4cf90ab346c738549ba4679a8949025a.pdf
Media
Part of Jak Cyganie świat zdobywali.../ Antropolog wobec współczesności
- extracted text
-
NA TARGOWISKU
RÓŻNOŚCI
Lech Mróz
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
Ryszard Tomicki
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Jak Cyganie świat zdobywali...
Kilka uwag, kilka pytań, kilka refleksji
O d dłuższego już czasu Cyganie, żyjący w różnych krajach Europy uczestniczą
w procesie szybkich i dla wielu z nich nieoczekiwanych przeobrażeń. O b o k wspól
noty rodowej lub lokalnej, będącej przez dziesięciolecia podstawową formą ich or
ganizacji, poczucia więzi i lojalności, od lat 70. X X w. powstawać zaczęły struktury
ponadlokalne, których głównym promotorem jest nowa, bo wcześniej właściwie nie
istniejąca, warstwa cygańskiej inteligencji. Inicjatywa wyszła od Cyganów żyjących
w Europie Zachodniej, co niewątpliwie miało związek z ich znacznie lepszą sytua¬
cją, a narodzinom tego zjawiska sprzyjał postępujący od dawna proces sedentaryzacji - czasami wymuszonej, czasami dobrowolnej - i większy niż kiedykolwiek
wcześniej udział w edukacji. Musiało upłynąć wiele lat, zanim przybrało ono charak¬
ter pancygańskiego ruchu, obejmującego coraz liczniejsze społeczności na coraz
większym obszarze Europy Niezmiernie istotnym bodźcem były przemiany p o l i
tyczne i ekonomiczne w Europie Środkowo-Wschodniej, a następnie rozszerzenie
U n i i Europejskiej. W zdemokratyzowanych państwach wśród wielu organizacji po¬
zarządowych pojawiły się też organizacje cygańskie, chętnie korzystające z progra¬
mów pomocy i innych form wsparcia tożsamości kulturowej. Można powiedzieć, że
C y g a n i e z a c z ę l i na n o w o o d k r y w a ć E u r o p ę , całkowicie odmienną od tej,
którą znali i w której dotychczas żyli: troszczącą się o mniejszości etniczne, tworzą
cą prawa chroniące marginalizowane etnosy i kultury Na ten okres przypada począ¬
tek formowania się nowej klasy liderów politycznych - działaczy i aktywistów ru¬
chu o charakterze etnicznym. Jednym z ich najważniejszych celów stała się walka
o prawa i godność, w t y m m.in. o przekonanie polityków i społeczeństw krajów,
w których mieszkają, że określenie „Cyganie" ma charakter pejoratywny i - zgodnie
z zasadami poprawności politycznej - należy je zastąpić mianem „Romowie" (cho
ciaż nie jest ono uznawane za nazwę własną przez wszystkich Cyganów). Jednocześ¬
nie od kilku lat trwają próby stworzenia, czy raczej wymyślenia, narodu romskiego.
293
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
Zmierzające k u temu działania podejmują najczęściej liderzy rozmaitych organiza¬
cji, wspierani przez niemałą już grupę inteligencji - ludzi wyedukowanych, swobod¬
nie poruszających się po urzędach i salonach politycznych Europy Przede wszyst¬
kim właśnie Europy, t u bowiem, w ponadpaństwowym organizmie U n i i Europej¬
skiej, w której kwestie narodowe, obywatelstwa i praw mniejszości etnicznych na¬
brały wielkiej wagi, potomkowie niegdysiejszych wychodźców z Indii stanęli po raz
pierwszy w swych dziejach wobec możliwości bycia podmiotem, a nie tylko przed
miotem prawa. Cyganie/Romowie znajdują się wszakże w szczególnej sytuacji. N i e
tylko nie mają własnego państwa. N i e mogą nawet - w przeciwieństwie d o innych
rozproszonych geograficznie mniejszości - odwołać się d o krzepiącej wiedzy, że
gdzieś tam w Europie, czy na innym kontynencie, są większością i że istnieje jakieś
państwo, czy choćby region, w którym stanowią grupę dominującą. W odpowiedzi
na tę niedogodność narodziła się wśród cygańskich/romskich liderów politycznych
i d e a n a r o d u n i e t e r y t o r i a l n e g o . N i e bezpaństwowców, b o ci są kojarzeni
z ludźmi niemającymi obywatelstwa żadnego państwa, a właśnie narodu nieterytorialnego, którego członkowie mają rozmaite obywatelstwa, lecz poczuwają się d o
wspólnoty ponadpaństwowej, i to w granicach nie tylko Europy ale i całego świata.
Projektowi towarzyszy intensywne odkrywanie przeszłości, a mówiąc ściślej: jej
tworzenie, gdyż znajomość źródeł jest niedostateczna albo całkowicie ich brakuje.
Wspólne pochodzenie odgrywa tu swoją rolę, chociaż Indie - Baro Them, czyli W i e l
ki Kraj, jak wyedukowani Romowie czasem nazywają swoją praojczyznę - nie stały
się krajem czy państwem, z którym należałoby się identyfikować . N i e one też są
najmocniejszym spoiwem. W powstającej mitologii etnicznej początki Cyganów
z reguły sięgają wprawdzie Indii i wiązane są z klasą kszatrjów, lecz t y m , co ich na¬
prawdę łączy, jest „odwieczny" tryb życia: wędrowanie.
1
Idea wspólnoty, obejmującej wszystkich Cyganów/Romów, jest elementem histo¬
rii wymyślonej. Nawet powierzchowna znajomość przeszłości i kultury tej zbiorowoś¬
ci pozwala odnieść się do niej nieufnie. Podobnie jest z ideą wędrowania, wiadomo
bowiem, że tylko część europejskich Cyganów była, i gdzieniegdzie jest nadal, n o
madami. Natomiast wizja romantycznych włóczęgów to w znacznej mierze stereoty
powe, niecygańskie wyobrażenie, na tyle jednak chwytliwe, że oddziałuje na samych
Cyganów. Tak bardzo i tak skutecznie, że nawet grupy które o d 300 lat prowadzą
życie osiadłe (i t o na jednym miejscu), odwołują się d o rzekomej „tradycji wędro¬
wania". W Polsce d o b r y m tego przykładem są żyjący na południu kraju - w G o r
cach, na Spiszu, Podtatrzu, w Beskidach - tzw. Cyganie Karpaccy jak określa się ich
w literaturze.
1
Świadomość pochodzenia z I n d i i , dla w i e l u bardzo niedawna, jest głównie inspiracją dla zespo
ł ó w f o l k l o r y s t y c z n y c h , które przejmują pewne e l e m e n t y ubiorów h i n d u s k i c h c z y maniery choreogra
ficzne, podpatrzone u wykonawców tamtejszych tańców.
294
Jak Cyganie świat zdobywali...
Nie oznacza to, że przemieszczanie się z miejsca na miejsce, z kraju do kraju,
z kontynentu na kontynent nie odgrywało w historii Cyganów znaczącej roli. Poka
zuje to najwyraźniej dzisiejsza mapa ich rozprzestrzenienia i charakter zróżnico
wania kulturowego i dialektalnego. Czasem ich wędrówki - ze względu na zasięg i nie
jasny czy raczej trudny do zrozumienia, cel - wywołują zdumienie. Częściej skła
niają do pytań całkiem przyziemnych: z jakich powodów je podejmowano, czy były
wymuszone, czy dobrowolne, a także czy to, czego dowiadujemy się z takich czy
innych źródeł, d o t y c z y Cyganów czy jakiejś innej społeczności? Na część z tych
pytań nie ma, jak dotąd, przekonujących odpowiedzi, chociaż dotyczą nieraz pod¬
stawowych kwestii cygańskiej przeszłości i współczesności.
Wędrowcy, koczownicy?
O d końca X V I I I stulecia, gdy po raz pierwszy dostrzeżono podobieństwo języka
Cyganów europejskich do języków indoaryjskich i na tej podstawie wysunięto hipo¬
tezę, że ich praojczyzną są Indie, szczególnego znaczenia nabrało jedno z najbar¬
dziej oczywistych skojarzeń łączących się z Cyganami od wieków: wędrowne życie,
zamieszkiwanie w szałasach lub innych, łatwych do przenoszenia domostwach,
używanie jako środka transportu wozów lub po prostu jucznych zwierząt. W kon
sekwencji określenie „Cyganie" zaczęło być stosowane wobec rozmaitych grup
prowadzących wędrowny tryb życia. Przeglądając współczesną literaturę antropo¬
logiczną dotyczącą Indii, łatwo się przekonać, że wiele społeczności koczowniczych,
rozrzuconych po całym niemal subkontynencie - niezależnie od ich cech antropo¬
logicznych, języka, specjalizacji zawodowej, rejonów przebywania - sklasyfikowa
nych zostało przez badaczy (przede wszystkim brytyjskich) jako Cyganie. Objęci
wspólną nazwą Gyypsies, byli i są opisywani w urzędowych raportach i rozprawach
naukowych jako „indyjscy Cyganie", a jedynym chyba odstępstwem od tej reguły były
nomadyczne grupy pasterskie, trwale związane z hodowlą zwierząt i określonymi
rejonami wypasowymi, najczęściej w stepowo-pustynnych lub górskich częściach
północno-zachodnich Indii. Inaczej mówiąc, indyjskich koczowników podzielono
na dwie kategorie: pasterzy oraz Cyganów, do których zaliczano niemal wszystkie
grupy niepasterskie (Baines 1976, s. 100).
Używanie słowa „Cyganie" (Qypsies) jako obiegowego równoważnika terminu „ko¬
czownicy" doprowadziło do tego, że współcześni badacze (nie tylko ci, którzy zaj¬
mują się Cyganami) mają nieraz sporo kłopotów, kiedy chcą ustalić, o jaką grupę czy
społeczność naprawdę chodzi. Ta niejasność dotyczy przede wszystkim Indii, ale
nie ogranicza się do tego kraju ani nawet d o sąsiedniego Pakistanu, którędy rzeczy¬
wiście prowadziły szlaki migracyjne praprzodków Cyganów europejskich. „Cyga¬
nami" nazywane są półnomadyczne grupy myśliwych z Cejlonu (Sri Lanka),
posługujące się językiem należącym do drawidyjskiej rodziny językowej, oraz roz¬
maite grupy z Azji Centralnej, Azji Mniejszej, Kaukazu i Półwyspu Arabskiego, głów
nie ze względu na tę samą co w przypadku Indii cechę: wędrowanie. Nawet żyjące
295
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
na wybrzeżu Borneo, Sumatry Celebesu i na kilku innych wyspach południowo¬
-wschodniej Azji niewielkie grupy półkoczowniczych rybaków określono w litera
turze angielskiej (a za nią i w innej) mianem „Cyganów M o r s k i c h " (Sea Qypsies).
Również w Europie słowo „Cyganie" (jego odpowiedniki w różnych językach)
odnoszone bywa do rozmaitych grup prowadzących życie wędrowne, mimo że róż
nią się pochodzeniem, cechami antropologicznymi, językiem. To żyjące głównie
w Wielkiej Brytanii, Skandynawii i krajach niemieckojęzycznych stosunkowo nie
wielkie wspólnoty potomków cyrkowców lub chłopów, którzy utracili ziemię i mu
sieli udać się na wędrówkę (tak przynajmniej literatura współczesna wyjaśnia ich
genezę). W najnowszej literaturze owi wędrowcy są już wyraźnie odróżniani o d
Cyganów; zwie się ich po prostu Podróżującymi (Travellers, Reisende itd.), ale o po¬
trzebie precyzyjnego rozdzielenia dwóch różnych desygnatów terminu Qypsy
- wspólnot wędrowców lub trudniących się handlem nomadów, niezależnie od ich
pochodzenia i języka, oraz grup, których język jest jednym z dialektów romani wciąż się mówi (Matras 2004).
Eksodus
Dlaczego praprzodkowie „prawdziwych" Cyganów opuścili północno-zachodnie
Indie (bo wydaje się wielce prawdopodobne, że stamtąd pochodzą) i kiedy t o na
stąpiło? Nadal nie ma co do tego jasności. Czas, który spędzili w Azji, zanim pojawi
li się w Europie, jest całkowicie mrocznym okresem cygańskich „pradziejów". Auto¬
rzy podejmujący ten problem, próbujący opisać czas pomiędzy wyjściem z Indii
a pojawieniem się w Europie, usiłują ułożyć w jakąś w miarę wiarygodną całość roz
maite strzępy informacji, opowieści zarejestrowane przez kronikarzy i nieliczne d o
kumenty bizantyjskie. Przeważa opinia, że najazdy Arabów na Półwysep Indyjski (za
początkowane w drugim dziesięcioleciu V I I w.) i zagarnięcie znacznej liczby jeńców
niewolników, o czym wspominają różne zapiski kronikarskie, mają bezpośredni
związek z pojawieniem się Cyganów w Europie. Ale jeśli t o Arabowie byli czynni¬
kiem sprawczym, dlaczego w języku cygańskim nie ma arabizmów, są zaś silne wpływy
greckiego (wędrowali przez ziemie leżące w granicach imperium bizantyńskiego,
lecz czy jest to wyjaśnienie wystarczające?) i - co jeszcze bardziej zadziwiające - ar
meńskiego?
N i e jest też bynajmniej pewne, kiedy Cyganie pojawili się w Europie. W wielu
publikacjach powtarzana jest opinia, że pierwsze ślady ich p o b y t u na t y m kontynen
cie pochodzą z X I w . Jest jednak bardzo prawdopodobne, że sąd ten wynika w y
łącznie z „niefrasobliwego stosunku do źródeł". Błąd tkwi zapewne w tym, że dla au¬
tora czy autorów tej tezy - trudno dziś ustalić, k t o ją sformułował pierwszy - jej
podstawą był XIII-wieczny przekład wcześniejszej o dwa wieki kroniki, znajdującej
2
2
Patrz np. Soulis 1961. W i ę k s z o ś ć autorów podejmujących t o zagadnienie opiera się na opraco
waniach, a nie badaniach źródłowych.
296
Jak Cyganie świat zdobywali.
się w klasztorze Iviron na górze Athos. Późny łaciński przekład, na dodatek sporzą¬
dzony zapewne na podstawie przekładu greckiego, to nie to samo co gruziński ory¬
ginał. Na kwestię tę zwrócono uwagę stosunkowo niedawno (Mróz 1992, s. 44-45),
a choć do oryginału nadal nikt nie dotarł, już sama pogłębiona analiza treści zapisu,
znajdującego się w łacińskiej wersji owej gruzińskiej kroniki, rodzi poważne wątpli
wości, czy dotyczy on Cyganów. Tak więc pytanie o czas ich pojawienia się w Euro¬
pie pozostaje otwarte.
Skoro zaś tak niewiele wiemy o ich wczesnych dziejach, a informacje, możliwe
do powiązania z ludźmi znanymi dzisiaj pod tą nazwą, pojawiają się dopiero w Euro¬
pie, kwestią zasadniczą jest: kiedy niegdysiejsi wychodźcy z Indii stali się Cyga
nami? C z y mogło t o nastąpić stosunkowo późno, już na terenach imperium bizan¬
tyjskiego? Istnieją argumenty przemawiające za taką tezą. O uformowaniu się na
t y m obszarze zbiorowości, posługującej się w kontaktach ze światem zewnętrznym
jedną nazwą własną, świadczy to, że jej członkowie od początku wędrówek po Euro¬
pie określani byli mianem brzmiącym w różnych językach bardzo podobnie do p o l
skiej nazwy Cyganie: gr. Taiyydvoi(Jsmganoi), tur. Cingeneler, r u m . Jigani, węg. Cigdnyok, czes. Cikdni, niem. Zigeuner, franc. Tsiganes, wł. Zingari, port. Ciganos . Wszystkie
te słowa zdają się mieć związek z gr. axaiyyavoi (atsinganoi) lub a6iyyavoi (athinganoi), a choć znaczenia i desygnaty domniemanych terminów wyjściowych rodzą
liczne kontrowersje, tak jednorodna terminologia wskazuje przynajmniej na jedno:
że grupy napływające z rejonu Bałkanów do środkowej i zachodniej Europy musiały
posługiwać się taką samą autodenominacją, z której wywiedzione zostały - przynaj
mniej w części na pewno niezależnie o d siebie - wymienione określenia. Zatem,
choć przodkowie Cyganów nie wywędrowali z Indii jako jedna społeczność, oni sa
mi, już w okresie poprzedzającym europejskie peregrynacje, musieli stanowić jakie
goś rodzaju wspólnotę, przejawiającą się (między innymi?) w używaniu owego
etnonimu (pierwotnie będącego z pewnością egzoetnonimem), bez względu na to,
jak brzmiał on „w oryginale" i jaki był jego źródłosłów. Innymi słowy, wygląda na to,
że odrzucaną dziś nazwę „Cyganie" upowszechnili sami Cyganie.
3
Ekspansja
C o sprawiło, że na początku X V w. liczne (jak bardzo - t o osobne pytanie) grupy
cygańskie zaczęły opuszczać ziemie Bizancjum i rejon Bałkanów i przemieszczały
się w głąb Europy? O t o kolejna kwestia, która nie znalazła satysfakcjonującego
wyjaśnienia. Europa nie zapewniała w t y m czasie spokojnego i szczęśliwego życia.
Konflikty lokalne były zjawiskiem częstym, toczono wojny o zasięgu ponadlokalnym, niekiedy obejmującym znaczne obszary, zdarzały się lata nieurodzaju i głodu,
3
Z a n i m słowo „Cyganie" stało się najpowszechniej używanym e t n o n i m e m , pojawiały się także
inne. Najwięcej z nich kojarzy się z E g i p t e m ; o d przekonania o egipskim r o d o w o d z i e p o c h o d z i naj
popularniejsze d o dziś określenie - angielskie Gyypsies.
297
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
a ubóstwo nie było przypadłością jedynie warstwy chłopskiej. Pierwsze migrujące
grupy mogły o t y m nie wiedzieć, ale czy t o wystarcza, by ruszać w nieznane?
N i c nie wskazuje an to, żeby czynnikiem sprawczym było przeludnienie. Wpraw
dzie nie wiemy jak liczną zbiorowość stanowili wówczas Cyganie, lecz w południo
wo-wschodniej Europie na pewno nie było takiego przyrostu ludności, który można
by uznać za powód migracji. A przy t y m , jak należy sądzić na podstawie zachowa
nych dokumentów, egzystencja i ekonomiczne podstawy ich bytu związane były ściśle
z nie-Cyganami. Środków do życia dostarczał im handel, rzemiosło, bawienie umie
jętnościami cyrkowymi, działalność, by tak rzec, usługowa, w t y m wróżbiarska.
Inna możliwość to zagrożenie tureckie: najazdy na Dobrudżę, Wołoszczyznę
i Siedmiogród, a także Serbię, wielokrotne na tych ziemiach w ostatnim 20-leciu
X I V w., a potem nasilona od początku X V w. ekspansja. W 1408 r. Turcy podbili A l
banię, następnie Czarnogórę, w 1415 najechali Wołoszczyznę, zmuszając hospoda
ra d o płacenia haraczu, a r o k później spustoszyli Węgry W 1422 r. oblegali
Konstantynopol - miasta wprawdzie nie zdobyli, lecz właściwie było ono ostatnim
mocnym punktem oporu wielkiego niegdyś Bizancjum. Chronologiczna zbieżność
tych wydarzeń z migracją Cyganów w kierunku Węgier i dalej, k u środkowej Euro¬
pie, jest wyraźna, ale czy t o wystarcza, żeby ustanowić między nimi relację przyczynowo-skutkową? Wprawdzie grupa, która na początku 1425 r. dotarła d o A r a gonii, przedstawiała się jako uchodźcy z Małego Egiptu, zmuszeni d o ucieczki
przez „niewiernych", a m o t y w Turka ciemiężyciela pojawiał się w cygańskich opo
wieściach także później, gdy eksponowano raczej pokutne m o t y w y wędrówki-pielgrzymki (Szászdi León-Borja 2005, s. 215-216), ale wygląda to bardziej na wygodną
legendę niż opis rzeczywistości. Podobnie jak opowieści grupy przybyłej w 1427 r.
do Paryża, która oprócz „saracenów" obwiniała o agresję wobec siebie, t y m razem
za odstępstwo od chrześcijaństwa, także „cesarza Niemiec, króla Polski i innych
panów" (Sánchez Ortega 1994, s. 324-325). C z y więc rzeczywiście Turcy stali się
zasadniczym impulsem uruchamiającym wędrówkę grup cygańskich? Wątpliwości
jest sporo. Wiążą się one przede wszystkim z t y m , że bardzo wielu Cyganów pozo¬
stało na ziemiach powiększającego swój obszar imperium otomańskiego, a ich sytu¬
acja - jak wiemy z dokumentów, prawda, że zwykle późniejszych - była tam lepsza
niż w krajach Europy Środkowej i Zachodniej (zob. np. Barany 2001).
Trudno też ustalić, kiedy ruch ten się zaczął. N a pewno nie było t o zjawisko jed¬
norazowe, raczej rozciągnięty w czasie trend migracyjny, mający zmienną dyna¬
mikę, który być może już na przełomie X I V i X V w. przywiódł niewielkie (zapew
ne) grupy cygańskie do ówczesnej Rzeczypospolitej. Ich najwcześniejszym śladem
zdaje się pochodzący z roku 1401 wpis do ksiąg miejskich Kazimierza (dziś dzielni
cy Krakowa), informujący że niejaki Matiasz Cygan opłacił należny podatek. W po¬
czątkach X V stulecia określenie „Cygan" przy imieniu pojawia się wielokrotnie
w dokumentach z południa Rzeczypospolitej. XIV-wieczne akta z miast południo¬
wo-wschodniej Europy zaświadczają, że oprócz wędrownych gromad istniały także
298
Jak Cyganie świat zdobywali...
skupiska Cyganów osiadłych w miastach. Wydaje się prawdopodobne, że zapiski
z Kazimierza i nieco późniejsze ze Lwowa dotyczą takich osób, będących z pocho
dzenia Cyganami (Mróz 2004).
Wyraźne nasilenie migracji z południowo-wschodniej Europy nastąpiło w pierw
szych trzech dekadach X V w., kiedy t o obecność Cyganów jest już poświadczona
od Węgier, Czech i Polski po Hiszpanię. Jeśli nawet początkowo wiązały się z turec
kim zagrożeniem, co sprawiło, że miały tak wielki zasięg? Dlaczego niewielkie na
ogół grupy nie bały się zapuszczać w coraz dalsze, zupełnie sobie nieznane rejony,
z czasem także do Skandynawii i na W y s p y Brytyjskie, dokąd przecież nie mogli d o
trzeć lądem, wsiadając zaś na statki, ryzykowali, że powrót może nie być łatwy?
W Europie Cyganie podawali się najczęściej za wychodźców z Egiptu, a swoje
wędrówki przedstawiali jako pokutne pielgrzymki - czasem miała to być pokuta za
nieudzielenie schronienia Świętej Rodzinie. Jest intrygujące, skąd tak dobrze znali
opowieści biblijne i wiedzieli, jak je wykorzystać. Wszak nie byli to ludzie wykształ
ceni; ich wiedza wynikała przede wszystkim z praktyki, z tego, co przynosiły kolejne
dni i co można było zaobserwować w trakcie drogi i pobytów w kolejnych miastach
czy krajach. Wprawdzie niektórych przywódców wędrujących gromad podejmo¬
wały wówczas gościnnie osoby szlachetnego urodzenia i wysokich godności (z do¬
kumentów niemieckich, hiszpańskich, polskich wiemy o takich sytuacjach), lecz więk
szość z nich miała kontakty jedynie z ludźmi prostymi. Jak to więc tłumaczyć? Inną
zagadkową kwestią jest dość powszechne posługiwanie się listami przewodnimi,
a nawet żelaznymi, zwłaszcza papieży i królów (np. w 1540 r. jakaś grupa okazywała
w Hiszpanii zdezaktualizowany list Zygmunta Starego; Szaszdi León-Borja 2005,
s. 221 przyp. 25). Pozostawmy kwestię prawdziwości dokumentów, ale jak doszło
do wypracowania tej strategii i stosowania jej przez grupy bardzo odległe od siebie
w przestrzeni i czasie?
Kiedy w latach 20. X V stulecia pojawili się na Półwyspie Apenińskim, ich przy
bycie odnotowano w aktach miejskich. Kronikarz Forli zapisał, że przybysze mówi
li, iż pochodzą z Indii (Vaux de Foletier 1970, s. 34). Z Indii, a nie z Egiptu. Czyżby
tak długo, przez kilka wieków, zachowała się u prostych, niewykształconych ko¬
czowników pamięć o ich praojczyźnie, i to nie jakiejś lokalnej, ale o Indiach właśnie?
Każdy etnolog uzna taką możliwość za mało prawdopodobną. Zapewne więc
gdzieś po drodze - raczej w portowych oberżach czy kupieckich kramach niż p o d
czas konwersacji z uczonymi - usłyszeli o dalekim, bogatym kraju i postanowili do¬
dać sobie splendoru. Ale dlaczego wspomnieli o Indiach, a nie o Egipcie, co bar¬
dziej pasowałoby do ówczesnego sposobu myślenia?
Na Półwysep Iberyjski przywędrowali Cyganie w latach 30. X V w. Przybyli - jak
uważają dzisiejsi badacze - od strony Francji, po przemierzeniu południa Europy;
wskazują na t o zarówno przekazy historyczne, jak i ślady zapożyczeń językowych.
Nasuwa się jednak pytanie: czy nie mogli docierać tam wcześniej, przez Afrykę Pół
nocną? Był t o obszar o d połowy V I I w. opanowany przez Arabów, którzy w 711 r.
299
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
rozpoczęli także podbój Półwyspu Iberyjskiego i w ciągu kilku lat zajęli go niemal
w całości. O d tego czasu aż do X V w. w ich rękach znajdowały się terytoria od pół
wyspu po Azję Przednią i dalej na wschód; jedynie Bizancjum jeszcze i m nie uległo.
Jeśli przyjąć, że Arabowie byli przyczyną pojawienia się przodków dzisiejszych Cy
ganów poza Indiami, najpierw w A z j i Przedniej, a potem w Europie, t o czy nie jest
możliwe, że przemieszczali się oni wraz z Arabami również na kontynent afrykański,
a stamtąd za Cieśninę Gibraltarską?
Jeszcze d o lat 70. X X w. w różnych opracowaniach mowa jest o dwóch drogach
migracji Cyganów na Półwysep Iberyjski: wcześniejszej, północnym wybrzeżem A f
ryki, i późniejszej, południem Europy (np. Clebert 1961, mapa na s. 48). Dopiero now
sze prace, odwołujące się m.in. d o opinii niektórych językoznawców, odrzucają ten
arabsko-afrykański wariant; argumentem jest brak wpływów języka arabskiego na
dialekty Cyganów europejskich, w t y m hiszpańskich. Mogłoby t o sprawę przesą¬
dzać, tyle że stajemy wobec problemu, z którym nie potrafimy się uporać. Najazdy
Arabów, zagarnięcie wielu tysięcy (jak wynika ze źródeł) niewolników i pognanie
ich ku krajom Azji Przedniej - to możliwe wyjaśnienie pojawienia się Cyganów, tak¬
że w Europie. Analiza językowa, niestwierdzająca wpływów arabskiego na język cy¬
gański, zdaje się jednak wykluczać tę hipotezę. N a tej podstawie część lingwistów
wnosi, że migracja z Indii musiała nastąpić wcześniej, przed V I I w. Jednak w źród¬
łach historycznych nie ma o t y m jakichkolwiek wiadomości. Spór o czas opuszcze¬
nia Indii przez cygańskich przodków trwa zresztą wśród samych językoznawców,
gdyż z kolei analiza procesu ewoluowania języków nowoindyjskich (do których na
leży romani, czyli cygański) skłania d o przyjęcia właśnie późniejszej daty eksodusu
(Pobożniak 1986, s. 115).
Afryka
Jak wspomnieliśmy, wędrujący przez kontynent europejski cygańscy nomadzi do¬
tarli na jego zachodnie krańce w X V w. - do Hiszpanii w trzeciej dekadzie tego stu¬
lecia, do Portugalii zapewne w drugiej połowie. Z obu tych krajów stosunkowo szyb¬
ko wyruszyli za morza i oceany niekoniecznie z własnej woli. Najpierw do Ameryki,
„towarzysząc" Krzysztofowi Kolumbowi (do tego rozdziału cygańskiego „odkrywa¬
nia" świata wrócimy dalej), nieco później d o A f r y k i , gdzie znaleźli się za sprawą
Portugalczyków, którzy począwszy o d X V I w., deportowali ich tam za rozmaite
przestępstwa, podobnie jak innych skazańców, ale też za trwanie przy zakazanych
zwyczajach.
Czy owi zesłańcy byli pierwszymi Cyganami w Afryce? N a t o pytanie trudno
jednoznacznie odpowiedzieć. Według niektórych językoznawców po opuszczeniu
indyjskiej praojczyzny drogi poszczególnych grup wychodźców się rozeszły. K u
Europie powędrowała większość (ale jest t o tylko domniemanie, wynikające z li¬
czebności Cyganów żyjących t u obecnie), inni natomiast przemieścili się przez
Syrię k u Półwyspowi Arabskiemu, Egiptowi i północnym wybrzeżom afrykańskim.
300
Jak Cyganie świat zdobywali...
Śladem tej migracji mają być n i e k t ó r e g r u p y k o c z o w n i k ó w s y r y j s k i c h ,
i r a c k i c h i a f r y k a ń s k i c h (Kenrick 1976, s. 5), lecz zbyt mało o nich wiadomo, by
móc z przekonaniem przystać na twierdzenie, że są to Cyganie.
Informacje o afrykańskich Cyganach pojawiają się również w rozmaitych pub
likacjach, zwłaszcza z okresu międzywojennego (nie zawsze są to prace o ambicjach
naukowych), nie wiemy jednak, czy rzeczywiście chodzi o jakaś dawną falę migra
cyjną, jak sądził Clebert (1961, s. 259), doszukując się ich w Egipcie, Etiopii, Suda
nie i południowej Afryce, czy może o niedawnych przybyszów z Europy A l b o - co
jest chyba bardziej prawdopodobne - o koczowników, którzy ze względu na spo¬
sób życia i pewne elementy wyglądu kojarzą się z Cyganami.
Friedrich Ratzel, jeden z XIX-wiecznych autorytetów antropologicznych, infor
mował w swojej Völkerkunde (1885-1888) o Cyganach spotykanych na Saharze, zwa¬
nych Radżarie, mówiących po arabsku i zajmujących się drobnymi pracami kowalskimi . Z tego samego czasu pochodzą informacje autora notatki zamieszczonej
w „Journal of the Gypsy Lore Society", Roberta W Felkina, który spotkał Cyganów
w delcie N i l u - niezbyt licznych, wyrabiających kotły i patelnie, handlujących końmi
4
- a potem w Darfurze widział dwie kilkudziesięcioosobowe grupy a także dwie
wioski cygańskie i małą karawanę wędrującą na południe. Wędrowcy wyraźnie różni
li się od ludności miejscowej i od Arabów,mieli jaśniejszą karnację. Mężczyzn cenio
no za znajomość koni, osłów, wielbłądów, mułów; uznawano, że znają się na leczeniu
koni. Autor przypuszczał, że do Egiptu przybyli z A f r y k i Zachodniej (Felkin 1889).
Jeszcze pełniejszy opis, z połowy X X w., znajdujemy w książce brytyjskiego
podróżnika Lawrence'a G. Greena. Autor opisuje wieczór spędzony wśród Cyga
nów na N i l u - w pływającym domu zwanym kabara. Jedna z Cyganek wykonała ta¬
niec brzucha w r y t m wschodnich melodii. Egipskich Cyganów - twierdzi Green
- można rozpoznać na pierwszy rzut oka. Kobiety noszą naszyjniki z czerwonych
paciorków lub złotych monet i miedziane kolczyki; często także się tatuują. N a
kairskim bazarze wielbłądzim wielu kupców w czerwonych fezach to Cyganie.
Z wielbłądami robią to samo co z końmi: odnawiają i m zęby; potrafią sprawić, by
zwierzę nie kulało wówczas, kiedy jest wystawiane na sprzedaż. Mieszkają w namio
tach, jeżdżą od jarmarku do jarmarku i zajmują się drobnym handlem. W całym
Egipcie napotykamy krzewy z zawieszonymi na nich nierzucającymi się w oczy przed¬
miotami, pokrytymi rysunkami, które świadczą o tym, że tędy przechodził cygański
tabor. Wydarzenia w życiu taboru, każdy godny uwagi szczegół dotyczący okolicy
mogą być opisane za pomocą patyków i kamyków pozostawionych na skrzyżowa¬
niu dróg i w miejscach postoju taboru (Green 1966, s. 7 6 - 8 1 ) .
5
C z y Green mówi rzeczywiście o Cyganach? Głównie podobieństwa zewnętrzne
skłaniają go do takiej opinii. N i e wiemy, skąd wiedział o wróżbiarskich talentach
4
T u t a j posługujemy się rosyjskim w y d a n i e m tego dzieła: Ratzel 1901, t. I I , s. 507.
5
T y t u ł oryginału: Old Africas
Last Secrets, L o n d o n 1961.
301
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
i znakach pozostawianych innym wędrującym grupom. Podobny sposób przekazy
wania wiadomości znany jest w Europie, w t y m Polsce. Tutaj miało to sens praktycz¬
ny: pomagało krewnym czy innym członkom grupy w wyborze drogi, odnajdowaniu
innych taborów, które wcześniej tędy wędrowały dostarczało informacji pozwalają¬
cych uniknąć zagrożenia lub wskazujących możliwość zarobku. C z y w Afryce wę¬
drowały tak liczne tabory cygańskie - należy powątpiewać. Zatem t o raczej jakieś
strzępy wiedzy o Cyganach europejskich, wsparte obserwacjami poczynionymi
w Afryce i skojarzeniami widzianych obrazów z t y m i znanymi z Europy lub z litera¬
tury, stały się podstawą wnioskowania i przedstawienia tych ludzi jako Cyganów
afrykańskich.
Paradoksalnie: najpewniejszymi informacjami o Cyganach w Afryce są więc wspo¬
mniane najdawniejsze doniesienia, wiążące się z polityką wewnętrzną Portugalii
i zapoczątkowanymi w 1526 r. próbami pozbycia się ich z kraju lub nakłonienia d o
zmiany stylu życia. Już o d roku 1538 można było stosować wobec opornych karę
zsyłki do różnych afrykańskich kolonii - do Angoli, na W y s p y Zielonego Przylądka,
Wyspę św. Tomasza i Wyspę Książęcą (Coelho 1892, s. 230-231). Z 1589 r. pocho¬
dzi wiadomość o ucieczce jednej z trzech Cyganek skazanych na trzy lata zesłania
do Angoli za kradzież osłów. Jeżeli kobiety te dotarły do miejsca przeznaczenia, co
nie jest potwierdzone, mogły być w ogóle pierwszymi Cygankami, które przybyły
tam z Europy (Lopes da Costa 1999, s. 64). Więcej wzmianek o cygańskich zesłań
cach pochodzi z X V I I , a zwłaszcza X V I I I w., kiedy to w Angoli - dokąd przewożeni
byli również z Brazylii - ich liczba była znacząca, często przebywały tam całe rodzi¬
ny (Pantoja 2004, s. 120). N a miejscu, po odbyciu ewentualnej kary, prowadzili
w miarę normalne życie. Z dokumentu datowanego na rok 1731 dowiadujemy się,
że niektórzy trudnili się handlem niewolnikami; w t y m też czasie nakazano lokal¬
nym władzom, żeby nie pozwalały włóczyć się Cyganom w głębi kraju. Ale, co cie¬
kawe, w połowie tego stulecia gubernator Angoli dwukrotnie zwracał się do metro¬
polii z propozycją przysłania Cyganów jako osadników, wraz z żonami, argumentując,
że mieli największe kwalifikacje, by stać się kawalerzystami, a przy t y m znosili miejs¬
cowy klimat lepiej niż inni i „nie stwierdzono, żeby zachowywali się nagannie",
w przeciwieństwie d o białych Portugalczyków, wśród których było mnóstwo zło¬
dziei, ludzi bez honoru, nieposłusznych i leniwych (Lopes da Costa 1999, s. 67-68).
Podkreślmy: sugestia nie dotyczyła jednostek występnych, skazanych na zesłanie.
To nadzwyczaj intrygująca kwestia: „cywilizowanie" afrykańskich posiadłości za po¬
średnictwem Cyganów, odróżniających się o d Portugalczyków uczciwością i god¬
nym zachowaniem. Uboga jest nasza wiedza o Cyganach w Afryce . Ale nawet przy¬
toczone t u informacje prowokują d o stawiania dalszych pytań, na które nie znamy
6
6
N i e zdołaliśmy d o t r z e ć do artykułu Cariosa Cauto, Presenca cigana na colonizacao de Angola, „Boletim
do I n s t i t u t o de Investigacao Científica de A n g o l a " , Luanda, 1971, v o l . 8 (2), s. 137-144; p r z e d r u k w :
Studia, Lisboa, 1973, nr 36, s. 107-116.
302
Jak Cyganie świat zdobywali.
odpowiedzi. C o stało się z deportowanymi? C z y udało i m się wrócić d o Europy,
czy wymieszali się z ludnością miejscową lub raczej - jak to było w amerykańskich
koloniach - z innymi przybyszami z metropolii?
Na pewno odwiedzali Cyganie kontynent afrykański w czasach współczesnych.
W archiwum we Lwowie przechowywany jest pisany po polsku list, opatrzony datą
4 sierpnia 1937 r., wysłany z Johannesburga do rezydującego we Lwowie metropoli¬
ty Kościoła greckokatolickiego: „Nie posiadając adresu niedawno ukoronowanego
przez Jego Eminencję, Króla Cyganów, Janusza Kwieka, pozwalam sobie załączyć
przy niniejszym list do niego zaadresowany, z uprzejmą prośbą o łaskawe odesłanie go
na odpowiedni adres, który jest niechybnie Jego Eminencji znany Z góry najuprzej¬
miej Jego Eminencji dziękując, pozostaję z wysokim szacunkiem, Leo John" .
7
Z akt lwowskich wynika, że list przesłany został z Lwowa do Warszawy d o met
ropolitalnej cerkwi prawosławnej na Pradze - można przypuszczać, że wraz z dołą¬
czonym listem adresowanym d o Janusza Kwieka - Leo John nie wiedział, że to
właśnie zwierzchnik praskiej cerkwi dokonał aktu koronacji. D o k u m e n t ten prowo¬
kuje d o postawienia przynajmniej kilku pytań, zaczynając o d podstawowego: jak
Leo John dowiedział się w Afryce Południowej o koronacji Kwieka? W jaki sposób
komunikowały się cygańskie grupy - za pośrednictwem poczty czy kuriera? Z e
wspomnień Yoorsa (1973) wiemy że w Europie często korzystali z telefonów, ale
musieli wiedzieć, gdzie i kiedy zastaną osoby, z którymi chcą się kontaktować.
W t y m przypadku raczej było t o niemożliwe. A wreszcie: k i m był autor listu, wła¬
dający przy t y m językiem polskim (chyba że ktoś wyręczył go w pisaniu po pol¬
sku), i skąd wziął się na południowym krańcu Afryki? C o go tam zagnało? Był sam
czy z rodziną, a może z większą grupą ziomków? I jak potoczyły się dalej jego losy
- pozostał w Afryce czy przemieścił się d o innego kraju?
Azja
Jeszcze więcej wątpliwości budzą doniesienia o C y g a n a c h a z j a t y c k i c h , np.:
„Na Cejlonie żyje kilkaset rodzin Cyganów. To wychodźcy z Indii Południowych,
posługują się językiem telugu. Mieszkają w szałasach krytych liśćmi palmowymi,
ich tabory pozostają na jednym miejscu kilka dni, potem wędrują dalej" (Narody...
1963, s. 878). I o tej samej wyspie: „pokaz kobr i tresowanych małp jest głównym
źródłem utrzymania Cyganów, kobiety zajmują się wróżeniem. Prócz tego Cyganie
sprzedają amulety polują i łowią r y b y " (Koczniew 1965, s. 140). N i e sposób się zo¬
rientować, czy przytoczone informacje odnoszą się rzeczywiście do Cyganów. Tryb
życia związany ze zmianą miejsca pobytu, wróżenie, pokazywanie tresowanych
małp, nie wystarcza, b y uznać, że chodzi właśnie o nich, a nie jakąś inną grupę ko¬
czowniczą. Także żyjące w A z j i Przedniej rozmaite grupy koczownicze nazywane
7
C e n t r a l n y j Derżawnyj Istoryćnyj A r c h i v m . Lviv, F o n d nr 408, opis nr 1, sprawa nr 619.
303
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
są Cyganami. Mechanizm skojarzeń, jak wynika z prac dotyczących Iraku, Iranu,
Syrii, jest podobny (Haditi 1979, s. 19; Trubeckoj 1966, s. 113-114).
Z drugiej strony istnieją wiarygodne świadectwa cygańskich wędrówek po t y m
ogromnym kontynencie, których zasięg i rozmach wprawia w zdumienie. W jakim
celu bowiem zapuszczali się w niekiedy bardzo odległe i mało gościnne okolice?
Dziś wiemy że choć na ziemiach polskich pojedynczy Cyganie pojawili się już
na początku X V stulecia, wiadomości o wędrujących grupach pochodzą dopiero
z pierwszej połowy X V I w. Najwcześniej, w 1533 r., ich obecność odnotowano na
ziemi połockiej, położonej na dalekich peryferiach Rzeczypospolitej. Przez ziemie
polskie część przybyszów wędrowała dalej ku wschodowi. Naleciałości z języka
niemieckiego w języku Cyganów rosyjskich oraz chronologicznie późniejsze z ję¬
zyka polskiego wskazują na trasę peregrynacji.
Europejska część Rosji nie stała się kresem wędrówek. W 1721 r. szkocki dyplo¬
mata, lekarz i podróżnik John Bell odnotował obecność Cyganów w Tobolsku,
w zachodniej Syberii. Wędrowali całymi rodzinami, wraz z dziećmi, bagaże prze¬
wozili na koniach. M i e l i przybyć z Polski, a zmierzali d o . . . C h i n . Rosyjskie władze
nie zezwoliły na kontynuowanie podróży z powodu braku paszportów i grupa mu¬
siała zawrócić . Jest to pierwsza informacja, którą znamy o obecności Cyganów na
Syberii, chociaż mogli się tam pojawić i wcześniej. Nasuwa się pytanie: co ich skło¬
niło do podjęcia wędrówki? Czy rzeczywiście kierowali się do Chin, a jeśli tak, to po
co? C z y zdawali sobie sprawę z trudów podróży? Syberia nie była w t y m czasie o b
szarem sprzyjającym wędrowaniu ani też nie przyciągała atrakcyjnością nielicznych
miast. Leżący nad Irtyszem, dopływem O b u , Tobolsk znajduje się około 2500 k m
na wschód od Moskwy,- w czasach Bella żyli tam głównie Czuwasze, sieć gościńców
nie była zbyt rozwinięta, a wędrówka zapewne nie zawsze bezpieczna. Dlaczego
więc ruszyli w drogę?
8
Tysiąc kilometrów dalej na wschód położone jest miasto Tomsk, nad Obem. W jed
nej z okolicznych wsi urodził się autor wydanej w 1978 r. po polsku książki Z plemie
nia Cedru . Aleksander Szełudiakow - jak podaje notka biograficzna - spędził dzie9
8
„During our stay in T O B O L S K Y [sic], I was informed, that a large t r o o p of gipsies had been lately
at that place, t o the number of sixty and upwards, consisting of men, w o m e n , and children. T h e R U S
S I A N S call these vagabonds tziggany T h e i r f o r r y baggage was carried on horses and asses. T h e arrival
of so many strangers being reported t o Mr. P E T R O F F S O L O V O Y the vice governor, he sent for some
of the chief of gang, and demanded w h i t h e r t h e y were going? t h e y answered h i m , t o C H I N A , u p o n
w h i c h he t o l d t h e m , he c o u l d n o t p e r m i t t h e m t o proceed any farther eastward, as t h e y had no pass
p o r t , and ordered t h e m t o r e t u r n t o t h e place whence t h e y came. It seems these people had reamed,
in small parties, during the summer season, cross the vast countries between P O L A N D and this place,
subsisting themselves on what t h e y could find, and on felling trinkets, and telling fortunes t o the c o u n t r y
people. But T O B O L S K Y , being the place of rendezvous, was the end of their long journey eastwards, and
they, w i t h no small regret, were obliged t o t u r n their faces t o the west again" (Bell 1763, t. I I , s. 157-158).
9
Tytuł oryginału: Jz plemieni Kiedra.
304
Jak Cyganie świat zdobywali.
ciństwo pośród Ewenków i Chantów, zamieszkujących te okolice jeszcze przed p o
jawieniem się Rosjan. W książce znajdujemy opowieść o miejscowym malarzu i na¬
malowanym przez niego obrazie, przedstawiającym stojące nad brzegiem rzeki
czumy, przewrócone d o góry dnem łodzie, suszące się sieci i ogniska, przy których
siedzą palący fajki Ewenkowie i Cyganie. Malarz opowiadał autorowi, że na Syberii
„niejednokrotnie spotykał się w swoich podróżach z żeglującymi Cyganami".
Wspomniał też opowieść pewnego starego Cygana, dotyczącą czasów sprzed rewo¬
lucji październikowej:
na w i o s n ę k o c z o w a l i ś m y na ł o d z i a c h p o leśnych p u s t k o w i a c h w ślad za ajentami
s k u p u j ą c y m i f u t e r k a . [ . . . ] Z a h a n d l a r z a m i podążała i nasza b r a ć , b o g d y C y g a n k i szamaniły E w e n k o m , w r ó ż y ł y d o b r e życie, p o m y ś l n e ł o w y t a m c i raz p o raz w r z u c a l i
w r ó ż k o m d o w o r k ó w t o s k ó r k ę gronostaja, t o p o p i e l i c y . W lecie C y g a n i e p r z e n o s i l i
się na łowiska n a d r z e c z n e b y s t r z y n y na z a r o b e k ( S z e ł u d i a k o w 1978, s. 2 1 3 - 2 1 9 ) .
Trudno powiedzieć, w jakim stopniu autor odwoływał się do zasłyszanych opo¬
wieści, w jakim zaś wymyślił te sceny. Analizując treść książki, odnosi się wrażenie,
że wszystko nie mogło być tworem wyobraźni. Jeżeli więc przyjąć, że jest tu odbi¬
cie rzeczywistych sytuacji, to znów zadać trzeba pytanie: skąd wzięli się tam Cyga
nie i po co zawędrowali tak daleko w głąb Syberii?
Na wschód od Kamczatki, na M o r z u Beringa, około 250 k m od wybrzeży pół
wyspu, położony jest archipelag W y s p Komandorskich. Około 1825 r. na nieza¬
mieszkałych wyspach Kompania Rosyjsko-Amerykańska osiedliła Aleutów; celem
była eksploatacja futrzarska wysp. „Później osiedlono t u także Aleutów z wysp A n drejanowskich, Prybyłowa, Eskimosów z wyspy Kodiak, i innych - Rosjan, K o m i - Z y rian, Cyganów" (Narody... 1956, s. 987). W cytowanej pracy nie podano, jak należy
rozumieć określenie „później" - czy było to jeszcze przed rewolucją bolszewicką,
czy już w czasach radzieckich. N i e wiemy też, jaki był charakter tego osiedlenia
- karne zesłanie czy dobrowolna emigracja. Ale niezależnie od tego, znów nasuwa
się pytanie: skąd przybyli ci Cyganie, jakimi drogami wędrowali i po co wybrali się
w tak odległe rejony świata, aż na Daleki Wschód? C o skłoniło ich do osiedlenia się
na wyspach, jeśli była to migracja dobrowolna?
W trakcie badań prowadzonych na początku lat 70. X X w. w Mongolii jeden ze
stołecznych, ułanbatorskich współpracowników polskiej ekspedycji stwierdził, że
niedługo po zakończeniu I I wojny światowej, prawdopodobnie p o d koniec lat 40.,
północną częścią kraju przewędrowała z Rosji na wschód grupa Cyganów. Podobno
odnotowała to prasa, ale doniesienia nie udało się potwierdzić. O b e c n o ś ć Cy¬
ganów w Chinach sygnalizował Clebert (1961, s. 259), a choć nie były to wiado¬
mości pewne, podobne można znaleźć także w innych opracowaniach. Niestety,
brakuje dokładniejszych informacji na ten temat, chociaż akurat w przypadku gru¬
py wędrującej przez Mongolię należy sądzić, że chodziło nie o jakichś tubylczych
koczowników, lecz o wyraźnie różniących się od miejscowej ludności (m.in. antro305
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
pologicznie) Cyganów. C i byliby więc znacznie bliżej C h i n niż grupa zatrzymana
w Tobolsku w latach 20. X V I I I w. C o ich tam pognało, w jakim celu podjęli wędrów¬
kę do kraju o tak odmiennej kulturze i trudnej d o pokonania barierze językowej?
Ameryka
Pojawienie się Cyganów w Ameryce miało całkowicie odmienny charakter, chociaż
pod wieloma względami przypominało powstawanie cygańskiej diaspory w afry¬
kańskich posiadłościach Portugalczyków, było bowiem rezultatem polityki państw
europejskich kolonizujących N o w y Świat. Należała d o nich również Portugalia, o d
początku X V I w. dysponująca ogromnym obszarem na kontynencie południowo¬
amerykańskim i korzystająca z niego tak samo jak z posiadłości w Afryce. Podobnie
- jako miejsca deportacji, będących zarówno karą, jak i formą zasiedlania - trakto¬
wały później zamorskie terytoria Anglia, Francja i inne państwa. Dopiero od X I X stu¬
lecia można mówić o migracjach Cyganów do Ameryki podejmowanych z własnej
woli, wraz z tysiącami innych ludzi z różnych krajów, szukających tam możliwości
lepszego życia.
Historia odkrywania Nowego Świata przez Cyganów zaczyna się jednak w Hisz¬
panii, która nie różniła się zbytnio od reszty zachodniej Europy, jeśli chodzi o zmia¬
nę stosunku d o „pielgrzymujących Egipcjan", ale prowadziła całkowicie odmienną
niż Portugalia, czy potem Anglia, politykę kolonizacyjną. Pierwsi Cyganie dotarli
zresztą z Hiszpanii na Antyle, zanim wprowadzono skierowane przeciw nim re¬
strykcje, już w 1498 r., poniekąd przypadkowo, ratując własną skórę. Było t o dwóch
mężczyzn i dwie kobiety, których wymieniono na liście pasażerów jednego ze
statków wchodzących w skład trzeciej wyprawy Krzysztofa Kolumba. Antón, M a cias, Catalina i Maria (wszyscy „z Egiptu") znaleźli się w grupie dziesięciu osób,
określonych jako homicianos (Gil 1985, s. 5, 102). N i e byli zesłańcami, jak czasem się
sądzi. Nazwą homiciano określano człowieka winnego kryminalnego czynu, który
wykupywał się od kary, najczęściej odbywając przez pewien czas i na własny koszt
służbę wojskową, na przykład w jakimś granicznym zamku. W zamian uzyskiwał
przebaczenie, a zarzuty wobec niego były anulowane na mocy specjalnego doku¬
mentu, jaki mu wystawiano (Szaszdi León-Borja 1992a, s. 589; 1992b, s. 327). Taką
procedurę, mającą na Półwyspie Iberyjskim dawną tradycję, zastosowano podczas
pierwszej wyprawy Kolumba, aby zaradzić kłopotom ze skompletowaniem załogi.
Trzecia wyprawa, której celem było dostarczenie na Hispaniolę (dzisiejszą Haiti)
dużej liczby osadników, rodziła się w jeszcze większych bólach. N a ratunek po¬
spieszyli hiszpańscy monarchowie, Izabela i Ferdynand, ogłaszając 22 czerwca 1497 r.
dwa dekrety. Jeden nakazywał sądom, by zesłaniem na Hispaniolę zastąpić dotych¬
czasową karę zesłania na jakąś wyspę lub d o pracy przy pozyskiwaniu metali szla¬
chetnych, a także banicję okresową i bezterminową. D r u g i dokument był aktem
łaski dla wszystkich, którzy d o dnia jego ogłoszenia dopuścili się różnego rodzaju
przestępstw, głównie zabójstwa lub spowodowania obrażeń cielesnych w postaci
306
Jak Cyganie świat zdobywali...
ran; formą zadośćuczynienia było dobrowolne udanie się na Hispaniolę i okresowa
służba na własny koszt pod rozkazami Kolumba. C i , których uczynki zasługiwały na
karę śmierci, mieli pozostać na wyspie przez dwa lata; zagrożeni mniej surowymi
karami - przez rok. Po t y m okresie mogli wrócić do kraju i uzyskać całkowite o d
puszczenie ujawnionych win (Fernández de Navarrete 1954, t. I , nr 116, s. 425-426;
nr 120, s. 428-430).
Czworo „Egipcjan" skorzystało z królewskiego indultu i jeśli szczęśliwie dotarli
do celu (bo o ich dalszych losach nic nie wiadomo), byli nie tylko pierwszymi, lecz
być może jedynymi Cyganami, albo jednymi z nielicznych, którzy popłynęli z Hisz¬
panii do Indii Zachodnich (Szászdi León-Borja 1992b, s. 332), gdyż hiszpańscy
monarchowie zrezygnowali dość szybko ze zsyłania tam przestępców (formalnie
w 1505 r.) - nie mówiąc o „naborze" homicianos, ogłaszanym w wyjątkowych sytuacjach
- i zastąpili te incydentalne w sumie przedsięwzięcia polityką ścisłej kontroli
pasażerów, co miało uchronić Indie przed napływem „niepożądanych elementów".
Poza t y m od października 1499 r. obowiązywał w Kastylii (a nieco później także
w Aragonii) zakaz przebywania na jej terytorium Cyganów nietrudniących się zaję¬
ciem uznawanym za pożyteczne i niepodlegających jakiemuś panu. C i , którzy nie
spełniali tych warunków, powinni byli w ciągu 60 dni opuścić królestwo p o d groźbą
surowych kar i przymusowej ekspulsji.
Nie były to - co warto podkreślić za Marią Heleną Sánchez Ortegą (1994, s. 335)
- akty antycygańskie, analogiczne do tych, jakie nieco wcześniej spowodowały ekspulsję Żydów, a wiele lat później Morysków. Odnosiły się wyłącznie do Cyganów
wędrownych; pozostali, umiejący w taki czy inny sposób przystosować się do w y
mogów prawa, cieszyli się swobodą, a ich egzotyczne zwyczaje chętnie oglądano na
przykład podczas świąt religijnych w Granadzie w 1531, Almerii w 1589, Lorce
w 1601, Rondzie w 1615 (Martínez Martínez 2000, s. 91, przyp. 2). Dla nich droga za
ocean najprawdopodobniej nie była zamknięta, musieli jedynie, podobnie jak wszys¬
cy inni, uzyskać od urzędników królewskich zgodę na wyjazd. Wiemy np., że w pod¬
boju Meksyku uczestniczyła Cyganka, żona niejakiego Cristóbala, służącego jako
herold Hernána Cortesa (Cervantes de Salazar 1971, t. I I , s. 30). Istnieją też infor
macje (choć wymagają one sprawdzenia) o niejakim Jorge Lealu, Cyganie kowalu,
który w 1602 r. otrzymał pozwolenie wyjazdu na Kubę. Podobne, pojedyncze ślady
pochodzą z X V I I I w. (Gómez Alfaro 1999, s. 30), lecz nic nie wskazuje na to, żeby
„ucywilizowani", a więc niewędrujący Cyganie pojawili się w hiszpańskich koloniach
w większej liczbie. Wyrażana czasem opinia, że w X V I w. „istniało nielegalne, stałe
przenikanie ze starego kontynentu w kierunku Nowego Świata, gdzie karawany cy
gańskie mogły bez przeszkód kontynuować wędrowanie" (Torbágyi 2003, s. 140),
to tylko urojenie, wynikające z nieznajomości historycznych realiów.
O d końca X V w. wędrowni Cyganie stali się w Hiszpanii uosobieniem plagi włó
częgostwa, co dobrze pokazuje kolejny skierowany przeciw nim dekret, z 1539 r.,
w którym zaznaczono, że razem z „Egipcjanami" włóczy się po kraju „wielu innych,
307
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
zarówno mieszkańców naszych królestw, jak też [ludzi] innych nacji, którzy przy
jęli ich język, zwyczaje i sposób życia" (Reales Ordenanzas 1987, s. 5k). W Indiach
Zachodnich, d o których o d początku zakazano wstępu Żydom i konwertytom,
Maurom, ludziom podejrzanym o herezję i skazanym przez inkwizycję, a także ich
potomkom, Cyganie nie mieli co szukać ani wcześniej, gdy uważano ich jeszcze za
pielgrzymujących cudzoziemców (chyba że byli homicianos lub przestępcami skaza¬
nymi na zsyłkę), ani później, gdy usiłowano pozbyć się tych spośród nich, którzy
nie podporządkowali się akulturacyjnym dekretom. Być może nieufność w stosun
ku do wszystkich „Egipcjan" była zresztą większa, niż mogłoby się zdawać (zwłasz¬
cza że wędrujących grup nie powstrzymywały kolejne zakazy i drakońskie kary),
skoro ogłoszonym 1 lutego 1570 r. dekretem stanowiono, że d o Indii nie może
popłynąć żaden (sic!) Cygan ani jego dzieci, ani słudzy a gdyby się tak stało,
należało ich stamtąd bezzwłocznie wydalić (Recopilación... 1943, t. III, s. 313).
Tę decyzję interpretowano czasem opacznie, przypuszczając, że wcześniej takie
podróże były możliwe, a nawet częste. N i e ma na to dowodów. Pierwszy ślad „nie¬
legalnych" Cyganów w hiszpańskiej Ameryce pochodzi z 15 lipca 1568 r. i łączy się
z Portugalczykami. Jest t o skierowane do wicekróla Peru rozporządzenie, w którym
monarcha informował, że według jego wiedzy w tamtejszych prowincjach przeby¬
wała duża liczba Portugalczyków i Cyganów, którzy dostali się tam bez pozwolenia
„przez Portugalię i inne obszary". Władca nakazywał wicekrólowi odesłać ich pierw
szym statkiem d o Hiszpanii (Encinas 1945, t. I , s. 451-452) . Rezultatów tej ope¬
racji nie znamy, ale po kilkunastu latach historia się powtórzyła. 11 lutego 1581 r.
król skierował d o władz hiszpańskich w całych Indiach Zachodnich podobne roz¬
porządzenie. Tym razem źródłem niepokoju było przekonanie, z pewnością oparte
na jakichś doniesieniach, że d o Indii „przedostali się i przedostają" Cyganie oraz
włóczędzy, używający ich ubiorów i języka, którzy żyją na swój „zepsuty sposób"
wśród Indian i łatwo ich oszukują ze względu na przyrodzoną tubylcom łatwowier¬
ność. W związku z t y m nakazywano wicekrólom, przewodniczącym królewskich
audiencji, gubernatorom i wszystkim innym urzędnikom odpowiedzialnym za
przestrzeganie prawa, aby sprawdzili, czy na podległych i m terenach są „jacyś Cy¬
ganie albo [inni] leniwi włóczędzy niemający zajęcia, którzy chodziliby w ich ubio¬
rach, mówili ich językiem, wykonywali właściwe i m rzemiosła i praktykowali złe
zwyczaje, kradzieże i kłamstwa", a gdyby takich znaleziono, należało ich odesłać
przy pierwszej okazji do Hiszpanii razem z żonami, dziećmi i sługami, w przyszłoś
ci zaś nie pozwolić i m p o d żadnym pozorem na przebywanie w Indiach ani na przy
ległych wyspach (Recopilación...,
1943, I I , s. 360). Znamy tylko jedną odpowiedź
w tej sprawie - uspokajającą; na obszarze dzisiejszej Boliwii nie stwierdzono obec
ności niepożądanych „gości" ( C D I A O 1864-1884, t. 18, s. 138-139).
10
10
Portugalczykom zakazano wstępu na t e r y t o r i a hiszpańskich I n d i i już w 1564 r. (Encinas 1945, t . I ,
s. 4 5 0 - 4 5 1 ) .
308
Jak Cyganie świat zdobywali...
W Hiszpanii dopiero w X V I I I w. pojawiły się projekty aby wysłać w jakiś rejon
Ameryki przestępców, w t y m stale wędrujących po kraju Cyganów, ale - inaczej niż
w Portugalii czy Anglii - nie zyskały one aprobaty „Hiszpańskie weto dla obecności
Cyganów w N o w y m Świecie" (Gómez Alfaro 1999) traciło swą moc stopniowo w X I X w. - wraz z rozpadem hiszpańskiego imperium.
Niewykluczone, że w pogłoskach z 1568 r. było coś na rzeczy gdyż Portugalczycy
w przeciwieństwie d o Hiszpanów, traktowali swe zamorskie posiadłości jako miejs
ca zsyłki już od końca X V w., a w następnych stuleciach mieli d o dyspozycji całą
sieć takich miejsc w Azji, Afryce i Ameryce.
Cyganie, którzy dotarli d o Portugalii najprawdopodobniej w drugiej połowie
X V w., znaleźli się na liście potencjalnych zesłańców kilkadziesiąt lat później. O d
marca 1526 r. obowiązywał ich zakaz przekraczania granic królestwa, a znajdujący się
w kraju mieli go opuścić p o d groźbą surowych kar. Zakaz wstępu i wędrowania p o
wtórzono w 1538 r., t y m razem objęto nim także wszystkich włóczących się „jak Cy
ganie", niezależnie od nacji. Wprowadzono ponadto rozróżnienie na obcych, któ¬
rych po ukaraniu miano wydalać poza granice królestwa, i swoich, czyli poddanych
portugalskiego króla, którym groziło zesłanie na dwa lata d o A f r y k i . W 1557 r. po¬
nownie ogłoszono zakaz wstępu Cyganów na teren królestwa (bynajmniej nie os¬
tatni), t y m razem pod groźbą skazania na galery Tę ciężką karę chętnie wymierzano
za różne przestępstwa, ale skazani mogli odwoływać się od wyroku. Dzięki powsta
łym w takich sytuacjach dokumentom wiadomo, że już w t y m okresie wysyłano Cy
ganów d o Ameryki. W 1562 r. niejaki Joao Giciano, pochodzący z „królestwa grec
kiego", mający żonę i 14 dzieci, a skazany na galery za kradzież osłów, uzyskał w ra
mach łaski zamianę kary na kilka lat zesłania d o Brazylii. W 1574 r. inny Cygan, Joao
de Torres, po schwytaniu i skazaniu na pięć lat galer prosił króla o umożliwienie mu
natychmiastowego opuszczenia kraju lub wyjazdu do Brazylii na zawsze, razem z ż o
ną i dziećmi. Król zamienił karę na pięć lat zesłania i dał zgodę na zabranie rodziny
(Coelho 1892, s. 232; Lopes da Costa 1999, s. 61). Zaskakująca chęć spędzenia za
oceanem reszty życia zdaje się świadczyć, że proszący wiedział, choćby w przybli¬
żeniu, czego może się spodziewać w N o w y m Świecie. Dla niektórych była t o nawet
perspektywa kusząca, bowiem p o d koniec X V I w. żyli w Brazylii Cyganie, którzy
wyjechali tam dobrowolnie (Donovan 1992, s. 40).
Trudno powiedzieć, ilu Cyganów trafiło d o Brazylii w X V I i X V I I w. Musiała to
być liczba znaczna, gdyż ustawy, mające na celu pozbycie się ich z kraju lub przy¬
najmniej zmuszenie d o rezygnacji z wędrowania, poruszania się w grupie, mieszka
nia blisko siebie, do porzucenia odrębnego języka, ubioru i stylu życia (łącznie z upra
wianiem wróżbiarstwa, magii i żebractwa), ponawiano co jakiś czas. Ustawy przewi¬
dywały także zesłanie d o A f r y k i , jednak chyba najwięcej zesłańców przyjmowały
rozległe portugalskie terytoria na kontynencie południowoamerykańskim (w 1686 r.
zaczęto tam zsyłać kierowanych wcześniej do A f r y k i „synów i wnuków Portugalczy
ków", noszących cygańskie ubiory i żyjących na ich sposób; Coelho 1892, s. 252).
309
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
Jeśli ktoś był skazany przez sąd, po odbyciu kary odzyskiwał wolność; inni od razu
urządzali się tam, jak mogli. W 1591 r. około 50-letnia Cyganka, Briana Fernández,
pochodząca z Lizbony mieszkała w mieście Salvador i prowadziła stragan ze sta
rzyzną. W 1603 r. rada miejska Sao Paulo zatrudniła Cygankę Franciskę Rodrigues
jako sprzedawczynię (Lopes da Costa 1999, s. 72-73). Znaczący przyrost cygań
skiej populacji w Brazylii nastąpił po roku 1718, gdy zapadła decyzja o wyłapywaniu
i zsyłaniu Cyganów, gdzie tylko się dało - od Indii, przez Afrykę, po Brazylię . N a
t y m ostatnim obszarze miały się wówczas pojawić całe cygańskie wspólnoty ( D o
novan 1992, s. 39). N a początku X V I I I w. o d k r y t o złoto w Minas Gerais i wydano
zakaz wstępu na ten obszar cudzoziemcom, do których zaliczono też Cyganów.
Zakaz okazał się nieskuteczny do tego stopnia, że rozważano możliwość wyłapania
ich i przetransportowania do Rio de Janeiro, a stamtąd do Angoli. Takie samo roz
wiązanie problemu Cyganów, niechcących się dostosować d o „normalnego" życia
(osiedlić się, wykonywać konkretnego zawodu, ewentualnie zajmować się gospo¬
darstwem rolnym), zalecał w t y m czasie władzom Recife sam król. Byli i tacy którzy
za jedyne wyjście uważali odesłanie ich z powrotem d o Portugalii (Lopes da Costa
1999, s. 74-77, 83). Niemniej już w latach 60. tego samego wieku zauważono, że
spora część Cyganów, od których nie oczekiwano nic ponad to, „żeby żyli jak Por¬
tugalczycy poddani Jego Królewskiej Mości", skłonna była przystosować się d o
„porządnego życia, gdyż [w przeciwnym razie] wszędzie byli chwytani i więzieni".
Niektórzy z nich dorobili się znacznych majątków, podobno głównie na handlu nie¬
wolnikami, mimo że był on zabroniony Cyganom od 1760 r. (Coelho 1892, s. 274).
11
Przesiedlenie do A m e r y k i niekoniecznie oznaczało utratę tożsamości etnicznej
czy choćby jej ukrywanie. W 1761 r. atrakcją serii festynów w Rio de Janeiro był p o
kaz „tańców cygańskich", a w roku 1810 Cyganów zaproszono d o udziału w publicz¬
nym świętowaniu zaślubin córki księcia regenta z hiszpańskim infantem. Według
bardzo ostrożnego szacunku Donovana (1992, s. 43) w okresie poprzedzającym
uzyskanie niepodległości (1822 r.) żyło w Brazylii od 4 do 7 tysięcy Cyganów. To naj
prawdopodobniej pierwsza i jedyna w t y m czasie tak duża zbiorowość cygańska na
zachodniej półkuli. Pod koniec X I X i w pierwszej połowie X X w. przybyły tam rów
nież, na fali gigantycznej imigracji z Europy i Azji, inne grupy cygańskie.
Cyganów wysyłano do kolonii także z kilku innych krajów europejskich: Anglii,
Francji, Niderlandów. N a Wyspach Brytyjskich, gdzie w 1598 r. zamorskie teryto¬
ria umieszczono na liście najstosowniejszych miejsc zsyłki „hultajów, włóczęgów
i niepoprawnych żebraków", w połowie wieku X V I I wzmogły się akcje skierowane
przeciwko kobietom lekkiego prowadzenia, kryminalistom, włóczęgom, a wśród nich
i Cyganom. Pochwyceni, wysyłani byli za ocean jako siła robocza. Tym sposobem
11
Indie jako miejsce zesłań wskazane zostały wówczas, jak się zdaje, po raz pierwszy, czy f a k t y c z
nie dotarli tam Cyganie, nie w i a d o m o , gdyż brak na t o źródłowego p o t w i e r d z e n i a (Lopes da Costa,
1999, s. 60). G d y b y tak było, powróciliby w niezamierzony sposób d o swojej p r a o j c z y z n y
310
Jak Cyganie świat zdobywali...
w 1655 r. pojawili się na plantacjach Barbadosu i Jamajki. W 1715 r. deportowano ze
Szkocji grupę Cyganów do Wirginii i jest wielce prawdopodobne, że czyniono to już
wcześniej (Brown 1929, s. 149-150). W 1648 r. rozważano w parlamencie szwedz
kim projekt deportacji „Tattare" do N o w e j Szwecji - kolonii w Ameryce Północnej,
nad rzeką Delaware - niemniej, jak się zdaje, nie został on wprowadzony w życie
(Heymowski 1969, s. 83). W latach 1686-1689 grupy Cyganów wysyłano z Francji
do A m e r y k i Północnej na podstawie decyzji króla Ludwika XIV, który zgodził się
złagodzić karę niektórym skazanym na galery p o d warunkiem że do końca życia
pozostaną w Ameryce. Później, w 1715 r., gdy po śmierci tego króla omawiano na
forum Stanów Generalnych sprawy posiadłości francuskich za oceanem, postano¬
wiono dla przyspieszenia kolonizacji Luizjany załadować na statki i przewieźć do
Ameryki włóczęgów, żebraków i tych, na których ciążyły wyroki sądowe. Niekiedy
też sędziowie orzekali wyrok zesłania zamiast ciężkich robót w więzieniu kra¬
jowym; np. w Caen skazano grupę Cyganów, za napad na dyliżans, na zesłanie na
wyspy francuskie w Ameryce. W i a d o m o też, że w 1724 r. sąd w Poitou nakazał de
portację grupy Cyganów na Martynikę, zaś do Luizjany wysyłano kobiety z parys¬
kich przytułków, a wśród nich i Cyganki, którym proponowano przesiedlenie do
Ameryki w charakterze żon dla osadników. W 1 7 8 8 r. władze francuskie rozważały pro¬
jekt stworzenia zamorskiej kolonii cygańskiej; prowadzono nawet rozmowy z przy¬
wódcami grup Cyganów, koczujących w lasach Lotaryngii, i podobno wyrazili oni
gotowość pozostania w służbie państwa, w prowincjach zamorskich, pod warunkiem
nieograniczania tam ich swobody Urzędy administrujące koloniami zaproponowały
Gujanę, ale projekt cygańskiej kolonii w Ameryce w końcu upadł (Clébert 1961, s. 92,
108; Vaux de Foletier 1970, s. 55-57).
Wysyłka na zamorskie terytoria praktykowana była przez wiele państw, choć tyl¬
ko trzy z nich, Portugalia, Anglia i Francja, uczyniły z deportacji istotny element
polityki społecznej wobec Cyganów. Zjawisko nasiliło się około połowy X V I I I stu
lecia. Źródła portugalskie świadczą, że sytuacja Cyganów w koloniach nie zawsze
i nie wszędzie była nędzna. D o k u m e n t pochodzący z roku 1760 zobowiązuje d o
rosłych mężczyzn d o służby w wojsku lub pracy za wynagrodzeniem przy robotach
publicznych, a zabrania i m noszenia broni, handlu końmi i handlu niewolnikami.
Tymczasem jeszcze w pierwszej połowie X I X stulecia brazylijscy Cyganie trudnili
się t y m , co zabronione - mieli renomę dobrych i zręcznych handlarzy niewolników
i koni (Quintana, Floyd 1972, s. 19, 21).
Australia
Niewiele wiadomo o pierwszych Cyganach w Australii, chociaż można stwierdzić
z całą pewnością, że i tam nie pojawili się dobrowolnie. Kolonizowanie tego konty¬
nentu rozpoczęli skazańcy. W pierwszym transporcie wysłanym z W y s p Brytyj¬
skich, który wylądował w 1788 r., przynajmniej jeden człowiek uważany był za Cy
gana. Pierwszy transport na Tasmanię wysłano w roku 1803, a wśród deportowa311
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
nych znajdował się niejaki Robert Cooper - Cygan skazany na siedem lat za zło¬
dziejstwo, który po odbyciu kary otrzymał 12 ha ziemi i zajął się hodowlą bydła (Sil¬
lers Floate 1999, s. 117). Deportacje trwały do 1868 r. i , jak się szacuje, objęły 162 ty¬
siące osób, w t y m 24 tysiące kobiet. D o tego należałoby doliczyć nieznaną liczbę
osób, które dobrowolnie udały się w ślad za skazanymi, brytyjskie prawo dawało
bowiem możliwość łączenia małżeństw, a wówczas transport współmałżonka d o
Australii opłacało państwo. Jak wielu Cyganów było wśród deportowanych - nie
wiadomo, gdyż w dokumentach sądowych nie przewidziano rubryki dotyczącej
przynależności etnicznej i wskazujące na nią informacje pojawiają się raczej przy¬
padkowo. Żmudne badania, m.in. ówczesnej prasy lokalnej, pozwalają ustalić dane
personalne i losy zaledwie części z nich (Sillers Floate 1999, s. 114-127). Pokazują
one jednocześnie, że deportacja i znalezienie się pośród wielu innych, również kar¬
nie deportowanych osób, które nie były Cyganami, prowadziło zazwyczaj do utraty
tożsamości etnicznej (Sillers Floate 1999, s. 129). Inaczej wyglądało t o zapewne
później, gdy cygańskie grupy dobrowolnie migrowały do Australii.
Wielka emigracja
Jest paradoksem, że w czasach, gdy niewolnictwo w Ameryce postrzegane było co
raz bardziej negatywnie przez rozmaite kraje i gdy ścigano handlarzy niewolników,
w Europie istniało legalne niewolnictwo Cyganów. Tak było w Rumunii, gdzie jego
likwidacja nastąpiła dopiero w połowie X I X stulecia, na mocy aktu z 1855 r., znoszą
cego definitywnie (przynajmniej od strony prawnej) ten proceder (Serboianu 1930,
s. 53). Wiele gromad cygańskich porzuciło wówczas osiadły tryb życia i rozpoczęło
wędrówkę, często po prostu z przyczyn ekonomicznych, w poszukiwaniu możli¬
wości zarobkowych. Jak jednak wytłumaczyć to, że po bardzo długim okresie życia
osiadłego rumuńscy Cyganie podjęli wędrówkę w nieznane, b o przecież ich wiedza
0 innym świecie niż ten, w którym dotąd żyli, była żadna? Skąd wiedzieli, jaki kieru¬
nek najlepiej obrać i co może ich czekać np. w Ameryce, dokąd część z nich nie¬
bawem ruszyła? Zapewne początkowo nie mieli większego pojęcia, gdzie się udają;
być może chcieli jedynie opuścić Rumunię. W ciągu kilku, kilkunastu lat ich gro¬
mady rozprzestrzeniły się po całej Europie (w latach 80. obserwowano ich także na
ziemiach polskich), a żywiołowość i znaczna liczebność tej fali powoduje, że w li¬
teraturze określa się ją jako „inwazję" (Salo, Salo 1977, s. 8 i n.). Dopiero na nowych
terenach zamieszkania musieli poznać potoczne wyobrażenia o możliwościach
1 nadziejach wiązanych z N o w y m Światem w wielu krajach europejskich, w których
schyłek wieku X I X był okresem niezwykłej społecznej ruchliwości. To wtedy najin
tensywniej rozwija się trwający aż do wybuchu I wojny światowej masowy ruch emi
gracyjny do Ameryki, a później i Australii. W t y m samym czasie opuszczają Rumu
nię coraz nowe grupy cygańskie, aby wkrótce potem pojawić się w obu Amerykach
wraz z innymi emigrantami, wśród których nie zabrakło Cyganów zadomowionych
od wieków w środkowo-wschodniej i zachodniej Europie. Ta wielka migracja schyłku
312
Jak Cyganie świat zdobywali...
X I X i początków X X stulecia ma w przypadku Ameryki Południowej także polskie
akcenty W wielu numerach „Gazety Polskiej w Brazylii" z lat 1910-1913 można zna
leźć wzmianki o Cyganach, a we wspomnieniowej książce Polskie korzenie. Opowieść
o życiu polskich emigrantów w Brazylii (Wachowicz 1980, s. 189) opisano spotkanie jed
nego z bohaterów z Cyganami i transakcję wymiany koni o tyle ułatwioną, że dwóch
z owych Cyganów mówiło po polsku.
Zagadką pozostaje, kiedy Cyganie zaczęli samodzielnie migrować d o Australii.
Niewykluczone, że stosunkowo niedawno, chociaż na ten temat wiadomo bardzo
mało. Pośród internetowych w i t r y n rozmaitych cygańskich stowarzyszeń, a działają
ich obecnie dziesiątki, znajdujemy także strony prowadzone przez Cyganów z Perth.
Kłopot z nimi polega na t y m , że podobnie jak w przypadku wielu innych grup et
nicznych prezentujących się w Internecie, przedstawiana tam „wiedza historyczna"
jest raczej wyrazem tworzonej współcześnie mitologii etnicznej, a nie opisem dzie¬
jów. N a stronach wspomnianego stowarzyszenia możemy zobaczyć rysunki poka¬
zujące sceny z dawnego życia na kontynencie australijskim, w t y m grupy wędrujące
z wozami, nieróżniącymi się o d tych, jakie oglądano na drogach Francji i Niemiec
na początku X X w. Żadna praca historyczna czy etnologiczna nie potwierdza tych
odkryć. Wydaje się, że dopiero na przełomie lat 70. i 80. minionego stulecia Cy¬
ganie stali się w Australii bardziej zauważalni i zaczęli tworzyć większe skupiska.
Byli wśród nich także przybysze z Polski, którzy dotarli tam przez N i e m c y , trudnili
się nielegalnym handlem złotem . Czy pozostali w Australii - nie wiemy, być mo¬
że ich pobyt tam był tylko czasowy.
12
W roku 1970 ukazała się w periodyku cyganoznawczym notatka, której autor
- podający się za jedynego Cygana żyjącego na stałe na N o w e j Zelandii - wspomi
na o spotkaniu z innym Cyganem, członkiem rosyjskiego zespołu Mojsiejewa, przy¬
byłego d o Aukland na występy. Przy okazji napisał, że kontakty z innymi Cyganami
ma tylko przypadkowo, jeśli jacyś przejeżdżają przez Nową Zelandię (Barnes 1970,
s. 1). Ale w jakim celu przyjeżdżają? Skąd przybywają i dokąd się kierują? Z n o w u
te same, natrętne pytania.
Pytania
Kwestie, które nas intrygują, pytania, które postawiliśmy, są zupełnie innej natury
niż te, które mogą interesować cygańskich aktywistów. Próba stworzenia czy też
wymyślenia nieterytorialnego narodu romskiego, wynalezienia jego historii i trady¬
cji nie wymaga rozwiązania zasygnalizowanych przez nas problemów, ponieważ od¬
wołuje się d o całkowicie odmiennych metod i procedur tworzenia wiedzy o prze¬
szłości. Nas interesuje rzeczywisty przebieg procesu „powstawania" Cyganów, ich
12
W i a d o m o ś ć uzyskana o d p r a c o w n i k a ambasady Australii w Warszawie. O konsultację zwróciła
się d o Lecha M r o z a ambasada tego kraju, w związku z pojawieniem się sporej l i c z b y przybyszów - C y
ganów - z Europy.
313
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
formowania się jako wspólnoty bardzo szczególnego rodzaju oraz europejskie i p o
zaeuropejskie dzieje tej zbiorowości. Być może nigdy nie znajdziemy dobrze uza
sadnionych odpowiedzi na pytania, kiedy przodkowie Cyganów wywędrowali z In¬
dii, jaka była przyczyna migracji, jak przebiegała droga d o Europy. Odległe dzieje
zazwyczaj mają wiele momentów niejasnych, będących przedmiotem sporów ba¬
daczy. Ale z kolejnym etapem cygańskiej historii nie jest lepiej. Dlaczego wyruszyli
z matecznika w południowo-wschodniej Europie? Jakie czynniki decydowały o kie
runku wędrówki? W jaki sposób dochodzili do wiedzy o bardzo odległych czasem
ziemiach? Dlaczego wybierali takie kierunki wędrówki, które nam nie wydają się ani
korzystne, ani atrakcyjne, np. Syberię? Czy decydował o t y m tylko przypadek? A jeśli
nie, to co? Jak szybko byli w stanie osiągnąć p o z i o m kompetencji umożliwiający i m
życie na nowo zajmowanym obszarze? W jaki sposób dowiadywali się niezbędnych
rzeczy, skoro o d tubylców lub o d tych, za sprawą których znaleźli się na ziemiach
wcześniej nieznanych, dzieliły ich wszelkie możliwe bariery - językowa, kulturowa,
społeczna, psychologiczna? I jak układały się stosunki migrantów przybywających
w X I X - X X w. z Cyganami zasiedziałymi już w Ameryce i Australii? W i e m y dziś
o Cyganach sporo, ale to, czego nie wiemy, warto sobie uświadamiać i co jakiś czas
przypominać w nadziei, że być może ktoś kiedyś, zainspirowany wyraźnie zaryso¬
wanymi białymi plamami, znajdzie przynajmniej na niektóre z pytań odpowiedź sa¬
tysfakcjonującą lub dającą nowy impuls d o dalszych badań.
Bibliografia
Baines A .
1976
Ethnography (Castes and Tribes), Delhi
Barany Z .
2001
The East European Qypsies in the imperial age, „Ethnic and Racial Studies", vol. 24
(1), s. 50-63
Barnes R.
1970
Gypsies in New Zealand, „Journal of the Gypsy Lore Society", v o l . X L I X ,
cz. 3 - 4
Bell J.
1763
Travels from St. Petersburg in Russia, to diverse parts of Asia, t. II, Glasgow
Brown I .
1929
The Qypsies in America, „Journal of the Gypsy Lore Society", nr 4
CDIAO
1864-1884
Colección de documentos inéditos, relativos al descubrimiento, conquista y colo
nización de las posesiones espanolas en América y Oceania, cz. 42, M a d r i d
314
Jak Cyganie świat zdobywali...
Cervantes de Salazar E
1971
Crónica de la Nueva España, red. M . Magallón, t. 2, M a d r i d
Clébert J.-P.
1961
Les Tziganes, Paris
Coelho A .
1892
Os Ciganos de Portugal com um estudio sobre o calao, Lisboa
Donovan Bill M .
1992
Changing Perceptions of Social Deviance: Gypsies in Early Modern Portugal and Brazil, Journal of Social History", t. 26 (1), s. 33-53
Encinas Diego de
1945
Cedulario indiano, recopilado por... Reproducción facsimil de la edición única de 1596
con estudio eíndices de A. García Gallo, t. 4, M a d r i d
Eelkin R . W
1889
Central African Gypsies, Journal of the Gypsy Lore Society", vol. I (4), s. 220-222
Eernández de Navarrete M . (red.)
1954
Colección de los viajes y descubrimientos que hicieron por mar los espanoles desde fines del
siglo XV. I. Viajes de Colón. Almirantazgo de Castilla, w: Obras de Don Martín Fernández de Navarrete, red. C. Seco Serrano, t. I , M a d r i d
G i l J.
1985
El rol del tercer viaje colombino, w: Historiografía y Bibliografía Americanista, t. 29
(1), s. 83-110
Gómez A.A.
1999
Veto espanol a la presencia de gitanos en el Nuevo Mundo, w : G ó m e z A . A . i i n .
1999, s. 9-42
G ó m e z A . A . i in.
1999
Deportaciones de gitanos, M a d r i d
Green L.G.,
1966
Poslednie tajny staroj Afriki, Moskwa
Haditi Taha Hamadi A l
1979
Al-Gagar wa-Al-Qaragfi-l-Iraq,
Bagdad
Heymowski A .
1969
Swedish Travellers and their Ancestry, Uppsala
Kenrick D
1976
A Contribution to the Early History of the Romani People, „Occasional Paper of the
Romany Institute" (London), nr 3
315
Lech Mróz, Ryszard Tomicki
Koczniew V. I .
1965
Naselenie Cejlona, Moskwa
Lopes da Costa E.
1999
El pueblo gitano y el espacio de la colonización portuguesa, w : G ó m e z A . A . i i n .
1999, s. 43-86
Martínez Martínez M .
2000
Qitanos y moriscos: una relacion a considerar, w: Los marginados en el mundo medieval
y moderno, red. M . Desamparados Martínez San Pedro, Almería, s. 89-99
Matras Y
2004
The Role of Language in Mystifying and de-Mystifying Gypsy Identity, w: The Role
of the Romanies, red. N . Saul, S. Tebbutt, Liverpool, s. 53-78
Mróz L .
1992
Geneza Cyganów i ich kultury, Warszawa
2004
Dzieje Cyganów-Romów w Rzeczpospolitej, XV—XVJJJ,
Warszawa
Narody...
1956
1963
Narody Sibirii, Moskwa
Narody Jużnoj Azii, Moskwa
Quintana B.B., Floyd L . G .
1972
¡Qué Gitano! Gypsies of Southern Spain, N e w York
Pantoja S.
2004
Jncjuisicao, degredo e mesticagem em Angola no século XVJJJ,
Ciencia das Religioes", r. III, nr 5-6, s. 117-136
„Revista Lusófona de
Pobożniak T.
1986
Języki cygańskie, w: Języki indoeuropejskie, t. I, Warszawa
Ratzel F.
1901
Narodowiedienie, t. I I , S. Peterburg
Reales Ordenanzas...
1987 [1567] Reales Ordenanzas y Pragmáticas (1527—1567), reprint, red. E. González
Díez, Valladolid
Recopilación.
1943
Recopilación de Leyes de los Reyes de las Jndias, t. 3, M a d r i d
Salo M . T , Salo S.M.G.
1977
The Kalderas in Eastern Kanada, Ottawa
Sánchez Ortega M . H .
1994
Los gitanos espanoles desde su salida de la India hasta los primeros conflictos en la penín316
Jak Cyganie świat zdobywali...
sula, „Espacio, T i e m p o y Forma", seria IV, H i s t o r i a M o d e r n a , t. 7,
s. 319-354
Serboianu Popp C.J.
1930
Les Tsiganes, Paris
Sillers F.S.
1999
Deportación de gitanos desde Inglaterra, 1614-1868, w : G ó m e z A . A . i in. 1999,
s. 87-129
Soulis George C.
1961
The Qypsies in the Bizantine Empire and the Balkans in the Late Middle
„Dumbarton Oaks Papers", v o l . 15
Ages,
Szászdi León-Borja I .
1992a „Omyzianos" - final de una política penal indiana, el gobierno del Comendador Lares,
w: Homenaje a Ismael Sánchez Bella, red. J. Salcedo Izu, Pamplona, s. 587-608
1992b
Destierro y perdón en las Indias (1492-1498), w: Proyección histórica de Espana en sus
tres culturas: Castilla y León, América y el Mediterráneo. I. Historia e historia de Amé
rica, red. E.L. Sanz, Valladolid, s. 321-336
2005
Consideraciones sobre las cartas de seguro húngaras e hispanas a favor de los egipcianos,
„En la Espana Medieval", t. 28, s. 213-227
Szełudiakow A .
1978
Z plemienia Cedru, Warszawa
Torbágyi P.
2003
Qitanos húngaros en América Latina, „Acta Hispanica" (Szeged), t. 8, s. 139-144
Trubeckoj V.V.
1966
Bachtiary (osedlo-koczewyje plemena Irana), Moskwa
Vaux de Foletier F
1970
Mille ans d'histoire des Tsiganes, Paris
Wachowicz R.
1980
Polskie korzenie. Opowieść o życiu polskich emigrantów w Brazylii, Warszawa
Yoors J.
1973
Cyganie, Kraków
317
