79e5944433202f72994730fbabe9a992.pdf

Media

Part of Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1997 t.41

extracted text
K

R

O

N

I

K

A

„Etnografia Polska", t. XLI: 1997, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

A N T R O P O L O G I C Z N A R E F L E K S J A N A D EUROPĄ
W dniach 18-21 września 1996 roku w leśnym zaciszu, w szkoleniowo-wypoczynkowym
ośrodku Uniwersytetu Mikołaja Kopernika nad pięknym jeziorem Bachotek, pięćdziesięciu
etnologów, socjologów, antropologów kultury z dwunastu krajów europejskich i U S A znalazło
sprzyjające warunki, by zadumać się nad Kulturowymi problemami Europy końca XX wieku.
Wielość tych problemów, ich charakter i skala w dużej mierze zaskoczyły współczesną
humanistykę. Wobec ich ponad! okalnego kontekstu i europejskich dążeń zjednoczeniowych,
organizatorom spotkania - Januszowi Musze z Instytutu Socjologii i Wojciechowi Olszewskiemu
z Instytutu Archeologii i Etnologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu - pożądaną
wydała się bezpośrednia wymiana doświadczeń badawczych i integracja międzynarodowego
środowiska antropologicznego. Zaproszonym referentom nie narzucano żadnych (poza tytułem
konferencji) ograniczeń w wyborze tematów wystąpień. Poznanie motywacji tego wyboru
uznano bowiem również za istotne doświadczenie. Takie podejście przyniosło do pewnego
stopnia zaskakujące rezultaty. Otóż, niemal wszystkie wystąpienia poświęcone zostały proble­
mom tożsamości kulturowej. Tożsamości ujmowanej w wymiarze całej Europy lub konkretnych,
mniejszych grup bądź obszarów kulturowych, analizowanych jednak w sytuacjach charaktery­
stycznych czy też mających istotne znaczenie także dla innych części kontynentu.
W pierwszej grupie znalazły się referaty wskazujące na przyczyny wciąż utrzymującego
się dwupodziału Europy, na możliwości kształtowania nowej tożsamości kontynentu, wreszcie,
na rolę nauk o kulturze zarówno w tworzeniu, jak i przezwyciężaniu podziałów. Były to
wystąpienia Andrzeja Bokińca i Andrzeja Kowalskiego (Prehistoryczne źródła współczesnych
etnokulturowych problemów Europy), Michała Buchowskiego (Tożsamość Europejczyków: jed­
ność i podziały), Wojciecha Burszty (Dwie Europy), Andrzeja Flisa (Kryzys Zachodu - kryzys
chrześcijaństwa), Petera Kivisto (Wielokulturowość jako czynnik kształtujący tożsamość narodo­
wą we współczesnej Europie), Barta van Steenbergena (Wpływ postmodernizmu na rozwój
społeczeństw europejskich), Ines Pricy (Modele dominacji w ponowoczesnej Europie: „rodzime"
dyscypliny etnologiczne w kontekście debat metropolitarnych).
Wybranych europejskich kultur, ale w kontekście ogólnokontynentalnych problemów,
dotyczyły studia Theodosiosa Nicolaidisa (Wposzukiwaniu Europy) i Wojciecha Olszewskiego
(Zróżnicowanie etniczno-narodowe: bogactwo czy dziedzictwo przeklęte współczesnej Europy?
Przypadek polskich kresów).
Ogólnoeuropejski, czasami nawet szerszy kontekst był widoczny także w tle wystąpień
poświęconych analizie problemów związanych z tożsamością konkretnych grap etnicznych czy
narodowych (bądź ich wybranych części): Swietłany Czerwonnej (Polietniczny kompleks współcze­
snej kultury rosyjskiej: dialog czy konfrontacja religii, narodów i państw?), Michaela Abddalli (Stan
i perspektywy kultury narodowej emigrantów asyryjskich w Europie Zachodniej), Lidii Bartkowiak-Rachny (Polska mniejszość narodowa w RFN i jej problemy na tle procesów akulturacji), Iwony
Kabzińskiej (Jestem Polakiem na Białorusi. Co to znaczy?), Michała Treszczyńskiego (Wieś na
pograniczu — dylematy tożsamości), Indreka Tarta (Estonia i Węgry w obliczu głębokich przemian
kulturowej produkcji i konsumpcji), Josefa Langera (Pokolenie roku 1989 w Austrii. Czy pojęcie
narodu traci sens?) oraz Miloša Tomandla (Badania tożsamości narodowej: przypadek Czech).

224

KRONIKA

Spotykanie w Bachotku zakończyć miały przemyślenia Ludwika Stommy zatytułowane
Czy etnologia w XXI wieku będzie potrzebna? Przedstawiciel Sorbony zastosował oryginalne
rozwiązanie warsztatowe. Zapowiedział zmianę tematu swego wystąpienia, nie podając jednak
na jaki, dzięki czemu nie można mu było zarzucić mówienia nie na temat. Mimo wyraźnego
zmęczenia Mistrza, słuchacze nie mogli nadążyć za tokiem jego rozumowania. Stąd też,
dostrzegli w tej wyjątkowo skondensowanej wypowiedzi jedynie żenujący banał w trzech, nie
powiązanych z sobą częściach.
Bachotkowe referaty i dyskuje dały początek książce Dylematy tożsamości europejskiej pod
koniec drugiego tysiąclecia, jaka ukaże się w X I I 1997 r. nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Wojciech Olszewski

„WOBEC K U L T U R Y - P R O B L E M Y A N T R O P O L O G A " ,
ŁÓDŹ, 17-18 PAŹDZIERNIKA 1996
Organizatorzy konferencji, Łódzki Oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i K a ­
tedra Etnologii Uniwersytetu Łódzkiego postanowili skoncentrować się na zagadnieniach
związanych z „antropologiczną praktyką", konkretną pracą badaczy. Formuła spotkania
zakładała przedstawienie różnorodnych problemów związanych z badaniem współczesnej kul­
tury, z którymi antropolog spotyka się we własnych badaniach. Spotkanie przewidywało
wymianę myśli i poglądów między badaczami reprezentującymi różne dziedziny wiedzy. Wy­
stąpili etnologowie, socjologowie, historycy, folkloryści i muzealnicy — ludzie dokonujący
oglądu kultury z różnych perspektyw. Przedstawiano własne, prowadzone ostatnio prace
badawcze, opatrzone jednocześnie osobistym komentarzem.
Założenia teoretyczne konferencji przedstawiła dr Katarzyna Kaniowska (Katedra Etno­
logii UŁ) - merytoryczny organizator konferencji - zwracając szczególnie uwagę na trzy
sprawy: metody pracy badawczej, czyli związek teorii z praktyką, interdyscyplinarny charakter
badań antropologicznych i charakter antropologicznej dokumentacji.
W pierwszym dniu konferencji zorganizowano dwie sesje: przedpołudniową, prowadzoną
przez prof. Bronisławę Kopczyńską-Jaworską (Katedra Etnologii UŁ) i popołudniową, której
przewodniczył prof. Andrzej P. Wejland (Katedra Etnologii UŁ).
Sesję przedpołudniową otworzyło wystąpienie dr Izabelli Bukraby-Rylskiej (Instytut Rozwoju
Wsi i Rolnictwa PAN) zatytułowane: „Interpretage w naukach społecznych, czyli o czynnościach
umysłowych socjologów". Oceniając interpretację badań zawartą w książce: Samowiedza kulturowa
i artystyczna twórców ludowych, opartej na korespondencji z twórcami, autorka poruszyła
zagadnienia logocentryzmu, mimetyzmu danych, orientacji na langue, negatywnego racjonalizmu
oraz przewagi badacza wobec rzeczywistości badanej. W dalszej części wystąpienia referentka
zaproponowała formułę partnerskich relacji badacz - badany i idącą za tym przemienność ról,
kontekstowe rozważanie wypowiedzi, zgodę na kreatywność słowa wobec rzeczywistości.
Prof. Czesław Robotycki (Instytut Etnologii UJ) w wystąpieniu pt. „Wojnicz - kto
powinien napisać monografię etnograficzną" przedstawił relację z przeprowadzonych wraz ze
studentami etnologii U J badań w Wojniczu koło Tarnowa. Badania te - zlecone przez Towa­
rzystwo Przyjaciół Wojnicza - stały się punktem wyjścia do rozważań na temat sposobu opisu
lokalnej społeczności w powiązaniu z oczekiwaniami zleceniodawcy oraz z zagadnieniem
kreowania lokalnej historii i tradycji: świadomości własnej przeszłości, poczucia społecznej
tożsamości w percepcji potocznej.
Prof. Elżbieta Tarkowska (Instytut Filozofii i Socjologii PAN), określająca się jako
„antropologizujący socjolog", w referacie „Dawne i nowe formy ubóstwa w nowej perspektywie"
przedstawiła obraz pluralizmu metodologicznego badań socjologicznych - ilościowego i jakościo­
wego nurtu badań. Prezentując prowadzone w ostatnich latach badania: 1. Życie codzienne

KRONIKA

225

w domach pomocy społecznej (zorganizowane i kierowane przez Antoninę Ostrowską z IFiS P A N
w 1993 г.); 2. Żebracy i zjawisko żebractwa w Polsce (prowadzone przez grupę socjologów
krakowskich w 1993 г.); 3. Społeczna historia ubóstwa w Europie Środkowej (międzynarodowe
badania porównawcze prowadzone w 7 krajach Europy Środkowej), autorka podkreśliła korzyści
płynące z różnorodności warsztatowej metod i technik. Przedstawiając szerzej prowadzone obecnie
badania ubóstwa prof. Tarkowska zapoznała słuchaczy z metodą „life history", stworzoną przez
Daniela Bertaux. Omówiła ją na przykładzie rodziny N. w trzech grupach problemowych: kryteria
doboru badanych przypadków i wypływające z tego konsekwencje, rekonstrukcja historii rodziny
na podstawie różnych relacji oraz publikacja wyników a zapewnienie anonimowości badanych.
Wystąpienie dr Barbary Fatygi (Instytut Stosowanych Nauk Społecznych U W ) zatytuło­
wane było: „Antropologia młodzieży. Stara subdyscyplina - nowa metodologia?". Rozpoczy­
nając od charakterystyki polskich badań młodzieży oraz rodzajów wykorzystywanych w nich
źródeł referentka omówiła badania biograficzne prowadzone zmodyfikowaną metodą Fritza
Schutzego. Zaproponowała również metodę ogólnej analizy tekstu biograficznego, technikę
warstwowego zdejmowania metafor z tekstu oraz technikę budowania piramidy metafor.
Sesję popołudniową rozpoczął dr Andrzej Rostocki (Instytut Socjologii UŁ) referatem:
„Socjologia inwigilacyjna. Spojrzenie z innego świata". Badania L . Humpreysa and homo­
seksualistami stały się źródłem refleksji nad etycznymi problemami badań socjologicznych.
Twierdząc, że inwigilacyjnośc wpisana jest w socjologię empiryczną, dr Rostocki postulował
podmiotowe traktowanie badanych, na przykład poprzez przyznanie im prawa do „kłamstw
obronnego", wówczas gdy badacz dotyka spraw szczególnie drażliwych.
D r Ewa Domańska (Instytut Historii U A M ) w referacie: „Historyk w poszukiwaniu słowo
- świata" podjęła temat historiografii i historyzmu przedstawiając przede wszystkim osiąg­
nięcia historyków związanych z francuską szkołą Ármales. Dotykając zagadnienia translacji
międzykulturowej i charakteryzując antropologiczne inspiracje Historii Alternatywnej zapro­
ponowała zastosowanie antropologicznych założeń do odczytywania tekstów historycznych,
np. dokumentów sądowych, które pozwalają dojść do głosu „zwykłym" ludziom.
Prof. Piotr Kowalski (katedra Folklorystyki U O ) przedstawił wystąpienie pt. „Kilka uwag
0 zębach i ich myciu". Wizyta u dentysty i obserwacja materiałów propagandowych dała
asumpt do szerszych rozważań o zmityzowanym stosunku człowieka do zębów, ich symboliki
oraz kulturowego znaczenia jedzenia. Reklamy, programy edukacyjne oraz bajki, podania
1 wierzenia stały się źródłem przemyśleń referenta na temat symbolicznego zjadania, magicz­
nych właściwości zębów, magicznej stomatologii czy nawet demonologii.
Drugi dzień konferencji (prowadziła dr Katarzyna Kaniowska) rozpoczął referat dr Mariusza
Kairskiego (Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej U A M ) - „O trzech sposobach
uprawiania antropologii" - poruszający problematykę badania „kultur pierwotnych". Pytanie
autora: jak badać odmienną kulturę? - skłania do rozważań nad świadomością badawczą
antropologa i powoduje refleksję nad kulturą badaną i kulturą antropologa. Autor przypomina
0 dyskusji toczącej się wokół pojęć „prawdy", „poznania" i „obiektywizmu" w badaniach. Badania
nad społecznościami Indian Amazonii wenezuelskiej stanowią podstawę poszukiwań odpowiedzi
nad problemem rozumienia i przekładu wiedzy o kulturze obcej na własną. Postawa antropologa
jako tego, który przetłumaczy obcą kulturę wydaje się już być nie tyle niewystarczająca co
ograniczająca jego spojrzenie przede wszystkim do sfery języka. Autor sugeruje więc aktywny
udział antropologa w badanej przez siebie kulturze, kładąc nacisk na doświadczanie kultury.
Stawia to przed antropologiem szereg wyzwań lecz równocześnie kusi nową obietnicą.
Wystąpienie dr Ewy Karpińskiej (Katedra Etnologii UŁ) - „Moje miejsce na świecie",
było efektem prowadzonych badań, dotyczących doświadczania i organizowania przestrzeni
podwórek przez mieszkańców Łodzi. Poznawanie i doświadczanie przestrzeni oparte na
regułach świadomości mitycznej odsyła autorkę do problemów oswajania przestrzeni i prze­
kształcania jej w „swoje" miejsce. Różnicowanie podwórek na jakościowo odmienne „centra"
1 „granice" porządkuje świat, wyznaczając w nim nasze miejsce i skłania badacza do odnaj­
dywania wielości wymiarów doświadczanej przestrzeni.

226

KRONIKA

D r Jan Święch (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku) podjął temat
„Przedmiot muzealny i jego kreacja". Omawiając miejsce współczesnego muzeum etnograficz­
nego w kulturze, zwrócił szczególną uwagę na gromadzenie i unaocznianie zbiorów. Charak­
terystyczne poszerzenie pola badawczego, m.in. poprzez „badania inwentaryzacyjne" doprowa­
dza do przesunięcia zainteresowań muzealników w kierunku symbolicznego kontekstu przed­
miotu. N a przykładzie kilku wystaw realizowanych przez Muzeum Etnograficzne we Włocław­
ku i Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie autor omawia problemy poznania
intuicyjnego i kreacji muzealnej zabytku, rozpatrując muzeum jako taki element kultury, który
ma ambicje lokowania się pomiędzy sferą nauki i sztuki.
Zagadnienia sztuki ludowej poruszane przez mgr Seweryna Wisłockiego (Katowice)
- „Opcja demityzacyjna i demistyfikacyjna (wybrane przykłady)" - odsłaniały problem
folkloryzmu i mityzacji sztuki ludowej. Potraktowanie sztuki ludowej jako systemu umożliwia
autorowi odkrycie przekształconych i wykreowanych przez etnografów zjawisk uznanych
w dalszej pracy za autentyczne elementy kultury ludowej. Autor podał konkretne przykłady
świadomych bądź nieświadomych działań tego typu.
Nieobecni na konferencji prof. Jacek Olędzki (Wydział Geografii i Studiów Regionalnych
U W ) i mgr Maria Fiderkiewicz (Muzeum Śląskie w Katowicach) zaplanowali odpowiednio
wystąpienia - „Jednakowo, albo badacz i wciąż to samo środowisko" oraz „Sztuka nie sztuka?
O metodach doboru i interpretacji w praktyce muzealnej". Z braku czasu teksty te nie zostały
odczytane.
Różnorodność zaprezentowanych przez badaczy spojrzeń czy też prób atakowania rzeczy­
wistości, świadczy z jednej strony o bogactwie jakie niesie ze sobą antropologiczna refleksja,
równocześnie odsłania potencjalną siłę tej dyscypliny, wydaje się być dobrą prognozą na
przyszłość. Materiały przedstawione na konferencji ukażą się w zeszycie „Łódzkich Studiów
Etnograficznych" *.
Noemi Modnicka
Jarosław Eichstaedt

T R O P A M I ŚWIĘTEGO W O J C I E C H A - SESJA N A U K O W A ,
P O Z N A Ń - G N I E Z N O , 3-5 M A R C A 1997
W dniach 3-5 marca 1997 odbyła się w Poznaniu i Gnieźnie interdyscyplinarna sesja
naukowa pod tytułem „Tropami świętego Wojciecha". Sesja została zorganizowana przez
Komisję Archeologiczną i Komisję Historii Sztuki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół
Nauk z inicjatywy prof, dr hab. Zofii Kurnatowskiej. W konferencji wzięli udział historycy,
archeolodzy, historycy sztuki, etnolodzy i teolodzy z Polski, Czech, Niemiec i Anglii. Kon­
ferencję tę od innych świętowojciechowych, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich czterech lat ,
wyróżniało zwrócenie uwagi na badania etnologiczne. Mimo iż mówiono o niepełności takich
1

* 35 tom „Studiów", zatytułowany Wobec kultury. Problemy antropologa, zawierający
wspomniane tu materiały, ukazał się wiosną 1997 r. [Łódź 1996] - Red.
M.in.: Metropolitalne Sympozjum Wojciechowe - I V Colloquia Mediaevalia - Olsztyn
26-27 I V 1993; Sympozjum Świętowojciechowe „Św. Wojciech w Kościele współczesnym"
- Ełk 22-23 I V 1994; X Sympozjum Stąd Nasz Ród pt. „Gniezno, Miasto Św. Wojciecha,
na przestrzeni wieków" - Gniezno 26 I V 1995; Sympozjum naukowe „Św. Wojciech jako
zwornik wschodniej i zachodniej Europy" - Aachen 6 V I 1995; Sesja popularno-naukowa
„Św. Wojciech wczoraj i dziś" - Gniezno 29-30 I I I 1996; Gdańskie Sympozjum Wojciechowe
- Gdańsk-Oliwa 23 I V 1996; Konferencja naukowa „Vor der Jahrtausendfeier: Adalbert von
Prag - Bischof, Missionar und Martyrer am Beginn des christlichen Europa" - Aachen
21-23 V I 1996; Sesja polsko-niemiecka „Chrześcijańskie korzenie Europy" - Poznań 14 X 1996.
1

KRONIKA

227

sesji z powodu braku opracowań recepcji postaci św. Wojciecha we współczesnym społeczeń­
stwie polskim , dopiero organizatorzy tej konferencji uwzględnili prezentację badań etnologicznych w czasie sesji.
Z zaplanowanych 26 referatów wygłoszono 23. Zdecydowana ich większość (10) tyczyła
archeologii miejsc będących „stacjami życia" świętego, tudzież pośrednio z nim związanych.
Referat dr Jarmily Justovej-Princovej (Praga) o Libicach, miejscu narodzin świętego („Libice
v dobe Sv. Vojtěcha"), świetnie korespondował z ciekawym wykładem doc. dr hab. Przemysława
Urbańczyka (Warszawa) o prowadzonych wykopaliskach w okolicy domniemanej śmierci
Wojciecha w Świętym Gaju („Ostatnia droga św. Wojciecha").
Podobnie interesujący referat mgr Tomasza Sawickiego (Gniezno) pt. „Gniezno w Xw.
- stacja na szlaku ku męczeństwu św. Wojciecha", można potraktować jako analogię do referatu
czeskiego naukowca dr. Jana Frolika (Praga) na temat X-wiecznej Pragi („Praha v X stoletf).
Zaprezentowano również wyniki badań archeologicznych dotyczących miejscowości Levy
Hradec, 14 km na północ od Pragi (dr Kateřina Tomkova, Praga - „Levy Hradec - miasto
biskupské volby Sv. Vojtěcha"), Magdeburga (prof, dr Hansjurgen Brachmann, Berlin - „Magde­
burg im lO.Jh. - St. Adalberts Schuljahre"), Rzymu (dr Mieczysław Rokosz, Kraków - „Rzym
w Xw. - lata klasztorne" - pod nieobecność autora referat odczytany przez prof. Kamzową),
Gdańska (doc. dr hab. Andrzej Zbierski, Gdańsk - „Gdańsk w Xw.-na szlaku ku męczeństwu")
i Kwerfurtu (prof, dr Heinrich Nickel, Halle - „Ein Beitrag über die Fruhgeschichte der
Burg Querfurt").
2

Przedstawiono trzy typowo historyczne referaty, z których pierwszy, prof, dr hab. Gerarda
Labudy (Poznań) - „Znaczenie śmierci męczeńskiej św. Wojciecha dla dziejów Polskf, otwo­
rzył sesję naukową. Profesor Labuda powtórzył swe wcześniejsze tezy na temat pośmiertnej
roli Wojciecha dla państwa polskiego u jego początków oraz zwrócił szczególną uwagę na
strukturotwórczą rolę cesarza Ottona I I I .
Kolejnym referatem historycznym było wystąpienie prof. Ian'a Wood'a (Leeds), który
poprzez analizę źródeł pisanych porównywał dwie związane ze sobą postaci: Wojciecha
i Brunona z Kwerfurtu („Adalbert of Prag and Bruno of Querfurt").
K s . prof. Henryk Fros SJ (Kraków) w referacie „Twórczość literacka przypisywana
św. Wojciechowi: homilia o św. Aleksym, pasja św. Georgiusza, translacja św. Wacława" jedno­
znacznie i ostatecznie zaprzeczył, głównie na podstawie badań Jadwigi Karwasińskiej, aby
Wojciech należał do pisarzy. Choć często świętych męczenników przyozdabiano tytułami
dotyczącymi autorstwa tekstów, Wojciech może być jedynie autorem homilii o św. Aleksym,
która zresztą nie jest oryginalna, lecz stanowi adaptację wcześniej skomponowanego opowia­
dania. Zamianę jednego świętego na innego we wzorcowych opowiadaniach traktowano wów­
czas nie jako plagiat, lecz jako normalną praktykę kaznodziejską. Zastanawiając się nad
przyczyną przypisywania Wojciechowi autorstwa XlII-wiecznej „Bogurodzicy", prof. Fros
zwrócił uwagę, że genezą takiego autoryzowania hymnu może być tradycja ze Strzelna. Odpust
na Wojciecha uświetniano tam uroczystym śpiewem „Bogurodzicy", który ze względu na dzień
zaczęto zwać Wojciechowym.
Kolejną grupę stanowiły 4 referaty dotyczące sztuki poświęconej św. Wojciechowi, często
odnoszące się do interpretacji antropologicznej. Referenci posiłkowali się ciekawymi slajdami
i zdjęciami.
Prof. dr hab. Alicja Karłowska-Kamzowa (Poznań) w wystąpieniu
„Wyobrażenia
św. Wojciecha w sztuce polskiej od XII do XX w. Warianty ujęć ikonograficznych" pokazała
wyrywkowo przedstawienia Wojciecha, począwszy od najstarszego - Rzymskiej Studzienki,
datowanej prawdopodobnie na początek X I w. Najstarszym polskim wizerunkiem świętego jest
brakteat z 1135 roku, na którym Wojciech przedstawiony jest z pastorałem, księgą, w paliuszu
i z odkrytą głową. Prof. Karłowska-Kamzowa zwróciła uwagę, że postać Wojciecha występuje
2

Wypowiedź ks. bp. Stanisława Gądeckiego w czasie Gdańskiego Sympozjum Wojciechowego, Gdańsk-Oliwa 23 I V 1995.

228

KRONIKA

w sztuce w kilku najczęściej powtarzających się wariantach z pastorałem, książką, krzyżem,
wiosłem, dzidą, paliuszem i mitrą. Ponadto występują przedstawienia z głową w dłoni. Pierw­
szy znany tego typu wizerunek jest autorstwa Brandta z 1492 roku. "W okresie baroku
i w czasach nowożytnych popularne były ujęcia z tłumem, jak również przedstawianie
Wojciecha z palmą jako znakiem męczeństwa. Autorka referatu pominęła popularne wizerunki
Wojciecha ze zwojem papieru i piórem jako symbole „autorstwa" Bogurodzicy. Najczęściej
powtarzanymi scenami są: męczeństwo, wykupienie zwłok i złożenie do grobu. Wojciech często
występuje w parze ze św. Stanisławem, a od wieku X I X także z Pięcioma Braćmi Męczen­
nikami. W okresie tym dominuje malarstwo historyczne. Pojawiają się więc nierzadko sceny
z Wojciechem w łodzi lub odprawiającego Mszę św. pod dębem. Dąb jednak jako atrybut
raczej rzadko przypisywano Wojciechowi. Przynależny jest on przede wszystkim Matce
Boskiej. Ciekawą, nową formą przedstawień jest droga krzyżowa św. Wojciecha. Autorka
referatu podała przykład z Cieszęcina. Warto jednak dodać, że w Świętym Gaju od 1992 roku
również znajduje się droga krzyżowa św. Wojciecha, a w Świętej Lipce, w prawym, przednim
narożniku krużganka bazyliki znajdują się pod kopułą wymalowane sekwencje z życia i śmierci
św. Wojciecha. Wydaje się, jakby w referacie przy nadmiarze prezentacji poszczególnych wy­
obrażeń Wojciecha, zabrakło podsumowania, wniosków ukazujących przyczyny takich a nie
innych przedstawień tego świętego i omówienia znaczeń i symboliki atrybutów.
W referacie dr Michała Woźniaka z Torunia („Kult św. Wojciecha w ikonografii Pomorza")
niedosyt wniosków także dało się odczuć, aczkolwiek referent zaprezentował bogaty materiał
uzyskany w trakcie poszukiwań wizerunków św. Wojciecha na terenie Pomorza Gdańskiego,
Warmii i Ziemi Chełmińskiej. Autor stwierdził, że owe dzieła sztuki tworzone dla potrzeb kultu
i jako wyposażenie kościołów są często mierne i konwencjonalne. W Prusach Wschodnich
św. Wojciech został wyparty przez propagowany przez Zakon Krzyżacki kult św. Jerzego
i św. Elżbiety. Referent zaprezentował na slajdach kilka wybranych starych patrociniów,
relikwiarzy i przedstawień Wojciecha, wśród których na szczególną uwagę zasługiwały mon­
strancje z wizerunkami świętego, najczęściej w parze ze św. Stanisławem (m.in. z okolic Toru­
nia, z Niemieścina i Chełmży).
Dwa wystąpienia dotyczyły analizy i interpretacji dzieła sztuki, jakim są spiżowe Drzwi
Gnieźnieńskie z około 1170 roku.
Dr Tomasz Węcławowicz (Kraków) w referacie dotyczącym antropologicznej analizy
przedstawień na Drzwiach Gnieźnieńskich, opisał wybrane kwatery nawiązując do obu żywo­
tów jako źródeł dla twórcy Drzwi. Narracja rozpoczyna się u dołu po lewej stronie i wzrasta
do góry, aby z kolei na prawym skrzydle zakończyć się u dołu. Referent zwrócił uwagę na
symbolikę gestu złożonych rąk w I V kwaterze. Nie jest to tylko modlitwa, lecz w tym
przypadku również gest feudalnego poddania się Bogu. Taki sam gest wykonuje Wojciech
później, w chwili śmierci męczeńskiej, ostatecznie powierzając się Bogu. Istotnym elementem
do analizy jest przedstawienie rytuału przejścia, które autor referatu dokonuje na podstawie
analizy sceny V I I , co nie wydaje się najbardziej trafne. Zwraca także uwagę na znajdującą się
w portusie małpę jedzącą winogrona (dotychczas nie komentowaną w literaturze). Małpa
w średniowieczu uosabiała upadłego anioła, jak również człowieka grzesznego. Małpa jedząca
winogrona, to grzesznik karmiący się nauką Chrystusa, to grzeszny Wojciech, który decyduje
się służyć Bogu. Scena X V przedstawia wystawienie zwłok św. Wojciecha obok martwego
drzewa z zatkniętą na jego szczycie głową świętego po prawej stronie i drzewem w pełni
rozkwitniętym po lewej stronie. Poprzez mary i za marami wyrasta delikatny pęd roślinny
z ptakiem, który mylnie dotychczas interpretowano jako orzeł, choć właśnie ten ptak występuje
w hagiografii. Pęd z ptakiem symbolizuje przejście i znajduje się w miejscu bezczasowym. Być
może jest to gołąb wyobrażający duszę, która po śmierci odłącza się od ciała. Zdaniem
referenta, drogę św. Wojciecha na 18 kwaterach można interpretować w czterech warstwach
znaczeniowych: w warstwie historycznej, alegorycznej - życie Wojciecha przedstawione na
podobieństwo życia Chrystusa, analogicznej - sceny na kwaterach na obu skrzydłach drzwi
odpowiadają sobie wzajemnie i antropologicznej - symbolika przejścia.

KRONIKA

229

Drugi referat, o podobnej tematyce, autorstwa prof, dr hab. Adama Labudy z Poznania
(„Nowe spojrzenie na Drzwi Gnieźnieńskie") był bardzo interesującą syntezą antropologiczną,
niestety, z powodu ograniczeń czasowych, przedstawioną w dużym skrócie. Autor skoncent­
rował się na idei chrystomorficznej. Twórca Drzwi zawarł ją w próbie przedstawienia, jak
bardzo Wojciech upodobnił się do Chrystusa. W interpretacji antropologicznej Drzwi koniecz­
na jest analiza przeciwieństw i gradacji, mowy ciała jako nośnika emocji, motywów architek­
tonicznych jako sygnałów, wymiaru epickiego poprzez analizę paralelizmów i powtórzeń, np.
gestu Wojciecha, przestrzeni jako czynnika opowiadania. Referent zwrócił uwagę, że przestrzeń
występującą w roli śluz czasowych, jako czasowość wizualna, można odnaleźć już w sztuce
romańskiej, szczególnie hagiograficznej, czego świetnym przykładem są Drzwi Gnieźnieńskie.
Podważył w ten sposób tezę Volfganga Kempfa, który uważa, że śluzy czasowe występują
dopiero od czasów Giotta.
Kolejną, dużą grapę referatów stanowiły prace dotyczące badań nad kultem św. Wojciecha.
Pięć z nich dotyczyło głównie kultu historycznego, a jeden - współczesnego. Pod nieobecność
prof, dr hab. Teresy Dunin-Wąsowicz (Warszawa), referat pt. „Ślady kultu św. Wojciecha
w Europie Zachodniej okolo 1000 roku" odczytała prof. Zofia Kurnatowska.
Kult Wojciecha szybko rozpowszechnił się w Czechach, Polsce, Niemczech i na Węgrzech.
Istniały również kościoły pod jego pierwotnym nadaniem we Francji, Belgii i Włoszech. W tym
pierwszym okresie kultu św. Wojciecha założono kościoły m.in. w Akwizgranie, nad Jeziorem
Bodeńskim, w Rzymie, obecnym San Alberto, wcześniej zwanym Adalberto, w Ostrzyhomiu.
Powstanie kultu około roku 1000 należy zawdzięczać Ottonowi I I I i jego otoczeniu,
Bolesławowi Chrobremu, biskupowi Notkerowi, Brunonowi z Kwerfurtu oraz mnichom bene­
dyktyńskim z Awentynu. Duże znaczenie miały europejskie podróże cesarza. Tam, gdzie się
zatrzymywał często fundowano kaplicę lub kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Pod budo­
wę kościoła p.w. św. Wojciecha wybierano miejsca związane z dwiema cechami fizjograficz­
nymi: wodą i wyspą. W duchowej kulturze Europy istnieje przedchrześcijańskie przekonanie
o cudownej mocy wody, przejęte przez wierzeniowość chrześcijańską. Wiara ta pojawiła się
z całą okazałością w kulcie św. Wojciecha. Wspierano ją znajomością historii męczeństwa
świętego, czy to w tradycji ustnej, czy to z obu żywotów. Fundacje, które wydają się być
pozbawione tych elementów fizjograficznych na przełomie X i X I wieku, pośrednio do nich
nawiązywały. Autorka referatu uznała, że kościół św. Wojciecha w Poznaniu mógł być ufun­
dowany przez Bolesława Chrobrego, z czym nie zgodziła się prof. Kurnatowska stwierdzając,
że badania archeologiczne nie dały żadnych materiałów, by tak wcześnie datować ten kościół.
Przytoczona w referacie legenda o złotym tronie dla Chrobrego również została skrytykowana.
Prof. Kurnatowska przypomniała, że wersja o złotym tronie została już wcześniej zweryfiko­
wana przez Jana Leśnego.
Bardzo ciekawym, rzeczowym, podającym wiele konkretnych danych obrazujących kult
Wojciecha poprzez pryzmat patrociniów, okazał się referat prof, dr hab. Aleksandry Witkow­
skiej O S U z Lublina („Patrocinia św. Wojciecha w Polsce"). W czasie referatu autorka posił­
kowała się komputerowymi wykresami, które w obrazowy sposób przedstawiały statystykę
patrociniów św. Wojciecha w Polsce w różnych okresach historycznych.
Święto patronalne kościoła, uprzywilejowane odpustami, połączone z wydarzeniami kultu­
ralno-społecznymi, zostało przeniesione na grunt polski z Moguncji. Konsekrator uroczyście
nadawał kościołowi wezwanie i ogłaszał dzień corocznego świętowania uroczystości konsekracyjnej. Owo nadanie kościołowi patrocinium, zwłaszcza w okresie wczesnego średnio­
wiecza, było nie tylko wyrazem kultu, ale posiadało też określone skutki prawne. Patron stawał
się podmiotem prawa, właścicielem swego kościoła. Przeniesiono w ten sposób stosunki feu­
dalne na płaszczyznę zgromadzenia religijnego. Walka z likwidacją kościołów w V I I I - X w.
w Europie Zach. prowadziła do uznania patronów podmiotami prawnymi, posiadającymi
majątek kościelny i reprezentującymi ludzi związanych z określonym kościołem.
Znane z ziem polskich wczesnośredniowieczne wezwania kościelne należą do grupy pa­
trociniów charakterystycznych dla Europy Środkowo-Wschodniej. Patrocinia Wojciechowe

230

KRONIKA

pojawiły się wcześnie, usankcjonowane kanonizacją świętego w 999 roku. Patronat taki na­
rzucał się kościołowi gnieźnieńskiemu i choć został on założony jako kościół NMP przez
Mieszkał w latach 970-977, to już w 999 Otton Ш nadał biskupowi Gaudentemu tytuł
„Episcopi Sancti Adalberti", a w 1097 przy ponownej konsekracji katedry p.w. NMP główny
ołtarz dedykowano Wojciechowi. Oficjalny zapis patrocinium św. Wojciecha dla katedry gnieź­
nieńskiej nastąpił dopiero w 1821 roku. Często odwoływano się do Wojciecha nawiązując do
jego patronatu nad katedrą gnieźnieńską i Narodem Polskim. Kult centralny wykorzystano do
zjednoczenia państwa, podobnie jak w innych krajach. Do X I I I w. wiele znaczniejszych gro­
dów i osad posiadało kościół p.w. św. Wojciecha i relikwie. Za czasów Władysława Hermana
nastąpiło intensywne ożywienie tego kultu. Na początku X I I wieku kult w Gnieźnie można
uznać za utrwalony, zwłaszcza w czasach Bolesława Krzywoustego. W latach 1124—1128
oficjalnie uznano Wojciecha za patrona i I misjonarza Pomorza. Tak więc w średniowieczu
zarysował się ogólnopolski charakter kultu Wojciecha, szczególnie w Wielkopolsce, Mało­
polsce i na Pomorzu. W 1420 roku święto Natali Sancti Adalberti (23.IV) zostało przez
Mikołaja Trąbę ogłoszone najuroczystszym świętem dla prowincji gnieźnieńskiej, a oktawę
świętowojciechową obchodziły także diecezje poznańska, włocławska, płocka i warmińska.
Obchodzono również święto Translatio Sancti Adalberti (20.X). Dnia tego nie czczono w die­
cezji wrocławskiej i lubuskiej, w których obchodzono święto Wojciecha 25 sierpnia na pamiąt­
kę sprowadzenia relikwii do Pragi w 1038 roku. W 1436 roku oficjalnie zaliczono Wojciecha
wraz ze Stanisławem, Wacławem i Florianem do głównych patronów Królestwa Polskiego.
Na uwagę zasługują dane statystyczne zaprezentowane przez autorkę referatu. Z około
6000 kościołów parafialnych na ziemiach polskich u schyłku średniowiecza, istniało ok. 139
(nieco ponad 2,3% ogółu) źródłowo poświadczonych patrociniów św. Wojciecha, często w we­
zwaniach złożonych dwu- lub trójczłonowych. Na przełomie X V i X V I wieku w diecezji
gnieźnieńskiej, poznańskiej i krakowskiej patrocinium Wojciecha należało do najczęściej wy­
stępującego i najstarszego obok wezwań świętych: Piotra, Jana Chrzciciela, Andrzeja, Jakuba
Większego, Bartłomieja, Mikołaja, Marcina, Katarzyny i Stansiława (pomijając wezwania
maryjne i chrystologiczne). Referentka wymieniła poszczególne miejscowości posiadające pa­
trocinium Wojciecha. Zwróciła uwagę na brak kościołów św. Wojciecha w najbliższym sąsiedz­
twie Gniezna ze względu na promieniowanie kultu z Katedry. W porównaniu z Czechami
patrocinia polskie są zaskakująco liczne, choć do 1772 roku brakowało ich zupełnie w die­
cezjach: wileńskiej, smoleńskiej, kijowskiej, batowskiej i warmińskiej. W 1995 roku wśród
około 9356 kościołów w 39 diecezjach było ok. 180 patrociniów Wojciecha (1,9 ogółu). Z tego
ok. 80% kościołów legitymowało się średniowieczną metryką.
Interesującym wystąpieniem był referat mgr Zofii Fafiusowej ze Szeczecina („Kult
św. Wojciecha w misji św. Ottona Bamberskiego"). Dotyczył on roli kultu św. Wojciecha w po­
stępowaniu chrystianizacyjnym św. Ottona na Pomorzu Zachodnim, wątków wiążących ze
św. Wojciechem oraz dalszych dziejów kultu i kościołów św. Wojciecha w tym rejonie.
Jak stwierdziła autorka, na Pomorzu Zach. nie ma wizerunków św. Wojciecha. Jednakże
początki kultu na tych terenach są znane dzięki dobrze udokumentowanej misji św. Ottona
z Bambergu, żyjącego w czasach Krzywoustego. Otton Bamberski, w przeciwieństwie do
Wojciecha, docenił konieczność ewangelizacji w miejscowym języku, lecz tak jak Wojciech,
stosował przede wszystkim pokojowe metody nawracania. Otton dwukrotnie nawracał Pomo­
rzan, zakładając kościoły, także pod wezwaniem św. Wojciecha, m.in. w Szczecinie i w Wolinie.
Dzięki tym misyjnym wyprawom na Pomorze 1/5 ludności ochrzczono, założono 11 kościołów,
położono podwaliny pod przyszłą organizację kościelną. W 1140 roku, po śmierci Ottona,
powstało biskupstwo w Wolinie przy kościele św. Wojciecha.
Obydwu świętych łączyło wiele wspólnych elementów: formacja benedyktyńska, godność
biskupia, pochodzenie społeczne, działalność misyjna i organizacyjna dla Kościoła Powszech­
nego, pokojowy charakter ich misji. Obaj żyli podług nakazów Ewangelii, nastawieni byli na
pracę wśród ludzi i nie bali się śmierci. Postać św. Wojciecha wpływała na Ottona, który wielu
kościołom nadał jego imię. Niestety, wprowadzony przez Ottona kult św. Wojciecha nie

KRONIKA

231

przetrwał długo. Kościół w Wolinie już przed X I V w. przyjął wezwanie św. Jerzego, którego
odpust przypada w tym samym dniu, co Wojciecha. W Szczecinie materialnych śladów koś­
cioła św. Wojciecha nie odnaleziono. Badacze nadal go poszukują, różnie sytuując. Najbardziej
trafnym miejscem wydaje się kaplica szpitalna św. Jerzego istniejąca do XVTII wieku na terenie
wczesnośredniowiecznego Szczecina. Zapomniano również o samym misjonarzu Pomorza,
a kult kanonizowanego już w 1181 roku Ottona miał charakter epizodyczny. Przyczyną takiego
stanu rzeczy było: wprowadzenie chrześcijaństwa jedynie w sposób formalny, nie ugruntowany
wśród ludności, co powodowało powracanie do praktyk pogańskich, głębokie przeobrażenie
kulturalne Pomorza w czasach napływu krzyżackiego, działalność misyjna dominikanów i fran­
ciszkanów od końca X I I wieku, którzy nie szerzyli kultu świętych benedyktyńskich.
Kolejnym wystąpieniem dotyczącym kultu historycznego był referat dr Ing'a Jana Royt'a
z Pragi na temat kultu św. Wojciecha w X V I I i XVTII w. w Czechach i jego odzwierciedlenia
w sztuce barokowej („Ikonografie sv. Vojtěcha v 17. a 18. století v Cechach").
Kościoły protestanckie, szczególnie kalwiński, zabraniały kultu świętych i ich wyobrażeń,
dlatego wizerunki św. Wojciecha można poszukiwać jedynie w środowiskach katolickich i w tra­
dycyjnych utrakwistycznych. Katolicka Kronika czeska Václava Hajka z Liboćan z 1541 roku
zawiera szereg świętowojciechowych legendarnych przypadków, które przejmują autorzy baro­
kowi. Centrum kultu tego świętego w czasach nowożytnych znajdowało się w małej kapli­
cy będącej grobem św. Wojciecha, a znajdującej się przed ścianą zamykającą chór katedry
św. Wita w Pradze.
Autor referatu wymienił kilka najważniejszych zabytków literatury z X V I I w., przedstawiające
legendy o cudownych i historycznych wydarzeniach z życia św. Wojciecha. Wpłynęły one na
ikonografię baroku. Najbogatsze zbiory dzieł sztuki poświęconych św. Wojciechowi znajdują się
w klasztorach benedyktyńskich: w Brevnovie i w Broumovie. Referent wymienił owe dzieła
przytaczając genezy ich treści. Ciekawym przykładem jest przedstawiana na obrazach legenda
0 założeniu klasztoru w Brevnovie: książę Bolesław Czeski i św. Wojciech równocześnie we śnie
otrzymali wezwanie spotkania się u źródła Brusnicy i tam powstał klasztor. W Broumovie,
w kościele klasztornym św. Wojciecha, znajdują się bogate freski autorstwa Jana Jakuba Stevensa
ze Steinfels. Tradycja i literatura wiążą to miejsce z fizyczną tutaj obecnością św. Wojciecha.
W X V I I wieku otaczano czcią miejsca w tradycji związane z pobytem świętego: kamienie
z odciskami jego ciała, studnie. Znamiennym jest fakt, że u benedyktyńskich świętych najczęściej
napotyka się na tego rodzaju „dotykalne" miejsca. Najwięcej takich miejsc znajduje się w okolicach
Zelenej Hory pod Nepomukiem. Pod Zeleną Horą pątnicy zatrzymywali się u Wojáechowej studni
1 w kaplicy zwanej „ U ślapeje" ze stopami św. Wojciecha w kamieniu, aby dalej podążyć do
miejscowości Vrcne, gdzie w kaplicy św. Wojciecha pokazywano kamień z odciskiem jego ciała.
Referent wymienił także kilka innych miejscowości posiadających kamienie i kaplice świętowojciechowe, do których wędrowali pątnicy oraz miejscowości nazwanych od imienia św. Wojciecha,
a leżących według tradycji na trasie podróży świętego. Podał również przykłady kościołów
posiadających freski przedstawiające legendarne wydarzenia z życia św. Wojciecha. Przytoczył kilka
ciekawszych legend, m.in. o próbie przeprawy Wojciecha przez Łabę, czy o karze głuchoty
na niesfornego pasterza. W ikonografii barokowej dotyczącej postaci tego świętego często pojawia
się motyw Wojciecha błogosławiącego Ziemię Czeską z Zelenej Hory. O ile w malowidłach
benedyktyńskich można ujrzeć Wojciecha w habicie zakonnym, o tyle na grafice występuje już
w szatach biskupich, z tarczą herbową z różą, wiosłem, mieczem i siedmioma oszczepami.
Referat dr Róży Goduli z Krakowa („Polskie drogi św. Wojciecha - analiza antropologicz­
na") wydawał się mało spójny i pozostawił uczucie niedosytu. Autorka referatu poinfor­
mowała, że w 1996 roku przeprowadzono w Krakowie badania weryfikacyjne, które potwier­
dziły trwałość kultu św. Wojciecha. Podjęła temat idei początku w tradycji związanej ze
św. Wojciechem. Wiele miejscowości łączy swe początki z tą postacią, m.in. Modlnica, Mszyce
koło Krakowa, Radzionków na Górnym Śląsku, Gdańsk, Święty Gaj, Częstochowa, gdzie
Wojciech miał nauczać na wzniesieniu, które nazwał Jasną Górą. Ponadto czas świętowojciechowy, posiadając walor sakralności z powodu czynów cudownych, jest czasem początku.

232

KRONIKA

W legendzie o św. Wojciechu mit początku chrześcijaństwa w Polsce wpisany jest w mit
początku państwa, dzięki czemu jego historia doznaje uświęcenia. Powoduje to wymazanie
ważności wcześniejszego chrztu Mieszkowego, który uznano za niepełny. Dopełnieniem stała
się męczeńska śmierć św. Wojciecha jako tzw. dar Szczepana. Autorka zwróciła również uwagę
na pielgrzymki średniowieczne do grobu św. Wojciecha, które kreowały świadomość zbiorową.
Bardzo ciekawym, lecz przedstawionym skrótowo z powodu ograniczeń czasowych refera­
tem, była praca prof, dr hab. Marii Paradowskiej z Poznania pt. „Św. Wojciech w kulturze
ludowej WielkopolskC. Zostały w niej zasygnalizowane prowadzone badania etnograficzne
wśród ludności wiejskiej i małomiasteczkowej dotyczące kultu św. Wojciecha.
Św. Wojciech, jako pierwszy patron ojczyzny i narodu, posiada przede wszystkim wymiar
polityczny, historyczny i narodowy; w o wiele mniejszym stopniu pełni funkcje świętego
bliskiego sercom ludności wiejskiej. Jest tak również w Wielkopolsce, gdzie jego kult funk­
cjonuje stymulowany w dużej mierze przez instytucje kościelne. Kultem oddolnym, czyli
pochodzącym z tradycji ludowej, jest tylko wówczas, gdy u jego podłoża leży wiara w rzekomy
pobyt świętego na danym terenie, upamiętniony w przekonaniu ludzi namacalnymi pozostałoś­
ciami, jak kamień, źródło, drzewo.
Z okazji millenium śmierci św. Wojciecha instytucje kościelne i świeckie, głównie szkoły,
od kilku lat prowadzą szeroko zakrojoną działalność, mającą na celu: przypomnienie histo­
rycznego i patriotycznego znaczenia tej postaci i jego śmierci, poszerzenie wiedzy na jego
temat, zintensyfikowanie kultu św. Wojciecha w celu silniejszej integracji narodu wokół trady­
cji typowo polskiej. Mimo tych działań poziom wiedzy o świętym wśród ludności wiejskiej
Wielkopolski jest bardzo zróżnicowany. Obok osób znających jego dzieje, wielu zupełnie nie
ma pojęcia, kim był ten święty, bądź posiada wiadomości odległe od oficjalnie przyjętej wersji.
Należy jednak podkreślić fakt, że wiedza nigdy nie odgrywa znaczącej roli w funkcjonowaniu
kultu świętego w kulturze ludowej. Kult jest niezależny od wiedzy, a decydujący wpływ na
niego ma oprawa odbywanych uroczystości ku czci świętego, bogactwo ich form i podniosłość
przeżyć związanych z nimi, które cementują społeczności lokalne i dzięki którym kult świętego
wchodzi w ich system wierzeniowy i kulturowy.
W kulturze mieszkańców wsi Wielkopolski św. Wojciech pełni różnorodne funkcje. Dla
osób wykształconych jest przede wszystkim patronem narodowym i patronem Wielkopolski, dla
wielu zaś pośrednikiem w jednaniu rozmaitych łask, głównie zdrowia, powiernikiem wszystkich
trosk, szczególnie w okresie organizowanych przez Kościół uroczystości religijnych ku czci
św. Wojciecha. Kult ten wyraża się głównie uczestnictwem w uroczystościach odpustowych
inicjowanych przez duszpasterzy, w pielgrzymkach do katedry w Gnieźnie i peregrynacjach
relikwii po archidiecezji. Te uroczystości wplatają się silnie w kulturę wsi wielkopolskiej, stając
się jej integralną częścią. Są wszakże grupy katolików, którzy nie żywią kultu św. Wojciecha.
Obok organizowanych przez Kościół form czci, wśród ludności istnieją legendy i legendar­
ne miejsca kultu związane ze św. Wojciechem. Przykładem jest od wieków czczony duży głaz
narzutowy w Budziejewku (gmina Mieścisko), zwany „Kamieniem św. Wojciecha", na którym
w drodze do Gniezna miał stać św. Wojciech i głosić Słowo Boże. Obok kamienia znajduje się
źródełko, którego woda miała kiedyś moc uzdrawiającą. Do dziś niektórzy wierzą, że nadal ją
posiada. Wśród ludności okolicznych wsi funkcjonuje kilka różnych wersji legend. Najbardziej
popularną jest legenda o złotych saniach, na których próbowano przewieźć głaz do Gniezna.
W Wielkopolsce znajduje się kilka podobnych Wojciechowych głazów (m.in. w Strzelnie,
Gościeszynie, Parczewie, Pomarzanach). Kult św. Wojciecha w kulturze ludowej Wielkopolski
ma więc wielowiekową tradycję o podłożu legendarnym i instytucjonalnym.
Prof. Paradowska przytoczyła również kilka przykładów wypowiedzi na temat św. Woj­
ciecha uzyskanych w czasie prac terenowych. Zaznaczyła, że pełne wyniki badań będą podane
dopiero po zakończeniu badań.
W czasie trzech dni konferencji odbyło się pięć zaplanowanych dyskusji, podczas których
dominowały zagadnienia związane z kultem św. Wojciecha, choć kwestie tyczące archeologii
były nie mniej ciekawe.

KRONIKA

233

Prof. Karłowska-Kamzowa zapytała doc. Zbierskiego, jaką rangę miał Gdańsk w czasach
św. Wojciecha. Doc. Zbierski stwierdził, że nie można do dziś tego w pełni ustalić. Był miastem
kommiikacyjno-rybackim, lecz nie posiadał takiej rangi, jak Gniezno, Kraków czy Poznań. Dodał,
że można natomiast ustalić miejsce chrztu gdańszczan powołując się na szczegóły archeologiczno-architektoniczne kościoła św. Katarzyny i sąsiadującego z nim cmentarza. Prof. Witkowska O S U
słusznie zauważyła, że można obliczyć, jakiej rangi jest dany gród i jest to w przypadku Gdańska
sprawa zupełnie możliwa. Nie można natomiast wnioskować z archeologii kościoła św. Katarzyny,
że tam właśnie odbył się chrzest gdańszczan udzielony przez św. Wojciecha.
Prof. Karłowska-Kamzowa zwróciła się z pytaniem także do mgr Sawickiego, jak wy­
glądało Gniezno w czasach św. Wojciecha. Mgr Sawicki podał krótki, lecz ciekawy opis.
Prawdopodobnie nie było wtedy jeszcze trzeciego podgrodzia. Wojciech zapewne przebywał
w obrębie grodu otoczonego wspaniałym wałem oraz na terenie pierwszego podgrodzia, w tzw.
małym gródku. Przypuszczalnie był tam kościół, ale nie można stwierdzić jaki. W tym czasie
na terenie trzeciego podgrodzia znajdowała się otwarta zabudowa małych budynków o wymia­
rach ok. 3 na 4 m, z centralnym paleniskiem.
Wiele zainteresowania wzbudził referat prof. Adama Labudy. Prof. Kuzner poddał w wąt­
pliwość przeprowadzoną hermeneutyczną analizę Drzwi Gnieźnieńskich jako dzieła sztuki,
stawiając pytanie o proporcje współczesnych przemyśleń o Drzwiach w stosunku do tych
z X I I wieku. Prof. Witkowska O S U również zasygnalizowała ten problem w interpetacji,
stwierdzając, że Drzwi były tworzone jako sztuka stosowana a nie a'priori, stąd w praktyce ani
artysta, ani widz nie posługiwali się takim głębokim odbiorem, jak w interpretacji hermeneutycznej. Dodała jednak, że to nowe spojrzenie na Drzwi jest bardzo interesujące.
Interpretacja prof. Labudy spotkała się z aplauzem ze strony prof. Skibińskiego
i dr Royt'a. Prof. Skibiński stwierdził, że propozycja ta wydobywa na powierzchnię warstwę
dotąd nie ujawnianą, antropologiczną, np. motyw ojca i matki, motyw przejścia, motyw
gestów, słupu, motyw architektoniczny jako różnorodność światów, symbolika arkad, motyw
przechodzenia z tego, co niższe, cielesne, do tego, co wyższe, duchowe, symboliczna struktura
binarna. Dodał, że nowa interpretacja daje wejście w głęboką i podstawową warstwę powszechników tamtej i innych epok.
Prof. Adam Labuda w odpowiedzi na głosy, stwierdził, że symbolika tu, to raczej język,
który odwołuje się do znaków różnie znaczących w stosunku do kontekstu, więc zastanawianie
się, czy aby nie widzimy za dużo, nie ma racji bytu. Zawartość historyczna jako punkt wyjścia,
nie jest brana pod uwagę.
Najwięcej czasu podczas dyskusji poświęcono zagadnieniom kultu. Ciekawym, wartym
wspomnienia tematem poruszonym przez kilku rozmówców była kwestia sztucznego rozciąga­
nia patronatu Wojciecha na całą Europę.
K s . prof. Kazimierz Śmigiel podważył zasadność nadania Wojciechowi patronatu ogólno­
europejskiego. Bardziej zgodny z rzeczywistością byłby ewentualnie patronat środkowo-wschodnio-europejski. Nie ma bowiem kultu św. Wojciecha w Niemczech, gdzie istnieją tylko
4 kościoły p.w. św. Wojciecha, ani we Włoszech, gdzie istnieją jedynie 2 jego kościoły i kaplica
Wojciecha w kościele św. Błażeja. Imię Wojciech (Adalbert) na Zachodzie jest bardzo rzadkie.
Trudno jest więc poprzeć tezę o Wojciechu jako patronie Europy. Jest to typowy fenomen
polski. W czeskim panteonie znajduje się na dalekiej pozycji i w samych Czechach trudno by
doszukiwać się kultu ludowego tegoż świętego. Na Węgrzech jego kult jest praktycznie jedynie
w Panonhalmie i Ostrzyhomiu. Ponadto kult św. Wojciecha kończy się na granicy z Litwą, na
której już go nie ma. Warto tu dodać, że opinia prof. Śmigla zgadza się z badaniami
etnologicznymi wśród ludności przesiedlonej z terenów wschodnich na Ziemie Odzyskane.
Zdecydowana większość respondentów o św. Wojciechu po raz pierwszy usłyszała dopiero
w nowym miejscu zamieszkania, wiele lat po П wojnie światowej.
Prof. Witkowska O S U także potwierdziła spostrzeżenia prof. Śmigla powołując się na
badania nad kalendarzami liturgicznymi: kult jest jedynie w Polsce, słaby na Węgrzech, jeszcze
słabszy w Czechach, a w Niemczech i Europie Zachodniej nie ma go już wcale.

234

KRONIKA

T a ciekawa i bogata w treści sesja naukowa mogła zadowolić wielu zainteresowanych.
Warto dodać, że przysłuchiwała się jej liczna grupa studentów Uniwersytetu Adama
Mickiewicza oraz kilku reprezentantów etnologii z Uniwersytetu Warszawskiego, co na kon­
ferencjach poświęconych św. Wojciechowi stanowi rzadki, acz cenny przypadek. Referaty
zostaną opublikowane przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk w 1998 roku.
Anna Urbańska

ГП M I Ę D Z Y N A R O D O W A K O N F E R E N C J A „ECOLOGY A N D F O L K L O R E " ,
ŁÓDŹ, 23-25 WRZEŚNIA 1996
W dniach 23-25.09.1996 w Łodzi odbyła się trzecia edycja Międzynarodowej Konferencji
„Ecology and Folklore", zorganizowana przez Zakład Folklorystyki Uniwersytetu Łódzkiego.
Tematem wiodącym tegorocznej konferencji był „Człowiek i jego środowisko we współ­
czesnym folklorze" (Man and the Environment in the Contemporary Folklore). W spotkaniu
tym wzięli udział naukowcy reprezentujący różne dziedziny antropologiczne, którzy przy­
byli z Republiki Czeskiej, Republiki Słowackiej, Rosji, Węgier, Wielkiej Brytanii, Stanów
Zjednoczonych i Polski. Celem konferencji była dyskusja nad nowym rozumieniem pojęcia
ekologii ludzkiej, ze szczególnym uwzględnieniem relacji Człowiek - Środowisko w aspekcie
roli i znaczenia edukacji środowiskowej współczesnego społeczeństwa i ekologizmu jako nowe­
go sposobu myślenia i działania.
Organizatorem spotkania był Zakład Folklorystyki Uniwersytetu Łódzkiego, przy udzia­
le Instytutu Etnografii i Folklorystyki Akademii Nauk Republiki Czeskiej w Pradze, pod
kierownictwem naukowym prof, dr hab. Violetty Krawczyk-Wasilewskiej, we współpracy
z dr Violetta Przerembską.
Obrady toczyły się w nowym Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym Uniwersytetu Łódz­
kiego przy ulicy Kopcińskiego 16/18. Pierwszego dnia obrad gości powitali: prof, dr hab.
Violetta Krawczyk-Wasilewska, gospodarz konferencji, oraz prof, dr hab. Zygfryd Juczyński
- Prodziekan Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ. Referat wprowadzający w tematykę kon­
ferencji pt. „Problems of Modern Ecology and Folk Knowledge" wygłosił dr Wiaczesław
Rudniew z Rosyjskiej Akademii Nauk w Moskwie. Głównym zagadnieniem referatu było
wskazanie tradycyjnej wiedzy ludowej jako źródła, z którego korzystać może współczesna
nauka, a szczególnie współczesna ekologia. Zawiera ona bowiem wiele empirycznych danych
wynikających z systemu wzajemnych zależności między naturą - społeczeństwem i kulturą.
Sesja pierwsza poświęcona była obecności treści ekologicznych w folklorze dawnym
i współczesnym. Dr Hana Hloškova z Akademii Nauk Republiki Słowackiej z Bratysławy
mówiła o pojemności znaczeniowej pojęcia środowiska w tradycji narracyjnej tradycyjnych
kultur wiejskich („Man and the Environment in Oral Tradition"). Problem relacji człowieka ze
środowiskiem jako element społecznej pamięci, na wybranym przykładzie stereotypu pasterza
w folklorze słowackim, przedstawiła Dr Eva Krekovičova z tego samego ośrodka w referacie
pt. „The Relationship of Man to Nature and Social memory. The Ecological Dimension of the
Shepherdic Image in Folklore". Dr Ilona Nagy z Węgierskiej Akademii Nauk w Budapeszcie
zajęła się treściami ekologicznymi w legendach apokryficznych („Birds from Clay: Some
Remarks on the Creation Legends").
Sesja druga poświęcona była życiu w warunkach różnego rodzaju zagrożeń, m.in. eko­
logicznych i kulturowych oraz ludzkich refleksji wyrażanych w narracjach codziennych.
Doc. dr Bohuslav Salanda z Uniwersytetu Karola w Pradze w referacie „The Town of Jáchymov.
The Appearance of Radioactivity in Folklore" przedstawił życie ludzi w rejonie, gdzie radioaktyw­
ność jest elementem naturalnego środowiska życia. Dr. Zdeněk Uherek z Akademii Nauk Czeskiej
Republiki w Pradze („We lived in the Area Polluted by Nuclear Disaster") przedstawił refleksje
przesiedleńców czeskich z rejonów dotkniętych katastrofą czernobylską na Ukrainie i Białorusi

KRONIKA

235

nad ich życiem w zmienionym środowisku kulturowym w Czechach. Dr Stanislav Brouček z tej
samej instytucji rozważał problem zagrożeń tożsamości owo-kulturowych mniejszości czeskiej
żyjącej we Francji („Feeling of Fear as an Instrument for Identification a Group of Migrants with
Majority"). Z kolei prof, dr Dorothy Billings z Wichita University ze Stanów Zjednoczonych
(„New Guinea at Corporate Headquarters: Amungme Versus the Freeport Mining Company")
analizowała przyczyny kulturowego i ekologicznego konfliktu między wielką kompanią górniczą
w Nowej Gwinei a tradycyjną, lokalną społecznością.
Drugi dzień obrad rozpoczął się po południu wystąpieniem dr Karela Altmana z Akademii
Nauk Czeskiej Republiki w Brnie, który ukazał restaurację jako popularne i ważne dla
środowiska miejsce spotkań i kontaktów mieszkańców Brna („Restaurant as a Meeting and
Chatting Place of Brno Inhabitants"). Referat ten nadał charakter sesji trzeciej, która w dużej
mierze dotyczyła związku człowiek ze środowiskiem kulturowym. W kolejnym referacie tej sesji
prof, dr hab. Teresa Dunin-Karwicka z Uniwersytetu im. M . Kopernika w Toruniu, analizując
twórczość literacką mieszkańców Kujaw („Naturę and the Environment in Literary Activity
of the Kujawy Inhabitants as a Way of Expressing Their Regional Identity") dostrzegła w niej
znaczenie rodzimego krajobrazu w wyrażaniu tożsamości regionalnej. Prof. dr hab. Irena
Bukowska-Floreńska z Uniwersytetu Śląskiego, Filia w Cieszynie, w wystąpieniu „Polish
Family and Regional Traditions as an Ecological Value" odnalazła wartości ekologiczne
w środowisku rodzinnym, lokalnym i regionalnym. Dr Janina Tobera z Uniwersytetu Łódz­
kiego w komunikacie „Strategies of the Small Ecology" zaprezentowała swoje badania nad
inicjatywami proekologicznymi, podejmowanymi w środowisku rodzinnym.
Trzeci, ostatni dzień obrad rozpoczęła sesja etnomuzykologiczna w całości poświęcona
aspektowi ekologicznemu w różnych przejawach ludowej kultury muzycznej. Z odczytem
wprowadzającym w tematykę sesji („Ecological Method in Czech Ethnomusicology") wystąpił
doc. dr Lubomir Tyllner z Akademii Nauk Czeskiej Republiki w Pradze, który zwrócił
szczególną uwagę na zainicjowanie metody ekologicznej w czeskiej etnomuzykologu na przeło­
mie X I X i X X wieku. Dr Věra Thořova z tego samego ośrodka, w wystąpieniu ..Contemporary
Environment of Folklore in the West Czech Republic" skupiła się na współczesnej, muzycznej
praktyce wykonawczej w zachodnim regionie Czech, w Chodsku. Dr Jana Pospíšilova z Aka­
demii Nauk Czeskiej Republiki w Brnie przedstawiła analizę repertuaru muzycznego i narracyj­
nego dzieci i młodzieży współczesnego Brna pod kątem obecności w nim elementów folkloru
tradycyjnego („Contemporary Folklore of Students' and Children's Groups"). Kolejny referat
Dr Violetty Przerembskiej z Uniwersytetu Łódzkiego na temat „Traditional Musical Instruments
of North Poland and Ecological Consciousness of Their Present Makers" dotyczył świadomości
ekologicznej współczesnych wytwórców instrumentów ludowych oraz funkcjonowania tych
instrumentów we współczesnej kulturze. Dr Daniela Stavělova z Akademii Nauk Republiki
Czeskiej w Pradze w wystąpieniu pt: „Today's Czech Folk-Dance Tradition" podjęła temat
żywotności i społecznej roli różnych form ludowego tańca we współczesnych Czechach.
Sesja piąta, zamykająca i podsumowująca konferencję poświęcona była obecności idei
ekologizmu we współczesnej kulturze i różnym wymiarom edukacji środowiskowej współczes­
nego społeczeństwa. Prof. dr hab. Piotr Tobera z Uniwersytetu Łódzkiego w wystąpieniu
zatytułowanym „Tradition, Modernity and Ecologism" podjął próbę określenia znaczenia
tradycji we współczesnej idei ekologizmu oraz roli samego ekologizmu we współczesnym życiu
ludzi. Mgr Maria A. Łukowska z tej samej uczelni w referacie „Ecology and Ecologism in
Contemporary Urban Folklore" skupiła się na roli folkloru we współczesnych inicjatywach
edukacyjnych ekologizmu jako ruchu społecznego. Z kolei Rachel Freeman z University of
Edinburgh w komunikacie „ D o Net Surfers Pick Mushrooms? An Introductory Inquiry into
What Effect the Internet Will Have on the Distribution of Certain Aspects of Folklore", na
przykładzie wiedzy o grzybach i ich zbieraniu ukazała jeden ze współczesnych środków informa­
cyjno-edukacyjnych, jakim jest komputerowa sieć Internetu. Prof. dr hab. Violetta Krawczyk -Wasilewska w podsumowującym konferencję referacie pt: „Ecological problems in Primary
Schools Education in Poland" przedstawiła zagadnienie różnych form edukacji środowiskowej

236

KRONIKA

w szkołach podstawowych w kontekście propagowanej przez U N E S C O konieczności edukacji
ekologicznej młodego pokolenia u progu X X I wieku.
Konferencji towarzyszyła wystawa publikacji o tematyce związanej z ekologią i kulturą,
wśród których znajdowały się również prace stanowiące dorobek naukowy uczestników. Spot­
kanie finansował Uniwersytet Łódzki przy udziale Komitetu Badań Naukowych. Przewidziana
publikacja pokonferencyjna w języku angielskim jest przygotowywana w Instytucie Etno­
grafii i Folklorystyki Akademii Nauk Republiki Czeskiej w Pradze, pod wspólną redakcją
prof, dr hab. V. Krawczyk-Wasilewskiej i dr. St. Broučka.
Violetta Przerembska,
Maria A. Łukowska

„ P R Z E M I A N Y TOŻSAMOŚCI K U L T U R O W E J SPOŁECZNOŚCI P O G R A N I C Z A " ,
C I E S Z Y N , 4-5 G R U D N I A 1995
W maju 1994 r. w Ciechanowcu miała miejsce konferencja pn. „Edukacja międzykulturowa", zorganizowana staraniem Wydziału Pedagogicznego i Psychologii Filii Uniwersytetu
Warszawskiego w Białymstoku. Wówczas to, z inicjatywy prof. dr. hab. Tadeusza Lewowic­
kiego, narodziła się idea powołania Federacji Zespołów Badań Pogranicza, która miałaby
sprzyjać koordynacji i integracji różnych poczynań badawczych, wymianie informacji, promo­
waniu badań międzykulturowych, wreszcie studiom porównawczym. Wspominam o tym dlate­
go, iż główna inicjatorka i organizatorka konferencji nt. Przemiany tożsamości kulturowej
społeczności pogranicza, która odbyła się w dniach 4—5 grudnia 1995 r. w Cieszynie, dr Halina
Rusek wyraźnie do w/w idei nawiązała. Obok Pani Dziekan Filii Uniwersytetu Śląskiego wśród
organizatorów trzeba też koniecznie wymienić Związek Komunalny Ziemi Cieszyńskiej. Należy
również podkreślić duże zainteresowanie obradami miejscowych władz samorządowych oraz
całej społeczności uniwersyteckiej.
Obrady przewidziane na dwa dni składały się z dwóch rodzajów wystąpień: czysto teore­
tycznych oraz prezentacji wyników badań własnych. W pierwszym dniu dominowały referaty
teoretyczne. Prof. dr hab. Irena Bukowska-Floreńska (Cieszyn) wygłosiła tekst „Kultura
tradycyjna a tożsamość kulturowa społeczności pogranicza", w którym - po zdefiniowaniu
terminu „tożsamość kulturowa" (wartość mająca oparcie w dziedzictwie kulturowym i społecz­
nym, w inności danej kultury w stosunku do pozostałych) poszukiwała odpowiedzi na pytanie,
jakie zespoły wartości kulturowych, z genetycznego punktu widzenia, w odniesieniu do trady­
cyjnej, miejscowej czy regionalnej kultury, zawierają kultury pogranicza. Autorka zapro­
ponowała cztery zespoły tego typu wartości: 1) Ślady wartości w miejscowym obyczaju, obrzę­
dach, folklorze słownym i muzycznym, w zachowaniach wierzeniowo-magicznych, elementach
ludowego stroju, wreszcie w tradycyjnym systemie myślenia, a może w normach społeczno-obyczajowych (to tzw. pamięć społeczna); 2) elementy z kultury warstw elitarnych; 3) elementy
obce, z innych kultur, nabyte przez kontakty społeczne powstałe w wyniku migracji lub
mimowolne oraz 4) elementy kultury własnej, specyficzne dla mieszkańców pogranicza. Na
współczesną kulturę społeczności pogranicza składają się właśnie elementy z wszystkich tych
zespołów wartości. Te, które zostaną w pełni zaakceptowane mogą stać się nową tradycją.
Prof. dr hab. Anna Szyfer (Poznań) przedstawiła referat „Poziomy tożsamości. Implikacje
teoretyczne i metodyczne". Wyróżniając trzy poziomy: 1) Obiektywny - obraz kultury trady­
cyjnej, język itp.; 2) Subiektywny, związany z kwestią samo określenia się oraz 3) natalny, tj.
rola miejsca pochodzenia danej grupy regionalnej), z góry zaznaczyła, że należy je traktować
komplementarnie. Po omówieniu poszczególnych poziomów, w konkluzji, zgłosiła postulaty
pod adresem przyszłych badań, w których powinny zostać uwzględnione m.in. losy historyczne
badanej grupy, jej pochodzenie społeczne i skład socjalny, stopień zachowania kultury trady­
cyjnej, sytuacja ekonomiczna czy wreszcie znaczenie religii.

KRONIKA

237

Niestety, kolejny autor - prof, dr hab. Jerzy Nikitorowicz z Filii Uniwersytetu Warszawskie­
go w Białymstoku - nie dojechał. Nadesłał jednak tekst pt. „Tożsamość a akomodacja",
w którym - po zdefiniowaniu terminu „tożsamość" (jest to spotkanie teraźniejszości z przeszłoś­
cią i antycypowaną przeszłością, będące efektem świadomego orientowania się ludzi na wartości
grupy decydujące o jej swoistości i odrębności) wyróżnił następujące jej typy: 1) Identyfikacja
z dwoma kulturami (bikulturalizm człowieka pogranicza); 2) identyfikacja z dominującą kulturą
(zagadnienie asymilacji czy tożsamości negatywnej do socjalizacji rodzimej); 3) identyfikacja
z własną grupą mniejszościową (zjawiska separacji, etnocentryzmu, przy czym odnalezienia
i zrozumienia siebie i swojej kultury nie łączy z nacjonalizmem); 4) brak identyfikacji z którąkol­
wiek grupą (zjawisko marginalizacji). Autor wyodrębnił proces akomodacji jako sposób prze­
kształcania pierwotnego schematu myślowego, modyfikowania i reorientacji wartości, wzorów
i sposobów zachowania, ze względu na ich nieprzydatność w ocenie subiektywnej i z uwagi na
nową sytuację obiektywną, umożliwiającą kultywowanie dziedzictwa kulturowego.
Kolejna grupa referatów dotyczyła różnych aspektów tożsamości narodowej, a także
wyznaczników samoidentyfikacji i odnosiła się, może poza wystąpieniem mgr. Marka Rembierza
(Cieszyn) - „Antropologia filozoficzna o tożsamości i tradycji oraz ich przemianach" - do
konkretnych zachowań społeczności pogranicza. Prof. dr hab. Ryszard Kantor (Kraków)
w tekście „Między identyfikacją narodową a regionalną" - zajął się przypadkiem polskiej
Orawy. Mieszkańców Orawy podzielił on na trzy kategorie: tych, którzy jednoznacznie deklarują
swoją polską świadomość narodową (ok. 60%), tych, którzy uważają się za Słowaków
(ok. 10%) oraz unikających jednoznacznej deklaracji narodowej, zastępując ją deklaracją
przynależności regionalnej, czyli deklaracją „orawskości" - (ok. 30%). Referent uważał, że
świadomość regionalna nie może zastępować świadomości narodowej, a proces kształtowania
tej drugiej będzie postępował, m.in. dzięki działalności różnego rodzaju polskich towarzystw
i organizacji. Mgr Mirosław Mika (Kraków) odwołał się do badań realizowanych na terenie
Śląska Cieszyńskiego („Tożsamość regionalna Śląska Cieszyńskiego w świetle migracji ludnoś­
ci"), wskazując na intensywne ruchy migracyjne w zachodniej części Beskidu Śląskiego związane
z turystyką a szczególnie z budową domów letniskowych. Zastanawiał się nad kształtem
tożsamości kulturowej i poczuciem więzi regionalnej mieszkańców tego zakątka w przyszłości.
Czy obroni się on przed wpływami ludności napływowej? Jakie elementy kulturowe ulegną
transformacji, a jakie zostaną zachowane i przejęte przez przybyszów (stopień i sposób przebie­
gania procesów asymilacyjnych nowych mieszkańców itp.)
Kolejni referenci skupili uwagę słuchaczy na problemach pogranicza południowego
i wschodniego. Profesor dr hab. Zenon Jasiński (Opole) przedstawił „Uwarunkowania toż­
samości kulturowej młodzieży na pograniczu polsko-czeskim" a dr Mirosław Sobecki (Biały­
stok) - na pograniczu polsko-białoruskim i polsko-litewskim. Referat nosił tytuł „Poczucie
tożsamości narodowej a świadomość kulturalna młodych Litwinów i Białorusinów, uczniów
liceum ogólnokształcącego". D r Iwona Kabzińska (Warszawa) mówiła o sposobie rozumienia
zjawiska, jakim jest kultura polska przez Polaków z Białorusi (termin „kultura polska" był
przez nich stosowany w odniesieniu do kultury własnej grupy narodowej). Zwróciła przy tym
uwagę na daleko idącą identyfikację owej kultury z religią katolicką, ze świętami i obrzędami
kościelnymi, a także z kulturą szlachecką. Wystąpienie było zatytułowane: „Tożsamomość
kulturowa - tożsamość narodowa. Z badań nad wyznacznikami samoidentyfikacji Polaków na
Białorusi". Wszystkie teksty odwoływały się do wyników ostatnio prowadzonych badań,
wskazywały na wyznaczniki tożsamości oraz sposoby badania tego zjawiska. I . Kabzińska
podkreśliła też m.in. znaczenie analizy treści różnych dokumentów, autobiografii, pamięt­
ników, wspomnień oraz obserwacji zachowań informatorów w badaniach nad tożsamością,
a Z . Jasiński wspomniał o odczuwanej niechęci do wyraźnych deklaracji narodowościowych,
o silnym oddziaływaniu „bogatej" kultury, i in.
Dyskuje w pierwszym dniu koncentrowały się wokół zagadnień terminologicznych, dotyczyły
również podstawowych atrybutów tożsamości kulturowej (P. Boski), tła tożsamości regionalnej
młodzieży (T. Kania) czy problemu tożsamości polskich Białorusinów (R. Matykowski).

238

KRONIKA

Obrady w drugim dniu otworzył burmistrz miasta Cieszyna, dr Jan Olbrycht, prezes
Zarządu Związku Komunalnego Ziemi Cieszyńskiej. Zaprezentował on interesujące rozważa­
nia na temat roli społeczności lokalnej, specyfiki regionu, nowocześnie rozumianego regio­
nalizmu czy wreszcie wspólnych inicjatyw Związku Komunalnego związanych z rozwojem
Ziemi Cieszyńskiej. Kolejny mówca, prof, dr hab. Michał Heller, jakby nawiązując do prze­
mówienia burmistrza, przedstawił zarys dziejów kultury Śląska Cieszyńskiego okresu I I RP.
Mgr Małgorzata Kiereś, dyrektorka Muzeum w Wiśle, zachwyciła słuchaczy wspaniałą umie­
jętnością łączenia rozważań teoretycznych wynikających z długoletnich obserwacji praktyka
z pięknymi wtrętami gwarowymi. Czyniło to wystąpienie jeszcze ciekawszym i żywym, chociaż
sam tytuł był już interesujący: „Współczesny proces przeobrażeń tożsamości kulturowej Górali
Śląskich. Uwagi i refleksje na przykładzie wybranych zagadnień kultury społecznej". Autorka
referatu zwróciła uwagę na fakt istnienia wielorakiego pogranicza góralskiego niosącego ze
sobą całą masę problemów a także na zjawisko adaptowania nowych treści kulturowych
do tradycji i tym samym jej przeobrażenia. Zadała dramatyczne pytanie dotyczące sytuacji
badacza, etnologa i jego zachowań: czy ma być tylko obserwatorem, czy może (i na ile)
ingerować w prywatne życie górali, obserwowanej społeczności?
Dr Janusz Spyra (Cieszyn) w referacie „Między Europą a zaściankiem. Żydzi na Śląsku
Cieszyńskim od średniowiecza do II wojny światowej" przypomniał o wielonarodowościowym
charakterze regionu, o charakterystycznej tolerancji kulturowej i wyznaniowej.
Spojrzenie geografa na kwestie świadomości regionalnej mieszkańców regionu przybliżały
dwa kolejne wystąpienia. D r Roman Matykowski (Poznań) w tekście „Śląsk Cieszyński a Pod­
beskidzie: świadomość regionalna mieszkańców województwa bielskiego" zaproponował typo­
logię ruchów regionalnych w Polsce: 1) Regionalizmy sensu stricto (polityczny = autonomizm,
kulturowy, ekonomiczny); 2) Quasi-regionalizmy (quasi-regionalizm polityczny, quasi regiona­
lizm ekologiczny); 3) brak regionalizmów. Za Z. Rykielem przypomniał fazy rozwoju świado­
mości regionalnej: 1) Przeciwstawienie się własnej grupy regionalnej pozostałej części społe­
czeństwa państwowego (świadomość negatywna); 2) poczucie odrębności regionalnej (świado­
mość jawna); 3) zmniejszająca się odrębność danej grupy regionalnej przy utrzymującej się
manifestacji postaw regionalistycznych (świadomość zorientowana na wartości); 4) procesy
integracyjne (lub indyferentyzm regionalny), atomizacje postaw (subregionalizm). Na tak za­
kreślonym tle teoretycznym omówił różnice i odmienności regionalne Śląska Cieszyńskiego
i Podbeskidzia, widziane oczami mieszkańców omawianego województwa (aż 30% takich
różnic nie dostrzegało, pozostali widzieli je właśnie w kulturze, folklorze, specyficznej gospo­
darce przemysłowej położeniu geograficznym). W pewnym sensie kontynuacją wystąpienia
był referat dr. Bolesława Domańskiego (Kraków) „Postrzeganie własnego regionu przez miesz­
kańców Śląska Cieszyńskiego". Okazało się, że ani cechy osobowościowe, ani wykształcenie
nie miały takiego wpływu na określenie specyfiki regionu, jak wyznanie. O „Dylematach
młodzieży z miast pogranicza (na przykładzie Cieszyna, Jastrzębia i ośrodków Podbeskidzia)"
mówił dr Tadeusz Kania (Cieszyn). Dwoje kolejnych referentów, dr Tadeusz Siwek i dr Irena
Bogocz, reprezentujący Zakład Badań Etnikum Polskiego Uniwersytetu Ostrawskiego działa­
jący w Czeskim Cieszynie, odwołało się do badań własnych realizowanych na Zaolziu, przed­
stawiając specyfikę tożsamości na Zaolziu oraz kwestie języka, jako jednego z czynników
zachowania tożsamości etnicznej. Tekst dr Bogocz opierał się na wynikach badań zreali­
zowanych wśród najmłodszej generacji Polaków na Zaolziu, która posługuje się więcej niż
jednym kodem językowym, co uzależnione jest m.in. od różnych życiowych sytuacji. Gene­
ralnie o orientacji językowej decyduje wychowanie w rodzinie, a dopiero potem szkoła.
Powszechnie używana jest gwara. Badani podkreślali swoją obcość językową w każdym środo­
wisku, ich zachowanie językowe od razu wskazuje na ich inność - w języku polskim są
liczne naleciałości czeskie, a w czeskim gwarowe. Dlatego też językowo najlepiej czują się na
Zaolziu, gdzie gwara cieszyńska traktowana jest jako rodzaj miejscowego kodu. Nikt się jej
nie wstydzi i jest używana wszędzie. W komunikacji urzędowej, administracyjnej zdecydowa­
nie dominuje język czeski.

239

KRONIKA

Ostatni referat, „Wymiary tożsamości regionalnej młodzieży pogranicza polsko-czeskiego",
dr Haliny Rusek i mgr. Lesława Werpachowskiego (Cieszyn) przedstawił wyniki najnowszych
badań związanych z trzema kwestiami: 1) wizerunkiem własnego regionu; 2) stosunkiem
młodzieży do regionu - sformułowanie najważniejszych cech charakteryzujących region;
3) wyobrażeniami młodych o mieszkańcach pogranicza, zagadnienia związane z przyszłością
wspólnych stosunków nie tylko politycznych, ale i innego rodzaju.
W dyskusjach podkreślano wielokrotnie rolę prowadzonych na dość szeroką skalę badań
dotyczących tożsamości kulturowej, których wyniki były tak często przytaczane na konferencji.
Zauważono również, że w świadomości ogółu Polaków nie istnieje zagadnienie nazwane
specyfiką regionu Śląsk Cieszyński, ani stereotyp jego mieszkańców.
Podsumowując dwudniowe obrady, Pani Dziekan, dr Halina Rusek podkreśliła fakt
bardzo zaawansowanej na tym terenie integracji nauki z praktyką, o czym świadczyło m.in. tak
duże zainteresoanie konferencją miejscowych władz. Dla nich bardzo ważnymi były problemy
poruszane w czasie obrad, np. kwestia czy tożsamość kulturowa mieszkańców pogranicza ulega
przemianom? W jakim kierunku one idą? Jak żyją społeczności pogranicza? Dla badaczy,
którzy przyjechali na konferencję z całej Polski ciągle ważnym jest rozwiązanie wielu kwe­
stii terminologicznych, dookreślenia terminów „tożsamość", „świadomość", „identyfikacja",
„asymilacja", itp. Było to bardzo ciekawe spotkanie o interdyscyplinarnym charakterze.
Z niecierpliwością będziemy oczekiwać na wydawnictwo pokonferencyjne z kompletem
wystąpień - często ilustrowanych bardzo ciekawymi schematami, zestawieniami itp. - i opraco­
waną dyskusją.
Urszula Kaczmarek

„ETNOLOGIA I A N T R O P O L O G I A K U L T U R O W A
A BADANIE K U L T U R REGIONALNYCH I REGIONALIZMU
W SPOŁECZEŃSTWACH N O W O C Z E S N Y C H " ,
C I E S Z Y N , 23-25 PAŹDZIERNIKA 1996
Inicjatorem i głównym organizatorem tego spotkania naukowego był Zakład Etnologii
Instytutu Nauk Społecznych i Nauk o Kulturze Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie.
Konferencja była ważnym wydarzeniem naukowym - umożliwiającym konfrontację różnych
stanowisk i poglądów na temat regionu, regionalizmu i kultur regionalnych, stanowiła także próbę
podsumowania dotychczasowych osiągnięć i wyznaczenia nowych płaszczyzn badawczych w zakre­
sie badań nad regionalizmem. W czasie trzydniowych obrad wystąpiło 24 prelegentów reprezentują­
cych ośrodki naukowe z różnych części kraju: Cieszyna, Łodzi, Lublina, Warszawy, Krakowa,
Wrocławia, Opola, Katowic, Poznania. Obrady koncentrowały się wokół rozważań nad regionaliz­
mem, jego formami, znaczeniem i rolą uwzględniając także wątek aplikacyjny, podejmowały
analizę zagadnień tożsamości, świadomości i odrębności różnych grup społecznych w wymiarze
lokalnym, regionalnym i narodowym. Podczas obrad próbowano przybliżyć i zrozumieć sytuację
człowieka we współczesnym pluralistycznym społeczeństwie, uwikłanego w skomplikowane procesy
przemian, poddanego wpływom różnych trendów, mód i stylów proponowanych przez kulturę
masową. Jak reaguje i odpowiada człowiek na pojawiające się obecnie tendencje unifikacyjne, jakie
podejmuje działania? Czy globalizacja zagraża odrębności kulturowej? W tym kontekście pojawiły
się zagadnienia Walencji i konwersji tożsamościowej. Wiele z przedstawionych referatów podejmo­
wało problematykę kształtowania się nowych więzi, wartości, wzorców kulturowych w sytuacjach
zderzenia i konfrontacji kultur - zwłaszcza na terenach pogranicz etnicznych. Egzemplifikację dla
wysuwanych wniosków stanowiły wyniki badań. Niektóre wystąpienia miały charakter refleksyjny,
stanowiły krytyczne spojrzenie na narzędzia analizy i modele interpretacyjne stosowane w naukach
humanistycznych. Przedstawione zostały także komunikaty ze stanu badań prowadzonych
w różnych rejonach Polski na temat świadomości i tożsamości regionalnej.

240

KRONIKA

Konferencja zainaugurowana została referatem Ireny Bukowskiej-Floreńskiej, kierownika
Zakładu Etnologii Filii U Ś w Cieszynie: „Kultury regionalne w społeczeństwach nowoczesnych.
Problemy i propozycje badawcze". Autorka zakreśliła w nim problematykę i cele konferencji.
Przypominając dorobek etnografii w dziedzinie badań regionalnych utożsamianych w przeszłości
z rejestracją kultury ludowej, wskazała, iż przeobrażenia, jakie dokonują się we współczesnych
społeczeństwach na skutek zmian niesionych przez cywilizację techniczną otwierają przed
etnologią nową problematykę badawczą. Wiąże się ona przede wszystkim ze zjawiskami
kształtowania nowych wartości kulturowych w społeczeństwach nowoczesnych, powstających
w wyniku zdarzenia odrębnych kultur. Za szczególnie interesujące dla badaczy kultury uznała
tereny pogranicz etnicznych oraz obszary koegzystencji ludności napływowej i autochtonicznej.
Autorka zwróciła uwagę na pojawianie się w społeczeństwach industrialnych nowych postaw
proekologicznych, będących reakcją na zdewastowane środowisko nie tylko przyrodnicze.
Zagadnienia, mechanizmy i procesy tworzenia nowych wartości i tradycji, a przede wszystkim
przeżywanie więzi lokalnych i regionalnych przez społeczności winny stać się przedmiotem analiz
i badań etnograficznych. Zasygnalizowany powyżej problem podjęła Anna Szyfer w referacie
„Regiony pogranicza - grupy czy zbiorowość. Refleksje nad problematyką i metodami badań".
Na podstawie badań przeprowadzonych na ziemiach odzyskanych omówiła zjawisko kształto­
wania się więzi lokalnych i społecznych wśród ludności napływowej z różnych rejonów Polski,
która zasiedliła te tereny w wyniku akcji przesiedleńczej po I I wojnie światowej. Autorka
wskazała, iż procesy „zderzenia" różnych grup i kultur oraz efekty tychże interakcji stały się
istotnym czynnikiem powstawania na tych terenach nowych regionów - „neoregionów", których
istnienie wzmacniane było przez stopniowo rodzący się lokalny patriotyzm. Stwierdzono
bowiem, iż pokolenia repatriantów identyfikowały się częściej z nowymi terenami zamieszkania,
niż z rodzinnymi ziemiami, które ich rodzice zmuszeni byli opuścić. Interesujące uwagi na temat
idei regionalistycznych i regionalizmu zaprezentowane zostały w referacie Kazimiery i Jacka
Wodzów. Autorzy przybliżyli rozumienie regionalizmu w znaczeniu kulturowym, politycznym
i gospodarczo-ekonomicznym, wskazując na wieloznaczność i wieloaspektowość tych zagadnień.
Zwrócono uwagę, iż o regionalizmie można mówić jedynie w kontekście określonej całości.
Każdy region ma zawsze odniesienie do całości, sama zaś odrębność lokalna czy regionalna
kształtuje się w konfrontacji z inną kulturą, czy grupą społeczną. Nawiązując do tradycyjnej
koncepcji regionów podkreślono, iż współczesne regiony wyznaczane będą przez nowe siły
- stosunki demograficzne, uwarunkowania gospodarcze, interesy społeczno-ekonomiczne grup.
Będą powstawać jako koncentryczne kręgi wokół ośrodków „promieniowania" - stolic. Oma­
wiając regionalizm jako wyraz odrębności politycznej i samoobrony mniejszości, wskazano iż
często większość postrzegana jest jako dyskryminator i determinator, co może stwarzać nieporo­
zumienia, a nawet antagonizmy. Uwzględniając możliwość wystąpienia owych sytuacji konflik­
towych na gruncie sprzeczności interesów mniejszości i większości w ramach jednostki państwo­
wej, autorzy zaproponowali koncepcję „obywatelskości" jako perspektywę wyjścia z dylematu
większość-mniejszość. Zaznaczyli, iż jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania regio­
nalizmów będzie umożliwienie elitom lokalnym dostępu do władz centralnych. W przeciwnym
bowiem razie nastąpi zamykanie się regionów i pojawianie odśrodkowych dążeń. Część pierwszą
obrad zamknęła Izabella Bukraba-Rylska odczytem „Na styku kultur: kategorie poznawcze
i dylematy moralne", w którym przedstawiła rozważania nad problematyką kontaktu i współ­
istnienia kultur w nowoczesnych, pluralistycznych społeczeństwach. Autorka dokonała przeglą­
du podstawowych pojęć i założeń, stosowanych przy analizie zjawisk kontaktu i przenikania się
kultur. Zwróciła uwagę na pewne schematy interpretacyjne oraz modele propagowane przez
różne koncepcje filozoficzno-epistemologiczne. W rozważaniach na temat fenomenu kontaktu,
który jej zdaniem niesie wiele interesujących zjawisk, starała się wykazać ograniczenia popular­
nych dziś twierdzeń o pozytywnej roli zbliżania się ludzi. W konkluzji sformułowała kontrower­
syjną tezę, iż wzajemne poznawanie się nie zawsze służy zbliżeniu i lepszemu porozumieniu - jak
głoszą pluralistyczne poglądy - lecz może rodzić niechęć, uprzedzenia, a nawet wrogość, o czym
badacze często zapominają. Kończąc podkreśliła konieczność ciągłej refleksji teoretycznej nad

KRONIKA

241

sposobem analizy i narzędziami badawczymi. Jej zdaniem, lepiej przedstawić zagadnienie
w sposób mniej spójny, mniej przystający do obranych założeń i modeli interpretacyjnych, niż
sfałszować obraz rzeczywistości na rzecz zgodności z prawami logiki i przyjętymi wcześniej
teoriami i modelami. W godzinach popołudniowych uczestnicy konferencji pracowali w dwóch
sekcjach naukowych. Prezentowane w czasie obrad referaty i rozważania koncentrowały się
wokół tematów: regionalna świadomość odrębności a inicjatywy społeczne, kształt kultury
regionalnej a liderzy, regionalizm w sztuce ludowej i kulturze masowej a tradycyjne wzory
kulturowe wspólnot regionalnych. Mówiono o różnych formach identyfikacji kulturowej,
0 funkcjach tradycji we współczesnej kulturze i jej roli w kreowaniu nowych konstruktów
symbolicznych, a także o zjawisku walencji kulturowej, które coraz częściej daje się zaobserwo­
wać we współczesnym społeczeństwie. Wśród prezentacji pojawiły się uwagi na temat animacji
ruchów regionalnych i możliwości aktywizacji kulturalnej, oświatowej i gospodarczej w ramach
społeczności lokalno-regionalnych. W kontekście owych zagadnień podkreślono znaczenie i rolę
elit-^iderów w kreowaniu oblicza i specyfiki tychże społeczności.
Wątek społecznych inicjatyw folklorystycznych podjęła w swym wystąpieniu Teresa Smo­
lińska. Opierając się na własnych obserwacjach poczynionych na terenie Śląska Opolskiego,
wskazała, iż imprezy o charakterze folklorystycznym, np. występy i prezentacje zespołów
— stanowią istotny czynnik w budowaniu poczucia więzi wspólnotowej. Dla trwałości wspólno­
ty doniosłe znaczenie ma istnienie wspólnego zespołu symboli - wartości, z którymi utożsamia
się grupa. Dają one bowiem możliwość doświadczenia wspólnotowych więzi, integrując jedno­
cześnie jej członków. Ksiądz Franciszek Rosiński w swym wystąpieniu próbował zarysować
rolę, jaką może odegrać duchowieństwo w kształtowaniu kultur regionalnych. Podkreślił, iż
zadaniem, swoistą misją duchowieństwa będzie ochrona wartościowych elementów dziedzictwa
kulturowego-sakralnego i świeckiego, podtrzymywanie i propagowanie ludowych tradycji reli­
gijnych i obrzędów, a także uświadamianie wiernym wartości tkwiących w ich własnej kulturze.
Wśród czwartkowych prezentacji znalazły się także referaty traktujące o Podhalu i podhalań­
skim regionalizmie. Ryszard Kantor w wystąpieniu „Narodotwórcza i kulturotwórcza rola
regionalnych organizacji podhalańskich" scharakteryzował ideologię podhalańskiego ruchu
regionalnego i jego znaczenie w kształtowaniu świadomości narodowej mieszkańców Podhala.
Podkreślając patriotyczny charakter podhalańskiego regionalizmu, wyrażający się w naczelnym
haśle „odrodzenie Podhala dla dobra Rzeczypospolitej", autor zaznaczył, iż stał się on niejako
wzorem dla ruchów regionalistycznych powstających w Polsce w okresie międzywojnia. Istotę
polskiego regionalizmu określała zasada dążności do jedności narodowej. Regionalizm był
w okresie I I Rzeczypospolitej ważnym elementem wzmacniającym procesy narodotwórcze.
Dając możliwość rozwoju poszczególnym ziemiom, zakładał ich scalenie i integrację w ramach
jednego organizmu - odradzającego się państwa polskiego. Autor zwrócił też uwagę, iż cennym
byłoby przeanalizowanie specyfiki polskiego regionalizmu na tle regionalizmu europejskiego.
Z kolei Anna Brzozowska-Krajka w referacie „Regionalizm swoistą formą religii - paradygmat
podhalański i jego mutacja amerykańska" zanalizowała psycho-społeczny aspekt regionalizmu
1 jego znaczenie w kręgach góralskiej emigracji w Ameryce. Uzasadniając ujęcie regionalizmu
w kategoriach „religii" wykazała, iż posiada on właściwe dla religii elementy: własne „kamien­
ne tablice" - Orkanowskie Wskazania dla synów Podhala, „ewangelię" - Na Skalnym Podhalu
Tetmajera, „świątynie" - Dom Podhalański w Ludźmierz i Chicago oraz swoiste dogmaty
„wiary" - symbole, które wyznaczają określony system aksjologiczny, określają tożsamość
grupową i pełnią funkcje integracyjne. Autorka podkreśliła, iż skupienie się emigracji pod­
halańskiej wokół idei regionalistycznej daje poczucie zakorzenienia i zadomowienia, jednocześ­
nie też regionalizm ten otwiera się na integralizm w ramach pluralistycznego społeczeństwa
amerykańskiego. Zdaniem autorki, „mutacja amerykańska podhalańskiego regionalizmu staje
się jedną z postaci «civil religión» określającą «American way of life», oferując zbiór reguł
pozwalających na budowanie kręgów solidarności kulturowej".
W drugim dniu konferencji kontynuowano rozważania na temat odrębności i świadomości
lokalnych kultur oraz zjawisk towarzyszącym powstawaniu nowych jednostek regionalnych.

242

KRONIKA

Zaprezentowano między innymi sytuację utworzonego niedawno euoregionu B U G skupiającego
pięć wschodnich województw: bialskopodlaskie, chełmskie, lubelskie, tarnobrzeskie i zamojskie.
Ksiądz Leon Dyczewski w wystąpieniu „Elementy znaczące tożsamości kulturowej w społeczno­
ści euroregionu B U G " zapoznał uczestników konferencji z rezultatami badań prowadzonych
pod jego kierunkiem na temat tożsamości i identyfikacji kulturowej mieszkańców tego obszaru.
Podkreślił istotne znaczenie elementów wyznaczających tożsamość kulturową, która jest niejako
„duszą" społeczeństwa. Duszą, która ocala grupę przed dezorganizacją, osadza w określonym
systemie wartości, nadaje sens bycia i działania w danej społeczności. Potrzeba utożsamiania się
z pewnymi wartościami jest, zdaniem ks. Dyczewskiego, pierwszą, immanentną potrzebą
człowieka. Pozostałe referaty dotyczące kondycji omawianego makroregionu poświęcone były
zagadnieniom więzi lokalnej i regionalnej ludności euroregionu B U G oraz uwarunkowań
dystansów występujących między grupami etnicznymi tego obszaru. Analiza wyników badań
wykazała, iż wśród mieszkańców euroregionu występuje dość silna tożsamość kulturowa
0 lokalnym i ogólnospołecznym zasięgu, stosunkowo słaba natomiast o zasięgu regionalnym.
Tereny wschodnie były przedmiotem wystąpienia Iwony Kabzińskiej. Autorka, opierając
się na wynikach badań przeprowadzonych wśród ludności polskiej na Białorusi, starała się
odpowiedzieć na pytanie, na ile termin „region" jest pojęciem operatywnym stosowanym
przede wszystkim przez badaczy, a na ile funkcjonuje on w świadomości mieszkańców bada­
nych terenów. Analiza zebranych materiałów wykazała, iż w odniesieniu do tych terenów
termin „region" pozostaje jedynie narzędziem analitycznym, trudno bowiem mówić o poczuciu
przynależności regionalnej wśród ludności polskiej na Białorusi. Znaczenie i rolę regionu
w tradycji Żydów polskich przedstawiła Olga Goldberg-Mulkiewicz. Stwierdziła, iż zasięg
regionów w społeczności żydowskiej wyznaczały dwory cadyków. Były to swoiste ośrodki
kulturalne, gdzie tworzyły się określone wzory zachowań i systemy wartości, różnicujące
1 nadające osobliwość lokalną skupionym wokół nich środowiskom żydowskim.
Popołudniowe obrady poświęcono problematyce pogranicz społecznych i kulturowych
oraz zagadnieniom wierzeń i religii w kontekście społecznej tożsamości regionalnej. Wiele
miejsca zajęły rozważania na temat konwersji kulturowej. Podkreślono, iż współczesna plura­
listyczna kultura oferuje człowiekowi różne formy aktywności, rozmaite środowiska i systemy
wartości, dając przede wszystkim możliwość wyboru. Dynamika przeobrażeń wpływa na
postawy społeczne. Zmiana orientacji i zespołu wartości wyznaczających tożsamość staje się
w pluralistycznym społeczeństwie coraz częstszym zjawiskiem. Tadeusz Kania w swym wy­
stąpieniu zwrócił uwagę, iż nowe zjawiska społeczno-kulturalne pojawiające się w nowoczes­
nych społecznościach dotyczą nie tylko mniejszości narodowych i wyznaniowych, ale grup
które ulegają zjawiskom patologii społecznej (prostytucja nadgraniczna, przestępczość, skutki
wyjazdów do Niemiec). Podkreślił, iż owe zjawiska wymagają wieloaspektowego spojrzenia
i podjęcia interdyscyplinarnych badań. Drugi dzień obrad zakończył cykl referatów poświęco­
nych problemom religijnych i zwyczajowych form obrzędowych w życiu lokalnych społeczno­
ści. W prezentowanych pracach wykazano, iż religia, obrzędy i wierzenia są ważnymi elemen­
tami identyfikacji kulturowej. Mogą stanowić wyznacznik tożsamości etnicznej (tereny Zaol­
zia), mogą też pełnić funkcje integracyjne, nadając lokalnym społecznościom swoiste oblicze
i specyfikę kulturową (łudyczność odpustów w tradycji śląskiej, formy kultu św. Mikołaja na
pograniczu śląsko-morawskim).
Problematykę obrad w ostatnim dniu konferencji wyznaczył temat „Regionalizm narodowy
i ponadnarodowy". Sesja plenarna odbyła się w Urzędzie Miejskim w Jastrzębiu Zdroju,
miejscowości o nader interesującej społeczności, będącej amalgamatem różnych kultur, zlepkiem
ludności napływowej z różnych rejonów Polski. Miasto stanowi świetny przykład, jak brak
poczucia tożsamości, więzi wspólnotowej wpływa destrukcyjnie i dezaktywizująco na środowisko
społeczne. W czasie obrad uwagę zwróciły dwa wystąpienia - Marka Szczepańskiego i Marii
Lipok-Bierwiaczonek. M . Szczepański w referacie „Region i regionalizm górnośląski w perspekty­
wie integracji europejskiej" przedstawił sytuację Górnego Śląska w kontekście polskich aspiracji
europejskich. Mówił o problemach i przeszkodach, jakie pojawiają się na drodze w rozszerzeniu

243

KRONIKA

europejskich struktur unijnych na wschód. Zaznaczył, iż wiążą się one przede wszystkim
z „katastrofalnym" stanem ekologicznym, z archaiczną strukturą zatrudnienia, z zacofaniem
techniczno-organizacyjnym tych obszarów oraz z nierozwiązanymi dylematami starych regionów
przemysłowych. Scharakteryzował cele, założenia i działalność regionalnej organizacji „Związku
Górnośląskiego" i jego pierwsze osiągnięcia w podejmowaniu kulturalnych, społecznych i gospo­
darczych inicjatyw. Podkreślił, iż w sytuacji dążeń integracyjnych regiony stanowią szansę dla
Polski, a przede wszystkim dają możliwość rozwoju lokalnym i regionalnym społecznościom.
M . Lipok w referacie „Szukanie „małej ojczyzny". Etnologiczne studium wielokulturowej
zbiorowości" starała się pokazać na przykładzie Tychów, iż w środowisku miejskim mogą tworzyć
się kręgi wspólnotowe i więzy lokalne. Również miasto może stać się miejscem, z którym
kojarzone i przeżywane są określone wartości. Jako ostatni zabrał głos Zygmunt Kłodnicki, który
w formie komunikatu zapoznał uczestników konferencji z założeniami Ministerstwa Edukacji
Narodowej w kwestii edukacji regionalnej w szkołach podstawowych i średnich.
Po zaprezentowaniu referatów, spośród których najwięcej emocji wzbudziło wystąpienie
Marka Szczepańskiego, wywiązała się ożywiona dyskusja. Pojawiły się krytyczne głosy i sceptyczne
opinie wynikające z obaw co do oblicza powstających obecnie regionalizmów, konkretnie
„Związku Górnośląskiego", który - zdaniem niektórych uczestników - może stanowić w przyszłoś­
ci zagrożenie dla stabilności i jedności państwowej. Sugerowano, iż idea regionalistyczna jest
jedynie woalką dla odśrodkowych dążeń tej organizacji. Zadawano pytania, w jakim kierunku
powinny rozwijać się przyszłe regionalizmy, jakie cele i założenia winny sobie wyznaczać, by nie
stwarzać sytuacji konfliktowych, by umożliwiać równoprawny rozwój poszczególnym ziemiom
w ramach większej całości? Powyższa dyskusja wykazała jak skomplikowany jest ów problem.
Obrady zamknął przewodniczący konferencji Zbigniew Jasiewicz. Podsumowując je podkreślił
poznawczy dorobek spotkania, które było ważnym wydarzeniem w życiu naukowym. Zaznaczył, iż
prace zaprezentowane w czasie konferencji rzuciły nowe światło na problem regionalizmu i kultur
regionalnych pogranicz kulturowych. Zwrócił uwagę na konkluzje i wnioski, jakie padły w czasie
obrad, między innymi spostrzeżenia o roli i znaczeniu regionalizmu, który może pełnić wielorakie
funkcje -narodotwórcze, integrujące, odrodzeniowe, a także dydaktyczne. Zasygnalizował również
wątek aplikacyjny, jaki pojawił się w czasie obrad. Zadaniem etnologii jest bowiem nie tylko
wyjaśnianie i opisywanie zjawisk, ale także prognozowanie, przewidywanie i umiejętność
zastosowania osiągnięć naukowych w rozwiązywaniu rzeczywistych problemów.
Stanisława

K U L T MATKI BOSKIEJ W POLSKIEJ K U L T U R Z E

Trebunia-Staszel

LUDOWEJ

Muzeum Etnograficzne w Krakowie oraz Polskie Towarzystwo Ludoznawcze zorganizo­
wały 24 października 1995 r. sesję zatytułowaną „Orędowniczko Nasza", poświęconą problemtyce kultu Matki Boskiej i jego roli w polskiej kulturze ludowej. Zaprezentowano także dwie
wystawy tematyczne. Jedna - mniejsza - była właściwie tłem do sesji, druga - duża - po­
święcona została Matce Boskiej Ludźmierskiej.
Sesja pomyślana jako popularnonaukowa i materiałowa nie pretendowała do wyczerpania
całości tematu czy nawet jakiejś jego części. Była raczej - dodajmy - doskonałą okazją do
zaprezentowania przez prelegentów swoich badań, przemyśleń i doświadczeń. Dlatego też
referaty były bardzo zróżnicowane tak w tematyce, jak i w sposobie ich przedstawienia.
Doskonałe wprowadzenie wygłosiła dr Anna Spiss, sygnalizując złożoność i specyfikę
zagadnienia. Wygłoszone referaty można podzielić na trzy rodzaje:
1) historyczne - tutaj mieści się wystąpienie Aleksandry Tyszkowej o kulcie Matki Boskiej
Tarnowickiej i Leżajskiej, Beaty Skoczeń na temat Matki Boskiej Ludźmierskiej („Gaździna
z Podhala") oraz Bogdany Pilichowskiej o kulcie Matki Boskiej w minionych stuleciach
w Krakowie;

244

KRONIKA

2) materiałowe - referat Teresy Marcinkowskiej pt. „Sanktuaria maryjne w narracyjnych
pieśniach ludowych", w którym autorka zaprezentowała bardzo ciekawy zbiór pieśni ludowych
znajdujących się w zbiorach W O K w Krakowie. W tekście „Odpust Wniebowzięcia Naj­
świętszej Maryi Panny w Kalwarii Zebrzydowskiej. Dzieje i zwyczaje Asysty Cieszyńskiej"
Jerzy Branny zawarł swoje spostrzeżenia bezpośredniego uczestnika Asysty. Ciekawie w etno­
graficznym świecie zaprezentowali swoje badania przedstawiciele innych dyscyplin. Architekt
Jacek Jędo omówił „Wątek maryjny w aranżacji wnętrz i w otoczeniu domów na przykładzie
Piasków Wielkich", ilustrując swoje dociekania bardzo interesującymi slajdami. Botanik Paweł
Kohler przedstawił rośliny związane z kultem Najświętszej Marii Panny, które znajdują się
w niedawno odkrytym zielniku Seweryna Udzieli;
3) analityczne - Małgorzata Oleszkiewicz mówiła o „Ludowych aspektach kultu Matki
Bożej". Urszula Janicka-Krzywda zaprezentowała „Sposób przedstawiania Matki Bożej
w folklorze słownym polskiego Podkarpacia". O. Zachariasz Jabłoński mówił o roli pielgrzy­
mek w kulcie maryjnym. Tutaj też wpisałbym wystąpienie Adama Bartosza na temat kultu
Matki Boskiej wśród polskich Cyganów.
W sumie sesja pokazała, że wiele wątków kultu Matki Boskiej wartych jest podjęcia
i kontynuowania. Uzmysłowiła także, jak wiele jest jeszcze tematów do omówienia i zbadania.
Bardzo ciekawe okazały się również dwie wystawy. Pierwsza w sali odczytowej (scenariusz
A. Spiss) i zatytułowana tak, jak sesja - wielowątkowa i sygnalizacyjna - dopełniała jej obrazu
(i to często dosłownie). Poprzez bardzo różnorodny zbiór przedmiotów i ikonografii doskonale
pokazywała dalsze możliwości wystawiennicze. Druga - „ N a 600-lecie biją dzwony. Kult Matki
Boskiej Ludźmierskiej" (scenariusz Ewa Krasińska, Grażyna Mosio, Beata Skoczeń-Marchewka)
- zaprezentowała dzieje tego sanktuarium od powstania do czasów ostatnich (czyli aż do ostatniej
kampanii prezydenckiej), gromadząc wiele różnorodnych i frapujących obiektów. Może trochę za
mało uwidoczniono ów kult i samych pielgrzymów. Całości - co warto podkreślić - towarzyszyły
bardzo ciekawe publikacje: B. Skoczeń-Marchewki o kulcie ludźmierskim oraz wartościowa
książeczka U . Janickiej-Krzywdy o dziejach kultu Matki Bożej w Kościele Rzymskokatolickim.
Hubert Czachowski

ŻYCIE C O D Z I E N N E N A K O C I E W I U N A POCZĄTKU X X W I E K U
- REALIZACJE SKANSENOWSKIE
Przez okrągły rok (czerwiec 1995 - czerwiec 1996) zaprezentowaliśmy w jednej z chat
w skansenie toruńskiego Muzeum Etnograficznego trzynaście wystaw okolicznościowych. Na­
szym podstawowym zadaniem była próba pokazania, że sama wystawa skansenowska może
być czymś atrakcyjnym dla widzów podczas kilkukrotnego zwiedzania. Skansen toruński jest
do tego szczególnie predystynowany, gdyż leżąc w centrum miasta, jest popularnym miejscem
spacerów mieszkańców Torunia. Dlatego też, aby widz za każdym razem zastał coś nowego
oraz żeby zachęcić go do ponownych odwiedzin, postanowiliśmy zmieniać pewne elementy
w wyposażeniu chaty w zależności od odpowiedniego scenariusza.
Zasadniczym celem realizowanych ekspozycji była możliwie najszersza prezentacja kultury
kociewskiej. Zarówno scenariusze do wyposażenia wnętrza, jak i do poszczególnych aranżacji
były tak przygotowywane, aby przemawiały zarówno do przeciętnego widza, jak i do bardziej
przygotowanego odbiorcy, jakim będzie student historii czy entografii. Założeniem aranżacji
było stworzenie „happeningu" na określony temat. Realizowaliśmy to poprzez przekazanie,
często w teatralnej formie, jak największej ilości informacji o danym zwyczaju, obrzędzie,
przebiegu świąt czy czynności gospodarczej. Zwiedzający są przecież coraz bardziej przy­
zwyczajeni do odbierania informacji podawanej w formie obrazu, zgodnie z ogólną tendencją
współczesnej kultury masowej. Sądzimy, że dzięki temu wiadomości o kulturze ludowej mają
szansę na łatwiejsze i trwalsze przyswojenie. Do każdej ekspozycji dodawana jest jednak

KRONIKA

245

krotka, pisana informacja, będąca opisem oraz ważnym wyjaśnieniem i komentarzem do
oglądanej sceny w chacie. Taką informację można zabrać ze sobą.
To, co zaprezentowaliśmy w skansenie, ma także - oprócz bardzo ważnego aspektu
popularyzatorskiego - swój wymiar badawczy. Wielką wagę przykładaliśmy do nasycenia
ekspozycji nawet najmniejszymi szczegółami. Sądzimy bowiem, że często właśnie pozorne
drobiazgi tworzą zarówno klimat, jak i wyznaczają pewne ramy myślenia o świecie. Współ­
brzmi to - naszym zdaniem - z wypracowaną przez socjologów teorią wiedzy potocznej. Jak
bowiem ujął to Alfred Schutz, fundamentalną rzeczywistością ludzkiego doświadczenia jest
codzienny świat zwykłych przedmiotów i praktycznych zajęć (cyt. za: Geertz 1992, s. 540). Taki
punkt widzenia wymaga badań bardziej pogłębionych i indywidualnych, gdzie w sumie naprzeróżniejszych detali, często wydawałoby się marginesowych, widać dopiero całość okreś­
lonego zagadnienia. Prowadzi to do sytuacji, gdzie potrzebne są badania nie nad abstrakcyjną
grupą, ale nad konkretnymi ludźmi, którzy „zbadani" i „opisani" stanowią tej grupy egzemplifikację., Użycie cudzysłowów przy słowach zbadani i opisani jest jak najbardziej prze­
myślane, gdyż cała współczesna humanistyka odcina się zdecydowanie od możliwości w pełni
obiektywnych badań. Cudzysłów ma więc sugerować, że owe badania, opis i realizacje są
w tym wypadku jak najbardziej subiektywnym spojrzeniem autorów na omawiane tematy.
Chodzi więc o to, co można również nazwać badaniem „praktyki kultury", czyli badaniem
obowiązujących sposobów jedzenia, picia, spędzania czasu, przyzwyczajeń, rozmowy itp. (Burkę
1991, s. 13). Właśnie dopiero same realizacje wystaw w skansenie dostarczały nam zasadniczych
pytań dotyczących preferencji kulturowych, zachowania i sposobu myślenia ludzi żyjących w tej
chacie na początku X X wieku na Kociewiu. Pytań tych często nie potrafiliśmy dostrzec podczas
samego opracowywania scenariuszy w zaciszu etnograficznego gabinetu. Nie chodziło więc nam
w tym wypadku o bezpośrednią prezentację poszczególnych przedmiotów-zabytków (chociaż
oczywiście one występowały), ale prezentację znaczeń i kontekstów kulturowych. Dla uzyskania
zamierzonego efektu często musieliśmy posługiwać się rekonstrukcjami przedmiotów.
Jako teren naszych eksperymentów posłużyła chałupa pochodząca ze wsi Skórzenno
z gminy Osiek na Kociewiu. Kociewie, obok Borów Tucholskich i Kaszub, jest jednym
z ważniejszych regionów na terenie Pomorza Gdańskiego. Chałupa pochodzi z około 1860 r.
i została zakupiona przez Muzeum w 1992 r. od Rocha Serockiego. Zarówno w bryle architek­
tonicznej, jak i w wielu elementach występują w niej cechy typowe dla budownictwa wiejskiego
połowy X I X wieku na Kociewiu.
Założyliśmy, że w chałupie mieszka rodzina trójp okoleni owa - dziadkowie, rodzice, dzieci.
Wnętrze ilustruje wyposażenie charakterystyczne dla wsi kociewskiej do końca I wojny światowej.
Pokazaliśmy dwa różne wyposażenia izb - dziadków i młodych. Izba dziadków wyposażona jest
w meble starszego typu, m.in. malowaną skrzynię i malowany kredens z początku 2 połowy
ХГХ wieku. W pokoju pokazany jest także warsztat rogarski, gdyż dziadek trudnił się rogarstwem.
W izbie młodych znajdują się przede wszystkim meble z początku X X wieku. Scenariusz obejmuje
jednak nie tylko „wierzchnią warstwę" wyposażenia wnętrza, przeznaczoną dla szerokiego odbior­
cy, ale także warstwę dragą, dla widza bardziej dociekliwego. T a draga warstwa daje możliwość
wnikliwszego spojrzenia na życie w chałupie. Można zajrzeć na strych lub do wnętrza poszczegól­
nych mebli, gdzie znajdują się np. bielizna, odzież, kartki pocztowe, sprzęty kuchenne, itp.
W tak urządzonej chacie zaprezentowaliśmy 13 aranżacji okolicznościowych, z czego
większość (9) dotyczyła świąt. Aranżacje te pomiędzy sobą różniły się dość znacznie. I tak, gdy
z okazji nocy Świętojańskiej elementy wystroju były dosyć skromne, aczkolwiek ważne (liście
łopianu, bylicy i bzu czarnego zatknięte w strzechę, zioła suszone, miotła położona przez próg,
beczka smolna, pochodnie), to w czasie organizacji Wesela główna izba chaty zmieniła całkowi­
cie swój wygląd, (włącznie z wyniesieniem mebli do komory lub na strych) oraz wprowadzenia
na scenę chaty manekinów. Jedną z najtrudniejszych aranżacji był Pogrzeb. Przede wszystkim
dlatego, że śmierć ciągle jest tematem tabu wśród części społeczeństwa, co sami odczuliśmy
w reakcjach wielu osób podczas przygotowań aranżacji. Dla zwiększenia atrakcyjności ekspozy­
cji pokazaliśmy, że zmarła osoba jest posądzana o bycie „wieszczym" (w trumnie znalazły się

246

KRONIKA

środki zabezpieczające przed wyjściem zmarłego z grobu, m.in.: sierp, grudka ziemi cmentarnej,
kartka z książeczki do nabożeństwa bez słowa „amen", mak wymieszany z piaskiem). Nastrój
tworzyły także pieśni na puste noce nagrane na taśmę magnetofonową. (Pieśni nagranych na
magnetofonie użyliśmy także podczas prezentacji Wesela). Duże zainteresowanie wzbudził
pokaz Świniobicia, bardzo „egzotyczny" dla współczesnych ludzi z miasta. Jednym z elementów
aranżacji świątecznej na Nowy Rok było wciągnięcie na dach chałupy wozu, jako znanego
powszechnie żartu sylwestrowego. Nie ma tutaj oczywiście miejsca na pełne przedstawienie
poszczególnych scenariuszy. Wspomnieliśmy tylko o niektórych ciekawych ich fragmentach.
Oto pełen spis pokazanych w ciągu roku wystaw okolicznościowych: Noc Świętojańska,
Dożynki, Powrót z odpustu Matki Boskiej Siewnej, Pranie i prasowanie, Zaduszki, Pogrzeb,
Świniobicie, Nowy Rok i Trzech Króli, Wesele, Obróbka wełny, Wielkanoc, Odwiedziny
wędrownych handlarzy (łapiczkarz i druciarz), Narodziny i chrzest. Taki właśnie wybór,
oprócz względów czysto popularyzatorskich i wystawienniczych, był podyktowany także prze­
widywanymi - w późniejszym terminie - innymi aranżacjami w pozostałych chatach w skansenie.
Stąd brak np. Zapustów, Andrzejek czy kilku innych czynności gospodarskich. Poszczególne
scenariusze opracowali i realizowali niżej podpisani oraz Grażyna Szelągowska. Współpracowali
także Bożena Olszewska i Wojciech Kobyra. Wszystkie scenariusze zamierzamy opublikować.
Wydaje się, że aranżacje spełniły pokładane w nich nadzieje. Zarówno te popularyzators­
kie, gdyż zainteresowanie zwiedzających było znaczne, a ich opinie pozytywne, jak i te badaw­
cze, które pokazały, że wystawy w skansenie mogą być pomocne przy formułowaniu etnologicznych hipotez i problemów.
Kinga Turska-Skowronek
Hubert Czachowski

LITERATURA
B u r k e P.
1991
Kultura i społeczeństwo w renesansowych Włoszech, Warszawa.
G e e r t z C.
1992
Religia jako system kulturowy, [w:] E . Mokrzycki (red.), Racjonalność i styl myś­
lenia, Warszawa.

KASZUBSKI PARK ETNOGRAFICZNY WE WDZYDZACH KISZEWSKICH
Już w 1906 r. powstało we Wdzydzach Kiszewskich pierwsze polskie muzeum na wolnym
powietrzu, mieszczące się w podcieniowej chacie z X V I I I w. Skansen ten zorganizowali Teodora
i Izydor Gulgowscy. Przyczynili się oni do przywrócenia zapomnianej już kaszubskiej sztuki
ludowej. Odżył rodzimy haft, plecionkarstwo i meblarstwo. Niestety, w 1932 r. pożar strawił
zabytkową chatę i kolekcję czepców, malarstwa na szkle, mebli i przyborów gospodarskich.
Zrekonstruowano chatę gburską i w 1954 r. przeniesiono chatę rybacką ze Wdzydz Tucholskich.
Stopniowo uzyskiwano nowe tereny skansenu, mającego obecnie 21 ha i zagospodarowywano je
planując uzyskanie około 80 zabytków architektury ludowej. Organizatorzy zamierzają ukazać
budownictwo Kaszub Południowych, Środkowych, Północnych, Kociewia Polnego i Leśnego .
Obecnie w skansenie znajduje się 26 budynków: 10 chałup gburskich, pojednej robotniczej
i rybackiej, 6 dworków i zagród szlacheckich, szkoła, wiatrak „koźlak" i większy wiatrak
(„Holender"), tartak, kuźnia oraz kościół z ok. 1700 r. Ten drewniany kościół, zbudowany
1

1

Muzeum - Kaszubski Park Etnograficzny, z tekstem dr. Tadeusza Sadkowskiego, Wdzy­
dze, b.r.w.

KRONIKA

247

w technice zrębowej, z dachem pokrytym gontem, jest najstarszym i jednym z najcenniejszych
zabytków skansenu. Kilka gburskich chałup pochodzi także z X V I I I w., podobnie jak dworek
ze Skieraw z wnętrzem przystosowanym do potrzeb recepcyjnych Muzeum i z wystawami
czasowymi. Część ekspozycji stanowią zagrody posiadające budynki gospodarskie stodoły,
chlewiki, kurniki, piwnice przyzagrodowe), a także kapliczki i krzyże. W niektórych chałupach
eksponowane są małe warsztaty rzemieślnicze z X I X w., np. szewski i krawiecki. Kuźnia była
czynna do lat osiemdziesiątych X X w. Wiatrak „Holender", zbudowany w roku 1876, był
użytkowany do 1947 r. Te zabytkowe urządzenia nabierają coraz większego znaczenia dla
historyków wiejskich technik rzemieślniczych. Tartak ze Staniszewa pochodzi z początku
X X w., dawniej uruchomiano go kołem wodnym, później lokomobilą parową.
Podobnie jak inne skanseny, omawiany Kaszubski Park Etnograficzny jest w trakcie
organizacji poszczególnych ekspozycji w posiadanych budynkach i uzyskiwania nowych. Jego
piękne położenie i interesujące wystawy rozszerzają znajomość etnografii regionu i jego rozwoju
gospodarczego od XVTII do X X w. Na wzgórzu znajduje się grób, a także pomnik zasłużonej
pary fundatorów. Kościół ze Swornegaci góruje także nad rozrzuconymi na dużym terenie
chatami. W niedziele odprawiane są Msze św. i nabożeństwa z okazji świąt kościelnych oraz
uroczystości rodzinnych. Muzeum prezentuje wystawy czasowe i objazdowe, organizuje kon­
kursy, lekcje muzealne, pokazy rzemiosła i sztuki ludowej oraz różne imprezy folklorystyczne.
Irena Turnau

„DOROBEK K S . K R Z Y S Z T O F A K L U K A (1739-1796) A N A U K A WSPÓŁCZESNA",
M U Z E U M R O L N I C T W A I M . K S . K . K L U K A W C I E C H A N O W C U , 1-2 L I P C A 1996
Sesja ta została zorganizowana przez Komitet Historii Nauki i Techniki P A N , którego
przewodniczącą jest prof, dr Irena Stasiewicz-Jasiukowa. Na wstępie dr Wanda Grębecka
omówiła dorobek botaniczny Krzysztofa Kluka na tle rozwoju botaniki europejskiej. Syn­
tetyczny referat ukazał nowoczesność podejścia do klasyfikacji roślin według systemu
Linneusza. Proboszcz z Ciechanowca musiał uwzględnić zalecenia Komisji Edukacji Narodo­
wej co do systemu układu naturalnego Adriana Van Royena, jakkolwiek odnosił się do niego
krytycznie. Jego ogromną zasługą było nadanie wielu roślinom polskich nazw i wykonanie do­
skonałych rysunków. Botanika dla szkól narodowych została wydana w 1785 г., a Dykcyonarz
roślinny w trzech tomach w latach 1786-1788. Następne referaty poświęcono innym dziedzi­
nom dorobku naukowego Krzysztofa Kluka. Tak więc prof, dr Gabriel Brzęk zajął się
zwierzętami gospodarskimi, omawiając aktualne jeszcze ustalenia czterotomowego dzieła
o zwierzętach „domowych i dzikich". D r Adam Wołk podobnie ocenił ustalenia dotyczące
leśnictwa. Słownictwo Krzysztofa Kluka w świetle badań dialektologicznych przedstawiła
prof, dr Irena Maryniakowa. Nowe materiały dotyczące współpracy Krzysztofa Kluka z Anną
Jabłonowską ukazał dr Peter Górski z Dinslaken w Niemczech. Gabinet przyrodniczy
Jabłonowskiej miał duże znaczenie dla botaniki i farmacji. Badania proboszcza z Ciechanowca
nad zastosowaniem ziół leczniczych odgrywały rolę w ówczesnej farmakognozji.
Autorka popularnonaukowej książki o Kluku Krystyna Marszałek~Młyńczyk (A Polska
śpi na pośmiewisko mądrej Europy) ukazała w swym referacie życiorys ks. Kluka i jego po­
dejście do różnych dziedzin przyrodoznawstwa. Ważnym uzupełnieniem był komunikat
dr. Stanisława Czarnieckiego przypominający znaczenie książki O rzeczach kopalnych, wydanej
w dwóch tomach w latach 1781-1782. Ożywiona dyskusja dostarczyła nowego podejścia do
oceny bogatego dorobku naukowego Krzysztofa Kluka w dwusetną rocznicę jego śmierci.
Ważnym wstępem do tej sesji był dzień kościelny w dniu 30 czerwca. W kościele parafialnym
św. Trójcy w Ciechanowcu odbyła się Msza Św., celebrowana przez Biskupa dr. Antoniego
Dydycza; ks. mgr Krzysztof Kisielewicz przedstawił referat pt. „Ksiądz Krzysztof Kluk dusz­
pasterz i kaznodzieja". W Miejskim Ośrodku Kultury młodzież Ciechanowca odegrała sztukę

248

KRONIKA

ks. Wojciecha Ulaczyka o Krzysztofie Kluku. Należy podkreślić ogromną gościnność władz
kościelnych i świeckich Ciechanowca.
Pisząc o tej sesji niepodobna nie ukazać tła, na którym się odbywała - Muzeum Rolnictwa
w Ciechanowcu, zorganizowanego przez dyrektora Kazimierza Uszyńskiego z pomocą wielu
osób i instytucji. Muzeum organizowano od 1962 r. a ekspozycje otwarto w 1971 r. Powoli
odzyskano teren i obiekty podworskie. N a terenie parku mieści się Skansen Mazowiecko-Podlaski. Tworzy go 40 obiektów w postaci starych, wiejskich, drewnianych budynków
przeniesionych z pogranicza Mazowsza i Podlasia. Kompletna jest zagroda drobnoszlachecka
z X I X w. ze stodołą, maneżem służącym do ochrony kieratu, obórką, spichlerzem, piwnicą
i rekonstrukcją gołębnika słupowego wykonaną według rysunku Krzysztofa Kluka. Poza tym
Muzeum pokazuje dwór ziemiański z pracowniami i ekspozycjami, chatę dworkową, trzy chaty
wschodniopodlaskie oraz sześć spichrzów, doskonale zachowany młyn wodny, zagrodę młyna­
rza z wiatrakiem-koźlakiem, kuźnię i stodoły. Brak miejsca utrudniał ustawienia pełnych
zagród; Muzeum ma bardzo skromne rezerwy do rozbudowy ekspozycji skansenowskiej.
W Dziale Etnograficznym Muzeum zgromadzono ok. 7500 eksponatów, z czego blisko
połowa ukazana jest na ekspozycjach stałych. Są to narzędzia do uprawy roli, wyposażenia
domów, sprzęt gospodarstwa domowego, zabawek dziecięcych. Osobne wystawy ukazują narzędzia
rzemieślnicze: ciesielskie, stolarskie, kołodziejskie, bednarskie, garncarskie, garbarskie, szewskie,
rymarskie, plecionkarskie oraz urządzenia do przemiału zboża i obróbki kaszy. Poszczególne
wystawy ludowych rzemiosł eksponowano w spichrzach. Komplety narzędzi pochodzą zwykle
z X I X i X X w. Zasługą Muzeum są dobrze zredagowane objaśnienia techniczne wraz z reproduk­
cjami dawnej ikonografii. Do wyjątkowo kompletnych należy wyposażenie kuźni. W piętrowym
spichrzu mieści się wystawa narzędzi przędzalniczych i tkackich wraz z wyrobami o charakterze
regionalnym. Osobne wystawy poświęcone zostały rybołówstwu i pszczelarstwu. W sumie dział
etnograficzny posiada 20 stałych wystaw. W Dziale Techniki Rolniczej znajduje się cenny zestaw
eksponatów ukazanych w powozowni z dobudowanym do niej pawilonem wystawowym. W sumie
ukazano 104 eksponaty narzędzi i maszyn z X I X i początku X X w. w kolejności zajęć rolni­
czych. Interesujące jest przedstawienie przemian w zakresie wiejskiego transportu. Wystawiono
około 130 eksponatów od unikalnego egzemplarza półkoszka i różnych typów chłopskich wozów
do wasążków, sań, bryczek, wolantów i doskonale zachowanej podróżnej karety typu angielskiego.
W dziale historyczno-artystycznym zgromadzono dokumenty i pamiętniki ziemiaństwa
podlaskiego, plany wsi, a także obrazy, m.in. Ignacego Pieńkowskiego, rzeźby portretowe
i zbiory fundacji rodziny Ciechanowieckich. Należy podkreślić ścisłe powiązanie części ekspozy­
cji z dorobkiem ks. Krzysztofa Kluka. Muzeum posiada pierwsze wydania jego trzynastu tomów
z zakresu botaniki, zoologii i mineralogii, Dział Historii Uprawy Roślin ukazuje w parku
przymuzealnym o powierzchni 24 ha rośliny rosnące w tym regionie. Tradycje zielarskie
z Dykcyonarza Roślinnego Krzysztofa Kluka podkreślono w założonym w 1984 r. ogrodzie
botanicznym. Proboszcz z Ciechanowca uporządkował rośliny lecznicze według 143 jednostek
chorobowych, w ten sposób są one reprezentowane na poszczególnych poletkach. Podano
nazwy łacińskie, użyte przez Kluka, nazwy polskie oraz współczesne nazwy łacińskie wraz
z określeniami rodziny ziół leczniczych. T a historyczna ekspozycja jest zgodna z hasłami
powrotu do natury i wykorzystania leczniczych walorów roślin.
Dział Historii Hodowli Zwierząt Gospodarskich, zorganizowany w 1983 г., przedstawia
historię udomowienia zwierząt, uszlachetniania ich ras i pasterstwo. Dąży się do upowszech­
niania wiedzy zoologicznej. Na terenie Muzeum hodowane są zwierzęta prymitywnych ras
rodzimych jak owce wrzosówki czy kury zielononóżki kuropatwiane. Od 1982 r. istnieje także
Muzeum Weterynarii ulokowane w budynku byłej stajni. Przedstawia się tam m.in. historię
nauczania weterynarii w Polsce.
Muzeum Rolnictwa, wraz ze skansenem, zajmuje wyjątkowe miejsce w polskim muzeal­
nictwie. Przewyższa swymi dokonaniami inne ośrodki regionalne. Ośmiu pracowników nauko­
wych przygotowało zarówno stałą ekspozycję, jak i znaczną liczbę wystaw czasowych. Nawiąza­
nie do ogromnego dorobku wszechstronnego badacza, jakim był proboszcz ciechanowiecki

KRONIKA

249

z X V I I I w., podniosło wymogi całościowego opracowania etnografii regionu. Dla historyka
techniki duże zbiory z zakresu rozwoju rozwiązań rolniczych i wiejskiego rzemiosła X I X i X X w.
mają wyjątkowe znaczenie. Ostatnie wydawnictwo - Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka
w Ciechanowcu, z tekstem dyrektora Kazimierza Uszyńskiego, zawiera obszerne informacje
także w językach: niemieckim, angielskim, francuskim i rosyjskim.
Irena Turnau

W Y S T A W A „POLACY W G R U Z J I "
W ostatniach latach dwa muzea warszawskie - Muzeum Niepodległości i Muzeum Woli
zorganizowały kilka wystaw popularyzujących Gruzję i wielorakie związki łączące nasze naro­
dy. Pod koniec marca 1996 r. Muzeum Niepodległości zaprezentowało trzecią ekspozycję
z tego cyklu zatytułowaną „Polacy w Gruzji". Inicjatorem wszystkich wspomnianych tu
wystaw był doc. dr hab. Andrzej Woźniak, znawca i propagator tej problematyki.
Ten obszerny temat obejmuje historie polonijnych rodzin, działalność instytucji i stowarzy­
szeń, biografie ludzi, którzy wywarli wpływ na życie gospodarcze i kulturalne Zakaukazia,
gruzińskie rodowody sławnych Polaków oraz dzień dzisiejszy potomków dawnej Polonii.
Większość z tych wątków nigdy nie była eksponowana w kraju i obecna wystawa miała za
zadanie wypełnienie tej luki. Ze względu na trudności w zdobyciu, a niekiedy brak oryginal­
nych materiałów, nie wszystkie zagadnienia można było zaprezentować w pożądany sposób.
O początkach kontaktów polsko-gruzińskich mówią jedynie skąpe źródła pisane - przede
wszystkim wzmianki w publikacjach, kopie dokumentów, które są mało interesujące pod
względem wystawienniczym. To samo dotyczy gruzińskich epizodów w biografiach niektórych
sławnych Polaków oraz świadectw społecznej i gospodarczej aktywności zakaukaskiej Polonii.
Dlatego wystawa pokazała jedynie przykłady różnorodnych związków Polaków z Gruzją, nie
roszcząc sobie pretensji do wyczerpania tematu. Niewątpliwą korzyścią przyjęcia takiego
rozwiązania była czytelność eksponowanych wątków. Aby stworzyć obraz w miarę pełny,
uzupełniono je częścią opisową. Opracowane przez Andrzeja Woźniaka noty informacyjne
w syntetyczny sposób scharakteryzowały całość prezentowanej problematyki.
Na wystawie szczególne miejsce zajęły historie polskich rodzin osiadłych w Gruzji, ilustro­
wane unikalnymi pamiątkami z 2 poł. X I X i początków X X w. Warto podkreślić, że zostały
one udostępnione szerszej publiczności po raz pierwszy. Fotografie i dokumenty ukazały losy
inteligenckich rodzin Kimonttów, Piekarskich, Godlewskich i Więckowskich oraz spokrew­
nionych z nimi Cywińskich. Każda z nich reprezentuje różny stopień zasiedzenia w Gruzji oraz
inny rodzaj aktywności społecznej czy zawodowej.
Równie interesująca była kolejna część wystawy poświęcona nie eksponowanym po wojnie
tyfliskim pracom Bolesława Nawrockiego i Zygmunta Waliszewskiego. Bogaty wybór ob­
razów, wypożyczonych z kolekcji Liny i Bolesława Nawrockich oraz ze zbiorów Muzeum
Narodowego w Warszawie, stanowił pełny przegląd twórczości malarzy z czasów ich pobytu
na Zakaukaziu. Grono artystów uzupełnił Henryk Filipowicz, pokazany tu przede wszystkim
jako oryginalny fotograf-portrecista, a w mniejszym stopniu jako rysownik dokumentujący
otaczającą rzeczywistość.
Polaków, którzy odegrali znaczącą rolę w poznaniu i zagospodarowaniu Kaukazu re­
prezentował wybitny geodeta i badacz tamtych terenów Józef Chodźko. Losy pozostałych są
słabo udokumentowane materiałami ikonograficznymi i archiwaliami, dlatego na wystawie
pokazano jedynie kilka opublikowanych przez nich prac.
Kolejną grupę znanych postaci stanowią polscy politycy, uczeni i artyści urodzeni lub
przebywający jakiś czas w Gruzji. Wśród nich znajduje się wojewoda wileński, marszałek
Senatu i prezydent R P z czasów wojny - Władysław Raczkiewicz, ceniony botanik, rektor
Uniwersytetu z lat dwudziestych, prof. Bolesław Hryniewiecki, obrońca przyczółka mostowego

250

KRONIKA

w bitwie warszawskiej, generał Eugeniusz Rodziewicz oraz popularna aktorka filmowa okresu
międzywojennego Irena Bułhakówna, znana pod pseudonimem Iny Benity. Zgromadzona na
wystawie dokumentacja ilustrowała najważniejsze fakty z ich życia.
Ekspozycję zaniknęły informacje o dniu dzisiejszym spadkobierców gruzińskiej Polonii.
Temat, choć aktualny, jest dotąd słabo rozpoznany. Skromne materiały pozwoliły jedynie
zasygnalizować tę problematykę. Intencją organizatorów było, by współczesna część wystawy
zmobilizowała osoby, które mogą wzbogacić ten obraz do podzielenia się swoimi wiadomościa­
mi, co pozwoliłoby poszerzyć dokumentację polskiego wychodźstwa. Zgodnie z przewidywania­
mi, wśród zwiedzających znaleźli się Polacy i Gruzini znający dość dobrze realia tamtej
rzeczywistości. Dzięki temu można było uzyskać szereg informacji dotyczących poczucia tożsa­
mości potomków danej Polonii oraz konsolidowania tej grupy w dzisiejszej, niepodległej Gruzji.
Uzupełnieniem treści wystawy jest katalog. Opracowana przez Andrzeja Woźniaka część
pierwsza opisuje kilkuwiekową historię Polaków w Gruzji, druga zaś zawiera noty biograficzne
prezentowanych artystów łącznie z wykazami ich prac.
Układ wystawy oparto nie na rygorystycznej chronologii zdarzeń, lecz na impresyjnym
akcentowaniu wybranych problemów i fragmentów życiorysów, co koncentruje uwagę zwie­
dzających na rzeczach, zdaniem organizatorów, najważniejszych oraz podkreśla zróżnicowany
charakter kontaktów Polaków z Gruzją.
Harmonijne skomponowanie wielu wątków tematycznych, wydobycie walorów poszcze­
gólnych elementów i całych zespołów obiektów jest zasługą Marii Gołębiewskiej-Czarneckiej.
Ładna oprawa plastyczna, jak też zgromadzenie wielu dzieł sztuki powodują, że wystawa obok
wartości poznawczych dostarcza również wrażeń estetycznych.
Anna Milewska-Mtynik

O POZNAŃSKIEJ S Y M P A T I I D O W I L N A
Mało kto wie, że od trzech lat odbywają się w Poznaniu co roku huczne obchody dnia
św. Kazimierza (4 marzec), czyli głęboko zakorzeniony w tradycji wileńskiej „Kaziuk". Można
je w pełnym tego słowa znaczeniu nazwać dniami Wilna w Poznaniu. Skąd taka inicjatywa?
Działające prężne w grodzie Przemysława Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej
dzięki poparciu władz miasta i licznych instytucji potrafiło nadać „Kaziukowi" interesującą
oprawę. Pierwsze obchody były dość skromne i w zasadzie skupiały się wokół organizowanego,
na wzór dawnych wileńskich, kiermaszu odbywającego się na poznańskim Starym Rynku.
Sprzedawano na nim przywożone z wileńszczyzny palmy i wileńskie przysmaki - pierniki, bliny
itp. W znajdującej się w rynku restauracji „Kresowej" można było degustować bardziej
wymyślne litewskie specjały.
W kolejnych latach do udziału w „Kazdukowych" uroczystościach włączały się nowe
osoby, instytucje, teatry i galerie. „Kaziuk" stał się okazją do organizowania różnego rodzaju
imprez kulturalnych związanych z nim tematycznie, a prezentujących obraz dawnej i współ­
czesnej wileńszczyzny. Instytucją od początku promującą te przedsięwzięcia było Centrum
Kultury „Zamek" ( C K Z ) . Instytucja nazywana przez poznańczyków żartobliwie „poznańskim
pałacem kultury" (mieści się w byłym Zamku cesarskim wybudowanym w 1910 jako symbol
niemieckiego panowania w Poznaniu), znana jest w mieście z licznych ciekawych inicjatyw.
Kierownik działu wystawienniczego C K Z - Krystyna Wiśniewska, już od kilku lat cyklicz­
nie organizowała wystawy fotograficzne poświęcone Kresom. W tym roku w salach galerii
„Zamkowej" C K Z można było obejrzeć aż dwie wystawy fotografii: „Tak się żyło kochanińkie..." i „Kresy wschodnie w fotografii Wielkopolan". W czasie „kaziukowego" święta
na scenie C K Z wystawione zostało także widowisko słowno-muzyczne „Oj Lida, Lida ja do
ciebie ida", w trakcie którego wystąpiły gościnnie dwa zespoły z Lidy: cymbaliści z zespołu
„Mariola" i „Kresowiacy".

KRONIKA

251

Obchody tegorocznego „Kaziuka" w Poznaniu miały bardzo uroczystą oprawę. Roz­
poczęło je 2 marca odegranie z wieży poznańskiego ratusza hejnałów Poznania i Wilna,
a w kolejnych dniach oprócz wymienionych już imprez w C K Z i tradycyjnego kiermaszu
na Starym Rynku, odbyły się: wystawa fotografii Barbary Wachowicz w Galerii Miejskiej,
występ chóru w kościele św. Marcina „Tadeusz Szeligowski in memoriam" i - w ramach festi­
walu tego kompozytora - premiera w Teatrze Wielkim baletu „Dajna" w choreografii E w y
Wycichowskiej i wykonaniu Poznańskiego Teatru Tańca. Do Poznania przyjechali znani
w Polsce „Wilnianie": Barbara Wachowicz, Bernard Ładysz i Emil Karewicz. Goszcząc w pro­
gramie poznańskiego ośrodka telewizyjnego (PTV 3) opowiadali o Wilnie i jego historii.
Wystawa „Kresy wschodnie w fotografii Wielkopolan", której chciałbym poświęcić więcej
uwagi, jest już trzecią edycją tego rodzaju w C K Z , prezentującą współczesne oblicze Kresów.
Powstała, tak jak dwie poprzednie, dzięki zgromadzeniu fotografii wykonanych przez poznańczyków w czasie prywatnych wyjazdów na te tereny w ostatnich latach. Wzbogacono ją mapą
z zaznaczeniem miejsc, gdzie robiono zdjęcia. Jest to szczególnie ważne dla młodszej części
publiczności, która nie zna dawnych nazw poszczególnych miejscowości. Usytuowanie tej
wystawy w halu wejściowym na parterze stanowiło swego rodzaju wstęp do ekspozycji umiesz­
czonej w sali marmurowej na pierwszym piętrze.
Ekspozycja „Tak się żyło kochanińkie..., Wileńszczyzna w fotografiach Stanisława Filiberta
Fleury", powstała w 1995 r. w Muzeum Etnograficznym w Gdańsku Oliwie (Oddział Muzeum
Narodowego w Gdańsku). Wydany wtedy w języku polskim i litewskim katalog wystawy,
zawiera obok informacji o autorze i opinii o nim Józefa i Stanisława Cata Mackiewiczów, spis
394 fotografii. Większość z nich jest depozytem oddanym do Muzeum gdańskiego przez
Aleksandrę Fleury-Kręgielską, ale niektóre zdjęcia twórcy wystawy odnaleźli w Bibliotece
Akademii Nauk i Muzeum Narodowym Litwy w Wilnie oraz pozyskali ze zbiorów prywat­
nych Aleksandra Lubowicza i Stefana Figlerowa. Wystawa po ekspozycji w Gdańsku trafiła
do Torunia i obecnie jest prezentowana w Poznaniu. Zaraz po otwarciu do organizatorów
zgłosiła się mieszkająca w Poznaniu krewna S. Filiberta Fleury, Zofia Kolińska. Przyniosła
kilkadziesiąt nieznanych dotąd fotografii, z których część włączono do ekspozycji. W ten sposób
liczba prezentowanych w Poznaniu eksponatów przekroczyła 420. Piszę eksponatów, po­
nieważ obok fotografii wystawiono mapy, rysunki i akwarele, których autorem jest S. Filibert
Fleury. Ich wspólnym mianownikiem jest główny bohater wystawy: Wilno i okolice na przeło­
mie X I X i X X wieku.
K i m był Stanisław Filibert Fleury? Urodził się w 1858 roku w miejscowości Papaje pod
Wilnem. Jego pradziadek - podpułkownik Filip Filibert Fleury, pełnił obowiązki adjutanta
ostatniego polskiego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Stanisław Filibert Fleury
uczęszczał do gimnazjum rosyjskiego w Wilnie w latach 1869-1873, ale nauki nie ukończył.
Z powodu trudnej sytuacji materialnej rodziny musiał w 1873 r. podjąć pracę jako urzędnik
magistracki. Zainteresował się fotografią, praktykując w zakładzie Aleksandra Straussa.
Wykazując zdolności plastyczne uczył się także w szkole rysunku Trutniewa. Dzięki temu
wykształcił umiejętność operowania światłem. Dlatego przyszłe fotografie S. Filiberta Fleury
były nie tylko dobrze wykonane warsztatowowo, ale miały także wymiar fotografii artystycz­
nej. Nabyte w szkole Trutniewa umiejętności zostały także wykorzystane w licznych rysunkach
wykonanych piórkiem i akwarelach.
Wspólnie z Ryszardem Baczańskim i F . Łopatyńskim, S. Filibert Fleury założył własny
zakład fotograficzny. Wykonując głównie na zamównienie fotografie portretowe, nie zamykał
się jednak w ścianach swojej pracowni. Bardzo często organizował sesje plenerowe. Powstała
dzięki temu niezwykle ciekawa kolekcja fotografii Wilna i okolic z przełomu wieku. Możemy
znaleźć w niej fotografie ukazujące przedstawicieli wielu narodowości zamieszkujących miasto
w owym czasie: Polaków, Żydów, Litwinów, Rosjan i innych w trakcie codziennych czynności.
Charakterystyczne elementy ubioru mieszają się z panoramą Wilna tego okresu: od placu
targowego po kościoły i budynki urzędów. Biorąc pod uwagę możliwości techniczne z czasów
powstania fotografii (chodzi głównie o sprzęt fotograficzny), jest oczywiste, że zdjęcia musiały

252

KRONIKA

być w większości pozowane. Przy tym, co ciekawe, bohaterowie często znajdują się w ruchu.
Na przykład fotografia „Kapitan Giedrojć - mierniczy - w drodze do pracy" (nr 256) ukazuje
powóz wiozący bohatera na teren prac mierniczych. Uważny obserwator znajdzie również takie
zdjęcia, których bohaterowie zostali jakby „zaskoczeni" w trakcie normalnych zajęć. Dowodzi
to biegłości autora w sztuce i celowego zamiaru pokazania prawdziwego obrazu rzeczywistości.
Stanisław Filibert Fleury zmarł w 1915 roku. Z tego okresu pochodzą także ostatnie
fotografie. Wystawa stanowi ciekawe źródło do opisu Wilna z przełomu wieków, czy - jak by
powiedział historyk, schyłku X I X wieku. Szczególnie dużo może ona powiedzieć etnografowi, ale
również historyk oglądają z zainteresowaniem. Dlatego jej organizatorom należy wyrazić uznanie,
a zainteresowanych badaniami Wileńszczyzny z tego okresu zachęcić do skorzystania z tego
ciekawego źródła. (Czas otwarcia wystawy w Poznaniu: 13 luty - 9 marzec 1997). Umieszczenie
ekspozycji w Poznaniu w salach dawnego Zamku cesarskiego, ma szczególną wymowę. Jak
czytamy w książce Marii i Lecha Trzeciakowskich W dziewiętnastowiecznym Poznaniu (Poznań
1982): „Z wybudowaniem Zamku cesarskiego Poznań zyskał godność miasta-rezydencji, wchodząc
do grona 10 uprzywilejowanych miast Rzeszy. Oczywiście władze i ludność niemiecka czuły się
tym wyróżnieniem niewymownie zaszczycone i usatysfakcjonowane. Społeczeństwo polskie
odnosiło się co najmniej z rezerwą do tego wydarzenia. Samo gmaszysko świadczyć miało
o trwałości niemieckiego panowania na wschodzie. Poznańczycy nie tracili jednak ducha i wśród
Polaków krążyły na ten temat różne dowcipy." Nie cytując już dawniejszych dowcipów dodam, że
ostatnim z nich jest wykorzystanie tego symbolu „niemieckości" Poznania do zbliżenia poznańsko-wileńskiego i to z całkiem dobrym skutkiem.
Andrzej Furier

O JĘZYKU GIDARÓW I C E N T R U M AFRYKAŃSKIM W POZNANIU
Zajmując się zawodowo badaniami kaukazoznawczymi, przekonałem się wielokrotnie, jak
cenne informacje o historii Kaukazu X V I I I i X I X w. zawdzięczamy przekazom polskich
misjonarzy katolickich powstałym w czasie ich podróży po tym terytorium. Wystarczy tu
wymienić X V I I I - i XTX-wieczne opracowania jezuitów: Tadeusza Krusińskiego, Ignacego
Zapolskiego, Jana Gostkowskiego czy Józefa Suryna (pisał o tym w numerze 1-2: 1996 „Etno­
grafii Polskiej" Andrzej Woźniak). Podobnie niezbadane, jak Kaukaz w ubiegłych stuleciach,
są dzisiaj chyba tylko dzieje i obyczaje Afryki. Wyjątkiem jest dobra znajomość jej północnej
części. Warto przy tym dodać, że polskie zainteresowanie Kamerunem ma ponad stuletnią
historię i wiąże się z nazwiskiem Stefana Rogozińskiego (1861-1896). Odbyta przez niego
wyprawa do Kamerunu w latach 1883-85 została szczegółowo opisana (Por. H . Szumańska-Grossowa, Podróże Stefana Szolca Rogozińskiego, Warszawa 1967).
Wydaje się celowe wykorzystanie w dalszych badaniach Afryki wiedzy zdobytej przez
polskich misjonarzy pracujących na tym kontynencie. Jednym z wielu przykładów jest działal­
ność w Kamerunie misji prowadzonej przez Oblatów Maryi Niepokalanej z Poznania, wspie­
rana przez prowincje oblackie z Austrii, Kanady i Niemiec.
Kamerun leży w Afryce środkowej. Zamieszkuje go 8,5 min osób na obszarze 475,4 tys.
km . Pierwsi misjonarze katoliccy przybyli tam w 1946 r. z Francji. Od roku 1970 dołączyło do
nich czterech polskich duchownych - Oblaci Maryi Niepokalanej (OMI), których skierowano
do kraju Gidarów i Dabów (na północy Kamerunu). Objęli oni misje w sektorze Guider, Lam,
Bidzar, Mandama i Figuil. Z biegiem lat przybywali kolejni misjonarze z Polski, zakładając
nowe misje. Obecnie trzydziestu polskich duchownych prowadzi szesnaście misji na terenie
diecezji Garoua (obejmuje ona dwie jednostki administracyjne: Adamawa i Północ). Teren
powierzony Polakom - 22 tys. km , zamieszkuje ok. 220 tys. ludzi. W większości byli to (i są
nadal) wyznawcy religii tradycyjnych. Liczba ochrzczonych zwiększyła się z 3,8 tys. w 1970 г.,
do 9 tys. w 1981 r. Sukcesy w pracy duszpasterskiej spowodowały wyznaczenie kolejnych
2

2

Dimanche kaklaw sula
kiyin buhul na pay dará
е

(27 Dimanche ordinaire)
Ubuhma na wtongo
Mangalva mazawbap paka, msshandolu, adds Г aqgla nok mazagrak ba,
Icawbet diy en mazawbuhnan met suko, day ki kiy waza neti may day ki an
met adanzan akani. Awlam saha dawtrem sa ka mbrayin nama dapsam day
ki an madattoko.
Daza Yezu Kristu Wutuko Daya nama gam Mangalva ñama,
mssdadawzam maliy da nduko may da Zerjgile Sonido, gaganka may aza
azva paka. Amen.

Qzarjgiy madaban ( l

Derewel na Genésc

e r e

leclure)

(Gn 2, 18-24)

Dawtan talni, Daya Mangalva agadak may edisín da dalvofurj.
Anahak na: «Lew i daf mizilin dassangan makalargan ba.
Anagadsan dak siddek ndan na wbohsani.» Daya Mangalva
azavidik da dalva va van assana, zaged mameyed na guliya dit
bingid pak ne disin, may ekesanak dať ka wla na va mbar edepsít
iya di: zaga mamaya pak warah iya nan va daf adapsani. Daf
epsitik iya sit zaged mameyed na guliya, sit biqgid ne disii] may
sit zaged mameyed nawrah paka. Amina daf na darán an dagil
siddek va ndan na wbohsan ba. Dasak na Daya Mangalva
eprikgitik sin metúngit aka data, ha gap elenke. Daya Mangalva
agamak embehe sa tukzlumni, dorbaga aska armahak si u w a
glani. Da nda embehe an agam saza data, Mangalva azavadok
gulku, may akiysantak data. Dasak na daf anahak na: «Gagank
na, yar) slensler) sazet slenslende nawa, sluw saza sluw zuwa!
Kawiyat i na gulku.»
Ryc. 1. Jedna ze stron lekcjonarza z czytaniami na

Ví vaski daf wegil saka zlava saza afan dat mani, may warma
kiyin dat guluk nani. may ndadai) sulegit pak ka wssuwa ka za
taka.
Эре1 na Mamjalva.

e

Szangiy masula'a ( 2 lecture)

Derewel sit kretieijde Hébreux (He 2, 9-11)
Mamdagani Yezu sidikke ambra tilit maslayde na Mangalva,
ya gagank na, mawlan maknahan da nanek may da wgakdaka, vi
azam sana may amia. Amia na daza grasiya na Matjgaiva i, vi ka
wkohgit ďiy paka. Kpak kpak na, masdagefa zaga рак may Dayu
na zaga paka, man aka wke kirtin dida a ma agakdak nani. Taslas
i kpak azaban daf grak ngoh sa, daf an dakohgit ďiy pak daza
azam saha nani. Vi Yezu an mazakpanet cfiy senibe na, may diy
makpaqet senibe na, maalfa taka-'sq. Vi vaski wil awdanan
dawiyet na milmiqgidwa ba.
Эре1 na Marjgalva.

Evangile na Yezu Kristu an Marc senido even
(Mc 10, 2-12)
Pay taka, Farisiyende azararpk aza Yezu may attokonak ka
ttapan na: «Mapalsani tive san dał' darbahgan gabbat guluk nan
sa?» Yezu azlansitik na: «Mi Moise anahsukum na gda di?»
Anahanak na: «Moísc applansanak san daf na rbahat guluk nani,
dapsat derewel a vata ka wnah na, muwdakka.» Yezu enehsitik
na: «Vi mokkrokum bal i apsukum waza aska.

27 niedzielę zwykłą w zapisie w języku gidarskim

254

KRONIKA

Polaków na stanowiska wikariuszy biskupich i wikariuszy generalnych diecezji. W 1991 r.
0 Eugeniusz Jureczko został przez Stolicę Apostolską podniesiony do godności biskupiej jako
ordynariusz diecezji Yokadouma.
Posługę sakramentalną i głoszenie Ewangelii starają się polscy misjonarze łączyć z miejscowymi
zwyczajami. Wykorzystują też często znane im polskie zwyczaje ludowe. Przykładem jest
wprowadzenie do tradycji miejscowego kościoła „święta zbiorów". Oto jak opisuje je, w jednej ze
wsi gjdarskich, o. Stanisław Janowicz, przełożony delegatury w Figuil (sanktuarium maryjne,
miejsce pielgrzymek Gidarów, istnieje tam klasztor sióstr karmelitanek kontemplacyjnych):
„Obecnie we wszystkich wioskach, gdzie istnieją wspólnoty chrześcijańskie trwają dożynki.
W miejscowych tradycjach całe życie ludzkie związane jest ściśle przede wszystkim z uprawą prosa.
Jego zasiew, wzrost i dojrzewanie wyznacza najważniejsze w życiu wioski święta. Święto zbiorów
- obchodzone bardzo uroczyście - staraliśmy się powiązać z tradycją chrześcijańską, czerpiąc wzór
z naszych dożynek. I wydaje się, że - dzięki Bogu - to nam się udało. W święcie zbiorów
najważniejszą sprawą jest dziękczynienie. Jest ono także zarazem wielkim świętem pojednania
1 dzielenia się. Zabija się wówczas koguta (ofiara) i młodzi biegną z nim szybko daleko w busz, by
wynieść z wioski wszelkie zło, kłótnie, nienawiść... Wracając niosą pokój. Każdy powinien był
w tym czasie pojednać się z drugim, usunąć wszelkie waśnie. Teraz następuje czas radości
i dzielenia się. Ludzie przechodzą od zagrody do zagrody tańcząc, częstując się jedzeniem
i miejscowym piwem z prosa. U chrześcijan ofiarą jest Eucharystia, pokój niesie Sakrament
Pojednania a składane przed ołtarzem dary z plonów ziemi służą najbiedniejszym z wioski. Kapłan
błogosławi owoce ziemi i pracy rąk ludzkich, odwiedza też i błogosławi zagrody. Podejmowany jest
przy tym serdecznie przez ludzi, którzy nie zapominają mu ofiarować koguta" (cytat za
materiałami z konferencji poznańskiej, zorganizowanej 4 lutego 1997 r. przez Centrum Afrykań­
skie, przygotowanymi przez ojców Krzysztofa Zieleńdę i Jarosława Różańskiego OMI).
Problemy, na jakie napotykają misjonarze w Kamerunie można podzielić na dwie grupy.
Do pierwszej należą sprawy otoczenia zewnętrznego: kryzys ekonomiczny i polityczny, ruchy
integrystyczne w ramach wspólnot islamskich, napływ sekt religijnych. Do drugiej grupy
trzeba zaliczyć problemy komunikacyjne związane z małą liczbą misjonarzy i barierą języko­
wą. Nie mając wpływu na uwarunkowania zewnętrzne, polscy misjonarze starają się budzić
powołania kapłańskie wśród miejscowych katolików (wyświęcono już pierwszych miejscowych
kapłanów). Wspaniałym przykładem walki z problemami w komunikowaniu się z miejscową
ludnością jest dokonanie zapisu czytań mszalnych w języku gidarskim. Badania naukowe nad
językiem gidarskim prowadzili w przeszłości K . Strumpell (w roku 1910), H . de Pedrals (1946),
Daniel Barreteau (1981) i Russell G . Schuh (1984). Ostatnim badaczem był w 1993 r. Amery­
kanin polskiego pochodzenia Zygmunt Frajzyngier z Uniwersytetu Colorado. Wykorzystując
wyniki tych badań, misjonarze pracujący na terenach zamieszkałych przez Gidarów (obecnie
8 Polaków i 1 Gidar) dokonali zapisu modlitw w tym języku używając ortografii francuskiej
i systematyzując występujące w nim reguły gramatyczne. Prace te zapoczątkował w latach
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Francuz - o. Elie Beva, który opracował katechizm, modlite­
wnik i zbiór pieśni w języku gidarskim. Jego dzieło kontynuowali polscy misjonarze: Piotr
Czyrny, Józef Leszczyński, Władysław Kozioł. Dzięki nim oo. Władysław Kozioł i Jean
Maingle opracowali pierwszą gramatykę języka gidarskiego, która została opublikowana
w Figuil w 1992 r. Utworzono wtedy w Guider Centrum Tłumaczeń Gidarskich kierowane
przez Władysława Kozioła. W jego pracach uwzględniono różnice dialektów z różnych
części kraju. Centrum współpracuje z Międzynarodowym Towarzystwem Lingwistycznym
w Yaounde. Dzięki pracy całego zespołu można było rozpocząć tłumaczenie czytań mszalnych
i Mszału. Prace te zaczęły się ukazywać drukiem w Poznaniu od 1994 r. Były to pierwsze
teksty drukowane w języku gidarskim. Prowadzone są prace nad tłumaczeniem kolejnych
wydawnictw: modlitewnika, katechizmu, Pisma Św. W związku z tym, że język gidarski nie
zawiera terminów teologicznych, tłumacze korzystają z zapożyczeń (głównie francuskich).
Dotyczy to także imion świętych. Imiona własne natomiast zostały zapisane w języku francu­
skim (język urzędowy w Kamerunie). Lekcjonarze zostały przyjęte i zaaprobowane przez

255

KRONIKA

217 działających w Kamerunie katolickich wspólnot gidarskich. Biorąc pod uwagę różnice
związane z różnicami plemiennymi oraz różnice między dialektami tego języka, należy to
uznać za sukces.
Opracowanie zapisu języka gidarskiego ułatwia misjonarzom nie tylko pracę ewangelizacyjną,
ale jest elementem walki z analfabetyzmem wśród Gidarów. Na płatne szkoły nie może sobie
pozwolić większość Gidarów. Dlatego dużym powodzeniem cieszą się prowadzone przez misjona­
rzy „szkoły pod drzewem" (rodzaj szkółki niedzielnej) oraz Ośrodki Formacji i Animacji (rodzaj
kursów zawodowych). W Figuil zorganizowano nawet kursy pisania i czytania w języku gidarskim.
Dokonania polskich misjonarzy w Kamerunie opisywały już wielokrotnie wydawane przez
OMI „Misyjne Drogi" (por. nr 5: 1996, z. 14 i nr 1: 1997, z. 15). Badacze tej części Czarnego
Lądu znajdą tam z pewnością wiele ciekawych informacji. Piszę te słowa będąc pod wrażeniem
spotkania zorganizowanego 4 lutego br. przez Centrum Afrykańskie w Poznaniu. Jest to
pierwsza tego typu organizacja w Polsce łącząca Afrykanów na stałe mieszkających w Polsce.
Sam z pewnym zdziwieniem dowiedziałem się, że w Poznaniu mieszka na stałe ponad stu
Afrykanów. Celem, jaki stawia sobie Centrum Afrykańskie jest prowadzenie akcji informacyj­
nej o Afryce i jej problemach w naszym kraju. Jego powstanie należy powitać z uznaniem jako
kolejny krok ku lepszemu poznaniu problemów Afryki w Polsce. Dla zainteresowanych nawią­
zaniem kontaktu z tą placówką podaję adres w Poznaniu: OMI, ul. Ostatnia 14.
Andrzej Furier

POŻYWIENIE I PODRÓŻNY. WPŁYW M I G R A C J I , I M I G R A C J I
O R A Z T U R Y Z M U N A T R A D Y C Y J N E POŻYWIENIE E T N I C Z N E .
X I M I Ę D Z Y N A R O D O W A K O N F E R E N C J A POŚWIĘCONA
E T N O L O G I C Z N Y M B A D A N I O M N A D POŻYWIENIEM,
C Y P R , 2-8 C Z E R W C A 1996
Konferencja, która odbyła się na Cyprze, stanowiła kontynuację cyklicznych spotkań
etnologów i historyków z Europy i USA, organizowanych od 1970 roku. Inicjatorami konferencji
byli profesorowie: Nils-Arvid Bringéus ze Szwecji (Lund) i Gunter Wiegehnann z R F N (Munster),
autorzy znaczących prac, poświęconych problematyce pożywieniowej. Konferencje, organizowane
początkowo co trzy lata, a ostatnio co dwa, zawsze poświęcone były jednej, ściśle określonej,
tematyce, składającej się następnie na zbiorową publikację. Miejscem dotychczasowych obrad były:
Szwecja (1970), Finlandia (1973), Wielka Brytania - Walia (1977), Austria (1980), Węgry (1983),
Polska (1985), Norwegia (1987), U S A (1989), Irlandia (1992), R F N (1994), Cypr (1996).
Etnolodzy zajmujący się problematyką pożywienia do 1994 r. tworzyli nieformalną grupę
badawczą, której przewodniczył do 1985 r. prof, dr NA.. Bringéus z Lund, następnie mieszkający
w tym samym mieście dr A. Salomonsson. W 1994 r. przewodnictwo objęła dr P. Lysaght
z Irlandii (Dublin). Na Kongresie Międzynarodowego Towarzystwa Etnologii i Folkloru (SIEF
- The International Society for Ethnology and Folklore), który odbył się w 1994 r. w Austrii
(Wiedeń), grupa ta znalazła się w strukturze wyżej wymienionego Towarzystwa jako Międzynaro­
dowa Komisja do etnologicznych badań nad pożywieniem ( I C E F R - The International Comission
for Ethnological Food Research), której przewodniczy dr P. Lysaght.
Konferencja zorganizowana w stolicy Republiki Cypru - Nikozji w dniach od 2-8 czerwca
1996 г., zgromadziła 57 uczestników z 20 krajów: Austria (5 osób), Cypr (3), Czechy (1), Dania
(1), Grecja (1), Holandia (1), Irlandia (2), Izrael (1), Łotwa (1), Norwegia (6), Polska (3), R F N (4),
Rosja (1), Słowacja (2), Słowenia (1), Szkocja (4), Szwecja (5), Węgry (2), Włochy (1), USA (9).
Otwarcia obrad dokonał przedstawiciel Ministerstwa Edukacji i Kultury, dr Erotokritou
Erotokritos, podkreślając wagę problematyki konferencji dla mieszkańców Wyspy, uważanej
za pomost łączący Europę z Azją, jak też będącej celem turystycznym i miejscem zatrudnienia
dla wielu zagranicznych osób. Stąd też nieuniknione jest przenikanie różnorodnych wpływów

256

KRONIKA

kulturowych. Następnie uczeni z Cypru i Grecji wygłosili referaty na temat pożywienia miesz­
kańców starożytnego Cypru (D. Michaelidos - Nikozja), oraz odżywczych wartości śródziem­
nomorskiej diety (A. Kafatos - Iraklion na Krecie), po czym uczestnicy zostali przewiezieni
autokarem do położonej w górach Troodos miejscowości Agros, gdzie miała miejsce pierwsza
część obrad. Po trzech dniach kontynuowano je we wsi Drousia, usytuowanej w południowo-zachodniej części Wyspy. Te typowo cypryjskie wsie wybrano na miejsce konferencji, aby jej
uczestnicy mogli zapoznać się z serdeczną gościnnością Cypryjczyków oraz obserwować i oce­
nić, co dla nich znaczy tradycyjne pożywienie.
Problematyka referatów dotyczyła trzech grap tematycznych: 1) imigracje a tradycyjne
pożywienie etniczne; 2) podróż a migracja tradycyjnego pożywienia etnicznego; 3) turyzm
a tradycyjne pożywienie etniczne. Prezentowany w referatach materiał pochodził albo z włas­
nych badań terenowych, prowadzonych przez ich autorów w środowisku miejskim (rzadziej
wiejskim), albo był wynikiem poszukiwań archiwalnych. Stąd więc referaty dotyczyły zarówno
współczesności, jak i przeszłości. Niektóre nadto poruszały zagadnienia teoretyczne.
Referat B. Tschofena z Austrii (Wiedeń) budził zainteresowanie już samym tytułem, który
brzmiał: „Historia kultury podana na talerzu". Dotyczył on „milenijnego chleba", który
pojawił się w Austrii w 1996 r. w tysiącletnią rocznicę powstania kraju. Ten „urodzinowy
chleb" spełniał nie tylko funkcję alimentacyjną, ale przede wszystkim poznawczą, informując
o historii Austrii. W opinii referującego ten kulinarny przysmak może doskonale służyć
przypomnieniu minionego czasu, dlatego też Austriacy obchodzili swoje święto z „milenijnym
chlebem" i przygotowanym dla turystów kulinarnym programem.
K . Kóstlin z Uniwersytetu Wiedeńskiego i przewodniczący S I E F podjął w swym referacie
próbę ukazania roli, jaką we współczesnym życiu pełni etniczne pożywienie, jaką posiada ono
wartość symboliczną w aspekcie szeroko pojętego turyzmu. Dla podróżującego po obcych krajach
ze wszystkich dóbr kultury najbardziej dostępne jest pożywienie, a symboliczna funkcja wspólnego
stołu wyraża się w akceptacji zasiadających przy nim oraz dzielących się jedzeniem osób.
Pożywienie etniczne jest najbardziej autentyczne i najgłębiej tkwi swoimi korzeniami w kulturze.
Stąd powiedzenie , Jesteśmy tym, co jemy" oddaje sedno rozumienia kultury.
Interesujące zagadnienie odżywania tradycji kulinarnych jako atrakcji turystycznej przed­
stawili J . i J. Anderson z Logan w Utah (USA), w którym to stanie przed 150 laty osiedlili się
Mormoni. Rocznica ta wpłynęła w Stanach Zjednoczonych na wzrost zainteresowań ich
pożywieniem, przygotowywanym w specjalnych, żeliwnych naczyniach, stawianych na otwar­
tym ogniu, jak też przyczyniła się do organizowania festiwali kulinarnych. Wydawane są też
liczne książki kucharskie zawierające przepisy dotyczące tradycyjnego sposobu przygotowy­
wania potraw. W drugim referacie autorzy omówili formę i funkcję żeliwnych naczyń do
gotowania na otwartym ogniu, podkreślając zainteresowanie, jakie ostatnio budzą one wśród
turystów, którzy zrzeszają się nawet w towarzystwa miłośników tego rodzaju wypoczynku,
połączonego z konkursami gotowania w przenośnych naczyniach żeliwnych.
Większość prezentowanych na konferencji referatów poświęcona była zmianom tradycyjnego
pożywienia etnicznego pod wpływem imigracji, turystyki i działań politycznych. Na te ostatnie
zwróciła uwagę T . Woronina z Rosji (Moskwa), mówiąc o skutkach tzw. pierestrojki na
powstawanie rosyjskiego „biznesu turystycznego", otwieranie luksusowych restauracji. T. Ziemann
z R F N (Freising) poświęciła uwagę konsekwencjom zjednoczenia Niemiec w 1990 r. dla sposobu
odżywiania się mieszkańców nowych „landów", przed którymi stanęły nieograniczone możliwości
nabywania nie dostępnych dawniej środków żywności. Mieszkańcy wschodniej części R F N - jak
zauważyła referentka - nadal preferują tradycje kulinarne i przedkładają spożywanie posiłków
w domu nad ich konsumpcję poza nim. Wpływ zmian politycznych w X X w. na rozwój pożywienia
ludności czeskiej omówiła M . Ludvíkova z Czech (Brno), prezentując materiał dotyczący czterech
przedziałów czasowych: 1) okres monarchii austro-węgierskiej do 1918 г.; 2) republika czecho­
słowacka do 1938 г.; 3) okupacja nazistowska 1939-1945; 4) okres po П wojnie światowej.
Zagadnienie migracji i jej wpływu na pożywienie zarówno imigrantów, jak i mieszkańców
krajów, w których się osiedlili, było przedmiotem licznych referatów. Zwracano w nich uwagę

KRONIKA

257

na znaczenie otwieranych w Europie i Stanach Zjednoczonych egzotycznych restauracji (np.
chińskich, greckich, wietnamskich, tureckich - referaty między innymi: K . Noklebye Bertheau
z Norwegii, R. Talbot ze Szkocji, G . M . Schuchat i H . Tangires z USA). Zmiany zwyczajów
żywieniowych imigrantów tureckich w Szwecji oraz asyryjskich imigrantów również w Szwecji
kolejno przedstawili: T . Koctürk ze Szwecji (Uppsala) i M . Abdalla z Polski (Poznań). Trady­
cje żywieniowe imigrantów polskich w Niemczech były przedmiotem referatu L . Bartkowiak -Rachny z R F N (Senden), a Słowaków mieszkających na Węgrzech - R. Stoličnej ze Słowacji
(Bratysława). S. Dillnbergerová, również z Bratysławy, mówiła o wpływach imigrantów na
tradycyjne pożywienie na Słowacji, a M . Godina-Golija ze Słowenii (Maribor) poświęciła swój
referat imigrantom zamieszkującym Styrię.
Problematyka turyzmu i jego wpływu na tradycyjne pożywienie etniczne omówiona została
bądź z perspektywy historycznej, bądź współczesnej. Przeszłości dotyczył referat A. Fentona ze
Szkocji (Edynburg), traktujący o domach, zajazdach i restauracjach, w których zatrzymywali
się wędrujący przez Szkocję w ostatnich dwóch wiekach podróżnicy. J. Knezy z Węgier
(Budapeszt) scharakteryzowała formy oraz rodzaje pożywienia podawanego w wiejskich gos­
podach wędrującym w latach 1696-1848 przez Transdanubię podróżnikom. Wiejskim karcz­
mom w X I X w., jako lokalnym ośrodkom innowacji żywnościowej na Węgrzech, poświęciła
uwagę Węgierka E . Kisban z Budapesztu. Z. Szromba-Rys z Polski (Kraków), na podstawie
własnych badań terenowych zreferowała tradycyjne pożywienie górali podhalańskich, będące
atrakcją turystyczną oraz znakiem identyfikacji kulturowej mieszkańców tego regionu.
Różnice smaku - turyzm a pożywienie mieszkańców Szwecji były przedmiotem referatu
R. Valeri z Lund. Stwierdziła ona, iż pożywienie jest dla podróżnego łatwym do uchwycenia
elementem różnicującym kultury, a także turystyczną atrakcją, z którą podróżny musi się
zetknąć. Z tych względów referentkę interesowały różnice pomiędzy pożywieniem reklamowa­
nym dla turystów a tym, szczególnie cenionym przez ludność miejscową. Prowadzone przez
autorkę w 1995 r. badania terenowe miały dać m.in. odpowiedź na następujące pytania: czym
dla turysty jest jedzenie spotykane w kraju, po którym podróżuje oraz, które z elementów (np.
wyśmienitość, zaciekawienie, unikalność) brane są pod uwagę przez proponujących pożywienie
turystom w reklamie, a które przez odwiedzających kraj. Wpływ turyzmu na tradycyjne
pożywienie mieszkańców Cypru omówił N . Andilios z Nikozji.
Kulinarne propozycje dla turystów odwiedzających współcześnie stolicę Austrii zreferowa­
ła E . Horandner (Wiedeń), a o bogactwie i kolorowej ofercie austriackiej kuchni wspomniała
w swym referacie G . Liesenfeld z Austrii (Wiedeń). M . Piskorska z Dublina zajęła się wpływem
irlandzkiej pielgrzymki do Rzymu w Roku Świętym 1950 na rozpowszechnienie się w Irlandii
włoskiego makaronu oraz na otwieranie włoskich restauracji, jak też podejmowanie w domach
gości włoskimi potrawami i włoskim winem Chianti.
Arabskim wpływom na średniowieczną kuchnię europejską poświęciła uwagę J.M. van
Winter z Holandii (Utrecht), wyróżniając w nich takie kategorie, jak nowe ingrediencje (cukier,
owoce cytrusowe) przyjęte ze świata arabskiego, nowe sposoby wykorzystania znanych już
środków żywności lub ich lepsze zastosowanie oraz przepisów na potrawy kuchni arabskiej
o egzotycznym i ostrym smaku.
Kilka referatów poświęconych było jednemu wąskiemu tematowi, np. napojom z kwaś­
nego mleka, przygotowywanym na Łotwie (L. Dumpe z Rygi), pomarańczowej marmoladzie
jako szkockiemu przysmakowi (U. Robertson z Edynburga), przemytowi cukru i sacharyny
między północnym, wschodnim i południowym Tyrolem (H.O. Meinhard z Włoch - Meron).
Prowadzony od ponad 30 lat w telewizji norweskiej przez panią E . Hovig kulinarny program
pt. „Telewizyjna kuchnia" był przedmiotem analizy I . L . Мое Edvardsen z Oslo, która starała
się m.in. dociec czy autorka programu obiektywnie prezentuje kuchnię norweską, jak i innych
krajów, oraz czy jej pozytywne nastawienie nie odnosi się tylko do kuchni własnego kraju.
Konferencja, której organizacji podjął się N . Andilios z Nikozji, przebiegała bardzo spraw­
nie i obfitowała w różnego rodzaju atrakcje turystyczne i kulinarne. W restauracjach hotelo­
wych codziennie uczestnicy obrad mieli okazję poznać cypryjskie potrawy, które ponadto

258

KRONIKA

demonstrowane były na specjalnych pokazach kulinarnych, połączonych z ich degustacją
i występami zespołów folklorystycznych. Nadmienić należy, iż w czasie obrad niektórzy refe­
renci prezentowali przywiezione przez nich kulinarne specjały (krakersy ze Szkocji, oszczypek
z Podhala) stanowiące ilustrację omawianych referatów (H. Heather z Edynburga - „Turyzm
a szkocie krakersy"). Każdy z uczestników otrzymał również przepis na narodową potrawę
cypryjską, tj. pszeniczny pilaw - ressi. Podawana jest ona od setek lat na szczególne okazje,
a przede wszystkim na wesela. Wśród mieszkańców Wyspy znane jest powiedzenie: „wesele bez
ressi jest jak zima bez deszczu".
Organizatorzy konferencji przygotowali interesujący program zwiedzania nie tylko zabyt­
ków i prywatnego archeologiczno-etnologicznego muzeum w Paphos, ale również rodzin­
nych wytwórni żywności (wędlin słodyczy, alkoholu, wody różanej, świec zapachowych itp.)
w Agros, wsi usytuowanej w regionie słynącym z uprawy róż. Uczestnicy obrad mieli okazję
zapoznać się z ośrodkiem wytwórczości ludowej w miejscowości Omodhoz, znanej z produkcji
wyrobów ze skór, drewna, koronkarstwa. W Drousii natomiast przygotowano pokazy - wraz
z degustacją - wytwarzania podpuszczkowego sera zwanego halloumi, specyficznego dla Cypru
i dostępnego w oficjalnym handlu, oraz pieczenia chleba w wolno stojącym, glinianym piecu.
Zgodnie z przyjętym zwyczajem, po zamknięciu obrad dyskutowano nad miejscem i tema­
tem następnej konferencji. Odbędzie się ona w 1998 r. w północnej Szwecji. Problematyka jej
dotyczyć będzie związku pożywienia z naturą.
Urszula Lehr,
Zofia Szromba-Rysowa

SPOTKANIE COSTUME COMMITTEE ICOM
(INTERNATIONAL COUNCIL OF MUSEUMS)
W ramach corocznych międzynarodowych spotkań Costume Committee jako jednej z sek­
cji I C O M kolejne z nich odbywało się w Pradze w dniach 2 9 I X - 4 X 1996. Jest już zwyczajem,
że spotkania te poprzedza i kończy program dodatkowy. Tak więc w rzeczywistości tegoroczny
meeting trwał od 2 7 I X i w tej wstępnej części odbywał się w Dreźnie pod patronatem
Rüstkammer - Staatliche Kunstsammlungen i przy aktywnym udziale niestrudzonej kurator
Jutty Baurnel. W części końcowej natomiast, tj. do 7 X 1996 przewidziany był pobyt w kilku
miejscowościach na Morawach. Te dodatkowe wyjazdy prowadziły przez wystawy i magazyny
muzealne, jak zresztą i w samej Pradze, w których na plan pierwszy wysuwały się zbiory
historyczne odzieży i strojów, ich poszczególnych części składowych i dodatków, w niniejszym
natomiast stopniu - stroje i odzież ludowa.
W części zasadniczej głównym mottem konferencji było: stroje na wystawach, w przekazie
i jako źródło informacji. Zróżnicowana zatem tematyka, obejmująca jeszcze zagadnienia kon­
serwacji łącznie ze sposobami magazynowania prezentowanymi od strony praktycznej stwarza­
ła szeroki wachlarz możliwości ukazania w licznych referatach wielu zagadnień. Oprócz więc
sposobów ekspozycji i rekonstrukcji brakujących części strojów z X V - X I X w., strojów z gro­
bów królewskich Niemiec, Francji, Węgier, Czech, rekonstrukcji X-wiecznych strojów fińskich,
XVni-wiecznych duńskich łącznie z rekonstrukcją włosów, uczesania, dłoni i umieszczenia na
nich biżuterii była także mowa o starej fotograficznej dokumentacji strojów i jej znaczeniu jako
źródle, o modzie, o strojach weselnych i ich prezentacji, o obuwiu, jego fasonach i firmach
produkcyjnych, o symbolice współczesnej figuratywnej biżuterii, o nakryciach głowy kobiet
w norweskim regionie Hordaland oraz o zmianach we współczesnych strojach Żydówek,
muzułmanek i katoliczek na terenie Galilei. Jeden z referatów poświęcony był haftom zdobią­
cym stroje rosyjskich bojarów, a pisząca te słowa omówiła stan i wyniki badań nad strojami
ludowymi w Polsce. Wśród pozostałych z ogólnej liczby 26 referatów odrębnością tematyki
wyróżniał się dotyczący wprowadzenia zasobów strojów do Internetu. Poza specjalistycznymi

259

KRONIKA

muzeami w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, z europejskich uczestniczą w nim Nordiska
Museet w Sztokcholmie i Victoria and Albert Museum w Londynie.
Sesje odbywały się głównie w narodowym muzeum techniki (Narodni Technické Muzeum)
w Pradze, lecz właściwym aranżerem całości i gospodarzem programu było muzeum przemysłu
i rzemiosła artystycznego w Pradze (Uměleckoprůmyslové Muzeum) i duszą oddana całej
sprawie kurator dr E v a Uchalova. Warto podkreślić, że tematyka odzieży i strojów w ich
historycznym, społecznym, ekonomicznym, konsumpcyjnym, nadto estetycznym oraz semiotycznym aspekcie pozwala na odkrywanie coraz to nowej problematyki pasjonującej wielu
naukowców i muzeologów. Dowodem tego są nie tylko poruszane kwestie w przedstawianych
referatach, ale także liczba bliska stu uczestników spotkania, spośród około 300 członków
Costume Committee pochodzących z ponad 40 krajów świata. Do tego doliczyć można jeszcze
członków pokrewnych komisji I C O M , zwłaszcza konserwatorskiej i tekstyliów. Polskę re­
prezentują dwie osoby, tj. historyk sztuki i etnograf, natomiast przedstawicieli z innych krajów
jest po parę lub kilkanaście nawet osób.
Barbara Bazielich

W Y S T A W A POŚWIĘCONA P R O F . T A D E U S Z O W I S. G R A B O W S K I E M U
I P R O F . JANOWI G R Z E G O R Z E W S K I E M U , SOFIA, 24 C Z E R W C A 1996
Mimo wielowiekowych tradycji stosunków polsko-bułgarskich, nasza wiedza o współpracy
i wzajemnych oddziaływaniach w różnych dziedzinach jest albo znikoma, albo fragmentarycz­
na. Dlatego dobrze się stało, że w Polskim Instytucie w Sofii (24 czerwca 1996 r.) otwarto
wystawę ukazującą postaci Jana Grzegorzewskiego (ok. 1850-1922) oraz Tadeusza Stanisława
Grabowskiego (1881-1975) czyli tych, którzy zrobili najwięcej w zakresie stosunków polsko-bułgarskich w końcu X I X i początku X X w.
Jan Grzegorzewski, zwany również „panem Bułgarem" (pseud. Janko, Algra) był przede
wszystkim orientalista - jak zwykł się później podpisywać w korespondencji - „seniorem
orientalistów polskich" i turkologiem. Niespokojny duch nosił go po Azji i Afryce, przemierzał
Himalaje i Ararat, dotarł do Transwalu i pustyni Kalaharskiej oraz do Grenlandii. W celu
realizowania swoich rozlicznych zainteresowań, ale również prowadzenia badań naukowych
(lingwistycznych, folklorystycznych i - generalnie
dotyczących kultury Wschodu) a także kwerend
archiwalnych na ziemiach tureckich i bułgarskich,
założył Stację Naukową Polską na Wschodzie
„Hyacintheum" z dwoma ekspozyturami w Sofii
i Konstantynopolu. Właśnie w nich powstało wiele
opracowań naukowych badacza. Utrzymywał on
ożywione stosunki z wieloma znawcami zagadnień
Wschodu, m.in. w Bułgarii z prof. I . Sziszmariowem (badania nad Gagauzami czy sprawa grobu
Wł. Warneńczyka) oraz z przedstawicielami buł­
garskiego świata kultury i polityki - D . Gabe,
Stambołow, Cankow, Z . Stojanow czy P. Karawełow. Przed I wojną światową wielokrotnie kur­
sował między Sofią i krajem. W licznych korespon­
dencjach - jak pisał dr W. Jabłonowski w swo­
ich Pamiętnikach,
„dziennikarstwo przedstawia
p. Grzegorzewski, sam długi, z rozczochraną czup­
ryną, w długim [...] fraku" - i odczytach stale
popularyzował ideę zbliżenia polsko-bułgarskiego.

260

KRONIKA

W końcu lat dziewięćdziesiątych X I X w. przygotowywał podręczniki do nauki niektórych
języków bałkańskich i bliskowschodnich, m.in. tureckiego, uzbeckiego, perskiego, a w dalszej
kolejności bułgarskiego, rumuńskiego... Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości powróciły
projekty ekspansji handlu polskiego na Wschód.
Był bardzo popularny nie tylko w środowisku bułgarskim, ale i wśród mieszkających na
tych terenach Polaków. Fascynował rozmówców, zapalał do swoich pomysłów.
Prof. Tadeusz Stanisław Grabowski spędził w Bułgarii ponad 7 lat i - jak wszędzie podkreślał
- b y ł to najpiękniejszy okres w jego życiu, chociaż w życiu obu narodów, polskiego i bułgarskiego,
trudny i burzliwy. Pisano o nim w tym czasie, że charakteryzuje go „ruchliwość" i gorączkowość
temperamentu człowieka młodego, który wszędzie chce być i wszystko wiedzieć, wszystko robić."
Rzeczywiście był wszędzie... Najpierw (1910—1915) pracował jako lektor na Uniwersytecie
Sofijskim, by następnie - z ramienia Naczelnego Komitetu Narodowego - reprezentować Polskę
na terenie Turcji i Bułgarii. Od czerwca 1917 r. przebywał jako nieoficjalny reprezentant kraju, by
wiatach 1918-1925 robić to oficjalnie jako charge d'affaires a następnie poseł RP. Cały ten czas
poświęcał dziełu popularyzacji sprawy polskiej w Bułgarii i zbliżeniu obu narodów. Doprowadził
do powstania „Polskiego Biuletynu" (2 poł. 1917 r.) i „Polskiego Przeglądu" (1918), przekształco­
nego w dwujęzyczny „Przegląd Polsko-Bułgarski" (1919-1925). Pismo to stało się organem bardzo
prężnie działającego w Sofii (i poza nią) Towarzystwa Polsko-Bułgarskiego. Potrafił w nim i wokół
siebie skupić grono wybitnych przedstawicieli nauki, sztuki i kultury bułgarskiej, entuzjastów
zbliżenia polsko-bułgarskiego. Wielu z nich wcześniej już związał z ekspozyturą polskiego Biura
Prasowego w Sofii (1915 г.). W skład Biura wchodzili m.in.: dr Bojan Penew, Stefan Kostów,
Wanda Zembrzuska. Do stałych współpracowników należał adwokat Michaił Georgijew,
dziennikarz Georgi Nikołow, kapitan artylerii Marinko Bratanow i poetka Dora Gabe-Penewa.
Ogromne znaczenie popularyzatorskie miała seria Biblioteka Polska. Przybliżyła ona czytelnikowi
bułgarskiemu najlepsze dzieła literatury polskiej, przypomniała historyczne związki obu narodów.
W roku 1915 ukazała się broszura z polskim białym orłem na okładce, będąca wezwaniem do
Bułgarów, pt. Polski apel do niezależnej Bułgarii. Poprzedziła ona „ankietę w sprawie Polski",
skierowaną do najwybitniejszych przedstawicieli narodu bułgarskiego. Potem wychodziły kolejne
rozprawy i artykuły. Stale też czynione były próby inspirowania bułgarskich dziennikarzy
i polityków, aby pisali i poruszali problematykę polską, zgłaszali poparcie w walce narodu
polskiego z Rosją. Mimo wyjazdu z Bułgarii, Grabowski przez lata utrzymywał kontakty
z bułgarskimi przyjaciółmi.
Drogi bohaterów Wystawy często przecinały się. Obaj uważali, jak się zdaje, że właśnie Polska
powinna być geograficznym i kulturowym pośrednikiem pomiędzy Wschodem i Zachodem,
a jednak się krytykowali... Grzegorzewski miał ogromną ochotę i - jego zdaniem - najlepsze
predyspozycje, żeby reprezentować interesy Polski na Bałkanach z ramienia Naczelnego Komitetu
Narodowego. Chciał sprawować tę misję poufnie, gdy tymczasem do Sofii wydelegowano, jako
organizatora i kierownika Polskiego Biura Prasowego, T.St. Grabowskiego, a do Konstantynopola
- Maciejowskiego. Oczywiście, jak zauważa Grzegorzewski, „obydwaj agenci są ludźmi wykształ­
conymi, zdolnymi, i gorliwymi patriotami", a „Pan Grabowski posiada znajomość jęz. niemieckie­
go i serbochorwackiego i przebywając już od wielu miesięcy w Bułgarii poduczył się też języka
bułgarskiego [...] dla braku tylko znajomości francuszczyzny może doznawać pewnych trudności
w znoszeniu się ze sferami dyplomatycznymi zwłaszcza przedstawicieli państw neutralnych."
Obracali się w tych samych kręgach, znali tych samych ludzi, tak z inteligencji bułgarskiej,
jak i z kolonii polskiej, ale - i znowu ubolewał Grzegorzewski - „Grabowski nie zauważył całej
dotychczasowej działalności Polaków na Bałkanach, że jest tak jakby on przyjechał i dopiero
się wszystko zaczęło..." No, bo jak można nie pamiętać o zasługach Grzegorzewskiego...!
Grzegorzewski i Grabowski mieli te same zainteresowania naukowe, dotyczące związków
polsko-bułgarskich (praca Grzegorzewskiego, Grób Warneńczyka, Kraków 1910 i Grabowskiego,
Sprawa grobu i szczątków Wl. Warneńczyka, Warszawa 1911). Na Wystawie ukazano też szereg
prac wskazujących na podobieństwo zainteresowań obydwu Bohaterów. Z pewnością też obaj byli
ludźmi ogarniętymi pasją, ideą zbliżenia słowiańskich narodów.

KRONIKA

261

Scenariusz Wystawy oraz słowo wprowadzające przygotowała prof, dr hab. Urszula
Kaczmarek ( U A M Poznań). Na planszach i w gablotach wystawiono materiały dokumentacyj­
ne, korespondencję, zdjęcia, oryginalne druki, które pozwalają zorientować się w bogactwie
i różnorodności działań obu postaci. Wielostronne kontakty, w tym także z najwybitniejszymi
przedstawicielami inteligencji bułgarskiej (prof. prof. В. Penew, Mładenow, Dora Oabe i in.)
i reprezentacją polskiej kolonii w Bułgarii obrazują listy. Działalność naukową Grabowskiego
i Grzegorzewskiego ukazują prezentowane na Wystawie książki. Warto podkreślić, że większość
dokumentów czy ich kserokopii prezentowano publicznie po raz pierwszy. Należy się przy tym
serdeczne podziękowanie dyrekcjom archiwów polskich i bułgarskich za ich udostępnienie.
Wystawie towarzyszył plakat i zaproszenie, w których został wykorzystany ex libris
prof. Grabowskiego, nawiązujący do jego słowiańskich zainteresowań. Ekspozycja spotkała się
z dużym zainteresowaniem tak środowiska bułgarskiego, jak i tutejszej grupy polonijnej.
Urszula Kaczmarek

Z A L E C E N I E W SPRAWIE OCHRONY K U L T U R Y T R A D Y C Y J N E J I LUDOWEJ*
Konferencja generalna Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw edukacji, nauki
i kultury (UNESCO), odbywająca się w Paryżu od 17 października do 16 listopada 1989, na
swej dwudziestej piątej sesji;
uważając, że kultura tradycyjna i ludowa tworzy część ogólnoświatowego dziedzictwa
ludzkości i że jest ono potężnym środkiem zbliżania różnych narodów i grup społecznych oraz
potwierdzenia ich kulturowej tożsamości,
biorąc pod uwagę jego społeczne, ekonomiczne, kulturowe i polityczne znaczenie, jego rolę
w historii narodu i jego miejsce we współczesnej kulturze,
podkreślając specyficzną naturę i znaczenie kultury tradycyjnej i ludowej jako integralnej
części dziedzictwa kulturowego i żywej kultury,
znając niezwykłą nietrwałość niektórych form kultury tradycyjnej i ludowej, szczególnie
tych, które związane są z tradycją ustną i ryzykiem, iż ulec mogą zanikowi,
podkreślając potrzebę uznania we wszystkich krajach roli kultury tradycyjnej i ludowej
oraz zagrożenie, z jakim spotyka się ona ze strony różnorodnych czynników,
sądząc, że rządy powinny odgrywać decydującą rolę w ochranianiu kultury tradycyjnej
i ludowej i że winny one działać jak najszybciej,
uznawszy na dwudziestej czwartej sesji, że „ochrona folkloru" powinna być przedmiotem
zalecenia dla Krajów Członkowskich, w rozumieniu Art. I V , § 4 podstawowego aktu,
przyjmuje niniejsze Zalecenie w dniu 15 listopada 1989 roku.
Konferencja Generalna zaleca, aby Kraje Członkowskie wdrożyły poniższe postanowienia,
dotyczące ochrony kultury tradycyjnej i ludowej, poprzez podjęcie środków prawnych lub
innych, które byłyby niezbędne, zgodnie z porządkiem prawnym każdego kraju, aby zasady
i środki określone w tym Zaleceniu mogły znaleźć zastosowanie na jego obszarze.
Konferencja Generalna zaleca Krajom Członkowskim, aby przekazały niniejsze Zalecenia
do wiadomości władz, służb i ciał odpowiedzialnych za sprawy związane z ochroną kultury
tradycyjnej i ludowej, jak również, by dały je pod rozwagę różnym organizacjom i instytucjom
zajmującym się kulturą tradycyjną i ludową oraz zachęciły je do nawiązania kontaktów
z odpowiednimi organizacjami międzynarodowymi zajmującymi się jej ochroną.
* W 1989 r na 25 Sesji U N E S C O w Paryżu zostało uchwalone „Zalecenie w sprawie ochrony
kultury tradycyjnej i folkloru". „Zalecenie" to zostało podpisane również przez Polskę. Choć od
tamtej pory minęło kilka lat, ze względu na jego znaczenie dla polityki kulturalnej, również
w naszym kraju, a także z uwagi na fakt, że treść jego jest na ogół nieznana, Redakcja „Etnografii
Polskiej" uznała, iż powinno się z nią zapoznać szersze środowisko naukowe.

262

KRONIKA

United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization
Organización de las Naciones Unidas para la Educación, la Ciencia y la Cultura
Organisation des Nations Unies pour ('education, la science et la culture
Организация Объединенных Наций повопросам образования, науки и культуры
üUiílj j J J I j i^jÜJ Solili ^.Vl í J i i .

Recommendation
on the Safeguarding of Traditional Culture and Folklore
Adopted by the General Conference at its twenty-fifth session
Paris, 15 November 1989

Recomendación
sobre la salvaguardia de la cultura tradicional y popular
aprobada por la Conferencia General en su 25a. reunión
París, 15 de noviembre de 1989

Recommandation
sur la sauvegarde de la culture traditionnelle et populaire
adoptée par la Conference genérale á sa vingt-cinquieme session
Paris, 15 novembre 1989

Рекомендация
о сохранении фольклора,
принятая Генеральной конференцией на ее двадцать пятой сессии
Париж, 15ноября 1989 г.

^jjljjl ( J J J J U Í J JJÍAAJJ

\G

i_jiijjLi
(

19 8 9 ^ 1 1 ^ 1 5 0

KRONIKA

263

Konferencja Generalna zaleca, aby Kraje Członkowskie, w czasie i w sposób, który
określa, składały Organizacji sprawozdania z działań, które zostały podjęte w celu wdrożenia
tego Zalecenia.
A. Definicja kultury tradycyjnej i ludowej tak jak ją pojmuje niniejsze Zalecenie:
Kultura tradycyjna i ludowa jest sumą twórczości wynikającej ze wspólnoty kulturowej,
opartej na tradycji i wyrażanej przez grupę lub jednostki, odpowiadającej oczekiwaniom tej
wspólnoty, gdy idzie o jej tożsamość kulturową i społeczną, przy czym jej normy i wartości
przekazywane są ustnie, drogą naśladownictwa lub w inny sposób. Jej formy obejmują między
innymi język, literaturę, muzykę, taniec, zabawy, mitologię, obrzędy, zwyczaje, rękodzieło,
architekturę i inne sztuki.
B. Identyfikacja kultury tradycyjnej i ludowej
Kultura tradycyjne i ludowa, jako forma ekspresji kulturalnej, musi być chroniona przez grupy
i dla grup (rodzinnych, zawodowych, narodowych, regionalnych, religijnych, etnicznych itp.),
których tożsamość wyraża. W tym celu Kraje Członkowskie winny wspierać odpowiednie
poczynania badawcze o zasięgu narodowym, regionalnym, międzynarodowym mając na względzie:
(a) dokonanie spisu narodowych instytucji zajmujących się kulturą tradycyjną i ludową
z myślą o ich włączeniu do zbiorczych wykazów podobnych instytucji regionalnych i światowych;
(b) stworzenie systemów identyfikacji i rejestracji (zbieranie, katalogowanie, transkrypcja)
lub rozwój już istniejących systemów za pomocą poradników, przewodników po zbiorach,
wzorcowych katalogów itp., mając na uwadze potrzebę koordynowania systemów klasyfikacji
używanych przez różne instytucje;
(c) dążenie do budowy znormalizowanej typologii kultury tradycyjnej i ludowej, której
celem byłoby utworzenie: (1) ogólnego schematu klasyfikacji kultury tradycyjnej i ludowej
przeznaczonego do wykorzystania w skali światowej, (2) szczegółowego wykazu kultury trady­
cyjnej i ludowej oraz (3) regionalnych klasyfikacji kultury tradycyjnej i ludowej, zwłaszcza
poprzez terenowe badania pilotażowe.
C. Zachowywanie kultury tradycyjnej i ludowej
Zachowywanie kultury tradycyjnej i ludowej dotyczy dokumentacji odnośnie związanych
z nią tradycji, mającej na celu w przypadku nieprzestrzegania lub ewoluq'i tych tradycji,
umożliwienie badaczom i potencjalnym nosicielom tych tradycji dostępu do danych, pozwala­
jących im zrozumieć proces zmian, jakim te tradycje ulegają. O ile żywa kultura tradycyjna
i ludowa, mająca charakter ewolucyjny nie może być chroniona bezpośrednio, to ta, która
została utrwalona powinna być skutecznie chroniona.
W tym celu, Kraje Członkowskie winny:
(a) utworzyć narodowe archiwa, w których materiały mówiące o kulturze tradycyjnej
i ludowej można by gromadzić w odpowiednio uporządkowany sposób i udostępniać;
(b) utworzyć centralne archiwum narodowe w celu świadczenia pewnych usług (centralne
katalogowanie, rozpowszechnianie informacji o materiałach mówiących o kulturze tradycyjnej
i ludowej go normach stosowanych w działalności z nią związanej, łącznie z zagadnieniem jej
ochrony);
(c) utworzyć muzea lub działy kultury tradycyjnej i ludowej w muzeach już istniejących,
gdzie mogła by ona być prezentowana;
(d) uprzywilejować prezentacje tych form kultury tradycyjnej i ludowej, które podkreślają
wartość żywych lub minionych świadectw tej kultury (położenie w terenie, sposób życia,
wiedza, umiejętności);
(e) ujednolicić metody gromadzenia i przechowywania;
(f) kształcić zbieraczy, archiwistów, dokumentalistów i innych specjalistów w dziedzinie zacho­
wania kultury tradycyjnej i ludowej, od konserwacji materialnej do prac analitycznych włącznie;
(g) zapewnić możliwość dostępu do wszystkich materiałów o kulturze tradycyjnej i ludo­
wej w archiwach oraz reprodukowania ich dla potrzeb instytucji regionalnych i społeczności
kulturowych, zapewniając w ten sposób wspólnocie kulturowej, której to dotyczy, dostęp do
zgromadzonych zbiorów.

264

KRONIKA

D . Ochrona kultury tradycyjnej i ludowej
Ochrona dotyczy opieki nad tradycjami związanymi z kulturą tradycyjną i ludową oraz jej
nosicielami, z uwagi na to, że każdy lud ma prawo do swojej własnej kultury i że jego
przynależność do tej kultury słabnie częstokroć pod wpływem kultury zindustrializowanej
rozpowszechnianej przez środki masowego przekazu. Trzeba także zagwarantować status
prawny i wsparcie finansowe podtrzymujące kulturę tradycyjną i ludową, zarówno w łonie
społeczności, z których one wyszły, jak i poza nimi. W tym celu, Kraje Członkowskie powinny:
(a) opracować i wprowadzić do programów nauczania, zarówno szkolnego jak pozaszkol­
nego, odpowiednie nauczanie i studia obejmujące kulturę tradycyjną i ludową, kładąc szczegól­
ny nacisk na należny jej szacunek w najszerszym znaczeniu tego słowa, biorąc pod uwagę nie
tylko kulturę wiejską i rolniczą, lecz także tę, która powstaje w środowisku miejskim tworzona
przez różne grupy społeczne, zawodowe, instytucjonalne itp., w ten sposób sprzyjając lepszemu
zrozumieniu różnorodności kultur i widzenia świata, w szczególności chodzi tu o te kultury,
które nie należą do kultur dominujących;
(b) zapewnić wspólnotom kulturowym prawo dostępu do ich własnej kultury tradycyjnej
i ludowej, popierając także ich działalność w dziedzinie dokumentacji, archiwizacji, badań itp.,
jak też pielęgnowania tradycji;
(c) utworzyć interdyscyplinarną Radę Narodową kultury tradycyjnej i ludowej lub analo­
giczne ciało koordynujące, w którym interesy różnych grup byłyby zabezpieczone;
(d) podtrzymywać moralnie i ekonomicznie jednostki i instytucje, które badają, upow­
szechniają, kultywują lub chronią elementy kultury tradycyjnej i ludowej;
(e) promować badania naukowe odnoszące się do ochrony kultury tradycyjnej i ludowej.
E . Upowszechnianie kultury tradycyjnej i ludowej
Ludzie powinni być uczuleni na wagę kultury tradycyjnej i ludowej jako elementu tożsamości
kulturowej. Aby umożliwić zrozumienie wartości kultury tradycyjnej i ludowej oraz konieczność jej
ochrony, konieczne jest szerokie upowszechnienie elementów składających się na to dziedzictwo
kulturowe. Przy tym upowszechniając należy dbać o to by nie deformować i zachować integralność
tradycji. Sprzyjając poprawnemu upowszechnianiu Kraje Członkowskie powinny:
(a) zachęcać do organizowania, na szczeblu krajowym, regionalnym lub międzynarodo­
wym takich wydarzeń z zakresu kultury tradycyjnej i ludowej jak święta, festiwale, filmy,
wystawy, seminaria, kolokwia, warsztaty, staże, kongresy itp. kładąc nacisk na rozpowszech­
nianie i publikowanie materiałów, dokumentów i innych rezultatów powyższych poczynań;
(b) zachęcać, prasę, wydawnictwa, telewizję, radio i inne krajowe i regionalne środki
przekazu, aby w swoich programach więcej miejsca poświęcały materiałom z dziedziny kultury
tradycyjnej i ludowej, np. poprzez subwencje, tworzenie stanowisk specjalistów od kultury
tradycyjnej i ludowej w tych jednostkach, zapewniając odpowiednią dokumentację i rozpow­
szechnianie materiałów dotyczących kultury tradycyjnej j ludowej zebranych przez media oraz
tworząc służby programowe zajmujące się nimi;
(c) zachęcać władze regionalne, miejskie, stowarzyszenia i inne grupy zajmujące się kulturą
tradycyjną i ludową do tworzenia pełnoetatowych miejsc pracy dla specjalistów zajmujących się tą
kulturą, odpowiedzialnych za pobudzanie i koordynację związanych z nią działań na ich terenie;
(d) wspomagać istniejące i tworzyć nowe instytucje produkujące materiały szkoleniowe
(np. filmy video realizowane podczas ostatnich badań terenowych), zachęcać do wykorzy­
stywania tych materiałów w szkołach, muzeach etnograficznych, na krajowych i międzynaro­
dowych wystawach i festiwalach kultury tradycyjnej i ludowej;
(e) dostarczać właściwych informacji o kulturze tradycyjnej i ludowej poprzez centra
dokumentacji, biblioteki, muzea i służby archiwalne, jak również za pomocą biuletynów
i czasopism poświęconych kulturze tradycyjnej i ludowej;
(f) ułatwiać spotkania i wymianę osób, grup i instytucji zajmujących się kulturą tradycyjną
i ludową, zarówno na poziomie krajowym, jak międzynarodowym, biorąc pod uwagę dwu­
stronne umowy kulturalne;
(g) zachęcać międzynarodową społeczność naukową do przyjęcia kodeksu etycznego
sprzyjającego zbliżeniu kultur tradycyjnych i wzbudzającego do nich szacunek.

KRONIKA

265

F . Ochrona kultury tradycyjnej i ludowej
Kultura tradycyjna i ludowa, na którą składają się przejawy twórczości intelektualnej
indywidualnej lub zbiorowej, zasługuje na zapewnienie jej ochrony, jak każda inna twórczość
intelektualna. Taka ochrona kultury tradycyjnej i ludowej okazuje się konieczna jako środek
pozwalający rozwijać, uwieczniać i upowszechniać w większym stopniu to dziedzictwo, zarów­
no w kraju jak i za granicą, bez uszczerbku dla jego prawnych interesów.
Poza względami ochrony „własności intelektualnej", „ochrony wyrazu folklor", istnieje
wiele rodzajów praw, które są już zalecane, i które mogą w przyszłości być zastosowane
w oentrach dokumentacji i służbach archiwalnych poświęconych kulturze tradycyjnej i ludowej.
W tym celu Kraje Członkowskie powinny:
(a) odnośnie aspektów „własności intelektualnej", zwrócić uwagę kompetentnych władz
na znaczenie prac U N E S C O i OMPI odnośnie własności intelektualnej, uznając jednak, że
dotyczą one tylko jednego aspektu ochrony kultury tradycyjnej i ludowej i że istnieje pilna
potrzeba przyjęcia odrębnych środków w różnych dziedzinach ochrony kultury tradycyjnej
i ludowej;
(b) odnośnie innych praw z tym związanych: (1) ochraniać informatora jako nosiciela
tradycji (ochrona prywatności i poufności), (2) ochraniać interesy kolekcjonerów czuwając nad
tym, aby zbiory były przechowywane w archiwach, w dobrym stanie i w sposób racjonalny,
(3) podejmować niezbędne środki dla zabezpieczenia zebranych materiałów przed ich wykorzy­
staniem w sposób zamierzony lub niezamierzony, (4) przyjąć, że służby archiwalne odpowiada­
ją za użytkowanie i opiekę nad materiałami zebranymi.
G . Współpraca międzynarodowa
Zdając sobie sprawę z potrzeby intensyfikacji współpracy i wymiany kulturalnej, zwłaszcza
poprzez łączenie zasobów ludzkich i materialnych dla realizacji programów rozwoju kultury
tradycyjnej i ludowej, mając na celu ożywienie tej ostatniej, i dla prac badawczych prze­
prowadzanych przez specjalistów z jednego Kraju Członkowskiego, w drugim Kraju Człon­
kowskim, Kraje te powinny:
(a) współpracować ze stowarzyszeniami, instytucjami i organizacjami międzynarodowymi
i regionalnymi zajmującymi się kulturą tradycyjną i ludową;
(b) współpracować w dziedzinie poznawania, rozpowszechniania i opieki nad kulturą
tradycyjną i ludową, zwłaszcza przy pomocy takich środków jak: (1) wymiana wszelkiego
rodzaju informacji i publikacji naukowych i technicznych, (2) kształcenie specjalistów, przy­
znawanie stypendiów na podróże, wysyłanie pracowników naukowych i technicznych oraz
materiałów, (3) promowanie dwustronnych i wielostronnych badań w dziedzinie dokumentacji
dotyczącej kultury tradycyjnej i współczesnej kultury ludowej, (4) organizowanie spotkań
specjalistów, stażów naukowych i grup roboczych na określone tematy, szczególnie na temat
klasyfikacji i indeksacji danych dotyczących kultury tradycyjnej i ludowej, jak również metod
i nowoczesnych technik badań;
(c) współpracować ściśle, aby zapewnić na płaszczyźnie międzynarodowej, tym którzy
mają do tego prawo (wspólnoty lub osoby fizyczne czy prawne) korzystanie z praw ekonomicz­
nych, moralnych i tzw. sąsiedzkich, wynikających z badań, twórczości, kompozycji, przed­
stawiania, utrwalania i/lub upowszechniania kultury tradycyjnej i ludowej;
(d) zagwarantować Krajom Członkowskim, na obszarze których są prowadzone prace
badawcze, prawo do otrzymania od Kraju Członkowskiego prowadzącego badania kopii
wszystkich dokumentów, nagrań video, filmów i innych materiałów;
(e) powstrzymać się od wszelkich działań mogących narazić na szwank materiały kultury
tradycyjnej i ludowej, pomniejszyć ich wartość lub utrudnić ich rozpowszechnianie czy użytkowa­
nie, niezależnie od tego czy dobra te znajdują się na terytorium własnym, czy innych państw;
(f) podejmować niezbędne środki ochrony kultury tradycyjnej i ludowej przed zagrożeniami ze
strony ludzi lub czynników naturalnych, na które jest ona narażona, w tym przed zagrożeniami
wynikłymi z konfliktów zbrojnych, okupacji lub zamieszek publicznych innego rodzaju.
Tłumaczenie z wersji francuskiej - Bronisława

Kopczyńska-Jaworska

Mija już 11 lat od ogłoszenia konkursu pod tytułem „Fotografia
chłopów polskich" przez redakcje dwóch pism „Nowej Wsi"
i „Fotografii". W konkursie wzięło udział kilkaset osób z całej
Polski, a jego efektem była wystawa, będąca wydarzeniem kultural­
nym roku.
W ten sposób powstał dość pokaźny, bo liczący ponad
5000 sztuk zbiór fotografii polskiej wsi. Przeważają portrety ro­
dzinne, liczne są także fotografie upamiętniające np. szczególnie
ważne w życiu chłopa ceremonie rodzinne, jak wesele i komunia,
pogrzeb i inne ważne uroczystości w życiu całej społeczności
lokalnej: dożynki, odpusty, przyjazd biskupa, itp. Pozostałe tematy
zdjęć tego zbioru to praca codzienna, a więc np. żniwa, kopanie
kartofli, międlenie lnu, ale również praca na obczyźnie - w Niem­
czech, Francji, służba wojskowa, itp.
Fotografie pochodzą z obszaru całej Polski, chociaż największy
stosunkowo zbiór stanowią zdjęcia z zachodniej części kraju
(Śląska, Pomorza i Wielkopolski), zdecydowanie mniej jest zdjęć
z dawnych polskich Kresów wschodnich.
Najstarsze zdjęcie pochodzi z 1860 roku. Najnowsze natomiast
są fotografie z czasów drugiej wojny światowej. Najwięcej jest zdjęć
z okresu międzywojennego i pierwszych lat wojny.
Cały zbiór znajduje się obecnie w Zakładzie Etnologii IAE PAN
w Warszawie, gdzie został opracowany i uporządkowany, by
umożliwić zainteresowanym sprawniejsze korzystanie z jego za­
wartości. Podstawowe dane dotyczące każdej fotografii - format,
data, autor zdjęcia lub zakład fotograficzny (jeśli jest znany),
miejscowość, region, nazwisko i adres nadawcy - umieszczono
w komputerowej bazie danych. Zbiór został również uporząd­
kowany tematycznie, co powinno znacznie ułatwić dostęp do niego.
Zbiór ten jest udostępniany na miejscu w Zakładzie Etnologii
IAE PAN w Warszawie.
Nasz adres:
Zakład Etnologii, Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105
tel. 20-28-81, w. 136, 137, 145
opr. Dagnosław Demski

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.