1f6c5001cb4b7e766423dec8b15ef595.pdf

Media

Part of Brańskie dywany dwuosnowowe / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1957 t.11 z.2

extracted text
B

R

A

N

S

K

I

E

D

Y

W

A

N

Y

D

W

U

O

Ś

ZOFIA

/

Dywany dwuosnowowe wystąpują na północnowschodnich obszarach Polski. Biorąc za podstawę
ich w y t w ó r c ó w , można wydzielić dwie grupy tereno­
we: jedną leżącą na zachód od Bugu, obejmującą
powiaty sokołowski, w ę g r o w s k i oraz wyszkowski,
gdzie produkcja tych d y w a n ó w koncentrowała się
wyłącznie w pracowniach o charakterze rzemieślni­
czymi, i drugą, leżącą na w s c h ó d i północ od B u ­
gu; tu warsztaty typu rzemieślniczego zdarzały się
rzadziej, natomiast umiejętność wykonywania t k a ­
nin dwuosnowowych
rozpowszechniona
jest dość
znacznie wśród kobiet wiejskich.
Na terenach wschodnich jednym z najczynniejszych ośrodków tkactwa rzemieślniczego był Brańsk
(pow. Bielsk Podlaski), którego produkcja w znacz­
nym stopniu nasycała dywanami
dwuosnowowymi
bliższą i dalszą okolicę. Dzieje tego, zamarłego już
obecnie, ośrodka stanowią interesujący przyczynek
do historii d y w a n ó w dwuosnowowych na Podlasiu.
Z p r z e s z ł o ś c i
o ś r o d k a
t k a c k i e g o
w
B r a ń s k u .
Działalność brańskiego ośrodka tkackiego
łączy
się ściśle z rodziną Namietkiewiczów, która w po­
łowie ubiegłego stulecia mieszkała w odległej o
kilka kilometrów od Brańska wsi Rudce. Według
zebranych tam informacji najstarszym z tej rodziny
był Adam Namietkiewicz,
który w
miejscowych
aktach parafialnych figuruje jako „dworianin", co
wskazywałoby, że pochodził on z licznej na Podla­
siu szlachty zagrodowej. Osoba Adama Namletkiewicza słabo już rysuje się w pamięci informatorów.
Wiadomo jedynie, że b y ł on tkaczem, który przy­
był do wsi „ze świata" i zamieszkiwał w budynku
dworskim, co pozwala przypuszczać, że sprowadzo­
ny został do wsi przez ówczesnych właścicieli Rud­
ki, pragnących mieć na miejscu rzemieślnika na
użytek dworu. Czy Adam Namietkiewicz
prócz
ozdobnych płócien na bieliznę stołową tkał również
dywany dwuosnowowe, tego już nikt we wsi po­
wiedzieć nie umiał,
Ze znajdujących się w Rudkach ksiąg parafial­
nych dowiadujemy się, że żonaty z Julianną z G ę z m ó w Adam Namietkiewicz miał czterech
synów;
Ignacego (ur. 2,1.1850), Leopolda (ur. 5.VII.1851),
Leonarda (ur. 27.VIII.1854) i Szymona (ur. 22.1.1858).
Jakie były losy Ignacego, nie udało się ustalić. B y ć
może zmarł on jako dziecko, gdyż nikt w Rudce
osoby jego nie pamiętał. Pozostali natomiast syno­
wie wyrośli dziedzicząc zawód po ojcu. Początkowo,
jak twierdzą ich dawni sąsiedzi, bracia Namietkiewicze zajmowali się g ł ó w n i e tkaniem
ozdobnych
lnianych obrusów, ręczników itp. Dopiero w czasach
późniejszych przystąpili do wyrobu d y w a n ó w dwu­
osnowowych. Który z braci pierwszy posiadł tę sztu­
kę, nie udało się z całą p e w n o ś c i ą ustalić. Ponie­
waż
jednak
Leonard b y ł człowiekiem u ł o m n y m
(według jednych głuchym, w e d ł u g innych „głupim",
czyli umysłowo upośledzonym), zaś Leopold zajmo­
w a ł się wyrobem płócien bieliżnianych i „czyno2

N

Ó

W

Ó

W

E

CIESLA-REINFUSSOWA

watych" kap w czerwono-białą kratę, przypuszczać
należy, że pierwszym wśród Namietkiewiczów tka­
czem dwuosnowowych d y w a n ó w b y ł Szymon, o k t ó ­
rego zdolnościach i obrotności dziś jeszcze wyrażają
się w Rudce z dużym uznaniem. Gdzie zapoznał się
Szymon z tą n o w ą dla siebie techniką, nie wiado­
mo. Być może posiadał on jakieś kontakty z pra­
cowniami wyrabiającymi dywany dwuosnowowe podrugiej stronie Bugu w Kosowie, Wyszkowie czy
Toczyskach Podbornych .
W czasie dwukrotnych
badań przeprowadzonych w Rudce przez pracowni­
ków Sekcji Badania Plastyki P I S znaleziono kilka
d y w a n ó w tkanych przez Szymona Namietkiewicza,
z których najstarszy, dziś już mocno zniszczony
i przeszywany nosił datę 1877 (Ryc. 9), wykonawca
jego liczył w i ę c zaledwie lat dziewiętnaście.
Około r. 1890 bracia
prowadzący
dotychczas
wspólnie s w ó j warsztat rozstają się, gdyż Szymon
prawdopodobnie w związku z małżeństwem swym
(z Felicją Łazowską) przenosi się na stałe do B r a ń ­
ska, zabierając ze sobą Leonarda, który pomagał
mu w pracy 1, jak twierdzą informatorzy. ,.nie wy­
chodził zza warsztatu". Trzeci z Namietkiewiczów,
Leopold, pozostał jeszcze parę lat w Rudce, gdzie
tkał nadal lniane obrusy i przyjmował' zamówienia
na dywany dwuosnowowe dla braci przebywających
w Brańsku. W r. 1897 i on porzucił Rudkę udając się
do Białegostoku, gdzie przez 25 lat pracował w fabry­
ce w y r o b ó w tekstylnych, później przebywał dłuż­
szy czas w Rosji, zaś po powrocie do kraju nie zaj­
m o w a ł się już tkactwem.
W dziejach brańskiego
ośrodka produkcji dwuosnowowych
d y w a n ó w nie
odegrał on żadnej roli.
8

Inaczej potoczyły się losy Szymona i Leonarda.
Po osiedleniu się w Brańsku prowadzili oni pra­
cownię tkacką, w której na ręcznym warsztacie tka­
li dwuosnowowe dywany, rozchodzące się po oko­
licznych wsiach, zamawiane również dla d w o r ó w
i kościołów. Około r. 1910 zawarł Szymon Namiet­
kiewicz spółkę z Dyonizym Pomianem, b y ł y m spinerem w tkalni Zyberta i Klugego w Ciechanowcu,
który w tym czasie przeniósł się do BrańskaJ^Pomian wniósł do spółki półtora tysiąca rubli, które
pozwoliły
Namietkiewiczowi
na unowocześnienie
warsztatu przez kupno krosien żakardowych,
co
zwiększyło znacznie jego możliwości
produkcyjne.
Ponieważ Szymon Namietkiewicz zajęty był spra­
wami organizacyjnymi, a Leonard nie nadawał się
widać do obsługi żakardu*, zatrudnili spólnicy
u siebie Andrzeja Arnolda, robotnika z fabryki
tkackiej Freimarka w Ciechanowcu, który wpraw­
dzie początkowo nie umiał obchodzić się z żakar­
dem, ale nauczył się tego szybko pod kierunkiem
Namietkiewicza.
Spółka z Pomianem została rozwiązana po I woj­
nie ś w i a t o w e j . Szymon Namietkiewicz, który widać
w dalszym ciągu myślał o rozbudowie nieźle pro­
sperującego warsztatu, zaczął oglądać się za innymi
spólnikami. Jednym z nich został Ignacy Płoński,
który po 20 latach pobytu w Ameryce powrócił w
r. 1918 do Brańska ze znaczną gotówką, drugim

197

właściciel młyna w Brańsku,
Jan
Kierznowski,
trzecim zaś szwagier Namietkiewicza, Antoni Ł a ­
zowski. Ten ostatni z racji swych uzdolnień pla­
stycznych i studiów (przebywał dwa lata w k r a ­
kowskiej Akademii Sztuk Pięknych) miał zajmować
się artystyczną stroną produkcji. Działalność nowo­
powstałej spółki była dosyć wszechstronna. Naby­
to i uruchomiono drugi żakard do tkania d y w a n ó w
dwuosnowowych, na starym ręcznym warsztacie N a mietkiewiczów zaczęto produkcję
wełnianych
sa­
modziałów ubraniowych, przy
młynie
urządzono
folusz, a przy tkalni własną gręplarnię i przę­
dzalnię. Kierownictwo całości spoczywało w rękach
Płońskiego, który jako człowiek energiczny i zna­
jący się na interesach
umiał
zabiegać o dobro
przedsiębiorstwa. Spółka trwała zaledwie lat kilka.
Po
śmierci
Szymona Namietkiewicza w r. 1921
(zmarł na tyfus plamisty) pozostali spólnicy rozcho­
dzą się. Sprzedają folusz do Ciechanowca, pozby­
wają się przędzalni i gręplarni. Jedne krosna ża­
kardowe
zabiera
Płoński (wraz z zatrudnionym
przy ich obsłudze Andrzejem Arnoldem), drugie
zaś Antoni Łazowski, który w międzyczasie nauczył
się tkać i zaczął teraz samodzielnie wyrabiać dwuosnowowe dywany przy pomocy kart otrzymanych
podczas podziału majątku spółki. W miejsce jedne­
go dużego, powstały w Brańsku dwa konkurencyj­
ne warsztaty tkackie, wyrabiające na krosnach ż a ­
kardowych dywany dwuosnowowe. Większą ż y w o t ­
ność wykazała pracownia Płońskiego, który zrzu­
ciwszy pracę przy krosnach na Arnolda zajmował
się organizacją obróbki i barwienia przędzy (co
w y k o n y w a ł y dla niego zakłady Freimarka i Klugego
czy M^iera w Ciechanowcu!. Pr^cz robót z materiału
dostarczonego pr2ez klientów tkał on również dy­
wany z w ł a s n e g o surowca, które sprzedawał na­
stępnie w różnych większych miastach Polski (War­
szawa, Poznań i inne).
Jednym z jego odbiorców
był również domokrążny handlarz, Rumun, który
w Polsce sprzedawał kilimy rumuńskie, a do R u ­
munii w y w o z i ł brańskie
dywany
dwuosnowowe.
Pracnwnia Płońskiego czynna była do r. 1939, kiedy
to urządzenia warsztatowe spłonęły wraz z domem
w czasie działań wojennych; sam właściciel zginął
w r. 1941.
Łazowski, który przetrwał szczęśliwie zawieru­
chę wojenną, nie posiadał energii Płońskiego. War­
sztat jego pracował głównie na potrzeby wsi, prze­
rabiając
materiał
dostarczany przez okolicznych
chłopów. Podeszły wiek i osłabiony wzrok nie po­
zwalały już Łazowskiemu na intensywną pracę. Z a m ó ­
wienia ciągnęły się miesiącami,
nie wykonywane
w oznaczonym terminie. W parę lat po zakończeniu
I I wojny światowej przestał
w
ogóle
pracować
przy warsztacie. W r. 1955 jako 80-letni starzec
przebywał jeszcze Łazowski w Brańsku, posiadając
zmontowany, ale już bezczynny
warsztat
żakar­
dowy oraz komplet kartonów, którymi posługiwał
się przez lat kilkanaście.
W ten sposób zamarł
czynny od r. 1890 brański ośrodek wyrobu dywa­
nów dwuosnowowych.
P r o d u k c j a
W pierwszej fazie
swej
działalności
wyrabiał
Szymon Namietkiewicz dywany dwuosnowowe na
krosnach ręcznych. Jak świadczą o tym wszystkie
wykonane przez niego dywany, posługiwał się on
krosnami o długiej płosze, pozwalającej na pro­
dukcję tkaniny o szerokości dochodzącej do 150 cm.
Brak informatorów, którzy potrafiliby przedstawić
przabieg procesu technologicznego w pracowni N a ­
mietkiewicza, nie pozwala na szczegółowe o m ó w i e ­
nie sposobów, jakie stosował on tkając dwuosno­
wowe dywany 5. Na podstawie analizy samych wy­
robów ustalono, że ręcznie wykonywane
dywany
108

Namietkiewicza tkane były przeważnie nicią pod­
wójnie sprzędzioną, w y j ą t k o w o zaś tylko przędzioną pojedynczo. Gęstość tkaniny wynosiła
5X5,
względnie 6 X 6 nitek na 1 cm^. W jednym tylko
wypadku zanotowano gęstość mniejszą (4X4 nitki
na cm ).
*
2

Ręcznie
tkane
dywany Namietkiewicza s ą pod
względem technicznym bardzo starannie wykona­
ne. Deseń na polu środkowym dywanu jest z re­
guły precyzyjnie rozmieszczony, w bordiurach r ó w ­
nież, jedynie w narożnikach zdarzają się czasem
pewns nieregularności (Ryc. 4). Poszczególne moty­
wy wykonane są bardzo czysto. Ilość w y s t ę p u j ą ­
cych na dywanach pomyłek jest minimalna i ogra­
nicza się z reguły do nieistotnych drobiazgów. Jak
widać z jego prac, Namietkiewicz b y ł doskonałym
tkaczem, dbającym o poziom swej pracowni. Ręczne
tkanie d y w a n ó w dwuosnowowych
jest
zajęciem
pracochłonnym. W pracowni N a m i e t k i e w i e z ó w wy­
konanie jednego dywanu trwało przy 8—10 godzin­
nym dniu pracy prawie cały tydzień, a do krosien
zasiadali najczęściej obaj bracia.
Nie posiadając
odpowiednich
urządzeń Namietkiewicze
nie
wy­
kańczali tkanych przez siebie d y w a n ó w , ale do wy­
kończenia i prasowania oddawali je do tkalni w
Ciechanowcu.
Zastosowanie do produkcji d y w a n ó w
dwuosno­
wowych krosien żakardowych zmieniło zupełnie styl
i tempo pracy w zakładzie. W miejsce dwóch osób
pracuje przy warsztacie tylko jedna, która na przy­
gotowanych poprzednio krosnach wykonuje dzien­
nie jeden a nawet dwa dywany.
Najżmudniejszą
częścią pracy przy tkaniu na żakardzie było przy­
gotowanie osnowy. Zajmowała się tym osoba ob­
sługująca krosna, która jednorazowo snuła osnowę
na kilka dywanów. Ignacy Płoński do wyrobu dy­
wanów
dwuosnowowych
przyjmował
najchętniej
w e ł n ę niesprzędzioną* którą oddawał do przeróbki
w przędzalni mechanicznej w Ciechanowcu. Na je­
den dywan o wymiarach ok. 200X150 cm potrzeba
było ok. 3,5 kg w e ł n y sprzędzionej, z czego na sam
dywan wychodziło mniej więcej 3 kg, reszta zaś szła
na frędzle, ścinki osnowy, odpadki przy snuciu itp.
W wypadku jeśli klient oddawał do tkania w e ł n ę
niesprzędzioną, w ó w c z a s musiał jej dostarczyć oko­
ło Va kg więcej na ubytki w czasie przędzenia.
Dywany żakardowe tkane były z reguły z przędzy
pojedynczo przędzionej. Zazwyczaj gęstość tkaniny
w dywanach dwuosnowowych wyrabianych na ża­
kardzie wynosiła 5X5 nitek na cm^ względnie 4
nici osnowy na 5 w ą t k u .
Gdy Płoński próbował
zastosować nitkę cieniej sprzędzioną, tkane nią dy­
wany okazały się zbyt słabe. Wykańczanie i praso­
wanie d y w a n ó w odbywało się w ramach warszta­
tu. W pracowni Płońskiego zatrudniona była spec­
jalna wykańczarka, której zadaniem było wyszuki­
wanie i usuwanie drobnych b ł ę d ó w powstałych na
dywanach w czasie tkania (np. wypruwanie poje­
dynczych n i e w ł a ś c i w i e biegnących nitek), wykony­
wanie frędzli itp. Dziennie wykańczała ona w ten
sposób 6—7 dywanów.
Zastosowanie żakardów usunęło z produkcji dy­
w a n ó w dwuosnowowych
w s z e l k ą swobodę
wpro­
wadzania zmian we wzorze w czasie tkania. Pod­
czas gdy pracując na krosnach ręcznych posiadał
tkacz możność indywidualnego
traktowania posz­
czególnych m o t y w ó w ,
wypełniania
dodatkowymi
zdobinami
niespodziewanych
luk
(Ryc. 7)
czy
wkomponowywania
dat i inicjałów
właścicieli
(Ryc. 7, 14), w dywanach żakardowych wzór powsta­
w a ł w sposób mechaniczny, uzależniony od przygo­
towanych wcześniej „kart żakardowych".
Namietkiewicz kupując w Łodzi do spółki z Pomianem używany żakard
otrzymał
równocześnie
i karty, które zadecydowały o wzorach jego pierw­
szych
dywanów,
tkanych na tym
warsztacie.

T A U 1.1 C A II
Motywy dekoracyjne występujące na du)uosnoiui.]UJHch dywanach żakardowych wyrabianychU' Brańsku
n) Motsimt) występujące wyłącznie na polach środkowych:
! {»w niezapominajki^). 2 (»w liście i r ó ż e ) . 3 (»u> róże*), 4 (»białostocki«). 5 i 6 (»grodzieński«i. 7 (»w kwa­
draty). 8 (<>UJ gu)iazdu«), 9 (»lurecki«), 10 ( kllirnoiuy • l. i l (ni' orlu«l
h) wyłącznie na bordiurach 12--21
(19 1 21 motywy bordiuri) opracommit) prite/ Antoniego ŁazoiLskiego do wzoru *w urły*.)

hysowała Maria Czarnecka

TABLICA I

Motywy dekoracyjne z ręcznie tkanych dywanów dwuosnoiuowych uj.ykonanut h przez Szymona Namietkieuiicza
a) Motywy występujące uiyłącznie na polarh środkowych:
1. i, 9, i4 - 22
hi wyłącznie na bordiurach'
2, 3, 6, 10, li - 13. 24
40
c i na polarh środkowych i bordiurach:
4, 7. 5. 23

Kysouału. Maria Czarnecka

W czasach późniejszych -tkacze brańscy
(Namietkiewicz, Płoński, ŁazowsKi) zamawiali karty do ż a ­
kardów u niejakiego Webera w Białymstoku, który
był pracownikiem jednej z tamtejszych fabryk tek­
stylnych. Weber wybijał karty żakardowe w e d ł u g
wzorów
rysowanych na papierze
kratkowanym,
która dostarczali mu zamawiajucy (Ryc. 3). Wyko­
nanie kompletu kart do produkcji kosztowało we­
dług
informacji córki Płońskiego,
Ireny,
około
500 zł, co przy cenie 16 zł za tkanie jednego dywa­
nu było wydatkiem bardzo znacznym.
Nic w i ę c
dziwnego, że tkacze brańscy rzadko zamawiali kar­
ty do swych żakardów ograniczając do minimum
ilość produkowanych w z o r ó w i wykorzystując po­
siadane karty do ostateczności. Dla obniżenia kosz1/w nabycia kart żakardowych korzystali oni praw­
dopodobnie również z różnych okazyjnych możli­
wości zakupu, co mogłoby również tłumaczyć fakt,
że wzory d y w a n ó w żakardowych nie nawiązują w
zasadzie do starszych wzorów miejscowych, u ż y w a ­
nych w tkactwie ręcznym.
Monotonię, jaka wkradła się do ornamentyki dy­
w a n ó w dwuosnowowych po wprowadzeniu żakardu,
starali się tkacze zmniejszyć przez odpowiednie
operowanie kartami do tkania wzorów brzeżnych
(bordiur), kombinując je w różny sposób z kartami
do tkania pól środkowych. W wypadku gdy klienci
zamawiali dywany z datami i inicjałami, haftowano
je na żakardowych dywanach ręcznie. Dywanu ta­
kiego nie udało się jednak odnaleźć w czasie ba­
dań t-renowych.
Prócz d y w a n ó w używanych do nakrywania łóżek,
wyrabiali też tkacze brańscy na żakardach dwuosnowowe w ą s k i e chodniki oraz „gardyny", czyli
portiery. Przy ich wykonywaniu stosowano zazwy­
czaj różne kombinacje m o t y w ó w bordiurowych.
Wraz z zastosowaniem techniki żakardowej wzro­
sła bardzo wydatnie ilość produkowanych w pra­
cowni dywanów, obniżyła się natomiast ich cena.
Przed I wojną ś w i a t o w ą
ręcznie
tkany
dywan
dwuosnowowy
„kosztował tyle co dobra krowa",
przed I I wojną za żakardowy dywan płacono 60 zł.
Według informacji córki Ignacego Płońskiego rocz­
na produkcja jego pracowni wynosiła około 300
sztuk
dywanów.
Zatrudniony w tej pracowni
Andrzej Arnold uważa tę cyfrę za zbyt niską.
B a r w y

i

w z o r y

Wykonywane ręcznie dywany Szymona Namietkie­
wicza były przeważnie dwubarwne, przy czym jednym
z kolorów, który powtarzał się prawie we wszyst­
kich dywanach, był czerwony, drugim zazwyczaj
niebieski (szafirowy). Zamiast tego ostatniego wy­
stępował czasem czarny, rzadziej brązowy, niekiedy
zielony lub szary
(będący b y ć może
spłowiałym
zielonym lub niebieskim).
Raz tylko zanotowano
zestawienie kolorów czerwonego z bordowym. Obok
dwubarwnych tkał też Namietkiewicz dywany t r ó j ­
kolorowe, czegD przykładem są dwa okazy pocho­
dzące z ostatniej ćwierci ub. wieku.
Starszy z nieb, noszący datę 1878, posiadał pole
środkowe w kolorach czerwonym i szafirowym, zaś
bordiurę wzdłuż boków dłuższych w kolorach czer­
wonym i 2ielonym.
Efekt ten uzyskał Namietkie­
wicz nawijając jedną warstwę osnowy w kolorze
czerwonym, drugą zaś w dwu kolorach, z których
niebieski stanowił szeroki pas środkowy, zaś zielo­
ny dwa pasy boczne. Wątek tkał on trzema kolora­
mi, z których czerwony przerzucał przez całą sze­
rokość tkaniny, niebieski tylko przez szerokość po­
la środkowego, a zielony wyłącznie w partiach bordiury.
Wzdłuż dłuższych boków pola środkowego
na krawędzi bordiury zielone i niebieskie nitki
wątku zahaczały się wzajemnie, przez co unikał
tkacz w tym miejscu osłabienia tkaniny. Przy bo­

kach krótszych w partii równoległej do pola środko­
wego miesza się w bordiurze nitka szafirowa osno­
wy z zieloną nicią wątku.
Drugi dywan posiadający datę 1883 wykonany
jest w kolorach czerwonym, szafirowym oraz po­
marańczowym. Skomponowany on jest pod w z g l ę ­
dem kolorystycznym w formie kraty, która
po­
wstaje przez przenikanie się wzajemne szerokich pa­
sów trójbarwnej osnowy i w ą t k u . Jedynie bordiura wzdłuż boków dłuższych utrzymana jest w ko­
lorze czerwonym i szafirowym.
Zestawienia te przeszły i na starsze dywany ż a ­
kardowe, które w swej początkowej
fazis
były
również dwu- lub trójbarwne. Z czasem ilość ko­
lorów powiększyła się, szczególnie zaś w pracowni
prowadzonej samodzielnie przez Płońskiego. Lubił
on kolory stonowane, niezbyt jaskrawe. Spotykamy
tu różne odcienie ugrów, cynobrów, brązów, zieleni
oraz naturalny kolor szarej i czarnej w e ł n y .
Nie
widać w jego dywanach tak często
stosowanych
przez Namietkiewicza zestawień czerwieni z b ł ę k i ­
tem, czy czerwieni z zielenią. Płoński miał podobno
całe godziny trawić nad kolorystyczną kompozycją
swoich dywanów.
Wielobarwne tkanie zwano w warsztacie P ł o ń ­
skiego , przeróbką". Polegała ona na tym, że snu­
to osnowy w kilku kolorach pasami różnej szero­
kości, a potem również zmieniano
kolor
wątRu.
Powstawała w ten sposób krata, którą w różny
sposób wkomponowywano
w deseń. Przez umie­
jętne podkreślanie akcentami kolorystycznymi róż­
nych elementów wzoru osiągał Płoński ten skutek,
że dwa dywany tkane przy użyciu
tych
samych
kart żakardowych nabierały zupełnie innego w y r a ­
zu plastycznego. Antoni Łazowski, mimo że b y ł pla­
stykiem, mniej zwracał uwagi na zestawienie kolo­
rystyczne.
W
ręcznie
tkanych dywanach Namietkiewicza
występuje stosunkowo dość znaczna ilość m o t y w ó w
zdobniczych. Liczba ich sięga czterdziestu, z czego
9 przypada na g ł ó w n e wzory, wyp3łniające pola
środkowe d y w a n ó w (Tabl. 1.14—22), 14 używanych jest
do zdobienia najszerszego szlaku bordiury
(Tabl.
1.11, 12, 23—34), resztę zaś stanowią drobne prze­
ważnie elementy o drugorzędnym znaczeniu, sto­
sowane głównie jako wąskie obrzeżenia, lub dla
dekoracji i lepszego związania ze sobą obu warstw
tkaniny w obrębie pola środkowego.
Wszystkie wspomniane w y ż e j
motywy
możemy
podzielić na dwie grupy, z których jedną stanowią
wzory geometryczne, drugą roślinne.
Z wzorów
geometrycznych
najliczniejsze są różnego rodzaju
gwiazdy (Tabl. I I . 11, 19), do których tkacze zali­
czają również kwadratowe lub rombowate kompo­
zycje o bogato rozczłonkowanych brzegach (Tabl. I .
6—9, 14—16). Poza tym występują w grupie wzo­
rów geometrycznych elementy i motywy w postaci
rombów (Tabl. I . 1), trójkątów, prostokątów itp.
Do tej grupy należy zaliczyć również motyw w po­
staci litery X , z umieszczonymi
w
narożnikach
wydłużonymi sześciobokami (Tabl. I . 17, 18).
Motywy roślinne reprezentowane są przez różne­
go rodzaju zgeometryzowane
formy liści, rzadziej
kwiatów lub gron i w ą s ó w winorośli
(Tabl. I,
23—34) oraz bardzo często w dywanach Namietkie­
wicza występujący motyw palmety. Liście posia­
dają
najczęściej
kształt sercowaty o brzegach
gładkich (Tabl. I , 30) lub częściej z głębokimi wy­
cięciami po brzegach (Tabl. I 26, 31, 33). Obok nich
zdarzają sic też drobne listki lancetowate (Tabl. I
24), względnie przypominające liście dębu (Tabl. 1
32). Prócz liści i tulipanowatych k w i a t ó w (Tabl. I
12, 13, 28) do m o t y w ó w roślinnych zjawiających się
niekiedy na bordiurze lub polu środkowym należy
jodelkowats drzewko, osadzone na trójkątnej podsta­
wie (Tabl. I 23; ryc. 4).
1

109

Ryc. 1. Dywan dwuosnowowy, TĘCZ
riy, w koioracn czerwonym i czar
nym, bordiura żóita.
Wykonał
Sz
Namietkiewicz w 1896 roku.

Kompozycja poszczególnych wzorów jest najczęściej
ośrodkowa, rzadziej jednoosiowa (Tabl. I 23, 24),
względnie asymetryczna (Tabl. I 25—33).
Najpospolitszym z m o t y w ó w ośrodkowych, stosowa­
nych przez Namietkiewicza do w y p e ł n i a n i a pól środ­
kowych, jest motyw składający się z rombu (Tabl. I
21, 22) lub gwiazdy (Tabl. I 20) i czterech na krzyż
ułożonych palmet (Tabl. I 20—22). Oddzielne odmiany
stanowią wzory, w których pomiędzy palmetami
umieszczony jest rodzaj dekoracyjnie potraktowanego
pączka kwiatowego (Tabl. I 21) lub zdobiny, s k ł a ­
dającej się z ł a m a n e g o łuku, w e w n ą t r z którego znaj­
duje się mała rozetka, a na zewnątrz szereg kropek
(Tabl. I 22), W zależności od kształtu palmet bar­
dziej lub mniej w y d ł u ż o n y c h całość opisywanego tu
wzoru zamyka się w kwadracie (Tabl, I 20, 22) lub
prostokącie (Tabl. I 21).
Asymetryczne motywy roślinne zdobiące bordiury
(Tabl. I 25—33) mimo swej pozornej różnorodności
zbudowane są w e d ł u g jednego schematu w postaci
ukośnie biegnącej gałązki załamanej poziomo przy
gńrnym końcu, s t a n o w i ą c e j jak gdyby przekątne pro­
stokątnego pola, równomiernie w y p e ł n i o n e g o wyrasta
jącymi na boki listkami, kwiatami lub opadającymi
w dół winnymi gronami.
Jak to już poprzednio wspomniano, z chwilą wpro­
wadzenia krosien żakardowych ilość w z o r ó w stoso­
wanych w produkcji d y w a n ó w dwuosnowowych znacz­
nie zmalała. Zmienił się również ich zestaw.
Według informacji Andrzeja Arnolda, który przez
blisko trzydzieści lat pracował przy brańskich żakar­
dach, w pracowni P ł o ń s k i e g o tkanych było zaledwie
16 wzorów, z czego 7 stanowiły wzory bordiurowe.
Motywy wypełniające pola środkowe d y w a n ó w po­
siadały swoje nazwy, którymi określano je w pracy
warsztatowej. Nazwy te bądź wiązały się z charak­
terem wzoru: wzrr , w róże" (Tabl. I I 3), ,,w nieza­
pominajki" (Tabl. I I 1), „w liście i róże" (Tabl. I I 2),
„w gwiazdy" (Tabl. I I 8), „w kwadraty" (Tabl. I I 7),
„turecki" (Tabl. I I 9), „kilimowy" (Tabl. I I 10),
względnie w s k a z y w a ł y na miejsce jego pochodzenia:
wzór „białostocki" (Tabl. I I 4) i „grodzieński" (Tabl.
I I 5 i 6).
Jest rzeczą niezmiernie charakterystyczną, że tym
samym w zasadzie zestawem wzorów, łącznie z bordiurami, posługiwał się zarówno Antoni Łazowski
jak i Ignacy Płoński. Różnica w zasobie m o t y w ó w
obydwu pracowni polegała jedynie na tym, że Ł a z o w ­
ski nie posiadał wzoriA kilimowego (Tabl. I I 9), n a ­
tomiast tkał opracowanjktprzez siebie wraz z bordiurą '
wzór „w orły" (Tabl. I r \ l , 1S).
Z wyliczonych w y ż e j w z o r ó w używanych przez oby­
dwie brańskie pracownie w2ory: „w róże", .niezapo­
minajki", „liście i róże", „gwiazdy" oraz wzór „tu­
recki" należały do „starych", tzn., że b y ł y one sto­
sowane już w pierwszych latach działalności spółki
Namietkiewicza z P ł o ń s k i m , Kierznowskim i Ł a z o w ­
skim, a nawet i w c z e ś n i e j , kiedy Namietkiewicz
współpracował z Fomianem.
Wzór , grodzieński" wprowadzić miał do wspólnego
jeszcze warsztatu Łazowski, ktćry ponoć zobaczył
go u jakiejś kobiety jadącej pociągiem z Grodna (stąd
nazwa wzoru) i w y k o n a ł jego kopie. Wzór .kilimowy"
został „odrobiony" z kilimu wypożyczonego w tym
celu przez pewnego księdza, w czasie kiedy Płoński
prowadził swój" warsztat samodzielnie.
P o r ó w n u j ą c motywy, w y s t ę p u j ą c e w dawnych ręcz­
nie tkanych dywanach Namietkiewicza. z tymi, które
znalazły zastosowanie w tkactwie żakardowym, stwier­
dzamy nie bez wrażenia p?wnego zawodu, że poza
wzorem „w kwadraty" (Tabl. I 17), jednej z .gwiazd"
(Tabl. I 15) oraz motywu gałązki (Tabl. I 31), która
dostała się tu ze znacznym opóźnieniem za pośred­
nictwem wzoru „grodzieńskiego", nic z dawnych mo-

Ryc.

2. Wzór „białostocki"
u> opraeuwaniu dwubarwnym. Pracownia
.1. Płońskiego
lr
Brańsku.

(mTiTmrriTnTr
Hyc. 3. Wzór dywanu dwuosnowowego,
tzw. „gr<i
dzieński'',
opracowany prze? A. Łn:otrsJf i<>j/o do u >,
1

k<>nav.\u kiirt

żdkardowt.cli.

Hi

Ryc. 4. Fragment dywanu dwuosnowowego ręcznego, w kolorach czer­
wonym i niebieski n. Wykonał
Si.
Namietklewicz w 1891 roku.

Ryc. 5. Dywan dwuosnowowy. Wy­
konał
Szymon Na nietkiewicz
w
1887 roku.

Ryc. 6. Dywan dwuosnowowy,
ręcz­
ny. W kolorach
pomarańczowym,
niebieskim i czerwonym.
Wykonał
Sz. Namietkiewicz w 1883 roku.

c. 8. Dywan dwuosnowowy, reczW kolorach czerwonym,
brązo­
wi i niebieskim. Wykonał Sz. Namtetkiewicz w 1896 roku.

Ryc.

10. Dywan
dwuosnowowy.
Wykonał
L . Namietkiewicz
w 1879 roku.

Ryc. 11. Dywan dwuosnowowy, ża- ]
kardowy, wzór „turecki"
w ko.orach żółtym i czerwonym.
Wykonał
A. Łazowski
w 1941 roku.

Ryc. 12. Fragment dywanu dwuosnowowego
ręcznego.
Wykonał
Sz. J
Namietkiewicz w 1896 roku.

Ryc.
wzór

13. Dywan
dwuosnowowy,
„białostocki",
wielobarwny,
z pracowni J.
Płońskiego
w
Brańsku.

-

Uiyc. 14. Dywan dwuosnowowy, ręcz­
ny, w kolorach czarnym i pomarań­
czowym. Wykonał Sz. Namietkiewicz
w 1894 roku.

J y c . 15. Dywan dwuosnowowy, żaardowy, wzór „w gwiazdy". Wyko­
nał J. Płoński.

^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^ ^

t y w ó w nie przeniknęło do ornamentyki d y w a n ó w
tkanych mechanicznie. Bordiury występujące w dy­
wanach żakardowych o pasowych układach roślin­
nych (Tabl. I I 12—17) w ogóle nie posiadają żad­
nych powiązań z wzorami znanymi z dawnych ręcz­
nych d y w a n ó w (Tabl. I ) .
1

Z punktu widzenia kompozycji zarówno dywany
ręcznie tkane jak i żakardowe oparte s ą na tym sa­
mym schemacie. Posiadają one wyraźnie wyodrębnio­
ne pole środkowe oraz szeroką obrzeżającą je z czte­
rech stron bordiurę, zwaną w brańskich pracowniach
„burka". W obu rodzajach d y w a n ó w układ zdobin
w polu środkowym posiada charakter tzw. „ w y p e ł ­
nienia rytmicznego", względnie „raportu nieskończo­
nego", polegającego na równomiernym wypełnieniu
pola
powtarzającymi
się motywami
zdobniczymi
(Ryc. 10).
W ręcznie tkanych dywanach Namietkiewicza pole
środkowe wypełniają najczęściej znacznych rozmia­
rów motywy ośrodkowe (Tabl. I 15—22), bądź jed­
nakowe (najczęściej palmety, Tabl. I . 22) i w ó w c z a s
są one rozmieszczone w układzie naprzemianległym
(Ryc. 8), bądź dwa różne, powtarzające się" na zmianę
w układzie szachownicowym (Ryc. 5, 6) lub na­
przemianległym (Ryc. 15). Rzadko stosunkowo zdarzasię, że obok m o t y w ó w głównych występują w wol­
nych partiach tła regularnie rozmieszczone drobniej­
sze motywy zdobnicze jak np. wzór jodełki (Ryc 4)
czy różnego rodzaju zdobiny ośrodkowe (Ryc. 1), sto­
sowane jako elementy dekoracyjne. Do rzadkich wy­
jątków należą tkane przez Namietkiewicza dywany,
w których pole środkowe wypełniają w całości drob­
ne zdobiny, np. małe gwiazdki w układzie naprzemian­
l e g ł y m (Ryc. 14) lub gwiazdy i złożone z kropek rom­
by biegnące ukośnymi pasami (Ryc. 4).
W lewym dolnym rogu pola zdobniczego, przy w ę ż ­
szym boku umieszczał Namietkiewicz zwykle datę
wykonania dywanu i inicjały właściciela (Ryc. 7, 14).
Wyjątkowo tylko zdarzało się, że data czy napis, po­
dający nazwiska fundatorów przy dywanach oddawa­
nych do kościoła, znajdowały się na bordiurze
(Ryc. 1).
Bordiury obrzeżające ręcznie tkane dywany składały
się z reguły z kilku (3—6) równolegle obiegających
pole środkowe układów pasowych, z których jeden
środkowy b y ł najszerszy i wypełniony rytmicznie
powtarzającym się motywem roślinnym, nie zawsze
wzdłuż wszystkich boków jednakowo usytuowanym
(Ryc. 8), lub dwoma powtarzającymi się na zmianę
(Ryc. 2, 4). Pozostałe szlaki wchodzące w skład
bordiury były węższe, wypełnione powtarzającymi
się motywami geometrycznymi, jak gwiazdki, trójkąty
itp. (Ryc. 1, 8) i pełniły rolę przerywników, oddzie­
lających wzór pola środkowego od głównego szlaku
bordiury, i jego zewnętrzne obramienie. Od zewnątrz
zamyka bordiurę przy bokach dłuższych szlak złożony
z poziomych żeberek (Tabl. I . 37), które wzdłuż boku
krótszego przechodzą w szereg naprzemianległych wy­
dłużonych trapezów (Tabl. I . 36). Zakończenie krót­
szych boków stanowi jak wiemy szeroki na 5—10 cm
szlak grubej pojedynczej tkaniny (Ryc. 7, 14).
W dywanach żakardowych kompozycja wzoru jest
uboższa, Pole środkowe rozwiązane jest najczęściej
w postaci kraty, której okna wypełnia ten sam powta­
rzający się motyw np, ,,w niezapominajki" (Tabl. I I .
1), „w gwiazdy" (Tabl. I I . 8), „róże" (Tabl. I I . 3),
i „kwadraty" (Tabl. I I . 7). Rzadziej zdarza się układ
szachownicowy (wzór „grodzieński") (Ryc, 3), „liście
i róże" (Tabl. I I . 2) a do wyjątków należy naprzemianległy reprezentowany jedynie przez wzór „tu­
recki" (Ryc. 11) i „białostocki" (Ryc. 13). Bordiurę
stanowi ź reguły pojedynczy szlak o motywach ro­
ślinnych (Tabl. I I , 12—17), oddzielony czasem od po­
la w e w n ę t r z n e g o w ą s k i m prążkiem.
116

Geneza

i

przemiany
brańskich

wzorów

Z dwóch okresów, na które dzieli się produkcja
d y w a n ó w dwuosnowowych brańskiego ośrodka tkac­
kiego, niewątpliwie bardziej- interesujący jest okres
pierwszy, kiedy tkane były one ręcznie w pracowni
Szymona Namietkiewicza. Motywy, które na tych dy­
wanach występują, posiadają na terenie północnowschodniej Polski liczne analogie.
Motyw winorośli, zdobiący niektóre bordiury dywa­
n ó w Namietkiewicza, spotykamy na dywanach w k o ń ­
cu ub. wieku w okolicach Siemiatycz, Milejczyc
(1875), Kleszczel (1863), W a s i l k ó w k i (pow. Sokółka).
Należy on do tradycyjnych w z o r ó w pracowni Składanowskich z Wyszkowa a spotykamy go również
na dywanach mazurskich z I poł. ub. stulecia . Do
dziś utrzymuje się on na całym obszarze północnowschodniego Podlasia i w B i a ł o s t o c c z y ż n i e , gdzie
kwitnie tkactwo dwuosnowowe.
Nieco węższy, ale też spory zasięg posiada ośrod­
kowy motyw złożony z czterech palmet, przy czym
najbardziej rozpowszechniona jest odmiana z ł u k o w a ­
tymi zdobinami w narożnikach (Tabl. I . 22). Spotyka­
my go jako w y p e ł n i e n i e pól środkowych zarówno na
niektórych dywanach na lewym pobr2eżu Bugu w po­
wiecie sokołowskim i siedleckim, jak i w okolicach
Siemiatycz, Białegostoku, Sokółki czy Grajewa. R z a ­
dziej zdarza się wzór palmetowy bez dodatkowych
ozdób w narożnikach (Tabl. I . 20), występujący tu
i ówdzie we wschodniej części pow. sokołowskiego,
a także koło Siemiatycz, Bielska Podlaskiego i So­
kółki, Najrzadziej i w największym zasięgu (powiat
Bielsk Podlaski) notowano motyw palmetowy z pącz­
kami kwiatowymi w narożnikach (Tabl. I . 21). Wąski
zasięg terytorialny tej zdobiny, występującej w po­
bliżu Brańska, pozwala przypuszczać, że stanowi ona
lokalną odmianę, b y ć może związaną w y ł ą c z n i e z pra­
cownią Namietkiewicza.
Motyw w kształcie litery X z wydłużonymi sześciobokami w narożnikach (Tabl. I , 17, 18) w y s t ę p u j e na
starszym dywanie z Kleszcz"] (1891), widuje się go
też w okolicach Siemiatycz. Większość drobnych zdo­
bin znanych z d y w a n ó w Namietkiewicza (Tabl. I . 2,
6—11, i in.) posiada swe analogie na innych, szczegól­
nie zaś starszych dywanach z różnych stron B i a ł o ­
stocczyzny i północnego Podlasia, a niektóre z nich
(Tabl. I , 2, 11) mają swe odpowiedniki w dawnych
dywanach mazurskich *.
Dziś przedwczesnym byłoby jeszcze dociekać szcze­
gółowo pochodzenia każdego z m o t y w ó w zdobiących
dywany Namietkiewicza i szukać dróg, którymi przenikły one do ludowego tkactwa. Na razie wystarczy
stwierdzić, że na terenach północno-wschodniej Pol­
ski, gdzie wyrabiane są dwuosnowowe dywany, istnie­
je pewien zasób m o t y w ó w , których stosunkowo sze­
rokie zasięgi świadczą, że jest to zasób dosyć stary.
Z niego to czerpał wzory dla swych d y w a n ó w Szymon
Namietkiewicz w pierwszej fazie swej tkackiej dzia­
łalności, przypadającej na schyłek ub. wieku.
Z dawnego tradycyjnego zasobu w z o r ó w tkackich,
używanych w zdobnictwie d y w a n ó w dwuosnowowych,
przedostały się do tkactwa żakardowego jak wiemy
jedynie nikłe szczątki, reszta musiała ustąpić pod
naporem wzorów nowych, najzupełniej obcych. Jaka
była tego przyczyna?
N i e w ą t p l i w i e nie była nią zmiana gustu wśród od­
biorców. W okolicach Bielska Podlaskiego, Siemiatycz,
Ciechanowca do dnia dzisiejszego wzory ze starych
d y w a n ó w Namietkiewicza cieszą sie p e ł n y m powo­
dzeniem. Tkaczki w Siemiatyczach, Żalach, Zarębach,
Twarogach, Dziatkowicach do dziś odrabiają z nich
dla swych klientek wzory d y w a n ó w z palmetami,
w i n n ą latoroślą, w gwiazdy i in.
Jeżeli wzory te przed laty czterdziestu nie prze­
dostały się na karty żakardu, przyczyna tkwiła naj6

7

8

prawdopodobniej w wysokości kosztów, które się
z tym wiązały. Gdy z początkiem obecnego stulecia
w związku z mechanizacją większych przemysłowych
ośrodków tekstylnych wycofywane z nich krosna ża­
kardowa zaczęły przenikać do małych rzemieślni­
czych pracowni tkackich, przedostawały się wraz
z nimi i gotowe zestawy kart żakardowych, które
przypuszczalnie wykonywane były przez odpowied­
nich specjalistów od razu w kilku egzemplarzach,
skoro identyczne wzory spotykamy w różnych pra­
cowniach tkackich. Przykładem tego są pracownie
Płońskiego i Łazowskiego, które tkają z takich sa­
mych kart żakardowych, pracownia Wiktora Pacelta
w Toczyskach Podbornych, posługująca się kartami
do tkania wzoru „w róże", czy pracownia Bronisława
Kowalskiego w Kosowie (obydwie miejscowości leżą
w powiecie sokołowskim), gdzie używano kart do
tkania d y w a n ó w „w gwiazdy" .
Trudno jest udowodnić, że stosowane w Brańsku
wzory żakardowe były bezpośrednio
przeniesione
z tkactwa przemysłowego, gdyż produkcja przemysło­
wa zmieniała się i rozchodziła bez jakiejkolwiek do­
kumentacji. Niemniej wyraźne w niektórych moty­
wach w p ł y w y secesji (Tabl. I I . 1, 17), czy tendencja
do naturalistycznego traktowania niektórych wzorów
(Tabl. I I . 2, 3) wyraźnie wskazują, że mamy tu do
czynienia z działalnością zawodowych projektantów,
którzy z początkiem bieżącego stulecia zasilali swymi
pracami fabryczny przemysł tekstylny.
Nie wiadomo, jak wiejscy odbiorcy przyjęli ową bądź
co bądź rewolucyjną zmianę we wzornictwie dywa­
nów, którą przyniosła ze sobą technika żakardowa.
Są pewne dane wskazujące na to, że w pierwszych
latach po zainstalowaniu żakardu wyrabiano w Brań­
sku nadal dywany ręczne o starych wzorach. Wskazy­
wałoby to, że spółka musiała liczyć się z wymaga­
niami bardziej konserwatywnych klientów, którzy nie
godzili się na wzory tkane techniką żakardową. Niższa
cena za wykonanie dywanu sposobem mechanicznym
i urok nowości płynącej z „szerokiego świata" zrobiły
jednak z czasem swoje.
Dywany żakardowe nie tylko przyjęły się po
wsiach w szerokim promieniu od Brańska (głównie na
terenie powiatu bielskiego i siemiatyckiego), ale są
obecnie przez wiejskie tkaczki odrabiane na ręcz­
nych warsztatach. Mamy wiele przykładów tego ro­
dzaju kopii wykonanych w ostatnim dziesięcioleciu.
Najczęściej wśród kopiowanych wzorów występują
dywany „w róże", „kwadraty", czasem „liście i róże".
1(

Fotografował:

7, DOŚWIADCZEŃ NAD S T O S O W A N I E M
W DOKUMENTACJI ETNOGRAFICZNEJ

Poztom techniczny i artystyczny owych kopii bywa
różny i zależny od biegłości tkaczki. Jedne potrafią
„odrobić" żakardowy dywan z niewolniczą dokład­
nością, inne wprowadzają pewne zmiany idące w kie­
runku uproszczeń.
Losy brańskiego ośrodka tkackiego stanowią inte­
resujący przykład ilustrujący proces
wzajemnego
przenikania e l e m e n t ó w dawniej już w kulturę l u ­
dową wrośniętych z nowymi, które przedostają się
na wieś w wyniku oddziaływania przemysłu fabrycz­
nego. Na naszym odcinku proces ten w i ą ż e się ściśle
z ogólnymi przemianami, zachodzącymi w systemie
produkcji kapitalistycznej na przełomie X I X i X X w.
Ułatwiły
one
unowocześnienie
techniki tkackiej
w drobnych rzemieślniczych warsztatach, ale r ó w n o ­
cześnie uczyniły z nich ośrodki transmitujące na w i e ś
nowe wzory czerpane z wzornictwa przemysłowego,
które z kolei wnikają do wytwórczości ludowego r ę ­
kodzieła i przyjmują się w kulturze ludowej obok
form bardziej tradycyjnych.
1 R. Reinfuss: Sztuka ludowa Podlasia zachodnie­
go, Polska Sztuka Ludowa 1952, s. 279, 280.
2 Praca niniejsza oparta jest w całości na mate­
riałach zgromadzonych w Archiwum Sekcji Badania
Plastyki Ludowej P I S w Krakowie.
3 R. Reinfuss j . w .
4 Leonard Namietkiewicz zmarł w r. 1920 w B r a ń ­
sku. Od dłuższego czasu nie zajmował się on tkac­
twem, skoro w księdze zgonów określono go jako
rolnika.
5 Wiadomości o sposobie wyrobu d y w a n ó w dwuosnowowych podaje Z . Staronkowa w pracy pt.:
Technika tkania d y w a n ó w dwuosnowowych, Pol. Szt.
Lud. 1955, s. 206—216.
6 Z. Cieśla-Reinfussowa: Dywany dwuosnowowe
braci Składanowskich z Wyszkowa, Pol. Szt. L u d .
1954, s. 44, ryc. 15.
7 Konrad Hahm: Ostpreusische Bauernteppiche,
Jena — Berlin 1937.
8 R. Reinfuss: Pokonkursowa wystawa sztuki l u ­
dowej w Augustowie i Kolnie, Pol. Szt. L u d . 1951,
s. 187, ryc. 3.
9 K . Hahm: Ostpreusische.., s. 78, tabl. X X X I V .
10 R, Reinfuss: Sztuka lud. Podlasia zachodniego,
s. 281, ryc. 15,
Jan

Swiderski.

FILMU

Roman Reinfuss

Precyzyjna dokumentacja badanego zjawiska jest
w każdej pracy naukowej czynnością podstawową.
Szczególnie jednak ważna staje się ona w dziedzinie
etnografia której przedmiot badań — kultura ludo­
wa, ulega tak silnym przemianom w czasie, a ostat­
nio g w a ł t o w n i e zanika pod w p ł y w e m wzmagającej się
z roku na rok fali urbanizacji. Etnograf pracujący
w terenie zdaje sobie z tego sprawę, że przeprowa­
dzona przez niego dokumentacja jest często jedynym,
niepowtarzalnym już utrwaleniem dla c e l ó w nauko­
wych ginącego zjawiska. W tej sytuacji każda nowa
metoda, która może przyczynić się do usprawnienia
prac dokumentacyjnych, musiała spotkać się ze stro-

ny etnografów z należytym zainteresowaniem. Dotyczy
to i oczywiście filmu, który jest jedyną i najdosko­
nalszą formą utrwalania wszystkiego, czego istotą
jest ruch. Opis słowny, rysunek czy fotografia nigdy
nie da pełnego obrazu zjawisk takich, jak taniec,
oL rzędy i zwyczaje, zabawy i gry młodzieży, wyko­
nywanie pewnych czynności etc. We wszystkich tych
wypadkach niezastąpioną formą dokumentacji jest
oczywiście taśma filmowa, rejestrująca w sposób
ścisły przebieg obserwowanego zjawiska.
W Polsce z pierwszymi próbami zastosowania fil­
mu dla celów etnograficznych spotykamy się już
w okresie międzywojennym, kiedy znany fotografik
127

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.