de8f5cf0f0a3352da109b44c4fdced90.pdf

Media

Part of Tłum i jednostka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.1

extracted text
11_Stieghorst.ps - 4/25/2007 2:12 PM

BERND S T IE G H O R S T

Tłum i jednostka

D

obrze pamiętam ten piękny wiosenny dzień
w marcu 1997 roku, w Nowym Jorku, kiedy
poszedłem do Muzeum Guggenheima, żeby
obejrzeć Kolekcję Nasherów. Przechadzałem się leni­
wie pomiędzy indywidualnymi ekspozycjami słynnych
rzeźbiarzy. W końcu, w wydzielonej przestrzeni na naj­
wyższym piętrze, natknąłem się na całą armię postaci
zbitych w gęsty tłum. Ustawiono je jakby w szyku bo­
jowym. Chociaż bezgłowe i puste w środku, wywoły­
wały swoim wyglądem niezrozumiały lęk!
N a początku byłem przestraszony. Spontaniczna
chęć odwrotu skłoniła mnie do zatrzymania się na
dłużej. Wielkie zakłopotanie przerodziło się w szcze­
gólne zainteresowanie dla tej grupy postaci. Zbliżyłem
się, nieco podejrzliwie, i dotknąłem jednej czy dwóch
figur (na szczęście nie było w sali strażnika). Gładzi­
łem wyżłobienia w nich. Przyglądałem się uważnie
każdej z osobna. Żadna z trzydziestu sześciu postaci
nie była kopią innej. Czasem różnice były niewielkie,
dotyczyły jedynie rozmiaru bądź postury, ale każda
pojedyncza rzeźba, każdy członek „tłumu”, był osobną
jednostką!
W twórczości Magdaleny Abakanowicz grupa
rzeźb nazywana Tłumem ma szczególne znaczenie. Od
lat 70. liczba bezgłowych i pustych w środku form
symbolizujących ciało ludzkie narastała z roku na rok.
Do dzisiaj musi ich być ponad tysiąc pięćset, ale nigdy
nie zaprezentowano ich naraz. Wyobraźmy sobie moż­
liwość ujrzenia tych wszystkich grup i indywidualnych
postaci w jednym miejscu...
Zwykle zaludniają światowe muzea i kolekcje
w grupach od dwudziestu do dwustu bezgłowych, wy­
drążonych skorup. Wypełnione wewnętrzną pustką
stanowią niemą wizję ogromnej i przypuszczalnie ano­
nimowej masy.
Każdy zwiedzający dostrzega ten sam fenomen tym bardziej oczywisty im bliżej „tłumu” - powierz­
chownie anonimowa, seryjna produkcja okazuje się
pracami indywidualnymi. Nagła świadomość, że każdy
pojedynczy „członek” tej masy jest wyróżniającą się in­
dywidualnością, wzbudza niemal zachwyt.

Z drugiej strony, przyjrzyjmy się Inkarnacjom A ba­
kanowicz, które wydają się niezwykle kontrastowe
wobec „tłumów”. Są to kompozycje przedstawiające
jej własną głowę osadzoną na wątłym i kruchym że­
laznym pręcie. Powierzchnie tych rzeźb pokrywają
resztki wosku, fragmenty żelaza z odlewu i ślady jej
własnych rąk, których specjalnie nie usunęła. Cho­
ciaż wszystkie rzeźby są kopiami tej samej twarzy,
każda z nich reprezentuje pojedynczy, ulotny mo­
ment w czasie. Delikatne ślady szybko twardniejące­
go wosku przypominają impresjonistyczne rzeźby
Medardo Rosso, który w sposób niemal mistyczny
obrazował indywidualność za pomocą ustawionych
rzędami głów.
Cykl Inkarnacje, na który składa się 50 odlewów
twarzy ustępuje Tłumom pod względem liczby rzeźb,
jednak pozostaje równie istotnym dziełem w twórczo­
ści Magdaleny Abakanowicz. Pracując nad odlewami
własnej twarzy, artystka eksploruje swój własny byt.
Ona sama twierdzi, że rezultaty tej pracy zaskoczyły ją.
Inkarnacje ujawniły jej fragmenty skrywanego pod ży­
wym obliczem chaosu. Każda z tych nieruchomych
metalicznych twarzy ukazuje wymyślony lub prawdzi­
wy wyimek z życia artystki.
Poprzez Tłumy i Inkarnacje Magdalena Abakano­
wicz udowodniła, że jest artystką głęboko humani­
styczną. Zajęła także klarowne stanowisko w sprawach
politycznych, wywodzące się oczywiście z jej życiowe­
go doświadczenia. Już jako mała dziewczynka zaznała
okropności wojny, później przeżyła praską wiosnę i in­
wazję radziecką w 1968 roku. N a stacji kolejowej
w Pradze widziała masy śpiących radzieckich żołnierzy
w brązowych płóciennych mundurach. Ich nierucho­
me ciała przypominały anonimowe worki z ubraniami.
Istota ludzka oraz uczucia i lęki egzystencjalne sta­
ły się centralnym tematem twórczości Abakanowicz.
Widać to w jej wszystkich pracach. Chociaż na pierw­
szy rzut oka Tłumy i Inkarnacje nie mają ze sobą nic
wspólnego, uważniejsze spojrzenie pozwala zauważyć,
że w obu wypadkach Abakanowicz koncentruje się na
temacie jednostki ludzkiej.
Dzisiejsze społeczeństwo zwykle przywiązuje więcej
wagi do grupy niż do pojedynczego człowieka. Lęk
przeważa nad odwagą, a prawo i porządek są ważniej­
sze od wolności. A jednak społeczeństwo, każda jego
warstwa, składa się z jednostek, które muszą określić
swoje role w grupie. Jedna z podstawowych prawd do­
tyczących ludzkiej egzystencji to fakt, że jednostka
i masa są ze sobą połączone niewidzialnymi więzami.
Magdalenie Abakanowicz udało się zobrazować to zja­
wisko. Ujawniła przy tym zarówno wielki humanita­
ryzm, jak niezachwiane przekonanie o mocy jednostki.

110

Zürich, 19 lipca, 2006
Przełożyła Agata Diduszko-Zyglewska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.