b4ed137be5658f2970fcb9d122094951.pdf
Media
Part of Río Grande - znikający punkt / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe
- extracted text
-
17
MAGDALENA KRYSIŃSKA-KAŁUŻNA
Uniwersytet Łódzki
RÍO GRANDE – ZNIKAJĄCY PUNKT
Problematyka obywatelstwa i uchodźstwa łączy się na wiele sposobów.
W Ameryce Łacińskiej możemy mówić o sytuacjach, w których to nie brak
obywatelstwa staje się podstawowym problemem, lecz obywatelstwo kraju,
które – wbrew temu, co wiadomo o położeniu i losach żyjących w tym kraju
ludzi – prawie uniemożliwia otrzymanie statusu uchodźcy. Taka sytuacja dotyczy uciekających przed wojną narkotykową Meksykanów, a w szczególności
meksykańskich dziennikarzy. Drugą grupą ludzi, których losy przeplatają się
ze starającymi się o azyl Meksykanami, są migranci z Ameryki Środkowej.
I jedni, i drudzy nadziei na ratunek, poprawę życia, a często – na jego ocalenie, upatrują w przedostaniu się na drugi brzeg Río Grande. „Río Grande”
jest nie tylko nazwą rzeki, lecz także metaforą. „Na północ od Río Grande” to
dla ludzi z Ameryki Środkowej i Meksyku określenie miejsca, gdzie można –
według ich nadziei i wyobrażeń – godnie żyć, a przede wszystkim – przeżyć.
Żeby dobrze zrozumieć sytuację tych dwóch grup ludzi, mianowicie
migrantów z Ameryki Środkowej oraz meksykańskich dziennikarzy, którzy
starają się o status uchodźcy w Stanach Zjednoczonych, należy znać sytuację
społeczno-polityczną w regionie. Pozwolę sobie krótko ją przypomnieć.
Wojna narkotykowa i życie w Ameryce Środkowej
W Meksyku od 2006 roku1 trwa tzw. wojna narkotykowa, która oficjalnie
jest „wojną” z kartelami narkotykowymi. Od tego czasu, czyli przez ponad
6 lat, zginęło w niej ok. 90 tys. osób2. Niektóre źródła – powołując się na
wypowiedź sekretarza obrony Stanów Zjednoczonych, Leona Panetty – po1
Data ta – rozpoczynająca kadencję prezydenta Meksyku Felipe Calderona (grudzień) – najczęściej podawana jest jako początek „wojny” z kartelami narkotykowymi, choć nie wszyscy się,
co do tego zgadzają uważając, że „wojna” (dalej bez cudzysłowu) rozpoczęła się już wcześniej.
2
Zob. np. „Le Monde” z 23 sierpnia 2012: informacje http://www.adnpolitico.
com/2012/2012/08/23/le-monde-en-mexico-el-conflicto-mas-mortifero-en-el-mundo [01.03.2013].
Magdalena Krysińska-Kałużna
248
dają, że wojna narkotykowa w Meksyku pochłonęła już 150 tys. ofiar3. Wojna
z kartelami przekształciła się w praktyce w zamach stanu, w którym władzę
przejęło wojsko4. Zostało ono wysłane przez prezydenta Meksyku Felipe
Calderona do zaprowadzenia porządku w kraju. Skutkiem tego jest zupełnie
bezkarne terroryzowanie cywilów, a ostatnio także policji. Przy czym policja,
podobnie jak i inne struktury władzy i administracji, od dawna oskarżana
jest o korupcję i współpracę z kartelami, w tym współorganizowanie porwań,
zabójstw i logistyczne wspieranie narcotraficantes5. Obecnie policja w niektórych regionach Meksyku (przede wszystkim na północy) skarży się na terroryzowanie jej przez wojsko (w tym na tortury i gwałty6). Bezradność policji
wobec działań wojska pozwala wyobrazić sobie, w jakim położeniu znajdują
się cywile, których prawa są łamane na masową skalę przez wszystkie strony
narkotykowej wojny.
W kraju działa siedem głównych karteli, które walczą między sobą o strefy wpływów i rynki zbytu (tzw. plazas). Jednym z nich jest kartel Zetas. Jest
to organizacja przestępcza stworzona przez byłych żołnierzy z oddziałów
specjalnych7, którzy wcześniej działali na zlecenie i na rzecz kartelu z Zatoki.
Z czasem stali się odrębną strukturą przestępczą o szerokich koneksjach. Zetas
znani są ze szczególnego okrucieństwa i bezwzględności. Uważa się, że to
przestępcy z tego kartelu zamordowali w sierpniu 2010 r. siedemdziesięciu
dwóch migrantów, w tym ludzi pochodzących z Ameryki Środkowej, którzy
odmówili współpracy z tą organizacją.
Zamordowani migranci byli jednymi z dziesiątków tysięcy osób, które
każdego roku próbują przedostać się do Stanów Zjednoczonych przez MekZob. http://www.prensalibre.com/internacional/Muertos-guerra-Mexico-EE-UU_0_
671333136.html [01.03.2013].
4
Zob. np. Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto. Meksykańskie lekcje umarłych, Zakrzewo
2010, w szczególności strony: 240, 136, 104, 102, 226. Na temat bezkarności meksykańskiego
wojska zob. np. raport Amnesty International z 2004 roku Meksyk. Indiańskie kobiety i wojskowa
niesprawiedliwość.
5
Rzeczniczka prezydenta Felipe Calderona, Alejandra de Sota Mirafuentes, w rozmowie
z dziennikarzem, Edem Vulliamym, powiedziała: „Zaczynamy od operacji militarnej, ale dążymy
do tego, by do końca kadencji stworzyć uczciwą i dobrze zorganizowaną policję federalną. Na
początek wysyłamy do walki wojsko, bo nie możemy liczyć na policję miejską i stanową. W wielu
miejscach policję kontrolują handlarze narkotyków. [...]. Wojsko pozostanie tam dopóty, dopóki
będzie to konieczne”, E. Vu l l i a m y, Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy, Wołowiec, 2012, s. 63.
6
Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto..., dz. cyt., s. 136.
7
Były to oddziały GAFE (Grupo Aeromóvil de Fuerzas Especiales), jednostek wykorzystywanych m.in. do walki z przestępczością narkotykową. Zetas, tworząc przestępcze struktury,
budują m.in. własną sieć telefonii komórkowej (w tym celu porywają inżynierów). Chętnych do
wstąpienia do kartelu rekrutują m.in. wywieszając ogłoszenia albo działając na zasadzie franczyzy.
3
Río Grande – znikający punkt
249
syk. Pochodzą głównie z państw Ameryki Środkowej: Hondurasu, Salwadoru,
Gwatemali8. W tym regionie w latach osiemdziesiątych XX w. miały miejsce
wojny domowe9. Konserwatywne reżimy, ich armie i paramilitarne bojówki
wspierane były przez rządy USA. Wojny miały niezwykle krwawy i okrutny
przebieg. W każdym z wymienionych powyżej krajów wojny pozostawiły
trwały, wyniszczający struktury społeczne, ślad. Jest on widoczny na różnych
poziomach. Przede wszystkim przejawia się w skali i formach przemocy.
Salwador ma jeden z najwyższych na świecie wskaźników morderstw. Jedna
trzecia mieszkańców tego kraju żyje poniżej granicy ubóstwa. Wszechobecne
w życiu społecznym są gangi Maras 18 i Maras Salvatrucha, które ściągają haracze
od każdego, kto ma choćby najmniejszy dochód. Niedawno zamknięty został
szpital mieszczący się na obrzeżach stolicy Salwadoru, ponieważ gangsterzy
zażądali płacenia haraczu od każdego pracownika grożąc, że w przeciwnym
wypadku zaczną zabijać znajdujących się w nim ludzi. Liczbę członków Maras
Salvatrucha w samej Ameryce Środkowej szacuje się na około 100 tys. osób10.
W Salwadorze szczególnie zagrożeni są obrońcy praw człowieka i dziennikarze11. Poważnym problemem jest również narastająca przemoc wobec
kobiet. Jak wynika z raportu Amnesty International, pomiędzy styczniem
i październikiem 2011 zostało zamordowanych 477 kobiet i dziewcząt. Jest
to o 244 więcej, niż w tym samym okresie w 2008 roku.
Ogromna przemoc wobec kobiet panuje również w Hondurasie12 i Gwatemali. Republika Hondurasu, której populacja liczy ok. 8 milionów mieszkań8
Zob. np. http://www.elmundo.es/america/2010/08/26/noticias/1282827254.html
[01.03.2013].
9
Zob. np. A. G r u s z c z a k, Ameryka Środkowa, Warszawa 2007.
10
Gang powstał w Stanach Zjednoczonych jako odpowiedź Salwadorczyków – którzy uciekli
do USA w związku z niezwykle brutalną wojną domową, w której wielu z nich brało aktywny
udział – na zagrożenie ze strony innych gangów. Deportowani przez władze USA do Salwadoru
i innych krajów Ameryki Środkowej stworzyli tam bardzo groźną organizację przestępczą zajmującą się handlem ludźmi, narkotykami, bronią, zabójstwami na zlecenie. Działają w wielu
krajach poza granicami Ameryki Środkowej i Meksyku, przede wszystkim w USA.
11
Zobacz np. raport Amnesty International oznaczony jako: AMR 29/002/2011.
12
Donosi o tym np. raport Human Rights Watch. Jeden z opisanych przypadków dotyczy
wydarzeń, które miały miejsce w San Pedro Sula w 2009 roku. Zeznań dwóch kobiet wysłuchali
przedstawiciele Biura Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) i Między-Amerykańskiej Komisji Praw Człowieka (IACHR). Jedna z nich została zgwałcona przez policjantów,
druga opowiedziała o tym, jak została obnażona od pasa w dół i bita pałkami. IACHR potwierdził,
że policjanci i wojskowi obmacują piersi i narządy płciowe kobiet w aresztach. Kilka osób oskarżyło funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa o rozkładanie nóg kobiet siłą i dotykanie ich genitaliów
policyjnymi pałkami (Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence, Intimidation, and
Impunity in Honduras, 2010, s. 15).
Magdalena Krysińska-Kałużna
250
ców, w 2011 r. miała najwyższy współczynnik zabójstw na świecie13. Według
Komitetu Rodzin Osób Zatrzymanych-Zaginionych w Hondurasie (Comité de
Familiares Detenidos-Desaparecidos de Honduras, COFADEH), między 30 stycznia a 31 lipca 2010 r. miały miejsce dwadzieścia trzy zabójstwa motywowane
politycznie, zamordowano ośmiu dziennikarzy, grożono śmiercią dziewięćdziesięciu dwóm osobom, w tym pięćdziesięciu dziewięciu obrońcom praw
człowieka, a siedemdziesiąt sześć osób zastraszano i prześladowano14.
Zabijani są między innymi członkowie Narodowego Frontu Ludowego
Oporu (Frente Nacional de Resistencia Popular, FNRP)15.
Ogromna przemoc, a także brak nadziei na poprawę sytuacji ekonomicznej powoduje, że wielu mieszkańców Ameryki Środkowej decyduje się podjąć
próbę nielegalnego przedostania się do Stanów Zjednoczonych przez Meksyk.
Migranci podróżują głównie tzw. pociągami śmierci, które nazywają bestias.
Uniknięcie licznych niebezpieczeństw grożących im w Meksyku graniczy z cudem. Napadają na nich bandyci, przede wszystkim z gangu Maras Salvatrucha,
którzy okradają, gwałcą, zabijają lub porywają swoje ofiary. Zagrożeniem są
meksykańscy urzędnicy imigracyjnymi, którzy – oprócz tego, że odsyłają złapanych migrantów do kraju pochodzenia – również napadają i rabują. Policja
umawia się z maszynistami, którzy zatrzymują pociągi w takich miejscach,
w których łatwiej jest schwytać podróżujących na dachach ludzi i sprzedać ich
kartelom narkotykowym. O kartelach, w tym wspomnianych już Zetas, można
powiedzieć, że prowadzą porwania migrantów dla okupu w sposób masowy.
Poza tym również ich torturują i zabijają.
Część migrantów to kobiety i młode dziewczyny. Czasem w podróż zabierane są dzieci. Kobiety – wiedząc, jak duże jest prawdopodobieństwo, że
w drodze zostaną zgwałcone – często przed wyjazdem poddają się sterylizacji.
Jadąc na dachach pociągów i będąc zmuszeni do częstych ucieczek, zmiany
pociągów, szybkiego przemieszczania się, migranci zabierają ze sobą minimalny bagaż. Marzną, są bardzo zmęczeni i głodni. W związku z tym wielu
spada z pociągów, są przejeżdżani albo tracą kończyny16. Niektórzy trafiają do
schronisk na terenie Meksyku. Jednak tam też nie są bezpieczni. Schroniska są
napadane, a migranci porywani dla okupu. Amnesty International informuje
Zob. np. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/co_18_godzin_morduja_kobiete_w_hondurasie _przez _narkotyki [01.03.2013].
14
Raport Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence..., dz. cyt., s. 46.
15
Tamże, s. 147.
16
Zob. np. Pociąg do Meksyku. Wywiad z Barbarą Prądzyńską, rozm. M. Krysińska-Kałużna,
Le Monde diplomatique – edycja polska, listopad, 2012, wydanie internetowe, http://www.
monde-diplomatique.pl/index.php?id=4_1 [01.03.2013].
13
Río Grande – znikający punkt
251
o przypadkach, gdy mieszkańców schronisk próbowali uprowadzić policjanci.
Okolice schronisk powinny być – zgodnie z prawem meksykańskim – cały
czas monitorowane przez policję, ale nie są. Zdarzają się napaści i podpalenia
dokonywane przez okolicznych mieszkańców17.
Jeśli migrantom uda się jakimś cudem dotrzeć do granicy ze Stanami
Zjednoczonymi, muszą się przedostać na drugą stronę, co – pod wieloma
względami – jest bardzo trudne i niebezpieczne. Po stronie amerykańskiej czekają na nich patrole straży granicznej i amerykańskich ochotników oraz gangi
wymuszające okup. Część migrantów trafia do ośrodków dla zatrzymanych,
czyli w praktyce – do więzień.
Inną grupą ludzi, którzy – niejednokrotnie ratując w ten sposób życie
– uciekają do Stanów Zjednoczonych, są meksykańscy dziennikarze. Wraz
z obrońcami praw człowieka stanowią grupę ludzi żyjących w szczególnym
stanie zagrożenia życia. W Meksyku ginie „średnio” jeden dziennikarz miesięcznie. Wiele gazet – w obawie o życie pracowników – zaprzestało podawania
jakichkolwiek informacji na temat zdarzeń powiązanych z handlem narkotykami
i korupcją władz. Inni pracują pomimo ogromnej presji i zagrożenia, jak na
przykład pobity prawie na śmierć fotograf prasowy Jaime Murrieta, z Ciudad
Juarez, nieustannie ryzykujący życiem dziennikarze z „El Diario” wydawanego
w tym samym mieście, czy ich koledzy z Tijuany18. Niektórzy dziennikarze,
ratując życie, decydują się na ucieczkę do Stanów Zjednoczonych. Część z nich
prosi o przyznanie statusu uchodźcy. Po złożeniu takiego wniosku osadzani
są w obiektach, które są zakładami karnymi.
Sytuacja uchodźców i imigrantów w USA
Każdego roku w Stanach Zjednoczonych zatrzymywanych jest w więzieniach i obiektach przypominających więzienia ok. 400 tys. osób, które podle17
Zob. np. http://www.amnesty.org/en/for-media/press-releases/mexico-urged-tacklediscrimination-against-migrants-and-indigenous-peoples-2012-02-14; http://www.amnesty.
org/en/news/mexico-migrants-making-dangerous-journey-through-mexico-desperately-needsocks-2012-01-26; http://www.amnesty.org/en/for-media/press-releases/international-migrantsday-mexico-still-failing-protect-migrants-2011-12-15.
18
Zob. np. http://www.elmundo.es/america/2011/12/02/mexico/1322826902.html [01.03.
2013]; http://internacional.elpais.com/internacional/2012/10/16/mexico/1350344717_297600.
html. Jednym z głośniejszych w 2012 r. zabójstw dziennikarzy było morderstwo Reginy Martínez,
dziennikarki ze znanego z bezkompromisowych tekstów pisma „Proceso”. Kilka dni po jej śmierci
zginęli – także w stanie Veracruz – trzej inni dziennikarze, fotoreporterzy Gabriel Huge, Guillermo
Luna oraz Esteban Rodríguez. Byli oni kolegami z pracy Miguela Angela Lópeza Velasco i jego
syna, Michaela Lópeza Solany, którzy zostali zamordowani 20 czerwca 2011 r.
Magdalena Krysińska-Kałużna
252
gają prawu imigracyjnemu obejmującemu starających się o status uchodźcy19.
Instytucje, które są odpowiedzialne za sytuację i los zatrzymanych, to Wydział
Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Department of Homeland Security, DHS)
oraz Straż Celna i Imigracyjna (Immigration and Customs Enforcement, ICE).
W 2009 r. przedstawiciele tych instytucji potwierdzili, że obiekty, w których
przebywają zatrzymani, mają charakter obiektów przeznaczonych dla zatrzymanych z powodu przestępstw kryminalnych. Organizacja Human Rights First
(HRF) wykazała w swoim raporcie, że w wielu obiektach, w których kary odbywają przestępcy kryminalni, warunki są mniej restrykcyjne, niż w typowych
ośrodkach dla imigrantów. DHS i ICE przyznały, że w rzeczywistości tak jest20.
Ubiegający się o azyl i inni imigranci są nadal w przeważającej większości
(ok. 86%) umieszczani w więzieniach i obiektach posiadających cechy więzień.
Obiekty te są otoczone przez ogrodzenia zazwyczaj zwieńczone drutem kolczastym. Zatrzymani noszą uniformy i żyją w warunkach charakterystycznych dla
zakładów karnych. Ich swoboda poruszania się oraz możliwość kontaktowania
się z osobami z zewnątrz są bardzo ograniczone (odwiedzający są oddzieleni
od bliskich przez bariery z pleksiglasu). Mają niewiele lub w ogóle nie mają
zapewnionej prywatności w toaletach i pod prysznicami21.
Dziesięć lat temu około 10% miejsc dla imigrantów znajdowało się w prywatnych obiektach. W tej chwili jest to około połowa miejsc dla blisko 400 tys.
osób22. Podatnicy amerykańscy w 2012 r. zapłacili za utrzymanie imigrantów,
przebywających w około 250 placówkach, 2 miliardy dolarów. Dzień pobytu
zatrzymanego w takim miejscu nielegalnego imigranta kosztuje ok. 166 dolarów
(w 2004 roku było to 80 dolarów). Trzy firmy, które zdominowały rynek – Corrections Corporation of America, The GEO Group, and Management and Training
Corp., według Associated Press, wydały w ciągu ostatniej dekady przynajmniej
45 milionów dolarów na dotacje kampanijne oraz na lobbing na poziomie
stanowym i federalnym. Dziesięć lat temu około 3300 imigrantów z zarzutami
kryminalnymi było wysyłanych do prywatnych więzień na podstawie dwóch
dziesięcioletnich kontraktów o wartości 760 milionów dolarów zawartych przez
Raport Human Rights Watch, After the Coup. Ongoing Violence..., dz. cyt., s. 1.
Human Rights First, Jails and Jumpsuits. Transforming the U.S. Immigration Detention
System – A Two-Year Review, Waszyngton – Nowy Jork 2011, s. 1.
21
Tamże, s. iii.
22
Human Rights First podaje, że w 2010 było 363 tys. zatrzymanych imigrantów (tamże,
s. iii), a Associated Press podawała w 2012 roku, że w najbliższych latach planowane jest zatrzymywanie rocznie 400 tys. osób (Associated Press, Private prison companies making big bucks
on locking up undocumented immigrants, Thursday, August 2, 2012, http://www.nydailynews.com/
news/national/private-prison-companies-making-big-bucks-locking-undocumented-immigrantsarticle-1.1127465 [01.03.2013]).
19
20
Río Grande – znikający punkt
253
Federalne Biuro Więziennictwa z jedną z prywatnych firm. Obecnie agencja –
po zawarciu trzynastu kontraktów – płaci prywatnym firmom 5,1 miliarda na
utrzymanie 23 tysięcy imigrantów z zarzutami kryminalnymi23. Prokuratorzy
federalni, celem powstrzymania napływu imigrantów, oskarżają zatrzymanych
o popełnienie przestępstwa polegającego na wielokrotnym przekraczaniu granicy
bez dokumentów. Takie zarzuty zmuszają nielegalnych imigrantów do odbycia
kary w więzieniach specjalnie dla nich zbudowanych24. Według Human Rights
First umieszczanie osób starających się o status uchodźcy i imigrantów w obiektach mających charakter zakładów karnych jest niezgodne z zobowiązaniami
USA: Konwencją dotyczącą statusu uchodźców z 1951 r. i jej Protokołem, jak
również z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych25.
Przypadek Emilio Gutierreza
Emilio Gutierrez jest dziennikarzem, który od 2008 r. stara się o uzyskanie
statusu uchodźcy w USA. Mieszkał na północy Meksyku. W 2005 r. naraził się
armii meksykańskiej, opisując napad rabunkowy na hotel i restaurację, dokonany przez kilku żołnierzy. Po groźbach, które natychmiast po ukazaniu się
tekstu otrzymał od generała meksykańskiego wojska, nie napisał już niczego,
co mogłoby zagrozić jemu i jego rodzinie. Nie robił tego nawet po inwazji armii
meksykańskiej na północ kraju w 2008 roku. Pomimo to, w 2008 r. był zastraszany przez wojsko. Wkrótce został uprzedzony przez znajomą, która miała
romans z jednym z wojskowych, że żołnierze zamierzają go zabić. Natychmiast
uciekł do USA z piętnastoletnim synem, którego sam wychowywał. Zaraz po
przekroczeniu granicy on i syn zostali aresztowani, rozdzieleni i umieszczeni
w prywatnych więzieniach. Dziennikarz spędził w więzieniu siedem miesięcy,
syn – dwa i pół. Jak pisze Charles Bowden, gdyby Gutierrez wkroczył nielegalnie na teren USA i potem poprosił o azyl, zostałaby wyznaczona kaucja.
Jednak, gdy potwierdził na granicy swoją tożsamość i status prawny, został
umieszczony w więzieniu, ponieważ według Departamentu Bezpieczeństwa
Narodowego nie udowodnił, że nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa26.
W więzieniu – jak opowiadał Gutierrez – Meksykanie traktowani są najgorzej:
Associated Press, Private prison companies making big bucks on locking up undocumented
immigrants, Thursday, August 2, 2012, http://www.nydailynews.com/news/national/private-prison-companies-making-big-bucks-locking-undocumented-immigrants-article-1.1127465
[01.03.2013].
24
Tamże.
25
Human Rights First, Jails and Jumpsuits..., dz. cyt., s. ii.
26
Ch. B o w d e n, Mordercze Miasto..., dz. cyt., s. 237.
23
Magdalena Krysińska-Kałużna
254
„Prace w więzieniu wykonują Meksykanie i mieszkańcy Ameryki Środkowej.
To ironia losu, nielegalni imigranci zostają aresztowani za pracę, a następnie
wsadza się ich do więzienia i każe im pracować za darmo”27. Dziennikarz
powtarzał, że wytrzymał pobyt w więzieniu ze względu na syna, o którego
bardzo się bał.
Emilio Gutierrez do tej pory nie otrzymał statusu uchodźcy, pomimo starań jego adwokata, wsparcia stowarzyszenia Meksykańscy Dziennikarze na
Uchodźstwie i działań innych grup wsparcia. Charles Bowden pisze: „Żaden
meksykański dziennikarz nigdy nie otrzymał azylu politycznego, ponieważ jeśli
rząd Stanów Zjednoczonych uczciwie spojrzałby na fakty, musiałby przyznać,
że Meksyk nie przestrzega praw człowieka. Jednocześnie USA znalazłyby się
w kłopotach, jeśli miałyby wyjaśnić swoim obywatelom, jak można usprawiedliwić dawanie armii meksykańskiej 1,4 miliarda dolarów w ramach Planu
Merida, który – co najśmieszniejsze – miał walczyć z narkotykami”28.
Wnioski
W USA średnio połowa wniosków o przyznanie statusu uchodźcy jest
odrzucana. W El Paso jeden z sędziów orzekających odrzuca ok. 90% wniosków. Wśród nich są wnioski meksykańskich dziennikarzy, dla których powrót
do ojczyzny oznacza śmierć. Rozpatrzenia wniosku oczekują w więzieniach,
gdzie spotykają się z imigrantami z Ameryki Środkowej – którym udało się
cudem przejechać Meksyk. Obydwie te grupy są poniżane i źle traktowane.
Stany Zjednoczone mają wpływ na sytuację obydwóch grup w ich krajach –
wspierając meksykańską armię, a w niedawnej przeszłości wspierając reżimy
w Ameryce Środkowej, czy ostatecznie akceptując zamach stanu dokonany
w Hondurasie w 2009 roku. USA są więc współodpowiedzialne za nasilenie
przemocy zarówno w krajach Ameryki Środkowej, jak i w Meksyku. Kolejnym
istotnym czynnikiem jest traktat o wolnym handlu (NAFTA), który pogłębił
ubóstwo w krajach Ameryki Środkowej. Towary mogą swobodnie przekraczać
granice, lecz nie mogą tego robić ludzie. Wszystkie te zjawiska wpływają na
wzrost liczby imigrantów, w tym starających się o status uchodźcy w Stanach
Zjednoczonych. Odpowiedzią jest budowa prywatnych więzień, na których
zarabiają amerykańskie firmy, podobnie jak na Planie Merida zarabia amerykański przemysł zbrojeniowy. Río Grande przemieszcza się gdzie indziej
– pytanie tylko, dokąd?
27
28
Tamże, s. 238.
Tamże, s. 237.
