-
extracted text
-
12
RYSZARD VORBRICH
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Adama Mickiewicza – Poznań
KWESTIA TUBYLCZA
A STATUS OBYWATELA W KAMERUNIE1
Obywatelstwo można ujmować zarówno w kategoriach statusu (jest
wówczas przymiotem), jak i stanu (decydującego o jakości życia). Idea „statusu” odnosi się do zbioru praw (obywatelskich, politycznych i społecznych)
oraz obowiązków (przestrzeganie prawa), którymi powinny cieszyć się osoby
posiadające status obywatela2.
Kategoria „stanu” nawiązuje do tożsamości jednostki, jej poczucia przynależności do wspólnoty politycznej, wyrażającej się zdolnością do korzystania
ze statusu obywatela w sposób efektywny (w ramach prawa pozytywnego).
Można zatem powiedzieć, że obywatelstwo ma dwa wymiary: formalny
i substantywistyczny.
1) Jest konstrukcją formalną, wyrażaną poprzez członkostwo i integrację.
2) Jest kategorią substantywistyczną (ma też wymiar substantywistyczny).
Materializuje się poprzez faktyczne włączenie do wspólnoty, wyrażające się
rzeczywistym korzystaniem z praw obywatelskich nie tylko w wymiarze politycznym, ale także w wymiarze społeczno-ekonomicznym oraz kulturowym.
Rozdzielenie obu wymiarów skutkuje pojawieniem się zjawisk opisywanych
z jednej strony jako tzw. szara strefa, z drugiej zaś jako wykluczenie społeczne.
Obywatelem jest zatem osoba, która na terytorium danego państwa efektywnie korzysta z praw obywatelskich oraz ich pochodnych.
W niniejszym studium pragnę ukazać, jak kategoria obywatelstwa funkcjonuje we wspomnianych wcześniej dwóch wymiarach w państwie afrykańskim,
1
Niniejsze opracowanie prezentuje wstępne wyniki projektu badawczego MniSW/NCN
(NN 109 055539) Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów rozwojowych. Konceptualizacja i strategie adaptacyjne w zakresie współpracy rozwojowej wśród afrykańskich społeczności
lokalnych (Studium porównawcze).
2
Zob. M. C a s t i l l o, La Citoyenneté en question, Paris 2002, s. 8.
178
Ryszard Vorbrich
w państwie odznaczającym się mnogością tożsamości kulturowych, etnicznych
i językowych, a do tego o sztucznych i przenikalnych granicach. Ukażę, jak
taka sytuacja przekłada się na konceptualizację obywatelskości, traktowanej
jako równoważnik swojskości – tubylczości.
Kamerun określany jest często mianem Afryki w miniaturze. Co uzasadniają nie tylko realia bioekologiczne, ale i społeczne. Mieszkańcy tego kraju,
będącego efektem rywalizacji trzech mocarstw kolonialnych: Niemiec, Francji
i Wielkiej Brytanii, tworzą prawdziwą mozaikę ras, ludów i kultur, złożoną
z ok. 150 grup etnicznych, a dokładniejsze inwentarze lingwistyczne wyliczają
ponad 200 miejscowych języków. W kraju tym funkcjonują, jako równorzędne,
dwa języki państwowe: francuski i angielski, a także dwie religie uniwersalne:
islam i chrześcijaństwo.
Casus Kamerunu dobrze ilustruje fakt, że w postkolonialnej Afryce mnogość
tożsamości etnicznych i lokalnych, liczonych w setkach, jeśli nie w tysiącach,
zderzał się z ograniczoną liczbą kilkudziesięciu jednostek politycznych. Wobec niepowodzenia idei panafrykańskich, zwyciężył w Afryce model państwa
opartego nie na wspólnocie kultury, lecz na postkolonialnych strukturach
polityczno-terytorialnych3.
W tych warunkach idee nacjonalistyczne przybrały zatem kształt nacjonalizmów państwowych. Można je określić jako zespół tendencji politycznych
oraz ideologicznych zmierzających do wszechstronnego umocnienia państw
powstałych w granicach uformowanych w epoce kolonialnej i wykształcenia
społeczeństw typu narodowego w ramach poszczególnych terytoriów pokolonialnych. W Kamerunie, podobnie jak w wielu sąsiednich krajach, wykształciła
się idea „narodu państwowego” – idea wspólnoty politycznej, obywatelskiej,
w której, jak ją definiuje A. Posern-Zieliński „wspólnota narodowa kształtowana jest w ramach istniejącego już państwa, które zabiega różnymi środkami
[...], aby ze zbiorowości swych obywateli stworzyć świadomy swej jedności,
tożsamości i specyfiki naród”4. Naród państwowy nie tyle zatem odpowiada
andersonowskiej koncepcji wspólnoty wyobrażonej, w ramach której rodacy
„pielęgnują w umyśle obraz wspólnoty”5, ile jest „wspólnotą sfabrykowaną”,
wykreowaną przez elity polityczne państwa.
W ramach pluralistycznego etnicznie i kulturowo narodu państwowego
kształtuje się specyficzna konceptualizacja obywatelstwa nakładająca się na
3
Zob. R. Vo r b r i c h, Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postać wspólnoty
w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012.
4
Por. A. P o s e r n - Z i e l i ń s k i, Etniczność. Kategorie. Procesy etniczne, Poznań 2005, s. 59–60.
5
Por. B. A n d e r s o n, Wspólnoty wyobrażone, Kraków 1997, s. 19.
Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie
179
kategorie tubylczości – autochtoniczności – przeciwstawianej allogeniczności
ujmowanej w kategoriach obcości.
W tym miejscu muszę wprowadzić pewne elementy perspektywy historycznej. Termin „tubylczy” był różnie pojmowany na różnych etapach rozwoju
refleksji antropologicznej. W epoce kolonialnej terminy „tubylec”, „tubylczość”
były stawiane w opozycji do terminu „obywatel”, „obywatelstwo” (citizen,
citizenship; citoyen, la citoyenneté). Odnosiły się do określonego niższego
statusu [zniewolonych tubylców], miejsca w rasowo i kulturowo podzielonej
i zhierarchizowanej strukturze społeczeństwa kolonialnego i stosowane były
głównie w stosunku do kategorii ludności niezasymilowanej do zachodnich
wzorów kulturowych – tzw. indigènes (fr., native – ang., indigenas – port., einheimische – niem.), mających status poddanych (subject to the British crown,
sujets français), a w konsekwencji pozbawionych pełni praw obywatelskich,
przynależnych europejskim kolonistom i zasymilowanym Afrykanom – zwanych
z francuska évolués – „rozwinięci”6. Podczas gdy ci drudzy mogli cieszyć się
w coraz większym zakresie prawami politycznymi, mieli dostęp do stanowisk
we władzach lokalnych, a z czasem nawet zasiadać w parlamentach w stolicach metropolii, ci pierwsi nie tylko pozbawieni byli podstawowych praw
wyborczych oraz nietykalności osobistej, ale mieli także ograniczone prawa
do przemieszczania się i działalności gospodarczej7.
W obecnym dyskursie politologicznym i antropologicznym terminy „tubylczy” i „tubylczość” (native, indigenous, autochton, autochtonnie) kojarzone są
z miejscem w strukturze globalizującego się świata, w procesach migracyjnych
i modernizacyjnych i traktowane synonimicznie z „lokalnością”, „społeczeństwem lokalnym”, „ludźmi lokalnymi” (local people, population locale), czyli
po prostu „miejscowymi”, czyli kategoriom społecznym przeciwstawianym
kategoriom z zewnątrz danego społeczeństwa –„ludziom globalnym” (gens
mondiales, global people), imigrantom, „obcym” (stranger, étranger), allochtonom (allogènes allochtony, allochton)8. W takim współczesnym ujęciu będę
6
Ich odpowiednikami w koloniach portugalskich byli assimilados („zasymilowani”),
a w brytyjskich i niemieckich tzw. effendija, co oznaczało sięgniecie po tradycyjną tytulaturę
stosowaną w afrykańskich prowincjach Imperium Osmańskiego (ar. afandi, tur. efendi – „pan”,
„mistrz”). Por. J.S. Tr i m i n g h a m, Islam in the Sudan, London – New York – Toronto 1949,
s. 258; R. Vo r b r i c h, Plemienna..., dz. cyt., s. 22n.
7
Zob. tamże.
8
Por. E. C r e w e, E. H a r r i s o m, Whose Development? An Ethnography of Aid, London
– New York 1998; J.-F. B a y a r t, P. G e s c h i e r e, F. N y a m n j o h, Autochtonie, démocratie
et citoyenneté en Afrique, „Critique internationale”, 2001, nr 10, s. 177–194; R. Vo r b r i c h,
Rozwój dialogu – dialog rozwoju. Trwałość i ewolucja dyskurs antropologii rozwoju, „Lud”,
93(2009), s. 35–48.
180
Ryszard Vorbrich
też stosował termin „tubylczy”, czyli jako odnoszący się do rdzennej ludności
danego kraju (regionu).
W tym miejscu pojawia się podstawowy problem metodologiczny, a mianowicie komu przysługuje ten status tubylca – obywatela na kontynencie, na
którym wzmożone procesy migracyjne (pokojowe lub odbywające się w kontekście podbojów) miały miejsce do ostatnich lat epoki przedkolonialnej, aby
ulec intensyfikacji wraz ze spotęgowaniem zjawiska urbanizacji w czasach
dominacji europejskiej. Jak w końcu tubylczość łączyć i rozdzielać od obywatelstwa w sytuacji, gdy dzisiejsze granice polityczne przedzielają zwarte
obszary etniczne i włączają zarazem w obszar unilitarnego państwa wiele
grup etnicznych, często zantagonizowanych. Powoduje to sytuację, w której
poszczególne jednostki mogą być traktowane jako „obcy” (którym odmawia
się substantywistycznego, a nawet formalnego wymiaru obywatelstwa), w różnych prowincjach „ich” państwa, a zarazem te same osoby mogą odczuwać
swojskość i akceptację społeczną po przekroczeniu granicy państwowej, przy
jednoczesnym pozbawieniu formalnego statusu obywatela.
Takie przeciwstawianie tubylców (autochtonów) obcym (allochtonom)
w różnych częściach Afryki może odwoływać się do odmiennych kryteriów: lokalności, regionalności – jak w Kamerunie, religii (uniwersalistycznej) – w pasie
Sudanu, rasy – na południu kontynentu, kultury i języka, czego przykładem
jest Wybrzeże Kości Słoniowej9.
9
Na Wybrzeżu Kości Słoniowej, uformowanym z ludów gwinejskich (dominujących na
południu kraju) oraz sudańskich (przeważających na północy) w ciągu 30 lat rządów prezydenta
Félixa Houphouëta-Boigny, prowadzącego politykę integracji wieloetnicznego społeczeństwa, na
konceptualizacji obywatelstwa tego kraju zaważył początkowo projekt budowy szeroko pojętego narodu – tzw. ivoirians – obywateli Côte d’Ivoire (Por. R. Vo r b r i c h, Plemienna..., dz. cyt.,
s. 82). Sukces ekonomiczny, jaki odniósł początkowo kraj, oparty na farmerskiej i proeksportowej
gospodarce rynkowej, ściągnął do niego imigrantów z sąsiednich Mali i Burkina Faso, którzy
osiedlali się masowo w jego północnych prowincjach, łatwo wnikając w pokrewne im środowisko
etniczne i kulturowe regionu. Wraz z załamaniem gospodarczym, spowodowanym spadkiem
cen skupu kawy i kakao, zwłaszcza po śmierci starego prezydenta, w latach dziewięćdziesiątych
XX w. do głosu doszła ideologia ivoirité – będąca antytezą narodu państwowego. Rewitalizowała
ona trybalizmy i marginalizowała ludność muzułmańską z północy kraju. Choć była wymierzona
głównie w imigrantów, odbiła się także niekorzystnie na ich tubylczych „współplemieńcach”.
W efekcie doszło do uaktywnienia się postaw ksenofobicznych i antyimigranckich. Doprowadziło
to w końcu do zanegowania statusu obywatela mieszkańcom kraju (tak zasiedziałym tu od stuleci,
jak i naturalizowanym imigrantom) o pochodzeniu innym niż gwinejskie. Wyrazem tego stało
się konfiskowanie przez policję dokumentów tożsamości osobom o nazwiskach patronimicznych
typowych dla strefy Sahelu (Zob. J.-F. B a y a r t, P. G e s c h i e r e, F. N y a m n j o h, Autochtonie...,
dz. cyt., s. 181–182), z racji pochodzenia uznawanym za niepewne politycznie i zbyt tradycjonalistyczne, co można określić jako afrykański odpowiednik polskiego hasła „odbierz babci dowód”.
Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie
181
Wymiar formalny obywatelstwa
Z formalnego punktu widzenia (wyznaczonego przez ustawę o obywatelskie
z 1959 r. i rozporządzenia z 1968 r.) w prawie kameruńskim reguła ius sanguinis
dominuje nad zasadą ius soli. Fakt urodzenia się na terytorium państwa nie stanowi automatycznie o przyznaniu obywatelstwa. Co najmniej jedno z rodziców
musi w takim wypadku posiadać obywatelstwo tego kraju. Jedynym wyjątkiem
jest, gdy rodzice dziecka są nieznani lub też oboje są bezpaństwowcami.
Jednakże reguła ius sanguinis ma również swoje ograniczenia, sprowadzające się do uprzywilejowania patrylinii. Urodzenie poza granicami kraju daje
możliwość nabycia obywatelstwa Kamerunu, gdy dziecko przyszło na świat
związku małżeńskim, w którym ojciec jest obywatelem tego państwa. Jeśli
dziecko pochodzi ze związku pozamałżeńskiego, może otrzymać obywatelstwo,
gdy „ojcostwo (kameruńskiego obywatela) można potwierdzić”. Gdy urodzony
poza granicami z rodziców kameruńskich otrzymał już obywatelstwo kraju
urodzenia, w wieku 21 lat może ubiegać się o przyznanie paszportu kameruńskiego. Co istotne, taka osoba musi jednoznacznie wybrać jedno obywatelstwo,
prawo kameruńskie nie dopuszcza bowiem podwójnego obywatelstwa.
Nabycie obywatelstwa możliwe jest także poprzez małżeństwo, przy
czym jest to o wiele łatwiejsze dla kobiety wychodzącej za Kameruńczyka
niż odwrotnie. Prawo kameruńskie dopuszcza dobrowolne zrzeczenie się
obywatelstwa, przy czym warunkiem jest przedstawienie dowodu przyznania
innego obywatelstwa.
Obywatelstwo Kamerunu można też stracić wbrew woli, gdy nabywa się
obce obywatelstwo (brak zgłoszenia tego faktu grozi konsekwencjami prawnymi) lub dana osoba jest zatrudniona w służbie obcego rządu.
Procedura naturalizacji jest długa i uciążliwa. Aplikant musi spełniać
skomplikowane warunki związane z zamieszkaniem, stanem majątkowym,
wiekiem, zdrowiem i moralnością.
Wymiar substantywistyczny obywatelstwa
Zakres praw i obowiązków przypisanych obywatelowi Kamerunu nie tylko
ustawia go w relacjach z obcokrajowcami, lecz także w układach wewnątrzkrajowych. Konstytucja z 1972 r. stanowiła, iż każdy człowiek ma prawo do
osiedlenia się w jakimkolwiek (miejscu) i przemieszczać się swobodnie [...].
Nikt nie może być niepokojony ze względu na swoje pochodzenie”10. Nowa
10
Zob. J.-F. B a y a r t, P. G e s c h i e r e, F. N y a m n j o h, Autochtonie..., dz. cyt., s. 186.
Ryszard Vorbrich
182
konstytucja z roku 1996, choć w preambule „deklaruje solennie”, iż mieszkańcy
Kamerunu tworzą „jeden, ten sam naród”11, wprowadziła zarazem kategorię
„tubylczej mniejszości” – zapożyczoną z dyskursu rozwojowego. Jej interesu
chronić ma zasada „równowagi regionalnej” i wywodzona z niej ideologia
„tubylczości” (autochtonie). Sortuje ona obywateli zgodnie z ich pochodzeniem
regionalnym, a faktycznie etnicznym12. W praktyce idea autochtonii odnosi się
nie tyle do miejsca urodzenia danej osoby, co do miejsca urodzenia rodziców
i miejsca pochówku jej przodków. Uderza to w istotę praw obywatelskich,
w ten sposób, że ogranicza dostęp do niektórych stanowisk w administracji
terenowej lub samorządowej (np. urzędów mera lub podprefekta). Ogranicza
też bierne i czynne prawo wyborcze, odsyłając elektorat oraz kandydatów na
parlamentarzystów do prowincji pochodzenia. Tworzy to grupę formalnych
obywateli Kamerunu mających trudności w egzekwowaniu podstawowych
praw wyborczych. W praktyce bowiem coraz częściej spotyka się młodych
ludzi, których rodzice przenieśli się z jednej prowincji do drugiej. Pojawiły
się kategorie „swoich” (tubylczych, autochtonicznych) i „obcych” (allochtonicznych) „obywateli”, których prawa obywatelskie są honorowane w jednej,
a kwestionowane w innej części unitarnego państwa. Przez jednych są oni odsyłani do grup (regionów) pochodzenia rodziców, przez drugich zaś traktowani
jako niemal obcokrajowcy, bo urodzeni z dala od stron ojczystych. Ta obcość
w miejscu osiedlenia może być zniwelowana dopiero w trzecim pokoleniu.
Ponieważ zasada równowagi regionalnej obowiązuje także w administracji
centralnej, Kameruńczycy zamieszkujący z dala od stron ojczystych są pomijani
we współzawodnictwie o wysokie stanowiska państwowe. Sarkastycznie mówi
się o nich, że pochodzą z jedenastej, nieistniejącej, prowincji kraju.
Utrudnienia z korzystania z pełni praw obywatelskich spotykają również jeszcze jedną kategorię mieszkańców Kamerunu. Są to ludzie wiodący
koczowniczy tryb życia: Pigmeje i Fulbe M’Bororo. W wymiarze formalnym
dotyczy to (częstego u tych ludzi) braku dokumentów tożsamości, w wymiarze substantywistycznym zaś sprowadza się to głównie do kwestii dostępu do
prawa własności ziemi.
W Kamerunie występują trzy kategorie gruntów: obszary będące własnością państwa lub innych władz publicznych, ziemie prywatne oraz tzw.
http://confinder.richmond.edu/admin/docs/Cameroon.pdf [30.04.11].
Formalnie mowa jest tu o regionalnej, a nie etnicznej równowadze, ponieważ dyskurs
polityczny Kamerunu, w obawie przed trybalizmem, unika jak ognia kategorii etnicznych. Kraj
został podzielony na 10 prowincji, których nazwy odnoszą się do kierunków geograficznych
lub cech fizjograficznych, por. R. Vo r b r i c h, Trybalizm a wieloetniczne państwo afrykańskie,
„Sprawy Narodowościowe. Seria Nowa”, 1999, z. 14–15, s. 183–192.
11
12
Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie
183
domeny narodowe. Ta ostatnia kategoria stanowi rodzaj rezerwy gruntowej,
o części której ubiegać się mogą jako o wydzieloną własność wspólnotową
społeczności lokalne, żyjące w ramach tradycyjnych struktur plemiennych13.
Otrzymują one te ziemie w użytkowanie kolektywne, problem w tym, iż o taki
przydział ziemi z domeny narodowej ubiegać się mogą specyficzne struktury
społeczno-polityczne zwane „wodzostwami” trzeciej kategorii14. Wodzostwa
posiadają rodzaj osobowości prawnej, są podmiotami własności ziemi kolektywnej, a ich wodzowie – mianowani przez prefektów (szefów departamentów)
– reprezentują „swój lud” (jak ujmuje to dekret prezydencki) wobec państwa.
Problem w tym, że istota życia nomadów – pasterzy, a w jeszcze większym stopniu łowców i zbieraczy – ze swej istoty nie jest lokalny w wymiarze
przestrzennym. Utrudnia to wyznaczenie i przypisanie w miarę zwartego terytorium danej grupie. Sprawę utrudniają dodatkowo jeszcze dwie okoliczności.
Po pierwsze, koczownicy przemieszczają się z reguły wśród terenów ludności
osiadłej – rolniczej, wchodzą z nią w złożone relacje społeczne i gospodarcze. Po drugie, podczas swych sezonowych wędrówek niektóre podgrupy
ignorują granice administracyjne i państwowe. W praktyce ludzie ci są lub
byli do niedawna bezpaństwowcami – kategorią ludności unikającej trwałego
podporządkowania się zewnętrznej, „obcej” z ich punktu widzenia, władzy
państwowej i w rewanżu niechętnie przez nią traktowanej.
Sytuacja zaogniła się wraz z upowszechnieniem się w Kamerunie upraw
towarowych (kawy, kakao, bawełny, orzeszków ziemnych), a w ślad za nią
procesu prywatyzacji ziemi. Prawo kameruńskie przewiduje procedury zmiany
statusu ziem kolektywnych – przypisanych osobom prawnym – społecznościom
lokalnym, na grunty prywatne – przypisane osobom fizycznym. Pojawiło się
W języku ustawy „domena narodowa” to „ziemie wolne od zajęcia efektywnego”, własność narodu „administrowana przez państwo w celu zapewnienia (przyszłego) racjonalnego
wykorzystania i rozwoju”.
14
Braki kadrowe oraz opór lokalnych sił politycznych doprowadził do niepowodzenia
idei stworzenia silnego, scentralizowanego państwa – zwanej hegemonic project – zakładającej
redukcję pozycji politycznej tradycyjnych wodzów (Por. J.-F. B a y a r t, L’État en Afrique: la
politique de ventre, Paris 1989). Jej miejsce, po blisko 20 latach niepodległości, zajęła doktryna wmontowująca tradycyjnych wodzów plemiennych w struktury nowoczesnego państwa,
jako tzw. pomocniczą administrację. Dekret z 1977 r. ustanowił potrójną klasyfikację wodzów
w zależności od znaczenia demograficznego oraz ekonomicznego przypisanych im wspólnot,
także wielkości terytorium danego wodzostwa. Wodzowie poszczególnych rang różnią się
skalą wpływów, wielkością zarządzanego terytorium oraz liczbą poddanych. Zależnie od rangi
powołuje ich też inny organ założycielski. Wodzowie najniższej (trzeciej) rangi to przywódcy
poszczególnych tradycyjnych społeczności lokalnych – wiosek. Por. R. Vo r b r i c h, Wódz jako
funkcjonariusz. Despotyzm zdecentralizowany w społeczeństwie postplemiennym Kamerunu, „Lud”,
88(2004), s. 219–236.
13
Ryszard Vorbrich
184
dotychczas nie znane zjawisko, swoisty wyścig w przejmowaniu na własność
kolektywną nieużytków mających dotychczas status „domen narodowych”,
a także wraz z rozwojem gospodarki farmerskiej i plantacyjnej uwłaszczania
się osób fizycznych na części dotychczasowych ziem wspólnotowych. Wielokrotnie osoby prawne i fizyczne uwłaszczają się na domenie narodowej niejako „na wyrost”, w wymiarze przekraczającym możliwość ich efektywnego
zagospodarowania. Z tej racji zjawisko to określa się często mianem „bulimii
gruntowej”. Zjawisko to działa na niekorzyść Pigmejów, którym ogranicza się
obszary, z których tradycyjnie pozyskiwali środki do życia, stając się zarzewiem
konfliktów z ludnością Bantu.
Obecna strategia Pigmejów polega na „uobywatelnieniu” swego statusu,
tak w wymiarze formalnym – zabiegania o dowody tożsamości, jak i w wymiarze substancjalnym – pozyskiwania prawa własności do ziem dotychczas
eksploatowanych. Działania w tym drugim wymiarze są znacznie trudniejsze.
Pigmej nie „potrzebuje” ziemi prywatnej, przeznaczonej na uprawę (choć i tu
się coś zmienia). Potrzebuje obszarów łowieckich, do których nie zgłaszaliby
roszczeń jego sąsiedzi Bantu, co pozwoliłoby im przełamać supremację tych
ostatnich i wynikające stąd relacje o charakterze klientystycznym, będące
zaprzeczeniem obywatelstwa. W kameruńskim systemie prawnym jedyną
drogą jest stworzenie odrębnych pigmejskich „wodzostw” – instytucji z istoty
swej obcej akefalicznemu społeczeństwu zbieraczy i łowców. Pierwsze próby tego typu „uobywatelnienia” Pigmejów podjęły struktury społeczeństwa
obywatelskiego, powołane do życia przez nieliczne wykształcone pigmejskie
elity. W 2004 r. Centrum Środowiska i Rozwoju (Centre pour l’Environnement
et le Développement – CED) rozpoczęło realizację projektu, którego celem jest
stworzenie sieci „Wodzostw Wspólnoty Pigmejów”. Z racji terytorialnego charakteru instytucji wodzostwa projekt dotyczył wspólnot Pigmejów o pewnym
minimalnym stopniu sedentaryzacji15. Dotychczas powstało 19 takich lokalnych
struktur społeczno-terytorialnych, obejmujących od 0,4 do 1500 ha. Główną
racją ich bytu jest pokonywanie barier w dostępie do gruntów i podstawowych
W ostatnich dwóch dekadach wielu Pigmejów podjęło nowy sposób życia. Można go
określić mianem półosiadłego. Mniej więcej pół roku spędzają oni w dżungli, żyjąc w niewielkich wspólnotach rodzinnych, tworzących odizolowane, nietrwałe obozy z rzadka rozrzucone
z dala od dróg i stałych osad rolników Bantu. Pozostałe miesiące spędzają w wioskach, o trwałej
(glinianej) zabudowie, rozlokowanych wzdłuż nielicznych szlaków komunikacyjnych, próbując
zajęć rolniczych. Są wówczas w zasięgi instytucji państwowych i organizacji pozarządowych,
które zajmują się „uobywatelnianiem” Pigmejów (R. Vo r b r i c h, Pigmeje Baka – polityka i władza
w społeczeństwie bez państwa, czyli o ograniczeniach klasycznych koncepcji polityki, w: Europejczycy. Afrykańczycy. Inni. Studia ofiarowane Profesorowi Michałowi Tymowskiemu, red. B. Nowak,
M. Nagielski, J. Pysiak, Warszawa 2010, s. 413–424).
15
Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie
185
usług społecznych (edukacji, ochrony zdrowia). Co najistotniejsze, wodzostwa pigmejskie dają instytucjonalne wsparcie w pozyskiwaniu dokumentów,
niezbędnych dla egzekwowania podstawowych praw obywatelskich: aktów
urodzenia, dowodów tożsamości, świadectw zatrudnienia i własności gruntów16.
W końcu problem obywatelstwa kameruńskiego dotyczy imigrantów
(i uchodźców), przybywających z ościennych i dalszych krajów. Ich liczba się
waha i nie jest zbyt wielka. Szacuje się ją na 60–100 tys. ludzi, co stanowi
04%–0,7% populacji kraju17. To, co świadczy o jej znaczeniu i specyfice, to
ich transgraniczny charakter, wynikający z istnienia tzw. narodów łączników.
Granice Kamerunu, ustanowione przez Niemców w epoce kolonialnej w toku
rywalizacji i negocjacji z Francją i Wielką Brytanią, są nie tylko nienaturalnie
skomplikowane, ale na wielu odcinkach przecinają zwarte obszary kilku grup
etnicznych. Takie ludy jak Mundang, Fulbe żyły po obu, a biorąc pod uwagę
zawiłość linii granicznej, po trzech stronach granicy: w Nigerii, Kamerunie
i Czadzie. Dla członków tych grup przekroczenie granicy państwowej nie
oznacza opuszczenia wspólnoty języka i kultury. Stąd, znaczące skądinąd,
bariery formalne „uobywatelniania” (trudność w zdobyciu statusu obywatela) są tu niwelowane łatwością procesów asymilacyjnych i pozyskiwania
akceptacji społecznej.
Pokonywaniu lub omijaniu barier formalnych służy tu zestaw strategii
adaptacyjnych odnoszących się do substatywistycznego wymiaru obywatelstwa. Sprowadzają się one do różnych sposobów wnikania imigrantów
w społeczeństwo przyjmujące. Podobnie jak w przypadku koczowników koncentrują się one na zdobywaniu prawa do ziemi, traktowanego jako miara
integracji społecznej. Dla osób osadzających się w mieście priorytetem jest
Por. G.T. H a n n d j a, La reconnaissance des droits des communautés Pygmées du Sud
Cameroun sur les resources naturelles, communication à l’atelier RRI, Douala 2007; N.B. K i m,
„Avant nous avions les yeux clos, maintenant nos yeux sont ouverts. Maintenant je m’exprime. Ce
n’était pas le cas avant”. Une évaluation du programme de sécurisation des droits des Bakas, des
Bagyélis et des Bakola (2004–2007), Yaoundé 2007; S. M e f o u d e, Des Bagyéli propriétaires
terriens, „Bubinga”, nr 117, juillet 2007, s. 6–7; J. N e l s o n, Securing indigenous land rights in
the Cameroon oil pipeline zone, London 2007.
17
Wśród czynników sprzyjających napływowi cudzoziemców do Kamerunu wymienia
się: względnie stabilną sytuację polityczną i ekonomiczną kraju, czyniącą z niego „oazę spokoju” w stosunku do całego regionu oraz trwałą destabilizację w krajach sąsiednich, zwłaszcza
w Czadzie (na ogólną liczbę 60 tys. imigrantów i uchodźców żyjących w Kamerunie – 40 tys.
pochodzi z Czadu. Niekiedy dodaje się jeszcze do tej liczby 28 tys. Fulbejów M’bororo, którzy
uciekli z Nigerii przed niepokojami w tym kraju). Zob. H. M i n i c h e, Quand les immigrés se font
autochtones immigration et dynamique d’appropriation de l’espace des réfugiés tchadiens au Nord
Cameroun [The Ministry of Scientific Research and Innovation – MINRESI], Yaoundé (brw).
16
186
Ryszard Vorbrich
zakup (wydzierżawienie) nieruchomości, która da nie tylko schronienie, ale
także stworzy materialną podstawę utrzymania. Dlatego wśród Czadyjczyków
(głównie kobiet), żyjących w kameruńskich miastach najczęstszą profesją jest
prowadzenie małych lokali gastronomicznych, oferujących tradycyjne dania
i tanie trunki (piwo z prosa – bil bil). Bycie – tak jak w dawnej Polsce – „obcym”,
ale „karczmarzem” czyni z danej osoby „swojego-obcego”, buduje sieć relacji
społecznych, legitymizuje pobyt, daje pewien uznany status ekonomiczny
i społeczny. Stąd już bliżej do pokonania bariery formalnej – zdobycia karty
stałego pobytu (Carte de Resident), a w dalszej perspektywie „narodowej karty
tożsamości” (Carte Nationale d’Identité).
W środowisku wiejskim pozyskanie protektora w osobie lokalnego wodza,
najlepiej należącego do tej samej grupy etnicznej (któremu z kolei zależy na
budowaniu relacji klientystycznych), daje dostęp do ziemi kolektywnej – a jest
to warunek założenia i utrzymania rodziny. Tutaj często strategią adaptacyjną
jest wżenianie się w lokalne struktury rodowe, dające status powinowatego,
a w kolejnym pokoleniu podstawę prawną uzyskania formalnego statusu
obywatela.