c4c7c8802357aa085c3d1bf133498043.pdf
Media
Part of Tygodnik Polski - czasopismo tyfliskiej Polonii / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1
- extracted text
-
„ETNOGRAFIA POLSKA", t. X X X V ; 1991, z. 1
P L ISSN 0071-1861
Andrzej Woźniak
(IHKM PAN, Warszawa)
„Tygodnik Polski" - czasopismo tyfliskiej Polonii
W przededniu I wojny światowej liczebność kolonii polskiej w Tyflisie nie
przekraczała, jak się wydaje, 8-9 tysięcy osób. Dokładniejsze dane pochodzą
z 1910 r; mieszkało tam wówczas 7367 Polaków (Mądzik 1987, s. 29). W tym
samym mniej więcej okresie kolonia polska w Petersburgu liczyła około 70 tys.
osób, w Rydze w 1913 r. mieszkało 47 tys. Polaków, w Odessie 25 tys., a w Mo
skwie było ich około 20 tys. W ostatnich latach przed I wojną światową ośmio
tysięczne kolonie polskie miały Kamienskoje i Jekalerynosław po 7 tys Pola
ków było w Smoleńsku Nikołajewie Charkowie Skąpiska polskie od 1 do
5 tys. osób istniały w ponad 80 miastach i osadach fabrycznych imperium ro
syjskiego W Dorównaniu z petersburska czy chociażby odesska Polonia tvfliska nie należała do najliczniejszych ale było to niewątpliwie największe sku
pisko polskie na Kaukazie drugi bowiem co do wielkos'ci ośrodek miski tego
rejonu - Baku liczył wówczas około 3 tys. osób (Łukawski 1978, s. 91).
M. Mądzik w opublikowanym przed kilku laty artykule tak charakteryzuje
społeczność polską w stolicy Gruzji: „W Tyflisie mieszkała ponad połowa
wszystkich Polaków, którzy znaleźli siew tym czasie na terytorium Gruzji. We
dług danych z 1897 r. kolonia polska w Tyflisie liczyła 4133 osoby, podczas
gdy w dwóch guberniach: tyfliskiej i kutaiskiej, a więc na obszarze całej Gruzji
żyło 8220 osób, które w wykazach statystycznych uznawano za Polaków [...].
Większość Polaków, którzy mieszkali w stolicy Gruzji, pochodziła z Królestwa
Polskiego. W dziesięciu polskich guberniach urodziło się bowiem 2661 póź
niejszych mieszkańców Tyflisu (stanowiło to 64% ogólnej liczby Polaków
w tym mieście) Największe grupy pochodziły z guberni warszawskiej (549
osób) kaliskiej (452) piotrkowskiej (435) radomskiej (243) Z liczby 3181
Polaków czynnych zawodowo największą ponad 50% grupę stanowili wojsko
wi (1653)- dalej s z ł y spora liczebnie służba domowa Í473 osoby} pracownicy
administracji sadownictwa policii (146) koleiarze (144) Ponadto w stolicy
pracowało 47 nauczycieli fw fvm 24 kobie'tv) oraz 48 ekarzv iw tvm 7 kobiet)
Wskaźniki procentowe ob azuiace nrzekrói snotecznv ludności nokkiei miesz
kaiacei w Tvflisie u schvrku X I X w odWepnh nieco
struktLpoIakXwcnW^
s i ę s z L T a ^
s 48-49)
Charakterystyczna była też struktura wieku skupisk polskich w Gruzji; naj
większą grupę stanowili w nich ludzie w wieku 20-29 lat. W Tyflisie było ich
154
ANDRZEJ WOŹNIAK
51,1%, jeśli zaś weźmiemy pod uwagę przedział wieku 20-49 lat, a więc osoby
młode i w sile wieku, w okresie najkorzystniejszym dla działalności zawodo
wej, to było ich wśród tyfliskich Polaków aż 74,2%. Wśród ludzi młodych,
w wieku od 20 do 29 lat, przeważali żołnierze miejscowego garnizonu. Bardzo
mała była natomiast liczba kobiet w tym wieku (Mądzik 1987, s. 36) .
Jeśli idzie o wykształcenie, to społeczność polską w Gruzji charakteryzo
wał z jednej strony wysoki procent (około połowy populacji) analfabetów w większości chyba żołnierzy, z drugiej zaś, istnienie znacznej (w Tyflisie
15,7%) grupy inteligencji ze średnim i wyższym wykształceniem.
Bardzo jednorodna była natomiast kolonia polska w Tyflisie pod względem
wyznaniowym, bowiem około 98% jej stanowili katolicy. Stosunkowo niewielu
było wśród tutejszych Polaków protestantów czy prawosławnych (Mądzik
1
1987, s. 36-37)2.
W zróżnicowanej pod względem zawodowym społeczności polskiej w Ty
flisie zdecydowanie najliczniejszą grupę stanowili wojskowi, pamiętać jednak
należy, że udział tej grupy, a szczególnie żołnierzy i podoficerów w życiu tu
tejszej kolonii, był zarówno ze względu na koszarową dyscyplinę jak i rusyfikatorską politykę władz wojskowych, bardzo ograniczony. O sprawach tych
opowiada, opisując trudności Polaków - żołnierzy z batumskiego garnizonu
w kontaktowaniu się z mieszkającymi w tym mieście rodakami, S. StrumphWojtkiewicz, którego ojciec był w początkach bieżącego stulecia sędzią pokoju
w Batumie (1963, s. 13-16).
Kilkadziesiąt lat wcześniej, około połowy X I X w. ta przewaga wojskowych
nad przedstawicielami innych zawodów była wśród tyfliskich Polaków jeszcze
wyraźniejsza, ale brak z tego okresu dokładniejszych danych. Już od przełomu
XVIII i X I X w. zaczęli coraz liczniej napływać do stolicy Gruzji wcieleni do
wojska rosyjskiego Polacy. Jeszcze przed przyłączeniem Gruzji do Rosji byli
to żołnierze powstania kościuszkowskiego (B. Baranowski, K. Baranowski
1987, s. 160), a później armii Księstwa Warszawskiego z okresu wyprawy na
Moskwę, uczestnicy powstania listopadowego, a także spiskowcy i konspira
torzy skazani na służbę wojskową na Kaukazie.
W okresie międzypowstaniowym, a może już nieco wcześniej, zaczęli osia
dać w Tyflisie polscy urzędnicy, nauczyciele,"lekarze, różnego rodzaju specja
liści, rzemieślnicy i ludzie interesu, ale wiemy o nich niewiele. Mniej więcej
od początku lat 60-tych X I X w., po upadku Szamila i zakończeniu wojny kau
kaskiej, polska emigracja zarobkowa na Kaukaz, a szczególnie do Gruzji, na
siliła się. Choć wojskowi nadal stanowili wśród Polaków w Gruzji grupę najli
czniejszą, to w stosunku do całej populacji polskiej w tym kraju, jej udział pro
centowy stale się zmniejszał (B. Baranowski, K. Baranowski 1985, s. 163). '
W końcu X I X stulecia czterotysięczne przeszło skupisko polskie w stolicj
Gruzji było już, jak wiemy, silnie zróżnicowane pod względem zawodowym.
Oprócz wciąż jeszcze dominującej grupy wojskowych i paru innych, wymie
nionych wcześniej grup zawodowych (służba domowa, pracownicy administra
cji, sądownictwa i policji, kolejarze, lekarze i nauczyciele), byli również przed
stawiciele wielu innych profesji. Dość liczna była grupa różnego rodzaju rzc-
155
„TYGODNIK POLSKI"
mieślników, kupców i właścicieli drobnych zakładów produkcyjnych (przede
wszystkim odzieżowych). Byli w Tyflisie polscy pracownicy poczty i telegra
fu. Istniało, niewielkie wprawdzie, polskie środowisko artystyczno-literackie.
Ze spisu 1897 r. wynika nawet, że mieszkało w Tyflisie kilku Polaków, których
zaliczano do grupy właścicieli ziemskich i osób utrzymujących się z rolnictwa,
ale była to grupa niewielka nawet w skali całego kraju. W obu guberniach gru
zińskich: tyfliskiej i kutaiskiej wraz z rodzinami liczyła niewiele ponad 100
osób (Mądzik 1987, s. 38).
Polscy mieszkańcy Ty flisu, w ogromnej większości (około 98%) katolicy,
skupiali się wokół wzniesionego w latach 70-tych ubiegłego wieku nowego ko
ścioła katolickiego pod wezwaniem św. Piotra i Pawła . Konsolidację ludności
polskiej utrudniały jednak w pewnym stopniu spory, które wyniknęły na prze
łomie lat 80- i 90-tych między proboszczem, sprawnym zresztą i energicznym
administratorem, ks. M. Orłowskim a parafianami, na tle sposobu zarządzania
parafią. Wspominał o nich na łamach „Kraju" w roku 1891 ks. J. Dobkiewicz,
były zesłaniec na Sybir wówczas osiadły w Tyflisie, a wcześniej także inny
korespondent tego czasopisma, który pisał: „Otóż u nas w Tyflisie są tylko ro
dacy - a nic więcej nie masz: żadnej łączności, żadnego węzła, żadnej instytucji,
każdy żyje zamknięty sam w sobie. Gdzie indziej kościół jest ogniskiem wspól
nej znajomości; nasi parafianie systematycznie wykluczani przez ks. probosz
cza O. od kontroli nad kościołem i jego dochodami, machnęli ręką i oczekują
możliwych zmian w okolicznościach natury wyższej". Spory, jak się wydaje,
ustały zupełnie kiedy po śmierci ks. Orłowskiego w początkach 1891 roku jego
miejsce zajął, mający opinię człowieka „cichego i spokojnego", ks. Józef Ba
ranowski (Mądzik 1987, s. 64).
3
Wydarzeniami, które w tym okresie gromadziły znaczną liczbę tyfliskich
Polaków były występy polskich trup teatralnych. Dość bogaty w takie wyda
rzenia był rok 1893. W maju i w czerwcu gościł w Tyflisie polski zespół teatral
ny pod kierownictwem artystycznym Ignacego Kościeleckiego. O jego wystę
pach w stolicy Gruzji pisał do redakcji „Przeglądu Tygodniowego" mieszkający
wtedy w Tyflisie, a dziś mało znany folklorysta Józef Stefan Ziemba:
„Trupa polska pod kierunkiem artystycznym p. Ignacego Kościeleckiego
bawi jeszcze w Tyflisie dzięki powodzeniu względnemu, jakie ma. O pier
wszych przedstawieniach pisałem już. Po "Lenie,,, co przepowiadałem, na któ
rej teatr pustkami świecił tak, że nie tylko żadnego dochodu, a stratę 65 rs po
niosła trupa, grali 31/20 maja "Dom Otwarty,, Bałuckiego. Rzecz wesoła, teatr
więc pełny był. 1 czerwca (21 maja) grali komedię Kraszewskiego "Miód ka
sztelański" i „Wesele w Ojcowie", 3 czerwca (23 maja) Bałuckiego „Gęsi i gą
ski", 6 czerwca (26 maja) Przybylskiego „Wicek i Wacek", 8 czerwca (28 maja)
- Sewera „Hanusia ", operetka ludowa. Dziś zaś tj. 10 czerwca (30 maja), dzięki
inicjatywie pana Jana Rousseau grali w klubie miejscowym, zwanym „Tiflisskij krużok", Fredry „ Consilium facultatis" i Bogusławskiego „Broń niewie
ścia" [...]. Ogółem dano w Tyflisie przedstawień 8, które średnio biorąc, pub
liczność polska chętnie odwiedzała choć znowu nie tak iak należało Jutro lub
pojutrze towarzystwo dramatyczne wyjeżdża do Baku/gdzie ma zamiar dać
156
ANDRZEJ WOŻNIAK
kilka przedstawień, poczem jedzie dalej po morzu Kaspijskim i Wołdze [...]
Jeśli się kiedy wybierze w odwiedziny na Kaukaz jakie towarzystwo dramaty
czne, niechaj lepiej zaopatrzy się w sztuki z życia ludowego, bo te mają powo
dzenie wielkie, a i inne względy każą nam tak radzić" .
Jak zatem widać gusty i upodobania teatralne polskiej publiczności w Tyflisie kierowały się wówczas przede wszystkim ku repertuarowi lekkiemu, ko
mediowemu, zainteresowanie budziły też, zdaniem Ziemby, sztuki „z życia lu
dowego". M. Mądzik pisze o występach w Tyflisie, latem 1893 r. „zespołu te
atru polskiego" z Petersburga, pod kierownictwem Kazimierza Kamiriskiego,
wystawiającego tu również „popularne utwory polskiego repertuaru komedio
wego" - sztuki A. Fredry, M. Bałuckiego (1987, s. 66). Zdaniem tegoż autora,
występy teatru polskiego rozbudziły wśród Polaków w Tyflisie duże zainter
esowanie amatorskim ruchem scenicznym, który wkrótce miał stać się jedną
z podstawowych form działalności Rzymskokatolickiego Towarzystwa Dobro
czynności, integrującą miejscowe środowisko polskie i dostarczającą środków
finansowych na realizację celów statutowych Towarzystwa.
„Inicjatywa powołania do życia w Tyflisie Towarzystwa Dobroczynności,
instytucji, która istniała już w największych skupiskach polskich w Rosji, zror
dziła się w 1894 r. Wystąpili z nią przedstawiciele miejscowej inteligencji
wspierani przez nowego proboszcza i członków rady parafialnej, tzw. kuratorii.
Opracowano statuty który w połowie 1894 r. został zatwierdzony przez Mini
sterstwo Spraw Wewnętrznych. Jesienią działania organizacyjne rozpoczął
tymczasowy zarząd Towarzystwa, w skład którego weszli: dr Piotr Kimontt,
Rafał Szymański, Ludomir Kamocki, Grzegorz Mularski, Marian Ziembiński
i Feliks Nowiński" (Mądzik 1987, s. 64) .
Na pierwszym walnym zgromadzeniu wybrano władze Towarzystwa. Skład
zarządu zmienił się całkowicie, a prezesem został z urzędu proboszcz ks. Ba
ranowski. Towarzystwo czyniło starania o otwarcie przytułku dla starców i uru¬
chomienie szkółki parafialnej. Środki finansowe potrzebne do realizacji tych
celów i niesienie potrzebującym materialnej pomocy czerpano ze składek
i ofiar członków.oraz organizowania imprez kulturalnych, w pierwszym za¿
rzędzie przedstawień teatru amatorskiego przez wiele lat kierowanego przez
inż. K. Waniorskiego, sekretarza zarządu. Oprócz przedstawień urządzano tę*
wieczory literackie i koncerty. Wynikające ze statutu ograniczenia rozwoju To
warzystwa niedostatek środków finansowych nie pozwalały jednaknależyci*
rozszerzać tych kierunków jego działalności które miały na celu większą intągracje tutejszego środowiska polskiego (Mądzik 1983 s 22-23) Jeden z tyfliskich Polaków tak w 1902,r. ná tamach „Kraju" oceniał istniejący, stan rzeczy:
4
5
„Żyjemy tutaj bardzo odosobnieni, mało'łącząc się ze sobą, gdyż brak ną#
ogniska, u którego moglibyśmy się skupiać. Teatru amatorskiego w języku pol
skim, urządzanego dwa lub trzy razy do rpku, ogniskiem takim nazwać #
można, gdyż rzadko.gromadzi on wjedno miejsce kilkaset osób. A i te zebrani
prawdopodobnie wkrótce się przerwą, gt}yż osoby zajmujące się urządzanjef
przedstawień, coraz większe trudności znajdują w gromadzeniu amatorójf
(Parafianin, 1902, s. 18).
^
„TYGODNIK POLSKI"
157
W celu rozszerzenia i uaktywnienia dzialalnos'ci Towarzystwa poczyniono,
choć nie bez oporów ze strony części jego członków, zmiany w statucie, wy
brano nowy zarząd z prezesem J. Laudańskim na czele, którego starania dopro
wadziły w 1903 r. do otwarcia biblioteki i czytelni oraz szkółki przykościelnej
(Mądzik 1983, s. 23) . Jednakże nawet i te przedsięwzięcia nie były w stanie
spowodować zasadniczych zmian zakresu działalności Towarzystwa, ze wzglę
du na jego charakter i podstawowe cele statutowe. Dopiero sytuacja zaistniała
po 1905 r. umożliwiła zakładanie organizacji, które w szerszym zakresie po
zwalały na realizację potrzeb kulturalno-oświatowych środowisk polskich
w Rosji. Były to powstające wówczas w wielu miastach imperium instytucje
pod nazwą „Dom Polski".
6
W Tyflisie inicjatywa powołania takiej organizacji zrodziła się wiosną 1907
roku i mimo pewnych trudności doczekała się realizacji w październiku tegoż
roku. Z prośbą o rejestrację stowarzyszenia „Dom Polski" wystąpili tu Ignacy
Rządca, Franciszek Lcncki (Łęcki?), Antoni Keller, Aleksy Asłanowicz, Józef
Żółtowski, Stefan Chrzanowski, Bronisław Mielczarski i Otto Gede. Oficjalna
inauguracja działalności Stowarzyszenia odbyła się 16 października 1907 r.
(Mądzik 1983, s. 24-25).
Celem działalności Stowarzyszenia, jak głosił statut miało być popieranie
rozwoju kulturalnego wszystkich warstw ludności polskiej w Tyflisie i jego
najbliższych okolicach. Dla osiągnięcia tych zamierzeń planowano założyć
czytelnię, biliotekę, księgarnię, szkołę dla dzieci i dorosłych, biuro informacji
i porad prawnych, i,irodową jadłodajnię i herbaciarnię oraz towarzystwo wza
jemnej pomocy. Przcw idywano także wykłady, dyskusje, różnego rodzaju kursy
dokształcające dla doro.slych, koncerty, lekcje muzyki chóralnej i śpiewu. Pro
jektowano wydawanie książek, broszur oraz, co dla nas szczególnie interesują
ce, gazel i czasopism. Członkami Stowarzyszenia mogły być wszystkie osoby
uważające się za Polaków które ukończyły 18 lat bez różnicy płci wyznania
zawodu i przynależności społecznej (Mądzik 1987, s. 73). Mimo iż, jak widać,
statut nie stawiał niemal żadnych ograniczeń w przyjmowaniu członków, to
ich liczba wzrastała powoli: w roku 1909 Stowarzyszenie skupiało 84 osoby.
Zainteresowanie kolonii polskiej działalnością „Domu Polskiego" (mimo
pewnych ograniczeń jej zakresu, których zażądały władze gubcrnialne w czasie
rejestracji), było w pierwszym okresie jego istnienia dość duże. Świadczy
o tym pośrednio poszukiwanie dla Stowarzyszenia korzystającego dotychczas
z gościnności Towarzystwa Dobroczynności, nowego większego lokalu z po
mieszczeniem na salę teatralną. Odpowiedni dom, na lej samej co Towarzystwo
Dobroczynności ulicy Nikołajcwskiej, udało się wynająć latem 1909 r.
Jedną z głównych form działalności „Domu Polskiego" były przedstawienia
teatru amatorskiego. Najczęściej wystawiano komedie polskich autorów: Fre
dry, Zapolskiej, Bałuckiego. Urządzano też wieczory muzyczne, literackie
(często rocznicowe), taneczne, choinki dla dzieci. Czasem odbywały się seanse
filmowe, czynna byla czytelnia i biblioteka. We wrześniu 1909 r. w siedzibie
„Domu Polskiego" występowała polska trupa teatralna Czesława Jankowskiego
158
i
I
¡Í
SI
ANDRZEJ WOŹNIAK
z lekkim repertuarem komediowym i ciszącą się ogromnym powodzeniem ope
retką Śliwińskiego Warszawianka.
„Dla zaakcentowania swej ożywionej działalności i przyciągnięcia wię
kszej liczby Polaków do "Domu Polskiego" - pisze M, Mądzik - kierownictwo
Stowarzyszenia zamieszczając anonse w gazecie „Tiflisskij Listok" coraz czę
ściej dawało wstawki w języku polskim. Najpierw była to tylko nazwa Stowa
rzyszenia, z czasem tekstu składanego w języku polskim zaczęło przybywać.
Zawiadomienie o wieczorze poświęconym Chopinowi zawierało już polski
tekst: Jubileuszowy wieczór F. Chopina, zaś anons o występie trupy Janko
wskiego wydrukowany był w całości w języku polskim" (Mądzik 1987, s. 78¬
80).
Od połowy 1909 r. w działalności Stowarzyszenia dają się zauważyć pewne
oznaki kryzysu, pogłębiającego się w roku następnym: ilość członków wzrasta
powoli, zaczynają się kłopoty finansowe. Aktywność Stowarzyszenia słabnie,
a w następnym roku niemal zamiera. Po roku 1910 pozostało w nim tylko 11
członków i funkcjonowała jedynie biblioteka. Znalazła się jednak grupa ludzi,
która doprowadziła do reaktywowania działalności Stowarzyszenia w 1913 r.
i ponownego, powolnego wzrostu liczby członków. Wybrano nowy zarząd, któ
ry powołał trzy koła: dramatyczne, organizacji wieczorów oraz rozrywek dla
dzieci. Urządzano wieczory, seanse filmowe dla dorosłych i dzieci, koncerty
itp., działał teatr amatorski, biblioteka i czytelnia.
Wybuch wojny światowej postawił przed stowarzyszeniem „Dom Polski"
nowe zadania. Jego działalność niemal całkowicie podporządkowana została
sprawie pomocy poszkodowanym przez działania wojenne. Już we wrześniu
1914 za zgodą namiestnika Kaukazu utworzony został w Tyflisie Polski Komi
tet Organizacyjny Pomocy Ofiarom Wojny przy Stowarzyszeniu „Dom Polski".
Zbiórkę pieniędzy na rzecz poszkodowanych rozpoczęto od umieszczenia
w miejscowej gazecie „Kawkaz" wezwania w języku polskim do kaukaskich
Polaków, w podniosłych słowach apelującego do ich ofiarności w imię do
świadczonej przez wojnę ojczyzny. Szybko zaczęły napływać składki, rozpo
częto organizowanie imprez, z których dochód przeznaczony był na rzecz Ko
mitetu Pomocy Ofiarom Wojny, skąd zgromadzone fundusze w większości
przekazywano odpowiednim instytucjom w Warszawie. Jesienią 1914 r. napły
nęli do Tyflisu pierwsi uchodźcy z objętych działaniami wojennymi terenów
Królestwa dla których Komitet zorganizował schronisko w pomieszczeniach
Towarzystwa Dobroczynności. Liczniejsze grupy uchodźców polskich przyby
ły do Tyflisu rok późniei icsienia 1915 roku po ewakuacji Królestwa Polskietro Ustalenie dokładnej ich liczby icst dośćYrudne edyż Komitet rejestrował
tylko osoby ubicmiace sie o pomoc' hcznie iednak z nie zarejestrowanymi
których wedhm ówczesnych ocen było około 500 osób do listopada 1915 r'
w stolicy Gruzii znalazło sic około 900 1000 uchodźców 'polskich cześć z nich
wyjechała iednak nóźniei do innych mieiscowości Stawiało to zarówno Komi
tet i i к i c i h snoLznosc nolsk-i w Tyflisie w trudnei sytuacji nie starczało
bowiem środków finansowych nn nomoc dh notr/ebuhcych a ilość miejsc
n^MegowJch w L u j t ó L a z
wciąż eszcze' zbyt mała Sy-
A
„TYGODNIK POLSKI"
159
luacja ustabilizowała się dopiero w 1916 г., kiedy utrudnienia administracyjne
zahamowały napływ uchodźców na Kaukaz, a więc i do Tyflisu, a ci którzy
znaleźli się tam wcześniej, w większości zdołali już znaleźć pracę i mieszkanie.
W działalności kulturalnej „Domu Polskiego" istotną rolę odgrywał nadal
teatr amatorski, ale coraz więcej miejsca zajmowały teraz różnego rodzaju im
prezy o charakterze patriotycznym; koncerty i rocznicowe wieczory literackie,
odczyty (Mądzik 1987, s. 88-97) . Przyczyniało się to niewątpliwie do większej
konsolidacji wewnętrznej całej tutejszej społeczności polskiej, pogłębiania jej
świadomości narodowej oraz poczucia łączności z krajem.
Stosunek tyfliskich Polaków do spraw narodowych, ich zaangażowanie
w działalność organizacji polskich dość krytycznie oceniał W. Gutowski,
przedstawiciel Centralnego Komitetu Obywatelskiego, jeszcze jednej organi
zacji niosącej pomoc wygnańcom, której władze rosyjskie zezwoliły na dzia
łalność na Kaukazie dopiero w 1916 r. W przesłanym Zarządowi Głównemu
CKO sprawozdaniu pisał on mianowicie: „Skład osobisty miejscowych orga
nizacji polskich w miastach, zresztą bardzo nieliczny, zawiera w ogromnej wię
kszości wypadków ludzi niezamożnych, pochłoniętych pracą zarobkową na ży
cie i tylko dorywczo mogących spełniać obowiązki społeczno-narodowe [...],
zresztą większość stałych mieszkańców Polaków różni się zasadniczo z nami
(pracownikami C K O - M.M.) w pojęciu pracy społecznej: my uważamy naszą
pracę za obowiązek narodowy, ci panowie zaś - za filantropię" (Mądzik 1987,
s. 106-107).
Jeszcze krytyczniej pisał o kaukaskich Polakach w wydanych kilka lat
wcześniej wspomnieniach ks. Fryderyk Józefat Żyskar, który sam dwa lata spę
dził na kaukaskim zesłaniu: „A tu mój Boże! na tym Kaukazie pogoń za złotem,
za dostatkiem, za życiem, tak dusze wypełnia, tak serca przemienia, że przy
chodzą na kapłana ciężkie chwile zwątpienia, w których chciało się zawołać:
Panie! oderwij mnie od tej ziemi niepłodnej, od tej roli, która nie daje żadnych
owoców" (Żyskar 1909, s. 78-79). Zaraz jednak dodaje, że owoce jednak są,
tylko trzeba bardzo dużo pracy. Zastrzega się też, że nie chce generalizować
i że jego uwagi nie odnoszą się bynajmniej do wszystkich Polaków; troskę jego
budzi inteligencja, która jak twierdzi, rzadko ma do czynienia z katolickimi
duchownymi. Nasuwa się tu jednak refleksja, iż być może stosunkowo wysoki
wśród kaukaskich Polaków odsetek inteligencji, na przełomie wieków często
obojętnej relieiinie był przyczyna tak pesymistycznej oceny tamtejszych sku¬
pisk polskich Krytyczne uwaei pod ich adresem padały jednak nie tylko ze
strony ludzi patrzących z zewnątrz, takich jak W. Gutowski czy ks. F. Żyskar.
Również z sametio Tvflisu odzvwalv sic cłosv mówiące o niedostatkach czy
wręcz zagrożeniach tutejszego tycia polskiego. W 1895 r. J. S. Ziemba pisał
z Tyflisu o trudnościach na które natrafialv tu nróbv zoreanizowania Dolskiei
biblioteki* podnoszono snrawe znajomości iczyka polskiego zarówno wśród
dzieci miejscowych Polňków hk i wśród dorosłych Korespondent Kraiu"
ubolewał no w 1898 r że dzieci Pohków z klasy sredniei urodzone na Kai,
7
kazie często wcale nic źnaia rodzinne! mowv" a oomimo to nauczyciele iezvka
polskiegow
Tyflisie nie znajdują pracy (Mądzik 1987, s. 69), rok później Stefan
160
ANDRZEJ WOŹNIAK
z Tyflisu pisał w „Głosie", że nawel inteligencja polska w Tyflisie „niemożebnic mówi po polsku" (Stefan z Tyflisu 1899, s. 548).
Choć w przytoczonych tu wypowiedziach jest pewno trochę publicystycz
nego przejaskrawienia rzeczywistości, to nie ulega wątpliwości, że nie wszy
stkie domy kolonii polskiej w Tyflisie były na przełomie wieków takimi twier
dzami polskości jak opisany w „Tygodniku Powszechnym" dom zasiedziałej
w Gruzji od półwiecza rodziny Kimonltów (Kimontt 1979, s.5). Dla wielu in
nych dopiero wraz z tą wielką Talą spraw polskich, która napłynęła na Kaukaz
w latach wojny, rozpoczął się powrót do polskości, odnajdowanie tożsamości
narodowej.
Rewolucja lutowa 1917 roku spowodowała wiele zmian również w życiu
kolonii polskiej w Tyflisie. Umożliwiła przede wszystkim zakładanie nowych
organizacji polskich, w tym również o charakterze politycznym. Już w marcu
1917 r. członkowie dotychczas działających w Tyflisie organizacji, tj. Stowa
rzyszenia „Dom Polski", Towarzystwa Dobroczynności oraz Polskiego Komi
tetu Pomocy Ofiarom Wojny, powołali do życia Radę Polskich Organizacji.
Pierwszą deklaracją Rady było poparcie dla „zasad i haseł" głoszonych przez
Rząd Tymczasowy.
W następnych miesiącach zaczęły powstawać organizacje polskie o chara
kterze politycznym. W początkach kwietnia 1917 r. powstało ugrupowanie no
szące nazwę Polski Związek Demokratyczny, z Sekcją Wojskową również od
kwietnia działała jeszcze jedna organizacja wojskowych - Związek Wojsko
wych Polaków. Równocześnie ukształtował się ośrodek koordynujący działania
organizacji żołnierskich - Tymczasowa Polska Rada Wojskowa.
W maju Rada Polskich Organizacji w Tyflisie powołała swoją egzekutywę
- Polski Komitet Wykonawczy. Komitet podjął decyzję o zwołaniu „krajowego
zjazdu polskiego na Kaukazie" oraz o wydawaniu gazety w języku polskim
(Mądzik 1987, s. 126-127).
Z inicjatywy przebywających w Tyfilisie działaczy PPS i SDKPiL utworzo
no tu w czerwcu 1917 r. Polską Socjalno-Demokratyczną Organizację, jednak
że już na przełomie września i października tego samego roku nastąpił w niej
rozłam, w wyniku którego znów wyłoniły się SDKPiL, PPS-Lewica i PPS-Frakcja.
Istniały też w Tyflisie polskie organizacje młodzieżowe. Z inicjatywy zna
nego działacza polonijnego Jerzego Mularskiego powstała organizacja dziecięco-młodzieżowa „Harcerz", a od września działał Związek Młodzieży Polskiej.
Niewielką organizacją społeczno-zawodową był Polski Związek Pracowników
Kolejowych.
W sierpniu 1917 r. odbył się w Tyflisie zjazd przedstawicieli polskich orga
nizacji i związków działających na Zakaukaziu, który w ostatnim dniu obrad
wyłonił naczelny naczelny organ - Polską Radę Okręgową na Kaukazie, która
z kolei wybrała Krajowy Komitet Wykonawczy. Zjazd ustalił wytyczne, który
mi miała kierować się PRO w swej działalności. Głównymi celami miały być;
rozbudzenie samowiedzy narodowej i niepodległościowej, sprawne organizo*
wanie polskiego życia publicznego, ujednolicanie polskiej polityki na Kaukazie.
„TYGODNIK POLSKI-
161
zgodnie z zasadami ogólnonarodowej polityki kraju. Przy Radzie Okręgowej
utworzono Polską Centralę Wojskową.
W listopadzie Rada podjęła decyzję o połączeniu oddziałów polskich istnie
jących na Kaukazie w jedną całość organizacyjną, dywizję wojsk polskich. Wo
bec wielu trudności zrealizowanie tego planu okazało się niemożliwe - powstała
jedynie Samodzielna Kaukaska Brygada Wojsk Polskich. Na przełomie
1917/1918 r. liczyła ona około 1500 żołnierzy i oficerów pod wspólnym dowó
dztwem. Żołnierze Brygady pełnili służbę wartowniczą w Tyflisie. W lipcu
1918 r. rząd gruziński podjął decyzję o rozwiązaniu tej bardzo już wówczas
przerzedzonej formacji, a jej żołnierzom i oficerom umożliwił powrót do kraju
(Mądzik 1987, s. 127, 138-149).
W roku 1918 zaistniała na Zakaukaziu nowa sytuacja polityczna: powstały
trzy niepodległe republiki kaukaskie, a wśród nich Demokratyczna Republika
mmi та
№
i. •
p wij
4
/ » Лва «О kop.
- •'•
-
R
n
polityczno-ekonomiczny i literacki.
WYCHODZI
KAZ
W
TYUZIKŃ.
Tjílis, niedziela, 2 czerwca 1918 raku.
I n U pmnantr.
.{Unia:
5 Л . . . aiłea.
. . Jr..
«a
rwfcjit^jiaer
tratuj.
t» fńurlU jamami
A1 u. lutcr oc-attj tafeiui't u.51 a!n!ae
od 10<¡ d) 2-«¡ oprfc. dat nriticiŁ
Czy
wolno
ł ib
spa¿?
*«¡e i.l/.i,. napnul. Тому ai» ono nieNie ski» glo-mcl. i „t„w «mataren
która oriuwavstko, na», triüU: „k ,u,W¡ rrwolofll-pilrvotOtíjej i v opon. Przed ba«ekalejdoakop ludii i
panst» calven, które sity kosmiczne «nrorah
v
Dovslmnnm U»l,„.
го nmnioliic
m
mi o » v i n » przewija м,
; . s a a r w » s e ; a s
l
i
s
» prmiloíč tw.r.1, I lW BU..,, k t S í « £
corazVvrainWj poprV. tan.; .-.jní
M
' .Cavo kMdv w w, , kolků, (ok'a»Лиг»
lotr. a talówмш> ai. »>o¡v-.
uto do ronnkonwo hne napięcia.
' Ten .ducli bo»v. 'w r««rvvvl»toi« lvcia.
.\i« trz.-t>a s4 .be -'-orni lv¡„ aa»rwnvm
*'»io *' re*№i i treícl, «veía Hitveaneg» ¡ uawm <v.p„lk0.v, t.„, «iniú konjnakuira
ekonomicinéjto narodów.
l*.WIÍi. «..¡eplaj.,-,01, «i, »»>hto,
W takim canenlewolnoipX! no stokro-Iktórego wMownw ><t i M * Zakaiúatale.
la» uletrolno tvui, ktorir rhn iv. któray Storneba«Ц oliw.*: t.-w mugui» «I* «li
chatank*lioli.ycaitte ¡ .konomicanw jako
apoletieiatwo.
Kraj пала, dwa Uta byt widownie m .
«¡«nej walki, k'úra wwatrptu takiwve.jak
i .kononticatn jego .l.v. I .Var,.!
*Í*ej «r„!y. „otitvíko- povvikW
¡ ».„¿
eví ten «tan nrinra (i. ktúrv oWnV
11Ü kl»rvk0l«Íek iUI.V BOHlinVl prlejař .¡. jedtneni
».*», itewl*»».,.. '
' Oproti pnikóv, iwrcklch i ..(.«lierkk-k.
5
u
Ryc. 1. Strona tytułowa nr I „Tygodnika Polskiego",
reprod. M. Gmur
162
ANDRZEJ WOŹNIAK
Gruzji (26 V 1918). Rząd Gruziński od początku prowadził politykę unaradawiania urzędów, instytucji oświatowych, kolei, a także służby zdrowia (Gruzja
1939, s. 91-99). Działania te nie pozostawały bez wpływu na sytuację miesz
kających w gruzji Polaków; jedni stracili pracę, inni czuli się zagrożeni. Nakre
ślony przez zjazd organizacji polskich program działania kaukaskiej Polonii
zaczął w praktyce schodzić na plan dalszy: sprawą pierwszoplanową stała się
natomiast kwestia powrotu do kraju. W tym też właśnie okresie zaczęło się
ukazywać czasopismo w języku polskim - „Tygodnik Polski".
Pierwszy numer czasopisma noszącego tytuł „Tygodnik Polski politycznoekonomiczny i literacki" ukazał się w Tyflisie w niedzielę 2 czerwca 1918 roku.
Jego redaktorem był W. Jordaňski, a wydawcami bracia Musiał i J. Blichiewicz.
„Tygodnik" zawierał 4 strony niedużego formatu (32 x 21 cm), tekst drukowa
ny był w dwu szpaltach. Numer 2 wyszedł 9 czerwca, podobnie jak i następne
już bez podtytułu. Numer 3, sześciostronicowy „Za redaktora" podpisał M. Mu
siał, wydawcami byli M. Musiał i J. Blichiewicz, w nr 5 M. Musiał był reda
ktorem pisma i wraz z J. Blichiewiczem, jego wydawcą.
Cztery numery „Tygodnika" (R. 1918, nr 1-3, 5) znajdują się w zbiorach
biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego'', inne nie są znane. Brak tego tytułu
w pozostałych dużych bibliotekach warszawskich, nie dały również rezultatu
poszukiwania w paru innych miastach. Nie został odnotowany w Katalogu
Centralnym Biblioteki Narodowej. Nie udało siego również odnaleźć w dużych
bibliotekach naukowych Tbilisi. Nic znajdujemy lego tytułu także w bardzo
kompetentnej i zawierającej ogromną ilość wiadomości o tyfliskiej Polonii
w latach I wojny światowej, wielokrotnie tu cytowanej pracy M. Mądzika
(1987).
Jest to jak dotychczas, jedyne polskie czasopismo wydawane w Tyflisie,
które udało się odnaleźć. Prehistoria czasopism polskich w Tyflisie sięga
wprawdzie l-ej połowy XIX w., ale więcej w niej, jak się wydaje, planów i za
mierzeń niż faktów. Czasopismo kulturalno-literackic zamierzał podobno wy,
dawać w Tyflisie już w latach 40-tych X I X w. poeta Tadeusz Łada Zabłocki,
ale nic otrzymał na to zezwolenia (B. Baranowski, K. Baranowski 1987, s. 161).
Gazety i czasopisma w języku polskim zamierzało wydawać Stowarzysze
nie „Dom Polski", ale projekt ten nic został zrealizowany. Poza sferę projektów
nie wyszły też chyba plany wydawania gazety polskiej przez Polski Komitet
Wykonawczy Rady Polskich Organizacji. O obu tych zamierzeniach wspomi
nałem zrcszlą już wcześniej. M. Mądzik pisze też o polskiej gazecie wydawanej
jakoby w drugiej połowic 1918 r. - „Dzienniku Tyfliskim", mającym służyć
akcji werbunkowej na rzecz tworzonej przez gen. L. Żeligowskiego 4 Dywizji.
Żadnej informacji potwierdzającej ten fakt nic udało się jednak autorowi odna
leźć (1987, s. 151, 227).
Wiele niejasności i pytań wiąże się również z „Tygodnikiem Polskim". Nie
wiemy z czyjej inicjatywy powstał, jak długo wychodził, jaki był nakład pisma,
„TYGODNIK POLSKI"
163
gdzie je drukowano? Mało, lub nic nie wiemy о ludziach, którzy je redagowali
i wydawali.
Redaktor „Tygodnika" Wincenty Jordański był zastępcą członka Polskiego
Komitetu Wykonawczego Rady Polskich Organizacji (Mądzik 1987, s. 127).
W czerwcu 1918 r. wyjechał do Poti jako korespondent „Tygodnika" aby zebrać
na miejscu wiadomości o warunkach powrotu do kraju przez Morze Czarne.
Z Poti 13 VI wysiał do „Tygodnika" depeszę następującej treści: „Wszelkie
wyjazdy wstrzymać, szczegóły przywiezie Jordański" ("Tygodnik Polski"
1918, nr 2, s. 4). Jeśli nawet wrócił do Tyflisu, to tylko na krótko aby zlikwi
dować swoje sprawy, z nr 5 „Tygodnika" dowiadujemy się bowiem o jego wy
jeździe do kraju. Jeszcze mniej wiadomo o współwydawcy „Tygodnika Pol
skiego", podporuczniku Janie Blichicwiczu. Jedyna wzmianka o nim pochodzi
z drugiej połowy roku, kiedy brał udział w akcji werbunkowej do 4 Dywizji
gen. Żeligowskiego (Mądzik 1987, s. 150-151).
Nic właściwie nie wiadomo o braciach W. i M. Musiałach. Obaj byli współwydawcami dwu pierwszych numerów „Tygodnika", później jako wydawcy
podpisywali czasopismo tylko M. Musiał i J. Blichiewicz. M. Musiał był też
jego redaktorem. Bracia Musiałowie wydawali także, wspólnie z A. Gorbaczukiem, redagowany przez J. Degena „artystyczno-literacki i satyryczny" tygo
dnik „Igła", prawdopodobnie w języku rosyjskim. Pisywali obaj, choć rzadko,
w „Tygodniku Polskim". Nie wiemy kto był autorem artykułu Czy wolno spać?
zamieszczonego na stronie tytułowej nr 1 „Tygodnika", tam gdzie można było
się spodziewać artykułu programowego. Artykuł len wzywał Polonię do wytę
żonej pracy, „karności i organizacji", koniecznej w obliczu zagrożenia ze stro
ny narodów silniejszych gospodarczo i organizacyjnie, przede wszystkim zaś,
coraz bardziej aktywnych na Zakaukaziu politycznie i gospodarczo Niemców.
Nawoływał do nawiązania „nici żywego związku z Macierzą".
Prawdopodobnie odezwały się jednak głosy zarzucające redakcji pisma brak
deklaracji programowej, bo w numerze 2, również na stronie tytułowej ukazała
się publikacja pt. Dlaczego nie daliśmy swego credo. Autor artykułu (być może
redaktor, lub też, na co wskazywałyby pewne cechy stylu, często pisujący
w „Tygodniku" Ludwik Piekarski), stwierdza, że nie jest to konieczne, bowiem
„nie chodzi o frazeologię, lecz o czyn, o czyn zbożny i zdrowy". Wszelkie zaś
deklaracje ma zastąpić hasło: „Pamiętajcie o starej ziemi". „Oto nasze credo
- pisze autor - jeżeli koniecznie tego chcecie, drodzy rodacy".
W jakiej mierze ten, przyznajmy, bardzo ogólnie nakreślony program był
realizowany? „Tygodnik" zamieszczał trochę bieżących wiadomości z kraju
(przeważnie z Królestwa, niekiedy z kresów wschodnich), np. o wyborach do
Rady Stanu (nr 1, s. 4) i powołaniu w Królestwie nowego prezesa „gabinetu
ministrów", J. K. Steczkowskiego oraz jego deklaracji programowej, rozwią
zaniu 1-go Korpusu gen. J. Dowbora-Muśnickiego, o walkach 2-go Korpusu
i legionistów J. Hallera z Niemcami (nr 2, s. 3) czy też o wprowadzeniu w są
dach Warszawy języka polskiego jako urzędowego (nr. 3, s. 5). W numerze
4 „Tygodnika", którego brak w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warsza
wie, znalazła się wzmianka o obchodach rocznicy 3 maja w Warszawie, o czym
164
ANDR/.IU WOŹNIAK
wspomina LP (Ludwik Piekarski) w krótkiej biografii Romualda Traugutta za
mieszczonej w numerze następnym. Wiadomości takich było jednak niewiele;
czerpano je przeważnie z dzienników polonijnych wychodzących jeszcze wów
czas w Moskwie, „Echa Polskiego" i „Gazety Polskiej", sporadycznie dociera
jących do Tyflisu. Bezpośrednie kontakty z krajem, o czym niejednokrotnie pi
sano w „Tygodniku", były bardzo utrudnione. Podróże do Polski odbywające
się okrężnymi drogami, trwały długo, pełne były niespodziewanych trudności,
a często i niebezpieczeństw. Najkrótszą niegdyś drogą do kraju, przez Morze
Czarne i Odessę, z powodu braku regularnej komunikacji morskiej i niepewnej
sytuacji na Ukrainie, podróżowano teraz znacznie rzadziej. Ukraina, Krym,
a nawet Północny Kaukaz, były to rejony, z którymi nawet państwowa poczta
gruzińska nie utrzymywała żadnych połączeń. S. A. Korwin, znalazłszy się
w lecie 1918 r. w Tyflisie bez źródeł utrzymania, założył tu prywatne biuro
pocztowo-informacyjne do kontaktów z tymi terenami. Z powodu jednak pa
nującego tam chaosu i trudności komunikacyjnych, przedsięwzięcie okazało się
chybione (Korwin, 1966, s. 287-289).
Oprócz wiadomości bieżących ukazywało się jednak w „Tygodniku" sporo
innych materiałów dotyczących spraw kraju. Tak np. podpułkownik A. Małyszko, pierwszy prezes Związku Wojskowych Polaków i członek Komitetu Wy
konawczego Rady Polskich Organizacji w artykule pt. Uwagi o sztuce wojennej
pisał o potrzebie tworzenia silnej i dowodzonej przez odpowiednio do tego
przygotowanych oficerów armii: „Naród, który chce żyć samodzielnie [...] musi
mieć realną siłę, na której swe istnienie opiera [...] Taką namacalną siłą jest
armia (...] Bojowej armii nic stworzą profani i analfabeci wojskowi i ci, co głoś
no krzyczą na wiecach i wicie obiecują, ale wykształceni wojskowi fachowcy
(nr 1, s. 3). Ludwik Piekarski, pracownik Kolei Zakaukaskich i jeden z filarów
"Tygodnika" w artykule Luźne zdania w dziedzinie handlu i przemysłu swoj
skiego zastanawiał się nad sytuacją gospodarczą Królestwa, odbudową znisz
czonego przez wojnę przemysłu oraz zadaniami emigracji (nr 3, s. 3-4). Tenże
sam autor w omówieniu artykułu zamieszczonego w wychodzącym w Królew
cu czasopiśmie „Industrie-Kurjer", pisał o związkach Gdańska z Polską i jego
roli w ekonomice odradzającej się państwowości polskiej (Gdańsk portem dla
Polski nr5 s 2) oraz w lvm samvm numerze Tveodnika" nrzvnominal postać
dyktatora Powstania Styczniowego, Romualda Traugutta (ś. 2-3).
O tęsknocie tułacza za krajem i o pragnieniu powrotu doń mówiły wiersze
W. Musiała (nr 1, s. 4, nr 3, s/6) i innych autorów (nr 3, s. 5, nr 5, s. 3) drukowane
w „Tygodniku".
Powrót do kraju był zresztą tematem, któremu poświęcano w kolejnych nut
merach „Tygodnika" coraz więcej miejsca, bowiem dla wielu rodzin polskicfc
w Gruzji a zwłaszcza w Tyflisie lato roku 1918 stało się okresem szczególnie
trudnym. Odrodzenie państwowości gruzińskiej oraz związane z nim unarodo*
wienie i reorganizacja wielu instytucji pociągnęły za sobą zwalnianie z posaé
cudzoziemców, w tym również wielu Polaków. Na ich miejsce wszędzie gdzift
było to możliwe, przychodzili Gruzini. Wcześniej już zwolnienia takie miały
miejsce w szkołach, urzędach, szpitalach, a w czerwcu 1918 r. objęły również
„TYGODNIK POLSKI"
165
znaczną część polskich pracowników Kolei Zakaukaskich. W numerze
1 „Tygodnika" z 2 czerwca 1918 r. ukazała się wiadomość następującej treści:
„Rozporządzeniem Zarządu Dróg Zakaukaskich wszyscy pracownicy kolejo
wi, delegowani z dróg obcych, z d. 1 czerwca zostają uwolnieni dla powrotu na
poprzednie miejsce służby bez wynagrodzenia t. z. likwidacyjnego. W liczbie
tych pracowników znajdzie się dużo naszych rodaków bez możności wyjazdu
i funduszów na dalszą egzystencję. Jeszcze jeden smutny obrazek naszej nie
szczęśliwej tułaczki. Rodacy, organizujmy się, gdyż groźne jutro być może nie
daleko" (s. 4). W następnych miesiącach powrót do kraju stał się koniecznością
nawet dla wielu rodzin od dziesięcioleci zasiedziałych na Kaukazie, tak jak
wspominana już rodzina Kimotlów, której trzy pokolenia związane były z Gru
zją.
W dwu pierwszych numerach „Tygodnika" materiały dotyczące powrotu do
kraju nie zajmują jeszcze wiele miejsca. Są to wyłącznie komunikaty i infor
macje o warunkach w jakich odbywa się podróż do kraju, obowiązujących prze
pisach, instytucjach polskich niosących pomoc powracającym w punktach eta
powych, itp. Tak np. w zaczerpniętej z „Gazety Polskiej" informacji o możli
wościach podróży przez Rosję Sowiecką i tereny okupowane przez Niemców,
zatytułowanej W sprawie powrotu do kraju, czytamy m. in.: „Do Pskowa Nie
mcy przepuszczają zupełnie swobodnie. Po drodze nawet nie pytają się wjeż
dżających do miasta o żadne papiery i regestrują je dopiero w mieście. Za to
w Toroszynie, gdzie komisarz daje przepustki przez straż rosyjską, działając na
mocy decyzji miejscowego "Sowieta" jest dużo różnych trudności. Ostatnio
zdecydowali nie przepuszczać mężczyzn w wieku od 18 do 37-miu lat. Z Toroszyna do Pskowa jedzie się bądź furmankami, bądź koleją. Droga fatalna
i męcząca. Setce Polaków w wieku od 18 do 37 lat udało się wymódz na miej
scowym „Sowiecie" w Toroszynie skasowanie ograniczenia dla młodych
i przedostali się oni wszyscy z przepustkami. Byłoby jednak lepiej, gdyby wogóle nie Toroszyno dawało przepustki, ale aby Piotrogród, zamiat dawać je do
Toroszyna, dawał je do Pskowa.
Co do rewizji: rzadko odbierają prowizję, ale to sięzdarza. Pieniądze carskie
zmieniają na „Kierenki" ale rewizja jest dość słaba.
O ile uda się wydostać z kordonu bolszewickiego na terytorium okupowane,
nikogo po drodze o nic nic pytają i można dostać się do środka miasta. Tutaj
najlepiej odrazu zwrócić siędo C.K.O. (Centralnego Komitetu Obywatelskiego
- Á. W.) w którym udzielą informacji, gdyż sprawy z dnia na dzień zmieniają
się i coraz nowe zachodzą zmiany.
C.K.O. w Pskowie utrzymywał się jako główna instytucja polska. C.K.O.
w Pskowie (adres obecny ul. Pośnikowska N 7) jest dla Polaków placówką
urzędową" (nr 1, s. 2). Poniżej umieszczono krótkie ogłoszenie o wymaganych
przez niemieckie władze okupacyjne zaświadczeniach o szczepieniu ospy.
W numerze 2 ukazał się Komunikat Polskiej Rady Okręgowej na Kaukazie
w sprawie powrotu do kraju informujący, iż wymagane przez Niemców szcze
gółowe listy Polaków zamierzających wrócić do kraju zostały zakończone i ma
ją być dostarczone do Warszawy przez specjalnych delegatów, ale ich wyjazd
166
ANDRZEJ WOŹNIAK
„napotyka na wielkie trudności". Komunikat kończy się uwagą iż indywidualne
wyjazdy do kraju, zarówno przez Batum, drogą morską, jak i przez Władykaukaz i Rosję, są bardzo ryzykownej dopóki tylko uda się utrzymać posadę, lepiej
decyzji takich nie podejmować. Na tej samej stronie zamieszczona też została
krótka informacja własna „Tygodnika" o warunkach podróży przez Władykaukaz, którą warto przytoczyć w całości: „W sprawie przejazdu po wojenno-gruzińskiej drodze do Władykaukazu i dalej, z wiarogodnego źródła redakcja
"Tygodnika Polskiego" zasięgnęła następujące wiadomości: do st. Kazbek dro
ga niebezpieczna i przejeżdżający często stająsięofiarami napadów; od st. Kaz¬
bek-do Władykaukazu szosę ochraniają pikiety bolszewickie.
Polakom przeszkód nie czynią żadnych. Odbierają tylko broń. Z Władykau
kazu do st. Tichorcckaja i dalej do Carycyna jechać można koleją - prawda,
ruch kolejowy jeszcze nie jest uregulowany; rewizje częste, lecz pieniędzy nie
odbierają. Z Carycyna do Moskwy pociągi kursują normalnie. W Moskwie spo
kojnie, ale drożyzna wielka. Z Moskwy do Kijowa przejazd zupełnie bezpiecz
ny i łatwy - kursują pociągi. Co zaś się tyczy przejazdu z Ukrainy do Królestwa
Polskiego, to w tej sprawie dotychczas nic pewnego czytelnikom zakomuniko
wać nie możemy".
Na początku drugiej połowy czerwca autor kryjąc się pod kryptonimem D.J.,
w krótkim felietonie pt. Z chwili pisał: „Sprawa powrotu do kraju zaabsorbo
wała wszystkie umysły w chwili obecnej i nic w tern dziwnego. Groźne jutro
przybliża się coraz bardziej. W początkach lipca ostatni, którym udało się utrzy
mać do tej pory na posadach t.j. kolejarze znajdą się na bruku i przeżywać zmu
szeni będą ostatnie oszczędności, nie mając perspektywy znalezienia pracy,
a co dalej z tego może wyniknąć - kto wie. Nic dziwnego, że zapanowała go
rączka wyjazdu i to natychmiastowego, tembardziej, że według krążących wer
sji, w Królestwie brak rąk do pracy. Wyjechać zaś jak okazuje się nie jest tak
łatwo" (nr 3, s. 5). Przedwyjazdowa gorączka rosła z dnia na dzień, zwłaszcza
iż zaistniały realne możliwości grupowych podróży stosunkowo pewnymi i w y
godnymi statkami niemieckimi przez Morze Czarne do portów rumuńskich,
a także do Sewastopola z połączeniem do Odessy, stamtąd zaś, jak donosił prze¬
wodnik grupy Polaków, która wcześniej odbyła podróż tą trasą, kursowały je
szcze wówczas Dociaci nosoieszne do Kiiowa i dalei" (Poti - 25 czerwca nr
ч\ 4-5) Wdruciei połowie czerwca około p o ł o w y szpalt Tygodnika" wypeł
niały iuż różnorodne materiały dotyczące powrotu do kniu- wywiad z ambasa
dorem niemieckim w Tyflisie komunikaty zawiadomienia depesze reportaż
/^ nożecnania
/аЬНкап^о oddziału l-go
l eo ťoísk.cgo
Polskieco
P u » " ф w v i c ž d ž J a c e W z Gruzii „zabłąkanego
Poza kwestią powrotu do kraju i pogarszającej się sytuacji materialnej wielu
rodzin polskich, sprawom tytliskiej Polonii „Tygodnik Polski" poświęcał wręca
zadziwiająco mało uwagi, zwłaszcza że zamieszczony w numerze 2 artykuł re*
dakcyjny pt. Najbliższe zadania, mógł budzić nadzieję, że właśnie tego rodzaj*'
materiałów w czasopiśmie nie zabraknie. Redakcja apelowała w nim do podzier
lonej na grupki kolonii polskiej o wspólne działanie na rzecz odradzającego się
państwa polskiego i aby nakreślić podbudowany wiadomościami o sytuacji kot
„TYGODNIK I'OLSKI"
167
lonii polskich na Kaukazie, plan takich działań, ogłosiła konkurs prosząc czy
telników o wypowiedzi na temat następujących zagadnień:
„1. Zadania kolonii polskich na Kaukazie i ich stosunek do kraju.
2. Liczebność i położenie ekonomiczne kolonii polskiej (dane statystyczne).
3. Kolonie niemieckie w Rosji - rola ich w obecnej wojnie i w przyszłej
walce ekonomicznej.
4. Przyszłe znaczenie Kaukazu w międzynarodowej walce ekonomicznej
i jaki udział w niej przyjąć możemy.
5. Organizacja robotniczych związków zawodowych na Kaukazie.
6. Organizacja ekonomiczna Polaków na Kaukazie.
7. Wzajemny kredyt i związek finansowy z krajem.
8. Szkolnictwo polskie" (nr 2, s. 2).
Oprócz pisemnych opracowań tematów, można też było zgłosić wypowiedź
ustną podczas jednego z wieczorów dyskusyjnych, które redakcja zamierzała
organizować co czwartek we własnym lokalu przy prospekcie Gołowińskim 12
(s. 2-3). Nie wiadomo jaki był plon tego konkursu i jakie dalsze losy owych
wieczorów dyskusyjnych, bo o obu inicjatywach więcej już w zachowanych
numerach „Tygodnika" nic wspomniano^ a materiały z życia tyfliskiej Polonii
zamieszczano w nich bardzo rzadko. W numerze 2 np. ukazała się anonimowo
wiadomość o uroczystym otwarciu polskich kursów zawodowych, pt. Nowa
placówka, której autor donosił m. in.: „27 maja r. b. odbyło się uroczyste otwar
cie Polskich Kursów organizowanych przez p Wiktora Grzvbowskieeo Kursy
dzielą się na poszczególne działy Pszczelnie wo Ogrodnictwo Budownictwo
Gospodarstwo mleczne Hodowla drobiu Hyeicna Roboty ręczne (koszykarstwo carncarstwo introligatorstwo szewc two i tp ) Oprócz wykładów teore
tycznych prowadzone sa i zajęcia praktyczne Myśl utworzenia takich kursów
należy powitać eoracvm uznaniem tembardziei feraz edy wszyscy marzymy
o powrocie do pracy na glebie ojczystej.
Kraj nasz został spustoszonym i zniszczonym. Odbudować go musimy, aby
był silnym i bogatym. Tylko taki naród jest bogatym, który ma wzorowo roz
winięte gospodarstwo małorolne. Założone świeżo kursy, dadzą właśnie kadry
specjalistów różnych dziedzin przemysłu ludowego, którzy tworząc u siebie
małe warsztaty wytwórcze, tern samem pokrywają cały kraj siecią ich i stano
wią potężną wytwórczość krajową" (s. 3-4). Krótka recenzyjka, bez nazwiska
autora i bez tytułu, amatorskiego przedstawienia Zemsty A. Fredry (bardzo zre
sztą krytyczna), wystawionej 7 czerwca siłami Polskiej Sekcji Dramatycznej
przy Domu Ludowym im. Zubałowa, zamieszczona została w 3 numerze
„Tygodnika" (s. 4). W tym samym numerze M. Musiał w niewielkiej publikacji
pt. Ertoba czyli nasza jedność w Tyjlisie , komentował ulotkę mówiącą o bez
płodnych sporach i nieprozttmicniach wśród tutejszej młodzież polskiej, przy
słaną do redakcji.
Parę drobnych wiadomości zżycia kolonii polskiej znaleźć możemy jeszcze
w dziale Kronika Tygodniowa (nr 3, s. 4), ale to już właściwie wszystko. Nieco
10
168
ANDRZEJ WOŹNIAK
więcej na ten temat dowiedzieć się można z zamieszczonego na ostatniej stronie
każdego numeru „Tygodnika" działu ogłoszeń. Tak np. w ogłoszeniu o przed
stawieniu Zemsty, znajdujemy nieco wiadomości, których nie było we wspo
mnianej recenzji. Z ogłoszeń dowiadujemy się również, że oprócz'polskich
kursów zawodowych, o których pisano w numerze 2, były wówczas w Tyflisie,
jeszcze inne przedsięwzięcia tego rodzaju, takie jak „1-sza Warszawska Szkoła
Szewstwa na Kaukazie »Eugenia«", przy ulicy Piotrogrodzkicj 8, czy też"'Polskie kursy kobiece szycia, kroju i innych robót ręcznych", w szkole polskiej
przy ul. Mikołajewskiej 59 (nr 3, s. 6), zaś Sekcja Oświatowa przy Stowarzy
szeniu „Dom Polski" organizowała wykłady z języka polskiego, historii i geo
grafii" Polski (nr 2, s. 4 ) .
Bardzo rzadko pojawiały się w „Tygodniku" informacje o wydarzeniach
w Gruzji i na Zakaukaziu. Nawet wiadomość o ogłoszeniu w dniu 26 V 19q8 r.
niepodległości Gruzji ukazała się dopiero w numerze 2 (z 9 VI) na s. 3, jako
niewielka wzmianka (Nowa Rzeczpospolita), przed wiadomościami z kraju.
Niewielkie doniesienia o traktacie pokojowym między Gruzją a Turcją i mię
dzy Turcją i Armenią znaleźć można w Kronice Tygodniowej (nr. 2, s. 3).
W ostatnim z zachowanych numerów „Tygodnika" (nr 5) wyraźnie widać,
że pismo cierpi na brak współpracowników i interesujących materiałów (pisano
już o tym wcześniej), większość numeru wypełnił bowiem swoimi artykułami
i notami znany nam już Ludwik Piekarski. Numer ten nic był jednak, jak się
wydaje ostatnim. Miejmy nadzieję, że uda się jeszcze odnaleźć dalsze, a być
może także inne czasopisma tyfliskiej Polonii.
u
PrZypUy
1
W roku 1897 bylo w Tyflisie 1910 Polaków (mężczyzn) w wieku 20-29 hit i tylko 206 kobiet w tej grupie wieku (tamże, s. .15.
tab. 51.
2
Wyliczenie własne wg liczb podanych w tabeli 6(404.1 katolików na 4133 ogółu ludności polskiej). Tak leż podaje autor na s.
63, natomiast na s. 37, w komentarzu do tabeli 6 - 95.4^.
Stary kościół katolicki p.w. Wniebowzięcia N.MP, z początków XIX w. slużyl ludności ormiańskiej i gruzińskiej.
List J . S. Ziemby. Podpisany pseud. „Ludosław" do redakcji „Przeglądu Tygodniowego'-, datowany: „Tyliis 11 czerwca (31
maja) 1893" (rękopis). Biblioteka Publiczna w Warszawie. Dział Starych Druków i Rękopisów (dalej: BP), 11.313.8. k.171-172.
4
5
Tamże, s. 64. Już po 2 lalach, w 1S96 r. Towarzystwo liczyło 223 członków.
6
Nowy statut pozwalał m. in. na udział w pracach Towarzystwa parafian drugiego kościoła katolickiego w Tyflisie i katolików
zamiejscowych, zmieniał wysokość skladek, itp.
7
Szczególnie uroczysty i podniosły chalkier miały uroczystości zorganizowane w Tyflisiepo śmierci H. Sienkiewicza, w grudniu
1916 r. Powołano specjalny komitet z udziałem przedstawicieli wszystkich działających wówczas w Tyflisie organizacji polskich
(Towarzystwa Dobroczynności, Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny i „Domu Polskiego"). Uroczyste nabożeństwo w kościele
parafialnym celebrował przebywający wtedy w Tyflisie ks. biskup I:. Ropp.
8
Ludoslaw (J.S. Ziemba). HVcvtóei а/вта;<»/«<«•>• (koresp. do ..Przeglądu Tygodniowego"), Tyllis 9/21 luty 19S5 (rękopis),
BP. II, 375, k. 288-290.
9
Sygnatura 08809 (por. także: Nalecz. Pawlaczyk 1983. s. 145).
i(,
£m>f>rt(gruz.)- ¡cdnosé.
1 1
Jak już wspominałem wcześniej, ze znajomością .języka polskiego wśród tyfliskiej Polonii bywało różnie. Nawet w „Tygodni
ku" nie brak błędów ortograficznych i rusycyzmów. Źle'po polsku mówiła młodzież i dzieci; w numerze 3 redakcja zamieściła haslo:
„Uczcie dzieci wasze po polsku" (s. 5).
„TYGODNIK POLSKI"
169
Literatura
B a r a n o w s k i В., В a r a n o w s к i K.
1985 Polaków kaukaskie drogi, Łódź.
B a r a n o w s k i В., В a r a n o w s к i K.
1987 Historia Gruzji, Wrocław.
Gruzja...
1939 Gruzja. Terytorium i ludność, historia, literatura i sztuki piękne, sy
tuacja polityczna (praca zbiorowa), Warszawa.
K i m o n l t A.
1979 Z Saksonii, Żmudzi i Kaukazu, „Tygodnik Powszcchny","R. X X X I I I ,
nr 10, s. 5.
K o r w i n S . A.
1966 Wspomnienia (cz. I). Naptzelomie dwóch epok, Warszawa
Ł u k a w s k i Z.
1978 Ludność polska w Rosji 1863-1914, Wrocław.
M ą d z i k M.
1981 Stowarzyszenie „Dom Polski" w Tyflisie (1907-1914), „Rocznik Po
lonijny", t. 2, s. 47-62.
1983 Polskie organizacje spoleczno-kulturalne w Gruzji przed I wojną
światową, „Biuletyn Lubelskiego Towarzystwa Naukowego. Humanistyka",
vol. 25, s. 21-27.
1987 Działalność spoleczno-kuliuralna i polityczna Polaków w Gruzji na
przełomie XIX i XX wieku, Lublin.
N a ł ę c z В., P a w 1 а с z у к L .
1983 Katalog polskich czasopism emiaracvinvch w Bibliotece Uniwersvteckiej w Warszawie (do września 1939), Warszawa.
Parafianin
1902 (Kottspondencja z Tyflisu), „Kraj , R. X X I , nr 1, s. 18.
1899 (Korespondencja) Głos" R X I V nr 23 s 548.
S t r u m p h - W o j t k i e w i c z S.
1963 Książka szla za emigrantem, Wrocław.
170
ANDRZEJ WOŹNIAK
„Tygodnik..."
1918 „Tygodnik Polski" (R. I), nr 1-3, 5.
Ż у s к a r F. J.
1909 Polacy w rozproszeniu. Tułacz tułaczowi poświęca.
z piętnastu lal prac kapłańskich w Cesarstwie. Petersburg.
Wspomnienia
Andtiej Woźniak
„Tygodnik Polski" (The Polish weekly) - a periodical
of the Polish colony in Tbilisi, Georgia
Summary
On the eve of the First World War Polish colony in Tbilisi comprised of 8-9 thousand (in
1910 there were 7367 Poles there). Compared to Petersburg (about 79 thousand) or even Odessa
(25 thousand) the group of Poles in Tbilisi wasn't the largest one. yet Tbilisi was a place of the
greatest concentration of Polish nationality people in Caucassus. The number of them in another
Polish centre of that region - Baku - was about 3 thousand people.
The Polish residents of Tbilisi made up more then half of those living in Georgia then.
According to the census from 1897 most of them came from the Polish Kingdom (i.e. from
territories under Russian occupation). As to their professions, over 50 percent were in the army,
then there were numerous domestic servants, people employed in state administration, courts of
law, police and railway workers; there were also a good many teachers and doctors. Their age
structure was characteristic - over 50 percent of them were young (between 20 and 29), the
majority of served as soldiers in the local garrison. In that age group women rather few.
According to educational level - almost a half of Polish colony in Tbilisi consisted of
illiterates (most of them solidiers probably) while - on the other hand - there were relatively
many persons with secondary and higher education. Religiously the Poles were very homoge
nous group - 98 percent of Roman Catholics.
The centre . ' the social life of Polish colony was the Paul and Peter church (built in the
70ties of the 19ih century, called the "new"church, since there was another, "old" church
attended by Georgian and Armenian population). In the 90ties a Catholic Charity Society was
established in the parish of the "new" church. The activities of the Society were also of social
and cultural character though the charter of the organization limited the possibility of cultural
enterprises. First in 1907 another society could arise with greater chances of educational and
cultural functions, it was called . I he Polish House". It intended publishing Polish books and
press, but the pro|ect has never been carried into effects.
The Polish colony animated considerably after the February Revolution in 1917. Many new
Polish organizations came into being. There emerged a necessity of publishing a Polish peri
odical. The Commitee of the Council of Polish Organizations aniiouced its decision to start the
publication as early as in May 1917, but, as ¡I seems, ii remained a project only. The only Polish
periodical published in Georgia in that period which has been discovered till now was "Tygodnik
Polski" ("Polish Weekly"), sutrted in June 1918.
The first issue entitled "Tygodnik Polski polityczno-ekonomiczny i literacki" ("Polish
political, economic and literary weekly") appeared in Tbilisi on Sunday, June 2nd 1918. The
author of the paper has managed to ascertain the names of the editorial staff. The first issue
consisted of four pages, the format of 32x21 cm, printed in two columns. Number two appeared
on June, 9th, without the long subtitle, which had not been added since then. The third issue had
already six pages.
..TYGODNIK POLSKI"
171
Four copies of the described periodical (year 1918. no-s 1-3) are kc-pi in the resources of
the University Library in Warsaw, ihe next ones have not been found bv ihe author as yet. The
research in other libraries was of no avail. The Central catalogue of the National Library hasn't
it on its files. Neither has author managed to find it in academic libraries in Tbilisi Л good study
on the Polish colony in Tbilisi by M. Mądzik gives no information about the publication either
So we do not know whose initiative the publication was and how long it had been continued or
how the edition was. Informations about the people involved in the publishing work are also
missing. Therefore we do not know the
of the author of the article "Are we"allowed to
sleep " published on the first nace of the first issue whrw n«iniiv nrnnmmmni;,. „t¡ri™ o , ^ That article annealed to the Polish colonv f «
which were necessary in the face of ¡ h e n ™ V n '
^
™ h , ^ ! n n " ¡
nations First of all the G ^
summoned to "link the
S
There might have been the readers'opinions (in the issues we do not know) blaming the
editors for not giving a pronounced programm declaration, for in no 2 there appeared an article:
"Why have we"not given our credo?" It said that it was not nece^ary since "the point was not
in phraseology but in deed, godly and respectable". The slogan -Remember your old country!"
should suffice tor all declarations. "This is our credo if you need it so much, dear compatriots'".
To what extent was that very general programm being realized? Sure enough, some actual
news from the old country were published, mainly from the Polish Kingdom. Yet they were
scarce and usually came from other Polish periodicals edited in Russia which came to Tbilisi
from time to time. The prevailing subject of the "'tygodnik Polski" was the problem of
repatriation to Poland. Other problems raised there concerned economic situation both in Poland
and that of the Polish colonv in Tbilisi Other spheres of the immiurants'life were not discussed
verv often Most informations about Polish cultural enterprises professional courses and other
educational activities can be found among advertisements.
News about events in Tbilisi and generally in Georgia rarely appeared in the Polish weekly.
Even the news about the announcement of Georgia's independence (May, 26 1918) appeared
first in the second issue (from June, 9lh), a small mention only, preceeding the news from Poland.
From the last of the preserved issues it can be inferred that the newspaper was short of
contributors and interestine materials, for almost all the articles were by one author, Ludwik
Piekarski, a recular contributor. Hut as it seems, that issue was not the last one. Let us hope we
to find some more and. perhaps some other periodicals of the Polish colony in Tbilisi.
9
Translated by Anna
Kiiczyńska-Skrzypck
Budownictwo
Uprawa roli
Strój ludowy
Wierzenia
Medycyna ludowa
Biesiady wiejskie
Kultura współczesnej wsi beskidzkiej
w świetle najnowszych badań
w opracowaniu zbiorowym pod redakcja
DANUTY T Y L K O W E J
GÓRALE B E S K I D U ŻYWIECKIEGO
W Y B R A N E DZIEDZINY K U L T U R Y LUDOWEJ
Biblioteka Etnografii
Polskiej nr 47
Secesja, Kraków 1991
Do nabycia w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
Warszawa, Al. Solidarności 105, oraz w Pracowni Etnologii IHKM PAN
w Krakowie, ul. Piastowska 26
