044777b9fd65820724772b63be6a8a75.pdf
Media
Part of Z badań nad Polonią gruzińską drugiej połowy XIX i początku XX wieku / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40
- extracted text
-
„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861
ANDRZEJ WOZNIAK
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Warszawa
Z BADAŃ NAD POLONIĄ GRUZIŃSKĄ
DRUGIEJ POŁOWY XLX I POCZĄTKU X X WIEKU
1. Kontakty polsko-gruzińskie mają co najmniej kilkuwiekową tradycję.
W XVII w. Gruzja stała się dla Rzeczypospolitej ważnym ogniwem w pla
nach wojskowego aliansu z Persją skierowanego przeciwko Turcji. W nawią
zaniu stosunków dyplomatycznych między Polską a Iranem istotną rolę
odegrał kupiec warszawski, Ormianin z pochodzenia, Sefer Muratowicz.
W 1601 r. przez Wołoszczyznę, Morze Czarne, Turcję a następnie Gruzję
i Armenię, odbył on podróż do Persji, którą opisał w Relacyi... ogłoszonej
drukiem dopiero w połowie następnego stulecia . Celem tej wyprawy był
zlecony mu przez króla zakup perskich kobierców i orientalnej broni. Choć
Muratowicz nie pełnił oficjalnie żadnych funkcji dyplomatycznych, rozmo
wy prowadzone przezeń na dworze Abbasa I przyczyniły się do politycz
nego zbliżenia obu krajów i wkrótce potem szach wysłał do Polski swojego
posła. W następnych dziesięcioleciach takie podróże, zarówno handlowe,
jak i dyplomatyczne stały się częstsze, a w drugiej połowie XVII w. mieli już
królowie polscy na dworze szacha stałych rezydentów. Nawiązane też zo
stały stosunki dyplomatyczne z władcami Gruzji. Od lat 40. X V I I w. pracują
w Gruzji polscy misjonarze,często pełniący również funkcje dyplomatyczne .
Misjonarze, zarówno polscy, jak i innych narodowości prowadzili też na
1
2
1
Po raz pierwszy relację tę ogłosił drukiem z rękopisu otrzymanego od o. Tadeusza Judy
Krusińskiego, Kazimierz Niesiołowski w swoich Otia domestica (1745, s. 272-291) pt. Relacya
Sefera Muratowicza Ormianina posianego od króla JMći do Persyi, z którą wróciwszy się
z tamtąd podal na piśmie w te słowa. Wydanie to jest jednak rzadkością bibliograficzną
i większość autorów korzysta z wydania Józefa Epifaniego Minasowicza z r. 1777, przedru
kowanego w r. 1807: Relacya Sefera Muratowicza obywatela warszawskiego, od Zygmunta III,
króla polskiego, dla sprawowania rzeczy wysianego w r. 1602... Ten błąd w dacie wyprawy
Muratowicza powodował później wiele nieporozumień.
Wymienić tu należy nazwiska jezuitów oo. Ignacego Zapolskiego i Jana Gostkowskiego.
Obaj byli autorami listów-raportów zawierających m.in. wiadomości o położeniu politycz
nym Gruzji, obyczajach jej mieszkańców, itp. (Por. Tamaraszwili 1902, s. 220, 663; Woźniak
1983, s. 299).
2
256
ANDRZEJ WOZNIAK
Zakaukaziu szkoły, służyli pomocą lekarską miejscowej ludności, ciesząc się
wielkim jej poważaniem (Woźniak 1987, s. 233-234).
Postacią najwybitniejszą wśród polskich misjonarzy działających na prze
łomie X V I I i X V I I I w. w Persji i na Zakaukaziu był jezuita, o. Tadeusz
Krusiński (1675-1757), człowiek wszechstronnie wykształcony, znający kilka
języków, w tym również turecki, perski i ormiański. Ceniono go za zdol
ności administracyjne, pracowitość, przedsiębiorczość. W latach 1706-1726,
z krótką przerwą, przebywał w Persji i na Zakaukaziu, gdzie prowadził
ożywioną działalność misyjną i dyplomatyczną. Gromadził również materia
ły, które wykorzystał w swoich późniejszych pracach. Były to zarówno
obserwacje dotyczące ludów Zakaukazia, jak i materiały źródłowe zaczerp
nięte z archiwów Isfahanu. Z dzieł T. Krusińskiego, wielokrotnie tłumaczo
nych i przerabianych przez cały wiek X V I I I i początek XIX czerpała Europa
wiadomości o stosunkach politycznych w Persji na początku X V I I I stulecia,
wojnie persko-afgańskiej i przewrocie dynastycznym. Z takim oddźwiękiem
w nauce europejskiej spotykały się tylko nieliczne dzieła autorów polskich.
Krusińskiemu zawdzięczamy pierwszy polski opis historyczno-etnograficzny
Gruzji, jakim jest rozdział jego dzieła Trágica vertentis belli Persici historia...
zatytułowany De Georgianis.
Na początku X V I I I wieku nastąpiło osłabienie działalności misji pol
skich w Persjii na Zakaukaziu, a w końcu lat 20. zupełna ich likwidacja.
Ponownie Polacy pojawili się w Gruzji w zupełnie innych już okolicz
nościach. Po drugim rozbiorze na Kaukazie, w tym również w Gruzji
znaleźli się żołnierze polscy z wcielonych do wojska rosyjskiego, stacjonują
cych na Ukrainie dywizji koronnych (Baranowski, Baranowski 1987, s. 160).
W 1794 r. sąd wojskowy w Kijowie zsyłał na Kaukaz schwytanych z bronią
w ręku żołnierzy usiłujących przedostać się do powstania, lub wziętych
później w bitwach do niewoli (Dzwonkowski 1913, s. 122; Bauer 1981, s. 21).
W końcu X V I I I w. na Kaukazie służyli również oficerowie z dawnych
polskich wojsk kresowych. Najstarszym rangą, znanym z nazwiska był
Bartłomiej Giżycki (ok. 1770-1827), pułkownik wojsk polskich, generał
wojsk rosyjskich, gubernator wołyński. Po drugim rozbiorze krótko służył
w armii rosyjskiej, później, w początkowym okresie panowania cara Pawła,
powołany powtórnie, walczył w Gruzji jako pułkownik huzarów (Polski
Słownik Biograficzny, dalej PSB t. VIII, 1959-1960, s. 21).
2. Nowy okres w historii kontaktów obu narodów otwiera początek
XIX stulecia. Wówczas to Gruzja, tak jak nieco wcześniej znaczna część
ziem Rzeczypospolitej, została przyłączona do Rosji, a Polacy i Gruzini
znaleźli się w granicach jednego imperium.
Już w pierwszych latach X I X w. zarówno w administracji cywilnej, jak
w korpusie oficerskim wojsk rosyjskich na Zakaukaziu, a zwłaszcza w Gru
zji, pojawiają się nazwiska szlachty z kresów dawnej Rzeczypospolitej.
W latach 1810-1812, a prawdopodobnie również wcześniej, gubernatorem
cywilnym wschodniej Gruzji był Marek Maliński. Między rokiem 1829
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU X I X i X X W I E K U
257
a 1831 stanowisko to zajmował Piotr Zawielejski (1800-1834), wywodzący
się ze szlachty białoruskiej, a przez historyków gruzińskich określany jako
„Polak z pochodzenia". W zespole urzędników, z którymi P. Zawielejski
przyjechał do Gruzji w 1828 r. był również jego młodszy brat. Zastępcą
Zawielejskiego, faktycznie pełniącym funkcję wicegubernatora był I . Kali
nowski. W kręgu osób związanych z Zawielejskim można zresztą odnaleźć
jeszcze parę polsko brzmiących nazwisk. Znacznie liczniejsi byli Polacy,
którzy w pierwszym trzydziestoleciu X I X w. służyli w wojsku rosyjskim na
Zakaukaziu, niekiedy jako dość wysokiej rangi oficerowie. W końcu lat 20.
na froncie rosyjsko-tureckim medycy-absolwenci Uniwersytetu Wileńskiego,
pełnili funkcje lekarzy wojskowych. W latach 20. pojawiają się też w Gruzji
pierwsi polscy zesłańcy polityczni (Woźniak 1996, s. 4).
Po upadku powstania listopadowego w wojskach rosyjskich na Kaukazie
znalazło się tysiące Polaków. Niektórzy autorzy twierdzą, że stanowili oni
„około 20% stanu armii rosyjskiej na tym terenie". W Gruzji w 1840 r. było
ok. 4 tys. Polaków, w ogromnej większości żołnierzy. Najczęściej byli to
zapewne poborowi z Królestwa Polskiego, Litwy i „ziem zabranych", ale
wśród Polaków-oficerów byli też i tacy, którzy służbę na Kaukazie wybrali
dla kariery i szybkiego awansu. Zarówno wśród żołnierzy, jak i oficerów
znaczną część aż do lat 50. X I X w. stanowili skazani na zsyłkę „w sołdaty"
żołnierze powstania listopadowego, a później ruchów spiskowych z 1. 30-40.
Wielu ze skazanych na służbę wojskową na Kaukazie należało do elity
umysłowej kraju. Pustkę spowodowaną odcięciem od ojczyzny, rodziny
i przyjaciół, usiłowali zapełnić ożywioną działalnością samokształceniową,
literacką i naukową. Na pierwsze miejsce wysuwa się tu niewątpliwie postać
poety Tadeusza Łady Zabłockiego (1813-1847), żywo interesującego się
historią i literaturą gruzińską. Wokół niego skupiali się przebywający na
Zakaukaziu Polacy o szerszych zainteresowaniach. Należeli do nich m.in.
M . Butowt-Andrzejkowicz, L. Janiszewski, K. Pietraszkiewicz, W. Strzelnicki. Do kręgu najbardziej znanych pisarzy i poetów „kaukaskich" należeli
również W. Dawid, W. Potocki, J. Strutyński. Osobne miejsce zajmuje Ma
teusz Gralewski (1826-1891), autor jednej z najważniejszych XLX-wiecznych
polskich prac o Kaukazie. Za najwybitniejszego polskiego specjalistę tego
okresu w dziedzinie historii, etnografii i literatury Gruzji uważany jest
Kazimierz Łapczyński (1823-1892), autor przekładu na język polski poema
tu Szoty Rustawelego, Rycerz w tygrysiej skórze (Woźniak 1983, s. 303-316).
Oprócz tej grupy najliczniejszej - Polaków, którzy w Gruzji znaleźli się
wbrew własnej woli, w drugim trzydziestoleciu XLXw. rośnie liczba tych,
którzy trafili tam w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Kategorię
szczególną, pod pewnymi względami zbliżoną do pierwszej, stanowili sty
pendyści cesarskich uniwersytetów, najczęściej lekarze. Wprawdzie odsługiwali oni swe stypendia w garnizonowych szpitalach w miejscowościach, na
których wybór nie mieli wpływu, ale nierzadko zakładali tam dom i rodzinę,
wiążąc swe losy z Gruzją niekiedy na całe życie. Do grapy tej należeli m.in.
258
ANDRZEJ WOZNIAK
Jan Minkiewicz (1826-1897), wybitny lekarz, autor wielu prac z dziedziny
medycyny, etnografii i antropologii, Jan Popejko, Wincenty Karpowicz.
Protoplastą rodu, którego trzy pokolenia związane były z Gruzją, jest znany
na Zakaukaziu lekarz Piotr Kimontt (zm. ok. 1899).
Od lat 30-40. X I X w. osiadają w Gruzji, a zwłaszcza w Tyfusie również
przedstawiciele innych zawodów: nauczyciele i urzędnicy, akuszerki, rze
mieślnicy i kupcy. Coraz częściej stają się właścicielami nieruchomości
w miastach i , nieporównanie rzadziej - posiadłości wiejskich. Ci osiadający
w Gruzji dobrowolnie lub z konieczności Polacy, wyjątkowo tylko przyjeż
dżali tu wraz z rodzinami. Przeważnie byli to ludzie samotni. Niekiedy
jeździli szukać żony w kraju, ale częściej, zwłaszcza do lat 70. X I X w.
znajdowali ją na miejscu. Kandydatek na żonę tej samej narodowości było
jednak bardzo niewiele, aby więc nie żenić się z Rosjankami, panny najczęś
ciej szukano w stosunkowo nielicznych rodzinach gruzińskich katolików, lub
rzadziej, miejscowych Ormian (Woźniak 1996, s. 5).
Około polowy X I X w. Polacy mieszkali już w wielu miastach Gruzji
- Kutaisi, Signachi, Gori, Telawi, a przede wszystkim w Tyfusie, gdzie
w 1864 r. było ich 900, nie licząc polskich żołnierzy miejscowego garnizonu
(Anczabadze, Wołkowa 1990, s. 29).
3. Na początku lat 60. XLXw., po klęsce Szamila i zakończeniu wojny
kaukaskiej, polskie wychodźctwo zarobkowe na Kaukaz ożywiło się, ale
zjawisko to szczególnie przybrało na sile po wojnie rosyjsko-tureckiej, zwła
szcza zaś w końcu lat 80., kiedy to do krajów Zakaukazia, a przede wszyst
kim do Gruzji napłynęła kolejna fala emigracji polskiej. Dla Gruzji był to
czas ożywienia gospodarczego. Rozwijał się przemysł wydobywczy (mangan,
węgiel, miedź, niewielkie ilości ropy naftowej), przetwórczy, materiałów
budowlanych, tekstylny. Dużą rolę odegrała komunikacja kolejowa, urucho
miona w latach 70. XLX w. Kraj potrzebował specjalistów z różnych dzie
dzin. Szczególnie przyciągał Tyflis - administracyjne, gospodarcze i kultu
ralne centrum Zakaukazia - Uczący pod koniec XIX w. ok. 160 tys. miesz
kańców. Miasto dla przybysza z Królestwa egzotyczne, ruchUwe, kipiące
życiem, półeuropejskie - półazjatyckie, o niepowtarzalnym kolorycie. Pozo
stałe miasta gruzińskie były niewielkie: stoUca zachodniej Gruzji - Kutaisi
miało 32 tys. mieszkańców, Batumi - 28 tys., Suchumi - 8 tys.
Migracje zarobkowe z ziem polskich na Zakaukazie u schyłku X I X
wieku miały swoją wyraźną specyfikę. Bardzo nieUczne było tam np. polskie
osadnictwo rolnicze. Natomiast duża grupa ludności wiejskiej zarówno
z Królestwa, jak i z kresów wschodnich, zasiliła szeregi służby domowej
w miastach Zakukazia, przede wszystkim zaś w Tyfusie. Wiąże się to z ist
nieniem tam wśród polskich migrantów znacznej grupy inteUgencji ze śred
nim i wyższym wykształceniem, materialnie dobrze sytuowanej i zatrud
niającej najchętniej polską służbę. ByU to stosunkowo liczni pracownicy
administracji, sądownictwa, policji, nauczyciele, lekarze. Spory odsetek
wśród Polaków na Zakaukaziu stanowiU fachowcy różnych specjalności
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XIX i XX WIEKU
259
- kolejarze, rzermeślnicy, a także kupcy i osoby zatrudnione w handlu.
Pomijam tu dużą grupę wojskowych, stanowiących np. w Gruzji ponad 50%
mieszkających tam Polaków (Mądzik 1987, s. 38-39).
Różne były przyczyny powodujące kolejne fale polskiej emigracji zarob
kowej na Zakaukazie, a zwłaszcza do Gruzji. Popowstaniowa sytuacja za
równo w Królestwie jak również - przy całej jej odmienności na kresach,
skłaniała do poszukiwania pracy w oddalonych rejonach cesarstwa liczne
rzesze inteligencji pozbawionej w kraju perspektyw, a niekiedy wręcz moż
liwości wykonywania zawodu . Brak pracy, niskie zarobki, powodowały
żywiołową emigrację niekiedy całych grup robotników. Ukazujące się od
czasu do czasu publikacje prasowe, a przede wszystkim krążące wówczas
opowieści o zakaukaskich fortunach, szybkich karierach i wysokich zarob
kach pobudzały wyobraźnię wielu Polaków i były niejednokrotnie impulsem
dla nieprzemyślanych decyzji o wyjeździe na Zakaukazie bez jakiejkolwiek
znajomości istniejących tam warunków. W prasie polskiej przełomu wieków
odzywały się też co pewien czas krytyczne głosy ludzi znających zakaukaskie
stosunki i trzeźwo oceniających możliwości polskiego wychodźctwa na tym
terenie. W tym duchu pisali m.in. Edward Strumpf w „Głosie" i ks. Julian
Dobkiewicz w „Kraju".
Ostrzeżenia przed zbyt pochopnymi i nieprzemyślanymi decyzjami emi
gracji na Kaukaz nie były bynajmniej gołosowne. Świadczą o tym zarówno
biografie niektórych emigrantów, jak i tragiczne niemal losy grupy łódzkich
robotników, którzy na początku X X wieku przyjęli propozyq'e pracy
w przędzalni jednego z tyfliskich przedsiębiorców („Kalendarz Domu Pol
skiego..." 1908, s. 141). Pozytywne opinie o możliwościach otrzymania
pracy, założenia własnego przedsiębiorstwa oraz o warunkach bytowych na
Kaukazie przeważały jednak nad negatywnymi i napływ Polaków na ten
teren, a przede wszystkim do Gruzji i Azerbejdżanu trwał nadal, o czym
świadczą liczby. W 1869 r. w guberni tyfliskiej mieszkało około 2100 Pola
ków . Według jednego dokładnego spisu ludności Cesarstwa Rosyjskiego
z 1897 r. w guberni tyfliskiej było 6282 Polaków (w kutaiskiej - 1938).
W stosunku do danych z roku 1869 jest to wzrost trzykrotny. Jeszcze
szybciej wzrastała ludność polska w Tyflisie - z 1592 osób w 1876 r. do 7367
w 1910 r. Poza Tyfusem większe grapy Polaków mieszkały w Batumi
(1897 r. - 722 osoby, 1909 r. - 1025 osób), Kutaisi (1897 r. - 487), Achalciche (1897 r. - 345), Suchumi (1897 r. - 209). Mniejsze skupiska polskie
3
4
3
Na Litwie, a także na Rusi dodatkowym czynnikiem powodującym podejmowanie decy
zji o emigracji były niewątpliwie szczególnie silne prześladowania polskości po 1863 r. (por.
Wasilewski 1916, s. 28-29).
Według opublikowanych w 1870r. danych statystycznych dotyczących guberni tyfliskiej
w 1869r. mieszkało w niej 2840 osób wyznania rzymskokatolickiego, w tym mężczyzn 2414,
kobiet zaś 425. Nieco wcześniej wyjaśniono, że katolicyzm wyznają Polacy, część Gruzinów
oraz „cudzoziemcy" (Statisliczeskij... 1870, s. 193). Przyjmuje się, że około 3/4 katolików
w Rosji stanowili wówczas Polacy - a więc w tym przypadku było to ok. 2100 osób.
4
260
ANDRZEJ WOZNIAK.
istniały w Poti, Achalkalaki, Zakatala, Gori (Mądzik 1987, s. 29-31).
W końcu XLX w. większość Polonii gruzińskiej liczącej wówczas 8220 osób,
stanowiła ludność miejska (około 75%), podczas gdy w Rosji europejskiej
65,8% ludności polskiej mieszkała na wsi (Groniowski 1984, s. 228). Po
roku 1897 brak danych statystycznych, pozwalających określić dokładnie
liczbę mieszkających w Gruzji Polaków. Dla początku X X wieku dysponu
jemy jedynie danymi o liczbie katolików w niektórych miastach Gruzji
w roku 1909 (Tyfiis, Kutaisi, Batumi) oraz z 1910 r. o liczbie Polaków
w Tyfusie i Kutaisi (Mądzik 1987, s. 28-29). Na podstawie tych cząstkowych
danych możemy przypuszczać, że tuż przed I wojną światową gruzińska
Polonia Uczyła około 15 tys. osób. Znaczna, ale trudna do dokładnego
określenia Uczba Polaków - uchodźców napłynąła do Gruzji w okresie
wojny, zwłaszcza w latach 1914-1915. W samym Tyfusie między wrześniem
1914 r. a październikiem 1915 r. zarejestrowano 420 osób, które otrzymały
pomoc od Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny. Nie Uczono
uchodźców, którzy o pomoc się nie ubiegaU, ani rannych żołnierzy-Polaków
w szpitalach (Mądzik 1987, s. 91).
W życiu gospodarczym i kulturalnym Gruzji 2 połowy XLX i początku
X X w. Polacy odgrywaU znaczną rolę. Mimo, że stanowiU zaledwie ułamek
procenta ogółu ludności, ich nazwiska w sposób nierozerwalny wiążą się
w tym kraju z wieloma dokonaniami gospodarczymi i wydarzeniami kul
turalnymi. Polacy budowaU w Gruzji drogi i Unie kolejowe, mosty i tunele,
projektowaU budynki użyteczności publicznej i zakładaU w nich nowoczesne
instalacje sanitarne. Cieszyli się opinią sprawnych administratorów i dosko
nałych rzemieślników. ProwadziU pomiary geodezyjne i badania geologicz
ne. ByU cenionymi lekarzami i podziwianymi artystami. W Gruzji dobrze
znane są nazwiska generała Józefa Chodźki (1800-1881), wybitnego geodety
i topografa, naczelnika wojskowej służby geodezyjnej na Kaukazie i jego na
stępcy, generała Hieronima Stebnickiego (1832-1897), inżyniera Bolesława
Siatkowskiego (1825-1895), który budował Unię kolejową Poti-Tyflis,
a wcześniej uczestniczył w budowie słynnej wojennej drogi gruzińskiej. Nie
mniej znany tunel suramski jest dziełem Ferdynanda Rydzewskiego. Linie
kolejowe na Kaukazie projektował inżynier Stanisław Kierbedź (1845-1910),
a naczelnikiem telegrafu kolei zakaukaskich i inicjatorem wielu uspraw
nień w dziedzinie łączności był Teodor Balukiewicz. Znane są również
w Gruzji nazwiska inżynierów Konstantego Waniorskiego, budowniczego
dróg i Seweryna Nowomiejskiego, który nadzorował w Tyflisie budowę
wielu gmachów użyteczności publicznej.-Popularną w stoUcy Gruzji na
początku bieżącego stulecia postacią był wybitny polski malarz Zygmunt
WaUszewski (1897-1936). Tyfiiską operą kierował przez pewien czas skrzy
pek i kompozytor Konstanty Antoni Górski (1859-1924).
Oprócz tych najbardziej znanych, pracowała w Gruzji liczna rzesza pol
skich specjalistów z wielu dziedzin, a w prasie rosyjskiej końca lat 90.
XLXw. zaczęły się nawet pojawiać głosy, że Polacy opanowali wszystkie
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XIX i X X W I E K U
261
najlepsze posady na Kaukazie, pozbawiając tym samym możliwości pracy
na tym terenie Rosjan (Stefan z Tyfusu 1899, s. 405). Być może, iż jakiś
związek z tą nagonką na Polaków miało zarządzenie władz policyjnych
z 1902 г., nakazujące zebranie dokładnych danych o Polakach pracujących
na kolejach Zakaukazia. Sporządzony wówczas wykaz zawierał 194 nazwi
ska polskich specjalistów (Mądzik 1987, s. 45). Istniały również w Gruzji
polskie przedsiębiorstwa, zarówno filie firm warszawskich, jak i takie, które
powstały na Zakaukaziu. Większość z nich pracowała w Tyfusie i w Baku,
stosunkowo nieliczne w innych miastach Zakaukazia, m.in. w Batumi.
Już na początku lat 50. XLXw. istniał w Tyfusie, przy głównej ulicy,
prospekcie Gołowińskim, „Hotel Warszawski", nie wiemy jednak, czy jego
właściciel był Polakiem, gdyż nie znamy jego nazwiska („Kawkazskij Kalen
dář" 1854, s. 727). W latach 60. powstał w Tyfusie duży warsztat naprawy
sprowadzonych z Warszawy powozów, wożących pasażerów niedawno wy
budowaną wojenną drogą gruzińską. Został on założony przez kilku war
szawskich majstrów, którzy wraz z transportem mocno nadwyrężonych
w czasie podróży powozów przybyli do Tyfusu. W późniejszym okresie
warsztat zatrudniał około 80 robotników, przeważnie Polaków (Piątkowski
1990, s. 32). Od 1882 r. działał w stolicy Gruzji, przy ul. Dworcowej sklep
firmowy znanej warszawskiej fabryki wyrobów srebrnych i platerowanych
Frageta (Paprocka 1992, s. 22-23). Od lat 90. istniało również w Tyfusie
przedstawicielstwo handlowe firmy Fryderyk Puls (mydła, kosmetyki)
z Warszawy (PSB, t. XXIX, 1986, s. 363). Swoje przedstawicielstwo i filię
wykonującą zamówienia miała też tutaj warszawska firma inżynieryjna spe
cjalizująca się w instalacjach wodno-kanalizacyjnych - K. Matecki. Filią tą
kierował inżynier Wiktor Rossman (Woźniak 1994, s. 109). Przed I wojną
światową istniał w Tyfusie jeden z największych sklepów fabrycznych
Zakładów Żyrardowskich w Imperium, który w roku 1911/1912 zatrudniał
16 pracowników (Zwoliński 1979, s. 76-77) .
W Batumi właścicielami najnowocześniejszego i najładniejszego hotelu byli
Polacy, trzej bracia przybyli tam dziesięć lat wcześniej niemal bez żadnego
kapitału. W mieście istniały również inne polskie firmy - doskonale prosperują
ce przedsiębiorstwo eksportu bakijskiej nafty oraz przedsiębiorstwo robót
kolejowych, oba jednak, jak pisze ks. J. Dobkiewicz, przeszły w „obce ręce"
(Dobkiewicz 1884, s. 6-7). Naftociąg Baku-Batumi, dzięki któremu nastąpił
szybki rozwój tego ostatniego, budował inżynier W. Lindley z grupą warszaw
skich inżynierów-hydraulików (Janiszewski 1987, s. 234-235).
Charakterystyczną cechą społeczności polskiej w Gruzji, jak zauważa
M . Mądzik była jej młodość. Największą grupę, ponad 50% całej populacji
stanowili ludzie w wieku 20-29 lat. Wraz z osobami w wieku do 49 lat,
5
5
Uposażenie kierownika tego sklepu, zajmującego osobny (do dziś istniejący) budynek
w centrum Tyfusu, wynosiło 5 tys. rubli rocznie, pozostałych zaś osób od 3132 do 287 rubli
(Zwoliński, 1979, s. 76-77).
262
ANDRZEJ WOZNIAK
a więc najkorzystniejszym dla działalności zawodowej i twórczej, wskaźnik
ten był jeszcze wyższy i wynosił około 75%. Wśród ludzi młodych (20-29
lat), przeważali żołnierze miejscowych garnizonów, o czym świadczy również
bardzo mała liczba kobiet w tym wieku. Niewielkie grupy stanowiły dzieci
i młodzież oraz osoby powyżej 50 roku życia. Tylko w Tyfusie było spore
skupisko dzieci i młodzieży kształcącej się w szkołach.
Jeśli idzie o wykształcenie, to społeczność polską w Gruzji charakteryzo
wał z jednej strony wysoki procent (około połowy populacji) analfabetów,
w większości prawdopodobnie żołnierzy, z drugiej zaś, istnienie znacznej
(w Tyfusie 15,7%) grupy inteligencji ze średnim i wyższym wykształceniem.
Bardzo jednorodna była natomiast polska społeczność pod względem
wyznaniowym, bowiem około 95% jej stanowili katolicy. Tylko nieliczni Polacy
byli wyznawcami prawosławia lub protestantyzmu (Mądzik 1987, s. 34-37).
4. Największym skupiskiem polskim była stolica kraju - Tyflis, w którym
mieszkała ponad połowa przebywających w Gruzji Polaków. Tu powstawały
pierwsze polskie organizacje i tu podejmowano większość inicjatyw o charakte
rze społecznym i kulturalnym. Życie polskie skupiało się wokół nowego,
wzniesionego w latach siedemdziesiątych X I X w. kościoła katolickiego pod
wezwaniem św. Piotra i Pawła („stary", z 1816 r. kościół Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny służył przede wszystkim ludności ormiańskiej
i gruzińskiej). Konsolidację społeczności polskiej utrudniały w pewnym stopniu
spory między proboszczem, sprawnym zresztą i energicznym administratorem,
ks. M . Orłowskim a parafianami na tle sposobu zarządzania parafią. Wspomi
nał o nich na łamach „Kraju" w 1891 r. ks. J. Dobkiewicz, a wcześniej jeszcze
inny korespondent tego czasopisma, który pisał: „Otóż u nas w Tyfusie są
tylko rodacy - a nic więcej nie masz: żadnej łączności, żadnego węzła, żadnej
instytucji, każdy żyje zamknięty w sobie. Gdzie indziej kościół jest ogniskiem
wspólnej znajomości; nasi parafianie systematycznie wykluczani przez
ks. proboszcza O. od kontroli nad kościołem i jego dochodami, machnęli ręką
i oczekują możliwych zmian w okolicznościach natury wyższej." Spory ustały
zupełnie, kiedy po śmierci ks. Orłowskiego na początku 1891 r. jego miejsce
zajął mający opinię człowieka „cichego i spokojnego", ks. Józef Baranowski
(Mądzik 1987, s. 64).
Wydarzeniami, które w tym okresie gromadziły znaczną liczbę tyfliskich
Polaków były występy polskich trup teatralnych. Zdaniem M . Mądzika
rozbudziły one wśród miejscowej kolonii polskiej duże zainteresowanie ama
torskim ruchem scenicznym, który miał się stać jedną z podstawowych form
działalności Rzymskokatolickiego Towarzystwa Dobroczynności, integrują
cą miejscowe środowisko polskie i dostarczającą środków finansowych na
realizację celów statutowych Towarzystwa.
„Inicjatywa powołania do życia w Tyflisie Towarzystwa Dobroczynności,
instytucji, która istniała już w największych skupiskach polskich w Rosji,
zrodziła się w 1894 r. Wystąpili z nią przedstawiciele miejscowej inteligencji
wspierani przez nowego proboszcza i członków rady parafialnej, tzw. kuratorii.
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU X I X i X X W I E K U
263
Opracowano statut, który w polowie 1894 r. został zatwierdzony przez Mini
sterstwo Spraw Wewnętrznych. Jesienią działania organizacyjne rozopoczął
tymczasowy zarząd Towarzystwa, w skład którego weszli: dr. Piotr Kimontt,
Rafał Szymański, Ludomir Kamocki, Grzegorz Mularski, Marian Ziembiński
i Feliks Nowiński" (Mądzik 1987, s. 64-66).
Na pierwszym walnym zgromadzeniu wybrano władze Towarzystwa.
Skład zarządu zmienił się całkowicie, a prezesem został z urzędu proboszcz,
ks. Baranowski. Towarzystwo czyniło starania o otwarcie przytułku dla
starców i uruchomienie szkółki parafialnej. Środki finansowe potrzebne
do realizacji tych celów i niesienie potrzebującym materialnej pomocy czer
pano ze składki ofiar członków oraz organizowanych imprez kulturalnych,
w pierwszym zaś rzędzie przedstawień teatru amatorskiego przez wiele lat
kierowanego przez inż. K. Waniorskiego, sekretarza zarządu. Oprócz przed
stawień urządzano też wieczory literackie i koncerty. Wynikające ze statutu
ograniczenia rozwoju Towarzystwa, niedostatek środków finansowych, nie
pozwalały jednak należycie rozszerzać tych kierunków jego działalności,
które miały na celu większą integrację tutejszego środowiska polskiego.
W celu rozszerzenia i uaktywnienia działalności Towarzystwa poczynio
no, choć nie bez oporów ze strony części jego członków, zmiany w statucie,
wybrano nowy zarząd z prezesem J. Laudańskim na czele, którego starania
doprowadziły w 1903 r. do otwarcia biblioteki i czytelni oraz szkółki przy
kościelnej. Jednakże nawet i te przedsięwzięcia nie były wstanie spowodować
zasadniczych zmian zakresu działalności Towarzystwa, ze względu na jego
charakter i podstawowe cele statutowe. Dopiero sytuacja zaistniała po
1905 r. umożliwiła zakładanie organizacji, które w szerszym zakresie po
zwalały na realizację potrzeb kulturalno-oświatowych środowisk polskich
w Rosji. Były to powstające wówczas w wielu miastach imperium instytucje
pod nazwą „Dom Polski".
W Tyfusie inicjatywa powołania takiej organizacji zrodziła się wiosną
1907 r. i mimo pewnych trudności doczekała się realizacji jesienią tegoż
roku. Oficjalna inauguracja działalności Stowarzyszenia odbyła się 16 paź
dziernika 1907 r. (Mądzik 1983, s. 22-25).
Celem działalności Stowarzyszenia miało być popieranie rozwoju kul
turalnego ludności polskiej w Tyfusie i jego najbliższych okolicach. Plano
wano założenie czytelni, bibilioteki, księgarni, szkoły dla dzieci i dorosłych,
biura informacji i porad prawnych, narodowej jadłodajni i herbaciarni oraz
towarzystwa wzajemnej pomocy. Przewidywano także wykłady, dyskusje,
kursy dokształcające dla dorosłych, koncerty, lekcje muzyki i śpiewu. Proje
ktowano wydawanie książek, broszur i czasopism. Członkami Stowarzysze
nia mogły być wszystkie osoby uważające się za Polaków, które ukończyły
18 lat bez różnicy płci, wyznania, zawodu i przynależności społecznej. Mimo
iż statut Stowarzyszenia nie stawiał niemal żadnych ograniczeń w przyj
mowaniu członków, to ich liczba wzrastała powoli: w roku 1909 zrzeszało
ono 84 osoby (Mądzik 1987, s. 73-77).
264
ANDRZEJ WOZNIAK
Początkowo Stowarzyszenie nie miało własnego lokalu i korzystało z goś
cinności Towarzystwa Dobroczynności. Dopiero latem 1909 r. wynajęto odpo
wiedni dom z pomieszczeniem na salę teatralną, na tej samej, co Towarzystwo
Dobroczynności ulicy Nikołajewskiej.
Jedną z głównych form działalności „Domu Polskiego" były przedstawie
nia teatru amatorskiego. Najczęściej wystawiano komedie polskich autorów:
Fredry, Zapolskiej, Bałuckiego. Urządzano też wieczory muzyczne, literackie
(często rocznicowe), taneczne, choinki dla dzieci. Odbywały się seanse fil
mowe, czynna była czytelnia i biblioteka. Czasami występowały polskie trupy
teatralne.
Od połowy 1909 r. w działalności Stowarzyszenia dają się zauważyć oznaki
kryzysu, pogłębiającego się w roku następnym. Aktywność Stowarzyszenia
słabnie, a w roku 1910 niemal zamiera. Pozostaje w nim zaledwie 11 członków,
funkcjonuje jedynie biblioteka. Dopiero w 1913 r. znalazła się grupa ludzi,
która doprowadziła do reaktywowania działalności Stowarzyszenia i ponow
nego, choć powolnego wzrostu liczby członków (Mądzik 1987, s. 78-85).
Przed 1914 r. organizacje polonijne istniały także w Kutaisi i Batumi, ale
niewiele o nich wiadomo. W Kutaisi prawdopodobnie „jeszcze przed 1914 r."
powstało Towarzystwo Dobroczynności, przy którym działała szkółka parafial
na (Mądzik 1990, s. 80). Myśl powołania Towarzystwa Dobroczynności przy
miejscowym kościele zrodził się w 1908 r. również w Batumi, ale projekt nie
został zrealizowany. W 1909 r. natomiast powstało w tym mieście Stowarzysze
nie „Dom Polski". Na czele zarządu stanął Józef Panasiewicz. Zamierzano
założyć czytelnię i bibliotekę, szkołę, powołać zespół dramatyczny a nawet
założyć polski sklep z towarami kolonialnymi, ale tylko o funkcjonowaniu
biblioteki i szkółki polskiej mamy nieco wiadomości (Mądzik 1990, s. 90-91).
O organizacjach polonijnych w innych miastach Gruzji przed rokiem 1914
brak jakichkolwiek wiadomości. Nie wiemy zresztą niemal niczego również
o życiu innych poza wspomnianymi, skupisk polonijnych, ani o działalności
pozostałych parafii katolickich, wokół których skupiali się przeważnie tamtejsi
Polacy. Oprócz wspomnianych już dwu parafii w Tyfusie, parafii w Kutaisi
(Niepokalanego Poczęcia NMP, istniejąca od 1862 r.) i w Batumi (kościół
konsekrowany w 1903 г.), parafie rzymskokatolickie były też w Gori (p.w.
Świętej Rodziny, od 1810 r.) oraz w Achalciche, a kościoły nie posiadające
prawdopodobnie statusu parafialnych - w Ude (od 1903 r.) i Manglisi (Spis...
1916, s. 194, Hlebowicz 1993, s. 201) .
6
6
Według Spisu abecadlowego parafii i kościołów katolickich w Rosyi (Spis... 1916, s. 194)
w Achalciche znajdowały się wówczas dwa rzymskokatolickie kościoły parafialne - p.w.
Różańca N P M i Podniesienia Krzyża Św. oraz trzy katolickie kościoły parafialne obrządku
ormiańskiego („ormiańskie"). W całej Gruzji tych kościołów „ormiańskich" łącznie z kap
licami było według Spisu... blisko 30. Jest w tym spisie i Manglisi (Manglis) bez informacji
jednak, jakiego obrządku jest tamtejszy kościół. O kościołach rzymskokatolickich w Manglisi
i Ude wspominają różni autorzy, nie podając żadnych dodatkowych danych. Nie pisze o nich
A. Hlebowicz (1993, s. 201).
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU ХГХ ¡ X X WIEKU
265
Wybuch wojny światowej postawił przed organizaq'ami polonijnymi
w Gruzji nowe zadania. Ich działalność została niemal całkowicie podpo
rządkowana sprawie pomocy poszkodowanym przez działania wojenne. Już
we wrześniu 1914 r. za zgodą władz utworzony został w Tyflisie Polski
Komitet Organizacyjny Pomocy Ofiarom Wojny przy Stowarzyszeniu „Dom
Polski", który rozpoczął wkrótce zbiórkę pieniędzy na rzecz poszkodo
wanych. Kiedy jesienią 1914 r. napłynęli do Tyfusu pierwsi uchodźcy z obję
tych wojną terenów Królestwa Polskiego, Komitet zorganizował dla nich
schronisko w pomieszczeniach Towarzystwa Dobroczynności. Gdy jednak do
stolicy Gruzji napłynęły nowe fale polskich uchodźców zaczęło dla nich
brakować zarówno środków finansowych, jak i miejsc noclegowych w dwu
już wówczas schroniskach. Sytuacja ustabilizowała się dopiero w 1916 г.,
kiedy administracyjnie zahamowany został napływ uchodźców na Kaukaz.
W 1916 r. władze rosyjskie zezwoliły też na działalność na Kaukazie jeszcze
jednej organizacji polskiej niosącej pomoc wygnańcom - Centralnemu Komi
tetowi Obywatelskiemu.
Rewolucja lutowa 1917 r. spowodowała wiele zmian również w życiu
społeczności polskiej w Gruzji. Umożliwiła przede wszystkim zakładanie
nowych organizacji polskich. Już w marcu 1917 r. członkowie dotychczas
działających w Tyflisie organizacji powołali Radę Polskich Organizacji, która
wkrótce powołała swoją egzekutywę - Polski Komitet Wykonawczy. Zaczęły
też powstawać organizaqe o charakterze politycznym i skupiające wojskowych:
Polski Związek Demokratyczny z Sekcją Wojskową a także Związek Wojsko
wych Polaków. Ukształtował się ośrodek koordynujący działalność organizaqi
żołnierskich - Tymczasowa Rada Wojskowa. Tworzyli swe organizacje również
przebywający w Tyflisie działacze PPS i SDKPiL, powstawały związki młodzie
ży. Z iniq'atywy znanego działacza polonijnego Jerzego Mularskiego powstała
organizacja dziecięco-młodzieżowa „Harcerz", działał też Związek Młodzieży
Polskiej. Niewielką organizacją społeczno-zawodową był Polski Związek
Pracowników Kolejowych.
W sierpniu 1917 r. odbył się w Tyflisie zjazd przedstawicieli polskich
organizacji i związków działających na Zakaukaziu, który wyłonił naczelny
organ - Polską Radę Okręgową na Kaukazie, ta zaś z kolei Krajowy
Komitet Wykonawczy. Ustalono wytyczne, którymi miała się kierować PRO
w swej działalności. Głównymi celami miały być rozbudzanie samowiedzy
narodowej i niepodległościowej, sprawne organizowanie polskiego życia pu
blicznego, ujednolicanie polskiej polityki na Kaukazie zgodnie z zasadami
ogólnonarodowej polityki kraju. Przy Radzie Okręgowej utworzono Polską
Centralę Wojskową (Mądzik 1987, s. 136-137).
Jesienią 1917 r. Rada podjęła decyzję o połączeniu oddziałów polskich
istniejących na Kaukazie w jedną całość organizacyjną, dywizję wojsk pols
kich. Wobec wielu trudności realizaq'a tego planu okazała się niemożliwa
i powstała tylko Samodzielna Kaukaska Brygada Wojsk Polskich. Na przeło
mie 1917/1918 r. liczyła ona około 1500 żołnierzy i oficerów pod wspólnym
266
ANDRZEJ WOZNIAK
dowództwem. Żołnierze Brygady pełnili służbę wartowniczą w Tyfusie. W lip
cu 1918 r. rząd gruziński podjął decyzję o rozwiązaniu tej bardzo już wówczas
przerzedzonej formacji, a jej żołnierzom i oficerom umożliwił powrót do
kraju (Mądzik 1990, s. 127-132).
Ważnym wydarzeniem w życiu gruzińskiej Polonii było ukazanie się
w czerwcu 1918 r. pierwszego numeru czasopisma w języku polskim - „Ty
godnika Polskiego". Jego redaktorem był Wincenty Jordański, wydawcami
W. i M . Musiałowie i Jan Blichiewicz, zaś najaktywniejszym współpracow
nikiem - Ludwik Piekarski. Wydano sześć numerów pisma, w których
zdecydowanie przeważała tematyka związana z wyjazdami miejscowych
Polaków do kraju, znacznie mniej uwagi poświęcano innym sprawom Polo
nii, a zupełny margines stanowiły wydarzenia w Gruzji i na Zakaukaziu
(Woźniak 1991, s. 162-168).
5. Działalność organizacji polonijnych przyczyniła się niewątpliwie do
większej konsolidacji wewnętrznej skupisk polskich w Gruzji, a w okresie
późniejszym, zwłaszcza w latach wojny, do pogłębienia świadomości naro
dowej i poczucia łączności z krajem.
Stosunek mieszkających w Gruzji Polaków do spraw narodowych, zaanga
żowanie w działalność polskich organizacji, dość krytycznie oceniali ich rodacy
przybywający na Kaukaz z Królestwa i z kresów. Jeszcze w roku 1916, a więc
już w okresie wzrostu świadomości narodowej i nastrojów patriotycznych
wśród gruzińskiej Polonii, przedstawiciel Centralnego Komitetu Obywatelskiego
na Kaukazie, W. Gutowski w sprawozdaniu przesłanym Głównemu Zarządowi
CKO pisał o niewielkim zaangażowaniu miejscowych Polaków w pracę
organizacji polskich i o traktowaniu przez nich pracy społecznej jako filantropii,
a niejako obowiązku narodowego (Mądzik 1987, s. 106-107).
Krytycznie pisał o Polakach z Kaukazu w wydanych kilka lat wcześniej
wspomnieniach również ks. Fryderyk Józefat Żyskar. Spędziwszy dwa lata
na kaukaskim zesłaniu i dość dobrze poznawszy tamtejsze stosunki, ubole
wał „A tu mój Boże! na tym Kaukazie pogoń za złotem, za dostatkiem, za
życiem, tak dusze wypełnia, tak serca przemienia, że przychodzą na kapłana
ciężkie chwile zwątpienia, w których chciało się zawołać: Panie! oderwij
mnie od tej ziemi niepłodnej, od tej roli, która nie daje żadnych owoców."
Zaraz jednak dodaje, że owoce są, ale wymaga to bardzo wiele pracy.
Zastrzega się też, że nie chce generalizować, iż jego uwagi nie odnoszą się
bynajmniej do wszystkich Polaków; troskę jego budzi przede wszystkim
inteligencja, która rzadko miewa do czynienia z katolickimi duchownymi
(Żyskar 1909, s. 78-79). Krytyczne uwagi pod adresem skupisk polskich na
Kaukazie padały jednak nie tylko ze strony ludzi patrzących na nie z ze
wnątrz. Wiele takich głosów dochodziło również z Tyfusu. Korespondenci
„Kraju", „Głosu", „Przeglądu Tygodniowego" pisali o niedostatkach czy
wręcz zagrożeniach tutejszego życia polskiego. Podnoszono sprawę znajo
mości języka polskiego zarówno wśród dzieci i młodzieży, jak i wśród
dorosłych. Korespondent „Kraju" ubolewał w 1898 г., że dzieci Polaków
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XIX i XX WIEKU
267
z klasy średniej „urodzone na Kaukazie, często wcale nie znają rodzinnej
mowy", a mimo to nauczyciele języka polskiego nie znajdują pracy. Rok
później Stefan z Tyfusu pisał w „Głosie", że nawet inteligencja polska w tym
mieście „niemożebnie mówi po polsku" (Woźniak 1991, s. 159-160).
W 1895 r. J.S. Ziemba pisał z Tyfusu o trudnościach, na które natrafiły tu
próby zorganizowania polskiej biblioteki .
Wszystkie poruszane tu problemy diaspory polskiej na Kaukazie, a także
sporo innych, dostrzegał już znacznie wcześniej, od lat mieszkający w Tyf
lisie ks. Julian Dobkiewicz. Pisał o nich stosunkowo obszernie w korespon
dencji z Gori przesłanej do „Kraju" w październiku 1883 r. Najliczniejszą
grupę Polaków na Kaukazie, zauważa ks. Dobkiewicz, stanowią polscy żoł
nierze i oficerowie miejscowych garnizonów. „Na Kaukazie ilekroć gdzie
stoi pułk żołnierzy lub batalion, tam co najmniej trzecią część żołnierzy
składają Polacy, wraz z pewnym procentem oficerów. Dawniej, kiedy służba
wojskowa trwała długo, żołnierz kaukaski, choć i doczekał się dymisji, to
jednak straciwszy w domu krewnych, albo też w sercu swojem przywiązanie
do kraju, żenił się po wysłudze lat z „krajówką" i zostawał tutaj, jakby nic
wspólnego nie łączyło go z przeszłością; takich starych szynkarzy, rzemieśl
ników itd. można i teraz tu jeszcze dość często spotkać; zostawiają oni
dzieciom tylko nazwisko polskie. Obecnie inaczej: żołnierz po kilku latach
służby, ma jeszcze w domu rodziców i braci, z tęsknotą więc wraca do
rodzinnej wioski, i ani ranga, ani dobra służba u obcych nie zatrzyma go
tutaj. Młodożołnierska kolonia nasza jest tu więc nieliczna. Kontyngens
Polaków przybywających na Kaukaz dobrowolnie, ten to się już składa
prawie wyłącznie z ludzi mniej więcej średnio wykształconych, którzy mając
dla siebie w kraju zamknięte drzwi wszędzie i do wszelkich dykasteryj,
szukają tu kawałka chleba." W każdym niemal kaukaskim mieście powiato
wym znajdzie się polską rodzinę - najczęściej lekarza lub inżyniera, leś
niczego lub telegrafisty. Bardzo często ludzie ci pracując ze sobą, dopiero po
pewnym czasie „dowiadują się że są Polakami". Większość miejscowych
Polaków bardzo źle mówi po polsku. Język ich roi się od rusycyzmów,
których liczne przykłady ks. Dobkiewicz podaje. Gdy ktoś im na to zwraca
uwagę, usprawiedliwiają się, że rzadko mają okazję mówić po polsku. Kiedy
radzi się im czytać polskie książki i gazety, odpowiadają, że na to trzeba
„czasu i pieniędzy", a ich goniących za kawałkiem chleba „nie stać ani na
jedno ani na drugie". Zdarza się, pisze ks. Dobkiewicz, spotkać niekiedy
nawet „czysto polską" parę małżeńską rozmawiającą ze sobą „w języku
miejscowym*, który im łatwiej przychodzi niż własny, a o dzieciach to już
7
7
Ludosław (J.S. Ziemba), Wszędzie i zawsze jednacy (korespondencja do„Przeglądu Tygod
niowego"), Tyflis 9/21 luty 1895 (rękopis), Biblioteka Publiczna, Dział Starodruków i Rękopi
sów, П. 375, k. 288-290.
Podkreślenie ks. Dobkiewicza. Język „miejscowy", w znaczeniu: „miejscowy język urzę
dowy", nie gruziński zatem, lecz rosyjski. Świadczą o tym zresztą wspomniane już przykłady
rozmów, pełne rusycyzmów, obficie przez ks. Dobkiewicza przytaczane.
8
268
ANDRZEJ WOZNIAK
niema co i wspominać. Niańki są najpospoliciej Gruzinki, stąd najczęściej
dziecko polskie rozmawia z kiepska po gruzińsku, z kiepska po rosyjsku, zaś
po polsku zaledwo rozumie co się do niego mówi. Z prawdziwą też przyjem
nością spotykasz, acz bardzo rzadko familię, która wszelkiemi sposobami,
już to sprowadzaniem elementarzy i książek, już to pilnem przestrzeganiem
polszczyzny w stosunkach domowych, stara się wychować dzieci w ojczy
stym słowie" (ks. J.D. 1883, s. 11-12).
Choć w przytoczonych materiałach jest zapewne trochę publicystyczne
go przejaskrawienia, to nie ulega wątpliwości, że poruszane w nich sprawy
były na przełomie wieków istotnymi problemami kaukaskiej, a tym samym
gruzińskiej Polonii. Szczególnie cenne są spostrzeżenia ks. J. Dobkiewicza,
zwłaszcza te, które dotyczą roli rodziny w przekazywaniu dziedzictwa kul
turowego grupy i podtrzymywaniu jej odrębności etnicznej.
Rola rodziny w międzypokoleniowej transmisji języka i tradycji jest
oczywista i nie trzeba jej speq'alnie podkreślać. Szczególnie jednak istotna
jest ona w diasporze, gdzie obok Kościoła i szkoły staje się najskutecz
niejszym narzędziem podtrzymywania tożsamości etnicznej i świadomości
pochodzenia (Posern-Zieliński 1982, s. 73; Melkonjan 1988, s. 99-100).
W warunkach szczególnie niesprzyjających, takich, w jakich znajdowały się
skupiska polskie w Gruzji co najmniej do przełomu XLX i X X w., jej rola
niepomiernie wzrasta. Do tego czasu w Tyflisie, a w prowincjonalnych
miastach Gruzji nawet dłużej, rodziny polskie nie miały żadnego instytu
cjonalnego wsparcia, poza „polską" parafią św. Piotra i Pawła. Na prowinqi, gdzie parafie katolickie obsadzone były z reguły przez księży gruzińskich,
nawet i one nie stanowiły dla rodzin polskich takiego wsparcia. Dopiero
powstanie w 1894 r. przy kościele św. Piotra i Pawła w Tyflisie Rzymsko
katolickiego Towarzystwa Dobroczynności oraz prowadzonej przez nie
szkółki, zapoczątkowało nowy okres, choć dalszy rozwój organizaq'i pol
skich w Gruzji był powolny, a ich rola poza Tyfusem ograniczona. Przypo
mnieć ponadto należy, że aż do lat 90. XLX w. nawet zakładanie kościelnych
organizacji charytatywnych było w Rosji bardzo utrudnione, a możliwość
powoływania organizacji polonijnych zaistniała dopiero na początku następ
nego stulecia.
Należałoby się zastanowić, w jakiej mierze do rodzin polskich w Gruzji
da się zastosować to, co A. Posern-Zieliński pisze o rodzinie polonijnej
w Stanach Zjednoczonych na przełomie ХГХ i XX w. a mianowicie, że
„rodzina imigracyjna stała się tym mikroświatem, w którym człowiek czuł
się jak u siebie, separując się od obcego i często niezrozumiałego otoczenia.
W jej ramach dokonywała się międzypokoleniowa transmisja nie tylko tradyq'i i języka ale i świadomości pochodzenia oraz przywiązania i sentymen
tów do kraju pochodzenia" (Posern-Zieliński 1982, s. 73).
Między Polakami mieszkającymi w Gruzji a imigrantami polskimi w Sta
nach Zjednoczonych istniało na przełomie X I X i X X w. sporo zasadniczych
różnic. Dotyczyły one zarówno pochodzenia i statusu społecznego emigran-
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU X I X i X X W I E K U
269
tów w ojczyźnie, jak i ich wykształcenia, znajomości języka kraju osiedlenia,
sytuacji materialnej i pozycji społecznej po osiedleniu. Ogólnie biorąc, status
społeczny Polaków na Kaukazie był znacznie wyższy niż w Stanach Zjed
noczonych, a znaczną ich część zaliczyć można do miejscowej elity społecz
nej i kulturalnej. Separowanie się polskich rodzin od miejscowego otoczenia,
jeśli miało miejsce, to z zupełnie innych niż w Stanach Zjednoczonych
powodów i z innej pozycji. Budowanie owego mikroświata, jak to określa
A. Posern-Zieliński, a czasem wręcz mikrotwierdzy rodzinnej, było w Gruzji
najczęściej aktem świadomego wyboru, nie zaś, jak w Stanach Zjednoczo
nych, sytuacją wymuszoną przez okoliczności: nieznajomość języka, kultury,
niedostosowanie do istniejącego poziomu cywilizacyjnego, niski status spo
łeczny, itp. Dotyczy to jednak tylko części Polonii, rodzin o najwyższym
stopniu świadomości narodowej. Pozostałe nie izolowały się zbytnio od
otoczenia i pozostawały dość otwarte na jego wpływy. Odnosi się to jednak
przede wszystkim do Rosjan i w znacznie mniejszym stopniu do ludności
miejscowej: Gruzinów, Ormian, t.zw. Tatarów (Azerbejdżan) i innych naro
dowości kaukaskich. Izolacji rodzin polskich od obcojęzycznego i odmien
nego kulturowo otoczenia nie sprzyjało zresztą ich rozproszenie. W żadnej
z kolonii polskich na Kaukazie Polacy nie tworzyli zwartych skupisk, „gett"
narodowościowych, tak jak w niektórych miastach Stanów Zjednoczonych,
czy też podobnych do ormiańskich, „tatarskich", niemieckich dzielnic lub
ulic, istniejących również w Tyflisie. Tutejsi Polacy miewali w sąsiedztwie co
najwyżej pojedyncze polskie rodziny, niekiedy w tym samym domu, częściej
przy tej samej lub pobliskiej ulicy.
Mikrotwierdzami chroniącymi język polski i elementy rodzimej kultury,
były w Gruzji na przełomie XLX i X X w. przede wszystkim rodziny in
teligenckie, jednorodne pod względem etnicznym, ale żaden z tych dwu
czynników nie był decydujący jeśli idzie o przeciwdziałanie procesom akulturacyjnym. Działał tu raczej cały zespół czynników o różnych konfiguraq'ach, zależnych od okresu, miejsca zamieszkania, zamożności rodziny itp.
Wykorzystywane w pracy materiały, ze względu na ich różnorodność, nie
pozwalają na statystyczne ujęcie tego zagadnienia . Możemy się tu posługi
wać jedynie przykładami.
Do lat 60-70. X I X w. osiadający w Gruzji Polacy rzadko mieli możność
znalezienia tam kandydatki na żonę tej samej narodowości. Podróż w tym
celu do kraju często była wówczas niemożliwa, stąd też znaczny w tym
okresie odsetek małżeństw mieszanych. Żeniono się przeważnie z Grazinkami z katolickich rodzin, lub z Ormiankami. Potomstwo takich mieszanych
9
9
Oprócz cytowanych w artykule opracowań i materiałów z XTX-wiecznej prasy korzystam
w nim również z wielu innych źródeł, zarówno tzw. zastanych (takich jak wspomnienia
i pamiętniki rękopiśmienne i publikowane, listy, dokumenty ze zbiorów rękopisów bibliotek
i muzeów polskich i gruzińskich, ze zbiorów prywatnych oraz w mniejszym zakresie materiały
archiwalne) jak i wywołanych (wywiady zawierające wiadomości dotyczące kilkudziesięciu
rodzin polskich mieszkających w Gruzji na początku bieżącego stulecia).
270
ANDRZEJ WOZNIAK
rodzin rzadko poza nazwiskiem i świadomością pochodzenia, zachowywało
głębsze związki z polskością. Grigol Wolski i Giorgi Zdanowicz byli wybit
nymi przedstawicielami kultury gruzińskiej, trudniej określić przynależność
narodową braci Zdaniewiczów, ale związki ich wszystkich z kulturą polską
były wątłe, lub wręcz żadne.
W okresie późniejszym, pod koniec XLX i na początku XX w. rzadziej
zawierano małżeństwa mieszane. Żony często szukano w kraju i tam też
przeważnie odbywał się ślub. Po krótszym, lub dłuższym pobycie w kraju
wracano do Gruzji. Jak wynika z wielu wywiadów, w domu, zwłaszcza gdy
pojawiły się dzieci, starano się mówić wyłącznie po polsku, pod tym kątem
dobierano też służbę. Niektóre domy polskie nie utrzymywały kontaktów
towarzyskich z rodzinami rosyjskimi i tymi gruzińskimi, w których mówiono po
rosyjsku. Naukę dzieci w rosyjskich szkołach uzupełniano w domu lekcjami
języka polskiego, ojczystej historii i geografii. Wieczorami czytano wspólnie
polskie książki i prasę, śpiewano patriotyczne pieśni. Zamożniejsze rodziny
wysyłały dzieci na wakacje do kraju, niekiedy nawet na parę miesięcy.
Przedstawiony tu, niepełny zresztą, rejestr środków mających przeciw
działać rusyfikacji młodego pokolenia, powtarzany jest w rozmaitych kon
figuracjach w wypowiedziach osób reprezentujących różne środowiska polo
nijne. Wiele wskazuje jednak na to, że był to raczej postulowany wzorzec
wychowawczy, niż powszechnie praktykowana w rodzinach polskich w Gru
zji rzeczywistość. Wzorzec ten zresztą prawdopodobnie nigdy nie został
w pełni werbalnie sformułowany i wyrażał się raczej w pozytywnej ocenie
rodzin najbliższych jego realizacji. Pełna realizacja tego wzorca wychowaw
czego miała zapewnić młodemu pokoleniu znajomość języka ojczystego
i przynajmniej taki zasób tradycyjnych treści, jaki wynieśli z domu rodzice.
W warunkch diaspory było to jednak niemożliwe. Posłużmy się przykłada
mi: nawet w rodzinach bardzo dbających, aby jak najmniej kontaktować się
z rosyjskojęzycznym otoczeniem, zarówno pokolenie rodziców, jak i dzieci
miało z nim bezustannie do czynienia w pracy i w szkole, na ulicy i w urzę
dzie, na podwórku i w sklepie. W miejscowych warunkach wielu mniejszych
świąt dorocznych nie obchodzono w domu - całe zespoły treści, zwłaszcza
wierzeniowych, związanych z tymi świętami były młodemu pokoleniu prawie
nieznane. Niektóre uroczystości rodzinne były w warunkach diaspory rzad
kością; np. śluby i wesela odbywały się przeważnie w kraju i mało było
okazji do uczestniczenia w nich. Przykładów takich jest oczywiście więcej.
Najżywsze kontakty z otoczeniem, przeważnie rosyjskojęzycznym miało,
często wbrew intencjom rodziców, młode pokolenie. Szczególne miejsce
zajmowała tu oczywiście szkoła, ale sporą rolę, zwłaszcza w końcu X I X w.
odgrywały też np. nielegalne organizacje narodnickie i socjalistyczne.
Miał też Tyflis dość prężne środowisko artystyczne (istniały w mieście
szkoły rysunku, malarstwa, muzyczne, studium teatralne) intensywnie przy
ciągające część polskiej młodzieży. Na młodych ludzi z tego środowiska, do
którego należeli m.in. bracia Zdaniewiczowie i Zygmunt Waliszewski, wy-
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XIX i X X WIEKU
271
wierał silny wpływ „genius loci" tego wielonarodowościowego i obdarzone
go niepowtarzalnym kolorytem miasta. Cechował ich niekiedy pewien indyferentyzm w kwestiach narodowych i podatność na wpływy innych, w tym
i miejscowych kultur. Mówili po rosyjsku, czasem trochę po gruzińsku, ale
czuli się przede wszystkim mieszkańcami Tyflisu.
6. Rok 1918 był dla gruzińskiej Polonii momentem przełomowym. Za
częły się bowiem wówczas załamywać już nieco wcześniej zachwiane pod
stawy jej stabilizacji materialnej, a nie rzadko wręcz dobrobytu, zaś perspek
tywy na przyszłość stawały się coraz bardziej niepewne.
Kłopoty materialne były w 1918 roku powszechne i dotykały również
niemal całą społeczność polską w Gruzji, choć na tle chaosu, nędzy i cier
pienia ogromnych rzesz ludności na całym obszarze byłego imperium ob
jętym rewolucją, kraj ten był oazą spokoju i obfitości. Zagrożenie material
nych podstaw bytu tutejszej Polonii wiązało się z „unaradawianiem" i reor
ganizacją wielu dziedzin życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego
Gruzji. Instytucje, które do niedawna znajdowały się w rękach administracji
rosyjskiej, od jesieni 1917 г., a zwłaszcza po ogłoszeniu niepodległości kraju
(26.V.1918 r.) przejmowane były przez władze i organizacje gruzińskie. Znacz
na liczba Polaków zatrudnionych często na wysokich stanowiskach w admini
stracji, policji, służbie zdrowia oraz w wojsku, niekiedy z dnia na dzień traciła
pracę, wolne zaś miejsca, wszędzie gdzie to było możliwe, zajmowali Gruzini.
Zwolnienia dotknęły nawet Kolej Zakaukaską, gdzie Polacy byli zawsze
najbardziej cenionymi pracownikami. Gwałtownie obniżył się poziom życia
większości polskich rodzin, a niektóre znalazły się wręcz w biedzie. Chwytano
się zatem różnych sposobów zarobkowania, ale np. w rodzinach inteligen
ckich, których możliwości w tym względzie były bardzo ograniczone, wyprze
daż dobytku stawała się często głównym sposobem zdobywania środków do
życia. Wyjazd do kraju był więc przeważnie jedyną perspektywą nawet dla
tych, którzy nigdy przedtem o nim nie myśleli.
Z wyjazdami do kraju wiązało się wiele trudnych do rozwiązania kwestii.
Pomijam tu ogromne wówczas trudności komunikacyjne, brak środków na
opłacenie podróży, itp. Trudne było czasem samo podjęcie decyzji, zwłasz
cza dla rodzin zasiedziałych tu od pokoleń, pochodzących z kresów, z tere
nów objętych w tym czasie rewolucją. Z obawą myślano też o perspek
tywach zatrudnienia w kraju. Szczególnie ostro rysowała się ta kwestia przed
niższymi urzędnikami o niewielkich kwalifikacjach. Stąd też m.in. kursy
dokształcające i zawodowe, o których ogłoszenia stale pojawiały się w „Ty
godniku Polskim".
Wobec perspektywy powrotu do kraju coraz ważniejsza stawała się zna
jomość języka polskiego, która zwłaszcza wśród młodszego pokolenia przed
stawiała się czasem wręcz fatalnie. Stąd też hasło w „Tygodniku" - „Uczcie
dzieci swe po polsku" oraz kursy dokształcające w „Domu Polskim".
W związku z wyjazdami do kraju w nr 4 „Tygodnika Polskiego" po raz
pierwszy zasygnalizowana została sprawa obywatelstwa polskiego. Autor
272
ANDRZEJ WOŹNIAK
poświęconego temu problemowi artykułu, apeluje aby nie wydawać dowo
dów obywatelstwa ludziom, „którzy poza nazwiskiem nic wspólnego z Pol
ską nie mieli". Nie należy więc ułatwiać im wyjazdów do Polski, bo „my
w Królestwie panów Mozesów, Dawidów, Iwanów itp. mieliśmy tak dużo,
że dla synów własnej ziemi zaczynało brakować miejsca". Dodać należy, że
tego rodzaju akcenty, jak w ostatnim zdaniu, spotyka się w „Tygodniku"
rzadko (Woźniak, 1994 s, 110-111).
Repatriacja, odbywająca się w bardzo trudnych warunkach, trwała
z przerwami do jesieni 1924 r. Pozostali w Gruzji nieliczni - w 1926 r.
w całym kraju było już tylko 3159 Polaków. Po sowietyzacji Gruzji ich
kontakty z Polską, a nawet z istniejącym w Tyfusie konsulatem RP, były
bardzo ograniczone. Dotychczasowe formy organizacyjne życia gruzińskiej
Polonii przestały istnieć (Woźniak, 1996, s. 7).
Około 10 tysięcy obywateli polskich, przesiedlonych, deportowanych
i uwięzionych, znalazło się w Gruzji w latach 1939-1948. Większość wróciła do
Polski na własną rękę, pozostali jako żołnierze armii gen. Berlinga i w ramach
oficjalnej akcji repatriacyjnej w latach 1946-1948 (Głowacki, 1992, s. 14-18).
W niepodległej Gruzji nieliczni pozostali tam Polacy znów zaczęli się
organizować. Krótko istniał założony przez A. Rusieckiego elitarny Klub
Polski o charakterze politycznym. Większość jego członków wyemigrowała
z Gruzji. W 1995 r. zarejestrowane zostało w Tbilisi Stowarzyszenie Pola
ków Gruzji „Polonia". Jego prezesem i niezmordowaną organizatorką po
mocy dla tbiliskich Polaków jest, mająca polskich antenatów, profesor tam
tejszego uniwersytetu, Maria Filina. Stowarzyszenie zostało powołane dla
celów dobroczynnych i kulturalno-oświatowych. W 1995 r. zrzeszało około
500 członków. Centrum życia polonijnego jest nadal kościół p.w. Piotra
i Pawła, w którym od ponad 20 lat posługę duszpasterską pełni Polak,
ks. Jan Śnieżyński (Woźniak, 1996, s. 7) .
10
LITERATURA
Anczabadze J., W o ł k o w a N.
1990
Stary) Tbilisi. Gorod i gorożanie w XIX wiekie, Moskwa.
Baranowski В., Baranowski K.
1987
Historia Gruzji, Wrocław.
Bauer K .
1981
Wojsko koronne powstania kościuszkowskiego,
Warszawa.
Dobkiewicz J. ks.
1884
(Korespondencja) Batum, 20 kwietnia, „Kraj", R. 3, nr 20, s. 6-7.
Dzwonkowski W.
1913
Polacy w armii Katarzyny II, „Biblioteka Warszawska" Т. I. (ogólnego zbioru
t. 289), s. 88-124.
1 0
Już w trakcie korekty dowiedziałem się, że ksiądz Jerzy Świeżyński został przeniesiony
do innej parani.
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XLX i X X W I E K U
273
G ł o w a c k i A.
1992
O uchodźcach polskich w Gruzji w latach II wojny światowej, „Pro Georgia" R . I I ,
s. 14-18.
Groniowski K.
1984
Emigracja z ziem polskich zaboru rosyjskiego (1864-1918), [w:] Emigracja z ziem
polskich w czasach nowożytnych i najnowszych (XVIII—XX w.). Pod red. A . Pilcha,
Warszawa, s. 196-251.
H l e b o w i c z A.
1993
Katolicyzm w państwie sowieckim 1944-1992, Gdańsk.
Janiszewski E .
1987
Wspomnienia odessity 1894-1916, Wrocław.
„Kalendarz..."
1908
„Kalendarz Domu Polskiego w Odesie na rok...", Odessa.
„Kawkazskij..."
1854
„Kawkazskij kalendář", (Tiflis).
K r u s i ń s k i T.
1740
Trágica vertentis belli Persici historia... ab anno 1711 ad annum 1728..., Leopoli.
K s . J.D.(obkiewicz)
1883
(Korespondencja), Gori na Kaukazie, 25 paźdz., „Kraj" R . 2, nr 48, s. 11-12.
Mądzik M.
1983
Polskie organizacje spoieczno-kulturalne w Gruzji przed I wojną światową, „Biule
tyn Lubelskiego Towarzystwa Naukowego. Humanistyka", vol. 25, s. 21-27.
Mądzik M.
1987
Działalność społeczno-kulturalna i polityczna Polaków w Gruzji na przełomie XIX
i XX wieku, Lublin.
Mądzik M.
1990
Polskie organizacje społeczno-kulturalne, polityczne i wojskowe na Zakaukaziu
na przełomie XIX i XX wieku [w:] M . Mądzik, L . Piątkowski, L . Zakrzewska-Dubasowa, Polacy w kulturze i życiu społecznym Zakaukazia do 1918 roku. Pod
red. M . Zakrzewskiej-Dubasowej, Lublin, s. 71-136.
Melkonjan E .
1988
Armjanskąja siemja w usłowijach diaspory, „Sowietskaja Etnografija", nr 6, s. 98-104.
M u r a t o w i c z S.
1777
Relacya Sefera Muratowicza obywatela warszawskiego od Zygmunta III króla
polskiego dla sprawowania rzeczy wysłanego do Persyi w roku 1602..., Warszawa.
Paprocka J.
1992
Srebra i platery firmy Józef Fraget, Warszawa.
Piątkowski L.
1990
Działalność społeczno-gospodarcza i kulturalna Polaków na Zakaukaziu w XIX i na
początku XX wieku [w:] M . Mądzik, L . Piątkowski, M . Zakrzewska-Dubasowa,
Polacy w kulturze i życiu społecznym Zakaukazia do 1918 roku. Pod red.
M . Zakrzewskiej-Dubasowej, Lublin.
Polski...
1959-1960 Polski Słownik Biograficzny, T . V H I , Wrocław.
P o s e r n - Z i e l i ń s k i A.
1982
Tradycja i etniczność. Przemiany kultury Polonii amerykańskiej, Wrocław.
Spis...
1916
Spis abecadłowy parafii i kościołów katolickich w Rosyi, „Kalendarz Polski. Rocz
nik Wychodźctwa Polskiego w Rosyi" na rok...
Statisticzeskij...
1870
Statisticzeskij oczerk Tifliskoj guberni [w:] Sborník materiałów dlia opisanija Tiflisskoj guberni, T . I , wyp. I , Tiflis, s. 176-194.
274
ANDRZEJ WOZNIAK
Stefan z T y f l i s u
1899
(Korespondencja) „Głos" R. XTV, nr 17, s. 404-405.
T a m a r a s z w i l i M.
1902
Istoria katolikobisa kartwelta szoris, Tiflis.
Wasilewski L.
1916
Polityka narodowościowa Rosji, (Warszawa).
W o ź n i a k A.
1983
Kultura ludowa Gruzji w relacjach polskich do początków XX w. „Etnografia
Polska", t. X X V I I , z. 1, s. 297-320.
W o ź n i a k A.
1987
O kaukaskich drogach Polaków, „Etnografia Polska", t. X X X I , z. 1, s. 231-236.
W o ź n i a k A.
1991
„Tygodnik Pobki" - czasopismo tyfliskiej Polonii, „Etnografia Polska", t. X X X V ,
z. 1, s. 153-171.
W o ź n i a k A.
1994
Jeszcze o „Tygodniku Polskim" i tyfliskiej Polonii, „Etnografia Polska",
t.xxxvm, z. 1-2, s. 107-112.
W o ź n i a k A.
1996
Polacy w Gruzji [w:] Polacy w Gruzji (katalog wystawy), Warszawa, Muzeum
Niepodległości, s. 3-7.
Zwoliński K.
1979
Zakłady Żyrardowskie w latach 1885-1915, Warszawa.
Ż y s k a r F.J.
1909
Polacy w rozproszeniu. Tułacz tułaczowi poświęca. Wspomnienia z piętnastu łat
prac kapłańskich w Cesarstwie, Petersburg.
ANDRZEJ WOŻNIAK
F R O M T H E STUDIES ON T H E POLISH C O L O N Y
I N G E O R G I A I N T H E SECOND H A L F T H
O F T H E 19TH A N D T H E B E G I N N I N G O F T H E 20TH C E N T U R Y
Summary
The tradition of the Polish-Georgian contacts reaches back for several centuries. For the
17th century Polish state Georgia was an important link in its schemes of military alliance with
Persia aimed against Turkey. Polish kings initiated friendly diplomatic relationships then, both
with Georgia and with Persia. Armenian merchants from Poland used to import oriental
carpets and weapon from both these countries. Polosh missionaries worked in the Transcaucasus. Some of them played the role of diplomats as well, some run schools and afforded
medical aid to native people. One of them, a Jesuit, was the author of the first Polish
ethnographical report on Georgia. At the beginning of the 18th century the activity of Polish
missions weakenes, to disappear at the end of the 1720ties. At the end of the 18th century after
the second partition of Poland the Poles appeared in Georgia again. They were the soldiers of
Polish borderland troops drafted by force into Russian army.
A new period in the history of Polish-Georgian relationships began at the beginning of the
19th century, when Georgia, like Poland before, lost its independence. Georgia and the greater
part of Poland were incorporated into the same Russian Tsarist empire. From the very
beginning of this period we can notice family names of Polish gentry among the officers of
Russian army and among civilian administration in the Transcaucasus, mainly in Georgia.
Two of those representatives of Polish upper class coming from the Eastern territories of
POLONIA GRUZIŃSKA PRZEŁOMU XIX i X X W I E K U
275
former Polish state, Marek Maliński and Piotr Zawielejski, were even appointed, in the early
1830ties, civilian governers of Eastern Georgia. Thousands of Poles arrived to the Caucasus in
the 1830ties, first of all the participants of national uprising and national independence
movements sentenced to compulsory service in Russian army. Many of them had belonged to
the Polish intellectual elite in their country and were able to continue their literary or scholarly
work in Georgia. Another category of Polish immigrants were those who, having received
government scholarships at Russian universities were then obliged to serve them off in different
provinces of the empire (they were mainly medical doctors). There were also persons of many
different professions teachers, merchants, artisans, clerks, who simply looked for better possi
bilities of employment and life chances there.
At the beginning of the 1860ties, after the Caucasian war Polish immigration increased in
number. Still greater numbers of Polish immigrants appeared in the Transcaucasus, and
especially in Georgia, after the Turkish-Russian war in the late 1880ties. That was the period
of advanced economic development of Georgia, quick growth of different industries along with
the development of railway network. The country needed skilled professionals of different
specialities. Great was the attracting power of Tbilisi, the administrative and cultural centre of
the Transcaucasus with the population of about 160 thousand.
We must admit that the role of Polish immigrants in Georgia was remarkable in spite of
their relatively small number in total population of the country. Polish names are closely
associated with important achievements both in economy and cultural life. They built roads
and railway lines, bridges and tunnels, designed public buildings etc. They were highly es
timated in administration as well as craftsmen, doctors and artists.
The Polish immigrant group was concentrated in the capital town of Tbilisi. In 1897 there
were 4133 Poles living there; just before the World War I - about 8-9 thousand, i.e. half of the
total number of Poles living in Georgia. In the 1870ties a Roman Catholic church was built in
Tbilisi and it soon became the place where the Polish immigrants used to meet and a good
starting point for organizing their social life in more institutionalized forms. It began with the
Catholic Charity Society in the 1890ties. It was not until 1907 when another society "Polish
House" could befounded to serve better the immigrants cultural and educational purposes.
Social life of the Polish colony enlivened considerably after the February Revolution in
1917. Many new organizations appeared, in 1918 the "Polish Weekly" begun to be edited.
Polish organizations worked not only in the capital but also in two other towns of Kutaisi
and Batumi. They supported Polish families in preserving their national identity, language
and tradition. Polish immigrants were scattered and this, together with other circumstances,
especially in the capital made for the process of the acculturation to local culture and loss of
the ties with their ethnic one.
In 1918 the Poles began to return to their, now independent homeland. Decisions about
leaving Georgia were often stimulated by deterioreting material standard of most Polish
families. The repatriation lasted till 1924. In 1926 there were only 3159 Poles left in Georgia.
Under Soviet rule their contacts with the homeland and even with the Polish consulate in
Tbilisi were restricted. No Polish organizations were allowed any more.
After many years, in the new independent Georgia the Poles begin to organize their
common life again. In 1995 the Polish Society in Georgia "Polonia" was founded. Its president
is a professor at the university of Tbilisi, Maria Filina, who had Polish ancestors. The Peter
and Paul church is still the centre of Polish life with its rector, the Rev. Jan Śnieżyński.
Translated by Anna
Kuczyńska-Skrzypek
