7142182932ee91d217d9b44726c8b821.pdf

Media

Part of Recenzje i sprawozdania / LUD 1963 t.49

extracted text
632
We wsiach ongiś szlacheckich jak: Sokóle, Huszcza, Wiski,
Tuczna występuje gwara mazurska, obok gwary "tutejszej",
Obie te gwary są w tych wsiach używane i rozumi.ane. Muszę
jednak stwierdzić, że na całym rozległym obszarze "Litwaków"
następuje powolny zanik gwary "tutejszej" ludu. Gwarę tę wypiera literacki język polski. Ogromny wpływ w tym względzie
wywiera szkoła i radio, oraz stosunki z miastem (nauka w mieście, studia wyższe, praca zarobkowa). Kultura społeczna i materialna, podobnie jak język "Litwaków" wymagają dokładneeo
zbadania, oraz odrębnego opracowania.
Skromne ramy niniejszego <'.rtykułu nie pozwala,ią na szer.sze potraktowanie problematyki etnograficznej Rekunów, Bagnoszan i Litwaków. Każda z tych grup może być wdzięcznym temalem badań i etnograficznych opracowań. Myślę, że pracę tę warto
.podjąć dla dobra polskiej nauki póki żywotne są jeszcz€ treści
:kulturowe tych ,grup etnicznych.

RECENZJEI

SPRAWOZDANIA.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
;Vloskwa, 1961 r., Z. 2, s. 137-140

Pamięci A n d r i e j a A l e k s a n d r o w i c z a P o p o w a -- zmarłego dnia 3 marca, 1960 r. w Leningradzie - grupa kolegów poświęca krótkie wspomnienie
o życiu i działalności
naukowej
znakomitego
historyka
i etnografa.
wybitnego
specjalisty
zagadnień Syberii, a w .szczególności
w zakresie etnografii
Jakutów, Dołganów i Ngansanów. Artykuł kończybibliografia

prac naukowych

A. A. Papowa.

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa, 1961 r., Z. 3, s. 110-115
Kronika.

Praca

Instytutu

Etnografii

AN ZSSR w 1960 r. W. A Alek-·

sandrowa.
Instytut Etnografii AN ZSRR skoncentrował
swoje prace na IlustępUjących problemach: 1. Badanie procesu przemian społeczno-bytowych
i kułturalnych narodów ZSRR w okresie przejścia od socjalizmu do komunizmu; 2. Badanie procesów etnicznych, przede wszystkim zaś kształtowanie
się narodów socjalistycznych
i narodowości w warunkach
ucisku kolonialnego i w warunkach
nowopowstałych
państw suwerennych;
3. Badania
nad zagadnieniem
pochodzenia
człowieka
i historii społeczeństwa
pierwotnego.
.
Instytut badaniami swymi objął tereny: RSF SR i radzieckie republiki
Srodkowej Azji. Opracowaniem
zagadnień wynikających
z ww probiemów
za.jmowaly się następujące
ekspzdycje kompłeksowe:
Środkowo-azjatycka,
Polnocna, Nadbałtycka,
Tuwińska, Chorezmijska i dorzeczy Prutu i Dniestu.
Prace zasadnicze
ekspedycji
były poświęcone
w i 960 r. IJadaniom
nad

współczesnością.
Z szeregu prac wydanych przez Instytut
pracę L. N. T i e r e n t i e w y, KołcllOzowe
w 1 c z a i K. G. K u z a k o w a, Koriacki
pCJd red. 1. A. K r i w i e l e w a, Religijne
l

"

drogI

Ich

w 1960 roku należy

wymienić
1. S· G u rokręg narodowościowy,
,zbiór
przeżytki
u narodów
ZSRR
chłopstwo

ł~otwy,

przezuyciężeniCl.

W 1960 r. oddano

szereg prac a charakterze
kompleksowym
..
(red. S. P. Tołstow, S. M. Abramwn,
T.
A.
Zdanko
N
A
K'
r
k
.
świata".
'
.
.
1S Ja O\V)
1 Narody
Kaukazu z serii "Narody

.varody

Srodkow
.

Zebrane

ej .

do druku

A ZJI.. l. Kazachstclllll

i opracowane

przez ekspedycje

materialy

ukaZ3ły

się w 6-u.

655

654
księgach. "Materiały i badania nad etnografią rosyjskiej ludności europejskiej części ZSRR" zawierają
nowe oświetlenie
gospodarki
i kultury
materialnej
rosyjskiego
chłopstwa
zachodnich
i południowych
\vielkorosyjskich dzielnic i Przyuralu.
Tom I Prac Mordwińskiej
ekspedycji
poświęcony jest etnicznej historii narodu mordwińskiego.
Zespołowa monografia pt. Doliny Amu Darii, Sarykamysza,
Uzboj. Historia
ukształtowania
i zasiedlenia
porusza temat nadal dyskusyjny
historii starożytnych
źródeł
Amu-Darii,
szczególnie żródła Uzboj. Materiały
Chorezmijskiej
ekspedycji
zawierają
wyniki prac terenowych
z 1957 r. dot. zabytków archeologicznych okresu starożytnego,
antycznego i średniowiecza.
IV Tom Prac Kirgiskiej ekspedycji
składa się z prac etnograficznych
i archeologicznych,
poświęconych
etnogenezie kirgiskiego narodu. Pierwszy tom Prac Tuwińskiej ekspedycji
jest pierwszym
wydanym
źródłem do historii
narodu
tuwińskiego. Należy też zwrócić uwagę na monografię
B. O. D o ł g i c h
Rodowy i plemienny
skład narodów
Syberii
w XVII
w. Ponad to Instytut
wydał kilkanaście
prac z zakresu
folklorystyki.
W sumie ukazało
się
26 prac objętości ogólnej 550 ark. autorskich.
Muzeum
Antropologiczne
i Etnograficzne
rozpoczęło
reor.Ęanizację
swych działów. Z wystaw organizowanych
przez Muzeum w pierwszym
rzędzie należy wymienić
wystawę pod hasłem "Kultura
i byt narodów
Afryki",
budząca specjalne
zainteresowanie
zwiedzających.
Pracownicy
naukowi Instytutu
wzięli udział w VI Międzynarodowym
Kongresie
Antropologii
i Etnologii
w Paryżu (sierpień 1960 r.) oraz w Kongresie ugro-fińskim
w Budapeszcie
(wrzesień 1960 r.). Ponad to Instytut
uczestniczył
w dwóch sesjach naukowych,
w maju 1960 r. w Kijowie,
poświęconej wynikom prac tere:1owyeh w zakresie etnografii, antropologii
i archeologii i w marcu w Nowosybirsku,
Tomsku i Irkutsku, w pierwszej
sesji poświęconej problemom historii archeologii i etnografii Syberii. Pracownicy Instytutu
uczestniczyli
r6wnież w drugiej Konferencji
;1aukowej
poświęconej
historii, archeologii i etnografii
Dalekiego Wschodu zorganizowanej we Władywostoku.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa, 1961 r., Z. 4, s. 3-29.
Wstępny
artykuł
Redakcji
pt. "Radziecka
etnografia
w przeddzień
XXII ~jazdu KPZR", zarysowuje program badań etnograficznych
zgodnie
z nowym okresem w życiu narodów ZSRR - okresem przejścia cd socjalizmu do komunizmu.
Dwa następne
artykuły,
które mają charakter
uogólniający,
równocześnie
są podsuIDowa'niem dotychczasowych
osiąg:1ięć
naukowych w zakresie badań etnicznych i walki z przeżytkami religijnymi.
Artykuł W. K. G a l' d a n o w a, B. O. D o ł g i c h i T. A. Z d a n k o
pt. Podstawol.ce kierunki
etnicznych
procesóu; wśród narodów ZSRR wska-

zuje na dwa główne problemy, które powinny być przedmiotem
intensywnych badań naukowych.
Są to problemy:
1. Konsolidacja
i rozwój socjalistycznych
narodowości i narodów.
2. Proces wzra stającego zbliżania się narodowości
i narodów
ZSRR
\v oparciu o braterską
współpracę
i przyjazne
międzynarodowe
związki
w zakresie ekonomiki, kultury i życia duchowego - proces, któremu towarzyszy tworzenie się nowych form kultury i bytu, wspólnych dla całego
Związku Radzieckiego.
Problem pierwszy
był już przedmiotem
szeroko rozwiniętych
badań
etnograficznych,
prowadzonych
przez ekspedycje
terenowe,
szczególnie
jntensywnie
pracujących
na terenach Azji Środkowej, Kaukazu i innych
narodów
z pogranicza
Rosji, gdzie proces konsolidacji
był szczególnie
długotrwały
i skomplikowany
z uwagi na przetrwałe
aż do Rewolu~ji
Pażdziernikowej
przeżytk'i ustroju rodowego, podziału plemiennego
i maIych grup plemiennych
lub etnograficznych.
Proces konsolidacji
małych grup narodowościowych
w narody socjalistyczne na terenie ZSRR zbliża się ku końcowi dzięki mądrej polityce
władz rządowych i staraniom wyrównania
poziomu ekonomicznego
i kulturalnego
poszczególnych
republik.
A utorzy nie pomijają
zjawisk, które
na pewnych terenach ZSRR mogą ten proces opóźniać, a w każdym razie
nie są zjawiskami
przyspieszającymi
proces łączenia
się małych grup
etnograficznych.
Do przyczyn takich należą: zbyt forsowne dążenia przyłączenia małych narodowości
do ludności, która jest dla danego terenu
podstawową,
zbyt mało uwagi poświęca się świadomości narodowej
małych ludów, m1mo że psychologiczne
oddziaływanie
może być w tych wypadkach czynnikiem bardzo ważnym; w końcu zaś - różnice wyznaniowe
~ także różnego rodzaju
tradycyjne
uprzedzenia
i przesądy:
ObYCzaj~
l
obrzędy są czynnikiem
niewątpliwie
hamującym
proces konsolidacji.
Równolegle
z procesem
konsolidacji
małych
grup etnograficznych
toczy się proces ogólnego zbliżania
się narodowości
i narodów
ZSRR.
który przebiega
w dwóch kierunkach:
.
a) w kierunku
coraz ściślejszego zbliżania się socjalistyczny<:h
narodowości i narodów w granicach
wielkich historyczno-etnograficznych dzielnic;
b) w kierunku
zbliżania się narodów w skali ogólnozwiązkowej,
co
sprzyja tworzeniu
się ogólnoradzieckich
tradycji,
wspólnych
form
bytu i kultury.
wyższych form współpracy
i ścisłym, pn:yjaznym
więzom narodów ZSRR.
Proces tworzenia
się ogólnozwiazkowych
form kultury
i bytu nie
:noże być pozc>st. .
. .
I"
aWlOny sam sobie; wymaga on wnikliwych
b<:1dań: co
na ezy zahChfowaćz kultury ludowej poszczególnych
narodów
które z trad YCYJnyc. orm ku:tu .. b t·
." ICJI l. przejęcia
~.
'.
. ry l y u godne są kontyr:u
je prze;:
1,1I1e narody, co może 't·'
"
. .
.
s ae :>lę wlasnosclą
całego ZWiązku Radzieckiego.

657

656

I~

Zbyt radykal~e przekreślanie
\vszystkich tradycji prowadzi do .,lewackoki"
i zaniku całych gałęzi ludowej sztuki zdobniczej
bezpowrotnie,
zbyt zaś bezkrytyczne
obstawanie przy wszystkich formach tTadycyjnych
kultury i bytu prowadzi do "fetyszyzacji"
form tradycyjnych.
Nie nal.eźy zapominać
i o różnorodnych
warunkach
geograficznych,
w których p:JZostają rozliczne narody ZSRR. To też siłą rzeczy muszą
pmvstawać różne formy budownictwa, ubioru i strawy, uwarunkowane
klimatem i położeniem geograficznym. Oto np. szczytowe domy na Syberii są
nie do przyjęcia, trudno też wyobrazić sobie, ażeby hodowcy reniferów,
myśliwi i rybacy z tundr i północnych terenów mogli uprawiać swój zawód
w ubiorach noszonych przez mieszkańców okręgów centralnych.
Niemniej
zarówno dom budowany na Syberii, jak i forma ubioru hodowcy bydła.
myśliwego i rybaka mogą być opracowane w oparciu o najnowsze osiąg·
nięcia nauki i techniki, co nada im wspólną wszystkim narodom ZSRR
formę współczeSll<1 a zarazem uwzględni specyfikę ich zawodu, klimat
i warunki
geograficzne.
I tak jurta, która pr·zez pewien czas uchodziła za przeżytek,
wstydliwie
tolerowany,
okazała się niezastąpionyrr:
mieszkaniem
o lekkiej konstrukcji,
łatwo przenośnej,
bardzo praktycznej
dla hodowców bydła, zmuszonych zmieniać kilka razy do roku pastwiska.
Zastosowane w jurcie współczesne osiągnięcia techniki przy zabezpieczeniu od chł-odu i wilgoci oraz urządzenie wnętrza uczyniły zeń .pomieszczenie kulturalne
i wygodne.
Autorzy wspominają
pokrótce o koniecznośc; rozpoczęcia badań naukowych nad pr.oblemem przemian psychologicznych
wśród pc;szczególnych
narodów, wynikających
z procesów konsolidacji
narodów i przyswajania
najnowszych
osiągnięć nauki i techniki.
Uzupełnieniem
części pierwszej
omawianego
zeszytu
jest artykuł
1. A. Kry w i e l e w a pt.: Walka z religijno-bytou:ymi
przeżytkomi
u;śród
narodóu; ZSRR, s. 30-57.
Mimo podcięcia bazy ekonomicznej różnym sektom i wyznaniom religijnym, (na skutek cofnięcia dotacji władz państwowych
kościoło:'11), mimo
stałego zmniejszania
się wyznawców takich czy innych religii, mimo rozłamu wśród duchowieństwa
prawosławnego,
problem walki z religią i ~j
przei.ytkami jest nadal żywy, ważny i skomplikowany,
wymagający szczególnie intensywnych
badań naukowych w okresie przejścia od SOCjalizmu
do komunizmu.
Naukowe opracowanie metod walki z przeżytkami
religijnymi wymaga
pc::JjE;cia analizy psycholcgicznej
na temat stoslnku \vspółczesnego człowieka dJ przykaZ"lń i k 111')I1ÓW
religijnych tego czy innego wyznilllia, nie wystarczy bO\dem metoda statystyczna,
stwierdzająca
liczbami ilość obywateli wierzących. Szczególnie w tym wypadku byłby to obraz nader zwodniczy, b::Jwiem Kcn;;tytucja ZSiU{ w punkcie swoim o wolności wyznania nie
prz,:wid:lje c;b:wiązku oŚ'.';i3dczenia SJę Z3 lub przeciw religii, nie mówi

o tych, którzy jeszcze do dziś nie bardzo potrafiliby odpowiedzieć jaki jest
ich stosunek do religii.
Przedstawione
przez 1. A. Kry \V i e l e w a trudności badań nad przeżytkami religijnymi
i metodami zwalczania
nie zmieniają faktu o zwycięstwie światopoglądu
materialistycznego
wśród społeczeństwa
radzieckiego, chcąc jednak przyśpieszyć
proces powszechnego przyjęcia poglądu
ateistycznego
nie należy przymykać
oczu na faktyczny
i bardzo różnorodny stan rzeczy, zarówno wśród poszczególnych
narodów, jak i wśród
żyjących pokoleń (poczynając od starców - kończąc na dzieciach, wśród
mężczyzn i kobiet, wśród ludności miejskiej i wiejskiej). Ten stan rzeczy
zależny jest od poziomu kultury
danego kraju lub ośrodka, od pracy
kulturalno-oświatowej
rozwijanej
na danym terE:'lie, od poziomu ekonomicznego i -innych czynników.
Instytut Etnografii AN ZSRR prowadzi od szeregu lat badania terenowe i opracowania
analityczne zebranego materiału; wyniki prac naukowych są i będą nadal podstawą pracy propagandowej
i oświatowo-kulturalnej w utrwalaniu
i upowszechnianiu
światopoglądu
materialistycznego
wśród narodów ZSRR.
Dział "zagadnienia
etnogenezy,
paleoetnografii
i historycznej
etnografii", s. 114-146, wypełnia bardzo interesujący
artykuł S. P. T o ł s t owa
pt. Przyaralscy
Scytowie
i Chorezm".
Jest to przegląd prac chorezmijskiej ekspedycji rozpoczętych w 1937 r. oraz analiza zebranych przez
nią materiałów
i spostrzeżeń służących porównawczym
ekspedycjom pracującym w sąsiednich okręgach Sogdiny, Północnej BaktrH, Fergany, Północnej Parfii itd.
W dziale "Narody świata" artykuł R. N. I s m a g i ł o w e j pt. Nowe
Afryki
s. 147-65, zawiera krótkie informacje 'o nowo po~'tałych,
n~ep.odległYCh, republikach
Afryki, wyzwolonych
w latach 1960-1961. Są
111ml:Repubhka Brzegu Kości Słoniowej, Republika Górnej Wolty, Gabon,
~ahomeJ, Kamerun, Kongo ze stolicą Brazzavil, Republika Kongo ze stolt~ą w Leopoldvil,
Republika
Maurytańsko-Lslamska,
Malgaszska,
Mali,
NI~er, Federa.cja Nigerii, Republika
Senegal, Somalijska,
Sierra Leone,
Togo, Centralnej Afryki i RepubHka Czad.

p~ństu;a

SOWIETSKAJA
Moskwa,

ETNOGRAFIJA
1961, Z. 5.

Wielki
historyczny
dokument
współczesności,
s. 3-8 - pod tym tytuJem redakcja zamieszcza w zeszycie 5-ym omówienie programu Komunist:cznej .Partii
ZSRR pod. kątem
osiągnięć i zadań
nauki
radzieckiej;
"" okr~sle budowy społeczenstwa
komunistycznego
w ZSRR.
DZiał "Zagadnienia
powszechnej
etnografii
i antropologii"
zawiera
artYkuł~.
I. B l' U k a i W. 1. K o z ł o wapl.
Podstawowe
problem);
etnlczne1 kartoGrafii.
s. 9-26. Założeniem tej pracy jest podkreślenie
znal2 -

"LUd",

t. XLIX

659

658
czenia kartografii,
w dobie szybko zachodzących przeobrażeń
społecznych,
walk wyzwoleńczych
i wypadków
politycznych
oraz ruchu narodowego.
Pierwsza
część artykułu
zawiera
krótką
historię
rozwoju
kartografii.
Część druga jest poświęcona określeniu przedmiotu badań etnicznej kartografii, za który autorzy uważają naród mówiący jednym językiem i z pełną
świadomością swej narodo\vOści. W części trzeciej autorzy omawiają zasady
klasyfikacji
przedmiotów
badań; w końcu część ostatnia i najobszerniejsza
jest poświęcona metodom etnograficznego
kartografowania.
Autorzy kończą
artykuł uwagą, że mljbarclziej szczegółowa charakterystyka
narodów może
być osiągnięta tylko poprzez zestawienie
map etnicznych,
szczególnie zaś
map etnicznych i zasięgów inwentarza
kulturowego.
T. A.
po/tidniowego

Ż d a n k o:

Byt

Ara!

s. 27-43.

li,

kołchoźników

rybolowieckich

arteli

na wyspach

Na podstawie
zebranych
materiałów
przez oddział Chorezmij,skiej
archeologiczno-etnogra
ficznej ekspedycji
AN ZSRR oraz etnografów
Karakałpackiego
oddziału AN Uzbeckiej SRR, Zdanko opracował monograficznyopis
życia rybaków na terenach nadmorskich
Kara-Kałpaku,
ludności zamieszkałej na pobrzeżnych wyspach. W pierwszej części dał krótką
historię ich sezonowych
wędrówek
z lądu stalego na pobrzeżne wyspy,
przedstawił
ich stopniowe przechodzenie
na gospodarkę
wyłącznie połowów ryb oraz zarys stosunków
ekonomicznych.
W,skaz1ał na wielkie
ubóstwo rybaków
aż do Wielkiej Rewolucji
Pażdziernikowej,
po której
nastąpił
zasadniczy
zwrot w życiu tej części ludności
Kara-Kałpaku.
W drugiej
części artykułu
Zdanko
podaje
obraz życia współczesnego
w osiedlach kołchozowych. Zycie to mimo troski władz państwowych 6 podniesienie jego poziomu, bywa nadal trudne, głównie z powodu surowego
klimatu
i przyrody.
Nadal są duże trudności
z zaopatrzeniem
ludności
w słodką wodę. nadal też trwają trudności w budownictwie
mieszkaniowym.
Do 193Ó roku ludność zamieszkiwała
w jurtach,
te zaś mimo kilku
piecyków i okładania zewnątrz sitowiem, nie zabe'zpieczały przed mrozem.
Osiedla rozrzucone
na wybrzeżu lub wyspach Aralu są bezplanowo
zabudowane z uwagi na brak dogodnego terenu pod budynki. Każde osiedle
składa się z domu, jurty i różnych zi1budowań gospodarczych,
jak: kuchnia, chlew, kurnik i szopa na sieci rybackie. Podstawowym
materiałem
budowlanym
jest tu sitowie, wiazane w pęczki - snopy tzw. szom. Konstrukcję szkieletową
pokrywa się snopkami, jak również i dach dwuspadowy. Sciany i dach są obmazane gliną, zdobywaną
z wielkim trudem.
Plan domu jest standartowy,
dom składa się z dwóch pomieszczeń, z wielkim piecem pośrodku.
Egzystuje
nadal, jako pomieszczenie
letnie jurta, używana
zarówno
przez Kazachów,
jak i przez Karakałpaków.
Ponieważ
ustawienie
jurty
na piaszczystych
wydmach wysp napotyka na trudności, wobec tego przy-

gotowuje się pod nią ubity, okrągły placyk, obrzeżony trzcinowym, mocno
powiązanym
płotkiem, oblepionym
gliną. Jurty, poza konstrukcją
górnej
części, nie różnią się od jurt ogólnie używanych
przez Kazachów i Karakałpaków.
Wnętrza jurt kołchoźników są bogato ozdobione, szczególnie w miejscu
honorowym,
nad tZ'oV. t.orem,
przeplat"ją
się wąskie
chodniczki
tzw.
kzyl-kur.
Szeroko rozpowszechnione
są również chodniki.
z wypukłym
ornamentem
dywanowym
na gładkim białym tle. znane wśród Karakałpaków,
stosowane
u Kazachó,,'o' tylkc) z terenów
nadmorskich.
Wśród
Kazachów z wysp Aralu znane są rzeźbione we wzory drz\vi, tak charakterys~yczne dla jurt karakałpackich.
nCltomiast \\" osiedlach karakałpackich
drZWI Kazacho\'.· są ,jaskrawo malo\\'ane
z okrąglymi
lustrami.
Drzwi
jurt są czasami obram0wane
pasami tkaniny z kolorowymi
aplikacjami.
Mozna by przytoczyć: wielę innych przykładów
\'o'pływu wzajemnego Karakałpaków
i .K.azachów. niemniej zachowały się i pewne cechy kultury
materialnej
WlaSClwe tylko jednemu z tych narodów. jak np. ustawienie
skrzyń z pościelą. uklad chodników wewnątrz
jurt itp.
Tkactwo zdobnicze jest szeroko rozwinięte,
szczególnie u Kazachów,
dlatego też wnętrza jurt są barwne i przytulne.
Stosunkowo
niewiele
zach()wało
się ckazów
tradycyjnego
ubioru
z uwagi na stałe ubożenie ludności. Małżeństwa
zawierano tu najczęściej
bez wykupu, tym samym bez wyprawy, drogą porywania
dziewcząt.
Na podstawie
kilku odnalezionych
zabytków
tradycyjnego
ubioru
prz~chowywanego
jak relikwie, można zdać sobie sprawę z jego bogactw~
l ~l.ękna. Szczególnym bogactwem odznaczał się tzw. kimeszki
kobiecy
ub lOr .głowy z okryciem górnej części tułowia, wykonywany
z czerwoneeo l, czarnego sukna: bogato wyszywane
były również narzutki
typu
uzbeckiej parandży.
Zgodnie
z opisem starców
strój męski posiadał
trzy rodzaJ' e
koszul , róż mące
.
. mię
'd zy sobą krojem kołnierza:
Się
typ kołnierza
stojącego, ba,rdzo często z haftem, zapinany
z przodu oraz podobny kołnierz
ale zapmany
z b"o~u, t rzecI. typ, czysto karakałpacki
miał kołnierzyk '
okrągły obszyty wzorzystą tasiemką.
Za IUd.noś~ autochtoniczną,
osiadłą od wielu wieków na wybrzeżach
A
rału uwaza
Się
grup ę l u d nOSClzwan[l
..
...
..
tur'
h
..
m]utlenmt,
zbhz'oną
w zakresie kuly ducuowe]
I materialnej
do Karakałpaków
deltv Amu-Darl'l'
Trud
..
k
.
.
".
n
noscl
omumkacYJne
z poszczególnymi
osiedlami
rozrzuconymi
azl,woysePkkalch
wybrzeża Aralu opóźniają proces pOdnoszen'ia się ogólnego
po
u tury. mlcsz
.
k"ancow wysepek, dyskutuje
pieni mu
się więc projekt skua
poszczegolnych
o-iedl'
. d nym Wielkim
"
Sto
k
"1
W Je
punkcie na stałym lądzie
sun owo dobre zaopat
.
.
"
.'
w których d'
rzeme w zywnosc urozmaiciło skład potraw
dominował' y ry b y, Wle
. l e Jednak
.
przeżytków uto medawna
'.
tradycyjnych '
rzyrnuje Się nadal, chociażby wypiekanie lepioszek w miejsce

;.;

660
chleba, powszechne
wśród Karakałpaków,
a przyjęte
od K'łZachów.
Hodowla bydła .i koni jest uprawiana
na stałym lądzie, na wyspach hoduje się
tylko

drób wszelkiego rodzaju.
Małżeństwa
są przeważnie
mieszane,
w niektórych
rodzinach
trudno
już dziś określić
pr,zynależność
narodową
członków.
Wiele danych wskazuje na to, że dwie grupy ludności miejscowej:
alimi i mjutenowie,
przynależne w gruncie rzeczy do dwóch narodowości,
zjednoczyły
s,ię do tego
stopnia, że powstała
w rezultacie
legenda o wspólnym
przodku.
N. N. Stiepanow:
M. W. Łomonosou.:
a rosyjska
etnografij a
(Z okazji 250-lecia urodzin), s. 107-123.
Obok
W. N. T a t i s z c z e w a i S. P. Kra
s z e n n i k o w a,
M. W. Ł o m o n o s o w, chociaż formalnie
nie mógł być uważany
za
etnografa,
bowiem
etnografia,
jako dyscyplina
naukowa
powstała
wiele
lat po jego śmieroi - zajął poczesne miejsce w historii etnografi~ rosyjskiej. On to był pierwszym
z uczonych
rosyjskich,
który poruszył
palące
zagadnienia
bytu i kultury
ludu rosyjskiego.
Opracowana
przez niego ankieta w 1759 r. mająca
na względzie
geograficzne
opracowanie
Syberii,
sięgała
daleko
poza geografię
fizyczną,
obejmując
badaniami
geografię
ekonomiczną,
polityczną
i historyczną,
a ponadto
etnografię
i demografię.
Ankieta
początkowo
pomyślana
tylko
dla Syberii stała się przedmiotem
dyskusji
i zastosowania
jej przy weryfikacji
Atlasu
ogólnorosyjskiego,
znana
dziś, jako ankieta
Akademicka
lub Łomonosowska.
Zebranie
materiałów
wg ankiety
Łomonosowa
trwało
około 10 lat, opracowanie
i zestawienie
materiałów
nastąpiło
już po śmierci
ł."om::m:;sowa
przez
L. B a k m e j s t r a w Topograficznych
wiadomościach,
wyd. w 4 tomach, w latach 1771-1774. Mimo zainteresowania
tym
materiałem
znaczna
jego
część,
przechowywana
w Archiwum
AN ZSRR, oczekuje dalszych opracowań.
M. W. Ło m o n o s o w, jako historyk,
folklorysta
i ję,zykoznawca
interesował się wyłącznie
narodem
rosyjskim;
świadectwem
tego jest artykuł
w Żurnale drewniej
inowoj
slowiesnosti
(r. 1761, Nr 6) pt. "O zachowaniu
i pomnożeniu
narodu
rosyjskiego",
w formie listu do J. J. S z u wał owa.
Artykuł
przyjęty
był krytycznie
przez czynniki
oficjalne,
w kOllcU
nawet zabroniono
go kolportować.
Naczelną ideą tego listu - memorandum
było zagadnienie
przyrostu
naturalnego
w Rosji, który powinien
towarzyszyć: rozszerzającym
się granicom
pal1stwa, potęga bowiem
państwa
nie
zasadza
się na ilości kilometrów
pozostających
we władaniu
obszarów,
ale na ich zagospodarowaniu.
W czasach Łomonosowa
problem
przyrostu
naturalnego
stawał b. ostro, choć nieoficjalnie;
niski poziom ekonomiczny
mas nie sprzyjał
rozrodczości
narodu,
niewłaściwy
dobór małżeństw,
za·
wieranych
najczęściej
pod przymusem,
religijne
zakazy powtórnych
małżeństw u popów, ciężka sytuacja
kobiet prowadząca
do niedozwolonych
zabiegów,
duża śmiertelność
noworodków,
niehigieniczny
tryb życia, nie-

661
dostateczne
odżywianie
się - oto przyczyny
hamujące
normalny
przyrost
naturalny.
Łomonosow
wysuwa
szereg propozycji
zmierzających
do naprawy
tego
dość
katastrofalnego
stanu
rzeczy.
Wspomina
rówmez
o. tzw .. "żyjących
zmarłych"
tzn. o uchodźcach
przebywających
poza gramcaml ROSJI, przeważnie
salwujących
się ucieczką
przed więzieniem
za
nieopłacone,
a nadmierne
podatki lub inne podobnego rodzaju przestępstwa.
Zapowiedziane
w tym artykule
- dalsze prace Łomonosowa
na ten
temat nie ukazały
się; można się domyśleć,
że pierwszy
artykuł
był dostatec~nie
ostrą krytyką
otaczającego
życia, dalsze publikacje
nie mogły się
ukazac. Łermonosow skierował
swój apel do władz carskich,
bowiem światopogląd jego byl uwarunkowany
stopniem
rozwoju społecvno-ekonomicznych stosunków
i myślą społeczną
tego czasu. Mimo to jego artykuł
był
p:)czą tkiem i podwaliną
demokra tycznego kierunku
rosyjskiej
etnografH.
W drugiej połowie XVIII w. myśl jego podjęli
G. Kor o b i n, J. P. K oz i e l s k i, S. E. D i e s n i c k 'i, A. J. P o l e n o w, N. 1. N o w i k o w,
a w końcu wielki A. N. R a d i s z c z e w, który już wyraźnie,
nazwie
przyczyny
upadku ludu rosyjskiego:
carat, pańszczyzna
i kościół.
Ł o m o n o s o w wraz z T a t i s z c z e we m mogą być uważani
za
twórców
etnografii
historycznej.
W pracy
Ł o m o n o s o w a: Starożytna. historia
rosyjska
poruszone
są problemy
etnogenezy
narodu
rosyjskIego, jego związki z innymi narodami,
etniczna specyfika
kultury
starorosyjskiej
i jej miejsce w kulturze
światowej.
Wnioski
Łomonosowa
nie
straciły
na swojej aktualności
w dobie obecnej, jak to podkreśm
akademik B. D. G rek o w. W dziele tym rozprawia
się Ł o m o n o s o w
z tzw.
"teorią
normal1ską",
kultywowaną
przez
G. Z. B ~l jer a,
G. F. M i l l e r a i A. L. S z l e c era.
Dziś uczeni radzieccy
B. D. G r ek.o w, B. A. R y b a k o w, M. N. T i c h o m i r o w i P. N. T r et I a k o w
i in. przeprowadzili
do końca krytykę
"teorii
normańskiej":
. Ł o.m o n o s <) w zajmował
się żywo narodowościami
grupy
fińskiej;
pozbaWIony wszelkiego
szowinizmu,
z szacunkiem
traktował
każdy naród:
Zawsze
i przy każdej
okazji
podkreślał
konieczność
przeprowadzania
ba~an naukowych
nad bytem i kulturą
wszystkich
narodów
Ros;i' oto
w ms~rukcji
dla kapitanów
statków
udających
się na Poszukiwani~'
dróg
na Połnocny
Wschód' me zapomma . ł za l..··
.
eClC, azeby
opIsywano
miejsce .
zamIeszkani
.
.
a l u d ZI. na po. ł nocy, Ich
wygląd, przyzwyczajenia
sposób bycia
ubrama
mi esz k.ama. I. po k army. W gruncie
"
ba
.'
rzeczy jest to pełny
program
dan etnograficznych
nad mieszkańcami
Północy.
W końcu
należy
wspomnieć
o jego przyjaźni
z najwybitniejszym
e t nografem
tego ok resu - S . P . K r a s z e n n i k o w e m którego prac.
naukowe
cenił bardzo wysoko.
'
a Dziś, po. dwustu latach, cd okresu działalności
naukowej
Ł o m o n o s 0, Uczem radzieccy
pow
. d
. .
.
wiele inform
'"
. .
racaJą
o spusclzny
po mm czerpiąc
z niej
aC]1 I zrodeł do współczesnej
etnografii
historycznej.
w

663

662
Dział .Kronika" rozpoczyna się sprawozdaniem
d r o w ej' pt Sesja, pO~lL'ięcOl1(J U:Vnikom
badań

W.

A. A l e k s a nw 1S60 r.,

ekspedycji

s. 177-180.
.
W dniach 0::1 4 do 11 kwietnia
1961 r. odbyła się w :Yloskwie sesja
Wydziału nciuk hislorycznych
AN ZSRR, poswięcona wynikom prac terenowych etnograficznych
i archeologicznych
w 1960 r. Prace i referaty
były z kolei przedyskutowane
na plenarnym
zebraniu Instytutu
Archeolo.~
gii i na rozszerz()nym
posiedzeniu
Rad l'\aukowych
Instytutu
Etnografu
historii sztuki AN ZSRR. W dysl<usjcich wzięło udział około trzystu uczonych radzieckich.
Główny'm przedmiotem
obrad st"ły się referaty
poświęcone podstawowym z;gadnieniom
teoretycznym
nauki etnograficznej,
s~czególn~e zaś
żywe zainteresowanie
budziły
zagadnienia
procesu
prze~Ian
sO~J~lnobytowych i kulturalnych
w życiu narodów ZSRR w okresl~ ?rzeJscla ~o
komunizmu.
Zagadnieniom
tym, których
znaczenie
podkresllł
akademik
E. M. Żukow, sekretarz Wydz,ialu Nauk Historycznych
AN ZSRR, zostało
poświęconych
60 referatów.
Żywe zainteresowanie
wzbudziło
omówił problemy historii powszechnej

,
wystąpienie
S. P. Tołstowa, ktory
w świetle materiałów
współczesnej

etnografii.
O pracach
ekspedycji
terenowych
mówili:
T.
A.
Ż d a n k o,
W. K. G a r d a n o w a, B. O. D o ł g i c h, L. N. T i e r e n t j e w a,
L A. Kry w i e j i c w. S. P: T o ł s Ł o w, w zakresle sctuki lud::>wej
I. W. ;\1 a k o w i e c k i, L. P. P o t a p o \V mówił o ekspedycji
Tuwińskiej,
J. P. A w i e r k i e w w referacie
swym omówił zagadnienia
k'ryzysu ideowego burżuazyj:1ej
nauki.
.,
.
Sprawozdanie
D. A. O l d e r o g g e poświęcone było Jego podro~om
do Senegalu i Mali. M. G. L e w i n dał przegląd prac antropologiCZnych, prowadzonych
w Japonii,
zaś
S. A. A r u t i u n o w
mówił
o współczesnym
bycie i kulturze Japończyków.
Posiedzenia
sekcyjne
zostały Lakończone
ogólnym
podsumowaniem
i uchwałami
o koniecznośc.i pogłębienia
i rozwinięcia
badań nad zagadnieniami: konsolidacji
narodów. przezytków
religijnych,
sztuki ludowej,
przemysłu
artystycznego.
Sprawozdanie
W. K. G a r d a n a w a pt. Aktualne
problemy
radziecki.ch
badań sacjologiczn ych (Drugie ogólne posiedzenie
Radzieckiego
Towarzystwa
Socjologicznego),
s. 180-186,
jest omówieniem
dyskusji
i uchwał posiedzenia
R. T. S., które miało miejsce w kwietniu
1961 r.
Obrady zagaił Prezes Towarzystwa
J. P. F r a n c e w, który w swym
przemówieniu
poświęcił wiele miejsca zagadnieniom
teoretycznym
socjologii i metodom badań oraz różnicom pomiędzy socjologią burżuazyjną,
a radziecką.
Z podstawowych
referatów
należy
wymienić
referat
A. A. Z w o l' k i n a poświęcony automatyzacji
i związanych z nią zmian

w charakterze

pracy, referat B. C. U r l a n i s a omawiający
Lagadnienia przedłużenia
życia człowieka
w ZSRR, referat
W. P. R o ż y n a
pt. "O konkretnych
badaniach
nad prawidłowością
przeobrażeni.a
pracy
w pierwszą życiową potrzebę".
Zebranie
zostało zakończone
rezolucją
dO
czł0nków
Towarzystwa,
ażeby swe prace naukowe skupili wokół zagaanień rozwoju komu;']istycznych form pracy i życia spoh=cznego w mieście i na wsi oraz wokół
problemów
rozwoju komunistycznego
samorządu
społecznego i komunistycznego wychowania.
Celem koordynowania
badań powołano komisję z przedstawicieli
nauk
społecznych,
a zarazem
członków
Towarzystwa,
do której
weszli:
M. T. Nowczuk, W. P. Rożyn, L. P. Tierentiewa,
A. A. Zworkin, L. M. ł~ozniewa. Do Prezydium
Towarzystwa
zaproszono S. P. Tołstowa.
Sądząc ze sprawozdania
są to pierwsze kroki działalności
Towarzystwa i próby założenia planowego programu badań socjologicznych w oparciu o prace naukowe członków Towarzystwa,
zajmujących
się naukami
społecznymi.
Dział kroniki
kończy
się sprawozdaniem
J. L Żur a w l e w e j
o kontaktach
naukowych
Instytutu
Etnografii
AN
ZSRR
z zagranicq,
s. 187-189.
Autorka
dość szczegółowo
omawia
wizyty
wybitniejszych
uczonych zagranicznych,
jak również wyjazdy indywidualne
i osiągnięcia
delegacji radzieckich
na międzynarodowych
kongresach i zjazdach. Sprawozdanie kończy się zapowiedzią, że VII Międzynarodowy
Kongres nauk
antr.opologicznych
i etnograficznych
odbędzie się w Moskwie w 1964 r.
zgodnie z postanowieniami
VI Kongresu,
który miał miejsce w Paryżu
\V 1960 roku *.
Dział krytyki
i bibliografii
otwiera artykuł
L A. Z o ł o t a r i e ws k i e j pt. Radzieccy
i zagraniczni
uczeni o etnograficznej
serii "Narody
Su:iato",
s. 190-198
poświęcony przeglądowi
opinii i recenzjom uczonych
radzieckich
i zagranicznych
tej wielkiej
serii wydawniczej,
w ramach
której ukazało się dotychczas 6 tomów: Narody Afryki, Narody Australii
i Oceanii, Narody Syberii, Narody Bliskiej Azji, Narody Ameryki i Narody Kaukazu.
Zołotariewskaja
rozpoczyna swój przegląd od tomu "Narody Afryki",
wymieniając
pełne uznania opinie zamieszczone w prasie radzieckiej i krajach demokracji
ludowej, nie pominięto w nich jednak kilku poszczególnych niedociągnięć,
które mimo to nie umniejszają
wielkiego znaczenia
naukowego tego tomu, jak i całości serii.
Postępowi
uczeni krajów
kapitalistycznych
zainteresowani
wydawnictwem opublikowali
szereg przychylnych
recenzji jak np. Harald von

" patrz

.. LUd" t.

XLVIII str .. i29-';63.

664
665
S i c a r d w Anthroposie
(50, 1955 T.); bardziej już ostrożny jest przegląd
pierwszych
czterech tomów Gordona
H e we s w American Anthropologist (t. 61, 1959, Nr 4), któryograniCLa
się do cytowania
opinii Sicard'a.
Z wielkim
uznaniem
przyjęty
przez
uczonych
tom Narody
Syberii najbardziej
rzeczowo
został zrecenzowany
przez 1. S. Wdowina
i W. N. Cerniecowa.
Z recenzji zagranicznych
należy wymienić recenzję
węgierskiego
uczonego F. K o va c a i Gordona
H e w e s. Ten ostatni
szczególną 'wagę przykłada
do w.spaniale opracowanych
map, zarzuca on
jednak uczonym radzieckim pomijanie zagadnieil kolonizacji Syberii przez
Rosję carską.
Tom: Narody Bliskiej
Azji najlepiej
ocenił uczony irański
Reza
Araste Szyrazi przeprowadzając
porównanie z dZ'iełem L e I' n e r' a Passing
Traditionel
society
modernizing
the Middle
East (Glence 1958), którego
jeden z rozdziJałów jest poświęcony narodom Iranu. Gordon Hewes ogranicza się do podkreślenia
wartości map tego tomu. Recenzje uczonych radzieckich E. A. Bieljajewa,
G. M. Pietrowa,
A. M. Szamslltdinnowa

mniej interesujące
i powie.rzchowne.
Najbardziej
napastliwe
recenzje
uczonych krajów
kapitalistycznych
dotknęły tom:
Narody
Australii
i Oceanii.
Tak np. Barbara
L a n II
w s·wej recenzj'i stara się przekonać czytelników,
że dzieło uczonych radzieckich
jest poświęcone
nie tyle analizie kulturalnych
przemian
co
zagadnieniom
polityczno-ekonomicznym,
odmawiając
przy tym autorom
radzieckim
obiektywnego
podejścia do przedmiotu.
Krytyczne
stanowisko
zajął również redaktor
"News form the Pacitic" K. B e r d, który podkreśla, że przy opracowywaniu
tomu pominięto szereg materiałów
i prac
różnych komisji zajmujących
się obecną sytuacją
autochtonów
Australii
i Oceanii.
Zołotariewskaja
przyjmuje
jedynie jeden z zarzutów,
a mianowicie,
przyznaje że istotnie pominięto prace uczonych holenderskich
i japońskich,
jako źródła do historii Nowej Gwinei i Mikronezji.
Brak ten zresztą
został podkreślooy równieź przez recenzenta radzieckiego D. D. Tumairkina.
Tom: Narody Ameryki jak dotychczas miał tylko recenzje uczonych
radzieckich
i krótką wzmiankę w czasopiśmie
American Anthropologist.
Ocenę tego tomu ze strony
uczonych
radzieckich
podjęli
historycy:
L. I. Z u b o k, I. A. Z o ł o t a I' i e w s k a j a, E. B ł o m k \V i s t,
W. P. M u I' a t, M. S. A l P e I' o w i c z.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa 1961, Z. 6, str. 9-28
S. W. I wan
o w: Współczesna
Krótki zarys.
Iwanow na wstępie podaje krótką

sztuka

narodótc

charakterystykę

Syberii

(Rzeźba).

ogólnych

przemian

w kulturze narodów Syberii po Wielkiej Rewolucji Październikowej
i na
tym tle rozważa rozwój i zmiany w formie i treści rzeźb ludowych, jako
jednego z działów sztuki, najmniej
zbadanego dotychczas na tym terytorium ZSRR. Przy czym podkreśla, że pewna nierównomierność
w opracowaniu
przedmiotu
wynika
z nierównomiernego
rozwoju
tej gałęzi
sztuki wśród poszczególnych
narodów. Rzeźba wśród Neńców, Ałtajczyków i Chakasów była rzadkością, natomiast wśród Jakutów i na pograniczu północno-wschodnim
Syberii była zjawiskiem
niemal powszechnym.
I wan o w poświęca kilka słów jednemu ze zdolniejszych
mansyjskich rzeźbiarzy
G. E. S z e s z k i n o w i, podkreślając,
że wśród
Chantów i Mansów sztuka rzeźbiarska jest stosunkowo mało znana. Znawca sztuki narodów
północy, rzeżbiarz
A. L. G o I' b u n k o w czyni
próby ożywienia tej gałęzi sztuki wśród Chantów, zachęcając
do wykorzystania
dużej ilości jelenich rogów na tym terenie, jako materiału
tworzywa.
Podobne
poczynania
podjął wśród Czukczów
i Eskimosów
archeolog i historyk sztuki I. P. Ławrow, który zorganizował
kilka pracowni pod swoim kierownictwem.
Prócz znaczenia praktycznego
rzeźby,
jako źródła dochodu, Upo\vszechnienie jej nie pozostaje bez znaczenia dla
ogólnego poziomu kultury.
Wśród rzeźbiarzy czukockich wyróżnia się utalentowany,
starej daty,
rzeźbiarz
ludowy Tukkaj. Wiele jego prac jest eksponowanych
\Ii
Państwowym Muzeum Etnografii Narodów ZSRR w Leningradzie.
Wśród Eskimosów należy wymienić Chuchutana,
którego rzeźba wyróżnia się oryginalną kompozycją.
Rzeźba ludowa Jakutów ma już swoje tradycje i cieszy się powszechnym uznaniem
oraz poparciem
Z'J.'iązku radzieckich
artystów
Jakutii.
Rzeżbiarzy
jakuckich
można podzielić
na dwie grupy, upil'awiających
dwie różne formy rzeżby: pierwsza
wytwarzająca
przedmioty
tzw.
rzeżby okrągłej,
druga - rzeźbę dekoracyjną,
bardziej
bliską staroźytnym tradycjom
rzeźbiarskim
Jakutl.w.
Przedmioty
pierwszej
grupy są
bardZiej czytelne
i wyraziste
natomiast
bez wyczucia
materiału,
nie
wykorzystujące
urody naturalnej
tworzywa;
przedmioty
drugiej
grupy
nie zawsze zachowują właściwe proporcje ciała lub in. obiektu - natomiast są w wyrazie lakoniczne i pełne prostoty, podkreślają
walory tworZywa - blask i matowość bieli kości, jej lekką przezroczystość.
Najbardziej
znanym
rzeźbiarzem
ludowym
wśród
Jakutów
jest
W. P. P o P o w, w rodzinie którego rzeźbę uprawia się od wielu pokoleń.
Ceniony jest również I. F. M a m a j e w, twórca reliefowych
portretów,
znany
również
jako
świetny
pedagog
jakuckiej
szkoły
artystycznej.
A. W. A m m o s o w, który poza rzeźbą zajmuje się sztuką dekoracyjną.
Ten:u ostatniemu
autor poświęca więcej miejsca w swym artykule, podkreslaJąc poza wartością artystyczną
jego twórczości
etnograficzne
znaczenie jego rzeźb.
'

667

666
Prócz rzeźbiarzy,
naz\vijmy
zawodowych,
bardzo
żywy jest ruch
amatorski
w tej gałęzi sztuki przemysłu
artystycznego;
rzeźbieniem
zajmują się kołchoźnicy,
robotnicy,
nauczyciele
i urzędnicy, tworziic przeważnie w drzewie. rzadziej w kości.
Rzeżba Alta]czyków, wykonywana
jedynie \v drzewie, jest mało znana
i rzadko eksponow'ana na wystawach. Jednym z najbardziej
znanych rzeźbiarzy ałtajskich jest E ł b a jew.
Tuwińcy znają sztukę rzeźbienia w drzewie, kamieniu i metalu. Wśród
rzeźbiarzy
ludowych
tego narodu
zwraca
uwagę
Donczak
Okanczyk
i rzeźby walgamalicie
Cherieka Tojbu Chaa. Rzeźby tego ostatniego znalazły się już w literaturze
radzieckiej, są to wytwory sztuki rzeźbiarskiej
szczęśliwie łączącej cechy tradycyjnej
sztuki tuwińskiej z poszukiwaniami
współczesnego wyrazu umownego. Autor podkreśla staranną opiekę tuwińskich organizacji
państwowych
i :>połecznych nad rozwojem
tej gałęzi
sztuki.
Rzeźba Buriatów w większości ogranicza się do figurek szachowych
i małych bibelocików, nie posiadających
większego znaczenia artystycznego, obrazuje natomiast współczesne źycie tego narodu. Wśród rzeźbiarzy
Buriatów
autor
wymi8nia
kilka
nazwisk
rzeźbiarzy
zainteresowanych
rzeźbą monumentalną,
portretową.
Nie są to w pełnym znaczeniu tego
słowa rzeźbiarze ludowi. gdyź studiują na wyźszych uczelniach Moskwy
lub innych miastach ZSRR.
Wśród Chakasów nie obserwuje się większego zainteresowania
rzeźbą
ludową, chociaź ostatnimi czasy pojawiło się kilku utalentowanych
rzeźbiarzy amatorów. Wśród rzeźbiarzy po wyźszych studiach naleźy wymienić pierwszą kobiet(~ rzeźbiarza I. N. Karaczakową,
b. utalentowaną,
której
rzE'źby są pełne harmonijnej
prostoty i wymowy.
Artykul. kończy U\vagami ogólnymi o tematyce i formie rzeźby ludo",,"ej pod wpływem przemian ustrojowych i światopoglądowych
ora:1. nowych
form narzędzi
pomocniczych,
organizacji
pracowni
i szkół przemysłu
artystycznego.
SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Moskwa 1962, Z. l, s. 25-31
D. D. T u m ark
i n: Etnograficzne
badania
Oceanii w ZSRR.
Zainteresowania
bytem i kulturą
Oceanii mają już swoją tradycję
w ZSRR poczynając
od podróżników
rosyjskich
z I poło XIX wieku.
W. M. G o ł o w n i n a, O. E. K o c e b a, J. F. K r u z e n s z t e r n a,
J. F. L i s i a n s k i e g o, którzy pozostawili szereg wspomnień i opisów
wysp Hawajskich,
Markizy, Karoliny i Marshalla.
N. N. M i k ł u c h o M ak łaj,
który w 3-im ćwierćwieczu przebywał przez kilka lat na brzegach Nowej Gwinei i in. wyspach
Oceanu Spokojnego
zbierał sławny

materia! do prac nauk Jwych, a ró\Vnoczesme w publikacjach
swych zakłada! gorący protest przeciwko uciskowi europejskiemu
i amerykańskiemu wobec autochtonów.
Niektórzy zagraniczni
uczeni ",-ymawiają etnografom
radzieckim
niewolnicze trzymanie
się myśli przewodniej
L. G. M o r g a n a w metodologii badań naukowych.
T u m ark i n odpiera ten zarzut, twierdząc, że etnografia
radziecka
przejęła
tylko podstawowe
zała-żenia je~o
dziel o eV'iolucy,inym rozwoju ludzkości na podstawie rozwoju sił wytworczych, odrzucając
równocześnie
te hipotezy i twierdzenie,
które są już
dziś przcórzmiale w s\vietle naj nowszych zdobyczy nauki.
W świetle najnowszych
badań etnografów radzieckich
można stwierdzić, że przodkowie Polinezyjczyków
wywodzących się z terenów wschodnioaz,ia tyrkich
znali metale i garncarstwo.
Umiejętności
te utracili
po
przesiedleniu
się na Wyspy Oceanii z braku
odpowiednich
surowców.
W trakcie
asymilowania
się w nowym otoczeniu, rekompensowali
utratę
dawnych umiejęlności,
wynalazczością
i pomysłowością
wydobycia z nowego środowiska
maksymalnych
korzyści zabezpieczających
potrzeby życiowe. W rezultacie - stopień rozwoju .sił wytwórczych nie za-stał obniżony,
przybrał
joedvnie inny charakter.
Ograniczone
jednak
bogactwa
naturalne na ooL,głych od siebie wyspach zahamowały
dalszy rozwój bytu
i kultury. Zrozumiałe, że w okresie wielkich odkryć geograficznych,
które
zapoczątkowały
okres
kolonializmu,
mieszkańcy
wysp
Polinezyjskich
w kontakcie
ze starym Światem stanowili grunv zacofane w swym roz-·
woju historycznym.
Etnografowie
radzieccy dysponują
bogatym •. materiały
warsztatem
badawczym,
w postaci zbiorów MU.~eum Antropologii
i Etnografii
w Leningradzie. Również 7-0 tomowe wydanie dzieł N. N. M i k ł u c h o - M ak łaj a, które w ostatnim tomie zawiera wiele fotoreprodukcji
i rysunków z przywiezionej
przez niego kolekcji przedmiotów
z Nowej Gwinei,
zaopatrzonych
opisami, stanowi poważne źródło informacji.
Z wydawnictw
nowszych na uwagę zasługują 2 prace S. A. T o k ar i e w a: Ustrój
społeczny
Melanezyjczyków
(1929) i Ustrój
rodowy
w Melanezji
(1933), obie mówiące o rozwoju i upadku organizacji
rodowej, powstawaniu
klas i tworzeniu się państw. Tenże autor w 1958 roku
opublikował pracę o stosunkach
społecznych na wyspach Tonga i uczynił
próbę scharakteryzowania
osobliwoki
procesu powstawania
klas w Polinezji. Wspomnieć należy o pracy A. J. B li n o wanad
zagadnieniami
wczesnych form wymiany towarowej
oraz N. A. B u t i n o w a o podziale pracy
w społeczeństwie
pierwotnym.
W końcu
T u m ark i n
wspomina
o swojej pracy poświęconej
zagadnieniom
wczesnych
form
rodziny i systemu pokrewieństwa.
Tym ostatnim
zagadnieniem
zajmowali się również
A. M. Z o ł o t a r i e w,
D. A. O l d e r o g g e
i J. M. L i c h t e n b e r g, ta ostatnia
jest najbliższą wyjaśnienia
wielu

1668
błędnych poglądów na formę zawieranych małżeństw, za które już Morgan
był atakowany,
chociaż błąd jego wypływał z kłamliwych
informacji
mi.sjonarzy o anormalnych
małżeństwach
mieszkańców wysp Oceanii.
Zapoczątkowane
przez
zmarłego
w
1943 r. młodego
uczonego
B. G. K u d r i a w c e w a badania
nad pismem kochau
rongo-rongo
'kontynuowane
są przez dwóch uczonych leningradzkich;
N. A. B u t in o w a i J. W. K n o r o z a w a; wyniki
dotychczasowe
pozwoliły
na rekonstrukcję
pojedyńczych
wypadków
z wczesnej
historii
Wyspy
Wielkanocnej.
Dużo uwagi poświęcają
etnografowie
radzieccy
analizie
przemian
-vi życiu i cywilizacji wysp Oceanu Spokojnego po ich skolonizowaniu.
N. A. B u t i n o w kończy opracowanie
wielkiej monografii o etnografii
Nowej Gwinei,
T u m ark i n zaś przygotowuje
do druku monografię
o następstwach
"amerykanizacji"
Hawai i jej skutkach
dla autochtonów
iego archipelagu.
W końcu T u m ark i n wspomina o wydawnictwie
z serii "Narody
.Świata" pt. "Narody Australii i Oceanii", które jest jak dotychc~as jedynym dz\ełem w literaturze
światowej,
próbą wszechstronnego
oświetlenia historii, bytu i kultury autochtonów tej części świata.
Uczeni radzieccy żywo interesuj'l
się wydawnictwami
zagranicznymi
·dotyczącymi Australii
i Oceanii, dowodzą tego wnikliwe i bezstronne re'cenzje publikowane
od 3-ch lat w naukowych
czasopismach
radzieckic'1.
Upadek
systemu
kolonialnego
stwarza
nowe perspektywy
i nowe
zadania
naukowo
badawcze,
które etnografowie
radzieccy
podejmą
nie
tylko z pozycji naukowych,
ale również jako jedną z form walki z dyskryminacją
rasową.
B. L S z a r e w s k a ja:
Charakter
władzy
wodzów
u narodów
Afryki
tropikalnej
w okresie
przed kolonizacją
(Z powodu
artykułu
.A. S. Or ł o w e j O miejscu i roli tradycyjnych
u;ładz społeczeństwa
afry.kańskiego
w
przesz/ości
i współczesności.
"Sow.
Etnografij,,",
1960,
.Nr 6), s. 67-70.
S z a r e w s k a j a, godząc się na ogół z poglądami
O r ł ow e j
'~otyczącymi zagadnienia roli tradycyjnej
władzy w rozwoju państwowości,
ma zastrzeżenia
co do poglądu
O r ł o we j na to zagadnienie
na terenach Afryki
tropikalnej.
Można wprawdzie
zgodzić 'się z Or ł o w ą,
że w chwili zetknięcia
się Europejczyków
z autochtonami,
ich ustrój
\;spólnoty
rodowej upadł i zachodził proces powstawania
klas, lecz pro<:es ten był tak powolny, że ustrój wspólnoty
pierwotnej
trwał nadal
przez całe stulecia.
Szarewskaja,
na przykładzie
Hotentotów
i Herero, uzasadnia
swój
pogląd, opierając
się na opisie tych ludów z XVIII w. przez Holendra
P. K o l b' a. Mimo, że ustrój był w owym czasie plemienno-rodowy
:i ziemia pozostawała
we władaniu
wspólnym,
bydło i stada były iut

66!}
własnością
prywatną
i wskutek
tego powstawały
nierówności
w stanie
posiadania .
Mimo wyraźnego rozwarstwienia
się społeczności nadal utrzymywały
się pewne prawa wspólnoty pierwotnej.
Wódz plemienia
dowodził wyprawami wojennymi,
rozstrzygał
różne zagadnienia
gospodarcze,
ale dla
podjęcia
decyzji o charakterze
ogólniejszym
zwoływał
radę starszych.
Nie mógł więc wypowiedzieć wojny, ani zawrzeć pokoju bez zgody rady.
Taki stan rzeczy przetrwał u Hotentotów do naszych czasów. Przykładem
tego może posłużyć powstanie Hotentotów i Herero przeciwko kolonizatorom niemieckim w latach 1904-1906.
Sąsiedzi Hotentotów
- Herero lub Owaherero,
na podstawie
dokumentów z końca XIX w. żyli w niewielkich plemionach składających
się·
z patriarchalnych
rodów. Nie istniała jakaś większa jednostka
centralizująca władzę. Podobnie jak u Hotentotów
ziemia była własnością
plemienia, nikt nie korzystał z jakichś wyjątkowych
uprawnień,
nawet wódz
nie posiadał prawa sprzedaży ziemi, ale bydło było już własnością
prywatną. Głowa
rodziny lub stars,zyzna rodowa posiadała
ponadto swoje
stada poza rodem, którymi musieli zajmować się młodzi krewni hb jeńcy
wojenni, których
zatrudniano
jako pastuchów.
Szarewskaja
w oparciu
o pracę F. Meyera stwierdza, że władza wodza u Herero była podporządkowana radzie starszych, która pozostawiała
mu na codzień prawo sądów
z pewnymi ograniczeniami.
W okresie działań wojennych wodzowie otrzymywali pełną władzę wojskową
zarówno w atakach, jak i w obronie.
Następny
przykład
wybrany
przez Szarewską
dla potwierdzenia
jej
poglądów
jest plemię Azande, lud zamieszkujący
międzyrzecze
Kongo
l Nilu. Szarewskaja
skorzystała z opisów rosyjskiego uczon€go W. W. J u nk i e r a, (podróże po Afryce, M. 1949 r.), który co prawda sugeruje ustrój
feudalny
u tego ludu, ale opisy jego mówią o czym innym. Wodzowie
nie mogli być despotami, gdyż władza ich była ograniczona
decyzją rady
starszych lub powszechnego zgromadzenia.
Możnaby Azande określić jako
związek plemion, a ich ustrój, jako demokrację wojenną.
Na tym przykładzie
i wielu innych
S z a r e w s k a j a stwierdza,
że w niektórych okręgach Afryki Tropikalnej
do początku naszego wieku
utrzymywał
się albo ustrój patriarchalno-rodowy,
albo demokracji
wojennej.
Dopóki wódz nie posiada własnych
drużyn wojennych,
którymi dowodzi bez ograniczeń, dopóki zaleźy on od uchwał rady starszych, dopóty
władza jego nosi charakter
patriarchalny.
Sługa narodu, który jeszcze
nie przerodził
się w despotę i monarchę.
Powolny proces powstawania
klas, uporczywe
trzymanie
się tradycyjnych
form rodowo-plemiennych,
które trwały nawet wtedy, gdy juź faktycznie
bogata warstwa
ludności
z wodzem na czele przechwytywała
władzę, siła przeżytków ustroju rodo-

671

'070
wego w ideologii
tropikalnej.

-

stanowi

specyfikę

licznych

społeczeńshv

Afryki

SOWIETSKAJA
ETNOGRAFIJA
Mosk\va 1962, Z. 2.
L.

P o t a p o w:
Badania
dnograficzne
socjalistycznej
kultury
ZSRR, s. 3-19
Pod tym tytułem Potapow zamiesz~za przegląd zadań i omawia rolę,
jaką odegrała etnografia radziecka, poczynając od Wielkiej Socjalistycznej
Rewolucji Pażdziernikowej
w kształtowaniu
się społeczeństwa
socjalistycznego.
Pierwszym
wydawnictwem
po Rewolucji, które zawierało materiały
etnograficzne
był Komsomol
na wsi, wydawany w latach 1920. Zapoczątkował on szereg innych publikacji wydawanych
przeważnie przez muzea,
takie jak: Muzeum antropologii i etnografii AN ZSRR, Rosyjskie muzeum
w Leningradzie,
Muzeum ludoznawcze
w Moskwie i Muzeum okręgu
moskiewskiego.
Towarzystwo
miłośników przyrodoznawstwa,
antropologii
i etnografii
rozwinęły
również szeroką akcję badawczą
i wydawniczą
w zakresie etnografii. Działalność Akademii koncentrowała
się przy Komisji badań terenowych.
W okresie kolektywizacji
etnografowie
radzieccy
spełnili poważne
zadanie opracowując
zagadnienia
ustroju społecznego licznych i różnorodnych narodów ZSRR.
Nie w pełni osiągnięto
zamierzone
wyniki, na przeszkodzie
temu
stanęły spory teoretyczne i metodologiczne wśród etnografów radzieckich.
W latach 1920-1930 odlam prawicowy etnografów
stworzył tzw. "teorię
ustroju
rodowego".
która przekresi::.la
istnienie
klas eksploatatorskich
wśród takich narodów. jaje Kazachowie, Kirgizi, Turkmeni, Jakuci, Ałtajczycy, Chakasi i in. Teoria ta stabl się powodem wystąpień przeciw kolekty~;izac,ii. Po latach 1930 podjęto dyskusję nad zakresem działalności
etnografii i w tym wypadku część uczonych starała się ograniczyć etnografię do badań nad starożytnoscią
i jej przeżytkami
we współczesności,
wyeliminowując
badania nad współczesnością,
jako taką·
P o t a p o w uważa, że rozwój etnografii
radzieckiej
rozpoczął się
15-16 lat temu wstecz, i nad tym okresem zatrzymuje się w swej analizie, stwierdzając,
że zadawalające
są jedynie wyniki badań nad bytem
i kulturą
chłopów
kołchozowych.
szczególnie
szeroko
rozwinięte
na
Ukrainie. przy czym autor wspomina po krótce najwybitniejsze
opracowania zbiorowe i indywidualne
oraz monografie. Gorzej przedstawia
się
sprawa z badaniami nad bytem i kulturą robotników, w niektórych republikach zaledwo rozpoczęte, zaś w Przybaltyce,
Powołżu i Syberii nie
tknięte badaniami.
bytu

P.

narodów

Główne zasługi w badaniach nad bytem i kulturą chłopów kołchozowych położył Instytut Etnografii AN ZSRR. Oceniając należycie ogrom
pracy dokonanej przez etnografów radzieckich, należy ~wierdzić
jeszcze
raz brak opracowań metodologicznych
mimo bogatego materiału faktograficznego zebranego w toku badań terenowych. Wprawdzie materiały ekspedycji terenowych
ukazują się w wielu publikacjach,
noszą one jednak
charakter
raczej opisowy. Większość wydawnictw
dotyczy bytu i kultury
chłopów kołchozowych
Syberii, Dalekiej Północy i Dalekiego Wschodu,
najbardziej
ongiś zacofanych ekonomicznie, kulturowo i politycznie okręgów Rosji carskiej.
Autor kończ~' ogólny przegląd twierdzeniem,
że mimo b. różnej wartości materiału
opublikowanego
i nagromadzonego,
poczynając
od drobnych przyczynków
kończąc na monografiach
i pracach zbiorowych stanowi on bogaty ma,teriał faktograficzny
na podstawie
którego można
sformułować twierdzenie, że kultura narodów radzieckich w okresie budowy
socjalizmu
rozwijała
się
jako
k u l t u r a s ocj a l istyczn a
w s w e j t r e ś c i i n a r o d o w a w s w e j f o r m i e.
Prace Instytutu
Etnografii AN ZSRR służą przede wszystkim celom
praktycznym
wynikającym
z planu państwowego
ZSRR, Ekonomicznej
Komisji do spraw narodowościowych
przy Radzie Najwyższej ZSRR i in.
resortów gospodarczych
i politycznych.
P o t a p o w podkreśla konieczność prowadzenia
badań kompleksowych
przy współudziale
historyków,
iilozofów, ekonomistów
i przedstawicieli
innych nauk społecznych.
Artykuł jest zaopatrzony
w liczne przypisy i zawiera przegląd poważniej'szych prac etnograficznych
·z okresu ostatnich 15-u lat.
N. N. S t i e p a n o w:
Klasyk
rosyjskiej
i światowej
etnografii
S. P. Kraszennikow
(Z okazji 250-lecia urodzin), s. 86-97.
Zycie Kraszennikowa
jest mało znane do chwili. przyjęci'!
go na
naukę do Akademii słowiańsko-grecko-łacińskiej.
Fakt przyjęcia go do tej
Akademii przemawiałby
za tym, że był to syn ubogiego wojskowego.
Przy okazji należy wspomnieć, że wychowankiem
tej Akademii był również M. W. Ł o m o n o s o w. W 1732 r. będąc w przedostatniej
klasie
Akademii
Kraszennikow
został delegowany
do Akademii
Nauk
ażeby
wziąć udział w Drugiej Kamczacki.ej
Ekspedycji
w latach 173':j-1743,
zwanej również Wielką Północną Ekspedycją.
Kierownikiem
Ekspedycji
b~ł prof. 1. G. G m e l i n i obok niego G. F. M i 11 e r. Szczegółowa
hIstoria podróży Kraszennikowa
została opracowana
przez A. 1. A nd rej e w a i N. N. S t i e p a n o w a. W tym artykule Stiepanow charakteryzuje poglądy Kraszennikowa
na podstawie analizy jego prac.
Kraszennikow
przebył 25.773 wiorst w trakcie swych podróż v po Syberii i Kamczatce. Jest to cyfra imponująca choć niepełna, bo~iem nie'
Wszystkie podróże znalazły się w pamiętnikach
Kraszennikowa.
Pamiętniki
Kraszennikowa
mówią o jego b. szerokich i wszeehstron-

672

673

I

nych zainteresowaniach
bytem i kulturą mieszkańców
z terenów objętycb
badaniami
ekspedycji.
Marszruta
Kraszennikowa
prowadziła
poprzez Zachodnią Syberię, Ałtaj, Wschodnią Syberię, Przybajkale,
Zabajkale, Jakutię Wybrzeże Ochockie i Kamczatkę. W pamiętniku
znajdują się przebogate materiały etnograficzne
dotyczące Ałtajczyków,
Buriatów, Tungusów.
Prócz pamiętników,
praca Kra
s z e n n i k o w a pt. O sobolowym przemyśle zawiera nie tylko szczegółowy opis o polowaniach
na sobole i wyprawie skórek, lecz o obyczajach i obrzędach związanych z tym zawodem.
Na Kamczatce pozostał Kraszennikow
około 4 lata, w okresie tym napisał <10prac na różne tematy jak: opis swych podróży przez poszczególne
okręgi Kamczatki,
opis terenu i jego historii wg opowiadań
tuziemców,
opis życia, bytu i obyczajów, zarys historii ogólnej Kamczatki,
słownik
języków poszczególnych
ludów, prace z zakresu historii naturalnej
itd.
Podsumowanie
tych prac dało w rezultacie dzieło pt. Opis ziem Kamczatki, wydane w Petersburgu.
Nie wszystkie prace jednak weszły do tego
dzieła i w 1949 r. Akademia Nauk ZSRR opublikowała
Opis ziem Kamczatki
uzupełniony
nowymi materiałami.
Uczeni radziec·cy cenią prace
Kraszennikowa
i korzystają
z nich, jako z podstawowego
materiału
E XVIII
w. do historii i etnografii Kamczatki.
W końcu 1742 r. Kra
s z e n n i k a w powrócił do Petersburga,
gdzie
w 1745 roku został adiunktem,
a w 1750 otrzymał tytuł profesora historii
przyrody
i botaniki
i został członkiem Akademickiego
i Historycznego
Akademii Nauk. W owym czalsie staje się on jednym z najbliższych towarzyszy Łomonosowa.
Wyrazem poglądów ideowych
Kra
s z e n n i k o w a jest jego praca
pt. Rzecz o użyteczności
nauki i sztuki w państwie
wyd. w 1750 r., której
główną tezą jest twierdzenie,
że podstawą rozwoju nauki i kultury
jest
materialne
zapotrzebowanie;
potrzeba
bowiem czyni człowieka mądrym.
Kraszennikow
wielkie
znaczenie
przypisuje
państwu
i prawodawstwu
dla rozwoju nauk, w miarę zaś swoich możliwości porusza temat oświaty
ludu. Naukę uważał za część życ,ia narodu, a rozwój jej wiązał ściśle
z rozwojem ekonomicznym
j kulturalnym
pat1stwa, potwierdzając
poglądy
Łomonosowa w krytyc'e dysertacji
M i Ile l' a' pt. O pochodzeniu' i nazwie
narodu l·osyjskiego.
Łomonosow ze swej strony wysoko cenił Kraszennikowa, czemu dał wyraz w swej opinii a Opisie ziem Kamczatki,
ponadto
WIspółpracując przy tłumaczeniu
resume tego dzieła na język francuski.
N. N. Stiepanow
przytacza
opinie wybitnych
etnografów
rosyjskich
i!: XIX
w. - XX w. D. N. A n u b c z y n a i Z. J. S z t e r n b e r g a
a dziele Opis ziem Kamczatki
i chociaż uważają oni Kraszennikowa
za
"zwykłego empiryka,
fotografa
rzeczywistości,
zapalonego w swej pracy
nie znającego metodologii badań", to podkreślają
równocześnie
genialną
wprost jego wnikliwość
w podejściu do zagadnień. Dziś jednakże można
ocenić należycie jego prace i założenia teoretyczne
bardzo postępowe jak

na owe czasy; on pierwszy określił znaczenie badań kultury narodów zacofanych, jako określonego stopnia w rozwoju ludzkości.
Stiepanow
uzasadnia
swe twierdzenie
na przykładzie
interpretacji
materialistycznej,
Mitologii, wierzeń i tajnych
obrzędów
ltelmenów
Kraszennikowa.
Autor w cpisie swym stara się być rzeczowym i obiektywnym, nie idealizuje żadnych stron życia narodów o pierwotnym
ustroju,
jak to zwykle czynili uczeni i podróżnicy tego okresu.
Stiepanow
poświęca połowę swej pracy Itelmenom,
opierając
się na
opisie Kraszennikowa
i porównywując
opisy innych podróżników
jak
np. Stellera
i póżniejsze L. J. Szternberga,
który zresztą czerpał wiele
informacji
do swych pracz
opisów Kraszennikowa.
Stiepanow stwierdza,
że jeśli chodzi o obrzędy religijne Itelmenów jest to jedyny tego rodzaju
materiał, bowiem żadnemu z póżniejszych podróżników j badaczy nie udało
się być uczestnikiem
takiego święta, jak "oczyszczanie
się z grzechów".
Kraszennikow
w opisach swych uwzględnia też zjawisko wpływu kultury
Rosjan na Itelmenów.
Historia i etnografia
Kamczatki
ściśle wiąże się w dziele Kraszennikowa, obejmując
okres od połowy XVII w. do lat 40-tych XVIII w.
Nie pomija też ciężkiego losu Itelmenów pod władzą administracji
carskiej; z sympatią odnosi się do ich powstania
w 1731 roku, naturalnie
daje temu wyraz o tyle a ile cenzura carska pozwala na to.
Dzieło Kra
s z e n n i k o w a stało się pionierską pracą w zakresie
badań terenowych
nad kulturą
i bytem ludów imperium
rosyjskiego.
Praca o Kamczatce była tłumaczona
na język francuski,
angielski i niemiecki
w końcu zaś na holenderski
i cieszyła się zainteresowaniem
ówczes~ego świata uczonych podobnie, jak dźieło francuskiego
misjonarza J. F. L a f i t a u o życiu i kulturze
plemiop
indiańskich
Irokezów
i Huronów. Do chwili obecnej wydawnictwo
dzieł Kraszennikowa
było
wznowione czterokrotnie,
ostatni raz w 1949 r.
A nastazja

ETHNOGRAPIlIA.
Redaguje kolegium
Pierwszy
rego organu
zawiera
na

A MAGYAR
pod przewodn.

N:EPRAJZI
K. Kovacs'a

·Kojdecka:

TARSASAG FOLYOIRATA
Laszló. R. 1963.

zeszyt wychodzącego
już obecnie całkowicie regularnie
staWęgierskiego
Towarzystwa
Etnograficznego
"Ethnographia"
wstępie
artykuł
T. H o f f m a n n a
"O pojęciu
«ludu»
w etnografii".
Jest to referat
wygłoszony
przez autora na posiedzeniu
katedr
etnografii
Uniwersytetu
im. Loranda
Eótvósa
w Budapeszcie
w 1961 roku. Autor, wychodzi z założenia, że dotychczasowe pojęcie "ludu'"
przy "określaniu
problemów
społecznych
na podstawie filozoficznej"
niebrało pod uwagę ich ekonomicznej
treści i wychodziło wyłącznie. Z' hLsto.-

675

674

I:
i

IIi"!

l.'i

~d
"

j,

ryczno-socjologicznych
założeń. Zadaniem
nauki etnografii
musi więc być
opracowanie
takiego pojęcia "ludu", które z jednej strony odpowiada wynikom innych nauk społecznych,
a z drugiej jest w zgodzie z rzeczywistymi warunkami
osobnych formacji społeczno-ekonomicznych.
N. I k va i
w artykule
Praca
przy sianie
i przygotowanie
paszy w górach
Zemplińskich
pcdaje szereg ciekawych
danych dotyczących
tego działu gospodarki
z terenu
podgórza
w Zemplińskim
(Ziemneńskim);
autor podaje
wiele nazw, szczegółów techniki
zbierania
i przechowywania
siana, nanędzi
de tego używanych
itd. M. in. występuje
tutaj stosowanie
nieznanej na innych obszarach
Węgier "ostrewki",
po węgiersku
"osztró",
W okolicy jest jednak szereg wsi słowackich, przesiedlonych
w XVIIIw.
spod Karpat,
stąd wiele wpływów
słowackich;
autorowie
podają często
również i słowacką nazwę wielu przedmiotów.
Bardzo interesującym
dla
nas jest również artykuł
G. S z e h e n i e g o O pasterstwie
w rejonie
esik (dziś w Rumunii).
Autor daje tu ciekawy przegląd pasterstwa
w Karpatach siedmiogrodzkich
w jedynym regionie, w którym do niedawnych
czasów istniało w głównym grzbiecie Karpat pasterstwo
wc:gierskie (,gzeklerskie). Autor podaje wiele form, szczegółów gospodarki i tE:(:hi1iki, określając je nazwami. Ciekawe są szałasy przenośne
oraz kryte półokrągłym
dachem z kory dębowej. Pasterze
łączyli się w związki pasterskie
(juhgazdasag,
esztenatarsasag).
Poza tym elementy
tej gospodarki
szałaśnej
nie odbiegają
od ogólnie występujących
w Karpatach.
Nazwy są bądź
węgierskie
(niektóre
przeszły do słownika
szałaśnictwa
północno-karpackiego np. juhasz, kasar czytaj koszar, szaltas czytaj sa/.asz) część jest rumuńska
(np. esztena < st1.na, eszterunga
< strunga, pajta < poiaUi), część
słowiańska
(komarnyek),
wreszcie część jest pochodzenia
niejasnego.
Na
czele pasterzy
stoi na hali bac s (czyt. bacz). Rozprawa
b. cielewa
dla
naszych
badaczy
szałaśnictwa
karpackiego,
aczkolwiek
dane pochodzą
z ok. 1940 roku; później,
w ramach
zmian politycznych
i przesiedleń
stosunki się zmieniły. W każdym razie fakt Występowania
czysto węgierskiego szałaśnictwa
w Karpatach
jeszcze raz wskazuje na potrzebę wciągnięcia i nauki węgierskiej
do międzynarodowej
współpracy
nad badaniem
pasterstwa
karpackiego
(zob. II Konferencja
Karpack;ł,
Kraków
1960).
Węgrzy mają zresztą na polu badania
pasterstwa
karp8ckiE";o ostatnio
szereg wyników (B. G u n d a, A roman pasztorkodas
magya7' kapeso/.atai,
Nep es Nyelv 1941, L. F o l d e s, A juhtartas
tipusai
es epitm(!r.yei
a Karpritmedenceben,
Nyelvtudomanyi
Kozlemenyek
1957, 1-2, oraz zbiorowe
wydawnictwo
w języku niemieckim
o szałaśnictwie
w KarpatRch
wydane
w 1961). S a n d o I' zajmuje się z kolei "Dziecinnymi
zabawk~mi z badyla
l,cls:urydzy w Berettyóujfalu".
1. E I' d e l y l daje obszerne
sprawozdanie
z "Wyprawy etnograficznej
do Pamiru w r. 1956", podjętej pe,.l kierunkiem
zmarłego
później prof. Bernstamma,
w której
autor bruł udzi",j obok
innych
archeologów,
etnografó\v
i antropologów
radzieckich.
Wyprawa

miała charakter
nania
równocześnieprzede
i sz:::z:s tk' lm arch,~ologiczny, ale dała możność dokodrobniejszych
materiałów
p~ ,obserwacJI z zakresu etnografii.
Cały szereg
.W kronice u '
mieszczonych Jest w dziale "drobne wzmianki"
mieszczono przede wszystkim
'f
. ....
.
.
wum etnograficzno
h' t
.
m ormaCję o rozbudowie
archi- IS orycznego
zawierają e
d k
zanikających
form i prz k "
. ~ ge
o 'umentację
z zakresu
wienia szeregu pozycJ'i :ęag~ow,,~shtn:ch, DZIał recenzyjny
obejmuje omólers ..•.
lc 1 Jednej fińskieJ'
.
.
. W num erze 2 -lm
na czoło wysuwa się artykuł L V
'
ma węgierskiego
budownictwa
ludowe 'o
,a
r g y a S a. BadaQ
.:tule, będącym referatem
na W.aln m
w naszych .czasach. W swym art yrzystwa Ludoznawczego
w roku 196;
Zgromadzemu
Węgierskiego
Towacia dotychczasowej
nauki
'g'
k: autor wskazując na znaczne osiągnięl
wę leI'S lej w zakresie
bada'
b d
. udowego, postuluje
równocześnie
ab'.
'
ma
u ownictwa
traktować
budownictwo
ludowe . 'k ) obo.k badan czysto teoretycznych,
.
Ja o matel'lał do wyko
t'
amu nowych elementów art t
.
rzys ama przy szuk
budowlanych
przy nowoczeYS YCZnbYCh,
arc.hltektonicznych
czy techniczno.
snym
udowmctwi
.. k'
Się W ramach
obecnych,
socjalist ezn ch
e WI~JS, Im, rozwijającym
sz~rokim
tle porównawczym
z
y l ~ . p.rzeobrazen.
L. Vargyas,
na
klasyfikacji
podaJ'e IV c ,,'
uwzg ę nlemem wszelkich
na tym polu
zęsc rozprawy
Badani
k"
nych dziejów ballady ludoweJ'" F" " 't'
a w za reSle sredniowiecz. mSKJ e nograf A V' l k
Szopy
z namiotowym
dachem
w'l
.
.
l
U n a dał artykuł
nymi zdjęciami
r-rtykuł
ar'
pl) nocnej
Finlandii. Ilustrowany
liezz dachem stożkO;ym
cz' ernoa IZU J€ ten typ budownictwa
drewnianego
.
"spa
owym
d ,.
'
d
terenie.
Z z8kresu
mu"yki ]. d
.. ' osc często spotykanym
na tym
.
u owe' l opl~raJąc
.
l'
.
(C
.."
c
Się g owme o muzyke
1udowa . narodu Marl'
.
zeremlsow)
poch d'
t
.
i.'('!i'a
(ne
r: l' 7
C S ~ ] , f!.
.
o Zl ar ykuł G. L u k ó System
.
.
J.~...
....o. _ J.-, ~ nl~1Wi.·"1 Turni trefL'"?'
~
91.ersklego;
autor daJ'e
kł d
' ',' -'. /, ", 1) cc:eiOiU u lu~!!. 1O'?przy a y szeregu
P' b'
.
słomy, kory drzewneJ' kosz" p.~c'~
.'
s. oso ow plecenia
z rogoziny,
.
),
.~~.JneK
m"t 1"'[ NI B
dz.iel •• -,"e7n;o"la
tk .ac k"tego. z-.. S" ..,,' od I' o S S" w artykullku
O P/s «ia;nych
_
'o
dotyczące
artystycznego
rzemiosł
tk k'
lOQ",ar u p')daJc szczegóły
kol .
a
ac lego uprawiane
d
.
en pn;ez rodzinę Kovacsów
k
.
.'
go o wIelu pod 'ł
w
omltacle Tolna' J'ed
.
Zl w polowie XIX wieku swoi t. 't.
,€:nz
mch sporządujemy nieco szczegółów dotYCsą 1l1 SrukcJę. W drobnych notatkach znajh
ząCjC
nazw miar
.
,
oraz urządzeń d::J przewra a'
b"
p::Jwlerzchm w XVI w.
.
c ma z oza zzetego z V' . h
tHce obszerne
omówienie
\V gł
,..
as'll' elyi puszta. W krosk''lego etnografa N D u
y oszonego
w Budap' .szcle. o d czy tu rumuń.
.
.
nare
o pr,c~ch sel'"
CI'
emli N'luk.
dotyczących
pc'
. ..
. ,C.ll W
UlU Rumuń3kiej Akadl
.
.'
vnązan wegl
k"
.
Udowej. W recenzjach
:
...'
en' ,eJ l rumuńokiej
kultury
H
m. m. omOWJenl" pubJ'k
.. S
u:lgariae et Centralis
ac O'
t. r
.. ,
l aC]1 "
ludia Ellmolo-rica
pod redakcJ'ą prof Bel" G rlen a I~ Eurepae"
wydawanej
w BUdap;>s;cie
.
l
U n d a
l po"
..
etnologicznym
w środkow . .
~wlęconeJ porownawczym
studiom
,
ej I wschodmeJ
Europ'
z_regu publikacji
niemieckich
d'
l'
.
Ie, poza tym omówienie
Numer 3 Z
.
' ra zwc {Ich I w.;gierskieh.
. aWlera na \\'stqple arh'kuł
S
'"
.
.
w I' d' e s z a
"Obr<:lz świata
I

;.
Q
ł

ł



671

676

I,
!'

,,

[ :

bajarza ludowego L. Ami"; w komitacie Szatmar, we wsi S'amoszeg żyje
sędziwy L. Ami, naj starszy z ludowych
bajarzy
(opowiada:zy
b~j~k);
w swoich opowiadaniach
wytworzył on swoisty system patrzema na sWIat,
którego zasadnicze zręby kreśli niniejszy artykuł.
E. K i s b a n omawia
w artykule Wnioski
z rozmieszczenia
zwyczaju
chleba owocowego
zwyczaj pieczenia w okresie przed Bożem Narodzeniem
tak zwanego "chleba
owocowego" na terenie części Szwajcarii, Austrii, południowych
Niemiec
i południowo-zachodniego
klin u Węgier. Z kolei czasopismo zamieściło
przekład artykułu
włoskiego uczonego V. L a n t e n a r i "Irracjonalizm
w etnologii" będący fragmentem
pracy tegoż autora.
J. B ark a n y i
przedstawia
problem Króla
zwierząt
w węllierskich
bajkach
ludowych.
Bela C. N a g y omawia "Melodie żałobne" w muzyce ludów ugrofińskich
i wschodnioeuropejskich.
Z. E r d e l y i podaje drugą część swej rozprawy
Przyczynki
do symboliki
węgierskiej
poezji ludowej.
Z okazji niedawnej
rocznicy E. Benedeka (18;}!!-1929), węgierskiego pisarza, a zarazem i etnografa-folklorysty,
A. Kovacs przypomina jego zasługi dla zbierania i badania węgierskiej
pieśni ludowej. B. S a r o s i omawia "Cytrę i grę na
cytrz~ w okolicy Segedynu". W drobnych wiadomościach J. Herepei podaje
nieco danych dotyczących garncarstwa
siedmiogrodzkiego
w XVI-XVIII"
wiekach, L. Szabó pr,zedstawia sposoby .wytwarzania
jabłecznika
i octu
z jabłka w rejonie Tiszahat a F. K o va c s pod tytułem "Etnogeneza
a liczebniki" daje streszczenie z referatu z VI Międzynarodowego Kongresu
Antropologicznego i Etnologicznego (Paryż 1950). Interesująca
jest notatka
Z. U'j va r y Węgierskie
tradycje
a slowackim
zbójniku
Janosiku,
w której podano wersję tradycji o Janosiku spisaną niedawno we wsi Het
w k-mit2,cie Borsod na półnccnych Węgrzech, n'~ terenie etnie: n'e Wi;gier:'lkim, Autor dobrze zna literaturę (prace Melichercika oraz P. Eogatyrewa, Der slowakische
volksheld
Janosik
in Volksdichtung
und bHdener
VoiksKunst,
(w Deutsches Jahrbuch
ftir Vclkskunde
VI, 196J, I). WśrJd
recenzji zasługuje na uwagę recenzja z węgierskiej
pracy o hall adach
zbójnickich we wschodniej Europie (Kelet-európai
nepek betyar balladai,
Budapest 1959). Recenzent (I. Dankó) wskazuje na to, że popularny
charakter publikacji
wyłącza większe objaśnienia,
poza niezbędnymi
filologicznymi; tylko przy bardziej słynnych zbójnikach jak Janosik czy Pintye
vitez podano dane dotyczące ich biografii historycznej;
autor recenzji
wskazuje na potrzebę uzupełnienia pewnych danych historycz\1ych choćby
z publikacji węgierskiej L. P a t a c h i, Capitani de cete militare si haiduci
rom;ni la inceputul veacului al XVIII-lea,
Studii si articole de istorie,
II, 1957.
Num=r 4. czaso':lism l otwiera cbs.zerne studium E. F e l i T. H o f e r a
Narzędzia
pracy
ehlopa,
oparte na 'badaniach we wsi Atany w komitacie Heves: autorowi~
zajmują
sif; przede wszystkim
najpierwszymi
formami narzędzi jakimi są kopaczki, motyki itp. nar~ędzia p:'Jnocnc przy

kopaniu, pieleniu itd. V. D i ó s z e g i na podstawie podróży naukowej do
Mongolskiej Republiki Ludowej w roku 1960 omawia "Zagadnienia
sza.manizmu mongolskiego". Imre K a t o n a daje obszerne studium o "Ubiorze robotników ziemnych", opierając się tak na starym materiale (z opisów,
starych fotografii, rycin) jak i na współczesnych obserwacjach.
Z. Erdelyi
daje trzecią i ostatnią część swej rozprawy o symbolistyce
węgierskiej
poezji ludowej (zob. wyżej). W drobnych notatkach
L. Kiss publikuje
dane dotyczące dwóch starych dworków drobnoszlacheckich
w rejonie
tak zwanego Nyirsegu z XVII-XVIIl
w. J. Herepei podaje dalszy ciąg
swych danych o dawnym garncarstwie
siedmiogrodzkim,
F. Oszvald publikuje
z akt sądowych
kilka dokumentów
do stosunków
rodzinnych
w komitacie Szolnok XVII w. W kronice dłuższe sprawozdanie
z sesji
Węgierskiego
Towarzystwa
Ludoznawczego
w Gyula w czerwcu
1961.
Dział recenzji jak zawsze obfity, m. in. omówiona został8. publikacja
·Uniwersytetu
w Segedynie Neprajz es Nyelvtudomany
I-IV,
1!)57-1960.
Poza pracami węgierskimi zrecenzowane dwie prace obce (jedna angielska
i jedna fińska). Z działu recenzyjnego zdać można sobie w pełni sprawę
:z obfitej węgierskiej produkcji w zakresie etnografii i folkloru w ostatnich latach.
Jan

~yehman

KarolOg
i e r, DZIENNIK PODROŻY DO POLSKI 1635-1636. Tłum.
E. Jędrkiewicz. Biblioteka Miejska i Tow. Przyj. Nauk i Sztuki w Gdańsku. Część I, Gdailsk 1950, część II, Gdańsk 1953.
Pelny, w barokowym stylu tytuł dziennika wydanego poraz pierwszy
16~5 rolm po htcinie brzmi: Carolii
Ogeerii
Ephemerides
sive iter
DanieHm,
SHecicHm, PoLonicum, cum esset in comitatu I!lustrissirni
CLaudii
w

Mamm:

comitis

Arauxii,

ad septentrionis

reges extraordinarii

Legaii.

Autor, prawnik
z wykształcenia,
literat,
humanista
z zamiłowania,
to:,arzyszył
hrabiemu de l'vIesme jako drugi sekretarz, w jego specjalnej
mIsji dyplomatycznej
do Polski. Rezultatem tej misji było zawarcie pokoju we wsi Sztumskiej między Polską a Szwecją.
Dziennik Ogiera posiada znaczną wartość jako żródło historyczne do
dziej~w politycznych
tych czasów, ale na marginesie
opisywanych
wypadkow, rysują się stosunki zwyczajowe i obyczajowe w Polsce a ściśle
mówiąc w Gdańsku 'i na Pomorzu. Niektóre zapiski Ogiera rzucają światło
na st.osunki wiejskie w pierwszej połowie XVII wieku, inne zaś są ciekawyr~ll przyczynkami
folklorystycznymi,
opisami zwyczajów, wierzei'!, przesądow w Gdańsku i okolicy; z tego też powodu posiadają pewną wartość
dla etnografii.
.
Probl:my
~tniczne prawie nie interesują
Ogiera, co zresztą zgodne
Jest z ogolnyml poglądami dyplomatów XVII wiektt, ale tu i ówdzie no-

679

678
tuje autor pewne spostrzeżenia,
które rzucają światło i na te zagadnieni.a.
Uderza go dwujęzyczność
w obrzędach kościelnych, zwłaszcza tam, gd.Zll~
występuje
drobna szlachta z okolic Gdańska, ludność wiejska i "gm m"
miejski.
.
.
17 czerwca 1635 roku udaje się Ogier do kościoła w Jankowem 1 Opisuje odbywające się nabożeństwo:
"...katolicy śród łez i westchnień śpiewali po polsku hymny. Obraz był starożytnego
chrześcijan
prześladowania, gdy się widziało gmin biedniusieńki,
co zeszedł się zewsząd ze wsi
(albowiem w mieście są jeno trzy lub cztery katolickie rodziny)" '.
To samo zauważa się w Gdańsku:
" ...widziałem
liczne pospólstwo
śpiewające w klasztorze (Dominikanów) po polsku hymny i psalmy 2. Podobny fakt uderza w Wielki piątek, również u Dominikanów,
gdzie jest
świadkiem procesji biczowników w czerwonych płaszczach i śpiewających
"polskie śpiewy"".
Przy okazji zapisków
Prussicae

aut

Cassubice

z wycieczki
(nam

sunt

do Kartuz

notuje,

że są to: terrae

in Cassubia).

Ciekawą notatkę dorzuca Ogier o Szkotach, jako obnośnych handlarzach na Pomorzu. W Łasinie, gdzie przebywał
wraz z posłem, spotkał
niejakiego
Hailbrona,
Szkota szlacheckiego
stanu, który od lat 30-tu
mieszkał w Łasinie, trudniąc się handlem pieprzem, smołą, masłem itp_
Zdumiał się poseł L'Vaux, stwierdziwszy,
że ten oto stojący przed nim
"boso, z gołą głową i w samej tylko koszuli... jest prawdziwym,
rodzonym
bratem pułkownika
Hailbrona, który królowi francuskiemu
dowodzi dwunastoma tysiącami ludu" '.
Do Gdańska
docierała
wraz ze spływem
zboża i drzewa ludność:
z ziem całej Rzeczypospolitej,
której autor dziennika
przypatrywał
się
z ciekawością, i wśród niej zauważył, "Rusinów", grecko-katolickich.
Unitów, którzy przychodzili
do kościoła Dominikanów
święcić chleb i innejadło ". Zasięgał a nich wieści od Dominikanów,
ale czy to informatorzy
niezbyt się orientowali w tych sprawach, czy też autor nie całkiem jasno
rozumiał, wiadomości
te są bałamutne.
Rusini, wedle tej notatki, mieli
pochodzić "z wielkiej Rusi" czyli "Moskwy", a jedynie mieszkali w Polsce.
Bardziej trafnie podaje wiadomości o braku celibatu śród księży unickich
i o prawosławiu,
czyli jak pisze "schizmatykach"
u.
Opis trybu życia ludności i stopy życiowej autor notuje z dwu różnych obszarów, z okolic Łasina i samego miasteczka, zniszczonego wówczas
przez wojnę, oraz z okolic leżących na sz!<:,ku z Gdat'Jska do IvIalborga
i dalej do Sztumskiej
\vsi.
Opis wsi w drodze z Gdańsl<'a do Malborga podaje autor: "Wszędzie
rozproszone,
w niewielkich
od siebie odstępach,
domy wieśniaków
porządnie i wygodnie z cegły zbudowane. \Vd7.ięczne są ogrody, role najpiękniej uprawione, siecią strużek wodnych zamknięte i ogrodzon", Bydła
na polach ilość niezmierzona;
wsie bardzo liczne. Milo tam patrzeć na

bociany budujące
swe gniazda na dachach i znoszące wiele kawałków
gałęzi na ich ustrojenie ..." 7. "Wszędzie pasła się mnogość wielka koni,
bydła rogatego i trzody chlewnej" 8.
Wzmianka natomiast z okolic Łasina jest w swojej treści wstrząsająca: "Nie ma zaiste rzeczy równie żałosnej i strasznej,
jak widok tych
ruin; widzieć jak ludzie, którzy pamiętają,
że przed niewieloma laty byli
obywatelami
kwitnącego miasta, żyją jakby zagrzebawszy się w zwaliska
i nory swych własnych
domów" 9. Na tym tle i dom proboszcza
"to
cztery dziurawe ściany z gliny ze strzechą słomianą, co przez cały ów
dzień deszcz przepuszczało" 10. A ludzie? o nich autor tak pisze: "...nędzarze, którzy wśród nieszczęść nadmiernych
ledwo ludzkie jakieś zachowali
obyczaje i którzy na kształt zwierząt w jaskiniach pełnią żywot...".
Skoro już mowa o budynkach
i mieszkaniach
wiejskich, wspomnieć
wypada o ciągłych narzekaniach
Ogiera na brak zajazdów i wszelkich
możliwoŚ'Ci noclegowych w Polsce. Nie jedyny obcokrajowiec
dotykał tej
bol~czki, któn zresztą była wynikiem specyficznych
stosunków Vol Polsce,
gdzie podróż szlachecka
czy też magnacka
odbywała
się z dworu do
dworu, bądż też z podró2.ującym ciągnęła się cała karawana
służby z namiotami, łóżkami, pościelą itp.
Zali się na zajazdy w Polsce Szkot Joannes Barcalny Icon animorum
(Londyn 1614), J. J, Kausch z Wrocławia
(1791), Hauteville
(XYII w.),
Verdum; do ich głosów dołącza się opinia Ogiera; i tak w drodze przed
Toruniem pisze: "ponieważ nie było tu ani sieczki, ani dogodnej stodoły
gdzieby przespać się można, spałem na wozie, na starej słomie"!l. "W Ła6inie rozpadający
się dom proboszcza, z zaciekającą
strzechą 12, w Grudziądzu 1\ w Kwidzyniu 14, wszędzie to samo, wszędzie sypialiśmy
tam
na ziemi, na garści sieczki, w trzy lub cztery razy większym brudzie niż
w każdym przytułku dla chorych; tak spaliśmy zresztą prawie stale przez
cały czas tego posłowania w Polsce" 1:;.
N8jbgrdzie,) ponury obraz stosunków noclegowych maluje autor pod
datą 27 lipca 1635 r. z nie nazwanej wsi, położonej około milę od Torunia.
A oto opi~, noclegu, rzucający
światło
na wnętrze wiejskiej
chałupy:
"...wesziiśmy clo czegoś, co nie wiem, czy mam nazwać łaźnią czy oborą,
bowiem walczyły tam o miejsca bydlęta mieszane z ludżmi. Leżało tam
z jednej sh'ony na ziemi, jak zarżniętych,
sześciu sług wojewody, z drugiej zagrzebani w sieczce i piernatach
chłopi, mieszkaniec
domu, z żoną,
dziećmi, dziewkami
służebnymi
na ławach,
które stały pod ścianami,
spał w jednym kącie... Germand ... w drugim nasz teolog, aby się przypadkiem nic' szturkali
piętami, przedzielał
obu ... Tatar, rozwalony ... na
sporej kupie świeżego siana. W inszej stronie, w kącie koło pieca, leżała
chora niewiasta
w połogu, wszęd'de zaś psy, gęsi, wieprzki i kury" 16.
Nie lepiej wypadło w Łasinie w domu proboszcza 17, możliwie zaledwie
li miejscowego
bednarza,
w komorze "na czystej pościeli i pierzynie,

681

680


18





e

wraz z żoną w sieni usłał sobie legowlsko
. N1C Wlę
po d czas g d Y s am
.
. ł" k'
ęty
,
g z'e Cl' co w tych stronach podróżują, wozą swoJe oz a l sprz
, "
d Zlwne o,
konieczne".
. . d'
.
O pożywieniu w Dzienniku jest często mowa, ale zaplskl o twarzaJą
stosunki wśród mieszczaństwa
gdańskiego i wśród ·szlachty. Jed~na charakterystyczna
dla Polski, wzmianka, posiadająca
pewne znaczeme etn?gra.
to wyraz
oburzenia
że na posiłek wieczorny
w Grudzlądzu
f lczne,
'
kt"
siono
marszałek
ofiarował
im dwie półmiseczki
rybek,
" ore przY~le . .
z czarnym chlebem. Ani chybi, tego samego rodzaju są przysmakl, Jakle
.. " 19
d o FrancJ!...
podaje się posłom przybywającym
.
....
. , .
O owocach w Gdańsku pisze: "Gruszek przynajmmeJ
l J~błek l,sllwek
mają pod dostatkiem
i nie do pogardzenia.
Orzechy nalezą u mch do
przysmaków i nie sadzą oni ich wszędzie byle jak po polach, lecz w ogro-

dach, bo są rzadsze niż u nas".
.
.
J est rzeczą charakterystyczną,
że ubiory szlachty l mleszczan pomorskich, zajmują
stosunkowo
niewiele miejsca w dzienniku.
Jest .,to tym
dziwniejsz.e, że pod koniec swej podróży przez Lubek.;; z', Ham~urg _l, b~cznie notował sposób ubierania
się ludności. Ze wzm13nek Oglera wym~a,
.
Gdańsku
były inne stroje mieszczańskie,
inne zaś szlachec~le.
ze w
.. .'
ozczegoł!
Mieszczańskie,
zwłaszcza kobiece, cechowała barwno~c l mne ,o.

O weselnym stroju szlachcianki
powiada, że przypomma
?n U~lOry francuskich
dziewcząt
wiejskich.
Natomiast
uderzył go ublór załobny
na
pog.rzebie polskiej szlachcianki.
Opis ten, zawierający
momenty etniczne, warto pr.zyt?czyć: "Te, które
nie nosiły szat żałobnych, były w sukniach długich l mewygodny·ch, ale
kosztownych
i wlokących
się po ziemi. Na futrzanych. czapkach noszą
perły i wszyte krótkie złote źdźbła, p o d b l' o d.ę P ł o t n a, J.a k b y
nasze
obrusy,
które
zaciągają
az
na
usta
J
po~
n o s broniąc się tak przed szkodliwymi
wpływami
klimatu... rzekłbys,
że muszą być chore, tak sobie i gardło owinęły" 22,
.
Ubiory ludowe, wiejskie, tylko jeden raz zostały przez autora. d~strzeżon e i to właśnie we wspomnianym
już Łasinie. Otóż syn wymlemOnego
Hailborna
Szkota, stał przy ojcu boso, z gołą głową i w san:ej tylko
koszuli 23. poniew'aż autor nie podał wieku dziecka, trudno soble .a tym
wyrobić sąd. W każdym razie, w Polsce (np. Kujawy, Pomorze) Jeszcz~
w XIX wieku dzieci a nawet chłopcy do około 14---16 lat nie nosili spodm
ale wyłącznie koszule. Zapewne ta relacja XVII-wieczna
jest echem tych
stosunków.
Inne dziedziny bytu materialnego
ludności pomorskiej
nie znalazły
oddżwięku na kartach dziennika; nikłe jedynie przytacza autor wiado:ności~
że w Prabutach
gospodyni -staruszka
"PosYPY"''l.ła izbę naszą kWlataml
i woniejącymi
ziołami", a dalej, że ,.na kanałach niektóre z nich są całkiem czworoboczne, rzekłbyś, pływające wyspy" 24.

Z rzemiósł miejscowych jedynie bursztyn zasługuje na uwagę; raz gdy
zwiedzał "warsztaty kilku rzemieślników
sprzedających
wytwory bursztynowe" 2j i potem 'znowu w czasie wycieczki do Oliwy, gdzie powiada
"z okrutną przyjemnością
zbieraliśmy tam bursztyn, który wiatr wyrzuca
wraz z pianami morskimi" 21;. Nieco więcej dodaje przy okazji wycieczki
do Kartuz, gdzie zakonnicy ofiarowali mu kawałek bursztynu, "v..-ydobyty
z ich jezior i twierdzili, że ich rybacy częściej go nachodzą, z czego wynika, iż to dzieło natury przypisać trzeba raczej ziemi pruskiej czy kaszubskiej, aniżeli twórczości morza".
Niewiele też spostrzeżeń i uwag poczynił Ogier w zakresie ludowych
zwyczajów miejscowych,
a i te przeważnie
dotyczą miejskiego
folkloru
w Gdańsku.
Wspomina o zwyczaju gwiazdkowym obdarowywania
dzieci zabawkami
i smakołykami,
przy czym opowiadają
dzieciom, że przynosi je Chrystus
po ciemku i składa je do przygotowywanej
na ten cel miseczki lub koszyczka. Do ciemnego pokoju wchodzi ktoś ze służby, z dzwoneczkiem
u nogi, "i wtedy dopiero chłopaczki i dziewczynki
myślą, że przyszedł
Chrystus",
Obietnica
darów gwiazdkowych
była środkiem
wychowawczym. W związku z tym zwyczajem na kilka dni przed wigilią (17. XII)
odbywał się targ dookoła fary, gdzie ludzie kupowali dziecinne zabawki.
Zwyczaj ten był powszechny, gdyż wśród kupujących
było "pospólstwo".
Oprócz tego słudzy panom i gościom też podstawiają
miski, "aby dostać
swego Chrystusa".
Z okresu wiosennego
zanotował
Ogier zwyczaj
p r i m a a p r i l is o w y, o którym pisze " ...w całych chyba Niemczech Jakoś się krotochwilnie obchodzi tak, iż się ludzie zwodzą i w pole wywodzą". Zwyczaj
ten" wszczególnym u niewiast jest poszanowaniu" 27.
W Wielki Piątek widział 0:1 w Gd1ńsku procesję biczowników w czerwonych ,płaszczach, wśród których przeważać musiał okoliczny ż y w i o ł
p (}l s k i, gdyż pieśni śpiewano
po polsku".
Również zwrócił uwagę
na zwyczaje świętojańskie,
z którymi spotkał się w okolicach Torunia:
_,Widzieliśmy też chaty wieśniacze obwieszone snopami ziół, bo ten sam
tu u nich obyczaj, jakiś potem czas zachował się u nas, wyjąwszy, że
w okolicach gdzie siła luteranów,
nie wolno palić ogni świątecznych".
Podobnie jak zwyczaje doroczne i rodzinne ledwo są przez Ogiera
zauwa~.one: wspomina o pogrzebie szlachcianki,
a dwa razy 28 o obrzędzie i uroczystościach
weselnych w Gdańsku. Przy tych okazjach omawia,
bardzo zresztą pobieżnie,
stroje obrzędowe.
Na uwagę zasługują
dwa
opisy.
Pierwszy, to wzmianka o przenosinach,
które to miejsce brzmi w oryginale: "Erat inter illas nova nupta, quae isto die in mariti domum duci
debebant,
quam sol2mnitatem
vocant
ipsi «transmigrationem,,".
Drugi
opis podaje kolejność orszaku weselnego. " ...naprzód idą. parami mężczyźni,

683

682
ludzie znakomici, a pan młody kroczy między dwoma pierwszymi; potem
w niewielkim odstępie za starszymi odzianymi w różnobarwne
suknie pannami idą niewiasty. Między dwiema ostatnimi kroczy panna młoda".
O wiele bogaciej reprezentują
się w Dzienniku
zapiski na tematy
wierzeniowe
sekretnych czarodziejskich
zabiegów i oparte na nich poglądy
oraz wiedza' przyrodnicza
epoki. Dziennik odbija wprawdzie folklor mieszczaństwa
gdańskiego,
a nie świat wierzeń
i przesądów
ludowych,
ale
treści te wspólne były całemu społeczeństwu,
a ze względu na ich folklor są niewątpliwie
przedmiotem
etnografii
i dlatego właśnie winny
wejść w przedmiot etnografii i w skład tych omówień. Sam autor dziennika, mimo swego wykształcenia,
na serio bierze wszelkie opowiadania
Kerschensteina
i innych, podkreślając
mocno autorytatywną
wartość tych
treści.
A oto garść

wierzeń,

które

dotyczą

świata

zwierzęcego,

myśliwstwa,

magii i medycyny.
.
Wedle ogólnych wierzeń w XVII wieku racica łosia, zwłaszcza łos1a
zabitego w czasie wiosennego parzenia się, uważana była za środek leczniczy; wierzenie
to było też rozpowszechnione
wśród
:uieszczaństv.:a
gdańskiego,
czego wyrazem
jest wzmianka
o obdarowamu
Varennes a
przez Kerschensteina
taką właśnie racicą 29. Z okazji śniadania wYda~ego
przez wojewodę Stanisława
Lubomirskiego
16 września 1635-1636 p1sze:
Niezwykle smaczne było danie z mięsa łosia, którego oni zwą g!' U b y m
~ w i e r z e m, a którego racicą -co
to ma uzdrawiające
własności obdarzył wojewoda posła naszego. Tę racicę myśliwiec zaraz, gdy strzałem z rusznicy położy potwora, a moc jej lecznicza jest największa,
jeśli
potwór padnie w czasie parzenia
się albo w każdym razie podczas rykowiska" :10.
W czasie spożywania łosich chrapów - opisuje Ogier - padają "wcale
grzeczne dykteryjki
o zwisających wargach członków domu austriackiego".
.r. Sto B y s t roń w Dziejach ob yczajów w da.wnej Polsce 31 podaje za
Delarac'em,
Jakubem
Trembeckim
i na podstawie
innych źródeł, że lek
ten służył przeciwko podagrze i bólom głowy, że wany był na Zachodzie
i w Turcji. Z dziennika
jednak nie wynika znajomość jego we Francji,
a dalej, należy wnosić, że przede wszystkim
przypisywano
mu wła~ciwości afrodyzyjne.
O turach i leczniczej, czy też profilaktycznej
roli pasów z turzej skóry,
dowiaduje
się autor dziennika
z opowiadań
Kerschensteina,
co wyraża
w swoim dzienniku
"to nic innego, tylko leśny byk, którego mięso jest
wielce delikatne
i smakowite".
A dalej podaje:
"bo turów jest mało
i znachodzą się tylko na Mazowszu i na Litwie". Turze rogi były już
też rzadkie i były cennym darem, który otrzymał
poseł francuski
od
opowiadającego.
Pasy z turzej skóry nosily w Polsce kobiety brzemienne,
a w ogóle ich "skóra ma pomagać niewiastom
przy połogu". O pasach

z turzej
skóry
służących
brzemiennym
kobietom,
wspomina
również
J. St. Bystroń.
Niedźwiedź był zapewne dla Ogiera nie mmeJszym egzotykiem od tura"
toteż opowiadania
Kerschensteina
na ten temat uwiecznił
w swoim
dzienniku. W relacjach tych miesza się ciągle rzeczywistość z fantastycz-·
nymi zmyśleniami
epoki, podobnie jak przy łosiu i turze.
Dowiaduje
się więc autor, że niedźwiedzie
łapy są przysmakiem
na
stole magnackim,
że chłopi litewscy chwytają
w sieci żywcem niedźwiedzie, i wodzą je do miast na krwawe walki z bykami i psami, które to
widowiska
miały być częste w Królestwie.
Ale oprócz tego dowiaduje:
się, że "zdarza się nieraz, iż niedźwiedzie
zapłoną miłością do niewiast.
i źe ba,rdzo niedawno w Gdańsku oswojony niedźwiedź zgwałcił pewną
służebną" 32. Na koniec
wierzeń o zwierzętach
warto
omówić
motyw'
o jaskółkach
zimujących
w wodzie. O motywi~ tym jako pierwszej po_o
głosce słyszał Ogier iW Szwecji, i w Polsce. Przeor ·klasztoru w Kartu-·
zach potwierdził:
"źe mianowicie w pierwsze zimna gromadą całą zbijają
się w kłąb i zapadają w głębinę wód, aż do następnego lata. Zdarza się·
nieraz, że rybacy wyławiają
sieciami z tych jezior takie kłęby jaskółek"
które gdy je porozdzielają
i do ognia przyniosą, oźywają na jakq chwilę,.
a potem nagle giną. " ...nikt nigdy nie potrafił jaskółek na tym przyłapać,.
j'ak się w ów kłąb łączą i zbijają, albo jak się rzucają do wody, albo>
jak jakimś
sposobem z niej wychodzą". Autor dodaje, że tylko pewne
~atunki tak zimują, inne odlatują
w cieplejsze kraje po Podwyższeniu,
św. Krzyża 33. Stwierdza dalej. źe w Szwecji słyszał a tym jako a niepewnej
pogłosce, ale tu utwierdził
się w pewności co do tych faktów. Motyw'
to znany z "zalotów" Klonowicza, "Sielanek" Zimorowicza, W. Potockiego,
Krzp.czyńskiego
i p0w8zechny
nie tylko w XVII w. ale powtClrza się
wciąż w literaturze
etnograficznej
XIX i XX wieku 34 odegrał też \pewną
rolę w ,,Balladynie"
Słowackiego. Relacja
O g i e r a wskazuje dodatkowo,
Że w jego czasach, wierzenie to znane było również w Szwecji w XVII w.
Oprócz tego dziennik
Ogiera zawiera
opowiadania
Kerschensteina ..
które znane są jako wątki wędrowne podaniowe, baśniowe, a których większość łatwo odnaleźć w katalogu A. Aarne'go. Są to następujące
motywy~
1) O ludziach
których na skutek sekretnych
sposobów, nie imała się
kula ani inna broń; posądzano
o to regimenty
passawskie,
chawarskie
i ludność z okolic Norymbergi 3S.
2) O czarownikach,
działających
z rozkazu diabła na szkod~ ludzi,
zwłaszcza morzących bydło, któremu pękają kości wzdłuż. Głównie o znajomość posądzano
holenderskich
anabaptystów.
(Opowiadanie
Konstancji
Kerschenstein).
3) O przebyw:mlu złyel-. duchów na osuszonych polach 36.
4) Motyw kochanki
czarownicy,
która przez posiadanie
włosów ko~hanka, chce go uwięzić przy sobie, nie pozwolić na powrót do ojczyzny

685:

1>84
(z Szwecji do Gdańska). Kochanek miast własnych włosów daje kosmyki
z niedźwiedziego kożucha. W czasie podróży okrętem, jakaś siła porywa

3,.

kożuch

Motyw maga (szwedzkiego)
przenoszącego
się do domu
w Gdańsku,
skąd przynosi w ciągu ćwierci godziny nóż, jako
pobytu w Gdańsku i wiadomość o żonie kupca 38.
5)

6) O oczarowaniu

powodującym

zniekształcenie

twarzy

kupca
dowód

i bóle; czary

:apotropiczne. i
7) Igły, włosy i inne drobiazgi podrzucone przez czarownicę-zbrodniarkę, powodują utratę przytomności
ponoszącego szk( dę 39.
Motyw handlu wiatrami: chustka z trzema węzłami a każdy z nich
to wiatr łagodny, silny i huragan. Rozwiązanie
trzeciego węzła przez
marynarza
poszukującego
w chustce pieniędzy, powoduje huragan, który
rozbija okręt.
mieniącej
się być pi\;kniejszą
9) Motyw
o ukaranej
szlachciance,
i
topi
w
jeziorze
(w Kartuzach).
.od Matki Boskiej. Szatan skręca jej kark
.Mąż buduje kościół i nazywa go "Rajem Panny Marii" 40 •
8)

~,I

" j. W. I, 321, Gdal1sk, 30. X. 1635.
" j. w. I, 117, 119, Lasin 6. VII. 1635.
" J. W. Ił, 97, Gdańsk, 17. IV. 1636.
:c, j. W. I. 341, Gdańsk,
12. IX. 1635.
,., j. W. I!. 123, Gdal1sk, 5. V. 1636.

l!,

"' j. W. Ił. 81, GclaI1,k, 2. IV. 1636.
,. j. w. I, 311 I in. Gda,'\sk n. IX; I, 319, Gdal1sk 28. IX. 1635.
"" Dziennik,
Ił, 57, GGal1' k 11. III. 1636.
". Dziennik,
l, 275, Czerwony
Dwór, 16. IX. 1635.
" POi'. J. St.
B Y s l roń,
Dzieje obycz~jów
w dawnej Polsce, 462.
'" Dziennik.
11, Gd"l1sk, 14. V. 1636.
"" Dziennik.
II, lJ7, 139, Kartuzy 12. V.
"' Por. J. St. B Y s t roń,
Dzieje obyczajów
w dawnej Polsce, str. 284 Oraz LUD •.
16~, reiacje
z pow. Rawskiego.
:::. DZlf'nnik,
lI, 71, l:J.J-IOS.
:\ll j.
w. II, ·10 i in.
:1', j. W. I, 32:5 i in.
." J. W. l, ~31, Gcłal1sk, 3. XI.
.•" j. W. I, 311-333, Gdal1,k, 3. XI.
.0 DzienClii',
II, 133-115.
Kartuzy 11. V. por. P. C z a p l e w s k i, Stosnnki naro-·

"CWoŚC13l.Ce

tv Kartuzji

Pomorskiej.

, i~

Józef

:11

Gajek

Stef<Jn C h m i e l e w s k i, ZMIANY W ZACHODNIEJ GRANICY ZA-·
SIĘGU SOCHY W EUROPIE W ŚWIETLE ŹRODEŁ HISTORYCZNYCH,.
SPOŁECZX¥CH
1 GOSPODARCZYCH,
T. XXIII:
1961.
Poznań 1962
str. 51-85.
. Dziennik,
'DzienniJ<,
3 Dzienni!<,
• Dziennil',

I. 71. Malborg
17. VI. 1635.
I, 335. Gdal1sk 5. XI. 1635.
II, 73. Gdal1sk 21. III. 1636.
I, 117, 119, Łosin 6. VII. 163:;;

S.

porównaj

J. SI.

B Y s t rOll,

'Quyczajów w dawnej Polsce.
, Dziennik,
II, 103, G(\al1sk 27. IV.
" "Insi Grecy są schizmatykami.
.. " Dziennik
loc. cit.
, Dziennik,
Gdal1sk - Malborg - Sztumska
Wieś, 24. V. str.
, Dziennil<, Malborg,
31. V. slr. 45.
" j. W. I, 115, Ła'in,
6. VII.
j. W. str. 117.

29.

1.

Dziennik,
I, !lI. Przed Toruniem
23. V.
" j. w. str. 115-117.
Łasin 1. VI.
" Dziennik
n, 163, :vtalborg - Kw:clzyl1 4. VII.
11 Dziennik
I, 269, Czerwony
Dwór, 14. IX.
11

" j. W. str.
17

269.

j. w. I. 115, Łasin

"j.

W.

6. V.

DZieje

251, Hamburg,

-t. VII.

sochy

Autor stawia
sobie za cel wyjaśnienie
następujących
problemów ..
l) Czy zachodnia linia graniczna zasięgu sochy była wynikiem cofnięcia się narzędzia z jego dawnych, dalej na zachód wysuniętych
pozycji?'
Czy też odwrotnie, wykreślała
ona maksymalny
zasięg ekspanSji sochy?'
Zakładając,
że zachodni zasięg sochy z przełomu XIX/XX wieku jest
wynikiem rozprzestrzenienia
się tego narzędzia, a nie cofania autor stawia dodatkowe pytania:
5C~

S. 119.

." j. W. II. 237, Lubeka,
23. V!. 1636.
W. n. 2-15, Hamburg,
2. VII. 1636 i str.

,,, j.

C h m i e l e w sk i w artykule "Zmiany
w zachodniej
grani.Cl} zaw Europie
w świetle
źródeł
historycznych"
powraca do interesującego od dawna etnografów i historyków pytania, jaka jest geneza
pow,stania narzę·dzia orackiego określanego nazwą "s'ocha", a w szczególności czas pojawienia
i drogi rozprzestrzenienia
się jej na wschodnich
ziemiach rdzennej Polski.
si~gu

1) W jakim czasie, skąd i w jakiej
oraz w Prusach.

postaci

socha przyjęła

się w Pol-

2) Jaki był dawniejszy, najdal~j na zachód wysunięty zasięg starszej!
pochodzeniem od dwupolicowej, sochy "łopatkowej". Na powyższe pytania' .
autor daje następujące
odpowiedzi.

687

686
l) Znana z badań etnograficznych
zachodnia granica ~asięgu. sochy
w Europie była wynikiem najdalszej ekspansji tego narzędzia, a me cofnięcia się jego na wschód.
.
.
2) Socha ..zaczęła się rozpowszechniać
na zieJ;niac)1 pols~lch na Więkw
szą skalę nie wcześniej, niż w XVI w.: rozprzestrzeniała
Się z Mazo .sza
w kierunku
południowym
jeszcze w ciągu wieków następnych.
PrzYjęła
się ona w postaci sochy dwupolicowej,
narzędzia
ukształco.ne~o z rad.ła
wewnątrz-rylcowego
na pobliskich terenach Białorusi, a m~ze ~ Podlasla.
W tej też postaci przenikała
wraz z osądnictwem
mazowieckim
od południa

oraz z litewskim od wschodu do Prus.
Granica zasięgu sochy, stanowiącej prototyp póżniejszej "łopatkowej", pierwotnie
była wysunięta
znacznie dalej na zachód. .Jej stref~
jeszcze';'
średniowieczu obejmowała, z wyjątkiem wschodnich ziem PolskI
rdzennej i części środkowej Białorusi (gdzie używano radła wewnątrz-rylcowego), całe niemal 'Prusy ,oraz całą zapewne liitwę.
.
. .
.
Na jakich żródłach oparł swoje wnioski S. Chmielewski? Jesll chodZI
o genezę sochy to przyjmuje on koncepcję K. Moszyńskiego z jedn~czes~
,nym oparciem się na podobnej argumentacji
jaką dał K. M o s z y n s.~ l
w Kulturze
Ludowej
Slowian.
Jest to argumentacja
oparta na anallZle
różnych form narzędzi ornych i ich geograficznych zasięg.ów. K. M~sz.Yńs~i
uważa że prototyp sochy dwupolicowej powstał w wymku zetkmęcla SlEl
dwóch narzędzi: prymitywnej
sochy łopatkowej
posiadającej
tylko rozdwojony rylec i radła rylcowego określanego przez autora jako typ r~dła
polesko-podlaskiego,
a niekiedy jako typ radła wewnątrz-rylcowego.
Hlpo'tezę tę wyprowadza z faktu występowania
so:::hy dwupolicowej na obszarach leżących pomiędzy zwartym
zasięgiem radeł wewnątrz-rylcowych
i soch łopatkowych.
Sochy łopatkowe graniczą z sochami dwupolicowymi
od półnccy i wschodu, zaś radła wewnątrz-rylcowe
uJ zachodu i południa.
'Wykreślony przez K. Moszyńskiego zasięg radeł wewnątrz-rylcowych
obeJmuje wschodnie Mazowsze, Podlasie i południowo-z3.chodnie
Polesie (typ
radła polesko-podlaskiego),
oraz Chełmskie, Wołyń i Ukrainę (typ radła
wołyńsko-ukraiński).
Należy zwrócić uwagę, że tak wykreślo:1Y zasięg
radeł wew:1ątrz-rylcowych
jest niewątpliwie zasięgiem szczątkowym. Praw-clopodobnie pierwotny zasięg obejmował także tereny leżące na północnym
wschodzie od granicy zasięgu radeł wykreślonej
dla okresu końce: XIX
i początl{u XX w., tzn. na obszarach objętych so:::h01dwupolicow;'; i bezpośrednio stykał się z zasięgiem sochy łopatkowej. O ile K. M o s z y ń s ki
nie lokalizuje dokładnie obszaru, na którym mogła powstać socha dwupolicowa, to S. Chmielewski
przyjmuje,
że obszarem
tym mnp,ły być
tereny położone między górnymi biegami rzek Prypeci i Niemna, nieco
bliżej Podlasia, czyli tereny znajdujące się mniej więcej w ce:Jtru:n póżniejszej strefy sochy tego typu. Według autora socha dwupolicowa
nie
mogła powstać n<1 innych terenach, a szczególnie 11<1terenach w:ich8d:1iej
3)

: i

Polski, w Prusach i na Litwie objętych pozmeJ zasięgiem tego narzędzia,
ponieważ brak jest jakichkolwiek
materiałów
źródłowych potwierdzających występowanie
sochy dwupolicowej
na wymienionych
wyżej terenach przed XV wiekiem.
Istn;ejące
materiały
źródłowe
potwierdzają
natomiast w'ystępowanie innych narzędzi ornych. Są to przede wszystkim
pługi, radła i płużyce typowe dla centralnej
Polski oraz pługi, radła
i sochy łopatkowe
dla Prus i tylko radła i sochy łopatkowe dla Litwy.
O występowaniu
w Polsce centralnej
pługów, płużyc i radeł przy
jednoczesnym
braku
sochy dwupolicowej
świadczą następujące
źródła:
l) nazwa daniny na rzecz skarbu książęcego, a później król~wskiego
"poradlne", oraz dziesięcina od pługa (magnum aratrum).
2) sześć wzmianek o pługach i radłach z okresu lat 1432-1460 z ziemi
łomżyńskiej,
kolneńskiej,
wiskiej i nurskiej znajdujące
się w zapiskach
ksiąg sądowych,
3) zapiska sądowa z pierwszej połowy XV wieku wspominająca
o płużycy w ziemi zakroczymskiej,
z terenu między Nasielskiem, a Pułtuskiem,
oraz inne zapiski z XV w. z ziemi płońskiej,
4) stosunki osadnicze na Mazowszu wschodnim
i w widłach Wisły
i Sanu, w zakresie których S. Chmielewski podkreśla fakt przeniesienia
na te tereny pługów, płużyc i radeł przez osadników pochodzących z Polski
centralnej
lub południowej,
5) systemy uprawy ziemi.
Terenom centralnej
Polski nie posiadającym
przed XV w. sochy,
autor przeciwstawia
tereny północne i wschodnie tzn. Prusy, Litwę i Białoruś, na których socha występowala.
Dowodzi że na terenie Prus obok
pługów i radeł określanych nazwami łaoińskimi lub niemieckimi aratrum
uncus, pfLu.g, hake istniało jeszcze jedno
narzędzie
o nazwie pruskie;
norce (noTcye). Nazwa ta została zapisana
w rejestrze czynszów z roku
1437 ze wsi pcdległych komorstwu w Szestnie (pow. Mrągowo). Natomiast
w inwentarzach
zamków i dworów (komturstw
i komorostw)
krzyżackich z XV i z pierwszej ćwierci XVI w. w spisach narzędzi gospodarskich obok pługów i radeł wymieniane są nazwy norgH lub norge (narge).
Nazwy te wymieniane są zawsze parami, stąd wniosek autora, że dotyczą
one narzędzia o podwójnym rylcu czyli sochy. Autor polemizując z wywodami A. Szelinskego I, interpretującego
wspomniane źródła, jako dowód
znajomości
w średniowieczu
sochy pruskiej
czyli dwupolicowej
uważa
że na tych terenach
w omawianym
okresie mogła występow~t
tylko
socha łopatkowa.
Na poparcie
tego stwierdzenia
podaje
następujące
argumenty:
l) nazwy podstawowych
części sochy dwupolicowej
są nazwami słowiańskimi co prowadzi do wniosku, że narzędzie to powstało na terenach
ziem słowiańskich,
2) wszedzie, tam gdzie orano sochą dwupolicov,'ą nie były używane

689

688
pługi i radła, podczas gdy żródła z XV i XVI wieku z terenu Prus poświadczają występowanie
pługów i radeł. Natomiast jest możliwe wspóiwystępowanie
sochy łopatkowej z innymi narzędziami
ornymi,
3) socha dwupolicowa przystosowana
była do zaprzęgu w jedną parę
wołów, natomiast socha łopatkowa do zaprzęgu w jednego konin. Ponieważ dla terenu Prus w licznych źródłach wymieniano tylko konie (sweykis),
które używano do wszelkich prac gospodarskich,
w tym i do orki, stąd
autor wysuwa wniosek; że Prusowie mogli używać jedynie sochy łopatkowe z hołoblami,
4) innym
argumentem
potwierdzającym
wcześniejsze
występowanie
f'ochy, które w zależności od zaprzęgu były sochami łopatkowymi
bądź
autora zasięg sochy łopatkowej, który należy w świetle danych XVIIIw.
i informacji F. S. Bocka 2 przesunąć znacznie na zachód aż do Prus (okolice Natangii - obecnie powiat Bartoszyce) i górnego Powiśla.
Następnie autor stara się wyjaśnić kwestię dotyczącą narzędzi ornych
na terenie Łotwy i Litwy. Znaleziska archeologiczne i dokumenty średniowieczne poświadczają
występowanie
soch łopatkowych
na terenie Łotwy
conajmniej
od XI-XII
wieku.
Bardziej dyskusyjną
jest historia sochy na terenie Litwy, tym bardziej, że wzdłuż
dolnego Niemna
i Wilii przebiegała
na przełomie
XIX-XX
stulecia granica
dzieląca zasięgi obu typów tego narzędzia.
Autor powołuje się na wyniki dwóch badaczy litewskich J. M. Jur g in i s a a i P. D u n d u l e n e '. J. M. Jurginis uważa, że socha na Litwie
pojawiła się dopiero pod koniec XV wieku w związku z rozpowf'zechnieniem się w0łów i trójpolowego
systemu uprawy ziemi. Przed sochą jedynym narzędziem
służącym do orania miało być radło. Zwraca on przy
tym uwagę na podobieństwo
następujących
słów: arti (orać), arimas
(rola), G.rtojas (oracz), arklas (radło) oraz arkHs (koń).
Natomi'lst
P. j) u n d u l e n e wykorzystując
podobne materiały
co
J. M. Jurginis uważa, że na terenie Litwy były używane nie radła, lecz
ł'Ochy, które w zależn::ści cd zaprzęgu były sochami łopatkowymi
bą-dż
dwupolicowymi.
Pogląd P. D u 11 d u l e fi e popiera S. C h m i e l e w s k i
powołując się m. in. na przekazy źródłowe potwierdzające
niewątpliwe
występowanie
sochy na Litwie w XIV i w XV w. np. dokumenty z 1443
i 1483 dotyczące terenów dawnych powiatów oszmiańskiego
i wiłkomirskiego wymieniające
ara tra alias sochi. Podsumowując
wyniki
badań
w zakresie narzędzi ornych na Litwie S. Chmielewski pisze: "Pierwotnie
na terenie całej Litwy głównym narzędziem orki była socha z zaprzęgiem
końskim. Natomiast
zasięg sochy dwupolicowej
do linii Niemna i Wilii
jest wynikiem naj dalszego na północ rozprzestrzenienia
się tego narzędzia,
posuwającego
się stopniowo z kierunku południowego, czyli z ziem białoTuskich".
Przedstawione
powyżej dowodzenia S. C h m i e l e w s k i e g o miały

na celu wykazać, że na terenach wschodniej Polski w Prusach oraz na
Litwie przed XV wiekiem nie mogło być sochy dwupolicowej.
Była ona
natomiast na Białorusi. Z terenów tych ekspandowała
ona na przełomie
XV-XVI
w. na tereny Polski wypierając
pług, płużycę i radło używane
tam wcześniej oraz na północ, na Litwę wypierając
z t.amtych terenów
sochę łopatkową. Na teren Prus socha dwupolicowa
przenikała
nie bezpośrednio z Białorusi, ale poprzez Litwę z jednej i z Mazowsza z drugiej
strony, nawarstwiając
się na wcześniej tam używane sochy łopatkowe
oraz radła i pługi.
Tak przedstawiona
geneza sochy dwupolicowej
i kierunki jej ekspandowania, a także sam dobór żródeł i ich interpretacja
muszą wzbudzić
wiele wątpliwości
i zastrzeżeń.
Przede
wszystkim
nieprawdopodobną
wydaje
się być
hipoteza
S. Chmielewskiego,
wypowiedziana
wprawdzie
w formie przypuszczenia
lokalizująca
"kolebkę" sochy dwupolicowej
między górnymi biegami rzek
Prypeci I Niemna. Przeczy jej szereg stwierdzeń wypowiedzianych
przez
samego autora, a dotyczących kierunków
osadnictwa
i systemów gospodarowania.
I tak na stronie 61 autor pisze: "Dopiero od końca XVI w.,
po unii polsko-litewskiej,
rozpoczął
się żywiołowy napływ
osadników
z Mazowsza zachodniego (mowa o osadnictwie ziem wschodniej Polski przyp. M. P.) by na ,s. 62 uzupełnić.,nowi
osadnicy przybyli w te strony
z narzędziarni
Aprawy roli używanymi
poprzednio w ziemi płockiej, zakroczymskiej
czy innej jeszcze - a więc z pługami, płużycami i radłami.
Z kolei na s. 83 autor zastanawia
się jak socha dwupolicowa
zdołała
w XV-XVI
w. przesunąć się na zachód "pod prąd" tego ruchu osadniczego. Stwierdzenia,
że przebieg
osadnictwa
na Mazowszu
północnowschodnim i na terenie ziem sąsiednich z Podlasiem włącznie był skomplikowany i że krzyżowały się tu i mieszały trzy różne elementy etniczne:
polski, ruski i litewski nie może byi: wystarczającym
argumentem,
ani
też fakt przenikania
na Mazowsze ludności zarówno ruskiej, jak i litew5'kiej poświadczony
jak podaje autor chociażby w nazwach wsi no.: wieś
Wierciszewo alias Rus koło WiZiny.

Jeśli chodzi a systemy uprawy roli - S. Chmielewski próbuje powiązać powstanie
i rozpowszechnienie
się sochy dwupolicowej
na terenie
Polski, a także na Litwie z wprowadzeniem
systemu ugórowego i regularnej trójpolówki. Na podstawie tej hipotezy i poprzednio wypowiedzianych
stwierdzeń, że socha przeszła do Polski z Białorusi miałoby wy::ikać, że
przed XV wiekiem, a może już w średniowieczu na Białorusi istniało bardziej niż gdziekolwiek indziej rozwinięte rolnictwo? Przecież na Białorusi"
w Wielkim Księstwie Litewskim, na Podlasiu i na Ukr·ainie powszechne'
wprowadzenie
regularnego
systemu trójpolowego
datuje się od drugiej
POło:vy XVI w. tzn. od tzw. pomiary włócznej przeprowadzanej
za pano-.
wal1la Zygmunta I, Królowej Bony i Zygmunta Augusta. Do najważniej44 -

"Lud".

t. XLIX

690
691
szych rozporządzeń
w tej sprawie zaliczyć należy ustawę na włóki wydaną w 1557 r.
Oznaczony przez S. Chmielewskiego
teren pierwotnego
występowania
sochy dwupolicowej okazał się obszarem o największej
gęstości zalesienia,
oraz o najmniejszej
gęstości zaludnienia i to nie tylko w XIX i XX wieku,
ale właśnie w XIV i XV stuleciu. W tym zakresie należy porównać jakąkolwiek mapę zalesienia i zaludnienia Polski dla wieków od XIV do XX,
np. mapy K. M o s z y ń s k i e g o "Przybliżony
obszar lesistości
Polski
w wieku XIV"
i "Gęstość zaludnienia
Polski w wieku XIV"
zamieszczone
w Ludzie Słowial1skim t. 4: 1938, w związku z artykułem
pt. "Niektóre
przyczyny
zróżnicowania
kultury
ludowej
w Polsce" ii. O małej gęstości
zaludnienia tych terenów jeszcze na przełomie XIX-XX
wieku poświadczają także mapy B. Z a b o r s k i e g a "Rozmieszczenie
typów ksztaltów
wsi Europy środkowej"
i "Rozmieszczenie
typów ksztaltu
wsi w iPolsce", na
których znaczne ,obszary wzdłuż Prypeci nie posiadają w ogóle wsi 6.
W świetle
tych kilku uwag, hipoteza
S. C h m i e l e w s k i e g o
budzi duże zastrzeżenia,
podobnie jak i dalsze wywody autora dotyczące
kierunków
rozprzestrzenienia
się sochy z Białorusi na tereny sąsiednie.
Odrzucając .tę h1potezę n~e można 'odrzJUcać całego bardzo rozbudowanego
i udokumentowanego
uzasadnienia
mającego
na celu wykazanie,
że
przed XV wiekiem socha dwupolicowa nie była używana na terenie Polski, w Prusach i na Litwie. Jednakże
i do tej części artykułu
należy
dodać kilka uwag.
Jednym z argumentów
autora, że na terenie Polski nie mogło być
sochy w XIV-XV
w. jest brak jakichkolwiek
przekazów
w źr6dłach
historycznych
o tym narzędziu
w bezpośredniej
lub pośredniej
formie,
tzn. w formie nazwy narzędzia lub nazwy podatku urobionego od nazwy
narzędzia. W innym natomiast miejscu (s. 76) autor stwierdza, że w Łotwie dokumenty średniowieczne wspominając
o narzędziach orackich określają je temlinami
łaciń,skimi,
aratrum,
uncus, lub po niemiecku
hake,
chociaż nie ma żadnych zastrzeżeń co do tego, że to nie były pługi, ani
radła, lecz tylko sochy ,ł'Opatkowe. Czy wobec tego faktu :nie należy ostrożniej interpretować
przekazy historyczne z XIV-XV
w. dotyczące narzędzi
ornych na terenie Polski. Wydaje się być bardzo prawdopodobne,
że na
terenach Polski mimo, że istniały pługi, radła i sochy, stosowano tylko
określenia
aratrum,
uncus przejęte
z łaciny, względnie
nazwy polskie
i niemieckie
zastępujące
wymienione
nazwy łacińskie. Nazwy ie mogły
być obowiązującymi
określeniami
w ówczesnym "oficjalnym języku" kancelarii książęco-królewskiej.
Interesujące
jest pewne porównanie.
Taki
sam "oficjalny język urzędowy" wytworzył się na wschodzie tzn. na Rusi.
.Już od XII wieku mamy liczne wzmianki o sosze w znaczeniu narzędzia
i jednostki podatkowej.
Nazwa ta rozciągała się także na tereny, na których nigdy socha nie występowała.
a które wchodziły wówczas w skład

Rusi,

np. ziemia halicka.
B. D. G rek o w w swej pracy "Chłopi
na
pisze: "Na Wołyniu i w ziemi halickiej
jednostką
podatkową
w XV wieku stanowiło dworzyszcze składające się z kilku dymów. Jedne
podatki ,pobierano od dworzyszcza, inne od dymu" (w niektórY,ch zaś miejscowościach od sochy) (s. 302).


Rusi";

Mielibyśmy
zatem dwa terytoria,
na których wykształciła
się różna
"terminologia
urzędowa" i dopiero zetknięcie się ich i wzajemne zależności polityczne i społeczno-ekonomiczne
spowodowały
obustronne
przenikanie także wspomnianej
terminologii
urzędowej. I rzeczywiście.
słowo
socha wchodzi do urzędowego słownictwa polskiego wówczas, gdy 'w wyniku włączenia Wielkiego Księstwa Litewskiego,
Białorusi i Ukrainy do
Korony przyjęły
się także liczne określenia
typowe tylko dla terenów
wschodnich.
Na podstawie
obecnie zgromadzonych
źródeł trudno przeciwstawić
istniejącym
koncepcjom, w tym i koncepcji S. Chmielewskiego
odnośnie
powstania
i pierwotnego
zasięgu sochy dwupolicowej,
jakąkolwiek
inną
hipotezę.
Można
natomiast
bronić
twierdzenia
zakwestionowanego
przez
S. C h m i e l e w s k i e g o, że zachodni zasięg sochy wykreślony w oparciu o dane etnograficzne
XIX-XX
wieku jest wynikiem cofania się narzędzia z zachodu na wschód.
Obok opracowań kartograficznych
K. M o s z y ń s k i e g o, E. F r a nk o w s k i e g o, J. F a l k o w s k i e g o i innych, istnieje
nowa mapa
zasięgu sochy opracowana
w latach w 1954-1955 w wyniku prac nad
Polskim
Atlasem
Etnograficznym
8.
Wszystkie
poprzednie
mapy
były
w pewnym sensie mapami statycznymi. Celem ich było tylko stwierdzenie
czy. narzędzie zwane sochą występowało
na badanym terenie i jeżeli tak,
Jaki był rodzaj tego narzędzia. Powstawały
więc mapy z zasięgami sochy
dwupolicowej i łopatkowej bez próby uchwycenia procesu przemian w za~resie ich występowania,
stopnia nasilenia itp. Natomiast mapa P. A. E.
llus.truje nie tylko zasięg narzędzia, ale i proces zaniku sochy VI ogóle,
Jak! dokonał się na przestrzeni
jednego stulecia tzn. od około ]860 do
1~5? r. Zanik sochy na terenie Polski nie przebiegał równomiernie.
W drugieJ połowie XIX w. sochę zarzucano na terenach Warmii i Mazur na
obsz~rze Mazowsza środkowego oraz w LubeLskiem. Najdłużej natomiast,
bo az d~ okr.es.u międzywojennego,
socha zachowała się na terenie Puszczy
Sandomle:skleJ,
Puszczy Kurpiowskiej
i na Podlasiu.
W świetle tych
danych kierunek cofania się narzędzia jest wyrażnie zachodni.
Tylko pozornie mogą wydawać się nieprzydatne
tep'o rodZilJ'U wiadom "
.
.
o

O~CI
uzyskane na drodze wspołczesnych
badań etnograficznych
dla
sc~dlOW historycznych.
Niejednokrotnie
na podstawie
takich
właśnie
zrodeł zbudowano prawidłowe
hipotezy potwierdzone
potem prze". inn.

693

692
dyscypliny

naukowe:

archeologię,

historię

gospodarczą,

językoznawstwo

porównawcze itp.
Z zachodnim
kierunkiem
cofania
się sochy
zanotowanym
dla.
XIX-XX
w. ściśle łączy się stwierdzenie
K. M o s z y ń s k i e g o uzupełnione póżniej badaniami
P. A. E., dotyczące znajomości słow:.! socha
służące na określenie innych narzędzi orackich lub ich części, na terenach, gdzie nie stwierdzono samego narzędzia. Są to tereny Polski środkowej tzn. Łowickie, Łęczycko-Sieradzkie,
Radomsko-Kieleckie,
na których
nazwę socha stosowano na określenie płużycy (pługa drewnianego
długogrządzielowego, bezkoleśnego), w mniejszym stopniu na określenie radła
i pługa drewnianego.
Na terenie Rzeszowskiego, Krakowskiego
i części
Śląska słowem socha określano przeważnie dawne pługi drewniane. Tylka
sporadycznie
i w rozproszeniu
nazwa socha określająca
pług lub radł~
występuje w zachodniej Polsce na pograniczu Wielkopolski z KaszubamI
oraz Wielkopolski
z ziemią Lubuską. Natomiast
na wspomnianych
zachodnio-północnych
terenach słowo socha oznacza głównie rękojeść u pługa
i radła, następnie,
ale rzadziej na określenie słupicy u tychże narzędzi..
K. M o s z y ń s k i uważa że "na podstawie wskazówek językowych, wolnoby wnioskować, że.... socha była dawniej używana w takich okolicach~
gdzie dziś wcale jej nie znają" i dalej "albo zatem zaszczepiona została
na zachód od środkowej Wisły sama tylko nazwa sochy, postępująca
ze
wschodu i rozchodząca się ku zachodowi, albo też socha istotnie używana.
była w zachodniej
Polsce, ale już w czasach bardzo odległych wyszła
tam zupełnie z użycia, ust~pując swej nazwie pługom i płużycom. Za
ostatnią ewentualnością
mogłaby przemawiać wskazówka, że ...plugi i płużyce stanowią ,stosunkowo nowy nabytek słowiańskiej
kultury ludowej".
Za tą ewentualnością
przemawiają
również inne współczesne dane etnograficzne.
Socha dwupolicowa,
wypierana
przez nowoczesne
plugi na
przełomie
XIX-XX
w. pozostawiła
na terenie
Mazowsza i Podlasia
trwały ślad w postaci nazw zaszczepionych
z sochy na nowe nanędzia
i ich części. Dotyczy to przede wszystkim radełek rylcowych slużących
do uprilwy ziemniaków,
które powsZEchnie nazywają się soszkami. Dotyczy to także części tych narzędzi i części plugów żelaznych zarówno
wyrobu kowalskiego
j2k i produkcji
fabrycznej.
Lemiesze
u pługów
nazywają się sośnikami, odkładni~e -- policą itp.9. Czy współcz?śnie nie
byliśmy świ:ącikami takiego samego procesu jaki dokonał sę na teren'1ch
n" zachód od Wisły w innym okresie czasu? I tu i tam ginąca socha
pozostawia ślad językowy.
Nie zajmują,:: się już krytyką
innych stwierdzeń
S. C h m i e l e ws k i e g a (np.: ngadnieniem
płużycy i radeł na terenie Polski, osadnictwem ziem południowej Polski itp.) na zakończenie należy zwrócić jedynie uwagę na lIliedostatecznie przedstawiony
stan badań In.ad historią s'ochy,
Prz:"de wszystkim brak tu bogatej w tym zakresie literatury
rosyjskie,i

końca

XIX

wskich

i innych

i początków

XX

wieku

oraz

niektórych

lO,

opracowań
Marian

lite-

Pokropek

l A.
S z <: l i n s k y,
Geschichte
der Anwendung
landwirtsch~ft!icher
Gerate
und Maschinen in der ostpreussischen Landwirtschatt.
LandwirtschaftHche
JahrbUcher.

:Zeltschrift
fUr wissenschaftliche
, F. S. B o c k, Versuch

Landwirtschaf.
t. 86. Berlin 1938.
einer wirtschaftllchen
Naturgeschichte

.reich Ost - und Westpreussen,
3 J. M.
.T u u r g i n I s,
'U; XIII-XV
wiekach. Lituvos

t. V. Dessau
Zlem!iedieli]e
TSR Mosklu

Akademii
• P.
"K.
a B.

1785.
I tiechnlka
Akademljos

von dem Konig-

sielskogo
chozjajstwa
Litwy
Darbaż,
1955, Ser. A 1 (Trudy

Nauk Litowskoj
SSR).
D u n d u I e n e, Ziem!iediellje
w Litwie
w epochu feodalizma.
Bałtljsklj
M o s z y ń ski.
Niektóre
przyczyny
zróżnicowania
kultury
ludowej w PolZ a b o l' S s k I, a ksztaŁtach wsi w Polsce i ich rozmieszczeniu,
KrakÓW 1927.

'See. Lud Słowiański
1 B.
D. G rek

t. IV: Kraków
1938, s. 65B-117 B.
o w, Chlopl na Rusi od czasów najdawniejszych

do

XVII

wip.ku.

Warszawa,
T. I: lD55, T. II: 1957.
• Występowanie
soch jako narzędzi
do orki. Sochy oraz proces
Ich zanikania
na
:podstawle
badań
terenowych
w 1953-1954. I innych
danych.
Opracował
M. P O k r op e k. Kier. naukowe
- A. Kutrzeba
- Pojnarowa.
(w:) Polski
Atlas Etnograficzny,
.Z<:szyt próbny.
Wrocław
1938, Instytut
Historii
Kultury
Materialnej
PAN. oraz Zeszyt I
PAE

Wrocław
19M.
• por.:
M. P o kro
p e k,
Tradycyjne
narzędzia rolnicze
na Mazowszu
na tle
p'·zemian gospodurczych
XIX i XX wieku (w jęz. rosyjskim)
w: Zes yty etnograficzne
Muzeum
Kultury
i Sztuki Ludowej
w Warszawie
T. nI. Warszawa
1963.
,. M. in.: D. Z e I e n I n, Ruskaja socha, jeja istorja i wlji. Wiatka 1908.
- A.
S e l' Ż p u t o w s k I I.
Zemledelczesklja
ol'udja
belorusskago
Polesja.
w: Materiały
po ~tnografii
Rossij T. 1. S. Peterburg
1910. s. 45-59.
- J. L i Tl g i s, Akerns Beredning i Ostra Litauen, Folk-Llv
\94'3 s. 143-165.
- J. L i l n g I s, Arklas
baltu srityse,
Studia Lltuanlca,
t. I, Mażoji Lituna,
New
·York

lU58.

r;Hi

A.

Il i e l e n s t e i n,

Die

Holzbauten

unci

Holzgerate

de)'

Letten,

Petro-

1(:13.

F. P i a ś c i k, I. T ł o c z e k. BUDOWNICTWO ,MIESZKANIOWE
)\fA WSI. DOM JEDNORODZINNY, Warszawa 1961, s. 141.
Praca została opublikowana
przez Katedrę Architektury
i Planowania Wsi jako skrypt dla studentów Politechniki Warszawskiej,
oraz kompendium informacji o budownictwie
wiejskim dla wszystkich zainteresowanych instytucji resortowych. Bazę materiałową stanowią materiały terenowe i statystyki
urzędowe obrazujące
stosunki mieszkaniowe
na wsi
i ruch budowlany
(wielkość, stan techniczny, zaludnienie
mieszkań itp.).
W opracowaniu tekstu uczestniczyli: prof. F. Piaścik (ogólne kierownictwo)
prof. I. Tłoczek (redakcja całości) zast. prof. J. Teliga (konstrukcje budowlane) mgr W S'lwek mikrol1mat)
..
mgr G. Szeller (urządzenia
sanitarne)
mgr A. Chamiec (funkcja budynku) mgr W. Bulzacki (analiza pru]ektów).

694
Poruszono
trzy podstawowe
grupy zagadnień:
zasoby mieszkaniowe
wsi wsp6łczesnej,
potrzeby
mieszkaniowe,
oraz cechy charakterystyczne
wiejskiego
domu mieszkalnego.
Mimo licznych
nawiązań
historycznych
rozrzuconych
na różnych stronach tekstu, nie ustosunkowano
się do literatury przedmiotu
(szczególnie historycznej)
poza stwierdzeniem
ii: "opracowania architektów
i etnografów
zaV\'ierające raczej powierzchowną
charakterystykę
tradycyjnych
form budowlanych
są dość liczne lecz nie
wyczerpują
interesującej
nas kwestii"
(str. 6). To stanowisko
zaciążyło
niekorzystnie
na całości pracy.

,..
l,i



Ii
I

[:

Ii

Zródlem opracowania
było l 266 technicznych
inwentaryzacji
różnych
typów budynków mieszkalnych
na terenie 22 powiatów w latach 1955/57.
Wśród inwentaryzowanych
obiektów znalazły się obok chałup XIX-wiecznych, współczesne
budynki murowane
i to zarówno budowane
wg projektów indywidualnych,
jak i typowych. Brak zróżnicowania
chronologicznego przy grupowaniu
danych, traktowanie
całości materiału
na jednej
płaszczyźnie
typologicznej
prowadzi
do błędnego określenia
cech.
W rozdziale I "Dom jednorodzinny"
autorzy stwierdzają
iż "V.' wiejskim domu mieszkalnym
oddzielanie się mieszkań jest słabo wyczuwalne,
choćby nawet pojawiły
się, oznaki oddzielania
się gospodarstwa
domowego". Zarówno w świetle etnograficznych
materiałów
jak i współczesnych badań terenowych,
tak w XIX w., jak i współcześnie
silniejsza
wydaje się na wsi tendencja
do wydzielania
przestrzeni
mieszkalnej
dla
wstępujących
i zstępujących
"gospodarzy"
niż oddzielanie
się gospodarstwa domowego. W sytuacji "wycugu ordynarii"
itp., (które są już dziś
sytuacją zanikającą),
podziałom przestrzeni
mieszkalnej
towarzyszył
najczęściej (ale nie zawsze) podział gospodarstwa
don'lowego. Przewaga domów
od 1-3 izb (w tym kuchnia) z punktu widzenia technicznego może przemawiać za tym iż zawierają
one jedno mieszkanie,
ale nie przesądza,
o społecznych podziałach przestrzeni mieszkalnej między starszych i młodszych użytkowr;ików.
Rozdział drugi, obok interesujących
dla etnografa rozważań o rejonizacji budownictwa
i jego typologii,
zawiera
kartogram
rozmieszczenia
terytorialnego
tradycyjnych
rzutów domów mieszkalnych.
Rozdział ten wymagałby szerszego omówienia, jeżeli nie odrębnego artykułu polemicznego.
Typologia planów, rzutów poziomych, oparta o wielkość, ilość i położenie
pomieszczeń: jednotraktowe,
półtoratraktowe
i dwutraktowe.
Brak jakiejkolwiek analizy historycznej
poza stwierdzeniem,
iż jednotraktowe
należą
do najstarszych.
Przeznaczenie
użytkow2 pomieszczeń
omówione krótko
i nie zawsze też prawdziwie,
przy pominięciu
różnicowania
regionalnego
(alkierz na Poclbsiu
nie ró\\'na się funkcjOl18lnie ellkierzowi na Ślą'Oku,
wyst~po\\'anie
ko:nór cz..•.ś\'.-ietJic ma w::r8ż'1ie cgr8:1i,~·,:·.Jnezasię'Si. ..).
Rozdział trzeci "Charakter
domu mieszkalnego
na wsi" - poświęcony

695
jest raczej
omówieniu
cech wspólnych
wszystkim
typom regionalnym
niż czynnikom
różnicującym
budownictwo
na wsi. Niedostatecznie
udokumentowane
wydaje się sformułowanie,
że "udoskonalanie
się formy
domu mieszkalnym
na polskiej wsi (jak można wnosić ze zbadanego
materiału
przypada
na koniec XVIII i pierwszą
połowę XIX w.". Nie
wiadomo na czym jest oparte i co znaczy takie zdanie: "Nowsze formy
pochodne
od skończonych,
znamionuje
stopniowy
zal11k artystycznych
kwalifikacji
i staranności
wykonawstwa,
oszczędność budulca i kurczenie
się programu
bądź rozmiarów
budynku"
(kiedy, gdzie, na jakich obszarach kraju?).
Cechy domu rodzinnego,
którym
przypisuje
się trwałość
(typologia
ahistoryczna)
pozwalają autorom na wysunięcie założeń projektowych
"nie
wiele zmieniających
się w ślad za postępem w dziedzinie techniki budownictwa i kultury
materialnej
wsi". Założenia wymienione
na str. 25-26
były powszechne w XIX wieku, ale ulegają zarówno w swej treści, jak
i w motywacji
zasadniczym
zmianom. Wbrew twierdzeniom
autorów:
urządzenia
ogniowe są redukowane,
orientacja
budynku frontem do drogi
jest sprawą bardziej
prestiżową
niż sprawą uwarunkowań
naturalnych,
okapy ustąpiły
w budownictwie
mieszkaniowym
całkowicie
gzymsom,
związek budynku
mieszkalnego
z gospodarstwem
rozluźnił
się właśnie
z tego względu iż eliminuje się z mieszkania
funkcje gospodarcze. Rejestr
funkcji usługowych i produkcyjnych
(str. 26-27) aktualny był dla przełomu XIX i XX wieku. Najciekawszym,
najcenniejszym
rozdziałem
omawianej pracy wydaje się "Analiza projektów
architektonicznych"
ujaw··
niająca tendencje
do unowocześnienia
mieszkań na wsi i poglądy teoretyczne na tę sprawę. Rozdział ten jest opracowany
historycznie
(periodyzacja, zależności genetyczne ...), a każde wnętrze i urządzenie
omówione
szczegółowo ze wskazaniem
jego roli w całokształcie
warunków
wiejskich. Zamyka
tę część wniosek iż zagadnienie
budynku
mieszkalnego
dla wsi jest wciąż jeszcze kwestią otwartą.
Dalsze rozdziały poświęcono: mikroklimatowi
w budynku
(urządzenia
ogniskowe,
otwory okienne, konstrukcja
stropu ..,) materiałom
budowlanym i konstrukcjom,
przy czym w tych częściach przestrzegane

różnice \v omawianiu
starego i nowego budownictwa.
W oparciu o przedstawione
dane obrazujące
stan istniejący
autorzy
usilujć! przedstawić
założenia
progrć1mowe do budowy
domu jednorodzinnego. Dążąc do uwzględnienia
w programie
budynków
mieszkalnych
tych urządzeń, które były obce programowi
tradycyjnemu
(łazienka, c. o"
urządzenia
sanitarne),
niesłusznie
imputuje
się pomieszczeniom
złożone
funkcje np. łazienka lub umywalnia
ma służyć do .,kąpieli, prania,
oprawiania
świt'!, parowania
zil.'mniakó\\'...
(str. 71) np. termin
"letnia
kuchnia" rozumie się doslownie jako pomieszczenie
użytkowane
w lecie,
Jakkolwiek
samo zjawisko
jest już Po\\'szechne
jako pomieszc:,enie
do

w

697

696
gotowania

w lecie, do pieczenia,

parowania

ziemniaków,

prania

w każdej

porze roku, jest to aneks przy chlewni.
Część programowa,
i sprawy formy architektonicznej
należą do najsłabszych partii tej publikacji,
co wynika z braku rozgraniczenia
materiałów historycznych
i współczesnych.
Słaba reprezentacja
współczesnego
budownictwa
mieszkalnego
w materiale
badawczym
prowadzi do postulowania
programów
i urządzeń
sprzecznych
z tendencjami
nie tylko
polityki budowlanej,
ale panującymi
wśród indywidualnych
inwestorów
(np. trzon w umywalni, lokalizacja parników w sieni, ogromne ogrzewacześciany), wstecznych
w stosunku
do eliminowIania
czynności
produkcyjnych z mieszkań.
W proponowanych
założeniach programowych
nie uwzględniono zupełnie różnic regionalnych,
ani zróżnicowań
budownictwa
wynikających

,i
"

'i
"":I

Ii

Ii

Ii
I'

ii
,tl

Ii

!

z rejonizacji produkcji.
Szereg stwierdzeń
wydaje się niesłusznych
li ,sprzeeznych z potoczną
obserwacją,
nie tylko ze szczegółowymi badaniami
terenowymi.
Np. "Porównanie jednorodzinnych
budynków mieszkalnych
pochodzących z trzech
okresów: z początku zeszłego stulecia, z lat osiemdziesiątych,
oraz budynków wznoszonych
po drugiej wojnie światowej,
wskazuje wyra żnie na
zmniejszanie
się ogólnej kubatury
budynków
i ich powierzchni
użytkowej, użycie coraz to gorszego budulca i coraz mniejszego nakładu pracy
na osiągnięcie efektów plastycznych"
(str. 128) inny przykład...
"nawet
tradycyjne
chałupy pańszczyżniane,
wznoszone
w niektórych
okolicach
kraju, zawierały większą sumę bezwzględnych
wartości w postaci materiału, robocizny i użytkowej przydatności
budynku, przeliczonej
na metr
sześcienny jego kubatury,
niż budynki nowsze" (str. 129).
Publikacja
z punktu widzenia historycznego
i typologicznego nie jest
dostatecznie
udokumentowana
(l 266 obiektów
różnych chronologicznie),
a wnioski odnośnie przyszłego
modelu domu jednorodzinnego
na wsi
conajmniej zbyt minimalistyczne.
Zasadniczym walorem pracy jest rejestr
problematyki
budownictwa
wiejskiego, przydatny jako namiastka podręcznika dla studentów wydziału architektury
i budownictwa.
Maria

Elizabeth Chesley
B a i t y, AMERYKA
Nasza Księgarnia, Warszawa 1962, s. 164.

PRZED

Trawińska

KOLUMBEM,

wyd.

W ostatnich dniach 1962 roku ukazała się na półkach księgarskich
niewielka książka przejrzyście
i estetycznie
wydana, o dobrym .i. ciekawym zestawie ilustracji,
traktująca
o indiańskej
Ameryce. Jest to tłumaczenie
z amerykańskiego
oryginału
doskonałej,
popularnie
podanej

historii przybycia człowieka na ten ląd, jego rozeJSCla się po obu lądach
amerykańskich,
najdawniejszych
zbieraczo--łowieckich,
a póżniej kopieniaczych kultur Ameryki Północnej i Centralnej,
a wreszcie cywilizacji
kręgu Mezoameryki.
Jedyne wychylenie się ku południowi to opis cywilizacji południowo-amerykańskiej
Inków.
Książka należy wyrażnie do literatury popularno-naukowej
i jako taką
mam zamiar tutaj ją omówić.
Dla polskiego czytelnika
ma ona wartość przede wszystkim
dzięki
temu, że mówi o tych problemach
i tych kulturach,
które u nas są stosunkowo mało znane - o przybyciu człowieka do Ameryki, o najstarszych
kulturach
jakie stworzył, wreszcie o doskonaleniu
się z biegiem czasu
tych kultur, aż do wytworzenia
przez nie wysokich cywilizacji pod pewnymi względami przewyższających
starożytne cywilizacje Starego Swiata.
O niektórych
z tych problemów
mógł polski czytelnik
dowiedzieć się
z książki Ewy L i.p s *, ale tutaj są one .znacznie bardziej zwięźle 'i ja'sno
podane.
Poza nowością tematu (nowością tylko w polskiej literaturze
amerykanistycznej),
wartość książki leży w jej doskonałym ujęciu popularyzato'rsk~m. Nie ma tu prz.eładowania szczegółami; autorka daje jakby szkicowe tylko obrazy omawianych
kultur, ale szkic jest tak pomyślany,
że
uwzględnia
wszystko co w danej kulturze
jest nowego, specyficznego,
wartego zapamiętania.
Poza tym autorka odsłania pewne arkana ,.kuchni"
naukowej,
ukazuje drogi jakimi uczeni doszli do takich, a nie' innych
wniosków (np. opis datowania
zabytków metodą dendrochronologii),
co
czytelnika
czyni w pewnym sensie współuczestnikiem
dociekań autora
i silniej wiąże z problematyką
książki.
Wreszcie
godny
uwagi
jest
język łatwy,
prosty,
obrazowy.
dzięki czemu fakty naukowe czytelnik przyswaja
sobie w sposób przyjemny, bez wysiłku pokonywania
zawiłych okresów, czy suchego lakonicznego stylu w jakie często obfituje tzw. język naukowy.
- ,
Przy tym wszystkim książka jest poprawna z punktu widzenia wiedzy
amerykanistycznej
daje właściwy
obraz całości poruszanych
w niej
zagadnień choć w pewnych, nielicznych szczegółach można by z autorką
polemizować.
Najwięcej
zastrzeżeń
budzi rozdział o Wikingach,
którzy
"odkrywają
i tracą Amerykę"
(s. 59 i nasL). Jakkolwiek
autorka omawiając sagi islandzkie, na których głównie opierają się zwolennicy teorii
o Wikingach w Ameryce, podaje uczciwie wszelkie zastrzeżenia
naukowców, przecież wyrażnie sugeruje, że to właśnie Normanowie pierwsi odk~Yli Amerykę. To zresztą nie własne pomysły Elizabeth Baity, bo dotąd
nie udo~odniona
koncepcja przedkolumbijskiego
odkrycia Ameryki przez
Germanow stale odżywa w nauce amerykańskiej
i niemieckiej, a pcdtrzy• EW::JL i P ~.. Księpa

lndin.n,

\.vyd.

Wiedza

PO\v.

\oVarszawa

1360 ss. 486.

698

699

mują ją mnożące się już od początku XIX w. rzekomo znajdowane u. północnych wybrzeży amerykańskich
Atlantyku
coraz to nowe falsyflkaty
broni wikińskiej,
a przede wszystkim
kamieni z napisami Tunicznymi.
Pe\vne zastrzeżenia budzi również tendencja postarzania przez autorkę
cywilizacji
amerykańskich
- np. o Inkach mowa jest jako o "jednej
z najstarszych
cywilizacji świata" (s. 142), podczas gdy w rzeczywistości
jest ona jedną z najmłodszych
cywilizacji świata, bo jej rozkwit przypada dopierG na XV w. n. e., a początki nie sięgają daleko wstecz poza
XIII w. n. e.
O "piśmie" węzłowym quipu pisze autorka:
"Moglibyśmy
się dużo
dowiedzieć o dziejach Inków, ale Hiszpanie spalili archiwum quipu i w ten
sposób zaginęła na zawsze sposobnoś<:, ·przeniknięcia
tajemnic tego starożytnego ludu" (s. 143). Także i to nie jest prawdą, bo quipu zachowało
się w grobach w tysiącach egzemplarzy i zostało zbadane jeszcze na początku XX w., dzięki czemu wiemy, że są to tylko znaki ilości, nie do
rozszyfrowania
bez ustnego komentarza,
które nic nam nie mogą powiedzieć o "tajemnicach"
Inków.
Również wiadomość o Tiahuanaco
(ruiny świętego okręgu nad jeziorem Titicaca), które jakoby było zamieszkałe w przeszłości przez "tysiące
ludzi" (s. 147) nie jest prawdziwa,
bo był to tylko kompleks świątynny,
do którego pielgrzymowano
z odległych okolic, al2 nie było tam większego stałego skupiska ludności.
Charakterystyczne
jest, że wszystkie te niewątpliwe
błędy występują
przede wszystkim w rozdziale o jedynej kulturze południowo-amerykańskiej. Nie jest wię-c wykluczone, że autorka słabiej orientowała się w tej
cześci kontynentu
amerykańskiego .
. Mimo tych usterek książka "Ameryka przed Kolumbem" może być wzorem dobrz2 pojGtej popularyzacji
i dlatego jest cenną pozycją w naszej
literaturze
popularno-amerykanistycznej.
Napewno przyczyni się do rozbudzenia zainteresowań
tym kontynentem.
Oby nasi historycy
kultury
umieli równie ciekawie i łatwo pisać na temat swoich nieraz p::\sjonujących, lecz jak nie pasjonująco
podanych specjalności.
AnncL Kowalska-Lewicka

Bernal Diaz deI C a s t i 110. PAMIĘTNIK
ŻOŁNIERZA KOHTEZA,
CZYLI PRAWDZIWA HISTORIA PODBOJU NOWEJ HISZPANII. Wybór,
przekład i przypisy Anny Ludwiki Czem)'. Wyd. MON, Warszawa 1962,
ss. 532.
Okres podboju i odkrycia Ameryki to jedna z najciekawszych
kart
historii naszej cywilizacji, nie tylko ze względu na liczne, pełne f::;ntazji,
nadludzkich
wysiłków,
niepospolitej
odwagi, a zarazem niepospolitych
okrucieństw
wyprawy,
ale również dzięki temu, że Europa zetknęla się

wówczas z zupełnie odrębnymi
kulturami,
które powstały
i rozwijały
się w bezwzględnej izolacji od wszystkich ośrodków cywilizacyjnych
starego świata. Były one młodsze historycznie
od cywilizacji europejsk;ch
i . azjatyckich,
ze względu na krótszy okres rozwoju człowieka na tym
kontynencie,
a równocześnie nie skażone wpływami z zewnątrz. \Vłaśnie
ta młodość i brak obcych naleciałości to największy ich walor dla historyka kultury. Do tego dołącza się fakt, że cywilizacje te znane są nie
tylko ze szczątków archeologicznych,
ale z relacji ludzi, którzy oglądali
je na własne oczy, a wrażenia swoje spisali i w ten sposób ocalili dla
póżniejszych pokoleń.
Przekazów
współczesnych
cywilizacjom
Ameryki mamy stosunkowo·
dużo. Częściowo są to relacje samych Indian amerykańskich,
którzy nauczywszy się od Hiszpanów ich pisma, spisali po hiszpańsku lub w językach indiańskich dzieje i obyczaje swoich narodów; w większości jednak
wiadomości o cywilizacjach
amerykańskich
zawdzięczamy pierwszym konkwistadorom
i towarzyszącym
im kapelanom ~ kronikarzom. W relacje ze,
swoich podróży wpliltali oni nieraz bardzo szczegółowe i wierne opisy
spotykanych
ludów. Dzisiaj te relacje, niektóre znane z wcześniejszych
wydań, inne odkrywane dopiero w ostatnich czasach w archiwach i bibliotekach, są dla nas bezcennym wprost źródłem etnograficznym.
Takim właśnie
źródłem
jest świeżo wydany
Pamiętnik
żołnierza.
Korteza.
J€:go autor Bernal D i a z del C ,a s t i l l o brał udział w kilku
kolejnych odkrywczych wyprawach
do Ameryki Centralnej,
poczem jako
już doświadczony, choć bardzo jeszcze młody żołnierz ruszył z Hernando
Kortezem na wyprawę, która zakończyła się zdobyciem Meksyku. Idąc
z wojskami Kortezapoznał
wiele plemion pozostających
w strefie wpływów Meksyku, wreszcie wkroczył do miasta Tenochtitlan-Meksyk
w czasie, gdy żyło ono jeszcze swym normalnym
życiem, zanim Hiszpanie zaprowadzili tu swój reżim i zanim cywilizacje mezoamerykańskie
zostały
zniszczone przez wojny, zarazy, wprowadzenie
chrześcijaństwa
i kolonializmu hiszpańskiego.
Niestety nie możemy dać pełnej oceny dzieła C a s t i l l a z punktu
widzenia jego wartości etnograficznej.
Wydanie polskie jest ogromnym
skrótem czterotomowego rękopisu, a każdy wybór, jak wiadomo, dokonywany jest pod pewnym punktem
widzenia. Ponieważ tłumaczka,
która
równocześnie dokonała wyboru, nie jest etnografem,
nie wykluczone, że
USUnęła z tekstu pewne szczegóły mogące in teresować historyka kultur
indiańskich.
Jednak wystarczy
i ten skrót by ocenić tendencję autora,
a co za tym idzie wartość jego książki jako źródła etnograficznego.
Otóż
założeniem ,.pamić;tnika" Castilla byl(J z jednej strony pokazanie zasług
prostych konkwistadorów
w dziele odkryć i podbojów, które okryły chwałą
nazwiska tylko głównych bohaterów tych wydarzeń. Dlatego nacisk kładzie on przede wszystkim na trudy podróży i wojaczki, odwagę i brawurc;

701

'700
zwykłych żołnierzy bez pomocy których Kortez nie mógłby odnosić swoich
słynnych zwycięstw. Stąd stosunkowo mało miejsca zajmują opisy kultur
indiańskich.
Z drugiej strony Castillo postanowił
swoim pamiętnikiem
.oczyścić konkwistadorów
z zarzutów stawianych im bE'~pośrednio po podboju przez licznych księży świeckich i zakonnych, że wobec zawojowanych ludów postępowali z bezprzykładnym
okrucieństwem. Już w trakcie
opisu podboju polemizuje Castillo (s. 211) z największym
obrońcą Indian
Bartłomiejem
de las Casas, którego książka o ok'rucieństwach
Hiszpanów
w Ameryce':
zrobiła silne wrażenie nawet w ówczesnych bynajmnil)j
nie humanitarnych
czasach. Twierdzi on, że zarzuty las Casas'a są całka'
wicie zmyślone, a opisywane przez niego wypadki nigdy nie miały miejsca.
Dlatego też w opisach Castilla stosunek Hiszpanów do Indian wyglądałby
zgoła sielankowo, gdyby nie mimochodem wtrącone, a wiele mówiące zdania takie np.: "Kiedy zgromadzono wszystkie niewolnice i pieczęć przypieczęci" było poprostu piętnowaniem
Indian na niewolników przez wypalanie rozpalonym
żelazem na policzku znaku "G". Podobnie zdania
o "przykładnym
ukaraniu"
miast i całych plemion, czy też że "W tym
mieście znaleziono wiele pięknych Indianek", które następnie rozdzielono
między siebie i zabrano (s. 370) świadczą, że Las Casas nie był aż tak
bardzo odległy od prawdy jak to twierdzi C a s t i 11 o.
By jednak usprawiedliwić
nie dające się całkiem zatuszować
akty
bezprawia Castillo stara się przedst.awić Indian jako lud dziki, o odrażających obyczajach, uprawiający
masowo kanibalizm i sodomię i oddający cześć szatanowi. Bardzo znamienny
pod tym względem jest rozdział 52 - ,,0 korzyściach jakie przyniosły nasze słynne podboje i trudy".
Castillo zaczyna tam opis indiańskich
nieprawości
od krwawych
ofiar.
Znajdujemy
tam zdania - "Świątynie ich, zwane cues, były tak liczne,
że przeklinam
je". "Jedli mięso ludzkie, jak my pożywamy wołowinę".
"Dopuszczali się występków cielesnych synowie z matkami, bracia z siostrami... A pijacy? Nie potrafię powiedzieć jakich świństw się dopuszczali". Na szczęście przybyli jednak konkwistadorzy
i "Nauczyliśmy
ich (Indian) ogłady i zasad naszej świętej religii".
Może zbyt szeroko rozwiodłam się nad tą kwestią, ale teraz staje się
jasne, że nie możemy pamiętnika Castilla traktować jako źródła do kultury Indian w pełni zasługującego na wiarę·
Mimo to Castillo przekazał nam bardzo dużo c-ennego, bo autentycznego materiału,
bez którego trudno byłoby odtworzyć obraz cywilizacji
Mezoameryki. Znajdujemy
u niego m. in. pełen autentyzmu
opis miasta
Meksyku - rozplanowania, budownictwa, świątyń i pałaców; szcl-E'gółowy
opis placu targowego - co na nim sprzedawano, jak płacono; opis dworu

• Bartolome

Ie la

C a S a s.

Krótka

reLacja o wyniszczeniu

Indian.

Warszawa

1956.

I


I'

Montezumy, dworskiego ceremoniału, uczt i polowań; kapłanów i uroczystości religijnych; uzbrojenia i sztuki wojennej i wiele innych. Poznajemy
przy tym zarówno powierzchowność
jak i charakter,
sposób bycia itd .
wielu wybitnych postaci ówczesnego świata indiańskiego - przede wszystDanii Mariny, tłumaczki, doradczyni i przyjaciółki Korteza.
"Pamiętnik żołnierza Korteza" wyszedł w polskim tłumaczeniu w niespełna 3 lata po ukazaniu się w Bibliotece Narodowej Ossolińskich innego
źródła odnoszącego się do tej samej epoki i naświetlającego
te same wydarzenia, ale tym razem nie od strony europejskich zdobywców lE:cZ samych Indian meksykańskich.
Mam tu na myśli recenzowane w XLVI tomie "Ludu" A z t e k a A n o n i m a Zdobycie Meksyku wraz z jego wyczer-·
pującym wstępe:n i k.mentarzem
pióra T a d e u s z a M i l e w s k i e g o. Możemy uważać za wyjątkowo pomyślną okoliczność nie tylko to, że w niewielkim odstępie czasu polski czytelnik otrzymał dwa dzieła mówią.ce
o kulturze i upadku państwa Azteków, ale i to, że każde z nich daje
naświetlenie
tej samej kultury i tych samych wypadków z dwu różnych
pozycji - ze strony Azteków i agresorów hiszpańskich.
Ten dwugłos indiańsko-hiszpański
wykorzystał
prof. Milewski opracowują,c na scenę krakowskiego Teatru Rapsodycznego "Zdobycie Meksyku"
(światowa prapremiera
z udziałem przedstawicieli
Meksyku odbyła się
w Krakowie w listopadzie 1962 r.). Jest to inscenizacja z zachowaniem
oryginalnego
tekstu azteckiego opiewającego
upadek imperium Meksyku
i z wplecioną narracją
żołnierza hiszpańskiego,
który słowami Castilla
opowiada wydarzenia te same, które opiewają ze swej strony Aztekowie,
ale widziane oczyma najeźdźcy.
Wracając jednak do recenzowanego
dzieła wydanie polskie Pamiętnika Castilla, mimo że jako skrót i dzieło o wyraźnych tendencjach
antyindiańskich,
nie ma pełnej wartości naukowej,
jest bardzo ważną
pozycją w literaturze
amerykanistycznej
wydanej w języku polskim. Jej
walor naczelny to ukazanie czytelnikowi barwnego, sugestywnego obrazu
indiańskiej Mezo8meryki i jej pełnego tragizmu upadku. Dzięki ciekawym
literacko ujęciom, przekonywającej
prostocie słowa i wartko tomącej ;się
akcji, książka jest doskonałą lekturą n'3.wet dla naj szerszych rzesz czytelników, a zatem jest dobrą formą popularyzacji wiedzy o Ameryce Indiańskiej. Przyczynia się do tego doskonałe tłumaczenie.
Naleiałcby
życzyć
sobie, żeby polskiemu odbiorcy udostępniono
inne jeszcze, równie pożyteczne i ciekawe kroniki dziejów i kultur amerykański~h - a zachowało się ich wiele.
Dużą wadą książki jest brak obszernego omówienia i przypisów, które
znacznie podniosłyby jej wartość jako źródła informacji o Mezoameryce
i konkwiście Meksyku .
Anna

Kowa!ska-Leu:icka

702

703

REVISTA COLOMBIANA DE FOLCLOR
Folklorystyczny, organ Kolumbijskiego Instytutu
'Okres drugi W6l r. Bogota.

Kolumbijski
Przegląd
Antropologii, vol. II, nr 6,

Tom liczący 226 stron zawiera 10 prac oryginalnych, poświęconych
głównie ludności kolumbijskiego wybrzeża Pacyfiku, ponadto komunikaty
i przegląd literatury.
Najobszerniejsze
prace daje Rogerio Vel a s q u e z M. Autor ten
od wielu lat zajmuje się badaniem ludności kolumbijskiego wybrzeża Pacyfiku. W 1957 r. ogłosił w tym samym czasopiśmie pracę dotyczącą
medycyny ludowej. Obszar, któremu autor poświęca swą uwagę, jest
niezwykle
wymieszany
pod względem
ludnościowym.
Występują
tam
rdzenni tubylcy Indianie,
Murzyni, biali i wszelkich stopni mieszańcy,
mulaci i metysi. Z tego też względu folklor tych obszarów wykazuje
ogromne wymieszanie elementów z różnych stron.
Pierwszą publikację omawianego tomu stanowi praca Rogerio Vel as q u e z M.: Ritos de la muerte en el Alta y Bajo Choco Obrzędy
związane ze śmiercią w Górnym i Dolnym Choco, ss. 15-76. R.ozdz. I.
Poglądy na zjawisko choroby. Przepowiednie
zdrowia i choroby. Znaki
zwiastujące śmierć.
Na całym kolumbijskim
wybrzeżu Pacyfiku panuje zgodny pogląd,
że choroba zawsze jest wywołana czarami. Z tego powstaje nakaz zemsty
na tego, kto rzucił złe czary. Przestrzeganie
tego nakazu doprowadzało
niekiedy do wyludnienia całych połaci kraju.
Rozdział II. O agonii. Badanie zmarłego. Co Murzyni wiedzą o życiu
i o śmierci. Jak zjawiła się śmierć na świecie według wierzeń tubylców.
Wśród wielu ciekawych danych warto zanotować w wolnym prze'kładzie wiersz:
"Już zbliża się Śmierć,
która mnie nawiedzi.
Śmierć nie jest mężczyzną
Śmierć jest kobietą".
Wiersz ten jest powszechnie znany wśród Murzynów nad Pacyfikiem.
Istnieje także ciekawa legenda dotycząca pojawienia się śmierci na świecie, która znajduje odpowiednik wśród Hotentotów w południowo-wschodniej części Afryki. W krótkim streszczeniu legenda t3. mówi o poselstwie
wielkiego kota wysłanego przez ludzi do Boga, by wyjednać im nieśmiertelność. Wąż pragnący się pomścić na kocie, który go kiedyś znieważył,
ubiegł go chytrze i wpierw zjawił się u Boga sprowadzając podstępem
śmierć na ziemię. Wskutek tego ludzie mają zarówno pretensje do kota, że
dał się ubiec, jak i węża, że źle przedstawił życzenia ludzkie przed Bogiem.

Rozdział III. Ołtarz czy grobowiec. Pogrzeb murzyński. Pogrzeb dziecka murzyńskiego. Pogrzeb.
Rozdział IV. O trumnie.
Grób Murzyna. Grób tubylczy. Aniołek
z Tumaco. Zachowanie się osób będących w żałobie. Obrzędy pogrzebowe
pełne są śpiewów i muzyki. Obowiązują specjalne stroje żałobne. Zawsze
występuje dekoracja kwiatowa.
Rozdział V. Dziewięć dni pogrzebowych. Stypa. Koszty stypy. Novenaria, czyli obchód dziewięciodniowy wykazuje różnice w Górnym i Dolnym
Choco. Przez cały ten czas odbywają się wspominki, płacze, śpiewy, całość
kończy uczta. Autor podaje drobiazgowo w dolarach ceny za wszelkie
świadczenia pogrzebowe wraz z obrzędami. Koszty idą w setki dolarów,
co może doprowadz:ić do ruiny osoby chcące wszelkie zwyczaje zachować.
Rozdział VI. Wyjście duszy z ciała. Amulety. Dzień zmarłych.
Rozdział VII. Wierzenia dotyczące końca świata.
Na końcu pracy podaje autor zestawienie użytych wyrazów gwarowych oraz przetłumaczonych
zwrotów i przysłów tubylczych na temat
śmierci i zmarłych.
W przeglądzie
były publikowane.

literatury

podaje

10 pozycji, z których

nie wszystkie

Rogerio Vel a s q u e z M.: lnstrumentos
musicales
del Alto y Bajo
Instrumenty muzyczne w Górnym i Dolnym Choco, 8 fotografii
poza tekstem, ss. 79-116.
W pierwszej części podaje autor systematykę instrumentów
muzycznych używanych ;;a kolumbijskim wybrzeżu Pacyfiku. Są one następujące:
1) perkusyjne poruszane i wstrząsane np. marakasy i guasy,
2) perkusyjne drapane i skrobane np. karaski,
3) perkusyjne z bezpośrednim uderzeniem np. talerze metalowe, gongi,
cymbałki, bębenki, tamburyny,
4) strunowe: smyczkowe i szarpane, jak skrzypce, mandoliny i gitary
5) dmuchane: flety, klarnety, piszczałki, trąbki, a także akordeon,
organy i harmonika.
W części drugiej daje autor opisy posługiwania się tymi instrumentami
z uwzględnieniem pewnych lokalnych osobliwości, przytacza również niektóre teksty piosenek najczęściej śpiewanych.
Chaco

Część trzecia zajmuje się orkiestrami i zespołami muzycznymi. Najczęstsze zestawy instrumentalne
to np. bębenek, tamburyn, gong, klarnet
i perkusja. Zamiast klarnetu może być piszczałka lub trąbka. Powszechne
jest przekonanie, że muzyka odpędza złe duchy, a więc ma znaczenie
egzorcyzmu.
Część czwarta traktuje o muzyce tubylczej. Autor przytacza także
legendy dotyczące pochodzenia instrumentów muzycznych.
Na końcu pracy znajduje się zestawienie wyrazów gwarowych, przysłów i zwrotów na temat muzyki. Literatura uwzględnia 45 pozycji. Ilustra-

'105
704
cje przedstawiają
płaski bębenek (reg,uinta),
wysoki bębenek (tabora),
tubylców z perkusją, bębnem, cymbałkami,
fletem itd.
Rogerio Vel a s q u e z M.: Vestidos de trabajo
en et Alta y Bajo
Chaco - Ubiory robocze w Górnym i Dolnym Chaco, S'S. 117-130.
Autor rozpoczyna od opisu sombrero. Także magia wiąże się z tym
nakryciem
głowy. Kobieta
chcąca wzbudzić
miłość mężczyzny
winna
włożyć na głowę jego sombrero. Całe mnóstwo przysłów wiąże się z sombrerem. Następują
opisy odzieży z tkanin bawełnianych.
Koszule wśród
Murzynów z zachodniej Kolumbii są w użyciu od 1852 r., gdy narzucono
przepisy dotyczące strojów ze względu na moralność.
Bardzo ciekawe
i brzmiące niezwykle swojsko są, przysłowia związane z odzieżą np. "oddać
koszulę" w znaczeniu zbiednieć, aby innym pomóc w potrzebie, "Zadłużyć
się aż do koszuli" albo też "Zgrać się do koszuli". Ponadto:
,.Przyjść
w jednej koszuli" w znaczeniu: wyjść za mąż bez posagu, "Rozdzierać
szaty" w znaczeniu: mówić o kimś źle.
Wśród różnych szczegółów odzieży znaczenie magiczne miała pierwotnie la pa.mpanilla - opaska biodrowa zakrywająca
części wstydliwe.
Spodnie robocze bywają krótkie lub długie. Dawniej występowały
jeszcze owijacze zwane bayeta i chusty - tetero. Były to stroje ubogich
z czasów niewolnictwa,
dziś nie są używane. Następuje opis obuwia roboczego. Na końcu podaje autor wyrazy gwarowe oznaczające poszczególne
części ubiorów.
Samuel
M a l' t i:
Etnomusicologia
en Colombia
Muzykologia
etniczna w Kolumbii, z 2 fotogrc.fiami przedstawiającymi
tubylcze zespoły muzyczne, ss, 133-142,
Vidal Antonio
R o z o: El carnaralito
entre los indigenas
Inganos
de YunguilLo - Karnawał u tubylców z Yunguillo,. autor omawia instrumenty podając rysunki 6 typów, ss. 145-152.
Manuel Zapata O l i veIl a: Cana de millo, variedades y ejecucionFlety, zróżnicowanie i wykonanie, 1 fot. 3 rys. ss. 155-158.
Cana de millo
jest instrumentem
podobnym
do fletu, wykonanym
z surowca roślinnego, najczęściej z trzciny sorgo (rodzaj prosa) lub z palmy. Autor stawia zagadnienie, czy jest to przekształcony instrument tubylców indiańskich czy import hiszpański lub ewentualnie afrykański. Dziś jest
w powszechnym
użyciu u wszystkich
przedstawicieli
ludności wszelkich
ras na całym wybrzeżu Pacyfiku i także sięga do Atlantyku.
Flet taki
umożliwia wydawanie tonów wysokich przy wydechu i niskich przy wdechu. Autor wyjaśnia to rysunkami anatomicznymi.
Yolanda M, de J a l' a m i 11 o: Algunas
costumbres
religiosas
relacionatias can el culto a yos muertos
en una region de l.a costa atlantic'L
colombiana
Niektóre obrzędy religijne odnoszące się do kultu 7m?rłyc..'1w jednym z regionów atlantyckiego wybrzeża Kolumbii, ss. 161-170.

Autorka omawia wartę przy zmarłym, dalej wartę dla uczczenia dusz
i rozmaite obserwacje
wiążące się z tymi obrzędami.
l\Iilina
1\1u n o z. V.: Estampas
regionales
Tańce
regiOn3.1ne.
ss. 173-180. Autorka przytacza kilka tekstów piosenek ludowych.
Luis Duque G o m e z: Arlesanias
nalivas Rzemieślnicy tubylczy,
ss. 18:3-187.
Luis DuqUE:-G o in e z : Notas sabre b historia del traje tipieo nC/eioct'.
ss, 191-193, Notatki dotycza"ce historii typowych strojów ludowych.
Francisco
Marquez
Ya n e z: Injorme
sobre
el III
FestivJ.l
e>::.
ss. 197-202. Autor podaje informacje dotyczące zarówno festiwalu folklorystycznego w Ibaque jak i kongresu ludoznawczego w 1961 r.
Na zakończenie tomu dwaj autorzy, mianowicie Luis Duque G o m e z
oraz Francisco Marquez
Y a n e z l~odają obszerne omówienie literatury,
w tym czterech prac oryginalnych
i dwóch czasopism folklorystycznych.
Należy z uznaniem podkreślić bardzo szczegółowe i wyczerpujące
przedstawienie notatek bibliograficznych.
Wanda

Stęślicku.

RIVISTA Dl ANTROPOLOGIAorgan Instytutu Antropologicznego
w Rzymie, vol. 48, Roma, Citta Universitaria
1961.
Tom 48, liczący227 stron zawiera 6 prac oryginalnych, głównie m::>r£ologicznych, 8 komunikatów naukowych, ponadto przegląd literatury i dzial
sprawozdawczy.
Pierwszą publikację tego tomu stanowi praca anatomiczna o pe-.vnym
charakterze
etnograficznym
pt. iłsimmetria
del crania dei Daiacchi
Penihiny

(o

Peng)

per

dejormaz-ione

arti.jiciale

(Plagiocejalia

artijiciale)

--

Asymetria czaszki uDajaków
Penihing (o Peng) jakJ skutek S?tUCll1'"i
deformacji (plagiocephalia
arlijicialis).
JC':st to praca :.biorowa wYk)na;~
przez dyrektora
Instytutu,
a zarazem redaktora
omawianego czasopisma,
Sergio S e r g i wraz z współpracowniczkami
Anna M a s s a i Annapia
di N a p o l i. Praca zawiera 4 ryciny w tekście, 16 tablic fotograficznych,
8 kraniogramów,
34 tablice liczbowe kraniometryczne,
ss. 5-37. Badano'
serię 16 zdeformowanych
czaszek Dajaków z Borneo z plemienia Penihing ..
W badaniu architektoniki
czaszki zastosowano metody kraniograficzne
i kraniometryczne
z wieloma oryginalnymi uzupełnieniami S. S e l' g i e g o.
Szczególnie zwrócono uwagę na współzależności między elementami kostny-o
mi czaszki, które wskutek deformacji ulegały wzajemnym przesunięciom,
Postępowano
w ten sposób, że nakładano
na siebie obustronne
narysy·
wykazując
stopień
asymetrii.
Zniekształcenia
występowały
głównie'
\\' obszarze potylicznym, zaznaczały się jednak też w czołowym. Działanie
deformujące
szło od tyłu i z boku, przy czym centrum ucisku leżałO'
II· okolicy
asterionów. Vl 7 przypadkach
ucisk był prawostronny,
w 9 le4;) -

.. LtI(1

"

t.

XLIX

706
wostronny.
Autorzy doszli do wniosku, że deformacja
była wprawdzie
sztuczna, jednak nie była zamierzona, wiąże się zaś z pewnym miejscowym
zwyczajem układania
niemowlęcia
w kolebce zawsze w jednaki sposób.
Przedstawiono
trzy serie kraniogramów:
strzałkowy,
czołowy i poziomy.
Ponadto mierzono też kraniometrycznie
stopień deformacji kształtu i pozycji każdej kości z osobna. Omawia się zarazem topograficzne i funkcjonalne znaczenie zaszłych zmian. Ustaliwszy centrum ucisku w okolicy asterionów badano także promieniowanie
linii uciskowych. Jest ciekawe, że
podstawa czaszki związana silnie z kręgosłupem, nie poddawała się wpływom deformującym,
natomiast
deformowała
się część twarzowa czaszki
w okolicy jarzmowej
(policzkowej), ponieważ kość jarzmowa
wiąże się
z kością skroniową i czołową i wobec tego odbija w sobie tam powstałe
deformacje.
Dalsze części twarzy
pozostają
nietknięte
przez wpływy
zniekształcające.
Niniejsza praca stanowi druga, część publikacji,
która
ukazała się w tomie 46-ym tego samego czasopisma.
Dalsze tytuły obejmują
prace krótsze o rozmaitej
tematyce.
Carlo
M a x i a & Antonino
F l o l' i s: Su una mutilazione
finora
non c/escrittl
del

foramen

magnum

riscontrata

in

crani

!taliani

delle

collezioni

dei

e di Sassari - O pewnym dawniej nie opisanym uszkodzeniu wielkiego otworu potylicznego spotykanym
w czaszkach włoskich kolekcji muzealnych
antropologicznych
z Caglari,
Rzymu i Sassari, 3 tablice '\v tekście, 8 tablic pozatekstowych,
ss. 43-58.
A utorzy opisują uszkodzenia na serii czaszek eneolitycznych.
Ich zdaniem
uszkodzenia
zadano
pośmiertnie
celem uzyskania
talizmanów
głównie
przeciwko epilepsji. W niektórych
przypadkach
uszkodzenia
były bardzo
duże i wyłamano sporą część kości, w innych były małe. Uwagi dc.tyczące
obrzędów magicznych związanych ze zwłokami ludzkimi kończą pracę.
Marcello
G l' e c o & Massimo Cao P i n n a:
Salle
variazioni
di
tllcuni
caratieri
bioumorali
in relazione
ad attivita
agqnistiche
- O zmienności niektórych
cech związanych z płynami ustrojowymi
u aktywnych
sportowców wyczynowych,
5 tablic w tekście, 6 poza tekstem, ss. 59-80.
Badania prowadzono
na kolarzach, ciężarowcach
i piłkarzach,
pobierają.c
w różnych odstępach czasu próbki moczu, osocza krwi i wykonując wszech:stronne analizy. Badania prowadzono zarówno przed wysiłkiem, jak i po
nim w czasie 48 godzin, 80 dni i 165 dni. Wykazano, że u sportowców
wyczynowych
pojawia
się zakłócenie w działalności
nerek i wątroby.
Zmiany te mogą być odwracalne po zaprzestaniu
zbyt intensywnych
ćwi,czeń. Ciekawe jest spostrzeżenie dotyczące hiperfunkcji
gruczołów nadner-eza, co autorzy przypisują swoistemu przystosowaniu
do wzmożonej aktyw:ności.
del fonda
oculare
e pigMario F e d e l i : .Ąspetto ojtalmoscopi.co
e clei cap'!l!i - Wygląd oftalmcskopijny
dna oka,
mentazione
dell'iride
a pigmentacja
oczu i włosów. 8 tablic. ss. 81-96. Autor badał 100 chłopmasei

antropologici

di Cagliari,

di Roma

707
~-ó'\~ w wie~.u

pIgmentacJI.

lat wykazują.:

14-19

\\'spólzalcżno~ci

Halo
.

T e s t a - B a p p en h
.
.
.
.
e I m.
gemma Ie monozlgotlca
Mong l'

iW

\\' cechach

dna oka

'

1 ongO/lsmo
osservato
in coppia
.
.' .
.
o Izm u pary monozygotycznych
(jedno'a~~~~ch) bl~zmąt, 5 rycIn w tekście, 3 tablic poza tekstem, ss. 97-112. J:st
.
my PI zypad~k tego rodzajU opisany w literaturze. Autor stawia hipotezę, ze zachodzI tu blokada mech"niczna
ge
nu, co w pewnym ~topniu
moze też występować w albinizmie.


Lo

Halo T e s t a - B a p p e n h e i m: Dennatoglifi
die;itali
in
soc e i
appartenentl
a coppie geminali
MZ disti7lte'
l'"
. .']g t
.nic
r1 l"
".
In re aZlOne al! esame /stolo~ o eg I annessl embrionali
W
'1
.
.

bl'"
.
"
zory papl arne palcow u rąk w parach
dOI:m:~ Jedno}9.]owych .w świetle badań histologicznych
przydatków
ploy , , 6 rycm w tekscle I 3 tablice; poza tekstem ss 113<:;
•••
.5000 par bliźnia t ust n
t
,.,.
128 .. ,..poslOd
'Cechy łożyska
k a .1 a~ ar 99 par .lako Jednojajowe
ze względu na
_
.'
o onU.1ąc Jeszcze dalszego podziału wewnąt'
t ..·
C7 punktu
WIdzenia histologicznego.
Okazało się'
. I Z e.! grupy

d

~~óżnicowane zgodnie z cechami
sprawIe ustalania ojcostwa.

łożyska.

Będzie' t~e ~:~~l:

'h

co;

:porz~~~:C~~l~a~:h:

Valutazioni

analitiche

di cllcane

d~:p~~;pne t są
er yz

dimensioni

e pro-

analityczne niektóry~~ '\~;~:~~~o
i dl!, atl~~l .. preolimpionici
Szacowanie
10wców kadry przedolimpijskiej,
2 ~ ~~~~~Jl soma~yCznych w grupi:: spor:przedstawia wyniki badań antra'.
y
w tekscle, ss. 129-138.
Auto!'
'nych dyscyplin A t
.
.pometrycznych
na sportowcach 5-ciu róż. 29
.
u or wylIczał sredme arytmetyczne
dla 26-ciu w
. .
I
-u proporcji w każde'
.
ymlarow
.
.
.1grupie sportowej ustalając kategorie w dł
SlewOW metodą Correnit'ego
Wk'
.'
e ug rozciała ~ sprawnością
fiZyczną.'
y azuJe wspołzależności
między budową
linee

Glancario

principali

A l c i a t t i:
palmar'

dłoniowe, 2 rysunki,
Szczególnych linii.

_

I

Un nuovo
N,

ss. 139-144

i

.
n~z~e per

la

formulazione

delie

OW) wskazmk
określ .
l'
C.
a]ący g owne lini\:
. hodzl o stosunek brzegu dłoni i po-

Gabrielle
S p e d i n i: Le a t l h'
'.
.
_
Ya (R.C.A)
_ H
.
pogo.lne
sleT/che In 3.)3 negri N'Zaka.
aptoglobmy
(SOcza krwi u 353 M
.'.
.
Afryk"! Centralna
4 tabll'ce l' b
urz) nov., z N Zakara,
,
ICZ o\••..
~ ~s 14- 154 Z
rezy pozwoliło na precyzyjne '\ 1'"
astosowanie o:oktro£oJenotyPOWo haptoglobin~ ,
vy IC7.eme częstOSCI występowania
różnych
c

A.

J. A l' k e II,

<Ine!!z componenti

Analiza

la

••

;)-.

J. W. C o l' n \\' a I l

collana

d II

'.
e .a ..m·unlla

".

~

F

lV

. .

. .

(
.
lo l' I. Anal/sl elegii
L1Ifantile di Van ;v]uhuggiaq
__

ogniw tworząc
h
yc naszYJnIk mumii dzie'
.
U
'.
I""·<'lr;e. \\' tvmiedna
kolor
. "W
clęce,] z an etc., 3 foto0
dzieCięcej ustalono na 3_00 \\<a.
g oceny metod<:) C 14 wiek tej mumii
M
;) p. n. e.
assimo C r e s t a' M' .

frican

a -

Ekspedycja

.

ISSlone antropologica

antrop~logiczna

d

nella

o republiki

Republica

Centroa-

środkow ]-a frykań-

709

708

Niemiec stanowiła problem wymagający dopiero ostatecznego rozwiązania.
W czasie konferencji poczdamskiej książka Gayre'a służyła między innymi
jako dokumentacja
naukowa włączona do materiałów obrad.
Jest szczególnie ważne, że autor czerpał informacje głównie ze żródeł
niemieckich i wbrew niemieckiej propagandzie,
a w oparciu o niemieckie
materiały, dowodzi slusz'1Ości polskich roszczeń do granicy na Odrze i Nysie.
Treść jest podana w następującym
porządku rozdziałów:
Wstęp: Aktualność zagadnieil niemiecko-polskich.
Rozdział 1. Geograficzne tło niemiecko-polskiego
pogranicza.
Rozdział 2. Rasy antropologiczne
r~prezentowane
w niemiecko-polskich
strefach kontaktowych.
Rozdział 3. Wpływy czynników etnograficznych
i językowych na pograniczu niemiecko-polskim.
Rozdział 4. Rozmieszczenie slowiańskich
grup językowych we wschodniej
części Niemiec.
Rozdział 5. Sprawy "Lebensraumu"
na polsldch terytoriach pogranicznych.
Rozdział 6. Zagadnienia
strategiczne
i ekonomiczne,
a granice
krajów
słowiailskich.
Rozdział 7. Rewizja granic.
Część merytoryczną
książki rozpoczyna autor omówieniem zagadnień
geograficznych.
Znajdujemy
tam charakterystykę
geomorfologiczną
sięgającą do wpływu zlodowaceń pleistoceńskich
na rzeżbę krajobrazu,
dalej
krótkie omówienie warunków
ekonomicznych
i perspektyw
dalszego rozwoju, a wreszcie przedstawienie
stosunków demogrdicznych
gęstości zaludnienia, przyrostu
naturalnego,
rynku pracy, ruchów ludnościowych
itd.
'lo! regionach
północnych, centralnych
i 'południowych Niemiec i Polski ze
szczególnym uwzględnieniem
pogranicza.
Rozdział ten zreferowany
niezwykle zwięźle jest dosłownie przepełniony treścią i jest ilustrowany kilkoma mapami.

skiej, l mapka i l foL, ss. 167-172. Autor omawia wyni~i :vypraw~ tr~ającej od marca do sierpnia 1961, w której badał szczegolt1l~ rodzaJ. odzywiania tubylców oraz ich cechy somatyczne
i hematologiczne.
Pigmeje
Babinga poddani byli szczególnie drobiazgowym badaniom.
.
Pietro
p CI s s a l' e 11 o: Interesse
antropologico
del1e
aptoglobme
sieriche
_ Znaczenie
antropologiczne
haptoglobiny
surowiczej, 2 tablice,
ss. 173-182. Poza trzema powszechnie przyjmowanymi
fenotypami (Hp l-l,
Hp 2-1, Hp 2-:?-) wyróżnić można jeszcze cztery rzadkie odmian~, ponadto
bywaj,,) przypadki braku reakcji na stosowane metody. Bada~la. te stanowią podstawy dla wniosków dotyczących genetyki populacYJne).
Domenico
M a e s t l' i:
Recenti
metodi
di valu.tazione
deI colore
della pelle ed applicazione
in alcune
turbe
deHa pigmentazione
Nowc'
metody oc ny barwy skóry w zastosowaniu do niektórych zakłóceń pigmentacyjnych, 12 tablic, ss. 183-198. Zastosowano metodę spektro-fotometryczną do przypadków zaburzeń barwnikowych
skóry. Zreferowano
stan zagadnienia wedłl:g literatury.
.
..
Następuje
szczegółowe i wyczerpujące
omówienie publikacji
nauk.o~
wych. Jest ciekawe, że spośród 8-u omawianych prac tylko dwie są trescl
biologicznej, większość dotyczy etnologii.
Tom zamykają zawiadomienia o mających się odbyć zjazdach, wreszcie
sprawozdania

za rok 1960i61.

Wanda

Stęślicka

G. R. G a y re:
TEUTON &: SLAV ON THE POLISH FRONTIER.
Wyd. Eyre and Spottiswoode, London 1944 (76 stron tekstu, G6 l'otografii,
73 wykresy, 40 map).
Cenna ta książka dotarła do Polski dopiero teraz, 20 la t po ogłoszeniu
jej drukiem *. Autor, G. R. G a y l' e o f G a y l' e, Brytyjczyk, doktor
nauk politycznych, przyrodniczych
i filozofii, jest obecnie wydawcą kwartalnika "Mankind Quarterly"
w Edinburgu. Badaniem stosunków polskoniemieckich zajmował się od dawna. W okresie międzywojennym
kilkaJ.,;rotnie wyjeżdżał do Berlina, gdzie na zaproszenie tamtejszego Uniwersytetu prowadził wykłady zlecone. Przeżycia zwi:-~zane z ostatni4 wojną,
~ której brał czynny udział w stopniu pułkownika, wpłynęły na decyzję
ujęcia dotychczaso\vych
wyników badań w formie syntetycznej
książki.
Zamiarem autora było dostarczenie argumentów głównie z dziedziny antropologii etnicznej, etnografii i lingwistyki dowodzą.cych odwiecznych praw
liłowial1skich do zachodniego pogranicza Rzeszy Niemieckiej, jako do ziem
bezpraw'nie przywłaszczonych
w ciągu historii. Ksiąi,ka powstała w okresie,
w którym działania vvojenne jeszcze trwały i k\vestia wschodnich granic

• Palr7

,.Luri"

t. XL[[J

str.

2.jti

reconzja

w,

P e l s C 11e.

il
I

l

. . Pewne zastrzeżenia budzi u polskiego antropologa rozdział drugi po_
SWlęcony zróżnicowaniu rasowemu ludności niemieckiej i polskiej. R. G'Iyre
me stosuje żadnych metod objektywizujących
lecz opis słowny znajdowanych różnic i podobieństw
między osobnikami. Ponadto porównuje
poszczególne cechy: jak kształt glowy, profil nosa, owal twarzy, pigmentację i wzrost w odniesieniu do populacji jako całości. Tego rodzajU metoda - do dziś stosowana przez wielu antropologów zachodnich -- stwa:za ?lbrzymie trudności interpretacyjne.
Autor wprawdzie mówi o "typach"
lstmejących wśród ludności, podaje n8wet cale mnóstwo fotografii wziętych
z publikacji
rozmaitych
autorów; reprezentują
one niejako wzorce czy
mO,d~le typów rasowych. R. G a y l' e nie jest jednak w stanie określić
110sclOwego stosunku tych typów w populacji. Próby ujęcia zasięgu dawn~ch siedzib słowiailskich
i germańskich,
sprawy "praojczyzny"
szkicowane na podstawie
tak malo precyzyjnych
ujęć antropologicznych
nie

710
. rO\llnac
..
' a n o w s k l' e g o w dziele Polskamogą Się
z syn tezą. J . C z e K
Słowiańszczyzna
z roku 1948.
.
. .
Rozdział trzeci przedstawia
wybór danych
dotyczącycn
czynmkow
etnograficznych
i językowych. Autor omawia typy budowy os~edli, zagród.
domów, daje charakterystykę
sprzętów i ubiorów. Opiera Się przy ty~
na obszernej i różnojęzycznej
literaturze
i wykazuje
trwające
do dZ1S.
wpływy słowiańskie sięgające wyrażnie aż po Łabę, a więc ~nacz~te dal~J
na zachód niż sięgają granice językowe. Rozdział ten cechujący Się włas-·
ciwą autorowi lapidarnością
i zwięzłością stylu należy do naj ciekawszych
w całej książce. Ilustrują go liczne fotografie i mapy.
W rozdziale czwartym, wyłącznie lingwistycznym, wykorzystał R. G a ~l' e również obfitą literaturę,
przy czym wysoko stawia prace polskie·
Lehra-S p ł a w i fi S k i e g o i M i l e w s k i e g o. Szczególnie :vażne są
mapy nr 26 i 27. Są to dokumenty niemieckie (P a r t S c h, Schleslen, vo.!. I:
Wrocław 1895 i Paul L a n g h a n s Deutsche Erde, 1905), obraZUjące zaslęgl
słowiańskie na Sląsku. Na mapie nr 26 granica językowa z roku 179(),
wykreśla zasięg słowiański idący daleko na zachód od Wrocławia, .dru~a.'.
nr 27 z roku 1890 wykazuje bezsporną polskość Opolszczyzny. Rowmez:
intere~ujące są dalsze mapy śląskie nr 28 i 29, opracowane na podstawie
materiałów Langhansa z roku 1900. R. Gayre przypisuje tym mapom bar-o
dzo słusznie ogromną wartość. Przede wszystkim dają one obraz obszarów
o przewadze języka niemieckiego, polskiego, czeskiego i łużyckiego, powtóre - według własnego orzeczenia Langhansa - są. to nie tyle obszary
językowe ile narodowościowe;
nazywa on nawet swe mapy "Nationali·tiHenkarten". Jest to z tego powodu ważne, iż niemieccy szowiniści często·
używali wygodnego argumentu,
że ludność nawet mówiąca po polsku,.
czesku czy łużycku, jest mimo to narodowości niemieckiej. Te późniejsze·
koncepcje mówiące o rozbieżnościach
między językiem i narodowością.
były obce niemieckiemu
badaczowi sprzed pierwszej
wojny śWiatow~j,.
takiemu jak L a n g h a n s, dla którego myśl o ewentualnym
uzyskanIU'
niepodległości przez ludy obcej narodowości, siłą włącz.one do cesarst:va:
pruskiego, była zgoła nierealna. R. G a y r e interpretuje
te sprawy nIezwykle trafnie. W bardzo pomysłowy sposób wykorzystał
ponadto m8py'
ogłoszone przez niemieckie władze szkolne przed pierwszą ~ojną śv:iat~wą w sprawie dzieci ślą.skich mówiących po polsku. DowodZi słUSZnIe, ze
polskość dzieci jest najlepszym
sprawdzianem
rdzennej
polskości ludu
~ląskiego. Rozważania językoznawcze kończy autor wnioskiem, że postulowana granica na Odrze i Nysie tylko częściowo przywróci Polakom ich
właściwe obszary, znacznie sprawiedliwsza
byłaby jego zdaniem
granica biegnąca dalej na zachód od Odry. mniej więcej od Drezna na
północ ku Bałtykowi.
W rozdziale piątym znajduje
się wpierw zwięzły referat dotyczący
pruskiej polityki germanizacyjnej
z przytoczeniem
wielu faktów oei CZ3-

711
!Ów Fryderyka Wielkiego pOCZą'NSZyaż do wyczynów Hakaty, do represji
w okresie międzywojennym
i zbrodni ludobójstwa w czasie ostatniej wojny. Rozdział zamykają rozważania na temat prężności biologicznej Polaków, ich wielkiego przyrostu
naturalnego,
co raczej dla nich stwarza
potrzeby powiększenia "Lebensraumu",
o który tak się upominali Niemcy
nie mający bynajmniej podobnych argumentów na poparcie swych roszczeń.
Następny rozdział, szósty, zawiera poza argumentami
strategicznymi
krótkie omówienie śląskich ośrodków przemysłowych
z wykazaniem,
że
z samego położenia geograficznego wynika powiązanie ekonomiczne całego
Śląska z Polską i Czechosłowacją.
Ostatni rozdział dotyczy rewizji granic. R. G a y r e wpierw dowodzi
absolutnej
słuszności wcielenia do Polski Warmii i Mazur, co w ogóle
nie wymaga dalszej dyskusji. Następnie przechodzi do granicy na Odrze
i Nysie. Powtarza w krótkim streszczeniu
argumenty
omówione w poprzednich rozdziałach. Wreszcie porusza drażliwą sprawę Niemców znajdujących się na obszarach mających wejść w skład Polski. Widzi tylko
jedno wyjście: Polska musi być krajem
bez mniejszości
nar0dowych.
Wszyscy, którzy opowiedzą się za narodowością. niemiecką, muszą opuścić
nieswoją z'iemię i wrócić do własnej ojczyzny. Niemniej winny być stosowane ulgi dla tych, którzy pomni własnego słowiańskiego
pochodzenia
zadeklarują
gotowość repolonizowania
się. Jak najprzedniejszy
dowcip
brzmi zdanie wypowiedziane
pod adresem Niemców, że dzięki lIstaleniu
nowych granic pozbędą się wielkiego odłamu ludności nienordycznej. przez
co zyskają większy odsetek tej cennej rasy u siebie, na co przecież zawsze
kładli tak wielki nacisk.
Książka R. G a y r e' a dziwnym trafem nie była u nas do tej pory
zupełnie znana. Jeśli chodzi o istotę zagadnienia
nie zdezaktualizowaJa
się w żadnym punkcie.
Ma ona przed? wszystkim
\vagę obiektywnej
oceny stosunków
niemiecko-polskich
z perspektywy
autora brytyjskiego
niezaangażowanego
emo('jonalnie po żadnej stronie.
Wanda

Stęślicka

Hans G r i m m:
EINFUI-IRUNG IN DIE ANTHROPOLOGIE,
VEB
Glistav Fischer Verlag, Jena 1961, 102 strony tekstu, 51 ilustracji, skoro'<ddz rzeczowy i imienny, cena 10,65 DM.
AL:<tor jest dyrektorem
Instytutu
Antropologicznego
w Uniwersytecie
Humboldta w Berlinie, ma dwa doktoraty:
medycyny i nauk przyrodni('zych. Omawiany podręcznik jest syntezą. kilkuletnich
wykładów prowadzonych dla studentów biologii, psychologii, etnografii i archeologii. Daje
nowy zadziwiająco
świeży pogląd na zagadnienia
antropologii
potraktO\\·anej jako dyscyplina pomostowa scalająca dziedziny pokrewne. Autol'
naświetla rolę antropologii w higienie społecznej, kulturze fizycznej, nau-

713

712
kach prawniczych, psychologii, socjologii, sztukach plastycznych, etnografii,
arch'.~ologii, historii, a także w praktyce społecznej, w szczególności w sprawach normalizacji dla produkcji przemysłowej.
A oto streszczenie niektórych tez H. G r i m m a :
Antropologia zajmująca
się morfologicznymi
i fizjologicznymi rozmcami całych grup ludzkich jest szczególnie bliska etnologii i z nią ma
ścisłe kontakty. Splot tych dyscyplin jest nadzwyczaj silny, istnieją wspólne
katedry, instytuty i towarzystwa naukowe.
Zarianiem stojącym przed antropologią
jest wypracowanie
systemu
naturalnego opartego na rzeczywistym pokrewieństwie.
Mamy dotąd tylko
słabo udokumentowane
hipotezy dotyczące powstania
głównych odmian
ludzkich. Konieczne jest zbiologizowanie
antropologii,
zajęcie się genetyką u człowieka, stworzenie antropologii fizjologicznej.
Dla etnologii i archeologii byłoby z pewnością ważne wykazanie, że
nosiciele określonych kultur mieli jakieś charakterystyczne
cechy somatyczne. Badania osteologiczne szkieletów kopalnych
należałoby
również
vrowadzić pod kątem ustalania typów budowy ciała. Istnieją z pewnością
współzależności
w układzie kostnym pozwalające na wyciąganie wniosków o proporcjach
człowieka żywego. Takie postulatyotwieraja,
dla
badań antropologicznych
nowe perspekty\vy.
Dalej należałoby zająć się -ekologią człowieka, czyli badaniem związku
organizmu ludzkiego z warunkami
życiowymi środowiska. Kierunek badawczy, który w antropologii takie procesy bada, jest dopiero w powi-

I
,I

I
I
I

Ii.

jakach.
Programy
badawcze wielu zachodnich instytutów
antropologicznych
dotyczą zagadnienia zmienności grup ludzkich w zależności od warunków
otoczenia. Szezególne zainteresowanie
budzi "biotop wielkomiejski",
jako
miejsce największego
zagęszczenia populacji ludzkich. Biologia obszarów
miejskich, będąca dziś dopiero w zaczątku, jest przeto nowym i specyficznym zadaniem antropologów.
Antropologia rozwinęła metody, które pozwalają ze szczątków rekonstruować szkielety, a następnie wyglą.d osobników żywych. Z badań morfologicznych można by również wnioskować o socjologii wymarłych plemion, nawet o genetyce populacji.
Jakkolwiek
autor docenia zagadnienia teoretyczne w antropologii, to
jednak na plan pierwszy wysuwa zastosowania praktyczne widząc w tym
najważniejszą
funkcję społeczną tej dyscypliny. Wybór przykładów i ilustracji przeprowadził
według tego punktu widzenia. Szczególny nacisk
położył autor na higienie społecznej, normalizacji i produkcji. Mimo wszelkich wysiłków nie zdołał jednak w stosunkowo szczupłej książce dać
całokształtu zagadniell. Z tego względu nie można tej publikacji uznać za
rzeczywisty podręcznik antropologii. Jest to raczej przegląd problematykl
z uwzględnieniem
nowych kierunków.
Z tego też względu książka ta

więcej pożytku przynieść może wykładowcy niż studentowi, zawiera bowiem interesujące propozycje mogące wzbogacić zakres materiału.
Niektóre rozdziały zostały w ksiCJjce G l' i m m a potraktowane
zbyt
pobieżnie. Zagadnienia konstytucjonalizmu
w związku z psychologią wymagałyby rozszerzenia, trudno w dobie dzisiejszej poprzestać wyłącznie
na Kretschmerowskich
koncepcjach.
Pewne zastrzeżenia budzi także sprawa typologii. W ujęciu antropologii polskiej klasyfikacja typologiczna opiera się na indywidualnie określonych osobnikach.
Kryteria
są morfologiczne,
a nie narodowościowe.
językowe czy psychiczne.
Punktem
wyjścia dla wyodrębnienia
typÓ\\;
antropologicznych
są wzajemne podobieństwa osobników. Polskie badania
niejednokrotnie
rzucały światło na clawne migracje, na zagadnienia autochtonizmu itp. W tej dziedzinie antropologia nasza wyprzedziła znacznie
kraje zachodnie. Główną rolę odgrywają tutaj metody badawcze. Było to
osią,gnięciem na miarę światową, że zaczęto rozkładać populację ludzką
na naturalne grupy osobników morfologicznie do siebie podobnych wyliczając liczebności tego rodzaju grup. O tych osiągnięciach i metodach nie
znajdujemy
wzmianki w książce H. G l' i m m a.
Ponadto stwierdzić należy, że także w zakresie "biologizacji" antropologii pominięto ważne sprawy. Stanowczo za mało mówi autor o genetyce populacyjnej, o procesach selekcyjnych i o całym zespole zagadnień
ewolucyjnych.
Również
należałoby
chyba
wzbogacić
dzial dotyczący
ekspertyz dla spraw dochodzenia ojcostwa.
Szata graficzna, jakość papieru, okładka są bez zarzutu. Zalety te
sprawiają, że książkę bierze się z przyjemnością do ręki.
Wanda

Stęś!icka

Henn
P o h I h a u s e n, DAS WANDERHIRTENTUM
UND SEINE
VORSIUFEN. Eine ethnographisch-geographische
Studie zur Entwiklun"
del' Eingeborenenwirtschaft,
Albert Limbach Verlag, Braunschweig
195;'
ss. 175.
Pr~ca zajmuje się zbadaniem
charakterystycznych
cech pasterstwa,
stan?Wlą~:gO o.b~k uprawy roślin pod~tawowe elementy składowe naszych
cywlllzaC]l. KSIązka składa się z czterech rozdziałów. W rozdzial'= pierws~ym autor omawia problematykę
pracy, własne stanowisko
metodologIczne oraz dokonuje podziału gospodarki hodowlanej.
Punktem wyjścia dla ustawienia problematyki badawczej są db. autora
materiały archeologiczne z miejscowości Meiendorf i Stellmoor w Niemczech Północnych dotyczące hodowli renów. Problematyka
podjęta prZN:
autora streszcza się \V trzech następujących
pytaniach:
1. Czy hodowla renów stwierdzona w Stellmoor była zjawiskiem izolo ..
wanym kulturowo i zaginęła bez ślaclu wraz ze zniknięciem rena z obsza-

715

714
rl',w nadbałtyckich,
czy też była fazą poprzedzającą
nie formy gospodarczo-kulturowe?
2. Czy hodowla

kultury

"Ahrensburger

innych ludów pasterskich
Rentierbegleiten"?

uchwytne

wywodzi

historr-:-

się z tak zwanej

3. W jaki sposób ludy, które przejęły umiejętność
hodowli
nomezolitycznych
hodowców renów, r0zwijały ją u siebie?

od wczes-

Autor uważa, że na żadne z tych pytań nie może odpowiedzieć autorytatywnie sama archeologia, etnografia bądż zoologia. Dlatego też podejmuje próbę zgromadzenia
najważniejszych
faktów archeologicznych
etnograficznych, geograficznych
i biologicznych dotyczących gospodarki związanej
z reniferem
i innymi
zwierzętami
trzymanymi
przez
pasterzy i myśliwych. W związJl:u z tym daje w swej pracy w rozdziałach
II i III opisy poszczególnych kultur pasterzy i myśliwych.

I

l
I

I

Rozdział II zawiera
omówienie
pochodzenia
i podziału gospodarki
związanej z renem, rozdział III natomiast poświęcony jest gospodarce pozostałych pasterzy i myśliwców występujących
na różnych kontynentach.
Opisy kultur zawarte w pracy podawane są według ujednoliconych
zasad;
zawierają krótką charakterystykę
środowiska geograficznego, opis elementów kulturowych
wia,żących się z hodowlą bądż polowaniem
oraz opis
cech rasowych nosicieli określonych
kultur. Opisy te z reguły dotyczą
prawdziwych nomadów zmieniających miejsca swego zamieszkania wokreślonych porach roku wraz ze swymi stadami. Wyjątek stanowią omówione
IJrzez autora półnomadyczne
ludy Toda w Indiach. Z terenu Europy
<1względnia autor jedynie Lapończyków. Dla celów porównawczych opisuje
••utor kulturę Eskimosów, jasnoskórych myśliwców Afryki oraz hodowców
1:'Jm poludniowej Ameryki. Ogółem opisuje 40 różnych ludów.
Rozdział IV pGświę::.ony je~t omówieniu wieku, rozwojowi i podziałowi
pasterstwa,
jako kompleksu gospodarczego. W rozdziale tym autor przepro,,' 2.dz:J.hipotetyczną rekonstrukcję
procesów działających
przy powstawaniu kompleksu pasterstwa.
Według autora stawianie roboczych hipotez jest konieczne ze względu
na wskazanie dalszych kierunków badawczych bądż punktów wyjścia dla
dalszych gruntowniejszych
badań.
Autor przyjmuje,
że zbieractwo i myślistwo wyszły z różnych form
gospodarczych,
znajdujących
się na innym stopniu rozwoju. Autora nie
zadawalają
dotychczas stosowane podziały na wyższe czy niższe my~listwo, bądż podział na myśliwych stepowych czy zbieraczy z okolic polarnych czy tropikalnych.
Podstawą
proponowanego
przez autora podziału
jest stcsu:1ek myśliwego do obiektu polowan,ia. Stąd autor dzieli mYśliwcuw na następujące grupy:
1. Myśliwi
lej gospodarki

związani
decydują

ze stałym miejscem (Ortsfeste
Jiiger).
O formie
dogodne warunki mieszkaniowe
(jaskinie), albo

przewaga pożywienia
roślinnego nad zwierzęcym. Do grupy tej można
zaliczyć Ajnosów. Polowanie wśród tej grupy ludów często odgrywa rolę
podrzędną.
Ewentualne
wędrówki
nie związane są z myślistwem.
Do
myt!iwców tej kategorii, którzy żyli tylko z polowania możemy zaliczyć'
również mieszkańców
jaskiń z okresu lodowcowego.
2. Myśliwi związani z określonym
rewirem (Revierfeste
Jdger). Myśliwi tej kategorii trzymają się w pobliżu dogodnych dla polowań terenów
(np. wodopojów, skrzyżowań dróg wodnych ...) w okresach najdogodniejszych na polowania. Do kategorii tej należą Eskimosi Karibu.
3. Myśliwi
związani ze zwierzyną
(Wildfeste
Jager).
Trzymają
się
zazwyczaj w pobliżu zwierzyny i postępują za jej śladami.
Każda z wymienionych
wyżej grup stanowi odrębną biocenoz,~ kulturową (KuLturbiozenose),
to znaczy według autora, składa się z indywiduów,
które posiadają wspólną formę gospodarczą, wspólny język, szereg wspól-·
nych elementów kulturowych,
znajdują się stale w obustronnej wymianie
bezpośredniej
lub pośredniej bądź tei. mają potencjalne możliwości takiej
wymiany, posiadają mniej lub więcej jednolity skład rasowy. W obrębie
każdej t3.kiej biocenozy możemy obserwować,
na różnych kontynentach
świata równoczesne
występowanie
specjalizacji
czyli biotypów kulturowych (Kulturbiotype).
Etnobiotyp aloo biotyp kulturowy jest sumą czynników pośrednio lub bezpośrednio
wpływających
na kulturę, czynników
klimatycznych,
botanicznych,
zoologicznych, antropologicznych
i kulturo-wych (łącznie społecznych, gospodarczych i język-owych).
Wymienione
wyżej trzy kategorie myślistwa spotykamy u zwierząt,.
są one charakterystyczne
nie tylko dla ludzi. Np. wilki polują zimą na
zwierzynę postępując za nią itd .
Autor stoi na stanowisku,
że jest niecelowym dzielenie gospodarki'
ludów egzotycznych
na dwa stopnie: myślistwo
:i hodowlę. PomiędzY'
bowiem myślistwem,
a hodowlą występują
bardw
ważne stopnie pośrednie. Są to:
1. Towarzyszenie
zwierzynie (Begleiten).
Jest to jakgdyby kontynuacja
polowania polegającego
na postępowaniu
za śladami zwierzyny i trzymania się w pobliżu {III kategoria myśliwców). Charakterystyczną
cechą
tej formy gos'Pcdarcz.ej jest pogłębion" Slpe-cjaliza:cj.a odnośnie obiektu polowania. Dalsze cechy są następujące:
wędrówki określonego stada zwie-o
rząt określają równocześnie wędrówki ludzi; zwierzyna, na którą się poluje
jest chroniona; występują tendencje do kapitalizowania
stad zwierzęcych:
zwierzęh
nie zawsze są obiektem polowania, występują bowiem również
inne motywy np. zwierzęta są używane do transportu;
podejmowane

próby ograniczenia
wędrówek
zwierzyny;
zachowany
jest nadal trybsezonowych wędrówek za zwierzyną, zwierzęta na które się poluje tkwią
nanal w swoim naturalnym
biotypie, chociaż może wysiąpić
skrócenie
ich dróg wędrownych,
na skutek działalności
człowieka. Towarzyszenie-

717

'716
zwierzynie
3 kategorii

(Begleiten)
(Wilelfeste

stanowi
stopień pośredni
pomiędlY myślist\vem
a pasterstwem.
Granice są wielokrotnie
po-

Jager),

między nimi bardzo płynne.
Od pasterstwa
natomiast towarzyszenie
zwierzynie tym się wyodrębnia, że zwierzyna za którą się wędruje, nie wykazuje żadnych cech oswojenia bowiem tkwi nadal w naturalnym
biotypie.
Wynika z tego, że pod wpływem określonych
faktów kulturowych
myśliwcy III kategorii (Wilelfeste
Jager), mogą przekształcić
się w spe.cjalistów polujących
na określone stado zwierząt, a ci specjaliści z kolei
w pasterzy.
T o war z y s z e n i e zwierzynie jest kontynuacją
myślistwa
związanego z trzymaniem
się myśliwych w pobliżu zwierzyny.
Drugim stopniem pośrednim
pomiędzy myśliwstwem
i hodowlą jest
c s woj e n i e zwierząt (Das Zahmen). Oswojenie 7.wierząt jest niekrwawł\
kontynuacją
polowania
związanego
z określonym
miejscem (Re'l'Łerfeste
Jeiger). Występuje wtedy, gdy zwierzę lub stado zwierząt, tak dalece przyzwyczai się do bliskości człowieka, że nie boi się ludzi, którzy mogą prowadzić dokarmianie
zwierząt (podawać np. sól), bądź nawet wykorzystywać zwierzęta do pracy. Oswojenie tego rodzaju występuje w Azji Poluddniowo-Wschodniej
i Melanezji. Trzecim stopniem pośrednim
pomiędzy
myślistwem, a hodowlą jest p r z e p ę d z a n i e zwierząt (Das Treiben). Jest
ono dalszym
ciągiem
myślistwa
związanego
z określonym
rewirem.
Ta forma gospodarki występuje wtedy, gdy myśliwi związani z okre~.lonym
terenem (Revierjeste
Jager) bądź myśliwi związani z określonym miejscem
(Ortsfeste
Jager) zapędzają
wędrujące,
dzikie stada zwierząt do specjalnych zagród, aby ciągnąć z nich określone korzyści: i tak np. Indianie
południowo-amerykańscy
polują na lamy.
Omówione formy pośrednie gospodarki charakteryzują
się tym, że rozmnażanie zwierząt dokonuje się na swobodzie, a same zwierzęta nie posiadają cech udomowienia.
Hodowla zwierząt podzielona według autora najbardziej
celowo obejmuje trzy rodzaje: 1. Wanderhirtentum
(pasterstwo związane z koczowniczym trybem życia), 2. Ziehbauertum
(koczownicze rolnictwo), 3. Sesshajte
Viehzucht
czyli hodowlę związaną z osiadłym trybem życia i istnieniem stajni.
W rozdziale II zatytułowanym:
"Die
Rentienvirtschajt".
Gl.iedernng
und Ursprung
autor charakteryzuje
środowisko i ludy związane gospodarczo z renami. Omawia funkcje reniferów
oraz gospodarczo-etnograficzny podział ludów hodujących
reny. Rozdział kończy się podziałem
wsp6łczesnej
gospodarki reniferowej.
Gospodarka
związana z renem stawia ludziom zajmującym
·się nią bardzo wysokie wymagania.
Muszą oni
odznaczać się siłą i znaczną ruchliwością,
tym większą, im prymitywniejsze są środki transportu
i im bardziej ruchliwy jest obiekt ich gospodarki.
'Wynika z tego, że tylko ludzie w najlepszych
latach swego życia mogą

zajmować się polowaniem nil reny. Pozostała ludność skazana jest na zaiładę, bądź musi gospodarkę
swoją budować
na innych podstawac~.
W związku z tym na terenach arktycznych
i subarktycznych
występuJe
zawsze podział grupy ludzkiej na dwie biocenozy kulturowe.
Ruchliwej
biocenozie kulturowej
myśliwców odpowiada zawsze, (przynajmniej
w reliktach) biocenoza kulturowa rybaków, bądź rolników czyli ludzi a osiadłym mało ruchliwym trybie życia. Możemy w tym wypadku mówić o ma-o
kro i mikrokulturach.
Np. makrokultura
Lapończyków
obejmuje mikrokultury: Lapońc-zyków z fjeldów, z lasów i wybrzeża morskiego.
Rozdział III: Die iibrige Hujtieru:irtschajt
der Wanderhirten.
Po opisach gospodarki różnych ludów egzotycznych autor dochodzi do wniosku,
że istnieją niewątpliwe
zgodności kulturowe pomiędzy ludami hodującymi
reny oraz innymi ludami pasterskimi
różnych kontynentów. Wyodrębnione
przez autora w tym rozdziale typy gospodarki obejmują:
A. Typ gospodarki
reniferowej
Korjaków,
Czukczów,
Samojedów
i Lapończyków
z fieldów. Z kultur archeologicznych
należy tu stopień
ahrensburgski.
Typ tej kultury wystr;puje na tundrach, tundrach leśnych
fjeldach.
B. Hotentocki typ gospodarki.
C. Typ gospodarki pastersko-wojowniczej
(Massajowie, Hima, Turkana i Nuer). Dla tego typu gospodarki charakterystycznym
są: instytucja
wojennego kraju i spożywanie krwi żyjących zwierząt. Polowanie nie ma
tu znaczenia, bowiem żyjące zwierzę jest wszechstronnie
wykorzystywane
gospodarczo (krew i mleko).
D. Typ gospodarki ludów Toda-Kara-Bororo.
Typ ten jest produktem
specjalizacji
typu poprzedniego.
Występuje
na obszarach regresji kulturowej i na obszarach
peryferycznych.
Pojedyńcze
ludy o gospodarce
tego typu występują
w postaci reliktowej
w Indiach, Arabii i na Saharze. Najważniejszym
zwierzęciem gospodarczym
jest bydło rogate. Krwi
się nie spożywa, a mleko posiada znaczenie sakralne. Polowanie nie posiada żadnego znaczenia.
E. Typ gospodarki pasterskiej związany z tzw. "małym bydłem" uprawiany przez Tungutów, Tuaregów, Tebbu, Arabów, Somalijczyków,
Bedja
i Kozak-Kirgizów.
Hoduje się tu jedynie drobne zwierzęta: owcę i kozę,
brak natomiast
zwierząt
dużych. Autor uważa ten typ gospodarki
za
wtórnq i stosunkowo póżną specjalizację.
F. Typ gospodarki jeżdzieckiej-Kałmuków,
Mongołów, Sojotów, KaraKirgizów i Turkmenów. Najważniejszym
elementem kulturowym
jest jeżdżenie na renach, koniach wielbłądach,
jakach. Ten typ stanowi najmłcdszą,
ale równocześnie
najbardziej
ruchliwą
\varstwę
kulturową
w obrębie pasterstwa.
Rozdział IV - Wiek, rozwój i podział całego kompleksu pasterstwa.
Przejściowa
forma gospodarki
pomiędzy myślistwem.
a hodowlą renife-

::', '..,~t:

718
rów IRentierbegleiten)
stwierdzona
w oparciu o wykopaliska
Stel1.~~or
na Niżu Niemieckim jest najstarszą z dotychczas poznanych form WYJSClOwych hodowli zwierząt w ogóle, a więc i pasterstwa.
W okresie pomięd~y
J U 000 a 8500 lat przed n. e., na obszarach Niemiec Zachodnich
w rejonIe
Bałtyku polowanie na renifery
polegające
na trzymaniu
się z\vierzyny
(Wild-feste
Jagertl.j.m) przeobraziło
się w fazę pośrednią pomiędzy polowaniem, a hodowlą, w tak zwaną fazę towarzyszenia
zwierzynie (Rentierbegieiten). Ta przejściowa
forma gospodarki nie powstała nagle, lecz element
za elementem
dostosowywała
się do nowych warunków
związanych
ze
.zmianą klimatu.
.
Osiągnięte dzięki temu przestawienie
się całej kultury,
na posługiwanie się nowym typem sprzętu, spowodowało
przejście z paleolitu do
mezolitu. Występujące
obecnie różne formy gospodarki
opartej na reniferze należy tłumaczyć
tym, że od mezolitycznych
hodowców przyjmowano tylko takie elementy kulturowe,
które były specjalnie
ważne dla
z lspokojenia
potrzeb własnego kulturowego
biotypu.
Hodowla rena jest pochodzenia monocentrycznego,
powstała na terenach położonych na południe od Bałtyku.
Po okresie lodowcowym
ren zniknął z terenów
nadbałtyckich,
na
które wtargnęły
inne zwierzęta.
Metody gospodarcze
związane z renem
zo£t3ły przeniesione
na inne zwierzęta, ale równocześnie
dostosowane do
istniejących
warunków
geograficznych,
ekologicznych
i etnograficznych.
Id :~'l hodowli według autora przeniesiona
została na inne terer.~' przez
Europejczyków. Swiadczą o tym m. in. także cechy rasowe spotykane u lud6w pasterskich.
Jadwigc!

Kucharska

Johann
K l' u s e: HEXEN UNTER UNS? Magie i.md Zaubl~rg1aubel'l
in unserer Zeit. Verlag Hamburgische
Bucherei, 1951, s. 210.
Praca obejmuje 11 rozdziałów; część pierwszych podaje zaobserwowane i zanotowane sposoby rzucania i zdejmowania
czarów, dalsze omawiają przyczyny utrzymywania
się podobnych praktyk
po dzień dzisiejszy.
We wstępie autor stwierdza, że w połowie XX wieku tysiące kobiet
na terenie NRF są prześladowane
jako czarownice. Mimo, iż od 200 lat
zRbronione jest palenie czarownic
na stosie, wiele osób ginie niemniej
strasznie
i okrutnie,
bo zaszczute, zadręczone przez ludzką opinię. Ten
wlaśnie fakt spolecznego konfliktu, ciemnoty i zacofania oraz ich skutków
(w dobie wielkiego rozkwitu wszystkich
dziedzin wiedzy) skłonił autora
do napisania omawianej książki: "Daleki jestem - cytuję - od 7,amiaru
stworzenia dziela o stanie zabobonu na dzień dzisiejszy. Chodzi mi jedvnie o zwrócenie uwagi ludzi odpowiedzialnych
za politykę
oświatową
i kulturalna
na skutki społeczne utrzymującej
się po dziś dzień wiary
w czarowni~e, diabły,
czary i zamawianie,
i to zarówno na wsi, jak

w mlescle.

Chodzi mi o zastanowienie
się nad sposobami zlikwidowania
tych wyraźnych przejawów ciemnoty i zaraźliwej glupoty. Skutki bowiem
są fatalne zarówno dla zdrowia fizycznego i psychicznego, jak dla obyczajowości niekiedy wcale nie małych grup społecznych. Istnieją bowiem
ludzie, którzy ciemnotę wykorzystują
i podtrzymują
zupełnie celowo (str. 5).
Sredniowieczna
wiara, że niektóre osoby «zcl.ególnie kobiety) posiadają nadludzkie
siły oraz umiejętność
wyk ,rzystania
ich jest po dziś
dzień żywa i mocna w różnych środowiskach,
a szczególnie na wsi. Ni[ch
na przykład
zachoruje
bez istotnej przyczyny
krowa, regularnie,
dzień
w dzień, krzyczy pogodne w innych godzinach niemowlę, czy dorosła
córka zacznie zbyt biegać za chłopakami
- mieszkaniec
wsi przyczyny
tych zjawisk gotów dopatrywać
się w rzuconych czarach.
W 1950 roku gazety południowo-niemieckie
doniosły, że we wsi E.
znajduje
się 10 czarownic, odbierających
mleko krowom. Vol 1949 roku
Johann
K l' u s e \vysłuchał
najpoważniejszej
opowieści, jak to pewna
kobieta na własne oczy widziała, jak sąsiadka z wbitego w ramę drzwi
noża, nadoiła w krótkim czasie pełen garnek świ~żej śmietanki. W 1939
roku gazety podały wiadomość, że w Gelsenkirchen
(Westfalia) zmarło
dziecko na skutek leczenia wrzodu ekskrementami.
Po dziś dzień prasa
zachodnio-niemiecka,
co jakiś czas donosi o wypadku śmierci na skutek
leczenia chorego przez osoby niepowolane.
Podobnych faktów zebranych
w terenie, bądź znalezionych w prasie codziennej autor przytacz" wiele.
Rozdział drugi mówi o sposobach rozpozilawania
czarownic. Jednym
z "niezawodnych"
jest położenie na krześle pod poduszką otwartych
nożyczek. Jeżeli osoba podejrzana
o uprawianie
czar6w nie usiądzie właśnie
na tym krześle, -- na pewno jest czarownicą. Podobnych "niezawodnych"
sposobów wykrywania
czarownic jest wiele. Ponieważ są stosowane, kobieta czy mężczyzna, na którego padnie podejrzenie,
że jest \V służbie
diabła jest z góry skazany na społeczne potępienie.
Obrony i n.tunku
przed podejrzeniem
i oskarżeniem
nie ma. Mówi o tym rozdział czwarty
i pią ty książki.
Zdaniem Krusego, wiara w czary oparta jest o Testament i katechizm.
Wypędzał niejednokrotnie
diabła Jezus. W małym katechiźmie
wyraźnie
mówi się o zakazie rzucania czarów. Zarówno w Starym, jak Nowym
Testamencie
problematyka
diabłów, czarownic
i czarów stawiana
jest
niejednokrotnie.
Bezpośrednim
jednak
źródłem zdaniem
autora
_
rozpowszechnienia
zarówno "nauki"
rzucania,
jak zdejmowani3. czarów
jest szer{)ko rozkolportowana
w drugiej połowie XIX wieku na terenie
Niemiec - 6. i 7. księga Mojźesza. Poczytność jej· na terenie NRF zdaje
się w ostatnich
latach wzrastać. Tym faktem Kruse tłumaczy rozpowszechnienie i aktualność praktyki nauczania i zdejmowanie czarów. Źródła
.,wiary" w prawdziwość tych nauk świadczą o niskim poziomie intelektualnym szerokich rzesz mieszkańców.

721

720
Omówieniu
tła i przyczyn szerzącej się wiary w czarownice
i czary
poświęca autor drugą część książki (rozdziały VII-XI).
Zaznacza wyraźnie że chodzi mu o źródła nie w sensie genezy, lecz o przyczyny
utrzy,ny~vJ.nia się praktyki
czarów po dzień dzisiejszy, o społeczne przyczyny
i możliwości istnienia
czarownic. Widzi je przede wszystkim
w niemieckim prawodawstwie,
w którym brak paragrafu
w myśl którego obwoływanie kogoś czarownicą
byłoby traktowane
jako przestępstwo.
Dopiero
jeśli kobieta podejrzana
o to, że jest czarownicą zostanie pobita - sprawcy
pobicia zostają ukarani,
ale tylko i wyłącznie
za sam fakt pobicia. Motywy, wszystkie
szykany
moralne
są w wyroku
pomijane.
Podobnie
zresztą dzieje się, gdy dojdzie do procesu człowieka żerującego
na ludzkiej głupocie czyli takiego, który odczynia rzucane czary. On też odpowiada tylko, gdy spowoduje
wypadek
kalectwa,
bądź śmierci, natomiast
nie odpowiada
za jawne oszustwo, za uprawianie
procederu
zamawiania
czarów, wykrywania
czarownic itp. Brak odpowiednich
paragrafów
w prawodavlstwie
zachodnio-niemieckim,
to zdaniem J. Kruse, bardzo istotna
przyczyna
utrzymywania
się wiary Vol czarownice.
Inną, niemniej ważną - są bajki, sagi, opowiadania,
obrazki, fi~my,
ióztuki teatralne
pełne diabłów i czarownic. Działają
one na wyobraźnię
dziecka i często ciążą nad men talnością dorosłego już człowieka. Niektórzy
irdcrmatorzy
zapytani przez autora dlaczego wierzą w diabła i cZ"lrownice,
odpowiadali po prostu, że w szkole ich uczono o istnieniu złych mocy, przed
którymi należy się chronić. Po dziś dzień dzieci w Niemczech Zachodnich
uezą się w szkole o diabłach.
Mieszkańcy
wsi natomiast
twierdzą,
że
jeszcze nikt im nie powiedział,
że nie ma diabłów, ani czarownic. Diabły
więc są. Wierzyli w nie ojcowie, wierzą oni (informatorzy).
Będą wierzyły
dzieci, bo wynoszą tę wiarę z domu, a gruntują
ją w szkole. "Myliłby się
jednak ten - koilczy swoją pracę autor - kto sądzi, że wiara w zabobony
dotyczy tylko mniej
oświeconych
warstw
społeczeństwa
i tylko wsi".
W mniej drastyczny
sposób, ale hołduje jej wielu przedstawicieli
\varstw
wykształconych.
Czym bowiem, jak nie zabobonem jest wiara w ,.feralne"
i "szczęśliwe" liczby, lęk przed czarnym kotem, wszystkie talizmany chroniące przed
urokiem,
bądź nieszczęściem.
Nieobca
też jest szerokim
warstwom
społeczeństwa
wiara
w znachorów,
wróżbiarstwo,
rzucanie
i zdejmowanie
uroków.
Czqść winy za utrzymywanie
siG w społeczeóstwie
wiary w "czary".
Butor przypisuje
niemieckim
etnografom.
Etnografowie,
jego zdaniem,
traktują
całą dziedzinę wiary w diably i czarownice
jako wiedzę ludową,
a zamawianie
i pokątne leczenie chorób jako medycynę ludową.
Trzeba,
by nauka
zaczęła oddzielać
mądrość
ludową od niewiedzy
ludowej i przestała
tej ostatniej
nadawać
znamię specyfiki ludowej, czy
(lawet narodowej.
Trzeba, by etnografia
podawała prawdę o historii ludu
l wsi bez sentymentów
i upiEikszeń, by mówiła nie tylko o przymiotach

zaslu.;ach
ludu dla narodu, ale i jego brakach.
Jilk przEd medycyną
',\:znio::łe zac.!.anie uv./alniani~j ludzkości
prz2d plc:.gq chorób fizjr)logiczn:, en, t3k p~'zed etnografią
i każdą nauką o społecz,~ństwie
Wi1.1YlOSidĆ
j:!w cel i.adJnie
uwolnienia
ludzi od plag spolec,myc:1, l. któryc~ jedn:(
Jest utrZ}iYłujt.)Cd
się wiara \\T l1ad:=>rzyrodzo:1e n10Cc, a mi~dzy :1i:T~i czarO\\,;,1i('e: Jes'e.~m)1 - koóczy Kruse swoją książkę napbanii
Z dUZ:l pasją
cz1.ovv·i:::ka społecznie
zaangażo\vanego
nie tyLko
s1]ac1ko;)ie7'ccuni
ttudycJi
j

'3tC'ii

nie

tuil<o

rnu

bUC:

bl(;1'1i,i

;c:h

l.i2

Uk,vit!Q'W,,6

\,','j.

ule

pGi.cmkcnni,

Syn

t:,;'obec

bĘ'(;'z.!cnq;

._- Johann

rolnika

kied'vś

otr~;!.JrrlGnlJch

Kruse

ur'}dzuny

1£'26 r..-ku micst.:ka

sb·de

'\'1

w 1839
I:IalYlburgu.

i ci/utegolli

prz0dk(l1ni

ci.:?innogroclu,

l.irzekazów

..? ITICŻe-

nu?

rl~C)żernv

jest nauczycieL"m szkoly jl'Jdsta\'loroku w zachodnim
Eolsz,ynie,
od

:i\!Iat2ri"ły

i dokumenty
do książki Johann
Kruse zbierał
w sumIe
Cz~ścio\vo s~-l to Y:i:13tcria,ły t2\~.~. t.2L"i~nG\\!':~ (z::-~obs,~rv,"O\\uln(:'\
i Z(LlotO\Va~e
przez samego autora), ,}o/ dUŻ'2j mierze V\:ycin};i Z ni~n:.ieckiej
p~-8S,} j;':tt 19~ij--19;)O, rn~te:rialy
i dckurnenŁ:.I
są-":':Jv.,:c. JcdnQc~:cś!1iC' :~G
18 t bezskuiecznie
CllarmO\\'3ł rćżne cZYl1:1iki o v..'ażnojci probh:mu. Dopiero
PC) uk)·oaniu sil: w 1951 roku omawianej
ksi::żki zarówno pnsCl, jak radio,
1.1.11-,1'1 i t;~'l0\vizja
z)inter2sc-,>~,-a}8.
siq- s.y-g,:'\,::'l,li'lo·NDnYID
od Lit problerncm.
F'cz,-:,.-t,y\\lnie o pr,:~ci Jol.U:tl1l1cl :Krus'2 ~,~vyr:.L~:d
si.E': CLołvv..lj ni·-:.nliecki et.nograf
(:~r,;--;tęPC::i pre;.:.vcL:~rtt·=t i'-i·1E:rni.,')ckie,j
ź\k.Jci 2n-1li :;\Tauk Vv' PCTlini,:~ \,VSCilodnim)
prof. dr Wolfang S t e i. n i t z w swojej przedmowie
do J(siążki A. S p am e r' R: 1{,o1nanu:>oi.ichle'i(
... Fczytyvv'nie
o książce i negatyv-n'li:- o p0iityce k:.llturalnej
NRF, gdzie tylKO w 1952 roku zallotmvano
w prasie
65 prccesóv/ czarownic.
trzycl7.ic;,;ci

l::1t.

LiU Maria

13ADISCHE

FUNDBERICHTE,

jriihUcsch.ic::tliche
1962, (s. 318, tab!.

.•>ntiich2S

Jahl'bHc',

FOl'sch ung Badens.
22. Jahrgang.
104, plany sytuacyjne
3).

Szw'engrub
cli.? 111'- l<71.ci

fill'

Freicurg

-

Karlsruhe.
.

FrClca t8 kst rezultatem
bad,'!l "rch2()lo!2i~znych, prcnvadw:1ycl1 w la~,::~<::;} j.)/ -·-195~) n::1 ter8r"ie BadcTJii, 'prcv.d~'1r.1i l,rietnjec. g·i.~ai.licz2:C2j z FranCj~:~(1:1 zc;.ch Jc:zi~: \vz(E'.l;~ Pf'r1U i S!:\~,·-~~.~c:lri[;
na pojudrii~l.
1)0.:1 r~dakc:j~~

pO\\-:;t_lł2'

A.

E ck

,2 r l {:,'g o

;J;'r~·ibur~\

i .,A. TJ a u b er

3

l)G:::L:;~'lo~!f' j2~j~, '.L: (j r'7~'dó'::: r.Jz~·)":,~.:--:'x.''',
sprav~;c<d~',nj'-~ c(,!'e-:i('·v.r y)rC'hi,:~t l'"ii .~ hisL;·)r.:,l
n;")\\,-~;'(:;j v; :;7':;~Ci;:)'-lr,~"di I('.::~:'lsn'::·'~lC'
tY~a!j:.'ru· ..~e) dZL2.i0

prz2gląd

wykopalisk

z lat

nL1 i rcce~zjc

01"(-;2tablice.

to,

i;~ rozpra\\~_y-

\'E::TiO
'.

zOiel',)\\"(\

i poś\\"ięcone

są archcclcgii,
gr,-" (; fr :;:oriaL I t::i1.'.": (Ifof.
v\'ie.' r:1c/~..:rialu
<!i --

.. L,_iJ!

'.

1957-1959,

mkjscowości,

sprawozc1a-

Ob2j!\~I;'lj2: ~,~c;~:;1..i::k,)\'/o
rna:y obszar
znajdujen1Y
\\. nicl'~ i;1t:·r2Slł.jqcy także etnodr E. S ';: n r: lTI e i s t e r (s. 9-16) 11.:.1 podste-t-.

zClsi;~gie:T1

Y:,~.-:':op:.di:;ko\\·(-;g()

t. XLfX

indeks

st\\·i;:,td!.:~1.

że- klJ£ci=tne

grz2bi2nie.

z

!!1.o-

722
tywem zdobniczym
ptasika
na grzbiecie .'5rzebicnia dotarły do Badenii
w epoce brązu z północnych
Włoch, dokąd najprawdopodobniej
zostały
sprowadzone z północnych Balkanów, gdzie motyw ptaszka znacznie wcześniej występuje.
Także w \\'ykopanej
ceramice autor odnajduje
północnowłoskie moty',\'Y zdobnicze.
Ingeborg H u I d ,\. "Przyczynku
do rzymskiego osadnictwa I10lobszarze miejscowości
Riegel w powiecie Emmendingen"
(s. 51-77)
zaznajamia
czytelnika ze skatalogowanymi
skorupami
w 'ilości 670 szL, obejmującymi
cprócz terN
sigi/utta
także pospo litą ceramikę:
cmaliowar.c
malowane
garnki, misy, talerze, dzbanki i inne, Wszy:;tkie omawiCine przez autorkę
przedmioty
wykopano w jednym wykopalisku
w 1956 r. Nie zostaly one
jeszcze poddane clokładnej chronologizacji,
niemniej
już becnie wszystko
przemawia
za tym, iż mamy
do czynienia
z ceramiką
z przełomu

w. n, e,
Także Herbert
N e s s e l h a u f przynosi nas.
79-84
ciekawy przyczynek do rzymskich
dróg w Germanii,
położonych
po prawej stronie
Renu. Wykopany
w początkach
1959 r. w miejscowości
I1lingen pow.
Rastatt
rzymski kamiell milowy niewątpliwie
został ustawiony
w roku
269 względnie 270 n. e. Obala to teorię _. dotąd powszechnie
panującą jakoby w roku 260 \vzgl. nieco wcześniej Rzymianie opuścili ziemie praI i II

wobrzeżne Renu.
Ciekawą próbę studium
onomastycznego
i środowiskowego
na podstawie wykopanego
w roku 195'8 kamiennego
ołtarza, pochodzenia
rzymskiego, z wyrytymi w piasY0wcu łacińskimi nólpisami, daje Ute S c h i 11 i ng e r w artykule
"Nowy napis z Stettfeld pow. Buchsal", Drogą porów11ania z innymi tego typu ołtarzami autorka wyciąga daleko idące wnioski
co do składu rzymskiej
armii, stacjonowanej
w Germanii w pierwszych
hItach I w, n. e,
W artykule
pt. "Alamańskie
cmentarzysko
z Binningen
im Regau
pow. Konstanz"
Gerhard
F i n g e r li n podaje nie tylko szczegółowy
przegląd wykopanych
przedmiotów
kultury materialnej
i broni z przełomu VI i VII w. n. e" materiał porównawczy, lecz interesujące
etnografa materiały do ubioru. Autor dochodzi do wniosku,że
szeroki pas (der breitI!
Gurt) nie pełnił funkcji ubioru, lecz służył wyłącznie jako wyposażenie
d.
osprzętu
wojennego,
Wśród wykopanych
brązowych
spinek o:~dobnych
wykopano w grobach łańcuszki. rzucające światło na szeroko rozprzestrzenione w VI i VII wieku typy zdobnicze i ich fU::lkcję w ubiorze. W trzech
wypadkach
\V grobach
kobiecych znaleziono liczne wisiorki, którym przypisywano magiczne znaczenie.
Tenże autor omawiając
wykopaliska
z Singe:1 \"i powiecie Konstanz
z roku 1958 (s. 119-132)
clonosi o wpływach
egipskich względnie innych
bizantyjskich
prowincji
na ubiór i artykuły
codziennego użytku, Na potwierdzenie
autor przytacza
przykłacly biżuterii
c motywach
ozdobnych

723
PCj:f:Odz;oDia bizantyjskego
oraz d?,je szczegóio';:y kh opis. ja!,,; również
OpiS wYKClpaneJ wagi ramiennej o dwóch plnkich
szalkach z brązll i kwadpt"r,,\.>, ege>
cIĘzar'-a
b rązu
'. '.
"Z
z wvgrilw::Jwanymi
hcińskimi
I;h~"mi
Wspomniana
waga je t ' d
t'
,._,,. .
.
.
,s
Je ynym ,ego rodzaju egzemplarzem,
wykopanym
po połnocneJ strome Alp w naszych czasach.
" ;odny, ,UWf\gi jest .f~kt, że identyczny
egzemplarz
znalezio71'l, dwadZlbcla lolKa lat wczesnleJ, w grabi'.' 11B llubijskich grobowców królewskIch z Ballany (The Royai Tombs oJ Banana and Qustul, Kairo, 1938),
pr,ze~mlOty ozd.obne stroju kobiecego, znaleziane w omawi3.nym wykopali,ku,
S<j
zdal1lem autord w1"'f[]Vml'
kO"'I'aml'
bl'zant YJS
'k" Iml W".k ona.
'
....
' '".
,
r"
nyml ,w OdrCZ:ilel1lU do bizantyjskich
z innych surowców (br~z ;'~mias'
złota I srebra) przez germańskiego
rzemieśL1ika.
'
,
"
l

'~ 1~
a:~~kule "NO\:'y .alam8ński cmentarz
, .... o;J---l (,) Frc20ncLl
Ci- i.l l' S c h a p"daje

w Eberfingen pow. Waldshui"
przyczynki do b
d
",
o rzę u pogrze,'\-08
, _lIgk~
P01CWY VI w, n. e" między
in'1ymi mÓ":i o budowie trumIen, zwanymi "drzewem umarłego"
łub "pnio-trumną"
(Totenbau
l, b
Baumsarg)
Rozprawa
t
. t ' d
",
m u
..
.
:. _
,
a Jes Je noC'.zesme wazna dla historii os·adnict h c1 wJOsln EberfJngen.
Charakter
pozostałych
artykułów
J'est '.vybl·tnl',~
_ arc h eologiczny. przynosz'l one tylko dane z zakresu kultury materialnej
(ceramika) względnie
tez mają charakter
antropologiczno-porównawczy
Dział
.
k
b'bl'
f'
h'
.. ,
.
rozpraw zamy a
. l 1O"ra la pre IstcnI l nowszej historii Badenii
KSiążk,a jest zbi?rem źródeł archeOlOgicznYCh', aJe równocześnie
jest
oprac?wamem
matenału
oświetlającym
drogi dyfuzyj kulturowych
które
p.rze~~,kałY z Rzymu, Bizancjum i skądinąd do Badenii. To nawarstwianie
SI; r.oznych fal k..l~turowych nie jest obojętne współczesnemu
etnograf-owi.
O"wI~t1a ono ~ow~em stratygrafię
współczesnej
kułtury ludowej Badenii.
Na pod~resl~me, za,sługuJe starannie
wykonany
material
ilustracyjny.
P~wn~m
medoclągmęclem,
dotkliw,ie utrudniającym
rozważania
czy telnrkc'wlob:emu
bądź co bądź na stosunkowo
małym obszarze w;stęPUJ~'
eyeh z]a"'clsk, J"st brak materiału
kartografkznego,
bc'

el"

'~D·

',,'.

,

<5

Konrad

W ypych

SEVENTY - EIGHTH
ANNUAL REPORT
OF THE BUREAu
OF
AMERICAN ETHNOLOGY 1960-1961,
Frank H. H. R o b e r t s Jr D'
.
tor U ·t d St •
'
. Irec. '
11le
a"es Governcment
Printing
Office Washington
1962 s 33
llu~tr, 4.
"
.
,
.. Si~demdiiesiąte
ósme sprawozdanie
roczne Biura Etna10gii Am" ._
k ansk12J prze':!-ta'
'
, NlOne
przez dyr~ktora Frank'a H . H . ł'\ o b er. t' s a _r}
.
zwię l
t
Jest
dżet:·:
sto. ystyką pra,c naukowo-badawczych
tej instytucji
za rok bu~ y zamykający
Się dnia 30 czerwca 1961 roku.
BIUro współpracując
z różnymi instytucJ'aml' J'ak np, Słuźbą Parku

725
724
ldóry~h
L,\,:r _Idu,'

__,.-,0 (~\:a!ionctl

cI f?lf/i'eers

O'::,ro'~lY (Cor(s

cj

th~

Służbsf

an.;.:::ykar1iki:..::go

pro\vddzi

na

Inż.>'ni2ryjnr~

De)):;nn,en1

i L:~~:::y.ipL:có··.·. k:}~Yli ildU.kc·.v;:nli,

h:t(;':n~i

ma

Ser'<.~ice),

Pork

bdrdz.o

Arctic,
Arctic
Bib liogrupil y, prace
L)
\';:~U l)rac b::1d:·.l·,","':~z::C'i'l
Eiu

of

the

i:..or!..ys~aj(~c

rozlcgi,'::n

D;.:;partarnentu

"'.r;nu,
z

1.ui,"ersy··
~:,udż';;tu

c1»t:\Cjl
r

te1.·e~h;

\,,"3Z2chstr jnnc

ba-

nad kultur"mi
'wczesnych
i pra-Eskind.jlt;I)1.~'j ~~':..'Ltdc':F:~ 1..::~C'.':2rp.-;l(~t':~ze

r:lf):;:::V/

n.il~.,.i:s

te:naiy

(ObrL(~di

L:c,d~l\vcz/ch

przYP:1.dia

cltnt~r)'kal\skici'::

i '.';l'.Je

c.L~:i~l,cZ,;"rL;~ Se:-l':Kt)\Vj
\\'

n~,-C'h z O.::d5(i::'I.:·l!

jed:'lak

ri~

sz~z.:':l>')lności

p!"ct~;.;t,:..:r J'c.c::-;:;C, l
\Ą,lojsknv\re,
z r6;?,nyri11

O. ~·:::clli

skUlkdmi

\vykopaH::.;!;:o\\;c

d:jrzl2czy

.,.,~is:=:.()uri

VJ

i

\Vi~·k,;;:zo;'~

iYi:8C

z··.viclZ:3.~
cZJ.sGkres

i najnowsze
zdo::,ycze
naukowe
jak wę;;i21 c.ktywny
dzidlanl:l
p:.crJ.li1~~~, SPL:~\''''OLJdnL: '.V zVi~;:z10;ci
S ,;,,:;;..j

C 14 czy też metodę
~~;:~i.
_~()icz;;. ~.i,-~do \'.Iy_

li~:22.rlia :i}_cc\vadzo:1y~;n
bc:dc:·,t'l t'.:fel1o\vych
-- \v)k,)pall~·;k
-- prac
(i3UKJvv'.ycl1 i publik8.cji,
st::~tl(}\vi z'iicIYl
prz2g1ąd
st;;}tY3t:/CZ:H)-~)iLEo:;r'lflczr
.•y
prdc
ZJ
ch:rcs
spra \\i'ozd :n;vczy.
I(cilC8\V2.
czc::~ć: ~p[a \vozd:an.iu
poś,,:,..ir~(~:.:.ąla
lr!~;:"/lU-:~

wum,

_:.~,:J.

\ •.•.·.:p.~lpr~~\~j;::(:Jin
Z Biur~-'tn

Z0~;)rGm

E~niJl(J~)i

j\.:~i'~l·.)'~·:i,

bibliotEce

i procy

fotograficzllLJ-ilustracyjnym,

j-.-:c.;o Ari:il:-

wydC\\vniczej.

3-10"",

zaś

farma~eu~i,

nowego

rozv:87.ań.

(1933-31)

poziomie

i';i'<io,;t'lteczaR

° ludzie

30-50"

ad\vokaci),

którzy

d 'lnte"ia,

za\\;odu

stojąca,

tubylców,

u'.':cl7.Z\nc.vch

o powolnej

pojqtcści)

wsi,

z tego

11 -

prz2,'ć

[,yLiaw

(Żyda

p('djęciu

decyzji.

Na przykładzie

13-u

i zo:!Jzoil)'cil

3ma SOCjO

zamicszk;dych

bad·

(1
'l'li'-,zrrY\'e
~,r __
""b'
\

na

CLY_:~l

'

przez

. l'oglcne.

drugiego

nictwem

7wiązanych.

W konkluzji

pokolenia

wszystkich

mieszczan.

wykpiwana

pe-

za

Jeh :.tdi

"przybyszów"
miały

także

Zec ni8licznymi

reali-

Wy;;;l{

niemałe

znacze-

wyjątkami
puchodz'

zamiesz-

on'"

••.•
~ .1•...•.
,

.;l.I.IC,
__ ~
'"JV 1,""cQ

z z~~ł:Jże:1iein

praey,

cH.lLorri:a

też

do zawodów

\vzglęc1nie

\ti].3Ll.\;)

z rol.

11. Pinner

dochodzi

wiernymi
zawodowi
rocIZl~ln'2J \VS1) Lo.:1-:.';
dzieci

to

5eszcz~; v/('nvczas

hebrajskiego,

nieJ{,ieckicf!o. ~~

do rolnictwa

pocl.klo

;~i~:;,t~3~:r'.'~

do wniosku,

iż 60%

rolnika,
wybranego
t'
\.i::-l ..,ctdl0 .";H~poza

"V

za\\'odo,,-o

bvł

gru-

i ideą "wyjasn:1 jed:;ne

1;]00 mie~,zkańców,
autorka
przecrowadza
J
~
,est
to zaraZ'2m
historia
osadnictwa,

plcU;. pie,i''vv,:;zy, zgcul;.ie

stosunek

pJzostało
lJ)/f).'lr~:o

przy jąć

przebiegło;::

Hatt'ana

)!i.:y

mogła

wvkształceniu

powodowani

ni~kim"

na

jc,z;-,kg

K'scheh

.
iulycn

nie

Cz'~sto

n'1iejsk~"

nieznajomość

nie

przy

i środo'.':iskd.

C:o:~lJochn-J~8.

o

nie

wychowania
L:'I.,/
~c rZ':;Cl

wzgl.

19.ó3---H111,

<.1i~~\,:i~~~-',~
- ,::~,L'~\\:i:_<::;~
:.~~
stJ~()\\'dl10
l1~dno\v:;f.',f" ';pt/:q~ :r"l-2~~~':(,jJli,~>/,n::;;.1:)

I(:.ji.l~1

\v-yboru

:·.t~:CZ1--:':, C;-l

d~)r::ec~,~:_<'h CL-.::.i(

/1.t'k::L'l:;;3::i,

bad,~:,ń, tyeil, obejnluj~'1cych

Llc11~~n~:łirii. L,)

i.H1Cl

e:.1

prace'

i~Hl~,ch.

stanowią
(lekarze,

pową
sugestią,
lecz świadomością
sjonistycznego
:.i, ',"---;_~~1ia %~l.;rn!l'
}.,rz2 ...~zli <.tc...,rGln-icL-,,"'a.
:\j,,;
p::,.'::oay

j,~k. \\'spółuc1zLll
\If kO,ilibci2
redakcyjnynl
cz:}sopisn::-~ j\l~lsc; ..
~, \I>.f
I(::,1,:1..\\';i.il.~ i L~t
C;'renl a;"j·j,ii, ~,S.:::~::'_:l ~L',{d;:k::9~ i'[lg

.sprawozdaniu

rolnicy

"kecI2mickim

:~~.;

w za'.\'odach

prac,:

~(~:;~t~'~~():""'~::'~:;';'i

nie

dzieci

piątej

ALiji

przez
rodziców,
79%
nią, 'E}ii.,\} pr:1cuJ~-cych

związanych

z rolnict~vem.

\;C'~~~2~~:'~J:~e~o~:Ss\a':~5~51~:i~~~;~i~t~:~1
bada-

V.,

ZWEITE

DIE

GENERATION

IvllTTELEUROpAISCHER

T u r fi o \-1/ s k y - F' i 11 n er,

11'J ISH ..(\..EI...:) Tvl:-n'gart~te

się

r;,::J. 1919

roku

sprawami

w Berlinie,
w roku
1933 emigruje
do Palestyny.
;J'''~:'~'.::':~:' s t:':.,: \"/~.y,_.i~~cj
rG!.Tj:~l p_..d{_'j~':1a~eb.:ldan\:1
pIątej

drugiego

pokolenia

tzw.

IZl'i'cla
,u,
~:ydó.v

\v 1Cltach

1933--39).

c.l'zyby'::: ..!jącyC'h

7..-ctf) (~(/

,i~

czyli

()'~'Jil\'_t>:

40000

Aliji

(grupa

sccj"lnymi

Zyciów

Jako
socjolog,
a zarazem
s:.,,:(:jll~)gi<2LnC' n;Jd rGz.';,\'~ojC'rn_

imigrantów

przybywających

do

ok::J!c' gJ oao osób, z których
jO 000 przypada
na
z ob:<~3.ró\v 'J dc;nL:;::~'ji J(:~zykc:1 clierYli~~cl':.ie~~o: z t2f;:)

z i'el'2nu

~'..Jj.elT!i(,:c. Studi;)

pru\li,'ndL:,):1e

przez

~iU'L()r-

k(~ d~):y( ..,c:::~~: l~p n:ti~j5kich
Ż~rdć-'\v śrojko\vo-~uro})ej::kich,
któr,:; \v czasie
p.:!.,,_:j:::-"l=~:.:,"::~''''' h:'.~·.;I:~;·:'¥~II.:1Ci·~(:-·Ldl:ł
~l'~ \\- Er22,u. iIl~J.(.~ll1)~ P\)")\"'·:i~ci\\·:;z:.·
~:ię r01r}iC't\\~u
T-~i
-

Ci ',':, ('r·~,.

~~;.~_:?~;~_:.(;,~:i~t; ~:.i_l~l:,:.,
ol{~;~,;'

"

'-:::L:'

l mapJ,
JO ilustracji).
-,'.,-,tek,,'.,
zajmuiąca

",:ij:,

SlEDLER

Ti.ibL·:g:2~1 19G2: (s. :2.-sG~

rJ?c!zl~le
(Jruyml
<1t.1tr;:'l-:::"
O:T'wia
śrcdkowo-europejskich
imigrantÓ\\'
',.'.
-.. '
. cSler1l8.ll
.
.. SIę w istniejólcych
~
•• l\:"...,r·~v
,"".~._,
,'",;~cl··~~"ct,~·~h·
',Y'"
'-'1,1.,' ~ 1,dU
gn,pnwo
:lUZ
(,SaG8C~1,
d~_'c::c.{l~;:;c d:i POd0b!1ych,
j~lk
\;1.,/
rczdzial<:
piervlszym \vnioskó'N

1r.tO za ....
·'cd::nl

- :'!:,~ d .,';~t l:,:)zdzJ.~'d~.,;

rolr:ynl.
tI'(1klLlj;r

o 0s~:\(:1(;.LI':.;(.;h i:lc!.I/\\'idu:,-,lLlych

l

.:',U_:l)::::d·~r-3t·-..\' l{:)lc~k.tY\',~;l':c~ (~~'"':'-2vt:)'iC i k!O~L::;..)i().
Z~1:;.nl:,;;nny· jest ~k12_d soc.iol')gicLn~~- pr~./t~,'\\·~\j~~c:;~-:h irnierClntÓ\:.-.

L':lc.ci

;:"1

\\'~·,r\·;.d

'.'

c ,._

~'

!~·.,,).d" o',

:~ \\·:,:,:.':('_1,

J'_:-::_~~~·~)in.ik'l
,'''~G~',,)IQWY!111

.lUb ~a'.:ód .z .rclnict-.wm
baClam,llTll
l wynikami

zv/i,)~
uzys-

726

727

Książka ta stanowi bezsprzecznie
poważną pozycję w żydowskiej literaturze
socjolcgicznej,
zajmującej
si(~ badaniami
nad imigrantami
niemieckich Zydów w Izraelu, jest niemniej cennym żródłem dla et:1ografa
zajmującego
się badaniami
współczesnych
grup etnicznych
Zydów.
K. W.

:vI a r l e n e Ve s p e r, TACSENDE
INSELN
ErN
STAAT,
Taschenbuch
Ge;:;chichte, Band 7, Berlin,
Neues Deutschland,
s. 154,
ilusl.r. 10.
M. Vesper przedstawia popularny zarys historii Indonezji, jako pomostu
pomiędzy dwoma kontynentami
- Azją i Australią
_. liczącej trzy i pół
tysiąca lat.
Zarys przynosi jednak nie tylko wiele danych historycznogospodarczych,
lecz także etnograficznych.
Autorka
mimochodem
nakreśla
stosunki,
oparte
na zwyczajowym
prawie spadkowym
oraz opisuje prymitywną
uprawę ziemi w gospadarstwach drobnych, których podstawowymi
narzędziami
uprawy w dalszym
ciągu dziś jeszcze są sierp i radło. Bardziej wyczerpujący
jest zarys grup
etnicznych, zamieszkujących
kraj 3000 wysp, po dziś dzień żywo pielpgnujących stare tradycje
i zwyczaje. Barwny
opis rozpoczęcia
żniw ryżowych i związanego z nimi święta ludowego to ciekawy przyczynek dorocznych zwyczajów obrzędowych.
Indonezja
nie byłaby państwem
wyspiarskim,
gdyby pojęcia Prahtt
i Ikan (łódź i ryba) nie cechowały trybu życia jej mieszkańców.
Podane
przez autorkę wiadomości
wchodzące w zakres rybołówstwa,
szczególnie
podziału
połowu,
jak równieź
bardzo popularny
opis łodzi rybackich
i hodowli ryb, wykraczają
poza zakres papularn2go
zarysu historii stanowiąc dla etnografa
interesujący
materiał
- choć nie pretendujący
do
naukowego
opracowania.
Szczególnym
rodzajem
domowego przemysłu
ludowego,
doprowadzonego do perfekcji przez mieszkańców
Jawy, to używanie techniki batikotvej, ludowej
sztuki dekoracyjnej,
stosowanej
przy malowaniu
materiałów używanych
do wyrobu
strojów
ludowych.
Dckładny
opis procesu
wytwórczego,
stosowanego
od niepamiętnych
czasów, przypomin::l maloWilnie pisanek przy użyciu wosku, spełniającego
przy batikowaniu
identyczną rolę. Rozdział ten zarówno z punktu widzenia sztuki ludowej, jak
i przemysłu
ludowego, stosowanego
w tej formie tylko na Jawie, zasługuje na pelną uwagę.
W Bali, jak w ogóle w całym państwie
indonezyjskim,
od setek lat
pielęgnuje
się tańce ludowe, przebogate
\V treści
i formie, wykonywane
w kosztownych
strojach o olśniewających
ozdobach. Dni kultury w Solo
są jedynym \V swoim rodzaju wyd2rze:1iem w życiu kulturalnym
Indo-

Dezji, przeglądem
ponad 200 tańcó\\' ludo'xych.
:\a czoło wybijają
się
taniec masek, taniec króla małp Hanumana,
taniec miłości, uchodzący za
klas:"czny Lmiec z Bali oraz dip((, taniec taprzysi~żcnia,
uprawiany
w od:eglych czasach dla wyjednania
w niebiosach deszczu, rozgrywany
obecnie
jako zawody o cli,lrakterzc
sportowym.
"TyshjC2 wysp -- jedno pallstlVo" ta niepozorna
popularna
historia
Indonezji, chociażby dla wybranych
tu zagadnień,
w pełni zasługuje
na
uwagę etnografa
zajmującego
się egzotyką indonezyjską.
K. W.

LE FOLKLORE
BRABANCON,
Nr 155: Bruksela
1962 (s. 221--350)
Le Folklore Braban<;:on jest organemService
de Recherches
Historiques
et FoHdoriques
de la Province
de Brabant,
ukazującym
się kilka razy
\V roku
(co 2 lub 3 miesiące) \v języku francuskim
i .flamandzkim.
Pismo
b tSl'latycznie
Z'·\ i,~zane jest
z Brabancją
- prewincją
najbardziej
re·
prezentacyjną,
leżącą w centrum
Belgii. Na treść nru 155 składają
się
"Ttykuly, komunikaty
oraz bibliografia.
Robert d'Udekem
de G u e I' t e c h i n:
Zamek Heverlee w malar.
stwie XVI-go wieku (Lc Chateau
d'Heverlee
dCl1ls la Peinture
d,t XVI-e
siec/e), s. 221-233.
Jedynie bardzo wnikliwy badacz może wyło\vić z tego artykułu
jakH
skromny materiał
etnograficzny.
Autor omawia tu malarstwo
braci Martina i Luca Van Valckenborgh
dając jednocześnie
historię zabytkowego
zamku Heverlee.
Malarstwo
flamandzkie
tego okresu charakteryzowalo
się wielką dol:ładr..ością w odtwarzaniu
zaobserwowanych
faktów, dlatego
też wnikliwa
analiza obrazów l\'Tartina Van Valck,?nborgh,
który specjalizował się w pejzażach
wiejskich
i przedstawiał
często pracę chłopów
w polu, budynki
\viejskie, stare młyny itp. może przynieść
etnografowi
pewne korzyści.
Jest to artykul
który w głównej
mierze zainteresuje
historyka
sztuki zajmującego
się malarstwem
i architekturą
flamandzką
XVI-go wieku.
Joseph de Iv! u l: Stary Koekelberg (Le Vieu.;. Koekelberg)
s. 234-248.
Jest to druga część kroniki miasteczka
Koekelberg leżącego pod Brukselą.
Kronika jest zbiorem anegdot o mieście i o zamieszkujących
tam ważniejszych osobacłl. Oprócz bardzo szczupłych
informacji
(np. pobieżny
opis
tradycyjnego
stroju wieśniaka)
trudno znaleźć tu jakiś pełniejszy
material etnograficzny.
Marcel
Van h a m m e:
Jean Van Ruvsbroeck
jego czasy (Jean
van Ruysboreck
et son Temps) s. 249-288.
.

728

729

Artvkuł ten zawiera bic;gr8£i(~ i omrl':ienie
twórczo~ci jed:1e,!o z najs!a'.'i
niGjsz;ch
architektów
flamandzkich
okresu średnio\,·iecZ8. (zm. w 1485 r.).
któ;'('go największym
osiągnif;ciem
była bud:;\va
\vicży 1"3 tu',za brukselskiego. Or)racow·:,nie
to. bogato ilustrov:anc
rcprodukr.jami
"tan'ch
sztych'J\'! prz2z:1aczone
jest przede wszY5tkim dla ),istoryków
sztuki.
Y

H.
Cn1init

C l' o k a e I' t:
1.~c,:le l.'bok

Młyny

gmin

\\. Cede

Louv;;-:ln

(Le s iVlouli71S

i :~;iveUes

p03L.łdo.la

d'Ucc/el

s. 289-329.

niegdyś

naj\viększq

ilość młynów wodnych.
Sił:~ nape;d0wą tych mlynó\v były liczne strumie"ie prz(,pływające
przez
terC:l gmi!".y. Każdv
młyn posiadał
~pecj"lm\
naz~\'v~.. Naz\vy zaś pochodziły
od usytuG~v\'ania
topograficz~E:go
danego urzqó;clli ..\ (np. Le Proeckmolen,
Je Coudenborri:'molen)
od funkcji
(np. Je
2.Jijpmolell. Ie Shlchmolen)
orn od nazwy posictdlośri,
do której najeżały
(np. 1'2 meuEn du Papenkasteel,
je mouEn dLJ. Ch,]L~au d'Or). Autor nie
dOlję tu dokładnej
analizy konstrukcji
poszczególnych
młynów, lecz raczej
zastan~:(v/ia się nad histor1i-l tych urz~_:(h:ell. poclając cia t;,! .kr(Hlik i dokumentów,
które
'.vspominHją
o ich istnieniu
oraz ne.zwiska
wlOlściciell.
i';a zak.:p\("%eniE clutor ornav ..-ia rolę j::::ką mlyny
sp2łl1~dł)·
"vV
go::ncd:lr::~~
-.,.':icjskiej: służyły one tc'ż do wyrohu papl('ru
i wytłaczania
oleju. CZ0;sto
:::rn~e~j~)ly

S·vVCł

fUi1kcjf~ zależnie

od z~(pc_l:~~z'2bt)\_~.,·::~TJia
gospod;lrki

og61nokró-

.·,olve.i. W z'.\'iązku z rozwoJo=m -,<'iclkis<;o prz'2n1 S!u
ml:;!1Y staw'-1ły ',lę
C,:HD,Z mniej
przyd::ttne
i pod konie': j{IY::.\v.
było już tylko trzY:1~.t:;('ie
'::,zyr:n ,;eL, a po I \vojnie ~;',viat(1\ve,-j [je P~'cc~jvvał zaden.
Pulykuł
ten i.!ustrowar1Y r:·.;Lc,kci(';
(""ieleki ogólne młynów)
onu
jedną
mapką (u.~yt-,lOwanie mJy'.l.ć),,v ',v i.'.12 -j z pf"wnością dla etnografa
je:'st naj('iel~~.l'\iv"3zy z całego c,::·n,:-,1,\7i;~,nc';() n.':·~:lc·ru I..2 Folklore Br.:'tban~c:l,
w \<:ir;kszym
stopniu
zaintcre::uj'2
orc ł~i",C:'ryków gos~)odarczych.
Y·:ik"
S:CO::t
rZ:lsc·p~sma pcś\vięcono
k0~TIH::-lil~;~1_\)rr: dnt.\·-c"·:::;~('yr{j
;,vażniejszych
\VVd'U'l';ń kulturalnych
w Bralxmc:i
h7st'łWY,
nowe muzea, odkryci", archeoIc;!i'2l'1e itp.).
i krótkie om{)'x!:.':Ól
Ostatnie strony Le FolJdore v;vpell'lia biblio,\!'alia
folklorystycznych
'.\·ydawnietw
ostatnich
historycznych,
archeologicznych
br:lgij"ldch
i B;;Ltr.icznY'2h.
Tornus: SkClr?u;iski
V

ET;';OGRAFIA

IV PRACc\CF

C":":SCQ

(1%0--186:2)

dla sprawy
pokoju
mir;dzynarodowego
i powszechnego
dobrobytu
ludzkości" l, prowadzi
niemal",
działa.1ność
i;a polu etnografii
i nauk polcrewnych.
Celem tego artykułu
jest z8;,:Joznc1l1ie clytelniki;w
z gł6wnyrni
pracami uNESCO
w dziedzinie
etnDgrafii
ornz zestawieniel'.'ażniejszych
konfereEcji

n1ii..~dz."'i12.rodo\vych,

zanych

z etnografią,

UNESCO,
której
gł6w"ym
zadaniem
j(:5t ..dopom".g·~nie
5pec:j1.1Ji:·:tOrD
\\·e \\'szystkic!i
krd)ach
\~.: 113\\.'i~·1z.:;V,,·8.iliu
\\'spółpracy,
która
)',a 'lwie ogóll1oś\viatow'l
służ.yłaby rJzwc)jo\':i ich dyscYPlin i k •.or':l poz\\,OjjLl0Y- J:a wykorzyst':lIlie
ich \yiedzy dla glównyci1 celów uNESCO
-

i i(lnych

\Vyst;:LV

przez

akcji

tę organizację

z·"vią-

w latach

}960-1962.

Zagadnieniami
etnograficznymi
w ramach uNESCO zajmuje si(~ przede
~wszystkim Międzynarodowa
Unia Nauk A:ltropoL'.,gic7.nych
i Etn()zraficl.nych (UISAE). Je5t to jedna z d\VUml,:tu Drg<1'1izacji wchodzących
w skład
Międzynarodowej
Rady Filozofii j Nauk Humanistycznych
(CIPSH)
założonej w reku 1949.
Bardzo aktywrl<1 działalność
prz:;j<lwi,] również pow.stała w 1947 roku
Międzynarodowa
Rada Muzyki Ludowej
(I FI'vfC) '.v ram:Jch
MiędLynarodov/ej Hady
l\luzyki
(IMe). r,,1a ona na celu troskę
o popieranie
badań,
zachowanie
i wykonywanie
utwo!'ów
muzyki
ludowej
we wszystkich
krdjach.
Ped protektoratem
UNESCO dziaja też I\Iiędzynarodovvy
Komitet
Filmu Etnograficznego
i Socjohgicznegn
(CIFES) .
Inne orgarlizl::J.cje międzynarodo"~ve
z:ljrnujqce
~..,ię \\7 p2\~]nym
stopniu
ten::' tyką
et.nogwfir:zną
to: Międzynarodcwa
Rada
Nauk
Sp'Jłecznych
(CISS). Micdzyn:.Ho(\owa
R'lc1:i ]'>cku'ncntac.ii
.Nauk Spo!ccznych
(CIDSS)
:raz Amerykahskie
Towarzystwo
Antropologii
i Geografii
(L-".SA).
Oprócz

rÓŻnCi{O

rodzaju

prac

pro·v\r3d'·~onych

przez

org'łnizacje,

\Vi'\V

co jakiś czas przcprol"'adz,,
wielki" :;k~.je maj~~ce często wpływ
na rozwóJ nouk etnograficznych.
I L~j·:
:1'~-'.obec:1ie z dU'Lym pOlvodzeniem
,<"'lEw",vany jest program
"Wschód-Z"ch6d",
!>tór,'go vdaniem
jest zblii'enie i \\'zajemne
poznanie
kultur
wschodu
i z·~cho~:u. Healizacja
tego
prosnmu
prowadzi
do powstawania
no;'.·ych
instytutów
bachwczych,
il.(,wych wydawnictw,
wystaw i muz::ów cZQs~J o tematyce
etnograficznej.
W roku 1960 na Sesji Rady Wykonawczej
UNESCO zapadla
uchwała
zJinicjowania
\vielkiej
międzyluroc1r)".\'c.i
k9mp,lnii
n" rzecz ratGwa:1ia
Lc;grc;:O"lych zabytków
w Nubii w Z'.d'-!i:J.::Uz budo\',-ą
tamy w As~.uanie.
POL1::1 br,\.b w tej akcji c:ktywny
ur!zi8J.
V'J bL~ch 1901-1963
UNESCO p:'z('zn,.n.\'l"
wicks?e niż zwykL, fU:1dusze na ,'kcje
dotyczące
konserwacji
zabytków
oraz roZ\voju
muzeów
i t'ibEotek,
natol:liast
rok 1D'33 O.sfoszony
został
roki,:Yn międzY;:;'dL'odo·~l:ej
l'NESC:O,

karnp:1r:ii

Organizacja

\vyd:l'.vnict'A:,

a przeprowadzonych

n:··1.

rzecz

'IN z2stawieniu

()Chr~)!1Y z~'1bytkó\\".

pc.niź3zym

U\\-zgledniono

~~·\.nc1rć Bertl'und.
:\1i~nzynarodo\\'e
l"CSE.sCG.
liQ0pad
1:;1..0.

jedyni::

'.\·ażniejsze

ba(L:~nl;:~ społeczeń.-.L\\r,

\"ydar:ze-

CilrOll:.:.;ue

cl~

no

731-

nia związane z etnograficzną
działa1no5cią uNesco
Dlatego nie jest ono wyczerpujące,
ale z pewnością
działalność

tej wielkiej

w latach 1960-1960 '.
rzuci niece· światła na

organizacji.

KONF"EHENC.iE

:'.lII;;r)ZYNAHODO\VE

1. Zgodnie z decyzją powziętą na 5. sesji Międzynarodowego
Kongresu
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych,
która odbyła się w Filadelfii·
w 1956 roku, 6-ta sesja Kongresu odbyła się w Paryżu·*
w okresie 31 lipca - 7 sierpnia 1960 r. Przewodniczył
prof. H. V. Vallo
i s, dyrektor
Musee de l'Homme w Paryżu i przewodniczący
Międzynarodowej
Unii
Newk Antropologicznych
i Etnologicznych.
W dziedzinie etnologii obrady
toczyły się \v 14-tu sekcjach m. in. etnologii ogólnej, metodologii, etnologii
archeologicznej,
etnologii życia materialnego
i ekonomicznego,
etnobotaniki, etnolingwistyki
itd.
2. Na początku
1960 r. w Stresie
(Włochy) odbyło się posiedzenie
Międzynarodowego
Komitetu
Filmu Etnograficznego.
Równocześnie
zorganizowano seminarium
pt. "Film dokumentalny
jako narzędzie
prac badawczych VI naukach społecznych".
Uchwalono zmianę nazwy organizacji
na Międzynarodowy
Komitet
Filmu Etnograficznego
i Socjologicznego
(CIFES). Komitet postanowił
opracować
nowy katalog międzynarodowy
filmów etnograficznych
i socjologicznych.
Informacje
dotyczące tego katalogu ogłaszane będą w przygotowywanym
wydawnictwie
pt. "Revue internationale du film ethnographique
et sociologiąue".
Należy dodać że w 1955 r. przy poparciu
UNESCO zapoczątkowane
zostaly w Musee de I'Homme w Paryżu "Tygodnie międzynarodowE: filmu
etnograficznego".
Natomiast z inicjatywy
Włoskiego Ośrodka Filmu Etnograficznego i Socjologicznego
oraz Włoskiego Ośrodka Filmu Kulturalnego
zorganizowano
stałe festiwale
filmów etnograficznych
i socjologicznych
odbywające
się corocznie we Flor'encji.
3. W dniach 9-16 sierpnia 1960 r. odbył się Międzynarodowy
Kongres
Orientalistów
w Moskwie. Jest to jeden z punktów
działalności
komisji
do spraw projektu
"Wschód-Zachód"
powstałej przy Komitecie ZSRR dla
Spraw UNESCO. Podobne kongresy
odbywały
się już wcześniej,
bo od
1873 r. Zagadnienia
irlaukowe poruszone
na Kongresie
w Moskwie to
przede wszystkim:
historia
ludów krajów
wschodu. kultura
starożytna
i współczesna
oraz etapy wyzwolenia
narodowego,
politycznego
i ekonomicznego.
4. W grudniu
1960 r. Uniwersytet
w Ibadan
przy współpracy
rządu
, Materiał
czerpano
wa 1960-62. nr 27-56.
• R. S t o p a. Lud

z Biuletynu
XLV,

str.

Polskiego

48.1.

'*.T.

Komitetu

do Spraw

G a J e Je

Lurl XLVIll.

UNESCO.
str.

;;29.

W"rsza-

•.

federalnego
Nigerii i UNESCO zorganizował
międzynarodowe
kc lokwium
na temat: ,.kultura
afrykańska-historia,
wartości i perspektywy".
Opracowano konkretne
wnioski i prepozycje
zmierzające
do rozwoju badc:ń
nad kul'.urą
narCJdów afrykańskich.
Tematami
obrad i dyskusji
było:
pochodzenie
i historia kultur afrykat'Jskich,
pojęcia i wartości kulturalne
krajów ai'rykat'Jskich, koncepcja sztu!, plastycznych,
muzyki, tat'Jca i lite-o
ratury, kultura
afrykańska
w śVfiecio współczesnym.
5. Na początku roku 1961 odbyło się plenarne posied;:enie Międzynarodowego Ośrodka Ochrony i Restauracji
Zabytków
utworzonego
przez
rząd włoski i UNESCO. W posiedzeniu wzięli udział przedsta'.vici21e 20-tu
krajów. Podjęto szereg uchwał dotyeqcych
m. in. ochrony i konserwacji
zabytków etnograficznych
i archeologicznych.
Wiceprzewodniczącym
Rady
Ośrodka
wybrany
został dyrektor
MuzE-um Narodowego
\\ Wc>rszawie
prof. Stanisław Lorentz.
6. W uoi"ch od 23 sierpnia
du 3 wrzeSlllCl 1961 r. "odbyła
się
w Quebec w Kanadzie doroczna konferencja
Międzynarodowej
Rady Muzyki Ludowej. Obrady toczyły się wokół trzech głównych tem3tów: porównanie między muzyką i tańcem ludowym rozmaitych grup narodowych
i rasowych
Ameryki
Północnej
i Południo\'lej;
obecna sytuacja
amerykańskiej muzyki ludowej; instrumen ty muzyki ludowej w obu Amerykach.
Konferencja
i czwarty festiwal Miqdzynarodowej
Hady Muzyki Ludowej odbył się w Gottwa1d0wic
(Cz(~chosłowacja) w okr~sie od 13 do 21
lipca 1962 r. l\'ajważniejszymi
tematami
konferencji
były: migracja i porównanie huków ludowych, technologia instrumentów
używanych w muzyce ludowej, tradycje
i nowe elementy
współczesnej
muzyki i tallcóW"
ludowych.
Również w końcu lipca 1932 r. cdbył się w Bukareszcie
międzynarodowy festiwal muzyki ludowej krajów Bałkańskich
zorganizowany
przez
Rumuński
Komitet dla spraw Międzynarodowej
Rady l'vIuzyki Ludowej.
7. Międzynarodowe
posiedzenie na temat kultury
Indian w Ameryce
Południowej odbyło się w końcu lata 1961 T. W Sao :Paulo (Brazylia). GlÓw-.
nym tematem posiedzenia był problem pochodzenia człowieka w Ameryce
Poł. Etnologowie,
archeologowie,
genetycy
i lingwiści
wygłosili
szereg
interesujących
i'<!f:,raUl\\·. Wykazana,
Ż2 poważne
niebezpieczenscwa
zagrażają osta bim świadectwom
z dziedziny prehistorii
Ameryki Poludniowej, gdyż nie podejmowano
do tej pory prawie żadnych wysiłków, aby
zachować wspomnienie
o tradycjach,
sztuce, i językach żyjących jeszcze.
do niedawna
plemion indiańskich.
Postanowiono,
że w r. 1962 specjalna
ekipa uczonych przeprowadzi
badania nad kulturą neolityczną żyjącego do
dziś jeszcze w lasach stanu Parana w Brazylii plemienia
Indian Szeta.
Prace te finansowane
są przez UNESCO za pośrednictwem
Międzynarodo-.
wej Unii Nauk Antropologicznych
i Etnograficznych.
8. Rumuński Komitet do Spraw FNESCO wraz z Rumuńską Akademią

733

732

\

N<luk w ramLł.CI-Jp~oj'2ktu ,,\,rsChÓc!-Z2.chód" zorganizov::>i mi~:dlY[]<lrodo;xe
]{.olck'Nium na temat cywilizacji
bałkańskich.
S2minarium
odbyło siC; ".'" 8il".:Ll ,.Hucnu::i") v.,' Gkresie 8-19
liiJcCl 1952 r. \Vn~łoszono referi'lty z nas tęP'Jjąc:;ch dziedzin:
arch001ugi:;, historia,
etnogrCifi3, j<;zykow?wst\"c.
liten~tUr3

oraz sztuki )Jl,;kne.
1-3ardzo i~terp~u.:ąC(:· dl~ etnografó\v
byio zorganiz()\vant:
przez
CNESCO w IVI2k,yku 'x dn. 1:2-'27 pClździernib,
D62 r. seminarium
na
temat badaI'1 socjologicznych
i 7ag3driień
życia \\'si \V Ameryce
Centralncj,Mp.ksyku
i w rejonie
Karaibów.
Jedn"m
z punktów
prograr.lu
była
dyskusja
nad "sytuacje'
faktyczną
w danym
rejonie
dotycząca
struktur
i tpndenc:ji
:.)ktu~;l.nych ::;ocjo-ckonornicLnych
\V3fUnkó\\'
życia i pr2c.i.·.
o';wiaty', stanu scl~itarnego
i wpływ tr2dyc,/jnych
obyczajów
na produk-

o.

tywność",

I
I

"

G. :'i S kł!J.(.1em l:~~ESCCJ w 1950
co~!.S·:::i1.3 pr::.:.tiqu2S".

r. ukna!3
się prac? pt. "L'org,misa tion
T:1 L':.1!·clz(\ ccn;l.:::~ f':)\'·:nic:z d1'1 elnografó\'- _.-.- ml1:l~'c.l,~)g<l\\" ks:[~~·.k9. obejnl.uj':: t~.,kic za,g::3.ch:ienia
jak: roI) r::1UZ2~"'N~

d:~':) nll.:_:~~(;(~:;
....-

(,(.iJTIL1-:S~,~

p-:fs:Jn,:, L

:"\C.:;J..

r(ll"iZ,~8.

bnd.:lfJi.:.l.

CI.

\vycbn'-'\"~t;·,j;..~, i -nU~'"2~1.L;bora.torl:ł,
tu

~)L.~_':~; ::.1Ji.~['c:\\·J.

Za'v\'icra

D<. ..uko",V8,

utrz:,-.my\.vanie

:jibli":.)~~.1·~:!i'ięj

i l\\:ierjz~l~c~CY:

r!1UZ2d

ek3poz '.'Cj2. J~st

zbioró·'N:

Justr:)cJ::.:'.

liC?ll!:'

S;;rf":'."::
l)!":ESCO '.'v rartl8.~h r(~81iz~cjj
_,W"d~ód-L. ,cł~:;d" w 1!)61 l'. powicay: instytucjom
spc,cj::listycz-

7 ... ;u;·::~~l:)·l\<·ihi.i·':;::;;'~Kor:r.d~·;.:~
do

projektu
nyn1

b:bljogrClf~i

(.:praco\·':·'.J.·i.li;.~

pr~c

Y"~::;:.~;~i;(lui Z~.~.cl1.')du.\''v~

Y'v'ptyy\'ó\':

j·laukov.'y~h
rO/:\\!~()ju

dotyc:7.,-!':yc:h

knHui'Y

s~-;"7"Z~J7.()~Nani:J

ju~~osłG\vLUlskir~j

orElZ

b~.·~Jlicgra~:ii pub:ik,:ic,.ii

d')t;,'cz~lcych l-;ultu.r ·.,\:schod:1i~.~r: j;:d<:.L? ukaz8ły
si~
\\' j(;·7.yk~':-:h ..Tu~:::)sL:"i.\,v~·i, jak ró\vnie~~ ti~lm:tcz,dl
na te języki c1zi,,:'ł autoro\v
8. Z :!:j:·j::.~ty\\·y Pc'\ski€f::i) }~or'(lit.-:ltu do Spr9.v,1 L"N}~SCO uk.J.7.ał~ się
f. k~j~r~.ka pt. ;.H8:;8. i nauk;),,"
\"'l.'ydC1na przez F'5~:'-J. Jest te f::En9cD~-'
nie trzech broszur 'CNESCO z cyklu La question raciale devant la sciel,ce
in.(j(i-·::,~·!?
ł~~iążk3 7J) \\'s~'Ęp:'m T. I(ot2rblt'1sJ{~ego
~k~:ldc:~ si~ z trz::::..'h cz~:~cj:
L, C. D l_~ n ~ -- H~:Sd j o:.)lcgi!:. ()tto I( l i n ,'";)
b c r g - RasG i lJ:J!iC!iDl'~'giaf
Cl;~,:.....Jc _L 2 i,"" ~ •• S t ~~8. U ;:; S Raso,
histo1·ia.
\\~ 1901

1. Z inicjatyv,:y
CzeskiegD Komitetu
clQ Spra·.'; C:JESCO
ro00,·::.(';to
w i960 r. publikacje;
d\\u:niesic;cznilo
pt, New Orient (w jęz. angit:lskim)
poś\,vif:conego wspókz(':snej i dawnej kulturze
Azji i Afr~ki. Cz-as'J!-,is''':'\c
pit)cnie
ilLlstro\V::ln(~
Z::\\\'ler'a art~,:kul.y- n:::-: ten12.t
kuttury,
hi:::tOfit;
Bi'.t1}.ld~
E:~nogr ~lfiL archt'(llc,.~ii.
:'i.Lo£c:ii i. r:~\lif;ii
fU ~1{)6ii kr :1/>\1;
l4.Zj ~"1.....
r~ki.C;·L

Dlr) kaó.:,kich,
2. Erytyjs.1{i
I.1':~;+S~ut Fiirn ,-\\·y \v Londynie
opubliko },,'al
\V~;l).:d':1ie
z UNESCO spis filmów wyprodl.;l.;:o.,vc",ych w krajach
arabskich
i c1Zjat:/cki('h. V/śród f ilr.l1 tJ\""l (j.:.)1-:.U:TIc:nt .lD:': ~~:1 znz:jdują
sir~ kRtE~gori'2,
ktorr"
n1()'~;:~
l.aintcr2S0vvać
etn(lgr:~t6,v~ ,.-~rDL ;c.'\\~1cie: -fiL-oy obycZ'::ljO\Ve, filrn~~' :') sztuc:::
cZ2rJ.1iGśle, Hluzyce,
t~~ńc::~c1:.r(;1i~!ii 'Jf:}Z o ~i1etodach rJ·b~ló'.vsb\-~~ j r01l

Aln~r;CCln

.L Uczonych
i

Kub8\1s1d do S~;ra\v UNEECO npublikov:ał
\V)·'·.1.1;1i.~~
za
~'l:l tt-:rn3.t .Ameryki
:';}~cdk·)\vc.i i \rVy~.p K&rdił:)7.:;:t'.~h

}r;~9 bibEor~r.:"'fi~

(Centra!.

socjolog:':

In~~titute '.\7 I...l(Jndyni2 \vydaje
prz}- pom8cy
rrz:.\gi~ (; ,k\ivart21n'y
lnateriał6-\v
n:1 ten1Ht
.l-\tty;(; ~,'::!1,~~',:<L<'J,ie '2·;:"j(.'.gr~1fi.i, :~oJ:,';ol·).'~,ii
.. i lin,~~·".vlstyk; j':,:kie uk'lzały
się
\'~' p::'rj_n(ly;{,:~\C~"),u'.;.;1.dtxjL:go
oL}.~I2:.;:'u"
Przc~gl~:d ten n::lZV\"';/a c;:j~ .,.,~.fric8n
i\bstrJ.\'t:.;'
i ?~:1,::j~~r[i
k.rÓlkif~ OIT1ó\vi2::11=:.' artykułó\v
O .Afryce
'\v o~d)l':; oraz
o posz('ze.;_~óli.1ych
kraj::lch
afrykai1skich.
A.lrir'an

F'orcla

Yundn.cji

10. }-::'",\~:~rtaln:k ·...
~I~:\·cl.'~\t.'ony
pr7.,~l, L1iGcl.~Y~1~i.r0d()\",·y L"l~~Vtl~lt T'2atr~-l.lny
-....,..'sp
..~,~u.::.1.zial.r.t.,->r ~:SCC) ,.IA~ Th:-·:J.t!:.~' d'-:·i.n-; 1e ;','Ic-~d~" pGś'<vi~cłr
S\vój
n.!J:-:'.~-:'t'z kO{12J. :PG1 r. f:I~S~C01:l:<
\vicku.
(.1 p!"z.:c12 \\·.:,z~_'stkhn
:'J3sk~m

przJ

ni.ct\\Ta.
J. I<omitet
rek

fl, 1..•t,prn8.cio:lr.1l

tJI'..JESCC)

(jr~d

Can'uIoeon

'-:1rt '~;j~;_tł

EibUcgroph!J).

z';;jrnu,:~1::' C~'l ;::l(~ z·~~~~-ld!""!ieL1ialni. z pogr.H~icz~:1
zaintc

r0~',ujc

..~

pev/Clc<-cią

C2nne

118c:c:dzi·:>il:' ~"!"):~~2Ji i jaku

.;:'~0

'\,vyda \\inict\}.·o

t:·tn~):;r~3 Ci!

Chud2

Le'ii-Straussa

V/

grafin

l{~nle-Grlf;Ul('

\vsz~lkie

\\".\'"d~l\\-ni:::·t\\-~; n:lu'i-\0\\

0

logii ~połecznej.
Opracowywan3
jest przy \':sp6łpracy
Unii :'<auk Antropologicz:lych
i Etno!o",lczr1,'-cl1.

z dli£dzir<~·

dzj~:l·.J~''':l sztuki.

i:-!_t2resuj~c?

Z\vł'.:1s·~C'7.J

o~:ljcla C:i:lo\~:~""ka" n8pi3:~n
orn artykuły
o m:"skach

jest

po-,;ługują

etnologa
siC; ludy

Filr:::.o:ii i ~:aLt~< ITu:r~;~ni~tycznv'::;.
t":::,rESC'() stały nr~':-:n --_.. t('\\-~1.l:?,l':n..::

"-ll()genc

•.'

1)(;~2Z

j,'kimi

zn2~~2L!:)

l";.'\TESCO

pt. blb1io')Tcij;hie
In!crw,ti')nu1e
,le S~,cioi 'gie (T. VIII). Bihliogr;,fi,\
obejmuje
5 48·~ tytuł;.:' k~.i~):ck, :::rtvku~ó~v. ~.\-ezascpi~n1.
~,pr8\\-ozdaI1
I j·:·:n.':c·(:
prac z z;1{r2.su :'CC'ilJ,L;~::i,i ()publi:':.cY'.\·(1n~:C'h \~,- 1~:33 r. PrJ~~:~ ta z~1\':i,:;r,1
i:-H}.?ks ',v ji"";Zyk;·lC;·\ ~'r~~~~cusl':">lli ;l;;t.:i'~·bkir--,.
j. iVliędzynar!'lclo'.:;:
l\.omitet IJc,I-::umcnts_cji
~h.,uk SpOłec7nych
,,;::,(13, 12
,J~ib1i0gr';lpl)ie
Litern':diona12
d·..:\~Y·~hTcpGl(,gi~-.~ ~.0ch-de c~ cultur.~.l1·:":·, Bil"';;} "';t:1 obejlnuje

..T....ic·~.1C'

[Jt.

<..r:tropo-

l\liędzyn~U'od()wej

11. =-\Th~dlyndrodo\v::).

~~e pl'Z'-

R8da

V·l.';.;")'~;:p::.t~.;\-

-~):'r2'Jd/ku

tYli;

Z!l2\jdu.ien1~~·

cz.!';?",')

drt,vl<uły

o 1"crn~::,t:,'C'c
in!2i(' ..::U.~~·.~2j

cl:~~:::r::j~~>.s.::.Jp. :lurner z I k··.\'~"ł['1~t1j1962 r, POŚ\Vi~CO':1V
Z--l_C~:~(i!~:~-_-rj~:_:,r.n .~l.:r,\·ki. 7~
..~"\·;Clf'::, ()~~: nl. i:l. art:'kul.\':
L,
S,
P.';;:,-,:~?--::!"'r.:.;(;
~~iI.rie

nc::r"- -ufr?lk'.t}'!S;:ti.
-

s:~c~alisf.:in;.

s:~\::'C~cu:'~ie

d:J

p, C,

iuc;a

F\:}!I.:
"A/.

1~l.qjskifr';;'J

C.

(CL?~;I-T)

j~st c~"k!\\'icir
'3 e r: r.-~h Q r -

T ~~r d i.5 -- R€ii~jin
i i;!sfor!o.
C;', G ai (;'~C;~CV:u k(1~_'i'?iy
~L'- SjY':-=:c:::"I~'t-

sl)ol'?c!~:a

G Li t k i n d --- Hocl.?{~!n o!rlj'!((nis'-:{{
Ił.

1) (lo s c h et ~1 p.s

~ j2j

pr:u-

__o O .1~!S~{)rft? Afryki

'734
:VIL'ZJ::,~~-

V-l'lST.-'\

\\Y

1. Prz." '.'·sp6łpracy
Bułgarskiego
Kornlte~u do Spraw u~,msco organizowan:: s,~ prav,rie corocznie ,.Tygodnie muzet)','.· I zabytków".
\"1 cnsiE' tej imprezy organizrJwane są liczne wysta""'y i odczyty rÓ'.vni.::'i z dziedziny etnClgrafii.
2. Kubailski Komitet do Spr:nv L'NESCO zorganizował
\1; maj;]
1961 r.
wY3taw~ strojów ludowych typowych dla poszcze,':({llnych r2gionów wielu
kri1jów świata. Polski komitet do S~)raw UNESCO wysłal na t~ wystawę
eksponaty,
które pozostały na stałe na Kubie.
3. Z inicjatywy
Polskiego Komitetu do Spraw UNESCO we wrześniu
1962 r. otwarta
została w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie wystawa
pośv\Tięcol1a kulturze
Afryki Tropikalnej.
Ekspozycję
przygotował
zespół
pracowników
lVluzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, przy pomocy JliIinisterstwa
Kultury
i Sztuki,
Towarzystwa
Przyjaźni
PolskoAfrykal1skiej
i UXESCO. Oprócz zbiorów muzealnych
pokaz3w) dokumenty fotograficzne
otrzymane z M~ls02e de rEomme w Paryżu onz z szeregu narodowych
Komitetów
do Spraw UNESCO w Afryce.
4. Z inicjatywy
Norweskiego
Komitetu
do Spraw UNESCO Muzeum
Etnograficzne
w Oslo zorganizowało
w październiku
1952 r. wy~tawę na
tpmat Konga. Vlystawiono:
narz~;dzia pracy, fetysze, maski, hstrumenty
muzyczne i rzeźby.

INNE

PRACE

UNESCO

1. Na Konferencji
Generalnej
UNESCO w listopac;lzie 1960 r. dyrektor
.-generalny przedstawił
projekt
wstepny
konwencji
\v
zakresie
ochrony
piękna krajobrazu.
Chodzi tu w głównej mierze o ochronę rozmaitych
elementów
składowych
krajobrazu,
Ci więc
m. in. zabytków
etnograficznych, jak budownictwo wiejskie, sztuka ludowa itp.
2. W ramach
projektu
UNESCO "Wschód-Zachód"
wytwórnia
"DiaJilm" w ZSRR produkuje
rocznie kilkaset przezroczy
na temat kultury
wschodu. Takie przezrocza jak: "Na wyspie Cejlon", "Architektuf3
narodów Azji Srodkowej",
"Sztuka plastymna
w Kirgizji",
"Sztub.
birmańska", "Sztuka japońska",
"Sztuka starożytnych
Indii" z pewnością zainteresują etnografów.
3. Pod koniec 1961 roku powstał w Tckio ośrodek badań na{j kulturami
Azji, który pracuje
w ścisłej łaczności z UNESCO w związku
z akcją "Wschód-Zachód".
Poza opracowywa:liem
słowników i publikacją
dokumentów
historycznych
ośrodek koordynuje
badania nad różnymi tematami
jak: rozwój wsi i zmiany społeczne
w Azji Orientalnej
oraz
badania
antropologiczne
zanikających
grup etnicznych.
Podobne
insty-

tucje mają powstać z inicjatywy
L'NESCO w New Delhi, Bejrucie, i Damaszku.
4. Z inicjatywy
Węgierskiego
Komitetu
do Spraw UNESCO na początku 1962 r. podjęto akcję mającą na celu zachowanie domów wiejskich
charakterystycznych
dla różnych epok. Objęto ochroną szereg wiosek położonych w okolicy jezior Gerto i B8laton.
Tomasz

"POLSKA

Sko,rżyński

SZTUKA LUDOWA" - ROK XVI, 1962, Nr 3
Kwartalnik
Instytutu
Sztuki PAN

W upowszechnianiu
wartości sztuki ludowej i w kształtcwaniu
nowe·
go spojrzenia
na to zagadnienie
odegrał wybitną i jedyną w swoim rodzaju rol~ organ Instytutu
Sztuki: Poiska Sztuka Ludowa,
W zależności m. in. od kierunku
działania w danym okresie, od nasilenia pewnej
tematyki
czy problemów
teoretycznych
kształtowała
się
mniej lub więcej określonego
charakteru
treść i forma poszczególnych
zeszytów tego wydawnictwa.
Niektóre kwartalniki
np. koncentrowały
się
głównie na analizie formy, stylu pe',vnych dziedzin sztuki, inne - zajęły
się historyczną
genezą sztuki ludowej lub problematyką
sztuki ludowej
określonych regionów.
Recenzowany
Nr 3 kwartalnika
z 1962 r. jest właśnie przykładem
tej
osta tniej koncepcji:
jest on poświęcony
w całości sztuce ludowej Pomorza Gdańskiego.
Na treść numeru składają się prace:
a) L a n g i n a M a l i c k; i e g o - Sztuka ludowa Pom.orza Gdańskieglf
na tle zbiorów Muzeum Pomorskiego w Gdańsku (stron 40);
b) F e l. i k s.a. M ark o w s k i e g o - Zabytki Ziemi Kaszubskiejw
Wografwch

WIktora

Gosienieckiego

nej w pracach Katedry
skiej - (str. 7).

-

i Architektura

Al'chitektul''Y

! Planowania

c) T a d e u s z a B o l d u a n a Slowiiiców
- (str.1).

Materiały

Polski

pólnoc-

wsi Politechni.ki

ludowa

Gdań-

do bibliografii

sztuki

ludowej

d) Poza tymi. podst~vowymi pracami zeszyt zawiera dwie recenzje:
Mar ii
P r e z d z l e c k l e j (Wilhelm G a e r t e - Volksglaube und BrCLuchtum
OstPreu~sens,
Wiirzburg,.
1956)
i K s a w e r e g o P i woc k i e g o
(R. R e l n f u s S l J. Ś W l d e r s k i - Sztuka ludowa w Polsce _ Kl'akow, 1960).
J~k zwykle, w końcowej
darzen
d' d '..
s 's . Z Zl~ zmy etnografll
0IYJkim:, Ogołem zeszyt ma
l ustracJl.

części publikacji
oraz streszczenie
60 stron druku,

jest kronika imprez l' wy.
w języku angielskim i 1'0w tym 118 czarno- hiałych

736

737

Podstawc\',a
rozprawa
Longina
lVI a l i c k i e g o,
oparta
o literature i gHJwnic o material
m-,)zę,;lny zgromadzony
w ;\Iuzeum POlllors~im_
w Gda113ku, a mvzglf;dniajc,cd
szerGko pojc;tą sztukę ludo\\-q Kaszubaw,
Slo\':il'lc0w
Koci" ,';takó\\-, BorowL,kó,v,
Góraków
Po·".rbhlń:okich oraz lud,
h ocl r. 19'-'tJ d'aJe! de-'kol:'Ua
nćl;,ci no\Voo5ied")f1ej
gJ6wnie na ;':uLwoc
ml.,:.kL <lit: i pn'k tyki ku1tur,,Inej
pi2rwsze
i zup2łnie
nowe c,dO~ClO\Ve
spojn""L'
.LI kultur'-~ ,lrtystycZ;1<j
tyc!1;;rup
lud;10ści nadbaltyC'kiej.
1"0S7.CI'za on :macz:lie wledzq o mało znanych
regionacr,
gdyż ,dot,'chczas
pCJ,..vdżnit'jsz;;
prace z tej dziedziny
dotyczyły
głównie Kaszubow.
..
Prdcd t2t. z':lczerpr:iGta niejakJ z aktu':-d~-12go \var:)ztatu
ln1.p:eol'~~;a, suą
']'1' Z '''V''''Z(l
\v dosiatec/.',n vrI"\ st;:,p:niu
pc;)':;lCibionH pod \\'zględern
I'·""""Z"
wv;"~nier;i;1 genel~' pewnych zjawisk tła historyczl1l'go,
a także ogramczon~
p~c; \'v'zgh;d2~ materiałowym
jć'st bardzo ccclnym znczątki21Yl monograficznym (J sztuce lu:Jowej ludności
r~gir"nów nc1drnorskich.
,
'. ' ,
Zasadnicza
treść rozprawy
skh:tdasię
z l4-u koloJnych
rozdzlałow.
'-p", ~'o,
... j" domowe
zdQbnictw,)
wn(;trz, garncarstwo,
plecLOnar,ll;t'-""'t'UI'o
ł.....
str6J' ,.,haft i koro"k'!. zdobnict·",·o w drzev.rie, zdobnictwo
k'lI'-t-.,·
, ~ \""', tJrocl\\"0
'\.::;,,,",
.
\\i ;~~ll::':Li2.,v/reby
z rc~u i bU!~sLtyrJu, zaba '.:I,,'ki, sztuka \v obrzędach
l Z'vVycZ[l'i,"::h, r.?:eżb'l w drzewie,
m:JI2I'5two.
"Już nobieżny
przep-hlcl rozdzi:1l{~~Vi rlaSU\\-·t,l. czytelniko'.vi
pnglcid, że
autor nie" zawęż~ pojc;cia sztuki ludowej
do rzeźby, malarstwa
czy grafiki, <.11\: og,-:rnia szeroki \vachlarz
v\"y-rObÓ\\l
o charakterze
artystyc~nyrn,
sięgajqc często do przedmiotów.
nZljprostszych,
które niejCdn~l~:o~~:e
z~dzlwiajq
sz]achotno~,cią
formy. Dhtego pr",ca ta daje duzo ma".n","u
me
tylko ~)aclaczom sztukI, ale i etnograforn,
zajmuj11cym
się in n y);:).i zagadnieniami.
.
sz"r-zeg')
opracowania
Niektóre
problemy,
\vymagaJącc
oso,bnep'o
o·,
.,','
.n.; (1p
c::!rall11:~],
st.rój.; pr:;i"N'··
(np, ;3.l'C; ·~tLl~~UI'.:A) .lut) jUl. (;p:..~,CG\'/~-)lL. S-,
~--:;.~ L.-";J
:.
"
")
"'J·.CJ'''l!·''
\"
S'J,'\c'·:)b
'7:::lm',\:'.i7onv
S~_1
Doirar<:to\vane
5pecj81n
le~
')::2 zro/.u"
~ ...
d I.'! ~', V."mj~hch
w'?'(';lr;ctów mniej \'v7CZ~'J'P!l<cy. \V tym wYP8dku jest to zaletq
pr:lc;', gJyż. <:utul' nie powt,arzl n12L,rlc1ł{','v' o:sÓl:',iC zn~n.~,d:, ,a,let~~:~,j: swe
1,\'1:l~n2 ~pojrzenie
na zagaoril-':ine \V sp-Jsab pOrOA,n<iV;C.!.) l .dUS"•.dJ .... maj

•..••••••...•

L.

V

'"

1.

~.

_

Co...

C;-,,

,~

~~...

~

J



'



,

!'

h;\

..

.•

-""]o



~

•••.~

,.

~"

.'

--T"

,_,

t·;l~;:l~':l;·1orygi.n;·il:'1Yil":.

'-"

[~r~,::~~~);
:~~)!:~~;
ii.~·:~~~~c:~;~~~:
/i ~C):~~
....."'0"-',' - ""'h

~;~~~i';1;:

'l',i~rl"h sztuki

d

ludowej

ly

H_ Stelmachowskl1,
J. Krajewska,
c<lrstwie. przytaczając
niektóre

Vł,';brz"ża

należy

haft

k';~'::.~~;:~~~,js;i.c ~r~~~ ~1
~~;~~:':

L. I\!falicki w swoim artykule
np. o garndane znane już badaczom,
uzupełnia
roz-

~l~:\~~,i
"~'''~'~~J;'~~:'~
;:i~:';-i~':, ~~'~:(~~} I~O~:~l~.~.:·~·~·~~.c;~~
<~rnr;-~~:'~
~.~~z::szz::~~,

~~:,'.~:~,n
i,~,

i

C'::nm1iczr'e i techniki
m r;z :'·d:,'-,',].
PCd8:'Y:1;:'

zdobnicze,

\\~ ~po~ó~,

iljjstruj,~c

z\\·if; ..J.t,· Oll'.,,-;·-xi3.

również

y,'LJ"nym

l~ ;~t. k:Jl".Jnkę

i sh··\j.

m:1tC'riaI2m
r;.;ierując

sprawę
na podstawie
znanych
szerszych
opracowań
B. Stelmachowskiej
i M. Przeżdzieckiej,
gdyż materiał
zebrany
przez Muzeum w terenie
jest
bardzo skromny
i nie przynosi
nowych wiadomości.
W swoim zarysie
monograficznym
autor przytacza
także pewną
acz
skromną
ilość faktów z zakresu
tkactwa,
wskazując
na powiązania
Dolnego Powiśla z Warmią i Mazurami,
na dawne zanikłe już tradycje
tkackie
Kaszubów
i SłGwińców oraz ośrodki tkackie na Wybrzeżu.
Po raz pierwszy w publikacji
o sztuce ludow~j
Wybrzeża
zostało omówione
szerzej
i zilustrowane
wysoce interesującymi
przykładami
plecionkarstwo,
które
zalicza się do technik
bardzo starych
i trwałych,
a odznaczających
się
wybitnymi
walorami
artystycznymi.
Do dziedzin mniej znanych należą także przedmioty
z zakresu
zdobnictwa
w drzewie.
Świadczą
one, że w XVIII-XIX
w. i na początku
w. XX na Kaszubszczyźnie
i Powiślu
były wytwarzane
we własnym
zakresie na wsi ozdobne, o pięknym
kształcie
puedmioty
z drewna:
przykrywki do dwojaków,
wagi, formy do masła, łyżki, narzędzia
rybackie
itp.
'.Vydaje ·się, że właśnie te wytwory
znacznie więcej mówią o samorodnych
zdolnościach
artystycznych
tej nadmorskiej
krainy, niż znaczna część garncarstwa
czy hafciarstwa
powstała
pod poważnym
'wpływem
późniejszej
kultury
mieszczaI1skiej.
Jak wynika
z relacji
autora,
Muzeum
nie pomija
w swej pracy
eksploracyjnej
kowalstwa,
wyrobów
z rogu i bursztynu.
Z zebranego
materiału
wynika również, że kowalstwo
ludowe na Wybrzeżu
jest znacznie skromniejsze
niż np. na terenie Kieleckiego,
Podhala
czy Lubelszczyzny, techniki
zaś obróbki
rogu krowiego
lub koziego czy bursztynu
sq
jak najbardzi~j
typowe dla Wybrzeża
a mniej znane w innych regionach
Palski.
Z opisów i ilustracji
w artykule
dowiadujemy
się, że Muzeum
ma niewiele
materiału
z tych dziedzin.
Niewiele
także można
znaleźć
w terenie
ludowych
zabawek.
Do interesujących
natomiast
zbiorów tego
filuzeum, należą, bogato reprezentowane
przedmioty
obrzędowe
czy instrumenty muzyczne
o cechach
artystycznych.
KOl1cowa część rozprawy
jest poświęcona
rzeźbie i malarstwu
ludowemu. Są to działy sztuki, które były przedmiotem
studiów
różnych
badaczy (B, Stelmachowska,
T. Seweryn).
Autor, referując
stan w zakresie
rzeżby na terenie
Pomorza
Gdańskiego
na podstawie
litera tury i własnych okazów
muzealnych,
przypomina
o charakterystycznych
krzyżach
przydl'ożnych,
kaplicach
skrzynkowych
oraz rzeźbach
nasłupowych,
które
były charakterystyczne
dla p"jzażu
na przełomie
w. XIX i XX. Następnie opisuje
kilka przykładowych
świątków
(św. Nepornucen,
św. Roch,
:\1. B. Koder'lska),
a także krucyfiksów
procesyjnych.
z których
jeden
reprodukowany
na str. 196 zasługuj~,
jako wybitne
dzieło sztuki ludowej,
n'1 szczególną
uwagę.
:\1a1ar3t:,\'0 ludcw2 tego terenu
o treści
religijnej
omówione
przez
17 -

"Lud".

t

XLIX

739

738
autora, poza dawnym malarstwem
na szkle, nie przed;;tawia
po\\:ażniejszej wartości
artystycznej.
O malar~twie
na szkle pisali: 1. G~.11gows~i,
T Sewef\'n i B. Stelmachowska.
Źródła pochodzenia
tego malarstwa
me
zdołano j"ed:1ak określić. Z braku jakiegokolwiek
nowego materhlu
z terenu nie udało sit; też L. l'v1alickiemu tej sprawy posunąć naprzód.
Całość zamyka autor uv"agą stwierdzającą
szkicowość pracy, wyraża
jednak nadzieję, że podana treść, a zwłaszcza obfity materiał ilustracyjny
(107 iłustr.) ułatwią czytel:1ikowi orientację
w zasadniczych
wartościach
sztuki ludowej PomOHa Gdańskiego, która, dodajmy, znaną była dotychczas tylko częściowo z różnych ury"vkowych i nie zawsze dostępnych opracowań. Jako recenzent i czytelnik zgadzam się całkowicie z uwagą autora.
'Cważam, że pracę L. Malirkiego
uwać
należy za wysoce pożyteczną·
Jeżeli chodzi o następne
dwa artykuły
Feliksa
M a I' k o w s k i e g o
o arc"itekturze
ludowej -- mają one w dużej mierze charakter
informacyjny.
Pierwszy - O zabytkach
Ziemi Kaszubskiej
w litografiach
Wiktora Gosienieckiego
- może być traktowany
także jako recenzyjny.
Autor bowiem w tym artykule omawia zawartość 5-u tek opublikJwanych
w okresie międzywojennym
pi. "Zabytki
sztuki rodzimej Polski Zachodniej"
(od 300-500 odbitek) oraz tekę nieopublikowaną
- ,.Z Ziemi
Kaszubskiej",
która powstała w wyniku wędrówek malarza przed samym
wybuchem wojny i w pierwszych łatach po wojnie. Opisując w jaki sposób zostały zgromadzone
przez artystę
m':llarza rysunki
budownictwa
z terenu Wielkopolski,
Śląska i Kaszub, zwraca słuszną uwagę, że do
najcenniejszych
należą litografie względnie rysunki zabytków dzi'Ś już nie
istniejących.
Nie mając możności wglądu do oryginalnych
tek czy rysunków Gosienieckiego,
trudno sądzić z krótkiego omówienia (tylko :, reprodukcji) jaką one mają wartość dla etnografii polskiej, informację F. Markowskiego trzeba jednak uznać za pożyteczną·
W artykule
następnym
pt. "Architektura
ludowa Polski północnej
w pracach Katedry Architektury
i Planowania
Wsi Politechniki
Gdańskiej" F. Markowski
informuje
o działalności
tej Katedry
w zakresie
1nwentaryzacji
budownictwa
wiejskiego od 1945 r. oraz o metodach pracy
w terenie. Jak wynika z relacji, zbiory Katedry zawierają materiały dotyszące całego niemal kraju z wyrażną przewagą pomiarów z ziem północnych, głównie z Kaszubszczyzny.
Obok budynków
mieszkalnych
Katedra
inwentaryzuje
budynki gospodarcze, przemysłowe, sakralne a nawet sprzęty
domowe.
Cenną informację
dla badaczy
ziem północno-zachodnich
przynosi
także nota bibliograficzna
pt. "Materiały
do bibliografii
sztuki ludowej
Słowińców",opracowana
przez Tadeusza
B o l d u a n a. Jest to wykaz
GO-u prac wcześniejszych
i współczesnych
głównie uczonych polskich i nie~
mieckich.
Wśród wymienionych
prac spotykamy
zarówno
poważniejsze
studia nad kulturą Słowińców jak i artykuły, które ukazały się \\. prasie

codziennej
i periodycznej.
Jak zwykle, jeclr;e wiążą się bardziej z tematyką zaznaczoną Vi tytule, inne zaś dotyczą przedmiotu pośrednio. Nierówny jest również poziom naukowy tych prac. Wszystko w tym wypadku \\,"ycl::lje się jednak bardzo ważne ze względu na p:)ru;z:ny
temat. .Jak Z?
każdą, nawet najskromniejszą
bibliografię,
która w n3szych czasach ma
szczcgQlną wagę \\. badaniach
naulw\vych,
:nleży mieć wdzięczt10śĆ do
autora Z3. jej spJrządz~nie.
W dziale recenzyjnym
kwartalnika,
jak już cytcwaliśmy
nil po:zątku - sa omówione dwie pozycje. Maria P I' Z e ż d z i e c 11: a relacjo:1uje
swoje uwagi na temat dzieła \'I7ilhelma G a e I' t e pL "Volksglaube
und
Brauch!u111 Ostpreussens",
1956, ustalając
braki i niedomagania
ksią~ki.
'W konkluzji
llzl13je ją za C2nną pozycję naukr;wą. Ksawery
P i w o c k i,
wskazując
na p2wne wady książki R. R e i f u s s a i J. Ś w j d e 1's k i e g o pi. "Sztuka
ludowa w Po/see", 1960 - ocenia dzieło bardzo pozytywnie, podkreślając
przede wszystkim jego stronę treściową i wizualną.
\V końcowych
slo',vach zwraca uwagę, że zbliży ono "sztukę ludową i jej
wartości do człowieka współczesnego. nauczy szanować ją i rozumieć".
Od kilku lat "Polska sztuka ludowa" prov:adzi stałą kronikę, informującą o konferencjach
i zjazdach etnograficznych,
o konkursach
i wysta",vach organizo""v8.:1ych przez różne instytucje
i muzea a takŻe C' badaniach naukowych
prowadzonych
w terenie. Kronika zajmuje się ponadto
różnymi innymi wydarzeniami
z zakreSU sztuki ludowej i etnografii.
Podaje niektóre informacje z pracy i życia twórców ludowych. W zależności
od wagi refei·.)wanego zagadnienia
l posiadanych
materiałów
noty informacyjne kroniki ~;cimniej lub więcej rozbudowane.
Na ogół są one zwięzłe
i rzeczowe.
Z braku stałych periodyków
etnograficznych,
zawierających
Hktualne
informacje,
kronika w "Polskiej sztuce ludowej" nabiera szczególnej wagi.
Kazimierz

Pietkie-wicz

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.