ed17e845bbcd82a6536c30ecdd4cc5da.pdf

Media

Part of Eugeniusz Bąk - malarz i rzeźbiarz z Szopienic / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1983 t.37 z.3-4

extracted text
Irena Bukowska-Floreńska

EUGENIUSZ BĄK - MALARZ I RZEŹBIARZ Z SZOPIENIC

Przemiany k u l t u r o w e j a k i e n a s t ą p i ł y w okresie od
k o ń c a X V I I I , w X I X i pierwszej p o ł o w i e X X w i e k u
w centrum G ó r n e g o Śląska — z w a n y m dziś G ó r n o ś l ą ­
skim O k r ę g i e m P r z e m y s ł o w y m — s p o w o d o w a ł y p r o ­
ces zanikania tradycyjnej k u l t u r y ludowej w t y m re­
jonie. Jest rzeczą z u p e ł n i e o c z y w i s t ą , że w y t w o r y prze­
m y s ł o w e stosunkowo szybko w y p a r ł y elementy trady­
cyjnej k u l t u r y materialnej. Pod w p ł y w e m p r z e m y s ł u ,
zaczęły się też t w o r z y ć inne, nowe modele życia za­
m i e s z k u j ą c e j ten teren l u d n o ś c i . L u d n o ś ć ta skupiona
dotąd w osadach wiejskich, wraz z p r z e k s z t a ł c e n i e m
się ich w osiedla, a później w w i e l k o p r z e m y s ł o w e mias­
ta, z n a j d u j ą c p r a c ę w p r z e m y ś l e , stopniowo p o w i ę k ­
szała liczbę r o b o t n i k ó w i c h ł o p o - r o b o t n i k ó w .
I n n y charakter pracy, inny sposób uzyskiwania
źródeł utrzymania, mieszkanie w wielorodzinnych do­
mach skupionych w o k ó ł k o p a l ń i z a k ł a d ó w p r z e m y s ł o ­
wych, inny r y t m życia, zakres z a i n t e r e s o w a ń , wiedza
oraz forma i czas odpoczynKu — d o s t o s o w a ł y d a w n ą
obyczajowość i t r a d y c j ę społeczną do aktualnych w a ­
r u n k ó w . N i e b a g a t e l n ą też rolę o d e g r a ł y t u ś r o d k i maso­
wego przekazu.
Trudno o m ó w i ć w t y m miejscu całość zmian jakie
d o k o n a ł y się w kulturze ludowej tego regionu. M i m o
iż nie d o p r o w a d z i ł y do c a ł k o w i t e g o jej zaniku, to jed­
nak stały się p r z y c z y n ą nie tylko zmian w sposobie
1

2

życia, lecz r ó w n i e ż w zakresie potrzeb, ocen społecz­
nych i g u s t ó w tutejszej l u d n o ś c i . Typowy jednak dla
rodzin śląskich konserwatyzm, stał się p r z y c z y n ą zahewania i k o n t y n u o w a n i a zwyczajów, o b r z ę d o w o ś c i ,
n o r m s p o ł e c z n o - o b y c z a j o w y c n . Zdobnictwo i plastyka
ludowa uległy p o c z ą t k o w o wzbogaceniu, później prze­
tworzeniu pod w p ł y w e m w y r o b ó w pochodzenia fab­
rycznego (np. hafty, k o r o n k i , pasmanterie, jako obszy­
cia ozdobne w stroju l u d o w y m , później w dekoracji
wnętrza). Górnictwo i przemysł uprzystępniły twórcom
nowe t w o r z y w a w postaci o d p a d ó w blach ż e l a z n y c h ,
miedzianych, cynkowych, drutu, w ę g l a kamiennego, ł u p ­
k ó w w ę g l o w y c h , cegły szamotowej, pumeksu i t p . Zabu­
dowa p r z e m y s ł o w a i miejska z m i e n i ł y krajobraz i oto­
czenie. Z m i a n y w ś r o d o w i s k u k u l t u r o w y m z n a l a z ł y od­
bicie w tematyce r z e ź b y i malarstwa, k t ó r e dziś rzadko
w swej f o r m i e n a w i ą z u j e do dawnej twórczości ludo­
wej (np. f i g u r k i szopkowe).
Prócz nowego spojrzenia na o t a c z a j ą c y ś w i a t , t w ó r ­
ca ma do dyspozycji nowe, nieznane dawniej dla niego
techniki malarskie j a k r ó w n i e ż daleko i d ą c ą pomoc
w postaci możliwości uczęszczania na spotkania amato­
r ó w p l a s t y k ó w organizowane przez i s t n i e j ą c e przy za­
k ł a d o w y c h domach k u l t u r y zespoły. O p i e k u j ą się n i m i
najczęściej a r t y ś c i plastycy p e ł n i ą c y rolę i n s t r u k t o r ó w .
T w ó r c y , k t ó r z y t u się s p o t y k a j ą , są różnego w i e k u ,
3

225

I I . 3. Huta cynku Szopienice,

tempera/papier,

r ó ż n e j profesji, pochodzenia i w y k s z t a ł c e n i a . Dlatego
zaciera się. tu granica m i ę d z y t w ó r c ą l u d o w y m a ama­
torem. Toteż trudno dziś, z a r ó w n o etnografom, j a k i
teoretykom sztuki z a s z e r e g o w a ć i c h do j a k i e j ś jedno­
rodnej grupy. U ż y w a n e d o t ą d c k r e ś l e n i a nie są w y ­
s t a r c z a j ą c o ścisłe i jednoznaczne. M ó w i się o tych
t w ó r c a c h , że są „ n a i w n i " , „ d y l e t a n c i " , „ a r t y ś c i dnia
siódmego", „inni", „ n i e p r o f e s j o n a l n i " .
Są w ś r ó d nich
t w ó r c y r e p r e z e n t u j ą c y r ó ż n y poziom artystyczny. O d ­
r ę b n ą g r u p ę s t a n o w i ą w ś r ó d nich robotnicy, k t ó r y c h
twórczości nie da się określić jako amatorskiej — ani
jako l u d o w e j .
Do tych w ł a ś n i e t w ó r c ó w n a l e ż a ł Eugeniusz B ą k
(il. 1). Urodzony 23 p a ź d z i e r n i k a 1912 r o k u w Janowie,
dziś dzielnicy Katowic, był synem g ó r n i k a z k o p a l n i
„ W i e c z o r e k " . W a ż n ą s p r a w ą dla całej rodziny b y ł a
muzyka. „ Z a i n t e r e s o w a n i e m u z y k ą było u nas w do­
m u od pradziada i ojciec mój u m i a ł g r a ć na wszyst­
k i c h instrumentach..." — wspomina B ą k . Ojciec sta­
ra! się p r z e k a z a ć z a m i ł o w a n i e do niej czworgu dzie­
ciom, z k t ó r y c h najzdolniejszym o k a z a ł się Eugeniusz.
N a u c z y ł się g r a ć na skrzypcach m a j ą c 9 lat, g r a ł j u ż
na weselach. Po u k o ń c z e n i u szkoły podstawowej umie­
j ę t n o ś ć ta stała się dla niego ź r ó d ł e m zarobku i w i e l k ą
p r z y j e m n o ś c i ą . L u b i ł m u z y k ę . P o z w a l a ł a m u zapom­
n i e ć o atmosferze domu; biedzie, p r z e d w c z e ś n i e zmar­
łej matce i d w ó c h kolejnych macochach. M ó w i ł o t y m :
„ m a c o c h a nasza nie u m i a ł a liczyć p i e n i ę d z y i p r ę d k o
je w y d a w a ł a , to c h o d z i ł e m po weselach zamiast do
4

5

6

216

wym.

37 X 53

cm,

1962

r.

szkoły..." W 1933 r o k u Eugeniusz B ą k ożenił się, a ma­
j ą c na u t r z y m a n i u s i e d m i o o s o b o w ą r o d z i n ę żony, nadal
z a r o b k o w a ł g r ą na weselach.
W 1939 r o k u po w y b u c h a wojny, t y l k o okresowo
bezrobotni o t r z y m y w a l i zasiłek od okupanta. W k r ó t ­
k i m czasie przymusowo w y w o z i ć do Niemiec na robo­
ty. Dwudziestosiedmioletniego Eugeniusza B ą k a losy
r z u c i ł y do k o p a l n i „ S a l z g u t e r " gdzie s p o t k a ł podobnych
r o b o t n i k ó w „z całego ś w i a t a " . Było w ś r ó d nich w i e l u
F r a n c u z ó w , od k t ó r y c h stosunkowo szybko n a u c z y ł się
j ę z y k a . Z d o b y ł też z a w ó d kowala. Z Niemiec w r ó c i ł
w 1941 r o k u chory na żołądek, p o d j ą ł jednak zaraz
p r a c ę w f i r m i e budowlanej, a po u p ł y w i e pół roku,
w k o p a l n i „ W i e c z o r e k " w Szopienicach, gdzie p r a c o w a ł
„za ciskacza" do 1945 r o k u . W z w i ą z k u z czasowym
unieruchomieniem k o p a l n i pod koniec wojny i u t r a t ą
pracy, p r z e n i ó s ł się do Z a k ł a d ó w C y n k o w y c h w s ą s i a ­
d u j ą c y c h z Janowem Szopienicach, p r a c u j ą c tu kolejno
na r ó ż n y c h stanowiskach: robotnika, laboranta, maszy­
nisty k o l e j k i z a k ł a d o w e j , aż do przejścia na emery­
t u r ę . Za n a j c i e k a w s z ą uwaz.il c z t e r n a s t o l e t n i ą p r a c ę
w laboratorium
gdzie
uczestniczył w wykonywaniu
analiz chemicznych rudy c y n k u i o ł o w i u .
7

M a j ą c j u ż dobre, s t a ł e zajęcie, p o r z u c i ł granie na
zarobek, ale o d c z u w a ł b r a k czegoś. P o c z ą t k o w o , „z n u ­
d ó w " zaczął r y s o w a ć . K i e d y ś przy r o b i e n i u analizy
z g l i n k i szamotowej do w y r o b u m u f l i u l e p i ł dla zaba­
w y „ z w i e r z ą t k a " . P o w s t a ł w t e d y p o m y s ł wykonania
8

I I , 4. Petrochemia

II,

tempera na kartonie, wym.41 X 27 cm, 1964 г.; i l . 5. „Wujek"
wyra. 35 X 50 cm, 1969 r.

szopki z f i g u r k a m i . Realizacja jego w y p a d ł a nadspo­
dziewanie dobrze. P ó ź n i e j szopkę, te, k t ó r a s t a ł a całe
ś w i ę t a w domu w z b u d z a j ą c zachwyt rodziny i znajo­
mych, s p r z e d a ł koledze. Bąk w y k o n a ł jeszcze k i l k a po­
dobnych szopek na z a m ó w i e i r e k o l e g ó w , u z u p e ł n i a j ą c
ich s p r z e d a ż ą b u d ż e t rodzinny. Praca przy w y k o n a n i u
jednej szopki (z k t ó r y c h ż a d n a nie z a c h o w a ł a się do
dziś) t r w a ł a około dwa tygodnie. F i g u r k i ulepione z
g l i n k i szamotowej suszył w l a b o r a t o r i u m „na powie­
trzu", nie w y p a l a ł , n a s t ę p n i e m a l o w a ł f a r b ą olejną bez
p o d k ł a d u , albo też n a j p i e r w p o k r y w a ł b i e l ą c y n k o w ą ,
a n a s t ę p n i e , po jej w y s c h n i ę c i u , m a l o w a ł t e m p e r ą uzys­
k u j ą c w ten sposób pastelowe kolory. O b u d o w ę do
szopki w y k o n y w a ł z t e k t u r y lub d y k t y , p o k r y w a j ą c
m a l a t u r ą o tematyce wschodniego p e j z a ż u malowanego
z wyobraźni.
Ł a t w a r z e ź b a , a w ł a ś c i w i e lepienie figurek z gliny
(il. 17) nie d a w a ł y B ą k o w i p e ł n e j satysfakcji. Zaczął więc
p r ó b o w a ć r z e ź b y w drewnie, w pc staci m a ł y c h figurek
g ó r n i k ó w ( i l . 16). Rzeźbił też w w ę g l u niewielkie
p l a k i e t k i — p ł a s k o r z e ź b y w y o b r a ż a j ą c e fragmenty chod­
nika kopalnianego.
O t r u d n y c h p o c z ą t k a c h w y n i k a j ą c y c h z nieznajo­
mości m a t e r i a ł u i techniki jego o b r ó b k i , tak opowiada:
„...jakech się z gliny p r z e r z u c i ł na w ą g i e l i zaczołech
p r ó b o w a ć rzeźbić, to co napsulem m a t e r i a ł u , bo niew i e d z i a ł e c h z jakiego w ą g l a trza r o b i ć , że on musi
b y ć we ś r o d k u cołki g ł a d k i . Л jc żech b r o ł taki w ą g i e l
z w e n g l a r k i , a coch znalozl to w t y m rzeźbił i to zwy­
czajnym nożykiem...". Było to z r e s z t ą podstawowe na­

II, gwasz/brystol,

rzędzie r ó w n i e ż w dalszej jego pracy r z e ź b i a r s k i e j .
Później jeszcze doszedł nóż szewski i m a ł y ś w i d e r e k ,
ostrzone w trakcie pracy na k a m i e n i u ś c i e r n y m . K s z t a ł t
k a w a ł k a w ę g l a d e c y d o w a ł o t y m co wykona, j a k i b ę ­
dzie temat r z e ź b y : „...jak się znajdzie p ł a s k i konsek,
to się zrobi w n ę t r z e kopalni, i to się już więcej nie
n a m y ś l a m . . . " Rysunku — p r o j e k t u r z e ź b y nigdy nie w y ­
k o n y w a ł . P r z y s t ę p u j ą c do r z e ź b i e n i a o b c i o s y w a ł n a j ­
p i e r w b r y ł ę „z w y r o s t ó w i n i e r ó w n o ś c i " scyzorykiem,
później n a z n a c z a ł r y t e m części r z e ź b y , obrys k s z t a ł t ó w .
P r z y s t ę p u j ą c do w ł a ś c i w e g o rzeźbienia, s t o s o w a ł tech­
n i k i : o d ł u p k o w ą , w i ó r o w ą , r y t , na koniec w y g ł a d z a n i e
scyzorykiem, papierem ś c i e r n y m lub d ł o n i ą . O d ł u p a n y
węgiel i miał zdmuchiwał.
Pierwsze r z e ź b y B ą k a , to p ł a s k o r z e ź b y lub g ł ę b o k i e
r y t y w k l ę s ł e , wykonane w n i e w i e l k i c h k a w a ł k a c h w ę g l a .
Komplet p ł a s k o r z e ź b pod n a z w ą Wnętrza
kopalni znaj­
d u j ą c y się w zbiorach Muzeum w Zabrzu, zawiera
m i ę d z y i n n y m i r z e ź b y : chodnik kopalniany, chodnik
i wózek
z w ę g l e m , lokomotywa, człowiek
i koń
w chodniku, wiertacz, ł a d o w a c z , ciskacz i inne ( i l . 9).
K a ż d a z tych p ł a s k o r z e ź b to spłaszczony p r o s t o p a d ł o ś ­
cian lub trapez, k t ó r e g o p o d s t a w ę stanowi bok d ł u ż ­
szy, a lico nieco w c i ę t e w g ł ą b (1—2 cm) w y p e ł n i a t r e ś ć
p ł a s k o r z e ź b y . W w y p a d k u gdy t w ó r c a chciał przedsta­
wić część chodnika kopalnianego i dopiero na jego tle
j a k ą ś t r e ś ć — linie t w o r z ą c e belki stropu czy ścian za­
c h o w u j ą u k ł a d poprawnej perspektywicznej zbieżności.
P o c z ą t k o w o r z e ź b y B ą k a były nieudolne, ale z cza­
sem n a b r a ł w p r a w y w y k o n u j ą c już nie tylko p ł a s k o 217

I I . 6. Ściana
ogniowa, gwasz, w y m . 40 X 30 cm, 1963 г.; i l . 7. W kopalni, cz. I I . ,
rzeźba łączona, w y m . 40 X 36 cm, 1968 г.; i l . 8. Kosmonautka
Tiereszkowa,
płasko­
rzeźba w w ę g l u , w y m . 12 X 2 X 15 cm, 1965 г.; i l . 9. Wnętrze
Kopalni
I, wym.
11 X 4,5 X 16 cm, p ł a s k o r z e ź b a w w ę g l u , 1965 г.; i l , 10. Górnik, węgiel, wys. 12 cm,
1965 r.

8
9

r z e ź b y lecz r ó w n i e ż r z e ź b y figuralne, t e m a t y k ą z w i ą ­
zane g ł ó w n i e z g ó r n i c t w e m . Były to jednak ciągle
sztywne, pionowe postacie g ó r n i k ó w , j a k b y upozowanych, w d a w n y m stroju, z t r a d y c y j n ą l a m p k ą w dłoni
(il. 10). Z a l e t ą tych prac jest jednak uporczywe t r z y ­
manie się jednej b r y ł y , w k t ó r e j t w ó r c a u s i ł o w a ł w y ­
k o n a ć całość rzeźby. T r u d systematycznego udoskona­
lania warsztatu t w ó r c z e g o , r ó w n o l e g l e realizowana pasja
rysowania i malowania, u w i e ń c z o n e zostały m o ż l i w o ś ­
cią wykonania w 1968
roku
dziewiętnastoosobowej
Orkiestry
górniczej,
p i ę k n e j galerii t y p ó w ludzi w r o ­
boczych strojach, oddzielnie stojących z r ó ż n y m i i n ­
strumentami
muzycznymi.
W temacie t y m
odżyły
wspomnienia muzykanta weselnego i g ó r n i k a . P e ł n y m
ekspresji, choć w zwartej bryle, m a ł y m r z e ź b o m „ m u ­
z y k a n t ó w " (do 14 cm), n a d a ł t w ó r c a t y t u ł y zgodne
z n a z w ą ludowych i n s t r u m e n t ó w , п р . : Górnik
z bandonią ( h a r m o n i ą ) , Górnik
i muldanki
(organki),
Trombista (grający na t r ą b i e ) , Basista
(wiolonczelista) itp.
Rzeźby te z n a j d u j ą się w zbiorach Muzeum w Zabrzu.
W twórczości B ą k a z n a j d o w a ł y t a k ż e odzwiercied­
lenie wydarzenia w s p ó ł c z e s n e , do j a k i c h n a l e ż a ł na
p r z y k ł a d lot pierwszej kobiety-kosmonautki, k t ó r e j por­
tret Kosmonautka
Tiereszkowa,
w postaci p ł a s k o r z e ź b y
w węglu, należy do szczególnie udanych jego prac
(II. 8).
B ą k nadal rzeźbił t a k ż e w drewnie (jesion, jawor,
lipa) oraz w pumeksie, alabastrze i szamocie. Były to
f i g u r k i r ó ż n y c h z w i e r z ą t lub fantaz} jne wazony. Rzeź­
by te z n a j d o w a ł y n a b y w c ó w w ś r ó d kolegów z tego
samego co autor ś r o d o w i s k a .
Do najciekawszych prac B ą k a n a l e ż ą p o m y s ł o w e
o b r a z o - r z e ź b y . R o b i ł je w latach 1965 do 1968. Ł ą c z ą
9

219

П. 11. Iryna

do domu, olej/plótno

w sobie p e j z a ż o w e malarstwo olejne lub temperowe
z p o s t a c i o w ą i z w i e r z ę c ą r z e ź b ą w drewnie. Sam obraz
stanowi t u jedynie tło dla sceny rodzajowej r o z g r y w a ­
nej przy pomocy drewnianych, polichromowanych rzeźb',
we w n ę t r z u mieszkania robotniczego, na p o d w ó r k u , w
osiedlu. P r z y k ł a d e m mogą być prace: Iryna do domu
(il. 11), Burza domowa ( i l . 12), Podwórko
i osada gór­
nicza i inne. Rzeźby rozmieszczone t u są w z d ł u ż dolnej
ramy obrazu s t a n o w i ą c e j dla nich miejsce
oparcia
i przytwierdzenia. Z okien d o m ó w „ w y g l ą d a j ą " do po­
łowy wychylone postacie — rzeźbione i polichromowane
popiersia. Eugeniusz B ą k tak zważający na p e r s p e k t y w ę
i p r o p o r c j ę , tutaj nie przestrzega jej z w r a c a j ą c u w a g ę
na ogólny efekt d z i a ł a n i a .
C i e k a w ą f o r m ą p l a s t y c z n ą są też r z e ź b y postaciowe
ł ą c z o n e z i n n y m m a t e r i a ł e m , j a k metal, d r u t , s k ó r a ,
węgiel, drewno. Zbijane i sklejane z sobą elementy w y ­
p e ł n i a j ą j a k w szopce p r z e s t r z e ń w pudle-kasetonie,
i l u s t r u j ą c : p r a c ę g ó r n i k ó w , fragment k o l e j k i j a d ą c e j
chodnikiem k o p a l n i a n y m u t w o r z o n y m z perspektywicz­
nie u ł o ż o n y c h p a t y c z k ó w , i m i t u j ą c y c h stemple. Ś c i a n ę
w ę g l o w ą s t a n o w i ą c ą tło, w y k l e j o n o k a w a ł k a m i w ę g l a .
W r ę k a c h figurek — postaci g ó r n i k ó w — m i n i a t u r o w e
n a r z ę d z i a pracy. Obok wisząca torba s k ó r z a n a , pod
stropem chodnika b i e g n ą d r u t y
imitujące
przewody
elektryczne.
B ą k w y k o n a ł w 1968 r o k u t i z y tego t y p u obrazor z e ź b y pod w s p ó l n y m t y t u ł e m W kopalni ( i l . 7) o w y ­
miarach 40 X 36 cm k a ż d a , s t a n o w i ą c e całość te­
220

i drewno, w y m . 40 X 36 cm, 1966 r.

m a t y c z n ą i n a w i ą z u j ą c e w swej k o n s t r u k c j i do szopek
ludowych.
W i e l o k i e r u n k o w a t w ó r c z o ś ć plastyczna B ą k a roz­
p o c z ę t a między 32 a 40-tym r o k i e m jego życia, zapo­
c z ą t k o w a n a w y r o b e m figurek do szopek, pod w p ł y w e m
w y k o n y w a n e j pracy w z b o g a c i ł a się tematycznie i for­
malnie nie tylko w zakresie rzeźby. Stopniowo zamiast
m a l o w a ć tło do szopek, m a l o w a ł „ t ł o " do r z e ź b i o n y c h
scen rodzajowych (wspomniane obrazo-rzeźby). Z cza­
sem zainteresowania
jego
r o z s z e r z y ł y się na pejzaż
przemysłowy.
W s p o m i n a j ą c p o c z ą t k i swego malarstwa m ó w i ł , że
r y s o w a ć lubił od dziecka, ale nigdy temu nie p o ś w i ę c a ł
specjalnie czasu. Około 1958 r o k u , gdy m i a ł 46 lat,
w y c z y t a ł w gazecie, że w Janowie (odległym od Szo­
pienic o 15 m i n u t drogi pieszej) w D o m u K u l t u r y k o ­
palni „Wieczorek", jest zespół a m a t o r ó w p l a s t y k ó w ,
zaś na aktualnej wystawie p o k a z u j ą swe prace P a w e ł
Wróbel, Ociepka i Stolorz. Wtedy B ą k
namalował
pierwszy obrazek, k t ó r y zaniósł p o k a z a ć do D o m u K u l ­
t u r y . C z ł o n k o w i e zespołu p l a s t y k ó w w y ś m i a l i go, toteż
długi czas nie miał odwagi t u z a g l ą d a ć . Był skromny,
z natury s k r y t y i nieufny, o b a w i a ł się nieżyczliwości
ludzkiej. M i m o to z a b i e g a ł o k o n t a k t y z z e s p o ł e m , gdyż
t w ó r c y do niego n a l e ż ą c y o t r z y m y w a l i z D o m u K u l t u r y
papier, farby, pędzle, zaś od opiekuna zespołu, artysty
plastyka Z y g m u n t a Lisa (który nigdy nie i n g e r o w a ł
w ich twórczość), rady „...jak m i e s z a ć farby i co z tego
wyniknie...". W 1960 r o k u B ą k zgłosił swe pierwsze
prace na w y s t a w ę malarstwa i : zeźby amatorskiej orga-

I I . 12. Burza

domowa,

olej/płyta pilśń, i drewno, w y m . 40 X 36 o n ,

n i z o w a n ą w Katowicach przez W o j e w ó d z k ą K o m i s j ę
Z w i ą z k ó w Zawodowych. P ó ź n i e j obrazy jego zostały
w y t y p o w a n e na p o d o b n ą w y s t a w ę
urządzaną
przez
C e n t r a l n ą R a d ę Z w i ą z k ó w Zawodowych w Warszawie,
na k t ó r e j u z y s k a ł I I I - c i ą n a g r o d ę .
Ośmieliło go to
do uczestnictwa w spotkaniach w D o m u K u l t u r y . Czuł
się tu coraz lepiej w ś r ó d ludzi o podobnych zaintere­
sowaniach, z k t ó r y m i k o n t a k t y p o b u d z a ł y do r y w a l i ­
zacji t w ó r c z e j . Zainteresowania B ą k a
koncentrowały
się w o k ó ł pejzaży p r z e m y s ł o w y c h ( i l . 1), pracy g ó r n i ­
k ó w w kopalni i scen rodzajowych z w i ą z a n y c h z ży­
ciem codziennym w osiedlach robotniczych. C h ę t n i e
u c z e s t n i c z y ł teraz we wszystkich wystawach k r a j o w y c h
i zagranicznych u z y s k u j ą c w y r ó ż n i e n i a i n a g r o d y .
A m b i c j ą B ą k a było s t w o r z y ć m a l a r s k ą i r z e ź b i a r ­
s k ą „ d o k u m e n t a c j ę " k o p a l ń śląskich i pracy g ó r n i k ó w .
R e a l i z u j ą c te zamierzenia, p o d r ó ż o w a ł s z k i c u j ą c . Pow­
stały później z tego precyzyjne m a l u n k i t e m p e r ą lub
w technice gwaszu, na kartonach jednakowego f o r m a ­
tu (50 x 75 cm). W ten sposób, w okresie od 1961 do
1969 r o k u , s t w o r z y ł c y k l prac pod w s p ó l n y m t y t u ł e m
Kopalnie
( i l . 3—5) s k ł a d a j ą c y się z około trzydziestu
p o z y c j i , oraz szeregu ujęć scen rodzajowych ( i l . 13, 14)
i pejzaży z C y n k o w n i w Szopienicach, a t a k ż e takie
prace jak: Bieda szyby, Obrywka przodka, Wyjazd
gór­
ników
po pracy z kopalni Wujek, W y p ł a t a w
kopalni
i inne.
P e j z a ż e z k o p a l n i ą są jednorodne. Malowane są
w e d ł u g o k r e ś l o n e g o z góry schematu, o d d a j ą szczegóły
p r z e m y s ł o w e j zabudowy. J ę s l tu w i ę c od f r o n t u duży
1 0

11

12

1967

r.

budynek dyrekcji kopalni, w tyle za n i m w i e r z c h o ł k i
szybów kopalnianych z widocznymi k o ł a m i w i n d y , b u ­
d y n k i w a r s z t a t ó w przykopalnianych, tak zwana „ m a r k o w n i a " (miejsce pobierania i zdawania n u m e r ó w gór­
n i k ó w zjeżdżających do kopalni), kominy, wodne w i e ż e
ciśnień, piece koksownicze, czasem z dala widoczne
fragmenty zabudowy osiedla robotniczego. Wszystko to
ograniczone w y s o k i m k a m i e n n y m murem, za k t ó r y m
fragmenty wolnej przestrzeni przecina kolejka k o p a l ­
niana. Na tle zwartej ściany b u d o w l i i u r z ą d z e ń prze­
m y s ł o w y c h , chodnikiem kroczy m a ł y , szary c z ł o w i e ­
czek lub k i l k a pojedynczych postaci, coś p r z e n o s z ą c y c h ,
gdzieś z d ą ż a j ą c y c h . Niebo ma koior zielono-niebiesko-szary, niekiedy r o z j a ś n i o n y r ó ż o w y m blaskiem nie­
widocznych p ł o m i e n i z koksowni czy hut. Budowle są
w kolorach pastelowych, odcieniach czerwono-pomar a ń c z o w o - s z a r y c h , często p o d k r e ś l o n e cieniem z b i e l i .
W jasnoniebieskiej tonacji utrzymane są te, gdzie w y ­
s t ę p u j ą konstrukcje z metalu. Są to na p r z y k ł a d obra­
zy: Petrochemia
I — p l ą t a n i n a r u r i b ę b n ó w oraz Pe­
trochemia I I ( i l . 4) — gdzie t y l k o z daleka, za murem,
na drugim planie, widoczne są metalowe giganty, a front
obrazu w y p e ł n i a j ą czerwone wagoniki i s a m o c h ó d - k o parka p r z y p o m i n a j ą c e dziecinne zabawki, jako kontrast
dla tych budowli.
W obrazach takich jak: Wieszanie l u t o c i ą g u i Pod­
szybie, pracach wykonanych w 1961 roku, B ą k s t a r a ł
się p o k a z a ć prace r z e m i e ś l n i k ó w z w i ą z a n y c h z g ó r ­
n i c t w e m i g ó r n i k ó w p r a c u j ą c y c h przy wywozie u r o b k u .
Są t u w i e l k i e hale o głębokiej perspektywie, laborato-

221
i

222

ryjnie czyste, w kolorach l i l i o w o - n i e b i e s k o - b r ą z o w y c h .
Charakterystyczny jest t u r y t m i c z n y u k ł a d cegieł, k o ł ­
ków, k r a t i p r o g ó w w szynach kolejowych. Podobne
cechy z a w i e r a j ą inne tego typu prace, w ś r ó d k t ó r y c h
w y r ó ż n i a j ą się wspomniane juz Piece cynkowe z 1966
roku.
Obrazy m a j ą c e w s p ó l n y t y t u ł Górnik w domu ma­
lowane są w innej k o n w e n c j i . Są j a k b y „ r o z m a z a n e "
(il. 13), robi i w r a ż e n i e jakby je m a l o w a ł nie ten s a r i
t w ó r c a . Daleko i m do precyzji pejzaży p r z e m y s ł o w y c h .
Pejzaże p r z e m y s ł o w e i w n ę t r z a miejsca pracy, jako
temat malarski lub r z e ź b i a r s k i , lepiej o d p o w i a d a ł y
B ą k o w i . T u wiadomo było, że trzeba się t r z y m a ć o k r e ś ­
lonego r y t m u pionowych i poziomych l i n i i . Bąk t w o ­
rzył cyklami tematycznymi, gdyż ramy jednej pracy
nie W3'starcz-ały m u na wyczerpanie tematu zawartego
w kompozycji o charakterze syntetycznym. Z k r o n i ­
k a r s k ą , fotograficzną j a k b y d o k ł a d n o ś c i ą (przetwarza­
jąc jednak, (syntetyzując widziany pejzaż p r z e m y s ł o w y ) ,
w y k o n y w a ł swoje zamierzenia, w y p e ł n i a j ą c k a ż d y w o l ­
ny skrawek p r o s t o k ą t n e j płaszczyzny papieru.
Realistyczne przedstawienia zabudowy z a k ł a d u czy
sceny z życia r o b o t n i k ó w malowane są jednak przez
człowieka n a w i ą z u j ą c e g o n i e ś w i a d o m i e do ludowej sty­
l i s t y k i . B ą k , jak k a ż d y t w ó r c a ludowy, w m a l u n k u sta­
r a ł się w y k o r z y s t a ć j a k najlepiej w o l n ą p r z e s t r z e ń .
Zamiast „ d e k o r a c j i " np. k w i a t a m i , jak to m i a ł o nie­
gdyś miejsce w obrazach o tematyce sakralnej, prze­
strzeń w y p e ł n i ł d r o b n y m i postaciami, d o d a t k o w y m ele­
mentem krajobrazu, p r z y t w i e r d z o n ą do m a l u n k u r z e ź ­
bą (co z kolei n a w i ą z u j e do szopek).
Prace malarskie B ą k a są nie tylko graficzno-mal a r s k ą p r e c y z y j n ą d o k u m e n t a c j ą i s t n i e j ą c y c h w terenie
o b i e k t ó w , lecz są także odbiciem przeżyć w e w n ę t r z ­
nych i z a i n t e r e s o w a ń t w ó r c y , k t ó r e g o c e c h o w a ł a w i e l k a
pracowitość i dokładność granicząca z drobiazgowością.
S t ą d precyzja w w y k o n a n i u r y s u n k u , gdzie nie w y s t a r ­
czały walory malarskie przedmiotu czy pejzażu. K o n ­
strukcja e l e m e n t ó w , detale architektoniczne pierwszego
i drugiego planu, są jednakowo d o k ł a d n i e oddane. W y ­
r a z i s t o ś ć ich została wydobyta c i e n k ą , c i e m n i e j s z ą lub
j a ś n i e j s z ą linią, technicznie niemal d o s k o n a l ą . K s z t a ł t
b r y ł p o d k r e ś l a zdecydowane z r ó ż n i c o w a n i e pastelowych
odcieni barw poszczególnych
elementów
tworzących
h a r m o n i j n ą , u p o r z ą d k o w a n ą całość.
Nie wszystkie swe prace B ą k m a l o w a ł czy rzeźbił
„z natury", ale też niewiele w ś r ó d n i c h jest „z f a n ­
tazji". Znakomita większość p o w s t a ł a z w y w o ł a n y c h
z p a m i ę c i o b r a z ó w przeszłości, ale z przetworzonych
dawnych szkiców w y k o n a n y c h w terenie. Nie m a l o w a ł
prawie nic „na g o r ą c o " . Najlepsze swe p o m y s ł y szki­
cował, później r y s o w a ł cały obraz o ł ó w k i e m i dopiero
potem p r z y s t ę p o w a ł do jego malowania. S t o s o w a ł t y l ­
ko trzy t e c h n i k i malarskie: t e m p e r ę , gwasz, rzadziej
f a r b ę olejną. Obrazy malowane są p r z e w a ż n i e na bryst o i u i płycie p i l ś n i o w e j . Na p ł ó t n a c h m a l o w a ł tła pejza­
żowe do o b r a z o - r z e ź b , co czynił ze w z g l ę d ó w praktycz­
nych: „ l u d z i k i " i „ z w i e r z ą t k a " ł a t w i e j było p r z y t w i e r ­
dzić do ich ram, do płótna, przez przewleczenie d r u t u
lub sznurka na o d w r o t n ą s t r o n ę obrazu. M a l u n k ó w na
brystolu nie o p r a w i a ł , s k ł a d a ł je tematycznie razem
i p r z e c h o w y w a ł w z w i ą z a n y c h , o w i n i ę t y c h w papier
paczkach. M a l o w a ł swe obrazy ezę~ciowo „na i e ż ą c o " —
na stole lub oparte na t e k t u r o w e j p o d k ł a d c e na zro­
bionych przez siebie sztalugach
Warsztat malarski i r z e ź b i a r s k i B ą k a był zawsze
doskonale u p o r z ą d k o w a n y . Ś w i a d c z ą o t y m pozostałe
pędzle i szpachle, d ł u t a oraz inne akcesoria, z a t k n i ę t e
każdy w osobnym otworze w u i e w n i a n y e h stojakach,
na k t ó r y c h obok zamocowano liczne miseczki do roz­

rabiania
farb, wykonane
p o m y s ł o w o z metalowych
kapsli od butelek. Oddzielne naczynia na w o d ę i gu­
mowy „ b a l o n i k " do jej miarkowanego dolewania do
rozrabianych f a r b . W czasie malowania, czy to u sie­
bie, czy w domu k u l t u r y , B ą k u b i e r a ł się w swój u l u ­
biony strój — drelichowe spodnie, f l a n e l o w ą k o s z u l ę
i granatowy beret.
T w ó r c z o ś ć Eugeniusza B ą k a jest bogata ilościowo,
gdyż p o ś w i ę c a ł na n i ą k a ż d ą w o l n ą chwilę. M ó w i ł na­
wet, że j a k wyjeżdża na wczasy, ta więcej pracuje niż
w domu, bo ma więcej wolnego czasu na ma'owanie.
W ostatnich latach swego życia, wszystko inne poza
jego p a s j ą malowania, było na dalszym planie. J u ż
w c h o d z ą c na schody p r o w a d z ą c e do j e g ) mieszkania
mieszczącego się na pierwszym p i ę t r z e starej kamie­
nicy („familioka") w Szopienicach, oglądać m o ż n a ga­
lerię jego o b r a z ó w o tematyce z w i ą z a n e j z z a w o d o w ą
p r a c ą t w ó r c y i jego zainteresowaniami. Są t u w i ę c ob­
razy p r z e d s t a w i a j ą c e : kopalnie, maszyny, lokomotywy
i całe pociągi, pejzaże p r z e m y s ł o w e i wiejskie (rzad­
kie w jego twórczości i nie bardzo udane). W a r t o ś ­
ciowsze jego zdaniem prace wieszał w p o k o j u miesz­
k a l n y m i w m a ł y m k o r y t a r z y k u bez okna z w a n y m pra­
c o w n i ą . Z a w i e s z a ł je jedne obok drugich, tak, że za­
k r y w a ł y ś c i a n ę korytarzyka. L e ż a ł y też tutaj obrazy
p o w i ą z a n e razem w paczki. Wiele z nich w y s ł a ł na
wystawy, z k t ó r y c h nie p o w r ó c i ł y .
Rozwojem twórczości B ą k a rządziły nie tylko jego
zdolności i p r a c o w i t o ś ć lecz r ó w n i e ż różnego rodzaju
bodźce z e w n ę t r z n e . Z lepienia z gliny, „dla zabawy",
figurek z w i e r z ą t , później f i g u r e k do szopek, doszedł
1 3

223

T

do rzeźby o tematyce z w i ą z a n e j z miejscem pracy i oto­
czeniem. W y k o n y w a ł r z e ź b y m a ł e , o b a w i a j ą c się, że
w i ę k s z e nie b ę d ą mogły b y ć tak d o k ł a d n i e wykonane.
Do p o ś w i ę c e n i a w i ę k s z e j uwagi r z e ź b i e w ę g l o w e j za­
chęciły go konkursy organizowane przez Muzeum w
Zabrzu i inne Muzea ś l ą s k i e . K o n k u r s o w i na „ P a m i ą t k ę
ze Ś l ą s k a " (1965 rok) z a w d z i ę c z a ł k i l k a z a m ó w i e ń z
C P L i A w K a t o w i c a c h . K o n t a k t ten b y ł jednak k r ó t k i ,
gdyż B ą k nie chciał w y k o n y w a ć seryjnych prac na za­
m ó w i e n i e . Natomiast konkurs i wystawa rzeźby w
w ę g l u zorganizowane przez Muzeum w Zabrzu w 1965
r o k u dały t w ó r c y wiele satysfakcji. O d t ą d często po­
k a z y w a ł w muzeum swoje prace, o p o w i a d a ł o planach
t w ó r c z y c h i p r z e ż y c i a c h , a czasem urojonych niepoko­
jach z w i ą z a n y c h z r z e k o m y m „ k r a d z e n i e m " jego po­
m y s ł ó w przez i n n y c h . Z tego powodu, j a k m ó w i ł , wiele
prac w y k o n y w a ł w domu, nie p o k a z u j ą c n i k o m u aż
do w y s t a w y . B ą k cieszył się w y r ó ż n i e n i a m i z w y s t a w
i k o n k u r s ó w , lecz najbardziej cenił sobie uznanie w ł a s ­
nego ś r o d o w i s k a — rodziny i s ą s i a d ó w .
M a l a r s t w o jego inspirowane było w p e w n y m sen­
sie t a k ż e przez fakt iż w rzeźbie nie p o t r a f i ł w y r a z i ć
tego wszystkiego co w i d z i a ł w o k ó ł siebie. Malowanie
d a w a ł o m u możliwość oddania szerszej treści, zaś ope­
rowanie kolorem pozwalało na w y r a ż e n i e ś w i a t a w y ­
o b r a ź n i , uczuć, nastroju i ś w i a t ł a . B ą k , j a k większość
t w ó r c ó w ze ś r o d o w i s k robotniczych r e j o n ó w przemys­
łowych, p o d ś w i a d o m i e o d c z u w a ł p o t r z e b ę barwy, k t ó ­
rej brakuje w o t a c z a j ą c e j r z e c z y w i s t o ś c i . T e c h n i k i ma­

larskie p o z n a ł w czasie k o n t a k t ó w z z e s p o ł e m plasty­
k ó w przy domu k u l t u r y . S t y l tworzenia z a w d z i ę c z a ł
jednak samemu sobie, swej p r a c o w i t o ś c i , precyzji w y ­
konania, d o s k o n a ł e j p a m i ę c i wzrokowej do szczegó­
łów, p r z e d m i o t ó w , pejzaży, w y d a r z e ń i ludzi, o czym
u m i a ł o p o w i a d a ć . P o m o g ł y t u w ę d r ó w k i po weselsch,
p o d r ó ż e po Ś l ą s k u i na w y s t a w y , na k t ó r y c h p o k a z y w a ł
swoje prace. T w o r z y ł g ł ó w n i e dla siebie, choć nieraz
s p r z e d a w a ł prace znajomym. Była to jednak n i e w i e l k a
liczba, gdyż po jego ś m i e r c i , w czerwcu 1969 roku, po­
zostało w domu k i l k a d z i e s i ą t najlepszych prac. F u n ­
dusze uzyskane ze sprzedanych o b r a z ó w p r z e z n a c z a ł
Bąk zawsze na kupno n o w y c h farb, pędzli, papieru,
a czasem na u z u p e ł n i e n i e b u d ż e t u rodzinnego. Prace
swe w y c e n i a ł nisko. Eliedy z n a l a z ł o d b i o r c ę w postaci
muzeum, cen nie p o d w y ż s z a ł , lecz obniżał. Cieszył się,
że obrazy i r z e ź b y „nie p r z e p a d n ą " , że znalazły „ d o b r e
miejsce... na zawsze...". Wiele w z w i ą z k u z t y m prze­
k a z y w a ł w darze dla działu etnografii Muzem w Za­
brzu, m ó w i ą c , że n a j w y ż s z y m uznaniem jest dla niego
fakt przekazania do muzeum: „...tu b ę d ą je ludzie w i ­
dzieć jeszcze przez lata...". I ehyba nadal ten w ł a ś n i e
cel m u p r z y ś w i e c a ł , gdy już leżąc w szpitalu i p r z e w i ­
dując kres swego pracowitego życia, polecił n a j b l i ż ­
szej rodzinie p r z e k a z a ć wszystkie najlepsze prace do
tegoż muzeum. D z i ę k i testamentowi Eugeniusza B ą k a ,
w śląskich zbiorach etnograficznych znalazła się k o ­
lekcja, k t ó r a jest p r z y k ł a d e m oryginalnego przejawu
plastycznej twórczości robotniczej p o ł o w y X X w i e k u .

PRZYPISY

1

G ó r n o ś l ą s k i O k r ę g P r z e m y s ł o w y (GOP) obejmuje
13 miast wydzielonych oraz s ą s i e d n i e tereny p r z e m y s ł o ­
we s t a n o w i ą c e zarazem ś r o d k o w ą część w o j e w ó d z t w a
katowickiego i c e n t r u m G ó r n e g o Ś l ą s k a . Nazwa zosta­
ła p r z y j ę t a w 1953 r o k u od u c h w a ł y R z ą d u w sprawie
założeń regionalnego planu zagospodarowania tego te­
renu.
Etnograficzne badania terenowe prowadzone przez
a u t o r k ę w latach 1962—1972 oraz badania zespołowe
w 1966 r o k u , m a t e r i a ł y w a r c h i w u m Muzeum w Zabrzu
i w posiadaniu a u t o r k i : E. Jaworski, Uwagi o
współ­
czesnym stanie tradycyjnej
kultury ludouiej w
Górno­
śląskim
Okręgu
Przemysłowym,
„ K r o n i k i Miasta Za­
brza", 1967 z. 1, s. 18—56; I . B u k o w s k a - F l o r e ń s k a ,
Z etnograficznych
badań nad rodziną
w
Górnośląskim
Okręgu Przemysłowym,
„ K r o n i k i Miasta Zabrza", 1933
z. 2, s. 62—92
J. Ligęza i M . Ż y w i r s k a , Zarys kultury
górniczej,
Górny
Śląsk, Zagłębie
Dąbrowskie,
Katowice 1964, s.
5—7; 222—235; I . B u k o w s k a - F l o r e ń s k a ,
Tradycja a
przeobrażenia
społeczno-kulturowe
w regionie
przemys­
łowym.
Na przykładzie
Górnego Śląska (w:) Wartości
społeczne
kultury wiejskiej w epoce industrialnej,
prac.
zbiór, pod red. J. Damrosza, Warszawa 1983 (w druku).
K . P i w o c k i , Kilka słów o sztuce
współczesnych
prymitywów,
„Pol. Szt. Lud.", R. X X I I I , 1968 nr 1—2.
s. 5—7; M . Ż y w i r s k a , Zagadnienie prymitywnej
sztuki
robotniczej, „Pol. Szt. L u d . " , R. I V , 1949 nr 1—2; Tejże:
Amatorski
ruch plastyczny wśród górników,
Katowice
1959, s. 7—107; A . Jackowski, Pogranicze sztuki naiw­
nej i ludowej, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I I I , 1968 nr 1—2,
s. 30—35 i inne.
zob. obszerne zdefiniowanie tej kategorii t w ó r ­
czości plastycznej (w:) I . B u k o w s k a - F l o r e ń s k a ,
Twór­
czość plastyczna w śroiUiwiskacli
robotniczych.
Górnego
Śląska,
„Rocznik Muzeum G ó r n o ś l ą s k i e g o w B y t o m i u ' '
Etnografia z. 8, 1983 (oprać- zwarte — w d r u k u ) .
2

3

4

5

II.

2H

Hi. Górnik

z książką,
drewno, wys. 15 cm,
1968 r.

8

M a t e r i a ł y z b a d a ń terenowych prowadzonych nad
twórczością
plastyczną w środowiskach
robotniczych
GOP-u w latach 1963—1972 w
archiwum
własnym
a u t o r k i oraz w a r c h i w u m Muzeum w Zabrzu.
„Ciskacz" — g ó r n i k p o p y c h a j ą c y w ó z k i z w ę g l e m .
„Mufle" — komory piecowe z m a t e r i a ł u ognio­
t r w a ł e g o . Do ich w y r o b u stosuje się między i n n y m i
g l i n k ę s z a m o t o w ą , w k t ó r e j rzeźbił B ą k .
I . Bukowska-Floreńska,
Współczesna
rzeźba
w
węglu i jej twórcy
w województwie
katowickim,
„Pol.
Szt. L u d . " , R. X X V I I I , 1973 n r 2, s. 81—105
katalogi wystaw: Wojewódzka
wystawa
plasty­
ków amatorów,
g r u d z i e ń 1960, W K Z Z , Katowice 1960,
s. 1—16; Ogólnopolska wystawa amatorskich prac plas­
tycznych i fotograficznych z okazji V Kongresu Z w i ą z ­
k ó w Zawodowych, m a l a r s t w o - g r a f i k a - r z e ź b a - f o t o g r a f i k a ,
Warszawa 1962, s. 1—52; Wystawa
prac górników

malarstwo,
rzeźba.
Ausstelung
des
Bergmanmschafens
in Malerei
und
Bildhaurei,
Z Z G , Katowice 1964, s.
1—28; A . Jackowski, Inni. Od Nikifora
do
Głowackiej,
I n s t y t u t Sztuki P A N , Warszawa 1965, s. 1—96; IV Wios­
na Opolska,
Festiwal
Artystyczny
Ziem
Zachodnizh
i Północnych,
Katowice 1966, s. 1—100; Wystawa Gór­
nośląskie
Malarstwo
Amatorskie,
Stowarzyszenie H i ­
s t o r y k ó w Sztuki w K r a k o w i e , K r a k ó w 1968, s. 1—6;
Ogólnopolska
wystawa malarstwa,
grafiki i rzeźby
gór­
ników
amatorów,
g r u d z i e ń 1969 (słowo w s t ę p n e A. L i ­
gocki), Warszawa 1969, s. 1/24; „ P o l s k a " nr 10/86, W a r ­
szawa 1961, s. 8 — reprodukcja obrazu B ą k a z serii
„Kopalnia".
N i e k t ó r e w a ż n i e j s z e w y s t a w y w j a k i c h uczestni­
czył Eugeniusz B ą k podaję na podstawie danych uzys­
kanych z w y w i a d ó w i z k a t a l o g ó w wystaw, a t a k ż e
7

8

0

1 0

1 1

II.

17. Pies,

z materiałów
przez r o d z i n ę

archiwalnych
twórcy.

(dyplomy)

udostępnionych

1960 Wojew. Wystawa p l a s t y k ó w a m a t o r ó w , K a t o w i c e ;
Malarstwo
i rzeźba amatorska, Warszawa, I I I na­
groda,
1962 I I Ogólnowojewódzka
Przedkongresowa
Wystawa
Prac Amatorów
Plastyków
i Fotografików,
Katowi­
ce, w y r ó ż n i e n i e ; Ogólnozwiązkowa
Wystawa
Ama­
tor. Prac Plastycznych
i Fotograficznych
z okazji
V Kongresu
Zw. Zawód.,
Warszawa, dyplom,
1964 K o n k u r s i wystawa dla p l a s t y k ó w a m a t o r ó w Fes­
t i w a l u Arstyst. I I I Opolska Wiosna, I nagroda;
Wystawa
prac
górników
— malarstwo,
rzeźba,
R F N ; Wystwa prac górników
— malarstwo,
rzeźba,
Jugosławia,
1965 Inni
— od Nikifora
do Głowackiej,
„Zachęta"
Warszawa; Amatorska
rzeźba
w węglu
konkurs
i wystawa, Zabrze, I I nagroda,
1966 I V Opolska Wiosna, konkurs i wystawa w ramach
Festiwalu A r t y s t . Z i e m Zachód, i P ó ł n o c n y c h ,
Opole, w y r ó ż n i e n i e ,
1967 O g ó l n o p o l s k a wystawa plastyki amatorskiej, Fes­
t i w a l K u l t u r a l n y Z w . Z a w ó d . Warszawa, dyplom,
1968 Wystawa
Górnośląskie
Malarstwo
Amatorskie,
Kraków,
1969 Ogólnopolska
wystawa
malarstwa
i rzeźby
górni­
ków — artystów
amatorów,
Warszawa.
1 2

eksponaty w ilości 26 pozycji, zbiory działu etno­
grafii Muzeum w Zabrzu.
zbiory w Muzeum w Zabrzu: M Z / E t 1189—1259 —
zestaw n a r z ę d z i i sztalugi.
1 3

glinka szamotowa nie wypalana,
wys. 10 cm, 1957 r.

Fot.: S. Deptuszewski, il. 1, 4—6, 7, 9, 10, 12, 13, J6, 17; Z. Krasicki, i l . 8; St. Stępniewski, il. 2; J . Świderski,
Obiekty na il. 1, 4—9, 11—13, 16 pochodzą ze zbiorów Muz. Etn. w Zabrzu

il. 3, 11, 14, 15

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.