816ce8cc4fc100657baf37a9c935bb30.pdf
Media
Part of Pieśń jako zawiązek działania aktorskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4
- extracted text
-
Jadwiga M . Rodowicz * PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
JADWIGA
M.
własnej techniki scenicznej i własnego języka teatral
nego. Praca ta rozpoczęła się dwadzieścia cztery lata te
mu w trakcie wypraw badawczo-artystycznych prowa
dzonych we wsiach polskich, głównie na terenach
wschodnich i południowych, często wśród mniejszo
ściowych społeczności (Łemkowie, Romowie), a poza
Polską w analogicznych środowiskach różnych regio
nów Europy: Lotaryngia (we Francji), Toskania, Maremma, Emiglia Romana, Liguria (we Włoszech), tere-
RODOWICZ
Pieśń jako zawiązek
działania aktorskiego*
1 1
N
ajbardziej oczywistą cechą japońskiego teatru
no jest jego historyczna ciągłość. Dziedzictwo
wielowiekowej (sześćsetletniej) historii ukryte
za jego współczesną formą, może czasem szkodzić od
biorowi istotnie teatralnych zalet no jako przedstawie
nia, a wyjaśnienia na temat rozwiązań technicznych
(jak obecność postawy wyjściowej aktora kamae czy też
kroku ślizgowego hakobi) mogą wręcz uniemożliwić
bezpośredni odbiór tego, co dzieje się na scenie między
aktorami.
Zawsze jednak, kiedy udaje się obejść ten historycz
ny kontekst i spojrzeć na no jako na żywe współczesne
przedstawienie, rodzi się możliwość dotarcia do jego
wartości jako czystej teatralnej formy i w tym chyba
tkwi wielka siła, a zarazem wartość no jako dziedzictwa
kulturowego.
Kiedy mówi się o zachowaniu lub przywracaniu ży
cia zamierającym formom sztuki tradycyjnej, często ma
się na myśli przede wszystkim zapewnienie dobrych wa
runków ich uprawiania przez artystów, którzy je dzie
dziczą, przez stwarzanie kontekstu ptezentacji, pracy,
przez sponsorowanie wydarzeń, w czasie których twór
cy mogą je „podać", przedstawić.
Ośrodek Praktyk Teatralnych „Gardzienice", w któ
rym pracowałam przez dziesięć lat, założony i kierowa
ny przez Włodzimierza Staniewskiego, w działalności
badawczej i artystycznej wiele uwagi poświęcał formom
tradycyjnym służącym jako podstawa do wypracowania
* Jest to polska, przetłumaczona z oryginału w j . angielskim
{Song as a Nucleus of an Actor's Work on Stage), a zarazem zmienio
na przez autorkę, wersja referatu wygłoszonego w listopadzie 1991
r o k u na międzynarodowym sympozjum International Symposium
on
the Conservation and Restoration of Cultural Property - No: its Trans
mission and Regeneration
zorganizowanym przez T o k y o N a t i o n a l
Research Institute of C u l t u r a l Properties. W niniejszej wersji zosta
ły pominięte te fragmenty, obecnie anachroniczne, które odnosiły
się bezpośrednio do historyczno-społecznego kontekstu prac badawczo-artystycznych prowadzonych przez O P T „Gardzienice", ja
ko przebadanych i znanych czytelnikowi polskiemu z wielu publi
kacji, natomiast przedstawionych na sympozjum w formie bardzo
uproszczonej i skrótowej; został w niej natomiast rozwinięty wątek
wypracowania jakości dramatycznych z muzyczności.
168
1
1
-- O
•
XT
ny zamieszkałe przez ludność bami w Norwegu, Szwe
cji, Finlandii.
Postawione sobie wówczas zadanie można właści
wie określić dość prosto: zebranie (często nie zareje
strowanych wcześniej) pieśni, opowieści, zachowań,
gestów oraz zbudowanie z nich nowego tworzywa te
atralnego, a tam gdzie to możliwe - wypracowanie na
ich podstawie własnego języka teatralnego. Rezultaty
tych poszukiwań zaowocowały - w moim przypadku,
chcę to podkreślić - radykalną zmianą percepcji te
atru. Jedną z jej elementów było odkrycie potężnej si
ły stwórczej pieśni i muzyki w procesie formowania
wypowiedzi teatralnej i zdarzenia (widowiska), a także
jej wpływ na strukturę dramatu (czyli sfery tekstowej)
na wszystkich jej poziomach.
Przez lata pracy udało się Staniewskiemu i jego ze
społowi wypracować nową formułę teatralną wyrastają
cą z elementów kultury tradycyjnej, a przede wszystkim
z pieśni i muzyki . Skłonność do sięgania po elementy
tradycji, celem wykorzystania jako tworzywo teatralne,
nie jest oczywiście niczym nowym, w ostatnich latach
staje się modelem niemal obowiązującym, zwłaszcza
w nurcie bliskim tzw. antropologii teatru. Obfitość ma
teriału folklorystycznego (elementów wziętych z kultur
rdzennych) służy najczęściej, np. w przedstawieniach
O d i n Teatret, wytworzeniu struktury dramatycznej
i wypełnieniu jej teatralnym „mięsiwem", budowaniu
klimatów. Czy jest możliwe coś więcej?
N a początku działalności „Gardzienic" również Staniewski zajmował się gromadzeniem takiego materiału.
Wkrótce jednak, jak się wydaje gdzieś w okresie pracy
nad Żywotem protopopa Awwakuma w latach osiem
dziesiątych, uwaga jego skupiła się na samej pieśni otaz
przyjrzeniu się, co to oznacza, że pieśń tradycyjna oraz
akt śpiewania rozumie się jako podstawowy element,
właśnie „zawiązek" działania scenicznego, oraz jak to
wpływa na materię przedstawienia.
Staniewskiego zainteresował niemal niedostrzegalny
moment inicjalny śpiewu, w którym aktor ulega impul
sowi śpiewu (czy też wywołuje go w sobie), wydając
z siebie pierwsze tony, pierwsze sylaby słów, tam gdzie
pieśń się rodzi. Zakładał on, że aktor może - i powinien
(często domagał się tego na próbach) - umieć się wy
razić w pełni, zdefiniować własną obecność już w chwi
l i rozpoczęcia pieśni.
1
Jadwiga M . Rocímwa • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
169
Jadwiga M. Roduwicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZ1 K DZIALANJA AKTORSKIFCO
Jadwiga M . Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
Jeśli zgodzić się, że najbardziej charakterystyczną
cechą no jako sztuki widowiskowej jest szczególna jed
ność elementów muzycznych i dramatycznych oraz
oparcie ekspresji aktora na pieśni (ka/uta) i tańcu (bul
mai) i pod tym kątem próbować przyjrzeć się realizacji
scenicznej dramatu, to można dojść do ciekawych spo
strzeżeń, które w dużej mierze pokrywają się z doświad
czeniem „Gardzienic" pracy nad pieśnią jako elemen
tem głównym pracy aktora. Jest to oczywiście jedna
2 wielu możliwych opcji podejścia zarówno do nó, jak
i do formy proponowanej przez Staniewskiego. Cie
kawą może być jednak próba odpowiedzi na pytanie,
do jakich konsekwencji prowadzi przyznanie pierw
szorzędnej roli pieśni w tworzeniu teatru.
1
Trzeba zaznaczyć, że pieśni używane w pracy „Gar
dzienic" najczęściej, choć nie zawsze, są tradycyjne czy
dawne; chodzi tu raczej o pieśni nacechowane podob
nie, jak pieśni tradycyjne, bo prowokujące do użycia
technik śpiewu wywodzących się z dawnych tradycji
lub wręcz na nich oparte (np. na użyciu białego głosu,
lamentacji, alikwot, dysonansów).
Mówiąc o roli pieśni w pracy aktora „Gardzienic"
oraz porównując to doświadczenie z no (a pamiętajmy,
że no jest to forma klasyczna, ściśle skodyfikowana),
trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to, że - właśnie
podobnie jak w no - śpiew nie oznacza „wyśpiewania
melodii", ale raczej chodzi tu o ekspresję głosową, któ¬
ra posiada muzyczną tożsamość poprzez zachowanie
przynajmniej rytmu i tonalności jako elementów pod
stawowych. Pieśń i „pieśniopodobne" jednostki wypo
wiedzi obecne są na kilku poziomach pracy. Najbar
dziej podstawowym elementem (w „Gardzienicach")
wydaje się coś, co Staniewski nazywał „zaśpiewem"
i co, być może, odpowiada „wersowi" (ku) w no, a co
najłatwiej oddać jako „rozpoczęcie śpiewu" (=wypo
wiedzi), czyli odśpiewanie kilku podstawowych dźwię
ków. Zaśpiew oznacza także śpiewne tony słyszalne
w dialektach, charakterystyczne dla osoby (zatem
„charakteryzujące" postać?). Staniewski zdawał się
używać tego określenia w znaczeniu jakiejś podstawo
wej jednostki wypowiedzi. Kiedy aktor chce pokazać
jakąś charakterystyczną cechę granej postaci lub ele
mentarną reakcję, a nawet coś jak postawę, może to
właśnie w inicjalnej chwili „zaśpiewu".
Przechodząc na nieco wyższy poziom konstrukcji po
staci (i dramatu), Staniewski używał w podobnym zna.**
czeniu określenia „indywiduacja" w śpiewie. W jego ję
zyku oznaczało to wyłonienie się odrębnej postaci
z „ciała zbiorowego" scalonego wspólnym śpiewem
właśnie orzez indvwidualnv zaśoiew" W takiei chwili
żywe kontury ciała i głos (linia głosu, linia ciała) akto
ra wyodrębniała sie irózi
w sto"unku do eruov
T ę technikę, czy ten sposób postępowania, dobrze ilu
strowała scena tzw. Jutrzni w Żywocie protopopa Awwakuma, w której „ciało zbiorowe" zesłańców „na Pustoziersk" podążało w rytmie trójkowym, śpiewając „Pamiłuj!", a raz po raz pojedyncza osoba wyłaniała się na
chwilę, jedynie na czas własnego „zaśpiewu" dosłownie
trzech sylab „Pa-mi-luj", anonsując się jako postać sce
niczna: przez szept, wrzask, żałosny krzyk - w zależno
ści od tego, k i m później stać się miała, zwiastowała
swój charakter ( = definiowała swoją obecność).
W Carmina Burana wstępne przedstawianie się (brechtowska autoprezentacja postaci) dokonywało się W p()dobny sposób - za pomocć^ „zaśpiewu".
Tutaj warto dodać, że ta najmniejsza fraza nie m u
si się koniecznie składać z elementów czysto muzycz
nych, ale może to być westchnienie, dźwięk onomatopeiczny, słyszalny oddech - tak długo, jak długo prze
strzegany jest rytm. Jesteśmy tutaj bardzo blisko ta
kiego rozumienia śpiewu i frazy muzycznej, jak w nó.
Podobnie w nó stosuje się wypowiedź elementarną,
gdzie niekoniecznie chodzi o śpiew, ponieważ zalicza
się do niej również okrzyki (kakegoe) muzyków. Kate
gorią „zaśpiewu" można objąć także dźwięki natury
lub głos, który je naśladuje. W tej formie były one
obecne np. w spektaklu Carmina Burana w scenie wa
bienia między Tristanem i Izoldą, rozmawiających
głosami ptaków. N a trop przywoływania dźwięków
natury, jak się wydaje, wpadł Staniewski i jego akto
rzy podczas badań nad archaicznym sposobem śpie
wania ludności Sami (Lapończyków) - jojkowaniem.
Naśladowanie a raczej ewokowanie głosów zwierząt
w jojku jest fenomenem znanym również innym k u l
turom, nie trzeba się specjalnie
dzić. W a r t o t u iednak dodać że istota ioilcu i
tarcie w n i m podziału na podmiot śpiewu i przedmiot
śpiewu. N i e jojkuje się „o czymś", ale jojkuje się „coś"
lub „kogoś".
3
Po ustanowieniu tej najmniejszej, „śpiewopodobnej"
jednostki wypowiedzi możliwe staje się rozpoczęcie bu
dowy dialogu scenicznego między postaciami. Powie
dzenie, że sytuacja dialogowa jest dla teatru podstawo
wa, to banał. A jednak odnajdowanie jej, na różnych
poziomach i w różnych kontekstach, jest za każdym ra
zem fascynujące. Zawsze, kiedy obok jednego aktora
staje drugi, automatycznie rodzi się oczekiwanie sytu
acji dialogu i wówczas, kiedy tworzywo teatralne osa
dzone jest w muzyce i jej elementach, dialog może być
budowany w sposób zaskakujący - bo niesemantyczny.
Pasjonującą ilustracją tego zjawiska
kulturze tra¬
dycyjnej tzw., zabawy gardłem (throat games) wśród lud
ności Inuit (Eskimosów), w Japonii obecne jeszcze do
niedawna wśród ludności ajnoskiej na Hokkaido i zwa
ne tam po ajnosku rekuhara, a po japońsku nodonara'
shi (dosł granie na gardle"). Nb pierwszej rejestracji
173
Jadwiga M . Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
„Krótka opisowa" perypetia w ułamku sekundy (sztuka „Motomezuka")
rekuhara dokonał w 1902 r. na wałkach woskowych ze¬
słany na Sachalin Bronisław Piłsudski .
Aktorzy Staniewskiego trafili na podobny trop pod
czas ćwiczeń głosowych z fletem (tzw. wizgi w pracy
nad Gusłami), które przekształciły się w tzw. rytmo-oddechy i w których prawdziwymi mistrzami byli A n n a
Zubrzycka i Tomasz Rodowicz, budujący cale etiudy za
pomocą niesemantycznej rozmowy oddechem, śmie
chem, westchnieniem, rytmem. Można powiedzieć, że
w przypadku „wizgów" - „rytmo-oddechów" zostało
powtórzone doświadczenie zapisane w odległych, ar
chaicznych technikach dialogowania. Konkludując można powiedzieć, że dla sytuacji dialogowania nie
zbędne są dwie osoby, napięcie pomiędzy nimi, oddech
i rytm, a nie jest konieczna semantyka. Podobnie w kakegoe muzyków w nó zawiera się oddech, rytm, głos,
stosunek do postaci, ale nie ma semantyki.
4
Mowa (wypowiedź) aktora uzyskuje wtedy siłę wy
razu, kiedy wyrasta z najgłębszych pokładów jego bio
logii. A l e już dla dwojga (czy dwóch) aktorów dialogu
jących sytuacja jest nieco inna: ich porozumienie i wy
miana muszą nie tylko wyrastać z głębokich pokładów
biologii, lecz także utrzymywać się na jakiejś wspólnej
płaszczyźnie, którą w teatrze muzycznym stanowi har
monia i rytm. W dialogu ponadto aktorzy najczęściej
używają dłuższych wypowiedzi niż fraza (czy „zaśpiew"), ponieważ poprzez dialog przechodzi się na
wyższy poziom konstrukcji dramatycznej: do budowy
scen. W „Gardzienicach" używane były zawsze frag
menty bliższe strofie, krótkiej pieśni, kilku wersom. Po¬
dobnie w nó budowa fragmentu sceny zasadza się na
przemienności krótkich pieśni (uta) lub fraz (setsu) wy
powiadanych przez jednego lub dwóch (na przemian)
aktorów. Mówiąc o „Gardzienicach" świadomie nie
użyłam określenia „tekst dramatu", ale „fraza", bo
w tej pracy niemal każda wypowiedź, nawet oparta j
wstępnie na prozie lub narracji, zawsze ewoluowała i
w kierunku tonalności, rytmu i harmonii, a zatem
w kierunku poezji i muzyki. T e n etap budowy ptzedstawienia przywodzi na myśl przejście od kilkusylabo
wego wersu (ku), poprzez frazę (setsu), do poziomu
„obrazu" lub „sceny" („stopnia" - dan) w nó. Jest to za- j
gadnienie kluczowe z punktu widzenia powstawania
dramatu. Poprzez wymianę pieśni lub jej fragmentów
w proto-formie dialogu, a także fragmentów prozy
, bu
dowane jest napięcie dramatyczne oraz ożywianie wi
zerunków (obrazów) budowanych w przestrzeni wy-1
wołvwanvch metafora ukryta w literackim tekście Ak
torzv rozmawiają" za oomoca nieśni i ta wymiana
w dużei mierze terowana iest nanieciem dramatvcz I
nym zawartym w samei i iż muzyce które wynika
z nrzemiennnści charakter, nieśni Tekst nie iest na
łożony" na strukturę muzyczną, ale wynika z niej, jak'
by podążał śladem napięć właściwych samej muzyce.
Muzyka nie ilustruje znaczeń niesionych przez tekst li¬
teracki, ale przeciwnie, narzuca znaczenie tekstowi,
jakby była pierwsza, a tekst drugi. T a k i sposób budo
wania napięcia dramatycznego przypomina nó, gdzie
174
Jadwiga M. Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
struktura muzyczna jest pierwodana i gdzie napięcie
dramatyczne rodzi się właśnie dlatego, że istnieje przemienność pieśni, dialog pieśnią. W tradycji nó często
badacze powołują się na wpływ sztuki poetyckiej kom
pozycji „pieśni wiązanej" (renga), popularnej w śre
dniowiecznej Japonii, ale sama forma dialogowania
pieśnią może być reliktem jeszcze wcześniejszego oby
czaju, tzw. walki na pieśni (utagaki lub utagai), obecne
go w starożytnej Japonii, polegającego na wymianie
improwizacji poetyckich, często erotycznej w treści,
między kobietami i mężczyznami, służącej - jako forma
zalotów - kojarzeniu par i będącej formą wstępną do
stosunków seksualnych następujących po walce.
Akcja dramatyczna rozwija się dlatego, że istnieje
wymiana pieśni, dialog pieśnią i tylko poprzez nią się
realizuje; mniej służy ilustracji przebiegu fabuły, bar
dziej - budowaniu napięcia przez przemienność klima
tów, nastrojów, metafor. W takim teatrze jak nó i jak
forma uprawiana przez Staniewskiego, dramat jest
konstruowany na innych zasadach niż rekonstrukcja
wydarzenia; kluczową wydaje się zasada stopniowego
wzrostu napięcia poprzez gromadzenie obrazów i meta
for aż do jego rozładowania w kulminancie - gwałtow
nym zakończeniu. Życie na scenie rozwija się o tyle,
o ile mamy do czynienia z progresją muzyki i metafory:
następstwo fragmentów muzycznych pociąga za sobą
następstwo obrazów, a nie odwrotnie. Powstałe kolej
no obrazy: migawki, wizerunki, sceny, współistnieją
z muzyką, ona jest w nich iriYrrianentna (stanowi ich
materię) a nie transcendentna (nie przychodzi
z zewnątrz). Wracając do wątku budowy dramatu
w onarciu o sekwencie nieśni iei fragmentów orozv
(narracji lub komentarza) w spektaklach Staniewskieeo można Dowiedzieć że iest to oodobnie iak w nó
dzie sztuka hokvoku) w głównych fragmentach zbu'
dowana iest na takim nrzvkladowo nrzehiegu - issei
(wnrowaLnie instrumentalne) - k J l l inieśń wnro
wadzająca) - kakaru (recitativo) - u t a (pieśń-poemat)
5
- melodeklamacja - akompaniament muzyczny do
wejścia shite - dialog między shite i waki (proza) - yomi
(pieśń shite) - mondo (proza, dialog między shite i waki)
6
- muzyka - kakeai (ich dialog pieśnią) - kuri (pieśń
chóru) - sashi (recitativo shite) - kuse (pieśń chóru pod
czas tańca shite) - yomi (pieśń shite) -jo-no mai (taniec
shite) -fctri (ostatnia pieśń chóru).
W „Gardzienicach" od wielu lat istnieje forma prób
tzw. „przy stole". Samo sformułowanie znamy ze Stani
sławskiego, gdzie oznaczało taki rodzaj próby, w któ
rym zespół wspólnie omawia tekst sztuki, historyczne
uwarunkowania akcji, bohaterów, cechy postaci etc.
W „Gardzienicach" oznacza to coś zupełnie innego,
mianowicie próbowanie przebiegu przedstawienia poza
przestrzenią jemu właściwą (poza „salą", jak to się mó
wi), właśnie przy stole, w czasie którego znaczony jest
bardzo wyraźnie muzyczny szkielet, struktura dźwięko
wa, a działania aktorskie sygnalizowane są jedynie
przez początkowe i kończące je gesty. W takiej próbie
utrwala się muzyczna struktura spektaklu, można ją
poddawać eksperymentom: zwalnianiu, przyspiesza
niu, zamianie kolejności wydarzeń, można się nią nie
co bawić, co byłoby bardzo trudne i znacznie bardziej
dla aktorów obciążające w rzeczywistej przestrzeni
prób, w rzeczywistej scenografii (jak wiadomo, spekta
kle „Gardzienic" są po prostu wyczerpujące). Próby
„wokół stołu" pozwalają zarówno reżyserowi, jak i ak
torom na eksperymentowanie, rzecz uzyskuje nieco
bardziej abstrakcyjny charakter, pozwala wyobraźni
aktora zagrać na nowo, swobodniej wybierać między
forte i piano, przysłuchiwać się brzmieniom i współ
brzmieniom. W nó istnieje podobna formuła próby,
kiedy aktor próbuje własne działanie, taniec, przebieg
choreograficzny a muzyka „znaczona" jest jedynie
w tle za pomocą substytutów instrumentów * zamiast
srać na trzech bębnach uderza sie iednvm wachlarzem
w drewniany oodest ustami naśladuiac niemożliwe do
wygrania nrzez iednego wykonawcę dźwięki zamiast
grać na flecie, znów naśladuje się te dźwięki ustami.
Wszystko można dowolnie skracać, przestawiać, pomi
jać - po prostu próbować, powtarzając strukturę
w tych miejscach, gdzie wymaga to pracy. Ta skrócona
forma próby ma niezwykły urok, naśladujące instru
menty odgłosy wydawane przez aktorów, uproszczone
brzmienie warstwy rytmicznej, swobodnie pośród tego
poruszający się aktor, zmieniający przebieg, powra
cający i powtarzający to samo miejsce - wszystko to
ujawnia ten niesłychany nurt podskórny wszechobec
nej struktury muzycznej w teatrze nó, nie zasłonięty
akcesoriami, maską, kostiumem.
W obu przypadkach - i w no, i w „Gardzienicach" taka próba nie byłaby możliwa bez jednego elementu
podstawowego: wyznaczanego rytmu. Rytm jest jakby
wartością podstawową. W „Gardzienicach" próba wo
kół stołu biegnie, bo ktoś pilnuje jej rytmu. W nó aktor
próbuje, bo inny wybija rytm wachlarzem uderzając
w pulpit. Zgadza się to z obserwacją poczynioną przez
Zeamiego (dotyczy to nauki śpiewu): „Zapomnij o gło
sie - pamiętaj o melodii; zapomnij o melodii, pamiętaj
o harmonii (tonacji); zapomnij o harmonii, pamiętaj
o rytmie" , czy w innym miejscu: „Bez dźwięku fletu czy
rytmu wybijanego na bębenku tańczenie jest niemożli
we. Czy nie świadczy to o tym, że do tańca potrzebny
jest dźwięk?" .
7
8
Całemu wyżej przedstawionemu rozumowaniu moż
na zarzucić,tautologizm: teatr muzyczny zbudowany
jest z tworzywa muzycznego, a muzyka ma charakter
teatralny ( = bo jest to teatr muzyczny). Nie w tym
rzecz. Istotą poczynionej obserwacji jest to, że wydarze
nia sceniczne w takim teatrze łączy specyficzne spoiwo,
175
Jadwiga M . Rodowicz * PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
jakim jest wewnętrzna dramaturgia muzyki i że to ona
dyktuje rozwój akcji. Dramatyczna jakość muzyki z ko
lei zawiera się w jej tworzywie: brzmieniu, tonalności,
rytmach, harmoniach, energii niesionej przez dźwięk,
podmuch oddechu. Ona ujawnia się w pieśni. N a sku
tek zderzenia z dramatutgią samego tekstu (semanty
ką) rodzi się trzecia jakość - teatralna. Teattalność jest
pochodną muzyczności, a nie odwrotnie.
A tworzywo - jak to tworzywo - rządzi się swoimi
prawami.
Porównując obie formy, zwróciłam kiedyś uwagę na
pewien szczegół natury właściwie technicznej. W i d o w i
sko no realizowane jest w czasie w zgodzie z zasadą roz
woju tempa akcji: jo (wstęp) - ha (rozwinięcie, dosłow
nie „rozbicie" - kyu (pospieszny koniec) . Jeden ze spe
cjalistów pisze: Jo-ha-kyu stosuje się do każdej jednost
ki w podziale strukturalnym no i w miarę rozwoju akcji
scenicznej pauzy (ma) pomiędzy poszczególnymi częścia
mi ulegają skróceniu. W miarę poruszania się naprzód
następuje nie tylko przyspieszenie tempa wykonywania
poszczególnych jednostek, ale
przez skrócenie pauz
między nimi - zmienia się rytm jako całość. Pauzy są co
raz krótsze, co wywołuje uczucie ekscytacji, zaś kiedy
znów ulegają wydłużeniu - wraca uczucie spokoju. T o
czyni muzykę no niepodobną do muzyki zachodniej" .
Przez lata pracy nad pieśnią jako substancją teatral
ną odkryliśmy, że pieśń zawsze ulega przyspieszeniu, je
śli towarzyszy akcji scenicznej. Oczywiste stawało się to
wówczas, gdy pieśń chóralna (np. w Żywocie protopopa
Awwakuma) towarzyszyła intensywnej akcji scenicznej
jednego lub dwojga aktorów, kiedy jej celem było two
rzenie muzycznego tła wydarzenia, faktury dźwiękowej,
przestrzeni wokół samego wydarzenia. Zawsze wów¬
czas, kiedy działający w jej strumieniu aktor zdawał się
tracić energię, chór automatycznie przyspieszał. Pozo
stawanie w tej samej formule tempa (sztywno, jak pod
metronom) odbierane było jako jego zwalnianie. T o
nie do opanowania wprost przyspieszanie śpiewu, gdy
towarzyszy on działaniu scenicznemu, a raczej jest
z n i m zrośnięte, wydaje się jakąś naturalną cechą m u
zyki Jakby rzeczywiście potwierdzało się, co powiedział
Zeami o zasadzie jo-ha-kyu. że jest obecna we wszyst
kich fenomenach natury i musi obowiązywać w teatrze
Inna kwestia, którą warto rozważyć w tym kontek
ście (pieśni jako zawiązku działania aktorskiego), to
kwestia „perypetii" postaci scenicznej. Jeśli w jakiejkol
wiek opowieści o zmiennych kolejach losu bohatera
mówi się o punktach zwrotnych, to mowa jest właśnie
o perypetii. Peńpeteia znaczy „nagła zmiana", „prze
łom". Taka zmiana może być bardzo dramatyczna,
spektakularna (śmierć, nagłe spotkanie, wyzwanie na
pojedynek, zdrada). A l e przy zastosowaniu bardzo
krótkiej ogniskowej można perypetię dostrzec w ruchu
tak niewielkim, że niemal kwantowym i w teatrze m u
zycznym, i w dramacie zbudowanym na metaforze, od
najdywanie ich w ten sposób jest bardzo ciekawe.
Przyjrzyjmy się takiej sekwencji w no:
Fragment pochodzi ze sztuki Teika. Wędrownemu
m n i c h o w i śni się spotkanie z duchem pięknej
księżniczki Shokushi (Shokushi naishinnÓ), ukochanej
poety o imieniu Teika. W końcowej scenie Kobieta,
którą spotkał pod zarośniętym bluszczem grobem w le
sie, staje przed mnichem i wyjawia m u , k i m naprawdę
jest - duchem Shokushi:
9
10
176
Mnich:
(...) Kim jesteś niezwykła kobieto?
Kobieta:
Kim jestem?
Ot, ledwo imieniem
Co pod szronem marnieje,
Jak dzikie polne trawy.
Bo ciało moje znikło Ów pretekst dla imienia.
Chór :
Schowana w gęstwie roślin
Wychodzi jednak na jaw
Barwą namiętności.
11
Kobieta:
Ciężko mi teraz...
Chór:
Przecież to właśnie ja jestem
[Kobieta zwraca się do mnicha]
Shokushi
naishinnó.
Lecz choć się tobie jawię,
Prawdziwa moia Dostać
[Wstaje, idzie w jego kierunku]
Jest niczym niepozorny
Owada ślad na kamieniu.
Bo kształtu nie ma wcale,
[Staje przed grobem]
Jak kształtu nigdy nie ma
Cierpienie skryte w bluszczu...
Wołanie jej o pomoc
[Zwraca się w stronę mnicha]
Widać przez chwilę, a ona sama znika.
Jadwiga M. Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
Gusła. Fot. Zygmunt Rytka. „Ciało zbiorowe"
[Wchodzi do środka grobu]
Wołanie jej o pomoc
Widać przez chwilę, a ona sama znika.
W tej sekwencji jest zamknięta jakby jedna „perype
tia" - zniknięcie ducha, który wyjawił swoje imię. Kie
dy jednak skrócimy znacznie ogniskową, zobaczymy,
jak językiem metafory wyraża się kilka „zmian", „punk
tów zwrotnych" dla Kobiety. Sytuację wywołuje pyta
nie o imię: k i m jesteś? I w odpowiedzi mamy kilka na
stępujących po sobie, zmiennych metafor: „ot, jestem
ledwo imieniem...", „ciało - pretekst dla imienia", o so
bie mówi: „schowana w gęstwie roślin wychodzi jednak
na jaw barwą namiętności". Potem zaś, krążąc w prze
strzeni, podczas gdy chór śpiewa w jej imieniu, to zwra
ca się do mnicha, to oddala, przechodząc przez subtel
ne (kwantowe) „perypetie": „jestem niczym niepozor
ny ślad owada", „kształtu nie mam", „cierpienie skryte
w bluszczu nie ma kształtu", „wołanie widać, a ona sa
ma znika". Postać sie pojawia edv i a widać mówi że
to ułuda Gdy znika świat powraca do normalności.
Ona jakby droczy się z mnichem: chcę zaistnieć
ptzed tobą (abyś się pomodlił), ale to, co widzisz, źle
widzisz, bo ja nie istnieję. Zbliża się do niego i zarazem
oddala. W chwili, gdy wreszcie powiedziała, k i m jest,
ukryła się w grobie. Z punktu widzenia postaci głównej
to bardzo ważne wydarzenie: ujawnienie imienia. Ale
przecież realizuje się ono w ciągu metafor jedynie,
w tańcu i w pieśni, a w dodatku nie śpiewanej przecież
przez postać główną, tylko włożonej w usta chóru.
Wszystko to przekłada się jeszcze na język gestów, figur
tanecznych, muzykę instrumentów. Te minimalne
zmiany, właśnie „kwantowe", stoją u podstaw „perype
t i i " rozgrywających się we wnętrzu bohatera, a jednak
przełożonych na uzewnętrzniający je (w metaforze) ję
zyk poezji i muzyki.
Właśnie tam, gdzie pieśń ukonstytuowała się jako
podstawowy element tworzywa scenicznego, taka dro
ga postępowania z perypetią - metaforyczna - wydaje
się nieunikniona. Elementy cząstkowe losów bohatera
przywoływane będą za pomocą metafory, a metafora
przekładać się będzie na język muzyki i choreografii.
Bliski temu sposób postępowania można odnaleźć
w przedstawieniach Staniewskiego. N p . w Carmina Bu¬
rana scena początkowa: po słowach „Słońce piekło, za
żądałam pić! Słońce piekło, zażądałam pić!" (Izolda
Młodsza) - riposta „Znalazłam w i n o ! " (Izolda Starsza)
- natychmiast wywołują pieśń „Ave Formosissima,
gemma preciosa!" (Bądź pozdrowiona, najpiękniejsza,
bądź pozdrowiony cenny klejnocie!") - jest to powita
nie miłości: jako przeklętego magicznego napoju (sio-
177
Jadwiga M . Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
niu obu warstw (widowiska) :• dźwiękowej i obrazo
w e j " , i dalej: „Czasami widzowie wyrażają taką opi
nię: «Ciekawa jest ta chwila, kiedy aktor nic nie czyni». To, że coś ciekawego rodzi się, gdy aktor «nie czy
n i nic», ma źródło w jego nieujawnionym zamiarze. Po
czynając od Dwóch Środków (tańca i śpiewu - przyp.
J.R.) poprzez ruch taneczny naśladujący walkę {tachibataraki), aż po rozliczne role, wszystko należy do tech
niki, ta zaś - do domeny ciała. «Nie czynienie» powsta
je w chwilach wolnych od techniki. Jeśli się zastano
wić, dlaczego właśnie „miejsca puste" (senu hima) bu
dzą ciekawość, to okaże się, że «nie czynienie* osadza
się w czymś jeszcze pierwotniejszyiTiL niż serce W «korzeniu serca», gdzie się scalają (wszystkie) działania
i rodzi ciągłość u w a g i " .
12
13
Carmina Burana. M . Gołaj, T . Rodowicz, B e r l i n 1995.
Fot. Andreas L u d t k e
wa obu Izold), a zarazem powitanie miłości metaforycz
ne: jako siły największej (pieśń Ave ze zbioru poetyc
kiego Carmina Burana). Jednostkowemu wydarzeniu
na łodzi (znalezienie bukłaka z magicznym winem) od
powiada śpiewna chóralna (zbiorowa, transcendentna)
riposta metaforyczna: „Ave!" inkantowana przez chór.
Takie przykłady można by mnożyć.
Aktor w tego typu teatrze jak no i jak „Gardzienice"
porusza się w dziwnej dość, stosunkowo mało w naszej,
zachodniej tradycji kulturalnej, zbadanej tkance muzycz
ności, w której na równych prawach współistnieje eks
presja głosu i ciała, idzie jakby zygzakiem przez „punkty
zwrotne" (perypetie) określone: tonem, harmonią, two
rami wyobraźni, gestami, realnymi przedmiotami, zderze
niem z partnerem, współtworząc ewokowane metafory.
Aktor w takim teatrze nie jest tylko śpiewakiem-i-tancerzem. Aktorstwo łączy obie techniki: śpiewu (mowy)
i tańca (ruchu scenicznego), ale zarazem tworzy z nich
technikę trzecią, która powstaje w trudnej do określenia
przestrzeni zmiany między ruchem a śpiewem. Właśnie
w tej przestrzeni „między" technikami najlepiej manife
stuje się kunszt aktora - kunszt przyciągania uwagi w i
dza kunszt sięgania w głąb jego własnej wyobraźni Ta
prawda znana jest od stuleci w no
Zeami pisze tak: „(...) w tym przedziale czasu, kiedy
uwaga widza przesuwa się ze słuchania na patrzenie,
rodzi się w widzu też uczucie. Ono decyduje o spełnie
A k t o r , zanurzony w działaniu, stosujący śpiew i ta
niec w wyżej opisany sposób, musi być zdolny do szcze
gólnego rodzaju uwagi, zebranej gdzieś na wyższym po
ziomie niż ten, na którym operuje jego ciało, głos
i umysł (wyobraźnia) - będące wszak różnymi aspekta
m i jego przejawionej obecności; musi mieć w sobie
szerszą perspektywę, pozwalającą mu bardzo szybko re
agować - i reakcję tę ujawniać w ekspresji - na wyda
rzenia sceniczne: na partnera, słowo, przedmiot, a ptzy
tym pozostawać w zgodzie z rytmem muzyki, a nie tyl
ko jakąś wewnętrzną skłonnością. Muzyka wyrywa, ak
tora z autyzmu, a zarazem nadaje ramy jego nieustan
nemu i naprzemiennemu rozczłonkowywaniu i scala
niu, dysocjacji, asocjacji elementów gry, co powoduje,
że aktor staje się metaforą duszy.
Przychodzą na myśl słowa Artauda:
„Wyobrażam sobie duszę jako coś, co jest dobrze ześrodkowane, ale zarazem podzielne w nieskończoność
i ponadto przenośne, jak rzecz, która istnieje. Wyobtażam to sobie jako czujący umysł, który walczy, ale jed
nocześnie wyraża zgodę i obraca swoje płomienne języ
k i we wszystkich kierunkach, pomnaża swoją pleć a w końcu się zabija" .
14
Teatr wspina się na wyżyny tylko wówczas, jeśli po
sługuje się językiem nietypowym dla żadnej innej
sztuki. Rzecz „czysto teatralna" musi oznaczać, że
w tym, co widzimy na scenie, nie da się jasno odgra
niczyć „słyszalnego" od „widzialnego", ani też od „su
gerowanego", a nawet „znaczącego". Wychodzący
widz powinien odnieść wrażenie, że to, czego byl
świadkiem, nie da się przełożyć na inny język. Kryty
ków stawia to oczywiście w nader niewygodnej sytu
acji i , prawdę mówiąc, w takiej sytuacji życzyłabym im
zawsze pozostać.
Zeami mówi o najwyższym stylu gry: „To, co nazy
wamy Tajemnym, jest nienazywalne - w tym tkwi pa
radoks. Tajemne znajduje się tam, gdzie ustają działa
nia serca. (...) Znaczy to, że w naszej sztuce osiągnięcie
Stylu Tajemnicy łączy się z niepodleganiem żadnym
178
i
Jadwiga M . Rodowicz • PIEŚŃ JAKO ZAWIĄZEK DZIAŁANIA AKTORSKIEGO
pochwałom i z dotarciem do stanu «bez serca» (świa
domości) oraz do stopnia poza wszystkimi stopnia
mi" , i dalej: „Wyżej jeszcze (czyli w grze Stylu Tajem
nicy - przyp. J.R.) znajduje się wszystko to, co wykra
cza poza możliwości języka. T a m następuje ujawnienie
istoty woli, zamiaru (i) i jej przejawu (Icei), że zanika ich
dwoistość."
15
Konkludując: przyjmując pieśń za podstawowe two
rzywo teatru, zawracamy teatr do jego źródeł - to w i
dać wyraźnie - zarówno w tym, co dotyczy działania
aktorskiego, jak i budowy dramatu. Wprowadzamy go
w jakże pełną konsekwencji i bogactwa materiału dzie
dzinę, dla której nie znam lepszej nazwy, niż grecka
chora (%(bpa) - „miejsce trzecie" . A l e , jak powie
działby Kipling, to już całkiem inna historia.
16
1
2
4
5
Shite jest to główny aktor w przedstawieniu no, wcielający się
w głównego bohatera wydarzenia, waki jest to aktor drugi, „po-'
boczny", grający rolę świadka wydarzeń dziejących się wokół
postaci głównej. Por J. Rodowicz op. cit. s. 24
Zeami w „Zwierciadle K w i a t u " , por. J. Rodowicz, Aktor dosko
nały. Traktaty
Zeamiego o sztuce no, Słowo/obraz Terytoria,
Gdańsk 2000, s. 163
ibid. s. 108
Zeami, op. cit. s. 118-126
K o m p a r u K u n i o , The Noh Theater. Principles and
Perspectives,
WeatherhillATankosha, s. 191
Przypomnijmy, że w nó chór wypowiada kwestie bohatera głów
nego.
Zeami, op. cit. s. 103
ibid. s. 149
Za H i r s c h m a n Jack, Artaud Anthology, C i t y Light Books, San
Francisco 1965, s. 32, przekład J.R.
Przypisy
Zeami w traktacie Dziewięć
Leszek Kolankiewicz nadal jej w latach osiemdziesiątych nazwę
taty Zeamiego o sztuce nó, op. cit. s. 81
„etno-oratorium".
Stopni, por. Aktor doskonały.
Platon: „... pierwszy rodzaj bytu przedstawia się zawsze w ten sam
Trak
Zainteresowanych odsyłam do książki J . M . Rodowicz Aktor do
sposób, nie rodzi się ani nie ginie, nie przyjmuje w siebie znikąd
Zeamiego o sztuce no, Słowo/obraz Terytoria,
czegoś innego, nie przechodzi nigdy w żadną inną rzecz, jest nie
Gdańsk 2000
dostrzegalny wzrokiem ani i n n y m i zmysłami, sam tylko rozum
Jak pisze znawca: „Wykonanie j o j k u jest czymś bardzo osobi
jest go w stanie oglądać. (...) Istnieje jeszcze drugi rodzaj, który
skonały. Traktaty
3
sztuki na podstawie Tamba A k i r a , The musical structure of no,
T o k a i University Press, T o k y o 1981
stym i na ogół związane jest ze szczególną sytuacją środowisko
nosi tę samą nazwę; jest podobny do tamtego, lecz jest postrze
wą: musi istnieć więź ufności między jojkującym i jego słucha
gamy zmysłowo, jest zrodzony, zawsze w ruchu, rodzi się w pew
czami. Pod względem melodycznym j o j k składa się z krótkich
n y m miejscu i znów z niego znika, jest przystępny mniemaniu złą
motywów (...), k i l k u zaledwie dźwięków, interwały pokonywa
czonemu z postrzeganiem zmysłowym. (...) Jest wreszcie trzeci
ne są załamującym się głosem. W j o j k u ustalony jest zaledwie
rodzaj, który istnieje zawsze, mianowicie miejsce; jest ono
szkielet melodyczny z k i l k u podstawowymi t o n a m i " . Por. A r n ¬
niezniszczalne, ofiarowuje pobyt u siebie wszystkim przed
berg Matts, Ruong Israel, Yoik, H a k a n Unsgaard, Sveriges Ra
miotom, k t ó r e się rodzą, daje się dostrzec niezależnie od
dio Publications, s. 51
zmysłów przez p e w i e n rodzaj rozumowania
Znajdują się one w zbiorach U n i w e r s y t e t u A . Mickiewicza
z trudnością w e ń m o ż n a uwierzyć; postrzegamy je j a k o coś
w Poznaniu, w Polsce osobą wybitnie zasłużoną dla opracowa
w rodzaju sennego marzenia i m ó w i m y , że każda rzecz ist
nia antropologicznego d o r o b k u B. Piłsudskiego jest prof.
nieje z konieczności w p e w n y m miejscu, zajmuje pewną
F.A. Majewicz z U A M w Poznaniu.
przestrzeń, i że to, co nie mieści się a n i n a Z i e m i , ani gdzieś
Przekład sztuki „Szata z piór", por. J. Rodowicz Pięć wcieleń
ko
biety w teatrze no, Pusty Obłok, Warszawa 1993. S t r u k t u r a
179
złożonego,
n a N i e b i e jest n i c z y m " (Timajos w Timajos Kritias albo Atlan
tyk tł Paweł Siwek P W N Warszawa 1986 s 67 i d )
