c3bf146e7f0968c14f919a658c63396d.pdf

Media

Part of Problemy integracyjne niemieckich przesiedleńców z Rosji w Niemczech / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48

extracted text
„Etnografia Polska", t. X L V I I I : 2004, z. 1-2
PLISSN 0071-1861

JOANNA KSIĄŻEK
Tybinga ( N i e m c y ) / T o r u ń

PROBLEMY INTEGRACYJNE NIEMIECKICH PRZESIEDLEŃCÓW
Z ROSJI W NIEMCZECH*

Począwszy od siedemnastego wieku mieszkańcy Niemiec, z różnych powo­
dów niezadowoleni z warunków bytu w państwie, zaczęli masowo emigrować
do Rosji, w której kuszące warunki i zapewnienia cara oferowały im lepsze
życie. Lepsze życie niebawem się skończyło, a zaczęło się takie, które - pod
względem nieszczęścia i ubóstwa - z sytuacją w opuszczonym kraju nie mogło
nawet konkurować. Niestety dla większości z tych ludzi droga powrotu została
odcięta, co skazało ich na życie w państwie obcym i nieprzyjaznym. Pozbawie­
nie własności, wolności, dyskryminacja, masowe deportacje, pokutowanie za
czyny faszystowskie swoich rodaków, to niektóre klęski, które ich dotknęły.
Rosyjscy Niemcy, mimo wszystko, próbowali kultywować swoją tradycję i pie­
lęgnować wiarę, zakładali rodziny i tworzyli nowe generacje, które daremnie
starały się wrócić do kraju swojego pochodzenia. Kiedy w końcu w latach osiem­
dziesiątych za rządów Michaiła Gorbaczowa otrzymali taką możliwość, zaczęli
masowo wyjeżdżać do Niemiec - swojej starej, jeszcze nigdy nie widzianej, ale
upragnionej ojczyzny. Ten napływ rosyjskich Niemców, który od lat dziewięć­
dziesiątych przybrał gwałtownie na sile, stał się dla Niemiec problemem.

KRÓTKA HISTORIA ZBYT DŁUGICH PODRÓŻY

Tylko do roku 1774 do Rosji napływa 30 tysięcy niemieckiej ludności, która
osiedla się głównie na terenach dolnej części Wołgi, a także na Krymie. Stosun­
kowo korzystne warunki panujące na nowych obszarach, jak sprzyjający krym­
ski klimat, żyzna ziemia oraz ulgi podatkowe i wsparcie finansowe sprawiają, że
nowi osadnicy korzystnie aklimatyzują się na nowych terenach, uprawiają pola,
zakładają winnice, wprowadzają wiele przywiezionch ze sobą ulepszeń w dzie­
dzinie hodowli i rolnictwa, budują swoje kościoły, zakładają religijne wspólnoty.
Ta korzystna sytuacja zaczyna się jednak dość szybko zmieniać. Kontynuując
politykę kolonizacyjnąpo śmierci carycy Katarzyny jej wnuk - car Aleksander I ,
wydaje w roku 1804 manifest ograniczający znacznie dotychczasowe swobody
* A r t y k u ł jest s k r ó t e m pracy dyplomowej (licencjat), napisanej pod kierunkiem dr. W. Olszew­
skiego w Katedrze E t n o l o g i i U M K w Toruniu w 2002 roku.

198

JOANNA KSIĄŻEK

kolonistów, którzy od tej pory zobowiązani są złożyć przysięgę wierności caro­
wi. Teoretycznie mają oni prawo opuszczenia Rosji, praktycznie jednak wiąże
się to z kłopotami finansowymi, koloniści muszą bowiem przed wyjazdem nie
tylko spłacić długi i kredyty, ale i uiścić podatek w wysokości 20% wartości
majątku, który po upływie 10 lat zmniejsza się o 10%.
W przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej rosyjscy Niemcy sta­
nowili gospodarczo i społecznie stosunkowo mocną oraz lojalną wobec caratu
grupę. Ich pozycja zmieniła się diametralnie w roku 1914, gdy - postrzegani
jako potencjalni sprzymierzeńcy wrogów Rosji - mieszkańcy terenów położo­
nych przy zachodniej granicy państwa zostali przesiedleni do wschodniej części
kraju. Koloniści z innych obszarów w wyniku wojny, rewolucji i w końcu wojny
domowej potracili swoje społeczne pozycje; krok po kroku tracili też swoje
majątki. Pewną ulgę i polepszenie warunków bytu niemieckich osadników
przynosi ustanowienie po rewolucji październikowej w 1917 roku rządu, który
zaczął prowadzić liberalną politykę narodowościową, na której skorzystali także
Niemcy - niemiecka prasa, zrzeszenia i związki znowu mogły egzystować, a ich
tożsamość narodowa wsparta została utworzeniem w 1924 roku Niezależnej
Republiki Nadwołżańskiej oraz innych niemieckich okręgów. Jednak polepsze­
nie to okazało się tylko chwilowe. Między styczniem a kwietniem 1930 roku
miała miejsce kolektywizacja. Mimo oporów ze strony ludności proces ten
postępował i już w roku 1934 skolektywizowano 75% rolnictwa.
Najgorszym skutkiem kolektywizacji był - panujący za państwowym przyzwo­
leniem - głód, powstały w latach 1932-1933 na skutek pobierania od kołchozów
olbrzymich należności ze zbiorów na rzecz państwa i na potrzeby industrializacji.
Zboże było eksportowane, a przyjmowanie pomocy organizacji zagranicznych
ograniczone. W sierpniu 1933 odmówiono przyjęcia zebranych przez niemiecką
organizację „Briider in Not" pieniędzy i paczek dla rodaków w Rosji, a nieliczni
odbiorcy przesyłek poddani zostali nadzorowi organów bezpieczeństwa.
Od roku 1934 kontakty Niemców rosyjskich z zagranicą podlegają obserwacji.
W kolejnych latach wzrastają represje wobec Niemców pod zarzutem szpiego­
stwa, nielegalnych kontaktów z zagranicą, szerzenia antyrosyjskiej propagandy,
rozprowadzania zakazanej literatury, rozsiewania plotek. Aresztowania i deporta­
cje odbywają się pod byle pretekstem. W latach 1938-1939 zlikwidowane zostają
niemieckie szkoły na Ukrainie, język niemiecki zastąpiono rosyjskim. Wraz z roz­
poczęciem wojny niemiecko-rosyjskiej (1941) Niemcy rosyjscy zostali jednoznacz­
nie uznani za wrogą nację. Republika Nadwołżańska została rozwiązana, a prawie
wszyscy Niemcy, którzy nie zamieszkiwali terenów właśnie zajętych przez
niemieckie wojska, zostali deportowani z Ukrainy, Republiki Nadwołżańskiej,
Gruzji i Azerbejdżanu do Azji Centralnej - Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu
oraz na Syberię, gdzie czekały ich długie lata pobytu w specjalnych obozach.
Wszyscy Niemcy między 17 a 50 rokiem życia wcieleni zostali do armii pracy
(trudowaja armija). „Trudarmistów" obowiązywały zasady panujące w gułagach
- przy głodowych racjach żywności, pod stałym nadzorem wojskowym, pra­
cowano przy rozbudowie dróg, kolei, w kopalniach, w lasach. Niemcy, którzy

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

199

już wcześniej zostali przesiedleni na Syberię i do Kazachstanu, poddani byli nad­
zorowi komendantury, tzn. musieli się regularnie meldować w oddziałach NKWD
i nie mogli bez zezwolenia opuścić miejsca pobytu.
Po przegranej bitwie pod Stalingradem, wraz z odwrotem niemieckich wojsk
z Ukrainy, rozpoczęła się ucieczka rosyjskich Niemców przed zbliżającą się Armią
Czerwoną. Droga wiodła poprzez Węgry i Bułgarię do Niemiec. Część z ukraiń­
skich uciekinierów osadzona została w Kraju Warty, część z nich osiadła w Kraju
Sudetów oraz na Dolnym i Górnym Śląsku. Pod koniec wojny 200 000 Niemców
w Kraju Warty i w rosyjskiej strefie okupacyjnej Niemiec zostało pojma­
nych i poddanych „repatriacji" na tereny ZSRR. To samo stało się z połową
spośród 150 000 rosyjskich-niemieckich uciekinierów w zachodniej strefie oku­
pacyjnej Niemiec, wydanych władzy radzieckiej przez zachodnich aliantów.

W A L K A PO

WOJNIE

Wraz z końcem wojny sytuacja rosyjskich Niemców niewiele się zmieniła.
Jeszcze dziesięć lat po zakończeniu wojny ludzie ci żyli w specjalnych obozach
poddani reżimowi komendantury, który dopiero w 1955 roku został rozwiązany.
Wtedy też wydano dekret o zniesieniu ograniczeń dotyczących prawnego statusu
Niemców wraz z członkami ich rodzin. Po wizycie kanclerza Niemiec Konrada
Adenauera w Moskwie we wrześniu 1955 roku i nawiązaniu kontaktów dyplo­
matycznych z ZSRR warunki Niemców uległy poprawie: rozproszeni po całym
kraju zaczęli szukać swoich krewnych i osiedlać się w innych jego rejonach.
Od 1957 roku powracają niemieckie szkoły i lekcje niemieckiego w szkołach
rosyjskich, jednak brak kwalifikacji nauczycielskich i podręczników opóźnia
proces zdobywania i nadrabiania wykształcenia. Znów mogą działać niemieckie
media, wydawane są gazety, książki, nadaje radio i telewizja. Od nowa rejestro­
wane są parafie kościelne. W ramach rehabilitacji rosyjskich Niemców Związek
Radziecki oferuje pomoc w zakładaniu nowych osiedli, zniesiono ograniczenie
w wyborze miejsca zamieszkania, ale obciążający niemieckich osadników zarzut
kolaboracji z wrogiem nie zostaje cofnięty. Podejmuje się starania przywrócenia
niezależnej republiki Niemców rosyjskich. Od roku 1970, zawarty w ramach
nowej polityki wobec Wschodu „Układ Moskiewski" między rządem Niemiec
i ZSRR ułatwia Niemcom opuszczenie kraju. Już w roku 1957 w sowieckich
urzędach złożono ok. 100 000 wniosków o wyjazd do Niemiec. W 1958 pierwszy
tysiąc opuścił kraj. W kolejnych latach decyzje rosyjskich urzędów o pozwole­
niu na wyjazd zależne były zawsze od aktualnej sytuacji w stosunkach rosyjsko-niemieckich, dlatego na początku lat osiemdziesiątych rocznie nie mogło opuścić
ZSRR więcej niż 1000 osób.
Wraz z nastaniem pierestrojki, w wyniku ustępstw poczynionych przez
Michaiła Gorbaczowa, przemilczane dotąd fakty dotyczące deportacji, obozów
pracy, a także tendencji autonomicznych Niemców rosyjskich wychodzą na jaw.
Podjęte zostają rozmowy w sprawie przywrócenia Autonomicznej Republiki

200

JOANNA KSIĄŻEK

Nadwołżańskiej. Warunki otrzymania pozwolenia na wyjazd zostają zliberalizo­
wane, przez co z roku na rok zwiększa się liczba wyjeżdżających. Wraz z ustano­
wieniem w 1987 prawa dotyczącego przesiedleńców dochodzi do gwałtownego
wzrostu liczby osób uprawnionych do wyjazdu do Niemiec. Od 1989 roku
- według nowej ustawy - prawo do wyjazdu przysługuje każdemu, a nie - jak
dotychczas - głównie tym, którzy ubiegali się o nie w celach scalenia rodziny.
14 listopada 1989 roku parlament Związku Radzieckiego wydał deklarację,
w której deportacje i postępowanie wobec ludności cywilnej podczas wojny
zostały uznane za niezgodne z prawem i ocenione jako czyny przestępcze.
W tym samym roku poczyniono próby przywrócenia Autonomicznej Republiki
Nadwołżańskiej, na co zamieszkująca tam obecnie rosyjska ludność zareagowała
protestami. W 1991 roku sporządzono „Ustawę o rehabilitacji narodowości
represjonowanych" i zaproponowano utworzenie „niemieckiej autonomii kultu­
ralnej bez terytorium". Projekt został odrzucony przez delegatów Nadzwyczaj­
nego Kongresu organizacji Niemców rosyjskich „Wiedergeburt" (Odrodzenie).
Zgoda na przywrócenie Republiki Nadwołżańskiej została cofnięta. W ten
sposób większość Niemców rosyjskich nadzieję na lepszą przyszłość wiązała już
tylko z wyjazdem do swojej niegdysiejszej ojczyzny. Wzrost liczby opuszcza­
jących Związek Radziecki Niemców wyglądał następująco: w roku 1986 wy­
jechało 758 osób, w 1987- 14 000, w 1988-ok. 47 000, w 1989-ponad 98 000,
na przełomie lat 1990/91 - 147 000 osób.

„CHCEMY M Ó C ŻYĆ JAK NIEMCY MIĘDZY N I E M C A M I "

Takimi słowami deklarują swoje życzenie niemieccy przesiedleńcy przed wy­
jazdem do upragnionego kraju i jest to - zdaniem średniego i starszego pokolenia
- główny motyw emigracji przesiedleńców do Niemiec. Tęsknota za wolnością
i wyzwoleniem spod językowej, zawodowej, religijnej i społecznej dyskrymina­
cji, chęć ucieczki przed ciągłym strachem i niepewnością wobec przyszłości
oraz obawa przed powtórzeniem się dramatów deportacji i czystek sprzed lat,
i przed możliwymi konfliktami etnicznymi w państwach WNP, to główne przyczy­
ny emigracji. Gospodarcze zubożenie kraju, złe warunki materialne i mieszkaniowe
dodatkowo potęgują marzenie o udziale w zachodnim standardzie życia.
Emigracja do Niemiec nie jest jednak wcale prosta. Aby otrzymać status prze­
siedleńca należy - oprócz potwierdzenia swojego pochodzenia - przedsta­
wić wiarygodne dowody ukształtowania swojej osoby przez niemiecką tradycję
i kulturę, przede wszystkim poprzez język niemiecki i wychowanie, a także przy­
należność do niemieckiej narodowości aż do momentu wyjazdu . Dzieci prze­
siedleńców urodzone po 1.1.1993 oraz nie-niemieccy małżonkowie późnych
1

1

Tak w i ą c w przypadku posiadania w rosyjskim dowodzie w p i s u o nie-niemieckiej narodo­

w o ś c i , m i m o , ż e faktycznie jest ona niemiecka - co nierzadko p r a k t y k o w a n o w obronie przed
p r z e ś l a d o w a n i a m i i d y s k r y m i n a c j ą - warunek ten uznany zostaje za n i e s p e ł n i o n y .

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

201

przesiedleńców (ale tylko jeśli małżeństwo trwało co najmniej trzy lata w kraju,
z którego przyjechali) otrzymują status „Niemców z prawem do przyznania oby­
watelstwa". Na opracowanie wniosków o przyjęcie do Niemiec jako Spataussiedler i decyzję ze strony Niemiec oczekuje się najczęściej kilka lat. Wliczając
czas potrzebny na szukanie i zbieranie potrzebnych dokumentów oraz załatwia­
nie formalności, aby w ogóle móc złożyć wniosek, od momentu podjęcia decyzji
o wyjeździe do przyjazdu do Niemiec upłynąć może 5, a nawet 7 lat. Wszyscy
ubiegający się o status przesiedleńca są zobowiązani poddać się testowi z języka
niemieckiego. Zdarza się, że proces zbierania potrzebnych dokumentów w Rosji
przeciąga się lub, że część rodziny może wyjechać wcześniej, a część musi
jeszcze zostać. W przypadku, gdy sytuacja wymaga rozdzielenia małżonków,
taka emigracja na raty jest częstą przyczyną rozpadu małżeństwa - kiedy mąż
lub żona dojeżdżają po pięcioletniej przerwie, bywa że jedno z nich, lub oboje,
mają już innych partnerów. Członkowie rodziny - cudzoziemcy (nie Niemcy,
lecz na przykład Rosjanie, czy Kazachowie) mogą wjechać do Niemiec z wizą
tymczasową i starać się o pozwolenie na pobyt stały.
Osobom, które przeszły wstępne procedury i które otrzymały pozytywną od­
powiedź od władz niemieckich przydzielony zostaje kraj związkowy, do którego
będą mogli się udać i rozpocząć nowe życie . W miejscach przyjęcia znajdują się
do ich dyspozycji punkty udzielające porad i pierwszej pomocy socjalnej. Podróż­
ni otrzymują bilet do miasta docelowego, a po przybyciu na miejsce zostają tym­
czasowo zakwaterowani w mieszkaniach przejściowych (Ubergangswohnheime),
gdzie pozostają do czasu zorganizowania własnego mieszkania. Od tej chwili
rozpoczyna się żmudny proces przystosowywania do nowych warunków życia:
rozpoczęcie kursu językowego, podjęcie nauki w szkole, poszukiwanie mieszka­
nia i pracy oraz składanie wniosków o różnego rodzaju świadczenia socjalne.
2

GDY SPRAWY Z A S Z Ł Y Z A D A L E K O :
OGRANICZENIE NAPŁYWU PRZESIEDLEŃCÓW

Czas od zakończenia zimnej wojny, kiedy to każdy „odbity" przesiedleniec
ze Wschodu stanowił zwycięstwo nad komunizmem, dawno minął. Euforia
z powodu zjednoczenia, nie tylko ze swoimi braćmi i siostrami z NRD, ustąpiła
już po kilku miesiącach. W 1989 roku, kiedy upadł mur, do Niemiec Zachodnich
napłynęło 377 055 imigrantów (w 1988 były to 202 673 osoby, rok wcześniej
78 623), do tego znaczna liczba azylantów. W 1990 roku padł rekord i Niemcy
przyjęły 397 093 przesiedleńców z różnych krajów. Wtedy to państwo niemiec­
kie „pociągnęło za hamulec bezpieczeństwa" i postanowiło zacząć kontrolować
napływ migrantów.
2

K a ż d y n i e m i e c k i kraj z w i ą z k o w y posiada d o k ł a d n e w y t y c z n e d o t y c z ą c e g ó r n e j granicy

liczby p r z y j m o w a n y c h o s ó b , k t ó r e z k o l e i z o b o w i ą z a n e s ą (od 1996 r o k u ) do pozostania w przy­
d z i e l o n y m i m „ l a n d z i e " przez o k r e ś l o n y czas, chyba że do zmiany miejsca s k ł o n i j e u d o w o d ­
niona propozycja pracy, lub k o n i e c z n o ś ć zmiany w celu k s z t a ł c e n i a .

202

JOANNA KSIĄŻEK

W grudniu 1992 roku, w ramach Aussiedleraufnahmegesetz, czyli prawa
0 przyjmowaniu przesiedleńców, ustanowiono nowe reguły Kriegsfolgenbereinigunggesetz (ustawy o likwidacji skutków wojny), dzięki którym możliwe stało
się zastosowanie swoistego „kontyngentu" przyjmowanej grupy migrantów.
Według nowego prawa, Sptitaussiedler byli teraz przedstawiciele narodu niemiec­
kiego tylko z krajów byłego ZSRR , urodzeni przed 1.1.1993, zaś ich przynależ­
ność narodowa miała zostać potwierdzona przez spełnienie o b i e k t y w n i e
p o t w i e r d z o n y c h takich kryteriów jak: pochodzenie niemieckie, repre­
zentowanie przekazanych przez krewnych cech, takich jak niemiecki język, wy­
chowanie i kultura, oraz przyznawanie się do niemieckiej narodowości w kraju
wcześniejszego pobytu. W praktyce oznaczało to ostateczny „wyrok": żadne
niemieckie wartości kulturowe w stopniu umożliwiającym ich potwierdzenie
nie mogą zostać przekazane b e z z n a j o m o ś c i j ę z y k a . Wymaganie umie­
jętności językowych stało się w pewnym sensie sposobem dokonywania selekcji
wśród rosyjskich Niemców ubiegających się o status przesiedleńca (30% osób
piszących test z języka jeszcze przed przyjazdem - wg ustawy z 1996 r. - nie zdaje
go) . Zmiany w postępowaniu administracyjnym prowadziły często do tragedii
rodzinnych: rosyjska żona przesiedleńca została zarejestrowana i mogła otrzy­
mać obywatelstwo niemieckie, otrzymała pieniężną pomoc integracyjną i prawo
do kursu języka, bo przecież nie znała niemieckiego; małoletnie dzieci do 16 lat
zostały wpisane do dowodu ojca. Tylko 19-letni syn bez znajomości niemiec­
kiego otrzymał odmowę przyznania mu statusu przesiedleńca, pozostał bez
prawa do obywatelstwa, zapomogi integracyjnej i kursu języka, przez cały czas
grozi mu deportacja, i to po tym jak cała rodzina otrzymała zgodę na wjazd
1 zerwała wszystkie kontakty w Rosji. Kolejnymi postanowieniami w ramach
ustawy było ustalenie maksymalnej liczby przyjmowanych przesiedleńców
z Europy wschodniej i krajów byłego ZSRR na 225 000 rocznie.
W latach 1996, 1997 i 1998 po raz pierwszy od połowy lat osiemdziesiątych
zaobserwowano spadek liczby przybywających przesiedleńców, w dużej mierze
na skutek wprowadzonego w 1996 roku wymogu zdania testu językowego jesz­
cze w kraju pochodzenia.
3

4

3

Parlament n i e m i e c k i d o s z e d ł do w n i o s k u , że stosunki polityczne w R u m u n i i i Polsce znor­
m a l i z o w a ł y się do tego stopnia, ż e niemieckie m n i e j s z o ś c i narodowe nie s ą w i ę c e j p r z e ś l a d o ­
wane, lecz s ą p o l i t y c z n i e i kulturalnie respektowane j a k o c z ę ś ć s p o ł e c z e ń s t w a danego kraju.
W z w i ą z k u z t y m prawo do roszczenia d o t y c z ą c e g o uznania za „ w y g n a ń c ó w " m a j ą t y l k o c i c z ł o n ­
k o w i e m n i e j s z o ś c i niemieckiej, k t ó r z y s ą w stanie u d o w o d n i ć , że z p o w o d u swojej p r z y n a l e ż ­
n o ś c i narodowej s ą p r z e ś l a d o w a n i i d y s k r y m i n o w a n i . Na skutek tego postanowienia, i p o n i e k ą d
t a k ż e wyczerpania się p o t e n c j a ł u emigracyjnego z tych p a ń s t w , emigracja z Polski i R u m u n i i
z o s t a ł a praktycznie wstrzymana.
4

J e d n o c z e ś n i e p o d j ę t e z o s t a ł y na terenie Rosji i Kazachstanu d z i a ł a n i a w e d ł u g planu, m a j ą ­
cego w s p o m ó c k u l t y w o w a n i e niemieckiej tradycji i j ę z y k a , j a k sądzi w i e l u - planu m a j ą c e g o
z a t r z y m a ć m o ż l i w i e n a j w i ę k s z ą l i c z b ę rodzin rosyjskich N i e m c ó w tam, gdzie s ą teraz. W ramach
tego planu ma z o s t a ć z w i ę k s z o n a oferta k u r s ó w j ę z y k o w y c h . Stan realizacji planu na rok 1998
to: oferowanie kursu j ę z y k o w e g o w 327 miastach 58 o k r ę g ó w Federacji Rosyjskiej i 119 mia­
stach 17 r e g i o n ó w w Kazachstanie oraz w sumie 300 d z i a ł a j ą c y c h Begegnungsstatten
- miejsc
organizowania s p o t k a ń i w s p ó l n y c h p r z e d s i ę w z i ę ć rosyjsko-niemieckich.

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

203

ORGANICZENIE ŚWIADCZEŃ SOCJALNYCH

Według programu z 1976 roku, struktura środków wspierających przesiedleń­
ców gwarantowała im zapewnienie mieszkania i sprzętów domowych, zagwaran­
towanie kursów języka, przyspieszonego trybu uznania przebiegu kształcenia,
pośrednictwo w znalezieniu odpowiadającej kwalifikacjom pracy, kompetentne
doradztwo, a także specjalne środki wspierające integrację młodzieży, wzmoc­
nioną indywidualną opieką nad rodzinami, oraz apelowanie do społeczeństwa
o zrozumienie dla problemów i trudnego położenia przesiedleńców. Od czasu
ustanowienia specjalnego programu rządu z 31 sierpnia 1988 roku środki te,
a zwłaszcza pomoc materialna, aby - według ówczesnych wyjaśnień - uniknąć
faworyzowania przesiedleńców względem społeczeństwa miejscowego, są stop­
niowo redukowane. I tak, do roku 1994 wprowadzono następujące zmiany:
dotychczasową zapomogę integracyjną (Eingliederungsgeld), którą otrzymywali
wszyscy przesiedleńcy, zmieniono na zasiłek dla bezrobotnych, pobierany naj­
wyżej przez sześć miesięcy (możliwość przedłużenia czasu wypłaty zapomogi
w przypadku, gdy trwa jeszcze nauka na kursie języka zostaje zlikwidowana).
Skrócono czas trwania kursów językowych z 10 do 8, a potem do 6 miesięcy. Od
tej pory także przybyli otrzymują zwrot kosztów podróży, ale nie transportu
sprzętów domowych, co oznacza, że muszą je stopniowo od nowa organizować.
Nie otrzymują już tzw. Überbrückungshilfe - zapomogi związanej ze zmianą
miejsca życia, jedynie 1000 euro na pierwsze potrzeby, przy czym późni prze­
siedleńcy z krajów byłego ZSRR, urodzeni przed 1956 rokiem, otrzymują w ra­
mach Eingliderungshilfe prawo do jednorazowej wypłaty tzw. kwoty wyrównu­
jącej szkody moralne w wysokości 2000 euro, urodzeni przed 1946 - 3000 euro.
Jako że pozycja startowa przesiedleńców na rynku pracy od lat dziewięćdzie­
siątych jest o wiele gorsza niż w latach poprzednich, ograniczenia środków inte­
gracyjnych przesuwają praktycznie ciężar finansowy związany z przyjmowaniem
przesiedleńców na pomoc socjalną. Skrócenie kursów językowych z 12 do
6 miesięcy to polityka raczej bezsensowna, bo ograniczenie wydatków na kursy
wiąże się ze wzrostem liczby bezrobotnych z powodu braków językowych,
którzy ubiegać się będą o zasiłek dla bezrobotnych.
Mimo ograniczeń finansowych państwo niemieckie przeznaczyło w roku 1997
3 miliardy marek na środki wspomagania integracji przesiedleńców, w tym
255 milionów marek dla młodocianych.

KWESTIA JĘZYKA

Zadziwiające, jak odmiennie kwestia języka postrzegana jest przez obie „stro­
ny" - ustanawiających kryteria przyjęcia przesiedleńców i samych zaintere­
sowanych. Podczas gdy znajomość niemieckiego stanowi jeden z najbardziej
znaczących warunków otrzymania statusu przesiedleńca, jej brak postrzegany jest
przez przesiedleńców jako oczywisty skutek I I wojny światowej. Przesiedleńcy

204

JOANNA KSIĄŻEK

mogą przyjeżdżać do Niemiec na podstawie ustawy o likwidacji skutków wojny
(Kriegsfolgenbereinigungsgesetz), pomyłką zatem jest, że wymaga się od nich
posiadania czegoś, co wskutek wojny utracili i co - zdaniem niektórych - spo­
wodować powinno tym większe zobowiązania państwa niemieckiego wobec nich
(por. Schatz, http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm).
Dzieci i młodzież z rodzin rosyjskich Niemców gnębi niemały dylemat. Na
podstawie definicji politycznych są uznani za Niemców i na każdym kroku
spotykają się z oczekiwaniem, że zrezygnują ze swojej „rosyjskiej części", że
będą mówić i myśleć po niemiecku, bo dla kultury w i ę k s z o ś c i - „niemiec­
kie" to „pozytywne". Jednocześnie oferta kursów językowych została ograniczona
do połowy tej oferowanej wcześniej. Z kolei, mimo że młodzi przesiedleńcy zaraz
po przyjeździe do Niemiec i podczas nauki nowego języka mówią, myślą i marzą
po rosyjsku, używanie rosyjskiego określa się jako złe i skierowane przeciwko
integracji. To spostrzeżenie oraz niepewność w obcym otoczeniu, jaką odczuwa­
j ą młodzi przesiedleńcy, powodują ucieczkę i zamknięcie się we własnym środo­
wisku - grupie rosyjskojęzycznej młodzieży z tym samym problemem. Sytuacja
odosobnienia wskazywana przez obie strony (przesiedleńców i „tubylców") jako
efekt niepożądany w procesie integracji, zostaje potwierdzona i spotęgowana.
To, że dzieci i młodzież w szkołach nie otrzymują dostatecznego wsparcia
w nauce niemieckiego, a rosyjski pozostaje w ogóle zaniedbany, powoduje
swego rodzaju językową degenerację, co z kolei oddziaływuje na ich zdolność
komunikowania się i poczucie własnej wartości. Rozwój językowy i emocjonal­
ny warunkują się wzajemnie i wpływają na kształtowanie tożsamości. W prze­
ciwieństwie do lat ubiegłych ponad połowa przyjezdnych rodzin jest „dwuetniczna" - przeważnie niemiecko-rosyjska lub niemiecko-kazachska - i z tymi
rodzinami młodzi ludzie kształtujący swoją osobowość się identyfikują. Dlatego
w przypadku, gdy w celu zyskania akceptacji każe im się odrzucić owo rosyj­
skie, czy kazachskie dziedzictwo, z którym przyjechali i którym po części są
sami, powstaje niełatwy do przezwyciężenia dysonans, który spowodować może
blokadę uczenia się niemieckiego. W przeciwieństwie do dzieci innych imigran­
tów, które zachęcane są do pielęgnacji swego języka ojczystego, dzieci prze­
siedleńców z Rosji widzą, jak ich język i kultura jest nie tylko ignorowana, ale
uchodzi za niegodną. Także to, że rodzice takich dzieci otrzymują znacznie mniej
możliwości nauki niemieckiego wprowadza niecodzienną sytuację w rodzinie:
znać niemiecki znaczy móc więcej i musieć pomagać rodzicom w wielu sytua­
cjach, które tego wymagają. Ciągłe zażenowanie w obliczu bezradnych języ­
kowo rodziców, a także poczucie wykorzystywania przez rodziców, rodzić może
nie tylko świadomą lub podświadomą odmowę nauki języka, ale może trwale
przyczyniać się do konfliktu pokoleń.
Niektórzy komentatorzy powyższych problemów twierdzą, że przesiedleńcy
przeceniają znaczenie języka, że mają tendencję do tłumaczenia i racjonalizo­
wania w ten sposób wszystkich problemów związanych z integracją w społe­
czeństwie (Kornischka 1992, s. 49), lecz język, jako najsilniejszy wyznacznik
przynależności etnicznej, jest zarazem najwyraźniejszym znakiem rozpoznaw-

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

205

czym i przyczyną akceptacji lub odrzucenia w danym środowisku. Zasygnali­
zowanie przyjaznego nastawienia i życzliwości podczas pierwszego kontaktu
- chociażby samo pozdrowienie - jest związane z użyciem języka i jest w tym
przypadku często niepożądaną manifestacją obcości. Ma to związek ze ścisłą
zależnością między obcym jązykiem a ksenofobią: jak dowodzą niektóre badania
ktoś, kto włada językiem w bardzo ograniczonym stopniu, lub chociażby mówi
w obcym dialekcie albo z obcym akcentem, jest kwalifikowany jako obcy o wiele
częściej niż ktoś, kto posiada cechy zewnętrzne ewidentnie świadczące o jego
obcości, lecz mówi poprawnie w danym języku (por. Kornischka 1992, s. 80).

WOLNOŚĆ I INDYWIDUALIZACJA
- PLUSY I MINUSY NOWEJ RZECZYWISTOŚCI

Z wywiadów przeprowadzonych w 1990 r. wśród przesiedleńców przybyłych
do Niemiec w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (por. Dietz, Hilkes
1994, s. 56) wynika, że najbardziej podobają im się w Niemczech materialne
warunki życia oraz wolność społeczna i osobista. Są też tacy, którym podoba się
wszystko. Wśród udzielających odpowiedzi: najbardziej podoba mi się życie
wśród Niemców, której udzieliło 7% pytanych, najsłabiej reprezentowana była
grupa najmłodszych (poniżej 40 roku życia) - 0,8%. Zapytani o to, czego najbar­
dziej im brakuje, pytani odpowiadali najczęściej: osobistych kontaktów, precyzu­
jąc, że chodzi o kontakty z krewnymi i przyjaciółmi, którzy zostali w Rosji, ale
także o towarzyski dystans w kontaktach z Niemcami, którzy jawią się im jako
ludzie zimni, zamknięci i myślący w kategoriach konkurencji. Często powtarzała
się opinia: tutaj nie ma takich przyjaźni, jakie mieliśmy tam.
Migranci przybywający z Rosji, obserwujący zwyczaje i tryb życia społe­
czeństwa niemieckiego, czują się często zagubieni i zniesmaczeni. To, co zastają
przybywając do Niemiec, to wysoki standard życia, demokratyczne struktury
i wysoko zindywidualizowane relacje społeczne. Stosunkowo pewne materialne
zabezpieczenie i społeczne bezpieczeństwo, w powiązaniu z niezobowiązujący­
mi, daleko zdystansowanymi formami komunikacji i obchodzenia się z ludźmi,
jest dla przybyszy z byłego ZSRR niepojęte. Szczególnie nieswojo czują się
wobec postępującej indywidualizacji, która wyraża się - jak sami to określają
- w odrzuceniu wiary oraz dających pewność, historycznie ugruntowanych,
tradycyjnych form współżycia w społeczeństwie (por. Dietz, Hilkes 1994, s. 76).
Nieufność przesiedleńców wobec zastanego porządku społecznego budzi
pluralistyczna struktura niemieckiego społeczeństwa oraz utrata autorytetów
i tradycyjnych wartości, które się z tym wiążą. W odpowiedziach na pytania
0 największe problemy w życiu codziennym wymieniane są podobnie: trud­
ności towarzyskie i społeczne, wśród nich bezbożność, degeneracja młodzieży,
pośpiech, niesprawiedliwość społeczna, odrzucenie ze strony społeczeństwa
1 - co ciekawe (najczęściej wymieniana) obecność obcokrajowców. „Życie jak
Niemcy pomiędzy Niemcami" okazuje się, dla wielu przesiedleńców - zwłaszcza

206

JOANNA KSIĄŻEK

w regionach Niemiec o dużej liczbie cudzoziemców - niestety, niemożliwe. To
irytuje przesiedleńców, wśród których akceptacja cudzoziemców jest mniejsza
niż wśród społeczeństwa miejscowego.
Zmiana „opcji" społecznej i przyzwyczajeń, wraz z innymi problemami, sta­
nowią dla przesiedleńców działające stale lub przez długi czas czynniki stresu.
Autorka badań z 1978 roku dowodzi, że przesiedleńcy stanowią grupę, u której
pychiczne i fizyczne dolegliwości związane ze złym samopoczuciem występują
o wiele częściej niż u reszty społeczeństwa, przy czym wśród przesiedleńców
z całej Europy środkowo-wschodniej właśnie imigranci z ZSRR wykazują naj­
większy wskaźnik symptomów chorobowych (por. Barbaśina, Brandes, Neutatz
(wyd.) 1999, s. 114). Jako winne tego stanu wymienia się najczęściej nie tyle
działania uboczne samej emigracji, lecz iluzjonistyczne nastawienie oraz zbyt
wysokie oczekiwania i nadzieje związane z przyjazdem do Niemiec. Im większy
rozdźwięk między wyobrażeniami a rzeczywistością, tym większe niebezpie­
czeństwo wystąpienia dolegliwości zdrowotnych. Autor jedynej chyba pracy
o psychicznych problemach przesiedleńców, wśród typowych dolegliwości
w tej grupie badanych wymienia przeciętne objawy stresu w ponadprzeciętnym
wymiarze i częstotliwości np. bóle głowy, czy wrzody żołądka, ale także nad­
mierną drażliwość, stany depresyjne, poczucie winy i spadek poczucia własnej
wartości (Kornishka 1992). W większości przypadków delegliwości te nie są
leczone, co zwiększa jeszcze wymiar problemu.

PUNKT WIDZENIA

Po przeprowadzeniu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych badań
dotyczących opinii publicznej na temat przesiedleńców (dane dotyczą przesie­
dleńców z całej środkowo-wschodniej Europy) stwierdzono konieczność prze­
zwyciężenia obaw, przesądów i negatywnego nastawienia wobec nich, czemu
służyć miałoby zwiększenie w mediach oferty programów informacyjnych o tej
grupie i jej problemach. Jak się bowiem okazało, większość społeczeństwa
niemieckiego właściwie nie przyjmuje spraw dotyczących przesiedleńców do
wiadomości, co wyraża się w postawie: nie jesteśmy wprawdzie „przeciw", ale
i nie „za". Fakt, że dużej liczbie mieszkańców Niemiec problemy przesiedleń­
ców są obce powoduje brak zrozumienia w postrzeganiu ich potrzeb, motywa­
cji wyjazdu i chęci zostania w Niemczech. Według ankiety przeprowadzonej
w Hamburgu w 1978 roku 30% Niemców opowiedziało się przeciw przyjazdowi
przesiedleńców, 40 procentom nie robiło to żadnej różnicy, a reszta, czyli 30%,
była za przyjazdem Spataussiedler. Według wyników innego badania (1980)
59% zapytanych przesiedleńców stwierdziło, że społeczeństwo tutejsze pełne jest
przesądów wobec nich, z czego 49% zostało z tego powodu urażonych. W więk5

5

Instytut Badania O p i n i i Publicznej G E W O S . Te w y n i k i , j a k i inne, omawiane w t y m roz­
dziale w y n i k i b a d a ń p o d a j ę za: K o r n i s c h k a 1992.

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

207

szóści przypadków chodziło o określenia typowe wobec obcokrajowców, jak:
Polacken, Ruskis, Russen-Schweine, Kanaken, Scheiß-Pollacken i podobne.
Gorzej jeszcze prezentuje się sytuacja na terenach byłej NRD, gdzie w porów­
naniu z resztą Niemiec żyje znikomy procent przesiedleńców i obcokrajowców,
a gdzie panuje przysłowiowa wręcz nienawiść do nich.
Jako powód złego nastawienia wobec przesiedleńców wśród społeczeństwa
miejscowego wymienia się między innymi tzw. motyw „wyparcia": rosyjscy
Niemcy przypominają Niemcom o Trzeciej Rzeszy, wojnie i jej skutkach, czyli
o ich własnej przeszłości, którą chcieliby wymazać ze swojej świadomości. Igno­
rowanie przesiedleńców jest próbą usunięcia przyczyn złych wspomnień, wyrzu­
tów sumienia, poczucia klęski i poczucia napiętnowania przez zbrodnie hitle­
rowskie. Do innych powodów zalicza się postrzeganie przesiedleńców jako
konkurentów na rynku pracy, stawiających mniej wymagań i gotowych praco­
wać poniżej swoich kwalifikacji. Do końca lat osiemdziesiątych Niemcy mieli
zapewne więcej powodów do narzekań jeśli chodzi o - ich zdaniem - bogate
świadczenia socjalne należne przesiedleńcom, niż dzisiaj. Społeczeństwo nie­
mieckie wyrażało opinię, że o warunkach typowych dla grupy marginesowej oraz
0 dyskryminacji przesiedleńców na polu socjalnym i pod względem uprawnień
nie może być mowy. W niektórych wypadkach obywatele niemieccy czuli się
wprost pokrzywdzeni, kiedy np. dzieci Niemki i obcokrajowca musiały ubiegać
się o obywatelstwo w skomplikowanym procesie, podczas gdy potomstwo Niem­
ców rosyjskich z Rosjankami lub Rosjanami otrzymuje obywatelstwo po przy­
jeździe do Niemiec w większości bez problemów. Do napięć doprowadziła też
sytuacja na rynku mieszkań, kiedy to w związku z deficytem mieszkań wśród
przesiedleńców grupa ta przez jakiś czas była faworyzowana względem innych.
Wedle wymagań politycznej poprawności przesiedleńcy są „mile widziani"
w Niemczech, z drugiej strony wiadomo, że próbuje się ograniczyć ich napływ.
Podobnie dwuznaczne stanowiska spotyka się wśród społeczeństwa niemieckie­
go, ale szala przechyla się raczej w jedną stronę. Społeczeństwu niemieckiemu
ciężko przychodzi akceptacja tak odmiennej grupy ludzi, która - mierzona wedle
zachodnich wartości - nie wypada zbyt atrakcyjnie i która w dodatku śmie rościć
sobie prawa do niemieckiego obywatelstwa. Z tym ostatnim nie mają kłopotów
zwykli obcokrajowcy, „gastarbeiterzy", azylanci, którzy nie mają pretensji do
niemieckości i nie są postrzegani jako obcokrajowcy chcący stać się Niemcami
1 z tej perspektywy patrząc - mają też łatwiej. Bycie postrzeganym jako obcokra­
jowiec, cudzoziemiec (Ausländer) należy, według niektórych analiz, do najwięk­
szych trudności, jeszcze przed problemami z językiem, urzędami i pieniędzmi,
z którymi spotykają się przesiedleńcy. Stanowienie niemieckiej mniejszości naro­
dowej w ZSRR nie pozostawiło w pamięci przesiedleńców zbyt wielu pozytyw­
nych doświadczeń, zapewne więc także dlatego są oni na tym punkcie szczegól­
nie wrażliwi. Przyjechali przecież do Niemiec, by mniejszością więcej nie być.
Dlatego czują się dotknięci, gdy nadal jak mniejszość się ich traktuje. Prawie
połowa zapytanych o to, czy czuli się kiedykolwiek źle potraktowani, pokrzyw­
dzeni lub odrzuceni przez członków niemieckiego społeczeństwa, odpowiedziała

208

JOANNA KSIĄŻEK

„tak", przy czym 7% dodało „często" (Dietz, Hilkes 1994, s.84). Ze złym trakto­
waniem przesiedleńcy spotykają się przeważnie w kręgu sąsiedztwa, w miejscu
pracy, ale także w urzędach, w szkole i przedszkolu. Na pytanie: „Czy mają
Państwo wrażenie, że przesiedleńcy są przez społeczeństwo niemieckie mile wi­
dziani?", „tak" odpowiedziało 7,7% pytanych, „i tak i nie" - 54,8, „nie"- 36,7%.
Nie pozostaje zatem wątpliwość, że ludzie ci nie łudzą się co do przyjaznego
nastawienia reszty społeczeństwa wobec nich.

PROBLEMY INTEGRACYJNE MŁODZIEŻY

Spośród wszystkich grup wiekowych przesiedleńców najwięcej problemów
wydaje się stwarzać grupa młodzieży, która stanowi spory odsetek, bo aż 38%
społeczności przesiedleńców (podczas gdy odsetek osób pomiędzy 14 a 25 rokierm życia w społeczeństwie niemieckim wynosi 21%). Chcąc nie chcąc sta­
nowi ona często element reprezentujący całą społeczność przesiedleńców. To
właśnie najczęściej młodzi są odpowiedzialni za zachowania i czyny niezgodne
z przyjętymi zasadami (chodzi przede wszystkim o czyny przestępcze), a te,
jak wiadomo, stanowią najłatwiejszą sposobność do wartościowania innych.
Często bywa tak, że najmłodsi spośród członków rodzin Niemców rosyjskich
nie byli inicjatorami wyjazdu do „nowej ojczyzny", lecz przekonywani przez
starsze pokolenie podporządkowywali się w końcu jego woli i emigrowali wraz
z całą rodziną. Większość z nich była silnie związana z krajem swojego dzie­
ciństwa i opuszczając Rosję czy Kazachstan musiała zrezygnować z kontaktów
z najbliższymi przyjaciółmi, znajomymi, dalszą rodziną. Młodzi przesiedleńcy,
w przeciwieństwie do starszych, nie mają emocjonalnego nastawienia do ojczy­
zny ich przodków, lecz, co oczywiste, związani są z krajem, w którym wyrośli.
Można zatem pokusić się o paradoksalne stwierdzenie, że spora część przy­
byłych do Niemiec przesiedleńców nie uczyniła tego z własnej inicjatywy, żeby
nie powiedzieć - z własnej woli. Nic dziwnego, że od samego początku w kręgu
młodzieży brakuje motywacji, która nadaje sens emigracji i jest tak bardzo
potrzebna w procesie aklimatyzowania się i zakorzeniania w nowym kraju. Bez
niej młodzi ludzie znajdują się od początku na słabej i niepewnej pozycji i m.in.
dlatego cierpią bardziej niż ich rodzice i dziadkowie z powodu zerwanych
kontaktów i trudności w nawiązywaniu nowych, z powodu izolacji i wykorze­
nienia oraz problemów związanych z własną tożsamością i orientacją wśród
nowych wartości. Zapytana przez dziennikarza Larysa odpowiada: „Nie wiem
kim jestem, jestem jakoś pomiędzy". Jej paszport mówi jej, że jest Niemką, ale
gdy mówi o Niemcach ma na myśli kogoś innego: tych, do których nie chce
należeć, jeśli „przynależeć" oznacza „poddać się", jeśli być Niemcem oznacza
nie śnić już więcej po rosyjsku. Larysa nie szuka już przyjaciół wśród Niemców,
ale „być może - mówi - oni będą szukać kiedyś mojej przyjaźni. Jeśli to się
stanie, to się stanie, jeśli nie - jest mi to obojętne" (Keiser, www.zeit.de/2000/14/
200014_aussiedler_3.html).

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

209

Powszechnie sądzi się, że młodzi ludzie dysponują większym potencjałem,
ułatwiającym przystosowanie się do nowych warunków, niż starsi. Są bardziej
elastyczni i chłoną nową kulturę wraz z dojrzewaniem. Dlatego uważa się ich
za grupę, która ma najlepiej odnajdywać się w nowej sytuacji życiowej i przez
to wypadać w bilansie całej rodziny najkorzystniej. W rzeczywistości okazuje
się jednak, że typowa dla młodego wieku mobilność i duże możliwości przy­
stosowywania się do zmian nie wystarczają, żeby proces integracji młodych prze­
siedleńców przebiegał sprawnie. Nie ulega też wątpliwości, że zmniejszające się
od początku lat dziewięćdziesiątych przywileje oraz pogarszające się warunki
finansowe i socjalne wpływają niekorzystnie na proces integracji młodych w no­
wym środowisku. Również deficyt językowy, znacznie utrudniający „pokojową"
konfrontację z mentalnością niemieckiego społeczeństwa i w ogóle kontakt
z niemieckimi rówieśnikami, a w pierwszym rzędzie utrudniający naukę i zdo­
bycie zawodu - należy do głównych czynników stresu i problemów, z jakimi
muszą sobie radzić młodzi. Także konflikty w samej rodzinie powodują dodatko­
we sytuacje stresowe: wraz z przesiedleniem się cała rodzina nierzadko zostaje
wystawiona na ciężką próbę. Najpierw jest to trud porozumienia między rodzi­
cami i dziećmi w sprawie decyzji wyjazdu, które najczęściej kończy się zgodą
tych ostatnich na kompromis, a owocuje potem często rozczarowaniem zastaną
sytuacją i żalem do rodziców. Innym podłożem nieporozumień jest fakt, że rodzice
i dziadkowie, często skarżący się na panujące w Niemczech zbytnie swobody
obyczajowe, krytykują je i odrzucają. Z kolei dzieci zmuszone są je akceptować
i stosować, jeśli nie chcą zostać odrzucone przez większość np. kolegów w kla­
sie. Normy i wartości niemieckich osadników w Rosji, przywiezione przez nich
z Niemiec i kultywowane przez wiele lat, nie ewoluowały tak szybko jak te same
normy w społeczeństwie niemieckim, właściwie stały w miejscu. Powodowany
przez odosobnienie od reszty społeczeństwa niemieckiego strach przed utratą
tradycyjnych niemieckich wartości i obyczajów prowadził do kurczowego się
ich trzymania. Stałość norm była podporą dla społeczeństwa i służyła zacho­
wywaniu jego tożsamości, ich zmiana była zagrożeniem i traktowana była jako
zdrada wobec ideałów narodowych. Trwałość i niezmienność zasad szła w parze
z religijnością przesiedleńców, która stanowiła swego rodzaju łączność z krajem,
a zarazem budowała poczucie więzi w ramach danej wspólnoty. Dlatego w porów­
naniu z normami obyczajowymi w Niemczech, zmieniającymi się wraz z po­
stępem nowoczesnego, zachodniego świata, zasady obyczajowe przesiedleńców
wydają się dzisiejszym Niemcom staroświeckie, skostniałe i zacofane, a w naj­
lepszym wypadku zbyt konserwatywne. Splot tych, i innych, problemów, obec­
nych w przeciętnej rodzinie przesiedleńczej, często powoduje, że zintegrowanie
się z resztą społeczeństwa staje się zadaniem ponad siły młodej osoby.
Od początku lat dziewięćdziesiątych do roku 2000 napłynęło do Niemiec
ponad 350 000 młodych przesiedleńców. Ze sprawozdań pracowników socjal­
nych pracujących z młodzieżą wypływa przekonanie, że problemy z nią związa­
ne wzrosły od momentu upadku Związku Radzieckiego. Młodzież i dzieci, które
wraz z tym przełomem przeżyły upadek wartości, jakimi żyli i jakie wpajali

210

JOANNA KSIĄŻEK

im ich rodzice, przyjeżdżając do Niemiec przeżywają tragedię rozczarowa­
nia tym, że nie liczy się to, czego uczono ich wcześniej, że ich rodzice, szuka­
jąc pracy, znajdują tylko zajęcie, że właściwie wszystko wygląda inaczej, niż
sobie to wyobrażali.

PRZESTĘPCZOŚĆ

Najczęstszym problemem poruszanym w związku z młodzieżą przesiedleń­
czą jest jej przestępczość oraz nadużywanie alkoholu i narkotyków. W jednym
z największych w Niemczech więzień dla młodocianych przestępców, niedaleko
Heilbronu, wyroki odsiaduje ok. 450 młodych mężczyzn. Na początku lat
dziewięćdziesiątych procentowy udział przesiedleńców wśród nich wynosił 2%,
w roku 1999 - aż 14%. W całych Niemczech co dziesiąty młodociany zatrzy­
many przez policję to przesiedleniec.
Badania przeprowadzone między 1990 a 1995 rokiem w Dolnej Saksonii (por.
Pfeiffer, Brettfeld, Delzer 1997) wykazały, że przestępczość w miejscowościach
o wysokiej liczbie przesiedleńców wzrasta znacznie szybciej niż w miejsco­
wościach o względnie małej liczbie przesiedleńców. Chodzi przede wszystkim
0 włamania na tle rabunkowym do sklepów i mieszkań. Jeśli chodzi o pobicia
1 napaści - statystyki wyglądają mniej więcej tak samo w obu przypadkach.
Analizując wnioski z badań podkreślano, że wzrost przestępczości związanej
z kradzieżą cudzej własności idzie w parze z kryzysem gospodarczym kraju
i zredukowaniem wielu form pomocy przysługujących do roku 1992 rodzinom
przesiedleńców. Sytuacja ta, wraz ze wzrostem bezrobocia, prowadzi do znacz­
nego zubożenia rodzin, co z kolei dla młodzieży mającej z jednej strony kłopoty
integracyjne, z drugiej całkiem inne wyobrażenia i oczekiwania wobec kraju,
w którym się znalazła, stanowi impuls prowadzący do chęci zawłaszczenia cu­
dzego mienia. W państwie tak dalece nastawionym na konsumpcję jak Niemcy,
dla wielu - w tym, dla przesiedleńców - możliwość posiadania dóbr konsump­
cyjnych jest znacznie ograniczona, a to ograniczenie sięga dalej niż świado­
mość braku pieniędzy. Ograniczone zostały znacznie możliwości prowadzące do
legalnego ich zdobycia - szanse kształcenia, nauki języka i wykonywania zawo­
du. W społeczeństwie, gdzie przepaść między bogatymi i biednymi rośnie, a re­
klamy producentów zwracają się tak samo do jednych, jak i do drugich, rośnie
też ryzyko zapewniania sobie dostatku w nielegalny sposób. Zwłaszcza mło­
dym przesiedleńcom, których rodzice opuścili swój kraj, by żyć w dobrobycie,
trudno jest zaakceptować fakt konieczności ograniczania swoich wydatków do
kwot wypłacanej pomocy socjalnej. Niemcy miały być krajem „czekolady i bana­
nów", czyli dostatku, ale dostatku porównywalnego z tym „tutejszym" nie ma,
a w dodatku bilboardy i sklepy oferują produkty znacznie bardziej kuszące niż
czekolada i banany. W społeczeństwie, w którym wartość człowieka w dużej
mierze zależy od zasobności jego portfela, według powiedzenia „hast du was,
bist du was - hast du nichts, bist du nichts" (jesteś kimś jeśli coś masz, jeśli nie

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W N I E M C Z E C H

211

masz nic jesteś nikim) pokusa jest duża i krok do przestępstwa mały. To właśnie
młodzi przesiedleńcy, których tożsamość, tak samo rosyjska, jak i niemiecka,
zostaje zakwestionowana, mają najwięcej problemów z udowodnieniem, że są
kimś. Ich pochodzenie i pozycja społeczna nie dają im takiej możliwości, więc
chcą zapewnić sobie, jeśli nie uznanie, to chociaż uwagę poprzez manifestację
możliwości posiadania. Za czyny przestępcze swoich „rodaków" cierpi cała spo­
łeczność, która skarży się na przedwczesne podejrzewanie przesiedleńców o
wszystkie przestępstwa popełnione w okolicy i na nienormalnie częste, ich zda­
niem, kontrole policji na osiedlach przez nich zamieszkiwanych. Kontrole te spo­
wodowane są z kolei następnym problemem w środowisku młodocianych, który
stanowią młodzieżowe gangi oraz ich częste bijatyki i rozróby, przede wszystkim
w starciach z gangami tureckimi, których członkowie należą do pierwszej co do
wielkości grupy cudzoziemców żyjących w Niemczech. Nikt nie ukrywa, że obie
grupy nie lubią się wzajemnie, bo obie czują się obecnością tej drugiej zagrożone
- Turcy widzą w przesiedleńcach zwykłych obcokrajowców, emigrantów, którzy
z jakichś niejasnych powodów czują się Niemcami i dlatego uważają się za lep­
szych od nich, przesiedleńcy natomiast widzą w Turkach grupę konkurentów
i czują się sami dodatkowo sfrustrowani, że jako Niemcy traktowani są przez
niemieckie społeczeństwo na równi z Turkami. Jest to tylko częściowe wytłuma­
czenie, bo do sedna konfliktu trudno jest dojść - obie grupy, tureckiej i przesie­
dleńczej młodzieży, pytane o powody bijatyk, odpowiadają, że to reakcja na za­
czepki i prowokacje tych drugich. Nieprawdą też jest, że wszyscy młodzi
przesiedleńcy czują się Niemcami. Wręcz przeciwnie, zapytani odpowiadają,
że mimo, iż w ich dowodzie tożsamości wpisane jest obywatelstwo niemieckie,
są Rosjanami. Niektórzy z nich otrzymali wraz z przyznaniem im obywatelstwa
zmienione imiona, brzmiące bardziej niemiecko niż rosyjsko, np. Jurij jest teraz
Jurgenem, ale 16-letni Jurij nie reaguje na imię Jurgen, manifestując w ten spo­
sób swój sprzeciw wobec nagłej i przymusowej zmiany tożsamości.

ALKOHOL I NARKOTYKI

Sfrustrowani, zdeprymowani, zrezygnowani, bo nie widzący dużych szans na
przyszłość młodzi ludzie z rodzin przesiedleńczych próbują zapomnieć o swoich
troskach pijąc alkohol i próbując twardych narkotyków. W statystykach dotyczą­
cych ich nadużywania młodzi przesiedleńcy przodują zdecydowanie. Pracow­
nicy socjalni i pedagodzy pracujący w poradniach narkotykowych twierdzą,
że to reakcja na „wyrwanie" młodych przesiedleńców z ich dotychczasowego
środowiska, że heroina ma zastępować ojczyznę, łagodzić skutki jej utraty. Nie­
którzy nie sięgają po alkohol lub narkotyki, lecz wiodąc - wydawało by się
- spokojny żywot, cierpią na zaburzenia psychiczne i emocjonalne i popadają
w depresję. Nie leczą się, gdyż należą jeszcze do społeczeństwa, które szukanie
u innych pomocy psychologicznej uważa za żenujące. Jak podkreśla Mario Kaiser,
dziennikarz Die Zeit, komentujący samobójczą śmierć młodego przesiedleńca

212

JOANNA KSIĄŻEK

z Karagandy (Kaiser, www.zeit.de/2000/14/200014_aussiedler_3.html), młodzież
przesiedleńcza czuje się zwabiona w dwojaką pułapkę: nie może pozwolić sobie
na niepowodzenie, bo wtedy „obciąża kieszeń podatników", ale nie może też
odnosić sukcesów, bo wtedy staje się konkurencją na rynku pracy. Pod wpływem
takiego napięcia załamują się czasem nawet ci, którzy dysponują najlepszymi
warunkami: w ich rodzinach mówi się po niemiecku, oni sami przynoszą do domu
dobre oceny i znajdują zatrudnienie obiecujące im rychły dobrobyt. I wtedy pew­
nego dnia po prostu skaczą z okna.
Nadzieja, wyrażana zarówno przez organy zajmujące się problemem integra­
cji przesiedleńców, jak i przez rodziców młodych przesiedleńców, że przystoso­
wanie się to kwestia czasu, nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Według
badań przeprowadzonych już w latach 1980-1984 bardzo pozytywne nastawie­
nie wobec niemieckich rówieśników, panujące zaraz po przyjeździe i na począt­
ku pobytu w Niemczech zmienia się po kilku latach drastycznie: 80% pytanych
po 6-7 latach nie identyfikuje się już z tutejszą młodzieżą, a 90% odpowiada
„nie" na pytanie - „Czy jest coś, co cenisz i podziwiasz spośród cech twoich
niemieckich kolegów?" (por. Kornischka 1992, s. 79). W obliczu tych okolicz­
ności nie dziwi fakt, że młodzi wyrażają często chęć powrotu do kraju, z którego
przybyli. Najczęściej jednak spełnienie tych postanowień pozostaje w sferze ma­
rzeń, bo po przeciwnej stronie stoi przecież reszta rodziny, bez której życie po
powrocie nie byłoby w żadnym wypadku takie samo. Liczby dotyczące tendencji
do powrotu przesiedleńców są bardzo różne.Niektórzy przypuszczają, że poten­
cjalnych chętnych do wyjazdu jest wśród populacji przesiedleńców aż 30%.

PYTANIE O TOŻSAMOŚĆ

„Zwischen den Stuhlen" (dosłownie: między krzesłami) - tak określa się
często położenie, w jakim znaleźli się przesiedleńcy. Oznacza to bardzo nieko­
rzystną pozycję „pomiędzy", spowodowaną nie dającą się sprecyzować i jedno­
znacznie określić przynależnością etniczną, wpływającą nie tylko na sytuację
prawną i społeczną dotkniętych tym problemem, ale i na ich ogólne samopoczu­
cie. Ta trudna, dwuznaczna sytuacja nie tylko wprowadza zamęt wśród społe­
czeństwa próbującego sobie wyrobić opinię na temat przesiedleńców, lecz po­
zwala decydentom przeróżnej maści - politykom, adminstratorom, urzędnikom
(i tutaj pasowało by określenie - „między stołkami") - interpretować ową dwu­
znaczność wedle własnego uznania i płynących z tego korzyści. Paradoks
podwójnego wyobcowania - w Rosji postrzegano i dyskryminowano prze­
siedleńców jako Niemców, w Niemczech, z kolei, jako Rosjan - znajduje swój
ciąg dalszy w innych sferach życia. Dla przykładu: rosyjskim Niemcom w Rosji
oferuje się kursy niemieckiego, bo są przecież Niemcami, ale sporej części
z nich nie wpuszcza się do Niemiec z powodu nieznajomości tego języka, bo
zaprzecza ona, według ustawy, ich niemieckości. Będąc już w Niemczech prze­
siedleńcy postrzegani są przez prawo jako Niemcy, ale przez społeczność - jako

N I E M I E C C Y PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

213

obcokrajowcy. Bycie narzędziem gier politycznych utrudnia jeszcze bardziej
i tak już trudne dla wielu stwierdzenie lub potwierdzenie własnej tożsamości,
która nie może znaleźć równowagi w chaosie własnych uczuć, wymagań i oczeki­
wań społeczeństwa przyjmującego oraz decyzji prawnych państwa niemieckiego.
Przesiedleńcy często znajdują się w sytuacjach towarzyskich, kiedy pytani
0 to kim są, zmuszeni są przedstawiać szeregi argumentów, dlaczego właściwie
czują się Niemcami. Padają wtedy zdania o pochodzeniu przodków i przypomi­
nane są fakty historyczne świadczące o cierpieniu rodzin niemieckich z powodu
swojego pochodzenia, ale im dalej wstecz, tym słabsze wydają się te argumenty
słuchającym. Wtedy trzeba sięgnąć po świeższe i nie bazujące na doświedczeniach dyskryminacji, lecz na czynach popełnionych dla własnego narodu.
Argumenty te stanowią jednak dość perfidną pułapkę - przecież to, że ojciec
1 wujowie jako Niemcy zostali wcieleni do Wehrmachtu i tam zginęli walcząc po
stronie niemieckiej i dla Niemiec stanowi raczej niechlubny moment w historii
rodziny, którego należy się wstydzić i najlepiej nikomu go nie przypominać.
Niemałą rolę w określeniu swojej tożsamości odgrywa nomenklatura używa­
na w odniesieniu do przesiedleńców, zwłaszcza przez najbardziej wpływowych
polityków. W publikacji internetowej z 2002 roku Viktor Schatz - redaktor
strony internetowej rosyjskich Niemców - wyraża swoje oburzenie po debacie
telewizyjnej dwóch kandydatów na kanclerza Niemiec - Gerharda Schrödera
i Edmunda Stoibera, w której ten pierwszy, przytaczając liczby napływających
do Niemiec imigrantów, o przesiedleńcach z byłego ZSRR wyraża się „przy­
bysze z Rosji nie mówiący słowa po niemiecku" . Schatz uznaje, że wyrażenia
„Aussiedler" (przesiedleńcy), albo „Rußlanddeutsche", choć i tak już posiada­
jące negatywne konotacje, brzmiałyby zbyt pozytywnie (drugie z nich zawiera
w sobie słowo „Deutsche" i mogłoby zwiększyć wśród wyborców akceptację clla
tej grupy ludności oraz poparcie dla przeciwnika politycznego), dlatego Schröder
świadomie wybiera określenie nacechowane pejoratywnie.
Jako protest przeciwko negatywnie kojarzonym albo „bezimiennym" okreś­
leniom przesiedleńców np. jako „przybysze z Rosjii" oraz w wyniku niechęci do
określana się jako „Niemcy", na co nieoficjalnie nie chce wyrazić zgody społe­
czeństwo tubylcze uważając to za nadużycie, postuluje Schatz stworzenie odręb­
nej grupy o odrębnej, stworzonej przez swoich członków nazwie: „Zarendeutsche" czyli „Carscy Niemcy". Chęć stworzenia odrębnej grupy społecznej,
rezygnującej ze wszystkich dotychczasowych określeń, jest buntem przeciwko
kwalifikacji odgórnej, przeciwko odgórnemu przydzielaniu statusu i - co za tym
idzie - tożsamości. „Określenie Niemcy jest dla nas tak samo za szerokie, jak dla
tych, którzy nazywają się Reinländer, Bonner, czy Kölner - twierdzi Schatz
- a wszystkie inne zostały nam przypisane przez innych". Na redagowanej przez
Schatza stronie internetowej, na której widnieje napis „Wypędzeni! Łączcie
się!", wypisane są zasady przynależności do „Zarendeutsche": mogą nazywać
się nimi wszyscy Niemcy rosyjscy, wraz ze swoimi rodzinami, pod warunkiem,
6

6

http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm

214

JOANNA KSIĄŻEK

że rodzina posiada niemieckie nazwisko. Schatz wzywa także do udziału w stwo­
rzeniu stolicy „Carskich Niemców" w Bonn, z siedzibą w byłym Bundestagu, do
tworzenia własnego rządu, organów administracyjnych oraz udziału w ogranizowanym konkursie na projekt własnej flagi .
Jeśli zgodzić się, że wszyscy intuicyjnie dzielimy środowisko, w którym funk­
cjonujemy na swoich i obcych, i że mechanizm fundujący i wspierający naszą
tożsamość polega w dużej części na odgraniczaniu sią od innych, na zdefiniowa­
niu kim się nie jest, to sytuacja Niemców rosyjskich w trybach tego mechanizmu
pełna jest paradoksów. Rosyjscy Niemcy w obliczu ciągłego zagrożenia swojej
egzystencji jako mniejszości narodowej, chcąc odgraniczyć się od mieszkańców
Rosji, pragnęli połączyć się wreszcie ze swoimi braćmi i przynależeć do ich
wspólnoty, z którą przez lata się identyfikowali. Jednak po przyjeździe do Nie­
miec okazuje się, że ta wspólnota nie chce ich przyjąć, co powoduje sytuację
paradoksalną: odrzucający stosunek dawnych rodaków nie tylko hamuje całko­
wicie możliwość i chęć przynależności do tej grupy, ale i sprawia, że poprzednia
tożsamość rosyjskich Niemców zostaje zniszczona: Jak mogę nadal uważać się
za Niemca, skoro tak naprawdę nikt inny mnie za niego nie uważa, a niemieckie
społeczeństwo traktuje mnie lekceważąco? W tej sytuacji nie mogę i nie chcę
być jednym z nich. Na miejsce starej powstaje nowa tożsamość, która opiera się
teraz - i tu kolejny paradoks - na manifestacji dystansu wobec Niemców, ale nie
tylko. Przesiedleńcy, jakby pozbawieni możliwości jednoznacznego określenia
się, powiedzenia kim są, chcąc koniecznie potwierdzić swoją tożsamość, czynią
to przez pokazanie kim nie są. Przesiedleńcy z Rosji manifestują często swoją
odrębność w stosunku do przesiedleńców z innych krajów, a jeszcze częściej
wobec obcokrajowców, ale na tym nie koniec. Zadziwić może fakt, że zauważa
się wśród nich wrogie nastawienie także wobec własnej grupy - rozgraniczenia
na „prawdziwych" i „nieprawdziwych" przesiedleńców funkcjonują w jej obrę­
bie na porządku dziennym. Trudno stwierdzić na czym polega ten fenomen wro­
gości, czy rzeczywiście jest to rodzaj tworzenia nowej tożsamości. Najczęściej
interpretuje się go jako niechęć wobec konkurentów, ale można by się pokusić
o hipotezę, że dyskryminowani przez wiele lat w ZSRR, teraz sami nieszczęśli­
wie przenoszą ten mechanizm na swoich sąsiadów albo że nadal czując się dys­
kryminowanymi przez tutejsze społeczeństwo, poszukują kogoś, kto im z kolei
mógłby służyć za ofiarę.
7

Nowa tożsamość przesiedleńców nie może już opierać się na przynależności
narodowej (rezygnacja z niej nastąpiła - znowu paradoksalnie - po przyznaniu im
od nowa obywatelstwa niemieckiego) nie może też stanowić proponowanej przez
dyplomatów Unii Europejskiej alternatywnej, tzw. europejskiej tożsamości regio­
nalnej, bo ideał kraju niemieckiego odpłynął wraz z przyjazdem do niego, a Rosja,
z którą duża liczba przesiedleńców czuje się emocjonalnie związana, leży setki
kilometrów stąd i w większości poza granicami Europy. Dlatego tożsamość
przesiedleńców stanowi teraz zupełnie inna jakość, napiętnowana tzw. egzystencją
7

zob. f i l e : / / A : \

Wer%20ist%20ein%20Zarcndeutscher.htm

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

215

„pomiędzy", rozdwojeniem i utratą, jest tożsamością imigranta z całą jego historią,
z całą historią rosyjskich Niemców, łącznie z ich najnowszymi doświadczeniami.

DYSKUSJA

Siódmego czerwca 2003 roku gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung podała,
że liczba napływających do Niemiec przesiedleńców z Rosji i Kazachstanu
nadal spada, wzrasta jednak wśród nich udział tych, którzy jako nie-niemieccy
członkowie rodziny przyjeżdżają bez znajomości języka niemieckiego. Liczba
wszystkich napływających przesiedleńców do końca maja tegoż roku wynosiła
6101 osób i jest najmniejszą, zarejestrowaną od czasu wprowadzenia nowej pro­
cedury postępowania od początku lat dziewięćdziesiątych. Odsetek osób nie-niemieckiej narodowości, zatem zwolnionych z testu językowego, wzrósł o 80%.
W związku z tym - relacjonuje FAZ - konieczne są zmiany w dotychczasowej
ustawie dotyczącej imigrantów: wprowadzenie obowiązku zdawania testu języ­
kowego również dla osób nie ubiegających się o status przesiedleńca oraz
zapewnienie także i tym osobom zapomogi integracyjnej, która do tej pory im
nie przysługiwała (FAZ 07.06.2003, s.2). Jak widać, próba powstrzymania fali
przesiedleńców udała się rządowi niemieckiemu; kryteria przyjmowania człon­
ków rodzin przesiedleńców mają się jeszcze zaostrzyć. Chociaż na razie nie
słychać o zniesieniu reszty ograniczeń wprowadzonych w latach dziewięćdzie­
siątych (zwłaszcza tych zmniejszających możliwości kształcenia szkolnego i za­
wodowego oraz naukę niemieckiego) strategia zdaje się wyglądać tak: mniej
przesiedleńców, zwłaszcza tych bez znajomości języka, za to większa możliwość
udzielania wszystkim pomocy integracyjnej. Samo poszerzenie kręgu uprawnio­
nych do zapomogi integracyjnej niewiele jednak zmieni w sytuacji migrantów,
bo pieniądze to nie jedyny i nie najważniejszy problem przesiedleńców. Póki co,
konieczne jest wypracowywanie nowych strategii postępowania zwiększającego
integracyjne szanse przesiedleńców.
Integracja przesiedleńców jest dla Niemiec niełatwym problemem. Od czasu
do czasu powstają nowe propozycje jego rozwiązania. Jak sugeruje Lena Khuen-Belasi prawdziwą szansę integracji oferowałaby tylko taka polityka, która jasno
i wyraźnie uznaje i gwarantuje prawo do zachowania rosyjskiej części tożsa­
mości imigrantów, akceptuje ją i honoruje jej znaczenie dla rozwoju osobowości,
a jednocześnie zapewnia dostateczne wspieranie nauki języka niemieckiego
(Khuen-Belasi 1998, s. 10-23, 20) . Belasi, krytykując manipulacje polityków,
wykorzystujących obojętność i brak zainteresowania społeczeństwa sprawami
przesiedleńców, zaprzecza jakoby wyborcy nie chcieli znać prawdy - tak myślą
tylko ci politycy, którzy nie chcą przyznać się do bezradności i omylności włas­
nej i innych i zachowują się tak jakby faktycznie mieli wszystko pod kontrolą.
8

8

W : Sprache

A E B a d Boll.

zur Mitsprache

- Zur Integration

jugendlicher

Spcitussiedler.

Tagung in der

216

JOANNA KSIĄŻEK

Puste hasła w mediach i demagogia wyborcza nie doprowadziły do niczego
dobrego. Wszystkie dotychczasowe ataki na azylantów, uciekinierów, obcokra­
jowców i przesiedleńców czerpią swoje uprawnienie, swoją legitymizację, z tego
właśnie milczącego „przyzwolenia od góry", poprzez które dręczące uczucie,
że coś jednak jest nie w porządku zostaje zawoalowane i pozbawione znaczenia.
Dziś nie może nikt powiedzieć „nie wiedziałem" - pisze Belasi - każdy poseł,
każdy dziennikarz, każdy nauczyciel i w ogóle każdy dorosły człowiek jest tą
wiedzą „obarczony" i od tej odpowiedzialności nie można się uchylać. Do wspie­
rania procesu integracji należy nie tylko polityczna dyskusja na temat odpowied­
nich środków i narzędzi dla jego rozwoju, na temat jego kosztów i skutków
w przypadku gdy proces ten się nie powiedzie. Konieczne jest podjęcie otwartej
debaty społecznej dotyczącej stanowiska i strategii wobec imigracji w ogóle.
Debaty tej nie należy pozostawiać ani radzie miasta, ani parlamentowi. Obojęt­
nie czy i jak zmieniają się rząd i koalicja, ogólna i szczera dyskusja musi się
zacząć natychmiast i to przy udziale wszystkich - imigrantów i społeczeństwa
kraju przyjmującego. W takiej dyskusji respektować należy cały szereg punk­
tów widzenia i perspektyw, a także ludzkich uczuć i motywów kształtują­
cych nastawienie i działania imigrantów. Jest ona możliwa - twierdzi Belasi
- i może okazać się owocna jeśli zdobędziemy się na obustronny respekt i go­
towi będziemy słuchać się wzajemnie zamiast się wzajemnie szufladkować i wy­
pędzać (por. tamże, s. 20).
Według Klausa Geigera sama dyskusja o integracji nie wystarczy, trzeba mia­
nowicie spojrzeć szerzej i zadać sobie pytanie czym jest owa całość, w której
poszczególne części mają się zintegrować, lub inaczej, do jakiego niemieckiego
społeczeństwa, do jakiej jego części, obcokrajowcy i przesiedleńcy powinni
się dopasować? Przecież nie do tych, którzy poprzez alkohol i prawicowy ekstremizm próbują zagłuszyć strach przed konkurencją i utratą swego statusu. To
pytanie otwiera z kolei pole do dyskusji, jakiego społeczeństwa życzą sobie
Niemcy, mając na uwadze wszystkie efekty globalizacji, czyli także podziały,
frakcje i różnice (nie tylko powszechne działanie McDonaldsa) oraz na ile plura­
lizmu w swojej kulturze chcą sobie pozwolić, a w jakim stopniu chcą stanowić
jednorodną i niepodzielną wspólnotę. Jeśli chodzi o postępowanie wobec mło­
dzieży Geiger powołuje się na apel autorki dysertacji o problemach integracyj­
nych, która sama pochodzi z rodziny emigrantów (Kalapka 1986). Jej zdaniem,
integracja, która oznacza dla niej przede wszystkim zdolność do działania w no­
wym środowisku, jest możliwa bez konieczności całkowitej asymilacji przez nie­
miecką kulturę. Potrzebny do tego jest wysiłek zrozumienia i akceptacji tradycji,
w której ta młodzeż wyrosła oraz pomoc w radzeniu sobie z sytuacją nacisku
„albo-albo", która „produkowana" jest nieustannie przez otoczenie. Praca z mło­
dymi ludźmi musi wspierać ich wyobrażenia na temat własnych dróg i musi
dać im do ręki narzędzie umożliwiające zdolność do działania w sensie komuni­
kowania się ze wszystkimi grupami społeczeństwa i artykułowania swoich po­
trzeb dotyczących wykształcenia, pracy, czy udziału w politycznych i społecz­
nych instytucjach. W tej wizji zawarty jest obraz społeczeństwa, które się różni,

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH

ale zdolne jest do kooperacji między poszczególnymi grupami i do dialogu,
w którym grupa przesiedleńców nie jest traktowana jedynie jako przedmiot dys­
kusji, lecz jako podmiot i jej aktywny uczestnik. W owej dyskusji należałoby
uzgodnić, na jakim obszarze i w jakim stopniu pluralistyczny model kultury jest
możliwy i pożądany, a w jakim nie.
W tym miejscu nasuwa mi się pewne spostrzeżenie, że właściwie niemiecka
ideologia polityczna lansuje o wiele bardziej liberalny i pluralistyczny model
kultury niż oczekiwałoby tego społeczeństwo. Wydaje się, że Niemcy już od
wielu lat pouczani przyczynami i skutkami drugiej wojny światowej, jakby pre­
wencyjnie oduczani są wrogości do obcokrajowców, tak, że każdy, kto otwarcie
przyzna się do niechęci wobec nich, zostaje publicznie napiętnowany Mieszkań­
cy Niemiec wyczuleni są na polityczną poprawność swoich poczynań i wypo­
wiedzi i pod tym względem znajdują się nieoficjalnie pod stałą kontrolą całej
Europy, dlatego nikt w Niemczech oficjalnie nie może być przeciwny obcokra­
jowcom. Ale ludzie w Niemczech, tak samo jak w innych krajach, funkcjonują
i wartościują społeczeństwo w kategoriach „swoi" i „obcy". Wystarczy spojrzeć
(i tu pozwalam sobie na uogólnienie) na animozje między mieszkańcami krajów
związkowych, na czele ze sławetnym poczuciem wyższości Bawarczyków
i Szwabów, uważających się za jedynie prawdziwych Niemców, ich niechęcią
do całej reszty i tendencją do jej lekceważącego traktowania. Zwyczajność spo­
łeczeństwa z jednej strony i sugerowana, na wyrost pozytywna wobec obco­
krajowców, polityka z drugiej, nie tylko odbierana jest w wielu kręgach jako
hipokryzja, lecz powoduje, że społeczeństwo, z różnych powodów jeszcze
nieprzygotowane na przyjmowanie tak wielu zmian kulturowych, wraz z imigrującymi do jego kraju Turkami, Grekami, Włochami, Hiszpanami, czy przesie­
dleńcami ze wschodniej Europy, wzmacnia jeszcze swoją negatywną, nieoficjal­
ną reakcję. Przypomina mi to relacje moich znajomych Niemców, którzy - będąc
uczniami - bombardowani przy każdej okazji faktami z fatalnej historii ich kraju
oraz przykazaniami „wielbienia" obcokrajowców, w końcu reagowali na przekór
- wręcz odwrotnie. Istnieje rozdźwięk pomiędzy propagowaną i pożądaną
ideologią polityków, a emocjami reszty społeczeństwa i dlatego potrzebne było­
by szczere i uczciwe uzgodnienie stnowisk obu stron, by uniknąć dwulicowości
wobec tych, których te emocje dotyczą. Ta sama dwulicowość dotyczy oficjalnej
polityki, według której przesiedleńcy są „mile widziani" i faktycznych działań,
w rzeczywistości ograniczających ich napływ oraz środki wspomagające ich
integrację. Z pewnością dałoby się znaleźć uczciwsze wyjście z sytuacji, mniej
drastyczne niż komunikat: „nie możemy was więcej przyjmować, bo mamy
akurat kryzys w kraju".
Jeśli w hipotezie o przenoszeniu na innych skutków swojej własnej dyskry­
minacji jest choćby odrobina prawdy, to państwo i społeczeństwo niemieckie
powinny postarać się zrobić wszystko, żeby ten łańcuch w końcu przerwać. Jak­
kolwiek - jak twierdzi wielu prognostyków - problemy związane z integracją
przesiedleńców rozwiążą się wraz z nastaniem kolejnego pokolenia i w przy­
padku przesiedleńców z Rosji, źródło ich napływu w końcu się wyczerpie, to do

218

JOANNA KSIĄŻEK

Niemiec przybywać będą stale kolejni imigranci, których dotyczyć będą podob­
ne problemy i kwestie, dlatego tak ważna jest umiejętność radzenia sobie z nimi.
Być może, na skutek wejścia Polski do Unii Europejskiej problem imigracji
będzie dotyczył także i naszego kraju. Być może wtedy Niemcy na tyle dobrze
i mądrze będą potrafili radzić sobie z tym zjawiskiem, że będziemy mogli bez
przeszkód skorzystać z doświadczeń naszego sąsiada.
LITERATURA

Barbasina

Brandes,

D. N e u t a t z .

1999, D i e R u ß l a n d d e u t s c h e n in R u ß l a n d

und Deutschland, Forschungen

E., D .

zur Geschichte

und Kultur

der Rußlanddeutschen

9, zeszyt

specjalny, Essen.
Boll

K . 1993, Kulturwandel

Brake

der Deutschen

K . 1998, Lebenserinnerungen

aus der Sowjetunion,

rußlanddeutscher

Marburg.

Einwanderer.

Institut für Volkskunde,

Universität Hamburg.
Claus

W. 1994, Probleme

der Integration

der Spätaussiedler

in der Region

Südniedersachsen,

Göttingen.
Dietz

B . , P. H i l k e s .

rußlanddeutscher

Aus­

Ostdeutscher

Kultur­

F r i c k J. 1997, Sozialhilfe als Integrationshilfe für Zuwanderer nach Deutschland, [ w ] :

Deutsches

siedler
-

1994, Integriert

in der Bundesrepublik

1992, Unbekannte

Eisfeld

oder isoliert?

Deutschland,

im Osten,

Zur Situation

München.

München.

A . 1992, Die Rußlanddeutschen,

Studienbuchreihe

der Stiftung

rat. B d . 2, M ü n c h e n .
Institut für
Ingenhorst

Wirtschaftsforschung.
H.

Wochenbericht,

1997, Die Rußlanddeutschen.

nr 48.

Aussiedler

zwischen

Tradition

und

Moderne,

Frankfurt am M a i n .
Integration...

1996, Integration junger A u s l ä n d e r in die Schul- und Berufsausbildung ver­

läuft langsamer [ w : ] Deutsches

Institut

für

Wirtschaftsforschung.

Wochenbericht,

nr 2 1 ,

s. 3 7 0 - 3 7 7 .
Kalapka

A . 1986, Handlungsfähigkeit

Lebensbedingungen
K a 1isk e

statt „Integration".

und Entwicklungsmöglichkeiten

D . , K . F. G e i g e r .

Schulische

griechischer

und

außerschulische

Jugendlicher,

München.

1999, Fremd als Deutsche i n Deutschland. Zur Integration von

A u s s i e d l e m , Hofgeismarer

Vorträge.

B d . 16.

K 1 ö s H . P. 1992, Integration der Einwanderer aus O s t / s ü d o s t e u r o p a in den deutschen Arbeits­
markt, [ w : ] Sozialer
Klötzel

Fortschritt

4 1 , s. 2 6 1 - 2 7 0 .

L . 1999, D i e R u ß l a n d d e u t s c h e n zwischen A u t o n o m i e und Auswanderung,

- Studien,
Kornisch

ka

J. 1992, Psychische

Pfeiffer

C,

K. B r e t t f e l d ,

und soziale
I. Delzer.

Probleme

von Spätaussiedlern,

Pfaffenweiler.

1997, K r i m i n a l i t ä t in Niedersachsen 1985

1996. Eine Analyse auf der Basis der Polizeilichen K r i m i n a l i s t i k , KFN
berichte

Osteuropa

B d . 3, Mamburg.

-

bis

Forschungs­

nr 60, Hannover.

Spätaussiedler...

1998, S p ä t a u s s i e d l e r in Deutschland - rechtliche Situation, offizielle P o l i t i k ,

öffentliche Debatte der letzten Jahre [ w : ] Sprache
dlicher

Spätaussiedler.

zur Mitsprache

- zur Integration

jugen­

Tagung v o m 03 bis 05. Dezember 1997 in der Evangelischen

A k a d e m i e Bad B o l l , Protokolldienst 15.
Strobl

R.,

schancen

W.

K ü h n e 1. 2000, Dazugehörig

jungen

Aussiedler,

und

ausgegrenzt.

Analysen

zu

Integration­

München.

Weniger Aussiedler, mehr A n g e h ö r i g e . Welt: U n i o n soll Einwanderungsgesetz zustimmen,
furter

Allgemeine

Zeitung

07.06.2003, s. 2.

Frank­

219

NIEMIECCY PRZESIEDLEŃCY Z ROSJI W NIEMCZECH
A d r e s y stron internetowych:
file://A:\Wer%20ist%20ein%20Zarendeutscher.htm
http://www.russlanddeutschegeschichte.de
http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/das_duell.htm
Keiser, M a r i o , Deutsch,

aber nicht ganz,

Schatz V i k t o r , Das Duell

auch gegen

.www.zeit.de/2000/14/200014_aussiedler_3.html
Rußlanddeutsche.

http://www.zarskie-nemzi.ru/Politik/

das d u e l l . h t m

JOANNA KSIĄŻEK
T H E I N T E G R A T I O N P R O B L E M S OF T H E G E R M A N I M M I G R A N T S
FROM RUSSIA I N G E R M A N Y
S um mary
Integration o f the Germans c o m i n g from Russia i n Germany is determined by many different
factors: expectations o f the new country the newcomers have previously had, the attitudes o f the
German society, but also legal regulations and p o l i t i c a l decisions defining procedures concerning
ways o f their integration. People o f German nationality c o m i n g from Russia meet

numerous

obstacles on their w a y to adjustment: problems w i t h finding employment and recognition o f their
former education. Language problems. N o less important are troubles i n accepting the mecha­
nisms o f a modern democratic state and society, not familiar to them previously. This leads to the
crisis i n the emigrants' value systems.
Some o f their problems are typical i m m i g r a n t s ' problems. There are also other ones, those o f
that particular group, i.e. a m b i g u i t y o f their national identity. I n Russia they were considered
"Germans", n o w in Germany they are referred to as "the Russians" and in effect they don't k n o w
where they actually stand. The situation o f being " in between' can by no means help those people
to stand on their feet again i n the new society It often leads to social conflict, tendency to social
isolation, j u v e n i l e delinquency, alcohol and drug abuse, disturbances i n physical and mental health.
The official German attitudes to the problems and strategies o f the i m m i g r a n t s ' integration
have been changing w i t h i n the last few years. The author studies the process t a k i n g those changes
into consideration and referring to the most recent opinions i n the debate on solving the problems
o f adjustment o f the "Russian Germans".
Translated

by Anna

Kuczyńska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.