976c7662b26d06650c9f6c4e4dfb92a9.pdf

Media

Part of Jan Świderski (15.12.1931-24.03.1991) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.2

extracted text
Jan Świderski
15.XII.1931-24.III.1991
Pożegnaliśmy Go dzisiaj. Tłum ludzi, wieńce. Trzeba było kłaść
kwiaty na sąsiednich grobach. Zaskoczenie... Więc tylu ludzi Go
znało, tylu osobom był bliski ? Więc to był nie tylko „nasz" Janek,
Instytutowy, Krakowskiej Pracowni Dokumentacji Sztuki Ludo­
wej, redakcji „Polskiej Sztuki Ludowej"?
Każdy miał swojego Janka. Rodzina, córka o której mówił
z tkliwością, koledzy, przyjaciele - których nigdy nie zawiódł.
W Instytucie był niemal „od zawsze". Trzydzieści siedem lat...
Różnych. Trudnych. Przychodzili nowi pracownicy, zmieniali się
dyrektorzy, on był. Należał do tej formacji ludzi, których coraz
- niestety - mniej. Lojalny, przyzwoity, szanujący każdego
człowieka, skory do pomocy. Przy tym świetny pracownik, szybki,
pracowity, odpowiedzialny, bezinteresowny.
Zwracaliśmy się do niego, kiedy trzeba było znaleźć zdjęcie
jakiejś rzeźby, skrzyni, czy postaci - kiedyś, gdzieś sfotografowa­
nych w terenie. Pamięć miał znakomitą, komputerową, wiedzę
dużą. Umiał się uczyć, a przebywając w kręgu prof. Romana
Reinfussa i jego współpracowników stał się etnografem z praw­
dziwego zdarzenia. Z aparatem fotograficznym na szyi przemie­
rzył tysiące kilometrów, docierając do najdalszych zakątków
Kraju. Efektem tych wędrówek jest blisko 65.000 zdjęć w Ar­
chiwum Fotograficznym Instytutu. Często bezcennych już doku­
mentów ludowej kultury, sztuki. Zdawał sobie sprawę z wagi tego
co robi, w czym uczestniczy. Wiedział, że jest to wyścig z czasem,
że kapliczka dziś pominięta, jutro może już nie istnieć, że zdjęcie
może zostać jedynym śladem, jaki zostanie po człowieku, zabyt­
ku, sytuacji. Nie raz pracował z gorączką, narażał się, spadał
z drzewa, gdy mimo zakazu Profesora wdrapywał się wysoko, by
z tej perspektywy sfotografować jakiś okół, czy wiejskie zabudo­
wania. Nie odrabiał pańszczyzny. Praca, którą wykonywał, była
jego pasją. Dla utrwalenia śladów chłopskiej kultury zrobił więcej
niż nie jeden gabinetowy uczony. Tak to bowiem się dzieje, że
teorie przemijają, wiele tekstów traci po latach sprężystość
i żywość, a praca dokumentalisty pozostaje. Więcej - z każdym
dziesięcioleciem zyskuje na wadze.
Był fotografem wrażliwym na urodę rzeźby, widzącym człowie­
ka, twórcę. Nic dziwnego, że zabiegano o jego fotografie. Bo
i czym byłby album Sztuka ludu polskiego (A. Jackowskiego i J .
Jarnuszkiewiczowej) bez zdjęć Świderskiego? Trudno wręcz
wyobrazić sobie wiele książek bez Jego prac. Najlepszym świa­
dectwem tego jest fakt, iż prof. Reinfuss zaproponował mu
współautorstwo książki Sztuka ludowa w Polsce. Przez ćwierć
wieku był to podstawowy, jedyny podręcznik uczący tego, czym
jest sztuka ludowa.

SUMMARY
W i e s ł a w J u s z c z a k , PALAEOLITHICAL EPOS
The behavoiur of goddess Tetida pouring red nectar (ambrosia,
which is etymologicaly connected with immortality) into the
nostrils of Patroclesto detain the decay of his body (The Iliad) has
its analogies in much earlier palaeolithical burials when the
bodies were often powdered with ochre. It is also possible to find
graves where from the mouth and nostrils of a dead person we
can see a small ditch fulfilled with ochre (you can also compare
painted animals from Magalenian period with painted lines
coming out from the muffle). One can think that it was the way to
imagine the breath and a life itself. This magical gesture is treated
by the author as the first artistic gesture. In the beginning of art
there is another attempt of embodiment, a pretence but not
imitation (the author cuts him away from the mimesis theory of
the origin of art). The gesture of Tetida in this way shows the
temporarily earlier stratum in The Iliad - the palaeolithical
tradition. Using two newly edited books ( J . Cowan, Mysteries of
the Dreaming. The Spiritual Life of Australian Aborigines and B.
Chatwin, Songlines) the author reconstructs the australian - palaeolitical in tis core - picture of the world. The Australians didn't
dwell in the traditional, european meaning of the word. They
dwelt in the room, the teritory of every year repeated wanderings.
The Earth itself was a picture for them and her elements had
special meaning suplied by the events from the beginning
-fulfilled - in the period of Dreaming.
„The Sacral Topography" is created in connection with land­

Z najlepszych zdjęć skompletował trzy wystawy, które obej­
rzało w Polsce wiele tysięcy osób. „Dawną rzeźbę ludową"
pokazał w Warszawie, Zakopanem, Radomiu i Kielcach (1971),
w Nowym Sączu i Płocku (1972) Włocławku (1975). „Polską
sztukę ludową" w Warszawie, na wystawie z okazji 30-lecia
naszego pisma (PME - 1977). W tym samym roku pokazał ją
w Myślenicach, a rok później w budapeszteńskim Ośrodku
Informacji Kultury Polskiej. „Budownictwo ludowe" pokazano
w Instytucie (1970), a później w Olsztynie, Zakopanem, War­
szawie (PME), Toruniu (1980), Nowym Sączu i Tarnowie
(1983), w Kielcach (1988).
Drugim ważnym obszarem zainteresowań Świderskiego były
warszawskie Powązki, te na których spoczął w rodzinnym grobie.
Co roku zbierał w dniu Wszystkich Świętych datki na konserwa­
cję zabytkowych grobów. Dumny był, pamiętam, gdy któregoś
roku okazało się, że zebrał więcej od innych... Pracował społecz­
nie w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami, fotografował pomniki
na Powązkach, i jego zdjęcia wykorzystał Jerzy Waldorff w książ­
ce Przed bramą wielkiej ciszy (1990) a także Cmentarzu Powąz­
kowskim w Warszawie (1982).
Otrzymał za swą działalność Złoty Krzyż Zasługi, odznakę
Zasłużonego Działacza Kultury, Dyplom Uznania Towarzystwa
Opieki nad Zabytkami, Nagrodę „Polskiej Sztuki Ludowej",
Dyplom Ministra Kultury i Sztuki za osiągnięcia w upowszech­
nieniu kultury. Myślę jednak, że największą satysfakcję sprawiało
mu to, że wiedział, jak jest nam wszystkim potrzebny i jak wielki
jest jego wkład w utrwalenie dokumentów ludowej kultury.
Aleksander Jackowski
2 kwietnia 1991

OF

ARTICLES

scape and myth. All encyclopaedic knowledge about the con­
tinent is contented in songs sung by the forefathers in wandering
creating by this songs places as we can them see nowadays. Every
member of the group inherits the parts of this great song.
Rememberance of these songs is real property of people. They
can lend them to others to give them a chance to wander on their
teritory. It could be treated as a great system of mutual co­
operation which enables the wandering. At least once a year
aborigines wandering sing their song (reading it from the
landscape) - it is a wandering Dreaming which gives new
actuality to primaeval events. In special holy places-„hot places"
where there are paintings having mnemotechnic function - take
place the regeneration of spiritual and physical forces of Aust­
ralians.
The author suggests that similiar great epos would have been
existed in Mediterranean circle and its parts - recreated by
.genious poet had left in such masterpieces as: The Odyssey, The
Iliad or Babylonian epos.
J a c e k O l ę d z k i , J E S U S WALKS ON THE WATER OF GENNESARET LAKE
Paintings concerning the miracle on Gennesaret Lake belong
to a very rare iconographic motive in Poland. After the llnd World
War a painter Gałęza has painted for the church in Rokicie such
a painting. In the end of 70th it was replaced by another painting
(by Piekarski) dealing with the same iconographical motive.
63

1

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.