2fc76b9895cec27db2e07b8e79a1ce5c.pdf

Media

Part of Projekt zarządzania Ajnami z wyspy Sachalin, z krótkimi komentarzami do poszczególnych punktów / LUD 1991 t.74

extracted text
Lud, t. 74, 1991

II. PRZED lOO-LECIEM PTL

BRONISŁA W PIŁSUDSKI

PROJEKT ZASAD ZARZĄDZANIA AJNAMI Z WYSpy SACHALlN,
Z KRÓTKIMI KOMENTARZAMI DO POSZCZEGÓLNYCH PUNKTÓW
1. Każde osiedle posiada sołtysa obieralnego, zaś poszczególne gminy
również obieralnych wójta i dwóch pomocników.
(Pożądane jest, by osiedla Ajnów były bardziej liczebne, niż obecnie.
Byłoby rzeczą konieczną, jeżeli to możliwe, bez przymusu, wprost przeciwnie, przy wszelakim poparciu i zachęcie, zgrupować kilka osiedli
mniejszych w jedno, tak by warunki naturalne zezwoliły na rozwój
łowiectwa morskiego, hodowli zwierząt i ogrodnictwa. Gdyby brzegi
wyspy zasiedlano kolonistami o profesji rybackiej, dobrze by było przydzielać im działki nie zajęte uprzednio przez tubylców pozwalając, by ci
ostatni sami zezwalali przesiedleńcom na instalowanie się w tym samym
miejscu.
Co zaś tyczy nadrzędnej jednostki administracyjnej, jaką jest gmina,
to proponuję następujący podział terytorialny ziemi zajętej przez Ajnów:
dwie na brzegu zachodnim, z granicami nieco bardziej na północ od
osady Notosin, na przykład koło przylądka Cikai, i dwie na brzegu
wschodnim: od południa na osadzie Hunup kończąc i na północ od niego
(razem 4). Do tej gminy należałoby zaliczyć wszystkich Oroków i Gilaków zamieszkujących okolice osiedla Tichmieniewskiego w pobliżu zatoki Tierpienija (Cierpliwości). W takiej sytuacji każde z plemion wybierałoby po jednym przedstawicielu, przy czym każdy z nich kolejno pełniłby funkcję wójta, zaś pozostali dwaj - jego pomocników (zastępców).
2. Wszyscy wójtowie oraz ich pomocnicy, zjeżdżając się w jednym
miejscu, w określonych terminach, stanowią samorząd tubylczy.
3. Samorząd tubylczy działa przy specjalnym naczelniku tubylczym
(posiadającym prawa podobne jak naczelnik chłopski).
(Sądząc, że w najbliższym czasie zesłania na Sachalin zostaną wstrzymane, uważam, że również tutaj, podobnie jak to się stało na sąsiednich
tenmach, winny być wyłączone obowiązki ogólnej policji od służby ziemskiej, że zostaną utworzone stanowiska isprawników (naczelników policji powiatowej), pl'zystawów (naczelników policji) oraz naczelników
chłopskich. W takich przypadkach mianowanie specjalnych tubylczych
naczelników na tych terenach, zasiedlonych całkowicie przez ludnd{~ tu-

96
bylczą, byłoby rzeczą niezwykle pożądaną. Wyznaczenie zaś tylko jednego
urzędnika odpowiedzialnego za sprawy tubylców na Sachalinie, ze względu na wielkość obszaru i trudności komunikacyjne, byłoby rzeczą bezskuteczną. Z korzyścią dla sprawy można pozostawić pod opieką tubylczych zwierzchników owe niewielkie osiedla rosyjskie rozrzucone pomiędzy terenami zajętymi przez ludność tubylczą. Południe wyspy na przykład mogłoby być podzielone na dwa obszary tubylcze: wybrzeże zachodnie oraz wschodnie. Uważam za konieczne włączenie do tytułu sprawowanego urzędu określenie "tubylczy", by osoba urząd ów sprawująca
orientowała się jak i z jakim środowiskiem będzie mieć do czynienia
przede wszystkim oraz, by powstrzymać tych, którzy z pogardą i wstrętem traktują przedstawicieli ras niższych, są nietolerancyj ni wobec innowierców. Za obowiązkowe należałoby uważać znajomość lub wyuczenie
się języka tubylców przez osoby stanowiska takowe zajmujące. Jest to
niezbędny warunek, by strony rozumiały się wzajemnie; bez owego porozumienia, wzajemnego zaufania, nie do pomyślenia byłoby skuteczne
kierowanie, gospodarowanie i polepszanie bytu owego tak oryginalnego
środowiska, jakie stanowią ludy pierwotne, gdzie każde plemię reprezentuje specyfikę, z którą należy się liczyć.
Najpraktyczniej byłoby powoływać na funkcję naczelnika ds. tubylców ludzi szczególnie interesujących
się nimi z racji swoich
zainteresowań
naukowych i zwracać się z prośbą o zaopiniowanie ich kandydatur do antropologicznych i etnograficznych sekcji towarzystw naukowych. Pożałowania godny problem wymierania plemion
piervvotnych znalazł się, być może, w nowej fazie; prócz konstatacji faktu stopniowego zaniku tych plemion mogą pojawić się nowe doświadczenia z dziedziny systematycznej walki ze zjawiskiem planowego krzewienia wśród tych ludzi wyższej kultury. Co się zaś tyczy Ajnów, to
w niektórych miejscach na wyspie Hokkaido prawie wyłącznie zajmują
się oni rolnictwem i hodowlą zwierząt i właśnie na owych terenach Ajnowie, jak to sami stwierdzają, nie tylko nie wymierają, lecz powiększają
swą populację.
Oczywiście, nie wystarcza jedynie rozporządzać ludźmi, którzy będą
z zamiłowaniem, a nie wyłącznie formalnie spełniać swe obowiązki. Potrzebne są środki materialne, potrzebna jest pomoc ze strony państwa;
godziwa zapłata za produktywną pracę, a nie nędzna jałmużna w nieszczęśliwych wypadkach czy w latach głodu).
4. Wszyscy wójtowie i sołtysi pełnią swe funkcje bezpłatnie. Są wybierani na podstawie określonego prawa wyborczego na okres trzech lat.
5. Zatwierdzenie wybranych wójtów i sołtysów leży w gestii naczelnika do spraw tubylców.
6. Wójtowie posiadają opłacanych kancelistów, rekrutujących się, w
miarę możliwości, spośród tubylców.
(Wymóg posiadania własnych pisarzy do prowadzenia niezbyt skomplikowanej kancelarii wójtowskiej stwarza okazję do praktycznego stosowania znajomości pisma, ponieważ dążenie do opanowania tej umiejętności daje się wśród Ajnów zauważyć).

97

7. Aczkolwiek obowiązki wójtowskie są określone w zasadzie jako
funkcja społeczna, to jednak jeżeli tak postanowi gmina, mogą one być
opłacane, przy czym wysokość poborów i sposób uzyskiwania funduszy
na nie określa sama gmina. Ona też wyznacza wysokość pensji dla kancelisty.
8. Wszyscy wójtowie są bezpośrednio podporządkowani naczelnikowi
do spraw różnoplemieńców.
Wójtowie i sołtysi posiadają określone pieczęcie, którymi sygnują wychodzące od nich pisma.
9. Oto obowiązki wójtów i sołtysów:
l) Ogłaszanie i wykonywanie wszystkich rozporządzeń władz zwierzchnich; 2) przedsięwzięcie odpowiednich środków zapobiegawczych przeciwko epidemiom, pomorowi bydła, pożarom lasów; 3) dostarczanie informacji o wypadkach; 4) rejestracja zgonów i narodzin ludności; 5) kontrola przestrzegania higieny sanitarnej podczas zbiorowych połowów;
6) egzekwowanie powinności; 7) zarządzanie społecznymi rezerwami magazynowymi i sumami pieniężnymi; 8) dostarczanie informacji o stanie
materialnym i potrzebach ludności; 9) piecza nad rozwojem ogrodnictwa,
hodowli zwierząt, rolnictwa i rybołówstwa; 10) współdziałanie z władzami sądowymi, personelem lekarskim, urzędnikami policji, przechodzącymi
wojskami i nauczycielami.
10. Samorząd tubylców, będąc zgromadzeniem społecznym, zajmuje
się następującymi sprawami:
l) Wyznaczaniem i rozdziałem powinności ziemskich oraz, o ile to
będzie niezbędne, również i państwowych; 2) prowadzi ewidencję społecznego majątku i pieniędzy; 3) troszczy się o byt materialny plemienia;
4) sporządza podania do instancji nadrzędnych odnośnie korzyści i potrzeb; 5) rozpatruje spory i takie sprawy, które wyłączone z zakresu ogólnego kodeksu karnego i cywilnego, są rozstrzygane na podstawie prawa
zwyczajowego.
11. Wszyscy Ajnowie są zwolnieni od służby wojskowej.
(Kontynuacja tej ulgi dla Ajnów jest ważna ze względu na fakt, że
obowiązek ten stanowi okrutny straszak, powstrzymujący wielu z nich,
o czym miałem możność się przekonać osobiście, od posyłania dzieci do
szkoły. W przeszłości Ajnowie byli niezwykle wojowniczym plemieniem
i prowadzili krwawe wojny z Japończykami oraz pomiędzy sobą. Jednak
pięć pokoleń wstecz przerazili się następstw walk bratobójczych, grożących całkowitym wyludnieniem i zdecydowali, że wszystkie spory rozstrzygać będą pokojowymi rokowaniami i grzywnami nakładanymi na
winnych. Pozbawienie kogokolwiek życia było uważane za naj cięższy
grzech i jak wspomniałem wyżej, było odkupywane dopiero okrutnym
wyrokiem śmierci. Pogłoski o okropieństwach krwawej współczesnej wojny spotęgowały jedynie przerażenie wobec ewentualności odbycia służby
7 Lud t. LXXIV

98
wojskowej. W ubiegłym roku brak wypraw na połów ryb, tak znaczneg0
dla budżetu Ajnów dopływu pieniędzy i olbrzymia drożyzna przedmiotów
użytku domowego, u schyłku zimy spowodowały nędzę. Ale n~e było jednomyślnej zgody by zwrócić się do administracji o pomoc. Wielu nalegało, by nędzę tę znosić cierpliwie, ponieważ za okazaną pomoc administracja zażąda zgłoszenia się do oddziałów, by życiem zapłacić za par;~
pudów żywności).
12. Powinności spłacane w naturze mogą być wyznaczane jedynie przez
samych Ajnów dla swych własnych potrzeb społecznych.

(Powinności takie zwykle jest bardzo trudno regulować: spadają na
ludność nierównomiernie i wzbudzają zazwyczaj całą masę słusznych na
ogół narzekań, stąd też daje się zauważyć powszechne dążenie, by obowiązek ten, na przykład dostarczenia podwody, towarzyszenia w podróży,
zamienić na opłatę pieniężną).
13. Ajnowie płacą podatki wymierzone przez władze nadrzędne.

(Aczkolwiek dotąd tubylcza ludność Sachalin u była zwolniona od płacenia jasaku i w ogóle podatków, to uważam jednak, że bogactwa naturalne wyspy zezwalają na to, by obciążyć jej mieszkańców pewnymi ciężarami ogólnopaństwowymi. Płacenie prostych podatków, niezbyt uciążliwych, oczywiście będzie miało na względzie również cel wychowawczy.
Swiadomość tubylca, polegająca na uznaniu faktu, że on również wnosi
swój wkład na potrzeby państwa, zapewniającego jego ludowi bezpieczeństwo i dobrobyt, może w niewielkim stopniu, ale zawsze w sensie
dodatnim, sprzyjać umacnianiu związków tubylców z państwem, więzi
która w chwili obecnej nie jest zbyt mocna. Nie należy się jednak ograniczać jedynie do wdrażania tubylczej ludności do spełniania określonych
obowiązków. Jest rzeczą niezbędną stworzenie takich warunków, by mogła ona korzystać z pewnych dóbr kulturalnych, takich, jak na przykład
szkoły, opieka zdrowotna, tani kredyt. Poszerzenie praw i obowiązkćw
przyczyni się niewątpliwie do wyrobienia prawie nie istniejącej dot,!d
postawy obywatelskiej.
Podatki najlepiej byłoby ściągać z działalności produkcyjnej przynoszącej dochód na przykład z łowiectwa morskiego. Często zdarzało mi się
słyszeć od niektórych przedstawicieli plemienia, że chętnie zgodziliby się
na potrącenie podatku od dochodu ze sprzedaży morskich produktów na
fundusz szkolny).
14. Ajnowie mają uczestniczyć we wzajemnym ubezpieczaniu budowli
mieszkalnych od pożaru, póżniej zaś, w miarę rozwoju rolnictwa
i hodowli zwierząt, w ubezpieczaniu bydła od pomoru i zasiewów od !1ieurodzaju.

(Wszelkie opłaty należy nakładać stopniowo, by nie było sprzeciwu;
jednakże sama idea wzajemnej pomocy bynajmniej nie leży poza zasięgiem pojmowania przedstawicieli niższej kulL:ry, toteż nie tłumić jej.
lecz rozwijać by należało. W pierwszym okresie wydawania zapomóg, po
nieszczęśliwych wypadkach, w przeważającej mierze winno podjąć się

99

państwo, czyli nastąpiłaby kontynuacja już ustanowionych zwyczajów.
Należy jedynie zadbać, by okazywanie pomocy było obowiązkowe i nie
zależało od widzimisię urzędnika. Pożary w osiedlach ajnoskich, ze wzglc;du na powszechne wypalanie lasu na ogromnych obszarach, zdarzają się
dość często. Ale pomocy materialnej pogorzelcy nie otrzymywali zaw~;ze,
chociaż zwracali siE~o nią do administracji. Taki stan rzeczy wywabje
li tubylców zdumienie połączone z przeświadczeniem, że władze nadrzędne
pieniądze dla nich przeznaczyły, lecz władza miejscowa bn dusze te
zatrzymała).
15. W każdej gminie jest przynajmniej jeden społeczny sklep, w którym znajdują się produkty pierwszej potrzeby takie, jak mąka, ryż, ryby.
Zamiast składek żywnościowych gmina może uchwalić daninę pienię~:ną
i utworzyć fundusze społeczne, które następnie mogą być wypłacane jako pożyczki zwrotne i bezzwrotne dla potrzebujących. Przechowywanie
produktów i zawiadywanie żywnością lub środkami pieniężnymi leży
w gestii wójtów i ich zastępców, zaś kontrolę sprawuje naczelnik
tubylców.
(Kolejność wydawania zapomóg oraz zbierania danin winna być ustalona przez władze w porozumieniu z ludnością, Być może na początku
taki rodzaj wzajemnej pomocy musiałby istnieć w zarodku, lecz zastąpienie dobroczynności przychodzącej z zewnątrz przez organizowaną
wśród społeczeństwa samopomoc należy uznać za sprawę najważniejszą.
Beztroskę właściwą ludności tubylczej nal,eży zastąpić zdolnością przewidywania, bez tej bowiem cechy życie w nowych warunkach stanie się
znacznie trudniejsze, kiedy to w związku z powiększeniem się liczby ludności walka o byt znacznie się zaostrzy).
16. Każde osiedle Ajnów posiada dokładnie określony przydział ziemi.
lecz rodziny mają prawo przesiedlać się do innych wiosek po uprzednim uzyskaniu zgody mieszkańców tych ostatnich, zaś kilka rodzin łącznie ma prawo przenosić się, po uzyskaniu zezwolenia odpowiednich władz,
na wolne dotąd działki.
(Dotychczas Ajowie korzystali ze swobody w przenosz€niu się z miejsca
na miejsce bez specjalnych trudności. Częstokroć po szeregu zachorowań,
wzmożonej śmiertelności w jakimś osiedlu część jego mieszkańców, czasami wszyscy, przenosili się do innej wioski, którą ominął gniew bogów.
Po kilku zaś latach, gdy bogowie zapomną o winie, kara zostaje darowana, Ajnowie znów podążają ku ojczystym stronom. Porzucić całkiem
miejsce spoczynku przodków obserwujących z zaświatów życie swych
potomków jest uważane przez Ajnów za zbrodnię. Nawet wspomnianych
przenosin dokonuje się do osiedli, gdzie mieszkają krewni w linii męskiej
lub żeńskiej. Ostatecznie porzucane są tylko te wioski, których mieszkańców dotknęło najstraszniejsze dla Ajnów wydarzenie - śmierć hldzi na morzu. Zresztą nawet i wtedy opuszcza się wioskę jedynie w przypadku, gdy jest ona niewielka. W przeciwnym razie niszczy się jedynie
domy tych, ;·;tórzy zatonęli. Ostatnio w miejscach wspólnych wy;)raw

100
łowieckich pojawIają się nowe osiedla: Komosiroro, Cirauhnai, Notosan,
kilka w miejscowości Ussoro.
Osobiście uważam, że nie ma potrzeby, przynajmniej obecnie, ograniczać swobody Ajnów w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, lecz
jeżeli brzegi wyspy będą obrastać w przesiedleńsów rybackich, należałoby uprzednio przygotować do tego Ajnów: 1) zapl'Oponovi<'(;,by utworzyli bardziej liczebne osiedla w miejscach, które uznają Z3 najcdpowiedniejsze i przydzielić im tam działki; 2) udzielić im prawa przeniesienia się na nowe tereny, nie zajęte dotąd przez przesiedleńców, uprzedzając jednocześnie, że jeżeli w danym miejscu nie powstanie osada
ajnoska (przynajmniej o 5-6 chatach), to pierwszeństwo przydziału zostanie udzielone przesiedleńcom. Stopniowy rozwój ogrodnictwa i rolnictwa,
do których należy zachęcać Ajnów, budowa chatek rosyjskich i domków,
takich jak w osiedlach Ai, Rure, czynią w wielu wypadkach Ajnów
mniej chętnych do przenosin. O licznych niewygodach i trudnościach
wynikających z faktu, że Ajnowie dotąd nie posiadają określonych wymierzonych działek ziemi wspominałem już wyżej).
17. Dopóki będzie istnieć łowienie soboli przy pomocy wnyków
rozstawionych w górnym biegu rzek i strumieni, konieczne byłoby okazanie pomocy Ajnom i w ogóle tubylcom poprzez przyznanie im tych
strumieni, które każda rodzina otrzymała w spadku po przodkach.
(W chwili obecnej polowanie na sobole jest utrzymane w stanie przyznającym wszelkie przywileje myśliwym rosyjskim. Nie istnieje kontrola
przestrzegania zakazu poławiania przy pomocy wnyków, zresztą jest to
nierealne. Tubylcy zaś, którzy zwracają się do władz a zezwolenie na
odłów soboli na rzeczkach, uważanych za własność rodową, otrzymują
odpowiedź odmowną. Dlatego rosyjscy myśliwi nie uznają praw różnoplemieńców do rzeczek, wyprawiają się gdzie chcą, a ponieważ idą w góry
i tam oczyszczają strumienie z gałęzi i chrustu, to zwykle wyprzedzają
tubylca, który idzie na polowanie dopiero, kiedy w górach spadnie pierwszy śnieg. Jakież bywa jego rozczarowanie, gdy pojawiając się nad swym
strumieniem zastaje tam gospodarujących białych myśliwych. Takie spotkanie sam na sam w tajdze nie zawsze bywa przyjemne. Myśliwi-przesiedleńcy to przeważnie ludzie zuchwali, mający wiele wspólnego z poszukiwaczami złota. Tubylcy nie czyszczą strumieni, zastawiają znacznie
mniej wnyków, dlatego każdy z nich łowi trzykroć mniej soboli, niż przeciętny myśliwy rosyjski. Ci ostatni często wyprawiają się na łów
wiosną po raz drugi. Tubylcy są głęboko oburzeni owym rabunkowym stosunkiem do bogactw leśnych. Wiosna jest przecież porą przychodzenia na świat młodych. Od pewnych myśliwych słyszałem, że wiosną
we wnyki trafiają przeważnie samice. W ostatnich latach myśliwi-przesiedleńcy (w okręgu korsakowskim) pocz·ęli się dodatkowo powoływać
na autorytet "papierów urzędowych". Uzyskują zwykle od admistratora
lub inspektora rolnego nic nie znaczące zezwolenie na polowanie z bronią i psem, byle była na nim pieczątka i znaczek skarbowy, następnie,
pokazując ten papier niepiśmiennemu tubylcowi, zapewniają go, że
otrzymali prawo do odłowu na tym właśnie strumieniu, gdzie przedtem
łowił tubylec. W ten sposób tubylec, który potrafi cenić b02actwa na-

101

turalne i dbać o nie aby zachować je dla potomnych, musi ustąpić przed
wulgarnym drapieżcą, czasowo tylko luźno związanym z wyspą i post<;pującym wedle znanego przysłowia "apres nous Ie deluge".
Rozporządzenie o odlowie soboli przy pomocy wnyków nie pozostaje wyłącznie na papierze. Zmuszając administrację do braku rea)n::ji
na prośby tubylców, dotyczące konieczności uregulowania
sprawy
strumieni, wywołuje się w umyśle tych ostatnich, nawykłych do szanowania prawa, przypuszczenie o istnieniu praw nie nadających się do przestrzegania, a kłamstwie i bezczelności jako najprzydatniejszych sposobach
osiągania dobrobytu.
Jeżeli już trzeba walczyć z samowolą łowców zwierząt futerkowych
nawet na tak rzadko zaludnionym terenie jak Sachalin, to lepiej
przeprowadzać to przy pomocy innych, bardziej realnych środków. NToże
skuteczniejsze by było pobieranie, przy wydawaniu zaświadczeń o p:Jsiadaniu prawa łowienia przy pomocy wnyków, specjalnego - co rok
wyższego - podatku, zależnie od aktualnej ceny soboli i czasu łowienia
(lata lub jesieni).
18. W koczowiskach tubylczych nie należy otwierać sklepów z alkoholem, powinno być zakazane używanie spirytusu jako środka płatniczego. W celu walki z alkoholizmem wśród tubylców powołane zostają
towarzystwa trzeźwości podlegające opiece podobnych towarzystw centralnych lub specjalnej organizacji opieki nad tubylcami, tworzonymi
w celu walki z przedwczesną umieralnością.
(Być może w niedalekiej przyszłości na Sachalinie wódka będzie
sprzedawana w wolnym handlu. W takim wypadku pożądane by było,
aby sklepy sprzedające napoje alkoholowe nie mieściły się w wioskach
tubylczych lub też w ich pobliżu. Niejednokrotnie słyszałem od tubylców, że kiedy nie ma wódki, to nie mają na nią ochoty, dopiero
gdy w pobliżu pojawia się ten napój, momentalnie odczuwają niepowstrzymane pragnienie. Do walki z wyzyskiem tubylców przez wieLl
handlarzy zajmujących się skupem skórek zwierząt futerkowych lub
ryby, którzy albo płacą spirytusem, albo chcą przy jego pomocy pozyskać
względy tubylców (Japończycy robią to przy pomocy sake), należałoby
włączyć również czlonków towarzystw trzeźwości. Poprzestanie na istniejącym obecnie pozornym nadzorze strażników i inspektorów znaczyłoby rezygnację z dążenia do zmiany istniejącej sytuacji. Utworzenie
towarzystw trzeźwości, w każdym razie wśród społeczności ajnoskiej,
jest zupełnie moż.liwe. Obecnie istnieją również Ajnowie niepijący, n;eliczni co prawda. Są również inni, którzy bardzo się krępuj=l wobec ludzi nie pochwalających pijailstwa. Spotkałem również i takich młodych
Ajnów, którzy, dowiedziav\iszy się, że lekarze mogą zasugerować \vstręt
do alkoholu, zapragnęli poddać się hipnozie, by odciąć się od pociąg'.! do
wódki i owych szkód przez nią powodowanych.
Członkowie towarzystwa trzeźwości winni mieć pierwszeństwo w otrzymywaniu zasiłków; pożądane byłyby premie i upominki w nagrodę za
wytrwałość w trzeźwości, wręczane przez opiekunów owych towarzystw.
Dochód ze sprzedaży skonfiskowanego spirytusu i kar pieniężnych za
awantury i ukazywanie się publicznie po pijanemu można by przezna~zyć

102
na cele społeczne i kulturalne: na zakup instrumentów muzycznych,
latarni magicznych, obrazów itp. Kadry towarzystw trzeźwości wzbogaciłyby się o absolwentów szkół, wychowanych w duchu walki z pijaństwem, posiadających rozwinięte zamiłowanie do korzystania z rozrywek kulturalnych
na wyższym poziomie. Członkom wspomnianych
towarzystw należałoby umożliwić odbywanie kształcących podróży chociażby do pobliskich miast syberyjskich. Ajnowie z dawnych jeszcze czasów zachowali pasję do dalekich podróży. Obecnie również jest wielu
chętnych do zwiedzania miast rosyjskich, lecz niepożądane byłyby podróże bez opieki instytucji oświatowych czy osób zaangażowanych w podniesienie kulturalnego poziomu tubylców. Odbywający wycieczki pod
opieką drobnych przemysłowców lub zatrudnionych na łowif:kach Japończyków, po zwiedzeniu Hakodate, powracają bogatsi o znajomość obyczajów panujących w domach publicznych, wykazują szczególne zamiłowanie do hulanek oraz beztroski stosunek do powierzonych sobie
pieniędzy współplemieńców. Oczywiście miasta rosyjskie posiadają nie
mniej pokus i kusicieli. A jednak wycieczki na kontynent syberyjski
byłyby niezwykle korzystne pod. względem podniesienia poziomu kulturalnego i pogłębienia więzi ducllowej rdzennych mieszkańców z Rosjanami).
19. Wszystkie kary, nakładane na tubylców z tytułu nieprzestrzeganie przez nich praw i rozporządzeń, mają być przeznaczone na uzupełnienie specjalnego funduszu tubylczego, z którego czerpie się na zapomogi
i pożyczki właśnie dla ludności miejscowej.
(Srodek taki jest słuszny ze względu na fakt, że ludzie ci są na takim
stopniu rozwoju, że żądania ustępstw mających na celu korzyść pa11stwa
czy dobro ogólne nie są dla nich w pełni zrozumiałe).
20. Dla uzupełnienia funduszu tubylczego korzysta si(~ z dochodów
państwowej sprzedaży prochu, ołowiu, mąki, ryżu, soli, broni itp.
Sprzedaż tych towarów pierwszej potrzeby realizuje się przez osoby
urzędowe w kilku wygodnych punktach. W normalnych czasach nalicza
się marżę w wysokości 10°/0<. Połowa tego dochodu zasila lundusz tubylców, pozostała zaś idzie do skarbu państwa oraz na koszta administracyjne. W wypadku głodu ceny się obniża, otwiera się sprzedaż na kredyt,
dla biednych wydaje bezpłatnie.
(Przestrzeganie artykułów 208-216 Ustawy o tubylcach ma dla Sachalinu duże znaczenie, ponieważ niewystarczająca produkcja chleba na
miejscu, przerwanie komunikacji z lądem na dłuższy czas, może wywolać w wypadku wolnego handlu wzrost cen, szczególnie wobec
grożącej nędzy.
Byłoby rzeczą słuszną, by z funduszu sachalii1skiego, który przez
wiele lat u.zyskiwał znaczne wpływy ponadnormatywne (art. 210 Ustawy ...)
ze sprzedaży mąki, soli, prochu, ołowiu, przeznaczono znaczną sumq na
założenie podwalin kapitału tubylczego).

103
21. Z kapitału tego mogą być wydawane pożyczki i zasiłki dla poparcia rozwoju hodowli bydła, ogrodnictwa,
rolnictwa,
łowiectwa
morskiego, rękodzielnictwa i oświaty, jak również coroczne nagrody za
aktywność i starania w tym kierunku.

(Przepisy zarządzania
opracowane oddzielnie).

wydawania

kwot tego kapitału

wmny zostGlĆ

22. W pasmie wyspy zajmowanej przez Ajnów istnieją dwa rejony
służby medycznej wraz z niewielkimi szpitalikami dla tubylców.

(W chwili obecnej również nie odmawia si(~ udzielenia tym ludziom
pomocy lekarskiej. W wielu sytuacjach ustosunkowują się oni do niej
z ograniczonym, najczęściej powierzchownym zaufaniem. Sytuacja obecna 'N zakresie opieki zdrowotnej dla tubylców pozostawia jednak wiele
do życzenia. Lekarze badają chorych tubylców pobieżnie i przypadkowo,
będąc w podróży służbowej przeważnie z okazji jakiejś sprawy sądowej.
:Nie widzą efektów okazywania im pomocy ze względu na antysanitarne
warunki życia tych ludzi; nie znają specyfiki ich bytu, cech fizycznych
plemienia, widząc pacjenta po raz pierwszy nie rozumieją się wzajemnie, n:e mają możliwości poznania przyczyn i charakteru zachorowaIi.;
przeważnie nie są w stanie obserwować przebiegu choroby i funkcjonowania zaleconych środków, nie wiedzą nic o wynikach leczenia. Dlatego
liczba zarejestrowanych leków zaordynowanych tubylcom nie daje pełnego obrazu udzielonej pomocy lekarskiej. Zazwyczaj doktorzy żądają
przewiezienia chorego do szpitala znajdującego się w odległości stu
lub więcej wiorst. Choremu, wymagającemu
troskliwej i serdecznej
opieki proponuje się wyjazd do miejsca, gdzie będzie daleko od swoich,
mało tego, w środowisku które nim gardzi, ponieważ uważa za istotę
brudną i niższą od siebie. Na szpital decydują się jedynie wyjątki, bar-o
dziej odważni, prawie wyłącznie mężczyźni. Wśród Ajnów krąży pogłoska o tym, jak to z lecznicy w Korsakowie kobiety aj noski e wywo,żono
na kontynent. Rzecz w tym, że jedna z kobiet, która na początku
lat 90, leczyła się w lazarecie, znalazła się następnie we Władywostoku
ze swym konkubinem-zesłańcem,
pochodzenia chłopskiego. Krewnym,
którzy poszukiwali jej w owym lazarecie powiedziano, że kobieta
Ul<larła, Fakty podobne czynią pobyt w okręgowym szpitalu rzeczą dla
i-\jnów straszną.
Niezbędni sq specjalni tubylczy lekarze z grona osób interesujących
:'li,:; antropologią, którzy będą zachęceni nie zaletami pracy na odległych
krailcach, nie zamiłowaniami myśliwskimi, lecz ciekawością naukową·
Potrzebne Sel również niewielkie, zaopatrzone w niezbędne środki lecznice,
rołożcn? w o:=iedlach t 1bylczycb, w miarę możliwości z obsługą dla tych
bói. Kiedy nawiążemy bezpośrednie, bliskie stosunki, pojawi się wzaj2mne zro:'J;mienie i szczere z~lufanie. Znacznie większe zaufanie do japo:~skjE:.i lnedycyny Ajnowie żywią nie z powodu stawi,ania wyżej niż n::>s"::a ja:.Jo!1.skiejkultury, lecz przcde wszystkim ze względu na prostotę
i dmtr,:pność japoi;skich lekarzy. Na wyspie Hokkaido widziałem w wioskach o.,jr'.oskichpunkty medyczne m~sjon:1Tzynngielskieh, kiero\'.'ane CZ::l1

104
sem przez kobiety, obserwowałem popularność tych ostatnich oraz wpływ,
jaki posiadają. Takie niewielkie szpitaliki są nie tylko rozsadnikami
nawyków higienicznych i współczesnych pojęć o rzeczach pożytecznych
czy szkodliwych dla ludzkiego zdrowia, lecz również obok szkół, są one
świetnymi pomocnikami w szerzeniu wśród Ajnów religii chrześcijańskiej.
Do pomocy lekarzom należałoby wyznaczyć grupę felczerek i akuszerek,
które mogłyby wpłynąć na najbardziej konserwatywny pod tym względem element tubylczy - na kobiety).
23. W każdej gminie winna istnieć najmniej jedna szkoła elementarna
nauczająca również podstaw praktycznego rzemiosła (ciesielstwa, stolarstwa, kowalstwa, itp.), ogrodnictwa, rolnictwa oraz wiedzy niezbędnej
do uprawiania rybołówstwa.
(Środki na zaopatrzenie i utrzymanie tych szkół winno dać państwo;
sami tubylcy są jeszcze zbyt ubodzy, by pokrywać wydatki na utrzymanie budynków szkolnych, zakup pomocy naukowych, opłacanie nauczycieli. Szkoły stanowić będą mocny ośrodek szybszego scalenia ludności
tubylczej z Rosjanami. Trzeba tylko pozostawić świecki charakter szkół
i skierować pracę w nich na kierunki praktyczne. Chodzi o to, by
dzieci nie wyobcowywały się ze środowiska rodzinnego, czego niekiedy
obawiają się dorośli Ajnowie i wprost przeciwnie, starać się zaopatrzyć
tę młodzież w taką wiedzę, która by dawała im przewagę w zajęciach,
którymi zajmują się ich rodzice.
Co się zaś tyczy nauki czytania i pisania, to konieczne jest oddzielenie dzieci tubylczych od rosyjskich. Wymaga tego zróżnicowanie umysłowe, i być może, różnice w szybkości przyswajania materiału, nieznajomość języka rosyjskiego, z czego wynika potrzeba zastosowania innych
środków i metod nauczania. Szkolenie w zakresie rzemiosła byłoby możliwe wspólnie z dziećmi przesiedleńców rosyjskich, ale koniecznie w miejscu zamieszkania dzieci tubylczych, aby szkoła była dla nich widoczna
i by mogli ją uznać za własną).
24. Nauczanie szkolne ma być obowiązkowe dla dzieci płci obojga.
(W zasadzie należałoby postawić żądanie obowiązkowego nauczania
dzieci w określonym wieku. Wtedy rozwój kulturalny plemienia następowałby szybciej i bardziej miarowo, nie zaznaczałaby się mogąca
powstać różnica między piśmiennymi i analfabetami. Lecz jeśli w początkowym okresie nie będzie można osiągnąć wystarczającej liczby szkół
dla przyjęcia wszystkich dzieci w wieku szkolnym, to obowiązkowe
nauczanie może być wprowadzone dopiero w okresie późniejszym. Umil:jętność czytania i pisania większość Ajnów uważa za wielką zaletę i nie
będą się oni sprzeciwiać edukacji chłopców, jeśli się ogłosi, że po UkOl'lczeniu szkoły nie nastąpi powołanie do wojska. Przeciwko nauczaniu
(dziewcząt - W. Ł.) występować będzie wielu. Z owymi przesądami, wymagającymi, by kobiety pozostały gorszą połoVJą rodzaju ludz~jego, wcdczyć trzeba będzie na różne sposoby i stopniowo: zach(;tą i karą.
Przyciągnąć dziewczęta do szkół może również zatrudnienie w nich na~iczycielek.
Nie należy przypominać, że szkoły dla tubylców, przynajmniej w po-

105
czątkowym okresie, winny posiadać nauczycieli ideowych, wybijających
się ponad przeciętność.
Szkoły, szpitaliki, towarzystwo trzeźwości, podźwigną zacofane duchowo plemiona i stworzą trwałe podwaliny dla różnych przedsięwzięć
o charakterze ekonomicznym, mające na celu jego dobrobyt).
25. Wszystkie sprawy sądowe, karne i cywilne, które na podstawie przepisów prawnych są rozpatrywane wedle obyczajów różnoplemiennych, pozostawione są do ustnej decyzji administracji tubylczej.
Naczelnik ds. tubylców zbiera co roku informacje o sprawach rozpatrzonych przez Ajnów i stara się wpłynąć moralnie na zmianę takich decyzji, w których z naszego punktu widzenia doszło do strzywdzenia strony
słabszej przez silniejszą.
(Podobne krzywdy zdarzają się przeważnie w odniesieniu do kobiet.
W takich okolicznościach określona przez obyczaj sytuacja kobiety zawsze jest mniej korzystna aniżeli położenie mężczyzny. Małżeństwa zawierane pod przymusem jeszcze istnieją jako przeżytki, lecz ustępują
miejsca nowej formie małżeństw zawieranych dobrowolnie. Pod tym
względem na korzyść kobiety ajnoskiej przemawiają stosunki, jakie
wytworzyły się na Sachalinie: a mianowicie znaczna przewaga liczebna ludności męskiej nad żeńską, pojawienie się rasy białej, której
stosunek do kobiet jest znacznie sprawiedliwszy aniżeli Mongołów.
Byłoby rzeczą pożądaną, by zapisywano wszystkie sprawy rozstrzygane przez tubylców w celu poczynienia obserwacji nad stopniową
zmianą obyczajów, których wpływ będzie stopniowo słabnąć, a to
po to, by uchwycić moment, w którym możliwe będzie zastosowanie wobec tubylców przepisów prawnych wspólnych dla wszystkich obywateli
Imperium Rosyjskiego).
26. Tubylcy skazani na karę aresztu lub więzienia odbywają tę
karę w oddzielnych pomieszczeniach, osobno od innych więźniów, w specjalnie określonych warunkach po to, by uwięzienie nie wywarło na nich
swych zgubnych skutków.
(pozbawienie wolności, więzienie, to dla tubylca pojęcie zupełnie nowe i niewątpliwie przerażające. Uciążliwość podobnej kary jest tu w porównaniu z przedstawicielem rasy o wyższej kulturze znacznie spotęgowana przez pełne udręki i niejasności oczekiwanie na nieznaną
przyszłość. Człowiek taki, który nie zna pojęcia kary i ograniczel1 w swobodnym poruszaniu się, nawykły od dziecka do wolności i przestrzeni,
zacznie tęsknić zamknięty w czterech ścianach posępnego więzienia. Jak
ciężko będzie przeżywać brak możliwości porozumiewania się w języku ojczystym, \V otoczeniu nowym, które albo nie zna jego języka
zupełnie, lub rozumie go z trudem. Tryb życia tubylców stwarza przyzwyczajenia do obracania się w kręgu krewniaków lub znajomych. I'Tawet
w warunkach sprzyjających
towarzystwo obcych wywołuje w nim
cht~Ćodc:jścia do swej rodziny. Przygnębiający nastrój, niemożnoM~ zaspokojenia potrzeby ruchu na świeżym powietrzu, jadło, do którego nie
przywykł wszystko to bardzo szybko zrujnuje organizm h:Lylca

106
w więzieniu. Na WY3pie Hokkaido Ajnowie odsiadywali wyroki więzienia
i jak dowiedziałem się z ich oświadczeń, składanych na me ręce już po
wyjściu na wolność, po upływie lat kilku, ci nieszczęśnicy szybko umierali
lub tracili rozsądek.
Na Sachalinie zdarzyły się przypadki zasądzenia Ajnów na karę więzienia. Ajn Ciukaranki otrzymał 7 dni aresztu za zabójstwo przesiedleńca,
który zgwałcił i następnie zamordował jego żonę. Widziałem tego
Ajna, jak wybierał się do Korsakowska, by odsiedzieć karę. Był w takim
nastroju, jak gdyby oczekiwały go tam tortury i niechybna śmierć. Na
szczęście administracja potraktowała go wyrozumiale, zamknęła go w oddzielnym pomieszczeniu, nie dopuszczając doń innych przestępców. Jednakże byłoby pożądane, by podobne traktowanie nie zależało od uznania
poszczególnych funkcjonariuszy,
lecz było obowiązkowe dzięki literze
prawa. Sześciu Ajnów zostało skazanych na dwa lata więzienia za zabójstwo 9 włóczęgów, których konwojowli i którzy próbowali ucieczki.
Co się stanie z tymi Ajnami, jeśli wyrok Sądu Okręgowego zostanie zatwierdzony przez instancję nadrzędną, dokąd sprawa trafiła ze względu
na odwołanie oskarżonych. Jeżeli nawet zostaną zesłani na Sybir dla
odbycia kary, to czy nie spotka ich tam zemsta innych przestępców? D\va
lata spędzone za więziennym murem, bliższa znajomość ze światem
przestępczym, jakie piętno zostawi na ich światopoglądzie, jeżeli owe dwa
lata przetrwają).
27. Kontrakty i umowy zawierane nie z poszczególnymi osobamilecz z całą społecznością, lub jej przedstawicielami, winny być zatwierdzane przez naczelnika ds. tubylców.
(Zorganizowanie ochrony prawnej interesów tubylczych jest niezbędne
ze względu na ich niski poziom rozwojowy, brak umiejętności by
dokładnie wyłożyć swoje żądania, których zapis jest powierzany zwykle
przedstawiecielowi drugiej, ubijającej z nim interes, strony. Miałem okazję
widzieć warunki
umów rybaków ze społecznością ajnoską. Zawsze było w nich mniej korzystnych dla Ajnów punktów, niż posiadała strona druga. Niepiśmienność tubylców może stwarzać okazję do
różnych nadużyć przy sporządzaniu dokumentów, czemu zapobiec można
by było przez ustanowienie pewnego rodzaju kurateli nad umowami handlowymi owych społeczności. Pożyteczną byłaby również kontrola rozliczeń
finansowych po zrealizowaniu zatw'ierdzonej umowy. Trzeba pomóc Ajnom
w uniknięciu nadużyć dokonywanych przez osobników korzystających
z ciemnoty tubylców. Rzeczą rÓ'Nnie ważną będzie wychowanie tych
ostatnich w duchu uczciwości w kontaktach handlowych. Doświadczając
na sobie od stuleci okrutnego wyzysku od Olczów i japońskich
właścicieli przedsiębiorstw rybackich, tonąc u nich po uszy w długach (Ajnowie mają zwyczaj zaciągać długi i zwlekać z ich zwrotem), wielu z nich przejawia niezwykłą zręczność w unikaniu ostatecznego finansowego rozliczenia. Znajomość obyczajów i niesłowność. Z tymi wszystkimi ujemnymi wpływami trzeba walczyć długo i sysytema tycznie).

107

28. Gubernator sprawuje ogólny nadzór nad administracją tubylczą.
Podlegają mu naczelnicy ds. tubylców, on ponosi odpowiedzialność za
pomyślną sytuację materialną tubylców.
Podczas objazdów wyspy gubernator wizytuje instytucje tubylcze
i przyjmuje delegacje tubylców, jeżeli ci ostatni zechcą osobiście przedłożyć mu swe prośby i potrzeby.
12. kwietnia

1905 roku
Tłumaczyła Janina Sidorska


Władysław Łatyszew
Okręgowe Muzeum Krajoznawcze
J użno-Sachalińsk
Rosja
KOMENTARZ

DO "PROJEKTU

ZASAD ZARZĄDZANIA
SACHALIN ...".

AJNAMI

Z WYSpy

Rękopis Projektu znajduje się w Centralnym Archiwum Państwowym RSFRR Dalekiego Wschodu w Tomsku, w zbiorach kancelarii
gubernatora obwodu sachalińskiego, nr 2031 ,,0 opracowaniu ustawy
dotyczącej tubylców". Jakże więc trafił rękopis uczonego do materiałów
administracyjnych kancelarii gubernatora Sachalinu?
Otóż w 1899 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poczęło czynić zabiegi w celu realizacji "Rozkazów Najjaśniejszego Pana z dnia 13
maja 1896 roku i 8 lipca 1898 roku", dotyczących ponownego przejrzenia wszystkich praw mających do tubylców zastosowanie". Stare
prawa zostały uznane za beznadziejnie przestarzałe, zresztą nie wszędzie, w tym i na Sachalinie, były one stosowane. W 1900 roku Nadamurski
(Priamurskij) generał gubernator otrzymał rozporządzenie polecenia
miejscowym urzędom by przystąpiły do przygotowania wstępnego projektu ustawo tubylcach (różnoplemieńcach). Wkrótce podobne rozporządzenie otrzymał również gubernator Sachalinu, który z kolei rozesłał
analogiczne pisma do naczelników okręgów. Do roku 1901, w którym
władze petersburskie zażądały sprawozdań z wykonania poleceń, nic jeszcze nie zrobiono, wobec czego nastąpiło surowe zalecenie, by prace
przyspieszyć. Na początku 1902 roku naczelnicy okręgów nadesłali do
sachalińskiego gubernatora wojskowego M. L Łapunowa niezbyt pomyślne
sprawozdania, że nie ma kto zbierać, a tym bardziej uogólniać zasad nowego projektu, ponieważ w okręgach brak specjalistów wystarczająco przygotowanych do podobnej pracy. Naczelnik okręgu tymowskiego podawał, że w kalendarzach sachalińskich zostały opublikowane

108
na ten temat prace Sternberga i Piłsudskiego, i że według niego, problem
został w nich naświetlony prawidłowo. Kierownik muzeum sachalińskiego również nie mógł w niczym pomóc, zasłaniając się brakiem
kompetencji. Tymczasem z Petersburga i Chabarowska nadchodziły monity domagające się odpowiedzi.
Będąc we wrześniu 1903 roku w podróży na południu wyspy Łapunow
dowiaduje się o przyjeździe Piłsudskiego, spotyka się z nim i prosi, by
ten wykonał pracę, której nie podołali jego urzędnicy. Piłsudski zgadza
się na wykonanie tej pracy w nadziei, że dzięki temu wpłynie w ja!-:iś
sposób na ulżenie doli Ajnów. Gubernator wydaje rozkazy, by uczoner.l'J
udzielono pomocy, zezwala na korzystanie z rządowej, konnej lokomocji
tam gdzie istnieją trakty pocztowe. I kiedy B. Piłsudski przedłożył próbny projekt zorganizowania pierwszej szkoły dla dzieci ajnoskich, gubernator poparł go od razu i nawet wyasygnował 150 rubli na pomoce
szkolne, nie chciał zmarnować jedynej okazji wystąpienia wobec Petersburga.
Uczony znakomicie wykonał powierzone mu zadanie. Zebrał dokładne
dane statystyczne dotyczące Ajnów, przeprowadził analizę porównawczcl
z danymi spisu powszechnego z 1897 roku, opracował projekt składający
się z 28 punktów wraz ze szczegółowym komentarzem do nich. Do materiałów B. Piłsudski załączył dwa sprawozdania o organizowaniu szkół
dla ludności miejscowej.
Przestudiowanie "Projektu" uzupełni wiele znanych już faktów o różnych dziedzinach życia i kultury Ajnów. Dokument ten wymaga jeszcze dokładnego przeanalizowania i zinterpretowania. Zostal opracowany
przez człowieka, dla którego sytuacja tego ludu nie była obojętna; uczony
był głęboko zatroskany jego losem. Z tekstu dokumentu wyziera serdeczny niepokój i ból człowieka, nie brak w nim również idealizmu tak
charakterystycznego dla "narodników", oraz dążenia do poprawy sytuacji
drogą reform.
Cała działalność B. Piłsudskiego, skierowana na polepszenie sytuacji
małych liczebnie ludów, wywoływała głęboki szacunek wśród współczesnych uczonych oraz postępowej inteligencji. Ajnowie ufali mu bezgranicznie, słusznie widząc w nim swego obroilcę. Dowiódl tego po wielekroć
angażując się w rozwikłanie wielu trudnych dla nich spraw. Publiko\Va~lY
b dokument potwierdza to raz jeszcze.
Tekst "Projektu" przytoczono bez skrótów. Publikowany on jest po
raz pierwszy w języku polskim, dzięki staraniom podjętym przed
laty przez Pana Antoniego Kuczyńskiego, biografa Bronisława Piłsudskiego. *
Tłumaczyła

Uwaga:

Publikowane

wersje

tłumaczeń

przygotowała

Monika

Janina

SidOTS;~(l

Leonowicz

109
Bronislaw Piłsudski
A DRAFT OF RULES FOR THE ESTABLISHMENT OF AUTHORITY OVER THE
SAKHALIN AINU. WITH SHORT EXPLANATIONS ON PARTICNLAR POINTS
(Summary)
B. Piłsudski (1866-1918) discusses proposals concerning administrative
division
and formation of regions inhabited by native population. The division is proposed
so that traditional occupations could be more easily practised. Furthermore,
it
should help govern and assist local population, territorial and communal administration (self-government) through the formulation of the scope, rights, obligations,
and duties of village administrators
or chief officers of villages. The author's
rroposals are also meant to promote the development of self-governments
and to
stimulate native population to participate in the formation of civilizational values
and in their use. He proposes solutions to the protection of the natural environment, economy, education, sanitary awareness, economics and jurisdiction. B. Piłsudski favours the formation of conditions which prevent alcoholism that accounts
for numerous deaths among the native population. He is also for conditions that
help shape conscious civic attitudes among the native population.

Władysław Łatyszew
A COMMENTARY TO THE "A DRAFT OF RULES FOR THE ESTABLISHMENT
A COMMENTARY TO THE OF AUTHORITY OVER THE SAKHALIN AINU.
WITH SHORT Ex,pLANATIONS ON PARTICULARE POINTS"
(Summary)
The article discusses the origin of the "Project on the governing of the; Ainu
people from the island of Sakhalin ..." prepared by Bronisław Piłsudski.
The idea to write the project was born at the end of the 19th century at the
Russian Ministry of Interior Affairs following the tsar's order to make effective
the legislation on the native inhabitants of the eastern territories of the Russian
empire. The local administration
could not manage the task. Thus, the governor
of Sakhalin approached Bronisław Piłsudski. The latter, interested especially in
the peoples inhabiting the territories in question, accepted the proposal and prepared the "Project on the governing of the Ainu people from the island of Sakhalin .•".

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.