5b859bcb2349764ed710de6d7dadf012.pdf

Media

Part of Sprawozdania i recenzje/ LUD 1962 t.48

extracted text
SPRAWOZDANIA

JOZEF

RECENZJE

GAJEK

PODSUMOWANIE

Referat

I

plenarny

TEZ MIĘDZYNARODOWEJ
POMORZOZNA WCZEJ
wygłoszony
w dniu
w S z c z e' c i n i e.

KONFERENCJI

6 września

1960 r.

w s tęp.

Milenialny
charakter
Międzynarodowej
Konferencji
PomorzocLej P.T.L. A. Pomorze
w perspektywie
historycznej.
Tezy autochtonizmu.
Kultura pomorska jako pochodna łużyckiej. Rodzimość kultury grobów jamowych na Pomorzu. Rola Gepidów i Gotów na
Pomorzu. Rola elementów
połabskich
w świetle antropologii.
Rodzime
elementy słowiJańskie 600-12,00 r. Rola Pomorza w X wieku w ujednoliceniu Lechitów. Rola Pomorza w kulturze i gospodarce polskiej. Proces
upadku świadomości etnicznej Pomorzan. Periodyzacja
dziejów Pomorza.
B. P o m o r z e Z a c h o d n i e w ś w i e t l e r e t r o g r e s j i e t n o gr af i c z n y c h. Studia
etnograficzne
na Pomorzu.
Językowe
studia
nad
Połabszczyzną. Językowe studia na Pomorzu Wschodnim. Osiągnięcia językoznawstwa
i folklorystyki.
Osiągnięcia
etnografii'.
Osiągnięcia
innych
nauk. Zagadnienia
demograficzne.
Procesy adaptacji,
akulturacji
i integracji autochtonicznej.
Plany badań naukowych
na przyszłość.
Llld ••

I
\

w s tęp. Obrady M~ędzynarodowej Konferencji Pomorzoznawczej dobiegły na plenum i w sekcjach końca. Stajemy przed
końcowym aktem prowizorycznego bodaj podsumowania jej wyników. Zaszczyt ten przypadł mi z tytułu przewodnictwa w komisji naukowo-programowej, i z góry przepraszam wszystkich
panów referentów, jeśli w pośpiesznej pracy sumującej pominąłem niektóre wyniki. Ograniczony czas podsumowania, niemożność uczestniczenia we wszystkich komisjach, a także późne
nadesłanie przez autorów niektórych danych, muszą bodaj w części usprawiedliwić powstałe luki i nieścisłości, które uzupełnimy
w szczegółowym wydawnictwie ze Zjazdu.

~52

Konferencja ta - pragnę to na wstępie podkreślić - jest
przede wszystkim
uczczeniem
M i 11 e n n i u m P o lon i a e
a zarazem uczczeniem piętnastoletniej
rocznicy powrotu Pomorza do Macierzy. Jest także skromnym świętem 55-lecia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, a zarazem jego piętnastolecia pracy w Polsce Ludowej.
Z kolei parę słów o genezie samej konferencji. Geneza jej
wyrosła z głęboko odczuwanych potrzeb intelektualnego
środowiska miasta Szczecina, Koszalina i całego społeczeństwa pomorskiego. Już na Krajowej Konferencji Etnografów w Szczecinie, z okazji XXXII Walnego Zgromadzenia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego zarysowały się pierwsze pomysły odbycia takiej konferencji. Wyniki obrad, opublikowane zostały
w 1959 r. w miesięczniku "Szczecin".
Pomysł będący wyrazem wspomnianych
potrzeb, dojrzał
w postaci wniosku Oddziału szczecińskiego PTL na XXXIV
Walnym Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
w 1959 r. w Olsztynie. W dyskusji nad wnioskiem podniesiono
następujące argumenty przemawiające za potrzebą zwołania takiej konferencji: 1° Pomorze, jak i całość Ziem Zachodnich jest
przedmiotem ataków dochodzących do głosu w Niemczech Zachodnich nacjonalistycznych
kół rewizjonistów, którzy poprzez
polityczne organizacje ziomkostw i przy pomocy usług niektórych uczonych niemieckich, urabiają opinię w Niemczech, a przede wszystkim na Zachodzie - o słuszności swych narodowych
roszczeń terytorialnych.
Nauka polska, oraz uczeni innych krajów stojący na gruncie
postępowej myśli społecznej, winni dać odpór przeciwko zakusom na granicę pokoju Odra - Nysa. Właśnie Polskie Towarzystwo Ludoznawcze jako organizacja naukowa i społeczna jest
powołane do tego celu.
2° Wspomniani uczeni niemieccy, zależnie od sytuacji politycznej i przedmiotu ataków, szermują dwoma rodzajami argumentów; raz powołują się na swe "odwieczne", lub nabyte
prawa historyczne, a więc na "odwieczność etnicznego żywiołu
germańskiego", czy też niemieckiego na tych ziemiach - wzglę-

453

dnie powołują się na swą pionierską rolę gospodarczą lub kulturalną. Jeśli z tych czy innych powodów taka argumentacja
zawodzi, wówczas uciekają się oni do oceny istniejącej rzeczywistości, jakoby w imię interesów Europy, Niemiec, a nawet
_ obłudnie - w imię interesów Polski. Interesy te ubiera się
w postać rozważań gospodarczych, demograficznych, etnicznych
jak np. rozważania na temat mitu "bezdomnych członków ziomkostw". Podkreślić przy tym należy, że te rzekomo narodowe
aspiracje i rzekoma troska o całą Europę maskują atak przeciwko demokracjom ludowym, przeciwko ładowi społecznej sprawiedliwości - i że ta właśnie treść stanowi istotną wagę w grach
międzynarodowej dyplomacji. Zadaniem Konferencji jest w miarę możliwości o ś w i e t l i ć t e g o r o d z a j u m i t Y n a u k ow e g o d z ą ce w p ok ó j ś w i a ta.
3° Właściwe, naukowe a więc udokumentowane
zajęcie stanowiska jest niejednokrotnie
utrudnione, gdyż Ziemie Zachodnie, a zwłaszcza Pomorze Zachodnie nie były do II wojny światowej dostatecznie źródłowo zbadane przez naukę polską w zakresie archeologii, etnografii, antropologii, językoznawstwa.
Niedostępne były archiwa i materiały. Nauka niemiecka zaś
nie zawsze docierała, lub nie zawsze chciała dotrzeć do wszystkich źródeł, zwłaszcza do tych, które nie poświadczały apriorycznych założeń o odwieczności, lub o prawach nabytych prze2.
naród niemiecki do tych ziem. Świadczy o tym na przykład
traktowanie Pomorza w niemieckich atlasach etnograficznych,
czy też studia i monografie nad przemianami narodowościowymi
na Pomorzu. Była to historia żywiołu niemieckiego a nie całości
społeczeństwa pomorskiego.
A przecież takie właśnie jednostronne informacje niektórych
uczonych niemieckich stanowią podstawę dla badań zachodnioeuropejskich, dla nauki i publicystyki.
Dopiero po II-ej wojnie światowej, to jest w Polsce Ludowej, rozpoczęto systematyczne
badania ocalałych z pożogi
wojennej pomorskich archiwów. Rozpoczęto badania wykopaliskowe, trwają również badania etnograficzne, językoznawcze
zwłaszcza toponomastyczne
i badania antropologiczne. Są one

454
jeszcze dalekie od ukończenia i syntetycznego ujęcia wyników,
ale już w tym stadium rozwiewają one mit o historycznych
prawach narodu niemieckiego do Pomorza, a oświetlają dramatyczny przebieg walki żywiołu lechickiego. Tymczasowe podsumowanie nauki polskiej i konfrontacja wyników z osiągnięciami p o s t ę P o w Y c h u c z o n y c h n i e m i e c k i c h, a także czeskich i innych, pozwoli określić niedobory nauki w zakresie pomorzoznawstwa,
co będzie również wartościowym
osiągnięciem teoretycznym, mającym swój walor praktyczny.
4° Po II-ej wojnie światowej, Pomorze - jak również przeważna część zachodnich województw polskich stała się terenem
masowej migracji, i to w skali tak wielkiej, jakiej Europa nie
widziała od czasu wędrówek ludów. Napęczniało więc i województwo szczecińskie i koszalińskie ludnością (około 650/0)z Polski centralnej oraz dawnych kresów (około 25°/(1). Ludność ta
osiedlona w innych warunkach geograficznych, różniąca się początkowo w swoich zwyczajach i nawykach przeżywa obecnie
intensywny proces integracji i adaptacji, przy czym znamionuje
ją młodość i wielka dynamika demograficzna.
Cały ten proces migracji, adaptacji i integracji - jest jednym
z naJ ciekawszych
zjawisk
z teoretycznego
p u n k t u w i d z e n i a. Jest to nowa rzeczywistość etniczna,
której charakter i sens propaganda niemiecka próbuje zniekształcić. Zresztą nie chodzi tu tylko o odparcie nieprzyjaznych
opinii niektórych
socjologizujących
pisarzy i badaczy niemieckich, ani nawet tylko o cele teoretyczne, lecz również o rozpoznanie tych procesów z punktu widzenia nauki dla celów
praktycznych, a mianowicie dla celów· naszej aktualnej polityki
gospodarczej i kulturalnej.
W czasie wspomnianej już dyskusji podniesiono również że Konferencja Pomorzoznawcza winna się stać pomostem dla
zacieśnienia stosunków naukowych z postępowymi uczonymi
niemieckimi NRD, którzy w oparciu o nowoczesny aparat metodologiczny i światopogląd sprawiedliwości społecznej, przezwyciężyli tradycyjne nawyki nacjonalistycznej nauki niemieckiej
i stanęli na gruncie granicy pokoju.

455
Rozważania te zostały przyjęte na marcowej konferencji, odbytej w 1960 roku w Szczecinie, określają~ej. główn~ ~r?blematykę Zjazdu. Sprowadza się ona do zagadmema d z l e J o.w e tn i c z n y c h P o m o r z a, do dziejówetnosu, który był Jedn~
z podstawowych składników narodu polskiego. Z~pi~ł to naJtrafniej XI-wieczny kronikarz kijowski Nestor, zalIczając Polan.
Łuticzów, Mazowszan i Pomorzan do Lęchów (Lachów).
W okresie tworzenia się narodu i państwa polskiego, a więc
w X-tym do XII-go wieku Pomorze i Pomorzanie odegrali du~~
rolę. Jaką? Określały to referaty i dyskusje naszej konferenC)l,
utrwalone również w aktualnych wydawnictwach przygotowanych na Konferencję Pomorzoznawczą. Jednakże nasza Konf~rencja Pomorzoznawcza nie może się ograniczać tylko do sP?)rzenia wstecz do odtworzenia dziejów Pomorzan, do okresu Ich
prężności i rozkładu świadomości etnicznej, do określenia ich
funkcji politycznej, gospodarczej i kulturalnej w stosunku do
całej Polski. Równorzędnie do retrospektywnej koncepcji z.jazd~,
zarysowała się konieczność spojrzenia na powstałą po II-ej wo~nie światowej n o w ą r ze c z y w i s t ość e t n i c z n ą, w ktorej ponad 400/0 osób urodziło się i wychowało na Pomorzu i dla
których ten kraj jest krajem ojczystym, krajem lat dziecinny:~.
Pracą ich rąk i umysłów zmienia się Pomorze coraz szybcie~,
nabierając ogólnopolskiego kolorytu. Rodzi się sentyment do WSl,
miast i miasteczek, patriotyzm lokalny w szlachetnym tego słowa znaczeniu.
Badania nad tą współczesną rzeczywistością stwarzają możliwość p r o s p e k t Yw n e g o spojrzenia w przyszłość. A więc
przeszłość i teraźniejszość stosunków etnicznych, ich znaczenie
dla stabilizacji granicy pokoju na Odrze i Nysie, granicy przyjaźni polsko-niemieckiej, były główną problematyką
odbytej
Konferencji Pomorzoznawczej.
Już na wspomnianych konferencjach wstępnych zdawano sobie sprawę, że chociaż przedmiotem obrad Konferencji Pomorzoznawczej są zagadnienia etniczne, to jednak etnografowie skupieni w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym nie byliby w stanie sami oświetlić kompleksowo tego problemu, to też postano-

456

457

wiono zwrócić się do archeologów, historyków, antropologów,
językoznawców i socjologów z prośbą o współudział w konferencji. Na apel Towarzystwa zgłoszono 120 referatów, a nadesłano przeszło 90 prac. Rozmiar nadesłanych materiałów zmusił
Komitet Naukowy Konferencji Pomorzoznawczej do podziału
obrad na 5 komisji specjalistycznych: archeologiczno-antropologiczną, etnograficzną, historyczną, językoznawczo-folklorystyczną i socjologiczno-demograficzną.
Mocny oddźwięk uczonych polskich, czeskich, niemieckich
i innych, świadczy dobitnie, że konferencja o takiej problematyce była nie tylko potrzebą Szczecina, ale zamówieniem społecznym całej Polski.
Określony profil Konferencji Pomorzoznawczej został szczegółowo przedyskutowany
i zatwierdzony na marcowym posiedzeniu organizatorów Zjazdu oraz zaakceptowany przez powołaną w tym celu komisję naukowo-programową.

*

Problematyka etniczna i etnograficzna, tak w perspektywie
progresywnej jak i retrogresywnej przewinęła się przez wszystkie sekcje, zmierzając do oświetlenia minionych procesów historycznych i kul turowych.
W rozważaniach archeologicznych raz jeszcze wrócono do
problemów pochodzenia i praojczyzny Słowian; skonfrontowano
raz jeszcze tezyautochtonistów
i allochtonistów; zwolenników
i przeciwników słowiańskości kultury łużyckiej. Było to zresztą
konieczne po negatywnym ujęciu tego problemu przez H. Ułaszyna i nowej redakcji koncepcji allochtonicznej przez Kazimierza Moszyńskiego.
Siedemnaście szczegółowych referatów archeologicznych i antropologicznych znalazło odbicie w referacie prof. dr Józefa
K o s t r z e w s k i e g o wygłoszonym na inauguracyjnym
plenum. Tu ograniczam się tylko do odnotowania linii generalnych
i nowatorskich osiągnięć w zakresie tej tematyki.
Stwierdzono więc, że:
1. Kultura łużycka jest niewątpliwie wytworem ludności prasłowiańskiej; świadczy o tym ciągłość zaludnienia i argumenty

antropologiczne oraz fakt, że wszystkie fazy tej kultury i wszystkie tej kultury pochodne są zlokalizowane między Odrą - Wisłą·
Za tym ujęciem świadczą dane botaniczne, językoznawcze, archeologiczne, antropologiczne a także tzw. "rubież etnograficzna".
2. Stwierdzono, że kultura przeworska, stanowiąca fundament kultury prapolskiej i kultura pomorska wywodzą się
z kultury łużyckiej i że jest to ten sam żywioł etniczny, który
stanowił substrat kultury łużyckiej. Uwypukliło się to również
w referacie M. Sikory na temat zależności i wpływów ceramiki
kultury łużyckiej i pomorskiej. Wartościowym wkładem w konferencję był także referat Stefana Wesołowskiego, podsumowujący badania nad osadnictwem grodowym w kulturze łużyckiej;
dał on systematyczny przegląd form typów grodzisk, ich rozwoju, oraz stosunków społeczno-gospodarczych ludności użytkującej te grody.
3. Raz jeszcze przewinęła się w referatach sprawa przezwyciężenia m i t u o k u l t u r z e b u r g u n d z k i e j na Pomorzu.
Za cenne osiągnięcie naukowe należy również uznać właściwe
ujęcie treści, znaczenia i dziejów kultury jastorskiej i określenie
jej stosunku do kultury łużyckiej, a zwłaszcza etnicznych skutków jej zaniku. Problematyka ta, zaznaczona w referacie prof.
Kostrzewskiego, została szczegółowo rozwinięta w referacie Ryszarda Wołągiewicza.
4. W dalszym ciągu stwierdzono, że kultura wczesno-średniowieczna plemion polskich, jest rezultatem rozwoju i zmieszania
się kultury przeworskiej i pomorskiej.
5. Kultura pomorska okresu późno-lateńskiego wczesnego żelaza i okresu wczesno-rzymskiego powstawała z miejscowej
grupy kultury łużyckiej, przy czym w obrębie tej kultury rozwinął się pochówek jamowy, wcześniej i niezależnie od pochówku germańskiego, natomiast wykazujący związki z grupą oksywską· W odróżnieniu od reszty Polski, kultura pomorska nie
została objęta oddziaływaniem kultury celtyckiej (radlica, żarna
rotacyjne, piece garncarskie, hutnicze). Uczeni polscy i szereg
Uczonych niemieckich (jak Narr, Egers, Keist, Reinecke i in.)
odrzucili tezę a związku kultury pomorskiej z Bastarnami.

458

6. Rola Germanów, to jest Gepidów i Gotów została ujęta
jako ważny epizod w dziejach Pomorza; pobyt ich należy do
faktów bezspornych (do 180 lub do 250 r. n.e.). Stanowili tu
oni warstwę najeźdźczą i panującą nad słowiańskim żywiołem
autochtonicznym. Najazdy te wywołały ruchy ludności rodzimej
w kierunku Kujaw. Po odejściu w kierunku południowo-wschodnim obcego żywiołu - ludność rodzima kontynuowała swój
własny byt i kulturę.
7. Na marginesie tego zjawiska Jan C z e k a n o w s k i podniósł, że ekspansja Gotów ku morzu Czarnemu spowodowała
u Słowian zachodnich i wschodnich szereg pożyczek językowych.
Należy wnosić, że i kulturowych. W ten sposób potworzyły się
powiązania kulturowe, tworzące istotę Słowiańszczyzny Północ-o
nej, oraz rozluźnienie starych związków między Słowianami
wschodnimi i południowymi.
8. Oiągłość kulturową w nowszych okresach (V i VI wiek)
między późnym okresem rzymskim a wczesnym średniowieczem
potwierdziła analiza ceramiki i ornamentyki. Niewątpliwie ten
sam żywioł etniczny, to jest Słowianie północno-zachodni, kontynuował w obu okresach rozwój tej samej kultury.
9. Nie po raz pierwszy zresztą przedstawił J. C z e k a n o ws k i oryginalną tezę w odniesieniu do VIII-go i IX-go wieku.
Na podstawie analizy czaszek z Ostrowia Lednickiego i Kruszwicy oraz Levego Hradca, stwierdzając duże podobieństwo tej
serii do składu Słowian Połabskich - twierdzi, że rezultatem
ekspansji ludności połabskiej ku południowi i południowemu
wschodowi byli na terenach polskich Popielidzi, tak jak w Czechach Przemyślidzi. Autor widzi możliwość dalszej interpretacji,
a mianowicie w ruchu alańskich Serbów i Chorwatów ku Bałkanom, właśnie na skutek ekspansji Połabian Meklemburskich,
Rzucona koncepcja wymaga jednak dokładniejszej
analizy,
zwłaszcza określenia czasu pochodzenia materiału kostnego. Na
wyszczególnienie zasługują poszukiwania toponomastyczne Wł. Filipowiaka; szkoda jednak, że rozważania te nie są również
przedmiotem badań językoznawczych.
Czasy późniejsze od X wi·eku były przedmiotem referatów

459

i dyskusji na sekcji historycznej, wśród których całościowe
ujęcie dał referat prof. Gerarda L a b u d y. Ciekawe pogłębienie naświetlenia XVI i XVII wieku dały referaty historyków:
Wachowiaka, Gierszewskiego i Topolskiego. Na szczególną uwagę zasłużyły także referaty kolegów niemieckich Joachima Mai'a,
Giinthera Heidorna i Johannesa Kalischa. Tematyka, sposób jej
potraktowania, obiektywizm najwyższej klasy wnoszą w konferencję nieprzemijające wartości - a dodam od siebie - że
urzekły i ujęły uczestników Konfeflencji.
Nawiązując do Konferencji Pomorzoznawczej z 1957 roku
i do fleferatu swego pt. "Rodzime podstawy i obce nawarstwienia
kulturowe w okresie feudalizmu" (600-1200 n.e.) prof. L a b ud a stanął na stanowisku tezy autochtonizmu Słowian między
Odrą i Wisłą, (Jażdżewski, Kostrzewski, Rudnicki, Czekanowski,
Spławiński), - podkreślił, że na Pomorzu, w dorzeczu Odry
mamy do czynienia ze zjawiskiem kohabitacji, jako wynik przenikania grup germańskich na słabo zaludnione obszary Pomorza;
tworzyły tu one obcojęzyczne enklawy kulturowe. Odejście ludności germańskiej w połowie pierwszego tysiąclecia, wywołało
wstrząs gospodarczy i polityczny. Pozostała ludność słowiańska
odbudowała życie gospodarcze, przebudowała ustrój społeczny
i zmierzała do nowej organizacji politycznej (demokracje wojenne). Szybciej dokonywało się to na gruncie macierzystych
ziem Zachodniej Słowiańszczyzny i spowodowało ruch osadniczy
w kierunku zachodnim i południowym. Na gruncie tych zjawisk
powstało w X W. feudalne państwo polskie. Pomorze jednak
opóźniło się w ogólnym procesie tworzenia swego państwa feudalnego, i w tym leży późniejsza jego słabość ekonomiczna i kulturowa, która przyczyniła się w konsekwencji do osłabienia
świadomości narodowej i słabszej odporności wobec germanizacji.
Pomorze uległo w tym czasie wpływom zewnętrznym:
1) germańskim (Restgermanen, Skandynawowie, Wikingowie)
2) bałtyjskim (w zakresie żeglugi morskiej)
3) polańsko-mazowieckim i czeskim.
Na obecnej konferencji profesor L a b u d a w świetnym referacie "Miejsce Pomorza Zachodniego w dziejach Polski" objął

460
problematykę pomorską od X wieku do chwili obecnej. Unaocznił on, iż wiek X był okresem w którym lechickie plemiona
bałtyckie i centralne współzawodniczyły ze sobą o stworzenie
jednolitego organizmu politycznego. Ostatecznie rola zjednoczyciela przypadła państwu Mieszka I, który w 970 roku włączył
Pomorze do państwa polskiego.
W sumie uczestnicy konferencji mieli możność poznać
wypracowaną przez profesora G. Labudę periodyzację dziejów
Pomorza Zachodniego z punktu widzenia znaczenia i funkcji
tej dzielnicy w dawnym państwie polskim. Wyodrębnione 4 okresy zostały precyzyjnie scharakteryzowane, posiadają one szczególną wartość dla oceny procesów etnicznych na Pomorzu Zachodnim. Ujmując skrótowo wyróżniono:
I. W pierwszym okresie (X-XIII w.) było Pomorze nie tylko
przedmurzem Polski i szlakiem wymiany towarowej, ale i czwartym elementem lechickim uczestniczącym pośrednio lub bezpośrednio w procesie dojrzewania świadomości etnicznej tejże
właśnie wspólnoty lechickiej.
Referat profesora Kazimierza T y m i e n i e c k i e g o oświetlił ten okres historii od strony genezy i ukształtowania się miast
pomorskich. Badania nad tym tematem wniosły wiele cennych
przesłanek i analogii do zagadnienia prasłowiańskich grodów
w Polsce, a nawet początku miast u wszystkich Słowian. Temat
ten był również omawiany na sekcji archeologicznej.
II. W drugim okresie (od XIV-XVII
w.) pomimo rozluźnienia się stosunków politycznych między Pomorzem a Polską,
trwa wzajemna zależność w zakresie produkcji wymiany towarowej oraz wymiany dóbr kulturalnych. Należy się spodziewać,
że w tym okresie zasadnicza substancja etniczna Pomorza nie
doznała poważniejszego uszczerbku mimo, że dynastia, kler, rycerstwo i mieszczaństwo obojętnie lub wrogo odnosiły się do
procesu integracji Pomorza z Polską. Choć w okresie tym dominują wplywy gospodarcze i kulturalne niemieckie i mimo
infiltracji do miast i wsi osadnictwa niemieckiego, Pomorze
w zasadzie jest wtedy wciąż jeszcze przeważnie lechickie. Dużą
winę w procesie odpadania Pomorza ponosi szlachta polska, dba-

461

I

jącą w istocie o spław produktów rolnych i leś~ych do Szcz~cina a nie o ściślejsze powiązanie Pomorza z panstwem polsklm.
Ł;twość reslawizacji osadników słowiańskich w XVI wieku
w okręgu kościerskim, wałeckim, człuchowskim dowodzi, że
proces germanizacji na Pomorzu Zachodnim nie sięgn~ł .zbyt
głęboko. Należy przypomnieć wyniki pracy docenta KaZImle~Za
S l a s k i e g o; w Gryfinie w 1250-1350 r. na 447 nazwIsk
150-200 nazwisk nawiązywało do miejscowości rdzennych Niemiec, reszta była słowiańska. W XVI w. używanie języka pomorskiego i udział Pomorza w cechach rzemieślniczych i innych
organizacjach, był przedmiotem prawnych zastrzeżeń i dyskryminacji. Ustawienie Pomorzan w niekorzystnej pozycji ekonomicznej, mimo dodatniego w tym względzie znaczenia reformacji,
pogłębiło proces germanizacji, a skierowanie energii i działalności politycznej Polski na wschód, a zwłaszcza polityka inflancka
(być może słuszna w tym okresie) stały się obiektywną przyczyną wyłączenia się Pomorza z orbity polskiej. Pod koniec drugiego okresu ludność była dwujęzyczna, ale opanowanie języka
niemieckiego przez chłopów było słabe.
III. Trzeci okres obejmujący wiek XVIII, XIX i XX do II
wojny światowej cechuje nikły społeczny, ekonomiczny i kulturalny wkład Pomorza do pozostałych ziem polskich (zwłaszcza
w okresie rozbiorów). Gospodarka kapitalistyczna w Niemczech,
pozostawiła Pomorze na marginesie industrializacji, osłabiała je
na rzecz rdzennych obszarów niemieckich, zwłaszcza na rzecz
Nadrenii. Pomorze stało się okręgiem rolniczym, z ostro zarysowującymi się przeżytkami feudalizmu, ale stało się zarazem
bazą wypadową imperializmu
i militaryzmu
pruskiego na
wschód. Pomorze dostarczało głównie materiału ludzkiego dla
poczynań militarnych, stąd rozbudowa sieci komunikacyjnej.
Ale przede wszystkim ten okres cechuje świadoma, konsekwentna w najdrobniejszych szczegółach polityka g e r m a n i z a c J i,
prusaczenia ludności rodzimej. I należy podziwiać, że mimo
wszelkich represji świadomość etniczna, język, poczucie odrębności regionalnej i coś w rodzaju lokalnego patriotyzmu utrwaliło się i przechowywało. Na Pomorzu Wschodnim był to atak

463

462
skierowany przeciw Słowińcom, Kaszubom, Borowiakom i Kociewiakom. Droga prowadziła przez tworzenie latyfundiów junkierskich i nasilenia osadnictwa niemieckiego. Ale i ta polityka
germanizacyjna
uległa załamaniu w postaci "Ostf1uchtu" na
rzecz coraz bardziej uprzemysłowionych prowincji Niemiec Nadrenii i Westfalii. W krótkim czasie zaistniała potrzeba nowych sił roboczych, zaznaczyło się to w postaci emigracji rolnej
w międzywojennym dwudziestoleciu. Warto tu dodać, że eksterminacyjna polityka pruska dążyła do zacierania śladów słowiańskości.
Osobne zarządzenia regulowały w szczegółach normy (np. budowlane); zacierały one stary słowiański charakter różnych dziedzin życia kulturowego a narzucały wzory obce. Stan ten rysuje
się ostro w materiale etnograficznym. Na marginesie pozwalam
sobie zwrócić uwagę, że np. w "Niemieckim Atlasie Etnograficznym" rejestrowano tylko celowo dobrane zjawiska kulturowe na Pomorzu a pomijano niekorzystne, z punktu widzenia
pruskiej polityki kulturalnej zjawiska wiążące kulturę tego obszaru z kulturą reszty ziem polskich.
Tym procesom wynaradawiającym szły na rękę również i tutejsze władze kościelne. I tak w II poło XIX w. milknie w kościele język polski w Główczycach, Lęborskiem i Bytowskiem,
a granice świadomej Pomorszczyzny cofają się na wschód do Gardna, Słupi, Lęborka. Ostatecznie po tragicznym roku 193~
i 1939 zarysowały się plany wysiedlenia całej ludności pomorskiej i kaszubskiej. Zostały one jednak na szczęście przekreślone
zwycięstwem oręża radzieckiego i polskiego. Zwycięstwo to
a także korzystniejsze warunki stworzone przez industrializację
Niemiec Zachodnich wytworzyły nową sytuację polityczną i społeczną na Pomorzu.

*
Okres od 1945 r. do chwili obecnej cechują ogromne przesunięcia demJgraficzne. W ramach gospodarki socjalistycznej
przebiegają procesy adaptacji ludności do warunków zastanych,
zjawiska integracji regionalnej i integracji Pomorza w organizm
Ludowego Państwa Polskiego.

Periodyzacja Gerarda L a b u d y staje się ważnym instrumentem nie tylko w poszukiwaniach historyków, ale także etnografów i socjologów oraz wszystkich uprawiających prace pomorzozna wcze.
Retrospektywne spojrzenie na problem etniki Pomorza prze.winęło się i w innych sekcjach, jak np. w sekcji etnografic~ne~.
Na uwagę zasługuje referat Agnieszki D o b r o w o l s k l e J.
A. Dobrowolska widzi np. na Pomorzu Zachodnim dwa typy budownictwa:
a) szerokofrontowe - 3-izbowe - które włącza do strefy
uralskiej (Europa wschodnia, Ural, Syberia-Bałkany)
.
b) wąskofrontowe - łużyckie (1200 p.n.e. Buk p. BerImem).
Za element wiążący uważa "czarną izbę" i nazwę sieni "dom"
nawiązujący do bałtyjskiego numas, namas. Autork~ nawi~zuje to budownictwo do kultury ceramiki grzebykowe]. ~wa.z~
również, że szereg zjawisk ciągnie się pasem od zaodrzansklej
Darżycy w głąb Żmudzi i Litwy. A. Dobrowolska zaliczyła do
tego słowiańsko-bałtyjsko-fińskiego
zespołu takie zjawiska k~l~
turowe jak: białe czółka, krajkę tkaną na deseczce tkackIe),
soszkę do plecenia pasków, ażurową przęślicę łopatkową. Zasięg
tych zjawisk przekracza Odrę i obejmuje Łużyce. oraz .dorzec~e
Połabszczyzny. Dodam od siebie, że tego rodzaju tWIerdzema
wymagają dużej ostrożności, gdyż nie zawsze świadczą one
o autochtoniźmie określonego żywiołu etnicznego i jego ciągłości, nie zawsze świadczą o ruchach migracyjnych, ale często
bywają śladem chwilowego najazdu lub kontaktów handlowych.
Krzysztof Kwaśniewski w studiach nad budownictwem, wyodrębnił terytorium Słowian północno-zachodnich, na podstawie
zasięgu: palenisk, szerokich kominów, braku chałup z sienia~i
na całą szerokość chałupy (i z dworna wejściami), występowama
pieca piekarskiego w chałupie. Koncepcje te nie są we wszystkim nowe, wspomniała o nich i A. Dobrowolska a także powierzchownie porusza tę kwestię literatura niemiecka i polska.
Studia Jadwigi Kucharskiej nad kaszubskimi maszoperiami
rybackimi obejmują krótki okres między końcem XIX wieku
a pierwszą połową XX w. Doskonałe opisy form i funkcji tych

464

465

organizacji, ich terytorialne zrozmcowania będą stanowiły punkt
wyjścia dla studiów porównawczych, i być może otworzą
drogę do wniosków typu etnogenetycznego. Należy sobie życzyć,
aby ta tematyka jak najszybciej stała się przedmiotem dalszych
poszukiwań i studiów.
Przekonywająco
wypadły uwagi Janusza
B o h d a n o w ic z a oparte o polską i niemiecką kartografię etnograficzną, oraz
o moje i Tadeusza Wróblewskiego próby ujęć syntetycznych.
Biorąc pod uwagę całość tej problematyki, należy stwierdzić, że
Pomorze w świetle materiałów etnograficznych:
a) odcinało się swoją odrębnością od reszty obszaru niemieckiego,
b) że ta właśnie odrębność była spadkiem słowiańskości kultury Pomorzan.
Oczywiście studia te wymagają dalszego pogłębienia historycznego i etnograficznego, 00 jest postulatem najbliższej przyszłości m. inn. prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym.
Podobne zresztą rezultaty przyniosły i rozważania językoznawcze, ż,e wymienię referaty Ch. Winter.
Z wybitniejszych referatów sekcji etnograficznej wymienić
należy referat dra P a e s c h a z Berlina i referat dr Agnieszki
D o b r o w o l s k d. e j, * ujmujące zjawiska etnograficzne w próbę
syntezy. Z dyskusji wynika, że istnieje potrzeba dalszej współpracy z naszymi kolegami z Niemieckiej Republiki Demokratycznej (część rybaków znad Zalewu Wiślanego przeniosła się
z całym inwentarzem na Rugię) zarówno nad inwentaryzacją
zjawisk kulturowych, jak i konieczność współpracy w zakresie
konstruowania syntezy, którą interesują się tak żywo oba narody. Wzajemna konfrontacja wyników winna zagwarantować
daleko posuniętą bezstronność w ocenie historii etniki Pomorza.
Etnograficzny charakter posiadał również niezwykle cenny
referat Barbary Szydłowskiej-C e g lowe j * wygłoszony w sekcji językoznawczej - posunął on naprzód wiedzę o Połabianach.
Nie sposób wejść w szczegółowy rejestr omówionych na naszej Konferencji problemów, ale podkreślić z całym uznaniem
należy dorobek sekcji folklorystycznej. Poza kapitalnym oświet• Gwiazdką

oznaczono

referaty

drukowane

w

t. 48 ••Ludu",

leniem genezy i charakteru bajki słowińskiej, na szczególne
wyróżnienie zasługują analizy legend i bajek oraz podań po~
morskich wygłoszone przez dr Waltraud Woe 11 er * i Charlottę H i r s c h w których pokazały one swój dorobek i warsztat naukowy oparty o marksistowską teorię.
Rozważania językoznawcze nawiązywały do dotychczasowych wyników Tadeusza Lehra-S p ł a w i ń s k i e g o i Tadeusza
M i l e w s k i e g o. Zilustrowały one wielkość wysiłków nauki
polskiej na odcinku pomorzoznawstwa. Odnotowano również
ciekawsze pozycje niemieckie. A dalej na uwagę zasługuje referat T. Jeż o w e j, który jest próbą rewizji dawnych stanowisk w obliczu nowych faktów - dotyczy to głównie podziału
dialektologicznego Połabszczyzny. Autorka nie widzi podstaw do
wyodrębnienia mniejszych całości dialektycznych. Należy jednak mieć wątpliwości czy w rzeczywistości skomplikowanej
strukturze plemiennej Połabian ni'e odpowiadały wogóle żadne
zróżnicowania gwarowe. Jest to niewątpliwie postulatem dalszych badań na ten temat. Sądzić wypada, że w najbliższych
czasach prace językoznawców profesora W. Kuraszkiewicza,
B. Szydłowskiej-Ceglowej,
J. Piłatowej,
M. Radłowskiego
i S. Reczka, a przede wszystkim prace Tadeusza Lehra-Spławińskiego i Polańskiego nad słownikiem etymologicznym połabskim,
wniosą nowe punkty widzenia.
W zakresie studiów językoznawczych, za istotny wkład należy
uznać rozbudowanie przez St. G i e r s z e w s k i e g o tezy F. Lorentza o dawnym zasięgu Słowińców w XVI w., a mianowicie
o tym, że w XIX i XX w. enklawa słowińska w rejonie Łeby,
Gardna i Smołdzina jest resztką większej całości. Słowińskim
był również powiat bytowski - jak tego dowodzi język Krofeya
i tekst nożyński (1668 r.). Dopiero w XVIII w. klin osadnictwa
niemieckiego wbił się między powiat bytowski oraz ziemię
słupską i lęborską. To rozluźnienie spowodowało zbliżenie gwarowe między rejonem Gardno - Łeba. Zwłaszcza odkrywczy
charakter posiada praca B. C e g lowe j, która w kategorii
Worter und Sachen, rozpatrzyła słownik połabski. Jest to właściwie p'róba rekonstrukcji kultury połabskiej w oparciu o materiał
Lud,

t. XLVIII

30

467

466
słownikowy z XVIII w. Przy tej okazji autorka zbadała i procentowo ujęła ilość zapożyczeń w języku połabskim. W świetle
tej pracy okazało się, że zapożyczenia objęły głównie rzeczowniki, natomiast o połowę mniej czasowników i przymiotników.
Zapożyczenia językowe objęły budownictwo, odzież, sprzęty, zabiegi o czystość, a dopiero na końcu słownictwo związane z obróbką włókna oraz inne zjawiska.
Konferencja raz jeszcze unaoczniła, że język kaszubski jest
jednym z ogniw w grupie lechickiej, ale najbliższym językowi
polskiemu (Hilferding, Baudouin de Courtenay, Nitsch, Spławiński, Stieber, Popowska-Taborska).
Referat Rzetelskiej i Zieniukowej wykazał wielki rozwój badań nad gwarami kaszubskimi i ich stosunkiem do gwar polskich. Stwierdza on kurczenie się obszaru gwar kaszubskich na
rzecz kociewskich. Badania dotyczyły również procesów językowych wywołanych działalnością germanizacyjną w XIX i pocz.
XX wieku. Do dialektu północno-kaszubskiego i bytowskiego
zbliżyła się gwara południowo-kaszubska (Kościerskie i Chojnickie). Wcześnie też zanikł w Bytowskiem etnonim "Słowińcy·'.
Przed nauką polską stoją w najbliższym czasi,e ważne zadania oświetlenia monografii języka połabskiego i dalsze studia
nad akcentem połabskim i zapożyczeniami obcymi.

*

Drugie niejako oblicze Konferencji Pomorzoznawczej zwrócone było ku istniejącej rzeczywistości, ku rwącemu strumieniowi chwili obecnej, która otwiera perspektywę na przyszłość.
Szczególny wyraz znalazło to w referatach i dyskusjach sekcji
etnograficznej i historycznej.
Już referat Gerarda Labudy zawierał w sobie otwarcie tej
problematyki w stwierdzeniu - że nie tylko zwycięstwo orężne
radzieckie i polskie było przyczyną istniejącego stanu rzeczy,
ale że i poprzednia gospodarcza polityka niemiecka stworzyła
warunki do tego, co określał termin "Ostflucht", a polska fala
osadnicza po II-ej wojnie światowej była kontynuacją robotniczej emigracji na Pomorze Zachodnie. Problem ten został szczegółowo omówiony w referacie B. D o P i e r a ł y i A. P o n i a-

t o w s k i e j; jednakże najmocmeJszy akcent położyli koledzy
niemieccy: Prof. Gunther H e i d o r n, Joachim M a i * i Johannes K a l i s c h. Z pozycji marksistowskich z ogromną odwagą osobistą - być może nawet w sposób niekiedy dra.styczny
ale męski, nie ograniczyli się oni do stwierdzeń faktografIcznych,
ale zajęli się oceną polityczną i moralną tendencji politycznych
i pseudo-naukowych panujących w Niemczech Zachodnich -. stojąc na gruncie pokoju na Odrze i Nysie. Dalec! o~ uprze)~o~
ściowych, gładkich form i zdawkowych odpowled~ r ~ u c III
oni
światło
na współczesne
zagadnIenIa
Pom o r z a, na aktualną, polityczną stronę tej problematyki, co
pozwala nam trafnie ocenić wypadki berlińskie, ni~~~l z ostatnich godzin. W imieniu więc Prezydium KonferencJI l własnym
składam naszym kolegom niemieckim podziękowanie w tym przekonaniu że słowa ich stanowią właściwy pomost przyjaźni polsko-nie~ieckiej. Sądzę też, że jest to również opinia wszystkich
uczestników naszej Konferencji.
Problematyka pomorska współczesnej rzeczywistości została
podsumowana przez profesora Józefa B u r s z t ę w jego referacie plenarnym, ukazującym istotę procesów adaptacyjnych
i integracyjnych na obiektywnym etnograficznym materiale kulturowym. W sposób zwięzły pokazał on, jak w faktach kultu~
rowych przełamują się procesy migracyjne jak przechodzI
proces ścierania się "nowego ze starym". Tkwi więc w jego referacie wskazówka metodyczna dla dalszych etnograficznych badań terenowych i metod opracowywania materiałów.
Podobne wartości tkwiły również w referatach innych etnografów, jak prof. Marii P r u f f e r o w e j, J. K u c h a r s k i e j,
Z. B a t o r o w i c z a i J. J e c h a. *
Rozważania socjo-etniczne opierają się na ocenie stosunków
demograficznych. Na wstępie więc musimy rzucić okiem na
strukturę ludności pod względem miejsca pochodzenia i ze
względu na strukturę wieku, gdyż w różnych tych grupach procesy adaptacji, integracji i akulturacji przebiegają inaczej.
Inna była struktura wieku ludności na dawnych kresach
Polski, a inna ludności Polski centralnej - tę ostatnią cecho-

469
468
wała młodość. Pierwsza - ostrzej przeżywała trudności adaptacji, dla drugiej nie istniał przymus pobytu na tych Ziemiach
natomi;:lst istniało oparcie w powiązaniach rodzinnych z Polsk~
centralną.
W sumie Pomorze Zachodnie wchłonęło w siebie 17% repatriacji z dawnych Kresów Polski, które stanowi przeciętnie
okoł~ 28010 ~ud~ości Pomorza. Ludność ta głównie osiedliła się
w ~Ia.stach 1 m~asteczkach i w znacznym stopniu utrzymuje się
z zaJęc pozarolniczych.
.~o II-:j wojnie światowej Pomorze osiągnęło 2,5 mln. ludn~scI, to J.est około 25010 ludności pochodzącej z dawnych Kresow Polskt a około 65010 z Polski centralnej. Stało się więc Pomorze Zachodn~e t:renem intensywnego osadnictwa, które wywołało nowe ZjaWIska w zakresie demografii a nawet antropogeogra~ii, języka i ~ultury. Widzimy tu mieszanie się różnych typow antropologICznych, różnych dialektów polskich i róż~ych elementów kultury materialnej,
społecznej i duchowej.
od względem antropologicznym - jak to wykazał referat prof.
Adama. Wan k e g o i badania prof. Franciszka Wok r o ja
stało SIę Pomorze prowincją subnordyczną, w której dwa pods~awowe el:menty polskie nordyczny i laponoidalny równoważą
SIę. NatomIa~t element śródziemnomorski należy tu do mniejszych przy~meszek.. :Vynika z tego - jak zauważył profesor
W ~.n k e,. ze lu?nosc Pomorza Zachodniego jest taka jak ludnosc całej PolskI, z pewnym nieznacznym przesunieciem w kierunku nordycznym.
.
. Na ~o~~rzu Wschodnim przesiedlenia nie odegrały tej roli
I były IlosClOWOsłabsze. W zasadzie ludność szła tu z Kaszub
Kociewa, Borów Tucholskich, Krajny i Wielkopolski. W sumi~
Pomorze Wschodnie zachowało swój charakter formacji typu
ko~tynent~l~e~o .0 przewadze komponenty nordycznej nad laponOIdalną I srodzIemnomorską. Badania Franciszka Wok r o j a
pokazały natomiast, że stosunkowo dobrze zachowała się ludność
I:0morska w rejonie Łeba - Grodno; posiada ona skład 48010
nordyków - 22%, laponoidów, 18010 śródziemnomorskich i 12010
armenoidów.

Spróbujmy zatem przeprowadzić roboczą syntezę, aby uJąc
nową rzeczywistość społeczną i etniczną na Pomorzu. Cechuje
H:

1c Intensywniejsze przeżywanie procesów związanych z rewolucją społeczną w Polsce Ludowej, toteż silniej są tu odczuwane
ogólne przeobrażenia społeczne niż w Polsce centralnej.
20 Czynnikami potęgUjąCyml tę intensywność jest nowe środowisko geograficzne, rzutujące na kompleks zajęć agrarno-technicznych; (idealizacja dawnych stosunków). Rozpad dawnych
więzi sąsiedzko-rodzinnych. Różnice gwarowe, obyczajowe, kulturowe mieszkańców wsi i miast. Utrata dawnych autorytetów
lokalnych i nadrzędnych (brak zdecydowanej, wyraźnej opinii
publicznej).
3° Konflikty na temat roli społecznej i roli stereotypów
kulturowych między ludnością zastaną i przybyłą z Polski centralnej, oraz ludnością z dawnych kresów Polski.
40 Jako nowe zjawisko należy podkreślić tworzenie się nowych więzi sąsiedzko-rodzinnych (referat Marii K w a ś n i e ws k i e j, problem małżeństw mieszanych), które jednak nie
odgrywają dawnej roli, są słabsze - natomiast tworzą się nowe
więzi na płaszczyźnie wspólnej pracy, wspólnych zainteresowań
kulturowych, na płaszczyźnie zawodowej lub światopoglądowej.
50 Największą siłę integracyjną stanowi język polski i świadomość narodowa. Niewątpliwie jednak pewną rolę na stabilizacjęzjawisk wywiera również i czynnik negatywny, jakim jest
propaganda rewizjonizmu ze strony Niemiec Federalnych.
6° Pomorze cechuje duża młodość w sensie demograficznym,
a co za tym idzie, ogromny przyrost naturalny (zwłaszcza miasto
Szczecin).
7° Należy dobitnie podkreślić, że w ostatnim S-leciu znacznie
osłabły na Pomorzu antagonizmy regionalne, a natomiast tworzą
się nowe formy współdziałania gospodarczego a nawet lokalnego
patriotyzmu. Czynnikami wzmagającymi ten proces to między
innymi: a) industrializacja, b) urbanizacja, c) działalność szkoły
oraz d) wynik małżeństw mieszanych.
8° W nowym pokoleniu, począwszy od roczników 1935, a sta-

j

471

470
nowiących około 40% ludności Pomorza, konflikty na tle różnic
pochodzenia społecznego prawie nie istnieją, a proces adaptacji
i integracji dobiega tu do pomyślnego zakończenia.
9° Zjawiska te przebiegają łatwiej w skupiskach bardziej
jednolitych pod względem pochodzenia ludności.
10° Procesy wyrównawcze w zakresie dialektów, kultury materialnej, społecznej i duchowej, oraz w zakresie sposobów gospodarowania i obyczajów przebiegają różnie i do różnych prowadzą rezultatów w rozmaitych skupiskach Pomorza - zależnie
od składu ludności i jej pochodzenia. Trudno narazie mówić
o więzach nadrzędnych, o podporządkowaniu się lub tworzeniu
się większych jednostek terytorialnych w sensie zróżnicowania
kulturowego. Można jedynie stwierdzić, że Pomorze zostało
zaabsorbowane
jako
integralna
część
Polski
czemu towarzyszy ogólne i żywe zainteresowanie przeszłością
jego.
CzynniKiem wiążącym są wszelkie centralne inwestycje gospodarcze, bytowe i kulturowe - i na tej właśnie płaszczyźnie
obserwuje się zjawisko krystalizowania nowych, szerszych zbiorowości regionalnych.
Na koniec - należy za referatem Zygmunta D u l c z e ws k i e g o podkreślić, że na Pomorzu występuje zjawisko a u t oc h t o n i z a c j i ludności, które objęło już prawie połowę tej
ludności, zwłaszcza tu urodzonej, lub wychowanej. Przejawia się
to w powstawaniu miejscowych już tradycji lokalnych, w których znaczną rolę odgrywa problematyka morska.
.
W trudnych warunkach zniszczeń wojennych, przebudowy
społecznej, przetasowania się zawodowego ludności, przesuwania
się różnych wartości kulturalnych - ludność Pomorza opanowała tu po 15-tu latach całokształt życia gospodarczego - jak
nam to świetnie zilustrował referat profesora M a łka: a) problematyka zagospodarowania morza i wybrzeża została tu dobrze
już opracowana, b) ludność opanowała technologię rolniczą
i z tym związane również zagadnienia budownictwa, (wielkości
zagrody, przysposobienia gleby i narzędzi pracy). Wspomniane
opanowanie elementów zastanych było w dużej mierze związane

z uprzemysłowieniem Pomorza i zaopatrzeniem rolników ~ nowy
sprzęt. Skutkiem tego zagadnienie opozycji do .tego co. ~ę "zastało" nie jest już elementem zasadniczym - Jest to JUz tylko
margines przeżywających się form.
.
.
Tezę tę w znacznym stopniu potwierdzają także studIa MIkołaja L a t u c h a nad wewnętrznymi migracjami na Pomorzu w latach 1955-1959. Studia te wskazują, że spośród repatriantów w tym okresie - 910f0ludności miejskiej, a 8:% lu?ności wiejskiej dotrwało na miejscach pierwszego oSledlem~.
Większą ruchliwość wykazała tylko ludność z 'Polski centralneJ,
r;atomiast żywioł repatriacyjny był z konieczności elemente~
ustabilizowanym - chociaż ciężej przeżywał proces adaptacJI
i był oporniejszy w procesie integracji. podobne wy~~i pr.zyniósł
również referat A. P a we ł c z y ń s k i e j, omawIaJąceJ przemiany społeczne i gospodarcze na Pomorzu Wschodnim we wsi
Kluki _ oraz wyniki badań nad społecznością przeprowadzone
przez J. Ś l i z iń s k i e g o (Słowińcy i ich podania). Słowińcy zresztą jako ludność reliktowa przetrwała na obszarze Pomorza.
W problematyce konferencji Pomorzoznawczej ~yli oni 'p0trakt.o~
wani specjalnie pieczołowicie. Referaty przynIosły wIadomoscl
o ich resztkach w Gardnie, Klukach, Smołdzińskich i Zelaznych - o ich języku i toponomastyce, ich zajęciach. ry~a~kich.
J. Śliziński w oparciu o własne badania opracował rowmez folklor słowiński stwierdzając jego powiązania z folklorem kaszubskim. Waito tu dla etnografów podkreślić, że etnonim
Kaszubi" odnoszą Słowińcy do siebie, a Kaszubów określają
j'uż jako Polaków. Załamanie się świadomości etnicznej tej grupy _ to dzieje ostatniego półwiecza - co wyjaśnił nam dobrze
referat profesora B a t o w s k i e g o.

*

Odnośnie tych wszystkich procesów społecznych typuetnicznego, które rozgrywają się w naszych czasach, w szczegółowych
referatach, przy omawianiu konkretnych zjawisk formuło~vano
niejednokrotnie uwagi i oceny krytyczne. Były one dalekie od
uogólnień i łatwizny. Stwierdzono tylko, że całość procesu stabilizacji ludności rozwija się w pożądanym kierunku, że two-

472

rzy się zwarta społeczność pomorska i ten fakt ma wielki ciężar
polityczny.
Stwierdzono również istnienie kilku podstawowych potrzeb
nauki w zakresie pomorzoznawstwa, a mianowicie:
1. Zasób mater~ałów - (relikty dawnej kultury z Pomorza
Zachodniego) jest jeszcze niedostateczny, to też wymagane są
gruntowne badania nad problematyką etniczną i etnograficzną
2. W zakresie socjologii obserwujemy również niedobór bada:'!
szczegółowych a trafne niekiedy uogólnienia, dotyczą raczej Pomorza Wschodniego niż Ziem Zachodnich. Wymaga to długofalowych badań również na terenie Pomorza Szczecińskiego
i Koszalińskiego.
3. Należałoby pomyśleć o warunkach dla przeprowadzenia
badań kompleksowych w kilkunastu wsiach i miasteczkach WEdług jednolitego planu ze współudziałem socjologów, etnog~afow,
ekonomistów.
4. Stwierdzono ogromne osiągnięcia archeologów. Na tym
~cinku odczuwa się szczególnie prężność młodego naukowego
srodowiska szczecińskiego. Słuszne są ich postulaty prowadzenia
d~lszych wyk?palisk, któreby pozwoliły zbadać głębiej procesy
hIstoryczne, me tylko od strony etnicznej, ale również od strony
stosunków sił produkcyjnych. Moim zdaniem - należy w następny~ okresie położyć również akcent na problemo~e ujęcia
narastaJących materiałów.
5. W zakresie naszego językoznawstwa zaznaczył się niedobór
zakresie badań nad dialektami zachodnio-pomorskimi, są one
mkłe ..w, po:ównaniu z badaniami nad językiem np. Połabian,
Słowmcow l Kaszubów.
W.

?

Najwię~sze braki istnieją w zahesie folklorystyki. Na tym
OdCI?ku st~d~a kolegów niemieckich wyprzedzają naukę polską.
Takle choclazby osiągnięcia stwierdzające że bohaterami baśni
i podań połabskich i pomorskich są w zasadzie chłopi _ a w niemieckich królowie i książęta - jest bardzo znamienne. Brak
p.rawie poszukiwań nad folklorem przeniesionym i tworzącym .
SIę ~a tych ziemiach po wojnie. Jest to wskazówka dla planowama na przyszłość.

473

:"

;',

7. W zakresie badań antropologicznych odczuwa się brak
powiązań z wynikami poszukiwań etnograficznych i socjologicznych.
8. Natomiast nie wydaje się słusznym mówić o deficycie badań historycznych. W ośrodkach szczecińskim a szczególnie poznańskim i toruńskim bujnie kwitnie i rozwija się - i to należy
podkreślić z całym uznaniem - wszechstronny plan badawczy
w zakresie naukowego zinterpretowania dziejów Pomorza. J edynie w zakresie historii najnowszej dorobek jest może nieco
mniejszy, co zaznaczono i w czasie obrad i widać to z bibliografii. To samo odnosi się i do historii gospodarczej.
9. Odczuwa się ni'€dostatek współpracy socjologów z etnografami, a także widać konieczność nawiązania żywej współpracy i wymiany pracowników naukowych N.R.D. i Polski. Sądzę, że naszkicowane w ogromnym skrócie wyniki naszej Międzynarodowej Konferencji Pomorzoznawczej powinny stać się
podstawą opracowania wypisów pomorskich dla nauczycieli
i oświatowców, a może i uczniów starszych klas licealnych.
Uwagi

końcowe

Sprawa ośrodka naukowego, którego zadaniem byłoby kontynuowanie a może raczej planowanie i organizowanie placówek badawczych na terenie Szczecina - mającego za zadanie
opracowanie problematyki pomorzoznawczej była poruszana już
kilka razy i na zebraniach poszczególnych sekcji naukowych jak też i wśród członków Komitetu Naukowego i Organizacyjnego. Czasowo mogłoby to być przedłużenie prac Komitetu Międzynarodowej Konferencji Pomorzoznawczej.
Pragnąłbym też na zakończenie wyrazić gorące podziękowanie tym, którzy włożyli ogromny trud w zorganizo'Nanie tej
il1:iędzynarodowej Konferencji Pomorzoznawczej. W pierwszej
mierze dziękuję Kolegom z Niemieckiej Republiki Demokratycznej z profesorem Heidornem na czele, dalej wszystkim naszym gościom zagranicznym, którzy wzięli tak istotny udział
w naszych obradach. Dziękuję też najgoręcej naszym gospodarzom i władzom - Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Szcze-

474

475

cinie i Koszalinie oraz Miejskiej Radzie Narodowej, bez udziału
których nie moglibyśmy tak szeroko i intensywnie poświęcić
czas na obrady. Dalej wszystkim naszym bratnim organizacjom
naukowym i społecznym a w szczególności Towarzystwu Naukowemu w Szczecinie oraz Instytutowi Zachodniemu, Towarzystwu
Rozwoju Ziem Zachodnich na koniec Oddziałowi Szczecińskiemu
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Nie potrafiłbym może
wymienić wszystkich tych zasłużonych osób, które przyczyniły
się i współpracowały z nami. Składam uczestnikom Międzynarodowej Konferencji Pomorzoznawczej naj gorętsze podziękowanie.

SOWIETSKAJA
Moskwa,
A.

J.

krestjanskogo

R o b a k i d z e:

ETNOGRAFIJA,

1961, z. 1, str.
Nowy je

czerty

29-40.
sowremiennogo

gruzinskogo

żiliszcza.

Autor dzieli tradycyjne
budownictwo
wiejskie Gruzji na trzy typy
odpowi'adające trzem etnograficznym
regionom Gruzji: Górna Gruzja, Kolchidzka nizina i Wschodnio-gruzińska
równina, różniące się między sobą
gospodarczo-kulturalnymi
warunkami.
1. Pierwszy typ wielopiętrowego kamiennego budynku przedstawiał sobą
kompleks mieszkalnych
i gospodarczych pomieszczeń skupionych pod jednym dachem. Tego rodzaju zabudowanie
było uwarunkowane
typem gospodarki, w której dominowała
hodowla bydła połączona z uprawą roli
i rodzinno-społecznym
układem. Mieszkańcy
tego typu zabudowań
byli
raczej skupieni, a zagroda nosiła charakter
obronny (z wieżą w obrębie
zabudowań).
2. Dom drewniany z dwuspadowym
dachem i paleniskiem w centrum,
gliniana podłoga, z dachem pokrytym
trzciną błotną charakterystyczny
był dla terenów Gruzji zachodniej.
Pomieszczenia
mieszkalne
i budynki gospodarcze stanowią oddzielne
elementy w różny sposób lokalizowane
w obrębie zagrody. Rzecz prosta, że odpowiada
mieszanej
formie gospodarki
z dominantą
hodowli
bydła oraz patriarchalnej
strukturze
rodzinnej.
3. Trzecim typem budownictwa
jest tzw. dobrazi, charakterystyczny
dla wschodniej Gruzji. Budynek tarasowy, z glinianym dachem, podłogą
z ubitej ziemi i centralnym
ogniskiem, pod otworem dymowym. Ten typ
budynku był związany z wysoko rozwiniętą uprawą roli, hodowlą bydła
i wielką rodziną patriarchalną.
Kompleks budynków mieszkalnych
i gospodarczych stanowi jednolity i zwarty kompleks pomieszczeń. Pod wpły-

wem zmian ustrojowych,
kolektywizacji
gospodarstw
i wzrostu poziomu
kulturalnego
ludności Gruzji, dawne budownictwo
podlega przemianom,
które polegają na oddzielaniu
budynków
mieszkalnych
od pomieszczeJ"l
gospodarczych,
zastępowanie
podłogi glinianej
podłogą drewnianą,
oraz
na konstruowaniu
sufitu drewnianego,
a dawne palenisko i otwór dymowy związano z przewodem kominowym.
Podział powierzchni mieszkalnej na poszczególne pomieszczenia w dużym stopniu sprzyja wypieraniu
przeżytków
z patriarchalnego
ustroju
w wewnętrznych
stosunkach rodziny, a także zanikaniu rozlicznych przesądów, związanych ongiś z centralnym
paleniskiem
i innymi wspólnymi
częściami budynku.
Dawne osiedla skupione bezplanowe
zamienia się w wielodrożnice;
budownictwo
organizuje
się wzdłuż dróg.
K. G. G u s l i s t y j, W. F. G o r l e n k o. O pieriodizacii
istorii.
Ani praca Pypina (z 1891), ani prace M. O. Koswiena (z 1956 r.) czy
Tokarewa
(1955 r.) nad historią etnografii
rosyjskiej
i ukraińskiej,
nie
stanowiły
ostatecznego
osiągnięcia zwłaszcza jeśli chodzi o periodyzację etnografii
powiązaną z istotnymi procesami historycznymi.
W wymienionej
w tytule rozprawie, autorzy oparłszy się na analizie
historii etnografii
Ukrainy, wydzielili trzy okresy etnografii:
feudalizm.
kapitalizm
i okres radziecki;
okresy te z kolei dzielą oni na szereg
podokresów.
Okres feudalizmu
należy podzielić na trzy podokresy:
pierwszy od
mniej więcej XV w. do połowy XVII w. Był to czas powstawania
narodów. Obejmował lata 1648-1654, a więc lata wojny wyzwoleńczej i historyczny moment zjednoczenia się Ukrainy z Rosją. W okresie tym zainteresowania
etnografią
ukraińską
mają charakter
epizodyczny.
W kronikach Kratkaja
Kijewskaja,
Gustynskaja,
tzw. Lwowskaja i Ostrożskaja
można obok materiałów
historycznych
znależć i etnograficzne,
ponad to
w literaturze
polemicznej
szczególnie w wystąpieniach
I. Wyszyńskiego
znajdują
się informacje
o kulturze
ludowej
Ukrainy.
Zainteresowanie
kulturą
i bytem Ukraińców
mają swój wyraz wśród uczonych Europy
Zachodniej, chociażby w pracach Włocha Alberta Campenze lub Francuza
Guillaume
Beauplen'a.
Drugi pod-okres okresu feudalnego rozpoczyna się w drugiej połowie
XVII i I poło XVIII w. i trwa do ostatnich trzydziestu
lat XVIII W.
Jest to okres umacniania
się feudalno-pańszczyżnianych
stosunków społecznych. Był to czas rozwoju myśli społecznej i kultury narodowej Ukrainy, a także był to czas narodzin etnografii ukraińskiej
i pierwszych prób
zbierania
materiałów
etnograficznych.
W II poło XVII w. i w I poło
XVIII w. ukazuje
się "Kronika"
F. Safonowicza,
"Sinopsis",
kozackie
kroniki Samowidca, S. Wieliczki, G. Grabjanki,
dziennik J. Markowicza
itd.

476

477

Pojawiają
się pierwsze znane nam zapiski ustnej twórczości ludowej
Ukrainy, chociażby zbiór opracowany przez poetę K. Zinowiewa. W 1715 r.
ukazuje się pierwsza
monografia
etnograficzna
napisana
przez Ukraińca
G. Powicklego.
Etnografowie
rosyjscy współpracują
z ukraińskimi
jaknajściślej. G. F. Miller publikuje
szereg artykułów
o pochodzeniu
i obyczajach Kozaków,
W. Ruban opracowuje
zagadnienia
ekonomiczne,
historyczne i topograficzne
narodu ukraińskiego.
Okres ten charakteryzuje
ponad to dwa zasadnicze
kierunki
w oświetleniu
narodu ukraińskiego:
demokratyczny
i .feudalno-pańszczyźniany,
oba wynikające
z walki mas
z uciskiem społecznym i narodowym.
Trzeci
pod-okres
okresu
feudalnego
od ostatnich
trzydziestu
lat
XVIII w. trwa do początku BO-tych lat XIX w. Jest to okres rozkładu
stosunków feudalno-pańszczyżnianych
i rozwoju stosunków kapitalistycznych w Rosji i na Ukrainie. W tym okresie ukazują się prace G. Kalinowskiego, J. Markowicza, A. N. Radiszczewa, G. S. Skoworody.
Ośrodkiem
rozwoju
ukraińskiej
etnografii
staje
się Uniwersytet
w Charkowie,
powstały
w 1805
Wojna w 1812 r. i powstanie
dekabrystów w 1825 r. wzbudziły patriotyzm
mas ludowych i przyczyniły się
do narodzin postępowych
tendencj i w rozwoj u nauki etnograficznej;
cho ..
ciażby działalność
F. N. Glinki poświęcona
strasznej
sytuacji
chłopów
w Galicji.

r.

Ruch antyfeudalny
w latach 40-tych i 50-tych XIX w. budzi rewolucyjne nastroje wśród postępowej inteligencji;
wyrazicielem
ich staje się
T. Szewczenko. Równocześnie
rodzi się ruch liberalno-burżuazyjny,
którego przedstawicielami
są N. Kostomarow
i B. Biełozierskij,
przyłączają
się do nich wkrótce
rewolucyjni
demokraci
T. Szewczenko
i inni.
Programowi
tajnego
stowarzyszenia
Kiriłło-Mefodiiewskiego
przyświeca
idea wyzwolenia
wszystkich
narodów
słowiańskich
a w tym równie.!;
ukraińskiego.
Dwa kierunki
rewolucyjno-demokratyczne
i liberalno-burżuazyjny,
chociaż oba postępowe, odmiennie traktowały
zagadnienia
bytu i kultury
Ukraińców.
Pierwsi badali kulturę i byt mas ludowych celem ich prze ..
obrażenia i usunięcia ciemnych stron, drudzy idealizowali
sytuację chłopów i zachwycali się ich patriarchalnym
bytem, obyczajami i obrzędami.
Z chwilą założenia
Uniwersytetu
w Kijowie
(1834) ośrodek badań
etnograficznych
skoncentrował
się w tym mieście. Pierwszy rektor tego
Uniwersytetu
M. Maksimowicz
interesował
się bardzo badaniami
etnograficznymi.
Wielkie znaczenie miało również powstanie
Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego
i jego Oddziału
etnograficznego
w 1845 r.
Dzięki działalności
tego Oddziału
przy Uniwersytecie
Kijowskim
powołano Komisję do opisu gubernii
Kijowskiego
okręgu. W skład Komisji wchodził dział etnograficzny.
Do Komisji należeli wybitni
uczeni

tego okresu: M. Maksimowicz,
A. Mietlinskij,
A. Afanasiew-Czubinskij
i inni.
W 1857 r. pracami działu etnograficznego
Komisji kierował G. Gałagan. Sekretarzem
Komisji został wYbitn.Y.. history~ i ekono~ista
~'. Żu ..
rawskij. Czynny udział w pracach KomIsJI brał Jeden z naJbardzIeJ ~o.~
stępowych profesorów Uniwersytetu
P. Pawłow. W wyniku prac KO~ISJI
ukazał się pierwszy
etnograficzny
program
przeznac~~ny
d~~ "?~ram~.
Tak więc w końcu pierwszego okresu historii etnografll ukramskleJ
staJe
się ona samodzielną
nauką z określonym
przedmiotem
badań i programowymi zadaniami.
Drugi okres historii
etnografii
Ukrainy
rozpoczyna
się w lat~c~
50-tych XIX w. i trwa do Rewolucji
Październikowej.
Okres ten dZlell
się na dwa pod-okresy:
lata BO-te do 90-tych XIX w. tzn. okres przed·
monopolistycznego
kapitalizmu
i etap drugi imperializmu
(koniec X~X w.
i początek
XX w.). Pierwszy
okres odpowiada
ruchom ~yzwolenc~ym
burżuazyjno-demokratycznym,
drugi wyzwoleńczemu
ruchowI proletanackiemu.
..
Lata 50-te i gO-te są latami dużych osiągnięć ukraińskiej
etnografll.
W tym czasie ma miejsce etnograficzno-statystyczna
.ekspe?ycja
do z~chodnio-rosyjskiego
kraju pod kierunkiem
P. C z u b l n s k l e g o zakonczona publikacj ą w 7 tomach.
Zorganizowany
w 1873 r. w Kijowie Oddział południowo-~acho~ni
Rosyjskiego
Towarzystwa
Geograficznego
wśród swych .czło~kow mIał
przedstawicieli
różnych ugrupowań
politycznych:
P. ~zubmskIJ,
F .. Wo.ł.kow reprezentowali
ugrupowanie
liberalno-burżuazYJne;
S. PodohnsklJ,
P. Mirnyj, M. Starickij, N. Łysienko, J. Fiedkowicz - demokratyczne.
.
W latach 70-tych i 80-tych do nauki etnograficznej,
zarówno rO~YJskiej jak ukraińskiej
zaczyna docierać marksizm. L J. F ~ a n k ~ wybItny
przedstawiciel
rewolucyjno-demokratycznego
kierunku
Je~t. Plerwsz~~,
który zajmuje się poważnie badaniem
nad bytem robotmko:"
Ukram).
Warto tu wspomnieć
źe był on członkiem-założycielem
PolskIego Towarzystwa LudoznaWcz~go i pisywał w pierwszych
tomach "Ludu". Obok
niego znajdują
się: W. Gnatiuk, W. Ochrimowicz
i in~i. PO? wpływe~
marksizmu
pozostaje również profesor Uniwersytetu
KIJowskIego H. Zlbera przedstawiciel
kierunku
burźuazyjnO-liberalnego..
...
.
W okresie imperializmu
nastąpiło
zahamowanie
rozwoJu ukramskle]
etnografii,
związane z kryzysem ideologii burżuazyjnej.
Natomiast
w latach gO-tych wraz z działalnoścrą
L e n i n a, otwiera się nowy okres rozwoju historii, a tym samym i etnografii.
.,
Okres ten w pewnym
stopniu został zapoczątkowany
dZlałalnoścl,l
G. W. P l e c h a n o w a. Dla rozwoju
postępowej
nauki etnograficznej
wielkie znaczenie miały prace W. I. Lenina nad zagadnieniem
narodowym.
Wiele cenny(;h materiałów
etnograficznych
zostało opublikowanych

478
w prasie
"Pravvda".

479
proletariackiej:

"Iskra",

"Wpieriod",

"Proletarij",

"Zwiezda",

Obok I. Franko
walczącego z kierunkiem
burżuazyjno-narodowym,
należy wymienić M. K o c i u b i ń s k i e g o, Lesię Ukrainkę i innych, których prace były poświęcone walce o wyzwolenie mas pracujących
spod
społecznego i narodowego
ucisku.
Trzeci okres w historii ukraińskiej
etnografii
rozpoczyna się wraz
ze zwycięstwem Wielkiej Rewolucji Pażdziernikowej.
Jest to okres badaŹl
opartych o m e t o d o log i ę m ark s i s t o w s k o - l e n i n o w s k ą, badań
podprządkowanych
zadaniom budowy socjalizmu i komunizmu. W okresie
tym rozwijają
się szeroko badania naukowe nad materiałami
etnograficznymi, powstaje szereg instytucji
traktujących
etnografię jako przedmiot zasadniczy, rozwija się współpraca
uczonych z przedstawicielami
wszystkich republik radzieckich
i zagranicy.
W moim przekonaniu, w rozważaniu periodyzacji ukraińskiej etnografii
nie dość podkreślono
że dzieje etnosu w tym wypadku
narodu
ukraińskiego, to jeszcze nie historia etnografii i nauki. (charakter żródeł,
świadomość
zbieraczy, pochodzenie
folkloru itp.).
Przecież dopiero pod koniec XVIII wieku formułuje się przedmiot, cel
i metody etnografii - a etnografia jako nauka krystalizuje
się dopiero
w połowie wieku XIX-go. To też dzisiejsze źródła dostarczają nąm wiedzy o kulturze i warunkach
bytowych ludu ukraińskiego,
ale ich pochodzenie, charakter i cel dla którego powstały - nie wiążą się ściśle z dziejami etnografii. Być może, że są to względy formalne, niemniej charakteryzują pewien okres.
Szczególnie w latach 20-tych XX w. nastąpił szybki rozwój ukraińskiej
etnografii, chociaż wiele prac nie opierało się na marksistowsko-Ieninow
..
skiej metodologii badań. Idealizowały one nadal archaiczne i konserwatywne przeżytki dawnych form bytu, pomijały rozwój nowych socjali ..
stycznych
zjawisk
w życiu ludności ukraińskiej;
propagowano
nawet
w nich nadal teorie burżuazyjno-nacjonalistyczne
o bezklasowości narodu
ukraińskiego, jak to miało miejsce w pracach M. Hruszewskiego. Dyskusje nad działalnością M. N. Pokrowskiego i jego szkoły oraz nad pracami
N. J. Marra,
chociaż chwilowo zahamowały
rozwój etnografii
_ to
w końcowym rezultacie wyjaśniły sytuację na tym odcinku ostatecznie.
W tym ostatnim okresie, ośrodkami badań etnograficznych
Ukrainy
stały się: Dział etnografii Instytutu sztuki, folkloru i etnografii AN USRR
w Kijowie i Dział etnografii Ukraińskiego
muzeum państwowego
etnografii i przemysłu artystycznego
AN USRR we Lwowie. W okresie tym
prowadzone są głównie badania nad socjalistycznym
przeobrażeniem
kultury i bytu robotników
Radzieckiej Ukrainy. Problem ten dzieli się na
dwa zasadnicze tematy: 1. kultura i byt klasy robotniczej Ukrainy Radzieckiej i 2. socjalistyczne
przeobrażenia
kultury
i bytu kołchozowego

chłopstwa
Ukrainy
Radzieckiej.
XXI Zjazd
przyszłe zadania i rolę nauki etnograficznej
komunistycznego.
Pokłosie

Kongresu

antropologów

i etnografów

KPSS wyrazllle zarysował
w budowie społeczeństwa

w Paryżu.*

W czasopismach etnograficznych
całego świata żywe echo znalazł Kongres Antropologów i Etnografów w Paryżu. Osobne sprawozdanie
z Ko~gresu w perspektywie
polskiej zamieszczono w Ludzie str. 529. Na raZIe
redakcja przedstawia
opinię delegacji radzieckiej,
zamieszczoną w "Sowietskiej Etnografij i", Moskwa, 1961 r., zeszyt I, str. 156, G. F. Diebiec,
M. G. Lewin (Moskwa), D. A. Olderogge (Leningrad), Szestoj mieżdunarodnyj kongriess antropołogow
i etnografow.
Jest to sprawozdanie opracowane przez G. F. Diebieca, M. G. Lewina
i D. A. Olderogge z VI Międzynarodowego
Kongresu antropologów i etnografów w Paryżu w 1960 r. (30. VII - 6. VIII), w którym udział wzię~o
ponad 1000 uczonych z różnych krajów. Delegacja radziecka składała SIę
z 18 osób.
Dwa główne referaty zostały powierzone G. F. D i e b i e c o w i (O kierunkach zmian w budowie człowieka współczesnego typu) i M. H e r s k 0v i t s o w i (USA) O humanizmie w naukach o człowieku.
Zasadnicze prace Kongresu toczyły się w sekcjach: antropologicznej,
etnologicznej i muzeologicznej, które z kolei dzieliły się na podsek~je.
.
Sprawozdawcy
zwrócili
uwagę
na kilka
\\?stąpień
dysku.sYJny:h
uczestników zjazdu, jak np. W. Koppers'a
(Austna) o pochodzelllu pa~:.
stwa R. Biasutti (Włochy) o znaczeniu metody geograficznej dla etnografll,
S. T~ks'a (USA), o znaczeniu zjawiska lokalnych różnic w kulturze świat~
archaicznego, P. Scott!a (Szwajcaria) o etnologii i antropologii kulturoweJ.
Zagadnieniom metodologicznym był poświęcony referat S. P. Tołstowa.
Wielkie zainteresowanie
uczestników Kongresu wzbudziły referaty M. G.
Lewina (Etnograficzny i antropologiczny
materiał jako źródło do historii)
i W. A. Olderogge (podstawowe cechy rozwoju systemu pokrewieństwa).
Wyczerpującą
dyskusję wywołał referat na podsekcji Europy W. J.
Krupianskiej,
L. P. Potapowa i L. N. Tierentiewej
o podst~wowych
p~oblemach badań etnograficznych
narodów ZSRR. Na pytallla dyskUSYJne
odpowiadał S. P. Tołstow.
. .
Należy podkreślić, że jedynie referaty radzieckich i czechosłowacklcn
uczonych były poświęcone współczesności.
..
Na obradach podsekcji Azji został wygłoszony referat T. A. ZdanKI
o problemie etnogenezy Karakałpaków.
Z wystąpień ucz~nyc~ zagranicznych należy zwrócić uwagę na referaty: R. A. Farnea (EgIpt) l I. Benama
(Teheran).

* Patrz str. 529-541.

481

480
Na obradach podsekcji Afryki wśród bardzo licznych referatów wymiemc należy referat
uczonego francuskiego
J. Dechen poświęcony ludom Madagaskaru,
R. Kornwena
o ludach Togo i Dahomei, G. Juen'a.
M. Janbon'a, prof. Rachmani o ludach Marokka i Algerii oraz A. Kronenberga o zabytkach nagrobkowych
z terenu źródeł Nilu. Grupa uczonych francuskich
poświęciła swe referaty
przede wszystkim
znaczeniu
mitów afrykańskich.
Pomijam ocenę recenzentów
o pracach sekcji archeologicznej,
etnologicznej i antropologii, sądząc, że zostaną one uwzględnione we właściwych wydawnictwach.
Poza sekcjami i podsekcjami
w trakcie Kongresu obradowały
tzw.
grupy robocze. Grupie etnogenezy
przewodniczył
M. Kurt z Getyngi.
Z wystąpień radzieckich należy wymienić referat M. G. L e w i n a o badaniach nad problemem etnogenezy, w którym zagadnienia
historii etnicznej opracowane są kompleksowo.
Ponadto na uwagę zasługuje grupa robocza dyskutująca
nad zagadnieniem powiązań nauk: archeologii, historii i etnografii. Duże zainteresowanie tej grupy wywołało wystąpienie delegatów radzieckich poświęcone
kompleksowym
ekspedycjom
terenowym.
W trakcie
Kongresu
miało miejsce posiedzenie
Stałego Komitetu
Międzynarodowej
U n i i Antropologów
i Etnografów,
na którym postanowiono prosić AN ZSRR ażeby VII Kongres Międzynarodowy
Antropologów i Etnografów mógł być zorganizowany
w Moskwie.
W skład Komitetu organizacyjnego VII Kongresu weszli S. P. Tołstow,
jako przewodniczący,
G. F. Diebiec, 1. 1. Potiechin
i: A. Leroi-Guran
jako sekretarze.
W trakcie Kongresu odbyło się posiedzenie Międzynarodowego
Towarzystwa
Antropologów
i Etnografów przy UNESCO. Przewodniczącym
Towarzystwa został A. Vallo
i s, v-ce przewodniczącymi:
S. P. T o ł s t o w,
M. Herskowits
(USA), H. Komas
(Meksyk) i W. Steinitz
-v-ce Prezes AN NRD.
Sprawozdanie
kończy się informacją
o uroczystościach
101 rocznicy
Paryskiego Towarzystwa
Antropologicznego,
które poprzedziły Kongres.
Udział w uroczystościach
ze strony radzieckiej
wzięli G. F. Diebiec
i D. A. Olderogge, którzy w imieniu Instytutu
Etnografii
AN ZSRR
złożyli uroczysty adres.
J. A w i e r kij e w a, (Moskwa), Etnograficzeskije
dniewniki
L. G.
Morgana.

Artykuł pod powyższym tytułem jest nie tyle recenzją wydawnictwa
w oryginale noszącego tytuł "Lewis Henry M o r g a n. The Indian Journals,
1859-1862" opracowanego
przez L. W h i t e, krótką
oceną całej działalności naukowej L. G. Morgana, aktualności jego tez i wniosków oraz
bogactwa nagromadzonych
przez niego materiałów
w trakcie 4 podróży

(lata 1859, 1860, 1861 i 1862) na tereny amerykańskich
prerii na zachód
od rzeki Missisipi, zamieszkałe przez plemiona indiańskie.
Jest to niepierwsza publikacja L. White, poświęcona biografii i archiwum L. G. Morgana.
White zajmuje się od szeregu lat badaniami
materiałów
pozostałych
po swym nauczycielu,
opracowuje
jego szczegółową biografię i stacza
walki z przedstawicielami
amerykańskiej
szkoły historyczno-etnograficznej,
atakującymi
działalność i poglądy L. G. Morgana.
Recenzowana publikacja dzieli się na trzy zasadnicze części. Pierwsza
z nich zawiera krótką biografię Morgana i charakterystykę
jego działalności naukowej w której White cytuje opinię Engelsa wybraną z pracy
"Pochodzenie rodziny, własności prywatnej
i państwa" "Wszak Mor·gan w Ameryce po swojemu i ponownie odkrył materialistyczne
ujęcie
historii, odkryte przez Marksa ..." Druga część jest aktualną historią terenów podróży naukowych
Morgana. Czytelnik znajdzie w niej obraz
nędzy i upadku Indian, które im przyniosła kapitalistyczna
kolonizacja.
W trzeciej części White przekonywająco
podkreśla naukowe znaczenie
dzienników Morgana, które nic nie straciły ze swej aktualności w świetle
współczesnych
wiadomości o etnografii plemion indiańskich.
W omawianej recenzji jest krótki opis 4-ch podróży L. G. Morgana
i dość obszerne omówienie jego tez zawartych w pracach: "System pokrewieństwa
i własności"
(1871 r.) i "Starożytne
społeczeństwo"
(1877 r.),
które zaważyły zasadniczo na poglądach
o ustroju rodowym.
Na odnotowanie zasługuje praca G a d ż i j e we j Materialna
kultura
Kumyków
w XIX
i XX w., która
stanowi pierwszą pozycję w serii
wydawniczej "Narody Dagestanu". Referuje i ocenia tę pracę M. Kurguzowa w "Sowietskaja
etnografij a", Moskwa, 1961, z. 1, s. 189--191. Aby
zorientować
w zawartości
książki przytaczamy
niektóre ujęcia wymienionej recenzentki.
Stwierdza
ona, że praca
S. Sz. Gadżijewej
jest
oparta na bardzo bogatym materiale, i stanowi poważną pozycję naukową.
W pierwszej
części autorka
podaje historię osiedli i zmian, jakie
zachodziły w planie zabudowy terenu pod wpływem ekonomicznych warunków i politycznych
stosunków z Rosją, od naj dawniej szych skupisk
chaotycznych
do osiedli wyciągniętych
wzdłuż ulic.
Najbardziej
interesującym
rozdziałem
w pracy
Gadżijewej
jest
rozdział o budynkach
mieszkalnych
i ich wewnętrznym
rozkładzie, chociaż M. Kurguzowa zwraca uwagę na szereg niejasności autorki w opisach, a nawet sprzeczności. W rozdziale tym znajdujemy
opis dwóch
naj starszych
typów budynku
mieszkalnego:
1. "Ałaczyk"
plecionka
z prętów roślinnych
w formie cylindra z "konikowym"
dachem, przypominał wojłokową
jurtę
koczowników,
2. "Ta wczuj"
jednoizbowy
dom bez okien, z paleniskiem pośrodku (nazwa przetłumaczona
na rosyjski
brzmi:

izba

Lud, t. XLVIII

góralska).
31

482

483

Autorka doprowadza
opis budynków
mieszkalnych
do czasów współczesnych i zmian, jakie zaszły w nim wraz ze zmianą ustroju oraz wyszczególnia zachowane w nim elementy tradycyjne.
Rozdział pt. "Odzież' 'jest jak dotychczas jedyną pozycją w literaturze
naukowej,
próbą badań
odzieży, obuwia, narzędzi
i ozdób Kumyków.
Z pełną znajomością przedmiotu
autorka mówi o wyrobie tkanin, obróbce
wełny, farbach
itp. W rozdziale tym mamy również szereg informacji
o potrawach,
ich przyrządzaniu
i zmianach, jakie w tej dziedzinie zaszły.
AnastaZja

Kojdecka

L. N. T e r e n t j e w a, Formirowanje
novych
obyczajew
i obrjadow
kolchoznykow
Łatwy.
SOy. Etnografij a, 1961, zesz. 2, str. 24-39.

v byti

~ywotny i ważny jest problem badania współczesności jako płaszczyzny
star~la nowego ze starym. Starcia takie są niczym innym, jak ciągłym
przcJawem
z m i e n n o ś c i, która
przejawia
się w zanikaniu
starych
form i funkcji zjawisk kulturowych.
Obserwuje się przy tym nierównomierność zamierania
form i funkcji faktów kulturowych
i tworzenia się
przeżytków.
~zęsto jcdnak zmienność ma inny charakter
- stare formy i funkcje
okreslanych
zjawisk nie zanikają, ale przekształcają
się, adaptują
do nowych sytuacji,
rozwijają
się w określonym
kierunku.
Historykowi
trudno
dotrzeć do tej problematyki,
przeważnie
zraża
się on do tak zwanych
żródeł "wywołanych"
w obawie, że obserwacja czy też wywiad,
które
stanowią
podstawę
tego rodzaju
źródła,
nie gwarantują
obiektywności.
Etnograf podejmując
się takiego zadania
musi więc tak przedstawić
materiał, aby zarzuty na temat subiektYWiZm~
obserwacji,
a więc i źródeł "wywołanych"
sprowadzić
do minimum.
Autorka w.w. rozprawy nie ograniczyła się jednak do opisu przeszłoci, ~l . przedsta:wia proces przekształcania
się starego w nowe, bądź jak
zamkaJą stare r tworzą się nowe formy.
Pamiętać
musimy,
że etnograf
chwytając
procesy przemian
musi
zdawać sobie jasno sprawę, źe przedmiotem
jego badania jest d y ~ a m ik a f a k t ó w k u l t u r o w y c h. Jest to zadanie a wiele trudniejsze
aniżeli
opis zastanej rzeczywistości w jednym przekroju czasowym, który ~ praktyce bywa przeważnie opisem statycznym.
Trudność polega szczególnie na
tym, że badacz określiwszy przedmiot swych badań, musi określić jakim on
b y ł i jakim on j e s t. Określając fakt kulturowy,
takim jakim był, musi
jasno ustalić kiedy występował
i jaką wtedy posiadał formę i funkcj~.
Prz~z porównanie
ścisłych i wiarygodnYCh opisów tego co b y ł o i tego
c~ J.e s t, stwarza podstawę
dla uchwycenia
kierunku
i treści rozwoju
ZJaWIsk kulturowych.
Obiektywizm
obserwacji
tak ujętych opisów wa-

runkuje
wartość ostatecznych
sądów wynikających
z porównania.
Oczywiście
stopień
wiarygodności
i ścisłości
opisów faktów
kulturowych
wzrasta wraz ze wzrostem ilości dokonanych
obserwacji.
Ilość obserwacji
podnosi ich wartość.
L. N. Terentjewa
podjęła się właśnie tego trudnego zadania. Omówiła
w swojej pracy rozkład dawnych
zwyczajów
urodzinowych,
weselnych,
pogrzebowych
i innych, opisując ich zanik, względnie przekształcanie
się
tych zwyczajów, wskazuje w jakim kierunku przemiany te poszły, względnie jakie nowe formy w miejsce starych form powstały.
Autorka
słusznie podkreśla,
że źródła tych przemian tkwią w przemianach
społecznych,
gospodarczych
i politycznych,
a w konsekwencji
i światopoglądowych.
Skutki Wielkiej Rewolucji Październikowej
docierają
i przekształcają
gruby miąższ zwyczajów, obyczajów. Nowe sytuacje w dziedzinie własności, narastająca
oświata uderza w znaczenie i funkcje daw ..
nych instytucji.
Szczególnie ostro przejawia
się to w zawężaniu
funkcji
kościoła i w spadku natężenia praktyk związanych z kościołem.
Przy takim ujęciu etnograficznym
opisów należy jednak
strzec się
przed zarzutami "aprioryzmu".
Zasada bowiem ogólna jest jasna i bezsporna, ale w rozważaniach
etnografa istotne jest zagadnienie jak przełamuje
się rzeczywistość
polityczna
i gospodarcza
w konkretnych
zwyczajach
i obyczajach. Jak wyraża się stosunek między starą a nową treścią i formą
zwyczajów.
Obraz naszkicowany
przez Terentjewą
odpowiada
rzeczywistości,
lub
jest jej bliski, ale mimo tego czytelnik chciałby mieć przed oczami pełniejszy obraz, szerszy wachlarz
prawidłowo
opisanych
faktów, tak aby
jakościowa
i ilościowa strona opisywanych
przemian
występowała
plastyczniej, była mocniej udokumentowana.
Opis zmienności
w terażniejszości zawsze natrafia na czytelnika jakoś zaangażowanego,
stawiane więc
tezy ~uszą być uzasadnione
dostatecznie
licznym i ścisłym materiałem.
W artykule
często uogólnienia poprzedzone
są przykładami,
choć nie
zawsze autorka
informuje
dokładnie
w jaki sposób dane zdobyła. Nie
zawsze również
wyraźnie
rysuje się droga dojścia autorki
do przedstawionych wniosków. Niejednokrotnie
przyjmuje ona, że czytelnik dobrze
zna stare zwyczaje, ogranicza się więc tylko do ich wymienienia
z wskazaniem jakie nowe formy w ich miejsce powstają. Skutkiem tego niezawsze można określić czy mamy do czynienia z rozwojem, z deformacją
czy
też z zanikiem form starych. Nie wiemy a ile proces toczy się w kierunku
utrzymania
starych
form, lub wypełnienia
ich nową treścią, względnie
wyznaczenia
im nowej funkcji zgodnej z nową rzeczywistością
historyczną. Braki te niedostatecznie
uzasadniają
wysunięte wnioski, które zapewne
są trafne, ale w artykule
brak dowodów. Jest na przykład
rzeczą powszechnie wiadomą, że pod wpływem "scientyzmu"
w całej Europie s~erzy
się indyferentyzm
religijny, względnie ateizm, że praktyki religijne słabną

485

484
i tracą swoje pierwotne znaczenie lub zanikają. Widoczne jest to przy
obrzędach
narodzinowych,
weselnych
i pogrzebowych.
Rozkład jednak
zwyczajów
i obrzęd6w związanych
z kościołem przebiega
inaczej, dla
przykładu - na Łotwie niż we Francji. Ta "inność" przebiegu jest interesująca, gdyż tu i tam działają inne przyczyny. Aby zaś je uchwycić,
konieczny jest opis bardziej szczegółowy.
Rozkład dawnej tradycyjnej
kultury ludowej niezawsze zresztą powiązanej z kościołem, jest zjawiskiem powszechnym, tylko przebieg tego
procesu bywa różny.
W artykule Terentjewej
często brak dostatecznych
danych do oceny
tych różnic. Weźmy dla przykładu obrzęd weselny; przecież powszechnie
zanikają: rozpleciny, oczepiny, obrzędowe obcinanie włosów, a więc obrzędy niekościelne lecz korzeniami tkwiące w czasach przedchrześcijańskich,
a ten aspekt w pracy Terentjewej
nie wyszedł plastycznie. Autorka zbyt
pochopnie generalizuje zubożając proces dziejowy. Przeżytki mają twardszy żywot, aniżeli by to z artykułu wynikało.
Autorka omawia np. tworzące się nowe formy zwyczajów pochówkowych - "na wesoło", etnograficznych
opisów jednak takich konkretnych
pogrzebów brak, zbyt ogólne zaś ich określenie nie pozwala zorientować
się w charakterze
i powszechności tego zjawiska.
Autorka dochodzi do pewnego uogólnienia, iż w zwyczajach urodzinowych, ślubnych, pogrzebowych
przeważnie
eliminuje
ludność kościół
jako instancję
zastępując
ją instytucją
społeczną lub państwową.
Zresztą należy sobie zdać sprawę, że geneza zwyczajów i obrzędów rodzinnych sięga w dawniejsze czasy aniżeli instytucja kościoła i że jesteśmy
raczej świadkami ostatecznej likwidacji zwyczajów prawnospołecznych
sięgających ustroju plemiennego. Jeśli chodzi o wesele, jest to zjawisko nienowe, warto przypomnieć
np. kodeks Napoleona na ziemiach polskich.
Na czym zaś polega specyficzność tego procesu na Łotwie, z artykułu
nie wynika. Autorka podkreśla, że we wszystkich tych zwyczajach poważną rolę odgrywa opinia kształtowana
przez instytucje społeczne, czy też
społeczność wiejską. Byłoby interesujące,
gdyby można było bliżej przyjrzeć się temu zjawisku choćby w świetle konkretnych
przypisów. Wiemy,
że pierwotne
opinie kształtował
ród, później społeczność lokalna, wiejska, ich opinia miała moc sankcji prawnej.
Instytucjonalność
tkwiąca
w tych przeżytkach
przetrwała
tu i ówdzie w Polsce do dni naszych,
co szczególnie uwidocznia się np. w doborze zapraszanych na wesele gości
w roli prawno-obrzędowej
poszczególnych postaci weselnego widowiska,
oraz w niektórych
pieśniach. Kościół przejął na siebie sankcję prawną
i moralną, ale i grupa lokalna, wiejska też w wielu wypadkach
zachowała swoją moc opiniodawczą.
Przecież ślub kościelny bez wesela nie
uzyskiwał obyczajowej aprobaty, sankcję prawną zastąpiła sankcja moralna w postaci zapowiedzi co do trwałości np. małżeństwa.
Tak było

w polsce,

w zachodniej Ukrainie, Białorusi, na Litwie a zapewn:
~~
Łotwie. Terentjewa
słusznie i trafnie uchwyciła te momenty, ?-le~meJ
ogólnikowość jej stwierdzeń nie pozwala wniknąć w jądro zagadmema.
Mimo tych uwag należy wyrazić zadowolenie, że taka problematyka
coraz częściej pojawia się w pracach etnografów.
Zagadnienie
wymaga
jednak
jeszcze metodycznego
pogłębienia.
Zresztą krótkość i szkico.w;
charakter omawianego artykułu, w którym poruszono mnostwo zagadm:n,
pozwala się spodziewać,
że autorka
dysponuje
o.d~ow~ednirr: .matenałem. Należy tylko oczekiwać ukazania się obszermeJszeJ całoscl na ten
temat.

Józef

Gajek

SOWIETSKAJA ETNOGRAFIJA
Moskwa, 1961, z. 2, s. 41-51.
J. S. S m i r n o w a, Obyczai
w sowietskuju

izbieganija

u Adygejcew

ich

izżiwanije

epoch1t.

Artykuł Smirnowej o zakazie stykania się i nakazach unikania, a więc
o pewn)'ch formach izolacji wnosi ciekawy i ważny przycz;n~k .do teg.o problemu, posiadającego
bardzo obfitą literaturę
w skall sWlatoweJ, t~k
w zakresie spisów jak też teoretycznych
rozważań na temat tego rodzaju
izolacji. Smirnowa uwzględnia literaturę starą o ile dotyczyła ona Kaukazu.
(P. S. Pallas, (1793), J. S. Bell, (1837-8), Taitbout de Marigny, (1836),
H. J. Klaproth,
(1807-1808).
Autorka podzieliła te zwyczaje na 4 grupy:
1. Izolacja pomiędzy małżonkami; wielokrotnie
opisana przez pisarzy
adygejskich w okresie przedrewolucyjnym.
Niedopuszczalne
było u Adygejczyków, by żona spotykała się w ciągu dnia z mężem. ?dwiedzał
~n
ją w nocy i to pokryjomu. W małżeństwach
starych zwyczaJ ten ?ył me
tak srogo przestrzegany.
Natomiast
niedopuszczalne
było" v: zadnym
wypadku, ażeby żona mogła się zwrócić do męża w obecnoscl starszych
członków rodziny lub starszych krewnych męża.
2. Izolacja w stosunkach
pomiędzy rodzicami a dziećmi dotyczyła
w większej mierze ojca aniżeli matki. Ojciec, który w obecności starszych
krewnych brał swoje dziecko na ręce, był uważany za odstępcę od starych
obyczajów; nie wolno mu było również bawić się z nim, mówić o. nim.
opłakiwać je w wypadku śmierci i wogóle okazywać swoje uczuc~a OJco,,:skie. Dziecko nie mogło się znąjdować
w tym samym pomleszczemu
z ojcem, wprawdzie. wraz z wzrostem dziecka zwyczaj ten stawał się
coraz mniej obowiązujący,
zawsze jednak nakazana była wiel~a wstr.zemięźliwość w objawianiu
wzajemnych
uczuć. Nie używano. mgdy ~ł0.w:
ojciec, syn, córka. Dzieci nazywały ojca imieniem, tak jak l on mOWląc
o swych dzieciach nazywał je imieniem. Nieco inaczej sprawa przedsta-

486
wiała się w stosunkach
matki z dziećmi, szczególnie w rodzinach uboższych; matka
bowiem związana
szeregiem
obowiązków
wychoNywania
i karmienia
dzieci, musiała mieć z nimi bezpośredni
kontakt. W pierwszych miesiącach
matka
wynosiła
kołyskę
do pomieszczenia
ogólnego
i udawała, że nie interesuje
się dzieckiem, szczególnie w obecności starszych krewnych.
Najczęściej
po miesiącu babka i inne starsze krewne
prosiły ją, ażeby nie krępowała
się ich obecnością
i zajmowała
sip
dzieckiem; pożądane jednak było, by raczej krewna zajmowała się nirn~
Matka powinna była powstrzymywać
się z wyrażeniem
swych uczuć do
dziecka tak dalece, że nie wolno jej było w wypadku jego śmierci opłakiwać lub zbliżyć się do zwłok, tak zresztą jak i ojcu.
3. Izolacja w stosunkach
między kobietą i krewnymi
jej męża dotyczyła głównie osób starszych. W pełni były wzbronione wszelkie spotykania, rozmowy itd. z ojcem lub dziadkiem męża. Po upływie pcwnego
okresu czasu teść łub dziadek jak i szwagrowie mogli zaproponować pewne u~tępstwa o.d. tej zasady. Towarzyszyły tym propozycjom wymiany podarkow.
Z tesclOwą zasada izolacji była naj słabiej
przestrzegana,
nie
P?zwalał.y ~a to zajęcia gospodarcze to też ograniczała się najczęściej do
kllku mleslęcy po ślubie w czasie których synowa nie mogła rozmawiać
z te~ci~wą. Potem następowała
wymiana podarków z teściową lub małe
przYJęcle dla starszych niewiast; dalej jednak synowa powinna była powstrzymywać się od rozmów i raczej odpowiadać na pytania.
Izolacja w stosunku
do młodszych krewnych
nie była tak surowa
ograniczała się raczej do zakazu używania ich imienia własnego.
'
, 4. Izolacja męża od krewnych
jego żony ograniczała
się tylko do
osob starszych: ojca, matki, dziadka, babki, wujów i ciotek. Nie wolno
?yłO ni~ tylko rozmawiać z nimi ale i pokazywać się im na oczy. Krewni
zony me odwiedzali domu jej męża. Izolacja tego typu nie była ograniczona czasem i niekiedy trwała przez całe życie.
Zwyczaj
izolacji
jak dotychczas
jest niewiele
zbadany.
Zdaniem
A. Darinskiego wynikał on z procesu przechodzenia
od małżeństwa grupowego ku indywidualnemu.
Zdaniem zaś Smirnowa
był on wyrazem
prze.jśc.ia od ust.roju matriarchalnego
ku patriarchalnemu.
Tak czy inaczej
~ ble~lem la: l utrwalaniem
się ustroju patriarchalnego
coraz bardziej
lzolacJa obowlązywała
kobiety. coraz mniej mężczyzn, czyniąc dolę kobiet
~oraz cięższą, odsuwając ją od życia rodzinnego, społecznego i pozbawiaJąc wpływu na wychowanie
dziecka.
Powolny upadek zwyczaju izolacji rozpoczął się jeszcze przed Wielką
Rewolucją
Pażdziernikową
wraz ze schyłkiem
wielkiej rodziny patriarchalnej. Mała,. niebogata rodzina nie sprzyjała zachowaniu tego zwyczaju
zaczęto znaczme skracać terminy izolacji.
wraz

Zasadnicze zmiany nastąpiły
po Wielkiej Rewolucji Październikowej
z przebudową
socjalistyczną
Adygei. Problem
wyzwolenia
kobiet

487
z niemal niewolniczych
stosunków
był przedmiotem
wielu obrad i dyskusji. Z trudem
posuwała
się walka z różnego rodzaju
przeżytkami
Adygejczyków,
a naj trudniej
ze zwyczajem
izolacji, gdyż same kobiety
uchylały się nadal od życia społecznego i brania w nim udziału. Autorka
cytuje wiele przykładów,
gdy władze kołchozowe
drogą kompromisów
i połowicznych
ustępstw na rzecz tradycji wciągały stopniowo kobiety do
udziału w życiu społecznym.
Do dziś jeżeli w jednym
domu zamieszkują
starsi członkowie
rodziny wraz z młodszym małżeństwem,
żona powstrzymuje
się od zasiadania przy stole obok męża. W kołchozach młode małżeństwa
unikają
wspólnych występów w miejscach publicznych
lub starają się o rozwiązanie kompromisowe prosząc do towarzystwa
osobę trzecią. Natomiast zwyczaj izolowania dzieci od rodziców jest dziś zjawiskiem bardzo rzadkim.
Najtrudniejsza
walka ze zjawiskiem
izolacji jest w stosunkach
pomiędzy jednym z małżonków ze starszymi krewnymi
drugiego, z uwagi
na podeszły wiek teściów lub świekrów,
czy też dziadków ludżmi
starszego pokroju.
Inaczej sprawa wygląda w stosunkach
z młodszymi
krewnymi, jeśli nawet izolacja jest przestrzegana
to niedługo i nadaje się
jej raczej żartobliwą
formę.
Zwyczaj izolacji szybciej znika wśród robotników, urzędników i wiejskiej inteligencji.
Autorka
cytuje przykłady
wzięte z życia rodzin robotniczych, które prawie już nie przestrzegają
tego prastarego
u Adygejczyków zwyczaju.
Władze miejscowe
organizują
zjazdy poświęcone
walce z przeżytkiem izolacji, gazety podnoszą raz po raz ten problem, władze kołchozowe
organizują
wspólne spotkania
teściowych
z synowymi, urządzają
wesela
komsomolskie,
odbywają
się publiczne odczyty, ażeby przezwyciężyć
do
ostatka uchylanie
się kobiet adygejskich
od życia publicznego.

SOWIETSKAJA
Moskwa,

ETNOGRAFIJA

1961, z. 3, s. 3-12.

W. J. K l' U P j a n s k a j a, Ł. P. P o t a p o w, Ł. N. T i e I' e n t j e w a:
Osnowny je

problemy

etnograficzeskogo

izuczenija

narodow

SSSR.

Jest to artykuł
programowy,
wytyczający
kierunki
badań na najbliższe lata, ze szczególnym uwzględnieniem
problemów kształtowania
się
i dalszego rozwoju etnicznych wspólnot oraz przeobrażeń gospodarki, kultury i bytu narodów ZSRR.
Do zagadnień
pierwszoplanowych
w dalszym ciągu należą badania
nad kulturą i bytem ludności wiejskiej, chłopstwa kołchozowego, robotniczych sowchozów i przedsiębiorstw
wiejskich. Plan badań etnografii ra-

488

489

dzieckiej przewiduje dalszy rozwój badań
rozpoczętych już w 1950 r.

nad kulturą

i bytem robotników,

Z uwagi na różnorodność ludów zamieszkujących
granice ZSRR niezmiernie ważny jest problem współczesnych
procesów etnicznych zachodzących wśród poszczególnych narodów. W skład tego problemu wchodzą
zagadnienia kształtowania
się narodu, narodowości i etnograficznych
grup
w okresie socjalizmu.
Problem przeobrażeń
gospodarki i bytu narodów ZSRR obejmuje badaniami szczegółowymi
złożone procesy zachodzące we wszystkich
dziedzinach życia, ich kierunki i przyczyny, które przyśpieszają
lub opóżniają
te procesy.
Każdy z problemów i zagadnień opracowywany
jest w przekroju
historycznym,
każde zjawisko jest analizowane
pod kątem jego rozwoju
i współzależności
od innych zjawisk współczesnych.
Głównym oparciem
w pracy etnografów
radzieckich
są badania terenowe i ekspedycje kompleksowe, w skład których wchodzą: etnografowie,
archeologowie, folkloryści, dialektolodzy
i in.
W. J. K a l i t s:

Nowy je czerty

w

bytu

Krestjan

ostrowa

Kichnu.

Mieszkańcy
niewielkiej
wyspy Kichnu w zatoce Ryskiej na skutek
izolacji i trudności
komunikacyjnych
ze stałym lądem zachowali wiele
zwyczajów
i obyczajów
tradycyjnych
w życiu gospodarczym,
kulturze
materialnej
i duchowej. Do roku 1940 był to najbardziej
zacofany i najbiedniejszy
zakątek
Estonii. Ludność wyspy trudniła
się i trudni
się
głównie rybołówstwem,
zimą zaś polowaniem
na foki.
Gospodarka
rolna wyspy jest za bardzo niskim poziomie, nie była
nigdy głównym środkiem utrzymania
mieszkańców z uwagi na niewielka
ilość ziemi uprawnej
i jałową glebę.
.
Gospodarstwem
rolnym, hodowlą i prowadzeniem
gospodarki
domowej zajmowały
się wyłącznie kobiety, dlatego też cieszyły się dużą samodzielnością
i niezależnością,
tym bardziej, że mężczyźni trudniąc
się
połowami, lub pływając na statkach albo też zajęci przy budowie statków
przebywali raczej poza domem.
Połowy ryb od XIV w. do niedawna odbywały się za pomocą dwóch
typÓW niewodu;
niewodu
przybrzeżnego
i niewodu
do połowów pod
lodem. Używano
również
sieci dwojakiego
rodzaju:
na drobne
ryby
zwaną "sieć", na ryby wielkie zwaną mutt; oba rodzaje były sporządzone
z lnianych
nici. Używano również sieci z haczykami
i dobijano ryby
ościeniami, chociaż ten sposób połowu zakazany w całej Estonii. W latach 50-tych ub. w. rybołówstwo podupada na wyspie a głównym zajęciem
mężczyzn staje się żegluga morska. Powrócono do rybołówstwa
po pierwszej wojnie światowej;
zaczęto nawet stosować bardziej współczesne narzędzia do połowu ryb. Powstaje zorganizowany
handel rybami w odróż-

nieniu od poprzednich
okresów, gdy były one podstawą
wyżyw'ienia
i przedmiotem
wymiany na zboże.
Poczynając
od 1944 r. powstają spółdzielnie rybackie i kołchozy zabezpieczające
stały dochód rybakom oraz najnowsze narzędzia pracy. .
Nacisk na rozwój rybołówstwa,
jako głównej podstawy
dochodow
rybaka,
nieco opóźniał rozwój innych gałęzi gospodarki
eko~omicznej
wyspie, szczególnie uprawę zboża, któremu nie sprzyjają warunkI lokalne.
Natomiast
rozwija się ogrodnictwo
i sadownictwo
prawie nieznane poprzednio na wyspie. Ograniczone
są również możliwości hod~wli byd:a
z uwagi na brak paszy, ale i w tym wypadku kołchozy czymą staram a
o zabezpieczenie
potrzeb ludności wyspy we własnym zakresie.
Wzrost dobrobytu
mieszkańców
Kichnu odbił się przede wszystkim
w budownictwie.
Na bazie planu centralnego przystąpiono do przebudowy
lub nawet likwidacji niektórych wiosek, skupiając osiedla wokół ośrodków
kołchozowych na wysokiej części wyspy. Znikają stare domy z nieociosa·
nych bierwion z ciężkim niezgrabnym
słomianym
dachem czterospadowym. Budynek składał się ongiś z rygi, która stanowiła zasadnicze pomieszczenie mieszkalne, gumna i dwóch komór. Z jednej strony rygi znajdowało się gumno - z drugiej komory. Budynek był otoczony przybudówkami, podcieniami, chlewami itd. W rydze na ścianie od strony komór
ustawiony był wielki piec, który jesienią służył do suszenia zboża, zimą
ogrzewał pomieszczenie
mieszkalne.
Latem zamieszkiwano
w komorach.
W gumnie latem młócono żyto, zimą przetrzymywano
w nim bydło.
Nowe domy są wznoszone nadal na starym planie, chociaż użytkowanie pomieszczeń jest już inne. Między rygą a gumnem, na całą szerokość
domu znajduje się korytarz chroniący rygę przed odorem nawozu, przenikaj~cego z gumna. Korytarz
równocześnie
służy dla przechowywania
paszy i narzędzi gospodarczych,
pod nim zaś znajduje się piwnica o. cementowych
ścianach. Gumno jest dziś całkowicie wykorzystywane
Jako
chlew, o mniejszych rozmiarach,
bowiem ilość bydła w gospodarce przyzagrodowej zmalała. Znikły również podcienia i chlewy co znacznie uprościło charakter
budynku.
Pomieszczenie bydła pod jednym dachem z izbą mieszkalną tłumaczy
się wygodą obsłużenia bydła zimą.
Dawna ryga jest dziś obszernym pomieszczeniem
mieszkalnym,
służącym do suszenia odzieży rybaków, naprawy sieci rybackich itd. Domy
są przeważnie budowane z drzewa na kamiennym
lub cementowym fundamencie. Mimo, że państwo dostarcza budulca, z dawien zakorzeniona
wśród mieszkańców
wyspy oszczędność drzewa w dalszym ciągu ciąży
na ilości izb mieszkalnych mimo, że rodziny rybackie są dość liczne i zdarza się, że w rydze sypia razem cała rodzina.
Urządzenie domu jest naogół bardzo proste, domowej roboty, chociaż
coraz częściej pojawiają
się meble fabryczne i tkaniny. Mimo, że tkac-

490
491
two nie zniknęło z zajęć domowych, coraz rzadziej spotyka się w izbach
piękne tkaniny
dekoracyjne
samodziałowe.
Ongiś domy były stawiane przez miejscowych
cieśli, dziś sprowadza
się ich z miasta Piarny.. Wśród budynków
gospodarczych
utrzymuje
się
nadal letnia kuchnia, łaźnia i szopa, wielokrotnie
pod jednym dachem
z rygą, gumnem i komorami.
Wszystkie wsie wyspy są już zelektryfikowane.
Wzrost dobrobytu wpłynął w pewnym stopniu na zmianę typu odzieży mieszkańców
wyspy. Odzież tradycyjna
należy do typu zachodnio-estońskiego ubioru z tą róźnicą, że kobiety nosiły krótkie bluzeczki tzw.
kiajsied
początkowo
drobno plisowane
z haftem
wzdłuż rozcięcia na
przodzie i na plecach, rogach kołnierzyka
i mankietach,
w kolorze czerwono-niebieskim.
Plisowanie bluzek zniknęło w późniejszym okresie natomiast zaczęto coraz bogaciej ozdabiać je haftem. Od 1880 r. no~zono
bluzeczki perkalowe,
równocześnie
pojawiły się ciepłe żakiety o prostym
wykroju,
zapinane
od góry do dołu, koloru jasno granatowego.
Wzór
haftu był początkowo geometryczny,
później roślinno-geometryczny.
Spódniczki wcześniejszego
okresu były szare i niebieskie, jednokolo ..'
rowe, z wełny, plisowane, następnie w paski podłużne bardzo jaskrawe.
Ponadto w skład ubioru kobiecego wchodził wzorzysty pas, białe pończochy szydełkowe z kolorowym ornamentem
z przodu. Zamężne kobiety
nosiły fartuc~y.
Wierzchnią
odzieżą był długi lub krótki kaftan, zapi~
nany na zapmkę.
.
Obecnie strój ludowy nakłada się tylko na bardzo uroczyste okazje,
J~~ np. w~~ele. Nadal zachowały
się w użyciu tradycyjne
spódnice,
rozne na roznego rodzaju okazje (każda kobieta posiada około 20 spódnic): czarna spódnica
z czerwonym
paskiem
u dołu jest przeznaczona . na pełną ~ałobę (w wypadku
śmierci męża lub matki). Załoba po
m.ęzu trwa naJ~łużej. Po śmierci dalszych krewnych
nosi się spódnicę
PO:-z~łobną pas,lastą, bez koloru czerwonego.
Wdowa nosiła tego typu
SPOd~ICę do konca swego życia. Tradycje te trwają nadal bardzo upor~zYWle. Na pogrzeby
znajomych
przychodzi
się w spódnicach
pół
z~ł~bnY~h, .wdowy zaś - w pełnej żałobie. W czasie postu nosi się rówmez spodmce bez koloru czerwonego,
a w wielki piątek _ źałobne'
w trak~ie Wi~lkie~nocy spódnice były wyjątkowo
jaskrawe.
Kolor spód~
mcy. wIązał SIę rownież z wiekiem. Kobiety od lat 45 nosiły spódnice
napoł załobne lub granatowe
pasiaste. Noworodka
nie można było odwiedzać w spódnicach
żałobnych.
Zachowanie wełnianych
nością w użyciu i ostrym

spódnic do dziś tłumaczy autor
klimatem morskim wyspy.

ich praktycz-

S:opniowo zanika upodobanie
do jaskrawych,
pięknie zestawionych
kolorow, na skutek dotarcia
do wyspy perkalu
wzorzystego, który nie
harmonizuje
ze strojem ludowym. Kobiety nadal chętnie używają białych

pończoch wzorzystych.
chociaż zaczynają
już nosić pończochy i obuwie
miejskie.
Zimą kobiety noszą kożuchy kryte materiałem,
latem wielkie chusty
a obecnie i palta.
Męski ubiór składał
się z długiej lnianej
koszuli, spodni, swetra,
pończoch i kaftana na głucho zapinanego o kroju tuniki. Ubiór ten zniknął
w XX w. całkowicie zastąpiony garniturem
typu miejskiego.
Zmiany na lepsze nastąpiły również w monotonnej dotychczas kuchni
rybaków. Uprawa jarzyn i owoców, dostawy mięsa i mąki, obfitość mleka
i masła zmieniły rodzaj potraw, choć ryby nadal dominują w jadłospisie
mieszkańców
wyspy. Napojem najczęściej
używanym jest piwo w domu
warzone.
Mimo wzrostu
dobrobytu
stopień
kultury
mieszkańców
jest nadal
niższy od pozostałych terenów Estonii, wskutek tego, że rodzice niewielką
wagę przykładają
do wykształcenia
dzieci, przyzwyczajając
je raczej od
naj młodszych lat do pracy. Powoli jednak radio, biblioteki, oddziaływanie
miejscowej
inteligencji,
łatwa komunikacja
ze stałym lądem poprawiaic]
ten stan rzeczy.
Z. P. S o koł

o w a:

jJLszczich u Sielkupow,

I

!

i
t
;

O niekotorych
Chantow

etniczeskich

i Ewenkow

tomskaj

procesach,

protieka-

oblasti.

Z. P. Sokołowa podaje w zarysie historię przemian etnicznych wśród
najbardziej
zróżnicowanej
ludności terenów Północy i Syberii. Spisy ludności z roku 1897 z ówczesnego okręgu Tomskiego wykazują 40 narodowości, z 1926 r. 60 narodowości i w 1959 r. już spisy okręgu Tomskiego
podają ponad 30 narodowości.
Za ludność tubylczą należy uważać Selkupów i Chantów. Grupa Ewenków przywędrowała
na te tereny później,
zapewne przy końcu XVII w. lub na początku XVIII w. Z większych grup
narodowościowych
należy wspomnieć o tzw. czułymskich
Tatarach
(Czu ..
łymcy), którzy nazywają siebie Karagasami.
Przypływ
ludności rosyjskiej
przesunął
granice terenów zamieszkałych przez poszczególne ludy tybylcze, które wędrowały
coraz dalej na
północ aż do źródeł Obi. Ludność
napływowa
wywierała
zasadniczy
wpływ na poziom kultury,
byt i formę gospodarki
ludności tubylczej.
W pracy A. F. Płotnikowa
(1901 r.) o kraju Narymskim
wspomina się
o Selkupach, którzy pod wpływem Rosjan wybudowali
sobie piękne domy, zajmują
się hodowlą
i żenią się z Rosjankami.
Mówi o tym
P. Ostrowski
w pracy poświęconej
ludności zamieszkałej
na terenach
Wasiugany i M. B. Szatiłowo
Selkupach z jurt pyżyny.
Po Rewolucji Październikowej
proces jednoczenia
się ludności miejscowej z Rosjanami
przyśpieszył
się, tak dalece, że poza świadomością
swego pochodzenia
i znajomością
języka rodzinnego
i to tylko wśród
starszego pokolenia, autochtoni
żyją, mieszkają i pracują tak jak osiadli

493

492
na tych terenach
Rosjanie. Szczególnie dotyczy to Selkupów i w dość
dużej mierze Chantów. Ewenkowie,
którzy nadal są ludem koczowniczym w mniejszym kontakcie pozostają z resztą ludności, jednakże oni
również przyjęli wiele cech bytu i życia ludności osiadłej.
Chantowie i Selkupowie po przez małżeństwa
łączą się z Rosjanami. Ewenkowie raczej z Selkupami, gdyż ich koczowniczy tryb życia nie
dogadza Rosjankom.
Chantowie zachowali niektóre cechy tradycyjne kultury i bytu w odróżnieniu od Selkupów. W jeszcze większym stopniu pewne cechy tradycyjne występują
w życiu Ewenków, wprawdzie
ich wyroby przemysłu
ludowego są raczej przedmiotem handlu niż użytku codziennego, niemniej
są one typu tradycyjnego
w przeciwieństwie
do Selkupów iChantów,
którzy całkowicie dziś zapomnieli o swej sztuce ludowej, i odzieży tradycyjnej.
Sokołowa kończy artykuł uwagą, że proces jednoczenia
się ludności
miejscowej z rosyjską na terenie obwodu Tomskiego rozwija się w całej
pełni, szczególnie u Selkupów.
J. W. Iwanowa:
czeskij

Obycznoje

prawo

siewiernoj

Albanii

kak

etnograji-

istocznik.

Artykuł
Iwanowej
pOswlęcony jest najbardziej
szeroko
znanemu
zbiorowi: praw obyczajowych Albanii pt. ,,Kanun i Leke Dukagjini", zebranemu i opracowanemu
przez księdza S. K. Gje~y (1874--1929). Prawa
obyczajowe tego zbioru rozpowszechnione
były na stosunkowo szerokim
terenie północnej Albanii od rzeki Mat do środkowego biegu rzeki Czarna Dryna, obejmowały
one swym wpływem również tereny górskie na
wschodzie i zachodzie od Północnych Alp.
Jak wiadomo Albania w końcu XIX i na początku XX w. stanowiła
część imperium
Osmańskiego. Siedzibą władz administracyjnych
Turcji
były miasta położone w zachodniej
części Albanii,
natomiast
miasta
i osiedla centralnej
i północnej Albanii były prawie samodzielne, brak
zaś dogodnych dróg komunikacyjnych
izolowały tereny Dukagjini, Nikai
i Mertury od reszty Albanii, szczególnie zaś na terenie okręgu Mll'dity,
gdzie władzę sprawow~ł
dom Gjomarków,
chociaż politycznie związany
z władzami tureckimi, to w wewnętrznych
sprawach tego okręgu prawie
od nich niezawisły.
Okoliczności tego rodzaju
sprzyjały
ukształtowaniu
się dwóch zasadniczych grup ludności - północnych górali z wysokogórskich
okręgów
i Mirdity. Na tych terenach
prawie
do naszych czasów zachował się
ustrój rodowy. W końcu XVIII w. lub na początku XIX w. pod wpływem władz tureckich
powstała nowa forma społecznej organizacji
dla
spraw administracyjno-wojskowych
t. zw. "bajraka",
która współdziałała
ze starą organizacją rodową t. zw. "fis". Formy i podstawy działalności

fisów" określał "Kanun". Zakres działalności i wpływów obu tych 01'~anizacji był uzależniony od tego czy ustrój rodowy
danym miejscu
był potęgą niezachwianą,
czy też chylił się ku upadkowI.
powracając
do Kanuna i Leke Dukagjini zawierał on 1263 paragrafy w 12 księgach: "Kościół", "Rodzina", "Małżeństwo", "Dom, ;Jydło, mienie", "Praca",
"Podatek",
("Skazannoie
słowo") "Słowo powiedziane",
Honor"
Odszkodowanie"
Prawo przeciw podłości", "Prawa rady star'~zych", ',,~wolnienie i wyd;lenie".
Każda z ksiąg zawiera kilka rozdziałów, całość zaś jest zaopatrzona
przykładami
praktycznie
zastosowanych
praw Kanunu oraz słowniczkiem rzadkich słów i powiedzeń.
Przeprowadzona
przez Iwanową analiza materiałów
uzupełniających
Kanun świadczy, że pochodzą one w większej mierze z okręgów Mirdita, lVfalsija e Leżes oraz Zadryma. Najwcześniejszy
dokument z tego
zbioru pochodzi z 1864 r. - najpóźniejszy z 1907 r. Studiując zbi?r Gjer:;y nie należy zapominać o wielu jego brakach, jak: wątpliwe daty pochodzenia tego lub innego paragrafu
zbioru, brak wyjaśnień o specyfice
ekonomicznej i społecznej życia tego czy innego okręgu, tym samym pominięty jest problem nierównomiernego
rozwoju ekonomicznego
i polio
tycznego poszczególnych dzielnic, niema w nim informacji o roli tureckiej
administracji
w życiu chłopów północnej Albanii. Wiele błędów czyni
Gjer:;y w nomenklaturze
rodowej co utrudnia rozumienie tekstu. Pomimo
to Kanun jest rzeczowym, faktograficznym
materiałem o życiu, gospodarce i stosunkach społecznych albańskiego chłopstwa.
Iwanowa z kolei cytuje najbardziej
charakterystyczne
prawa związane z okresem patrialchalno-rodowego
ustroju.
Podstawowym
subiektem Kanunu jest "dom", on odpowiada za złe i dobre postępki swych
członków przed społecznością, za własność rodzinną, zarobki i podatki,
rozchody i kary - regulowane przez "dom".
Materiały
zebrane w księdze "Rodzina" dotyczą głównie wspólnoty
rodzinnej,
charakterystycznej
dla okresu wcześniejszego,
stąd powstały
pewne sprzeczności w tym rozdziale zbioru, który mówi równocześnie
o wspólnocie rodzinnej
i o małej rodzinie z prywatną
własnościq lub
o jednostce rodzinnej, składającej
się z kilku rodzin krewnych
(vilaznija), która dzieląc mienie pośród poszczególnych rodzin, zachowuje pewną
jej część we władaniu wspólnym (np. pastwiska).
Kanun
nie ustala
sztywnej
granicy
pomiędzy
"fisem", "vl1azniją"
i innymi typami rodowych organizacji.
Ich gospodarcza
wspólnota zasadza się w prawie pierwokupu
mienia, szczególnie nieruchomego,
dziedzictwa, wykupu
ziemi zabranej
przez kościół lub podlegającej
konfiskacie oraz na obowiązkach opiekuńczych.
W okresie sporządzania
spisu prawa obyczajowego system związl~ćl'N
rodowych był już zachwiany. Kolektyw rodzinny starał się uchylić od
odpowiedzialności
za swoją jednostkę i ustrzec swoje mienie od utraty za

v:

l

494
jej winy. Przede wszystkim starano się uchylić prawo pierwokupu
ziemi przez krewnego,
mając możliwość uzyskania
wyższej ceny u osób
obcych.
'Ciekawe
są w Kanume prawa w zakresie obowiązków
gospodarza
\V
stosunku do gościa. Gospodarz odpowiadał
za bezpieczeństwo
gościa
i jego mienia, równocześnie
postępki gościa obciążały gospodarza, nawet
morderstwo,
jeśli takie gość popełnił. Wydać gościa na stracenie
było
uważane za najbardziej
hańbiący czyn. Prawa te przetrwały prawie w niezmienionej postaci do dziś na terenie północnych gór.
Zemsta za morderstwo obejmowała nie tylko zabójcę i jego grupę ro··
dową, ale również świadków,
naturalnie
tylko mężczyzn niezależnie od
wieku. Zemsta za morderstwo
początkowo obciążała cały ród, z biegiem
czasu jedną grupę rodową, najbliższą
mordercy,
następnie
ograniczała
się tylko do najbliższej rodziny, by w końcu poprzestać na zapłacie t. zw.
..ceny krwi", określonej pewną sumą pieniędzy, lecz opłacanej raczej bydłem, ziemią i bronią. Opłata za zabicie kobiety była dwukrotnie
niższa
niż za zabójstwo mężczyzny.
Starszyzna
rodowa potrafiła
z prawa zemsty ciągnąć nie małe korzyscl materialne,
usprawiedliwione
koniecznością
rozważenia
sprawy,
rozmiarów i rodzajów rekompensaty
itp. Krevmi opłacali te czynności zazwyczaj bydłem.
W Kanunic
majdują
się prawa
szczegółowo określające
egzekucję
ustnych zobowiązań
ze strony domu zabójcy, prawa które chronią ich
przed prawem zemsty na pewien określony
czas, jak również ochronę
bydła i czabana VI sporze pomiędzy dwoma bajrakami.
Prawa
zemsty, prawa
gościny, prawa
zobowiązań
ustnych,
prawa
zajmowania
bydła z okresu ustroju rodowego, z okresu sporów pomiędzy
rodami, przetrwały
do okresu społeczeństwa
klasowego, w którym zachowało się wiele elementów ustroju patriarchalno-rodowego.
W tej części Kanunu. w której mówi się o prawach rządzących wewnątrz "fis u", "vllaznii"
lub "bajraku"
występują
wyraźnie pozostałości
demokratycznych
praw
patriarchalno-rodowego
społeczeństwa,
ale juź
w warunkach
tworzenia
się klasowych stosunków
społecznych.
Na czele wspólnoty
patriarchalno-rodowej
stał członek najstarszej
w rodzie rodziny,
naczelnicy innych rodzin lub mniejszych
części rodu
wchodzili w sJdad rady; najważniejsze
zaś problemy rodu były rozstrzygane na ogólnym zebraniu dorosłych członków rodu.
Naczelnicy
rodu, lub poszczególnych
domów jak również pomniejszych grup rodowych nosili nazwę "pari", naczelnicy drużyn - djalmini.
Stanowisko
pari
były
dziedziczne
prawem
pierworodztwa.
Podobnie
rzecz miała się z bajraktarami,
znacznie później powstałą
organizacją.
V.i okresie sporządzania
Kanunu zakres działalności
bajraktaru
był zbliżony do "pari". Ponad to występuje w Kanunie "pIegt", nazwa ta obej-

495
mowała wszystkie głowy rodu lub domu, starców i innych mężczyzn w~'różniających się znajomością praw oraz umiejętnością
ich interpretowanE!,
sprawiedliwym
podziałem
dobra rodzinnego
i rozstrzyganiem
wszelkich
spornych spraw.
Wszystkie rozdziały zbioru dotyczące działalności "pleqiu" (rada starszych) są świadectwem
starożytnego
pochodzenia
prawa
obyczajowego
w Kanunie. Jednakże paragrafy
dotyczące składu rad, sądów itd. dowodzą monopolizacji
tych stanowisk w rękach wybitniejszych
jednostek rodowych. Sądy rodowe gmatwały
często sprawy proste, ażeby przedłużyć
swoje działania, które były funkcją wynagradzaną.
Mimo, że Gje<;y podkreśla
w Kanunie
ekonomiczną
niezawisłość
plebsu, to z paragrafów
o uprawnieniach
głowy rodu i bajraków wyni·
ka ile świadczeń
warstwy
niższe winny były składać władzy rodowej
i bajrakom, uzurpującym
sobie wyjątkowe
przywileje. Jednakże zebranie
powszechne członków danej grupy rodowej t. tzw. "vogjli" mogło sprzeciwiać się radzie starszych
i żądać ponownego rozpatrzenia
spraw przed
sądem.
Z szeregów "vogjli" rekrutowali
się dzierżawcy ziemi i bydła, najemni
robotnicy, pastusi itp. uzależnieni od t. zw. mocnych gospodarzy na skutek
pożyczek pienięźnych,
zboża itd.
Dowodziłoby
to procesu rozwarstwienia
się społeczności, w wyniku
którego powstaje
"sterpIegt"
rada wybrana
z szeregów "vogjli" do
kontrolowania
decyzji "pleczni". W rejonach górskich mniej ostro występowały różnice majątkowe niż na nizinach.
Deklaratywność
paragrafów
o równouprawnienie
wszystkich
ludzi
przed prawem występuje ostro w tej części Kanunu, w którym jest mowa
a prawach domu Gjomarka, wywodzącego się wprawdzie ze starych tradycji rodowych, ale w omawianym
okresie już wyodrębnionego
ponad
społeczność pobratymców,
z wielkimi
wpływami
politycznymi
po przez
bajraki, jak wiadomo, instytucję
władz tureckich.
\'ol Kanunie
z jednej strony mówi się, że dom ten odpowiada przed
prawem jak każdy inny, z drugiej zaś strony okazuje się, że w gruncie
rzeczy prawo nie tyczy go, bowiem zgodnie z Kanunem jest on najwyższą
ilJstancją sądową i dyktuje swą wolę radzie starszych. Głowa domu Gjomarka mianowana była przez władze tureckie paszą Mirdity, otrzymywała
wynagrodzenie
i zaopatrzenie
w broń drużyny wojennej.
Autorka nadmienia, że na terenach objętych działalnością innego Kanunu, Kanunu Leke, organizacje rodowe prawie nie istniały na skutek rozlicznych wędrówek ludności i rzecz zrozumiała niejednolitego
jej składu.
Powstawały
na tych terenach innego typu jednostki organizacyjne
t. zw.
wspólnoty sąsiedzkie lub wspólnoty wiejskie.
Wiele paragrafów
Kanunu poświęconych
jest uprawnieniom
Kościoła
i obronie jego stanu posiadania.
Obraza Kościoła była karana spaleniem

497

496
domu, wygnaniem, czasami nawet śmiercią i konfiskatą majątku na rzecz
Kościoła.
Pieniądz w okresie Kanunu był już znany, chociaż chłopi nadal uprawiali wymianę towarów w naturze. Znane też były pożyczki początkowo
bez procentów, w okresie sporządzania zbioru praw już oprocentowywane,
chociaż Gje<;y podkreśla,
że jest to zjawisko bezprawne.
W pierwszym
ćwierćwieczu XX w. pożyczki pod zastaw i na procenty znane były na terenie całej Albanii. Wraz ze zjawiskiem pożyczek oprocentowanych
rozpoczyna się w Albanii okres społeczeństwa
klasowego.
Anastazja

"RUSSKIJ FOŁKŁOR". Matierijały
diemii Nauk SSSR. 1960.

issledowanija,

Kojdecka

t. V Izdatielstwo

Aka.

Piąty tom wydawnictwa
"Russkij fołkłor" pOswlęcony jest jak
zaznacza wstępna nota redakcji - "niektórym problemom teorii folkloru,
rozpatrywanej
na materiale folklorystycznej
twórczości rosyjskiej oraz innych narodów". Ma on na celu wywołanie
dyskusji nad teoretycznymi
problemami
tej gałęzi twórczości
ludowej.
Artykuły
działu "Problemy
teorii folkloru" wypełniają
przeważającą
część opasłego tomu. Na czoło
zostały wysunięte
rozprawy
o problematyce
ogólnej, za nimi następują
artykuły
o zagadnieniach
bardziej
szczegółowych.
Najważniejsze
w tomie zdają się być wyeksponowane
na plan pierwszy rozprawy
Anikina, Gusiewa i Putiołwa.
Dotyczą one zarówno zagadnień teoretycznych
ustnej twórczości ludowej jak i samej metody podchodzenia do badań nad folklorem, który nauka radziecka stara się "odróżnić" od literatury
stricto
sensu, stworzyć dlań odrębną i własną teorię
na wzór teorii literatury.
Rozpoczyna tom rozprawa W. P. A n i k i n a pt.
"Kolektywność
jako istota procesu twórczego w folklorze". Z mnogości
zagadnień, które nasuwają się do omówienia tego wielce skomplikowanego
problemu, autor wybrał trzy, zdaniem jego najważniejsze:
1) kolektywność twórczości w folklorze oraz pojęcie istoty ustno-poetyckiego
procesu
w folklorystyce;
2) konkretne formy przejawów tej kolektywności
w folklorze w różnych jego gatunkach,
stosunek cech indywidualnych
do kolektywnych: 3) konkretne formy przejawów kolektywnej
istoty sztuki masowej ludu w różnych epokach historycznych.
A n i k i n wychodzi w swej rozprawie od scharakteryzowania
kilkadziesiąt lat trwającej walki dwóch zasadniczych szkół w folklorystyce roryjskiej i radzieckiej:
o indywidualnej
(Sokołow, Azadowskij, Nikoforow)
i kolektywnej
(Busłajew, Miller, Czernyszewski,
Bieliński, Gorkij, Propp,
Cziczerow) genezie i istocie ustnej twórczości ludowej. Stojąc na gruncie
specyficznie pojętej kolektywności
w poezji ludowej, autor usiłuje w dialektyczny sposób powiązać obie teorie i określić, na czym ów kolektywizm

polega. Zdaniem jego składa się nań przede wszystkim wzajemny i kumulujący się wkład wielu ludzi, którzy uczestniczą w toku procesu przekazywania folklorystycznego
dzieła z pokolenia na pokolenie. Nie zawsze przyznaje Anikin "pierwsze słowa" w genezie dzieła folklorystycznego
jednemu autorowi i nie uważa, aby dzieło to przezeń stworzone było już utworem folklorystycznym.
Aby jakiś utwór mógł zająć miejsce w folklorze,
musi: przejść proces tzw. f o l k lor y z a c j i. Polega ona na tym że stworzony przez pewną jednostkę
utwór, stając się własnością
ludu podlega
w jego ustach stałemu "przetwarzaniu".
Dzieło folklorystyczne nie ma jednego autora, ma wielu współautorów [... J Tylko dzieło, które przeszło przez
proces folkloryzacji, kolektywną obróbkę, ma prawo nazywać się dziełem
folklorystycznym"
- pisze autor. Owe przejawy kolektywnej pracy w folklorze przejawiają
się w nakładaniu
na dzieło folklorystyczne
różnych
tradycji pokoleń, ludzi, którzy w tym procesie folkloryzacji
uczestniczą.
Wyrażają się one utrwaleniem w nim systemów poetyckich "chwytów" oraz
różnych środków wyrazu artystycznego,
właściwych folklorowi na danym
etapie historycznego rozwoju. W czym się ten proces folkloryzacji przejawiał, egzemplifikuje
autor na różnych gatunkach
ustnej twórczości ludowej, jak i jej transformacjach
historycznych
(bajka, bylina, przysłowie,
pieśń ludowa). Był on zależny od rodzaju folklorystycznego
i epoki historycznej, w którym srę folkloryzacja dokonywała. W każdym z nich, jak
pokazuje autor, począwszy od średniowiecza a skończywszy na socjalizmie,
inaczej się ta folkloryzacja
wyrażała.
Historyzm wprowadzany
ostatnio do folklorystyki
radzieckiej
w badaniach nad ustną twórczością ludową reprezentują
rozprawy: W. E. G us i e w a ,,0 artystycznej
metodzie poezji ludowej" i W. J. P u t i ł o w a
,,0 historycznym badaniu folkloru rosyjskiego". Pierwszy z nich wychodząc
z ogólnych zasad estetyki i jej zastosowania w literaturze próbuje je przenieść na grunt folklorystyki.
Rozprawa
jego traktuje
o specyfice "odbicia artystycznego"
w folklorze i jego zależności od epoki, twórców, gatunku itd. Jak się okazuje, ów proces, w przeciwstawieniu
do literatury,
jest zjawiskiem szczególnie skomplikowanym.
Zawartość bowiem ideowoartystyczna
folkloru uwarunkowana
jest z jednej strony epoką, z drugiej - klasowym podłożem genezy utworów folklorystycznych.
Obok progresu implikuje w sobie także i kierunek
regresu. Uwidacznia się on częstokroć w powolnym zamieraniu pewnych gatunków i form ustnej twórczości ludowej, w powstawaniu
nowych. Inaczej ta metoda kształtowania
artystycznego
folkloru wyglądała w okresie feudalizmu, kapitalizmu,
inaczej w epoce socjalizmu.
Rozprawą będącą przykładem
historycznego
traktowania
zjawisk folklorystycznych
jest artykuł Putiłowa. Autor przeciwstawiając
się panującemu w folklorystyce
sceptycyzmowi, wskazuje na ważność historycznego
podejścia do ustnej twórczości ludowej. Jest ono tym trudniejsze
i skomLud. t. XLVIII

498
plikowane, że nie zawsze i niewiele posiadamy wiadomości o genezie i powstawaniu
utworów folklorystycznych,
o wkładzie do nich poszczególnych
epok w dziejach ich folkloryzacji.
W pomoc w rozstrzyganiu
ogromu piętrzących się przed folklorystą
zagadnień przyjść może historia społeczeństwa, dzieje obyczajów, literatury,
jej form, gatunków,
konwencji literackich itd. Tutaj zadaniem folklorysty
będzie ustalić ewentualną,
do właściwej epoki historycznej
przynależną
warstwę, wariant, cechy rodzajowe,
stylistyczne i artystyczne
folkloru. Podstawą do wykazania owych nawarstwień w utworze folklorystycznym
i jego historycznego
traktowania
musi
być zdaniem autora dokładna
jego analiza. Złożą się na nią konkretne
badania,
poświęcone
poszczqólnym
gatunkom
folkloru,
jego formom
i :vłaŚciwościom gatunkowym,
poszczególnym
dziełom itd. Badania te powmny być wolne od jakichkolwiek
schematów
czy przesłanek
dogmatYC~nyCh. .~ez. rezultatów
tych badań nie można zbudować
prawdziwej
pe~lOdyzaCJI hIstorycznej
folklorystyki
,gdyż przeniesione
do niej wyniki
z mnych dziedzin wiedzy pozostaną zawsze hipotetyczne
i fałszywe. Zdaniem autorki bardzo ważną rzeczą jest ściśle zdyferencjonowana
metoda
podejścia do. fol~loru. Błędem byłoby jednakże przenosić wywody otrzy~ane z a~ahzy Jednego kręgu faktów na cały folklor. Niezbędną tu jest
l to w plerwszej
kolejności
drobiazgowa
analiza tekstologiczna
utworu
folklorystycznego
i związana z tym problemem
krytyczna
analiza żródeł.
Ich podstawą powinny być naukowe i krytyczne,
systematycznie
zebrane
materiały,
stanowiące
bazę badań folklorystycznych.
Szczegółowymi przykładami
zastosowania
historyzmu w badaniach folklOry~tYCznyCh są rozprawy:
,,0 genezie i drogach dyferencjacji
rodzajów
epICklch" (M. IVlieletiński) i "Niektóre
cechy światopoglądu
przedklasowego w rosyjskiej fantastycznej
baśni ludowej". (E. A. Tudowskaja).
Mieletiński uważając folklor za początek sztuki słownej w ogóle, a starożytne
eposy ludowe za początek literatury,
zastanawia
się nad genezą artystycznych form folkloru epickiego. Wobec trudności dyferencjacji
mitu i baśni
na pien:s.zym etapie .r~zwoju epiki ludowej, nad którą od lat trudzą się
folkloryscl,
wyznaCZmkIem jej czyni typ bohatera
epickiego, jego stawia
autor u podstawy dyferencjacji
epickich gatunków folkloru: baśni i eposu.
Rozprawa
Tudowskojej
metodą komparatystyki,
uwzględniając
formalne
ce~h~. baśni, jej odrębności
narodowe, społeczne i ideowe, próbuje
wydZIel1c zawarte w baśni elementy światopoglądowe
ustroju przedklasowego. Podstawą wyjścia jest dla niej odbicie rzeczywistości
w ustnej twórczości ludowej.
Dwie następne
rozprawy
"Russkiego
fołkłoru"
poświęcone
są zagadnieniom
improwizacji
jako gatunku
twórczości ludowej. W. W. Sienkiewicz-G u d k o w a demonstruje
ten problem na materiale pieśni kolskich
Saamów ("Elementy
improwizacji
i tradycyjności
we wczesnym stadium
rozwoJu folkloru"),
podkreślając,
że formalne
środki wyrazowe improwi-

499
zacji stanowią podstawy kolskiej liryki pieśniowej. Rozprawa A. K. lVIikuszowa ,,0 pozaobrzędowych
(wnieobriadowych)
improwizacjach
(na materiale robotniczych
improwizacji
ludu Korni) ukazuje w zestawieniu
z innymi gatunkami
folkloru cechy tego rodzaju twórczości ludowej.
Dalsze rozprawy tomu (wyjąwszy J. I. Ziemcowskiego
,,0 wzajemnych
związkach
tekstu z melodią lirycznej
pieśni ludowej")
stanowią
próby
określenia
istotnych
cech
poszczególnych
rodzaj ów folklorystycznych
i wykrywania
ich specyficznych
własności rodzajowych,
głównie na podstawie istotnych dla nich i zasadniczych
środków i form kompozycyjnych.
M. Braun ("Kompozycja bohaterskiej
pieśni ludowej") czyni to na materiale serbo-chorwackiego
eposu. Autor rozczłonkowując
tematy analizowanych pieśni epickich na drobne motywy i badając wzajemny
ich układ
wewnątrz utworu pokazuje ich specyficzną poetykę, próbuje stworzyć dla
tego gatunku folkloru coś w rodzaju normatywnej
poetyki. Podobną metodą pragnie stworzyć podstawy klasyfikacji
tradycyjnej
obrzędowej pieśni
chłopskiej J. P. Kołpakowa
("Próba klasyfikacji
ludowej pieśni obrzędowej"). PoC;dając krytyce dotychczas
stosowane
kryteria
klasyfikacji
tego
gatunku
folkloru
(temat, treść itd.), pragnie zastąpić je nowymi, artystyczno-ideowymi.
Te bowiem wydają się być bardziej istotne dla każdego gatunku
twórczości
ludowej. W ten sposób poprzez eliminację
cech
zbieżnych obrzędowej pieśni ludowej z cechami innych rodzajów folkloru
dochodzi autorka do cech stałych tego gatunku i jemu tylko właściwych.
T. lVI. Akimowa w rozprawie
,,0 rodzajowej
istocie ruskich «dziarskich~
pieśni" zajmuje się określeniem
specyfiki tematycznej,
treściowej
i formalnej tego tylko rosyjskiemu
folklorowi właściwego gatunkom pieśni ludowej.
Szerzej mogą zainteresować
naszego folklorystę
wywody
rozprawy
S. F. Ł a z u t i n a pt. "Kompozycja rosyjskiej pieśni lirycznej". Daje w niej
autor zwięzły przegląd schematów
kompozycyjnych
rosyjskiej
pieśni lu··
dowej, próbując równocześnie określić ich funkcję ideowo-artystyczną
poprzez egzemplifikację
całego szeregu pieśni (monolog, dialog, rodzaje narracji, paralelizmów,
różne ich kombinacje
itd.). Zagadnieniem
określenia
kompozycji rosyjskiej
"czastuszki"
ludowej zajmuje się Z. L W ł a s o w
(,,0 przykładach
kompozycji
w czastuszce").
Problem artyzmu
\V
gawędzie ludowej (ustnyj ras skaz) omawia L. J. J e m e l i a n o w) ("Problem artyzmu gawędy ludowej").
Drogą ustalenia
istotnych
cech tego gatunku
pragnie odróżnić gawędę od spokrewnionych
z nią i zbliżonych doń (bajka, legenda, podanie, opowiadanie,
skazka) gatunków
folkloru.
Ciekawymi
i niepośledniej
wagi są w "Russkim fołkłorze"
rozważania P. S. W y c h o d c e w a pt. "Literatura
czy folklor? (w sprawie zagadnienia współczesnej twórczości ludowej)". Stano\',;ią one podsu;-:-:::;",;an:c toczącej się od lat kilkunastu
w Związku Radzieckim
dyskusji nad problemem, czy \V warunkach
socjalizmu
może istnieć folklor, czy dzisiejszą

500
twórczość ludową należy włączyć do literatury
profesjonalnej
czy folkloru. Zdaniem
autora,
głównym
błędem w dyskusji
było ahistoryczne
traktowanie
tego zjawiska.
W pomoc w rozstrzygnięciu
tego problemu
przychodzi autorowi pojęcie folkloryzacji.
Wychodząc z błędnych założeń
niektórzy dyskutanci
słusznie dochodzili do wniosku, że w nowych warunkach życia nie może być folkloru w znaczeniu tradycyjnym.
Ale w jego miejsce pojawiają się nowe formy ustnej twórczości ludowej, uwarunkowane nową sytuacją
społeczną i nowym światopoglądem
masowym.
Jednym z głównych czynników, które bezpośrednio. wpływają na zmianę
powstania i bytowania dzieł twórczości ludowej są nowe sposoby jej rozpows.zechniania.
Miejsce kolektywnej
genezy utworów folklorystycznych
zaJęll zawodowi poeci. Mimo twierdzeń o nieuchronnym
zmierzchu folklo ..
ru, zdaniem Wychodcewa istnieje i bytuje on dalej, jednakże w innej treści i formie, na innych zasadach
tworzenia
się i bytowania. Mianem
współczesnego
folkloru, przystającego
do pojęcia folkloryzacji,
obejmuje
Wychodcew masową artystyczną
twórczość ludową. "W naszych czasach
artystyczna i samorodna twórczość mas ludowych w większości wypadków
przybrała nowe formy - pisze autor - zupełnie zmieniły się też i formy
b~.to,,:ania w twórczości ludowej (estrada, gazetka ścienna, zbiory rękoplsmlenne) [... ] Twórcami samorodnej
twórczości ludowej mogą być tak
poszczególne jednostki jak i kolektyw, może być ona przekazywana
ustnie,
pisemnie, może istnieć masowo i indywidualnie".
Przy tym formy i drogi
przejawów tej twórczości ulegają nieustannemu
rozszerzaniu
(radio chóry itd.). "W ten sposób do współczesnej twórczości ludowej należy Z~liczyć
masową twórczość ustną) przysłowia, czastuszki, pieśni, anegdoty kalambury itd.), jak i samorodną twórczość szerokich mas ludowych ~ ustna
i pisemną
(estrada,
kolektywne
zespoły artystyczne,
mat~riał
gazetek
ściennych, masową poetycką twórczość amatorską
- pieśni, wiersze ro ..
bot~ików, chłopów oraz żołnierzy). A jeżeli wiele z tego ogromnego i zwyczaJnego materiału
produkcji
artystycznej
«nie poddaje
się» zwykłym
«prawidłom» określającym
«folklor», jest to nieszczęściem nie samej produkcji, ale badającego.
Należy w końcu pojąć, że jeśli dawny geniusz
artystyczny mas ludowych przejawiał się w ustnej twórczości ludu i rozwój folkloru, nie patrząc na nieustanny
wpływ literatury
i wice wersu,
toczył się swoim własnym, bardzo różniącym się od rozwoju literatury
nurtem, teraz na mocy nowych warunków życia mas ludowych, twórczość
ludowa rozwija się pod silnym wpływem literatury.
Tym niemniej na mocy swej masowości i profesjonalizmu
zachowuje ona względną samodzielność różniąc się znacznie od literatury
zawodowej [...] Jednym z palących
zadań fOlklorystów i literaturoznawców
jest badanie procesów obustron.
nego oddziaływania
współczesnej
sztuki zawodowej
(literatury,
muzyki)
i współczesnej masowej poetyckiej twórczości ludowej". Dyskusyjne rozważania nad takim pojęciem folkloru w Związku Radzieckim opiera autJr

501
na wzajemnym oddziaływaniu
literatury
i folkloru, demonstrując
je przykładem wpływu i popularności
wśród mas ludowych poematu Twardowskiego "Wasyl THirkin". Wyrosły z ludowej poetyki poemat ten wywołał
mnóstwo naśladownictw.
Zdaniem Wychodcewa przynależą one nie do literatury profesjonalnej,
ale do folkloru.
Dopełnieniem teoretycznych
zagadnień folkloru w "Ruskim folklorze"
są wypowiedzi dyskusyjne
na marginesie podstawowych
referatów
dotyczących teorii folkloru wygłoszonych na moskiewskim zjeździe 1958 roku:
A. M e l i c h e r c i k a ("Sprawy problemu specyfiki artystycznego
obrazu
w folklorze"), W. M. Z i r m u n s k i e g o ("Epicka twórczość narodów słowiańskich i problemy porównawczych
badań eposu") oraz W. P r o p p a
("Zasadnicze etapy rozwoju rosyjskiego eposu bohaterskiego").
W dyskusji
nad referatem
Melicharcika
dyskutanci odnieśli się pozytywnie do próby
postawionego
przezeń zagadnienia,
wytknęli
jednak brak uwzględnienia
historyzmu
(Pomarańcew)
i specyfiki
gatunkowej
w folklorze (Łazutin),
wysunęli postulat opracowania
poetyki poszczególnych
gatunków
ustnej
twórczości ludowej, co stanowiłoDy punkt wyjścia dla zbudowania podstaw
teorii obrazu artystycznego
w folklorze. Szczególnie ważny problem poruszył w dyskusji Bogatyriew. Zdaniem jego nie można zbudować teorii
obrazu artystycznego
w folklorze w oderwaniu od literatury,
chociaż należy odróżnić jego specyfikę. Z literaturą
bowiem łączą folklor wzaj emne
związki i oddziaływania.
"Stawiając
zagadnienie
dzieła folklorystycznego
jako materiału odbijającego historyczne wydarzenia
i postaci historyczne,
powinniśmy
zdawać sobie sprawę, że dzieła folklorystyczne
są dziełami
sztuki słowa ze specyficzną, odrębną od literatury
poetyką w szerokim
tego słowa znaczeniu. Dalej stawiając
zagadnienie
wzajemnego
związku
literatury z twórczością ustną, znowu nie będziemy w stanie rozstrzygnąć,
w jakiej mierze dane dzieło literackie
korzystało z folkloru i w jakiej
mierze dane dzieło folklorystyczne
wchłaniało
w siebie elementy literatury, dotąd nie będziemy mieli wyobrażenia o specyfice folkloru tego czy
innego narodu, wchłaniającego
literackie
dzieła swojego czy obcego narodu". Dyskusja
nad referatem
Zirmunskiego
podkreśliła
i wypukliła
wprowadzone
przezeń nowe i na podstawach
materializmu
historycznego
oparte pojęcie komparatystyki
folklorystycznej.
Autor godząc historyczne
poglądy szkoły antropologicznej
(Taylor, Lang, Fraser) i szkoły Wiesiołowskiego, wysuwa
w miejsce dawnych
nowe historyczno-typologiczne
zasady zbieżności epickich dzieł różnych narodów. Nowością wprowadzoną
do tak pojętej komparatystyki
jest h i s t o r y z m, określenie cech typologicznej zbieżności, historyczna ich klasyfikacja
w odróżnieniu od stosowanej w folklorystyce opartej na zapożyczaniach zbieżności genetycznej. "Jakościową swoistość typologicznej
zbieżności w odróżnieniu od zbieżności
genetycznej lub zapożyczeniowej
można wyjaśnić tylko wtedy, kiedy folklorystyka wyjdzie z zamkniętego kręgu analizy tych wątków i motywów,

502

~03

które nagromadziła
komparatystyka
tradycyjna
i pozwoli oprzeć się na
konkretnych
badaniacr. w dziedzinie historii społeczeństwa,
historii światopoglądu i myśli, kultury
i estetyki różnych narodów i różnych klas".
Obok aspektu historycznego
zwrócili dyskutanci
uwagę w owej komparatystyce na element narodowości.
Dział "Materiałów
i publikacji" przynosi prace E. Z e j d i e n s z n u r a
"Praca L. 1. Tołstoja nad bylinami rosyjskimi",
Sajmonowa "Zapisy bylin
pierwszej połowy XIX w. w zbiorach P. W. Kiriejewskiego",
M. J. Mielca
,,0 VI wydaniu "Pieśni zebranych przez P. W. Kiriejewskiego>:", J. W. Nowikowa "P. W. Szejn jako autor zbioru «rosyjskich
pieśni ludowych»",
S. A. Winogradowa
"Nowe dokumenty
o wystąpieniu
J. T. Riabinina"
i inne.
Piąty tom "Russkiego
fołkłoru"
jest pozycją
niezmiernej
wartości
w dziejach folklorystyki
radzieckiej. Daje on pierwsze próby i propozycje
zbudowania teorii tej coraz lepiej rozwijającej
się u naszego wschodniego
sąsiada gałęzi nauki. Porusza jej zasadnicze i kluczowe problemy teoretyczne (metoda badań folklorystycznych,
odbicia rzeczywistości
w folklorze i związanego z tym obrazu artystycznego,
nowatorsko pojęta komparatystyka).
Pod tym względem jest on świadectwem
przełomowej
drogi
w fOlklorystyce
radzieckiej,
próbą przełamania
i odżegnywania
się od
blędów i wypaczeń ,jakie popełniano tam w latach powojennych.
Uwidacznia się to z jednej strony w usiłowaniu
zdefiniowania
dzisiejszego
pojęcia folkloru, określenia zakresu badań tej nauki, historycznego podej ..
ścia do jego zjawisk i uwzględnienia
narodowego aspektu tej gałęzi twór,.
czości ludowej,
postulacie
wprowadzenia
nowej naukowo
uzasadnionej
komparatystyki.
Omawiany tom wydawnictwa
jest dowodem kształtowania się folklorystyki
jako nauki mającej swój osobny przegląd badań, me ..
todę itd. Pokazuje,
jak folklorystyka,
stanowiąca
do niedawna
część
etnografii,
mimo ciążenia ku literaturoznawshvu
winna stanowić naukę
odrębną, chociaż z tym ostatnim będą ją łączyć ciągle i wzajemne związki.
Aleksander

W. M. S i d i e I n i k o w: Poe tika
Moskwa, 1959.

wuzow. Uczpiedgiz,

7"llsskoj narodnoj

liriki".

Żyga

Posobije

dla

Zarysowujący
się w latach po drugiej wOJl1le światowej w Związku
Radzieckim
gwałtowny
postęp w dziedzinie rozwoju folklorystyki
przybiera na sile. Owocem tego dziesiątki pojawiających
się wydawnictw
materiałowych,
teoretycznych
i szczegółowych nad różnymi gatunkami
i rodzajami
folkloru.
Nauka
radziecka
stawiając
zaniedbaną
dotąd gałąź
twórczości ludowej na unowocześnionym
warsztacie
naukowym
stara się
odrobić dotychczasowe
zaniedbania,
ukazać wielki wpływ, jaki folklor

wywarł na literaturę
rosyjską, nawet w dziedzinie tak odległej, j~ki~
. st artyzm i poetyka
utworu literackiego.
Specyficzne
to zagadl1lel1le
Je
'l
może być rozwiązane tylko wtedy, kiedy zostaną opracowane szczego owo
problemy
a r t y s t y c z n e j zawartości folkloru, z którego pełną garścią
czerpali naj więksi klasycy rosyjskiej literatury
XIX-ego w.
.
Jedną z takich książek, przeznaczoną dla studentów wyższych uczell1l
radzieckich,
jest podręcznik S i d i e l n i k o w a "Poetyka rosyjskiej liryki
ludowej". Stara się w nim autor zebrać i zreferować pokrótce wszystko to,
co odnosi się do poetyki rosyjskiej liryki ludowej, rodzaju folklorystycznego w tym kraju, w przeciwstawieniu
do innych krajów słowiańskich,
reprezentowanego
bardzo obficie. Podręcznik
Sidielnikowa
dzieli się na
cztery zasadnicze rozdziały. Omawia: l) ideowo-artystyczne
cechy rosYJskiej pieśni ludowej; 2) zagadnienia
kompozycji;
3) środki artystycznego
przedstawienia;
4) środki wyrazu artystycznego .. Jak za:en:. wi.dać,. nowością w książce Siedielnikowa
jest rozpatrywal1le
rOSYJskieJ llryk! ludowej w aspekcie formalnym
w przeciwstawieniu
do dotychczasowego
ideowo-treściowego
traktowania
tej gałęzi folkloru. Określiwszy
w rozdziale pierwszym znaczenie oraz ideowo-artystyczną
zawartość rosyjskiej
pieśni ludowej, czego wyrazem było jej oddziaływanie
i funkcja w twórczości najlepszych pisarzy rosyjskich i kompozytorów
(Łomonosow, Puszkin
Lermontow,
Gogol, Niekrasow,
Ostrowski,
Czajkowski,
Rimskij-K~rsakow, Musorgski) wskazuje na jej nierozerwalny
związek z muzyką
ludową, podkreśla prostotę jej języka, śpiewność i rytmikę. W niej wyraziła się ludowa
ideologia, ona odzwierciedla
estetyczny
smak ludu,
jej byt i przekonania
na licznych etapach rozwoju.
Szczegółowym
opracowaniem
formalnego
aspektu
zagadnienia
rosyjskiej
pieśni ludowej
zajmują
się dalsze rozdzialy
książki Sidielnikowa. Autor rozpatruje
poetykę rosyjskiej pieśni ludowej pod względem
formalnym, egzemplifikuje
ją szeregiem przykładów różnych form ~orr:Pozycji, obrazów czy środków artystycznych,
wskazuje na jej f~nk~Ję Ideowo-artystyczną
w da:1ym utworze. Ciekawy rozdział "zagadl1le~~a ~o~~
pozycji" zaczyna autor od ukazania tak ważnych w kompozycJI plesm
ludowej
zmienności
i kontaminacji
wariantów
tego gatunk~
folklo~u.
Zjawiska te stoją 'przecież u podstawy badań liryki ludowej, Ich analJza
pozwala często na określenie
przynależności
danego wariantu
~o o~powiedniej epoki historycznej,
na scharakteryzowanie
historyczneJ
zmle~ności pieśni ludowej. Autor wskazuje na związek kontaminacji
z ~:Iodją
i muzyką pieśni ludowej.
Dalsza część rozdzialu
jest egzempllflkacJą
sposobów kompozycyjnych
rosyjskiej
liryki ludowej, różnych ich. ko~binacji itd. (rodzaje i układ dialogów, form narracyjnych,
paralellzmow
itd.). W analizowaniu
tego zagadnienia
na uwagę zasluguje
polemika
z M. S o k o lowe m, badaczem poetyki rosyjskiego
folkloru i .a~t?rem
"Historycznej
poetyki", dotyczącą tzw. stopniowego paralelizmu
pleSI1l lu-

504
dowej, który
folkloru.

stanowi

częstokroć

"pejzażową

ekspozycję"

tego

gatunku

Najcenniejszym
jest w podręczniku
Sidielnikowa
nowatorski
rozdział
pt. "Środki artystycznego przedstawienia",
w centrum którego autor snuje
rozważania
nad symboliką
rosyjskiej
liryki ludowej.
Nie poprzestając
tylko na wyliczeniu typowych symbolów rosyjskiej pieśni ludowej, autor
w miarę możliwości usiłuje dać próby ich wyjaśnienia.
Nie zawsze wypadły one przejrzyście.
Skomplikowane
wielce zjawisko symboliki ludowej, na którym połamali już zęby najlepsi znawcy folkloru, jest chyba
problemem naj trudniejszym
w poetyce pieśni ludowej. Do jego rozwiązania
konieczne są obszerne studia etnograficzne,
religioznawcze,
które pozwoliłyby wyjaśnić zawiłe, nie zawsze jednolite
znaczenie symbolów ludowych. Rozliczne przykłady
tych potknięć
widzieliśmy
już w licznych
błędnych komentarzach
do wydań pieśni ludowych. Nie wolne są także
od tego niektóre stwierdzenia
Sidielnikowa.
Nie miejsce jednak wdawać
się w polemikę z autorem. Mówiąc na przykład o wieloznacznym symbolu
kaliny, rozpowszechnionym
tak szeroko w liryce narodów słowiańskich
nie wspomniał
Sidielnikow
o kalinie jako symbolu śmierci. To sam;
da się powiedzieć o rozpowszechnionym
w liryce ludowej kalinowym
moście. Zaprezentowane
w podręczniku
Sidielnikowa
znaczeniowe interpretacje
symbolów rosyjskiej
pieśni ludowej (m. in. kaliny, jarzębiny,
wierzby, brzozy, winogrona, kukułki, sokoła, słowika orła itd.) to dopiero
próba postawienia tak ważnego nie tylko w folklorze, ale i w literaturze,
zagadnienia
symboliki literackiej.
Od jej rozwiązania
bowiem prowadzi
częstokroć droga do określenia historycznej epoki danego utworu, a nawet
sensu ideowo-artystycznego
opartego na motywach
folkloru dzieła literackiego. Dalsze części rozdziału są próbą wyliczenia i określenia poetyckich form rosyjskiej
liryki ludowej (paralelizmy
poetyckie, różnego rodzaju porównania, epitety, metafory, tropy). Mimo akcentów polemicznych
z wywodami "poetyki historycznej"
Wiesiołowskiego analiza tych zjawisk
historycznej
już dziś poetyki ludowej
(bowiem jej rozwój został już
zamknięty) stanowi rodzaj kodyfikacji, na wzór pseudoklasycyzmu
pojętej,
poetyki normatywnej
folkloru. Ukazaniem artystycznych
środków wyrazu
tej normatywnej
poetyki rosyjskiej liryki ludowej zajmuje się Sidielnikow w ostatnim rozdziale książki pt. "Słownikowe bogactwa pieśni", wyliczając symptomatyczne
i właściwe jej słownictwo oraz charakteryzując
intonacyjno-syntaktyczne
ugrupowania
(aliteracje, asonanse, anafory, apostrofy, intonacje itd.) zależne w wielu wypadkach od melodii, oraz zastanawia się nad dźwiękową
organizacją
języka pieśniowego.
W obrębie
ich analizy nie pominął nawet strofiki pieśniowej, częstokroć od melodii
uzależnionej.
"Poetyka rosyjskiej liryki ludowej" mimo swego wąskiego adresu jest
książką cenną· W ogólnym zarysie obejmuje bowiem rzadko nawiedzaną

!

50S
przez folklorystów
dziedzinę poetyki folkloru. Ograniczona do zagadniel1
jednego gatunku ustnej twórczości ludowej może stanowić pun.kt wyj~c~a
dla badań nad poetyką innych rodzajów folklorystycznych.
JeJ nowosclą
jest badanie poetyki pieśni ludowej w łączności z towarzyszącą
jej me.~
lodią ludową. Zahaczając częstokroć w swych egzemplifikacjach
do poezJI
innych narodów słowiańskich jest ważna także dla badaczy polskich. Zawarty w niej Rozdział o symbolice poetyckiej oraz innych jej środkach
poetyckiego
wyrazu
w rosyjskiej
liryce ludowej
sugeruje
zbieżności
z wnioskami z materiałów
innych narodów słowiańskich. Książka Sidielnikowa prowokuje
do podjęcia badań komparatystycznych
nad poetyką
tego gatunku folkloru u innych narodów słowiańskich,
tak jak to robił
w swej kapitalnej i epokowej pracy K. M o s z y ń s k i (rozdział "Literatura
ustna" w "Kulturze ludowej Słowian"). Dla nas, gdzie badan~a nad folklorem w ogóle, nie mówiąc już o jego poetyce, stoją dopiero w powijakach, książka ta może być zachętą do dalszych szczegółowych rozważań,
które by rozwijały i kontynuowały
problematykę
zapoczątkowaną
u nas
przez Windakiewiczową,
Przybosia czy Czernika.
Aleksander

M. M.
czerkiesskom

S a kij

e w:

Tiurskaja

arabskaja

Heksyka

w

Zyga
kabardino-

jazykie.

Artykuł
M. M. Sakijewa
o tiurskich
i arabskich
zapożyczeniach
słownikowych
w języku kabardyńsko-czerkieskim,
ogłoszony w "Trudach
karaczajewo-czerkiesskogo
nauczno- issliedowatielskogo
instituta"
(zeszyt
III Czerkiesk 1959, str. 105-121), jest poświęcony wprawdzie
sprawom
językoznawczym,
jednak z uwagi na ciekawe powiązania między zapożyczeniami językowymi,
a oddziaływaniem
kulturowo
obcych grup ludnościowych, może zainteresować
etnografa.
Najliczniejszą
grupę słów obcego pochodzenia
stanowią
w języku
karaczajewo-czerkieskim
słowa rosyjskie,
należą one jednak
do zapożyczeń zupełnie nowych.
Starszą
i zarazem najbardziej
charakterystyczną
grupę zapożyczeń
tworzą słowa pochodzące z języków tiurskich i arabskich.
.
Weszły one do języka karaczejewo-czerkieskiego
wraz z potrzebą
określania
nowych pojęć i przedmiotów,
dotąd kabardyńcom
i czerkiesom nieznanych.
Tiurskie
odnoszą się głównie do gospodarstwa
wiejskiego, sprzętów
domowych,
budownictwa
i materiałów
budowlanych,
handlu, wojskowości, oraz szeregu słów odzwierciedlających
ideę bogactwa
i znaczenia. W związku z obyczajem oddawania dzieci na wychowanie do
obcych rodzin (atalyczestwo),
wprowadzonym
przez krymskich
chanów,
czerkiesi przyswoili
sobie terminy
określające
ojca-opiekuna
i wychowanka. Z tego też względu stały się popularne
u czerkiesów
imiona

506

507

(nazwiska) sławnych rodów tatarskich
Ch'an- Dżeri (Cha-Girej) itp.

np. K'yrym-

Dżeri

(Krym

Girej),

Te tiurskie zapożyczenia pochodzą głównie z XVI-XVII
w. kiedy
Turcja
wraz z krymskim
chanatem
prowadziły
politykę
opanowania
zachodniego
Kaukazu.
Słowa pochodzenia
arabskiego
przeniknęły
do
języka kabardyńsko-czerkieskiego
wraz z islamem. stąd są to przeważnie
terminy religijne. Arabskimi
zapożyczeniami
są także słowa dotyczące
piśmiennictwa,
nauki, a także niektóre
terminy
prawne.
(Np. Tazyrkara, mych'ur pieczęć, k'ałjem obsadka, pióro).
Dalsza część pracy !VI. 'VI. Sakijewa
jest poświęcona
problemowi
przekształcania
się tych zapożyczonych słów zgodnie z wymogami kabardyńsko-czerkieskiej
fonetyki i jest ona dla etnografa
mało istotna.
Praca !VI. M. Sakijewa
daje ciekawy obraz przemian zachodzących
w kulturze Kabardyńców
i Czerkiesów pod wpływami obcymi a utrwalonych w słownictwie.
Na koniec należy wyjaśnić, że nazwa języka, używana przez M. M. Sakij ewa, "kabardyńsko-czerkieski"
odnosi się do języka literackiego, powstałego bardzo niedawno (pierwsze próby w pierwszej połowie XIX wieku).
a łączącego w sobie dwa, bardzo zbliżone języki. kabardyński
i kichajski.
tworzące podgrupę czerkieską
(T. M i l e w s k i, Zarys językoznawstwa
ogólnego, cz. II, zeszyt 1, str. 178-179).
Zygmunt

Vera

Vall

i n h e i m o, Das Spinnen

Beriicksichtigung

Arkisto
ilustr.

schwedischer

11. Herausgegeben

Tradition.

von Suomen

in

Finnland

Ciesielski

unter

besonderer

Helsinki, 1956. Kansatieteelinen
Muinaismuistoyhdistys,
287 stron,

Praca ta opublikowana
w języku niemieckim zawiera obszerne omówienie ludowych sposobów obróbki włókna, zwłaszcza wełny i technik
przędzenia wełny i lnu oraz opisy i klasyfikację typÓW przyrządów używanych do tego celu. Wbrew tytułowi pracy autorka nie poprzestała na
podaniu materiałów
odnoszących się do Finlandii i Szwecji, ale wzięła
pod uwagę również dane z innych krajów. Dlatego też bibliografia prac
z jakimi się zapoznała, podana na końcu omawianej książki, przedstawia
się imponująco: obejmuje bowiem ponad 250 pozycji.
W fińskiej literaturze
etnograficznej
brak było dotychczas wyczerpującego opracowania
interesującego
autorkę zagadnienia.
Najważniejsze
i bodajże jedyne obszerniejsze wiadomości o ludowych sposobach przędzenia w Finlandii zawierał rozdział słynnej pracy U. T. S i r e l i u s a pt.
"Suomen kansanomaista
kulttuuria"
(Fińska kultura
ludowa) wydanej
w Helsinkach w 1921 r.
Autorka

oparła

się w głównej

mierze

na wynikach

własnych

bada(}

J

terenowych przeprowadzonych
w różnych regionach Finlandii i Szwecji
a także bardzo skrupulatnie
przeanalizowała
bogate zbiory etnograficzne
zgromadzone w fir'lskich i szwedzkich muzeach oraz u o.sób ~rywa:nych.
A należy podkreślić, że zbiory te mogą się poszczycić posiadamem mektorych eksponatów pochodzących nawet z XVII w. V. Vall i n h e i m o wykorzystała w swych badaniach w dużej mierze także wyniki ankietowych
badar'l etnograficznych
i dialektologicznych,
prowadzonych
na terenie
Finlandii począwszy od roku 1390 (opublikowane
w rozmaitych czasopismach lub zgromadzone w archiwach),
jak również prace seminaryjne
i dyplomowe studentów etnografii i językoznawstwa.
Nie pominęła oczywiście i materiałów
archiwalnych,
oraz dotychczasowej
literatury
etnoo'raficznej związanej z interesującymi
ją problemami.
Omawiana
praca
;awiera
wiele rysunków oraz reprodukcji
fotograficznych.
Na specjalną
uwagę zasługują serie fotografii przedstawiających
poszczególne fazy takich czynności jak np. gremplowanie
wełny czy też różne sposoby przygotowywania
kądzieli (tzn. przędzy) i umieszczanie ich na przęślicach,
czy wreszcie przędzenie przy pomocy wrzeciona.
Autorka uwzględniła w swej publikacji wiele materiałów językoznawczych i podała kilkanaście
map ilustrujących
zasięgi niektórych
nazw.
, Szkoda, że m e t o d y kar t o g r a f i c z n e j nie zastosowała do mapowania
większej ilości faktów etnograficznych.
IV całej książce na 18 map tylko
.5 ilustruje zasięgi różnych typów przęślic, ich zdobin, reszta map dotyczy
wylącznie
zasięgów nazw różnych przyrządów
używanych
do obróbki
włókna i przędzenia.
Rozprawa V. Va 11 i n h e i m o dzieli się na 5 zasadniczych części, nie
licząc wstępu: 1) omówienie przygotowywania
surowców włókienniczych,
zwłaszcza wełny, 2) klasyfikacja
różnych typów przęślic i sposobów
przymocowywania
do nich przędzy (kądzieli), 3) przedstawienie
różnych
typów wrzecion i technik przędzenia przy ich pomocy, 4) analiza typologiczna kołowrotków i sposobów przędzenia na nich, 5) wnioski końcowe.
W części pierwszej
autorka
omówiła bardzo szczegółowo obróbkę
włókna wełnianego
(skubanie ostrzyżonej
wełny, trzepanie
wełny przy
pomocy kijów lub smyków gremplarskich
oraz gremplowanie).
W Finlandii były znane dwa rodzaje smyków: starszy w formie łuku z cięciwą
z kiszek owczych i nowszy smyk pochodzenia azjatyckiego. Oba te typy
zachowały się jeszcze w Karelii. Narzędziami tymi posługiwali się wyłącznie ludzie zajmujący się zawodowo trzepaniem lnu, wędrujący zimowq
porą z wioski do wioski. Szczotki gremplarskie
zaczęły się rozpowszechniać w Finlandii od połowy XVIII w. najpierw na terenach zachodnich.
Odznaczały się dużymi rozmiarami
i umocowywano
je na specjalnych
ławach gremplarskich.
Używano ich zwłaszcza przy mieszaniu wełen różnych gatunków. Do zwykłego gremplowania
służą obecnie lżejsze szczotki
ręczne o zębach różnej gęstości. W niektórych okolicach zachowała się

508
jeszcze nazwa grzebień na określenie grempli. Sama czynność gremplowania, jakkolwiek
wszędzie podobna, nosi w różnych okolicach Finlandii
różne nazwy. Sposób gremplowania
przedstawiają
dokładnie
fotografie.
Zdaniem autorki na uwagę zasługują również specjalne kosze do przechowywania
runa; w Szwecji służą do tego celu również i przewiewne,
pięknie rzeźbione skrzynki.
Omawiając
przygotowanie
włókien lnianych autorka
świadomie ominęła wstępne fazy obróbki lnu (opracowano bowiem to zagadnienie
stosunkowo dobrze w różnych publikacjach
etnograficznych),
ograniczyła się
jedynie do bardzo szczegółowego opisu pomijanych
przez literaturę
etnograficzną sposobów przygotowywania
kądzieli z włókien grubych i kądzieli z włókien doborowych:
cienkich a długich. Jak wynika z zebranych przez V. ValIinheimo informacji i przysłów ludowych Finowie przykładali bardzo wielką wagę do starannego
ułożenia kądzieli, bo to ułatwiało w znacznym stopniu pracę prządce.
Druga, może nawet zbyt obszerna, część pracy zawiera omówienie rói.nych t y p ó w p r z ę ś l i c i dostosowanych do nich sposobów przymocowywania kądzieli. I ta część książki jest również bogato ilustrowana. Autorka
omówiła oddzielnie przęślice używane przy przędzeniu
z zastosowaniem
wrzecion, a osobno typy przęślic stosowanych
przy kołowrotkach.
Przy
przędzeniu
za pomocą wrzecion posługiwano
się w Finlandii
i Karelii
głównie przęślicami lekkimi jedno- lub dwuczęściowymi
typu łopatkowego.
Niektóre z oglądanYch przez autorkę przęślic zdobi bogaty ryt o prastarych motywach znanych już w młodszym okresie żelaza. Najwięcej okazów zachowanych
w muzeach pochodzi z Karelii, a mniej z zachodniej
Finlandii. Jedna z przęślic pochodząca z Kemi ma wyrytą datę 1684.
Jak przypuszcza
autorka,
przęślice typu łopatkowego
rozwinęły
się
prawdopodobnie
z przęślicy typu i g l i c o w e g o (trzymanej przez prządki
pod pachą lub między kolanami). Autorka
omówiła bardzo szczegółowo
również i ten typ przęślic występujący m. in. w Szwecji, Niemczech i u ludów ugrofińskich
na terenie
Rosji, aczkolwiek
w samej Finlandii
nie
jest on znany. Następnie opisała przęślice typu w i d ełk o w e g o (o używaniu których w Finlandii i Szwecji są tylko sporadyczne wiadomości) oraz
wymieniła formy przęślic tzw. ok ó ł k o w y c h (nieznane w Finlandii, a używane powszechnie w krajach romańskich i w zachodniej części Półwyspu
Bałkańskiego).
W tym bardzo obszernym i szczegółowym rozdziale z trudem wyławia się fakty odnoszące się do przęślic używanych w Finlandii.
Autorka omawia bardzo szczegółowo terminologię
związaną z przęślicami
(tego działu nie moźna należycie ocenić nie znając języka fińskiego).
Zdaniem autorki
nazwa kuosali,
kuoseli występująca
w pogranicznych
gminach karelskich
koło Archangielska
jest stosunkowo
nowym zapożyczeniem od Słowian. Natomiast
nazwa "kuontalo"
pochodzi wg opinii
autorki, podobnie jak rosyjska nazwa "kudeI" z prasłowiańskiego
idiomu

509
i należy do dawnych zapożyczeń słowiańskich
w języku fińskim. WiękSZOŚć innych nazw służących na określenie
przęślic pochodzi z języków
germańskich,
zwłaszcza ze szwedzkiego.
O wiele obfitsze są materiały
dotyczące
przęślic używanych
przy
przędzeniu
z pomocą kołowrotka,
ponieważ ta technika
przędzenia
zachowała się do dziś, podczas gdy umiejętność
posługiwania
się wrzecionem w wielu okolicach Finlandii nie jest już znana. Również i w tym
rozdziale
podała
autorka
bardzo bogaty
materiał,
w którym
niestety
toną wiadomości dotyczące ściśle Finlandii. Jak wynika z danych ikonograficznych
prządki
posługujące
się kołowrotkami
używały początkowo
tych samych typów przęślic oddzielnych co i przy przędzeniu za pomocą
wrzecion. Dopiero póżniej zaczęto stosować krótsze przęślice umocywane na
specjalnych ramionach przy kołowrotku. Takie przęślice w Finlandii należą
głównie do t y P u ł o p a t k o w e g o. Prócz przęślic skromnie zdobionych
spotkać można wiele okazów pięknie rzeżbionych, z tym że w ornamentyce
nowszych typów przęślic przeważają
już motywy nie geometryczne
lecz
zoomorficzne
i antropomorficzne.
W zachodniej
i północno-zachodniej
Finlandii używano początkowo przy kołowrotkach
również i przęślic wykonanych z "samorodnych"
kawałków
drzewa (wierzchołków
o widełkowatym zakończeniu).
Póżniejsze przęślice miały górne końce w postaci
kolistej
deseczki z nabitymi
kolcami
z drzewa
brzozowego.
Siegfried
Svenson uważa ten typ przęślic (mimo ich prymitywnej
formy) za stosunkowo póżny, być może dopiero z początku
ub. wieku. Jego zasięg
wskazuje na pochodzenie ze środkowej i południowej
Europy. Do trzeciej
grupy przęślic stosowanych
przy kołowrotku
zalicza autorka
przęślice,
znane w Finlandii
powszechnie
pod nazwą tortti, posiadające
ozdobnie
wykonane
cylindryczne
ażurowe
zakończenia
(krążołki)
obracające
się
podczas przędzenia. Przęślice te dzielą się na kilka grup; a mianowicie:
a) przęślice w kształcie toczonych pałek lub kijów, podobne do przęślic
krążołkowych
opisanych przez K. M o s z y ń s k i e g o w § 318 "Kultury
Ludowej Słowian", b) przęślice (pięknie niekiedy rzeżbione) o zakończeniach w kształcie piramid cztero- lub sześciobocznych ze ściętymi wierzchołkami, lub o zakończeniach
szpulowatych,
c) przęślice o zakończeniach
skonstruowanych
z listewek i d) przęślice w formie bereł (znane tylko
ze wschodniej
Botni).
Osobny ustęp w części poświęconej
przęślicom
stanowi omówienie
sposobów przymocowywania
kądzieli na poszczególnych
typach przęślic.
I tak na przęślicach
typu łopatkowego
służących przede wszystkim
do
przędzenia
włókien długich, kądziel nakłada
się albo na zęby wycięte
u góry łopatki (właściwa Finlandia),
albo owija po prostu wokół wierzchołka przęślicy
(Finlandia
zachodnia),
lub też przywiązuje
sznurkiem
(różne okolice Finlandii).
Przęślice
typu widełkowego
i "tortti"
stosowano głównie przy przędzeniu włókien krótkich, przy czym kądziel na-

510
bijano na widełki albo owijano wokół krążołka.
Wełnę przędzie się bez
użycia przęślic, trzymając
runo w ręce lub na podełku.
Następna
część pracy
obejmuje
klasyfikację
typÓW wrzecion
oraz
technikę przędzenia przy ich użyciu. Umiejętność
ta przetrwała
tylko na
terenie
Karelii.
Muzea fińskie
posiadają
jednak
dosyć pokaźną
ilość
wrzecion. Wrzeciona starszego typu stosowane
dawniej
w Finlandii
posiadały
przęśliny
umocowane
bliżej
górnego
końca
haczykowato
zagiętego. Nowsze natomiast
były toczone i miały przęśliny
nasadzone
u dołu, albo też zamiast
przęślin
wytoczone
odpowiednie
zgrubienie.
Wrzeciona starsze były długie. Badaczy zajmujących
się bliżej zagadnieniem przędzenia
zaciekawi
niewątpliwie
zrobione przez autorkę
zestawienie
wymieniające
kraje w których używano wrzecion z przęśliną
u góry oraz wrzecion z przęśliną
u dołu lub też jednoczęściowych
tzn.
posiadających
tylko odpowiednie
zgrubienia
(aczkolwiek
brak
w tym
zestawieniu danych z terenu Polski). Val l i n h e i m o wymieniła również
"kulki" używane w Finlandii
sporadycznie
do przędzenia,
a głównie do
skręcania
nici. Przęśliny
wykonywano
z kamienia,
rogu, drzewa, gliny
lub metalu. Do przędzenia wełny nadają się najlepiej przęśliny drewniane
lub kościane, bo lżejsze i wełna nie traci wtedy swej sprężystości. Przę·
śliny prehistoryczne
znalezione
w Finlandii
wykonywano
z gliny j u/':
w okresie neolitu, z okresu brązu brak na omawianym
terenie znalezisk,
ze starszego okresu żelaza pochodzą przęśliny kamienne, a z okresu Wikingów zachowały
się pięknie zdobione przęśliny
rogowe.
Bardzo szczegółowo, opisała autorka
w oparciu o wyniki badal1 terenowych,
przędzenie
za pomocą wrzeciona.
Osobno omówiła technikę
pracy stosowaną do dzisiaj przez mieszkanki Karelii przy przędzeniu lnu,
a następnie
technikę
przędzenia
wełny stosowaną
przez Koltalaponki.
Także i ta część książki posiada wiele fotografii
przedstawiających
poszczególne czynności
składające
się na całość procesu
przędzenia.
Na
końcu omawianego
rozdziału podała autorka dane historyczne
z zakresu
technik przędzenia przy użyciu wrzecion w Finlandii
i Szwecji oraz zanalizowała
przyczyny
utrzymania
się tej bardzo
starej
techniki.
Jak
\V
całej książce t<l.k i w tej części na końcu każdego rozdziału zostały
podane wyniki badań językoznawczych.
Analiza
nazw wrzecion
rzuca,
zdaniem autorki, ciekawe światło na rozwój tych narzędzi w Finlandii.
Trzem różnym typom wrzecion
stosowanych
w Finlandii
odpowiadają
odmienne nazwy pochodzące z różnych okresów rozwojowych
języka finskiego: tak np. zachodnio-fińskie
określenie:
"kehravarsi",
"kehrapiHi"
i "kehrapuu"
zawierają
bardzo stary ugrofiński
rdzeń oznaczający
przęślinę i odnoszą się do najstarszego
typu wrzeciona. Wyszły już z użycia
wyrażenie
"taina"
(oznaczające
wg. Sireliusa
bardzo długie wrzeciono,
slużące do skręcania
nici, jak również kolec) odnosiło się do wrzecion
o haczykowatym
górnym zakończeniu. Wyrażenie to, znane także w Szwe-

5U
cji stanowi
pożyczkę
starogermańską.
Natomiast
nazwa
vaTttina
zapożyczona od Słowian, przyjęła się w fińskim języku literackim.
Termin
ten przybył chyba wraz z nowym typem wrzeciona
toczonego i należy
do starszych
zapożyczeń
z języka rosyjskiego.
Autorka
wymienia
przy
tej okazji również i inne terminy z zakresu obróbki włókna i tkactwa
zapożyczone
z języków
słowiańskich:
kuontalo
kądziel, palttina
płótno lniane, "piTta" bardo, "sukkula"
czółenko tkackie
i "pasma pasmo.
W czwartej
części zostały omówione
typy kołowrotków
i sposob::
przędzenia
przy ich użyciu. Opisując budowę współczesnego
kołowrotka
stosowanego
w Finlandii
i zestawiając
drobiazgowo
regionalne,
gwarowe
nazwy poszczególnych
części tego urządzenia,
autorka
zwraca uwagę na
fakt, że wiele elementów kołowrotka
nosi nazwy zaczerpnięte
z określeń
odnoszących się do części organizmu. To świadczy, jej zdaniem, o wysokiej wartości kolowrotków
dla ludu. Nazwy tej kategorii są przeważnie
pochodzenia
rodzimego, ale można wśród nich znależć i nieco wyrazów
pochodzenia
szwedzkiego,
zaczerpniętych
zwłaszcza ze słownictwa
fachowego meblarskiego,
a stosunkowo
bardzo mało pożyczek z niemieckiego.
Autorka
omówiła dokładnie
poszczególne typy kołowrotków
z uwzględnieniem ich rozwoju historycznego,
wykraczając
przy tym nieraz daleko
poza teren Finlandii
i Szwecji. Vallinheimo
rozróżnia następujące
typy
kołowrotków:
a) kołowrotki
o napędzie nożnym; dzielące się ze względu
na szczegóły konstrukcyjne
na: "ukośne", "pionowe"
i "podwójne"
oraz
b) kołowrotki
poruszane
ręcznie (niemieckie
"Langrad").
Starsze
kołowrotki można poznać po stosunkowo
małych a grubych kołach napędowych. Najbardziej
rozpowszechnione
na terenie Finlandii
są kołowrotki
typu ukośnego.
Zaczęto ich używać na terenie
Skandynawii
już pod
koniec XVII i w XVIII w. Na niektórych
egzemplarzach
zachowanych
w muzeach
skandynawskich
figurują
daty 1728, 1733 1737. Ten typ
kołowrotka
został skonstruowany
w Niemczech już w XVI w. Właściwy
mechanizm
przędzalniczy
umocowany
jest u przyrządów
tego typu na
ukośnej ławeczce na lewo od koła napędowego. Natomiast w kołowrotkach
typu pionowego mechanizm ten jest usytuowany
nad kołem napędowym.
Fińskie kołowrotki
tego ostatniego
typu pochodzą przeważnie
z drugiej
połowy XVIII w. i występują
głównie w zachodniej i południowej
części
kraju. Jeszcze częściej spotyka się je w Szwecji i na zachodzie Europy.
Kołowrotek
typu pionowego jest także uważany za wynalazek niemiecki.
Jak podaje
Z e l e n i n na Ukrainie tego typu kołowrotki
nazywano holenderskimi.
Ilustracja
przedstawiająca
przyrząd
tego typu znajduje
się
w egzemplarzu
Nowego Testamentu
z Wolfenbilttel,
pochodzącym
z roku
1542. Kołowrotki podwójne (Doppelrad) stanowiące również wynalazek niemiecki,
umożliwiały
przędzenie
dwóch
mCI równoczesme
Próbowano
wprowadzić
je za pośrednictwem
szkółek przędzenia
na teren Finlandii

512
JUz w XVIII, a następnie
w XIX wieku. Nie spełniały
one jednak
dobrze swej roli i dlatego były niechętnie przyjmowane
przez absolwentki
tych szkółek. Kołowrotek
ręczny (Langrad) był niski i posiadał stosunkowo prosty mechanizm oraz duże koło napędowe. Kilka egzemplarzy tego
typu kołowrotków
znajduje
się w muzeach fińskich,
niestety z niedokładnymi
metrykami.
Ręczne
kołowrotki
stosowano
przypuszczalnie
w środkowej
i południowej
Szwecji, głównie przy przędzeniu
wełny
a (od XVIII w.) także i bawełny.
Urządzenia
tego typu znane były
podobno już w średniowieczu
jako kołowrotki
tzw. "szkockie". Autorka
podkreśla, że nazwa "wrzeciono" notowana w źródłach archiwalnych
odnosi się często właśnie do kołowrotków
ręcznych. Ponieważ konstrukcja
kołowrotków ręcznych jest zbliżona do konstrukcji
szpularzy, Vallinheimo
przypuszcza,
że wiele przedmiotów
figurujących
w inwentarzach
muzealnych jako szpularze, to właśnie dawne ręczne kołowrotki,
nieco przerobione.
Wnioskowanie
o rozpowszechnieniu
poszczególnych
typów kołowrotków, wyłącznie na podstawie ilości egzemplarzy zachowanych
w muzeach,
mogłoby doprowadzić do mylnych wniosków - podkreśla autorka. W muzeach fińskich znajduje się prawie tyleż kołowrotków
poruszanych
ręcz-o
nie, co w muzeach szwedzkich, a przecież w Finlandii były one o wiele
rzadsze. Autorka zebrała również i podała w swej pracy ciekawe dane
dotyczące rozwoju kołowrotków
w Europie. Zwraca m. in. uwagę na
15-wieczne urządzenie stanowiące
jej zdaniem formę wyjściową dla kołowrotków
ręcznych. Posiadało ono koło napędowe
usytuowane
na oddzielnej podstawce, a wrzeciono na osobnej {podobnie jak wózki powróżnicze). W tej części pracy zamieściła autorka wiele ilustracji
o charakterze ikonograficznym.
V. Vall i n h e i m o przypuszcza,
na podstawie
analizy nazw kołowrotków i w oparciu o źródła archiwalne, że kołowrotki przyszły do Finlandii z zachodu. Zaczęły się przyjmować powszechnie już w XVIII wieku.
Były początkowo
bardzo drogie, ponieważ sprowadzano
je z zagranicy.
Potaniały dopiero wtedy, gdy nauczono się wyrabiać je w kraju, a dopiero w 1817 roku otrzymali miejscowi tokarze zezwolenie na ich wyrób.
Wiele informacji
o pierwszych
wytwórcach
kołowrotków
zbiega
się
właśnie z tą datą. Wyroby zdolniejszych majstrów rozchodziły się szeroko
po kraju, mimo że konkurencja
stale zwiększającej
się liczby rzemieślników ustawicznie
wzrastała.
Najpóźniej wytworzył
się zawód wytwórców
kolowrotków
na terenach
wschodniej
Finlandii
i w Karelii. Stosowanie
kołowrotków
propagowały
w XVIII wieku szkółki przędzenia
zakladane
w środkach trudniących
się chałupniczo przędzeniem
i tkactwem.
Iv1imo
to wrzeciona stosowano jeszcze pod koniec XIX w. w niektórych
okolicach kraju. Tylko sporadycznie
zachowała
się znajomość
posługiwania
t)'m narzędziem do naszych czasów.

513
W rozdziale pOswlęconym technice przędzenia za pomocą kołowrotków
znajdujemy
szczegóły niespotykane
w innych pracach
etnograficznych.
Vallinheimo
omawia np. rodzaje sznurów stosowanych
zależnie od tego
czy przędzie się len czy wełnę i opisała sposób ich zakładania.
Ciekawe
są również uwagi autorki na temat wydajności pracy prządek. Dokładne
ustalenie wydajności
pracy prządek wyłącznie na podstawie wiadomości
opublikowanych
w pracach
i materiałach
etnograficznych
jest niemożliwe, ponieważ podają one same tylko wyniki przędzenia, bez uwzględnienie czasu pracy. Konkursy przędzenia
przy pomocy wrzeciona i kołowrotka zorganizowane
w Finlandii w latach 1954 i 1955 wykazały, że
dobre prządki
przędzące
przy użyciu wrzeciona
nie ustępują
zbytnio
prządkom posługującym
się kołowrotkiem.
Także i różnice w wydajności
zależnie od przędzenia lnu czy wełny nie były wielkie. Autorka omówiła
w tym rozdziale zagadnienia
z dziedziny kultury
duchowej i społecznej
wiążące się z przędzeniem:
wieczory
prządek,
wspólne gremplowanie,
powierzanie przędzenia wyrobnicom lub dziewczętom służebnym (w większych gospodarstwach).
Przędzenie stanowiło zajęcie głównie kobiet. Tylko
we wsiach trudniących
się chałupniczo
przędzeniem
i tkactwem
umieli
prząść także i mężczyźni.
W uwagach końcowych m. in. autorka usprawiedliwia
się, że uwzględniała materiały
porównawcze
z innych krajów w tak dużej mierze dlatego by poznać lepiej zasady działania
i rozwój poszczególnych
typóW
narzędzi i techniki.
Iv1imo, że V. Vallinheimo
dała przede wszystkim
materiał opisowy i nie zawsze panowała nad zebranym przez siebie materiałem, praca jej dzięki zawartemu
w niej bogactwu informacji
oraz
fotografii, jest bardzo cenną.
Halina

Bittner-Szewczykowa

Reinhard
P e e s c h. Die Fischerkommiinen auf Rugen und Hiddensee,
Akademie Verlag Berlin, 1961, s. 367, map 7, fotografii 170.
Książka R. P e e s c h a ukazała się w serii publikacji Instytutu Etnograficznego Niemieckiej
Akademii Nauk jako tom 28. Komuny rybackie
na Rugii są to wspólnoty połowowe o starej tradycji, występujące
w rybOłówstwie przybrzeżnym
morskim i jeziernym
(na jeziorach położonych
w pobliżu morza). Praca R. Peescha omawia z etnograficznego
punktu
widzenia zasady, rozwój i strukturę
tych wspólnot w trzech rozdziałach.
Pierwszy z nich noszący tytuł: Wieś rybacka zawiera historię przybrzeżnych osad od XII wieku do czasów współczesnych.
Rozdział drugi: Komuny rybackie poświęcony jest tradycyjnym
formom współżycia w zespołach połowowych. Trzeci rozdział omawia zagadnienie środków produkcji
(sprzęt i jego użycie) i związany z tym problem znaków własnościowych
(Hausmarken). Współautorami
rozdziału trzeciego są, oprócz Peescha, który
Lud, t. XLVIU

33

515

514

Pomimo iż, rybołówstwo niewodowe na Rugii posiada dawną tradycję,
jednak jak podaje R. Peesch naj starsze dokumenty
pochodzą dopiero
z XVII wieku (schwedische Landesmatrikel).
Według autora, obraz jaki
możemy uzyskać w oparciu o szwedzkie żródła ma znaczne luki. Nieliczne wzmianki
na temat wspólnot niewodowych
pochodzą z miejscowości: Neukamp,
Krakvitz,
Glowitz i Binz. Członkami
tych zespołów
byli rolnicy, którzy jedynie w okresie wiosennych
połowów tworzyli
wspólnotę połowową, a po sezonie połowowym zajmowali się gospodarką
rolną. R. Peesch wyciąga stąd wniosek, że około roku 1700 rybołówstwo
niewodowe nie było szeroko rozpowszechnione
na terenie Rugii. Dalszą
historię komun niewodowych w wieku XVIII i XIX śledzi autor w oparciu
o prace Willicha, Grlimbkego, Christoffela, Sundine.
Ponadto
dla opracowania
historii
komun południowej
Rugii autor
wykorzystuje listy osób uprawnionych
do wykonywania
zawodu, w okręgu
Lauterbach,
prowadzone
przez inspektorów
rybackich.
są to tzw. Willzettellisten
z lat 1888-1936. Listy te informują o kierowniku grupy i liczbie członków. Materiały zawarte w tych listach opracował autor w postaci
tabelki na stronach 53 i 54. Listy dotyczą okresu, w którym połowy śledzi
niewodami osiągnęły swój punkt szczytowy. Wynika z nich, że największa liczba spółek niewodowych
występowała
w latach 1888-1900. Nie
wszystkie komuny zostały na listach uwidacznione, gdyż znaczna ich część
podlegała bezpośrednio władzy książęcej. Pierwszą wojnę światową przetrwało na Rugii 16 wspólnot niewodowych, z których większość rozwiązała
się w latach 1925-1935. W 1938 roku utrzymały
się jedynie komuny
w miejscowościach:
Neukamp i Neuendorf.
W oparci·.l o analizę materiałów
R. Peesch stwierdza, że stałe wspólnoty połowowe określonej
wielkości występowały
przy niewodach
śledziowych, natomiast przy niewodach na inne ryby (Fischzugnetze), grupy
rybaków dokonywające
wspólnych połowów nie miały charakteru
stałego.
Dawniej
wielu rybaków
posiadało
własny niewód (ma to miejsce
w sporadycznych
wypadkach
dziś jeszcze), który używany był wtedy
tylko, gdy spodziewano się obfitego połowu. Przy takich okazjach specjalnych, w połowach tym niewodem, brali udział jedynie krewni i spokrewnieni rybacy (s. 59). Ten sposób połowów nazywa autor l' y b o ł ó ws t w e m o k o l i c z n o ś c i o w ym i nie zajmuje się nim bliżej, ponieważ
uważa, że w takich przygodnych grupach nie mogły rozwinąć się trwałe
formy organizacyjne.
Za jedynie ważne dla swych dociekań naukowych uważa autor takie
wspólnoty,
które
regularnie
używają
niewodu
jako głównego
środka
produkcji.
Istnieją duże trudności przy interpretacji
starszych źródeł w których
występuje niewód na ryby, bowiem źródła nie mówią nic o charakterze
samych zespołów rybackich
związanych
z tymi niewodami.
Opierając

omawia sieci, Wolfgang
R u d o l p h oraz K. E b b i n g h a u s. Rudolph
dostarczył ciekawego opracowania
problemu łodzi na wodach rugijskich
w oparciu o własne badania (s. 226-270), natomiast K. Ebbinghaus, kierownik muzeum regionalnego
na wyspie Hiddensee położonej u zachodnich wybrzeży
Rugii, publikuje
bogate
materiały
dotyczące
znaków
własnościowych
występujących
m. in. na sprzęcie rybackim (s. 273-294).
Na specjalne podkreślenie
zasługuje fakt, że autor książki R. Peesch,
nie ograniczył się wyłącznie do kultury materialnej
i społecznej rybaków
rugijskich,
lecz uwzględnił także bogaty materiał
leksykalny.
Wszystkie
terminy związane z życiem rybaków, bądż z formami ich pracy zawodowej podawane są w oryginalnym
brzmieniu
gwarowym.
Bardzo cennym uzupełnieniem
książki jest materiał
ilustracyjny.
Najważniejszym
z punktu widzenia głównego problemu książki: komun rybackich
a zarazem naj obszerniejszym
jest rozdział drugi. Rozdział ten składa się
z czterech
części: pierwsza
z nich omawia
historię
i rozmieszczenie
komun łodziowych, niewodowych
i żakowych, druga poświęcona jest komunom jako instytucji, trzecia omawia tryb pracy w komunach, czwarta
zajmuje się problemem przejścia do socjalistycznych
spółdzielni produkcyjnych. W dalszym toku streszczone zostaną poszczególne części rozdziału
drugiego. Historia i rozmieszczenie komun łodziowych, niewodowych i żakowych.
K o m u n y ł o d z i o we.
Termin
komuny
łodziowe
wprowadzony
zostaje przez autora u m o w n i e na określenie tych zespołów, w których
łódż stanowi czynnik decydujący o wielkości i strukturze
rybackiCh grup
połowowych. Właściciele ziemscy, na co wskazują
materiały
historyczne,
oceniali łódż jako najważniejszy
środek produkcyjny
rybaków, bowiem
pobierali dzierżawne
nie od sieci, lecz od łodzi.
Historię wspólnot łodziowych Rugii opracowuje autor w oparciu o dokumenty z XVII wieku (schwedische Landesmatrikel),
bowiem wcześniejsze żródła historyczne nawet z okresu Hanzy, informują jedynie według
autora o sprzęcie połowowym a nie dostarczają wiadomości na temat pracy
rybaków. Pierwsze dowody istnienia wspólnot łodziowych pochodzą z lat
1694/5 z Sassnitz, gdzie jak podają wzmiankowane
już wyżej schwedische
Landesmatrikel,
13-tu rybaków posiadało wspólnie 4 łodzie.
Komuny łodziowe Rugii posiadały lokalne różnice, dlatego autor śledzi
ich historię na trzech różnych terenach:
wyspie Hiddensee,
położonej
na zachód od Rugii, w rejonie wschodniej Rugii oraz na obszarze zatok
rugijskich.
K o m u n y n i e w o d o w e (Garnkommlinen).
Wielka Stec ciągniona,
gdziekolwiek
występuje
wymaga utworzenia
zespołu, bowiem nie może
być obsługiwana przez pojedynczego rybaka. Według przyjętego na Rugii
określenia
Garn
dla wielkiej sieci ciągnionej,
autor nazywa wszystkie
wspólnoty połowowe, z siecią tą związane, komunami
niewodowymi.

L
I

516
się na tych źródłach nie wiemy, czy mamy do czynienia z okolicznościo··
wymi czy tradycyjnymi
zespołami. Wzgląd ten, jak stwierdza autor, zmusił go do opracowania
historii wspólnot niewodowych
w oparciu o źródła
jedynie dziewiętnastowieczne.
Jako przykład stałych "maszoperii"
niewodowych
przytacza autor m.
innymi historię
jej z miejscowości
Neuendorf. Według prawa zwyczajowego przy jednym niewodzie w Neuendorf pracować mogło tylko 8 osób.
Młody rybak mógł wejść do zespołu tylko na opróżnione
miejsce. Do
roku 1850 zazwyczaj właściciel ziemski nie odmawiał młodym rybakom
pozwolenia na fundowanie
nowego niewodu, gdyż czerpał z tego zyski.
W latach 1845-1860
rybołówstwo
niewodowe osiąga kulminacyjny
szczyt
rozwoju, wtedy to wybrzeże morskie zostaje podzielone na małe odcinki
specjalnie
dla kaźdego niewodu (Zugstellen).
Wieś Neuendorf
posiadała
w tym okresie 1508 prętów miary pruskiej, wybrzeża. Z tego, dwie komuny posiadały odcinki o długości 190 prętów, pozostałe komuny tylko
po 188 prętów
brzegu. Kaźda komuna
dokonywała
połowów jedynie
w obrębie przydzielonego
jej w danym okresie czasu odcinka brzegu
tzw. t:; II i, bowiem tonie w określonych odstępach czasu zmieniano.
W umowach dzierżawnych
z 1850 r. dla wsi Neuendorf wprowadzono
nowy paragraf głoszący, iż w przyszłości do niewodów przyjmować można
będzie jedynie właścicieli
domów oraz że nazwiska osób interesujących
się połowami niewodowymi
winny być przedstawiane
miejscowemu klasztorowi.
W świetle tego paragrafu
członkiem zespołu połowowego mógł być
młody człowiek dopiero wtedy, gdy odziedziczył, kupił bądź założył nowe
gospodarstwo.
Zasada, iż do komuny może być przyjęty jedynie własciciel domu zakorzeniła się tak silnie w świadomości
rybaków, że stosowali ją także
w późniejszych
wspólnotach
żakowych do czasów ostatnich, pomimo iż
zdezaktualizowały
się wszystkie prawne więzy łączące wspólnoty z władzą
ziemską i zniknęły dawne przyczyny ekonomiCzne powołujące je do życia.
Po roku 1878 spółki z Neuendorf przeszły do rybołówstwa
przy po··
mocy wielkich żaków, uprawianego
teraz na dawnych toniach niewodowych. Do roku 1906/7 komuny te łowiły niewodem
w starym składzie
osobowym w miesiącach styczniu i lutym natomiast w marcu zastawiały
żaki.
K o m u n y żak o w e. Trzeci rodzaj sprzętu, obok łodzi i niewodów, który na Rugii prowadzi do powstawania
form rybołówstwa
zespołowego, to żak i k o m o r o w e (Kammerreuse).
Wykonanie
tego sprzętu
wymaga
znacznych
nakładów
materiałowych: dużo siatki, wiązanej niegdyś ręcznie, pali, łańcuchów, lin itp. Ponad to, obsługa takiego żaka, wymaga całej grupy osób. Osoby współpracujące przy żakach komorowych
tworzyć mogą zespół p a r t n e rów.

517
Ma to mieJsce wtedy, gdy środki produkcji znajdują się w ręku jednego
rybaka. Jest to zjawisko z okresu najnowszego a wiąże się z możl~wością
kupowania gotowej siatki fabrycznej z której robi się żaki. Rybołowstwo
tego typu Występuje przede wszystkim w miejscowościach
kąpieliskowych.
W większości jednak miejscowości Rugii żaki komorowe obsługiwane

przez wspólnoty połowowe.
Rybołówstwo
przy pomocy wielkich żaków wprowadzone
zostało na
Rugii w roku 1540, jednak nie było wtedy jeszcze komun żakowych.
Żaki na Rugię sprowadził
z Danii dziedzic Krzysztof von Laucen.
Uprawiał on połowy na własny rachunek,
jednak sam nie brał udziału
w połowach lecz powierzał je swoim parobkom bądź podwładnym
rolnikom. Za jego przykładem żaki komorowe przejęli w następnych latach radni miasta Strzałków
(Stralsund) a w ślad za nimi poszli inni junkrzy.
W wieku XVI rybołówstwo
żakowe znajdowało
się w rękach pojedyńczych przedsiębiorców.
O zespołowo uprawianych
połowach przy pomocy wielkich żaków dowiadujemy
się dopiero z dokumentów
szwedzkich z lat 1694/5. Żaki te zastawiano w sezonie wiosennych połowów śledzi. Przy jednym żaku pracowało na wyspie Hiddensee od 7 do 12 kosetrów (rolników). Każdy z nich posiadał udział w żaku (Antell), co według Peescha oznacza, że musieli oni, zarówno przy sporządzaniu
żaka
jak i przy jego obsłudze dawać równy wkład.
Ponadto w żakach tych posiadali udziały właściciele ziemscy. Brak
jest danych czy byli oni obowiązani do dawania siły roboczej do swych
udziałów w trakcie połowów.
Dalszą historię komun żakowych śledzi autor w oparciu o książki rozrachunkowe
właścicieli majątków.
W latach 1730-1790
tracą swe znaczenie wybrzeża zatok rugijskich,
na których zastawiano żaki komorowe, a na plan pierwszy wybijają .się
brzegi otwartego morza, gdzie do połowów używa się niewodów. Tak WięC,
gdy wiek XVI i XVII upłynęły w dziedzinie połowów. mor.skich pod. z~akiem żaków komorowych, to w wieku XVIII zdobywaJą pierwsze mieJsce
połowy niewodami. Wiąże się to z zanikiem śledzi w zatokach.
W XIX stuleciu rybołówstwo
żakowe na wyspie Hiddensee propagowane jest przez miejscowy klasztor św. Ducha. W roku 1838 klasztor ten
poleca mieszkańcom
wsi Neuendorf
ustawienie
wielkiego żaka na wybrzeżu morskim asygnując na ten cel 442 talary. Podobną zapomogę otrzymują mieszkańcy wsi Vitt.
Według kontraktu
dzierżawy z 1850 roku przy żaku w Neuendorf powstał zespół składający się z 39 osób (Gemeinschaft).
Żaki komorowe nie wytrzymywały
zbyt długo, gdyż niszczyły je burze, jednak nie zniechęcało to mieszkańców
wsi Neuendorf do kilkakrotnego ponawiania
prób z tymi żakami.
Oprócz podanej w dużym streszczeniu
historii spółek żakowych na

518

519

wyspie Hiddensee, autor omawia również historię takich maszoperii południowej
i wschodniej
Rugii oraz uwzględnia
także historię połowów
przy pomocy małych żaków (Bligelreusen). Najstarsze
wiadomości zapisane o tych żakach pochodzą z roku 1886, ale według autora są one dużo
starsze.
Na zatokach rugijskich stawiano zwykle 2-3 żaki w jednym miej~cu.
Na ~schodnim w~brzeżu Rugii stawiano do 30 żaków z jednego miejsca,
tak ze tworzyły SIę w morzu 200-300 metrowe ciągi żaków. Ze wzgl~du
na często wzburzone morze, do obsługi tych żaków tworzyły się specjalne
zespoły Poł~wowe. O występowaniu
takich
zespołów dowiadujemy
siG
z dokumentow dozorcy rybołówstwa
z roku 1898.
RY~ołówstwo przy pomocy małych żaków uprawiane
było na całym
wybrzezu wschodnim Rugii: na zatokach w rejonie Brege i na zatokach
pół. Mnichów.
Każda grupa rybacka posiadała 2 albo 3 miejsca (Lade) do zastawiania żaków, które nie były stałą własnością grupy lecz "były zmieniane
bądź j.ak w sas~n~tz losowane każdego roku pomiędzy wszystkimi wspól~
notamI danej mIeJscowości.
Na zakończenie
statystyczne
dla lat

:;:iLlolematyki
1957/8.

komun

żakowych

podaje

autor

dane

U c z e s t n i c y k o m u n. Podczas
gdy sprzęt
wpływa
na liczbę
u:zestników
połowu, skład komun
określały w równym
stopniu
przepISy prawne wydawane przez władze zwierzchnie jak i tradycyjne prawa
zwyczajowe. (s. 75).

Inaczej jednak wygląda sytuacja w rybołówstwie
morskim. Rybołówst.wo. to. bowi.em nie było związane z jakimikolwiek
prawami czy uprawn.lemamI. Kazdy rybak mógł brać udział w tym rybołówstwie,
o ile posladał . s?rzęt P?łowowy i znalazł towarzyszy,
bez których
nie mógłby
upraWlac połowow ze względów technicznych.
W rybołówstwie tym otwierały się duże możliwości dla tych rybaków,
którzy nie znajdywali
dla siebie miejsca w ściśle określonych komunach
niewodowych i żakowych pracujących
na zatokach.
L i c z e b n ość.
Liczba
członków
maszoperii
łodziowych
wynosiła
3---4 osoby. Każdy uczestnik wspólnoty łodziowej, poławiającej
zazwyczaj
wspólnie jesienią mógł o każdej porze wymówić pracę, jednak zgodnie
z prawem zwyczajowym nikt nie opuszczał swojej grupy połowowej przed
zakończeniem sezonu. Pomimo tej wolności wyboru grupy, sezonowe wspólnoty łodziowe pozostawały ze sobą zazwyczaj całe lata.
Rybołówstwo
przybrzeżne
przy pomocy niewodów,
żaków i innego
sprzętu należało do uprawnień
właścicieli ziemskich. Ktokolwiek
chciał
korzystać
z wybrzeża,
musiał mieć pozwolenie
właściciela
ziemskiego.
Zezwolenie takie otrzymywali
zazwyczaj tyłko ci rybacy, którzy wykony-

wali pewne pOSłUgl względnie dawali określone daniny. Właściciel ziemski dając pozwolenie na wykonywanie
połowów, nie troszczył się zupełnie
Zrealizowano
to na wybrzeżu wschodniej Rugii i na wyspie Hiddensee,
w jaki sposób jego ludzie z pozwolenia tego skorzystają.
Mogli oni łowić
pojedynczo bądż w komunie.
Rybołówstwo
w komunach było więc według Peescha samodzielnym
tworem rybaków, chociaż związane było de oomine z feudalnym porządkiem prawnym.
Pomimo iż, w XIX stuleciu zniesiono poddaństwo,
to jednak stary
porządek prawny utrzymywał
się nadal przez długi okres czasu. Prawo
feudalne,
głoszące,
że tylko
właściciel
gospodarstwa
może otrzymać
uprawnienia
rybołówcze i być członkiem wspólnoty, występuje jeszcze do
połowy stulecia w wielu kontraktach
dzierżawnych
i umowach. Ilustrują
to przykłady z pół. Mnichów i wyspy Hiddensee.
W spółkach
niewodowych
liczba uczestników
połowu zależała
do
pewnego stopnia od wielkości niewodu. Przy niewodzie śledziowym np.
komuna liczyła 8 osób przy niewodzie małym 4 osoby. W dokumentach
niewód nazywany był niekiedy Achtgarn. Na pół. Mnichów występowała
zmienna liczba osób w komunach niewodowych
(8-13).
Wzorując się na komunach
niewodowych,
komuny żakowe składały
się w początkach swego powstania także z 8 osób. O liczebności komuny
żakowej rozstrzygała
zazwyczaj liczba zastawianych
żaków.
W większości miejscowości dążono do tego, aby łączyć wszystkie tereny połowów żakowych leżące w obrębie gruntów jednego właściciela.
podczas gdy na zatokach miejsc nie łączono. W pierwszym wypadku komuny liczyły 34 osoby (Goren) bądż nawet 54 (Neuendorf), w wypadku
drugim tylko 3-4 osoby.
P r z y j m o wan i e c z ł o n k ó w.
(uzupełnianie
komun). Syn miał
zawsze pierwszeństwo
do zajęcia po śmierci ojca miejsca w komunie. Jednak członkiem komuny stawał się dopiero wtedy, gdy odziedziczył po
ojcu gospodarstwo
i sprzęt rybacki. O ile gospodarstwo i część sprzętu
wniesionego
do wspólnoty
dziedziczyła
żona zmarłego,
uznawana
była za członka komuny. (zał. na s. 3 i 6). Kobiety nie brały udziału w połowach, lecz dawały swoich zastępców. Gdy zastępcą nie mógł być syn
wdowy, brała człowieka
obcego (Lottmann).
Zastępca
taki mógł uzyskać prawo wkupienia
się do wspólnoty, o ile był wolny udział. Każdy
członek komuny (wdowa także) mógł sprzedać swój udział o ile uzyskał
zgodę pozostałych członków komuny.
Gdy ktoś się wkupił do zespołu lub odziedziczył udział part, musiał
dla zespołu postawić flaszkę wina. Nigdy natomiast
przy przyjmowaniu
czołnków nie zawierano
umowy na piśmie. Jeszcze bardziej swobodnie
odbywało się występowanie
z komuny. Przestrzegano
jedynie zasady, że
komunę opuszczano dopiero z końcem sezonu połowowego.

520
O obowiązkach i uprawnieniach
spółek nie mówią nam nic dokumenty pisane. To co każdy miał wykonać w komunie, znano bardzo dokładnie
z ustnej tradycji. Dopiero pod wpływem przymusu władz, kompanie powstaj ące w latach trzydziestych
b. stulecia, zdobywaj ą statuty.
W statutach
tych poczesne miejsce zajmują postanowienia
dotyczące
uprawnień wdowy, w wypadku śmierci członka-męża;
co świadczy o tym,
iż problemy te rybacy uważali za bardzo ważne i istotne. Wyczerpująco
omawia także autor dyscyplinę pracy i przebieg pracy w wypadku choroby członka. Stosunki
wzajemne
rybaków
w komunach
ilustruje
autor
przeglądem nazw używanych dla samookreślenia.
Z g r o m a d z e n i a i n a r a d y. Dawne maszoperie
ograniczały
się
zawsze do jednego rodzaju sprzętu połowowego. Jedynie w okresie przestawiania się z rybołówstwa
niewodowego na rybołówstwo żakowe komllny posługiwały się dwoma rodzajami sprzętu.
Komuny są z reguły grupami, które na przeciąg nielicznych miesięcy
w roku występują jako robocze wspólnoty. W pozostałych miesiącach roku funkcja ich zamiera. Istotną ich cechą jest to, że są okresowymi wspólnotami połowowymi.
Przed rozpoczęciem wspólnej pracy rybacy komun niewodowych i żakowych urządzają w styczniu bądź na początku lutego zebrania dla swych
członków. Na zebraniach tych ustalają wkład sprzętu, decydują o zakupie
nowego względnie reperacji sprzętu starego. Ustalają także wysokość wkładu pieniężnego na kupno nowego materiału
i na zpałacenie
dzierżawy.
W sprawach
spornych
decydujące
znaczenie ma głos starych rybaków.
Jedynie w większych wspólnotach
żakowych wschodniego wybrzeża Rugii
posiedzenia są protokółowane,
a o sprawach
spornych rozstrzyga głosowanie.
Zebrania komun odbywają się w szopach na sprzęt, w gospodzie lub
w domu rybaka. Miejsce i czas zebrania podawane są z ust do ust.
K i e r o w n i c t w o z e b r a n i a spoczywa w rękach tzw. W o r tf li h r e r a, to jest osoby mającej pierwsze słowo. Wortftihrer
reprezentuje komunę na zewnątrz w trakcie kontaktowania
się z władzami. Kierownik komun jest na to stanowisko wybierany. Zazwyczaj i wybór pada
na rybaka, który umie życzenia swoich kolegów ustnie i na piśmie przekazywać odnośnym władzom, oraz który posiada największe
doświadczenie zawodowe. Najważniejszą
jego funkcją jest przechowywanie
zarobku
komuny u siebie w domu aż do momentu podziału. Rybacy z wyspy Hiddensee nie posiadają żadnego stałego określenia dla urzędu kierownika zespołu. Na pozostałych terenach Rugii znane są nazwy następujące:
G a r nm e i s t e r w XVI i XVII wieku, G r o o t m e i s t e r, O b m a nn.
Kierownik
(W o r t f li h re r) nie posiada żadnych specjalnych
uprawnień. Głos jego we wspólnych naradach znaczy tyle samo, co każdego innego uczestnika. Wnosi on taki sam wkład sprzętu jak inni, musi dawać

521

I

i

)i

taki sam wkład pracy i otrzymuje przy podziale taką samą część zarobku
jak pozostali członkowie.
Z d o b y c i e s p r z ę t u (środków produkcji) i utrzymanie go w należytym porządku nie jest jednorazowym
zadaniem lecz trwającym
stale
obowiązkiem wszystkich uczestników komuny. Każdy z członków obowiązany był do określonego wkładu rzeczowego. Sprzęt połowowy wykonywa.ny był jednak nie w komunie lecz w rodzinie rybackiej. Sytuacja uległa
zmianie, gdy wprowadzono
sieci fabryczne
(1873-1890).
Przejście od sieci wiązanej ręcznie do sieci maszynowej było nie tylko inowacją techniczną, lecz wywarło także wpływ na tok pracy w komunach i stosunki własnościowe.
Na początku XIX wieku rybacy wykonywali
swój sprzęt w oparciu
o lokalne surowce, takimi samymi iglicami i taką samą techniką, jaką
spotykamy
u rybaków neolitycznych.
Pod koniec XIX wieku rybak nie
posiada już własnego surowca do wyrobu sieci i zaopatruje
się w siatkę
u handlarzy,
jednak z siatki tej wykonuje sieć nadal w sposób zgodny
z tradycją.
Siatka fabryczna
oswobadza go od pracy ręcznej, trwającej
długie zimowe wieczory, wykonywanej
zbiorowo.
Od momentu wprowadzenia
sieci fabrycznych,
sprzęt stanowi niepodzielną własność wspólnoty, bowiem materiał potrzebny do sporządzania
sprzętu
zakupywano
wspólnie zwykle ze wspólnej
kasy. Równocześnie
rozwinęły się nowe formy pracy zespołowej w komunie, związane z wykonywaniem
sprzętu. Dotychczas rybak wykonywał
sam wszystkie etapy
pracy, teraz zaistniała możliwość rozdzielenia poszczególnych etapów pracy pomiędzy członków komun. W mniejszych komunach wszyscy uczestnicy biorą udział w każdym procesie pracy, w większych natomiast z reguły praca jest rozdzielana.
Z pewnymi etapami pracy zespołowej jnp.
z zeszywaniem
niewodu, żaka; związane były określone zwyczaje: polewanie sieci winem lub bal żakowy, wyprawiany
na zakończenie
pracy
przy zastawieniu
n o w y c h żaków. Bale takie miały miejsce w Gager
i Gross Zicker do roku 1950 a w Goren do 1952 roku.
W komunach łodziowych utrzymywanie
sieci w stałym porządku łączy się z obowiązkiem chronienia ich po sezonie oraz w razie niepogody.
Celowi temu służą: strych w domu rybaka lub mała szopka, którą każdy
ma dla siebie.
Spółki niewodowe
nie znały dawniej szop wspólnych,
bowiem niewód po skończonym sezonie połowowym dzielony był na części, które zabierali
rybacy
na swoje gospodarstwa.
Często jednak
posiadali
oni
specjalne szopy dla niewodu i sprzętu. W Kleinhagen wykorzystują
rybacy do tego celu dawne solarnie śledzi.
W rybołówstwie
żakowym występuje
zwykle szopa, gdyż połowy te
wymagają
dużo rozmaitego
sprzętu. W południowej
Rugii wykorzystuje

522
się dla tego celu dawne solarnie zwane SoIthus, nazwa szopa występuje
tu rzadko.
Ł ó d ź w komunach
rybackich
ma takie same znaczenie jak sprzęt
polowowy. Używane na wybrzeżu rugijskim łodzie, jak wynika ze żródeł
historycznych
budowane
były zawsze przez specjalnych
majstrów.
Jednak o formie łodzi rozstrzygali
sami rybacy, przy czym pojedyńczy rybak podporządkowywał
się zwykle sądowi grupy (jednostki osiedleńczej).
Ze względu na cenę łodzi, która w 1892 roku kosztowała 1200 marek,
łódź była wspólną własnością 3-4 rybaków. Łódź jako własność wspólna, była według Peescha jedynym z naj istotniej szych czynników wpływających na stałość zespołów.
S t o s u n k i w ł a s n o ś c i o w e. W spółdzielniach
występowały
obok
siebie dwie formy własności:
własność prywatna
i własność zespołowa.
W komunach łodziowych własnością prywatną były: sieci pływające i zastawne, w komunach niewodowych - pojedyńcze kawałki skrzydeł, często
także części matni;
w komunach
żakowych
części skrzydeł żakowych.
Sprzęt rybacki oraz jego części były znakowane, aby po skoilczonym połowie właściciel mógł je znaleźć.
Sprzęt względnie części sprzętu, stanowiące
własność prywatną
były
przez danego rybaka-właściciela
zawsze własnoręcznie
wytwarzane.
Sposób wykonania
sprzętu
i forma własności
są ze sobą według
Peescha ściśle zespolone. W komunach
żakowych
stary sprzęt stanowi
własność indywidualną
natomiast
sprzęt nowy wykonany
ze siatki fabrycznej stanowi własność wspólną. Środki produkcji, które zespołowo były przez komunę
nabywane,
zespołowo przystosowywane
do połowów
i zespołowo utrzymywane
stanowiły
wspólną niepodzielną
własność komuny. Wspólną własnością były więc łodzie, wiosła, żagle, kotwice, windy do wyciągania łodzi czyli sprzęt, który z natury rzeczy nie mógł być
dzielony na części.
Według autora to współwystępowanie
prywatnych
i wspólnych środków produkcji jest charakterystycznym
rysem komun rugijskich.
Identyczne stosunki własnościowe
występują
na wybrzeżu szwedzkim
w zespołach łódkowych (batlag), składających
się z trzech osób (batkamrater), a trzymających
się przez całe życie razem.
Te zadziwiające
paralele możemy według Peescha tłumaczyć działaniem wpływów kulturowych
w obrębie południowego
Bałtyku, co można
wykazać na przykładach
wielu rzeczy i słów związanych z rybołówstwem
przybrzeżnym
(miara liczenia Wall, miejsce w łodzi kas ...) bądź też wyjaśniać te podobieństwa
historycznymi
kontaktami.
W s p ó l n e p o ł o w y. Zespoły liczyły zazwyczaj tylu członków, ilu
wymagała wspólna praca, z której nikt nie mógł się wyłączyć.
We wspólnotach
łodziowych dawniej było regułą, że naj starszy rybak
zajmował miejsce przy sterze a naj młodszy na przodzie. Raz zajęte miej-

523
sce nigdy nie było zmieniane. (Podobnie było w Szwecji w rybołówstwie
przybrzeżnym sieciowym). W zespołach niewodowych każdej łodzi, a w ło··
dzi każdemu
mężczyźnie przypadały
określone
zadania. Każde miejsce
związane było z określoną pracą i zobowiązywało
do wkładu określonego
sprzętu. W każdym sezonie rybak przesuwał się o jedno miejsce do przodu. Z roku na rok zmieniała się praca, którą musiał rybak wykonać dla
komuny a równocześnie cofały się jego kawałki sieci w skrzydle o jedno
miejsce. Gdy dawniej rybak przysyłał swego zastępcę do pracy - dawano mu miejsce przy kotwicy, ponieważ
nie znał innej pracy. Również
w komunach żakowych wykrywa autor zwyczajowy porządek w przebiegu samej pracy.
W wypadku
gdy sami uczestnicy komun nie są w stanie wykonać
danej pracy
uciekają
się do pomocy członków
rodziny
(kobiet). Do
pracy wykonywanej
w komunach należy także służba za kolejką - dotycząca dawniej zbytu ryb. W komunach Hiddensee wszystkie słuźby były
przed rozpoczęciem
sezonu kawlowane.
Reasumując
swe wywody daje
autor klasyfikację
wszystkich typóW pracy zespołowej:
typ 1. Wspólna praca bez zmiany funkcji i miejsca pracy, wszyscy uczestnicy połowu są równocześnie
przy pracy zatrudniani
(komuny łodziowe i komuny żakowe)
typ 2. Wspólna praca z okresowym zmienianiem
funkcji i miejsca pracy.
Wszyscy uczestnicy są zatrudnieni
równocześnie
ale zmieniają regularnie od czasu do czasu funkcję albo miejsce pracy (komuny niewodowe - codzienne połowy)
typ 3. Współpraca w trwałych grupach roboczych o określonych zadaniach
przy daleko sięgającym
podziale pracy. Wszyscy są równocześnie
w pracy zatrudnieni
typ 4. Współpraca w trwałych grupach roboczych z okresową zmianą zadań roboczych.
Wszyscy są równocześnie
przy pracy zatrudnieni
typ 5. Służba kolejna. Członkowie komun obejmują kolejno tą samą pracę
lub służbę (transport ryb, specjalne prace)
P o d z i a ł p o ł o w u i z a r o b k u. Na zakończenie rozdziału o komunach jako instytucji, omawia autor podział w komunach. Dawniej dzielono ryby nie nadające się do jedzenia, obecnie ryby, na które nie ma
zbytu. W znacznej ilości komun całą sumę pieniędzy dzieli się pomiędzy
uczestników połowu, w niektórych z całego zarobku wydziela się określo ..
ną część na konserwację
sprzętu, sieci, łodzi. Suma pozostająca po odciągnięciu kosztów dzielona była na równe części. Kto współpracował
z komuną w sezonie połowowym otrzymywał
vul Deel, vult Mannsdeil.
Kto
zachorował otrzymywał
pełny udział, po określonym czasie tylko połowę
udziału. O wdowę po zmarłym komuna troszczyła się do końca roku lub
sezonu połowowego. Wdowa otrzymywała
wtedy pełny udział. Uprawnienia wdowy wygasały
z chwilą, gdy syn jej stawał się pełnoprawnym

524

525

członkiem zespołu bądź, gdy inny rybak kupił część sprzętu po jej męźu.
Wielu autorów
mniemało
mylnie według
P e e s c h a, że równe części
przy podziale zarobku w komunie wiązały sit; ściśle z równym wkładem
członków i że jest to przykład
małomieszczańskiego
sposobu myślenia.
Tymczasem wkład rzeczowy poszczególnego członka komuny był warunkiem a nie podstawą podziału. Tylko ten otrzymywał
pełny udział, kto
współpracował
przy sporządzaniu
sprzętu i przy połowach, a więc podział
zależał przede wszystkim od udziału we wspólnej pracy przy wykonywaniu środków produkcji.
Ogólnie biorąc zarówno dawniej jak i obecnie w komunach obowiązuje
zasada, że ktokolwiek
z jakichkolwiek
przyczyn
odmawia
współpracy
w żadnym wypadku nie może brać udziału w zarobkach. Np. gdy w ostat ..
nich latach
wielu
rybaków
zaprzestało
zespołowego
rybołówstwa,
ze
względu na jego nieopłacalność,
nie otrzymują
oni ani feniga przy podziale pomimo, iż są nadal właścicielami
sieci i sprzętu.
.
To, że części przy podziale są jednakowo
duże nie wiąże się więc
z równym wkładem sprzętu lecz z jednakowym
wkładem pracy, do której wszyscy są obowiązani.
Porządek pracy w komunach
rybackich
opiera się na równych prawach i równych obowiązkach,
zasadzie znanej przed kapitalizmem
i myśleniem drobnomieszczańskim.
Rybacy zdają sobie dokładnie sprawę z tego, że pomimo tego porządku
występują
różnice w efektach pracy poszczególnych członków. Komuna zna środki wychowawcze
w stosunku do
leniwych, szydzi z nich bądź karze za opuszczenie pracy. Mniej wydajną
pracę starego rybaka rekompensuje
w efekcie ostatecznym
jego doświadczenie, którego brak młodym. Sposób podziału zarobku w komunach jest
więc oparty na porządku pracy.
P r z e j ś ci e d o s o c j a l i s t y cz n y c h s pół d z i e l n i p r o d u kc y j n y c h. Począwszy od roku 1954 rozpoczyna się proces przekształcania
dotychczosowych
form produkcji
w rybołówstwie.
Rybacy z miejscowości
Glowe i Dranske zakłada~ą na wzór spółdzielni produkcyjnych
w rolnictwie dwie rybackie spółdzielnie.
Są to głównie przesiedleńcy
z Pomorza
i wolnego miasta Gdańska, którzy ze względu na małe możliwości: włączenia się do istniejących
resztek zespołów połowowych
tworzą nowe spółdzielnie. P e e s c h wyraża pugląd, że dawne wspólnoty rugijksie są najprawdziwszymi
spółdzielniami
produkcyjnymi
ponieważ nie było w nich
przeciwieństwa
pomiędzy kapitałem
i pracą.
Tworzenie się spółdzielni
produkcyjnych
jest ważnym procesem gospodarczym, którego nie może etnograf pomijać w swoich badaniach,
jeżeli chce zrozumieć
sens zmian form współżycia
ludzkiego.
Zadaniem
współczesnego
etnografa
jest obserwacja
tych zmian i dociekanie
ich
przyczyn.
Proces

adaptacji,

zarówno

lokalnych

tradycji

gminy,

z którą

często

pokrywała
się dawna komuna rybacka,
jak i dawnych praw zwyczajowych w nowych spółdzielniach
produkcyjnych
ilustruje
autor licznymi
przykładami
(s. 148-152). Pracę zamykają
liczne zestawienia
materiałów
i ankiet, wykaz miejscowości i aneksy.
Jadwiga

Adam

C h ę t n ik

-

Strój

kurpiowski

Puszczy

Kucharska

Zielonej

-

Atlas

cz. IV, zeszyt 7, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Wrocław, 1961., str. 76, ilustr. 75, tablic barwnych
3. Streszczenie w języku rosyjskim i angielskim.
Polskich

Strojów

Ludowych,

Kolejna dwudziesta
szósta (26) monografia
poświęcona
strojom kurpiowskim Puszczy Zielonej została opracowana
przez Adama C h ę t n i k a
zgodnie z instrukcją
merytoryczną
obowiązującą
w serii wydawniczej
APSL. Praca składa się więc ze wstępu i dziesięciu rozdziałów, zawieraj ących określone zagadnienia.
We wstępie autor zaznajamia
czytelnika
z położeniem i historią regionu, z ogólnym charakterem
strojów ludowych Kurpiów Puszczy Zielonej oraz ich sąsiadów a następnie przechodzi do szczegółowego omówienia właściwego tematu.
Jakkolwiek
dzieje osadnictwa,
przeobrażenia
fizjograficzne,
gospodarcze i społeczne omawianego
regionu były bardzo złożone, autor, ograniczając się do pewnych podstawowych
faktów, wprowadza
w zagadnienie
w sposób zwięzły i dostatecznie jasny. W tego typu monografii naukowej,
która służy również celom popularyzacji
i praktyce, jest to chyba zaletą.
Pewne uwagi krytyczne można natomiast zgłosić do rozdziału poświęconego problematyce
historycznej
ubiorów kurpiowskich
(str. 12). W tym
bowiem rozdziale spodziewać qy się należało znacznie szerszego materiału
historycznego
i podmalowania
tła, na którym strój się ukształtował.
Trudne albo i niemożliwe było zebranie poważniejszej
dokumentacji
opisowej i ikonograficznej
z okresów wcześniejszych,
koniec natomiast
w. XIX został potraktowany
zbyt pobieżnie. Rozdział poświęcony tym zagadnieniom
robi wrażenie
niedokończonego.
Autor bowiem przytacza
na
zakończenie rozdziału jedynie zapiski Połujańskiego
z roku 1859 (str. 14).
Tymczasem właśnie druga połowa w. XIX .i początek w. XX były bardzo znamienne dla kultury ludowej i przemian na terenie wsi. Takie bowiem
czynniki
jak
rozwój.
kapitalistycznego
przemysłu
i handlu,
a w związku z tym szybkie przemiany
struktury
społecznej, unowocześnienie komunikacji
i transportu,
rozrost miast, a szczególnie Warszawy -wpłynęły
na rozwój cywilizacyjny
i kulturalny
wsi mazowieckich.
Te
czynniki,
które szczególnie destrukcyjnie
oddziałały
na kulturę
ludową
Mazowsza Centralnego,
nie ominęły również Kurpiowszczyzny.
Ponadto w okolicach podwarszawskich
dokonywało
się w tym czasie

526
inne zjawisko ekonomiczne:
wzmogła się i rozwinęła w biednych i przeludnionych
wsiach produkcja
rękodzielnicza
wiejska
na użytek miasta.
Obserwujemy
więc na terenie wsi i miasteczek rozrost różnych ośrodków
wytwórczości ludowej i przemysłu ludowego, a w ulepszaniu warsztatów
i produkcji bierze udział kapitał prywatny, ziemiaństwo
oraz organizacje
społeczne. W roku 1884 powstaje Delegacja Przemysłu
Ludowego wyłoniona z Warszawskiego
Oddziału
Towarzystwa
Popierania
Rosyjskiego
Przemysłu
i Handlu, kt6ra organizuje
wytw6rczość
na wsi. Produkcją
tkacką na zbyt zajmują się w roku 1884 m. i. cale wsie na Kurpiach jak
np.: Kadzidło, Szafarnia,
Dylewo, Tatary,
Drężek, Siarczałąka,
Klimek,
Wolkowe, Myszyniec itp., a hr. Ludwik Krasiński
zakłada ręczne warsztaty produkcyjne
guzikarstwa
w Kadzidle (patrz: A. Z a k l' Z e w s k i,
"Przemysł Włościański",
W-wa, 1888).
Na lata siedemdziesiąte
i osiemdziesiąte
w. XIX przypada
również
okres intensywnej
emigracji
zarobkowej
z Kurpiowszczyzny
do Prus,
Westfalii i Ameryki co powoduje rozwój gospodarczy
wsi kurpiowskiej
i przenikanie
na wieś kultury kapitalistycznej.
Wydaje się także słuszne twierdzenie
J. Olędzkiego (P. S. L. Nr 4,
1961, s. 213), że m. in. w bogactwie stroju kurpiowskiego
tego okresu
uwidocznia się ze szczególną wyrazistością
zewnętrzna
społeczna manifestacja zamożności Kurpiów wobec sąsiadów - manifestacja,
która nie
zawsze nawet ma swe uzasadnienie
w warunkach
bytowania. Strój kurpiowski (zwłaszcza kobiecy) z przełomu w. XIX i XX wzbogaca się bowiem niewspółmiernie
do ogólnego poziomu życia tej stosunkowo
niezamożnej krainy.
Jakkolwiek wyżej omówione fakty, mające poważny wpływ na kształtowanie się ubiorów kurpiowskich
drugiej połowy w. XIX nie znalazły
się w rozdziale poświęconym
ich rozwojowi historycznemu,
wiele materiału z tego zakresu znajdujemy
u autora w rozdziałach następnych
(np.
na str. 15, 17, 30). W rozdziałach tych zawarte są również bardzo cenne
wiadomości własne autora z okresu międzywojennego
(np. w rozdz. IV, V).
Nie można oczywiście autorowi stawiać zarzutu, że każde zagadnienie
w różnych rozdziałach
rozpatruje
w aspekcie historycznym.
Wydaje się
jednak,
że bardziej
proporcjonalne
rozłożenie
materiału
historycznego
w poszczególnych
partiach
monografii
mogłoby dać wyraźniejszy
0braz
dynamiki i etapów rozwojowych
odzieży kurpiowskiej,
względnie niektórych części tej odzieży.
A oto jeszcze kilka uwag natury og6lnej.
Z tekstu pracy A. C h ę t n i k a, a szczególnie z przytoczonego w przypisach Dyariusza Kadzidlańskiego
i z dokumentów
archiwalnych
francusldch z r. 1735 wynika, że ludowy strój męski na Kurpiach
był VJ różnych okresach historycznych
mundurem
oddziałów kurpiowskch.
Kurpiowie bowiem niejednokrotnie
stawali z bronią w ręku w obronie kraju.

527
Trudno prawdopodobnie
dziś dociec jakie były wpływy mundurowe
z zewnątrz na męski str6j kurpiowski,
wydaje się jednak pra",:,~~podobne, ze
ubiór łowc6w i strzelców Puszczy Zielonej był punkte:n ;-r~JsCla ~la munduru oddział6w kurpiowskich.
W tym "umundurowIemu
stroJ6w .kurpiowskich nie było natomiast daleko posuniętego. naś~adowni~twa WOJsl~owych mundurów obcych czy swojskich, jak to SIę dZIało w l11nych .reglOnach kostiumologicznych.
Str6j Kurpiów
bowiem był mocno zWIązany
ze specyficznymi warunkami
bytowymi mieszka~ców. puszcz.y. Problem ten
nie zarysowuje się w sposób wyrazisty. podobme mezbyt Jasno przedstawia się sprawa zróżnicowania
stroju według grup zaw?dowyc~.
J~kkolwiek bowiem można uznać ten podział za słuszny, me wYda.3.e ~lę aby
różnice były poważniejszego
charakteru.
Można tu chyba m6wlc 11 tylko
o pewnych
odmianach
i to w okresie wcześniej.szym.
Jest np. bard~o
prawdopodobne,
że strojem
wyr6żniali
się d~wm ~trzelCy pochodzema
szlacheckiego,
którzy stali na straży praw krolewsklc~
.w P~~zczY'. ~apewno nieco inaczej wyglądała odzież codzienna barlmkow
mz rolm~o:v
czy smolarzy. Dokumentacji
jednak dostatecznej
w tej mierze właścIwIe
bruk.
.
.
jeżeli chodzi o nazwę Kurp, na temat której jest mowa zarowno v:e
wstępie (s. 6) jak i przy szczegółowym opisie obuwia .(s. 25,.26), nalezy
przypomnieć,
że jest to nazwa bałtyjska.
Spotykamy
]ą w jęz::ku staropruskim
(curpe), w języku litewskim
(kurpe) oraz w łote.wsklm (kurpes). We wszystkich
tych językach nazwa ta oznacza. ła~cle, . Względ11l~
obuwie płytkie (pantofle). Kiedy i w jaki sposób pOJawIła s~ę ona .na
terenie Puszczy Zielonej trudno dziś dociec, słuszne Jest n~to~last
mmemanie autora, że nazwę tę nadali mieszkańcon: Puszczy sąsIedzI od nazwy
(bałtyjskiej) obuwia noszonego przez puszczakow.
Szereg rozdziałów poświęconych
poszczególnym strojom ~zy pe;-rnym
\ch częściom jest opracowany
rzetelnie, jasno i z dużą znaJOmoś~lą ~erenu. Wiadomości własne autora, który spędził całe swe p.racowlte zycie na Kurpiach i zbierał materiały w swych stron~ch r?dzl11n~Ch - są
zwłaszcza w detalach,
niezastąpione.
Dzięki dobrej znaJomoś~1 kultur~
kurpiowskiej
autor mógł sobie pozwolić na pewne rekonstrukcJ~
czy tez
na podanie czytelnikowi niektórych rysunków wYk~nanyCh .pod Jego nadzorem ze starych wypłowiałych
fotografii. Taka zas ope~aCJ.a z .dokumentacją u autora mniej obeznanego z terenem mogłaby dac 11le~oząda~e rezultaty. Sądzę, że nie można jej zalecać do szerszego stos owa ma, moze ona
być natomiast pomocna w wyjątkowych
wypa~~~ch..
.
Dostatecznie bogata i urozmaicona Jest częsc ilustracYjna pracy. WIele
wartościowych
fotografii pochodzi ze zbiorów własnych autora. z okresu
międzywojennego
a nawet z przed pierwszej
wojny światowej.
Ba~d~o
cennym uzupełnieniem
materiału ilustracyjnego
są cztery map:, w tekscle,
wskazujące na zasięg sukman burych bartniczych
w poszczegolnych okre-

528
sach, kapeluszy
męskich typu "grzybków"
oraz różnych typów spódnic
kurpiowskich,
czółek i chustek.
Do niektórych
materiałów
ilustracyjnych
można by jednak
zgłosić
pewne zastrzeżenia ale skierować je nie do autora lecz do redakcji Atlasu.
Chodzi mianowicie o tzw. tablice motywów hafciarskich
(s. 51). Zgodzić
się wypada w tej sprawie całkowicie z Al. J a c k o w s k i m (P. S. L. O motywach ludowych i ich adaptacji - Nr 4, 1960, s. 231), że ornament
wiąże się z użytkową funkcją i budową przedmiotu, jest zależny od materiału, narzędzia i techniki, że jest on zrozumiały i ma sens tylko w integralnym
powiązaniu
z przedmiotem.
Zestawianie
natomiast
poszczególnych elementów w oderwaniu nie jest potrzebne ani zrozumiałe z punktu
widzenia sztuki. Dlatego też należałoby w Atlasie reprodukować
więcej
części strojów haftowanych
a zaniechać tego rodzaju tablic.
Tylko do pewnego stopnia spełniają
swe zadanie
również barwne
tablice tkanin, reprodukowane
(nie tylko u nas w Polsce) z malowanych
plansz. Najczęściej nie oddają one właściwych kolorów, ani też nie wskazują na strukturę
tkanin. Szkoda jednak wielka, że wydawnictwo
nie
może zdobyć się na droższą technikę
reprodukcji
kolorowych
z oryginałów, jak to np. zostało zastosowane w pracy L. M a l i c k i e g o (Strój
górali śląskich, 1956). Ta uwaga oczywiście nie może dotyczyć autora, który w tym wypadku jest poszkodowany. Szkodę przynoszą monografii także niektóre reprodukcje
czarnobiałe, które są wręcz nieudolnie wykonane
przez drukarnię
(np. rys. 37, 38).
Jeżeli chodzi o plansze kolorowe to są one znacznie lepsze niż np.
w zeszycie o stroju Puszczy Białej. Niedokładne
są natomiast
podpisy
na tych planszach.
Napisy te bowiem sugerują,
zwłaszcza czytelnikowi
nieobeznanemu
z przedmiotem,
że zarówno strój męski jak i kobiecy
pochodzi z jednego okresu. A tak przecież nie jest. Kurpianki
na obu
planszach są ubrane w strój współczesny
(za wyjątkiem
obuwia), mężczyżni zaś w strój wieku XIX. Chyba to jest pewne przeoczenie autora
i redaktora
zeszytu.
W sumie monografia
A. C h ę t n i k a o stroju kurpiowskim
Puszczy
Zielonej stanowi cenną pozycję w naszej literaturze
etnograficznej.
Dobrze
się stało, że monografia
ukazała się w okresie obchodów Roku Ziemi
Mazowieckiej
i że tego rodzaju
praca została powierzona
wybitnemu
znawcy zagadnień kultury
kurpiowskiej.
Niech mi autor wybaczy,
że przy okazji omawiania
Jego pracy,
pozwoliłem sobie na szereg uwag szerszej natury, które nie tyle dotyczą
tego pojedyńczego zeszytu ile w ogóle wydawnictwa
"Atlas Polskich Strojów Ludowych". Uwagi zaś tego rodzaju mogą być przydatne
w dalszej
pracy wydawniczej.
Kazimierz

Pieikiewicz

VI

KONGRES

MIĘDZYN

ANTROPOLOGICZNYCH

ARODOWEJ

UNII

NAUK

I ETNOLOGICZNYCH

W PARYŻU
VI Congres

International
des Sciences Anthropologiques
Paris 30 VII - 6 VIII 1960 r.

et Ethnologiques

30. VII. 1960 r. został otwarty w Pałacu Chaillot, naprzeciw dawnego
Trocadero Sekretariat
VI-go Kongresu Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.
Zgodnie z programem
otwarcie nastąpiło 30. VII. o godz. 15 w wielkiej amfiteatralnej
auli Sorbony, przy ul.
Forebs. Miejsce Kongresu zostało ustalone jeszcze na V Kongresie w 1956
roku w Filadelfii!. Wtedy to właśnie powierzono organizację Narodowemu
Komitetowi Francuskiemu,
wchodzącemu
w skład Stałej Rady Międzynarodowej Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych, a który z kolei
wyłonił Komitet
Organizacyjny
i powołał Członków Biura Kongresu.
Do Biura Kongresu weszli:
Prezydent - Prof. H. V. Val o i s,
Wiceprezydenci - Prof. S. A l c o b e N o g u e r,
Prof. K. B irk e t - S m i t h,
Prof. J. C z e k a n o w s k i,
Prof. D. ·F o r de,
Prof. M. H e r s k o V i t s,
Prof. A. J e n s e n,
Prof. W. K O P P e r s,
Prof. S. S e r g i,
Prof. S. P. T o ł s t o w.
Sekretarze
generalni:
Prof. A. Leroi-G o u r h a n, M. P. C h a m p i o n,
Sekretarzami
wykonawczymi:
M. de Fontanes. M-c Chamla,
Skarbnicy:
M. R. d'Harcourt,
M. L. Pasquino.
W pracach Biura brał czynny udział prof. dr Jan C z e k a n o w s k i.
Do Komitetu Organizacyjnego
weszli:
Prezydent - Prof. dr H. V. Valois,
Sekretarze
generalni
Prof. dr A. Leroi-Gourhan,
M. P. Champion,
Prof. A. Kidder II.
Sekretarze
wykonawczy:
M. de Fontanes, M-ca Chamla,
Skarbnicy:
M. R. d'Harcourt,
M. L. Pasquino.
Lud, t. XLVIII

34

531

530
Członkowie: 1\'1.L. Bernot, Prof. R. Gessain, M. J. P. Lebeuf, Prof. C. Levi-Strauss,
Prof. P. Metais, Y. Oddon, Prof. L. pales, Prof. J. Poirier,
M. G. H. Riviere, Prof. E. Schreider.
Komitet wycieczkowy:
M. P. R. Giot, H. Lehmann, P. Parquer,
Sekcja Pań: H. Valois, P. Champion.
Decyzja
V -go Kongresu
Filadelfijskiego
dotycząca
zorganizowania
w 1960-ym roku Kongresu
w Paryżu
posiadała
głębokie uzasadnienie,
gdyż w dziejach antropologii
i etnologii nauka francuska,
począwszy od
XVIII wieku posiada piękne karty; wystarczy
wymienić takie nazwiska
jak Buffon, Quatrefages,
Broca, Verneau, Rivet, aby zrozumieć sens tego
postanowienia.
Zresztą - co podkreślił w swym przemówieniu
H. V. Vallois, Francja
szczególnie zasłużyła
się wokół myśli zwoływania
międzynarodowych
kongresów
antropologiczno-etnologicznych
2.
Istniały dwa nurty tej koncepcji, włoski (chodzi o La Spezię), który
w 1865-ym roku zwołał Międzynarodowy
Kongres Archeologii i Antropologii. Kontynuując
tę tradycję
w różnych odstępach
czasu zwoływano
je
do roku 1914. Kres położyła I wojna światowa. Etnologia na tych Kongresach nie wchodziła programowo,
choć dochodziła niekiedy do głosu. Dopiero we Francji, w której od czasu Buffona wciąż trwały tradycje
h is t o r i i n a t u r a l n e j c z ł o w i e k a, a więc antropologii
w szerokim
znaczeniu, doszło w 1878 roku do zwołania Międzynarodowego
Kongresu
Nauk Antropologicznych
w Paryżu. Inicjatorem
i organizatorem
było Societe d'Anthropologie.
Była to jednak raczej krótka seria kongresów,
do
udatniejszych
po Paryżu należał kongres w Moskwie. Zwrócił na to uwagę we wspomnianym
przemówieniu
H. Vallois, a zapewne w tym stwierdzeniu tkwiła przyczyna, że właśnie VII Międzynarodowy
Kongres odbędzie się w 1964 roku również w Moskwie. Po półwiekowej
przerwie tradycję paryską podjęto dopiero w 1933-cim roku w Bazylei, gdzie na podstawie porozumienia
i zjednoczenia
dziewięciu krajów, postanowiono
zwoływać co 4 lata Międzynarodowe
Kongresy Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.
Do takich
należały
kongresy
w Londynie,
Kopenhadze,
Brukseli
(1948):J Wiedniu (1952) i Filadelfii
(1956). Należały one i wciąż
należą do nurtu
francuskiego.
Naczelnym
ich hasłem
jest utrzymanie
związków a nawet jednolitości
celów między antropologią
fizyczną a etnologią. Mógł więc w swym przemówieniu
prof. Vallois śmiało twierdzić.
że w 1960-ym roku, po 82-u latach Kongres antropologiczno-etnologiczny
wrócił tam, gdzie powstała pierwsza jego koncepcja.
Francuski
Narodowy Komitet Stałej Rady Unii i szerszy Komitet Organizacyjny
poświęcili
1959 r. i część roku 1960 na staranne
przygotowanie programu
a także ram organizacyjnych
kongresu paryskiego.
Nic
szczędzili swego czasu na ten cel uczeni tej miary, co prof. Vallois, LevyStrauss, Riviere i inni. Prężność organizacyjna
a przede wszystkim
ciekawy, nowocześnie
pomyślany
program sprawiły,
że jak nigdy przedtem,

na kongres w Paryżu zgłosiło się 1017 uczonych, z tego przyjechało
825
osób. Interesujące
dane dotyczące uczestników
przytoczono
w sprawozdaniu, i tak w kongresie wzięli udział uczeni:
Oceanii
Azji
Afryki
Ameryki
Europy

2 osoby
31
33
146
613

------

razem:

825 osób

Wyraźny wzrost aktywności
i zainteresowań
przejawił
się i w tym
również,
źe na 825 uczestników
kongresu,
reprezentujących
58 'państw
aż 387-miu uczonych, a więc 46%,
przedstawiło
i wygłosiło swoje referaty. Wzrost ich zestawia
poniźsza tabelka:
Wiedeń (1952) - zgłoszono referatów
392,
Filadelfia
(1956) zgłoszono referatów
303,
Paryź (1960) - zgłoszono referatów
387.
Tę ogromną
ilość referatów
wygłoszono
podczas Kongresu
na plenum, sekcjach i podsekcjach,
o rozmiarach
zaś tego imponującego
seminarium nauk antropologicznych
i etnologicznych
świadczy zestawienie:

Sekcja
Sekcja
Sekcja

~-

antropologiczna
etnologiczna
muzealna

111 referatów
271
5

razem

387 referatów

W szczegółowym
rozbiciu na podsekcje
obraz
wych uczestników
Kongresu ilustruje
tabelaryczne

l
I

A n t r o p O log

ia

(29010)
(79010)
(20/0)
zainteresowań
zestawienie:

nauko-

29010

1. Antropologia
morfologiczna
2. Antropologia
fizyczna
3 Antropologia
ras i populacji
4. Paleoantropologia
i antropogeneza

29 (33)"
18 (21)
35 (46)
29 (37)
111

E t n o log

ia

79%

1. Etnologia ogólna i metodologia,
struktury
społeczne
nie, Europa, Azja, Afryka, Ameryka,
Oceania)
2. Etnologia,
archeologia
i prehistoria
3. Technologia,
kultura materialna
i ekonomia
4. Etnobotanika
• Cyfry

w

nawiasach

podają

ilość

referatów

zgloszonycll.

(Ogól75
35
35

(93)
(44)
(44)

4

(5)

532

533

5. Etnolingwistyka
6. Etnomuzykologia,
sztuka i taniec
7. Etnologia historyczna
i kultura
ludowa
(ogólnie, Europa, Afryka)
8. Etnologia
jurydyczna
9. Religia
10. Etnopsychologia,
medycyna
11. Wymiany kulturowe,
etnologia stosowana,

12

(12)

16 (lil)
38 (47)
5

migracje

(5)

29 (36)
9 (13)
13 (17)

------ .._-"~-

271

M u z e o log i a
Referaty

wygłoszono

(~/o)

.

5

(6)

w językach:
francuskim
angielskim
niemieckim
włoskim
.
hiszpańskim
rosyjskim

52010
29%
10%
4%
3"/"
2%

W Prezydium
zasiedli: Prof. Roger Hein członek Instytutu,
Dyr.
Muzeum Narodowego
Historii Naturalnej,
Louis Joxe, Min. Wychowania
oraz członkowie Biura Komitetu Organizacyjnego,
w tym 9-ciu V~ce Pre~
zesów: Prof. Prof.: S. Alcobe Noguer (Hiszpania),
K. Birket-Smith
(Dania), J. Czekanowski
(Polska),
D. Forde (W. Brytania),
M. Herskovits
(USA), A. Jensen
(Niemcy),
W. Koppers
(Austria),
S. Sergi
(Włochy).
S. P. Tołstow (ZSRR), de M. Bertrand
(UNESCO), de M. Lejeune (SNCR).
de M. Huard (SociE§te de Anthropologie),
M. d'Ormesson
(UNESCO).
Z polskiej strony w kongresie wzięli udział Prof. Prof.: Jan Czekanowski,
przewodniczący
Komitetu
Antropologicznego
PAN,
Tadeusz
Dzierżykraj-Rogalski,
przewodniczący
Pol. Tow. Antrop. Michał Godycki,
viceprzew. Kom. Antrop. PAN, Bolesław Rosiński, Witold Dynowski, Maria Znamierowska-Priifferowa
oraz Anna Czekanowska.
Kongres został oficjalnie
otwarty 31 lipca 1960 r. W prezydium
zasiedli najwybitniejsi
uczeni, antropologowie,
etnologowie
i reprezentanci
nauk pokrewnych
i z tego powodu wykaz tych świetnych
nazwisk ma
wagę historycznego
dokumentu.
Zebranie otworzył przemówieniem
inauguracyjnym
prof. Roger H e i m. Zwrócił on uwagę, iż żyjemy w czasach,
w których odradza się koncepcja jedności naukowej
antropologii
i etnologii, jako nauki o człowieku. Daleko posunięta specjalizacja
antropologii
fizycznej i etnologii, jako nauki humanistycznej
o społeczności ludzkiej,
jej kulturze (a w tym folklorze) doprowadziła
do zagubienia dawnej ścieżki w gąszczu faktów, prowadzącej
do poznania pełnego człowieka. Kongres jest właśnie
instrumentem
umożliwiającym
konfrontację
odległych

,

stanowisk,
metod i doświadczeń
naukowych,
jest czynnikiem
integrującym narosłe rozbicie. Ten wspólny cel winien jednoczyć tych, których interesuje historyczna
perspektywa
nauki o człowieku, jak i tych, których
pociąga empiria i prospektywne
wejrzenie na problematykę
nauk antropologicznych.
Drugie z kolei przemówienie
wygłosił prof. H. Vallo
i s, prezydent
Kongresu.
Tezy ogólne jego przemówienia
pokrywają
się z poprzednim
przemówieniem,
nadał on im jednak głębię spojrzenia historycznego,
szkicując drogi, którymi zmierzała
i zmierza ludzkość do poznania prawdy
o człowieku. M. inn. podkreślił on, że począwszy od pewnych idei etnologicznych i antropologicznych
zawartych
w dorobku Herodota i Arystotelesa, świetny rozwój nauki o człowieku jest dziełem wspólnym
uczonych różnych narodów. Długi to szereg szermierzy: Buffon (1749), Blumenbach, Campera, Tyson i wielu innych, świadczy o współpracy
naukowej
narodów. Mówca podkreślił, że Francja, gospodarz obecnego Kongresu, ma
specjalne
zasługi w rozwoju antropologii
i etnologii. Przypomniał
iż tu
właśnie powstało Societe des Observateurs
de l'Homme w 1799 r. a następnie Societe Ethnologique
w 1839 r. po upadku którego w 1849 r. 1859 r. P. B r o c a założył Societe Anthropologie,
powstałe zaś później Societe Ethnographique
było kontynuacją
poprzednich
towarzystw
naukowych. Wymienił
on niemal
wszystkie
instytucje,
katedry
antropologii
i etnologii, muzea a zwłaszcza podkreślił znaczenie Trocadero, przekształconego w Musee de l'Homme oraz powstały Instytut Etnologiczny.
Paryż
stał się ośrodkiem
nauk antropologicznych,
dodajmy ośrodkiem
walczącym o jedność celu nauk antropologicznych,
a więc antropologii fizycznej
i humanistycznej
etnologii, badającej
przejawy bytu społecznego w określonym środowisku
naturalnym.
Należy pamiętać, że właśnie w środowisku francuskiej
nauki zrodziła się nowoczesna szkoła geograficzna
Vidal
de la Blache, Jean Bruhnes'a,
M. Sorrea i Lefevra, która być może zaciążyła nawet na etnologii, etnografii i socjologii. Ale w tym właśnie środowisku powstały prace Marca Blocha, który równorzędnie
obok stanowiska naturalnego
postawił czynnik historyczny.
W środowisku
nauki francuskiej
rozwijają
się nowe koncepcje, szukając w etnologii nowego kształtu humanistyki,
co widoczne jest w pracach Dumezila (L'Heritage inde-europeen
a Romel Pierre Auger'a, L' Homme microscopique,
1952), czy usiłowania
E. Benvenistea.
Nowe koncepcje
szukają nowych dróg na szlakach strukturalizmu
lingwistycznego.
Znachodzi to swój wyraz w pracach Claude Lewi-Straussa.
Te marginesowe
pozornie uwagi dotyczą wewnętrznego
nurtu VI Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych
w Paryżu, a zagadnienia
tego rzędu stanowiły jądro dyskusji, które być może - otworzą nową epokę w etnologii.
Gdy pokaże się część II, Etnologiczny tom sprawozdań, będzie można mówi::
o pogłębieniu
tej problematyki
zaznaczonej
w sprawozdaniu
tylko mi-

535
534
CZŁONKOWIE
mochodem. Zapewne II-gi tom sprawozdań
uwydatni
w pełni tematyk G
metodologiczną Kongresu.
Sekcje i podsekcje Kongresu obradowały w Salach Muzeum Człowieka, w Muzeum Sztuk i Tradycji Ludowych. Końcowe zebranie, w ostatnim dniu obrad, na którym
uchwalono
wnioski Kongresu,
odbyło się
w Sali Musee Guimet. W obrębie sekcji i podsekcji obrady toczyły się po
torach daleko posuniętej specjalizacji.
Oprawę tych obrad stanowiły w/w
sale muzeów. W pierwszym dniu Kongresu, na ogólnym zebraniu plenarnym zostały wygłoszone referaty: Prof. D e b e c a z Moskwy pt.: "Aspekty
transformacji
czaszki Homo Sapiens" 4. Drugi probłemowy referat wygłosił
Prof. H e r s k o v i t s z Evanston
pt.: "Humanizm
w naukach
o człowieku".
Treść obu referatów
nie przyniosła wprawdzie
naukowych
rewelacji,
ale utrafiła
w problematykę
interesującą
obie nauki, co odpowiadało
głównym założeniom i celom Kongresu 6.
Przegląd referatów
antropołogicznych
wydrukowanych
w I-ym tomie
sprawozdania
wskazuje,
że tendencja
wiązania antropologii
z problematyką etnologiczną,
socjologiczną
i językoznawczą
dochodziła
do głosu
i w wielu innych referatach.
Przykładowo warto tu wymienić referat Ima
Behnama z Teheranu, pt.: "L'awenir de l'ethnologie en Iran"; L. Homburgera z Paryża pt.: "Les populations affricaines venus d'Asie"; a dalej G. A.
Huse'a z Paryża A. Weingroda z Izraela, H. W. Jurgensa z Kilonii. Do
problemów
tej kategorii
należał również referat
J. Czekanowskiego
na
temat opracowanej
mapy antropologicznej
Europy środkowej i do pewnego stopnia ref. B. Rosińskiego.
Stała Rada Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych odbyła dwa posiedzenia;
pierwsze przedkongresowe,
odbyło się
31. VII., drugie po Kongresie w dniu 6. VIII. 1960 r.
Obok naukowych
wyników
Kongresu
odnotować
należy ważne postanowienia
i uchwały
Plenum, jak też Stałej Rady Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
(U.I.S.A.E.). Uchwalono
przyjąć
zaproszenie
delegacji
radzieckiej
i zwołać następny
Kongres
w Moskwie. W związku z tym, Prezesem następnego
(VII-go) Kongresu
wybrano Prof. S. P. T o ł s t o v a - członka Akademii Nauk ZSRR. Nadmienić tu wypada, że istniały w kołach uczonych francuskich sugestie, aby
ze względu na osiągnięcia antropologii
polskiej zwołać Kongres M.U.N.A
i E. w Warszawie - delegacja japońska czyniła starania o zwołanie jej
w Tokio. Przeważyło
zaproszenie
radzieckie.
Natomiast
zdaniem Prof.
J. Czekanowskiego
zostaje otwartą
kwestia
następnego,
VIII Kongresu
M.U.N.A.iE. w 1968 r. w Tokio, czy w Warszawie?
W Paryżu uzupełniono
listę członków Stałej Rady Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.
Ogłoszono ją w I-szym
tomie cytowanego już sprawozdania
z VI-go Kongresu.
Wydaje się celowym przedrukowanie
tej listy.

Backmann, G. (Suede).
Barbeau,
M. (Canada).
Birket-Smith,
K. (Danemark).
Blackwood, Miss B. M. (Grande
Bretagne).

Braunholtz, J. H. (Grande Bretagnc).
Chatterjee,
S. K. (Inde).
Corso, R. (Italie).
Czekanowski,
J. (Po!ogne).
Drobnjakovic,
B. (YougosLavie).
Erixon, S. (Suede).
Ghuriye, G.. S. (Inde).
Hasebe, K. (Japon).
WYKAZ

KOMITETOW

STAŁEJ

Imamura,
Y. (Japon).
Jenness, D. (Canada).
Josselin de Long, L. P. (Pays-Bas).
Kindaichi, K. (Japon).
Le Gros Clark, W. E. (Grande
Bretagne).

Lindblom, K. G. (Suede).
Pittard,
E. (Suisse).
Schlaginhaufen,
O. (Suisse).
Steward, J. H. (Etats-Unis).
Stolyhwo, K. (Pologne).
Stolyhwowa, E. (Pologne).
Suck, V. (TschecosLovaquie).

NARODOWYCH

NIEMCY - ALEMAG NE
Dittmer, K. (Hamburg),
seer.
Eickstedt,
E. von (Mayenee).
Jensen, A. E.(Francjort).
Petri, H. (Francjort)
seer.
Saller, K. (Mii.nich).
Termer, F. (Hamburg).

RADY

I REGIONALNYCH

*

AUSTRIA
Breitinger,
E. (Vienne).
Haekel, J. (Vienne),
seer.
Heine-Geldern,
R. von (Vienne).
Koppers, W. (Vienne).
Ehgartner,
W. (Vienne).
Weninger, Mme M. (Vienne), secr.

ARGENTYNA
Bórmida,
M. (Buenos Aires), secr.
Casanova, E. (Buenos Aires).
Dembo, A. (Buenos Aires), seer.
Marquez Miranda, F. (Buenos Aires)
Plavecino, F. (Buenos Aires).
Rex Gonzalez, A. (Cordoba).

BELGIA
Maesen, A. (Tervuren).
Marinus,
A. (BruxeUes),
secr.
Smets, G. (BruxeUes).
Twiesselmann,
F. (BruxeUes),
secr.
Van Campenhout,
E. (Louvain).
Van Bulek, R. P. G. (Louvain).

AUSTRALIA
Burkitt,
A. N. (Sydney).
Capell, A. (Sydney).
Cleland,
J. B. (AdeLaide).
Elkin, A. P. (Sydney).
Hogbin, H. J. (Sydney),
seer ..
Wunderly,
J. (MeLbourne),
seer.

,

* Wedle alfabetu

dyplomatycznego.

BIRMA
Htin Aung (Rangoon).
Hla Daw Tin (Rangoon).
Kyi Daw Tin U (Rangoon).
U Lu Pen Win (Rangoon).

536

537
BOLIWIA

Cordero Miranda, G. (La Paz).
Fortun de Ponce, Mme M. E.
(La Paz), seer.
Key, H. (La Paz).
Loza Balsa, G. (La Paz), seer.
Ponce Sangines, G. (La Paz).
Sanchez Bustamente, Mme M. L.
(La

Pineda, R. (Bogota).
Reiehel-Dolmatoff,
G.
KONGO

I

(Cartagena).

RUANDA

Biebuyek, D. (Leopoldwitle).
Hiernaux,
J. (Elisabethwille),
Hulstaert, F. (Aequatoria).
Jacobs, J. (Elisabethwitle).

seer.

Paz).

BRAZYLIA
Baldus, H. (Sao Paulo).
Castro Faria, L. de (Rio de
Janeiro).

Loureiro Fernandes, J. (Curitiba).
Pourehet, Mme M. J. (Rio de
Janeiro),
seer.
Ribeiro, D. (Rio de Janeiro), seer.
Sehaden, E. (Sao Paulo).
KANADA
Bailey, A. G. (Fredericton).
Emerson, L. N. (Toronto), seer.
Hall, G. O. (Montreal),
seer.
Hawthorn, H. B. (Vancouver).
Leeehman, D. (Ottawa).
Me Ilwraith,
T. F. (Toronto).
CHILI
Henckel, C. (Concepcion).
Lago, T. (Santiago), seer.
Lipsehut,
A. (Santiago).
Mostny, Mme G. (Santiago).
Sandoval,
L. (Santiago).
Yribarren,
Carlin, J. (La Serena),
seer.
KOLUMBIA
Arboleda, R. P. J. (Bogota).
Chaves, M. (Bogota).
Duque Gomez, L. (Bogota), seer.

Maquet, J. J. (Elisabethwille).
Vansina, J. (Astrida),
seer.
KOSTA RICA
Acosta, M. (San Jose), seer.
Gongora, F. (San Jose), seer.
Lines, J. (San Jose).
Melendez, C. (San Jose).
Stone, D. (San Jose).
KUBA
Alwarez Conde, J. (La Havane),
seer.
Garcia Robiou, C. (La Havane).
Herrera Fritot, R. (La Havane).
Oritz, F. (La Havane).
DANIA
Birket-Smith,
K. (Copenhague).
Feilberg, C. G. (Copenhague).
Holtved, E. (Copenhague).
Jorgensen, B. J. (Copenhague).
Larsen, H. (Copenhague),
seer.
Yde, J. (Copenhague),
seer.
IRLANDIA
O'Duilleagra,
S. (Dublin).
O'Suilleabhain,
S. (Dublin).
Raftery, J. (Dublin).
Shea, S. (Galway), seer.
EKWADOR
Estrada, E. (Guayaquil).
Holm, O. (Guayaquil),

Penaherrera
de Costales, P. (Quito),
seer.
Rubio Orbe, G. (Quito).
Santiana, A. (Quito).
Zevallos Menendez, C. (Guayaquil).
HISZPANIA
Aleobe Noguer, S. (Barcelone).
Caro Baroja, J. (Madrid),
seer.
Fuste, M.(Barcelone),
seer.
Perez de Barrados, J. (Madrid).
Pericot Garcia, L. (Barcelone).
Pons, J. (Barcelone).
STANY

ZJEDNOCZONE

Collins, H. B. Jr (Washington).
Eggan, F. (Chicago).
Fenton, W. N. (New York), seer.
Herskovits, M. J. (Evanston).
Kidder II, A. (Philadelphie),
seer.
Rainey, F. G. (Philadelphie).
FINLANDIA

FRANCJA

(Nova

GRECJA
seer.

J. C. (Comayaguela).

INDIE
Biswas, P. C. (Delhi), seer.
Chattopadhyay,
K. P. (Calcutta).
Dube, S. C. (Saugar), seer.
Elwin, V. (Schitlong,
Assam).
Guha, B. S. (Ranchi, Bihar).
Mitra, A. K. (Calcutta).

GOA

,

HONDURAS
Nunez,

Bartucz, L. (Budapest).
Fel, E. (Budapest),
seer.
Gunda, B. (Debrecen).
Malan, M. (Budapest).
Marot, K. (Budapest).
Nemeskeri, J. (Budapest), seer.

Balout, L. (Alger).
Leroi-Gourhan,
A. (Paris).
Levi-Strauss,
C. (Paris).
Riviere, G. H. (Paris), seer.
Sehreider,
E. (Paris),
seer.
Vallois, H. V. (Paris).

G. da Silva

HAITI
Aristide, A. (Port-au-Prince).
Aubourg,
M. (Port-au-Prince),
seer.
Honorat, L. (Port-au-Prince).
Marcelin, M. (Port-au-Prince).
Paul, E. C. (Port-au-Prince).
Romain, J. B. (Port-au-Prince),
seer.

WĘGRY

Itkonen, T. J. (Helsinki).
Naatanen, E. (Helsinki),
seer.
Pesonen, N. (Helsinki).
Vilkuna, K. (Helsinki),
seer.

Gorreia,

GWATEMALA
Arriola, J. L. (Guatemala).
Gastaneda Paganini, R. (Guatemala).
Contreras, J. D. (Guatemala),
seer.
Dios Rosales, J. de (Guatemala),
Navarrete
Caceres, C. (Guatemala),
seer.
Samayoa Chinchilla, C. (Guatemala).

Kyriakides,
S. (Thessalonique).
Valaoras,
V. (Athenes).

Goa).

ISLANDIA
Eldjarn, K. (Reykjavik).
Steffensen, J. (Reykjavik).
Thordarson,
M. (Reykjavik).

539

538
Sommerfelt,
A. (Oslo), seer.
Torgersen,
J. (Oslo).

IZRAEL
Noy, D. (Haifa).
Stekelis, M. (Jerusalem).
Yeivin, S. (Tel-Aviv).

PANAMA

WŁOCHY
Biasutti, R. (Florence).
Correnti, V. (Palerme),
seer.
Genna, G. (Rome).
Grottanelli,
V. L. (Rome), seer.
Landogna-Cassone,
F. (Messine).
Sergi, S. (Rome).
JAPONIA
Ishida, E. (Tokio).
Kanaseki,
T. (Tokio).
Mabuchi,
T. "(Tokio), seer.
Oka, M. (Tokio).
Suda, A. (Tokio), seer.
Suzuki, H. (Tokio).
MAROKO

MEKSYK
Bernal, I. (Mexico), seer.
Boseh-Gimpera,
P. (Mexico),
seer.
Caso, A. (Mexico).
Davalos Hurtado, E. (Mexico).
Martinez
Del Rio, P. (Mexico).
Rubin de la Borbolla, D. (Mexi.co).
NIGERIA
Fagg, B. (Jos).
NORWEGIA

PARAGWAJ
Candogan, L. (Villa-Rica),
Sus nik, B. J. (Asuncion).

błędnie.

seer.

POLSKA
Antoniewicz,
W. (Warszawa) *
Czekanowski,
J. (Poznań).
Ćwirko-Godyeki,
M. (Poznań).
Dzierżykray-Rogalski,
T. (Warszawa) * seer.
Gajek J. (Wrocław),
seer.
Zawistowiez-Adamska
Mme K.
(Łódź).

"eer.

REP. ARABSKA

Amer, M. (Alexandrie).
Awad, M. (Heliopolis).
Huzayyin, S. A. (Alexandrie),

SZWAJCARIA
Buhler, A. (Bale).
Gabus, J. (Neuchatel).
Hagler, K. (Coire), seer.
Sauter, M. R. (Geneve).
Schultz, A. H. (Zurich).
CZAD

seer.
Lebeuf,

RODEZJA

PERU

Dias, J. (Lisbonne).
Fontes, V. (Lisbonne),

ZJEDN.

seer.

HOLANDIA
Bork-Feltkamp,
lVIme A. J. van
(Amsterdam),
seer.
Dankmeijer,
L. (Wassenaar).
Fischer, H. T. (Utrecht).
Gorissen, O. A. (Amsterdam),
seer.
Julien, P. F. J. (Wassenaar).

PORTUGALIA

Gjessing, G. (Oslo).
Morgenstierne,
G. (Oslo).
franc.

Mendez, A. (Panama).
Torres de Arauz, Mme R. (Panama),
seer.

Linares Malaga (Arequipa),
Matos Mur, J. (Lima), seer,
Muelle, J. (Lima).
Quevedo, S. A. (Cuzco).
Valcareel,
L. (Lima).

Adam, A. (Rabat).
Roux, A. (Rabat).

* W tekście

Santos Junior, J. R. pos (Porto).
Sueiro, B. (Lisbonne).
Tamagnini,
E. (Coimbra).

Clark, J. D. (Livingstone).
Fosbrooke, H. A. (Lusaka).
Reynolds, B. G. (Livingstone).
Summers, R. F. (Bulawayo).
RUMUNIA
Cheleea, J. (Cluj), seer.
Faeaoaru, J. (Cluj).
Mehedinti, S. (Bucarest).
Necrasov, Mme O. (Iasi),
Papilian, V. (Cluj).
Vuia, R. (Bucarest).
ZJEDN.

KROLESTWO

J. P. (paris

et Fort-Lamy).

CZECHOSŁOWACJA
Borovanski,
L. (Prague).
Horak, B. (Brito).
Pertoid, O. (Prague).
PospiSil, M. F. (Bratislava).
Valsik, J. A. (Bratislava),
Zlabek, K. (Brno).

seer.

WIETNAM
Dhani
seer.

Nivat,

S. M. Ie Prince

(Bangkok).

TURCJA

(ANGLIA)

Digby, A. (Londres).
Evans-Pritchard,
E. (Oxford).
Forde, D. (Londres).
Fortes, M. (Cambridge),
seer.
Little, K. (Edinbourg),
seer.
Weiner, J. S. (Oxford).
SZWECJA
Berg, G. (Stockholm).
Hulterantz,
A. (Stockholm).
Izikowitz, K. G. (Goteborg).'
Lagererantz,
S. (Goteborg), seer.
Linne, S. (Stockholm).
Manker, E. (Stockholm),
seer.

Erdentug,
Mme N. (Ankara),
Kansu, S. A. (Ankara).
Kokten, K. (Ankara).
Senyurek,
M. (Ankara).
Tunakan,
S. (Ankara),
seer.
UNIA
Wilson,

seer.

POŁUDN.-AFRYKAŃSKA
Mme M. (Cape Town).

ZWIĄZEK
SOCJALISTYCZNYCH
REPUBLIK
RADZIECKICH
Debetz, G. E. (Moscou), seer.
Jakimov, V. P. (Leningrad).
Olderogge, A. A. (Leningrad).
Potapov, L. P. (Leningrad).
Poteehin, I. I. (Moseou). seer.
Tolstov, S. P. (Moseou).

541

540
WENEZUELA

URUGWAJ
Blixen

Llerena,

O. (Montevideo).

Fein, C. M. (Montevideo).
Figueira,
Munoz,

J. J. (Montevideo).
J. (Montevideo),

Romano,

R.

Vasquez,

W. (Montevideo).

secr.

(Montevideo).

WATYKAN
Schulien,

R. P. M. (Rome).

Agosta Saignes, M. (Caracas),
secr.
Cruxent, J. M. (Caracas).
Diaz- Ungria, Mme A. (Caracas).
Dupov, W. (Caracas),
secr.
Requena, A. (Caracas).
JUGOSŁAWIA
Gahs, A. (Zagreb).
Gavazzi, M. (Zagreb),
Skerlj, B. (Ljubljana),
Zupanic, N. (Ljubljana).

secr.
secr.

Na marginesie tej listy, warto zaznaczyć, że sprawy Polskiego Komitetu Narodowego, Union Internationale
des Sciences Anthropologiques
et
Ethnologiques, nie były w 1956 r. w Filadelfii we właściwy sposób załatwione
przez ówczesną
przewodniczącą
tego Komitetu,
i tak
np.
Prof. K. Stołyhvo figurował
w aktach U.I.S.A.E jako Prezes Polskiego
Towarzystwa Naukowego i częściowo z tego tytułu wchodził w skład Komitetu Naukowego 7. W związku z tym stwierdzić
należy następujące
fakty: 1) że w biuletynie U.I.S.A.E. dwoma członkami Unii były Towarzystwo Antropologiczne
i Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze.
2) W tym
samym biuletynie
jako członkowie Polskiego Komitetu
Narodowego zostali wymienieni:
T. Dzierżykray-Rogalski,
E. Frankowski,
K. Moszyński,
E. Stołyhwowa, K. Stołyhwo, R. Stopa. Trzy ostatnie osoby spośród wymienionych, uczestniczyły w V-tym Kongresie w roku 1956 w Filadelfii.
W Paryżu
Prof. J. Czekanowski
jako członek Komitetu
Honorowego
U.I.S.A.E. zobowiązał się uporządkować
te sprawy i przedstawić
nową
listę członków Komitetu
Narodowego.
Na wspomnianym już końcowym posiedzeniu Unii w dniu 6 sierpnia
1960 r. wysłuchano sprawozdań i wniosków z posiedzeń Sekcji grup problemowych, sprawozdań Unii i dokonano wyboru Komitetu Dyrekcyjnego.
Prof. H. Vallois zawiadomił
zebranych
o postanowieniu
zwołania VII
Kongresu w Moskwie i wyborze Prof. S. P. Tołstova Prezesem Komitetu Organizacyjnego
przyszłej konferencji. Z kolei Prof. P. Gaston van
BuIck i Prof. J. Czekanowski
przedstawili
wniosek z podziękowaniem
dla Komitetu Organizacyjnego
VI Kongresu.
Następnie
Przewodniczący
Sekcyj podsumowali
wyniki
obrad odpowiednimi
wnioskami,
będącymi
zarazem dyrektywami
na przyszłość.
Z prac sekcji etnologii przedstawił
sprawozdanie
P. O'Reilly - podkreślając konieczność opracowania
i wydania bieżącej Bibliografii
Oceanii.
Sekcja etnobotaniczna
dała przegląd zjazdów i kongresów
związanych
z tą problematyką.
Wnioski z obrad poszły w kierunku rozszerzenia pro-

blematyki i stworzenia reprezentacji
dla etno biologii, a także prowadzenia odpowiednich, analitycznych
bibliografii w szerszym zakresie, niż ma
to miejsce w Revue Internationale
d'Ethnobotanique.
Postulaty
sekcji
etnomuzykologicznej
przedstawił
M. Rouget; sekcji etnologii jurydycznej
Prof. Poisier i Chehata;
sekcji etnologii stosowanej
Prof. M. M. Deschamps i Rouch; muzeologicznej - M. Riviere; sekcji etnologii agrarnej M. M. Stensberg i Bratanić.
Na uwagę zasługiwały
również sprawozdania
i propozycje
sekcji:
archeologii, historii etnologii, a dalej grupy problemowej
badań nad pożywieniem i napojami
obrzędowymi,
jak też grupy badawczej
zajmującej się badaniami
nad ludową psychoterapią.
Na tym samym posiedzeniu
wysłuchano
sprawozdań
z działalności
Union Internationale
des Sciences Anthropologiques
et Ethnologiques.
Sprawozdanie finansowe złożył M. Bosch - Gimper; z badań naukowych
M. Heine-Geldern.
Na koniec podjęto w 6-ciu punktach rezolucję i wybrano Komitet Dyrekcji Unii w składzie: Prezes - Prof. H. V. Val1ois,
V-ce Prezesi: K. Chatto-Padhyan
(Kalkuta), J. Comas (Meksyk), M. Fortes
(Cambridge), U. J. Herskovits (Evanston), W. Steinitz (Berlin), H. Suzuki
(Tokio), S. P. Tołstow (Moskwa), Sekretarz Generalny - Prof. P. Bosch-Gimper (Meksyk).
Uczestnicy z uznaniem podkreślali,
że Kongres pod względem organizacyjnym reprezentował
najwyższy poziom. Świetne rozplanowanie
posiedzeń, komisji, sprawne i jasne informacje i atmosfera życzliwości dopełniały całości. Osobliwy ten nastrój, pełen optymizmu i przyjaźni można
było odczytać jeszcze na Konferencji U.I.S.A.E. w 1962 r. w Pradze.
Józef

Gajek

1 Sprawozdanie
z tego Kongresu
zostało opublikowane
przez doc.
dr Romana S t o P ę; patrz "Lud" t. XLV str. 485.
2 VIe Congres
International
des Sciences Anthropologiques
et Etnologiques, Paris, 30 juillet - 6 aout 1960. Tom I Raport general et Anthropologie. Musee de I'Homme. Paris 1962, str. 59-62.
3 Sprawozdanie
z tego Kongresu zostało ogłoszone drukiem: Congres
International
des Sciences Anthropologiques
et Ethnologiques.
Compterendu de la Troisieme Session Bruxelles 1948. Tervuren 1960. Cette publication ete realisee grace aux subsides de l'U.N.E.S.C.O. et de l' Association
des Amis du Musee royal de l'Afrique centrale. Wstęp L. C a h e n' a, dydektora Królewskiego Muzeum Afryki Środkowej w Tervuren.
4 VIe
Congres ... op. cit., str. 69-81. "Certains aspects de transformations Somatiques de l'Homo Sapiens".
5 Op. cit.
str. 82-93. The Humanism in Anthropological
Science.
6 Człowiek
w czasie i przestrzeni.
R. III. zesz. 3, Warszawa
1960,
str. 139.
'
7 Człowiek
w czasie i przestrzeni R. III, zesz. 3, str. 134-141, Warszawa, 1960, J. C z e k a n o w s k i, Wrażenia
z VI Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.

542

543

UCHWAŁY POWZIĘTE PRZEZ STAŁĄ RADĘ
I PRZEDSTAWIONE
KONGRESOWI *.
przyjęta przez 34-ty Międzynarodowy
Kongres Amerykana zamkniętej sesji w Wiedniu w dniu 25 lipca 1960 r. i jednomyślnie aprobowana
przez Kongres Międzynarodowej
Unii
Nauk
Antropologicznych
i Etnologicznych
na Walnym
Zgromadzeniu
w Paryżu
6 sierpnia 1960 r.
10 Rezolucja

nistyczny

34-ty

Międzynarodowy

Kongres

Amerykanistyczny

że Indianie Szeta, których niedawno
odkryto w Stanie
Parana, przedstawiają
dla nauki wyjątkowy przypadek grupy, która dotąd
zachowała kulturę epoki kamiennej;
(stwarza to możność poznania życia
pierwotnych
mieszkańców
południowej Brazylii przed Kolumbem);
rozważając,
iż kultura
tych Indian ulegać będzie szybkim zmianom
i że już w bardzo krótkim czasie może być za późno na podjęcie studiów
nad nimi, i że jedyna w swoim rodzaju ostatnia szansa rozwiązania wielu
problemów naukowych mogła by zostać utracona,
zaleca by, skoro tylko jest możliwe, znaleźć środki na wysłanie specjalistów do Szetów, celem przeprowadzenia
badań na poziomie współczesnej antropologii i etnologii,
wyraża
życzenie, by nie ,ograniczać się tylko do badań a przyjść im
z pomocą medyczną i techniczną, i ułatwić im znalezienie należnego im
miejsca w nowoczesnym
świecie.
2° Rezolucja
przyjęta przez 34-ty Międzynarodowy
Kongres Amerykanistyczny
na zamkniętej sesji w Wiedniu w dniu 25 lipca 1960 r. i jednomyślnie aprobowana przez Kongres Międzynarodowej
Unii Nauk Antropo.logicznych
i Etnologicznych
na Walnym Zgromadzeniu
w Paryżu 6 sierpnia 1960 r.
rozważając,

* Resolutions
adoptees par l'Assemblee
de l'Union
Congres. lVIusee de L'Homme, Paris, 1962, s. 110-111.

et

soumises

au

Rozważajqc
nieustającą
aktywność ekspansji pracy misjonarnej, górniczej, rolniczej
i karczowniczej
na wschodnich
wybrzeżach
Nikaragui
i w północno-wschodnim
Hondurasie
zaleca się prowadzenie
badań nad
żyjącymi pogańskimi szczepami Sumu, zamieszkującymi
ten region, nim
ich sposób życia zaginie na zawsze.
Rozważając
szczupłość
odpowiednich
informacji,
dotyczących
etnologii Indian Ulwa z Centralnej
Ameryki, zaleca studia nad nielicznymi
ludami zamieszkującymi
region pomiędzy górnymi dopływami rzek Mico
i Siguia w Nikaragui, nim karczowanie i budowy dróg zniszczą pierwotny
sposób ich życia i uczynią niemożliwym
zarejestrowanie
odpowiednich
danych.
Rozważajqc stopniowe tępienie Indian Terribi
w dopływach rzeki Changuinola w Panamie, wzrastającą
adaptację
kulturalną
pomiędzy Terrabami w Costa Rice, zaleca badania porównawcze
tych dwóch pokrewnych
grup, nim pierwsi całkowicie znikną a drudzy zostaną całkowicie pochłonięci w wiejsko-miejskim
trybie życia.
3 Rezolucja
przyjęta przez 34-ty Międzynarodowy
Kongres
Amerykanistyczny
na zamkniętej sesji w Wiedniu w dniu 25 lipca 1960 r. i jednomyślnie aprobowana przez Kongres Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
Etnologicznych
na Walnym
Zgromadzeniu
w Paryżu
6 sierpnia 1960 r.
Rozważajqc,
iż jest dobrze wiadomym, że pewne choroby epidemiczne,
szczególnie gruźlica, niszczą tysiące Indian amerykańskich
co roku,
rozważając,
iż mało dokonano w obliczu tych pilnych sanitarnych
problemów i że problemy te są powszechne dla większości krajów Ameryk,
gdzie tylko dotąd istnieje ludność indiańska,
Międzynarodowy
Kongres
Amerykanistyczny
prosi Swiatowq
Organizację
Zdrowia
by,
a) uważać problem sanitarny
(gruźlicę itp.) ludności indiańskiej Ameryk jako jeden z jej celów;
b) zbadać możliwość praktycznej,
dającej się wykonać w ciągu następnych lat pracy dla zabezpieczenia
zdrowia i życia Indian wspólnie
z lokalnymi
władzami,
misjami itp., włączając
szczepienia,
wznoszenie
domów odosobnienia, chemoterapię,
chemoprofilaktykę
itp.
4° Rezolucja
przyjęta
przez Kongres
Międzynarodowej
Unii
Nauk
Antropologicznych
i Etnologicznych
na Walnym
Zgromadzeniu
w Paryżu dnia 6 sierpnia 1960 r. Rozważajqc
rzeczywistą,
pilną potrzebę uzyskania
wszystkich
możliwych informacji
o kilku prymitywnych
ludach, nadal żyjących starym
trybem życia, włączając socjalne, duchowe, religijne, ekonomiczne i technologiczne aspekty ich kultur,
świadomi
faktu, niespokojni o to ••że sposobność dla tego rodzaju studiów, w tej chwili nadal dostępnych w Nowej Gwinei, zaniknie w ciągu
najbliższych 10-15 lat z powodu szybkiego rozszerzania się władzy admi0

545

544
nistracyjnej
i wychowawczych
działalności,
rozwijanych
przez terytorialne rządy,
zaleca, by podjąć wszelkie możliwe akcje dla poparcia
badań terenowych na tym obszarze i apeluje do członków Międzynarodowej
Unii
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych, jak również do innych międzynarodowych
i narodowych
organizacji,
zajmujących
się badaniami
tego
rodzaj u, o udzielenie pomocy w założeniu Międzynarodowego
Instytutu
dla Antropologicznych
Badań Terenowych w Gwinei.
5° Rezolucja
przyjęta przez Kongres Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
na Walnym Zgromadzeniu w Paryżu dnia
6 sierpnia 1960 r.
Wyraża
swoje wielkie zainteresowanie
w prowadzonej
przez australijskich antropologów
pracy wśród nadal podtrzymujących
część swojej
oryginalnej
socjologiczno-ekonomicznej
organizacji
krajowców
australij·
skiego kontynentu;
zdaje sobie sprawę, że w ciągu kilku lat populacja
australijskich
krajowców zostanie całkowicie rozszczepiona i ich socjalna i ekonomiczna
organizacja
zniweczona;
doceniając
pogląd teoretycznej
ważności australijskich
danych, wyraża życzenie, by w świetle przeważającego pośpiechu spotęgować badania
terenowe
australijskich
antropologów
pomiędzy
nielicznymi
resztkami
australijskich
krajowców, podtrzymujących
część swojej oryginalnej orgaapeluje
do rządu australijskiego,
by uczynił co tylko możliwe, aby pomóc w wykonaniu tej pracy.
6° Rezolucja o publikacji nowego wydania Międzynarodowego
Dyrektoriatu Antropologicznego
(przedstawiona
przez prof. Herskovits'a
i Kidder II).
Zważywszy, że trzecia edycja International
Directory of Anthropologists, publikowana
przez National
Research
Council of the United
States w roku 1950 jest obecnie zarówno wyczerpana i przestarzała
i zważywszy, że Committee of the National Research Council of the United
States zebrał wielką ilość informacji,
na których opierać się powinna
pożądana, nowa edycja, i że została zapewniona obsługa zawodowego antropologa jako wydawcę, że jest obecnie potrzebna pomoc w otrzymaniu
funduszu dla ostatecznego przygotowania
i opublikowania
nowej edycji prosi o uchwalenie że:
a) Międzynarodowa
Unia Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
usilnie popiera publikację
nowego wydania
International
Directory
of
Antropologists i zaleca jego publikację.
b) Międzynarodowa
Unia Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
oferuje swoje moralne poparcie dla tego projektu
i w miarę możliwości swoją współpracę.
przetłumaczył
K. W.

MIĘDZYNARODOWEGO

(Artykuły

4, 7

STATUT
KONGRESU
NAUK ANTROPOLOGICZNYCH
I ETNOLOGICZNYCH *

9 były zmienione

podczas

Artykuł

IV Sesji w Wiedniu

w 1952 r.)

1.

Międzynarodowa
organizacja
zebrała się w Bale, dnia 21 kwietnia
1933 r., celem zorganizowania
Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antro·
pologicznych i Etnograficznych.
Pierwszy zjazd Kongresu odbył się w Anglii w 1934, następne zaś
sesje będą się odbywały, po krótkich lub dłuższych przerwach,
co najmniej raz na cztery lata. Kongres nie będzie mógł się zbierać dwukrotnie
z rzędu w tym samym kraju, chyba żeby tego wymagały wyjątkowe
okoliczności. Natomiast może bez zastrzeżeń odbywać się na Starym lub
Nowym Kontynencie.
Artykuł

2.

Pod nazwą nauk antropologicznych
i etnologicznych
wszystkie te dyscypliny, które dotyczą wiedzy o człowieku
niu do badań nad rasami, ludami i cywilizacjami.
Artykuł

rozumie
się
w zastosowa-

3.

Organizowaniem
i przygotowywaniem
zjazdów kongresowych zajmuje
się Stała Rada złożona z dwóch do czterech czonków w każdym kraju.
Z początku jej członkowie byli powołani przez konferencję
w Bazylei
a wakujące miejsca były i będą nadal dopełniane przez członków Komitetu zainteresowanego
kraju. Wybór członków dokooptowanych
winien
być zatwierdzony
przez Stałą Radę, oraz przez Walne Zgomadzenie.
Z każdego zrzeszonego kraju jeden z członków Rady będzie mógł być
wydelegowany
przez własne władze państwowe.
Członkowie mogą znajdować się w towarzystwie
dwóch sekretarzy
wybranych
w taki sam
sposób jak oni. Tworzyć będą Komitet narodowy, zadaniem którego będzie
czuwanie nad rozwojem badań antropologicznych
i etnologicznych w ich
własnym kraju. Wybór nowego komitetu w którymś z krajów winien być
zaakceptowany
przez Stałą Radę i Walne Zgromadzenie.

* St~tuts du Congres International
des Sciences Anthropologiques
et
Ethnologlques. VI Congres International
des Sciences Anthrop. et Ethnol.
Tome I Rapport general et AnthroJ:4}logie. Musee Ie l'Homme Paris 196?
str. 113-115.
.
-,
Lud. t. XLVIII

35

546

547
Artykuł

4.

Stała Rada ma rówmez obowiązek podtrzymywania
tradycji
Kongresu, przeprowadzania
podziału
na sekcje wśród dyscyplin
antropologicznych i etnologicznych,
czuwania
nad wykonywaniem
regulaminu,
oraz
załatwiania
różnych nieprzewidzianych
negocjacji.
Dla tych celów Stała
Rada winna się zbierać przynajmniej
raz jeden w przerwie
między sesjami Kongresu.
Artykuł 5.
W pracach Stałej Rady ci, którzy nie mogą czynnie
pracach, zostaną przeniesieni
do Komitetu Honorowego,
gacji krajowej, łub Stałej Rady.

W pracach Kongresu
zgłosili i uiścili opłaty

Artykuł

6.

mają prawo
składkowe.

brać

Artykuł

7.

udział

uczestniczyć w jej
na wniosek dele-

ci wszyscy,

którzy

siG

Pod koniec każdej sesji Walnego Zgromadzenia,
Kongres wyznacza
miejsce i datę następnego
zjazdu i wybiera przyszłego przewodniczącego
zjazdu i dwóch sekretarzy
generalnych.
Wybrani
będą spełniać
swoje
funkcje aż do końca następnej
sesji zjazdowej.
Artykuł

8.

Członkowie Stałej Rady wyznaczonego
na następną
sesję kraju, wybierają Komitet Organizacyjny
dołączając
sekretarza
generalnego
z poprzedniego zjazdu i innych członków, którzy będą im potrzebni. Komitet
ustala dokładną
datę sesji, porządek
obrad, ilość posiedzeń,
wysokość.'
składki, wysyła zaproszenia
do rządów krajów zainteresowanych,
zaproszenia wzywające na zjazd, zbiera zgłoszenia i wydaje legitymacje
członkowskie. Bierze na siebie odpowiedzialność
za wszystkie
sprawy gospodarcze zjazdu, przebiegu obrad, a drukowane
programy
rozsyła na parę
miesięcy przed zjazdem.
Artykuł

9.

Odpowiedzialność
za zrealizowanie
programu
ciąży na Komitecie Organizacyjnym.
Zadania Komitetu
dają się ująć w następujących
punktach:
a) Komitet wybiera główne tematy zjazdowe, w porozumieniu
z Stał:-l
Radą, przynajmniej
na rok przed sesją zjazdową.
b) Komitet zwraca się z prośbą do zasłużonych
specjalistów
światowej sławy o wzięcie udziału w dyskusjach
na wyznaczone w programie
tematy
ogólne.

c) Komitet ustala czas i przebieg posiedzeń.
d) Rezerwuje
pewną ilość czasu na komunikaty
z zagadnień specjalnych, przy czym każdemu z uczestników
Zjazdu przysługuje
prawo wygłaszania tylko jednego komunikatu.
Komitet zastrzega jednak sobie prawo uczynienia
pewnych wyjątków
z tej reguły, gdy komunikaty
przedstawiają
nadzwyczajną
wagę naukową.
e) Komitet Organizacyjny
ma prawo, biorąc na swoją odpowiedzialnosc, odmówić pozwolenia
na wygłoszenie
komunikatu
który uzna za
nieodpowiedni.
W razie wątpliwości,
Komitet ma praw~ zwrÓcić się do
Jednego lub kilku specjalistów
w tej dziedzinie, której komunikat
dotyczy, z prośbą o wyrażenie
opinii w tym względzie.
f) Poza posiedzeniami
Zjazdu mogą być organizowane
publiczne konferencje,
w po~ozumieniu
z Radą,
dotyczące
problemów
związanych
z kraJem, w ktorym Zjazd się odbywa, albo zagadnień
ogólnych.
Artykuł 10.
Na pierwszym zebraniu Zjazdu, Komitet Organizacyjny
wlmen ukonstytuo,,;ać
się w Biuro zjazdowe.
Na następnych
posiedzeniach,
zespół
członkow Biura winien być dokompletowany
przez członków Stałej Rady,
wybranych
przez głosowanie Kongresu względną większością.
Definitywnie, Biuro winno składać
się co najmniej
z przewodniczącego,
sześciu
wIceprzewodniczących,
skarbnika
i dwóch sekretarzy
generalnych.
Artykuł 11.
Komisja
Wydawnicza,
złożona
przynajmniej
z czterech
członków,
wyznaczonych
przez Biuro, zapewnia
opublikowanie
sprawozdań
kongresowych, Skarbnik
sprawdza
rachunki
pod kontrolą
Biura. Reszta pieniędzy, jeśli została, będzie przekazana
na aktywa przyszłej sesji.
Biuro zjazdowe
zapewnia
łączność między bieżącą
sesją Kongresu
i członkami Komitetu Organizacyjnego
następnego zjazdu, a w razie nie~rzewidzianYCh przeszkód, czyni wszelkie usiłowania, by zapewnić ciągłość
I normalne
rozplanowanie
w czasie Międzynarodowych
Zebrań Antropologicznych
i Etnologicznych.
Wszystkie sprawozdania
z posiedzeń będą opublikowane
we wspólnym tomie, wraz z wnioskami
uchwalonymi
przez Walne Zgromadzenie.
Również
będą podane
tytuły
i streszczenia
komunikatów
i przebiegu
dyskusji,
zakwalifikowane
do druku przez Biuro zjazdowe.
Artykuł

12.

Języki w których mogą być wygłaszane
i publikowane
komunikaty,
to: niemiecki,
angielski,
hiszpański,
francuski
i włoski. Sprawozdania
jednak oficjalne Kongrcsu, a zwłaszcza protokóły
będą \vyłącznie redago\vanc ~~V języku francuskim.'
.
l

549

548
Artykuł

13.

Książki i przedmioty ofiarowane Kongresowi w czasie sesji, pozostają
w kraju gdzie Zjazd miał miejsce. Ich przeznaczenie
będzie określone
przez Biuro. Archiwa winne być przekazane
Radzie Organizacyjnej
następnego Zjazdu.
Artykuł 14.
Wszystkie wnioski mające na celu zmianę regulaminu
ogólnego, będą
musiały być podpisane przez dwudziestu
przynajmniej
członków, z których pięciu powinno należeć do Stałej Rady. Tego rodzaju wnioski należy składać w Biurze.
Po omówieniu wniosków na zebraniu Kongresu, Stała Rada przygotowuje sprawozdanie,
które zostaje ogłoszone razem z wnioskiem w publikacji Kongresu. Na pierwszym
posiedzeniu
następnego
Zjazdu wniosek
jest podany bez dyskusji do przegłosowania.
W ten sposób przyj~ty w Wiedniu nowy regulamin, zostanie natychmiast wprowadzony
w życie.
przetłumaczył
A. L. G.
ZJAZD STAŁEJ RADY MIĘDZYNARODOWEJ
UNII NAUK ANTROPOLOGICZNYCH I ETNOLOGICZNYCH
W PRADZE W DNIACH 2-3-11
SIERPNIA 1962 R.
Istnieją w rozwoju poszczególnych
nauk momenty kulminacji,
które
na długo stanowią fundament
nowych kierunków badań. Bez żadnej wątpliwości dla nauk antropologicznych
i etnograficznych
takim punktem
jest utworzenie
Międzynarodowej
Unii tudzież powołanie przez VI Międzynarodowy Kongres Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w Paryżu
w r. 1960 nowych organów kierowniczych,
a mianowicie Stałej Rady i jej
Komitetu Wykonawczego.
W skład Stałej Rady wchodzą członkowie honorowi oraz członkowie
czynni Komitetów
Narodowych
następujących
państw (wedle alfabetu dyplomatycznego):
Niemiecka Republika
Federalna, Niemiecka Republika
Demokratyczna,
Argentyna,
Australia,
Austria,
l3elgia, Birmania,
Boliwia, Brazylia, Bułgaria, Kanada, Chili, Kolumbia,
Kostarika, Kuba. Dania, Irlandia, Ekwador, Hiszpania, Stany Zjednoczone,
Finlandia,
Francja,
Grecja, Gwatemala,
Haiti, Honduras,
Węgry, India,
Islandia,
Izrael, Włochy, Japonia,
Maroko, Meksyk, Nigeria, Norwegia,
Panama, Paragwaj,
Holandia, Peru, Polska, Portugalia,
Zjednoczona Republika
Arabska,
Rodezja,
Rumunia,
Zjednoczone
Królestwo
(Anglia),
Szwecja; Szwajcaria,
Czad, Czechosłowacja.
Wietnam, Turcja, Unia Południowo-Afrykańska,
Związek
Socjalistycznych
Republik
Radzieckich,
Urugwaj,
'Watykan, "i,Venezuela i Jugosławia:
razem przeto dotychczas
58 państw świata należy do Unii, stanowiąc wielką jej siłę, która wciąż
wzmaga się i potężnieje .•

Kongres w Paryżu w r. 1960 wybrał również Komitet Narodowy Polski w składzie (wedlug alfabetu): Wł. Antoniewicz
(archeolog), Jan Czekanowski (antropolog), M. Ćwirko-Gorycki
(antropolog), Tad. Dzierżykraj-Rogalski (antropolog), Józef Gajek (etnograf) i K. Zawistowicz-Adamska
(etnograf). Przypomnę
tutaj parę stwierdzeń
regulaminowych:
a) Rada
Stała składa się z 6 członków każdego kraju, względnie w razie potrzeby - regionu; b) pierwszych członków Unii wybrał Kongres Paryski .w r. 1960 i od tej daty nowi członkowie są wybierani przez Radę Stałą
na wniosek właściwego Komitetu Narodowego;
c) członkiem Rady Stałej
może być wybrany tylko zawodowy uczony w służbie czynnej; z chwilą
jego przejścia na emeryturę
zostaje na jego miejsce wybrany nowy członek Komitetu Narodowego, a emerytowany
członek wchodzi do Komitetu
Honorowego, d) czlonek honorowy może przewodniczyć
Komitetowi
Narodowemu
tylko
do naj bliższego
Międzynarodowego
Kongresu
Nauk
Antropologicznych
i Etnologicznych;
e) zjazdy Rady Stałej są zwoływane
co dwa lata, a Kongresy Międzynarodowe
odbywają się co cztery lata;
f) Komitet Wykonawczy składa się z 9 członków wybranych
przez Radę
Stałą na lat 4 i zbiera się co roku. oto są chyba najważniejsze
postanowienia Regulaminu,
zatwierdzonego
przez Międzynarodową
Radę Filozofii
i Nauk Humanistycznych
(CJ.P.S.H.), stanowiącą
organ U.N.E.S.C.O., do
którego są afiliowane wszystkie Międzynarodowe
Unie nauk społecznych.
Może należy jeszcze wspomnieć, że regulamin
nie przewiduje
zastępstwa
członków Rady Stałej; o ile względy zdrowotne
stoją na przeszkodzie
uczestniczeniu w pracach Unii, wówczas można zaproponować Radzie Stałej wybór niedomagającego
członka do Komitetu Honorowego, a na jego
miejsce
przeprowadzić
wybór
nowego członka
Komitetu
Narodowego.
Pierwszych
przewodniczących
nowozorganizowanych
Komitetów
Narodowych Unii wybrał Kongres Paryski; m. in. na przewodniczącego
polskiego
Komitetu
Narodowego
został jednomyślnie
wybrany
prof. Jan Czekanowski na okres do r. 1964. Następnych przewodniczących
po upływie ich
mandatu
wybiera na dalszą kadencję każdy Komitet Narodowy według
swojego uznania, podobnie jak wiceprzewodniczącego
i sekreta~za.
Sekretarzem
polskiego
Komitetu
Narodowego
wybrano
w Paryzu
prof.
J. Gajka.
.'
.,
Kongres Paryski uchwalił przyjąĆ zaproszeme ZWiązku RadZieckiego
zorganizowania
i odbycia w Moskwie VII Międzynarodowego
~ongres.u
Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w r. 1964. Narodowy zas KO~Itet Czechosłowacji
zaprosił Radę Stałą do zjechania się w dniach 2 I 3
sierpnia w P r a d z e oraz na wycieczki: antropologiczną
i etnograficzną
po Czechosłowacji w dniach 5-11 sierpnia 1962 r. Polska Ak~demia N.auk
delegowała na ten zjazd swoich członków i zarazem człon~o~ Polskiego
Komitetu Narodowego Unii: Jana' Czekanowskiego
i WłodZimierza Anto-


550
nie:vicz~, zaś Ministerstwo
Szkolnictwa
Wyższego wysłało
tam .JÓzefa
GaJka
Polskiego Komitetu Unii . Z wI'elk'lm za
. l em stwler.
. .. Jako sekretarza
dZI!l~~y w Pradze n~eobe:ność trzech dalszych członków P.K.N.U., mianowlcl~ p.rof. I~. zawlst?WICZ-Adamskiej,
prof. Cwirko-Godyckiego
i prof.
T. DZlerzykraJ-Rogalsklego.
Przyjazd
ich był potrzebny
i napewno
P.K.N.U. odegrałby w P.radze jeszcze większą rolę przy udziale tych uczonych, znan.ych ze SWOich prac zagranicą.
Ostatecznie
w posiedzeniac!1
Rady Stał:J w Pradze wzięło udział 55 członków z 26 krajów wszystkich
kontynentow.
.Jak zawsze w Czechosłowacji,
zjazd Rady Stałej był doskonale zorgamzow.any przez Narodowy Komitet Czechosłowacji
pod przewodnictwem
znakomitego
uczonego prof. dr Jerzego HOf<lka członka ,., S Al d
..
N k .
,
'-..
(a emll
au .1 dyrek.tora. Instytutu
Etnografii
tejże Akademii. Serdeczna
atmos~era l tak uJmuJąca. życzliwość gospodarzy sprawiły,
że Zjazd odbywał
Sl~ w dU~hu prawdZiwego
koleżeństwa.
Dołączył się do tego nadzwyczaj
miły sPOs?b przewodniczenia
obradom przez akademika
prof. S. P. Tol~towa, ktory został na Kongresie
Paryskim
wybrany
prezesem M.U.N.A.
l E. na okres 1960-1964 r.
Ce?iąc wysoko w.szystkie obrady, uroczystości,
bankiety
i powitania
członkow Rady Stałej w Pradze, Bernie, Bratislavie,
Martinie
i Nitrze,
pozwołę sobie zatrzymać się tyłko na merytorycznych
zagadnieniach
w ciągu naszego tak miłego pobytu w Czechosłowacji.
Prof. T o ł ~ t o w przedstawi!
propozycję następującego
zorganizowania
VII Kongres~ w Moskwie: 1) Kongres będzie obradował dwa razy dziennie
po.dczas ~ dm robocz~ch od otwarcia Kongresu do jego zamknięcia. W tym
tez ~zasle .odbędą Się na początku
i na końcu dwa posiedzenia
Rady
Sta:eJ . .oprocz normalnych
posiedzeń winny się odbywać oddzielne symp~zJa l kolokwia
poświęcone
specjalnym
zagadnieniom,
n.p. metodologIC~~ym, takso~o~ii
prymatów
i człowieka, etnologii porównawczej,
ergo~ogll, folklorOWI l Jego ~naczeniu, socjologii i jej stosunku
do etnologii
ltp. Dyrekto I.C.O.M. (Mlędzynarodowy
Komitet dla spraw muzeów) za~roponowal
przedyskutowanie
niezmiernie
doniosłej
sprawy
konserwacji
l metod udostępnienia
zbiorów, tak wszędzie na świecie potrzebnych
i pilnych. Prof .. J. C z ~ k a n o w s k i zwrócił uwagę na dwa wielkie jubileusze nauki rOSYJskieJ, mianowicie na 100-ną rocznicę działalności antroPol~gicznej Bogdanowa i na 150-tą rocznicę powstania
Muzeum Antropol.o~u :v Petersburgu.
Mówca zaproponował
związanie
z tymi uroczystoSClaml w .. s~oncentro::anej
formie
omówienia
naj wybitniejszych
sprav,;
antropologu
l etnolog n Europy wschodniej.
Wł. A n t o n i e w i c z poruszył potrzebę zastanowienia
się nad możliwością opracowywania
Antropo:o~l~znegO i Etnologicznego
Atlasu Świata, analogicznie
do podjętej
jU7.
1I1lCJatyWy opracowania
Archeologicznego
Atlasu Świata. Poruszvl on też
bardzo pilny i ważny postulat
utworzenia
stałego Sekretariat~
Nauko-

551
wego Unii, n.p. w paryskim
Muzeum Człowieka, w celu koordynacji
badań i zamierzeń
międzynarodowych
w dziedzinie tzw. nauk antropologicznych.
Zywiołowo, z krajów zwłaszcza Europy i Stanów Zjednoczonych
Ameryki Północnej,
wyłoniła
się generalna
debata
na temat, czy urządzać
ogólne typu m o n s t r e Kongresy Międzynarodowe,
czy też raczej problemowe sympozja i specjalne
kolokwia w zakresie nauk antropologicznych i etnologicznych.
Muszę powiedzieć, że od r. 1932 uczestniczę w takich właśnie debatach średnio co dwa lata na kongresach
różnych nauk
szczegółowych.
I tym razem, podobnie
jak w latach poprzednich,
nie
doszło się do jakichś uzasadnionych
konkluzji
i do ostatecznych,
na tym
etapie rozwoju nauk szczegółowych, reform istniejącego stanu rzeczy. NiC:'
Jest to łatwe, a przecież w tych sprawach eksperymentować
trudno. Niewątpliwie
przesuwa
się jednak
program
Międzynarodowych
Kongresów
w kierunku
zagadnie!'l
zasadniczych,
wymagających
internacjonalnych
dyskusji
i wniosków.
Nie będą już referowane
referaty
przyczynkowe
i opisowe,
nie wykraczające
swoją ważnością
poza poszczególne
kraje.
Uchwalono,
aby tematy szczegółowe drukować
przed Kongresem
w różnych czasopismach
specjalnych
poświęconych
Kogresowi.
Zwrócono
się
z prośbą do wszystkich
Komitetów
Narodowych
o wydrukowanie,
o ile
możności, wszystkich referatów
w oddzielnych tomach wydawnictw
przedkongresowych,
ale w językach kongresowych;
jeżeli by to nasuwało trudności, to prosi się o wydrukowanie
lub powielenie w 500 egzemplarzach
przynajmniej
streszczeń.
Wszystkie
te publikacje
rozesłałby
Sekretariat
Kongresu
co najmniej
na trzy miesiące przed zjazdem w Moskwie do
wszystkich
członków Unii. W ten sposób krótkie
zagajenia
i dyskusje
odbyłyby
się w sesjach kongresowych
nad najważniejszą
problematyką
metodologiczną,
antropologiczną
i etnologiczną,
nurtującą
cały świat naukowy. Obok tych debat należało by ilustrować
zagadnienia
dyskusyjne
małymi wystawami
w kuluarach,
przeżroczami,
epidiaskopem
i projekcjami filmowymi
i magnetofonowymi,
na które warto położyć specjalny
nacisk. Pomysłowości
w tym zakresie nie należy kłaść tamy, ani żadnych hamulców. Jakkolwiek
jest niezmiernej
wagi możliwie szeroki udział
w pracach
kongresowych
młodych pomocniczych
sił naukowych
wszystkich krajów,
to jednak
ten udział, zwłaszcza
w dyskusjach,
powinien
być ograniczony
do rozsądnych
proporcji
głównie ze względu na brak
czasu.
Nie mo:i:na się dziwić, że w dyskusji ogólnej, która stanowiła główną
oś wystąpień
członków Rady Stałej, nie zabrakło też starcia się zachowawczej myśli etnologicznej
U.s.A., z prof. M. Herskovitzem
na czele.
z postępową myślą marksistowską.
Ostrość tej kontrowersji
stępił w swym
bardzo interesującym
przemówieniu
prezes Unii prof. S. P. T o ł s t o \\',
którego wszystkie wystąpienia
cechował obiektywizm
i chęć zrozumienia

552
stanowisk
przeciwnych.
Bardzo subtelną
pojednawczą
rolę odegrał również prof. C z e k a n o w s k i, cieszący się ogromnym autorytetem
wśród
uczonych antropologów
i etnologów,
całego świata, jak to mogłem bez
trudu stwierdzić przy wielu interesujących
wystąpieniach
na tej prawdziwej arenie międzynarodowej.
Punktem kulminacyjnym
obrad Rady Stałej był przedstawiony
przez
Prezesa Unii program ogólny VII Kongresu w Moskwie w 1964 r.
A. Antropologia ogólna będzie mieć do dyspozycji:
I, Sekcję antropologii fizjologicznej,
II, Sekcję somatologii ludzkiej,
III, Sekcję antropologii anatomicznej,
IV, Sekcję antropologii
etnicznej
(z zagadnieniami
ras i rasizmu), V. Sekcję paleoantropologii
i antropogenezy.
B. Etnografia ogólna' dysponować będzie sekcjami:
I, teorii i metodologii, II, paleoetnografii
(etnografii
archeologicznej),
III, etnobotaniki
i etnozoologii, IV, etnolingwistyki,
V, folkloru i sztuki ludowej: a) ustnej
poezji ludowej, b) sztuki ludowej, c) muzyki ludowej, d) teatru i tańców
Iudowych;
VI, etnografii
prawnej,
VII, wierzeń
religijnych
i mitologii,
VIII, etnografii
stosowanej,
IX, geografii etnicznej,
X, muzeologii etnograficznej (a w dyskusji dodano, że też archeologicznej
i antropologicznej).
C. Etnografia i antropologia regionalna obejmuje:
Sekcję I Afryki,
Sekcję II Australii i Oceanii, Sekcję III Dalekiego Wschodu i południowej
Azji, Sekcję IV Bliskiego i Środkowego
Wschodu, Sekcję V Arktyki,
Sekcję VI obydwu Ameryk, Sekcję VII krajów europejskich.
D. Nadto pr1ewidywane
są grupy robocze ze specjalną tematyką.
E. Filmy i komunikaty
objaśniane filmami.
Jak z tego zestawienia
widać, wzbogacono w stosunku do poprzednich kongresów
ilość sekcji. Cała trudność
będzie polegała na sharmonizowaniu prac sekcyjnych
w ten sposób, aby wszyscy członkowie Kongresu mogli brać udział w wielu posiedzeniach,
które w różnych sekcjach
ich interesują. Ale to już troska organizatorów
Kongresu, którzy napewno
dołożą starail, aby potrzeby wszystkich
w miarę możności zaspokoić.
Bardzo bogato i ciekawie
przedstawia
się lista głównych
tematów
wysuniętych
do dyskusji. Oto one: Sekcja I Antropologia
fizjologiczna
ma
się szczególnie zająć zmiennościami
charakterów
fizjologicznych
między
populacjami
(grupy krwi, wrażliwości
smakowe,
zaburzenia
pigmentacji
i in.); aklimatyzacją
ras i populacji;
aspektami
biologicznymi
izolacji;
dziedzicznością
charakterów
użytkowanych
w antropologii.
Sekcja
II
somatologii
ludzkiej:
zastosowania
morfologii ludzkiej (zdrowie publiczne,
wychowanie
fizyczne, sport, przemysł);
ewolucja somatyczna
w związku
z wiekiem. Sekcja III antropologii
anatomicznej:
zmienności anatomiczne
między rasami
i poulacjami
(szkielet, muskulatura,
system
nerwowy,
trzewo, powłoki). Paleopatologia.
Sekcja
IV antropologii
etnicznej:
zastosowania
antropologii
do problemów
etnogenezy;
zasady
i metody
taksonomii
antropologicznej;
czynrliki różnic rasowych.
Sekcja
V paleo-

553
antropologii
i antropogenezy:
przyczyny biologiczne hominizacji
(zachowanie się i stosunki między grupowe u prymatów,
używanie narzędzi przez
prymaty,
typy lokomocji,
ekologii itp.); genealogia
i taksonomia
prymatów, a w szczególności u hominidów; ontogeneza prymatów w aspekcie
filogenetycznym;
morfologia
wyższych układów
nerwowych
w ewolucji
pracy i mowy.
B. Etnografia ogólna:
Sekcja I teorii
i metodologii:
periodyzacja
społeczeństw
pierwotnych;
prawa ogólne, rozwój i jedność historii powszechnej;
klan i różnorakość form jego dezintegracji;
powstanie
klas społecznych
i państwa;
ustroje rolnicze, ich rola historyczna
i ich miejsce w życiu współczesnych ludów; problem
rozwoju
etnicznego
i narodowego;
postęp techniczny i jego rola w historii społeczeństw;
studia etnograficzne
w społeczeństwie
współczesnym.
Sekcja
II
paleoetnografii:
metody wykorzystywania
danych
archeologicznych
w rekonstrukcji
form
ustrojowych
i ekonomicznych
w starożytności;
archeologia i problemy etnogenezy; użyteczność danych etnograficznych
dla definicji
przeznaczenia
materiałów
i typów archeologicznych.
Sekcja III etnobotaniki
i etnozoologii:
początki
roślin uprawnych;
udomowienie
zwierząt;
użytek dzikich roślin w ekonomice;
medycyna
i farmakopea
ludowa.
Sekcja
IV:
etnolingwistyki:
języki i etnogene7a;
toponimia
i onomastyka;
funkcje społeczne mowy:
uwagi o ortografii języków pisanych nowocześnie wypracowanych.
Sekcja
V folklo'Tu i sztuki ludowej:
podsekcja A, poezja ustna ludowa: ewolucja
poezji ustnej i jej rodzaje; elementy narodowe i międzynarodowe
w ludowej poezji ustnej;
historyczne
studia porównawcze
światowej
poezji
epickiej;
co to jest poezja ludowa?
Ustna poezja ludowa jako źródło
historyczne.
Podsekcja
B sztuki ludowej:
narodowy charakter
sztuki ludowej; tradycje
ludowe w sztuce współczesnej.
Podsekcja
C muzyki
ludowej:
właściwości
stylistyczne
rodzajów
muzyki
ludowej
w obrębie
historii; muzyka, pojęcie i akt twórczy; muzyka ludowa jako źródło studium etnogenetycznego
i związków
kulturowych.
Podsekcja
D teatru
i tańców ludowych:
początki teatru; rola teatru ludowego w życiu współczesnym; metody utrwalenia
tańców ludowych. Sekcja VI etnografii
prawnej:
prawa
zwyczajowe
i stosunki
społeczne;
prawa
zwyczajowe
jako
źródła legislatywne.
Sekcja VII wierzeń religijnych
i mitologii:
początki
i formy pierwotne religii; synkretyzm
religii; religia w życiu codziennym;
magia i religia; klasyfikacja
wierzeń religijnych.
Sekcja VIII
etnografii
stosowanej:
współczesne
przemiany
cywilizacji
i sposób życia; postęp
techniczny
i życie społeczne, ekonomiczne
i intelektualne
populacji
rolniczych; rola osiągnięć
etnografii
dla rozwoj u ekonomicznego
i kulturalnego. Sekcja IX geografii
etnicznej:
czynniki etniczne i ruch demograficzny; wpływ migracji na układy etniczne; analiza wskażników etnicznych uzyskana przez omówienie; metody kartografii
etnicznej. Układ atla-

554
sów historyczno-etnograficznych;
czynniki etniczne, formy i typy układu
geograficznego
populacji;
urbanizacja
i jej wpływ na procesy etniczne.
Sekcja
X muzeologii
etnograficznej:
jak eksponować zbiory etnograficzne,
a nie eksponowane
prezentować;
metody
konserwacji
zbiorów
etnograficznych.
Jak się okazuje,
w porównaniu
z treściami
Kongresu
Paryskiego,
świadomie
wyeliminowano
na Kongres
Moskiewski
sekcję
psychologii
etnicznej
z powodu nie dość precyzyjnie określonych metod takich rozważań. Uchwalono jednak, że w miarę zgłaszania referatów
w tym zakresie
będą one wygłaszane w jednej z wymienionych
sekcji etnografii ogólnej.
do której temat będzie najbardziej
nawiązywać.
W sekcjach
regionalnych
postanowiono
łączyć tematykę
antropologiczną, archeologiczną
i etnograficzną,
gdyż zagadnienia
wszystkich
tych
nauk
szczegółowych
wiążą się z sobą monograficznie
i syntetycznie.
Zwłaszcza w zagadnieniach
ogólnych trudno o zbyt surową cenzurę w tym
względzie;
ale i w szczegółowych
problemach
poszczególnych
regionów
często byłyby metodologicznie
wątpliwe
rozgraniczenia
osiągnięć
tych
dyscyplin
specjalnych.
Dowodów na to przysparzają
takie tematy, jak:
etnogeneza
i historia
etniczna,
procesy etniczne
współczesności,
udzial
dziedzictwa
kulturowego
przeszłości
i spadku
uniwersalnego
w formacjach cywilizacji
narodowych,
wzajemne
stosunki
społeczne i rodzinne,
etnografia
miast i układów przemysłowych,
typologia i klasyfikacja
elementów kultury
m~terialnej,
typy ekonomiczno-kulturowe
i regiony historyczno-etnograficzne.
Każdy region świata posiada swoją specyficzną i rozległą problematykę: na kongres moskiewski proponuje
się taką jej limitację:
Afryka: zagadnienia
pojawienia
się i dyfuzji żelaza; dziedzictwo matrylinealne
i patrylinealne
u ludów współczesnych;
różne formy wspólnot
klasowych i rolniczych; tworzenie się kultur narodowych;
formy niewolnictwa w historii Afryki; klasyfikacja
języków afrykańskich.
Australia i Oceania: zagadnienia zaludnienia
wschodniej Oceanii i pochodzenia Polinezyjczyków;
rozkład struktur
rodowych, klanowych
i rolniczych i tworzenie
się społeczeństwa
klasowego
w Oceanii w XVIII
i XIX stuleciu; warunki
życia obecne i w przyszłości tubylców i metysów w Australii;
rozwój etniczny i narodowy
populacji
Oceanji współczesnej.
Daleki Wschód i południowa
Azja: zaludnienie
wysp japońskich;
sukcesywne
fale zaludnienia
Indonezji;
problem
Munda-l\'Ion-Khmere:
rola Yue'ów Chin starożytnych
w etnogenezie
Azji południowo-wschodniej; wspólnot:-- klanowe i rolnicze w historii ludów Indo-Chin
i Indonezji; zagadnienie stosunków między typami etnicznymi i kastami w Indii
i w innych krajach
Azj i południowo·\vschodniej;
rozwój cywilizacji
narodow:-'ch Azj i wschodniej
i południowej.

555
Daleki Wschód i Srodkowy
Wschód: przeżytki
stosunków
patriarchalnych
i feudalnych;
zagadnienie
starożytnych
substratów
etnicznych
w Azj i Przedniej;
rola migracj i w starożytności
i w wiekach średnich
w etnogenezie; stosunki między nomadami a ludnością osiadłą; znaczenie
nawodnień
w kształtowaniu
się typów ekonomiczno-kulturowych;
rodzina
i wspólnota u ludów nomadzkich
i półnomadzkich;
przeżytki rodów matriarchalnych.
Arktyka będzie na Kongresie moskiewskim
po raz pierwszy oddzielnie
traktowana
w ślad za pogłębieniem
się znajomości
antropologicznych,
archeologicznych
i etnograficznych
na tych ogromnych
rozłogach. Nasuwają się jako główne następujące
problemy: istnienie całości kulturowych
okołobiegunowych;
kontakty
między populacjami
periarktycznymi
i bardziej poiudniowymi;
wpływy Wielkiej Północy na kultury
i na cechy
fizyczne człowieka; rozwój ekonomii i wpływ cywilizacji współczesnej
na
ludy periarktyczne.
Ameryka:
zagadnienie
zaludnienia
Ameryki;
napisy ludów indiańskich; klasyfikacja
języków amerykańskich
i ich stosunków
z językami
innych ludów świata: zmiany w treściach kulturowych
Indian amerykań-·
ski~h po w. XV n.e.; wkład tubylców
Ameryki
do cywilizacji
świata:
grupy etnograficzne
ludów Ameryki
i kształtowanie
się współczesnych
narodów
amerykańskich.
Europa:
wspólnota
historyczno-etnograficzna
rejonu
karpackiego;
prob~emy historii ludów na Bałkanach;
rola Celtów w historii etnicznej
krajów
europejskich;
stosunki
fino-bałtyckie
i fino-słowiańskie.
Program sympozjów i narad grup roboczych dał się naszkicować w zakresie następującej
tematyki:
Kontakty
historyczno-kulturowe
ludów Oceanu Spokojnego;
stosunki
między
nomadami
a ludnością
osiadłą;
etnografia
miast
i ośrodków
przemysłowych;
problem
granicy
między
zwierzęciem
a człowiekiem.
metody analizy antropologicznej;
synteza antropologiczno-archeologiczno-etnograficzna
w zakresie
procesu
historycznego
rozwoju
społeczeństw
ludzkich
(atlasy, podręczniki,
encyklopedie,
wystawy).
Oto wynik dwudniowej
dyskusj i nad referatem
prezesa Unii, jednomyślnie uchwalony.
:.vJ:imo upalnych
dni atmosfera
obrad Rady Stałej
b;ła nad wyraz ożywcza. W miarę ustalania
ogółnej tematyki
VII Międzynarodowego
KongrE'su
Nauk
Antropologicznych
i Etnologicznych
w r. 1964 w Moskwie, zdawało się, że tężeje budowa olbrzymiego wspólnego gmachu tych nauk, które do niedawna
jeszcze w porównaniu
z innymi naukami
matematyczno-przyrodniczymi
i społecznymi
był::
w pewnym
opóżnieniu
rozwojowym.
Obecnie sytuacja
niemal IV oczach
się przeobraża. Proszę przeanalizować
ledwie l1Clszkicowany program Kongresu lVIoskiew>kiego. Od początku do końca cechuje ten program dążenie
do gruntowania
podstaw
metodologicznych
i do s.'·ntezy. Bez syntcz~-

556
zaś, która w miarę postępu badań musi się zmiemac, nie ma rozwoju
ani nauk szczegółowych, ani filozoficznego poglądu na świat. Jeżeli program Kongresu
:vroskiewskiego
uda się wypełnić
pogłębionymi
i poszerzonymi pracami - w co wierzę po nawiązaniu
w Pradze kontaktów
z naj wybitniejszymi
antropologami
i etnografami
świata
wówczas
przebieg procesu historycznego,
z tego punktu wyjścia śledzony, wyjaśni
się w znacznej mierze. O ile się orientuję, to mam wrażenie, że w tej
skali po raz pierwszy będzie poddana w szeregu ujęć próba uzasadnienia
prawidłowości
rozwoju człowieka i społeczeństw
pierwotnych
i wczesnoklasowych.
Oczekujemy
więc z nadzieją przełomu
metodologicznego
na
wyniki Kongresu Moskiewskiego.
Udział antropologii
i etnografii
polskiej
w pracach
kongresowych
w Moskwie na pewno nie będzie łatwy. Nasze wysiłki musimy dopasować
ściśle do ram programowych
już ustalonych,
bo inaczej nie dojdziemy
do poważnego głosu i nie odegramy twórczej roli w tym parlamencie
nauki międzynarodowej.
Obliczając nasze siły można stwierdzić, że ciężkie
zmagania czekają polską szkołę antropologiczną;
mocną pozycję stanowią
próby prawa klasyfikacyjnego
prof. Adama Wankego, cieszące się prawdziwym uznaniem w świecie nauki. Każde wystąpienie
prof. J. Czekanowskiego może liczyć na szczery aplauz i na zaciętą dyskusję, co daje
miarę wyjątkowej
powagi tego uczonego polskiego. Do r. 1964 dojrzeją
pewnie do prób sy~tezy polskie badania antropologiczne
w Egipcie.
W zakresie etnografii
mamy kilka atutów.
Najważniejszy
mam
to przekonanie - to prezentacja Polskiego Atlasu Etnograficznego, dobrze
mieszczącego' się w skali europejskiej.
Poważny problem stanowi zagadnienie kultur karpackich,
migracji i akkulturacji
z tym ściśle związane.
Również pozycja studiów nad plastyką i nad muzyką ludową w Polsce
jest godna wyeksponowania
na arenie międzynarodowej.
Koncepcja etnogenezy Słowian w ujęciu slawistyki, archeologii i etnografii polskiej jest
ważna, ale musi się mocno obwarować argumentacją
wyczerpującą,
gdyż
obiektywność
tych studiów jest w ocenie nauki zachodnioi północnoeuropejskiej
mocno zachwiana. Dobrze, że Kongres w Moskwie poprzedzi
lVIiędzynarodowy Kongres Slawistyczny
w Sofii w r. 1963. Niewątpliwie
wyklarują
się tam również poglądy na pochodzenie Słowian. Polskie zadania afrykanistyczne
mogą odegrać rolę w tej chwili jedynie w ujęciu
doc. Waligórskiego i dr Filipowiaka,
gdyż były one prowadzone z pierwszej ręki w Afryce. Niestety, w ostatnich latach, po zgonie St. Poniatowskiego, S. Czarnowskiego,
E. Frankowskiego
i K. Moszyńskiego, nie dysponujemy twórczym znawstwem
etnologii ogólnej. Być może, iż jako nie
etnograf z fachu lecz tylko wielbiciel antropologii
i etnografii grzeszę tu
przesadnym pesymizmem. Będę się więc' szczerze cieszyć, jeżeli w dyskusj i
nad poruszonymi
zagadnieniami
zostanę przekonany,
że nie mam racji,

;;57
i gdy dowiem się o większych możliwościach
przedstawienia
polską szerszego wachlarza
poważnych
problemów
ogólnych
gicznych na Kongresie Moskiewskim.

przez naukę
i metodolo-

*

*
A na koniec krótka relacja
o wycieczce po Czechosłowacji
(5-11
sierpnia), którą odbyłem w grupie antropologicznej,
podczas gdy J. Czekanowski i J. Gajek uczestniczyli w grupie etnograficznej.
Z góry muszę nadmienić,
że nastrój na wycieczkach
był ze wszech
miar dobry i miły. Pogoda sierpniowa
nie zawiodła, a udział starszych
i młodszych badaczów czeskich i słowackich z pp. profesorstwem
Horakami na czele zapewnił doskonałą orientację we wszystkich szczegółach naukowych. Humory wszystkich uczestników
były w pełnym blasku, a zadzierżgnięcie koleżeńskich i przyjacielskich
związków wszystkich z wszystkimi pozostawią wspomnienia
chyba do końca życia. Za to wszystko serdeczne dzięki niestrudzonym
i zacnym gospodarzom.

Ekspozycja

ludowych

instrumentów
muzycznych
w Brnie.

w Muzeum

:Ylorawskim

559

·=>58
W

wygodnych
i nie przepełnionych
autobusach
jechaliśmy
śliczną
trasą do Bene~ova, miejsca urodzenia prof. J. Matiegki, znakomitego
założyciela katedry antropologii w Uniwersytecie
praskim. Stamtąd udaliśmy
się do Humpolca,
gdzie światło dzienne po raz pierwszy
ujrzał wielki
antropolog
Ales Hrdlicka,
który większość
życia spędził na badaniach
i studiach
naukJwych
w Stanach
Zjednoczonych.
W obydwu
miastach
przeżywaliśmy
pełne emocji chwile wraz z ludnością
miejscową,
znakomicie świadomą
zasług obydwóch
wielkich
uczonych.
Spośród wielu
krajów
europejskich
Czechosłowacja
wyróżnia
się bez wątpienia
umiejętnością
czczenia w ten sposób pamięci
swoich twórców
w zakresie
nauki i sztuki; wiąże ją tak np. również pamięć prof. Lubora Niederlego - z węższą ich ojczyzną, z miastami i wsiami rodzinnymi.
Rada
Miejska
w Humpolcu
nadała
piękny
medal, wybity
na cześć Alesa
Hrdli~ki kilkunastu
uczonym z całego świata, a wśród nich też Polakom:
Janowi 'Czekanowskiemu
i Włodzimierzowi
Antoniewiczowi.
Na marginesie tej wzruszającej
uroczystości
wspomniałem
w kilku słowach, jak
to w r. 1925 poznałem prof. Alesa Hrdlickę w Galilei w Palestynie, gdzie
brałem wówczas udział w badaniach
paleolitycznych
na zaproszenie
dyrektora
Amerykańskiej
Szkoły Prehistorycznej
prof. G. Mac Curdy'ego.
Przez Jihlavę dotarliśmy
pod wieczór do Brna, gdzie przygotowano
nam wygody w wspaniałym
- bez przesady - naj nowocześniejszym
hotelu "International".
Pobyt w Brnie obfitował
w niezwykle
pouczające
wizyty w muzeach. Ś~ietnic
urządzone Muzeum Etnograficzne
i ciekawa
wystawa w wspaniałym
gmachu "Anthropos";
arcybogate
kolekcje paleolityczne głównie z Moraw;
prawdziwe
żywe muzeum sztuki i kultury
czasów baroku przedstawia
samo' stare miasto. A po południu i wieczorem niezapomniany
Kras Morawski, wizyta w grotach badanych wzorowo
przez młodych archeologów
morawskich
i prawdziwa
feeria w zalanej
wodą Jaskini Macocha.
W wielokrotnych
moich dotąd wędrówkach
po Czechosłowacji,
które
tyle uczą i tak radują,
zawsze z wielką przyjemnością
oglądam nowe
osiągnięcia archeologów morawskich
na stanowiskach
w Pavlovie i Vestonicach, pod charakterystycznymi
Pavlovskimi
Vrhami. I tym razem zawitaliśmy tam, przyjęci z otwartym
sercem przez kierownictwo
skromnej,
a tak szczerze ujmującej
stacji naukowej, filiali berneńskiej
Akademii
Vi'd, a mianowicie Instytutu
Archeologicznego.
To taka prawdziwa
przyjemność, gdy się bez słowa przesady stwierdza
wybitny z roku na rok
r0zwój badań nad młodszym poleolitem morawskim.
Zawsze zaskakująca,
a co roku bogatsza piastyka
paleolityczna,
całe serie narzędzi krzemiennych i kościanych,
z których
niejedne
nasuwają
ich funkcyjność
jako
motyk w tak odległych czasach cz\vartorzędu.
Zarys ziemianki i ogniska
paleolitycznego
in situ z kośćmi mamuta.
Technika
wykopalisk
bezb!~dna, a kiero\'v'l1ik doc. Klima, to subtelny, skromny, niezwykle bystry

es

,

badacz i o wyjątkowej
inteligencji
interpretator
naukowy.
Za szybko
tam czas leciał i byliśmy przynagleni
do odjazdu do potężnego i reprezentatywnego
zamku w Mikulovie, gdzie nas oczekiwano. A potem podró.i:.
na zwolnionych na szczęście obrotach przez przepiękne,
dobrze zachowane
wsie morawskiego
Slovacka aż po Zilinę.
Serdeczność gościnności Słowaków jest wszędzie tak zniewalająca,
że
każdy nabiera
ochoty dłuższego pobytu
po wsiach
i miastach.
A tu
tymczasem
trzeba się wciąż śpieszyć, bo w wielu miejscach
nas oczckiwano zgodnie z bogatym
planem. Muzeum w Martinie
to właściwie
bardzo poważny od lat instytut naukowy. Jakie tam skarby - zda się-nieprzebrane
sztuki i kultury słowackiej! Zespół pracowników
naukowych
jest najwyższej
klasy, a do tego ludzi skromnych
i serdecznych.
Zawsze
z taką radością
wraca się do Martina
od lat wielu, szkoda tylko, że
zawsze tylko na zbyt krótki czas.
Z Rużomberkiem
wiążą mnie serdeczne
nici od trzydziestu
przeszło
lat. Kustosz bogatego muzeum
regionalnego,
już nie żyjący dr Kiirti,
był tym właśnie, który mi przed z górą ćwierć wiekiem
ułatwił studium oryginałów
spinek metalowych.
lato
po tylu laty miły dla mni ..~
dowód pamięci: wśród kolekcji spinek moja ówczesna fotografia
zdjęta
koło muzeum przez jego twórcę; przyznaję
się, że szczerze się wzruszyłem tym jakże delikatnym
i wymownym
znakiem sympatii.
Pobyt w dolinach liptowskich
pod Wysokimi Tatrami
to zawsze
głębokie przeżycie i niewymowna
przyjemność.
Wieś Liptovske Sliace to
nie oficjalny, ale faktyczny skansen doskonale jeszcze zachowany zarów ..
no w swym układzie
przestrzennym,
jako też w skarbach
architektury
drewnianej.
Dzieci w ślicznych
strojach,
kwiaty,
śpiewy, tańce. Cała
ludność w pięknych choć roboczych strojach, powrót bydła z pastwisk prawdziwe
święto dla nas w ramach codziennego
życia. Wrażenia
niezapomniane.
I jako finał uroczego dnia: jazda wśród gór ku cudom
Tatr, tak zawsze bliskich memu sercu.
Tatry od południa, od Popradu,
to widok Łomnicy, Rysów, Krywania i innych wspaniałych,
ośnieżonych szczytów i grani; to również Tatranska Lomnice, Smokov c, Strbske Pleso - perły krajobrazu
wysokogórskiego. Żal zawsze się z nimi rozstawać, choć czeka nas jeszcze ostatnia wieś w znacznej części polska pod Spiską Magórą - Zdziar. W kilku
skupieniach
oglądać
można domy typowe
podhalańskie,
z ganeczkami
i dwiema kolumnami,
niektóre z oknami malowanymi.
Scigani zapadając\'m zmrokiem
wracamy przez Kezmarok do Popradu.
. Nazajutrz
'skok do Ganovec, gdzie miejsce odkrycia
repliki czaszki
człowieka neandertalskiego
więzi nas swoją ciekawością i ważnością przez
czas dłuższy; bardzo ciekawe położenie i stratygrafia
stanowiska
stwierdzają bez wątpienia
chronologię człowieka z Ganovec na pierwszy stadiał
ostatniego zlodowacenia
tatrzańskiego.
I znów bogate \\. skarby etnogra-

560
ficzne: SpiSska Nova Ves, Stratena
i Svarmovo
pod Niskimi Tatrami,
gdzie smakowity obiad podano wraz z estetyką folklorystyczną
w nadzwyczaj przyjemnej
gospodzie ludowej.
Instytut Archeologiczny
w Nitrze - to słuszny powód do dumy Słowackiej Akademii Nauk. Jest to jeden z najlepiej urządzonych
instytutów
w Europie. Jest to dzieło od samego początku geniusza organizacji
i kierownictwa,
doc. Tocika. Aż zazdrość bierze .... Instytut
mieści się na wyniosłej górze nad miastem w murach barokowego zamku biskupiego, obok
którego mieści się też polichromowany
kościół romański. Zwiedzamy wzorowe wykopaliska
z kilku epok w Nitranskym
Hradku. I tu też zazdrość
bierze, jak wygodnie i przezornie
urządzono stację archeologiczną.
Dążeniem czechosłowackich
władz naukowych
jest też zapewnienie
minimum
wygód dla badaczów, którzy tak często są zmuszeni przez okoliczności do
nad wyraz prymitywnego
trybu życia w terenie. Tutaj posługują się oni
albo wygodnymi domkami na kółkach, albo zabudową
barakową,
dającą
złudzenie mieszkania
u siebie.
Ale czas spieszyć do Mlynan, do wspaniałego
arboretum
Czesko-Słowackiej
Akademii
Nauk, gdzie nas spotkali
reprezentanci
Słowackiej
Akademii Nauk. Było tu bardzo dobrze: wspaniały
las z cudami botanicznymi; wino, śpiew, ochota, a w ślad za tym odprężenie
i atak lenistwa. Dopiero pod wieczór udało się nakłonić
rozbawione
towarzystwo
naukowe do dalszej podróży do Bratislavy. Po drodze zaś czekała nas niezapomniana
w mrokach
wieczoru wieś Vinicna, po prostu wyróżniająca
się nie tylko budownictwem
tradycyjnym
(które zresztą tonęło w ciemnościach nocy), ale też charakterystycznym,
bardzo estetycznymi
wnętrzami
chat, wypełnionymi
urodą największą
- tak promienną,
młodą i starszą
ludnością miejscową, podejmującą
nas całym sercem.
Ostatni dzień podróży był pracowity. Bo to i zwiedzanie ładnej Bratislavy nad nie bardzo tu modrym Dunajem; bo też wart widzenia rozległy
widok z cytadeli odbudowującej
się na cele muzealne; i wizyta w ciekawym muzeum archeologicznym
i w Instytucie Antropologicznym.
Wszędzie
serdecznie witające ręce i spora treść naukowa tak dobrze podana. A potem całe pół dnia jazdy świetną autostradą,
by w Mikulcicach
być na
wspaniałym
grodzisku
z 5 kościołami
z czasów Państwa
Wielkomorawskiego w IX wieku. Zawsze tutaj miłe spotkanie
z dyrektorem
berneńskiego Instytutu
Archeologicznego,
doc. J. Poulikiem,
któremu
właśnie
nauka zawdzięcza te doprawdy wielkie odkrycia, świetnie dokumentowane
i konserwowane
in situ.
Zaledwie
przed zapadnięciem
kompletnego
zmroku
znależliśmy
się,
poprzez gotycką Kutną Horę, w Bylanach, gdzie od szeregu lat są prowadzone wzorowe prace wykopaliskowe
na rozległym
neolitycznym
stanowisku osadniczym
kultury
starszej
ceramiki
wstęgowej.
Po roku nieobecności
zauważyłem
duże zmiany w zabudowie
badawczej.
Powsta!

561

I

ładny, tonący w kwiatach
pawilon z wygodnymi
wnętrzami
mieszkalnymi, pracowniami
i zbiorami podstawowymi,
nader przemyślnie
urządzonymi. Powrót do Pragi.
Wyjeżdżałem z powrotem do Polski z mocnymi i bogatymi wrażeniami,
których się zawsze doznaje po zetknięciu
się z wielką nauką międzynarodową. Bez niepotrzebnej
dumy trzeba stwierdzić,
że delegacja
polska
odegrała poważną rolę w pracach konstruktywnych
Rady Stałej Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych.
Wywieźliśmy
zaś z bratniej
Czechosłowacji
uczucia prawdziwej
wdzięczności
za serdeczną gościnę i zachwyt z powodu tak ogromnych osiągnięć nauki czechosłowackiej.
Na zdó.r!
Włodzimierz

Antoniewicz

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.