9da07b272ea67384da097a72094d1e6d.pdf

Media

Part of Recenzje i artykuły recenzyjne / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.1

extracted text
R E C E N Z J E

I

A R T Y K U Ł Y

R E C E N Z Y J N E

„Etnografia Polska", t . X X V I , z. 1
P L I S S N 0071-1881

BARBARA OLSZEWSKA-DYONIZIAK
KULTUROWY KONTEKST
S. C. Varma, The Bhil

Kills,

ZBRODNI

D e l h i 1978, K u n j Publishing House, ss. 386

S. C. V a r m a jako główny sekretarz P r o w i n c j i Madhya Pradesh,
dawnej
Centralnej P r o w i n c j i I n d i i , w której skupia się największa liczba plemion p i e r ­
w o t n y c h zamieszkujących t e n k r a j , miał okazję z pozycji administratora za­
poznać się z życiem tubylców.
Książka jego dotyczy p r o b l e m a t y k i zabójstw, jakie współcześnie występują
na t e r y t o r i u m plemienia Bhilów w Madhya Pradesh, największym stanie w Re­
publice I n d i i . B h i l o w i e stanowią drugą co do wielkości grupę plemienną I n d i i ;
t y l k o Gondowie przewyższają i c h liczebnością. Są plemieniem b a r w n y m , dziel­
n y m i odważnym, wyróżniającym się k u l t u r o w o i antropologicznie na t l e i n n y c h
g r u p plemiennych I n d i i .
W trzech okręgach składających się na teren Bhilów przeciętnie zdarza się
273 zabójstw rocznie, co oznacza, że co 32 godziny jeden człowiek t r a c i życie.
„Bhilowie zabijają się bez drgnienia p o w i e k i , nie można i c h jednak określić jako
l u d z i dzikich i nieludzkich. Nie mordują z pobudek k r y m i n a l n y c h , lecz z za­
zdrości, pasji, szybkich, gwałtownych i niekontrolowanych reakcji, czy też w obro­
nie własnego honoru i godności" — te słowa zaczerpnięte ze wstępu w p r o w a ­
dzają nas ogólnie w atmosferę książki, nie dotykając jednak istoty problemu,
który autor stara się w t o k u swoich dalszych wywodów wyjaśnić. Książka za­
wierająca również szczegółowy, etnograficzny obraz k u l t u r y Bhilów stanowi b a r ­
dzo szczegółowe s t u d i u m z zakresu pierwotnego prawa. Daje drobiazgowy opis
motywów, przebiegu i sposoby rozstrzygnięcia sprawy 100 zabójstw, jakie w l a ­
tach 1971-1975 zdarzyły się wśród Bhilów. Zabójstwa te opisane są szczegółowo
w kontekście całej społecznej sytuacji, w j a k i e j nastąpiły, przez co autor starał
się wykazać, że nie są one po prostu przejawem bezmyślnego okrucieństwa, ale
osadzone są mocno w realiach społecznego, kulturowego i
magiczno-religijnego
życia tubylców. Jest sprawą niezmiernie interesującą prześledzenie przyczyn, d l a
których zabójstwa w t a k dużej skali utrzymują się po dziś dzień wśród Bhilów.
Książkę swą dedykuje autor p i e r w o t n y m plemionom świata, l u d o m , które
wciąż jeszcze kultywują wartości dawno już zarzucone przez tzw. społeczeństwa
cywilizowane.
Problematyka pierwotnego prawa jest niewątpliwie j e d n y m z n a j t r u d n i e j ­
szych działów antropologii społecznej. Zdawał sobie z tego sprawę Bronisław
M a l i n o w s k i , który — b y ukazać mechanizm funkcjonowania prawa w społeczeń­
stwach plemiennych — zmuszony był zburzyć dotychczasowe koncepcje na t e n
temat i zaproponować nowe socjologiczne podejście do zagadnienia. Błędy przedfunkcjonalnych t e o r i i wynikały w przeważającej mierze z f a k t u , że d a w n i etno-

308

RECENZJE

grafowie koncentrowali swe wysiłki badawcze głównie na w y k r y w a n i u widocz­
n y c h przejawów łamania reguł oraz sankcji t y p u negatywnego zbliżonych do
naszego p r a w a karnego, których częsty b r a k prowadził do wysuwania jałowych
z poznawczego p u n k t u widzenia koncepcji o bezładzie i wszechogarniającej anar­
chii, w j a k i e j pogrążone są te społeczeństwa, czy też odwrotnie — o bezmyślnym
posłuszeństwie wobec t r a d y c y j n y c h reguł, jakie m a je cechować.
S. C. V a r m a pisze (str. 77): „Istnieje wiele poglądów na postawy plemion
p i e r w o t n y c h wobec zbrodni. Niektóre z nich głoszą, że plemiona te są »okrutne«
i »barbarzyńskie«, że nie tolerują żadnych l u d z i z zewnątrz, że nawet między
sobą walczą nieustannie. O niektórych plemionach mówi się, że są łowcami głów
i sądzi się, że nie robią nic innego, j a k t y l k o szukają okazji, aby dodać jeszcze
jedno t r o f e u m do naszyjnika z czaszek, j a k i posiadają. P r y m i t y w i z m kojarzy się
w i e l u ludziom z absurdalnymi, o k r u t n y m i i ekscentrycznymi p r a k t y k a m i , z d z i ­
wacznymi przesądami, z niczym nie skrępowaną swobodą seksualną, polowaniem
na głowy, kanibalizmem i t p . Wszystko to m a być przejawem niższości dzikiego,
którego umieszcza
się gdzieś pomiędzy istotą zwierzęcą a ludzką, t r a k t u j e
z drwiną, litością l u b jako obiekt muzealny".
Abstrahując od t a k i c h poglądów można niewątpliwie powiedzieć, że postawy
plemion wobec zbrodni różnią się w zależności od plemienia i miejsca, że nawet
w obrębie t e j samej społeczności plemiennej każda rodzina — co więcej —
każda jednostka ma na ten temat inne wyobrażenia. Chcąc jednak przedstawić
kompleksowo złożoną problematykę pierwotnego prawa, autor dokonuje swej ana­
lizy w m a k r o - a nie m i k r o s k a l i , t z n . w odniesieniu do całych społeczności p l e ­
miennych czy n a w e t całych okręgów. Jest to również niezbyt szczęśliwe z p r a k ­
tycznego p u n k t u widzenia podejście władz rządowych, które regulowały dawniej
spory i sprawy k r y m i n a l n e bez uwzględnienia całego złożonego i zróżnicowanego
podłoża społecznego i kontekstu sytuacyjnego.
Koncepcja zbrodni i k a r y , prawa i sprawiedliwości, i cały mechanizm j e j
egzekwowania, jednym słowem cały system pierwotnego prawa wyłaniają się
z różnorodnych doświadczeń: prób i błędów w przystosowaniu do wymogów
etosu kulturowego danego ludu. A b y odkryć istnienie pierwotnego prawa, n a ­
leży rozpocząć analizę od badania t a k i c h zjawisk społecznych, j a k rodzina, mał­
żeństwo, rytuał i wierzenie, instytucje gospodarcze i prawne, słowem zaczynać
należy od badania wszelkich zinstytucjonalizowanych f o r m ludzkiego zachowa­
nia. Takie było podejście pierwszych antropologów funkcjonalistów, przede wszy­
s t k i m Bronisława Malinowskiego. Stał on na stanowisku, że analiza socjolo­
giczna k o n k r e t n y c h stosunków społecznych w i n n a zawsze wyprzedzać podejście
ściśle prawnicze. Należy badać wszelkie siły i c z y n n i k i zapewniające k o n f o r m i z m
wobec obowiązujących reguł (a nie t y l k o te sankcje, które skierowane są prze­
c i w k o samym wykroczeniom). T y l k o w t e n sposób można doprowadzić do w y ­
krycia mechanizmu działania prawa w społeczeństwie p i e r w o t n y m (prawa r o z u ­
mianego szeroko jako system n o r m a t y w n y w ogóle, a nie t y l k o >prawo karne).

I

Wszystkie społeczeństwa pierwotne mają wypracowany system nagród i k a r ,
który — j a k pisze autor — w w i e l u wypadkach okazuje się bardziej dynamiczny
i efektywny w porównaniu z naszym systemem p r a w n y m . Władza sądownicza
i wykonawcza nie jest na ogół ściśle ustalona. W większości wypadków głównym
sędzią jest naczelnik wioskowy, w w i e l u jednak sporach dotyczących spraw r e l i ­
gijnych, czarownictwa, złamania t a b u i t p . przejmuje przewodnictwo kapłan l u b
czarownik. W y r o k nie jest nigdy podejmowany większością głosów, lecz obowią­
zuje t a m zasada jednomyślnej decyzji. W y m i a r k a r y pozostaje zawsze w związku
z całą socjo-ekonomiczną sytuacją przestępcy. Pierwotne prawo nie uznaje róż­
nicy pomiędzy zbrodnią i szkodą, wszystkie złe czyny są w równym stopniu skie-

RECENZJE

309

rowane przeciwko społeczności. Badanie systemu zbrodni i k a r y w społeczeń­
stwie p r y m i t y w n y m wskazuje, że jest ono zawsze związane z całym systemem
wartości przeważającym w danym społeczeństwie. W i e l u antropologów i socjo­
logów zwraca uwagę na nieadekwatność i nieodpowiedniość naszych p r a w do
sądzenia zbrodni w społeczeństwie plemiennym. Plemieńcy nie są na ogół żądni
k r w i z n a t u r y , natomiast o wiele łatwiej można u nich wywołać agresywne
i wojownicze reakcje, a i n t e l e k t u a l n y mechanizm przewidywania, osądu i samo­
k o n t r o l i działa na pewno m n i e j sprawnie i m n i e j silnie — łatwo wchłonięty
b y w a przez instynktowne, niekontrolowane impulsy. Czy w takiej sytuacji u p r a w ­
nione jest forsowanie w stosunku do t y c h ludów naszej idei zbrodni z premedy­
tacją? Wiadomo, że wiele tubylczych zabójstw nastręcza olbrzymie trudności
w śledztwie, ponieważ z p u n k t u widzenia n o r m i wartości uznawanych przez
plemieńców są one w pełni usprawiedliwione.
A u t o r udowadnia, że postulowanie bezprawia jako charakterystycznej cechy
społeczeństw p i e r w o t n y c h jest generalnie niesłuszne. Większość zachowań t u b y l ­
ców podporządkowana jest t r a d y c j i wyznaczającej porządek społeczny. Prawa
tubylcze dalekie są od sztywności, absolutności czy wyznaczenia boskiego. W y ­
znaczają je siły społeczne rozumiane jako racjonalne i konieczne, elastyczne
i zdolne do m o d y f i k a c j i . Prawa nie są t y l k o publiczną czy grupową sprawą,
uwzględniają również interes jednostkowy, i n d y w i d u a l n y . Można powiedzieć, że
postawy tubylców wobec przywilejów i obowiązków podobne są do naszych.
Stosunki społeczne na każdym szczeblu regulowane są przez określoną liczbę
zasad. Są to reguły określające sukcesję pozycji społecznej, władzy i godności,
dziedziczenia mienia, prawo do ziemi, do zajmowania określonego t e r y t o r i u m ,
do członkostwa w k l a n i e totemicznym. T e n system reguł oparty jest na m i t o ­
logii i wierzeniach magiczno-religijnych, przenikających wszelkie zwyczaje p l e ­
mienne. Strukturę społeczności wioskowej, pozycję naczelnika w wiosce czy
wodza w klanie, przywileje i obowiązki maga wioskowego — wszystko to u j m o ­
wać można jako niezależne systemy. Ponieważ p r y m i t y w n e prawo nie jest ściśle
określone, wyłania się problem, j a k t e n złożony kompleks systemów działa pod
naciskiem różnych okoliczności prowadzących do odejścia od t r a d y c j i , aiamania
tabu czy zaakceptowanych n o r m zachowania, j a k ono działa, gdy równowaga spo­
łeczna zostaje zachwiana?
P r z y j r z y j m y się bliżej sytuacjom, w których rodzą się przesłanki psycholo­
giczne do łamania obowiązujących reguł i norm? A u t o r w y m i e n i a i c h wiele.
U Bhilów, podobnie j a k w w i e l u i n n y c h plemionach, obowiązuje egzogamia k l a ­
nowa. Wszelkie próby flirtów czy związków pomiędzy chłopcem i dziewczyną,
należącymi do tego samego k l a n u , odczuwane są zawsze jako coś wysoce n i e ­
stosownego, jako zagrożenie dla solidarności klanowej. Wszyscy członkowie k l a n u
są „braćmi" i „siostrami" i wszelkie seksualne związki między n i m i uważane są
za niewłaściwe. W o p i n i i w i e l u tubylców jest t o wręcz niewybaczalna zbrodnia.
Oczywiście jednak zdarzają się wykroczenia przeciwko tej regule. Wywołują one
na ogół panikę, prowadzącą niejednokrotnie do tragicznych skutków — aż do
popełnienia samobójstwa włącznie.
Źródłem w i e l u zbrodni są czarownictwo i czary p r a k t y k o w a n e w obrębie
społeczności. Czarownik uważany jest najczęściej za osobę groźną i straszną
a potencjalna ofiara czasami sama, czasami wspomagana przez k r e w n y c h czy
nawet całą społeczność wioskową usiłuje często usunąć czarownika z życia
wioskowego. W badanym plemieniu zanotowano wiele t a k i c h przypadków. Cza­
r o w n i k ma rozliczne sposoby oddziaływania na swoją ofiarę .— może wystrzelić
jakąś szkodliwą substancję w jej k i e r u n k u , rzucić czary na jej pożywienie przez
wypowiedzenie określonych zaklęć czy przez uroczne spojrzenie. Może się wcielić

310

RECENZJE

w drapieżne zwierzą i pożreć ofiarą, może działać za pośrednictwem bóstw i de­
monów. Obawa przed działaniem czarów zmusza człowieka do przeciwdziałania.
W pierwszym etapie jest to przeciwmagia, w y k o n y w a n a na specjalne zamówie­
nie przez -dobrego maga. Gdy jednak to nie skutkuje, ofiara zaczyna uciekać się
do ataków fizycznych na czarownika. Prowadzi to często do popełnienia przez
niego samobójstwa, które przez społeczność wioskową nie jest oceniane jako
rezultat zbrodni. Wręcz przeciwnie, w całej społeczności daje się odczuć odprę­
żenie i uczucie u l g i z powodu w y e l i m i n o w a n i a z i c h życia groźnej osoby.
W niektórych jednak społeczeństwach czarna magia działa jako swoisty
rodzaj sankcji p r a w n e j zapewniającej porządek społeczny, a czarownik otaczany
jest czcią. Czarownictwo jest z reguły uprawiane przez ludzi o nieprzeciętnej
inteligencji i osobowości, jest sztuką wymagającą opanowania złożonego systemu
reguł i p r a k t y k magicznych oraz spełniania szeregu i n n y c h t r u d n y c h warunków.
Czarownik często pomaga w o d k r y c i u przyczyn choroby zadanej przez innego
czarownika. Jest to więc instytucja, która ma również swoje pozytywy i może
przynosić korzyści.
Zwyczaj stosowania k r w i l u d z k i e j celem naprawienia, przyspieszenia czy
w ogóle powołania do życia pewnych zjawisk może być również źródłem w i e l u
zbrodni w społeczeństwie p i e r w o t n y m . W I n d i i p r z y p a d k i zabójstw na t y m tle
były raczej rzadkie, ale — co szczególnie zdumiewające — notowane były nawet
w ostatnich latach w naszym stuleciu. Ostatni t a k i przypadek zdarzył się
w Madhya Pradesh w 1975 r. Policja zauważyła w pobliżu jednej z wiosek, pły­
wające w rzece ciało bez głowy. Śledztwo wykazało, że było to morderstwo r y t u ­
alne dokonane przez jednego z tubylców na p r z y p a d k o w y m współplemieńcu ce­
lem zapewnienia męskiego potomstwa którejś z dwóch żon, j a k i e posiadał prze­
stępca. Morderca uciekał się uprzednio do różnych sposobów — m o d l i t w , p r a k ­
t y k magicznych i czarów, lecz gdy to nie pomogło, za namową przyjaciela
spróbował niezawodnego sposobu l u d z k i e j ofiary. Wybór był przypadkowy, m o r ­
derstwo dokonane zostało z zachowaniem pełnego rytuału. Obcięto ofierze gło­
wę, odprawiono n a d nią w domu skomplikowane p r a k t y k i magiczne, ciało w r z u ­
cono do rzeki. T a k i rodzaj ofiar w ludziach n i e należał do rzadkości w Madhya
Pradesh.
W i a r a w magiczną siłę ludzkiej k r w i jest powszechna na całym świecie od
dawien dawna. W Europie średniowiecznej k r e w ludzka była niezawodnym l e k a r ­
s t w e m na trąd (w bajkach G r i m m a trąd zostaje uleczony przez kąpiel w świeżej
k r w i n i e w i n n y c h dziewcząt).
K r e w ludzka uznawana jest również wśród w i e l u ludów p i e r w o t n y c h jako
szczególnie cenny składnik wzbogacający ziemię. Praktykowaną metodą jest w y ­
p r a w a do odległej w i o s k i i ranienie nożem l u b strzałą śpiącej kobiety. Broń tę
następnie, po powrocie do domu myje się w wodzie i wodą tą zmieszaną z krwią
polewa się ziemię przed siewem. Ofiary z k r w i l u d z k i e j , a nawet z ludzi składane
są bogini ziemi, aby zapewnić pomyślne żniwa i bogate plony.
Znany antropolog E. Westemarck pisze na ten temat: „Porównawcze badanie
p r a k t y k i ofiar w ludziach wykazuje, że składane są one często w okresie wojen,
przed walką i w czasie oblężenia. Służą też p o w s t r z y m a n i u grożącej epidemii,
zapobieżeniu klęsce głodowej czy klęsce posuchy. Mają na celu odwrócenie groź­
by powodzi, uchronienie od śmierci jakiejś ważnej osoby, głównie wodza czy
króla. Ze wszystkich t y c h faktów wysunąć można, j a k sądzę, u p r a w n i o n y w n i o ­
sek, że ofiary w ludziach stanowią w większości wypadków m e t o d ę z a b e z ­
pieczenia
ż y c i a l u d z k i e g o [!] o p a r t ą n a i d e i s u b s t y t u c j i . . . "
(s. 93).
We

wszystkich

społeczeństwach

plemiennych cudzołóstwo

uważane

jest

za

RECENZJE

311

poważne wykroczenie. Istnieje t a m na ogół duża swoboda seksualna przed mał­
żeństwem, jednakże z chwilą, gdy dziewczyna wkroczy w związek małżeński,
obowiązuje ją już bezwzględna wierność mężowi. Istnieje bardzo silne wierzenie,
że cudzołóstwo przynosi hańbę rodzinie, ponieważ naraża ją na gniew i zemstę
boga klanowego i na opuszczenie przez duchy przodków. Niezależnie od tego
przekonania, plemieńcy są po prostu zazdrośni i posiadają wybujały tempera­
ment. Są gwałtownymi kochankami i zawsze starają się separować swoje żony
od osób, które mogłyby zwrócić i c h uwagę. Cudzołóstwo, dalej, zgodnie z t u b y l ­
czymi w i e r z e n i a m i może spowodować nagłą śmierć bydła czy innego i n w e n t a ­
rza. Osoba, która dopuściła się tego wykroczenia, może oślepnąć, może też n a ­
stąpić śmierć w rodzinie. Jeśli mąż udaje się na polowanie, a żona w t y m cza­
sie popełnia cudzołóstwo, spowoduje to skalanie ziemi i polowanie nie uda się.
Wierzy się, że osobę cudzołożącą spotka k a r a nadprzyrodzona. Jej wymierzenie
przypisuje się na ogół bogowi k l a n o w e m u i duchom przodków, które w takich
wypadkach opuszczają wioskę. Mogą one nawet przybrać postać zwierzęcia i za­
mordować ofiarę. Historie tego t y p u to w opiniach tubylców nie bajki, lecz część
ich życia — wierzą w n i e głęboko i boleśnie odczuwają. Nic więc dziwnego, że
zdradzony mąż wyposażony w t a k i oręż wierzeń i wartości oraz własne pasje
i namiętności często sam wymierza żonie sprawiedliwość i zabija ją. Najczęściej
ofiarą pada właśnie ona, a nie j e j kochanek.
We współczesnej c y w i l i z a c j i znaczna większość zabójstw dokonywana jest
z pobudek materialnych. Wśród tubylców natomiast m o t y w zysku materialnego
nie jest często spotykaną przyczyną zbrodni. Zabójstwa związane z własnością,
które i t u t a j się zdarzają, wynikają raczej ze sporów na temat p r a w i p r z y w i ­
lejów dotyczących podziału i użytkowania mienia w obrębie aktualnie gospoda­
rującej rodziny. Jeśli chodzi o morderstwa, to są one raczej rezultatem g n i e w u
i niezadowolenia wyrastającego na t y m t l e aniżeli samej rządzy zysku czy po­
siadania. W k i l k u wypadkach morderstwa były wyrazem samoobrony przed pró­
bą zagarnięcia przez kogoś ziemi czy też innej własności tubylca.
W t y m kontekście w a r t o jednak zaznaczyć, że B h i l o w i e utrzymują się głów­
nie z
p r y m i t y w n e g o r o l n i c t w a i zbieractwa płodów leśnych. Przewaga samo­
wystarczalnej gospodarki stanowi podłoże, na którego t l e wiele przestępstw staje
się bardziej zrozumiałych. Chodzi t u zwłaszcza o kradzież i grabieże. Przez długi
czas plemiona te były eksploatowane i ciemiężone przez rząd, który nakładał
liczne ograniczenia na i c h p r a w a do ziemi i p r o d u k c j i leśnej. Jest rzeczą n a t u ­
ralną, że w tej sytuacji wytworzyło się coś w rodzaju goryczy i cynizmu w całej
postawie tubylców wobec życia i społeczeństwa. W „chudych" miesiącach wiele
tubylczych r o d z i n zmuszonych jest żywić się korzeniami, b u l w a m i dzikich roślin,
owocami leśnymi, grzybami i wszelkimi rodzajami małych stworzeń i owadów.
Życie jest szczególnie ciężkie, zwłaszcza w początkach sezonu deszczowego, kiedy
zapasy zbóż są zupełnie wyczerpane, a las niewiele również może dostarczać
o tej porze r o k u . W tej sytuacji plemiona stają się szczególnie n o n k o n f o r m i styczne wobec p r a w a i zwyczaju. Człowiek, który gotów jest zrobić wszystko,
aby wyżywić żonę i dzieci, nie troszczy się o konsekwencje swoich działań.
Skrajne ubóstwo, nędza, choroby i całkowity b r a k j a k i c h k o l w i e k ułatwień, które
uczyniłyby życie bardziej znośnym — wszystkie te c z y n n i k i współdziałają
w znacznym umniejszeniu wartości ludzkiego życia.
Dalsze z l i s t y motywów zbrodni to urażona godność, zraniona duma czy
wreszcie zwykła irytacja. Należy zaznaczyć, że powody, wokół których w y r a ­
stają kłótnie wśród tubylców, wydają się n a m czasami groteskowo śmieszne.
Nigdy jednak nie możemy przykładać naszych standardów do wartości uznawa­
nych przez nich.

312

RECENZJE

Na koniec wspomnieć należy o całej szeroko pojętej sferze stosunków r o ­
dzinnych, które w życiu tubylców odgrywają rolę bardzo ważną. Ludzie żyją
razem w grupach rodzinnych i krewniaczych, kontrolują się, wpływają na siebie
wzajemnie. Małżeństwo jest t u partnerstwem w rzeczywistym tego słowa zna­
czeniu, a nie t y l k o związkiem powołanym do płodzenia dzieci. Mąż i żona dzielą
wiele ważnych spraw życiowych, łączą i c h silne więzy emocjonalne. Ta szczę­
śliwa, zjednoczona rodzina zagrożona jest jednak przez k i l k a czynników. Jed­
n y m z nich, -o czym mówiliśmy już poprzednio, jest wejście pomiędzy małżon­
ków osoby trzeciej. I n n y m jest obecność w gospodarstwie młodszego brata męża,
który posiada szereg przywilejów w stosunku do żony swego starszego b r a t a .
Jeszcze i n n y m jest szeroko rozpowszechniony zwyczaj pozwalający zamężnej
dziewczynie na częste odwiedzanie domu swojej m a t k i . Dalszym są wciąż nie­
nasycone skłonności małżonka do eksperymentowania w dziedzinie życia domo­
wego i wikłania się w różne pozamałżeńskie układy. Wszystkie te c z y n n i k i s t w a ­
rzają sytuację, które mogą się istać przesłankami do popełnienia czynów prze­
stępczych. Udaremnione pragnienia seksualne, zazdrość związana z uczuciem
współmałżonki do swojej m a t k i , dalej głód i zmęczenie — wszystko to może
doprowadzić zirytowanego męża do czynów gwałtownych, aż do zabójstwa włącz­
nie. Powiedzmy, że wraca on po całodziennej, ciężkiej pracy w polu czy w lesie
głodny i zmęczony. Okazuje się, że żona n i e przygotowała m u posiłku. To samo
powtarza się następnego dnia rano. Gdy mąż indaguje żonę dlaczego nie podaje
m u posiłku, ona odpowiada, że nie m a nic do ugotowania i że jeśli chce, może
poszukać sobie innej żony. To doprowadza męża do f u r i i . Irytację jego potęguje
jeszcze płacz głodnych dzieci W końcu t r a c i nad sobą kontrolę i uderza żonę
siekierą, leżącą z w y k l e pod ręką. Zabija też dzieci. Zrozpaczony swoim postęp­
k i e m , rozgłasza sąsiadom o t y m co zrobił, poczem ucieka i wiesza się na po­
b l i s k i m drzewie. W y p a d k i takie notowane były w Madhya Pradesh.
Czasami żona z różnych powodów odmawia mężowi usług seksualnych. Jest
jednak zazdrosna o męża i gdy t e n zaczyna rozglądać się za inną kobietą, za­
czyna go śledzić. Gdy śledztwo potwierdza j e j przypuszczenia, często atakuje
swoją rywalkę fizycznie i może ją nawet zabić.
Jeśli jednak chodzi o poligamiczne układy, to napięcia i stressy wypływa­
jące z nich nie prowadzą jednak do tragedii t a k często, j a k należałoby tego
oczekiwać. Kłótnie między żonami zdarzają się często, mogą w końcu w y p r o ­
wadzić męża z równowagi — może on uciekać się w t a k i c h przypadkach do
rękoczynów, które wywołują z k o l e i chęć odwetu, ale na ogół rzadko prowadzi
to do tragedii.
Pomiędzy starszym b r a t e m i żoną jego młodszego brata istnieje absolutny
zakaz stosunków seksualnych, t u b y l c o m t r u d n o jest nawet wyobrazić sobie moż­
liwość złamania tej reguły. Natomiast młodszy brat posiada szereg daleko idą­
cych przywilejów w stosunku do żony swojego starszego b r a t a . Może z nią f l i r ­
tować, pozwalać sobie na niewinne żarty, może wreszcie zostać jej kochankiem.
Po śmierci j e j męża ma prawo pierwszeństwa do poślubienia j e j ; jeśli wyjdzie
ona za mąż za kogo innego, ma prawo żądać 'odszkodowania. Jest rzeczą n a t u ­
ralną, że wśród tubylców, gdzie bracia żyją razem, dzieląc wspólny dom i gos­
podarstwo, gdzie istnieje zazdrość i namiętne pragnienia seksualne, tradycja t a k a
prowadzić może niekiedy do poważnych kłopotów.
I n n y m bardzo częstym źródłem domowych napięć i starć jest zwyczaj po­
zwalający zamężnej dziewczynie na odwiedzanie domu swojej m a t k i . W i z y t y te
dla każdej tubylczej dziewczyny są źródłem w i e l k i e j radości i ekscytacji, sta­
nowią ważny składnik j e j życia. D o m rodzinny pozostaje zawsze w pamięci jako
miejsce, do którego chętnie się wraca, zapomina się o wszystkich trudnościach,

RECENZJE

kłopotach i kłótniach, a pozostają t y l k o uczucia czułości i miłości w stosunku
do rodziców i miłe wspomnienia, które porównuje się z ciągłymi niesnaskami
w nowo założonym domu. Dziewczęta udając się do swojego domu rodzinnego
z okazji różnych uroczystości (narodziny dziecka, małżeństwo, pogrzeb) zostają,
t a m często czas dłuższy, pomagając w pracach polowych i domowych. Mąż t r a c i
na pewien czas ręce do pracy. Gdy w i z y t y stają się zbyt częste, zaczyna podej­
rzewać, że powodem i c h jest jakiś f l i r t , że jest po prostu zdradzany. Atmosfera
się zaostrza, gdy żona nie k r y j e s*wojego entuzjazmu w opowiadaniach o domu.
Może też odmówić p o w r o t u . Prowadzi to niekiedy do tragicznych wydarzeń z sa­
mobójstwem i zabójstwem włącznie.
Te i t y m podobne c z y n n i k i (warto t u wspomnieć jeszcze o alkoholizmie,,
zjawisku dość powszechnym wśród Bhilów, mającym również tragiczne następ­
stwa) stwarzają przesłanki sprzyjające wszelkiego rodzaju wykroczeniom prze­
c i w k o obowiązującym regułom. Jest t o zarazem ów plemienny kontekst zbrodni,
przedstawiony zresztą przez autora w sposób przekonujący i interesujący.
W dalszych p a r t i a c h książki S. C. V a r m a przechodzi do niezwykle drobiaz­
gowej analizy bezpośrednich motywów, przebiegu zbrodni oraz ukazania całego
szeregu zmiennych współdziałających w k o n k r e t n y c h przypadkach zabójstw do­
konanych w poszczególnych okręgach: w Madhya Pradesh, "w okręgu Jhabua,.
w okręgu Dhar. Są to w m o i m przekonaniu analizy niewiele już ciekawegownoszące z p u n k t u widzenia oświetlenia samej istoty problemu.
Weźmy dla przykładu jedną z tabel:
M o t y w y zabójstw
W 100 przypadkach, jakie zaistniały
w Madhya Pradesh
Motyw
Osobista wrogość
Nagła prowokacja
Spory o własność
Seks
Przesądy
Inne m o t y w y
Razem

Liczba zabójstw
32
28
15
8
1
16
100

Okazuje się, że 60V» zabójstw w y n i k a z osobistej nienawiści czy nagłej p r o ­
wokacji. Spory dotyczące własności są przyczyną zabójstw w lo°/o, seks jest
czynnikiem w 8"/o.
Stwierdzenie, że u podstaw 60°/» zabójstw leży nienawiść i nagła prowokacja,
nie jest żadnym wyjaśnieniem. Wiemy bowiem, chociażby z wyżej przytoczonych
wywodów, j a k i wpływ na zachowanie człowieka mają wartości uznawane przez
społeczeństwo, w którym żyje, wartości, które potrafią przecież znacznie ograni­
czyć l u b wzmocnić uczucia i zachowania wypływające z nienawiści, zazdrości i t p .
Dalsze tabele zamieszczone w książce ukazują n a m podział przestępców i ofiar
ze względu na płeć (zarówno napastnikami, j a k i ofiarami bywają nieporówna­
nie częściej mężczyźni niż kobiety — 148:2 i 86:14), mówią n a m o b r o n i n a j ­
częściej używanej przy zabójstwach (łuk i strzały), o w i e k u przestępców i ofiar
(największa liczba zabójców — 111 i ofiar — 6Й, mieści się w przedziale w i e k u
od 21-41 lat, t y l k o w 18 przypadkach w i e k zabójców przekraczał 41 lat, a w 21
przypadkach był niższy niż 21 lat). Dalsze analizy wykazują, że zbrodnie są
popełniane główna wieczorem i w nocy, że i c h nasilenie przypada na określone
miesiące w r o k u .

314

R E C E N Z J E

Jakie jest stanowisko władz rządowych wobec w y k r y t y c h i zarejestrowanych
przypadków zabójstw? Orzeczeniem sądu rzadko bywa w y r o k śmierci. W p r a w ­
dzie zabójstwa te bywają czasami bardzo brutalne, jednakże nawet w t a k i c h
przypadkach rząd skazuje winowajcę na dożywotnie więzienie, uzasadniając to
często argumentem, że przestępca jest plemieńcem i jako t a k i nie jest w pełni
świadomy wszystkich i m p l i k a c j i swojego czynu. A r g u m e n t ten bywa w y s u w a n y
nawet w w y p a d k u rozmyślnego zabójstwa. Uważa się to często za postępowanie
niekorzystne z p u n k t u widzenia odstraszenia od przyszłych potencjalnych za­
bójstw.
Żadne szczególne piętno nie ciąży na zabójcy po jego powrocie do plemie­
nia. Jest przyjmowany do obozu znajdującego się poza granicami wioski. Przed
wkroczeniem do w s i odprawiona zostaje specjalna ceremonia, musi on też urzą­
dzić ucztę dla starszyzny plemiennej i k i l k u i n n y c h osób. Po wypełnieniu t y c h
powinności były przestępca zostaje ponownie włączony do społeczności i za­
czyna wieść normalne życie. Nie okazuje m u się żadnego lekceważenia, nie jest
narażony na żadne upokorzenia, nie ulega piętnu niższej pozycji społecznej.
Rzadko l u b też prawie wcale się zdarza, b y usiłował popełnić ponownie m o r d e r ­
stwo. B h i l o w i e nie są profesjonalnymi zabójcami.
W rozważaniach autora, choć zajął się on w swej pracy problemem p i e r ­
wotnej zbrodni i kary, przestępstwami, które w naszym prawodawstwie uważa
się za k r y m i n a l n e , przebija w i e l k a sympatia dla t y c h ludów, inteligentne w n i k ­
nięcie w cały k u l t u r o w y kontekst problemu, głębokie zrozumienie warunków,
w j a k i c h żyją ci ludzie, i — j a k sam pisze — „ich dziecięcej n a t u r y " . „Nie­
zależnie od tego, j a k i e aberacje wykazują Bhilowie, wynikają one nie z tchó­
rzostwa czy słabości charakteru, przeciwnie wiele z nich to symptomy w i g o r u ,
męstwa i pobudliwości. [...] I być może kiedyś w przejawach k u l t u r y t a k i c h
plemion zaczniemy dopatrywać się oznak twórczego geniuszu, pozytywnych i po­
stępowych i d e i " (s. 359).
Otrzymaliśmy więc nową, interesującą pozycję z dziedziny bardzo w a n t r o ­
pologii społecznej zaniedbanej, a mogącej przecież dostarczyć klucza do zrozu­
mienia w i e l u podstawowych problemów ludzkiej egzystencji.

J . Š T I K A , Lidová strava

na Valašsku, Ostrava 1980, ss. 170

Współczesne zainteresowania etnograficzne pożywieniem l u d o w y m na terenie
Czechosłowacji wiążą się przede wszystkim z t a k i m i nazwiskami, j a k M . Ludví­
kova, M . M a r k u s , J . Šťastná i R. Stoličná'. Ostatnio bibliografia ta została p o ­
szerzona o nazwisko J . S t i k i , które zwykliśmy łączyć z badaniami nad szałaśn i c t w e m i r o l n i c t w e m oraz Valašskim Muzeum v Přírodě w Rožnovie pod R a d ­
hostem, którego jest długoletnim dyrektorem. J . Štika, autor najnowszej mono­
g r a f i i pożywienia ludowego, stanowiącej po U ' wojnie światowej już trzecią
regionalną monografię z tego z a k r e s u , związany jest długoletnimi badaniami,
2

Zob.
m . i n . : M . L u d v í k o v a , Lidová strava na Brněnsku, „Časopis M o ­
ravského Muzea", R. 46: 1961, s. 83-126; M . M a r k u š , Súčasný stav badania
o 1'udovej stravě na Slovensku,
„Slovenský Národopis", R. 17: 1969, z. 4, s. 493548; J . Š ť a s t n á , Změny v tradiční lidové stravě a její stav v současnosti,
„Česky l i d " , R. 49: 1962, n r 1, s. 1-9; R. S t o l i č n á , Zemiakové jedlá v 1'udovej
stravě, „Slovenský Národopis", R. 26: 1978, n r 3, s. 471-480.
M a r k u š , op. cit.; M . Ú l e h l o v á - T i l s c h o v á ,
Česká strava lidová,
Praha 1945.
i

8

315

RECENZJE

pracą i miejscem urodzenia z Wołoszczyzną Morawską, będącą przedmiotem
omawianej t u monografii. J . Štika jest również organizatorem k i l k u konferencji
poświęconych badaniom k u l t u r y ludowej w K a r p a t a c h . Z jego też i n i c j a t y w y
odbyła się w 1980 r. konferencja na temat pożywienia l u d o w e g o . Założeniem
j e j — było z jednej stron ukazanie t r a d y c y j n y c h p o t r a w ludowych, a z drugiej
możliwości wykorzystania i c h w wyżywieniu współczesnego społeczeństwa cze­
chosłowackiego. Dodać należy, że konferencji tej towarzyszył pokaz przyrządzania
tradycyjnych p o t r a w oraz racjonalnego i c h wykorzystania .
Doskonała
znajomość
Wołoszczyzny
Morawskiej, osobiste
zaangażowanie
i emocjonalny stosunek autora do ziemi rodzinnej dały b a r w n y obraz nie t y l k o
pożywienia regionalnego, ale i k u l t u r y ludowej mieszkańców tego regionu. Celem
bowiem autora było ukazanie zróżnicowanego i zmieniającego się pożywienia na
tle szerszych zjawisk k u l t u r o w y c h i stosunków społeczno-gospodarczych tej ziemi.
Dużą zasługą autora było wykorzystanie różnorodnych źródeł, nie t y l k o z l i t e r a ­
t u r y i badań terenowych, ale także archiwalnych, w t y m danych dotyczących
jadłospisów siedmiu wałaskich rodzin z l a t .1843-1845. Wiele materiału przyniosły
odpowiedzi na ankiety skierowane do gospodyń wiejskich, a także zorganizowane
dla n i c h spotkania towarzyskie wraz z biesiadami l u d o w y m i , w czasie których
padało wiele uwag na temat spoisobu przygotowania podawanych wówczas t r a ­
dycyjnych p o t r a w wałaskich, j a k i społecznych aspektów pożywienia. Wszystko
to oraz przejrzysty układ pracy — zarówno merytoryczny, j a k i graficzny •—
sprawiło, że otrzymaliśmy cenną monografię pożywienia ludowego jednego z cie­
kawszych regionów etnograficznych Czechosłowacji.
Wołoszczyzna Morawska zajmuje wschodnią część ziem czeskich, górzysty
t e r e n położony nad granicą słowacką. Najstarszymi osadnikami t y c h ziem był
l u d rolniczy narodowości czeskiej, który od X I I I do X V I w . zajął urodzajne
gleby położone w dolinach. W górzystej części regionu osiedlili się w X V I
i X V I I w . koloniści wołoscy, których k u l t u r a z l i c z n y m i wpływami rumuńskimi,
polskimi, ukraińskimi i słowackimi wycisnęła szczególne piętno na życiu i k u l ­
turze mieszkańców tego regionu, odróżniając je znacznie od pozostałych ziem
czeskich. Ukształtowanie terenu Wołoszczyzny Morawskiej przyczyniło się do
u t r z y m y w a n i a się przez długi czas zróżnicowania k u l t u r y pomiędzy nizinną
i górzystą częścią tego regionu. W pożywieniu różnice te przejawiały się między
i n n y m i w zestawie u p r a w i a n y c h zbóż, rodzajach p o t r a w i jadłospisach. W ciągu
X I X w. różnice te stopniowo malały. Pszenica zaczęła pojawiać się również
w górach, wypierając grykę i inne rodzaje zbóż. Również szałaśnictwo znalazło
się w regresie. Wzrosła natomiast znacznie hodowla trzody chlewnej. A u t o r
omawia różnice w pożywieniu nie t y l k o pomiędzy dwoma w s p o m n i a n y m i częś­
c i a m i Wołoszczyzny, ale także terenami sąsiednimi (zwłaszcza Hana i Słowacko).
Nieurodzajność gleby i nędza l u d u spowodowały opóźnienie się rozwoju gospo­
darczego i k u l t u r o w e g o tego regionu w stosunku do bogatych części M o r a w .
Z opóźnieniem przejmowano nowe rodzaje artykułów spożywczych i nowe recep­
t u r y . Stosunkowo późno doszło t a m do modernizacji paleniska. Temu ostatnie­
m u autor poświęcił wiele uwagi, wykorzystując cenne materiały z ankiet ze3

4

5

Były to m . i n . konferencje: „Agricultura carpatica" I i I I , zorganizowane
w 1973 i 1979 r.
„Konferenci o lidové stravě", 8-9 X 1980 г., Valašské Muzeum v Přirodě,
Rožnov pod Radhoštěm.
Warto t u przypomnieć, iż w 1968 r. w Polsce odbył się k o n k u r s na t r a d y ­
cyjne p o t r a w y ludowe regionu K a r p a t , którego i n i c j a t o r e m i organizatorem była
d y r e k t o r Muzeum i m . W. Orkana w Rabce, m g r M . Lechowska-Bujak. Myślą
przewodnią k o n k u r s u była chęć wykorzystania prezentowanych p o t r a w w m i e j ­
scowej gastronomii.
8

4

5

316

RECENZJE

branych na ten temat przez Valašské Muzeum v Přírodě. Z o t w a r t y m p a l e n i ­
skiem, na którym przygotowywano pożywienie, wiązał się cały jadłospis i sposób
jedzenia potraw. Wraz ze zmianą .paleniska nastąpić mogły dopiero dalsze zmia­
n y w technice przyrządzania i sposobie spożywania potraw.
Praca podzielona jest na 4 rozdziały: 1. Osadnictwo i produkcja r o l n a ;
2. Rozwój ludowego pożywienia; 3. Przyrządzanie jedzenia; gotowanie, pieczenie,
spożycie; 4. Jadłospis codzienny i świąteczny. W kolejnych rozdziałach autor
omawia poszczególne p r o d u k t y żywnościowe, i c h przetwórstwo i wykorzystanie,
różnego rodzaju p o t r a w y i i c h miejsce w t r a d y c y j n y m i współczesnym jadło­
spisie, podział pracy między mężczyzną, kobietą i dziećmi, uroczystości rodzinne
i doroczne i t p . Zakres czasu objętego pracą przedstawia się jednolicie. Niekiedy
autor sięga wstecz nawet do X V I I I w., o ile pozwalają na t o posiadane przez
niego materiały. Dużo miejsca poświęcił autor ukazaniu t r u d u kobiety w i e j ­
skiej, spędzającej większość swego czasu w k u c h n i i gospodarstwie. Liczba
godzin poświęconych przez nią na przyrządzenie jedzenia wzrastała dodatkowo
jeszcze podczas pieczenia chleba, świniobicia, świąt dorocznych i rodzinnych.
Toteż w uznaniu i c h pracy autor zadedykował swą monografię „prostym wałas k i m gospodyniom, które t a k dzielnie i zwyczajnie znosiły swój ciężki los".
Praca licząca 170 stron posiada bibliografię, słownik wyrazów gwarowych,
indeks nazwisk i miejscowości, streszczenia obcojęzyczne (rosyjskie, polskie, n i e ­
mieckie i angielskie), liczne fotografie oraz wybór przepisów t r a d y c y j n y c h p o ­
t r a w wałaskich.
Zofia

Szromba-Rysowa

NÉPRAJZ, A Magyar múzeumok kiadványainak bibliográfiája,
1945-1974, oprać.
Zoltán Héthy, Ildikó Т. Horváth, László Ormosi, Budapest 1976, ss. 135
W 1971 r. ukazała się na Węgrzech B i b l i o g r a f i a Etnograficzna, opracowana
przez Istvána Sandora. W obejmującej 739 stronic pracy pomieszczono
przede
wszystkim d r u k i zwarte oraz artykuły drukowane na łamach czasopism i perio­
dyków, j a k i e ukazały się w latach 1955-1960. Abstrahując od f a k t u , iż pozycja
ta w c h w i l i obecnej jest już niewystarczająca, należy zwrócić uwagę n a to, że
poza polem penetracji bibliograficznej znalazła się duża grupa p u b l i k a c j i etno­
graficznych, pomieszczonych w miesięcznikach, k w a r t a l n i k a c h i rocznikach w y ­
dawanych staraniem węgierskich muzeów, przede wszystkim regionalnych. Lukę
tę właśnie postanowiono wypełnić Ministerstwo K u l t u r y , zlecając Muzeum i m .
Deriego w Debreczynie opracowanie b i b l i o g r a f i i zawartości węgierskich perio­
dyków muzealnych, w t y m materiałów etnograficznych.
Efektem k i l k u l e t n i e j
pracy współpracowników
Muzeum w
Debreczynie
(Z. Héthyego, I . Т. Horvátha i L. Ormosiego) była opublikowana w 1976 г.
bibliografia materiałów etnograficznych, jakie w latach 1945-1974 znalazły się
na łamach 44 czasopism i roczników muzealnych. Materiał bibliograficzny po­
dzielono na 34 działy: Bibliografie i leksykony, H i s t o r i a n a u k i , Badania etno­
graficzne, L u d y , Tereny i g r u p y narodowościowe, Etnogeneza, K o n t a k t y etniczne,
Atlasy i mapy, Zbieractwo, Rybołówstwo, Myślistwo i pszczelarstwo, Hodowla,
Rolnictwo, Odżywianie, Osadnictwo, Sztuka ludowa, K o m u n i k a c j a i transport,
Technologia ludowa, Handel, Społeczność, Przyrodoznawstwo,
Świat wierzeń,
Obyczaje, Prawo, Poezja ludowa, M u z y k a , Taniec, Zabawa i inscenizacja, Re­
cenzje książkowe. Całość, rozbita dodatkowo na podgrupy, obejmuje łącznie
1455 pozycji bibliograficznych. Pamiętając o niezwykle b u j n i e rozwijających się

317

RECENZJE

o s t a t n i m i czasy badaniach komparatystycznych wydawca, Centralny Ośrodek
Konserwacji i Metodologii Muzealnej, zaopatrzył pozycje, tę we wstęp i schemat
k l a s y f i k a c j i materiału w językach: węgierskim, angielskim, f r a n c u s k i m , niemiec­
k i m i rosyjskim. Artykuły posiadające streszczenia w językach obcych .(przede
wszystkim w niemieckim) zaopatrzono dodatkowo w tytuły tłumaczone na te
języki. W aneksie znalazły się indeksy nazwisk autorów, muzeów, o zbiorach
których pojawiły się publikacje, oraz indeks nazw geograficznych.
Mając świadomość f a k t u , iż bibliografia jedynie wówczas może dobrze w y ­
pełniać swoją funkcję służebną wobec n a u k i , gdy systematycznie jest uzupeł­
niana o nowe publikacje, postanowiono zamieszczać materiały etnograficzne we
wspólnej b i b l i o g r a f i i zawartości węgierskich w y d a w n i c t w muzealnych, która —
będąc podsumowaniem rocznego dorobku naukowego pracowników muzealni­
ctwa — ukazuje się każdego r o k u we wrześniu, węgierskim Miesiącu Muzeów.
Ważkość i n i c j a t y w y węgierskiego M i n i s t e r s t w a K u l t u r y zdaje się u s p r a w i e d ­
liwiać fakt, iż przedstawiamy ją m i m o pewnego opóźnienia. W k r a j u naszym
w 1974 r. ukazała się Bibliografia
zawartości wydawnictw
muzeów w Polsce za
lata 1945-1972, opracowana przez M . Laskowską i B. Pawłowską-Wilde. Od tego
czasu, zamiast uzupełniania tej pracy, w 1978 r. otrzymaliśmy j e j drugie w y ­
danie. Jest natomiast sprawą oczywistą, że jedynie bibliografia stale uzupeł­
niana n o w y m i pozycjami prawidłowo może służyć r o z w o j o w i n a u k i . Koncepcja
b i b l i o g r a f i i węgierskiej zdaje się zbliżać k u ideałowi.
Leszek

Hensel

Á

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.