1d81f530b57910380cfd69bc19485e21.pdf
Media
Part of Powstanie 1848 roku w folklorze mieszkańców Wielkopolski / LUD 1991 t.74
- extracted text
-
Lud, t. 74, 1991
WOJCIECH ŁYSIAK
Imtytut Etnologii
UAM, Poznań
POWSTANIE 1848 ROKU W FOLKLORZE
MIESZKAŃCOW WIELKOPOLSKI
Ujawniające się coraz wyraźniej tendencje współczesnej etnologii
wskazują na próby szerokiego objęcia sposobów funkcjonowania kultury typu ludowego oraz mechanizmy funkcjonowania dziedzictwa tej
kultury. Spośród wielu jej elementów wybrałem przykład nietypowy.
Dotyczy mianowicie myślenia o przeszłości i jej wyobrażenia w społeczeństwach wiejskich i małomiasteczkowych. Poniższe rozważania sprowadzę do epizodu w dziejach Wielkopolski - zrywu powstańczego 1848
roku, utrwalonego i zinterpretowanego w szeroko rozumianym folklorze,
bowiem folklor uznaję za najważniejszy nośnik treści historycznych doś\'liadczonych przez lokalną społeczność. Oczywiście w folklorze funkcjonowały równocześnie treści "historyczne" nie mające żadnego związku
7. procesem dziejowym, aczkolwiek uznawane były przez grupę za prawdziwe, wszakże cała tradycja historyczna grupy wykazywała tendencję
do odczytywania jej w kategoriach faktu.
Powstanie wielkopolskie 1848 roku zdaniem obserwatora i uczestnika
niepodległościowego zrywu, Jędrzeja Moraczewskiego, "daje wskazówkę
jaka myśl spoczywa w całym narodzie, jak się rozwija masa ludu, jak
na jej rozwijaniu się można budować nadzieję" I. Natomiast wydarzenia
te zinterpretowane folklorem pozwalają z jednej strony na głęboki wgląd
w sferę powikłanych stosunków sytuujących się na płaszczyźnie antagonizmów narodowych, w sferę myślenia o państwowości polskiej, z drugiej zaś strony w sferę myślenia wielkopolskich Niemców o tym zrywie,
o potrzebie zachowania dotychczasowego stanu rzeczy. Jednak wgląd
ów odnosić się może jedynie do kwestii świadomościowych obu nacji.
Wojny, powstania, wielkie ruchy narodowe zinterpretowane folklorem, mają przede wszystkim wymiar realny. Manifestują się w nich
prywatne sprawy bohaterów, indywidualne losy jednostek narażonych na
skutki działań zbrojnych 2. Wyobrażenie ich nosi charakter irracjon~lny
J J.
Moraczewski, Wypadki
poznańskie
z roku
1848 opisane przez ..., Poznań
1850, s. III.
iI por. Z. Lempicki,
Studia z teorii Literatury,
Warszawa 1966, s. 95; J. Hajduk-
56
jednocześnie, pozwalający na zinterpretowanie doświadczonej rzeczywistości oraz jej przewidywanie. W kulturze typu ludowego bardzo często
da się obserwować informacje, w których swoista interpretcja wyprzedzała bieg wypadków. Pojawiały się bowiem symptomy pozwalające przewidzieć najazd szwedzki, wejście do Wielkopolski wojsk francuskich,
czy też wojnę niemiecko-francuską. Jednak na ogół opowiadano o nich
w trakcie lub częściej po zakończeniu działań wojennych. Twierdzono,
że "ilekroć Gnieznu zagraża jakieJ niebezpieczeństwo, tylekroć niektórzy
ludzie widzą znaki w powietrzu lub na drodze. [...] Wielu widziało na
niebie krwawy miecz, rózgę i łailCuchy przed rewolucją 1848 rolm" 3.
Przeszłość folklorem pisana sprowadzała się zwykle do realizacji
treści lokalnych. Jan Stanisław Bystroń podkreślał, iż w "pamięci ludu
zachowały się zdarzenia, które były sensacją całej okolicy" 4. Właśnie
najbliższa okolica była tym elementem przestrzeni poznanej i przyswojonej, w której ogniskowały się wszelkie wydarzenia. A jeśliby dodać
do tego, że także czas ma wymiar lokalny, okaże się, że "dzianie się"
w wiecznym trwaniu, i tylko na lokalnej scenie, pozwalało grupie bezpośrednio uczestniczyć w przeszłości. To otoczenie w pierwszym rzędzie
było podstawowym "magazynem" treści historycznych. Ono bowiem materialnymi śladami przywołując refleksję nad czasami minionymi, nie
tylko o nich zaświadczało, ale było ich kontynuacją. Tym samym legitymizujące przeszłość trwałe obiekty łączyły lokalną społeczność miejscem wspólnego początku i losów. Także pamięć powstania wielkopolskiego
1848 roku reanimowały różne elementy wpisane w krajobraz. Mogła to
być samotna mogiła, cmentarz, "Bożamęka", kamienny obelisk i szereg
innych obiektów.
Przypominało zatem otoczenie o licznych bitwach i potyczkach stoczonych przez powstańców z wojskami pruskimi. W folklorystycznych
realizacjach znamy je z wielu miejscowości. Losy powstańców i powstania przedstawione są w nich zazwyczaj tragicznie. Twierdzono, iż w bitwie pod Trzemesznem zupełnie rozbito polski regiment jazdy, a ostatnim,
który w niej zginął był trębacz 5. Według innego przekazu powstaócy
ponieśli klęskę w potyczce pod Książem, gdzie ocalał podobno jedynie
polski generał 6. W IvInichowie koło Gniezna po przegranej potyczce,
-Nijakowska, Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podanie historyczne,
Warsz::wa
1983, s. 27.
3 O. Knoop, Sagen und Erz<ihlungen
aus der Provinz Posen, Pozna!'l 1893, s. 1213, :nr VI.3, Vorzeichen in Gnesen.
4 J. S. Bystroń,
Historia
w pieśni ludu polskiego, Kraków 1925, s. 9.
6 O. Knoop,
Sagen und Erziihlunge;t ..., s. 58, nr XX.ID, Der Polnische Trompeter.
s. Tamże, s. 68, nr XX.Il, Der polnische FeldheTr.
57
powstańcy pochowani zostali w zbiorowej mogile na pagórku, "a po,
kilku latach na tym wzniesieniu ustawiono figurę św. Józefa z dziecięciem Jezus" 7. Według podania potyczka miała mieć miejsce w Sędzinach koło Buku, podczas której po\vstańcy schronili się w kaplicy 8.
Także w Kościelnym Podlesiu koło Mieściska, jak chce tego lokalna
tradycja, powstańcy ponieśli klęskę w potyczce z Prusakami 9. Z podobną informacją spotykamy się w zapisie z Sokoława 10.
Podania historyczne niewiele mówiły a zwycięstwach powstaJ'1ców.
Informację tego typu zawiera przekaz z Krzyżownik koło Poznania 11,
zaś pokonane 30 kwietnia 1848 roku pod Miłosławiem wojska pruskie
uciekły do Pierzchna koło Środy, gdzie "w obawie pogoni zabarykadowały się w podwórzu zastawiając wszelkie przystępy, czem tylko mogły:
brony, pługi, wozy, koryta i drabki ze stajen, a nawet blągi ze stodół
służyły za zasieki" 12.
Lakoniczne informacje sygnalizowane w podaniach historycznych nie
zawierają opisu sytuacji walki, czy też okoliczności im towarzyszących.
Niekiedy tylko spotykamy się w nich z konkretnymi postaciami. Jedną
z nich był major Kazimierz Duszycki walczący w szeregach powstańczych. "Pewnej nocy jego oddział został pobity i musiał uciekać. Na
moście w Obornikach dogonili go nieprzyjaciele i zastrzelili. Ciało wrzucili do rzeki. Wezbrane wody Warty zabrały je do Bąblina, gdzie zostały
wyłowione i pochowane w tamtejszym parku" 13. W Ludomach koło
Obornik twierdzono, że poważną rolę w powstaniu odegrał znany okrutnik, Ignacy Lipski zwany tu powszechnie LipiJ'1skim14. Natomiast w Szamotułach opowiadano, iż poważną rolę w powstaniu odegrał tamtejszy
Tamże, s. 70-71, nr XXI.4, Der weisse Frau zu Mnichowo.
s. 141-142, nr XLV.6, Der Spuk zu Sendzin.
g Tenże, Sagen der Provinz
Posen, Berlin 1913, s. 43-44, nr 63, Wiedererscheinende Koschiniere.
10 Tenże,
Sagen und Erzahlungen ..., s. 68, nr XX.12, Das Grab bei Sokołowo.
11 Tamże, s. 68-69, nr XX.13, Die
spukenden
Solda ten bei Krzyżownild.
12 Wielkopolskie
nazwy polne zebrane zbiorowemi
siłami,
Poznań 1901, s. 91.
18 O. Knoop, Sagen
der Provinz
Posen, s. 151, nr 228, Der ObeLisk im Parke
zu Bomblin;
tenże, Beitrage zur Volkskunde
der Provinz
Posen, "Rogasener Familienblatt", 4 grudnia 1904, r. VIII, nr 5, s. 18, Der Obelisk im Parke zu Bom7
8 Tamże,
blin.
14 Der
Graf von Ludom,
"Hogasener Familienblatt",
14 stycznia 1905, r. IX,
nr l, s. 3; O. Knoop, Posener Schlosssagen, "Aus dem Posene'T Lande", 1910, r. V.
nr 8, s. 391-392, Der grausame Graf von Ludom Dombrówka;
tenże, Sagen der
Provinz Posen, s. 24-25, nr 41, Das schwarze Kreuz. Udział Ignacego Lipskiego w tymże powstaniu potwierdza Stefan Kieniewicz, Społeczeństwo
polskie
w powstaniu
1848 roku, Warszawa 1960, s. 1!lO. Nie traktuję
tu jednak przekazu folklorystycznego, czy też wiedzy tradycyjnej
w kategoriach źródła historycznego. Jest to bowiem temat na zupełnie inne opracowanie.
58
stolarz, Antoni Śramkiewicz 1:;. Powstańcze losy zwykłych ludzi z pewnością były przedmiotem niezliczonych opowieści o czym przekonuje np.
wspomnienie o Kasprze Klupsiu z Kosowa zawarte w pamiętniku Tomasza Skorupki 16.
Historyczno-toponomastyczne podanie z Połajewa wpisane w rzeczywistość dziejową powstania interpretuje okoliczności nadania nazwy pobliskiemu stawowi "Pobudzisko". W przekazie, niewątpliwie niemieckiego
żródła, czytamy między innymi, "gdy w polskim powstaniu 1848 roku
wzięło udział kilku mieszkańców Połajewa, posłano tam jeźdźców, którzy
mieli zaprowadzić porządek. Ponieważ niezadowoleni łatwo zostali pokonani przez Prusaków, mieszkańcy wsi uciekli w pobliże stawu, który
zewsząd otoczony był lasem. Tam położyli się na trawie i zasnęli. Gdy
Prusacy rankiem ruszyli z powrotem, przybył do stawu bardzo szanowany
w tej miejscowości Żyd, który z powodu swojej starości nazywany był
»wiecznym Żydem«, obudził śpiących i zaprowadził ich do domu. Na
cześć tego człowieka potem staw otrzymał tę nazwę" 17.
W realia wydarzeń 1848 roku wpisane zostały też ludzkie zachowania
wywołane stanem niepewności, bądź zagrożenia. W Kurowie koło Grodziska Wielkopolskiego opowiadano o szlachcicu tamtej:3zym, który podczas tegoż powstania ukrył wszystkie swoje kosztowności pod Bożąmęką lR. O skarbie ukrytym w podobnych okolicznościach opowiadano w
Wyszanowie koło Kępna 19. Wspomnieć tu w końcu należy, iż tradycja
miejscowa, z powstaniem 1848 roku łączyła zniszczenie tzw. "słupa alarmowego" ustawionego na Górze Młyńskiej pod Wronkami, który ongiś
informować miał mieszczan wroneckich o zbliżających się wojskach francuskich 20.
W folklorze, obok przekazów wyrażających treści historyczne sięgające głębokiej przeszłości, funkcjonowały równocześnie opo\viadania o teraźniejszości pozostające jakby w zgodności ze swoistym kręgiem bieżącej
dokumentacji. Reagował bowieIll folklor na wszystkie niemal wydarze-
"i Powstaiicy
s.
szamotulscy
z XIX
wiekll, "Z Grodu Halszki",
1931, r. II, nr 3,
la.
T. Skorupka, Kto przy Obl'ze, temu dobrze (Wspomnienia
rolnika
wielkopol1862-1935), Warszawa 1980, wyd. III, s. 115.
11 O. Knoop,
Sagen aus del' Umgegend
Rogasen, "Rogasener Familienblatt",
27 lipca 1913, r. XII, nr 9, s. 34, Pobudziski.
18 Tenże,
Volkssagen
aus der Provinz
Posen, "Rogasener
Familienblatt",
25
stycznia H)03, r. VII, nr 1, s. 3, Der Schatz bei Griitz; tenże, Posener GeLd und
Schatzsagen, Leszno 1908, s. 13, nr 46, Der Schatz bei Griiz.
19 J. Janiszewski,
Powia.t Kępiński
z mapkq na podstaw/,c różnych .źródd opraCOteca ... , Kępno 1928, s.60.
i!1l O. Knoop, Volkssagen
und Erziihlungen
aus del' Provinz
Posen, "Zeitschrift
der Historischen Gesellschaft fUr die Provinz Posen", 1886, r. II, nr 1, s. 27, Die
Liirmstange.
lU
skiego
59
nia przynoszone przez zmiemaJącą się codzienność. Dokonywała się tu
bO','liem ciągła wymienność treści. "Folklor -- pisał Józef Burszta - nie
jest czymś niezmiennym, raz na zawsze uformowanym. Trwałe okazują
Sil; jego gatunki i formy, treści zaś są często wymienne, powstają w syt'Jacjach szczególnych. Takie były na przykład podania historyczne.
W nich utrwaliły się ważne postacie historyczne, jakieś niesamowite wydarzenia lokalne, zwłaszcza wojny" 21. W przekazach tej grupy społeczność lokalna nie tylko potwierdzała swoje estetyczne ideały, ale również
za pomocą e:;;tetycznej krytyki negowała te zjawiska zastanej rzeczywistości, które nie były zgodne z jej wyobrażeniami o prawdzie, dobrze,
pięknie, wzniosłości i tragizmie 22. W folklorze bowiem eksponowane było
wszystko to co szczególnie poruszało grupę, co nie pozwalało jej pozostać
w milczeniu wobec przeżywanych zdarzeń.
Dynamiczny charakter tradycji, w tym tradycji historycznej, sprawiał, iż ta podlegała i podlega ciągłemu rozwojowi, zachowując jednak
ciągłość w czasie. Grupa mogła oczywiście rewidować pogląd na swoje
początki historyczne oraz dostosowywać się do nowych okoliczności i nowych problemów. Stąd też w obrębie tradycji było miejsce zarówno na
różnorodność, jak i na elementy nowości, wprowadzane w miarę jak
coraz to nowe pokolen ia spoglądały na swoją teraźniejszość i przyszłość
w świetle przeszłości 23. Wspomnienia jednak przeobrażały przeszłość do
tego stopnia, że każdy w niej "uczestniczący" człowiek, stawał się zarazem twórcą swojej pl'zeszłości. Odnajdywał w niej sploty zdarzeii, osób,
podobieństwa ich zachowań. Swoją historię w każdym wypadku wyjaśniał
na podstawie przeszłości podporządkowanej czasom teraźniejszym. Wyobrażenie obcego czy też moralność musiał pojmować w kategoriach odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i bliźniego. W interpretacji
przeszlości jednostka posługiwała się różnorodnymi modelami, jednakże
dominująca tu tradycja ograniczała zakres dopuszczalnych modeli i kładła
nacisk na te przeżycia, które uważał za najistotniejsze. Tutaj chciałbym
zwrócić uwagę na kilka opowieści wspomnieniowych niemieckiego i polskiego źródła, w których głqboko ukryty został obrazowy model obcej
nacji. W tym wypadku informatorzy posługiwali się zazwyczaj prostym
językiem wyrażającym niepokoje podstawowe. Zacznijmy od relacji
Niemców i ich interpretacji omawianego powstani.a.
Wydarzenia spod Rogozna charakteryzowano w następujący sposób:
"Było to w marcu 1848 roku. Polska insurekcja weszła w swoje najwyższe stadium. Wszędzie w polskich wsiach, szczególnie w siedliskach pols',iej bogatej ~zlachty tworzyły się już grupy zapalonych powstańców,
~l
J. Eurs;:t«. ChlOpJkie źródła
~!
W. E. G Lsi,:\';, EstCtiJdl
~3
I. G. Barbl:l'.
,"'f'it;;. modele,
'Warszawa 1985, s. 114.
Leningrad 1967, s. 30l.
kuU1tr1l,
joiklora,
paradygmaty,
Kraków
1984, s. 194.
60
którzy w połowie marca pokazywali się również w pobliż~l mi;:':ta z groźną postawą. Podczas, gdy wśród tutejszej ludności polskiej nacjonalistyczny fanatyzm potajemnie, ale tym intensywniej się żarzył i tyl!:o
czekano na wsparcie z zewnątrz by uderzyć, to po niemieckiej stronie
też nie próżnowano. Spośród niemieckiego mieszczaństwa db ochrony
miasta przed napadem ludzi z kosami utworzono dobrze uzbrojoną obronę, która wystawiła swoje stanowiska, przy najbardziej zagrożonych
punktach miasta. Ponieważ NiemcoI"!1w tajemnicy zostało zdradzone,
że z Siernik planowany był napad kosynierów, most jeziorny przy ko:!;·
ciele katolickim, szczególnie nocą był pilnowany i tam zawsze stały naJbardziej godne zaufania oddziały mieszczańskie.
Była ciemna deszczowa noc. Właśnie wybiła północ i odbywające straż
posterunki wsłuchiwały się z największą uwagą. Wtedy trzykrotnie zabrzmiał niesamowity krzyk nocnego puszczyka. Tak, to było to. Z ciągle
rosnącą grozą trzymający straż mieszczanin zobaczył zbliżające się od
strony katolickiego cmentarza jasno palące się światło. Na posterunku
trzymało go jeszcze poczucie obowiązku, ale światło podchodziło coraz
bliżej, a jego oko wyraźnie rozpoznawało powiewające szaty odziane)
w biel postaci kroczącej powoli ku niemu. Wtedy opanowuje go groza,
szybko obraca się do ucieczki i pełen strachu i zdenerwowania dochodzi
do kolegów, którzy właśnie mieli go zmienić. Nie chcą mu wierzyi:,
a ponieważ obowiązek warty musi być wykonany, to dwóch mężczyzn
idzie z tej mieszczańskiej straży, by na moście jeziornym trzymać straż.
Również oni przychodzą drżąc, gdyż zobaczyli tę samą postać stojącą
bez ruchu na moście. Dwóch innych odchodzi. Wtedy zegar na wieży
ogłasza godzinę pierwszą i widzą jak postać na moście zawraca, światło
gaśnie, wszędzie jest cicho i ciemno, tylko jeszcze raz rozbrzmiewa przerażające wołanie puszczyka.
Następnego dnia rano mężczyznom nie chciano wierzyć iN to opowiadanie, lecz nabijano się z powodu obawy przed duchem. Jednak om
trwali przy swoim i za żadną cenę nie chcieli kolejny raz stanąć na
tym posterunku. »JesteEcie ciury, tchórzliwe niańki« mówi się na odprawie
»przed światłem uciekacie!« »Tak, ale wyra:;;nie widzieliśmy białą postać
z trupią czaszką« »Trzeba stać na warcie« powiedział na to mistrz R,
dowódca komendy straży, »gdyż w tym z pewnością jest jakiś podstc;p
polskich kosynierów. Jeżeli wy nie chcecie przyjąć warty, to ja pójdę,·
I tak się stało.
Znowu była ciemna noc. Z uderzeniem jedenastej godziny, do\\'6dc:a
posterunku w towarzystwie tylko swojego wielkiego psa z lampą i nabitym pistoletem rozpoczął wartę. Towarzyszy odprawił mówiąc: )··zupiorem to sam sobie poradzę, ale gdy usłyszycie mój strzał, to wiedzc:C',
że potrzebuję waszej pomocy«.
61
~"linęło dobre pół godziny. Mistrz R. stał na swoim posterunku, mocny owczarek leżał u jego stóp, gdy nagle znowu rozbrzmiało groźne
wołanie puszczyka. Mocniej ujął swoją lampkę i nadsłuchując rozglądał
się· Wtedy znowu usłyszał skarżące się zawołanie i jeszcze raz, a równocześnie wybiła godzina dwunasta. Wtem, co to jest, czyżby koledzy
mieli rację. Mistrz R. widzi najpierw wahającą się, niepewnie, a potem
stającą się coraz jaśniejszą białą postać, która bezgłośnie podąża ku
niemu. Bliżej i bliżej podchodzi i już może rozpoznać trupie rysy jej
oblicza. Cofnął się trochę, jego pies z groźnym mruczeniem koło niego.
Postać zatrzymuje się na środku mostu jakby się wahała. To dodaje
mistrzowi przytomności, wysoko podnosi swoją lancę, szybki skok i ze
słowami jedź do piekła wykonuje uderzenie w postać. Wtedy rozbrzmiewa krzyk bólu. Wydaje go duch i biała postać wije się jęcząc na ziemi.
»Jezus, Maria« rozbrzmiewa po polsku »zawołaj swego psa. Ty przecież
mnie tak mocno przykłułeś«. Światło zgasło, wszędzie głęboka ciemność.
Wtedy równocześnie rozbrzmiało uderzenie pierwszej godziny. Strzał
pana R. w powietrze przywołał kolegów. W świetle przyniesionej latarni
zobaczyli leżącego na ziemi domniemanego upiora i psa, który zgrzytając
zębami pilnował jego każdego ruchu. Ostra lanca przebiła jedną stopę
i przygwodździła ją na dobre do drewnianego mostu, tak że z trudem
można było uwolnić biednego upiora. Po usunięciu szat i trupiej maski
ukazało się brodate oblicze starego znanego, polskiego szewca, który
zrozpaczony usiłował wyrwać się z mocnego uchwytu mistrza R. »Acha śmiał się - tak to nie będzie, choź ty tylko ze mną. Takiego ptaszka
to musimy jeszcze dalej pokazać« i triumfalnie jeniec został wprowadzony do miasta. Z jego wypowiedzi wynikało, że posterunek na moście
przez straszenie miał być onieśmielony i że na następną noc przez Polaków planowany był napad.
Gdy biedny "upiór" został opatrzony przez lekarza, pozwolono mu
odejść. Wartownicy radzi byli z tego, że upiór został zdemaskowany,
a nieszczęście oddalone. Jednak podczas wesołych zebrań w następnych
tygodniach jeszcze często opowiadano sobie o kuszeniu na moście jeziornym" 24.
W innej relacji o przebiegu powstania w okolicy Rogoźna i w samych Obornikach czytamy między innymi: "Gdy w okolicy zaczęli zbierać się Polacy, ojciec posłał nas do Piły, gdzie mieliśmy być bezpieczni,
ponieważ samo miasto i okolica zupełnie były niemieckie. W tym czasie
kosynierzy w swoich wyprawach dotarli także do Rogoźna. Wezwane
do pomocy wojsko jeszcze nie nadeszło. Ludność miasta była zupełnie
!4 O. Knoop, Kleine
Beitrćige zur Rogasener Geschichte, "Rogasener Familienblatt", 28 kwietnia 1901, r. V, nr 4, s. 13-15, Der Spuk aUf der Seebrii.cke.
62
bezbronna i ówczesny burmistrz Zemerek, wprawdzie katolik, ale jedna!,
sprzyjający rządowi, został zmuszony przez trzy dni gościć w mie:Ó2:c
Polaków i dać im wszystko czego żądali. Gdy zbliżyło siG wojsko, pospiesznie opuścili miasto. Gdy przybyła Pomorskn Landwera, była bardzo
zła, że ptaszki już wyfrunęły. Przybyli tak jak stali pozostawiając 8\\'Oj;"
prace polowe i teraz chętnie by z powstańcami stoczyli bitwę i dali lm
nauczkę. Wyprowadzeni w pole przez tych, którzy nie znali się na rzeczy,
w gniewie wywlekli burmistrza na Nowy Rynek, gdzie wlaśnie znajdował się wielki stos zarekwirowanej słomy, rzucili go na nią i źle się
z nim obchodzili tłukąc go kolbami, tak że wkrótce po tym umarł. Oczywiście nikt nie spieszył się, by objąć urząd. Obywatele potem przyszli
do mojego ojca i prosili, ażeby wysłuchał biednych mieszczan i przyjął
urząd. W końcu nasz ojciec zrobił to w swoim patriotycznym odruchu,
ale jego życie było w wielkim niebezpieczeilstwic. Gdy Polacy po odEjściu wojska, drugi raz, w większej jeszcze gromadz:e weszli do Rogo,~na,
a nasz ojciec nie chciał nosić polskiej kokardy, wówczas stary Derpa
szybko zabrał go do swego domu i przez trzy dni tam ukrywał, poniEważ
obawiał się ataku Polaków na życie naszego ojca.
W Rogożnie nie było większych zajść, które mogłyby mieć wpływ
na bieg wydarze11. Natomiast w Obornikach, głównym mieście powiaLI,
doszło do poważnych zaburzeń. Starosta ze strażnikiem musiał uciekać.
Kasa powiatowa została splądrowana, a powołana przez Polakóvl Rada
Powiatowa zbierała się wówczas w domu Lanowskiego. Przywódca tych.
niepokojów wszedł na wysokie schody donIU i zawołał: »Już nie ma żadnego króla pruskiego i żadnego pruskiego rządu! Niech żyje Polska! ••
Wtedy nasz stary wujek z Bukowca, Jan, który zebrał z sobą około 300
niemieckich chłopów z tej i sąsiednich wsi, wszedł na drugą stronę schodów i zawołał głośno: »Panowie, wszyscy, którzy należycie do pruskiego
króla, przyjdźcie do mnie!« Chłopi wyciągnGli spod swoich ubraó ukrytq
dotąd broń. Powstało wielkie zamieszanie i Polacy tym nieoczekiwanym
wydarzeniem poirytowani, zmuszeni zostali do ucieczki. Chorągwie zostały zdarte i regiment pruski w powiecie znowu został zabezpieczony.
Nie pozostawało nic innego, by ten odważny czyn sołtysa z Bukowca
zgłosić wyższym władzom i wynagrodzić przyznaniem orderu czerwonego
orła. Gdy temu patriocie zostało przyznane to odznaczenie przez deputowanego powiatowego, urządził na własny koszt wielkie święto, na które zaprosił wszystkich biorących wówczas udział w akcji" 25.
Natomiast informator z wspomnianego wyżej Bukowca w taki oto
sposób przedstawił wydarzenia: "W roku 1848 Polacy uzbrojeni w strzel25
blatt",
Tenże, Beitrii.ge
30 paźdz.iernika
ZUT
1900,
Geschichte
der StarH Rogasen,
.,Rogasener
r. IV, nr 8, s. 31-32, Aus dem Jahre 1848.
Familien-
63
by, kosy i noże zebrali się, by napaść~ na Prusy. Wtedy to jakaś gf'.ipa
przybyła do Bukowca i dokonała rozmaitych okropnych czynów. W koóCli wzięli również dzwony z kościoła ev,/angelickiego, załadowali
je na
wóz i odjechali. Jednak nie zajechali daleko, poniewa:~ na bagnistej drodze między Bukowcem a Ryczywolem zapadł się nagle wóz, dzv,Tony
i konie. Polacy uciekli, gdyż w głębi usłyszeni nagle grzmiące głosy i gdy
się obejrzeli zobaczyli za sobą pruskich żołnierzy, którzy zabili wielu
z: tych m&ruderów. Jeden dzwon potem znaleziono i wisi teraz w katolickim kościele w Ryczywole" 21;.
W relacjach Polaków obraz powstania t:1alowany jest nieco inaczej,
mniej tu zapamiętania, złości i nienawiści, wszak cele i nastawienie powstańców było inne. Otto Knoop o wydarzeniach tych w okolicach Rogoźna zapisał: "stary polski robotnik opovviedział mi co następuje: W czasach kosynierów mieszkałem w Grudnej. Kiedy wielka kupa kosynieróvl
zebrała się w r·.Iokrzu, z kilkoma mężczyznami uzbrojonymi vv widły
i I~osy udaliśmy się do nich. Spotkaliśmy się z nimi w Garbatce, gdzie
dostaliśmy się od strony majątku. Cala wieś została zupełnie splądrowana. Potem poszliśmy na Gościejewo, gdzie zrobiliśmy to samo. Następnie ruszyliśmy do lasu pod Owieczkami, tam rozbiliśmy obóz na noc.
Otrzymaliśmy furę słomy i beczkę brantweinu. Tam przyszedł do nas
grający na rogu, o nazwisku Uliczny. Następnego dnia udaliśmy się do
Wełny. My Grudnianie poszliśmy potem znów do naszej roboty, ale
reszta tej grupy pozostała przez kilka tygodni w Wełnie na wsi, tam
wzniosła budy, plądrowała w okolicy i zabijała różne bydło. Podczas
zabawy zastrzelili jednego ze swoich, który nie chciał ich słuchać. Kazał
go pochować właściciel Wełny. Urządzili również ćwiczenia w strzelaniu
do dębu w parku. Ślady tego widać jeszcze dzisiaj, a później ruszyli
dalej" 27.
udziale Józefa Ciążyńskiego z Gostynia w powstaniu 1848 roku
opowiadał jego syn, Józef między innymi: "Ojciec mój [...] do wojska
pruskiego wstąpił jako 19-1etni młodzieniec i to do 7 pułku grenadieróv"
stacjonującego wówczas w Rawiczu, to jest w roku 1846. W 1848 z powodu powstania został wraz z innymi, już jako podoficer odkomenderowany do Śremu. Pewnej nocy - stojąc na straży przy moście na
Warcie - wraz z 12 ludźmi opuścił posterunek i udał się z tymi do
obozu powstańców pod Książem. Tam wyznaczono mu placówkę na
cmentarzu. Na zajmowanym stanowisku trzymali się tak długo jak im
°
23
Tenże, Sagen
und
Erzii.hlungen
...• s. 252, nr LIX.IO, Die
GLocken
'-,on GTams-
dorf·
't7 Tenże.
BeitTii(J;> ZtlT VOLkskunde
cler Provinz
Posen. ,.Rogasener
bj;~t:". 3 lipca 1904. r. VIII, nr 2. s. 7-8. Aus der Zeit Koschiniere.
FamUien-
64
przyniesiona ze sobą amumcJa starczyła. Nosił mundur podoficera pruskiego przez cały czas kampanii" 28.
Tomasz Skorupka zaś w swoim niezwykłym pamiętniku tak scharakteryzował powstanie i udział w nim Kaspra Klupsia. "Kiedy wiosną
roku 1848 wybuchła ruchawka przeciw Prusakom, wsadził kosę na sztorc,
podążył do obozu powstańców pod Książem i bił się, aż został wzięty w
niewolę. I został osadzony za karę w twierdzy w Toruniu" 29, a dodaje
przy tym Skorupka, że "podczas samej kosinierki żołnierze pruscy często
pojawiali się w zagrodach
powstańców, poszukując broni w każdym
nieledwie snopku ułożonym w sąsiekach stodoły" 30.
Drobne sprawy małych ludzi, jak już wspominałem, przede wszystkim eksponowały się w folklorze. To ich losy były przecież w nieskończoność powtarzane w sprzyjających narracji warunkach. Wielokrotność
powtórzeń zamazywała pierwotny obraz, na relację nakładały się inne
opowiadania, a ich ewentualna wypadkowa w dalszym ciągu ulegała przetworzeniom. Przekaz folklorystyczny, w trakcie swego żywota, niosąc
treści wyrastające z tradycji przechodzi zmiany, które się w nim odkładają i utwierdzają 31. W podaniach historycznych, czy też w opowieściach wspomnieniowych realizujących treści historyczne, daje się obserwować konkretne schematy budowy narracji o wydarzeniach mniej czy
bardziej typowych. Toteż wszelkie zmagania z najeźdźcą wyglądały w
folklorze podobnie, podobne też były losy bohaterów tych opowiadań.
Dlatego uznać je wypada za utwory artystyczne, wyrażające na ogół nie
samą historyczną rzeczywistość, lecz ludowe do niej odniesienie 32, będące zarazem sądem grupy na dany temat, który musiał być przez nią
przyjęty skoro w niej funkcjonował.
Treści historyczne, jak widać, wpisały się przede wszystkim w prozę
ludową. Wielkopolska bowiem należała do tych regionów, w których
nie wykształciła się pieśń historyczna, aczkolwiek znana tu była pieśń
o bitwie powstańców 1848 roku pod Wrześnią zaczynająca się od słów:
r...]
"Prostą drogą z Sokołowa
Jest pod Wrześnią wieś,
Tam biliśmy razem wroga
Za tę polską cześć" 83.
28 W. Stachowski,
Rok 1848 w Gostyniu i w okoLicy, "Kronika Gostyńska",
października 1931, r. III, nr 5, s. 98-99.
29 F. Skorupka,
Kto przy Obrze..., s. 115.
80 Tamże, s. 115.
Sl K. W. Czistow,
Folklor i istorija, w: tegoż, Narodnyje tradicyi i folklor,
Leningrad 1985, s. 182.
82 Tenże, Folklor
i etnografij a, w: Folklor i etnografija, Leningrad 1970, s. 8.
ss W. Trąpczyński, Nad Wartą i Notecią. Krótki opis Ziemi Wielkopolskiej,
Zachodnio i Wschodniopruskiej, Warszawa 1911, s. 61.
65
Znalazły też wyraz w folklorze następstwa omawianego powstania.
Podobnie jak w wielu innych wypadkach opowiadano o prześladowaniach
powstańców po wygaśnięciu działań zbrojnych, czy też w ich trakcie.
I tutaj na plan pierwszy wysuwają się losy zwykłych ludzi. Oto bowiem
o wspomnianym wyżej powstańcu z Kosowa, Tomasz Skorupka zanotował, iż "zachowała się poufna wiadomość w domu, że Kasper Klupś i jego
towarzysz, Filip Gogół odsiadujący karę w Toruniu, uciekli pewnej burzliwej nocy, przełażąc przez siekańce na murze, ślizgając się krwawymi
dłońmi po cegłach i kamieniach i przedostając się na tratwy stojące na
Wi:ile. Choć przewoźnik padł podczas przeprawy, umknęli w lasy i powrócili do Kosowa. Przez kilka miesięcy ukrywali się po oborach i strychach za dnia, po nocy zaś wyjeżdżali z robotą w pole. W kOJ1cUzgłosili
się do władz gostYJ1skichi odsiedzieli resztę kary" 34.
Także wspomnianego wyżej Antoniego Śramkiewicza z Szamotuł losy
popowstańcze znalazły wyraz w folklorze. Oto "po stłumieniu powstania,
Śramkiewicz, jako ruchliwy działacz znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Kiedy ścigany przez zbirów niemieckich musiał uciekać, skrył
się w parku gałgowskim na drzewie. Niemcy chodzili i szukali, lecz go
nie znaleźli. Z wdzięczności później poprosił dziedzica o to drzewo i z niego zrobił krzyż" 35, który ongiś stał w Szamotułach niedaleko wylotu
ulicy Poznańskiej.
Legitymizowane otoczeniem ludowe wyobrażenie przeszłości odwoływało się i uzupełniane było obszarem wierzeń, wyobrażel1 demonicznych
i magii. Posiłkowanie się w narracji o przeszłości elementami irracjonalnymi służyło interpretacji relacjonowanych wydarzeń historycznych 36.
Pozwalało przybliżyć historyczne realia. Dwa światy - wierzeń i rzeczywistości obiektywnej (rozbijane najczęściej w opracowaniach ludoznawczych) stanowiły niepodzielną jedność. Jedność ta sprawiała, iż na
przebieg procesu myślenia o przeszłości w masach patrzeć należy kompleksowo. Demonologia, magia, doroczne zwyczaje były stałymi komponentami tego myślenia, co oczywiście można uznać za przejaw myślenia
ahistorycznego, ale tylko z pozycji zawodowego historyka. Wszak w świadomości grupy stosunek do przeszłości i samej historii nie musiał polegać
na znajomości prawdziwych faktów. Ludowa wizja przeszłości jako samouzupełniająca się wiedza grupowa zakłada, iż historią jest wszystko
to co odnosi się do przeszłości, zatem na gruncie folkloru jesteśmy w
stanie stwierdzić co grupa aktualnie uważała za swoją przeszłość, nie
zaś tego jaka ta przeszłość była. Jest zatem ludowa wizja przeszłości
F. Skorupka, Kto przy Obrze ..., s. 115.
Powstańcy Szamotulscy ..., s. 18.
u J. Hajduk-Nijakowska,
Nie wszystko
bajka ..., s. 20-21.
li-!
35
5 Lud t. LXXIV
66
raczej informacją o zasadach myślenia na temat społeczeństwa i otaczającego świata, o wrażliwości na czas, o granicach temporalnej wyobraźni,
nie zaś o tym co się w otoczeniu grupy rzeczywiście działo. Rzeczywistość
jest przecież dana człO\viekowi w postaci ostatecznie ukształtowanej, dane mu są wszystki2 realia i wszystkie możliwości, tak że nie jest on
w stanie wnieść do świata czego.ś prawdziwie nowego, aczkolwiek może
ją dowolnie przetwarzać.
Funkcje intelektualne, przy pomocy których dokonuje się uj;::c:e
i przetworzenie w naszym umyśle rzeczywistości i"1istorycznej, bard?o
często podporządkowane są czynnikom irracjonalnym takim jak dogmat:,,',
przesądy, wierzenia, uczucia i pragnienia :37. W ln~lturze typu ludowego
zdecydowanie dominuje silnie zakorzeniona struktna
myślenia magic;~nego, toteż "wypadki ubarwia się i przedstavJia je w pełniejszym ś\vietle, normalnie wplata się tu jakieś elementy ponadnaturalne, aby opisywanym zdarzeniom dodać poezji i prozy" - pisał Jan Stanisław BystroIl3S• To stałe posiłkowanie się motywami irracjonalnymi spowodowane jest zwykle brakiem danych z opisywanej rzeczywistości, a im ich
mniej, tym więcej dopowiedzeń, tym więcej miejsca na treści fantastyczne uzupełniające
relację określonych wydarzeń historycznych.
W końcu pamięć grupy o zdarzeniach rzeczywiście kiedyś istniejqcych
przekształca się w mit, który "pozbawia te wydarzenia ich indywidualnych cech i pozostawia tylko to, co odpowiada przyjętemu w micie
wzorowi" 39. Myślenie kategoriami mitu było stałą strukturą myślenia
społeczności chłopskiej. Chłop chciał i potrafił, był wyczulony na wyczuwanie współzależności zjawisk, na ujmowanie człowieka w jego związku ze światem, a nawet z kosmosem. Tu też prawdopodobnie należy
szukać źródeł myślenia mitycznego tak charakterystycznego dla chłopskiej kultury, ujmującego człowieka w związku z tym całym otaczaj'icym światem i zakładającego, że los człowieka zależny jest nie tylko od
jego woli i działania. Jednak w przypadku przekazów o powstaniu wielkopolskim 1848 roku przetworzenie rzeczywistości nic posunęło się tak
daleko. Uznaję tu, że posiłkowanie się w interpretacji rzeczywistości
historycznej sferą świata irracjonalnego jest charakterystyczną cechą
ludowej wizji przeszłości.
Spójrzmy zatem jak w przypadku treści o wspomnianym powstaniu
przeszłości ożywała wskutek kontaktu człowieka z obszarem tzw. rzeczywistości wierzeniowej.
Oto w miejscu potyczki koło Krzyżownik, tamtejsza społeczność słyZ. Łempicki, Studia z teorii literatury,
s. 94-95.
J. S. Bystroń, Historia ..., s. 8.
19 A. Guriewicz,
Kategorie
kultury
średniowiecznej,
17
18
Warszawa
1976, s. 100.
67
szała w lesie "o północy często komendy i bębnienie" 40. Polegli pod
Kościelnym Podlesiem powstańcy "po śmierci ukazywali się ponownie.
Kiedyś zobaczył ich pewien chłop wracający późną nocą z Mieściska.
Chciał ich zabrać na swój wóz, ale gdy tylko powiedział słowo, oni
zniknęli, a konie zaczęły tak pędzić, że ledwo mógł je utrzymać. Innym
razem jakiś człowiek z Kościelnego Podlesia szedł tą drogą. Było to w
środku nocy. Nagle zobaczył wielu mężczyzn uzbrojonych w widły, kosy
i inne narzędzia. Szli w tym samym co on kierunku, ale po przeciwnej
stronie drogi. Wierząc, że są to prawdziwi mężczyźni przemówił do nich,
ale w tym momencie zniknęli" 41. Trębacz, który zginął pod Trzemesznem pochowany został na "polskim cmentarzu, ale jeszcze dzisiaj co
roku ukazuje się w dniu swojej śmierci. Chwilę trąbi i potem znika" 4~ twierdziła lokalna społeczność. Także zabity przez Prusaków major KClzimierz Duszycki, a pochowany w parku w Bąblinie, nie znalazł spokoju
w grobie. "W niektóre burzliwe noce ludzie podobno widzieli go tam
wędrującego. Miał się także pokazywać w pałacu, zawsze gdy majątek
zmieniał właściciela" 43.
Niekiedy wspomnienia kontaktu z poległymi powstańcami przybierały
formę zbliżoną do tematu "śpiącego wojska", wszak podania historyczne
najchętniej odwołują się do konkretnych wydarzeń dziejowych wpisanych w tzw. "pamięć zbiorową". Dla Polaków, jak twierdził Lutz Mackensen stała się śpiąca armia "symbolem powstań, do których dążyli, stała
się niezmordowanie używanym miechem kowalskim nabrzmiewających
niepokojów" H. Przecież to właśnie w okresie zagrożenia bytu grupy,
w okresie dramatycznych sytuacji wojennych, czy też tak charakterystycznych dla ówczesnej Wielkopolski akcji wynarodowiania, odwoływanie się do różnych, aczkolwiek "swoich" elementów folkloru wzmagało
w grupie tendencje konsolidacyjne, pozwalało jej łatwiej znosić represje
pruskiej administracji. Wzmagała się w takich sytuacjach jawność funkcji przekazów folklorystycznych, ponieważ pojawiała się tendencja do
projekcji całokształtu życia kulturalnego w obszar obiegu przekazów.
W Sokołowie o grobie kosynierów opowiadano, że przy nim było
"niesamowicie. Pewnego wieczoru przechodził tam jakiś rolnik. Nagle
poczuł jak odbiera mu mowę i został zatrzymany przez mężczyznę, który
wyszedł z grobu, ale rolnik bardzo się wysilił i zaśpiewał pobożną piosenkę i mężczyzna zniknął. Do tego samego rolnika przyszło kiedyś dwóch
mężczyzn i powiedziało, że musi przynieść pieniądze dla wszystkich, któ•• O. Knoop, Sagen und Erziihlungen ..., s. 68-69.
ł1 Tenże, Sagen der Provinz
Posen, s. 43-44.
41 Tenże, Sagen und
Erziihlungen ..., s. 68.
u Tenże, Beitriige Zltr Volkskunde der Provinz Posen, s. 18.
ł4 L. MackenseJl,
Sagen der Deutschen im Wartheland,
Poznań
Hl43,
s. v.
6B
rzy zginęli w powstaniu. Były to dwa duchy z tego grobu. Ażeby dać
mu to wyraźnie do zrozumienia, dwoma palcami wycisnęli znak na jego
czole i ten znak musiał nosić aż zbierze dostateczną ilość pieniędzy i ofiaruje w kościele dla umarłych" 45. Niezwykle interesująca jest informacja
spod Książa, gdzie w bitwie, jak wspominałem, ocalał tylko polski generał. "Pozostali zabici zostali wrzuceni w dwa groby, ich generał jednak, ponieważ nie został ułaskawiony przez króla, uciekł do podziemnej
jamy, w której mieszka także po swojej śmierci" 46.
Przeżywanie wartości uznawanych przez grupę za swoją historię odbywało się w wymiarach sakralnych, bowiem na tej między innymi drodze mogła grupa uczestniczyć w obcowaniu z czasem minionym, z wielkimi i małymi wydarzeniami historii lokalnej. Aron Guriewicz twierdzi,
że "życie człowieka w tradycyjnym społeczeństwie polega na systematycznym powtarzaniu czynów kiedyś już dokonanych przez kogoś innego.
W tych warunkach nieuniknione jest wytworzenie się szablonu, wzorca
postępowania przypisywanego pierwszym ludziom, bóstwom, bohaterowi
kulturowemu" 47. Uogólnienie to znajduje zastosowanie w myśleniu
o przeszołści społeczeństw skazanych na ustny obieg informacji. Ludowe
pojmowanie dziejów zawsze lokowane było w schematach nie tylko folklorystycznych, ale przede wszystkim w schematach podsuwających gotowy obraz minionego czasu bez względu na stopień uczestnictwa w nim
grupy.
Przeszłość zmityzowana, przetworzona i wpisana w stereotypy była
właściwa grupom nieznającym pisma lub tym, które sztukę tę poznały
w stopniu minimalnym. Przetworzoną, zmityzowaną przeszłość określały
emocje. Była bowiem bliska, bezpośrednia i nie potrzebująca racjonalnych uzasadnień. Tradycja historyczna grupy nadawała sens elementom
przeszłości w sobie tylko właściwy sposób, właściwymi sobie środkami
artystycznego przetworzenia, układając je w logiczny dla grupy schemat.
Wszystko to· nadawało sens działaniom i trwałość wartościom. Tworzyła
się tą drogą skumulowana wizja przeszłości, gdzie to co istniało, istnieje
w wartościach mimo przemijania zdarzeń 4B.
O. Knoop, Sagen und Erzii.hlungen ..., s. 68.
Tamże, s. 68.
ł7 A. Guriewicz,
Kategorie ..., s. 99.
48 L. Kołakowski,
Obecność mitu, Paryż 1971, s. 128-130.
46
46
69
Wojciech Łysiak
THE INSURRECTION OF 1848 IN THE FOLKLORE
OF THE INHABITANTS OF WIELKOPOLSKA
«Summary)
The insurrection of 1848, although short, turbulent and defeated, made part
of the folklore of the inhabitants
of Wielkopolska and became the subject of
many memoirs. Its story was told by those who took part in: it as well as by,
inhabitants
of places in which battles were fought. Subject to a continuous
process of transformation,
the memory of the insurrection for independence changed into a myth which partly obscured the real dimension of reality. There is
nothing exceptional about this as such a process occurs when the entire historical
context is substantiated. Stories about the Wielkopolska insurrection of 1848, found
in Polish and German sources, although pertaining to reality experienced by the
narrator, did not free themselves from the magical interpretation
of the subject
of narration. IVl:\gic or thinking in its categories is constantly present in stories
about the past. Problems close to the local population were mentioned in these
s~ories as they remained in the focus of interest. Hence, local legends retained
the memory of major Kazimierz Duszycki of Bąblin, count Ignacy Lipski of Ludomy, Józef Ciążyński of Gostyń and others. These stories introduces us to the
dramatic atmosphere of the insurrection, recall battles and skirmishes and, first
of all are subjective evaluation of the events, evaluation with which the group
identified themselves.
