9a3aa8c2f9ef7772fdfaa729f065a691.pdf

Media

Part of Dystans etniczny Polacy - Cyganie (na przykładzie dzielnicy Poznania) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2

extracted text
„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985, z. 2
P L I S S N 0071-1861

WOJCIECH OLSZEWSKI

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE
(NA PRZYKŁADZIE DZIELNICY POZNANIA)
I. B A D A N I A D Y S T A N S U E T N I C Z N E G O P O L A C Y — C Y G A N I E

Znaczne różnice kulturowe dzielące Cyganów od większości narodów,
wśród których przebywają, fakt, że w każdym kraju styka się z nimi
(lub jest „narażona" na kontakt) większa część społeczeństwa, stawiają
ich (przynajmniej w Europie) w sytuacji wyjątkowej wśród mniejszości
etnicznych, w sytuacji pozwalającej spodziewać się szczególnej ostrości
dystansu wobec nich ze strony poszczególnych n a r o d ó w . Jej efektem
jest między innymi bardzo silna w większości krajów presja w kierunku
przynajmniej częściowej ich asymilacji. Tym bardziej więc istotne dla
zrozumienia zachodzących w społecznościach cygańskich procesów adap­
tacyjnych (czy też Wręcz akulturacyjnych), a także dla praktyki spo­
łecznej zmierzającej do załagodzenia ujemnych (dla obu stron) skutków
tych procesów, wydaje się poznanie dystansu etnicznego dzielącego Cy­
ganów od narodów usiłujących ich zasymilować.
Badaniami tego zjawiska w Polsce, prowadzonymi przede wszystkim
przez L . Mroza, objęte zostały dotąd wsie i miasteczka położone we
wschodniej części kraju (Małopolsce, Mazowszu i krainach sąsiadujących
z nim od strony wschodniej i północno-wschodniej) . Wiosną i latem
1980 г., chcąc uzyskać materiał porównawczy do zebranego we wschod­
niej Polsce, przeprowadziłem badania dystansu etnicznego Polaków wo­
bec Cyganów w stolicy Wielkopolski — Poznaniu. Obiegowe opinie o sy­
stemie wartości preferowanych przez Wielkopolan i wysokim stopniu
1

2

1

W sytuacji zbliżonej pod tym w z g l ę d e m do Cyganów byli w Europie do nie­
dawna także Żydzi.
Informacje o tych badaniach i częściowe opracowanie ich w y n i k ó w zawierają
artykuły: A. J a k l i ń s k a - D u d a , Cyganie osiadli w oczach górali spiskich, „Et­
nografia Polska", t. X X I I : 1978, z. 2, s. 161; L . M r ó z , Badania dystansu etniczne­
go: Cyganie — Polacy, „Etnografia Polska", t. X X I I : 1978, z. 2, s. 15; t e n ż e , Świa­
domościowe
wyznaczniki dystansu etnicznego, „Etnografia Polska", t. X X I I I : 1979,
z. 2, s. 157.
2

16 — Etnografia Polska 29/2

242

WOJCIECH

OLSZEWSKI

megalomanii grupowej, potwierdzone częściowo moimi obserwacjami
w czasie kilkuletniego zamieszkiwania w Poznaniu, pozwalały mieć na­
dzieję na spotkanie t u niemal laboratoryjnych warunków badawczych
i na uzyskanie materiału bardziej kontrastowego niż zebrany w trakcie
badań dotychczasowych.
Brak jakichkolwiek badań cyganologicznych w Wielkopolsce, niedo­
statki stanu badań stosunków interetnicznych dotyczących Polski?-* tak­
że trudności natury technicznej (badania przeprowadzałem sam, w k r ó t ­
k i m czasie) przesądziły o charakterze mojej pracy, nadając jej cechy
wstępnej penetracji terenu, służącej też sprawdzeniu technik badaw­
czych i założeń teoretycznych. Efekty tej pracy miały być dopiero punk­
tem wyjścia do dalszych, zakrojonych już na szerszą skalę badań.
Kwestionariusz, k t ó r y m posłużyłem się przeprowadzając wywiady
z mieszkańcami Poznania, w dużej mierze nawiązuje do zastosowanych
przez Mroza, będących jak dotąd jedynymi wzorami do tego typu ba­
dań . Zachowując podobny charakter swojego kwestionariusza w celu
uzyskania materiałów porównywalnych z pozyskanymi dotychczas,
wprowadziłem jednak pewne modyfikacje wykorzystując dotychczasowe
doświadczenia z udziału w badaniach we wschodniej Polsce. Przystoso­
wałem go też do badań w środowisku wielkomiejskim, z reguły bardziej
zamkniętym i mającym mniej czasu, zmniejszając ilość pytań do 57.
Aż 36 z nich 'dotyczy wiedzy badanych o Cyganach. Trudno bowiem
było przewidzieć zakres tej wiedzy, a podjęcie próby znalezienia wystę­
pujących prawidłowości wymagało możliwie szczegółowego materiału.
Z pozostałych p y t a ń 6 dotyczy bezpośrednio dopuszczalnych przez bada­
nych form kontaktu z Cyganami, 3 — natężenia niechęci do Cyganów
(w stosunku do niechęci wobec innych grup etnicznych), 4 dotyczą opinii
badanych o sposobach rozwiązania problemu cygańskiego, natomiast
reszta to pytania pomocnicze, służące głównie konfrontacji stosunku do
Cyganów deklarowanego przez informatorów z tym, jaki przejawiają
faktycznie. Tę samą funkcję spełnia także część pytań dotyczących wie­
dzy o Cyganach, sformułowanych tak, by odpowiadający dokonywali
jednocześnie oceny kultury cygańskiej. Kolejność pytań była w zasadzie
następująca — wiedza, dopuszczalne formy kontaktu, opinie o sposobach
rozwiązania problemu cygańskiego. Odstępstwa od niej wynikały z przy­
jętej zasady umieszczania na początku kwestionariusza pytań o odcieniu
emocjonalnym najbliższym obojętnemu, natomiast na końcu — najbar­
dziej drażliwych, co miało ułatwić rozmowy z badanymi.
Wybierając miejsce badań posłużyłem się następującymi kryteriami:
— musiało być to miejsce w miarę długo zamieszkiwane przez Cy­
ganów, co narzuciłoby ich polskim sąsiadom konieczność skrystalizowa3

8

Jeden z kwestionariuszy do badań dystansu etnicznego dot. Cyganów
opublikowany w pracy M r ó z , Badania dystansu..., s. 28.

został

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

243

nia i ujednolicenia swojego stosunku do nich. Byłoby to bowiem czyn­
nikiem znacznie ułatwiającym analizę badanego zjawiska;
— mieszkańcy wybranej części miasta powinni stanowić grupę połą­
czoną więzią społeczną, tak by kryterium doboru informatorów mogła
być właśnie przynależność do tej grupy;
— powinna to być grupa możliwie mała, co pozwoliłoby uzyskać
reprezentatywną próbę nawet przy stosunkowo niewielkiej liczbie i n ­
formatorów.
Wszystkie te warunki spełniało niewielkie osiedle (nazywane dalej O)
złożone z kilkunastu małych bloków i odgrodzone od reszty miasta
z dwóch stron bardzo ruchliwymi ulicami (zbieg dwóch międzynarodo­
wych tras), z trzeciej i czwartej zaś linią kolejową i zakładami prze­
mysłowymi. Izolację mieszkańców O od reszty miasta, a t y m samym ich
integrację wewnątrz osiedla, pogłębia jeszcze możliwość zaspokojenia
na miejscu podstawowych potrzeb, na osiedlu jest bowiem kościół, szko­
ła, niemal wszystkie rodzaje sklepów, restauracja, kawiarnia, bar szyb­
kiej obsługi, a wielu mieszkańców pracuje w graniczących z O fabry­
kach. Większość zamieszkujących O zna się wzajemnie, a często są oni
ze sobą spokrewnieni (w niektórych rodzinach rośnie już czwarte poko­
lenie mieszkańców osiedla założonego krótko przed I I wojną światową).
W 1964 r. w bezpośrednim sąsiedztwie O osiedlono w barakach k i l ­
kudziesięcioosobową grupę Cyganów Sasytka Roma, rozbijających w t y m
miejscu od lat swoje letnie obozowisko. Kilka lat temu baraki zostały
zburzone, a Cyganie otrzymali między innymi dwa mieszkania w blo­
kach tego osiedla .
Z mieszkańcami tej części Poznania przeprowadziłem 30 wywiadów
bezpośrednich (3-4% rodzin), wybierając badanych równomiernie ze
wszystkich części osiedla. Zebrane w ich wyniku materiały uzupełniłem,
badaniami wśród dzieci i nauczycieli miejscowej szkoły oraz obserwacja­
mi poczynionymi w trakcie ośmiomiesięcznego mieszkania w O. Informa­
torzy moi mieli od 18 do 78 lat. Nieznacznie przeważały wśród nich ko­
biety. Mężczyźni najczęściej byli wykwalifkowanymi
robotnikami,
kobiety robotnicami bądź zajmowały się jedynie prowadzeniem gospo­
darstwa domowego, co jest prostym odbiciem struktury zawodowej
mieszkańców O.
Należy t u zaznaczyć, że dziewięć na dziesięć podejmowanych prób
przeprowadzenia wywiadu kończyło się niepowodzeniem po wyjaśnieniu,
że przedmiotem rozmowy mają być Cyganie. Już w czasie rozmowy wie­
lu informatorów traktowało mnie bardzo nieufnie, podejrzewając o po­
wiązania z Cyganami. Trudności te pozwalają przypuszczać, że faktycz­
ne nasilenie dystansu wobec Cyganów jest jeszcze większe, niż wynika­
łoby to z wypowiedzi badanych.
4

4

Pozostali z tej grupy Cyganów rozlokowani zostali poza O, jednakże w tej
samej dzielnicy miasta.

244

WOJCIECH

OLSZEWSKI

II. C Y G A N I E W POZNANIU I W I E L K O P O L S C E

Chociaż zdania na temat związku między faktycznymi cechami przed
miotu dystansu etnicznego a charakterem stereotypów i nasileniem nie­
chęci wobec niego ze strony podmiotu dystansu są podzielone, celowe
wydaje się poprzedzenie analizy zebranych przeze mnie materiałów
krótką charakterystyką Cyganów, z którymi stykają się najczęściej
mieszkańcy Wielkopolski .
Wspomniany już brak materiałów o Cyganach w Wielkopolsce spra­
wił, że mogłem korzystać jedynie z danych udostępnionych m i przez
władze administracyjne Poznania i województwa. Zawierają one wiele
luk i poważnych często nieścisłości, będących w równej mierze w y n i ­
kiem obiektywnych trudności towarzyszących poznawaniu środowiska
cygańskiego przez „gadźów", co zaskakującej nieraz niekompetencji zaj­
mujących się Cyganami urzędników oraz celowego wprowadzania ich
w błąd przez Lowarów .
Spisy Cyganów przeprowadzone w roku 1976 wykazały na terenie
Wielkopolski około 1500 zameldowanych Cyganów tworzących ponad
300 rodzin, z czego w samym Poznaniu 78 osób (13 rodzin). Można przy­
puszczać, że Cyganie osiedleni w Wielkopolsce stanowili 7,5-10% wszyst­
kich Cyganów zamieszkujących Polskę (dla porównania, na t y m samym
obszarze zamieszkiwało wówczas około 7% P o l a k ó w ) . Mimo powtarza­
jących się postulatów miejscowych władz, by nie wydawać zgody na
osiedlanie się nowych Cyganów w Poznaniu (zwłaszcza w grupie już
zamieszkałych) i nie wydawać im zezwoleń na pobyt czasowy ponad
dwa miesiące, ich liczba w t y m mieście stale wzrasta — w latach 1978-1979 zamieszkiwało Poznań już 104 Cyganów (22 rodziny), w t y m 30
dzieci w wieku szkolnym. Oprócz osiadłych w Poznaniu, na terenie mias­
ta stwierdzono też, jeszcze w 1977 г., przebywanie wędrownych taborów.
Każdego dnia znajduje się również w Poznaniu trudna do oszacowania
liczba Cyganów zamieszkujących inne miejscowości, którzy przybywają
tu, by odwiedzić krewnych, bądź też w celach zarobkowych.
Cyganie mieszkający w Poznaniu rozproszeni są w pięciu jego dziel­
nicach, w grupach od 6 do 50 osób. Przyczyn takiego właśnie ich roz­
mieszczenia należy upatrywać tak w przepisach administracyjnych, jak
5

6

7

5

Przez Wielkopolskę rozumiem tu obszar woj. poznańskiego sprzed reformy
administracyjnej z roku 1975.
Jak się można domyślać ze stosowanej w urzędowych raportach terminologii
i charakteru pomyłek — korzystnych zwykle dla Lowarów, oni musieli być g ł ó w ­
nymi (jeśli nie jedynymi) spośród Cyganów informatorami milicji.
W roku 1976 trzy czwarte Cyganów osiedlonych w Wielkopolsce mieszkało
w 17 miastach (położonych w różnych częściach regionu), tworząc skupiska prze­
kraczające 40, a dochodzące do 120 osób.
6

7

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

245

i upodobaniach (i możliwościach) samych Cyganów. Na przykład k i l k u ­
dziesięciu Sasytków w chwili wyjścia ustawy o przymusowym osiedle­
niu miało w jednej z dzielnic, w swoim stałym miejscu, rozbite letnie
obozowisko. Ponieważ osiedleniem Cyganów zajmowały się władze dziel­
nicowe, wybudowano i m w miejscu obozowania baraki, a kilka lat temu
rozlokowano w wolnych mieszkaniach znajdujących się w granicach
administracyjnych dzielnicy. Z kolei bogaci Lowarzy w większości sami
wybrali miejsce obecnego zamieszkania. Jedna z ich rodzin kupiła willę
kierując się t y m (jak sami twierdzą), że miejsce jej położenia było wte­
dy jeszcze spokojne i z rzadka tylko zamieszkane. Z czasem rodzina ta
ściągnęła krewnych, którzy zamieszkali w pobliżu.
Najwięcej trudności sprawia ustalenie podziału szczepowego Wielko­
polskich Cyganów. Jego dokładne odtworzenie jest w tej chwili niemoż­
liwe, wiadomo jednak z całą pewnością, że są wśród nich przedstawiciele
Chaładytka Roma, Polska Roma, Sasytka Roma, Kełderaszów i Lowa­
rów, z czego w samym Poznaniu zamieszkują Sasytka Roma i Lowarzy
(mniej więcej w jednakowych proporcjach) oraz przybyłe t u ostatnio
dwie rodziny Chaładytka. W Poznaniu przebywają też codziennie, zaj­
mujące się t u wróżeniem, kobiety Kełderaszów z pobliskich Obornik
oraz bardzo często Cyganie podający się za tzw. „Sanoków", muzykujący
w poznańskich kawiarniach.
Udostępnione m i dokumenty urzędowe zawierają także „charakterys­
tykę społeczną" najliczniejszych w Poznaniu Sasytków i Lowarów. Ci
pierwsi, mieszkający w dzielnicy, w której przeprowadziłem badania,
są w świetle powyższych dokumentów grupą najbardziej biedną i nie­
ustabilizowaną.
„Cyganie ci dopuszczają się różnego rodzaju przestępstw, poczynając od drob­
nych oszustw z patelniami i kuponami materiałów, przez kradzieże, włamania aż
do g w a ł t ó w i rozbojów.
Rodziny te w y w o d z ą się przeważnie z niemieckich Cyganów o nazwiskach Franz,
Herman, Ferro, Arwaj itp. [...] Utrzymują między sobą kontakty towarzysko-przestępcze. Często urządzają libacje alkoholowe, zakłócają spokój, w mieszkaniach nie
utrzymują porządku" .
s

Większość mężczyzn z tej grupy jest zatrudniona w przedsiębior­
stwach państwowych jako pracownicy fizyczni (przeważnie w transpor­
cie i zaopatrzeniu).
„Ich zarobki wahają się w granicach 3500 zł co przy wielodzietnych rodzinach
nie pozwala stwierdzić, że utrzymują się tylko z tego. Część z tych rodzin korzysta

8

Ten, jak i dalsze cytaty dotyczące sytuacji społeczno-ekonomicznej Cyganów
pochodzą ze sprawozdań sporządzonych przez poznańską milicję i Urząd Miejski
w Poznaniu w roku 1979.
W okresie, którego dotyczą cytowane dokunienty, najczęściej spotykane w pol­
skich przedsiębiorstwach p a ń s t w o w y c h płace w a h a ł y się od 4 do 7 tys. zł miesięcz9

24(5

WOJCIECH

OLSZEWSKI

z pomocy opieki społecznej. Większość dzieci tych rodzin chodzi do szkoły pod­
stawowej, co jest jedynym korzystnym zjawiskiem w tej grupie Cyganów".

Jeżeli dodamy, że w oddzielnej części cytowanych dokumentów
stwierdza się, iż w okresie, którego one dotyczą, mieszkający w Pozna­
niu Cyganie nie popełnili w t y m mieście ani jednego przestępstwa czy
wykroczenia, możemy stwierdzić, że powyższy tekst — podobnie jak
„charakterystyka społeczna" Sasytków — jest obrazem bardzo silnej nie­
chęci do nich. Niechęć ta podsycana jest prawdopodobnie przez Lowa­
rów, od których przyjęło się m. i n . pogardliwe określenie używane w sto­
sunku do poznańskich Sasytków — „łabańce". W podobnej wersji („łabandze") używają tego określenia także przyjeżdżający do Poznania K e ł derasze. W obu przypadkach jest ono konsekwencją uznania poznańskich
Sasytków za skalanych i wykluczonych ze społeczności Romów w na­
stępstwie dezintegracji ich kultury i ustępstw wobec zarządzeń polskich
władz .
10

Z bardziej przychylną opinią spotykamy się w przytaczanych relacjach
w odniesieniu do Lowarów. Być może jest to wynikiem utrzymywania
przez nich dobrych stosunków z milicją . Nie bez wpływu wydaje się
też przypisywanie sobie przez nich królewskiego pochodzenia oraz ich
sytuacja majątkowa — stan posiadania każdej z lowarskich rodzin był
w roku 1979 oceniany przez milicję na co najmniej kilka milionów zło­
tych . Cyganie ci, według milicyjnych raportów, nie utrzymują kontak­
tów z nie-Lowarami, zajmują się nielegalnym handlem walorami płatni­
czymi, złotem, srebrem i wyrobami artystycznymi. Lowarzy poznańscy
nie popełniają przestępstw na terenie Poznania, ich kobiety „nie chodzą
do miast na zarobek", a dzieci uczęszczają do szkół. W konflikt z m i l i ­
cją wchodzą jedynie młodociani w wieku 14-19 lat, dysponujący dużą
ilością pieniędzy, wywołujący awantury w lokalach rozrywkowych. Dla
zachowania dobrych układów z władzami Lowarzy ograniczyli nawet kon­
takty z jedną ze swoich rodzin, mającą częste konflikty z otoczeniem
i milicją.
11

12

Na stosunek mieszkańców Poznania do Cyganów mogą rzutować tak­
że przestępstwa (kilkanaście włamań do mieszkań) popełnione w t y m
mieście przez grupę Cyganów zamiejscowych (spokrewnionych z poznań­
skimi Lowarami).

1 0

Za wykluczonych spośród R o m ó w uznana została przez Lowarów i Kełderaszy jedynie grupa S a s y t k ó w mieszkająca w Poznaniu. Pozostali Cyganie należący
do tego szczepu nadal uważani są za pełnoprawnych Romów.
Jak pisałem w y ż e j , większość posiadanych przez poznańską milicję wiadomo­
ści o Cyganach pochodzi właśnie od Lowarów.
W tym samym czasie stan posiadania średnio zamożnej polskiej rodziny
w Poznaniu kształtował się w granicach kilkuset tysięcy złotych.
11

1 2

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

247

I I I . D Y S T A N S E T N I C Z N Y MIESZKAŃCÓW O W O B E C CYGANÓW

Przejście do omówienia wyników moich badań poprzedzić należy
w t y m miejscu przedstawieniem przyjętych założeń teoretycznych, i m
to bowiem podporządkowane zostały nie tylko same badania dystansu
etnicznego Polaków do Cyganów (układ kwestionariusza), ale też analiza
i prezentacja uzyskanych w ich efekcie materiałów.
Założenia te, w największym skrócie, można ująć w trzech punktach:
1) celem dystansu etnicznego jest ochrona k u l t u r y grupy etnicznej
będącej jego podmiotem, przed dezintegrującym wpływem kontaktu z re­
prezentującą odmienne systemy wartości grupą będącą tegoż dystansu
przedmiotem;
2) nasilenie dystansu etnicznego jest t y m większe i m większe są róż­
nice kulturowe między jego podmiotem a przedmiotem i i m większe jest
natężenie megalomanii jego podmiotu;
3) elementem dystansu etnicznego, obok stosunku do jego przedmio­
tu, jest także wiedza o nim.
Wydaje się słuszne uznanie wiedzy o innej grupie etnicznej za nieuświadamianą sferę dystansu etnicznego, w przeciwieństwie do uświada­
mianej sfery dystansu, jaką jest stosunek do tej grupy. Jesteśmy wpraw­
dzie w pełni świadomi związku przyczynowo-skutkowego zachodzącego
między naszą wiedzą o innej grupie etnicznej, a naszym stosunkiem do
niej, jednakże na ogół jesteśmy też przekonani, iż wiedza ta jest w pełni
obiektywną i usprawiedliwiającą nasz stosunek. Nie zdajemy sobie zwy­
kle sprawy, że tak poprzez jej treść, jak i dobór wiadomości, jest ona
przejawem naszego dystansu do tej grupy .
13

l.NIEUSWIADOMIONA S F E R A DYSTANSU ETNICZNEGO

W wiedzy mieszkańców O na temat Cyganów wyodrębnić można
dwa poziomy. Jeden z nich tworzy wiedza szczegółowa o kulturze cy­
gańskiej, drugi — wiedza uogólniona pod postacią cech przypisywanych
wszystkim (czy też uznanym za najbardziej typowych) członkom grupy
będącej przedmiotem tego dystansu . Wydaje się pewne wzajemne od­
działywanie obu tych poziomów na siebie, jednakże, jak pozwalają wnio­
skować zebrane przeze mnie materiały, poziom uogólniający w większym
stopniu wpływa na poziom szczegółowy niż odwrotnie. Wiedza tworząca
14

Dokładniejszą analizę teorii stosunków interetnicznych, uzasadniającą — jak
sądzę — przyjęte tu założenia, zawarłem w swojej pracy magisterskiej (Dystans
etniczny Polacy — Cyganie na przykładzie
dzielnicy Poznania, Poznań 1981, Biblio­
teka Instytutu Etnologii U A M w Poznaniu).
Zasadność używania terminu „grupa etniczna" w odniesieniu do C y g a n ó w
może być, wskutek ich zróżnicowania, podawana w wątpliwość. Ponieważ jednak
dla moich informatorów Cyganie stanowili grupę pod w z g l ę d e m etnicznym jed­
nolitą i jako taka jest też przedmiotem dystansu, stosowanie tego określenia u w a ­
żam za uzasadnione.
1 8

1 4

248

WOJCIECH

OLSZEWSKI

poziom szczegółowy na ogół sformułowana jest w sposób wyraźnie służą­
cy uzasadnianiu czy też wręcz zapobieżeniu falsyfikacji elementów wie­
dzy składających się na poziom uogólniający. Falsyfikacji takiej nie
sprzyja też znikomość i fragmentaryczność wiedzy szczegółowej moich
rozmówców, dotyczącej kultury Cyganów. Dlatego też zasadne wydaje się
omówienie w pierwszej kolejności poziomu uogólniającego.
Uogólniający
poziom
w i e d z y . Poziomu tego dotyczyły
przede wszystkim dwa z zadawanych badanym pytań — pytanie o syno­
nim słowa „cygan" (funkcjonujący jako przezwisko) oraz pytanie o naj­
bardziej charakterystyczne cechy Cyganów.
Stereotyp Cygana otrzymany w odpowiedzi na pierwsze z tych pytań
"ma zabarwienie pejoratywne. Etnonim „Cygan" jest tu bowiem syno­
nimem kłamcy. Zdecydowanie rzadziej (w pojedynczych przypadkach)
rozmówcy jako przyczynę użycia tego przezwiska wobec Polaka podawa­
li (według częstotliwości): wygląd fizyczny (czarne włosy, ciemna cera),
skłonność do częstego zmieniania miejsca pobytu oraz „cygańską" odzież
(głównie długie spódnice) i bałaganiarstwo. Istnieją też podstawy do przy­
puszczeń, że popularnym, zwłaszcza wśród dzieci, synonimem „cygana"
jest „brudas".
Zarzut braku higieny powtórzył się także przy wymienianiu cech
najlepiej — zdaniem moich rozmówców — charakteryzujących tę grupę.
Najczęściej padały tu określenia (w kolejności od wymienionych przez
niemal wszystkich do podanych przez jedną czwartą informatorów):
weseli,
sprytni,
kłótliwi,
nachalni,
urodziwi,
brudni,
fałszywi (podstępni),
podejrzliwi (skryci),
odważni.

Dla porównania podaję też zestaw cech najczęściej przypisywanych
Polakom (kolejność jak wyżej):
czyści,
pracowici,
urodziwi,
dumni,
odważni,
weseli,
uczciwi (szczerzy),
ufni (otwarci).

Wykreślony przedstawionymi wyżej cechami obraz Cyganów, w ze­
stawieniu z obrazem własnym grupy badanej, jednoznacznie określa jej
stosunek do nich jako zdecydowanie negatywny. Wśród charakteryzują­
cych obie grupy cech, wymienionych przez co najmniej jedną czwartą
rozmówców, znajduje się aż pięć par przeciwstawnych:

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

[Polacy] pracowici
czyści
dumni
uczciwi (szczerzy)
ufni (otwarci)

249

— leniwi [Cyganie]

brudni

nachalni
•— fałszywi (podstępni)
— podejrzliwi (skryci).

Należy też zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie podane tu przymioty
Polaków (podobnie jak pozostałe trzy — urodziwość, odwaga i wesołość)
są zdecydowanie pożądane (może poza wesołością, mającą wydźwięk
wprawdzie dodatni, lecz bliższy obojętnemu). Cyganie natomiast „po­
siadają" jeszcze dwie przywary — są Kłótliwi (agresywni), oraz sprytni
(spryt jako cecha Polaków mógłby być zaletą — synonimem zaradności,
jako cecha Cyganów jest zdecydowanie niepożądany i traktowany niemal
jak nieuczciwość).
Wśród dziesięciu określeń, jakimi najczęściej badani charakteryzo­
wali Cyganów, są też trzy pozytywne (a zarazem wspólne grupie badanej
i Cyganom): wesołość, urodziwość i odwaga. Należy jednak zwrócić uwa­
gę, że spośród tych trzech dodatnich cech jedynie najbardziej obojętna
emocjonalnie wesołość była przez moich rozmówców częściej (przeszło
dwukrotnie) przypisywana Cyganom niż Polakom. Natomiast najbardziej
pożądana odwaga przeszło dwukrotnie częściej występuje w charakte­
rystyce Polaków.
Nie bez znaczenia wydaje się też, że cechy pozytywne częściej przy­
znawały Cyganom kobiety. Przewaga kobiet w t y m względzie wzrastała
wraz ze stopniem pożądania danej cechy (odwagę przyznał Cyganom t y l ­
ko jeden mężczyzna). Warto też zwrócić uwagę, że spośród k i l k u osób,
które odmówiły bądź miały wątpliwości przy robieniu tych charaktery­
styk, wszystkie (poza jednym przypadkiem 18-letniej maturzystki) prze­
kroczyły 50 rok życia . W obu przypadkach za wcześnie jeszcze na for­
mułowanie jakichkolwiek uogólnień. Będzie to możliwe, jak się wydaje,
dopiero po poszerzeniu bazy źródłowej i przeprowadzeniu badań nad
podziałem ról między płciami i grupami wiekowymi w procesach w y ­
chowawczych i wszelkich innych formach działań służących utrzymaniu
spójności grupy.
P o z i o m w i e d z y s z c z e g ó ł o w e j . Poziomu tego dotyczyła
większość zawartych w kwestionariuszu pytań na temat Cyganów. Spra­
wozdawcze przedstawienie wszystkich zebranych informacji z tego za­
kresu wydaje się t u jednak bezcelowe, istotniejsze bowiem dla naszych
rozważań i dalszych badań jest wychwycenie jego cech charakterystycz­
nych.
Wiedza składająca się na ten poziom sformułowana jest w sposób w y ­
raźnie służący uzasadnianiu i zapobieganiu falsyfikacji elementów uogól­
niającego poziomu wiedzy moich rozmówców, czemu sprzyjają:
1

15

1 S

Zdarzało się to głównie w odniesieniu do Polaków, którzy są w e d ł u g bada­
nych grupą bardzo zróżnicowaną.

250

WOJCIECH

OLSZEWSKI

1) wiadomości zapobiegające bliższym kontaktom i lepszemu pozna­
niu Cyganów;
2) powierzchowność i fragmentaryczność wiadomości szczegółowych,
nawet gdy ich źródłem jest własna obserwacja czy osobiste kontakty
z Cyganami, w połączeniu ze skłonnością do zwracania uwagi przede
wszystkim na elementy kultury Cyganów będące dla badanej grupy i n ­
ne, dziwne;
3) zapobiegająca falsyfikacji dotychczasowych sądów o Cyganach
i osłabieniu dystansu, interpretacja ich kultury. Występują tu dwa sche­
maty:
— Cyganie mają pożądaną w naszym społeczeństwie cechę ,,x", ale
tylko dlatego, że są zmuszeni sytuacją;
— Cyganie, których znałem [-am], nie są tacy źli, ale oni są inni niż
reszta Cyganów.
Bliższym kontaktom'z Cyganami zapobiegają przekonania wskazujące
na preferowanie w ich kulturze wartości niepożądanych w naszym spo­
łeczeństwie; szczególną zaś rolę zdają się odgrywać te, które ostrzegają
przed fizycznym zagrożeniem z ich strony. Takim jest jedno z pierwszych
wpajanych dzieciom przekonań o Cyganach, ostrzegające je przed porwa­
niem. Groźba ta jest informacją w najbardziej jaskrawy sposób ukierun­
kowującą stosunek do tej grupy etnicznej. Do znajomości opowiadań
o porywaniu dzieci przez Cyganów przyznała się zdecydowana większość
moich rozmówców, bez względu na wiek. Część potwierdziła też, że są one
przekazywane dzieciom w dalszym ciągu. Jednocześnie nikt z badanych
nie tylko nie słyszał o żadnym konkretnym przypadku porwania, ale też
nie wyraził zdecydowanie wiary w prawdziwość tych wiadomości (nie­
którzy określili je jako bajki bądź „straszenie").
Choć niewątpliwy wpływ na deklarowane niedawanie wiary opowieś­
ciom o porwaniach wywarło, przejawiające się wyraźnie, dążenie niemal
wszystkich moich rozmówców do zaprezentowania się przed przeprowa­
dzającym badania jako „ludzie na poziomie", daje to również podstawę
do przypuszczenia, że część członków badanej grupy świadomie przeka­
zuje dzieciom „fałszywą" informację, ze względu na jej przydatność w y ­
chowawczą. Jak się bowiem zdaje, wpojenie dzieciom tego elementu wie­
dzy o Cyganach jest pierwszym i ważnym krokiem w nauczaniu dystan­
su do tej grupy, a wyrobiona w ten sposób obawa, zapobiegająca bliższe­
mu poznaniu Cyganów oraz wrogie nastawienie do nich znajdują z czasem
uzasadnienie w coraz to nowych wiadomościach o tej grupie etnicznej,
dzięki czemu utrzymują się (ulegając oczywiście pewnym modyfikacjom)
nawet, jeśli nabrane z wiekiem doświadczenia nie potwierdzają bądź pod­
ważają prawdziwość pierwszej informacji.
Wśród czynników zabezpieczających uogólniający poziom wiedzy
przed falsyfikacją wymieniłem też powierzchowność i fragmentaryczność
wszystkich wiadomości składających się na poziom wiedzy szczegółowej.

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

251

Jako przykład warto przedstawić t u wiedzę badanych osób o źródłach
utrzymania Cyganów. Powierzchowność jej jest t y m bardziej znamien­
na, że przecież wszystkie sposoby zdobywania przez Cyganów środków
utrzymania wymagały kontaktu z „gadźami".
Odnośnie do Cyganów „wędrownych" niemal połowa informatorów
nie potrafiła udzielić żadnych informacji na ten temat, choć zdecydowa­
na większość moich rozmówców pamięta jeszcze Cyganów sprzed ich
osiedlenia. Z pozostałych badanych większość słyszała o kotlarskich umie­
jętnościach Cyganów, a pojedyncze osoby podawały jako źródło ich utrzy­
mania wróżbiarstwo, kradzieże, chodzenie po prośbie i handel końmi.
Jeszcze mniej mieszkańcy O wiedzą o dzisiejszej sytuacji swoich bez­
pośrednich sąsiadów — Sasytków. Tylko dwóch rozmówców stwierdziło,
że Cyganie ci pracują (podając przy t y m nazwy zakładów pracy i w y ­
rażając opinię, że są dobrymi fachowcami). Dwóch było przekonanych,
że pracują, „bo z czegoś przecież muszą żyć". Reszta zaprzeczała takiej
możliwości bądź deklarowała swoją niewiedzę w t y m względzie, snując
przy t y m rozważania typu: „niektórzy Cyganie chyba («raczej», «podobno») pracują" lub: „Cyganie nie pracują «bo chodzą cały dzień», «bo to
widać»", czy też, jak to ujął jeden z rozmówców: „bo kiedy ja idę do
pracy, nie widzę żeby oni szli, a kiedy wracam, nie widzę żeby oni wra­
cali z pracy (i to mnie denerwuje)".
Powyższe sądy opierające się niemal wyłącznie na przypuszczeniach,
nie ulegają falsyfikacji, mimo że część mieszkańców osiedla pracuje
w tych samych przedsiębiorstwach co Cyganie. Część informatorów przy­
znała wprawdzie, że Cyganie, których oni znali, pracowali, ale świadczyć
to miało o ich odmienności od reszty „współplemieńców" i zdaniem roz­
mówców nie może być podstawą do uogólnień (podobne sądy wyrażali
też o czystości, dumie, uczciwości i szczerości oraz innych zaletach Cy­
ganów, których znali).
Taki właśnie charakter wiedzy mieszkańców O o źródłach utrzyma­
nia Cyganów pozwala na utrzymanie opinii o ich lenistwie, będącej, ze
względu na bardzo wysoką wartość pracy w badanym środowisku, waż­
nym elementem dystansu.
Podobne mechanizmy nie dopuszczają także do upowszechnienia się
wiadomości mogących wykazać pewne podobieństwo obu kultur w sfe­
rach mających nieco mniejsze znaczenie dla natężenia dystansu. Na przy­
kład, mimo że spora część mieszkańców O była świadkami, a zdecydowana
większość nie mogła nie słyszeć o katolickich ślubach, chrzcinach i po­
grzebach cygańskich, odbywających się niemal wprost na oczach całego
osiedla, tylko niektórzy z nich dopuszczają możliwość, że Cyganie (bądź
ich część) mogą być tego samego wyznania co oni (tylko jeden informa­
tor określił się jako ateista).
Cechą, która także mogłaby nobilitować Cyganów w oczach badanej
grupy, jest przyznawana przez jej część wierność małżeńska Cyganek.

252

WOJCIECH

OLSZEWSKI

Nobilitacji takiej skutecznie jednak zapobiega interpretacja tego faktu,
tłumacząca wierność jedynie strachem przed śmiercią, pobiciem czy „na­
piętnowaniem" grożącym Cygankom ze strony ich „współplemieńców"
w przypadku jej niedochowania bądź „lekkiego prowadzenia się". Jed­
nocześnie wśród mieszkańców O (jak się zdaje, głównie lub wyłącznie
kobiet) funkcjonuje pogląd, że Cyganki prowadzą się niemoralnie (wy­
rażany na ogół dużo dosadniej).
Rozbieżności między wiedzą poszczególnych informatorów występują
częściej, zwłaszcza w odniesieniu do mniej znanych elementów k u l t u r y
cygańskiej. Dotyczące ich wiadomości (znane zwykle tylko niewielkiej
części rozmówców) spełniają swą funkcję w kształtowaniu stosunku do
Cyganów poprzez eksponowanie tego, co w ich kulturze inne, dziwne dla
mieszkańców O i odwracanie uwagi od tego, co wspólne w obu k u l t u ­
rach.
Doskonałym przykładem może być wiedza moich rozmówców o zwy­
czajach związanych ze śmiercią, zawieraniem małżeństw czy narodzina­
m i dziecka. Jednostkowe niemal i fragmentaryczne informacje udzielane
m i na ten temat, często niezgodne ze sobą, kładły nacisk na elementy
dla Wielkopolan niezrozumiałe, na przykład na ucztowanie, śpiewy i gra­
nie na grobach oraz przekonanie, że odejście Cygana z tego świata jest
dla jego bliskich szczęściem (z kolei inny informator mówił o bardzo
silnym żalu i lamentach), na wyjątkową (czytaj: nadmierną, rozrzutną)
obfitość i długi czas trwania uczty weselnej, na zwyczaj pozwalający
Cygankom rodzić jedynie na podłodze i na hartowanie noworodków
w zimnej wodzie.
O ile zrozumiały wydaje się brak pełnej i rzetelnej wiedzy we wszyst­
kich opisanych wyżej przykładach, o tyle trudno go wytłumaczyć w przy­
padku, jak się wydaje, obojętnej dla dystansu, opinii o pochodzeniu Cy­
ganów (a trzeba zaznaczyć, że informacji w tej kwestii udzielili wszyscy
bez wyjątku rozmówcy). Wprost niezrozumiałe jest, dlaczego mimo roz­
powszechniania od wielu lat przez prasę, radio i telewizję wiadomości
o indyjskim pochodzeniu Cyganów, znała ją tylko jedna para rozmów­
ców (młode małżeństwo inteligenckie). Musi to zaskakiwać t y m bardziej,
że członkowie badanej grupy mają szeroki dostęp do środków masowego
przekazu.
Wiedza moich rozmówców o Cyganach, obok wiadomości służących
uzasadnianiu dystansu, zawiera także nieliczne elementy wzbudzające
zaciekawienie ich kulturą. Powszechne uznanie wywołuje w badanej gru­
pie (poza nielicznymi wyjątkami) jedynie cygańska muzyka. Około jednej
czwartej rozmówców przyznało też, że ciekawił ich cygański, wędrowny
sposób życia. Charakterystyczne jest przy t y m , że osoby te mają do Cy­
ganów taki sam stosunek, jak pozostali informatorzy, niczym się też od
reszty rozmówców nie różni ich stanowisko w kwesti rozwiązania „prob­
lemu cygańskiego".

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

253

*
Odnoszące się do tej sfery dystansu pytania, jakie zadawałem w trak­
cie badań moim rozmówcom, dotyczyły dwóch kwestii — dopuszczanego
przez nich zakresu kontaktu z Cyganami oraz poglądów na rozwiązanie
„problemu cygańskiego".
Dopuszczalne
formy
kontaktu z Cyganami.
Ba­
dani mieli ustosunkować się do następujących form kontaktu z Cygana­
mi: wspólnej pracy, Cygana jako przełożonego w pracy, zamieszkiwania
z nimi w jednym domu (klatce schodowej), przyjaźni swoich dzieci z dzie­
ćmi cygańskimi, utrzymywania kontaktów towarzyskich bądź zaprzyjaź­
nienia się oraz zawarcia związku małżeńskiego.
Bezpośrednie deklaracje badanych — wskazując wprawdzie, które
z wymienionych form styczności z Cyganami stwarzają według nich naj­
większe zagrożenie dla preferowanych w ich środowisku wartości — nie­
wiele jednak mówią o faktycznej gotowości rozmówców do nawiązania
takiego kontaktu. Dlatego też wszystkie te deklaracje były weryfikowa­
ne przez konfrontację z całością wypowiedzi informatorów oraz (w mniej­
szym stopniu) z obserwacjami dokonanymi w trakcie mieszkania przeze
mnie w О .
Najłatwiejsze okazało się to w zakresie stanowiska badanych wobec
małżeństw z Cyganami. Już w swoich deklaracjach prezentowali wobec
nich postawę zdecydowanie negatywną. Zgodni też byli, że opinia miesz­
kańców osiedla potępia takie związki. Wprawdzie wypowiedzi k i l k u roz­
mówców mogły sugerować, że zawarcie przez nich bądź akceptacja ta­
kiego związku w najbliższej rodzinie nie jest niemożliwa, jednakże do­
kładniejsza analiza ich wypowiedzi, przeczy temu całkowicie. Na przykład
informátorka deklarująca zgodę na wszystkie wymienione formy kontak­
tu, w innej części wywiadu zdradziła, że sąsiedztwo Cyganów jest rażące
i nie chciałaby z nimi mieszkać w jednym domu. Inna z kolei rozmów­
czyni określająca się jako entuzjastka Cyganów i ich kultury i nie za­
przeczająca zdecydowanie możliwości zaakceptowania mieszanego związ­
k u małżeńskiego, opowiedziała też о — według niej jedynie słusznej (ze
względu na „diametralne przeciwieństwo charakteru" Polaków i Cyga­
nów) — interwencji rodziny nie dopuszczającej do małżeństwa jej brata
z Cyganką (zakończyło się to próbą samobójstwa ze strony chłopaka).
16

Stosunku do małżeństwa z Cyganami nie można rozpatrywać w oder­
waniu od nastawienia członków badanej grupy do utrzymywania z nimi

1 6

Drażliwość tematu, spotęgowana dużym natężeniem dystansu przy jednocześ­
nie obowiązującej moralności chrześcijańskiej i silnej w badanym środowisku ś w i a ­
domości tradycji „polskiej tolerancji", powodowała często znaczne różnice między
postawami wobec przedmiotu dystansu deklarowanymi a przejawianymi faktycz­
nie. Wobec niedoskonałości wypracowanych dotąd metod badawczych, musiało się
to odbić na zakresie i wartości zgromadzonego materiału.

254

WOJCIECH OLSZEWSKI

kontaktów towarzyskich oraz do wspólnych zabaw polskich i cygańskich
dzieci. Te bowiem formy wzajemnych kontaktów poprzedzają ewentalny
związek małżeński i mają niewątpliwy wpływ na możliwość zawarcia
takiego związku.
Zgodę bez zastrzeżeń na zabawy swoich dzieci z cygańskimi wyraziło
tylko około 33°/» badanych. K i l k u dalszych obwarowało ją zastrzeżeniami
takimi, że aby się do nich dostosować, dzieci cygańskie mogłyby zacho­
wać jedynie swój kolor skóry i włosów . Jednocześnie większość roz­
mówców twierdziła, że wspólne zabawy polskich i cygańskich dzieci nie
mają miejsca poza szkołą, a nawet w ogóle, a k i l k u z zaprzeczających tej
opinii przyznało, że w czasie wspólnych zabaw dochodzi do bójek. Silną
wzajemną niechęć i niemal zupełny brak kontaktów między dziećmi pol­
skimi i cygańskimi potwierdzają też moje obserwacje i badania przepro­
wadzone w osiedlowej szkole. Stwierdziłem też, że wysiłki pedagoga
środowiskowego , próbującego zmienić ten stan rzeczy, niweczone są
w dużym stopniu przez nieumiejętne postępowanie nauczycielek tej szko­
ły, połączone często z postawą nieprzychylną wobec cygańskich dzieci.
17

18

Jeśli, jak twierdzi część informatorów, mimo konfliktów wspólne za­
bawy dzieci (choć nie przyjaźnie) mają jednak miejsce, to kontakty to­
warzyskie młodzieży i dorosłych, które mogłyby ewentualnie stworzyć
możliwości małżeństwa, niemal że nie istnieją. Nie utrzymuje ich nikt
z moich rozmówców, a część z nich (także deklarujący gotowość przyjaź­
ni) twierdzi, że z Cyganami kontakt utrzymują tylko Polacy z margine­
su społecznego (potwierdzają to moje obserwacje). Charakterystyczne jest
zrywanie zawartych w szkole znajomości z Cyganami przez młodych,
„porządnych" mieszkańców O wchodzących w wiek dorosły, nawet gdy
znajomości miały niemal przyjazny charakter. Dla 18-letniej maturzystki
starającej się mówić z sympatią o cygańskich kolegach ze szkoły pod­
stawowej, zupełnie naturalne i oczywiste było, że kontaktów z nimi nie
zerwali jedynie chuligani. Inna 20-letnia kobieta (mężatka i matka), któ­
ra wchodząc w wiek dorosły przestała utrzymywać stosunki towarzyskie
z Cyganami i której opinia o nich nie odbiegała od powszechnej, powie­
działa o oddziałującej w t y m kierunku presji opinii publicznej: „Zoba­
czyli mnie ze znajomym Cyganem, chłopakiem, to co to było! Mało to
jest naszych chłopaków?!".
Po odrzuceniu deklaracji gotowości zaprzyjaźnienia się z Cyganami —•
nieprawdopodobnych w kontekście całej wypowiedzi lub obwarowanych
1 7

Padające (nie tylko przy tej okazji) określenia: „dobrze wychowani", „na po­
ziomie", kryją niemal idealny wzorzec członka badanej grupy, w którym nie mie­
ści się także wielu P o l a k ó w (zwałszcza repatriantów z ziem należących obecnie do
Z S R R ) . Chcąc się do niego dostosować, Cyganie musieliby całkowicie wyrzec się
swojej kultury.
Zadaniem pedagoga środowiskowego jest opieka nad tzw. „uczniami trud­
nymi" i mającymi ciężkie warunki domowe.
1 8

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

255

zastrzeżeniami tak, że cygańscy znajomi musieliby być w pełni zasymi­
lowani — zostały tylko dwie wypowiedzi akceptujące tę formę zbliżenia;
jedna rozmówcy, k t ó r y mimo oporów żony gościł kiedyś przez tydzień
(na prośbę kolegi) Cyganów z innego miasta. Cyganie ci b y l i jednak (co
wielokrotnie podkreślał) bardzo bogaci, czyści i w ogóle „nie zadawali
się z t y m i stąd", a wszystkie te cechy bardzo ich nobilitowały w oczach
rozmówcy, któremu hojnie odpłacili się za gościnę. Jednocześnie infor­
mator ten ma do Cyganów taki sam stosunek, jak reszta badanych i m i ­
mo że, jak twierdzi, zna wielu Cyganów z O, z żadnym z nich nie utrzy­
muje kontaktu.
Nieco mniejszą niechęć zdają się przejawiać badani do mieszkania
z Cyganami w jednym domu (klatce schodowej). Wprawdzie z 66% roz­
mówców wyrażających na to swoją zgodę, połowa uzależniła ją od speł­
nienia przez Cyganów określonych warunków; dotyczyły one jednak
głównie dostosowania się ich do norm obowiązujących wśród polskich
mieszkańców osiedla, a regulujących zasady współżycia między lokatora­
mi tego samego budynku." Spełnienie tych warunków przez Cyyganów nie
musiałoby oznaczać ich pełnej asymilacji, jak to było przy wcześniej
omówionych formach kontaktu. Podzielone w tej kwestii są zdania bez­
pośrednich sąsiadów Sasytków (przeważa jednak stosunek negatywny).
Raz też grupa mieszkańców O wystąpiła do administracji (skutecznie)
o wysiedlenie Cyganów, wykorzystując fakt, że przebywali oni w miesz­
kaniu należącym do znajomego Polaka („notorycznego pijaka") i nie byli
w nim zameldowani. Wielokrotnie też wzywali milicję, gdy uznawali za
zbyt uciążliwe zachowanie się Cyganów przebywających we własnych
mieszkaniach.
Osoby, z którymi przeprowadziłem wywiady, najłatwiej godziły się
na pracę razem z Cyganami. Aż połowa rozmówców wyraziła swą zgodę
bez żadnych zastrzeżeń, a tylko czterech sprzeciw. Warunki, od speł­
nienia których część badanych uzależniła swą decyzję, dotyczyły na ogół
jedynie stosunku do pracy i współpracowników.
Nawet jeśli zakwestionujemy szczerość części wypowiedzi, nie zmieni
to faktu, iż z pięciu form kontaktu, do których ustosunkowywali się ba­
dani, wspólna praca jest jedyną, na którą godzi się większość. Wprost
przeciwny jest natomiast stosunek mieszkańców O do cygańskiego prze­
łożonego w pracy. Bardziej nieprzychylne stanowisko zajmują oni jedynie
wobec polsko-cygańskich małżeństw.
Taka postawa wydaje się, w świetle całych wypowiedzi osób pod­
danych badaniom, całkowicie zrozumiała. Mieszkańcy O gotowi byliby
zaakceptować Cyganów i dopuścić do współżycia z sobą (a nie obok sie­
bie) pod warunkiem wyrzeczenia się przez nich własnej kultury i „do­
stosowania się" do Polaków. Jest to t y m mniej prawdopodobne, im więk­
sza bliskość i szerszy zakres kontaktu. Stąd trudno rozmówcom przystać
na małżeństwo, dużo łatwiej zaś na pracę z Cyganem. Samo podjęcie

256

WOJCIECH OLSZEWSKI

przez Cygana pracy jest już zresztą objawem częściowego „dopasowania
się", jak pamiętamy opozycja wartości pracowity (Polak) —
leniwy
(Cygan), jest jedną z podstawowych przyczyn takiego właśnie a nie inne­
go nasilenia dystansu.
Poglądy
na
rozwiązanie
„problemu
c y g a ń s k i eg o". Wypowiedzi badanych w tej kwestii są znakomitą ilustracją zde­
rzenia dwóch racji — nakazującej tolerancję wobec innych kultur oraz
tej, która nakazuje obronę własnej kultury przed dezintegrującymi wpły­
wami z zewnątrz.
Dla zdecydowanej większości informatorów oczywiste jest, że należy
pozwolić Cyganom na zachowanie odrębności i rozwijanie swojej k u l ­
tury. Górę więc bierze tu przekonanie o konieczności tolerancji. Z po­
glądami t y m i nie koresponduje bynajmniej opinia rozmówców odnosząca
się do praktycznej strony rozwiązania „problemu cygańskiego". Niemal
wszyscy uważają przymusowe osiedlenie Cyganów za słuszne — muszą
bowiem teraz „żyć tak, jak wszyscy" i „mają wreszcie warunki do nor­
malnego życia". Część badanych wprost uzależniła zgodę na zachowanie
odrębności przez Cyganów od ich dostosowania się do Polaków, troje zaś
przedstawiło niezwykłą koncepcję pozostawienia przy dawnej kulturze
(pod kontrolą) części Cyganów jako malowniczego dodatku do krajobra­
zu!
D Y S T A N S E T N I C Z N Y W O B E C CYGANÓW A D Y S T A N S W O B E C I N N Y C H G R U P
ETNICZNYCH

W określeniu natężenia dystansu wobec jakiejkolwiek grupy etnicz­
nej niemniej ważne od poznania jego przejawów wydaje się porównanie
go z dystansem dzielącym ten sam podmiot od innych grup. Dlatego też
badani mieli się ustosunkować do możliwości zawarcia przez nich mał­
żeństwa z przedstawicielami k i l k u innych narodów . Jak bowiem wska­
zują badania (m.in. Kwaśniewskiego i Mroza) , właśnie stosunek do mie­
szanych małżeństw najostrzej w warunkach polskich rysuje natężenie
dystansu etnicznego.
W efekcie określenia przez badanych swoich preferencji małżeńskich
nastąpił wyraźny podział przedstawionych im grup na „swoich" — „in­
nych" — „obcych" (przyjąłem t u nomenklaturę wprowadzoną przez Mro­
za) . Za swoich (a więc najbardziej pożądanych kandydatów na współ­
małżonków) uznani zostali przez rozmówców jedynie przedstawiciele włas19

20

21

1 9

Nie wszystkie z grup, do których ustosunkowywali się badani, są narodami
czy grupami etnicznymi. P o n i e w a ż większość społeczeństwa ustosunkowuje się do
Murzynów jako jednolitej grupy, nie u w a ż a ł e m za konieczne wyróżniać spośród
nich grup etnicznych (na ogół zresztą mało znanych).
K . K w a ś n i e w s k i , Adaptacja i integracja kulturowa ludności Śląska po
II wojnie światowej,
Wrocław 1968; M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki...
M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki...
2 0

21

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

:57

nej grupy. Wśród „innych" (to jest tych, z którymi małżeństwa są do­
puszczalne) znaleźli się (kolejność według preferencji): Francuzi, Węgrzy,
Rosjanie, Amerykanie i Niemcy, w grupie „obcych" zaś (kolejność jak
wyżej): Murzyni, Żydzi, Cyganie oraz Chińczycy (małżeństwa z „obcymi"
w zasadzie są niedopuszczalne). Tak więc Cyganie należą do tych grup,
do których dystans mieszkańców Poznania jest największy.
IV. U W A G I KOŃCOWE

Jak wskazują wszystkie dotychczasowe badania, względne natężenie
dystansu wobec Cyganów (wyznaczne przez porównanie go z dystansem
wobec innych grup) wydaje się być jednakowe w całej Polsce — plasują
się oni zawsze w ostatniej grupie „obcych", do których dystans jest naj­
silniejszy . Już jednak bezwzględne natężenie dystansu, mierzone za­
kresem dopuszczalnych form kontaktu, zakresem i charakterem wiedzy
o Cyganach, jest znacznie zróżnicowane i — jak na to wskazują wstępne
porównania materiałów zebranych we wschodniej Polsce i Poznaniu —
najsilniejsze właśnie w stolicy Wielkopolski. To zróżnicowanie, przy zgod­
nym uznaniu Cyganów za „obcych" w różnych częściach Polski, wynika
z dwóch przyczyn. Jedną z nich jest specyfika warunków społeczno-historycznych towarzyszących kontaktom z Cyganami w danym środowi­
sku, drugą różnice w natężeniu megalomanii narodowej w badanych gru­
pach. Aktualny stan badań nad polsko-cygańskim dystansem etnicznym
nie pozwala jeszcze na dokładne rozdzielenie wpływu obu wymienionych
czynników, choć w świetle dotychczasowych moich ustaleń zaryzykował­
bym tezę, że stosunek mieszkańców Poznania do Cyganów jest w dużej
mierze wynikiem właśnie mniejszej niż w innych częściach Polski tolerancyjności dla obcych (a większej megalomanii). W chwili obecnej trud­
no też stwierdzić, czy dystans mieszkańców O nie uległ zwiększeniu
właśnie wskutek osiedlenia wśród nich Sasytków. Zdają się na to wska­
zywać pośrednio niektóre fragmenty wypowiedzi moich rozmówców, na
podstawie których można wysnuć przypuszczenie, że zakres ich wiedzy
o Cyganach od momentu ich osiedlenia nie tylko się nie zwiększył, ale
ułegł nawet zawężeniu.
Mielibyśmy t u więc przykład znanej w teorii stosunków interetnicznych sytuacji, w której, gdy nie jest już możliwe dalsze unikanie prze­
strzenne kontaktów z przedmiotem dystansu, następuje dążenie do od­
osobnienia magicznego, duchowego . W sytuacji takiej Znaniecki w i ­
dział też źródło tzw. „przesądów grupowych":
22

23

2 8

Por. M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki..., s. 163-166; potwierdzają to też
jego późniejsze badania przeprowadzone już po napisaniu cytowanego artykułu.
Por. F . Z n a n i e c k i , Studia nad antagonizmem do obcych, Poznań 1931,
s. 42-43.
2 8

17 — Etnografia Polska 29(2

258

WOJCIECH

OLSZEWSKI

„Przesądy nie są to bynajmniej błędne sądy i nieuzasadnione oceny w y n i k a j ą ­
ce z niedostatecznej znajomości obcej grupy, lecz aktywne dążności obronne grupy
przeciw ewentualnej łączności z obcą grupą. Trzeba, aby cudze układy były ujem­
ne, skoro są cudze: ilekroć w e j d ą choćby przypadkowo w sferę doświadczenia
grupy, konieczny jest akt ujemnej oceny, aby je zepchnąć poniżej poziomu możli­
wego zainteresowania. [...] Najchętniej grupa stara się tym co cudze gardzić" .
24

Stąd też, zbliżenie przestrzenne, jakie nastąpiło po osiedleniu Sasyt­
ków w O, musiało zaowocować nasileniem dystansu w celu zwiększenia
„odosobnienia magicznego, duchowego".
Porównanie uzyskanych przeze mnie materiałów z obszernym ma­
teriałem zebranym przez Mroza powinno — po zakończeniu jego opra­
cowywania i przeprowadzeniu szczegółowej analizy — wyjaśnić częścio­
wo niektóre z wątpliwości i pozwolić na ukierunkowanie dalszych ba­
dań. Należy mieć nadzieję, że ich efektem będą nie tylko ustalenia teo­
retyczne. Zachodzi bowiem pilna konieczność wykorzystania badań nau­
kowych z tego zakresu w praktyce działań podejmowanych wobec Cyga­
nów. Poznanie zróżnicowania dystansu Polaków do Cyganów i w y s t ę p u ­
jących w nim prawidłowości może zapobiec sytuacjom, w jakiej znaleźli
się poznańscy Sasytka, którzy za błędy popełnione przy ich osiedlaniu
zapłacili dezintegracją własnej kultury. Wykluczeni z tego powodu ze spo­
łeczności Romów, nie mając szans na przełamanie dystansu wyjątkowo
nieprzyjaznego środowiska polskiego, w jakim zostali osadzeni, akcepto­
wani niemal wyłącznie przez „margines społeczny" tworzą obecnie grupę,
do której określenia najbardziej adekwatny wydaje się termin „lumpenproletariat".

24

Tamże,

s. 46.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.