ccbec2036551964971a2cfde3b57dfcc.pdf

Media

Part of Malowidła współczesnej Afryki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1

extracted text
Я

If?

«Г*

INTERNATIONAL.



ш\

•iRBEH STÜDIO.

I I . 1. Salon fryzjerski. Zaria (Nigeria).

Jacek

Olędzki

MALOWIDŁA WSPÓŁCZESNEJ AFRYKI
Chciałbym p r z e d s t a w i ć garść w r a ż a ń zgromadzo nych
w czasie p o d r ó ż y do 13 krajów a f r y k a ń s k i c h .
Był to m ó j pierwszy k o n t a k t z wielkim kontynentem.
300-dniowa lekcja, najczęściej pod g o ł y m niebem (ani
jednego noclegu w hotelu), zdecydowanie o charakterze
biwakowym. Sprzyjało to k o n t a k t o m z przedmiotem po­
szukiwań, ale t e ż ograniczało szanse dociekliwszego po­
znania wciąż nowych z a g a d n i e ń , jakie w y ł a n i a ł y się za k a ż d ą
setką przebytych k i l o m e t r ó w . Cała zaś trasa liczyła ich
blisko 30 000'.
Czego p o s z u k i w a ł e m ? W zasadzie z a r ó w n o t y t u ł ,
jak i zamieszczone t u zdjęcia, o d p o w i a d a j ą na to pytanie.
Chciałbym jednak odpowiedzieć na nie ściślej. Przedtem
konieczna jest k r ó t k a informacja.
W literaturze poświęconej sztuce plemiennej Afryki
malarstwo na tle innych rodzajów twórczości artystycznej
przede wszystkim rzeźbiarskiej, nie m ó w i ą c j u ż o muzycz
nej i tanecznej, przedstawia się zdecydowanie najskromniej
Pomijam t u r y t y i prehistoryczne malarstwo naskalne
które stanowi o d r ę b n y rozdział w dziejach sztuki a f r y k a ń
skiej. Czy jest to jednak obraz prawdziwy? F a k t e m jest
że w plastycznej twórczości plemiennej, jaka rozwijała się
na obszarach A f r y k i do ostatnich dziesiątków lat X I X w
dominowała zdecydowanie rzeźba. Jest ona bez w ą t p i e n i a
dla tego k o n t y n e n t u zjawiskiem niesłychanie charaktery
stycznym. Przypomina to nieraz sytuacje znane z Europy
szczególnie z Polski, L i t w y lub Słowacji, kiedy stwierdzamy
w jakiejś grupie terytorialnej n i e z w y k ł y wprost rozwój

r z e ź b i a r s t w a (np. figuralnej rzeźby religijnej) przy swoistych
niedostatkach wypowiedzi malarskiej, występującej w tak
skromnych rozmiarach, j a k malatury garncarzy i stolarzy
lub pisankarstwo. Ale w opracowaniach sztuki A f r y k i
podobne niesamoistne formy wypowiedzi malarskiej są
z reguły pomijane. Gdyby zaś je uwzględnić, okazałoby się,
że malarstwo wcale nie jest nieobecne w tej sztuce.
Zresztą doskonale znane są fakty wspaniałego rozkwitu
sztuki malarskiej w Sudanie i E t i o p i i . To prawda, że jest
to sztuka innej zasadniczo tradycji kulturowej, bo nawią­
zującej do bardzo wczesnego chrystianizmu i t y c h syste­
mowych u k ł a d ó w kulturowych, k t ó r e bliższe są feudalnym
u k ł a d o m europejskim i bliskoazjatyckim aniżeli afrykań­
skim. Zdecydowanie jednak afrykański rodowód ma t a
sztuka, a w niej również malarstwo, k t ó r e rozwijało się
w okresie od X V I do X I X w . na obszarze „ f e u d a l n y c h "
p a ń s t w i miast w zachodniej Afryce (Nigeria, Mali i in.).
Chodzi t u przede wszystkim o malatury ścienne pałaców
i d o m ó w . Jest to j e d n a k ż e — j a k powiedzieliśmy — sztuka
„ f e u d a l n a " , dodajmy jeszcze — miejska. Nie m o ż n a też
jej wywodzić od społeczności plemiennych — pasterzy, rol­
n i k ó w (kopieniaczy) czy t e ż l u d ó w zbieracko-łowieckich.
W r ó ć m y więc do postawionego na wstępie pytania.
Czy tradycyjne społeczeństwa plemienne A f r y k i legity­
m u j ą się w zakresie sztuk plastycznych dokonaniami
kompletnymi, w k t ó r y c h harmonijnie związane są działania
podstawowe — rzeźbiarskie, malarskie i t z w . rzemiosło
artystyczne — czy też t a k nie jest. Jeśli nie, to czy w naj­
nowszych czasach obserwujemy trwanie przy dawnym

3

modelu czy „odejście" od niego. Jeśli mamy do czynienia
z „odejściem", to czy m o ż n a je u z n a ć za przejaw swoistej
kompensaty, względnie czegoś zasadniczo innego, przez co
i w jakiej mierze uwarunkowanego.
Tak w zarysach s t a r a ł b y m się określić cel poszukiwań
i zarazem p o w ó d przedstawienia zgromadzonych materia­
łów w piśmie z a j m u j ą c y m się s z t u k ą l u d o w ą Polski.
Twórczość środowisk wiejskich, dawnych plemiennych
i środowisk o charakterze plebejskim lub proletariackim
współczesnych ośrodków miejskich — rozróżnienia te nie
zawsze rysują się wyraziście, ale p r z y j m i j m y je na razie.
Zacznę od przedstawienia przejawów działań malarskich
z j a k i m i s p o t k a ć się m o ż n a najczęściej w miastach.
Szyldy.
Malowidła o t y m przeznaczeniu należą do nader cha­
rakterystycznych w wielu krajach afrykańskich. Szczególnio
szyldy fryzjerskie — wzorniki strzyżenia i zaplatania wło­
sów uznać należy za charakterystyczne dla A f r y k i ; w tak
rozwiniętej postaci nie znane są bowiem nigdzie indziej
na świecie. Szyldy te związane są ściśle z obszarami A f r y k i
zwanej czarną. Pojawiają się sporadycznie w Nigrze i K e n i i ,
a w y s t ę p u j ą w ogromnym nasileniu na c a ł y m bodaj ob­
szarze Nigerii. Z d a r z a j ą się również w Kamerunie, Zairze
i Republice Środkowoafrykańskiej.
Nigeria to jeden z najbardziej zaawansowanych w roz­
woju społeczno-gospodarczym krajów A f r y k i . K r a j wybitnie
m u r z y ń s k i o najciekawszej historycznie przeszłości i zarazem
niezwykle burzliwie kształtującej się współczesności. W daw­
nych dzielnicach wielkich miast prastarych k u l t u r — Ife,
Benin, Bida, Oszogbo, Zaria, Kano żyją zasiedziałe, mnogie
zbiorowości. P r z e t r w a ł o t u wiele s k ł a d n i k ó w dawnego
obyczaju miejskiego, a jednocześnie n a w a r s t w i ł y się żywio­
łowo w stopniu n a j w y ż s z y m współczesne formy z a c h o w a ń
i sposoby życia. Jest to m e l a n ż wartości z j a k i m s p o t k a ć się

m o ż n a t y l k o w n i e k t ó r y c h najludniejszych miastach-portach Dalekiego Wschodu.
W zgiełku, w n i e b y w a ł y m zagęszczeniu t ł u m u , j a k i
w y p e ł n i a wąskie uliczki starego K a n o , Zari, B i d y , naj­
u b o ż s z y c h dzielnic t y c h i innych miast nigeryjskich, agre­
sywne barwy — czerwieni, zieleni, żółci (tła szyldów) —
a t a k u j ą szczególnie skutecznie. Poprzez zwielokrotnienie
i n i e p o w t a r z a l n o ś ć w p r o w a d z a j ą oczekiwany ład. Sens
zaś zawarty w wizerunkach szyldowych stwarza optymi­
s t y c z n ą wizję człowieka zindywidualizowanego w t ł u m i e .
Podobne odczucia t o w a r z y s z y ć m u s z ą klientom tamtejszych
salonów fryzjerskich, salonów „ m i ę d z y n a r o d o w y c h " (jak
w s k a z u j ą napisy), w k t ó r y c h odnaleźć m o ż n a co najmniej
kilkanaście propozycji przemiany czy zamanifestowania
swego ja. I t a k i też chyba z a m y s ł towarzyszy samym
fryzjerom, skoro d o k o n u j ą szczególnych s t a r a ń reklamo­
wych, nie zrażając się k o n k u r e n c j ą . B y w a , że salony fryzjer­
skie prawie sąsiadują ze sobą. W K a n o na jednej t y l k o
uliczce naliczyłem ich kilkadziesiąt.
„ W y b i e r z swój s t y l " , „ w y b i e r z j e d n ą " (z fryzur),
„wejdź t u " , i t d . Napisy te to ś w i a d e c t w o , że golarze m a j ą
świadomość swego p o s ł a n n i c t w a . W y r a ż a j ą go też w takich
oto propozycjach „ s t y l u " : s t y l „ C l a y " (od sławnego bok­
sera a m e r y k a ń s k i e g o ) , policyjny (również a m e r y k a ń s k i ) ,
federalny, „ S a p h i m o " (od Armstronga), „ K e n n e d y " , , , E l v i s "
(od Presleya), l o n d y ń s k i , młodego Amecalo, James Brown,
artystyczny, wodzowski, „ O l y d e " , „ B a y " , marynarski,
„ S l a n t i n " , Low, beatlesowski, „ A f r o " , „ S a h a r a " , „ S a l o m e y " .
Są to t y l k o najczęściej spotykane style, d o c h o d z ą bowiem
do nich style kombinowane, np. p e ł n y beatlesowski czy
saharyjsko-beatlesowski ( i l . 1—8, 12).
N a dawniejszych szyldach, p o c h o d z ą c y c h prawdopo­
dobnie sprzed 10—20 lat, wzorce b y w a j ą uboższe. Na
j e d n y m z nich wymalowano 8 propozycji, w t y m : styl

ITERNATIONAt'
27

У О Ш А -Sr. ' / . X A K t A - ,y,
t

3

federalny, „ G h a n a " , „ S a h a r a " , ,,Canada" i „ A b a m s o s "
(il. 6).
Wszystkie te wzorniki fryzur męskich pochodzą t y l k o
z Nigerii. W innych krajach, w m i a r ę tego j a k maleje
p o p u l a r n o ś ć samych szyldów, zmniejsza się również liczba
proponowanych sposobów strzyżenia. W K e n i i zanoto­
w a ł e m takie na p r z y k ł a d nazwy s t y l ó w : „angielski", „ a m e ­
r y k a ń s k i " , „ a f r y k a ń s k i " , „ M c h i n t o " , „ K o m e r e r a " i „Teen-age" (młodociany).
W większości t y c h szyldów lansowany jest styl tzw.
mocnego m ę ż c z y z n y (bokserski, marynarski, policyjny,
wodzowski), lub czegoś zbliżonego do naszego niegdysiej­
szego bikiniarza czy rosyjskiego stilagi (style: federalny,
„ G h a n a " , ,,Canada" — k a ż d y z plerezą). Dołączają się
do tego wzorce nawiązujące do sposobu czesania się sław­
nych śpiewaków (Armstrong, Presley i in.), mężów stanu,
j a k Kennedy, a t a k ż e ogólnokulturowe — saharyjski, ame­
r y k a ń s k i , a f r y k a ń s k i czy angielski. W najnowszych szyldach
pojawiają się wizerunki bez nazwy, ale j a k ż e charaktery­
styczne— twarze w okularach „ d o b r z e u ł o ż o n y c h " m ł o ­
dzieńców, k r ó t k i e włosy, uczesanie bez ż a d n y c h „ e k s t r a ­
wagancji" ( i l . 1, 5).
Nazwy poszczególnych fryzur, względnie ich numeracja
p o r z ą d k o w a na szyldzie-wzorniku ( i l . 1—6, 12) przy jedna­
kowej cenie k a ż d e g o wzoru ( i l . 7) g w a r a n t u j ą swobodne
porozumienie się m i ę d z y klientem i fryzjerem. Szyldy te
są rozwinięciem swoistego savoir-vivre'u wszelkich salonów
fryzjerskich. W przeciwieństwie jednak do w z o r n i k ó w - f o t o grafii, k t ó r e w innych salonach w większej mierze służą
celom dekoracyjnym niż p r a k t y c z n y m , a f r y k a ń s k i e ma­
l u n k i m a j ą przede wszystkim znaczenie „ u ż y t k o w e " ,
służą porozumieniu m i ę d z y „fryzjerem ekspertem", „fryzje­
rem m i ę d z y n a r o d o w y m " a klientem.

Oprócz fryzjerów d y s p o n u j ą c y c h salonami prosperują
w wielu krajach a f r y k a ń s k i c h , w miastach i wsiach —
golarze, k t ó r z y d o k o n u j ą najprostszej operacji zgolenia
włosów do gołej s k ó r y . Przy czym zarówno klient, jak i
golarz, siedzą na ziemi. Ten t r a d y c y j n y sposób golenia
głowy do gołej s k ó r y lub z pozostawieniem bardzo krótkich
włosów nazywany jest często saharyjskim, bo w rejonie
bezwodnym i s t a ł y c h burz piaskowych utrzymuje się on
najtrwalej, m a j ą c przede wszystkim uzasadnienie prak­
tyczne. A zatem, jeśli w salonach fryzjerskich uwzględniane
jest tego rodzaju saharyjskie strzyżenie, to jest ono zarazem
j e d y n y m u s t ę p s t w e m na rzecz t r a d y c j i . Afrykańscy fryz­
jerzy, j a k wszyscy reprezentanci tego zawodu na świecie,
włączeni są w wielkie dzieło propagowania m ó d światowych.
Dodajmy jeszcze, że to salonowe fryzjerstwo obejmuje
w Afryce s w ą działalnością głównie mężczyzn. Sporadycznie
t y l k o (oczywiście nie w k a ż d y m k r a j u i nie w każdj^m
mieście t a k samo) w salonach czesze się kobiety. Lanso­
wane są przy t y m również t y l k o fryzury współczesne,
nawet jeśli b y ł y niegdyś pierwotnymi. W s p o m n ę t u o „afro",
tak popularnej fryzurze w ś r ó d pewnych grup Murzynów
a m e r y k a ń s k i c h , a t a k ż e w ś r ó d E t i o p c z y k ó w obojga płci.
W k i l k u krajach czarnej A f r y k i jest to aktualny szlagier
elegancji damskiej. W Tanzanii afro noszone jest nagminnie
przez p r o s t y t u t k i . Natomiast ogół m ł o d y c h i w średnim
wieku kobiet a f r y k a ń s k i c h r ó ż n y c h środowisk i warstw
społecznych, a t a k ż e całkiem m a ł e dziewczynki, kultywują
fryzury tradycyjne. Pewne wzory (np. oplatanie nitkami
k ę p e k włosów, t a k aby p o w s t a ł y z nich sztywne „pręciki",
n a s t ę p n i e splatanie włosów w niezliczoną ilość drobnych
w a r k o c z y k ó w , t r z y m a j ą c y c h się blisko głowy (il. 11) wy­
s t ę p u j ą na c a ł y m obszarze A f r y k i , niezależnie od granic
p a ń s t w o w y c h i różnic etnicznych, z k t ó r y m i b y ł y pierwotnie
I

6

6—8. Szyldy fryzjerskie: Zaria (Nigeria), Babadju (Bamileke, Kamerun), Enugu (Nigeria).

П. 9. Zakład fryzjerski. Bamenda (Kamerun). I I . 10. Salon fryzjerski, N a n j u k i (Kenia).

ściśle związane. To tradycyjne fryzowanie kobiet nie wy­
maga salonu, odbywa się przed domem. Cały „ w a r s z t a t "
fryzjerski stanowi niski stołeczek dla k l i e n t k i , spora ilość
nici oraz drewniany solidny grzebień „ p i o n o w o - w z d ł u ż n y "
(w odróżnieniu od naszego, k t ó r y jest ,,poziomo-poprzeczny").
W p o r ó w n a n i u do tej damskiej obyczajowości, tak
silnie powiązanej z t r a d y c j ą a f r y k a ń s k ą , jeszcze dobitniej
rysuje się rola męskich salonów. Jest ona t y m bardziej
doniosła, że w salonach t y c h dokonywane s ą nie t y l k o
zabiegi toaletowe. Otóż często zdarza się, że obok s z y l d ó w wzorników w y g l ą d u głowy zawieszane są na ścianach pla­
katy, odezwy, sentencje, mapy, w y c i n k i gazetowe i t p . ,
propagujące aktualne treści społeczno-polityczne w Afryce
czy nawet na świecie ( i l . 10). W takich otoczeniach zabiegi
fryzjerskie n a b i e r a j ą bez żadnej przesady znaczenia ideo­
wego. S t ą d t e ż fryzjerskie szyldy afrykańskie m o ż n a b y
u z n a ć za przejaw czy symbol sztuki ideowej, „głęboko
z a a n g a ż o w a n e j " — przynajmniej w procesy cywilizacyjne
obejmujące Afrykę.
Naiwna formuła wyrazu plastycznego, zdecydowanie
amatorski (lecz nie niezarobkowy) charakter t y c h malo­
wideł, przy szczegółowym ukazywaniu cech określonych
„ m o d e l i " , pozwalają mówić o szczerości i swoistej żarliwości
środowiska t y c h afrykańskich malarzy i odbiorców ich dzieł.
W n i e k t ó r y c h malowidłach artysta uzupełnił wzorniki
w y o b r a ż e n i e m fryzjera przy pracy ( i l . 6, 8). W y o b r a ż e n i a te
nie pozostawiają j u ż ż a d n y c h wątpliwości, j a k bardzo
bezpośredni i śmiały jest sposób widzenia t y c h a r t y s t ó w .
N i e k t ó r z y podpisali swoje dzieła nazwiskiem. Czasem t e ż
uzupełnili oni nazwisko d o d a t k o w ą i n f o r m a c j ą : „ B y super­
man artis co boy B . Kasuwa Zaria c i t y " albo „ R a i n B o w
Arts N o K o g u i R. D . E n u g u " .
W a r t o jeszcze powiedzieć, że twarze na szyldach nie
są malowane na ciemno, t a k aby p o z o s t a w a ł y w zgodzie
z rzeczywistym w y g l ą d e m osób do jakich się odnoszą.

Twarze te s ą białe, żółtawe, różowawe i czasami tylko
„ s z a r e " , czyli odpowiadające m u r z y ń s k o ś c i . Nie zawsze też
ukazywane są rysy negroidalne, często zaś są wyraźnie
upodabniane do rysów „ludzi b i a ł y c h " . Malowanie twarzy
na biało, żółtawo czy różowawo wiąże się niewątpliwie
z t r u d n o ś c i a m i technicznymi, jakie m u s z ą n a w i e d z a ć nie­
wprawnego a r t y s t ę , kiedy pragnie wyraziście i szczegółowo
w y o d r ę b n i ć na malowidle ciemny zarost i włosy od nie­
mniej ciemnego lica. Ale jest t e ż inna zasadniczo przyczyna,
że twarze te nie są ciemne. Podobnie bowiem j a k biali
u siebie w Europie (lecz nie w Afryce) zabiegają, aby mieć
twarze opalone i to j a k najciemniej, t a k Afrykańczycy
zdani na niezmienność barwy twarzy rozjaśniają je „umow­
nie", d o k o n u j ą c swoistej falsyfikacji swych wizerunków.
D ą ż e n i e to najsilniej uwidacznia się w życzeniach klienteli
afrykańskiej, odwiedzającej z a k ł a d y fotograficzne; sprawa
„ ł a d n o ś c i " dotyczy najczęściej nie wyrazu oczu czy
zmarszczek, lecz jasności ciała. Wydaje się więc, że biała
twarz i nieafrykańskie rysy w i z e r u n k ó w szyldowych, tak
j a k a m e r y k a ń s k i czy europejski styl czesania, jest prze­
jawem dążenia o szerszych aspiracjach, aniżeli t y l k o este­
tyczne, bo odnoszącego się do idei więzi czy utożsamienia się
z cywilizowaną ludzkością na świecie.
P r z e j d ź m y do drugiej grupy malowideł, z jakimi
spotykamy się w pewnych krajach afrykańskich, a które
wiązać m o ż e m y z działalnością a r t y s t ó w miejskich. Mam t u
na myśli m a l o w i d ł a oraz napisy spotykane na środkach
lokomocji, głównie ciężarówkach swoiście przystosowanych
do transportu znacznej liczby osób. Przyozdabianie takich
p o j a z d ó w w różne w y o b r a ż e n i a , głównie zwierząt i ludzi,
oraz zaopatrywanie w specjalne napisy-nazwy, a także
sentencje spotyka się podobnie j a k malarstwo szyldowe
w n a j w i ę k s z y m nasileniu na obszarach Nigerii. Łączy się
ono z żywiołowym rozwojem prywatnej inicjatywy w orga­
nizowaniu masowych ś r o d k ó w transportu i komunikacji.
W Tanzanii i E t i o p i i , gdzie ś r o d k i te zostały upaństwo-

wionę, gdzie k u r s u j ą regularnie autobusy, nie spotykamy się
oczywiście ze spontanicznymi formami przyozdabiania aut.
Podobnie rzecz się przedstawia t a m gdzie środki transportu
i komunikacji — j a k np. w K e n i i — s t a n o w i ą własność
wielkich przedsiębiorstw przewozowych. Ale już w Sudanie,
w k t ó r y m tak j a k w Nigerii, prosperują liczni drobni trans­
portowcy, obserwujemy podobne zjawisko.
Malunki i napisy p r z y o z d a b i a j ą c e c i ę ż a r ó w k i - a u t o b u s y ,
furgonetki i mikrobusy na szlakach nigeryjskich m a j ą
dosyć jednoznaczny sens. Służą przede wszystkim w y o d r ę b ­
nieniu określonego pojazdu i jego właścicieła-przedsiębiorcy
spośród licznej rzeszy jemu podobnych. Tak j a k nazwy:
„ B ł ę k i t n a s t r z a ł a " , „ O r i e n t - e x p r e s s " czy nasze — „ K r a k u s " ,
„ B e r o l i n a " i „ N e p t u n " na pociągach, tak w Nigerii na
samochodach — „ S u p e r - m a n " , „ D e m o o n service" lub
„Apollo 1 1 " w y r a ż a j ą t ę s a m ą p o t r z e b ę oznakowania.
Ale potrzeba ta w wydaniu nigeryjskim jest niewątpliwie
pełniejsza. T y m bardziej że w y m y ś l o n y m przez właścicieli
nazwom pojazdów t o w a r z y s z ą często różnego rodzaju
napisy-sentencje, k t ó r e łącznio z malunkami w y r a ż a j ą
swoistą filozofię życiową (il. 14, 15). Dzięki mobilności
przedmiotu, na k t ó r y m umieszczono napisy i malowidła,
ta filozofia głoszona jest z d u ż ą skutecznością i ma nie­
wątpliwie służyć tonowaniu czy zapobieganiu niezadowo­
lenia pasażerów. B y w a bowiem, że przewozi się ludzi w t y c h
pojazdach niczym śledzie w beczkach. I wówczas jak hasło
na jednym z szyldów fryzjerskich — „ T y l k o Pan Bóg się
nie m y l i " , tak napis na ciężarówce-autobusie stwierdzający,
że „ L u d z i e rosyjscy nigdy się nie ś p i e s z ą " służyć ma jako
argument na rzecz przewoźnika. Przypatrzmy się zresztą
i n n y m jeszcze nazwom i napisom:
KTO W I E
Ż Y J I P O Z W Ó L ŻYĆ
N I E MA NIC STAŁEGO
P R Z E T R W A J I N I G D Y SIE N I E B Ó J
BEZPIECZNA JAZDA
NADZIEJA I ODWAGA
BÓG ZNA SWOICH L U D Z I
N I K T PONAD BOGIEM
N I E M A K R Ó L A N A D BOGA
BÓG M N I E P R O W A D Z I
NIC PONAD BOGIEM
WIERZE BOGU
MOIM PANEM BÓG
BÓG N I E WYMYŚLIŁ ZEGARA
K R Ó L N I E JEST BOGIEM
Z JEGO Ł A S K I
Z BOGIEM
P S A L M 19
P S A L M 121
P S A L M 11
MIŁOSIERDZIE
D Z I E Ł O BOGA
K R Ó L PRZYSZŁOŚCI
ZABAWNY CHŁOPAK
PRZYSZŁOŚĆ
JEDNOŚĆ
ODWAGA
Napisy te wykonane są zazwyczaj z d u ż ą s t a r a n n o ś c i ą ,
wielkimi „ p l a s t y c z n y m i " literami, są żółte, ocieniowane
czerwienią, białe, ocieniowane czernią i t d . Nierzadko przy­
ozdabiają je k w i a t y . I co jest najważniejsze, wkompono­
wane są one w m a l u n k i w y o b r a ż a j ą c e słonie, l w y , pantery,
krokodyle, koguty, anioły, k r z y ż e , bukiety k w i a t ó w ,
uskrzydlonych ludzi, błyskawice, gwiazdy i liczne inne
tematy.
D u ż o prawdziwej radości przynosi oglądanie na spec­
jalnych parkingach w większych miastach nigeryjskich

12

18

lub k a m e r u ń s k i c h zgromadzonych t a m w d u ż y c h ilościach
t y c h p o t ę ż n y c h ciężarówek, z k t ó r y c h k a ż d a jest swoistą
w ę d r o w n ą galerią wizualnych d o z n a ń . A u t o r a m i napisów
i malowideł są zazwyczaj malarze miejscy, ci sami k t ó r z y
w y k o n u j ą szyldy fryzjerom i nie t y l k o fryzjerom.
Oto szyld: „ P r e m i e r a t a b a k i z Dolnego E n u g u " ( i l . 17).
Szyld jest dwustronnie malowany. N a pierwszej i drugiej
stronie powtarza się: „ I n o m a premier t a b a k i dolne Enugu.
Premier t a b a k i rozwiązuje wszystkie problemy. To wspo­
maga na u m y ś l e . To przynosi ulgę w smutkach. Zawsze
do uzyskania u ... (adres)". Ponadto z obydwu stron przed­
stawiony jest sam I n o m a przy pracy. W czymś, co przy­
pomina m a s z y n k ę do mięsa, miele t a b a k ę , po k t ó r ą usta­
w i l i się ludzie w kolejce. W scenie frontowej jest ich czterech
i kolejkę otwiera biały człowiek, na odwrocie zaś za czar­
n y m stoi biały i postaci jest więcej. Wreszcie całość uzupełnia
również z jednej i drugiej strony malunek przedstawiający
człowieka pod drzewem, z k t ó r e g o zwisa sznur. Przy ma­
lunkach znajduje się o b j a ś n i e n i e : „ P r z y k ł a d . Pewnego
dnia w m o i m mieście Opobo m i a ł e m k ł o p o t y z rodziną
i p o s t a n o w i ł e m powiesić się z tego powodu. K i e d y chciałem
się j u ż powiesić, p r z y p o m n i a ł e m sobie w pobliżu drzewa,
że w mojej torbie znajduje się tabaka. W t e d y pomyślałem
sobie, że nie jestem j e d y n y m , k t ó r y ma k ł o p o t y z rodziną.
W t e d y premier t a b a k i ocalił mnie od przedwczesnej śmierci".
Z drugiej strony opis tego zdarzenia jest nieco szczegółowszy
i samo zdarzenie rozpoczyna się od „ O n e night . . . " Szyld
ten n a m a l o w a ł R a i n Bow z Enugu.
R ó w n i e starannie wykonane szyldy, r e k l a m u j ą c e usługi
k r a w c ó w , szewców, stolarzy ozy fotografów spotyka się
w licznych miastach południowej i zachodniej Nigerii.

Malowidło na śoianio baru. Busisi n . jeziorem W i k t o r i a (Tanzania). I I . 22. Malowidło w barze. M a i . Gdo K i a r i . Nasadżineli (Tanzania). I I . 23. Malarz Suly z Dawanau (Nigeria).

23

Sporadycznie pojawiają się również w n i e k t ó r y c h miastach
Kamerunu, Zairu, K e n i i ( i l . 16). Ostatni z p r z y k ł a d ó w
dużych r o z m i a r ó w to m a l o w i d ł o na frontonie b u d y n k u
reklamujące fotografa. W miasteczku, z k t ó r e g o pochodzi
to malowidło, w podobny sposób reklamowane b y ł y usługi
krawca, szewca oraz rzeźnika. W Nigerii ci właśnie rze­
mieślnicy k o r z y s t a j ą w swych szyldach-reklamach z t y t u ł u
nie mistrza lub majstra, lecz doktora. D o k t o r szewc, kra­
wiec i t d . T y t u ł y doktora i premiera {prime minister) m o g ą
świadczyć o wysokiej pozycji społecznej t y c h rzemieślników
albo też o niezłym poczuciu humoru, zrozumieniu śmiesz­
ności wszelkiej poważnej t y t u l a t u r y . Prawdopodobnie w grę
wchodzi jedno i drugie.
Osobną w dużej mierze dziedziną w ś r ó d malowideł
rozwijających się w miastach są dekoracje b a r ó w . W Afryce,
w warunkach tropikalnych, są to instytucje o szczególnym
znaczeniu. Sprzedaje się w nich przede wszystkim w znacz­
nych ilościach napoje chłodzące. W m a ł y c h wsiach, całkiem
w buszu, z dala od w i ę k s z y c h ośrodków, m o ż n a zawsze
natrafić na dobrze zaopatrzony bar i o t r z y m a ć n a p ó j wy­
jęty z lodówki. B a r y te spełniają często rolę k l u b ó w , w k t ó ­
rych gromadzi się starszyzna i młodzież. Służą przejezdnym,
chętnie goszczą w nich biali (ale t y l k o przejezdni). Sprzedaż
piwa czyni nieraz z t y c h i n s t y t u c j i miejsca rozpusty, co
często znajduje wyraz w m a l o w i d ł a c h p o t ę p i a j ą c y c h zdecy­
dowanie pijacki obyczaj.
Temat antyalkoholowy rozwijany b y w a niekiedy
w rozbudowane sceny, sugestywnie u k a z u j ą c e zgubne
skutki picia. Stosowne obrazki p o k r y w a j ą wszystkie ściany
baru, t o w a r z y s z ą i m objaśnienia tekstowe. Jest to pozy­
tywny w y n i k u m o r a l n i a j ą c e j działalności misji, a t a k ż e

surowych obostrzeń, wprowadzanych przez n i e k t ó r e r z ą d y .
W Zairze i w Republice Środkowoafrykańskiej obowiązuje
zakaz picia piwa w biały dzień.
Gdzie indziej jednak ten sam temat ujmowany bywa
dyskretniej. W pojedynczych, nie z w i ą z a n y c h ze sobą
scenach ukazywana bywa szafarka, pijący i (niczym rezultat)
taniec. A b s t r a h u j ą c od tego czy podobne malowidła
w barach spełniają swą d y d a k t y c z n ą rolę, należy stwierdzić,
że p i j a ń s t w o nie jest p i ę t n e m A f r y k i . Jeśli się pojawia,
to w formie łagodnej i chyba częściej na wsi niż w mieście,
a jego rozsadnikiem jest nie tyle bar, co obyczaj pędzenia
przez wieśniaków wina palmowego i spożywanie go rytualnie
przy wszelkich o b r z ę d a c h i uroczystościach.
I n s t y t u c j a baru jest miejscem przekazywania wizual­
nego innych jeszcze treści. Landszaft u k a z u j ą c y p r z y r o d ę
a f r y k a ń s k ą , zawsze z palmami, często z d z i k i m i zwierzę­
t a m i w dżungli, lśniące w słońcu rozlewiska wielkich rzek,
po k t ó r y c h p ł y n ą pirogi — oto akcesoria baru, którego
właściciel chce u r a c z y ć przybyszy z dalekich stron. Bliższe
natomiast stałej klienteli są obrazy sławiące męskość,
j a k w malowidłach u k a z u j ą c y c h walczącego ze słoniem
lub lwem (il. 19), wreszcie piękne malowidło — mocują­
cego się z ciężarem ( i l . 20). Ten ostatni obraz nawiązuje
do szczególnie popularnej t e m a t y k i sportowej. W algier­
skich barach na Saharze mogłem podziwiać dowody t y c h
zainteresowań w d u ż y c h obrazach olejnych, sławiącycłi
sukcesy algierskiej reprezentacji piłkarskiej. Przedstawieni
na nich b y l i zawodnicy obu d r u ż y n . Jeden z obrazów
u k a z y w a ł w a l k ę ciemniejszoskórych Algierczyków z całkiem
białą d r u ż y n ą p i ł k a r s k ą .
W t y m samym barze w miejscowości I n Salah, obok

15

11. 24, 25. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. Mai. Suly.

16

I I . 26, 27. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. M a i . Suly.

17

obrazów z p i ł k a r z a m i , znajdował się mniejszych r o z m i a r ó w
obrazek malowany przez tego samego a r t y s t ę . P r z e d s t a w i a ł
on wielbłąda i lwa. Lew rozparty na grzbiecie w i e l b ł ą d a
szarpał garb swojej ofierze.
Obrazek ten u z n a ć m o ż n a jako znamienny dla t e m a t y k i ,
k t ó r a przewija się w m a l o w i d ł a c h wielu b a r ó w położonych
przy s ł a w n y c h szlakach. W barach północnej Tanzanii
oraz K e n i i t e m a t y k a ta bywa d o m i n u j ą c a , a często nawet
wyłączna. Zwierzęta afrykańskie to przede wszystkim słoń
i lew, ale t a k ż e g r o ź n y niezwykle bawół, wąż i ptak, k t ó r y
nie lęka się węży ( i l . 22). Z d a r z a j ą się również w y o b r a ż e n i a
innych z w i e r z ą t : nosorożec, k r o k o d y l i najrzadziej żyrafa.
Dlatego chyba najrzadziej, że z zasady wszystkie te bary
m a j ą nisko położone stropy...
W y o b r a ż e n i a t y c h zwierząt ukazywane są nieraz
w wielkich malowidłach p o k r y w a j ą c y c h fronton b u d y n k u ,
a t a k ż e poszczególne ściany w sali lub salach baru. W y ­
czuwa się w t y m malarstwie swoisty resentyment dla afry­
kańskiej fauny. Pojawił się on zapewne w najnowszych
czasach i nie tyle jako coś samoistnego, lecz w y n i k a j ą c e g o
z innej potrzeby — przypodobania się licznym rzeszom
m y ś l i w y c h i t u r y s t ó w n a w i e d z a j ą c y c h p a r k i i rezerwaty,
jedyne miejsca, w k t ó r y c h te zwierzęta p r z e t r w a ł y . W po­
bliżu t y c h miejsc wszystkie bary przyozdabiane są z reguły
w y o b r a ż e n i a m i zwierząt. I c h stylistyka p o w t a r z a j ą c a się,
mało zindywidualizowana, bliska jest stereotypowej figuracji,
w której m o ż n a d o p a t r z y ć się pewnej roli ilustracji z książek
dla dzieci.
Niekiedy jednak pojawiają się prawdziwej urody
malunki, w k t ó r y c h podziwiać m o ż n a zarówno z n a k o m i t ą
formę, jak też p o w a ż n y stosunek malującego do popular­
nego tematu. I chyba bez przesady m o ż n a powiedzieć,
że w Afryce t y l k o w barach, przy t y c h skromnych malo­
widłach zrodzić się może, albo już się rodzi uszanowanie
pośród ludzi miejscowych dla jednego z ich największych
s k a r b ó w . Może też popularne w y o b r a ż e n i e ptaka, węża
i b a w o ł u uzyska pełniejszą s y m b o l i k ę . N a w i ą z y w a ć będzie
do f a k t u możliwej harmonii w ś r ó d zwierząt, bez „opie­
k u ń c z e j " roli m y ś l i w y c h .
Wymieniony p r z y k ł a d m a l o w i d ł a z Tanzanii i podobne
jemu z innych miejsc tego kraju, a t a k ż e z K e n i i nie zmie­
niają jednak ogólnego odczucia, że jest to malarstwo dosyć
stereotypowe, m a ł o zindywidualizowane, w nikłej mierze
związane z t r a d y c j ą . Pod t y m względem sławne m a l a t u r y
k a m e r u ń s k i e z k r a i n y Bamileke u r a s t a j ą do dzieł o pierwszo­
r z ę d n y m znaczeniu. Ukazywane w nich zwierzęta, chociażby
w scenach polowania, z a c h o w u j ą wiele ze swej legendarnej
czy mitycznej r o l i . A przy t y m swoista figuracja w niczym
nie przypomina współczesnej, ilustracyjno-fotograficznej.
To utrzymywanie się treści m i t y c z n y c h czy t y l k o
przypowieściowych o d k r y ć m o g ł e m jeszcze w niezwykle
bujnie rozwijającej się twórczości malarzy z wioski Msasani
pod Dar es Salaam. Obrazy z Msasani m a j ą wspólne cechy:
płaskie traktowanie p r z e d s t a w i e ń , zawsze zwierząt, d u ż e
jednobarwne płaszczyzny, niekiedy obwiedzione konturem,
swobodne rozstrzyganie proporcji. K o l o r y zasadnicze ze­
stawiane są w silnym kontrastowaniu (wykorzystanie
emalii rowerowych). Kompozycja z w i ą z a n a z powierzchnią
t y p o w y c h k w a d r a t ó w p ł y t y pilśniowej. Malarze — na ogół
młodzi — К . H . Tedo, Agaba k o n t y n u u j ą
doświadczenia
swego krewniaka Tinga-Tinga, zmarłego w 1972 r. w Msasani.
R o z w ó j tego malarstwa coraz silniej łączy się z zaintereso­
waniami nie tyle samych A f r y k a ń c z y k ó w , co białych,
licznych t u r y s t ó w o d w i e d z a j ą c y c h T a n z a n i ę . Dlatego też
trudno b y ł o b y tej sztuce p r z y p i s y w a ć większe znaczenie
w t y m , co nas najbardziej zajmuje — w k s z t a ł t o w a n i u się
m e n t a l n o ś c i artystycznej ogółu.
Dlatego z u w a g ą n a l e ż a ł o b y się przyjrzeć t y m indy­
w i d u a l n y m t w ó r c o m , k t ó r z y swoją działalność ściśle wiążą

18

П. 33, 34. Chaty bielone w cętki. Ndokayo, Garua-Bulai (Kamerun).

z potrzebami najbliższego sobie otoczenia. J e d n ą z takich
wyróżniających się indywidualności jest malarz Suly
z Dawanau w okolicach K a n o w Nigerii. Urodził się w 1943 r.
Ojcem jego b y ł Bala, nauczyciel w szkole koranicznej.
Sam Suly do żadnej szkoły nie uczęszczał. To, czego n a u c z y ł
go ojciec z a p o m n i a ł . Natomiast stare księgi, w t y m ręcznie
pisany K o r a n , k t ó r e odziedziczył po ojcu, przechowuje
z n a l e ż y t ą czcią. U z n a ć należy Sulyego za a n a l f a b e t ę , zresztą
nie kryje się z t y m wcale. Nie służył w wojsku. Wcześnie
się ożenił. Obecnie ma dwie żony, d r u g ą p i ę k n ą , m ł o d ą .
Jest ojcem kilkunastoletniego chłopca i całkiem małego
dziecka z d r u g ą żoną. Mieszka dosyć ubogo z najbliższą
i dalszą rodziną. Zachowuje t r a d y c y j n y styl życia, charak­
terystyczny dla h a u s a ń s k i e j zbiorowości, z k t ó r e j się w y ­
wodzi.
Od wczesnych l a t młodzieńczych zajmował się m u rarstwem i malarstwem (malował domy i mieszkania).
Korzysta z t y t u ł u m a i ł a m (czcigodny, szanowany), t y t u ł u
j a k i m i a ł jego ojciec i j a k i m obdarza się wielu szanowanych
rzemieślników czy nauczycieli. Suly w y r ó ż n i a się spośród
swego otoczenia rozwagą, spokojem, z a d u m ą . Niekiedy
stwarza wrażenie j a k b y p r z e b y w a ł w i n n y m , w ł a s n y m
świecie.
Zawsze m a l o w a ł dla innych, j a k mówi, dla zdobycia
jedzenia l u b pieniędzy. J e d y n ą rzeczą, k t ó r ą w y m a l o w a ł
dla siebie jest torba na farby i pędzle. T o r b ę t ę — symbol
swego zawodu — p o m a l o w a ł w k w i a t y , wozi j ą rowerem

20

na b a g a ż n i k u ( i l . 23). W podobny sposób t o r b ą zaopatrzoną
w odpowiedni napis i z a m o n t o w a n ą na rowerze, skuterze
czy m o t o c y k l u i n n i rzemieślnicy (fotografowie, elektrycy,
ślusarze) m a n i f e s t u j ą swój z a w ó d . Suly objeżdża rowerem
okolicę w k r ę g u ok. 360 k m i na t y m obszarze zbiera za­
m ó w i e n i a murarskie l u b malarskie. Za j e d n ą dekorację
domu pobiera 2 funty. Jest to z a p ł a t a r ó w n a naszym kilkuset
złotym.
Co maluje ? W samym t y l k o Dawanau, wyłączając
dom w ł a s n y , ozdobił prawie wszystkie b u d y n k i , jedne
bogaciej, inne skromniej. Najskromniejsze jego malowidła
t o drobne sceny rodzajowe wymalowane na szczycie bu­
d y n k u wzdłuż charakterystycznych dla h a u s a ń s k i c h domów
sterczyn-attyk. Najokazalsze
s ą znacznych rozmiarów
m a l o w i d ł a zapełniające całą ścianę frontową budynku,
a nieraz również ściany boczne ( i l . 26, 27). Do t y c h okazałych
przedsięwzięć należy również zaliczyć dekoracje rezydencji
h a u s a ń s k i c h n o t a b l i . Rezydencje te m a j ą przed właściwym
budynkiem rodzaj kordegard, ponadto ganki i werandy.
Zostały one przyozdobione w m a l u n k i - k w i a t y , przypomina­
j ą c e bardzo nasze zalipiańskie. S t a n o w i ą one wyraźne
o d s t ę p s t w o od tego, co zazwyczaj maluje Suly. Najczęściej
bowiem przedstawia lwa, zawsze groźnego, wąsatego,
z uniesionym ogonem, a t a k ż e inne zwierzęta — krowę,
krokodyla, konia, k u r ę ; a ponadto ludzi przy pracy: rol­
n i k ó w , tragarzy, m e c h a n i k ó w samochodowych, wszelkie
współczesne pojazdy, nie wyłączając s a m o l o t ó w ; ukazuje

wreszcie charakterystyczne dla swego otoczenia postaci —•
np. muezinów n a w o ł u j ą c y c h do m o d l i t w przed meczetem,
pijaków i p r o s t y t u t k i , bokserów, w a l c z ą c y c h na miecze,
żołnierzy oraz wielmożów na przejażdżce konnej pod para­
solem.
W tych różnych z pozoru tematach m o ż n a d o p a t r z y ć się
pewnych założeń całościowych, pewnej idei przewodniej.
Oto obok wizerunku z z a p a ł e m i p r z y k ł a d n i e pracującego
rolnika — stoi kobieta, k t ó r a przyniosła w pole jedzenie.
Nieopodal tej sceny widzimy znacznie większą p o s t a ć
robotnika, k t ó r y coś niezbyt ochoczo miesza czy gniecie
w wielkim naczyniu. Przed robotnikiem stoi nie kobieta
z naczyniami, lecz olbrzymi lew ( i l . 24, 25). Lew uzyskuje
tutaj i w innych scenach symboliczne znaczenie. Gdzie
indziej takiż lew czatuje obok kobiety k a r m i ą c e j k r o w ę ,
a ponad wężem, k t ó r e g o m ę ż c z y z n a pragnie rozdrażnić
i zabić szablą ( i l . 31).
W innej kompozycji u k a z a ł Suly nienaturalnej wiel­
kości elegantkę „ ł y p i ą c ą oczyma i szczerzącą z ę b y " (postać
namalowana jest na węgle b u d y n k u , t a k j a k b y „ s t a ł a na
rogu"), a nie opodal j u ż mniejszych znacznie r o z m i a r ó w
tragarzy rozładowujących ciężarówkę, dalej i n n y c h męż­
czyzn — bokserów, żołnierzy i p a r z ą c e się konie ( i l . 30, 32).
Motyw złej kobiety s t a r a ł się najwyraziściej p r z e d s t a w i ć
w obrazku, na k t ó r y m dziewczyna dzierżąc w jednej ręce
szklanicę, d r u g ą r ę k ę w y c i ą g a j u ż po n a s t ę p n ą . Całość
uzupełnił w y o b r a ż e n i e m kwoczki z k u r c z ę t a m i d r e p c z ą c y c h
wśród traw. Ale j e d n ą scenę od drugiej oddzielił szerokim
pasem (il. 39). Podobne obramienia p o j a w i a j ą się w i n n y c h
jeszcze malunkach, a niekiedy szeroki ciemny pas ozdo­
biony w zwielokrotniony zygzak w kształcie 3 jest g ł ó w n y m
motywem, znakomicie zestrojonym z niewielkich r o z m i a r ó w
wyobrażeniem jeźdźca i podmalowanymi od spodu żygaczami rynien sterczących z dachu ( i l . 26).
Malarstwo m a i ł a m Suly m i m o swych p o w a ż n y c h ,
nieraz wyraźnie u m o r a l n i a j ą c y c h treści, jest niezwykle
pogodne, barwne — b y nie rzec wesołe. Ale takie właśnie
odczucie rodzi się przy pierwszym, b e z p o ś r e d n i m z n i m
kontakcie. Ubogie domy-warsztaty, sklepy o ż y w a j ą . Malo­
widła wyodrębniające budynek z całości szarej zabudowy
nadają m u n o w ą , w y ż s z ą r a n g ę . I t y l k o dzięki t e m u —

j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć — udaje się malarzowi zdobywać
kolejne zamówienia. Bo przecież malarstwo to znacznie
silniej ukazuje s ą d a r t y s t y o t y m , co go otacza, aniżeli
informuje, co określony sklep czy warsztat oferują klientom.
N a t y m k o ń c z y się m ó j przegląd najważniejszych
p r z e j a w ó w malarstwa rozwijającego się w afrykańskich
miastach. C h c i a ł b y m obecnie u k a z a ó drugi n u r t tej twór­
c z o ś c i — malarstwo rozwijające się w środowiskach wiej­
skich.
Jeśli w przypadku malarstwa „ m i e j s k i e g o " najcie­
kawsze jego przejawy poznajemy w krajach p r z o d u j ą c y c h —
Nigerii, K e n i i , Tanzanii, to w przypadku n u r t u wiejskiego
odwrotnie. Najciekawiej przedstawia się malarstwo w t y c h
krajach, k t ó r e u z n a ć należy za opóźnione w rozwoju. Pod
t y m t e ż względem na u w a g ę zasługuje szczególnie Republika
Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a oraz blisko graniczące z n i ą rejony
K a m e r u n u i Zairu.
Całość zgromadzonego na t y m obszarze m a t e r i a ł u
dotyczy malarstwa b u d y n k ó w mieszkalnych i kościołów.
W przeważającej mierze są to m a l u n k i w y s t ę p u j ą c e na
z e w n ą t r z d o m ó w (bardzo rzadko we w n ę t r z u , a wówczas
w sieniach), a w przypadku kościołów t y l k o we w n ę t r z u .
W t a k i m t e ż sposobie korzystania z malarstwa ujawnia się
ogólne założenie tej sztuki. W zastosowaniu do b u d y n k ó w
mieszkalnych jest ona zdecydowanie reprezentacyjno-prestiżowa, służy celom społecznym. W kościołach służyć ma
pogłębianiu określonych praw w i a r y i t y m samym ma
ideowo-kontemplatywne znaczenie.
Najprostsze przejawy pierwszego rodzaju potrzeb ma­
larstwa t o bielenie domu. I t u m o ż n a o d n o t o w a ć pewien
charakterystyczny fakt, k t ó r y odnieść m o ż n a nie t y l k o
do afrykańskich w a r u n k ó w . Otóż, wkraczając od północy
w kraje czarnej A f r y k i natrafia się, począwszy od N i g r u ,
na wybitnie m u r z y ń s k i e osiedla wiejskie. I jeśli wcześniej
na obszarach algierskich i m a r o k a ń s k i c h w y s t ę p u j e swoista
architektura arabska w r ó ż n y c h swych odmianach, zawsze
oparta na konstrukcji budowli p r o s t o k ą t n e j , to właśnie
p o c z y n a j ą c od N i g r u zmienia się ona zasadniczo. P o j a w i a j ą
się domy okrągłe. U s t ę p u j ą one ponownie na obszarze
Nigerii domom p r o s t o k ą t n y m , b u d o w n i c t w u cywilizacji
h a u s a ń s k i e j . Jeszcze na obszarze k a m e r u ń s k i m pojawia się

I I . 35. Dekoracja malarska na ścianie domu wiejskiego. Zengolaga (Kamerun).

21

I I . 36. W y o b r a ż e n i e radia i mężczyzny wskazującego na gwiazdę. Malowidło na ścianie
chaty. (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) .
swoiste dla tego k r a j u oryginalne budownictwo „wielkich
chat" oraz n i e p o r ó w n y w a l n e do czegokolwiek „wszelkie
g l i n i a n k i - u l o w n i k i " , aby już dalej w Republice Ś r o d k o w o ­
afrykańskiej i w większości t e r e n ó w Zairu istniały prawie
wyłącznie chaty — budownictwo bardzo p r z y p o m i n a j ą c e
rozwiązania znane z E u r o p y , w t y m również i z Polski.
W s p ó l n ą cechą budowli p o p r z e d z a j ą c y c h od p ó ł n o c y
strefę chat jest zachowanie w architekturze naturalnej
barwy tworzywa. W y n i k a to przede wszystkim z dosko­
nałości formalnej obiektu, u k s z t a ł t o w a n e g o niewątpliwie
w długim procesie doświadczeń budowlanych. Zazwyczaj
budowle te m a j ą n a t u r a l n ą b a r w ę wyschniętej na słońcu
g l i n y - b ł o t a , z k t ó r e g o ulepione zostały na odpowiednim
wzmocnieniu cegło-pacynowe ściany b u d y n k u . Zależnie od
strefy geograficznej zmienia się barwa tego podstawowego
dla całej A f r y k i budulca. Ale w strefie algiersko-, nigrycko-nigeryjskiej dominuje barwa dosyć w y r ó w n a n a . Jest ona
ugrowata, cielista. K o l o r y t t a k i akceptowany jest na ogół
we wszelkich społecznościach. Natomiast nie s ą akcepto­
wane z reguły barwy budulca szaroziomistego. A takiego
właśnie surowca d o s t a r c z a j ą często ziemie w strefie tro­
pikalnej, w sąsiedztwie dżungli i rozlewisk wielkich rzek.
Jednocześnie w pewnych miejscach tego obszaru poja­
wiają się glinki laterytowe o zabarwieniu cynobrowym.
One to s ą surowcem uznanym jako strojny, atrakcyjny.
I właśnie w t y m obszarze znacznego zróżnicowania
k o l o r y t u naturalnego surowca, j a k t e ż niezbyt silnie utrwa­
lonych czy też z b y t gwałtownie naruszonych tradycji
budowlanych, rozwinął się zwyczaj bielenia i malowania
chat. Są to w c a ł y m tego słowa znaczeniu chaty budow­
le — stosunkowo trwałe, o nieźle izolujących ś c i a n a c h
nakrywanych mniej ł u b bardziej t r w a ł y m czy skutecznym
d a c h e m - s t r z e c h ą . W osadach r o b o t n i k ó w zorganizowanych
przy plantacjach, w osiedlach ludności, k t ó r a nie t a k dawno
porzuciła swoje własne leśne siedliska, rozwinęło się budow­
nictwo chat najprostszych — ściany p r o s t o k ą t n e g o b u d y n k u
są nakrywane dwuspadowym dachem. W osiedlach bardziej
już zasiedziałych wykształciły się iście europejskie c h a ł u p y
z solidnymi strzechami czterospadowymi, n a c z ó ł k o w y m i
i przyczółkowymi, nigdy płaskimi, lecz zawsze s t r o m y m i .
Poznany wcześniej t y p domu okrągłego z N i g r u czy pół­
nocnych rejonów K a m e r u n u ( „ u l o w n i k " ) pojawia się w t y m
przytropikalnym obszarze dopiero w górzystej Rwandzie,
względnie w zachodnich stronach Zairu.

22

P r o s t o k ą t n e ściany chat, szczególnie w domach o wąs­
k i c h dachach, chat bez podcieni czy o k a p ó w prowokują
do zamalowania i pobielenia. Potrzeba taka jest t y m sil­
niejsza, i m bardziej zwarte i bezpośrednio przylegające
do „ u l i c y " t w o r z ą się osiedla. A z t a k i m i właśnie ulicówk o w y m i osiedlami spotykamy się w i n t e r e s u j ą c y m
nas
obszarze w y s t ę p o w a n i a m a l o w i d e ł na domach. S t ą d toż —
j a k s ą d z ę — w y w o d z i się powszechna w ś r ó d mieszkańców
wsi ś r o d k o w o a f r y k a ń s k i c h potrzeba bielenia d o m ó w . Po­
dziwiać t u m o ż n a n a j p r o s t s z ą , a zarazem najbardziej
fascynującą t e c h n i k ę — chlapania czy opryskiwania, wzglę­
dnie c ę t k o w a n i a ścian b i a ł ą f a r b ą ( i l . 33, 34). Powstają
śmiałe kompozycje, zadziwiające harmonijnością, chociaż
czuje się, że p o w s t a ł y w w i e l k i m z a p a m i ę t a n i u „pacykow a n i a " czy „ c h l a p a n i a " bez u m i a r u .
Do t y c h malarskich p o c z y n a ń należałoby zaliczyć
również sposób bielenia ścian poprzez odciskanie umacza­
n y c h w farbie dłoni. Ś l a d y odciśniętej na ścianie dłoni
b y w a j ą nieraz do tego stopnia zwielokrotniane, że pobielony
t y m sposobom dom wydaje się z daleka całkiem biały.
I n n y m d o s y ć popularnym sposobem dekorowania
d o m ó w w tej strefie jest malowanie ciemnych obramowali
podstawy, wejścia i okien. Najczęściej s ą to czarne pasy.
Ale niekiedy pas t a k i zostaje „ r o z b i t y " na k w a d r a t y i trój­
k ą t y , skontrastowany w rodzaj szachownicy ugrem i bielą
(il. 35). Jest t o niewątpliwie malowanie nawiązujące bez­
pośrednio do t r a d y c y j n y c h dekoracji malarskich, jakie
w przeszłości rozwijały się w dziedzinach innych niż bu­
downictwo. Takie właśnie obrzeżenia geometryczne miały
n i e g d y ś zastosowanie przy najrozmaitszych „ d r o b n y c h "
w y t w o r a c h : torbach, garnkach, tarczach. Jest to zatem
malarstwo p r z e j ę t e i zdecydowanie służebne jako forma
wypowiedzi artystycznej w stosunku do innych sztuk
czy rzemiosł.
Dlatego t e ż najbardziej a n g a ż u j ą u w a g ę całkiem
współczesne m a l o w i d ł a figuralne. P o j a w i a j ą się w nich
m o t y w y z a c z e r p n i ę t e z bardzo rozmaitych dziedzin. Z jednej
strony w y o b r a ż e n i a roślin i zwierząt, k w i a t y w doniczkach,
gałązki, liście oraz motyle, r y b y , p t a k i , drobne drapieżniki,
wreszcie l w y , antylopy, węże i słonie; a z drugiej — takie
symbole współczesności, j a k : samochody, helikopter, radio.
To znów jakieś tradycyjne w ą t k i — taniec, gra na bębnie,
zabawa, polowanie, łowienie r y b — i całkiem współczesne —
p i ł k a r z , bokserzy, postacie z filmów czy komiksów oraz

popularni śpiewacy zespołów estradowych ( i l . 37, 38).
Niektóre malunki u k r y w a j ą j a k ą ś z a g m a t w a n ą a n e g d o t ę ,
tym trudniejszą do rozszyfrowania, że w y r a ż o n ą poprzez
rysunek prymitywny, umowny. Inne działają dosyć jedno­
znacznie, jak np. w malowidle, w k t ó r y m przedstawione
jest dużych rozmiarów radio na s t o ł k u i m ę ż c z y z n a ukazu­
jący palcem gwiazdę, znajdującą się m i ę d z y n i m a t y m
radiem (il. 36). Ale j u ż inne obrazy są znacznie zawilsze.
Oto między j a k i m ś zwierzęciem i r y b ą , ukazanymi w r y ­
sunku swoiście uproszczonym, pojawia się p o s t a ć człowieka
z czymś jakby teczką, idącego w k i e r u n k u samochodu —
autobusu (il. 40). Albo taka kompozycja. Ściana na lewo
od wejścia do chaty ozdobiona kwiatami i w i e l k i m motylem,
a druga strona na prawo p e ł n a drobnych r y s u n k ó w , w ś r ó d
których widać również w y o b r a ż e n i e k w i a t ó w (na samym
węgle), ale już w pobliżu k r z y ż , s a m o c h ó d s t r a ż a c k i , nad
nim człowiek powieszony, inny biegnący oraz r y b a k i polu­
jący na zwierzę, u k t ó r e g o m a l u j ą c y p r z e d s t a w i ł strach
rzędem kropek „ s p a d a j ą c y c h " równolegle do ogona.
Można by oczywiście zbyć te m a l u n k i j e d n y m słowem —
prymitywne bazgroły, jakich zawsze wiele wszędzie. Lecz

już sam fakt, że społeczności tamtejszych wiosek tolerują
tego rodzaju malowidła, bynajmniej nieprzypadkowe,
czy j a k nasze -— polskie napisy na domach czynione pota­
jemnie, nakazuje, aby przyjrzeć się zjawisku z n a l e ż y t ą
u w a g ą . T y m bardziej że niewymuszoność t y c h m a l u n k ó w ,
ich b a r w n o ś ć jest przejawem tej ludzkiej słabości, b y nie
powiedzieć uniesienia, k t ó r e właśnie zawsze i wszędzie
budzi pełne życzliwości zainteresowanie. Takie zaś odczucie
sprawy pogłębia się, kiedy przychodzi obcować z j e d y n ą
tego rodzaju galerią, rozciągniętą na przestrzeni setek
k i l o m e t r ó w w bujnym, niewątpliwie cudownym, lecz powo­
d u j ą c y m znużenie a f r y k a ń s k i m krajobrazie. S t ą d może
warto powiedzieć o t a k i m odczuciu. N i e p o r a d n o ś ć formalna
t y c h ż e malowideł, nieporadność s k ą d i n ą d znana i ceniona,
czyni nieprawdopodobny w swym bogactwie i rozmaitości
ś w i a t przyrody c z y m ś bardzo bliskim i z r o z u m i a ł y m .
Gdzieś przy samym k o ń c u szlaku chat malowanych
pojawia się jeszcze wieś w y j ą t k o w a . N a jej k r a ń c a c h w po­
bliżu dżungli zbudowano plac taneczny. Jest on otoczony
rodzajem p ł o t u - ś c i a n y , nakrytej dachem. Młodzież wioski
Yahila z plemienia Mobango (wszystko na terenie zachod-

I I . 37, 38. Malowidło na ścianie chaty. Całość i fragment. Yambula (Zair).

23

Malowidła na ścianach chat (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) :
Б . 39. Polowanie. Gyabe. I I . 40. W y o b r a ż e n i a zwierząt, człowieka i autobusu. Businga. I I . 4 1 . Zabawa. Ngoto.

niego Zairu), do k t ó r e j n a l e ż y ten plac, w y m a l o w a ł a ota­
czające go ś c i a n y w takie oto obrazy: młodzieżowy zespół
muzyczny, m ó w c a - p o l i t y k , m ę ż c z y z n a w a l c z ą c y z w ę ż e m ,
lokalna piękność, k o t , kobieta-syrena oraz Goby R i c h a r d —
żużlowiec ( i l . 43). Malowidła te w y r ó ż n i a j ą się od dekoracji
domowych b o g a t s z ą p a l e t ą barw, u ż y c i e m farb chemicz­
nych. W całości jest t o przejaw twórczości samorodnej,
którą u z n a ć m o ż n a za r e p r e z e n t a t y w n ą dla u m i e j ę t n o ś c i
i zainteresowań wielu innych, nie t y l k o wiejskich, o d ł a m ó w
społeczności m ł o d z i e ż o w y c h w Afryce. Wydaje się t e ż ,
że fakt skorzystania przez młodzież z zairskiej wioski
Yahila przy realizowaniu swych ambicji życiowych z ma­
larskiej formy wypowiedzi jest w a ż n y m rysem przemian
kulUirowych, jakie d o k o n u j ą się w t y m i w innych krajach
afrykańskich.
Z w r ó ć m y jeszcze u w a g ę na t o , że malarstwo o j a k i m
mowa nie jest t y l k o dziełem spontanicznym młodzieży
lub dzieci. Otóż w e d ł u g informacji uzyskanych od starszych
mieszkańców t y c h wsi, n i e k t ó r e m a l o w i d ł a s ą dziełem
specjalnie w t y m celu a n g a ż o w a n y c h malarzy. Potwier­
dzeniem t y c h w i a d o m o ś c i b y ł y b y m a l o w i d ł a z r ó ż n y c h
domów w jednej wsi, w y r a ź n i e z d r a d z a j ą c e m a n i e r ę jakiegoś
jednego t w ó r c y . Spotkanie z t a k i m wyspecjalizowanym
malarzem, dwudziestoczteroletnim Danielem Kulagna z wio­
ski Garua-Petel (w zachodniej części Republiki Środkowo­
afrykańskiej) d o s t a r c z a j ą danych jeszcze szczegółowszych.
Oto t w ó r c a p i ę k n y c h malowideł u k a z u j ą c y c h zwierzęta
(słonie, p t a k i , antylopy) rośliny i ludzi powiada, że „nie

k a ż d y potrafi m a l o w a ć " , że „ t r z e b a się tego n a u c z y ć " .
Daniel K u l a g n uczęszczał do miejscowej szkoły przy
misji protestanckiej i , j a k twierdzi, w szkole n a u c z y ł się
„ f a c h u " . Szkoły misyjne, i nie t y l k o misyjne, s ą też nie­
wątpliwie j e d n y m z g ł ó w n y c h c z y n n i k ó w wyzwalających
u młodzieży afrykańskiej p o t r z e b ę malowania. Obfitość
reklamy, różnego rodzaju ilustrowanych wydawnictw od­
działuje t e ż pewnie dodatkowo, zachęcając, aby ściana
domu traktowana b y ł a jako swoisty zeszyt do r y s u n k ó w .
Napis cahier obok m a l o w i d e ł p r z e d s t a w i a j ą c y c h kowbojów
zdaje się p o t w i e r d z a ć to przypuszczenie ( i l . 38).
S p ó j r z m y jeszcze na mocno związano z t y m malarstwem
dekoracje z kościoła w Yamolomba koło Lisali w Zairze.
Yamolomba to wioska zamieszkała przez ludność Bambura.
P o ś r ó d ok. 2000 m i e s z k a ń c ó w polowa zalicza się do kato­
lików, 28 do k i m b a n g i s t ó w oraz 20 do p r o t e s t a n t ó w . K a ż d e
z w y z n a ń m a w ł a s n y niewielki kościół. Kościół prote­
s t a n t ó w — nieco większych r o z m i a r ó w chata — pobudo­
wany został w 1971 r. i w t y m t e ż czasie udekorowali go
wierni, rysując i m a l u j ą c w e w n ą t r z k i l k a symbolicznych
o b r a z ó w . Jeden z nich zwraca szczególną u w a g ę . Jest to
rysunek p r z e d s t a w i a j ą c y serce człowieka. Umieszczono go
przy wejściu do kościoła. D u ż y c h r o z m i a r ó w serce, spoza
k t ó r e g o w y ł a n i a się głowa z szyją m ę ż c z y z n y . N a d p r a w ą
częścią serca w y o b r a ż e n i e Anioła S t r ó ż a z rozpostartymi
r ę k a m i , nad lewą Ducha Świętego — gołębica w promie­
niach. Natomiast w e w n ą t r z serca ukazane zostały drobne
w y o b r a ż e n i a symboliczne: oko, t u ż pod piersią człowieka —

25

42

П. 42. Motocyklista. Fragment dekoracji malarskiej na ścianach K l u b u młodzieżowego. Yahila (Zair).
I I . 43. Naczelnik Odozi Oboda i jego okrutne czyny. Malowidło ścienne. A b a k a l i k i (Nigeria).

„coś co bije w sercu", w j ę z y k u kimbuza, mbuma'ya
mutema; nieco niżej gwiazda — „ s a m o serce" mutema
penda, w ś r o d k u diabeł z t r ó j z ę b e m — główny demon
d r z e m i ą c y w sercu k a ż d e g o człowieka; pod d i a b ł e m na
samym dole żółw — symbolizujący demona lenistwa; po
prawej stronie pod Aniołem S t r ó ż e m — ropucha, symbolizu­
j ą c a demona „niemiłego B o g u " ; p o n i ż e j — w ą ż , symbo­
lizujący zdradliwość i pokusy; leopard — s y m b o l i z u j ą c y
„siłę n i e p o s k r o m i o n ą " ; po stronie lewej nad Duchom
Ś w i ę t y m — pies, symbol b r a k u s k r u p u ł ó w i dwulicowości;
wieprz — „ d e m o n niemiły B o g u " ( i l . 44). N a tejże ścianie
frontowej wymalowano ponadto s y m b o l i c z n ą wizję „ D o m u
wiernych Bogu", do k t ó r e j prowadzi główny szlak z napisem
„Wierzcie w Pana Jezusa" oraz cztery boczne drogi z t a k i m i
oto napisami: „Wierzcie w Boga", „Módlcie się do Boga",
„ D o b r z e pracujcie" i „ T ł u m a c z c i e serca wasze". Obydwa
te m a l o w i d ł a są jednobarwne, p r z y p o m i n a j ą
rysunek,
wykonano je c i e m n o b r ą z o w ą glinką.
Boczne ściany kościoła przyozdobiono w y o b r a ż e n i a m i
k w i a t ó w , roślin drobnolistnych i palm kokosowych. U ż y ­
to do tego zieleni i b r ą z u . D e k o r a c j ę t ę wykonali konfirmanci.
P o ś r ó d t y c h malowideł zwraca u w a g ę wizerunek „serce
człowieka". Wprawdzie twarz człowieka nie została namalo­
wana na czarno — co t a k często jest p o d k r e ś l a n e przy
p r ó b a c h charakteryzowania chrześcijańskiej sztuki A f r y k i —
niemniej jest ona, j a k cała koncepcja „ s e r c a " pełnego
najrozmaitszych d e m o n ó w , swoiście a f r y k a ń s k a . Nie ulega
wątpliwości, że w malowidle t y m w y r a ż a się synkretyzm
lokalnych wierzeń kongijskiej ludności Bambura i chrystia.
nizmu. Z uznaniem t e ż należy spojrzeć na „ ł a t w o ś ć " przy­
swojenia przez B a m b u r ó w w a ż n y c h p r z y k a z a ń protestan­

26

t y z m u . Ś w i a d e c t w e m tego jest obraz drugi „ D o m wiernych
Bogu".
N a t y m c h c i a ł b y m z a k o ń c z y ć ten dosyć pobieżny
przegląd rozmaitych d o k o n a ń malarskich, jakie obserwu­
jemy dziś pośród szerszych o d ł a m ó w społecznych poszcze­
gólnych krajów a f r y k a ń s k i c h . W szkicu t y m pominięte
zostały liczne inno jeszcze dowody bujnie rozwijającej się
twórczości malarskiej w Afryce. Nie w s p o m i n a ł e m o zupełnie
samodzielnej, frapującej sztuce współczesnej E t i o p i i . Jest to
temat w y m a g a j ą c y osobnego opracowania. Wreszcie nic
nie powiedziałem o w y s t ę p u j ą c y c h dziś dosyć często w osie­
dlach egipskich p i ę k n y c h m a l o w i d ł a c h n a ś c i e n n y c h . A jest
to również temat, k t ó r y zasługuje na oddzielne potrakto­
wanie. Oto w kulturze tradycyjnie unikającej malarskich
w y o b r a ż e ń figuralnych,
pomijającej zaciekle wizerunki
człowieka, właśnie wizerunek ten krzewi się dziś z godnym
zastanowienia z a p a ł o m . O fakcie t y m m o ż e m y t y l k o wspom­
nieć gwoli przypomnienia, postawionego na wstępie pytania.
Czy współczesne m a l o w i d ł a w Afryce w y r a ż a j ą jakąś nie­
spełnioną historycznie p o t r z e b ę społeczną ? Odpowiedź na
t o pytanie w y m a g a ł a b y dłuższych w czasie i doćiekliwszych
r o z p o z n a ń , a t a k ż e konfrontacji zgromadzonego materiału
z t y m , co m o ż n a b y odnaleźć w literaturze. M a m t u na myśli
w i a d o m o ś c i o życiu w s p ó ł c z e s n y m poszczególnych grup
ludnościowych, k t ó r y c h dzieła mogliśmy poznać. Co zaś
się tyczy samego przedmiotu — przedstawionych t u malo­
wideł — to j a k j u ż m ó w i ł e m , nie odnajdujemy na ten temat
szezegółowszych wzmianek . F a k t ten utrudnia też bardzo
pełniejszą ocenę zjawiska. Pozostaje nam więc sugerować
jedynie w ł a s n e i na t y m etapie znajomości przedmiotu
zdecydowanie robocze rozpoznania. Oto one.
2

Współczesne m a l o w i d ł a z Nigerii, Kamerunu, Repu-

bliki Środkowoafrykańskiej, Zairu, Tanzanii i K e n i i to
przejaw nowego całkiem zjawiska w t r a d y c j i sztuki afry­
kańskiej. Nie są te m a l o w i d ł a przejawem sztuki plemiennej.
Zarówno wartości formalno-ideowe, j a k też funkcje peł­
nione przez to malarstwo, nie w y k a z u j ą silniejszych związ­
ków z partykularnym, swoistym pod względem obowiązu­
jących norm, życiem plemiennym. Poznawana przez nas
twórczość artystyczna z życiem t y m u t r a c i ł a więź, albowiem
sama struktura k u l t u r y plemiennej nie t y l k o w o ś r o d k a c h
o charakterze miejskim, ale i na wsi, uległa zasadniczym
przeobrażeniom. W wielu przypadkach (rozpoznawanych
głównie poprzez dzieło sztuki) mieliśmy okazję zetknięcia się
z takimi oto nowymi dla A f r y k i u k ł a d a m i życia społecz­
nego: w zbiorowości parafialnej czy przypisanej do określo­
nego kościoła (a wiadomo, że r o z m a i t o ś ć t y c h kościołów
w Afryce przerasta i n n ą z n a n ą na świecie); w zbiorowości
wiejskiej (w granicach nie t y l k o jednej wsi, lecz ich zespołów,
powiązanych t r a d y c j ą więzi społeczno-gospodarczej z ukształtowaną w czasach kolonialnych przez przynależności
do określonych plantacji, areałów upraw i przyjmowania
wzorców życia narzuconego z z e w n ą t r z ) ; w nieelitarnych zbiorowościach miejskich, p o c z u w a j ą c y c h się do więzi
z innymi podobnymi zbiorowościami, nie t y l k o w Afryce,
lecz na całym świecie. W stosunku do wszystkich t y c h
środowisk posłużyć się m o ż n a — j a k sądzę — jednym
ogólnym terminem, l u d . Dokonania t y c h współczesnych
środowisk należałoby n a z w a ć ludowymi, a nie plemiennymi.
Jeśli nie zakwestionujemy tego wniosku, wówczas należa­
łoby z całym naciskiem twierdzić, że przedstawione przejawy
twórczości malarskiej wy rażają proces narodzin w Afryce
nowej dla tego kontynentu formuły sztuki — sztuki l u ­
dowej. To stwierdzenie z a k ł a d a jednocześnie istnienie
sztuki nioludowej, w stosunku do niej mniej lub bardziej
7

opozycyjnej. Jest n i ą niewątpliwie sztuka elitarna. Prze­
j a w y jej coraz częściej m o ż e m y p o z n a w a ć w najrozmait­
szych oficjalnych prezentacjach dorobku m ł o d y c h p a ń s t w
afrykańskich.
Pakt, że tak późno i w tak szczególnych okoliczno­
ściach (ich osobliwy charakter określa chociażby moment
funkcjonowania nowoczesnych środków przekazu, reklam,
pism, radia itd.) narodziła się ta sztuka, określa jej odręb­
ność w stosunku do tego, co p r z y w y k l i ś m y u z n a w a ć jako
ludowe. Zrozumiałe też jest, żo t ę ludowość sztuki afry­
kańskiej określa żarliwość w chłonięciu współczesnych
(a nie tradycyjnych) treści. I może w t y m właśnie, że ma­
larstwo najbliższe jest — jako środek artystycznego wy­
razu — współczesnej ikonosferze, należy d o p a t r y w a ć się
podstaw tale dynamicznego rozwoju tej sztuki. Natomiast
o d r ę b n ą k w e s t i ą będzie to czy w rozwoju t y c h współczesnych
malowideł m o ż n a odnaleźć momenty kompensacyjne.
W s k a ż m y , że wyłaniają się one, co i raz, przy analizie
historii każdej sztuki, w t y m również ludowej. W naszym
a f r y k a ń s k i m przypadku, jeśli dostrzegamy momenty kom­
pensacyjne, to t y m samym skłonni j e s t e ś m y do uściślenia
teoretycznego wniosku: jeśli w dziejach określonej sztuki
czegoś nie było, to wcześniej czy później pojawić się musi.
Dotyczy to zarówno podstawowych ś r o d k ó w wyrazu,
z w i ą z a n y c h z n i m i gałęzi twórczości, jak też o d r ę b n y c h
n u r t ó w rozwojowych, całościowych strukturalnie.
Oryginalna m y ś l architektoniczna, rzeźbiarska, przede
wszystkim zaś muzyczna i taneczna, w afrykańskiej sztuce
plemiennej zrealizowała się już w najdonioślejszych roz­
miarach. Wszystkie z t y c h rodzajów wypowiedzi b y ł y
inspiracją w a ż n y c h współcześnie p r ą d ó w artystycznych
na świecie. Jedynie malarstwo pozostaje nadal t ą dziedziną,
k t ó r a musi spełniać swą równie doniosłą rolę. N a gruncie

27

a f r y k a ń s k i c h środowisk intelektualnych artystyczne za­
interesowania w y r a ż a j ą się dziś najsilniej poprzez malar­
stwo. Bo nie jest ono t a k j a k inne tego rodzaju działania
obciążone mianem „ d z i k o ś c i " , czy „ p l e m i e n n o ś c i " . Wśród
w y k s z t a ł c o n y c h w Europie a r t y s t ó w a f r y k a ń s k i c h bez
p o r ó w n a n i a więcej jest malarzy niż rzeźbiarzy. I znacznie
też częściej i głębiej p r z e n i k a j ą dziś do A f r y k i europejskie
czy ś w i a t o w e dokonania malarskie, aniżeli rzeźbiarskie.
Ale b y ł a b y to t e ż d r a s t y c z n o ś ć dla niejednego Afrykań­
czyka szczególna, g d y b y ich kraje inspirowały się w Europie
t y m , co t a k bujnie rozwinęło się na naszym kontynencie
pod w p ł y w e m inspiracji z czarnej A f r y k i .

PRZYPISY

П . 44. W y o b r a ż e n i e serca człowieka, malowidło w kościele
protestanckim. Yamolomba (Zair).

i P o d r ó ż została zorganizowana przez studentów
i m ł o d s z y c h p r a c o w n i k ó w Studium Afrykanistycznego
Uniwersytetu Warszawskiego. I A f r y k a ń s k a Wyprawa,
t a k ą n a z w ę p r z y j ę t o dla tego przedsięwzięcia. W wyprawie
b r a ł o u d z i a ł 13 osób, suahilista i arabista, archeologa historyk
sztuki, socjolog, etnolog, geograf, ekonomiści i kierowcy
s a m o c h o d ó w . K i e r o w n i k i e m W y p r a w y b y ł dr Eugeniusz
Rzewuski.
г Por. a r t y k u ł y w : ,.African A r t s " , 1972—1973,
w y d . Uniwersytetu Kalifornijskiego
w
Los Angeles;
L ' A f r i q u e L i t t é r a i r e et A r t i s t i q u e " , nr 16—21, 1971/72;
„ I n s i t a " , nr 5, 1972.

Fotografował i rysował autor.

28

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.