ przejęty ?astęp?ie przez uboższe warstwy chłopskie. Prawdą
Jest, ze p~oclenne stroJe kobIece, a nawet koszule męskie we Wszystkich
trzech reglOnach pokrywane były haftem typU "Richelieu", ale tylko w końco~vym ~kre~i~ ostat:niej..,iazy, u kobiet "fartuchy, zapaski, katanki" nigdy
z~s "suklenkI l stamczkI , tych bowiem określeń w stroju ludowym nigdy
me było.
i
!
I
i
1
i
~
:v
• .Na tereni~, Rzesz~:Vi~,ków, w~ wszystkich trzech regionach nie używały
kO?Iety "Z~WIC ~a';.oJow
~o Je ubiera lVIanugiewicz, ale tylko "rań tuc~o:v - la.ntuchow . Okresleme tych części stroju podobieństwem
do ręczmkow mo.ze wy~ołać u czytelnika fałszywe \\,-yobrażenie. Otóż rańtuch
to płat pło~na fOJedynczej szerokości (półtora łokcia _ 90 cm) a długości
~ztery ~OkCI~.(OK.~,5 m) haftowany nie tylko na końcach, ale bardzo często
I na teJ C.ZęSCidłuzsz.ego boku, która przypadała na ramiona względnie nad
czoło. Rantuchy bOWIem noszono w jednych regionach wyłącznie na ramionach, w innych na głowie.
'. Haft meandrowy
uogólnia' autor do całego regionu Rzeszowiaków;
fa~tyczl1l.e ~tosowany był tylko w łańcuckim
a częściowo w Przewors~lln reg:ome ~o~tiumologi~zny.m, ściśle na tym terenie, na którym w XIV
\\ leku mIała. ml~jsc~ kolol1lzacJa na prawie niemieckim, zdaje się w części
elem~nten: memlec.klm, a .częśCiowo śląskim. W tym regionie dopiero w końcow~J faZIe rozwoJu stroJU ludowego stare hafty typu meandrowego
były
wypIerane przez hafty o motywach roślinnych.
.Pisze autor w opisie st~Oju sandomierskiego,
że rańtuchów
używały
k?blety przy ,dal~zych. wędrowkach.
Czy w Sandomierskiem
rzeczywiście
uz~wan.o okreslema .rantuch - nie wiem. Natomiast u Lasowiaków, którzy
sąs~a~uJą : Sa~domle.rsklem wyraz rańtuch jest n'eznany, na określenie tej
:ZęS.CIstro.Ju uzywa s~ę .staropolskich wyrazów "zawicie" i "podwika". Tych
l,o~l~ty uzywały własme tylko od wielkiego święta, stroiły się w nie do
kosc1oła, na wesela, chrzciny. Natomiast do podróży odziewały się w płachtę.,łOC?tusę - oktuskę". Był to kwadratowy
płat płótna o boku trzech łokci
a WIęC zszyty z dwu trzyłokciowej
długości pojedynczej szerokości kawał~
67
1057
1056
.'
ht składaną na krzyż ubierało się bądź na głowę bądź .na
koW płotna. Płac ę t przewijało na piersiach i zawiązywało dwa konce
ramiona, bardzo częs o
z tyłu na krzyżach.
.
. k b'
.
t
wspomnianego artykułu w skład lubelskiego stroJu o lew.edłUg a~r~~~e głowy" wchodziła "chamełka". Ponieważ .chamełka była
cego Jako "u
h'
tak u Rzeszowiaków
jak i Lasowiakow, prawdopoużywana powszec me
'.
t' .
rostu
d bnie będzie oznaczała to samo. Otóż chamełka to me s rOJ, a po P
.
o
d w kształcie krążka z patyka lub trzciny z dwoma sznurkamJ.
~~~~rz~ czasie czepienia zakładało się na uczesa~e w jeden snope~ wł~sy.
. dY
. głowy Włosy rozdzielało się następme na dwa "ogony, kazdy
az o sameJ
.
h
łk"
t
.ch skręcało z jednym ze sznurków, uczepionym do c am: I I nas ęp:i~1 owijało naprzemian
wokół niej, a końce zawiązywa.ło, ze. powsta:vał
.
kok" Dopiero na ten ..!kok" nakładało Sl·ę stroJny czepiec.
pewnego 1'0d zaJu "
.
.
.
. JM
g'
T Ie skromnych uwag wyłącznie
odnośnie WYPOWiedZI '. anu le" Yale l' J'edno i drugie jest bardzo dalekie od wyczerpall1la tematu,
w.cza,
, . ., t
odrębne
jakim: są stroje Rzeszowiaków, który~ .też ma~ POSWlęCIC."rzy zła . .
monografie.
Jedna z niah, a mianOWICie "StróJ Rzeszowskl wys
JUz
rukiem
nakładem
Polskiego
T-wa
Ludoznawczego.
d
Franciszek Kotula
ATLAS POLSKICH
Strój
I'
I:
rI
I!
I'
l!
Ii
I:
I
STROJOW
LUDOWYCH
szamotulski
Staraniem
Minist~rstwa
Kultury i Sztuki (Departament
Twórc~ośc~~
oraz polskiego Towarzystwa
Ludo7.nawczego przystąpiono
do realtzacJI
cennego wydawnictwa
Atlasu Polskich Strojów Ludowych. Cele~ teg? wyd wnictwa jest opracowanie
naukowe kilkudziesięciu
monografu ~blorów
l:dOwych, noszonych jeszcze dziś w poszczególnych regionach POlS~I: .
Proces zanikania strojów zaznaczył się wyraźnie w:poce
rozWIJaJącego
lę kapitalizmu w XIX w. na ziemiach polskich. Stosunki feudalne .wpływały
~aczej statycznie na utrzymanie się odrębności, regiona~nych w stroJa~h ludo·
wych ze względu na znaczną izolację poszczegolnych Ziem, a nawet Wlę,k~z~ch
kompleksów wsi jednego dziedzica. Te kompleksy wsi, je~nego. własc?cle:a
stanowiły izolowane organizmy gospodarcze, co szczegolme uWldaczm~ Się
w Polsce XVII i XVIII w. Te same zaś przyczyny wpły:vały z ko~el ,na
kształtowanie się odrębności w ubiorach ludowych poszczeg?lnyC? reglOnow.
Partykularyzm
feudalny - moim zdaniem - wpływał z JedneJ ~t~ony na
wykształcenie się prowincji i regionów kostiun:ologi~zn!ch,
z. drUgle\.st;o~y
na ich zachowanie i przetrwanie,
a poniewaz kapltaltzm nJ:e rozw J~
ę
równomiernie i równocześnie na wszystkich obszarach polskICh w XI
w.,
było to przyczyną nierównomiernego
tempa zaniku strojów ludowych w poszczególnych ziemiach.
.
Dz:ęki realizacji wielkiego pl.anu przebudowy i rozbudoWJ', gospodarcze:
w Polsce Ludowej dokonują się również zmiany w układzl: stosu~ó",
społecznych. Z każdym rokiem wzrasta liczebnie klasa robotmcza, zaSilana
•
głównie przez dopływ ludności ze wsi. Ta migracja ludności wiejskiej do
miast i ośrodków przemysłowych bynajmniej nie sprzyja utrzymaniu dawnych strojów ludowych. Na tempo zaniku strojów ludowych w Polsce
wpłynął również fakt znacznego przemieszania
się ludności na naszych
ziemiach w czasie i po wojnie. Pamiętam jeszcze, jak w niektórych regionach
Wielkopolski przed drugą wojną światową noszono resztki zanikających strojów ludowych, czego dziś się tam w ogóle już nie spotyka, nawet podczas
uświęconych tradycją uroczystości ludowych. Tak. np. w południowej części
pow. średzkiego, wśród tzw. Tośtaków, jeszcze w latach 1930-35 wielu
wieśniaków nosiło od święta długą sukmanę koloru granatowego,
bufiaste
spodnie (różnego koloru), wpuszczane w wysokie buty, i czarny, niski, płaski
kapelusz. W zimie zamiast czarnego kapelusza nosili wieśniacy wysoką,
futrzaną czapkę, zwaną tutaj "baraniówka".
Starsze kobiety (mężatki) ubierały się w długą po kostki czarną spódnicę, kabat takiego koloru, na głowę
wkładały czepek z karbowanego tiulu z koronkami z tyłu głowy i chustkę.
W Dębiczu (środkowa część pow. średzkiego) starsze kobiety w czasie lata
nakładały spódnicę perkalową, czarny lub biały kabat, fartuch czerwony
z białym haftowanym
szlakiem i kolorową chustkę na głowę. Wyraźnie
tutaj występowały kolory narodowe przy fartuchach.
Stare kobiety z Dębicza twierdziły w r. 1933, że w takich kolorach fartuchy zaczęły nakładać
"od Bismarcka i Wilusia", tj. ostatniego cesarza niemieckiego Wilhelma II.
Przytoczone wyżej fakty, pochodzące z mojej autopsji w latach 1930-1938,
świadczą jak szybko w naszych oczach zanikają resztki dawnych strojów
ludowych. Trzeba więc ratować te cenne i stare zabytki naszej kultury
ludowej. Tego zadania - wielkiego i odpowiedzialnego
- podjęło się Pol.
Tow. Ludoznawcze.
Wydawnictwo ,.Atlas Polskich Strojów Ludowych" pod naczelną redakcją, J ó z e f a G a j k a 1P0myślane jest jako seria publikacji popularnonaukowych,
by mogło również
spełniać
swą służbę
społeczną,
swe
zadanie w świetlicach,
by mogło być pomocą dla teatrów zawodowych
i amatorskich,
dla coraz więcej rozwijających
się zespołów świetlicowych
i regionalnych. Atlas składać się będzie z szeregu monografii, obejmujących
wszystkie typy strojów ludowych z całego obszaru Polski. Na całość wydawnictwa złoży się 5 części. W skład każdej z nich wejdą zeszyty, zawierające
monografie poszczególnych strojów.
Sądzę, że po opracowaniu poszczególnych strojów ludowych w takiej
formie przyjdzie dopiero czas na syntetyczne opracowanie
naukowe po. szczególnych prowincji kostiumologicznych,
wyłowienia cech wspólnych dla
stroju ludowego poszczególnych prowincji. Te zaś prace syntetyczne dadzą
materiał i podstawę (może?) do opracowania monografii naukowej o polskim
stroju ludowym w ogóle. Ta wielka synteza w sprawie polskich strojów
ludowych stanowiłaby koronę wysiłków polskich etnografów i etnologów.
Fakt faktem, że trzeba było rozpocząć pracę w tej dziedzinie od zebrania
materiałów i ich opracowania w formie monografii popularno-naukowych
o poszczególnych strojach regionalnych, aby dojść od analizy do większych
syntez, aby przejść od indukcji do dedukcji, posiłkując się przy tym marksistowską teorią, o rozwoju społeczeństwa. Droga ta jest słuszna. lecz dziś
jeszcze nie wiadomo, czy będzie osiągalna. Końcowa faza tych' wysiłków
67*
1059
1058
. . b dzie od ilościowego i jakościowego
zgrom~dze~1ia mate~ia~ów
zale~ec
ę h . 'r6dłowych
dowodów historycznych.
VV kazdym razie Jest
analltycdzn'YŚct 1 .ze \v teJ' ogromnej pracy polskim etnografom i etnologom
Zl o, z. nl'eż i inne dyscypliny
ł
h'ISt orycy.
Pewne
,
naukowe,
zwaszcza
pomoc muszą row
.
.
ólnie zaś historycy kultury matenalneJ.
.
SlCZewg tk'e tego rodzaJ'u wydawnictwa mają spełnić jeszcze inne zadame.
szys l
. l' t
.
P l
e dac' materiał tworzywo do rozwoju kultury socJa IS yczneJ w 0l\!aJą on,
. t'
.
.
.
L dowej Opracowane zabytki polskiej kultury ludowej s aJą Się WięC
sce bl~nem a·rtystyczno-kulturalnym.
Minister Włodzimierz. Sokorski, fo.rmui~fąc zadania polityki kulturalnej. w ~wietle VI ~lenum, pisze: " .... Pler~
szy wniosek, wynikający
dla POlltykl kulturalnej
z uc~w~ł VI .PI:num
.
uświadomienie
sobie rodowodu
naszej kultury,
uSW1~dor~1l:me ~obJe
t~gO nurtu kulturalnego, do którego śmiało powinniśmy ?aw:ązac, l z,ktorego
sami dzisiaj wyrastamy 1 •• , kultura ~o~jalistyczna,. kto:a Jest ws?olna dla
wielu narodów w swoich treściach socJallstycznych, J~st Je?n?cześme kulturą
głęboko narodową w swoich środkach ~yrazu, w kl:~~cle l formach .artystycznych ... realizm socjalistyczny, to me tylko
ogo.mkowo form';lłuJąc .
realistyczne formy wyrazu, lecz środki wyrazu narodowe w swej for~le.
w swym klimacie, kolorycie i tradycyjnych
wzorach" 2. Atlas Polskich
Strojów Ludowych
przynosi te "tradycyjne wzory", pozwala.
.sw~m pop~larno-naukowym
ujęciu wykorzystać materiał dla potrzeb dZISieJszeJ kultUIY
polskiej przynosi na swoim odcinku "środki wyrazu narodowe",
kolory~
polski ~rzez co wielu odcinkom kultury socjalistycznej. w Polsce Ludowe]
przyn~si pomoc; podsuwa formę wyrażenia treści socjalIstycznych. zespołom
świetlicowym,
teatrom amatorstkim i zawodowym, scenarzyst?m
Itp. Atlas
wypełnia zatem jedną z bardzo ważnych luk w zapotrzebowanJU społecznym
chwili obecnej w Polsce Ludowej.
.'
3
Jan Zołna - M a n u g i e w i c z, pisząc o polskim stroJu .ludowym , po.wjada: "strój ludowy je'st wykwitem dłu?otrw~łego
r~zwoJu kultur~ materialnej
SlPołecznej i artystycznej
chłopow. Nie w Je.go barwnoścI, lec~
w estet;ce
w pozycji dowodu istnienia zaawansowanej
bazy. ar:ystyc~eJ
i starannego szlifu ·kulturalnego naj szerszych mas narodu tkWI gowna Jego
• If'
••
•
t
v:
waga.
,
.
b
k'
do
Oto furtka do bajecznego Sezamu, skąd czerpac mozna
ez onca
budownictwa
kultury socjalistycznej".
.
.
.,Z jednej strony je3teśmy świadkami ---: ;pis7;e .J. M .. S. 4 -z~m~an~
stroju ludowego, z drugiej znowu coraz lepie] uswtadamJamy
~o~le, JaklE'
bogactwa narodowej tradycji tkwią w tym kulturalnym
przeka~le . Dodam
do tych słów od siebie, jak wielkie znaczenie ma opraco:vame nauko:ve
posz~zególnych strojów ludowych do tworzenia realistyczne] kultury socJalistycznej w dzisiejszej Polsce, na co wyżej zwróciłem uwagę·
I
!
l Włodzimierz
Wiedza I Zycie.
S o k o l' S k i: Zadania
polityki
kulturalnej
Nr 6-7, 1951 r. R. XVIII, s. 545.
, L. c., s. 54B.
3 J.
Z o ł n fi - M a n u g i e w i c z:
1951r. R. XVIII,
s. 930.
• J. M. S.:
Polski
strój
z dn. IB. V. 1952 r. R. VIII Nr
Polskl'
str6J'
ludowy
(Przegląd
20 (374). s 7.
ludowy.
prasy).
w świetle
Wiedza
T
ygo
i
d'k
ni
VI Plenum.
Zycie.
Nr
•
,
:i
Atlasspełni.a
jeszcze inną rolę. Zaznajamia on z polskimi strojami ludowymi zagraniczne
ośrodki kulturalne.
"Nasze stroje regionalne,
chociaż
razem wzięte istotnie wyrażają polski indywidualizm
narodowy, są doskonałym przykładem
więzi internacjonalistycznej
w kulturze.
Większość
składających
się na nie elementów stanowi dziedzictwo bardzo szerokich
wspólnot geograficznych, wybiegających daleko poza po:ską jednię narodową.
Zostały one tutaj tylko wyselekcjonowane,
przeobrażone
i w charakterystyczny dla grupy regionalnej sposób sprzęgnIęte'''.
I na tym więc odcinku kultury, jak na tylu innych, potwierdza się znana
prawda, że nie ma prawie nic narodowego, co by równocześnie
nie było
międzynarodowe, przynajmniej
w swoich elementach składowych, w swoich
prametrykach"
5. Poszczególne
zeszyty Atlasu przyniosą niewątpliwie
wiele
materiału, świadczącego o zapożyczeniach obcych w naszych strojach regio··
nalnych. W przyszłej pracy syntetycznej
o naszych strojach ludowych da
się wykazać te obce zapożyczenia, jednakowe dla wielkich wspólnot geograficznych i wielu narodów i wyselekcjonować
w naszych strojach cechy
indywidualne,
narodowe. Może dopiero wtedy będziemy mogli coś pewnego
powiedzieć o genezie polskiego stroju ludowego? Wydaje mi się jednak
że co do genezy odzieży ludzi w ogóle należy sięgać aż w odległe czasy
starożytne,
lecz co do genezy naszych strojów ludowych
tak dalekie
cofnięcie się aż do starożytności byłoby zbyteczne. Innego zdania jest Jan
Zołna-Manugiewicz,
który mówi 0: "Wypada tedy poprzestać u wstępu na '
prostej uwadze, że polski strój ludowy w ogromnej mierze jest wykwitem i
złożoności dziejów starożytnych
i złożoności podłoża gospodarczego, które
składało się na rozwój i przekształcenie
ludzkiej odzieży". Do problemu
tego wrócę przy omawianiu genezy stroju szamotulskiego z punktu widzenia
historyka. W każdym razie cytowany autor rozwój odzieży kobiecej na terenie północnej Polski łączy z przewagą matriarchatu,
męskiej zaś na południu
naszego kraju z panowaniem patriarchatu.
W ten sposób cały problem genezy
polskiego stroju ludowego został przesunięty
do czasów pradziejowych.
Jest to zagadnienie bardzo sporne, bo nie posiadamy na to żadnych pewnych
dowodów żródłowych. Nie ulega wątJpliwości - i jest rzeczą zrozumiałą,
że skrzyżowanie
się różnych kultur w dawnych czasach przez najazdy
różnych ludów wywarło wzajemnie swój wpływ na kształtowanie się również
odmian w odzieży wśród ludów w czasach pradziejowych.
Już na pJdstawie
dotychczas wydanych drukiem zeszytów Atlasu Polskich Strojów Ludowych
d::. się tyle powiedzieć z całą pewnością, że odmienności w polskich strojach
regionalnych nie da się dalej wstecz przesunąć niż poza epokę feudalizmu
w Polsce. W każdym razie na wszelkie daleko idące wnioski co do genezy
odzieży ludzkiej, a poszczególnych
strojów narodowych
w szczególności,
jest za wcześnie z powodu braku dostatecznej
jeszcze ilości materiałów
dowodowych tak etnograficznych
jak i historycznych.
lI.
powszechny
• Jan
'Tamże.
Z o l n a - :\-1 a n u g I e w i c z
s. 9~5.
Op.
cit..
s. 95U.
'(---"
...
,!
l'
i
1060
.
Reasumując
Polskich
to co powiedziałem wyżej o cennym wydawnictwie
Atlasu
,
, ., .
d'
t'
Strojów Ludowych,
można by stresclC Jego za ama w nas ępuJący
sposób:
.
L Atlas rejestruje ginące stroje ludowe i jest częścią Pol. Atlasu Etnog'T.
2. Spełnia doniosłą służbę społec.zną.
."
.
3. Przynosi wiele materiału,
ktory posłuzyc moze do opracowama
syntetycznej pracy o polskim stroju ludowym...
.
4. Przynosi
materiał
do rozwoju kultury
socJalIstyczne)
w Polsce
Ludowej.
.
5. Opracowane stroje ludowe stanowią problem artystyczno-kulturalny.
6. Wydawnictwo ma znaczenie międzynarodowe.
.
,.
7. Zwalcza skutecznie kosmopolityczne wpływy mleszczanskle na stroje
ludowe w XIX w.
*
••
••
*
Jako badacza miasta Szamotuł 7 i ziemi szamotulskiej z punktu widzer:ia
historycznego
interesuje
mnie przede wszystkim
zeszyt Atlasu Polskich
Strojów Ludowych '- Strój szamotulski, opracowany
przez' znawcę tego
problemu A d a m a G l a p ę. Zeszyt ten ukazał się drukiem
w r. 1951
i obejmuje: 1) Wstęp, 2) Obecny stan stroju na, badan~m obs~arze, 3) .Rys
historyczny,
4) Zasięg badanego stroju, 5) Ogolny OpIS stroJu ~ęskiego,
6) Szczegółowy opis stroju męskiego (nakrycie gło~y, kosz~la, ubIOry ~zYi,
kurtki, kaftan, kożuchy, obuwie, dodatki do męskiego ubl~ru), 7) Ogolr:y
opis ubiorów kobiecych, 8) Opis szczególo,:"y u?io~u kO~le~ego (okrycI~
głowy, koszula, kołnierzyki,
gorsety, bluzkI, spodmce, blelI~na.' zapa~kl.
okrycia wierzchnie,
rękawiczki,
pończochy, obuwie, uzupełmeme
s:r?Ju),
9) Materiały
i wytwórcy
strojów ludowych, 10) ~harakterystYk~
zrodeł.
Poza tym zeszyt, bogato ilustrowany,
zaopatrzony. Jest. w ~kaz. lIter.atur~,
przypisy, w dwa streszczenia (w języku rosyjskIm
I ang.lelsklm) I .SpIS
ilustracji. Wszystkie zeszyty Atlasu mają podobny,
z gory uzgodmon.y
układ, co należy przyjąć z najwyższą pochwałą i uzn?niem. D~kładny op~s
stroju szamotuIskiego podany jest w przystępny sposob dla ogołu czytelmków nie stwarzając żadnych trudności.
Jako historyka interesuje mnie głównie obecny stan stroju na badanym
obszarze i rys historyczny stroju szamotuIskiego. Autor tego zeszytu p~zeprowadził skrupulatne badanie w terenie i zebrał. skr~ętnie. dostępną .mu ~Iteraturę przedmiotu. Szkoda tylko, że nie porozumlał Się z historykami, ktorzy
przeprowadzali
badania naukowe i przyg?towali do. ~ru~u pracę, doty~zą~ą
ziemi szamotuIskiej. To porozumienie wzajemne umozlIwlłoby pr~edstawlen::
pełniejsze rysu historycznego stroju szamotuIskiego. po.staral,? SIę ~zupełmc
pE'wne braki w tym rysie historycznym. czego autor me będZie mJał za złe
dla dobra nauki.
Z dotychczasowych,
ogłoszonych
zeszytów
Atlasu
najdokładniejszy
najpełniejszy
zarys historyczny przynosi zeszyt T. S e wer y n a o stroju
, Kronika
miasta
SzamotuL
W przygotowaniu
grafia i żródła do dziejów
Szamotu!
! okolicy.
do druku.
Tamże
obszerna
biblio-
I
ł
1061
dolno-śląskim (Podgórze) z 1'. 1950. Autor, dysponując bogatym, zachowanym
do naszych czasów, źródłowym materiałem historycznym, mógł przedstawić
zarys historyczny
stroju dolno-śląskiego
w poszczególnych
wiekach (od
XIV-XIX
w.), czego nie mógł zrobić Adam Glapa w swoim zeszycie z po.
wodu znikomej wprost ilości żródeł historycznych odnoszących się do stroju
szamotuIskiego.
Siłą rzeczy musiał w wielu wypadkach
ograniczyć się do
przypuszczeń
więcej lub mniej trafnych,
ograniczyć
się do chronologii
względnej, ustalonej
na podstawie
analizy poszczególnych
części ubioru
męskiego czy żeńskiego szamotuIskiego oraz do przeprowadzenia
pewnych
analogii. Była to rzecz konieczna przy braku źródeł historycznych (dawnych
opisów i materiału ikonograficznego). Bezsprzecznie zadanie autora w takich
warunkach
było o wiele trudniejsze niż cytowanego wyżej dla porównania
autora zeszytu o stroju dolno-śląskim.
"Jak wyglądał strój - pisze autor zeszytu na str. 7 - na terenie Szamotulszczyzny w XVII i XVIII w. nie wiemy z powodu braku źródeł. Przypuszczać można, że dzisiejszy, bogaty i piękny strój Szamotulan rozwinął
się głównie w początkach wieku XIX. Najwcześniejszy jego opis pochodzący
jednak z drugiej połowy XIX w. zawdzięczamy
Oskarowi Kolbergowi ...
Dotychczasowe fragmentaryczne
dane i badania terenowe pozwalają jednak
przypuszczać,
że szczytowy rozwój ludowego
stroju
przypada
na lata
1860-1890".
Autor w swoich przypuszczeniach
stanął na stanowisku, że strój szamotuIski "rozwinął się głównie w początkach wieku XIX". To przypuszczenie
autora nie wytrzymuje krytyki historycznej, gdyż właśnie w XIX w. strój
szamotuIski już zanikał, na co mamy dowody w zapiskach biblioteki kolegiackiej w Szamotułach. Z nich dowiadujemy się, że w obronie zanikającego
stroju
toczyli
walkę:
proboszcz
szamotuIski
ks. Wincenty
Taszarski
(1809-1859) i administrator
tejże parafii ks. Walenty Kryzan (1864-1912).
Od r. 1836 Taszarskiemu
"w trzecim roku kapłaństwa
poruczoną ...
była parafia SzamotuIska, rozległa, ludna i wymagająca
wielkiej troskli--vości" 8. Taszarski gorliwie zajmował się obroną polskości i kultury narodowej i ludowej na swoim terenie, szczególnie w okresie poznańskiej Wiosny
Ludów. On to zachęcał chłopów i mieszczan swej parafii do wzięcia udziału
w tworzących
się oddziałach
wojska polskiego w obozie dobrojewskim
i bukowskim w strojach ludo"vych. Z tego powodu miał zatargi z miejscowymi władzami
prusk!mi. Często nawoływał
do zachowania
i noszenia
pięknych strojów ludowych. Zaborcy widząc w strojach ludowych jeden
z przejawów
polskości występowali
przeciwko noszeniu ich, dając temu
wyraz na łamach założonej ok. r. 1850 gazety niemieckiej
"Samtersches
Kreisblatt". Następca Taszarskiego, Walenty Kryzan, robił nawet trudności
wszystkim tym osobom, które wstępując w związek małżeński nie posiadały
stroju ludowego. Powyższe szczegóły świadczą, że strój szamotulski
nie
mógł się rozwinąć "głównie w początkach wieku XIX", ani też "szczytowy"
rozwój nie może przypadać w żadnym wypadku na lata 1860-90. W tych
latach mamy do czynienia z odrodzeniem się stroju, z którego to okresu
najwięcej zachowało się strojów. Potwierdza to fakt. że autor zeszytu znalazł
. Pamiętnik
Religijno-moralny.
Warszawa
1859. T. IV.
s. 560.
1062
jeszcze dzisiaj najwięcej oryginalnych strojów na terenie parafii szamotulskiej (por. Mapa zasięgu stroju szamotuiskiego,
s. 8). Z 24 miejscowości.
w których podczas poszukiwań w terenie znalazł dzisiaj autor stroje szamotulskie, 8 przypada na dawną parafię szamotulską,
a więc prawie 33°",
wszystkich miejscowości, gdzie zachowały się stroje.
Podane wyżej dane o akcji Taszarskiego
i Kryzana są powszechnie
znane również wśród miejscowej ludności, często ich walka o uratowanie
stroju szamotuiskiego
była tematem
licznych artykułów
w miejscowej
prasie przedwojennej
(Gazeta Szamotuiska
z dodatkiem
"Na ugorach",
Słowo Ziemi Szamotuiskiej).
Wśród miejscowej ludności (starszego pokolenia) opowiada się wiele anegdot na ten temat, często przesadnych i nierealnych. Świadczą jednak one o nasileniu i popularności tej walki o zachowanie ludowego stroju szamotuiskiego, prowadzonej przez wspomnianych
kapłanów parafii szamotulskiej w XIX i z początkiem XX w.
Słusznie autor zeszytu na str. 6 podkreśla
z zebranych
informacji
w terenie, że "strój ludowy był oznaką polskości". Dodam jeszcze, że szereg
polskich stowarzyszeń na przełomie XIX i XX w. w Szamotułach propagowało noszenie stroju ludowego. Np. pcdczas zorganizowanej pieszej wycieczki
"Sokołów" dn. 25. 9. 1910 r. do Niegolewa gniazdo szamotulskie wystąpiło
w mundurach
sokolich i strojach szamotuiskich.
Wycieczka odbyła się
z okazji 500-letniej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem.
Mundur sokoli
i strój szamotu:ski były wtedy zewnętrznym wyrazem polskości. Ta tradycja
polskości stroju była podtrzymywana
stale podczas zaboru pruskiego, a sam
strój walczył o pierwszeństwo z kosmopolitycznym ubiorem mieszczańskim.
Z powyższych danych wynika, że strój szamotulski trzeba podstarzeć,
w przeciwieństwie
do odmłodzających
przypuszczeń autora zeszytu. Strój
szamotulski jest o wiele starszy i powstał w ustroju feudalnym
przed
XIX w. Z pewnością formował się dość długo w ciągu wieków istnienia
poddaństwa i pańszczyzny chłopów. Bezpośrednich przekazów źródłowych
nie posiadamy na ten temat, co nie pozwala przedstawić
"jak wyglądał
,trój na terenie Szamotulszczyzny
w XVII i XVIII w." - jak słusznie
zauważa autor zeszytu.
Należy jednak przypuszczać, że strój ten powstał najprawdopodobniej
na przełomie XVI i XVII w., ulegając stale pewnym modyfikacjom
pod
wpływem naj rozmaitszych czynników. Jego powstanie i kształtowanie
się
7.wiązane było z rozwojem ówczesnych stosunków gospodarczo-społecznych.
z formami produkcji i rodzajem produkcji w Szamotułach j okolicy.
Szamotuły z okolicą słynęły od połowy XVI w. do poło XVII W. jako
jeden ze znanych i poważnych ośrodków
produkcji
sukna w kolorach:
białym, niebieskim, czerwonym i czarnym. Wszystkie te kolory znalazły
zastosowanie w stroju szamotuiskim. Najbardziej rozpowszechnioną
i największą gałęzią produkcji w mieście było właśnie tkactwo, z czego przede
wszystkim słynęły w kraju i zagranicą Szamotuły. Tkactwo przynosiło
największe dochody mieszczanom i było głównym
źródłem utrzymania
większości mieszkańców miasta. Z początkiem XVII w. ok. 300 wykwalifikowanych sukienników
było w Szamotułach zatrudnionych
w przemyśle
sukiennym. Zamieszkiwali oni całą dzielnicę miasta wzdłuż ulicy Sukienniczej nad Samą w sąsiedztwiE" murów miejskich, Przeważając,!
formą
1063
.j
I
1
I
produkcji w przemyśle sukienniczym była w nueSCle forma warsztatoworzemieślnicza. W tych warsztatach sukienniczych pracowało od 1-5 wykwalifikowanych sukienników, najemników. Wśród tej formy produkcji sukna
przeważały warsztaty, zatrudniające
od 3-5 pracowników najemnych. Byli
to czeladnicy-sukiennicy.
W Szamotułach istniał liczny cech sukienników.
którego statut był wzorem dla takiego cechu w Obrzycku. drugiego ważnego
ośrodka przemysłu sukienniczego
w ziemi szamotuiskiej.
Na przełomie
XVI i XVII w. pojawia się w Szamotułach inna, nowoczesna forma produkcji, oparta o założenia wczesno-kapitalistyczne.
Była nią manufaktura,
znajomość której przynieśli do Szamotuł cudzoziemscy protestanci z krajów
~achodnio-europejskich,
zwłaszcza Szkoci. Tych manufaktur. było od 2-3
w pierwszej połowie XVII w. Jedna należała do burmistrza miasta Beckera.
Niemca z pochodzenia, zatrudniająca
ok. 30 osób. Drugą, nieco większą.
posiadał Szkot Gordon, wielki kupiec i bankier. W drugiej pol. XVII W.
istniała na terenie miasta manufaktura,
której właścicielem był magistrat.
Szamotuły były ponadto w tym czasie poważnym ośrodkiem handlowym
sukna, o czym świadczą zakładane przez obcych kupców składy sukna.
Zakładali oni kantory, głównie w celu skupu sukna od właścicieli warsztatów produkcyjnych oraz od. chałupników. Tak np. w końcu XVI w. osiedlają
się w mieście dwaj bracia Franciszek i Szymon Johnston z Szkocji. Poza
tym swoje domy handlowe posiadali w Szamotułach Forbesowie i Gordonowie, również Szkoci. Forbesowie mieli ponadto wielki dom handlowy
VI Poznaniu. Swoje placówki skupu sukna posiadały w Szamotułach
jeszcze
dwie osiadłe w Poznaniu rodziny kupieckie: Winklerowie i Watsonowie.
Kupcy wysyłali sukno szamotulskie do Anglii, Szkocji i Rosji. Wszystkie
gatunki produkowanego
sukna w Szamotułach i okolicy. znane i cenione
z swej dobrej jakości i barwności za granicami, zwały się w języku kupieckim "suknem szamotuIskim" .
Te wszystkie względy natury
gospodarczej
wpłynęły na zamożność
i dobrobyt
mieszczan, szczególnie kupców i producentów
sukna. Jeszcze
w drugiej poł. XVII w. zamożność mieszczan szamotuiskich i mieszkańców
okolicznych była znaczna, gdyż podkreśla to wyraźnie vi swych krótkich
wiadomościach relacja z podróży Włocha Aleksandra Bichi z r. 1696. Ta
sama relacja podkreśla bogaty strój kupca szamotuiskiego, u którego na
obiedzie był wspomniany Włoch.
Główną więc przyczynę, która zadecydowała
o powstaniu
bogatego
stroju szamotuiskiego, należy upatrywać w tym, źe Szamotuły i okolica były
ośrodkiem produkcji wysokogatunkowego
sukna. Z tego solidnego i barwnego
sukna szamotuiskiego
powstał prawdopodobnie
w owym czasie barwny
ludowy strój szamotuiski. Był to strój mieszczańsko-chłopski,
może nawet
zrazu tylko mieszczański. Produkowane w Obrzycku pstruchy znalazły również zastosowanie w stroju ludowym. Obrzycki ośrodek produkcji sukna
rozwinął się dopiero w latach czterdziestych XVII w. Jest to bardzo ważna
uwaga, która nas orientuje co do ewentualnego powstania stroju szamotuIskiego. Strój szamotulski był bardzo kosztowny i nie wszyscy chłopi i mieszczanie mogli sobie nań pozwolić. Był to raczej strój odświętny i okazały.
Na codzień noszono inny, skromniejszy
ubiór. podobny do powszechnie
1065
1064
używanego przez ogół chłopów i mieszczan. Że był to strój odswiętny
i okazały,
świadczy najlepiej fakt używania go w XIX w. do ślubów.
podczas procesji oraz ważnych uroczystości
rodzinnych,
narodowych
itp.
Po jakości sukna i barwach jego, z jakiego uszyto strój, odróżniano pochodzenie społeczne, stan zamożności. st.an cywilny, co słusznie podał na
str. 5 i 6 autor omawianego zeszytu.
W XVIII w. produkcja sukna w Szamotułach upadła prawie zupełnie.
W związku z tym zaczyna zanikać i strój szamotuIski. Wspomniany wyżej
ks. Taszarski, który bardzo niedbały był w zapisywaniu wszelkich wiadomości i czuł wstręt do pióra, zapisał tę uwagę na kartce kont.rolnej od
spowiedzi wielkanocnej
z r. 1839, powołując się na zeznania starych ludzi
z swej parafii. Kartkę powyższą znalazłem w formie zakładki w książce
podczas przeglądania biblioteki kolegiackiej w Szamotułach w r. 1947. Jest
to więc niezbity dowód, że strój szamotuIski powstał najpóżniej w XVII w.,
skoro - jak nas informuje ta luźna zapiska - zanikał on już w XVIIIw.
Ta kartka zawierała jeszcze jeden ciekawy szczegół, że "jaki męskie
szyto z sukna zielonego, niebieskiego' i czerwonego". W tych wszystkich
kolorach produkowano gatunki sukna w Szamotulszczyźnie w XVI i XVII w.
W noszeniu białych spodni i niebieskiej "jaki" u mężczyzn dopatruję
się
wpływu barw miasta, które występują w herbach Szamotuł w XVI i XVII w.
oraz takie same barwy herbowe mieli Szamotulscy,
feudalni właściciele
miasta i całego wie:kiego klucza dóbr w parafii Stare i Nowe Szamotuły.
Byli oni dziedzicami miasta i Szamotulszczyzny
do końca XVI w. Kolor
czerwony wywalczył sobie obywatelstwo
w stroju męskim na przełomie
XVIII i XIX w. Sam autor zeszytu podaje również na str. 16: "Z biegiem
czasu "marynus" podobnie jak i materiał zielony został zastąpiony suknem
czerwono-amarantowym",
co potwierdza trafność zapiski. Nie trudno dopatrzeć się tutaj przyczyny. Zadecydowały
o zwycięstwie koloru czerwonego względy narodowe podczas zaborów.
Kolor zielony i niebieski były charakterystycznymi
w strojach chłopskich w feudaliżmie dla większych obszarów dawnej Polski. Leon Z i e nk i e w i c z w wydanym "Zbiorze ubiorów ludu polskiego" (Paryż 1841 r.) tak
np. opis).lje stroje wielkopolskie:
"Ubiór zwyczajny mężczyzn jest kaftan z sukna zielonego lub granatowego, podszyty najczęściej materyą białą, czerwoną lub jasno niebieską;
wyłogi i kołnierz są z aksamitu czarnego lub niebieskiego. Spodnie latowe
są z grubego białego płótna, zimowe ze skóry lub sukna granatowego lub
zielonego ... Mała, miałka czapka, z sukna zielonego lub niebieskiego ...
W niedzielę obłóczą na kaftan, któryśmy dopiero co opisali, dwie suknie
z sukna granatowego
lub zielonego: jedna krótka,
ozdobiona
sznurami
i spięta z przodu, jest nazwana spodnią suknią, a druga wierzchnią albo
sukmaną; ostatnia zachodząc aż za kostki, podszyta jesL materyą koloru
czerwonego, białego. albo jasno zielonego, przystrojona
sznurkami jedwabnymi. mocno fałdzista i zawsze rozwarta. Na głowie mają czapkę kształtu
wysokiego, z sukna zielonego lub granatowego ... ". Rzekomo opis ten ma się
odnosić do wygasłych strojów z okolic Srody i Wrześni. Niemniej ma wiele
cech wspólnych z strojem szamotuIskim.
Dodaję przy tym, że wiele materiału co do ubiorów ludowych w Wielkopolsce przynoszą listy gończe, ogłaszane w niemieckim Dzienniku Urzędowym Królewskiej Regencji w Poznaniu (Amtsblatt der Koniglichen Regierung zu Posen) i takiż dla regencji bydgoskiej. Smiało można wykorzystać
to jako materiał porównawczy, czy kontrolny, choć są to lakoniczne opisy
ubiorów. Co prawda opisy są zbyt krótkie, lecz za to jest ich dużo w pierws7ej połowie XIX w. Dla przykładu
podaję chociaż jedną taką próbkę.
Paweł Bremberowicz z Wielichowa: "Odzież - Przy ucieczce miał na sobie:
l) brunatno-sukienną
czworograniastą
czapkę; 2) surdut niebiesko-sukienny;
3) kamizelkę czarno-sukienną
z żółtemi spicastemi guzikami; 4) spodnie
latowe z ż6łtemi paskami; 5) buty iałowicze; 6) kaftanik niebiesko-sukienny
stary; 7) koszulę zwykłą lnianą" 9.
Nieodzowną częścią ubioru szamotuIskiego
jest u mężczyzn kapelusz.
Pojawić się on mógł tylko wtedy, kiedy rozwinięta była już tutaj produkcja
pilśnienia sukna. Na przełomie XVI i XVII w. znajdowały się w Szamotułach
dwa folusze do tego celu. W sąsiedztwie tychże istniały farbiarnie
sukna.
Tak farbiarze jak pilśniarze czyli folusznicy należeli do cechu sukienników
w tym mieście.
Z zanikaniem
produkcji samodziałowej
w XIX w., wypieranej
coraz
bardziej przez wyroby fabryczne, zanika - mimo starań niektórych ludzi
i stowarzyszeń polskich - strój szamotuIski. Nie miał podstaw utrzymania
się w warunkach rozwijającego się kapitalizmu i przy fabrycznych formach
produkcji. Pozostały do dnia dzisiejszego tylko szacowne resztki oryginalnego
stroju szamotuIskiego.
Skoro rzuci się okiem na załączoną w zeszycie na str. 8 mapę zasięgu
stroju szamotuIskiego,
to nasuwa się od razu myśl, że zasięg obecnego
stroju pokrywa się mniej więcej z granicami historycznej ziemi szamotuIskiej, która po większej części należała wraz z Szamotułami
do jednego
właściciela feudalnego lub bliskich krewnych. Ta wielka włość szamotuIska
w XVI-XVIII
w. stanowiła odrębną jednost.kę gospodarczą, prawie samowystarczalną.
Odrębność gospodarcza
sprzyjała
wyselekcjonowaniu
pewnych odmienności w stroju ·chłopów i mieszczan w tej okolicy, lecz równocześnie działała statycznie na powstały strój szamotuIski aż do momentu
załamania się tej odrębności gospodarczej w kapitaliźmie. Trudno natomiast
zgod iĆ się z autorem, aby dawny zasięg stroju szamotuIskiego był większy'
od historycznego obszaru ziemi szamotuIskiej. Autor jest skłonny do przyjmowania str~ju szamotuIskiego za pewien typ, z którego powstały odmiany
na. obszarze srodkowego dorzecza Warty. Opiera się przy tym na pewnych
cech.ach podobieństwa
stroju szamotuiskiego
z wygasłym na tym obszarze
stroJem. Zresztą, może autora dobrze nie rozumiem? Na mapie zaznacza
w leg:n.dzie wyraźnie: "dawny zasięg stroju szamotuIskiego",
tymczasem
w tekscle na str. 9 pisze: "Na reprodukowanej
mapie obok miejscowości.
7
,. Amtsblatt
der Koniglichen
Regierung
zu
Posen.
Jahrgang
1832. Dziennik
U~ędOWY Królewskiej
Regencji
w Poznaniu
na rok 1832. Oeffentlicher
Anzeiger.
Bellage zu Nro 14 des Amtsblatt
der Konig!. Regierung
zu Posen. POSen, den 3. April
1832. Nro H. Publicz.ny Donosicie!.
Dodatek
do Nr. H Dziennika
Urzęd. Król. Regencyi
w Poznamu.
Poznan.
dnia 3 kwietnia
1832. Nr 14. s. 193.
'.: '"
t
I
i
..
1066
w których do dzisiaj zachował się szamotuiski strój ludowy, zaznaczono
również zasięg stroju, wyglądem bardzo zbliżonego do szamotuIskiego".
a to już mówi coś innego. Zachodzi tutaj pewna niekonsekwencja.
Trudno
dziś rozstrzygnąć, które z tych strojów (szamotuiski czy też zaginiony) były
pierwotniejsze,
miały starszą metrykę. Wiadomo zaś mi, że etnografowie
przyjmują coś w rodzaju zasady, że to, co znikło jest starsze i pierwotniejsze
od tego, co trwa i zachowało się. W zasadzie tej jest wiele logiczności, lecz
w omawianej
sprawie
autor zeszytu stoi (według mapy) na innym
stanowisku.
Na marginesie omawianego zeszytu należy wyrazić dwa życzenia: 1) aby
na przyszłość autorzy wiązali więcej swoje opracowania
z przemianami
w bazie gospodarczo-społecznej
na poszczególnych terenach, co jest jednym
z kluczy do poznania skomplikowanego
procesu genezy stroju ludowego,
i 2) aby ściślejszą nawiązano
współpracę
z historykami
poszczególnych
regionów. Wzajemna współpraca
przyniesie niewątpliwie
lepsze wyniki.
Sądzę, że moje tutaj skromne rozważania dadzą zachętę do podjęcia dyskusji
na ten temat przez różnych specjalistów,
co ułatwi drogę do poznania
problemu genezy polskich strojów ludowych.
Ludwik
ODPOWIEDŹ
Gorrwlec
NA' RECENZJĘ
Na tle założeń ogólnych i wartości ideowych A t l a s u P o l s k i c h
Strojów
Ludowych
Ludwik Gomolec
w recenzji, zamieszczonej
w niniejszym tomie, szeroko i wnikliwie omawia moją pracę o stroju szamotuiskim, zwracając specjalną uwagę na historyczne powiązania i wnioski.
Szeregu szczegółów w niej podanych nie znałem i w pracy mej nie umieściłem. Dotyczą one przede wszystkim:
1. noszenia stroju szamotulskiego
jako munduru
przez .,Sokołów".
którzy np. w 500-letnią rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem. ubrani
w ludowy strój, manifestowali swe uczucia patriotyczne;
2. iPropagowania stroju !przez księży: Taszarskiego IKrSzana;
3. istnienia na terenie Szamotuł większej liczby warsztatów tkackich;
4. wiadomości zawartych w listach gończych, mogących niekiedy służyć
za cenny materiał informacyjny.
Z innymi wywodami i zastrzeżeniami Ludwika Gomo\ca się nie zgadzam.
W związku z sugestiami
recenzenta
jakoby strój szamotuiski
"powstał najprawdopodobniej
(tylko przypuszczenie
przyp. A. G.) na
przełomie XVI i XVII w.", pozwalam sobie przytoczyć moją wypowiedź.
zawartą w pracy, którą L. Gomolec pominął i nie zwrócił na nią uwagi.
Jest nią zdanie: "Niektóre prymitywne formy odzieży, jak: "płachty", krajki
wełniane, kożuchy, zapaski, jak i zachowane do niedawna nazwy ubioru
i materiałów
("czechoł", "duchenka",
"portki",
"gacie", "warp", "pilśń")
pozwalają przypuszczać, że w ubiorze Szamotulan istnieją elementy, których
wykształcenie należ:,; odnieść do czasów odległych" (str. 6). Źe powstaniE'
i
I
•
I
1067
części tych zjawisk należy odnieść do średniowiecza, a może czasów przedhistorycznych, wiadome jest każdemu historykowi interesującemu się zagadnieniami kultury. W celu jednak naszpilenia pewnych form stroju piszę dalej
w pracy: "W przypuszczeniu tym utwierdza nas fakt, że szereg szczegółów
znanych nam ze współczesnego ubioru szamotuiskiego znajdu.ie swe odpowiedniki w polskim materiale historycznym
lub ikonograficznym,
pochodzącym z XV. w. Przykładem może być publikowana przez T. S e w e r y n a
reprodukcja
z tzw. Kodeksu Hornigowskiego".
W zdaniu tym stwierdzam
więc, że pewne formy występujące w stroju szamotulskim istniały już na
terenie kraju w XV w.
Jeśli chodzi o "dzisiejszy, bogaty i piękny strój Szamotulan",
jego
rozwój i szczytową fazę, to podtrzymuję
swoje wypowiedzi i datuję ten
okres na wiek XIX, ponieważ pewne części odzieży wspó'czesnej, jej forma
oraz surowiec w XVI i XV:II w. w ogóle nie były znane. Myślę o kabatku _
ruro ku, jedwabnicy, tiulowych czepkach i kryzikach, o butach kropowych,
formie kapeluszy, wiązaniu chust barwnych na kołnierzu, kroju spodni itd.
O niemożności powstania stroju współczesnego w XVI i XVII w. utwierdza
mnie również ogólnie znana ciężka sytuacja chłopów i mieszczan w XVII
i XVIII w., których warunki bytowania poprawiły się dopiero pod koniec
XVIII w. i na początku XIX w. pod wpływem rozwoju kapitalizmu
i uwłaszczenia.
Nawoływania do zachowania stroju przez księży Taszarskiego i Kryzona
siolw moim mniemaniu podobnymi sygnałami zwracającymi uwagę w okresie
trwania stroju, jak liczne głosy naszych pisarzy z XVI w., stwierdzające
chylenie się Rzeczypospolitej do upadku w okresie jej największej potęgi.
Innym powodem o zabarwieniu
wybitnie społecznym mogło być odwrócenie uwagi chłopów od narastających
międzynarodowych
ruchów
i przemian socjalnych, a zainteresowanie
ich wartościami lokalnymi. Charakterystycznym
jest, że podobne nawoływania do zachowania stroju ludowego i opisy stroju przez księży w XIX w. miały również miejsce na innych
terenach, podczas gdy w tym samym czasie postępowe jednostki nawoływały
do zrzucenia stroju ludowego. Ciekawe to zagadnienie o charakterze
wybitnie społecznym wymaga jednak szczegółowych badań.
Rozwój tkactwa w Szamotułach mógł mieć pewien wpływ na strój
ludowy, ale nie decydujący. W wielu ośrodkach na terenie kraju w średnio''''ieczu, jak i w okresie odrodzenia i oświecenia, istniały liczne żywe ośrodki
tkackie, a stroju ludowego w tych okolicach od dawna już nie widać.
W Wielkopolsce w XVIII w. istniały manufaktury
wyrabiające
sukno (s).
jedwab (j) i płótno (p) w następujących
miejscowościach:
Międzychód (s),
Poznań (sj), Wschowa (sp), Koźmin (s), Zduny (sp), Bojanowo (sp), Rawicz (s), Leszno (p). Na Ziemi Lubuskiej wielkimi ośrodkami tka,;:kimi były
Gorzów, Drezdenko, Biała, Radolin, Trzcianka
(tkacze wywędrowali
do
Łodzi i Ozorkowa), Piła, Brójce, Międrzyrzecz eksport na Daleki Wschód).
Gubin, Zielona Góra, Lubsko, Świebodzin (eksport do Szwecji, Holandii.
Ameryki), Sulęcin, Bobrowice. Patrząc jednak na mapę tych ośrodków
tkackich widzimy, że nie zawsze one wpływały na zachowanie stro.ju ludo:v~go. Poza ośrodkami produkcyjnymi.
których nie można nigdy zlekcewazye. wpływa.ją jednak na strój ró'''''nież inne liczne czynniki.
.....
::":.-:::: ...
- --:-.-",-,.-
1069
1068
Zanotowana przez Taszarskiego uwaga, że "jaki męskie szyto z sukn&
zielonego niebieskiego i czerwonego" oraz dopatrywanie
się w tych kolorach prz~z Gomolca silniejszych powiązań z Szamotułami, szczególnie jeśli
chodzi o kolor niebieski,
wydaje mi się bardzo wątpliwe.
Kolory te
w ubiorach były noszone na wielkich obszarach, wyrabiały sukna w tych
barwach liczne manufaktury
w XVIII w. i XIX w. między innymi w Wielkopolsce wyrabiała
je np. manufaktura
we Wschowie, której
dobrze
zachowane próbki sukna można było oglądać na wystawie "Wieku Oświecenia" w Warszawie. Jaki, kamizelki w barwie bławatkowej, niebieskiej są
znane w hist.orii kostiumologii. Kolor ten był modny wśród wszystkich
warstw społecznych pod koniec XVIII i na początku XIX w. w stroju
ludowym na terenie Wielkopolski np. w okolicach Poznania i Krobi przetrwał on nawet poważną część drugiej połowy XIX w. Wspomina o nim
wielokrotnie K o l b e l' g.
Przy końcu swej recenzji Ludwik Gomolec wskazuje mi na niezgodność
z: tekstem pracy jednego podpisu pod mapą. Uwaga ta jest słuszna.
Powstała ona jednak nie z mojej winy. Praca była ;pisana w Poznaniu,
redagowana w Lublinie, a drukowana w Krakowie. Mapę wykonano poza
Poznaniem i w związku z tym nie miałem możności w odpowiedniej chwili
poczynić właściwej korekty.
Kończąc swą odpowiedź na recenzję dziękuję L. Gomolcowi za pracę
i trud, włożony w napisanie cennej i twórczej recenzji. Szkoda, że nie
miałem możności poznać i skorzystać z wyników Jego badań nad regionem
Szamotuł w toku pisania pracy o stroju szamotuIskim.
Adam
Glapa
WŁODZIMIERZ
HOŁUBOWICZ,
G a rn c ar s two
wie.js k i e z ac'h o d n i c h t e l' e n Ó w B i a ł o l' U s i. Prace Historyczne, t. 3/4. Toruń
1950 r., str. 286, ryc. 66, fot. 4.3, mapy 2.
Obszerna
rozprawa Włodzimierza H o ł u b o w i c z a wydana w Pracach
jest w istocie swej dziełem etnograficznym,
które złożyły
się wyniki badań terenowych i poszukiwania autora z lat 1937-1939, a dalej
materiał pochodzący bądź z informacyj bądź 'też oparty na danych urzędów
gminnych i izb rzemieślniczych.
Ogółem badania objęły 149 miejscowości
z obszaru litewskiego, polskiego i białoruskiego, tj. obszar zamknięty w granicach średniej Dźwiny, górnej Prypeci, średniego Bugu, górnej Narwi,
a więc całe górne i średnie dorzecze Niemna. Autor podaje na stronie 24 i 25
wykaz przebadanych wsi w dwu tabelach z których wynika, iż w Hl miejscowościach zebrał materiał osobiście, w 23 pośrednio, razem więc 39 miejscowości, natomiast w szczegółowym zestawieniu str. 15-30 podaje 149 wsi.
Skutkiem tego zaciera się zagadnienie pochodzenia materiału i trudno się
zorientować, gdzie autor gromadził materiał
bezpośrednio, a gdzie tylko
pośrednio, zwłaszcza że podając charakterystyki
ośrodków garncarskich
niekiedy podaje informacje o swoim pobycie. w innych wypadkach pomija
t~ sprawę.
Historycznych
na
Całość dzieła składa się zasadniczo z 5 obszernych rozdziałów, których
przedmiotem jest obróbka surowca (U); podstawki, koła i inne narzędzia
(III); technika garncarska (IV); typy naczyń (V) oraz obróbka naczyń (VI).
00 tych rozdziałów dodany jest wstęp w którym omawia autor głównie teren badań i ośrodki garncarskie, oraz zakończenie (VII) zawierające uwagi
na temat folkloru i terminologii związanej z garncarstwem,
a także stanowiska społecznego garncarza i techniki sprzedaży; całość zamykają uwagi
ogólne (VIII). Każda z tych części jest właściwie studium porównawczym
Qlllawianych zagadnień, nawiązujących
do materiału archeologicznego bądź
teź do ceramiki społeczeństw pierwotnych. Wprawdzie rysujące się w umiejętnie dobranym materiale analogie, dalekie w czasie i przestrzeni od faktów badanych przez autora, urzekają ostrożnością oceny zjawisk, nie mniej
należałoby je traktować ostrożniej, tak jak wszelką komparatystykę
o charakterze formalnym.
Przechodząc do uwag nad wartością dzieła nie sposób pominąć faktu, iż
zaobserwowany
i opracowany przez autora materiał etnograficzny
stanowi
najwyższe oSią,gnięcie w [Jolskiej literaturze
etnograficznej
na temat garncurstwa. Szereg opisów i spostrzeżeń, jak uwagi wiążące jakość gliny z techniką budowania naczynia, uwagi' dotyczące żaren płaskich służących do rozcierania domieszki, oraz ich znaczenia przy sporządzaniu pieczywa obrzędowego; uwagi o roli kobiet w garncarstwie,
analiza podstawek i kół, techniki formowania naczyń, uwagi na temat związku techniki z kształtem naczyń należy uznać za wzorowe. Szczegółowe obsarwacje pozwoliły autorowi dostrzec wie:e istotnych momentów posiadających
duże znaczenie dla
systematyki form i technik; za przykład posłużyć może wyraziste określenie
techniki ślizgowo-taśmowej.
Bezpośrednie badania autora pozwoliły mu również w wielu wypadkach poczynić kontrolę i ,podać krytycznej analizie i ocenie dotychczasowe materiały i opisy. Oczywiście nie brak tu szeregu drobnych
niedomówień czy przeoczeń, zwłaszcza jeśli chodzi o takie drobiazgowe, lecz
ważne zagadnienie., jak sposób zachowania się garncarza w procesie wytwarzania, choćby np. jak siada garncarz przy kole czy okrakiem, czy z boku.
wiele mogłyby wyjaśnić rysunki, które nie są najlepszą częścią pracy. Dość
słabo wyszedł rozdział V,I, daleko tu do precyzji poprzednich rozdziałów,
opisy wypalania. hartowania, odymania nie są tak dokładne jak w innych
rozdziałach.
Byłoby również bardziej celowe, gdyby autor materiał słownikowy, zawarty w vn roz. (Varia), podał w układzie alfabetycznym
na końcu pracy.
a nie jako wyjaśnienia do poszczególnych rozdziałów - są to jednak drobne
usterki w porównaniu z wartością całego dzieła, które w bibliotece etnografa, a zwłaszcza pracującego nad zagadnieniami z zakresu kultury materialnej jest nieodzowne.
Józef Gajek
1071
1070
KSAWERY PIWOCKI:
O historycznej
genezie
polskiej
s z t u k i l li d o we j. Studia z historii sztuki polskiej pod redakcją K. Piwockiego, Tom 1. Wrocław 1953. str. VII .+ 45 .i- 80 ilustracji.
Praca K. P i wo c k i e g o ukaz ala się w pierwszym kwartale 1953 roku.
Stcmowi ona w ramach badań nad marksistowską
syntezą dziejów sztuki
polskiej pierwszy tom nowej 'serii wydawniczej
pod nazwą:Studia
i monografie
do dziejów Sztuki Polskiej, wychodzącej z ramienia Państwowego
Instytutu Sztuki.
Problem poruszony przez K. Piwockiego jest szczególnie ważny w chwili
obecnej, kiedy toczą się dyskusje mające na celu zarówno teoretyczne jak
i historyczne ujęcie zagadnienia
narodowej formy w dawnej jak i dzisiejszej sztuce polskiej oraz związane z tym zagadnienie
stosunku
twórczej
inwencji artystów do dziedzictwa i aktualnych
nurtów samorodnej
twórczości ludu wiejskiego,
jak to podkreślił w swym słowie wstępnym
do
powyższej książki dyrektor Państwowego
Instytutu
Sztuki, Juliusz S tarzyńskL
.
Praca K. Piwockiego obejmuje 8 rozdziałów. W pierwszym z nich postawił autor zagadnienie i określił cel i zakres pracy, rozdziały 2-7 stanowią rozwinięcie problematyki
w oparciu o licznie zebrany materiał z dziedziny plastyki, ostatni zawiera wnio-ski końcowe autora.
Za podstawę do swoich założeń teoretycznych
przyjmu.ie K. Piwocki
sformułowanie Lenina dotyczące dwu antagonistycznych
nurtów w kulturze
soołeczeństwa
klasowego, stanowiących
dialektyczną
jedność kultury nan~rodowej,
oraz Stalinowską
definicję
narodu.
Do zdefiniowania
zaś
sztuki ludowej posługuje się tezą uczonych radzieckich N i e d o s z i w i n a
i F i o d o r o w - D a w y d o w a, według których
"ludową jest ta sztuka,
która wyraża przodujące
dążenia ludu...
jego uczucia i myśli i to bez
względu na to czy jest to sztuka "uczona" czy "samorodna". Ludowość bowiem przestaje
oznaczać jedynie twórczość artystów
chłopskich, a staje
się synonimem
każdej postępowej,
"ludowej" w swej. najgłębsze~
treś?i
działalności artystycznej".
Tak pojęta sztuka ludowa Jest ,- zdamem Plwockie"o - ściśle związana ze sztuką zawodową. Fakt ten, sądzi on, pozwala;;a
"wydobycie brakujących
ogniw w rozwoju samorodnej twórczości
naszego ludu w przeszłości".
W pracy swej więc, opierając się na powyższej definicji: stawia sO?ie
Piwocki za cel: a) wydobycie w naszej sztuce ubiegłych wiekow elementow
szczególnie związanych
z życiem najszerszych
mas ludowych a występujących '\" bezimiennej twórczości prowincjonalnej,
b) wykazanie, że w "pe-.
ryfery}nej działalności mistrzów [cechowych" tkwi źródło nieuczone,i sztukl
ludowej wieku XIX i XX.
Tak postawioną tezę rozwija autor w swej pracy przy pomocy metody
historyczno-opisowej,
z zastosowaniem periodyzacji dziejów sztuki polskiej.
ustalonej na konferencii
historyków
sztuki w łJagowie w r. 19:)0. a oP~blikowanej w ..Materiałach
do studiów i dyskusji ... " w roku 1951 (nr ;».
ZE'brany :Jrzez nutora materiał
fakt·Jgraf:czny
obejmujący
budownictwo.
malarstw~ i rzeźbę stanowi egzemplifikację
mającą służyć do uzasadnienia
post.ulowanych przez niego tez. RJzważan:a jego dotyczą w~'łącznie plastyki.
Analizę sztuki polskiej w 'jej. historycznym
rozwoju przeprowadza
Piwocki w powiązaniu z procesami przemian społeczno-gospodarczych
i politycznych jakie dokonały się w poszczególnych epokach, od protofeudalnej
począwszy.
Sztuka okresu p r o t o f e u d a l n e g o, jako sztuka nierozwarstwionego
i nieukształtowanego
·jeszcze w naród społeczeństwa,
uprawicma jest przez
"szerokie masy ludu", jest ,.ludową" - stwierdza Piwocki. Świadczą o tym
garncarstwo
ówczesne, tkactwo, budownictwo,
ciesielstwo oraz nieco póżniej kaflarst'\vo, w których autor widzi pewne, bliżej przez niego niesprecyzowane
elementy
rodzime, ja.k, ,.charakterystyczne
dla puszczaóskiej
Polski budownictwo
drzewne i pewne procedery garncarskie",
decydujące
o rozwoju niektórych gałęzi naszej sztuki. W swoim całokształcie jednak ma
sztuka okresu pro to feudalnego "zasięg o wiele szerszy niż póżniejsze terytorium narodowe" i jest - zdaniem autora - "w pewnym sensie kosmopolityczna",
co nie pozwala mu obszerniej omówić tych "reliktów sztuki
n.ieskrystalizowanego
jeszcze w naród społeczeństwa i włączyć je do naszej
sztuki narodowej,
która przed wiekiem XVI na terenie naszym nie występuje." (str. 5-£),
Powyższe stanowisko autora, zmierzające do pominięcia sztuki ludowej
okresu protofeudalnego
jako "w pewnym sensie kosmopolitycznej"
i nie
mieszczącej się w sztywnych ramach zakreślonych
przez niego dla sztuki
n a l' o d o w e j, jest sprawą podstawową,
która zaważyła na pracy Piwockiego, a do której omówienia powrócimy jeszcze nieco dalej.
.
Charakteryzując
następne dwa etapy dziejów plastyki przypada')ące na
okres wczesnego feudaHzmu i monarchii
stanowej,
podkreśla
autor, że
f e u d a l i z m jest w istocie swej antynarodowy,
gdyż w chwili pełnego
rozkwitu "pielęgnuje
patriotyzmy
lokalne i autonomizm
prowincjo.nalny"
Sztuka zaś tego okresu jest niemal wyłącznie religijna i kosmopolityczna,
zunifikowana
szerzoną przez kościół ideą ponadnarodowościowej
jedności
chrześcijańskiej.
Dwa ważne momenty składają się, zdaniem autora, na rozwój sztuki "rodzimej"
tego okresu, mianowicie:
....
1) reforma
franciszkańska,
dzięki której w Polsce sztuka rellg1Jna zostaje dostosowana
do potrzeb
szerokich
mas ludowych.
(Wprowadzom~
bowiem wówczas do ikonografii
elementy
"bardziej
ludzkie" przetrwają
jako stały motyw VI późniejszej sztuce ludowej);
2) rozwój cechów dokonywujący
się w większych ośrodkach miejskich
na tle emancypacji miast i powstające w związku z tym u schyłku XV wieku
warsztaty
rzeźbiarskie
i malarskie.
Wymienione
momenty
stwarzają
,,p o c z ą t k i n a I' o d o w e j t r a d y c j i n a s z e j s z t u k i, w c h o d z ą c g ł ę b o k o w l u d o w y n u I' t
d a l s z e g o l' o Z woj u n a s z e j p l a s t y k i", pisze autor (str. 8).
Jak widać z powyższej cytaty, koncentruje
Piwocki swe rozważania
głównie na zagadnieniu sztuki narodowej, wiążąc ją wtórnie z "nurtem ludowym". Do sprawy tej wypadnie ·nam również powrócić.
Pierwsze trzy ćwierci w i e k u XVI to okres, który Piwocki nazywa
okresem przejściowym. Odbiega przy tym podziale nieco od przyjętej periodyzacji, nie uzasadniając
bliżej dokonanej zmiany. Wymieniony okres char'lkteryzu.ią z .jednej strony: wzrost dobrobytu gospodarczego. a pod wzglę68
.:'f;a
1072
dem politycznym gwałtowne starcia i walki klasowe między dworem, kościołem, magnaterią,
szlachtą
i mieszczaństwem,
zakończone
klęską
miast
wypartych ze sejmu - z drugiej strony: wzrost fali reformacji religijnej.
W 'starciach tych, podkreśla autor, zaczyna krystalizować
się poczucie jedności n a l' o d o w e j ówczesnego społeczeństwa
polskiego, co z kolei ma
wielki wpływ na sztukę tego okresu. Drugim ważnym wydarzeniem,
które
pod względem
ideologicznym
jak i warsztatowym
zrewolucjonizował.)
rodzimy nurt" ówczesnej sztuki, to wtargnięcie do naszego kraju renesan~owej sztuki dworskiej
wraz z naplywem
artystów
obcych, u których
terminują
i z którymi walczą starzy nasi mistrze cechowi. Zostają oni
jednak przez przybyszów odsunięci od zamożnych mecenasów i, przenosząc
się na prowincję, tworzą tam dzieła które odczuwamy "jako szczególnie rodzime", a które łączą "modne nowinki formalne i zdobycze metody realistycznej renesansu z tradycjami odziedziczonymi po dawnych średniowiecznych warsztatach
cechowych",
pisze Piwocki, podkreślając
następnie,
że
"proces ten ma niezmierne znaczenie dla dalszego kształtowania
się n u l' t u
l u d o we g o i n a l' o d o w e g o naszej sztuki". (str. 10, podkreślenie
moje
- H. P.). Na uzasadnienie
swych twierdzeń przytacza
autor liczne przykłady cech rodzimych występujących:
w architekturze
sakralnej tego okresu,
w dominującym budownictwie drewnianym i we wzorującym się na nim
budownictwie
murowanym,
w tradycyjnych
cechach ciesiółki i rodzimego
snycerstwa, w rzeźbie oraz w malarstwie (szczególnie w polichromii o spolszczonej tematyce ewangelicznej). Ponadto pojawia się w omawianym okresie
drukowana
książka jako narzędzie propagandy
religijnej
oraz drzeworyt,
z którego później rozwinie się drzeworyt ludowy.
Zagadnienie
"rodzimości"
sztuki tego okresu wiąże autor zatem wyraźnie z faktem emigracji mistrzów cechowych na prowincję. W związku
z tym powstaje pytanie, czy fakt ten jest jedyr.ym i wystarczającym
Warunkiem rozwoju cech rodzimych ówczesnej sztuki. Zagadnienie
to wymagać
będzie oddzielnej analizy -.
Okres od końca XVI d o p o ł o w y XVII wieku cechuje na początku,
jak już wspomniano, faza wielkiej koniunktury
gospodarczej, dzięki której
wzbogacają się szlachta i miasta, a następnie:
zapowiadający
się zwolna
upadek miast oraz całkowite zwycięstwo demokracji
szlacheckiej. Rokosze
drobnej szlachy i rewo:ucyjne
ruchy mieszczaństwa
i chłopów dopełniają
całości obrazu tego okresu. - W dziedzinie sztuki występuje
wzmożony
n.ch budowlany kościelny i świecki, spowodowany
zwycięstwem
koptrrefcrmacji oraz powstaniem
na kresach Rzeczpospolitej
magnackich centrów
,kulturalnych
i artystycznych
jak Nieśwież, Zamość, Zółkiew, przyciągających zarówno obcych jak i miejscowych artystów i rzemieślników.
Ten odrębny od warunków
na zachodzie Europy układ sił społecznych wpłynął
na rozwój pierwiastków
"rodzimych" przede wszystkim w naszej architekturze tego okresu, podkreśla autor, wykazując je na bardzo licznych przykładach, występujących
w detalu architektonicznym
(jak: szczyty fasad, absydy i sklepienia kościołów, pilastry i głowice kolumn, attyki i portale domów mieszczańskich)
w ornamentyce
roślinnej, której motywy powtarzać
się będą w późniejszej sztuce ludowej, a które, jako "swojskie przekształcenia ornamentyki
renesansowe,; obok reminiscencji
motywów gotyckich ...
1073
świadczą o poczuciu rodzimej formy rzemieślnika
i artysty
polskiego."
Pierwsza połowa XVII wieku ma więc, zdaniem autora, decydujące znaczenie dla ludowej tradycji naszej sztuki i to nie tylko w dziedzinie architektury, ale również w rzeźbie, płaskorzeźbie, snycerstwie i malarstwie.
Między
in. omawia autor obszerniej rodzimy rozwój polskiej rzeźby nagrobkowej
tego okresu, dostosowanej
do prymitywnych
wymagań i gustów szlachty
prowincjonalnej,
wskazuje na swoiste cechy rzeźbionych kap:iczek drewnianych i słupów przydrożnych,
tak charakterystycznych
dla naszego krajobrazu, w dziedzinie malarstwa
zwraca szczególną uwagę na zapoczątkowany przez naszych malarzy cechowych typ tzw. portretu sarmackiego, na
obrazy wotywne oraz malowidła ścienne i na szkle, odzwierciedlające
"rodzimą" atmosferę ówczesnego społeczeństwa.
"Ten rodzaj sztuki cechowej,
konkluduje autor, przekaże późniejszym ludowym świątkarzom
pewne ikonograficzne formy oraz motywy ornamentacyjne."
Wreszcie, nader ważne
stwierdzenie
autora, że odbiorcami dzieł prowincjonalnej
sztuki cechowej
są przedstawiciele
szlachty, drobnego mieszczaństwa oraz miejscowego kleru,
posłuży nam jeszcze do dalszych rozważań.
W i e k XVII, czyli okres tzw. sarmatyzmu, sięga od połowy XVII wieku
do czasów Stanisława Augusta. Dokonuje się w tym okresie zróżnicowanie
szlachty i całkowity podział klasowy społeczeństwa. Ustrój Rzplitej staje się
wówczas na skutek nierządu magnatów ustrojem wstecznym, a kraj stopniowo uboźeje. Po ostatecznym
upadku miast obejmuje szlachta monopol
nad obrotem towarowym i manufakturami,
zwłaszcza zaś nad przemysłem
artystycznym.
- W zakresie sztuki mamy w tym okresie ciekawe próby
z\viązania architektury
murowanej
z drewnianą.
Po zniszczeniach
jakie
w kraju dokonały wojny szwedzkie, rośnie ruch fundacji kościołów i klasztorów, a masowym zjawiskiem stają się pielgrzymki do różnych miejsc cudownych i odpustowych, dookoła których grupuje się wielu artystów cechowych, szukających u pielgrzymów zbytu na swe wytwory. Charakterystycznym także zjawiskiem tego okresu jest liczbowy wzrost cechów prowincjonalnych oraz silne zróżnicowanie artystów cechowych, z których część przyjmuje nowe wzory, większość natomiast kontynuuje
dawne tradycje, szczególnie w dziedzinie budownictwa
sakralnego.
Wśród nich celują cieśle
w mistrzowstwie
przenoszenia
barokowych
form świątyń murowanych
do
budownictwa drewnianego. Kościelna barokowa sztuka cechowa tego okresu
dostarczyła więc, zdaniem Piwockiego, sztuce ludowej pewnych schematów,
które przetrwały w niej do ostatnich czasów. Szeroko omówione przykłady
c'?ch "rodzimych"
sztuki siedemnastowiecznej,
do których autor zalicza:
w budownictwie
- łamany dach polski i "znane od prawieków"
podcienie
występujące
powszechnie
u lamusów,
śpichlerzy
oraz domów miejskich
i wiejskich, - dalej, prymitywną
figuralną rzeźbę kościelną, drzeworyt ludowy rozwijający się na tle ruchu odpustowego czy wreszcie wciskającą się
do ~antlfaktury
rodzimą transpozycję
motywów rokokowych,
- dowodzą
zdanIem jego, że przejścia od sztuki oficjalnej do warsztatów
cechowych,
a od nich do dzieł wyraźnie ludowych są u nas nieznaczne.
Jak widzimy, rozwinął autor w rozdziałach
IV-VI
swojej rozprawy
Szczegółowo zagadnienie rozwoju sztuki cechowej i zawartych w niej ele68"
1074
1075
mentów
rodzimych"
iako zagadnienie kluczowe. Przy czym należ~" zwrócić
uwagę,
analizę s;t~ki cechowej. przeprowadził
na po~staw~e zebranego
materiału faktograficznego
wyłączme od strony formalneJ, a me od strony
treści co wskazywałoby
nato, że w badaniach nad sztuką nie została jeszcze ~rzezwyCiężona dotychczasowa
tradycyjna
metoda badań. Pewne zastrzeżenia budzić może również brak zróżnicowania
przestrzennego
tego
materiału, a w konsekwencji
tak przedstawiona
sztuka cechowa nie daje
nam integralnego
obrazu jej przemian rozwojowych
w ramach czasowoprzestrzennych. Ponadto - mylne wydaje się stanowisko autora, k!óry zdaje
się widzieć "nieznaczne przejścia od sztuki oficjalnej do warsztatow cechowych, a od nich do dzieł wyraźnie ludowych" w ten tylko jednokierunkowy
sposób. Zjawisko to wszakże w dialektycznym procesie rozwoju nie przebiegało jednokierunkowo
i nie może być ujmowane w taki schemat.
Piwocki kończy swą pracę na po ł o w ie XIX wieku czyli na okresie.
w którym ustrój kapitalistyczny narasta w Polsce, a który na terenie rodzimej twórczości artystycznej
cechuje ogromny rozkwit sztuki ludowej. Rozkwit ten warunkują,
zdaniem autora, cztery przyczyny:
1) postępujące
rozwarstwienie
wsi z chwilą oczynszowania
włościan,
2) wzrost jej zamożności, a co za tym idzie wzrost stopy życiowej i po~
trzeb estetycznych warstwy chłopskiej,
3) budzenie się wśród chłopów poczucia odrębności i świadomości klasowej, co znalazło wyraz w sztuce ludowej tego okresu,
4) upadek cechów spowodowany rozwojem manufaktur,
przemysłu artystycznego i artystycznych
szkół zawodowych.
Odrębność "ludowego nurtu" tej sztuki i jej odskok od sztuki oficjalnej
wyraża się, zdaniem Piwockiego, w rodzimym charakterze
ornamentyki.
występującej
zarówno w ceramice, w meblarstwie,
(np. kolbuszowskim),
w snycerstwie itp. Ostatni ten rozdział, podobnie jak dwa pierwsze, ujęty
jest sumarycznie;
brak w nim przykładów
tak licznie przytoczonych
dla
trzech poprzednich
okresów, stąd zaciera się wyrazistość
naszkicowanych
przez autora momentów przejścia od sztuki cechowej do sztuki ludowej, nie
wiemy bowiem w jaki sposób przekształca się produkcja cechowa w czysto
ludową, co w niej zachowało się z tradycyjnych
treści. a w czym wyrażają
się treści nowe.
Przechodząc w rozdziale VIII do podsumowania
rezultatów
swej rozprawy stwierdza autor, że artyści cechowi byli bezpośrednimi poprzednikami
ludowych twórców, którzy przejęli od dawnych warsztatów
cechowych
sporo gałęzi produkcji artystycznej
oraz, że ta ich produkcja służyła wyłącznym potrzebom warstwy chłopskiej w XIX i XX wieku. Prowincjonalna
sztuka cechowa, stwierdza autor dalej, zawiera cechy, które "uderzają nas
swą ludowością i które szczególnie żywo odczuwamy jako narodowe". Trzeci
wniosek wreszcie, że współczesna "nieuczona" sztuka ludowa wykazuje nieprzerwany
rozwój historyczny
"od najdawnieiszych
czasów", natomiast
"nurt sztuki chłopskiej" był zbyt. nikły by st.worzyć "pełnię tradycji artystycznych naszego ludu".
Pozostawiając
historykom sztuki ocenę zanalizowanego
materiału faktograficznego - z którego ..nieco chaotyczny wybór zabytków ... jako w dużej mierze przypadkowy" . : " Ciak przyznaje autor s. 4). istotnie budzić może
l~
pewne wątpliwości - zajmiemy się wyłącznie analizą pracy Piwockiego od
strony jej podstaw teoretycznych.
Omawiana rozprawa jest próbą zakrojonej na szeroką skalę syntezy historycznej obejmującej
rozwój naszej sztuki w historycznym przekroju na
przestrzeni kilku wieków.
W związku z tym powstaje pytanie: czy autor konsekwentnie
przeprowadził cel swojej pracy i czy wnioski jego końcowe zgodne są z tokiem rozważań i z tematyką zapowiedzi·aną w tytule pracy? Inaczej mówiąc, czy
praca Piwockiego daje nam integralny
obraz genezy i rozwoju polskiej
sztuki ludowej w jej nieprzerwanej
ciągłości przemian dziejowych, od najdawniejszych czasów począwszy.
W trakcie naszej analizy zwróciliśmy kilkakrotnie
uwagę na fakt, że
mimo zapowiedzianej w tytule historycznej genezy sztuki ludowej interesuje
się autor głównie sztuką narodową i cechową, wiążąc obie z tzw. nurtem
ludowym. Należałoby więc prześledzić na zasadzie jakich przesłanek logicznych przeprowadza
Piwocki tę podstawową zmianę. By odpowiedzieć na to
pytalnie, trzeba 'przyjrzeć się kilku terminom występującym w !pracy. Mianowicie terminom:
"rodzimy", ,,,nurt ludowy", "nurt narodowy".
Wszystkie
trzy jako terminy bliżej niesprecyzowane
wprowadzają
do pracy pewien
chaos. Oto jak rozumie autor pojęcie "rodzimy": "w każdorazowym
przekroju historycznym, pisze on, (s. l) istnieją zespoły form, odczuwane jako
szczególnie rodzime, w dużej mierze przez nawiązanie do starszych, zadomowionych już w kulturze danego narodu tradycji". Innymi słowy - za "rodzime" uważa autor jakieś bliżej nie sprecyzowane
a oparte o tradycję
zespoły form kulturowych. W oparciu o tradycję występuje również i "nurt
lt]dowy" w sztuce polskiej, podkreśla dalej Piwocki. I, nie precyzując bliżej
terminu "nurt", konkluduje: "nurt ludowy w sztuce polskiej ... jest równocześnie nurtem
narodowym"
(s. 2). Z przytoczonej cytaty W)"nika, że Piwocki stawia znak równania między terminami: rodzimy - ludowy - narodowy. Takie stanowisko budzić musi poważne zastrzeżenia. Powyższe bowiem terminy nie są synonimami. Istnieje między nimi różnica znaczeń,
która wymaga dokładnego i jasnego sprecyzowania oraz rozgraniczenia tych
pojęć celem uniknięcia logicznych pogmatwań. Słusznie zwrócił ·już na to
uwagę R. R e i n f u s s w artykule Z zagadnień sztuki ludowej I. Artykuł
ten zawiera wiGle cennych wytycznych mogących służyć do uporządkowania
pojęć i definicji przy tego rodzaju syntetycznej pracy jakiej podjął się nasz
autor, zamierzając przedstawić historyczną genezę sztuki ludowej.
Nie może więc być znaku równania między terminami "sztuka ludowa"
i "sztuka narodowa". Sztuka narodowa jest bowiem bardziej złożoną i historycznie pó~niejszą fo'rmą twórczości artystycznej od sztuki ludowej " pojętej
szerzej, tj. jako sztuki ,.ludu", która w okresie protofeudalnym
jest sztuką
owej masy etnicznej, o której autor· mówi, że zasięg jej obejmuje całą Sło: Polska
Sztuka
Ludowa,
R. VI, 1952, nr 2.
• Zagadnienie
ta poruszyliśmy
obszerniej
w pracy p. t. "Zagadnienie
nurtu
ludowego i narodowego
w sztuce polskiej.
Kilka uwag na mal'ginesie
dyskusji".
(Maszyno_
pis dostarczono
redakcji
Polskiej
Sztuki
Ludowej
\\' lipcu 1953 r. Dotvchczas
prac~'
tej nie wydrukowano
an! też nie zwrócono).
1077
1076
wJanszczyznę, a którą E. F r a n k o w s k i słusznie nazywa "praźródłem kultury ar:ystycznej" 2,
'
Takiej ""łaśnie sztuki ludowej autor nam w pracy swej nie pokazał.
Definicja natomiast przejęta przez niego od radzieckich uczonych odnosi się
raczej do sztuki społeczeństwa socjalistycznego 3, w którym pojęcie "ludu"
pokrywa się z pojęciem "narodu", a pojęcie sztuki ludowej ze sztuką narodową. Dlatego to, nie rozgraniczając
tych pojęć i usiłując stosować terminologię współczesną do zjawisk sztuki wczesnodziejowej,
wikła się Piwocld
w sprzecznościach przy ustalaniu genezy sztuki ludowej.
Początek rozwoju sztuki ludowej ustala autor, jak wiemy, na koniec
wieku XVI i widzi jej źródło w prowincjonalnej
sztuce cechowej. Powstaje
w związku z tym pytanie czy słusznie uwaźa on sztukę cechową za najbardziej rodzimą i tak charakterystyczną
by ją uznać za wyłączne źródło sztuki
ludowej XIX i XX wieku? I to wbrew stwierdzeniu, że sztuka okresu protofeudalnego i feudalnego jest sztuką ludową, "uprawianą przez szerokie masy
ludu, zawierającą elementy rodzime decydujące o rozwoju przyszłej sztuki".
Jeśli tak jest, a co do tego nie może chyba być wątpliwości, to nieuwzględnienie przez autora sztuki tych okresów oraz przesunięcie początków sztuki
ludowej na koniec XVI wieku jest uproszczeniem
niezgodnym z prawdą
historyczną. Ta niekonsekwencja
metodologiczna, - wynikająca, jak wykazaliśmy, z braku sprecyzowania
i rozgraniczenia
pojęć, - występuje najjaskrawiej w chwili kiedy autor, przyznając, że sztuka okresu protofeudalnego jest sztuką mas ludowych, odrzuca ją z kolei jako "w pewnym sensie
kosmopolityczną"
dlatego, że ma zbyt szeroki zasięg terytorialny,
bo szerszy od późniejszego terytorium
narodowego.
Na określenie sztuki ówczesnej jako "kosmopolitycznej"
żaden historyk
kultury materialnej zgodzić się nie może. Szeroki bowiem zasięg terytorialny
jakiegoś zjawiska kulturowego
dowodzi jego pierwotności i nie może być
identyfikowany
z ko~mopolityzmem
czyli ze zjawiskiem z okresu imperializmu.
Łączenie zaś genezy sztuki ludowej z późniejszą od niej sztuką cechową
1 z okresem tworzenia się w XVI wieku sztuki narodowej, c;:zyli procesem,
który narastał wiekami przez ścieranie się kultur, - jest podstawowym
błędem metodologicznym, który zaważył na całej pracy Piwockiego.
Ponadto, definicja sztuki ludowej Niedosziwina, - mająca szerszy zakres oj tej. k!óra ujmowała ją dotychczas jako sztukę .,chlopską", - stosowana przez Piwockiego, stawia go niejednokrotnie
przed trudnością, gdy
chodzi o przykładowe
zastosowanie
zebranych
materiałów.
Przechodząc
bowiem od teorii do praktyki czyli do uzasadnienia
swoich tez, wraca Pi'wocki często do tradycyjnego podziału sztuki na sztukę ludową czyli ,.chłopską" i sztukę nieludową czyli "elitarną". Podział ten jest w stosunku do
bIAdanej przez niego sztuki społeczeństwa
klasowego podziałem
jedynie
słusznym.
, E. F r a n k o w s k i -
Z metodologii badań nad sztuką ludową. Materiały do
studiów I dyskusji ... , t. V, 1951, s. 372.
, Zob. G. N i e d o s z i w i n - O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej.
Przekład z ros. Polska Sztuka Ludowa, R. V, 1951, nr 3.
Poza tym, w związku z przyjętą definicją sztuki ludowej jako "sztuki,
która wyraża przodujące dążenia ludu ... która daje korzyści ludowi i służy
jego potrzebom ... " wyłania się jeszcze jedna trudność. Przy konsekwentnym
bowiem skonfrontowaniu
tej definicji z wybranymi przez autora przykładami niektórych zabytków, powstać musi wątpliwość czy tego rodzaju dzieła
prowincjona:nej
sztuki cechowej jak nagrobki i portrety szlacheckie, port<'le i wnętrza domów mieszczańskich z XVI, XVII czy XVIII wieku istotnie
.,służyły potrzebom ludu i odbijały historię życia" tej upośledzonej wówczas
klasy społecznej? Wiemy natomiast, że jak niegdyś w podgrodziach wczesnofeudalnych rzemieślnicy pracowali na potrzeby panów grodów i ich drużyn.
tak i praca mistrzów cechowych XVI-XVIII
wieku była przede wszystkim
na usługach szlachty, magnatów, mieszczan i kleru, o czym autor zresztą
wspomina (s. 23) - a następnie dopiero zaspakajała potrzeby ludu, a więc
tylko ubocznie "służyła" ludowi. Inna rzecz, że twórczość ta, z uwagi na
jej wątki tematyczne jak i formalne, słusznie zaliczona być może do "nurtu
ludowego" naszej sztuki narodowej.
Definicja więc Niedosziwina, odnosząca się do sztuki realizmu socja~i~
stycznego, nie jest adekwatnym
narzędziem dla ustalenia
genez! .P?lskleJ
sztuki ludowej i nie może być stosowana do sztuki Dormacji wczesmeJszych.
Tak samo i sztuka ,cechowa jako zjawisko o wiele późniejsze nie reprezentuje
sztuki ludowej całkowicie. Skoro bowiem 'pewne zawarte w niej elementy rodzime (jak p()dcienie, które m. in. autor wymienia) znane są "od prawiekó~',
to n.ie stanowią one wyłącznego kryterium
"rodzimości" czy "ludowoŚCI",
nie są najhardziej charakterystyczne
wyłącznie dla sztuki cechowej. Dlatego
też twórczość mi'strzów cechowych nie może być uważana za źródło sztuki
ludowej XIX i XX wieku, nawet z racji ich wyemigrowania
na prowincję·
Twórczość ich jest raczej pośrednim ogniwem t kontynuacją
sztuki ludowej
wieków poprzednich, mającej "swą historię i swój nieprzerwany
rozwój od
naj dawniejszych czasów", co autor słusznie w zakończeniu swej pracy podkreślił, a czego niestety w niej nie wykazał.
Na sprawę właściwego podejścia do zagadnienia sztuki ludowej zwracali
swego czasu już niejednokrotnie
uwagę etnografowie (Dynowski, Frankowski, Reinfuss, Stelmachowska) 4 podkreślając,
że początków sztuki ludowej
nie można ustalić z pominięciem ważnego dla dziejów sztuki polskiej okresu
wspólnoty pierwotnej i jej kultury materialnej,
w której całokształt twórczości artystycznej,
jest "sztuką ludu" ściśle związaną z pracą, z procesem
produkcji i z potrzebami polskiej masy etnicznej. Dynowski ponadto w swej
polemice przeprowadzonej
właśnie z Piwockim 5 wskazał na metodę, która
pozwoli wykryć kierunkowość
działania "nurtu ludowego" przewijającego
się w sztuce polskiej na przestrzeni wieków, od czasów zamierzchłych
począwszy. Odkrycia bowiem archeologiczne
zabytków wykopaliskowych
są
• W. D y n o w s k l R.
n, nr 9-12,
1948, R. III,
Historycyzm
w sztuce
1949, nr 1-5
i 7-8,
E. F I' a n k o w s k i op. cit.
R. R e i n f u s s - op. cit.
" W. D y n o W s k I. op. cit.
ludowej.
Polska
Sztuka
Ludowa,
1078
dowodem, że już w neolicie mielismy na ziemiach naszych sztukę ludowa
dojrzałą stojącą na pewnym poziomie artystycznym. Piwocki uznaje wprawdzie znaczenie tego materiału zabytkowego, nie wyprowadza
jednak z tego
słusznego stwierdzenia
konsekwentnych
wniosków.
Reasumując należy podkreślić, że autor nie uwzględnił w swej pracy
"nieprzerwanego
rozwoju od najdawniejszych
czasów" sztuki ludowej, a co
za tym idzie, nie dał integralnego obrazu genezy i rozwoju tej sztuki w ciągłości jej przemian dziejowych. W konsekwencji i końcowe wnioski jego nie
pokrywają
się z powyższą problematyką.
Praca bowiem Piwockiego ma
zakres węższy od zapowiedzianej
w tytule tematyki, sProwadza się li tylko
do zagadnienia sztuki cechowej i zawartych w niej elementów rodzimych
i narodowych, winna zatem mieć odpowiedni do tego tytuł.
Nawiasowo nasuwa się jeszcze jedna uwaga: skoro badania nad sztuką
ubiegłych wieków nie są nawet jeszcze rozpoczęte, jak zaznacza na samym
początku swej pracy autor, (który był zmuszony na bardzo tylko nielicznych
przekazach drukowanych
oprzeć swą pracę) - to, naszym zdaniem, za wcześnie jest na tego rodzaju syntezę historyczną
zakrojoną na wie:ką skalę,
jaką zamierzał dać autor. Synteza bowiem taka będzie możliwa dopiero
w oparciu o szereg systematycznych
i szczegółowych opracowań monograficznych, uwzględniających
specyfikę sztuki ludowej w obrębie każdej formacji społecznej.
Zasługą Piwockiego jest, że pierwszy postawił zagadnienie genezy sztuki
narodowej i wskazał na przełomowy w dziejach sztuki polskiej moment
kształtowania
się sztuki narodowej z chwilą budzenia się świadomości narodowej w Polsce u schyłku XVI wieku. Jakkolwiek
zbyt sztywną wydaje
się tak wyznaczona sztuce narodowej granica -, zwłaszcza gdy wziąć pod
uwagę, że już w epoce feudalnej mamy zalążki kształtowania
się tej sztuki
na zasadzie współistnienia
i wzajemnej interpenetracji
elementów ludowych
wchodzących w jej skład jako kulturowe dziedzictwo przeszłości oraz elementów nowych wprowadzanych
przez sztukę dworską, szlachecką, mieszczańską czy cechową - to postawione przez autora poraz pierwszy zagadnienie pozwala zorientować się w genezie tego zjawiska i niewątpliwie
stanowić będzie podstawę do dalszych dociekań. Wykazanie bowiem jak współistniały ze sobą w naszej sztuce na przestrzeni dziejów dwa "nurty" ludowy
i narodowy, kiedy i w jaki sposób ścierały się one i krzyżowały zanim nastąpił proces wzajemnego stopienia się ich w nowe zjawisko sztuki ogólnonarodowej w dzisiejszej kulturze socjalistycznej będzie należało do dalszych
zadań w tej dziedzinie badań naukowych. Piwocki zapoczątkowując
te badania ograniczył się jedynie do analizy prowincjonalnej
sztuki cechowej.
a. co za tym idzie, uwzględnił tylko jeden z przejawów nurtu narodowego
: h.:dowego w sztuce społeczeństwa klasowego.
Zagadnienie natomiast genezy sztuki ludowej pozostaje nadal zagadnieniem otwartym, nieopracowanym.
Interesująca
praca Piwockiego toruje niewątpliwie drogę przez tę niezmiernie ciekawą problematykę·
zasługującą
ze wszech miar na obszerniejsze i głębsze potraktowanie.
Helena
P1'2:eslawska
"POLSKA ,SZTUKA LUDOWA", czasopismo, rok I, nr 1~2; rok n,
nr l, 2, 3, 4--5, 6-7-8, 9-10, 11-12; rok III, nr 1-2, 3-4, 5, 6, 7-8, 9-10.
11-12; rok IV, nr 1-6, 7-12; rok V, nr 1-2, 3, 4-5, 6. Warszawa-Kraków
1947-51, wydawnictwo Państwowego Instytutu Badania Sztuki Ludowej Państwowego Instytutu Sztuki.
Wydan'e pięciu roczników "Polskiej
Sztuki
Ludo'we,j"
w 44nr. 'o zawartości 1184 stron druku, iPeriodyku poświęconego wyłącznie sztuce ludowej.
jest faktem niezwykłym, nawet w skali europejs'kiej, walnie przyczyniającym
się do rozwinięcia problematyki
polskiej sztuki ludowej. W czasie od 1947
do 1951roku włącznie na łamach czasopisma wypowiedziało się grono badaczów, teoretyków
i praktyków:
historyków sztuki, etnografów,
artystów
plastyków i jej licznych entuzjastów, z zakresu szeroko pojętej sztuki ludowej i dziedzin
pokrewnych.
ze szczególnym
uwzględnieniem
plastyki
ludowej.
W omawianym pięcioleciu wyodrębniają
się okresy - etapy przeobrażeń czasopisma, związane głównie z jego kierownikami
redakcyjnymi
i wy··
stępującymi warunkami.
Zdolności i możliwości organizacyjne
redaktorów.
zainteresowania,
przygotowanie naukowe i artystyczne, oraz wrażliwość na
przebieg rozwoju poglądów na problematykę
sztuki ludowej itp. wpływały
niewątpliwie
na rozwój "P. Sz. L.". W tym czasie czasopismo przechodziło
trzykrotne zmiany naczelnych redaktorów, którzy reprezentowali
różne stanowiska: od formalnego podejścia do zjawisk prawie wyłącznie zabytkowej
sztuki ludowej, po przez połączenie jej przejawów samoistnych
ze sztuką
ogólną, do najszerszego ujęcia tradycji i nurtu współczesnego w oświetleniu
marksistowskim.
W okresie pierwszym czasopisma, (1947-48), twórcą i redaktorem
naczelnym
był Józef G l' a b o w s k i, organizator
państwowego
Instytutu
Badania
Sztuki Ludowej,
historyk
sztuki,
znany jako twórca
jednej
z pierwszych wystaw retrospektywnych
polskiej sztuki ludowej w IPS-ie.
w 1938 r. Publikowany
materiał w "P. Sz. L." redaktor podzielił na trzy
zasadnicze działy z przeznaczeniem
na: 1) rozprawy teoretyczne, 2) opracowania i materiały 3) informacyjny
z różnorodną treśc:ą. Materiału ilustracyjnego nie traktował
samodzielnie, lecz zawsze wiązał ściśle z tekstem.
Wyodrębnieniem
działu teoretycznego
Grabowski
zaakcentował
zainteresowania teorią sztuki ludowej i organizacją
jej problematyki
formalnej,
drukując w pierwszych numerach zasadnicze rozprawy: Piwockiego, Grabowskiego, Dynowskiego, Krzyżanowskiego
i Chybińskiego. Poza numerami
tematycznie o różnorodnej treści, redaktor opracował dwa numery monograficzne: jeden podwójny (nr 4-5, rok Ill, poświęcony wystawie sztuki
ludowej Mazur i Warmii, zorganizowanej
w Olsztynie w 1948 i jeden potrójny poświęcony Wystawie Sztuki Ludowej w Krakowie.
1081
1080
Grabowski redagował "P. Sz. L." prawie przez dwa lata, tj. włącznie
do lO-go numeru rocznika drugiego. Rezultatem jego pracy było zmontowanie czasopisma i nadanie mu określonego kierunku
w formie, treści
i obliczu zewnętrznym. Zmobilizował właściwych współpracowników
i autorów, pobudził ich zainteresowania,
odnalazł
indywidualną
fizjognomię
"P. Sz. L.", która od razu stanęła dobrze orgnizacyjnie, stając się oficjalnym
organem nowo powstałego Instytutu. Pracę miał niewątpliwie trudną, pionierską, bez żadnych wzorów, opartą na własnym wyczuciu.
Józef Grabowski pod koniec drugiego rocznika ustąpił, a numer 11-12
po:ip:sał Roman R e i n f u s s dotychczasowy kierownik Sekcji Zdobnictwa
Ludowego. W układzie czasopisma zaniechano osobnego działu publikacji
materiałów, który włączono do działu informacyjnego.
Z początkiem trzeciego rocznika występuje nowy redaktor naczelny.
Tadeusz Z y g l e 1', dotychczasowy kierownik Sekcji Tańca Ludowego. Układ
czasopisma pozostał ten sam, lecz linia nieznacznie się zmieniła, gdyż zaczęto publikować artykuły z akcentami ideologicznymi. Za podstawę kierunkową posłużyła wypowiedź wiceministra Sokorskiego, z okazji Festiwalu
Muzyki Ludowej w Warszawie w 1949 r. Na niej oparto kilka prac, m. in.
Wojciechowskiego, Seweryna i Zywirskiej. Po za tym, obok inowacji tematycznych i na okładkach wprowadzono
żywsze akcenty dekoracyjne
motywy ze zdobnictwa ludowego.
W obliczu czasopisma z tego okresu występują nierównomierności,
tak
że np. dział prac poświęconych teorii sztuki ludowej uległ poważnemu
zdeprecjonowaniu.
Jest to wynikiem m. in. wstrząsów, jakim ulega Instytut
P. Sz. L., gdyż ta dotychczas samodzielna jednostka została włączona jako
sekcja do Państwowego
Instytutu
Sztuki.
Przemiany organizacyjne zaważyły na "P. Sz. L." i to uwidoczniło się
w daleko idącym kryzysie
wydawniczym.
Rocznik czwarty czasopisma
zamyka się wydaniem zaledwie dwu numerów (nr 1-6 i nr 7-12, IV),
o 158 stronach, co stanowi tylko 42"/0 druku w stosunku do rocznika z ubiegłego roku. Redakcja ulega dalszym zmianom formalnym. W numerze 1-6
brak nazwiska naczelnego redaktora, figuruje tylko zespół.
Od numeru 7-12 jako redaktor naczelny p::>dpisu;e czaiopismo Roman
R e i on f u s s, dotychczas faktyczny jego kierownik, Od tego czasu nastąpiła
stabilizacja. Reinfuss jest wysLkolonym etnografem. znanym z badań terenowych nad zdobnictwem
ludowym. Nowy redaktor
wprowadził
pewne
zmiany w układzie czasopisma. Zlikwidował dział opracowań i połączył go
z działem teoretycznym. Jego praca redaktorska charakteryzuje
się tendencjami do zobrazowania
stanu polskiej sztuki ludowej w ujęciu topograficznym. Celom tym służą rozprawy: Reinfussa, Krzyżanowskiego,
Sobieskich i innych autorów. Prace te uzyskały podbudowę dokumentacyjną
pod
postacią po raz pierwszy wydanej bibliografii plastyki ludowej.
W sprawozdawczym
artykule "U progu piątego roku", (nr 1-2, V).
redaktor
Reinfuss
scharakteryzował
dotychczasowy
czteroletni
dorobek
"P. Sz. L.", podał osiągnięcia i braki oraz nakreślił plan pracy na najbliższą
przyszłość, zgodnie z postępującymi nowymi potrzebami. Stwierdził konieczność przejścia
na całej linii do powtórnego
ujęcia
metodologicznego
r:agadnień ze stanowiska materializmu historycznego. Redaktor w planach
swoich w czasopiśmie przewidywai: poszerzenie tematyki, w dążeniu do
bardziej
równomiernego
uwzględnienia
ludowego
dorobku
twórczego
z terenu całej Polski, w odniesieniu do przeszłości i do teraźniejszości.
Wysunął potrzebę publikowania
prac syntetycznych
poświęconych
sztuce
ludowej historycznej, jej periodyzacji itp. W sugestiach i wypowiedziach
redaktorskich przewinęła się troska o zmianę charakteru czasopisma w kierunku zaktualizowania
zagadnień sztuki i twórczości ludowej.
W wyniku tych tendencji rocznik piąty wykazuje pewne zmiany. Wydawnictwo przedstawia się nieco obszerniej od poprzedniego, gdyż składa
się z podwójnej ilości zeszytów, przy nieznacznym zwiększeniu ilości wydrukowanych stron. W układzie wprowadzono stały dział tłumaczeń z języków
Obcy~h, a dział informacyjny sprecyzowano do tytułów: recenzje, sprawozdama i drobne wiadomości. W tematyce zagadnień redaktor podał przykłady osiągnięć radzieckich, liczne sprawozdania
z wystaw i konkursów
krajowych,
zjazdów dyskusyjnych
oraz artykuły
z pogranicza
sztuki
l~d~wej.
tym roczniku redaktor postarał się o opublikowanie
drugiej
blbhografn, dotyczącej rzemiosła artystycznego.
•
Redaktorską
pracę
Romana
Reinfussa
charakteryzują
usiłowania
w kierunku
upraktycznienia
i związania
problematyki
sztuki ludowej
i twór~zości. wsi i miasta
ze sztuką ogólną, na bazie marksistowskiej,
w powlązamu z realizmem socjalistycznym. Organizacyjnym
tego wyrazem
było powołanie odpowiedniego
kolegium redakcyjnego,
w którego skład
weszły: Sekcja Teorii i Historii Sztuk Plastycznych oraz Zakład Badania
Plastyki
i Zdobnictwa
Ludowego.
Zapoczątkowano
nowe naświetlenie
pl'?ble~atYki
l.udowej, publikując
przede wszystkim wypowiedzi dyskusYJne l postawlOne tezy z konferencji jadwisińskiej.
Nadto redaktor drukował sporo prac wyszłych z jego warsztatu
badawczego,
z ogromną
przewagą materiałów ze zdobnictwa ludowego.
Ga~unkowo, jaki jest dorobek "P. Sz. L."? Rozpatrzmy jej publikacje
w podZIale wg. grup zagadnień, rozpoczynając od ogólnych i podstawowych.
Na początku pierwszego rocznika minister kultury i sztuki określił cele
i zadania nowoutworzonego
przez Grabowskiego
Państwowego
Instytutu
Badania Sztuki Ludowej oraz roli "P. Sz. L.", jako jego organu. Minister
D.ybowski m .. in. powiedział: "Dorobek sztuki ludowej jest jednak dotąd
?Iedostateczme
zbadany. Poznanie go, zbadanie i ustalenie jego walorów
l własności, a specjalnie tych, które pozwoliły sztuce ludowej być naprawdę
sztuką mas - oto główne zadanie, które postawiłem Państw. Instytutowi
Bada~ia Sztuki Ludowej. Organ Instytutu,
"P. Sz. L." ma być nie tylko
techmcznym narzędziem jego pracy, lecz również łącznikiem między Instyt~tem a społeczeństwem". Uzupełnienia programowe opublikowano Wf drugIm roczniku czasopisma, w artykule pt. ,,0 właściwy stosunek do sztuki
ludowej", (nr 5, II), w którym wiceminister
Sokorski, z okazji Festiwalu
MU~Yki Ludowej, wysunął szereg podstawowych
założeń ideologicznych.
StwIe.rdził: że dojrzał postawiony problem wchłonięcia sztuki ludowej do
sztukI ogolnonarodowej
i wykazał jej możliwości i perspektywy
- jako
przyszlej nowej sztuki ludowej. Wiceminister
nakreślił
szereg nowych
zadań, a jedno z nich brzmi: .,to dalsza praca badawcza nad polską sztuką
ludową. jej dokumentacją
i utrwaleniem
- pod kątem wydobycia nurtu
'!!
1082
historycznegu
- jej rozwoju".
Z tym łączą się zadania zmierzające
do
wykształcenia
nowych form organizacyjnych,
które zapewnią
planowy.
świadomy rozwój sztuce ludowej. Poza tym, z tych wypowiedzi postawionych przez czynnik oficjalny,
utworzyły
się podstawowe
wytyczne
dla
czasopisma.
Z zakresu stanu i potrzeb naukowych badań wyróżnia się syntetyczna
rozprawa R e i n f u s s a, omawiająca badania nad polską plastyką ludową.
(nr 1-6. IV). W pracy tej dotychczasowy
materiał
rzeczywisty
przedstawiono w ujęciu historycznego
rozwoju sporadycznych
zainteresowań
oraz
badań systematycznych.
Badania polskiej sztuki ludowej trwają zaledwi~
około pięćdziesiąt lat i w dorobku swo:m mają kilkanaście publikowanych
pozycji o różnej wartości tematycznej
i zasięgu terenowym.
Nową drogą
w tym zakresie są prace zespołowe Państw. Instytutu
Sztuki. Placówka
ta wysuwa szereg zagadnień
odpowiadających
potrzebom
nowej rzeczywistości. Informuje
o tym drugi artykuł tegoż autora pt. "Po I-ej ogólnej
konferencji
naukowej. badań nad sztuką, (nr 7-12, IV), zorganizowanej
• w Krakowie jako jedna z form przygotowania
do Kongresu Nauki. Na tej
konferencji
Sekcja
sztuki
ludowej
wystąpiła
z własnymi
postulatami
sprecyzowanymi
w referatach:
Eug. Frankowskiego,
w sprawie zagadnień
metodologii badań nad sztuką ludową i R. Reinfussa, dotyczące organizacji
badań nad polską sztuką ludową, (oba drukowane
w "Materiałach
do
Studiów i Dyskusji ... ", nr 5). Rezultatem
konferencji
było stwierdzenie
konieczności ustawienia
zagadnień sztuki ludowej na bazie materializmu
dialektycznego
i historycznego.
Konferencja
wytyczyła
drogę do dalszych
działań w tym kierunku.
Wyłoniła się konieczność zwołania nowej konferencji z zaproszeniem różnych specjalistów z dziedzin pokrewnych
i stycznych dla przeanalizowania
podstawowych
zagadnień sztuki ludowej. Konferencja odbyła się w Jadwisinie pod Warszawą, o czym informują artykuły
sprawozdawcze
drukowane w "P. Sz. L.", (nr 3, 4-5, V). Na tej konferencji
\II referatach
zasadniczych
sformułowano
tezy, później przedyskutowane
i uchwalone. Dotyczą m. in. konieczności planowego organizowania
badań
naukowych w ścisłej współpracy pokrewnych
dyscyplin: historii społecznej
I gospodarczej,
etnografii, historii kultury materialnej,
prehistorii,
archeologii i historii sztuki. Stwierdzono
konieczność
zaplanowania
szerokich
badań terenowych
całej Polski etnograficznych
i archeologicznych
z uwzględnieniem
również
i metody wykopaliskowej,
badań zabytków
sztuki polskiej pod kątem zawartej w nich tradycji sztuki ludowej, gromadzenie ikonografii
ludowej,
poszukiwania
pisanych
źródeł do niej itp.
Postulowano
mocne związanie
prac naukowo-badawczych
z twórczością
ludową współczesną
i procesem rozwoju sztuki polskiej zmierzającej
do
realizmu socjalistycznego
oraz z działalnością produkcyjną
rzemiosła i przemysłu artystycznego.
Zaplanowane
prace winny oprzeć się na ścisłej
współpracy
zainteresowanych
instytucji,
głównie: Państwowego
Instytutu
Sztuki, Ins·tytutu Historycznego i Instytutu Historii Kultury Materialnej.
W pierwszych rocznikach "P. Sz. L." sporo miejsca poświęcono zagadnieniom
teoretycznym.
Opublikowano
rozprawę
Ksawerego
P i w o ck i El g o - Pojęcie sztuki ludowej,
(m 1-2, I). w której autor rozpatruje
wartości sztuki ludowej. poszerza zakres poza sztukę chłopską i VI określa-
1083
niu jej wychodzi od dzieła artysty.
Sztukę
ludową definiuje:
"ludową
n<lzywamy taką sztukę, której dzieła posiadają cechy stylowe uznane przez
naukę za specyficznie ludowe". Druga jego rozprawa, drukowana
znacznie
później, na temat sztuki ludowej w zestawieniu
ze sztuką tzw. narodową.
(nr 3, V), stanowi wstęp do wygłoszonego referatu na konferencji w Jadwi·sinie, pl. Nurt ludowo-narodowy
w sztuce polskiej.
Wywody Piwockiego
dążyły do historycznego
ujęcia dziejów polS'kiej sztuki ludowej w oparciu
o dokumentację
historyczną.
Jego zasadnicze
uogólniające
sformułowania
doprowadzają
do konkluzji: "głównym celem była próba udowodnienia,
że
współczesna sztuka ludowa ma swoją historię, swój nieprzerwany
rozwój
0d naj dawniejszych
czasów i że bezpośrednimi
poprzednikami
ludowych
twórców była "prowincjonalna
sztuka" i że "sztuka prowincjonalna"
w swej
istocie była równocześnie
głównym nurtem sztuki narodowej
w formie".
Historyczne
śledzenie procesu rozwojowego
sztuki ludowej jest tematem
rOl'lprawy W. D y n o w s k ie g o - Historycyzm
w sztuce ludowej,
(nr 10,
11, 12, II; nr 1, 2, 3, 4, 5, 7-8, HI), 1'ozprawy dającej asumpt do poszukiwań
początków
sztuki ludowej,
powiązania
jej z rzemiosłem
historycznym
i związkami
stylowymi.
Dowodzenia
i wnioski W. Dynowski
opiera na
licznym materiale
dokumentacyjnym.
J. G l' a b o w s k i opublikował
rozprawę Zagadnienia
stylu ludowego, (nr l, IiI), w której wyłożył poglądy ze
strony artystów, literatów,
etnografów
i historyków
sztuki. Opierając
się
głównie na spostrzeżeniach
Piwockiego, wylicza kryteria formalne i pozaformalne
do oceny stylu ludowego,' dodając
swoje bliżej nieokreślone
"odczuwanie
istoty stylu ludowego"
przez ludzi wrażliwych
na sztukę
ludową,
a szczególnie
artystów.
Uzupełnieniem
niektórych
poglądów
J. Grabowskiego
jest jego artykuł
na temat: "Sztuka ludowa - sztuką
ludów", (nr 6, 7, 8, II), w którym dowodzi, że sztuka ludowa ma dwa
aspekty: narodowy i międzynarodowy,
a dokładniej
ogólnoludzkI. Porównawczo ujmuje elementy rzeżby ludowej: polskiej i murzyńskiej,
w których
widzi pewne i wspólne cechy stylowe podobieństwa
i różnice. Z nauki
radzieckiej dotyczącej sztuki i etnografii ogłoszono w przekładzie
obszerną
pracę G. N i e d o s z i w i n a - O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej,
(nr 3, V), jako przykład marksistowskiego
i. dialektycznego
ujęcia problematyki ludowej. '
Zagadnienia teoretycznych badań i dokumentacji
sztuki ludowej znalazły
nieco miejsca w czasopiśmie. Brak osobnych prac metodologicznych
ujmu.iących podstawowo ten problem. Zagadnienia
o podobnym zakresie występują fragmentarycznie
i okolicznościowo
przy różnych
tematach,
np
J. K l' Z Yż a n o w s k i e g o - O poznaniu literatury
ludowej,
(nr 1-2, I)
i - Folklorystyka
w zasięgu badań naukowo-literackich,
(nr 1-6, IV),
A. C h y b i ń s ,k i e g o O potrzebach
polskiej
etnografii
muzycznej
(nr 1-2, I), T. Z y g l e l' a - Polskie tańce ludowe i ich badanie, (nr I, II)
i innych.
Z zakresu samej techniki badawczej w "P. Sz. L." jest kilka artykułów.
np. S t a r o n k o w e j - Wskazówki do badania tkanin ludowych,
(nr 1-6,
IV), jedna z pierwszych tego rodzaju prac w języku 'Polskm, która podaje
ubok ogólnych wiadomości technologicznych
i formy systematyki
badania
~plotów różnorodnych typów tkanin w tkactwie ludowym. Podobnie. zagad-
1085
1084
"
techniki badawczej łużą prace T, Z y g l e l' a, (cytowane wyżej) oraz
me~~m
_ Z doświadczeń nad notowaniem
tańców ludowych,
(nr 3, II)
Z ~~lwiadczeń
nad fotografowaniem
tańców ludowych, (9, 10,II), prace
t:.-
o charakterze
sprawozdawczym.
.
'
.
w zastosoM e t od a badań terenowych przy pomocy kwestlOnanuszow
dd . . k
.śmie
waniu do zagadnień
sztuki ludowej znalaz~a o ZWlę w ~zasopl
.
Wydrukowano
ogólne instrukcje i kwestionarlUsze
odnos,zące SI? d? zdo~nictwa ludowego w budownictwie
i wnęt.rz~, opraco~ama
tkamn 1 stroJu.
wycinanek. pająków i wszelkich przedmlOtow zdobmczych, (nr 1-6, ~V).
Również opubl:kowano przekład !pracy K o l' b e g o .- Program etnograf.tcznych badań kazachskiej
kołchozowej
wsi w ZSRR, Jako przykład szerokIego
ujęcia zagadnienia.
.
, Na osobne ujęcie i omówienie zasługują różne opracowama z po~zczególnych działów sztuki ludowej. Należą tu opisowe prace monOgraflc~n~,
lub krytyczne większych całości tematowych,
albo w~br~nych zagadme~
fragmentów
przyczynkowych
itp., obejmujących
zasięgiem
terencałe.1
Polski, jej większych lub mniejszych obszarów.
.
"
Przy rozpatrzeniu całego publikowanego matenału z teg~ zakresu rzu~_,
się w oczy olbrzymia przewaga tematyki z plastyki lU~O:"~J. Ma to ~w~J~
uzasadnienie
w dzisiejszej
powszechności,
popularnoscl
1 at~akcYJnosc.1
badawczej samej plastyki ludowej. Dział ten mo~na rozpatrzec ~rup~ml.
W "P. Sz. L." naj liczniej występuje tematyka zdobmcza? malars.tv:ra 1 r.zez~y:
budownictwa,
strojów, nieco mniej z ceramiki, tkamn, grafiki, najmniej
z przedmiotów obrzędowych i różnych.
.
Architekturę
ludową reprezentuje
w czasopiśmie budowmctwo
użytkowe, Z monograficznych
opracowań wyróżnia się G. C i o łka
Dach
w polskim budownictwie
wiejskim,
(nr 1-2, I; nr 1, II), w którym au~or
omawia konstrukcję
dachu, jego kształty i odmiany oraz ozdoby, o~eruJąc
szerokim materiałem
porównawczym
z całej Polski i kartograficznym
ujęciem ważniejszych odmian.
.'
.
'. '.
Drukowane
prace ze zdobnictwa odnoszą Się do ~oznych ~agadn~en.
do budownictwa, sprzętów, ubiorów, haftów, szopek, wycmanek,. pisanek Itp.:
łącznie 25 prac na ogólną liczbę 52 publikacji z całe~o matenału
plastyki
ludowej. Z ciekawszych !prac można wymienić: R. Rei n.f u s s a -:
malowanych zrębach chałup wiejskich, (7-8, III) z t~renu srodko:,eJ 1 południowej .Polski, uZUlpełniony opracowaniem K o t U 11 z Rzeszo:,sklego (nr 1-2,
V). Ze zdobnictwa sprzętarskiego wyróżniają się oprac~wama ':'VI. K o l a g o
_ Łyźniki
podhalańskie,
(nr 9-10, II), niezwykle .. 1nt.eresuJ,ące sprzę
o bogatych typach i formach dekoracyjnych .. Niemmej .cl~kawle wystęP';lJą
monografie
nowo odkrytych
typów skrzyn:
morawlckl~h,
kasz~wsklCh
i innych z okolic Krakowa w wyczerpującym
opracowamu
~. ~emfussa,
(nr 1, 9-10, II; 1-2, III). Z wycinanek papierowych mamy krotkl~ opracowanie biograficzne trzech pokoleń artystek ludowych, S!rycharsklch
z Łowickiego. Z ceramiki sporo uwagi poświęcono
zdobm.ctw~ kafl?wen:u.
głównie z Mazurów i Śląska Dolnego. Nowością w zdobn.lctwl~ hafclarskJm
jest artykuł Z. S z e w c z y k a - Wyszywane pantofle gOra~skle, (n: 11-12,
II). Zdobnictwo szopki krakowskiej to całe bogactwo form; mf.ormuJe o t~~
obszerne opracowanie R. R e i n f u s sa pt. Architektura
szopki krakowskie).
?
.:r'
(nr 11-12, U) oraz kilka opracowań
sprawozdawczych
Z. K u l' k o w e j.
O żywych tradycjach dzisiaj kwitnącego zdobnictwa mówi artykuł CieśliR e i n f u ss o w e j - O okuciach wozów z okolic Makowa, '(nr 11-12, II;
1-2, III). Kończy ten dział teoretyczna
rozprawa K. H o m o l a c s a O wartości zdobni~twa ludowego, (nr 9-10, 11-12, III). W ogóle zdobniczą
tematyką wyróżniają się zeszyty: 2, 9-10, rocznika II-go. prawie cały rocznik III-ci oraz z roczn:ka V-go nr 4-5, 6.
Zagadnieniom
rzeżby, malarstwa
i grafiki ludowej poświęcono sporo
uwagi i miejsca w "P. Sz. L.", zwłaszcza w początkowych jej rocznikach.
Podstawowe znaczenie mają opracowania syntetyczne J. G l' a b o w s k i e g o,
głównie z wystaw sztuki ludowej w Krakowie oraz na Mazurach i Warmii.
Opierając
się na eksponatach
z wystawy krakowskiej,
autor rozprawy
przeprowadził
szczegółową klasyfikację
rzeżb, malowideł,
zwłaszcza na
szkle i w końcu drzeworytów, przy tym biorąc za podstawę
regionalne
i techniczne kryteria, zwłaszcza kryteria formalne. Grabowski przeprowadził
szczegółową analizę głównego materiału rzeźbiarskiego i zastosował podział
na grupy o tytułach: 1) bryła symetryczna gładka, 2) asymetryczna miękka,
3) o miękkich liniach falistych, 4) o panującym
układzie ornamentalnym,
5) o dominującym wyrazie uczuciowym i 6) grupa chwiejna bez specjalnej
dominanty. Klasyfikacja ta jest charakterystyczna
dla osobowości badawczej
autora. W analizie malarstwa Grabowski widzi daleko występujące różnice
między obrazami na szkle a malarstwem
na płótnie i papierze,
które
tłumaczy odrębnościami warsztatowego
charakteru
i stosowanymi umiejętnościami u twórców ludowych.
W malarstwie
na szkle przeprowadza
różnice stylowe i wyodrębnia
typy w ujęciu terytorialnym.
Drzeworyty
ludowe potraktował
fragmentarycznie
z uwagi na słabą ekspozycję tego
działu na wystawie krakowskiej.
Poza ujęciem Grabowskiego, w związku
z tą wystawą, warto wspomnieć o opublikowanych
interesujących
wypowiedziach z doznań krakowskich
artystów plastyków na temat wartości
czysto plastycznych
dzieł twórców ludowych. W rocznikach późniejszych
jest także sporo artykułów
z wyodrębnionych
zagadnień, poświęconych
zespołom malarstwa
na szkle, ikonografii obrazów, szkołom rzeźbiarskim,
np. "krośnieńskiej",
(nr 3, II). Poza tym, po raz pierwszy w czasopiśmie
występuje nowa tematyka ze sztuki ludowej miejskiej: M. Ż y w i l' S k i e j
Zagadnienie
prymitywnej
sztuki robotniczej,
(nr 1-2, II) oraz "Twórczość
plastyczna górników,
(nr 1-2, 3, 4-5, V) a także: Z y c k i e g o - Na marginesie pierwszej ogólnopolskiej wystawy amatorów plastyków, (nr 6, III).
Wartości ceramiki ludowej były reprezentowane
prawie we wszystkich rocznikach "P. Sz. L.". Jest kilka prac ogólnych i wybranych zagadnień z ceramiki dawnej i współczesnej, w zasięgu terenowym
większym
i mniejszym.
Było sporo recenzji z regionalnych
wystaw sztuki ludowej
z głównym nasileniem
tematyki
garncarstwa
ludowego. Jeden artykuł
przeznaczono na biografię ciekawego twórcy ludowego, garncarza iłżeckiego,
Stanisława
Kosiarskiego
z omówieniem jego twórczości oraz środowiska.
(nr 1-2, I). Współczesną kaszubską ceramikę ludową omówiła B. S t e l m ac h o w s k a, charakteryzując
dwa warsztaty: Leona Necla w Chmielnie pod
Garczem i Meissnera w Kartuzach,
(nr 7-12, IV). Z Polski południowej,
1. B o jar s k a opracowała krakowską
ceramikę ze zbiorów Muzeum Prze-
1086
1087
mysłu Artystycznego
w Krakowie, (nr 5, Ill). Krakowsk~e garncar~two dy~ponuje dużymi tradycjami
rzemieślniczymi
i cechowymI, o czym ulformuJe
źródłowy artykuł J. K o s t y s z a, zdun~ k:akows~,iego,
dotyczący dziejów
rzemiosła ceramicznego, (nr 1-2, V). Duzą clekawosc budzą kafle zabytkowe
z pogranicza rzemiosła i twórczości ludowej: a także opublik~wane ilustracj:
o bogatej skali tematycznej,
w opracowamu
G r a b o w s k l e g o, K o t U 11,
R e in f u s s a i S kur P s k i e g o.
Tkaninom, ubiorom i haftom ludowym poświęcono dość uwagi i miejsca
w czasopiśmie. Cieszą się uZ!1aniem ozdobne tkaniny, "płachty" mazurskie,
które opracował
Grabowski
w oparciu o liczne eksponaty,
(nr 3-4, III),
a zasłużoną sławę u znawców mają ludowe dwuosnowowe
dywany białostockie, (nr 7-12, IV), opracowane przez Woj c i e c h o w s k i e g o. Pisano
także o "szmaciakach"
mazurskich,
'spiskich "kanafasach"
góralskich i pasiastych wełniakach
opoczyńskich. Białe płótna ludowe dawniej były zdobione drukiem odciskanym ręcznie przez wędrownych lub osiadłych farbiarzy
na Sląs~u i w Lubelsk.em - na południu. Info'rmacje o tym m. in. artykuł
G l' e n i u k a, uzupełniony
licznymi
przykładami-lPróbkami
ornamentyki
z tego zakresu, (nr 9, HI). O torbach góralskich z IProstej tkaniny wełnianej
ozdobionych ornamentem
naszywanym
i frendzlami z osnowy tkackiej, jako
ciekawymi formami powiązania genetycznego z odległymi krainami i kulturami, zaznajamia
czytelnika praca R. Reinfussa, (nr 4-5, III). Z ubiorów
omówiono nowopoznane:
mazowiecki z Kołbieli i z powiatu będzińskiego,
nowopoznane a poprzednio nie znane. Mały dorobek z tego zakresu tłumaczy
się wzmożonym zainteresowa:niem
badawczym w kierunku potrzeb "Atlasu
Polskich
Strojów
Ludowych"
wydawanym
przez Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze.
Większym powodzeniem u badaczy cieszyły się różne części
strojów, jak czepce, zapaski, gorsety krakowskie.
Odnaleziono
i opisano
wytwórców ludowych ubiorów w Karpatach
Polskich; (nr 1-2, V). W zakresie haftów najwięcej
uwagi poświęcono
opisom
tiulowych
czepców
kurpiowskich
i wielkopolskich.
Pozo.stałą grupę artykułów,
recenzji z wystaw i. różnych opisów przeznaczono na tematykę powiązania zakresu plastyki ludowej z tzw. przedmiotami obrzędowymi
z tradycyjnej
kultury
ludowej.
Mamy tu ogólne
opracowanie
A. C h ę t n i k a Sztuka kurpiowska
w okresie wielkanocnym,
(nr 2, II), kilka artykułów
dotyczących szopki, głównie krakowskiej
oraz
pisanek.
Inne działy polskiej sztuki ludowej, jak: literatura
ludowa, muzyka
i taniec ludowy stoją daleko w tyle pod względem ilości publikowanych
prac. Z literatury
ludowej
do zanotowania
jest zaledwie
kilka prac.
Poruszane
zagadnienia
w głównym
swym trzonie nie wykraczają
poza
orbitę organizacyjno-metodologiczną
poznawania
i badania polskiej literatury ludowej. Z zagadnień
ogólnych ogłoszono dwa artykuły
kierownik-'
Sekcji Literatury
Ludowej P. Instytutu
Sztuki, J. K l' ZYż a n o w sk i e g o,
omawiające zagadnienie poznania literatury
ludowej, (nr 12, I) i - Folklorystyka w zasięgu badań naukowo-literackich,
(nr 1-6, IV). Są także dwie
prace dotyczące związków między literaturą
oficjalną a literaturą
ludową:
K l' z Y ż a n o w s k i e g o 'J. - Sprawa. ludowości w poezji A. Mickiewicza.
(Ul' 11-12. III) i P i o t l' o W s k i e g o Elementy ludowe H' "Tańcu zbó.inic-
kim" Kasprowicza,
(nr J, II). Nadto wydrukowano
jeden żródłowy artykuł
K a m y Ieo w s k i e g o omawiający
tematykę kolęd. Z zestawienia wynika
że są to dopiero w tym kierunku początki możliwości i postawionych
zadań~
Z zakresu muzyki i tańca czasopismo rozporządza
nieco większymi
osiąg<1ięciami. A. C h y b i ń s k i omówił zagadnienie po:rzeb polskiej etnografii muzycznej;
w pracy tej mówi o nowych wymaganiach,
potrzebach i celach oraz zakresie nowoczesnej
nauki o folklorze muzycznym.
Punktem
wyjścia do tych rozważań
jest ocena krytyczna
dzisiejszych
wartości dzieła K o l b e l' g a. Stw:erdza potrzebę wydani.a tek rękopiśmiennych Kolberga oraz reedycji jego, Ludu" bez żadnych przeróbek i uzupełnień. S o b i e s c y omawiają ohłonność muzycZlIlą ludu,cp:sują
pieśni i mUzykę ~u~ową wielkOlPolSiką i ziem.i lubuskiej. W:ększe zainteresowania
budzą
rzadk~e lI~st:um:nty muzyczne, które udało się odszukać w północnej części
Polsk1: (sIesIenkI-dudy, maryna, kozioł zbąsko-lubuski,
gęśle). W mniejszym
stopniu były omówione tańce ludowe. Jest kilka artykułów
sprawozdawczych z tematyki i techniki badania tańca ludowego, o sposobach notowania
i fotografowania
oraz jeden artykuł opisujący tańce wielkopolskie.
Cały opublik~wany
materiał w "P. Sz. L." można ugrupować
według
sche~atu
tery tonalnego.
Pozwoli to na pokazanie
nasycenia
badawczego
w w1ększym lub mniejszym stopniu jednych terenów, obok zaniedbanych
terenów innych. ~a ogólną liczbę około 110 pozycji, dotyczących większych
r~zp:aw, arty~uło,:"
sprawozdań
z badań, przyczynków
itp., bez uwzględmema recenzJI ogolnych, na tematykę związaną z zasięgiem obszaru całej
Polski, lub jej części, liczy się około 30 pozycji, co stanowi większość tema~
ty<;zr:ą w porównaniu
z innymi. Z. poszczególnych
krain, regionów Polski,
naJWIększym nasyceniem
dysponuje
polskie Pogórze Karpackie,
posiada
około 16 pozycji. Na tych terenach badano budownictwo, zdobnictwo ludowe.
~Uży~ zainteresowaniem
cieszyło się obraźnictwo
na szkle, zabytkowe
t wsp.ołczesne,
(m. in. odbyły się trzy kursy malowania
obrazów w pow.
nowotarskim).
Tematyka zbójnicka budziła w plastyce i literaturze
zaciekawienie i doprowadziła
do wykrycia wielu wspólnych motywów z kulturą
zakarpac~ą:
Sło,waków, nawet i Węgrów. Z Mazowsza północnego
było
14 POZYCJI,z głownym nasileniem
na obszar kurpiowski.
Na tym terenie
poświęcono
się badaniom
zdobnictwa
blldowlanego,
haftom
i strojom
Pusz~zy B~a~ej i Zielo~ej. Również odbył się konkurs na wnętrze chaty
kurplOwskleJ. Kultura l sztuka Mazurów północnych została , odkryta" od
czasu zorganizowania
wystawy
przez S k u l' P s k i e g o or~z opublikowanych wyników w "P. Sz. L." i w osobnym katalogu. Mało uwagi zwrócono
na. pó~nocne Podlasie, skąd, poza tkaninami,
brak materiałów
z innych
dz:edz~n. Z Małopols~~ południowo-wschodniej
jest w czasopiśmie 9 pozycji.
~lowme z Rzes~owsK1ego. Tematyka
dotyczy różnych zagadnień wyszłych
z dwu pracowm: Muzeum w Rzeszowie i obozu naukowego w Weryni oraz
z wystawy sztuki ludowej w Łańcucie. Z kolei następne miejsce zajmuie
Małopolska południowo-zachodnia
o 8 pozycjach. Badania na tym teren'ie
prowadz~ne
bYł~ w bliższych
i dalszych
okolicach
Krakowa,
głównie
w zakr~sIe zdobmctwa. Odnaleziono nowe typy skrzyń malowanych z okolic
r,,'Ioravllcy, Kaszowa i z innych punktów. W jednym tylko wypadku opublikowano zbadane zdobnictwo metalowe z okuć wozów z okolic Makowa.
69
1089
1088
' dąbl'o"'skie
urzadzono konkurs na nie
,
b 'ały ma lowan k l
",.
.
k
k'
Rozgłosu duzego .na l .
owodzeniem cieszyły się SZOpkl kra ows leo
i wystawę· Takze duzym P
s nt etyczną oraz trzy recenzje z konkurz których ogłoszon~ j:dną ~ra~ę w~kie zbior~ ceramiki ludowej, wystawę
sów. Również. omowlOno
rz~roanizowaną przez T. S e w e l' y n a i. ~sztuki ludowe] w 1948 r. zd~bnictwa ludowego. Na następnym ml':]Sc.U
stawę krak.owską. z ~akresu k' l kie z 7-ma pozycjami, odnosząCyml. s;ę
znajduje Slę wo]ewod~two d Ie ~c Prace badawcze
miały tu przewazm:
wyłącznie do plastykl
lu ~we]. , k'emu poświęcono nieco więcej uwag!.
charakter dorywczy. !y:ko
poczyns. l b ła wcale badana. Główny nacisk
Część sandomiersko-swlętokrzyska
me t Yl' ludowe]' w Kielcach, Radomiu
.
nie wystaw sz u u
.
d b . t o w Opocznie ceramikę kIelecką·
Położono na zorgamzowa
.
g' onalne z o mc w
,
.
oraz konkursow na re l
..'
da i Wielkopolska. Badama na
Taką sam~ ilość ~rukowa.nY~h ~~~c:i ~~~~wej, zresztą doskonale zorga~itym tereme ogramczały Slę o h
Archiwum Fonograficzne, pod klezowane i prowadzone przez Zac o me ł'
badaniami tańców wielko.
k'
h Prace te uzupe mano
.
runkiem S o b l e s l c :
Na tym terenie z ,powodzemem
polskich w opracowamu
A. :: ~ a ~ y. nad zanikającymi
instrumentami
przeprowadzono
odkr~~cze
~ ama . .edna o hafcie i czepcach wielkomuzycznymi. Z plast'ykl Jest ma o'b~rac. C]h i wystawie miejscowej sztuki
.
d'
Ku]aw - o rzez larza
,.
h
polsklCh, Wle z.
.. publikowanych,
dotyczących rozny~
ludowej. Ze Sląska. Jest 6 P.oZY~]lb~daniach
na tym terenie
informU1.ą
zagadnień z plastykl ludowe].
. . M G ł a d y s z a Badama
Z Reinfussowe]
l
.
.
artykuły 'sprawozda:vc.ze
. . ,_.
wadzone były w r. 1947; do artykułu
nad strojem w powIecIe będZl~~~~I:af:~ołączona m3lpika z podkr.eśleniem wsi
sprawozdawczego W. K o l a g
d t t 'ch ml'e]'sc znajduje
Slę centralna
. dnym z prze os a m
.'
zbadanych. N a ~e
..'
k lice Warszawy z 5-ma pubhkowanyml
polska, Sieradzkle, ŁOwlckle l dO,o
tym terenie nie prowadzono. Przedpozycjami. Systematycznych
ba an nk~ 'wartykułach'
o stroju kołbiel'k'
d
'nych poszu Iwan
.
.
stawiono wym l z oraz
. k"
rawozdanie z pokazu zapaski ludowe]
skim z powiatu Mińsk MaZ?Wle~ l \ sp dotyczy wycinanek łowickich, gdzie
w Piotrkowie TrybunalskIm.
esz a rt czną w podchodzeniu do rozwiąm. in: omówion? jej rolę .społe~:~~~i~:O
jest zaledwie 5 pozycji, w t::m
zywan tematykl aktualne]. Z
. W rowskie). Z podlasla połudmojedna odpada ~a Mazowsz~ wschO~~~~g~n~~wano trzy wystawy: w Lublinie.
wego nie :-na .mc. Na ty~h o sz~rac ozostałe prace dotyczą: J. S w i e ż e g o,
LubartowlC l W~grow:e .. D"":le ~ n i u k a o drukach na płótnie w połudo świątkarzach blłgora]sklCh l <:Xl e
.
' końcu znajduje się PomJrze
n:owej Lubelszczy~nie. WreszcIe na .s~y~
o b l' o W o l ~k e j, o meblac?
tylko o 2-u pozycJach dru~o:an~~~
d~tycZY i Ziem Zachodnich, ogramludowych na Kazubach., Po ~~; ki ludowej. To wszystko.
.,
czony do dwu fragmentow ~
.y
t'
ł P Sz L" występuje w roznych
Z tego zestawienia wymka, ~e ma ~~~e" o· Z~st~wienie podaje, że najgranicach cyfrowych wyzyskanIa dtere
pgog'o'rze a najmniej sza (2) na
'1 "
.. (16) przypa a na
,
większa 10SC P?ZYC]l
.'
I
wahają się w granicach 14-4.
ocne
Pomorze i ZiemIe Zachodmo-.połr:
. r;z~~towane w czasopiśmie: Ziemie
Poza tym, są obszary zupełme r:le rep
kie
o órze wschodnie, Podlasie
zachodnie i południowo-za~hodme,
ka.~pac m ~~dą
się i dalsze luki terepołudniowe i inne. W podzIale szczego owy
J.
I'
i
nowe. Oczywiście, zastosowany tutaj podzIał topograficzny ma charakter
dowolny, gdyż chodziło tu o wykazanie stanu ogólnego.
A publikacje w zasięgu sztuki ludowej miejskiej? Badania w tym
kierunku mają dopiero początkovv'y charakter. Ograniczają się do dwóch
autorów: M. Zywirskiej i Życkiego. Prace ich związane są z wielkimi
środowiskami
przemysłowymi:
Sosnowca, Katowic, Warszawy
i innych
miast, pozwalające na zorganizowanie
gromadzenia
okazów współczesnej
i aktualnej twórczości proletariatu miejskiego i wielkomiejskiego.
Dział recenzji rozpada się na kilka grup: 1) Sprawozdania z działalności
instytucji
macierzystych
i pokrewnych.
Mamy sprawozdania
z Państw.
Instytutu Badania Sztuki Ludowej za lata 1948-49, (nr 1-2, III, nr 11-12);
O l-ej konferencji naukowej w sprawie badań nad sztuką, (nr 7-12, IV);
Obrady etnografów oraz sprawozdanie U l' b a n o w i c z a z ważnej konferencji w Jadwisinie, (nr 4-5, V). 2) Sprawozdania ze zbiorów i imprez: a) muzea: J. M a n u g i e w i c z a - Zadania generalne Muzeum Kultur Ludowych
w Młocinach, (nr 7-8, III), i wspomniane wyżej zbiory ceramiki krakowskiej w zbiorach Muzeum Przemysłu
Artystycznego
w Krakowie
oraz
wiadomość o otwarciu Muzeum Etnograficznego
w Krakowie. Z obcych
terenów podano obszerne sprawozdanie M i l s z t e i n a - o Państw. Muzeum
Etnografii Narodów ZSRR w Moskwie, (nr 1-6, IV); b) wystawy: najwięcej
sprawozdań odnosiło się do regionalnych wystaw sztuki ludowej w Radomiu,
Kielcach, Lublinie, Łańcucie, Pułtusku, Olsztynie, Włocławku, Zakopanem,
Węgrowie, Piotrkowie Trybunalskim, Krakowie, Dąbrowie n/Wisłą i innych.
Z wystaw ogólnopolskich sprawozdań mamy tylko 3, a z wystaw polskiej
sztuki ludowej zagranicą zaledwie 1, (z Kijowa). A przecież Polska była
obsyłana zagranicą dosyć licznie, np. do Moskwy, Paryża, Londynu i innych.
Podano kilka sprawozdań z wystawionej w Polsce obcej sztuki ludowej:
C s o l' b y - Na marginesie wystawy węgierskiej sztuki ludowej w Warszawie, (nr 11-12, II); R e y c h m a n a - O wystawie słowackiej sztuki ludowej
w Bratislawie;
c) kursy, konkursy, festiwale: Jedno sprawozdanie z kursów
malowania na szkle w Nowym Targu; liczne sprawozdania z konkursów:
szopki krakowskie - 3, malowanki dąbrowskie - 1, wycinanki łowickie - 1,
wnętrze chaty kurpiowskiej - l, opoczyńskie zdobnictwo - 1, i ceramika
kielecka 1. O festiwalach pisano: Z tańca w Pradze, (II, nr 11-12)
oraz z Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Ludowej, (III, nr 6); d) recenzje
z książek: dotyczących polskich wydawnictw 4, obcych 8. Węgry i Czech.)słowacja poświęcają sporo wysiłków na opublikowanie własnych wartości
sztuki ludowej. Czeskie czasopismo "Tvar" bratnie ,.P. Sz. L." służy głównie
celom dekoracyjnym, kładąc nacisk na adaptację elementów ludowych do
twórczości plastycznej ogólno-narodowej,
o nachyleniu praktycznym.
W zakończeniu części sprawozdawczej należy podkreślić wysiłki bibliograficzne. Nikły plon z tego zakresu w poszczególnych zeszytach "P. Sz. L."
został bardzo korzystnie zastąpiony osobnymi jednostkami wydawniczymi:
Piotra G l' Z e g o l' Cz y k a - Plastyka ludowa Polski, zarys bibliograficzny,
Warszawa 1951, s. 39, załączona do nr 1-6, r. IV, "P. Sz. L." i druga:
Andrzeja R y s z k i e w i c z a - Bibliografia
rzemiosła artystycznego,
cz. I Tkaniny, Warszawa 1951, str. 15, jako załącznik do nr 3-go, r. V. Wydaw69"
1091
1090
. t
t uzupełniają
poważnie dorobek czasopi:;ma l jego kierov:ników,
~~ca~a Gerzegorczyka jest bibliografią
specjali~owaną,
po, raz pIerwszy
,
, , w wyborze polską i obcą produkcję
wydawmczą
z zakresu
uIJmutJką?iudOWeJ',Dotychczas mówiło się tylko o sztuce ludowej, w !?raktyce,
p as y l
, .'
t k'
ł
e z pIa
w tym określeniu rozumiano często tresc zWIązaną a ze wy ączm
,~
t k
W bibliografii tej po raz pierwszy
tematyka
z zakresu
plas,t,YKl
~ Ytął'a właściwie
zatytułowana
i bardziej
sprecyzowana,
OCZyW1SCJe
Z0Szakresie
a
potrzeb bibliograficznych.
Jest to bl'bl' lOgra f"la r.ozumowana
~ adnotacyjna,
to jest starająca się opatrzyć ważniejsze pozycJe. uwagar:ll
~rientaCyjnymi, lub wyliczeniem zawartości treściowej. Uw~ględma ~)O.z~cJe
wydawniczo samoistne i ciągłe, przede wszystkim c.zasopl~~a Waz~leJ.sz~
do 1949 r. włącznie. Cały materiał podzielono ,na OSIemnaSCle ro~dzlało.w,
1) zagadnienia
teoretyczne;
2) opracowania
ogolne;. 3) opracowama
reglO~
nalne, 4) budownictwo użytkowe i kultowe; 5) z~obmct,:"o (sprzęty, zabawkI.
szopki); 6) rzeżba; 7) drzeworyt;
8) wycinankI, r:aleplankl; ~) m~larst\~o:
malowanki;
10) pisanki; 11) ceramika;
12) tkanmy!
13) ubl.ory l stroJe,
14) hafty; 15) przemysł ludowy; 16) ochrona SZtUkI lud?weJ; 17) ~uz~a,
wystawy, kongresy; 18) bibliografia. W obrębie POSzcz~golnych rozdziałow
autor przyjął układ rzeczowy i topograficzny.
Wszys~klCh wydru~o~any~h
pozycji jest 723. Do bibliografii dołączono indeks ?sob., Dru,g~ bIbllOgrafl~
tkanin tematem swoim przekracza zakres ludowej tworCZOSCI plastycznej,
gdyż wchodzą tu dzieła rzemiosła artystycznego. W przedmowie au~or ~tara
się wyjaśnić, że "rzemiosło artystyczne
i .sztu~a. ludo\~a wykaZUją llc~ne
punkty zbieżne i ocena jednego bez znaJom~scl drugiego elem.entu Jest
niepełna". W bibliografii stara się podać całą llteraturę w układZl~ a1fab~:
tycznym. Pozycji podano 249, do których nie stos?wano adnota~Jl. Całosc
została zaopatrzona skorowidzem rzeczowym, podZIelonym na .oslem tematów. Następne
bibliografie
mają być poświęcone:
haftom
l koronkom.
ceramice, szkłom, sprzętom i innym.
'
Z kolei należy ogólnie scharakteryzować
całokształt dorobku "P. Sz. L.".
W zakresie
problematyki
metodologicznej
rezultaty
osiągnię~ ni: .są
wielkie
jak tego należało
by się spodziewać
na podstawIe
pIęClOletniej działalności samego czasopisma. Takie zasadnicze pytania, jak: cz~m
jest sztuka ludowa? Jaki jest jej zakres? Jaki jest stosunek d? S~tUkl "n~e~
ludowej? itp. nie znalazły jeszcze należytego ujęcia w czasopls;me, c~oclaz
jego działalność rozpoczęto właśnie od postawienia
tych ?ytan. Skonczyło
się prawie na początkowych wypowiedziach
J. GrabowskIego, W. Dyno~skiego, K. Piwockiego i paru innych. Dalsze r~czni~i
"P. Sz. L." me
wykazują
należytego pogłębienia
tych zagadnien,
m~ wszyscy ~e~r:t~cy
wypowiedzieli
się w tym jedynym czasopiśmie,
zarowno dawmeJsl
Jak
i nowsi badacze. Brak było publikowanych
dyskusji w czasopiśmie w zakresie
podstawowej
problematyki
sztuki ludowej.
Usiłowania
w tym
kierunku
przeprowadził
E. Frankowski,
lecz opublikował. je na i~nY:n
miejscu (Materiały do Studiów i Dysk., nr 5), oraz R. Remfuss głowme
w zakresie organizacyjnym.
Poza podstawowymi
brakami z teorii sztuki ludowej, w lOP. S~. L:"
występują dalsze niedociągnięcia. Sztuka ludowa w praktyce badawczej naJwięcej jest związana z dyscypliną etnograficzną, W czasopiśmie, \To; tym zakre-
sie nie pokazano wypróbowanych i stosowanych zdobyczy metod badawczych
przy ustawianiu
i ocenianiu przejawów
sztuki ludowej, a przecież nieco
znanych, lecz tylko fragmentarycznie.
Również słabo przedstawia się sztuka
ludowa w aspekcie etnografii historycznej.
Nie wystarczy tu powód, że
sama etnografia
dopiero teraz zapoczątkowała
zainteresowania
w tym
kierunku. Odczuwa się również brak powiązania zagadnień sztuki ludowej
z kulturą
materialną.
z całokształtem
życia ludu, co uzależnionym
jest
w wysokim stopniu od etnografii. Jednak, dotychczasowy dorobek "P. Sz. L."
o etnJgraficznym charakterze krytykuje J. S t a r z y ń s k i, dyrektor Państw.
Instytutu
Sztuki, (tamże, nr 7-8). Kierunek ten ocenia jako zbyt wąski
i wysuwa sugestię zmiany na inną linię działalności. Uważa, że problemy
sztuki ludowej powinny być rozważane historycznie, a zarazem powiązane
ze współczesną plastyką polską. Zatem, J. Starzyńskiemu
chodzi o większe
związanie czasopisma z życiem, przede wszystkim przez nastawienie
w kierunku artystycznego
wykorzystywania
wartości ludowych w adaptacji do
sztuki współczesnej.
Sztuka ludowa ujmowana historycznie i ze stanowiska sztuki wymaga
również bliższych kontaktów z dyscypliną historii sztuki, w tym kierunku
brak większych osiągnięć w czasopiśmie. Brak opracowań z zagadnień estetyki sztuki ludowej. Brak pozytywnych kontaktów z pokrewnymi
czasopismam'. K. Piwocki wypowiada się za bliską wspólJpracą z ,Biuletynem Historii
Sztuki". Zdaniem jego, czasopismo to powinno uwzględnić w b. szerokiej
mierze zagadnienia z pogranicza i samej sztuki ludowej, a "P. Sz, L." powinna w coraz większym stopniu poruszać zagadnienia
dotyczące całokształtu sztuki polskiej. Idąc dalej, s?-mo wejście w orbitę historii sztuki
nie wystarcza sztuce ludowej. Zachodzi konieczność oparcia badań jej na
głębszej znajomości podłoża historycznego, na wiązaniu i charakteryzowaniu
przy pomocy histor~i politycznej, gospodarczej, prehistorii i archeologii, czy
opisów socjograficznych.
Trudnym jest, w badaniach nad sztuką ludową, zrezygnować z dotychczasowego rozpatrywania
jej zagadnień wyłącznie na tradycyjnej
kulturze
chłopskiej i przejść od razu na szerszą bazę powiązania ze współczesnośc'ą,
oraz traktowania
łącznego ze sztuką "nieludową".
Jednak, o to upomina
się nowa rzeczywistoćś powstała z rewolucji politycznej i kulturalnej,
te~o
wymaga nowa ideologia. Redaktor Reinfuss, w ocenie dorobku czterech
roczników "P. Sz. L.", dowodzi, że czasopismo nie reprezentowało
właściwego stanowiska metodologicznego; gdyż od r. 1947, t. j. od początku swego
istnienia, nie umiało przestawić
się od razu na nowy sposób myślenia,
oparty o zasady materializmu
historycznego.
A w tym czasie kierunek
materialistyczny
już opanował prawie wszystkie dyscypliny. Jednak, przewrót
w historii sztuki i estetyki nie dosięgnął "P. Sz. L.", która nie usiłowała
dać nowych ujęć zgodnych z marksizmem-leninizmem.
Wreszcie, dochodzi
on do wniosku, że brak sprecyzo\vania
nowych metod badawczych
odbił
się ostatecznie na sposobie opracowania
artykułów w czasopiśmie.
Z zakresu dokumentacH w lOP. Sz. L," wystepuie niewielka ilość prac,
Brak dostatecznych
przykładów
sformułowań
teoretycznych
i opracowań
z różnych dziedzin, np. badanie źródeł archiwalnych,
muzealiów, różnych
zbiorów itp, opóźnia zrozumienie podstaw 3ztuki ludowej, Zasoby muzealno
1092
'. znane Zachodzi pilna potrzeba ich inwentaryzacji
dla wrastającego
są malO
'
tk'
kI d
zapotrzebowania
społecznego
i naukowego,
Mamy zac::ą l przy a ?we
'k
wanych
prac
w
"Pracach i Materialach
Etnograftcznych"
polskle,go
pu bl l o
f'
bl' k ...
k .
Tow. Ludoznawczego.
Dokumentacja
bibliogra lczna pu l aCJI.. I r~ OPISO\~
bęzpośrednio lub pośrednio związanych ze sz~uką ludową rOZWIJaSl~ p~w~l1.
Praktycznie stoi temu głównie na przesz~odZle brak ~e.trospektyw~eJ blb:lO~
grafii etnografii polskiej, gdyż opracowama. G.awełk.a l mnych na~ezy u:vazac
za fragmentaryczne.
Dwie wydrukowane
blbhografle o pl~styce l tkanmach,
załączone do "P. Sz. L.", to dopiero początek. Odczuwa Slę brak cor~cznych
ich uzupełnień.
Brak bibliografii
z historii sztuki, która. uwzgl~d.~lała by
sztukę i twórczość ludową w całej rozciągłości. Należy takz~ zwrOClC uwa~ę
i na bibliografie
prowincjonalne
z różnych zakresów, na Ich opr~cowame
i wydanie - tak bardzo potrzebnych do monografii regionalnych
l opracowań terenowych.
Badania terenowe jako bezpośrednie źródła sztuki, ujmowane w zasięgu
kultury ludowej żyjącej lub przeszłej, ich strona .metodo~o~iczna, doku,me?tacyjna i organizacyjna
nie wystąpiły dostateczme wyrazme :v czasopIśmIe.
Wyłania się konieczność powiązania rozczłonkowanych
badan .nad. kult~r3
wsi drobnomieszczańską
i proletariacką
miast oraz odpoWledmego
Ich
ust~wienia w sztuce ludowej. Odczuwa się rÓ'Nnież brak większej pracy
ujmującej
w sposób kwestionariuszowy
całokształt zagadnień ~olskiej sztu~i
'ludowej
ze stanowiska różnych dyscyplin naukowych. By mozna to zrea11zować z powodzeniem,
przed tym potrzebne
jest ustalenie
szczegółowe
wszystkich ważniejszych przejawów sztuki ludowej. W dalszyrn rozpracowaniu, na podobne ujęcie czekają poszczególne działy szt';lki ludowej. ~etod~logicznie powinno się rozpracować
formy i typy badan terenow~ch
l ta~ze
pracownianych,
zbiorowych i indywidualnych
dotyczących wszelkIch p.rzeJawów gromadzenia
materiałów
dokumentacyjnych.
Brak sprecyzowama
podziału Polski na okręgi badawcze, opartych na kryteriach
geograficznych,
etnograficznych,
historycznych,
z teorii sztuki itp. dostatecz~ie uzasadni?nych.
R. Reinfuss wysunął projekt podziału i wytypowania terenow do badan (Mat.
do Stud. i Dysk. nr 5), postulując hierarchię potrzeb badawczych i konieczności podziału terenowego
na trzy grupy podstawowe:
1) obszary przebadane, mniej więcej olPublikowane, 2) obszary obadaniach
fra~metar.ycznych, 3) obszary, gdzie po drugiej wojnie dokonała się całkOWIta zmIana
ludności. Ponad to uwzględnia i tereny, które skutkiem gwałtowego tempa
urbanizacji
zatraciły lub zatracają cechy kultury tradycyjnej.
Wyniki badawcze pod postacią publikacji:
monografii terenowych,
zagadnień, opracowań
syntetycznych
itp. przedstawiają
się dodatnio w "P.
Sz. L.", z pewnym zaniedbaniem
tych ostatnich. Prawie wszystkie monografie poświęcone były plastyce ludowej z jednostronnymi
zainteresowaniami sprawami zdobnictwa i o1'llamentyki. W. J a s t l' Zę b o w s ~ i naz!wa
to ,.zbieractwem
motywów" i ocenia słowami: ,.1 to co w badamach wmn~
być opracowane na końcu. stało si.ę podstawą do określe~ i charakterystY~1
sztuki ludowej na założeniach naukowej estetyki. Rzuca SIę np. brak oparcIa
plastyki ludowej na założeniach naukowej estetyki. Rzuca się w oc~~ przypadkowość i rozlpraszanie się we fragmentaryczności
i przyczynkowoscl opr~cowań poszczególnych
zjawisk sztuki. tak. że niejednokrotnie
zatraca SIę
1093
związek z całością sztuki ludowej. Inne działy, jak literatura
ludowa są b.
słabo reprentowane
w czasopiśmie. W ogólności, we wszystkich
działach
sztuki ludowej występuje w malej ilości tematyka świecka. Dążyć powinno
się do poszerzenia w ogóle zakresu tematyki z równomiernym
uwzględnieniem dorobku z całej Polski.
Strona zewnętrzna czasopisma w pięciu rocznikach przedstawia
się niejednolicie. Są wahania: od wysokiego - do przeciętnego poziomu typograficznego, uzależnionego
w głównej mierze od drukarni,
wyposażenia
technicznego, starannego lub pośpiesznego tłoczenia. Na 21 numerów drukarnie
zmieniano 10 razy, co nie wpływało dodatnio na jednolity wygląd czasopisma. W poszczególnych
numerach
starano się jednak zachować jednolitość układu graficznego, zarówno wewnętrznego
jak i zewnętrznego.
Teksty
składano przeważnie
trzema wielkościami
czcionek, (dla artykułów,
sprawozdań, przypisów). Jednolity typ graficzny został naruszony od czasu wprowadzenia
tłumaczeń
w językach obcych, gdzie zastosowano
różne kroje
czcionek. W pierwszych rocznikach starano się zachować oryginalny układ
jednoszpaltowej
kolumny z dużym marginesem z jednej strony, na którym
drukowano
podtytuły.
Dalsze prace składano w kolumnie dwuszpaltowej.
Ten ostatni układ ustalił się całkowicie w późniejszych rocznikach. Zastosowano ładną tytulaturę
artykułów,
składaną przy pomocy dużych wersalików. Stosowano ilustracje jedno i wielobarwne.
Klisze siatkowe były dość
dobrze trawione w początkowych
rocznikach, póżniej popsuły się. Ryciny
wielobarwne
drukowano
na osoby ch wkładkach,
które przeważnie
wypadały zadawalająco
- jak na nasze warunki.
W reprodukcjach
barwnych
tkanin nie zawsze udawało się uzyskać pożądaną czytelność samego obiektu
i jego efektów barwnych, (np. wkładki do nr 2, rok II, nr 3-4, III; nr 712, IV). Okładki, zmieniane w każdym numerze, odznaczają się dużą oryginalńością i wpływają w znacznym stopniu na podniesienie
wartości estetycznych czasopisma. W poszczególnych rocznikach
w tym kierunku przejawia się duża rozmaitość w technikach i kolorystyce. Korekta w poszczególnych numerach zadawalająca.
Introligatorskie
wiązanie okładziny z drukowanym tekstem stosowano mechanicznie
drutem, bardzo rzadko dobrym
wiązaniem nićmi lnianymi, co nie niszczy poszczególnych
składów. Całość
wyposażenia
architektonicznego
i typograficznego
daje estetyczne i efektowne wrażenie.
Nakłady czasopisma wahały się od 2000 do 2900 egzemplarzy, a zeszyty
mazurski i krakowski rocznika drugiego wynosiły po 4830egzemplarzy. Małe
nakłady
spowodują,
że "P. Sz. L." stanie się w prędkim
czasie rzadkością.
W wyniku różnych tendencji włączenia sztuki ludowej do sztuki narodowej, osiąga się powoli lecz skutecznie
prawo obywatelstwa
dla niej.
przez równoczesne traktowanie
z twórczością elitarną. W tym jest znaczny
udział "P. Sz. L." i to stanowi
bodaj że najważnie;szą
zasługę czasopisma i jego twórców. Druga, to możność wypowiedzenia
się we własnym organie. Możność postawienia i rozwinięcia problematyki
ludowej, po
przez szereg wypowiedzi badaczów teoretyków
i praktyków,
jej licznych
entuzjastów z różnych dziedzin naukowych, artystycznych
i innych. Trzecia,
to zgromadzenie i opublikowanie
obfitego i różnorodnego materiału. wyda-
1094
1095
nego wrowo i opracowanego krytycznie, który już obecnie jest całą kopalnią, źródłem do wyzyskania naukowego, artystycznego
i szerokiego wachlarza społecznego.
Strona naukowa czasopisma na ogół jest utrzymana
na dobrym poziomie zarówno w realizacji tematycznej, jak i w podejściu i rozprowadzeniu
ter~nowvm. Prace drukowane, będące rezultatem
poszukiwań i badań, odznaczają' się dużym stopniem wykorzystania
i poparcia dokumentacyjnego.
dokładnością i wiarygodnością
osiągniętych wyników. Niektóre z· nich niewątpliwie będą miały charakter trwalszy na dalszą metę. Twórcy, kontynuatorzy redaktorscy, różni badacze włożyli dużo osobistego wkładu i. wysiłku,
do poszukiwania właściwych metod w dążeniu do usystematyzowania
badań
nad sztuką ludową. Również są widoczne duże wyniki prac, będące rezultatem wysiłków kolektywnych.
Dalej, rozpoczęto na całej linii zmianę czasopisma w kierunku stosowania metody materializmu
dialektycznego
i historycznego. To wszystko, zgromadzone i przejawione
w pięciu rocznikach
"P. Sz. L.", stanowi poważny dorobek, który wpłynie na dalszy rozwój poglądów na sztukę ludową, a szczególnie na rozwój plastyki ludowej. W następstwie, dorobek ten ma dużą wagę i dla UlPowszechnienia wogóle wartości
sztuki ludowej. Czasopismo "P. Sz. L." w swych dotychczasowych
pięciu
rocznikach
stanowi ważny etap na drodze do zrozumienia
ideologicznowychowawczej
i społecznej wartości i roli polskiej sztuki ludowej. *
Henryk
Zwolakiewicz
RACHMIEL
BRANDWAJN,
"La
langue
et
l'esthetique
P l' o u d h o n". Prace Wroclawskiego Towarzystwa
Naukowego,
Nr 30, Wrocław 1952, str. 116.
de
Seria A.
Post3.ći
doktry:ny ekonomiczno-społeczne
P l' o u d h o n'a były wielokrotnie przedmiotem
analizy i krytyki, na której czoło wysuwa się dzieło
polemiczne Karola M a l' k s a "Nędza Filozofii",
.stanowi.ące od,powiedź na
pracę Proudhon'a
"Filozofia
nędzy".
Dotychczas
jednak nie zajmowano
się' twórczością znanego teoretyka socjalizmu utopijnego od strony filologicznej i estetyczno-literackiej.
Tym właśnie
zagadnieniom
,poświęcona
jest omawiana praca, składająca się z trzech części, z których pi.erwsza zajmuje się charakterystyką
słownictwa, druga morfologią i składnią, a trzecia
doktryną estetyczną Proudhon'a.
Autor stara się udowodnić, jako zasadnicze twierdzenie
swojej pracy,
że Proudhon był zarówno w dziedzinie językowej, jak również estetycznoliterackiej
kontynuatorem
i epigonem wielkich pisarzy francuskich
Wieku
Oświecenia.
"Tam właśnie", powiada autor, "należy szukać klimatu jego
dzieła, jego środowiska
naturalnego,
właściwośoi jego słownictwa, źródła
i początku jego pomysłów" (str. 6). Na obfitym materiale przykładowym
autor wy~azuje, że słownictwo Proudhon'a
pełne jest termi.nów wyrażających aspiracje rewolucyjne
XVUI w. wyrazów zapożyczonych z mechanik l
Recenzja dalsz~'ch roczników
11każe się w nast. t. Luciu..
i innych nauk ścisłych, neologizmów i archizmów, właściwych
tej epoce,
lub utworzonych przez pisarza dla dokładnego wyrażenia jego myśli. W dziedzinie gramatycznej
język Proudhon'a
odznacza się skłonnością
do używania długich zdań, lub ich przeciwieństwa,
skrótów zdaniowych, rozproszeniem i rozdrobnieniem,
styl zaś jego cechuje użycie antytez, klasycznych
metafor, zwrotów wzorowanych na Biblii a zwłaszcza wybitne akcenty polemiczne. W dziedzinie doktryn językowych Proudhon nie dał, jak powiada
autor, nic nowego, lecz niewolniczo trzymał się dziela B e l' g i e r'a: Les elements primitifs des langues. Teoria Bergier'a o jedynym prajęzyku ludzkości i o ważności języka hebrajskiego,
jako języka najbardziej
zbliżonego
do owego prajęzyka nie odpowiadała już wynikom językoznawstwa
pierwszej połowy XIX w., które zrezygnowało zarówno ze spekulacji na temat
języka pierwotnego, jak również z prób stworzenia gramatyki powszechnej,
tak charakterystycznych
dla Wieku Oświecenia. Zatem i w tej dziedzinie
Proudhon był epigonem XVIIIII w.
Koncepcje
estetyczne
Proudhon'a
uległy, zdaniem
autora,
ewolucji,
w której da się wyróżnić dwa okresy przed- i opo- 1848 r. W pierwszym
z nich Proudhon, głoszący ideał surowej .sprawiedliwości, nie docenia znaczenia artysty w społeczeństwie
i stawia go narówni z rzemieślnikiem.
Od
poety żąda opiewania
niedoli mas r·obotniczych, gnębionych przez kapitalizm. Romantyków nie rozumie i traktuje ich j.ako wrogów ludu. W drugim
okresie, tzn. w latach 1851-1865, pomysły estetyczne Proudhon'a
ulegają
pewnym zmianom. Rola artysty rośnie w jego oczach, ale za cenę ciasnego
utylitaryzmu,
wyrażającego
się w formule, że piękne jest to co jest użyteczne. Głosi też nadal podporządkowanie
sztuki etycznemu ideałowi sprawiedli.wości. W krytyce literackiej
nie wychodzi
Proudhon
poza ideały
racjonalistów
XVm!I w. Biorąc ideał "postępu społecznego" za najwyższe
kryterium
sztuki s~awja Proudhon
WergHego ponad Homerem, star3. się
zracjonalizować
cudowność i potępia epopeję chrześcijańską.
oszczędzając
jedynie "Pieśń o Rolandzie". Język francuski uważa za najdoskonalszy
z języków,zarówno
pod względem dźwiękowym,
jak również ze względu na
jego walory ekspresywne,
które osiągnął w poezji kl.asycznej.
Pod koniec pracy zwraca autor uwagę na wpływ, jaki idee Proudhon'a
wywarły zarówno we Francji, jak i poza jej granicami, gdzie znalazły wybitnego zwolen.niJka w osobie T o łs t o j a, który mu był bliski w koncepcjach
estetycznych
i w stosunku do zagadnienia
feminizmu.
W konkluzji
autor stwierdza,
że estetyka Proudhon'a
nosi na sobie
piętno trzech idei: Postęp-Rozum-Sprawiedliwość,
które
wypisała
na
swym sztandarze
burżuazja
Wieku Oświecenia. Racjonalizm
burżuazyjny
nie pozwolił Proudhon'owi
zerwać otwarcie z kapitalizmem,
lecz trzyma}
go stale w zawieszeniu między dwoma biegunami, Kapitałem i Pracą. Dzisiejsi reformiści z Leonem Blumem na czele wracają chętnie do przestarzałych i przezwyciężonych
idei Proudhon'a.
Praca R. Brandwajna
zawi.era dwa załączniki:
wykaz neologizmów
Proudhon'a
i fotokopię komentarzy
lVIetternicha na marginesie
broszury
"La Justice poursuivie
par l'Eglise". Podział omawianej pracy jest jasny,
dobór przykładów prawie z,awsze trafny, a język płynny i naturalny, wolny
od uczonego pedantyzmu
w jaki łat.wo popaść przy takim temacie. Roz-
1097
1096
•
prawa ujęta jest ze stanowiska
marksistowskiego,
ale odczuwa s-ię brak
wstępu traktującego
o doktrynach
społeczno-ekonomicznych
Proudhon'a,
tak że jego teorie estetyczno-literackie
są jakby zawieszone w powietrzu.
Można bylo wykorzystać
zwięzłą, a bardzo wnikliwą charakterystykę
prac
Proudhon'a
przez Marksa, zamieszczoną w 16, 17 i 18 numerze czasopisma
.,Sozial-Demokrat" .
Mimo powyższego
braku,
praca
stanowi
cenny
dorobek,
zarówno
z punktu widzenia filologicznego.
jak i w dziedzinie historii
teorii estetycznych.
Stanislaw
Gniadek
•
PRACE ,I MATERIAŁY
ETNOGRAFICZNE.
Tom VUI-IIX.
Polskie
Towarzystwo
Ludoznawcze.
Red.: Józef Gajek i Kazimiera
ZawistowiczAdamska. Łódź-Lublin
1950/51. str. XXVI +778.
Tom VIII-IX
Prac i materialów
etnograficznych
wypełniają
prawie
wyłącznie monografie
napisane
i materiały
zebrane w toku zespołowych
badań terenowych,
prowadzonych
przez Zakład Etnografii
Uniwersytetu
Łódzkiego. Juź pobieżne przejrzenie
tomu pozwala stwierdzić,
że materiały te zebrane w badaniach
prowadzonych
pod kierownictwem
prof. Zawistowicz-Adamskiej,
dzięki jej uporczywej
energii i pełnej poświęcenia
pracy - dotyczących
jednej klasy zjawisk, są zbiorem bogatym, posuwającym naprzód wiedzę o badanych faktach. Przestrzennie
badania te objęły
znaczne obszary: Kaszuby i Pomorze Zachodnie, Mazury i Warmię, Śląsk
Cieszyński, Spisz i Orawę, dalej Dębickie, Sądeckie, Rzeszowskie, Łaskie,
Sieradzkie, Łowickie, Kurpiowszczyznę
oraz okolicznościowo
również tereny
Wielkopolski, Podlasia i in. We wszystkich badaniach na tych terenach skupiano uwagę na jednym kompleksie zagadnień: pomocy wzajemnej i współdziałaniu gospodarczym.
Szczegółowo opracowano
te zagadnienia
na przykładzie gospodarki
pasterskiej
i na przykładzie
zespołowego rybołówstwa
a wyniki opracowań
przedstawiono
w formie monografii.
Poza monografiami tom podaje dziesięć prac zawierających
usystematyzowany
materiał
opisowy różnych dziedzin pomocy wzajemnej
zebrany przez pracowników
zakładu
w toku własnych
badań. Do tomu wchodzą ponadto trzy prace
nie pochodzące z Zakładu Etnografii U. Ł. a mianowicie:
Jadwiga C h e łmińska
- Świątkowska
Wycinanka
Łowicka,
Janina
Kraj e w s k a - Plecionki ze słomy, i praca związana tematycznie
z całością
tomu nie pochodząca jednak z badań terenowych
Zakładu
Bohdana B ar a n o w s k i e g o - Ślady współdziałania
na ~si z XVII
i 'XVIII wieku.
Jest więc ten tom wynikiem
pracy zespołowej
prowadzonej
konsekwentnie nad jednym kompleksem
zagadnień, kierowanej
jednakowymi
założeniami teoretycznymi
i prowadzonej
podobnymi
metodami,
rezultatem
poważnego wysiłku badawczego zas-ługującego na szczegółowsze rozpatrzenie. Zanim jednak przejdziemy
do takiego rozpatrzenia,
podkreślmy,
że
większość prac tego tomu została przygotowana
do druku
w r. 1948,
a z druku tom wyszedł dopiero w listopadzie r. 1951. Te trzy lata. w ciągu
.1
1
których treść tomu zastygła w metalowych kolumnach czcionek, życie nauki
w Polsce przeszło przez rozwój w kierunku marksizmu i potoczyło się w nowym kierunku.
W okresie tym, cała nauka w Polsce, a więc i etnografia
przestawiła
się pod wpływem
metodologii
marksizmu,
co pociągnęło
za
sobą konsekwencje
zarówno w dziedzinie metod badań, jak i w dziedzinie
teorii. Redakcja
starała się w czasie druku wprowadzić
korekty,
starała
się nadać problematyce
nowy kierunek, wprowadzając
uzupełnienia
materiałów i literatury.
Jednakże zupełna przeróbka
była technicznie
niemoź!iwa, więc " ... niektóre rozdziały tomu niniejszego w pewnym sensie mają
już dzisiaj pod względem materiałowym
wartość historyczną.
Materiały te
bowiem dają obraz stosunków "wczorajszych",
sprzed trzech lat, co w obliczu przemian dokonywujących
się na terenie wsi dzisiejszej stanowi poważne odchylenie
od a·ktualnej rzeczywistości.
Spółki szałaśnicze
czy rybackie mają więc dziś odmienne
założenia" pisze redakcja
w słowie
wstępnym.
Redakcja zwraca również uwagę czytelnika na niedostatecznie
przemyślane
dyrektywy
badawcze i na niejednolite
stanowisko
metodologiczne, na to, że nie uwzględniono
, marksistowskiej
teorii wsi i warstwy
chłopskiej".
Tak więc szybki tok zmian społecznych w polsce oraz rozwój
nauki spowodowały,
że w długim okresie kiedy tom czekał na druk, treść
jego uległa zmianie w stosunku i do nauki, i życia społecznego, że zatem
w jego ocenie trzeba stosować inne sprawdziany
niż do prac "aktualnych"
w pełnym tego słowa znaczeniu.
Na czele tomu znajduje
się teoretyczna
rozprawa
K. Z a w i s t ow i c z _ A d a m s k i e j pt. Pomoc wzajemna i wspóldziałanie w kulturach.
ludowych. Rozprawa
ta daje niejako przegląd założeń teoretycznych
wszys-tkich prac zawartych
w tomie, dlatego - ponieważ stanowi ona podsumowanie i próby uogólnienia wyników osiągniętych
w badaniach
terenowych
_ po.święcimy jej najwięcej uwagi.
Zainteresowanie
zagadnieniem
pomocy wzajemnej
i współdziałania
zjawiło się w nauce mieszczańskiej
jako reakcja na darwinizm społeczny drugiej połowy XIX wieku. Przeniesiony
do nauk społecznych darwinizm wyrażał się tu teorią stwierdzającą
że jedynymi istotnymi czynnikami rozwoju
społeczeństwa
jest walka o byt toczona zarówno między jednostkami
jak
i zbiorowościami,
oraz towarzy5'Zące tej walce zjawiska doboru. W przeciwieństwie
do tej teorii. zwolennicy różnych poglądów organicystycznych
wskazywali,
że dla rozwoju społeczeństwa
większą wagę posiada współdziałanie, że walka i w5'półzawodnictwo
są tylko zjawiskami o wtórnej ważności. Ponadto każda walka i współzawodnictwo
z koniecznością
związane
są ze zjawiskami
współdziałania
i pomocy, które dop:ero decydują o rozwoju i postępie. W literaturze
polskiej poglądy na te zagadnienia
starał się
usys.tematyzować
znany tłumacz H. Spencera J. K. P o t o c ki w szeregu
rozpraw wydanych
w r. 1900 pod wspólnym
tytułem Współzawodnictwo
i współdziałanie
(2-gie wyd. 1907). Jednakże z konsekwentną
teorią pomocy
wzajemnej,
opartą na szerokich materiałach
etnologicznych
wystąpił .dopiero K I' o P o t k i n wydając w r. 1902 dzieJo pt. Pomoc wzajemna Jako
czynnik ewolucji.
Książka ta właściwie postawiła zagadnienie pomocy wzajemnej jako zagadnienie
etnologiczne, gdyż jako zagadnienie
filozofii spo-
1098
łecznej i doktryny społecznej rozważał je inny kierunek myśli, a mianowicie przeciwstawiający
się marksizmowi solidaryzm
(Ch. Gide, L. Bourgeois.
C. BougIe i i.). W socjologii mieszczańskiej, zwłaszcza amerykań,kiej,
współdziałanie i konflikt rozpatrywane
są idealistycznie
jako szczególne formy
procesów społecznych, pojętych jako kompleksy wza,;emnych oddziaływań.
lub też jako społecznie ustalone wzory zachowań.
Zagadnienie
współdziałania
i pomocy wzajemnej
posiada wielką ważność dla teorii genezy źycia społecznego i teorii rozwoju społecznego. Zycie
społeczne zaczyna się od tego okresu, kiedy ludzie zaczynają współdziałać
dla zdobycia środków zaspokojenia
potrzeb, chociażby 'ta współpraca
występowała w bardzo prostej postaci i ludzie posługiwali się przy tym bardzo
prymitywnymi
narzędziami.
Rozwój
społeczeństw
nie,antagonistycznych,
zwłaszcza -społeczeństwa pierwotnego
we wszystkich
jego etapach rozwojowych, jest przede wszystkim
rozwojem stosunków
współdzialania,
stanowiących podstawową
formę stosunków produkcji.
Mimo tej doniosłości.
zagadnienia te nie zostały dotychczas szerzej opracowane
ani dostatecznie
wyjaśnione.
Albo dawano
inteI'pretacje
zjawi.sk wS'Półdz,iałania, uzasadniające
idelogie bezpośredni.o lub pośrednio solidarystyczne,
albo też ja'k w pracach socjologów i etnologów amerykańskich,
traktowano
je "formalistycznie",
bez uwzględnienia
ich historycznej
treści, wynikającej
z roli
spełnianej przez stosunki współdziałania
w różnych formacjach
społecznoekonomicznych.
Socjologowie i etnologowie amerykańscy
starali się opisać
zjawiska współdziałania
jako pewną stałą formę stosunków międzyludzkich,
występującą
we wszystkich historycznych
typach społeczeństwa,
bez zwrócenia uwagi na różne ich znaczenie i różną treść w tych społeczeństwach.
Etnologowie ze szkoły psychologicznej
starali się wykryć mechanizm psychiczny tworzenia
się "nawyków
współdziałania",
np. Margaret
Mea d
w pracy Cooperation and Competition among Primitive Peoples. (N. Y. 1937).
Po tych kilku uwagach podkreślających
ważność zagadnienia
i możliwość l1iewlaściweg:> teoretycznie
stawiania
przejdźmy
do pracy K. Z aw i s t o w i c z, która starała się dać systematyczne
opracowanie
przynajmniej pewnej dziedziny zjawisk współdziałania
i pomocy wzajemnej. Trzeba
stwierdzić, że autorka postawiła zagadnienia konkretnie.
Przede wszystkim
ogranicza je do niektórych
zjawisk współdzialania
gospodarczego.
Dalej
opiera się na badaniach
tereno"vych dających opis faktów, " ... które pozwoliłystwierdzić
jakie rodzaje pomocy wzajemnej bądź do dziś mają zastosowanie, bądź też były stosowane w niedalekiej
przeszłości, oraz jaką
postać ma współdziałanie
w ramach zorganizowanych
spółek gospodarczych
(pasterstwo szałaśnicze i ma'Sz,operie kaszubskie). Od r. 1949, dla pogłębienia
studiów, metodę pracy terenowej zmieniono w ten sposób, że badania obejmowały wszystkie gospodarstwa
jednej wsi. Wyniki tej metody okazały się
bardzo owocne: 1. opracowywane
zagadnienie wystąpiło na tle stosunków
gospodarczych
i społecznych
konkretnej
społeczności
wiejskiej,
a nadto
2. można było stwierdzić, w jakim kręgu ludzkim wymiana usług i świadczeń ma moc obowiązującą.
A więc kto, z kim. w jakich okolicznościach
i na jakich warunkach
współpracuje"
(str. 2\
1099
·1
•
,l'
./.
'f
Autorka widzi również. że zbadanie formy \'!ystępovvania zjawisk w różnych typach społeczeństw nie jest wystarczające
dla uogólnień naukowych,
gdyż identyczne formy mogą spełniać w różnych warunkach
różne funkcje
i posiadać różną treść społeczną. " ... instytucje
społeczne w swych założeniach podstawowych
na pozór takie same mogą występować w zupełnie
odmiennych
stosunkach
społeczno-gospodarczych,
a tym samym funkcje
ich będą zupełnie odmienne. Wystarczy
wymienić naszą tłokę pańszczyźnianą i tło~~ę sąsiedzką. W jednym i drugim v';Y'padku~hodzi
o zespołowy wysiłek w naglących robotach rołnych, jednak sens społeczny i gospodarczy tłoki pańszczyźnianej
i tłoki sąsiedzkiej jest zupeJnie inny. choćby
nawet w jednej i drugiej uczestniczył ten sam zespół ludzki. Podobnież potrzeby które powołały do życia jakąś instytucję nie za¥.'sze decydują o tym,
że n.a przestrzeni
wieków w takich lub innych stosunkach
instytucja
ta
zachowa swój pierwotny
zakres działalności.
Wreszcie zakres działalności
. jak.iejś instytucji może być w głównych zasadach zachowany, lecz podstawy
społeczno-prawne
ulec mogą daleko idącym przeobrażeniom"
(str. 3). Autorkasłusznie
podkreśla,
że " .. jakiekolwiek
.zasadnicze uogólnienia
są
raczej przedwczesne
dopóty, dopóki w literaturze
etnograficznej
nie ukażą
się prace, które będą wynikiem dokładnych badań z tej dziedziny. uv.:zglę~niających
instytucję
pomocy sąsiedzkiej
i wszelkie formy wspołdzIał~ma
gospodarczego na tle stosunków spoleczno-gospodarczych
konkretnego
srodowiska kulturowego"
(str. 4).
Tu jednak przejawiło
się pewne zwężenie
teoretycznego
stanowiska
autorki. która nie mogła dokonać Ikroku .zasadniczego i dostrzec nie tylko
koniecz:~ości badania zjawisk współdziałania
w różnych środowi!lkach kulturowych, lecz także w różnych typach historycznych
społeczeństw;
~~yż
w ramach jednej formacji społeczno-gospodarczej
mogą występowac rOZl1e
środowiska kulturowe, lecz wyS'tępujące w nich formy współdziałania
i pomocy wzajemnej
będą miały pewne cechy wspólne wynikające
z z.asad~i:
czego podobieństwa
stosunków
produkcji.
Np. formy pomo~y sąsIedz~IeJ
we wsi kapitalistycznej
mogą być różne w różnych środOWIskach etmcznYLh, lecz będzie między nimi mniejsza różnica historyczna ni~ m!ędzy formami pomocy sąsiedzkiej w społeczeństwie
feudalnym
i kapItalIstycznym
w tych samych środowiskach
etnicznych. Autorka podaje słuszny przykład
że innym zjawiskiem
jest tłoka pańszczyźniana
we wsi feudalnej, a tłoka
sąsiedzka we wsi wS!półczesnej. Jednakże mimo tego, że autorka d~s~rzegła
tę zasadniczą różnicę, w toku wywodów nie zawsze przestrzegała
Jej .k~nsekwenime
zwłaszcza na str. 11-15, gdzie p{)dając różne "wybrane SWIadom i':! z b;rdzo różnych i bardzo od siebie odległych środowisk" przykła.~y
pomocy wzajemnej w różnych kulturach, zestawia formy pochodzące z roznych :orm&cji historycznych.
Niekonsekwen~ja
ta przejaw~a się zwłaszcza
w sformułowaniu
na str. 147 gdzie m. in. pIsze: "InstytucJa pomocy wzajemnej, oparta o zasadę do ut des, jest powszechnie
znana w kulturac.h
tradycyjnych
nie tylko na Słowiańszczyźnie,
ale i u innych ludów europeJskich i pozaeuropejskich.
Jej podstawy,
formy i zastosowanie
mogą być
różne ale te same zasady bodajże na całym świecie. Zawsze i wszędzie bo\','iem pom0C wzajemna'
tego rodzaju
polega na współdziałaniu
w tych czynnościach gospodarczych
i społecznych.
którym jednostka a na-
1100
llOI
wet mała rodzina
5'prostać nie może". To niedostrzeżenie
konieczności
uwzględnienia
różnic w społecznej treści zjawisk współdziałania
w różnych
formacjach spowodowało również, że autorka nie rozgranicza również dostatecznie tych zjawisk w różnych typach społeczeństw. Autorka dobrze zdaje
sobi.e s~rawę, że czym .in~ym jest w5'półdziałanie gospodarcze w społeczeństwJe pI~rwotnym, gdzIe Jest ono podstawową
formą stosunków produkcji
lub :vymka z~st.ruktury
stosu.nk~w ~ro.dukcji, a czym innym w innych for~ac~ach, .gdzIe ~est .ono bądz ZjawIskIem marginesowym,
bądź też przezytkIem, Jednakze me przeprowadza
tej zasady konsekwentnie
w swoich
rozważaniach.
Wprawdzie zjawiska
współdziałania
nie zostały jeszcze dostatecznie
oprac?:v~ne w hteraturze
etnograficznej
i socjologicznej, lecz trudno także
ZgO~zICSIę ze. słowami a~torki piszącej: "W literaturze etnograficznej
i etnosocJoJog.czne] zagadn:e:l1.u pomocy wzajemnej
i współdziałania
dotychczas
POśwIęcon.o mewIe~e mIeJsca" (str. 3), natomiast nie można się oprzeć pew~emu zdzIwIenIu, ze ~utorka zrezygnowała z wykorzystania
części tej Iitelatury. M. m. brak hteratury
anglo-saskiej
zawierającej
wiele materiałów.
Jak~y d!a usprawiedliw~~nia autorka pisze na str. 145: "Nadmienić przy tym
nalez~,. z= lP~nktem wYJsc:a do pracy niniejszej są st03unki społeczne ws,i
polskle~" ~orownawczo ~edynie sięgam do innych ludów europejskich i pozaeu.ro~eJsklch ze szc.zegolnym uwzględnieniem
Słowiańszczyzny".
Rzeczywiśc:e mne monografIe tomu i materiały
ograniczają
się jedynie do stosunkaw polskich, jedna1kże K. Zawistowicz w swojej pracy bardzo często sięga
do Thurnwalda, MaunierH i innych a odpo'wiednie wykorzystanie materiałów
z~bra?ych przez etnologów anglo-saskich
mogłoby pomóc w wyświetleniu
mektorych spraw.
. Po tych u.wag~ch ogólnych o pracy K. Zawistowicz-Adamskiej
przejd~my do pr~eJrzema układu i treści. Rozpada
się ona na dwie części.
Plerwsza daJ.e kl.~sYfikację i analizę różnych postaci pomocy wzajemnej.
druga oma,",:la ro~ne rodzaje. Sp?łek gospodarczych.
Klasyfikacja
zjawisk
pomocy wzajemnej przedstaWIa Slę następująco:
Współdziałanie
1. Pomoc i współpraca w warunkach
zwykłych
A. Prace sezonowe
B. Prace inwestycyjne
C. Dary obrzędowe
D. Świadczenia wynikające
z prawa gościnności
pomoc
wzajemna
II. W wypadkach szczególnych
A. Samorzutna pomoc dotkniętym
nieszczęściem
B. Współdzi,ałanie na rzecz
wspólnego dobra
. .Omów!eniu .. tych zjawiS'~ 'poświęcona jest część pierwsza, gdzie po sk1asyfIkow.amu rozn~c~ rodzaJow pomocy wzajemnej
autorka
omawia podsta,",:y l. uu:sadmam.e
pomocy wzajemnej
(sąsiedzkiej).
Znajdujemy
tu
anal~ę zJawlsk wymIany świadczeń i równowagi usług daleJ' pracy zespołowej' l wreSZCIe
'" ZJaWlSk pomocy wzajemnej połączonej ' z uroczystością to-
l'
I
i
)
,
I
I
wal'zyską. Następny
rozdział omawia "Występowanie
pomocy wzajemnej
w określonej społeczności". A więc mamy tu pomoc wzajemną i współdziałanie wśród krewnych i przyjaciół, gdzie autorka daje analizę tych zjawisk
występujących
w bardzo zróżnicowanych
formach grup rodzinnych,
rodowych, krewniaczych
itp., dalej zjawiska współdziałania
w grupach sąsiedzkich "dawniej i dziś" i wreszcie analizę zjawisk solidarności gromadzkiej.
W części drugiej, omawiającej
spó~ki gospodarcze autorka
daje najpierw ogólną charakterystykę
właściwości spółek, zaliczając do nich zrzeszenia trwałe, dobrowolne, oparte o własną organizację gospodarczą i społeczną zgodną z nakazami prawa zwyczajowego, łączące się dobrowolnie dla
osiągnięcia korzYści materialnych
będących udziałem wszystkich członków.
Klasyfikując
spółki autorka wyróżnia ~ółki rolne i S1Pó1Ikimyśliwskie oraz
rybackie. W zakończeniu
- podsumowuje
swoje wywody dając ostrożne
uogólnienia, jakie można było podstawić w oparciu o rozporządzalne
ma. teriały.
Czytelnik
;pracy K. 2awistowicz
odczuwa pewien
żal do autorki,
że sama tak długo tkwiąc
w opracowywanym
zagadnieniu
i dobrze
zdając sobie sprawę z zakresu każdej używanej nazwy, nie uważała za konieczne pomóc czytelnikowi w zorientowaniu
się w znaczeniu szeregu nazw,
które w języku potocznym występują
często jako równoważniki
a którym
autorka przypisuje inne znaczenia, jednakże bez wyraźnych ustaleń definicyjnych. A więc nazwa najog6lniejsza
to w s P 6ł d z i a ł a n i e; Autorka
interesuje się tylko jedną jego postacią a mianowicie współdziałaniem
gospodarczym; przejawem współdziałania
gospodarczego jest p o m o c a wśród
jej różnych możliwych form szczególnie interesuje
nas p o mo c w z a j e m n a, która dla autorki jest identyczna
z IP o m o c ą s ą s i e d z k ą. Lecz
oprócz tych nazw, które czytelnik może sobie jakoś ustawić, w tekście występuje cały szereg inńych terminów:
wymiana usług i świadczeń, praca
zespołowa, wzajemność, odwz.ajemnianie usług, równowaga usług, odwdzięczanie, odrobek, wspieranie się w potrzebie, podział pracy itd., których definicje zostały podane w uwiklaniu, w tekście w toku rozważań - co czytelnikowi pedantycznemu,
chcącemu uzyskać przejrzysty
obraz, oparty na
wyrażnie oddzielonych zakresach zjawisk, utrudnia czytanie pracy. Również
terminologia
socjologiczna - o co jednak trzeba przede wszystkim winić
socjologów - nie jest dostatecznie wyrażna i nie ZB.WSzemożna sobie zdać
sprawę
ze stosunków między zakresami
takich nazw jak: społeczność
wiejska, społeczność zamknięta,
wspólnota
wioskowa, .grupa współżyjąca,
grupa współdziałająca,
wspólnota rodzinna, pospółka rolnicza itp.
I wreszcie ostatnia uwaga krytyczna, dotyczy niejednolitości
stanowiska
metodologicznego
i teoretycznego.
Autorka "potrafiła"
ustawić koło siebie
Krzywickiego,
Ciszewskiego,
Thurnwalda,
MalinowskiegC', Mauniera,
Moszyńskiego, Engelsa i etnografów radzieckich. To ułożenie nie wyszło jednak
pracy na dobre. Czasami czytelnik odnosi wrażenie, że autorka szuka nowej syntezy, czasami spotykamy wyrażną akceptację stanowisk rozbieżnych
i zasadniczo trudnych do pogodzenia. Jest to jednak cecha charaterystyczna
wszystkich prac powstających
w okresie przejściowym
jakiejś nauki, kiedy
zaczyna się proces przejścia do nowego stanowiska i kiedy stanowiska zazębiają się. zwalczają zanim nastąpi przegrupowanie
problematyki
na no-
1102
wych podstawach
metodologicznyc~ .. W pracy K. Zawistowicz-Adamskiej
ten proces występuje bardzo wyrazme.
.
. ..
Z ko;ei przejdźmy do podkreślenia
zasług autorkI. Tu trzeba wyrolemc
na pierwszym miejscu fakt postawienia z~ga~I1ienia współdziałan.ia. gospodarczego i pomocy wzajemnej jako zagadmenla kultury społeczneJ I ~o~ganizowania systematycznych
badań terenowych.
Obadamach
pomowImy
później teraz wskażmy ważność pracy K. Zawi~to~icz
jako przy<:zynka
teoretycznego, w którym po raz pierwszy zagadmeme pomocy wzaJ~m?ej
zostało systematycznie
opracowane na podstawie konkretnych
matenałow.
Mimo zwężenia zagadnienia i mimo poważnych
uchybi,eń nieuniknionych
wtedy, gdy podejmuje
się nowy temat, praca K. Zawistowicz .daj~ prze-o
gląd faktów w tej dziedzinie, wysuwa hipotezy robocze i wskazuJe kIerunkI
dalszych badań.
Dalej podkreślić trzeba, że w uporczywej pracy w ciągu siedmiu lat
K. Zawistowicz potrafiła wykształcić
grono uczniów, przygotować
ich .do
prowadzenie badań w ciągu tych lat. Tom zawi.era cztery monografie i dZIesięć innych prac uczniów prof. Zawistowicz,
dając poważne
świadectwo
o wytężonej pracy młodego ośrodka etnograficznego w Uniwersytecie Łódzkim. Prowadzenie badań w ciągu szeregu lat nad jednym kompleksem zagadnień, pozwoliło na zebranie poważnego archiwum materiałowego
znacznie szerszego niż materiały
przedstawione
w omawianym tomie, posuwającego naprzód wiedzę o faktach z zakresu pomocy wzajemnej
i współ~
działania.
Wśród monografii opracowanych
na podstawie własnych badań terenowych na pierwszym miejscu znajduje się s'tudium Bronisławy KopczYńskie~J a w o l' iS rk i e j Gospodarka pasterska w Beskidzie śląskim. Praca składa SlEl
z trzech części: W pierwszej
podano przegląd
dotychczasowych
badań
nad pasterstwem
wysokogórskim, zwracając uwagę na cztery grupy zagadnień, a mianowicie:
geneza
pasterstwa
wysokogórskiego,
zagadnienia
prawno-własnościowe,
zagadnienia
gospodarcze
i zagadnienia
społecznoobyczajowe. Część druga poświęcona jest historii szałaśnictwa
na Śląsku
Cieszyńskim ujętej w trzech rozdziałach: początki osadnictwa i kolonizacja
wołoska, rozwój stosunków własnościowych,
rozwój terytorialny
i gospodarczy szałaśnictwa.
Część trzecia oparta na materiałach
zebranych w terenie, tzn. w górach i wsiach górskich, mówi o tradycyjnej
kulturze pasterskiej.
Głównym celem badań autorki i współpracującej
z nią grupy było poznanie spółek szałaśniczych (pasterskich) ich organizacji, funkcji spełnianej
w życiu gospodarczym
i społecznym wsi itp. Również w tych badaniach
zagadnieniem
naczelnym była sprawa współdziałania
gospodarczego, przy
czym jednakże zbadano całokształt spraw związanych z gospodarką szałaśniczą, kulturą materialną,
zwyczajami, obrzędami, przesądami
itp. Monografia napisana jest z wielkim nakładem pracy. Autorka starała się wyko.
rzystać wS'zystkie dostępne źródła archiwalne, a w pracy terenowej dotarła
do wszystkich szałasów w groniach beskidzkich, Nie wchodząc w jej merytoryczną ocenę, chciałbym zwrócić uwagę na niedostateczne
może podkreślenie specyfiki Śląska Cieszyńskiego jako kraju, gdzie kapitalizm wkroczył
stosunkowo wcześnie (np, 'IV Ustroniu powstają huty żelazne już w latach
1103
~
?
I
tI
l
r
I
!
,I
,
i
l
I770-tych). gdzie wczeSme powstała sieć kolei i rozwinęły się miasta przemysłowe wywierając wpływ na ogólne procesy życia gospodarczego, a' więc
i na gospodarkę szałaśniczą.
Druga monografia, napisana przez Zdzisława B a t o l' o w i c z a przedS'tawia zespołowe rybołówstwo na polskim wybrzeżu. Jest to studium omawiające maszoperie kaszubskie. Monografia ta składa się z trzech części:
zarysu historycznego
rozwoju rybółówstwa
zespołowego, gdzie m. i. autor
zajmuje się pochodzeniem
nazwy "maszoperia",
oraz bada występowanie
i zasięg maszoperii, jej składem osobowym, terenami połowów i organizacją
pracy zespołowej. W trzeciej omawia technikę połowu opisując używane
narzędzia pracy. Wreszcie część czwarta mówi o roli i znaczeniu maszoperii
w życiu gospodarczym i społecznym wsi rybackich. W zakończeniu przedstawiono przyczyny upadku maszoperii
i ich stosunek do współczesnego
rybołówstwa morskiego.
Następna
monografia
Jadwigi K u c h a r s k i e j poświęcona
jest gospodarczym
i społecznym podstawom maszoperii
kaszubskiej.
lie poprzednia monografia
zajmowała się przede wszystkim historią i t€chniką
pracy rybackiej o tyle mognografia
Kucharskiej
omawia społeczną strukturę, współdziałanie
gospodarcze, zasady podziału dochodu itp. w maszoperiach. Na uwagę zasługują opracowane przez autoI'kę tablice przedstawiające graficznie strukturę
i organizację poszczególnych maszoperii.
W pewnym sensie uzupełnieniem
tych prac jest rozprawa Teresy G u tt ó w n y pt. "Obrzędy, wierzenia, zwyczaje i przesądy wśród rybaków polskiego wybrzeża", dająca obraz roku obrzędowego w życiu maszoperii, wierzeń i zwyczajów związanych z połowami itp. Praca ma charakter
rejestrujący. Nie chodzi tu o pakazanie funkcji tych obrzędów w życiu i pracy,
lecz a ich zanotowanie.
Monografie te opracowane są według podobnych założeń metodologicznych i w ten sposób by odpowiedziały
na naczelne pytanie postawione
wszystkim
badaniom
prowadzonym
przez
Zakład
Etnografii
U. Ł.:
" ... w jakim kręgu ludzkim występują
wymienione
formy współdziałania, jakie z,asady decydują o zrzeszaniu
się zespołu współdziałającego.
a więc kto z kim, na jakich warunkach
i w jakich okolicznościach współdziała i współpracuje"
(str. lO).
Materiału do odpowiedzi na to pytanie naczelne mają również dostarczyć 'Prace zamieszczone w dziale Materiały. Wymieńmy je po kolei:
Maria B i e l' n a c k a i Aurelia W i e l' z c h o n i ó w n a zebrały materiały dotyczące pomocy sąsiedzkiej przy robotach rolnych. Autorki dają
tu przegląd rodzajów pomocy, zachowane różne jej nazwy, jej formy, przebieg, organizację,
związane z nią zwyczaje i obrzędy. Aniela J a s k u l a n k a przedstawia
fakty pomocy wzajemnej
przy pracach związanych
z lnem, konopiami i wełną, jako szczególnie ważne, wgoS'podarstwie
tradycyjnym,
gdzie materiały
odzieżowe produkowały
same gospodarstwa.
Autorka
wyróżnia
pomoc bezinteresowną,
pomoc na zasadzie wymiany
świadczeń, pomoc za wynagrodzeniem
i wreszcie wspólne przędzenie o charakterze zebrań towarzyskich. Maria S k l' Z o S Ó w n a omawia pomoc wzajemną przy dar'2iu pierza. Henryk Ś w i ą t k o w s k i - pomoc sąsiedzką
przy budowie. Dalej Aurelia W i e r z c h o n i ó w n a opisuje pomoc wza-
°
70
r
1104
1105
~.
na podstawie badali. archeologicznych.
(Bibl. Archeolog. T. r., A. Nasz, Opole,
Wrocław 1948 r.). Recenzje R. Reinfussa
i Jakimowicza,słusznie
nader
dodatnie, uwydatnily wartość gruntownej metody pracy A. Nasza. W c12iele
niniejszym
ujął autor swój temat następująco:
po wstępie dał w pięciu
rozdziałach
zarys metody rekonstrukcji
paleontologicznej
w archeologii,
zestawił
materiał
archeologiczny,
zanalizował
go, dzieląc typologicznie,
uwzględnił analogię. zasięgi i chronologię, dał porównawczą syntezę typologiczno-chronologiczną
i omówił ośrodki produkcji.
W rozdziale o analizie
konstrukcyjno-ewolucyjnej
przedhistorycznych
i wczesnohistorycznych
żaren opowiedział o kamieniach żarnowych
(neolitycznych
ze sławnym
mikorzyńskim),
osi (wrzecionowe),
paprzycy,
rączce,
żerdce-kierownicy,
kadłubie i mechaniźmie, regulującym rozstaw kamieni żaren, poczym przedstawił w rozdziale ostatnim swe wyniki. Streszczają
się one w tezach:
prymitywne
żarna z rozcieraczem są u nas powszechne od 1. okr. neolitu
do okresu wpływów
kultury
prowincjonalno-rzymskiej
włącznie;
żarna
rotacyjne są późno-lateńskie
i trwają przez okres rzymski, wczesno-historyczny do chwili obecnej. Autor podał trafnie i przejrzyście ewolucję konstrukcyjną
poszczególnych
elementów
składowych
żaren
rotacyjnych
w świetle znanego nam dotychczas materiału
wykopaliskowego.
Stwierdził
całkowitą zbieżność typologiczno-konstrukcyjną
między żarnami wczesnodziejowymi
z okazami z naszej współczesnej
kultury
włościańskiej,
typ
zatem naszych obecnych żaren rotacyjnych
stanowi okaz żyjących elementów staropolskiej
naszej kultury.
W źródłach
historycznych
znajdujemy
wzmianki o młynach zbożowych (motendina,
molin(/. aquaria),
czyli że
obok prostych żaren istniały też bardziej złożone mechanizmy
młyńskie.
Tym ostatnim dała w kilka wieków później wielki rozwój era pary i elektryczności. - Autor, mieszkający
w Oporowie pod Wrocław~em, wyzyskał
wśród innych wszelkie dane oporowskie.
- Piękną jego pracę zamyka
obszerna literatura
i spis tablic i rycin, bardzo pouczających.
Całość robi
wrażenie bardzo dodatnie.
J el'zy Pogonowski
.
dkach klęsl<. żywiołowych i nieszczęsc, ograniczając się tylko
-emną w wypa .
.'
k
..
~okrótkiej
notatki na czterech stronach. Mana. B l e r n a c a P~Wlęca
.
pracę zJ'awiskom współpracy
gromadzkiej
na rzecz wspolnego
naS t ępna
.
k . . l'
d
'
l do
dobra' budov-'Y dróg, naprawy mostow, budowy
OSCIOow,
~m~w u ., . zkól świetlic
itp Dary i świadczenia
obrzędowe
opisuJe Mana
·WYCH.s,
.
.
d"
d 'e ka dary
dary zWiązane z naro zmaml
Zl c ,
S Z u:). e l,. t o \V a wyróżniając
,
..
k' . d
l'
dary
zwiazane ze śmiercią członka społecznosci wleJs lej, ary wese ne,. l'
•
dla 'dzieci związane z obrzędami dorocznymi. Ta ~ama. au~ol'ka rejestruje
fakty obrz~dów i zwyczajów związanych z narodzmam~ dZiecka.
Jak więc widzimy zarówno monog'rafie jak i matenały
zostały ~ak dobrane by możliwie wielostronnie
zanotować, naświ·etlić i. wyjaś~i~ fakty
pomocy wzajemnej
i współdziałania
gospodarczego
na ~Sl. polgkl~J .. Przy
czym główny nacisk położon~ na notowanie .starych, zamkaJą~ych JUz ~adycji przeżytków i pozostałosei. O monografJach tych l matenałach. moz~a
pO\viedziećże nie notują nowych, w~owych
\~aru~kach rodzącyc.h Się form
wspóldzi2:łania. Tłumaczy ,się to tym, ze matenał~ Jakle zostały. ujęte w ty~
tomie zostały zebrane przed rokiem 1949, a WIęC p~ze~ rO~lem z~s~dmczego przełomu w rozwoju spółdzielczości
produkc~JneJ.
NI~ .~lezme ~
tego trzeba jednak stwie,rdzić, że materiały
t~, moze ~b~t sClsle o~ramczają się do rejestracji,
nie starając się stwie,rdzl.c cz~nnikow .t:~w.odUJących
powstawanie
i przekształcanie
się forI?' wspo.łdz?ałan~a .. W~rt~sc IC~ polega
przede wszystkim na tym, że uchwyCiły zamkaJące JUZ ZJa:VlSi~~,~e staną
się podstawą dalszych badań, że posłużą do przyszłych uogolmen l rozwa- .
żań teorE;tycznych. Jednakże, gdyby zostały podane
wraz z konteks,tem
w którym występują, z zaznaczeniem
tedencji
rozwojoWych,. mo~łybY
lepiej spełnić swoje z.adania. Materiały te zbierano według kw~stJonanuszy
opr,lcowanych w Zakładzie Etnografii U. Ł. i OgłOs~onych dru.klem. w prac~
1<. Za w i s t o w ic z - A d a fi s k:i e j Zywe tradycJe wsp6ŁdZl~łant~ na ws~
(polski
ilnstytut
Służby
Społecznej,
Łódź
1948). K.westronarl~sze.
te
uległY w dalszych pracach zakładu przeróbce i ulepS'zemu, ,po~obTIle zm~e~
nUy ;ię metody prac terenowych l. Prof. Zaw~stowicz we :vstęple do sWOJeJ
pracy wskazywała,
że pierwsze badania, ktorych wyniJlu ~warte.
zostały
w tym tomie; prowadzono jeszcze prawie po omacku, ucząc Się dopiero .sta~
wiać zagadnienie
i szukając właściwych metod. O tym trzeba pamlętac
chcąc ocenić właściwie ten tom.
Jan szczepański
ADOLF NASZ. Żarna
wczesnodziejowe.
Warszawa -, Wrocław
1950 r. Nakł. Pol. Tow. Archeolog. Z zasiłku Kierownictwa
Badan nad p~czatkami Państwa
Polskiego. Min. Kutury
i Sztuki Nacz. Dyrekcja
m~zeów i ochrony zabytków.
(Studia wczesnodziejowe.
Seria archeologiczna - T. I. Red. K. Majewski).
. . .
,
Młody archeolog i etnolog wrocławski Ado~ N a s z .dał ,SIę JUz ~znac
zaszczytnie pracą swoją o Opolu, starym polskim grodZIe gornośląsklm
"Omówienie tych metod wymaga osobnej recenzji i powinno zostać
do ogÓlnej clysk\l~ji o metodach etnograficznych
badań terenowych.
wlączone
L
70*
