33141deaf914342a93d85fc42e1bb463.pdf
Media
Part of Dzieci Holocaustu/ Barbarzyńca 2005 nr 10
- extracted text
-
Katarzyna Podolec!
D Z I E C I H O L O C A U S T U . U T R A T A TOŻSAMOŚCI
I PRÓBY O D N A L E Z I E N I A S I E B I E
Wy co płakaliście przez 2 tysiące lat
jeden umierał trzy dni i trzy noce
jakie łzy będziecie wylewać
po tych, co umierali
dłużej niż trzysta nocy i o wiele
więcej niż trzysta dni
ilu
zapłacze
po tych co umierali tyle razy
i byli niezliczeni
nie wierzyli w wieczne zmartwychwstanie
I wiedzieli, że nie zapłaczecie nad nimi.
1
Wesoła Zosia - bohaterka opowiadania Idy Fink - nie zna
daty i miejsca swoich urodzin, nie wie, kim byli jej rodzice.
Wszystko zapomniała. Przetrwała wojnę, ukrywając się dwa
lata pod dachem w stodole. Objawia niechęć do mowy i chęć
do śmiechu. Zosia wspomina:
Najlepiej pamiętam to milczenie - Ale o milczeniu nie
można opowiadać słowami. Milczenie jest przeciwień
stwem głosu, a słowa są głosem. [...] Ile to się inni na
cierpieli... a mnie nikt nie bił, nie męczył... Niemca na
oczy nie widziałam... Ale jest tak, jakby mnie zabili. Bo
nie jestem ta sama. Imię, nazwisko, data urodzenia - nie
moje. Doktór mówił: szok. Nie wiem, co było przedtem
i jaka byłam. Więc jest tak, jakby mnie nie było.
2
Każda historia dziecka ocalałego z Holocaustu jest nie
powtarzalna i nieprawdopodobna. Ci, którzy przeżyli, noszą
ze sobą własny bagaż pytań, które pozostają bez odpowie
dzi: kim jestem? jak wyglądali moi rodzice i bliscy? gdzie
jest moje miejsce, z którego pochodzę? Pytania te nieustan
nie powracają. Ocalałe dzieci bez własnej historii dryfują na
morzu swojego życia w wiklinowej łódeczce (podobnie jak
Mojżesz), nie wiedząc, gdzie się ukryć, w jakiej przystani
zatrzymać i schronić przed burzą, niebezpieczeństwem
Tożsamość człowieka kształtuje przede wszystkim dzie
ciństwo, miejsce urodzenia. To korzenie naszego pochodzę
nia stają się fundamentem tego, kim jesteśmy. Jednak dla
wielu dzieci ocalałych z Holocaustu, pozbawionych dziecin
stwa i ciepła rodzinnego, walka o siebie samych trwa przez
całe ich dorosłe życie. Na potrzeby tej pracy kategoria toż
samości rozumiana jest (za Ch. Taylorem) jako samoświa
domość własnej odrębności i indywidualności. Tożsamość
stanowi o stabilizacji człowieka, daje mu poczucie bezpie
czeństwa, które umożliwia zderzenie ze światem zewnętrz
nym. Owo samookreślenie, rozwijające się w dzieciństwie,
umieszcza istotę ludzką w konkretnym miejscu i czasie, gdzie
ważną rolę odgrywają więzi historyczne. W tożsamości czło
wieka osadza się jego poczucie moralności, to co jest dla
niego ważne i istotne. Utrata tożsamości przez dzieci ocala
łe z Holocaustu, objawiająca się jako brak odniesienia oraz
wewnętrzna pustka, sprawia, że tworzenie własnej osoby
odbywa się każdego dnia, w każdej fazie ich życia.
Nie sposób opisać determinacji żydowskich rodziców,
którzy podejmowali próby ratowania własnych dzieci. Z na
rażeniem życia i niepojętym uporem „przemycano" dzieci
w walizkach, ukrywano je w skrzyniach na węgiel z podwój
nym dnem, w grobowcach; zdarzały się przypadki, że chłop
ców przebierano za dziewczynki, ponieważ byli obrzezani
Jest wiele historii ukazujących losy dzieci żydowskich odda
nych w opiekę rodzinom polskim. Jedna z nich dotyczy Ro
mualda Jakuba Wekslera - Waszkinela.
Weksler urodził się prawdopodobnie 28 lutego 1943 r.
w getcie w miejscowości Stare Święciany koło Wilna. Jego
przybranymi rodzicami byli Piotr i Emilia Waszkinel. Wycho
wywany w cieple i miłości rodzinnej bardzo często zadawał
sobie pytania, do kogo jest podobny; wiele razy przeglądał
stare fotografie. Od momentu, gdy został nazwany żydów- \
skim bajstrukiem (podrzutkiem), pojawił się w nim lęk, który
nie opuszczał go przez wiele lat. Ten niepokój prześladował!
Wekslera. Miał nadzieję, że tę niepewność rozwieje jego
Numer 10/2005
matka. Pewnego dnia, stając przed lustrem, zapytał: „Mamo,
zobacz jestem podobny do tatusia, prawda?" Nie otrzymu
jąc żadnej odpowiedzi, wykrzyknął: „Bo jak jestem Żydem,
to zobaczycie, co ze sobą zrobię!" To oświadczenie kilku
letniego dziecka, poszukującego identyfikacji z rodziną, wy
warło ogromny wpływ zarówno na niego samego, jak i na
rodziców. Owa przestroga i jednocześnie groźba sprawiły,
że temat Żydów nie był poruszany w rodzinie Waszkinelów.
Jak wspomina Weksler, miłość jego rodziców była najlep
szym „balsamem", który łagodził ból. W klasie maturalnej
Weksler postanowił, że pójdzie do seminarium duchowne
go. Ojciec nie był z tej decyzji zadowolony. Jego chłodna
postawa wręcz „rozgrzewała" Wekslera. We wrześniu 1960
roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Olsz
tynie. W czasie rutynowej rozmowy z rektorem powstał pro
blem dotyczący chrztu Wekslera. Jednak cała sprawa uci
chała, gdy pojawiała się matka chrzestna. Tak oto Weksler
wspomina okres swoich studiów:
3
W samej rzeczy byłem wówczas - i dziś jestem - zako
chany w Żydzie: Jezusie z Nazaretu! Kiedy więc zdałem
sobie sprawę, że mam zostać Jego wybranym uczniem kapłanem, wobec faktu powracających wciąż podejrzeń
o żydowskie pochodzenie, pomyślałem: byłoby cudow
nie, gdybym naprawdę był Żydem...(WW, s. 152)
Jak pisze Weksler, pytanie - czy jestem Żydem? - powoli
wydobywało się z jego świadomości; pozbawione lęków
z dzieciństwa, sprawiało, że możliwość twierdzącej o d p o
wiedzi nie była dla Wekslera już tak przerażająca. Jego dzie
cięcy strach i niepokój opuściły go.
Szybko się zorientowałem, że już nie tylko nie bałem się
Żydów, ale i ich kochałem. Kochałem ich z wielu powo
dów, między innymi dlatego, że byli przez wieki narodem
szczególnie poddanym cierpieniu; od strony religijnej:
wszystko to, co było - i jest - najcenniejsze w chrześci
jaństwie, ma żydowskie korzenie (WW, s. 153).
(Zastanawiające jest to, że tak wielu chrześcijan nie zda
je sobie z tego sprawy).
Weksler już bez obaw p o d e j m o w a ł temat Holocaustu
w czasie rozmów z matką. Pewnego dnia przy kolacji zapytał:
Weksler: - Mamo, a Żydzi? Znałaś w Święcianach Żydów?
Matka: - miałeś wspaniałych Rodziców, i bardzo ciebie
kochali - byli Żydami; zostali zamordowani. Ja tylko rato
wałam cię od śmierci (WW, s. 154).
Historia Romualda J. Wekslera - Waszkinela ukazuje, że
poszukiwania siebie samego przepełnione są lękiem i bar
dzo często przerażeniem. W takiej sytuacji małe dziecko nie
wie, kim naprawdę jest. Groźba małego Wekslera, wypowie
dziana przed lustrem, sprawiała, że jego matka bała się wy
jawić mu prawdę. Jednak odkrycie własnych korzeni nie przy
czyniło się do wewnętrznego rozdarcia, wręcz przeciwnie świadomość Wekslera, że jest Żydem, dopełniła duchowo
jego kapłaństwo, sprawiła, że jego życie wzbogaciło się
o żydowską tożsamość.
Jednak nie wszystkie losy dzieci ocalałych z Holocaustu
tak szczęśliwie się kończą. Wielu ocalonych posiada tożsa
mość rozdartą miedzy przeszłością a teraźniejszością. Ma
ria Leszczyńska Ejzen pisze:
... zastanawiam się czasem, jak mogę śmiać się i cało
wać, gadać głupstwa i płakać z głupich powodów! - Je
stem cała z tamtego świata, wstałam z grobu pełnego
trupów i żyję jak inni ludzie. Czy mogę?
4
Pytania: czy mogę żyć? dlaczego udało mi się przeżyć
to całe piekło, a moim bliskim nie? bardzo często pojawiają
się w wypowiedziach osób, które przetrwały Zagładę. Na ich
ramiona spada odpowiedzialność i zobowiązanie wobec tych,
którzy nie powrócili. Ocaleni, stając się świadkami tamtych
wydarzeń, nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości. Do
datkowo teraźniejszość, życie codzienne, przeplata się ze
wspomnieniami d o m u rodzinnego. Pamięć tego utraconego
świata bardzo często stawała się dla nich tarczą ochronną,
dodawała sił, aby przetrwać nie tylko okres wojny.
Ta chwila, wypowiedziana ze wzruszeniem i łzami praw
da, sprawiła, że wszelkie niepewności skrywane od najmłod
szych lat rozpłynęły się. Pytanie - kim jestem? - odnalazło
swoją odpowiedź. Weksler nieświadomie zrealizował również
to, co mówiła jego rodzona matka: „Niech pani ratuje ży
dowskie niemowlę w imię tego Żyda, w którego pani wierzy.
[...] Jak to maleństwo wyrośnie, zobaczy pani, on zostanie
księdzem, będzie nauczał ludzi" (WW, s. 154). Od tego mo
mentu Weksler rozpoczął poszukiwania śladów swojej ro
dziny. Po dziesięciu latach odnalazł rodowe nazwiska i imio
na rodziców. Jego ojciec to Jakub Weksler, a matka - Batia
z domu Waiskońska (Waiszkuńska).
Maria Leszczyńska Ejzen w książce Jestem cała z tamte
go świata przedstawia historie dzieci Holocaustu; losy tych,
którzy podobnie jak ona próbują ułożyć swoją tożsamość
z połamanych kawałków przeszłości.
Jedna z takich opowieści dotyczy Gizy i bardzo przypo
mina biblijną historię o Mojżeszu. Giza urodziła się w obozie
17 kwietnia 1943 r. Jej rodzice - Szymon i Zofia - postanowili
za wszelką cenę uratować swoje dziecko. Dziewczynkę wło
żono do koszyka na chleb. Z obozu wyniósł ją Niemiec polskiego pochodzenia - W. Laxander. Koszyk zawiesił na
klamce posterunku Gestapo. Jednak nikt się nim nie intere
sował, więc dziecko trafiło z powrotem do swojego wybawi
ciela. Rodzice Gizy dwa miesiące później zostali rozstrzela
ni. Pozostał jedynie list ojca:
Mnie pozostał przepalony samowar i ręczna waga (naj
większe skarby, otrzymane w posagu) - milczący świad
kowie tamtych okropnych nocy i dni. Nie tylko. Dziś wiem,
że pozostały ze mną oczy mojej Matki, dłonie mojego
Ojca, lęk i łzy mojego Brata... Noszę w sobie miłość mo
ich rodziców - żydowskich i polskich! (WW, s. 157-158)
Powoli umieram, choć jestem zupełnie zdrów i silny, tak
bardzo rwący się do życia, umierający z każdą śmiercią
bliskiego, z fatalizmem czekam na pewną śmierć. [...]
Zaopiekujcie się moją biedną kochaną dziewczynką, któ
rą kocham jak nikogo na świecie, a której nic prócz bied
nego życia dać nie mogłem (MLE, s. 24).
BAWZ^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE
Katarzyna Podolec
Giza obecnie jest nauczycielką i mieszka w Polsce.
Nasza historia, zaczęta gdzieś w getcie, obozie, bunkrze,
skrytce po aryjskiej stronie, nie skończyła się w 1945 roku.
Nigdy się nie skończy, bo już nigdy nie wróciliśmy do
normalnego świata. [...] Pewnego dnia... Były to różne
dni, różne zdarzenia, czasami przypadkowe, jak list zna
leziony po śmierci matki, z którego wynikało jasno, że nie
jestem tym, kim byłam przez 40 lat, że Mama to nie moja
Mama, Tata to nie Tata, moje imię to nie moje imię, nazwi
sko, miejsce urodzenia też nie jest moje; jestem po pro
stu znikąd. Nie wiem, kim jestem! (MLE, s. 25-26)
Maria Leszczyńska Ejzen, pisząc o ocalałych dzieciach,
zastanawia się, dlaczego nie otrzymały one od rodziców
choćby imienia, zdjęcia czy pamiątki rodzinnej; cząstki swych
przodków, którą mogłyby pielęgnować w swym życiu.
swe pochodzenie, a drugi za swój wiek. Wiele ocalałych ko
biet świadomie decyduje się na samotność.
Nie zniosłabym myśli, że moje dziecko mogłoby być na
rażone na zgubę. Nie rodząc go, ochronię je przed świa
tem. To moja największa ofiara jako matki, że nią nie je
stem (MLE, s. 43).
Przeplatająca się teraźniejszość z przeszłością, wspomi
nania i koszmary, nieustannie powracające pytania bez od
powiedzi, poczucie osamotnienia - stanowią fragmentarycz
ną i skomplikowaną tożsamość dzieci ocalałych z Holocau
stu. Dla nich nie ma wyraźnej granicy między historią a ży
ciem współczesnym. Dźwigając bagaż swego losu, próbują
żyć „normalnie". Dla wielu z nich próbą odnalezienia siebie
staje się świadomość, że nie są jedynymi, którzy ocaleli. Sto
warzyszenia „Dzieci Holocaustu" sprawiają, że każde z nich
może opowiedzieć swoje losy, ze łzami wypowiedzieć praw
dziwe imię i historię przetrwania.
Te penetracje planety Zagłady nie były radosne, kompli
kowały ledwo sklecone życie, nerwicowały jeszcze bar
dziej. Zawieszeni między swoją wygładzoną, często
szczęśliwą codziennością, a mroczną przeszłością czuli
jakby na nowo swoje straszne sieroctwo. Płakali nie wsty
dząc się łez i przyrzekali sobie, że powiedzą, nareszcie
powiedzą swoim żonom, mężom, przyjaciołom, dzie
ciom, a nawet wnukom, że są Żydami, że ocaleli z Za
głady (MLE, s. 27).
Wielu Żydów odnalazło swój wewnętrzny spokój z chwi
lą odmówienia modlitwy nad grobem swych bliskich. Tak było
w przypadku Henryka Grynberga, gdy odnalazł miejsce po
chówku swego ojca.
To chyba poczucie ostatecznej zagłady kazało im znik
nąć w niebycie, wykreślić siebie do końca, odciąć te dzieci
od żydowskiego losu. Może idąc na śmierć, stracili ostat
nią nadzieję, że będzie można nazywać się Rachela, Miriam, Aaron? (MLE, s. 36)
Jednak nie wszyscy rodzice zginęli. Ci, co przetrwali,
powracają po wojnie, aby odzyskać swoje potomstwo. I tu
taj rozgrywa się dramat dziecka żydowskiego. Wychowywa
ne w miłości i cieple rodzinnym dowiaduje się, że jego rodzi
ce nie są tymi prawdziwymi. Cały świat, który dziecko budo
wało na zaufaniu w o b e c swych opiekunów, z dnia na dzień
rozpada się w gruzy. Dzieci te, zmieniając rodzinę, religię,
często krajobraz i obyczaje, muszą pogrzebać żywych - przy
branych rodziców, aby móc pokochać prawdziwych, pogrze
banych za życia. Takie dzieci, tracąc poczucie bezpieczeń
stwa, swoją tożsamość, bardzo często nie potrafią już niko
go pokochać. Zagubione i samotne wędrują przez życie nie
mogąc odnaleźć bezpiecznego schronienia.
Wiele dzieci ocalałych z Holocaustu pielęgnuje w sobie
poczucie winy. Żyją ze świadomością, że ich rodzice mieliby
większe szanse na przeżycie, gdyby nie one. W czasie Za
głady to dziecko było podwójnie skazane na śmierć: raz za
Patrzyłem w jego twarz, trzymając jego czaszkę w dło
niach w tym brudnym grobie nasiąkniętym naszą wspól
ną krwią i miałem przyjemne uczucie, jakiego doznaje się
przy spotkaniu kogoś bardzo bliskiego, a nikogo tak bli
skiego już dawno nie spotkałem.
5
Wśród ocalałych dzieci są i te, które nic nie mają - ani
imienia ani nazwiska - podobnie jak wesoła Zośka. Nie mają
fotografii rodziców, pamiątki rodzinnej; nie zapłaczą nad gro
bem swych ojców, matek, rodzeństwa i bliskich. Wielu z nich
z pustym życiorysem niestrudzenie poszukuje śladów swej
tożsamości, próbując odnaleźć odpowiedź na pytanie - kim
jestem?
' Ch. Delbo, Żaden z nas nie powróci, przeł. K. Malczewska - Giovanetti, Oświęcim 2002, s. 22.
2
1 . Fink, Skrawek czasu, Londyn 1987, s. 93.
3
R. J. Weksler - Waszkinel, Błogosławiony Bóg Izraela, Lublin 2000,
s. 148. Cytaty pochodzące z tego wydania oznaczone będą w nawiasie
skrótem WW i numerem strony.
4
M. Leszczyńska Ejzen, Jestem cała z tamtego świata, Łódź 1999,
s. 14-15. Wszystkie cytaty z tego wydania oznaczone będą w nawiasie
skrótem MLE i numerem strony.
5
H. Grynberg, Dziedzictwo,
Numer 10/2005
Londyn 1993, s. 89.
